Dodaj do ulubionych

Dzień ojca - kwiaty dla ojca, a dla teścia...

23.06.13, 21:43
Dziś dzień ojca. Moja bratowa pojechała rano po bukiet kwiatów dla swojego ojca.
Nie pomyślała, żeby kupić drugi bukiet dla ojca jej męża, czyli mojego brata. Mój brat nie pomyślał o żadnym prezencie dla naszego ojca.
Dziwnie się poczułam widząc jakie piękne kwiaty kupiła dla swojego ojca, a o teściu nie pomyślała. Nawet mu życzeń nie złożyła... a mogła chociaż symbolicznego "jednego wiechcia" kupić dla teścia...
Czy bratowa jest egoistką? A może zachowała się właściwie?
Edytor zaawansowany
  • nickbezznaczenia 23.06.13, 21:53
    A dlaczego twój brat nie pomyślał o własnym ojcu?
  • aga.doris 23.06.13, 22:01
    Dokładnie tak. Poza tym teść to nie ojciec. Na dobrą sprawę to całkiem obcy facet, którego odostała w pakiecie ślubnymwink
  • nm.buba011 25.06.13, 09:16
    nickbezznaczenia 23.06.13, 21:53 Odpowiedz
    A dlaczego twój brat nie pomyślał o własnym ojcu?


    aga.doris napisała:

    > Dokładnie tak. Poza tym teść to nie ojciec. Na dobrą sprawę to całkiem obcy fac
    > et, którego odostała w pakiecie ślubnymwink

    - z chwilą zawarcia małżeństwa, mąż i żona odpowiadają swoimi decyzjami i uczynkami za drugiego współmałżonka.
    Sumując, para małżonków kupiła kwiaty jednemu z ojców, pomijając drugiego.

    O czym tu, w konwencji s-v dyskutować?

    To tak, jak by oboje panowie ojcowie przyszli w goście do swych dzieci, a jedno małżonków poczęstowało wyłącznie jednego Tatę, nieważne, obiadem czy... landrynką.
    --
    www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY już aktywny

    so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
  • aga.doris 25.06.13, 17:30
    - z chwilą zawarcia małżeństwa, mąż i żona odpowiadają swoimi decyzjami i uczyn
    > kami za drugiego współmałżonka.


    A skąd żeś tę "mądrość" wziął?
    Karnie przed sądem też ? Do więzienia za uczynki żony /męża?
    Pisanie bzdur też powinno mieć jakieś granice... śmieszności.
  • nm.buba011 26.06.13, 08:13
    aga.doris napisała:

    > - z chwilą zawarcia małżeństwa, mąż i żona odpowiadają swoimi decyzjami i uc
    > zyn
    > > kami za drugiego współmałżonka.

    >
    > A skąd żeś tę "mądrość" wziął?
    > Karnie przed sądem też ? Do więzienia za uczynki żony /męża?

    - za zwykłe przespanie się z kimś innym, bez uzgodnienia z małżonkiem, może on dostać rozwód wraz z alimentami. Przekonało się o tym sporo takich zdawałoby się... najmądrzejszych.

    > Pisanie bzdur też powinno mieć jakieś granice... śmieszności.

    - właśnie. Sporo ich napisałaś.
    --
    www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY już aktywny

    so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
  • aga.doris 27.06.13, 08:49
    za zwykłe przespanie się z kimś innym, bez uzgodnienia z małżonkiem

    Haha, dzięki bubciusmile
    Z samego rana mnie rozśmieszyłeś, aż monitor kawą zaplułamwink) Choć to oczywiści wbrew s-v.DD
  • v0ice 23.06.13, 22:09
    Nie wiem. O to, trzeba by mojego brata zapytać.
    Razi mnie to, że jadąc po kwiaty dla swojego ojca, w niedzielę rano, mogła pomyśleć, żeby kupić chociaż jeden kwiat dla mojego brata, żeby dał ojcu, skoro ona nie mogła kupić od siebie dla teścia.
  • aqua48 23.06.13, 22:52
    v0ice napisała:

    > Nie wiem. O to, trzeba by mojego brata zapytać.
    > Razi mnie to, że jadąc po kwiaty dla swojego ojca, w niedzielę rano, mogła pomy
    > śleć, żeby kupić chociaż jeden kwiat dla mojego brata, żeby dał ojcu, skoro ona
    > nie mogła kupić od siebie dla teścia.

    A brat ma problemy z ogarnięciem sytuacji? Pamięć mu szwankuje? To ON powinien kupić prezent ojcu, a w ostateczności poprosić żonę, żeby kupiła dodatkowy bukiet. Pretensje do żony brata są całkowicie bezpodstawne.
  • tomcug 23.06.13, 23:33
    v0ice napisała:

    > Nie wiem. O to, trzeba by mojego brata zapytać.
    > Razi mnie to, że jadąc po kwiaty dla swojego ojca, w niedzielę rano, mogła pomy
    > śleć, żeby kupić chociaż jeden kwiat dla mojego brata, żeby dał ojcu, skoro ona
    > nie mogła kupić od siebie dla teścia.

    A mnie razi takie tupeciarstwo, jakie prezentujesz. Usprawiedliwiasz brata jakby był niepełnosprawny umysłowo. A dlaczego to on nie pomyślał o swoim ojcu? Bratowa fe, brat cacy. Skoro jesteś taką wspaniałą siostrą to o braciszku trzeba było pomyśleć.
  • nickbezznaczenia 24.06.13, 06:46
    To zapytaj.

    v0ice napisała:

    > Nie wiem. O to, trzeba by mojego brata zapytać.

  • angazetka 24.06.13, 09:42
    A nie razi cię, że to twój brat nie pomyślał? Dlaczego myśleć za niego miała bratowa?
  • nick_ze_hej 24.06.13, 05:13
    A ty co? Nie kupiłaś ojcu kwiatów? Nie pomyślałaś o niekumatym bracie i nie wzięłaś w kwiaciarni dodatkowo kwiatka od niego? Wasz ojciec, wasza sprawa. Co ma do tego bratowa?
  • v0ice 24.06.13, 21:27
    Droga "Nick_ze_hej"
    tematem tego wątku nie jest to, co ja kupiłam ojcu na Dzień Ojca.
    Jeśli jednak tak Cię to frapuje, zapewniam Cię, że był usatysfakcjonowany z prezentu.
  • claratrueba 24.06.13, 06:47
    Dzień teścia dopiero będzie- 30 lipca. O ile go świętujecie jest to właściwy dzień na kwiaty i życzenia od synowej.
    Dzień ojca to święto, o którym powinny pamiętać dzieci. Wstyd, że Twój brat nie pamiętał. Jeszcze większy wstyd, że za jego stosunek do ojca obwiniasz bratową.
  • default 24.06.13, 10:16
    Zupełnie nie rozumiem, o co Ci chodzi. Dzień Ojca to Dzień Ojca, a nie Teścia.
    A Ty co podarowałaś swojemu ojcu w ten dzień ?
  • lady-z-gaga 24.06.13, 10:42
    > Dziwnie się poczułam widząc jakie piękne kwiaty kupiła dla swojego ojca,

    A to jakim sposobem? mieszkacie razem i przywiozła je do domu? wink

  • v0ice 24.06.13, 21:30
    Lady-z-gago! Zgadłaś! Mieszkamy w tzw. bliźniaku, akurat siedziałam na leżaczku przed domem, gdy wróciła z bukietem kwiatów dla swojego ojca!
  • lady-z-gaga 24.06.13, 21:40
    Mieszkając z bratem praktycznie pod jednym dachem, mogłaś sama przypomnieć mu o synowskich obowiązkach smile
  • matylda1001 24.06.13, 11:10
    Zaraz, zaraz... Wszyscy występujecie w obronie bratowej, a moim zdaniem też brzydko się zachowała. Teść to też ojciec i życzenia mu się należały również od synowej. Postawa męża - gamonia nie ma tu nic do rzeczy.
  • aga.doris 24.06.13, 11:41
    Teść to też ojciec i życzenia mu się należały również od sy
    > nowej.


    Teść to obcy facet zwyczajowo,i to też nie zawsze, nazywany "ojcem". Jeśli zażyłość rodzinna jest wielka i serdeczna, a teść traktuje synową jak własną córkę, a ona jego jak ojca to nic nie stoi na przeszkodzie aby się z okazji Dnia Ojca i Dnia Dziecka wzajemnie fetowali. Ale obowiązku nie ma i nic "z urzędu" się nie należy.
  • claratrueba 24.06.13, 12:36
    Teść to też ojciec

    No jednak nie. Nawet przy najlepszych relacjach jest to innego rodzaju więź niż dziecka z rodzicem. A podkreśleniu tej szczególnej więzi służy Dzień Ojca, podobnie Dzień Matki.

  • angazetka 24.06.13, 12:46
    Teść nie jest ojcem swojej synowej.
  • matylda1001 24.06.13, 17:56
    angazetka napisała:

    > Teść nie jest ojcem swojej synowej. <

    Biologicznym nie, ale zasługuje na takie samo traktowanie (przez parę) jak rodzony ojciec. Takie podziały - to moja mamusia, a to twój tatuś, do niczego dobrego nie prowadzą. Rodzice to rodzice, i koniec.
  • velluto 24.06.13, 18:51
    matylda1001 napisała:

    > angazetka napisała:
    >
    > > Teść nie jest ojcem swojej synowej. <
    >
    > Biologicznym nie, ale zasługuje na takie samo traktowanie (przez parę) jak rodz
    > ony ojciec.

    przesadzasz. Życzenia w tym dniu powinno złożyć rodzone dziecko i tyle.
  • angazetka 24.06.13, 19:59
    Całkowicie się nie zgadzam. Nawet w małżeństwie rodziców nadal ma się oddzielnych.
  • aga.doris 24.06.13, 20:05
    Rodzice to rodzice a teściowie to teściowie. Wymaganie stawiania ich na równi to absurd i hipokryzja.
  • genny1 25.06.13, 16:37
    A dzieci? Też ma się oddzielne? Tzn. na Dzień Dziecka mam kupić prezent synowi a synowej już nie?!
  • aka10 25.06.13, 16:59
    genny1 napisała:

    > A dzieci? Też ma się oddzielne? Tzn. na Dzień Dziecka mam kupić prezent synowi
    > a synowej już nie?!

    Dziecko ma chyba swoja mame? wink Wszystko zalezy od tego, jaki masz stosunek do synowej. Jesli ona wie, ze Ty jej nie lubisz, to prezent tez pewnie nie bedzie mila niespodzianka. Jesli sie lubicie, a chcesz cos kupic, to dlaczego nie.
    --
    Powered by Aka.Creative Marketing S.A.
  • genny1 26.06.13, 07:21
    Nie o to, Ako, chodziło mi. Chciałam powiedzieć, że synowa/zięć po ślubie stają się moimi dziećmi. Innymi wprawdzie, niż swoich własnych rodziców, ale do głowy nie przyszłoby mi, rozróżniać między dziećmi. I tak dzieci zyskują po ślubie dodatkowych "rodziców". I moim zdaniem powinny o nich pamiętać.
  • aka10 26.06.13, 10:21
    genny1 napisała:

    > Nie o to, Ako, chodziło mi. Chciałam powiedzieć, że synowa/zięć po ślubie stają
    > się moimi dziećmi. Innymi wprawdzie, niż swoich własnych rodziców, ale do głow
    > y nie przyszłoby mi, rozróżniać między dziećmi. I tak dzieci zyskują po ślubie
    > dodatkowych "rodziców". I moim zdaniem powinny o nich pamiętać.

    Wiesz, Genny, ja mysle tak: powiedzmy, ze ktos sie zeni czy wychodzi za maz, to decyduje sie na ta wlasnie osobe z jakichs wzgledow. Tesciow w tym wypadku mozesz albo bardzo lubic albo i wcale. Jesli ktos ma na sile kwiaty kupowac tesciowej, bo to Dzien Matki, to uwazam, ze lepiej, jak rodzone dziecko sie tym zajmie. W takim wypadku, to ani np. synowa nie czuje, ze te kwiaty na prawde chce dac, ani tesciowa, ze na prawde chce przyjac. Tak mi sie wydaje.


    --
    Powered by Aka.Creative Marketing S.A.
  • milamala 25.06.13, 14:06
    Zaraz, zaraz... Wszyscy występujecie w obronie bratowej, a moim zdaniem też brz
    > ydko się zachowała. Teść to też ojciec i życzenia mu się należały również od sy
    > nowej. Postawa męża - gamonia nie ma tu nic do rzeczy.

    Dzien tescia to 30 lipca.
  • v0ice 24.06.13, 21:39
    Uzupełnienie informacji szczególnie dla tych, którzy chcieliby mnie zlinczować.

    W mojej rodzinie panują dobre relacje, z bratową mam dobre relacje, tym bardziej zdziwilo mnie jej zachowanie - w mojej opinii niewłaściwe. Oczywiście rozumiem, że inni mogą mieć inne zdanie.

    Ja w niedzielę rano kupiłam kwiaty dla mojego ojca i dla mojego teścia, które wręczyłam wraz z prezentem wspólnie z mężem. Prezenty zarówno dla ojca jak i teścia były przemyślane, a nie kupowane "za pięć dwunasta".
    Zakup kwiatów dla mojego teścia był dla mnie naturalny, nie musiałam tego uzgadniać z mężem. Po prostu u nas pewne zachowania są naturalne. Nie musiał mi mówić "kup też kwiaty dla mojego ojca", dla mnie bylo to oczywiste. Tak po prostu WYPADA. Takie jest moje zdanie, ale rozumiem, że osoby uczestniczące w tym forum, mogą mieć inne zdanie.

    PS Bratowa wchodząc do rodziny dostała od teściów prezent wart kilkadziesiąt tysięcy złotych, więc chyba zakup "wiechcia" na dzień ojca nie sprawiłby jej aż tak dużego problemu??
  • tomcug 24.06.13, 22:15
    v0ice napisała:
    > PS Bratowa wchodząc do rodziny dostała od teściów prezent wart kilkadziesiąt ty
    > sięcy złotych,
    więc chyba zakup "wiechcia" na dzień ojca nie sprawiłby jej aż t
    > ak dużego problemu??

    I to jest dopiero argument. Podejrzewam, że bratowa do końca życia się nie odwdzięczy swoim teściom...
  • v0ice 24.06.13, 22:50
    Tomcug,
    zapomniałeś dodać, że powinna ich każdego ranka po rękach całować oraz rozwijać czerwony dywan pod ich nogi!!!!
    I jeszcze powinna im nadskakiwać i zawsze być usłużną i posłuszną!!!


    A tak poważnie -
    w tym wątku chodzi o KWIATEK i życzenia na dzień ojca. O podejście do tego święta, o szacunek dla TEŚCIA. Nie ważne, czy dał prezent za kilkadziesiąt tysięcy czy też nie. Jest ojcem męża, dal mu życie, dobrze wychował etc. Jest ukochanym dziadkiem wnuków.
    Mnie się w głowie nie mieści to,co ona zrobiła, jak się zachowala. Co innego gdyby specjalnie musiała jechać do kwiaciarni, ale ona mogła kupić tego wiechcia przy okazji, bo przecież kupowala okazaly bukiet dla swojego ojca!!! Wyszlo na to, że nie szanuje i nie docenia mojego ojca - który wsparł ich finansowo, ale też wspiera ciągle, poświęca czas wnukom, jest dobrym czlowiekiem, kocha wnuki ponad wszystko itp.
  • tomcug 24.06.13, 23:29
    v0ice napisała:

    > Mnie się w głowie nie mieści to,co ona zrobiła, jak się zachowala. Co innego gd
    > yby specjalnie musiała jechać do kwiaciarni, ale ona mogła kupić tego wiechcia
    > przy okazji, bo przecież kupowala okazaly bukiet dla swojego ojca!!! Wyszlo na
    > to, że nie szanuje i nie docenia mojego ojca - który wsparł ich finansowo, ale
    > też wspiera ciągle, poświęca czas wnukom, jest dobrym czlowiekiem, kocha wnuki
    > ponad wszystko itp.
    >

    Ale ja to rozumiem i może nawet przyznałabym Ci rację (kobietą jestem mimo wszystko), natomiast odrzuca mnie styl i ton Twoich wypowiedzi. Skupiłaś się na bratowej, wieszasz na niej psy i całkowicie wybielasz swego brata. Nie kupił i już! Nie ma sprawy, zero problemu. Ale bratowa to dopiero..... Piszesz, że bratowa nie szanuje twego ojca - a jak szanuje Go Twój brat? Ale to brat, do tego facet - usprawiedliwiony!

    Jeszcze raz podkreślam - nie podoba mi się ton wypowiedzi i odmienny stosunek do niedociągnięć brata i bratowej. I żeby nie było - moi rodzice już nie żyją, teść też. Żyje teściowa, wspaniała kobieta i zawsze składam Jej życzenia z okazji dnia matki i tak naprawdę nie obchodzi mnie, czy powinnam, czy może nie. Moja decyzja, mój wybór, życzenia są szczere. WSPÓLNIE Z MĘŻEM wybieramy kwiaty, upominek i nie ma żadnej "spychologii".
  • quba 26.06.13, 11:13
    Przypomniała mi się taka historia :

    Znajoma wydawała córkę za mąż i jednocześnie żeniła syna.
    Było wspólne wesele dla dwóch par młodych.
    Po jakimś czasie ktoś zapytał jak się wiedzie młodym i ona na to :
    córka wspaniale wyszła za mąż, ma dobrego męża, on jej śniadanie do łóżka podaje, ale syn! szkoda gadać! dostał taką cholerę, że musi jej podawać śniadanie do łóżka !



    --
    Wszyscy mamy jakieś swoje przywary i niekoniecznie to znaczy, że trzeba
    pielęgnować w sercu dawne urazy i odświeżać je bez końca.
  • angazetka 25.06.13, 09:27
    > w tym wątku chodzi o KWIATEK i życzenia na dzień ojca. O podejście do tego świ
    > ęta, o szacunek dla TEŚCIA

    No to dla ojca czy dla teścia? Twój ojciec nie jest jej ojcem, niech to do ciebie dotrze. A kwiatki dla ojca niech twój brat kupuje sam.
  • milamala 25.06.13, 14:14
    " A tak poważnie -
    > w tym wątku chodzi o KWIATEK i życzenia na dzień ojca. O podejście do tego świ
    > ęta, o szacunek dla TEŚCIA."

    Nadale nie rozumiemy dlaczego nie oburza Cie brak szacunku gamoniowatego braciszka do Waszego ojca, a oburza , ze bratowa nie kupila tesciowi kwiatow, choc moze to zrobi 30 lipca kiedy wypada dzien tescia.
    Dowiemy sie wraszcie czemu braciszka nie obwiniasz?
    Takie u was zwyczaje, ze winny to niewinny a winna cala reszta.
  • madzioreck 26.06.13, 00:48
    > w tym wątku chodzi o KWIATEK i życzenia na dzień ojca. O podejście do tego świ
    > ęta, o szacunek dla TEŚCIA. Nie ważne, czy dał prezent za kilkadziesiąt tysięcy
    > czy też nie.

    Skoro nie jest ważne, to po co o tym piszesz?
  • velluto 28.06.13, 21:29
    v0ice napisała:

    > w tym wątku chodzi o KWIATEK i życzenia na dzień ojca. O podejście do tego świ
    > ęta, o szacunek dla TEŚCIA. Nie ważne, czy dał prezent za kilkadziesiąt tysięcy
    > czy też nie. Jest ojcem męża, dal mu życie, dobrze wychował etc. Jest ukochany
    > m dziadkiem wnuków.

    A co to ma do rzeczy, na Boga???? nadal jest dla niej TEŚCIEM, a nie OJCEM.

    > Mnie się w głowie nie mieści to,co ona zrobiła, jak się zachowala. Co innego gd
    > yby specjalnie musiała jechać do kwiaciarni, ale ona mogła kupić tego wiechcia
    > przy okazji, bo przecież kupowala okazaly bukiet dla swojego ojca!!! Wyszlo na
    > to, że nie szanuje i nie docenia mojego ojca - który wsparł ich finansowo, ale
    > też wspiera ciągle, poświęca czas wnukom, jest dobrym czlowiekiem, kocha wnuki
    > ponad wszystko itp.

    A skąd takie wnioski? może szanuje i docenia, ale nie musi go doceniać jako OJCA, bo dla niej nim nie jest.

    Pojmij wreszcie, że to, że TY wyręczasz własnego męża w myśleniu o tym, że ON powinien pamiętać o jakimś święcie nie znaczy, że wszyscy tak robią.
  • angazetka 25.06.13, 09:26
    > PS Bratowa wchodząc do rodziny dostała od teściów prezent wart kilkadziesiąt ty
    > sięcy złotych, więc chyba zakup "wiechcia" na dzień ojca nie sprawiłby jej aż t
    > ak dużego problemu??

    Aaa, zazdrościmy bratowej. Wszystko jasne.
  • milamala 25.06.13, 14:10
    "Po prostu u nas pewne zachowania są naturalne. Nie musiał mi mówić "kup też kwiaty dla mojego ojca", dla mnie bylo to oczywiste. Tak po prostu WYPADA."

    Czy w Waszej rodzinie rowniez naturalne jest obwinianie jednych za gamoniowate zachowanie innych?
    Czy w Waszej rodzinie naturalne jest, ze faceci to gamonie, ktorzy o wlasnych ojcach pomyslec sami nie potrafia I musza za nich myslec malzonki?
  • v0ice 25.06.13, 19:42
    Cudnie!!! Rozpracowałaś zwyczaje panujące w mojej rodzinie bezbłędnie!!!
  • aka10 25.06.13, 16:28
    v0ice napisała:




    >
    > PS Bratowa wchodząc do rodziny dostała od teściów prezent wart kilkadziesiąt ty
    > sięcy złotych, więc chyba zakup "wiechcia" na dzień ojca nie sprawiłby jej aż t
    > ak dużego problemu??

    Czy do konca zycia bedzie jej to wypominane?


    --
    Powered by Aka.Creative Marketing S.A.
  • v0ice 25.06.13, 19:40
    aka10,
    przypomnij mi proszę w którym miejscu napisałam, że cokolwiek zostało bratowej wypomniane????????????
  • akson_ka 25.06.13, 19:59
    v0ice napisała:

    > aka10,
    > przypomnij mi proszę w którym miejscu napisałam, że cokolwiek zostało bratowej
    > wypomniane????????????

    Owszem, nie napisałaś.
    Ale w realu, o ile jeszcze nie ma to miejsca, to tylko kwestia czasu, jak sądzę ;P
  • aka10 25.06.13, 20:16
    v0ice napisała:

    > aka10,
    > przypomnij mi proszę w którym miejscu napisałam, że cokolwiek zostało bratowej
    > wypomniane????????????
    Sam wpis:
    > PS Bratowa wchodząc do rodziny dostała od teściów prezent wart kilkadziesiąt ty
    > sięcy złotych, więc chyba zakup "wiechcia" na dzień ojca nie sprawiłby jej aż t
    > ak dużego problemu??

    To, ze dostala prezent nie musi znaczyc, ze musi co roku pamietac o kwiatach dla tescia.

    --
    Powered by Aka.Creative Marketing S.A.
  • nchyb 25.06.13, 17:49
    > niać z mężem. Po prostu u nas pewne zachowania są naturalne.

    u was, czyli u ciebie i twojego brata? no to jeżeli dla niego to naturalne, to dlaczego kwiatkó nie kupił?
    u ciebie naturalne, to dlaczego tych kwiatków nie kupiłaś i dla siebie i dla brata?
    macie od siebie prezenty, to w czym problem, ze osobnych kwiatków od brata i twojej szwagierki nie ma

    > Nie musiał mi mówić "kup też kwiaty dla mojego ojca", dla mnie bylo to oczywiste.
    no oczywiste bo to też TWÓJ ojciec przecież

    > Tak po prostu WYPADA. Takie jest moje zdanie, ale rozumiem, że osoby
    > uczestniczące w tym forum, mogą mieć inne zdanie.

    dziękujemy za zrozumienie, ale nie, tak nie wypada, tylko ty uważasz, że tak wypada, a to różnica...

    przy okazji, skoro tak pamiętacie o wszystkim i takie to dla was naturalne, to czy przypomniałaś bratu, żeby swojemu teściowi kupił prezent?
  • annthonka 25.06.13, 18:44
    Śmiem wątpić w te dobre relacje z bratową, bo z Twoich postów dosyć wyraźnie czuć zawiść i chęć wywyższenia się.
  • v0ice 25.06.13, 22:12
    annthonka,
    możesz wątpić, nie mam nic przeciwko. Możesz pisać i myśleć cokolwiek chcesz i tak zdanie na mój temat masz już wyrobione, bo przecież stereotyp dotyczący bratowych jest podobny do tego synowa-teściowa.

    Najważniejsze, że ja wiem jak jest naprawdę. Na szczęście uczucie zawiści znam jedynie ze słyszenia, nie z autopsji, a wywyższanie się jest mi całkowicie obce.
  • annthonka 26.06.13, 08:48
    Nerwy puszczają? wink

    Nie słyszałam o stereotypie dotyczącym bratowych, ja tam swoje bardzo lubię.

    Nie znam Cię, więc niby skąd mam mieć wyrobione zdanie na Twój temat. Odnoszę się tylko do tego, co piszesz.

    Najpierw opisujesz jak to pewne "lepsze" zachowania - obce Twojej bratowej - są dla Ciebie normalne i oczywiste. Potem Cię boli ten prezent za kilkadziesiąt tysięcy (gdyby nie bolał, to byś o nim nie pisała, bo nie ma żadnego związku ze sprawą).

    Normalnie Ty obyta, szczodra i wielkoduszna a Twoja bratowa niewdzięczny cham i prostak.

  • claratrueba 25.06.13, 06:34
    To wiele wyjaśnia:
    "Ja w niedzielę rano kupiłam kwiaty dla mojego ojca i dla mojego teścia, które wręczyłam wraz z prezentem wspólnie z mężem."
    Założyłaś zatem z góry, że Twoje łączenie obu panów w tym dniu jest normą.
    To błąd, bo nie jest. Nawet przy bardzo dobrych relacjach, przy uważaniu teściów za członków swojej rodziny na równi z tymi, z którymi łączą nas więzy krwi, wiele osób uważa, że to jednak święto wyłącznie ojca- tradycyjnie i zgodnie ze swoją nazwą. Jeśli tradycją w Waszej rodzinie a nie tylko w Twoim małżeństwie jest łączenie ojca z teściem jako beneficjentów Dnia Ojca, powinniście byli o tym fakcie poinformować bratową. Pewnie by ten Wasz rodzinny zwyczaj zaakceptowała, bo nie ma w nim nic trudnego do zaakceptowania. Wiele rodzin ma jakieś swoje charakterystyczne zwyczaje i nowego członka rodziny po prostu o nich się informuje. Wygłaszanie pretensji, że ktoś nie uszanował rodzinnego zwyczaju, o którym nie wiedział, a który nie jest powszechny nie jest w porządku.
    I wspominanie o tym drogim prezencie od teścia dla bratowej to, wybacz, ale brzmi jakbyście ją kupili jak zwierzę hodowlane, które ma się odwdzięczyć jakimiś pożytkami z niego. Mam nadzieję, że tak nie uważacie, że po prostu "wyrwało Ci się" to stwierdzenie nieopatrznie.
  • milamala 25.06.13, 14:19
    claratrueba napisała:

    > Założyłaś zatem z góry, że Twoje łączenie obu panów w tym dniu jest normą.
    > To błąd, bo nie jest. Nawet przy bardzo dobrych relacjach, przy uważaniu teśció
    > w za członków swojej rodziny na równi z tymi, z którymi łączą nas więzy krwi, w
    > iele osób uważa, że to jednak święto wyłącznie ojca- tradycyjnie i zgodnie ze s
    > woją nazwą. Jeśli tradycją w Waszej rodzinie a nie tylko w Twoim małżeństwie je
    > st łączenie ojca z teściem jako beneficjentów Dnia Ojca, powinniście byli o tym
    > fakcie poinformować bratową. Pewnie by ten Wasz rodzinny zwyczaj zaakceptowała
    > , bo nie ma w nim nic trudnego do zaakceptowania. Wiele rodzin ma jakieś swoje
    > charakterystyczne zwyczaje i nowego członka rodziny po prostu o nich się inform
    > uje. Wygłaszanie pretensji, że ktoś nie uszanował rodzinnego zwyczaju, o którym
    > nie wiedział, a który nie jest powszechny nie jest w porządku.
    > I wspominanie o tym drogim prezencie od teścia dla bratowej to, wybacz, ale brz
    > mi jakbyście ją kupili jak zwierzę hodowlane, które ma się odwdzięczyć jakimiś
    > pożytkami z niego. Mam nadzieję, że tak nie uważacie, że po prostu "wyrwało Ci
    > się" to stwierdzenie nieopatrznie.

    Pozwolilam sobie zacytowac aby nasza watkodawczyni jeszcze raz przeczytala I dobrze zapamietala.
    Od siebie dodam, ze bardzo nie w porzadku jest widziec dzazge w oku bratowej a belki w oku brata zadziwiajaco nie dostrzegac.
    To wypominanie prezentu, jakby ja na targu tym prezentem dla brata kupili, to obwinianie zony brata za zle zachowanie brata fatalnie o Tobie swiadczy.
  • v0ice 25.06.13, 20:06
    Próbowałam dzisiaj wyjaśnić z bratem zaistniałą sytuację. Brat na moje pytanie o to, dlaczego niczego nie sprezentował ojcu powiedział, że prosił żonę, by kupiła kwiaty również dla jego ojca. Zapytałam dlaczego tego nie zrobiła, odparł, że nie wie i że dał jej więcej pieniędzy. (Bratowa nie pracuje, nie ma własnych pieniędzy).
    Nie drążyłam tematu.
    Może w tym miejscu dopowiem, że w niedzielę tylko obserwowalam zachowanie bratowej, nie odezwałam się słowem.
    Nie zamierzam z tym nic robić, nie chcę drążyć. "nie kładź palców miedzy drzwi". Skoro brat i bratowa się dogadują, to najważniejsze.
  • nchyb 25.06.13, 20:28
    > że nie wie i że dał jej więcej pieniędzy. (Bratowa nie pracuje, nie ma własnych
    > pieniędzy).

    jeżeli bratowa nie pracuje, a nie ma rozdzielnosci majątkowej, to pieniądze zarobione przez jej męża, twojego brata, są jej pieniędzmi również, to tak na marginesie.
    Może jednak to co brat uważał za więcej było za mało na dwa bukiety? Może to jakaś próba sił między małżonkami? Może brat miał inne plany, lub nic nie dał żonie i tylko na odczepnego ci odpowiedział?
    W sumie jednak drążyłaś, a po co? Chciałaś bratu udowodnić, ze ty bardziej pamietasz, czy że jego żona o twoim tacie nie pamięta?
    A wracając do prezentu dla wchodzącej do rodziny, małżonkowie dostali go wspólnie, czy teściowie darowiznę osobno na synową sporządzili?
  • v0ice 25.06.13, 22:05

    > jeżeli bratowa nie pracuje, a nie ma rozdzielnosci majątkowej, to pieniądze zar
    > obione przez jej męża, twojego brata, są jej pieniędzmi również, to tak na marg
    > inesie.

    mają rozdzielność, akurat to nie jest tajemnicą w rodzinie.

    > Może jednak to co brat uważał za więcej było za mało na dwa bukiety?

    nie sądzę. Mój brat nie jest sknerą. Nie mam pojęcia jak się rozliczają. Bukiet na oko wyglądał na taki za 50 zł. Nie sądzę, żeby brat dał jej 50 zł. Ma rozeznanie ile kosztuje ładny bukiet kwiatów, więc przypuszczam, że dał jej 100 zł, może nawet więcej. Sprawa wydaje mi się dziwna, bo skoro prosił by kupiła, a ona tego nie zrobiła? Czy poprosił ją o wytłumaczenie, nie wiem. Nie chcę drążyć, wyciągać z niego informacji. Przypuszczam, że on machnął ręką na jej zachowanie.


    Może to ja
    > kaś próba sił między małżonkami? Może brat miał inne plany, lub nic nie dał żon
    > ie i tylko na odczepnego ci odpowiedział?

    jestem przekonana, że powiedział mi prawdę. Nie miałby powodu by mnie zbywać lub mówić mi nieprawdę.

    > W sumie jednak drążyłaś, a po co?

    Nie podzielam Twojego zdania iż drążyłam. Rozmowa z bratem trwała chwilkę. Nie było pytań "pogłębiających". Drążenie, dociekanie, analizowanie zgłębianie itp to mogłyby być pytania typu "a jak ona Ci wyjasnila, ze nie kupila", "nie jest czi głupio, ze teśc dostal kwiaty, a ojciec nie?", "co zamierzasz z tym zrobic??" itp. Nie mam zapędów moralizatorskich. Nie chcę wpychać paluchów między ich małzeństwo. Niech oni załatwią to między sobą, ja nie muszę wiedzieć, jak ona sie wytlumaczyła i czy w ogóle brat poprosił ją o wyjaśnienie.

    Chciałaś bratu udowodnić, ze ty bardziej pami
    > etasz, czy że jego żona o twoim tacie nie pamięta?

    niczego nie muszę ani bratu ani nikomu innemu udowadniać.

    > A wracając do prezentu dla wchodzącej do rodziny, małżonkowie dostali go wspóln
    > ie, czy teściowie darowiznę osobno na synową sporządzili?

    A to pytanie musiałabyś/musiałbyś (wybacz, ale login "nchyb" nie zdradza płci) zadać moim rodzicom, ponieważ nie jestem dokładnie zorientowana.
  • nchyb 26.06.13, 08:24
    v0ice napisała:
    > mają rozdzielność, akurat to nie jest tajemnicą w rodzinie.

    mają rozdzielność, ona nie pracuje, nie ma kasy. Czyli o alimenty powinna na siebie wystąpić lub środki na utrzymanie, poważnie. Albo pójść do pracy smile
    Ale skoro kasy nie ma, a żyć z czegoś trzeba to ten brat mi się nie podoba, ze jej tak wydziela...
    A na serio, nie wiesz ile brat dał i takie zastanawianie świadczy tylko o tym, ze w bratowej błędy widzisz bo chcesz je widzieć moim zdaniem

    Co do mojej płci, dajesz odpowiedź - i pojawia się napis jak wyżej napisał/napisała już wiesz do jakiej płci dany nick się na forum poczuwa. Twój nick również płci nie wskazuje, a ja widzę, za kogo uchodzisz na forum..
  • annthonka 26.06.13, 08:59
    Najlepiej zatrudnij detektywa, niech się dokładnie dowie ile brat dał bratowej, ile kosztowały kwiatki i na co bratowa wydała tę zaoszczędzoną resztę. Bo na razie wiesz tylko "na oko", a jak widać, spokoju Ci to nie daje.

    Boszzzz, współczuję tej Twojej bratowej.

  • majaa 25.06.13, 20:22
    Owszem, wypadało dać kwiaty również Twojemu tacie, ale nie sądzisz, że kierowanie w tej kwestii pretensji wyłącznie do bratowej to jakieś nieporozumienie? Przecież to przede wszystkim Twój brat powinien pomyśleć o własnym ojcu i, skoro sam nie mógł wybrać się po prezent, poprosić żonę, żeby kupiła dwa bukiety. Bratowa może z tych niedomyślnych, albo aż nazbyt skrupulatnie dzielących wszystko i wszystkich na "moje - twoje".
  • majaa 25.06.13, 20:27
    Widzę, że w międzyczasie sytuacja nieco się wyjaśniła. Brat jednak pamiętał, a bratowa zachowała się "po buracku" i wobec niego i wobec teścia.
  • milamala 25.06.13, 22:34
    "Brat jednak pamiętał, a
    > bratowa zachowała się "po buracku" i wobec niego i wobec teścia"

    Tego to my akurat nie wiemy. Nie znamy wersji bratowej tylko na predce w ostatniej chwili zapodana wersje watkodawczyni, ktora miloscia do bratowej nie pala.
    Wysoce prawdopodobne jest, ze brat w reakcji na wscibskosc siostry powiedzial jej cos na odczepne.
    Jedyne co wiemy na pewno to to, ze watkodawczyni z cala pewnoscia w calej tej historii zachowuje sie najgorzej, wtraca sie do zycia brata I bratowej, patrzy bratu I bratowej na rece, wypytuje o cos co w ogole nie powinno ja interesowac, wylicza wartosc cudzych bukietow itp.
    Watkodawczyni powinna sie zajac wlasnym zyciem, wlasnym ojcem, mezem, tesciem oraz bukietami dla nich. To co brat z bratowa robia, co daja, ile i komu to nie jest jej sprawa.
  • tomcug 26.06.13, 06:33
    milamala napisała:
    > Tego to my akurat nie wiemy. Nie znamy wersji bratowej tylko na predce w ostatn
    > iej chwili zapodana wersje watkodawczyni, ktora miloscia do bratowej nie pala.
    > Wysoce prawdopodobne jest, ze brat w reakcji na wscibskosc siostry powiedzial j
    > ej cos na odczepne.
    > Jedyne co wiemy na pewno to to, ze watkodawczyni z cala pewnoscia w calej tej h
    > istorii zachowuje sie najgorzej, wtraca sie do zycia brata I bratowej, patrzy b
    > ratu I bratowej na rece, wypytuje o cos co w ogole nie powinno ja interesowac,
    > wylicza wartosc cudzych bukietow itp.
    > Watkodawczyni powinna sie zajac wlasnym zyciem, wlasnym ojcem, mezem, tesciem o
    > raz bukietami dla nich. To co brat z bratowa robia, co daja, ile i komu to nie
    > jest jej sprawa.

    Dokładnie, teraz wątkodawczyni może napisać wszystko, nikt prawdy nie zna. Ale od początku bardzo nieładnie się zachowuje. Podkreślając przy tym na forum, że nie komentuje, nie wtrąca się. Najlepiej zajmij się swoimi sprawami i problemami a bratu i bratowej daj żyć po swojemu. Ciekawe też, czy brat wręczył bukiet swojemu teściowi, skoro takie halo o bukiet dla teścia bratowej.


  • nchyb 26.06.13, 17:48
    > ami a bratu i bratowej daj żyć po swojemu. Ciekawe też, czy brat wręczył bukiet
    > swojemu teściowi, skoro takie halo o bukiet dla teścia bratowej.

    na podobne pytanie zadane wyżej wątkodawczyni nie chce odpowiedzieć smile
    Może to tylko synowa ma obowiązek, a zięć już nie?... wink
  • majaa 26.06.13, 20:07
    milamala napisała:

    > Tego to my akurat nie wiemy. Nie znamy wersji bratowej tylko na predce w ostatn
    > iej chwili zapodana wersje watkodawczyni, ktora miloscia do bratowej nie pala.
    > Wysoce prawdopodobne jest, ze brat w reakcji na wscibskosc siostry powiedzial j
    > ej cos na odczepne.


    Przyjęłam, być może zbyt łatwowiernie, że relacja autorki z rozmowy z bratem jest prawdziwa i na niej się oparłam. Uznałam, że lepsze to, niż snucie wniosków na kanwie swoich własnych imaginacji na temat pożycia brata z bratową. Jeśli zatem założyć, że brat poprosił żonę o zakup bukietu i dał jej pieniądze, a ona tego nie zrobiła i nie wyjaśniła dlaczego, to zachowała się moim zdaniem „po buracku”. Poza tym, jak napisałam wyżej, uważam, że bratowej autorki wypadałoby z własnej inicjatywy wysilić się na miły gest wobec teścia. No, chyba że ona też jest „olewana” czy źle traktowana przez teściów, ale z opisu autorki absolutnie to nie wynika.

    > Jedyne co wiemy na pewno to to, ze watkodawczyni z cala pewnoscia w calej tej h
    > istorii zachowuje sie najgorzej, wtraca sie do zycia brata I bratowej, patrzy b
    > ratu I bratowej na rece, wypytuje o cos co w ogole nie powinno ja interesowac,
    > wylicza wartosc cudzych bukietow itp.
    > Watkodawczyni powinna sie zajac wlasnym zyciem, wlasnym ojcem, mezem, tesciem o
    > raz bukietami dla nich. To co brat z bratowa robia, co daja, ile i komu to nie
    > jest jej sprawa.

