Dodaj do ulubionych

Prezent-pieniądze na weselu

20.05.14, 08:09
Przyznam, że "natchnęła" mnie trochę dyskusja w sąsiednim wątku, ale nad sprawą, którą chcę poruszyć, już dawno myślałam.
W naszym kraju jest przyjęte / ew. w pełni akceptowane, że gdy państwo młodzi organizują wesele, to otrzymują prezenty w kopercie. Nie mówię, że na każdym weselu, ale na większości. Z reguły wygląda to tak, że młodzi otwarcie mówią, że najlepsze byłyby pieniądze albo też dyskretnie dają to do zrozumienia potencjalnym gościom.
Pamiętam, że nawet gdy byłam nastolatką, coś mnie raziło w tych prezentach-pieniądzach, tylko nie umiałam powiedzieć, co.
Czy nie wydaje się Wam, że prezenty-pieniądze jako zwyczaj są zaprzeczeniem savoir vivre'u? Prezent oznacza, że darczyńca postarał się, pomyślał o obdarowanym (co lubi, na czym mu zależy, co mu się spodoba itp.), pieniądze są w tym sensie zaprzeczeniem.

Ale najbardziej odstręcza mnie w tym zwyczaju to, że jest to jakiś rodzaj fałszu: bo tak naprawdę wszyscy wiedzą, że większość zapożycza się, żeby zrobić wesele i liczy na to, że chociaż połowa się zwróci (np. 20 tys. z 40).
Dlaczego zatem sugerowanie kasy-prezentu oraz dawanie go na wesele "uchodzi" i jest zgodne z savoir vivre'm, a nikomu nie przyszłoby do głowy organizować w ten sposób, tj. na częściowy koszt gości, np. urodzin czy imienin?
Jeśli organizuję urodziny, robię to np. w lokalu, droższym lub tańszym, z takimi czy innymi potrawami, w zależności od tego, na co mnie stać, a goście przynoszą drobne prezenty; biorąc je, nie oczekuję nie wiadomo czego, bo prezent ma tu wymiar symboliczny, i nie będzie dla mnie dramatem, że dostanę, załóżmy 2 identyczne książki - właśnie dlatego, że zrobiłam coś, na co mnie stać, i najważniejsza jest zabawa z gośćmi, a nie fakt, czy i na ile to się zwróci.
Natomiast wesela w naszym kraju są ewidentnie ponad stan, i dlatego wynika z tego coś tak (moim zdaniem) patologicznego, jak prezenty-kasa, totalnie sprzeczne (też wg mnie) z savoir vivre'm.
Edytor zaawansowany
  • claratrueba 20.05.14, 09:33
    Zwyczaj prezentów- kopert funkcjonuje niezależnie od s-v. Jak parę innych zwyczajów (np. żarty primaaprilisowe). I nie jest czysto polskim wynalazkiem- przypomnij sobie scenę wesela Connie Corleone w "Ojcu chrzestnym"- państwu młodym czy też ich rodzicom raczej na "zwrocie wydatków" nie zależało.
    Ma swoje historyczne uzasadnienie z czasów gdy lud ubogi posługiwała się niewielką ilością przedmiotów, wiele wykonywanych było we własnym zakresie (lub nawet na sprzedaż by zdobyć cenną a trudno dostępną gotówkę) więc "przedmioty" nie były cenione. Bogatsze warstwy dawały prezenty rzeczowe, bo gotówka jako dostępna cennym prezentem nie była.
    Analogicznie, w czasach komunistycznych, gdy pieniądze w portfelach były tylko o ich wymianę na dobra materialne było trudno- cenione i dawane były odkurzacze, żelazka, maszyny do szycia itd. czyli dobra deficytowe. Nikt nie martwił się otrzymaniem kilku sztuk wyrobu bo łatwo go sprzedał, miał gotowy prezent, który kogoś rzeczywiście ucieszył albo trzymał w tapczanie jak pierwszy odkurzacz się zepsuje a kupno będzie trudne.
    Obecnie pieniądze stały się prezentem przydatnym i praktycznym, którego nie trzeba będzie wystawiać na allegro w aukcjach bez ceny minimalnej (niemało "wymyślnych" prezentów ślubnych tak kończy) bo nijak się mają do potrzeb nowożeńców.
    Dla dalszej rodziny, która niewiele wie o owych potrzebach, a jednocześnie chce się zrewanżować za zabawę jest to zwyczaj bardzo ułatwiający życie- nie ma niepokoju, że prezent leży w piwnicy czy na strychu (jeśli młodzi mają takie pomieszczenia).
    Natomiast to nie jest takie proste z "robieniem na co stać". Bo okazałoby się, że 90% polaków to stać na obiad dla kilkunastu osób a po prostu chcą by rodzina miała okazję się spotkać w większej liczbie, pobawić, poznać członków rodziny dalszej. Z czego korzystają lokale bezczelnie windując ceny. I koło się zamyka.
  • baba67 20.05.14, 10:09
    Same pieniadze jako prezent bylyby nawet i do przyjecia ze wzgledu na rzeczywista praktycznosc gdyby nie 'taksa"-teraz zdaje sie to 500 od pary.Dla mnie to bardzo duzo.
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • claratrueba 20.05.14, 10:24
    Babo, to obiektywnie bardzo dużo. Nawet w porównaniu z balami w bardzo luksusowych lokalach.
    Tylko, że tu coś jest nie tak z "narzucaniem" tej taksy przez, jak mniemam, zamożnych i/lub lubiących się pokazać. Nie można nikomu narzucać ile ma dać, jakiej wartości ma być prezent. Ma być tyle, ile dla tej osoby nie jest wyrzeczeniem zbyt dużym. Myślę, że stąd koperta.
  • baba67 20.05.14, 10:33
    Oczywiscie .I dlatego mnie wykreca kiedy o tym mysle, ze WYPADA , bo przeciez WSZYSCY tak daja , a jesli ich nie stac nie przyjezdzaja(albo daja pusta koperte przypadki patologiczne).Jesli nie dam co najmniej talerzykowego to WYKORZYSTAM organizatorow.Kiedys nikt w tych kategoriach nie myslal.
    jak to przerwac, co z tym obledem zrobic?Pisac na zaproszeniu TAKSA NIE OBOWIAZUJE?
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • claratrueba 20.05.14, 11:14
    .Jesli nie dam co najmniej talerzykowego to WYKORZYSTAM
    > organizatorow.Kiedys nikt w tych kategoriach nie myslal.

    I teraz chyba nie jest to "myślenie obowiązujące". Między pustą kopertą a pięcioma stówami jest pewien hm, wybór.
    To nie jest tak, że taksa obowiązuje. To ludzie narzucają ja sobie w ramach po prostu- konformizmu- "tyle co inni". A lokale wiedząc, na ile można skubnąć, nie żałują sobie - rośnie "taksa"- rośnie cena.
  • baba67 20.05.14, 11:19
    No wlasnie, dobrze to ujelas" tyle co inni"a inni daja tyle co inni .Widzialas ten zarcik Raczkowskiego o mrowkach? W wiekszosc tych innych nie daje tyle ile moze tylko daje bo inni. To jest wlasnie ten obled.
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • chris1970 20.05.14, 11:22
    Pieniądze są dobrym prezentem, ponieważ obdarowany może za nie sobie nabyć to czego potrzebuje. W USA jest zwyczaj wystawiania listy prezentów i każdy może za niego zapłacić w tym sklepie. Po ślubie młodzi odbierają prezenty ze sklepu. Te, które zostały przez gości opłacone.
    U nas króluje gotówka. Ma to swoje dobre i złe strony. Przekrój zawartości jest różny. Na ile ktoś chce i może obdarować młodych. U mnie w rodzinie na ostatnim weselu w kopertach pojawiały się koperty z warartością oprócz wysokich sum, również takie, gdzie był banknot 50 złotowy. Na przyjęciu weselnym było dużo przyjaciół, młodych prosto po studiach, więc trudno oczekiwać żeby było inaczej, tym bardziej, że młodzi zrzucili się na plakat ze zdjęciem młodych na trasie przejazdu z domu do kościoła. Ale też były koperty z pociętymi gazetami w środku.
    Znam też przypadek, gdzie młodzi zażyczyli sobie, aby goście nie kupowali im prezentów ani kwiatów, a kupili zabawki. Młodzi w trakcie wesela, zamiast na sesję zdjęciową, zawieźli zabawki do domu dziecka. Można? Można.

    Myślę, że ten obłęd powoli się przerywa. Coraz więcej ludzi młodych decyduje o sobie i nie urządza wesel - spędów ulegając naciskom rodziny, tylko wybiera uroczysty obiad w restauracji z najbliższą rodziną / przyjaciółmi. To mi się bardzo podoba, bo krawiec kraje na ile materii staje a i inni nie są zobowiązani do zestawu obowiązkowego (z kultowego filmu kawa i wuzetka, bo bijemy się o złotą patelnię).
  • anderikka 20.05.14, 15:25
    chris1970 napisał:
    > zego potrzebuje. W USA jest zwyczaj wystawiania listy prezentów i każdy może za
    > niego zapłacić w tym sklepie. Po ślubie młodzi odbierają prezenty ze sklepu. T
    > e, które zostały przez gości opłacone.

    Tu mamy jednak do czynienia z prezentami (tyle że w specyficznej - ale praktycznej - opcji płacenia). Gośc nie ma poczucia, że dorzucił się do imprezy.

    > Myślę, że ten obłęd powoli się przerywa. Coraz więcej ludzi młodych decyduje o
    > sobie i nie urządza wesel - spędów ulegając naciskom rodziny, tylko wybiera uro
    > czysty obiad w restauracji z najbliższą rodziną / przyjaciółmi. To mi się bardz
    > o podoba, bo krawiec kraje na ile materii staje a i inni nie są zobowiązani do
    > zestawu obowiązkowego (z kultowego filmu kawa i wuzetka, bo bijemy się o złotą
    > patelnię).

    Owszem, też to obserwuję. "krawiec kraje na ile materii staje" - o to mi właśnie chodzi, bo polskie wesela jako zjawisko to nadal "zastaw się, a postaw się" w najczystszej postaci.
  • margonik 20.05.14, 16:45
    > Gośc nie ma poczucia, że dorzucił się do imprezy.

    Uważam, że naprawdę sztucznie stwarzasz problem.
    Nie chesz mieć takiego poczucia, to po prostu nie dajesz koperty...
    Wzamian kupujesz piękny komplet pościeli, czy zastawę kawową....
    A możesz też kupić wazon lub paterę za <100 zł.
  • anderikka 20.05.14, 17:15
    margonik napisała:

    > Nie chesz mieć takiego poczucia, to po prostu nie dajesz koperty...
    > Wzamian kupujesz piękny komplet pościeli, czy zastawę kawową....
    > A możesz też kupić wazon lub paterę za <100 zł.

    Hehe, tak zrobiłam kiedyś, studiowałam i nie było mnie stać na konkretniejszą kwotę (ale wszyscy inni dawali pieniądze, zresztą zostało to oficjalnie powiedziane przez młodych - że to chcą najchętniej).

  • matylda1001 21.05.14, 01:09
    anderikka napisała:

    > Hehe, tak zrobiłam kiedyś, studiowałam i nie było mnie stać na konkretniejszą kwotę (ale wszyscy inni dawali pieniądze, zresztą zostało to oficjalnie powiedziane przez młodych - że to chcą najchętniej). <

    Skoro woleli pieniądze, to trzeba im było dać pieniądze, proste. Mnie zawsze zastanawia to, że ludzie, których nie stać na konkretniejszą sumę (cokolwiek miałoby to znaczyć) i się tego wstydzą, chcąc to jakoś zatuszować, przynoszą drobny prezent rzeczowy, który przecież bardziej rzuca się w oczy i pozostaje w pamięci, niż kolejna koperta z zawartością 100zł. Jeżeli młodzi dostaną 10 kopert po 100zł, to kupią sobie, powiedzmy, łóżko. Lepsze to niż 10 kompletów pościeli jeśli jeszcze łóżka nie mają.
  • anderikka 21.05.14, 08:42
    matylda1001 napisała:
    > Skoro woleli pieniądze, to trzeba im było dać pieniądze, proste. Mnie zawsze za
    > stanawia to, że ludzie, których nie stać na konkretniejszą sumę (cokolwiek miał
    > oby to znaczyć)

    Nie włożę do koperty 50 czy 70 złotych, to jest chyba zrozumiałe. A propos: to, na co mnie stać i dlaczego kupię prezent ( i mniej więcej jaki) ustaliłam otwarcie z młodymi.
    Panna młoda to była bardzo bliska mi osoba, dlatego zależało mi na tej imprezie i wiedziałam, że jej naprawdę zależy, żebym ja też była. Natomiast wiele osób, jak ktoś tu w wątku napisał, nie przyjmuje zaproszeń właśnie z powodu talerzykowego - na "standardowe" ich nie stać, mało nie chcą dać, bo wiedzą, że organizatorów to wszystko sporo kosztuje, i tak się wszystko nakręca.
  • baba67 21.05.14, 08:58
    No wlasnie-widzisz Matyldo? NIE WLOZE do koperty 50 lub 70 zl, 100 tez nie wyglada. ALe prezent za 100 zl jak sieposzuka mozna kupic naprawde ladny. To jest mechanizm taksy.
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • matylda1001 22.05.14, 13:16
    baba67 napisała:

    > No wlasnie-widzisz Matyldo? NIE WLOZE do koperty 50 lub 70 zl, 100 tez nie wyglada. ALe prezent za 100 zl jak sieposzuka mozna kupic naprawde ladny. To jest mechanizm taksy.<

    Ja myślę, że "ładny" to nie takie istotne smile Ważne, żeby sprawiał wrażenie, że kosztował więcej, niż kosztował. I to dopiero byłby mechanizm taksy sad
  • baba67 22.05.14, 13:50
    To tez. Ale chodzi o to zeby sie podobal.
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • matylda1001 22.05.14, 18:24
    baba67 napisała:

    > To tez. Ale chodzi o to zeby sie podobal.<

    Gdyby naprawdę chodziło o to, żeby się podobał, to ofiarodawca wsadziłby do koperty banknot. Miałby 100% pewność, że prezent się spodoba, bo przecież młodzi wcale nie kryli, na jakie prezenty czekają.
  • rikol 27.05.14, 12:31
    Dokładnie, poza tym nikt nie oczekuje, ze osoba biedna podaruje 1000 zł. Oczekiwania są takie, że ktoś bogaty daje więcej, a biedny mniej.
  • matylda1001 22.05.14, 13:08
    anderikka napisała:

    > Nie włożę do koperty 50 czy 70 złotych, to jest chyba zrozumiałe<

    No właśnie dla mnie nie bardzo zrozumiałe. Skoro nie mogłabym podarować przyjaciołom takiej sumy, jaką bym chciała, to wolałabym chociaż sprostać "gotówkowym" oczekiwaniom. Chociaż jeśli to, jak napisałaś, chodzi o bardzo bliską osobę, którą doskonale znasz, to miałaś dużą szansę wybrać drobiazg, który sprawił przyjemność obdarowanym. Ale to może się sprawdzić tylko wobec ludzi najbliższych.

    >Natomiast wiele osób, jak ktoś tu w wątku napisał, nie przyjmuje zaproszeń właśnie z powodu talerzykowego - na "standardowe" ich nie stać, mało nie chcą dać, bo wiedzą, że organizatorów to wszystko sporo kosztuje, i tak się wszystko nakręca.<

    Myślę, że organizatorzy doskonale zdają sobie sprawę ze stanu kondycji finansowej swoich gości. Skoro zapraszają, powiedzmy, wujka emeryta (nieresortowego wink) to na pewno nie spodziewają sie po nim kroci. Jeżeli młodzi studenci zapraszają swoich znajomych z roku, to na pewno nie liczą na grube koperty. Jeżeli wśród gości ma się znaleźć samotna matka trójki dzieci, to chyba nikt się nie spodziewa, że dzieciom od ust odejmie i wypcha kopertę dla młodych. Mimo to zapraszają. Z jakiego powodu w takim razie? Myślę, że te wątpliwości przy przyjmowaniu zaproszeń przez ludzi biedniejszych wynikają z ich osobistych kompleksów i ich własnego skąpstwa. Skąpym do glowy nie przyjdzie, że ktoś może nie czyhać na ich portfel, a zakompleksieni za nic nie chcą pokazać, że żyją skromnie. Z kolei gdy sami organizują wesele, to biednych unikają jak ognia. Po prostu nie zaproszą i już., i kółko się zamyka. Szkoda, bo czym ubożsi, tym mniej mają okazji do zabawy i radości.
  • baba67 22.05.14, 13:58
    Istnieje jeszcze jedna grupa-ani skapych ani zakompleksionych (chociaz zakompleksionych w innym sensie) myslaca tak: zapraszaja o wypada ale tak naprawde to im na mnie nie zalezy. Co ja bede tam jechala-kasy nie mam zeby im sie zwrocilo,a przeciez wiadomo fajni sa, niepazerni ale nie chce yby przeze mnie stratni byli...
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • matylda1001 22.05.14, 18:44
    baba67 napisała:

    > Istnieje jeszcze jedna grupa-ani skapych ani zakompleksionych (chociaz zakompleksionych w innym sensie) myslaca tak: zapraszaja o wypada ale tak naprawde to im na mnie nie zalezy Co ja bede tam jechala-kasy nie mam zeby im sie zwrocilo ,a przeciez wiadomo fajni sa, niepazerni ale nie chce yby przeze mnie stratni byli...<

    No nie wiem... niby fajni są, ale fałszywi.. i niepazerni, ale zwrot kasy będzie mile widziany smile Przyznam się, że tego kompletnie nie rozumiem. No i ta (moim zdaniem nieszczera) troska o zapraszających. Niby dorośli ludzie, a nie wiedzą co robią?

  • baba67 22.05.14, 21:22
    Zawsze jest mile widziany, nawet przez tych niepazernych, Jest roznica miedzy liczeniem na cos a byciem zadowolonym z czegos co moze sie wydarzyc a moze nie.
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • baba67 23.05.14, 07:08
    No wlasnie, wiem to chore myslenie ale ja tak mam.Jak sie kogos tresuje od dziecka to tego nie obejdzie, chocby nie wiem jak sie rozumowalo.Ale tez jest prawda ze mlodym zalezy na mlodych a ciotki sa zapraszane glownie dla rodzicow. Ja sie z mama panny mlodej moge przy kawie pogadac w innych okolicznosciach, nie musze generowac stratsmile
    Niemniej goscie w knajpie przegieli. Obiad to co innego niz calonocna impreza czesciowo na kredyt.Ja bym zamowila srednio drogie dania.
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • margonik 22.05.14, 20:43
    Nie znoszę takiego podejścia.... Jeśli zapraszam, to po to by zaprosić, a nie po to by mi sie zwróciło....
    Kiedyś urzadzałam jakieś przyjęcie w restauracji, ale nie zamówiłam gotowego zestawu dań, tylko stwierdziłam, ze najlepiej jeśli każdy zamówi sobie, co chce, z karty.... Efekt: goście siedzieli przy pustym stole i zamawiali najtańsze dania, np. samą zupę. Czułam sie fatalnie. Nigdy wiecej w ten sposób!
  • rikol 27.05.14, 12:36
    Babo, to co piszesz, pokazuje tylko twoje wlasne kompleksy. Ja bylam zaproszona wielokrotnie, kilkakrotnie odmowilam, bo po prostu z roznych powodow nie moglam byc. Jednoczesnie zyczylam im wszystkiego najlepszego. Ostatnio bylam na weselu bliskiej kuzynki. Wiem, że się zwróciło, ale wiem też, że ona zarabia sporo jak na polskie realia, więc koszt to nie byl dla niej problem. Mimo tego przynajmniej częśc gości (czyli naszej rodziny) uważala, że nie wypada dziewczyny naciagać, żeby fundowala nam imprezę. Aż taka bogata nie jest.

    Owszem, po weselu oceniano, ale nie kto ile dał, tylko czy ludzie dobrze sie bawili, czy byli niezadowoleni albo psuli innym zabawe - a bylo takich kilka osob, ktore reszta po prostu starała sie ignorować. Wesele bylo super mimo tego.
  • matylda1001 21.05.14, 01:17
    chris1970 napisał:

    >Znam też przypadek, gdzie młodzi zażyczyli sobie, aby goście nie kupowali im prezentów ani kwiatów, a kupili zabawki. Młodzi w trakcie wesela, zamiast na sesję zdjęciową, zawieźli zabawki do domu dziecka. Można? Można. <

    Można, ale nie wiadomo, czy w tym Domu Dziecka wpadli w taki sam zachwyt, jak nowożeńcy. Słyszałam kiedys w TV apel dyrektorki Domu Dziecka do mlodych par, żeby nie zwłóczyli zabawek, pluszaków itp badziewia, bo tych rzeczy mają pełno, a dzieciom bardziej przydałyby się majtki, skarpetki i czapki.
  • rikol 27.05.14, 12:37
    Nie ma to jak w trakcie wesela włoczyć się po domach dziecka. Chyba rzeczywiście chcieli sie szybko zabawek pozbyć albo nie mieli ochoty spedzac czasu z goścmi.
  • truscaveczka 16.06.14, 10:03
    No, racja z tymi pluszakami. Mój brat dlatego prosił o przybory papiernicze, zeszyty itp.
    --
    Zorganizuj się!
  • agulha 31.05.14, 23:23
    A ja zapytam z autentycznej ciekawości, jak to jest z tymi listami. Słyszałam bowiem wersję następującą i nie wiem, czy to prawda. Otóż, że para młoda idzie do sklepu, zwykle sklepu z wyposażeniem domu, zwykle luksusowego, i sporządza listę prezentów. Nawet jeżeli ta lista zawiera prezenty w różnych cenach, to kończy się tak, że najtańsze szybko zostają zaklepane, natomiast co do droższych, to powiedzmy kilka sztuk zostanie nabytych wspólnymi siłami rodzinnymi (cioteczka Hania wraz z wujem Mieciem i jego żoną), a reszta zostaje. Pozostałe osoby: nie stać na to, żeby samodzielnie/w parze nabyć taki prezent, a pozostałych gości albo nie znają na tyle, żeby się sprzymierzyć, albo chcą, żeby był prezent tylko od nich.
    To jak to jest? Można wpłacać pieniądze i potem z puli młodzi kupują pieniądze z listy? Wiadomo, kto co kupił - że daleka kuzynka szarpnęła się na przedmiot 5-krotnie droższy, niż rodzona siostra, choć siostra dobrze zarabia?
  • ach_dama_byc_z_kanady 31.05.14, 23:37
    agulha napisała:
    Można wpłacać pieniądze i potem z puli młodzi kupują pieniądze
    z listy?
    Wiadomo, kto co kupił - że daleka kuzynka szarpnęła się na przedmiot 5 -krotnie droższy, niż rodzona siostra, choć siostra dobrze zarabia?


    Agulho, jesli cie to interesuje, bo to nie Polska -
    ale tutaj jest przyjete wsrod naszych znajomych, jako ze Krezusami nie jestesmy,
    aby tak wlasnie robic - jesli te tansze juz ktos kupil, to zlozyc sie na jeden drogi,
    i dac kartke
    od X i Y a nawet X, Y i Z z najlepszymi zyczeniami na nowa droge zycia itp

    Można wpłacać pieniądze i potem z puli młodzi kupują pieniądze z listy?

    nie chodzi ci o prezenty z listy? a czy tu tak mozna to nawet nie wiem..
    sadze, ze mozna kupic gift certificate do tego sklepu i wtedy para moze sobie z listy wybrac co chce w cenie giftu.

    Minnie
    --
    Paranoicy są niezmiernie logiczni, tylko chorzy umysłowo. Logika to jeszcze nie mądrość.

    Sławomir Mrożek
  • agulha 31.05.14, 23:50
    Oczywiście, błąd - "...z puli młodzi kupują prezenty z listy".
    "Gift certificates" mogą być OK w takiej sytuacji - gdyż tu obdarowany sam się określił, który sklep go interesuje. W Polsce chyba są jeszcze dużo mniej popularne takie gc niż w niektórych krajach.
    Co do tego składania się, to właśnie o to mi chodzi, że to nie zawsze możliwe. Jeżeli osoby zaproszone znają się i wiedzą, że są zaproszone, to tak. Czasami jednak młodzi zapraszają ludzi znanych sobie z różnych kręgów (z rodziny, ale także z pracy, z poprzedniej pracy, ze studiów, z klubu żeglarskiego), i wtedy nie sposób się porozumieć. Kiedy zaprosił mnie na wesele kolega G. z miasta położonego o 200 km ode mnie (znany mi ze współpracy w mojej poprzedniej firmie, pozostajemy do tej pory w kontakcie), to poza jego rodzicami i narzeczoną nie znałam nikogusieńko, kto miał być na tym weselu, a tym bardziej nie miałam namiarów na żadną taką osobę. (Pytanie, czy jest sens zapraszać ludzi, którzy nie znają większości zgromadzonych i nie mają powodu/perspektyw ich poznawać, bo nie są z rodziny ani nie należą do kręgu bliskich znajomych, to już jest zupełnie inna kwestia).
    Gdyby zatem G. wystawił listę prezentową, i zostałyby tam przedmioty od 2000 zł wzwyż, to nie miałam szansy spiknąć się z innym zaproszonym i kupić to na pół, załączając kartkę "od agulhy i od wuja Kazika".
  • ach_dama_byc_z_kanady 31.05.14, 23:57
    agulha napisała:
    Gdyby zatem G. wystawił listę prezentową, i zostałyby tam przedmioty od 2000 zł wzwyż, to nie miałam szansy spiknąć się z innym zaproszonym i kupić to na pół, załączając kartkę "od agulhy i od wuja Kazika".

    ano tak rzeczywscie, powinnam byla pamietac o tym. no tak, Polonia jest mala, to latwo popytac " a znasz kogos kto szuka partnera do kupna prezentu".
    No ale moze wsrod gosci weselnych tez by sie dalo? ten zna tego, ten tamtego,
    i tak po nitce do klebka?
    w pozostalym przypadku, faktycznie tylko jakas przedplata zostaje.
    moze sklepy maja jakies swoje rozwiazania?

    Minnie

    --
    Paranoicy są niezmiernie logiczni, tylko chorzy umysłowo. Logika to jeszcze nie mądrość.

    Sławomir Mrożek
  • dr.hayd 06.06.14, 11:38
    Jedna moja koleżanka długo przed weselem zrobiła weselną stronę ślubną.
    Ona wychodziła za mąż za obcokrajowca. Więc strona dwujęzyczna - po polsku i po angielsku. Mapka jak dojechać, itd. I lista prezentów. Lista prezentów od razu z przekierowaniem do strony internetowej. Na liście od razu się pojawiało "prezent zarezerwowany" . A tych prezentów na liście było chyba dużo, dużo więcej niż zaproszonych gości. Więc nawet jak było dużo "zarezerwowanych" to i tak zostawało dużo "wolnych". Ceny nawet od 3 euro.
  • iffa4 15.06.14, 22:37
    Jakiś czas temu byłam gościem weselnym u Państwa Młodych, którzy mieli taką listę. Wymarzyli sobie serwis Rosenthala i w jednym ze sklepów tę listę złożyli. W wersji uboższej można było kupić jeden talerzyk czy jedną filiżankę, w wersji bogatszej - np. wazę czy dzbanek. A że rodzina zżyta i uczciwa, zrzucaliśmy się w parę osób/par na jedną rzecz, drobiazgi zostawiając dla młodzieży. Tylko łącza internetowe grzały się od maili kto - co - z kim. Serwis kupiliśmy prawie w całości, zostały jakieś drobiazgi typu kubek czy talerzyk. A jedną sztukę porcelany, coś nie najtańszego (nie pamiętam co) dorzucił w prezencie sklep smile
  • ebro888 15.06.14, 23:10
    Tak, tak najlepiej swoje marzenia zadać jako pracę domową do odrobienia innym.
  • baba67 16.06.14, 07:41
    Bardzo dobry pomysl pod warunkiem ze rodzina zzyta. rzadko tak jest niestety.
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • zsmarek3 16.06.14, 21:56
    A TY nigdy nie marzyłeś np. o kobiecie? I co czekałbyś, aby to ONA wysunęła propozycję?
    Marzenia należy spełniać jeżeli to tylko jest możliwe. A jaka przy tym frajda. Przykład:
    Największe marzenie to pozbycie się żony jędzy, czy będziesz czekał czy sama odejdzie czy też weźmiesz sprawy w swoje ręce, a może zaprosisz kochankę do łóżka żeby to załatwiła sprawnie.
  • zsmarek3 16.06.14, 21:53
    I jak widzisz wilk syty i owca cała.
    Goście się zintegrowali jeszcze przed weselem, a państwo młodzi nie dostali niczego innego poza tym co sobie wymarzyli. Ach jakie to piękne jak marzenia się spełniają.
  • margonik 20.05.14, 15:23
    Ja nie widzę problemu.... Nie stać Cie, aby dać 500zl, to zamiast kasy dajesz prezent. Prezent moze być spokojnie poniżej tej wartości. Możesz kupić prezent np. Za 100-200 zł i będzie OK, chociaż gdybys włożyła te same pieniądze do koperty, to wyglądałoby skromnie....

    W samym dawaniu kasy na weselach nie widzę nic złego - nie dlatego, ze impreza ma sie zwrócić, ale dlatego ze młodzi ludzie zazwyczaj naprawdę tej kasy potrzebują i zebranie większej kwoty być moze bedzie dla nich owym "upragnionym prezentem" wink
    Mogą to wydać chociażby na podróż poślubną życia, na ktora w przeciwnym wypadku dluuuugo nie byłoby ich stać....

    Zreszta w przypadku młodych ludzi, koszty wesela z reguły nie idą z ich kieszeni, tylko z kieszeni rodziców, a uzbierajna kasa trafia do nich, a nie do rodziców.... - także nie ma to nic wspólnego z tym, ze koszty imprezy mają sie zwrócić.
    Starsi nowożeńcy natomiast, którzy nie robią imprezy na koszt rodziców, to raczej robią skromniejsze imprezy.... Chyba ze ich stać.
  • anderikka 20.05.14, 15:41
    margonik napisała:
    > W samym dawaniu kasy na weselach nie widzę nic złego - nie dlatego, ze impreza
    > ma sie zwrócić, ale dlatego ze młodzi ludzie zazwyczaj naprawdę tej kasy potrze
    > bują i zebranie większej kwoty być moze bedzie dla nich owym "upragnionym preze
    > ntem" wink

    Potrzebują tego, co właśnie wydali na wesele? smile

    > Mogą to wydać chociażby na podróż poślubną życia, na ktora w przeciwnym wypadku
    > dluuuugo nie byłoby ich stać....

    Jeśli kogoś stać na wypaśną imprezę za 50 tys., to o co chodzi z podróżą?

    > Zreszta w przypadku młodych ludzi, koszty wesela z reguły nie idą z ich kieszen
    > i, tylko z kieszeni rodziców, a uzbierajna kasa trafia do nich, a nie do rodzic
    > ów.... - także nie ma to nic wspólnego z tym, ze koszty imprezy mają sie zwróc
    > ić.

    Tak czy inaczej ktoś finansuje coś z - po części - cudzej kieszeni.
  • margonik 20.05.14, 16:42
    > Potrzebują tego, co właśnie wydali na wesele? smile

    Właśnie, że zazwyczaj, to nie oni wydali.... Znasz osobiście jakichś młodych, którzy wydali 50 tys. na wesele rzeczywiście z własnych oszczędności, czy z kredytu? Takie wystawne imprezy to robią raczej rodzice nowożeńców, a nie oni sami.

    Swoją drogą, ja osobiście nie byłam chyba na żadnym weselu, które kosztowałoby tyle kasy. Nie wątpię, że takie też są, ale naprawdę nie wierzę, że za kasę młodych....

    > Jeśli kogoś stać na wypaśną imprezę za 50 tys., to o co chodzi z podróżą?

    Może być tak, że impezę fundują rodzice w ramach prezentu, a podróż marzeń organizują sobie młodzi sami. To, że rodziców stać na wywalenie 50 tys., to nie znaczy, że młodzi nie mają, co z kasą robić.

    > Tak czy inaczej ktoś finansuje coś z - po części - cudzej kieszeni.

    Przecież nie ma obowiązku płacić. Nie musisz dać koperty, możesz dać prezent. Jeśli ktoś da kasę, to przecież z własnej woli daje i co za problem, jeśli zostanie ona przeznaczona na cokolwiek, choćby i na pokrycie kosztów imprezy?

    Byłoby niezgodne z S-V, gdyby młodzi żądali od gości kasy, a tak przecież nie jest...

  • anderikka 20.05.14, 17:11
    margonik napisała:
    > Właśnie, że zazwyczaj, to nie oni wydali.... Znasz osobiście jakichś młodych, k
    > tórzy wydali 50 tys. na wesele rzeczywiście z własnych oszczędności, czy z kred
    > ytu?

    Ok. 2/3przypadków to rzeczywiście rodzice, ale znam młodych, którzy wydali własne, np. 30 tys. odłożone (praca w Irlandii) specjalnie na ten cel.

    > Swoją drogą, ja osobiście nie byłam chyba na żadnym weselu, które kosztowałoby
    > tyle kasy. Nie wątpię, że takie też są, ale naprawdę nie wierzę, że za kasę mło
    > dych....

    Obecnie jest to wydatek w wysokości 30-40 tys., bez szaleństw przy tym i dla gości w liczbie bynajmniej nie 100 osób.

    > nizują sobie młodzi sami. To, że rodziców stać na wywalenie 50 tys., to nie zna
    > czy, że młodzi nie mają, co z kasą robić.

    Moim zdaniem "otoczka" mówi właśnie, że ich nie stać.

    > Byłoby niezgodne z S-V, gdyby młodzi żądali od gości kasy, a tak przecież nie j
    > est...

    Niby nie jest, ale wiemy, jak to wygląda: głuchy telefon działa, i przed weselem każdy z gości dowiaduje się nieoficjalnie, co jest najmilej widziane (= pieniądze).
  • margonik 20.05.14, 21:09
    > Ok. 2/3przypadków to rzeczywiście rodzice, ale znam młodych, którzy wydali włas
    > ne, np. 30 tys. odłożone (praca w Irlandii) specjalnie na ten cel.

    Ale skoro to były ich własne pieniądze, to co Tobie, czy komukolwiek innemu do tego, jak je wydali?

    My tez robiliśmy ślub i wesele za własną kasę - kilka lat temu, około 40 gości. Poszło na całość kilkanaście tysięcy. Mogliśmy są to kupić używane auto, czy cokolwiek innego, ale chcieliśmy ten dzień uczcić wyjątkowo, bo jest on jedyny w życiu - teoretycznie przynajmniej wink Jesli ktoś ma takie pragnienie i go stać, to po co doszukiwać sie jakichś złych intencji? Jeśli ktoś bierze na to kredyt, to tez nie gości problem... Zreszta S-V raczej nieprzychylnie patrzy na zaglądanie do cudzego portfela i roztrząsanie cudzych finansów.
    Ja robiąc wesele w ogóle nie kalkulowalam, ile z tego mi sie zwróci. Chyba jest regułą, ze sie nie zwróci. Myśmy uzbierali 6 tys.,ktore poszły na podróż poślubną, a oprócz np. 5 kompletów kieliszków... ktore pózniej w czasie przeprowadzki zostawiliśmy w starym mieszkaniu bez żalu.

    Wg Twojego podejścia, nie powinnismy robić wesela, tylko z tej kasy pojechać w podróż?
    A niby czemu? Przecież to fajne, jeśli ludzie stwarzają sobie wzajemnie okazję do wspólnej zabawy.


  • baba67 21.05.14, 00:18
    Takie wesele to pielegnowaie tradycji.Prawdziwe rodzine wesele.Kazdy dal ile mogl od serca bo i wesele od serca robione.Wroze Wam dlugie i szczesliwe zycie.Nikt tu nie najezdza na wesele w ogole tylko na pewne chore aspekty wesel-spedow.
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • matylda1001 21.05.14, 01:48
    baba67 napisała:

    > Takie wesele to pielegnowaie tradycji.Prawdziwe rodzine wesele.Kazdy dal ile mogl od serca bo i wesele od serca robione.Wroze Wam dlugie i szczesliwe zycie.Nikt tu nie najezdza na wesele w ogole tylko na pewne chore aspekty wesel-spedow.<

    A Ty, Babo, znowu swoje smile Co za różnica czy się spędzi 40, czy 140 osób? Każdy spędza na miarę swoich możliwości, a ocenę tych możliwości pozostawiam organizatorom. Odnoszę wrażenie, że uważasz, iż na małe wesele wystarczy symboliczny drobiazg, a na wielkie to już wypada pójść z walizką wypchaną forsą. Nie pomyślałaś, że na tych skromnych moga bardziej liczyć na zwrot kosztów (bo wyraźnie forsy nie mają?), niż na tych dużych? (organizują bo mają za co). Ja zawsze daję tyle samo, niezależnie czy to fuul wypas z poprawinami i noclegiem, czy skromny obiad z deserem. Ja daję prezent nowożeńcom, a nie płacę za bilet wstępu na potańcówkę z wyżerką.
  • baba67 21.05.14, 08:20
    Tak Matyldo-dokladnie tak mysle.Ciesze sie ze uwaznie czytasz moje posty i mnie rozumiesz.
    Tylko jedna uwaga co do liczby osob.Wesele rodzinne moze byc na 140 osob.KLuczem jest KOGO sie zaprasza.Duze zzyte rodziny majace wielu przyjaciol tak sie wlasnie bawia choc coraz mniej jest takich.
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • rikol 27.05.14, 12:40
    w mojej rodzinie bylo wesele na 200 osób, wcale nie sped, po prostu duża rodzina, wystarczy żę ktoś miał 5 dzieci, te dzieci mają swoje rodziny. Do tego jacyś znajomi i spokojnie się uzbiera. Moja absolutnie najbliższa rodzina to 60 osób, natomiast dochodzi jeszcze rodzina męża, no i przyjaciele. No chyba że się nikogo nie zaprasza. równie dobrze można podpisać dokumenty i wrócić samemu do domu na kolację, bedzie taniej.
  • baba67 21.05.14, 08:39
    A co do kosztow. Uwazam ze jest odwrotnie .Mniejsze wesela organizuja osoby ktore wiedza na czym siedza. Zapraszaja gosci dla towarzystwa i milego spedzenia szczegolnego wieczoru. Podchodza otego jak do komunii (gdzie tylko chrzestni maja obowiazek jakos sypnac)lub chrzcin(gdzie nawet chrzestni nic nie musza).
    Duze wesela organizuja albo ludzie naprawde zamozni (nie jest ich wielu chetnych do tego typu imprez) albo wlasnie ludzie ktorych na to nie bardzo stac i ci licza na koperty zapraszajac kogo sie da zeby sie koszty ladnie rozlozyly.
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • matylda1001 22.05.14, 19:36
    baba67 napisała:

    >Tak Matyldo-dokladnie tak mysle.Ciesze sie ze uwaznie czytasz moje posty i mnie rozumiesz. <

    No, już nie raz rozmawiałyśmy na ten temat smile

    >Tylko jedna uwaga co do liczby osob.Wesele rodzinne moze byc na 140 osob.KLuczem jest KOGO sie zaprasza.Duze zzyte rodziny majace wielu przyjaciol tak sie wlasnie bawia choc coraz mniej jest takich. <

    Co nie przeszkadza, że gdy usłyszysz o weselu na 200 osób, to pomyślisz - spęd! smile

    > A co do kosztow. Uwazam ze jest odwrotnie .Mniejsze wesela organizuja osoby ktore wiedza na czym siedza. Zapraszaja gosci dla towarzystwa i milego spedzenia szczegolnego wieczoru. Duze wesela organizuja albo ludzie naprawde zamozni (nie jest ich wielu chetnych do tego typu imprez) albo wlasnie ludzie ktorych na to nie bardzo stac i ci licza na koperty zapraszajac kogo sie da zeby sie koszty ladnie rozlozyly.<

    Nigdy buchalteria nie była moją mocną stroną, więc może się mylę, ale naprawdę nie rozumiem w jaki to sposób większa liczba gości (a więc większy koszt całej imprezy) jest bardziej korzystna finansowo od małej liczby gości. W końcu finansowałam dwa wesela córek (140 i 110 osób), więc jako takie pojęcie raczej mam. Jeżeli płacę w restauracji 350zł za jednego gościa, a goście są przeważnie sparowani, to żeby miało się zwrócić, każda para powinna sypnąć w prezencie 700zł. Uważasz, że to możliwe? Aż mam ochotę zapytać moje dziewczyny ile dostały, ale wątpię, żeby teraz, po kilku latach jeszcze pamiętały. Z tego wszystkiego wychodzi mi prosty wniosek - duże wesele, duże koszty - małe wesele, małe koszty. Duze wesele organizuja zamożni, małe biedniejsi. Jak sama napisałaś wiedzą na czym siedzą i na żaden zwrot kosztów nikt nie liczy.

    >Podchodza otego jak do komunii (gdzie tylko chrzestni maja obowiazek jakos sypnac)lub chrzcin(gdzie nawet chrzestni nic nie musza).<

    Proszę? Chrzestni z okazji chrztu nic nie muszą? a te wszystkie złote łańcuszki z medalikiem lokaty pienięzne dla bobasa, gotówka w kopercie itp. to od kogo? A na komunię goście przychodzą z pusta ręką? a te wszystkie złote kolczyki, laptopy i inne elektroniczne cuda (których nazw i przeznaczenia nawet nie znam), rowery, operacje plastyczne odstających uszu to mit? To tu już "talerzykowe" nie obowiązuje? smile


  • stasi1 30.05.14, 21:39
    (sama impreza) to trzeba zaprosić jak najmniejszą liczbę gości. Daleki kuzyn czy też daleka koleżanka raczej dają mniej niż wypadała z uśrednienia kosztów. Najwięcej dają rodzice chrzestni, rodzice(tak dodatkowo pomimo że wcześniej zrobili to wesele).
    Moje się zwróciło bo większą sumę dała ciotka żony. Była wtedy dość zamożna nawet mieszkanie na nią przepisała. Niestety i tak to nam szczęścia nie dało. Ciotka oczywiście później żałowała tego mieszkania, ja częściej ciotkę odwiedzałem niż żona.
  • baba67 20.05.14, 20:17
    I wlasnie dlatego domaganie sie kasy przez mlodych jest nieeleganckie choc logicznie wcale tak byc nie powinno.
    Wierszyk na zaproszeniu o bileciku ze znakiem wodnym brzmi jak
    nie chcemy prezentu za 200 zl dajcie nam 500 w gotowce
    Ale z niektorym wpisow wynika ze wierszyki sa odczytywane zdroworozsadkowo-nie chcecie obrusika za 150-dostaniecie 150 w kopercie.
    I takie podejscie jako praktyczne jest OK.
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • matylda1001 21.05.14, 02:04
    baba67 napisała:

    > Wierszyk na zaproszeniu o bileciku ze znakiem wodnym brzmi jak nie chcemy prezentu za 200 zl dajcie nam 500 w gotowce<

    BZDURA! W życiu by mi do głowy nie przyszło, że można tak to postrzegać.

    >Ale z niektorym wpisow wynika ze wierszyki sa odczytywane zdroworozsadkowo-nie chcecie obrusika za 150-dostaniecie 150 w kopercie.

    Oni nie chcą obrusika za 150zł, bo jeszcze stołu nie mają. Wolą 150zł w gotówce. Kupia sobie talerze i jeszcze na komplet ściereczek zostanie.
  • baba67 21.05.14, 08:29
    No wlasnie! Dlatego rozumiem i uznaje gotowke jako dobry prezent.Tyle ze bez taksy.
    Czy to co mysle to bzdura?Ze niby tak nie brzmi?
    Bardzo bym chciala zeby tak bylo,czekam z niecierpliwoscia na osoby ktore mysla jak Ty.Jednak optymistka nie jestem.Mamy juz swoje lata i pamietamy czasy kiedy wynajmowanie mieszkania bylo bardzo drogie ale mimowszystko bylo 2 rynki zlotowkowy i "bonowy".czyli dolarowy.Jesli sie wynajmowalo za walute placilo sie za mieszkanie o troche lepszym standarcie(ale tylko troche) o 5 razy wiecej.
    Tak odczytuje te sytuacje-jak kasa to taksa.Prezent mozna kupic 5 razy tanszy.

    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • matylda1001 22.05.14, 20:26
    baba67 napisała:

    > Czy to co mysle to bzdura?Ze niby tak nie brzmi?<

    No, dla mnie nie. Dla mnie brzmi to tak: Jeśli chcecie nam coś podarować, to niech to będą pieniądze, ale rozumiem, że każdy zobaczy to, co chce zobaczyć.

    > Bardzo bym chciala zeby tak bylo,czekam z niecierpliwoscia na osoby ktore mysla jak Ty.

    Przeciez nie jestem odosobniona w swoim poglądzie na sprawę. Czasami rozmawia się z ludzmi na ten temat i naprawde nigdy nie słyszałam podobnej opinii.

    >amy juz swoje lata i pamietamy czasy kiedy wynajmowanie mieszkania bylo bardzo drogie ale mimowszystko bylo 2 rynki zlotowkowy i "bonowy".czyli dolarowy.Jesli sie wynajmowalo za walute placilo sie za mieszkanie o troche lepszym standarcie(ale tylko troche) o 5 razy wiecej.<

    No to zamiast 100zł, wsadzić do koperty 25 euro smile Na jedno wyjdzie, ale za to jak oryginalnie!

    > Tak odczytuje te sytuacje-jak kasa to taksa.Prezent mozna kupic 5 razy tanszy<

    Jak już wspomniałam, przy wręczaniu prezentu gotówkowego, nigdy nie uzależniam grubości koperty od rodzaju imprezy. Wszystko jedno czy organizują wielkie weselisko, czy po ślubie zaproszą na lody do pobliskiej cukierni. Prezent z okazji ślubu to prezent z okazji slubu, nic więcej. Nie muszę tego odjeść, odpić i odtańcować smile Wesele to nie zabawa sylwestrowa, gdzie płaci się określoną sumę za określoną usługę.


  • baba67 23.05.14, 06:53
    A wiesz ze z tym euro to swietny pomysl.
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • rikol 27.05.14, 12:46
    Jaka taksa, jakie 500 zł? Owszem, ja ostatnio z partnerem daliśmy 600, ale za dwie osoby. Więc 300 na osobę. dałam też drobne prezenty, które się spodobały (znam gust panny młodej). Wiem, że inni dali jeszcze mniej. Były też osoby, które dały ponad 1000 zł, i to wcale nie bogate, ale po prostu bliska rodzina panny młodej. Dla mnie minimum to było dać tyle, żeby zwróciła się opłata "za osobe" za salę. Z drugiej strony, jesli ktoś rzeczywiście jest biedny, to nie da tyle, może dać kartkę z życzeniami. Pieniądze były w kopertach, w których były również kartki z życzeniami, także nikt nie widzał, kto ile dał.

    Naprawdę nie wiem, skad siębierze ta koncentracja na pieniadzach.
  • baba67 27.05.14, 12:59
    500 zl od pary.
    Nie mam kompleksow jakichs szczegolnych.Moze tylko taki ze nie chce generowac strat na weselu u rodziny ktora moge spotkac w mniej kosztownych okolicznosciach.
    Nie znosze imprez calonocnych niezaleznie od tego ze mnie na nie nie stac.
    A koncentracja na pieniadzach bo w przemysle weselnym absurd goni absurd a jest to wynik naszych narodowych kompleksow.

    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • rikol 27.05.14, 13:27
    Jak nie lubisz wesel, to na nie nie chodz. Ja chodzę rzadko, ale ogólnie lubię wesela. Generalnie zasada jest taka, że im więcej osób, tym lepsza zabawa. Większa szansa na to, że będą tam ludzie, którzy lubią tańczyć (ja lubię) i razem można potańczyć. Najlepiej mieć partnera, który lubi tańczyć. generalnie w cenie są ludzie muzykalni. Na ostatnim weselu był gość, który w pewnym momencie wział akordeon od zespołu i zaczął grać i śpiewać. Owszem, nie było idealnie, ale ogólnie bilans był pozytywny, i jeśli ktoś chciał sie bawić , to siębawił. Smutasy siedzialy smutne i niezadowolone, jak zawsze zreszta.

    Pamiętam małe wesele, dosłownie jak stypa, bez tańców. Coś okropnego. Oczywiście byli to ludzie z ogromnymi aspiracjami i wygórowanymi poglądami na temat swojego własnego poziomu kultury, niesamowicie pretensjonalni. Dlatego akceptuję, że goście sie zrzucają na wesele, dzieki temu przynajmniej można się dobrze bawić. Mało kogo stać na duże wesele.

    Nie ma sensu też robić wesela zbyt wykwintnego, bo niektórzy goście będą skrępowani nieznanymi potrawami (jak to jesć itd). Najlepsze są wesela proste, a nawet trochę głupie, z muzyką, przy której siędobrze tańczy. Wesele to ma być dobra zabawa, a nie obnoszenie się z wysoką kulturą (no chyba że ktoś jest Pendereckim, ale wątpię, żeby Penderecki zmuszał do słuchania swojej muzyki w czasie wesela). Są inne okazje, gdzie można być poważnym i filozofować (na przykład pogrzeb). Wesele to jest też jedna z ostatnich imprez, gdzie można zaprosić dziadków i babcie - bo gdzie taka babcia pojdzie, do klubu? Siedza sobie i ogladaja z duma, jak ich wnuczki się prezentuja.
  • baba67 27.05.14, 13:46
    Nie zgadzam sie ze im wieksze wesele tym lepsza zabawa.
    Samo przyjecie z tancami jest fajne pod warunkiem ze zaczyna sie ok 18 tak ze sie goscie wybawia a ok polnocy mozna sie zwinac do domu. Mozna zaprosic najblizsza rodzine i przyjaciol-60-80 osob, i tez beda babcie oraz inne atrakcje.
    Takie wesele to nie jest jakis szalony koszt mozna zrobic za wlasne a nie liczyc na skladke.Na takie wesele bez skrepowania przyjda tez osoby ktore sa niezamozne bo wiedza ze co z serca dada ile moga nawet w gotowce bedzie ok .Takie wesela uwielbiam i chadzam, tylko malo ich strasznie.

    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • rikol 27.05.14, 12:29
    Kiedyś nie płaciło się 'od osoby', tylko samemu się przygotowywało jedzenie, więc jak nawet kilka osób przyszło dodatkowo, to coś do jedzenia się dla nich znalazło. Dokładnie to samo jest powodem tego, że trzeba się dość szybko zdecydować, czy przyjdziesz czy nie, bo para młoda musi zarezerwować określoną liczbę miejsc i za każde zapłacić.

    Uważam, że pieniądze są dobre, bo wtedy każdy może sam zdecydować, co kupić. W wielu przypadkach młodzi już mieszkają razem i mają wyposażenie mieszkania, nie potrzeba im kolejnego czajnika. Z drugiej strony, rzadko kto jest na tyle bogaty, że nie potrzebuje pieniędzy,tylko fikuśnych prezentów.

    Oczywiście, że wesele jest ponad stan i ma się zwrócić. Mało kogo stać na imprezę na sto osób. Ludzie mają duże rodziny, w pewnym sensie cała rodzina zrzuca się na to, żeby wesele mogło się odbyć. A im większe wesele, tym jest weselej. Małe wesela to raczej stypa jest.
  • matylda1001 27.05.14, 22:28
    rikol napisała:

    > Oczywiście, że wesele jest ponad stan i ma się zwrócić. Mało kogo stać na imprezę na sto osób. Ludzie mają duże rodziny, w pewnym sensie cała rodzina zrzuca się na to, żeby wesele mogło się odbyć<

    W jaki sposób się zwraca? Przecież koszty pokrywają rodzice, wesele to ich prezent dla dzieci. Na pewno często wspomagają się kredytem, który potem spłacają sami, bez udziału młodych. To, co młodzi dostaną od gości należy wyłącznie do nich. Nie sądzę, że rodzice zabierają im te pieniądze i regulują za nie weselne rachunki. O zwrocie kosztów można byłoby mówić wtedy, gdyby goście wręczali koperty rodzicom.

    >Uważam, że pieniądze są dobre, bo wtedy każdy może sam zdecydować, co kupić<

    Zgadzam się, ale to tylko potwierdza moje słowa, że w pieniężnych prezentach nie chodzi o zwrot kosztów wesela. Skoro młodzi mają zdecydować co sobie kupić, to znaczy, że rodzice nie rzucają sie na ich koperty jak harpie.
  • anderikka 20.05.14, 15:03
    Corleonowie byli bardzo bogaci! - a Polacy zadłużają się na kilkadziesiąt tysięcy, żeby zrobić wesele dla obydwu rodzin.

    > Natomiast to nie jest takie proste z "robieniem na co stać". Bo okazałoby się,
    > że 90% polaków to stać na obiad dla kilkunastu osób

    To ja osobiście wolałabym zrobić to, na co mnie stać, a nie robić coś ponad stan i sugerować "po cichu", żeby goście dali pieniądze i tym samy zapłacili za część imprezy.
  • rikol 27.05.14, 12:47
    Dla gości to zaden problem zrzucić sięna imprezę. Każdy daje tyle ile może, dzieki czemu wszyscy mogą się razem bawić. Lepsze to, niz siedziec samemu w domu.
  • engine8 20.05.14, 20:38
    Czy oczekuje sie ze prezent - w jakiejkolwiek postaci on nie jest, powinien byc na poziomie "na jaki dawce stac" czy tez na takim jaki dawca "ma ochote ofiarowac"?
    Tzn czy od ludzi zamoznych oczekuje sie wysokich kwot czy rowniez 500 PLN?
    Czy jest cos takiego jak "za duzo"? - np ze wzgledu iz ustalona "norma jest 500 PLN?
  • baba67 20.05.14, 20:48
    No pewnie ze sie oczekuje wiecej.Po to sie ich zaprasza.Taksa jest minimalna.
    Mlodzi sie domagaja gotowki zeby goscie nie wykpiwali sie duzo tanszym prezentem.
    Tak to niestety brzmi.Czy tak jest naprawde-podejrzewam ze wiekszosc mlodych jest normalna, pisze o gotowce bo wygodniej. I tak nalezy chyba to WRESZCIE rozumiec. Czyli -nie wymyslamy historyjek bo nie mamy 500 zl tylko jesli mamy ochote, bierzemy 200 i jedziemy. Te taksy, talerzykowe, wypada, niehonor to sa zobledzone klimaty.
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • matylda1001 21.05.14, 02:26
    baba67 napisała:

    >No pewnie ze sie oczekuje wiecej.Po to sie ich zaprasza.<

    Babo, opamiętaj się, proszę smile Naprawdę uważasz, że ludzie zamożni nie mają rodzin, przyjaciół, którzy zaprosiliby ich także wtedy, gdyby byli ubodzy?

    > Mlodzi sie domagaja gotowki zeby goscie nie wykpiwali sie duzo tanszym prezentem.<

    A może po prostu nie chcą organizować zbiórki śmieci, tylko uzbierać i kupić sobie jedną ale pożyteczną rzecz?

    >Czy tak jest naprawde-podejrzewam ze wiekszosc mlodych jest normalna, pisze o gotowce bo wygodniej. I tak nalezy chyba to WRESZCIE rozumiec.<

    No to zrozum WRESZCIE, bo ja to rozumiem OD ZAWSZE.
  • baba67 21.05.14, 08:54
    Tak, dokladnie. oczywiscie ze zapraszaja swoja bliska rodzine i przyjaciol nie liczac na koperte, ale robiac sped nie zapraszaja byle kogo. No chyba ze sa naprawde zamozni i na zaden zwrot kosztow nie licza.
    Spotkalam sie tez traktowaniem goscia przyszlosciowo. Panna mloda swojego szefa z zona-ok, moze mily czlowiek byl. Ale malotego ona zaprosila tez corke szefa z mezem (corke widziala moze raz jej meza nigdy) zeby szef z zona dobrze sie bawili!
    Nie wiemile tam dostali w kopercie ale teraz to w razie redukcji moze spac spokojie smile
    A tak poza tym, to serce rosnie kiedy sie Ciebie czyta,Sama jestem cyniczna , idealistow w naszym wieku to ze swieca szukac a tu prosze.
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • matylda1001 22.05.14, 20:52
    baba67 napisała:

    > Spotkalam sie tez traktowaniem goscia przyszlosciowo. Panna mloda swojego szefa
    z zona-ok, moze mily czlowiek byl. Ale malotego ona zaprosila tez corke szefa
    z mezem (corke widziala moze raz jej meza nigdy) zeby szef z zona dobrze sie bawili!
    Nie wiemile tam dostali w kopercie ale teraz to w razie redukcji moze spac spokojie smile<

    Ten szef to taki trochę... mało rozsądny smile Sam sobie związał ręce na wypadek konieczności zwolnienia pracownicy. Mój mąż nigdy nie przyjmuje takich zaproszeń rozumiejąc, że więcej w tym kurtuazji niż szczerości. Na ślub chodzimy zawsze. Pracownik z okazji ślubu ma trzy wolne, płatne dni (oprócz tego, co się prawnie należy). Współpracownicy robią składkę na prezent, mąż dokłada drugie tyle co uzbierali i kupują coś wspólnie. Tak jest dobrze.

    > A tak poza tym, to serce rosnie kiedy sie Ciebie czyta,Sama jestem cyniczna , idealistow w naszym wieku to ze swieca szukac a tu prosze.<

    No to się cieszę wink chociaż uważam, że w naszym pokoleniu łatwiej o idealistę, niż o cynika. Zupełnie odwrotnie niż wśród młodych.
  • rikol 27.05.14, 12:49
    bez przesady, nie sądze, żeby szef nie mógł jej zwolnić ,bo byłna jej weselu. Oczywiście, jeśli są w dobrych stosunkach, to pewnie nawet by nie chciał, ale nikt go przeciez do niczego nie zmusi.
  • baba67 27.05.14, 13:04
    Ja nie mowie ze tak bylo tylko domniemuje ze na to liczyla.Samego szefa z zona to nawet rozumiem.
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • rikol 27.05.14, 13:31
    Zamożni nie liczą na zwrot kosztów, ale może na zarobek? Jeśli ktoś zaprasza Kulczyka, to chyba ma pewne oczekiwania?

    Ogólnie uważam, że przesadzasz z tym cynizmem. Jak można tak żyć i wszedzie wypatrywać spisków, to nie wiem. Owszem, są ludzie fałszywi i tych należy unikać. Ale to nie oznacza, że wszyscy są fałszywi, albo że każde zaproszenie na wesele jest wysyłane po to, żeby zarobić.
  • baba67 20.05.14, 10:01
    Sa, ABSOLUTNIE .Ten zwyczaj jest chory,doprowadza do bardzo niemilych sytuacji dla Mlodych bezinteresownych ktorzy chca miec fajna impreze a czesc rodziny odmawia udzialu pod roznymi pretekstami(autentyczny znany mi przypadek)a chodzi o to ze wrzesien.
    Rozpanoszyl sie w latach 90tych dlaczego dlugo by pisac.
    Czasem jestem zadowolona ze urodzilam sie dawno i jeszcze zalapalam sie a wesele z mlynkami do kawy i obrusami(jeden cudny recznie haftowany mam).

    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • claratrueba 20.05.14, 10:09
    Tak, babo, zgadzam się, że skutki są opłakane. Ale to nie wina istnienia zwyczaju, raczej kosmicznych i nieuzasadnionych cen- w mojej okolicy funkcjonuje tzw. Dom Weselny- jak ktoś chce zarobić przez sobotnie imprezy na cały rok to tak jest.
    A jednocześnie niewielka jest alternatywa dla takich "wypasów".
  • agcerz 20.05.14, 11:10
    We wrześniu jadę na wesele do Londynu (para francusko-brytyjska, oboje dobrze wykształceni i wg mojej ogólnej wiedzy nieźle zarabiający). W zaproszeniu przeczytaliśmy, że prezent nie jest konieczny, ale gdybyśmy chcieli przeznaczyć niewielką kwotę na zagospodarowanie się młodej pary, możemy to zrobić (przelewem). Mnie to pasuje. Dodam, że rodzina panny młodej prowadzi firmę doradzającą w zakresie savoir-vivre'u, więc zakładam, że są to specjaliści; widocznie prezent gotówkowy mieści się w tym pojęciu (przynajmniej w Wielkiej Brytanii).
  • baba67 20.05.14, 11:15
    NIEWIELKA KWOTE.Tu jest pies pogrzebany. Nie krytykuje praktycznych rozwiazan tylko to w co sie u nas te prezenty przerodzily.
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • agcerz 20.05.14, 13:08
    Uważam, że rozwiązanie z przelewem jest dobre także dlatego, że oszczędza wszystkim "konkursu kopert" - która grubsza.
  • anderikka 20.05.14, 15:34
    Jeśli chodzi o reakcje mieszkańców Zach. Europy na polskie wesela, to spotkałam się (raz osobiście, raz z relacji b. wiarygodnej) z niedowierzaniem wręcz, bo wesele na 90 osób zorganizowała rodzina / rodziny, których kompletnie nie było na to stać. A młodzi mieli mieszkać po ślubie z teściami.
    Tak na oko: na to wesele poszło tyle, że w tej miejscowości starczyłoby na pół 2-3pokojowego mieszkania. Znajomy Holender, którego młodzi wtajemniczyli w kulisy finansowe, był po prostu zaszokowany.

    Co do tej pary francusko-brytyjskiej: przypuszczam, że tu naprawdę chodzi o niewielką kwotę, samo hasło, że prezent nie jest konieczny wiele mówi - że robią coś, na co ich stać, i nie mają potrzeby współfinansowania imprezy przez własnych gości.
  • kol.3 20.05.14, 20:25
    Znajomy ożenił się z bardzo bogatą Niemką. Rodziną z von przed nazwiskiem.
    Prezent dla państwa młodych od rodziców Niemki - jedna filiżanka z chińskiej porcelany i obrus. Dla Polaków jest to skrajne skąpstwo. Dla Niemców jak widać norma.

    Każdy kraj ma swoje obyczaje. Nasza nacja jest jak zwykle pełna kompleksów i niepewności, co ktoś o nas pomyśli, bije pokłony przed zagranicą, co wymyśli zagranica jest zawsze lepsze.
  • agcerz 20.05.14, 21:03
    kol.3 napisała:

    > Znajomy ożenił się z bardzo bogatą Niemką. Rodziną z von przed nazwiskiem.
    > Prezent dla państwa młodych od rodziców Niemki - jedna filiżanka z chińskiej p
    > orcelany i obrus. Dla Polaków jest to skrajne skąpstwo. Dla Niemców jak widać
    > norma.
    >
    > Każdy kraj ma swoje obyczaje. Nasza nacja jest jak zwykle pełna kompleksów i n
    > iepewności, co ktoś o nas pomyśli, bije pokłony przed zagranicą, co wymyśli za
    > granica jest zawsze lepsze.
    Czy ja wiem - jakoś nie czuję, bym się wykazywała czołobitnością. Przelewy są szalenie praktyczne, dużo bardziej niż prezenty (chyba że jest lista). Kiedy ponad 50 lat temu brał ślub belgijski król (wtedy książę) Albert z włoską księżniczką Paolą, poddani przelali miliony franków belgijskich na specjalnie utworzone konto. Pieniądze te zostały przeznaczone na cele charytatywne.
    Myślę, że nawet zamożna młoda para będzie miała wydatki na początek wspólnego życia.
  • kol.3 21.05.14, 08:04
    Ja nie krytykuję przelewów. Po prostu za bardzo się przejmujemy opiniami cudzoziemców na swój temat. Jakaś tam pani czy pan z jakiegoś kraju coś wygłosi i od razu z tego robi się wykładnia.
  • rikol 27.05.14, 12:51
    Niemcy są skąpi, to każdy wie. Po drugie, ta filiżanka mogła mieć dużą wartość. No i na pewno po rodzicach panna młoda odziedziczy zamek czy coś w tym stylu. Nie ma co mówić, że arystokraci skąpią na własne dzieci.
  • ann.38 20.05.14, 16:09
    A jaki (tzn na jaką kwotę) bywa mniej więcej ten przelew w Wielkiej Brytanii?
  • agcerz 20.05.14, 20:55
    ann.38 napisał(a):

    > A jaki (tzn na jaką kwotę) bywa mniej więcej ten przelew w Wielkiej Brytanii?
    Wg moje wiedzy, między 50 a 100 funtów. Tyle też daje się (euro) w Belgii.
  • ann.38 20.05.14, 23:50
    Dzięki.
  • stasi1 30.05.14, 21:53
    niewielką kwotą dla Ciebie a jaka jest ta kwota dla młodych.
    A przelew jest praktyczny, wiadomo kto jak traktuje tą niewielką kwotę
  • mocno.zdziwiona 20.05.14, 11:16
    Sądzę, że w dworkach ziemiańskich prezenty rzeczowe były pożądane. Tak samo jak 3 żelazka za komuny. Ale dziś wielu młodych mieszka za granicą albo w innym mieście, często przed ślubem mają już całkiem nieźle wyposażone mieszkania i naprawdę ciężko trafić w ich gust.

    Sama uważam pieniądze za prezent praktyczny, choć rzeczywiście pamiętam, że od chrzestnej dostałam na komunię aparat a pieniądze ze ślubu nie wiem na co poszły. Ale w takich czasach żyjemy.

    A co do taksy to ja się nie spotkałam w postaci takiej jaka tu opisana. Zwyczajowo u nas daje się przynajmniej tyle żeby koszt "talerzyka" się zwrócił, ale to tylko kwestia zwyczajowa, nie zaś obowiązkowa.
  • edw-ina 20.05.14, 19:31
    Nie widzę w tym nic zdrożnego. Przeciwnie - to bardzo wygodne. Gość ma świadomość, że podarunek z pewnością się przyda w ten czy w inny sposób, a nie dołączy do grupy "i co my z tym zrobimy?". W ogóle od jakiegoś czasu jestem fanką prezentów, które faktycznie mają szansę się sprawdzić. Np. znajomym, którym urodziło się dziecko, podarowaliśmy kartę podarunkową do Smyka - kupią za nią to, co faktycznie im się spodoba lub jest potrzebne. Od kilku lat mój mąż, kiedy chce mi zrobić prezent też kupuje mi kartę podarunkową do jakiegoś z ulubionych sklepów. Mogę coś za to wybrać lub dołożyć do czegoś droższego. Żałuję, że kiedy sama brałam ślub karty podarunkowe nie były tak powszechne.
  • kol.3 20.05.14, 20:15
    Koperty uważam za bardzo praktyczne. Dziś młodzi często mieszkają razem przed ślubem, urządzają się, mają sporo sprzętów i swój własny gust - po co gimnastykować się i wymyślać co kupić, następnie tachać ciężką paczkę z prezentem, skoro można dać kopertę.

    Natomiast co do tzw. polskich wesel, to widzę rozwijającą się ofensywę anty, legendy jak to wszyscy się zapożyczają, bo ich nie stać, urządzają obciachowe wesela z obrzędami ludowymi a młodzi bez mieszkania itp. tragiczne obrazki.
    Ja widzę coś przeciwnego, ludzi stać na coraz więcej, stać na to by zaprosić kilkadziesiąt osób do restauracji, wesela są zupełnie zwykłymi przyjęciami z tańcami, bez wujka z buzią w sałatce, państwo młodzi startują z dużo wyższego pułapu finansowego niż kiedyś ich rodzice i w chwili startu mają często mieszkania, domy i samochody.
  • aga-kosa 20.05.14, 21:19
    Na samym początku ktoś napisał, że wesele robi się duże żeby rodzina mogła się z sobą spotkać. Nie wierzę w takie uzasadnienie.
    Dostaliśmy zaproszenie na wesele do rodziny - jak to w dzisiejszych czasach spotykającej się zazwyczaj na pogrzebach.
    Obok siebie były dwa kościoły i jednocześnie dwa śluby.
    W kościele, do którego weszliśmy było mnóstwo ludzi tylko jakoś rodziny dostrzec nie mogłam. Po zakończonej ceremonii wychodzą młodzi ale panna młoda ma czarne włosy. Pytam męża - to nasza? na co mąż odpowiada, że kiedyś była blondynką może się przemalowała.
    Szczęście, że przed wręczeniem koperty zapytałam kogoś z gości, czy teraz jedziemy na salę do X.
    Pojechaliśmy do Y i zdążyliśmy na ucztę weselną. Było ponad 300 osób. Młodzi siedzieli bardzo daleko, obok ludzie, których nie znałam bo ze strony młodego, prezes jakiejś firmy, właściciel czegoś tam itp
    Nie było szansy na spotkania i rozmowy rodzinne.
    Na pytanie dlaczego takie duże wesele dostałam odpowiedź od " tambylców", że mniejszych się nie opłaca. Ktoś zrobił na 80 i był do tyłu.
    Nie pojmuję takiej postawy - ludziom huk a sobie dług. smile aga
  • aqua48 20.05.14, 21:29
    aga-kosa napisała:

    > Obok siebie były dwa kościoły i jednocześnie dwa śluby.
    > W kościele, do którego weszliśmy było mnóstwo ludzi tylko jakoś rodziny dostrze
    > c nie mogłam. Po zakończonej ceremonii wychodzą młodzi ale panna młoda ma czarn
    > e włosy. Pytam męża - to nasza? na co mąż odpowiada, że kiedyś była blondynką m
    > oże się przemalowała.
    > Szczęście, że przed wręczeniem koperty zapytałam kogoś z gości, czy teraz jedzi
    > emy na salę do X.
    > Pojechaliśmy do Y i zdążyliśmy na ucztę weselną. Było ponad 300 osób.
    > Nie było szansy na spotkania i rozmowy rodzinne.

    Dobrze, że trafiliście w końcu na to "Wasze". Sądzę, co prawda, że przy 300 gościach to i tak nikt by się nie zorientował, że jesteście na cudzym weselu smile Każdy by myślał, że jesteście gośćmi z tej drugiej strony..
  • matylda1001 21.05.14, 03:18
    aqua48 napisała:

    >Sądzę, co prawda, że przy 300 gościach to i tak nikt by się nie zorientował, że jesteście na cudzym weselu smile <

    Są ludzie, którzy potrafią to wykorzystać smile Kilka lat temu w jakimś programie w TV, para ludzi w średnim wieku zdradziła swój pomysł na miłe a bezpłatne spędzenie sobotniego wieczoru i nocy.
    Chodzą na wesela kompletnie obcych ludzi. Wesele musi byc duże, najlepiej ponad 150 osób. To podstawowy warunek, żeby wszystko się udało. Drugi warunek, to odpowiednio sie ubrać, kupić kwiaty i udać się na slub, złożyć życzenia młodej parze i wraz z innymi gośćmi pojawić sie w lokalu. Najlepiej jeśli jest to dom weselny z kucharkami, bo tam personel nie liczy skrupulatnie wydanych porcji tak jak w restauracji.Trzeci warunek to zachowywać się naturalnie no i przyzwoicie, jak kulturalnym ludziom przystoi. Twierdzili, że już byli na kilkunastu takich weselach i planują następne. Nikt, nigdy się nie zorientował, że to goście niezaproszeni. Ja mysle, że nawet jeśli komus z organizatorów wydałoby sie, że coś jest nie tak, to przecież nikt nie zaryzykuje dochodzenia. Każdy mysli właśnie, że to goście drugiej strony. Swoja droga trzeba mieć tupet smile
  • ach_dama_byc_z_kanady 21.05.14, 00:20
    W kościele, do którego weszliśmy było mnóstwo ludzi tylko jakoś rodziny dostrzec nie mogłam. Po zakończonej ceremonii wychodzą młodzi ale panna młoda ma czarne włosy. Pytam męża - to nasza? na co mąż odpowiada, że kiedyś była blondynką może się przemalowała.

    To dziwne. dostaliscie zaproszenie, adres? nazwe kosciola?
    i przeciez mozna popytac czyj to slub, niemozliwe zeby nikt nie wiedzial,
    poza tym zwykle sa biuletyny z nazwiskami pary mlodej lezace przy wejsciu.

    Minnie

    --
    Paranoicy są niezmiernie logiczni, tylko chorzy umysłowo. Logika to jeszcze nie mądrość.

    Sławomir Mrożek
  • a1ma 21.05.14, 04:00

    > poza tym zwykle sa biuletyny z nazwiskami pary mlodej lezace przy wejsciu.
    >

    W kościele?
    Nigdy nie słyszałam nawet o takich "biuletynach".

    --
    chez alma
  • baba67 21.05.14, 07:17
    Sa w Kanadzie. Niemniej na zaproszeniu jest wezwanie kosciola i tablica ogloszen w kruchcie-zawsze.
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • ach_dama_byc_z_kanady 21.05.14, 14:38
    a1ma napisała:
    W kościele?
    Nigdy nie słyszałam nawet o takich "biuletynach".


    moze sie zle wyrazilam - chodzi mi o takie drukowane programy - informatory
    z nazwiskiem pary mlodej, godzinie slubu i gdzie, potem przyjecia weselnego, godz. i gdzie,

    czasem moga byc dodatkowe informacje np dane rodzicow itp.

    Ale juz Baba napisala ze w kruchcie jest informacja co i jak - tez wystarczy.

    Minnie
    --
    Paranoicy są niezmiernie logiczni, tylko chorzy umysłowo. Logika to jeszcze nie mądrość.

    Sławomir Mrożek
  • aqua48 21.05.14, 15:41
    ach_dama_byc_z_kanady napisała:
    >
    > moze sie zle wyrazilam - chodzi mi o takie drukowane programy - informatory
    > z nazwiskiem pary mlodej, godzinie slubu i gdzie, potem przyjecia weselnego, go
    > dz. i gdzie,
    > czasem moga byc dodatkowe informacje np dane rodzicow itp.
    >
    > Baba napisala ze w kruchcie jest informacja

    W kruchcie mogą być wywieszone tylko zapowiedzi, nie ma informacji o weselu.

  • baba67 21.05.14, 15:44
    Mnie chodzilo o to ze w kruchcie jest info o wezwaniu kosciola np Matki Boskiej Pienieznej itp. Na zaproszeniu tez zawsze jest.
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • ebro888 21.05.14, 15:50
    Szyderstwo czy w biegu cytat z niefortunnego kawału, inne ?
  • baba67 21.05.14, 15:55
    Zwykly test na poczucie humoru .Niektorzy jak widac nie maja.
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • ebro888 21.05.14, 15:56
    Try me better, please..
  • baba67 21.05.14, 15:57
    No point
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • ebro888 21.05.14, 16:04
    Rzeczywiście, nie rozśmieszyłaś mnie.
  • baba67 21.05.14, 16:18
    Mam juz zaczac plakac czy dasz mi chwile?
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • ebro888 21.05.14, 16:23
    Teraz lepiej, smile
    ebro
  • rikol 27.05.14, 13:33
    ja sobie muszę znaleźc taki kościól, może goście więcej dadzawink
  • ach_dama_byc_z_kanady 22.05.14, 00:44
    aqua48 napisała:
    W kruchcie mogą być wywieszone tylko zapowiedzi, nie ma informacji o weselu.

    No i co wiecej trzeba?

    (Aga-kosa) Obok siebie były dwa kościoły i jednocześnie dwa śluby.

    Tak jak Baba napisala, w kruchcie stoi nazwa kosciola przede wszystkim.
    na zaproszeniu tez.

    tak trudno sie zorientowac w/g tych tylko danych ktory kosciol jest wlasciwy?

    Poza tym, na zaproszeniu ponadto powinien byc takze adres kosciola - na budynku tegoz
    kosciola rowniez.


    Minnie
    --
    Paranoicy są niezmiernie logiczni, tylko chorzy umysłowo. Logika to jeszcze nie mądrość.

    Sławomir Mrożek
  • baba67 22.05.14, 07:36
    Jesli oba sa obok siebie (pewnie gdzies w starej czesci miasta) doradzalaby jednak kierowac sie wezwaniem.
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • claratrueba 21.05.14, 07:54
    Pojęłam istotę weselisk oraz dlaczego te na Bóg-wie-ile osób są domeną raczej wcale niezbyt zamożnych osób rozmawiając z osobą, która takie wesele wyprawiła córce (kosztem wielkich wyrzeczeń i zapożyczania się)
    1. dla tej pani i jej męża wesela (komunie, chrzciny pewnie też) są JEDYNYMI okazjami by się ubrać "balowo" by potańczyć i zjeść coś wykwintnego. Więc na nie chodzą, to potem czują się zobowiązani do zaproszenia osób, u których były.
    2. Ponieważ wesela, na których byli wcześniej były wypasionymi imprezami to sami czuli się w obowiązku zrewanżować się imprezą o podobnym stopniu wypasu.
    3. Ponieważ koszt powyżej pewnej ilości osób jest niewiele większy niż koszt na mniejszą liczbę osób a suma z kopert znacząco większa przy większej ilości osób, jest szansa by "się zwróciło". Bierze się to ze stos. wysokiego stałego kosztu wynajmu sali, muzykantów i obsługi nie tak wysokiego kosztu "wyszynku" na osobę.
    Proste. I pewnie niezrozumiałe dla ludzi, którzy MOGĄ iść sobie na bal sylwestrowy, ew. na inne inne bale, przeżywać ekscytację kupnem balowej sukni, pokazania się w takim stroju, potańczenia i skosztowania potraw wystawniejszych niż codzienne. I całkowicie zrozumiałe dla tych, którzy, po prostu, nie mogą bywać na balach, potańcówkach bo nie mają gdzie, bo są "starym nie wypada" w środowisku, w którym funkcjonują a na weselu wypada.
    Dlatego ludzie zamożniejsi, co zwykle wiąże się z wykształceniem i mieszkaniem w dużym mieście nie są fanami weselisk. Pobalują sobie i tak jeśli chcą.
  • baba67 21.05.14, 08:12
    Tak, Claro,tak wlasnie jest.Mysle ze ten mechanizm jest niczym nowym ale dobrze ze ktos go tu jasno opisal bez wysmiewania.
    Tylko ze to jest smutne bo chore.Nastepne pokolenie beda szukaly glamouru i spelnienia gdzie indziej.Kiedys byly bale dla zwyklych ludzi-karnawalowe-w roznych miejscach- nie kosztowaly duzo a jedzenie bylo dobre i stroj obowiazywal.
    Ten mechanizm powinien sobie istniec marginalnie a nie terroryzowac wiekszosc spoleczenstwa.
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • anderikka 21.05.14, 08:35
    claratrueba napisała:
    > Pojęłam istotę weselisk oraz dlaczego te na Bóg-wie-ile osób są domeną raczej w
    > cale niezbyt zamożnych osób rozmawiając z osobą, która takie wesele wyprawiła c
    > órce (kosztem wielkich wyrzeczeń i zapożyczania się)

    (...)

    To jest moim zdaniem super analiza, i również bardzo mi się podoba, że bez pogardy - tak jak i bez pogardy był mój założycielski wątek, i niesłusznie co poniektórzy zaczęli odbierać go (jak mi się wydaje) osobiście.

    > dzienne. I całkowicie zrozumiałe dla tych, którzy, po prostu, nie mogą bywać na
    > balach, potańcówkach bo nie mają gdzie, bo są "starym nie wypada" w środowisku
    > , w którym funkcjonują a na weselu wypada.

    Claro, moim zdaniem trafiłaś tu absolutnie w dziesiątkę: bo właśnie najbardziej o mentalność tu chodzi.

    > Dlatego ludzie zamożniejsi, co zwykle wiąże się z wykształceniem i mieszkaniem
    > w dużym mieście nie są fanami weselisk. Pobalują sobie i tak jeśli chcą.

    To też wiąże się z wiekiem. Widze tendencję, że młodzi robią wesela głównie za namową starszych (którzy kuszą ich gotówką z prezentów, której by im normalnie nie dali). Inaczej: młodzi nie wyłożyliby kasy na taka imprezę, czy ją mają , czy nie. A kiedy rodzice mówią "Zrobimy wam wesele", to pokusa jest spora.
    PS. Mam 25 lat, więc tych imprez wokół jest sporo.
  • baba67 21.05.14, 08:44
    Ale ci mlodzi teraz kiedys tych wesel swoim dzieciom nie zrobia.Bo i chetnych do dawania wypchanych kopert nie bedzie wielu. I wlasnie tak jest-mlodzi sie lasza na koperty bo jest taksa. Gdyby kazdy wkladal tyle ile by wydal na prezent czesc spedow by zdechla.
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • claratrueba 21.05.14, 09:07
    Akurat wielu młodych nie jest zwolennikami wesel i na nic się nie łaszczą tylko ulegają rodzicom, którzy czują się w obowiązku wobec ciotek i pociotków żeby wesele zrobić "bo my u nich byliśmy", "bo w naszej rodzinie..."
    Znam wiele takich przykładów gdzie ani tym młodym kasa nie taka znowu potrzebna, ani takiego rodzaju zabawa. I jedna para do tej pory, choć z 5 lat minęło, nadal słyszy słowa rozżalenia owych ciotek, że wesela nie było. Od tych, którzy się nie obrazili na Amen, zdaje się sporo takich, i zerwali wszelkie kontakty z "nietrzymającymi się tradycji młodymi, którzy ich nie szanują" (cytat dosłowny)
    Twoje ostatnie zdanie zastosowałabym raczej do rodziców, którym trudniej niż młodym, zrezygnować z konformizmu.
  • anderikka 21.05.14, 09:20
    claratrueba napisała:
    > Akurat wielu młodych nie jest zwolennikami wesel i na nic się nie łaszczą tylko
    > ulegają rodzicom, którzy czują się w obowiązku wobec ciotek i pociotków żeby w
    > esele zrobić "bo my u nich byliśmy", "bo w naszej rodzinie..."

    Zgadza się, tyle że przy tym uleganiu pieniądze z wesela są sporą pokusą, żeby się jednak zgodzić, i jest to w końcu zrozumiałe. Czyli: pieniądze z datków przeważają szalę.
  • anderikka 21.05.14, 09:17
    baba67 napisała:
    > Ale ci mlodzi teraz kiedys tych wesel swoim dzieciom nie zrobia.

    Nie zrobią, i właśnie tak powoli wymrze ten zwyczaj.
  • baba67 21.05.14, 09:21
    I bardzo dobrze. Mlodzi nastepnej generacji moga chciec powrocic do prawdziwej tradycji -zaprosic tych ktorych naprawde chca , ktorzy ich znaja na tyle zeby kupic im potrzebny prezent podarowac tylko kwiaty i swoje towarzystwo. Tak kiedys bylo i dobrze zeby wrocilo.
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • anderikka 21.05.14, 09:48
    Mnie i mojego partnera na szczęście nikt nie zmusza do niczego, tak więc zrobimy, jak chcemy (obiad wyłącznie dla najbliższych członków rodziny, ze znajomymi spotkamy się w lokalu w innym terminie).
    Ale jeśli ktoś naprawdę chce wesela, to niech robi, krytykuję zwyczaj, który w wielu przypadkach obraca się w parodię.
  • claratrueba 21.05.14, 10:20
    Młodzi kolejnych generacji w coraz mniejszym stopniu powielają wzorce zastane. Akurat tradycja wesela, że ho, ho to na mazowieckiej wsi i prezentu w tak pożądanej gotowce to akurat nie tyle jest młodsza czy starsza niż przyjęcie z prezentami i skromną liczba osób tylko tej drugiej to tutaj nigdy nie było. Zapewne taką samą dyskusję mogłaby prowadzić, a nie wykluczam, ze prowadziła moja babcia przed wojną, kiedy była nauczycielką w szkole dla wiejskich panien a "panią uczycielkę" to zapraszano. Zarzynano na te wesela wszystko, co się dało zjeść, wódka była kupowana na kredyt (do zwrotu za uzbierane pieniądze choć nierzadko można było zapłacić w naturze- jajkami, mięsem) albo radośnie bulgotała w bimbrowni. Nierzadko młodsza siostra panny młodej po takiej imprezie pojawiała się w szkole w butach, bo "trza być w butach na weselu" obowiązywało. No to się przydawały.
    To, co wspominasz z nostalgią to był wynik przyjęcia tradycji miastowych, przy czym nie tyle z szacunku do takowych, co z komunistycznej biedy i braku dostępu do żywności i wódki. Z bimbrem też było krucho.
    Tradycja mazowieckiej wsi nigdy nie zanikła, nawet jak tę wieś do miasta przyłączono, jak miejsce gdzie mieszkam.
    Ale co innego niż stos. nowy tutaj zwyczaj skromnych przyjęć ją powoli zmienia: niechęć do ślubów w ogóle, alternatywne imprezy balowe, które zaspokajają potrzebę tanecznej zabawy, powolne akceptowanie, że człowiek, póki żyje ma prawo się bawić (bale emerytów - moja matka chodzi regularnie, sporo znajomych staruszków wywija, że wióry z podłogi lecą), więc te starsze osoby przestaja naciskać na wesele i/lub wcale nie zjawiają się na tych organizowanych. I, w największym stopniu- nieutrzymywanie kontaktów z dalszą rodziną i jej stos. mała liczebność- kto ma teraz po pięć ciotek/wujków z każdej strony i po 10 kuzynów - ich dzieci? A do niedawna to była norma na wsi, w małych miasteczkach.
  • baba67 21.05.14, 10:44
    Wesela na mazowieckiej wsi byly rozne.Nawet u Rejmonta to widac.
    Ci zamozni robili duze,choc byla kasa w czepiec ale nikt nie kombinowal zeby sie zwrocilo.Stac ich bylo. Oczywiscie koszty relatywnie mniejsze bo sali nie wynajmowano jedzenie bylo domowe bez vatow itp Ale rzeczywiscie zapraszano na nie rodzine i sasiadow ktorzy odpowiadali stausem majatkowym.
    To co jest teraz to spedy z biletem wstepu dla tych co nie sa z taksy zwolnieni.
    To jest co innego.
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • claratrueba 21.05.14, 11:11
    > To co jest teraz to spedy z biletem wstepu dla tych co nie sa z taksy zwolnieni
    > .

    babo, chyba troszeczkę przesadzasz. Nigdy nie widzialam by ktoś przed łaskawym dopuszczeniem do uczestnictwa w weselu sprawdzal zawartośc koperty i wpuszczał lub nie na tej podstawie.
    Ta taksa to WYŁĄCZNIE samonakręcanie się ludzi, ktorzy uważają, że "mniej nie wypada". Dokładnie taki sam konformizm jak "trzeba mieć sukienkę jak Królewna Śnieżka" itd.
  • baba67 21.05.14, 11:33
    Nikt nie sprawdza, ale do tego sie wszystko sprowadza.
    Konformizm to jest na pewno ale innego rodzaju niz Krolewna Sniezka bo podszyty "poczuciem przyzwoitosci" - przeciez nie dam mniej nic talerzyk bo beda stratni-no ludzie! Nie stac cie zeby ugoscic-nie organizuj takiej imprezy
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • rikol 27.05.14, 13:08
    Gdyby ludzie tak myśleli, to nikt by wesela nie zrobil, bo mało kogo na to stać. Wesela można by było obejrzeć w telewzji, jakiegoś Kulczyka itp.
  • baba67 27.05.14, 13:17
    I tu jest pies pogrzebany,
    Czyli wesele to taka impreza skladkowa tylko udajaca goszczenie bezinteresowne?
    To ja dziekuje, wole w otwarte karty.nie lubie jak ccos udaje czy nie jest. jesli przyjde na impreze skladkowa tylko z piwem dla siebie moze to byc skomentowane i nawet powinno.
    Jesli przyjde na wesele bez talerzykowego to jest taka sama sytuacja tylko sie udaje ze nie. Noi domaganie sie od od gosci kasy to tako kryptoinformacja-impreza skladkowa.
    Dzieki wreszcie sobie uswiadomilam co mnie zniesmacza i wkurza.
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • winona_lust 27.05.14, 14:10
    tak, właśnie impreza składkowa, z której nie bardzo wypada się wykręcić.
    W USA spotkałam się z tym, że goście płacili za siebie w restauracji podczas obiadu weselnego. To przynajmniej jest fair.
  • stasi1 30.05.14, 22:21
    Ale na imieniny też idziesz z prezentem, chyba? Więc co za różnica. Ja idę idę najczęściej z winem(na imieniny) więc raczej nie spotkałem się z zarzutem chybionego prezentu
  • rikol 27.05.14, 13:37
    To nie jest zadna tradycja. Ja pamiętam wesela z lat 80, gdzie zapraszano mnóstwo ludzi, znajomych, prezenty były rzeczowe (żelazka itp.), były tańce i świetna zabawa. KAmeralnie to można zrobić niedzielny obiad. Wesele to ma być dobra zabawa, im więcej ludzi, tym lepiej. Okazja rodzinna - na jakich imprezach w dzisiejszych czasach są babcie z wnukami? To jest okazja to zabawy międzypokoleniowej.
  • rikol 27.05.14, 12:56
    Od kiedy to na weselach jedzenie jest wykwintne? Zwykle to są bardzo proste potrawy, bo musi być dużo dań, żeby było w miarę tanio. Pamiętam wesele w drogiej restauracji na Wiejskiej w Warszawie i nie przypominam sobie niczego wykwintnego. Owszem, nie jem takich rzeczy w domu, ale też nie były to żadne luksusy.
  • claratrueba 22.05.14, 05:49
    Wydaje mi się, że problem nie leży w tym czy prezent rzeczowy czy gotówkowy. Problem w intencji - czy ktoś zaprasza by coś dostać czy dlatego, że zależy mu na obecności osoby a nie prezencie- forma dowolna.
    Dwa przykłady, autentyczne:
    1. praktycznie nieznana młodym i rodzicom starsza osoba hołdująca tradycji prezentów rzeczowych zapraszana bo da coś z posiadanych przez siebie przedmiotów o dużej wartości na rynku antyków. Zapraszana tylko dlatego.
    2. młodzi, których nie stać było na imprezę z tymi gośćmi, na których obecności NAPRAWDĘ im zależało. Nie na zasadzie "dużo ludzi to dużo dostaniemy" tylko na zasadzie "nie ma okazji do spotkań, kontakty zanikają, warto się spotkać i razem pobawić bo nast. okazja będzie pogrzeb". Niestety, oboje mają duże rodziny, z którymi kontakt utrzymują- trudno zaprosić jedną ciotkę a nie zaprosić drugiej, są towarzyscy- grono bliskich znajomych duże- trudno zaprosić jednych a drugich nie. No i dylemat- albo impreza będzie duża (kredyt) albo wcale (brak wydatków, brak spotkania z osobami, które chcieli spotkać). Oba wyjścia złe. A wybrać trzeba.
    Zapraszanie "dla koperty" osób, na których obecności wcale nie zależy to patologia, naciągactwo.
    Syt. opisana w punkcie 2 patologia nie jest, a smutną rzeczywistością, przed którą stoją pewnie liczni niesłusznie zaliczani do "zapraszających dla koperty" tylko dlatego, ze impreza duża.
  • baba67 22.05.14, 07:33
    To co opisujesz to jeszcze o innego.Mlodzi chca urzadzic typowe rodzinne wesele ktore z uwagi na to ze rodzina duza tez musi byc spore a na to malo kogo stac.
    Jesli na czyms bardzo nam zalezy a nie mamy kasy to kombinujemy z kredytem.
    Inna sprawa ze rodzina wie jak stoimy finansowo i podejscie moze byc tez -nie pojade bo nie mam na talerzyk i im sie nie zwroci. Przyjezdzaja zatem ci co maja reszta nie jest urazona.Cos w tym jest.
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • baba67 22.05.14, 09:05
    Fajny interes masz.Tylko nie spamuj,pliiiz
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • ankac23 22.05.14, 15:16
    Bo Polska to taki..."kopertowy kraj"... Chrzciny? Komunia? Załatwienie "czegokolwiek"? Koperta! Nawet bierzmowania odbywają się na "kopertowo" ( jestem świeżo "po" uczestnictwie w tymże "przedstawieniu"..) Zewsząd słychać płacze, jakie bezrobocie, jaka bieda, ale jak już impreza - jednych stać na jej wytworne urządzenie, innych na podarowanie sutej koperty,!... To gdzie ta bieda?...To gdzie te niskie zarobki? W zachodnich krajach wesele często ogranicza się do skromnego spotkania w pubie, jakieś przekąski, skromne prezenty... Byłam na takim weselu w Belgii, byłam w Norwegii i - słowo harcerza! - nie widziałam kolejki "kopertowiczów" przy składaniu życzeń!... Bo w Polsce, jak nigdzie - dobrobyt, dobrobyt panuje! A zgniły zachód przy nas wysiada... w ilości i zawartości kopert..wink
  • rikol 27.05.14, 12:57
    Bo bogaci nie potrzebują kopert. Proste.
  • annthonka 22.05.14, 20:40
    Niezgodne z s-v jest narzucanie gościom takiej formy prezentu (kiedyś nawet zetknęłam się z jakimś "zabawnym" wierszykiem informującym, że młodych interesuje tylko gotówka) albo sugerowanie jakichś konkretnych kwot, żeby wesele się zwróciło.

    Samo dawanie pieniędzy (przez nieprzymuszonych do tego gości!) nie jest, moim zdaniem, niczym złym. Wręcz przeciwnie, jest to praktyczne, bo obdarowani mogą je przeznaczyć zgodnie ze swoimi potrzebami, a nie zastanawiać się, co zrobić z trzecim robotem kuchennym czy piątym odświętnym obrusem.
  • winona_lust 26.05.14, 16:47
    annthonka napisała:

    > Niezgodne z s-v jest narzucanie gościom takiej formy prezentu (kiedyś nawet zet
    > knęłam się z jakimś "zabawnym" wierszykiem informującym, że młodych interesuje
    > tylko gotówka) albo sugerowanie jakichś konkretnych kwot, żeby wesele się zwróc
    > iło.
    >
    Trafiłaś w punkt. Dopominanie się o prezent w formie pieniędzy jest grubym nietaktem (te wszystkie wierszyki o karmieniu świnek - zgroza). My na naszym ślubie powiedzieliśmy gościom, że najważniejsza jest ich obecność, nie - prezenty. Goście chcieli nas czymś obdarować i to było bardzo miłe. Dostaliśmy m.in. wspólny portret naszkicowany ołówkiem, komplet kieliszków, bon na wspólne spa. Koperty też były, ale nikomu nie sugerowaliśmy, że chcemy dostać pieniądze.

    Myślę, że dzięki temu nikt nie czuł się zakłopotany i mógł dać to, co sam uznał za odpowiednie.

    Teraz idę na wesele, gdzie młodzi wyraźnie zażyczyli sobie pieniędzy w prezencie i czuję się, jakbym szła na płatny bal. I tak się biję z myślami - ulec presji i dać kopertę, czy jednak ofiarować im coś od siebie?
  • ebro888 26.05.14, 17:15
    Hmm... czy zamierzenie wybrałaś ten intrygujący nick ?)
  • baba67 26.05.14, 18:26
    Daj tyle ile bys wydala na prezent. Wtedy juz nie bedies sie tak czula.
    Bo problem nie jest w gotowce jako formie ogromni oraktycznejtylko w tym ze tej gotowki ludzie czuja ze musza dac co najmniej 3 razy wiecej niz wartosc prezentu.
    taki spadek bo niedoborach rynkowych kiedy luie kase mieli ale coss sensownego za nia kupic bylo bardzo trudno.Same te rzeczy nie byly tak bardzo kosztowne ale wychodzenie ich szalenie czasochlonne i klopotliwe.
    Anachronizm sobie zostal i na nim bazuje caly przemysl weselny.
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • rikol 27.05.14, 12:58
    Ale nie wiesz, ile byś wydała na prezent.
  • ach_dama_byc_z_kanady 26.05.14, 23:26
    winona_lust napisała:
    Teraz idę na wesele, gdzie młodzi wyraźnie zażyczyli sobie pieniędzy w prezencie i czuję się, jakbym szła na płatny bal. I tak się biję z myślami - ulec presji i dać kopertę, czy jednak ofiarować im coś od siebie?

    A ty chcesz ich wychowywac czy dac im to co sobie zycza w prezencie?

    czy ci sie to podoba czy nie, para mloda powiedziala wyraznie czego oczekuje -
    pieniedzy.
    nie chce przez ciebie wybranych prezentow..

    masz jeszcze jakies watpliwosci?

    Minnie
    --
    Paranoicy są niezmiernie logiczni, tylko chorzy umysłowo. Logika to jeszcze nie mądrość.

    Sławomir Mrożek
  • ach_dama_byc_z_kanady 26.05.14, 23:41
    Problem lezy w tym ze niektorzy czuja sie z miejsca zagrozeni dostajac takie prosby o pieniadze:
    "jak to, ktos bedzie mi mowil co ja mam robic?!"

    Uwazaja ze pozbawia sie ich wladzy w decydowaniu, ze para mloda narzuca im,
    mowi co maja robic, i zamiast myslec o MLODEJ PARZE i ich potrzebach
    mysla o SOBIE.

    Tymczasem naprawde jest tak ze para mloda ma jakies swoje plany zwiazane z malzenstwem,
    moze np chciec uzbierac pieniadze na wyjazd poslubny na Hawaje.
    albo na zakup mebli do nowego mieszkania,
    albo na nowe mieszkanie wlasnie, albo chce pokupowac garnki, serwisy obiadowe, ekspresy do kawy ale w/g swojego gustu itd itp
    i w tym przeciez nie ma nic zlego, szczegolnie jesli maja np. silnie nowoczesny minimalistyczny styl
    lub odwrotnie, kochaja styl goth i poluja na wszystko czarne i ponure,
    a tu jakas oburzona za zyczenie o gotowke ciocia sprawila im serwis do kawy
    za 2 tysiace zl ale - bialy, czerwone rozyczki, brzeg zloty, no fuj.

    Najgorsze to pomylic PROSBE pary mlodej o gotowke z power struggle (kto rzadzi)
    "tu ja decyduje jaki dam prezent!"


    Czy nas powinno w ogole interesowac po co parze mlodej gotowka?
    Przeciez okazja jest tak oczywista ze przydac sie moze na tysiace sposobow.
    A skoro prosza, to czemu nie dac ?

    "bo ja tu rzadze!" ??

    Minnie

    --
    Paranoicy są niezmiernie logiczni, tylko chorzy umysłowo. Logika to jeszcze nie mądrość.

    Sławomir Mrożek
  • winona_lust 27.05.14, 10:16
    1. Jeśli rozpatrujemy tę sytuację w kategoriach "rządzenia", to rządzić chcą młodzi, mówić gościom, co mają im dać, a nie ja.

    2. Prezent jest aktem dobrej woli. Udział w weselu to nie jest umowa handlowa - wyznaczamy cenę, płacisz za udział i bierzesz udział w zabawie.

    Na naszym weselu były osoby, które nie mogły sobie pozwolić na prezent materialny, ale najważniejsze, że były i cieszyły się z nami tym dniem. Były takie, które dały nam rzeczy o wartości niematerialnej. Były też takie, które same z siebie dały nam pieniądze i to też było OK.

    Jednak ja czułabym się źle pisząc w zaproszeniu dla 90 - letniej babci ani kuzynki-studentki, że chcę dostać kasę. Nie każdy ma na tyle dobrą sytuację materialną, że może sobie pozwolić na dawanie pieniędzy. Nie należy stawiać ich w niezręcznej sytuacji.

    3. W zaproszeniu nie pisaliśmy, co chcemy dostać. Daliśmy im wolną rękę. Jak goście dopytywali, mówiliśmy, że najważniejsza jest ich obecność, a prezent to kwestia drugorzędna. Naprawdę tak uważamy.

    No ale to są kwestie taktu i wyczucia tego, co należy, a czego nie należy robić w relacjach międzyludzkich.
  • winona_lust 27.05.14, 10:21
    nie chcę wychowywać młodych, tylko być OK ze sobą. Nigdzie nie jest powiedziane, że udział w weselu ma swoją cenę. To kwestia uznaniowa - dajesz tyle, ile masz albo ile uważasz za stosowne. Wymuszane na gościach określonych podarków zaczyna przypominać udział w płatnej imprezie, a chyba nie o to chodzi w idei WESELA, prawda?

  • ach_dama_byc_z_kanady 27.05.14, 23:57
    winona_lust napisała:
    nie chcę wychowywać młodych, tylko być OK ze sobą. Nigdzie nie jest powiedziane, że udział w weselu ma swoją cenę. To kwestia uznaniowa - dajesz tyle, ile masz albo ile uważasz za stosowne. Wymuszane na gościach określonych podarków zaczyna przypominać udział w płatnej imprezie, a chyba nie o to chodzi w idei WESELA, prawda?

    Alez nikt nie wymusza. do ciebie najwyrazniej nie dotarlo to, ze mlodzi maja swoje plany
    nie twoje.
    Mlodzi prosza o gotowke bo jest im POTRZEBNA, rozumieja ze pieniadze to wazna rzecz
    i nie chca wlasnie aby sie zmarnowaly.
    i swiadomosc ze ktos mimo to olewa ich prosby i zamiast 500zl do upragnionego biletu na Hawaje kupuje im trzeci ekspres do kawy az skreca.
    I KTO kupuje ten psu na bude trzeci ekspres do kawy? Winona_Lust!!!

    A dlaczego ? Bo "chce byc OK ze soba"! a sama pare mloda ma w ..... !!!

    Minnie

    --
    Paranoicy są niezmiernie logiczni, tylko chorzy umysłowo. Logika to jeszcze nie mądrość.

    Sławomir Mrożek
  • winona_lust 28.05.14, 09:47
    Po pierwsze - opanuj sie, bo na tym poziomie nie bede prowadzic z toba dyskusji.
    Po drugie - tak, chce byc przede wszystkim OK ze sobą. Przeszkadza ci to? Pewnie dlatego, ze sama najwyrazniej nie jestes.
  • ach_dama_byc_z_kanady 28.05.14, 22:53
    winona_lust napisała:
    tak, chce byc przede wszystkim OK ze sobą. Przeszkadza ci to? Pewnie dlatego, ze sama najwyrazniej nie jestes.

    Jak cie nie obchodzi para mloda a jedynie chcesz byc w 'zgodzie ze soba',
    to po co w ogole pytasz jak nalezy sie zachowac gdy para mloda prosi o pieniadze?
    (a juz dwie osoby ci powiedzialy ze tak jak para mloda sobie zyczy)
    Tym bardziej, iz caly czas usilnie argumentujesz za swoja racja nie za obiektywna racja.

    z innego watku:

    Ale nie tego dotyczy poruszana przeze mnie kwestia, tylko wprost wyrażonego oczekiwania prezentu w formie gotówki. Ja akurat mam pomysł, co mogłabym dać młodym, bo wiem, czym się interesowali.

    acha, i tu jest pies pogrzebany.
    nic dziwnego ze tak cie wkurza prosba o gotowke - juz wyobrazalas sobie te ochy i achy
    nad twoim prezentem a tu guzik wink


    Dodam jeszcze, ze w samej gotowce jako prezent nie ma nic niestosownego.
    Niektorzy daja ja zamiast prezentu bo zwyczajnie nie wiedza co kupic.
    tak ze, jako taka nie jest zadnym grzechem ani obciachem.


    A o mnie nie musisz sie martwic, dziekuje, ja nie mam problemu z dawaniem takich prezentow jakie sobie zycza solenizanci
    wlasnie dlatego, ze ze jestem w pelnej zgodzie ze soba : )

    Minnie
    --
    Paranoicy są niezmiernie logiczni, tylko chorzy umysłowo. Logika to jeszcze nie mądrość.

    Sławomir Mrożek
  • ach_dama_byc_z_kanady 28.05.14, 23:18
    ... dlaczego nikogo nie obchodzi fakt, iz para mloda po prostu POTRZEBUJE te gotowke
    na swoja nowa droge zycia, cokolwiek by to nie bylo?
    (a nas, czy musi to koniecznie obchodzic na co?)

    Faktem jest, co poniektorzy niezbyt elegancko o taka forme prezentu prosza,
    co nie zmienia faktu ze prosza o cash, nie rzeczy.

    Czy nie lepiej by bylo uswiadomic sobie ze SV ewoluuje w kazdej dziedzinie zycia,
    wiec i w tej - weselnej, slubnej - tez?

    Kiedy w 1924r. Marshall Field's w Chicago otworzyl pierwsza w historii liste prezentów ślubnych, z pewnoscia spowodowalo to kontrowersje w srodowisku nieprzyzwyczajonym
    do "dyktowania im warunkow co maja wybierac w prezencie" .

    Dzisiaj, po 90 latach (troszke wiecej niz 40 wink ) lista uznana jest za genialna i praktyczna.

    Przewiduje, ze z czasem i dawanie tylko gotowki w prezencie uznane zostanie za akceptowalny wybor.

    tak naprawde, co w tym zdroznego ze "para mloda chce gotowke"?

    Tak naprawde bo to tylko uderza w ego obdarowujacego.
    A to nie obdarowujacy jest wazny w tym momencie, tylko para mloda i jej finansowe potrzeby.


    Moze warto sie nad tym zastanowic .?

    Minnie

    --
    Paranoicy są niezmiernie logiczni, tylko chorzy umysłowo. Logika to jeszcze nie mądrość.

    Sławomir Mrożek
  • matylda1001 29.05.14, 00:04
    ach_dama_byc_z_kanady napisała:

    > ... dlaczego nikogo nie obchodzi fakt, iz para mloda po prostu POTRZEBUJE te gotowke<

    O! bardzo przepraszam, mnie obchodzi smile

    > na swoja nowa droge zycia, cokolwiek by to nie bylo? (a nas, czy musi to koniecznie obchodzic na co?)<

    W żadnym razie. Z chwilą wręczenia koperty, pieniądze zmieniają właścicieli, a to właściciele decydują na co je przeznaczyć. Mogą je sobie nawet przehulać, ich sprawa smile Ale ucieszyłam się, gdy jedna z par, jakieś pół roku po ślubie kupiła sobie małe mieszkanko i jeszcze raz dziękowali weselnym gościom za pieniężne prezenty, które zebrane do kupy wystarczyły na wkład własny bez którego o kredycie mogliby tylko pomarzyć. Miło mi było, że mogłam sie do tego przyczynić.
  • winona_lust 29.05.14, 10:02
    ach_dama_byc_z_kanady - jesteś ciężkim rozmówcą - przypisujesz innym intencje, które nie zostały wypowiedziane, w dodatku mają niewiele wspólnego z prawdą.

    W gotówce nie ma nic złego, o ile obdarowujący sam chce ją dać. Ja nie chcę. Młodzi "oczekują". Dlaczego w tej sytuacji chęci młodych mają być ważniejsze od moich?
  • ach_dama_byc_z_kanady 29.05.14, 10:48
    winona_lust napisała:
    Dlaczego w tej sytuacji chęci młodych mają być ważniejsze od moich?

    LOL

    Minnie
    --
    Paranoicy są niezmiernie logiczni, tylko chorzy umysłowo. Logika to jeszcze nie mądrość.

    Sławomir Mrożek
  • matylda1001 29.05.14, 10:51
    winona_lust napisała:

    > Ja nie chcę. Młodzi "oczekują". Dlaczego w tej sytuacji chęci młodych mają być ważniejsze od moich? <

    Może dlatego, że to ICH święto?
  • winona_lust 29.05.14, 11:31
    Ich swieto, ale moje zycie, moje finanse domowe i moje przekonania. Sorry, ale blizsza cialu koszula.
  • matylda1001 29.05.14, 12:39
    winona_lust napisała:

    > Ich swieto, ale moje zycie, moje finanse domowe i moje przekonania.<

    Twoje życie więc Ty decydujesz czy zaproszenie przyjąć, czy odmówić.
    Twoje finanse domowe dlatego to Ty decydujesz ile chcesz wydać na prezent, ale własne przekonania mogłabyś jednak przydeptać ze względu na to, że to ich święto i prezent jest dla nich. Co to dla Ciebie za różnica czy kupisz za przeznaczone na ten cel, powiedzmy 200zł, śliczny wazonik, który młodym może byc potrzebny jak rybie ręcznik, czy wsadzisz te same 200zł do koperty i niech sobie wybiorą co chcą?

    >Sorry, ale blizsza cialu koszula.<

    Sorry, ale ja uważam, że takie myślenie w kontekście prezentu to pomyłka. Ofiarodawca powinien bardziej myśleć o obdarowanym, niż o sobie. Dla przykładu. Byłam akurat na imieninowej kawie u koleżanki gdy przyszła inna koleżanka, przyniosła w prezencie piękny kwiat doniczkowy, z tych, co to jak dobrze pielęgnowany, rośnie długie lata. Wręczyła go mówiąc mniej więcej te słowa - ja tak bardzo lubię kwiaty, a ty nie masz w domu ani jednego, będzie ci weselej. Obdarowana podziękowała, ustawiła roślinkę na honorowym miejscu, a po tygodniu roślinka wylądowała u mnie. Powód? właśnie wyjeżdżała na dwa miesiące do córki do Niemiec opiekować się wnuczętami. Od kilku lat tak wyjeżdża zmieniając się z drugą babcią i ofiarodawczyni kwiatka doskonale o tym wie. Gdyby przydeptała własne przekonanie (że dom bez kwiatów jest zimny) to może by pomyślała dlaczego koleżanka kilka lat temu rozdała wszystkie swoje rośliny znajomym.
  • winona_lust 29.05.14, 13:49
    Rzeczywiście, powinnam była odmówić udziału.
  • matylda1001 29.05.14, 16:17
    winona_lust napisała:

    > Rzeczywiście, powinnam była odmówić udziału.<

    A niby dlaczego? Idź i baw się dobrze smile

    Napisałaś :
    "Teraz idę na wesele, gdzie młodzi wyraźnie zażyczyli sobie pieniędzy w prezencie i czuję się, jakbym szła na płatny bal. I tak się biję z myślami - ulec presji i dać kopertę, czy jednak ofiarować im coś od siebie?"

    Ofiaruj im od siebie coś bardzo ważnego - ZROZUMIENIE I DOBRĄ WOLĘ, a do tego dołącz kopertę z tym, co przeznaczyłaś na zakup prezentu rzeczowego.
    I zrozum, że ta prośba o pieniądze to nie jest żadna presja. To uwaga do tych, którzy w ogóle planowali jakikolwiek podarek i brzmi - podarujcie nam równowartość. Jeśli ktoś nie planował nawet drobiazgu na pamiątkę, to koperty też nie da. Nie napisali, że koperta jest warunkiem wpuszczenia na salę, czyli to nie płatny bal. Nie wymienili kwoty na jaka liczą, czyli to nie opłata za bilet. A jeśli koniecznie już musisz wręczyć coś osobistego, to wsadz do koperty jakąś piękną kartę z życzeniami. Będą Was miło wspominać.
  • ach_dama_byc_z_kanady 29.05.14, 22:39
    matylda1001 napisała:

    """"" Wręczyła go mówiąc mniej więcej te słowa - ja tak bardzo lubię kwiaty, a ty nie masz w domu ani jednego, będzie ci weselej. Obdarowana podziękowała, ustawiła roślinkę na honorowym miejscu, a po tygodniu roślinka wylądowała u mnie. Powód? właśnie wyjeżdżała na dwa miesiące do córki do Niemiec opiekować się wnuczętami. Od kilku lat tak wyjeżdża zmieniając się z drugą babcią i ofiarodawczyni kwiatka doskonale o tym wie. Gdyby przydeptała własne przekonanie (że dom bez kwiatów jest zimny) to może by pomyślała dlaczego koleżanka kilka lat temu rozdała wszystkie swoje rośliny znajomym."""""
    -------------------------------------------------------------------

    O wlasnie, swietny przyklad.
    Mozna tez nagle dostac alergii na kwiaty, lub ktos w rodzinie.
    Przyklady mozna by mnozyc, np milosnik ksiazek kupuje "dla zachety" komus ksiazke
    bo ofiarowany/a na pewno 'chwyci' jak te przeczyta i tez zostanie bibliofilem.
    Dobrze, jak ksiazka wyladuje w pobliskiej bibliotece nie w kuble z makulatura.
    Milosnicy krysztalow, artystycznej porcelany, wiecznych pior ( wink ) figurek Swarowskiego,
    figurek Hummela, wiktorianskich lalek, znaczkow, itd wszyscy mysla tak samo...

    Minnie



    --
    Paranoicy są niezmiernie logiczni, tylko chorzy umysłowo. Logika to jeszcze nie mądrość.

    Sławomir Mrożek
  • baba67 29.05.14, 22:49
    jesli masz jakas niepotrzebna figurke Swarowskiego to ja chetnie...
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • ach_dama_byc_z_kanady 29.05.14, 23:12
    baba67 napisała:
    "jesli masz jakas niepotrzebna figurke Swarowskiego to ja chetnie... "
    -------------------------------------------------------------------------------------

    lol Babo ja nie zbieram, ale jak mi sie trafi to bede pamietac o tobie smile

    Minnie
    --
    Paranoicy są niezmiernie logiczni, tylko chorzy umysłowo. Logika to jeszcze nie mądrość.

    Sławomir Mrożek
  • ach_dama_byc_z_kanady 29.05.14, 22:28
    winona_lust napisała:
    """"Ich swieto, ale moje zycie, moje finanse domowe i moje przekonania. Sorry, ale blizsza cialu koszula.""""
    ---------------------

    ostatecznie udowodnilas ze jestes kompletna egoistka, nie obchodzi cie NIKT i nic tylko
    ~ ty sama~

    gratuluje.

    Minnie

    --
    Paranoicy są niezmiernie logiczni, tylko chorzy umysłowo. Logika to jeszcze nie mądrość.

    Sławomir Mrożek
  • ankac23 30.05.14, 09:51
    ach_dama_byc_z_kanady napisała:

    > winona_lust napisała:
    > """"Ich swieto, ale moje zycie, moje finanse domowe i moje przekonania. Sorry,
    > ale blizsza cialu koszula.""""
    > ---------------------
    >
    > ostatecznie udowodnilas ze jestes kompletna egoistka, nie obchodzi cie NIKT i n
    > ic tylko
    > ~ ty sama~
    >
    > gratuluje.
    >
    > Minnie

    W takim razie, pary nowożeńców narzucające swoim gościom formę prezentu w postaci gotówki - to też kompletni egoiści! Nie obchodzi ich nikt i nic, tylko - świetna zabawa i pełne koperty.

    W wątku nie chodziło o: dać, czy nie dać, tylko o: czy w zaproszeniach powinni narzucać taką formę ślubnego prezentu, czy też nie. Ja nie zgadzam się z takim NARZUCANIEM mi, co mam dać, komu i dlaczego... I jeśli to także kompletny egoizm, to świetnie się z nim czuję!smile
  • winona_lust 30.05.14, 10:21
    owszem!
    damo, skoro dbanie o siebie nazywasz "egoizmem", to moze zrezgnuj ze wszystkich rzeczy, ktore sobie kupujesz i obdaruj innych, hm? Nie popadaj w skrajnosci. Jest cos takiego jak zdrowy egoizm.

    I zgadzam sie z ankac23, ze patrzac w ten sposob mlodzi tez sa egoistami, skoro to nie obchodzi ich, czy ktos ma gotowke, czy moze sobie pozwolic na taki wydatek. Tym bardziej, ze mlodzi sa ludzmi b. zamoznymi, wesele b. okazale, a my - no coz, nie mamy az takich mozliwosci, zeby sypnac gotowka.
  • baba67 30.05.14, 10:49
    No, wlasnie , widzisz Matyldo?
    Tak ludzie to odbieraja ze jesli mlodzi oczekuja gotowki to znaczy oczekuja kilkakrotnie wiecej niz wartosc prezentu ktory by sie ewentualnie kupilo.Czyli -nie chcemy obrusika za 150 dajcie nam 500 w kopercie.
    Tak to w powszechnej swiadomosci funkcjonuje.
    Bo nie podejrzewam Winone o to ze chce przyjsc na wesele tylko z kwiatami. na pewno jakies srodki na zakup prezentu przeznacczyla tyle tylko ze nie min 500 od pary.
    Moze jednak byc tak ze mlodzi po prostu wola dostac prezent w gotowce czyli tyle ile by poszlo na prezent hop do koperty.Ja nie znam tych mlodych moze nie sa pazerni tylko praktyczni?
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • majaa 30.05.14, 11:29
    No najwyraźniej nie da się ukryć, że w świadomości niektórych jednak tkwi przekonanie, że prezent za 150-200 zł jest OK, ale taka sama ilość gotówki w kopercie wygląda kiepsko. Skąd się to bierze - naprawdę nie wiem.
  • winona_lust 30.05.14, 11:34
    dobrze to ujelas.

    Poza tym wartość prezentu nie rowna sie jego rownowartosci w gotowce. Czas poswiecony na wymyslenie, znalezenie, dobranie poszczegolnych elementow, opakowanie i stworzenie z tego pewnej calosci ma wartosc niematerialna, nieprzeliczalna na gotowke.

    Dostalismy od zaprzyjaznionej fotografki hobbystki zaproszenie na sesje jej autorstwa. Cudownie bylo pojsc razem w plener, zrobic wpaniale zdjecia, a przy okazji wspolnie spedzic dzien. Nawet nie wiem, jaka bylaby wartosc tego w gotowce (bo to nie jest zawodowa fotografka). Dla nas prezent byl bezcenny.

    Obrusik kupiony u goralki,z recznie robiona koronka moze byc wart 100 lub 200 zlotych, ale wysilek, zeby go zdobyc, myslenie o osobie, ktora chcemy nim obdarowac sa cenniejsze niz 200 zl w kopercie.

    Tak samo jest z wlasnorecznie robiona pierzyna od babci, nalewka zrobiona przez dziadka, porterem naszkicowanym przez znajoma.

    W tych prezentach jest serce, jest myslenie o drugim czlowieku, wiec nie mozna tego przelozyc na gotowke. Takie prezenty cenie i takie chce dawac. Dac gotowke potrafi kazdy.




    baba67 napisała:

    > No, wlasnie , widzisz Matyldo?
    > Tak ludzie to odbieraja ze jesli mlodzi oczekuja gotowki to znaczy oczekuja ki
    > lkakrotnie wiecej niz wartosc prezentu ktory by sie ewentualnie kupilo.Czyli -n
    > ie chcemy obrusika za 150 dajcie nam 500 w kopercie.
    > Tak to w powszechnej swiadomosci funkcjonuje.
    > Bo nie podejrzewam Winone o to ze chce przyjsc na wesele tylko z kwiatami. na p
    > ewno jakies srodki na zakup prezentu przeznacczyla tyle tylko ze nie min 500 od
    > pary.
    > Moze jednak byc tak ze mlodzi po prostu wola dostac prezent w gotowce czyli tyl
    > e ile by poszlo na prezent hop do koperty.Ja nie znam tych mlodych moze nie sa
    > pazerni tylko praktyczni?
  • matylda1001 30.05.14, 12:23
    winona_lust napisała:

    > Takie prezenty cenie i takie chce dawac. Dac gotowke potrafi kazdy.<

    Jak widać nie każdy, Ty nie potrafisz smile

    > Obrusik kupiony u goralki,z recznie robiona koronka moze byc wart 100 lub 200 zlotych, ale wysilek, zeby go zdobyc, myslenie o osobie, ktora chcemy nim obdarowac sa cenniejsze niz 200 zl w kopercie.<

    Skupmy się na tym przykładzie. Powiedzmy, że młodzi chcą mieć mieszkanie urządzone w stylu, do którego góralski obrusik z ręcznymi koronkami pasuje jak garbaty do ściany, więc może przeleżeć na półce w szafie w dziewiczym stanie długie lata, aż zainteresują się nim litościwe mole. Poza tym jeszcze nie mają stołu, skąd wiesz w takim razie jaki będzie potrzebny rozmiar? Jeżeli dasz im pieniądze to kupią sobie taki, jaki IM się podoba, i wtedy
    gdy będzie potrzebny. Może jeszcze gdybyś sama wyhaftowała ten obrusik, to mógłby mieć wartość sentymentalną, jak ta pierzyna od babci ze wsi, która hoduje gąski, własnoręcznie je karmi, podskubuje i po garstce upycha puch w pierzynie dla ukochanej wnusi. Kupiony obrusik, to tylko kupiony obrusik. Pasuje albo nie, a duszy się w nim nie doszukasz nawet pod mikroskopem wink
  • winona_lust 30.05.14, 12:42
    matylda1001 napisała:

    > winona_lust napisała:
    >
    > > Takie prezenty cenie i takie chce dawac. Dac gotowke potrafi kazdy.<
    >
    > Jak widać nie każdy, Ty nie potrafisz smile

    Potrafię, ale nie chcę. Widzisz różnicę?
    >
    > > Obrusik kupiony u goralki,z recznie robiona koronka moze byc wart 100 lub
    > 200 zlotych, ale wysilek, zeby go zdobyc, myslenie o osobie, ktora chcemy nim
    > obdarowac sa cenniejsze niz 200 zl w kopercie.<
    >
    > Skupmy się na tym przykładzie. Powiedzmy, że młodzi chcą mieć mieszkanie urządz
    > one w stylu, do którego góralski obrusik z ręcznymi koronkami pasuje jak garbat
    > y do ściany, więc może przeleżeć na półce w szafie w dziewiczym stanie długie l
    > ata, aż zainteresują się nim litościwe mole.

    A za każdym razem, gdy spojrzysz do szafy przypominasz sobie o tym naiwnym ofiarodawcy i na parę sekund uśmiechasz się w duchu nad jego naiwnością, nad tym, jak przyniósł Ci ten badziewny obrusik i jaki fajny był to mimo wszystko dzień- dzień ślubu. Po czym siadasz przy swoim lśniącym stole, który kupiłeś sobie sam i wpadasz w codzienność. Albo liczysz gotówkę, jeśli lubisz.

    Kupiony obrusik, to tylko kupiony obrusik. Pasuje albo nie,
    > a duszy się w nim nie doszukasz nawet pod mikroskopem wink

    Owszem, doszukasz. Ktoś pojechał, ktoś pomyślał o tobie będąc gdzieś daleko, ktoś wybrał, przywiózł, przyniósł. Bo pomyślał, że Ci się spodoba. Poświęcił Ci więcej dobrych myśli, swojej uwagi i zainteresowania niż ta chwila przed bankomatem, zanim podjął gotówkę, przeliczył i wsadził do koperty.

    Nie porównuj podarunków sentymentalnych do czyszczenia mieszkania z niepotrzebnych staroci. Nie dałabym nikomu w prezencie starego ekspresu do kawy ani niepotrzebnego kompletu pościeli. Chcę dawać prezenty miłe, przemyślane, które będą także pamiątką i dowodem na odrobinę serca.


  • matylda1001 31.05.14, 12:39
    winona_lust napisała:

    > Potrafię, ale nie chcę. Widzisz różnicę?<

    Widzę smile i uważam, że to nawet gorzej. Nie chcesz, bo nie potrafisz odpuścić własnego "ja".

    >> Nie porównuj podarunków sentymentalnych do czyszczenia mieszkania z niepotrzebnych staroci. Nie dałabym nikomu w prezencie starego ekspresu do kawy ani niepotrzebnego kompletu pościeli. Chcę dawać prezenty miłe, przemyślane, które będą także pamiątką i dowodem na odrobinę serca.<

    Wiesz, co... trudno mi tu polemizować bo w gruncie rzeczy myślimy podobnie smile Rożnica między nami jest tylko taka, że ja potrafię bez żalu zrezygnować z tego, co sama uważam za dobre i wyjść naprzeciw oczekiwaniom obdarowanego. Ty masz z tym trudność.
  • kora3 31.05.14, 13:08
    Okazanie komuś serca, czy zainteresowania jest dla mnie jednoznaczne z tym w przypadku prezentu, że dajemy to, co obdarowany chciałby otrzymać, a nie to co my sami chcielibyśmy dostać na jego miejscu.
    To, że komuś byłby miły prezent rzeczowy, sentymentalny - to jego sprawa, ale jeśli wiadomo, że młodym miła byłaby gotówka, to należy dając prezent myslec o uch oczekiwaniach, a nie o swoich.

    Tak mi się przypomniałosmile robiłam urodziny nie tak dawno. Nie narzucałam broń Boże gościom formy prezentu oczywiście. Parę bliskich bardzo osób po prostu pytało, co chciałabym dostać i mówiłam smile Natomiast powszechnie znaną o mnie sprawą jest to, że niechętnie przyjmuję kwiaty. wszyscy o tym wiedzieli, łącznie z kolezanką, która ...przyniosła mi kosz kwiatów. Jako, ze urodziłam się zimą, zapewne ten prezent był kosztowny. Był też dla nas mocno kłopotliwy, bo:
    1. Na stole w likalu nie miał racji bytu ze względu na rozmiary
    2. W lokalu go zostawić nie mogliśmy
    3. Zabrać do domu tez nie

    Ostatecznie ów balastowy prezent zabrał do swego domu mój dobry kumpel. Za moją wiedzą i zgodą zawiózł go potem na grób swojej matki.
    Kolezanka, która obdarowała mnie tym prezentem wiedziała, ze nie przyjmuje kwiatów, bo sama mi powiedziała "Wiem, że nie przyjmujesz kwiatów, ale ja uważam, że na urodziny, szczególnie kobieta, kwiaty powinna dostać" .
    Nie podejrzewam, ze ta kolezanka kwiaty te dostała darmo i tak "obiła" prezent dla mnie - żeby jasność była.
    Po prostu ONA uważała, że kwiaty na urodziny trzeba dać, a MOJE zapatrywania jej nie obeszły. Musze powiedzieć, że sprawiła mi jej postawa przykrośc. I to wcale nie dlatego, że sobie "przeliczyłam" co mogłaby mi fajnego podarować zamiast tych kwiatków, a dlatego, ze kompletnie o mnie nie pomyślała. sad
    A kwiaty? No cóz -gdyby mnie kumpel nie poratował i nie zabrał to pod domem wywaliłabym do smieci, bo co prawda mogłabym dac je na balkon, ale i tak miałabym nic nie przespaną, podobnie jak mój partner i goszczaca w tym czasie u mnie kolezanka.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ankac23 30.05.14, 12:53
    "Powiedzmy, że młodzi chcą mieć mieszkanie urządz
    > one w stylu, do którego góralski obrusik z ręcznymi koronkami pasuje jak garbat
    > y do ściany, więc może przeleżeć na półce w szafie w dziewiczym stanie długie l
    > ata, aż zainteresują się nim litościwe mole. Poza tym jeszcze nie mają stołu, s
    > kąd wiesz w takim razie jaki będzie potrzebny rozmiar?""...

    A co mnie, potencjalnego GOŚCIA ( czyli bardzo ważną w końcu osobę) obchodzi kształt stołu czy też całkowity jego brak ( tzn tegoż stołu..) u młodej pary??? A może jeszcze powinnam znać ich ulubiony kolor ścian czy kanapy?. Czy oni interesują się MOIM STOŁEM lub jego brakiem, zapraszając mnie na swoje wesele i narzucając mi kopertę? Zamiast uszanować MÓJ szlachetny wybór w tym temacie? Dlaczego idąc na jakieś weselisko, powinnam głowić się jeszcze nad tym, czy ręcznie haftowany obrus raczy się podobać, czy nie? Nie na darmo od wieków funkcjonuje pogląd, że "darowanemu koniowi..." Przysłowia są ponoć mądrością narodu, a tu proszę - robi się wszystko, by zamiast "darowanego konia" była jakaś - pożal się Boże - kopercina... A niech go ( ten obrusik) nawet mole zjedzą, albo niech pójdzie na allegro! Bo jeśli ktoś dał go szczerze, to nie powinien się głowić dalszym jego losem...
  • ankac23 30.05.14, 12:57
    I jeszcze jedno: kto powiedział, że wszystkie prezenty ( tak w ogóle, w życiu) powinny być PRAKTYCZNE?...
  • winona_lust 30.05.14, 13:01
    ankac23 napisała:

    > I jeszcze jedno: kto powiedział, że wszystkie prezenty ( tak w ogóle, w życiu)
    > powinny być PRAKTYCZNE?...

    otóż to. Rzeczy praktyczne na ogół kupujemy sobie sami. Prezenty powinny być miłe smile
  • urko70 30.05.14, 13:03
    winona_lust napisała:

    > ankac23 napisała:
    >
    > > I jeszcze jedno: kto powiedział, że wszystkie prezenty ( tak w ogóle, w ż
    > yciu)
    > > powinny być PRAKTYCZNE?...
    >
    > otóż to. Rzeczy praktyczne na ogół kupujemy sobie sami. Prezenty powinny być mi
    > łe smile

    A ja powiem, że prezenty powinny... sprawić radość obdarowanym.
    Jeśli ktoś chce potrzebuje piły ogrodowej to kupić mu piłę, jeśli ktoś woli obrazek dać kupic mu obrazek....
  • matylda1001 30.05.14, 14:50
    ankac23 napisała:

    >A co mnie, potencjalnego GOŚCIA ( czyli bardzo ważną w końcu osobę) obchodzi ks
    > ztałt stołu czy też całkowity jego brak ( tzn tegoż stołu..) u młodej pary??? A
    > może jeszcze powinnam znać ich ulubiony kolor ścian czy kanapy?.

    Jeśli chciałabyś podarować im np. dekoracyjne poduszki, to zainteresowanie kolorem kanapy nie tylko byłoby pożądane, ale nawet bezwzględnie konieczne. Chociaż, jak widzę, w Twoim przypadku nie miałoby to znaczenia. Przecież mogą sobie zmienić kanapę na bardziej pasującą kolorystycznie do Twojego prezentu smile

    > Czy oni interesują się MOIM STOŁEM lub jego brakiem, zapraszając mnie na swoje wesele<

    A co ma Twój stół do ich wesela? Chyba, że urządzasz im przyjęcie w swoim domu...

    >Nie na darmo od wieków funkcjonuje pogląd, że "darowanemu koniowi..." Przysłowia są ponoć mądrością narodu,<

    Cóż z tego, że mądrością, skoro naród nie potrafi prawidłowo zinterpretować smile

    Gdyby Ci kiedyś (nie daj Boże) przyszło odwiedzić kogoś, komu właśnie pociąg uciął nogi, to kup mu w prezencie kapcie. Najlepiej takie góralskie, haftowane. Obdarowany postawi je sobie na komódce i będzie sobie rozmyślał jak ładnie by mu w nich było wink

    >Bo jeśli ktoś dał go szczerze, to nie powinien się głowić dalszym jego losem...<

    "Dobrymi chęciami piekło wybrukowane" - skoro już czerpiemy z mądrości narodu smile
  • winona_lust 30.05.14, 15:15
    Matylda,
    sporo zlosci w tych twoich wpisach.
    Chyba zakladasz, podobnie jak niektorzy mlodzi, ze goscie weselni to banda tlumokow, ktorym trzeba jak krowie na miedzy wyluszczyc co wypada dac. Inaczej przyniosa deske wyrwana z plotu albo kamien przydrozny. Kazdy ma wlasne wyczucie i zasoby finansowe, wg ktorych da prezent. Trzeba to uszanowac.
  • matylda1001 31.05.14, 13:06
    winona_lust napisała:

    > Matylda, sporo zlosci w tych twoich wpisach.<

    Chyba to prawda, ale ten temat jakos zawsze wywołuje we mnie takie uczucia. Parafrazując słowa Lema, mogłabym powiedzieć: "Gdyby nie internet, to nigdy bym się nie dowiedziała, że ludzie bywają tacy różni"

    >Chyba zakladasz, podobnie jak niektorzy mlodzi, ze goscie weselni to banda tlumokow, ktorym trzeba jak krowie na miedzy wyluszczyc co wypada dac. Inaczej przyniosa deske wyrwana z plotu albo kamien przydrozny. Kazdy ma wlasne wyczucie i zasoby finansowe, wg ktorych da prezent. Trzeba to uszanowac.<

    Kamień przydrożny... rewelacja, poważnie smile Miewam sporo gości na działce. Okolica jakaś taka "bezkamienista" a ja od lat planuję spory skalniak. Goście zawsze pytają co mają przywieźć, a ja nieodmiennie mówię, że nic przecież, bo żarcie mają na myśli. Teraz poproszę o kamienie przydrożne, znajdą po drodze, wrzucą do bagażnika, i przez lato się uzbiera. I śmiechu będzie kupa smile a na zakończenie sezonu - konkurs, czyj był największy to dostanie nagrodę - największą kiełbaskę z grilla smile Taaak.. bez kamienia niech nikt mi sie nie pokazuje!
  • agulha 31.05.14, 23:14
    Ale to jest całkiem dobry pomysł! I jaki sympatyczny! Jeżeli goście mieszkają w okolicach, gdzie kamienie mają szansę być obecne, albo przez takowe przejeżdżają, a Tobie kamienie potrzebne, to niech biorą po jednym do bagażnika albo niech myślą, jak się dowcipnie wytłumaczyć, że nie przywieźli.
  • ankac23 30.05.14, 16:26
    matylda1001 napisała:
    Cóż z tego, że mądrością, skoro naród nie potrafi prawidłowo zinterpretować smile

    A no właśnie. Napisałam "jak krowie na miedzy" ( też porzekadło) i jeszcze celowo ( dla niektórych) wielkimi literami: nie chodzi o dawanie czy nie - koperty, o dawanie czy nie - prezentu. Narzucanie gościom w zaproszeniu, w jakiej formie ma być prezent, jest wg mnie nieeleganckie. I tylko tyle. To ja ( nadal uważam, że jestem na tym weselu ważna i dlatego tam jestem) powinnam decydować, co podaruję. Białej gorączki dostaję, kiedy czytam:
    Szanowni Goście jak sami wiecie,
    Nic tak nie cieszy na całym świecie,
    Jak dźwięk dukatów w skórzanej kiesie,
    Wiec niech nam nikt prezentów nie niesie.
    albo
    Nie pragniemy stosować wykrętów,
    Ale lepiej nam będzie bez prezentów.
    Przed nami przyszłość świetlana,
    Waszą gotówką usłana.
    albo:
    Goście nasi ukochani
    my już w domu wszystko mamy
    chcecie coś nam podarować
    dajcie śwince się radować

    ...nawet jak "w domu wszystko mamy", to...dajcie! dajcie! dajcie!
  • baba67 30.05.14, 16:33
    Piekne, kochana, PIEKNEsmile
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • winona_lust 30.05.14, 16:47
    > Szanowni Goście jak sami wiecie,
    > Nic tak nie cieszy na całym świecie,
    > Jak dźwięk dukatów w skórzanej kiesie,
    > Wiec niech nam nikt prezentów nie niesie.

    Zastanawiam się, jaka jest reakcja młodych, którzy pozwolili sobie na taki wierszyk, gdy dostaną jednak prezent rzeczowy? Odmawiają przyjęcia? Przyjmują z kwaśną miną? Przyjmują i wyrzucają?

  • matylda1001 31.05.14, 13:24
    ankac23 napisała

    >Narzucanie gościom w zaproszeniu, w jakiej formie ma być prezent, jest wg mnie nieeleganckie. I tylko tyle.<

    I dlatego "Jak Kuba Bogu - tak Bóg Kubie"? smile czyli zachowałeś się źle to ja też zniżę się do twojego poziomu?

    >Białej gorączki dostaję, kiedy czytam:<

    Przeczytałam i przyznam, że nie spodziewałam się, że to aż tak... Myślałam, że to jest pisane w formie, że tak powiem, nieuwłaczającej godności zapraszającego i gościa smile Coś jakby: " drodzy goście, jeśli macie życzenie czymś nas obdarować, to niech to będą pieniądze" No, coś w tym rodzaju, taka osobista prośba od ludzi bądź co bądź bliskich, którym z założenia więcej sie wybacza. Ale i tak uważam, że należałoby się zdać na niezawodną rodzinno-towarzyską pocztę pantoflową

    "Szanowni Goście jak sami wiecie,
    Nic tak nie cieszy na całym świecie,
    Jak dźwięk dukatów w skórzanej kiesie,
    Wiec niech nam nikt prezentów nie niesie."

    Doskonałe! smile No, ale przecież pieniądze w kopercie to też prezent. Skoro nie chcą...?

  • ankac23 31.05.14, 13:48
    matylda1001 napisała:
    Przeczytałam i przyznam, że nie spodziewałam się, że to aż tak... Myślałam, że
    > to jest pisane w formie, że tak powiem, nieuwłaczającej godności zapraszającego
    > i gościa smile Coś jakby: " drodzy goście, jeśli macie życzenie czymś nas obdarow
    > ać, to niech to będą pieniądze" No, coś w tym rodzaju, taka osobista prośba od
    > ludzi bądź co bądź bliskich, którym z założenia więcej sie wybacza"...

    Żeby było jasne: na całe szczęście takiego typu "kwiatkami" pt. "dajcie, dajcie nam wyłącznie kasę" na zaproszeniach, NIE WSZYSCY się "popisują"... Bywają zaproszenia bardzo NORMALNE, czasem jest sugerowane, by zamiast kwiatów były książki, kupony toto-lotka itp. Ale o pieniądzach - ani słowa! Na takie zaproszenie patrzy się z sympatią, radością i... z całego serca, i szczerze daje się tę kopertę jako prezent!!! Bo nie jest się "postawionym pod ścianą", a gość czuje się wtedy gościem, a nie...uradowaną świnką, albo skórzaną kiesą!..smile
  • ach_dama_byc_z_kanady 30.05.14, 23:56
    winona_lust napisała:

    Obrusik kupiony u goralki,z recznie robiona koronka
    Tak samo jest z wlasnorecznie robiona pierzyna od babci


    obrusikow od goralki z koronka nie potrzebuje, ba, nie chce!, nie pasuja do mojego ultra nowoczesnego wnetrza wiec po kij mi to, wyrzuce albo dam dla biednych
    a na pierze mam uczulenie.

    dziekuje slicznie.

    Minnie
    --
    Paranoicy są niezmiernie logiczni, tylko chorzy umysłowo. Logika to jeszcze nie mądrość.

    Sławomir Mrożek
  • ankac23 31.05.14, 10:22
    ach_dama_byc_z_kanady napisała:

    obrusikow od goralki z koronka nie potrzebuje, ba, nie chce!, nie pasuja do moj
    > ego ultra nowoczesnego wnetrza wiec po kij mi to, wyrzuce albo dam dla biednych
    > a na pierze mam uczulenie.

    ...chętnie podarowałąbym Ci taki ultra góralski obrusik do Twojego ultra nowoczesnego wnętrza! Ba! Ja Ci nawet tę pierzynkę bym z całego serducha podarowała! Tak - bez powodu! Bez wesela! Bez zaproszenia! (chociaż - trza przyznać - taka pierzynka ultra nowoczesna nie jest w kontekście Twojego ultra nowoczesnego wnętrza...) Mam nadzieję, że ktoś inny wpadnie na ten pomysł w realu i - nie bacząc na Twoje ultra nowoczesne kaprysy - podaruje Ci takie cudne prezenty!smile

  • ach_dama_byc_z_kanady 31.05.14, 10:59
    ankac23 napisała:
    nowoczesne kaprysy - podaruje Ci takie cudne prezenty!smile

    ja szczesliwie przebywam w otoczeniu ludzi inteligentnych, ktorzy rozumieja ze gdy para mloda zyczy sobie w prezencie kase to znaczy KASE.
    to znaczy ze moze nie lubiec goralskich obrusikow i pierzynek od babci, haftowanych poduszeczek i skorzanych kierpcow.

    a w zwiazku z czym, mnie tez nie grozi jelen na rykowisku recznie malowany na aksamicie
    tylko jak mowie stowa na ksiazki to bedzie 100% STOWA na KSIAZKI smile

    Minnie
    --
    Paranoicy są niezmiernie logiczni, tylko chorzy umysłowo. Logika to jeszcze nie mądrość.

    Sławomir Mrożek
  • winona_lust 28.05.14, 09:57
    i jeszcze jedno - prezent jest wolą ofiarodawcy i twoja agresywna retoryka nie zmieni faktu, ze koniec koncow mlodzi moga sobie "zyczyc" i "oczekiwac", a gosc da to, na co go stac i co sam chce.
  • baba67 27.05.14, 10:47
    Mozesz sie obrazic i odmowic.
    Ten absurd dawania kilkakrotnie wiecej w kopercie niz by sie wydalo na prezent a z drugiej strony domaganie sie kasy powoduje wzajemne kwasy i podejrzenia o pazernosc.
    Potraktuj korony jako prezent-wloz tyle ile bys wydala.
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • rikol 27.05.14, 13:00
    Ja nie podejrzewam o pazernośc, po prostu wiem, że młodzi raczej na kasie nie śpią i na pewno im sie przyda. A to zupelnie co innego.
  • ankac23 27.05.14, 12:51
    .."czy ci sie to podoba czy nie, para mloda powiedziala wyraznie czego oczekuje -
    pieniedzy.
    nie chce przez ciebie wybranych prezentow"..

    To niech sobie para młoda nie urządza wesela, tylko do roboty się weźmie! I to takiej, gdzie będzie mogła OCZEKIWAĆ zapłaty, a nie od Bogu ducha winnym gości, spędzonych w celu wyłudzenia od nich kasy... Oczywiście - w białych rękawiczkach, bo śmiesznie napisane na ślicznym papierze, bo to taki "żarcik", bo taki zwyczaj, bo każdy to przecież wie!... A potem jeszcze, w trakcie tego opłaconego przez siebie "balu" , ten żałosny taniec z panną młodą, za który to "taniec", wrzuca się "do koszyczka": a to na kołyskę, a to na podróż poślubną, a to na inny durny pretekst...
    Wesela to rozbój w ... ciemną noc!..
  • rikol 27.05.14, 13:01
    Nie musisz chodzić. Płatne tańce z panną młodą czy panem młodym to nic złego. Nikt nie jest zmuszany, żeby płacić.
  • winona_lust 27.05.14, 14:04
    Tak!
    W USA spotkałam się ze zwyczajem płacenia za siebie na obiedzie ślubnym w restauracji. Każdy zamawia co chce, potem regulujen rachunek. To uczciwsze nic wymuszanie na gościach kopert z gotówką.
  • baba67 27.05.14, 14:15
    A wiesz, ze na takie cos bym poszla.Mlodym dalabym jakis uzyteczny drobiazg nawet spozywczy , a spedzilabym czas milo .
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • aniacempel 27.05.14, 14:42
    ...im więcej osób, tym lepsza zabawa...
    Co za bzdura... Połowa gości w ogóle się nie zna, siedzą za tymi uginającymi się stołami jak na prezydium w komunie...Pogadać często nie idzie, bo
    - albo muza leci tak głośno, że swojego głosu się nie słyszy
    - albo nie ma człek spokoju, by pogadać, bo wołają na jakieś idiotyczne konkursy, w trakcie których gania się jak potępieniec w poszukiwaniu papieru toaletowego, tyłkiem przebija się balon, inicjuje się kopulację albo obcemu kolesiowi przekłada się jajko przez nogawkę portek... I to wszystko w imię tej "świetnej zabawy"...A jakie wspaniałe nagrody czekają?! PÓŁ LITRA!!! Żyć nie umierać! Nie dość, że bezkarnie można chlać całą noc( w końcu się dało kopertę!), to jeszcze w konkursie można wygrać PÓŁ LITRA! ( albo więcej!..smile))
    Tak, można nie chodzić na wesela, skoro się nie lubi takich "atrakcji"... Ale - co ludzie powiedzą?! Że jestem chytra, nierodzinna, nieżyciowa i ogólnie - chyyyytra!!!
  • matylda1001 27.05.14, 22:46
    aniacempel napisała:

    > Połowa gości w ogóle się nie zna<

    To akurat zrozumiałe, goście ze strony panny młodej i goście ze strony pana młodego na ogół się nie znają.

    >idiotyczne konkursy, w trakcie których gania się jak potępieniec w poszukiwaniu papieru toaletowego, tyłkiem przebija się balon, inicjuje się kopulację albo obcemu kolesiowi przekłada się jajko przez nogawkę portek...<

    Tak, te "zabawy" często są dalece niesmaczne. Widziałam kiedyś jak panna młoda musiała trzymać między nogami pustą butelkę, a pan młody miał trzymanym między nogami kijkiem trafić w otwór tej butelki. To było obrzydliwe. Ale takie idiotyzmy to nie reguła na weselach. Ludzie potrafią się bawić kulturalnie
  • winona_lust 26.05.14, 16:49
    annthonka napisała:

    > Niezgodne z s-v jest narzucanie gościom takiej formy prezentu (kiedyś nawet zet
    > knęłam się z jakimś "zabawnym" wierszykiem informującym, że młodych interesuje
    > tylko gotówka) albo sugerowanie jakichś konkretnych kwot, żeby wesele się zwróc
    > iło.
    >
    > Samo dawanie pieniędzy (przez nieprzymuszonych do tego gości!) nie jest, moim z
    > daniem, niczym złym. Wręcz przeciwnie, jest to praktyczne, bo obdarowani mogą j
    > e przeznaczyć zgodnie ze swoimi potrzebami, a nie zastanawiać się, co zrobić z
    > trzecim robotem kuchennym czy piątym odświętnym obrusem.
  • kora3 23.05.14, 06:21
    Twój punkt widzenia ma logiczne uzasadnienie w tym zakresie, że prezent w postaci jakiegoś przedmiotu oznacza, że gośc weselny dając go myślał o nowożeńcach, ale jest także driga strona medalusmile

    Może i masz rację, że cześc nowożeńców liczy na to, że wesele się im zwróci i dlatego oczekują prezentu w postaci gotówki...Ale niekoniecznie to musi być głowna motywacja.
    Otóż - kiedyś, za PRL-u wyposażenie domowe było o ile można tak powiedzieć trudno dostępne. Jeśli ktoś dostał w prezencie slubnym pralkę, lodówkę, telewizor, czy nawet żelazko, albo komplet pościeli, to był przeszczęśliwysmile Prawdopodobieństwo, ze dostanie się dwie pralki graniczyło z cudem, a nawet gdyby to nowożeńcy zawsze mogli nadwyżkowy prezent odstąpić po cichu z pocałowaniem ręki (czyt. ze sporym zyskiem).
    Dziś mając kasę można kupić sobie wszystko do domu zgodnie ze swoim gustem i oczekiwaniami. Zatem perspektywa, że dostanie się np. 10 kompletów drogiej pościeli niekoniecznie w deseniu, który odpowiada obdarowanym specjalnie nie nęcismile
    Obecnie także znacznie częściej niż kiedyś młodzi mieszkają i dorabiają się wspólnie przed slubem. Stąd gdy ów ślub biorą mają już wyposażenie mieszkania, sprzęt AGD itd.
    Dlatego goście weselni dają gotówkę, bo za nią kupią sobie młodzi co zechcą, a w naprawdę oczekiwany prezent trudno jest "trafić" szczególnie nie będąc bardzo blisko z młodymi ...

    czy wypada sugerować gościom, ze woli się gotówkę niż prezent? Moim zdaniem - nie. Ale gość też powinien pomyśleć, że młodzi mogą już mieć np. mikrofalę/TV/aparat foto/lodówkę, a nawet jeśli nie, to mogą dostać tego po 5 sztuk, albo zwyczajnie nasz wybór takiego sprzętu może nie być dla nich trafiony.

    Dlatego wg mnie nie będąc z młodymi "dogadanym" w kwestii oczekiwanego przez nich prezentu (a to jest możliwe gdy się z nimi jest naprawdę bliski) lepiej dać gotówkę, niż nietrafiony/zdublowany prezent.

    A jeśli chce się podkreślić, że nie odwaliło się tylko prezentu wkładając kasę do koperty i o młodych myślało? Da się zrobićsmile Ostatnio byliśmy na weselu młodej pary, która od 5 lat mieszka razem, wszystko w domu mają smile Ale wiemy, że pan młody zbiera stare odznaczenia, a panna młoda interesuje się Japonią. Więc dostali poza kopertą kupiony okazyjnie radziecki order wojenny i oryginalny japoński kalendarz na przyszły roksmile - tak, żeby wiedzieli, że to nie było tylko włożenie kasy do koperty.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • mja-15 24.05.14, 21:08
    W kręgu moich znajomych, ale i my sami braliśmy ślub po wielu latach pracy, mając własne, wykończone i całkowicie wyposażone mieszkanie itd. itp. Też sugerowaliśmy w zaproszeniach, że mile widziane byłyby pieniądze, a nie prezent. Ludzie różnie liczyli, z reguły - ile potencjalnie kosztuje tzw. talerzyk. Ale wiadomo, każdy daje, ile może. Jedni są młodzi, na dorobku, inni starsi na emeryturze czy po prostu bardzo mało zarabiają. Zapraszaliśmy gości, żeby się razem z nami bawili, a nie żeby na się wesele "zwróciło". Bo przy takim założeniu lepiej wesela w ogóle nie robić, tylko pojechać sobie w podróż dookoła świata. Ale wracając do prezentów, w naszym przypadku, trudno byłoby kupić coś, co mogłoby się przydać w urządzonym już mieszkaniu. Prezenty są dobre dla bardzo młodych ludzi, na dorobku, którzy wychodzą z domu rodzinnego, a za wesele najczęściej płacą rodzice. I w tym przypadku nie chodzi o prezent via kasa, ale praktyczne podejście do życia. Przecież nikt nie chciałby dostać czterech przysłowiowych serwisów do kawy.
  • melane 26.05.14, 15:49
    moj narzeczony jest w Norwegii, musimy zyc osobno bo nie stac nas aby za zarobki polskie wziac kredyt mieszkaniowy. Miał byc 3 mies...jest juz prawie 7 i konca nie widac uncertain czekaja nas minimum 2 wesela i od jednej z par juz slyszelismy, ze prezent najlepiej w koronach uncertain nie omieszkalam skomentowac, ze moze, jesli nam cos zostanie z tych koron po zapozyczeniu sie na kupe lat.
  • aniaturek0409 26.05.14, 22:32
    Ja na wesele dostałam kilka kopert. Reszta to prezenty. Były 3 ekspresy do kawy a my oboje kawy nie piliśmy. Nie było za to robota kuchennego czy żelazka a przydało by się jak szliśmy "na swoje".
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/wnid8u6969tsnvd9.png
  • szmania 27.05.14, 01:44
    Zgadzam się w 100%. Wręczanie pieniędzy to szczyt obciachu i braku kultury. Mniejszy jedynie od sugerowania gościom przez młodych, że liczą na to, jak ktoś ładnie ujął, że impreza się choć w części zwróci. Podobnie jak niby zabawne wierszyki z prośbą o flaszkę zamiast kwiatka. Osoba kulturalna nie sugeruje gościom rodzaju prezentu, w ogóle nie sugeruje, że prezent jest oczekiwany. Natomiast bukietem gość może wyrazić bardzo wiele (ach, gdzież te subtelności, kiedy kochanek z przeszłości wręczał pannie młodej bukiet żółtych róż). Żądając od gości zamiast tego pospolitej butelki wina młodzi pokazują, że są zwykłymi burakami. Wyjątek stanowi zbiórka na cel charytatywny zamiast kwiatów. Odnośnie wspomnianej w komentarzach listy prezentów z USA - od kiedy to Europa uczy się kultury od Amerykanów??
  • matylda1001 27.05.14, 02:34
    szmania napisała:

    >Wyjątek stanowi zbiórka na cel charytatywny zamiast kwiatów.<

    smile Maskotki dla Domu Dziecka czy karma dla schroniska?

    Czym rożni się oczekiwanie butelki wina od zbiórki na cele charytatywne? a... że niby nie zbierają dla siebie? Jak tacy miłosierni, to przecież mogą na cele charytatywne podarować zawartość jednaj ze swoich kopert, a nawet wszystkich kopert, nawet dołożyć do tego prezenty rzeczowe, a nie wyciągać "drobne" od gości.
    Najbardziej wkurzające jest to około weselne udawanie. Młodzi udają, że niczego nie oczekują chociaż doskonale wiedzą, że nikt z pustą ręką nie przyjdzie. Goście kupują prezenty bo taniej wypadną niż gotówka. Młodzi mają odwagę poprosić o prezent pieniężny - goście źli na młodych za zaproszenie, które naraziło ich na wydatek zrobią na złość i kupią prezent rzeczowy. Naturalnie jak najtańszym kosztem, żeby tylko bezczelnym koszty wesela się nie zwróciły smile A co się mają popisywać za nasze pieniądze! Aż chciałoby się rzec "a to Polska właśnie".

  • kora3 27.05.14, 10:49
    Młodym nie wypada okazywać, ze w ogóle czegoś oczekują - tak , to prawda. Ale z kolei idąć na wesele wypada dać prezent, nieprawdaż?
    Zatem młodzi nie oczekują niczego, ale spodziewać prezentów się mogąsmile
    I na ogół choć na nie nie czekająsmile to się ich doczekują.
    Teraz dochodzimy do sedna: prezent powinien obdarowanego cieszyć, wówczas jest trafiony.

    Jak pisałam wyżej - za czasów PRL-u niemal każdy prezent rzeczowy cieszył, bo wówczas trudno było o wszystko do domu. Teraz jest o wszystko łatwo, tylko trzeba mieć na to kasę.
    Perspektywa, ze się dostanie np. 5 miktofalówek, albo 3 aparaty foto, czy telewizory nie jest specjalnie fajna. Bo odsprzedać prezentu wszak tez nie wypada.
    Stąd właśnie praktyczni Amerykanie wprowadzili sobie listy prezentów, które ucieszą/przydadzą się młodym. U nas się to nie przyjęło, więc od czasów, gdy na wszystko trzeba było "polować" by to kupić prezenty rzeczowe zaczęła wypierać gotówka, za którą młodzi kupią sobie taki telewizor, jak będą chcieli, tyle żelazek ile im potrzeba, albo pojadą sobie w wymarzoną podróż.

    Oczywiście - zdarza się - najczęściej w najbliższej rodzinie/gronie przyjaciół, ze przyszły gość weselny otwarcie może zapytać młodych jakiego rzeczowego prezentu by oczekiwali, a młodzi mogą bez skrepowania powiedzieć. Ale w przypadku, gdy nie jest się z młodymi b. blisko to niewykonalne.
    Znów - oczywiście - można dać młodym coś naprawdę cennego - unikatowy serwis z chińskie porcelany, antyk, cenne dzieło sztuki. Rzecz w tym, że tego rodzaju prezent może być nieosiągalny dla kieszeni gościa, bo tego rodzaju przedmioty niejednokrotnie wielokroć przekraczają w swej cenie kwotę zwyczajowo w danym środowisku przeznaczaną na weselny prezent.

    Wychodzi zatem na to, że gotówka jest prezentem po prostu najbezpieczniejszym i takim, który na pewno się przydasmile Nic nie stoi na przeszkodzie, by do niej dołączyć coś, co będzie młodym miłe, ale nie jest odpowiednie jako prezent weselny solo, a jednioczesnie podarowanie tego swiadczy o tym, że się do wesele "przyłożyło" w sensie poszukania czegoś rzeczowego, co młodych ucieszy.

    Ja jakos nie mam przekonania, że ci, którzy kupują ekspres do kawy w promocji, czy coś tam z AGD, a nie sa dogadani z młodymi, tak faktycznie się starają z tym prezentem smile raczej myślą o sobie - bo udaje im się kupić coś po okazyjnej cenie, za taką kwotę, które nie wypadałoby dać w koperciesad "Odwalają" w ten sposób prezent, oszczędzają przy tym i jeszcze się oburzają na tych, co dali gotówkę, albo na młodych, że wstawili to do piwnicy, albo sprzedali na allegrosmile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 27.05.14, 10:49
    Jesli tak diagnozujesz pacjentow jak zjawiska spoleczne to ci pacjenci sa prawdziwymi szczesciarzami w nieszczesciu. DOKLADNIE tak jest i to irytuje.
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • matylda1001 27.05.14, 12:48
    baba67 napisała:

    > Jesli tak diagnozujesz pacjentow jak zjawiska spoleczne to ci pacjenci sa prawd
    > ziwymi szczesciarzami w nieszczesciu. DOKLADNIE tak jest i to irytuje.

    Staram się smile
    Po prostu żyję dostatecznie długo żeby tego nie widzieć. Najbardziej chce mi sie śmiać gdy słyszę, że młodzi nie chcą żadnych prezentów, a najważniejsza jest dla nich obecność gości. Bardzo bym chciała zobaczyć miny pary, której wszyscy goście potraktowali poważnie to życzenie smile Jestem pewna, że widok byłby bezcenny. Jednak wiedzą, że mówiąc tak niczym nie ryzykują, bo zdają sobie sprawę, że i tak nikt tego nie potraktuje poważnie, no ale jak ładnie to brzmi! W oczekiwaniu prezentów wbrew pozorom wcale nie chodzi o interesowność, tylko o zwykłą radość z niespodzianki. Interesowność jest wtedy, gdy młodzi wyjmując zawartość kopert zwracają uwagę od kogo, ile dostali, komentują wśród najbliższych (i nie tylko) hojność (lub jej brak) poszczególnych ciotek i wujków, pomijanie przy zaproszeniu osób bliższych, biedniejszych, na rzecz osób tylko znajomych, ale za to "pozłacanych". (zwróciłaś na to uwagę)
  • kora3 27.05.14, 13:05
    jakie to oryginalne prezenty kupują młodej parze zagorzali przeciwnicy dawania im gotówki?smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • matylda1001 27.05.14, 21:49
    kora3 napisała:

    > jakie to oryginalne prezenty kupują młodej parze zagorzali przeciwnicy dawania
    im gotówki?smile<

    Też bym chciała wiedzieć smile ale pewnie jakiś Kossak, który opatrzył się na własnej ścianie, albo księgozbiór złożony tylko z białych kruków...
    Moja córka dostała od koleżanki mikrofalówkę. Nieważne, że przed ślubem miała częściowo urządzone mieszkanie, że koleżanka bywała u niej więc wiedziała, że ma sprzęt AGD w zabudowie. Podarowała mikrofalówkę bo miała ją w domu, za darmo, niepotrzebną. Na pudełku była informacja, że jest to premia za lojalność względem pewnej sieci stacji benzynowych. Ojciec koleżanki jest zawodowym kierowcą i jeździ TIR-em.

  • winona_lust 27.05.14, 23:00
    znasz powiedzenie "darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby"? dała, co miała. Rozumiem, że chcesz gości uczyć, co powinni dawać w prezencie?
  • ebro888 27.05.14, 23:28
    No ale ten koń tutaj, darowany, jednak mógł być naprawdę dopracowany. Niezadbanie o usunięcie pochwał dla tirowca- żenada aż śmieszna. smile Na szczęście można to łatwo odpuścić w duchu, wiedząc, że jak koleżanka dojrzeje...
  • matylda1001 28.05.14, 00:10
    ebro888 napisała:

    > No ale ten koń tutaj, darowany, jednak mógł być naprawdę dopracowany. Niezadbanie o usunięcie pochwał dla tirowca- żenada aż śmieszna. smile <

    No właśnie, Ebro. To klasyczny przykład prezentu danego "na odczepnego". Po pierwsze mogła usunąć ten napis. Po drugie wiedziała, że córka mikrofalówkę już ma, nowiutką więc nieprędko potrzebna będzie druga.

    >Na szczęście można to łatwo odpuścić w duchu, wiedząc, że jak koleżanka dojrzeje...<

    Jasne, że nikt nie robił z tego problemu. Tym bardziej, że to taka dobra koleżanka, że gdyby nic nie przyniosła, to też byłoby w porządku, znają sie z córką od pierwszej klasy podstawówki. Mikrofalówka powędrowała na działkę i jakoś po roku się zepsuła. Wiadomo ile warte (jakościowo) są premie lojalnościowe smile A koleżanka już nie dojrzeje. Ten typ tak ma smile
  • matylda1001 27.05.14, 23:34
    winona_lust napisała:

    >Rozumiem, że chcesz gości uczyć, co powinni dawać w prezencie?<

    Niestety, źle rozumiesz smile ale może jednak dobrze byłoby gdyby goście pomyśleli przez chwilę zanim coś wybiorą.

    > znasz powiedzenie "darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby"? dała, co miała. <

    Całe szczęście, że nie miała niepotrzebnego samochodu bo córka i zięć mają już po jednym pojeździe, a kłopot byłby większy niż z nadprogramową mikrofalówką.
  • winona_lust 28.05.14, 09:50
    danie tego prezentu zle swiadczy o niej. Ale tego rodzaju komentarze, przygladanie sie wartosci kazdego prezentu i komentowanie tego - niestety juz o tobie.
  • majaa 28.05.14, 12:08
    winona_lust napisała:

    > danie tego prezentu zle swiadczy o niej.

    Cieszę się, że tak uważasz, bo z Twojego wcześniejszego wpisu odniosłam wrażenie, że nie widzisz nic niestosownego w wypychaniu z domu w charakterze prezentów nikomu niepotrzebnych rzeczy.

    Ale tego rodzaju komentarze, przyglada
    > nie sie wartosci kazdego prezentu i komentowanie tego - niestety juz o tobie.

    Nie sądzę, żeby Matyldzie o to chodziło. To po prostu z życia wzięty przykład sytuacji i prezentu, który zamiast przyjemności sprawia raczej kłopot, a nawet przykrość. Uważam, że na forum s-v właśnie warto poruszać takie tematy, bo może skłonią kogoś do refleksji.
  • matylda1001 28.05.14, 13:46
    majaa napisała:

    >Cieszę się, że tak uważasz, bo z Twojego wcześniejszego wpisu odniosłam wrażenie, że nie widzisz nic niestosownego w wypychaniu z domu w charakterze prezentów nikomu niepotrzebnych rzeczy.<

    Mnie tez ulżyło wink

    > Nie sądzę, żeby Matyldzie o to chodziło.<

    Prawda. Nie mogę wymagać od Winony żeby skupiała się szczególnie na moich słowach, ale gdyby przeczytała moje wcześniejsze wypowiedzi, to nie napisałaby tego.

    > To po prostu z życia wzięty przykład sytuacji i prezentu, który zamiast przyjemności sprawia raczej kłopot, a nawet przykrość. Uważam, że na forum s-v właśnie warto poruszać takie tematy, bo może skłonią kogoś do refleksji.<

    Też tak uważam, chociaż już raz spotkałam sie tu z podobną reakcją. Napisałam coś na temat pewnej znajomej w realu osoby w kontekście jakiejś sytuacji. Od pewnej (zawsze złośliwej wobec mnie) forumowiczki dowiedziałam się, że ja tę osobę obgaduję i że to źle o mnie świadczy smile

  • winona_lust 28.05.14, 13:56
    ja nie jestem złośliwa. Po prostu uważam (pisałam o tym już wyżej), że rodzaj prezentu zależy zostaje w gestii darczyńcy. Nie można i nie należy mu narzucać tego, co ma ofiarować. Jeśli sam z siebie zechce dać gotówkę - OK. Jeśli coś innego, nawet wg. obdarowanego niepotrzebnego- należy podziękować i uznać, że też jest OK. Tak mnie uczono i tak jest wg mnie taktownie. Mówienie darczyńcom, co mają dać jest nietaktowne - podarunek jest aktem DOBREJ I NIEPRZYMUSZONEJ woli. Tyle w temacie.
  • kora3 28.05.14, 14:05
    1. owszem moim zdaniem nie wypada narzucać gościom rodzaju prezentu.
    2. nie wypada także dać komuś czegoś co mu się nie przyda/nie spodoba, bo nam zalega w domu!
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • winona_lust 28.05.14, 15:09
    owszem smile
  • winona_lust 28.05.14, 15:19
    Pytanie, jak zachować się z klasą, gdy jednak młodzi wyrazili swoje oczekiwanie co do prezentu?
  • winona_lust 28.05.14, 15:22
    i w zgodzie ze sobą.
  • kora3 28.05.14, 15:43
    winona_lust napisała:

    > Pytanie, jak zachować się z klasą, gdy jednak młodzi wyrazili swoje oczekiwanie
    > co do prezentu?


    Moim zdaniem zachowaniem z klasą w takim przypadku jest podarowanie prezentu w formie, jakiej młodzi oczekują. To, że ktoś nie ma klasy, nie zwalania innych od jej zachowywaniasmile



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • winona_lust 28.05.14, 16:19
    kora3 napisała:

    > winona_lust napisała:
    >
    > > Pytanie, jak zachować się z klasą, gdy jednak młodzi wyrazili swoje oczek
    > iwanie
    > > co do prezentu?

    >
    > Moim zdaniem zachowaniem z klasą w takim przypadku jest podarowanie prezentu w
    > formie, jakiej młodzi oczekują. To, że ktoś nie ma klasy, nie zwalania innych o
    > d jej zachowywaniasmile
    >
    >
    >
    To dylemat w rodzaju: "czy osoba tolerancyjna powinna tolerować przejawy nietolerancji (rasizmu, uprzedzeń itd)?" albo "czy demokracja powinna dopuszczać do władzy osoby antydemokratyczne (vide ostatnie wybory do parlamentu europejskiego)?".


  • majaa 28.05.14, 14:29
    Ależ co do tego, że nie należy narzucać darczyńcy pomysłu na prezent chyba wszyscy tu się zgadzamy. Zgadzamy się zapewne i co do tego, że prezent w ogóle nie jest wymagany a jest jedynie aktem dobrej woli. Chodzi tylko o to, że czasem ów darczyńca zachowuje się tak, jakby wręcz robił łaskę, że coś sprezentował, a to też bardzo nieładnie z jego strony.
  • kora3 28.05.14, 13:59
    A poza tym, to Winona jest tu troszkę niekonsekwentna.
    Skoro bowiem prezent rzeczowy ma być lepszy od gotówkowego głownie dlatego, że świadczy o mysleniu o młodej parze obdarowującego, to naturalne jest, że się patrzy od kogo jest co, w odróżnieniu od "bezosobowej" gotówki.
    No i Twoja córka oglądała poszczególne prezenty, co tylko dobrze o niej świadczysmile

    A że oglądała - to i zobaczyła, co dała jej kolezanka. Nic w tym złego. Miała prawo przykro się poczuć, że kolezanka zwyczajnie pozbyła się niechcianego/niepotrzebnego a otrzymanego za darmo przedmiotu, o którym w dodatku wiedziała, że się młodym nie przyda.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • winona_lust 28.05.14, 15:13
    Nie pisałam nigdzie o tym, dlatego uważam, że prezent rzeczowy jest lepszy.

    W tym wszystkim razi mnie postawa niektórych młodych - mocno materialna i roszczeniowa.
  • kora3 28.05.14, 15:48
    winona_lust napisała:

    > W tym wszystkim razi mnie postawa niektórych młodych - mocno materialna i roszc
    > zeniowa.



    Czu jakoś szczególnie materialna? Moim zdaniem - nie. Idąc na wesele człowiek liczy się z daniem prezentu. Człowiek z klasą - takiego, który ucieszy obdarowanych. Czy się to komuś podoba, czy nie przyjęło się, że prezent powinien być co najmniej w cenie/kwocie "talerzykowego" .

    Niewłaciwe jest - podkreślam raz jeszcze - narzucanie gościom formy prezentu, ale także moim zdaniem nie jest elegancko, gdy narzucili (robiąc źle) na przekór dac im prezent w innej formie.



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 28.05.14, 14:38
    matylda1001 napisała:

    > Też tak uważam, chociaż już raz spotkałam sie tu z podobną reakcją. Napisałam c
    > oś na temat pewnej znajomej w realu osoby w kontekście jakiejś sytuacji. Od pew
    > nej (zawsze złośliwej wobec mnie) forumowiczki dowiedziałam się, że ja tę osobę
    > obgaduję i że to źle o mnie świadczy smile
    >

    No cóż, tak to już jest, że niektórym każdy komentarz źle się kojarzywink Nie ma co zawracać sobie tym głowysmile
  • kora3 28.05.14, 13:44
    matylda1001 napisała:

    >
    > Też bym chciała wiedzieć smile ale pewnie jakiś Kossak, który opatrzył się
    > na własnej ścianie, albo księgozbiór złożony tylko z białych kruków...


    taaa, już to widzę. smile

    Wiesz, ja generalnie nie mam nic przeciwko rzeczowym prezentom weselnym. Rzecz w tym, by prezent był trafiony i cieszył/przydał się.

    Podarowanie młodej parze czegoś, co dostało się tak, jak ta kolezanka (czy jej ojciec) mikrofalę to skrajne buractwo.

    Dla mnie najtrudniejsza sytuacja weselna to taka, gdy zaprasza osoba bardzo bogata. Będziemy mieć takie wesele w kwietniu przyszłego roku. Zaprasza właściciel dwóch do9brze hulających dużych firm i stadniny koni. Panna młoda też niebiedna. Mają dom i w nim wszystko. Co takim dać? Kasy nie, bo smiechawasmile Konia wyścigowego?smile
    Poważnie to mamy pomysł na prezentsmile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • matylda1001 28.05.14, 14:21
    kora3 napisała:

    > Dla mnie najtrudniejsza sytuacja weselna to taka, gdy zaprasza osoba bardzo bogata. Będziemy mieć takie wesele w kwietniu przyszłego roku. Zaprasza właściciel dwóch do9brze hulających dużych firm i stadniny koni. Panna młoda też niebiedna. Mają dom i w nim wszystko. Co takim dać? Kasy nie, bo smiechawasmile Konia wyścigowego?smile
    Poważnie to mamy pomysł na prezentsmile <

    Rzeczywiście trudna sprawa. Niewykluczone, że ktoś z gości naprawdę przyjedzie na koniu smile
    Co wymyśliliście?
  • kora3 28.05.14, 15:09
    Na koniu raczej nie, to stadnina koni wyścigowych, a te kosztują. nie mówię, że niektórych gości nie byłoby stać na taki prezent, ale nie sądze, by chcieli az tak weń inwestować.

    Myśmy wpadli na pióra ze srebrnymi stalówkami i monogramem. Wiem, skromnie, ale jak widzieliśmy nie mają takich smile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • matylda1001 29.05.14, 01:23
    kora3 napisała:

    >Myśmy wpadli na pióra ze srebrnymi stalówkami i monogramem. Wiem, skromnie, ale jak widzieliśmy nie mają takich smile <

    Naprawdę ciekawy pomysł. Powinni być zadowoleni z takiej pamiątki, a czy skromnie? to tylko zależy od ich oczekiwań.
  • ach_dama_byc_z_kanady 29.05.14, 01:40
    kora3 napisała:
    Myśmy wpadli na pióra ze srebrnymi stalówkami i monogramem. Wiem, skromnie, ale jak widzieliśmy nie mają takich

    pytanie Koro, czy oni chcieli cos takiego czy woleli 'kasz'. bo szczerze mowiac, prezent choc przyznaje oryginalny, w dzisiejszych czasach niepraktyczny.
    trzeba napelniac atramentem jak sie uzywa, czyli dbac o jego zapas itd..
    Poza tym to toto lezy i turla sie w szufladzie. taki niewiadomopoco prezent, przepraszam ze krytykuje.
    ale w sumie co z tym potem robic...

    no chyba ze kolekcjonuja takowe. to sie rzeczywscie ucieszyli.

    bo ja np nie zaliczam sie do osob ktore bylyby uszczesliwione tego typu pamiatkami.
    wolalabym w takiej sytuacji cash albo karnet do sklepu. najlepiej do ksiegarni smile

    Minnie


    --
    Paranoicy są niezmiernie logiczni, tylko chorzy umysłowo. Logika to jeszcze nie mądrość.

    Sławomir Mrożek
  • kora3 30.05.14, 09:06
    Damosmile oboje często podpisują różne dokumenty- zawsze jak zauważam - piórami. Mają takie zwyczajne, wiec sądze, że takie osobiste ich ucieszą.
    Sama także piszę wyłącznie piórem smile wiec wiem, że posiadanie dobrego pióra jest ważne dla takich osób.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ach_dama_byc_z_kanady 30.05.14, 23:52
    kora3 napisała:
    Damo smile oboje często podpisują różne dokumenty- zawsze jak zauważam - piórami. Mają takie zwyczajne, wiec sądze, że takie osobiste ich ucieszą.
    Sama także piszę wyłącznie piórem smile wiec wiem, że posiadanie dobrego pióra jest ważne dla takich osób.


    a, to rzeczywscie zmienia postac rzeczy. to gratuluje trafienia w 10 z prezentem!! smile



    Minnie
    --
    Paranoicy są niezmiernie logiczni, tylko chorzy umysłowo. Logika to jeszcze nie mądrość.

    Sławomir Mrożek
  • kora3 31.05.14, 11:11
    ach_dama_byc_z_kanady napisała:
    >
    > a, to rzeczywscie zmienia postac rzeczy. to gratuluje trafienia w 10 z p
    > rezentem!! smile

    >
    Czy będzie trafiony to się okaże po wręczeniu smile Na pewno jednak jest przemyślany.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • winona_lust 28.05.14, 15:47
    hmm, mam tez zaproszenie do osób b. zamożnych - ci tez w zaproszeniu zaznaczyli, ze chcą gotówkę.
  • winona_lust 27.05.14, 13:55
    W oczekiwaniu prezentów wbrew pozorom wcale nie chodzi o interesown
    > ość, tylko o zwykłą radość z niespodzianki.


    Gdyby chodzilo o radosc z niespodzianki nie pisaliby chyba o tym, ze goscie maja "karmic ich swinke-skarbonke"?
  • kora3 27.05.14, 14:28
    no tu masz rację, ze nie niespodziankę chodzi smile
    Od razu zastrzegę, żeby potem nie byłosmile - jestem przeciwna sugerowaniu gościom formy prezentu, ALE zupełnie nie zgadzam się, ze obdarowanie młodej pary gotówką jest niewłaściwe, czy niestosowne.

    Oczywiste jest, że idąc na wesele należy nowożeńców obdarować. Prezentem, który będzie dla nich miły i przydatny, a nie uciążliwy.
    Gotówka, czy to się komuś podoba, czy nie - przyda się zawsze.
    Nie będąc z młodymi blisko trudno się zorientować czego oczekiwaliby/przyda się im i jakie. Czasy, gdy wszystko się przydawało, bo nic nie można było kupić w sklepach już minęły na szczęście. trudno oczekiwać ze młodą parę ucieszy kompletnie nietrafiony, czy zdublowany prezent. Raczej będzie on dla nich kłopotem, a przecież nie o to chodzi.

    Z ciekawości zapytuję zatem: jakie prezenty kupujesz Ty nowożeńcom? Takim, z którymi nie masz jak się dogadać w tej kwestii oraz takim, o których wiesz, że zasadniczo wszystko w domu mają?
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • winona_lust 27.05.14, 14:39
    Zależnie od osoby. Pytanie brzmi inaczej: skoro ich nie znam i nic o nich nie wiem - to co robie na ich weselu? Skoro juz do kogoś idę, to wiem o nim na tyle wiele, że mogę obdarować go czymś miłym, co trafi w jego upodobania.
  • baba67 27.05.14, 14:47
    No wlasnie. Co ja robie na weselu osob ktore nie sa mi bliskie?
    Zasilam biznes weselny!

    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • kora3 27.05.14, 15:22
    baba67 napisała:

    > No wlasnie. Co ja robie na weselu osob ktore nie sa mi bliskie?
    > Zasilam biznes weselny!


    Na pewno spotkałaś się z sytuacjami, gdy:
    1 Ludzie nie są sobie bliscy na co dzień ale lubią się i zapraszający chce te osobe gościć, a zaproszony gościem być
    2 Brak zaproszenia danej osoby byłby nieprzyjemnym wyróżnianiem jej na tle wszystkich innych.
    3 Nieprzyjęcie zaproszenia byłoby nieprzyjemnym wyróżnianiem zapraszającego na tle wszystkich innych.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 27.05.14, 15:02
    winona_lust napisała:

    > Zależnie od osoby. Pytanie brzmi inaczej: skoro ich nie znam i nic o nich nie w
    > iem - to co robie na ich weselu? Skoro juz do kogoś idę, to wiem o nim na tyle
    > wiele, że mogę obdarować go czymś miłym, co trafi w jego upodobania.


    Czasem jest tak, że jesteś na weselu kogoś z kim nie jesteś bardzo blisko.
    Ot ostatnio byłam na takim weselu podwładnego mego partnera. Znam go, jasne, ale nie jakoś blisko, jego już zonę smile widziałam z 5 razy w życiu, podobnie zresztą jak mój partner. On z chłopakiem zna się bliżej, ale ze od prawie dwóch lat nie jest jego bezpośrednim przełożonym i pracuje w innym miejscu sporo oddalonym, to widywali się ostatnio sporadycznie. O nich akurat wiedzieliśmy, jakie ma kazde z nich hobby, ale zakupienie im czegoś wspólnego co byłoby stosownym prezentem weselnym w związku z ich zainteresowaniami raczej nie wchodziło w grę.
    Zważywszy na to, ze para ta mieszkała sporo przed slubem z sobą, ma w domu praktycznie wszystko, co się normalnie ma ze sprzętu RTV, czy AGD. Naszym zdaniem gotówka była tu najlepszym prezentem głownym. Dołaczylismy jeszcze po drobiazgu związanym z hobby każdego z nich.

    A nierzadko bywa tak, ze ktoś jest zapraszany, bo np. jest z rodziny i wypada, ale od dawna mieszka daleko, kontakt z młodymi, czy też jednym z nich ma naprawdę okazjonalny i b. trudno jest w takiej sytuacji "wymyślić" trafiony prezent, nie sądzisz?


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • winona_lust 27.05.14, 16:47
    > A nierzadko bywa tak, ze ktoś jest zapraszany, bo np. jest z rodziny i wypada,
    > ale od dawna mieszka daleko, kontakt z młodymi, czy też jednym z nich ma napraw
    > dę okazjonalny i b. trudno jest w takiej sytuacji "wymyślić" trafiony prezent,
    > nie sądzisz?


    W takiej sytuacji pytasz młodych, co chcieliby dostać i masz odpowiedź. Ewentualnie można dać coś uniwersalnego dla dwojga - karnet na wspólny masaż, pobyt w spa lub bilety do teatru.

    Dyskusja dotyczy natomiast czego innego - informowania gości w zaproszeniu, "z góry", że CHCEMY DOSTAĆ GOTÓWKĘ I NIC INNEGO NIE WCHODZI W GRĘ. Takie potraktowanie gości przypomina umowę kupna - sprzedaży. I właśnie to razi i budzi kontrowersje. Chyba nie umiem już jaśniej tego przedstawić. W moich kategoriach sv nie mieści się tak przedmiotowe traktowanie ludzi.

  • ebro888 27.05.14, 21:47
    Pełna zgoda. Jeśli moge to tak ująć.
  • kora3 28.05.14, 10:20
    Pytać młodych czego by oczekiwali i doczekać się prawdziwej odpowiedzi mogą tylko osoby młodym bliskie.
    Karnet do SPA, do teatru - no może, ale co wówczas, gdy inni też na podobny pomysł wpadną?smile
    No właśnie - wesele na którym teraz byliśmy liczyło ok. 200 osób. Z pracy pana młodego jakieś 20 par - tych znamy, to mogliśmy zapytać, czy aby też nie wpadli na karnet do spa, a reszta?

    Jak zastrzegłam (jak widać - słusznie) - nie uważam narzucania gościom, ze tylko gotówka za słuszne i taktowne.
    Natomiast nie uważam także za taktowne danie w prezencie byle czego, typu opisana tu sytuacja z mikrofalą za free w dodatku wiedzac, ze ten sprzet nie jest młodym potrzebny.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 27.05.14, 17:23
    A widzisz-ja na takie wesela nie chodze i ich sama nie uznaje. Po co zapraszac osoby z ktorymi specjalnie nie ma kontaktu od dawna a pogadac sie na weselu nie da z powodu halasu ?Bo takich zaproszonych pozornie nie wiadomo po co jest mnostwo?
    Tylko po to zeby byla kopertka i koszty sie ladniej rozlozyly. No bo dobrze zarabiajaca para nie majaca dzieci na utrzymaniu to idealni goscie weselni przeciez.

    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • winona_lust 27.05.14, 17:48
    Ja też z zasady nie uczestniczę. Niestety, tym razem to weselna rewizyta i zwyczajnie nie wypada mi nie przyjść.
  • matylda1001 27.05.14, 23:24
    winona_lust napisała:

    > Ja też z zasady nie uczestniczę. Niestety, tym razem to weselna rewizyta i zwyczajnie nie wypada mi nie przyjść.<

    Rewizyta, powiadasz...? Czyli sama zaprosiłaś osoby, których nie uważasz za bliskie, goście nie zawiedli i teraz jesteś zmuszona do rewizyty. Bywa i tak, takich i podobnych sytuacji jest wiele. Ja już jestem w wieku 'ciotkowym'. Jestem jedynaczką ale mam rodzeństwo cioteczne, które lubię i utrzymujemy kontakty. Niestety juz dawno wyrośliśmy z wzajemnych wizyt w towarzystwie dzieci, więc chociaz ich dzieci uważam za bliskie (a oni moje), to nie znam ich pragnień, potrzeb i gustów. W takiej sytuacji nie widzę lepszego pomysłu na ślubny prezent jak pieniądze.
  • winona_lust 28.05.14, 09:52
    w chwili mojego wesela - mielismy kontakt. Przez lata sie rozluznil.
  • kora3 28.05.14, 13:35
    w której nie jest się z młodymi blisko ( w tym przypadku - już), a im wypada Was zaprosić, a Wam wypada pójśćsmile - znaczy to, ze jednak takie sytuacje istnieją?smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • winona_lust 28.05.14, 13:50
    kora3 napisała:

    > w której nie jest się z młodymi blisko ( w tym przypadku - już), a im wypada Wa
    > s zaprosić, a Wam wypada pójśćsmile - znaczy to, ze jednak takie sytuacje istnieją
    > ?smile
    >

    owszem. Ale nie tego dotyczy poruszana przeze mnie kwestia, tylko wprost wyrażonego oczekiwania prezentu w formie gotówki. Ja akurat mam pomysł, co mogłabym dać młodym, bo wiem, czym się interesowali.
  • kora3 28.05.14, 13:51
    alez ja wiem o co Ci głownie chodzi! Rozmawiamy wszelko ogólnie o różnych sytuacjach.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 28.05.14, 11:27
    Naprawdę b. mi miło, iż sadzisz, że ktoś nas zaprasza na wesele, bo to się opłaci smile

    Ale przeanalizujmy te zaproszenia niby interesowne nas jako pary:
    1. Wesele koleżanki i kolegi z pracy (mojej) - zaprosili wszystkich współpracowników, czyli całe 6 osób z os. tow.
    2. Wesele mojej siostry - no wiadomo, ze tylko dla interesu nas zaprosiła
    3. wesele mojego bliskiego współpracownika - fotografa - bardzo liczne, bo całe 40 osób. Wiadomo, że kobietę, z którą w pracy spędzał praktycznie całe dnie zaprosił tylko dla kasysmile
    Teraz już z nami nie pracuje, ale widujemy się systematycznie - dzwoni chłopak, wiadomo, jak się zeniłby 2 raz to jak znalazł kasa z nas będzie.
    4. Wesele 3 podwładnych mego partnera (w tym to ostatnie). W tej "firmie" jest zwyczaj zapraszania na wesele szefa i współpracowników. W 1 przypadku chłopak był nam całkiem obcy, bo pracował z moim partnerem raptem 3 miechy jak się żenił. w pozostałych 2 to byli podwładni od dobrych kilku lat.
    Dodam, że w tym zawodzie źle się nie zarabia, wiec owi podwładni na pewno tylko dlatego zaprosili przełożonego (zgodnie z tradycją), bo liczyli, ze im się zwróci wesele ...

    Tak, masz rację Babo, na pewno tak właśnie we wszystkich tych przypadkach było smile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 28.05.14, 16:05
    Nie wiem dlaczego znowu przypisujesz mi tresci ktorych nie napisalam.
    Pierwszy raz slysze o w/w weselach , skad moglabym wyrobic o nich opinie.
    Zaprosil Was koles z ktorym nie ma kontaktu od 2 lat. Podejrzewam ze wesele bylo spedowe skoro osoby takie jak Wy zaprosil.Chcieliscie sie pobawic, stac Was na to to sie pobawiliscie i wszystko gra.nawet gdyby mnie bylo stac i tak takich wesel nie uznaje bo mnie zniesmaczaja.
    Nie pisalam o zadnych wspolpracownikach czy przyjaciolach.
    A jesli uwazasz ze WSZYSCY ktorzy Was zapraszaja zapraszaja tylko z powodu czarujacych osobowosci, no to coz,..niektorzy pozostaja naiwni o poznej starosci .
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • kora3 28.05.14, 19:34
    baba67 napisała:

    > Nie wiem dlaczego znowu przypisujesz mi tresci ktorych nie napisalam.
    > Pierwszy raz slysze o w/w weselach , skad moglabym wyrobic o nich opinie


    no właśniesmile
    .
    > Zaprosil Was koles z ktorym nie ma kontaktu od 2 lat.

    Który? i dlaczego ja jeszcze o tym nic nie wiem?

    Podejrzewam ze wesele byl
    > o spedowe skoro osoby takie jak Wy zaprosil


    O kogo chodzi i jakie z nas osoby?


    .Chcieliscie sie pobawic, stac Was n
    > a to to sie pobawiliscie i wszystko gra.nawet gdyby mnie bylo stac i tak takich
    > wesel nie uznaje bo mnie zniesmaczaja.


    Dlaczego?

    > Nie pisalam o zadnych wspolpracownikach czy przyjaciolach.

    No to już nie rozumiem o kim/czym napisałaś. napisałam ci i wszystkich weselach, na których gościliśmy będąj już parą. Ja byłam jeszcze na jednym, mojej dobrej koleżanki, mój partner niestety był wówczas nieobecny w kraju.

    > A jesli uwazasz ze WSZYSCY ktorzy Was zapraszaja zapraszaja tylko z powodu cz
    > arujacych osobowosci, no to coz,..niektorzy pozostaja naiwni o poznej starosci
    > .


    Ależ ja właśnie wymieniłam WSZYSTKICHsmile wszystkich, u których jako para byliśmy na weselach. Możesz mi zasygerowac bodaj, kto miałby nas zaprosić dla interesu?smile
    para moich współpracowników zaprosiła WSZYTKICH współpracowników. więc gdyby mnie (wraz z partnerem) nie zaprosili wyróżniliby mnie negatywnie. Tym byłoby to dziwniejsze i przykre, że lubimy się, nie było nigdy żadnych konfliktów, spotykamy się poza pracą.
    Wyróznił zaproszeniem mnie i kolegę (a innych pracowników - nie) kolega fotograf. Robił małe wesele na 40 osób. Dlaczego mas zaprosił, a innych nie? Bo tych innych niemal nie znał, gdyż z nimi nie współpracował. Nie siedział w redakcji, był "wydzwaniany" i "zamawiany" na konkretne materiały, na ogół poważne i w terenie i na nich czasem cały dzień spędzał ze mna, albo z tym kolegą.

    Co do zaproszeń od podwładnych mego partnera. Tam jest taki zwyczaj, że się szefa na wesele zaprasza. może się on jednym podobać, innym nie - ale jest i nie chcieliśmy tego pracującego z moim partnerem raptem 3 miechy chłopaka negatywnie wyrózniac na tle jego kolegi, na którego ślubie i weselu byliśmy wcześniej. Pozostali dwaj to goście znani mnie także, którzy z moim partnerem pracowali bezpośrednio przez 8-9 lat. I wcale nie jest tak, ze z tym najświezym panem młodym mój partner nie ma od czasu przeniesienia się kontaktu. Ma, tylko rzadszy i nic w tym dziwnego.
    No, ale kogo sugerujeszm jako takiego interesownego, bom ciekawa


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 29.05.14, 07:49
    Byly Twojego faceta Was zaprosil .Dwa lata po tym jak nie bylo specjalnych kontaktow.
    naprawde ie pamietasz co pisalas?
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • baba67 29.05.14, 07:50

    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • ankac23 29.05.14, 09:47
    Co za idiotyczne myślenie: MŁODZI POTRZEBUJĄ pieniędzy! Jak POTRZEBUJĄ, to niech nie urządzają wesela i nie będzie całego tego problemu! Zaoszczędzone pieniądze swoje lub rodziców pokryją ich POTRZEBY, a obcy ludzie przestaną się głowić i tworzyć taki fora!... Ale młodzi chcą zjeść ciastko ( wesele) i mieć ciastko ( podarowane pieniądze)... A my, goście, MUSIMY się podporządkować i...zjeść to ciastko za własne, ciężkie pieniądze...
  • ach_dama_byc_z_kanady 29.05.14, 10:50
    ankac23 napisała:
    Co za idiotyczne myślenie: MŁODZI POTRZEBUJĄ pieniędzy! Jak POTRZEBUJĄ, to niech nie urządzają wesela i nie będzie całego tego problemu!

    jeszcze lepiej - jak ci sie nie podoba,
    to nie idz na wesele i nie bedzie tego calego problemu!

    Minnie
    --
    Paranoicy są niezmiernie logiczni, tylko chorzy umysłowo. Logika to jeszcze nie mądrość.

    Sławomir Mrożek
  • winona_lust 29.05.14, 11:35
    zgadzam się! po raz kolejny dochodzimy do wniosku, że duże wesela powinni robić ci, którzy mogą sobie na nie pozwolić i zapraszać gości bez oczekiwania, że "się zwróci".
  • ankac23 29.05.14, 12:07
    Nic dodać nic ująć: nie stać Cię na to TWOJE ŚWIĘTO, to nie urządzaj... Tylko - jak tu zrezygnować z tak łatwego i prostego zarobku? Rodzice postawią weselisko, a goście dadzą! W jedną noc, to tylko ( nielicznym!) może taka kasa trafić się w jakimś kasynie..smile
  • matylda1001 29.05.14, 12:47
    ankac23 napisała:

    > Nic dodać nic ująć: nie stać Cię na to TWOJE ŚWIĘTO, to nie urządzaj...<

    Ty chodzisz na wesela bez żadnego prezentu, czy z zasady odmawiasz udziału?
  • baba67 29.05.14, 13:39
    Ktos tu na poczatku porownal wesele do imienin.
    Solenizant podejmuje gosci czym chata bogata ale nie przychodzi mi do glowy zeby liczyc co kto dal i za ile. Z drugiej strony-nie idzie sie na imieniny bez prezentu.
    Pewnie ze wesele to inna skala logistyczna, ale zasada powinna pozostac ta sama. Moze z tym malym wyjatkiem ze prezenty gotowkowe moga byc, ba nawet dopuszczam poczte pantoflowa ze "mlodzi zbieraja na samochod".
    To jest co innego niz domaganie sie kasy w zaproszeniu otwartym tekstem oraz taksa ze wypada bo inni daja. A ci inni czesto nie przyjezdzaja bo nie maja na sfinansowanie czegos co jest przyjeciem skladkowym a udaje ze jest czym innym.
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • matylda1001 29.05.14, 16:28
    baba67 napisała:

    > To jest co innego niz domaganie sie kasy w zaproszeniu otwartym tekstem oraz taksa ze wypada bo inni daja<

    To nie jest domaganie się, to jest tylko sugestia co do rodzaju prezentu, moim zdaniem dopuszczalna. W żadnym razie nie jego kosztu. A za to, że goście ubzdurali sobie jakąś taksę, to młodzi już nie mogą ponosić odpowiedzialności. Nigdy jeszcze nie dostałam zaproszenia z taką prośbą, ale dla mnie nie stanowiłoby to żadnego problemu bo i tak zawsze daję pieniądze.
  • baba67 29.05.14, 16:47
    No wlasnie,masz racje,tak powinno byc.O to ubzduranie mi wlasnie chodzi.
    O to ze niby 'wypada' dac w kopercie kilkakrotnie wiecej niz by sie wydalo na prezent.
    Sama forma prezentu jest OK.
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • kora3 30.05.14, 09:43
    i napradę nie pojmuję, jak ktoś na serio może to porównywać.
    Imieniny ma się co roku - własne wesele - raczej nie smile

    Prezent na wesele to prezent dla młodej pary na nową, wspólna droge życia.
    Jasne, zgadzam się z tym, że nie wypada gościom narzucać formy prezentu - to bez dówch zdań. ALE nie wypada też będąc gościem "obić" prezentu byle czym, co nam zbywa, albo udało się to kupić w promocji.

    Jasne - nie stać Cie - nie robisz wesela, ale działa to w dwie strony - nie stać Cię to nie idź na wesele.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 30.05.14, 11:21
    Czyli stac tylko tych ktorzy sa w stanie dac w kopercie min 500 zlod pary.
    Dziekuje ,nie mam pytan.
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • kora3 30.05.14, 12:40
    baba67 napisała:

    > Czyli stac tylko tych ktorzy sa w stanie dac w kopercie min 500 zlod pary.
    > Dziekuje ,nie mam pytan
    .

    Słyszałam, ze ogólnie taka jest minimalna "taksa". Nie sadzę, by była wymagana od osoby naprawdę biednej. Dla przeciętnie uposażonych ludzi nie jest to kwota niebotyczna, a że o weselu wie się na ogół ze sporym wyprzedzeniem to można się tak zorganizować, żeby ją wygospodarować.

    Tak wiem, zaraz będzie o interesowności młodych! Otóż nie chodzi o ich oczekiwania a o własne do nich podejście. Jeśli ktoś uważa, że to fair jesć, pić i bawić się całą noc na koszt młodych i dać im niepotrzebna otrzymaną za darmo mikrofalę (jak kolezanka córki Matyldy), to tak uważa. Dla mnie jest burakiem!



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 30.05.14, 13:41
    Nikt tu nie proponuje czegos wygrzebanego z pawlacza.Cos ladnego przemyslanego ddla osob naprawde bliskich bo tylko do takich mam ochote isc.
    Idea taksy mi sie nie podoba bo rodzi kwasy i animozje,podejrzenia o interesownosc mlodych itp niemile klimaty.
    A czy 500 zl dla przecietnie uposazonej osoby to jest duzo to zalezy od tego co rozumiemy pod slowem "przecietny".czy statystycznie przecietny czy realnie.
    Moje rozwazania sa zupelnie bezinteresowne bo nie jest to kwestia kwasnych winoron-szczerze i autentycznie nie znosze calonocnych imprez.
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • kora3 30.05.14, 17:00
    baba67 napisała:

    > Nikt tu nie proponuje czegos wygrzebanego z pawlacza

    Przywołałam przykład prezentu dla córki Matyldy od koleżanki.


    .Cos ladnego przemyslanego
    > ddla osob naprawde bliskich bo tylko do takich mam ochote isc.


    Np. co?
    Pytam serio.

    > Idea taksy mi sie nie podoba bo rodzi kwasy i animozje,podejrzenia o interesown
    > osc mlodych itp niemile klimaty.


    Ale ta taksa nie jest podawana przecież przez młodych smile Ona wynika z tzw. "talerzykowego".
    Obecnie koszt ugoszczenia 1 gościa na przeciętnym weselu (mam na myśli takie do rana, z alkoholem i zespołem na zywo) wynosi ok. 250 złotych. Zatem pary ok. 500 złotych.
    Przyjeło się , że daje się prezent za kwotę, albo kwotę niemniejszą niż młoda para (albo jej rodziny) przeznaczyła na wesele. Można dać mniej/ za mniej i nikt głowy nie urywa pewnie.
    My tyle nie dajemy, bo wychodzimy z założenia, ze "talerzykowe" to za mało - niech młoda para ma coś z tego prezentu. Ale nie uważam, by to było obligo - stać nas, to dajemy więcej. Kogo nie stać - jego sprawa ile/za ile da.

    > A czy 500 zl dla przecietnie uposazonej osoby to jest duzo to zalezy od tego co
    > rozumiemy pod slowem "przecietny".czy statystycznie przecietny czy realnie.


    przy zarobkach dwojga ludzi na poziomie 3000 złotych wygospodarowanie 5 stówek o czym się wie z wyprzedzeniem nie powinno stanowic kłopotu.

    > Moje rozwazania sa zupelnie bezinteresowne bo nie jest to kwestia kwasnych wino
    > ron-szczerze i autentycznie nie znosze calonocnych imprez.


    A ktoś komus każe sbyć całą noc? Przecież można wyjść wcześniej. Zwyczajowo przyjmuje się, że nie wychodzi się z wesela (bez ważnej przyczyny) przed północą (także wówczas, gdy nie ma w planie "oczepin", od których odchodzi się nawet na wsiach). Ale już w okolicach 1 w nocy można iśćsmile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 30.05.14, 17:19
    To zalezy co.Kazda para jest inna.
    Jesli a cos zbierali dawalam ile moglam, kiedy jeszcze chadzalam na wesele zasada ukrytego wesela skladkowego nie obowiazywala.
    No pewnie, przecietny zarobek kazdego Polaka to 3000 zl na reke, zgadza sie,GUS wyliczyl.
    Pewnie ze nie ma obowiazku zostawac do rana.Ale na ogol te wesela calonocne sa na jakims wygwizdowie a nie kazdy ma samochod. Przyjecia krotsze sa blisko jakiejs cywilizacjiz autobusami nocnymi ,taxi itp.

    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • stasi1 31.05.14, 09:08
    przy zarobkach dwojga ludzi na poziomie 3000 złotych wygospodarowanie 5 stówek o czym się wie z wyprzedzeniem nie powinno stanowic kłopotu.
    Więc skąd Ci się wzieło te 3000na rękę od osoby?
    Według GUSu przeciętne jest w wysokości 2800na rękę. Połowa ludzi ma na miesiąc 2500 i więcej.
    Kiedyś słyszałem taki tekst, nie wiem czy w realu czy w filmie: Dopiszcie mnie do tego waszego czajnika. Widać wyraźnie że obdarujący tym czajnikiem dużo serca włożył w ten prezent
  • baba67 31.05.14, 09:29
    Kora jest dziennikarka, wiesz, troche wyrozumialosci moze...
    Pzeciez co i raz na naszym ulubionym portalu mamy tytuliki takie jak
    "Niesamowite, mozna przezyc dzien za 10 zl!!!" Albo calkiem niedawno swiete oburzenie ze strasznie jest tym kraju, pan dziennikarz nie moze sobie pozwolic na weekend z zona we Frankfurcie buuu.
    Mnie to nawet juz nie wkurza tylko smieszy.
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • kora3 31.05.14, 11:32
    wiec złośliwość zbyteczna. smile
    I naprawdę nie na poziomie forum SVsad
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 31.05.14, 11:33

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 31.05.14, 11:28
    Babo, myślę, że niesłusznie podchodzi do tej sprawy, jako do "wesela składkowego".
    Zwyczajnie - jak już pisałam - gotówka jest obecnie prezentem najbezpieczniejszym i najpraktyczniejszym. Młodzi dostają kasę, za którą kupią sobie taki telewizor jaki chcą, taką miktrofalę, jaką chcą oraz tyle żelazek i reczników ile potrzebują smile
    albo przeznaczą na coś o czym marzą/czego im potrzeba, a prezentu takiego od1 gościa nie dostaliby ze względu na koszt tegoż.

    Podkreślę raz jeszcze - nie jestem przeciwniczką prezentów rzeczowych! Ale uważam, że powinien to być prezent "dogadany" z młodymi (ewentualnie ich najbliższymi). Inaczej można sprawuć nim tylko kłopot i kwas. Bo komu potrzeba w domu 5 robotów kuchennych - nawet najfajnieszych i najdroższych, czy 4 ekspresy do kawy?
    Niektóre sklepy mają taką możliwość, że można wymienić u nich nietrafione prezenty (gwazdkowe, slubne), ale w PL to nadal jeszcze rzadkość.
    Poza tym dla młodych to też kłopot. A gdy ktoś przypadkiem zobaczy prezent od siebie oferowany na allegro - będzie mu przykro. Tak, wiem - prezentów się nie sprzedaje, ale na dobrą sprawę co młodzi mają zrobić z nadwyżką powielonego sprzętu AGD? Zrobić sobie "wystawkę", jak w sklepie?

    Jasne - zawsze można dać coś unikatowego - cenną porcelanę, antyk, dzieło sztuki. Ale nie czarujmy się - takie rzeczy wielokrotnie przewyższają koszt zwyczajnego prezentu, czy przyjętej gotówkowej taksy i z założenia stanowią lokatę dla młodych.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 31.05.14, 13:57
    No i ja sie z Toba zgadzam, Tyle tylko ze jest kwestia ILE tej kasy. gdyby bylo tak jak w swym sennym a zyczliwym ludzkosci marzeniu twierdzisz iz kasy Polak ma tez 3000 na reke co najmniej to ta taksa talerzykowa moglaby byc nawet i przydatna. tyle tylko ze jest ona powszechna a realne dochody ...no coz,tu zdania sa najwyrazniej podzielone.
    Tak of topic to nie wiem czy zauwazylas artykul o Wislockiej-polecam, na ewno Ci sie spodoba, zastanawiam sie czy sama go nie napisalas, Twoje klimaty.

    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • kora3 31.05.14, 14:11
    baba67 napisała:

    > No i ja sie z Toba zgadzam, Tyle tylko ze jest kwestia ILE tej kasy. gdyby bylo
    > tak jak w swym sennym a zyczliwym ludzkosci marzeniu twierdzisz iz kasy Polak
    > ma tez 3000 na reke co najmniej to ta taksa talerzykowa moglaby byc nawet i pr
    > zydatna. tyle tylko ze jest ona powszechna a realne dochody ...no coz,tu zdani
    > a sa najwyrazniej podzielone.


    Babo, przecież wiadomo, że ludzie zarabiają róznie! Bywa, że wcale nie zarabiają - np. studenci dzienni, a ci także chodzą na wesela do znajomych/rodziny.
    Ja pisząc o uposażeniu 3 paczki netto miałam na myśli osoby/pary przeciętne. Zatem nie młode małżeństwo na dorobku, nie stażyści, nie pani na macierzyńskim, czy ludzie na zasiłku.

    > Tak of topic to nie wiem czy zauwazylas artykul o Wislockiej-polecam, na ewno C
    > i sie spodoba, zastanawiam sie czy sama go nie napisalas, Twoje klimaty.


    Nie, nie czytałam i nie napisałamsmile ale przeczytać mam ochotęsmile - link jakiś?
    >


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 31.05.14, 15:34
    No przecietnie wg GUSu. Tyle ze tych zarabiajacych "przecietnie "i wiecej jest ogolnie ok polowy doroslej populacji. Czy polowa to przecietnosc to ja nie wiem.Jeszcze trzeba doliczyc przypadki gdzie jedna osba zarabia przecietie a druga duzo mniej albo wogole, to nam sie rysuje obraz spoleczenstwa co wyzej...niz ...ma.
    Wywiad jest na glownej.
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • kora3 31.05.14, 16:05
    Ależ Babo, ja to wszystko wiem smile
    Tylko, że różne wesela też robią różne osoby. Robią np. takie, jak tu opisałam - ludzie b. bogaci. Nie wypada im dać 500 zł do koperty, ani nawet 1,5 tys. złotych, nie wypada kupić banalnego prezentu (np. TV) za te kwotę. Bo raz, że dom z pełnym i luksusowym wyposażeniem już mają, a dwa, ze gdyby chcieli sobie kupić TV to na pewni nie takie za 1,5 tysiaka. Oni w ogóle nie oczekują pieniędzy, ale coś wypada im podarować i dlatego będą to osobiste gadżety, które jak sądzimy im się spodobają i będą przydatne także. Nie są to rzeczy tanie, ale nie są też rujnującesmile
    Inaczej sprawa przedstawia się, gdy idziesz na wesele ludzi, którzy biedni nie są, ale nie mają też kasy jak lodu, za to mają już wspólnie urządzone mieszkanie, czy dom. Takim coś ze sprzętu RTV/AGD można kupić tylko po uzgodnieniu z nimi, że to chcą i jakie. Bo z regiły mało kto potrzebuje 5 mikrofalówek, albo 5 aparatow foto. Dlatego takim najlepiej dać gotówkę - może sobie odłożą, może pojadą w podróż, może kupia coś na co nie mieliby, a dzięki kasie z wesela - mają.

    W przypadku pary o której się wie/można się domyślać, ze na wesele się zapożyczyła i jest na dorobku dawanie rzeczowego prezentu bez uzgodnienia z nią także jest ryzykowne. Bo choć skoro nic nie mają jeszcze wspólnego i np. telewizor pewnie się przyda, to możliwe, że jeszcze od kogoś dostaną ten sam prezent, albo i nie, ale my z naszym nie trafimy w uch gust/oczekiwania.
    Niewykluczone, ze takie osoby gotówkę przez nas daną przeznaczą na spłate długu zaciągniętego na wesele, czy nawey na bieżące potrzeby, albo też zakup czegos do domu, co im potrzebne i kupia sobie takie, jakie im pasuje.

    Powiem Ci, że tchnie mi trochę absurdem, ze się ciagle podkresla, jak to młodzi myślą o sobie oczekując gotówki. a o kim przepraszać mają myśleć? To ich dzień! Mnie się nie podoba, ze właśnie goście myslą tylko o sobie - jak tu zaoszczędzić na prezencie, a nie wypasć głupio. Ale pobawić się, pojeść, popić, a jakże - chcą.
    Dobrze wiesz, że nie mam tu jakichś osobistych spraw - wesele miałam dawno temu, nie musiało się nikomu zwracać, nie narzucałam gościom formy prezentów. Niemniej rzeczowe prezenty, które dostałam od bliskic mi osób, były tzw. dogadane i przemyślanie, a nie pierwsza lepsza rzecz z promocji, żeby tanio było! Takie podejście gościa uważam za lekceważenie młodych i formę wykorzystania, sorry.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ankac23 31.05.14, 16:18
    .." Powiem Ci, że tchnie mi trochę absurdem, ze się ciagle podkresla, jak to młodz
    > i myślą o sobie oczekując gotówki. a o kim przepraszać mają myśleć? To ich dzie
    > ń!"...

    No niesamowite! Bo ja myślałam, że młodzi robią wesele głównie z radości, miłości, szczęścia, a nie w oczekiwaniu gotówki.. I to jest dopiero absurd, że nawet w tak ważnej i pięknej chwili o tym myślą... No tak - a o kim mają myśleć? To ich dzień...otwierania kopert..smile Dopiero po przeliczeniu, moża będzie naprawdę być szczęśliwym i się cieszyć..
  • ebro888 31.05.14, 17:16
    ankac23 napisała:

    > .." Powiem Ci, że tchnie mi trochę absurdem, ze się ciagle podkresla, jak to mł
    > odz
    > > i myślą o sobie oczekując gotówki. a o kim przepraszać mają myśleć? To i
    > ch dzie
    > > ń!"...
    >
    > No niesamowite! Bo ja myślałam, że młodzi robią wesele głównie z radości, miłoś
    > ci, szczęścia, a nie w oczekiwaniu gotówki.. I to jest dopiero absurd, że nawet
    > w tak ważnej i pięknej chwili o tym myślą... No tak - a o kim mają myśleć? To
    > ich dzień...otwierania kopert..smile Dopiero po przeliczeniu, moża będzie naprawd
    > ę być szczęśliwym i się cieszyć..

    Przybijam piątkę. I za talent literacki też.
  • baba67 31.05.14, 17:19
    Bardzo dobry kawalek smile
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • kora3 31.05.14, 22:47
    nie zrozumiałaś kompletnie.
    Młodzi zapraszają zapewne z chęci świętowania z bliskimi (choć czasem "z urzędu" zaprasza się także osoby, głownie z rodziny, z którymi nie jest się blisko, ale z racji np. pokrewieństwa nie wypada ich nie zaprosić), ale zwyczajowo przyjęło się, że na wesele daje się młodym prezent, prawda? Młodzi mają prawo oczekiwać, ze prezent taki będzie ich cieszył, a nie tylko będzie dany "na odczepnego", nie uważasz?
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 01.06.14, 08:06
    Pewnie ze zwyczajowo daje sie mlodym prezent a jest to zwyczaj bardzo stary. Jednak bardzo mlodym i do pogonienia zwyczajem jest placenie za to co sie zjadlo i wypilo w formie gotowki w kopercie.Bo to juz przestaje miec forme prezentu to robi sie bileck wstepu.
    Zgadza sie ze nie wolno dawac byle czego na odczepnego, zgadza sie ze jesli powszechnie wiadomo ze mlodzi zbieraja na wklad do mieszkania to gotowka jest mysleniem o ich potrzebach, ale na litosc -z serca dac a nie BO TALERZYK BO INNI BO WYPADA.

    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • kora3 01.06.14, 12:13
    Ło matko Babo - raz jeszcze powtórzę. Zwyczaj dawania gotówki wziął się nie wprost z oczekiwania młodych, a z tego, że obecnie gotówka jest najbardziej bezpiecznym prezentem. Bezpiecznym - to znaczy - nie okaze się nieprzydatny.
    W czasach kiedy najbardziej pożądany był towar, a nie kasa, bo towaru na rynku brakowało, w zasadzie nie wypadało dać gotówki (chyba, ze bardzo duzą, albo w dolarach, markach), bo to właśnie wyglądało na prezent na odczepnego. A jak gośc dawał prezent rzeczowy, to oznaczało, że się postarał. Bo towar ten zapewne wystał, kupił drogo na czarnym rynku itd.

    Teraz nie ma problemu ze zdobyciem towaru jaki się zamarzy, tylko trzeba mieć na to kasę, a w gust młodych często trudno utrafić kierując się własnym. Dlatego uważam, że jeśli się nie jest dogadanym z młodymi co do prezentu - to lepiej dać gotówkę, za którą kupią sobie co chcą i jakie chcą. Możesz to uważać za głupue myslenie, ale ja tak właśnie myslę.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 01.06.14, 12:55
    Ja tez tak mysle, nie wiem po co mi tlumaczysz.Ja tylko dostaje wscieklej alergii na dzwiek slowa TALERZYKOWE. No do cholery, gdybym chciala isc na dansing z dobra wyzerka tobym sobie wziela sobie chlopa i poszla.
    Wesele w potocznym odczuciu impra skladkowa nie jest, w praktyce "przyjelo sie" ze za konsumpcje trzeba zaplacic, bo TALERZYKOWE BO INNI BO WYPADA.A przyjelo sie bo duza czesc spoleczentwa wyzej nerek chce podskoczyc. I tyle w temacie.

    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • kora3 01.06.14, 13:18
    od bardzo dawna, że na wesele daje się prezenty szczególne, także co do wartości. Bo to jest pierwszy z założenia wspólny prezent dla młodej pary. Jak wspomniałam - kiedyś bardzo cennymi prezentami były prezenty rzeczowe - głownie ze sprzętu RTV/AGD, wyposażenia mieszkania, a nawet bielizny pościelowej.
    Ja pamiętam jeszcze z dzieciństwa czasy, kiedy czajnik elektryczny to był prezent na wesele full wypas. Teraz taki prezent od biedy może dać jakas kolezanka/ kuzynka studentka/uczennica, a nie para dojrzałych ludzi - no taka prawda.
    Natomiast i owszem, wypada to dać koleżance na imieniny, szczególnie gdy wspomniała, że jej się zepsuł i potrzebuje smile

    W każdym razie z założenia prezent ślubny ma być cenny . Dziś cenny znaczy co innego niż 40 lat temu.
    Piszesz, ze jakbyś chciała iśc na dancing to byś zapłaciła (albo jak znam zycie - facet) i poszłabyś. No właśnie - nie oczekujesz, że organizoator dancingu podejmie was za free, ani że dopłaci do Was. Dlaczego tego oczekiwać od młodej pary - ludzi, którzy nie zawsze, ale nierzadko zaczynają się teraz wspólnie dorabiać?
    Bo Was zaprosili i raczyliście przyjść?
    Kazda młoda para musi liczyć się z tym, że ktoś nie da jej prezentu, albo da symboliczny, ale moim zdaniem tak można postąpić naprawdę nie mogąc na takie wesele nie iść i będąc jednocześnie w bardzo kiepskiej sytuacji finansowej. W przeciwnym razie uważam takie coś za buractwo - polowanie na tanią zabawę na czyjś koszt.
    Miałam kiedyś okazje rozmawiać z panią niebiedną wcale, która chwaliła się, że kupiła sobie na wesele siostrzenicy/chrześnicy sukienke za 1800 złotych, bo jako chrzestna "musi wyglądać". Z ciekawości pytano jaki prezent przewidziała - powiedziała, że zamierzają idąc na wesele z mezem i dwójką nastoletnich dzieci dać 500 złotych. Żenada dla mnie. jestem w stanie pojąć, że ktoś daje mało,. bo nie ma - normalne. Ale być tak skąpym, gdy się jest zasobnym to po prostu kalectwo sad


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 01.06.14, 13:32
    Skapstwo jest koszmarna przypadloscia.Dlatego pisalam o dawaniu z serca.
    Dla jednego goscia cennym prezentem jest porsche a dla innego czajniczek .
    Slowo cenny nie powinno byc interpretowane w kategoriach talerzykowego.
    Nie popieram chodzenia na wesela tylko z geba i nogami do tanca.
    Nie chadzalami nie chadzam tez na wesela osob mi obojetnych tylko albo sluzbowo jako rodzina lub do starej przyjaciolki.

    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • kora3 01.06.14, 13:40
    Babo - jeszcze razsmile
    Jeśli ktoś naprawdę jest ubogi, a na dane wesele nie może nie iść bez wywoływania megakwasu (np. do najbliższej rodziny typu rodzeństwo), to daje co może i tyle. Tylko, ze takiej sytuacji na ogół owi bliscy mają swiadomosc trudnego stanu materialnego gościa i nie uważają, że dająć im wspomniany czajniczek olał ich, albo zaoszczędził.

    Co do chodzenia/niechodzenia na wesela osób nienajblizszych - każdy robi jak uważa. Podobnie jest z zapraszaniem. Jedni uważają, ze niezależnie od stopnia relacji należy zaprosić całe liczne rodzeństwo rodziców wraz z kuzynostwem, a inni, że tych z tego rodzeństwa i kuzynostwa, z kim ma się bliskie relacje
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 01.06.14, 14:22
    A czy ja gdzies pisalam co innego ze mi tlumaczysz jak soltys krowie na rowie?
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • kora3 02.06.14, 10:27
    No to skoro to ocztwiste, to skąd takie oburzenie na "talerzykowe"?smile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 02.06.14, 10:34
    Nie rozumiesz przeczytawszy dotychczasowe moje posty-nie wyjasnie, nie umiem.
    Nie wszystko mozemy wszyscy.
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • kora3 02.06.14, 10:44
    baba67 napisała:

    > Nie rozumiesz przeczytawszy dotychczasowe moje posty-nie wyjasnie, nie umiem.
    > Nie wszystko mozemy wszyscy.


    Ok - ja to zrozumiałam tak, że oburzasz się, iż gość niejako ma "zapłacić" jakąś taksę za gościnę, a jeśli daje prezent to także nie za mniejszą kwotę.
    No i tego oburzenia nie rozumiem - przyznaję. Nie chodzi o to, że młodzi chcą na weselu zarobić, a o to, ze gość powinien myśleć o tym, że para, która właśnie zaczyna wspólne życie i dorobek nie dopłacała do jego zabawy smile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • matylda1001 02.06.14, 00:52
    baba67 napisała:

    >Ja tylko dostaje wscieklej alergii na dzwiek slowa TALERZYKOWE.<

    A ja zastanawiam się co to właściwie jest to talerzykowe i ile wynosi? Rozumiem, że wartość tego, co młodzi wydadzą na ugoszczenie jednej osoby, ale przecież wiadomo, że na ten koszt ma wpływ wiele czynników. Inaczej to jest w podrzędnej sali weselnej, gdzie gotują kucharki, a inaczej w porządnej restauracji. Czy talerzykowe dotyczy konkretnej imprezy, czy to jakaś umowna "średnia krajowa"?
  • baba67 02.06.14, 07:20
    Srednia krajowa wynosi 200 od buzi plus liczy sie jeszcze 100 od pary na tzw rozkusz(orkiestra, dekoracje itp)
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • kora3 02.06.14, 10:41
    baba67 napisała:

    > Srednia krajowa wynosi 200 od buzi plus liczy sie jeszcze 100 od pary na tzw ro
    > zkusz(orkiestra, dekoracje itp


    Myslę, ze to jest taksa liczona "ze wszystkim". W wielu domach weselnych nie zapewnia się alkoholu i ten musi para dostarczyć z zewnątrz. Bywa tak też w przypadku ciast i owoców oraz napojów bezalkoholowych. Do tego dochodzi koszt orkiestry.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 02.06.14, 10:38
    wnioskuję choćby z tego, że Baba wspominała tu o 500 zł, a ja o takiej "taksie" słyszałam na terenie gdzie mieszkam smile
    Sądzę, że to jest "przeliczone" dla przeciętnego wesela, w przeciętnym miejscu, z przeciętnym menu itd.
    Wiadomo, że wesele w remizie strażackiej będzie pewnie tańsze niż w eleganckim hotelu z zapewnieniem gościom noclegu. Ale właśnie ta "uprzeciętniona" taksa pokazuje, że nie ejst to bilet wstępu, ani zapłata za gościnę, a jakaś umowna kwota.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 02.06.14, 11:07
    Juz samo to ze jakos funkcjonuje spolecznie jest chore.W naszym spoleczenstwie .Moze w innym,zasobniejszym byloby naturalne i wygodne.U nas jest kwasotworcze i ogolnie zenua.
    Bo wiekszosc tych ktorzy wesela organizuja zwyczajnie na to kasy nie maja.
    Oraz bardzo duzej czesci tych ktorzy na wesele isc musza tez na to nie stac.
    Ta cala sytuacja prypomina mi Indie -nie chca tam dziewczynek usuwaja, zabijaja itp bo jest TAKSA na posag jakiejs koszmarnej w porownaniu do dochodow wysokosci.
    Co ktorzy maja synow zgarniaja kase bo tak jest i juz. Kiedys kiedy ten zwyczaj powstal moze byl racjonalny i kulturowo uzasadniony , teraz zmienily sie warunki i stal sie patologiczny dla bardzo wielkiej grupy ludzi skoro widac skutki na calej populacji.
    U nas dawanie na prezent sumy kilkakrotnie wiekszej niz cena prezentu byla uzasadniona w latach 80 tych i wczesnych 90-tych bo kasy bylo w obiegu duzo a kupic cos sensownego za nia ciezko.Tak naprawde mlodzi woleli prezenty nawet 3 mlynki byly ok bo mozna bylo dac komus na imieniny na przyklad.
    Potem juz kasy bylo w obiegu coraz mniej a oczekiwanie ze sie dostanie kilkakrotnie wiecej pozostalo.Z tego zrodzila sie idea skladkowego wesela ktore udaje ze skladkowe nie jest.
    I tyle

    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • ach_dama_byc_z_kanady 31.05.14, 23:23
    ankac23 napisała:
    No niesamowite! Bo ja myślałam, że młodzi robią wesele głównie z radości, miłości, szczęścia, a nie w oczekiwaniu gotówki.. I to jest dopiero absurd, że nawet w tak ważnej i pięknej chwili o tym myślą... No tak - a o kim mają myśleć? To ich dzień...otwierania kopert..smile Dopiero po przeliczeniu, moża będzie naprawdę być szczęśliwym i się cieszyć..

    Oh-yeah, bo jak nie poprosza o "koperty" tylko kazdy przyniesie jakas smierdzaca pierzynke od babci albo jakies bezguscie z koronka od goralki bo w/g niego to jest przepiekne i dokladnie
    to o czym para mloda marzy,
    to juz co innego, oooo taaak!, w/g ciebie,
    taka para mloda nie "czeka az wszycy pojda aby ogladac co dostali" tylko "zrobila wesele glownie z radosci"!! bo prezenty wybrane przez darczyncow to nie gotowka, lolol

    LOL


    co za logika.. zaiste..

    z drugiej strony, moze i cos w tym jest, patrzec na kupe rupieci i myslec ze smutkiem ile za to byloby kasy na tak potrzebne lozeczko dla dziecka, lub nowa sofe do salonu lub na wyjazd na miesiac miodowy.
    a tak.. kupa smiecia na srodku pokoju sie wala....

    Minnie


    --
    Paranoicy są niezmiernie logiczni, tylko chorzy umysłowo. Logika to jeszcze nie mądrość.

    Sławomir Mrożek
  • ankac23 01.06.14, 09:44
    ach_dama_byc_z_kanady napisała:

    Oh-yeah, bo jak nie poprosza o "koperty" tylko kazdy przyniesie jakas smierdzac
    > a pierzynke od babci albo jakies bezguscie z koronka od goralki bo w/g niego to
    > jest przepiekne i dokladnie
    > to o czym para mloda marzy,
    > to juz co innego, oooo taaak!,

    Teraz już wszystko wiem Pani Damo z Kanady! Ktoś zapewne już podarował Ci tę nieszczęsną śmierdzącą pierzynkę lub jakieś bezguście z koronką od góralki i dlatego tak uparcie bronisz kopert! Ja nawet rozumiem, że w/w prezenty, które ktoś Ci podarował, wyryły piętno na Twojej duszy i osobowości (ŁOŁ - z ubolewaniemmsad...) , ale może tylko na takie prezenty zasługujesz?
    Oh -yeah!.. łołoł!.. i jeszcze: oooo taaak!...
  • ach_dama_byc_z_kanady 01.06.14, 10:47
    ankac23 napisała:
    Ktoś zapewne już podarował Ci tę nieszczęsną śmierdzącą pierzynkę lub jakieś bezguście z koronką od góralki i dlatego tak uparcie bronisz kopert!

    smile

    wiesz no, ja tez moge snuc domysly co do twojej zazartej niecheci re: koperty z gotowka.

    1. zabronili ci prosic o takowe i ziejesz zazdroscia
    2. liczylas ze sie oblowisz a dostalas grosze
    3. prosilas o gotowke a dostalas obrusik od goralki i pierzynke od babci zamiast wink

    Minnie
    --
    Paranoicy są niezmiernie logiczni, tylko chorzy umysłowo. Logika to jeszcze nie mądrość.

    Sławomir Mrożek
  • ankac23 01.06.14, 11:31
    Twoje złośliwości dalece nietrafione ( ani jeden punkt..smile), albowiem: na wesela chadzam, koperty daję, bawię się świetnie i jestem nader często zapraszana ( najbliższe wesele 12 lipca br. i znów - dam kopertęsmile))
    Moje wesele było ponad 30 lat temu, ale - jak bonie dydy! - śmierdzącej pierzynki nikt mi nie podarował! A obrusiki, jako prezenty, i owszem były, niektóre dotrwały do dziś... I chociaż nie wszystkie były w moim guście, stanowiły i stanowią całkiem inną i głębszą wartość - sentymentalną. Wiesz no, ja snuję domysły, że Ty nie znasz pojęcia wartości "sentymentalnej", stąd ta zażarta niechęć do takich prezentów...Sentymentalna, rozumiesz, sentymentalna...
  • ach_dama_byc_z_kanady 01.06.14, 11:44
    ankac23 napisała:
    Wiesz no, ja snuję domysły, że Ty nie znasz pojęcia wartości "sentymentalnej", stąd ta zażarta niechęć do takich prezentów...Sentymentalna, rozumiesz, sentymentalna...

    mam bardzo dobre,
    tylko nie powalilo mnie tak zeby wszystko i wszystkich jeno swoja miara mierzyc
    "daje to co ja uznaje, i basta!" -
    ot, po prostu.
    uznaje natomiast prawo wyboru kazdego, w tym pary mlodej.
    nie zachlystuje sie oburzeniem ze nojakto, smieli zazyczyc sobie KOPERTY?! z GOTOWKA ?!!
    nienojakto!! a pierzynka to co, nie laska?!

    Twoje złośliwości dalece nietrafione ( ani jeden punkt..smile), albowiem: na wesela chadzam, koperty daję, bawię się świetnie i jestem nader często zapraszana ( najbliższe wesele 12 lipca br. i znów - dam kopertęsmile))

    to cos dwulicowo ci to idzie.. bo albo dajesz szczerze te koperty,
    albo dawaj te sentymentalne obrusiki
    i pierzynki ale juz bez obgadywania jaka ta para mloda chytra wydra na kase...

    Minnie
    --
    Paranoicy są niezmiernie logiczni, tylko chorzy umysłowo. Logika to jeszcze nie mądrość.

    Sławomir Mrożek
  • winona_lust 01.06.14, 12:43
    "damo z kanady", widze, ze jestes zwyczajnym trollem, z ktorym nie warto rozmawiac.
    Nie wiem, ja trafilas na forum o sv, ale skoro juz tu jestes, nie obnazaj juz swego prostactwa, zamilcz, czytaj i ucz sie od osob bardziej obeznanych.

    Kontakt z osobami twojego pokroju jest niestety jak wdepniecie w g... - niby nic, ale smrod psuje humor. Dlatego dla wlasnego komfortu, g... omijam szerokim lukiem.



  • ach_dama_byc_z_kanady 01.06.14, 23:41
    winona_lust napisała:
    Kontakt z osobami twojego pokroju jest niestety jak wdepniecie w g... - niby nic, ale smrod psuje humor. Dlatego dla wlasnego komfortu, g... omijam szerokim lukiem.

    Ach, jaka elegancja i maniery najwyzszej klasy....
    Tak tak, jak raz na forum SV.

    Minnie
    --
    Paranoicy są niezmiernie logiczni, tylko chorzy umysłowo. Logika to jeszcze nie mądrość.

    Sławomir Mrożek