• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Zapraszający, a goście Dodaj do ulubionych

  • 22.09.13, 15:01
    Taka sytuacja - pan X ma imieniny we środę, dzwonią do niego przyjaciele z życzeniami, on ich zaprasza serdecznie na niedzielę na kawę i tort. Dzwoniący kolejno odpowiadają, że niestety, ale mają w tym dniu pilną pracę do wykonania, wyjazd itp, no nie mogą przyjść. Ok. Pan X orientuje się, że zaplanowanej przez niego niedzielnej imprezy nic nie wyjdzie, a ponieważ nie chce w tym dniu patrzeć na puste ściany w samotności, załatwia sobie na ten dzień wycieczkę w towarzystwie dalszej znajomej. I.. w niedzielę rano otrzymuje telefony od przyjaciół, że jednak uporali się z pracą, odwołali wyjazdy, przeorganizowali czas i pojawią się po południu. Co Waszym zdaniem powinien uczynić solenizant aby być w zgodzie z s-v?
    Zaawansowany formularz
    • 22.09.13, 15:07
      być może hipotetyczna, popełniła błąd na samym początku. Polega on na tym, że nie powinna czekac na środowe telefony od przyjaciół, tylko wcześniej (minimum tydzień) zarosic ich na imieniny. Wynika to z tego, że nierzadko trzeba sobie czas planować i rezerwować wcześniej.

      W tej sytuacji zaproszeni mieliby znacznie więcej czasu na uporanie się z obowiązkami i pewnie nie odmawialiby, albo nie tak gremialnie w każdym razie.

      W tej chwili, na miejscu solenizantki, która nic zdrożnego po odmowach umawiając się na wyjazd nie zrobiła, przeprosiłabym niedoszłych gości i powiedziała, że z racji tego, iż stanowczo odmówili, zorganizowałam sobie czas na ten dzień, ale serdecznie zapraszam w przyszłą niedzielę.
      Korcia
      "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
      • 22.09.13, 16:53
        kora3 napisała:

        > być może hipotetyczna, popełniła błąd na samym początku. Polega on na tym, że n
        > ie powinna czekac na środowe telefony od przyjaciół, tylko wcześniej (minimum t
        > ydzień) zarosic ich na imieniny. Wynika to z tego, że nierzadko trzeba sobie c
        > zas planować i rezerwować wcześniej.

        Solenizant wcześniej nie wiedział jeszcze czy wolną będzie miał sobotę, niedzielę, czy oba dni zajęte. Uznał, że od środy do niedzieli jest wystarczająco dużo czasu, a przyjaciele wiedzą kiedy obchodzi swe święto i gdyby chcieli, mogli go wziąć pod uwagę. Nigdy nie zaprasza w tygodniu.

        > W tej chwili, przeprosiłabym niedoszłych gości i powiedziała, że
        > z racji tego, iż stanowczo odmówili, zorganizowałam sobie czas na ten dzień, a
        > le serdecznie zapraszam w przyszłą niedzielę.

        Przyszła niedziela, jak i kilka następnych weekendów nie wchodzi w grę z powodów niezależnych od solenizanta.
        Czy zaproszeni goście mają prawo czuć się teraz zlekceważeni, skoro np. kosztem zarwanej nocy wykonali swe obowiązki szybciej aby wygospodarować czas dla przyjaciela? Czy solenizant powinien był jednak poświecić swój czas wolny i siedzieć kamieniem w domu skoro zaproszenie (nawet odrzucone w pierwszym momencie) wystosował?

        • 22.09.13, 17:07
          Solenizant w środę wystosował zaproszenie na kawę na niedzielę i zostało ono odrzucone. Czyli mamy sytuację jasną. Następnie zaproszeni państwo poinformowali go w niedzielę rano, że w niedzielę mogą na kawę przyjść. Nie do przyjęcia.
          Gdyby powiedzieli w środę, że co prawda w niedzielę nie za bardzo mogą, ale spróbuja się przeorganizować i odpowiednio wcześniej dadzą znać, to jeszcze by uszło.

        • 23.09.13, 10:44
          jak pisze poniżej Kol, gdyby jeszcze powiedzieli, ze spróbują..
          Skoro odmówili, to solenizant miał świete prawo zorganizować sobie inaczej czas
          --
          Korcia
          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
      • 22.09.13, 17:11
        Zaproszenie na kawę nie wymaga tygodniowego lub większego wyprzedzenia. Zaproszenie z trzy-czterodniowym wyprzedzeniem jest zupełnie wystarczające.
        • 23.09.13, 10:38
          Jeśli chodzi o zaproszenie typu "jeśli znajdziesz czas, wpadnij w dany dzień na kawę" to owszem, nie wymaga. Natomiast jeśli oczekuję ze ta osoba na pewno będzie (jak w tym przypadku), to jednak uwazam, ze trzeba zapraszać wcześniej.

          Są ludzie mający pracę b. przewidywalną i mający nieprzewidywalną i powiem ci, ze jako przedstawiciel tej drugiej "nacji" nie jestem w stanie Ci powiedzieć, co będę robic JUTRO popołudniu. Dlatego jakieś spotkania na "mur-beto9n" planuję wcześniej, ustawiam się ze współpracownikami i wówczas wiem, na czym stoje
          --
          Korcia
          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
          • 23.09.13, 11:44
            kora3 napisała:

            > Jeśli chodzi o zaproszenie typu "jeśli znajdziesz czas, wpadnij w dany dzień na
            > kawę" to owszem, nie wymaga.


            - dodatek - jeśli znajdziesz czas - jest niedopuszczalny w kontekście s-v, mimo, że tak ochoczo stosowany.
            Sięgając do psychologii, jest pewna asekuracja i manipulacja przed odrzuceniem.
            Osoba asertywna, zapraszając kogokolwiek, oczekuje jedynie odpowiedzi z podziękowaniem, na tak lub nie. Wszystko - jak mawiał Pan.


            ***********************************************
            www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
            so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
            • 23.09.13, 12:00
              nm.buba011 napisał: " to owszem, nie wymaga.
              >
              >
              > - dodatek - jeśli znajdziesz czas - jest niedopuszczalny w kontekście s-
              > v, mimo, że tak ochoczo stosowany.

              znówsmile - wszystko zależy od relacji między ludźmi i okoliczności.

              Nie powiem np. "jeśli znajdziesz czas, wpadnij na moje wesele" i nikt się nie dziwi, dlaczego tak nie powiem smile ale owszem, gdy rozmawiam z kolegą w temacie kiedy się zobaczymy. to powiem "w sobote będę ze znajomymi tu i tu, jeśli znajdziesz czas, wpadnij" - i ponownie nikt się temu nie dziwi.

              A to dlatego, ze to jest niezobowiązujące umawianie się- klega jeszcze nie wie czy w sobote znajdzie czas, a ja tak czy owak tam będę, bo już się umówiłam, wiec jeśli znajdzie i wpadnie, to mnie niezawodnie - zastanie.

              Ty takie coś odczytujesz jako wymuszone "zaproszenie", ale inni - nie. Oczywiście zależy od relacji miedzy ludźmi i rangi imprezy. Jeśli jest to niezobowiązujące spotkanie na kawie, piwie, drinku - to ja nie odczytuje jakoś opacznie tekstu "jeśli nie masz innych planów, jeśli masz czas, jeśli możesz, jeśli nie wyjeżdżasz" - dla mnie to oznacza: fajnie będzie, jeśli wpadniesz, nic się nie stanie, jeśli nie znajdziesz czasu.
              --
              Korcia
              "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
          • 23.09.13, 17:53
            Ten pan zapraszał na niedzielę, jest to dzień wolny od pracy i można sobie na 4 dni wcześniej wyobrazić czy się będzie miało czas na kawę czy nie. Jeśli się go nie będzie miało, po prostu odmawiamy.
            Zaproszenie na kawę i ciasto to zaproszenie na godzinę-półtorej, nie jest to zaroszenie na przyjęcie-nasiadówkę, które wymaga zarezerwowania sobie kilku godzin.Z ubolewaniem stwierdzam że zaproszenie niektórych osób graniczy z cudem: o tej porze osoba zapraszana nie ma czasu, o innej porze także nie, no ewentualnie moze bedzie mogła, ale jeszcze nie wie. Doprawdy Angela Merkel bylaby dostępniejsza niż niektóre gospodynie domowe albo osobistości, które pracują w trybie "artystycznym".
            • 23.09.13, 22:29
              kol.3 napisała:

              > Ten pan zapraszał na niedzielę, jest to dzień wolny od pracy i można sobie na 4
              > dni wcześniej wyobrazić czy się będzie miało czas na kawę czy nie.


              Dla mnie wcale nie zawsze jest wolny od pracy, zwykle przed południem na pewno nie- a popołudniu zależy, wiec jeśli chce się na "mur -beton" z kimś umówić , to muszę to wiedzieć wcześniej. Oczywiscie, zakładam, ze nie każdy jest w takiej sytuacji, ale mimo wszystko - w środę już można, nawet nie pracując w niedzielę, można już mieć weekendowe plany.

              > Zaproszenie na kawę i ciasto to zaproszenie na godzinę-półtorej, nie jest to za
              > roszenie na przyjęcie-nasiadówkę, które wymaga zarezerwowania sobie kilku godzi
              > n
              .

              Teoretycznie - masz rację. A praktycznie niekoniecznie. Takie imieninowe wyjście wymaga przygotowania się (ubiór, kwiaty, prezent), zatem 1-1,5 h bycia "w gościach" należy pomozyć przez minimum 2,3.

              Z ubolewaniem stwierdzam że zaproszenie niektórych osób graniczy z cudem: o t
              > ej porze osoba zapraszana nie ma czasu, o innej porze także nie, no ewentualni
              > e moze bedzie mogła, ale jeszcze nie wie


              Kol. chyba lepiej, by ktoś powiedział, ze nie może przyjść, niż umówił się i nie przyszedł, prawda? Jeśli mówi, ze nie może i stanowczo odmawia, to nie powinien mieć pretensji gdy w ostatniej chwili jednak znajdzie czas, a zapraszający zmienił plany - żeby jasność była.
              Naprawdę nywa tak, ze niektórzy ludzie mają nieprzewidywalną pracę, szersze grono znajomych, z którymi się umawiają, rodzinne różne zobowiązania , czy hobby i trudno się z nimi "betonowo" umówić proponując spotkanie na kilka dni przed planowanym. Co innego, gdy zapraszani sa wcześniej - wówczas tak gospodarują czasem w pracy, żeby móc być, a także odmawiają innym zaproszeniom np.

              . Doprawdy Angela Merkel bylaby dostępn
              > iejsza niż niektóre gospodynie domowe albo osobistości, które pracują w trybie
              > "artystycznym".


              Wiesz, mój dobry kolega, fotoreporter zapraszałó ludzi z branży na swe wesele z ok. 3 miesiecznym wyprzedzeniem, które to nie obowiazuje wg SV. Po prostu wiedział, że te osoby muszą sobie na tę sobote zorganizowac zastępstwo w pracy, bo sam tak pracujesmile Ludzi pracujących w normalnym systemie typu weekend wolny zapraszał na 1,5, miesiąc przed imprezą.
              Skoro wszyscy przyjaciele solenizanta z watku mieli pilną prace, to znaczy, ze pracują oni także w weekendy i trzeba to brać pod uwagę, ergo - wcześniej zapraszać, by mogli jakoś sobie te prace zorganizować


              --
              Korcia
              "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
    • 22.09.13, 17:35
      aqua48 napisała:

      > niestety, ale mają w tym dniu pilną pracę do wykonania, wyjazd itp, no nie mogą przyjść. Ok

      OK?
      Wcale nie ok. Jeśli panu zależałoby na świętowaniu z przyjaciółmi a nie na wycieczce ze znajomą - zaproponowałby inny dzień. Zwłaszcza, że jest osobą, do której na imieniny przychodzą tylko dwie osoby i może się dostosować. A jeśli nie, to będzie miał okazję za rok. O ile dożyje.

      Kornel
      --
      "Kornel: moje podróże" Ostatnie: "Słowacja'2011"
      • 22.09.13, 18:27
        W poście została przemilczana końcówka rozmowy:

        X: Zapraszam na niedzielę.
        Y: Sorry, nie możemy. Wyjazd. Praca
        X: ??????

        zamknięcie tematu:
        X1: Trudno, w takim razie spotkamy się na imieninach za rok.
        próba negocjacji:
        X2: Szkoda. To może wpadniecie w inny dzień.
        odwlekanie:
        X3: Ok, będziemy w kontakcie.
        elastyczność:
        X4: Dajcie znać, jeśliby się coś zmieniło.

        O tyle ważne jest uściślenie postanowień z rozmowy, że wpływa to na zachowanie X w niedzielę.

        Kornel
        --
        "Kornel: moje podróże" Ostatnie: "Słowacja'2011"
    • 22.09.13, 17:47
      Z jednej strony: przyjaciele powinni sobie zdawać sprawę z tego, że skoro nie przyjęli zaproszenia na niedzielę, to solenizant miał prawo zaplanować sobie jakoś inaczej ten czas - i nie powinni mieć o to pretensji. Mogli również powiadomić solenizanta z trochę większym wyprzedzeniem, że jednak udało im się przeorganizować czas, bo nie sądzę, że wszyscy dopiero w niedzielę rano zorientowali się, że jednak będą mogli przyjść.

      Z drugiej strony: przyjaciele przeorganizowali sobie czas kosztem swoich wyrzeczeń (zarwana noc czy rezygnacja z wyjazdu), więc fajnie byłoby to też docenić i jednak się z nimi spotkać.

      Ja bym chyba szukała rozwiązania kompromisowego, czyli na przykład skróciła wycieczkę a imprezę rozpoczęła godzinę później niż planowałam.
      • 22.09.13, 17:58
        Przychylam się i na miejscu solenizanta też bym się przeorganizowała tak, aby jednak gości podjąć.
    • 22.09.13, 23:58
      Trudna sprawa... Rozumiem, że gości miało być kilku i każdy z nich myślał, że tylko on nie może przyjść a inni będą, więc impreza i tak sie odbędzie. Czując się zaproszonymi, w niedzielę zadzwonili tylko po to, żeby formalności stało się zadość. O tym, że nikt nie zapowiedział swojego przyjścia wiedział tylko solenizant. W tej sytuacji nie pozostało mu nic innego, jak przedstawić znajomej problem (na pewno by zrozumiała), zaprosić ją także na imieniny rezygnując z wycieczki, szybko zorganizować poczęstunek, i czekac na gości.
    • 23.09.13, 00:38
      aqua48 napisała:

      > I.. w niedzielę rano otrzymuje telefony od przyjaciół, że
      > jednak uporali się z pracą, odwołali wyjazdy, przeorganizowali czas i pojawią
      > się po południu.

      - formalnie? Znajomi popełniają nietakt, próbując się wprosić, wymóc na solenizancie organizowanie nowej imprezy.

      > Co Waszym zdaniem powinien uczynić solenizant aby być w zgodzi
      > e z s-v?

      - przepraszam, ale w najbliższą niedzielę, nic "nowego" nie organizuję.
      --
      ***********************************************
      www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
      so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
      • 23.09.13, 09:18
        Wyjaśniam nieporozumienia. Solenizant po odmowie nie kontynuował zaproszenia, przyjął do wiadomości, na zasadzie nie teraz, to spotkamy się kiedyś przy innej okazji. Wyjazd ze znajomą to dołączenie do jej pomysłu na spędzenie wolnego czasu - nie ma możliwości aby ją zapraszać na imprezę, a rezygnacja w ostatniej chwili spowodowałaby z kolei jej niezadowolenie z powodu poniesionych pewnych nakładów i starań i uczyniła osobę solenizanta niewiarygodną. Zawraca głowę ,a potem się w ostatniej chwili wycofuje.
        Przyjaciele pana (więcej niż dwie osoby) bardzo zadowoleni z siebie, że przecież "jednak znaleźli dla niego czas".
        Problem polega na tym, czy jeśli zapraszamy kogoś kto odmawia, to jednak powinniśmy w tym dniu siedzieć w domu i czekać na gości, czy mamy prawo do zorganizowania sobie tego czasu na własną rękę uznając, że dorosłe osoby wiedzą co mówią?
        • 23.09.13, 10:44
          aqua48 napisała:

          > Problem polega na tym, czy jeśli zapraszamy kogoś kto odmawia, to jednak powinniśmy w tym dniu siedzieć w domu i czekać na gości, czy mamy prawo do zorganizowania sobie tego czasu na własną rękę uznając, że dorosłe osoby wiedzą co mówią?>

          Czekać na jakich gości? przecież solenizant nikogo sie nie spodziewał. Wprawdzie nie poinformował swoich znajomych (stąd chyba nieporozumienie) o tym, że imprezy wcale nie będzie bo nikt nie dysponuje czasem, ale takiego obowiązku nie miał. Za to potraktował znajomych poważnie, jak ludzi którzy decyzje podejmują świadomie i licza się z konsekwencjami. Rozwiazanie, które zaproponowałam jest z gatunku tych "żeby wilk był syty i owca cała" Nie zawsze możliwe do zrealizowania.
          Podsumowując... Solenizant nie miał obowiązku czekać.
        • 23.09.13, 10:47
          aqua48 napisała:

          > Problem polega na tym, czy jeśli zapraszamy kogoś kto odmawia, to jednak powinn
          > iśmy w tym dniu siedzieć w domu i czekać na gości, czy mamy prawo do zorganizow
          > ania sobie tego czasu na własną rękę uznając, że dorosłe osoby wiedzą co mówią?
          >
          Na pewno nie musimy siedzieć i czekać w gotowości, czy może jednak ktoś się zdecyduje. Myślę, że tak, jak wyżej napisano, niedoszli goście myśleli, że impreza i tak się odbywa pomomo ich odmowy. Jednak nawet w takiej sytuacji nie zadzwoniłabym nagle z radosną wieścią, że jednak będę. Chyba, że to byłaby bliska osoba, to zapytałabym czy ewentualnie zaproszenie jest aktualne jakby co.
        • 23.09.13, 11:16
          aqua48 napisała:

          > Wyjaśniam nieporozumienia. Solenizant po odmowie nie kontynuował zaproszenia,

          - nieporozumienia? Jakiego?

          S-v jest konkretny. Zapraszający, po nie zaakceptowaniu zaproszenia, nie kontynuuje, byłoby to niegrzeczne narzucanie się.
          To odmawiający, jeśli chce kontynuować relacje podaje swój termin. Dotyczy to właśnie umawiania 'spotkania pod pretekstem'.

          ***********************************************
          www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
          so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
      • 23.09.13, 10:53
        nm.buba011 napisał:

        > wymóc na solenizancie organizowanie nowej imprezy.<
        > nic "nowego" nie organizuję.<

        smile A kiedy było "stare"? Późna pora wiele tłumaczy, no ale mimo wszystko...
        • 23.09.13, 11:34
          matylda1001 napisała:

          > nm.buba011 napisał:
          >
          > > wymóc na solenizancie organizowanie nowej imprezy.<
          > > nic "nowego" nie organizuję.<
          >
          > smile A kiedy było "stare"?

          - "stare rozdanie" się nie odbyło, bo goście odmówili.
          _______________________________________
          Matyldo! Zaprosiłem Cię, na koncert Jerzego Połomskiego.
          Ty, odmówiłaś.
          Ja to oświadczenie woli przyjąłem i propozycję swoją wystosowałem do Baby (lub Kory, Aqua'y czy Kornela) i ono został przyjęte.

          Ty w dniu koncertu oświadczasz mi, że 5387 odcinek "Mody na sukces" obejrzysz w internecie i ja powinienem się cieszyć z Twojego poświęcenia i towarzystwa, podczas tego wspaniałego koncertu?
          --
          ***********************************************
          www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
          so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
          • 23.09.13, 11:50
            nm.buba011 napisał:

            >> - "stare rozdanie" się nie odbyło, bo goście odmówili.<

            Odmówili, ale nikt z nich nie wiedział, że wszyscy. Tak więc to niedzielne spotkanie dla wszystkich było tym pierwszym.
            ==============================

            > Matyldo! Zaprosiłem Cię, na koncert Jerzego Połomskiego. Ty, odmówiłaś.<

            Ty jesteś dżentelmenem, Bubo. Ty byś mi odstąpił swój bilet i poszłabym z Babą/Korą/Aqą/Kornelem wink

            • 23.09.13, 12:01
              matylda1001 napisała:

              > nm.buba011 napisał:
              >
              > >> - "stare rozdanie" się nie odbyło, bo goście odmówili.<
              >
              > Odmówili, ale nikt z nich nie wiedział, że wszyscy. Tak więc to niedzielne spot
              > kanie dla wszystkich było tym pierwszym.
              > ==============================
              >
              > > Matyldo! Zaprosiłem Cię, na koncert Jerzego Połomskiego. Ty, odmówiłaś.&#
              > 60;
              >
              > Ty jesteś dżentelmenem, Bubo. Ty byś mi odstąpił swój bilet i poszłabym z Babą/
              > Korą/Aqą/Kornelem wink

              - byłoby nietaktowne. Baba/Kora, Aqua, Kornel przyjęli zaproszenie ode mnie, a więc oczekiwaliby mojego, i to wyłącznie... towarzystwa. Skoroby przyjęli?

              Podobnie różnimy się w kwestii odbierania za inną osobę telefonu komórkowego (osobistego).
              --
              ***********************************************
              www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
              so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
          • 23.09.13, 11:53
            Matylda. głowa do góry! Ja Ci tego Połomskiego odstąpię!

            wink

            A tak poważnie, to w tym przykładzie Buby wyłania się inny problem: proponowanie różnym osobom tej samej atrakcji.
            Niby w porządku, bo zależy nam, by wykorzystać na przykład podwójne zaproszenie. Nie chce z nami iść Kasia, to pójdzie Basia. A ja nie Basia to Zosia. Tylko Zosi - gdy się zorientuje - będzie przykro, że była ostatnia w kolejce...

            Kornel
            --
            "Kornel: moje podróże" Ostatnie: "Słowacja'2011"
            • 23.09.13, 12:11
              kornel-1 napisał:

              > Matylda. głowa do góry! Ja Ci tego Połomskiego odstąpię!> wink <

              Dzięki ale wolałabym na Vitasa smile
              www.youtube.com/watch?v=0oFfMGpX-vM
            • 23.09.13, 12:13
              kornel-1 napisał:

              > Matylda. głowa do góry! Ja Ci tego Połomskiego odstąpię!
              >
              > wink
              >
              > A tak poważnie, to w tym przykładzie Buby wyłania się inny problem: proponowani
              > e różnym osobom tej samej atrakcji.

              - dobrze, że to poruszasz.
              Nie ma w tym nic nietaktownego, kiedy nie kręcimy. Wszak mając wspólnych znajomych, prawda zawsze wyjdzie na jaw. Nawet jakby nie wyszła to również.

              > Niby w porządku, bo zależy nam, by wykorzystać na przykład podwójne zaproszenie
              > . Nie chce z nami iść Kasia, to pójdzie Basia. A ja nie Basia to Zosia. Tylko Z
              > osi - gdy się zorientuje - będzie przykro, że była ostatnia w kolejce...
              >
              > Kornel

              - Ciebie, kogoś musiałem, wymieniłem, jako ostatniego, ale innych wcale.
              Po Twojej odmowie, można proponować następnym.
              Oczywiście mówiąc prawdę. Są osoby mniej lub bardziej asertywne.
              Darmowy, wysoko diagnostyczny, naturalny test. Takie cenię sobie najbardziej.

              -
              --
              ***********************************************
              www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
              so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
    • 23.09.13, 11:48
      Napisałaś aquo cyt:" Wyjaśniam nieporozumienia. Solenizant po odmowie nie kontynuował zaproszenia, przyjął do wiadomości, na zasadzie nie teraz, to spotkamy się kiedyś przy innej okazji."
      Ale "przyjął do wiadomości" to nie to samo, co "powiedział, ze w takim razie przy innej okazji". Myślę, że to jest źródło bardzo niezręcznej sytuacji. Bo zapewne tak jak celnie zauważyła matylda1001- osoby zapraszane osobno uznały, że impreza się odbędzie i nie chcąc sprawiać przykrości swoja nieobecnością stanęły na głowie by wygospodarować czas, o podobnej postawie innych zaproszonych nic nie wiedząc.
      Byłam w podobnej syt. odmawiającego gościa i następnego dnia po pierwszym zaproszeniu, gospodarz po prostu zaprosił na inny termin. Myślę, że właśnie z powodu innych odmów lub przewidując podobną sytuację, która mogła się zdarzyć bo się zdarzała, że ktoś w ostatniej chwili zadzwonił z pytaniem "robicie tę imprezę? Bo jednak możemy przyjść."
      Takie pytanie zamiast stwierdzenia "przyjdziemy" byłoby też na miejscu ze strony gości, którzy wcześniej odmówili.

      • 23.09.13, 12:21
        claratrueba napisała:

        > jak celnie zauważyła matylda1001- osoby zapraszane osobno uznały, że im
        > preza się odbędzie i nie chcąc sprawiać przykrości swoja nieobecnością stanęły
        > na głowie by wygospodarować czas, o podobnej postawie innych zaproszonych nic n
        > ie wiedząc.

        - s-v nie toleruje zobowiązań asymetrycznych i warunkowych.

        Solenizant miał być w gotowości, a mnie jak się uda?

        Ekonomia jest brutalnie szczera.

        Za gotowość utrzymywania linii kredytowej bank pobiera należną opłatę.

        ***********************************************
        www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
        so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
    • 23.09.13, 12:27
      aqua48 napisała:

      > Co Waszym zdaniem powinien uczynić solenizant aby być w zgodzie
      > z s-v?

      Oświadczyć zgodnie z prawdą, że ma już inne plany na ten dzień i spokojnie pojechać na wycieczkę. Zaproszenie do solenizanta zostało odrzucone i ten nie musi ani naginać powziętego pomysłu na spędzenie niedzieli, ani proponować spotkania w innym terminie. Uważam, że ten poranny telefon z radosną wieścią, że oto jednak przyjdziemy, był nie na miejscu. Odmowa to odmowa, wypada być konsekwentnym, a nie robić zamieszanie.
      • 23.09.13, 13:54
        Zgadzam sie z Toba.Ja bym poinformowala ze poniewaz ani Ania ani Krzysio ani Andrzej nie mogli imprezy nie ma i zdecydowalam sie spedzic ten dzien inaczej.Ze doceniam , ale juz sprawy zaszly za daleko zeby odwolywac.Zaprosilabym na jeszcze nastepny termin.
        Bo oczywiscie co ktorzy odmowili byli przekonani ze impreza jest i dlatego postarali sie sprezyc zatem nalezy sie wyjasnienie.
        --
        Śmiech to jest poważna sprawa.
        Gogol
        • 24.09.13, 12:26
          Zgadzam się z powyższym.
        • 24.09.13, 13:13
          baba67 napisała:

          > Bo oczywiscie co ktorzy odmowili byli przekonani ze impreza jest i dlatego post
          > arali sie sprezyc zatem nalezy sie wyjasnienie

          - nie ma potrzeby wyjaśniać.
          Zaproszony odmówił i jest to wysoce aroganckie z jego strony, uważać cokolwiek, co zrobi ten, który zapraszał. Nie ma obowiązku się tłumaczyć.
          Może przecież wyjechać, a także w dalszym ciągu być w domu. Ba, może zaprosić innych gości. Ci co odmówili, a potem chcieli przyjść zachowali się jak ignoranci.

          Babo piszesz, że się zgadzasz z poprzedniczką, a ono napisała coś skrajnie innego.
          --
          ***********************************************
          www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
          so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.