    Jeśli chodzi Ci o sam sposób opisu przez wątkodawczynię tej całej sytuacji, to rzeczywiście może to tak wyglądać. Ja jednak nie byłabym dla autorki aż tak surowa. Sądzę, że po prostu chciała w ten sposób podkreślić zbyt dużą i nieuzasadnioną jej zdaniem różnicę w potraktowaniu przez bratową ojca i teścia. Nie odniosłam wrażenia, żeby była jakoś szczególnie zainteresowana całokształtem życia i wydatków brata z bratową. Co do rozmowy z bratem o tej konkretnej sprawie, to wygląda na to, że „wzięła go na spytki” dopiero pod wpływem opinii na forum. Wcześniej, w gronie rodzinnym nie poruszała tematu.
  • milamala 27.06.13, 00:42
    "Uznałam, że lepsze to, niż snucie wniosków
    > na kanwie swoich własnych imaginacji na temat pożycia brata z bratową. Jeśli za
    > tem założyć, że brat poprosił żonę o zakup bukietu i dał jej pieniądze, a ona t
    > ego nie zrobiła i nie wyjaśniła dlaczego, to zachowała się moim zdaniem „
    > po buracku”. "
    jesli nawet brat poprosil bratowa o kupno bukietu a ona tego nie zrobila to nie swiadczy o jej buractwie tylko o problemach malzenskich. Jak mnie moj maz mowi: wez kochanie po drodze kup present mojemu ojcu, to ja tego nei zrobie. Niby dlaczego nie. Jak sie kochamy z mezem to nawet jak nie uwielbiam jego ojca, to czemu mam nei zrobic tego dla mojego meza, ktorego kocham. Jesli zas tego nie robie, to znaczy , ze jest cos nei halo w realcji pomiedzy malzonkami. A to jzu nei jest kwestai buractwa tylko problemow malzenskich I na inne forum.

    "Poza tym, jak napisałam wyżej, uważam, że bratowej autorki w
    > ypadałoby z własnej inicjatywy wysilić się na miły gest wobec teścia. No, chyba
    > że ona też jest „olewana” czy źle traktowana przez teściów, ale z
    > opisu autorki absolutnie to nie wynika."

    Nie dla kazdego oczywistoscia jest traktowanie tescia jak ojca. Dla wiekszosci (w tym dla mnie) dzien ojca to dzien nawet niekoniecznie biologicznego ojca, ale kogos kto nim jest emocjonalnie. Jesli bratowa takiej wyjatkowej realcji z tesciem nie ma to wcale nie musi sie poczuwac do prezentow dla niego w ten dzien ... no chyba ze sama od niego dostaje taki prezent na dzien dziecka, w co watpie.
    Tak czy inaczej byl to obowiazek jej meza. A burza na forum jest glownie o to, ze szanowna pani watkodawczyni obrusza sie na bratowa, ze nie kupila jej tatusiowi bukietu a swojego brata pomija laskawym milczeniem, ktorego to glownym obowiazkiem bylo ten bukiet kupic. Obrusza sie na kogos kto wcale tego bukietu kupowac nie musial. A nei obrusza sie na kogos kto ten bukeit kupic powienien.
    Ciagle nie wiemy czy braciszek kupil bukiet dla tescia, skoro taki dobry a bratowa taka zla. Przeciez on nawet dla wlasnego ojca nei kupil. Bratowa przynajmniej o wlasnm ojcu pomyslala.

    "Sądzę, że po prostu chciała w ten sposób podkreślić zbyt dużą i nieuzasadn
    > ioną jej zdaniem różnicę w potraktowaniu przez bratową ojca i teścia. "

    Jej brat tesciowi nie kupil ze swoje strony bukietu i to autorke watku nei oburza. Tylko oburza ja to, ze bratowa tesciowi nei kupila bukietu. ta roznica w traktowaniu tesciow jej nie oburzyla.

    "Nie odnio
    > słam wrażenia, żeby była jakoś szczególnie zainteresowana całokształtem życia i
    > wydatków brata z bratową. Co do rozmowy z bratem o tej konkretnej sprawie, to
    > wygląda na to, że „wzięła go na spytki” dopiero pod wpływem opinii
    > na forum"
    Jesli ktos interesuje sie cudzym bukietem, co brat z bratowa jej tatusiowi ofairowali to raczej normalne nie jest i niestety jest raczej dowodem na jej wscibskosc i podwojne standarty w ocenie braciszka, ktoremu wolno nie kupic tatusiowi bukietu i bratowej, ktora jej zdaniem taki obowiazek posiada.
    Czy wzieal brata na spytki czy nie, i kiedy to przede wszsytkim ... ta sprawa w ogole nie powinan jej interesowac. Ona ma swoje zycie i niech swojego zycia doglada.
  • madzioreck 26.06.13, 00:52
    Twoje pretensje do bratowej są równie uzasadnione, jak pretensje do żony, że mąż ma niewyprasowaną koszulę, czyli - zupełnie od czapy.
  • matylda1001 26.06.13, 11:54
    W dalszym ciągu uważam, że bratowa powinna kupić kwiaty również dla teścia. Niezależnie od tego, czy mąż ją o to prosił, czy nie, o TYM ojcu też powinna pamiętać. Tak się to praktykuje w rodzinach, gdzie panują normalne relacje. Tu, jak (coraz bardziej) widać, niekoniecznie tak jest i zachowanie bratowej można rozumieć jak pewnego rodzaju demonstrację. Może tej bratowej nie jest w rodzinie tak dobrze, jak Autorka to widzi.
  • genny1 26.06.13, 14:22
    I ja się z Tobą, Matyldo w pełni zgadzam.
  • milamala 26.06.13, 15:22
    matylda1001 napisała:
    "Tak się to praktykuje w rodzinach, gdzie panują normalne relacje. "
    W tej rodzinie nie panuja normalne realcje, czego dowodem jest zachowanie watkodawczyni, wtracajacej sie do zycia brata I bratowej, weszacej gdzie co I jak, zagladajacej do cudzego portfela, sprawdzajacej co bratowa I brat kiedy I komu dali. Okropienstwo I na pewno nei jest to norma.


    "Tu, jak
    > (coraz bardziej) widać, niekoniecznie tak jest i zachowanie bratowej można rozu
    > mieć jak pewnego rodzaju demonstrację"

    Jesli nawet by tak bylo, to sprawa nadaje sie na forum "zycie w rodzinie"a nie s-v. A pani watkodawczyni I tak nic do tego.
  • annthonka 26.06.13, 15:22
    Podobnie jak Matylda, z każdym kolejnym postem założycielki wątku coraz bardziej nabieram pewności, że bratowa słodkiego życia tam nie ma.
  • claratrueba 26.06.13, 16:19
    matyldo, obawiając sie, że może faktem, że nie obdarowuję mojego teścia w Dniu Ojca wyrządzam mu przykrość, zapytałam swoich znajomych (w sumie kilkanaście osób). Nikt tego nie robi choć relacje tych osób z teściami są b. dobre. Wszystkie zapytane osoby wykazały zdziwienie. Więc przedstawianie łączenia ojca z teściem jako wyraz "normalnych relacji" jest chyba nadużyciem.
    Choć nie wykluczam, że są tu np. różnice regionalne zwyczajów.
    Podobnie, wydaje mi sie, że ocenianie relacji małżeńskich na podst. incydentu, który mógł mieć wiele przyczyn mniej istotnych niż ogólne dobre lub złe czucie się w rodzinie jest nieco pochopne.
  • matylda1001 26.06.13, 19:19
    claratrueba napisała:

    >matyldo, obawiając sie, że może faktem, że nie obdarowuję mojego teścia w Dniu Ojca wyrządzam mu przykrość, zapytałam swoich znajomych...<

    I to utwierdziło Cię w przekonaniu, że teściowi nie jest przykro? Może i tamtym teściom jest przykro ale nie są małostkowi i potrafią przejść ponad tym do porządku dziennego? Gdyby moi zięciowie nie złożyli mi życzeń z okazji Dnia Matki, nie robiłabym z tego problemu, nie zmienilby sie mój stosunek do nich, ale gdzies tam, w głębi duszy, byłoby mi trochę przykro. Wiem, że to nie ja ich urodziłam, ale życzenia w tym dniu to taki drobny gest świadczący o życzliwości i sympatii. Regionalne zwyczaje nie mają tu nic do rzeczy. Normalne relacje to takie, gdy członkowie rodziny nie wyrządzają sobie krzywdy i darzą się wzajemnie szacunkiem, to od regionu nie zależy. W mojej rodzinie jest to praktykowane, wśród moich znajomych też. W zasadzie nie przypominam sobie kogoś, kto by robił inaczej. Jedna z moich koleżanek składa życzenia swoim byłym teściom, twierdząc, że to przecież nie z nimi się rozwiodła.

    > Podobnie, wydaje mi sie, że ocenianie relacji małżeńskich na podst. incydentu, który mógł mieć wiele przyczyn mniej istotnych niż ogólne dobre lub złe czucie się w rodzinie jest nieco pochopne.<

    Z tych kilku postów można wiele wywnioskować, i chociaz nigdy nie dowiemy się prawdy, to jednak o jakąś ocenę można się pokusić.
  • ach_dama_byc_z_kanady 26.06.13, 23:05
    Dziwie sie ze az tak wiele osob ma problem z tak prosta sprawa komu kupic kwiaty na Dzien Ojca.

    Tesc staje sie Ojcem w momencie kiedy staje sie naszym Tesciem. Nie bez powodu bowiem
    tradycja zaklada ze w momencie zawarcia malzenstwa rodzice naszego malzonka staja sie
    naszymi rodzicami a my ich dziecmi, i adekwatnie my zwracamy sie do nich <mamo>, <tato>,
    a oni do nas <synu>, <corko>.
    Juz sama forma zwracania sie rozstrzyga sytuacje bezsprzecznie.

    Oczywscie, w gre wchodza jeszcze takie niuanse jak jak bardzo zazyli jestesmy z nasza nowa,
    dopiero co "ozeniona" rodzina. Niektorzy z nowym ojcem czy matka sa w lepszej komitywie,
    bardziej bliscy niz ze swoja wlasna. w takiej sytuacji -?kupic, nie kupic?- problem nie istnieje,
    co robic gdy swiezy tesc czy tesciowa stoja nam sola w oku?
    wtedy nalezy trzymac sie zdrowego, chlodnego rozsadku i wlasnie savoir vivre'u:
    MAMO, TATO - jasne zatem ze zdecydowanie wypada kupic symboliczy kwiatek.

    Malo tego, w/g tego co znalazlam w naszej amerykanskiej etykiecie
    ojcem moze byc kazdy kto spelnia jego role - a jaka jest rola ojca chyba kazdy wie -
    a wiec:

    - biologiczny ojciec
    - ojczym
    - dziadkowie z obu stron
    - ojciec chrzestny
    - tesc
    - tesciowie-dziadkowie z obu stron

    mozna takze, w ten dzien, jak sie ma specjalnie bliski, przyjacielski zwiazek kupic kwiaty ojcu kolegi czy kolezanki.

    Od siebie bym dodala ze po prostu kazdy kto w naszym zyciu spelnil wazna role ojca powienien w tym szczegolnym Dniu Ojca byc wyrozniony, poczuc nasza wdziecznosc i przywiazanie. I podziekowanie, to najwazniejsze.


    dla znajacych angielski
    Dzien Ojca

    Dzien Ojca1

    A zatem bratowa powinna byla kupic dla tescia kwiaty rowniez od siebie.

    Niezaleznie od tego brat zachowal sie jak burak nie kupujac ojcu kwiatow.
    a pretensje do zony sa nieuzasadnione - w koncu nie jest malym dzieckiem. mogl chocby zadzwonic, poprosic aby kupila takze od niego. mogl doskonale kupic sam.

    Minnie

    Milczenie to tekst, który niezwykle łatwo jest błędnie zinterpretować.
    Julian Tuwim

    Ach_Dama_Byc...aka Minniemouse...aka Venus22
  • bene_gesserit 26.06.13, 23:34
    ach_dama_byc_z_kanady napisała:

    > Dziwie sie ze az tak wiele osob ma problem z tak prosta sprawa komu kupic kwiat
    > y na Dzien Ojca.
    >
    > Tesc staje sie Ojcem w momencie kiedy staje sie naszym Tesciem. Nie bez powodu
    > bowiem
    > tradycja zaklada ze w momencie zawarcia malzenstwa rodzice naszego malzonka sta
    > ja sie
    > naszymi rodzicami a my ich dziecmi, i adekwatnie my zwracamy sie do nich <m
    > amo>, <tato>,
    > a oni do nas <synu>, <corko>.
    > Juz sama forma zwracania sie rozstrzyga sytuacje bezsprzecznie.

    Nieprawda, nieprawda, nieprawda.
    Po pierwsze - o tym, czy ktoś jest, czy nie jest, czyimś ojcem, decyduje wzajemna więź. Jeśli jej nie ma, to nawet biologiczny ojciec nie jest ojcem. A jeśli jest, to nawet ktoś niewiele starszy od nas może być ojcem w wielu sensach tego słowa.

    Po drugie - we współczesnych rodzinach nie mówi się 'z automatu' do teściów per 'mamo' 'tato' - można poczytac o tym w paru burzliwych wątkach na forum. I bardzo dobrze. Znam rodziny, w których z ulgą zwraca się do teściów przez 'pani'/'pan'. A jeśli mówi się mamo i składa wiernopoddańcze hołdy w rodzaju bukietów na dzień matki, to ze strachu przez ultratoksyczną osobowością teściowej. Bo się może obrazić i przez kolejna dekadę psuć krew w rodzinie. Więc - na ustach uśmiech, w ręku - kosztowny bukiet, a w duszy zyczenia, zeby jej zgnił ten parszywy jęzor. W końcu. To coś udowadnia? To miłe?

    > Malo tego, w/g tego co znalazlam w naszej amerykanskiej etykiecie
    > ojcem moze byc kazdy kto spelnia jego role - a jaka jest rola ojca chyba kazdy
    > wie -
    > a wiec:
    >
    > - biologiczny ojciec
    > - ojczym
    > - dziadkowie z obu stron
    > - ojciec chrzestny
    > - tesc
    > - tesciowie-dziadkowie z obu stron

    Sęk w tym, ze ta więź ma dotyczyć obu stron. Jeśli ktoś jest 'dawcą nasienia', a prysnął z zycia dziecka trzydzieści lat temu, to nie powinien się spodziewać kwiatków na dzień ojca. Albo jeśli ktoś jest rodzinnym terrorystą, nie powinien się spodziewać szczerych zyczeń.

    > mozna takze, w ten dzien, jak sie ma specjalnie bliski, przyjacielski zwiazek
    > kupic kwiaty ojcu kolegi czy kolezanki.

    Mozna, ale nie trzeba. Jesli sie kogos lubi, to mozna mu dawać drobne prezenciki bez okazji. Nie ma co robić fetyszu z wymyślonego kiedystam święta w kalendarzu. Jesli kochamy, to to czuć na codzień, nie trzeba nic nikomu udowadniać, a już zupełnie - wyliczając 'na oko' wartość bukietu, jak ktos tu w tym wątku zrobił. Rany.

    Swoją drogą - czy obdarowani rodzice i teściowie odwdzięczają się dzieciom na dzień dziecka? Bo, jakby co, można się dyżurnie nadąć, jesli jednak nie było prezenciku.



    --
    cute but psycho. things even out
  • ach_dama_byc_z_kanady 27.06.13, 00:09
    Alez ja napisalam dokladnie to samo co ty, Bene.

    Napisalam ze w razie watpliwosci, decyduje tradycja i s-v.
    Jesli wiec ktos nie czuje sam z siebie checi lub dzikiej niecheci kupienia okolicznosciowej
    wiazki, to tradycja - "mamo, tato" mowi ze w Dzien Ojca tesciowi wypada dac kwiatka,

    a KTO moze byc symbolicznym/zastepczym ojcem jesli jego roli nie spelnia biologiczny - tez podalam liste.


    Minnie
    --
    Milczenie to tekst, który niezwykle łatwo jest błędnie zinterpretować.
    Julian Tuwim

    Ach_Dama_Byc...aka Minniemouse...aka Venus22
  • bene_gesserit 26.06.13, 22:52
    matylda1001 napisała:

    > W dalszym ciągu uważam, że bratowa powinna kupić kwiaty również dla teścia. Nie
    > zależnie od tego, czy mąż ją o to prosił, czy nie, o TYM ojcu też powinna pamię
    > tać. Tak się to praktykuje w rodzinach, gdzie panują normalne relacje.

    To, oczywiście, nieprawda.

    --
    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
  • claratrueba 27.06.13, 09:11
    > tać. Tak się to praktykuje w rodzinach, gdzie panują normalne relacje.
    >
    > To, oczywiście, nieprawda.
    >

    Zgadzam się- nieprawda.
    W rodzinie, w której sie wychowałam Dzień Ojca nie był Dniem Ojca i Teścia. Dzień Matki również nie był Dniem Matki i Teściowej.
    W rodzinie mojego męża- nie był.
    To skłoniło mnie do wypytania znajomych jak to jest u nich. W celu sprawdzenia czy tradycja sie nie zmieniła, co mogłoby powodować przykrość osób, które zgodnie z nową tradycją, nie tą, w której zostały wychowane, mogły znaleźć się w gronie beneficjentów a nie znalazły. Tu jest pewna analogia do Walentynek, których nieświętowanie nie było żadną przykrością, gdy ich nie świętowano, a teraz jest inaczej (choć starsze pokolenie w dużej mierze nie świętuje obcego zwyczaju).
    Tu jest również analogia do niezbyt pewnie popularnego już zwyczaju, że świętuje się imieniny a urodzin nie. Jesli wiem kto urodziny uważa za święto, składam życzenia i kwiaty. Jesli wiem, kto trwa przy obchodzeniu tylko imienin to nie.
  • matylda1001 27.06.13, 13:31
    claratrueba napisała:

    >Tu jest pewna analogia do Walentynek, których nieświętowanie nie było żadną przykrością, gdy ich nie świętowano, a teraz jest inaczej (choć starsze pokolenie w dużej mierze nie świętuje obcego zwyczaju)<

    Analogię do Walentynek to ja dostrzegam w Dniu Teścia/Teściowej. Te trzy święta spadły na nas niedawno, i o ile Walentynki mają szansę sie zadomowić, to dni teścia i teściowej nie bardzo, bo w naszej tradycji sa już dni, w których tym osobom zwyczajowo składa się życzenia - właśnie Dzień Matki (od początku XXw) i Dzień Ojca (od połowy XXw).

    >To skłoniło mnie do wypytania znajomych jak to jest u nich. W celu sprawdzenia czy tradycja sie nie zmieniła,<

    Tradycja, to właśnie składanie życzeń teściom razem z rodzicami, bo (jak napisała Minnie) od dnia ślubu, dwie pary rodziców stają się rodzicami wspólnymi. Tradycyjnie zwracamy się do teściów - mamo i tato. To dopiero od niedawna zdarza się, że ktoś tam pozostaje przy pan/pani, albo strony przechodzą na "ty". To można uważać za odstąpienie od tradycji, a nie odwrotnie. Dzień Teścia/Teściowej jest raczej świętem medialnym, a nie obchodzonym w rodzinach.

    > Tu jest również analogia do niezbyt pewnie popularnego już zwyczaju, że świętuje się imieniny a urodzin nie.<

    Dlaczego niezbyt popularnego? Imieniny w dalszym ciągu świętuje się jak Polska długa i szeroka. Dzień urodzin też był i jest obchodzony, ale najczęściej dotyczy to dzieci, a potem to już "osiemnastka" i okrągłe rocznice. W pewnych regionach Polski (chociażby Śląsk) zwyczajowo świętuje się urodziny a imienin nie (albo rzadko).

    Poza tym nie rozumiem skąd ten opór w traktowaniu teściów jak wspólnych rodziców. Przecież składając życzenia teściom - "rodzonym rodzicom" praw przynależnych się nie odbiera. Skoro można złożyć życzenia w Dniu Matki/Ojca osobie obcej (aczkolwiek bliskiej), to dlaczego nie teściom? W końcu wychowali naszą "drugą połowę."

    Tak mi sie przy okazji przypomniało... Wiele lat temu żenił się mój cioteczny brat (wypieszczony jedynak). Po ślubie, przed kościołem, gdy młodzi przyjmowali życzenia, ciocia (drżącym głosem) poskarżyła się do mojej mamy - Jadziu, straciłam syna... Nie syna straciłaś, Krysiu, ale zyskałaś córkę - powiedziała moja mądra mama. Niestety, musiał to usłyszeć ktoś "życzliwy" i synowa sie o tym dowiedziała. Nie wiem, czy składa teściowej życzenia w Dniu Matki, ale gdyby tego nie robiła, to ja bym ją zrozumiała. Jak sobie ktoś pościele, tak sie wyśpi.
  • claratrueba 27.06.13, 14:01
    OK, matyldo. Gdybyś była moją teściową na pewno zaakceptowałabym Twój punkt widzenia.
    bo w naszej tradycji sa już dni, w których tym os
    > obom zwyczajowo składa się życzenia - właśnie Dzień Matki (od początku XXw) i D
    > zień Ojca (od połowy XXw).

    Widać ani moi rodzice, ani rodzice mojego męża nie znali takiej tradycji choć i przedwojenni z urodzenia, i ich relacje z teściami bardzo były dobre. Co mieli okazje wielokrotnie okazać "niekwiatkowo", szczególnie u kresu życia swoich drugich matek i ojców.
  • milamala 27.06.13, 14:39
    "Tradycja, to właśnie składanie życzeń teściom razem z rodzicami, bo (jak napisała Minnie) od dnia ślubu, dwie pary rodziców stają się rodzicami wspólnymi. Tradycyjnie zwracamy się do teściów - mamo i tato. To dopiero od niedawna zdarza się, że ktoś tam pozostaje przy pan/pani, albo strony przechodzą na "ty". "

    Jak widzisz nie u kazdego jest taka sama tradycja jak u Ciebie tudziez w twoim srodowisku. Zrozum ludzie sa rozni I maja rozne tradycje. Ta akurat jak widzisz po wpisach jednolita nie jest I zbyt duzo ludzi ma inna tradycje aby to lekcewazyc. Wielu jak slusznie zauwazylas przchodzi z tesciami na ty albo pan/pani tudziez bezosobowo. Dla nich to jest wlasnie tradycja. Ich tradycja. Nie mozesz swojej narzucac innym.
  • annthonka 27.06.13, 17:12
    matylda1001 napisała:

    > Tak się to praktykuje w rodzinach, gdzie panują normalne relacje.

    Z opisu Wątkodawczyni relacje rodzinne niestety nie wyglądają na normalne sad

    Przychylam się do zdania, że to wszystko zależy od układów międzyludzkich. Nie da się polubić kogoś za sam fakt bycia naszym teściem.


  • velluto 28.06.13, 21:37
    matylda1001 napisała:

    > W dalszym ciągu uważam, że bratowa powinna kupić kwiaty również dla teścia. Nie
    > zależnie od tego, czy mąż ją o to prosił, czy nie, o TYM ojcu też powinna pamię
    > tać. Tak się to praktykuje w rodzinach, gdzie panują normalne relacje.

    NIE. Może przypomnieć mężowi o tym, że to ON ma złożyć życzenia itd.

    Poza tym mąż bez kwiatów jednak do ojca poszedł jakoś - mógł przecież kupić je sam, skoro żona z jakichś względów ich nie kupiła, a nie iść z gołą ręką.
    Coś w tym związku chyba nie bardzo funkcjonuje, skoro mąż wydziela żonie kasę na zakupy.
  • ach_dama_byc_z_kanady 29.06.13, 00:27
    Naprawde elegancka osoba kupi kwiaty tesciowi ktory z definicji jest rowniez i ojcem - w wyniku malzenstwa.

    Problem robi sie poniewaz do tak oczywstej rzeczy ze technicznie tesc to tez ojciec,
    mieszamy uczucia.
    Gdy wmieszamy w to uczucia, wtedy i biologiczny ojciec moze przestac byc ojcem.

    Minnie
    --
    Milczenie to tekst, który niezwykle łatwo jest błędnie zinterpretować.
    Julian Tuwim

    Ach_Dama_Byc...aka Minniemouse...aka Venus22

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka