Dodaj do ulubionych

nie mamy ślubu- jak ukrócić komentarze ?

14.08.13, 15:56
Mam już serdecznie dość komentarzy mamy partnera. Jest bardzo dobrą kobietą,pomocą, czułą i niestety zagorzałą katoliczką uncertain W każdą rozmowę wplata komentarz, że nie mamy ślubu lub pytanie: kiedy ślub ? Czuje się niezręcznie. Wielokrotnie mówiłam, że ślubu nie planujemy bo jest to duża impreza którą chcemy zorganizować po swojemu ( rozmawiamy o tym) ale nasze pomysły niestety kosztują a nie chcemy robić na odwal. Chcemy się budowac lub kupić mieszkanie i na tym jesteśmy teraz skupieni. Dla niej to mogłabym ubrać pozyczoną sukienkę lub z lumpeksu i mieć lub w remizie strażackiej byle tylko był ślub. Cały czas powtarzam się w sumie jak katarynka, kilka razy też zbyłam to milczeniem lub powiedziałam, ze nie chce na ten temat rozmawiać. Jak raz na zawsze uciąć komentarze ? Macie pomysły ? Mieszkamy blisko siebie i widujemy się często, nie chce pusć relacji...

Dodatkowo dziecko będzie ochrzczone- w sumie ze względu na katolicką rodzinę partnera i z szacunku dla partnera. Cała katolicka rodzina wpadła na to, by ,,przy okazji" urządzić ślub i chrzest na raz. Normalnie padłam jak to usłyszałam (!), partner też. No i znowu dalszy ciąg komentarzy...
Edytor zaawansowany
  • nm.buba011 14.08.13, 16:56
    mojemieszkanie24 napisała:

    > Mam już serdecznie dość komentarzy mamy partnera.

    - oczywiste. Rozmowę z własną rodzicielką, to powinien przeprowadzić Twój partner. Nikt inny.
    Nie uważasz?


    --
    www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY już aktywny

    so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
  • sylek2niot 14.08.13, 16:59
    nm.buba011 napisał:

    > mojemieszkanie24 napisała:
    >
    > > Mam już serdecznie dość komentarzy mamy partnera.
    >
    > - oczywiste. Rozmowę z własną rodzicielką, to powinien przeprowadzić Twój pa
    > rtner
    . Nikt inny.
    > Nie uważasz?

    Swoją drogą "partner" to najbardziej idiotyczne słowo z nowomowy, która zaatakowała Polskę po 89 roku. Partner może być w biznesie, kancelarii prawniczej, ewentualnie do szachów. Na szczęście nie brakuje ciągle normalnych ludzi używających tradycyjnych form: "przyjaciel", "narzeczony", "towarzysz życia", "chłopak", "kochanek" itp. zamiast tego żenującego amerykanizmu. Sylek
  • matylda1001 14.08.13, 23:37
    sylek2niot napisała:

    >Swoją drogą "partner" to najbardziej idiotyczne słowo z nowomowy, która zaatako
    > wała Polskę po 89 roku. Partner może być w biznesie, kancelarii prawniczej, ewe
    > ntualnie do szachów. Na szczęście nie brakuje ciągle normalnych ludzi używając
    > ych tradycyjnych form: "przyjaciel", "narzeczony", "towarzysz życia", "chłopak
    > ", "kochanek" itp. zamiast tego żenującego amerykanizmu<

    "Przyjaciel" - z przyjaciółmi na ogół się nie sypia
    "Narzeczony" - skąd wiesz czy są zaręczeni?
    "Towarzysz życia" - niby tak, ale jak dla mnie zbyt patetycznie
    "Chłopak" - jakoś tak smarkato brzmi w kontekście dziecka
    "Kochanek" - to chyba jak chociaż jedna ze stron jest zajęta
    To już ten "partner" chyba najlepszy.
  • aka10 14.08.13, 23:51
    matylda1001 napisała:




    > "Przyjaciel" - z przyjaciółmi na ogół się nie sypia
    > "Narzeczony" - skąd wiesz czy są zaręczeni?
    > "Towarzysz życia" - niby tak, ale jak dla mnie zbyt patetycznie
    > "Chłopak" - jakoś tak smarkato brzmi w kontekście dziecka
    > "Kochanek" - to chyba jak chociaż jedna ze stron jest zajęta
    > To już ten "partner" chyba najlepszy.
    A konkubent- paskudnie wink

    --
    Powered by Aka.Creative Marketing S.A.
  • kornel-1 15.08.13, 01:10
    "mój mężczyzna" lub "mój facet" (kolokwialnie) brzmią dla mnie naturalnie.

    Oczywiście, "partner (życiowy)" to nie nowomodny amerykanizm.

    k.
  • bene_gesserit 15.08.13, 18:18
    A dla mnie brzmią fatalnie, z powodu zaimka dzierzawczego - zupełnie jakby osoba ich używająca chciała podkreślić status posiadaczki.
    --
    Wiara w kompleks braku członka to oczywisty przejaw kompleksu braku macicy.
  • kornel-1 15.08.13, 19:52
    Podobnie jak "mój mąż" lub "moja żona".

    LOL

    k.
  • bene_gesserit 15.08.13, 22:56
    Tak, zupełnie. Zaimek jest zazwyczaj niepotrzebny.
    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • nm.buba011 16.08.13, 01:31

    bene_gesserit napisała:

    > A dla mnie brzmią fatalnie, z powodu zaimka dzierzawczego - zupełnie jakby osob
    > a ich używająca chciała podkreślić status posiadaczki.

    - jaka jest najlepsza żona?
    - cudza (żona).

    Należy sprecyzować. Pana, który podejżanie zachwyca się 'żoną', należy właśnie dopytać.
    Którą (czyją)? Może mówi o mojej?

    --
    www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY już aktywny

    so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
  • kora3 17.08.13, 04:32
    gdy obie albo jedna ze stron nie mogą wstapic w zw. małżeński z przyczyn formalnych. Skad wiesz, ze i nich ta sytuacja występuje?
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • dakotaf 18.08.13, 11:59
    kora3 napisała:

    > gdy obie albo jedna ze stron nie mogą wstapic w zw. małżeński z przyczyn formal
    > nych. Skad wiesz, ze i nich ta sytuacja występuje?

    Moja mama i jej koleżanki używały słowa "partner" w latach 80-tych, kiedy o amerykanizmach mało kto słyszał, więc to chyba nie jest takie "złe" słowo. Sama nie wiem. Teraz pewnie używa się go częściej niż dawniej, ale nie zgodzę się jednak, że jest to słowo rodem z MTV.
    D.
  • baba67 18.08.13, 12:16
    O zyciowych partnerach slyszalam juz w latach 80-tych.Oczywiscie odnosilo sie to do srodowiska artystycznego, bo wsrod zwyklych smiertelnikow konkubinat kojarzyl sie z Ekspresem Wieczornymi jego historyjkami z zycia praskiego.
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • a_weasley 10.09.13, 20:40
    Dakotaf napisała:

    > Moja mama i jej koleżanki używały słowa "partner" w latach 80-tych,

    Skoro tak piszesz, to zapewne tak było, ale musiały być bardzo nowoczesne. Generalnie wtedy wspólne mieszkanie osób bez ślubu nie było w modzie, a jeśli już, to to był u młodzieży narzeczony/a, a jeśli tak żyli ludzie w pewnym wieku, to mówili o sobie po prostu mąż/żona i tak o nich mówiło otoczenie - choć często wiedziano, że "oni nie mają ślubu".

    --
    Sanki na zimę,
    Rower jest na lato,
    Mama to nie jest
    To samo, co tato.
  • kora3 11.09.13, 15:30
    a_weasley napisał:
    a jeśli tak żyli ludzie w pewnym wieku, to
    > mówili o sobie po prostu mąż/żona i tak o nich mówiło otoczenie - choć często w
    > iedziano, że "oni nie mają ślubu".

    >

    Jest tu "subtelna" różnica co komu, ze tak powiem wolno w tym temacie.
    Samym zainteresowanym, czyli parze wolno o sobie wzajemnie mówić jak chcą, o ile to obu stronom odpowiada. Zatem mogą sobie mówić maż/żona ślubu nie mając, wyłączając sytuacje, w których takie nazewnictwo wprowadzałoby w błąd najogólniej mówiąc państwo.
    Może się to komuś nie podobać, kogoś zmiesmaczać, ale te wrazenia powinien zachować dla siebie. Mówiąc do jednej z połówki pary do drugiej można zachować formę wybraną przez parę (np. Twój mąż/Twoja żona) lub też taką, jaka jest dopuszczalna dla mówiącego, czyli jeśli jest się z tym kims o kim mówimy po imieniu, to "Co słychać u Krzyśka?" np.

    Natomiast niedopuszczalne jest, by samemu sobie "nazywać" parę mężem i żoną, gdy para ta tak sama o sobie nie mówi i ślubów nijakich nie ma. Jest to zwyczajnie niekulturalne i wygląda na jakieś takie okazywanie dezaprobaty brakiem czyjegoś slubu.
    Przyznam się, że we mnie coś takiego, a spotkałam w zyciu takie 3 osoby budzi irytację.
    Oczywiście wówczas, gdy mówiący tak wie, że nie mamy slubu, bo został o tym przy pierwszym nazywaniu mego partnera mezem POINFORMOWANY.
    Jeśli tak mówi ekspedientka w sklepie, albo mechanik samochodowy to nawet nie prostuję, natomiast jeśli osoba, która została poinformowana z uporem maniaka powtarza z tym "mezowaniem" to albo ma ciezką sklerozę, albo jest niespełna rozumu, albo nie rozumie co się do niej mówismile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • xxxll 08.09.13, 09:07
    > > Swoją drogą "partner" to najbardziej idiotyczne słowo z nowomowy,
    > > która zaatakowała Polskę po 89 roku
    > > zamiast tego żenującego amerykanizmu<

    matylda1001 napisała:

    > "Przyjaciel" - z przyjaciółmi na ogół się nie sypia
    > "Narzeczony" - skąd wiesz czy są zaręczeni?
    > "Towarzysz życia" - niby tak, ale jak dla mnie zbyt patetycznie
    > "Chłopak" - jakoś tak smarkato brzmi w kontekście dziecka
    > "Kochanek" - to chyba jak chociaż jedna ze stron jest zajęta
    > To już ten "partner" chyba najlepszy.


    w moim rewirze na takiego gościa mówi się "przydupas"

    a dla celów urzędniczych to "konkubent"


    inne określenia cywilizowane są zarezerwowane do normalnych a nie mniejszości ...
    --
    ----------------------------------------------------------------
    Zarządzanie - to sztuka bądź praktyka, rozumnego stosowania środków dla osiągnięcia wyznaczonych celów -(Henri Fayol).
    www.sn.pl/orzecznictwo/index.html wyroki sądowe - www.ebos.pl/
  • matylda1001 09.09.13, 23:54
    xxxll napisał:

    >w moim rewirze na takiego gościa mówi się "przydupas"<

    Jakiś mało subtelny ten Twój rewir...
  • xxxll 10.09.13, 17:12
    matylda1001 napisała:

    > xxxll napisał:
    >
    > >w moim rewirze na takiego gościa mówi się "przydupas"<
    >
    > Jakiś mało subtelny ten Twój rewir...

    Nie , normalny, rodzimy, Polski ...
    A coś nie pasuje ... prawda gryzie się nowo-modą? smile
    --
    ----------------------------------------------------------------
    Zarządzanie - to sztuka bądź praktyka, rozumnego stosowania środków dla osiągnięcia wyznaczonych celów -(Henri Fayol).
    www.sn.pl/orzecznictwo/index.html wyroki sądowe - www.ebos.pl/
  • matylda1001 11.09.13, 11:26
    xxxll napisał:

    > Nie , normalny, rodzimy, Polski ...<

    To zapewne z tej drugiej części Polski smile

    > A coś nie pasuje ... prawda gryzie się nowo-modą? smile <

    Nie chodzi o modę, ani o starą, ani o nową. Po prostu wyrażenie jest (ponadczasowo) wulgarne. Ja tez jestem zwolenniczką legalizowania związków, szczególnie gdy para ma dzieci, ale nie mam ochoty poniżać bliźnich tylko dlatego, że wybrali inny model życia, niż ja.
  • xxxll 11.09.13, 17:00
    matylda1001 napisała:

    > xxxll napisał:

    > > A coś nie pasuje ... prawda gryzie się nowo-modą? smile <
    >
    > Nie chodzi o modę, ani o starą, ani o nową.


    Doprawdy , ?


    > Po prostu wyrażenie jest (ponadczasowo) wulgarne.
    > Ja tez jestem zwolenniczką legalizowania związków, szczególnie
    > gdy para ma dzieci, ale nie mam ochoty poniżać bliźnich tylko dlatego,
    > że wybrali inny model życia, niż ja.


    Nie rozumiem, co ciebie tak gorszy, jak sprawę się nazywa po imieniu tak jak jest, takie cackanie sie z tematem , oznacza przyzwolenie na takie zachowanie
    Jak ktoś się zachowuje jak idiota, to trzeba to tak nazwać , a nie usprawiedliwiac , wybielać ..

    Ja nie umiem akceptować nienormalnych zachowań, które się obnoszą po forach.

    Toleruję ich ciche życie , bez rozgłosu czy przywilej . To ONI dokonali wyboru modelu życia który ich przerósł...

    Dzisiaj zwierzęta , kibole , chuligani, geje mają lepiej niż normalny człowiek. Normalny, który wychowuje dzieci normalnej w rodzinie .
    Jestem zniesmaczony twoją postawą ...
    --
    ----------------------------------------------------------------
    Zarządzanie - to sztuka bądź praktyka, rozumnego stosowania środków dla osiągnięcia wyznaczonych celów -(Henri Fayol).
    www.sn.pl/orzecznictwo/index.html wyroki sądowe - www.ebos.pl/
  • jolunia01 11.09.13, 20:36
    xxxll napisał:

    > Ja nie umiem akceptować nienormalnych zachowań, które się [b]obnoszą po forach[
    > /b].

    Na żadnym z forów nie spotkałam zachowań, więc się chyba nie za bardzo obnoszą.

    > Toleruję ich ciche życie , bez rozgłosu czy przywilej .

    Czyje? Tych zachowań? Bo chyba nie masz na myśli ludzi.

    > Dzisiaj zwierzęta , kibole , chuligani, geje mają lepiej niż normalny człowiek.
    > Normalny, który wychowuje dzieci normalnej w rodzinie .

    Aaa, jasne. W "normalnej", czyli w żadnym wypadku model cichego życia w rachubę nie wchodzi. Tylko "normalna" rodzina, gdzie regularne awantury, wrzaski, przemoc i inne patologie. Ale za to usankcjonowane papierkiem.

    --
    Gdyby głupota niektórych wypowiedzi miała masę to internet kupowalibyśmy na kilogramy - by adellante12
  • xxxll 12.09.13, 15:55
    jolunia01 napisała:

    > > Toleruję ich ciche życie , bez rozgłosu czy przywilej .
    >
    > Czyje? Tych zachowań? Bo chyba nie masz na myśli ludzi.

    A cio może nadludzi ? czywiście że ma na myśli samca i samicę ....


    jolunia01 napisała:

    > > Dzisiaj zwierzęta , kibole , chuligani, geje mają lepiej
    > > niż normalny człowiek.
    > > Normalny, który wychowuje dzieci normalnej w rodzinie .

    >
    > Aaa, jasne. W "normalnej", czyli w żadnym wypadku model cichego życia w rachubę
    > nie wchodzi. Tylko "normalna" rodzina, gdzie regularne awantury, wrzaski, prz
    > emoc i inne patologie.
    Ale za to usankcjonowane papierkiem.
    >

    To się dzieje wszędzie, a związki kombinackie to czubek góry , gdzie regularne awantury, wrzaski, przemoc i inne patologie.

    Jest jedna różnica, że potomstwo "przydupasów" utrzymują rodziny z "papierkiem" - normalne społeczeństwo


    --
    ----------------------------------------------------------------
    Zarządzanie - to sztuka bądź praktyka, rozumnego stosowania środków dla osiągnięcia wyznaczonych celów -(Henri Fayol).
    www.sn.pl/orzecznictwo/index.html wyroki sądowe - www.ebos.pl/
  • jotkajot49 13.09.13, 13:25
    > w moim rewirze na takiego gościa mówi się "przydupas"

    A jak się mówi na gościówę?
  • kora3 17.08.13, 04:30
    To jest bardzo dobre słowo smile
    Nic mnie tak nie wqrza jak sytuacja, a której o moim faceta ktoś mówi "przyjaciel". Owszem - żeby być razem trzeba być przyjaciółmi, to jasne, ale w partnerstwie zwykle się jeszcze sypia i mieszka razem.
    Narzeczony/na to jest wówczas gdy się jest po zaręczynach. Kochanek to ktoś na boku, gdy się oficjalnie jest z kimś innym. Chłopak? Facet po 50. ma nys "chłopakiem" ???smile
    Konkubent odpada ze względów formalnych. Pozostaje kohabitant - nikt tak nie mów ismile i nie sądze, by to słowo było znane lepiej niż partner, bo bez googla Ty nie wiesz np. kto to jest. I kto tu jest zenujacy?smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • pogromca_kretynow 27.08.13, 08:55
    Dwoje ludzi zyje bez slubu bo oplaca sie byc w Polsce tzw "samotna matka". Zasilki, pierwszenstwo w przyjeciu do przedszkola. Same przywileje.
    A jest to ze strony konkubentow zwykle zlodziejstwo.
    --
    Dopoki nie wynaleziono internetu, nie wiedzialem ze na swiecie jest tylu kretynow.
  • kora3 11.09.13, 10:32
    czy ta konkretna para, albo też kobieta w niej ma zamiar korzystać ze wspomnianych przywilejów samotnej matki. A już nazywasz ją złodziejką - ślicznie, zwłaszcza w kontekście forum, na którym piszesz.

    Po drugie - wyobraź sobie, ze można być w związku (także małżeńskim) i nie mieć dzieci z wyboru. Z jakich wówczas "złodzieje" korzystają przywilejów?
    Z mego wyboru niezawierania zw. małżeńskiego skorzystało państwo, bo od nieruchomości, jaka podarował mi mój partner zapłaciliśmy podatek znacznie większy, niż gdybyśmy sobie wzięli slubsmile Oczywiście nie mamy o to do państwa pretensji, bo tak chcieliśmy, ale to jest faktsmile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • xxxll 13.09.13, 12:31

    kora3 napisała:

    > Po drugie - wyobraź sobie, ze można być w związku (także małżeńskim) i nie mieć
    > dzieci z wyboru. Z jakich wówczas "złodzieje" korzystają przywilejów?

    Przyjdzie i na nich czas po 50+ pierwszeństwo w opiece , domu starców ...smile

    > Z mego wyboru niezawierania zw. małżeńskiego skorzystało państwo,
    > bo od nieruchomości, jaka podarował mi mój partner zapłaciliśmy
    > podatek znacznie większy,

    jaki partner , nie używaj tego słowa, jak nie wiesz co ono oznacza ...
    To jest zwykły przydupas łóżkowy ... a wasze kontakty nie mają znamion małżeństwa
  • kora3 13.09.13, 12:43
    xxxll napisał:
    >
    > Przyjdzie i na nich czas po 50+ pierwszeństwo w opiece , domu starców ...smile

    Ależ wg tweych założeń - nie! Mają dziecko, to ono powinno ich utrzymywaćsmile 50+ i dom starców? Chyba żartujeszsmile A poza tym - skad masz wiedzę, że nie mają/nie będą mieli na swe utrzymanie ze źródeł: emerytura, ubezpieczenie, oszczędności, ewentualnie cenne rzeczy, które będą mogli sprzedać ?
    Z tego co p[isze autorka watku na starcie biedni nie są jacyś. Skąd założenie, ze będą/musza być?

    >
    > jaki partner , nie używaj tego słowa, jak nie wiesz co ono oznacza ...


    normalny, zyciowy. To ty nie znasz znaczenia zwrotówsmile

    > To jest zwykły przydupas łóżkowy ... a wasze kontakty nie mają znamion m
    > ałżeństwa


    Maja wg prawa - np. zeznając w sprawie, która go dotyczyłaby miałabym prawo odmówić składania zeznań, tak samo, jak powinowaty, czy spokrewniony. A w małżeństwie już raz byłam, wolałabym o tym zapomnieć.
    Jeśli starasz się mnie jakoś prowkowac, bym zniżyła się do Twego poziomu w wypowiedziach, to daruj sobie, bo trud niepotrzebny. Mnie Rodzice tak wychowali, że się nie zniżam smile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • xxxll 16.09.13, 16:44
    kora3 napisała:

    > Ależ wg tweych założeń - nie! Mają dziecko, to ono powinno ich utrzymywaćsmile

    Kobieto jaja sobie robisz lub jesteś na prochach...


    >A poza tym - skad masz wiedzę, że nie mają...

    Ale czego możemy się spodziewać po bogaczce kora3 co się z kasą nie liczy... stówka w prawo stówka w lewo, to jest dla ciebie pryszcz ...
    smile

    Nie interesują mnie rozważania alchemickie ... wróć na ziemie , nie unoś się jak ta gołębica...

    > A w małżeństwie już raz byłam, wolałabym o tym zapomnieć.

    Każdy ma takiego "Leoncia" na jakiego zasłużył , na pewno tym złem nie było "małżeństwo" , tylko ludzie ...

    Nie wciągniesz mnie do dyskusji akademickiej , gdzie, co wpis to inne założenia , fundamenty temnatyczne...
    --
    ----------------------------------------------------------------
    Zarządzanie - to sztuka bądź praktyka, rozumnego stosowania środków dla osiągnięcia wyznaczonych celów -(Henri Fayol).
    www.sn.pl/orzecznictwo/index.html wyroki sądowe - www.ebos.pl/
  • kora3 17.09.13, 13:44
    xxxll napisał:
    >
    > Kobieto jaja sobie robisz lub jesteś na prochach...


    Stosuje tylko Twój tok myslenia smile

    > Ale czego możemy się spodziewać po bogaczce kora3 co się z kasą nie licz
    > y... stówka w prawo stówka w lewo, to jest dla ciebie pryszcz ...


    no 100 złotych to nie jest dużo pieniędzy. ale to nie znaczy, że trzeba zaraz kase rozpuścić na głupoty. tak się składa, ze pieniądze na ogół mają ludzie, którzy umieją nimi rozsądnie gospodarowaćsmile
    >
    > Każdy ma takiego "Leoncia" na jakiego zasłużył , na pewno tym złem nie było "ma
    > łżeństwo" , tylko ludzie ...


    Nie, ani sam fakt małżeństwa, ani mój eksmąż. Rzecz w tym, ze ja się za mąz nie paliłam wychodzić, ale pod wpływem próśb mego eksmęża - wyszłam. Zrobiłam coś wbrew sobie i potem jeszcze miałam z tym kłopoty.
    >
    > Nie wciągniesz mnie do dyskusji akademickiej , gdzie, co wpis to inne założenia
    > , fundamenty temnatyczne...


    E tam, brak Ci argumentów zwyczajniesmile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • xxxll 18.09.13, 05:58
    kora3 napisała:

    > Nie, ani sam fakt małżeństwa, ani mój eksmąż. Rzecz w tym, ze ja się za mąz
    > nie paliłam wychodzić, ale pod wpływem próśb mego eksmęża - wyszłam.
    > Zrobiłam coś wbrew sobie i potem jeszcze miałam z tym kłopoty


    To jednak ty byłaś przyczyna tego rozwodu, Napisz nam jak szybko można się rozstać z mężami ... chętnie poczytam

    > no 100 złotych to nie jest dużo pieniędzy. ale to nie znaczy, że trzeba
    > zaraz kase rozpuścić na głupoty. tak się składa, ze pieniądze na ogół
    > mają ludzie, którzy umieją nimi rozsądnie gospodarować:
    )


    Populizm w czystej postaci , pędzony nocą ... pieniądze mają ci co dużo zarabiają ....

    > E tam, brak Ci argumentów zwyczajniesmile
    >

    Czyżby ?..... punkt widzenia zależy od punktu siedzenia ...czysta demagogia ;/
  • kora3 18.09.13, 09:23
    xxxll napisał:

    >
    > To jednak ty byłaś przyczyna tego rozwodu, Napisz nam jak szybko można się rozs
    > tać z mężami ... chętnie poczytam


    No jak pokazał czas i oficjalne dokumenty, to nie ja byłam przyczynasmile Ale to ja rozstania chciałam i doprowadziłam do jego sformalizowania. Jak można? Bardzo prosto, należy w najbliszym miejscu zameldowania sadzie okręgowym złożyć pozew o rozwód. I czekać na powiadomie o rozprawie. Na rozprawę się udać i podtrzymywać to, co się napisało w pozwie.
    U mnie kłopot polegał na tym, ze mój eksmąż na pierwszej, tzw. ugodowej rozprawie, która wówczas była obligatoryjna (teraz już chyba nie jest) zadeklarował, że nie zgadza się na rozwód. Uczynił tak ze względów światopoglądowych. Nim doszło do rozprawy drugiej, przekonałam go, że nie czyni dobrze nie zgadzając się na rozwód na tych warunkach (bez orzekania o winie), albowiem rozwód i tak zostanie orzeczony, a jeśli będzie robił mi trudności zostanie orzeczony z jego winy. Po przemyśleniu sprawy zgodził się. Pomogłam?smile

    > Populizm w czystej postaci , pędzony nocą ... pieniądze mają ci co dużo zara
    > biają ....


    Wiesz, niekoniecznie. znam przynajmniej kilka osób, które nieźle zarabiają (ich zarobki sa jawne), a wiecznie sa bez kasy. Wynika to z tego, że zarabiają dużo, a wydają bardzo dużo. I u części z nich wynika to z obiektywnych okoliczności - mają te wydatki i cześć, a u części nie - pewnie mogliby wydawac mniej, ale nie chcą.

    > Czyżby ?..... punkt widzenia zależy od punktu siedzenia ...czysta demagogia ;/

    Wcale nie. Cały czas rozmawiamy o tym, ze Twoim zdaniem wszystkie pary żyjące w wolnych związkach żyja na koszt innych ludzi, konkretnie chyba -podatników. Nadal nie potrafisz wykazać, ze tak jest w naszym przypadku, zatem pora na weryfikacje swego zdania, co do generalizowania w tej materiismile



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • xxxll 19.09.13, 16:59
    kora3 napisała:

    > to nie ja byłam przyczynasmile Ale to ja rozstania chciałam
    > i doprowadziłam do jego sformalizowania.
    > Uczynił tak ze względów światopoglądowych. Nim doszło
    > do rozprawy drugiej, przekonałam go, że nie czyni dobrze nie zgadzając się n
    > a rozwód na tych warunkach (bez orzekania o winie), albowiem rozwód i
    > tak zostanie orzeczony, a jeśli będzie robił mi trudności zostanie

    > orzeczony z jego winy. Po przemyśleniu sprawy zgodził się.

    Niezła żmijka, z ciebie ...

    > Wiesz, niekoniecznie. znam przynajmniej kilka osób, które nieźle zarabiają (ich
    > zarobki sa jawne), a wiecznie sa bez kasy.


    bo to jest metoda na życie .. a później walą na TV; tworzą stowarzyszenia, aby im pomagać w tej nowobogackiej niedoli

    > Cały czas rozmawiamy o tym, ze Twoim zdaniem wszystkie pary żyjące w
    > wolnych związkach żyja na koszt innych ludzi, konkretnie chyba - podatników.


    Nigdzie nie napisałem, że wszystkie pary , ale tylko te , które korzystają z pomocy "Państwa", bo żyją w konkubinacie, a nie związku małżeńskim ...

    Jak to się korzysta, to ci inni napiszą, którzy całymi "garściami" z tego korzystają ... smile
    Wy , Ty, jako nowobogaccy, "nie macie z tym nic wspólnego"; zawsze spadacie na cztery łapy... i moralność dla was nie istniej ... grunt aby wam, egoistom było dobrze ...
    nikt o was raportu nie pisze jak o alpinistach ...
  • kora3 20.09.13, 07:19
    xxxll napisał:
    >
    > Niezła żmijka, z ciebie ...


    zmijka? Uważasz, ze powinnam od razu podać z orzekaniem o jego winie?

    >
    > bo to jest metoda na życie .. a później walą na TV; tworzą stowarzyszenia, aby
    > im pomagać w tej nowobogackiej niedoli


    Nie, niekoniecznie. Są ludzie, którzy nieźle zarabiając mają sporo zobowiązań: np. pomoc komuś choremu z rodziny, inwestycja w dzieci itd.
    >
    > Nigdzie nie napisałem, że wszystkie pary , ale tylko te , które korzyst
    > ają z pomocy "Państwa", bo żyją w konkubinacie, a nie związku małżeńskim ...


    Napisałeś, ze ludzie żyjący w konkubinatach żyją na koszt innych. Nie, ze niektórzy. Zapewne bywają tacy, tylko, ze dokładnie to samo można napisac o niektórych małżeństwach.
    >

    > Wy , Ty, jako nowobogaccy, "nie macie z tym nic wspólnego";

    My, jako ludzie pracujący i uczciwi istotnie nie may z tym nic wspólnego smile

    i moralność dla was nie istniej ...

    To uczciwe zarabianie na siebie jest niemoralne?

    grunt aby wam, egoistom był
    > o dobrze ...


    A kto chce, żeby mu było źle? Masochista? TY chcesz, żeby Tobie i twoim bliskim było źle?

    > nikt o was raportu nie pisze jak o alpinistach ...

    alpinistach? To oni idą w góry dla innych?


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • illegal.alien 18.09.13, 12:47
    >> E tam, brak Ci argumentów zwyczajniesmile
    >Czyżby ?..... punkt widzenia zależy od punktu siedzenia ...czysta demagogia ;/

    Do tej pory nie przytoczyles ani jednego konkretnego argumentu, poza tym, ze konkubinaty zyja na koszt malzenstw, a i tego argumentu nie udalo ci sie poprzec ani jednym dowodem. Duzo pisaniny, malo konkretow.

    --
    M. - grudzień 2010
    ? - marzec 2014
  • john.grisham001 14.08.13, 17:06
    To po co się tłumaczysz? Powiedz, że taką podjęliście decyzje i już. Koniec tematu.
  • kornel-1 14.08.13, 17:13
    - Kiedy ślub?
    - W 2018 roku. Nie mogę się doczekać!

    Dla uwiarygodnienia swojego stanowiska należy wziąć papier od księdza z zapowiedziami na odpowiedni termin.

    Kornel
    --
    "Kornel: moje podróże" Ostatnie: "Słowacja'2011"
  • mojemieszkanie24 14.08.13, 17:21
    Nie widzę nic niestosownego w używaniu określenia PARTNER. Nie jesteśmy małżeństwem ani narzeczeństwem, a ,,chłopak" to jakoś tak dziecinnie a młódką już nie jestem ( 26 lat). Pomysł z tym, że ślub w 2018 roku genialny tongue_out Nie wpadłam na to tongue_out
  • sweet_pink 14.08.13, 18:06
    Nie jesteście narzeczeństwem i się o ślub pytają??!! Poziom bezczelności maksymalny.
    To ja proponuję się gdy padają takie pytania robić (najlepiej dość ostentacyjnie) gest, że pocierasz palcami prawej dłoni podstawę lewego serdecznego palca i patrząc się na niego mówić "może się pani syna spyta?" albo "no nie wiem, nie wiem".

    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • sweet_pink 14.08.13, 18:07
    A tylko musisz się pobyć pierścionków z tego palca jeśli przypadkiem nosisz.
    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • mojemieszkanie24 14.08.13, 18:35
    Nie nosze pierścionków smile
  • aka10 14.08.13, 18:37
    mojemieszkanie24 napisała:

    > Nie widzę nic niestosownego w używaniu określenia PARTNER. Nie jesteśmy małżeńs
    > twem ani narzeczeństwem, a ,,chłopak" to jakoś tak dziecinnie a młódką już nie
    > jestem ( 26 lat). Pomysł z tym, że ślub w 2018 roku genialny tongue_out Nie wpadłam na
    > to tongue_out

    Ja jestem przyzwyczajona, ze jak ktos mowi partner, to jest w zwiazku z osoba tej samej plci.
    Mlodka bym tez definitywnie nazwala osobe w Twoim wieku wink (bynajmniej nie ze wzgledu na swoj wlasny wiek).

    --
    Powered by Aka.Creative Marketing S.A.
  • baba67 14.08.13, 18:49
    Mnie sie podoba partner. Bardzo wiele kobiet uzywa slowa narzeczony choc ten "narzeczony" do slubu sie nie pali w ogole(a Twoj partner chce sie zenic tyle ze nie teraz zatem slowa narzeczony moglabys uzywac gdybys chciala). Ciekawe ze im czesciej "narzeczony" sie do slubu nie pali tym czesciej jest tak nazywany(osobiste subiektywne obserwacje).
    Partner to takie uczciwe okreslenie. Co do mamy partnera, z jej punktu widzenia musiala cos zawalic w procesie wychowania religijnego i ja to meczy.
    Nie znam osobiscie zadnego faceta pochodzacego z gleboko a niehisterycznie religijnego domu ktory by godzil sie na taki uklad,Okazjonalne bzykanko z ekspresowym slubem tak (czlek slaby kiej tez pazdziez ze zacytuje klasyka)ale nie zycie "w grzechu " latami. W sumie kobiecie wspolczuje ale sama zawalila.
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • sylek2niot 14.08.13, 20:06
    baba67 napisała:

    > Mnie sie podoba partner.
    > [...]
    > Partner to takie uczciwe okreslenie.

    Amerykanizmy często się ludziom podobają, ale najczęściej ludziom prostym
    albo w wieku lat -nastu... Mówienie o partnerach w tym kontekście przez
    ludzi po 40-stce jest równie żałosne, co oglądanie pani po 50-ce w mini.
    Po prostu ślepa i głupia gonitwa za masowymi i niskimi wzorcami promowanymi
    przez media, nowinkarstwem, tanią modą itp. Dojrzały człowiek nie powie
    "partner", "bejbe" czy "zajebiście", zrobi to najwyżej ktoś pozujący na gówniarza,
    co samo w sobie jest odstręczające. Co innego, gdy brakuje polskiego
    odpowiednika (np. "komputer", "procesor" itp.) a co innego, gdy mamy mnóstwo
    synimów w naszym języku, ale używamy amer-kretynizmów, jak to powiada
    mój znajomy (prywatnie profesor filologii polskiej). Sylek
  • baba67 14.08.13, 20:20
    No to ja jestem prosta kobieta. Lepsze to niz prezentowac to co Ty prezentujesz swoimi wypowiedziami.Szkoda czasu na czytanie i komentowanie .
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • aka10 14.08.13, 20:26
    sylek2niot napisała:


    Mówienie o partnerach w tym kontekście przez
    > ludzi po 40-stce jest równie żałosne, co oglądanie pani po 50-ce w mini.

    To JAK maja ludzie po 40-tce mowic, jesli sa w nieformalnym zwiazku? Dla mnie w zasadzie wtedy jest to oczywiste, ze to partner (jesli juz ma byc to slowo w stosunku do par hetero). To sa zapewne ludzie, ktorzy maja jakis jeden zwiazek za soba, jakas ex-zone i dzieci z kim innym. W nowym zwiazku maja partnerke czy partnera i ani slubu ani kolejnych dzieci nie planuja.




    --
    Powered by Aka.Creative Marketing S.A.
  • wasa 14.08.13, 21:53
    aka10 napisała:
    > To JAK maja ludzie po 40-tce mowic, jesli sa w nieformalnym zwiazku?

    Nieformalny związek z zamieszkiwaniem razem to konkubinat, a tzw. partner to konkubent.
    To jest od dawna przyjęta forma nazywania takiego zjawiska.
    Niektórym ludziom konkubinat kojarzy się z kroniką policyjną, ale ci światli i nowocześni nie ulegają przecież stereotypom i mogą śmiało używać tego neutralnego, osadzonego w prawie i języku określenia.
  • turzyca 15.08.13, 10:41

    > Nieformalny związek z zamieszkiwaniem razem to konkubinat, a tzw. partner to ko
    > nkubent.
    > To jest od dawna przyjęta forma nazywania takiego zjawiska.

    A co w przypadku stalego zwiazku bez zamieszkiwania? Kim byl Filipowicz dla Szymborskiej?
    --
    Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach
  • bene_gesserit 15.08.13, 22:55
    Chłopakiem byłsmile Chodzi o to, zeby uniknąć, jak zauważa mędrek powyżej, amer-kretynizmów.
    --
    feminists aren’t humorless just because your jokes suck
  • sylek2niot 14.08.13, 22:20
    aka10 napisała:

    > sylek2niot napisała:
    >
    >
    > Mówienie o partnerach w tym kontekście przez
    > > ludzi po 40-stce jest równie żałosne, co oglądanie pani po 50-ce w mini.
    >
    > To JAK maja ludzie po 40-tce mowic, jesli sa w nieformalnym zwiazku? Dla mnie w
    > zasadzie wtedy jest to oczywiste, ze to partner (jesli juz ma byc to slowo w s
    > tosunku do par hetero). To sa zapewne ludzie, ktorzy maja jakis jeden zwiazek z
    > a soba, jakas ex-zone i dzieci z kim innym. W nowym zwiazku maja partnerke czy
    > partnera i ani slubu ani kolejnych dzieci nie planuja.

    Konkubent / konkubina. Jeśli chcesz ładniej to wystarczy "towarzysz życia" / "towarzyszka życia". Cywilizowani ludzie, którzy nie łykają papki telewizyjnej doskonale to rozumieją. Niestety lemingi-polaczki i ich rodzice chcący być "europejscy" czy "amerykańscy" małpują głupstwa z zagranicy nawet ich dobrze nie rozumiejąc a jak im się wytknie tę głupotę, to śmiertelnie się obrażają (patrz to forum). Oczywiście prostaczkom nie przetłumaczysz i zawsze będą "trendy", "cool" i "zajebiści" ze swoimi "partnerami" a pomimo to podświadomie będą czuć, że są tym, czym są, czyli pozerami-półinteligentnami w najlepszym razie.
    Sylek

    PS "Nic tak nie gorszy jak prawda".
  • matylda1001 14.08.13, 23:51
    sylek2niot napisała:

    >Niestety lemingi-polaczki...<

    PiSiątko sie odezwało?? wink

    >Oczywiście prostaczkom nie przetłumaczysz i zawsze będą "trendy", "cool" i "zajebiści" ze swoimi "partnerami" a pomimo to podświadomie będą czuć, że są tym, czym są, czyli pozerami-półinteligentnami w najlepszym razie.<

    No i wreszcie to forum doczekało się eksperta smile



  • sylek2niot 15.08.13, 00:55
    matylda1001 napisała:

    > sylek2niot napisała:
    >
    > >Niestety lemingi-polaczki...<
    >
    > PiSiątko sie odezwało?? wink

    Ooo kolejny prymitywek: wszystko dla niego ma kontekst polityczbny... Jakie to polskie... Całe te wasze pisy, platformy, sldy, psle i palikociarnia są tyle samo warte, czyli zero. Jednak cieszę się, że tu nie mieszkam. Wracaj do swojego "partnera", na pewno Cię upewni jaka jesteś mądra, wykształcona i wspaniała. Sylek
  • matylda1001 15.08.13, 13:56
    sylek2niot napisała:

    >Ooo kolejny prymitywek: wszystko dla niego ma kontekst polityczbny... Jakie to polskie...<

    Gdybyś nie wspomniał o tych lemingach, kmiotku... wink

    > Jednak cieszę się, że tu nie mieszkam<

    I nie wracaj, u nas chamstwa pod dostatkiem, nie potrzeba jeszcze z importu.

    > Wracaj do swojego "partnera",<

    Mam męża, od ponad 20 lat tego samego, ale nie mam nic przeciwko temu, żeby inni żyli tak, jak im się podoba.
  • nm.buba011 16.08.13, 01:59
    matylda1001 napisała:


    > Mam męża, od ponad 20 lat tego samego

    - bywa, że mamy tego samego małżonka, bo dzieci jeszcze żyją i...wstyd byłby.
    smile
    --
    www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY już aktywny

    so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
  • matylda1001 16.08.13, 13:12
    nm.buba011 napisał:

    > - bywa, że mamy tego samego małżonka, bo dzieci jeszcze żyją i...wstyd byłby.
    smile <

    Ano bywa, ale ja wstydliwa nie jestem wink Dzieci dorosły, żyją własnym życiem, a nam wciąż się chce wracać do domu smile i wiem, że taki stan rzeczy nie ślub spowodował.
  • bene_gesserit 15.08.13, 23:00
    sylek2niot napisała:

    > Konkubent / konkubina.

    O tak, konkubent - piękne, polskie słowo o przed-słowiańskim rodowodzie. Tak przehistoryczne, ze aż z łaciny big_grin I wcale nie brzmi jak z rubryki kryminalnej.

    W twoim dość imo idiotycznym pędzie do rugowania obcych naleciałości w języku musiałabyś wykorzenić z polszczyzny jakieś 60% słów i wyrażeń. Powodzenia w porozumiewaniu się oczyszczoną mową.


    --
    a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem, bo odrodzisz sie czlowiekiem'
  • ula-35 14.08.13, 21:41
    I pisze to ten,który dwa dni temu napisało Polsce Polaczkowo.Co za bełkot.
  • ula-35 14.08.13, 21:42
    To miało być do sylek2niot
  • ppo 12.09.13, 12:34
    I jak najbardziej może mieć chłopaka. Nawet jeśli ma on 50, bo jak się zadaje z gówniarą, to sam jest gówniarz.
    --
    God = Gold, Oil, Drugs
  • claratrueba 15.08.13, 05:36
    " Jak raz na zawsze uciąć komentarze?"
    Ślub wziąć.
    A skoro nie jest to rozwiązanie, które Wam to odpowiada, to rzucać jakieś "nie panujemy", dalsze komentarze przemilczeć i liczyć się z tym, że temat będzie powracał. I przestać się przejmować.
    Po prostu są ludzie, którzy mają natręctwa, którym jakiś temat (dowolny) dotyczący innych osób odbiera hamulce stawiane przez cudzą prywatność. Nie podziała nic mieszczącego się w ramach s-v. Pozostaje przyjąć do wiadomości, że mamy do czynienia z taką osobą i przestać przeżywać w nieskończoność jak to jesteśmy strasznie atakowani.
    Tu kwestia Twojego wieku nie ma najmniejszego znaczenia, osoba z "misją propagowania jedynej słusznej idei" tego nie zauważa. Mam drobne 20 lat więcej niż Ty i jedną ciotkę, która od ćwierć wieku, za każdym razem kiedy się widzimy pyta mnie kiedy przestanę się odchudzać oraz wygłasza pogawędki nt. anoreksji. Dokładnie cała rodzina jasno daje jej do zrozumienia, że pytanie jest i niegrzeczne i bezsensowne, i dokładnie za nast. razem pytanie pada. Kobieta nad tym kompletnie nie panuje i tyle. Ponieważ jest generalnie osobą bardzo miłą, życzliwą i ma sporo ciekawego do powiedzenia, macham ręką na te "straszne ataki", traktuję je jako wstęp do w sumie ciekawego spotkania. Coś jak czołówka filmu, gdzie już by się chciało fabułę oglądać a tu nazwiska kto kostiumy projektował i za kamerą stał.
  • kol.3 15.08.13, 07:23
    Cytuję Twoje zdanie: "Wielokrotnie mówiłam, że ślubu nie planujemy bo jest to duża impreza, którą chcemy zorganizować po swojemu ( rozmawiamy o tym) ale nasze pomysły niestety kosztują a nie chcemy robić na odwal. "
    Rozumiem, że ślub planujecie, tylko chcecie zebrać pieniądze, bo ślub ma być okazały.
    Jeśli teściowa ma taki przekaz to co dziwnego, że jako gorliwa katoliczka Was zachęca do jak najszybszego ślubu, nawet bez oprawy. Dla niej ważny jest sakrament. Dla Ciebie oprawa i uroczystość. Dlatego komentarze będzie trudno ukrócić.
  • nick_ze_hej 15.08.13, 07:42
    Ludzie latami razem mieszkają, mają dzieci...i zbierają na huczny ślub i weselisko. Jak dla mnie to taka musztarda po obiedzie, choinka na Wielkanoc. Wszystko ma swój czas i porę, a potem traci sens i urok. No ale ja już stary jestem i pewnie się nie znamwink
  • baba67 15.08.13, 09:34
    Mnie sie tez tak wydaje. Jakis taki ped do idealnej ceremonii takiej jak w programach TV. jakby ten caly blichtr mial kogos naprawde uszczesliwic.
    Jeszcze kilka lat to mozna, ale wiadomo kobieta dobry kawalek po 30 nie bedzie tak wygladac jak dwudziestka chocby nie wiem jak piekna kiecke i makijaz miala.Co gorsza zdarza sie ze po drodze tracimy bliskich ktorych naprawde chcielibysmy widziec-dziadkow,mile ciocie, zdarza sie ze i jakiegos rodzica.
    Niczego taki slub nie oznacza poza satysfakcja z organizacji czegois idealnego i wymarzonego co tez tam cos warte dla ludzi niereligijnych.
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • kol.3 15.08.13, 10:15
    Z ust mi to wyjąłeś.
  • aga.doris 15.08.13, 10:46
    Konsumpcjonizm, uleganie presji i indoktrynacji przemysłu około ślubnego. Ludzie dają sobie wmówić, że wystawny ślub i wesele, nawet okupione wyrzeczeniami i wieloletnim ściboleniem każdego grosza to jest właśnie SPEŁNIENIE ICH MARZEŃ. Podstarzała panna "młoda" otoczona wianuszkiem przychówku i podtatusiały pan "młody" święcie wierzą, że ich wieloletni związek bez tej całej super kosztownej i tandetnej oprawy zwanej weselem będzie mniej wart. W tym wypadku nalegania matki na wcześniejszy ślub ze skromniejszą oprawą potraktowałabym mimo wszystko jako głoś rozsądku, a pomysł połączenia chrzcin ze ślubem jako całkiem sensowny i godny zastanowienia.
  • matylda1001 15.08.13, 14:07
    aga.doris napisała:

    >pomysł połączenia chrzcin ze ślubem jako całkiem sensowny i godny zastanowienia.<

    Dokładnie dwa lata temu (15 sierpnia) byłam na takiej uroczystości. Chrzest dziecka był o 10, ślub o 12. Potem obiad w restauracji połączony z kolacją. Wszystko dobrze wypadło. Sposób godny polecenia.
  • mojemieszkanie24 15.08.13, 14:22
    kol.3 – każdy z nas ma pewne marzenia, które przy okazji ślubu chce spełnić. Niestety potrzebne sa do tego celu pieniądze. Wolimy mieć za te cenę dom lub kupić większe mieszkanie niż urządzać byle jaki ślub.

    nick_ze_hej – nie planujemy wesela tylko ewentualnie duży obiad weselny  Jestem za tym, by przyszli małżonkowie mieszkali ze sobą przed ślubem- dla mnie inna opcja nie wchodziła w grę 

    matylda1001- mi niestety ta opcja nie odpowiada. Chrzest to chrzest a ślub to ślub- dwie różne uroczystości. Na pewno patrząc tylko pod wzgledem ekonomicznym byłoby to korzystniejsze ale jakoś tak.... miałabym poczucie, ze coś tracę i traci przy tym dziecko. Wiadomo, że uroczystości nie będzie pamiętać ale coś mi w tym układzie nie pasi tongue_out
  • kol.3 15.08.13, 14:26
    Przepraszam, ale nie widzę sensu w tym co piszesz.
  • matylda1001 15.08.13, 14:36
    mojemieszkanie24 napisała:

    > mi niestety ta opcja nie odpowiada. Chrzest to chrzest a ślub to ślub- dwie różne uroczystości. Na pewno patrząc tylko pod wzgledem ekonomicznym byłoby to korzystniejsze ale jakoś tak.... miałabym poczucie, ze coś tracę i traci przy tym dziecko. Wiadomo, że uroczystości nie będzie pamiętać ale coś mi w tym układzie nie pasi tongue_out<

    Przeżyłam własny ślub i wesele wiele lat temu, potem dwa chrzty. Wszystko dokładnie przemyślane i przygotowane starannie. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że tak naprawdę to był lekki przerost formy nad treścią (zawsze jest). Z biegiem czasu wszystko się w pamięci zaciera i chyba nie było warto. Liczy się życie codzienne.
  • baba67 15.08.13, 15:21
    To nie chodzi o mieszkanie przed slubem w ogole tylko mieszkanie przez kilka lub kilkanascie lat a potem wesele. Nikt sie tu nie gorszy ani nie krytykuje mieszkania przed slubem nie kazdy jest religijny.
    Rzecz w tym ze najpierw sobie kupicie mieszkanie, potem graty do niego,kredyt potem dziecie do przedszkola, potem do szkoly, wydatki, potem moze nastepne dziecie i ani sie obejrzysz 10 latek zleci. Obiad dla rodziny to raczej skromny slub.


    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • mojemieszkanie24 15.08.13, 18:57
    Mieszkanie mamy ( dwa, jedno się wynajmuje), teraz zamierzamy kupić działkę i się budować. Graty do mieszkania też już są kupione. Dziecko rośnie tongue_out Ja nie lubię wesel, partner tak samo wiec w grę wchodzi tylko obiad weselny. Przy okazji ślubu chcemy spełnić kilka swoich marzeń i bynajmniej nie jest to zastaw się a postaw się dla gości tongue_out

    Jak widać tych komentarzy nie da się uniknąć....
  • bene_gesserit 15.08.13, 23:07
    Nie da się uniknąć, bo niektórzy tak mają.
    Proponuję technikę zdartej płyty - tyle ze nie w zwulgaryzowanym popularnym znaczeniu (stałe powtarzanie tego samego zdania), bo to jest niegrzeczne, ale powtarzaniu sensu komunikatu, za każdym razem nieco inaczej ujętego.

    Czyli:
    weźmiemy ślub kiedy będziemy gotowi
    weźmiemy ślub za parę lat
    za jakiś czas, nie planujemy tego jeszcze
    być moze za kilka lat, nie wiemy dokładnie

    itd itd
    Za każdym razem warto imo podkreślać to 'my', przypominając teściowej, ze jej syn stoi za płową tej decyzji. I nie wdawać sie w tłumaczenia 'a dlaczego nie teraz' - krótko ucinać takie pytania ('taka jest nasza wspólna decyzja', 'tak postanowiliśmy') a bardziej natarczywe próby drążenia tematu ucinać 'rozmawiałyśmy juz o tym parę razy' i 'nie mam ochoty znowu omawiać tego tematu'.


    --
    feminists aren’t humorless just because your jokes suck
  • nm.buba011 16.08.13, 01:53
    - "zdartą płytę" nie powtarza się w nieskończoność, jak proponujesz Ty i Wikipedia.


    "Zdarta płyta"
    Technika ta jest stosowana w sytuacjach, w których, mimo spełnienia wszelkich warunków asertywnej odmowy, nie jest ona jednak usłyszana, nie dociera do rozmówcy. Prośba czy propozycja jest ponawiana po raz drugi, trzeci czy czwarty. Sytuacja taka jest rzeczywiście trudniejsza, gdyż mamy tu do czynienia nie tylko z prośbą, ale i presją.

    Technika "zdartej płyty" polega na powtarzaniu zdania, które zostało wypowiedziane za pierwszym razem. Stosując tę technikę odmawiający trzyma się więc prawdziwego, stanowczego wariantu asertywnego, nie zmieniając go pod żadnym pozorem, powtarzając go tyle razy ile będzie trzeba.


    - maksymalnie trzy razy, a ten trzeci powinien być wzmocniony bardziej stanowczym elementem. Inaczej to parodia.
    --
    www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY już aktywny

    so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
  • bene_gesserit 16.08.13, 01:57
    Jak zawsze do bólu konwencjonalny, bez możliwości uchwycenia działania w kontekscie, sztywno i na pamięć trzymający się regułek, co jest po pierwsze - nieciekawe, po drugie - kompletnie nieużyteczne, jeśli chodzi o rady. Na jakimkolwiek forum - chyba ze mówimy o forum dla autorytarnych dogmatyków.
    --
    Wiara w kompleks braku członka to oczywisty przejaw kompleksu braku macicy.
  • nm.buba011 16.08.13, 13:22

    bene_gesserit napisała:

    > Jak zawsze do bólu konwencjonalny, bez możliwości uchwycenia działania w kontek
    > scie, sztywno i na pamięć trzymający się regułek,

    - wprost przeciwnie, własnie dlatego dostrzegłem Twoją radę, przepisaną bezrefleksyjnie z Wikipedii. W tym wypadku błędnej, co się bardzo rzadko zdarza.

    --
    www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY już aktywny

    so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
  • bene_gesserit 16.08.13, 16:13
    Nie mam zwyczaju sprawdzania tego, co piszę, w Wiki. W przeciwieństwie do ciebie, jak widać. Podane konkretne przykłady świadczyły o tym, ze to, co napisałam, przemyślałam. Czyli: pudło i pudło. Oszczędz sobie wstydu, proponuję.
    --
    cute but psycho. things even out
  • nm.buba011 16.08.13, 16:40
    bene_gesserit napisała:

    > Nie mam zwyczaju sprawdzania tego, co piszę, w Wiki.

    - podałaś link do Wikipedii, o "zdartej płycie".

    > W przeciwieństwie do ciebi
    > e, jak widać.

    - bardzo dobre źródło, ale nie w 100% pewne.

    > Podane konkretne przykłady świadczyły o tym, ze to, co napisałam,
    > przemyślałam. Czyli: pudło i pudło.

    - Twoje i Wiki w tym przypadku. Zalinkowałaś i powtórzyłaś sama ten błąd.

    > Oszczędz sobie wstydu, proponuję.

    - nie ma czego się wstydzić, pomyłki zdarzają się najmądrzejszym.
    Ciebie to nie dotyczy, Ty się nie mylisz?

    Wielokrotnie się przyznawałem, co zrobię i teraz, o ile masz argumenty na poparcie.



    --

    www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY już aktywny

    so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
  • bene_gesserit 16.08.13, 16:51
    nm.buba011 napisał:

    > bene_gesserit napisała:
    >
    > > Nie mam zwyczaju sprawdzania tego, co piszę, w Wiki.
    >
    > - podałaś link do Wikipedii, o "zdartej płycie".

    Nieprawda - podałam linka do wyników przeglądarki.

    > - bardzo dobre źródło, ale nie w 100% pewne.

    Polskojęzyczna Wiki bardzo często jest niewiarygodna.

    > - Twoje i Wiki w tym przypadku. Zalinkowałaś i powtórzyłaś sama ten błąd.

    Przeciwnie - pisałam z głowy i doświadczenia. W moim przypadku tego opisane powyżej zastosowanie tej techniki działa, więc nie ma mowy o błędzie.

    > - nie ma czego się wstydzić, pomyłki zdarzają się najmądrzejszym.
    > Ciebie to nie dotyczy, Ty się nie mylisz?

    W tym przypadku - nie, nie mylę się.

    > Wielokrotnie się przyznawałem, co zrobię i teraz, o ile masz argumenty na popar
    > cie.

    Poparciem jest moje życiowe doświadczenie. Chętnie poczytam twoje argumenty, które mają poprzeć wywody o błędzie.

    --
    Żona pierze, gotuje, sprząta, robi zakupy i opiekuje się dziećmi, mąż wbija gwoździe, pilnuje domostwa przed niedźwiedziami i zombie oraz zdobywa żywność na polowaniu.
  • nm.buba011 17.08.13, 08:46
    bene_gesserit napisała:

    > Poparciem jest moje życiowe doświadczenie.

    - doświadczenie życiowe to żaden argument w dyskusji.

    > Chętnie poczytam twoje argumenty, które mają poprzeć wywody o błędzie.

    _ proszę bardzo.

    bene_gesserit 15.08.13, 23:07
    Nie da się uniknąć, bo niektórzy tak mają.
    Proponuję technikę zdartej płyty - tyle ze nie w zwulgaryzowanym popularnym znaczeniu (stałe powtarzanie tego samego zdania), bo to jest niegrzeczne, ale powtarzaniu sensu komunikatu, za każdym razem nieco inaczej ujętego.

    Czyli:
    weźmiemy ślub kiedy będziemy gotowi
    weźmiemy ślub za parę lat
    za jakiś czas, nie planujemy tego jeszcze
    być moze za kilka lat, nie wiemy dokładnie
    itd itd


    - W tym co proponujesz, to pytający może także zastosować "zdartą płytę" i Ciebie pytać w nieskończoność, a ty podejmując taką niepoważną zabawę ośmieszysz się, mimo swego doświadczenia... życiowego.

    Coś co nie odnosi skutku po trzecim powtórzeniu należy odrzucić, a nie powtarzać, abstrahując od w/w metody, którą mogą zastosować obie strony.

    "Zdarta płyta" to dziś modna, powtarzana, zalecana i przeceniana, a nie rozumiana technika.
    Ty jesteś tego świetnym przykładem.
    --
    www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY już aktywny

    so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
  • bene_gesserit 17.08.13, 10:40
    > - W tym co proponujesz, to pytający może także zastosować "zdartą płytę" i Cieb
    > ie pytać w nieskończoność, a ty podejmując taką niepoważną zabawę ośmieszysz si
    > ę, mimo swego doświadczenia... życiowego.

    Miałbyś rację, gdyby stosowanie tej techniki nie było skuteczne - tzn w krótszym lub dłuższym czasie nie powodowało, ze temat przestaje wracać.
    Sugerowanie, ze teściowa autorki wątku słysząc w odpowiedzi tę samą treść po raz kilkunasty, wróci do niej przy najbliższej rozmowie jest moim zdaniem dla tej pani obraźliwe - nie mówiąc o tym, ze tego typu spekulacja bez znajomości tej pani jest po prostu nieuprawniona.

    > Coś co nie odnosi skutku po trzecim powtórzeniu należy odrzucić, a nie powtarza
    > ć, abstrahując od w/w metody, którą mogą zastosować obie strony.

    Najpierw mozna sprawdzić, czy ta metoda jest skuteczna - nie kosztuje to wiele czasu ani wysiłku. Poza tym to urocze, ze twoim subiektywnym zdaniem należy porzucić metodę przy trzeciej próbie. Mogłeś wybrac inne magiczne liczby - bo ja wiem: siedem, trzynaście - ale wybrałeś tę. Problem w tym, ze zasadą tej techniki jest konsekwencja i cierpliwość, które w nagrodę przynosza efekt. Trzy ma się do nich nijak, chyba ze to cała konsekwencja i cierpliwość, na którą cię stać, wtedy istotnie mylę się. W twoim przypadku. Ale nie rozmawiamy w tym wątku o twoim przypadku.

    I jeszcze to. Nie używaj słów, których znaczenia nie rozumiesz - to daje fatalny efekt.

    > "Zdarta płyta" to dziś modna, powtarzana, zalecana i przeceniana, a nie
    > rozumiana technika.
    > Ty jesteś tego świetnym przykładem.

    Czekałam na argumenty i przeprosiny za kłamstwo, doczekałam się jedynie jednego - argumentum ad personam. Na forum s-v. Fuj.


    --
    Wiara w kompleks braku członka to oczywisty przejaw kompleksu braku macicy.
  • nm.buba011 17.08.13, 11:00
    bene_gesserit napisała:

    > Miałbyś rację, gdyby stosowanie tej techniki nie było skuteczne - tzn w krótszy
    > m lub dłuższym czasie nie powodowało, ze temat przestaje wracać.

    - nie jest skuteczne, kiedy druga strona to zastosuje.

    > Sugerowanie, ze teściowa autorki wątku słysząc w odpowiedzi tę samą treść po ra
    > z kilkunasty, wróci do niej przy najbliższej rozmowie jest moim zdaniem dla tej
    > pani obraźliwe - nie mówiąc o tym, ze tego typu spekulacja bez znajomości tej
    > pani jest po prostu nieuprawniona.

    - gdzie to napisałem?


    > Najpierw mozna sprawdzić, czy ta metoda jest skuteczna - nie kosztuje to wiele
    > czasu ani wysiłku. Poza tym to urocze, ze twoim subiektywnym zdaniem należy po
    > rzucić metodę przy trzeciej próbie. Mogłeś wybrac inne magiczne liczby - bo ja
    > wiem: siedem, trzynaście - ale wybrałeś tę.

    - więcej niż trzy nie ma sensu. To liczba granicy bezradności.

    Problem w tym, ze zasadą tej techni
    > ki jest konsekwencja i cierpliwość, które w nagrodę przynosza efekt. [i]Trzy [/
    > i]ma się do nich nijak, chyba ze to cała konsekwencja i cierpliwość, na którą c
    > ię stać, wtedy istotnie mylę się. W twoim przypadku. Ale nie rozmawiamy w tym w
    > ątku o twoim przypadku.

    - cierpliwość to nie to samo absurd.

    > I jeszcze to. Nie
    > używaj słów, których znaczenia nie rozumiesz - to daje fatalny efekt.

    - rozumiem. Ty chcesz przedstawić, jako bym nie rozumiał.


    > Czekałam na argumenty i przeprosiny za kłamstwo, doczekałam się jedynie jednego
    > - argumentum ad personam. Na forum s-v. Fuj.

    - widzisz co chcesz zobaczyć. Stosujesz jakże różne standardy do siebie i do innych.
    --
    www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY już aktywny

    so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
  • kora3 17.08.13, 04:44
    Podstawą w normalnych stosunkach z innymi ludźmi jest bycie od nich niezależnym. Matka Twego p[partnera jest nieokrzesana, ale raczej jej nie zmienisz. Ma wbite do głowy swoje, wiec trzeba ją uprzejmie ignorować w tym zakresie. jak zaczyna swój a gadke należy z miłym uśmiechem udawać ze słuchasz. Jka będzie nagabywać należy ocknąwszy się powiedzieć "słucham??" Na moich teściów to działało w kwestii pytań i dziecismile Miałam daleko pytania i ich zdanie i tak ma być smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • nick_ze_hej 17.08.13, 09:08
    Może te komentarze wynikają z waszych niejasnych sygnałów. Niby nie chcecie ślubu, ale może za jakiś czas, bo was nie stać, bo budowa domu, ale jak by była kasa to i owszem. Może trzeba jasno i wyraźnie oświadczyć, że ślub i wesele nie są wam potrzebne, a jeśli się kiedyś coś zmieni w tej kwestii to wszystkich zainteresowanych poinformujecie. Koniec, kropka.
  • kora3 17.08.13, 09:41
    ale nie jest kulturalnie komentować stan rodzinny/cywilny innych. TAKZE bliskich, podkreślam, bo niektórym chyba się wydaje, ze jeśli z kims się jest blisko, czy też pozornie blisko, bo owa "bliskośc" wynika z pokrewieństwa, to wszystkie chwyty dozwolone.

    O tym, czy ktoś nie bierze ślubu, bo go aktualnie nie stać (np. na takie wesele,. jak sobie wymarzył) można pozrozmawiac z tą osobą tylko, gdu ona zasygnalizuje taka chęć!

    Tu mowa jednak o matce partnera, czyli b. bliskiej jemu osobie. I nie przecząc temu, co napisałam wcześniej, uważam, że matka ma prawo syna spytać o ewentualne plany matrymonialne. SPYTAĆ i przyjąć do wiadomości odpowiedź oraz przestać drążyć temat.
    Tak robią normalni i kulturalni rodzice dorosłych ludzi.

    Tu z opisu wynika, że być może zachowanie matki partnera wynika nie tylko z jej wścibstwa, ale także z poglądów - jest to osoba zorientowana religijnie i dla takowej zycie bez sakramentu slubu jest niedopuszczalne swiatopogladowo. Ma prawo do swego zdania, tyle ze powinna zdanie to zachować dla siebie,. bo jedyna osobą, która w zyciu powinna kierowacv się jej poglądami jest ona sama. Cała reszta ma prawo robić jak uważa.
    Osobiście sądze, że Mojemieszkanie i jej partner postępują źle chcąc ochrzcić dziecko " z szacunku dla rodziny partnera". Przede wszystkim dlatego, że niewyznawanie dowolnej religii nie jest bynajmniej oznaką braku szacunku. Natomiast udawanie, ze się ją wyznaje i przyjmowanie np. sakramentów, bo babci się tak podoba, jest okazywaniem braku szacunku zarówno danej religii, jak i wierzącym w tejze.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bene_gesserit 17.08.13, 10:38
    > awanie dowolnej religii nie jest bynajmniej oznaką braku szacunku. Natomiast ud
    > awanie, ze się ją wyznaje i przyjmowanie np. sakramentów, bo babci się tak podo
    > ba, jest okazywaniem braku szacunku zarówno danej religii, jak i wierzącym w te
    > jze

    To bez wątpienia, ale - o ile dobrze rozumiem sytuację - babcia będzie cierpieć, ze dziecko jest nieochrzczone. Wybór jest między brakiem szacunku dla religii i cierpieniem teściowej. Z tego, co mozna wyczytać w necie i innych mediach, śluby kościelne rzadko kiedy są wynikiem głębokiej religijności, ale mają na celu usatysfakcjonowanie starszej części rodziny. Czasem chodzi też o to, ze 'w kościele jest ładniej i bardziej uroczyście' niż w USC z meblami z lat 70 i znudzonym urzędnikiem. Tego typu lekceważenie względów religijnych jest, mam wrażenie, obecnie normą.


    --
    feminists aren’t humorless just because your jokes suck
  • kora3 17.08.13, 10:54
    bardziej chodzi o ładniejsza oprawę, niż usatysfakcjonowanie "starszyzny". "Satrszyzna" już się musiała przyzwyczaić, ze ludzie mieszkają z sobą przed ślubem, mają dzieci, nie chcą brać tych slubów i sa niezależni od nich, wiec trzeba się dostosowaćsmile
    Wyjatek od tego stanowią osoby odjechane religijnie.
    Oczywiście, może sobie ktoś brac śluby i chrzcić potomstwo z powodu babci, ale musi zdawać sobie sprawę z konsekwencji.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 17.08.13, 11:36
    Tu chodzi chyba o jakas podroz.
    ja tobym sie bala cokolwiek budowac lub nawet wspolnie kupowac bez slubu. Za duzo komplikacji prawnych.Nasze prawodawstwo jest dla wolnych zwiazkow niewygodne.

    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • kora3 17.08.13, 11:44
    baba67 napisała:

    > ja tobym sie bala cokolwiek budowac lub nawet wspolnie kupowac bez slubu. Za du
    > zo komplikacji prawnych.Nasze prawodawstwo jest dla wolnych zwiazkow niewygodn
    > e.

    >
    zupełnie się nie zgadzam Babo.

    Nie jest niewygodne pod żadnym względem. Może jedynie sytuacja obdarowania partnera czymś cennym jest gorsza niż w przypadku małżeństwa, bo płaci się wysoki podatek. Kazda inna sytuacja jest taka sama, ba nawet bardziej komfortowa. Na wszystko co się kupuje, także na wszelkie usługi można w naszym kraju dostać fakturę smile to kto ma na niej figurować jest zależne od kupującego/kupujących.
    Nie ma także w PL problemu z uzyskaniem kredytu na 2 niespokrewnione i nie spowinowacone osoby. Gdzie te problemy? Nie widzę, nie słyszęsmile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 17.08.13, 11:48
    NO TY wiesz lepiej bo praktycznie. Ja slyszalam ze to cala tona papierow.
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • kora3 17.08.13, 12:28
    Generalnie, to żadne tonysmile
    Problemem może być tylko wieksza darowizna, w sensie podatku. Te same pap[iery musi wypełnić się po slubie, jeśli chce się coś przedślubnego poradowac żonie/mezowi, uczynić współwłaścicielem, czy dac pełnomocnictwo

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bene_gesserit 17.08.13, 12:25
    Mnóstwo problemów, zwłaszcza w sytacji, w której są dzieci, ale nie tylko.
    Problemem jest dziedziczenie - dziedziczy się jak po osobie obcej (wysoki podatek), o ile był testament. Jeśli nie było, konkubent moze odejsć z kwitkiem. W przypadku śmierci partnera, konkubent nie ma prawa do zachówku, renty po zmarłym, mieszkania w mieszkaniu komunalnym (o ile było na partnera). Jeśli rodzina zmarłego nie uszanuje prawa owdowiałej partnerki lub partnera do decydowania o jego porzgrzebie, odbędzie się on zgodnie z życzeniem rodziny, a nie wdowca/wdowy (słynna ostatnio sprawa z pochowaniem zmarłego partneraz na cmentarzu katolickim, czego zmarły za życia sobie stanowczo nie życzył i przeciwko czemu występował jego wieloletni partner - rodzina zrobiła, co chciała). Konkubent, o ile nie został upowazniony, nie ma prawa do uzyskiwania informacji o stanie chorego nieprzytomnego partnera - a nawet do jego odwiedzin. W przypadku rozstania podziału wspólnego majątku nie regulują żadne przepisy - w razie konfliktu obie strony moze czekać kosztowny i długotrwały proces, nie mówiąc juz o tym, ze ewidetnie słabsza strona związku, która poświęciła dla niego część lub całą karierę zawodową, nie może liczyć na alimenty itd itd


    --
    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
  • kora3 17.08.13, 12:40
    ale nikt nikomu testamentu nie zabroni spisać. Mieszkanie komunalne - podstawą przebywania jest meldunek. Właściciel., czyli gmina teoretycznie może wymeldować kogos po śmierci góownego najemvy, ale musi mieć ku temu solidne podstawy (np. taka osoba tam nie meiszka faktycznie), w każdym innym przypadku sprawa trafi do sądu i gmina przegra smile Przetestowałam to, bo zajmowała się taką sprawą, nie szło o partnera życiowego, a osobę opiekującą się zmarłym.

    Informacje o stanie nieprzytomnego - spisanie oświadczenia woli na ten temat trwa 3 minuty i jest wydatkiem rzezdu 50 zeta smile zaiste megatrudnośc, nie do przejścia smile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bene_gesserit 17.08.13, 13:55
    kora3 napisała:

    > ale nikt nikomu testamentu nie zabroni spisać.

    Po pierwsze - podatek w takim przypadku jest o wiele wyższy (III grupa spadkowa - 'osoby obce'), po drugie - taki testamet rodzina zmarłego może próbowac podwazyć.
    Itd itd - zaiste, mozna wiele rzeczy spisać na początku związku za, zapewne, niewielkie pieniądze, sęk w tym, ze wiele par tego nie robi, bo mało kto, mając lat 25, myśli o tym, co się stanie po jego śmierci. Co do mieszkań - z tego co wiem, gminy w przypadku mieszkań komunalnych poza głównym najemcą zgadzają się na meldunek najwyżej na rok. Itd itd - konkubent nie moze być np objęty ubezpieczeniem zdrowotnym przez partnera, a w przypadku jego śmierci - nie ma żadnego prawa do wspólnie wychowywanych dzieci, których zmarłyt był rodzicem biologicznym (nawet jeśli oboje biologiczni rodzice nie żyją, albo były ich drugi rodzic był pozbawionych praw lub nieznany). Konkubinat to - mimo pewnych możliwości - wciąż zycie na kocią łapę.

    --
    I don't have a Facebook or a Twitter account, so I just go around announcing out loud what I'm doing at random times.
  • kora3 17.08.13, 14:14
    bene_gesserit napisała:
    >
    > Po pierwsze - podatek w takim przypadku jest o wiele wyższy (III grupa spadkowa
    > - 'osoby obce'), po drugie - taki testamet rodzina zmarłego może próbowac podw
    > azyć.


    Podważenie testamentu nie jest wcale łatwe. Co do podatków, masz rację ale ktoś może chyba wybrać sobie, zew chce zapłacić podatek, nie?smile

    , sęk w tym, ze wiele par tego nie robi, bo mało kto, mając l
    > at 25, myśli o tym, co się stanie po jego śmierci.


    a to już och sprawa - mają mozliwośc.

    Co do mieszkań - z tego co w
    > iem, gminy w przypadku mieszkań komunalnych poza głównym najemcą zgadzają się n
    > a meldunek najwyżej na rok.


    O ile wiem nie ma takiego przepisu Bene. Zwykle jest tak, że głowny najemca chcąc zameldować kogoś w komunałce musi mieć zgodę wlasciciela, czyli gminy. Nie ma jednak przepisu, który ograniczałby możliwość meldunku na pobyt stały.


    Itd itd - konkubent nie moze być np objęty ubezpiec
    > zeniem zdrowotnym przez partnera


    prawda, no i?

    , a w przypadku jego śmierci - nie ma żadnego p
    > rawa do wspólnie wychowywanych dzieci, których zmarłyt był rodzicem biologiczny
    > m (nawet jeśli oboje biologiczni rodzice nie żyją, albo były ich drugi rodzic b
    > ył pozbawionych praw lub nieznany).


    O ile mnie wiadomo nie ma ich także będąc mezem/zoną zmarłego. Prawa rodzicielskie do dzieci współmałzonka wcale nie przechodzą na drugiego ze ślubem. takowe prawa zyskuje się tylko adoptując, albo przysposabiając dziecko/dzieci współmałzonka z innego związku.
    Jeśli się tego nie uczyni macocha, czy ojczym nie mają takich praw. I nie ma znaczenia czy drugi rodzic dziecka nie zyje, nie interesuje się nim itd.

    Konkubinat to - mimo pewnych możliwości - w
    > ciąż zycie na kocią łapę.


    Owszem i dla mnie k;luczowy jest argument, ze ktoś nie chce tak zyć, bo mu się tak nie podoba. A nie opwoeści o zabezpieczeniach smile
    >


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bene_gesserit 17.08.13, 14:20
    > O ile mnie wiadomo nie ma ich także będąc mezem/zoną zmarłego. Prawa rodziciel
    > skie do dzieci współmałzonka wcale nie przechodzą na drugiego ze ślubem. takowe
    > prawa zyskuje się tylko adoptując, albo przysposabiając dziecko/dzieci współma
    > łzonka z innego związku.
    > Jeśli się tego nie uczyni macocha, czy ojczym nie mają takich praw. I nie ma zn
    > aczenia czy drugi rodzic dziecka nie zyje, nie interesuje się nim itd.

    Sęk w tym, ze pary jednopłciowe nie mają takiej możliwości.

    >
    > Konkubinat to - mimo pewnych możliwości - w
    > > ciąż zycie na kocią łapę.

    >
    > Owszem i dla mnie k;luczowy jest argument, ze ktoś nie chce tak zyć, bo mu się
    > tak nie podoba. A nie opwoeści o zabezpieczeniach smile

    To nie jest zabawny temat dla tych, którzy nie mają wyboru.
    --
    feminists aren’t humorless just because your jokes suck
  • kora3 17.08.13, 14:26
    bene_gesserit napisała:
    >
    > Sęk w tym, ze pary jednopłciowe nie mają takiej możliwości.


    owszem - ale sadziłam, ze rozmawiamy o parach dwupłciowych.

    >
    > To nie jest zabawny temat dla tych, którzy nie mają wyboru.


    owszem, ale znów - sadziłam, ze mówimy tu o związkach hetero.
    Jak wspomniałam - uważam, ze pary homo powinny mieć możliwość formalizacji swoich związków.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • a_weasley 10.09.13, 20:49
    Kora3 napisała:

    >>taki testamet rodzina zmarłego może próbowac podwazyć.[/i]

    > Podważenie testamentu nie jest wcale łatwe.

    Natomiast wystąpienie z roszczeniem o zachowek bardzo łatwe i skazane na sukces.

    --
    Sanki na zimę,
    Rower jest na lato,
    Mama to nie jest
    To samo, co tato.
  • kora3 11.09.13, 10:38
    a_weasley napisał:
    >
    > Natomiast wystąpienie z roszczeniem o zachowek bardzo łatwe i skazane na sukces
    > .

    >
    Pytanie w jakim celu np. synowie mojego partnera mieliby az występować o zachowek, skoro w testamencie ojciec zapisał im całkiem sporo.

    Przepraszam, ale mam wrazenie, że postrzegasz innych ludzi jako b. biednych, albo tzw. margines społeczny.
    Zdaj sobie sprawę, że NAPRAWDĘ istnieją ludzie, którzy rozstając się pozostają w pozytywnych relacjach z byłym partnerem, czy małżonkiem i cieplych z dziećmi.
    Nie muszą sadzić się o majątki, ani np. o alimenty. Spisują sobie o notariusza kto co ze wspólnego bierze i nie odprawiają cyrków z sądowym podziałem. Nie wydziedziczają też własnych dzieci. To jest NORMALNE, wiesz?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • matylda1001 17.08.13, 17:07
    kora3 napisała:

    > Mieszkanie komunalne - podstawą przebywania jest meldunek. Właściciel., czyli gmina teoretycznie może wymeldować kogos po śmierci góownego najemvy, ale musi mieć ku temu solidne podstawy (np taka osoba tam nie meiszka faktycznie), w każdym innym przypadku sprawa trafi do sądu i gmina przegra smile <

    Pewna pani wyszła za mąż w latach osiemdziesiątych i po ślubie zamieszkała wraz z mężem w komunalnym mieszkaniu teściowej (naturalnie zameldowała się). Wkrótce urodziło się dwoje dzieci. Jeszcze do szkoły nie chodziły gdy zmarł ojciec. Wdowa z dziećmi w dalszym ciągu mieszkała w tym mieszkaniu, tworząc z teściową wspólne gospodarstwo domowe. Najpierw babcia pomagała w wychowywaniu wnuków, potem synowa i wnuki opiekowali się babcią.
    Gdy kilka lat temu babcia zmarła, okazało się, że synowa nie może dziedziczyć po teściowej prawa do wstąpienia w stosunek najmu mieszkania. wnuki też nie mogą. Mógłby tylko syn, gdyby żył... To nieważne, że to synowa przez wiele lat ponosiła koszty utrzymania mieszkania, przeprowadzała remonty podnosząc standard lokalu. Mieszkanie było duże, ładne, dobrze utrzymane, amatorów było wielu. Kobieta przegrała sprawę w Sądzie, gmina przydzieliła jej i synom (już dorosłym) lokal zastępczy. Musieli się wyprowadzić. Partner, czy płci odmiennej, czy tej samej, też nie miałby tu nic do powiedzenia.
  • baba67 17.08.13, 18:03
    Nieznajomosc prawa szkodzi.

    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • kora3 18.08.13, 11:08
    w całej tej naszej dyskusji doskonale to widać właśnie. Mam na myśli to, że podnoszone sa argumenty, że w wolnym związku to grozi tamto (w sytuacji np. śmierci współpartnera). Owszem! I dlatego są zawsze dwa wyjścia - w każdym razie dla ludzi hetero:
    1. wziąć ślub
    2. Nie brać ślubu i zabezpieczyć sprawy tego rodzaju

    Jeśli ktoś tego nie robi, to pretensje może mieć tylko do siebie.
    A tak na marginesie, taki przykład z zycia wzięty:
    Kobieta ok 40, od kilkunastu lat mezatka, dwoje dzieci nastoletnich, mieszka wraz z mężem w mieszkaniu własnym 55 m kw. Mąż pracuje i ona też. Ona zarabia b. przeciętnie, maz znacznie lepiej, ale lwią czesc jego wynagrodzenia stanowią premie i diety delegacyjne.
    Nedawno małżonek zakomunikował, że chce rozstania. Konkretnego powodu nie podał, twierdzi, że "wypaliło się". Niewykluczone, że ma kogoś innego, ale nie ma na to żadnych dowodów, a praca gościa obfituje w czeste wyjazdy, co niewątpliwie ułatwiałoby mu kamuflaż.
    tak czy owak - przeprowadził się do swej matki i wniósł o rozwód.
    Na alimenty na siebie kobieta liczyć nie może, bo pracuje. Zatem dostanie tylko alimenty na dzieci, jak znam życie nie więcej niż po 500 złotych, bo jak wspomniałam duzą czesc wynagrodzenia meza stanowią składniki płacy, których nie zalicza się do naliczania alimentów, ponieważ nie są to składniki z założenia stałe.

    Przy podziale majątku w sumie sprawa się będzie toczyć o mieszkanie, bo samochody mają każde swój, o podobnej wartości, nie jakiejś wielkiej. Zapewne przy podziale majątku pani z racji tego, ze z nią będą dzieci przypadnie wieksza czesc mieszkania. Jeśli ustalą , ze ona z dziećmi zostaje w mieszkaniu, będzie musiała spłacić mezowi jego czeas, a nie ma na to. Jeśli zdecydowaliby o sprzedaży mieszkania, za swoją czesc nie kupi na pewno niczego o podobnym standardzie.
    Ta kobieta jest akurat w sytuacji takiej, że są w stanie pomóc jej przy spłacie, czy kupnie innego mieszkania rodzice. Ale przecież nie zawsze tak jest.

    Masz zatem klasyczny przykład jak małżeństwo tę panią "zabezpieczyło" Babo. I nierzadko tak właśnie owo "zabezpieczenie" wygląda. Bo kolokwialnie mówiąc, jak ludzie gie mają, to i gie dziela i nic na to nie poradziszsad
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 18.08.13, 10:48
    nie znam tej sprawy konkretnej, wiec się nie wypowiem. Wiem natomiast, ze osoby zameldowanej na stałe w lokalu komunalnym nie można wyrzucić na bruk. Gmina ma oczywiście prawo nie chcieć z taką osobą po śmierci głownego najemcy zawierać umowy najmu, ale musi zapewnić lokum, o ile nie przegra w sadzie.

    Osobiscie nie zastanawiam się nad takimi rzeczami w przypadku swego związku, gdyż nie mieszkamy w lokalu komunalnym.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • matylda1001 18.08.13, 11:31
    No i na bruk nie wyrzucili, dali mieszkanie zastępcze, przypuszczam, że pewnie mniejsze i o niższym standardzie, ale fakt długoletniego zameldowania i bliskiego pokrewieństwa z poprzednią najemczynią ich nie uratował.


  • kora3 18.08.13, 12:18
    matylda1001 napisała:

    > No i na bruk nie wyrzucili, dali mieszkanie zastępcze, przypuszczam, że pewnie
    > mniejsze i o niższym standardzie, ale fakt długoletniego zameldowania i bliskie
    > go pokrewieństwa z poprzednią najemczynią ich nie uratował.


    Z tesciowa nie łączy pokrewieństwo, a powinowactwo. Jeśli za życia babci, któres z wnucząt osiagneło pełnoletność, to mogło i powinno starać się o status głownego najemcy w tym lokalu, biorac pod uwagę, ze babcia wieczna nie będzie niestety.

    Owszem, takie sytuacje się zdarzają i jeśli ktoś np. bierze slub, by takiej sytuacji nie mieć, to też jego sprawa Matyldo.

    W poscie do Baby opisałam sytuację, jak "Zabezpieczona" jest (jeszcze) mezatka, którą maz właśnie podał o rozwód. Śmiech na sali. Żeby jakeiś zabezpieczenie było mam na myśli materialne, to musi przede wszystkim BYĆ CZYM je zrobić.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 17.08.13, 13:42
    Ty też mnie dobrze zrozum - ja naprawdę nie mam nic przeciwko slubom innych ludzi. Chcą, to niech biorą nawet po 5, nie chcą - niech nie biorą. Jeśli zabieram głos w temacie, to dlatego, ze zarówno w zw. małżeńskim, jak i wolnym mam doświadczenie. ale nawet bez niego nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć, że śluby jako takie nie dają ani gwarancji udanego związku, ani nie zabezpieczają na serio.
    O ile co do pierwszego nikt wątpliwości nie ma, o tyle co do drugiego pokutuje pogląd, że właśnie zabezpieczają. I tu zaczynają się schody, bo jakkolwiek prawdą jest, ze po śmierci współmazonka ma się prawo do emerytury po nim np. to na tym się kończą te "zabezpieczenia".
    Mało kto bowiem podnosząc argumenty o "zabezpieczeniu" bierze pod uwagę, że aby po kimś dziedziczyć itd. to ten ktoś musi cos miećsmile a czasm bywa, ze ma ale długi np.

    Dodatkowo nie wiadomo skąd pokutuje pogląd, że żona ma prawo do alimentów na siebie po rozwodzie. Owszem, ma ale nie tylko zona, ale i mąż, tyle ze nie obligatoryjnie, a w określonych sytuacjach. Teraz rodzi się pytanie: czy lepszym zabezpieczeniem finansowym na wypadek rozstania się jest np. uczynienie partnera/rki współwłaścicielem nieruchomości, czy tez podarowanie mu/jej takowej, czy ślub z gościem, który zarabia 3 tysiące złotych i w przypadku, gdyby sąd uznał ze powinien alimentować byłą żonę ma się całe 600 czy 800?
    Uprzedzając - nie, nie sprowadzam związku do spraw materialnych, ale o takowych jest na ogół mowa ze strony ludzi uważających, że ślub wziąć wartosmile - słowem, ze się opłaca.

    Dla mnie osobiście, jeśli ktoś mówi, ze chce slubu bo ma takie przekonania, konczy to wszelką dyskusję. Jego przekonania i jego sprawa i ma do nich prawo, tak samo jak ten, co ślubu brac nie chce.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bene_gesserit 17.08.13, 13:58
    Sęk w tym, ze są pary, które chciałyby zawrzeć slub, ale nie mogą, bo w Polsce jest to niemożliwe. Prawne regulacje konkubinatów bardzo by takim parom pomogły - bo jak widac - nie wszystko da się załatwić u notariusza.
    --
    Żona pierze, gotuje, sprząta, robi zakupy i opiekuje się dziećmi, mąż wbija gwoździe, pilnuje domostwa przed niedźwiedziami i zombie oraz zdobywa żywność na polowaniu.
  • kora3 17.08.13, 14:19
    bene_gesserit napisała:

    > Sęk w tym, ze są pary, które chciałyby zawrzeć slub, ale nie mogą, bo w Polsce
    > jest to niemożliwe.


    Rozumiem, ze chodzi ci o pary jednopłciowe? W pełni popoeram, by taką mozliwoąśc miały.


    Prawne regulacje konkubinatów bardzo by takim parom pomogły
    > - bo jak widac - nie wszystko da się załatwić u notariusza.


    da się wszystko, tylko jak słusznie zauważasz, bywa to kosztowniejsze, a osoby homo nie mogąc formalizować swoich związków są dyskryminowane w tym względzie.
    To ejst jednak zupełnie odrębny temat.

    Nawiasem mówiąc naukowo rzecz ujmując niemozliwa jest u nas regulacja prawna konkubinatów. Bo naukowo konkubinat to związek osób, z których przynajmniej jedna nie może wstąpić związek małżeński z przyczyn formalnych. słowem jest już z kims w takim związku nie rozwiązanym. Zwiąek ludzi cywilnoprawnie wolnych, którzy mogą brać slub, ale nie biorą nazywa się kohabitacją.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bene_gesserit 17.08.13, 14:22
    Nie, nie da się wszystkiego - min decydowania o pochówku, dziedziczenia renty/emerytury, alimentów, prawa do 'nieswoich' dzieci i paru innych jeszcze drobiazgów.
    --
    Wiara w kompleks braku członka to oczywisty przejaw kompleksu braku macicy.
  • kora3 17.08.13, 14:29
    bene_gesserit napisała:

    > Nie, nie da się wszystkiego - min decydowania o pochówku

    Kazda osoba w pełni władz umysłowych ma prawo do sprecyzowania gdzie i w jaki sposób chciałaby zostać pochowana.

    , dziedziczenia renty/e
    > merytury, alimentów, prawa do 'nieswoich' dzieci i paru innych jeszcze drobiazg
    > ów.


    oczywiście - wiec dla tych, którym zależy na rencie po kims, albo ewentualnych alimentach - biora sobie ślub. Znów - wyłączając oczywiście pary jednopłciowe


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 17.08.13, 14:34
    To biorąc udział w tej dyskusji nie brałam pod uwagę zw. jednopłciowych, nie dlatego, ze jestem za ich dyskryminacja, tylko dlatego, że cały wątek jest w temacie pary hetero.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 17.08.13, 14:46
    Wszystko sprowadza sie do zadbania o prawo do wspolnej wlasnosci.
    Sa jednak ludzie (a szczegolnie kobiety maja przed tym opory) ktorzy takie zabezpieczenia uznaja wstydliwe(bo on sobie pomysli ze lece na kase). I tak bywa ze dom budujemy ale wszysko jest na partnera bo on glownie zarabia i splaca kredyt.
    W razie smierci albo wymiany partnerki na nowszy model jest kicha.
    Nowszy model sprowadza sie do pieknego domu, starszy laduje z dzieckiem w jakiejs dziurze, a religijna rodzina ukochanego swietuje uroczysty slub koscielny.
    Jesli sie chce isc troche pod prad trzeba byc kutym na cztery nogi.
    Nie pisze tego do mieszkania, ktora wydaje sie rozsadna i potrafiaca liczyc osoba tylko ogolnie o naszej mentalniosci i prawie ktore z niego wyplywa.
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • kora3 17.08.13, 15:21
    baba67 napisała:

    > Wszystko sprowadza sie do zadbania o prawo do wspolnej wlasnosci.

    przecie piszę, że brak slubu nie ma oznaczac braku współwłasności!

    > Sa jednak ludzie (a szczegolnie kobiety maja przed tym opory) ktorzy takie zabe
    > zpieczenia uznaja wstydliwe(bo on sobie pomysli ze lece na kase). I tak bywa ze
    > dom budujemy ale wszysko jest na partnera bo on glownie zarabia i splaca kredy
    > t.


    a no to jak już sobie ludzie ustala, nie?

    > Jesli sie chce isc troche pod prad trzeba byc kutym na cztery nogi.

    wcale nie smile wystarczy związać się z kimś, kto nie chce Cię oszukać i myśli o twej przyszłości oraz zgodzić się, by myślał smile

    ja na nikogo liczyć nie muszę, gdyby przyszło mi się samej utrzymywać, nie byłoby problemu. i nie leciałam na kasę mego partnera, choć przyznaję, ze zarówno zarabia on o wiele lepiej, jak i więcej tzw. dóbr zgromadził, niż ja.

    I owszem Babo, kiedy podjelośmy decyzję o wspólnym życiu to właśnie miałam opry wobec jego posuniec finansowych względem mnie. Dlatego, że ja praktycznie nie part5ycypuję w żadnych kosztach utrzymania wspólnego gospodarstwa domowego.
    Inne podejście miałabym na pewno, gdybyśmy się jak to mówią razem dorabiali, mieli dziecko/dzieci i te de. Ale w naszej sytuacji - tak, czułam się niezręcznie. I nie dlatego, ze "co ludzie powiedzą?"


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 17.08.13, 15:47
    Nigdy nie wiesz na 100% z jakim czlowiekiem sie wiazesz i co mu moze odpierniczyc po 40.
    Bedac nastolatka mieszkalam w malym miasteczku i widzialam faceta z mila zaradna zona,udanymi corkami ktory po prostu ZGLUPIAL(tu slowo ocipial nie pasuje ale byloby najlepsze) dla panienki 20+ nie takiej znow urodziwej ktora pracowala w biurze obok.W czasie pracy wychodzil na balkon i gapil sie w jej okno.Cale miasteczko mialo Mode na sukces w latach 70-tych.
    Jak sie bylo wychowanym w malym miasteczku w latach 70-tych to sie musi byc cynicznym smile
    Nikt normalny nie wiaze sie o osoba ktora kreci kombinuje i jedzie na przyslowiowej cudzej doopie.Slubnie czy tez nieslubnie.
    Twoj wypadek jest nietypowy-pozny zwiazek z dojrzalym mezczyzna, brak instynktu macierzynskiego nijak sie ma do typowego zwiazku z dziecmi i dorabianiem sie, masz racje.
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • kora3 17.08.13, 16:20
    ma się nijak, toteż napisałam, ze pewnie mój stosunek do tego, jak mnie zabezpieczył partner byłby inny, gdybyśmy się razem dorabiali, mieli dzieci itd. Ja się po prostu czułam ...niezręcznie. Mam nadzieję, że mnie rozumiesz.
    Nie dlatego, że ktoś mógłby pomyśleć, ze poleciałam na kasę, ani nie dlatego, że mój partner uszczuplił w ten sposób np. dobytek swych dzieci, bo niesmile
    Wyraźnie Ci napisałam, ale powtórzę: gdybyśmy mieli dziecko, ja z powodu związku musiałabym przestać pracować, kupowalibyśmy coś na spółkę faktycznie ( w sensie, ze ja na to wykładam, a nie tylko jestem na fakturze, czy akcie notarialnym), to ja bym się od tych zabezpieczen nie odżegnywała, tylko ich DOMAGAŁA Babosmile
    Mam nadzieję,z e rozumiesz już smile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 17.08.13, 16:29
    Rozumiem od poczatku.Twoja postawa jest nietypowa bo sytuacja jest nietypowa,

    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • baba67 17.08.13, 11:30
    KObieta po prostu zawalila wychowanie religijne syna.Zmuszanie do chodzenia na msze nie jest wychowaniem religijnym. Zreszta bardzo czesto tak sie zdarza mam przyklad w rodzinie ze religijnosc przychodzi z menopauza.Przedtem sie oczywiscie na sluby i pogrzeby chodzilo, komunie sie dzieciom urzadzalo i nawet koledy spiewalo i to tyle co do praktyk.Naplyw religijnosci przyszedl wraz z ograniczeniem sil witalnych, zycia towarzyskiego i roznych innych atrakcji.Syn osoby o ktorej pisze ozenil sie cywilnie, ale argument moze jak Ty mamo zaczne chodzic o kosciola po 40 tce byl wyjatkowo skuteczny.
    Niestosownoscia jest wtracanie sie do zycia religijnego innych nawet doroslych dzieci zwlaszcza ze sie samemu nie stanelo na wysokosci zadania.
    Ja bym sie dowiedziala jak to wygladalo w wypadku namolnej pani.Mozliwe ze tak samo co mozna wykorzystac.
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • kora3 17.08.13, 11:40
    baba67 napisała:

    > KObieta po prostu zawalila wychowanie religijne syna.Zmuszanie do chodzenia na
    > msze nie jest wychowaniem religijnym


    Tu racja, aczkolwiek nawet osoby, których religijności rodzice nie zaniedbywali mają prawo od tejze odejść.

    Syn osoby o k
    > torej pisze ozenil sie cywilnie, ale argument moze jak Ty mamo zaczne chodzic
    > o kosciola po 40 tce byl wyjatkowo skuteczny.


    wcześnie cos ta pani weszła w okres menopauzy, ale nie wnikamsmile

    > Niestosownoscia jest wtracanie sie do zycia religijnego innych nawet doroslych
    > dzieci zwlaszcza ze sie samemu nie stanelo na wysokosci zadania.


    niezależnie od tego, czy się stanęło czy nie jest to niestosowne

    > Ja bym sie dowiedziala jak to wygladalo w wypadku namolnej pani.Mozliwe ze tak
    > samo co mozna wykorzystac.


    Przede wszystkim Babo, nie należy ulegać wpływowi innych i robić czegos wbrew sobie, bo komuś się chce. Bark ślubu, czy to9 cywilnego, czy kościelnego jest osobistą sprawą, podobnie jak nie-brak smile
    Uwazam, że mówiąc kolokwialnie tu ciała daje partner autorki watku. Powinien porozmawiać z matka, przedstawić jej swój punkt widzienia na sluby chrzty w SWOIM wykonaniu i zakmnąc temat.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 17.08.13, 11:53
    Oczywiscie ze dzieci maja prawo zyc inaczej niz rodzice nawet w wypadku duzego zaangazowania w ich wychowanie religijne. Tyle tylko ze dzieje sie to rzadko.
    Jesli jest to w tym wypadku to bardzo wspolczuje, ale i tak trzeba wybor dziecka zaakceptowac.
    45 lat to nie jest jakis szokujacy wiek na premenopauze-wtedy sie wszystko zaczyna zmieniac.
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • kora3 17.08.13, 13:22
    baba67 napisała:

    > 45 lat to nie jest jakis szokujacy wiek na premenopauze-wtedy sie wszystko zacz
    > yna zmieniac.


    no tak, ja doczytałam, ze chodzi o 40 lat i zdziwiłam się mocno, bo osobiście nie znam żadnej babki w tym wieku, która byłaby już w tej fazie.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 17.08.13, 11:59
    Tu masz racje ze dziewczyna jest traktowana jako "ta zla" i dlatego i nagabywana.
    Gdyby nie ona-mysli matka- syn pewnie dawno by sie ozenil co moze byc prawda, bo panny lubia na ogol takie imprezy niezaleznie od poziomu religijnosci.
    Rola syna jest zastanawiajaca-moze on odburkuje i odmrukuje zwalajac cala odpowiedzialnisc za nietradycyjne pomysly na partnerke?


    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • mojemieszkanie24 17.08.13, 12:34
    Dzisiaj znowu idziemy na urodziny... znowu się spotkamy i znowu będą komentarze eh. Mi się wydaje, że te komentarze matki partnera ( i rodziny) wywodzą się z przekonania, że śpimy na pieniądzach i że stać nas na ślub. Wszystko dlatego, że mamy ładnie urządzone mieszkanie i chyba myślą, że nie wiadomo za jakie pieniadze. Prawda jest zupelnie inna, bo dużo czasu spedzilam na allegro w poszukiwaniu jakiś promocji, rzeczy w dobrej cenie. Nie lubię po prostu bez sensu wydawać pieniędzy chociaż teoretycznie mogłabym je wydać. Wolę odłożyć na lokatę zaoszczędzoną kwotę. Podczas, gdy siostra partnera kupiła rogówkę za 7000 zł ja kupiłam podobną, na zamówienie, dobrałam sobie kolor i rozmiar za 1500 zł....To samo było ze stolikiem po TV- ona kupiła za 2500 zł a ja za 250 zł a prezentuje się o wiele lepiej. Tyle, że ja jakoś nie rozgłaszam całej rodzinie ile wydałam na remont mieszkania, a siostra tak. Stąd chyba przekonanie jak przychodzą nas odwiedzić, że stać nas na Bóg wie co....

    Tak jak powiedziałam: stać nas ale nie chcemy, bo planujemy budować dom/ kupić większe mieszkanie. Chcemy tez zaoszczędzić na podróż życia smile

    A chrzest... no niestety ale muszę się do tego przyznać, że chrzczę dziecko dlatego, że w szkole będzie miało łatwiej. Juz od przedszkola wprowadzane sa zajęcia z religii ( kompletnie tego nie rozumiem ale tak jest). Nie chce, by moja córka siedziala gdzies za drzwiami z panią podczas, gdy dzieci będą się uczyć jakiś piosenek czy tańczyć przy dźwiękach gitary. Tak niestety to teraz wygląda, że dziecko albo siedzi z panią na korytarzu ( pokoju socjalnym) albo idzie do obcej grupy się bawić. W mojej grupie dzieci płakaly, ze nie moga bawić się z fajną siostrą na religii tylko jako jedyne gdzieś idą ( w końcu rodzice zapisali dziecko na religię, bo im było dziecka szkoda, ze rozpacza) Podobnie jest w szkołach,religia niestety jest i to czesto pomiędzy zajęciami ( dziecko sie wtedy tuła po świetlicy albo nie wiadomo co z nim zrobić), jest komunia która starała się świetem bardzo komercyjnym. Nie chce, by dziecko miało jakieś przekonanie, że coś im odbieramy. Nie musi wierzyć ale myślę, że łatwiej jej będzie podpisac jeden dokument i wystapić z kościoła niż miec poczucie, że nie miała imprezy komunijnej i nie dostała prezentu. Rozmawiałam z doroslymi koleżankami z klasy jak się czuły nie uczestnicząc w zajęciach z religii to powiedziały, że było im przykro gdy wszyscy opowiadali o prezentach, o gościach przez prawie caly rok przygotowania do komunii a ona nie miała nic do powiedzenia.
    Dopóki religia będzie w szkole to niestety... uncertain Z resztą kiedyś sama bylam bardzo wierzącą osobą i wspaniale wspominam oazy smile Potem oczy mi się otworzyły ale dochodziłam do ,,prawdy" ( wg mnie) latami - byłam w 5 klasie chyba.
  • kora3 17.08.13, 13:21
    Mnie naprawdę nie interesują motywy, dla których ludzie biorą sluby takie czy inne, czy chrzczą dzieci.
    To jest osobista sprawa każdego człowieka, a przypadku takowej nie chcę/nie lubię/nie podoba mi się i bo tak smile są tak samo dobrymi argumentami, jak każdy inny, jeśli się już w ogóle zaczyna na taki temat dyskusję.

    Moim zdaniem nie powinnaś się tłumaczyć z tego braku ślubu. Nawet jeśli niekulturalne osoby zagadują Was na ten temat. Przede wszystkim dlatego, że tych ludzi nie interesują prawdziwe powody, dla jakich nie chcecie teraz, czy wcale ślubów braćsmile Osoba, którą takowe interesują PYTA raz i przyjąwszy odp. do wiadomości nie ciągnie tematusmile
    Ci ludzie Wam po prostu dokuczają tym tematem. W tej sytuacji całkiem do rzeczy jest metoda zdartej płyty "Nie, bo nie" "ale dlaczego nie? "BO NIE"smile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • mojemieszkanie24 17.08.13, 14:58
    No i tak będę gadać tylko najlepsze jest w tym, że partner się nie udziela tyko zwykle temat jest poruszany przy mnie... tak jakbym nie wiem.... ja miała go namawiać do ślubu tongue_out Tak to chyba ma wyglądać według jego mamy tongue_out W sumie mogłabym na niego ,,zwalić' i powiedzieć, że on odpowie na to pytanie he he
  • baba67 17.08.13, 15:33
    I tak powinnas robic od poczatku.
    Mam doroslego syna,jestem wierzaca i nie bede udawac ze bym byla zachwycona posiadaniem nieslubnej synowej(nic na to nie wskazuje zreszta).
    Mysle ze moge sie wczuc w sposob myslenia tej kobiety.Wg mnie ze ona wini Ciebie i dlatego probuje wplynac na Ciebie.Tymczasem jest to Wasza wspolna decyzja w tej chwili, bo Ty juz swoj cel osiagnelas czyli poznalas faceta i gdyby nalegal tobys pewnie sie zgodzila na slub teraz.
    Ale jemu to pasuje, wiec dlaczego tylko Ty masz sie tlumaczyc? To niesprawiedliwe.

    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • kora3 17.08.13, 15:47
    tzw. dobrze się w tej sytuacji "ustawił". Mianowicie wiedzac jaka mam matkę i jaki jest jej stosunek do zycia bez ślubu, dyplomatycznie milczy smile, co pozwala mu nie tylko uniknąć polemiki z rodzicielką, ale także dac jej do zrozumienia, ze to jedynie postawa Mojegomieszkania jest antyslubna.

    Na jej miejscu na te uwagi matki partnera w jego obecności powiedziałabym do niego :"Kochanie, może wyjaśnisz swojej mamnie, dlaczego NIE CHCEMY ślubu" smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • mojemieszkanie24 18.08.13, 13:55
    temat jest poruszany, gdy jego zwykle nie ma.... wiec nie mam się do kogo zwrócić o ,,pomoc" ale jak już jest to wtedy tak właśnie mówię, żeby on to wyjaśnil. No ale w dalszym ciagu jest to dla mnie krępująca sytuacja uncertain Już powiem dosadniej... wkurzająca uncertain/
  • baba67 18.08.13, 14:06
    A nie mozesz zapytac wprost dlaczego temat jest poruszany kiedy jego nie ma?
    Teraz jestem pewna, ze jestes obwiniana o te sytuacje-to nie zaden przypadek.
    Moze zaproponowac, ze chcialibyscie sie wypowiedziec oboje, ze czujesz sie nielojalnie wypowiadajac sie bez niego nt kwestii dotyczacych obojga?
    Nawet faceci najbardziej w porzadku bywaja tchorzami jesli chodzi o relacje z matkami, przytakna wszystkiemu, zeby tylko rodzicielka zamknela buzie i przestala brzeczec.
    Z tego przytakiwania mamusie buuja sobie zamki na lodzie i kompletnie nierealny obraz sytuacji.
    Jesli doprowadzisz o konfrontacji moze Cie czekac niemila niespodzianka, bo sie rozne rzeczy moga okazac, ale na pewno bedzie to jakies przesilenie.
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • mojemieszkanie24 18.08.13, 21:17
    te tematy sa poruszane zwykle jak go nie ma ale przy nim też. On nie chce na ten temat rozmawiać ponieważ twierdzi, że to nasza prywatna sprawa ( i tak powiedział mamie).
  • mojemieszkanie24 18.08.13, 21:17
    wczoraj znowu to powtórzył jak bylismy u nich.
  • bene_gesserit 18.08.13, 23:28
    No i może warto przejąć jego metodę?
    Ile razy teściowa wraca do tematu - mówisz 'przepraszam, ale uważamy z Adamem, ze to nasza prywatna sprawa' i zmieniasz temat.

    --
    Wiara w kompleks braku członka to oczywisty przejaw kompleksu braku macicy.
  • matylda1001 18.08.13, 23:28
    mojemieszkanie24 napisała:

    > wczoraj znowu to powtórzył jak bylismy u nich. <

    Powiedz teściowej, że nie możesz myśleć o ślubie skoro jej syn jeszcze nie poprosił Cię o rękę. Najpierw zaręczyny a dopiero potem ślub - tak jest po bożemu smile W kwestii zaręczyn nie Ciebie będzie przecież męczyła, a zanim do nich dojdzie, Ty zyskasz trochę spokoju.
  • maksimum 07.09.13, 15:31
    My tez nie mielismy slubu i partnerka caly czas nagabywala,ze trzeba zrobic przynajmniej dla rodzicow itd.
    To zrobilismy,a pozniej nie mogla w ciaze zajsc przez 7 lat,wiec zdecydowalem o rozwodzie.
  • illegal.alien 19.08.13, 14:51
    No coz, ja po prostu mowie krotko i na temat 'nigdy'.
    Po 8 latach juz nikt nie pyta. W zasadzie nie pytaja juz od dawna, a jak pytali to kilka razy delikatnie, zeby wysondowac jakie mamy plany - jak wyjasnilam, ze nie planujemy, bo nam slub do niczego nie potrzebny to przyjeli to do wiadomosci.
    Tyle, ze to wymaga pewnej konsekwencji, m. in. niechrzczenia dziecka. Nie dziwie sie, ze rodzina uwaza, ze powinniscie wziac slub przed chrztem (zakladam, ze przeszkod nie ma, skoro pytaja...).
  • a1ma 20.08.13, 22:18
    Przyzwyczaj się i puszczaj takie pytania mimo uszu. Wzięcie ślubu, jak ktoś radził, to żadne rozwiązanie, bo potem zacznie się "a kiedy dziecko?", jak będzie dziecko, to "a kiedy drugie?", itp. itd. Niektórzy nigdy nie przestają próbować układać innym ludziom życia, nic na to nie poradzisz.
  • mojemieszkanie24 21.08.13, 06:50
    No niestety. A co do komentarza... nie chcę mówić, że nie poprosił mnie o rękę bo będzie mu caly czas truła żeby się oświadczył. Ja uważam, ze to jest jego decyzja, ja jestem pewna jego uczuć i do tego pierścionek nie jest mi potrzebny. Wiadomo, że chciałabym żeby się oświadczył ale bez przesady, nie chcę by wywierano za nim presji. Ja czuję się przy nim bezpiecznie i wiem, ze mnie kocha smile Z drugiej strony zawsze mnie to zastanawiało dlaczego w ogóle ludzie tak nalegają na ślub uncertain To coś zmienia ?
  • baba67 21.08.13, 09:16
    To zalezy kto nalega na ten slub. Matka partnera nalega bo wg niej zyjecie w grzechu i skonczycie w ciezkim czysciu(bo z tym pieklem to moze bez przesady), a i jej sie dostanie za zawalenie wychowania religijnego.
    Dziewczyny naciskaja jest partner sie nie deklaruje z powaznymi zamiarami i slusznie naciskaja -nikt nie chce byc erzacem na przeczekanie az ktos lepszy sie nie trafi. Naciskaja tez bo sa pod presja rodzicow i dalszej rodziny.
    No i impreza, organy, swiece, krolewna w welonie, wiele mlodych osob kreca te klimaty.
    W koncu-jesli pojawi sie dziecko a dziewczyna siedzi w domu zamyka lub opoznia sobie kariere zawodowa i w wypadku rozstania NIC Z TEGO NIE MA procz alimentow.To co zarobil partner nie nalezy do niej, mimo ze wychowywala wspolne dziecko i prowadzila dom.
    Instrumenty prawne w tej sytuacji wciaz sa bardzo niedoskonale, bardziej sluchaj tu bene niz Korci.
    Tobie akurat to nie szkodzi ale sytuacje zyciowe sa bardzo rozne.

    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • illegal.alien 21.08.13, 15:26
    DEcyzja o slubie lub jego braku jest jego? Chyba raczej powinna byc Wasza wspolna? Sama sie zastanow, czy go chcesz czy nie i czy nie jestescie malzenstwem, bo naprawde wam to do szczescia niepotrzebne, czy jednak kiedystam chcielibyscie wziac slub.
    IMHO jezeli planujecie slub, to chyba raczej powinniscie razem taka decyzje podjac?
    A jezeli jest wam dobrze bez slubu, to tematu nie ma - tylko, ze z twojego postu wynika raczej, ze ty byc ten slub jednak chciala. I brak checi partnera, czy tez brak zareczyn by mnie zaczal niepokoic.
  • baba67 21.08.13, 15:32
    Akurat tu mamy przypadek jednostkowy,kobicie wszystko jedno.
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • illegal.alien 21.08.13, 15:53
    No chyba nie, skoro pisze 'wiadomo, chcialabym, zeby sie oswiadczyl'? (swoja droga, dlaczego 'wiadomo'?).
  • baba67 21.08.13, 15:58
    Bo to romantyczne facet chce sie zenic, ale do romantyzmow nie ma glowy.
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • mojemieszkanie24 23.08.13, 07:48
    decyzja o tym KIEDY się OŚWIADCZYĆ smile
  • sweet_pink 22.08.13, 23:18
    W temacie czy ślub coś zmienia (cywilny mam na myśli) to poczytaj sobie o tym jakie zobowiązania/prawa mają wobec siebie małżonkowie. Może to Ci rozjaśni.
    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • akle2 22.08.13, 17:46
    Myślałam, że chodzi o ślub ze skokiem na bungee, nurkowaniem albo w jakiejś jaskini solnej, a tu tylko obiad. Jeśli nie jesteś wierząca, to po prostu powiedz, że będziesz żyć w konkubinacie i już, zaś co do chrztu, to robisz to nie dla katolickiej rodziny ojca dziecka, tylko dla samego dziecka, aby miał sakrament i był wychowywany w wierze. Po co ta pokazówka?
  • mojemieszkanie24 23.08.13, 07:55
    nie zrozumiałaś.... Nie napisałam, że obiad weselny jest moim marzeniem ale że PRZY OKAZJI tej uroczystości chcemy spełnić kilka swoich marzeń ( nie pisałam jakich...).

    A co do chrztu... Gdyby rodzice partnera mieszkali daleko od nas to nawet bym się nie zastanawiała ale jak mam słyszeć kilka razy w tygodniu jęczenie, że nie mamy ślubu i dziecko nie jest ochrzczone, to podejrzewam że nasze relacje zepsułyby się bardzo szybko. Robię to dla świętego spokoju.

    Uważam, że decyzję kiedy partner ma się oświadczyc podejmuje ON SAM a nie jego rodzina, czy ja. Jestem typem romantyczki i nie wyobrażam sobie pewnego dnia podczas obiadu zapytac go: kiedy mi się oświadczysz... Dla mnie to żenada. Od razu przypomina mi się odcinek ,,Rozmów w toku", gdzie kobiety oświadczały się swoim facetom. Dla mnie to... ujma...
  • baba67 23.08.13, 10:44
    Rzecz w tym ze on Cie kocha ale uwaza ze takie oswiadczyny to zawracanie glowy, bo przeciez wszystko co robi robi z mysla o Was, ozenilby sie gdybys tylko dala haslo, wiec po co pytac o oczywiste rzeczy(wywod kuzyna mlodszy o pokolenie prawie w bardzo podobnej sytuacji tylko dziecka nie bylo).
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • mojemieszkanie24 23.08.13, 10:55
    no smile
  • aneczkacool1984 24.08.13, 03:13
    przeczytałam wszstkie wpisy z uwagą bo swego czasu miałam podobny problem z tym że to moja mama a nie przyszła teściowa dopytywała kiedy i kiedy i kiedy. Ucinanie tematu nic nie dawało bo przecież moja rodzicielka rościła sobie prawo do drązenia tej tematyki i tak było od momentu kiedy zamieszkaliśmy wspólnie z chłopakiem (miliśmy po 24lata). Miałam co prawda ułatwione pole manewru bo nie mieszkałam już w polsce i kiedy przez tel wchodziła w ten temat uprzejmie informowałam,że jeśli nie przestanie sie wtrącać to sie rozłączm. Gdy przyjeżdzaliśmy do mnie do domu mama wierciła z tematyką chłopakowi a on zawsze jej mówił, żeby zapytała mnie bo on by chciał ale ja odwlekam a ja mówiłam NIE BO NIE... Fakt byliśmy zaręczeni jak wyjechaliśmy z polski, naturalnie po przyjechaniu na obczyznę wynajęliśmy mieszkanie wspólnie, nie osobno i w zasadzie wyjechaliśmy z myślą zarobienia na ślub (zawsze marzyłam może nie o dużym weselu tylko o skromnej uroczystości + podróż poślubna). Ale tak to już jest że jak sie ze sobą mieszka to wiele rzeczy sie może wydażyć zwłaszcza na początku, ludzie sie docierają są zgrzyty i wtedy pomyślałam, że po co ja mam brać ślub teraz jak może sie okazać za następny rok, że to nie wypali i biegać, rozwodzić sie a tak biorę walizki i powodzenia. Ale kolejne 2 lata mieszkania z narzeczonym pod jednym dachem i przeciwności jakim musieliśmy wspólnie podołać, to w jakim stopniu miałam w nim zawsze oparcie i bezpieczeństo utwierdziły mnie w przekonaniu że chcę z nim spędzić reszte życia ale w związku formalnym, tak na poważnie (nie chcę żeby to słowo zostało źle odebrane życie bez ślubu osobiście traktowałam jako sprawdzian test czy damy rade być razem) Więc kiedy już dojrzałam do tej myśli zaczęłam rozmawiać z narzeczonym o dlaszych planach na przyszłość. Zoranizowaliśmy skromny slub (tylko rodzice, rodzeństwo, chrzestni, obiadek w fajnej knajpce) i wymarzoną podróz. Za nami pierwszyrok małżeństwa i póki co nie widzę żeby po ślubie sie coś zmieniało, tylko ja budzę sie obok mojego mężczyzny i czasem jeszcze trudno mi powiedzieć o nim "mój mąż" heheh

    A napisałam moją hstorię bo autorka wątku, wydaje mi sie jest w tym samym punkcie myślowym co ja, a raczej jej partner. MIeszkacie razem, macie już dziecko, on sie nie oświadczył, bo uważa to za niepotrzebne i pewnie już tego nie zrobi, bo przecież ma już ciebie i wspólne dziecko więc jeśli dojrzeje do decyzji o ślubie, będzie to dla niego kolejny etap w życiu, do którego nie potrzebne są przedwstępy w postaci zaręczyn.
    Odniasłam wrażenie że ty bardzo byś chciała wziąść slub (nie myślę tu nawet o pobudkach religijnych tylko o takich kobiecych wyobrażeniach z dzieciństwa), pisałaś że oczywiste że chciałabym żeby sie oświadczył i kiedyś sie pobrać ale najpierw chcialibyśmy wybydować dom itd. I myśle że to Ale pojawiające sie nie jest twoje tylko twojego faceta, a ty trochę wstydzisz sie powiedzieć że myślisz inaczej (bo przecież kosztu wesela a budowy domu nawet nie warto porównywać), sama piszeż że to żenujące jak kobieta sie oświadcza. A myśle że w związku nic nie powinno krępować, zwłaszcza gdy jest dziecko na świecie a w dalszym planie jest i tak mowa o wspólnej przyszłości (budowa domu)

    Pytania przyszłej teściwej możesz olać, ale po kolejnej takiej sytuacji porozmawiaj szczerze z partnerem o tym. Powiedz że boli cie jak on ucina ten temat i stawia cię w niezrecznej sytuacji tłumaczenia sie przed jego mamą, a nie potrafisz odpowiedzieć niegrzecznie. Zapytaj wtedy czy on wogóle chce sie z tobą ożenić... Powiedz (nawet żartem), że skoro jeśli jeszcze pierścionka na palec ci nie założył, to sama zaczynasz myśleć o jego zamiarach a co dopiero dziwić sie dopytywaniem jego mamy.... To czy sie pobierzecie w przyszłości musi być Waszą wspólną decyzją (w sensie kiedy, choć budowa domu to jednak długi proces), a nie decyzją Twojego partnera, który odniosłam wrażenie, że ten krok odsuwa w czasie, argumentując go budową domu i jeszcze czymś(sama nie piszesz na forum czym, wiesz to tylko ty). Naciskiem rodziny sie nie przejmuj, w końcu to twoje życie i popełniej włane błędy...

    Powodzenia w zdobyciu sie na szczerą rozmowe z partnerem smile
  • maksimum 07.09.13, 21:48
    Ja sie ozenilem bez oswiadczania sie,a jak juz mialem brac rozwod,to sie okazalo ze zona jest w ciazy.Poszlismy na sonogram i widac bylo ze to chlopiec.
  • mojemieszkanie24 08.09.13, 11:51
    ślub chciałabym wziąć ale jeżeli miałabym wybierać czy pieniądze przeznaczyć na uroczytość czy na budowe domu to wolałabym budowe domu.
  • mazda25 08.09.13, 13:46
    Dziewczyny takie jestescie niby nowoczesne i wyemancypowane ale pewnych barier nie mozecie przeskoczyc. Wy macie prawo wybierac partnera i decydowac o sobie z kim moge spac jedna noc albo z kim chece dzielic wspolne zycie na dobre i na zle. To jezeli juz odwazylyscie sie na wspolne loze i oficjalny zwiazek dlaczego nie postawicie waszemu partnerowi prostego pytania czy " ozenisz sie ze mna ?",bo ja tego chce? Kto powiedzial,ze to pytanie zastrzezone jest tylko dla mezczyzny?
  • illegal.alien 11.09.13, 15:33
    Problem w tym, ze kobieta moze nie chciec, albo nie potrzebowac slubu.
    Mi np. do niczego slub nie jest potrzebny - koscielnego nie chce, cywilny niewiele by u nas zmienil.
  • xxxll 09.09.13, 06:26
    mojemieszkanie24 napisała:

    > ślub chciałabym wziąć, ale ....
    > jeżeli miałabym wybierać czy pieniądze przeznaczyć na uroczystość
    > czy na budowę domu to wolałabym budowę domu.

    W związku pieniądze to nie wszytko , a kto ci podpowiada , że
    uroczystość zawarcia związku ma być wystrzałowa?
    może być skromna , taka dla zasady, by nie szemrali ... by psychika się poprawiła

    Pieniądze zniszczą ten wasz związek z przydupasem - konkubentem ..., najpierw stracisz kontakt z bliskimi , potem z przyjaciółmi...

    czy o to wam chodzi w tej pogoni za pieniądzem ...

    --
    ----------------------------------------------------------------
    Zarządzanie - to sztuka bądź praktyka, rozumnego stosowania środków dla osiągnięcia wyznaczonych celów -(Henri Fayol).
    www.sn.pl/orzecznictwo/index.html wyroki sądowe - www.ebos.pl/
  • maksimum 10.09.13, 04:48
    xxxll napisał:

    > mojemieszkanie24 napisała:
    >
    > > ślub chciałabym wziąć, ale ....
    > > jeżeli miałabym wybierać czy pieniądze przeznaczyć na uroczystość
    > > czy na budowę domu to wolałabym budowę domu.

    A kto wydaje kase na zastawny slub???
    To jest sprawa symboliczna i slub powinien byc symboliczny.
    Nawet nie porownuj kasy do budowy domu,bo sie osmieszasz.

    > W związku pieniądze to nie wszytko

    Rzeczywiscie pieniadze to nie wszystko,ale tak okolo 90% wszystkich problemow zyciowych.

    > Pieniądze zniszczą ten wasz związek z przydupasem - konkubentem ..., naj
    > pierw stracisz kontakt z bliskimi , potem z przyjaciółmi...
    >
    > czy o to wam chodzi w tej pogoni za pieniądzem ...

    Swiat wbrew pozorom jest materialny od zawsze i lepiej miec duzo kasy niz malo kasy.
    Ja wydalem 600 doll na 4 rakietki do ping-ponga bo lubie z dzieciakami pograc na wysokim poziomie,a rakietkami po 35 doll nie da rady grac na wysokim poziomie.
    Tyle samo kosztuja rakiety do tenisa.
    Poczekaj az dzieci podrosna,to zobaczysz jakie sa ceny na porzadne rzeczy.
  • mojemieszkanie24 10.09.13, 12:30
    a możesz napisać po Polsku i zgodnie z zasadami SV ?
  • xxxll 10.09.13, 17:28
    maksimum napisał:

    > Swiat wbrew pozorom jest materialny od zawsze i lepiej miec duzo kasy niz malo
    > kasy.
    > Ja wydalem 600 doll na 4 rakietki do ping-ponga bo lubie z dzieciakami pograc n
    > a wysokim poziomie,a rakietkami po 35 doll nie da rady grac na wysokim poziomie
    > .
    > Tyle samo kosztuja rakiety do tenisa.

    Ja nie wydaje na fanaberie , bo o tym czy gra jest na wysokim poziomie to decyduje gracz , wiec nie tłumacz mi, że jak duuuużo kasy wydasz na sprzęt to grasz lepiej

    Patrz na naszych sportowców : piłkarzy , koszykarzy , siatkarki , etc .
    Oni maja wszystko na wysokim poziomie , korzystają pełna gębą , a co w zamian dają .... gorycz

    I tak samo jest w konkubinacie smile

    > Poczekaj az dzieci podrosna, to zobaczysz jakie sa ceny na porzadne rzeczy.

    Porządne czyli jakie MARKOWE... Płacąc za takie ciuchy przepłacasz , bo tam 50% to sponsoring takich sportowców jak wyżej ...
    Tylko snoby (czyli mniejszość) tak postępują ...

    Na temat wychowywania dzieci i ile to kosztuje to ci mogę dużo powiedzieć ,
    dlaczego dzieci z konkubinatu utrzymuje społeczeństwo , alimenty mało kto płaci , wiem to jako ławnik sądowy ...
    --
    ----------------------------------------------------------------
    Zarządzanie - to sztuka bądź praktyka, rozumnego stosowania środków dla osiągnięcia wyznaczonych celów -(Henri Fayol).
    www.sn.pl/orzecznictwo/index.html wyroki sądowe - www.ebos.pl/
  • a_weasley 10.09.13, 20:35
    Mojemieszkanie24 napisała:

    > Dodatkowo dziecko będzie ochrzczone- w sumie ze względu na katolicką rodzinę pa
    > rtnera i z szacunku dla partnera. Cała katolicka rodzina wpadła na to, by ,,pr
    > zy okazji" urządzić ślub i chrzest na raz. Normalnie padłam jak to usłyszałam (
    > !), partner też.

    Nic zaskakującego, byłem na trzech takich ślubach, przy czym w jednym przypadku był to chrzest drugiego dziecka. Urodzenie dziecka to dobry moment, żeby skończyć z prowizorką.

    --
    Zlepek komórek, powiadasz? Jakbym wziął młot i rozwalił ci łeb, też bym pewnie nic prócz zlepku komórek nie zobaczyl.
  • mojemieszkanie24 10.09.13, 20:45
    eeee tam tongue_out Dla mnie urodzenie dziecka to żaden powód do ślubu.
  • xxxll 11.09.13, 17:19
    mojemieszkanie24 napisała:

    > eeee tam tongue_out Dla mnie urodzenie dziecka to żaden powód do ślubu.

    a sięganie po kasę publiczną jako samotnie wychowująca dziecko i śmianie się z za firanki z tych co ten ślub mają a społeczeństwo im nie pomaga , to jest w porządku

    Najlepiej żyć z przydupasem pod jednym dachem , on za nic nie odpowiada ... smile

    --
    ----------------------------------------------------------------
    Zarządzanie - to sztuka bądź praktyka, rozumnego stosowania środków dla osiągnięcia wyznaczonych celów -(Henri Fayol).
    www.sn.pl/orzecznictwo/index.html wyroki sądowe - www.ebos.pl/
  • jolunia01 11.09.13, 21:20
    xxxll napisał:

    > sięganie po kasę publiczną jako samotnie wychowująca dziecko i śmianie się z
    > za firanki z tych co ten ślub mają a społeczeństwo im nie pomaga , to jest w p
    > orządku

    Znam wiele kobiet samotnie wychowujących dzieci, którym tzw. społeczeństwo jeszcze nigdy w niczym nie pomogło i grosza nie dało, ale za to życie utrudnia.

    > Najlepiej żyć z przydupasem pod jednym dachem , on za nic nie odpowiada

    Współczuje ci obracania się w patologicznym środowisku.
    --
    Gdyby głupota niektórych wypowiedzi miała masę to internet kupowalibyśmy na kilogramy - by adellante12
  • xxxll 12.09.13, 15:58
    > > Najlepiej żyć z przydupasem pod jednym dachem ,
    > > on za nic nie odpowiada
    >
    > Współczuje ci obracania się w patologicznym środowisku.

    Patologicznym ? Popatrz na siebie ...
    --
    ----------------------------------------------------------------
    Zarządzanie - to sztuka bądź praktyka, rozumnego stosowania środków dla osiągnięcia wyznaczonych celów -(Henri Fayol).
    www.sn.pl/orzecznictwo/index.html wyroki sądowe - www.ebos.pl/
  • kora3 13.09.13, 12:06
    xxxll napisał:
    >
    > Patologicznym ? Popatrz na siebie ...


    Nie używa rynsztokowego słownictwa, nie korzysta z pomocy społecznej, na którą Ty masz wyraźną chrapkę, nie potrzebuje nic od podatników, jeszcze sama wkłada sporo w budżet i chce godziwie zabezpieczyć siebie i swoje dzieci. Zatem ...


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 12.09.13, 09:37
    xxxll napisał:
    >
    > Najlepiej żyć z przydupasem pod jednym dachem , on za nic nie odpowiada
    > ... smile

    >


    To, co teraz opisujesz, to była praktyka za czasów PRL-u. Wtedy to jak kobieta miała dziecko i nie była mężatką, to zasiłek zwykle leciał bez sprawdzania co i jak. Ale też nie zawsze. Z reguły było tak, że najpierwszy w partycypowaniu w kosztach utrzymania dziecka był ojciec (i matka oczywiście). Dopiero wówczas, gdy uchylał się on od płacenia alimentów, ewentualnie mógł płacić, ale były one b. małe (np. z malej renty) matka dziecka mogła liczyć na pomoc państwa. Tak jest zresztą do dzisiaj.

    Tyle, ze dzisiaj pieniądze budżetowe są nie wirtualne, a realne. I nie wydaje się ich ot tak sobie. Stąd sytuacja samotnej matki, bez względu na to, czy jest ona matką dziecka narodzonego w małżeństwie, czy poza nim jest badana. Np. to czy ojciec dziecka mieszka z nią, partycypuje w kosztach utrzymania dziecka, jakie ona ma możliwości zarobkowania. Jeśli ojciec uchyla się od płacenia, tro jak za PRL-u staje się dłużnikiem państwa, a matka na dziecko otrzymuje smieszne pieniądze z funduszu. I znów - nie ma znaczenia czy ojciec jest/był mezem matki, czy nie.

    Zatem to o czym piszesz to mit, w każdym razie jeśli idzie o realia w PL.
    Kiedys zajmowałam się sprawą pewnej samotnej matki, której państwo odebrało zasiłek z funduszu, bo jej dochód przekroczył pewną kwotę. Takie sa przepisy. Nadmieniam, ze dziecko było ze związku małżeńskiego, a ojciec na nie nie płacił od rozwodu, bo ...nie. Sąd mu zasadzil alimenty, ale co z tego, skoro jest bezrobotny? Zatem kobitka dostawała od państwa płacącego za eksmałzonka jakieś grosze. Z pomocą rodziców dokształcała się pracując i awansowała. Dochód jej o 50 zł przekroczył magiczna kwotę i po zasiłku.
    To nieuczciwe, także wobec ojców utrzymujących swe dzieci po rozstaniu z ich matkami. Bo taki ojciec płaci zgodnie z wyrokiem sadu i płacić musi, choćby eksżona, czy ekspartnerka zarabiały krocie. Wiec najwygodniej wygląda na to zrobić dziecko jakiejś zaradnej kobiecie i mieć to gdzieś.

    Tak sprawa wygląda, wiec nie opowiadaj tu mitów jakichś. Chcę Ci także uświadomić, że z różnego rodzaju pomocy "państwowej" i poza korzystają także pozostające w ubóstwie pary mające śluby! Szczególnie, gdy mają małoletnie dzieci. Nie jest wiec prawdą, jakoby zasiłki dostawały tylko kobiety mające dziecko pozamałżeńskie.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 11.09.13, 10:42
    a_weasley napisał:
    Urodzenie dziecka to dobry moment, żeby skońc
    > zyć z prowizorką.

    >
    i powyższe zdanie nie mieści się w żaden sposób w normie dobrego wychowania. Nawet jeśli TY nie uznajesz życia bez ślubu i uważasz, ze DLA CIEBIE takie coś byłoby prowizorką, to nie jest kulturalnie nazywać tak życia innych.

    Przy okazji - znajomy właśnie się rozwodzi, a za miesiąc będzie chrzczone jego drugie dziecko (oba narodziły się ze związku małżeńskiego). Faktycznie, małżeństwo to nie prowizorka smile gwarantuje stabilny i trwały związek, a jak smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • matylda1001 11.09.13, 11:50
    kora3 napisała:

    > i powyższe zdanie nie mieści się w żaden sposób w normie dobrego wychowania. Nawet jeśli TY nie uznajesz życia bez ślubu i uważasz, ze DLA CIEBIE takie coś byłoby prowizorką, to nie jest kulturalnie nazywać tak życia innych.<

    Ja uznaję życie bez ślubu, nie mam nic przeciwko takiemu rozwiązaniu, skoro pasuje zainteresowanym, ale w pewnych przypadkach tez uważam to za swojego rodzaju prowizorkę. Inaczej postrzegam dwoje ludzi dojrzałych, wolnych, ktorzy trwaja w wolnym związku i od początku nie planują zmian, a inaczej tych, którzy mają dzieci, i tak, jak Autorka, ślub planują w nieokreślonej przyszłości. Oni sami chyba uważają stan obecny za stan przejściowy. Poza tym żadnemu chyba dziecku nie sprawi przyjemności, gdy o swoim ukochanym tatusiu usłyszy, że to przydupas mamusi (patrz: xxxll)

    > Przy okazji - znajomy właśnie się rozwodzi, a za miesiąc będzie chrzczone jego drugie dziecko (oba narodziły się ze związku małżeńskiego). Faktycznie, małżeństwo to nie prowizorka smile gwarantuje stabilny i trwały związek, a jak smile <

    To nie argument przeciwko małżeństwu ale przykład beztroski i braku odpowiedzialności rodziców.
  • kora3 11.09.13, 14:36
    matylda1001 napisała:
    Oni sami c
    > hyba uważają stan obecny za stan przejściowy.


    Matyldo, ONI mogą sobie na ten temat uważać co im się podoba i wyrazać to, bo to ICH zycie i ich sprawa.
    Mnie naprawdę nie chodzi o to, że ktoś ma takie czy inne podejście do małżeństwa, czy braku tegoż, a o to, ze kulturalny człowiek nie komentuje w taki sposób wyborów innych nawet jeśli sam takiego wyboru by nigdy nie dokonał.

    Poza tym żadnemu chyba dziecku ni
    > e sprawi przyjemności, gdy o swoim ukochanym tatusiu usłyszy, że to przydupas m
    > amusi (patrz: xxxll)


    Wiesz jest takie powiedzenie: dla towarzystwa Cygan się powiesił. Nie chodzi tu bynajmniej o dyskryminowanie osób pochodzenia romskiego, a o podejście do zycia w stylu "co ludzie powiedzą". Zawsze i wszędzie może zdarzyć się cham, który będzie komentował czyjeś życie prywatne jak przytoczyłaś. NIE DA się zabezpieczyć przed wszystkimi takimi przypadkami, wierz mi. Czy w związku z tym, że są np. jakiś taki człowiek może niemiło skomentować do dziecka fakt, ze jego rodzic jest np. niepełnosprawny dziecko powinno się wyrzec takiego rodzica?

    >
    > To nie argument przeciwko małżeństwu ale przykład beztroski i braku odpowiedzia
    > lności rodziców.


    Droga Matyldo, nie miał być to wcale argument przeciw małżeństwu i nie był. Jeśli miałby to być argument przeciw czemus, to niemądremu przekonaniu, iż fakt posiadania ślubu przez rodziców dziecka gwarantuje temu dziecku, ze jego rodzice się nie rozstaną.
    NIE gwarantuje i obie, jako i pewnie pozostali użytkownicy forum to wiemy.

    Czy to jest objaw beztroski i braku odpowiedzialności - nie powiedziałabym Matyldo.
    Mam takie zboczenie zawodowe, że nie oceniam sytuacji, nim nie znam szczegółów, bo to co jest ze tak powiem z wierzchu, nie zawsze jest sednem sprawy.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • xxxll 11.09.13, 17:34
    kora3 napisała:


    > Poza tym żadnemu chyba dziecku nie sprawi przyjemności,
    > gdy o swoim ukochanym tatusiu usłyszy, że to przydupas
    > mamusi (patrz: xxxll)


    > Zawsze i wszędzie może zdarzyć się cham, który
    > będzie komentował czyjeś życie prywatne jak przytoczyłaś

    Zawsze znajdzie się dewotka, która nie będzie widziała problemu życia w konkubinacie, a co gorsz stanie w obronie takiej samej jak ona . Takie jest życie ... .

    Dlaczego obawiamy się nazywac rzeczy po imieniu , takie jakie one są ?

    Partner - przydupas co to w ogóle jest ?


    > Jeśli miałby to być argument przeciw czemus, to niemądremu przekonaniu,
    > iż fakt posiadania ślubu przez rodziców dziecka gwarantuje temu dziecku,
    > ze jego rodzice się nie rozstaną.

    Brak ślubu to życie na cudzy rachunek , rachunek tych ze ślubem
    --
    ----------------------------------------------------------------
    Zarządzanie - to sztuka bądź praktyka, rozumnego stosowania środków dla osiągnięcia wyznaczonych celów -(Henri Fayol).
    www.sn.pl/orzecznictwo/index.html wyroki sądowe - www.ebos.pl/
  • illegal.alien 11.09.13, 21:26
    He? Z tym życiem na cudzy rachunek to pojechałes po całości - wytlumaczysz? Bo ja jakoś nie czuje sie utrzymywana przez żyjących w malzenstwach.
  • kora3 12.09.13, 09:14
    odpowiedzi Xxxlla bo z grubsza przedstawiłam mu naszą sytuację i bardzo chce wiedzieć jak wykaze, ze my zyjemy na cudzy koszt smile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • jolunia01 11.09.13, 21:26
    xxxll napisał:


    > Zawsze znajdzie się dewotka, która nie będzie widziała problemu życia w konk
    > ubinacie
    ,

    Nie wiesz, prymitywny chamie, kto to jest dewotka. Doucz się, zanim zaczniesz ludzi pouczać.

    > a co gorsz stanie w obronie takiej samej jak ona .

    Czyli w czyjej obronie?


    > Dlaczego obawiamy się nazywac rzeczy po imieniu , takie jakie one są ? przydupas co to w ogóle jest ?

    No właśnie? co to jest. Nie mam znajomości wśród tzw. elementu i takie patologiczne określenia są mi obce. Co to jest cham, to wiem, bo czytam niektóre wydaliny "intelektu" xxxll.

    > Brak ślubu to życie na cudzy rachunek , rachunek tych ze ślubem

    Jaki rachunek, baranie? Te wiecznie nachlane wielodzietne patologie ze ślubem żerują na tych bez ślubu, bo "rodzinę" się wspiera.
    --
    Gdyby głupota niektórych wypowiedzi miała masę to internet kupowalibyśmy na kilogramy - by adellante12
  • xxxll 13.09.13, 12:05
    jolunia01 napisała: oświecona i namaszczona

    > > Dlaczego obawiamy się nazywac rzeczy po imieniu , takie jakie one są ?
    > > przydupas co to w ogóle jest ?
    >
    > No właśnie? co to jest. Nie mam znajomości wśród tzw. elementu
    > i takie patologiczne określenia są mi obce.
    > Co to jest cham, to wiem, bo czytam niektóre wydaliny "intelektu" xxxll.
    >

    Nie odrobiłaś jeszcze lekcji więc ci wybaczam .
    Co do przydupasa to wybierz sobie którąś z formułek :

    www.miejski.pl/slowo-Przydupas
    sjp.pwn.pl/slownik/2511983/
    1. «osoba zależna od kogoś wpływowego, zawsze przy nim obecna i popierająca go»
    2. «kochanek»
  • illegal.alien 13.09.13, 12:41
    Bardzo zgrabnie wyciales z obu definicji skrot 'wulg.' - powinien ci on dac do myslenia.
  • kora3 13.09.13, 12:46
    W słownikach znajduja się także totalne wulgaryzmy z wyjaśnieniem co znaczą potocznie. To nie oznacza, że używanie ich w stosunku do kogos nie jest np. karalne smile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 12.09.13, 09:10
    xxxll napisał:

    > kora3 napisała:
    >
    > Zawsze znajdzie się dewotka, która nie będzie widziała problemu życia w konk
    > ubinacie
    , a co gorsz stanie w obronie takiej samej jak ona . Takie jest życ
    > ie ... .
    >
    >

    Mam taką sugestię: używając jakiegoś słowa postaraj się dowiedzieć wcześniej co ono oznacza. Nie dla mnie, ale dla siebie

    Dlaczego obawiamy się nazywac rzeczy po imieniu , takie jakie one są ?

    No właśnie, dlaczego?
    Rzeczy, czy też relacje społeczne są takie, że coraz więcej par rezygnuje ze ślubu, a wiele mieszka wspólnie na długo przed nim. Większośc społeczeństwa to akceptuje. To są fakty.

    I nie chodzi bynajmniej XXXll-u o to, że ktoś tu chce przekonać Cię do życia w wolnym związku, bynajmniej. rzecz w tym, ze każdy ma prawo układać sobie życie jak chce, byle nie krzywdził innych i nie łamał prawa. Natomiast to jest forum SV i my tu rozmawiamy głownie o tym, jak należy się zachowywać, żeby było kulturalnie. Z całą pewnością słowo "przydupas" kogokolwiek by nie miało w danym momencie opisywać jest poza słownikiem człowieka kulturalnego i chyba co do tego wątpliwości być nie powinnosmile

    >
    > Partner - przydupas co to w ogóle jest ?

    No ten "przydupas", to nie wiem smile Ale słyszałam już to słowo, tak powiedział pewien pan o asystencie pewnego prezesa, widocznie może nie znał wówczas słowa "asystent", albo było za trudne.
    >
    >
    > Brak ślubu to życie na cudzy rachunek , rachunek tych ze ślubem

    No dobra, ok - przyjmijmy na chwilę, że Twoja teza jest prawdziwa. Ja zyję w wolnym związku od ponad 6 lat. Od ponad 10 jestem rozwiedziona, nie posiadam potomstwa ze związku małżeńskiego, ani wolnego. Od chwili ukończenia studiów (czyli od 16 lat) pracuję etatowo. Nigdy nie byłam beneficjentką zadnych zasiłków z MOPS, czy innej instytucji. Jedyny w życiu zasiłek, jaki otrzymywałam, to zasiłek chorobowy z ZUS-u, kiedy raz w życiu moje zwolnienie lekarskie przekroczyło okres 30 dni. Było to9 nawiasem mówiąc wówczas, gdy pozostawałam w związku małżeńskim. Gdybyś Ty zachorował na taki okres czasu to także otrzymałbyś zasiłek chorobowy z ZUS-u niezależnie od stanu cywilnego Twego. Po prostu KAŻDY by go otrzymałsmile Zatem z zasiłkami mamy wyjaśnione.

    Mój partner życiowy także pracuje etatowo od ukończenia edukacji. Nigdy nie korzystał z żadnych zasiłków z MOPS-u, czy innej instytucji, natomiast na dzieci, gdy były nieletnie on i jego była żona otrzymywali tzw. rodzinne, które otrzymuje się zawsze (bez względu na stan cywilny rodziców) z tytułu zwyczajnie posiadania dziecka/dzieci.

    Mieszkamy w mieszkaniu własnym, przy zakupie którego został zgodnie z prawem odprowadzony podatek. Swoje wcześniejsze mieszkania, także własne wynajmujemy legalnie, czyli odprowadzamy podatki do US. Nasi pracodawcy płacą za nas wszystkie wymagane składki, jesteśmy także ubezpieczeni poza ZUS-em.


    Możesz mi wskazać, w którym miejscu jesteś wstanie wykazac, iż żyjąc razem żyjemy na cudzy koszt? Serio, bo ja naprawdę nie dostrzegam tego. Powiedziałabym nawet, że dostrzegam, iż to raczej inni, z różnych przyczyn żyją naszym kosztem. Oczywiście nie dosłownie, ale poprzez np. korzystanie z pieniędzy, które my "wkładamy" do budżetu, a korzystamy z nich b. mało. No, ale zostawmy tę kwestię.
    Wskaż w jaki sposób my okradamy innych żyjąc na ich koszt. Ślubu nie mamy - żeby jasność była.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • xxxll 12.09.13, 16:21
    A zyjh soibie , ale czy musisz się z tym obnosic po forach . Nie wstyd ci że znajmi rodzina czytaja te twoje wypowiedzi .

    Teraz jesteś piękna i młoda, ale co będzie, gdy skończysz 50 + , kto ci zagwarantuje życie ...OFE !smile
    za 80 zł/m-c
    Kto ci poda szklankę z wodą...

    > Z całą pewnością słowo "przydupas" kogokolwiek by nie miało w danym
    > momencie opisywać jest poza słownikiem człowieka kulturalnego i
    > chyba co do tego wątpliwości być nie powinnosmile

    ale słowo "partner" miesi ci się w twoich ramach kulturowych , tylko jest jeden problem nie oddaje sytuacji, której dotyczy .
    Nie wiem skąd takie obrażenie ....

    > No ten "przydupas", to nie wiem smile Ale słyszałam już to słowo, tak powiedział
    > pewien pan o asystencie pewnego prezesa, widocznie może nie znał wówczas słowa "
    > asystent", albo było za trudne.

    On wiedział co mówi lecz ty go nie znałaś i nie wiesz co ono oznacza , no cóż nie zrozumiałaś sytuacji, nie twoja wina , wszytko jeszcze przed tobą... Namawianie ludzi do rozwalania dotychczasowego kanonu SV jest teraz w modzie , więc trwaj przy tym

    > Było to9 nawiasem mówiąc wówczas, gdy pozostawałam w związku
    > małżeńskim. Gdybyś Ty zachorował na taki okres czasu to także otrzymałbyś
    > zasiłek chorobowy z ZUS-u niezależnie od stanu cywilnego Twego.
    > Po prostu KAŻDY by go otrzymałsmile Zatem z zasiłkami mamy wyjaśnione.

    A co Twój zasiłek chorobowy ma wspólnego z zasiłkami alimentacyjnymi ? Chyba to że jest wypłacany z kasy państwa.


    > Możesz mi wskazać, w którym miejscu jesteś wstanie wykazac, iż żyjąc razem żyje
    > my na cudzy koszt? Serio, bo ja naprawdę nie dostrzegam tego. Powiedziałabym
    > nawet, że dostrzegam, iż to raczej inni, z różnych przyczyn żyją naszym kosztem.
    > Oczywiście nie dosłownie, ale poprzez np. korzystanie z pieniędzy, które my
    > "wkładamy" do budżetu, a korzystamy z nich b. mało. No, ale zostawmy tę kwestię.

    ?????????????????

    > Wskaż w jaki sposób my okradamy innych żyjąc na ich koszt.
    > Ślubu nie mamy - żeby jasność była.

    Jesteś przykładem "nowomody". Żyjesz tylko dla siebie egoistycznie. o nic się nie martwisz .
    Jak długo ... a co ze starością ... najbliższe tory PKP czy most ?


  • kora3 12.09.13, 16:51
    xxxll napisał:

    > A zyjh soibie , ale czy musisz się z tym obnosic po forach . Nie wstyd ci że zn
    > ajmi rodzina czytaja te twoje wypowiedzi .


    A dlaczego miałoby mi być wstyd? Że żyję na swój koszt? Przecież znajomi i rodezina o tym wiedząsmile

    >
    > Teraz jesteś piękna i młoda, ale co będzie, gdy skończysz 50 + , kto ci zagwara
    > ntuje życie ...OFE !smile


    No młoda już taka nie jestem. Jak skończę 50+ to zycie zagwarantuje mi praca, a jeśli podupadne na zdrowiu wysokie ubezpieczeniesmile, ewentualna sprzedaż nieruchomości, oszczędności.

    > za 80 zł/m-c
    > Kto ci poda szklankę z wodą...


    partner, siostra, przyjaciele, mama jeśli daj Boże będzie żyła, a gdyby wszystkich brakło - każdy, komu za ro zapłacę, a będzie mnie staćsmile Na razie to widze, ze to stars rodzice mający emerytury pomagają dzieciom, a nie odwrotnie. smutne to, ale tak jest. Albo te dzieci siedzą na Zachodzie i rodziców odwiedzają na swieta ...



    >
    > ale słowo "partner" miesi ci się w twoich ramach kulturowych , tylko jes
    > t jeden problem nie oddaje sytuacji, której dotyczy .
    > Nie wiem skąd takie obrażenie ....


    Żadne obrażenie, spostrzeżenie. Słowo partner mieści się w ogólnych normach kulturowych. Tak jak słowo "gej" np., a "pedał", albo "ciota" - niesmile

    >
    > On wiedział co mówi lecz ty go nie znałaś i nie wiesz co ono oznacza , no cóż n
    > ie zrozumiałaś sytuacji, nie twoja wina , wszytko jeszcze przed tobą...


    Oj na pewno, na pewno smile

    Namawia
    > nie ludzi do rozwalania dotychczasowego kanonu SV jest teraz w modzie , więc tr
    > waj przy tym


    Podaj link do p[odrecznika SV zalecającego mówienie na asystenta "przydupas" będę wdzięczna smile
    >
    > A co Twój zasiłek chorobowy ma wspólnego z zasiłkami alimentacyjnymi ? Chyba to
    > że jest wypłacany z kasy państwa.


    No o zasiłkach było, wiec wykazałam na SWOIM przykładzie kiedy i ile razy skorzystałam z jakiegokolwieksmile Było, ze żyje na czyjs koszt..smile
    Zasiłek choroby jest wypłacany z ZUS zatem z pieniędzy podatników.

    >
    > ?????????????????


    Co takie zdziwo? Napisałeś, ze ludzie zyjąc razem bez ślubu żyja na koszt innych. Ja żyje bez ślubu, wykaż dlaczego zyję na koszt innychsmile
    >
    > Jesteś przykładem "nowomody". Żyjesz tylko dla siebie egoistycznie. o nic się n
    > ie martwisz .


    Owszem, martwię. Ale nie musi się to przejawiać w produkcji 10 dzieci i życia z zasiłku ...

    > Jak długo ... a co ze starością ... najbliższe tory PKP czy most ?

    Napisałam Ci ...Niedawno sąsiadce mojej koleżanki zmarł mąż. Starsza pani. Zapożyczyła się na koszty pogrzebu. Dzieci (3) nie było stać na pomoc matce, same ledwo przędąsad Zasiłek z ZUS to 4 tysiące, grosze. Z ubezpieczenia dostała 3 tys. na tyle było stać tych państwa gdy chodzi o składki.
    O moja starośc się nie martw smile My jesteśmy tak zabezpieczeni, że nam starczysmile



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • xxxll 13.09.13, 05:36
    Za dużo czytasz Harlekinów ,,,

    > No młoda już taka nie jestem. Jak skończę 50+ to zycie zagwarantuje mi praca, a
    > jeśli podupadne na zdrowiu wysokie ubezpieczeniesmile, ewentualna sprzedaż nieruc
    > homości, oszczędnośc


    Oj naiwna ty nawiana , żyjesz dla samej siebie i nic ciebie nie obchodzi , opływasz w dostatku , zaliczasz się do tych tej grupy społecznej co jedynym wysiłkiem jest pisanie na forach .Zejdź na ziemie i przestań się unosić jak ta gołębica...

    > Żadne obrażenie, spostrzeżenie. Słowo partner mieści się w ogólnych normach
    > kulturowych. Tak jak słowo "gej" np., a "pedał", albo "ciota" - niesmile


    przydupas też się w tych normach mieści , zapytaj tego swojego chłopa kto to jest przydupas ...smile Sex w związku to nie wszytko ...

    > Podaj link do p[odrecznika SV zalecającego mówienie na asystenta "przydupas" bę
    > dę wdzięczna smile

    kolejna naiwność , bo jak ktoś coś napiszę czy powie a nazwisko będzie się kończyło na -ski, a w dodatku będzie to poparte paragrafem, to wtedy będziesz hep pi

    > Co takie zdziwo? Napisałeś, ze ludzie zyjąc razem bez ślubu żyja na koszt innyc
    > h. Ja żyje bez ślubu, wykaż dlaczego zyję na koszt innychsmile

    jeszcze troszeczkę czasiku upłynie a sama uzyskasz odpowiedź ... na pewno parada równości nie rozwiąże ci tych problemów...

    > > O moja starośc się nie martw smile My jesteśmy tak zabezpieczeni, że nam starczysmile

    Wróć kobieto na ziemię a nie obnoś się z tą swoją pychą po forach , żyj w tym konkubinacie tak długo jak chcesz ... bądź "nowomodna" , bo należysz do marginesu społecznego bogaczy...
  • kora3 13.09.13, 11:42
    xxxll napisał:

    > Za dużo czytasz Harlekinów ,,,

    A co to za publikacje? Serio pytam, bo nie wpadło mi w rece
    >
    >
    > Oj naiwna ty nawiana , żyjesz dla samej siebie i nic ciebie nie obchodzi , opły
    > wasz w dostatku , zaliczasz się do tych tej grupy społecznej co jedynym wysiłki
    > em jest pisanie na forach .


    Skąd te wnioski? Też serio pytamsmile Uwazasz, że jeśli ktoś nie korzysta z pomocy społecznej, czy charytatywnej to nie ma nic do roboty, niczym się nie przejmuje i Bóg wie jakim krezusem jest?

    Zejdź na ziemie i przestań się unosić jak ta gołębic
    > a...


    Ja się wcale nie unosze, raczej z twoich postów wieje negatywnymi emocjamismile

    >
    > przydupas też się w tych normach mieści , zapytaj tego swojego chłopa kt
    > o to jest przydupas ...smile Sex w związku to nie wszytko ...


    Jako, ze znamy się długo, wiem, ze nie używa takiego słownictwa. Nie rozumiem o co chodzi z tym seksem - wiadomo, ze nie wszystko, choć ważny, to oczywistośćsmile
    >
    > kolejna naiwność , bo jak ktoś coś napiszę czy powie a nazwisko będzie się końc
    > zyło na -ski, a w dodatku będzie to poparte paragrafem, to wtedy będziesz hep p
    > i


    To był ŻART - obije wiemy, że takiego słowa słownik ludzi kul;turalnych nie przewiduje smile

    >
    > jeszcze troszeczkę czasiku upłynie a sama uzyskasz odpowiedź ... na pewno parad
    > a równości nie rozwiąże ci tych problemów...


    Jaka parada równości znów?
    >
    >
    > Wróć kobieto na ziemię a nie obnoś się z tą swoją pychą po forach ,

    O jakiej pysze Ty piszesz? Stwierdziłeś, że ludzie zyjący w wolnym związku, zyją na koszt innych. Ja w takim zyję, przedstawiłam Ci sytuację i grzecznie poprosiłam, zebyś wskazał, w jakim zakresie, stopniu żyję z innych. Nie jesteś w stanie tego zrobić i czynisz przez to jakieś osobiste wycieczki. To niepoważnesmile


    żyj
    > w tym konkubinacie tak długo jak chcesz ... bądź "nowomodna" , bo należy
    > sz do marginesu społecznego bogaczy...


    BOGACZY? Ty chyba nigdy nie spotkałeś na serio bogatego człowieka. Ja - góownie z racji pracy- owszem. Bogaci ludzie mają po kilka domów, samochodów, jachtów i prywatnych śmigłowców. Są właścicielami dużych firm, a nie pracownikami jakichś.

    Jeśli Ty uważasz, że ludzie jeżdżący samochodami średniej klasy, których stać na kupno mieszkania w miejscu pracy oraz mają jakieś nieruchomości, które (jak u mnie) kupili im kiedyś rodzice, czy kupili sobie z ciężkiej pracy (jak częściowo mój partner), mają na jedzenie, opłaty, ubrania, wakacje, hobby i żeby coś odłożyć są bogaczami, to naprawdę jesteś w błędzie.

    W normalnych krajach, to jest NORMA, ze ludzie nie muszą brać na wakacje kredytu i dopożyczać jeszcze od rodziców emerytów, a przed pierwszym nie jedzą chleba z margaryną na obiad.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • an.16 11.09.13, 10:01
    Słyszysz komentarze, bo dajesz na nie przyzwolenie. Żyję w wolnym związku 20 lat, mamy 2 dzieci i nikt nigdy nie zapytał nas o ślub.
  • kora3 12.09.13, 10:28
    Sytuacja prawdziwa.

    Młoda dziewczyna w wieku 18 lat zaszła w ciążę z niewiele starszym od siebie chłopakiem. Nie mieszkali z sobą - dodam, ale ciąza może wystąpić, także, gdy się razem nie mieszka. Urodziła się córeczka, mieli się pobrać, ale tak wyszło, że się nie pobrali. Ojciec dziecka uznał je, jako swoje i od samego początku łożył na jego utrzymanie oraz utrzymywał z nim kontakt za wiedzą i zgodą matki.
    Matka ta po jakims czasie poznała starszego od siebie o 8 lat mężczyznę, który był bezdzietnym kawalerem mieszkającym samotnie. Para spotykała się i uczestniczyła wzajemnie w swoim życiu przez ok. 7 lat, ale mieszkała oddzielnie. Obije pracowali, ale nie mają ani szczególnego wykształcenia, ani kwalifikacji jakichś unikatowych, wiec zarabiali mniej niż przeciętnie. Pani zaszła w ciążę i para zdecydowała się na slub. Po tymze slubie pan wprowadził się do żony, do mieszkania które zajmuje ona razem z rodzicami i córeczką z poprzedniego, niesformalizowanego związku. Urodził się synek. Mąż pracował na umowie smieciowej, zona wykorzystała macierzyński, przeszła na wychowawczy. ojciec córeczki cały czas łoży na swoje dziecko, bez wyroku sądu dodam, stosunkowo niezła kwotę 800 złotych.
    Tymczasem, synek ma 1,5 roku i para małzeńska się rozpadła. Maż się wyprowadził, zona z dziećmi została u rodziców. Po jakichś 3 miesiącach od wyprowadzki mąż stracił pracę na śmieciową umowę. Szuka innej, ale póki co nie znajduje.
    Teoretycznie żona może żądać alimentów na dziecko i siebie. Ale praktycznie na siebie nie dostanie, bo maż jest bezrobotny, a ona może wrócic z wychowawczego do pracy. Na dziecko sąd jej alimenty, a jakże przyzna, ale mąż nie zapłaci, bo jest bezrobotny.

    Pytanie: kto zapłaci alimenty za męza tej pani? Fundusz, czyli my. smile Nawet jeśli maz tej pani zostanie osadzony w wiezieniu za alimenty, to wcale nie polepszy naszej sytuacji, jako ze za jego utrzymanie w ZK zapłacimy ...my! Po odsiadce będzie miał mniej szans na zatrudnienie, niż teraz, zostanie zatem pewnie beneficjentem "opieki społecznej". Zapłacimy - my!
    Z czego pani się teraz utrzymuje wraz z dziećmi? Głównie z tych 800 złotych, które na SWOJĄ córeczkę płaci ten, co to nawet "przydupasem" pani nie był, tylko chłopakiem jej, z którym zaliczyła w młodym wieku "wpadkę".

    Te 800 złotych z założenia ekschłopak płaci na potrzeby SWOJEGO dziecka, a nie tej pani i jej dziecka ze związku małżeńskiego, bo co go oni? Ale w praktyce z tych pieniędzy kobieta utrzymuje siebie i te dzieci, bo mąż jest bezrobotny.

    Nie, ten gośc płacący na swoją córke nie jest moim partnerem, ani nawet go nie znam. Tę historię znam od zainteresowanej, czyli pani, ale jej meza poznałam - nie jest pijakiem, ani nierobem, tylko faktycznie ma problem z pracą, intensywnie szuka, bo sam nie ma też z czego zyć.

    Tak czy owak - kto tu lepiej zabezpiecza interesy tak naprawdę dwójki dzieci (w tym jednego innego faceta) oraz tej pani? Gośc z którym ma ona nieślubne dziecko, czy mąż?
    Odpowiedź jest chyba jasna smile W jaki sposób ślub zabezpieczył interesy pani i jej synka? Odpowiedź też jest jasna. Za kogo pańastwo, czyli podatnicy zapłacą alimenty? Też wszystko jasne...
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • xxxll 12.09.13, 16:32
    Ty mi ty nie ściemniaj jakimiś Harlekinami w swoim wydaniu ... iż do sądu rodzinnego ( jako ławnik) to się przekonasz jak jest w życiu,

  • illegal.alien 12.09.13, 16:53
    A masz jakies statystyki na poparcie tych swoich rewelacji? Czy tak sobie piszesz, byle pisac?
    Bo na razie zadnych konkretow, za to duzo jadu i zascianka.
    Ja mam sytuacje podobna jak kora - jedyna para malzenska, ktora mnie kiedykolwiek utrzymywala sa moi rodzice. I nie, nie wstyd mi przed nimi, ze slubu nie mam, ani oni sie tego nie wstydza, bo to zaden powod do wstydu.
    Wiesz kto mi na starosc pomoze? Otoz ja sama i moj cale zycie wypracowany kapital - nie musze sie 'wieszac' na nikim. I jeszcze dzieci swoje wychowam, dajac na start spore wsparcie finansowe.
  • kora3 12.09.13, 17:10
    człowiek się nie orientuje w przepisach, realiach i kwotach - tylko tak sobie pisze smile
    swoją droga - z\ycioe na koszt innych złe? nie na koszt innych tez złesmile o co chodzi smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • illegal.alien 12.09.13, 18:12
    Tak, rownież uderzył mnie ten brak logiki - jesteś samowystarczalna, to znaczy, ze jesteś nowoczesna i liczą sie dla Ciebie tylko pieniądze.
    Powinnas wziąć ślub i przejść na zasiłek lub utrzymanie dzieci. Wtedy będziesz ładnie pasować do obrazka.
  • kora3 13.09.13, 12:03
    illegal.alien napisała:

    > Tak, rownież uderzył mnie ten brak logiki - jesteś samowystarczalna, to znaczy,
    > ze jesteś nowoczesna i liczą sie dla Ciebie tylko pieniądze.
    > Powinnas wziąć ślub i przejść na zasiłek lub utrzymanie dzieci. Wtedy będziesz
    > ładnie pasować do obrazka.



    Po prostu kolega Xxxll ma taki schematyczny obraz swiata: jeśli ludzie zyja w wolnym związku, to produkują w nim dzieci, na które wyłudzają zasiłki. Nikt tego nie sprawdza, a zasiłki sa krociowe. Widać dobrze mu się z takim przekonaniem zyje. smile

    Jeśli ktoś zyje na normalnym poziomie - obnosi się z "bogactwem" - mój Boże, jakie to bogactwosmile i jest za nowoczesny, za bardzo wykształcony i w ogóle.
    Myślę, że problem może tkwić w tym, że ktoś tak uważający obawia się, że z racji tych konkubinatów na zasiłki dla jego rodziny będzie mniejsad Przykre...Tak samo, jak reagowanie agresją na to, że ktoś zadnych zasiłków nie potrzebuje


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • xxxll 13.09.13, 05:44
    szkoda że ci ONI twoi rodzicie nie mogą zabrać głosu , nie napiszą co czują i jak im z tym dobrze żyć ...HEHEHEHE

    Brykanie w wirtualnym świecie i namawianie innych do tego samego nie mieści SV

    > Wiesz kto mi na starosc pomoze? Otoz ja sama i moj cale zycie wypracowany
    > kapital
    - nie musze sie 'wieszac' na nikim. I jeszcze dzieci swoje wychowam,
    > dajac na start spore wsparcie finansowe.

    Nie obnoś się tak ze swoim bogactwem bo w każdej chwili możesz je stracić , jak? ... a to już sama pomyśl , przecież jesteś tak wykształcono , nowomodna , obeznana w kanonach życia i wychowania następców ...przykład idzie od rodziny ...
  • illegal.alien 13.09.13, 11:39
    Jak mi je ktos ukradnie, to owszem, moge stracic. Innej opcji nie ma.

    Czy moglbys w takim razie wytlumaczyc, nam, prostym babom, co nalezy robic, zeby nie zyc na utrzymaniu innych ludzi (szczegolnie tych w malzenstwach oczywiscie!) a jednoczesnie nie obnosic sie ze swoim bogactwem? Bo jak sie nie obrocic, to jest zle.
  • kora3 13.09.13, 12:08
    Też bym poprosiła o proste wyjaśnienie. Czy mam rozumieć, że w porządku jest się wówczas, gdy zarabia się najniższą krajową, mieszka w komunałce z dofinansowaniem na czynsz, korzysta z pomocy społecznej i charytawnej i ma się SLUB? smile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 13.09.13, 11:57
    xxxll napisał:

    > szkoda że ci ONI twoi rodzicie nie mogą zabrać głosu , nie napiszą co czują i j
    > ak im z tym dobrze żyć ...HEHEHEHE


    No Tato już nie może, zmarł niecałe trzy tygodnie temu. Organizacją jego pogrzebu zajmował się w dużej mierze także mój partner (nie szło o opłaty, na te moją Mamę było stać, bo moi Rodzice nigdy nie żyli na koszt innych). Dodam, że mój sp. Tato bardzo lubił mego partnera, podobnie, jak Mama, która zamierza się teraz sprowadzić do miasta, gdzie mieszkamy.
    Pojmij, że istnieją na swiecie ludzie o innych poglądach, niż Ty. Moi Rodzice mnie i siostrę zawsze uczyli, że nasze życie, to nasza sprawa i jeśli kogoś nie pytamy o radę i o nic nie prosimy, to wara komuś od niego. Nie, ani Mamie, ani sp. Tacie nie przeszkadzało nigdy, że żyję z moim partnerem bez ślubu. Nawet by im coś takiego do głow nie przyszło. Podobnie, jak mej siostrze... W jakim srodowisku Ty się obracasz?

    >
    > Brykanie w wirtualnym świecie i namawianie innych do tego samego nie mieści SV

    ???? O jakie brykanie chodzi i do czego tu ktoś kogoś namawia?

    >
    > Nie obnoś się tak ze swoim bogactwem bo w każdej chwili możesz je stracić , jak
    > ? ... a to już sama pomyśl , przecież jesteś tak wykształcono , nowomodna , obe
    > znana w kanonach życia i wychowania następców ...przykład idzie od rodziny ...


    Teraz znów przedmówczyni się "obnosi". Pojmij, ze to o czym ona pisze to nie jest żadne bogactwo, to jest zwyczajny rozsądek. W życiu mogą się stać różne rzeczy - choroba, wypadek, smierć bliskiej osoby, porzucenie przez nią. tak, owszem, także śmierć dzieci przed rodzicami, ich choroba, kalectwo albo brak zainteresowania nimi tychże dzieci. Nie można liczyć na to, że w przyszłości dziecko Cię utrzyma. Bo może zwyczajnie umrzec, albo nie być w stanie. Widzę sporo takich sytuacji, kiedy to rodzice - emeryci pomagają finansowo dzieciom dorosłym już, bo te dzieci nie są w stanie sobie poradzić. Nie że nie chcą, nie są w stanie.

    Nie musze się pchac na ławnika za pieniądze podatników, jak mi radziłeśsmile, by takie i gorsze sytuacje widzieć - taką mam pracę, że dotykam spraw, które naprawdę sa dramatami i to nie takimi, że babcia ma palpitację, bo wnusia panną dziecko ma. Tylko prawdziwymi.

    A Tobie nie wiadomo w sumie o co chodzismile Ludzie, którzy mają swoje pieniądze i jeszcze do budżetu wkładają Ci nie pasuję, bo sa "bogaczami" i się "z tym obnoszą", ludzie, którzy nie mają pieniędzy i zyja z zasiłków tez Ci nie pasuja - no może pasują, jeśli wzięli ślubsmile
    To, jak wg Ciebie należy dobrze zyc? Na koszt innych, czy na swój? Bo już nie wiem


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • xxxll 19.09.13, 17:08
    kora3 napisała:

    > Nie musze się pchac na ławnika za pieniądze podatników, jak mi radziłeśsmile,
    > by takie i gorsze sytuacje widzieć - taką mam pracę, że dotykam spraw,
    > które naprawdę sa dramatami i to nie takimi, że babcia ma palpitację,
    > bo wnusia panną dziecko ma. Tylko prawdziwymi.

    jak czytam ciebie , do dochodzę do wniosku, że ty żyjesz na innej planecie i tylko ciebie dotykają takie nieszczęścia jak przemarsz wosk przez sypialnię.

    No cóż, jesteś Wielka , masz duży bagaż nieszczęść i walisz na fora by się wyżalić , ot i całe życie Twe.
  • kora3 20.09.13, 07:13
    xxxll napisał:
    >
    > jak czytam ciebie , do dochodzę do wniosku, że ty żyjesz na innej planecie i ty
    > lko ciebie dotykają takie nieszczęścia jak przemarsz wosk przez sypialnię.
    >


    A ja gdzieś pisze, że MNIE dotykają? Czytaj ze zrozumieniem - JA dotykam, czytaj: stykam się (w pracy) nierzadko z prawdziwymi nieszczęściami

    > No cóż, jesteś Wielka , masz duży bagaż nieszczęść i walisz na fora by się wyża
    > lić , ot i całe życie Twe.


    A gdzie ja się "żalę"?smile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • illegal.alien 20.09.13, 11:40
    Co do tego, ze kora zyje na innej planecie niz ty, to ja nie mam zupelnie zadnych, najmniejszych nawet watpliwosci.
    Pytanie tylko, ktore z was mieszka na Marsie...
    --
    M. - grudzień 2010
    ? - marzec 2014
  • kora3 21.09.13, 10:22
    illegal.alien napisała:

    > Co do tego, ze kora zyje na innej planecie niz ty, to ja nie mam zupelnie zadny
    > ch, najmniejszych nawet watpliwosci.
    > Pytanie tylko, ktore z was mieszka na Marsie...


    Myslę, ze oboje mieszkamy na tej samej planecie, tylko mamy inną perspektywę widzenia tej planetysmile
    To, ze ja nie mam problemów typu "skąd by tu wyłudzić zasiłek" nie oznacza bynajmniej, ze nie znam takich sytuacji, czy ludzi, którzy takie problemy (a także inne, naprawdę poważne) mają. Sadzę, że Ty masz podobną sytuację i postawę - to, ze Ciebie coś bezpośrednio nie dotyczy nie znaczy, ze tego nie dostrzegasz czy o tym nie wiesz.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • xxxll 21.09.13, 13:16
    kora3 napisała:

    > Sadzę, że Ty masz podobną sytuację i postawę - to, ze Ciebie coś bezpośrednio nie dotyczy nie
    > znaczy, ze tego nie dostrzegasz czy o tym nie wiesz.

    W świecie nowo-mody nie miejsca na "bliźniego" jak nie można na nim "zarobić" ( pojecie ogólne)

    Swat egoistów nie dopuszcza takich rozwiązań jak dostrzeganie , dzielenie się rzeczami materialnymi bez impulsu populistycznego.

    Takie to teraz czasy nastapiły .
  • kora3 21.09.13, 16:13
    xxxll napisał:
    >
    > W świecie nowo-mody nie miejsca na "bliźniego" jak nie można na nim "zarobić" (
    > pojecie ogólne)


    Widocznie takie masz doświadczenia i obreacasz się w jakimś "nowmodnym" srodowisku. Ja się nie obracam, to i nie mam takich doswiadczeń
    >
    > Swat egoistów nie dopuszcza takich rozwiązań jak dostrzeganie , dzielenie się r
    > zeczami materialnymi bez impulsu populistycznego.


    A kto należy do "swiata egoistów? wg Ciebie? Pytam, bo mam wrazenie, że każdy, kto nie korzysta z pomocy społecznej, ewentualnie nie zyje na kredyt.
    Twoim zdaniem samowystarczalność materialna jest równoznaczna z egoizmem? Dlaczego?

    >
    > Takie to teraz czasy nastapiły .


    Wiesz, w twych wypiwuedziach widzę sporo goryczy i niechęci do ludzi, którzy nie żyją z zasików. Tym to ciekawsze, ze sporo niechęci widze też w stosunku do tych, co z zasiłków zyją.

    Czytając Ciebie ma się wrazenie, iż masz przekonanie, że ludzie, którzy przywoicie zarabiają jakoś "odbierają" innym ich pieniądze i to jeszcze z egoizmusmile A przecież to, że X zarabia ileś tam, nie oznacza, ze Y nie zarobi. Już widze, jak lecisz do szefa i prosisz, żebyś zaeabiał o połowe mniej, żeby inni zarobili więcej smile Akurat smile Raczej przeciwnie, za większy wkład pracy, dodatkowe, czy nietypowe umiejetnosci oczekujesz wyższego wynagrodzenia, a jeśli pracodawca ci nie chce/nie może go dac rozglądasz się za nową, lepiej płatna pracą.

    I to jest zupełnie normalne i zawsze, a nie w "dzisiejszych czasach" było. Podobnie, jak to, ze sa dysproporcje pomiędzy zarobkami, czy szerzej, dochodami poszczególnych ludzi. Za PRL-u pani sprzataczka także zarabiała mniej, niż dyrektor zjednoczenia i nikt nie uważał tego za dziwnesmile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • xxxll 21.09.13, 23:10
    kora3 napisała:

    > Czytając Ciebie ma się wrazenie, iż masz przekonanie, ...

    Kobieto kora3 pieniądze to nie wszytko, ale twoje podejście do życia to czysty egoizm ...
    --
    ----------------------------------------------------------------
    Zarządzanie - to sztuka bądź praktyka, rozumnego stosowania środków dla osiągnięcia wyznaczonych celów -(Henri Fayol).
    www.sn.pl/orzecznictwo/index.html wyroki sądowe - www.ebos.pl/
  • kora3 22.09.13, 10:21
    xxxll napisał:
    pieniądze to nie wszytko
    akurat się całkowicie zgadzam, tyle, ze o pieniądzach cały czas piszesz TY smile

    , ale twoje podejście do życia to
    > czysty egoizm ...


    Możesz podac konkretne argumenty na poparcie tej tezy?smile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • xxxll 23.09.13, 11:51
    kora3 napisała:

    > xxxll napisał:
    > pieniądze to nie wszytko
    > akurat się całkowicie zgadzam, tyle, ze o pieniądzach cały czas piszesz TY smile

    Ja? indifferent TY to w każdym wpisie pokazujesz, że zarabianie piemiędzy , pogoń za mamoną to twoje kredo życiowe


    >
    > , ale twoje podejście do życia to czysty egoizm ...
    >
    > Możesz podac konkretne argumenty na poparcie tej tezy?smile
    >
    >
    Naprawdę nie dostrzegasz tego ?
    Żyjesz dla siebie , zarabiasz sporo mamony, tylko dla siebie , ect.
    ciekaw jestem ty taka wyczulona na związki partnerskie- konkubenckie
    ( nie mylić z rodzinnymi)
    czy w wigilię przyjęłabyś pod dach menela?


  • kora3 23.09.13, 12:09
    xxxll napisał:
    >
    > Ja? indifferent TY to w każdym wpisie pokazujesz, że zarabianie piemiędzy , pogoń za mam
    > oną to twoje kredo życiowe


    Ależ skąd smile To Ty zacząłeś o tym, ze ludzie zyjacy bez ślubu żyja na KOSZT innych, ja Cię poprosiłam, zebyś wskazał w którym zakresie MY zyjemy i tylesmile


    > Żyjesz dla siebie

    Każdy zyje dla siebie, a Ty co? Pewnie dla społeczeństwa, nie?smile

    , zarabiasz sporo mamony, tylko dla siebie , ect.

    Sporo to relatywne pojeciesmile wystarcza i dla mnie i np. dla mego siostrzeńca i na podzielenie się z kims potrzebującym.

    > ciekaw jestem ty taka wyczulona na związki partnerskie- konkubenckie
    > ( nie mylić z rodzinnymi)
    > czy w wigilię przyjęłabyś pod dach menela?


    Nie, bo ja wigilii w swoim domu nie urządzam - spędzam wigilie u moich Rodziców (Teraz mam tylko Mamę już). Nie mam zwyczaju zapraszać kogokolwiek do kogokolwiek bo to niekulturalnie. Moi Rodzice całe lata gościli u siebie na wigiliach samotnego starszego sąsiada.
    A Ty pewnie rzeszę bezdomnych zapraszasz? Już widzę smile

    Zresztą - wigiliami to możesz sobie podetrzeć wiesz co. Sadzę, ze pomogłam realnie o wiele większej liczbie ludzi, niż ty. Poniekąd dlatego, ze mam takie możliwości przez pracę, ale mimo to. Ilu ludziom załatwiłeś rehabilitację, godne warunki mieszkaniowe, leki, pomoc? No ilu? Pewnie odp. będzie zero, albo kłamstwo smile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • xxxll 23.09.13, 19:24
    kora3 napisała:

    > Nie mam zwyczaju zapraszać kogokolwiek
    > do kogokolwiek bo to niekulturalnie.


    kobieto JEDNAK TY MAŁO ROZUMIESZ O CZYM PISZE to jest ten twój egoizm...
    Nie rozróżniasz osoby, która zapuka 24 grudnia wieczorem do drzwi od tej proszone wg twoich zasad ...smile

    > Każdy zyje dla siebie, a Ty co?
    > Pewnie dla społeczeństwa, nie?smile


    Ja żyje dla rodziny, gdzie tato , mama żyją w związku małżeńskim , gdzie dzieci rodzą się z prawego łoża, a nie za sprawą przydupasa i tych co przez los zostali skrzywdzeni

    > Sadzę, ze pomogłam real
    > nie o wiele większej liczbie ludzi, niż ty.

    Można by skwitować "samochwała w kącie stała ..."
    Zawodowo to każdy musi, ale tak od serca podzieliłaś się kasą od tak , bo ktoś cię o poprosił
    bez wypytywania kiedy odda i czy w ogóle odda . smileuncertain
  • kora3 23.09.13, 22:13
    xxxll napisał:
    >
    > kobieto JEDNAK TY MAŁO ROZUMIESZ O CZYM PISZE to jest ten twój egoizm...

    Meżczyzno (hmm) to raczej TY nbie rozróżniasz...

    > Nie rozróżniasz osoby, która zapuka 24 grudnia wieczorem do drzwi od tej proszo
    > ne wg twoich zasad ...smile


    Dla mnioe 24 grudnia nie rózni się w temacie pomocy innym od innych dni. A jeśli sam zapuka, to nie był wcześniej zapraszany, a Ty zdaje się pytałeś czy zapraszam ...

    >
    > Ja żyje dla rodziny, gdzie tato , mama żyją w związku małżeńskim , gdzie dzieci
    > rodzą się z prawego łoża, a nie za sprawą przydupasa i tych co przez
    > los zostali skrzywdzeni


    A ja dla swoich bliskich, a dzieci się u mnie z załozenia nie rodzą - kto został skrzywdzony?smile

    > Można by skwitować "samochwała w kącie stała ..."

    A jakies szxczegóły podałam? Niesmile No ile tych pomo9cy masz na koncie? Pochwal się TYsmile

    > Zawodowo to każdy musi,

    Nie, w moim zawodzie NBIE MUSI, nie każdy chce/lubi/potrafi zajmować się taką "działką" - pudłosmile

    ale tak od serca podzieliłaś się kasą od tak , bo ktoś
    > cię o poprosił
    > bez wypytywania kiedy odda i czy w ogóle odda . smile:/


    Owszem no i?


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • xxxll 22.09.13, 08:25
    illegal.alien napisała:

    > Pytanie tylko, ktore z was mieszka na Marsie...


    Ja żyję na planecie XXXLL2013 w gwizdozbirze skorpiona ...wink uncertain
  • kora3 12.09.13, 16:53
    smile Badźże rozsądny, to faktysmile--
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • airis1983 12.09.13, 10:46
    Tak czytam Twoje posty i... z jednej strony ukazujesz się jako osoba zorganizowana, widząca czego chce, niezależna, ale z drugiej... wkurza cię, że ktoś Cię męczy w danym temacie nakazując robić coś, czego w danym momencie nie chcesz? A olać tego nie możesz?

    Moim zdaniem problem byłby wtedy, gdyby była Ona w trakcie załatwiania Wam Księdza, sali czy Twojej sukni, a tak? Jak se lubi pogadać to niech gada. Ślub - jak piszesz - to ważne wydarzenie, które ma się raz w życiu i jeśli uważasz, że finansowo nie jesteście w stanie na razie być na to gotowi, bo są ważniejsze sprawy to Wasza sprawa. A wysłuchuj jej z uśmiechem na twarzy i nie pokazuj, że Cię to denerwuje smile

    --
    www.youtube.com/user/airis1983
  • agrypina6 12.09.13, 15:29
    Powiedz mamie konkubenta, że jeszcze Ci się nie oświadczył, więc o jakim ślubie może być mowa? To powinno zakończyć wszelkie pytania w tym temacie.
    --
    24.03.2012r.

    Mój mały Książę - mój synek.
  • max-kom 12.09.13, 21:57
    robić swoje, zdecydowanie robić swoje,

    rzeczowo i z godnie z prawda i własnymi przekonaniami odpowiadać na pytania.

    A co szanowny chłopak o tym mysli? To jego strona taka katolicka ?
  • swanna2 13.09.13, 11:19
    Ja - doprowadzona do ostateczności, w koncu "zażartowałam", że najpierw musimy uzbierać pieniądze na rozwod, bo dużo kosztuje, i wszystkie komentarze sie skonczyly. Po siedmiu latach związku wzielismy slub (dosyć skromny), a malzenstwem - szczesliwym - jestesmy juz lat 15. Z tej perspektywy stwierdzam, że slub to poczatek a nie koniec drogi, i nie warto w niego tak strasznie duzo inwestowac - kiecka z lumpeksu i obiad w Mc Donaldzie czy tez suknia od Diora i przyjęcie na 400 osob nie mają zadnego znaczenia dla przyszlego życia. Ale jedno jest pewne - to musi być Wasza decyzja. Powodzenia

  • kora3 13.09.13, 14:41
    Uświadomiłam sobie, że to co Ci napisałam w związku ze świadczeniami pobieranymi przeze mnie od państwa to nie jest ścisła prawda. To znaczy, jest prawda, ale dotyczy dorosłego zycia. smile Nim byłam dorosła i samodzielna moja mama pobierała z zakładu pracy rodzinne na mnie (jak wszyscy mający dzieci), a poza tym miałam rente po moim biologicznym Ojcu. zmarł On, gdy miałam 4 lata, ale choć pracował niedługo (kilka lat raptem) renta po Ojcu mi się należała. Należała mi się ona do zakończenia studiów dziennych, pomimo, że kiedy miałam 8 lat moja Mama ponownie wyszła za mąz. Mój Tato, który zmarł niecałe 3 tygodnie temu nie był człowiekiem leniwym, ani biednym i niczego nigdy mi nie skąpił. Kwota renty po zmarłym Ojcu była naprawdę niewiele znacząca w naszym domowym budżecie, ale nie uważam, bym okradła polskie państwo. Mój biologiczny Ojciec pracował przed śmiercią i naprawdę nie zył, kwotę wyliczyło mi wspomniane państwo i ona mi się zwyczajnie nalezała! Ojczym nie miał żadnego obowiązku prawnego, by mnie utrzymywać, to ze traktował mnie jak swoje dziecko, było dla nas wszystkich oczywistością, ale prawo go do tego nie obligowało. Obligowało za to państwo, do płacenia mi renty. W podobnej, choć nieco innej sytuacji był mój kolega z roku. Rodzice rozwiedli się gdy był mały, matka wyszła ponownie za mąż (co do ojca jego biologicznego nie wiem, nie utrzymywał on z kolegą kontaktu), ale jego ojciec był zobowiązany go alimentować do skończenia studiów dziennych. I alimentował, co prawda przez komornika, ale owszem.

    Nie wydaje Ci się to jakieś nieuczciwe? smile Dwie kobiety, mające mężów (a nie konkubentów), mają dzieci z innymi mężczyznami i na te dzieci daje państwo (ja) oraz ojciec dziecka (kolega), a nie (z założenia) ich mężowie. Przecież obie mają mężów, wiec dlaczego okradają państwo i ojca kolegi? no właśnie nie okradały! Ojciec kolegi był zobowiązany płacić na niego i płacił, państwo było zobowiązane płacić w sytuacji, gdy ojciec dziecka nie placi, albo jak w moim przypadku, nie żyje i płaciło.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kosmov 15.09.13, 23:27
    to wasza indywidualna sprawa i powinniście im to wyartykułować. niech sie zajmą własnymi związakami
    --
    Ocieplenie domu krok po kroku
  • brunero 25.09.13, 14:10
    mojemieszkanie24 napisała:

    > Mam już serdecznie dość komentarzy mamy partnera. Jest bardzo dobrą kobietą,pom
    > ocą, czułą i niestety zagorzałą katoliczką uncertain
    Ja też jestem katolikiem. Czy też niestety?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka