Dodaj do ulubionych

nie chce odwiedzin ( noworodek w domu)

14.04.14, 11:25
Niedługo rodzę. Po porodzie nie chcę, by ktoś odwiedzał mnie i moje dziecko. Mąż będzie miał urlop i po prostu chcemy te 2 tygodnie spędzić w spokoju razem i jakoś ,,ogarnąć" temat. Ewentualnie podczas spaceru spotkać się na chwilę, by rodzina mogła dziecko zobaczyć ,,na żywo".

Oczywiście mówię o tym otwartcie, ale zawsze spotykam się z komentarzem: ale wpadniemy tylko na chwileczkę/ przecież to tylko minutka żęby zobaczyć dziecko/ nie będziesz musiała nic robic. Jakoś ludzie nie potrafią zrozumieć, że na serio nie będę miała ochoty na odwiedziny a jeżeli będę miała to po prostu ZAPROSZĘ. Uważam, ze kobieta w połogu po prostu powinna mieć czas by trochę odsapnąć, nauczyc się obsługi noworodka, karmienia piersią a nie zajmowac się przyjmowaniem gości. Wiem ze skomentujecie to w ten sposób, ze nie wiem jak będę się czuła ale ja już teraz jestem w stanie sobie to wyobrazić. Prawdopodobnie czeka mnie cesarka, ciąże przechodzę źle więc to na pewno nie będzie tak, że będę latała jak skowronek w dobrze zrobionym makijażu. No i dwa... wstydzę się przyjmować gości wyglądając nieciekawie.
Mąż ma bardzo dużą rodzinę z którą utrzymuje kontakt więc jeżeli licząc rodzeństwo, które będzie chciało nas odwiedzić to tych wizyt będzie dużo. Moja rodzina nasze stanowisko rozumie ale rodzina męża nie. Już planują że przyjdą od razu po porodzie w odwiedziny do dziecka.

Teraz pytanie: czy powinnam w razie takiej NIEZAPOWIEDZIANEJ wizyty otworzyć drzwi i powiedzieć, ze mi przykro ale nie życzę sobie wizyty bo źle się czuje ? ( czy powinien to zrobić mąż?) nie otwierać drzwi ?

JAK ROZWIĄZAĆ SPRAWĘ ?
Obserwuj wątek
    • 45rtg Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 14.04.14, 11:43
      > Niedługo rodzę. Po porodzie nie chcę, by ktoś
      odwiedzał mnie i moje dziecko. Mą
      > ż będzie miał urlop i po prostu chcemy te 2
      tygodnie spędzić w spokoju razem i

      Bardzo dobry i zrozumiały pomysł. Nachalom z góry odpowiadajcie że nie. Ponieważ to rodzina męża ma parcie na oglądactwo - to on powinien im stanowczo odmówić. Jeżeli pomyślą że żartuje i staną pod drzwiami - powinien ich przegonić. Jeżeli tego nie zrobi - wpadnij w histerię i wynieś wszystkich na kopach. Włącznie z niezgułą mężem. Kobieta po porodzie ma hormony, niech nawet nie śmieją pisnąć. To ich wina że Cię doprowadzili do takiego stanu i to nawet może zaszkodzić dziecku suspicious

      My dziadków dopuściliśmy dopiero jak mi żona powiedziała że już można. Właśnie tak po dwóch tygodniach.
      • urko70 Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 14.04.14, 11:49
        45rtg napisała:

        > Jeżeli pomyślą że żartuje i staną pod drzwiami - powinien ich przegonić.

        Ciężko przegonić swoją mamę.
        łatwiej wyłączyć dzwonek / domofon.

        > Jeże
        > li tego nie zrobi - wpadnij w histerię i wynieś wszystkich na kopach. Włącznie
        > z niezgułą mężem.

        Dostanie łatkę histeryczki.
        Odbije sie to na dziecku - dziecko wyczuwa stan psychoczny matki.
        Do tego pokłóci się z mężem.
        Po co...


        > Kobieta po porodzie ma hormony, ...

        BA.... z nimi to tak zawsze... (zawsze je mają) wink
        • nchyb Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 14.04.14, 12:01
          > > Kobieta po porodzie ma hormony, ...
          >
          > BA.... z nimi to tak zawsze... (zawsze je mają) wink

          mężczyźnie nie rodzą, a hormony (chociaż chyba inne) też do głów (i nie tylko) im uderzają wink

          w pełni popieram - ciężko wywalić własną matkę (teściową często też)
          łatwiej z góry zapowiedzieć, a potem dzwonek wyłączyć na czas jakiś...
          • urko70 Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 14.04.14, 12:10
            nchyb napisała:

            > > > Kobieta po porodzie ma hormony, ...
            > >
            > > BA.... z nimi to tak zawsze... (zawsze je mają) wink
            >
            > mężczyźnie nie rodzą, a hormony (chociaż chyba inne) też do głów (i nie tylko)
            > im uderzają wink

            - Kasiu czemu rzuciłąś kamieniem w szybę?!
            - Ale Zosia też rzuciła!!!!

            Oczywiście.
            Poza tym też rodzą.
            smile


            > w pełni popieram - ciężko wywalić własną matkę (teściową często też)
            > łatwiej z góry zapowiedzieć, a potem dzwonek wyłączyć na czas jakiś...

            I przy okazji upiecze się dodatkową zwierzynę: szacunek dla siebie, tego
            o co się WCZEŚNIEJ prosiło.
            • nchyb Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 14.04.14, 12:46
              > Poza tym też rodzą.

              nie, nie rodzą, jedynie towarzyszą przy i hormony czysto ciążowe im nie uderzają...
              nawet jeżeli mówią, ze są wspólnie w ciąży i że rodzą, to taknie jest, mimo że niektórym brzuchy też rosną big_grin

              co do reszty - no właśnie tak smile
              • urko70 Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 14.04.14, 13:00
                nchyb napisała:

                > > Poza tym też rodzą.
                >
                > nie, nie rodzą, jedynie towarzyszą przy i hormony czysto ciążowe im nie uderzaj
                > ą...
                > nawet jeżeli mówią, ze są wspólnie w ciąży i że rodzą, to taknie jest, mimo że
                > niektórym brzuchy też rosną big_grin

                W wypowiedzi do której się odnosiłem było napisane "hormony" a nie "hormony ciążowe".

                Mówią, uwspólniają ten cały proces to głównie kobiety.

                Ja odnosiłem się do przywołanego nie wiadomo skąd i po co "rodzenia" ->
                kolega kiedyś urodził taki kamień że jego żona mówiła, że chyba bolało go
                bardziej niż ją gdy rodziła. big_grin


                > co do reszty - no właśnie tak smile

                Zgadzanie się ze sobą jest nudne także nie zawracaj gitareńki smilesmilesmile
                • nchyb Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 14.04.14, 13:07
                  hormony ciążowe faktycznie uderzają kobietom do głów w okresie połogu i ma to duże znaczenie w jej zachowaniu po porodzie
                  niektórym zaczyna się to szybciej (przed porodem), niektórym zostaje na dużo dłużej (czasem dłużej niż do osiągnięcia przez dziecko pełnoletności)
                  są to całkiem inne hormony, niż te uderzające do różnych części ciała mężczyznom i są ściśle powiązane z fizjologią więc ma znaczenie ich przywołanie w stosunku do ciężarnych i położnic, a z taką osobą w tym wątku mamy do czynienia

                  urodzenie kamieni zarówno przez mężczyzn jak i kobiety ma całkiem inny wpływ na zachowanie chorych niż ciąża i poród i hormony przy tym wytwarzane przez organizm są całkiem inne...
                  z doświadczeń mi znanych wynika (w nawiązaniu do wypowiedzi o bólu rodzenia), ze panowie często cierpią bardzo, już przy najmniejszym katarku, bardziej niż ich żony przy porodzie smile

                  co do uwspólniania ciąży - ostatnimi czasy panowie (mi znani) znacząco się do tego przyczyniają

                  • urko70 Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 17.04.14, 15:36
                    nchyb napisała:

                    > hormony ciążowe faktycznie uderzają kobietom do głów w okresie połogu i ma to d
                    > uże znaczenie w jej zachowaniu po porodzie
                    > niektórym zaczyna się to szybciej (przed porodem), niektórym zostaje na dużo dł
                    > użej (czasem dłużej niż do osiągnięcia przez dziecko pełnoletności)
                    > są to całkiem inne hormony, niż te uderzające do różnych części ciała mężczyzno
                    > m i są ściśle powiązane z fizjologią więc ma znaczenie ich przywołanie w stosun
                    > ku do ciężarnych i położnic, a z taką osobą w tym wątku mamy do czynienia

                    Wszystko to co napisałaś jest tak prawdziwe jak i oczywiste. Moim zdaniem nastąpiło
                    tu nieporozumienie. Tłumaczę:
                    45rtg napisała: "Kobieta po porodzie ma hormony, "
                    Żartobliwie odpisałem: "BA.... z nimi to tak zawsze... (zawsze je mają) wink"
                    Przecież oczywiste jest, że każdy i zawsze ma jakieś hormony.


                    > urodzenie kamieni zarówno przez mężczyzn jak i kobiety ma całkiem inny wpływ na
                    > zachowanie chorych niż ciąża i poród i hormony przy tym wytwarzane przez organ
                    > izm są całkiem inne...
                    > z doświadczeń mi znanych wynika (w nawiązaniu do wypowiedzi o bólu rodzenia), z
                    > e panowie często cierpią bardzo, już przy najmniejszym katarku, bardziej niż ic
                    > h żony przy porodzie smile

                    Coraz bardziej się upewniam, że nie zauważyłaś żartu (popartego emotikonem
                    ze zmrużonym okiem).
                    Niemniej skoro panowie są tacy wrażliwi to tym bardziej urodzenie kamienia jest
                    poważnym przejściem.


                    > co do uwspólniania ciąży - ostatnimi czasy panowie (mi znani) znacząco się do t
                    > ego przyczyniają

                    Ja zauważam TYLKO uleganie coraz bardziej ekspansywnym paniom.
        • 45rtg Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 14.04.14, 12:05
          > 45rtg napisała:
          >
          > > Jeżeli pomyślą że żartuje i staną pod
          drzwiami - powinien ich przegonić.
          >
          > Ciężko przegonić swoją mamę.
          > łatwiej wyłączyć dzwonek / domofon.

          Ktoś, kto nie umie przegonić własnej matki w razie potrzeby nie jest dorosły, a już na pewno nie nadaje się na męża.

          Nikt nie wywala głodnej matki-staruszki na mróz, tylko odprawia stanowczo uporczywą teściową żony ze szwagrem.

          > > Jeże
          > > li tego nie zrobi - wpadnij w histerię i
          wynieś wszystkich na kopach. Włą
          > cznie
          > > z niezgułą mężem.
          >
          > Dostanie łatkę histeryczki.

          A to jest problem łataczy. Za to, jak słusznie zauważył Kessey, bycie psychicznym daje władzę. Skoro nie umieją uszanować prośby, to niech słuchają ze strachu.

          > Odbije sie to na dziecku - dziecko wyczuwa
          stan psychoczny matki.

          W wersji dla nachalnych gości - oczywiście i to ich wina że doprowadzili do takiej sytuacji. W rzeczywistości - nic mu nie będzie jak matka się wydrze na teściową.

          > Do tego pokłóci się z mężem.
          > Po co...

          Żeby na przyszłość mąż nie był mameją. Problemów się nie zamiata pod dywan.
          • urko70 Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 14.04.14, 12:21
            45rtg napisała:

            > > Ciężko przegonić swoją mamę.
            > > łatwiej wyłączyć dzwonek / domofon.
            >
            > Ktoś, kto nie umie przegonić własnej matki w razie potrzeby nie jest dorosły, a
            > już na pewno nie nadaje się na męża.

            Dorosły to umie rozwiązać problem lub nie dopuścić do problemu bez histerii
            czy przeganiania matki.
            Taki ktoś może być bardzo dobrym człowiekiem tylko musi wypracować w
            sobie pewne umiejętności. Być może ta zbyt silna matka tak sobie go kiedyś
            podporządkowała i nie miał okazji do stania się innym
            Nie zmienia to faktu, że łatwiej wyłączyć dzwonek/domofon.


            > > Dostanie łatkę histeryczki.
            >
            > A to jest problem łataczy. Za to, jak słusznie zauważył Kessey, bycie psychiczn
            > ym daje władzę. Skoro nie umieją uszanować prośby, to niech słuchają ze strachu

            Nie każdemu jest łatwo żyć łatką.
            Po co to robić skoro można tego uniknąć...


            > > Odbije sie to na dziecku - dziecko wyczuwa stan psychoczny matki.
            >
            > W wersji dla nachalnych gości - oczywiście i to ich wina że doprowadzili do tak
            > iej sytuacji. W rzeczywistości - nic mu nie będzie jak matka się wydrze na teśc
            > iową.

            Jakie znaczenie ma to czy ja to będzie wina(?) wqr...a matka to zaniepokojone dziecko.
            Nic(?) - ostrzegam autorkę wątku, że dziecko może być w takiej sytuacji zaniepokojone.
            Zresztą.... zdaje się oni sami doszli do tego, że chcą w spokoju przeżyć te pierwsze dni
            więc po jaki ... ma się wydzierać skoro można tego uniknąć... smile



            > > Do tego pokłóci się z mężem.
            > > Po co...
            >
            > Żeby na przyszłość mąż nie był mameją. Problemów się nie zamiata pod dywan.

            Moja propozycja rozwiązuje problem nie doprowadzając do zaognienia,
            Twoja propozycja dopuszcza jawny konflikt z histerią,
            niech czytelnicy wybiorą.
            smile
            • 45rtg Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 14.04.14, 12:37
              > > Ktoś, kto nie umie przegonić własnej matki
              w razie potrzeby nie jest doro
              > sły, a
              > > już na pewno nie nadaje się na męża.
              >
              > Dorosły to umie rozwiązać problem lub nie
              dopuścić do problemu bez histerii
              > czy przeganiania matki.

              Nie. Jeżeli matka nie jest dojrzała do bycia teściową to dorosłość dziecka nie wystarczy. Awantura może być niezbędna, zrywanie pępowiny to obustronnie trudna sztuka.

              > Nie zmienia to faktu, że łatwiej wyłączyć
              dzwonek/domofon.

              Zwłaszcza jak sąsiad wpuści pod drzwi, do których można zastukać. Telefon też odetniesz, żeby nie zadzwonili spod drzwi? Twój sposób jest dziecinny, niewygodny i nisko skuteczny, tudzież niczego nie uczy na przyszłość.

              > > > Dostanie łatkę histeryczki.
              > >
              > > A to jest problem łataczy. Za to, jak
              słusznie zauważył Kessey, bycie psy
              > chiczn
              > > ym daje władzę. Skoro nie umieją
              uszanować prośby, to niech słuchają ze s
              > trachu
              >
              > Nie każdemu jest łatwo żyć łatką.

              To niech mąż zadba żeby łatka nie powstała.

              > Po co to robić skoro można tego uniknąć...

              Jak przyjdą nocą i gryzaczkiem w drzwi załomocą to nie unikniesz.

              > > > Odbije sie to na dziecku - dziecko
              wyczuwa stan psychoczny matki.
              > >
              > > W wersji dla nachalnych gości - oczywiście i
              to ich wina że doprowadzili
              > do tak
              > > iej sytuacji. W rzeczywistości - nic mu nie
              będzie jak matka się wydrze n
              > a teśc
              > > iową.
              >
              > Jakie znaczenie ma to czy ja to będzie wina(?)
              wqr...a matka to zaniepokojone d
              > ziecko.

              No i? Matka zestresowana niechcianą wizytą to dla dziecka znacznie gorzej.
              Inna sprawa że okazjonalny stres jest potrzebny do rozwoju.

              > > > Do tego pokłóci się z mężem.
              > > > Po co...
              > >
              > > Żeby na przyszłość mąż nie był mameją.
              Problemów się nie zamiata pod dywa
              > n.
              >
              > Moja propozycja rozwiązuje problem nie
              doprowadzając do zaognienia,

              Twoja propozycja nieskutecznie pudruje syfilis, pozostawiając istotę problemu nietkniętą na lata.

              > Twoja propozycja dopuszcza jawny konflikt z
              histerią,

              I daje jasną informację że dzieci nie dają sobie w kaszę dmuchać. Co zaprocentuje na lata.
              • urko70 Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 14.04.14, 13:12
                45rtg napisała:

                > > > Ktoś, kto nie umie przegonić własnej matki
                > w razie potrzeby nie jest doro
                > > sły, a
                > > > już na pewno nie nadaje się na męża.
                > >
                > > Dorosły to umie rozwiązać problem lub nie
                > dopuścić do problemu bez histerii
                > > czy przeganiania matki.
                >
                > Nie. Jeżeli matka nie jest dojrzała do bycia teściową to dorosłość dziecka nie
                > wystarczy. Awantura może być niezbędna, zrywanie pępowiny to obustronnie trudna
                > sztuka.

                Oczywiście możesz mieć inne zdanie ja jednak obstaję, ze dojrzalszym,
                mądrzejszym jest człowiek który umie rozwiązać problem bez histerii czy
                wywalania matki sprzed drzwi.


                > > Nie zmienia to faktu, że łatwiej wyłączyć
                > dzwonek/domofon.
                >
                > Zwłaszcza jak sąsiad wpuści pod drzwi, do których można zastukać. Telefon też o
                > detniesz, żeby nie zadzwonili spod drzwi? Twój sposób jest dziecinny, niewygodn
                > y i nisko skuteczny, tudzież niczego nie uczy na przyszłość.

                No, no... zaraz wymyślisz, że będą czychać na wynoszącego śmieci.
                Dziecinnym jest histeryzowanie, a wyrzucanie matki spod drzwi to gówniażeria.

                > > > > Dostanie łatkę histeryczki.
                > > >
                > > > A to jest problem łataczy. Za to, jak
                > słusznie zauważył Kessey, bycie psy
                > > chiczn
                > > > ym daje władzę. Skoro nie umieją
                > uszanować prośby, to niech słuchają ze s
                > > trachu
                > >
                > > Nie każdemu jest łatwo żyć łatką.
                >
                > To niech mąż zadba żeby łatka nie powstała.

                Wystarczy nie histeryzować.


                > > Po co to robić skoro można tego uniknąć...
                >
                > Jak przyjdą nocą i gryzaczkiem w drzwi załomocą to nie unikniesz.

                Już całkiem blisko jesteś zrobienia z nich ZOMOwócw którzy łomocą o 4ej rano.



                > > > > Odbije sie to na dziecku - dziecko
                > wyczuwa stan psychoczny matki.
                > > >
                > > > W wersji dla nachalnych gości - oczywiście i
                > to ich wina że doprowadzili
                > > do tak
                > > > iej sytuacji. W rzeczywistości - nic mu nie
                > będzie jak matka się wydrze n
                > > a teśc
                > > > iową.
                > >
                > > Jakie znaczenie ma to czy ja to będzie wina(?)
                > wqr...a matka to zaniepokojone d
                > > ziecko.
                >
                > No i?

                No i lepije by było aby matka była spokojna niż histeryzująca.


                > Inna sprawa że okazjonalny stres jest potrzebny do rozwoju.

                No no... w pierwszych dwóch tygodniach życia... big_grinbig_grinbig_grin


                > > > > Do tego pokłóci się z mężem.
                > > > > Po co...
                > > >
                > > > Żeby na przyszłość mąż nie był mameją.
                > Problemów się nie zamiata pod dywa
                > > n.
                > >
                > > Moja propozycja rozwiązuje problem nie
                > doprowadzając do zaognienia,
                >
                > Twoja propozycja nieskutecznie pudruje syfilis, pozostawiając istotę problemu n
                > ietkniętą na lata.

                Nieprawda.
                Jeśli ją zastosują to pokażą wszem i wobec, że zastosowali to o co prosili wcześniej.
                Jak ktoś nie potraktował ich prośby poważnie to postał pod budynkiem czy pod drzwiami na własne życzenie.


                > > Twoja propozycja dopuszcza jawny konflikt z
                > histerią,
                >
                > I daje jasną informację że dzieci nie dają sobie w kaszę dmuchać. Co zaprocentu
                > je na lata.

                Wiele można osiągnąć spokojem.
                • 45rtg Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 14.04.14, 20:56
                  urko70 napisał:

                  > 45rtg napisała:
                  > > > Dorosły to umie rozwiązać problem lub nie
                  > > dopuścić do problemu bez histerii
                  > > > czy przeganiania matki.
                  > >
                  > > Nie. Jeżeli matka nie jest dojrzała do bycia teściową to dorosłość dzieck
                  > a nie
                  > > wystarczy. Awantura może być niezbędna, zrywanie pępowiny to obustronnie
                  > trudna
                  > > sztuka.
                  >
                  > Oczywiście możesz mieć inne zdanie ja jednak obstaję, ze dojrzalszym,
                  > mądrzejszym jest człowiek który umie rozwiązać problem bez histerii czy
                  > wywalania matki sprzed drzwi.

                  Zdaje się że nie zauważyłeś, że mamy tu dwie strony. Możesz sobie być najmądrzejszy i najdojrzalszy, a jak mamusia twardo wie swoje to i tak przyjdzie. I wtedy trzeba walnąć metaforyczną pięścią w metaforyczny stół.

                  > > Zwłaszcza jak sąsiad wpuści pod drzwi, do których można zastukać. Telefon
                  > też o
                  > > detniesz, żeby nie zadzwonili spod drzwi? Twój sposób jest dziecinny, nie
                  > wygodn
                  > > y i nisko skuteczny, tudzież niczego nie uczy na przyszłość.
                  >
                  > No, no... zaraz wymyślisz, że będą czychać na wynoszącego śmieci.

                  Tego nie potrzebuję wymyślać. Najzupełniej wystarczą moje dwie uwagi, z którymi jak widzę nie potrafisz sobie poradzić. Jak domofon nie odpowiada, to się bierze komórkę i dzwoni "gdzie jesteście, bo stoimy pod drzwiami". A jeżeli akurat trafi się wchodzący/wychodzący sąsiad to z dużym prawdopodobieństwem można się dostać na klatkę schodową. Żadne chwyty erystyczne tego nie zmienią.

                  > Dziecinnym jest histeryzowanie, a wyrzucanie matki spod drzwi to gówniażeria.

                  No to dawaj konkretne propozycje, co robić jak pod drzwiami stoją nieproszenie dziadkowie i stukają.

                  > > > Nie każdemu jest łatwo żyć łatką.
                  > >
                  > > To niech mąż zadba żeby łatka nie powstała.
                  >
                  > Wystarczy nie histeryzować.

                  I potulnie przyjąć na klatę upupianie i odmawianie prawa do własnego zdania?

                  > > > Jakie znaczenie ma to czy ja to będzie wina(?)
                  > > wqr...a matka to zaniepokojone d
                  > > > ziecko.
                  > >
                  > > No i?
                  >
                  > No i lepije by było aby matka była spokojna niż histeryzująca.

                  Toteż ja proponuję wystudiowane histeryzowanie na zimno, zanim wpadnie się w niekontrolowaną histerię pod wpływem upierdliwej wizyty mamusi.

                  > > > Moja propozycja rozwiązuje problem nie
                  > > doprowadzając do zaognienia,
                  > >
                  > > Twoja propozycja nieskutecznie pudruje syfilis, pozostawiając istotę prob
                  > lemu n
                  > > ietkniętą na lata.
                  >
                  > Nieprawda.
                  > Jeśli ją zastosują to pokażą wszem i wobec, że zastosowali to o co prosili wcze
                  > śniej.

                  I będą to musieli robić już zawsze. Bo rodzice nie nauczą się ich traktować jak dorosłych, skoro zamiast jak dorośli konkretnie przejść konfrontację, chowają po dziecinnemu, za Twoją radą, głowy w piasek.

                  > > I daje jasną informację że dzieci nie dają sobie w kaszę dmuchać. Co zapr
                  > ocentu
                  > > je na lata.
                  >
                  > Wiele można osiągnąć spokojem.

                  Na przykład wejście do domu synowej wbrew jej woli?
                  • urko70 Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 14.04.14, 22:50
                    45rtg napisała:

                    > Zdaje się że nie zauważyłeś, że mamy tu dwie strony. Możesz sobie być najmądrze
                    > jszy i najdojrzalszy, a jak mamusia twardo wie swoje to i tak przyjdzie. I wted
                    > y trzeba walnąć metaforyczną pięścią w metaforyczny stół.

                    Wal, wal skoro inaczej nie umiesz. smile


                    > Tego nie potrzebuję wymyślać. Najzupełniej wystarczą moje dwie uwagi, z którymi
                    > jak widzę nie potrafisz sobie poradzić. Jak domofon nie odpowiada, to się bier
                    > ze komórkę i dzwoni "gdzie jesteście, bo stoimy pod drzwiami". A jeżeli akurat
                    > trafi się wchodzący/wychodzący sąsiad to z dużym prawdopodobieństwem można się
                    > dostać na klatkę schodową. Żadne chwyty erystyczne tego nie zmienią.

                    Nie z takimi "uwagami" można sobie radzić.
                    Co z tego, że sąsiad wpuści skoro potem są jeszcze drzwi, zamknięte...
                    CO z tego, że zadzwonią skoro masz identyfikację....
                    Jesteśmy na spacerze lub u lekarza lub śpimy bo mamy za sobą całonocną kolkę a tak w ogóle to czemu jesteście pod drzwiami ... przecież rozmawialiśmy.

                    Stanowczość, spokój, szacunek. - to ja.
                    Awantura i przegonienie matki na kopach, histeria na zamówienie - to Ty.


                    > > Dziecinnym jest histeryzowanie, a wyrzucanie matki spod drzwi to gówniaże
                    > ria.
                    >
                    > No to dawaj konkretne propozycje, co robić jak pod drzwiami stoją nieproszenie
                    > dziadkowie i stukają.

                    Powyżej napisałem. Krótko "nikogo nie ma w domu".


                    > > > > Nie każdemu jest łatwo żyć łatką.
                    > > >
                    > > > To niech mąż zadba żeby łatka nie powstała.
                    > >
                    > > Wystarczy nie histeryzować.
                    >
                    > I potulnie przyjąć na klatę upupianie i odmawianie prawa do własnego zdania?

                    Nie.
                    Spokojnie, stanowczo ale bez histerii i bez wywalania na kopach.


                    > > > > Jakie znaczenie ma to czy ja to będzie wina(?)
                    > > > wqr...a matka to zaniepokojone d
                    > > > > ziecko.
                    > > >
                    > > > No i?
                    > >
                    > > No i lepije by było aby matka była spokojna niż histeryzująca.
                    >
                    > Toteż ja proponuję wystudiowane histeryzowanie na zimno, zanim wpadnie się w ni
                    > ekontrolowaną histerię pod wpływem upierdliwej wizyty mamusi.

                    ROTFL


                    > > > > Moja propozycja rozwiązuje problem nie
                    > > > doprowadzając do zaognienia,
                    > > >
                    > > > Twoja propozycja nieskutecznie pudruje syfilis, pozostawiając istot
                    > ę prob
                    > > lemu n
                    > > > ietkniętą na lata.
                    > >
                    > > Nieprawda.
                    > > Jeśli ją zastosują to pokażą wszem i wobec, że zastosowali to o co prosil
                    > i wcze
                    > > śniej.
                    >
                    > I będą to musieli robić już zawsze. Bo rodzice nie nauczą się ich traktować jak
                    > dorosłych, skoro zamiast jak dorośli konkretnie przejść konfrontację, chowają
                    > po dziecinnemu, za Twoją radą, głowy w piasek.

                    Nie będą, wystarczy z pełną konsekwencją nie otworzyć drzwi.
                    Ty nie trzymasz ciśnienia i musisz histerycznie wydrzeć paszczę ja proponuję spokojnie przetrzymać, po 15 minutach odjadą.
                    I mocno to sobie zapamiętają.


                    > > > I daje jasną informację że dzieci nie dają sobie w kaszę dmuchać. C
                    > o zapr
                    > > ocentu
                    > > > je na lata.
                    > >
                    > > Wiele można osiągnąć spokojem.
                    >
                    > Na przykład wejście do domu synowej wbrew jej woli?

                    Drzwi mają zamek.
                    • 45rtg Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 15.04.14, 21:29
                      urko70 napisał:

                      > 45rtg napisała:
                      >
                      > > Zdaje się że nie zauważyłeś, że mamy tu dwie strony. Możesz sobie być naj
                      > mądrze
                      > > jszy i najdojrzalszy, a jak mamusia twardo wie swoje to i tak przyjdzie.
                      > I wted
                      > > y trzeba walnąć metaforyczną pięścią w metaforyczny stół.
                      >
                      > Wal, wal skoro inaczej nie umiesz. smile

                      Widzę że skończyły się argumenty i zaczęło ustawianie chochoła.

                      > Stanowczość, spokój, szacunek. - to ja.

                      A mamusia dalej się dobija.

                      > Awantura i przegonienie matki na kopach, histeria na zamówienie - to Ty.

                      Tak jest. Jeżeli, jak wyraźnie mówiłem, pokojowe negocjacje zawiodą.

                      > > > Dziecinnym jest histeryzowanie, a wyrzucanie matki spod drzwi to gó
                      > wniaże
                      > > ria.
                      > >
                      > > No to dawaj konkretne propozycje, co robić jak pod drzwiami stoją niepros
                      > zenie
                      > > dziadkowie i stukają.
                      >
                      > Powyżej napisałem. Krótko "nikogo nie ma w domu".

                      Taaaaa... Taka zabawa w "baba Jaga patrzy". Zamieramy w bezruchu, dziecko zatykamy żeby nie zapiszczało, głowy w piasek. Bardzo dorośle.

                      > > I potulnie przyjąć na klatę upupianie i odmawianie prawa do własnego zdan
                      > ia?
                      >
                      > Nie.
                      > Spokojnie, stanowczo ale bez histerii i bez wywalania na kopach.

                      A matka wie swoje i stuka do drzwi.

                      > > I będą to musieli robić już zawsze. Bo rodzice nie nauczą się ich traktow
                      > ać jak
                      > > dorosłych, skoro zamiast jak dorośli konkretnie przejść konfrontację, cho
                      > wają
                      > > po dziecinnemu, za Twoją radą, głowy w piasek.
                      >
                      > Nie będą, wystarczy z pełną konsekwencją nie otworzyć drzwi.
                      > Ty nie trzymasz ciśnienia i musisz histerycznie wydrzeć paszczę ja proponuję sp
                      > okojnie przetrzymać, po 15 minutach odjadą.
                      > I mocno to sobie zapamiętają.

                      Tak, jasne. Zapamiętają że nikogo nie było w domu, więc przyjdą kolejny raz. Problem pozostaje absolutnie nierozwiązany.

                      > > > Wiele można osiągnąć spokojem.
                      > >
                      > > Na przykład wejście do domu synowej wbrew jej woli?
                      >
                      > Drzwi mają zamek.

                      Ale co, nie da się spokojem przekonać syna żeby wpuścił matkę do domu, bo ona chce zobaczyć wnuka?
                      • urko70 Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 16.04.14, 09:26
                        45rtg napisała:

                        > > > trzeba walnąć metaforyczną pięścią w metaforyczny stół.
                        > >
                        > > Wal, wal skoro inaczej nie umiesz. smile
                        >
                        > Widzę że skończyły się argumenty i zaczęło ustawianie chochoła.

                        Argumenty były podane, a teraz podsumowałem:
                        jeśli inaczej nie umiesz to zachowuj się jak umiesz.


                        > > Stanowczość, spokój, szacunek. - to ja.
                        >
                        > A mamusia dalej się dobija.

                        Widocznie stanowczość mizerna była.
                        Każde użycie przemocy to oznaka słabości.
                        I jesli jesteś słaby, jesli nie umiesz spokojnie z szacunkiem to tak jak przyznałem
                        Ci powyżej "wal".

                        > > Awantura i przegonienie matki na kopach, histeria na zamówienie - to Ty.
                        >
                        > Tak jest. Jeżeli, jak wyraźnie mówiłem, pokojowe negocjacje zawiodą.

                        Pisałeś, że przegonić na kopach, histerycznie przegonić teściów wraz z mężem
                        wtedy kiedy pojawią się pod drzwiami.


                        > > Powyżej napisałem. Krótko "nikogo nie ma w domu".
                        >
                        > Taaaaa... Taka zabawa w "baba Jaga patrzy". Zamieramy w bezruchu, dziecko zatyk
                        > amy żeby nie zapiszczało, głowy w piasek. Bardzo dorośle.

                        Skoro jedni chcą się bawić w podchody to drudzy mogą się bawić w chowanego.
                        A serio: jeśli śpią to nie wstają na pukanie do drzwi, jeśli jakoś funkcjonują to
                        również nie podchodzą do drzwi, zawsze mogą pukania do drzwi nie słyszeć.


                        > > > I potulnie przyjąć na klatę upupianie i odmawianie prawa do własneg
                        > o zdania?
                        > >
                        > > Nie.
                        > > Spokojnie, stanowczo ale bez histerii i bez wywalania na kopach.
                        >
                        > A matka wie swoje i stuka do drzwi.

                        Po 10 minutach stukania odejdzie. Pytanie czy lepiej:
                        a. żeby odeszła bo jej nie otworzono?
                        b. otworzono jej i wywalono na kopach w pakiecie z histerią....?


                        > > > I będą to musieli robić już zawsze. Bo rodzice nie nauczą się ich
                        > traktować jak dorosłych, skoro zamiast jak dorośli konkretnie przejść
                        > konfrontację, chowają po dziecinnemu, za Twoją radą, głowy w piasek.
                        > >
                        > > Nie będą, wystarczy z pełną konsekwencją nie otworzyć drzwi.
                        > > Ty nie trzymasz ciśnienia i musisz histerycznie wydrzeć paszczę ja propon
                        > uję sp
                        > > okojnie przetrzymać, po 15 minutach odjadą.
                        > > I mocno to sobie zapamiętają.
                        >
                        > Tak, jasne. Zapamiętają że nikogo nie było w domu, więc przyjdą kolejny raz. Pr
                        > oblem pozostaje absolutnie nierozwiązany.

                        Ty masz swoje doświadzcenia, ja mam swoje. smile
                        Ty jak nie udaje Ci się odmówić to walisz w mordę "metaforycznie".
                        Ja wobec czyjegoś uporu jestem równie uparty ale bez przemocy.

                        > > > > Wiele można osiągnąć spokojem.
                        > > >
                        > > > Na przykład wejście do domu synowej wbrew jej woli?
                        > >
                        > > Drzwi mają zamek.
                        >
                        > Ale co, nie da się spokojem przekonać syna żeby wpuścił matkę do domu, bo ona c
                        > hce zobaczyć wnuka?

                        Ale co, czy syn musi ulegać prośbom innych skoro wyraźnie wcześniej prosił o nie przychodzenie?
        • bj32 Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 07.05.14, 22:39
          "Ciężko przegonić swoją mamę."
          Wcale nie. Bez problemu można wystawić za drzwi - albo nie wpuścić - mamę, teścia oraz krewnych i znajomych królika. "Mój dom to moja twierdza". Zwłaszcza po porodzie.
          Łatką przejmować się nie musi, a atak histerii obliczony na efekt, nie zaś autentyczny - może zdziałać cuda pozytywne, a nie szkodzić dziecku, bo niby czemu, jeśli "rozhisteryzowana" tuż po przekręceniu klucza w drzwiach dostanie ataku wesołości? big_grin
          --
          Wszystkich moderatorów Bóg po śmierci zabiera do nieba, żeby ci dwadzieścia cztery godziny na dobę moderowali modlitwy do niego.
      • chris1970 Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 14.04.14, 12:16
        Jeszcze za dobrych czasów regułą było to, że się dziecka do 2 tygodni po porodzie nie odwiedza. Z tej reguły zwolnieni byli najbliżsi, czyli dziadkowie dziecka i rodzeństwo rodziców dziecka.
        Należy znajomym mówić wprost, że dzieci do 2 tygodni się nie odwiedza i że zapraszacie po tym terminie.
        • 45rtg Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 14.04.14, 12:23
          > Jeszcze za dobrych czasów regułą było to, że
          się dziecka do 2 tygodni po porodz
          > ie nie odwiedza.

          No i to durna reguła, bo nie ma do tego żadnych podstaw.

          Natomiast jeżeli rodzice mają taką fantazję - mogą gości nie przyjmować.

          > Z tej reguły zwolnieni byli
          najbliżsi, czyli dziadkowie dzieck
          > a i rodzeństwo rodziców dziecka.

          Czyli właśnie ci nachale, których być może trzeba będzie pogonić.

          • chris1970 Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 14.04.14, 13:06
            Na pewno nie ma podstaw?
            Nie będę robił wykładów, ale z racji wykonywanego zawodu, pielęgnacja niemowląt nie jest mi obca - udzielam informacji na ten tema.
            Pediatrzy zalecają wstrzymanie się z wizytami nawet do miesiąca. Jednak uznane jest minimum 2 tygodnie.
            Wystarczy przeglądnąć każdy poradnik dla młodych rodziców.

            W Polsce każdy zna się na medycynie, na zdrowiu, na żywieniu. W każdym razie, każdy przeciętny wie lepiej niż specjalista wykształcony w swojej dziedzinie.
            • 45rtg Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 14.04.14, 21:04
              chris1970 napisał:

              > Na pewno nie ma podstaw?

              Oczywiście że nie ma, chyba że z wizytą naprasza się prątkujący gruźlik z grzybicą wszystkiego.

              > Nie będę robił wykładów, ale z racji wykonywanego zawodu, pielęgnacja niemowląt
              > nie jest mi obca - udzielam informacji na ten tema.

              To lepiej nie rób wykładów, bo wątpię żebyś był w stanie powiedzieć mi coś nowego.

              > Pediatrzy zalecają wstrzymanie się z wizytami nawet do miesiąca. Jednak uznane
              > jest minimum 2 tygodnie.

              Chyba jacyś pediatrzy w Warszawie, a i to tacy co mieszkają na strzeżonych osiedlach. To się udziela.

              > Wystarczy przeglądnąć każdy poradnik dla młodych rodziców.

              Większość tych poradników nadaje się na podpałkę, bo propagują takie panikarskie bzdety że to jest aż zabawne.

              > W Polsce każdy zna się na medycynie, na zdrowiu, na żywieniu. W każdym razie, k
              > ażdy przeciętny wie lepiej niż specjalista wykształcony w swojej dziedzinie.

              Jak przebijesz swoim książkowym wykształceniem moją praktykę to pogadamy suspicious
              • chris1970 Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 15.04.14, 13:51
                1. Nie mam tylko książkowej wiedzy - 20 lat praktyki.
                2. To, że wydałaś na świat dziecko, nie czyni z ciebie eksperta.
                3. Być może twój świat to Warszawa i apartamentowce.
                4. Nie mam zamiaru rozmawiać z osobą przekonaną o swej nieomylności i do tego z takim protekcjonalnym tonem. Ty przeciw doświadczeniu wielu, którzy coś na dany temat wiedzą. I tak dla ciebie ty jesteś najmądrzejsza i najlepsza.
                • 45rtg Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 15.04.14, 21:23
                  chris1970 napisał:

                  > 1. Nie mam tylko książkowej wiedzy - 20 lat praktyki.

                  Jeżeli jest to praktyka oparta na tych książkach bajdurzących o "regułach" dwutygodniowego nieprzychodzenia, to dziękuję, nie skorzystam z takiej praktyki.

                  > 2. To, że wydałaś na świat dziecko, nie czyni z ciebie eksperta.

                  Wydanie na świat - nie. Wychowanie czwórki dzieci od noworodka, 24/7/365 - owszem, znacznie lepszego niż "praktyk" na 8 godzin etatu dziennie.

                  > 3. Być może twój świat to Warszawa i apartamentowce.
                  > 4. Nie mam zamiaru rozmawiać z osobą przekonaną o swej nieomylności i do tego z
                  > takim protekcjonalnym tonem. Ty przeciw doświadczeniu wielu, którzy coś na dan
                  > y temat wiedzą. I tak dla ciebie ty jesteś najmądrzejsza i najlepsza.

                  To jeżeli wiedzą "coś", to niech to zatrzymają dla siebie. Ja wolę wiedzę bardziej konkretną niż "coś".
                    • 45rtg Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 15.04.14, 23:40
                      matylda1001 napisała:

                      > 45rtg napisał:
                      >
                      > > Wydanie na świat - nie. Wychowanie czwórki dzieci od noworodka, 24/7/365
                      > - owszem, znacznie lepszego niż "praktyk" na 8 godzin etatu dziennie.<
                      >
                      > Tylko czwórki? a mądrzysz się tak, jakbyś wychował czterdziestkę smile

                      Jak Krzysio wychowa chociaż jedno, to zacznie być partnerem do rozmowy.
          • ach_dama_byc_z_kanady Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 14.04.14, 23:11
            45rtg napisała:
            No i to durna reguła, bo nie ma do tego żadnych podstaw.

            Owszem sa. kobieta jest zmeczona porodem, karmieniem co godzine, co dwie, gotowaniem buteleczek, wyparzaniem smoczkow, przewijaniem, pielegnowaniem dziecka,
            czesto budzona placzem noworodka. czesto w bolu po porodzie czy to od popekania czy rany od CC, czy to bola ja sutki nieprzyzwyczajone do karmienia, czy zmeczona sciaganiem mleka,
            czy co to tam jeszcze, w sumie dosc dawno rodzilam wiec wiele szczegolow ulecialo z pamieci.
            wiem tylko jedno, z pewnoscia nie ma sie ochoty na wesole wizyty w pierwszym miesiacu
            co innego gdy ktos przychodzi do pomocy nie na kawke pozachwycac sie bobaskiem a mamusia z obledem w oczach najchetniej rzucilaby sie na lozko i pospala.

            Minnie

            --
            Paranoicy są niezmiernie logiczni, tylko chorzy umysłowo. Logika to jeszcze nie mądrość.

            Sławomir Mrożek
    • urko70 Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 14.04.14, 11:44
      jw.ow napisał(a):

      > Już planują że przyjdą od razu po porodzie w odwiedziny do dziecka.
      >
      > Teraz pytanie: czy powinnam w razie takiej NIEZAPOWIEDZIANEJ wizyty otworzyć dr
      > zwi i powiedzieć, ze mi przykro ale nie życzę sobie wizyty bo źle się czuje ? (
      > czy powinien to zrobić mąż?) nie otwierać drzwi ?
      >
      > JAK ROZWIĄZAĆ SPRAWĘ ?

      Teraz mąż jasno, stanowczo i baaaardzo życzliwie z uśmiechem wyprzedzająco
      informuje całą swoją rodzinę że zaprosicie wszystkich, po kolei ale po pewnym czasie,
      i baaaaaardzo prosicie o danie Wam tej możliwości.

      Poinformować również, że oczywiście taka Wasza prośba dotyczy wszystkich bez wyjątków, rodziny z obu stron i tym bardziej wszelkich znajomych. - tak aby była jasność ze wszystkich traktujecie tak samo.

      Każdej grupie przekazać taki sam komunikat.
      Można dorzucić z lekką formą żartu, że wyłączacie domofon.

      Każdy "załatwia swoją gałąź rodziny, mąż dodatkowo znajomych.

      Powiedzieć, przekazać to w ten sposób aby nie wypadało przyjść wcześniej niż zaprosicie.

      I tak też bym zrobił: wyłączył domofon oraz dzwonek do drzwi.


      BTW z tego co piszesz wynika, że rodzina nie traktuje Was poważnie, nie traktuje
      Was jak dorosłych, chyba warto wykorzystać tę okazję.
      Cała sztuka tak to załatwić aby nikogo nie urazić.
    • jw.ow Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 14.04.14, 12:57
      Moi rodzice maja do mnie 200 km ponad wiec na pewno przyjadą na zaproszenie. Czy rodzina nas traktuje poważnie to nie wiem ale wydaje mi się, że po prostu sa przyzwyczajeni że jak w rodzinie rodzi się dziecko to oni zaraz lecą w odwiedziny. Tak u nich było zawsze kosztem tego, że kobieta się źle czuła. No ja z mężem zawsze czekamy na zaproszenie, ewentualnie telefonicznie pytamy czy nie potrzebuja pomocy ( zakupy, sprzątanie itd). Rodzina męża nie chce udzielać pomocy tylko przyjść w ODWIEDZINY. Co innego jakby padla propozycja w stylu: ja zajmę się dzieckiem a wy będziecie mieć chwilę, by odsapnąć. Oczywiście rodzina nie ma obowiazku pomagać ale myślę, że inaczej podeszłabym do odwiedzin gdyby padła propozycja pomocy niż typowo przyjścia gości na ktore lubię być przygotowana ( chociażby makijaż, jakiś ubiór odpowiedni, porządek w domu).
      • aqua48 Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 14.04.14, 13:03
        jw.ow napisał(a):

        > wydaje mi się, że po prostu sa
        > przyzwyczajeni że jak w rodzinie rodzi się dziecko to oni zaraz lecą w odwiedzi
        > ny. Tak u nich było zawsze kosztem tego, że kobieta się źle czuła.

        Przyzwyczajenia mają to do siebie, że można je zmienić. Zapowiedzcie przed samym porodem, że kategorycznie nie życzycie sobie odwiedzin po Twoim powrocie z dzieckiem do domu wcześniej niż po dwóch tygodniach i wyłączcie na te dwa tygodnie domofon oraz dzwonek do drzwi.
        Noworodkowi w domu mąż niech zrobi sesję fotograficzną i wyśle zdjęcia mailem spragnionej wieści rodzinie smile
        • jw.ow Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 14.04.14, 14:25
          Nie chcę wyłączac domofonu ani telefonów. Bez przesady, nie chcę robić jakiś dziwnych kombinacji, bo przecież człowiek musi jakoś zyć by chociażby odebrać pocztę, czy jak przyjdzie położna na kontrolę. Raczej liczę na to, że rodzina jednak uszanuje naszą decyzje, a jeżeli nie to po prostu trudno. Nie wpuszczę ich do domu. Na spacer na pewno będziemy wychodzić ( albo sam tatuś jak ja będe się źle czuła) to wtedy będa mieli okazję dziecko zobaczyć szczegolnie że teściowie mieszkają kilka km od nas wiec wsiądą w samochód i przyjadą by dziecko zobaczyc. Takie spacery tez nie trwają 5 minut więc beda mieli czas, by się nacieszyć.

          Moje drugie pytanie przy okazji: czy można zasugerować rodzinie jakie prezenty chcielibyśmy otrzymać ? ( a w sumie dziecko). Rodzina szczególnie męża znana jest z tego, że rodzina kupuje pierdółki i chińskie zabawki ( które nie są bezpieczne). My mamy małe mieszkanie, nie ma gdzie trzymac tego wszytskiego. Przeprowadzamy się dopiero za jakiś czas. Czy powiedzenie tego, że np. prosimy o kupienie pampersów, czy jakiejś oliwki będzie zgodne z SV ? Czy jednak przyjmować wszytsko jak leci i potem oddawać ? ( innej koleżance). Żeby było jasne: rodzina sama porusza kwestię prezentów. My sami nic nie sugerujemy, bo wychodzimy z założenia ze dorosłe osoby powinny same zapewnić wszystko dziecku, a nie czekać na prezenty. Dla dziecka mamy wszystko więc w sumie ewentualnie w dalszej kolezjności będa nam potrzebne rzeczy typu: pampersy, kosmetyki lub ubranka, nic poza tym smile
          • nchyb Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 14.04.14, 14:32
            > Moje drugie pytanie przy okazji: czy można zasugerować rodzinie jakie prezenty
            > chcielibyśmy otrzymać ? ( a w sumie dziecko).

            a to Wy już wiecie/będziecie wiedzieć co dziecko chce dostać?

            i tak, zasugerować można, ale nie nastawiać się na to, ze będzie to sugestia zobowiązująca...
          • agra1 Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 14.04.14, 15:05
            na pytanie o prezenty spokkojnie możecie odpowiedzieć, zę pieluchy. to jest towar, który schodzi w ilościach przemysłowych. Za to odradzam ubranka, bo to rozmiar sie zmienia co chwilę, z zarzucą cię stertą ciuszków w rozmiarze aktualnym -będziesz miala na trzy tygodnie, a potem fura zalegających do oddania. A i tak ktoś pewnie jakiegoś bodziaka przyniesie.

            Tylko z pieluchami warto najpierw sprawdzić na maluchu, które toleruje - znam niemowlaka, który po Pampersach miał koszmarne uczulenie, a znakomicie znosil różne dużo tańsze. My osobiście jedziemy na Lidlowskich i Rossmannowych cenowp do przeżycia, a jakościowo nie mam nic do zarzucenia.
            --
            Mój blog
          • totorotot Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 15.04.14, 09:39
            Jak się pytają, co potrzebne, to można powiedzieć, że najlepiej pampersy i podać jaki rozmiar.

            Oliwek gadki takich w ogóle nie polecam, ale fajne prezenty to np.karuzela na łóżeczko, chusta (ale nie zwykle nosidełko), płyny do kąpieli typu oilaum czy jakoś tak, spray do noska z wodą morską-to są wszystko dość drogie rzeczy (za wyjątkiem wody), a bardziej przydatne niż badziewie że sklepu chińskiego. Frida się przyda, elektroniczna niania, kocyki polarowe, ręcznik po kąpieli, siedzonko do kąpieli, mata edukacyjna, bujaczek. Pluszaki zaś to siedlisko roztoczu, ai tak większość rodziny przyniesie je w podarku, bo zrobią przyjemność głównie sobie - kupując maskotkę puchata.

            --
            http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/rj/ynw5/A8w3TgVg9Itt8rXnpX.jpg
          • edw-ina Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 16.04.14, 23:16
            Z drugiej strony - te bliskie osoby odwiedzające mogą ci pomóc. Weź to również pod uwagę. Mogę cię wyręczyć, sprzątnąć w domu, ugotować coś, pomóc przy dziecku. I wierz mi, że będziesz z tego bardzo zadowolona.
            Przeszłam ciężką cesarkę z ogromną utratą krwi. Pierwsze tygodnie po porodzie byłam ledwo żywa. Mąż robił wszystko, ale i tak nie dawaliśmy rady. Dzięki pomocy rodziny, znajomych, sąsiadów itp. było nam łatwiej. Bo sąsiadka podrzuciła świeże warzywa i zabawiała chwilę dziecko, bym np. mogła spokojnie wziąć prysznic, kuzynka nauczyła nas kąpać dziecko itd. Może się okazać, że tobie również taka pomoc bardzo się przyda.
        • ach_dama_byc_z_kanady Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 14.04.14, 23:04
          aqua48 napisała:
          Przyzwyczajenia mają to do siebie, że można je zmienić. Zapowiedzcie przed samym porodem, że kategorycznie nie życzycie sobie odwiedzin po Twoim powrocie z dzieckiem do domu wcześniej niż po dwóch tygodniach i wyłączcie na te dwa tygodnie domofon oraz dzwonek do drzwi.
          Noworodkowi w domu mąż niech zrobi sesję fotograficzną i wyśle zdjęcia mailem spragnionej wieści rodzinie


          Absolutnie, goraco popieram! w sumie nic wiecej nie trzeba. i tak tez trzeba!
          pomysl z sesja swietny. mozna nakrecic male video z dzieciatkiem rowniez.

          Minnie
          --
          Paranoicy są niezmiernie logiczni, tylko chorzy umysłowo. Logika to jeszcze nie mądrość.

          Sławomir Mrożek
      • aiczka Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 15.04.14, 00:27
        Myślę, że najlepiej zamiast zapowiadania, kiedy sobie nie życzycie wizyt, albo że "kiedyś zaprosicie", od razu przy powidamianiu o narodzinach czy przy pierwszych pytaniach ZAPRASZAJCIE na odpowiadający Wam konkretny termin (te 2-3 tygodnie po porodzie). Przekażecie w ten sposób komunikat o pozytywnym wydżwięku, który, jeśli będzie taka potrzeba, złagodzi odmowę ("niestety nie") na ewentualne pytania o wcześniejszy termin.
    • incubus_0 Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 14.04.14, 14:30
      A ja się bardzo dziwię Twojej postawie. O ile rozumiem, że nie chcesz przyjmować dalszych znajomych i krewnych, to odmawianie babciom i dziadkom krótkiej wizyty u wnuka/wnuczki jest brakiem empatii i wychowania. To dziecko należy do pewnej społeczności i jest częścią określonej rodzinnej struktury. No ale teraz króluje moda na rodziny atomowe, więc właściwie można uznać, ze babcia dziadek to nie rodzina. sad
      • aqua48 Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 14.04.14, 14:49
        incubus_0 napisała:

        > odmawianie babciom i dziadkom krótkiej wizy
        > ty u wnuka/wnuczki jest brakiem empatii i wychowania.

        Przecież autorka nie odmawia, chce tylko w ciągu dwóch pierwszych tygodni po porodzie mieć trochę spokoju i nie chodzi o krótką wizytę, ale odwiedziny z goszczeniem.
        Ty jak masz np. ciężką grypę z temperaturą to urządzasz imprezę?

        Na pytanie co przynieść dziecku można spokojnie odpowiedzieć np. śpioszki czy ubranka w rozmiarze takim a takim (lepiej większe, bo dzieci szybko rosną), lub paczkę pieluch.
        Jeśli przyniosą coś innego to podziękować grzecznie i potem cichu pozbyć się niechcianego prezentu. Nie wypada natomiast sugerować, żeby goście czegoś nie przynosili, a w zamian przynieśli to czego oczekujecie.
      • jw.ow Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 14.04.14, 15:13
        incubus_0 – krótkiej wizyty ? Ty chyba nie znasz moich teściów. Z resztą to sa trzy osoby, bo na pewno przyjdzie jeszcze siostra męża która ma 14 lat więc przyjdzie po prostu z rodzicami. No to w sumie to już będzie 6 osob ( z dzieckiem) w malym niespełna 40 metrowym mieszkaniu. Jeżeli gorzej się poczuję to nawet nie będę miała miejsca żeby się swobodnie położyć. Dlatego właśnie wolalabym, by te ,,odwiedziny” odbyły się na spacerze albo potem jak ich zaprosimy to normalnie. Nie wyobrażam sobie żebym ledwo po cesarce obsługiwała gości. No nawet jeżeli będzie mój partner obsługiwał to nawet nie będę miała gdzie nakarmić dziecka w spokoju ( a nie jestem z tych matek co lubią karmić publicznie).

        O jakim MOIM braku wychowania i empatii piszesz ? A ich zachowanie jest empatyczne ? Ja pozszywana, ledwo żywa mam przyjmować gości bo oni chcć szybko zobaczyć wnuka ? No chyba jesteś śmieszna.
        • incubus_0 Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 18.04.14, 23:13
          Nie, nie jestem śmieszna. Wystarczy z góry zaznaczyć, że zapraszacie na herbatę + ciasto (to chyba może ogarnąć mąż), a po półgodzinie mąż może zaproponować odwiezienie / odprowadzenie na przystanek / do samochodu. Czy Ty naprawdę nie rozumiesz, że dla normalnych dziadków wnuk/wnuczka jest niezwykle ważny/a? To nowy, najmłodszy członek rodziny i nie dziw się, że chcą go poznać jak najszybciej. Moi rodzice + teściowa byli po narodzeniu pierwszego dziecka w sali porodowej (! - tak, tak w szpitalu), po tym, jak się umyłam i ogarnęłam, a przed przejściem na położnictwo, a przy drugim w dzień po porodzie (urodziłam w nocy). I dla mnie nienormalne byłoby, gdyby nie wyrazili chęci poznania dziecka natychmiast. To Ty jesteś nastawiona egoistycznie, karząc czekać dziadkom dwa tygodnie na zobaczenie wnuczęcia.
          • totorotot Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 19.04.14, 08:26
            Cyt.

            "Nie każdy ma tak miłych i
            taktownych członków rodziny,
            którzy są samoobsługowi i
            jeszcze pomogą młodej matce w
            prasowaniu.
            Ja np. wspominam wizyty rodziny
            i znajomych jako ciągłe robienie
            herbatek, podawanie ciasta,
            zmywanie po gościach,
            wycieranie podłogi w korytarzu z
            kałuż roztopionego śniegu,
            domaganie się pępkowego, które
            teściowie w końcu na mężu
            wymusili, walkę z teściami, by
            nie palili w naszej kawalerce. A
            ponieważ rzecz działa się dawno
            podkreślam, że w sklepach było
            bardzo trudno o herbatę, ciasto
            itp. Część znajomych postanowiła
            wpaść bez zapowiedzi, twierdząc,
            że robią nam uprzejmość (!), bo
            nie będę musiała się
            przygotowywać i nic szykować.
            Ludzie naprawdę bywają
            koszmarni."




            --
            Let the music be your master
          • totorotot Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 19.04.14, 08:27
            > A, i zwróć jeszcze uwagę na to,
            że to nie tylko Twoje dziecko -
            też Twojego męż
            > a i może on chce, by jego
            rodzice poznali jego dziecko jak
            najszybciej.


            Przecież padła propozycja obejrzenia dziecka na spacerze. Dziadki mogą się dostosować i naprawdę nic im się nie stanie, jak nie wypiją herbaty.


            --
            Let the music be your master
        • urko70 Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 15.04.14, 09:56
          totorotot napisała:

          > Nie chce to nie chce, jej prawo, co tu się dziwić?
          > Dziadkowie mogą zobaczyć dziecko na spacerze. Pewnie sobie na to zapracowali np
          > .krytykując porządek w domu małżonków albo cokolwiek.

          Pomysł na widzenie się z dzieckiem na spacerze uważam za doskonały, tylko i
          wyłącznie kwestie aby nie padało. Dziecko po pierwszych kilku dniach powinno
          chodzić na spacery także umówić się z najbliższymi na 2godzinnych spacer - SUPER.

          Pomysł z sugerowaniem przypuszczeń "pewnie zapracowali..." to już mi się nie podoba.
      • nagietek123 Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 01.05.14, 09:37
        Moja synowa kontaktowała się ze mną jeszcze będąc w szpitalu, odwiedziłam ja tam razem z jej mamą. Później tez odwiedzałam, przy czym sama się sobą zajmowałam. Jeszcze później byłam wielokrotnie potrzebna i jadziłem 20 km - w razie potrzeby do wnusi. Krótkie odwiedziny mąż może umówić, zobaczą, pozachwycają się i wszystko smile W końcu to nowy członek rodziny.
    • kol.3 Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 14.04.14, 15:24
      Doskonale Cię rozumiem. Niestety ludzie tak mają, wydaje im się że oni akurat są wyjątkowi i im się należy dziecko obejrzeć, nawet kosztem przyniesienia zarazków, zrobienia kłopotu. Czeredy rodziny przewijające się przez mieszkanie tuż po porodzie, zadeptujące mieszkanie, wpadające tylko na moment i tylko na herbatkę są koszmarne. Może faktycznie warto uprzedzić, że wizyty przyjmujecie np. od 15 maja i wcześniej drzwi nie będą otwierane.
    • koronka2012 Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 14.04.14, 15:52
      Nie ma innego sposobu, jak do upojenia powtarzać że prosicie o odłożenie wizyt na potem.
      Bez tłumaczenia, bo to tylko nakręca do zapewnień, że nie musicie od razu szykować wystawnej kolacji... tak jakby to był jedyny powód.

      I niestety ciężar rozmowy wzięłabym na siebie, nie zostawiając tego mężowi. Wg mnie on daje za słabe sygnały, i zamiast otwarcie powiedzieć co i jak, podpiera się mętnymi odpowiedziami, nie chcąc nikogo urazić. Mąż nie postrzega sytuacji tak jak ty, być może w głębi duszy myśli, że wyolbrzymiasz problem, i w razie czego po prostu rodzinka wpadnie, ty zaciśniesz zęby, a on nie będzie się narażał.

      Po prostu musisz powtarzać uparcie: ZAPROSIMY WAS jak dojdę do siebie.
        • koronka2012 Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 14.04.14, 16:10
          jw.ow napisał(a):

          > No właśnie wydaje mi się, że to on powinien powiedzieć dobitnie to swojej rodzi
          > nie a nie ja.

          powinien, ale czy jest 100% pewność, że on mówi to w taki sposób, żeby dotarło? bo coś mi się nie wydaje, jeśli mimo jak rozumiem kilkakrotnych rozmów sprawa jest nadal nie załatwiona, jak myślisz czemu?

          Z obserwacji - faceci nie lubią narażać się na pretensje, więc najchętniej lawirują tak, żeby wilk był syty i owca cała (tzn. nie potrafią skutecznie załatwić tego typu spraw). W 95% przypadków skłonią się ku rozwiązaniu które zagwarantuje święty spokój, nawet chwilowy. Ulegnie tej stronie, której utyskiwania w danej chwili bardziej się obawia... tongue_out

          jeśli u drzwi stanie awanturująca się matka, to zarządzi tym problemem, nie będzie się przejmował późniejszymi pretensjami żony.
      • totorotot Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 15.04.14, 10:00
        W ogóle na męża bym nie liczyła w takich sprawach, bo on jest między młotem (żoną) a kowadłem (matką). Tak, tak, on powinien być murem, rycerzem, smokiem i zamkiem w jednym, a tak naprawdę jest pierdziakiem kilkuletnim swojej mamusi i taki ma właśnie u niej autorytet.

        Nawet jak się go wyuczy dwóch zdań grzecznej, a celnej riposty na próby wpraszania się, on w obliczu rodzicielki stal będzie grzecznie jak potulne cielę, próbując po prostu nie narobić w portki.
        Na bramce, wróć- przy drzwiach trz nie ma co go stawiać, bo i tak babcię wpusci.

        Jeśli nie chcesz więc wizyt, samą musisz ustalić z teściową, kiedy może dzieciątko zobaczyć. Może w szpitalu na parę minut wpaść-sama, bez tescia i córki, powiedz jej to wprost. Na obiekcje mów: tylko ty albo za miesiąc.
        Sama musisz sobie poradzić, autorko wątku, albowiem od momentu urodzenia dziecka jesteś głową rodziny. Musisz się więc układać z innymi krolowymi, w tym teściową i matką swoją.



        --
        enjoy the silence
    • annthonka Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 14.04.14, 15:59
      Przyjście na świat dziecka to rewolucja w życiu młodych rodziców i mają pełne prawo chcieć spędzić tych pierwszych kilka tygodni sami z maluchem. Nie rozumiem, jak ludzie mogą być tacy nietaktowni, żeby pchać się wtedy z wizytą, na dodatek niezapraszani.

      Moim zdaniem powinniście grzecznie, ale bardzo stanowczo powiedzieć, że z miłą chęcią zaprosicie rodzinę jak już się trochę ogarniecie i jak będziecie gotowi na przyjmowanie gości. I twardo się tego trzymać. Pomysł z krótkim spotkaniem podczas spaceru jest moim zdaniem bardzo dobry.
    • majaa Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 14.04.14, 16:31
      Ponieważ problem dotyczy, jak piszesz, tylko rodziny męża, to najlepiej, żeby to właśnie on się nim zajął. Poproś go, żeby zdecydowanie (z akcentem na to słowo) przedstawił rodzinie Wasz punkt widzenia i stanowczo poprosił o jego uszanowanie. Rodzina musi jasno zdać sobie sprawę, że nie zamierzacie przyjmować gości bez zaproszenia.
    • mozambique Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 14.04.14, 17:30
      czemu ludzie wciąż nie chcą zrouzmiec ze CC to nie usuniecie pieprzyka tylko porządne pocięcie kobiety w poprzek , ze wszystkim tego konsekwencjami
      do tego dochodzą normlane poporodowe objawy fizjilogiczne ( która rodziła ta wie ) , bardzo mało przyjemne, do tego przemęczenie, niesamowite wahania nastroju, i brak snu dłuższego niż 3 godziny ( i to przy pomyślnych wiatrach)

      ja po cc ok miesiąca wyłam z bólu przy każdym większym ruchu ( przecieli ma jakies większe nerwy w warstwach skórnych) i spedzilam ten czas w koszuli nocnej trzymająć się mebli na drodze łazienka-łóżko
      sam pomysł ubrać jakiekowliek przylegające ciuchy ( np spodnie) i pomyslec o makijażu powodowal tylko zdziwenie a na pomysl goszczenia kogokolwiek , choć przez chwilke, zabiłabym smiechem ( choć śmiac się tez nie mogłam)

      a z powodów zdrowotnych ( cykl pierwszych szzcepień noworodka) należy unikac narazania go na kontakty z patogenami , zwykle kompletnei niegroźnymi dla dorosłych, przez okres ok.6 tygodni
      kazda polozna i każdy neonatolog to potwierdzi
      --
      Teorię ewolucji negują ci , którzy się na nią nie załapali !
        • margonik Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 15.04.14, 00:46
          Poprzedniczka w poprzednim poście Cie niepotrzebnie nastraszyła cesarką. Ja sama miałam dwie i z mojego doświadczenia dużo kobiet wraca do formy po cesarce bardzo szybko, bywa nawet ze szybciej niż po naturalnym. Straszny jest pierwszy tydzień który i tak spędzisz w szpitalu.
          Oczywiście nie zachęcam Cie do przyjmowania gości w ciagu pierwszych dwóch tygodni, bo rzeczywiście to nie jest najlepszy czas na gościny. Człowiek musi wypocząć psychicznie i oswoić sie z nowa sytuacja. Szczególnie po takim tygodniu w szpitalu, gdzie cały czas jest Pekin, wraca sie do domu z nadzieją na święty spokój. Także ten spokój należy Ci sie. Ale napewno nie warto robić jakichś awantur rodzinnych. Na spokojnie poproście, aby nie odwiedzali Was w domu, ale zorganizujcie możliwość aby dziadkowie jednak zobaczyli wnuka. To dla nich ważne. Myśle ze jak poprosicie o to wyraźnie, to nie bedą sie napraszac. Jeśli jednak mimo wszystko wpadną to przyjmij ich i tylko postaraj sie aby to była krótka goscina i bez ceregieli. Wytłumacz sie ze nic nie przygotowałaś, bo nie najlepiej sie czujesz (niezależnie od prawdy) i ze właściwie chciałabyś juz odpocząć, tym bardziej ze próbujecie dziecku wdrożyć stały rytm dnia i właśnie jest pora drzemki .... A te pół godziny w razie czego przetrzymasz raczej. Na pewno nie warto doprowadzać do jakichś konfliktów rodzinnych, bo po co? Lepiej zachować sie asertywnie, ale grzecznie. I nie histeryzować, jak to ktoś juz napisał. A przepędzenie rodziców spod drzwi, choćby nawet bez krzyku, to tez histeria....
        • matylda1001 Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 15.04.14, 02:03
          jw.ow napisał(a):

          > mam nadzieję, że cesarki da się uniknąć ale na siłę nie będę się upierac by rodzić naturalnie- jak mus to mus. Tyle że nawet nie majac cesarki te dwa tygodnie pierwsze chciałabym spędzić z mężem i dzieckiem, a calą rodziną. <

          Niedopuszczenie dziadków do wnuczątka to barbarzyństwo. W ogóle sobie nie wyobrażam, że można pomyśleć o czymś takim. Wizyty pozostałych członków rodziny uważam za zbyteczne, wręcz szkodliwe, ale dziadkowie sa poza wszelką konkurencją. Nie oczekują kolacji ze świecami ale kontaktu z dzieckiem. No i jeszcze jedna sprawa, myślę, że w Twojej sytuacji ważna. Dwa tygodnie szybko miną, mężowi skończy się urlop i zostaniesz sama z maleństwem. Mamę masz daleko, a teściową wręcz przeciwnie. Pomocy będziesz potrzebowała wcześniej niż jesteś w stanie sobie to wyobrazić. No, chyba że na zdjęcie szwów też pojedziesz z dzieckiem. Ja bym na Twoim miejscu teściowej nie zrażała do siebie, bo to nie leży w Twoim interesie, ale Ty zrób jak uważasz.
            • majaa Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 15.04.14, 10:12
              To po pierwsze.
              A po drugie, teściowie mogą przecież odwiedzić wnuka i synową jeszcze w szpitalu. To dla niej będzie mniejsze zamieszanie, jak przypuszczam. A potem w domu już będzie miała spokój, żeby chwilę odsapnąć, przywyknąć do nowej sytuacji i nabrać ochoty na kontakty towarzyskie.
                • totorotot Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 16.04.14, 00:06
                  Ja byłam na porodówce kilkukrotnie i jako pacjent i jako gość i nawet jako noworodek (choć tu pamięć nie sięga). I owszem, i babcie, i dziadki,i korowody krewnych, współstudenci, współpracownicy, a nawet przypadkowi przechodnie i Irek Bieleninik z tabletkami visir bez trudu wchodzili na porodówke i mamusię oraz dzieciaczka witali na nowym świecie.

                  Serio. Nawet przedszkolaki dało sie przemycać (w walizce).

                  --
                  enjoy the silence
                  • 45rtg Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 17.04.14, 23:03
                    majaa napisała:

                    > 45rtg napisała:
                    >
                    > > Chybaś w życiu nie była na porodówce.
                    >
                    > Owszem, byłam. I dlatego wiem, że odwiedziny bliskich po porodzie są na porządk
                    > u dziennym.

                    Taaa... No jeżeli moją wypowiedź zrozumiałaś jako "na porodówkach nie ma odwiedzin"...

                    • urko70 Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 23.04.14, 11:35
                      45rtg napisała:

                      > Taaa... No jeżeli moją wypowiedź zrozumiałaś jako "na porodówkach nie ma odwied
                      > zin"...

                      Istotą wypowiedzi Mai była możliwość odwiedzin w szpitalu.
                      W uzupełnieniu dopisała swoje przypuszczenie, że to będzie mniejsze zamieszanie.

                      Przypuszczenie jest słuszne ponieważ:
                      a. wizyty w szpitalu są krótsze od wizyt domowych czyli zamieszanie jest krótsze->mniejsze
                      b. coraz częściej wynajmuje się indywidualny pokój w szpitalu tym samym krótka wizyta gości stanowi jeszcze mniejszy problem.
                      c. specyfika wizyty szpitalnej jest taka że goście wchodzą i wychodzą, "gospodyni" nie musi się nimi zajmować, a w domu wręcz przeciwnie. Trzeba przygotować choćby miejsce do siedzenia, podać coś do picia zajmować się równocześnie dzieckiem i gośćmi.

                      Więc inaczej można było odebrać wypowiedź "Chybaś w życiu nie była na porodówce." ?
                      • 45rtg Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 25.04.14, 21:16
                        urko70 napisał:

                        > 45rtg napisała:
                        >
                        > > Taaa... No jeżeli moją wypowiedź zrozumiałaś jako "na porodówkach nie ma
                        > odwied
                        > > zin"...
                        >
                        > Istotą wypowiedzi Mai była możliwość odwiedzin w szpitalu.
                        > W uzupełnieniu dopisała swoje przypuszczenie, że to będzie mniejsze zamieszanie

                        I pod tymże naiwnym przypuszczeniem odpowiedziałem. Niestety przerosło ja to.

                        > Przypuszczenie jest słuszne ponieważ:

                        Jest niesłuszne, ponieważ w szpitalu zaraz po porodzie się siedzi w rozchełstanej koszuli, z gołym, cieknącym kroczem, cycem na wierzchu, ma się niewiele swoich rzeczy, nie ma się domowej swobody, kręcą się pielęgniarki, kręcą się odwiedzający do innych noworodków, przeszkadza się innym kobietom.
                        • urko70 Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 25.04.14, 21:25
                          45rtg napisała:

                          > > > Taaa... No jeżeli moją wypowiedź zrozumiałaś jako "na porodówkach n
                          > ie maodwiedzin"...
                          > >
                          > > Istotą wypowiedzi Mai była możliwość odwiedzin w szpitalu.
                          > > W uzupełnieniu dopisała swoje przypuszczenie, że to będzie mniejsze zamie
                          > szanie
                          >
                          > I pod tymże naiwnym przypuszczeniem odpowiedziałem. Niestety przerosło ja to.

                          Nie ją tylko Ciebie.
                          Odpowiedziałeś pod dwoma tezami, powinieneś lub powinnaś pod tą do której sie odnosisz.
                          Nie umiesz jasno się wyrażać.

                          > > Przypuszczenie jest słuszne ponieważ:
                          >
                          > Jest niesłuszne, ponieważ w szpitalu zaraz po porodzie się siedzi w rozchełstan
                          > ej koszuli, z gołym, cieknącym kroczem, cycem na wierzchu, ma się niewiele swoi
                          > ch rzeczy, nie ma się domowej swobody, kręcą się pielęgniarki, kręcą się odwied
                          > zający do innych noworodków, przeszkadza się innym kobietom.

                          ROTFL
                          Pogubiłeś się albo pogubiłaś.

                          BTW skąd to rozdwojenie płci pomiędzy tym co masz zadeklarowane na koncie
                          a tym jakiego rodzaju używasz?
                          Cudze konto?
                          Nie umiesz go skonfigurować?
                          Podszywasz się pod kogoś?
                        • majaa Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 07.05.14, 11:19
                          45rtg napisała:

                          > I pod tymże naiwnym przypuszczeniem odpowiedziałem. Niestety przerosło ja to.

                          big_grin Oj, chyba nie mnie przerosło big_grin... Ja wiem, że - parafrazując poetę - nie u każdego język na tyle giętki, żeby był w stanie wyrazić to, co pomyśli głowa, ale trzeba się starać, a nie mieć pretensję do innychsmile

                          > Jest niesłuszne, ponieważ w szpitalu zaraz po porodzie się siedzi w rozchełstan
                          > ej koszuli, z gołym, cieknącym kroczem, cycem na wierzchu, ma się niewiele swoi
                          > ch rzeczy, nie ma się domowej swobody, kręcą się pielęgniarki, kręcą się odwied
                          > zający do innych noworodków, przeszkadza się innym kobietom.

                          Masz całkiem szczegółowe informacje, jak na mężczyznę, choć niezupełnie ścisłe, bo o ile sobie przypominam, to odwiedziny nie następują od razu przy łóżku porodowym, tuż po przecięciu pępowiny ;D
                • urko70 Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 16.04.14, 10:44
                  45rtg napisała:

                  > > To po pierwsze.
                  > > A po drugie, teściowie mogą przecież odwiedzić wnuka i synową jeszcze w s
                  > > zpitalu. To dla niej będzie mniejsze zamieszanie, jak przypuszczam.
                  > > A potem w domu ju
                  >
                  > Chybaś w życiu nie była na porodówce.

                  Nie wiem co Ty rozumiesz pod pojęciem "porodówka".
                  Wiem natomiast, że w miejscu gdzie przez pierwsze dni po porodzie
                  przebywają kobiety z dziećmi to są odwiedzane przez najbliższych.
                  Najczęściej są to ojcowie dzieci, dziadkowie i wujkowie/ciocie.

                  Oczywiście, jak zawsze, są od tego wyjątki typu inkubatory czy inne przypadki szczególne.
          • jw.ow Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 15.04.14, 08:33
            matylda1001- proszę zacytować, gdzie napisałam że nie chce dopuścić dziecka do dziadków ? Wręcz przeciwnie. Chodzi o TERMIN wizyty. Co innego moja mama ( aczkolwiek jeżeli ma być po równo to będzie po równo- nie przyjdzie nikt) ale teściowa czy teść ? Ja bym się po prostu źle czuła psychicznie ( fizycznie wiadomo eh..), że nie mam nic przygotowanego, w mieszkaniu może super porządku nie będzie. Tak jak wspomniałam mieszkanie mamy małe więc w razie czego to ja nie mam nawet jak się swobodnie położyć. Stąd moja propozycja, by teściowie spotkali się z wnukiem na spacerze. Na zdjęcie szwów przyjdzie położna do domu więc to nie jest problem. Z reszta tak jak napisała kol.3 ja uważam, że teściowie nie mają obowiązku zajmować się wnukiem i to że przyjdą do wnuka wcale nie oznacza, że będą bardzo chętni do pomocy. Na razie to wydaje mi się, że więcej mówią o pomocy niż będą pomagać ale czas pokaże.

            talibanek_talibanek- w późniejszym czasie na pewno odwiedziny kogokolwiek będą przyjemnością ( niekoniecznie z prezentami). No ale nie od razu po porodzie.

            • matylda1001 Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 15.04.14, 13:52
              jw.ow napisał(a):

              > matylda1001- proszę zacytować, gdzie napisałam że nie chce dopuścić dziecka do
              dziadków ? Wręcz przeciwnie. Chodzi o TERMIN wizyty.<

              Co tu cytować? przecież sama napisałaś, że nie chcesz ŻADNYCH odwiedzających w czasie pierwszych dwóch tygodni. W stosunku do teściów masz takie same oczekiwania, a ja napisałam, że oni WYJĄTKOWO powinni być traktowani inaczej.

              > Co innego moja mama ( aczkolwiek jeżeli ma być po równo to będzie po równo- nie przyjdzie nikt) ale teściowa czy teść ?<

              To są ludzie tak samo bliscy dziecku jak Twoja mama.

              > Ja bym się po prostu źle czuła psychicznie ( fizycznie wiadomo eh..), że nie mam nic przygotowanego, w mieszkaniu może super porządku nie będzie. Tak jak wspomniałam mieszkanie mamy małe więc w razie czego to ja nie mam nawet jak się swobodnie położyć<

              Nie przejmuj sie tym. Teściowa tez rodziła i wie jak się czuje kobieta po porodzie. Na pewno nie będzie zbyt wymagająca.

              >Stąd moja propozycja, by teściowie spotkali się z wnukiem na spacerze<

              To nie jest dobry pomysł, uwierz mi. Oczywiście masz prawo tak zdecydować, ale musisz sobie zdawać sprawę z tego, że nie zostanie to dobrze odebrane i będzie rzutowało na Wasze dalsze kontakty.

              >Na zdjęcie szwów przyjdzie położna do domu więc to nie jest problem.<

              Teraz jeszcze nie wiesz jaką atrakcją dla Ciebie byłaby wizyta w przychodni smile

              >. Z reszta tak jak napisała kol.3 ja uważam, że teściowie nie mają obowiązku zajmować się wnukiem i to że przyjdą do wnuka wcale nie oznacza, że będą bardzo chętni do pomocy<

              Obowiązku nie mają, ale sama napisałaś, że tę pomoc deklarują. Czyli jak na razie wszystko w normie i nie ma co tego psuć. Pomoc będzie Ci potrzebna, nawet ta 14-letnia szwagierka nie raz ci się przyda, gdy synek bedzie troszkę starszy, a Ty będziesz musiała gdzieś wyjść bez niego. Z daleka to wszystko pięknie wygląda, człowiekowi sie wydaje, ze da sobie radę ze wszystkim, że jest samowystarczalny i mocny jak koń wink Tymczasem życie prędziutko to zweryfikuje. Tak wiec, jeśli ten kontakt z teściami jest dobry, to nie psuj go. Dla własnego dobra.

              >Na razie to wydaje mi się, że więcej mówią o pomocy niż będą pomagać ale czas pokaże. <

              Jeśli teraz nie dasz im szansy, to nigdy się nie przekonasz.
              • a1ma Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 15.04.14, 17:49
                > > Co innego moja mama ( aczkolwiek jeżeli ma być po równo to będzie po równ
                > o- nie przyjdzie nikt) ale teściowa czy teść ?<
                >
                > To są ludzie tak samo bliscy dziecku jak Twoja mama.

                Dziecku tak, ale nie położnicy.
                Rozumiem, że kobieta po porodzie, w kiepskiej kondycji psychofizycznej, może nie mieć ochoty na odwiedziny obcych ludzi, jakimi są teściowie. Termin "połóg" istnieje nie bez przyczyny. Też nie chciałabym przyjmować wizyty teściów leżąc w pościeli, karmiąc noworodka, nie mogąc swobodnie sie poruszać.
                I też nie miałabym problemu z wizytą własnej mamy w tej sytuacji, choć rozumiem, że w kontekście odwiedzin "u dziecka" jest to jakaś tam niesprawiedliwość. Trudno, takie są profity posiadania córki zamiast syna wink

                --
                chez alma
                • matylda1001 Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 15.04.14, 23:52
                  a1ma napisała:

                  > Dziecku tak, ale nie położnicy. Rozumiem, że kobieta po porodzie, w kiepskiej kondycji psychofizycznej, może nie mieć ochoty na odwiedziny obcych ludzi, jakimi są teściowie.<

                  No, jeśli się zakłada, że teściowie są obcymi ludźmi, to wszystko jasne. Tylko że takie podejście leży u podłoża większości konfliktów rodzinnych.
                  • malinowa031 Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 17.05.14, 14:54
                    a wymuszanie zgody na wizyty, czy nawet wpraszanie się jest ok? Dziwne podejście. Nieważne, że dziewczyna będzie po porodzie, obolała strasznie i jeszcze nie przystosowana do sytuacji, ale MUSI przypodobać się teściom, bo przecież są najważniejsi, bo będą konflikty... Śmieszne takie podejście. Zero własnego zdania, byle wszyscy wkoło byli zadowoleni
              • 45rtg Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 15.04.14, 21:32
                matylda1001 napisała:

                > > Ja bym się po prostu źle czuła psychicznie ( fizycznie wiadomo eh..), że
                > nie mam nic przygotowanego, w mieszkaniu może super porządku nie będzie. Tak ja
                > k wspomniałam mieszkanie mamy małe więc w razie czego to ja nie mam nawet jak s
                > ię swobodnie położyć<
                >
                > Nie przejmuj sie tym. Teściowa tez rodziła i wie jak się czuje kobieta po porod
                > zie. Na pewno nie będzie zbyt wymagająca.

                Jak można być tak bezczelnym żeby twierdzić do tego stopnia nie tylko bezpodstawne, ale też nagminnie sprzeczne z praktyką rzeczy?
                • nchyb Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 15.04.14, 21:40
                  > > Nie przejmuj sie tym. Teściowa tez rodziła i wie jak się czuje kobieta po porod
                  > > zie. Na pewno nie będzie zbyt wymagająca.

                  > Jak można być tak bezczelnym żeby twierdzić do tego stopnia nie tylko bezpodsta
                  > wne, ale też nagminnie sprzeczne z praktyką rzeczy?

                  uważasz więc może, że wiara w to, że teściowa przeżyła poród - jest bezczelna, bezpodstawna i sprzeczna z praktyką? dlaczego, przecież nie każda teściowa adoptowała swojego syna... wink
                  • 45rtg Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 15.04.14, 22:16
                    nchyb napisała:

                    > > > Nie przejmuj sie tym. Teściowa tez rodziła i wie jak się czuje kobi
                    > eta po porod
                    > > > zie. Na pewno nie będzie zbyt wymagająca.
                    >
                    > > Jak można być tak bezczelnym żeby twierdzić do tego stopnia nie tylko bez
                    > podsta
                    > > wne, ale też nagminnie sprzeczne z praktyką rzeczy?
                    >
                    > uważasz więc może, że wiara w to, że teściowa przeżyła poród - jest bezczelna,
                    > bezpodstawna i sprzeczna z praktyką? dlaczego, przecież nie każda teściowa adop
                    > towała swojego syna... wink

                    Nie ma to jak dobry głodny kawałek, co? Prawdą jest tylko to, że teściowa też rodziła. Cała reszta to w najlepszym przypadku naiwne życzenia, a nierzadko ewidentne łgarstwa.
                    • nchyb Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 16.04.14, 05:32
                      > odziła. Cała reszta to w najlepszym przypadku naiwne życzenia, a nierzadko ewid
                      > entne łgarstwa.

                      jednym słowem - wyrazy współczucia z powodu teściowej, to pewnie zła kobieta była
                      ale nie każdy ma tak źle jak Ty
                      jak to piszą, często (oczywiście bywają wyjątki) miewa się takich teściów na jakich się zasłuży, bo często ciągnie swój do swego, a panowie ponoć lubują się w wybieraniu partnerek podobnych mentalnie do swoich matek smile
                      dla mnie stąd pociecha, chyba nie będą tak wredna (jak ta z Twoich wspomnień) w przyszłości, bo moje teściowe nie były i nie są
                      ale Twoim synowym to może już dziś współczuć? czy masz tylko córki?
                    • matylda1001 Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 16.04.14, 14:09
                      nchyb napisała:

                      > no pewnie miała (ma) wredną teściową i przeniosła to na ogół męskich matek smile
                      na pociechę dodam, że naprawdę niektóre rodziły i pamiętają jak to jest smile <

                      45rtg to facet, gdzieś tu pisał, że ma żonę. Tak więc w kwestii porodów ma raczej mizerne doświadczenie. Wychował podobno czwórkę dzieci, 24/7/365. ale też chyba troche teoretycznie, bo chociażby na osiem godzin dziennie do pracy wychodzić musiał, a skoro dzieci jest czwórka, to mozliwe, że i na dłużej. Z moich obserwacji wynika, że mężczyźni chętnie opowiadają dowcipy o teściowych, żalą się do kumpli, popyszczą sobie na forum, ale to tak jakoś pół żartem, pół serio. Na obiadki do teściowych chodzą chętnie, bo teściowe przeważnie gotują lepiej od młodych żon, a przynajmniej przez sentyment, bo obiadek teściowej jest bardziej podobny do tego, co gotowała mamusia smile Jedyną wadą teściowych jest to, że już nie są (wizualnie) tak atrakcyjne dla młodych mężczyzn, jak ich córki. W każdym razie wszystko to jest jakieś takie nieszkodliwe. Natomiast prawdziwa wrogość występuje często w relacjach synowa - teściowa. Tu, jeśli się nie polubią od razu, nie ma szansy na dobre układy w przyszłości, może byc tylko coraz gorzej. Młode kobiety po założeniu własnej rodziny często powielają model wyniesiony z rodzinnego domu. Jeśli same miały babcię (matka matki) i babkę (matka ojca), to uważają, że tak jest prawidłowo. Jeśli dominująca była matka, to uważają, że miejsce młodego męża jest pod pantoflem. Jeśli w domu rządził ojciec, to poddają się młodemu tyranowi bez szemrania. I tak z pokolenia na pokolenie...
                      • 45rtg Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 17.04.14, 23:14
                        matylda1001 napisała:

                        > nchyb napisała:
                        >
                        > > no pewnie miała (ma) wredną teściową i przeniosła to na ogół męskich mate
                        > k smile
                        > na pociechę dodam, że naprawdę niektóre rodziły i pamiętają jak to jest smile 
                        > 0;
                        >
                        > 45rtg to facet, gdzieś tu pisał, że ma żonę. Tak więc w kwestii porodów ma racz
                        > ej mizerne doświadczenie.

                        Ty to chyba pochodzisz z rodziny gdzie normą jest facet, co w czasie porodu chleje wódę z kolegami i fantazjuje jak to on będzie chodził z synem na mecze. A jak się urodzi córka to chleje dwa razy dłużej z żałoby.

                        > Wychował podobno czwórkę dzieci, 24/7/365. ale też ch
                        > yba troche teoretycznie, bo chociażby na osiem godzin dziennie do pracy wychodz
                        > ić musiał, a skoro dzieci jest czwórka, to mozliwe, że i na dłużej. Z moich obs

                        No tak. Wkopujesz się coraz bardziej. Z jakiej paki miałbym siedzieć w robocie ponad etat? Zwłaszcza że mam rodzinę? Czyżby Ci się odezwały wzorce po tatuśku? Współczuję patologicznej rodziny, ale to nie jest norma.

                        > erwacji wynika, że mężczyźni chętnie opowiadają dowcipy o teściowych, żalą się
                        > do kumpli, popyszczą sobie na forum, ale to tak jakoś pół żartem, pół serio. Na
                        > obiadki do teściowych chodzą chętnie, bo teściowe przeważnie gotują lepiej od
                        > młodych żon, a przynajmniej przez sentyment, bo obiadek teściowej jest bardziej

                        Boszszsz, jakie to jest głupie... Kobieto, Ty masz wyniesiony z domu wzorzec misia, a nie mężczyzny. Jak Cię ojciec nauczył takiego wzorca to chyba żona mu buty sznurowała przed wyjściem z domu i sprawdzała czy umył zęby, "bo on taki niezaradny, zginąłby beze mnie"...
                        Nawiasem mówiąc moja teściowa nie żyje już od dość dawna. A w kawałach o teściowych nie gustuję. Zostawiam to ludziom Twojego pokroju.

                        > podobny do tego, co gotowała mamusia smile Jedyną wadą teściowych jest to, że już
                        > nie są (wizualnie) tak atrakcyjne dla młodych mężczyzn, jak ich córki. W każdy
                        > m razie wszystko to jest jakieś takie nieszkodliwe. Natomiast prawdziwa wrogość
                        > występuje często w relacjach synowa - teściowa. Tu, jeśli się nie polubią od r
                        > azu, nie ma szansy na dobre układy w przyszłości, może byc tylko coraz gorzej.

                        Ech, jak się niuńka bez doświadczenia życiowego dorwie do sadzenia mundrości rzyciowych, to to zawsze widać.

                        > Młode kobiety po założeniu własnej rodziny często powielają model wyniesiony z
                        > rodzinnego domu. Jeśli same miały babcię (matka matki) i babkę (matka ojca), to
                        > uważają, że tak jest prawidłowo. Jeśli dominująca była matka, to uważają, że m
                        > iejsce młodego męża jest pod pantoflem. Jeśli w domu rządził ojciec, to poddają
                        > się młodemu tyranowi bez szemrania. I tak z pokolenia na pokolenie...

                        To jedno jest prawdziwe. Dlatego tradycja Twojej rodziny jest tak boleśnie oczywista.
                        • matylda1001 Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 18.04.14, 02:15
                          45rtg napisała:

                          >Ty to chyba pochodzisz z rodziny gdzie normą jest facet, co w czasie porodu chleje wódę z kolegami i fantazjuje jak to on będzie chodził z synem na mecze. A jak się urodzi córka to chleje dwa razy dłużej z żałoby.<

                          smile Facet w czasie porodu chleje wódę? O porodzie to Ty masz takie samo pojęcie jak ja o wojnie w Wietnamie. Też widziałam, w telewizji smile

                          > Z jakiej paki miałbym siedzieć w robocie ponad etat? Zwłaszcza że mam rodzinę? <

                          Właśnie dlatego, że masz wielodzietną rodzinę. Ale Ty pewnie z tych, którzy wyznają zasadę, że co Bóg da to ksiądz ochrzci, a dobrzy ludzie pomogą wychować. Pomoc społeczna, darmowe obiadki w szkole i jakoś leci.

                          > Boszszsz, jakie to jest głupie... Kobieto, Ty masz wyniesiony z domu wzorzec misia, a nie mężczyzny. Jak Cię ojciec nauczył takiego wzorca<

                          smile Znowu mój ojciec? Czy Ty nie potrafisz trzymać się tematu? Mój ojciec, moja patologiczna rodzina, pochodzę z rodziny gdzie normą było chlanie, ludzie mojego pokroju, tradycja mojej rodziny... Mam dosyć Ciebie i Twoich idiotycznych wywodów.
                              • totorotot Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 18.04.14, 12:16
                                Hm, zastanówmy się. Wszystkim wszyscy odpowiadają za wyjątkiem jednej osoby, która wszystkich zaczepia i wszystkim dogaduje. Nie zauważyłas, że w tym wątku tylko Ty jesteś z wszystkimi "w opozycji"? Każden jeden Twój post to celna (w Twoim mniemaniu) i naładowana złą energią, złośliwością "riposta".

                                Powiedz komuś coś miłego. Potrafisz?

                                --
                                A.D.I.D.A.S.
                            • 45rtg Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 18.04.14, 22:37
                              a1ma napisała:

                              > Matyldo, chyba nie ma sensu odpowiadać temu osobnikowi, bo poziom, jaki zapreze
                              > ntował w ostatnim poście to dno kompletne. Jak komuś brak argumentów, to stosuj
                              > e argument siły.

                              Zdemaskowanie patologicznych wzorców wyniesionych przez Matyldę z rodzinnego domu nazywasz argumentem siły? Owszem, to było mocne i jak widać celne uderzenie, ale tak to bywa w dyskusji.

                              A bajki o tym że się nie ustosunkowała merytorycznie bo z takimi jak ja się nie gada to wciskaj komu innemu. W odgryzanie się wkłada wystarczająco dużo energii, żeby tam zamieścić sprostowania - gdyby jakieś były możliwe.
                            • matylda1001 Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 19.04.14, 02:05
                              a1ma napisała:

                              > Matyldo, chyba nie ma sensu odpowiadać temu osobnikowi, bo poziom, jaki zaprezentował w ostatnim poście to dno kompletne. Jak komuś brak argumentów, to stosuje argument siły.<

                              Masz rację, dzięki smile Przedstawił się i wystarczy, a na przeszczekiwanie się z takim szkoda czasu.
                          • 45rtg Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 18.04.14, 22:34
                            matylda1001 napisała:

                            > 45rtg napisała:
                            >
                            > >Ty to chyba pochodzisz z rodziny gdzie normą jest facet, co w czasie porod
                            > u chleje wódę z kolegami i fantazjuje jak to on będzie chodził z synem na mecze
                            > . A jak się urodzi córka to chleje dwa razy dłużej z żałoby.<
                            >
                            > smile Facet w czasie porodu chleje wódę? O porodzie to Ty masz takie samo pojęcie
                            > jak ja o wojnie w Wietnamie. Też widziałam, w telewizji smile

                            Boszsz, co za bełkot. To w końcu dziwi Cię facet chlejący z kumplami podczas gdy żona rodzi, czy facet który był osobiście przy kilku porodach własnych dzieci, hę? Może byś tak sama ze sobą uzgodniła?

                            Zresztą, czego to mi się zachciewa? Przecież Ty nie napisałaś ani jednego merytorycznego postu, tylko albo plujesz jadem na kobiety które nie chcą robić za pajaca do oglądania, albo odgryzasz się jak szczerbaty na sucharach kiedy ktoś Ci to wytknie.

                            > > Z jakiej paki miałbym siedzieć w robocie ponad etat? Zwłaszcza że mam rod
                            > zinę? <
                            >
                            > Właśnie dlatego, że masz wielodzietną rodzinę. Ale Ty pewnie z tych, którzy wyz
                            > nają zasadę, że co Bóg da to ksiądz ochrzci, a dobrzy ludzie pomogą wychować. P
                            > omoc społeczna, darmowe obiadki w szkole i jakoś leci.

                            Pomoc społeczna? No, najbliższy pracy bankomat mam w budynku MOPS, to faktycznie chadzam tam po pieniądze suspicious Najbliższy pracy, w której zarabiam spokojnie jedną połowę całkiem komfortowego budżetu domowego. Drugą połowę oczywiście zarabia moja żona. I mamy z tego na wakacje dwa razy do roku, sushi i jazdę konną.

                            > > Boszszsz, jakie to jest głupie... Kobieto, Ty masz wyniesiony z domu wzor
                            > zec misia, a nie mężczyzny. Jak Cię ojciec nauczył takiego wzorca<
                            >
                            > smile Znowu mój ojciec? Czy Ty nie potrafisz trzymać się tematu? Mój ojciec, moja
                            > patologiczna rodzina, pochodzę z rodziny gdzie normą było chlanie, ludzie moje
                            > go pokroju, tradycja mojej rodziny... Mam dosyć Ciebie i Twoich idiotycznych wy
                            > wodów.

                            Czyli trafiłem. Nie udzielasz żadnej odpowiedzi, za to gwałtownie a gołosłownie protestujesz przeciwko stwierdzaniu dość oczywistych faktów. Nie mogłaś lepiej potwierdzić moich, jak się okazuje słusznych, domysłów. Dzieciństwo i wychowanie bardzo po człowieku widać, nie jesteś wyjątkiem.
                        • a1ma Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 18.04.14, 13:50
                          45rtg napisała:

                          > Ty to chyba pochodzisz z rodziny gdzie

                          > Czyżby Ci się odezwały wzorce po tatuśku?
                          > Współczuję patologicznej rodziny, ale to nie jest norma.

                          > Boszszsz, jakie to jest głupie... Kobieto, Ty masz wyniesiony z domu wzorzec

                          > Zostawiam to ludziom Twojego pokroju.

                          > Ech, jak się niuńka

                          > Dlatego tradycja Twojej rodziny jest

                          Klasa.

                          --
                          chez alma
                        • ania7920 Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 13.05.14, 11:09
                          osz kurde mam ten sam problem . Człowiek znajduje się w nowej, początkowo trudnej sytuacji a najbliżsi zamiast pomóc to na kawkę chcą wpadać i tu cytat jak tylko wyjdziesz ze szpitala przyjedziemy na kawę i zobaczyć dziecko. Kto by o kawie wtedy myślał
                  • 45rtg Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 17.04.14, 23:04
                    matylda1001 napisała:

                    > 45rtg napisała:
                    >
                    > > Jak można być tak bezczelnym żeby twierdzić do tego stopnia nie tylko bez
                    > podstawne, ale też nagminnie sprzeczne z praktyką rzeczy?<
                    >
                    > A jak w/g Ciebie jest w praktyce?

                    Poczytaj sobie choćby emamę, to zobaczysz jak może wyglądać praktyka.
        • agra1 Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 15.04.14, 14:18
          nie przejmuj sie tak cesarką, nie zawsze jest tak nieprzyjemnie. PRzeżyłam dwie, dobę później zaczynałam wstawać. Początek boli jak cholera, za drugim razem od razu odmówiłam próby bez dodatkowego tramalu, ale szybko mija. Potem jesteś słaba jak nowonarodzony kociak, bo to jednak poważna operacja, ale do przeżycia smile
          --
          Mój blog
    • talibanek_talibanek Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 14.04.14, 21:56
      masz rację, że pierwsze dni - 1-2 tygodnie są dla Was, ale też dla najbliższej rodziny. Musisz zrozumiec, że oni są ciekawi malucha i z reguły zachowują się bardzo delikatnie, nie siedzą godzinami, sami sobie robią herbatę - tak było u nas. wpuściłabym, sama zobaczysz, że to będzie przyjemność, jak ktoś do Was wpadnie z jakimś drobiazgiem dla dziecka.
    • totorotot Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 15.04.14, 08:49
      Nie czytam nawet odpowiedzi, bo połowa z nich to już pewnie babcię, ktore się w tej roli obsadza i Cię zjedzą.

      Powiem tak: rodzina, ktora nie potrafi zrozumieć, że nie jest mile widziana w tej chwili, uprawia chamstwo.

      Na: ale tylko na chwileczkę, odpowiedz: nie da rady, nawet na chwileczkę, ja do was zadzwonię, albo odezwijcie się za miesiąc.

      Jeśli jakiś prostak pojawi się mimo to, po prostu nie wpuszczać.

      Nie ma nic złego, że jednych gości chcesz, innych nie, np. teściowa za miesiąc, mimo że nię jest to symetryczne, bo matkę wpuscisz. Drugą babcia może zobaczyć dziecko na spacerze, zgodnie z Twoją propozycją.
      Dziecko i matka to nie małpy w cyrku, aby pociotki robiły sobie niedzielna rozrywkę ich kosztem. Zawsze mogą iść do zoo.

      --
      Uuups, sorry drogie gnoje, fakt:
      jesteście przy KK równi goście. (anorektycznazdzira)
      • jw.ow Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 15.04.14, 10:18
        he he no u mnie będzie na pewno jak w zoo. Ja nie mam kompletnie doświadczenia z niemowlakami, mąż ma większe i myslę że przez te pierwsze tygodnie będzie dla mnie mentorem he he smile Niby mówią, że to przychodz kobiecie naturalnie ale póki co to w to nie wierzę tongue_out
    • praktyczna Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 15.04.14, 12:45

      jw.ow napisał(a):

      > Niedługo rodzę. Po porodzie nie chcę, by ktoś odwiedzał mnie i moje dziecko. Mą
      > ż będzie miał urlop i po prostu chcemy te 2 tygodnie spędzić w spokoju razem i
      > jakoś ,,ogarnąć" temat. Ewentualnie podczas spaceru spotkać się na chwilę, by r
      > odzina mogła dziecko zobaczyć ,,na żywo".

      nie gniewaj sie - ale z tesknota czekam na to bys urodzila.
      Nie wiedzialam, ze rodzenie dziecka moze takie straszne problemy towarzyskie za soba niesc ..
      Musisz sie cholernie nudzic szukajac sobie takich problemow, ktore "moga" zaistniec w niedalekiej przyszlosci.
      W jednym watku nie chcesz siedziec w domu tylko podrozowac po okolicy i odwiedzac kolezanki z psami a w drugim watku nei chcesz widziec nikogo w domu bo bedziesz zmeczona, zle wygaldala itp.
      ja nie weim jak nasi przodkowie to przezyli majac po kilkoro dzieciakow w domu...

      forum.gazeta.pl/forum/w,10226,150405885,150405885,kolezanka_i_jej_pies_czy_mam_prawo_.html
      --
      Bądźmy wdzięczni idiotom. Gdyby nie oni, reszta nigdy nie osiągnęłaby sukcesu.
      • jw.ow Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 15.04.14, 13:00
        Ty ty wątków po porstu nie rozumiesz smile Czy ja napisałam, że od razu na drugi dzień po porodzie pójdę do koleżanki ktora ma psa ? Przecież dziecko bedę mieć całe życie a nie tylko przez 2 tygodnie. No i jak dla mnie jest róznica, czy ktoś jeden dzień po porodzie przychodzi do mnie oczekując gościny i wpraszając się , czy ja jadę już minimum kilkutygodniowym dzieckiem w odwiedziny do kogoś, kto mnie zaprosił.
        • totorotot Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 15.04.14, 13:04
          Nie masz się po co tłumaczyć.Po prostu przestaw się na myślenie: ma być tak jak ja chcę. To dla dobra dziecka. Naprawdę, skwaszona, ustępująca wszystkim włażącym jej na głowę ludziom kobieta NIE jest dobrą matką.
          Przestań myśleć, co ludzie pomyślą. Bo oni mają w tyłku, co *Ty* sobie pomyślisz, byleby tylko zaspokoić swoje widzimisię, byle tylko sobie zrobić dobrze-kosztem dziecka i jego matki.



          --
          A.D.I.D.A.S.
          • nchyb Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 15.04.14, 19:50
            > Nie masz się po co tłumaczyć.Po prostu przestaw się na myślenie: ma być tak jak
            > ja chcę

            nieśmiało tylko przypomnę, ze autorka wątku nie jest samotną mamusią, ale ma partnera/męża i dobrze by było, gdyby myślała - ma być tak jak MY chcemy...
            bo inaczej już wkrótce może nie być ICH, a tylko ONA...
            • totorotot Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 15.04.14, 20:47
              >
              > nieśmiało tylko przypomnę, ze autorka wątku nie jest samotną mamusią, ale ma pa
              > rtnera/męża i dobrze by było, gdyby myślała - ma być tak jak MY chcemy...

              Tak, tak, oczywiście, ale to ona jest po porodzie, nie mężuś.
              Jeśli mężuś nie potrafi robić co mu żona każe tylko co mu mamusia każe, to lepiej nie mieć takiego mężusia.

              --
              There's a place in the sun where there is love for everyone
              • nchyb Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 15.04.14, 21:00
                jeśli mężuś ma robić co żonka każe, to nie wróżę długiego związku...
                ale tej wiedzy nabiera sie z wiekiem i doświadczeniem, więc młodziutkie mężatki i świeżo upieczone mamusie nie zawsze to wiedzą
                przy drugim związku może będzie lepiej... wink
                tylko pierwszego dziecka żal...
                • totorotot Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 15.04.14, 21:22
                  Jestem już żonusią ponad dziesięć latek (wliczając okres narzeczeństwa) kwestie mojego zdrowia kontra rozrywki rodziny męża mam już przerobione: otóż mają czlowieka w pompie. Tamże wylądowali wobec powyższego w hierarchii mojego liczenia się z nimi a i mąż musial się dostosować. Zawsze może zawrzeć wszak związek małżeński ze swoim bratem i spędzać z nim każdą wolną chwilę w zdrowiu i - naturalnie - chorobie.

                  --
                  A.D.I.D.A.S.
                  • nchyb Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 15.04.14, 21:30
                    niektórym rola kapcia pasuje, może dociągniecie jak Dulscy długo i radośnie smile
                    miłej zabawy w udany związek
                    pozostanę przy swoim partnerstwie a nie gospodarce nakazowej,a ty pozostań przy swojej
                    ale to już bardziej na wątek o życiu rodzinnym i tresurze współmałżonka, niż na sv...
                    • totorotot Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 16.04.14, 00:30
                      nchyb napisała:
                      > niektórym rola kapcia


                      Chyba trochę za mocno machasz językiem markując szermierkę słowną.

                      Jasne przedstawienie swojego stanowiska mężowi w temacie odwiedzin, czyli jasny komunikat: nie, nie życzę sobie najazdu będąc w ostatnich dniach ciąży nie jest dulszczyzna. Męża otwarcie oczu, zrozumienie-w końcu-żony nie jest kapciowaniem, a szacunkiem dla kochanej osoby.

                      Polecam kiedyś spróbować, także jako adresat.

                      --
                      Uuups, sorry drogie gnoje, fakt:
                      jesteście przy KK równi goście. (anorektycznazdzira)
                  • matylda1001 Re: nie chce odwiedzin ( noworodek w domu) 15.04.14, 23:22
                    totorotot napisała:

                    > Jestem już żonusią ponad dziesięć latek (wliczając okres narzeczeństwa) <

                    smile To teraz już okres narzeczeństwa wlicza się do stażu małżeńskiego? To widocznie tak samo jak do okresu wykonywania kary pozbawienia wolności wlicza się czas pobytu w areszcie śledczym.