Dodaj do ulubionych

Czy "przysiadanie się" do stolika jest zgodne z sv

06.12.14, 14:49
Piszę "natchniony" poprzednim wątkiem o wspólnym obiedzie uczniów z pracownikami uczelni. Chciałem poruszyć problem, bardzo powszechny w naszej uczelnianej stołówce, "przysiadania" się wykładowców do stolików, przy których jedzą obiad studenci. Czy jest to zgodne z sv? Jeszcze pół biedy, jakby spytali, ale najczęściej tylko informują - "usiądę koło pana" czy coś w tym stylu. Dodam, że studenci nigdy nie zajmują miejsca obok wykładowców, szanując ich przestrzeń. Ostatnio na przykład dosiadło się do mnie dwóch profesorów, którzy w mojej obecności głośno rozmawiali o jakichś grantach, itp. Miałem wrażenie, że im przeszkadzam, w każdym razie zostawiłem prawie nietkniętą zupę i zmyłem się stamtąd. Kiedyś z kolei przysiadł się do mnie doktor, u którego miałem straszne przeprawy z zaliczeniem (i nie tylko ja). Najchętniej bym im zakazał wstępu na stołówkę studencką, ale wiem, że prawnie jest to niemożliwe smile Żarty żartami, ale jak sv zapatruje się na "przysiadanie się" obcych osób do zajętych już stolików? Czy nie powinno się poczekać, aż stolik się zwolni?
Obserwuj wątek
      • e-matka.polka Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jest zgodne 06.12.14, 17:41
        Nie wiem, jak jest na uczelni, w szkole do której chodzi moje dziecko nauczyciele mają wydzieloną część stołówki, i jakoś nie wyobrażam sobie, żeby nauczyciel przysiadł się do stolika, przy którym siedzi dziecko. A gdyby nawet nie było wydzielonej części, też sobie takiej sytuacji nie wyobrażam...
        • e-matka.polka Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jest zgodne 06.12.14, 17:52
          Dodam jeszcze, że podczas wycieczek (to apropo innego wątku), nauczyciele absolutnie nie jedli z uczniami. Natomiast czuwali obok, podczas gdy uczniowie jedli (żeby się dzieci nie pobiły, nie szturchnęły widelcem, nie rzucały jedzeniem, itp). W końcu byli wtedy w pracy. No i dziecko też niekoniecznie musi obserwować nauczyciela gdy ten je.
          • matylda1001 Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jes 06.12.14, 22:14
            e-matka.polka napisał(a):

            > Dodam jeszcze, że podczas wycieczek (to apropo innego wątku)<

            > czuwali obok, podczas gdy uczniowie jedli (żeby się dzieci nie pobiły, nie szturchnęły widelcem, nie rzucały jedzeniem, itp).<

            Sądzisz, ze dorosła młodzież z sąsiedniego wątku miałaby szturchać sie widelcem? ciekawe, doprawdy...
        • memphis90 Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jest zgodne 10.12.14, 19:36
          O ile dobrze pamiętam, to dosiadanie się do stolika akurat w stołówkach, WARS'ach i innych podobnych punktach zbiorowego żywienia, gdzie miejsc jest mało, a czas bardzo cenny jest jak najbardziej na miejscu. Niestosowne jest blokowanie całego stolika dla siebie, podczas gdy tłum ludzi czeka z talerzem zupy w ręku, bo przerwa kończy się za kilka minut. Co innego klasyczne restauracje, ale tu mówimy o barze, stołówce.
          --
          "chłop co nie bł w wojsku do dup...a Ale mój mąz był, co sobie chwali, nauczył się jeśc kaszanki, zmeinił sie na plus." by a.n.a0
    • matylda1001 Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jest zgodne 06.12.14, 15:17
      W miejscach takich jak stołówka studencka wypada jak najbardziej. Stołówka (każda) tym się różni od restauracji/kawiarni (gdzie poza sytuacjami wyjątkowymi nie wypada się dosiadać) że nie jest przeznaczona do biesiadowania, ale do szybkiego zjedzenia posiłku. Nie wypada natomiast podejśc do częściowo zajętego stołu i usiąść bez słowa. To "usiądę koło pana" to taka uproszczona forma pytania o przyzwolenie. Z góry wiadomo, że odmówić nie wypada. Inna sprawa, że w takim przypadkowym towarzystwie nie rozmawia się na tematy wprowadzające pozostałych w zakłopotanie.
      Karczma, na przykład... nie wiem czy przydrożnym karczmom bliżej do restauracji czy stołówki, ale sa w nich przeważnie długie stoły, ośmioosobowe, dziesięcioosobowe. To chyba nie byłoby dobrze, gdyby przy każdym stole siedziało 2-3 osoby, a inny nie mieliby gdzie usiąść.
    • elisanet Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jest zgodne 06.12.14, 15:32
      Na stołówce uczelnianej można się dosiadać, ale na zasadzie - student do studenta. Dosiadanie się wykładowcy do studenta - to jest już trochę krępujące. Tym bardziej, że stołówka studencka jest także dla studentów miejscem powtarzania materiału do kolokwium czy egzaminu. Też uważam, że wykładowcy powinni mieć tam zakaz wstępu smile
      • aldona_a Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jes 06.12.14, 21:34
        elisanet napisał(a):

        > Na stołówce uczelnianej można się dosiadać, ale na zasadzie - student do studen
        > ta. Dosiadanie się wykładowcy do studenta - to jest już trochę krępujące. Tym b
        > ardziej, że stołówka studencka jest także dla studentów miejscem powtarzania ma
        > teriału do kolokwium czy egzaminu. Też uważam, że wykładowcy powinni mieć tam z
        > akaz wstępu smile

        To jest przykład egoizmu i braku empatii. A może pomyślcie, drodzy studenci, że wykładowca to taki sam człowiek, jak wy. I będzie wam łatwiej zaakceptować, że jak i wy jesteście głodni pomiędzy wykładami, to on tym bardziej (prowadzenie wykładu to ciężka praca).
        • elisanet Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jes 07.12.14, 16:49
          aldona_a napisał(a):

          > To jest przykład egoizmu i braku empatii. A może pomyślcie, drodzy studenci, że
          > wykładowca to taki sam człowiek, jak wy. I będzie wam łatwiej zaakceptować, że
          > jak i wy jesteście głodni pomiędzy wykładami, to on tym bardziej (prowadzenie
          > wykładu to ciężka praca).

          Przykładem braku empatii jest przysiadanie się do stolika, przy którym siedzą studenci. A może pomyślcie, drodzy wykładowcy, że student nie ma ochoty jeść i pić w waszej obecności. I będzie wam łatwiej zaakceptować, że jak i wy jesteście głodni pomiędzy wykładami, to on tym bardziej (uczenie się do waszych wyśrubowanych wymagań na kolokwium, to też ciężka praca, o wiele cięższa niż klepanie od kilku lat tych samych slajdów...)
    • majaa Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jest zgodne 06.12.14, 17:28
      Na stołówkach studenckich czy pracowniczych obowiązują nieco inne zasady jak w restauracjach. Jeśli nie ma wolnego stolika, to jak najbardziej wypada podejść i spytać, czy można się dosiąść. Zręczniej oczywiście, jeśli dosiada się student do studenta i wykładowca do wykładowcy, ale nieraz nie ma wyboru ani czasu na oczekiwanie, aż zwolni się inne miejsce. Nie powinno się robić z tego problemu.
    • znana.jako.ggigus dlaczego przeszakdzać miałbyś w rozmowie o 06.12.14, 23:47
      grantach? Nie rozumiem.
      Bo z zaliczeniem to rozumiem. Takie rzeczy się olewa po paru latach dopiero.
      Tak to jest w miejscach publicznych, że nie zawsze jest miło, przyjemnie i fajnie. Nie pasuje Ci to? Jedz kanapki albo idź do knajpki.
      No chyba że uczelnia wydzieli strefy dla studentów i pracowników.
      --
      ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
    • agulha Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jest zgodne 07.12.14, 00:57
      Czy oni przysiadają się mimo tego, że są miejsca przy pustych stołach albo miejsca przy stołach, gdzie siedzą sami wykładowcy? Jeśli tak (o ile nie chodzi o przeoczenie), to dziwne.
      Ale jeżeli nie ma stołu wolnego ani stołu, przy którym nie siedzieliby studenci, to co mieliby robić wykładowcy? "Józek, pilnuj tego stolika, ten tu już chyba kończy, a ja obstawiam tamten, ta dziewczyna już zaczyna deser"? Czy może mieliby płacić za obiady, a zjadać je lub nie na zasadzie rosyjskiej ruletki?
      Jeśli wykładowca nie zdąży zjeść obiadu w wyznaczonej przerwie, to spóźni się na wykład, czyli przez to czas straci kilkanaście-kilkadziesiąt osób, czyż nie?
      • student_of_the_university Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jes 07.12.14, 08:39
        agulha napisała:
        > Czy oni przysiadają się mimo tego, że są miejsca przy pustych stołach albo miej
        > sca przy stołach, gdzie siedzą sami wykładowcy? Jeśli tak (o ile nie chodzi o p
        > rzeoczenie), to dziwne.

        Nie, oczywiście że nie. Chodzi o to, że stołówka studencka jest mała, a raczej jest za mało stołówek na kampusie. Kolejny problem, to taki, że nie ma miejsc, gdzie student mógłby spokojnie przysiąść z książką, pouczyć się, powtórzyć materiał - musimy to robić w stołówce, i często przy posiłku. Gdy przysiądą się wykładowcy, to koniec także z powtarzaniem materiału...

        > Ale jeżeli nie ma stołu wolnego ani stołu, przy którym nie siedzieliby studenci
        > , to co mieliby robić wykładowcy? "Józek, pilnuj tego stolika, ten tu już chyba
        > kończy, a ja obstawiam tamten, ta dziewczyna już zaczyna deser"? Czy może miel
        > iby płacić za obiady, a zjadać je lub nie na zasadzie rosyjskiej ruletki?

        Ja płacę dopiero wtedy, gdy znajdę i zajmę sobie miejsce. Proste.

        > Jeśli wykładowca nie zdąży zjeść obiadu w wyznaczonej przerwie, to spóźni się n
        > a wykład, czyli przez to czas straci kilkanaście-kilkadziesiąt osób, czyż nie?

        A dlaczego mieliby się spóźnić na wykład? Chyba że się ma większy szacunek do schabowego niż do studenta... Zresztą kto powiedział, że akurat na tej przerwie, kiedy stołówka jest zapchana na maksa, trzeba jeść obiad? I w ogóle - dlaczego ten obiad musi być na uczelni? Owszem, jak są wolne miejsca i czas. to ok. Ja też jak nie mam czasu, bo np. przerwa jest za krótka, nie ma miejsc na stołówce, jem w pośpiechu jakieś ciastko czy kanapkę i pędzę na wykład, a obiad wieczorem w domu. No już bez przesady.
        • minniemouse Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jes 07.12.14, 10:01
          Przesadzasz. co innego miec chorobliwa niesmialosc (ok 5% spoleczenstwa) , co innego gdy
          w normalnych warunkach na stolowce do studenta dosiada sie wykladowca chcacy tylko szybko cos zjesc.
          a tak btw gdzie maja jesc wykladowcy?
          nie pasuje ci z nim siedziec, nos ze soba iphone albo co i w razie niepozadanego towarzystwa jedz i ogladaj sobie filmiki na youtube/instagram/shomi/netfix/graj w tetris. cokolwiek.
          insza opcja - stoluj sie w restauracji (nie w barze).
          tam na pewno bez twojego zezwolenia nikt ci sie nie dosiadzie chocbys mial i 3 krzesla wolne..

          Minnie
          --
          Jedynym sposobem pozbycia się pokusy jest uleganie jej.
          Oscar Wilde
        • agulha Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jes 07.12.14, 10:45
          Nadal nie popieram. Studenci zalegają w miejscu przeznaczonym do spożywania posiłków i robią tam inne rzeczy (uczą się) i z tego powodu inne osoby mają nie mieć gdzie zjeść posiłku.
          Gdyby ktoś uczył się w kabinie wc, to byłby powód, żeby inna osoba musiała powstrzymywać potrzebę fizjologiczną?
          Czy stołówka jest zapchana tylko na jednej przerwie? Jeśli tak, to skąd masochizm studentów i wykładowców, żeby wtedy biec na obiad.
          Co do indywidualnych wyborów - kto je ciastko, kto nic nie je, kto chce obiad - pozostaw je samym zainteresowanym. Nie wiem, kto u Was przeciętnie spędza więcej czasu na uczelni - student czy wykładowca - ale wykładowca jest starszy albo dużo starszy, więc większe jest prawdopodobieństwo chorób przewlekłych, które mogą wymagać regularnego odżywiania. Poza tym student studiuje max. 5-6 lat (pomijam wiecznych studentów), a wykładowca, jak mu wcześniej władze uczelni albo studenci nie obrzydzą tego zajęcia, to często spędza w tej robocie 20, 30 lat.
          Dlaczego obiad musi być na uczelni - a macie inną niedrogą ofertę gastronomiczną w małej odległości od miejsca wykładów?
          Zamiast zagryzać się nawzajem, spróbujcie lepiej lobbować za zwiększeniem liczby stołówek lub bufetów w kampusie...
          • student_of_the_university Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jes 07.12.14, 15:25
            agulha napisała:

            > Nadal nie popieram. Studenci zalegają w miejscu przeznaczonym do spożywania pos
            > iłków i robią tam inne rzeczy (uczą się) i z tego powodu inne osoby mają nie mi
            > eć gdzie zjeść posiłku.

            Studenci nie mają miejsca, gdzie mogliby spokojnie się uczyć, dlatego chcąc nie chcąc robią to właśnie w stołówce. Problem był już zgłaszany do władz, ale nikt z tym nic nie zrobił.

            > Gdyby ktoś uczył się w kabinie wc, to byłby powód, żeby inna osoba musiała pows
            > trzymywać potrzebę fizjologiczną?

            Tutaj jednak mamy zupełnie inną sytuację.

            > Czy stołówka jest zapchana tylko na jednej przerwie? Jeśli tak, to skąd masochi
            > zm studentów i wykładowców, żeby wtedy biec na obiad.

            Kantyna jest zapchana na każdej przerwie i pomiędzy, pusto robi się dopiero po 16.00. Wtedy też szanowny profesor mógłby się tam udać, tzn. po wykładach.

            Nie wiem, kto u Was przeciętnie spędza więc
            > ej czasu na uczelni - student czy wykładowca - ale wykładowca jest starszy albo
            > dużo starszy, więc większe jest prawdopodobieństwo chorób przewlekłych, które
            > mogą wymagać regularnego odżywiania.

            Student nieraz spędza cały dzień na uczelni. Regularne odżywianie? Ok, niechże idzie sobie na ten obiad po południu, pomiędzy wykładami zawsze można zjeść ciastko lub kanapkę. Czy naprawdę musi ten obiad konsumować między 12.00 a 13.00? O to chodzi. Niech wykładowcy po prostu przeczekają czas największego oblężenia - mają swoje gabinety, student nie ma żadnego innego pomieszczenia do nauki.

            Poza tym student studiuje max. 5-6 lat (po
            > mijam wiecznych studentów), a wykładowca, jak mu wcześniej władze uczelni albo
            > studenci nie obrzydzą tego zajęcia, to często spędza w tej robocie 20, 30 lat.
            > Dlaczego obiad musi być na uczelni - a macie inną niedrogą ofertę gastronomiczn
            > ą w małej odległości od miejsca wykładów?

            Nie o to mi chodziło - miałem na myśli to, dlaczego obiad musi być na stołówce uczelnianej w "godzinach szczytu".

            > Zamiast zagryzać się nawzajem, spróbujcie lepiej lobbować za zwiększeniem liczb
            > y stołówek lub bufetów w kampusie...

            Lobbujemy... i co - i nic...
            • mika_p Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jes 07.12.14, 16:50
              > Studenci nie mają miejsca, gdzie mogliby spokojnie się uczyć, dlatego chcąc nie
              > chcąc robią to właśnie w stołówce.

              Studenci to czasem nie powinni przygotowywac się na zajęcia solidniej niż w trakcie przerwy obiadowej? W bibliotece, na przykład, w akademiku/mieszkaniu? W klimatycznej knajpce przy piwie, prowadząc dyskusję intelektualną ze współprzygotowującymi się?

              --
              http://img25.imageshack.us/img25/9809/errormr.jpg
                • zmeczona100 Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jes 09.12.14, 21:04
                  Nie zgłaszaliście problemu braku miejsca do nauki jm rektorowi/ dziekanowi?

                  PS A wiesz Ty, że poza Tobą i Twoimi kolegami studentami istnieją też inni na uczelni?

                  --
                  Rozwódka to wróg, bo dybie na każdego chłopa smile Wszak nie ma swojego- przypisanego do domku i kredytu smile /Mayenna/
                  • student_of_the_university Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jes 09.12.14, 21:33
                    zmeczona100 napisała:

                    > Nie zgłaszaliście problemu braku miejsca do nauki jm rektorowi/ dziekanowi?

                    Jasne, że zgłaszaliśmy i to nieraz. Obiecał pomyśleć... i na tym się skończyło...

                    > PS A wiesz Ty, że poza Tobą i Twoimi kolegami studentami istnieją też inni na u
                    > czelni?

                    Inni - czyli wykładowcy? Wiem, że istnieją, i właśnie o tym ten wątek smile
                    Ale, wykładowcy w przeciwieństwie do studentów mają swoje gabinety... mają gdzie pracować, odpocząc, itp. Studenci muszą się zadowolić tylko stołówką.
                    • zmeczona100 Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jes 09.12.14, 22:11

                      > Jasne, że zgłaszaliśmy i to nieraz. Obiecał pomyśleć... i na tym się skończyło.

                      Czyli wykładowcy źli, bo rektor obiecał i nic nie zrobił? Czy o co chodzi?


                      > Ale, wykładowcy w przeciwieństwie do studentów mają swoje gabinety... mają gdzi
                      > e pracować, odpocząc,

                      Masz na myśli takie miejsca?
                      forum.gazeta.pl/forum/w,10226,155594794,155594794,Czy_wypada_jesc_obiad_przy_biurku_w_pracy_.html
                      Że tak zapytam w kwestiach praktycznych: stołówkę uczelnianą mam w innym skrzydle budynku i na innym pietrze, a posiłki wydawane są na wielorazowych naczyniach. JAK mam przenieść na tacy obiad dwudaniowy do mojego gabinetu (którą dzielę z trójką innych pracowników) i GDZIE go mam skonsumować (mamy jedynie małe biurka, na których stoją komputery), no i KIEDY (bo do naszej czwórki jest pełno studentów- ma się rozumieć, że w przerwach między zajęciami)? Tylko nie pisz, że mam sobie zjeść później smile Bo mój żołądek nie różni się od studenckiego.

                      > Studenci muszą się zadowolić tylko stołówką.

                      Są jeszcze czytelnie, korytarze, schody, okoliczne bary, puby etc.

                      --
                      "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
                      • minniemouse DO Studenta-of -university 10.12.14, 05:17
                        a ja sie ciebie Studencie po raz kolejny pytam - gdzie ma sie stolowac wykladowca?
                        twoim zdaniem niesc talerz z zupa i drugim daniem do swojego gabinetu
                        (pol biedy jak ma do niego dwa kroki, gorzej gdy musi leciec na drugi koniec budynku)
                        czy moze ma zadzownic aby obsluga mu do gabinetu obiad przyniosla?

                        Minnie
                        --
                        Jedynym sposobem pozbycia się pokusy jest uleganie jej.
                        Oscar Wilde
                        • student_of_the_university Re: DO Studenta-of -university 10.12.14, 16:57
                          minniemouse napisała:

                          > a ja sie ciebie Studencie po raz kolejny pytam - gdzie ma sie stolowac wykladow
                          > ca?

                          W domu...? smile
                          A tak serio, to nie wiem. Być może to wykładowcy powinni naciskać na rektora, żeby zrobił im stołówkę. Prędzej oni coś u niego wydębią, niż studenci. Widocznie jednak nie ma to dla nich takiego znaczenia...
                          • minniemouse Re: DO Studenta-of -university 10.12.14, 22:52
                            student_of_the_university napisał(a):
                            A tak serio, to nie wiem. Być może to wykładowcy powinni naciskać na rektora, żeby zrobił im stołówkę. Prędzej oni coś u niego wydębią, niż studenci. Widocznie jednak nie ma to dla nich takiego znaczenia...

                            i ty tak uwazasz tylko dlatego bo stolowka nazywa sie "studencka"?

                            a moze ona tak nazywa sie tylko metaforycznie, a w rzeczywstosci to po prostu stolowka uczelniania,
                            i w niej ma prawo stolowac sie kazdy kto nalezy do uczelni - poczawszy od studenta skonczywszy na sprzataczach?

                            Bardzo prosze abys uczciwie (bez opuszczania niewygodnych informacji) skopiowal mi stosowne ustepy z regulaminu waszej stolowki ktore okreslaja KTO moze z niej korzystac.
                            jak trzeba, to nawet zapytaj wladz uczelni kto ma prawo korzystac ze stolowki studenckiej.


                            Minnie
                            --
                            Jedynym sposobem pozbycia się pokusy jest uleganie jej.
                            Oscar Wilde
                            • agulha Re: DO Studenta-of -university 10.12.14, 23:02
                              Już nie mówiąc o tym, że student podkreśla, że stołówka jest STUDENCKA (tylko dla studentów), ale jednocześnie nie zauważa, że napisane jest również STOŁÓWKA (a nie: sala do nauki, biblioteka, czytelnia, pokój do relaksacji).
                            • robeenek Re: DO Studenta-of -university 10.12.14, 23:02
                              minniemouse napisała:
                              > Bardzo prosze abys uczciwie (bez opuszczania niewygodnych informacji) sk
                              > opiowal mi stosowne ustepy z regulaminu waszej stolowki ktore okreslaja KTO moz
                              > e z niej korzystac.
                              > jak trzeba, to nawet zapytaj wladz uczelni kto ma prawo korzystac ze stolowki
                              > studenckiej.


                              No właśnie. Ten wątek czyta się z ogromnym zażenowaniem i szczerze podziwiam osoby, które wchodzą tu w dyskusję z założycielem wątku.
                                • robeenek Re: DO Studenta-of -university 11.12.14, 00:06
                                  student_of_the_university napisał(a):
                                  > Przepraszam, ja nie chciałem nikogo tu urazić. Po prostu zacząłem od tego, czy
                                  > wypada się dosiadać do stolika gdy ktoś je obiad, bo zawsze mi mówiono, że nie
                                  > wypada.


                                  Może i tak zacząłeś, ale w ciągu dalszym swoich wypowiedzi dałeś jasno do zrozumienia: Wykładowcy, won ze stołówki! Nasza ci ona, studencka!


                      • student_of_the_university Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jes 10.12.14, 16:54
                        zmeczona100 napisała:

                        > Czyli wykładowcy źli, bo rektor obiecał i nic nie zrobił? Czy o co chodzi?

                        Po prostu odpowiedziałem na Twoje pytanie, czy zgłaszaliśmy problem do dziekana / rektora.

                        > Masz na myśli takie miejsca?

                        Kanapkę - jak najbardziej można tam zjeść.

                        >Tylko nie pisz, że
                        > mam sobie zjeść później smile Bo mój żołądek nie różni się od studenckiego.

                        Tak, tak, "wszyscy mamy jednakowe żołądki" smile nie pamiętam tylko kto to powiedział...
                        Prawda jest taka, że studenci są młodzi i mniej odporni na głód - a głodny student, to zły student wink. Wiadomo, że nauka pochłania mnóstwo energii, cóż...
                        Tylko dlaczego na stołówce stoi jak byk "Stołówka STUDENCKA"?
                        I jeszcze: "zapraszamy wszystkich studentów", "karmimy głodnych studentów", "studencie u nas możesz zjeść i czuć się jak w domu", itp wszędzie takie hasła porozwieszali, sugerując, że jest to miejsce dla studentów, ani słowa o wykładowcach smile
                        Tak czy inaczej, mój promotor na przykład jakoś nigdy nie chodzi na tę stołówkę, mimo że siedzi na uczelni od rana do 16-17.00.



                        • zmeczona100 Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jes 10.12.14, 20:05
                          > Po prostu odpowiedziałem na Twoje pytanie, czy zgłaszaliśmy problem do dziekana
                          > / rektora.

                          To skoro go nie rozwiązał, to daj spokój wykładowcom- lepiej zwróc uwagę tym swoim kolegom, którzy stołówkę traktują jak czytelnię czy pokój do nauki.


                          >
                          > Kanapkę - jak najbardziej można tam zjeść.

                          Jest mowa o OBIEDZIE. Nie mów, że wykładowcy nie powinny jeść w trakcie przerwy w pracy obiadu- skoro chcą, tylko zadowalać się- całe swoje życie zawodowe- kanapkami w porze obiadowej, bo jaśnie student nie umie się zachować w obecności innych osób smile
                          Tak btw, Ty też możesz zjeść kanapkę- w końcu to jedynie 3 (5) lat z Twojego życia.


                          > Prawda jest taka, że studenci są młodzi i mniej odporni na głód - a głodny stud
                          > ent, to zły student wink.

                          Taaak? A wiesz Ty, czym grozi złość u wykładowcy? smile
                          Poza tym pierwsze słyszę, że młodzi są mnie odporni na głód. Im człowiek starszy, tym gorzej znosi każdą niewygodę czy niezaspokojoną podstawową potrzebę (ale na pewno nie przebije studenta z pępkozą, nie martw się wink )

                          > Wiadomo, że nauka pochłania mnóstwo energii, cóż...

                          Doprawdy?
                          Wykładowcy to perpetuum mobile.


                          > Tylko dlaczego na stołówce stoi jak byk "Stołówka STUDENCKA"?

                          U nas jest np. stołówka WYDZIAŁOWA smile
                          Trzeba rektorowi podpowiedzieć, aby ją odpowiednio oznakowano: studenci z innego wydziału- WON smile


                          > I jeszcze: "zapraszamy wszystkich studentów", "karmimy głodnych studentów", "st
                          > udencie u nas możesz zjeść i czuć się jak w domu", itp wszędzie takie hasła por
                          > ozwieszali, sugerując, że jest to miejsce dla studentów, ani słowa o wykładowca
                          > ch smile

                          Bo wykładowcy WIEDZĄ, a studentów trzeba przekonać, że jedzenie jest ważne smile
                          Tak a propo- zapraszają też do zalegania na stolikach nie w celach konsumpcyjnych?

                          > Tak czy inaczej, mój promotor na przykład jakoś nigdy nie chodzi na tę stołówkę
                          > , mimo że siedzi na uczelni od rana do 16-17.00.

                          Świat wykładowców nie kończy się na Twoim promotorze. Zaręczam.
                          --
                          Jest w przyrodzie taki typ człowieka, który się nie zmienia, choć przyjmuje rożne formy - w zależności od kierunku i siły wiat
                          • student_of_the_university Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jes 10.12.14, 20:32
                            zmeczona100 napisała:

                            > To skoro go nie rozwiązał, to daj spokój wykładowcom- lepiej zwróc uwagę tym sw
                            > oim kolegom, którzy stołówkę traktują jak czytelnię czy pokój do nauki.

                            Bardzo chętnie bym się pouczył w czytelni, ale u nas czytelnia jest tak mała, że nigdy nie ma tam miejsca. No i trzeba być cicho, nie ma jak przedyskutować materiału, pouczyć się w grupie itp.

                            > Jest mowa o OBIEDZIE. Nie mów, że wykładowcy nie powinny jeść w trakcie przerwy
                            > w pracy obiadu- skoro chcą, tylko zadowalać się- całe swoje życie zawodowe- ka
                            > napkami w porze obiadowej
                            > Tak btw, Ty też możesz zjeść kanapkę- w końcu to jedynie 3 (5) lat z Twojego ży
                            > cia

                            Nieraz mi się zdarza jeść kanapkę na uczelni, a obiad dopiero w domu... Ale zdarza mi się też tak, że przez cały dzień nic nie jem.

                            > Taaak? A wiesz Ty, czym grozi złość u wykładowcy? smile

                            Wiem, oj wiem. Ale dobry wykładowca nie powinien się złościć smile

                            > Poza tym pierwsze słyszę, że młodzi są mnie odporni na głód. Im człowiek starsz
                            > y, tym gorzej znosi każdą niewygodę czy niezaspokojoną podstawową potrzebę (ale
                            > na pewno nie przebije studenta z pępkozą, nie martw się wink )

                            Oj, zdziwiłabyś się. Mam kolegę z grupy, który jak nie zje czegoś w południe, to mu słabo. Podobnie koleżanka.
                            Kiedyś miałem natomiast zajęcia z profesorem (dojeżdżał z innej uczelni) w takim bloku wielogodzinnym. To było 8 godzin z jedną przerwą 45 minut na obiad. Dla niego to był czas, kiedy siedział w sali i odpowiadał na pytania studentów odnośnie prac zaliczeniowych - w sumie "wymienialiśmy się", idąc na obiad czy jedząc kanapki. I jakoś wytrzymał (nic nie jadł przez cały czas) big_grin

                            > Wykładowcy to perpetuum mobile.

                            Hę?

                            > U nas jest np. stołówka WYDZIAŁOWA smile

                            Czyli dla wydziału smile

                            > Bo wykładowcy WIEDZĄ, a studentów trzeba przekonać, że jedzenie jest ważne smile

                            Tu się nie zgodzę. To akurat STUDENCI wiedzą o wiele, wiele lepiej smile nie znasz mitu wiecznie głodnego studenta?

                            > Tak a propo- zapraszają też do zalegania na stolikach nie w celach konsumpcyjny
                            > ch?

                            Zawsze przy okazji jakąś kawkę czy herbatę można zamówić, więc nikt nie zabrania smile

                            > Świat wykładowców nie kończy się na Twoim promotorze. Zaręczam.

                            Pewnie nie, ale znam też inne przykłady.


                            • agulha Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jes 10.12.14, 20:41
                              Twój wtręt o koledze, któremu się słabo robiło, nie jest właściwym argumentem na poparcie Twojej tezy. Zarówno wśród osób młodych, jak i starszych mogą być osoby, które z przyczyn zdrowotnych muszą jeść regularnie. Przykład - cukrzyca. Jeżeli to typ I, to równie często występuje u młodych, jak i u starych, a jeżeli typ II, to w zasadzie wyłącznie u starszych.
                              Robienie sobie ze stołówki sali do nauki i do dyskusji i próba zaanektowania tego pomieszczenia dla siebie i uniemożliwienia innym KLIENTOM (bo za darmo chyba tych obiadów nie wydają?) skorzystania z usługi to już szczyt. W wagonach restauracyjnych Wars wiszą wywieszki wyraźnie objaśniające, że takie zachowanie jest zabronione (tam chodzi o wysiadywanie z laptopem nad jedną herbatą albo i bez, kiedy ludzie nie mają gdzie zjeść obiadu).
                              Ciebie nie obchodzi, kiedy wykładowca zje, a jego niekoniecznie musi obchodzić, że w weekend pracujesz, bo zarabiasz na wakacje, wieczorem miałeś imprezę i douczasz się mimochodem w przerwach między zajęciami. DOBRY student spędza te 3 lub 5 lat, kiedy społeczeństwo udziela mu różnych zniżek i ulg, na tym, żeby się dobrze wykształcić, a nie na łapu capu, aby zdać. Dyskutować w gronie studenckim można w mieszkaniu lub akademiku.
                            • zmeczona100 Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jes 10.12.14, 20:52
                              > Bardzo chętnie bym się pouczył w czytelni, ale u nas czytelnia jest tak mała, ż
                              > e nigdy nie ma tam miejsca. No i trzeba być cicho, nie ma jak przedyskutować ma
                              > teriału, pouczyć się w grupie itp.

                              To naprawdę nie ma znaczenia dla celu istnienia stołówki.

                              >
                              > Nieraz mi się zdarza jeść kanapkę na uczelni, a obiad dopiero w domu... Ale zda
                              > rza mi się też tak, że przez cały dzień nic nie jem.

                              Ludzie są różni, rozumiesz? Są np. tacy (vide: Twoi wykładowcy w Waszej stołówce STUDENCKIEJ), którzy dbają o zdrowie, a więc tym samym regularnie się odżywiają.


                              > Oj, zdziwiłabyś się. Mam kolegę z grupy, który jak nie zje czegoś w południe, t
                              > o mu słabo. Podobnie koleżanka.

                              To jednak nie dowodzi, że starsi lepiej znoszą obniżony poziom glukozy we krwi.

                              > Kiedyś miałem natomiast zajęcia z profesorem (dojeżdżał z innej uczelni) w taki
                              > m bloku wielogodzinnym. To było 8 godzin z jedną przerwą 45 minut na obiad. Dla
                              > niego to był czas, kiedy siedział w sali i odpowiadał na pytania studentów odn
                              > ośnie prac zaliczeniowych - w sumie "wymienialiśmy się", idąc na obiad czy jedz
                              > ąc kanapki. I jakoś wytrzymał (nic nie jadł przez cały czas) big_grin

                              Ale każdy jest inny. Nie ma szablonu.
                              Btw, wzrokiem zabijam każdego studenta, który zawraca mi gitarę w trakcie przerwy w bloku zajęciowym. Przerwa jest dla mnie; że przy okazji mają ją studenci, to całkiem inna sprawa.

                              >
                              > > Wykładowcy to perpetuum mobile.
                              >
                              > Hę?

                              Jak się wprawi w ruch w pierwszej minucie zajęć, to napędza się sam do ich końca. Znaczy- dowozu paliwa nie potrzebuje.

                              >

                              >
                              > Czyli dla wydziału smile

                              Nie. Taką ma nazwę. U Was jest Studencka, a u nas w sąsiednim kampusie jest uczelniana smile

                              >
                              >
                              > Tu się nie zgodzę. To akurat STUDENCI wiedzą o wiele, wiele lepiej smile nie znasz
                              > mitu wiecznie głodnego studenta?

                              Tylko potwierdzasz to, co piszę smile Człowiek nie jest głodny wtedy, gdy dba o to, aby głód go nie dopadł - czyli ma wiedzę, co robić :]

                              >

                              > Zawsze przy okazji jakąś kawkę czy herbatę można zamówić, więc nikt nie zabrani
                              > a smile

                              Ale i nie zaprasza? smile


                              > Pewnie nie, ale znam też inne przykłady.
                              >

                              Jednak one nie dowodzą niczego. Tak samo, jak ta dyskusja smile
                              No może poza tym, że nastąpił tragiczny upadek polskiego wykształcenia wyższego sad
                              --
                              "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
                              • student_of_the_university Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jes 10.12.14, 23:52
                                > Btw, wzrokiem za

                                Nie zrozumiałaś mnie. Mit wiecznie głodnego studenta oznacza, że ile by ten student nie zjadł, zawsze będzie głodny i zawsze chętny do jedzenia smile U wykładowców tak to nie działa - podobno smile

                                > No może poza tym, że nastąpił tragiczny upadek polskiego wykształcenia wyższego
                                > sad

                                Akurat studentem jestem w miarę dobrym.
                              • student_of_the_university Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jes 10.12.14, 23:52
                                > Btw, wzrokiem zabijam każdego studenta, który zawraca mi gitarę w trakcie przer
                                > wy w bloku zajęciowym. Przerwa jest dla mnie; że przy okazji mają ją studenci,
                                > to całkiem inna sprawa.

                                Przerwa jest też dla studentów. A kiedy studenci mają zjeść? Wiesz, że niektórzy wykładowcy nie pozwalają jeść podczas wykładu?

                                > > Tu się nie zgodzę. To akurat STUDENCI wiedzą o wiele, wiele lepiej smile nie
                                > znasz
                                > > mitu wiecznie głodnego studenta?
                                >
                                > Tylko potwierdzasz to, co piszę smile Człowiek nie jest głodny wtedy, gdy dba o to
                                > , aby głód go nie dopadł - czyli ma wiedzę, co robić :]

                                Nie zrozumiałaś mnie. Mit wiecznie głodnego studenta oznacza, że ile by ten student nie zjadł, zawsze będzie głodny i zawsze chętny do jedzenia smile U wykładowców tak to nie działa - podobno smile

                                > No może poza tym, że nastąpił tragiczny upadek polskiego wykształcenia wyższego
                                > sad

                                Akurat studentem jestem w miarę dobrym.
                                • zmeczona100 Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jes 12.12.14, 22:15
                                  student_of_the_university napisał(a):

                                  >
                                  > Przerwa jest też dla studentów. A kiedy studenci mają zjeść? Wiesz, że niektórz
                                  > y wykładowcy nie pozwalają jeść podczas wykładu?

                                  Nie pozwalają jeść podczas wykładu?? Niemożliwe! Skarga do rektora- i to już! Natychmiast!


                                  > Nie zrozumiałaś mnie. Mit wiecznie głodnego studenta oznacza, że ile by ten stu
                                  > dent nie zjadł, zawsze będzie głodny i zawsze chętny do jedzenia smile

                                  Zrozumiałam.
                                  Ale z twojego wywodu wynika wprost, że nie ma żadnego sensu, aby student JADŁ.

                                  U wykładowc
                                  > ów tak to nie działa - podobno smile

                                  Nie oceniaj innych przez własny pryzmat.

                                  >
                                  > > No może poza tym, że nastąpił tragiczny upadek polskiego wykształcenia wy
                                  > ższego
                                  > > sad
                                  >
                                  > Akurat studentem jestem w miarę dobrym.

                                  Wykształcenie to nie oceny czy nawet dyplom ukończenia uczelni.

                                  --
                                  "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
                                    • minniemouse Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jes 14.12.14, 02:51
                                      Summa summarum, jak dotad nie podales Studencie zadnych argumentow przeciwko
                                      dlaczego wykladowca mialby nie jesc w stolowce studenckiej. zadnych.

                                      sama nazwa "stolowka studencka" argumentem na 'przeciw' nie jest.

                                      Minnie
                                      --
                                      Jedynym sposobem pozbycia się pokusy jest uleganie jej.
                                      Oscar Wilde
                                      • elisanet Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jes 14.12.14, 07:57
                                        minniemouse napisała:

                                        > sama nazwa "stolowka studencka" argumentem na 'przeciw' nie jest.

                                        A to ciekawe. Gdyby student założył wątek, że na uczelni jest oddzielna stołówka dla wykładowców (wyraźnie oddzielona i oznakowana jako "stołówka dla pracowników"), do której poszedł z braku miejsca w części studenckiej i został stamtąd wyproszony, to by się podniosło larum że jak to tak, ma swoją "studencką", a zajmuje miejsce profesorom, którzy chcą spokoju, prywatności itp. Ale jak wykładowca poszedł do części studenckiej, to już problemu nie ma. Czyżby student to gorsza kategoria..?
                                    • zmeczona100 Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jes 14.12.14, 19:52
                                      student_of_the_university napisał(a):

                                      > zmeczona100 napisała:
                                      > > Ale z twojego wywodu wynika wprost, że nie ma żadnego sensu, aby student
                                      > JADŁ.
                                      >
                                      > Ma taki sens, że student bardziej potrzebuje posiłku niż wykładowca smile

                                      Nie, bo czy zje, czy nie, to i tak jest głodny.
                                      --
                                      Jest w przyrodzie taki typ człowieka, który się nie zmienia, choć przyjmuje rożne formy - w zależności od kierunku i siły wiat
                                        • robeenek Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jes 14.12.14, 21:05
                                          student_of_the_university napisał(a):
                                          > zmeczona100 napisała:
                                          > >
                                          > > Nie, bo czy zje, czy nie, to i tak jest głodny.
                                          >
                                          > Tak, ale jak nie zje, to zasłabnie, i nie będzie w stanie skorzystać z wykładu.
                                          > Wiem, że trudno to zrozumieć wykładowcy, ale tak jest smile


                                          big_grin big_grin big_grin A jak wykładowca zasłabnie, to z wykładu nici...
                                          Poziom absurdu na tym wątku osiąga rekordy na skalę światową...
                                          • student_of_the_university Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jes 14.12.14, 21:23
                                            > big_grin big_grin big_grin A jak wykładowca zasłabnie, to z wykładu nici...
                                            > Poziom absurdu na tym wątku osiąga rekordy na skalę światową...

                                            Wiesz, nie to miałem na myśli.
                                            A studenci, cóż, potrzebują dużo więcej energii głównie dlatego, że noce zarywają ucząc się do kolokwium / egzaminów. Nie wmówisz mi, że wykładowcy noce spędzają na przygotowywaniu się do zajęć ze studentami...
                                            • zmeczona100 Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jes 14.12.14, 21:27
                                              Wiesz co? Może jednak skorzystaj z tabeli zapotrzebowania energetycznego, wylicz je dla przeciętnego studenta i wykładowcy, i jak będziesz mieć już jakieś podstawy do konstruktywnej dyskusji, to daj znać.

                                              --
                                              "Tylko młode kobiety (z reguły) są jak frutti di mare, można je kształtować, pokazywać świat, być mentorem, mistrzem, mecenasem. Z dojrzałą kobietą jest to niezwykle trudne. Na dodatek kiedy zjawia się dziecko kobiecie zmienia się postrzeganie świata, jest już trudniej bawić się wspólnie życiem, a mistrz może runąć z pomnika przy lada okazji". Marcepanna
                                                • robeenek Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jes 14.12.14, 21:53
                                                  student_of_the_university napisał(a):
                                                  > Nie ma osobnych tabel, ale znalazłem mnóstwo artykułów o tym, jak powinien odży
                                                  > wiać się student, ani jednego o wykładowcach...


                                                  Co Ty powiesz, nie ma nic o wykładowcach? Tak samo pewnie o lekarzach, policjantach, prawnikach itd. W taki razie radzę rozejrzeć się za artykułami jak powinien odżywiać się dorosły i pracujący zawodowo człowiek.
                                                • zmeczona100 Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jes 14.12.14, 21:56
                                                  student_of_the_university napisał(a):

                                                  > Nie ma osobnych tabel,

                                                  No gotowca to raczej w sieci nie znajdziesz. A tabele po to, aby na ich podstawie WYLICZYĆ i porównać. Tyle, że to wymaga energii, no a skoro energię bierze się z pożywienia, które musiałbyś jutro nadrobić w STOŁÓWCE STUDENCKIEJ...

                                                  ale znalazłem mnóstwo artykułów o tym, jak powinien odży
                                                  > wiać się student, ani jednego o wykładowcach...

                                                  Bo pewnie szukałeś pod "pracownik techniczny do wyświetlania slajdów".

                                                  --
                                                  Nie jestem dziwna- jestem z edycji limitowanej.
                                            • robeenek Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jes 14.12.14, 21:48
                                              student_of_the_university napisał(a):
                                              > A studenci, cóż, potrzebują dużo więcej energii głównie dlatego, że noce zarywa
                                              > ją ucząc się do kolokwium / egzaminów. Nie wmówisz mi, że wykładowcy noce spędz
                                              > ają na przygotowywaniu się do zajęć ze studentami...


                                              big_grin Po pierwsze, jak nie przyswajają materiału na bieżąco, to zarywają te nocki. Coś za coś, albo systematyczna praca albo spinka w ostatniej chwili. Po drugie, prowadziłam zajęcia w szkole wyższej i na temat przesiedzenia nocki (no, może niecałej) na przygotowaniu zajęć lub sprawdzania prac pisemnych niejedno mogłabym napisać. I nie związane było to z moim brakiem dyscypliny w pracy.

                                              I jeszcze jedno do Twojej, szanowny studencie wiadomości. Mam taki metabolizm, że w dni wolne od pracy na śniadanie wystarcza mi kawka/herbatka i ewentualnie jakiś owoc. Uczucie głodu dopada mnie ok 11.00. Prowadząc zajęcia z rana, już po pierwszej godzinie umieram z głodu. No, ale ja nie siedzę sobie leniwie, i nie puszczam starych slajdów, jak to ktoś już zdaje się na tym wątku uznał za typowy sposób prowadzenia zajęć przez wykładowców.
                                        • zmeczona100 Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jes 14.12.14, 21:25
                                          student_of_the_university napisał(a):

                                          > Tak, ale jak nie zje, to zasłabnie, i nie będzie w stanie skorzystać z wykładu.

                                          Moment. Wróć do początku Twych dywagacji o wiecznie głodnym studencie. Nie ma tam nic, że student wiecznie głodny słabnie.
                                          No więc nie zasłabnie- będzie jedynie głodny.

                                          > Wiem, że trudno to zrozumieć wykładowcy, ale tak jest smile

                                          Nie ma w tym logiki. Gdyby student głodny mógł zasłabnąć, to nie byłby wiecznie głodny. Rozumiesz? Bo jak głodny, to od razu słabnie, a jak wiecznie głodny, to znaczy, że nie słabnie- bo stan taki trwa wiecznie.

                                          --
                                          Rozwódka to wróg, bo dybie na każdego chłopa smile Wszak nie ma swojego- przypisanego do domku i kredytu smile /Mayenna/
                                          • student_of_the_university Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jes 14.12.14, 21:38
                                            zmeczona100 napisała:
                                            > Nie ma w tym logiki. Gdyby student głodny mógł zasłabnąć, to nie byłby wiecznie
                                            > głodny. Rozumiesz? Bo jak głodny, to od razu słabnie, a jak wiecznie głodny, t
                                            > o znaczy, że nie słabnie- bo stan taki trwa wiecznie.

                                            Wiesz co, ten mit "głodnego studenta" to pewna metafora "biednego studenta" któremu brakuje na jedzenie, nie miałem na myśli, że fizycznie student nie jest w stanie zaspokoić głodu. Nawet by to było niemożliwe fizjologicznie, nie uważasz?
                                            • zmeczona100 Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jes 14.12.14, 21:50
                                              Metafora? Chyba się zapędziłeś smile

                                              Wymianę zdań z Tobą sprowadziłam do absurdu- bo Twoje żale są tak absurdalne, że inaczej "się nie da" smile

                                              Jeżeli nie jesteś trollem, to sytuacja jest tragiczna wprost...

                                              --
                                              Rozwódka to wróg, bo dybie na każdego chłopa smile Wszak nie ma swojego- przypisanego do domku i kredytu smile /Mayenna/
                                                • zmeczona100 Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jes 14.12.14, 21:59
                                                  Dylemat z cyklu "Restauracja Senatorska" smile

                                                  --
                                                  "Tylko młode kobiety (z reguły) są jak frutti di mare, można je kształtować, pokazywać świat, być mentorem, mistrzem, mecenasem. Z dojrzałą kobietą jest to niezwykle trudne. Na dodatek kiedy zjawia się dziecko kobiecie zmienia się postrzeganie świata, jest już trudniej bawić się wspólnie życiem, a mistrz może runąć z pomnika przy lada okazji". Marcepanna
                                                  • robeenek Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jes 14.12.14, 22:14
                                                    Rozumiem, że na Twojej uczelni nie istnieje coś takiego jak stołówka dla pracowników. Jeśli tak Ciebie oburza fakt, że jedyna na terenie uczelni stołówka, tak wnioskuję, nosi nazwę "studencka" a ci wstrętni wykładowcy i tak się tam szarogęszą (+ inni pracownicy uczelni i może nawet, o zgrozo, osoby postronne), koniecznie zgłoś ten fakt do Rektora i do osób prowadzących stołówkę. Pierwszy Ciebie wyśmieje najpewniej, ale może ci drudzy pójdą po rozum do głowy i zmienią nazwę na "uczelniana" coby studenci się już więcej nie bulwersowali.

                                                    A tak w ogóle, to dlaczego ignorujesz prośby Minnie o udostępnienie regulaminu tej stołówki, w znaczeniu kto jest uprawniony z niej korzystać?
                                                  • maria.francesca Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jes 15.12.14, 07:31
                                                    Robeenek, a u nas jest stołówka z wydzieloną częścią dla pracowników. Jest tam osobne wejście i na drzwiach stoi jak byk: stołówka dla wykładowców. A i tak zawsze tam pełno studentów, którym zabrakło miejsca w "ich" części. Jak myślisz, powinnam ich stamtąd wyganiać? smile
                                                  • robeenek Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jes 15.12.14, 17:25
                                                    maria.francesca napisała:
                                                    > Robeenek, a u nas jest stołówka z wydzieloną częścią dla pracowników. Jest tam
                                                    > osobne wejście i na drzwiach stoi jak byk: stołówka dla wykładowców. A i tak za
                                                    > wsze tam pełno studentów, którym zabrakło miejsca w "ich" części. Jak myślisz,
                                                    > powinnam ich stamtąd wyganiać? smile


                                                    Sądzę, że to raczej Student_of_the_university powinien odpowiedzieć na Twoje pytanie... wink Osobiście uważam, że jako jednostka szlachetna, dojrzała i inteligentna nie powinnaś wyganiać tych "wiecznie głodnych" studentów (a także niewyspanych z powodu kucia po nocach). Jeszcze by Ci zemdleli podczas wykładu. I co wtedy? Miałabyś na sumieniu.
                            • apodemus Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jes 10.12.14, 21:07
                              student_of_the_university napisał(a):

                              > Bardzo chętnie bym się pouczył w czytelni [...]
                              > No i trzeba być cicho

                              W zasadzie we wszystkich znanych mi czytelniach trzeba być cicho. Zaskoczony jestem, że dla _studenta_ jest to problem. Na pewno chciałbyś korzystać z gwarnej czytelni? Ja bym nie chciał, ale zawsze byłem dziwny...

                              --
                              Zielona Mysz - przyroda bez tajemnic!

                              Edukacja przyrodnicza
          • student_of_the_university Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jes 07.12.14, 18:37
            houstoni napisał(a):
            > student nie rozumie co to sv????

            Rozumie, rozumie. I właśnie dlatego drażni go "przysiadanie się" w stołówce.

            > masz problem zgłoś się do psychologa. Czytam co piszesz i... ręce opadają.

            Nie mam problemu generalnie, raz jeszcze podkreślam. Z ludźmi chętnie posiłek zjem, nie izoluję się. Po prostu inaczej reaguję przy wykładowcach... nie wiem, może nieśmiałość. Ale nie sądzę, żeby w tym względzie psycholog był konieczny.
            • minniemouse Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jes 09.12.14, 02:59
              Rozumiem ze masz problem ponad przecietna - nie zjesz przy wykladowcy.
              ale stolowka studencka to jest wlasciwie stolowka uczelniana , nieprawdaz?
              wiec i wykladowca ma prawo tam sie stolowac, nie tylko li i jedynie student?

              Minnie
              --
              Jedynym sposobem pozbycia się pokusy jest uleganie jej.
              Oscar Wilde
              • sweetmeli Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jes 09.12.14, 07:12
                Skąd ta wrogość wobec kadry akademickiej?
                W tym wątku studentom nie podoba się, że wykładowca je obiad na "ich" stołówce.
                W sąsiednim z kolei ktoś miał pretensje, że wykładowca jadł w swoim gabinecie, podczas gdy student przyszedł na konsultacje do innego wykładowcy dzielącego z nim pokój. Student sam przyznał, że ów pierwszy miał cały dzień zajęcia i jedną krótką przerwę, ale to i tak nie daje mu prawa do posiłku w obecności studenta.
                To ja się pytam, gdzie i kiedy ten wykładowca ma jeść? Może idźcie drodzy studenci do rektora, żeby zakazał wykładowcom spożywania posiłków na terenie kampusu. Albo zgłoście taki postulat na senacie.
              • elisanet Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jes 11.12.14, 08:33
                minniemouse napisała:

                > Rozumiem ze masz problem ponad przecietna - nie zjesz przy wykladowcy.
                > ale stolowka studencka to jest wlasciwie stolowka uczelniana , nieprawda
                > z?
                > wiec i wykladowca ma prawo tam sie stolowac, nie tylko li i jedynie student?

                Druga strona medalu jest taka, że może student niekoniecznie ma ochotę oglądać znad talerza kogoś, kto go oblał, robi problemy z zaliczeniem, itp.? To naprawdę jest średnio komfortowe.
                • houstoni Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jes 11.12.14, 14:35
                  Elisanet, pomyśl, czy to forum jest o sv, czy o tym, co ma ochotę oglądać student? Dla wyjaśnienia podpowiem, że to nie jest to samo.
                  Student ma się uczyć, a jeśli się za mało uczy i oblewa egzaminy, to niech czuje się niekomfortowo. Dojrzały człowiek odpowiada za swoje czyny.
                  Jak kiedyś w pracy dostanie upomnienie czy naganę, to będzie domagał się by dyrektor nie siadał koło niego???
                • minniemouse Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jes 12.12.14, 08:16
                  elisanet napisał(a):
                  Druga strona medalu jest taka, że może student niekoniecznie ma ochotę oglądać znad talerza kogoś, kto go oblał, robi problemy z zaliczeniem, itp.? To naprawdę jest średnio komfortowe.

                  Ja to rozumiem Elisanet ale na wszystko jest miejsce, pora, czas, okolicznosci itp.
                  w tym przypadku, po rozpatrzeniu sprawy niestety j.w. na niekorzysc studenta.

                  Stolowka jest dla wszystkich nalezacych do uczelni, nie wybitnie dla studentow.
                  gdyby tak bylo, gdyby byla wylacznie dla studentow i tylko za okazaniem karty studenckiej
                  mozna bylo sie tam stolowac to wtedy tak, mozna nie wpuscic wykladowcy, wyprosic go.
                  ale tak nie jest wiec student musi zapewnic sobie komfort spozywania posilku we wlasnym zakresie.

                  Nie musi zostawiac talerza z zupa.
                  np., grzecznie przeprosic "wlasnie przyszedl kolega, ide sie dosiac" - biale klamstwo w tym przypadku mozna wybaczyc. lub zabrac talerz z zupa i poprosic w okienku aby przelali w opakowanie na wynos, dali lyzke i zjesc spokojnie gdzies w kaciku.
                  lub zainwestowac w rower i stolowac sie w innej stolowce studenckiej zapewniajac sobie anonymity i tymze bezpieczenstwo od wykladowcow.
                  polskie odleglosci sa na szczescie niewielkie, w porownaniu do takich np kanadyjskich,
                  gdzie odlegosc z jednego kampusu na drugi moglaby smialo miec 55km.

                  Minnie
                  --
                  Jedynym sposobem pozbycia się pokusy jest uleganie jej.
                  Oscar Wilde
    • kora3 Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jest zgodne 07.12.14, 10:02
      Zasadniczo zgodnie z zasadami SV przysiadanie się do stolików gdziekolwiek nie jest niezgodne z nimi, ale obwarowane pewnymi warunkami.
      W restauracji np. gdy nie ma wolnych stolików, ale przy zajętych sa wolne miejsca kelner może zaproponować, ze zapyta gości przy danym stole, czy inni mogą się dosiąść. Powinien przyjąć odmowe bez komentarza. W sytuacji gdy obsługa nie "Zarządza" stolikami , np. w niektórych pizzeriach, można samemu zapytać i również przyjąć odmowę bez komentarza.
      Z drugiej strony obowiązuje zasada, że mniejsze towarzystwo nie powinno zajmować większego stolika, chyba, ze nie ma wyboru.
      Tyle zasad ogólnych, które podlegają jednak pewnym modyfikacjom z uwagi na miejsce i jego przeznaczenie.
      Sa miejsca, które służa przede wszystkim spotkaniom, na których można także cos zjeść - z reguły są to restauracje. Ludzie się tam spotykają nie tyle na posiłek, co w celach służbowych, albo towarzyskich i jedzenie odbywa się ze tak powiem przy okazji. W tej sytuacji przysiadanie się innych jest niekomfortowe dla już siedzących gości i należy unikać takich sytuacji. Podobnie w kawiarniach.

      Natomiast we stołówkach firmowych, studenckich, jadłodajniach na szlakach górskich i w schroniskach sytuacja jest inna. Tu głównym celem jest jedzenie i to na ogół szybkie. Stąd nie ma niczego złego w przysiadaniu się do innych, oczywiście po uzyskaniu ich aprobaty.
      Problem jednak jest, bo jak opisujesz - student nie podejmuje nawet próby dosiadania się do wykładowców, a ci z kolei nie pytają, tylko oznajmiają, ze sobie siądą.
      Nawet gdyby pytali najgrzeczniej "Czy nie będzie panu przeszkadzało, że się dosiądę na posiłek? niewiele to zmienia - albowiem nawet jeśli studentowi z dowolnej przyczyny przeszkadzałoby - przecież tego nie powie.

      --
      Korcia
      "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
        • kora3 Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jest zgodne 07.12.14, 15:40
          racja, ale zważ na to, że tego rodzaju pytanie na ogół jest retoryczne poza wyjątkami.
          Np. w pubie, czy kawiarni - siedzisz ze znajomymi, pojawia się ktoś znajomy i pyta: czy można? Nawet jeśli obecni nie mają ochoty z dowolnej przyczyny z nim siedzieć, to niezręcznie jest powiedzieć "Niestety, nie"
          --
          Korcia
          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
    • kora3 Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jest zgodne 07.12.14, 12:44
      Przecież gość napisał wyraźnie: wykładowcy nie ptają czy mogą się dosiąść, tylko oznajmiają, ze się dosiądą. Studenci nie dosiadają się do stolików, gdy jedzą tam wykładowcy, wiec ani nie pytają, ani nie oznajmiają - proste
      --
      Korcia
      "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
    • zmeczona100 Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jest zgodne 07.12.14, 17:10
      Mam nadzieję, że ktoś z władz uczelni zapozna się z Twoimi postami na tym forum i na innym i zareaguje. Zmiana nazwy miejsca ze stołówki studenckiej na stołówkę uczelnianą powinna pozwolić Ci na akceptację obecności wykładowców w tym miejscu. Ale to tak na początek. Jako kolejna, zasadnicza i najważniejsza zmiana, to wydzielenie przynajmniej połowy miejsca tyko dla pracowników uczelni- taka strefa wykładowcy smile To z kolei zapobiegłoby tak bardzo stresującemu Cię spożywaniu posiłków przy jednym stoliku ze swoim profesorem czy innym wykładowcą.

      Wtedy wszyscy powinni być zadowoleni- wykładowcy, że będą mogli swobodnie rozmawiać ze sobą na tematy zawodowe (granty...), no i studenci- bo będą mogli spokojnie przełykać posiłki.

      Może oprócz tego, że skoro studentów jest więcej, niż nauczycieli, to w nowej stołówce uczelnianej zrobi się znacznie mniej miejsca dla studentów- do spożycia posiłków i pouczenia się do zajęć.

      ... tylko wtedy nie przylatuj tu na forum i nie pomstuj smile Że ważniacy oddzielili się od plebsu, a Wy nawet nie macie warunków do spożycia posiłku na spokojnie. Że o poczytaniu przed zajęciami nie wspomnę :]

      Przysiadam się do studentów na naszej stołówce, oni przysiadają się do mnie; każdy robi swoje i idzie; rozmawia z tym, z kim się przysiada, albo nie rozmawia w ogóle, jak się sam dosiada. I nie widzę w tym żadnych wyzwań, problemów.
      Z tym, że moi studenci, tak mi się teraz wydaje, nie wychowywali się w puszczy, z dala od cywilizacji i kontaktów z innymi i w związku z tym umieją się odnaleźć w każdej sytuacji. Co wróży im dobrze na przyszłość.

      --
      "Tylko młode kobiety (z reguły) są jak frutti di mare, można je kształtować, pokazywać świat, być mentorem, mistrzem, mecenasem. Z dojrzałą kobietą jest to niezwykle trudne. Na dodatek kiedy zjawia się dziecko kobiecie zmienia się postrzeganie świata, jest już trudniej bawić się wspólnie życiem, a mistrz może runąć z pomnika przy lada okazji". Marcepanna
      • maria.francesca Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jes 07.12.14, 17:23
        zmeczona100 napisała:

        > Mam nadzieję, że ktoś z władz uczelni zapozna się z Twoimi postami na tym forum
        > i na innym i zareaguje.

        A w jaki sposób mógłby zareagować? smile

        > jscu. Ale to tak na początek. Jako kolejna, zasadnicza i najważniejsza zmiana,
        > to wydzielenie przynajmniej połowy miejsca tyko dla pracowników uczelni- taka s
        > trefa wykładowcy smile To z kolei zapobiegłoby tak bardzo stresującemu Cię spożywa
        > niu posiłków przy jednym stoliku ze swoim profesorem czy innym wykładowcą.

        U nas tak jest. Co ciekawe, część dla studentów bardzo szybko się zapełnia (wielu studentów faktycznie traktuje stołówkę jak czytelnię...), wtedy żacy zajmują miejsca w części dla wykładowców. I co? I żaden z tych okropnych wykładowców ich stamtąd nie wygania. Nieraz chciałam ja czy ktoś z moich kolegów, zjeść coś szybko pomiędzy wykładami, ale nie było miejsca - większość była zajęta przez studentów.
    • houstoni Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jest zgodne 10.12.14, 19:59
      Student czytam Twoje wpisy i nie podoba mi się ile w nich jest arogancji.
      Zdobywasz wyższe wykształcenie, masz być elitą, dawać przykład, a co przebija z Twoich postów?
      W tym wieku pora przestać się mazać. Skończysz studia, pójdziesz do pracy i założysz wątek "dyrektor przysiadł się do mojego stolika..."?
    • elisanet Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jest zgodne 14.12.14, 07:40
      A tak w ogóle, to państwo wykładowcy się nie krępujecie siadać przy studentach na stołówce..? A jak któryś was sfilmuje? smile

      Btw, moja ciotka jak była chora to piła takie małe gęste jogurciki (nie wiem dokładnie, co to było), i mówiła, że jeden taki zastępuje cały posiłek i jest bardzo sycący, ma pełen skład minerałów, witamin itp. I podobno piją to też ludzie którzy chcą przytyć albo nie mają czasu (np. w podróży) na zjedzenie posiłku. Może to by było jakieś wyjście dla wykładowców mających dużo zajęć?
      • robeenek Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jest zgodne 14.12.14, 08:44
        elisanet napisał(a):

        > A tak w ogóle, to państwo wykładowcy się nie krępujecie siadać przy studentach
        > na stołówce..? A jak któryś was sfilmuje? smile
        >
        > Btw, moja ciotka jak była chora to piła takie małe gęste jogurciki (nie wiem do
        > kładnie, co to było), i mówiła, że jeden taki zastępuje cały posiłek i jest bar
        > dzo sycący, ma pełen skład minerałów, witamin itp. I podobno piją to też ludzie
        > którzy chcą przytyć albo nie mają czasu (np. w podróży) na zjedzenie posiłku.
        > Może to by było jakieś wyjście dla wykładowców mających dużo zajęć?


        Już znacznie wcześniej pomyślałam, że ten wątek... hmm... sięgnął niewyobrażalnego dna (nie napiszę już czego), którego już nic nie przekroczy. Twoja wypowiedź Elisanet udowodniła, że jednak nie miałam racji.
      • houstoni Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jest zgodne 14.12.14, 12:40
        elisanet napisał(a):

        > A tak w ogóle, to państwo wykładowcy się nie krępujecie siadać przy studentach
        > na stołówce..? A jak któryś was sfilmuje? smile
        >
        > Btw, moja ciotka jak była chora to piła takie małe gęste jogurciki (nie wiem do
        > kładnie, co to było), i mówiła, że jeden taki zastępuje cały posiłek i jest bar
        > dzo sycący, ma pełen skład minerałów, witamin itp. I podobno piją to też ludzie
        > którzy chcą przytyć albo nie mają czasu (np. w podróży) na zjedzenie posiłku.
        > Może to by było jakieś wyjście dla wykładowców mających dużo zajęć?

        Słów mi zabrakło, jak to przeczytałam... nie, nawet nie będę tego komentować.
      • melomanka87 Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jest zgodne 14.12.14, 13:00
        Masz pewnie na myśli Nutridrink. Stosowany jako straszak w psychiatrykach na oddziałach zaburzeń odżywiania - "Jeśli nie zjesz obiadu, będziesz musiała wypić Nutridrink." Zalecany do stosowania jedynie pod nadzorem lekarza.

        A może od razu dajmy każdemu wykładowcy kroplówkę zawieszoną na wózeczku, z którym będzie wszędzie chodzić. Odpadnie problem jedzenia przy biurku, jedzenia w czasie swojej przerwy, jedzenia na stołówce, no, całego tego potwornego, urągającego zasadom savoir vivre jedzenia. Pan Krajski byłby wniebowzięty.
        • melinda.123 Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jest zgodne 14.12.14, 20:12
          melomanka87 napisał(a):
          > Masz pewnie na myśli Nutridrink. Stosowany jako straszak w psychiatrykach na od
          > działach zaburzeń odżywiania - "Jeśli nie zjesz obiadu, będziesz musiała wypić
          > Nutridrink." Zalecany do stosowania jedynie pod nadzorem lekarza

          Dobre z tą poradą smile A przecież jedzenie to przyjemność...
          A co do nutridrinka, trochę przesadzasz, niektóre są dobre (próbowałam), i wcale nie trzeba ich stosować od nadzorem lekarza. To tak na marginesie smile

          • melomanka87 Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jest zgodne 14.12.14, 20:37
            Może wprowadzili jakieś lepsze smaki albo w szpitalu mieli tylko te niedobre smile

            OK, doczytałam, że tylko niektóre rodzaje wymagają nadzoru lekarskiego, natomiast każdy jest nazwany "dietetycznym środkiem spożywczym specjalnego przeznaczenia medycznego". Mnie się specjalne przeznaczenie medyczne nie kojarzy z pracą na uczelni, no ale według niektórych tutaj wykładowca to jakiś zupełnie inny gatunek człowieka, z odmienną fizjologią, więc może i rzeczywiście pasuje...
        • maria.francesca Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jest zgodne 15.12.14, 07:28
          melomanka87 napisał(a):

          > A może od razu dajmy każdemu wykładowcy kroplówkę zawieszoną na wózeczku, z któ
          > rym będzie wszędzie chodzić. Odpadnie problem jedzenia przy biurku, jedzenia w
          > czasie swojej przerwy, jedzenia na stołówce, no, całego tego potwornego, urągaj
          > ącego zasadom savoir vivre jedzenia. Pan Krajski byłby wniebowzięty.

          Poczytałam kiedyś urywek z blogu tego pana, fakt że jest trochę odrealniony, ale dużo pisze o jedzeniu i zachowaniu się przy stole, więc chyba nawet on by nie wpadł na taki pomysł smile
    • profesor_na_uczelni Re: Czy "przysiadanie się" do stolika jest zgodne 18.12.14, 08:33
      To, że poziom wiedzy u studentów z roku na rok spada, zauważyłem już jakiś czas temu. Okazuje się, że wraz z nim spada też poziom kultury osobistej. Problem zaczyna się już w szkole (vide wątek: Przy jednym stole z pracownikami uczelni), poza tym dawniej nauczyciel miał autorytet, dziś nie może praktycznie nic, bo zaraz ma na karku roszczeniowych i przewrażliwionych rodziców (albo kosz na śmieci). Później idzie takie "pociecha" na studia, i ma problem z tym, żeby porozmawiać z pracownikiem naukowym jak z człowiekiem. Ale sami wykładowcy też nie są bez winy. Znam wielu takich którzy uważają studentów za niepotrzebny balast, jakiś gorszy gatunek człowieka, na którym można leczyć swoje kompleksy i traktować bez szacunku ("eee, wiesz, to tylko student"). Sam pamiętam pewnego profesora tak złośliwego (i dla studentów, i dla pracowników), że do dzisiejszego dnia nie wiem, czy potrafiłbym się odnaleźć z nim przy jednym stoliku smile
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka