Dodaj do ulubionych

Jedzenie w operze.

12.01.15, 13:06
Sporo wątków jedzeniowych więc i ja coś opiszę.
Opera, w moim rzędzie młoda dziewczyna elegancko ubrana wraz ze swoim chłopakiem, który (takie moje wrażenie) poszedł w to miejsce tylko dla niej i widać, że bardzo cierpi z tego powodu (smutny znudzony wyraz twarzy), chłopak ubrany na luzie tj. dżinsy i bawełniany (było lato) podkoszulek. Dochodzi do pierwszej przerwy. Znaczna część ludzi wychodzi bo rozprostować gnaty i coś zjeść, chłopak zaś wyciąga Twixa i go spożywa na sali. Czy wypada? Jak myślicie?
--
http://www.suwaczki.com/tickers/979kzmeax1s3w2um.png
Edytor zaawansowany
  • lajlah 12.01.15, 13:15
    Twixa ?!! Co za nietakt, co innego gdyby to były frytki z Mc Donald's big_grin
  • gazeta_mi_placi 12.01.15, 13:22
    Raczej mi chodziło o miejsce niż przedmiot jedzenia smile Moim zdaniem wypada zjeść poza salą, w fuje (coś tam), a nie w sali, jak myślicie. Jedna z osób towarzyszących nam w operze była też głodna, ale zjadła w tym no korytarzu, hallu, ma to swoją jakąś nazwę , fujecoś.

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/979kzmeax1s3w2um.png
  • quba 13.01.15, 00:43
    foyer
    czyt > fuaje
    --
    Tradycja to dąb, który tysiąc lat rósł w górę. Niech nikt kiełka małego z dębem nie przymierza. Tradycja naszych dziejów jest warownym murem, to jest właśnie kolęda, świąteczna wieczerza... To jest ludu śpiewanie, to jest ojców mowa, to jest nasza historia, której się nie zmieni. A to co dookoła powstaje, od nowa, to jest nasza codzienność, w której my żyjemy.
  • gazeta_mi_placi 13.01.15, 11:04
    Dzięki.

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/979kzmeax1s3w2um.png
  • sunday 14.01.15, 10:50
    > Dzięki.

    Dzięki? Hmmm, a "mersi boku" to nie łaska? W końcu mówimy o opeże!
  • baba67 12.01.15, 13:25
    Przeciez przyjelo sie ze nawet w czasie przedstawienia mozna jesc czekoladki(no fakt, takie niechrupiace).W czasie antraktu natomiast mozna jesc slodycze lub jakies inne niepachnace eleganckie przekaski(paluszki, plecelki). Takze tu zachowanie na miejscu, stroj natomiast zdecydowanie nie.
    --
    Kiedy słońce zachodzi. karły rzucają cienie jak olbrzymy.
  • gazeta_mi_placi 12.01.15, 13:59
    Ale na sali? Czy jednak lepiej wyjść i spożyć na zewnątrz sali?

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/979kzmeax1s3w2um.png
  • baba67 12.01.15, 14:27
    Pewnie ze bardziej elagancko ale fopy nie ma . Wszak na widowni jedzenie (niechrupiace i nie szeleszczace) jest dopuszczalne i w trakcie przedstawienia nawet byla kiedys taka nieduza bombonierka, czekoladki Teatralne sie nazywaly, Matylda moze bedzie pamietala.
    --
    Kiedy słońce zachodzi. karły rzucają cienie jak olbrzymy.
  • gazeta_mi_placi 12.01.15, 15:04
    To była opera.

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/979kzmeax1s3w2um.png
  • matylda1001 12.01.15, 22:55
    baba67 napisała:

    >nawet byla kiedys taka nieduza bombonierka, czekoladki Teatralne sie nazywaly, Matylda moze bedzie pamietala.<

    Bezbłędnie wyczułaś we mnie łasucha smile To 'Mieszanka teatralna' Zresztą jest do dziś, cukierki w papierkach o nazwach 'Hamlet' 'Otello' i coś tam jeszcze. Wszystko razem w eleganckim pudełeczku. Są też wafelki orzechowe w czekoladzie o nazwie 'Teatralny'.
    Jasne, że w czasie spektaklu lepiej się powstrzymać, ale w przerwie to chyba tylko Kora by nie uległa smile
    --
    naprawdę, na pewno, po prostu, wprost, zresztą, na razie, dlaczego.
  • beata_ 17.01.15, 20:30
    matylda1001 napisała:

    > [...]
    > Jasne, że w czasie spektaklu lepiej się powstrzymać, ale w przerwie to chyba
    > tylko Kora by nie uległa smile

    A nieprawda, bo ja też bym nie uległa! smile
    Głównie dlatego, że ze słodyczy najbardziej mi pasuje schabowy i śledź! big_grin


    --
    Nigdy...!
  • robeenek 12.01.15, 13:40
    Tak prawdę mówiąc to nawet nie zwróciłabym uwagi, że ktoś je batonik (batonika?) podczas przerwy na sali. Osobiście uważam to za pokarm mało krępujący dla otoczenia; można go zjeść szybko, bez kruszenia, i bezwonnie. No i jest małych rozmiarów (zazwyczaj).
  • majaa 12.01.15, 13:45
    W operze, teatrze raczej nie jada się na widowni. Do tego służy foyer lub stoliki w teatralnym bufecie. No, ale jeśli ktoś przegryzie sobie jakiegoś batonika w trakcie przerwy, to jeszcze nie zbrodniawink U tego chłopaka zdecydowanie bardziej razi mnie niedbały strój, który w takim miejscu zupełnie nie uchodzi.
  • horpyna4 12.01.15, 13:53
    Fakt, pół wieku temu taki strój byłby nie do pomyślenia nie tylko w operze, ale i w "zwykłym" teatrze. A co do batonika, to w porównaniu ze strojem mały pikuś; co innego, jakby zaczął na widowni wcinać bułę z kiełbachą, przegryzając jajami na twardo. I popijając herbatą z termosu...
  • gazeta_mi_placi 12.01.15, 14:00
    Sądząc po całokształcie myślę, że został "zmuszony" do pobytu w tymże miejsce przez swoją dziewczynę, która chyba dla odmiany faktycznie lubiła tenże przybytek (i była też odpowiednio ubrana).

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/979kzmeax1s3w2um.png
  • czokoholiczka 12.01.15, 14:48
    W temacie stroju - ostatnio od osoby związanej z teatrem usłyszałam, że przychodzenie do teatru/opery elegancko ubranym teraz staje się nietaktem - jest traktowane (przez aktorów i pozostałą ekipę) jako chęć pokazania się przed innymi. Dla mnie zawsze było to okazanie szacunku aktorom, a teraz słyszę, że jest to passe... Fakt, że będąc ostatnio w operze przekrój strojów był bardzo duży - od zwykłych codziennych do sukien balowych (co dla mnie było przegięciem). A, usłyszałam nawet, że to takie "wsiowe" jest się "wyelegantować" do opery/teatru.
    Czy ktoś spotkał się z podobną opinią? Z Waszych wypowiedzi widzę, że strój zjadacza Twixów raczej nie spotkał się z Waszą aprobatą.

    --
    Tysiak Pysiak!
    Tysiak ma już
  • gazeta_mi_placi 12.01.15, 15:03
    Na szczęście Panów ubranych w stylu "zjadacza Twixów" było mało, podobnie ubranych na luzie Pań, zdecydowana większość osób była ubrana elegancko.

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/979kzmeax1s3w2um.png
  • majaa 12.01.15, 15:12
    Wiesz, no wszelka przesada nie jest dobra smile Na szczęście między wytartymi dżinsami i podkoszulkiem a frakiem i muchą czy balową suknią jest jeszcze dość spora gama strojów, które będą stosowne na taką okazję. Generalnie obserwuje się teraz rozluźnienie obyczajów, więc i w kwestii stroju do teatru są różne opinie. Jedni uważają, że wystarczy wyglądać schludnie po prostu, a inni twierdzą, że należy jednak przyodziać się nieco bardziej elegancko, odświętnie. Większość ekspertów od s-v zaleca raczej tę drugą opcję, jako bardziej odpowiednią.
  • dar61 12.01.15, 22:12
    Przypomnijmy sobie, czym u swego zarania była opera. To widowisko dla wszystkich, od pań służebnych po panie z fraucymeru dworskiego. Każdy ubierał się więc na te dziwowiska jak chciał i mógł.
    To, czy na sali można zjeść batonik cały [czy batonika kawałek], to zależy od wyczucia chwili. W antrakcie zajadano się nawet pieczystym swego czasu, przynoszonym do lóż i na jaskółki. Bowiem same widowiska trwały kilka godzin, sama wymiana dekoracji trwała w sumie dłużej niż jednoaktówka. Kto by to wytrzymał na głodniaka.
    W czasie pokazów też pałaszowano, ale dyskretnie, by arii nie zepsuć, z nut nie wytrącić śpiewaka. Mógłby on potem podczas fety nie pozwolić koni wyprzęgnąć ze swego powozu wink

    Ciekawe, czy w epoce dawniejszej co innego pałaszowano w antraktach operetek, a co innego w operach i baletach...
    Jakoś się ta melba musiała narodzić.
  • mmoni 14.01.15, 13:42
    Cytat > W czasie pokazów też pałaszowano, ale dyskretnie, by arii nie zepsuć, z nut nie
    > wytrącić śpiewaka. Mógłby on potem podczas fety nie pozwolić koni wyprzęgnąć z
    > e swego powozu wink


    Albo mógł spiorunować głosem i wzrokiem jak Farinelli
    --
    Nika
  • jacek226315 14.01.15, 17:09
    czokoholiczka napisała:

    > W temacie stroju - ostatnio od osoby związanej z teatrem usłyszałam, że przycho
    > dzenie do teatru/opery elegancko ubranym teraz staje się nietaktem - jest trakt
    > owane (przez aktorów i pozostałą ekipę) jako chęć pokazania się przed innymi. D
    > la mnie zawsze było to okazanie szacunku aktorom, a teraz słyszę, że jest to pa
    > sse... Fakt, że będąc ostatnio w operze przekrój strojów był bardzo duży - od z
    > wykłych codziennych do sukien balowych (co dla mnie było przegięciem). A, usłys
    > załam nawet, że to takie "wsiowe" jest się "wyelegantować" do opery/teatru.
    > Czy ktoś spotkał się z podobną opinią? Z Waszych wypowiedzi widzę, że strój zj
    > adacza Twixów raczej nie spotkał się z Waszą aprobatą.
    >
    Tak samo jak mowienie przy stole "smacznego" uwazane jest za nietakt
  • akle2 12.01.15, 23:04
    Gdyby nie wypadało jeść batoników, to by nie było bufetów teatralnych i operowych, gdzie jest pięciokrotna przebitka cenowa, ale i tak kolejki na przerwach są ogromne. Właśnie te kolejki mnie zwykle zastanawiały, tak jakby nie można było wziąć batonika ze sobą. Finanse behawioralne się kłaniają.
  • azm2 13.01.15, 11:16
    "Gdyby nie wypadało jeść batoników, to by nie było bufetów teatralnych i operowych, gdzie jest pięciokrotna przebitka cenowa, ale i tak kolejki na przerwach są ogromne."

    Batonik kupiony w bufecie teatru smakuje lepiej niż taki sam batonik kupiony w kiosku z gazetami na ulicy.
    A jeżeli dodatkowo można nabyć łyk wina w plastikowym kieliszku, to już ekstaza artystyczno-gastronomiczna. wink
  • akle2 17.01.15, 00:37
    No dokładnie, lepiej bym tego nie określiła tongue_out
  • quba 13.01.15, 00:46
    A to teraz idziemy do opery gapić się na to, co kto robi w czasie przerwy?
    O tempora! O mores!

    --
    Tradycja to dąb, który tysiąc lat rósł w górę. Niech nikt kiełka małego z dębem nie przymierza. Tradycja naszych dziejów jest warownym murem, to jest właśnie kolęda, świąteczna wieczerza... To jest ludu śpiewanie, to jest ojców mowa, to jest nasza historia, której się nie zmieni. A to co dookoła powstaje, od nowa, to jest nasza codzienność, w której my żyjemy.
  • minniemouse 13.01.15, 10:13
    Twixa mozna zjesc na sali, spokojnie, to nie polkilowa kielbasa.
    To jest po prostu batonik czekoladowy. no ale gdyby jeszcze chcial do tego kawy,
    to juz powinien byl wyjsc.

    Minnie


    --
    Jedynym sposobem pozbycia się pokusy jest uleganie jej.
    Oscar Wilde
    krakowskasucha.blox.pl/html
  • gazeta_mi_placi 13.01.15, 10:16
    Opisałam co zobaczyłam w trakcie przerwy i tyle.
    Może miałam w czasie przerwy gapić się cały czas w jeden punkt (broń Boże przed siebie czy na boki) - na dół swoich butów? Absolutnie nie zahaczyć wzrokiem o kogokolwiek innego?

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/979kzmeax1s3w2um.png
  • dar61 13.01.15, 22:30
    Z poradnika:
    W czas antraktu mężczyzna wytworny zabawia swą towarzyszkę w teatrze zajmującą opowiastką. Jeśli ona właśnie wtedy nie wczytuje się w program danego spektaklu i na to zabawianie pozwoli.
    Reszta jest czekaniem.
  • atyp3 13.01.15, 10:58
    Uważam, że dużo większym faux pas, niż zjedzenie twixa, jest mało elegancki strój.
    Z dwojga złego, w Operze i w Teatrze, wolę nonszalanckiego eleganta z klasą i z twixem, niż eleganta z Mosiny w dresie bez twixa.
    Sam osobiście polecałbym zajadanie się batonikami w westybulu, szczególnie jeśli ktoś nie ma problemów z poziomem cukru we krwi, natomiast ubrać wypada się po prostu elegancko. Chociażby z szacunku do pracy artystów występujących na scenie.
  • gazeta_mi_placi 13.01.15, 16:44
    Nadmienię dla smaczku (a raczej niesmaczku sad ), że później Pan wyszedł na chwilę na zewnątrz przechodząc wśród rzędu tyłem do siedzących tam osób big_grin

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/979kzmeax1s3w2um.png
  • chris1970 13.01.15, 15:13
    A ja Wam opowiem z czym ja się spotkałem w teatrze.
    Moja miejscówka to 1 rząd, miejsce 2.
    Sala pełna, miejsce obok po mojej prawicy wolne.
    Przed rozpoczęciem spektaklu zasiada nań młody chłopak z kartonikiem pełnym popcornu.
    Zbaraniałem, zacząłem się zastanawiać, skąd ten chłopak wziął popcorn w teatrze? W holu nie było przecież żadnego bufetu, barku ani kącika z żywnością.
    Chłopaka z popcornem przegoniła Emilia Krakowska rozpoczynająca spektakl swoim wejściem przez drzwi na widownię. Oczywiście jakie wykwintności były w tej kwestii nie będę przytaczał. Oprócz beczki śmiechu był i morał, że jednak w teatrze, czy operze nie wypada konsumować niczego.
    ---
    www.halonet.pl/dzdp.php?p=chris1970
  • baba67 13.01.15, 15:22
    Gdyby elegancko pogryzal czekoladke nikt by tego nawet nie zauwazyl. Popcorn roztacza zapachy i chrzesci ?(nie wiem jak nazwac ten dzwiek.A Emilia Krakowskajest kobieta o wielkiej inteligencji i kulturze zatem nie watpie w skutecznosc jej dzialan.
    --
    Kiedy słońce zachodzi. karły rzucają cienie jak olbrzymy.
  • chris1970 13.01.15, 16:00
    Tak, zważywszy na to, że ów młodzian miał w swojej roli pędem opuścić miejscówkę. A to tylko po to, aby po kilku minutach zajął miejsce inny aktor.
    --
    www.halonet.pl/dzdp.php?p=chris1970
  • beata_ 17.01.15, 20:53
    chris1970 napisał:

    > Tak, zważywszy na to, że ów młodzian miał w swojej roli pędem opuścić miejscówkę.
    > A to tylko po to, aby po kilku minutach zajął miejsce inny aktor.

    A właśnie miałam zapytać czy to aby nie celowy zabieg "spektaklowy" z tym przeganianiem młodziana!

    Moim zdaniem, bardzo pouczający... smile


    --
    Nigdy...!
  • minniemouse 14.01.15, 09:43
    chris1970 napisał:
    Oprócz beczki śmiechu był i morał, że jednak w teatrze, czy operze nie wypada konsumować niczego

    no ale, abstrahujac od mini - przedstawienia przed przedstawieniem,
    to mlodzieniec sprawil mocne wrazenie iz ma zamiar chrzescic (to dobre slowo)
    popcornem w czasie spektaklu.
    Mlodzian 'Gazetki' natomiast przegryzal batonik w czasie antraktu - to jednak co innego.

    Minnie
    --
    Jedynym sposobem pozbycia się pokusy jest uleganie jej.
    Oscar Wilde
    krakowskasucha.blox.pl/html
  • gazeta_mi_placi 14.01.15, 10:45
    Bardziej mi chodziło o miejsce (sala, nie foyer) spożycia owego batonika. Wydaje mi się, że spożywanie podczas antraktu powinno się odbywać poza salą. A przynajmniej bardziej wypada? Co myślicie?

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/979kzmeax1s3w2um.png
  • aqua48 14.01.15, 14:59
    gazeta_mi_placi napisała:

    > Bardziej mi chodziło o miejsce (sala, nie foyer) spożycia owego batonika. Wydaj
    > e mi się, że spożywanie podczas antraktu powinno się odbywać poza salą. A przyn
    > ajmniej bardziej wypada?

    Masz rację, bardziej wypada, ale nie robiłabym problemu z cukierka, czy małego batonika, który może być sposobem na szybkie dostarczenie potrzebującemu porcji cukru..

  • merrigold30 15.01.15, 10:20
    Ech a co powiesz na e-papierosa? Świat się kończy sad
  • jacek226315 14.01.15, 15:55
    gazeta_mi_placi napisała:

    > Sporo wątków jedzeniowych więc i ja coś opiszę.
    > Opera, w moim rzędzie młoda dziewczyna elegancko ubrana wraz ze swoim chłopakie
    > m, który (takie moje wrażenie) poszedł w to miejsce tylko dla niej i widać, że
    > bardzo cierpi z tego powodu (smutny znudzony wyraz twarzy), chłopak ubrany na l
    > uzie tj. dżinsy i bawełniany (było lato) podkoszulek. Dochodzi do pierwszej prz
    > erwy. Znaczna część ludzi wychodzi bo rozprostować gnaty i coś zjeść, chłopak z
    > aś wyciąga Twixa i go spożywa na sali. Czy wypada? Jak myślicie?
    Idz do Metropolitan w NYC a gwarantuje Ci ze zobaczysz elaganta we fraku a obok faceta w dzinsach,kobiete w eleganckiej sukni i obok babke w wygniecionych spodniach
  • mim_maior 15.01.15, 10:41
    Też mnie to zaskoczyło w Metropolitan Opera (choć widziałam to tylko online). Ale z drugiej strony - Amerykanie... wink

    --
    Robótki warmińskie i niewarmińskie
  • majaa 15.01.15, 11:02
    No cóż... Odnoszę wrażenie, że kiedyś ludzie bardziej liczyli się z pewnymi ustalonymi normami, wręcz wstydzili się zbytnio od nich odskoczyć. A dziś panuje coraz większy relatywizm, i to w wielu kwestiach, nie tylko ubioru. Wypada to, co akurat chcę i lubię... lubię nosić, dżinsy, więc do opery też włożę i co mi kto zrobi... Są jeszcze miejsca i sytuacje, gdzie taki numer nie przejdzie, ale generalnie jest, jak jest, niestety.
  • gazeta_mi_placi 15.01.15, 12:01
    Jestem z frakcji uważającej, że nie wszystkie zagraniczne zwyczaje (nawet amerykańskie) są lepsze od naszego, więc to mnie nie przekonuje.

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/979kzmeax1s3w2um.png
  • felisdomestica 15.01.15, 11:58
    Na sali się nie je. Osługa wręcz może poprosić o jej opuszczenie. Okruszki z batonika brudzą tapicerkę i ubrania innych gości. No ludzie, dajcie spokój, naprawdę nie mozna ruszyć tyłka do foyer i zjeść? Już nie mówiąc o tym, że przynoszenie własnego żarcia jest nie na miejscu...
  • beata_ 17.01.15, 22:30
    felisdomestica napisała:

    > Na sali się nie je. Obsługa wręcz może poprosić o jej opuszczenie. Okruszki z batonika
    > brudzą tapicerkę i ubrania innych gości. No ludzie, dajcie spokój, naprawdę
    > nie można ruszyć tyłka do foyer i zjeść? Już nie mówiąc o tym, że przynoszenie
    > własnego żarcia jest nie na miejscu...

    W punkt!
    Teatr, opera czy "tylko" kino, to nie majówka na Młocinach, gdzie własna "wałówka" była nieodzownym punktem programu smile

    A antrakt jest po to właśnie, żeby się ruszyć z widowni w celach dowolnych - rozprostowanie kości, wizyta w toalecie, napicie się lub posilenie czymś drobnym, jak ktoś już koniecznie MUSI.
    Oprócz tego, że przeznaczony dla widzów, antrakt jest też po to, żeby obsługa mogła bez uszczerbku dla ich zdrowia mocniej "przewentylować" i odświeżyć salę. Może teraz, przy działającej przeważnie non stop klimatyzacji nie jest to aż tak istotne, ale jednak...

    Swoją drogą, kompletnie nie rozumiem potrzeby spożywania czegokolwiek podczas 2-3 godzinnego "przedstawienia" - obojętne jakiego rodzaju i rangi. Odruch Pawłowa czy jak? Solidnie (bardziej lub mniej) można w końcu zjeść przed albo po... smile

    Może inaczej z napojami... Raz, że niektórzy "napłynniają" się z różnych przyczyn częściej od innych i po prostu MUSZĄ. Dwa - klimatyzacja "wysusza" chyba wszystkich, niezależnie od przypadków i potrzeb osobniczych. Ale w takiej sytuacji albo antrakt, albo własna w miarę "nieostentacyjna" i bezgłośna butelka wody.


    --
    Nigdy...!
  • minniemouse 17.01.15, 23:08
    beata_ napisała:
    Może inaczej z napojami... Raz, że niektórzy "napłynniają" się z różnych przyczyn częściej od innych i po prostu MUSZĄ.

    Maly batonik typu Twix, jedzony ostroznie, to nie problem, naprawde. I zwykle amerykanskie batoniki maja raczej miekka, latwo sie topiaca, niezbyt kruszaca czekolade.
    Natomiast zdarza sie wylanie kawy na tapicerke czy nawet podloge, i to dopiero problem,
    zwlaszcza na tapicerke, gdy przyjdzie nastepnemu widzowi musiec usiasc na takiej plamie,
    nie wiadomo od czego.

    Dopuszczalna jest jedynie butelkowana woda na sali, z tym ze wieksze dzieci pijace takowa musza byc nadzorowane, bo i taka potrafia rozlac.

    Minnie

    --
    Jedynym sposobem pozbycia się pokusy jest uleganie jej.
    Oscar Wilde
    krakowskasucha.blox.pl/html
  • gazeta_mi_placi 19.01.15, 14:49
    Twix ma kruszący się taki jakby twardszy biszkopt w środku. Bardzo chrupiący, a jak chrupiący to wiadomo wink

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/979kzmeax1s3w2um.png
  • minniemouse 19.01.15, 23:39
    Moze nie przesadzajmy juz - dorosly chyba umie zjesc nawet i Twixa ????
    nawet w operze?

    Minnie


    --
    Jedynym sposobem pozbycia się pokusy jest uleganie jej.
    Oscar Wilde
    krakowskasucha.blox.pl/html
  • dar61 20.01.15, 03:40
    {Minniemouse}, że może nie przesadzajmy już, że dorosły chyba umie zjeść nawet i twiksa, że nawet w operze.

    Mężczyzna wytworny krakersy w operze jadłby, maczając w np. kawie. Maskuje to dobrze ich krak... trzaskanie. Tłiks słabo się macza, nawet tyci. Mazia się, szczególnie jeśli kawa za ciepła...
    Kobieta [...].

    ***
    Jedzenie sniker*ów i tłik*ów prostą droga do nadwagi. Jadajmy jabłka.
    http://cdn32.se.smcloud.net/t/photos/t/329566/jedz-jablka-na-zlosc-putinowi-memy_20246334.jpg
  • minniemouse 21.01.15, 04:32
    ja nie polecam picia kawy w operze na sali.

    Minnie
    --
    Jedynym sposobem pozbycia się pokusy jest uleganie jej.
    Oscar Wilde
  • dar61 21.01.15, 20:04
    Sala opery? A one już, te sale, nie miewają lóż, gdzie się zwykle morduje prezydentów?
    Dawno nie byłem w operze...
    Nie namawiałbym na maczanie batoników w np. gazowanych napojach, bo to zdaje się tworzy bombę kaloryczną, a napoje te, jak z nazwy wynika, mają kokainę w sobie. Może już lepsze są te batoniki na postać wyciskanej z tuby, znanej z meczów tenisowych? Wyciskanie jej zwykle jest bezgłośne, byle przełykać tak, coby Farinelli nie spiorunował.
    Jednak pamiętam o tyle tę ścieżkę dźwiękową farinellową, że to nie śpiewak, a śpiewaczka była, plus mały miksaż jednego kontrtenora.

    ***
    Chleb zatyka jelita. Nie jedz chleba - i kwita.
    Kawa na serce działa. Nawet słaba i mała.
    [...]
  • monikaannaj 04.02.15, 14:43
    ostatnio w filharmonii zwrócono mi uwagę gdy wpakowałam dziecku żelka do buzi. W całości.
    Nie sądzę aby w operze były inne obyczaje i personel z całą pewnością poprosiłby wielbiciela twixów o wyjście z sali.
  • gazeta_mi_placi 04.02.15, 20:27
    Nic takiego się nie wydarzyło, było w trakcie przerwy, na sali zostało mało widzów, większość jednak wychodziła do fiyer, personelu nie widziałam (lub nie zwróciłam uwagi).

    --
    olaromanska.blox.pl/html

    krakowskasucha.blox.pl/html
  • aka10 04.02.15, 20:44
    Idac do opery czy teatru zamawiam sobie od razu przy wejsciu kieliszek wina plus cos tam czy kawe plus cos tam i na przerwie na mnie czeka na stoliku, ktorego numer dostalam przed rozpoczeciem seansu. Wygodnie i praktycznie. Batony by mi nawet do glowy nie przyszly.
    --
    Powered by Aka.Creative Marketing S.A.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka