Dodaj do ulubionych

Własne jedzenie w kawiarni

27.02.15, 21:58
Wypada zjeść własną kanapkę lub kupione gdzie indziej ciasteczka w kawiarni, popijając kupioną tamże kawą/herbatą?

--
Wiara w kompleks braku członka to oczywisty przejaw kompleksu braku macicy.
Edytor zaawansowany
  • vi_san 27.02.15, 22:06
    Nie wypada.
    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • bene_gesserit 27.02.15, 22:14
    Też mi się tak wydaje, ale w zasadzie - na zdrowy rozum - to czemu?
    --
    śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
  • minniemouse 28.02.15, 00:27
    Bo to jest bizness ktory chce zarobic, a ty wnosisz mu konkurencje.

    Minnie
    --
    Dramatem naszych czasów jest to, że głupota zabrała się do myślenia. Jean Cocteau.
  • bene_gesserit 28.02.15, 11:18
    Ja mu nic nie wnoszę smile

    Teoretycznie może być tak, ze oferta gastronomiczna w kafejce komuś nie odpowiada, po prostu. Ciastka tłuste i stare, sałatki udziwnione, kawa dobra, a kanapka została, bo w pracy czasu nie było, to se zje do tej kawy.

    --
    - Kiedy zorientowałaś się, Pani, że jesteś Boginią?
    - Cóż, pewnego dnia modliłam się i nagle zrozumiałam, że mówię do siebie.
  • aqua48 28.02.15, 12:12
    bene_gesserit napisała:

    > Ja mu nic nie wnoszę smile
    >
    > Teoretycznie może być tak, ze oferta gastronomiczna w kafejce komuś nie odpowia
    > da, po prostu.

    To szuka innego lokalu.
  • no-tak-ale 09.07.19, 03:11
    Zajmujesz miejsce przez codla kogoś innego, płacącego, może go zabraknąć. Trzeba po tobie sprzątnąć. No zresztą jak tego nie czaisz to idź z karimatą do hotelu i zapytaj czy się możesz za darmo na podłodze w holu przekimać.
  • roseanne 28.02.15, 00:07
    nie wypada, ale ja tak robie smile - ciasteczka do lokalnie zakupionej kawy, bo w menu nie ma nic kompatybilnego

    i jakos nikt mi jeszcze slowa nie powiedzial przeciw
    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • kora3 28.02.15, 08:25
    Jeśli lokal oferuje adekwatne przekąski, to zdecydowanie nie wypada. Natomiast jeśli nie - można się pokusić. Np. w pubie, gdzie poza piwem, czy drinkami z jedzenia oferowane sa tylko fast foody jadam sałatki za aprobatą właścicielki i nic się nie dzieje.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 28.02.15, 10:02
    Nie wypada. Z powodu konkurencji oraz faktu, że inni goście mogliby zażądać tego samego, a w przypadku odmowy czuć się bardzo niekomfortowo. W przypadkach szczególnych można poprosić obsługę o pozwolenie przyniesienia/zjedzenia własnej wałówki. Np dieta bezglutenowa, cukrzyca itp.
  • kora3 28.02.15, 10:40
    Aquo - ale w opisanym przeze mnie przypadku to żadna konkurencja (włascicielka lokalu też tak tego nie postrzega i słusznie). Konkurencją byłoby przynoszenie własnego alkoholu, bo to wszak pub, swojej kawy w termosie smile itp. Jeśli w lokalu nie ma jedzenia , albo jest bardzo ograniczony jego asortyment (hamburger, frytki, serek do piwa), to na ogół taki lokal dysponuje namiarami do lokali,skad można normalne jedzenie zamówić z dowozem! Bo skoro oni sprzedają np. alkohol i towarzystwo będzie u nich go piło, to zarobią! A jesli owo towarzystwo zgłodnieje i będzie musiało sobie gdzies pójść na jedzenie, to istnieje spore ryzyko, że już nie zechce wrócić. Dlatego opłaci się właścicielom takich lokali sytuacja, gdy ktoś u nich np. pije, a zajada cos co zostało mu przywiezione z innego lokalu.
    W takich lokalach także praktykuje się możliwość przyniesienia na impreze np. urodzinową swojego jedzenia, z domu, czy kateringu - jesli lokal nie ma kuchni nie oferuje menu imprezowego, to opłaci mu się pójść na cos takiego.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 28.02.15, 12:14
    kora3 napisała:

    > Aquo - ale w opisanym przeze mnie przypadku to żadna konkurencja (włascicielka
    > lokalu też tak tego nie postrzega i słusznie).

    Toż pisałam, że w przypadkach szczególnych za zgodą personelu, czemu nie?
  • kora3 28.02.15, 12:29
    Rzecz w tym, że nie jest to jakiś szczególny przypadek - lokale bez kuchni/umowy kateringowej nie oferują jedzenia, poza jakimiś przekąskami typu paluszki, chipsy, orzeszki i (o ile) fast foodami, które da się "zrobić" w mikrofalówce. (hot dog/zapiekanka/hamburger).
    To hmm jedzenie nie stanowi ich głównej oferty, w która w przypadku pubów są na ogół piwa, wina, czy mocniejsze alkohole. Dlatego na ogół (a nie wyjątkowo wcale) właściciele takich lokali nie mają nic na przeciw, by ktoś sobie zamówił konkretne jedzenie z innego lokalu, czy też przyniósł własne. Poza miłośnikami ww. jedzenia z mikrofali smile i tak mało kto to kupuje i je, a jesli klient nie będzie mógł zjeść czegos z zewnątrz, gdy zgłodnieje, to pójdzie do innego lokalu, gdzie taką mozliwośc ma - proste.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bene_gesserit 28.02.15, 11:21
    No dobrze, a jeśli lokal nie jest samodzielny, ale znajduje się w centrum handlowym? Bo pytanie własnie stąd - kawiarnia w centrum handlowym jest w pobliżu stoiska cukierniczego jednej z najlepszych w moim miescie cukierni. Zauważyłam, ze zdarza się, ze ludzie zamawiają kawę/herbatę i wyciągają np pudełko ciasteczek tam kupionych.

    --
    śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
  • kora3 28.02.15, 11:27
    Jeśli we wspomnianej kawiarni nie serwuje się ciast i ciastek (rzadkość, ale teoretycznie możliwe), to moim zdaniem nie ma w tym wielkiego nietaktu. Jeśli się natomiast serwuje to nie wypada tego robić.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • agulha 28.02.15, 18:52
    A może w ogóle nabyć w kawiarni herbatę i wyciągnąć kurczaka z rożna oraz bułeczki, nabyte w hipermarkecie w tym samym centrum handlowym? Będzie świetny obiad. A na deser wyciągnąć pudło lodów z tegoż hipermarketu, przechowane w torbie izotermicznej.
    A potem będzie na forum pytanie "czy kelnerka/właścicielka postąpiła nieładnie, przeganiając mnie na cztery wiatry".
  • roseanne 28.02.15, 19:07
    zaraz posypia sie gromy, ze zasmiecam wpisami spoza Polski, ale

    w Toronto jest swietny pub, serwuja piwo, cydry przerozne, a jako jedzenie kielbiaski przerozne w formie kanapki, hotdoga, lub z frytkami i dodatkami
    na deser tylko szrlotka z lodami

    pietro nizej jest piekarnia/kafejka - obsluga pub'u sama przekierowuje klientow na dol, by sobie przyniesli kawe i ciasteczka
    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • agulha 28.02.15, 19:10
    Może taki mają zwyczaj. A może to ten sam właściciel. W warszawskich Złotych Tarasach jest restauracja sushi, gdzie obsługa sama oferuje, że może przynieść danie włoskie z restauracji piętro niżej.
    Bo to są dwa biznesy tego samego właściciela.
  • minniemouse 28.02.15, 23:06
    roseanne napisała:
    pietro nizej jest piekarnia/kafejka - obsluga pub'u sama przekierowuje klientow na dol, by sobie przyniesli kawe i ciasteczka

    ale to ponownie - za aprobata wlasciciela lub co namniej obslugi, zwroc poza tym uwage,
    ze to sa raczej wyjatki niz regula.

    Minnie
    --
    Dramatem naszych czasów jest to, że głupota zabrała się do myślenia. Jean Cocteau.
  • minniemouse 28.02.15, 23:13
    bene_gesserit napisała:
    . Zauważyłam, ze zdarza się, ze ludzie zamawiają kawę/herbatę i wyciągają np pudełko ciasteczek tam kupionych.

    Tak nie powinno byc. podejrzewam, ze to tak nagminne iz wlasciciele kawiarni doszli do wniosku ze wola tracic na wlasnych ciastkach a zarobic przynajmniej na kawie niz przeganiac ze stolikow i nie zarobic nic. poza tym, a moze to tez ich, ta cukiernia? lub maja jakis uklad?

    A tak przy okazji, bedac w PL zauwazylam ze to rzeczywscie sie zdarza, kupic ciasteczka w cukierni i do kawy w kafejce zjadac. przyznam sie pare razy i ja tak zrobilam ale dyskretnie wlasnie zeby mnie w razie czego nie przegonili.
    a to dlatego ze po prostu nie w kazdej w cukierni sa stoliki i kawa.

    Minnie
    --
    Dramatem naszych czasów jest to, że głupota zabrała się do myślenia. Jean Cocteau.
  • minniemouse 28.02.15, 23:04
    kora3 napisała:
    jadam sałatki za aprobatą właścicielki

    za aprobata wlascicielki.

    Minnie
    --
    Dramatem naszych czasów jest to, że głupota zabrała się do myślenia. Jean Cocteau.
  • bene_gesserit 28.02.15, 23:08
    W kawiarni, o której piszę, personel nie zwraca uwagi na te praktyki. Można więc uznać, ze to cicha aprobata. Albo doskonale wiedzą, ze ich ciastka nie wytrzymują konkurencji.

    --
    "Twoja nieomylność stanie się pewnie przysłowiowa" klik a.k.a. banita o mnie smile
  • kora3 01.03.15, 08:33
    Wiesz, dla mnie osobiście tzw. cicha aprobata w stylu "a niech tam, niech już buraczka zje" nie wystarcza. Co do wspomnianego pubu, to nie jest aprobata cicha, tylko powszechnie znana i wypowiedziana. W tym lokalu obsługa chętnie poda ci namiar telefoniczny do włoskiej, chińskiej, indyjskiej i tureckiej knajpy, które dowozą zamówione dania, jesli zgłodniałaś i nie masz swojej dowozowej firmy. Nie serwuje się tam jedzenia, wiec taka praktyka nie jest konkurencyjna dla lokalu.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • gazeta_mi_placi 01.03.15, 12:46
    Nie wypada, a osoba uważająca się za dobrze wychowaną nie powinna nawet pytać o taką oczywistość.

    --
    olaromanska.blox.pl/html

    krakowskasucha.blox.pl/html
  • bene_gesserit 01.03.15, 15:27
    ...osoba dobrze wychowana powinna wiedzieć, ze zjadliwe w intencji aluzje są ultraniegrzeczne.
    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • gazeta_mi_placi 03.03.15, 11:12
    To nie aluzja lecz stwierdzenie faktu.

    --
    olaromanska.blox.pl/html

    krakowskasucha.blox.pl/html
  • cetherena 01.03.15, 16:25
    Moim zdaniem nie wypada, z wyjątkiem kwestii zdrowotnych, kiedy człowiek musi coś zjeść i w dodatku to coś musi być zgodne z określoną dietą.
    A czemu nie wypada? Ciekawe pytanie, może dlatego, że kawiarnia zaprasza na kawę, a nie na imprezę z własnym jedzeniem smile

    --
    Życie miejskie: miliony ludzi, których dzieli wspólna samotność (Henry David Thoreau)
  • pani.jezowa 01.03.15, 18:32
    Moim zdaniem nie wypada.
    Jak nam nie pasuje to, co podają w danym lokalu, to szukamy innego.

    Choć przyznam, że raz sama złamałam te reguły.
    W podróży, w czasie której byłam chora i mogłam jeść tylko określone rzeczy.
    Ale byłam w towarzystwie, towarzystwo zamówiło obiad, ja herbatę i dyskretnie wyjaśniłam sytuację pytając czy będzie to duży problem, gdy do tej herbaty zjem swoją kanapkę. Nie był.
  • dwapsyikot 02.03.15, 13:17
    nie
  • kasia.m1 02.03.15, 13:48
    Moim zdaniem to nie uprzejme jesc lub pic w kawiarni swoje produkty.

    --
    Krótko i ciekawie o ozonoterapii
  • posenerka 03.03.15, 11:55
    Nie wypada ale właściciel przynajmniej zarobi na tej kawie/herbacie a gdyby przeganiał to by nic nie zarobił.

    Zwyczajnie nie wypada ale w usługach trzeba mieć dużą odporność na pomysły klientów.
  • agulha 03.03.15, 18:41
    Nieprawda. Jak stoliki zostaną zajęte przez towarzystwo, co zamówi po jednej herbacie, to inni, którzy zamówiliby herbatę i jedzenie, odejdą z kwitkiem i właściciel zarobi mniej.
    Chyba, że ta kawiarnia to jakiś hangar na sto stolików, z których zajęte są zwykle dwa. To wtedy prawda.
  • minniemouse 04.03.15, 05:30
    Jak stoliki zostaną zajęte przez towarzystwo, co zamówi po jednej herbacie, to inni, którzy zamówiliby herbatę i jedzenie, odejdą z kwitkiem i właściciel zarobi mniej.

    tak moze byc, ale to juz problem wlasciciela - prawo w kazdym razie do przegonienia
    jak najbardziej ma.

    Minnie
    --
    Dramatem naszych czasów jest to, że głupota zabrała się do myślenia. Jean Cocteau.
  • snajper55 05.07.19, 02:05
    posenerka napisała:

    > Nie wypada ale właściciel przynajmniej zarobi na tej kawie/herbacie a gdyby prz
    > eganiał to by nic nie zarobił.

    A jeśli towarzystwo przyniesie herbatę w termosie i własne kubeczki? Ludzie oszczędne są.

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • mario12345 04.07.19, 18:46
    Zdecydowanie zabraniają takich praktyk przepisy ,na każdy spożywany produkt musicie posiadać paragon z danego lokalu, wynika to z ustawy o rejestracji produktu na kasie fiskalnej. Od strony sanitarnej również określa to HACAP ponieważ właściciel lokalu odpowiada za jakość produktu i w przypadku zatrucia trudno określić czym ktoś się zatruł pozdrawiam.
  • bene_gesserit 04.07.19, 19:06
    Bez obrazy - teoria swoje, praktyki - wciąż w tymże centrum kultywowane - swoje. Jakoś nie wyobrażam sobie, żeby te urocze plociuchujące nad kawą panie z ciasteczkami były wyrzucane przez pięc razy od nich młodszych baristów za brak paragonu czy ewentualność zatrucia, khe khe khe

    --
    a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem, bo odrodzisz sie czlowiekiem'
  • katja.katja 05.07.19, 07:23
    Jednak to prawda, że w Polsce nie szanuje się młodych ludzi (takie zdanie usłyszałam niedawno).
    Jakie ma znaczenie wiek personelu jeśli klienci łamią regulamin? Barista w wieku 40 lat mógłby zwrócić już uwagę czy nadal nie?

    --
    Nie dam się wygasić!
  • 10iwonka10 05.07.19, 07:45
    Oczywiscie ze tak. A jesli takie starsze Panie obrusza sie ,obraza to bedzie tylko zle o nich swiadczyc. Wogole za wyjatkiem niektorych pubow ktore maja maly wybor potraw do zamowienia co to za dziwaczny zwyczaj przychodzenia z wlasnym jedzeniem. To sa prywatne biznesy ktore musza na siebie zarobic. Wiadomo ze jak kupie ciastko w pobliskiej cukierni to bedzie ono tansze niz w kawiarni ale tak sie nie robi.
  • katja.katja 05.07.19, 07:51
    Dokładnie.
    Nie ma czegoś w ofercie nie wyciągam własnego obiadu.
    A tak w ogóle czy prawo nie zmieniło się ostatnio odnośnie spożywania innego jedzenia niż dostępnego w lokalu?
    Czasem z rodziną chodziliśmy do restauracji, która sąsiadowała bezpośrednio (drzwi w drzwi, można było swobodnie przejść korytarzem lub ogródkiem do sąsiedniej) z drugą - tego samego właściciela.
    Bez problemu (sam personel proponował), że oprócz potraw z danego menu można też zamówić np. pizzę z lokalu obok (nawet na życzenie dawał tamtejszą kartę).
    Ostatnio byliśmy (właściciel nadal ten sam) i okazało się, że już nie jest to możliwe. Może jednak jakieś przepisy są tu na rzeczy, mandaty?

    --
    Nie dam się wygasić!
  • bene_gesserit 06.07.19, 10:09
    A co to ma wspólnego z szacunkiem do młodych ludzi?
    I regulaminu tam żadnego akurat nie ma, nie widziałam też żadnego w innych, licznych lokalach, w których bywam. Noi - nawet, gdyby był i gdyby, powiedzmy, 'obecność na terenie placówki oznaczała zgodę na warunki regulaminu pod karą usunięcia z lokalu' a jednym z warunków jest 'bezwzględnie zabrania się konsumowania na terenie lokalu gastronomicznego X pożywienia zakupionego na zewnątrz', to najwyraźniej tam takiego regulaminu nie ma, bo panie zajadają ciasteczka bezkarnie, nikt ich za kołnierz poza lokal nie wyciąga.


    --
    a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem, bo odrodzisz sie czlowiekiem'
  • katja.katja 06.07.19, 15:32
    Sama wspomniałaś o wieku "pięć razy młodszych" od kobiet (tych kobiet, które zachowują się nieelegancko wyciągając własny prowiant) baristów i że sobie tego nie wyobrażasz.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • bene_gesserit 06.07.19, 17:33
    Noi?

    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • katja.katja 06.07.19, 18:37
    Z Twojego tekstu wynikało, że nie wyobrażasz sobie zwracania uwagi przez "pięć razy młodszych baristów" do starych Pań wcinających własne wiktuały w kawiarni.
    Jeżeli się mylę to mnie popraw. Chyba, że w ogóle nie mieści Ci się w głowie zwracanie uwagi klientom, niezależnie od wieku personelu, jeśli tak (mam Aspergera i część rzeczy być może nie jest uchwytna) to bądź uprzejma mi wyjaśnić po co w takim razie wstawka o wieku (młodym) personelu, dziękuję.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • bene_gesserit 06.07.19, 19:52
    Całkiem możliwe, że panie odmówiłby zaprzestania konsumpcji obcych ciastek i wcinałyby je nadal spokojnie, bo nie łamią wszak żadnego prawa. Co w takim razie? Uniesienie nieposłusznych klientek za kołnierze i wyrzucenie za próg? O tym piszę - o młodych ludziach szarpiących się ze starszymi paniami. Wielka strata wizerunkowa dla każdego lokalu.

    --
    Wiara w kompleks braku członka to oczywisty przejaw kompleksu braku macicy.
  • katja.katja 07.07.19, 11:33
    Czyli zachowałyby się jeszcze bardziej chamsko, prawda?
    Zwrócenie klientowi uwagę, gdy ten łamie regulamin danego miejsca nie jest niegrzeczne, niezależnie ile lat ma osoba odpowiedzialna na za dane miejsce.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • bene_gesserit 07.07.19, 12:16
    Nie ma 'regulaminu danego miejsca'. Być może takie regulaminy były w czasach PRLu, w dzisiejszych ich nie ma. Wiem, bo na okoliczność tego wątku skontaktowałam się ze znajomymi z branży.

    Przedsiębiorca myśli w kategoriach zysków i strat. Gbydy w lokalu wybuchła awantura, podczas której młodzi bariści szarpaliby się ze starszymi paniami, knajpa mogłaby bardzo stracić w sensie wizerunkowym, który z kolei przeliczyłby się na brzęczącą kasiutę. Noi - panie tam widuję od lat, wszystkie stoliki nigdy nie są zajęte, więc?

    --
    feminists aren't humorless just because your jokes suck
  • katja.katja 07.07.19, 16:34
    Dlaczego od razu szarpali? Czyżby te starsze Panie są chamidłami, które po grzecznym zwróceniu uwagi przez obsługę wystartują do niej z łapami?

    --
    Nie dam się wygasić!
  • bene_gesserit 07.07.19, 16:47
    Przecież opisałam prawdopodobny scenariusz już raz: panie, poproszone o schowanie ciasteczek lub wyjście z lokalu odmawiają jednego i drugiego. Wtedy pozostaje wyciągnąć je siłą, conie

    --
    Żona pierze, gotuje, sprząta, robi zakupy i opiekuje się dziećmi, mąż wbija gwoździe, pilnuje domostwa przed niedźwiedziami i zombie oraz zdobywa żywność na polowaniu.
  • katja.katja 07.07.19, 18:06
    Nie, po prostu Panie już w tym lokalu niczego nie zamówią i nie dostaną.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • nocnymarek2 07.07.19, 19:21
    katja.katja napisała:

    > Nie, po prostu Panie już w tym lokalu niczego nie zamówią i nie dostaną.

    Ale po co mają zamawiać, jak przynoszą swoje?

    I to jest doskonały przykład, na granice zabawy w S-V. Mam
    swoje kanapki, kawę w termosie i co mi zrobisz młokosie?
  • katja.katja 07.07.19, 19:33
    Odwrotna sytuacja do "Nie mamy Pańskiego płaszcza i co nam Pan zrobisz?" wink

    --
    Nie dam się wygasić!
  • bene_gesserit 07.07.19, 22:03
    katja.katja napisała:

    > Nie, po prostu Panie już w tym lokalu niczego nie zamówią i nie dostaną.

    Yhyyy. Od dobrych paru lat spotykają się tam cyklicznie. Myślę, że kawiarnia zarobiła na nich w tym czasie parę tysi.



    --
    śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
  • katja.katja 09.07.19, 07:43
    Jakby wyciągnęły własne pierogi i kotlety zapewne też. To nie znaczy, że jest to zgodne z S-V.


    --
    Nie dam się wygasić!
  • bene_gesserit 09.07.19, 21:27
    Przypomnę, że zasadniczo w kawiarniach nie jada się obiadków.

    --
    - Kiedy zorientowałaś się, Pani, że jesteś Boginią?
    - Cóż, pewnego dnia modliłam się i nagle zrozumiałam, że mówię do siebie.
  • katja.katja 10.07.19, 07:48
    W niektórych się jada. W mojej bliskiej okolicy (zwykłe osiedle, więc nie ma dużo lokali jak w centrum) są co najmniej dwie. Służę linkami jeżeli nie wierzysz na słowo. W dodatku w jednej z nich (sam lokal ładnie urządzony i bardzo dobra kawa oraz inne napoje, ciastka właściwie też) właśnie samo "jedzenie" jest niedobre mimo kilkukrotnej zmiany karty. Kiedyś np. dostałam zupę ziemniaczankę z wkrojoną do środka.... kaszanką (ble...).
    Czy wobec tego gdy umawiam się tam z koleżanką czy do zamówionej kawki mogę wyciągnąć własne pierogi? Naprawdę z jedzeniem tam jest "nie-halo", słyszałam od wielu osób więc to nie jest tak, że to ja jestem wybredna.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • bene_gesserit 14.07.19, 12:03
    Jeśli w kawiarni można zjeść obiad, to już nie jest kawiarnia. Polecam definicje słownikowe pojęć takich jak 'kawiarnia', 'bistro', 'pub'i 'restauracja' wiele mogą wyjaśnić. Co do popijania pierogów kawą - tego akurat nie polecam.

    Generalnie, jak mi się wydaje, w s-v nie chodzi o to, żeby kogoś odsądzić od czci i wiary. Tą opisaną przeze mnie sytuację oceniłabym w kategoriach 'niby to nie jest zgodne z s-v, ale...' - w tym przypadku: '....ale nikt nie traci, a właściwie wszyscy zyskują, więc nie ma problemu'.

    --
    Wiara w kompleks braku członka to oczywisty przejaw kompleksu braku macicy.
  • katja.katja 14.07.19, 20:45
    To forum S-V droga Paniusiu, a nie forum ekonomiczne, więc zachowania przede wszystkim oceniamy pod kątem S-V, którego najwyraźniej jednak brak gościom przynoszącym do lokali własną wałówkę.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • bene_gesserit 14.07.19, 21:18
    'Paniusiu'?

    --
    Wiara w kompleks braku członka to oczywisty przejaw kompleksu braku macicy.
  • katja.katja 15.07.19, 07:48
    Tak Paniusiu smile

    --
    Nie dam się wygasić!
  • nocnymarek2 15.07.19, 05:13
    bene_gesserit napisała:

    > oceniłabym w kategoriach 'niby to nie jest zgodne z s-v, ale...'

    Kradzież stu złotych jest niby wykroczeniem, ale... to przecież
    nie to samo, co kradzież tysiąca złotych.

    > - w tym przypadku: '....ale nikt nie traci, a właściwie wszyscy
    > zyskują, więc nie ma problemu'.

    Kilka osób już opisało mechanizm strat w takich sytuacjach.
    A jak im nie wierzysz, to załóż kawiarnię i naspraszaj pań
    z ciasteczkami. Zobaczysz ile pociągniesz.
  • bene_gesserit 15.07.19, 19:09
    Porównanie całkowicie nieuprawnione, oczywiście.
    Poza tym - jak już w tym wątku pisałam - znam ludzi z branży i pytałam ich o tę sytuację. Otóż nie dziwią się, że panie z ciasteczkami nie są wyrzucane z lokalu.

    --
    śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
  • bene_gesserit 15.07.19, 19:09
    Porównanie całkowicie nieuprawnione, oczywiście.
    Poza tym - jak już w tym wątku pisałam - znam ludzi z branży i pytałam ich o tę sytuację. Otóż nie dziwią się, że panie z ciasteczkami nie są wyrzucane z lokalu.

    --
    Socjologia kobiety a sprawa Jaxy.
  • snajper55 05.07.19, 02:02
    mario12345 napisał:

    > Zdecydowanie zabraniają takich praktyk przepisy ,na każdy spożywany produkt mus
    > icie posiadać paragon z danego lokalu, wynika to z ustawy o rejestracji produkt
    > u na kasie fiskalnej.

    Bajki waść opowiadasz. Bajki, w które nawet dzieci nie uwierzą. Proszę o zacytowanie odpowiedniego fragmentu tej nieistniejącej ustawy. Szczególnie ciekawi mnie jaką karę ponosi konsument, który schrupał batonik nie posiadając "na niego" paragonu fiskalnego.

    > Od strony sanitarnej również określa to HACAP ponieważ wł
    > aściciel lokalu odpowiada za jakość produktu i w przypadku zatrucia trudno okre
    > ślić czym ktoś się zatruł pozdrawiam.

    Bez przesady. Właściciel odpowiada jedynie za jakość sprzedawanych produktów a nie za to, co klient zjadł "obcego" u niego w lokalu lub gdzieś wcześniej. Określenie źródła zatrucia wcale nie jest takie trudne.

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • triismegistos 05.07.19, 05:11
    Na 99% nie. Pozostałe przypaki to tylko wtedy, kiedy waściciele dają takie zezwolenie i kiedy jest taki obyczzaj- np znam jeden bar, w którym można zzjeść pizzę z pobliskiej pizzerii, można też przynosic własne jedzenie na imprezzy.

    --
    Ostatnie badania wykazały, że 42% Amerykanów ma nadwagę, a 34% jest otyła. Pozostali zjedli ankiety.
  • triismegistos 05.07.19, 05:13
    kur... nabrałam się na stary wątek

    --
    Żarty z wnoszenia lodówki na czwarte piętro kończą się gdy trzeba wnieść lodówkę na czwarte piętro.
  • katja.katja 05.07.19, 07:21
    Nie używamy wulgaryzmów na forum Savoir Vivre.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • camaretto 06.07.19, 09:44
    Nie, w niektórych lokalach to wyrzucają, mają własny biznes, i joniec, nawetraz jak chciałam usiąść we Wrocku z torbą tam gzie już raz jadłam i zamienić przez komórkę 3 slowa z rodziną,bo się pociąg spóźnił... to mnie zwalili z krzesełka,no i z nóg. Nie mówiąc, że poznałam życie całego półświatka ;D jak musiałam 7 godzin sterczeć na dworcu w pewnym mieście, bo za darmo nic w Polszcze ni w Arabii - nawet fotki se nie zrobisz. A i jednych krajach, i w drugich, nie ma takiej rzeczy jak bezpłatny lunch,więc po chwili, panie i panowie...;D

    Streetlife.
    Ale czasem, jak masz naprawdę dobrych znajomych, albo nie pilnują tak bardzo, uchodzi.Zależy od poziomu tolerancji. W Wawie raczej się za wyjątkiem wyjątków nie spodziewaj, Wrocek to samo. Gdzie indziej... chyba w miastach tak już mają.

    --
    To nie karty są nietrafne tylko interpretator do kitu smile stare przysłowie Starożytnych Rzymian
    Od wróżenia z flaczków jest jeszcze jedna,gorsza rzecz:flaki z olejem
    "Zabili go,i uciekł później w krzaki, a ona za nim. Pewnie go goniła..."- cytat z kina domowego.
    www.oczary.wordpress.com
  • lumeria 06.07.19, 17:36
    Zalezy od lokalu. W kantynie czy stołówce zakładowej/szpitalnej/szkolnej/uniw jest to standardowe. Wiele kafejek przylegających do sadów, biurowców, itp, również nie robią problemu z wnosem własnego jedzenia jeśli coś u nich kupujesz.

    Ale taka zwykła kawiarnia 'na mieście' szybko splajtuje jeśli każdy klient kupujący jedynie kawę zajmie stolik na 1/2 godz.

    Ja za to mam problem z zabranianiem wnosu przegryzek do kina / stadion /itp. Bo tam sprzedaje się film / mecz / spektakl , a jedzenie / picie to poboczna koncesja.

  • bene_gesserit 06.07.19, 17:43
    Z tego co wiem od znajomych, siedzących od lat z gastronomii, o ile lokal nie jest pełny po brzegi tak, że nie ma gdzie usiaść, klienci, którzy jedzą coś swojego nie są problemem. Bo lepszy klient, który pije kawę za 14 zeta i je własną drożdżówkę niż pusty stolik. Przynajmniej tak jest w moim mieście, w którym kawiarni jest mnóstwo.

    --
    a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem, bo odrodzisz sie czlowiekiem'
  • katja.katja 06.07.19, 18:34
    Lepszy klient - burak niż żaden, pod względem ekonomicznym niby racja, ale z regułami S-V się kłóci.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • bene_gesserit 06.07.19, 19:54
    No, bo ja wiem, czy się kłóci. Z punktu widzenia ekonomii właściciel pustawej (a więc w zasadzie każdej w moim mieście, pomijając te najmodniejsze) każdej kawiarni powinien być zadowolony, a zasady s-v z punktu widzenia biznesu nie są tak istotne, o ile interes się kręci.

    --
    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
  • katja.katja 07.07.19, 11:35
    Kawiarnia zwykle nie serwuje obiadu, czy wyciągnięcie spod stołu do kawy lub herbaty zestawu z Mcdonald też byłoby w porządku? Wszak zarobią na mojej herbacie.
    Gdzie kończy się granica i zaczyna chamstwo kilenteli? Tak, klienteli, która płaci za część rzeczy czyli np. kawę serwowaną w lokalu.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • bene_gesserit 07.07.19, 12:10
    Myślę, że jedzenie podśmierdującego intensywnie posiłku to spore przestępstwo w kawiarni. Kiedys weszłam do jednego ze swoich ulubionych lokali i poczułąm intensywny smród smażeniny i dziwnych przypraw. Okazało się, ze przy jednym ze stolików siedzi jakąś pani i zajada z laptopa danie od Chińczyka. TO może przeszkadzać innym klientom i to bardzo. Ale ciastko - nie. Jak powiedzieli moi znajomi: fajnei, zeby kupiła to ciastko u nas, ale fajniejszy jest i tak fakt, że przyszła i kupiła kawę. Wolimy to niż żeby w ogóle nie przyszła.

    Firmy - także kawiarnie - patrzą z perspektywy strat i zysków, nie 'chamstwa i jego granic'.

    --
    feminists aren't humorless just because your jokes suck
  • ulla_cebulla 07.07.19, 16:38
    W czasie studiów pracowałam w kawiarni i bez pardonu wypraszalam gości z kebabami, frytkami itp. Na jakieś ciasteczka przymykałam oko, albo mówiłam, że mamy pyszne ciasta i polecam. Na szczęście tego typu goście zdarzali się bardzo rzadko.
  • katja.katja 07.07.19, 16:46
    Czyli przyznajesz, że przyniesienie własnej wałówki do lokalu to chamstwo, który broni się wyłącznie tym, że lokal z jakiś powodów nie jest zbyt popularny i by przetrwać na rynku musi przymykać oko na chamstwo (części) klienteli?

    --
    Nie dam się wygasić!
  • ulla_cebulla 07.07.19, 17:13
    Jeśli to do mnie, to tak, uważam że absolutnie nie wypada konsumowac w lokalach własnego pożywienia, napojów, chyba że lokal z jakiś względów do tego zachęca. Ja przymykałam oko jeśli ktoś dyskretnie konsumował coś niesmrodliwego, nieśmiecącego, bo zwyczajnie nie chciało mi się handryczyć z klientem. To nie jest przyjemna sytuacja, na szczęście skala zjawiska była bardzo niewielka.
  • katja.katja 07.07.19, 18:08
    Niedawno przechodziłam koło restauracji na krakowskim Kazimierzu, gdzie najwyraźniej zdesperowany chamstwem niektórych klientów właściciel wywiesił tabliczkę z prośbą o nie spożywanie jedzenia kupionego poza tym miejscem (chyba dotyczyło też napojów bo był także obrazek z przekreślonym napojem).

    --
    Nie dam się wygasić!
  • 10iwonka10 07.07.19, 18:11
    Ja mysle ze pare ciasteczek jak ktos sobie przyniesie do kawy zamowionej w lokalu to rzeczwiscie nie koniec swiata. Tez mi sie wydaje ze nie ma sie co handryczyc z klientem. Natomiast zawsze mozna im grzecznie zwrocic uwage - to nie kwestia wyrzucania ich na sile - Mozna to zrobic w grzeczny sposob ale taki zeby Panie poczuly sie niekomfortowo.
  • camaretto 10.07.19, 08:53
    Wiecie, zależyjak "grzeczny" i światowy zwyczaj jest w kawiarni. W Wawie, oprócz tego, że klienci to przechodnie, gdzie każdy chętnie by wlazł i posiedzial, i jeszcze przytulił się na moment, to zależy od klienteli. Mamy babcię, która przynosi własny soczek i ciasteczko,siedzi,opowiada jeynie jaką wielką ma emeryturę, i robi włścicielom kawiarni i stałym bywalcom kłpoty, jak się natniesz, to zmykaj ;D. Włąściwe to czuje się samotna, jest nieco niepozbierana, ale społeczne cwaniactwo jak większość warszawiaków wyssała z mlekiem matki. Robi w konia jużktórąś kawiarnie i inne osoby, które siedząc samjotnie w lokalach chcą nawiązaćkontakt. Później pogaduszki z ciotą schodząna plan znajomości, więc niby wszyscy darowują, ale po jakimś czasiw widzisz przekrój, ona że nie rozumie... właściwei,niby naprawdędo 22 - 23 włóczy się,często samotnie, po ulicach,okłamując na temat zmyślonych imprez już którąś osobę z rzędu.
    Mam znajomą z kawiarnią, więc ją biednąnamierzyłam, wyrzucić ją trudno, ale ciągle obiecuje tylko, że coś kupi. A ajk w lokalumają wolny stolikprzezz cały dzień, to lepszyklient, który siedzi przy wodzie, może weźmie i herbatę czy kawę... Tam, gdzie mają sami wystawowo ciasteczko czy czipsy.... no dobra, z koleżanką nie eksperymentujemy jak jużmasię zepsuć, to trzeba...zjeść samemu, ale obok z lokalu wypraszają jak nie działa na wyobraźnie, o czym mówią. Sąsiada z kartami albo z psem nie wyrzucą, bo przyprowadzi znajomków na imprę ale wiecie jak to jest...są lokale gdzie trzyma się wysokoi takiebariery, z tego żyliby sklepikarze w całej okolicy.
    We Wrocku sązazdrośni, bo sklepy obok zatrzęsłyby sięod podrónych. W Wawie, gdzie dworcowy fast food zwabial klientów, także warszawiaków,było tego mnóstwo,i posiedzieć przy gazecie nikt nie broni... o ile wszystko co masz jest zakupione w Mc Donalds, nie ?

    --
    To nie karty są nietrafne tylko interpretator do kitu smile stare przysłowie Starożytnych Rzymian
    Od wróżenia z flaczków jest jeszcze jedna,gorsza rzecz:flaki z olejem
    "Zabili go,i uciekł później w krzaki, a ona za nim. Pewnie go goniła..."- cytat z kina domowego.
    www.oczary.wordpress.com
  • bene_gesserit 14.07.19, 11:59
    Zgadzam się. Dyskretne pochylenie się nad zgromadzeniem i prośba podana miłym głosem mogłyby w tym przypadku być skuteczne i bardzo na miejscu. Ale akurat w tym opisanym, trwającym latami przypadku, polityka kawiarni jest jednoznaczna: tego typu zachowania są tolerowane i to z uśmiechem. Czyli właściciele zdają sobie sprawę, że i tak na tych paniach zarabiają, a gdyby przestały przychodzić i jadły swoje ciasteczka, powiedzmy, gdzieś na skwerku lub w parku, to by nie zarobili.

    --
    Wiara w kompleks braku członka to oczywisty przejaw kompleksu braku macicy.
  • katja.katja 14.07.19, 20:48
    Pomimo przymykania oczu nadal jest to zachowanie niezgodne z regułami S-V, w innym przybytku Panie zostałyby mniej lub bardziej dyskretnie przepędzone na cztery wiatry lub potraktowane jak wieśniaczki.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • 10iwonka10 14.07.19, 21:04
    Ja mysle ze to czasem zalezy. Jesli to mala miejscowosc ,ludzie sie znaja I jesli takie Panie to taki 'lokalny folklor ' to dali im spokoj. Zwlaszcza ze to ciasteczka nie jakies smierdzace jedzenie. Plus zakladam ze zamawiaja cos do picia do tych ciasteczek. Natomiast w wiekszych miastach gdzie jest duzy ruch turystyczny I ludzie sa bardziej anonimowi takie zachowanie by nie przeszlo.
  • katja.katja 15.07.19, 07:53
    Czy jest ogólnie dopuszczalne - to zależy, czy jest zaś dopuszczalne konkretnie pod kątem S-V to już zdecydowanie nie wypada. Zasady tu są proste - w lokalach gastronomicznych nie przynosimy własnej wałówki.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • bene_gesserit 14.07.19, 21:17
    Jak się traktuje wieśniaczki? o_O

    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • bene_gesserit 14.07.19, 21:17
    Jak się traktuje wieśniaczki? o_O

    --
    śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
  • katja.katja 15.07.19, 07:49
    Wilczy bilet w lokalu.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • nocnymarek2 15.07.19, 08:32
    katja.katja napisała:

    Wydaje mi się, że wszystkie paniusie występujące w tej historii
    (z Tobą włącznie) są z miasta. Kobiety na wsi nie mają czasu
    na jedzenie ciasteczek po kawiarniach, a tym bardziej dyskutowanie
    o tym. Na pewno z miasta - to widać, słychać i czuć.
  • katja.katja 15.07.19, 14:38
    Masz rację. Panie ze wsi wstydziłyby się psuć komuś interes przychodząc ze swoimi wypiekami.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • bene_gesserit 15.07.19, 19:07
    katja.katja napisała:

    > Wilczy bilet w lokalu.

    Jak na to wskazuje praktyka - nic podobnego. Ale krzyżuj sobie teoretycznie nadal, kogo ci się żywnie podoba. Tylko bez podszywania się pod ekspertkę, bo rzeczywistość skrzeczy.




    --
    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
  • katja.katja 15.07.19, 21:06
    Zadałaś pytanie "czy wypada" , nie zaś "czy jest to tolerowane" (tolerowane są różne zachowania, także chamskie, z różnych powodów) lub "czy to opłaca się właścicielowi przybytku".
    Zatem jeszcze raz odpowiadam Ci pospołu z innymi forumowiczami: "Nie, nie wypada". Jednocześnie zgadzam się, że takie zachowanie może być tolerowane, "niezauważane" (jak duża część nietaktów klienteli, która zostawia jednak jakieś grosiki, zwłaszcza gdy lokal ma dużą konkurencję więc musi się starać o każdego klienta) lub nawet "opłacalne".
    Ale wypadać - nie wypada.
    Czy już się zrozumieliśmy?

    --
    Nie dam się wygasić!
  • bene_gesserit 15.07.19, 22:47
    Zadałam pytanie pięćset lat temu wiedząc doskonale, jaka jest jest odpowiedź. To raz; dwa - twoje, imo dość dziwaczne zaangażowanie emocjonalne w tę sprawę. Godne tematu mniej trywialnego.

    --
    śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
  • nocnymarek2 15.07.19, 23:01
    bene_gesserit napisała:

    > Zadałam pytanie pięćset lat temu wiedząc doskonale, jaka jest jest
    > odpowiedź. To raz; dwa - twoje, imo dość dziwaczne zaangażowanie
    > emocjonalne w tę sprawę. Godne tematu mniej trywialnego.

    Czyli zadałaś pytanie, ale odpowiedź wcala, a wcale Cię nie
    obchodzi? Zaangażowanie w odpowiedź na Twoje pytanie
    jest dziwaczna? Temat trywialny? A kto go zapodał?
  • bene_gesserit 17.07.19, 19:34
    nocnymarek2 napisał:

    > bene_gesserit napisała:
    >
    > > Zadałam pytanie pięćset lat temu wiedząc doskonale, jaka jest jest
    > > odpowiedź. To raz; dwa - twoje, imo dość dziwaczne zaangażowanie
    > > emocjonalne w tę sprawę. Godne tematu mniej trywialnego.
    >
    > Czyli zadałaś pytanie, ale odpowiedź wcala, a wcale Cię nie
    > obchodzi?

    Nic takiego nie napisałam.

    Zaangażowanie w odpowiedź na Twoje pytanie
    > jest dziwaczna?

    Nic takiego nie napisałam. Obficie mocne emocje na tak trywialny temat - bardziej niż dziwaczne.

    >Temat trywialny? A kto go zapodał?

    Oczywiste, kto. Noi?




    --
    a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem, bo odrodzisz sie czlowiekiem'
  • nocnymarek2 17.07.19, 22:30
    bene_gesserit napisała:

    > >Temat trywialny? A kto go zapodał?
    >
    > Oczywiste, kto. Noi?

    A bo chyba pomyliłaś mi się z Twoją Nemezis, alter ego
    takie. Piszę, ale wcale mnie nie obchodzi wasze zdanie.
  • bene_gesserit 18.07.19, 19:30
    Jeśli nie obchodzi cię nasze zdanie, pozwalamy ci już nie pisać. W przyszłości liczymy na to, że zaczniesz kumać kontekst zamiast bezsensownie się czepiać, dziękujemy z góry.

    --
    - Kiedy zorientowałaś się, Pani, że jesteś Boginią?
    - Cóż, pewnego dnia modliłam się i nagle zrozumiałam, że mówię do siebie.
  • dwapsyikot 14.07.19, 09:55
    nie
  • akle2 14.07.19, 10:54
    Generalnie nie wypada, ale jak mam coś przy sobie "lepszego", niż tamtejsze menu, to dyskretnie podskubuję.
  • bo_ob 15.07.19, 21:53
    Nie, nie wypada.
  • engine8 15.07.19, 23:10
    A ja bylem w Chinach i poszlismy do restauracji hotelowej - takiej na raczej wysokim poziomie gdzie sie okazalo ze w jadlospisie nie ma nic co by nam przypadlo do gustu. Co sie zwykle robi w takich przypadkach? Ano idzie do innej restauracji...
    Ale tutaj jeden z kolegow ktory tam bywa od dawna zawolal kelnera i poprosil czy moze mu przyzniesc jadlospis z restauracji po drugieej stronie ulicy - a ulica tak z 5 pasow kazda strone, Ten - o dziwo, nie oponowal, przyniosl jadlospis, zamowilismy i przyniosl nam jedzenie z naprzeciwka.... To sie nazywa dbanie o to aby klienta nie wypuscic...... A wy to mowicie ze nie wypada zjesc wlasnej kanapki... W Stanch w Starbaksie to dosc typowe - ludzie kupia kawe a jedza wlasne czy przyniesione skads indziej.
  • 10iwonka10 16.07.19, 10:09
    Bo tak naprawde to zalezy na pewno od kraju ale tez od rodzaju lokalu. Jak to jest elekancka restauracja/kelner pod mucha /pelna obsluga przy stoliku to nie bardzo wyobrazam sobie wyciagnaie wlasnej walowki.

    Natomiast wszelkie Starbucki...kupujesz kawe zabierasz do stolika a tam jesz co chcesz. Czasem wydaje mi sie ze ( jak ktos ponizej napisal) kelnerowi nie chce sie robic afery. Pare tygodni temu bylismy we Francji - niedziela rano ,sloneczny dzien usiedlismy przy stoliku zamowilismy kawe….patrze obok siada starsze malzenstwo zamowili kawe I jedza croissanty wyciagniete z papierowej torebki. Przypuszczam ze kupione w jakiejsc pobliskiej piekarni...A w tej kawiarni byly piekne ,swieze do zamowienia. Przypuszczam ze troche drozsze niz w piekarni. Kelner musial to zauwazyc ale pewno nie chcial robic afery.
  • katja.katja 16.07.19, 10:53
    Od kraju być może tak - inny kraj, inne obyczaje. Ale od lokalu? Tu się nie zgadzam. Reguły gastronomiczne lokali są jednoznaczne - nie przynosimy własnego jedzenia.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • triismegistos 16.07.19, 18:19
    Nie, nie są.

    --
    Ostatnie badania wykazały, że 42% Amerykanów ma nadwagę, a 34% jest otyła. Pozostali zjedli ankiety.
  • bo_ob 16.07.19, 11:11
    engine8 napisał(a):

    > A ja bylem w Chinach i poszlismy do restauracji hotelowej - takiej na raczej
    > wysokim poziomie gdzie sie okazalo ze w jadlospisie nie ma nic co by nam przypa
    > dlo do gustu. Co sie zwykle robi w takich przypadkach? Ano idzie do innej resta
    > uracji...


    Właśnie. trzeba było iść do innej a nie traktować kelnera jak chłopca na posyłki.

  • engine8 16.07.19, 18:11
    Dlaczego nie? A jak jest rola kelnera w takim razie?
  • anna.lib 16.07.19, 08:44
    Absolutnie nie wypada, to jest chamstwo w stosunku do miejsca, w którym przebywamy. Wystarczy wziąć tą kawę/herbatę na wynos i zjeść gdziekolwiek na zewnątrz/w pracy/w domu a nie w lokalu. Wgl nie rozumiem jak można o takim czymś pomyśleć. Totalny brak kultury!!!!!!
  • engine8 16.07.19, 18:14
    Dlaczego chamstwo? Czy kiedy usiadziesz przy stoliku i zamowisz kawe - tylko kawe to jest ok? A jak do tego zjesz wlasna kanapke to gdzie chamstwo czy przestepstwo? I tak bys nie kupila nicvzego oprocz kawy...
    Jersli tak to w takim razie jesli w kawiarni sprzedaja papierosy to wlasnego tez nie powinno sie zapalac?
  • anna.lib 08.08.19, 12:09
    Pracowałaś kiedyś w gastronomii ? Sądzę, że nie, bo głupio byś nie pytała ! U nas wypraszało się osoby, które przychodziły ze swoim jedzeniem. Nie po to idzie się do lokalu aby brać ze sobą swoje jedzenie. Jesteś głodna to zamów coś co oferuje kawiarnia/restauracja. Nie? To zamów coś do picia. Masz ochotę na swoje jedzenie to idź do domu i tam sobie go zjedz!! STRASZNIE IRYTUJE MNIE TAKIE ZACHOWANIE I SAMA GDY WIDZĘ KOGOŚ KTO TAK ROBI (A JESTEM KLIENTKĄ) TO ZWRACAM UWAGĘ TAKIM LUDZIOM!
  • summerland 08.08.19, 16:24
    Mysle, ze nie. Ja kiedys jadlam w ukryciu czekoladki do kawy 😉

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka