Dodaj do ulubionych

bieganie po korytarzu

04.06.14, 21:38
Mam mieszane uczucia do pewnej sprawy. Otoz moja corka uczestniczy co tydzien w zajeciach terapeutycznych. Jest bardzo ruchliwa, co zreszta jest jednym z powodow tych zajec. Po zajeciach czesto ozostaje chwile na korytarzu i bawi sie tam w kaciku zabawowym, biega tez po korytarzu. Nigdy nie bylo problemow. Ja zreszta tez nie uwazalam tego za problem, bo w koncu jest to specjalistyczna placowka przznaczona wlasnie dla takich dzieci.
Ostatnio jednak jedna z pan terapeutek wyszla na korytarz i nas zbesztala.
Poczulam sie dziwnie, przeprosilam i zmusialam dziecko do powrotu do kacika zabaw.
Zastanawiam sie ktora z nas postapila nie zgodnie z ogolnie przyjetymi zasadami.
Ja ktora w placowce przeznaczonej dla dzieci m.in nadpopudliwych nie przymuszalam malej do pozostania w kaciku zabawowym (3metry na 3) czy pani terapeutka.
Wiem tez (sprawdzilam), ze odglosy do sali z korytarza nie dochodza. Sale sa szklane i ona nas po prostu widziala i jej sie nasza obecnosc nie spodobala.
Jak myslicie?
Edytor zaawansowany
  • engine8 04.06.14, 21:42
    Nie tak dawno to jeszcze by kijem przylozyla - dobrze ze teraz nie wolno...
    No a powaznie to pewnie sa przypadki ze mozna zwrocic uwage jesli to przeszkadza innym ale zeby zbesztac tak od razu?
  • aqua48 04.06.14, 22:08
    engine8 napisał(a):

    > Nie tak dawno to jeszcze by kijem przylozyla - dobrze ze teraz nie wolno...
    > No a powaznie to pewnie sa przypadki ze mozna zwrocic uwage jesli to przeszkadz
    > a innym ale zeby zbesztac tak od razu?

    Zapewne po prostu nie wolno biegać po korytarzu i słusznie. To nie jest błaha sprawa. Dzieci, zwłaszcza z nadpobudliwościami, biegają na oślep i rozpędzają się zupełnie nie przewidując skutków. W szkole moich dzieci zdarzył się bardzo poważny wypadek - dziecko biegnąc po korytarzu poślizgnęło się, upadło i uderzyło głową z całej siły w ścianę, po prostu wjechało w nią. Ledwo je odratowano.
    A nie jestem też pewna jak widzą sprawę odpowiedzialności przepisy - gdyby dziecko (nawet pod opieką matki) uległo wypadkowi na korytarzu szkolnym na którym nie było nauczyciela dyżurnego.. to też trzeba wziąć pod uwagę.
  • kingusia1974 04.06.14, 23:54
    aqua48 napisała:
    "> A nie jestem też pewna jak widzą sprawę odpowiedzialności przepisy - gdyby dzie
    > cko (nawet pod opieką matki) uległo wypadkowi na korytarzu szkolnym na którym n
    > ie było nauczyciela dyżurnego.. to też trzeba wziąć pod uwagę"

    To nie szkola, tylko placowka terapeutyczna przeznaczona wlasnie dla dzieci m.in z nadpobudliwoscia. Nie ma zadnych nauczycieli dyzurnych, tylko sa terapeuci odpowiedzialni za dziecko podczas terapii i rodzice, ktorzy sa odpowiedzialni za dziecko poza terapia. Korytarze sa wyscielane wykladzinami dywanowymi i trudno o poslizg. Zreszta sprawa dotyczy 3 letniego dziecka.

  • ach_dama_byc_z_kanady 05.06.14, 02:09
    kingusia1974 napisała:
    Korytarze sa wyscielane wykladzinami dywanowymi i trudno o poslizg.

    trzyletnie dziecko potrafi sie o wykladzine lub dywan potknac. poza tym, bieganiem rozprasza inne dzieci.

    Minnie
    --
    Paranoicy są niezmiernie logiczni, tylko chorzy umysłowo. Logika to jeszcze nie mądrość.

    Sławomir Mrożek
  • engine8 06.06.14, 00:46
    Bez przesady....
  • beata_ 04.06.14, 23:44
    kingusia1974 napisała:

    > Mam mieszane uczucia do pewnej sprawy.
    [...]
    > Wiem tez (sprawdzilam), ze odglosy do sali z korytarza nie dochodza. Sale sa
    > szklaneklane i ona nas po prostu widziala i jej sie nasza obecnosc nie spodobala.

    Ważne pytania.
    1. Czy terapeutka w owej oszklonej i dźwiękochłonnej (jak twierdzisz) sali była sama czy
    z pacjentem/pacjentami?

    Bo wydaje mi się, że jeśli było to w trakcie zajęć terapeutycznych, to nawet taki niesłyszalny
    widok "korytarzowego biegacza" (lub choćby cień ruchu odbierany kątem oka w sali) mógł rozpraszać uczestnika/uczestników zajęć lub samego prowadzącego terapeutę. Taka zakłócona terapia byłaby do niczego, prawda?

    2. Co rozumiesz przez "zbeształa"?
    Jest to istotne z punktu widzenia s-v - zwłaszcza forma. Poprosiła, zwróciła uwagę, nakrzyczała?

    Kwestie bezpieczeństwa (bardzo słusznie) poruszyła Aqa48, więc nie ma co powtarzać, ale lęgnie mi się jeszcze pytanie dlaczego właściwie pozostajecie w placówce po zajęciach córki?
    Bo rozumiem, że z kącika zabaw korzystają dzieci oczekujące na terapię, ale sens korzystania po zajęciach jakoś mi umyka... "Specjalistyczność" placówki nie oznacza chyba, że korzysta się z jej infrastruktury bez ograniczeń o każdej porze dnia i nocy"? Przepraszam - zastanawiam się nad tym dlatego, że nie mam doświadczeń ani z dzieckiem nadpobudliwym, ani z zasadami korzystania z tego typu placówek. Mogę się mylić (bo j.w.), ale zabrałabym chyba dziecko po zajęciach do domu i po drodze starałabym się dać mu okazję do rozładowania "nadenergii".


    --
    Nigdy...!
  • kingusia1974 05.06.14, 00:09
    beata_ napisała:

    > 1. Czy terapeutka w owej oszklonej i dźwiękochłonnej (jak twierdzisz) sali była
    > sama czy
    > z pacjentem/pacjentami?

    Widze, ze moja wersja jest nieszczegolnie godna wiary (cyt. "jak twierdzisz"). Otoz osmielam sie twierdzic, bo mam zajecia w tej samej sali (jako obserwator corki) i widze co dzieje sie na korytarzu, ale nie slysze.
    Byla z pacjentem.

    "> Bo wydaje mi się, że jeśli było to w trakcie zajęć terapeutycznych, to nawet ta
    > ki niesłyszalny
    > widok "korytarzowego biegacza" (lub choćby cień ruchu odbierany kątem oka w sal
    > i) mógł rozpraszać uczestnika/uczestników zajęć lub samego prowadzącego terapeu
    > tę. Taka zakłócona terapia byłaby do niczego, prawda?"
    Terapia do niczego? Jesli nawet cien ruchu odbierany katem oka spowodowalby, ze cala terapia nagle mialaby byc do niczego, to nie zrobiono by sal oszklonych przez ktore korytarz jest widoczny. Chodzi o fizjoterapie a nie o rozwiazywanie testow na IQ na czas.

    > 2. Co rozumiesz przez "zbeształa"?
    > Jest to istotne z punktu widzenia s-v - zwłaszcza forma. Poprosiła, zwróciła u
    > wagę, nakrzyczala.

    Generalnie to co ogolnie rozumie sie pod slowem zbesztanie. A zbesztanie nie jest prosba (bo gdyby taka nastapila to nie byloby mojego watku) ani tez nakrzyczenie. Zbesztanie to niemile zwrocenie uwagi z nakazem opuszczenia korytarza.

    "dlaczego właściwie pozostajecie w placów
    > ce po zajęciach córki?"
    Bo moje dziecko lubi sie jeszcze pobawic kwadransik w kaciku zabawowym z ktorego lubi sobie uciec na korytarz,tez zreszta zaopatrzony w zabawki.

    "> Bo rozumiem, że z kącika zabaw korzystają dzieci oczekujące na terapię, ale sen
    > s korzystania po zajęciach jakoś mi umyka... "
    A dziecko osmielajace sie zabawic kwadrans po zajeciach w kaciku do zabawy powinno sie rozstrzelac.

    "Specjalistyczność" placówki nie o
    > znacza chyba, że korzysta się z jej infrastruktury bez ograniczeń o każdej porz
    > e dnia i nocy"? "
    Pogratulowac wniosku. Moje dziecko biega po placowce o 12 w nocy. Genialne.

    "Przepraszam - zastanawiam się nad tym dlatego, że nie mam doświ
    > adczeń ani z dzieckiem nadpobudliwym, ani z zasadami korzystania z tego typu pl
    > acówek."
    Najwyrazniej.
  • beata_ 05.06.14, 01:41
    kingusia1974 napisała:

    > Widze, ze moja wersja jest nieszczegolnie godna wiary (cyt. "jak twierdzisz").

    Chyba jesteś przewrażliwiona, albo raczej ja się źle wyraziłam. Użyłam "jak twierdzisz" w znaczeniu "jak mówisz" - mój błąd, przepraszam.

    > Otoz osmielam sie twierdzic, bo mam zajecia w tej samej sali (jako obserwator corki)
    > i widze co dzieje sie na korytarzu, ale nie slysze.
    > Byla z pacjentem.

    Zbędny sarkazm z tym "ośmielam się". smile
    Mówisz, że jesteś obserwatorem - siłą rzeczy Twoja pozycja i odbiór sytuacji są inne niż pacjenta i terapeuty. Chyba to przyznasz?


    beata_ napisała:
    >> [...]

    > Terapia do niczego? Jesli nawet cien ruchu odbierany katem oka spowodowalby, ze
    > cala terapia nagle mialaby byc do niczego, to nie zrobiono by sal oszklonych przez
    > ktore korytarz jest widoczny. Chodzi o fizjoterapie a nie o rozwiazywanie
    > testow na IQ na czas.

    Po pierwsze - nie wspomniałaś o rodzaju terapii. Teraz wiadomo więcej, dziękuję.
    Po drugie - nie chcę się spierać, ale może projekt przewidujący oszklone sale nie przewidział potrzeb dzieci na zewnątrz i terapeutów z pacjentami wewnątrz sali? Realizacja projektu nie musi oznaczać, że był właściwy i nie zwalnia użytkowników od myślenia.
    Po trzecie - wydaje mi się, że każda terapia wymaga skupienia "uczestników" i widoki zza szklanej szyby mogą jednak negatywnie wpływać na jej przebieg.


    beata_ napisała
    >> [...]

    > Generalnie to co ogolnie rozumie sie pod slowem zbesztanie. A zbesztanie nie jest
    > prosba (bo gdyby taka nastapila to nie byloby mojego watku) ani tez nakrzyczenie.
    > Zbesztanie to niemile zwrocenie uwagi z nakazem opuszczenia korytarza.

    Rozumiem.
    Zatem terapeutka nie zachowała się właściwie, bo mogła po prostu spokojnie zwrócić uwagę i poprosić grzecznie o opuszczenie korytarza.


    beata_ napisała
    >> [...]

    > Bo moje dziecko lubi sie jeszcze pobawic kwadransik w kaciku zabawowym z ktorego
    > lubi sobie uciec na korytarz,tez zreszta zaopatrzony w zabawki.

    Jest to z pewnością jakiś argument... Skoro jednak taka praktyka może wywołać (jak się okazało) perturbacje, to warto się zastanowić czy "dziecko lubi" jest wystarczającym powodem do przedłużania pobytu w placówce.


    beata_ napisała
    >> [...]

    > A dziecko osmielajace sie zabawic kwadrans po zajeciach w kaciku do zabawy powinno
    sie rozstrzelac.

    Powiedziałam coś takiego????
    Chyba zbyt emocjonalnie podchodzisz do (wydaje mi się) racjonalnych pytań i uwag.
    Własne dziecko jest dla matki najważniejsze i ja to rozumiem, ale czasem warto trochę się zdystansować - dla dobra dziecka i swojego. Wierz mi, to naprawdę działa i procentuje w przyszłości.
    Mówię to jako matka 25-letniej córki smile


    beata_ napisała
    >> [...]

    > Pogratulowac wniosku. Moje dziecko biega po placowce o 12 w nocy. Genialne.

    J.w.
    Wskazany byłby dystans, mniej emocji i skupienie nad ogólnym sensem wypowiedzi zamiast "tłumaczenia" jej z przesadną dosłownością.


    beata_ napisała
    >> [...]

    > Najwyrazniej.

    No i po co to piszesz właściwie?






    --
    Nigdy...!
  • ach_dama_byc_z_kanady 05.06.14, 01:54
    kingusia1974 napisała:

    Widze, ze moja wersja jest nieszczegolnie godna wiary (cyt. "jak twierdzisz"). Otoz osmielam sie twierdzic, bo mam zajecia w tej samej sali (jako obserwator corki) i widze co dzieje sie na korytarzu, ale nie slysze.
    Byla z pacjentem.


    wiesz, przypominasz mi podobna historie z moim dzieckiem kiedy pierwszy raz poszlo do przedszkola. tam tez nie wolno bylo biegac, i pani stanowczo zatrzymala ja w biegu.
    W pierwszym odruchu bylam oburzona, w koncu to przedszkole, dzieci po 3 latka, jeszcze ruchliwe itd, dlaczego nie moga pobiegac? i "jak ktos smie robic krzywde mojemu dziecku"!

    Ale moze w szkole sa przepisy aby dzieci nie biegaly po korytarzu, moze sa ku temu powody
    no moze sie wywrocic, zrobic sobie krzywde, zaklocac innym spokoj,
    powodowac zamieszanie?

    No a jesli tylko nie podobala ci sie forma w jakiej pani 'zbesztala' corke,
    to po prostu zwroc jej uwage ze dzieci mozna korygowac w milszy sposob.

    Minnie
    --
    Paranoicy są niezmiernie logiczni, tylko chorzy umysłowo. Logika to jeszcze nie mądrość.

    Sławomir Mrożek
  • engine8 05.06.14, 01:48
    Ciagle jak widze panuje przekonanie ze ludzie czy pacjenci sa dla instytucji a nie instytucje dla ludzi czy pacjentow...

    Dzieci biegaj i bawia sie i nie zawsze sa grzeczne i czasami glosne - takie sa dzieci i placowka powinna sie dostosowac do dzieci a nie zmuszac dzieci do ograniczen czy stosowania sie do regulaminow i zarzadzen zmuszajacych dzieci aby byly grzeczne..zwlaszcza w placowkach gdzie leczy sie dzieci nadpobudliwe...
    Szyby mozna zaslonic jak widok przeskadza a jak dziecko jest z rodzicem i sa dywany na podlogach to w czym problem???. Mozna najwyzej napisac ze rodzice sa odpowiedzilani za bezpieczenstwo dzieci jesli to nie jest jasne..
    W kazdym gabinecie lekarskim widze zabawki dla dzieci i sa one po to aby dzieci sie mogly bawic......
  • nm.buba011 05.06.14, 00:02
    kingusia1974 napisała:

    > Mam mieszane uczucia do pewnej sprawy. Otoz moja corka uczestniczy co tydzien w
    > zajeciach terapeutycznych. Jest bardzo ruchliwa, co zreszta jest jednym z powo
    > dow tych zajec. Po zajeciach czesto ozostaje chwile na korytarzu i bawi sie tam
    > w kaciku zabawowym, biega tez po korytarzu. Nigdy nie bylo problemow. Ja zresz
    > ta tez nie uwazalam tego za problem, bo w koncu jest to specjalistyczna placowk
    > a przznaczona wlasnie dla takich dzieci.
    > Ostatnio jednak jedna z pan terapeutek wyszla na korytarz i nas zbesztala.

    - po korytarzach się nie biega. O ile zdarza się to incydentalnie, to pierwsza uwaga powinna być prośbą, pytaniem. Owym czy można prosić o... ? Zwłaszcza terapeuta powinien takie podejście znać.
    Kiedy zdarza się to często, to powinien być zakaz słowny i graficzny, jak na pływalni.
    http://pl.static.z-dn.net/files/d6a/8eb6937ccb77dab225ded12f5aef069c.jpg

    --
    ***********************************************
    www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
    so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
  • kingusia1974 05.06.14, 00:12
    nm.buba011 napisał:
    > Kiedy zdarza się to często, to powinien być zakaz słowny i graficzny, jak na pł
    > ywalni.
    Odnosisz to rowniez to placowek przeznaczonych dla dzieci m.in nadpopubliwych? Mozna by jeszcze zastosowac pasy jakies do wiazania nadpobudliwcow.
  • nm.buba011 05.06.14, 13:05
    kingusia1974 napisała:

    > nm.buba011 napisał:
    > > Kiedy zdarza się to często, to powinien być zakaz słowny i graficzny, jak
    > na pł
    > > ywalni.
    > Odnosisz to rowniez to placowek przeznaczonych dla dzieci m.in nadpopubliwych
    > ?

    - nie ja, ale s-v właśnie uwzględnia totalnie szacunek jednych dla drugich.
    Względy bezpieczeństwa. Biegnące dziecko, dorosły, niezależnie od temperamentu, może wykoleić osobę, a ta może się przewrócić, ze szkodą dla siebie lub biegającego dziecka.

    > Mozna by jeszcze zastosowac pasy jakies do wiazania nadpobudliwcow.

    - nie sądzę. W sytuacji jednak, gdy w takiej placówce, dzieci miały by przywilej biegać, należałoby skutecznie poinformować, że tak właśnie, wyjątkowo jest.



    --
    ***********************************************
    www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
    so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
  • claratrueba 05.06.14, 05:29
    Myślę, że pytasz na niewłaściwym forum.
    "Ogólnie przyjęte zasady" nie dotyczą ludzi z nadpobudliwością ruchową i podobnymi problemami w placówkach specjalnie dla nich przeznaczonych. Tu zachowanie personelu ma służyć nie s-v a osiągnięciu jakiegoś celu terapeutycznego i z tego punktu widzenia trzeba go oceniać.
    Czy pani terapeutka za szklana ścianą była sama czy prowadziła terapię innych dzieci, w czym widok dziecka biegającego po korytarzu mógł przeszkadzać? W takim przypadku zwrócenie uwagi byłoby właściwe.
    Czy z punktu widzenia skuteczności terapii Twojego dziecka, nie powinno ono PO zajęciach być powstrzymywane przed nadaktywnością, a skłaniane do zabawy wymagającej spokoju i koncentracji? Wtedy też zwrócenie uwagi byłoby zrozumiałe i wskazane.
    Czy powinno to być zwrócenie uwagi podniesionym głosem, co nazwałaś zbesztaniem, tez powinno być oceniane z punktu widzenia terapii a nie s-v. Bo jesli terapii ma pomóc powstrzymanie pobudzenia, a dziecko reaguje lepiej na polecenie głośne i stanowcze to jest to forma właściwa.
    Natomiast jeśli takie uspokajanie dziecka z punktu widzenia jego potrzeb terapeutycznych jest niewłaściwe to terapeutce brakuje profesjonalizmu, który w przypadku tego zawodu oznacza konieczność zapanowania nad zdenerwowaniem.
  • aqua48 05.06.14, 08:15
    Sądzę, że problemów jest kilka:
    -nie ulega kwestii, że zwrócenie uwagi przez terapeutkę na pewno mogło być milsze, czy spokojniejsze w tonie i to jest sprawa dotycząca s-v.
    Odpowiedź na pozostałe pytania dotyczy przepisów w tej konkretnej placówce:
    -czy dzieci w ogóle mogą biegać po korytarzu (powody bezpieczeństwa)
    -czy bieganie innej dziecka podczas prowadzenia terapii w przeszklonej sali przeszkadza terapeutce, rozprasza ją na przykład. Trzeba pamiętać, że matka z jednym dzieckiem pozostaje tam powiedzmy kwadrans, a terapeutka pracuje osiem godzin i ma być może więcej takich rozpraszających ją pacjentów.
    Osobiście sądzę, że szczególnie w placówce dla dzieci nadpobudliwych powinno się stawiać na wyciszanie, bezpieczeństwo i spokój, gdyby pozwolono tam wszystkim pacjentom biegać bez żadnych ograniczeń, to po prostu pracownicy by zwariowali i nikt nad bezpieczeństwem by nie zapanował..ten kącik zabaw właśnie zapewne do takiego wyciszenia służy.
  • claratrueba 05.06.14, 10:06
    Aquo,
    ja się nie znam na terapii za bardzo, tym bardziej na terapii zaburzenia, o którym nic wpis nie mówi.
    Mam jedynie jedno osobiste doświadczenie uczenia chłopca z ADHD. Mimo nieprzeciętnie wysokiej inteligencji, zwolnionego z obowiązku szkolnego w szkole podstawowej.W gimnazjum, do którego już uczęszczał choć nadal pewne problemy były na lekcjach nauczycieli nie mających żadnej wiedzy nt. tego rodzaju schorzenia i nie próbujących pomóc dotkniętej nim osobie a jedynie karząc za coś, czemu dziecko nie było winne.
    W tym przypadku ani zachowanie ucznia nie mieściło sie w żadnych standardach s-v ani zachowanie moje. To standardowe poprzednich nauczycieli (a byłam z kolei 13) było całkowicie nieskuteczne z punktu widzenia potrzeb tego chłopca. Obecnie już zupełnie normalnie zachowującego się licealisty (czasem trochę się wierci i ma trudności z utrzymaniem dłoni nieruchomo), który do liceum został przyjęty jako laureat 3 konkursów kuratoryjnych, a obecnie w klasie drugiej już zwolniony z dwóch egzaminów maturalnych jako laureat dwóch olimpiad przedmiotowych.
    Wiedza "ludowa" nt. takich dysfunkcji jest bardzo mała, ich problemy trudno wyobrażalne. Łatwiej jakoś wyobrazić sobie, że sparaliżowany nie podaje ręki a niemowa nie mówi "dzień dobry" ale to w gruncie rzeczy taki sam problem.
  • aqua48 05.06.14, 11:33
    claratrueba napisała:

    > Wiedza "ludowa" nt. takich dysfunkcji jest bardzo mała, ich problemy trudno wyo
    > brażalne.

    Masz rację, a takie terapie są długie, żmudne, uciążliwe i wymagają od pacjentów morza cierpliwości i maksymalnego skupienia uwagi. Dlatego też dochodzi tu jeszcze jedno oczywiste rozwiązanie - to bieganie dziecka po korytarzu przeszkadzało nie terapeutce, tylko własnie pacjentowi terapii w skupieniu i wykonywaniu ćwiczeń. I w takim wypadku jej zdecydowane i nawet nieco obcesowe zwrócenie uwagi jest bardziej wytłumaczalne.
  • nm.buba011 05.06.14, 13:48
    aqua48 napisała:

    > Masz rację, a takie terapie są długie, żmudne, uciążliwe i wymagają od pacjentó
    > w morza cierpliwości i maksymalnego skupienia uwagi. Dlatego też dochodzi tu je
    > szcze jedno oczywiste rozwiązanie - to bieganie dziecka po korytarzu przeszkadz
    > ało nie terapeutce, tylko własnie pacjentowi terapii w skupieniu i wykonywaniu
    > ćwiczeń.

    - znający swój fach terapeuta, pracuje przeważnie 50 minut, a następnie stosuje minimum 10 minut przerwy, dla higieny własnej, notatek i dlatego, aby nie następowało 'przeniesienie' z jednego pacjenta na drugiego.

    Co mówić o terapeucie? Tak powinien pracować każdy, zarówno hydraulik, dentysta czy prostytutka (niekiedy wybitny terapeuta), o ile szanują siebie i swoich klientów, interesantów, pacjentów.

    Sumując, do obojętnie do jakiego zawodu się nie odniesiemy, do pokoju, salonu, gabinetu, studia powinniśmy wchodzić o umówionym czasie. Punktualność to jeden z fundamentów s-v.
    --
    ***********************************************
    www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
    so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
  • aqua48 05.06.14, 16:52
    nm.buba011 napisał:

    > aqua48 napisała:

    > bieganie dziecka po korytarzu przeszkadzało nie terapeutce, tylko własnie pacjentowi terapii w skupieniu i wykonywaniu ćwiczeń.

    > znający swój fach terapeuta, pracuje przeważnie 50 minut, a następnie stosuje
    > minimum 10 minut przerwy, dla higieny własnej, notatek i dlatego, aby nie nast
    > ępowało 'przeniesienie' z jednego pacjenta na drugiego.

    Bubo, proszę, ja napisałam o tym, że bieganie przeszkadzało zapewne PACJENTOWI. A nie terapeutce. A dla małego pacjenta 30 minut skupienia to wieczność a co dopiero 50...
    >
    > Co mówić o terapeucie? Tak powinien pracować każdy, zarówno hydraulik, dentysta
    > czy prostytutka o ile szanują siebie i swoich klientów,

    Nie, odnosząc się do tego szacunku, to ja uważam, że prostytutka nie powinna w ogóle wykonywać czynności zwanych tu przez Ciebie pracą..a troska o higienę i dobre warunki w tym przypadku jest zwyczajnie hipokryzją.

    >Punktualność to jeden z fundamentów s-v.

    Tyle, że w tym wątku nie o punktualności była mowa.
  • mamcia2014 05.06.14, 12:59
    córka zakłócała przebieg terapii. Jeżeli terapeutka wyszła to znaczy, ze jednak to bieganie, krzyki były słyszalne w pokoju terapii ( bo niby skąd mogla wiedzieć ,że dziecko biega ??). Moim zdaniem powinnas dziecku zwrócić uwage. Nadruchliwośc nadruchliwością ale ty powinnas także zwrócić uwage na to, by córka nie przeszkadzała- nie jest pępkiem świata dlatego, że ma problemy.
  • mamcia2014 05.06.14, 13:02
    No i dwa to kwestia BEZPIECZEŃSTWA... Na pewno napisałabyś inny post, gdyby dziecko wybiło sobie zęby bo się potknęło albo uderzyło o drzwi które teraputka otwierała. Z resztą bez przesady... na teapie na pewno nie przychodzisz kilka godzin wcześniej tylko kilkanaście minut. A jak nawet jesteś prędzej to po prostu spędź czas przed budynkiem, by dziecko mogło się wybiegac smile
  • mamcia2014 05.06.14, 13:05
    Jeeeezuuuu dopiero doczytalam, ze to było PO TERAPII. Co robiłaś na terenie placówki ? Kącik jest dla dzieci oczekujących, a nie po to by siedzieć tam cały dzień. Skoro córka ma potrzebę szaleństwa po terai to idziesz po prostu na plac zabaw a nie siedzisz w placówce i przeszkadzasz innym.
  • znana.jako.ggigus 05.06.14, 15:16
    mają terapię i prawo do ciszy.
    Pomijam bezpieczeństwo, bo kiedy córka autorki postu biegałaby, a ktoś wyszedłby i uderzyłby ją drzwiam (np.)i, to wówczas autorka postu pisałaby zapewne o tym, że nikt nie dba o bezpieczeństwo jej dziecka.


    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • majaa 05.06.14, 15:50
    Korytarze w żadnej instytucji nie służą do biegania. Jeśli córka chce sobie pobiegać, wyprowadź ją na podwórko.
    Niemniej jednak pani terapeutka nie musiała od razu Was besztać. Mogła po prostu stanowczo, acz spokojnie i grzecznie zwrócić uwagę.
  • mamcia2014 05.06.14, 19:31
    Podejrzewam, że to ,,besztanie" to po prostu było zwrócenie uwagi. Niestety autorka wątku widać jest przewrażliiona na punkcie dziecka któremu wg niej nalezy się wiecej niz innym dzieciom. Na serio wierzycie, ze terapeutka przy świadkach zaczełaby krzyczeć ? Przecież to by obniżyło jej autorytet w oczach innych rodziców którzy uczestniczyli w terapii drugiego dziecka.
  • znana.jako.ggigus 05.06.14, 20:42
    osoba, dla której normalne jest, że dziecko ma swobodę na koszt innych, oznaczy zwrócenie uwagi na zachowanie tego dziecka jako besztanie, albo gorzej.
    Postawa roszczeniowa, dość częsta.
    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • aqua48 05.06.14, 21:56
    mamcia2014 napisał(a):

    > Podejrzewam, że to ,,besztanie" to po prostu było zwrócenie uwagi. Niestety aut
    > orka wątku widać jest przewrażliiona na punkcie dziecka któremu wg niej nalezy
    > się wiecej niz innym dzieciom.

    Uwagę można zwrócić w sposób miły, i w agresywnie denerwujący.
  • kwiat_w_kratke 05.06.14, 23:02
    Nikt z nas nie słyszał owego "besztania", znamy sprawę tylko od jednej strony. Dlatego krytykowanie pani terapeutki jedynie na podstawie subiektywnego wrażenia mamy nadpobudliwego dziecka jest trochę pozbawione sensu. Pani terapeutka mogła po prostu powiedzieć: "Bardzo proszę, żeby dziecko nie biegało po korytarzu, czy pani nie widzi, że ja tu jestem z pacjentem i to nam bardzo przeszkadza? Pani dziecko jest już po terapii, jeżeli ma ochotę sobie pobiegać, to niech pani pójdzie z nim na plac zabaw. To nie jest właściwe miejsce do szaleństw."
  • kingusia1974 05.06.14, 22:52
    Postanowilam dopisac epilog sprawy ... bo sie zdarzyl.
    Bedac dzis w placowce zostalam poproszona przez terapeutke corki o poczekanie pol godziny na kolejne zajecia. odpowiedzialam, ze jak o mnie chodzi to nie ma sprawy, tylko od ostatniego razu pojawil sie problem w postaci jak wyzej opisany, a ja (wbrew wiedzy ludowej) nie jestem w stanie utrzymac dziecka w kurniczku 3metry na 3 przez pol godziny, a po przebywanie na korytarzu zabronione.
    Moja terapeutka zrobila wielkie oczy i poprosila o wyjasnienie o co chodzi z tym zabronieniem. Skrzywila sie gdy uslyszala historie i poprosila o pokazanie terapetki, ktora mnie zbesztala (ja nie znalam nazwiska tej terapeutki).
    Nie kontynuowalysmy rozmowy, ale podejrzewam, ze obie panie pewnie ze soba jeszcze porozmawiaja. Tak czy owak, moja terapeutka byla niemile zdziwiona, ze po korytarzu dziecku biegac nie wolno. Wiec dla mnie sprawa jasna.

    Dziekuje za komentrze, te rozsadne, madre w ktorych autorzy wiedzieli o czym mowia, ale rowniez za te wyraznie zlosliwe. Jak ktos potrzebowal sie wyzyc a ja sie mu przysluzylam moim postem to przynajmniej zrobilam nieswiadomie dobry uczynek.
  • aqua48 05.06.14, 23:13
    kingusia1974 napisała:

    > Postanowilam dopisac epilog sprawy ... bo sie zdarzyl.
    > Bedac dzis w placowce zostalam poproszona przez terapeutke corki o poczekanie p
    > ol godziny na kolejne zajecia. odpowiedzialam, ze jak o mnie chodzi to nie ma s
    > prawy, tylko pojawil sie problem w postaci jak wyzej opisany
    > , a ja nie jestem w stanie utrzymac dziecka w kurniczku
    > 3metry na 3 przez pol godziny, a przebywanie na korytarzu zabronione.

    No, ale to chyba chodziło o bieganie dziecka po korytarzu, nie o przebywanie na nim?
  • kingusia1974 06.06.14, 00:21
    'No, ale to chyba chodziło o bieganie dziecka po korytarzu, nie o przebywanie na
    > nim?"

    Dzieci nadpobudliwe nie maja w zwyczaju siadywac cichutko w kaciku tudziez majestatycznie spaceowac za raczke tak jak niemowa nie ma w zwyczaju mowic.
    A czepianie sie slowek, raczej do przejawow kultury nie nalezy. A jak chodzi o scislosc to moglabym uzyc jeszcze z 10 innych synonimow, bo rozmowa nie odbyla sie po polsku.
  • majaa 06.06.14, 11:25
    Nie masz racji z tym "czepianiem się słówek", bo jest jednak istotna różnica między "przebywaniem" a "bieganiem". To w żadnym wypadku nie są synonimy.
  • droch 06.06.14, 12:15
    Podsumowując, tylko dwie osoby uczestniczące w dyskusji (kingusia197 i ankac23) udają, że nie widzą różnicy pomiędzy przebywaniem a bieganiem. Przypadek?
  • dar61 06.06.14, 00:11
    Nie wydaje się, byśmy z opowieści mogli wnioskować, jak uwagę mamie zwrócono - trudno rozstrzygać.
    A jeśli regulamin tej placówki nie nakazuje natychmiastowego opuszczenia budynku po zajęciach z dzieckiem/ dziecku - nie wypada nawet o to pozostawanie wypytywać wątkozakładczyni i jej za to zbezcześcić/ besztać/ wypytywać/ wbijać w dywan/ w parkiet*.

    Jednak mnie nurtuje proste pytanko - w którą stronę tamże drzwi szłem zdobnych salek terapeutycznych się otwierają - czy aby właśnie nie w stronę korytarza? W nowo budowanych placówkach opiekuńczo-wychowawczych tego ... kierunkowego błędu już sam projektant unika, a w adaptowanych budynkach jest to pierwszy powód, by takie drzwi odwracać swą konstrukcją ku wnętrzom.

    [nie] Podpisuje naoczny świadek sytuacji, gdy ... biegające dziecko z wbitą w jamę brzuszną klamką do najbliższego szpitala transportowano, kiedy w biegającego dziecka placówce szk.-wych. nikt z dorosłych nie odważył się zastrzec we wnioskach pokontrolnych potrzeby zamknięcia tejże placówki z przyczyn „drzwiowych" i za-małoszerokościowo-korytarzowych.

    */ niepotrzebne zutylizować
  • dar61 06.06.14, 00:16
    ... w którą stronę tamże drzwi szłem zdobnych...

    Szedł, prawdopodobnie, Dar61 korytarzem ku szkłem zdobnym salkom i urywał klamki.
  • kingusia1974 06.06.14, 00:28
    To nie jest budownictwo polskie, wiec nie wiem jak to tu jest. Ten budynek jest adoptowany, sklada sie jakby z dwoch budynkow. Jeszcze niedawno w drugim budynku bylo biuro architektoniczne. Przez to sa dwa wyjscia, po dwoch roznych stronach i ludzie korzystaja jak ktoremu wygodniej i blizej. Wzdluz pomiedzy wyjsciami sa salki. Ale kacik zabawowy jest tylko z jednej strony.
  • dar61 06.06.14, 12:56
    Sztuka erystyki jest dobrą stroną {Kingusi1974}, w rzeczy samej...

    W Kraju_nad_Wisłą wymogi budownictwa, o jakich napomknąłem, wprowadzono, rzeczywiście, jeszcze przed wchłonięciem PL przez UE, acz podobne mogą być i poza PL - więc już nie będę dalej kornelować* ...

    Wypada życzyć {Kingusi1974} powodzenia w drodze przywracania społeczeństwa na ścieżki życia {Kingusianina}, bo owe ścieżki [i klamki] mają jeszcze wiele do przemyślenia, by {Kingusi1974} pomóc.

    */ że tak powiem

    {Kingusia1974}:
    To nie jest budownictwo polskie, więc nie wiem, jak to tu jest. Ten budynek jest
    adaptowany, składa się jakby z dwóch budynków. Jeszcze niedawno w drugim budynku było biuro architektoniczne. Przez to są dwa wyjścia, po dwóch różnych stronach, i ludzie korzystają, jak któremu wygodniej i bliżej. Wzdłuż, pomiędzy wyjściami, są salki. Ale kącik zabawowy jest tylko z jednej strony.
  • mamcia2014 06.06.14, 08:29
    współczuję tej terapeutce. Naskarżyłaś przełożonej, że ZABRONIŁA DZIECKU PRZEBYWAĆ NA KORYTARZU czyli mówiąc wprost KŁAMAŁAŚ. Myślę, że ty bardziej się nadajesz na terapię.... serio. Bardzo jesteś przewrażliwiona i myślisz ,że to świat ma się do ciebie i twojego dziecka dostosować a jest zupełnie odwrotnie.
  • milamala 06.06.14, 09:58
    Zdecydowaniu mamciu ty nadajesz sie na terapie, skoro takei wydumane wnioski wpadly ci do glowy.
  • ankac23 06.06.14, 10:10
    mamcia2014 napisał(a):

    > współczuję tej terapeutce. Naskarżyłaś przełożonej, że ZABRONIŁA DZIECKU PRZEBY
    > WAĆ NA KORYTARZU czyli mówiąc wprost KŁAMAŁAŚ. Myślę, że ty bardziej się nadaje
    > sz na terapię.... serio. Bardzo jesteś przewrażliwiona i myślisz ,że to świat m
    > a się do ciebie i twojego dziecka dostosować a jest zupełnie odwrotnie.

    A ja współczuję autorce wątku, że nie znalazła tutaj ani krzty zrozumienia i empatii, dzieląc się swoją historią. A niby na jakim punkcie ma być przewrażliwiona, jak nie na punkcie swojego dziecka? Może na punkcie pań terapeutek, albo jeszcze szklanych drzwi czy wykładzin? Ten, kto posądza ją o "nadmierne przewrażliwienie" nie ma zielonego pojęcia, jak to jest z nadpobudliwym dzieckiem. Bo zapewne, jeśli już ma swoje dziecko, to na pewno grzeczne, ułożone! Jak mama woła "siad" - to siada, jak "stój" - to stoi, a jak - "do nogi" - to radośnie dzieciątko PODCHODZi ( nie - podbiega!). Ogólnie - są dzieci ciapowate, takie "ciepłe kluchy", które nazywane są "grzecznymi" i są dzieci "żywe srebra", tudzież "rupie w dupie" - i to są te dzieci nadpobudliwe. Nie potrafią usiedzieć na kanapie przy mamie nawet 2 minuty, a bezruch to dla takich dzieci to istna katorga. Jeśli nie ma się takiego dziecka, to najlepiej nie dyskutować w tym wątku wątkiem i nie psioczyć na tę mamę. Zostańcie z takim dzieckiem przez kilka godzin, to odechce się przemądrzałych rad i złośliwości...
  • ankac23 06.06.14, 10:33
    Bo tak naprawdę - NIC SIĘ NIE STAŁO! Matka nie przebywała z dzieckiem na "ojomie", oddziale intensywnej terapii czy w teatrze, tylko w placówce, która pomaga takim dzieciom. Na korytarzu nie było nikogo, nie stwarzało więc zagrożenia. Czy przestępstwem było zostanie tam dłużej niż trwała terapia? Wychodzi na to, że tylko jednej pani terapeutce wydało się to niewłaściwe, stąd to "zbesztanie". Ale najwidoczniej miała zły dzień, albo taki zwyczajny "przerost formy nad treścią"...
  • droch 06.06.14, 10:50
    > Na korytarzu nie było nikogo, nie stwarzało więc zagrożenia

    Odpowiem najgrzeczniej, jak potrafię - bardzo poważne nadużycie. Jak zamkniesz oczy to nie staniesz się niewidzialna.

    > Czy przestępstwem było zostanie tam dłużej niż trwała terapia?

    Albo manipulujesz, albo piszesz o innej sytuacji.
  • ankac23 06.06.14, 11:28
    droch napisał:

    > > Na korytarzu nie było nikogo, nie stwarzało więc zagrożenia
    >
    > Odpowiem najgrzeczniej, jak potrafię - bardzo poważne nadużycie. Jak zamkniesz
    > oczy to nie staniesz się niewidzialna.
    >
    > > Czy przestępstwem było zostanie tam dłużej niż trwała terapia?
    >
    > Albo manipulujesz, albo piszesz o innej sytuacji.

    A niby na czym polega moja manipulacja? Matka była na terapii, po jej skończeniu, została ze swoim ( nadpobudliwym) dzieckiem trochę dłużej poza gabinetem, na tym Świętym Korytarzu, bo akurat obojgu zachciało się tam jeszcze chwilę zostać. No - więc pytałam - czy to było takie przestępstwo, że zamiast natychmiast wytargać dziecko z budynku, oboje mieli czelność tam jeszcze przebywać, mimo, że terapia się skończyła? Cóż to za przewinienie? I komu zaszkodziło, oprócz nadąsanej terapeutce? Czytaj ze zrozumieniem, zamiast wietrzyć manipulację czy złe intencje.. No, chyba, że dziś to nie tamta pani terapeutka, tylko ty masz muchy w nosie..smile Pozdrawiam.. smile
  • droch 06.06.14, 12:13
    A więc jednak - manipulujesz. Insynuacje również mogłabyś sobie darować.
    Bo że "pozostać na korytarzu" to jednak chyba nie to samo co "biegać po korytarzu" to chyba rozumiesz?
  • ankac23 06.06.14, 13:11
    droch napisał:

    > Bo że "pozostać na korytarzu" to jednak chyba nie to samo co "biegać po korytar
    > zu" to chyba rozumiesz?

    No rozumiem, a jakże... Nie jesteś na pewno nadpobudliwym dzieckiem, dlatego bardzo łatwo przychodzi Ci tylko "pozostanie" na korytarzu, w przeciwieństwie do opisanego dziecka.
    Trochę więcej tolerancji dla "innych" ludzi, "innych" dzieci i wszelkich "inności" życzę!smile
  • droch 08.06.14, 16:51
    Niezależnie od stopnia tolerancji czy zrozumienia problemu nadpobudliwości dziecka, korytarz to nie jest ani właściwe, ani bezpieczne miejsce na bieganie. Problem polega na tym, żeby śmiertelnie obrażony rodzić to zaakceptował...
  • ach_dama_byc_z_kanady 06.06.14, 22:53
    droch napisał:
    >Czy przestępstwem było zostanie tam dłużej niż trwała terapia?
    Albo manipulujesz, albo piszesz o innej sytuacji.

    Autorka napisala w pierwszym poscie ze zostala z dzieckiem PO zajeciach,
    aby moglo sie pobawic w kaciku zabawkowym.
    wyjasnij wiec o co ci dokladnie chodzi?

    Minnie
    --
    Paranoicy są niezmiernie logiczni, tylko chorzy umysłowo. Logika to jeszcze nie mądrość.

    Sławomir Mrożek
  • droch 08.06.14, 16:39
    Bardzo chętnie - zastanów się, co spowodowało sprzeciw personelu: zostanie po zajęciach czy bieganie dziecka po korytarzu?
  • kingusia1974 08.06.14, 20:19
    "zastanów się, co spowodowało sprzeciw personelu"

    Juz sie zrobil personel. A dopiero byla jedna osoba.
  • ankac23 08.06.14, 21:34
    kingusia1974 napisała:

    > "zastanów się, co spowodowało sprzeciw personelu"
    >
    > Juz sie zrobil personel. A dopiero byla jedna osoba.


    Ja Cię Kingusia podziwiam, że masz jeszcze siłę dyskutować tu kolejną dobę z tymi wszystkimi mądralami! Szacun dla Ciebie i Twojej cierpliwości ! No, ale zapewne te wszystkie moralizatorskie elaboraty są pisane dla dobra Twojego dziecka!.. Trzymaj się dalej dziewczyno i nie daj się!...smile
  • kingusia1974 08.06.14, 22:51
    "> Ja Cię Kingusia podziwiam, że masz jeszcze siłę dyskutować tu kolejną dobę z ty
    > mi wszystkimi mądralami! Szacun dla Ciebie i Twojej cierpliwości ! No, ale zape
    > wne te wszystkie moralizatorskie elaboraty są pisane dla dobra Twojego dziecka!
    > .. Trzymaj się dalej dziewczyno i nie daj się!...smile "

    Dzieki ankac23 za dobre slowo. W sumie niby czlowiek wie jak jest a daje sie wciagnac w cos takiego.
    Pewnie, ze dla dobra mojego dziecka, a jakze, przeciez nie chodzi im o to zeby sie wyzyc. Tylko moje dziecko jest dla nich najwazniejsze, bo w koncu ja niweczego jego terapie i bog wi co jeszcze, dlatego ktos o to moje dziecko musi zadbac.
    Wiesz wlasnie sobie pomyslalam, ze juz koniec,juz mi sie nie chce dalej tego ciagnac, i bardzo sie ciesze, ze akurat Twoj post przeczytalam jako ostatni.
    Pozdrawiam, dzieki!
  • ach_dama_byc_z_kanady 06.06.14, 22:49
    ankac23 napisała:
    A ja współczuję autorce wątku, że nie znalazła tutaj ani krzty zrozumienia i empatii, dzieląc się swoją historią.

    W sumie masz zupelna racje. odrobina zrozumienia, zainteresowania jak i co sie stalo ze strony matki tez by sie przydala. a tu wszycy, mimo ze nikt, zdaje sie,
    nie ma dziecka z nadpobudliwoscia ruchowa
    i tym bardziej nie ma pojecia jak taka terapia wyglada i na czym polega,
    automatycznie popieraja terapeutke, i co gorsza niektorzy tlumacza matce ktora przeciez
    wie najlepiej
    co sie w takiej placowce dzieje, i jak sie zachowuje jej wlasne dziecko,
    i jak wyglada terapia- ze 'taka terapia jest zmudna'...

    Zadalam sobie niewielki trud zajrzec do pierwszego lepszego z brzegu linka pt
    Dzieci z nadpodbudliwoscia ruchowa:

    1.Sfera ruchowa – wyraża się wyraźnymi niepokojem ruchowym w zakresie dużej i małej motoryki. Dzieci z zaburzeniami w tej sferze charakteryzują się niemożnością pozostawania w bezruchu nawet na krótki czas, podrywaniem się z miejsca, chodzeniem po klasie,
    bieganiem, wymachiwaniem rękoma lub wzmożonymi ruchami kończyn.


    Ad. c)Nadruchliwośc :

    ~ Często ma nerwowe ruchy rąk lub stóp.
    ~ Często nie jest w stanie usiedzieć na miejscu w klasie, ani w innych sytuacjach.
    ~ Często bez przyczyny chodzi lub biega po pomieszczeniu, wspina się na meble.
    ~ Często ma kłopoty z wypoczynkiem lub z spokojną zabawą.
    ~ Często jest nadmiernie gadatliwe i głośne.


    Wskazania dla nauczyciela

    W pracy z dzieckiem nadpobudliwym należy zachować spokój i rozsądek.
    Należy zwracać uwagę na staranne wykonanie prac oraz ich ukończenia, a także utrzymywania zainteresowania na zadaniu poprzez częste jego zmiany.
    Zawsze wracamy do pracy rozpoczętej i niedokończonej.
    Stopniowo wydłużać czas trwania zadań i nasilać stopień trudności.
    Nadmierną ruchliwość na zajęciach pozytywnie ukierunkować: przykład poprosić o rozdanie pomocy lub o wykonanie innej pożytecznej czynności która umożliwia częściowe rozładowanie napięcia.
    Dziecko powinno siedzieć blisko nauczyciela.
    W zabawach , w których bierze udział, powinny być jasno określone zasady oraz czas ukończenia. Nie można pozwolić na chaotyczne ,niekontrolowany i bezładny ruch.
    Oddziaływać na dziecko należy powoli , bez pośpiechu, głosem nieco stłumionym , jakby w zwolnionym tempie, nie krzykiem.
    Po zajęciach wychowania fizycznego czy innych zajęciach ruchowych wymagających dużej aktywności należy zastosować ćwiczenia wyciszające, na przykład relaksację , ćwiczenia wymagające spokoju, skupienia , na przykład wycinania, wydzieranie, lepienie z plasteliny, kolorowanie. Niestety, praca w przedszkolu nauczyciela połowa sukcesu. Ważną rolę musza odegrać w tej sprawie również rodzice, to oni muszą być najlepszym nauczycielem rodzice jak i nauczyciel świadomy problemu powinien go razem rozwiązać.


    dziecko ndpbdlwe


    mozna z tego wnioskowac, ze takie zrywanie sie od kacika z zabawkami to zupelnie normalna rzecz w przypadku dziecka z nadpobudliwoscia, i jesli nie ma tam poza tym nikogo,
    to nie powinno to byc zadnym problemem.
    zwlaszcza ze, jak autorka napisala, dotad nie bylo.

    Nie wiemy, tak naprawde, czy bieganie po tym korytarzu jest dozwolone czy nie,
    a jesli nie to jak konkretnie dyscyplinuje sie takie nadpobudliwe dziecko.
    na pewno nie besztaniem, jak wynika z podanego linku.

    jedno jest pewne, powinnysmy byli wykazac najpierw zainteresowanie mama i dzieckiem
    a nie z miejsca bronic terapeutki, ktora, jeszcze nie wiadomo, czy w ogole zachowala sie wlasciwie.
    to to sie dopiero okaze.

    Minnie
    --
    Paranoicy są niezmiernie logiczni, tylko chorzy umysłowo. Logika to jeszcze nie mądrość.

    Sławomir Mrożek
  • claratrueba 06.06.14, 10:38
    Bardzo dobrze się stało, że terapeutka Twojego dziecka poznała sprawę. Jest to placówka, której zadaniem jest pomagać dzieciom z problemami w sposób skuteczny więc terapeuta musi wiedzieć czy inne czynniki/osoby nie zakłócają jego pracy. Tu jest konieczna współpraca i rodziców i wszystkich terapeutów placówki. To zadaniem placówki jest przystosowanie się do potrzeb wszystkich jej podopiecznych.
    Czekanie na terapię dziecka z nadpobudliwością w ciasnym kąciku? To przecież jakby osobę z normalną ruchliwością przywiązać do krzesła bez możliwości ruchu! Wątpię czy jakakolwiek terapia po takim doświadczeniu jest możliwa.
  • mamcia2014 06.06.14, 12:08
    No własnie.... WSPÓŁPRACA Z RODZICAMI. Praca z dzieckiem nadpobudliwym nie polega na tym, by mu na wszystko pozwalać tak jak robi to matka. Trzeba stawiać granice i uczyć kulturalnego zachowania. Matka mogła powiedzieć, że tutaj jest korytarz i sie nie biega ale za chwilę pójdą na plac zabawi tam bedzie mogła szaleć do woli. To dziecko jest NAPOBUDLIWE a nie głupie !!!!!! Na pewno zrozumiałoby że głosnym zachowaniem przeszkadza innym dzieciom. Nie mówię, ze poskutowałoby za pierwszym razem ale za ktoryms na pewnp. Na razie to wyglada tak, że matka niweczy to co terapeutka zrobiła na terapii nie stosując żadnych zasad. No ale przecież chodzi na terapię i oczekuje cudów. Naprawdę musiało być glośno skoro teraputka wyszła z gabinetu, bo pytam kolejny raz: skoro było cicho to skąd wiedziała, ze dziecko biega po korytarzu ???? Wróżka jakaś ?Musiała słyszeć.
  • ankac23 06.06.14, 12:20
    mamcia2014 napisał(a):
    Naprawdę musiało być glośno skor
    > o teraputka wyszła z gabinetu, bo pytam kolejny raz: skoro było cicho to skąd w
    > iedziała, ze dziecko biega po korytarzu ???? Wróżka jakaś ?Musiała słyszeć.

    Nie wiem, dlaczego na samym już początku nie doczytałaś, że ( cytuję): "Wiem tez (sprawdzilam), ze odglosy do sali z korytarza nie dochodza. Sale sa szklane i ona nas po prostu widziala i jej sie nasza obecnosc nie spodobala".. ( pierwszy post).

    Ale Ty tam przecież byłaś, widziałaś, słyszałaś, jak rozwydrzone dziecko przewrażliwionej matki, która niweczy terapię, nie potrafi się kulturalnie zachować! Wieeem! To Ty byłaś tą terapeutką niechybnie i dlatego wszystko wiesz najlepiej, jak było!..smile
  • mamcia2014 06.06.14, 12:09
    Oni byli już PO terapii.
  • kingusia1974 06.06.14, 12:43
    Wiesz co mamciu, powiem tak: nie hojrakuj, bo jeszcze nie wiesz jakei ci sie kiedys dziecko, albo wnuk, albo dziecko w najblizszej rodzinie moze kiedys urodzic. W zyciu roznie bywa, a hojrakowanie czesto sie zle konczy.
    Wtedy bedziesz sie miala okazje popisywac "wiedza". A popisy zlego wychowania zostaw moze na forum o takiej tematyce, bo so savoir vivre nie pasuje.
  • mamcia2014 06.06.14, 14:55
    Obojętnie jakie dziecko mi się urodzi toprzez głowę mi nie przejdzie pozwalać na przeszkadzanie innemu dziecku w terapii czy tym podobne ! Ja jestem ciekawa, gdyby sytuacja była odwrotna gdyby temu dziecku w terapii przeszkadzano- jakieś inne dziecko urządziłoby sobie plac zabaw z korytarza, krzyczało, biegało. Założę się, ze matka byłaby pierwszą ktora wyszłaby na korytarz by zwrócić uwagę.
  • ebro888 06.06.14, 15:09
    smile )
  • asia.sthm 06.06.14, 15:17
    Mamcia, rozumiem zamierzasz miec pierwsze dziecko i bardzo starannie planujesz wszystko w najdrobniejszych szczegolach. Ach skad my to znamy: moje dzicko nigdy, moje dziecko zawsze itd. Owocnego planowania zatem zycze.

    PS. Znasz powiedzonko o jednym takim co sobie zaplanowal piernac a sie w portki zesral?
    --
    po prostu, prosto z mostu...
  • kingusia1974 06.06.14, 17:28
    Hi hi hi to mamcia nawet dziecka jeszcze nie ma a juz wszystkie rozumy pozjadala w kwestii wychowania. Godne "podziwu" i wzbudza hi hi "zaufanie".
  • mamcia2014 06.06.14, 18:39
    a co ma piernik do wiatraka że nie mam dziecka ? Znam zasady KULTURALNEGO ZACHOWANIA SIĘ i myślę, że do tego posiadanie dziecka nie jest potrzebne. O ile mnie pamięć nie myli to żadna z was nie ma dziecka z problemami jak autorka wątku więc równie dobrze także mogę powiedzieć, że po co się wypowiadacie skoro takiego dziecka nie macie ? W tym wątku chodziło o ocenę sytuacji a nie o to, czy ktoś dzieci posiada czy nie. No ale jak argumentów brak to widać każdy argument jest dobry smile
  • megdelle 06.06.14, 15:54
    Poza tematem dyskusji a jednak sv: jesteś wyjątkowo niemiłą osobą. Pytasz innych o zdanie na forum, a każda odpowiedź, która nie zgadza się z Twoimi przekonaniami, jest przez Ciebie bardzo nieprzyjemnie, wręcz złośliwie komentowana. Co oczywiście pozwala przypuszczać jak naprawdę to 'besztanie' wyglądało, już nie wspominając o Twoich odpowiedziach. Nie jestem adwokatem diabla, ale juz być powyżej usłyszała, że o hojrakowaniu (co to w ogóle jest za słownictwo) to do męża albo kolegów spod budki z piwem.
  • ach_dama_byc_z_kanady 07.06.14, 00:10
    megdelle napisał(a):
    Nie jestem adwokatem diabla, ale juz być powyżej usłyszała, że o hojrakowaniu (co to w ogóle jest za słownictwo) to do męża albo kolegów spod budki z piwem.

    ja nie zauwazylam aby Kingusia byla zlosliwa czy wyjatkowo niemila,
    no ale kazdy ma swoja opinie.
    A uwaga, to raczej sluszna uwaga. nigdy nie wiadomo jakie komu sie urodzic dziecko.

    a hojrak - napisany z bledem wprawdzie - to prosze, masz tutaj wyjasnione 'co to za slownictwo':
    naprawde nietrudno bylo sprawdzic smile
    chojrak
    człowiek zuchwały, popisujący się odwagą


    Minnie
    --
    Paranoicy są niezmiernie logiczni, tylko chorzy umysłowo. Logika to jeszcze nie mądrość.

    Sławomir Mrożek
  • kora3 07.06.14, 06:32
    nie powinnaś mieć zalu do terapeutki, o ile uwagę zwróciła Ci spokojnie i grzecznie.

    We wszystkich placówkach zabrania się dzieciom biegania po korytarzach i na ogół jest to podyktowane po prostu względami bezpieczeństwa. Nie ma tu znaczenia, czy bieganie dziecka przeszkadza innym, a właśnie to, żeby nie zrobiło sobie krzywdy.
    Inna sprawa, ze skoro mowa o oszklonych pomieszczeniach i dzieciach nadpobudliwych to bieganie twej córeczki mogło rozpraszać uwagę innych dzieci uczetsniczących w tym czasie w zajęciach, bo przecież nawet jeśli jej nie słyszały, to widziały (skoro pomieszczenia przeszklone)
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 07.06.14, 07:03
    Przeczytałam caly wątek i z całym szacunkiem, ale wydaje mi się, że faktycznie jesteś przewrażliwiona, jak ktoś tu sugerował.

    Wg mnie jest także istotna róznica między "przebywaniem na korytarzu", a "bieganiem po korytarzu". Dlaczego Twoja córeczka nie powinna biegać po korytarzu napisałam już: ze względu na własne bezpieczeństwo, a także na możliwość zakłócania terapii innych dzieci (które ja widzą z racji oszklonych pomieszczeń).

    Pani terapeutka powinna zwrócić ci uwagę grzecznie - to bez dwóch zdań.
    Niewazne dlaczego po zajęciach córeczki nadal byłas z nia placówce - czekałaś na transport, na rozmowe z terapeutą swego dziecka ....- mogłas tam być.

    Piszesz, że nadpobudliwe dziecko nie będzie grzecznie się bawić "w kurniku", a jednocześnie stwierdzasz, że zmusiłaś dziecko do powrotu do kącika zabaw.
    Często mam kontakt z dziećmi, nad którymi naprawdę trudno zapanować i wiem, że bywa to trudne bawet dla fachowca. Tylko, że ta terapia ma właśnie w przypadku Twej córki na celu owo panowanie. Jeśli przyjmiesz, że skoro dziecko jest nadpobudliwe, to tak ma i może robić wszystko, to po co w ogóle uczestniczyć w terapii?

    Nie zrozum mnie źle - doskonale pojmuję, ze masz problem z dzieckiem i jest ono dla Ciebie najważniejsze. Rzecz w tym, że jego nadpobudliwość należy tłumić, a nie rozwijać.
    To tłumienie polega właśnie m.in. na uczeniu go pewnych norm, zasad - np. takich, że nie biega się po korytarzach. To jest ogólnie przyjeta norma (mająca uzasadnienie praktyczne) i twoje dziecko, nadpobudliwe, czy nie - będzie żyło dalej w swiecie, gdzie ona obowiazuje.

    Inna sytuacja byłaby, gdybyś stanowczo zabroniła dziecku biegania, ale nie umiała sobie z nim poradzić (bo jest nadpobudliwe). z opisu wynika jednak, ze Ty pozwalałaś dziecku na owo bieganie uznając, że skoro jest jakie jest i skoro to placówka dla dzieci z nadpobudliwością to można.
    Pomijając względu bezpieczeństwa i możliwości przeszkadzania innym (przez rozpraszanie uwagi innych dzieci widzących to), to jest to bardzo niewychowawcze. Wyrabia nowiem w dziecku przekonanie, ze gdy terapia się kończy, już można robić wszystko co jest poza normą. A przecież nie o to chodzi a nawet o coś wręcz przeciwnego, nie sądzisz?
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ach_dama_byc_z_kanady 07.06.14, 10:05
    kora3 napisała:
    Piszesz, że nadpobudliwe dziecko nie będzie grzecznie się bawić "w kurniku", a jednocześnie stwierdzasz, że zmusiłaś dziecko do powrotu do kącika zabaw.

    Ale to nie o to chodzi, Koro.
    dziecko wczesniej biegalo nie raz po korytarzu, i nikt o to nie zwracal im uwagi,
    a tu nagle tak, i jeszcze do tego niezbyt grzecznie.
    dlaczego juz po pierwszym lub przynajmniej po drugim razie matka nie zostala poinformowana o zakazie biegania po korytarzu? moze nie ma takiego? moze nie zawsze?
    powinnismy chyba poczekac az sie sprawa do konca wyjasni.

    Minnie
    --
    Paranoicy są niezmiernie logiczni, tylko chorzy umysłowo. Logika to jeszcze nie mądrość.

    Sławomir Mrożek
  • ankac23 07.06.14, 10:45
    Przecież sprawa już się wyjaśniła i dlatego - wałkowanie tego tematu nadal raczej jest bezcelowe... Chyba, że bardzo lubimy tutaj spierać sie o te przysłowiową "pietruszkę"..smile Oto zakończenie całej sprawy, które Kingusia197 opisała:

    "Postanowilam dopisac epilog sprawy ... bo sie zdarzyl.
    Bedac dzis w placowce zostalam poproszona przez terapeutke corki o poczekanie pol godziny na kolejne zajecia. odpowiedzialam, ze jak o mnie chodzi to nie ma sprawy, tylko od ostatniego razu pojawil sie problem w postaci jak wyzej opisany, a ja (wbrew wiedzy ludowej) nie jestem w stanie utrzymac dziecka w kurniczku 3metry na 3 przez pol godziny, a po przebywanie na korytarzu zabronione.
    Moja terapeutka zrobila wielkie oczy i poprosila o wyjasnienie o co chodzi z tym zabronieniem. Skrzywila sie gdy uslyszala historie i poprosila o pokazanie terapetki, ktora mnie zbesztala (ja nie znalam nazwiska tej terapeutki).
    Nie kontynuowalysmy rozmowy, ale podejrzewam, ze obie panie pewnie ze soba jeszcze porozmawiaja. Tak czy owak, moja terapeutka byla niemile zdziwiona, ze po korytarzu dziecku biegac nie wolno. Wiec dla mnie sprawa jasna.

    Dziekuje za komentrze, te rozsadne, madre w ktorych autorzy wiedzieli o czym mowia, ale rowniez za te wyraznie zlosliwe. Jak ktos potrzebowal sie wyzyc a ja sie mu przysluzylam moim postem to przynajmniej zrobilam nieswiadomie dobry uczynek."
  • ankac23 07.06.14, 10:52
    ... no, chyba , że nadal znajdą się tacy, którzy będą radzili jej, aby za to przebywanie ( sit! BIEGANIE!) dziecka po kotytarzu w tejże placówce, powinna założyć worek pokutny... Ewentualnie - małe biczowanko jej nie zaszkodzi..wink
  • kora3 07.06.14, 11:07
    Możesz mi wskazać - gdzie?

    Czytałam przytoczoną przez Ciebie wypowiedź Kingusi. Wynika z niej, że być może nieświadomie, ale wprowadziła terapeutkę swego dziecka w błąd. A to dlatego, że twierdziła, iż inna upomniała ją, że przebywanie na korytarzu jest zabronione. Nic dziwnego, że terapeutka "zrobiła oczy", bo pewnikiem przebywanie zabronione wcale nie jestsmile

    Natomiast bieganie - pewnie jest co najmniej źle widziane i najpewniej nie ze złosliwosci, a ze względów bezpieczeństwa. Dzieciom nie pozwala się na bieganie po korytarzach przedszkoli, szkół, czy szpitali na oddziałach dziecięcych z takich właśnie względów.
    Nie sądzę, by inaczej było w tej placówce. jasne, nie zawsze da się nad dzieckiem, szczególnie nadpobudliwym zapanować i pewnie fachowiec pracujący z takim dzieckiem to wie najlepiej, ale czym innym jest niemożność zapanowania, a czym innym brak reakcji na owo bieganie, czy zachęcanie do niego.
    Mam podejrzenie, że terapeutka zareagowała, bo widziała, że dziecko gania po korytarzu za aprobatą matki.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ankac23 07.06.14, 11:44
    To o "pokucie", to miał być taki żarcik, takie " puszczenie oka", dlatego nie będę wskazywać czy, kiedy, dlaczego i czy w ogóle akurat Ty, albo ktoś inny pisał dosłownie czy metaforycznie o tejże pokucie... Acha! Ten worek pokutny to też miała być tylko przenośnia.... Nie miałam na myśli ani Ciebie, ani nikogo konkretnie, dlatego nie zamierzam niczego WSKAZYWAĆ... Pogoda taka piękna, weekend, proponuję Koro zamiast klikania " w koło Wojtek" tych samych argumentów, pójść na długi spacer!.. Czego i sobie życzę..smile

    Ps . "W koło Wojtek" to też takie tylko powiedzonko i nie zamierzam wskazywać tu konkretnie żadnego Wojtka..smile
  • kora3 07.06.14, 12:00
    no wiesz, żeby iśc na spacer to musiałabym wysiąść z samochodu teraz smile
    zrobię to, ale w miejscu bardziej dogodnym i ładniejszym niż obwodnica smile

    co do argumentów i "w koło Wojtek" - dla mnie najważniejszym argumentem tu jest bezpieczeństwosmile w imię którego nikt nie powinien po żadnych korytarzach biegać.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ach_dama_byc_z_kanady 07.06.14, 12:54
    kora3 napisała:
    . Dzieciom nie pozwala się na bieganie po korytarzach przedszkoli, szkół, czy szpitali na oddziałach dziecięcych z takich właśnie względów.
    Nie sądzę, by inaczej było w tej placówce.


    czyli, Koro, nie wierzysz w prawdziwosc slow Kingusi? :

    Oto zakończenie całej sprawy, które Kingusia197 opisała:
    Nie kontynuowalysmy rozmowy, ale podejrzewam, ze obie panie pewnie ze soba jeszcze porozmawiaja. Tak czy owak, moja terapeutka byla niemile zdziwiona, ze po korytarzu dziecku biegac nie wolno. Wiec dla mnie sprawa jasna.

    ja zrozumialam ze Kingusia do tej drugiej pani mowiac "bieganie po korytarzu zabronione' -
    powiedziala to z przekasem, i ona ja wlasciwie odebrala.

    Minnie
    --
    Paranoicy są niezmiernie logiczni, tylko chorzy umysłowo. Logika to jeszcze nie mądrość.

    Sławomir Mrożek
  • kingusia1974 07.06.14, 21:23
    > Czytałam przytoczoną przez Ciebie wypowiedź Kingusi. Wynika z niej, że być może
    > nieświadomie, ale wprowadziła terapeutkę swego dziecka w błąd. A to dlatego, ż
    > e twierdziła, iż inna upomniała ją, że przebywanie na korytarzu jest zabronione.

    Nikogo nie wprowadzilam w blad. Albo jak juz takie to wazne to najwyzaj uzywajac na forum slowa bieganie. Bo bieganie w przypadku 3 latki, to robienie roznych rzeczy: podbiegniecia, a to fikolek, a to podskoki, a to turlanie sie albo chodzenie na czworakach. W przypadku 3 latki bieganie nie oznacza tego samego co bieganie w przypadku 9latka.
    A moja pani terapeutka doskonale wie co oznacza slowo "przebywanie" w jakims pomieszczeniu w przypadku dziecka nadpobudliwego. Doskonale wie, jak "przebywa' moja corka na owym korytarzu, bo widzi ja na tych korytarzach od poczatku roku szkolnego.
    I nigdy by jej do glowy nei przyszlo, ze przebywanie w przypadku takiego dziecko to majestatyczne podarzanie za reke z mama w danym kierunku. Jakiego slowa bym nie uzyla, chocbym na wszystkie swietosci pani terapeutce przysiegala , ze mala chodzila ze mna grzecznie po korytarzu to pani by mi nie uwierzyla. Az tak zle nie jest.

    "> Nie sądzę, by inaczej było w tej placówce'
    Chyba jednak w tej placowce przeznaczonej scisle dla dzieci , ktore "normalnie"chodzic nie potrafia jest jednak inaczej. Inaczej zwrocono by mi uwage juz 10 miesiecy temu, i moja terapeutka nie bylaby az tak zdziwiona.
  • kora3 08.06.14, 09:21
    Odnoszę wrazenie, ze nie chcesz przyjąć do wiadomości logicznej argumentacjisad
    Nikt nie neguje, że trudno od dziecka tak małego, szczególnie takiego z ADHD wyegzekwować spokojne chodzenie po korytarzu, czy nawet cichą zabawę. Nikt tez nie neguje, że jeśli nawet słusznie zwraca ktoś uwagę to powinien to robić w sposób taktowny, kulturalny i taktowny.

    Cześć z nas, jak zauważyłaś także osoba mająca dziecko z ADHD usiłuje ci wytłumaczyć, że dziecko z tą dysfunkcją TAKŻE należy uczyć społecznych norm, choć na pewno jest to trudniejsze niż uczenie dziecka bez takiej dysfunkcji. A trzeba, bo ono majac to ADHD będzie funkcjonować w społeczeństwie i jego normach.
    Po to m.in. jest ta terapia i po to zaczyna się ją możliwie najwcześniej.

    Dlatego nie wydaje mi się, by czescią tej terapii było uczenie dziecka, ze może normy pt. po korytarzach się nie biega, nie przestrzegać.
    To wcale zapewne nie znaczy, że w placówce obowiazuje zakaz biegania po tych korytarzach dla dzieci. Pewnie - nie, bo personel pewnie wie, ze trudno taki zakaz od takich dzieci wyegzekwować. Niemniej - pomiędzy sytuacja, gdy rodzic stara się wyegzekwować i sobie nie radzi, a sytuacją zachęcania dziecka do takiego zachowania, albo braku reakcji na nie jest istotna róznica.

    Jest jeszcze coś - zachowanie twojej córeczki, choć nie jakieś szczególne i typowe dla dzieci w tym wieku i z tą dysfunkcją MOGŁO przeszkadzać w terapii innego. Wspominasz, że drzwi są przeszklone, wiec inne dziecko właśnie poddawane terapii (polegającej na uczeniu go skupiania uwagi na tym, co proponuje terapeuta) rozprasza swoją uwagę, bo widzi biegającą po korytarzy dziewczynkę.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ach_dama_byc_z_kanady 08.06.14, 10:38
    kora3 napisała:
    Niemniej - pomiędzy sytuacja, gdy rodzic stara się wyegzekwować i sobie nie radzi, a sytuacją zachęcania dziecka do takiego zachowania, albo braku reakcji na nie jest istotna róznica.

    a to juz chyba wysuwanie wnioskow jakby za daleko Koro bo
    a/ skad wiesz ze rodzic sobie nie radzi? sam fakt ze dziecko biega korytarzem nie jest tego jakims argumentem, moze mama po prostu pozwala.
    b/takzez owo bieganie po korytarzu - zauwaz od wrzesnia, a mamy czerwiec czyli minelo
    8 miesiecy jak dziecko biega po korytarzu BEZ zwracania uwagi -
    nie swiadczy samo z siebie iz dochodzi do zachety na bieganie,
    czy tez brak reakcji na owo zachowanie.

    Przyczyn zwyczajnie nie znamy (wyjawszy ruchliwosc dziecka).
    Moze byc zwyczajnie wolno dziecku biegac po korytarzu,
    to ta jedna pani nie miala racji i pozniej ona sama zostala zbesztana wink
    a wtedy ta cala dyskusja sobie a muzom : )

    nadmienie jeszcze ze absolutnie rozumiem iz dzieci z ADHD nalezy uczyc od malego jak zyc
    w spoleczenstwie, wiec nie twierdze ze takowe powinno sie "wychowywac bezstresowo" wink

    Minnie
    --
    Paranoicy są niezmiernie logiczni, tylko chorzy umysłowo. Logika to jeszcze nie mądrość.

    Sławomir Mrożek
  • kora3 08.06.14, 11:06
    ach_dama_byc_z_kanady napisała:
    >

    > a/ skad wiesz ze rodzic sobie nie radzi? sam fakt ze dziecko biega korytarzem n
    > ie jest tego jakims argumentem, moze mama po prostu pozwala.


    No właśnie Damo - pozwala. Zapewne różne zachowania dzieci pozostających pod opieką rodzica w tej placówce są tolerowane ze względu na ich dysfunkcję i możliwość, że rodzic sobie nie radzi. Gdy jednak personel widzi, że rodzic nie stara się stłumić złych zachowań, a jeszcze na nie pozwala, to reaguje.

    > b/takzez owo bieganie po korytarzu - zauwaz od wrzesnia, a mamy czerwiec czyli
    > minelo
    > 8 miesiecy jak dziecko biega po korytarzu BEZ zwracania uwagi -
    > nie swiadczy samo z siebie iz dochodzi do zachety na bieganie,
    > czy tez brak reakcji na owo zachowanie.


    no wlasnie - bez zwracania uwagi! Także przez matke. Być może wcześniej bieganina dziecka nie przeszkadzała realnie innym terapeutom i dzieciom, wiec ci pierwsi wiedzac jakiego rodzaju jest to dziecko zakładali, że matka sobie z num nie radzi, a ze nie przeszkadzało naprawdę, to nie reagowali.
    Teraz przeszkadzało a terapeutka zauważyła, że matka nic z tym nie stara się zrobić i to ją poirytowało.

    >
    > Przyczyn zwyczajnie nie znamy (wyjawszy ruchliwosc dziecka).
    > Moze byc zwyczajnie wolno dziecku biegac po korytarzu,
    > to ta jedna pani nie miala racji i pozniej ona sama zostala zbesztana wink
    > a wtedy ta cala dyskusja sobie a muzom : )


    Matyldo pokaz mi dowolną placówkę dla dzieci, gdzie tymże dzieciom wolno biegać po korytarzach. ja takiej nie znam. To nie znaczy, że zawsze da się owo bieganie całkowicie wyeliminować, nawet gdy idzie o dzieci bez ADHD, ale takie zachowania w każdej placówce dla dzieci personel stara się wyeliminować i słusznie.
    >
    > nadmienie jeszcze ze absolutnie rozumiem iz dzieci z ADHD nalezy uczyc od maleg
    > o jak zyc
    > w spoleczenstwie, wiec nie twierdze ze takowe powinno sie "wychowywac bezstre
    > sowo" wink


    No, ale właśnie pozwalanie na nieprawidłowe zachowanie jakim jest bieganie po korytarzu "bo dziecko jest nadpobudliwe" jest wychowywaniem bezstresowym.
    >
    > Minnie


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ach_dama_byc_z_kanady 08.06.14, 12:03
    kora3 napisała:
    No właśnie Damo - pozwala. Zapewne różne zachowania dzieci pozostających pod opieką rodzica w tej placówce są tolerowane ze względu na ich dysfunkcję i możliwość, że rodzic sobie nie radzi. Gdy jednak personel widzi, że rodzic nie stara się stłumić złych zachowań, a jeszcze na nie pozwala, to reaguje.

    Ale pozwala, bo moze wolno?
    jesli bylby wyrazny zakaz biegania po korytarzu, to nie sadzisz ze po pierwsze
    kazdy rodzic a wiec Kinga tez, zostalaliby o tym od razu przy przjeciu poinformowani,
    po drugie - od razu zwracano by jej uwage?

    Być może wcześniej bieganina dziecka nie przeszkadzała realnie innym terapeutom i dzieciom, wiec ci pierwsi wiedzac jakiego rodzaju jest to dziecko zakładali, że matka sobie z num nie radzi, a ze nie przeszkadzało naprawdę, to nie reagowali.
    Teraz przeszkadzało a terapeutka zauważyła, że matka nic z tym nie stara się zrobić i to ją poirytowało.


    moze tak byc, a moze byc tak ze dziecku jednak wolno biegac, i, jak pisalam,
    pani ktora dziecko z mama zbesztala, zostala upomniana - tego nie wiemy.

    Matyldo pokaz mi dowolną placówkę dla dzieci, gdzie tymże dzieciom wolno biegać
    po korytarzach. ja takiej nie znam.


    Matyldo! gdzie jestes, kochana! potrzebujemy cie wink
    - zabawie sie w adwokata diabla - moze ta placowka wlasnie jest taka?

    No, ale właśnie pozwalanie na nieprawidłowe zachowanie jakim jest bieganie po korytarzu "bo dziecko jest nadpobudliwe" jest wychowywaniem bezstresowym.

    niekoniecznie, Kingusia wspomniala ze one byly juz po zajeciach,
    tylko mala chciala pobawic sie w kaciku z zabawkami.
    mozna to potraktowac jako rodzaj laby po zasluzonym dniu pracy,
    czyli po godzinach normalnych zajec podczas ktorych mala uczy sie jak poprawnie sie zachowywac, jak opanowywac swoja nadpobudliwosc, co na pewno dla niej jest ciezka praca
    te pol godziny po zajeciach to jest chwila wytchnienia po dniu pracy nad soba.
    i dlatego wolno jej troszke pobiegac.

    Minnie




    --
    Paranoicy są niezmiernie logiczni, tylko chorzy umysłowo. Logika to jeszcze nie mądrość.

    Sławomir Mrożek
  • kora3 08.06.14, 13:15
    Przepraszam za pomylenie Cię z Matyldą smile

    kompletnie nie przekonuje mnie argumentacja, ze bieganie po korytarzu ma być relaksem po terapii. Bo taka terapia byłaby kompletnie pozbawiona sensu przez założmy pół godziny uczysz dziecko prawidłowych zachowań i jeslu da radę to natomiast dostaje bonus w ...postaci możliwości zachowywania się niewłaściwie.

    To tak, jakbyś pracowała z kleptomanem i jeśli da radę nic Ci nie zwinąć w czasie terapii to odsyłasz go do sklepu, żeby sobie na relaks coś zajumał smile

    Takie odreagowanie po terapii ma sens i nawet się je stosuje, ale w taki sposób, by zachowanie nie było łamaniem norm. Np. po terapii dziecko może się iśc wyszaleć na plac zabaw, bo on do tego służy dzieciom, wykrzyczeć w lesie, a nie w autobusie w ramach rozluźnienia.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kingusia1974 08.06.14, 15:26
    kora3 napisała:
    > No, ale właśnie pozwalanie na nieprawidłowe zachowanie jakim jest bieganie po k
    > orytarzu "bo dziecko jest nadpobudliwe" jest wychowywaniem bezstresowym.

    Ano wlasnie, kto powiedzial, ze zycie jest sprawiedliwe.
    Pozwalac doroslym na impertynencje trzeba, bo inaczej sie nie da. Ale dziecku odpuscic nie mozna, choc akurat jego zachowanie wynika z natury, nawet u zdrowych dzieci potrzeba ruchu jest przeogromna. A impertynencje doroslych z natury raczej nie wynikaja.
  • kora3 08.06.14, 18:45
    ja jestem zdecydowanym przeciwnikiem jar fizycznych dla dzieci (wiem, my tu nie o tym, ale zaraz wyjąsnię po co ta deklaracjasmile) i zawsze powtarzam, ze skoro człowiekowi małemu, który nie do końca rozumie w czem dieło można wg niektórych dac klapsa, to tym bardziej można skarcić cieleśnie dorosłego, który wie w czym rzecz, a nadal robi po swojemu, wiec np. szef ma prawo spoliczkować niesfornego pracownika.

    Nie, niestety - złe zachowania dorosłych także mają konswekwencje od prawnych np. do ostracyzmu.
    A dzieci mają owszem, nawet te bez adhd potrzebe ruchu. i nikt nie mówi, ze należy im ją złośliwie ograniczać. Nie sądze jednak, byś pozwalała swojemu dziecku na realizowanie potrzeby ruchu na ruchliwej ulicy przykładowo. No dziecko musi się wybiegać - tak, ale nie na 4 pasmówce, nie? Dlaczego? Bo to dla dziecka niebezpieczne (dla innych też). Ale ono chce tam! Trudno, tam nie może.

    Cała sprawa polega właśnie na tym - niemowlę dostaje jesc kiedy jest głodne, załatwia potrzebę fizjologiczną w pieluchę kiedy mu się zachce i głosno krzyczy, gdy cos mu nie pasi smile
    Ale starsze dziecko jest uczone, że może panować nad lekkim głodem, może na krótko powtrzymać potrzebę fizjologiczna i nie powinno hałasować w niektórych miejscach. Im dziecko, także takie bez dysfinkcji starsze, tym uczenie panowania nad sobą i potrzebami większe.
    I nie ma to nic wspólnego z ograniczaniem potrzeb dziecka, a jedynie z nauczaniem panowania nad sobą i nimi.

    Dośc często rodzice skarzą się, że oni dziecku czegoś zakazują/cos nakazuą np., a rozkochani we wnukach dziadkowie na to pozwalają/tego nie wymagają mając te dzieci pod opieka. I tak np. rodzice wymagają by dziecko nie jadło przed obiadem słodyczy i myło żeby przed snem, a kochający dziadkowie podtykają czekoladę w południe i pozwalają dziecku położyć się spać nie umywszy zebow.
    Zapewne nic się fizycznie złego nie dzieje zaraz, ale w dziecku wyrabia to przekonanie, ze todzice nie mają racji oraz można robic to czego nie można i można nie robi c tego, co trzeba. A to jest bardzo niewychowawcze.

    Postępowanie z dziećmi z adhd polega na kierowaniu ich energii na pożyteczne i akceptowane społecznie tory. Nikt zatem nie wymaga, by stało jak słup soli, ale wybiegać powinno się tam, gdzie to dozwolone i bezpieczne, a nie gdziekolwiek.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kingusia1974 08.06.14, 15:22
    ach_dama_byc_z_kanady napisała:

    "> a to juz chyba wysuwanie wnioskow jakby za daleko Koro"
    kora dalej pisunela sie do jeszcze wiekszych insynuacji. Otoz jej zdaniem olewam zdrowie dziecka ... niweczac prace terapeuty.
    Znac dziecko co prawda biegac nie moze ale dla rownowagi dorosly moze insynuowac kazda brednie jaka mu tylko przyjdzie do glowy i to a jakze wszystko w ramach savoir vivre.


    > a/ skad wiesz ze rodzic sobie nie radzi? sam fakt ze dziecko biega korytarzem n
    > ie jest tego jakims argumentem, moze mama po prostu pozwala.
    > b/takzez owo bieganie po korytarzu - zauwaz od wrzesnia, a mamy czerwiec czyli
    > minelo
    > 8 miesiecy jak dziecko biega po korytarzu BEZ zwracania uwagi -
    > nie swiadczy samo z siebie iz dochodzi do zachety na bieganie,
    > czy tez brak reakcji na owo zachowanie.
    >
    > Przyczyn zwyczajnie nie znamy (wyjawszy ruchliwosc dziecka).
    > Moze byc zwyczajnie wolno dziecku biegac po korytarzu,
    > to ta jedna pani nie miala racji i pozniej ona sama zostala zbesztana wink
    > a wtedy ta cala dyskusja sobie a muzom : )
    >
    > nadmienie jeszcze ze absolutnie rozumiem iz dzieci z ADHD nalezy uczyc od maleg
    > o jak zyc
    > w spoleczenstwie, wiec nie twierdze ze takowe powinno sie "wychowywac bezstre
    > sowo" wink
    >
    > Minnie
  • kora3 08.06.14, 18:10
    Nie twierdzę, ze swiadomie niweczysz efekty terapii, a jedynie, że może tak być, bo kierując się niewłaściwym pojmowaniem sprawy pozwalasz dziecku na coś, nad opanowaniem czego w niedozwolonych normą sytuacjach pracuje z nim terapeuta.

    Nie jestem terapeutą, ale trudno powiedzieć, ze na temat pracy tychże i samej terapii nic nie wiem.

    To jest twoje dziecko i wychowuj je jak chcesz. Miej jednak swiadomosc, że nawet jako słodki 3-latek może nie spotykać się z taryfą ulgową, a potem będzie tej taryfy jeszcze mnie.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ach_dama_byc_z_kanady 07.06.14, 12:50
    ankac23 napisała:
    Oto zakończenie całej sprawy, które Kingusia197 opisała:
    Nie kontynuowalysmy rozmowy, ale podejrzewam, ze obie panie pewnie ze soba jeszcze porozmawiaja. Tak czy owak, moja terapeutka byla niemile zdziwiona, ze po korytarzu dziecku biegac nie wolno. Wiec dla mnie sprawa jasna.

    rzeczywscie, jakos przeoczylam to zakonczenie.

    Minnie
    --
    Paranoicy są niezmiernie logiczni, tylko chorzy umysłowo. Logika to jeszcze nie mądrość.

    Sławomir Mrożek
  • kora3 07.06.14, 10:58
    jasno i wyraźnie napisałam, że uwaga powinna być zwrócona grzecznie!

    nie wiem dlaczego wcześniej nie została zwrócona, ale raczej nie stawiałabym na przyzwolenie na bieganie po korytarzach.
    a to dlatego, że nie pozwalanie na to jest ogólnie przyjętą normą mającą uzasadnienie w logicznych przesłankach, przede wszystkim dotyczących bezpieczeństwa.
    rozumiem, że nad nadpobudliwym 3-latkiem trudno jest zapanować, także w tej kwestii, ale moim skromnym zdaniem powinno się bodaj próbować.
    a to właśnie m.in. dlatego, że jest to norma, do której dziecko w przedszkolu, czy szkole będzie musiało się stosować. jeśli uczy się je, że tu wolno, to trudno będzie je nauczyć, ze tam - nie, tym bardziej, że jest nadpobudliwe.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ewa9717 07.06.14, 13:27
    Powodem do niebiegania po korytarzu mogą być drzwi - z reguły otwierające się NA korytarz.
  • kingusia1974 07.06.14, 21:29
    kora3 napisała:

    > nie wiem dlaczego wcześniej nie została zwrócona, ale raczej nie stawiałabym na
    > przyzwolenie na bieganie po korytarzach.
    Najpewniej dlatego, ze nie ma takiego nielogicznego w przypadku takich akurat dzieci zakazu. Koro, ile bys nie probowala nauczyc mowic niemowe to go nie nauczyc. Z nadpobudliwcem mozna sobie probowac poradzic podczas odpowiednio dobranych zajec przez wyszkolonego terapeete (i to nie w savoir vivre) ale w czasie wolnym mozna co najzywej delikwenta przywiazac.
  • kora3 08.06.14, 13:57
    To żadna terapia nie miałaby w przypadku adhd sensu, a jednak ma smile
    Bo ta terapia to nie jest sztuka dla sztuki tylko nakierowywanie nadmiernej aktywności dziecka na właściwe tory.
    Nie gniewaj się, ale mam wrażenie, ze ty traktujesz ową terapię w taki sposób, że trzeba ją "odwalić" i tu rola terapeuty, a potem TY już nic nie musisz robić w temacie.

    Jakoś nie wierzę, że terapeutka dziecka nie uświadomiła ci, że sama terapia w placówce nie wystarcza! Że poza terapią w placówce trzeba ja kontynuować w domu.
    Tymczasem wygląda na to, że ty niweczysz prace terapeuty. Bo poza terapią nic się wg Ciebie nie da zrobić, to i nic nie robisz - mam na myśli to, że pozwalasz córce na zachowania niezgodne z normami, bo "takie dziecko tak ma".

    owszem, ono "tak ma", że nie umie usiedzieć w miejscu, bywa głosne itd. Ale można się starać stwarzać mu warunku/sytuacje, kiedy nadmiar ze tak powiem energii będzie mogło wyładować w sposób akceptowany społecznie. Np. zamiast pozwalać dziecku szaleć na korytarzu, klatce schodowej itp. warto pozwalac mu poszaleć tam, gdzie wolno: plac zabaw np. Niech pobiega po łące, boisku zamiast po jezdni, czy korytarzach.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kingusia1974 08.06.14, 15:13
    "Nie gniewaj się, ale mam wrażenie, ze ty traktujesz ową terapię w taki sposób,
    > że trzeba ją "odwalić" i tu rola terapeuty, a potem TY już nic nie musisz robić
    > w temacie. "
    Dlaczego uwazasz, ze masz prawo insynuwac, ze olewam moje dziecko i jego zdrowie oraz przyszlosc, bo niestety do tego odnosci sie Twoja uwaga o odwalaniu terapii. prowokujesz mnie do zezloszczenia sie (kazda matka , ktora robi co w swojej mocy dla swojego dziecka na taka impoertynecje by sie uniosla) ale ja sie nie dam.
    I tylko nie opowiadaj, ze nie chcesz bron boze mnie prowokowac. Tylko sie zastanow czy insynuowaonie matce, ze olewa terapie czyli zdrowie dziecka jest ok.

    "Jakoś nie wierzę, że terapeutka dziecka nie uświadomiła"
    Jakos nie interesuje mnie w co wierzy a w co nie wierzy osoba, ktora insynuuje mi nie dosc zaangazowanie w zdrowie mojego wlasnego dziecka.

    "> Tymczasem wygląda na to, że ty niweczysz prace terapeuty."
    Nie masz pojecia na czym polega praca terapeuty prawda?
    Ale wiesz ze ja niczecze, choc nie masz bladego pojecia co "niwecze".
    Dalej, nawet nie zapytalas na czym polega owa terapia, ale wiesz wszystko lepiej.

    Choc nei zapytalam to cie niniejszym informuje: praca w takiej salce terapeutycznej wyglada w ten sposob, ze dzieci ... biegaja, fikaja koziolki, skacza, turlaja sie, wspinaja sie, przeskakuja itp oczywiscie pod kontrola terapuety.

    Masz jeszcze jakies "cenne" uwagi?

  • kingusia1974 07.06.14, 20:14
    "> dziecko wczesniej biegalo nie raz po korytarzu, i nikt o to nie zwracal im uwag
    > i,
    > a tu nagle tak, i jeszcze do tego niezbyt grzecznie.
    > dlaczego juz po pierwszym lub przynajmniej po drugim razie matka nie zostala po
    > informowana o zakazie biegania po korytarzu? moze nie ma takiego? moze nie zaws
    > ze?"

    Dokladnie tak. Dziecko chodzi do osrodka od wrzesnia (jest czerwiec) i co tydzien jest dokladnie tak samo. Najpierw terapia w formie zabawy, a potem chwila plus minus 15 minut zabawy w kaciku zabawowym plus korytarz. Kacik oraz korytarz wyscielane wykladzina dywanowa i polkami z zabawkami. Nigdy nie bylo problemow. Jak moja terapeutka ostatnio poprosila o poczekanie to takie wlasnie poczekanie (kacik plus korytarz) miala na mysli. Doskonale wie, ze zadne dziecko z osrodka nie wytrzyma pol godziny w kaciku. I tu nagle niemila niespodzianka. gdyby byl zakaz to bylby mi on wiadomy juz od wrzesnia i nikt by nie proponowal czekania pol godziny w pomieszczeniu 3metry na 3, bo to po prostu niemozliwie.
    Sprawa wyjasnila sie o tyle, ze moja terapeutka byla niemile zdziwiona, poprosila aby pokazac jej owa terapeutke, tak jakby chciala z nia sprawe omowic.
  • margonik 08.06.14, 11:49
    > Sprawa wyjasnila sie o tyle, ze moja terapeutka byla niemile zdziwiona, poprosila
    > aby pokazac jej owa terapeutke, tak jakby chciala z nia sprawe omowic.

    Uważam, że po prostu nie chcą stracić klientki i widząc Twoje niezadowolenie, terapeutka chciała Ci sie przypodobać - pewnie też zwrócić uwagę tej drugiej, by delikatniej do takich spraw podchodziła.

    Nie wątpię, że tamtej terapeutce widok dziecka robiącego na korytarzu fikołki i inne cuda rzeczywiście mógł przeszkadzać (jak piszesz - są oszklone drzwi) - jej osobiście, jak i dziecku, które uczestniczyło właśnie w terapii. Gdyby tak nie było, to z pewnością nie fatygowałaby się na korytarz i nie zwracała uwagi.

    Inna sprawa, że powinna zwrócić Ci uwagę delikatnie, tym bardziej, że miała świadomość, że nie jest to zwykłe rozbrykanie, ale nadpobudliwość.
    Poza tym rzeczywiście - jesli takie przypadki sie zdarzają - placówka powinna zamontować jakieś kurtyny, wertykale czy coś, by wyeliminować problem. Z drugiej jednak strony, te oszkolne drzwi i ściany podnoszą jednak bezpieczeństwo. Bez nich takie figle na korytarzu rzeczywiście mogłyby się źle skończyć (ja sama jako dziecko miałam rozbitą głowę i zakładane szwy, bo dostałam klamką w czoło).

    Generalnie myślę, że wypadałoby wykazać zrozumienie z obu stron... I ze strony terapeutki i ze strony rodzica. Wiadomo, że jak dziecko czeka na zajęcia, czy z jakiegoś innego powodu oczekuje w placówce, to nie można oczekiwać cudów, że grzecznie ten czas przesiedzi, ale z drugiej strony - jeśli nie ma potrzeby przebywania w placówce, to mając na uwadze, że takie bieganie jednak przeszkadza, lepiej wyjść z dzieckiem na plac zabaw....
  • kingusia1974 08.06.14, 15:00
    margonik napisała:

    "> Uważam, że po prostu nie chcą stracić klientki i widząc Twoje niezadowolenie, t
    > erapeutka chciała Ci sie przypodobać"

    Przekombinowane. Jestem klientka placowki a nie terapeutki. Gdyby dla palacowki najwazniejsze bylo przyciagniecie klienta, to ta nie moja pani terapeutka nie zwrocila by mi uwagi. Rzekomy strach przed utrata klienta jednak jej nie powstrzymal.
    Moja terapeutka nie musi mi sie przypodobywac. Ona jest bardzo dobrym terapeuta i moje dziecko robi duze postepy pod jej, ze tak powiem przewodnictwem. Nic wiecej robic nie musi. Mogla spokojnie powiedziec: no tak, rzeczywiscie to przeszkadza i nic by sie nie stalo. Pozostalby jedynie problem co zrobic z dzieckiem, ktore sporadycznie ale czasem musi czekac na kolejne zajecia.

    "> Nie wątpię, że tamtej terapeutce widok dziecka robiącego na korytarzu fikołki i
    > inne cuda rzeczywiście mógł przeszkadzać. Gdyby tak n
    > ie było, to z pewnością nie fatygowałaby się na korytarz i nie zwracała uwagi."

    Pewnie tak. Jak mamy gorszy dzien czy jak to moja znajoma mowi "muchy w nosi" to rozne rzeczy, ktore w zwykly dzien nam nie przeszkadzaja akurat w te gorsze dni nam bardzo przeszkadzaja.

    "> Inna sprawa, że powinna zwrócić Ci uwagę delikatnie"

    No wlasnie.

    "> Poza tym rzeczywiście - jesli takie przypadki sie zdarzają - placówka powinna z
    > amontować jakieś kurtyny, wertykale czy coś, by wyeliminować problem. "
    Nie zwrocilam uwagi, ale mysle, ze te oszklone drzwi posiadaja jakiej a la zaslony w razie koniecznosci. Zreszta placowka sklada sie z dwoch czesci. Po prawej sa male pokoiki wlasnie o czynnosci wymagajacyh skupienia, i do nie ma zadnego wgladu, oraz wlasnie te sale "gimnastyczne" z oknami gdzie dzieciaki pod okiem terapeuty bawia sie i szaleja.

    "Bez
    > nich takie figle na korytarzu rzeczywiście mogłyby się źle skończyć (ja sama ja
    > ko dziecko miałam rozbitą głowę i zakładane szwy, bo dostałam klamką w czoło).
    Tak to jest z dziecmi, ze sie bawia czasem niebezpiecznie, uroki dziecinstwa. Ja tez mialam rozbita glowe i zakladane szwy, bo zrobilam sobie zjezdzalnie ze stolu prosto na zeliwne koloryfery. A drylu wychowawczego w domu mi nie brakowalo.
  • kingusia1974 07.06.14, 20:17
    "> Wg mnie jest także istotna róznica między "przebywaniem na korytarzu", a "biega
    > niem po korytarzu". "

    Nie dla dzieci nadpobudliwych, dla kktorych nie ma przebywania gdziekolwiek, ktore nie byloby jednoczesnie bieganiem/podskakiwaniem/wymachiwaniem wszystkimi konczynami/robieniem fikolkow czy co tam jeszcze dziecku przyjdzie do glowy.
    I to terapeuta oraz rodzicom z grubsza wiadomo.
  • kingusia1974 07.06.14, 20:26
    kora3 napisała:

    > Nie zrozum mnie źle - doskonale pojmuję, ze masz problem z dzieckiem i jest ono
    > dla Ciebie najważniejsze. Rzecz w tym, że jego nadpobudliwość należy tłumić, a
    > nie rozwijać.

    Rozwijac nadpobudliwosc mozna chyba tylko niewlasciwym postepowaniem terapeutycznym. Nie jest nim pozwalanie na ruch.

    > To tłumienie polega właśnie m.in. na uczeniu go pewnych norm, zasad - np. takic
    > h, że nie biega się po korytarzach.
    Norma pt nie biegac po korytarzu, to norma dla nas oraz zdrowych dzieci, tak jak norma dla nas jest mowienie "dzien dobry". Naucz niemowe normy pt "dzien dobry". Byloby troche ciezko.
    Korytarze po ktorych nalezy przemieszczac sie majestatycznie omijamy. Ale placowki terapeutycznej nie zaliczylam do pomieszczen, ktore musze omijac ze wzgledu n powszechnie obowizujace normy.

    To jest ogólnie przyjeta norma (mająca uzas
    > adnienie praktyczne) i twoje dziecko, nadpobudliwe, czy nie - będzie żyło dalej
    > w swiecie, gdzie ona obowiazuje.

    Normy sa dla zdrowych dzieci i doroslych. Paralityka nie da sie nauczysz dygac, niemowy mowic dzien dobry a nadpobudliwego dziecka nie da sie przywiazac aby siedzialo spokojnie.

    "Wy
    > rabia nowiem w dziecku przekonanie, ze gdy terapia się kończy, już można robić
    > wszystko co jest poza normą."
    Niewychowawczym jest tez pozwalac niemowie aby jednak sie nie klanial? Bo klanianie sie jest norma.
  • annthonka 07.06.14, 20:41
    kingusia1974 napisała:

    > Normy sa dla zdrowych dzieci i doroslych. Paralityka nie da sie nauczysz dygac,
    > niemowy mowic dzien dobry a nadpobudliwego dziecka nie da sie przywiazac aby s
    > iedzialo spokojnie.

    Prezentujesz postawę "tobie córeczko wolno, bo masz ADHD". Błąd.

    To, że dziecko nie będzie w stanie na zawołanie majestatycznie kroczyć po korytarzu nie oznacza, że nie należy uczyć go norm funkcjonowania w społeczeństwie. To naprawdę potem procentuje.
  • kingusia1974 07.06.14, 21:34
    annthonka napisała:

    "> To, że dziecko nie będzie w stanie na zawołanie majestatycznie kroczyć po koryt
    > arzu nie oznacza, że nie należy uczyć go norm funkcjonowania w społeczeństwie.
    > To naprawdę potem procentuje. "

    A ja ufam terapeutce mojego dziecka, zna moje dziecko, pracuje z nia, jest osoba wyszkolona w swojej dziedzinie, sadzac z wieku ma przynajmniej 20 lat praktyki. Gdyby moja terapeutka uznala, ze tak jak mowisz jest lepiej dla mojego dziecka to na pewno by mi o tym powiedziala. Jasno wynika, ze jej wiedza na temat jest nieco inna.
  • annthonka 07.06.14, 21:44
    Serio terapeutka radzi, aby nadpobudliwe dziecko wychowywać "bezstresowo"? W podskokach szukałabym innego terapeuty. Za kilka lat córka pójdzie do szkoły i dopiero wtedy zacznie się jazda - szczególnie jeżeli nie będzie wiedziała, że ADHD nie uprawnia jej np.do ganiania po korytarzach czy wrzeszczenia w czasie lekcji big_grin

    A swoją drogą zastanawiam się po co zakładałaś ten wątek. Przecież i tak wiesz wszystko najlepiej.
  • kingusia1974 07.06.14, 22:08
    annthonka napisała:
    "> Serio terapeutka radzi, aby nadpobudliwe dziecko wychowywać "bezstresowo"? "
    Nie wiem co to znaczy.

    "W po
    > dskokach szukałabym innego terapeuty"
    Tak juz lece, bo forumowiczka ktora nie ma bladego pojecia o problemie uwaza, ze terapeutka odpowiednio wyszkolona z dlugim stazem sie nie zna.

    "Za kilka lat córka pójdzie do szkoły i do
    > piero wtedy zacznie się jazda - szczególnie jeżeli nie będzie wiedziała, że ADH
    > D nie uprawnia jej np.do ganiania po korytarzach czy wrzeszczenia w czasie lekc
    > ji big_grin"
    Nie wiem co kogo i do czego uprawnia, nie wiedzialam tez, ze moj watek uprawnia do takich nadintepretacji. Moja corka nigdzie nie wrzeszczy. Chocby nawet z tego wybacz moge wnioskowa tylko jedno, to nei moaj terapeutka nie zna sie na swoim zawodzie, to raczej Ty nie wiesz kompletnie o czym piszesz.

    > A swoją drogą zastanawiam się po co zakładałaś ten wątek. Przecież i tak wiesz
    > wszystko najlepiej.
    No widzisz, czlowiek taki pewny siebie, a tu sie nagle okazalo, ze najlepiej poinformowani sa nie terapeuci czy rodzice takich dzieci tylko osoby, ktore nigdy z takim dzieckiem nie mialy do czynienia.
  • annthonka 07.06.14, 22:21
    Tak jak już napisałam, mam dziecko z ADHD, dużo starsze od Twojego. I sporo więcej od Ciebie doświadczenia w tym temacie. Tak się zacietrzewiłaś, że zatraciłaś zdolność czytania?

    Neospazminkę polecam na noc, pa smile
  • ach_dama_byc_z_kanady 07.06.14, 22:47
    annthonka napisała:
    Tak jak już napisałam, mam dziecko z ADHD, dużo starsze od Twojego. I sporo więcej od Ciebie doświadczenia w tym temacie.

    Uzgodnijmy moze wiec, ze skoro nie bylismy swiadkami co sie stalo nie mozemy na pewno twierdzic co rzeczywscie sie stalo.
    prawo do swojej opinii swoja droga kazdy oczywscie ma, w koncu po to jest forum.
    Kingusia dostalas rozne opinie i moze warto sie nad nimi zastanowic na spokojnie, bez nerwow smile

    A moze, skoro obie panie macie dzieci z tym samym zaburzeniem (nie wiem dokladnie jak to sie nazywa) to moze pasowaloby wam wymienic sie doswiadczeniami? zwlaszcza, gdy ktos ma starsze dziecko i jest "dluzszy stazem" to moze miec wiele do zaoferowania.
    taki niezobowiazujacy pomysl tylko... smile

    Minnie
    --
    Paranoicy są niezmiernie logiczni, tylko chorzy umysłowo. Logika to jeszcze nie mądrość.

    Sławomir Mrożek
  • kingusia1974 07.06.14, 23:17
    ach_dama_byc_z_kanady napisała:
    "> Kingusia dostalas rozne opinie i moze warto sie nad nimi zastanowic na spokojn
    > ie, bez nerwow smile"

    Damo, po pierwsze, dziekuje, ze zechcialas sie wypowiedziec w sprawie przeze mnie poruszonej. Po drugie, wiesz, ja nie denerwuje sie na sytuacje, ktora sie wydarzyla. Gdybym do konca byla pewna swojego to nie zakladalabym watku.
    Mam tez swiadomosc, ze z forumami tak bywa, ze ludzie na nim po prostu wyladowywuja swoje agresje i zakladajacy watek musi sie z tym liczyc, nawet na forum sv. Czasem niestety czlowiek daje sie sprowokowac.

    "> A moze, skoro obie panie macie dzieci z tym samym zaburzeniem (nie wiem dokladn
    > ie jak to sie nazywa)"
    Chyba jednak mamy dzieci z innym rodzajem zaburzenia.
    Anathonka pisala o jakims krzyku.
    Moje dziecko nie tylko, ze nie krzyczy. Jest bardzo lagodne, przyjazne, uczynne i spoleczne. Pewnie dzieki takiemu charakterowi, ale moze tez troszke dzieki mojemu "bezstresowemu"wychowaniu. Krzyk sam w sobie to nie element problemu. To moze byc skutek np. jakis bledow wychowawczych o ktore nie trudno w przypadku dziecka "z problemami". Wtedy rosnie agresja i stad moze krzyki.
    Tak sobie tylko gdybam, zeby nikt sie nie poczul urazony.

    "> taki niezobowiazujacy pomysl tylko... :"
    Generalnie super pomysl. Tylko tak jak wyzej wyjasnilam, pewnie chodzi o inne zaburzenie.
    A tez czuje, ze chyba mamy nieco odmienne poglady na wychowanie. Ja generalnie bardziej probuje wspierac dziecko niz nim dyrygowac. To taka moja mala prywatna filozofia.

    Pozdrawiam
  • annthonka 07.06.14, 23:21
    Czytaj uważniej, napisałam, że dziecko może np. krzyczeć w klasie, nigdzie nie pisałam, że twoje dziecko krzyczy.
  • kingusia1974 07.06.14, 23:41
    Czytam uwaznie, tylko Ty zapewne nie zrozumialas tego co chcialam przekazac. W odpowiedzi "moje dziecko nie krzyczy" nie chodzilo mi o to, ze napisalas, ze ono krzyczy ale byla to najwidoczniej zbyt krotka informacja, ze moje dziecko nie bedzie miec takiego problemu w klasie, bo nie ma takiego zwyczaju czyli ten rodzaj zachowania nie wchodzi w sklad jej nadpobudliwosci.
    Wywnioskowalam, ze skoro napisalas o krzyku to pewnie uwazasz, ze to element problemu, ze kiedys moze stanowic jakas bariere. A krzyk najwidoczniej nie jest elementem tego rodzaju nadpobudliwosci.Stad nie wiem skad wzial sie u Ciebie ten przyklad. Moze masz wlasne doswiadczenia, stad taki przyklad.
  • ach_dama_byc_z_kanady 08.06.14, 00:41
    kingusia1974 napisała:
    Czasem niestety czlowiek daje sie sprowokowac.

    wiem cos o tym wink

    bywa tez tak ze czlowiek w nerwach nie przeczyta dokladnie, lub przeczyta dobrze ale w trakcie coraz dluzszej dyskusji cos mu sie pokicka i wyjdzie mu
    ze ktos cos innego powiedzial, zdarza sie : )
    ja mysle, co bylo do powiedzenia na caly ten temat juz zostalo wyczerpane, i let's move on
    (idzmy do przodu, idzmy dalej)

    Antonka proponuje ci bezinteresowna pomoc, i wsparcie,
    sadze ze nawet jesli nie jest to dokladnie ten sam typ ADHD to i tak moze ci udzielic
    duzo dobrych informacji. ja tam bym skorzystala ... smile

    Minnie

    --
    Paranoicy są niezmiernie logiczni, tylko chorzy umysłowo. Logika to jeszcze nie mądrość.

    Sławomir Mrożek
  • annthonka 08.06.14, 11:14
    Kingusiu, zgadzam się z Tobą, że dzieckiem nie należy dyrygować tylko je wspierać. A stwierdzenie "kochanie, widzę, że masz ochotę poszaleć, ale korytarz nie jest miejscem do biegania. Chodźmy na plac zabaw, tam się pobawimy w berka" jest właśnie wspieraniem dziecka (bo wiesz, że ono musi rozładować energię i po prostu nie da rady ustać grzecznie na tym korytarzu) przy jednoczesnym przekazywaniu mu tego co wolno a co nie (bo korytarz nie służy do szaleństw).

    Spotkałam sporo rodziców dzieci z ADHD, którzy odpuszczają sobie jakiekolwiek wychowanie, bo skoro dziecko jest nadpobudliwe to nie ma sensu mówić mu, że po korytarzach się nie biega (trzymając się już tego naszego przykładu). I potem jest zonk, bo wprawdzie z nadpobudliwości się do pewnego stopnia wyrasta (przynajmniej z tej ruchowej), ale norm społecznych taki młody człowiek nie ma przyswojonych.

    Nie mówię, że akurat tak jest u Ciebie, po prostu stwierdzam fakt.
  • aqua48 08.06.14, 12:45
    annthonka napisała:

    > Spotkałam sporo rodziców dzieci z ADHD, którzy odpuszczają sobie jakiekolwiek w
    > ychowanie, bo skoro dziecko jest nadpobudliwe to nie ma sensu
    > I potem jest zonk, bo wprawdzie z nadpobudliwości się do pewnego stopnia wyrasta ,ale norm społecznych taki młody człowiek nie ma przyswojonych.

    Oj, tak, ja też miałam do czynienia z takimi rodzicami. Na wszelkie uwagi odpowiedź była jedna: bo moje dziecko jest chore.
    A wracając choćby do chybionego przykładu Kingusi z niemową - i niemowę można nauczyć skinięcia głową w odpowiedzi na dzień dobry, podania lub uściśnięcia wyciągniętej dłoni i innych niż słowne form grzecznościowych. Można też założyć że skoro nie mówi i nie ma na to szans odpuszczenie takiej nauki jest usprawiedliwione..
  • kingusia1974 08.06.14, 14:44
    aqua48 napisała:

    > Oj, tak, ja też miałam do czynienia z takimi rodzicami. Na wszelkie uwagi odpow
    > iedź była jedna: bo moje dziecko jest chore. "
    A moze rodzice przyjeli metode wychowawcza, ktora Ci sie nie spodobala. Dlaczego uwazasz, ze jako dorosli powinni sluchac rad: obcych czy laikow od wychowania. Moze maja swoj sposob wychowanai dokladnie przemyslany i omowiony z erapeutami. A, ze komus sie to nei podoba. Swiata calego sie nie zadowoli.

  • kingusia1974 08.06.14, 14:40
    annthonka napisała:

    > Kingusiu, zgadzam się z Tobą, że dzieckiem nie należy dyrygować tylko je wspier
    > ać. A stwierdzenie "kochanie, widzę, że masz ochotę poszaleć, ale korytarz nie
    > jest miejscem do biegania. Chodźmy na plac zabaw, tam się pobawimy w berka" jes
    > t właśnie wspieraniem dziecka"
    To moja stala metoda gdy juz naprawde musze z mala isc tam gdzie dobrowolnie nigdy bym jej nie wziela. Tylko akurat w tym przypadku budynek nie ma placu do zabaw dla dzieci, czy jakiegokolwiek miejsca gdzie mala moglaby sobie pofikac. Zaraz przy wejsciu jest maly parking a potem ruchliwa ulica.

    "> Spotkałam sporo rodziców dzieci z ADHD, którzy odpuszczają sobie jakiekolwiek w
    > ychowanie, bo skoro dziecko jest nadpobudliwe to nie ma sensu mówić mu, że po k
    > orytarzach się nie biega"
    A moze wychowuja, tylko w inny sposob niz Ty. A na efekty przyjdzie poczekac.
    Akurat moj maz byl nadpobudliwy jako dziecko (wtedy nie bylo ADHD), jego rodzice intuicyjnie wykazywali wiele cierpliwosci do niego. Ktos by mogl moze powiedziec: odpuscili wychowawanie. Nie zaszkodzilo mu to, dzis jest ... spokojnym, super fajnym facetem, ktory umie sie zachowac wszedzie gdzie sie pojawi, jest niezywkle przyjacielski i pogodny, wzbudza powszechna sympatie.
    Jest roznica jednak miedzy bieganiem np. po korytarzach szpitala, sadu czy urzedu miasta, gdzie rzeczywiscie nalezy zachowac spokoj czlowieka doroslego. Choc akurat tu gdzie mieszkam ludzie sa ogolnie bardziej tolerancyjni dla dzieci, wiec uchodzi duzo wiecej niz w Polsce. Takich miejsc jak tylko moge staram sie unikac z corka. Jesli juz gdzies musze, to oczywiscie stosuje elementy terroru, ktore naturalnie chwilowo dzialaja.
    Ale nie zaliczam do takich miejsc tej placowki. To bardzo konkretna placowka, w ktorej jako jedynej chcialam uzyskac zrozumienie. I uzyskalam, bo nigdy od 10 miesiecu kiedy corka poraz pierwszy przekroczyla prog placowki nie mialam problemow.
    Tubylcza znajoma (ktora ma zdrowe dzieci) zdziwila sie i powiedziala; to jakby zbeszac dziecko, ze zakloca cisze kaszlac w poczekalni u doktora.

    "I potem je
    > st zonk, bo wprawdzie z nadpobudliwości się do pewnego stopnia wyrasta (przynaj
    > mniej z tej ruchowej), ale norm społecznych taki młody człowiek nie ma przyswoj
    > onych.'
    A masz jakies przyklady doroslych ktorzy jako nadpobudliwe dzieci spotkaly sie z duza tolerancja dla swoich "wybrykow"a potem wyrosli z nich mali gangsterzy. I czy na pewno wiadomo, ze to efekt braku wychowania a nie np. jakiejs towarzyszacej choroby.

  • annthonka 08.06.14, 15:27
    kingusia1974 napisała:

    > A masz jakies przyklady doroslych ktorzy jako nadpobudliwe dzieci spotkaly sie
    > z duza tolerancja dla swoich "wybrykow"a potem wyrosli z nich mali gangsterzy.
    > I czy na pewno wiadomo, ze to efekt braku wychowania a nie np. jakiejs towarzys
    > zacej choroby.

    Mam. Z tematem stykam się na co dzień od prawie dwudziestu lat, nie tylko przy okazji własnego dziecka, więc materiał do obserwacji mam naprawdę spory. Zresztą nie trzeba czekać do dorosłości, takie dzieci miewają spore problemy adaptacyjne już w podstawówce, a zderzenie z rzeczywistością bywa dla nich bardzo brutalne. Podobnie zresztą dzieje się u dzieci bez dysfunkcji, u których normy społecznie nie zostały wdrożone w domu.

    I mam wrażenie, że nadal się nie rozumiemy. Jest różnica pomiędzy wykazywaniem zrozumienia dla "wybryków" dziecka z tego rodzaju deficytami przy jednoczesnym pokazywaniu mu norm (widzę, że biega po korytarzu, więc spokojnie tłumaczę, że to nie jest odpowiednie miejsce i natychmiast proponuję jakąś alternatywną metodę rozładowania energii - chociażby robienie "pajacyków" przed budynkiem), a odpuszczeniem wychowania (a niech sobie biega co to komu szkodzi, ona przecież ma ADHD więc jest usprawiedliwiona).

    Dzieci z ADHD i tak mają pod górkę, więc jestem zdania, że należy im ułatwiać życie i pokazywać jak się poruszać po świecie.
  • aqua48 08.06.14, 19:44
    kingusia1974 napisała:

    > A moze wychowuja, tylko w inny sposob niz Ty. A na efekty przyjdzie poczekac.

    > A masz jakies przyklady doroslych ktorzy jako nadpobudliwe dzieci spotkaly sie
    > z duza tolerancja dla swoich "wybrykow"a potem wyrosli z nich mali gangsterzy.

    Ja niestety mam takie przykłady, przykre bardzo, bo cierpi na tym potem i konsekwencje ponosi zupełnie nie rozumiejąc dlaczego skoro do tej pory wszystko mu było wolno właśnie takie dziecko. I nie nazwałabym odpuszczania wychowania dzieci chorych, czy z jakimiś dysfunkcjami jakąkolwiek "metodą wychowawczą".
  • annthonka 07.06.14, 23:20
    Nadpobudliwość psychoruchowa z deficytem uwagi, po ang. attention deficit hyperactivity disorder.

    Ja tylko sygnalizuję konieczność wychowywania dziecka z ADHD, nie komentuję zachowania terapeutki, bo mnie tam nie było wink.
    Jeżeli autorka wątku będzie chciała zapytać o coś w tym temacie to oczywiście chętnie odpowiem, zapraszam na priv.
  • kingusia1974 08.06.14, 14:22
    annthonka napisała:

    > Nadpobudliwość psychoruchowa z deficytem uwagi, po ang. attention deficit hyper
    > activity disorder.

    U mojej jeszcze nie ma diagnozy, jest nawet nadzieja, ze wszystko sie unormuje i zostanie tzw. duzy temperament, zwlaszcza, ze robi wielkie postepy.

    "> Ja tylko sygnalizuję konieczność wychowywania dziecka z ADHD, nie komentuję zac
    > howania terapeutki, bo mnie tam nie było wink"

    Dzieci nalezy wychowywac, od tego sa rodzice. Ale jakie jzu kto metody podejmie w tym kierunku to insza inszosc.

    > Jeżeli autorka wątku będzie chciała zapytać o coś w tym temacie to oczywiście c
    > hętnie odpowiem, zapraszam na priv.
    Chetnie skorzystam. Pozdrawiam i do zobaczenia na priv
  • znana.jako.ggigus 09.06.14, 12:35
    sprawa. Ale inni ludzie, np. terapeutka ma inne zdanie na temat biegania po korytarzu i to jest insza inszość, że zacytuję.
    W świecie, w którym każdy ma inszą inszość i stosuje ją jako priotytet, musi panować bałagan.
    Można stosować zasadę - insza inszość, dopóki nie przeszkadzam innym, czyli dziecko szaleje w domu i na placu zabaw, a w korytarzu jesz uczone spokoju.

    I argument z niemową i nauczeniem go dzień dobry jest wg mnie zupelnie chybiony, bo kogoś, kto nie mówi mówi, nie można nauczyć dzień dobry. Ale podświadomie - wg mnie - pokazuje Twoje podejście. Twoja córka też NIE UMIE zachowywać się zgodnie z przyjętymi normami, więc ani nie można jej tych norm wpoić, ani tym bardziej od niej wymagać spokojnego zachowania.
    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • ankac23 09.06.14, 12:58
    "Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji"/ Modlitwa św. Tomasza z Akwinu. /

    Zapowiada się dalsza debata....Hurrra!
  • znana.jako.ggigus 09.06.14, 13:01
    wypowiadanie się na każdy temat. Ty masz insze inszości, każdy ma.
    Tak jak autorka wątku i jej szalejąca córka w korytarzu jest sprawą autorki.
    Tyle że moja wypowiedź nie musi naruszać czyjegoś spokoju, ciszy itepe.
    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • ankac23 09.06.14, 13:07
    Wyżyj się, wyżyj na tym okropnym, szalejącym bachorze i na jej niedoszkolonej matce... Od razu inne samopoczucie, co nie?..smile
  • znana.jako.ggigus 09.06.14, 13:12
    psiałam ani o bachorze, ani o niezdolnej matce.
    Ale przenoszenie własnych odczuć na innych, wciskanie czego nie napisali/powiedzieli to też insza inszość.
    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • felinecaline 09.06.14, 13:09
    Ja jetem bardzo ciekawa, co na ten temat mowi regulamin placowki, ktory powinien byc wywieszony w dostepnym miejscu i jasno okreslac prawa i obowiazki osob z tej placowki korzystajacych. I jesli takowy jest to nie ma "zmiluj" - dura lex sed lex.
  • znana.jako.ggigus 09.06.14, 13:15
    jak ktoś słusznie napisał, prawdopodobnie wychodzą na zewnątrz. Albo ktoś wyjdzie na korytarz, wpadnie na biegnące dziecko i nieszczęście gotowe. Tyle że w takim wypadku można mieć pretencje do personelu, że nie upilnował porządku.
    To akurat piszę z własnego dośw. - jako dzieci mieliśmy zajęcia wf na korytarzu. Ja się zraniłam i miałam sporą bliznę na kolanie, która na szczęście po wielu latach zniknęła. Z uwagi na mój przypadek, skończyły się lekcje wuefu na korytarzu.
    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • annthonka 09.06.14, 15:24
    ankac23 napisała:

    > "Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na
    > każdy temat i przy każdej okazji"/ Modlitwa św. Tomasza z Akwinu. /

    Próbowałaś może zastosować do siebie?
  • kornel-1 11.06.14, 10:34
    ankac23 napisała:

    > "Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na
    > każdy temat i przy każdej okazji"/ Modlitwa św. Tomasza z Akwinu. /


    No, ale to nie są słowa św. Tomasza z Akwinu smile)

    Kornel
    --
    "Kornel: moje podróże" Ostatnie: "Cypr 2013"
  • ankac23 11.06.14, 11:02
    kornel-1 napisał:
    > No, ale to nie są słowa św. Tomasza z Akwinu smile)

    Jest to modlitwa znajdująca się na jego grobie w Tuluzie, powszechnie jednak nazywana "Modlitwą św. Tomasza z Akwinu".
    dominikanki.pl/o-zgromadzeniu/zyc-jak-oni/SW-TOMASZ-Z-AKWINU_1214
  • kornel-1 11.06.14, 11:53
    ankac23 napisała:

    > kornel-1 napisał:
    > > No, ale to nie są słowa św. Tomasza z Akwinu smile)
    >
    > Jest to modlitwa znajdująca się na jego grobie w Tuluzie, powszechnie jednak n
    > azywana "Modlitwą św. Tomasza z Akwinu".


    smile

    Modlitwa znajduje się "przy grobie", ale z tego nie wynika, że jej autorem jest św. Tomasz.
    Nie wiem, czy ta modlitwa jest znana "powszechnie" jako "Modlitwa św. Tomasza z Akwinu". Wydaje mi się, że "powszechnie" jej autorstwo jest przypisywane anonimowej przeoryszy.

    Kornel
    --
    "Ach_dama_byc_z_kanady - moderatorka forum Savoir vivre"
  • ankac23 11.06.14, 12:30
    Napisałam, że "powszechnie", ponieważ tak podają wszelkie źródła. Chociaż OSOBIŚCIE św. Tomasz tej modlitwy nie wymyślił, potocznie modlitwa ta nazywana jest "Modlitwą św. Tomasza z Akwinu". No, chyba, że Ty znasz tę modlitwę jako "Modlitwa anonimowej przeorszy"..
  • kornel-1 11.06.14, 13:18
    ankac23 napisała:

    > Napisałam, że "powszechnie", ponieważ tak podają wszelkie źródła.

    Wiesz, dla niektórych źródłem wszelkiej jest np. Biblia wink
    Ty, mam wrażenie, "coś, gdzieś usłyszałaś" i powtarzasz to jako prawdę objawioną:

    Sięgnijmy więc głębiej


    W szczególności:

    Better to Light One Candle - "seventeenth-century nun prayer"
    The Westminster Collection of Christian Prayers - "Attributed to seventeenth-century nun"

    Words of Wisdom
    - anonimowe
    One Prayer At A Time: - "author unknown"
    Riches for the Mind and Spirit: - "prayer of the aged nun" (unknown)
    Jokes Quotes & Anecdotes XVII cent nun's prayer
    The Book of Senior Moments - jak wyżej
    Finding a Mentor, Being a Mentor - "Prayer for the Middle- Aged by 17th Century Nun"

    itd itd.

    Kornel


    --
    "Kornel: moje podróże" Ostatnie: "Cypr 2013"
  • ankac23 11.06.14, 13:56
    kornel-1 napisał:
    Ty, mam wrażenie, "coś, gdzieś usłyszałaś" i powtarzasz to jako prawdę objawion
    > ą:

    Odpowiadam:
    "Odbierz mi chęć prostowania każdemu jego ścieżek"..
    "Wyzwól mój umysł od nie kończącego się brnięcia w szczegóły i daj mi skrzydeł, bym w lot
    przechodził do rzeczy."...
    "Zamknij mi usta w przedmiocie mych niedomagań i cierpień w miarę jak ich przybywa a chęć wyliczania ich staje się z upływem lat coraz słodsza".../ Modlitwa św. Tomasza z Akwinu/

    Dzień bez zaczepek też może być miły, zatem - miłego dnia życzę!smile


  • kornel-1 11.06.14, 14:36
    ankac23 napisała:

    > Dzień bez zaczepek też może być miły, zatem - miłego dnia życzę!smile

    Dziękuję.

    Kornel.
    --
    "Kornel: moje podróże" Ostatnie: "Cypr 2013"
  • ach_dama_byc_z_kanady 10.06.14, 01:42
    znana.jako.ggigus napisała:
    I argument z niemową i nauczeniem go dzień dobry jest wg mnie zupelnie chybiony, bo kogoś, kto nie mówi mówi, nie można nauczyć dzień dobry.

    Jak to nie mozna?
    przeciez moze sobie przygotowac male plakaty z napisami dzien dobry
    i je w stosownym momencie pokazywac.
    moze sobie takie wywieszki na kazda okazje porobic smile

    np taka, 30cm x 20cm

    http://img.photobucket.com/albums/v231/thetsarisa/d374d6d9-2ba2-474e-a1dd-141af9a5de27_zps290b9af6.jpg

    wink
    Minnie
    --
    Paranoicy są niezmiernie logiczni, tylko chorzy umysłowo. Logika to jeszcze nie mądrość.

    Sławomir Mrożek
  • znana.jako.ggigus 10.06.14, 10:04
    nauka. Poza tym chodzi mi też o użycie tego argumentu, co już wyjaśniłam.
    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • ach_dama_byc_z_kanady 11.06.14, 09:50
    znana.jako.ggigus napisała:
    bo kogoś, kto nie mówi mówi, nie można nauczyć dzień dobry.

    no sorry Ggigus, ale postawilas teze iz niemowy nie da sie nauczyc "dzien dobry' smile

    jak widzisz mozna, na rozne sposoby. plakietka to jeden,
    a tu masz drugi:

    dzien dobry w jezyku migowym

    To ze ktos nie wymawia ustami, nie znaczy ze nie potrafi efektywnie nauczyc sie dzien dobry.
    A mowic mozna i bez uzycia slow.

    Minnie
    --
    Paranoicy są niezmiernie logiczni, tylko chorzy umysłowo. Logika to jeszcze nie mądrość.

    Sławomir Mrożek
  • ach_dama_byc_z_kanady 11.06.14, 10:03
    oops zapomnialam o klipie:



    fajna dziewczynka smile

    M.

    --
    Paranoicy są niezmiernie logiczni, tylko chorzy umysłowo. Logika to jeszcze nie mądrość.

    Sławomir Mrożek
  • znana.jako.ggigus 12.06.14, 13:44
    a na filmie są osoby głuche.
    Spora różnica.
    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • ach_dama_byc_z_kanady 12.06.14, 23:09
    znana.jako.ggigus napisała:
    niemowa - osoba pozbawiona zdolności mówienia

    polemizowalabym.
    jezyk migowy to tez sposob mowienia, tyle ze nie jamą ustną a rekoma smile
    poza tym, nie ma takich absolutnie 100% niemow - no chyba ze nie posiada w ogole organu jezyka,
    wiec da sie nauczyc. zauwaz ze nawet ta osoba glucha z filmiku u-tube
    cos tam wymawia ustami.

    w kazdym razie, zauwaz co napisalas na samym poczatku:
    bo kogoś, kto nie mówi mówi, nie można nauczyć dzień dobry
    zamiast
    "niemowy nie mozna nauczyc wymawiac "dzien dobry" "
    a to powazny blad.

    Minnie
    --
    Paranoicy są niezmiernie logiczni, tylko chorzy umysłowo. Logika to jeszcze nie mądrość.

    Sławomir Mrożek
  • znana.jako.ggigus 13.06.14, 14:55
    synonimy.
    Zreszta caly watek o niemowei nie ma sensu. Pomijam fakt, ze sie upierasz przy niemowie, a ja ci podalam definicje ze Slownika J. Polskiego.
    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • ach_dama_byc_z_kanady 14.06.14, 01:31
    znana.jako.ggigus napisała:

    gluchoniemy i nemowa to nie sa synonimy.
    Zreszta caly watek o niemowei nie ma sensu. Pomijam fakt, ze sie upierasz przy niemowie, a ja ci podalam definicje ze Slownika J. Polskiego.

    alez ja nie neguje co to jest "niemowa" , w zupelnosci zgadzam sie z definicja w SJP:
    niemowa
    1. «osoba pozbawiona zdolności mówienia»
    2. «osoba małomówna»

    SJP

    Tak samo nie neguje faktu iz gluchoniemy a niemowa to nie to samo,
    z tym ze o ile niemowa moze slyszec,
    to absolutnie gluchoniemy moze byc - czasem jest - niemowa smile

    jak widzisz wiec, od poczatku sie z toba zgadzam!

    natomiast musze ci wytknac Ggigus ze ty uparcie odmawiasz zauwazenia dwoch faktow,
    iz pomijajac wszelkie dywagacje to pierwsze -w jaki sposob niemowa poza mowieniem
    moze mowic,

    mowa I
    1. «wypowiadanie słów w celu porozumienia się z innymi ludźmi»
    2. «sposób mówienia, wymawiania»
    3. «zasób słów i reguł gramatycznych używanych do porozumiewania się»
    4. «dłuższa wypowiedź skierowana do licznego zgromadzenia»
    5. «dźwięki wydawane przez zwierzęta»
    6. «znaki, sygnały, gesty itp. służące porozumiewaniu się bez słów»

    drugie, rownie uparcie odmawiasz zauwazenia ze sposob w jaki sformulowalas swoja
    pierwsza wypowiedz - a to juz po raz drugi tlumacze - ma zuplenie inny sens niz ten,
    jaki zamierzalas przekazac:
    bo kogoś, kto nie mówi mówi, nie można nauczyć dzień dobry

    zastanow sie nad trescia tego co napisalas smile

    ale masz racje, starczy juz tyle gadania o niemowie smile

    Minnie

    --
    Paranoicy są niezmiernie logiczni, tylko chorzy umysłowo. Logika to jeszcze nie mądrość.

    Sławomir Mrożek
  • annthonka 07.06.14, 15:14
    Terapeutka jak najbardziej miała prawo zwrócić uwagę. Po pierwsze ze względów bezpieczeństwa Twojego dziecka, a po drugie ze względu na dobro następnego dziecka, które w tym czasie przebywało na terapii. Twoja dokazująca córka mogła przeszkadzać kolejnemu pacjentowi w zajęciach - jako matka dziecka nadpobudliwego zapewne sama wiesz, jak trudno skupić jego uwagę i jak łatwo je rozproszyć.

    Rozumiem, że zostajesz chwilę z córką po zajęciach, bo lubi się bawić w kąciku zabaw, ale tym razem się nie bawiła tylko ganiała po korytarzu, więc bardziej celowe byłoby zabranie jej na plac zabaw. Korytarz w placówce edukacyjnej nie jest miejscem do szaleństw. Wiadomo, że wymagania wobec dzieci z nadpobudliwością psychoruchową są trochę inne niż w stosunku do dzieci bez tej przypadłości, ale to nie znaczy, że nie należy im wpajać pewnych zasad. Mówię to jako matka dziecka z ADHD.

    Oczywiście nie ma wątpliwości co do tego, że terapeutka powinna zwrócić uwagę w grzeczny sposób, ale po przeczytaniu Twoich wypowiedzi mam wrażenie, że jesteś trochę przewrażliwiona i roszczeniowa.
  • pluton232 13.06.14, 00:18
    Dla mnie sprawa jest prosta.
    Byłaś po zajęciach. Powinnaś iść do domu. I nic więcej. Rozrywki dla dziecka szukaj poza miejscem terapii. Szanuj innych. Przepraszam, ale mam wrażenie, że uważasz, ze twoje dziecko może więcej. Tak mogą też myśleć inni rodzice. Oni też się mylą.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka