Dodaj do ulubionych

Wino do wspólnej kolacji

30.06.14, 11:13
Kilkukrotnie zdarzyło nam się pójść do znajomych na kolację, za każdym razem przynosiliśmy wino, takie jakie lubią czyli czerwone wytrawne. I nigdy nasze wino nie zostało otwarte. Zawsze dziękują i odkładają na bok, po czym do kolacji podają własne wino. Jeśli w ciągu wieczoru otwierana jest druga butelka, to też jest ich wino. I tak się zastanawiam z czego to wynika. Wydawało mi się, że nawet jeśli w 100% nie trafiamy w ich gust, to jednak wypadałoby to nasze wino otworzyć, tym bardziej, że nie kupujemy podłego sikacza, a zaczynam czuć, że właśnie to dają nam do zrozumienia.

Co mówi na ten temat SV?
Obserwuj wątek
    • kornel-1 Re: Wino do wspólnej kolacji 30.06.14, 11:26
      sajolina napisała:

      > I tak się zastanawiam z czego to wynika. Wydawało mi się, że nawe
      > t jeśli w 100% nie trafiamy w ich gust, to jednak wypadałoby to nasze wino otwo
      > rzyć, tym bardziej, że nie kupujemy podłego sikacza, a zaczynam czuć, że właśni
      > e to dają nam do zrozumienia.


      Podejdź na luzie. Prawdopodobnie gospodarze rozumują tak:

      "stać nas na wino, goście nie muszą się składać na imprę".

      Prawdopodobnie podadzą Wasze wino innym gościom wink


      > Co mówi na ten temat SV?

      Już było na ten temat, porównaj.

      Kornel
      --
      "Kornel: moje podróże" Ostatnie: "Cypr 2013"
        • aqua48 Re: Wino do wspólnej kolacji 30.06.14, 15:40
          zlosliwapannamigotka napisał(a):

          > zgodnie z SV jesli gosc przynosi jedzenie i picie to ogromnym nietaktem jest od
          > kladanie takiego prezentu na bok, nalezy postawic na stole!

          Nieprawda, jeśli gość przynosi alkohol lub jedzenie nie pasujące do zaplanowanych i podawanych potraw to gospodarze nie mają żadnego obowiązku otwierania go i stawiania na stole.
          • akle2 Re: Wino do wspólnej kolacji 29.07.14, 14:29
            Ale to nie jest kolacja u prezydenta czy Queen Elizabeth, że coś pasuje lub nie pasuje do etykiety, więc powinni otworzyć. Po mojemu to ci gospodarze po prostu o tym nie wiedzą, więc następnym razem goście mogą sami zaproponować "a może spróbujemy to nasze"
    • mocno.zdziwiona Re: Wino do wspólnej kolacji 30.06.14, 12:17
      Myślę, że nie wynika to ze złych intencji. Może mają upatrzone konkretne wino do podawanego dania i stąd trzymanie się własnych zapasów. Na drugi raz przynieś czekoladki albo ciasteczka własnego wypieku, zobaczysz czy reakcja będzie podobna.
        • majaa Re: Wino do wspólnej kolacji 30.06.14, 13:02
          Jeśli nie robicie wcześniej jakichś wspólnych ustaleń co do kolacyjnego menu, to gospodarze sami dopasowują odpowiednie trunki, i słusznie. Wasze wino jest pewnie traktowane w tych okolicznościach po prostu jako prezent dla nich (a nie dodatek do kolacji). A ciasto, jako Wasz miły wkład do kolacyjnego spotkania, podawane jest na stół.
          • sajolina Re: Wino do wspólnej kolacji 30.06.14, 13:09
            Przy czym gospodarze podali do kolacji dwa czerwone wytrawne wina, czyli takie jakie my przynieśliśmy. Ustaleń co do menu nie było, natomiast wiedzieli, że przyniesiemy wino i ciasto, bo ich o tym uprzedziłam. Dla mnie trochę dziwne jest traktowanie wina jako prezentu, jeżeli wino nie jest zapakowane jak prezent.
            • kornel-1 Re: Wino do wspólnej kolacji 30.06.14, 13:16
              O złośliwe zachowanie możesz ich posądzić przynosząc następnym razem nie podobne a identyczne markowo i rocznikowo wino i sprawdzając, która butelka będzie otwarta. Nie zapomnij wyskrobać paznokciem znaczka na etykiecie.

              Kornel
              --
              "Ach_dama_byc_z_kanady - moderatorka forum Savoir vivre"
                • kornel-1 Re: Wino do wspólnej kolacji 30.06.14, 14:05
                  sajolina napisała:

                  > Heh, jakbym wiedziała jakie wino podadzą następnym razem, to może bym się pokus
                  > iła o skrobanie. Ale nie wiem.


                  Jeśli moje podejrzenia o podawaniu gościom wina przyniesionego przez poprzednich gości są prawdziwe, to możesz konsekwentnie przynosić - do znudzenia - to samo wino. W końcu trafisz na swoją butelkę na stole. Satysfakcja gwarantowana.

                  Kornel
                  --
                  "Ach_dama_byc_z_kanady - moderatorka forum Savoir vivre"
                  • aqua48 Re: Wino do wspólnej kolacji 30.06.14, 14:17
                    kornel-1 napisał:

                    > Jeśli moje podejrzenia o podawaniu gościom wina przyniesionego przez poprzedni
                    > ch gości są prawdziwe, to możesz konsekwentnie przynosić - do znudzenia - to sa
                    > mo wino. W końcu trafisz na swoją butelkę na stole. Satysfakcja gwarantowana.


                    Dwa czerwone wina nie równają się innym dwóm czerwonym winom. Pomijając kraj produkcji. Nie ten smak, kolor, rocznik, i już nie pasuje do tego konkretnego dania. Gospodarze podają to, które im pasuje do menu, nie maja obowiązku podawać otrzymanego.
                    Podejrzyj jakie stoi na stole i przynieś następnym razem IDENTYCZNE. albo po prostu przed wizytą zapytajcie jakie wino przynieść.
                    • kornel-1 Re: Wino do wspólnej kolacji 30.06.14, 15:21
                      aqua48 napisała:

                      > kornel-1 napisał:
                      >
                      > > Jeśli moje podejrzenia o podawaniu gościom wina przyniesionego przez pop
                      > rzedni
                      > > ch gości są prawdziwe, to możesz konsekwentnie przynosić - do znudzenia -
                      > to sa
                      > > mo wino. W końcu trafisz na swoją butelkę na stole. Satysfakcja gwarantow
                      > ana.
                      >
                      >
                      > Dwa czerwone wina nie równają się innym dwóm czerwonym winom. Pomijając kraj pr
                      > odukcji. Nie ten smak, kolor, rocznik, i już nie pasuje do tego konkretnego dan
                      > ia. Gospodarze podają to, które im pasuje do menu, nie maja obowiązku podawać o
                      > trzymanego.
                      > Podejrzyj jakie stoi na stole i przynieś następnym razem IDENTYCZNE. albo po pr
                      > ostu przed wizytą zapytajcie jakie wino przynieść.


                      Nie wiem dlaczego, ale tak zrobię przy najbliższej okazji.

                      wink Kornel
                      --
                      "Kornel: moje podróże" Ostatnie: "Cypr 2013"
                    • kornel-1 Re: Wino do wspólnej kolacji 30.06.14, 15:19
                      sajolina napisała:

                      > Ale to jeszcze musiałabym pamiętać, jakie wina ja kupowałam.....

                      Jest szansa, że gospodarze, rewizytując - po lekkiej sugestii z Twojej strony - zrewanżują się organizerem z wytwornym piórem.

                      Kornel
                      --
                      "Kornel: moje podróże" Ostatnie: "Cypr 2013"
                        • kornel-1 Re: Wino do wspólnej kolacji 06.07.14, 13:00
                          sajolina napisała:

                          > e tam, niech lepiej zwrócą mi moje wina.....

                          Tak na marginesie..
                          "Wydaje się więc, iż najsensowniejszą filozofią doboru win do potraw winno być stwierdzenie, iż:
                          NAJLEPSZE POŁĄCZENIE JEST TAKIE, KTÓRE NAJLEPIEJ CI ODPOWIADA.
                          Podobnie jak to, iż najlepsze wino to jest takie wino, które Ci najlepiej smakuje."


                          Źródło

                          Kornel
                          --
                          "Ach_dama_byc_z_kanady - moderatorka forum Savoir vivre"
    • antychreza Re: Wino do wspólnej kolacji 30.06.14, 16:29
      Mam takich znajomych, którzy zawsze przynoszą wino, które nigdy nie pasuje do dania głównego (bo zawsze jest to białe półsłodkie wino reńskie). W takiej sytuacji kiedy zjemy i wypijemy to, które dobraliśmy, pytam czy do dalszej części (słodycze, drobne przekąski) wolą wino czy drinki (mój partner robi fantastyczne drinki). Zwykle staje na drinkach, a wino traktujemy jak prezent. Ostatnio zaprosiliśmy 9 osób, każda przyniosła wino, nie daliśmy rady otworzyć wszystkich butelek, więc wybraliśmy te pasujące do jedzenia.
    • annthonka Re: Wino do wspólnej kolacji 30.06.14, 17:47
      Może wino, które Wy przynosicie jest lepsze gatunkowo niż to, które podają gospodarze i dlatego oni chowają tę butelkę od Was, żeby ją sobie potem w zaciszu domowym wypić nie dzieląc się z Wami.

      Tak też czasami bywa.
    • znana.jako.ggigus spytaj dlaczego tak robia 30.06.14, 17:50
      to chyba najprostsze wyjscie.
      Ja tez kiedys bylam zdziwiona, ale mi wytlumaczyl znajomy. Takie wino noszone musi parenascie godzin sie odstac. Nie sadze, zeby byla rzeczywiscie jakas zauwazalna roznica smakowa, ale snobizm na wino sie rozprzestrzenia jak choroba zakaznasmile
      --
      ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
      • sajolina Re: spytaj dlaczego tak robia 30.06.14, 17:54
        Z ciekawości zgooglowałam temat i wyszło, że rzeczywiście wino powinno odpocząć, ale dotyczy to cyt: "win najlepszych, delikatnych i długo leżakowanych w jednym miejscu". Obawiam się, że to, które kupujemy niestety nie podpada jeszcze pod kategorię win najlepszych.

        A pytanie o powód, pewnie jest totalnie niezgodne z SV, bo podchodzi pod wyrażanie niezadowolenia pod adresem gospodarzy.
        • znana.jako.ggigus dlaczego pytanie ma byc niezgodne? 30.06.14, 18:07
          pytanie grzecznym tonem o rzeczy niezorumiale dla pytajacego nie jest sprzecznoscia z zasadami dobrego wychowania. Nigdzie i nigdy. To nie jest sztywny kodeks.
          Moze niektorzy ludzie rzeczywiscie czuja lepszy smak odstalego wina?
          Ja tez mam jakies swoje swiruy kulinarne, wiec nie bede sie wymadrzac.
          --
          ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
    • ebro888 co pamiętam 30.06.14, 17:58
      z czasów lektur wiktoriańskiej Anglii: gospodarz ma wręcz obowiązek wpierw poczęstować swym trunkiem. ( Być może w przepisie tym chodziło o to, że ręczy za jego jakość, ale to mój domysł).
    • triismegistos Re: Wino do wspólnej kolacji 30.06.14, 22:01
      Tak hurtowo.
      Co to w ogóle znaczy czerwone wytrawne? Merlot? Cabernet? Shiraz? One naprawdę się różnią i nie do wszystkich dań pasują wymiennie.
      Z tym oddychaniem to akurat prawda, aczkolwiek nigdy nie trzymałam długo otwartego wina. Godzina moim zdaniem wystarcza. Też myślałam, że to przesąd, do czasu aż nie kupiłam jakiegoś nietrafionego caberneta. Pierwszy kieliszek był cierpki i niesmaczny. Odstawiłam butelkę, po godzinie jednak nabrałam ochoty na kolejny kieliszek i okazało się, ze wino niespodzianie nabrało przyjemnej gładkości i ciekawego zapachu.
      Jestem pewna, ze prawdziwy winiarz wie o co chodzi i jest w stanie wytłumaczyć o co chodzi lepiej ode mnie.
      --
      Jak mówią starzy partyzanci: lepiej strzelić, przeładować i jeszcze raz strzelić, niż świecić latarką i pytać: "Kto tu jest?!"
    • engine8 Re: Wino do wspólnej kolacji 02.07.14, 03:32
      Nie wiem co mowi S-V ale ja robie dokladnie tak samo.
      Przygotwuajc kolacje przygotowuje odpwiednie wina - jesli chodzi o rodzaj i ilosc,
      Goscie jesli przynosza alkohol to jest to traktowane jako prezent dla gospodarzy i tego nie podajemy chyba ze jest to kolacja gdzie kazdy cos przynosi i zdarza sie ze ktos przyniesie potrawe i wino specjalnie dobrane do tego - zaznacza wiec ze tak jest i kiedy podajemy te potrawe to informujemy wszytkich o tym ze wina do tej potrawy jest "to i to"
      A tak to wino jedynie dyskretnie znaczymy aby nie oddac go dawcy - poniewaz czesto idac w gosci wybieramy wino z domowych zapasow...
    • claratrueba Re: Wino do wspólnej kolacji 02.07.14, 07:03
      Wino przyniesione na proszona kolację jest prezentem dla gospodarza a nie przyniesionym ze sobą wyszynkiem. Piszesz, że Ty czujesz, że dają Ci do zrozumienia, że Twoje wino jest niewłaściwe a dokładnie tak samo może poczuć się gospodarz, który, być może, bardzo się postarał by jego wino było możliwie idealne do przygotowanych potraw a goście tego nie doceniają.
      To są nieporozumienia typowe dla krajów, gdzie o winach niewiele się wie- określenie wina tylko jako "czerwone wytrawne" to tak jak "pies czarny duży"- bardzo mało mówi.
      Ja podaję wino gości jeśli rzeczywiście pasuje do potraw, jeśli nie- serdecznie dziękuję, chwaląc wybór (czasem nieszczerze bo nasz handel ma w ofercie często wina niezbyt dobre choć drogie np. wyjątkowo nieudane roczniki) i nie podaję. O czym moi goście wiedzą na ogół, tych niewiedzących pytam czy zechcą spróbować mojego (tu nazwa) czy wolą by otworzyć ich "bo może to wasze ulubione" przy czym chyba nikt nie wybrał opcji "otwórz nasze".
      Z dokładnie takim samym zachowaniem spotykam się u wielu ludzi, u których bywam. Szczególnie jeśli wino przyniesione przez gościa jest nieznane gospodarzowi czyli nie może ocenić czy będzie odpowiednie do przygotowanych potraw.
    • dar61 Wino do arcywykwintnej kolacji 04.07.14, 09:22
      Nie do końca znam ... rytuały alkoholowe, ale jedno zdanko - z filmu o pewnej mistrzyni kuchni [usługującej Pałacowi Elizejskiemu] zapamiętane - warte jest zacytowania:
      Posiłek ma swój początek, środek i koniec.
      Podkreśliłbym słowo posiłek.
      Może i do wykwintnej ... pijatyki takie motto - wg gospodarzy opisanych w wątku - pasuje?

      ***
      Czytając dalej wpisy idące głębiej w tajemną moszczu głąb, czuję się jak słoń w składzie butelek wina. Z chwilą pojawienia się zapisu 'kult wina', zaczynam myśleć o niewpisywaniu swego tu, zakrawającego na stronniczość, żeby nie powiedzieć o abnegacji, wpisu...
    • sl-14 Re: Wino do wspólnej kolacji 15.07.14, 18:17
      Szczerze mówiąc nie wiedziałam, że istnieje obowiązek otwierania przyniesionego wina. A jeśli ktoś przyniesie whisky? A jeśli ja lubię podarowane wino, a inne osoby już niekoniecznie? A jeśli wino jest różowe półsłodkie, a na obiad ciężkie mięsa? A jeśli po prostu mam swoje wina, którymi chce poczęstować znajomych?
      A jak to jest z czekoladkami? Też jest obowiązek otwarcia tego typu podarunku i poczęstowania gości?
      --
      "Będzie gorzej ponieważ wtedy było to imperium zła a obecnie jest imperium dobra. Z Imperium Dobra nikt nie wygra. Trzeba spier...!" by najstarszy_syn_ksiedza_biskupa
      • aka10 Re: Wino do wspólnej kolacji 15.07.14, 21:02
        sl-14 napisała:

        > Szczerze mówiąc nie wiedziałam, że istnieje obowiązek otwierania przyniesionego
        > wina. A jeśli ktoś przyniesie whisky? A jeśli ja lubię podarowane wino, a inne
        > osoby już niekoniecznie? A jeśli wino jest różowe półsłodkie, a na obiad ciężk
        > ie mięsa? A jeśli po prostu mam swoje wina, którymi chce poczęstować znajomych?
        > A jak to jest z czekoladkami? Też jest obowiązek otwarcia tego typu podarunku i
        > poczęstowania gości?

        Otoz to. Ja zawsze zabieram ze soba m.in wino idac do kogos na obiad i to wino nigdy nie zostaje przy mnie otwarte. Gospodarze maja bowiem starannie dobrane wina do przystawek i dania glownego plus cos do deseru.


        --
        Powered by Aka.Creative Marketing S.A.
        • sl-14 Re: Wino do wspólnej kolacji 19.07.14, 18:23
          Nawet nie wpadłabym na to, że można się boczyć o nieotwarte wino.smile
          --
          "Będzie gorzej ponieważ wtedy było to imperium zła a obecnie jest imperium dobra. Z Imperium Dobra nikt nie wygra. Trzeba spier...!" by najstarszy_syn_ksiedza_biskupa

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka