Dodaj do ulubionych

ślubny savoir-vivre - co mówi na winietki?

17.12.14, 21:20
Podpowiedzcie mi co SV mówi w temacie winietek weselnych? Czy takie wyznaczanie miejsc gościom jest grzeczne czy nie? A jeśli jest wszystko w porządku to czy są jakieś zasady wg. których tychże gości wypadałoby usadzić?
Obserwuj wątek
    • aqua48 Re: ślubny savoir-vivre - co mówi na winietki? 17.12.14, 22:12
      Oczywiście, że wyznaczanie gościom miejsc jest grzeczne i właściwe. Należy to do gospodyni przyjęcia, (nie tylko weselnego) i ma na celu takie usadzenie gości, żeby nie nudzili się ze sobą i nie spędzili całego wieczoru na rozmowie tylko z własnym mężem czy żoną, ani broń boże wzajemnych kłótniach. Biorąc to pod uwagę można gości sadzać zgodnie z zainteresowaniami, wiekiem. Na przyjęciu weselnym można mieszać ze sobą przy jednym stole osoby z dwóch rodzin w celu lepszego poznania. można też sadzać ich osobno jeśli wiadomo, że się nie lubią, lub jest podejrzenie, że nie polubią się ze względu na odmienne wartości (ciocia wegetarianka i stryj myśliwy, lub chrzestna radiomaryjna i kuzyn wojujący ateista) i mogą powstać niepotrzebne konflikty.
      Z zasady niedaleko państwa młodych sadza się ich świadków z partnerami, chrzestnych, rodziców, dziadków. Można urządzić osobny stół "rodzinny", osobny stół "młodzieżowy" osobny składający się ze z przyjaciół z obu rodzin.
      Koło kobiety sadza się mężczyznę będącego jej partnerem, a koło niego następną kobietę i jej partnera tak, żeby była "przeplatanka" płci.
      Tak więc ułożenie stołu weselnego, to poważne zadanie i warte dobrego przemyślenia i dokładnego rozpisania kto gdzie, tak żeby nie pomylić się w dniu ślubu przy rozkładaniu na stołach wydrukowanych wizytówek.
      • matylda1001 Re: ślubny savoir-vivre - co mówi na winietki? 18.12.14, 00:00
        Moim zdaniem winietki na weselu to nienajlepszy pomysł. Sprawdzają się przede wszystkim tam, gdzie ludzie w ogóle się nie znają. Goście weselni to rodzina i znajomi dlatego powinno się dać im trochę swobody przy wyborze towarzystwa. Na pewno sobie poradzą bez pomocy gospodarzy. Poza tym przy weselnym stole zawsze są miejsca lepsze i gorsze, tego się nie uniknie. Potem moga być żale i pretensje. Ktoś musiał siędzieć tyłem do sali, a wuja Stacha to sznuja, posadzili go bliżej młodych. Po co to komu?
        --
        .
        naprawdę, na pewno, po prostu, wprost, zresztą, na razie.
        • vi_san Re: ślubny savoir-vivre - co mówi na winietki? 18.12.14, 10:10
          Matyldo, byłam na weselach i z winietkami i bez takowych, i powiem ci, że dużo lepsza "organizacja" była tam, gdzie winietki były. Owszem, dobre rozmieszczenie gości to ogromne przedsięwzięcie logistyczne wymagające zaangażowania obojga młodych. Ale... Dwie sytuacje z wesel bez winietek:
          a/. Siostra pana młodego ze swoim mężem pomiędzy ślubem a weselem pojechali do domu odwieźć koperty i kwiaty. Gdy dojechali na wesele - zostały już tylko dwa miejsca wolne, przy osobnych stolikach.
          b/. Chrzestna panny młodej "wylądowała" przy stoliku ze swoją kuzynką, z którą nie rozmawia od lat i nie ma zamiaru zacząć - przy stoliku przez całą imprezę panował nastrój stypy a nie wesela.
          Winietki "porządkują" gości na czas posiłku - potem, w trakcie zabawy i tak wiadomo, że każdy się przesiada i przysiada do innych, z którymi się dawno nie widział, a chce porozmawiać, czy też do nowo poznanych osób. Ja zdecydowanie wole winietki.

          --
          Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
          • matylda1001 Re: ślubny savoir-vivre - co mówi na winietki? 18.12.14, 13:30
            Też byłam i na takich z winietkami, i na takich bez. Dla mnie w zasadzie bez różnicy, ale raz sama o mało nie stałam się ofiarą takiej dbałości gospodarzy o mój komfort towarzyski wink Winietek na szczęście nie było. Wesele w rodzinie teściowej - zaproszeni teściowie i dzieci z przyległościami oraz para kuzynów - razem dziesięć osób (z tej strony). Wesele odbywało się w odległym mieście i siłą rzeczy z tą rodziną nawet teściowie nie mieli codziennych kontaktów. Między mną a jedną z pań, z naszego grona, od lat trwa konflikt. To znaczy nigdy nie doszło do otwartej wojny, ale wzajemnie, serdecznie się nie lubimy. Unikamy swojego towarzystwa dość skutecznie, a tam, gdzie musimy byc razem obie sie męczymy. Nasza część rodziny o tym wie, ale gospodarze wesela? nawet nie mogli się domyślać. Zajęliśmy z mężem miejsca przy jednym stole (z częścią rodziny) a tamta para przy innym (z drugą częścią rodziny) i było wspaniale. Jednak w trakcie wesela matka panny młodej wyraziła żal, że organizacja nawaliła, bo powinniśmy siedzieć blisko siebie, a nie rozproszeni po sali. Całe szczęście, że nie było winietek smile Winietki wprawdzie pozwalają uniknąć lekkiego zamieszania w chwili zasiadania za stołami, ale to tylko chwila a lepiej nie uszczęśliwiać gości na siłę.
            --
            .
            naprawdę, na pewno, po prostu, wprost, zresztą, na razie.
            • aqua48 Re: ślubny savoir-vivre - co mówi na winietki? 18.12.14, 13:47
              matylda1001 napisała:

              > Winietki wprawdzie pozwalają uniknąć lekkiego zamieszania w chwili zasia
              > dania za stołami, ale to tylko chwila a lepiej nie uszczęśliwiać gości na siłę.

              Opisujesz Matyldo sytuację która jest wynikiem zaniedbania gospodarzy. Wizytówek na stołach nie układa się BEZ uważnego przestudiowania rozmaitych wersji i wybrania najkorzystniejszego z towarzyskiego punktu widzenia. Sadzanie gości na zasadzie: po lewej my, po prawej oni nie ma nic wspólnego z dobrym urządzeniem stołów.
              Dawniej panie domu były specjalnie kształcone w sztuce usadzania gości. I robiły to zawsze, przy każdym przyjęciu, nawet takim bez wizytówek na stołach, wskazując dyskretnie dłonią, skinieniem głowy lub krotką ustną wskazówką gdzie kto ma usiąść, co powodowało utrzymanie dobrej atmosfery przy stole.
              Obecnie zapomina się, że jest to sztuka,i mało kto zna prawidłowe zasady jej stosowania, stosując ten zwyczaj jako przejaw snobizmu, nie wygody dla gospodarza i ułatwienia w konwersacji okołobiesiadnej.
              • matylda1001 Re: ślubny savoir-vivre - co mówi na winietki? 18.12.14, 14:40
                aqua48 napisała:

                > Opisujesz Matyldo sytuację która jest wynikiem zaniedbania gospodarzy<

                W moim przypadku to całe szczęście, że zaniedbali smile Zresztą nie wyobrażam sobie dogodzenia wszystkim gościom na dużym weselu. Powiedzmy pięćdziesiąt (lub nawet ponad) osób z jednej strony. Skąd można wiedzieć o wszystkich waśniach, niechęciach a chociażby chwilowych nieporozumieniach?

                >Dawniej panie domu były specjalnie kształcone w sztuce usadzania gości. I robiły to zawsze, przy każdym przyjęciu, nawet takim bez wizytówek na stołach<

                Moja babcia miała łatwiej, przy jej (rozłożonym) stole zasiadało ze 20 osób i nikt nikomu łokcia do zupy nie ładował wink Ja nie mam tak dużego stołu, ani tak dużej jadalni, a wszyscy moi goście (stały skład imieninowy, na przykład, bo świąteczny jest już inny, ale też stały) od lat mają swoje ulubione miejsca i zawsze tam siadają. Gdybym chciała zastosować winietki, to dogodziłabym gościom w 100% ale w przypadku wesela nie podjęłabym sie takiego zadania.


                --
                .
                naprawdę, na pewno, po prostu, wprost, zresztą, na razie.
            • vi_san Re: ślubny savoir-vivre - co mówi na winietki? 18.12.14, 20:36
              Nikt nie twierdzi, że dobre rozsadzenie gości jest proste. "Grzeczność nie jest nauką łatwą ani małą"... Widać moja rodzina jest bardziej "rozważna" bo jakoś przy weselach "winietkowych" ani razu nie doszło do gaf towarzyskich, czy usadzenia obok siebie osób skonfliktowanych... I nie dla tego, że rodzina zawsze super kochająca! Fakt, że to wymaga solidnego przemyślenia, a często i dyskretnego "dopytania" zainteresowanych, ale przy dobrych chęciach organizatorów - winietki pozwalają uniknąć bałaganu i starannie przemyślane - gwarantują miłą atmosferę przy stole.

              --
              Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
    • dar61 Ślubny s.-v. - co mówi na zamordyzm 17.12.14, 23:41
      To od dawien dawna jednak jest sztuka [nieźle streszczona tu obok - brawo!]. I nieźle opłacana!
      Zastanowiłbym się też na miejscu dawców takiego pomysłu, czy to nie będzie w gronie zaproszonych wielka rewolucja, zaskoczenie - jeśli to nowość. Może nie obejść się bez gaffy, jeśli się nie zna praktycznie wszystkich zapraszanych.
      Ale spróbować warto, ktoś musi być w tym dziele pierwszy [skonfigurowaniu i gaffowaniu]...
      • aqua48 Re: ślubny savoir-vivre - co mówi na winietki? 18.12.14, 13:02
        czesio77 napisał(a):

        > popieram winietki i nie praktykować mieszania rodziny pana młodego z pani młode
        > j bo to sie nie sprawdza

        Owszem, nie tylko sprawdza się bardzo dobrze, jeśli rodzina na poziomie, a współbiesiadnicy odpowiednio dobrani, ale i może być okazją do zawarcia serdeczniejszych znajomości.
        • kaga9 Re: ślubny savoir-vivre - co mówi na winietki? 18.12.14, 17:57
          Ja, usadzona pomiędzy obcymi, dam sobie radę, jako takie obycie mam, ale dobrze się bawić raczej nie będę. Chorobliwie nieśmiała nie jestem, ale w ogóle -tak. Bardzo bym nie chciała być stawiana w sytuacji "przymusowej" integracji z obcymi na weselu. Zaczynam podejrzewać, że sv jest dla wybitnych ekstrawertykówwink

          Raz byłam na weselu z winietkami, młodzi nie przemyśleli usadzenia młodych (a może właśnie postawili na integrację obcych, co okazało się nietrafionym pomysłem), co sprawia, że nie jestem entuzjastką tego wynalazku, choć na pewno mają zalety, które wymieniacie.
          • aqua48 Re: ślubny savoir-vivre - co mówi na winietki? 18.12.14, 21:35
            kaga9 napisała:

            > Ja, usadzona pomiędzy obcymi, dam sobie radę, jako takie obycie mam, ale dobrze
            > się bawić raczej nie będę.

            Dobry gospodarz weźmie pod uwagę i nieśmiałość gościa zapewniając mu choćby z jednej strony towarzystwo kogoś sympatycznego i dobrze znanego smile
          • vi_san Re: ślubny savoir-vivre - co mówi na winietki? 19.12.14, 09:58
            Ale to wina nieprzemyślanych decyzji gospodarzy a nie winietek! Wystarczyłoby, żeby np. przy sześcioosobowym stoliku razem z tobą dwoje bliskich ci kuzynów i trzy osoby "z drugiej rodziny" - miałabyś towarzystwo zaprzyjaźnione, a równocześnie możliwość poznania nowych osób. Dobre rozmieszczenie gości to trudna sztuka, wymagająca dobrej znajomości zaproszonych i logistyki na poziomie kampanii wojennej. Ale jeśli Młodzi dobrze przemyślą sprawę - wówczas jest możliwa zarówno dobra zabawa w znanym gronie dla osób mniej śmiałych, jak i integracja i poznawanie nowych dla osób bardziej przebojowych.
            --
            Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
            • minniemouse Re: ślubny savoir-vivre - co mówi na winietki? 19.12.14, 10:39
              jak jest duze przyjecie, na ktorym beda osoby wzjemnie sie nie znajace to zdecydowanie winietki.
              bylam na takim weselu, polowa to 'stara wiara' a polowa to znajomi pary mlodej,
              kompletnie nam nieznani.
              klebili sie w holu, zajmowali gdzieniegdzie kilka stolikow, podpierali sciany tu i tam,
              tak ze po wejsciu na sale nie mialam pojecia gdzie mamy usiasc.
              szczerze sie ucieszylam gdy zobaczylam ze jest wyraznie zaznaczone gdzie kto siedzi..
              zaraz tez podlecial umyslny i wskazal nam nas stolik, zreszta podprowadzil do niego.
              ale juz sama swiadomosc ze na talerzach sa bileciki z nazwiskami to byla wielka ulga.
              tak ze ja tez z tych za winietkami.

              Minnie
              --
              Jedynym sposobem pozbycia się pokusy jest uleganie jej.
              Oscar Wilde
            • kaga9 Re: ślubny savoir-vivre - co mówi na winietki? 19.12.14, 18:22
              vi_san napisała:

              > Ale to wina nieprzemyślanych decyzji gospodarzy a nie winietek!

              Tak, to prawda. Z drugiej strony -bardzo lubię siedzieć z brzegu i cenię sobie możliwość wybrania tego miejscawink

              Wystarczyłoby,
              > żeby np. przy sześcioosobowym stoliku razem z tobą dwoje bliskich ci kuzynów i
              > trzy osoby "z drugiej rodziny" - miałabyś towarzystwo zaprzyjaźnione, a równocz
              > eśnie możliwość poznania nowych osób.


              Nie byłam sama, stoły i relacje między gośćmi też inne, ale to oczywiście niuanse.

              Dobre rozmieszczenie gości to trudna sztu
              > ka, wymagająca dobrej znajomości zaproszonych i logistyki na poziomie kampanii
              > wojennej.


              Tego właśnie zabrakło. Czasami tak się składa, że pierwsze doświadczenie jest negatywne i kiepskie wrażenie trochę się za człowiekiem wlecze...
              • minniemouse Re: ślubny savoir-vivre - co mówi na winietki? 19.12.14, 22:54
                Gospodarze tak usadawiaja gosci jak im sie wydaje bedzie dla nich (gosci) najlepiej,
                ale nie jest konieczne tak wlasnie zasiasc. w dalszym ciagu mozna sie dyskretnie poprzesiadac
                jesli takie a nie inne ulozenie miejsc okazuje sie niepomyslne.

                Tak wiec, jesli komus cos bardzo nie pasuje a nie sprawi tym nikomu klopotu i sa chetni,
                to nie ma problemu aby popytac czy ktos nie ma nic przeciwko zamianie,
                lub moze nawet okazac sie ze sam poszukuje takich "zmiennych".

                Minnie
                --
                Jedynym sposobem pozbycia się pokusy jest uleganie jej.
                Oscar Wilde
                • vi_san Re: ślubny savoir-vivre - co mówi na winietki? 20.12.14, 14:47
                  Przecież fakt rozstawienia winietek nie oznacza przybicia gości gwoździami do siedziska, prawda? Nawet na weselach "winietkowych" - to raczej forma "uporządkowania" zajmowania miejsc podczas pierwszego posiłku, uniknięcia "wyścigu" do lepszych miejsc. Plus, jeśli jeśli rozkład winietek jest starannie przemyślany - zapewnienia dobrej zabawy. W trakcie zabawy goście przecież nie siedzą wyłącznie za stołami, a krążą, tańczą, rozmawiają z innymi, przysiadają się do "nieswoich" stolików... big_grin
                  Ja zdecydowanie popieram winietki, acz przyznaję, że dobre rozplanowanie ich rozmieszczenia to wyzwanie...

                  --
                  Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
                  • matylda1001 Re: ślubny savoir-vivre - co mówi na winietki? 21.12.14, 02:19
                    Można zamienić się, powiadacie... No, teoretycznie można, ale wypadałoby to jakoś wytłumaczyć tym, których towarzystwem wzgardziliśmy. To chyba niezbyt ładne zachowanie. Zresztą Państwo Młodzi zadali sobie tyle trudu, żeby nam dogodzić, a tu niewypał! A zamieszania przy zasiadaniu za stołami i tak się nie uniknie bo wszyscy biegają obok stołów i szukają swojego nazwiska na winietkach. Że bez winietek na początku jest wyścig do lepszych miejsc? No, jest, i co z tego? Jak ktoś nie zdąży, to usiądzie na gorszym, ale nie będzie miał żalu do gospodarzy za to, że to oni go na ty gorszym usadzili.
                    --
                    .
                    naprawdę, na pewno, po prostu, wprost, zresztą, na razie, dlaczego.
                    • kora3 Re: ślubny savoir-vivre - co mówi na winietki? 21.12.14, 02:29
                      No niby tak Minnie, ale popatrzmy na to z innej strony ...Idziesz na imprezę gdzie nikt poza młodą parą nie jest ci za dobrze znany. Winietek ni ma, polejesz na jakiejś miejsca i raz za razem słyszysz "Przepraszamy, zajęte", bo Nowakowie zajeli miejsce swoim przyjaciołom, a Kowalscy koledze z pracy z zoną i tak łazisz od stołu do stołu?
                      --
                      Korcia
                      "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
                    • vi_san Re: ślubny savoir-vivre - co mówi na winietki? 21.12.14, 11:33
                      Matyldo... Odnosząc się do końcówki Twojego wpisu: pewnie, niech ukochana babcia pana młodego siedzi na szarym końcu i nie widzi w sumie wnusia na tym weselu, bo obok młodych rozkokosiły się koleżanki młodych ze studiów... I niech się cieszy, że w ogóle ją zaproszono, tak? No, niestety, wśród zaproszonych gości są tacy, którym się "z wieku i urzędu" zaszczyt należy i tacy, którym mniej. I nie znaczy to w najmniejszym stopniu, że młodzi ich lekceważą czy traktują gorzej.
                      Zasadniczo [o ile, oczywiście, gospodarze przemyśleli rozsadzenie gości i nie umieścili cię obok kuzynki z którą się nie znosisz od lat] średnio inteligentna osoba o minimalnym wdrożeniu cywilizacyjnym jest w stanie zjeść obiad nawet w towarzystwie kompletnie obcych osób bez fochów i skrętu kiszek. Po posiłku zaś wystarczy z uśmiechem podziękować za towarzystwo i oddalić się na parkiet, ewentualnie przysiąść się do dawno nie widzianej cioci czy tam dziadka. I absolutnie nie ma obowiązku tłumaczenia się komukolwiek dlaczego, dokąd i w jakim celu się oddalamy.
                      --
                      Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
                      • kora3 Re: ślubny savoir-vivre - co mówi na winietki? 21.12.14, 11:51
                        No właśnie ...
                        Na wesele jest się zapraszanym z jakiegoś klucza i wg tego klucza "usadzanym" - wiec prawdopodobieństwo, ze się zostanie "usadzonym" obok kogoś, z kim jest się w konflikcie i to jest wiadome, jest niewielkie. Ale nawet jeśli, to chyba się te osoby nie pobiją? Przeciez nikt nie wymaga, żeby się siedziało kamieniem na przypisanym sobie miejscu...

                        Co do wspomnianej babci - jak już pisałam - różne sa w temacie usadzania starszyzny na weselu szkoły i tradycje.
                        --
                        Korcia
                        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
                      • matylda1001 Re: ślubny savoir-vivre - co mówi na winietki? 22.12.14, 02:11
                        vi_san napisała:

                        > pewnie, niech ukochana babcia pana młodego siedzi na szarym końcu i nie widzi w sumie wnusia na tym weselu, bo obok młodych rozkokosiły się koleżanki młodych ze studiów... <

                        "Co kraj, to obyczaj" Kora wspomniała, że na Śląsku babcie, dziadkowie, chrzestni i rodzice siedzą (najczęściej) przy stole Państwa Młodych. W takim razie babcia nie musi brać udziału w wyścigu do stołu. Z moich znowu obserwacji (głównie Mazowsze ale nie tylko) wynika, że babcie nie lubią "pchać się na afisz" i wolą siedzieć obok rodziców młodych, a ci z kolei siadają przy stole, przy którym siedzą goście z ich strony. W pobliżu młodej pary zasiadają ich młodzi znajomi, nienależący do rodziny, a także młodzi przedstawiciele obu rodzin.

                        > Po posiłku zaś wz uśmiechem podziękować za towarzystwo i oddalić się na parkiet, <

                        Z którego i tak należy wrócić na swoje miejsce przy stole.

                        >ewentualnie przysiąść się do dawno nie widzianej cioci czy tam dziadka<

                        No, nie bardzo. Można przysiąść się na chwilę jeśli sąsiedzi cioci/dziadka akurat odeszli od stołu. Można pogadać też nie przy stole, ale i tak trzeba wracać na swoje miejsce, bo to raz wyznaczone miejsce stanowi taka bazę wypadową na weselu. Jeśli gospodarze utrafili w towarzyski gust, to dobrze, a jeśli nie, to trzeba się mordować przez całą noc.

                        > I absolutnie nie ma obowiązku tłumaczenia się komukolwiek dlaczego, dokąd i w jakim celu się oddalamy.<

                        Nie oddalanie się miałam na myśli ale opuszczenie tego miejsca. Wcześniej napisałaś, że można się przesiąść, to chyba znaczy zamienić się (na stałe) miejscem z kimś, kto zechce zająć nasze. Myślę, że wtedy należałoby to jakoś wytłumaczyć ludziom, z których towarzystwa rezygnujemy.

                        Na weselu mojej córki była pewna, marudna kuzynka z mężem. Po weselu poskarżyła się do mnie na własnego męża, że fajtłapa zajął złe miejsca bo w przeciągu i ją zawiało (cokolwiek miałoby to znaczyć). Wprawdzie blisko miejsca, w którym siedzieli było wyjście z sali do holu, a z drugiej strony wejście dla kelnerów, ale restauracja była klimatyzowana i nie bardzo rozumiem skąd ten przeciąg. Winietek na szczęście nie było, więc mogła mieć żal tylko do tego nieszczęsnego męża. Zresztą gdyby były, to nie wiem, kogo miałabym "uszczęśliwić" jej towarzystwem. Nikt mi aż tak nie podpadł wink
                        Nie, żeby człowiek się nie wiem jak starał, to wszystkim nie dogodzi.

                        --
                        .
                        naprawdę, na pewno, po prostu, wprost, zresztą, na razie, dlaczego.
                        • kora3 Re: ślubny savoir-vivre - co mówi na winietki? 22.12.14, 02:30
                          Owszem Matti, jest taki zwyczaj, ja mu bynajmniej nie hołdowałam nawiasem mowiac na własnym weselu, bo bardziej podobała mi się opcja młoda para ze świadkami i resztą młodzieży smile
                          I to bynajmniej nie dlatego, żebym nie kochała swoich Rodziców i Dziadka, czy też okazywała im brak szacunku.

                          Co do zawiania....No właśnie - byłam ci ja nie tak dawno na imprezie w sali klimatyzowanej i miejsca były jak kto chciał zajmowane (nie było to wesele) - myśmy zajeli obok mojej przyjaciółki - obie byłyśmy po tej imprze solidnie przeziębione, a nie my jedne z tego stolikasad usytuowany był on bowiem niemal wprost pod "nadmuchem". Zatem to możliwe co marudna kuzynka prawiła.

                          Natomiast jeśli idzie o meritum smile Jasne, wszystkim nie dogodzisz, ale mnie mimo wszystko winietkowanie wydaje się bezpieczniejsze niż żywioł.
                          --
                          Korcia
                          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
                        • vi_san Re: ślubny savoir-vivre - co mówi na winietki? 22.12.14, 10:18
                          Matyldo - "jeszcze się taki nie urodził, co by każdemu dogodził".
                          Kolejno:
                          Ponieważ [jak sama piszesz] obyczaje są różne w różnych regionach - ustawienie winietek "rozjaśni sytuację", zwłaszcza, jeśli małżeństwo "mieszane" regionalnie. Nie czepiam się Babci i Dziadka. Chodzi mi ogólnie o "szacownych" gości, starsze osoby z rodziny. I nie chodzi koniecznie o usadowienie tychże przy młodej parze, ale zadbanie, by mięli miejsca wygodne, komfortowe. Zakładam, że rozumiesz pewną relatywność wypowiedzi i nie będziesz się czepiała, że "komfortowe" miejsca należą się wszystkim zaproszonym?
                          "trzeba wracać na swoje miejsce, bo to raz wyznaczone miejsce stanowi taka bazę wypadową na weselu" - no to moja rodzina jest nienormalna. Podczas jednego z wesel "winietkowych" właśnie "na stałe" przesiadłam się do stolika kuzyna, którego nie widziałam od lat, a zajmująca to miejsce kobieta z zadowoleniem przysiadła się, do swoich znajomych, przy których ulokowali mnie Młodzi. Na prawdę nie trzeba "się mordować". Pomijając już fakt, że jeśli ktoś nie jest osobą patologicznie nieśmiałą to taki "wspólny stolik" może być okazją do zawarcia nowych, miłych znajomości - znam nawet małżeństwo, które w ten sposób się poznało!
                          Nie ma najmniejszej potrzeby tłumaczyć czegokolwiek. Że nie wróciłaś do stolika? Może źle się poczułaś i postanowiłaś wrócić do domu? Może Młoda Pani poprosiła cię o pomoc w czymkolwiek? Albo o pilnowanie, żeby siedemnastoletni kuzyn się nie urżnął? Jak sobie wyobrażasz takie tłumaczenie? "Wybaczcie, że rezygnuję z waszego towarzystwa, ale mam potworne rozwolnienie i muszę zająć miejsce gdzieś bliżej toalety"? wink
                          Na marudną kuzynkę nie ma sposobu - powód do narzekań zawsze znajdzie, niezależnie od winietek lub ich braku. Jeśli nie na zawianie, to na za zimny/za gorący rosół, przesolone, niedosolone ziemniaki, za słodki/za mało słodki deser, za cichą/za głośną muzykę, nie właściwy rodzaj muzyki, nie takie towarzystwo przy stole, nie wiem co jeszcze, ja raczej optymistką jestem i nie umiem wymyślać, na co sobie można ponarzekać... big_grin

                          --
                          Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
    • rosemary84 Re: ślubny savoir-vivre - co mówi na winietki? 20.12.14, 14:15
      Moim zdaniem szczególnie przy większych weselach winietki to absolutna konieczność. Sama byłam na weselu w tym roku u siostry ciotecznej, znalismy więc z narzeczonym tylko niewielką część naszej rodziny, nikogo z osób w podobnym do naszego wieku. Po wejściu na salę- gonitwa za stoły za zajmowaniem miejsc, my z rodzicami, jak wymaga tego kultura, najpierw wznieśliśmy toast za państwa młodych, a dopiero później chcieliśmy zająć miejsca, przy czym okazało się, że większość jest juz zajęta. Tylko zupełnym przypadkiem złozyło się, że zostały dla nas 2 miejsca i to przy stole wśród znajomych młodej pary, dzięki czemu, po zapoznaniu się bawilismy się naprawdę dobrze, wolę nie mysleć jak wyglądałaby zabawa gdybyśmy wylądowali przy stole z nieznajomymi ciotkami 50+.
      I niestety świadkiem takiej gonitwy do miejsc, zamiast przywitania młodej pary byłam juz świadkiem niejednokrotnie, więc jesli chcesz uniknąć takiej sytuacji rozstawienie winietek jest bardzo wskazane i zdecydowanie zgodne z SV..
        • minniemouse Re: ślubny savoir-vivre - co mówi na winietki? 20.12.14, 23:34
          Przeliczylam glosy ktore jasno sie wypowiedzialy w watku na 'tak' lub 'nie' -
          i taki wynik:

          ~ tak - 6 glosow
          ~ nie - 2 glosy

          reszta, przepraszam, nie wypowiedziala sie dostatecznie dla mnie jasno abym mogla powiedziec czy to bylo 'tak' czy 'nie' ; )

          wiec chyba jednak - winietki smile

          Minnie

          --
          Jedynym sposobem pozbycia się pokusy jest uleganie jej.
          Oscar Wilde
          krakowskasucha.blox.pl/html
        • beata_ Re: ślubny savoir-vivre - co mówi na winietki? 26.12.14, 10:22
          aqua48 napisała:

          > rosemary84 napisała:
          >
          > >wolę nie mysleć jak wyglądałaby zabawa gdy
          > > byśmy wylądowali przy stole z nieznajomymi ciotkami 50+.
          >
          > Jako lubiąca się bawić nieznajoma ciotka 50+ gorąco protestuję przeciwko takiej
          > dyskryminacji!!!

          W 150% popieram!!!
          Nieznajoma i zabawowa ciotka 50+ smile



          --
          Nigdy...!
          • matylda1001 Re: ślubny savoir-vivre - co mówi na winietki? 27.12.14, 01:51
            beata_ napisała:

            > W 150% popieram!!!
            Nieznajoma i zabawowa ciotka 50+ smile<

            Hej, Cioteczki, spokojnie z tymi deklaracjami wink Mam w zanadrzu coś ku przestrodze smile Miałam ciotkę, rozrywkową, bardzo lubiła jeżdzić do sanatoriów. Miała już grubo po siedemdziesiątce, i zawsze prosiła o miejsce w pokoju z paniami "najwyżej koło czterdziestki" bo ona czuje się młodo i z rówieśnicami (starymi babami) się męczy. Razu pewnego poszli jej na rękę i dali do towarzystwa panią 30+. Po dwóch tygodniach do pani przyjechał narzeczony. W Ciechocinku to było, pełnia sezonu, wolnych miejsc brak. Pan był zmuszony waletować w łóżku narzeczonej. Ciocia się zgodziła, wszak była nowoczesna no i tylko o dwie noce chodziło. A po powrocie, jak nam o tym opowiadała, to stwierdziła z żalem: "Psiakrew!, żeby chociaż poczekali aż zasnę" smile
            --
            naprawdę, na pewno, po prostu, wprost, zresztą, na razie, dlaczego.
      • matylda1001 Re: ślubny savoir-vivre - co mówi na winietki? 21.12.14, 02:34
        rosemary84 napisała:

        > Tylko zupełnym przypadkiem złozyło się, że zostały dla nas 2 miejsca i to przy stole wśród znajomych młodej pary,<

        Może to wcale nie był przypadek? może te dwa miejsca były przeznaczone właśnie dla Was? Już dawno zauważyłam na weselach, że chociaż nie ma winietek, to przeważnie jest stół dla młodych gości, ten najbliżej młodej pary, i nikt starszy sie tam nie pcha. 50+ tez wolą bawić się w gronie osób zbliżonych wiekowo i towarzystwo młodzieżowe nie jest dla nich atrakcyjne.
        --
        .
        naprawdę, na pewno, po prostu, wprost, zresztą, na razie, dlaczego.
    • kora3 Re: ślubny savoir-vivre - co mówi na winietki? 21.12.14, 01:23
      W dzisiejszych czasach tzw. usadzanie gości przy stołach, czy to przez winietkowanie, czy to przez propozycje zajecia miejsca jest całkowicie postawione na głowie w stosunku do dawniejszych (np. przedwojennych zasad).
      Przede wszystkim te dawne zasady mówiły o tym, ze należy bezwglednie dbac o integracje gości i zachowanie hierarchii przy stole oraz organizację przyjęcia. Niedopuszczalna była zatem sytuacja, by gospodarze siedzieli obok siebie - gospodarze zawsze siadali po przeciwległych stronach stołu, by kontrolować sytuacje przy nim. Następnie "sadzano" gości według hierarchii - im ważniejszy gość, tym bliżej gospodarza, czy gospodyni. Obowiazywało naprzemienne płciowo "sadzanie" i starannie dbano o "mieszanie". Nie "usadzało się" męza obok zony (wyjątkiem od tej zasady było przyjęcie weselne w kontekście nowożeńców), brata obok siostry itd. Nie wolno było "rozdzielać" par narzeczonych. Naturalnie dbano tez o to, by obok, czy w pobliżu siebie nie "usadzać" osób skonfliktowanych, czy niedarzących się wzajemnie sympatią. Teraz te zasady odeszły do lamusa, ale jak widać mając o wiele trudniejsze zadanie niż obecnie jakos sobie z tym gospodarze radzili smile

      Dzis sprawa jest prosta i ...nie prosta. Teoretycznie przy małym przyjęciu weselnym moznaby isc na żywioł i niech każdy siada, gdzie chce. Ale widziałam już nawet na małych przyjęciach niezłe zamieszanie w takich sytuacjach. Uwazam, ze te winietki są jednak bezpieczniejsze, bo bez nich może dojść do opisanych tu już niezręcznych sytuacji.
      --
      Korcia
      "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
    • kaja_14 Re: ślubny savoir-vivre - co mówi na winietki? 23.12.14, 23:19
      Pięć lat temu byłam na ślubie mojej siostrzenicy (12 lat młodszej). Piękna sala w pięknym hotelu. Wszystko dech w piersiach zatykało. I winietki na stole.... No, pojechali. I owszem. Znalazłam winietkę ze swoim imieniem i nazwiskiem, po czym nogi pode mną się ugięły... Mój partner (dziś już mąż) stał pry krześle obok i mówi: to chyba moje miejsce, bo obok Ciebie. Spojrzałam i zobaczyłam.... Na winietce napisano: Pan Krzysztof.. Nie wiedzieliśmy jak się zachować, ale usiedliśmy na miejscach, bo innych wolnych już nie było wink
      Było głupio. W odpowiednim czasie potwierdziłam obecność na ślubie z osoba towarzyszącą, a tu winietka z "Pan Krzysztof". Mimo wszystko pozostawiłam bez komentarza.
      • minniemouse Re: ślubny savoir-vivre - co mówi na winietki? 25.12.14, 11:06
        kaja_14 napisała:
        I winietki na stole.... No, pojechali. I owszem. Znalazłam winietkę ze swoim imieniem i nazwiskiem, po czym nogi pode mną się ugięły... Mój partner (dziś już mąż) stał pry krześle obok i mówi: to chyba moje miejsce, bo obok Ciebie. Spojrzałam i zobaczyłam.... Na winietce napisano: Pan Krzysztof.. Nie wiedzieliśmy jak się zachować, ale usiedliśmy na miejscach, bo innych wolnych już nie było

        wyznam bardzo cichutko iz po tych "ugietychych nogach" spodziewalam sie co najmniej mrozacych krew w zylach opisow winietek typu 'skrycie pstrykanych a mocno erotycznych fotek z goscmi w roli glownej',
        albo rownie 'dowcipnych winietek-opisow w stylu "to stare, na rudo farbowane babsko" "ten oblesny lysy grubas w za ciasnym garniturze" ', lub przynajmniej " "Pani Jola Kowalska z jej gachem" " itp, itd
        a tu, eccchhhh, tylko pol nazwy zabraklo, eee..

        Niezbyt ladnie ze strony organizatorow, przyznaje, ale tez nic wielkiego.
        ot, organizatorska srednia gafa, i tyle.
        no ale moze jak ktos nie ma wiekszych zmartwien to rzeczywscie,
        moze mu sie od tego nogi i ugna ; )
        bo takie dzieci w Afryce, na przyklad, to im sie tez nogi, bywa, uginaja ale raczej z glodu,
        nie z powodu ich zmasakrowanego nazwiska na Caritasowej paczce z szynka wink

        Sadze tez, iz cale szczescie ze nie wiedzac jak sie zachowac z tej niewiedzy po prostu usiedliscie, (na zreszta swoich miejsach), bo tym samym niechcacy zachowaliscie sie prawidlowo smile
        nie byloby bowiem zbyt grzecznie narobic rabanu na weselu,
        robic klopot Pannie i Panu Mlodym, za tylko brakujace pol nazwiska - jesli juz koniecznie, to nalezalo zwrocic uwage PO weselu tym ktorzy owe winietki wypisywali.
        tak ze, jak mowia: nie ma tego zlego coby..... : )

        Na zakonczenie, ale nie najmniej wazne bynajmniej,
        - bardzo mi przykro ze was spotkala taka niemila gafa.
        z pewnoscia mozna to odczuc jako lekcewazenie, chociaz przypuszczam ze kartki po prostu wypisywal ktos niezbyt rozgarniety, lub bardzo juz zmeczony -a moze to byl pospiech, winietki juz trzeba bylo stawiac na stole a twojego zaproszenia z rsvp nie bylo pod reka,
        twoje dane dobrze pamietali ale (wtedy jeszcze) partnera niestety nie, imie tylko ?
        - i tak wyszlo niefortunnie,
        a ty niepotrzebnie wzielas to sobie do serca.

        I jeszcze, tak czy siak nie byla to wina samych winietek, tylko zaniedbania ze strony ludzi.
        Bo gdyby w twoim przypadku jakis tuman nie zaniedbal dopisac nazwiska Pana Krzysztofa,
        to przeciez gitara by dobrze grala, prawda?

        Minnie
        --
        Jedynym sposobem pozbycia się pokusy jest uleganie jej.
        Oscar Wilde
        krakowskasucha.blox.pl/html
        • kora3 Re: ślubny savoir-vivre - co mówi na winietki? 25.12.14, 19:50
          No wiesz Minnie, jeśli już się winiektuje (za czym, jak można tu doczytać - jestem) to wypada wystrzegać się gaf, a takową jest taka winietka. Jak, skoro czasem zaprasza się z os. tow. i nie ma pojęcia, kto nia dla tej czy owej osoby będzie? Prosto: kiedy ktoś potwierdza przybycie z os. tow, to jak najbardziej wypada zapytać kto nia będzie. Jeśli chodzi o znanego sobie partnera ciotki, którego nazwisko pewnie się słyszało, ale zapomniało, można po prostu dopytać: - Dziękujemy ciociu za potwierdzenie, cieszymy się, ze będziecie. A tak przy okazji, przepraszamy, ale jakoś nam w tym wszystkim umknęło nazwisko pana Krzysztofa. Może nam ciocia przypomnieć?
          --
          Korcia
          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
          • minniemouse Re: ślubny savoir-vivre - co mówi na winietki? 25.12.14, 23:34
            kora3 napisała:
            No wiesz Minnie, jeśli już się winiektuje (za czym, jak można tu doczytać - jestem) to wypada wystrzegać się gaf, a takową jest taka winietka.

            A czy ja napisalam ze nie ? smile

            M.

            --
            Jedynym sposobem pozbycia się pokusy jest uleganie jej.
            Oscar Wilde
            krakowskasucha.blox.pl/html
            • kaja_14 Re: ślubny savoir-vivre - co mówi na winietki? 26.12.14, 00:52

              kora3 napisała:
              No wiesz Minnie, jeśli już się winiektuje (za czym, jak można tu doczytać - jestem) to wypada wystrzegać się gaf, a takową jest taka winietka. Jak, skoro czasem zaprasza się z os. tow. i nie ma pojęcia, kto nia dla tej czy owej osoby będzie? Prosto: kiedy ktoś potwierdza przybycie z os. tow, to jak najbardziej wypada zapytać kto nia będzie. Jeśli chodzi o znanego sobie partnera ciotki, którego nazwisko pewnie się słyszało, ale zapomniało, można po prostu dopytać: - Dziękujemy ciociu za potwierdzenie, cieszymy się, ze będziecie. A tak przy okazji, przepraszamy, ale jakoś nam w tym wszystkim umknęło nazwisko pana Krzysztofa. Może nam ciocia przypomnieć?

              Dokładnie smile.
              • matylda1001 Re: ślubny savoir-vivre - co mówi na winietki? 26.12.14, 01:47
                Niestety, siostrzenica się nie spisała. Zwyczajnie (zamierzenie, czy nie) zlekceważyła swojego gościa. Nie dosyć, że Partnerowi zrobiło się przykro, to jeszcze Ty musiałaś wstydzić się za własną rodzinę, a na pewno zależało Ci, żeby w oczach przyszłego męża wypadli jak najlepiej. Podobną sytuację opisała tu kiedyś pani, która towarzyszyła partnerowi (stałemu od lat) na weselu u jego najbliższej rodziny. Mimo, że wszyscy w rodzinie partnera dobrze ją znali, to na winietce figurowała jako... osoba towarzysząca. Tak, jakby zupełnie nie przyjęli do wiadomości faktu, że wujek od lat pozostaje w stałym związku właśnie z nią. W Twoim przypadku przynajmniej było wskazanie na właściwego pana wink
                Jestem przeciwniczką winietek między innymi dlatego, że ludziska najczęściej nie potrafią ich stosować. Ludziom wydaje się, że z winietkami to będzie tak oryginalnie, "po pańsku", elegancko, a jak widać, winietki mogą przynieść więcej szkody niż pożytku.
                --
                .
                naprawdę, na pewno, po prostu, wprost, zresztą, na razie, dlaczego.
                • kaga9 Re: ślubny savoir-vivre - co mówi na winietki? 26.12.14, 02:13
                  matylda1001 napisała:
                  pani, która towarzyszyła partnerowi (stałemu od lat) na weselu u jego najbliższ
                  > ej rodziny. Mimo, że wszyscy w rodzinie partnera dobrze ją znali, to na winietc
                  > e figurowała jako... osoba towarzysząca

                  Wiesz, mój mąż dwa lata po ślubie dostał od podwładnego zaproszenie na wesele "z osobą towarzyszącą". Pan młody doskonale wiedział o stanie cywilnym przełożonego...wink Nawet zabawne to było.
                  • kora3 Re: ślubny savoir-vivre - co mówi na winietki? 26.12.14, 09:35
                    Jest to spory nietakt sad Jeśli zna się osobiście osobe, która ma z założenia towarzyszyć gościowi głownemu, to należy bezwzględnie wpisac ją z imienia i nazwiska - także wówczas, gdy jest ona nie żona, a np. dziewczyną, czy kolezanką tegoż. Jeśli się nie zna to osobie stanu wolnego wypada wpisac "os. tow.", choć jeśli idzie o osobę w stałym związku (bez względu na jego charakter) należałoby dopytać się o personalia "os. tow.". W przypadku małżeństwa nie znając imienia zony/meza wypada dowiedzieć się o nie, a jeśli nie uda się, to najbezpieczniej wpisac "z małżonkiem/małzonką" i finał.
                    Mój kolega często uczestniczący w oficjalnych imprezach chadza na nie z córką, dodam, ze zamężną (nosząca nazwisko po mezu). Często dostaje zaproszenia "wraz z córka Joanną" i jest ok
                    --
                    Korcia
                    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
                  • matylda1001 Re: ślubny savoir-vivre - co mówi na winietki? 27.12.14, 00:55
                    kaga9 napisała:

                    >> Wiesz, mój mąż dwa lata po ślubie dostał od podwładnego zaproszenie na wesele " z osobą towarzyszącą". Pan młody doskonale wiedział o stanie cywilnym przełożonego...wink Nawet zabawne to było. <

                    No cóż wink Pan Młody widocznie doszedł do wniosku, że dwa lata w związku małżeńskim to dużo i Twojemu mężowi należy się jakaś odmiana. Pewnie dlatego dał mu carte blanche w kwestii doboru towarzyszki smile
                    --
                    .
                    naprawdę, na pewno, po prostu, wprost, zresztą, na razie, dlaczego.
                • vi_san Re: ślubny savoir-vivre - co mówi na winietki? 26.12.14, 12:08
                  Skoro niektórzy nie potrafią posługiwać się nożem i widelcem, to może tez uznajmy za "ok" i eleganckie branie w palce kurzej nóżki i smakowite obgryzanie? To, że ktoś uważa, że "winietki to po pańsku" w związku z czym rozsypie na stole karteczki z imionami uczestników wesela i sądzi, że jest ok - nie znaczy, że wypełnił poprawnie funkcję gospodarza! Winietka jest narzędziem w rękach człowieka - ma ułatwić i uprzyjemnić gościom przyjęcie. Jeśli gospodarz traktuje ją jako pośledni element dekoracyjny - wówczas po prostu nie spełnia swojej roli a może być przyczyną konfliktów. Ale to nadal nie wina winietek, a niedbałości organizatorów...
                  --
                  Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
                  • minniemouse Re: ślubny savoir-vivre - co mówi na winietki? 26.12.14, 23:02
                    vi_san napisała:
                    Jeśli gospodarz traktuje ją jako pośledni element dekoracyjny - wówczas po prostu nie spełnia swojej roli a może być przyczyną konfliktów. Ale to nadal nie wina winietek, a niedbałości organizatorów.. .

                    No wlasnie, dobrze powiedziane Vi-san.
                    Dobre porownanie z tym nozem - widelcem i winietkami. tak wlasnie jest.
                    rownie dobrze mozna by zazadac aby ze stolow usunac sztucce bo nie wszyscy potrafia ulozyc je prawidlowo, w/g schematow SV.
                    ktos np. nie wie ze ostrze powinno byc kierowane w strone talerza, lyzka po prawej stronie,
                    ta lyzeczka nad talerzem a ten widelczyk przed lyzeczka a nie po. itd itp.
                    a skoro nie potrafia, to niech nie wykladaja...

                    Minnie


                    --
                    Jedynym sposobem pozbycia się pokusy jest uleganie jej.
                    Oscar Wilde
                    krakowskasucha.blox.pl/html
              • minniemouse Re: Kaju_14, Koro.. 26.12.14, 02:23
                .. powtarzam, przeciez ja sie zgadzam ze nalezalo zadbac o dowiedzenie sie jak nazywa sie osoba towarzyszaca - ile razy mam to jeszcze powtorzyc?
                na dowod, tutaj moj cytat:

                Na zakonczenie, ale nie najmniej wazne bynajmniej,
                - bardzo mi przykro ze was spotkala taka niemila gafa.
                z pewnoscia mozna to odczuc jako lekcewazenie, chociaz przypuszczam ze kartki po prostu wypisywal ktos niezbyt rozgarniety, lub bardzo juz zmeczony -a moze to byl pospiech, winietki juz trzeba bylo stawiac na stole a twojego zaproszenia z rsvp nie bylo pod reka,
                twoje dane dobrze pamietali ale (wtedy jeszcze) partnera niestety nie, imie tylko ?
                - i tak wyszlo niefortunnie,
                a ty niepotrzebnie wzielas to sobie do serca.


                moj watek byl przeciez o czyms innym - zwracalam uwage iz uzyte tutaj okreslenie "nogi sie pode mna ugiely" w stosunku do jakiejs glupiej weselnej winietki jest po prostu smieszne.

                Ludziom nogi uginaja sie pod wplywem naprawde okropnych wiadomosci, np czyjesc smierci,
                ruiny finansowej itp.
                na weselu pod kims sie nogi ugiely bo na kartce figurowal tylko "Pan Krzysztof"???
                no nie przesadzajmy.... smile


                druga kwestia ktora mnie zajela, to gotowosc z jaka Kaja i jej partner chcieli reagowac na owa nieszczesna winietke - juz zaraz na weselu, i prawdopodobnie tylko dzieki temu
                ze "byly to ostatnie dwa miejsca" obeszlo sie bez zamieszania.
                osobiscie uwazam iz robienie awantury na weselu za zle wypleniona winietke byloby wieksza gafa niz sama 'zla winietka'.

                I po raz trzeci powtarzam, podobnie jak wszyscy uwazam iz wypelnianie winietek to calkiem powazne zajecie, i jak najbardziej nalezalo zadbac o dokladne dane wszystkich gosci.

                Tlumaczac jakie byly potencjalne okolicznosci zaniedbania bynajmniej nie usprawiedliwiam gafy - wyjasniam tylko ze nie nalezalo brac tego do siebie osobiscie, z pewnoscia nie do tego stopnia aby "nogi sie ugiely (LOL)" i "nie wiedziec co robic".

                Taka gafa zasluguje co najwyzej na wzruszenie ramion i pomyslenie sobie w duchu
                ewentualnie zwierzenie sie szeptem partnerowi "co za buraki", i tyle.
                Jesli ktos jest szczegolnie oburzony takim bzdetem, to moze dochodzic zadoscuczynienia
                ale PO weselu.
                to mialam na mysli.

                Minnie
                --
                Jedynym sposobem pozbycia się pokusy jest uleganie jej.
                Oscar Wilde
                krakowskasucha.blox.pl/html
                • kora3 Minnie 26.12.14, 09:20
                  Rozumiem o co Ci idzie, faktycznie - robienie z tego tragedii jest/byłoby nie na miejscu (z czegokolwiek zresztą byłoby), ale sadziłam, ze rozmawiamy na poziomie ogólnym jakimś. Co wypada, a co nie - tu akurat w kwestii winietek. A wiec moim zdaniem NIE wypada dać takiej winietki i tyle. Jak się przed taką sytuacją "ratować" napisałam.
                  --
                  Korcia
                  "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
                  • minniemouse Re: Minnie 26.12.14, 09:32
                    kora3 napisała:
                    A wiec moim zdaniem NIE wypada dać takiej winietki i tyle.

                    ale moim tez NIE wypada, wiec nie rozumiem czemu powtarzasz to kolejny raz.

                    Minnie
                    --
                    Jedynym sposobem pozbycia się pokusy jest uleganie jej.
                    Oscar Wilde
                    krakowskasucha.blox.pl/html
                    • kora3 Re: Minnie 26.12.14, 09:39
                      Mam wrazenie Minnie, ze nie zgadzamy się w temacie rangi takiej gafy. Moim zdaniem to spo9ra wtopa, acz faktycznie, nie określiłabym jej osobiście na "ugiecie się nóg" pode mnąsmile . Ty natomiast jak zrozumiałam uznałaś to za gafeńkę - i stąd chyba rozbieżności.
                      Doskonale wiem, ze TY także uważasz iż tak nie wypada smile
                      --
                      Korcia
                      "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
                      • minniemouse Re: Minnie 26.12.14, 09:59
                        kora3 napisała:
                        Ty natomiast jak zrozumiałam uznałaś to za gafeńkę - i stąd chyba rozbieżności.

                        Nie Koro, rozbieznosci leza gdzie indziej -
                        nie uznalam tego za gafenke ogolnie, uznalam to z gafenke vis a vis uginajacych sie nog - juz nie wiem jak jasniej to wytlumaczyc.
                        Bo wybacz ale zeby komus na weselu nogi sie uginaly na widok "Pana Krzysztofa" to po prostu brzmi .... niepowaznie, mowiac delikatnie.

                        A sama gafa, jako taka - zeby nie bylo watpliwosci w ODERWANIU od tych nieszczesnych ugietych nog - zgadzam sie, wtopa spora.
                        i zeby nie wiem jak wyjasniac przyczyny kiedy, jak i dlaczego panu Krzysztofowi oderwano nazwisko, w sumie nie ma na to usprawiedliwienia. ktos mocno zamazal sprawe, i tyle..

                        Minnie



                        --
                        Jedynym sposobem pozbycia się pokusy jest uleganie jej.
                        Oscar Wilde
                        krakowskasucha.blox.pl/html
                        • kora3 Re: Minnie 26.12.14, 11:09
                          czyli pełna zgoda Minnie - gafa była - obie tak uważamy, a ze mnie ani Ciebie z nóg by nie ścieła - też prawda smile
                          --
                          Korcia
                          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
        • matylda1001 Re: ślubny savoir-vivre - co mówi na winietki? 26.12.14, 02:30
          minniemouse napisała:

          > Niezbyt ladnie ze strony organizatorow, przyznaje, ale tez nic wielkiego. <
          >no ale moze jak ktos nie ma wiekszych zmartwien ...<

          Niezbyt ładnie ale nic wielkiego...? Minnie, to bardzo poważny błąd. Nie dość, że zlekceważyli gościa i osobę z bliskiej rodziny, której towarzyszył, to jeszcze pokazali własny brak kultury. Autorka miała prawo do takiej reakcji. Czy powinna sie obrazić? Nie, bo obrażanie sie to też zachowanie niewłasciwe, ale to nie wyklucza jeszcze, żeby miała zdrowe podejście do tematu i potrafiła sytuację właściwie ocenić.

          >Sadze tez, iz cale szczescie ze nie wiedzac jak sie zachowac z tej niewiedzy po prostu usiedliscie, (na zreszta swoich miejsach), bo tym samym niechcacy zachowaliscie sie prawidlowo smile<

          Myslę, że nie niechcący, bo oboje wiedzieli, że to ich miejsca, ale że byli zaskoczeni tekstem na winietce, to pewne.

          > nie byloby bowiem zbyt grzecznie narobic rabanu na weselu, robic klopot Pannie i Panu Mlodym, za tylko brakujace pol nazwiska - jesli juz koniecznie, to nalezalo zwrocic uwage PO weselu tym ktorzy owe winietki wypisywali. <

          To nie kwestia brakującej połowy nazwiska (a właściwie całego) ale kwestia równego traktowania gości. Wszyscy mieli nazwiska, a ten pan nie. Gdyby gospodarze potraktowali winietki troche bardziej familijnie, to mogli napisać "ciocia Kaja", "wujek Zenek", "Józka żony brat rodziny" wtedy "pan Krzysztof" by pasował.
          Nie wiem też jakby miał wyglądać ten raban. Cudzych nietaktów nie komentuje się ani przed, ani po.

          > z pewnoscia mozna to odczuc jako lekcewazenie, chociaz przypuszczam ze kartki po prostu wypisywal ktos niezbyt rozgarniety, lub bardzo juz zmeczony -a moze to byl pospiech<

          Przed weselem zawsze jest i pośpiech i zmęczenie, a i niezbyt rozgarnięci też się trafiają. Dlatego lepiej darować sobie winietki.
          --
          .
          naprawdę, na pewno, po prostu, wprost, zresztą, na razie, dlaczego.
          • minniemouse Re: ślubny savoir-vivre - co mówi na winietki? 26.12.14, 09:43
            matylda1001 napisała:
            Niezbyt ładnie ale nic wielkiego...? Minnie, to bardzo poważny błąd.

            tak powazny ze pod toba tez by sie nogi ugiely ?

            ja rozpatruje powage bledu pod katem tych uginajacych sie nog, Matyldo.
            naprawde uwazasz ze niedodanie nazwiska usprawiedliwia tak dramatyczna reakcje?
            to moze i zemdlec nie zaszkodziloby, w koncu to taka powazna sprawa, brak nazwiska na winietce.... ??

            Myslę, że nie niechcący, bo oboje wiedzieli, że to ich miejsca, ale że byli zaskoczeni tekstem na winietce, to pewne.

            niechcacy, niechcacy, co autorka sama wyraznie napisala:
            Nie wiedzieliśmy jak się zachować, ale usiedliśmy na miejscach, bo innych wolnych już nie było

            usiedli, bo innych miejsc nie bylo - ale jak by byly to, mniemam, byloby zamieszanie o te winietki z brakujacym nazwiskiem.

            Minnie
            --
            Jedynym sposobem pozbycia się pokusy jest uleganie jej.
            Oscar Wilde
            krakowskasucha.blox.pl/html
            • matylda1001 Re: ślubny savoir-vivre - co mówi na winietki? 27.12.14, 01:30
              minniemouse napisała:

              >> tak powazny ze pod toba tez by sie nogi ugiely ?<

              Nie, ale też nie traktuję tego określenia dosłownie. Myślę, że miało symbolizować wielkie zaskoczenie i zażenowanie Kai zachowaniem Jej rodziny. Na tym gruncie to Ona czuła się wobec partnera kimś w rodzaju gospodyni, za Jej przyczyna tam sie znalazł. To Ona pośrednio naraziła go na tę przykrość. Tak ja bym się poczuła.

              >> ja rozpatruje powage bledu pod katem tych uginajacych sie nog, Matyldo. naprawde uwazasz ze niedodanie nazwiska usprawiedliwia tak dramatyczna reakcje? to moze i zemdlec nie zaszkodziloby, w koncu to taka powazna sprawa, brak nazwiska na winietce.... ??<

              Tak, Minnie, obiektywnie rzecz biorąc, brak nazwiska na winietce to bardzo poważna sprawa.
              Jak rozumiem te uginające się nogi, napisałam. A gdyby Kaja napisała np. "z wrażenia o mało nie zemdlałam" to też nalezałoby rozumiec dosłownie?

              >> niechcacy, niechcacy, co autorka sama wyraznie napisala: Nie wiedzieliśmy jak się zachować, ale usiedliśmy na miejscach, bo innych wolnych już nie było <

              Rozumiem, że zaskoczeni mogli mieć wątpliwości. W końcu na weselu mogło być jeszcze kilku innych panów Krzysztofów bez nazwisk, przecież nie można tego wykluczyć. No ale skoro obok miała siedzieć Kaja, to słusznie wydedukowali, że było to miejsce dla TEGO pana Krzysztofa.
              To, że usiedli na tych miejscach, bo innych wolnych już nie było, nie świadczy przecież o zamiarze wywołania awantury. Raczej o tym, ze zyskali pewność, że to miejsce dla partnera Kai.
              --
              .
              naprawdę, na pewno, po prostu, wprost, zresztą, na razie, dlaczego.
              • minniemouse Re: ślubny savoir-vivre - co mówi na winietki? 27.12.14, 01:41
                matylda1001 napisała:
                A gdyby Kaja napisała np. "z wrażenia o mało nie zemdlałam" to też nalezałoby rozumiec dosłownie?

                "Weszlismy na sale weselna, podeszlismy do stolikow i na jednym z nich odnalezlismy winietke
                na ktorej pisalo 'Kaja_14 i Pan Krzysztof'. z wrazenia malo nie zemdlalam... "

                wybacz Matyldo, ale tego nie da sie inaczej interpretowac jak doslownie.

                Minnie
                --
                Jedynym sposobem pozbycia się pokusy jest uleganie jej.
                Oscar Wilde
                krakowskasucha.blox.pl/html
              • minniemouse Re: ślubny savoir-vivre - co mówi na winietki? 27.12.14, 01:49
                ps

                matylda1001 napisała:
                No ale skoro obok miała siedzieć Kaja, to słusznie wydedukowali, że było to miejsce dla TEGO pana Krzysztofa.


                nie ma znaczenia ile bylo na sali panow Krzysztofow bo Kaja i jej pan Krzysztof wiedzieli od razu ze to sa ich miejsca, Matyldo,
                poniewaz na winietce przede wszystkim figurowala Kaja_14,
                watpliwosci co do tego wiec zadnych nie bylo,
                a skoro nie bylo - od razu nie bylo - nad czym wiec sie zastanawiali i po co chcieli szukac innych miejsc?


                Minnie

                --
                Jedynym sposobem pozbycia się pokusy jest uleganie jej.
                Oscar Wilde
                krakowskasucha.blox.pl/html
                • matylda1001 Re: ślubny savoir-vivre - co mówi na winietki? 27.12.14, 02:08
                  minniemouse napisała:

                  > nie ma znaczenia ile bylo na sali panow Krzysztofow bo Kaja i jej pan Krzysztof wiedzieli od razu ze to sa ich miejsca, Matyldo, poniewaz na winietce przede wszystkim figurowala Kaja_14,<

                  Kaja to figurowała na swojej winietce, a obok była winietka tajemniczego pana Krzysztofa. Niekoniecznie TEGO.

                  > watpliwosci co do tego wiec zadnych nie bylo, a skoro nie bylo - od razu nie bylo - nad czym wiec sie zastanawiali<

                  Nie, no... Od razu to mogły być, i własnie dlatego się przez chwile zastanawiali.

                  > i po co chcieli szukac innych miejsc?<

                  Pewnie po to, żeby się ostatecznie przekonać, że Jej panu Krzysztofowi nie przydzielono miejsca gdzie indziej. Skoro wszyscy już siedzieli, to ich wątpliwości prysły.
                  --
                  .
                  naprawdę, na pewno, po prostu, wprost, zresztą, na razie, dlaczego.
    • mocno.zdziwiona Re: ślubny savoir-vivre - co mówi na winietki? 02.01.15, 15:10
      Ja podczas organizacji swojego wesela poświęciłam wiele godzin na rozplanowanie usadzenia gości. I chyba się udało, towarzystwo wyglądało na zintegrowane. Jestem zwolenniczką winietek bo niejednokrotnie bywałam w sytuacji gdzie zostawał mi koniec stołu, między nieznany ludźmi (choć to raczej nie na weselach a na szkoleniach czy konferencjach). Ustawienie winietek to wg mnie pokazanie dbałości o gości, o pary. Oczywiście każdy może się pomylić bądź nie wziąć pod uwagę czegoś co przesądzi o niefortunności usadzenia, ale ogólnie po dobrym rozplanowaniu goście powinni być zadowoleni.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka