Dodaj do ulubionych

koleżanka i jej pies- czy mam prawo ?

04.04.14, 15:50
Niedługo rodzę. Często odwiedzam koleżankę przy okazji jak jestem u rodziców. Dotychczas pies mi nie przeszkadzał ( duży) ale zastanawiam się jak to będzie, gdy urodzę dziecko. Czy mam prawo oczekiwać od koleżanki, by na czas mojej wizyty z dzieckiem odseparowała od nas psa ? Ja nie mam zaufania do zwierząt i nie chciałabym, by pies kręcił się koło dziecka, wąchał czy lizał. Oczywiście można zareagować ale obawiam się, że pies mógłby moją reakcję żle odczytać ( że odsuwam mu pysk czy jego całego od dziecka) i zareagować agresją.

Koleżanka twierdzi, że pies jest przyzyczajonych do małych dzieci ( do dziecka koleżanki) ale to jest inna sytuacja, bo z tym dzieckiem znają się od szczeniaka. No to jak ? Powiedzieć wprost, że nie chce by pies uczestniczył w spotkaniu? Czy po prostu zaprosić ją do swoich rodziców ? ( bez psa) lub na spacer ? No jest jeszcze opcja mojej wizyty bez dziecka ale u rodziców jestem nieczesto i koleżanka po prostu bedzie chciala je zobaczyc.

ps. Proszę mnie nie uświadamiać, że psa trzeba przygotować na wizytę dziecka. Dla mnie jest to zwierze, które stanowi dla dziecka zagrożenie. Nie mam zaufania do zwierząt bo kierują się instynktem.
Obserwuj wątek
    • 45rtg Re: koleżanka i jej pies- czy mam prawo ? 04.04.14, 16:04
      Możesz spokojnie poprosić żeby trzymała duże psisko z daleka od niemowlaka. Raz, że to dość racjonalne bo pies może potrącić albo niepotrzebnie wystraszyć, a dwa że początkującym rodzicom nie takie histerie się litościwie wybacza.

      Z drugiej strony nie wygłupiaj się z obawami że Ci pies dziecko zeżre albo co gorsza obślini. Dla własnego zdrowia psychicznego, czyli również dla dobra dziecka.
        • nevada_r Re: koleżanka i jej pies- czy mam prawo ? 04.04.14, 16:57
          Owszem, trochę to jest histeria, bo większość psów jednak nie ma morderczych instynktów i nie rzuca się wściekle na niemowlęta. O ile ten pies nie ma historii, która świadczyłaby o jego agresji, to nie masz się co martwić na wyrost.

          Ale jasne, możesz oczekiwać od koleżanki, żeby odseparowywała od ciebie psa na czas twojej wizyty.
        • 45rtg Re: koleżanka i jej pies- czy mam prawo ? 04.04.14, 20:21
          jw.ow napisał(a):

          > To jest histeria ? No wybacz ale moim zdaniem twarz dziecka nie ma szans z zęba
          > mi psa uncertain

          Owszem, nie ma. Tylko że wobec tysięcy, jeżeli nie milionów psów stykających się z dziećmi (w tym niemowlakami), które to psy nie robią dzieciom najmniejszej krzywdy, zagrożenie które opisujesz jest praktycznie nieistniejące.

          Jak już tu ktoś napisał - pies powącha i sobie pójdzie, bo co go dziecko obchodzi?

          > Pies jest obcy i dziecko może potraktować jak zabawkę.

          No więc tak właśnie wygląda histeria.

            • 45rtg Re: koleżanka i jej pies- czy mam prawo ? 05.04.14, 10:25
              baba67 napisała:

              > Z niemowlakami nie chodzi sie po kominkach.Chcesz prowadzic ozywione zycie towa
              > rzyskie to zrob cos ze swoimi lekami.

              Oszszszywiście. Z niemowlakiem siedzi się we włosienicy przy kuchni i śpiewa bajki Konopnickiej, bujając kolebusię.
              • baba67 Re: koleżanka i jej pies- czy mam prawo ? 05.04.14, 11:19
                Tak, dokladnie, siedzi sie na doopie w domu ew wychodzac na spacery a nie ciaga sie gdzie sie da robiac wokol siebie duzo zamieszania.Matki z niemowlakami u osob ktore nie sa z rodziny a same takowych niemowlakow nie maja sa zabawne przez 15 pierwszych minut.

                --
                Śmiech to jest poważna sprawa.
                Gogol
                • 45rtg Re: koleżanka i jej pies- czy mam prawo ? 05.04.14, 11:56
                  baba67 napisała:

                  > Tak, dokladnie, siedzi sie na doopie w domu ew wychodzac na spacery a nie ciaga
                  > sie gdzie sie da robiac wokol siebie duzo zamieszania.Matki z niemowlakami u o
                  > sob ktore nie sa z rodziny a same takowych niemowlakow nie maja sa zabawne prze
                  > z 15 pierwszych minut.

                  Cóż, współczuję. Pani już dziękujemy.
                  • beata_ Baba ma akurat rację :-) 05.04.14, 19:19
                    Mając malutkie dziecko siedzi się na tyłku i ewentualnie zaprasza się do jego "obejrzenia" do siebie.

                    Nie zawsze jest to możliwe i rozumiem, że autorka wątku wykorzysta okazję do zaprezentowania dziecka koleżance, będąc u rodziców w miejscu innym niż miejsce jej zamieszkania. Nie powinna jednak robić wokół tego zamieszania. Skoro boi się (słusznie lub nie) ewentualnej reakcji psa - niech zaprosi koleżankę do rodziców. Wątpliwe by owa koleżanka przyszła z psem i po problemie. smile



                    --
                    Nigdy...!
                    • 45rtg Re: Baba ma akurat rację :-) 06.04.14, 10:26
                      beata_ napisała:

                      > Mając malutkie dziecko siedzi się na tyłku i ewentualnie zaprasza się do jego "
                      > obejrzenia" do siebie.

                      Tak, tak. I klepie zdrowaśki.

                      > Nie zawsze jest to możliwe i rozumiem, że autorka wątku wykorzysta okazję do za
                      > prezentowania dziecka koleżance, będąc u rodziców w miejscu innym niż miejsce j
                      > ej zamieszkania. Nie powinna jednak robić wokół tego zamieszania. Skoro boi się

                      Jak dla kogoś drobne ustępstwa związane z wizytą niemowlaka to "zamieszanie", to rzeczywiście musi mieć mentalność zatwardziałej starej panny/kawalera.

                      > (słusznie lub nie) ewentualnej reakcji psa - niech zaprosi koleżankę do rodzic
                      > ów. Wątpliwe by owa koleżanka przyszła z psem i po problemie. smile
                      >
                      >
                      >
                      • beata_ Nie. To tylko zdrowy rozsądek... 06.04.14, 12:24
                        ... i zastosowanie s-v, które jest po to, żeby nie utrudniać życia sobie i innym smile

                        ps
                        Twoje odniesienie do "klepania zdrowasiek" - mocno nie na miejscu.
                        Tak jak nie na miejscu jest nadmierne absorbowanie swoją osobą, jeśli są inne niekłopotliwe wyjścia. Wystarczy pomyśleć nie tylko o sobie, choć dla dumnych młodych matek może to być trudne smile



                        --
                        Nigdy...!
    • magsmi1 Re: koleżanka i jej pies- czy mam prawo ? 04.04.14, 17:10
      Jeżeli dziecko będzie bardzo małe i większość wizyty spędzi w wózku, to nie ma powodu do paniki. Jak pies jest chociaż trochę wychowany, to obwącha na przywitanie i położy się w kącie.
      Gdy chodzi o takie większe dziecko, to warto je uczyć od najmłodszych lat jak się obchodzić ze zwierzętami, zwłaszcza jak się ma "do dyspozycji" psa przyzwyczajonego do dzieci. A może twój potomek nie odziedziczy twojego lęku.

      --

      • jw.ow Re: koleżanka i jej pies- czy mam prawo ? 04.04.14, 17:54
        Nie chce, by pies obwąchiwał moje dziecko. Ja psy lubię. Miałam kilka od szczeniaka ale nawet mając psa od szczeniaka nie odważyłabym się mieć najpierw psa, a potem noworodka. Wolę odwrotną kolejność- noworodek a jak dziecko podrośnie i będzie na tyle dojrzałe to wtedy pies. Do obcych zwierząt nie mam zaufania i nie wiem, czemu odczytujecie to jako histerie że nie chce pchać twarzy dziecka w okolice pyska obcego psa smile No ale może wy lubicie takie hardcory- ja nie za bardzo i nie mam zamiaru ryzykować. Koleżanka mieszka w bloku więc dziecko nie będzie w wózku tylko w foteliku lub ewentualnie u mnie na rękach.

        Ok wróćmy do tematu.
          • kornel-1 Re: koleżanka i jej pies- czy mam prawo ? 04.04.14, 18:02
            jw.ow napisał(a):

            > Pies jest przyzywczajony do JEDNEGO dziecka od szczeniaka więc stwierdzenie, że
            > pies lubi DZIECI jest za daleko posunięte.

            Tyle mądrości w tym, ile w stwierdzeniu, że jakieś dziecko wychowywane z JEDNYM kociakiem nie może lubić wszystkich KOTÓW.

            Kornel
            --
            "Ach_dama_byc_z_kanady - moderatorka forum Savoir vivre"
          • edw-ina Re: koleżanka i jej pies- czy mam prawo ? 08.04.14, 15:59
            Przykro mi, ale mało wiesz o psach. Większość psów normalnie wychowywanych (czyli nie tresowanych na morderców i bez rys psychopatycznych, a te bardzo szybko wychodzą) lubi dzieci i dba o nie. Nie zrobi im nic, za to będzie dbać o bezpieczeństwo, pilnować. Mój najmłodszy pies - a jest to 40-kilowy olbrzym - właśnie uczy moje dziecko chodzić. Dziecko się po nim wspina, trzyma za grzywę i tak sobie chodzą kroczek po kroczku. Odkąd dziecko pojawiło się w domu wszystkie psy go pilnują, reagują na najcichszy płacz. Nie robią też nic dzieciom znajomych. Jeśli mają ich dość - bo biegający 4- czy 5-latek może zmęczyć psa, to po prostu się przed nimi ukrywają.
            Oczywiście możesz koleżankę prosić by odseparowała psa. Ale na twoim miejscu najpierw przyjrzałabym się, czy pies w ogóle wykaże zainteresowanie dzieckiem. Bo taki szkrab wcale nie musi być nawet dla psa interesujący.
            • ach_dama_byc_z_kanady Re: koleżanka i jej pies- czy mam prawo ? 08.04.14, 23:35
              edw-ina napisała:
              Przykro mi, ale mało wiesz o psach. Większość psów normalnie wychowywanych (czyli nie tresowanych na morderców i bez rys psychopatycznych, a te bardzo szybko wychodzą) lubi dzieci i dba o nie. Nie zrobi im nic, za to będzie dbać o bezpieczeństwo, pilnować. Mój najmłodszy pies - a jest to 40-kilowy olbrzym - właśnie uczy moje dziecko chodzić

              Przykro mi, ze do ciebie nie dociera fakt iz autorke postu twoja opinia o psach
              w ogole nie obchodzi.
              nie obchodzi ja jak fajne, wspaniale, opiekuncze i przyjacielskie moga byc normalne psy, twoj przede wszystkim,

              ona boi sie o swoje dziecko i koniec kropka.

              Czy potrafisz to zrozumiec??

              Minnie
              --
              Paranoicy są niezmiernie logiczni, tylko chorzy umysłowo. Logika to jeszcze nie mądrość.

              Sławomir Mrożek
        • 45rtg Re: koleżanka i jej pies- czy mam prawo ? 04.04.14, 20:24
          jw.ow napisał(a):

          > ie wiem, czemu odczytujecie to jako histerie że nie chce pchać twarzy dziecka w
          > okolice pyska obcego psa smile No ale może wy lubicie takie hardcory- ja nie za b

          No ale kobieto, jakie pchanie w okolice pyska? Nie kładź dziecka koło miski psa, to żadne pyski obok siebie się nie pojawią.
        • nchyb Re: koleżanka i jej pies- czy mam prawo ? 05.04.14, 16:49
          > iaka ale nawet mając psa od szczeniaka nie odważyłabym się mieć najpierw psa, a
          > potem noworodka. Wolę odwrotną kolejność- noworodek a jak dziecko podrośnie i
          > będzie na tyle dojrzałe to wtedy pies

          zawsze mozesz zaproponować koleżance, by tego psa oddała, a następnie gdy Twoje dziecko podrośnie - sprawiła sobie nowego, który od szczeniaka do Twojego dziecka się przyzwyczai... wink

          to oczywiście żart, a na poważnie, nie wierzę, ze niemowlaka położysz na podłodze u koleżanki,tylko małe niemowlę pewnie będzie na Twoich rękach, więc za wielkiej styczności z psem mieć nie będzie. A jeżeli boisz się nawet podejścia tego psa do ciebie z dzieckiem, to zwyczajnie na czas trwania tych lęków poproś koleżankę o odseparowanie psa. Jeżeli ona jednak nie podzieli Twoich lęków, lub ich nie zrozumie i psa nie zamknie, to zwyczajnie spotykaj się z nią poza domem koleżanki, np u Ciebie w domu...

    • kornel-1 Dzieci są smaczne! 04.04.14, 18:10
      Z tymi killerami nie ma żartów wink

      ‘The dog ate my baby’s head’

      Ja bym do 6 roku życia, nie wypuszczał dziecka z domu.

      Kornel
      --
      "Ach_dama_byc_z_kanady - moderatorka forum Savoir vivre"
    • claratrueba Re: koleżanka i jej pies- czy mam prawo ? 04.04.14, 20:24
      Należy z panią domu, który zamierzasz odwiedzić z dzieckiem porozmawiać na ten temat, po prostu. Pies może być dobrze ułożony i po komendzie "na miejsce" w ogóle się z niego nie ruszyć i kontaktu pies-dziecko nie będzie wcale.
      A koleżanka wcale nie musi lubić wizyt niemowlaka w swoim domu. Znam niemało osób, które nie są zachwycone koniecznością goszczenia osoby, która nie może poświęcać czasu na rozmowę z nimi bo musi zajmować się maluchem. Przyznam szczerze, że dla mnie takie wizyty też były bezsensowne i jako gospodyni i jako matki.
      • magsmi1 Re: koleżanka i jej pies- czy mam prawo ? 04.04.14, 21:04
        claratrueba napisała:

        > A koleżanka wcale nie musi lubić wizyt niemowlaka w swoim domu. Znam niemało os
        > ób, które nie są zachwycone koniecznością goszczenia osoby, która nie może pośw
        > ięcać czasu na rozmowę z nimi bo musi zajmować się maluchem. Przyznam szczerze
        > , że dla mnie takie wizyty też były bezsensowne i jako gospodyni i jako matki.

        Dokładnie. Podam przykład z życia uwzględniając psa:
        W domu jest duży pies, który nie lubi dzieci i nie lubi być zamykany w osobnym pomieszczeniu (drapie w drzwi, wyje), więc wizyta gości z dziećmi to duża uciążliwość. Posiadacz psa tłumaczył to osobom zapowiadającym się, że przyjadą z dziećmi, ale to do nich nie docierało i nadal próbowali się wprosić.
        Stąd wnioski: sama zaproponuj spotkanie na neutralnym gruncie (ze względu na psa), jeżeli koleżanka będzie nadal Cię zapraszać do siebie, obiecując, że pies jest wychowany a wizyta z dzieckiem to żaden problem - okaż trochę zaufania i się zgódź.
    • vi_san Re: koleżanka i jej pies- czy mam prawo ? 04.04.14, 21:05
      1. Wszystkie psy które znam mają niemowlęta kompletnie w nosie - powąchają co zacz i nie zajmują się więcej.
      2. Jeśli pies jest ogólnie do dzieci przywykły - problem jest jeszcze mniejszy.
      3. Tobie jako gościowi *absolutnie* nie wypada oczekiwać, że koleżanka "odizoluje" psa na czas twojego pobytu z niemowlęciem. Pomijając już tu ewentualne kłopoty logistyczne [małe mieszkanie i niby co ma z psem zrobić? Wystawić na balkon? Zamknąć w łazience? A jeśli podczas wizyty zechcesz skorzystać z łazienki?] - w domu koleżanki jej pies jest domownikiem - i ma wszelkie z tego tytułu wynikające prawa.
      4. Jeśli już, przed urodzeniem dziecka masz takie histerie, zdecydowanie lepiej umów się z koleżanką, że to ona przyjdzie do ciebie, bez psa, lub też umówcie się na spacer.
      --
      Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
      • 45rtg Re: koleżanka i jej pies- czy mam prawo ? 04.04.14, 21:20
        vi_san napisała:

        > 3. Tobie jako gościowi *absolutnie* nie wypada oczekiwać, że koleżanka "odizolu
        > je" psa na czas twojego pobytu z niemowlęciem. Pomijając już tu ewentualne kłop

        Bzdura. Nie ma obowiązku gustowania w psim towarzystwie i niepewność o zachowanie psa przy niemowlaku jest *absolutnie* wystarczającym uzasadnieniem dla prośby o czasowe odizolowanie psa.

        > w domu koleżanki jej pies jest domownikiem - i ma wszelkie z tego tytułu wynik
        > ające prawa.

        Bzdura. Pies jest zwierzęciem i w zakresie omawianym w tym wątku ma status niższy niż człowiek - gość. A jak właściciel psa nie ma przygotowanych sposobów na bezpieczne oddzielanie go od ludzi to znaczy że nie nadaje się na posiadacza psa.
        • yoma Re: koleżanka i jej pies- czy mam prawo ? 04.04.14, 22:25
          O bogowie... to niech gość nie przyłazi z niemowlęciem w gości do psa, nie ma obowiązku goszczenia niemowląt.

          BTW ferie wielkanocne się już zaczęły, czy co? Bo problem taki bardziej wydumany i na siłę ciągnięty.
          --
          Na zawsze zrazem!
        • vi_san Re: koleżanka i jej pies- czy mam prawo ? 04.04.14, 23:08
          Nie ma obowiązku gustowania w psim towarzystwie. Oczywiście. Nie ma też obowiązku "wizytowania" domów, w których pies przebywa.
          Pies jest zwierzęciem, ale *stale* mieszkającym w tym domu. Ma status "domownika". A gość nie. Niezależnie od wieku.
          Jesteśmy na forum sv, popraw mnie jeśli się mylę? Jako gościowi autorce wątku absolutnie nie wypada pouczać koleżanki jak ma wychowywać swojego psa, na co ma mu pozwalać a czego zakazywać.
          W związku z powyższym powinna albo umówić się z koleżanką gdzieś "na mieście" albo też zaprosić ją do siebie - bez psa.
          Na koniec: mam dwa pokoje i psa. Zwierzak świetnie umie otwierać sobie drzwi, o ile nie są zamknięte na klucz. Nie mam kluczy w drzwiach do żadnego pokoju, kuchni czy łazienki. Jak wyobrażasz sobie odizolowanie psa, bo histeryczce się nie podoba jego obecność? Nadmienię, że pies jest ułożony, na gości nie reaguje nie zależnie od ich wieku, nie jest agresywny czy natarczywy.
          --
          Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
          • 45rtg Re: koleżanka i jej pies- czy mam prawo ? 04.04.14, 23:17
            vi_san napisała:

            > Nie ma obowiązku gustowania w psim towarzystwie. Oczywiście. Nie ma też obowiąz
            > ku "wizytowania" domów, w których pies przebywa.

            Nie ma również zakazu. Normalni ludzie utrzymują ze sobą kontakty towarzyskie i nikt normalny nie będzie ich zrywał tylko dlatego że ma małe dziecko. Więc pies raz na parę tygodni będzie się musiał dostosować. Chyba że właścicielka jest świruską uważającą psa za takiego samego członka rodziny jak mąż - cóż, wtedy będzie winna zerwania kontaktów.

            > Pies jest zwierzęciem, ale *stale* mieszkającym w tym domu. Ma status "domownik
            > a". A gość nie. Niezależnie od wieku.

            Pies również nie, bo jest zwierzęciem a nie człowiekiem.

            > Jesteśmy na forum sv, popraw mnie jeśli się mylę? Jako gościowi autorce wątku a
            > bsolutnie nie wypada pouczać koleżanki jak ma wychowywać swojego psa, na co ma
            > mu pozwalać a czego zakazywać.

            Prośba o zamknięcie psa na godzinę to nie jest pouczanie. Jeżeli ktoś tego nie odróżnia i każdą prośbę dotyczącą psa traktuje jak obrazę - ma pecha.

            > W związku z powyższym powinna albo umówić się z koleżanką gdzieś "na mieście" a
            > lbo też zaprosić ją do siebie - bez psa.

            Bzdura. Nie ma najmniejszego powodu żeby unikać przychodzenia do koleżanki, o ile tylko potrafi się ona zachować jak człowiek kulturalny, czyli na czas wizyty zapewnić że zwierzę nie będzie się narzucało gościom.

            > Na koniec: mam dwa pokoje i psa. Zwierzak świetnie umie otwierać sobie drzwi, o
            > ile nie są zamknięte na klucz. Nie mam kluczy w drzwiach do żadnego pokoju, ku
            > chni czy łazienki. Jak wyobrażasz sobie odizolowanie psa, bo histeryczce się ni
            > e podoba jego obecność? Nadmienię, że pies jest ułożony, na gości nie reaguje n
            > ie zależnie od ich wieku, nie jest agresywny czy natarczywy.

            Ten pies nie jest ułożony. Jakby był ułożony to by nie wyłaził z pokoju w którym się go zamyka. Jeżeli nie potrafisz zapewnić gościom swobody bez towarzystwa psa, to nie powinnaś na forum dotyczącym dobrego wychowania pisać innych zdań niż zakończone znakiem zapytania.

            • vi_san Re: koleżanka i jej pies- czy mam prawo ? 05.04.14, 00:00
              Określanie kogokolwiek mianem "świrusa" odbiega od zasad sv.
              Nikt normalny nie będzie oczekiwał, że wszyscy znajomi dostosują swoje zasady domowe do faktu iż jakaś koleżanka zechciała urodzić dziecko. Bo poza rodzicami niewiele jest osób, których świat kręciłby się wokół ich noworodka.
              W moim domu mój pies ma większe prawa niż cudze dziecko - proste? I nie, nie jestem świruską, która psa stawia na równi z mężem.
              Twoim zdaniem najwyraźniej koleżanka powinna psa wywieźć do lasu, ponieważ jakaś lady urodziła dziecię i zechciała przyjść z wizytą a pies jej wadzi. Możesz tak uważać. Ja uważam inaczej i tyle. Jeśli ktoś, kto dotąd nie miał uwag i zastrzeżeń do psa nagle zaczyna mieć fanaberie - to ma problem... I nie z psem.
              Mój pies jest ułożony. Nie jest uczony siedzieć w jednym pokoju, bo po prostu nie ma takiej potrzeby. Najwyraźniej [chwała Bogu] nie jesteś moją znajomą, skoro za nieułożonego uważasz psa, który w *swoim* domu bywa, że przejdzie z pokoju do pokoju, położy się tam gdzie jemu wygodnie...
              --
              Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
              • magsmi1 to działa w dwie strony 05.04.14, 07:43
                Panuje ogólne przekonanie, że powinniśmy kochać zwierzęta?
                Być może tak, ale nie zauważyłam tego. Trzeba natomiast zrozumieć, że pies to NAJWIERNIEJSZY przyjaciel, który z nami mieszka, śpi czasem z nami w łóżku, więc twierdzenie, że nie jest domownikiem mija się z prawdą.
                Moim zdaniem panuje za to ogólne przekonanie, że powinno się kochać dzieci...
                Często przejawia się to tym, aby narzucać innym towarzystwo swoich pociech. Znam zwyczaj, że to przyjaciele odwiedzają w domu matkę z niemowlakiem (tutaj do domu rodzinnego przychodzą starzy znajomi). Natomiast wpychanie się do czyjegoś domu z "obcym bachorem" i żądanie, żeby zamknąć w innym pokoju "najlepszego przyjaciela" w innym pokoju jest nietaktem. Oczywiście koleżanka może coś takiego zaproponować, jeżeli chce Cię koniecznie gościć u siebie, a ty jej to delikatnie zasugerujesz.
                --
              • 45rtg Re: koleżanka i jej pies- czy mam prawo ? 05.04.14, 10:42
                vi_san napisała:

                > Określanie kogokolwiek mianem "świrusa" odbiega od zasad sv.

                Kłamstwo też odbiega. Trudny dylemat, ja wybieram mówienie prawdy.

                > Nikt normalny nie będzie oczekiwał, że wszyscy znajomi dostosują swoje zasady d
                > omowe do faktu iż jakaś koleżanka zechciała urodzić dziecko. Bo poza rodzicami
                > niewiele jest osób, których świat kręciłby się wokół ich noworodka.

                Poza zaciekłymi psiarzami niewiele jest osób, których świat kręciłby się wokół psa.

                > W moim domu mój pies ma większe prawa niż cudze dziecko - proste? I nie, nie je
                > stem świruską, która psa stawia na równi z mężem.

                Cóż, mąż jest przewodnikiem stada, więc pierwszy dostaje miskę. Ale już inni ludzie, jak widać, są w Twojej hierarchii ważności poniżej psa.

                > Twoim zdaniem najwyraźniej koleżanka powinna psa wywieźć do lasu, ponieważ jaka
                > ś lady urodziła dziecię i zechciała przyjść z wizytą a pies jej wadzi. Możesz t

                Ach, och, rozedrzyjmy szaty! Też tak potrafię. Twoim zdaniem koleżanka powinna wywieźć dziecko do lasu, ponieważ jakaś lady ma psa i życzy sobie ją przyjmować na salonach, a dziecko jej wadzi.

                > ak uważać. Ja uważam inaczej i tyle. Jeśli ktoś, kto dotąd nie miał uwag i zast
                > rzeżeń do psa nagle zaczyna mieć fanaberie - to ma problem... I nie z psem.

                Jak ktoś najnaturalniejszą na świecie prośbę uzasadnioną bezpieczeństwem, a niechby nawet tylko dobrym samopoczuciem dziecka uważa za fanaberię - to ma problem... I nie z dzieckiem.

                > Mój pies jest ułożony. Nie jest uczony siedzieć w jednym pokoju, bo po prostu n

                Jakby był ułożony to miałabyś sposób na utrzymanie go w jednym miejscu. Najwyraźniej wydaje Ci się że ułożenie psa to tylko nauczenie go podawania łapy, przynoszenia kijka i żeby nie sikał po mieszkaniu.

                > ie ma takiej potrzeby. Najwyraźniej [chwała Bogu] nie jesteś moją znajomą, skor
                > o za nieułożonego uważasz psa, który w *swoim* domu bywa, że przejdzie z pokoju
                > do pokoju, położy się tam gdzie jemu wygodnie...

                Pies który mimo polecenia pana "waruj" łazi po domu i plącze się ludziom pod nogami nie jest ułożony i tyle. Może być co najwyżej doraźnie nauczony sztuczek.
                • magsmi1 Re: koleżanka i jej pies- czy mam prawo ? 05.04.14, 10:52
                  Uwielbiam takie głosy - ludzi, którzy nigdy nie mieli i nie próbowali wychować psa, ale się mądrzą...
                  Dzieci też nie zawsze tak się zachowują w towarzystwie jakbyśmy chcieli - "tresura" zawodzi czy po prostu są niewychowane?
                  Jeżeli pozwalam żeby pies chodził po całym domu, leżał na kanapie bo tak lubię to mój pies jest nieułożony? Nie! Chcę mieć psa, który chodzi za mną po domu, śpi ze mną, to nie uczę go izolowania od towarzystwa.

                  --

                  • 45rtg Re: koleżanka i jej pies- czy mam prawo ? 05.04.14, 12:00
                    magsmi1 napisał(a):

                    > Uwielbiam takie głosy - ludzi, którzy nigdy nie mieli i nie próbowali wychować
                    > psa, ale się mądrzą...

                    Uwielbiam takie głosy - ludzi którzy wmawiają sobie że jak nie umieją odeprzeć argumentu to argument pochodzi od osoby która Się Niezna.

                    > Dzieci też nie zawsze tak się zachowują w towarzystwie jakbyśmy chcieli - "tres
                    > ura" zawodzi czy po prostu są niewychowane?

                    A związek z tematem ma to filozofowanie jaki?

                    > Jeżeli pozwalam żeby pies chodził po całym domu, leżał na kanapie bo tak lubię
                    > to mój pies jest nieułożony? Nie! Chcę mieć psa, który chodzi za mną po domu, ś
                    > pi ze mną, to nie uczę go izolowania od towarzystwa.

                    Taaaa... Czytanie ze zrozumieniem to trudna sztuka, jak widzę. Lepiej sobie postawić chochoła i bohatersko go zwalczać, udając sama przed sobą że obalasz moje argumenty. Szkoda tylko że dyskutujesz z własną wyobraźnią.


                • vi_san Re: koleżanka i jej pies- czy mam prawo ? 05.04.14, 11:19
                  Spróbuję ostatni raz, bo najwyraźniej czytanie ze zrozumieniem przekracza twoje zdolności.
                  1. W którym miejscu minęłam się z prawdą? Czyli skłamałam. Bo ty określiłaś osoby mające psa i lubiące jego towarzystwo mianem "świrusów" całkiem wyraźnie...
                  2. Nie jestem zaciekłą psiarą. Mój świat nie kręci się wokół psa. Natomiast nie widzę powodów, dla których miałabym zmieniać zasady panujące w moim domu, ponieważ koleżanka zechciała urodzić dziecko. Proste?
                  3. Nie chodzi o to, że inni ludzie są "niżej w hierarchii" niż pies. Po prostu nie życzę sobie by ktokolwiek narzucał mi reguły, jakie maja panować w *moim* domu - nawet na czas jego wizyty. Bo w moim domu domownicy mają swoje prawa - i pies, jako pełnoprawny domownik też.
                  4. Koleżanka nie musi nic robić z dzieckiem. Zwłaszcza nie musi z nim chodzić do domów, w których biedne dziecię może być narażone na kontakt z krwiożerczym drapieżcą, który marzy tylko o pożarciu go na surowo. tongue_out
                  5. Autorka pierwszego posta nie ma zamiaru "prosić". Ona *oczekuje* - czyli uważa za oczywiste, że koleżanka ma się dostosować. A to nieco zmienia wymowę, nie prawdaż?
                  6. Zauważ też, że jw. nie tyle życzy sobie, by pies zachował dystans, co nie życzy sobie by pies się w ogóle kręcił "w okolicy". Czyli nawet pies "warujący" np. obok kanapy zapewne by jej wadził. Bo wszak może się raptownie podnieść i otrząsnąć? Albo, chroń Bóg zwróci głowę w stronę niemowlęcia [i zapewne zabije wzrokiem]?
                  7. Mój pies, owszem, potrafi warować na polecenie i czekać tak do odwołania. Tylko ja nie widzę powodów, by musiał warować ileś tam czasu, bo ktoś ma fobię. Analogicznie: ponieważ nie przepadam za dziećmi mam prawo żądać, byś zamknęła swoje dzieci w osobnym pokoju i dopilnowała, bym nie miała z nimi żadnego kontaktu - ani w razie ewentualnego kursy do łazienki, ani by nie pętały się w okolicy, by nie interesowały się czyjąś wizytą... Bo ja sobie nie życzę! A jak nie potrafisz to masz rozwydrzone bachory a nie dobrze wychowane dzieci!

                  Kończąc - autorka, jako gość nie może oczekiwać, że koleżanka odizoluje psa. Może o to poprosić, a koleżanka albo ta prośbę uwzględni albo nie. Inna kwestia, że wybieranie się z towarzyską wizytą z niemowlęciem pod pachą to pomysł dość niefortunny. Nie każdy kocha małe dzieci, które są dość absorbujące. Rozsądniej jest w takim układzie umówić się u rodziców autorki - zwłaszcza, że dziecku także może nie odpowiadać wizyta. Dziecko może być marudne, płaczliwe... W domu rodziców wizyta odbędzie się na warunkach młodej mamy a w razie czego, babcia dziecka zapewne chętnie przejmie opiekę nad maluszkiem i przyjaciółki będą mogły spokojnie pogadać. No, chyba, że zakładasz, że młoda matka jedyne czym żyje to dziecko i jedyne o czym może myśleć to dziecko.
                  --
                  Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
                  • 45rtg Re: koleżanka i jej pies- czy mam prawo ? 05.04.14, 12:05
                    vi_san napisała:

                    > Spróbuję ostatni raz, bo najwyraźniej czytanie ze zrozumieniem przekracza twoje
                    > zdolności.
                    > 1. W którym miejscu minęłam się z prawdą? Czyli skłamałam. Bo ty określiłaś oso
                    > by mające psa i lubiące jego towarzystwo mianem "świrusów" całkiem wyraźnie...

                    Ja bym skłamał, gdybym nie nazwał świrusów świrusami. Przemyśl solidnie kwestię czytania ze zrozumieniem. Dobrze Ci to zrobi.

                    > 2. Nie jestem zaciekłą psiarą. Mój świat nie kręci się wokół psa. Natomiast nie
                    > widzę powodów, dla których miałabym zmieniać zasady panujące w moim domu, poni
                    > eważ koleżanka zechciała urodzić dziecko. Proste?

                    Yhym. A ja po mieszkaniu chodzę w obwisłych gaciach drapiąc się co jakiś czas po genitaliach. Więc tak samo przyjmę gości, bo nie widzę powodów dla których nie miałbym ich witać w drzwiach podając świeżo wyjętą z kalesonów rękę. Takie mam przecież zasady panujące w domu.

                    Na resztę babulenia nie chce mi się odpowiadać, bo to w kółko to samo: "mój pies jest najmojszy, a gości pies trącał". Masakra jak ludzie mają taką mentalność starej panny.

              • bene_gesserit Re: koleżanka i jej pies- czy mam prawo ? 05.04.14, 10:52
                i_san napisała:

                > Określanie kogokolwiek mianem "świrusa" odbiega od zasad sv.
                > Nikt normalny nie będzie oczekiwał, że wszyscy znajomi dostosują swoje zasady d
                > omowe do faktu iż jakaś koleżanka zechciała urodzić dziecko. Bo poza rodzicami
                > niewiele jest osób, których świat kręciłby się wokół ich noworodka.
                > W moim domu mój pies ma większe prawa niż cudze dziecko - proste? I nie, nie je
                > stem świruską, która psa stawia na równi z mężem.
                > Twoim zdaniem najwyraźniej koleżanka powinna psa wywieźć do lasu, ponieważ jaka
                > ś lady urodziła dziecię i zechciała przyjść z wizytą a pies jej wadzi. Możesz t
                > ak uważać.

                O, i to jest, owszem, histeryczna nadinterpretacja tej sytuacji.
                --
                girl power
                • vi_san Re: koleżanka i jej pies- czy mam prawo ? 05.04.14, 11:23
                  Bene.
                  Określenie "świrus" nie ja zastosowałam.
                  Co do faktu, że nie każdy przewartościowuje swój świat z racji narodzin dziecka wśród bliskich - to akurat fakt. Nawet jeśli dla ciebie to wystarczający powód, większości ludzi cudze dziecko jest najdoskonalej obojętne.
                  I na koniec - słyszałaś o czymś takim jak hiperbola? wink
                  --
                  Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
                    • vi_san Re: koleżanka i jej pies- czy mam prawo ? 05.04.14, 15:38
                      Myślę, że każdy ma prawo oczekiwać na forum s-v kultury, nie obrażania interlokutorów, nie agresywnego tonu. Użycie hiperboli było odpowiedzią na napastliwy ton postów 45rtg. I do niego też było skierowane, nie do autorki wątku.
                      Nota bene - w odpowiedzi 45rtg opisał mi swoje zwyczaje bawienia się genitaliami - zaiste, "ekspert" od kultury się trafił...
                      --
                      Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
                      • 45rtg Re: koleżanka i jej pies- czy mam prawo ? 06.04.14, 10:29
                        vi_san napisała:

                        > Myślę, że każdy ma prawo oczekiwać na forum s-v kultury, nie obrażania interlok
                        > utorów, nie agresywnego tonu. Użycie hiperboli było odpowiedzią na napastliwy t
                        > on postów 45rtg. I do niego też było skierowane, nie do autorki wątku.
                        > Nota bene - w odpowiedzi 45rtg opisał mi swoje zwyczaje bawienia się genitaliam
                        > i - zaiste, "ekspert" od kultury się trafił...

                        Przecież explicite kulturalnie stwierdziłaś że swoich domowych zwyczajów nie będziesz zmieniać tylko dlatego że przyszedł gość. Więc dlaczego moje kulturalne zwyczaje najwyraźniej nie wzbudziły Twojego zachwytu? Niekonsekwencja? Moralność Kalego?
    • bene_gesserit Re: koleżanka i jej pies- czy mam prawo ? 04.04.14, 21:31
      Cudowne są te wypowiedzi powyżej, tzn większość z nich. Dawno już zaważyłam, ze w Polsce TRZEBA bezwzględnie kochać zwierzęta, a najbardziej psy. Bardziej, powiedziałabym, niż ludzi nawet.

      Masz swięte prawo nie zyczyć sobie, zeby dziecko miało kontakt z psem. Ze względów bezpieczeństwa (wszystko jedno, czy twoje obawy są urojone, czy nie) oraz higieny na przykład (pies, który przed chwilą wylizał sobie pracowicie okolice genitalne niekoniecznie jest oazą czystości, to samo dotyczy łap, itd itd Ale przyjaciółka, oczywiście, ma prawo odmówić i to z kolei ty powinnaś uszanować. Poza tym, ponieważ dla 99% właścicieli psów ich zwierzaki są naprawdę członkami rodziny, powinnaś temat poruszyć jak najdelikatniej, zupełnie nie wprost itd, certoląc się mocno.


      --
      śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
      • 45rtg Re: koleżanka i jej pies- czy mam prawo ? 04.04.14, 21:49
        bene_gesserit napisała:

        > za tym, ponieważ dla 99% właścicieli psów ich zwierzaki są naprawdę członkami r
        > odziny, powinnaś temat poruszyć jak najdelikatniej, zupełnie nie wprost itd, ce
        > rtoląc się mocno.

        Masz jeszcze jakieś dobre rady jak całkowicie skopać sytuację?

        Temat trzeba jak najbardziej poruszyć wprost i otwarcie, tylko oczywiście akcentując własną obawę, a nie rzekome mordercze instynkty psa.
        • aqua48 masz prawo 04.04.14, 22:30
          Nie życzyć sobie żeby Twoje dziecko było wąchane, lub obśliniane przez obcego psa. Pies może zacząć szczekać i wystraszyć dziecko, lub skoczyć na nie i podrapać, to tylko zwierzę, noworodek może go zdenerwować.
          Jeśli nie chcesz wprost powiedzieć tego koleżance, lub nie wiesz jak Twoje życzenie mogłoby być przez nią odebrane najlepiej zaproś ją do siebie na oglądanie dziecka.

          45rtg napisała:

          > Temat trzeba jak najbardziej poruszyć wprost i otwarcie, tylko oczywiście akcen
          > tując własną obawę, a nie rzekome mordercze instynkty psa.
      • yoma Re: koleżanka i jej pies- czy mam prawo ? 04.04.14, 22:28
        Bene, wszystko OK, tylko wytłumacz mi proszę, dlaczego wobec tego wszystkiego autorka upiera się ciągnąć niemowlę do psa. Coś tak jak z tą gospodynią odsądzoną od czci i wiary za to, że nie podjęła obiadem z 12 dań gości, którzy się wprosili.
        --
        PT Pisięta: niniejszy post nie stanowi zamachu na życie prezesa.
        • 45rtg Re: koleżanka i jej pies- czy mam prawo ? 04.04.14, 22:56
          yoma napisała:

          > Bene, wszystko OK, tylko wytłumacz mi proszę, dlaczego wobec tego wszystkiego a
          > utorka upiera się ciągnąć niemowlę do psa. Coś tak jak z tą gospodynią odsądzon

          Taaa... Jak powszechnie wiadomo kobieta po urodzeniu dziecka powinna siedzieć w domu i nigdzie się nie pokazywać, bo MA DZIECKO.
          • aqua48 Re: koleżanka i jej pies- czy mam prawo ? 04.04.14, 23:00
            45rtg napisała:

            > Taaa... Jak powszechnie wiadomo kobieta po urodzeniu dziecka powinna siedzieć w
            > domu i nigdzie się nie pokazywać, bo MA DZIECKO.

            Nikt tego nie napisał. Natomiast składanie wizyt z niemowlęciem, a szczególnie noworodkiem BYWA kłopotliwe. Warto zatem wcześniej swe obawy z gospodynią wyjaśnić, lub zaprosić koleżankę do siebie, gdzie wizyta będzie się odbywać na warunkach matki dziecka.
            • 45rtg Re: koleżanka i jej pies- czy mam prawo ? 04.04.14, 23:19
              aqua48 napisała:

              > 45rtg napisała:
              >
              > > Taaa... Jak powszechnie wiadomo kobieta po urodzeniu dziecka powinna sied
              > zieć w
              > > domu i nigdzie się nie pokazywać, bo MA DZIECKO.
              >
              > Nikt tego nie napisał. Natomiast składanie wizyt z niemowlęciem, a szczególnie
              > noworodkiem BYWA kłopotliwe. Warto zatem wcześniej swe obawy z gospodynią wyjaś

              Kulturalny człowiek ułatwia wizyty rodzicom małych dzieci przez drobne ustępstwa w rodzaju zamknięcia Pucka w sypialni, a nie szuka wykrętów.

              > nić, lub zaprosić koleżankę do siebie, gdzie wizyta będzie się odbywać na warun
              > kach matki dziecka.

              Ta, jasne. I się okaże że koleżanka z tych co psa uważają za osobę towarzyszącą suspicious
              • yoma Re: koleżanka i jej pies- czy mam prawo ? 04.04.14, 23:45
                W moim mniemaniu kulturalny człowiek nie narzuca swojego towarzystwa, w dodatku z dzieckiem na ręku, innym u nich w domu, domagając się głośno przeorganizowania domu pod kątem jego dziecka. Nic nie wiemy o tym, jakoby koleżanka autorki maniacko żądała wizyty autorki z dzieckiem - przeciwnie, na razie to autorka koniecznie chce z tym dzieckiem nawiedzić koleżankę.

                Kulturalny człowiek także, jak sądzę, nie kwituje każdego stwierdzenia adwersarza słowem "bzdura".
                --
                Uwłaszczyło się
                niech żyjebig_grinDD
              • ach_dama_byc_z_kanady Re: koleżanka i jej pies- czy mam prawo ? 05.04.14, 00:07
                To moze od poczatku.
                mamy do czynienia z kobieta ktora niedlugo bedzie miala dziecko.

                W planie ma wybrac sie z niemowleciem w GOSCI do kolezanki co ma PSA.

                I nie chce, aby ow pies obwachiwal jej dziecko, zbilzal sie do jej dziecka i takie tam.
                Pominmy dlaczego, bo w tej chwili to naprawde niewazne.

                Pytnaie, czy gosc ma prawo wymagac aby kolezanka odizolowala psa na czas jej wizyty?

                (podobny watek mielismy z kotkiem co to pani nielubiaca przyszla w sprawie papierow.
                a w ogole to gdzie Kora znikla? Koro !?!)

                Gosc nie ma prawa zadac aby wlasciciel odizolowywal swoje zwierze na czas wizyty goscia. moze poprosic, ale nie zadac .
                dlaczego? otoz jak ktos wpomnial, zwierze ma status domownika, gosc nie.
                jesli wlasciciel uzna ze chce i moze to psa odizoluje, jesli nie to nie, i gosc nie ma prawa miec pretensji. nie zna psa, nie wie jak sie ten zachowuje w razie zamkniecia.
                moze wlasnie tak jak ktos opisal - wyje, szczeka, drapie w drzwi, i nie da sie wytrzymac.
                moze ma leki - zdarza sie u psow.
                a wiec - gosc nie ma prawa wymagac odizolowania psa.

                Gosc natomiast ma prawo poprosic aby pilnowac by pies nie zblizal sie do jego dziecka- tu znowu wlasciciel musi zrozumiec ze nie kazdy uwielbia jego pupila. tu dobrze wychowany gospodarz spelni te prosbe bo a/ nie wymaga odizolowywania psa w osobnym pomieszczeniu,
                ani szczegolnego poswiecenia ze strony psa jakim jest nie-wachanie noworodka-
                psu ogolnie nie pozwala sie wachac wszystkiego jak leci, i jakos zyje. bez stresu nawet.

                Gosc ze swojej strony powinien pamietac ze choc jako gosc ma pewne prawa to nie nieograniczone. jeszcze raz powtarzam wiec, odpada wiec zadanie zamkniecia potwora
                w klatce, w ubikacji, w sypialni, wywalenie do ogrodka itp,
                mozna natomiast poprosic by nie zblizal sie do owej dziwnej, zakutanej w kupe kocykow piskliwo- skrzeczacej istoty wink

                czy gosc moze sam odsunac pysk psa gdy zblizy sie do dziecka - nie radzilabym.
                moze skonczyc sie chapnieciem zebami za reke lub gorzej. moze, ale nie musi. nie znam psa.
                jesli jest lagodny to moze tez dac sie odsunac.
                Takie rzeczy to trzeba
                1. znac sie na psach
                2. umiec to zrobic
                3. przynajmniej znac psa kolezanki na tyle aby wiedziec jak zareagowalby w takiej sytuacji.

                Minnie


                --
                Paranoicy są niezmiernie logiczni, tylko chorzy umysłowo. Logika to jeszcze nie mądrość.

                Sławomir Mrożek
                • anderikka Re: koleżanka i jej pies- czy mam prawo ? 05.04.14, 12:04
                  ach_dama, super napisane smile
                  Ja z kolei uważam, że autorka nie powinna przejmować się i sytuacja rozwiąże się sama. Gdy się wchodzi z dzidziusiem tam, gdzie jest pies, to właściciele z reguły sami wyczuwają, że rodzic instynktownie się boi - i też zachowują odpowiednio do tego. Wiele razy to przerabiałam, wystarczy przy tym po prostu trzymać maluszka na rękach, nie ma przecież przymusu, żeby stawiać je np. wraz z leżaczkiem na podłodze (ja bym przy psie nie zrobiła tak po prostu dla zasady).
                  Autorko, nie martw się z góry, zobaczysz, że jak urodzi się dziecko, to pojawią się ważniejsze problemy smile
        • bene_gesserit Re: koleżanka i jej pies- czy mam prawo ? 05.04.14, 10:45
          yoma napisała:

          > Bene, wszystko OK, tylko wytłumacz mi proszę, dlaczego wobec tego wszystkiego a
          > utorka upiera się ciągnąć niemowlę do psa. Coś tak jak z tą gospodynią odsądzon
          > ą od czci i wiary za to, że nie podjęła obiadem z 12 dań gości, którzy się wpro
          > sili.

          To absolutnie nie jest tematem wątku.
          --
          feminists aren’t humorless just because your jokes suck
    • annthonka Re: koleżanka i jej pies- czy mam prawo ? 05.04.14, 11:27
      Skoro nie chcesz kontaktu dziecka z psem (do czego oczywiście masz prawo) to dlaczego koniecznie chcesz spotykać się u koleżanki w domu?

      Czy nie łatwiej byłoby po prostu szczerze powiedzieć, że masz jednak obawy i proponujesz, żeby tym razem spotkać się u Ciebie, albo na spacerze?

    • jw.ow Re: koleżanka i jej pies- czy mam prawo ? 05.04.14, 21:06
      Część osób chyba nie zrozumiała, że koleżanka mnie ZAPROSIŁA do siebie i zaprasza za każdym razem, gdy jestem u rodziców. To nie tak więc, że będę pchała się z niemowlakiem w gości. Z resztą tego w sumie też nie rozumiem...to już jak ktoś ma niemowlaka to musi siedziec w domu ? he he
      • annthonka Re: koleżanka i jej pies- czy mam prawo ? 05.04.14, 22:51
        Wcale nie musisz siedzieć w domu, ale nie możesz również oczekiwać, że świat padnie na twarz tylko dlatego, że urodziłaś dziecko.

        Jeżeli koleżanka zaprosi Cię z dzieckiem to wystarczy po prostu szczerze powiedzieć, że masz obawy w związku z psem i dlatego proponujesz, żebyście tym razem spotkały się u Ciebie / na spacerze / w kawiarni.

      • ach_dama_byc_z_kanady Re: koleżanka i jej pies- czy mam prawo ? 05.04.14, 23:49
        jw.ow napisał(a):
        To nie tak więc, że będę pchała się z niemowlakiem w gości. Z resztą tego w sumie też nie rozumiem...to już jak ktoś ma niemowlaka to musi siedziec w domu ? he he

        Juz stalas na dobrej pozycji ale zaraz ja 'spalilas' wiec nie smiej sie tak glupio.

        Bardzo ladnie ze 'nie pchasz sie bez zaproszenia'.
        Lecz gdy juz jestes zaproszona, to masz prawo uprzedzic gospodynie (-arzy) co do swoich obaw re: psa i dziecka. masz swiete prawo. w sumie to prawda ze lepiej jest byc ZA ostroznym niz za ufnym w zestawieniu 'malutkie dzieci/zwierzeta'.
        zwierze bowiem to jest tylko zwierze i nawet najlepiej wychowanemu moze sie cos nie spodobac co nie sposob przewidziec.
        tym bardziej gdy w gre wchodzi obce badz co badz, dziecko.

        Masz prawo wiec, powtarzam, wyjasnic ZANIM przyjmiesz zaproszenie
        "bardzo chetnie bym wpadla, mam tylko takie pytanie, czy jest mozliwe upilnowanie psa tak aby w zadnym wypadku nie zblizal sie do mojego dziecka?
        bardzo sie o nie boje, nie chce sie denerwowac na spotkaniu mysla ze cos sie moze stac,
        i wyczekujacy, pytajacy : ) " - cos w tym stylu.
        Poprosic grzecznie, porozmawiac o tym - tak, mozna a nawet trzeba.

        Ale hehe-howac czy "to juz musisz siedziec w domu bo masz niemowlaka?" - a to to nie.

        Jesli nie pasuja ci warunki na jakich jestes zapraszana, jesli gospodyni nie ma zamiaru zamykac psa na czas twojej wizyty, to sorry Winnetou, tak, bedziesz siedziec w domu,
        no chyba ze pojdziesz na spacer do parku do ktorego nie wolno psom wchodzic.
        lub do centrum handlowego, twoj wybor...

        Minnie
        --
        Paranoicy są niezmiernie logiczni, tylko chorzy umysłowo. Logika to jeszcze nie mądrość.

        Sławomir Mrożek
    • madzioreck Re: koleżanka i jej pies- czy mam prawo ? 06.04.14, 23:54
      Nie, nie masz prawa narzucać swoich zasad w domu gospodarza. Można się spotkać w innym miejscu, bez psa. Moim zdaniem nie jest na miejscu oczekiwanie, że ktoś zamknie zwierzę, tylko dlatego, że gość sobie tak życzy. O ile nie mówimy o zwierzęciu natarczywym czy agresywnym, ale wtedy po pierwszej wizycie w domu z takim zwierzakiem, gdy opiekun nie wpadł sam na to, że zwierzak jest kłopotliwy, nie umawiam się więcej u tej osoby.

      D
      > la mnie jest to zwierze, które stanowi dla dziecka zagrożenie. Nie mam zaufania
      > do zwierząt bo kierują się instynktem.

      Dobrze, że ludzie nie^^
    • sinusoidaa Re: koleżanka i jej pies- czy mam prawo ? 07.04.14, 12:51
      Przepraszam, nie chce mi się czytać wszystkich odpowiedzi na Twoje pytanie, moze się więc zdarzyć, że powielam czyjąś wypowiedź.
      Pierwsze, co mnie uderzyło w Twoim poście, to "Czy mam prawo oczekiwać od koleżanki, by na czas mojej wizyt
      > y z dzieckiem odseparowała od nas psa ?"
      Otóż NIE, nie masz prawa OCZEKIWAĆ, masz prawo o to POPROSIĆ. I od chęci koleżanki, możliwości technicznych, logistycznych związanych z psem zależeć będzie, czy Twoja prośba zostanie spełniona, czy nie. Jeśli tak, wizyta trwa, jeśli nie, możesz zakończyć odwiedziny, zgodnie z zasadami sv, elegancko, a nie strzelając focha i obrażając się na śmierć i życie. Bowiem przychodząc do czyjegoś domu albo dostosowujesz się do zasad w nim panujących, albo nie odwiedzasz danej osoby. W żadnym wypadku nie wolno narzucać swoich przekonań i zasad. Oczywiście dobrze wychowany i obyty gospodarz stara się, aby gość czuł się dobrze w jego mieszkaniu i towarzystwie, ale nie znaczy to, że ma się w każdym calu dostosowywać do oczekiwań gościa. Może się mylę, ale wyczuwam u Ciebie bardzo roszczeniową postawę.
      Nadmienię tylko, że mam i dziecko, i psa. I zgadzam się, że żadnemu psu nie można ufać, nawet swojemu, który nigdy nikogo nie ugryzł. Bo zawsze może być pierwszy raz. Nigdy nie zostawiłam samych, w jednym pomieszczeniu, bez nadzoru, dziecka z psem.
      Ale w opisywanym przez Ciebie przypadku, dziecko nie będzie samo. Sadzę, ze pies nie będzie wykazywał zainteresowania. Ale jeśli będzie zbyt nachalny, możesz POPROSIĆ koleżankę o odsunięcie psa (ale nie o jego usunięcie z domu/pokoju). Jeśli koleżanka nie zareaguje, zawsze możesz wyjść, możesz umówić się na neutralnym gruncie, możesz zaprosić koleżankę do siebie, możesz nie spotykać się wcale.
    • nstemi Re: koleżanka i jej pies- czy mam prawo ? 08.04.14, 21:34
      O mordercze instynkty psa nie musisz się obawiać. To niezupełnie o to chodzi, czy pies i dziecię znają się od małego... Małe dziecko dla psa nie jest żadnym zagrożeniem, właśnie dlatego że psy kierują się pewnymi instynktami. Ale rozumiem Twoje rozterki. Sama mam psa i zawsze pytam znajomych, gdy przychodzą z dziećmi, czy jest OK jeśli pies będzie w domu. Bo dzieci mogą się bać wielkiego psiska itp. Jeśli nie jest OK, to pies jest w ogrodzie i po problemie. I tak zupełnie szczerze mówiąc czasem bardziej się obawiam, że to dzieciarnia zmaltretuje psa, nie odwrotnie.
      Jeśli czujesz obawy myślę, że można zwyczajnie to koleżance powiedzieć. Pewnie będzie Cię przekonywać, że nie ma czego się bać, ale wyjaśnij, ze jednak to dla Ciebie ważne. Myślę, ze zrozumie. I tak zupełnie przy okazji-mam nadzieję, ze kiedyś Twoje dziecko pozna zwierzaki. Piszę to dlatego, że mam dwójkę dzieci, które wychowały się z kotami i psem. Dla nich zwierzaki to "bracia mniejsi", o których trzeba dbać, dać im jeść pić, wychodzić na spacer, opiekować się w chorobie. To nie są dzieciaki, które zwierzę uderzą, ale też nie rzucą się do głaskania nieznanego zwierzęcia. To tak zupełnie na marginesie...
      • ixi1981 Re: koleżanka i jej pies- czy mam prawo ? 12.05.14, 10:33
        Sama mam dwa nieduże psy (większy waży 10 kg), dzieci nie mam ale psy dobrze toleruja dzieci znajomych. BAwią się z nimi itd. Mam koleżankę, która przychodzi z 3 letnim synkiem. To znaczy przychodziła, do momentu aż mały kilka razy kopnął i uderzył mniejszego psa (a psiak jest oazą spokoju). Zwróciłam uwagę raz, drugi, trzeci po czym zaznaczyłam, że w takim wypadku nie życzę sobie wizyt z dzieckiem. Mam do tego prawo. To mój dom i to ja decyduję kto mnie odwiedza. Nie mam możliwości zamknięcia psów w innym pomieszczeniu. A nawet gdyby to nie chcę tego robić. Te psy są częścią mojej rodziny i jeżeli ktoś decyduje się do mnie przyjść z dzieckiem to niech ma świadomość, że te psy są. Jeżeli się ktoś na to nie godzi to albo przychodzi sam albo zaprasza mnie samą.

        Jeżeli boisz się o swoje dziecko, autorko tematu, to zaproś do siebie koleżankę. Ja bym się wkurzyła jakby mi się ktoś zaprosił z niemowlakiem i kazał zamknąć psy. Równie dobrze ja odwiedzając Ciebie, mogłabym kazać zamnknąć niemowlaka bo np. coś tam. Porównanie może i durne no ale wczuj się w sytuację koleżanki. To jej dom, jej pies - członek rodziny.
    • hanna26 Re: koleżanka i jej pies- czy mam prawo ? 16.05.14, 21:08
      Wiesz, ja bym po prostu nie odwiedzała koleżanki z psem w jej domu, z niemowlęciem. Twoje obawy są całkowicie normalne i uzasadnione. Zaproś ją do swoich rodziców albo może spotkajcie się na spacerze.
      A psy bywają różne i różnie reagują. Trzeba być całkowicie pozbawionym wyobraźni, żeby tego nie dostrzegać.
      Moją najstarszą córkę ugryzł kiedyś pies teściowej - mały, kochany, łagodny i miłujący dzieci kundelek. Córka mała wtedy ok 1,5 roku, może trochę więcej. Bawiła się w pokoju dziadka i na chwilę podeszła do posłania pieska, który właśnie sobie drzemał. Pies obudził się nagle i po prostu rzucił się dziecku do twarzy. To była dosłownie jedna chwila. Teraz córka ma 11 lat i na szczęście tylko minimalny ślad na brodzie - ale przeszliśmy naprawdę sporo.


      --
      Jakość zabawy, podobnie jak jakość życia nie zależy od warunków materialnych

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka