Dodaj do ulubionych

wizyta u rodzinki

25.03.15, 22:27
Zostalismy zaproszeni do rodziny meza na urodziny w pierwszy dzien swiat. To bardzo niegoscinni ludzie, wiem o tym, ale czasem mi rece opadaja. Rodzina, pierwszy dzien swiat, urodziny, prezent chetnie przyjma, odleglosc ok. 150km. wizyta pare godzin a my poza jednym kawalkiem tortu, jakimis czipsami, chrupkami czy orzeszkami slonymi oraz napojami nie dostaniemy nic wiecej (mam na mysli hocby prosty obiad). Ja i maz jakos trawimy te wizyty (obiad jemy pozno wieczorem po powrocie albo zatrzymujemy sie gdzies w trasie. Mamy dziecko i mala trzeba nakarmic jeszcze zanim mala sie rozespi w aucie, wiec robie malej jedzenie i wozimy na te nieszczesne obiadki na urodziny do tych ludzi.
Ale teraz sa swieta, organizujate urodziny w peirwszy dzien swiet a my bedziemy siedziec przy czipsach, noi rece mi opadaja.
Postanowilam byc nieco wredna i jak zwykle podgrzac wlasny obiadek dla dziecka, potem zrobic zdjecie i wstawic je z odpowiednim komentarzem na "fejsbuka".
Moje pytanie brzmi, czy takie zachowanie (ze zdjeciem na fejsie0 to bardzo mocno przekracza granice dobrego smaku? Bo, ze przekracza to wiem, pogodzilam sie z tym i zdecydowalam sie przekroczyc, zastanawiam sie czy bardzo przekracza, czy jednak lepiej tego nie robic.
Opcja nie jezdzenia do tych ludzi choc niezwykle dla mnie kuszaca niestety nie wchodzi w gre.
Edytor zaawansowany
  • czesio77 25.03.15, 22:40
    daj sobie spokój z tym zdjęciem , ja bym oczywiscie nie pojechał wykrecił się choroba w ostatniej chwili i już ale skoro nie macie innego wyjścia ....
  • milamala 25.03.15, 22:55
    czesio77 napisał(a):

    > daj sobie spokój z tym zdjęciem , ja bym oczywiscie nie pojechał wykrecił się c
    > horoba w ostatniej chwili i już ale skoro nie macie innego wyjścia ....

    Nie mamy niestety, to tylko albo az 5-8 razy w roku. Jakos to znosimy, bo nie mamy wyjscia. Ale teraz w zwaizku z tymi swietami nerw mnie chwycil, nie dosc, ze bede musiala poscic w swieta to jeszcze musze wozic jedzenie dla dziecka, zeby chociac ono nie poscilo.
    Mam wredna ochote ich troche ... osmieszyc.
  • ann.38 25.03.15, 23:14
    Wiesz, rozumiem, że raz na jakiś czas człowiek jedzie, bo "wypada", ale aż 5-8 razy w roku musisice jechać do ludzi, których odbieracie jako nieościnnych i czujecie do nich taka antypatię, że powstał pomysł z tymi zdjęciami, to trochę dziwne.
  • milamala 25.03.15, 23:31
    ann.38 napisał(a):

    > Wiesz, rozumiem, że raz na jakiś czas człowiek jedzie, bo "wypada", ale aż 5-8
    > razy w roku musisice jechać do ludzi, których odbieracie jako nieościnnych i cz
    > ujecie do nich taka antypatię, że powstał pomysł z tymi zdjęciami, to trochę dz
    > iwne.

    Ja nie chce sie tlumaczyc, ze musimy i ile razy, bo nie w tym rzecz. Mimo to wyjasnie, taka ilosc obchodzacych urodziny domownikow i tyle. Co do drugiej sprawy, to nie tyle antypatie do domownikow, co antypatie do niegoscinnego zachowania (bo nie mowa o ludziach biednych co nie maja co do garnka wlozyc, tylko skrajnie niegoscinnych w sensie wyzywienia).
  • koronka2012 26.03.15, 20:29
    Macie wyjście, tylko z niego nie korzystacie.
    Normalnego, dorosłego człowieka nie da się zmusić do czegoś, na co nie ma ochoty.
    Zamiast robić jakieś obraźliwe i ostentacyjne gesty wystarczy po prostu nie skorzystać z zaproszenia.
  • milamala 26.03.15, 20:38
    koronka2012 napisała:

    > Zamiast robić jakieś obraźliwe i ostentacyjne gesty wystarczy po prostu nie sko
    > rzystać z zaproszenia.
    Nie da sie tak po prostu cala rodzina nie korzystac z zaproszen, bo chodzi o bliska rodzine, i uporczywe niekorzystanie z zaproszen na urodziny bez wyraznego powodu jest rownoznaczne z zerwaniem relacji na czym ze wzgledu na meza i dziecko mi nie zalezy.
  • pani.jezowa 27.03.15, 00:11
    Sama piszesz, że masz wybór.
    Tylko wybierasz relacje w rodzinie.
    Nie musisz tam bywać, tylko chcesz.
    Skoro bywasz to szanuj zwyczaje gospodarzy.
  • turzyca 27.03.15, 15:41
    > Nie mamy niestety, to tylko albo az 5-8 razy w roku. Jakos to znosimy, bo nie m
    > amy wyjscia. Ale teraz w zwaizku z tymi swietami nerw mnie chwycil, nie dosc, z
    > e bede musiala poscic w swieta

    Abstrahujac od wszelkich kwestii s-v, to ja bym sobie w tamtej okolicy wyszukala jakas specjalna restauracje. Taka co serwuje cos niesamowicie pysznego, co my szczegolnie lubimy. I jak juz bym musiala jechac w tamta okolice, to bym od razu rezerwowala stolik w restauracji, a potem przez caly czas sie cieszyla, ze pojade w tamto miejsce i bede miala mozliwosc zjedzenia tej przepysznej potrawy. I to samo podczas posiadowki rodzinnej - tu jakies kiepskie czipsy, ale juz za dwie godziny siade sobie przy moim ulubionym stoliku i najpierw zamowie to, a potem tamto. Bardzo odprezajaca perspektywa.
    Ja bym jeszcze pocelebrowala to wyjscie, tak zeby ono bylo w centrum wyjazdu - jedziemy 150 km do bardzo specjalnej restauracji. No i przy okazji zajrzymy do paskudnej rodziny, skoro juz tam jestesmy.

    I tak, to jest kasa. Ale moje zdrowie psychiczne tez jest wazne. To jest oplata za moj brak stresu. Warto.
    --
    Dzenderowy potfur A.D. 1904
  • milamala 27.03.15, 19:18
    turzyca napisała:

    > Abstrahujac od wszelkich kwestii s-v, to ja bym sobie w tamtej okolicy wyszukal
    > a jakas specjalna restauracje. Taka co serwuje cos niesamowicie pysznego, co my
    > szczegolnie lubimy. I jak juz bym musiala jechac w tamta okolice, to bym od ra
    > zu rezerwowala stolik w restauracji, a potem przez caly czas sie cieszyla, ze p
    > ojade w tamto miejsce i bede miala mozliwosc zjedzenia tej przepysznej potrawy.
    > I to samo podczas posiadowki rodzinnej - tu jakies kiepskie czipsy, ale juz za
    > dwie godziny siade sobie przy moim ulubionym stoliku i najpierw zamowie to, a
    > potem tamto. Bardzo odprezajaca perspektywa.
    > Ja bym jeszcze pocelebrowala to wyjscie, tak zeby ono bylo w centrum wyjazdu -
    > jedziemy 150 km do bardzo specjalnej restauracji. No i przy okazji zajrzymy do
    > paskudnej rodziny, skoro juz tam jestesmy.
    >
    > I tak, to jest kasa. Ale moje zdrowie psychiczne tez jest wazne. To jest oplata
    > za moj brak stresu. Warto.

    hej to calkiem calkiem pomysl, az mi sie milo zrobilo na sama mysl. Maja tu w Holandii moje ulubione wok-restauracje, moze jakas jest niedaleko i mozemy potraktowac jak wyjazd do takiej restauracji z przystankiem u rodziny. Nie, no fajnie.
  • turzyca 27.03.15, 20:12
    No to trzymam kciuki, zeby Ci sie udalo Ci sie zarezerwowac stolik na nastepna sobote. smile
    --
    "Zaproszenie wykonane jest z białego gładkiego papieru i ma zaokrąglone rogi. Na rzeczenie Klienta rogi mogą pozostać ostre."
  • milamala 27.03.15, 20:27
    turzyca napisała:

    > No to trzymam kciuki, zeby Ci sie udalo Ci sie zarezerwowac stolik na nastepna
    > sobote. smile

    Dzieki, zwlaszcza, ze moze byc klopot bo to pierwszy dzien swiat, wiec byc moze ilosc otwartych restauracji moze byc mocno ograniczona.
    Az mi slinka pociekla. Moj maz z cala pewnoscia nie bedzie sie sprzeciwial.
  • milamala 27.03.15, 20:28
    Noi odpadnie swiateczne gotowanie.
  • turzyca 27.03.15, 21:22
    > Dzieki, zwlaszcza, ze moze byc klopot bo to pierwszy dzien swiat, wiec byc moze
    > ilosc otwartych restauracji moze byc mocno ograniczona.

    Nawet jesli to, pomysl o tym, ze to ostatni raz, nastepnym bedziesz lepiej przygotowana. smile
    --
    Czajniczek Pana R.
  • milamala 27.03.15, 21:55
    turzyca napisała:

    > Nawet jesli to, pomysl o tym, ze to ostatni raz, nastepnym bedziesz lepiej przy
    > gotowana. smile

    Na sama mysl o tym geba mi sie usmiecha.
  • hybriska 25.03.15, 23:37
    Rozumiem, że masz ich na fejsie i oni zobaczą zdjęcie?

    Tylko po co się męczyć kolejny raz, a potem kolejny raz byc na siebie wscieklym, że sytuacja sie powtorzyla i nic sie nie zrobilo dla wlasnego komfortu?
    Może zadzwon i udając niewiniątko zapytaj czy masz pomóc : cos przygotować i przywieźć na obiad, bo dla małej to wiadomo ze cos weźmiesz [gdyż to za długa podróż aby być bez konkretnego posiłku] ale pytasz ogólnie :]
  • milamala 25.03.15, 23:50
    hybriska napisała:

    > Rozumiem, że masz ich na fejsie i oni zobaczą zdjęcie?

    Zobacza.

    > Tylko po co się męczyć kolejny raz, a potem kolejny raz byc na siebie wscieklym
    > , że sytuacja sie powtorzyla i nic sie nie zrobilo dla wlasnego komfortu?

    Niestety musze sie meczyc.

    > Może zadzwon i udając niewiniątko zapytaj czy masz pomóc : cos przygotować i pr
    > zywieźć na obiad, bo dla małej to wiadomo ze cos weźmiesz [gdyż to za długa pod
    > róż aby być bez konkretnego posiłku] ale pytasz ogólnie :]

    Nic nie pomoze, oni po prostu tak sie zachowuja, i nie tylko dawanie do zrozumienia nic nie pomoze, ale wrecz bezposrednie pytanie nie robi na pani domu zadnego wrazania.
    W zwiazku z tymi swietami maz zapytal czy bedzie jakies swiateczne jedzenie (choc mial na mysli jakiekolwiek), na co spotkal sie z wielkim zdziwieniem. Pani domy wyjasnila, ze za duzo ludzi przyjdzie zeby ich nakarmic.
    Taki typ ludzi i zupelnie nie do naprawy.
  • horpyna4 26.03.15, 09:13
    Nie rozumiem. Przecież po takiej odpowiedzi naturalnym byłoby oznajmnienie "w takim razie nie przyjedziemy, bo dziecko nie może być bez obiadu". I już.

    Dziwne. Oczekujecie jakiegoś wielkiego spadku od nich, czy co? Bo zasada jest taka: tam, gdzie nas mile widzą, bywamy rzadko; tam, gdzie niezbyt mile, nie bywamy wcale. I to jest właśnie zgodne SV, o ile mi wiadomo.
  • milamala 26.03.15, 09:25
    horpyna4 napisała:

    > Dziwne. Oczekujecie jakiegoś wielkiego spadku od nich, czy co?
    A w zyciu.

    "Bo zasada jest t> aka: tam, gdzie nas mile widzą, bywamy rzadko; tam, gdzie niezbyt mile, nie byw
    > amy wcale. I to jest właśnie zgodne SV, o ile mi wiadomo."
    Sek w tym, ze to nie jest kwestia "niemilego widzenia". Tak traktowani sa od paru lat wszyscy goscie. Po prostu panuje tam zasada "nie zywimy gosci". I o ile ci , ktorzy mieszkaja blisko machneli na to reka, o tyle ci ktorzy narzekaja.
    Mozna wrecz powiedziec, ze jestesmy mile widziani, to bliska rodzina meza, mezowi zalezy na dobrych kontaktach, moje dziecko wprost uwielbia tamtejsza dzieciarnie (ja zreszta te, bo fajne dzieciaki sa). Nawet bylismy zapraszani na weekendy, ale to juz bylo ponad moje sily, wiec odmawialismy.

  • bene_gesserit 26.03.15, 20:23
    Moze zaproście ich kiedyś do siebie i ugośćcie jakoś miło i dość wystawnie smile

    Ew obiad dla dziecka weźcie na tyle spory, zeby i dla was starczyło. Mozecie też poczęstować innych gości. To oczywiście pomysł poza s-v.

    Bardzo bym chciałą wiedzieć, czemu się tak męczycie.

    --
    Wiara w kompleks braku członka to oczywisty przejaw kompleksu braku macicy.
  • milamala 26.03.15, 20:35
    bene_gesserit napisała:

    > Moze zaproście ich kiedyś do siebie i ugośćcie jakoś miło i dość wystawnie smile
    Bywaja u nas na przyjeciach i zawsze wraz z innymi sa goszczeni, moze nie wystawnie, ale uwazam bardzo przyzwoicie. Duzo przyzwoiciej niz na tutejsze standarty, ale o tym juz decyduje moje polskie wychowanie i nie oczekuje tego samego od tubylcow.

    > Ew obiad dla dziecka weźcie na tyle spory, zeby i dla was starczyło.
    Wiesz nie bedziemy sie ceregielic z obiadem dla nas. Dziecko musi zjesc wiadomo, bo w aucie sie rozespi i po powrocie nic nie zje, ale my mozemy po zmroku. Stare konie jestesmy.
    Mialam nawet przez chwile pod wplywem wypowiedzi ogromna ochote przywiezienia wlasnego prowiantu "tak na bogato" i jeszcze innych ich gosci poczestowania. Ale mnie odwiedziono od tej mysli, bo nie tylko mogloby nie przyniesc efektu, ale przyniesc wrecz odwrotny tj. pelen zachwyt gospodarzy, ze ktos inny troszczy sie o ich gosci i w ten sposob ich z tego zwalnia.

    > Bardzo bym chciałą wiedzieć, czemu się tak męczycie.
    Mojemu mezowi zalezy na kontaktach, corka uwielbia tam jezdzic bo uwielbia tamtejsze dzieciaki. To jest bliska rodzina meza i oni sie razem trzymaja a mnie az tak nie zalezy zeby rozbijac ten uklad. Chcialabym aby maz i corka byli szczesliwi a nie uwiklani w konflikty.
  • bene_gesserit 26.03.15, 20:43
    > Mialam nawet przez chwile pod wplywem wypowiedzi ogromna ochote przywiezienia w
    > lasnego prowiantu "tak na bogato" i jeszcze innych ich gosci poczestowania. Ale
    > mnie odwiedziono od tej mysli, bo nie tylko mogloby nie przyniesc efektu, ale
    > przyniesc wrecz odwrotny tj. pelen zachwyt gospodarzy, ze ktos inny troszczy si
    > e o ich gosci i w ten sposob ich z tego zwalni

    To nie musi być 'na bogato', to może być parę w miarę skromnych, ale pysznych rzeczy. I jeśli częstować będziesz ty, ukradniesz pani domu przyjęcie, bo to na ciebie spłynie blask, pochwaly i wdzięczność. Wiem, o czym mówię, bo parę razy na składkowe przyjęcia przyniosłam jedzenie tak pyszne, ze panie domu i inni, którzy przynieśli coś własnego patrzyli na mnie bardzo krzywo, bo na mnie się skupiała całą uwaga zachwyconych gości.

    Z tym ze jeśli ci nie zależy na konflikcie, to raczej bym nie szła tą drogą. Na twoim miejscu po prostu bym przecierpiała. Robisz to dla męża i córki, trudno - mam nadzieję, ze on to docenia. Fejsbukowa zemsta zupełnie na grzyba - nic nie zmieni, a brzmi raczej nisko.

    --
    "Twoja nieomylność stanie się pewnie przysłowiowa" klik a.k.a. banita o mnie smile
  • milamala 26.03.15, 21:02
    bene_gesserit napisała:

    > To nie musi być 'na bogato', to może być parę w miarę skromnych, ale pysznych r
    > zeczy. I jeśli częstować będziesz ty, ukradniesz pani domu przyjęcie, bo to na
    > ciebie spłynie blask, pochwaly i wdzięczność. Wiem, o czym mówię, bo parę razy
    > na składkowe przyjęcia przyniosłam jedzenie tak pyszne, ze panie domu i inni, k
    > tórzy przynieśli coś własnego patrzyli na mnie bardzo krzywo, bo na mnie się sk
    > upiała całą uwaga zachwyconych gości.

    Tak z ciekawosci, o jakich pysznosciach piszesz?

    > Z tym ze jeśli ci nie zależy na konflikcie, to raczej bym nie szła tą drogą. Na
    > twoim miejscu po prostu bym przecierpiała.
    Nie zalezy mi i dlatego przecierpie urodziny ich dzieci. Odmowie tylko wyjazdow na urodziny doroslych. Mysle, ze to calkiem akceptowalny kompromis, pozwalajacy nie popasc w totalny konflikt, ale zaznaczyc brak zgody na takie zachowanie.

    .
  • bene_gesserit 28.03.15, 11:11
    Okazuje sie, ze nie potrzeba dużo - raz była to focaccia, do której po namyśle dołożyłam miskę hummusu z czarnym sezamem, innym razem ciastka ze słodkim curry i migdałami czy paszteciki ze szpinaku z czarnuszką. Niski nakład pracy, a - jak się okazało - spory efekt.

    --
    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
  • milamala 28.03.15, 23:13
    bene_gesserit napisała:

    > Okazuje sie, ze nie potrzeba dużo - raz była to focaccia, do której po namyśle
    > dołożyłam miskę hummusu z czarnym sezamem, innym razem ciastka ze słodkim curry
    > i migdałami czy paszteciki ze szpinaku z czarnuszką. Niski nakład pracy, a - j
    > ak się okazało - spory efekt.

    Dzieki, o to mi chodzilo, niski naklad pracy i spory efekt.
  • engine8 25.03.15, 23:58
    No wlasnie... nie ma sensu robic wiekszego problemu niz jest.
    My mielismy znajomych o podobnych gustach jesli chodzi o poczestunek wiec przed wyjazdem z domu albo przed pojsciem do nich jedlismy solidny posilek w restauracji albo domu i po problemie - mozesz ich tym sposobem glodem wziac i siedzec bardzo dlugo....

    hehe kiedys nawet sie zdziwilismy poniewaz po 3 czy 4 godzinach zamowili pizze.... jedna duza na 4 osoby.. no coz nie za wiele zle juz cos.. Jakze bylismy zdziwieni gdy Pan domu po odebraniu pizzy odlozyl 3 kawalki dla doroslej corki ktorej nie bylo w domu.

    ale ze bylismy przezornie najedzeni to jedynie musielismy sie hamowac aby nie wybuchnac smiechem ale "swoja dole" pizzy zjedlismy aby ich troch eprzeglodzic....
  • milamala 26.03.15, 00:37
    engine8 napisał(a):

    > No wlasnie... nie ma sensu robic wiekszego problemu niz jest.

    Dla mnie to problem troche jest - do dnia kiedy moja corka bedzie na tyle dorosla, ze bedzie mogla spokojnie zjesc z nami obiad po powrocie.

  • milamala 26.03.15, 09:02
    milamala napisała:

    > engine8 napisał(a):
    >
    > > No wlasnie... nie ma sensu robic wiekszego problemu niz jest.

    Nie mowiac juz o pierwszym dniu swiat spedzonym na poscie (bo czipsow nie jadam). O ile inne dnie z takimi imprezami sa przyczynkiem do rozpoczynania kolejnym prob odchudzania, to swiadomosc, ze bedzie sie to odbywac w pierwszym dniu swiat (a przeciez odchudzanie nalezy zaczynac po swietach - jak chce tradycja) jest dla mnie raczej smutne.
  • matylda1001 25.03.15, 23:55
    smile Długo nad tym myślałaś?
    Rozumiem Cię, ale nie wypada robić takich rzeczy. To gospodarze decydują czym przyjmą gości. Nie wypada komentować tego, co na stole, ale przyznaję, że w tej sytuacji aż kusi, żeby przydeptać s-v. Kto wie, czy będąc na Twoim miejscu nie zabrałabym z domu kanapek dla siebie i męża. Zjadłabym tę kanapkę przy stole, tłumacząc się tym, że do domu daleko, a w pierwszy dzień świąt wszystkie przydrożne bary są zamkniete.
    --
    naprawdę, na pewno, po prostu, wprost, zresztą, na razie, dlaczego.
  • milamala 26.03.15, 00:42
    matylda1001 napisała:

    Kto wie, czy będąc na Twoim miejscu nie
    > zabrałabym z domu kanapek dla siebie i męża. Zjadłabym tę kanapkę przy stole,
    > tłumacząc się tym, że do domu daleko, a w pierwszy dzień świąt wszystkie przydr
    > ożne bary są zamkniete.

    Tak robie w przypadku dziecka i to bez tlumaczenia, ale moze to jakis pomysl tak bezceremonialnie wziac kanapeczki i zjesc wsrod gosci tlumaczac, ze droga daleka a wszystko zamkniete. Przy czym wiele by sie to chyba nie roznilo od zjecia na fejsie, kazdy z gosci by dostrzegl intencje.
    Dla mnie to na prawde straszne, ze musze tam jezdzic.
  • minniemouse 26.03.15, 07:33
    Twoje pytanie nie nadaje sie na to forum, po prostu.

    Wbrew temu co twierdzisz, wcale ale to wcale nie masz obowiazku jechac 150km jesli
    wizyty nie sprawiaja ci przyjemnosci. na sile jedzie ten, kto lubi robic z siebie ofiare.

    W zadnym wypadku satysfakcja ze "patrzcie, oto znowu byl tylko jeden kawalek tortu ... itd"
    nie daje ci prawa do obsmarowywania owych ludzi na fejsbuku w tak niewybredny sposob.

    Wprost uwierzyc nie moge ze az do tego stopnia ci brak klasy sad

    Minnie

    ps.
    jakby rodzina byla rzeczywscie niegoscinna to by was (nikogo) w ogole nie zapraszala.

    --
    Dramatem naszych czasów jest to, że głupota zabrała się do myślenia. Jean Cocteau.
  • milamala 26.03.15, 08:55
    minniemouse napisała:

    > Twoje pytanie nie nadaje sie na to forum, po prostu.
    Mam inne zdanie na ten temat. Wszystko co dotyczyc dobrego wychowania/zachowania (lub jego braku) jak najbardziej na forum sie nadaje.

    > Wbrew temu co twierdzisz, wcale ale to wcale nie masz obowiazku jechac 150km
    > jesli
    > wizyty nie sprawiaja ci przyjemnosci.
    Wbrew temu co ty twierdzisz, to ja mam rozeznanie w mojej sytuacji rodzinnej a nie ty.

    na sile jedzie ten, kto lubi robic z sieb
    > ie ofiare.
    Daruj sobie diagnoze tego co lubie a co nie, bo tego rodzaju fantazje zdecydowanie do tematyki forum nie pasuja.

    > W zadnym wypadku satysfakcja ze "patrzcie, oto znowu byl tylko jeden kawalek
    > tortu ... itd"
    > nie daje ci prawa do obsmarowywania owych ludzi na fejsbuku w tak niewybredny
    > sposob.
    Przynajmniej jedyna merytoryczna uwaga, ktora na forum sie nadaje. Dziekje za opinie o ktora prosilam. Choc znam grzeczniejsze sposoby wyrazania swojego zdania.

    > Wprost uwierzyc nie moge ze az do tego stopnia ci brak klasy sad
    Jak juz mowa o klasie czlowieka, to z tego co mi jest wiadomo czlowiek dobrze wychowany, z klasa jesli krytykuje to krytykuje zachowanie (i to grzecznie), ale w zadnym razie czlowieka.
    Jednym slowem czlowiek z klasa nigdy nie mowi "brak ci klasy".
    Prawie mozemy sobie podac reke, choc w moim przypadku ow "braku klasy" jeszcze sie nie odbyl, a w twoim owszem. Taka drobna roznica.


  • aqua48 26.03.15, 09:01
    Nie, nie wypada nikogo ośmieszać, choćby się rzeczywiście zachowywał śmiesznie lub kuriozalnie. Natomiast jak najbardziej wypada odmówić wizyty, na którą nie mamy ochoty.
  • milamala 26.03.15, 09:16
    aqua48 napisała:

    Natomiast jak najbardziej wypada odmówić wizyty, na którą nie
    > mamy ochoty.

    Niestety nie ma za bardzo wyjscia z tej sytuacji. Zaprzestanie przyjezdzania (juz i tak staram sie ograniczac wyjazdy na ile jestem w stanie znalezx wymowki ale i tak wychodzi z tego minimum 5 razy w roku) jest rownoznaczne z konfliktem rodzinnym, wiec te 5 to znowu nie jakas wielka tragedia. Tak funkcjonuje juz pare lat, tylko raczej te swieta mnie dobily (trudno znalezc wymowke na swieta jak wiadomo, ze nikt nic w swieta nie robi).
  • aqua48 26.03.15, 09:33
    milamala napisała:

    >trudno znalezc wymowke na swieta ja
    > k wiadomo, ze nikt nic w swieta nie robi.

    I w Święta może Cię dopaść coś co interpretujesz (jak się w drugi dzień Świąt wieczorem okaże, na szczęście - mylnie) jako początki okropnie zaraźliwej grypy żołądkowej...albo dziecko może czuć się tak jakoś niewyraźnie..
    Dyplomatyczne choroby są świetną wymówką w razie takich "przymusowych" zaproszeń.
  • milamala 26.03.15, 09:41
    aqua48 napisała:

    > milamala napisała:
    >
    > >trudno znalezc wymowke na swieta ja
    > > k wiadomo, ze nikt nic w swieta nie robi.
    >
    > I w Święta może Cię dopaść coś co interpretujesz (jak się w drugi dzień Świąt w
    > ieczorem okaże, na szczęście - mylnie) jako początki okropnie zaraźliwej grypy
    > żołądkowej...albo dziecko może czuć się tak jakoś niewyraźnie..
    > Dyplomatyczne choroby są świetną wymówką w razie takich "przymusowych" zaprosze
    > ń.

    Ale ja je stosuje (staram sie jedynie nie popadac w przesade) niestety musze udawac tez przed mezem, ktoremu na kontaktach bardzo zalezy i nie akceptuje tego rodzaju rozwiazan. Chorob dziecku na wszelki wypadek nie wymyslam, sama siebie nimi obdarowywuje. Konczy sie to zreszta na tym, ze maz sie na mnie dasa (nie wie czy sie na mnie obrazic, bo nigdy nei ma pewnosci czy na pewno nie mam tej migreny, wiec sie dasa pod nosem) i jedzie sam z dzieckiem. I mnie to nawet odpowiada, choc teraz te swieta to wolalabym z rodzina niz sama.
  • aqua48 26.03.15, 09:51
    milamala napisała:

    >jedzie sam z dzieckiem. I mnie to nawet odpo
    > wiada, choc teraz te swieta to wolalabym z rodzina niz sama.

    Albo rybki albo pipki jak mówi stare przysłowie. Zdecyduj się czy bardziej chcesz jechać z mężem i dzieckiem czy bardziej najeść i postąp w zależności od tego. Rodziny mężowi nie zmienisz. Możecie tylko tuż przed pojawieniem się u rodziny zrobić sobie gdzieś świąteczny piknik. Ja bym tak uczyniła.
  • milamala 26.03.15, 10:03
    > Albo rybki albo pipki jak mówi stare przysłowie.
    No wlasnie, tak chyba wlasnie jest.

    Zdecyduj się czy bardziej chce
    > sz jechać z mężem i dzieckiem czy bardziej najeść i postąp w zależności od tego"
    Teraz to pojade, juz zdecydowalam, machnelam reka, ale wpadlam na pomysl, zeby przeprowadzic powazna rozmowe z mezem i postawic na swoim. Wytlumaczyc, ze jesli moja odmowa przyjazdu ma byc uwlaczajaca dla gospodarzy to ich niegoscinnosc jest w rownym stopniu uwlaczajaca dla mnie. Powolam sie na roznice kulturowe, ktore sa nie do przekroczenia. Nie mam tez sily wiecznie grac przedstawien ochorobie jak mala dziewczynka, ktora boi sie konsekwencji swojego "zlego"czynu.

    > . Rodziny mężowi nie zmienisz.
    Zdecydowanie nie. Tesciowie probowali (bo tez swojego czasu nie byli zadowoleni) to skonczylo sie tak, ze dostalismy wszyscy jakas ochydna zupe z puszki i to byl koniec. Tego sie beda trzymac do smierci. Taki postnaowili miec styl.
    Niestety tylko polskie wychowanie nie pozwala mi sie odplacic pieknym za nadobne i tez trzymac ich na przyjeciach o "glodnym pysku".

    Możecie tylko tuż przed pojawieniem się u rodzin
    > y zrobić sobie gdzieś świąteczny piknik. Ja bym tak uczyniła.
    Dokladnie tak postanowilam, zrobic jakies uroczyste swiateczne sniadanie. Przygotowac cos na wieczor i czekac jak w ramadan do zmierzchu(powrotu) zeby sie najesc.
  • azm2 26.03.15, 10:13
    Zawsze możecie zrobić sobie postój niedaleko od celu podroży i zjeść jakieś drugie śniadanie na tyle duże, aby spokojnie przesiedzieć wizytę bez zgłodnienia. W drodze powrotnej tez możecie coś przekąsić.

    A dla dziecka zabierać pełny posiłek, jakiego wymaga. Gościnni gospodarze na pewno użyczą kuchenki, abyś mogła przygrzać potrawę.

    A poza tym ja bym zmniejszył liczbę odwiedzin do max. 2 na rok.

    I zawsze możesz wprowadzić nową własną tradycję: odchudzanie zaczynasz w czasie świąt, nie dopiero po . wink
  • milamala 26.03.15, 10:24
    azm2 napisał:

    > Zawsze możecie zrobić sobie postój niedaleko od celu podroży i zjeść jakieś dru
    > gie śniadanie na tyle duże, aby spokojnie przesiedzieć wizytę bez zgłodnienia.
    Dobry pomysl.

    > W drodze powrotnej tez możecie coś przekąsić.
    tak kiedys robilismy, ale teraz mala spi w aucie, wiec jej nie chcemy budzic. Zreszta te urodziny nieszczesliwie w swieta wypadajace powoduja, ze wszystko jest zamkniete.

    > A dla dziecka zabierać pełny posiłek, jakiego wymaga.
    Niestety tak musimy robic. O ile kiedys tzw. sloiczki byly dosc wygodne, o tyle tearz musze niestety brac pelnoprawny obiadek z ziemniaczkami, mieskiem czy co tam jeszcze.

    > A poza tym ja bym zmniejszył liczbę odwiedzin do max. 2 na rok.
    Wlasnie do tego dojrzalam. Tak zamierzam porozmawiac powaznie z mezem i wyluszczyc mi bardzo powaznie, ze takie stan rzeczy nie moze dlugo trwac i zamierzam calkiem legalnie pojawic sie w niegoscinnym domu max 1,2 razy w roku bez koniecznosci udawania migren.

    > I zawsze możesz wprowadzić nową własną tradycję: odchudzanie zaczynasz w czasie
    > świąt, nie dopiero po . wink
    He he he, w tym roku to nawet mi sie uda. Nieco przymusowo, ale co tam, liczy sie efekt.
  • azm2 26.03.15, 10:36
    " W drodze powrotnej tez możecie coś przekąsić."
    " tak kiedys robilismy, ale teraz mala spi w aucie, wiec jej nie chcemy budzic. Zreszta te urodziny nieszczesliwie w swieta wypadajace powoduja, ze wszystko jest zamkniete."

    Nie wiem, skąd i dokąd i którą trasą jeździcie, ale w większych miastach zawsze są otwarte sklepy spożywcze, często całodobowe. Ostatecznie na stacjach benzynowych tez można kupić kanapki.

    Gdy jednak nie macie takich sklepów po drodze, to całe potrzebne jedzenie możecie zabrać z domu i spakować do bagażnika. Przypuszczam, że nie jeździcie małym fiatem, a do każdego innego samochodu można zmieścić wielkie mnóstwo żywności, szczególnie w postaci gotowych kanapek, owoców (banany zamiast kanapek - dla mnie idealna alternatywa) itp. smile
  • milamala 26.03.15, 10:44
    azm2 napisał:

    > Nie wiem, skąd i dokąd i którą trasą jeździcie, ale w większych miastach zawsze
    > są otwarte sklepy spożywcze, często całodobowe. Ostatecznie na stacjach benzyn
    > owych tez można kupić kanapki.

    Tragedii nie ma, Syberia to to nie jest, choc jest to trasa tylko autostrada, wiec dostep tylko do stacji bezzynowych. Kiedys jak malej jeszcze nei bylo to zjezdzalismy z trasy i zle nie bylo. Zreszta kanapki to sama wole zrobi. Wysilek zaden a przynajmniej zdrowo.

    Przypuszczam, że nie jeździcie małym
    > fiatem, a do każdego innego samochodu można zmieścić wielkie mnóstwo żywności,
    > szczególnie w postaci gotowych kanapek, owoców (banany zamiast kanapek - dla mn
    > ie idealna alternatywa) itp. smile

    Zywnosci to na pare miesicy mozna wlozyc, nie problem, raczej jak juz co to, ze kanapki to raczej nie swiateczny posilek. Po prostu lekko zepsute swieta, no ale coz nie pierwsze i nie ostatnie. Bywalo gorzej.
  • ankac23 26.03.15, 11:01
    A niby dlaczego zdjęcie z obiadkiem dla dziecka na Fb miałoby kogoś obrażać albo zdegustować? Wg mnie spokojnie możesz wstawić, jako, że akurat na Fb wstawia się wszystko, co tam w duszy gra i nikogo to nie dziwi ( jużsmile) Obawiam się tylko, że rodzina męża, jeśli nawet to zobaczy, w ogóle nie weźmie tego do siebie. Spłynie po nich jak po kaczce. A Tobie przecież nie o to chodzi?..
  • milamala 26.03.15, 11:05
    ankac23 napisała:

    > A niby dlaczego zdjęcie z obiadkiem dla dziecka na Fb miałoby kogoś obrażać alb
    > o zdegustować? Wg mnie spokojnie możesz wstawić, jako, że akurat na Fb wstawia
    > się wszystko, co tam w duszy gra i nikogo to nie dziwi ( jużsmile) Obawiam się ty
    > lko, że rodzina męża, jeśli nawet to zobaczy, w ogóle nie weźmie tego do siebie
    > . Spłynie po nich jak po kaczce. A Tobie przecież nie o to chodzi?..

    Wlasciwie to bardziej chodzilo mi o to, ze przeczytaja komentarze i moze (albo moze nie) ich to jakos zawstydzi. Ze moze jak uslysza od ludzi co ludzie mysla na ten temat to ... no nie wiem, szanse marne.
  • ankac23 26.03.15, 11:15
    Wiesz, zawsze jednak istnieje prawdopodobieństwo, że jednak poczują się urażeni i...? Nie zaproszą następnym razem? Czy o to Ci chodzi, by tam nie jeździć, czy aby tylko ich zawstydzić i podać publice "na talerzu"?..smile
  • milamala 26.03.15, 11:19
    ankac23 napisała:

    > Wiesz, zawsze jednak istnieje prawdopodobieństwo, że jednak poczują się urażeni
    > i...? Nie zaproszą następnym razem? Czy o to Ci chodzi, by tam nie jeździć, cz
    > y aby tylko ich zawstydzić i podać publice "na talerzu"?..smile

    Raczej zawstydzic. Ja dla nich autorytetem nie jestem, moze wiec "publika"by mogla. Moze oni po prostu mysla, ze tak jest ok, moze trzeba innych glosow. Nie wiem.
  • milamala 26.03.15, 11:16
    milamala napisała:

    > ankac23 napisała:
    >
    > > A niby dlaczego zdjęcie z obiadkiem dla dziecka na Fb miałoby kogoś obraż
    > ać alb
    > > o zdegustować?

    No faktycznie, jakby tak pomyslec, przeciez skoro oni nic zlego nie robia, skoro maja prawo i w ogole cala sprawa to tylko moj (choc nie tylko) wymysl i robie nie wiadomo jaki problem, to czego tu sie wstydzic? To najwyzej ja bym sie mogla wstydzic, ze robie z igly widly. A siebie w koncu obsmarowac mozna.
    Pytanie raczej skierowane, do tych ktorzy odsadzili mnie od czci i wiary: wiec skoro wszystko jest ok to dlaczego umieszczenie zdjecia z tego "wszystko ok" mialoby czynic mnie osoba "bez klasy"?
  • horpyna4 26.03.15, 11:37
    Po prostu sama nie wiesz, czego chcesz. Dorosłych ludzi, w dodatki starszch od siebie, nie wychowuje się.

    Zamieściesz zdjęcie po to, żeby inni ich wyśmiewali? To akurat jest w sprzeczności z SV, a nie to, co na zdjęciu.

    Przeczytają komentarze i zawstydzą się? A może nie zrozumieją, o co chodzi, skoro tak już mają i przez tyle lat było niby w porządku?

    A jeżeli zawstydzą się, to co? Po prostu następnym razem postarają się was nakarmić i podadzą zupę z puszki. O to chodzi, tego od nich oczekujesz? Bez sensu.
  • azm2 26.03.15, 11:40
    "Zamieścisz zdjęcie po to, żeby inni ich wyśmiewali?"

    A czy ci krewni w ogóle używają FB? Chyba jeszcze nie istnieje taki obowiązek.
    wink
  • milamala 26.03.15, 11:55
    azm2 napisał:

    > "Zamieścisz zdjęcie po to, żeby inni ich wyśmiewali?"
    >
    > A czy ci krewni w ogóle używają FB? Chyba jeszcze nie istnieje taki obowiązek.

    A dlaczego obowiazek?
    Uzywaja jak prawie kazdy ok. 40tki.
  • azm2 26.03.15, 12:31
    "A dlaczego obowiązek?" (= używanie FB). Używają jak prawie każdy ok. 40tki"

    Prawie każdy nie znaczy, że każdy używa.
    I skąd ja mam wiedzieć, w jakim oni są wieku?
    smile
  • milamala 26.03.15, 12:33
    azm2 napisał:

    > "A dlaczego obowiązek?" (= używanie FB). Używają jak prawie każdy ok. 40tki"
    >
    > Prawie każdy nie znaczy, że każdy używa.
    > I skąd ja mam wiedzieć, w jakim oni są wieku?

    Nie bardzo rozumie pytanie. No bo skoro by nie uzywali (i nie wiem skad uwaga o obowiazku uzywania) to po co mialabym to zdjecia tam zamieszczac. Dosc logiczne, ze uzywaja.
  • milamala 26.03.15, 11:53
    horpyna4 napisała:

    > Po prostu sama nie wiesz, czego chcesz. Dorosłych ludzi, w dodatki starszch od
    > siebie, nie wychowuje się.
    A gdzie napisalam, ze sa starsi? Skad taki pomysl?


    > Zamieściesz zdjęcie po to, żeby inni ich wyśmiewali? To akurat jest w sprzeczno
    > ści z SV, a nie to, co na zdjęciu.
    A z czego maja wysmiewac - skoro wszystko jest ok, a ja nie mam powodu sie czepiac. Skoro to ja czepiam sie zupelnie bez najmniejszego powodu, to najwyzej ja zostane obsmiana.
    Skoro zachowuja sie ok, to dlaczego ktos ma ich obsmiac - staram sie zrozumiec ta logike, ze to ja sie czepiam bez powodu.

    A może nie zrozumieją, o co chodzi, sko
    > ro tak już mają i przez tyle lat było niby w porządku?
    Zmienili sie jakies moze z 6,7 lat temu, wiec to nie jest jakas dlugotrwala tradycja. I nie bylo w porzadku, tyle latwiej bylo sobie radzic bez dziecka u boku, ktore zzera czipsy zamiast normalnego posilku i trudno sie dziwic, bo dziecko tez moze zglodniec.

    > A jeżeli zawstydzą się, to co? Po prostu następnym razem postarają się was naka
    > rmić i podadzą zupę z puszki. O to chodzi, tego od nich oczekujesz?
    No to moze umieszcze zdjecie na fejsie z zupa z puszki w roli glownej ... he he he.
  • yoma 26.03.15, 15:16
    Chcesz wyjść na słoika, który jeździ do rodziny się nażreć, twoja sprawa smile

    Niech zgadnę: teściowie nie-Polacy? I dla nich uroczystość rodzinna nie oznacza wielkiego żarcia do bòlu wątroby?
    --
    Kobyła ma mały bok
    Ogrodnik ma wielki łeb, jest ślepy, lubi dobrze zjeść i czyta Herriota
  • milamala 26.03.15, 15:31
    yoma napisała:

    > Chcesz wyjść na słoika, który jeździ do rodziny się nażreć, twoja sprawa smile
    >
    > Niech zgadnę: teściowie nie-Polacy? I dla nich uroczystość rodzinna nie oznacza
    > wielkiego żarcia do bòlu wątroby?

    Wlasciwie to nawet nie powinnam reagowac na twoj post. Tesciowie nie Polacy i dla nich wyjscie rodzinne nie oznacza wielkiego warcia do bolu zoladka. Mimo to zwyczajow wspomnianej rodziny tez nie akceptuja i jako pierwsi probowali z nimi rozmawiac, ale bezskuecznie.
    Ale ty zdajsie tej subtelnej roznicy pomiedzy zwyklym poczestunkiem zwykla kanapka a nazarciem sie do bolu zoladka nie dostrzegasz.
  • yoma 26.03.15, 16:38
    Wycieczki personalne na forum SV? Oj nieładnie.

    Dostrzegam, dostrzegam, i dlatego śmieszy mnie, że głodomór obsmarowuje powinowatych przed całym światem, bo o zgrozo kawałek tortu dali. A że święta? Mówi się: kochana ciociu/mamo/szwagierko, kultywuję naszą tradycję śniadania świątecznego, zjemy śniadanie świąteczne i przyjedziemy.

    Dziecko, cóż... moje dziecko jedzie na specjalnym mleku, zarąbiście drogim. Czy mam wymagać od krewnych i znajomych, żeby sobie sprawili po palecie zarąbiście drogiego mleka, bo pięć razy w roku raczę przyjechać z dzieckiem? Nie, biorę mleko w kieszeń i wesolutko jadę w gości, nie wymyślając krewnym i znajomym od niegościnnych, bo patrzta państwo mleka dziecku żałują. A mnie drugiego kawałka tortu smile
    --
    Oszołomy z Greenpeace i tym podobnych organizacji, proszę natychmiast przywrócić globalne ocieplenie, bo w ryja.
  • milamala 26.03.15, 17:50
    O dobrze, ze mi przypomnialas o znakomitym narzedziu forumowym pt. wycieczki osobiste. Pozwole sobie skorzystac.
    Zatem Yomo wyzyj sie gdzie indziej, jesli juz tak bardzo musisz bo inaczej cie rozsadzi.
    Ale ja proponuje sport, zdrowo i znakomicie wyladowywuje nagromadzone napiecie.
    Powodzenia.
  • bene_gesserit 26.03.15, 20:29
    yoma napisała:

    > Chcesz wyjść na słoika, który jeździ do rodziny się nażreć, twoja sprawa smile

    Żaden "smile" nie usprawiedliwia tego typu żenujących uwag.

    --
    cute but psycho. things even out
  • yoma 26.03.15, 22:24
    Nie twierdzę, że autorka jest żrącym słoikiem. Chciała opinii, co będzie, jeśli spełni swòj zamysł obsmarowania rodzinki na fejsbuku. Moja opinia jest taka, że wyjdzie wtedy na żrącego słoika. Masz z tym jakiś problem?
    --
    Chłop jest tyle wart, do ilu ukończonych miast przylega
  • bene_gesserit 28.03.15, 11:09
    To forum s-v; tego typu sformułowania są niezgodne z zasadami dobrego wychowania.
    Z twoim ordynarnym językiem nie mam żadnego problemu - używając go tu w takim kontekście opisujesz jedynie siebie po swojemu.
    --
    Żona pierze, gotuje, sprząta, robi zakupy i opiekuje się dziećmi, mąż wbija gwoździe, pilnuje domostwa przed niedźwiedziami i zombie oraz zdobywa żywność na polowaniu.
  • minniemouse 26.03.15, 23:54
    milamala napisała:
    Mam inne zdanie na ten temat. Wszystko co dotyczyc dobrego wychowania/zachowania (lub jego braku) jak najbardziej na forum sie nadaje.

    akurat pytanie "czy osmieszanie rodziny zdjeciem na fesjbuku to male przekroczenie czy duze zasad SV" nie ma racji bytu na forum SV z oczywistych powodow.
    natomiast wypada zapytac "jak rozwiazac problem z rodzina ktora poza kawalkiem ciasta i czipsami niczym nie poczestuje przez caly dzien? "

    Wlasciwie to bardziej chodzilo mi o to, ze przeczytaja komentarze i moze (albo moze nie) ich to jakos zawstydzi. Ze moze jak uslysza od ludzi co ludzie mysla na ten temat to ... no nie wiem, szanse marne.

    A ciebie nie zawstydza ze wlasna rodzine za plecami obrobisz na fesjbuku, i to jeszcze tak perfidnie?
    obszczekiwanie kogos jest dopiero na niskim poziomie.
    nawet sie nie rowna brakowi poczestunku.

    Skoro to meza rodzina, to powinien z nimi otwarcie porozmawiac, i wyjasnic
    jaki to dla was klopot jechac 150 km zeby siedziec caly dzien o ciastkach i czipsach-
    a zwlaszcza dla dziecka. ze tak dluzej nie moze byc, ze robi sie to coraz bardziej meczace.
    Problemy zalatwia sie uczciwie, bez kombinacji, intrygi i publicznego osmieszania ludzi za plecami.
    Doskonale tez mozna porozmawiac z reszta gosci i umowic sie, ze gdy spotykacie sie u tej rodziny to robicie impreze skladkowa - kazdy cos przynosi do jedzenia, lacznie z rodzina,
    i po krzyku. najwazniejsze to w tym nie ugiac sie.

    Minnie
    --
    Dramatem naszych czasów jest to, że głupota zabrała się do myślenia. Jean Cocteau.
  • milamala 27.03.15, 14:07
    minniemouse napisała:

    > akurat pytanie "czy osmieszanie rodziny zdjeciem na fesjbuku to male przekrocz
    > enie czy duze zasad SV" nie ma racji bytu na forum SV z oczywistych powodow.
    > natomiast wypada zapytac "jak rozwiazac problem z rodzina ktora poza kawalkiem
    > ciasta i czipsami niczym nie poczestuje przez caly dzien? "

    Sama przekroczylas zasady s-v probujac mnie obrazic i jakos cie to nie boli i nie widzisz w tym problemu.
    Ja nawet nic nie zrobilam, tylko pomyslalam ... w przeciwienstwie do ciebie.

    Ale mam pomysl, skoro nie stac cie na zachowanie z klasa i przyznanie, ze nie mialas racji tylko brniesz w to glupio z energia warta lepszej sprawy.
    To usun ten caly watek, ktory sie "nie nadaje na forum z racji tresci" ..."tudziez niewlasiciwie ujetego pytania"
    Ja zwroce sie z zapytanie do "wyzszej instancji" o zasadnosc usuniecia i zobaczymy.
    Proste rozwiazanie, prawda.

  • orald 26.03.15, 09:11
    minniemouse napisała: [...]
    Już myślałem, że zaraza ogarnęła to forum, ale przywróciłaś mi wiarę w rozsądek.
  • milamala 26.03.15, 09:31
    orald napisał:

    > minniemouse napisała: [...]
    > Już myślałem, że zaraza ogarnęła to forum, ale przywróciłaś mi wiarę w rozsądek

    Bardzo prosze o nieumieszczanie w moim watku prywatnych zapiskow, ktorych tresci nie rozumie. Prywatne listy mozna na priv wyslac a nie zasmiecac cudzych watkow.
  • pani.jezowa 26.03.15, 19:44
    To nie jest Twój wątek tylko wątek przez Ciebie założony na otwartym forum.
    A powyższy wpis Oralda jest dla mnie całkowicie zrozumiały, jest komentarzem do wpisu Minnie powyżej i nie ma w nim nic z prywatnych zapisków. Po prostu czytaj wątek uważnie i patrz na drzewko.
  • milamala 26.03.15, 20:21
    pani.jezowa napisał(a):

    > To nie jest Twój wątek tylko wątek przez Ciebie założony na otwartym forum.
    W rzeczy samej to jest watek przeze mnie zalozony a forum jest otwarte i kazdy moze sie na nim wypowiedziec ... spokojnie zakladajac wlasny watek. Taka zwykla przyzwoitosc.

    " Po prostu czyta
    > j wątek uważnie i patrz na drzewko."
    Nie uwazasz, ze troche zabawna jest tego rodzaju uwaga skierowana do osoby, ktora przeczytala kazdy watek na kazdy bez wyjatku odpowiadajac ... od osoby, ktora sama sie przyznala, ze watkow nie czytala i zadala ponizej pytanie na ktore odpowiedz moglaby wyczytac w przynajmniej 30 innych wypowiedziach.
    Ja sie nie czepiam o to i chetnie odpowiadam i wyjasniam najlepiej jak potrafie, bo nie uwazam, ze kazdy ma obowiazek czytania wszystkiego. No ale jesli sie tego nie robi, to calkiem na miejscu jest powstrzymanie sie od uwag o "uwaznym czytaniu".
  • pani.jezowa 26.03.15, 22:19
    Minnie skomentowała Twój wpis.
    Orald skomentował wpis Minnie, jak rozumiem, popierając to, co napisała.
    Gdzie tu widzisz problem?

    Nigdzie nie przyznałam się (co to za konstrukcja) do nieczytania wszystkich wątków.
    Nota bene odnoszę wrażenie, że mylisz post z wątkiem.
    Odpisałam na Twoje pytanie z postu założycielskiego.
    Potem wątek przeczytałam.
    Odpowiedzi na pytanie dlaczego musisz jeździć do rodziny w nim nie ma, co tylko potwierdziło mój pogląd, że nie musisz, tak po prostu wybierasz.

    Uwaga o uważnym czytaniu dotyczyła Twojej reakcji na post Oralada.
    Nie umiesz przyznać, że go nie zrozumiałaś i stąd Twój wpis?
  • milamala 26.03.15, 22:45
    pani.jezowa napisał(a):

    "> Nigdzie nie przyznałam się (co to za konstrukcja) do nieczytania wszystkich wąt
    > ków."

    pani.jezowa 26.03.15, 19:17

    "Nie czytałam wątku, tylko pierwszy post, może pisałaś czemu nie możecie nie jeździć"



  • pani.jezowa 26.03.15, 22:57
    Ale odróżniasz wątki od postów?
    Napisałam, że nie czytam (wtedy, teraz już tak) całego tego wątku, tylko Twój wpis (wystarczy, żeby odpisać).
    Do nieczytania "wszystkich innych wątków" nigdzie się nie przyznawałam, bo to bzdura jest. Wszystkich gdzie?

    Widzę, że odpowiadasz bardzo wybiórczo, pomijasz to, co Ci nie pasuje.
  • matylda1001 27.03.15, 00:39
    pani.jezowa napisał(a):

    > A powyższy wpis Oralda jest dla mnie całkowicie zrozumiały,<

    No, to ja sie przyznam, że nie bardzo rozumiem sad

    minniemouse napisała: [...]
    Już myślałem, że zaraza ogarnęła to forum, ale przywróciłaś mi wiarę w rozsądek.


    Co to jest? cytat z Minnie? to w takim razie dlaczego Minnie miałaby pisać "myślałem" a nie "myślałam"? Może to komentarz Oralda? no, ale dlaczego wobec tego napisal, ze to minniemouse napisala?
    To wszystko nie trzyma sie przyslowiowej kupy.

    > jest komentarzem do wpisu Minnie powyżej <

    Chyba nie bardzo, Minnie swoj komentarz napisala jakies 14 godzin PO Oraldzie.

    >Po prostu czytaj wątek uważnie i patrz na drzewko.<

    No wlasnie... bardzo rozsadna rada smile

    --
    naprawdę, na pewno, po prostu, wprost, zresztą, na razie, dlaczego.
  • pani.jezowa 27.03.15, 00:56
    Nie, to nie cytat z Minie, to opinia Oralda na temat tego, co Minnie napisała sporo wyżej (drzewko się rozrosło).
    Ja rozumiem, że Orald zgadza się z opinią Minnie.
    Chodzi o post z 26-tego, z godziny 7.33 (wiem, że można jakoś zalinkować post, ale nie umiem) zaczynającego się od słów: "Twoje pytanie nie nadaje sie na to forum, po prostu."

    Moim zdaniem Oradl ujął cytat z postu Minnie tak: [...]

    Matylda, ja prześledziłam drzewko z linijką. Orald napisał swój post dwie godziny po Minnie.
  • minniemouse 27.03.15, 01:11
    Pani Jezowo, szkoda ze nie aktywowalas profilu (zachecam do aktywacji, to bardzo proste)
    bo chcialam ci pokazac jak sie linkuje bez zawracania gitary na forum.
    zglos sie do mnie to ci pokaze jak.

    Minnie
    --
    Dramatem naszych czasów jest to, że głupota zabrała się do myślenia. Jean Cocteau.
  • pani.jezowa 27.03.15, 01:16
    A jak się do Ciebie zgłosić?
    Maila mogę napisać na gazetowego jak sama nie mam?
    Dzięki za chęć pomocy.
  • minniemouse 27.03.15, 01:46
    ze swojej poczty na moja gazetowa, zapraszam smile

    Minnie

    --
    Dramatem naszych czasów jest to, że głupota zabrała się do myślenia. Jean Cocteau.
  • pani.jezowa 27.03.15, 01:49
    Poszło.
  • minniemouse 27.03.15, 01:56
    Podsumowujac - calej reszcie w rodzinie to pasuje tylko tobie jednej nie.
    Wszyscy spotykaja sie, milo spedzaja czas, maja good time, tylko tobie jednej sie cos nie podoba.
    a to o zarcie, ktore mozna zalatwic na 10 roznych sposobow.

    Minnie
    --
    Dramatem naszych czasów jest to, że głupota zabrała się do myślenia. Jean Cocteau.
  • milamala 27.03.15, 20:07
    minniemouse napisała:

    "> Podsumowujac - calej reszcie w rodzinie to pasuje tylko tobie jednej nie.
    > Wszyscy spotykaja sie, milo spedzaja czas, maja good time, tylko tobie jednej s
    > ie cos nie podoba.
    > a to o zarcie, ktore mozna zalatwic na 10 roznych sposobow."

    Podsumowujac: jakbys spedzila mniej czasu na wyzlosliwianiu sie a wiecej na przyczytaniu na temat, na ktory sie wypowiadasz to bys wiedziala, ze nie tylko mnie to nie pasuje.

    W sumie to nawet smieszne, ze ktos taki moderuje forum savoir vivre. Taka ciekawa sprzecznosc.

  • matylda1001 27.03.15, 21:35
    pani.jezowa napisał(a):

    > Nie, to nie cytat z Minie, to opinia Oralda na temat tego, co Minnie napisała sporo wyżej (drzewko się rozrosło).<

    Ja to wiem, bo przeczytałam post Oralda zanim jeszcze drzewko się rozrosło, gdyby nie to, na pewno nie szukałabym z linijką, bo zwyczajnie brakuje mi na to czasu. Pisząc swój poprzedni post chciałam zwrócic uwagę na to, że w związku z faktem, iż drzewka się rozrastają, wszyscy powinniśmy starannie zaznaczać komu i na jaki post odpowiadamy. Gdy pierwszy raz weszłam na forum (pewnie ze 12 lat temu) i zrozumiałam, że już zostanę na długo smile to rozejrzalam się i zobaczyłam, że ludzie różnie oznaczają cytaty i swoje komentarze. Są też tacy, u których cytat, komentarz, znowu cytat, znowu komentarz, to niestrawny monolit, bez rozróżnienia, często bez żadnego odstępu (vide Autorka tego wątku). W związku z tym jedne posty czyta się z przyjemnością, innych się unika, a przecież po to chyba piszemy, żeby inni przeczytali. Nie chodzi tu teraz o merytoryczną stronę wypowiedzi, ale o przejrzystość tekstu. Wybrałam tę metodę, którą stosuję do dziś, a że nie ja ją wymysliłam, to nie zabrzmi chyba nieskromnie z mojej strony, gdy określę ja jako znakomitą.
    --
    naprawdę, na pewno, po prostu, wprost, zresztą, na razie, dlaczego.
  • pani.jezowa 27.03.15, 23:46
    I w związku z tym, że Orald nie zacytował poprawnie Minnie i jego post był dla Ciebie niejasny to miałaś pretensje DO MNIE, że źle rozumiem drzewko, tak?

    Co do meritum się zgadzam, ale powód Twoich pretensji do mnie jest dla mnie kompletnie niejasny.
  • matylda1001 28.03.15, 00:34
    pani.jezowa napisał(a):

    >Co do meritum się zgadzam, ale powód Twoich pretensji do mnie jest dla mnie kompletnie niejasny.<

    Nie ma powodu bo i pretensji nie ma smile

    > I w związku z tym, że Orald nie zacytował poprawnie Minnie i jego post był dla Ciebie niejasny to miałaś pretensje DO MNIE, że źle rozumiem drzewko, tak?<

    NIE smile Przecież nie odpowiadasz za to, że Orald napisal niestarannie.
    Napisałas tylko, że post Oralda jest komentarzem do posta Minnie powyżej, a zbiegiem okoliczności było to, że tuż powyżej też był post Minnie, który pisała po Oraldzie, i ten (niby) komentarz Oralda pasował do niego jak róża do kożucha, a ten własciwy, do którego się odniósł został daleko u góry. Popatrz, gdyby Orald napisał poprawnie, to nie byłoby teraz nieporozumienia.
    --
    naprawdę, na pewno, po prostu, wprost, zresztą, na razie, dlaczego.
  • pani.jezowa 28.03.15, 00:46
    Ale to mi, nie Oraldowi, zwracałaś uwagę, że mam poprawnie czytać drzewko, choć ja robiłam to prawidłowo.
    To Ty się pomyliłaś, ale pretensje miałaś do mnie.
  • claratrueba 26.03.15, 10:06
    Chyba się trochę pogubiłaś
    Jeździsz na te wizyty by uniknąć konfliktu a jednocześnie chcesz tych ludzi, bez urazy, obsmarować na fejsie i uważasz, że z tego konfliktu nie będzie?
    Dla mnie sprawa jest prosta- kilka dni w roku bez solidnego posiłku to jest problem w ogóle niewart robienia czegokolwiek. Tacy Ci ludzie są, trudno. Są rodziną. Po drodze są stacje benzynowe, na których można całkiem dobrze zjeść, dla dziecka wziąć i po sprawie.
    Zrozumiałabym, że jest to problem gdybyście musieli takie wizyty odbywać co tydzień czyli 52 razy w roku, ale kilka?
    Wyolbrzymiasz.
  • ankac23 26.03.15, 10:25
    Jeżeli stosunki rodzinne są tak zaciśnięte, że kilka razy w roku tak daleko jeździcie, to mniemam, iż do Was też przyjeżdżają? Bo chyba rewizyta w takich przypadkach mile widziana a może nawet wskazana? W jaki sposób gościsz wtedy swoją rodzinę? No, chyba, że do siebie nigdy ich w ramach rewizyty nie zapraszasz...
  • milamala 26.03.15, 10:34
    ankac23 napisała:

    > Jeżeli stosunki rodzinne są tak zaciśnięte, że kilka razy w roku tak daleko jeź
    > dzicie, to mniemam, iż do Was też przyjeżdżają? Bo chyba rewizyta w takich przy
    > padkach mile widziana a może nawet wskazana? W jaki sposób gościsz wtedy swoją
    > rodzinę? No, chyba, że do siebie nigdy ich w ramach rewizyty nie zapraszasz...

    Przyjezdzaja, tylko rzadziej, bo mamy mniejsza ilosc ludzi obchodzacych urodziny. Po prostu taki jest zwyczaj w tej rodzinie, ze na urodziny sie przyjezdza i trzeba miec solidna wymowke, zeby tego nie zrobic.
    Wlasnie to jest problem, ze nie potrafie im odplacic pieknym za nadobne. Po pierwsze polskie wychowanie, ktore nie pozwoliloby mi trzymac gosci o suchym pysku, po drugie sa wowczas inni goscie i trudno byloby mi ich "karac" brakiem pozywienia tylko dlatego, ze jedna rodzina tak sie zachowuje. Powiem tak, pania domu to bym z przyjemnoscia trzymala o "glodnym pysku" nawet przez weekend, ale reszta niewinna.
  • milamala 26.03.15, 10:29
    claratrueba napisała:

    > Chyba się trochę pogubiłaś
    > Jeździsz na te wizyty by uniknąć konfliktu a jednocześnie chcesz tych ludzi, be
    > z urazy, obsmarować na fejsie i uważasz, że z tego konfliktu nie będzie?
    Nie bedzie, bo to do nich nie dotrze. Dla nich to normalne, wiec z czego mialby byc konflikt.

    > Dla mnie sprawa jest prosta- kilka dni w roku bez solidnego posiłku to jest pro
    > blem w ogóle niewart robienia czegokolwiek. Tacy Ci ludzie są, trudno. Są rodzi
    > ną. Po drodze są stacje benzynowe, na których można całkiem dobrze zjeść, dla d
    > ziecka wziąć i po sprawie.
    Tak wlasnie robie, co nie znaczy, ze mi sie podoba. Zwlaszcza w swieta. Swieta Wielkanocne jednak wypadaja raz w roku. i bardzo watpie czy ktokolwiek chcialby w swieta poscic.

    > Zrozumiałabym, że jest to problem gdybyście musieli takie wizyty odbywać co tyd
    > zień czyli 52 razy w roku, ale kilka?
    > Wyolbrzymiasz.
    Piszesz z perspektywy osoby, ktora w ogole nie musi jezdzic do takich osob, stad liczba maksymalnie 8 w roku (co daje liczbe nieomalze raz w miesiacu bez 4 miesiecy) to dla Ciebie pestka. Jakbys byla w moim polozeniu to pewnie inaczej bys na sprawe spojrzala.
  • claratrueba 26.03.15, 10:53
    Piszesz z perspektywy osoby, ktora w ogole nie musi jezdzic do takich osob, sta
    > d liczba maksymalnie 8 w roku (co daje liczbe nieomalze raz w miesiacu bez 4 mi
    > esiecy) to dla Ciebie pestka. Jakbys byla w moim polozeniu to pewnie inaczej by
    > s na sprawe spojrzala.

    Wręcz przeciwnie. Piszę jako osoba, która taką osobę w rodzinie ma i nigdy nie było to dla mnie problemem. Po prostu taka jest a ja nikogo wychowywać nie będę. Sama kompletnie nie przywiązuje wagi do jedzenia, jej mąż również, ma wstręt to gotowania.
    Bardzo tę parę lubię bo kwestia czy dostanę jeść u nich nie ma dla mnie znaczenia. Ci ludzie mają.
  • milamala 26.03.15, 11:01
    claratrueba napisała:

    > Wręcz przeciwnie. Piszę jako osoba, która taką osobę w rodzinie ma i nigdy nie
    > było to dla mnie problemem.
    No a dla mnie to jest problem. Kloci sie z moim polskim wychowaniem i juz.
    Pytanie ile razy jezdzisz do tych ludzi i z kim, czy rowniez z malymi dzieckami, ktore rowniez musza przymusowo poscic, choc tego nei robia bo maja do dyspozycji czipsy, ktore zjadaja z dzika przyjemnoscia.
    Nie kazdemu rodzicowi moze to przeszkadzac, ale mnie owszem. Nic na to nie poradze.

    Po prostu taka jest a ja nikogo wychowywać nie będę
    Ja tez nie zamierzam.

    "Sama kompletnie nie przywiązuje wagi do jedzenia, jej mąż również, ma wstręt
    > to gotowania."
    W tej rodzinie owszem przywiazuja wage do gotowania, ale tylko dla siebie.

    "> Bardzo tę parę lubię bo kwestia czy dostanę jeść u nich nie ma dla mnie znaczen
    > ia. Ci ludzie mają. "
    Czesto jezdzisz do nich? Daleko mieszkaja? Z malymi dziecmi do nich jezdzisz? Musisz walczyc z dziecmi zeby nie jadly tyle czipsow?
    Chyba raczej jednak nie wypowiadasz sie z mojej perspektywy.
  • baba67 26.03.15, 10:57
    Mówisz po prostu i zwyczajnie- w Twojej rodzinie w Swieta wielkanocne SIE JE. Tak zostałaś wychowana , przyzwyczajona, i taką tradycje chcesz kontynuować. Rozumiesz że są domy gdzie nie ma takiej tradycji , szanujesz ,ale nie zamierzasz w imię tego szacunku rezygnować z własnych tradycji. Możesz powiedzieć to mężowi a możesz rzeczowo (wszak oni jawnie tak nie karmią) przez telefon zapraszającym gospodarzom. Imprezy towarzyskie z symbolicznym poczęstunkiem są dla Ciebie do zaakceptowania, Swięta nie i już.
    Nie rozumiem jak można nie mieć zwykłego wstydu zapraszając kogoś a tak daleka i niczym konkretnym nie poczestować, a już w Swieta to zwyczajne chamstwo.

    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • milamala 26.03.15, 11:09
    baba67 napisała:

    > Mówisz po prostu i zwyczajnie- w Twojej rodzinie w Swieta wielkanocne SIE JE. T
    > ak zostałaś wychowana , przyzwyczajona, i taką tradycje chcesz kontynuować. Roz
    > umiesz że są domy gdzie nie ma takiej tradycji , szanujesz ,ale nie zamierzasz
    > w imię tego szacunku rezygnować z własnych tradycji. Możesz powiedzieć to mężow
    > i a możesz rzeczowo (wszak oni jawnie tak nie karmią) przez telefon zapraszając
    > ym gospodarzom.
    Dzieki wielkie, teraz to jzu po ptokach, juz sie zgodzilam i pojade, ale na pewno uzyje tego argumentu wobec mojego meza w powaznej dyskusji jaka zamierzam z nim przeprowdzic w tej sprawie. Mysle, ze to argument nie do zbicia.

    > Nie rozumiem jak można nie mieć zwykłego wstydu zapraszając kogoś a tak daleka
    > i niczym konkretnym nie poczestować, a już w Swieta to zwyczajne chamstwo.
    Ja tez tego nie rozumie, po prostu nie potrafilabym nie zaproponowac czlowiekowi jedzenia jak przychodzi do mnie w gosci. A jak bym wiedziala, ze dojezdza specjalnie dla mnie z daleka to juz w ogole serce by mi chyba peklo jakbym miala tak na herbatce i czipsikach go caly dzien trzymac.
  • izak31 26.03.15, 11:13
    Weź obiad w słoikach i zapytaj się pani domu czy możesz odgrzać i skorzystać z zastawy stołowej.

    --
    http://img685.imageshack.us/img685/5541/userbarac.png
  • milamala 26.03.15, 11:20
    izak31 napisała:

    > Weź obiad w słoikach i zapytaj się pani domu czy możesz odgrzać i skorzystać z
    > zastawy stołowej.

    He he he nie podpuszczaj mnie, bo jeszcze tak zrobie, wezme w sloikach jedzenie i poprosze o zastawe, a jak poczuje blusa to jeszcze innych gosci nakarmie.
  • bene_gesserit 26.03.15, 20:35
    Jak pisałam powyżej: to pomysł na rozwiązanie sytuacji kompletnie poza s-v, ale może być skuteczny. Tzn zrobienie gospodyni konkurencji w postaci własnego jedzenia, którym częstujesz innych.

    Oni was zapraszają, ty rzucasz niewinne 'mam nadzieję, ze nie macie nic przeciwko temu, jeśli weźmiemy obiad dla małej? Może przywieziemy też jakąs przegryzkę, co wy na to?' po czym robisz parę nieziemsko pysznych rzeczy tupu finger food i kradniesz im przyjęcie, bo zgromadzeni wygłodniali chwalą cię pod niebiosa.

    Ale musiałabyś miec niezły tupet. Ja bym tak nei umiała.
    --
    śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
  • milamala 26.03.15, 20:49
    bene_gesserit napisała:

    > Ale musiałabyś miec niezły tupet. Ja bym tak nei umiała.

    Mysle, ze w rzeczy samej koniec koncow bym nie umiala. Zwlaszcza, ze gospodyni jest z gatunku tych aroganckich, ja tez nie jestem potulne ciele, ale przy niej bledne i to bardzo.
    Czesto potrafi zachowac sie/powiedziec cos na co trace tzw. jezyk w gebie. Jak poprosilam o zwrot pozyczki zaciagnietej u meza, to powiedziala, ze stac nas na to zeby jej dawac. Zwalila mnie z nog, nic nie odpowiedzialam. Jak skrytykowala balagan w mojej szafie to stalam potulnie jak baranek. Powiem tak ... ona wygrywa.

    Zreszta w sprawie wlasnego wyzywienia, ktos slusznie zauwazyl, ze o zgrozo sami gospodarze moga sie zachwycic pomyslem abym to ja zywila ich gosci, a nie o to by mi ewentualnie chodzilo.
    Pomysl na pewno bylby fajny, ale aktorka ze mnie kiepska a w konfrontacji z pania domu wypadam blado.
  • bene_gesserit 28.03.15, 11:16
    Myślałaś o jakimś szkoleniu z asertywności? Są takie warsztaty, które trwają dwa dni, a można podczas nich nauczyć się podstawowych narzędzi i przećwiczyć parę sytuacji z życia.
    To samo można zrobić też indywidualnie (zwłaszcza, ze jak piszesz, zamurowywuje cie raczej tylko przy niej - więc coś jest w tym związku coś szczególnego). Rozumiem, ze przy małym dziecku nie bardzo masz czas na takie zabawy, ale to jest naprawdę dobra inwestycja, będzie procentować przez całe lata, nie tylko w relacjach z teściową.


    --
    cute but psycho. things even out
  • milamala 28.03.15, 23:11
    bene_gesserit napisała:

    > Myślałaś o jakimś szkoleniu z asertywności? Są takie warsztaty, które trwają dw
    > a dni, a można podczas nich nauczyć się podstawowych narzędzi i przećwiczyć par
    > ę sytuacji z życia.

    Nigdy o tym nie myslalam.
    U mnie takie zachowanie to chyba nie charakter a kwestia wychowania choc raczej nalezaloby powiedziec tresowania do potulnosci. Noi wyszlo jak wyszlo, czyli kiepsko wyszlo.
    Mala za chwile bedzie miala 4 lata , pojdzie do szkoly i wtedy czasu bedzie wiecej na inwestycje w siebie.
    Dzieki za pomysl, przemysle to, hm ... jak nie pomoze to nie zaszkodzi, a kto wie.
    Nie jest latwe zycie w Holandii posrod ludzi, ktorych asertywnosc rozwinieta jest ponad przecietnie, a ktora to asertywnosc, czesto odbierana jest jako arogancja przez Polakow z pokolenia wychowywanego w stylu jak ja to nazywam "przepraszam, ze zyje".
    Wiesz, to by mi chyba tu na prawde nie zaszkodzilo.
  • angazetka 26.03.15, 11:30
    > Postanowilam byc nieco wredna i jak zwykle podgrzac wlasny obiadek dla dziecka,
    > potem zrobic zdjecie i wstawic je z odpowiednim komentarzem na "fejsbuka".

    Czy ty jesteś w gimnazjum? Bo "zemsta" na mniej więcej takim poziomie. Nie uchodzi. Głupie to i dziecinne.
  • milamala 26.03.15, 12:13
    angazetka napisała:

    > Czy ty jesteś w gimnazjum?
    Oj nie taka jestem pierwsza i jedyna gimnazjalistka wsrod doroslych. Wlasciwie niewielu jest takich doskonalych doroslych.

    Bo "zemsta" na mniej więcej takim poziomie.
    Zemsta najczesciej jest przywara ludzi doroslych, w kazdym razie niz dzieci.

    "Głupie to i dziecinne"
    Tylko czesciowo sie z tym zgadzam. Czasem bywa i tak, ze cel uswieca srodki. A srodki nie zawsze moga byc na nienagannym poziomie.
    Jesli zas jest szansa (a tego nie wie nikt, nie mozna zatem mowic, ze na pewno to nic nie da) na jakikolwiek rodzaj zmiany (ze choc kanapki goscie dostana i nie trzeba bedzie z wlasnymi jezdzic) to moze warto zastosowac jakis inny srodek niz tylko nieprzyjezdzanie. Bo to w zasadzie tez nie do konca rozwiazanie problemu, to raczej zamiecenie go pod dywan.
  • wisienka752 26.03.15, 11:41
    ja bym grzecznie odmówiła wizyty w Święta a zaproponowała że wpadniecie do nich po świętach i tak nie szykują nic dla gości to kłopotu nie bedzie, a pomysł z własnymi kanapkami rewelacja ja posuneła bym sie nawet dalej i zabrała ze sobą kosz taki jak na pikniki i zaproponowała poczestunek moze komus z obecnych przy stole nawet ;wink)
  • azm2 26.03.15, 11:47
    "ja posuneła bym sie nawet dalej i zabrała ze sobą kosz taki jak na pikniki i zaproponowała poczestunek moze komus z obecnych przy stole nawet ;wink) "

    Bardzo możliwe, że otrzymałabyś gratulacje od gospodarzy za świetny pomysł, wart rozpropagowania między innymi gośćmi, którzy do nich przyjeżdżają. Składkowe święta: gospodarze zapewniają miejsce, a goście - jedzenie.
    wink.
  • milamala 26.03.15, 11:59
    azm2 napisał:

    > Bardzo możliwe, że otrzymałabyś gratulacje od gospodarzy za świetny pomysł, war
    > t rozpropagowania między innymi gośćmi, którzy do nich przyjeżdżają. Składkowe
    > święta: gospodarze zapewniają miejsce, a goście - jedzenie.

    Buuu, a juz sie tak ucieszylam, a tu nagle mnie uswiadomilas, ze skutek moze byc zgola odmienny. Moze wywolac radosc, ze zdejmuje z nich obowiazek troszczenia sie o gosci.
  • milamala 26.03.15, 11:58
    wisienka752 napisała:

    > ja bym grzecznie odmówiła wizyty w Święta a zaproponowała że wpadniecie do nich
    > po świętach i tak nie szykują nic dla gości to kłopotu nie bedzie, a pomysł z
    > własnymi kanapkami rewelacja ja posuneła bym sie nawet dalej i zabrała ze sobą
    > kosz taki jak na pikniki i zaproponowała poczestunek moze komus z obecnych prz
    > y stole nawet ;wink)

    Oj podpuszczasz mnie. Coraz bardziej nabieram checi zabrania pelnoprawnego prowiantu w pieknym swiatecznym koszu z rezerwa zywieniowa dla ich rowniez glodnych gosci.
  • majaa 26.03.15, 11:52
    Daj sobie spokój ze zdjęciami i komentarzami na fejsie. Ani to kulturalne, ani komukolwiek potrzebne. Sama napisałaś, że ci ludzie są niereformowalni, więc Twoja "nauczka" niczego nie zmieni, oprócz prawdopodobnego wywołania kwasów rodzinnych. Trudno, raz możecie spędzić jeden dzień Świąt niekonwencjonalnie - tak bym do tego podeszła. Zabierzcie obiad dla dziecka, a dla siebie kanapki lub zjedzcie jakiś posiłek po drodze, choćby na stacji. A na przyszłość ustalcie z mężem zasadę, że Święta spędzacie w domu. W tej sytuacji rodzinę można spokojnie odwiedzić kilka dni później. Dla nich to nie powinno mieć większego znaczenia, skoro i tak nie przygotowują poczęstunkuwink
  • milamala 26.03.15, 12:02
    majaa napisała:

    Trudno, raz możecie spędzić jeden dzień Świąt niekonwencjonalnie - tak b
    > ym do tego podeszła.

    Musimy nie mamy wyscia.


    A na przyszłość ustalcie z męż
    > em zasadę, że Święta spędzacie w domu. W tej sytuacji rodzinę można spokojnie o
    > dwiedzić kilka dni później.

    Ja pojde jednak dalej, po prostu nie bede tam jezdzic wiecej niz 1 gora 2 razy do roku tyle, ze jakos musze przezyc, ze 8 razy do roku mala bedzie zyla tylko na czpisach
  • asia.sthm 26.03.15, 12:05
    Mila, mozna spytac z ktorego kraju klikasz?
    --
    po prostu, prosto z mostu...
  • ankac23 26.03.15, 12:14
    W jakim wieku jest Twoje dziecko? Strasznie dramatyzujesz w kwestii jedzenia swojej córeczki. W końcu kilka dni w roku bez regularnych posiłków żadnemu dziecku nie zaszkodzi. A może będzie pewną atrakcją żywieniową? Nawet jeśli te kilka razy w roku ( tylko!) podje sobie chipsów...smile No chyba, że Twoje dziecko jest małym "obżarciuchem" i takiej diety nie przeżyje..smile
  • milamala 26.03.15, 12:22
    ankac23 napisała:

    > W jakim wieku jest Twoje dziecko? Strasznie dramatyzujesz w kwestii jedzenia s
    > wojej córeczki. W końcu kilka dni w roku bez regularnych posiłków żadnemu dziec
    > ku nie zaszkodzi. A może będzie pewną atrakcją żywieniową? Nawet jeśli te kilka
    > razy w roku ( tylko!) podje sobie chipsów

    W takim razie jestem okropna matka, ktora nie widzi powodu aby jej dziecko nawet jeden dzien w roku musialo pozostawwac na diecie czipsowej tylko dlatego, ze jakims doroslym sie nie chce najprostrzych kanapek zrobic. Dziekuje za takie atrakcje, ja tam wole inne. Swiat jest dosc bogaty w atrakcje kulinarne i przynajmniej w miare zdrowe, wiec wcale nie musze akceptowac te watpliwej jakosci "atrakcje".
    Bo przepraszam w imie czego mam akceptowac trucie mojego dziecka?
  • ankac23 26.03.15, 12:36
    "Bo przepraszam w imie czego mam akceptowac trucie mojego dziecka?"..
    No właśnie wcale nie musisz akceptować trucia swojego dziecka. Dla zdrowia i zdrowego żywienia swojego dziecka już dawno powinnaś zrezygnować z takiej gościny. Zupełnie niezrozumiałe jest takie poświęcanie swojego czasu, swoich świąt, swojego czasu i swojego głodnego, rozespanego dziecka dla wątpliwie przyjemnej gościny.Wszyscy jak dotąd nie mogą tu na forum pojąć tego Twojego poświęcenia dla takiego dyskomfortu.
  • milamala 26.03.15, 13:09
    ankac23 napisała:

    > "Bo przepraszam w imie czego mam akceptowac trucie mojego dziecka?"..
    > No właśnie wcale nie musisz akceptować trucia swojego dziecka. Dla zdrowia i zd
    > rowego żywienia swojego dziecka już dawno powinnaś zrezygnować z takiej gościny
    > . Zupełnie niezrozumiałe jest takie poświęcanie swojego czasu, swoich świąt, sw
    > ojego czasu i swojego głodnego, rozespanego dziecka dla wątpliwie przyjemnej go
    > ściny.Wszyscy jak dotąd nie mogą tu na forum pojąć tego Twojego poświęcenia dla
    > takiego dyskomfortu.
    Na forum jest dosc watkow w ktorych forumowicze borykaja sie z odwiecznym problemem: jak z czegos zrezygnowac zeby nie wywolac kwasow.
  • majaa 26.03.15, 13:40
    milamala napisała:

    > Na forum jest dosc watkow w ktorych forumowicze borykaja sie z odwiecznym probl
    > emem: jak z czegos zrezygnowac zeby nie wywolac kwasow.

    No właśniesmile Niestety, często tak się nie da i trzeba wybrać, na czym człowiekowi bardziej zależy.
  • milamala 26.03.15, 13:46
    majaa napisała:

    > No właśniesmile Niestety, często tak się nie da i trzeba wybrać, na czym człowieko
    > wi bardziej zależy.
    Niestety, co racja to racja.
  • milamala 26.03.15, 12:18
    asia.sthm napisała:

    > Mila, mozna spytac z ktorego kraju klikasz?

    Holandia.
    W Holandii generalnie jest tak, ze stoly sie pod jedzeniem nie uginaja (co zreszta popieram, uwazam nawet, ze wPolsce jest przesada w druga strone) ale sa mimo wszystko jakies granice. Nie lubie sie obzerac (znaczy lubie, ale staram sie tego nie robic) ale jak juz czlowiek musi z wlasnymi kanapkami bo inaczej bedzie caly dzien glodowal to uwazam, ze jest to przekroczenie tej granicy, nawet w Holandii.
  • asia.sthm 26.03.15, 12:38
    milamala napisała:

    > W Holandii generalnie jest tak, ze stoly sie pod jedzeniem nie uginaja ....

    Dlatego najlepiej wyjdziesz na tym, ze spokojnie to zaakceptujesz - nie pozwolisz sobie psuc krwi z tego powodu. Akurat ta rodzina pewnie troche przesadza, ale nic nie zrobisz - nie truj wiec mezowi, on tez nic nie poradzi. (praktycznie, bierzcie walowke do samochodu, stawajcie po drodze cos zjesc))
    I nie dziwie sie ze cie 1 dzien swiat dobil wink ale zadnych denucjujacych zdjec nie umieszczaj nigdzie. Nie warto i juz.
    Z wiatrakami sie nie walczy - polubic i spokoj zapanuje.
    I nie musicie jechac na kazde urodziny, na co drugie wystarczy....krakowskim targiem.
    --
    po prostu, prosto z mostu...
  • milamala 26.03.15, 13:13
    asia.sthm napisała:


    "Akurat ta rodzina pewnie troche przesadza, a
    > le nic nie zrobisz - nie truj wiec mezowi, on tez nic nie poradzi"
    Wlasnie, on nic nie poradzi, bo nawet jego rodzice nic nie wskorali.

    > Z wiatrakami sie nie walczy - polubic i spokoj zapanuje.
    he he he fakt.

    > I nie musicie jechac na kazde urodziny, na co drugie wystarczy....krakowskim ta
    > rgiem.
    Tak wlasnie zamierzam, a te swieta to beda doskonala wymowka zeby zalatwic to normalnie, zebym nie musiala wiecej udawac, ze mam migrene i wykrecac sie jak dziewczynka z tych imprez. Niestety jak ja tam jezdze to troche moja corke hamuje od jedzenia tego swinstwa, jesli mnie zabraknie to juz nikt sie o to nie zatroszczy.Szkoda.
  • wisienka752 26.03.15, 12:07
    rozumiem że jeździcie tam tylko na urodziny dzieci tych "gościnny" czy oni tez obchodzą urodziny?
    czy do was tez wpadają tak często z wizytą jak wy do nich?
  • milamala 26.03.15, 12:23
    wisienka752 napisała:

    > rozumiem że jeździcie tam tylko na urodziny dzieci tych "gościnny" czy oni tez
    > obchodzą urodziny?
    > czy do was tez wpadają tak często z wizytą jak wy do nich?

    Jezdzimy tam na urodziny wszystkich czlonkow rodziny. Oni wpadaja do nas rzadziej, bo mamy mniej ludzi do swietowania.
  • wisienka752 26.03.15, 12:41
    ograniczyła bym się tylko do urodzin dzieci bo dzieci szkoda a cwanym rodzicom składała życzenia telefonicznie wink
  • milamala 26.03.15, 13:47
    wisienka752 napisała:

    > ograniczyła bym się tylko do urodzin dzieci bo dzieci szkoda a cwanym rodzicom
    > składała życzenia telefonicznie wink

    No masz racje, kurcze, swietny pomysl, tylko na urodziny dzieci, i wilk syty i owca cala.
  • majaa 26.03.15, 12:40
    milamala napisała:

    > Ja pojde jednak dalej, po prostu nie bede tam jezdzic wiecej niz 1 gora 2 razy
    > do roku tyle, ze jakos musze przezyc, ze 8 razy do roku mala bedzie zyla tylko
    > na czpisach

    Niżej piszesz, że jeździcie tam na urodziny każdego członka rodziny, czyli kilka razy w roku. Jeśli zatem chcesz jeździć tylko raz czy dwa, to już raczej nie na urodziny, tylko tak po prostu, żeby ich odwiedzić. No bo inaczej to jak, do jednego tylko na urodziny będziecie przyjeżdżać, a do reszty nie? No i którego wybrać? Znowu kwasy się szykują... Radzę jeszcze przemyśleć strategię. No, chyba że Ci kompletnie nie zależy na stosunkach z nimi, ale z tego, co wcześniej pisałaś, to tak nie jest. Dla dziecka, póki małe, zawsze możesz brać obiad ze sobą, a Wy, dorośli na pewno jakoś sobie poradzicie te kilka dni w roku bez domowego obiadu.
  • milamala 26.03.15, 13:51
    majaa napisała:

    > Niżej piszesz, że jeździcie tam na urodziny każdego członka rodziny, czyli kilk
    > a razy w roku. Jeśli zatem chcesz jeździć tylko raz czy dwa, to już raczej nie
    > na urodziny, tylko tak po prostu, żeby ich odwiedzić. No bo inaczej to jak, do
    > jednego tylko na urodziny będziecie przyjeżdżać, a do reszty nie? No i którego
    > wybrać?

    No wlasnie juz wybralam, bedzie tego niestety wiecej niz 1,2 ale tylko do dzieci. Bedzie przynajmniej jasny sygnal do rodzicow. I oficjalnie bede zwolniona przynajmniej z 2 imprez rocznie, bez udawania migreny. Zawsze to cos.

    "Radzę jeszcze przemyśleć strategię. No, chyb
    > a że Ci kompletnie nie zależy na stosunkach z nimi, ale z tego, co wcześniej pi
    > sałaś, to tak nie jest."
    Mojemu mezowi zalezy, mojemu dziecku zalezy (bo uwielbia ichniejsze dzieci), a mnie zalezy zeby moj maz i dziecko byli szczesliwi.

    "Dla dziecka, póki małe, zawsze możesz brać obiad ze sob
    > ą, a Wy, dorośli na pewno jakoś sobie poradzicie te kilka dni w roku bez domowe
    > go obiadu."
    Tak wlasnie robie.
  • majaa 26.03.15, 14:02
    No to wygląda na to, że jakieś w miarę rozsądne wyjście z sytuacji zostało wypracowane smile
  • milamala 26.03.15, 15:37
    majaa napisała:

    > No to wygląda na to, że jakieś w miarę rozsądne wyjście z sytuacji zostało wypr
    > acowane smile

    No musze powiedziec, ze rzeczywiscie tak sie stalo. Nawet jestem zaskoczona, bo po paru postach, ktore wyraznie zostaly napisane zeby mnie obrazic (przy uzyciu czesto skutecznego wojennego topora zwanego savoir vivrem) stracilam nadzieje za pozytwne pomysly.
    A jednak udalo.
    Dlatego chcialabym podziekowac za konstruktywne wypowiedzi, pomysly i uwagi naswietlajace sprawe z roznych kierunkow.
    Pozdrawiam
  • ann.38 26.03.15, 16:54
    Ale wiesz cały czas nie mogę zrozumieć o co tu chodzi. Nie chcesz odmówć przyjazdu żeby nie było konfliktu, nie chcesz potraktować ich tak samo u siebie (brak poczęstunku), nie chcesz zabrać ze sobą demonstracyjnie jedzenia, a chcesz obsmarować ich na fb. O co chodzi? Jak twoi znajomi faktycznie zaczną szydzić z nich, to taka sytuacja nie wywoła konfliktuz tą rodziną, Twój mąż się nie obrazi? Dlaczego wg Cibie ta forma- zdjęcia na fb- jest lepsza?
  • milamala 26.03.15, 17:43
    ann.38 napisał(a):

    > Ale wiesz cały czas nie mogę zrozumieć o co tu chodzi. Nie chcesz odmówć przyja
    > zdu żeby nie było konfliktu,
    Owszem, odmowie przyjazdu z okazji urodzin doroslych, na urodziny dzieci przyjade.

    nie chcesz potraktować ich tak samo u siebie (brak
    > poczęstunku),
    Beda tez inni goscie, ktorzy potrafia sie zachowac, wiec nie widze powodu aby wszyscy musieli cierpiec, bo jedna rodzina nie umie sie zachowac.

    "nie chcesz zabrać ze sobą demonstracyjnie jedzenia"
    Zabieram dla dziecka, choc jest to klopotliwe.

    a chcesz obs
    > marować ich na fb. O co chodzi?
    Obsmarowac, przeciez to ja robie cos niewlasciwego i czepiam sie o nic, a nie oni, wiec o jakie obsmarowanie chodzi?
    Taki maly zarcik.
    Chcialam ich "obsmarowac" bo uznalam, ze jak poczytaja komentarze to moze do nich dotrze.

    "Jak twoi znajomi faktycznie zaczną szydzić z ni
    > ch, to taka sytuacja nie wywoła konfliktuz tą rodziną"
    Obecnie nie maja poczucia, ze robia cos niewlasciwego, wiec dlaczego mieliby miec za zle pokazanie czegos co jest wg nich calkie naturalne.

    "Twój mąż się nie obrazi?"
    Prawde mowiac, nie wiem, gdybym sie zdecydowala to pewnie jeszcze bym rozmowe przeprowadzila.

    > Dlaczego wg Cibie ta forma- zdjęcia na fb- jest lepsza?
    Bo wydawala mi sie skuteczniejsza.
    Forma brania konapek dosc uciazliwa, bieganie za glodnym dzieckiem wyzerajacym czipsy/chrupki i inne tego typu jest malo zabawnym sposobem przetrwania rodzinnego "przyjecia".
    A nie przyjezdzanie ( tak na amen) to jeszcze wieksze zlo, bo akurat w tej rodzinie (tak jak chyba u wiekszosci Holendrow) urodziny sa swiete. I o to bylaby jeszcze wieksza afera (gdybym podjela decyzje bez wyjasnien) niz o zdjecia.

  • aga-kosa 26.03.15, 18:15
    Porozmawiaj z żeńską strona rodziny męża. Może mają w domu problemy z: moi goście, twoi goście.
    Szwagier swoją rodzinę przyjmował "czym chata bogata" z uginaniem stołu i ciastem na drogę - mimo, że siostra musiała skąpić na innych wydatkach. Rodzina siostry, najlepiej gdyby przyjeżdżała z własnym posiłkiem i napitkiem. Pracował tylko szwagier i on decydował na co i dla kogo jest poczęstunek.
    W końcu siostra - bez względu na późniejsze awantury - stawiała wszystkim przyjezdnym paluszki i herbatę.
    Nie odważyłabym się na zdjęcia i w dodatku na fejsie. aga
  • milamala 26.03.15, 18:27
    aga-kosa napisała:

    > Szwagier swoją rodzinę przyjmował "czym chata bogata" z uginaniem stołu i ciast
    > em na drogę - mimo, że siostra musiała skąpić na innych wydatkach. Rodzina sios
    > try, najlepiej gdyby przyjeżdżała z własnym posiłkiem i napitkiem. Pracował tyl
    > ko szwagier i on decydował na co i dla kogo jest poczęstunek.
    > W końcu siostra - bez względu na późniejsze awantury - stawiała wszystkim przyj
    > ezdnym paluszki i herbatę.
    > Nie odważyłabym się na zdjęcia i w dodatku na fejsie. aga

    W Twojej sytuacji ja tez nie, bo to ewidentnie problem rodzinny.
    W moim przypadku jest inaczej. Po pierwsze u Holendrow nie istnieje cos takiego jak uginajacy sie stol. Nie praktykuja tego, ja to szanuje, a nawet popieram, bo polskiego przesadyzmu tez nie lubie.
    W moim przypadku tak samo "goscinnie"traktowani sa wszyscy goscie. To po prostu ich chyba obopolna decyzja odnosnie przyjec, podjeta pare lat temu: zadnego jedzenia i zadnych wyjatkow dla rodziny z daleka. Choc sami chetnie korzystaja z goscinnosci innych, nigdy nie opuszczaja przyjecia wczesniej tak aby zaznaczyc, ze koniec z obiadami z obu stron a tym samym umozliwic innym, ktorzy tego nie praktykuja normalne spozycie posilku.
    Maja jeszcze pare innych zyciowych pomyslow, ale to juz nie na to forum.
    Po prostu ten typ tak ma, i nie jest to spowodowane zadnym konfliktem rodzinnym.
  • baba67 27.03.15, 06:32
    To śą zwyczajne pasożyty.Przyjezdzaja z gebą .W Polce nie do pomyślenia taka sytuacja, chyba że bezdzietni by byli i rodzina by po cichu na coś liczyła,

    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • milamala 27.03.15, 13:32
    baba67 napisała:

    > To śą zwyczajne pasożyty.Przyjezdzaja z gebą .W Polce nie do pomyślenia taka sy
    > tuacja, chyba że bezdzietni by byli i rodzina by po cichu na coś liczyła,

    Niestety sa, to nie sa zreszta ich jedyne wyczyny. Mnie drazni to, ze choc maja calkowite prawo do organizowania przyjec tak jak chca, to jak ida do innych to siedza do oporu aby dostac obiad. Moim zdaniem jesli decyduje sie nie karmic gosci bo tak uwazam, ze jest lepiej, to nie powinnam tez oczekiwac, ze ktos nakarmi mnie i opuszczac przyjecie jeszcze przed obiadem aby nie tworzyc niezrecznych sytuacji. Znam taka osobe i cenie jej postawe.
  • pani.jezowa 26.03.15, 19:17
    Opcja nie jeżdżenia do tych ludzi wchodzi w grę na pewno.
    Ograniczają Was własne przekonania.
    Pomysłu wstawieniu zdjęcia na fb nie ogarniam, to jakiś kosmos złego wychowania, ale ja nie z pokolenia fb, może nie rozumiem.
    Nie czytałam wątku, tylko pierwszy post, może pisałaś czemu nie możecie nie jeździć.
    Ale nie umiem sobie wyobrazić co mogłoby Was zmusić skoro jesteście dorośli, samodzielni, niezależni.
  • aka10 26.03.15, 20:28
    Moze zadzwonisz i zapytasz, czy tym razem bedzie obiad, inaczej nie przyjedziecie, bo dla Was swieta, to uroczysty obiad z rodzina.
    --
    Powered by Aka.Creative Marketing S.A.
  • milamala 26.03.15, 20:56
    aka10 napisała:

    > Moze zadzwonisz i zapytasz, czy tym razem bedzie obiad, inaczej nie przyjedziec
    > ie, bo dla Was swieta, to uroczysty obiad z rodzina.

    Moj maz postanowil bohaterska podpuscic gospodarzy zagadujac w stylu: to pierwszy dzien swiat to chyba bedzie cos wyjatkowego-swiatecznego do jedzenia. W odpowiedzi uslyszal zdziwienie, ze niby dlaczego ma byc wyjatkowo i poza tym jest za duzo gosci zeby ich wszystkich wyzywic.
    I tu niestety popelnilam blad, popsioczylam do meza ale wyrazilam zgode na wizyte.
    Ale moze nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo.
    Moze post w swieta bedzie doskonalym argumentem aby zaznaczyc ze tak powiem swoja pozycje w rodzinie i wyjasnic, ze na takie bale to ja sie nie pisze, bo bardzo ale to bardzo sprzeczne sa z moimi standartami i o ile oni maja prawo dla wlasnych pomyslow na wlasne przyjacia o tyle ja mam prawo do odmowy bez wielkiej obrazy.
    Nie pojade na urodziny doroslych, przemecze jedynie urodziny dzieci pilnujac jak zwykle malej zeby nie zatkla sie tymi chrupkami czy innym badziewiem.
  • minniemouse 27.03.15, 01:41
    milamala napisała:
    W odpowiedzi uslyszal zdziwienie, ze niby dlaczego ma byc wyjatkowo i poza tym jest za duzo gosci zeby ich wszystkich wyzywic.

    to trzeba bylo wykorzystac okazje i zapytac czy w gre wchodzi potluck (impreza skladkowa).
    mam wrazenie ze jestes nie tyle zainteresowana rozwiazaniem problemu wyzywienia co rozdmuchiwaniem jaka to meza rodzina jest be.

    Minnie
    --
    Dramatem naszych czasów jest to, że głupota zabrała się do myślenia. Jean Cocteau.
  • sphinx10 26.03.15, 21:39
    Zrób im zdjęcie przy obiadku i wrzuć na fejsbuka.
  • milamala 26.03.15, 23:51
    sphinx10 napisał:

    > Zrób im zdjęcie przy obiadku i wrzuć na fejsbuka.
    Byloby to piekne zdjecie przy pustym stole.
  • minniemouse 27.03.15, 01:36
    Holandia, hmm. kraj znany przeciez ze swojej tolerancji, coz wiec za problem wyjasnic rodzinie
    ze w Poslce Wielkanoc obchodzi sie uroczyscie i ze specyficznymi potrawami?
    powinni zrozumiec, przeciez i Holendrzy maja swoje Wielkanocne zwyczaje:

    Niedzielę wielkanocną Holendrzy zaczynają od brunchu, który jest czymś pomiędzy śniadaniem, a lunchem. Na stole kładą żółty obrus, a niekiedy również specjalną zastawę z motywami świątecznymi. Co znajduje się na stole? Mięsa, wędliny, ciasta, ciasteczka, sałatki, pasztety, różne gatunki serów, a do tego wszystkiego duża ilość pieczywa z masłem.
    Do kawy podaje się Paasstol, wspomniane wcześniej tradycyjne, holenderskie ciasto wielkanocne.
    - See more at: goniecpolski.nl/wielkanoc-po-holendersku/#sthash.ubgREbw8.dpuf

    Zuplenie nie rozumiem co za problem zadzwonic wczesniej i, jak ktos wspomnial, wyjasnic
    jakie sa polskie tradycje swiateczne, zaproponowac ze sie przywiezie tradycyjne polskie potrawy wielkanocne (powinni nawet byc ciekawi).
    Moze to byc poczatek milego zwyczaju spotykania sie przy stole.

    Poza tym to zdanie:
    Jednak coraz liczniejsza grupa Holendrów zamiast posiłku w domowym zaciszu wybiera wyjście do restauracji, które w ten dzień oferują specjalne, świąteczne menu.

    dalo mi pomysl aby ewentualnie w trakcie wizyty przeprosic i wyjsc "z dzieckiem do McDonalda".

    Minnie
    --
    Dramatem naszych czasów jest to, że głupota zabrała się do myślenia. Jean Cocteau.
  • kora3 27.03.15, 08:49
    twój pomysł z FB jest glupi i prostacki - ze już tak dosadnie powiem.
    Nie chcesz jechać do tych ludzi - nie jedź. Nie chcesz, ale uważasz, ze musisz - jedź i znoś - Twoja sprawa.
    Owszem, gospodarze nie zachowują się ładnie, ale mimo to nie wypada robić tego, co zamierzasz.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • milamala 27.03.15, 13:28
    kora3 napisała:

    > twój pomysł z FB jest glupi i prostacki - ze już tak dosadnie powiem.
    Dziekuje za opinie. Mozna ja co prawda niekoniecznie w sposob dosadny wyrazic (zwlaszcza na forum savoir vivre - ze uzyje wyswiechtanego sloganu) - wystarczy normalnie.

    > Owszem, gospodarze nie zachowują się ładnie, ale mimo to nie wypada robić tego,
    > co zamierzasz.
    No wlasnie, mozna wlasna opinie wyrazic po prostu normalnie.
  • kora3 27.03.15, 15:22
    W sumie masz rację - poniosło mnie. Skoro da się normalnie to normalnie powiedz tym gospodarzom "Przepraszam bardzo, ale wizyty u Was nie sprawiają nam/mnie przyjemności, wiec w tym roku nas nie będzie. Prezent prześlemy. Wesołych Świąt (jeśli obchodzą" i wszystkiego najlepszego. Milamala z rodziną"
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • asia.sthm 27.03.15, 15:51
    kora3 napisała:

    > W sumie masz rację - poniosło mnie. Skoro da się normalnie to normalnie powiedz
    > tym gospodarzom "Przepraszam bardzo, ale wizyty u Was nie sprawiają nam/mnie p
    > rzyjemności, wiec w tym roku nas nie będzie. Prezent prześlemy. Wesołych Świąt
    > (jeśli obchodzą" i wszystkiego najlepszego. Milamala z rodziną"

    Koro, znow cie nosi - nie bylas laskawa doczytac: wizyty sprawiaja przyjemnosc mezowi i dziecku, a kartke moze podpisac pan Milowy z rodzina.
    Skup sie Koro, bo w tym momencie doradzasz fatalnie.
    --
    po prostu, prosto z mostu...
  • asia.sthm 27.03.15, 15:55
    Tfu, i mnie pomieszalas w glowie. ta rozmowa zabrzmiala jak kartka swiateczna.
    Naprawde polecasz zakonczenie rozmowy swoim imieniem z rodzina ...lub bez??

    Smiesznie sie zrobilo big_grin
    --
    po prostu, prosto z mostu...
  • kora3 27.03.15, 15:59
    Nie, no teraz "polecam" dac sobie spokój i tam nie jechać i nie głodować, a potem nie wstawiać fotek na FB, tylko robic na co się ma ochotę, a jeśli maż i dziecko lubia tam być i głodować, to imnie utrudniać i nie zabierać tej przyjemności - niech sami jadą smile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ankac23 27.03.15, 16:31
    To może zabawimy się w mały quiz Milamalu?
    Pytanie brzmi:co jest dla Ciebie ważniejsze:
    1.Fajna, rodzinna atmosfera, Twoja radosna, biegająca z innymi dziećmi z rodziny córeczka, ukontentowany małżonek, wesoła imprezka
    2. Pełne brzuchy: Twój, męża córeczki.

    Możesz wybrać TYLKO jedą odpowiedź, bo nie masz szans na spełnienie obu życzeń. I co wybierasz?



    Możesz wybrać TYLKO jedną odpowiedź. Odpowiesz?..smile
  • milamala 27.03.15, 19:28
    ankac23 napisała:

    Musialoby brzmiec nieco inaczej:
    > Pytanie brzmi:co jest dla Ciebie ważniejsze:
    > 1.Fajna, atmosfera, ukontentowany małżonek, Twoja radosna, biegająca z innymi dziećmi z rodzin corka - wpychajaca w siebie caly dzien wlacznie z obiadem z brak laku czipsy,chrupki i inne "frykasy" oraz jej mama biegajaca za nia bezskutecznie zeby sie ograniczyla bo ja znowu bedzie brzuch bolal
    > 2. Pełne brzuchy ( u Holendra ten punkt jest niemozliwy do zrealizowania, a przynajmniej niezmiernie rzadko) musimy to zastapic: brzuch zapelniony paroma kanapkami -Twój, męża córeczki tak aby mala nie rzucala sie z glodu na smieci.

    > Możesz wybrać TYLKO jedą odpowiedź, bo nie masz szans na spełnienie obu życzeń.
    > I co wybierasz?

    Wlasnie co by tu wybrac.
  • kora3 27.03.15, 15:56
    czegos tu nie pojmuje - dziecko umiera niemal z głodu na tych wizytach ale je uwielbia- to dość ciekawesmile

    A skoro uwielbia małzonek i uwielbia dziecko, które już nie jest karmione piersią jak rozumiem, bo gdyby było, to raczej problem byłby żaden z obiadem: - to niech maż i dziecko jadą sobie tam, a Milamala wybierze inna opcję - pół dnia chyba dadzą radę bez siebie wytrwaćsmile?
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • milamala 27.03.15, 19:52
    kora3 napisała:

    > czegos tu nie pojmuje - dziecko umiera niemal z głodu na tych wizytach ale je u
    > wielbia- to dość ciekawesmile

    Nie pojmujesz - bo nie przyczytalas, przynajmniej pare razy o tym pisalam.
    Czipsami mozna sie znakomicie zapchac. A mimo to i tak mala pyta mnie: no to kiedy miesko, czy cos w tym stylu.

    > A skoro uwielbia małzonek i uwielbia dziecko, które już nie jest karmione piers
    > ią jak rozumiem, bo gdyby było, to raczej problem byłby żaden z obiadem: - to n
    > iech maż i dziecko jadą sobie tam, a Milamala wybierze inna opcję - pół dnia ch
    > yba dadzą radę bez siebie wytrwaćsmile?
    Widzisz Koro, zle, ze nie przyczytalas pozostalych watkow, ta sprawa byla omawiana pare razy.
    Dla Holendra urodziny to rzecz swieta. Do jak dla Polaka nie pojawic sie na weselu czlonka rodziny bez powaznego powodu.
    I nie wystarczy asertywne: nie bo nie, zwlaszcza w rodzinie.

    Zachecam do przyczytania postow, wszystko jest wyjasnione i wierz mi nie ma juz takiego pytania na ktore nie jestes w stanie odszukac odpowiedzi w pozostalych moich wypowiedziach.
  • milamala 27.03.15, 19:57
    kora3 napisała:

    > W sumie masz rację - poniosło mnie.
    Ok.
    "Skoro da się normalnie to normalnie powiedz
    > tym gospodarzom "Przepraszam bardzo, ale wizyty u Was nie sprawiają nam/mnie p
    > rzyjemności, wiec w tym roku nas nie będzie"
    Chodzi o pare razy w roku, moj maz siostrze wybaczy wszystko, moja corka zachwycona kuzynostwem i ich przyjaciolmi, takze ta dwojka jest szczesliwa , ze tam jezdzi.
    Tak czy owak nie da sie tak postapic jak proponujesz, a wyjasnienia sa rozlegle w innych postach.
  • ankac23 27.03.15, 20:10
    Impreza kończy się już w porze obiadowej?! To naprawdę krótko! Przez tak krótki czas to nawet nie wypada i nie ma czasu na wielkie objadanie..Cały rok macie regularne, treściwe posiłki. To - naprawdę nie chcę być złosliwa - te kilka godzin, w miłym,rodzinnym towarzystwie, musi opierać się wg Ciebie o suto zastawiony stół? Toż to naprawdę trudno zgłodnieć do południasmile Skoro od lat taki niezmienny u nich zwyczaj i nikomu oprócz Ciebie nie przeszkadza, to przyjmij to w końcu z pokorą. Jeśli nawet córeczka obejdzie się tego dnia bez mięska..smile
  • milamala 27.03.15, 20:19
    ankac23 napisała:

    > Impreza kończy się już w porze obiadowej?! To naprawdę krótko! Przez tak krótki
    > czas to nawet nie wypada i nie ma czasu na wielkie objadanie..Cały rok macie r
    > egularne, treściwe posiłki. To - naprawdę nie chcę być złosliwa - te kilka godz
    > in, w miłym,rodzinnym towarzystwie, musi opierać się wg Ciebie o suto zastawion
    > y stół? Toż to naprawdę trudno zgłodnieć do południasmile Skoro od lat taki niezm
    > ienny u nich zwyczaj i nikomu oprócz Ciebie nie przeszkadza, to przyjmij to w
    > końcu z pokorą. Jeśli nawet córeczka obejdzie się tego dnia bez mięska..smile

    Na wszystkie twoje pytania juz padla odpowiedz i to wiele razy, ze nie nie o suto zastawiony stol chodzi, ze mozna dokonac minimum wysilku i dostrzec roznice pomiedzy zwyklym posilkiem a suto zastawionym stolem (jak sie chce oczywiscie) , ze nie ma takiej tradycji w tej rodzinie, ze nie tyle o posilek dla nas doroslych chodzi, i ze nie tylko mnie to przeszkadza i ze coreczka wcale nie musi zywic sie smieciem zamiast byle kanapki bo nie ma takiej swietosci , ktora by usprawiedliwiala wciskanie maluchom smieci.
    Chyba zaczynam byc zmeczona gledzeniem o jednym i tym samym wkolo.
  • kora3 27.03.15, 20:38
    Wiesz, mam wrazenie, ze Ty chcesz po prostu cos zrobić z bezsilności i złosci. Mąż taki "zakochany" w siostrze, corka w kuzynostwie, a Ty chcesz wstawić na fejsa fote żarcia ze złośliwą komentą? Przecież to wywoła kwasy o ile nie "śmiertelną obrazę" - tak szanujesz te holenderska siostrę meza czy kogos z jej rodziny, ze nie możesz udać chorej na taki wyjazd, ale możesz wstawić fote ze złośliwym komentarzem ?
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • milamala 27.03.15, 20:51
    kora3 napisała:

    Przecież to wywoła kwasy o ile nie "śmiert
    > elną obrazę" -
    Moze wywolac kwasy a moze opamietanie.

    tak szanujesz te holenderska siostrę meza czy kogos z jej rodzin
    > y, ze nie możesz udać chorej na taki wyjazd, ale możesz wstawić fote ze złośliw
    > ym komentarzem ?
    Koro jakbys przeczytala moje komentarze o co apeluje, to bys wiedziala, ze udaje chora, na tyle na ile moze to byc wiarygodne, ale tego nie lubie
    I doprawdy nie wiem czemu laczysz sprawe udawania chorej na wyjazd ze wstawieniem zdjecia. Niby czemu to takie dziwne, ze z jednym mam problem a z drugim nie, skoro jedno moze teoretycznie sprawe rozwiazac przynoszac otrzezwienie a drugie to tylko zamiecenie smieci pod dywan.


  • kora3 27.03.15, 22:31
    Ale czyms takim chcesz sprawę rozwiazac? Nie chcesz zamiatać poid dywan? SUPER ! Normalnie POWIEDZ o co chodzi zamiast wstawiać złośliwe foty.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • milamala 27.03.15, 23:51
    kora3 napisała:

    > ! Normalnie POWIEDZ o co chodzi zamiast wstawiać złośliwe foty.

    Koro, dlaczego Ty po prostu nie przeczytasz moich wypowiedzi, o tym tez i pisalam, i to nie jeden raz. Taka rozmowa byla przeprowadzona przez jednego z czlonka rodziny i nie przyniosla rezulatatu.
  • kora3 28.03.15, 00:30
    No i pomóc ma wywlekanie sprawy na FB?
    Nie wierzę - odpuśc. Skoro nic do nich nie trafia, to trudno. Daj dziecku jesc i czesc.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • milamala 28.03.15, 00:36
    kora3 napisała:

    > No i pomóc ma wywlekanie sprawy na FB?
    No wiesz, teoretycznie to wcale takie nierealne nie jest, ze ktos kto nie reaguje na grzeczne uwagi jak dostaje po przyslowiowym pysku to odrazu nabiera zrozumienia.

    > Nie wierzę - odpuśc.
    Przyznam uczciwie, ze moja wiara w to tez jest niewielka.
  • kora3 28.03.15, 00:44
    no to odpuśc - nie z litości, tylko dla swego komfortu. Na fejsie nie opiszesz sprawy, jak tu - czesc ludzi zrozumie, czesc weźmie cie za kogoś kto oczekuje, ze gospodarze go napasa na miesiąc - po co ci to. Odwalicie to spotkanie na krótko, a potem do domu np. i normalne spotkanie ze znajomymi, czy bez...
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • milamala 28.03.15, 00:57
    kora3 napisała:

    > no to odpuśc - nie z litości, tylko dla swego komfortu. Na fejsie nie opiszesz
    > sprawy, jak tu - czesc ludzi zrozumie, czesc weźmie cie za kogoś kto oczekuje,
    > ze gospodarze go napasa na miesiąc - po co ci to.
    Tak prawde mowiac, to chyba by mi nie starczylo nawet odwagi. Nawet gdybym zrobila zdjecie i otwarla komp to pewnie w ostatniej chwili bym sie wycofala.
    Chociaz dalej wierze, ze na niektorych arogantow potrzebne sa aroganckie dzialania.
    Ja niestety mojej szwagierce nie dorownuje.

    "Odwalicie to spotkanie na kró
    > tko, a potem do domu np. i normalne spotkanie ze znajomymi, czy bez... "
    Nie da sie za bardzo krotko, bo trasa jednak jest jakas tam i jesli juz to robie dla dziecka, to nie chce go wywlekac w polowie dobrej zabawy, gdzie wszystkie dzieci jeszcze bawia sie w najlepsze.
    Potraktuje to jak wyjazd do restauracji z przystankiem u rodziny. Bardzo mi sie ten pomysl spodobal ,jakas ulubiona restauracja i w niej wyzerka na ktora sie czeka miesiac. Odrazu lepiej sie czlowiekowi robi.
  • kora3 28.03.15, 01:37
    Może wykorzystasz na FB smile Bardziej finezyjny, a da ludziom znający ich i Was do myslenia. Znalazłszy dobra knajpke z zarełkiem strzaśnijcie se fote przy suto zastawionym stole z pysznościami. Wstaw i daj komentę "W drodze ze swaiteczniego spotkania u X w Y. Odkryliśmy super hiper jedzonko. Miło, pysznie i do syta. Nikt nie wyjdzie głodny" Polecamy restaurację Z w Q"

    Centralne to nie będzie, ale ludzie pewnie się zastanowią jak to jest, że Mila z rodzina PO swiatecznym spotkaniu rodzinnym szuka miejsca, gdzie dają jeść smile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 28.03.15, 06:12
    Cudownesmile)) reszta normalnej rodziny bedzie miała ubaw.

    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • minniemouse 28.03.15, 07:20
    Znalazłszy dobra knajpke z zarełkiem strzaśnijcie se fote przy suto zastawionym stole z pysznościami. Wstaw i daj komentę "W drodze ze swaiteczniego spotkania u X w Y. Odkryliśmy super hiper jedzonko. Miło, pysznie i do syta. Nikt nie wyjdzie głodny" Polecamy restaurację Z w Q"

    Brawo, Koro, nie wiem ktory pomysl lepszy - twoj czy Mili sad

    Minnie
    --
    Dramatem naszych czasów jest to, że głupota zabrała się do myślenia. Jean Cocteau.
  • baba67 28.03.15, 07:54
    Pomysł Korci jest genialny! To sa czystej wody "niewinne oczka".Tak jak pokazywanie dziecka karmionego u kogos puszką może byc zupełnie nieczytelny (dzieci niekiedy nie lubią mnóstwa pysznych dla normalnych ludzi rzeczy) i taki ...nudny (Kasieńka przy kotku, Kasieńka na nocniczku) tak foty z dobrych świeżo odkrytych knajpek wciąż są jazzy . Druga rzecz- w Holandii tez sa tradycje świateczne- je sie ten brunch czyli siła rzeczy coś tam podać wypada. Tak jak urodziny z tortem i chipsami są takim a nie innym sposobem obchodzenia urodzin tak zaproszenie gości w Swieta i podanie im czipsów jest chamstwem całkiem pospolitym i zwyczajnym oszustwem. Godnym napiętnowania. Co do zwykłych urodzin-fote tez można trzasnąć ale komentarz na zasadzie-zawsze gdy jestesmy u szwagrów w ... odwiedzamy restauracje w ...taki nieofensywny...jeśli koniecznie juz musi.
    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • kora3 28.03.15, 08:12
    Wiecej poczucia humora smile Minnie
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ankac23 28.03.15, 10:15
    Skoro nie odpowiedziałaś milamalu na pytanie, co wybierasz - fajną rodzinną imprezkę czy pełne brzuchy, to zaproponuje Ci taką ( tylko hipotetyczną) historyjkę. Wracacie z tych urodzin do domu. Wchodzisz na fejsa, a tam na profilu szwagierki Wasze zdjęcia. Jak obżeracie się na boku kanapkami, jak odciągacie płaczącą córeczkę od słodyczy i chipsów, jak wmuszacie w nią zupę i mięso ze słoika, jaką masz męczeńską minę z tego głodu!... A ich znajomi "lajkują" te fotki i opisują: "łoooo, ale obżarciuchy", albo: " no tak, trzy godziny bez obżarstwa to wieczność", albo: "skąd te jamochłony", albo: "wyżerka musi być!". Fantazja internautów nie ma granic i nie ma litości. Chciałabyś oglądać na Fb takie fotki i takie komentarze? I - czy zmieniłyby Twoje życie i zachowanie? Nie wspominając o Twojej sympatii do szwagierki, która na pewno zostałaby nadszarpnieta za takie publiczne szkalowanie Was.
  • baba67 28.03.15, 10:22
    To tak działa, zgoda, toteż być subtelnie .Fotka knajpki w tonie gdyby nie kochane szwagrostwo i ich chęć spotykania się z nami nigdy byśmy tu nie trafili. Lancecik, nie topór.
    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • milamala 28.03.15, 23:25
    baba67 napisała:

    > To tak działa, zgoda, toteż być subtelnie .Fotka knajpki w tonie gdyby nie koc
    > hane szwagrostwo i ich chęć spotykania się z nami nigdy byśmy tu nie trafili.
    > Lancecik, nie topór.

    Korcia, no co mam powiedziec, no genialne.
    Wiekszosc nawet nie skuma, bardzo subtelnie.
  • milamala 28.03.15, 23:23
    ankac23 napisała:


    " Wchodzisz na fejsa, a tam na profilu szwag
    > ierki Wasze zdjęcia. Jak obżeracie się na boku kanapkami, jak odciągacie płaczą
    > cą córeczkę od słodyczy i chipsów, jak wmuszacie w nią zupę i mięso ze słoika,
    > jaką masz męczeńską minę z tego głodu!... A ich znajomi "lajkują" te fotki i o
    > pisują: "łoooo, ale obżarciuchy", albo: " no tak, trzy godziny bez obżarstwa to
    > wieczność", albo: "skąd te jamochłony", albo: "wyżerka musi być!". "

    Tak bys zareagowala gdyby ktos wstawil zdjecia gosci jedzacych wlasny prowiant? Na prawde nie przyszloby ci do glowy pytanie: czemu ci ludzie jedza wlasne kanapki na imprezie, czyzby nie bylo nic innego?
    Ja bym sie bardzo ucieszyla gdyby zrobili cos takiego, bo poczulabym sie rozgrzeszona i wstawilabym komentarz wyjasniajacy.

  • milamala 28.03.15, 23:17
    minniemouse napisała:

    > Brawo, Koro, nie wiem ktory pomysl lepszy - twoj czy Mili sad

    Juz tam nie marudz.
  • milamala 28.03.15, 23:16
    kora3 napisała:

    > Może wykorzystasz na FB smile Bardziej finezyjny, a da ludziom znający ich i Was d
    > o myslenia. Znalazłszy dobra knajpke z zarełkiem strzaśnijcie se fote przy suto
    > zastawionym stole z pysznościami. Wstaw i daj komentę "W drodze ze swaiteczni
    > ego spotkania u X w Y. Odkryliśmy super hiper jedzonko. Miło, pysznie i do syt
    > a. Nikt nie wyjdzie głodny" Polecamy restaurację Z w Q"

    Powiem krotko i tresciwie; re-we-la-cja!
    No, jestem pod wrazeniem.
    Jak dobrze, ze napisalam ten watek, a bym moment, ze zaczynalam zalowac.
  • minniemouse 28.03.15, 02:18
    milamala napisała:
    ktos kto nie reaguje na grzeczne uwagi jak dostaje po przyslowiowym pysku to odrazu nabiera zrozumienia.

    no nie wiem, mnie (i nie tylko mnie ) zwymyslalas za moje uwagi i sugestie,
    o Bogu ducha winnej P.Jezowej nawet nie wspomne.


    Minnie
    --
    Dramatem naszych czasów jest to, że głupota zabrała się do myślenia. Jean Cocteau.
  • milamala 28.03.15, 23:27
    minniemouse napisała:

    > no nie wiem, mnie (i nie tylko mnie ) zwymyslalas za moje uwagi i sugestie,
    > o Bogu ducha winnej P.Jezowej nawet nie wspomne.

    Juz niie odwracaj kota ogonem.
  • baba67 27.03.15, 23:09
    Porze obiadowej ichniej tj kolo 18
    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • apara-jita 27.03.15, 08:57
  • annthonka 27.03.15, 09:23
    Skoro piszesz, że oni są odporni zarówno na aluzje jak i na bezpośrednie pytania, to co - Twoim zdaniem - załatwi wstawienie zdjęcia ze złośliwym komentarzem na Facebooka?

  • milamala 27.03.15, 13:34
    annthonka napisała:

    > Skoro piszesz, że oni są odporni zarówno na aluzje jak i na bezpośrednie pytani
    > a, to co - Twoim zdaniem - załatwi wstawienie zdjęcia ze złośliwym komentarzem
    > na Facebooka?

    Moze by byly zlosliwe w moim kierunku, skoro to ja ewentualnie zrobilabym cos niewlasciwego.
    Przyszlo mi wtedy do glowy, ze wlasnie te komentrze moga ich nieco obudzic. Moze oni na prawde nie maja pojecia, ze cos jest nie halo.
  • baba67 27.03.15, 14:04
    Ja bym na to nie liczyla. Czasem działa na ludzi wychowanych inaczej w innej kulturze którzy naprawdę nie do końca czaja skad te kąśliwe uwagi i uśmieszki. Ci tutaj podjeli decyzję w pełni świadoma wyplywajaca ze skąpstwa i braku empatii i zwykłego wstydu. Nie wydają kasy na gości z gebami za to jeżdża i już.
    Pociesz sie jednak że dzieci nie zawsze dziedzicza geny i wzorce po rodzicach-może sie okazać że któreś z ich dzieci okaże sie całkiem normalnym miłym człowiekiem jako dorosły i te relecje jakie teraz corka moga kiedys pięknie zaowocować. Mialam zdumiewajacy przypadek "wyrodzenia się" w dość bliskiej rodzinie
    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • milamala 27.03.15, 14:15
    baba67 napisała:

    > Ja bym na to nie liczyla. Czasem działa na ludzi wychowanych inaczej w innej ku
    > lturze którzy naprawdę nie do końca czaja skad te kąśliwe uwagi i uśmieszki. Ci
    > tutaj podjeli decyzję w pełni świadoma wyplywajaca ze skąpstwa i braku empatii
    > i zwykłego wstydu. Nie wydają kasy na gości z gebami za to jeżdża i już.
    > Pociesz sie jednak że dzieci nie zawsze dziedzicza geny i wzorce po rodzicach-
    > może sie okazać że któreś z ich dzieci okaże sie całkiem normalnym miłym człowi
    > ekiem jako dorosły i te relecje jakie teraz corka moga kiedys pięknie zaowocowa
    > ć. Mialam zdumiewajacy przypadek "wyrodzenia się" w dość bliskiej rodzinie.

    Masz racje. Wiesz, chodzi o siostre meza, jej rodzice oraz dziadkowie, noi zreszta cala rodzina jest inna, nie ma problemow w kultywowaniu tradycji karmienie glodnego goscia. Jej to nie pasuje, wiec moze rzeczywiscie jej dzieci bardziej w dziadkow sie wdadza, zreszta wydaja sie byc bardzo fajne.
  • baba67 27.03.15, 16:24
    Wnuki często się wdaja w dziadków wiec to bardzo prawdopodobne że warto sie pomeczyc z mysla o przyszlości.

    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • milamala 27.03.15, 19:29
    baba67 napisała:

    > Wnuki często się wdaja w dziadków wiec to bardzo prawdopodobne że warto sie pom
    > eczyc z mysla o przyszlości.
    Tez tak slyszalam i rzeczywiscie wygladaja przyzwoicie. Moge nawet powiedziec, ze to jedne z najfajniejszych dzieci jakie znam.
  • martialis 27.03.15, 11:05
    Namów resztę gości, by w ramach prezentu (zamiast) każdy przygotował coś do jedzenia wink
  • baba67 27.03.15, 11:27
    No i bezczelnym aroganckim pasożytom jeszcze będzie z własnej kieszeni gości podejmowała. Pociesz sie ze córka szybko przestanie lubic dzieci tych panstwa bo upodobnią się do rodziców, Buców normalni ludzie lubią Wobec braku entuzjazmu córki mąż może przestanie Ciebie zmuszac i zacznie uszczęśliwiać się sam tymi wizytami.Teraz musisz zacisnac zęby w imie uszczęsliwiania małżonka ze 2 razy w roku wytrzymasz.

    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • ankac23 27.03.15, 11:56
    W Polsce panują inne zwyczaje. Nasza tzw."polska gościnność" powala i słynie na cały świat. Ale w Holandii, czy w Belgii ( wiem to z pierwszej ręki) wszelkie rodzinne spotkania tak właśnie wyglądają: mało, nic, albo cokolwiek. I IM TO PASUJE I JEST NORMALNE! W Belgii np. jak się idzie zaproszonym na grilla, to należy przedtem zaznaczyć gospodarzowi, ile zje się kiełbasek, ile szaszłyków... AUTENTYCZNE! Gospodarz bez pardonu pyta telefonicznie i tyle przygotowuje! Nic się nie marnuje..smile Moja córka mieszka tam od blisko dwóch lat i już coraz mniej zaczyna ją dziwić w tym kulinarnym temacie Belgów.To tylko Polakowi trudno to pojąć i zaakceptować. Pozostaje zatem tylko jedno: zaakceptować, albo nie robić larum, jak to nas źle przyjmują. Tak, jak naszą tradycją są zastawione stoły mięchami, bigosami, kiełbachami, tak u nich - tylko "drobne co nie co"...
  • baba67 27.03.15, 13:33
    Tak, to prawda, i Watkodawczyni to się podoba, nie ma marnotrawstwa kasy i jedzenia, tych zabiegów i stresu czy sie poda wszystko (co najmniej 7 potraw) odpowiednio cieple i w odpowiednim czasie. Niemniej jest róznica miedzy rozsądkiem i pasozytniczym skapstwem, a tu zachodzi druga opcja skoro 100% lokalsi(teście) byli zbulwersowani.
    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • milamala 27.03.15, 13:57
    baba67 napisała:

    > Tak, to prawda, i Watkodawczyni to się podoba, nie ma marnotrawstwa kasy i jedz
    > enia, tych zabiegów i stresu czy sie poda wszystko (co najmniej 7 potraw) odpow
    > iednio cieple i w odpowiednim czasie. Niemniej jest róznica miedzy rozsądkiem i
    > pasozytniczym skapstwem, a tu zachodzi druga opcja skoro 100% lokalsi(teście)
    > byli zbulwersowani.

    I tu mozna dodac tylko ... amen. Nic dodac nic ujac.
  • milamala 27.03.15, 13:56
    ankac23 napisała:

    > W Polsce panują inne zwyczaje. Nasza tzw."polska gościnność" powala i słynie na
    > cały świat. Ale w Holandii, czy w Belgii ( wiem to z pierwszej ręki) wszelkie
    > rodzinne spotkania tak właśnie wyglądają: mało, nic, albo cokolwiek. I IM TO PA
    > SUJE I JEST NORMALNE! W Belgii np. jak się idzie zaproszonym na grilla, to nale
    > ży przedtem zaznaczyć gospodarzowi, ile zje się kiełbasek, ile szaszłyków... AU
    > TENTYCZNE! Gospodarz bez pardonu pyta telefonicznie i tyle przygotowuje! Nic s
    > ię nie marnuje..smile Moja córka mieszka tam od blisko dwóch lat i już coraz mni
    > ej zaczyna ją dziwić w tym kulinarnym temacie Belgów.To tylko Polakowi trudno t
    > o pojąć i zaakceptować. Pozostaje zatem tylko jedno: zaakceptować, albo nie rob
    > ić larum, jak to nas źle przyjmują. Tak, jak naszą tradycją są zastawione stoły
    > mięchami, bigosami, kiełbachami, tak u nich - tylko "drobne co nie co"...

    W ogolnym zarysie owszem, ta nacja jest duzo bardziej oszczedna, i ja uwazam, ze to bardzo dobrze, a na ile oszczednosc i zdrowy rozsadek przechodzi w skapstwo to to juz zalezy indywidualnie od czlowieka.
    W rodzinie meza bylo od laaaaat przyjete goszczenie rodziny rowniez mniej lub bardziej prostym obiadem (np.typu zupa i kanapki). Rodzina zjezdza sie ze wszystkich zakatkow Holandii i nawet oszczedny Holender czuje, ze wypada.
    Moze gdzies tak wygladaja przyjecia, ze gospodarz pyta ile kielbasek gosc zje. ale ja jestem tu od lat 8 i chadzam na przerozne imprezy i u rodziny i u przyjaciol i te bardziej wykwintne i te bardziej glodowe, ale jeszcze mi sie nie zdarzylo aby gospodarz zapytal mnie przez telefon ile kielbasek zjem.
    Nie wiem na ile zapytanie o ilosc kielbasek ma wplyw na to, ze sie nic nie zmarnuje. Jak jakis nadmiar kielabsek nie zostanie wygrilowany to uzywa sie go do obiadu, albo nastepnego grila. Nikt nic nie wyrzuca i nic marnuje przez to, ze gospodarz nie wie ile kielbasek zje gosc x a ile gosc y.
    Jesli ktos pyta o ilosc kilbasek przez telefon (zeby przypadkiem wiecej nie kupic) to jest po prostu skapcem, nie jest to standartem - przynajmniej w tej czesci Holandii w ktorej ja mieszkam. Zreszta jezdze na przyjecia po calej Holandii i jeszcze mi sie cos takiego nie zdarzylo.
    Jedno jest pewne, w kwestii wyzywienia gosci Polska i Holandia (Belgia) to dwa bieguny, zreszta oba to lekki przesadyzm, zaden nie warty do konca nasladowania.
  • minniemouse 27.03.15, 22:15
    milamala napisała:

    W ogolnym zarysie owszem, ta nacja jest duzo bardziej oszczedna, i ja uwazam, ze to bardzo dobrze, a na ile oszczednosc i zdrowy rozsadek przechodzi w skapstwo to to juz zalezy indywidualnie od czlowieka.
    W rodzinie meza bylo od laaaaat przyjete goszczenie rodziny rowniez mniej lub bardziej prostym obiadem (np.typu zupa i kanapki). Rodzina zjezdza sie ze wszystkich zakatkow Holandii i nawet oszczedny Holender czuje, ze wypada.


    ale teraz w rodzinie jest Milamala z Polski,
    i juz ona ich nauczy co to znaczy podejmowac gosci wink

    Minnie
    --
    Dramatem naszych czasów jest to, że głupota zabrała się do myślenia. Jean Cocteau.
  • milamala 28.03.15, 00:16
    minniemouse napisała:

    > ale teraz w rodzinie jest Milamala z Polski,
    > i juz ona ich nauczy co to znaczy podejmowac gosci wink

    Jak na osobe, ktora uwaza, ze watek na forum jest zbedny, duzo sie w nim udzielasz.
    Jak mniemam, to dlatego, ze pomaga ci to w wyladowaniu napiecia, wiec nie przeszkadzam.
  • azm2 27.03.15, 13:58
    Zwyczaje w Polsce zmieniają się.

    Byłem niedawno zaproszony do baru na urodziny znajomego (55 lat). W sumie było 8 osób. Każdy z gości dostał po butelce Heinekena do garści. O szklanki trzeba było starać się samodzielnie. Jako zagrycha były trzy miseczki z chrupkami i jedna z orzeszkami. Jeżeli gość potrzebuje więcej napojów, to proszę bardzo, ale płaci za siebie. W sumie gospodarz wydał - szacunkowo - ok. 100 PLN. Bo po co więcej?

    Dla uzupełnienia: gospodarz mieszka we własnym domu (z kucharko-gosposią) na przedmieściach W-wy , jego żona w dużym i wygodnym apartamencie w dobrej dzielnicy W-wy (bo już im się znudziło mieszkanie razem), są właścicielami kilku (wiem o trzech) mieszkań na wynajem (tzw. prestiżowe budynki i adresy).

    Zdaje się, że kora3 potrafiłaby ocenić, czy oni są dobrze sytuowani, czy zamożni, czy bogaci. wink
  • milamala 27.03.15, 14:12
    azm2 napisał:

    > Zwyczaje w Polsce zmieniają się.
    > Byłem niedawno zaproszony do baru na urodziny znajomego (55 lat). W sumie było
    > 8 osób. Każdy z gości dostał po butelce Heinekena do garści. O szklanki trzeba
    > było starać się samodzielnie. Jako zagrycha były trzy miseczki z chrupkami i je
    > dna z orzeszkami. Jeżeli gość potrzebuje więcej napojów, to proszę bardzo, ale
    > płaci za siebie. W sumie gospodarz wydał - szacunkowo - ok. 100 PLN. Bo po co w
    > ięcej?

    No tak idziemy na zachod.
    Wiesz, jak w Polsce ludzie zaczna oszczedzac na jedzeniu i rozsadnie przyjmowac gosci (tak aby gosc nie byl glodny ale bez przesady z nadmiarem, lekko niedozywiony moze zostac - w konce bardziej zdrowo niz przejedzenie) to tylko dobrze.
    No ale jesli w Polsce zaczniemy przeginac w druga strone to trza bedzie dalej na wschod szukac - gdzie ludzie sa jeszcze goscinni.
  • baba67 27.03.15, 16:34
    Czytaj-żona miala dośc życia ze skąpcem a ponieważ rozwód sie nie opłaca kiedy ma sie dużo i niezbyt pali sie do nastepnego ślubu to sie elegancko wyprowadziła. Jest roznica miedzy rozsądkiem a skapstwem.Facet postawilby butelczyne dobrego alkoholu, zamowilby po pizzy i już inaczej by to wygladalo.Sa ludzie tak biedni ze maja tyl;ko pieniądze.

    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • milamala 27.03.15, 19:31
    baba67 napisała:


    "Sa ludzie tak bie
    > dni ze maja tyl;ko pieniądze."

    Dobre, musze to zapamietac.
  • milamala 27.03.15, 13:40
    baba67 napisała:

    > No i bezczelnym aroganckim pasożytom jeszcze będzie z własnej kieszeni gości p
    > odejmowała. Pociesz sie ze córka szybko przestanie lubic dzieci tych panstwa bo
    > upodobnią się do rodziców, Buców normalni ludzie lubią Wobec braku entuzjazm
    > u córki mąż może przestanie Ciebie zmuszac i zacznie uszczęśliwiać się sam tymi
    > wizytami.Teraz musisz zacisnac zęby w imie uszczęsliwiania małżonka ze 2 razy
    > w roku wytrzymasz.

    Calkiem mozliwe. Bardzo mi ulzyla swiadomosc, ze bede mogla przestac jezdzic do nich przynajmniej dwa razy (do doroslych) tak oficjalnie bez udawania migreny. Bedzie sie to powoli wykruszac, najstarsza pewnie sie za jakis czas wyprowadzi, to i moze u siebie cos organizowac, albo w ogole zaprzestac imprez, bo jak narrazie widac , ze ja to nudzi. jakos przezyje.
  • minniemouse 27.03.15, 22:07
    baba67 napisała:
    No i bezczelnym aroganckim pasożytom jeszcze będzie z własnej kieszeni gości podejmowała.

    nudzisz sie, Babo big_grin

    Minnie
    --
    Dramatem naszych czasów jest to, że głupota zabrała się do myślenia. Jean Cocteau.
  • milamala 28.03.15, 00:19
    minniemouse napisała:

    > nudzisz sie, Babo big_grin

    Niektorzy reguluja na dziwne forumowe sposoby swoje napiecie, inni sie nudza - takie zycie.
    Ale lepiej sie nudzic ... bo to przynajmniej normalne.
  • yoma 28.03.15, 10:38
    Milu, ale czemu ty oskarżasz wszystkich dookoła o wyładowywanie napięcia? Z ciekawości pytam. To się nie nazywa czasem projekcja, czyli rzutowanie?

    Może by lepiej sport jakiś pouprawiać, albo przynajmniej ogródek...
    --
    Oszołomy z Greenpeace i tym podobnych organizacji, proszę natychmiast przywrócić globalne ocieplenie, bo w ryja.
  • milamala 28.03.15, 23:52
    yoma napisała:

    > Milu, ale czemu ty oskarżasz wszystkich dookoła o wyładowywanie napięcia? Z cie
    > kawości pytam. To się nie nazywa czasem projekcja, czyli rzutowanie?

    Jesli chcesz wiedziec to prosze bardzo, to zadna tajemnica, nie nazywa sie to oskarzenie tylko wiedza, ktora dziela sie nia w niektorych szkolach.
    Ano dlatego, ze jak ktos przychodzi na anonimowe forum i ordynarnie sie zachowuje, to zwykle nie robi tego bez osobistego powodu.
    Zrownowazony emocjonalnie czlowiek nie ma takich potrzeb, jest pozytywnie nastawiony do swiata i tego rzeczywistego i tego wirtualnego. Moze sie dac poniesc prowokacji, w koncu jest tylko czlowiekiem ale nigdy sam nie zaczyna.
  • yoma 29.03.15, 11:57
    A dlaczego wypowiedzi niezgodne z twoją wizją uważasz za ordynarne? Pytam, bo to nie jest wiedza, którą się dzielą w szkołach.
    --
    - Proszę państwa, całka z e do x jest tak idealna, że nawet PiS nie mógłby jej nic zarzucić.
  • bene_gesserit 29.03.15, 13:47
    A dlaczego każdy dłuższy osobisty wątek na tym forum z reguły zmienia się w jechanie po jego autorce?

    Za każdym razem mnie ten proces fascynuje, a jeszcze nikt nie udzielił mi satysfakcjonującej odpowiedzi.
    --
    "Twoja nieomylność stanie się pewnie przysłowiowa" klik a.k.a. banita o mnie smile
  • milamala 27.03.15, 13:37
    martialis napisała:

    > Namów resztę gości, by w ramach prezentu (zamiast) każdy przygotował coś do jed
    > zenia wink

    Nie znam reszty gosci tak dobrze, wlasciwie spotykamy sie tylko na imprezach u nich (poza oczywiscie rodzina). Goscie z bliska oraz spoza rodziny szybko sie pogodzili z sytuacja i przychodza na 3,4 godzinki i tuz przed pora obiadowa ulatniaja sie do swoich domow.
    Nam niestety zajmuje to nieco wiecej czasu.
    Od znajomych bym nie oczekiwala chocby jakiejs kanapki, ale od rodziny, ktora w dodatku chetnie korzysta z mojej gosciny (ze swa liczna dziatwa) to juz jednak czegos wymagam.
  • kora3 27.03.15, 17:00
    napisałaś, ze tam jest dzieciarnia i twoja corka lubi się z nia bawić. mam pytanie: czy wszyscy rodzice zamiejscowi przywożą obiady dla swoich dzieci tam i czy wszyscy podajecie je w jednym czasie. Pytam całkiem serio, bo jakos nie wyobrażam obie syrtuacji, ze np. z 5 dzieci żadne nie zawoła po prostu o jedzenie. Nie za bardzo też wyobrażam sobie, jak karmicie córkę tym przywiezionym obiadem - mam na myśli to, ze co wówczas z resztą dzieci ? Stoją i patrzą?
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ankac23 27.03.15, 17:03
    Dobre pytanie koro!..smile
  • milamala 27.03.15, 19:42
    kora3 napisała:

    > napisałaś, ze tam jest dzieciarnia i twoja corka lubi się z nia bawić. mam pyt
    > anie: czy wszyscy rodzice zamiejscowi przywożą obiady dla swoich dzieci tam i c
    > zy wszyscy podajecie je w jednym czasie. Pytam całkiem serio, bo jakos nie wyob
    > rażam obie syrtuacji, ze np. z 5 dzieci żadne nie zawoła po prostu o jedzenie.
    > Nie za bardzo też wyobrażam sobie, jak karmicie córkę tym przywiezionym obiadem
    > - mam na myśli to, ze co wówczas z resztą dzieci ? Stoją i patrzą?

    Z dalszych rejonow Holandii z malym dzieckiem dojezdzam tylko ja. Reszta przychodnej dzieciarni mieszka obok i ulatnia sie w porze obiadowej. My rowniez wychodzimy z imprezy w porze obiadowej i mamy jeszcze 1.5 godz drogi do domu, podczas ktorej mala jak zasnie to sie juz nie obudzi. A kiedy my opuszczamy goscinny przybytek, panstwo wraz z dziecmi zasiadaja do stolu obiadowego.
    Co robia dzieci jak mala je? No jak myslisz co moga robic dzieci jak nic nie musza robic - biegaja, bawia sie, szaleja.
  • kora3 27.03.15, 20:14
    No dobra - wy macie najgorzej, no i?
    Znasz sytuację, uważasz, ze musisz tam jeździć w czym zatem problem?
    Odwal to spotkani i czesc
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • milamala 27.03.15, 20:24
    kora3 napisała:

    > No dobra - wy macie najgorzej, no i?
    Noi, ze co?

    > Znasz sytuację, uważasz, ze musisz tam jeździć w czym zatem problem?
    Koro, poczytaj reszte moich wypowiedzi, wierz przynajmniej w 50 z nich znajdziesz odpowiedz na swoje pytanie udzielona na rozne sposoby.

    > Odwal to spotkani i czesc
    Zebysmy to wlasne problemy i watpliwosci potrafili rozwiazac tak sprawnie jak rozwiazujemy cudze. A tu zwykle tak jest, ze wlasne urastaja nam do rangi nie wiadomo jakiej. Taki paradoks.
  • kora3 27.03.15, 20:49
    Nie mam takich problemów - serio. Miałam sytuację, gdy podawano coś czego nie jadam - mięcho albo słodycze smile no to nie jadłam i starałam się rzadko bywac - skoro czegoś nie można zmienić, toi należy uczyić najmniej uciążliwym
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • milamala 27.03.15, 20:55
    kora3 napisała:

    > Nie mam takich problemów - serio.
    Bez urazy, ale masz za to mnostwo innych, ktore w moich oczach sa banalne. Jak mowie taki paradoks.

    Chcialabym zakonczyc juz ten watek, bom nieco zmeczona, i jeszcze raz podziekowac za odpowiedzi, za pomysly, na prawde niektore sa super a w ogole mi wczesniej do glowy nie wpadly.
  • kora3 27.03.15, 22:39
    milamala napisała:

    > Bez urazy, ale masz za to mnostwo innych, ktore w moich oczach sa banalne. Jak
    > mowie taki paradoks.
    >



    Nie, nie mam - opisałam tu w zasadzie jeden problem jaki miałam - z bezzlkoholową kolezanką - może pamiętasz. wszystko inne nie jest dla mnie zadnym problememsmile To tylko tematy do dyskusji, a nie problemy smile

    > Chcialabym zakonczyc juz ten watek, bom nieco zmeczona, i jeszcze raz podziekow
    > ac za odpowiedzi, za pomysly, na prawde niektore sa super a w ogole mi wczesnie
    > j do glowy nie wpadly.


    A nie możesz normalnie porozmawiać, powiedzieć w czym rzecz? Przeciez to mądrzejsze niż wstawianie jakichś fot i komentarzy, które może zobaczą, może nie, może ich ruszą a może nie ...
    Żeby nie było - uważam zachowanie gospodarzy za najdelikatniej mówiąc - niegrzeczne. I to wcale nie dlatego, że nie mają zwyczaju napychać gości aż po pękanie zoładków. Zwyczajnie i po prostu - mając gości z dalsza trzeba mieć na uwadze, że mogą zgłodnieć, bo poza wizytą mają jeszcze drogę.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • minniemouse 27.03.15, 22:08
    milamala napisała:

    My rowniez wychodzimy z imprezy w porze obiadowej i mamy jeszcze 1.5 godz drogi do domu, podczas ktorej mala jak zasnie to sie juz nie obudzi.

    I zanim ruszycie w droge to nie da sie wstapic do jakiegos McDonalda??

    Minnie
    --
    Dramatem naszych czasów jest to, że głupota zabrała się do myślenia. Jean Cocteau.
  • nie_alicja 27.03.15, 21:44
    milamala, a Ty jesteś pewna, ze tobie właśnie o to jedzenie chodzi?

    bo jak czytam tę dramatyczną historię, to brzmi ona, jakbyście pieszo tam podążali, z wizją jakiegoś tygodnia o wodzie i czipsach.

    tymczasem to 150-kilometrowa podróż autostradą, impreza z tortem do pory obiadowej i koniec, czyli powrót do domu.

    czy Wy macie jakieś poważne dolegliwości układu pokarmowego, że nie jesteście w stanie wytrzymać kilku godzin bez ciepłego posiłku??

    wystarczyłoby, żebyście zjedli porządne śniadanie w domu, na drogę wzięli kanapki, dziecku obiadek do odgrzania, a po wyjściu siup do jakiejś knajpy, choćby przy autostradzie.

    jak córce dasz jeść przed imprezą i w trakcie, to nie wciągnie zbyt wielu czipsów. gdy spędzisz kilka godzin bez obiadu, nic się nie stanie, bo możesz zjeść zarówno przed, jak i po wizycie.

    o co tutaj właściwie chodzi? znasz zwyczaje rodziny, to je zaakceptuj, skoro te kontakty są wartościowe z innych względów i nie przeżywaj miesiącami, że kilka dni w roku nie zjesz obiadu, bo to brzmi dziwnie i nieco histerycznie.

    mnie to wygląda na zastępczy problem, jakby rodzina męża wnerwiała Cię z jakiegoś zupełnie innego powodu. skup się i pomyśl, co to może być, bo brak obiadu na urodzinowym spotkaniu jest kompletnie nieadekwatny do Twojej przesadnie emocjonalnej reakcji.
  • minniemouse 27.03.15, 22:25
    Summa summarum, okazuje sie ze ta wizyta nie jest ani taka dluga,
    ani jazda nie jest taka dluga -bo raptem wszystkiego 1.5 godziny w jedna strone
    (a jechalam drogami w Holandii, maja swietne autostrady, sama przyjemnosc tam jezdzic samochodem),
    i wcale nie ma koniecznosci siedziec tam caly dzien o pustym brzuchu.

    Pomalu, pomalu okazuje sie ze to wlasciwie krotka impreza, z ktorej doskonale mozna sie wyrwac na jakis szybki posilek jak sie chce dluzej zostac lub, jak inni,
    wyjsc w porze obiadowej,
    i zanim corka ci zasnie nakarmic ja w jakiejs knajpie po drodze. bylam, widzialam, pelno tego tam tego jest dla podrozujacych..

    Pietrzysz trudnosci tam gdzie ich nie ma. zastanow sie czy nie jestes cierniem w rodzinie,
    byloby przykre gdyby tak bylo, zwlaszcza maz czulby sie nieprzyjemnie.

    Minnie
    --
    Dramatem naszych czasów jest to, że głupota zabrała się do myślenia. Jean Cocteau.
  • kora3 27.03.15, 22:50
    też mi się to jakieś trochę dziwne wydaje - przyznam. Nie chodzi bynajmniej o to, że uważam zachowanie gospodarzy za ok, bo nie - jednak pasowałoby podać jakies koreczki, sałatki sery - niekoniecznie zaraz "tone" i na ciepło bo pora miedzy śniadaniem a obiadem, ale cos na przegryzke.
    Ale przezywanie Milamali - przesadne w stos. do sytuacji. Kila razy w roku krótkie wizyty z dowozonym oficjalnie obiadkiem dla dziecka - no dziwne trochę, ale można znieść. Szczerze to wolałabym to, niż to co mnie czasem spotykało u moich teściów - podawanie mi miesa, o którym wiedzieli, ze nie jadam oraz zachęcanie do jedzenia ciasta sad Głodna tam nie byłam, bo były i bezmięsne rzeczy np. sałatki, ale musiałam ustawicznie odmawiać, co nie było miłe, tym bardziej, ze oni wiedzieli doskonale, ze jestem wege i antysłodyczowa
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • milamala 28.03.15, 00:00
    kora3 napisała:

    > Ale przezywanie Milamali - przesadne w stos. do sytuacji. Kila razy w roku krót
    > kie wizyty z dowozonym oficjalnie obiadkiem dla dziecka - no dziwne trochę, ale
    > można znieść. Szczerze to wolałabym to, niż to co mnie czasem spotykało u moic
    > h teściów - podawanie mi miesa, o którym wiedzieli, ze nie jadam oraz zachęcani
    > e do jedzenia ciasta sad Głodna tam nie byłam, bo były i bezmięsne rzeczy np. sa
    > łatki, ale musiałam ustawicznie odmawiać, co nie było miłe, tym bardziej, ze on
    > i wiedzieli doskonale, ze jestem wege i antysłodyczowa

    Tak Koro, Twoje problemy sa nieprzesadne i w ogole straszne, a moje przesadne. Oczywista oczywistosc, ze zacytuje klasyka.
  • kora3 28.03.15, 00:28
    Ale właśnie to nie urastało do rangi problemu - w tym rzecz. Bywalam tam częściej niż Ty u szwagierki, ale choc nie było to miłe i fajne, to było do wytrzymania. smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • milamala 28.03.15, 00:33
    kora3 napisała:

    > Ale właśnie to nie urastało do rangi problemu - w tym rzecz. Bywalam tam części
    > ej niż Ty u szwagierki, ale choc nie było to miłe i fajne, to było do wytrzyman
    > ia. smile

    Bo to byla zupelnie inna sytuacja, w moich oczach zupelnie nie warta jakiegokolwiek rozwazania, zwlaszcza w polskich warunkach gdzie zwyczajowo sie ludzi do jedzenia namawia i mozna sie do tego przyzywczaic.
    Jakbys miala male dziecko, ktore przez 6 godzin musiala odganiac od zjadania smieci na stole to otrzymalibysmy pewnie nie taki watek na forum jak moj. Moj to moze i bylby pikus w porownaniu z twoim, kto wie.
    Po prostu nie patrzysz z mojej perspektywy, bo masz zupelnie inna. To chyba jest dosc oczywiscie.
  • kora3 28.03.15, 00:54
    Ależ ja Cię rozumiem, tylko uważam, że taka sytuacja KILKA razy w roku jest do ogarniecia, skoro nie da się tam nie bywac. Gdyby to było kilka razy w miesiącu - uważałabym to za problem dokładnie z Twej perspektywy - pomijając już brak jadła dla gości - jako matka pewnie nie chcesz, by dziecko jadło chipsy i takie tam, bo to niezdrowe. ROZUMIEM - helloou smile I rozumiem tez, ze trudno ci dziecku zabronić gdy nie ma nic innego, a inne dzieciak to jedza. Ale nie demonizujmy - kilka razy w roku nie sprawi, ze córka nabierze zaraz złych nawyków żywieniowych. Jeśli widzisz, ze się na to "rzuca" z głodu to może daj ten obiadek wcześniej, albo jakiś owoc, jogurt - skoro wozicie obiadek dla dziecka, to tez możecie wziąć. Czasem dzieci jedza nie z głodu nawet, tylko bo jedza inne - niespecjaknie im zależy co będzie przegryzką smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • milamala 28.03.15, 01:04
    kora3 napisała:

    > Ależ ja Cię rozumiem, tylko uważam, że taka sytuacja KILKA razy w roku jest do
    > ogarniecia, skoro nie da się tam nie bywac.

    Noi ja ogarniam, bo jakie mam wyjscie, juz od paru lat. Ogarniecie nieco skomplikowalo pojawienie sie dziecka, a czipsowe swieta wielkanocne przelaly czare goryczy.

    "ROZUMIEM - helloou smile I rozumiem tez, ze trudno ci dzieck
    > u zabronić gdy nie ma nic innego, a inne dzieciak to jedza"
    I to mnie wkurza, bo moja corka lubi smieci, ale lubi tez normalne jedzenie. Mozliwosc zjedzenia byle kanapki nieco by pomogla w trzymaniu ja z daleka od tych smieci.

    "Jeśli widzisz, ze się na to "rzuca" z głodu to może daj ten obiadek wcz
    > eśniej, albo jakiś owoc, jogurt - skoro wozicie obiadek dla dziecka, to tez moż
    > ecie wziąć."
    Tak robie. Czuje sie jak na froncie, walka z czipsami - zawsze przegrywam.
  • milamala 28.03.15, 00:26
    minniemouse napisała:

    > Summa summarum, okazuje sie ze ta wizyta nie jest ani taka dluga,

    5 minut

    > Pietrzysz trudnosci tam gdzie ich nie ma. zastanow sie czy nie jestes cierniem
    > w rodzinie,
    Jest w psychologii taki mechanizm: rzutowanie. Jak tak popatrzec na te twoje nedzne wyzlosliwiania sie, to bardzo ladnie mozna dostrzec dzialanie tego mechanizmu. Wspolczuje bardzo twojej rodzinie, bo nie mam najmniejszej watpliwosci, ze sama jestes wlasnie tym cierniem o ktorym wspominasz.

  • pani.jezowa 29.03.15, 23:04
    Ten mechanizm nazywa się projekcja.
    Rzutowanie to jego przejaw.
  • baba67 27.03.15, 23:05
    Coś w tym jest-jej ta siostrzyczka dziala na nerwy.

    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • matylda1001 28.03.15, 00:01
    baba67 napisała:

    > Coś w tym jest-jej ta siostrzyczka dziala na nerwy.<

    No przeciez to bije w oczy już w pierwszym poście smile Nie o żarcie chodzi ale o bliżej nieokreślony całokształt. Znajomych, przyjaciół, wybieramy sami, rodziny nie, i jak trafi się ktoś z kim nie zaiskrzy, to wypada sie mordować do końca dni, i na ogół nie ma od tego ucieczki. Też mam w rodzinie taką jedna, i nawet z jej powodu ulżyłam sobie na forum ze dwa razy. Nawet na rozluźnenie kontaktów nie ma mowy, co dopiero na zerwanie, a ja mam wrażenie, że jak przebywam z nią w tym samym pokoju dłużej niż pół godziny, to zaczyna mi brakować tlenu smile Wiedźma juz przez dwa lata z rzędu przynosi mi w prezencie imieninowym książki na temat uprawy kwiatów. Wie, potwór jeden, że kocham kwiaty ale jedynym miejscem gdzie moge to robić jest 5,30mb. balustrady balkonowej. Działka natomiast składa się z trawy, roślin skalnych i sosenek bo kwiatów tam nie miałby kto podlewać przez cały sezon. Drażnią mnie te książki, bo drażni mnie ona. Wcale się nie dziwię, że Milamala na widok tamtej pani dostaje wilczego apetytu wink
    --
    naprawdę, na pewno, po prostu, wprost, zresztą, na razie, dlaczego.
  • milamala 28.03.15, 00:11
    matylda1001 napisała:

    "Drażnią mnie te książki, bo drażni mnie ona. Wcale się nie d
    > ziwię, że Milamala na widok tamtej pani dostaje wilczego apetytu wink"

    No moze i cos w tym jest.
    Wcale nie musi z moich postow "bic"moja niechec do mojej szwgierki, sledztwo w tej sprawie najzupelniej zbedne - bo zwyczajnie w paru postach i to zdajsie na poczatku bardzo wyraznie o tym pisalam.
    Co zreszta akurat w tej sprawie nie ma wiekszego znaczenia, bo gdyby zachowywali sie tak ludzie, ktorych lubie to mialabym dysonans. Z cala pewnoscia nie potraktowalabym tej sytuacji normalnie, tylko dlatego , ze kogos lubie. Zreszta jej rodzice, ktorym milosci do niej zaprzeczyc nie mozna tez maja do niej wiele "ale" nie wylaczajac przerwania tradycji zywienia gosci z daleka.
  • baba67 28.03.15, 06:30
    No na pewno nie potraktowałabyś tego normalnie, ale jest coś takiego jak racjonalizacja. Trudno polubić kogos kto takie numery odwala, ale gdyby poza tym dziwactwem byłi to ludzie lubiacy kupować Waszej corce i Wam kosztowne prezenty, szwagierka za każdym razem piałaby z zachwytu jak ślicznie masz urzadzony dom to znalazłyby sie usprawiedliwienia (no takiego p...ca mają,każdy jakiegos ma). Na niechęc do nich nic nie poradzisz , ale dobrze sobie uświadomić jasno jaki wpływ takie uczucia maja na całokształt-to pozwala sie uspokoić i filozoficznie znależć knajpkę i jechac myślac o czyms pysznym. Mozna nawet urwać sie wcześniej oswiadczajac że stolik udało sie tam zarezerwować tylko na tę a ze glodni juz jesteście to nawet i lepiej.

    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • milamala 28.03.15, 23:36
    baba67 napisała:

    > No na pewno nie potraktowałabyś tego normalnie, ale jest coś takiego jak racjon
    > alizacja. Trudno polubić kogos kto takie numery odwala, ale gdyby poza tym dz
    > iwactwem byłi to ludzie lubiacy kupować Waszej corce i Wam kosztowne prezenty,
    > szwagierka za każdym razem piałaby z zachwytu jak ślicznie masz urzadzony dom t
    > o znalazłyby sie usprawiedliwienia (no takiego p...ca mają,każdy jakiegos ma).

    Az sie usmiechnelam pod nosem. Babo Ty chyba czytasz w moich myslach. Moja szwagierka pna pierwsze urodziny swojej jedynej bratanicy przyniosla ... uzywane zabawki po swoich dzieciach. Nie wygladaly staro, ale byly uzywane. O nas to nawet wspominac nie bede, bo my dorosli jestesmy i niczego od niej nie oczekujem, dlatego nawet nie zwracam uwagi na to co przynosi jako prezent.
    Jak juz ktos pieje z zachwytu nad urzadzonym wetrzem to ja u niej, bo trzeba cholernicy przyznac, ze ma dryk do takich rzeczy. Podczas ostatniej wizyty nieopatrznie otworzylam szafke i otrzymalam pouczenie, ze mam balagan w szafie i powinnam ja lepiej rozplanowac.
    Ja poza mezem i dzieckiem nie mam zadnych nawet najmniejszych powodow aby utrzymywac z nimi jakiekolwiek relacje i zreszta vice versa.

    > urwać sie wcześnie
    > j oswiadczajac że stolik udało sie tam zarezerwować tylko na tę a ze glodni juz
    > jesteście to nawet i lepiej.
    Wyjsc mozemy kiedy chcemy w zasadzie zegnajac sie nie musimy sie tlumaczyc. A to z uwagi na duza rotacje gosci, przy pystym stole goscie szybko znikaja.
  • ewa_2009 28.03.15, 18:32
    Przypomniałam sobie, że gdy mój syn był mały(2-3) latka, moja teściowa, u której spędzaliśmy Wielkanoc powiedziała, że nie robi obiadu, bo możemy przecież zjeść sałatki i wędliny. Syn kategorycznie odmówił jedzenia tego typu obiadu i zrobił się mały cyrk.
  • baba67 28.03.15, 18:43
    Ale śniadanie wielkanocne podała?Bo my z siostra tośmy nasza Mamę kilka lat namawiały zeby przestała robic bez sensu obiad w pierwszy dzien świąt kiedy kolo 11 podaje sie wypas wiekanocny zwany tradycyjnie śniadaniem aczkolwiek de facto to śniadaniem jest średnio.No i w końcu wieczorem nie czuję się jak boa dusiciel po zjedzeniu prosiaka.
    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • bene_gesserit 28.03.15, 21:56
    W domu rodzinnym od lat w Wielkanoc poprzestajemy na śniadaniu. Jemy późne śniadanie rozpoczęte żurkiem, a po wielu godzinach i rytualnym spacerze lekką kolację. Dwa posiłki w ciągu dnia to, owszem, nie jest zdrowe, ale - no własnie - lepsze niż efekt 'faszerowanego prosiakiem boa', czyli polska tradycja wink

    --
    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
  • milamala 28.03.15, 23:44
    bene_gesserit napisała:

    > W domu rodzinnym od lat w Wielkanoc poprzestajemy na śniadaniu. Jemy późne śnia
    > danie rozpoczęte żurkiem, a po wielu godzinach i rytualnym spacerze lekką kolac
    > ję. Dwa posiłki w ciągu dnia to, owszem, nie jest zdrowe, ale - no własnie - le
    > psze niż efekt 'faszerowanego prosiakiem boa', czyli polska tradycja wink

    Wlasciwie to u mnie tez tak bylo (po smierci ojca). Pozne sniadanie (bo kto by wczesnie wstawal w swieta) i takie cos pomiedzy lunch a obiadem, ktore bylo obiadem. Z tym ,ze zurek jedlismy zawsze na ten obiad.
    A moze ja bym zurek zrobila i zawiozla, moze by nawet bylo milo, zjedlibysmy cos sensowniejszego na tym przyjeciu i przy okazji goscie by tez mogli polskiego zurku sprobowac.
  • milamala 28.03.15, 23:40
    baba67 napisała:

    > Ale śniadanie wielkanocne podała?Bo my z siostra tośmy nasza Mamę kilka lat nam
    > awiały zeby przestała robic bez sensu obiad w pierwszy dzien świąt kiedy kolo 1
    > 1 podaje sie wypas wiekanocny zwany tradycyjnie śniadaniem aczkolwiek de facto
    > to śniadaniem jest średnio.No i w końcu wieczorem nie czuję się jak boa dusici
    > el po zjedzeniu prosiaka.

    Oj bo w Polsce to jest przegiecie w druga strone. U mnie w rodzinnym domu dopiero po smierci ojca matka zaczela gotowac wswieta jak dla ludzi a nie prosiakow. Chodzi oczywiscie o ilosc a nie jakosc.
  • hybriska 30.03.15, 01:25
    Mam tak samo w rodzinie, teściowa znowu dzisiaj wymuszala zeby koniecznie być w swieta na 11 i zostac 2 dni...2dniowe prosiakowanie uncertain po za tym bardzo mi sie usmiecha siedziec tyle czasu w tlumie cioc ktore po prostu nie moga zostawic niemowlaka w spokoju i przestac gderac do niego choćby na minute. Jak powiedzialam ze przyjedziemy na kilka godzin i tyle to wielkie oburzenie
  • milamala 28.03.15, 23:38
    ewa_2009 napisała:

    > Przypomniałam sobie, że gdy mój syn był mały(2-3) latka, moja teściowa, u które
    > j spędzaliśmy Wielkanoc powiedziała, że nie robi obiadu, bo możemy przecież zje
    > ść sałatki i wędliny. Syn kategorycznie odmówił jedzenia tego typu obiadu i zro
    > bił się mały cyrk.

    Holenderka moze albo podobnej nacji?
  • minniemouse 31.03.15, 05:25
    ewa_2009 napisała:
    gdy mój syn był mały(2-3) latka,
    moja teściowa, u której spędzaliśmy Wielkanoc powiedziała, że nie robi obiadu
    Syn kategorycznie odmówił jedzenia tego typu obiadu i zrobił się mały cyrk.

    wprawdzie nie wierze aby 2-3 letnie dziecko w ogole zwracalo uwage na to co je, ale no zalozmy.
    oczywscie synek raczek do gotowania obiadu nie przylozyl, bo jak? i tesciowa, ktora przez pare dni naharowala sie przy jajkach, wedlinach, salatkach, galaretkach, ciastach itd itd itd
    musiala jeszcze dodatkowo harowac przy obiedzie ../.
    ale fajnie..

    Minnie

    --
    Dramatem naszych czasów jest to, że głupota zabrała się do myślenia. Jean Cocteau.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka