Dodaj do ulubionych

szybkie rozstanie

21.05.15, 17:13
Nie wiem czy mam rację czując się obrażona. W pracy jeden ze znajomych zaprosił mnie na kawę, czyli po prostu na randkę. Pracujemy w call center, jestem w wieku postudenckim on też, ludzi tu jest mnóstwo chyba ponad 100, co tydzień ktoś nowy przychodzi, ktoś odchodzi, więc nie jest to typowe środowisko zawodowe. Ludzie się poznają, umawiają itp. nikt nie robi z tego tytuły problemów. W każdym razie przyjęłam zaproszenie. Podobał mi się, randka wypadła bardzo fajnie. Umówiliśmy się na kolejny dzień i znowu było super. Później weekend, kino, grill. Generalnie wszystko rozwijało się bardzo dobrze. Podobało mi się, że jest stanowczy, ale nie nachalny. Na czwartym i ostatnim spotkaniu (oboje byliśmy po pracy) zaproponował, żebym pojechała do niego i żebyśmy spędzili miły wieczór. Powiedziałam, że nie ma mowy, nie jestem taka i nie idę po niecałych dwóch tygodniach spotykania się do łóżka nawet z tak miłym mężczyzną, jak on. Powiedziałam, że potrzebuję znacznie więcej czasu i taka po prostu jestem. On powiedział, że mnie rozumie i oczywiście szanuje moje podejście, przeprosił za swoją propozycję (powiedziałam, że nie ma sprawy), odprowadził mnie do mojego mieszkania, cały czas był miły, ładnie się pożegnaliśmy i... koniec. Przestał dzwonić, pisać, w pracy, gdy się widzimy uśmiecha się ładnie, wita ze mną, ale na dystans. Sam nie podchodzi, nie inicjuje rozmowy. Ja też tego nie robię, bo uważam, że to rola mężczyzny. I tak było przez kolejny tydzień. Później zauważyłam, że zaczął się umawiać z inną dziewczyną z pracy, którą jakoś tam kojarzę z widzenia. Ze mną wita się i jest miły, jak gdyby nigdy nic. Nie wytrzymałam i na jakiejś przerwie podeszłam do niego z pytaniem, czy się na mnie obraził. Powiedział, że absolutnie nie, ale szuka zupełnie innej relacji niż ja. Docisnęłam go i zapytałam o co chodzi, to powiedział, że nie ma zwyczaju czekać dłużej niż do 3-4 spotkania na seks. Był miły, kulturalny, życzył mi powodzenia i wszystkiego najlepszego. A ja czuję się fatalnie. Uważam, że postąpił wobec mnie niekulturalnie. Czy mam rację? Koleżanka mi mówi, że skoro nic mi nie obiecywał i powiedział szczerze o co mu chodzi, to nie powinnam się na niego gniewać i w ogóle że przesadzam. A ja tak nie umiem. Może jestem staroświecka, ale też zazdrosna. Czy on postąpił kulturalnie?
Edytor zaawansowany
  • baba67 21.05.15, 17:55
    Dlaczego tak uważasz Jak Twoim zdaniem powinien postapić? Niczego Ci nie obiecywał, była to towarzyska relacja. Zapytałaś-odpowiedział.
    Czy nie jest tak ze oczekiwałaś iz takie wielkie zrobiłaś na nim wrażenie że zmieni swoje nastawienie do życia aby na Ciebie te parę miesięcy a może więcej poczekać? Bywaja takie przypadki, ale uczucie musi być mocne od samego początku facet musi byc bardzo zakochany. masz mu za złe że nie jest? No szkoda że wydawaloby się fajny gosciu nie podziela Twojego nastawienia ale z niekulturalnym zachowaniem nie ma to nic wspólnego.

    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • pastrych 21.05.15, 18:05
    Dokładnie tak. To jest problem odmiennego podejścia do relacji a nie kultury. Chłopak postąpił w porządku. Ewentualnie mógł Ci od razu tamtego wieczora powiedzieć, że w takim razie nie interesuje go dalej ta znajomość, ale prawdopodobnie nie chciał sprawić Ci przykrości i dlatego po prostu wychłodził znajomość, żebyś sama zrozumiała o co chodzi.
    Pastrych
  • vivi86 21.05.15, 19:34
    Na pocieszenie powiem Ci, że miałam podobną sytuację, przy czym on, a widywaliśmy się codziennie....udawał, że w ogóle mnie nie zna. Czułam się okropnie. Twój w miarę zręcznie wybrnął z sytuacji. Macie inne podejście do fundamentalnych spraw, z tej mąki chleba nie będzie.
  • angazetka 21.05.15, 19:50
    Błąd faceta widzę w tym, że nie umiał ci po ludzku powiedzieć, że czego innego oczekujecie po tej znajomości i że przeprasza, ale nic z tego nie będzie. Musiałaś go dociskać i to jest niefajne. Ale miał prawo oczekiwać po tej relacji czego innego niż ty.
  • koronka2012 21.05.15, 22:23
    Hmmm, wg mnie zdystansowanie się po raptem 4 luźnych spotkaniach nie wymaga żadnych tłumaczeń.
    Nie musiała dociskać, wystarczyło odczytywać sygnały.

    Powodu do obrazy nie widzę żadnego, nie dziwi mnie że dorosły facet oczekuje konkretów, a nie trzymania za rączkę. Wybrnął z sytuacji dość elegancko.
  • baba67 21.05.15, 22:44
    Dla mnie oczekiwanie seksu po 4 lużnych spotkaniach jest dziwne i nie rokuje . Oczywiscie rozumiem że nie wszyscy czekaja latami do ślubu kościelnego ale tu sytuacja była pojechana..
    Facet jest bzykaczem co jal mu zaswędzi to pędzi i dziewczyna urazona ze wzial ją za taką sama warsawszorę co rozumiem ale co do grzecznosci to było OK.
    Przedstawianie takiego goscia jako normalnego faceta a porzadnej dziewczyny jako naiwnej dziuni to dopiero hardkor na dastflor jest.
    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • azm2 22.05.15, 12:33
    "Dla mnie oczekiwanie seksu po 4 lużnych spotkaniach jest dziwne i nie rokuje ."

    Po ilu spotkaniach/tygodniach/miesiącach znajomości byłoby nie dziwne, lecz dobrze rokujące?
  • baba67 22.05.15, 13:04
    To zalezy od człowieka-dla niektórych kilka lat , dla niektórych dużo mniej.Znam pare jak najbardziej szczęsliwa wciąż. gdzie wystarczylo jedno za to absolutne trzęsienie ziemi które zdarzyło sie 20 lat temu. Na pewno nie cztery towarzyskie w sumie spotkania po których widac ze zadnej szalonej miłość i nie ma tylko chodzi o rekreacyjne bzykanko.
    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • azm2 22.05.15, 13:56
    A może tutaj "seks po czterech luźnych spotkaniach" też okazałby się trzęsieniem ziemi dla obojga? Ale liponia odrzuciła propozycję i zdaje się, że już żałuje.
  • baba67 22.05.15, 20:51
    Nie o takie trzęsienie ziemi mi chodziło. W historii opisywanej pary totalny odlot zaczął sie od pierwszego tańca , Powalająca chemia typu "dane nam było slońca zaćmienie" Niewielu ludziom coś takiego jest dane, zupełnie jak w powieści. Zazdroszczę szczerze powiem.
    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • baba67 22.05.15, 21:11
    Watek animacyjny szelesteczki ulabusi znanej z talentów literackich oraz charakterystycznych nickow. Dziewczę jest altruistyczne i obiecujace aczkolwiek czasem jeszcze niezbyt konsekwentne psychologicznie.
    Jako osoba w leciech i w biusciech za to z przeszłościa licealistki oazowej z podejsciem do związków tu prezentowanym a określanym przez złośliwych jako cnotka niewydymka wiem na pewno- po takich doświadczeniach na sama myśl o panu robiłoby mi się niedobrze i sama bym go unikała a nie ganiała za nim po biurze i wyciagała z gardła niemiłe prawdy.

    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • kora3 23.05.15, 16:19
    ktoś tu wspominał w tym watku o "szanowaniu się", to powiem Ci Babo, że żadna szanująca się wlasnie kobieta nie zagadywała by gościa jak się przestał odzywac ....
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • milamala 23.05.15, 20:56
    kora3 napisała:

    > ktoś tu wspominał w tym watku o "szanowaniu się", to powiem Ci Babo, że żadna s
    > zanująca się wlasnie kobieta nie zagadywała by gościa jak się przestał odzywac

    Tylko cieszylaby sie jak malpka w zoo, ze pan sie do niej usiechnal 4 i pol raza. Kobieta wspolczesna "z klasa" ulatwia panu kopniecie siebie na dowidzenia, zeby pan nie daj bog sie czasem nie musial poczuc niezrecznie, zeby sie nie musial tlumaczyc, ani zestresowac.

  • kora3 23.05.15, 21:07
    milamala napisała:
    > Tylko cieszylaby sie jak malpka w zoo, ze pan sie do niej usiechnal 4 i pol raz
    > a.


    Nie, najzwyczajniej w swiecie by jej to LATAŁO czy się usmiechnał czy mie, ile razy oraz z kim się spotyka. Dziw, ze takie trywializmy trzeba tłumaczyć

    Kobieta wspolczesna "z klasa" ulatwia panu kopniecie siebie na dowidzenia, z
    > eby pan nie daj bog sie czasem nie musial poczuc niezrecznie, zeby sie nie musi
    > al tlumaczyc, ani zestresowac.


    Kobieta z klasa przede wszystkim nie narzucałaby się facetowi, który jej nie chce - czy byłby to znajomy po 4 randkach, czy własny mąż/partner. Przeszłaby do porządku dziennego i miała nowego, a nie rozkminiała w kółko


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 23.05.15, 21:08
    Akurat w moim wypadku pan byłby skreslony jako bzykant z którym nic wspólnego mieć nie chcę a sama świadomość jak bardzo pomyliłam się w ocenie traktując go jak poważnego kandydata zniesmaczyłaby mnie na dobre. Dlatego uważam że masz rację.
    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • kora3 23.05.15, 21:18
    Babo, ulituj się smile po 4 spotkaniach "poważny kandydat"?smile
    Przecież z opisu wynika, że oni się praktycznie NIE ZNAJA. Musieli nie rozmawiać podczas spotkań na żadne poważniejsze tematy, wiec jakie to pani miała przesłanki do uznania pana za poważnego kandydata? Ze je się wizualnie podobał?
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • pani.mysz 24.05.15, 00:10
    "jakie to pani miała przesłanki do uznania pana za poważnego kandydata?"

    Bo był?
    (z ironią to piszę, żeby nie było, ale jak po 4 spotkaniach ktoś może być kandydatem na cokolwiek więcej niż właśnie przygodny seks?)
  • baba67 24.05.15, 09:03
    Kandydatem jest każdy kto jednoznacznie szuka pozasłuzbowego kontaktu, tak jak każdy kto wysle aplikacje do firmy. Inna sprawa jest czy kandydat jest poważny czy nie. Dla tej pani pan przez 4 spotkania był kandydatem na kogos ważnego w jej życiu. Tak rozumiem słowo "kandydat".

    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • kora3 24.05.15, 10:14
    Babo ja wiem co znaczy słowo "kandydat" tylko nie rozumiem jak po 4 spotkaniach można kogoś uznac za "kandydata na kogoś ważnego w życiu" - serio. To jest znajomosc w fazie zalążkowej smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 24.05.15, 10:24
    A ja rozumiem. Niektórzy biora innych ludzi powaznie od samego poczatku bo do końca nie wiadomo jak się historia potoczy.To nie znaczy że sie od razu obmyśla szczegoły przyszłego zycia, po prsotu nie traktuje sie tej osoby jako przypląta,

    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • kora3 24.05.15, 12:21
    Skoro nie wiadomo, jak się historia potoczy, to należy brać ja jaką jest na teraz Babo.
    Jeśli ktoś robi inaczej, to robi to na własne ryzyko, ze szkodą dla siebie i druga strona nie ponosi za to zadnej odpowiedzialności
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • pani.mysz 22.05.15, 23:57
    Miłość po czterech spotkaniach?
    Pożądanie to tak, ale miłość buduje się latami.
  • wuika 22.05.15, 14:41
    No a dla niego nie rokuje brak seksu. To nie jest kwestia kultury, tylko podejścia do związku, w którym się nie dogadano.

    --
    Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
  • kora3 23.05.15, 15:00
    baba67 napisała: .
    > Przedstawianie takiego goscia jako normalnego faceta a porzadnej dziewczyny jak
    > o naiwnej dziuni to dopiero hardkor na dastflor jest.


    Babo, a co w tym facecie jest nienormalnego? Całkiem serio pytam. "Nienormalne" jest w nim niby to, że ma do seksu inne podejście niż np. Ty? Uprzedzając, bo zaraz mogę przeczytać o tym jaka to ja jestem "nowoczesna" smile - zapewne w opisanej sytuacji TAKZE nie skusiłabym się jak autorka watku na kontynuowanie wieczoru u pana.


    Własnie z powodu tego, że dla mnie taki etap znajomości byłby zbyt wczesny, gościa przecież bym praktycznie nie znałasmile Ale właśnie z tego samego powodu - luźna, krótka niezobowiązująca znajomość nie oczekiwałabym od pana jakiegoś jej "zakańczania" i nie czułabym się "skrzywdzona".

    I owszem ponieważ autorka wątku właśnie robi z niczego aferę i wspomina o krzywdzie to niestety wygląda na naiwną dziunię. Bo tylko naiwna dziunia uważa znajomość po 4 randkach za coś poważnego, bez względu na to, czy owa znajomość została skonsumowana, czy nie.

    Gośc ma swoje podejście do seksu, ona ma swoje - nie po drodze im razem. Z czego tu robić aferę?


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 23.05.15, 16:02
    Normalny w sensie w większości bo taki byl sens wypowiedzi. Tak jak homoseksualista może byc normalny ale nie jest w większości. Oczywiście to za facet domaga sie seksu jest normalna funkcja fizjologiczną itu normalny on jest. Nie jest natomiast prawda że wiekszośc facetów po 4 koleżenskich spotkaniach proponuje mile spędzenie wieczoru u siebie na chacie.Chociaż może w Twoim środowisku tak jest , nie wiem. W środowisku naszej bohaterki nie zatem miała prawo być zbulwersowana. Naiwna dziunia to może ona jest w tym kontekscie który przestawiłaś, ale na pewno nie kontekscie że pani POWINNA się spodziewac takiej propozycji bo to NORMALNE (bqardzo częste) u facetów. Otóz nie.

    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • kora3 23.05.15, 16:12
    baba67 napisała:
    Oczywiście to za facet domaga
    > sie seksu jest normalna funkcja fizjologiczną itu normalny on jest


    Nie, akurat DOMAGANIE się seksu, nawt od własnej zony nie jest normalne Babo. Czegos takiego nie można się DOMAGAĆ, chyba, ze miałaś na myśli to, ze organizm się domaga smile
    Tylko, że kobiecy tez się domaga, wiec nie wiem dlaczego panowie mieliby tu być na specjalnych prawach, a racze ich organizmy smile


    . Nie jest n
    > atomiast prawda że wiekszośc facetów po 4 koleżenskich spotkaniach proponuje m
    > ile spędzenie wieczoru u siebie na chacie

    .Chociaż może w Twoim środowisku tak j
    > est , nie wiem.


    O i znów się zaczyna o "moim środowisku"... Babo, to nie tak kwestia środowiska, jak przedziału wiekowego. Owszem, w przedziale wiekowym 20-33 nie jest to żadna rzadkopsc Babo.

    W środowisku naszej bohaterki nie zatem miała prawo być zbulwer
    > sowana.


    No w jej srodowisku jak najbardziej - wszak to kolega z pracy jest smile A poważnie: zbulwersowana? Czym? Miała prawo być zbulwersowana podejściem do seksu w sumie obcego faceta?


    Naiwna dziunia to może ona jest w tym kontekscie który przestawiłaś, al
    > e na pewno nie kontekscie że pani POWINNA się spodziewac takiej propozycji bo t
    > o NORMALNE (bqardzo częste) u facetów. Otóz nie.


    U jednych pewnie b. czeste u innych niedopuszczalne, ale to nie ma Babo znaczenia. Ci ludzie niemal się nie znali, wiec żadne nie wiedziało czego się po drugim należy spodziewać. Facet ma podejście, które jej nie odpowiada, powiedziała to i cool. Gośc przyjął do wiadomości i przestal jej zawracać głowę. To kiego chce jeszcze?

    Nawiną dziunia jest nie dlatego, że nie poszła z gościem do łozka, ani nawet nie dlatego, że zdziwila ją niemile propozycja pana, tylko dlatego, że jak słusznie zauważyła Pan Mysz myslala, ze chłopa padnie z wrazenia i będzie się za nią uganiał, bo już się tak zadurzył po tych 4 randkachsmile
    >


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 23.05.15, 16:34
    No organizm sie domaga fizjologicznie, Moze ja brzmię jak mamut ale jak najbardziej kontakt z młodymi ludzmi mam i owszem, na pewno takie zachowanie jest częstsze w tym przedziale wiekowym niz w innym (zawsze tak było) ale wciąż nie oznacza że jest jakąś NORMĄ.Tymczasem niektóre wypowiedzi sugerują że młoda kobieta po trzeciej randce powinna juz miec seksowną bieliznę w pogotowiu bo w każdej chwili zaproszenia się powinna spodziewać.A jeśli tego nie robi sie z choinki urwała.
    Co do nierealnych oczekiwań pani to się wypowiedziałam zaraz za postem założycielskim więc moze nie tłumacz mi jak sołtys krowie na rowie rzeczy dla mnie oczywistych.
    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • kora3 23.05.15, 17:18
    baba67 napisała:
    .Tymczasem niektóre wypowiedzi sugerują że młoda kobieta
    > po trzeciej randce powinna juz miec seksowną bieliznę w pogotowiu bo w każdej
    > chwili zaproszenia się powinna spodziewać.A jeśli tego nie robi sie z choinki
    > urwała.


    Będziesz tak uprzejma i podasz linki do tych wypowiedzi, bo ja musiałam je przeoczyć.

    Babo, Twoje słowa sa czystą manipulacją. Niezależnie od tego czy takie propozycje są w danym przedziale wiekowym czeste, czy bardzo rzadkie nie można ich wykluczyć. ALE nikt nie napisał, że należy się na nie zgadzać nie mając n to z dowolnej przyczyny ochoty.
    Watkodawczyni nie skrytykowano za to, że nie poszła do łozka z ledwie znanym facetem, a za to, że robi problem z tego, ze gość zaprzestał po 4 randkach kontaktów. I jeszcze robi z siebie idiotke zadając jakichś wyjaśnień.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 23.05.15, 17:55
    Tlumacze jak odebrałam je ja, być może subiektywnie-ale przeczytaj świeża wypowiedż allegry-no nasza bohaterka wychodzi na idiotkę bo właściwie wszyscy niemal (to niemal to oczywiście mniejszości seksualne oraz impotenci) maja w naszym pieknym kraju zwyczaj po czwartym spotkaniu albo i wcześniej proponować bzykanko. Nie wiedziałam że młode kobiety w moim otoczeniu wszystkie jak jeden mąż na jakieś dziwadła trafiły bo jakoś temat sie po pól roku znajomości zaczął się pojawiać dopiero .I powiem im jakie konserwatywne sa. Chyba sie odrobinę zdziwia z wyjatkiem jednej klasycznej dziewicy do ślubu (kto bogatej -bo jest-zabroni?)
    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • kora3 23.05.15, 18:07
    Babo, wypowiedzi nie czytałam to i nie skomentuję (nie wykluczam przeczytania i skomentowania). Temat seksu po pół roku wśród dorosłych ludzi to przyznaję dla mnie kosmos - mam na myśli rzecz jasna znajomość, która od początku jest z założenia damsko-meska, a nie np. początkowo koleżeńska. Kosmos nie dlatego, że uważam, ze takich sytuacji nie ma, żeby jasność była.

    Jednakowoż podkreślę jeszcze raz: niezależnie od tego jak czeste jest jakieś zachowanie oraz od tego jak na nie reagują inni NIKT nie powinien godzić się na seks na który nie ma chęci - wszystko jedno dlaczego nie ma: uważa, ze to za wcześnie, czy ma taki światopogląd - bez znaczenia.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 23.05.15, 18:24
    A wcale mnie to nie dziwi ze dla Ciebie kosmos. Czy znajomośc damsko-męska zaczyna się od pierwszej kawy z (póki co kolegą) z pracy czy jakos inaczej to definiujesz? Na ogól ludzie sie jakis czas znaja neutralnie, bywa że sie nawet gdzieś umawiaja na jakąś kawę albo większej grupie znajomych którejś ze stron nawet nie na zasadzie para. Bywa tez że pierszy raz widzi nastepnego dnia dzwoni alez z czyms takim to sie tylko ze 2 razy zetknęłam a i tak nic nie wyszło.
  • kora3 23.05.15, 18:34
    baba67 napisała:

    > A wcale mnie to nie dziwi ze dla Ciebie kosmos.

    To dobrze smile

    Czy znajomośc damsko-męska zacz
    > yna się od pierwszej kawy z (póki co kolegą) z pracy czy jakos inaczej to defi
    > niujesz?


    Babo smile jeśli ide na kawe z kolegą z pracy, to z kolegą z pracy. Jeśli znajomość przechodzi z koleżeńskiej czy zawodowej w damsko-meską to zaczyna być damsko meska. Proste.


    Na ogól ludzie sie jakis czas znaja neutralnie, bywa że sie nawet gdzi
    > eś umawiaja na jakąś kawę albo większej grupie znajomych którejś ze stron nawe
    > t nie na zasadzie para.


    A powiem Ci, że ja mam inne obserwacje. Owszem,. czasem tak bywa, ale nie na ogół. T znaczy czasem kumple stają się parą, ale przewazająca czesc znanych mi ludzi w związkach od początku czuło do siebie miete i spotykało się na zasadach randkowania, a nie spotkań koleżeńskich.

    Bywa tez że pierszy raz widzi nastepnego dnia dzwoni al
    > ez z czyms takim to sie tylko ze 2 razy zetknęłam a i tak nic nie wyszło.


    A to dziwne, ja np. tak miałam ze swoim partnerem. Owszem, umówiliśmy się przecież na kawe, ale jasne było dla mnie ze mu się podobam no i on mnie takżesmile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 23.05.15, 18:49
    System pokazuje mi, że najnowszy wpis Allegry to ten:
    forum.gazeta.pl/forum/w,10226,157691720,157712130,Re_Milamalu.html?wv.x=2
    Kompletnie nie ma w nim tego o czym piszesz Ty...Allegra słusznie zauważa, że erotyzm w kontaktach damsko-męskich jest całkiem normalny (wiekszosciowy - także jest)
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 23.05.15, 18:56
    Ależ nikt tego kompletnie nie podważa że erotyzm jest , ale czy WIĘkSZOŚĆ panów proponuje bzykanko rekreacyjne na czwartym spotkaniu to mam wątpliwości , a taki jest wydzwięk tego postu.
    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • kora3 23.05.15, 19:02
    Nie Bo, zupełnie nie taki.
    Allegra polemizowała z Milamalą, która ogólnie napisał tak, jakby erotyzm na pierwszych randkach był czyms nagannym czy dziwnym,
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • milamala 23.05.15, 21:04
    kora3 napisała:

    > Nie Bo, zupełnie nie taki.
    > Allegra polemizowała z Milamalą, która ogólnie napisał tak, jakby erotyzm na pi
    > erwszych randkach był czyms nagannym czy dziwnym,

    Ja napisalam, ze erotyzm na pierwszych randkach jest czyms dziwnym czy nagannym??????
    No to chyba mam schizofrenie, i to ta druga tak pisala.
    Hi hi, sorki nie bede czytac tamtych wypowiedzi, bo nie mam czasu, ledwie sie wyrabiam z tym watkiem, ale chce niesmialo zaznaczyc, ze trudno umawiac sie na randki bez erotyzmu. Wlasciwie to po co.
  • kora3 23.05.15, 21:15
    No właśnie po co, zatem nic nadzwyczajnego, że pani się panu podobała i miał na seks z nią ochote. Miał znacznie wcześniej niż ona, no i się okazało, ze ona nie ma. Co tu tak rozkminiać u licha. Ludzie się lefwo znali, byli z innych bajek, teraz sa znajomymi z pracy
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 23.05.15, 18:52
    No właśnie to nie jest dla mnie jasne-kolega z pracy zaprasza mnie na kawę i co? W czasie tej kawy piorun trzaska i jesteśmy para? Przychodzimy jako z lekka zanteresowani soba koledzy a wychodzimy jako para zatopiona w swoich oczach? Pewnie że w starszym wieku (typu bliżej 40 ) to jest bardziej konkretne i szybciej sie klaruje, ludziom szkoda czasu żeby się w jakies podchody bawić , ale ja piszę o wspomnianej grupie wiekowej 20 do 33 a tam to właśnie jest duzo spędzania czasu z większą grupą(bo jeszcze dzieci nie płaczą)ma się bywa nan oku kilka obiektów naraz i do jakichs deklaracji sie nie śpieszy,
    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • kora3 23.05.15, 19:00
    baba67 napisała:

    > No właśnie to nie jest dla mnie jasne-kolega z pracy zaprasza mnie na kawę i co
    > ?


    I ....nic?

    W czasie tej kawy piorun trzaska i jesteśmy para? Przychodzimy jako z lekka z
    > anteresowani soba koledzy a wychodzimy jako para zatopiona w swoich oczach?


    Ja nie wiem skad Ty bierzesz Babo te swoje skojarzenia - serio smile
    to co będzie z tą znajomością dalej zależy po pierwsze od tego czy kolega zaprosił cię na kawe po koleżeńsku, czy nie oraz czy Ty masz ochote na coś innego niż tylko koleżeństwo.
    Jeśli oboje będziecie chcieli to nazajutrz będzie nastepna kawa/drink/kolacja, a w weekend pojedziecie razem np. na jakąs impreze, albo pozwiedzać.
    Czyli znajomość się będzie zacieśniać...

    Pew
    > nie że w starszym wieku (typu bliżej 40 )


    Blizej 40 to starsi ludzie?smile

    > iszę o wspomnianej grupie wiekowej 20 do 33 a tam to właśnie jest duzo spędzani
    > a czasu z większą grupą(bo jeszcze dzieci nie płaczą)ma się bywa nan oku kilka
    > obiektów naraz i do jakichs deklaracji sie nie śpieszy,


    No i się nie spieszy, racja, ale w tej grupie seks jest najmniej związany z deklaracjami


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 23.05.15, 19:11
    W starszym niz bohaterka. W przedszkolu tez sa starszaki.
    No to znajomośc sie zacieśnia i jak to liczyć od kawy czy od zwiedzania MUzeum Narodowego (zaznaczam że w czasie zwiedzania żadnych rączek ani buziaczków nie ma tylko kulturalna rozmowa o freskach)? Uzmysławiam Ci że wieku postudenckim to rzadko jest jasne-Pózniej jest prosciej pan poznaje, dzwoni umawia się i po pierwszej kawce następnego dnia jest kolacja za dwa dni wizytaw sklepie bielizniarkim a za tydzień śniadanie-stoimy nad grobem to szkoda czasu, no
    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • kora3 23.05.15, 19:16
    A ja Ci tłumaczę, ze nie masz racji smile
    Kazda normalna kobieta i każdy normalny facet UMIEJA wyczuć, czy iskrzy i czy jesteś na kolacji z kumplem, czy z podrywającym Cię facetem. Tak czy owak poza wyjątkami kilka tygodni do pierwszego seksu to raczej standard
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • pani.mysz 24.05.15, 00:58
    Skąd wiesz ile czasu mija u innych od pierwszego spotkania do seksu?
    Bo ja akurat znam głownie pary, u których do seksu trzeba było więcej czasu niż kilka tygodni.
  • kora3 24.05.15, 09:20
    napisałam średnio przecież smile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • pani.mysz 24.05.15, 15:59
    Możesz mi pokazać słowo "średnio" w poście, który skomentowałam:

    "Kazda normalna kobieta i każdy normalny facet UMIEJA wyczuć, czy iskrzy i czy jesteś na kolacji z kumplem, czy z podrywającym Cię facetem. Tak czy owak poza wyjątkami kilka tygodni do pierwszego seksu to raczej standard"
  • kora3 25.05.15, 08:01
    No właśnie "poza wyjątkami" oznacza, że średnio, na ogół, przeważnie smile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • vivi86 21.05.15, 19:57
    Niepotrzebnie pytałaś czy się obraził. Masz swój określony system wartości, ktoś go akceptuje albo nie. Też jak ktoś z przedmówców nie bardzo wiem jak on miałby się zachować...na pewno wyszło zręczniej niż w moim przypadku, tym bardziej, że chłopak, z którym ja się spotykałam (też krótko) zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie i tego bym się nie spodziewała sad

    Ale mówi się trudno, żyje się dalej, za jakiś czas stwierdzisz tak samo jak ja, że lepiej, że to wyszło szybko.
  • sphinx10 21.05.15, 21:57
    Wygląda na to, że on nie planował budowania z Tobą długotrwałego związku.
    Nie widzę przewinienia.
  • vi_san 21.05.15, 22:37
    Nie masz racji czując się obrażona. Pan ma całkiem inna wizję niż ty - ty oczekujesz związku opartego na zrozumieniu i znajomości, a pan w sumie wyłącznie na seksie. Postawy nie do pogodzenia. Przy czym pan się przy swoim nie upierał, przyjął twoją postawę do wiadomości, nie usiłował cię ani przekonać do zmiany zdania ani narzucić w żaden sposób swojej woli... A że ochłodził relację? No cóż, on nie szuka wielkiej miłości po grób, a seksu na trzeciej randce - od ciebie tego nie może się spodziewać, więc nie zamierza ci zawracać głowy. Jeśli mowa o zachowaniu niezbyt eleganckim, to raczej z twojej strony: skoro zapytany odpowiedział, że szuka innej relacji nieeleganckie było "dociskanie" go...

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • aqua48 21.05.15, 23:00
    liponia napisała:

    >Był miły, kulturalny, życzył mi powodzenia i wszystkiego najlepszego.
    >Uważam, że postąpił wobec mnie niekulturalnie.

    No trochę to nielogiczne. Co wobec tego w jego zachowaniu było niekulturalne?
  • matylda1001 22.05.15, 00:25
    liponia napisała:

    > Nie wiem czy mam rację czując się obrażona<

    Jeżeli nie obraziło Cię to, że chłopak śmiał zaproponować Ci seks po dwóch tygodniach znajomości, to innego powodu nie widzę.
    --
    naprawdę, na pewno, po prostu, wprost, zresztą, na razie, dlaczego.
  • allegra1002 22.05.15, 10:39
    Skoro takie zachowanie jest "niegrzeczne" to jakie byłoby w tym wypadku kulturalne? grzeczne? Przecież to jakiś nonsens! Jedynie mogę się się zgodziń z tym że autorka jak sama pisze jest: zazdrosna, zawiedziona i czuje się z tym fatalnie! Nikt nie lubi jak się go odstawia na boczny tor, bez względu czy się ma poglądy nowoczesne czy staroświeckie. A tak na marginesie......ten post przypomina do złudzenia post "weganki" też z dziwacznymi wymaganiami.
  • asia.sthm 22.05.15, 12:10
    Acha, to ten sam charakter - jak capnie, to po chlopie.
    Szkoda ze nie napisala co grilowali....kukurydza wyszla soczysta, a brokuly lekko chrupiace.
    Chlopak sie poswiecil na darmo, to pewnie ze uciekl.
    --
    po prostu, prosto z mostu...
  • wisienka752 22.05.15, 12:08
    rozumiem Twoje rozgoryczenie i cenie sobie takie mądre dziewczyny jak Ty które oczekują poważnego zwiazku a nie tylko bycia dziewczyna do seksu.....
    .facet zachował sie całkiem ok , powiedział czego szuka i oczekuje czyli nie interesuje go związek poważny a tylko układ czysto seksualny i tyle.
  • majaa 22.05.15, 13:54
    Ale co konkretnie uważasz za niekulturalne w zachowaniu tego pana? Oczekiwał zupełnie czegoś innego niż Ty możesz mu dać, więc uznał zwyczajnie (i słusznie), że nie ma sensu ciągnąć tej relacji. Mógł oczywiście podczas ostatniego spotkania wykazać się szczerością "do bólu" i powiedzieć Ci to od razu, sam z siebie. Ale liczył pewnie, że jego dalsze zachowanie będzie dla Ciebie na tyle jasne i czytelne, że obejdzie się bez dodatkowych wyjaśnień, w sumie niezręcznych i nieprzyjemnych dla obu stron.
  • minniemouse 22.05.15, 23:53
    majaa napisała:
    > Ale co konkretnie uważasz za niekulturalne w zachowaniu tego pana?

    Co bylo niekulturalne? tzw brak "closure" (zakonczenia).

    Dopoki mial nadzieje ze pojdzie z nia do lozka to nadskakiwal.
    w momencie kiedy okazalo sie ze nic tego, panna stala sie powietrzem:
    Przestał dzwonić, pisać, w pracy, gdy się widzimy uśmiecha się ładnie, wita ze mną, ale na dystans. Sam nie podchodzi, nie inicjuje rozmowy.

    powienien byl zaprosic ja na ostatnia rozmowe, podziekowac za dotychczasowe mile towarzystwo i zaproponowac "zostanmy przyjaciolmi " co juz jest samo-wyjasniajace.

    natomiast taka nagla zmiana zachowania "co, nie chcesz isc do lozka, a to mam cie gdzies"
    i do tego na jej oczach adorowanie nowej panienki - jest rzeczywscie bardzo niekulturalna.

    Minnie
    --
    Dramatem naszych czasów jest to, że głupota zabrała się do myślenia. Jean Cocteau.
  • vi_san 23.05.15, 00:26
    Minnie, zmiłuj się! Co pan miał kończyć jakąś poważną rozmową?! Te nieszczęsne trzy kawy i kino? Pod koniec ostatniego spotkania wyszły na jaw różnice priorytetów nie do pogodzenia. Pan nie zaproponował piątej kawy ani drugiego kina. W pracy niewiasty nie ignoruje, tyle, że nie inicjuje więcej kontaktów. Na prawdę uważasz, że KAŻDY mężczyzna z którym wypiłaś kilka razy kawę i poszłaś do kina musi ci tłumaczyć, że możecie być tylko przyjaciółmi?

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • milamala 23.05.15, 00:46
    vi_san napisała:

    "> Minnie, zmiłuj się! Co pan miał kończyć jakąś poważną rozmową?! Te nieszczęsne
    > trzy kawy i kino? "

    Trzy kawy, kino i taki maly drobiazg na dokladke ... propozycja seksualna.
    No ale kto by o tym pamietal.

    "Pod koniec ostatniego spotkania wyszły na jaw różnice prioryt
    > etów nie do pogodzenia"
    Pod koniec wyszly? Z tego co zrozumialam pan nagle przestal sie odzywac, zapraszac. Dopiero przyparty do muru wyjasnil ow "niedopogodzenia priotytet".


    "Na prawdę
    > uważasz, że KAŻDY mężczyzna z którym wypiłaś kilka razy kawę i poszłaś do kina
    > musi ci tłumaczyć, że możecie być tylko przyjaciółmi?"

    O propozycji seksualnej juz nie mowimy, nie czepiajmy sie juz tak.

    Przypomina mi sie stare powiedzenie: pluja mu w twarz a on mowi, ze deszcz pada.

  • minniemouse 23.05.15, 02:29
    vi_san napisała:
    Minnie, zmiłuj się! Co pan miał kończyć jakąś poważną rozmową?!

    ja nie pisalam ze to ma byc "powazna rozmowa". pisalam ze wypada zaprosic ostatni raz, podziekowac za zainteresowanie i wyjasnic ze szuka sie mniej konserwatywnej partnerki.

    I tak, skoro sie gimnastykowal te nieszczesne trzy kawy i kino to to dla dziewczyny juz oznaczalo pewne zobowiazanie. dla niego w sposob oczywsty tez, tyle ze on to inaczej widzial.

    W pracy niewiasty nie ignoruje, tyle, że nie inicjuje więcej kontaktów.

    alez owszem - nagle przejscie od trzech kaw, kina i propozycji "pojdzmy do mnie" do
    laskawego skinania glowa z usmiechem i nic poza tym po odmowie pojscia do lozka
    to jest przeciez kompletny ignor.

    Na prawdę uważasz, że KAŻDY mężczyzna z którym wypiłaś kilka razy kawę i poszłaś do kina musi ci tłumaczyć, że możecie być tylko przyjaciółmi?

    Tak, bo ja sie szanuje.
    Uwazam, ze mezczyzna ktory zabiera mnie czas, ktory chce zebym ja dla niego sie godzinami szykowala przed lustrem, ekstra strannie golila nogi, pod pachami, malowala, pudrowala, perfumowala, przerzucala kiecki, torebki, latala do kina, na kawe,
    - krotko mowiac ktory mnie zawraca d... nie ja - jemu
    i ktoremu z jakiegos powodu i z nie mojej winy sie odwidzialo bo zle mnie skalkulowal,
    to ja sobie nie zycze naglych milczacych uklonow z daleka i szerokich zimnych usmiechow zeby nie wiem jakie one uprzejme byly.

    Nie i gwizdek, ma mi w twarz powiedziec ze liczyl na to iz na czwartej randce mnie zerzenie jak ogier, a tu taki but. oczywscie nie w tych slowach, a z galanteria i z plasami niemniej sedno to samo wink
    po czym wyzna ze chetnie zostanie moim wiernym kumplem bo takiej rownej babki jak ja jak zyje nie widzial.

    Minnie

    --
    Dramatem naszych czasów jest to, że głupota zabrała się do myślenia. Jean Cocteau.
  • bcde 23.05.15, 16:07
    >Tak, bo ja sie szanuje.
    >Uwazam, ze mezczyzna ktory zabiera mnie czas, ktory chce zebym ja dla niego sie godzinami szykowala przed lustrem, ekstra strannie golila nogi, pod pachami, malowala, pudrowala, perfumowala, przerzucala kiecki, torebki, latala do kina, na kawe,
    - krotko mowiac ktory mnie zawraca d... nie ja - jemu

    Może on też się szanuje i uważa, że skoro kobieta zajmuje JEMU czas i skoro ON dla niej itd...

    >po czym wyzna ze chetnie zostanie moim wiernym kumplem bo takiej rownej babki jak ja jak zyje nie widzial.

    Po to, żebyś mogła dumnie powiedzieć mu "sp...aj".
  • milamala 22.05.15, 14:18
    Ja uwazam, ze pan zachowal sie wlasnie niekulturalnie.
    Powiedzial grzecznie o co mu chodzi? Ano wlasnie nie powiedzial, to znaczy powiedzial, ale juz po fakcie, po randkach.
    Pan w wieku postudenckim zaprasza na randki pania w wieku postudenckim. Slabo wierze, ze pan taki szlachetny i w ogole biedusiowi do glowy nie przyszlo, ze moze miec do czynienia z normalnym czlowiekiem ktory w stosownym wieku szuka powaznej znajomosci. Wg mnie pan doskonale wiedzial, ze w 95% ma do czynienia z taka wlasnie osoba, i nic go to nie obchodzilo. Zapraszal swiadomie na randki pania o ktorej mogl przypuszczac, ze szuka stalego zwiazku - ktos kogo staly zwiazek nie interesuje, aby ewentualnie pania naklonic grzecznie do seksu a potem ... niech zgadne zupelnie przypadkowo i jak najbardziej grzecznie oraz kulturalnie milo slodko i powabnie owej pani powiedziec: sorry, ale ja szukam innego rodzaju zwiazku.
    Pan ma prawo robic to na co ma ochote, ale jesli chce uchodzic za dobrze wychowanego czlowieka z tzw. klasa powinien odrazu informowac partnerke o tym czego oczekuje (natychmiastowego seksu) a czego nie (stalego zwiazku) , czego ow pan nie robi, bo wie, ze niewiele kobiet by zlowil na taka szczerosc, bo niewiele kobiet chcialoby tracic na takiego czas, a tak jak zatai prawde to moze co skubnie i co druga albo trzecia sie nabierze.
    Dla mnie to nie jest kulturalne zachowanie.
    Autorka postu ma prawo czuc sie zle. A nie zostala przez niego wykorzystana tylko dlatego, ze sie nie dala a nie dlatego, ze pan taki pozal sie grzeczny i kulturalny. Zadna miara nie widze usprawiedliwienia dla zachowania tego lowelasa.
    Moim zdaniem czlowiek kulturalny nie wykorzystuje innych ani nie probuje tego robic. Czego nie mozna powiedziec o tym panu.
  • allegra1002 22.05.15, 14:44
    milamala napisała:
    > Pan ma prawo robic to na co ma ochote, ale jesli chce uchodzic za dobrze wychow
    > anego czlowieka z tzw. klasa powinien odrazu informowac partnerke o tym czego o
    > czekuje (natychmiastowego seksu) a czego nie (stalego zwiazku).


    No chyba żartujesz?! Jak to od razu? od razu gdy za pierwszym podejściem zaproponował wyjście na niezobowiązującą kawę miał walnąć przemówienie typu: Słuchaj koleżanko! ja jako człowiek z klasą i kulturalny informuję uprzejmie, żeby nie było nieporozumień , że mam wobec ciebie poważne zamiary, widzę już naszą wspólną przyszłość, trójkę dzieci, dom z ogródkiem itp. Lub : słuchaj mała, na trójkę dzieciątek, dom z ogródkie i te inne bzdety to ty nie licz, ja cię chcę po prostu bzyknąć, no może nawet nie raz a więcej jak nam się spodoba.facet rozwiązał sytuację jak najbardziej fair.
  • milamala 22.05.15, 14:56
    allegra1002 napisała:

    > No chyba żartujesz?! Jak to od razu? od razu gdy za pierwszym podejściem zaprop
    > onował wyjście na niezobowiązującą kawę miał walnąć przemówienie typu: Słuchaj
    > koleżanko!

    No chyba jednak nie zartuje.
    Buzie mniemam sliczna biedaczysko ma, robi z niej uzytek zapraszajac na randki to moze jej uzyc mowiac prawde potencjalnym "szczesciarom". Mogl zalozyc, ze ma do czynienia z pania, ktora szuka stalego zwiazku (choc oczywiscie niekoniecznie z nim) jesli on zaklada odrazu, ze go to nie interesuje, to o co chodzi? Po co zawraca jej glowe.

    "że mam wobec ciebie poważne zamiary, widzę już naszą wspól
    > ną przyszłość, trójkę dzieci, dom z ogródkiem itp. Lub : słuchaj mała, na trójk
    > ę dzieciątek, dom z ogródkie i te inne bzdety to ty nie licz, ja cię chcę po pr
    > ostu bzyknąć, no może nawet nie raz a więcej jak nam się spodoba.facet rozwiąza
    > ł sytuację jak najbardziej fair. "
    Mozna zwyczajnie wspomniec wplatajac w zwykle zdania informacje, ze staly zwiazek mnie nie interesuje, ze szukam kogos tylko na seksualna przygode. Juz mi nie mow, ze na pierwszej randce takich informacji nie mozna wplesc.
    Tylko ktora by sie wtedy na to nabrala.
    We wspolczesnym swiecie my bardzo latwo wybaczamy niefajne zachowanie.
  • kora3 23.05.15, 13:26
    Ale takim tokiem myslenia Milamalu, to tak samo, jak pan pani głowe zawracał, tak i pani panusmile Ona chce stałego związku z seksem załóżmy po ślubie, a pan - co także mogła zakładać przecież - o poważnym związku myśli dopiero, gdy seks jest udany, na przykład. To po co mu głowę zawracała?
    Tu nikt nikomu Milu głowy nie zawracał. Pani się panu spodobała w pracy, on - jej. Zaproponował jej spotkanie, przyjęła propozycję, potem następne. 3 kawy kino i grill niekoniecznie muszą być zaraz okazją do porwanych rozmów o podejściu do zycia/związków

    Po kolejnym spotkaniu następuje moment, w którym pan ujawnia swe oczekiwania. Czy to było niegrzeczne? Nie, nie było. Pani ma inne podejście do sprawy, wiec ją zabolało, iż pa pomyślał, ze ona jest "taka". A tymczasem pan zwyczajnie sondował jej podejście. Przecież nie wypada raczej podczas pierwszego spotkania zapytać wprost "Po ilu randkach jesteś skłonna pójść ze mną do łozka?" smile Zatem pan zaproponował kontynuowanie wieczoru u niego. Pani otwarcie przedstawiła swoje podejście i tysz coolsmile Od tego momentu pan wiedząc już o podejściu pani przestaje jej zawracać głowę...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • azm2 22.05.15, 15:05
    milamala napisała:
    "Pan w wieku postudenckim zaprasza na randki pania w wieku postudenckim. Slabo wierze, ze pan taki szlachetny i w ogole biedusiowi do glowy nie przyszlo, ze moze miec do czynienia z normalnym czlowiekiem ktory w stosownym wieku szuka powaznej znajomosci. Wg mnie pan doskonale wiedzial, ze w 95% ma do czynienia z taka wlasnie osoba, i nic go to nie obchodzilo. "

    Skąd taka pewność?

    Wg mnie pan przypuszczał, że liponia zalicza się do pozostałych 5% i szybko nabierze ochoty na seks. Sam zaproponował seks DOPIERO po czwartym luźnym spotkaniu. Liponia wyjaśniła, że zalicza się do tych 95% i nie jest zainteresowana tak szybkim pogłębianiem znajomości. W związku z tym pan przestał zawracać liponii głowę i zajął się inną kobietą. Gdzie tu brak kultury?

    Czy twoim zdaniem pan powinien był zaproponować seks jeszcze przed pierwszym spotkaniem? Czy tak byłoby bardziej kulturalnie?

    Czy bardziej kulturalnie byłoby, gdyby to liponia pierwsza zaproponowała seks? I po którym spotkaniu powinna złożyć propozycję, aby było możliwie najbardziej kulturalnie? wink
  • milamala 22.05.15, 16:09
    azm2 napisał:

    "Wg mnie pan doskonale wiedzial, ze w 95% ma do czyn
    > ienia z taka wlasnie osoba, [/b]i nic go to nie obchodzilo. "
    >
    > Skąd taka pewność? "

    Faktycznie nic nie wiemy na temat stopnia uposledzenia pana. Fakty opisywane przez autorke wskazuja raczej na to, ze pan bardzo glupi nie jest skoro widzi zwiazek pomiedzy faktem, ze jak wyjawi swoje prawdziwe oczekiwania przed lub na pierwszej randce to jego szanse na bzykanko spadna do najwyzej 5%.

    "> Wg mnie pan przypuszczał, że liponia zalicza się do pozostałych 5% i szybko nab
    > ierze ochoty na seks, Sam zaproponował seks DOPIERO po czwartym luźnym spotkani
    > u."
    To chyba jasno dowodzi, ze pan wlasnie doskonale wiedzial(podejrzewal), ze Liponia nie jest az tak szybka, zeby jej to proponowac odrazu na pierwszej randce.

    "Liponia wyjaśniła, że zalicza się do tych 95% i nie jest zainteresowana tak
    > szybkim pogłębianiem znajomości. W związku z tym pan przestał zawracać liponii
    > głowę i zajął się inną kobietą. Gdzie tu brak kultury?"
    W tym, ze pan tej propozycji nie wyjawil odrazu przy okazji pierwszej randki. Wczesniejsza znajomosc z pana z panem moze nawet umozliwiala wyjasnienie prawdziwych oczekiwan jeszcze przed pierwsza randka.
    Pan po prostu wiedzial, ze Liponia raczej oczekuje stalego zwiazku , a , ze panu Liponia sie spodobalo to postanowil poswiecic jeszcze 4 spotkania, bo a nuz sie uda.
    Gdyby Liponia wbrew swoim zasadom przy okazji pierwszego zaduzenia zgodzila sie na seks marzac o normalnym zwiazku, a pan zgodnie ze swoimi zasadami po kolejnych np. 4 seksowych spotkaniach przerzucilby swoje wzgledy na inna zdobycz to tez zostalby tak latwo usprawiedliwiony ... no bo przeciez takie rzeczy sie zdarzaja i nie ma co robic ceregieli.
    Takie rzeczy sie zdarzaja, ale to nie znaczy ze mozemy je usprawiedliwiac.

    Jesli pan ma takie a nie inne podejscie i chce byc uczciwy to wyjawia najdalej na pierwszej randce (jesli okolicznosci nie sprzyjaly wyjawieniu tego wczesniej). Wyjawia swoje podejscie do zycia nie w formie propozycji seksualnej tylko informacji o ogolnym podejsciu.
    Jesli jest taki jak ten pan to wyczekuje 4 randki liczac slusznie, ze po 4 spotkaniach latwiej o bzykanko niz po pierwszym.

    "> Czy twoim zdaniem pan powinien był zaproponować seks jeszcze przed pierwszym
    > spotkaniem
    ? Czy tak byłoby bardziej kulturalnie?"
    A to trudno tak powiedziec o swoich przekonanaich zyciowych ogolnie. Trzeba odrazu w formie propozycji lozkowej.
    Nie wiedzialam, ze latwiej wyartykulowac intymna propozycje seksualna niz zwyczajna informacje, ze na dzien dzisiejszy stale zwiazki mnie jeszcze nie interesuja.

    "> Czy bardziej kulturalnie byłoby, gdyby to liponia pierwsza zaproponowała seks?
    > I po którym spotkaniu powinna złożyć propozycję, aby było możliwie najba
    > rdziej kulturalnie? wink"
    Nie wiem jak odniesc sie do tego. Nie wiem w ogole co to jest i do czego to.
  • azm2 22.05.15, 16:48
    azm2 zapytał:
    "Czy bardziej kulturalnie byłoby, gdyby to liponia pierwsza zaproponowała seks? I po którym spotkaniu powinna złożyć propozycję, aby było możliwie najbardziej kulturalnie?"

    milamala odpowiedział/a:
    "Nie wiem jak odniesc sie do tego. Nie wiem w ogole co to jest i do czego to."

    azm2 pyta ze zdziwieniem:
    Czego nie wiesz? Proste pytania z mojej strony: czy byłoby OK, gdyby to liponia zaproponowała seks temu panu? I na którym spotkaniu powinna to zrobić, aby nie można było jej zarzucić, że zachowuje się niekulturalnie, bo obraża tego pana przedwczesną propozycją?

    Czy może w ogóle uważasz, że kobieta nie może zaproponować mężczyźnie seksu? Że kobieta musi czekać na propozycję mężczyzny?

    Jeżeli nie potrafisz odpowiedzieć na takie pytania, to będę uważał, że jesteś programem komputerowym, a nie człowiekiem. wink
  • milamala 22.05.15, 17:39
    azm2 napisał:

    > Czy może w ogóle uważasz, że kobieta nie może zaproponować mężczyźnie seksu? Że
    > kobieta musi czekać na propozycję mężczyzny?

    Co ma piernik do wiatraka. Ale skoro odchodzisz od tematu to nie ma problemu, moge ci odpowiedziec na ten nie majacy nic wspolnego z tematem watek. Otoz uwazam, ze jak najbardziej kobieta moze zaproponowac seks i nei musi czekac.
    Ale moze wrocmy do tematu.
  • vi_san 22.05.15, 15:53
    Może powinien sobie na identyfikatorze napisać? No nie bądź śmieszna, pan nie zwodził dziewczęcia, nie czarował, spotkali się CZTERY razy wszystkiego, przy czym na czwartym spotkaniu pan zaproponował wieczór u siebie, pani odmówiła, na co pan nie robiąc żadnych [chamskich] scen czy uwag odprowadził ją do jej domu i grzecznie pożegnał. Od tamtej pory w pracy traktuje ją grzecznie, miło, tyle, że nie proponuje kolejnych spotkań poza pracą. Gdzie tu masz jego brak kultury? A gdyby nie chodziło o seks, a po prostu uznał, że nie odpowiada mu jej poczucie humoru? Albo sposób, w jaki zachowuje się w kawiarni, za głośno śmieje, zachowuje prowokująco? Albo gdyby nagle zakochał się w nowoprzyjętej koleżance? To też uznałabyś, że te cztery randki i tak przykuwają go na wieki, albo jednoznacznie obarczają etykietą "oszusta"? Przypomnę - nie ma tu mowy o związku, a o czterech swobodnych spotkaniach! Trzy kawy, kino, grill i koniec - to na prawdę nie jest coś, na czym można budować cokolwiek. Owszem, mogłoby to być dobrym początkiem związku, ale skoro na tym etapie już doszli do całkowicie różnych priorytetów?
    Brakiem kultury raczej było "dociskanie" przez urażoną faceta, który w końcu wyznał, że nie ma ochoty przekładać seksu na dłużej jak trzy spotkania. Podkreślę: w pierwszym poście pani pisze: "Nie wytrzymałam i na jakiejś przerwie podeszłam do niego z pytaniem, czy się na mnie obraził. Powiedział, że absolutnie nie, ale szuka zupełnie innej relacji niż ja. Docisnęłam go i zapytałam o co chodzi, to powiedział, że nie ma zwyczaju czekać dłużej niż do 3-4 spotkania na seks". Powinna była zakończyć rozmowę, kiedy chłopak [grzecznie!] powiedział, że szuka czegoś innego.
    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • azm2 22.05.15, 15:59
    Dokładnie.

    A może na pierwszym spotkaniu powinien był powiedzieć: "Najdalej na czwartym spotkaniu zaproponuję seks i mam nadzieję, że się zgodzisz. Bo jak nie, to koniec z naszą znajomością".

    Może w ten sposób dla milamali byłoby kulturalnie?
    wink
  • milamala 22.05.15, 17:43
    azm2 napisał:

    > Może w ten sposób dla milamali byłoby kulturalnie?
    Ze sie powtorze, wystarczy najzwyczajnie w swiecie w pierwsza rozmowe wplesc cos w stylu: ja jak bede szukal stalej partnerki moze za jakies 10 lat to ...
    Wystarczajaca informacja zeby partnerka wiedziala z kim ma do czynienia.
    Prosto, szybko i uczciwie.
    Doprawdy nie wiem skad taka niechec do zalatwiania tego typu spraw po prostu z klasa i uczciwie.
  • triismegistos 22.05.15, 18:56
    Ale skad ci przyszło do głowy, że pan nie szuka stałej partnerki?

    --
    albowiem woda jest ciemna i pełna delfinów
  • milamala 22.05.15, 19:00
    triismegistos napisała:

    > Ale skad ci przyszło do głowy, że pan nie szuka stałej partnerki?

    Tak powiedzial i tak zrobil. Jak po 4 randkach nie bylo seksu to podziekowal. Potem tylko potwierdzil.
  • triismegistos 22.05.15, 19:48
    Ale liponia nigdzie nie napisała, że usłyszała od rzeczonego pana, że szuka WYŁĄCZNIE seksu. Pan jak najbardziej może szukać stałego związku z partnerką, która podziela jego podejście do sfery seksualnej.
    --
    albowiem woda jest ciemna i pełna delfinów
  • milamala 22.05.15, 20:00
    triismegistos napisała:

    > Ale liponia nigdzie nie napisała, że usłyszała od rzeczonego pana, że szuka WYŁ
    > ĄCZNIE seksu. Pan jak najbardziej może szukać stałego związku z partnerką, któr
    > a podziela jego podejście do sfery seksualnej.

    Nie zdziwilabym sie. Fajnie chyba miec stala zawsze chetna partnerke do stalego niezobowiazujacego seksu. Ubralismy sprawe w troche inne slowa ... ale generalnie chodzi o to samo.
  • triismegistos 22.05.15, 21:19
    Nie, nie ubraliśmy tej samej sprawy w inne słowa.
    --
    albowiem woda jest ciemna i pełna delfinów
  • milamala 22.05.15, 21:32
    triismegistos napisała:

    > Nie, nie ubraliśmy tej samej sprawy w inne słowa.
    Moim zdaniem ubralismy.
  • triismegistos 22.05.15, 22:05
    To jesteś w błędzie.
    --
    rozlanie piwa to dorosła wersja wypuszczenia balonika z rączki
  • kora3 23.05.15, 13:33
    Ja nigdy nie miałam ochoty na relację wyłącznie seksualną, ale nie kontynuowałabym znajomości damsko-męskiej z mężczyzną, który np. deklarowałby, że seks dopiero po slubie (albo po roku znajomości załóżmy), czy też tylko "po bozemu". taksamo nie kontynuowałabym znajomsci z mezczyzną deklarującym, ze chciałby mieć dzieci.

    Po prostu nie ma sensu brnąć w znajomość, z której dla obu stron nic nie będzie. Nie ma to niczego wspólnego z wyłącznie seksualnym traktowaniem kogoś.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • milamala 22.05.15, 16:22
    vi_san napisała:
    " na c
    > o pan nie robiąc żadnych [chamskich] scen czy uwag odprowadził ją do jej domu i
    > grzecznie pożegnał. Od tamtej pory w pracy traktuje ją grzecznie, miło, tyle,
    > że nie proponuje kolejnych spotkań poza pracą. "

    Po prostu swiety.

    "> A gdyby nie chodziło o seks, a po prostu uznał, że nie odpowiada mu jej poczuc
    > ie humoru? Albo sposób, w jaki zachowuje się w kawiarni, za głośno śmieje, zach
    > owuje prowokująco? Albo gdyby nagle zakochał się w nowoprzyjętej koleżance? "
    To chyba jest jednak zasadnicza roznica.

    "> też uznałabyś, że te cztery randki i tak przykuwają go na wieki,
    Nie uwazam, ze 4 ani nawet 400 randek przykuwaja go na wieku, uwazam, ze podejscie zyciowe ma znaczenie.
    Jesli spotykam sie z kims i odrazu od samego poczatku wiem ,ze chodzi mi jedynie o bzykanko, nie jestem debilem i domyslam sie, ze kobieta ma inne priorytety, to jak jestem taki swiety jak sugerujesz to co stoi na przeszkodzie, zeby o prawdziwosci swoich zamiarow powiedziec odrazu. W koncu propozycja lozkowa go bardzo nie oniesmielila, wiec czemu informacja o nieszukaniu stalego zwiazku mialaby byc dla niego taka trudna. Wprost biedaczysko.


    " Owszem, mogłoby to być dobrym po
    > czątkiem związku, ale skoro na tym etapie już doszli do całkowicie różnych prio
    > rytetów?
    Ten etap jak mowisz powinien odbyc sie juz na pierwsszej randce, pan powinien powiedziec , ze nie szuka z zasady stalej partnerki. Tylko on tego nie powiedzial bo wiedzial, ze nici z bzykanka a takto mial nadzieje, ze moze choc po 4 sie uda.

    "> Brakiem kultury raczej było "dociskanie" przez urażoną faceta,"
    No tak, urazona ofiara takiego podejscia jest wszystkiemu winna a pan niewiniatko kanonizujemy.

    > . Powinna była zakończyć rozmowę, kiedy chłopak [grzecznie!] powiedział, że szu
    > ka czegoś innego.
    A wg mnie pan powienin wyjasnic czemu takiej informacji udzielil jak zostal docisniety a nie na pierwszej randce, zeby dziewczyna miala jasnosc z kim na do czynienia i nie musiala na lowelasa tracic czasu i nie sluchac propozycji, ktora byla jej nie na reke. Miala prwo wiedziec wczesniej z kim ma do czynienia.
    Ale pan jej tego prawda pozbawil, bo wiedzial, ze prawda oznaczlaby definitywny brak szansy na bzykanko z atorka watku.
  • aqua48 22.05.15, 16:25
    milamala napisała:

    > pan powienin wyjasnic czemu takiej informacji udzielil jak zostal doc
    > isniety a nie na pierwszej randce, zeby dziewczyna miala jasnosc z kim na do cz
    > ynienia i nie musiala na lowelasa tracic czasu

    Równie dobrze pani przed pierwszą randką mogła zastrzec, że interesuje ją tylko poważny głęboki i długi związek oparty na grillu i porozumieniu dusz, a seks dopuszcza dopiero po ślubie.
    Nie zrobiła tego, zatem oszukała pana? Naraziła go na stratę czasu?
  • milamala 22.05.15, 17:54
    aqua48 napisała:

    "> Równie dobrze pani przed pierwszą randką mogła zastrzec, że interesuje ją tylko
    > poważny głęboki i długi związek oparty na grillu i porozumieniu dusz, a seks
    > dopuszcza dopiero po ślubie."
    Generalnie ludzie szukaja stalych zwiazkow (tak jak generalnie nie kradna, nie gwalca i nie zabija, co nie wyklucza sporego grona tych, ktorzy ogolnych zasad nie przestrzegaja). Nasza bohaterka idzie z nurtem ogolnych zasad co powoduje,ze nie musi tlumaczyc, ze szuka partnera. To jest ze zacytuje klasyka oczywista oczywistosc dotyczaca wiekszosci ludzi.
    Jesli jest ktos kto idzie temu pod prad, to oczywiscie ma prawo ale jesli chce uchodzic za czlowieka uczciwego i dobrze wychowanego to swoje zamiary inne od ogolnie przyjetych powinien wyjawic partnerce.
    Nei wiem skad taka niechec to wyjawienia prawdy odrazu.
    Powtarzam, jak ito problem powiedziec odrazu.
    Oczywiscie wiadomo, ze gdyby powiedzial prawde odrazu to jego szansa na bzykanko spadla by prawie do zera a tak to po 4 randkach szansa wzrata. Nie nalezy chlopcu niczego odmawiac.

    > Nie zrobiła tego, zatem oszukała pana? Naraziła go na stratę czasu?

    jw
  • yoma 22.05.15, 18:01
    >Generalnie ludzie szukaja stalych zwiazkow (tak jak generalnie nie kradna, nie gwalca

    Błąd na wejściu.
    --
    Uwłaszczyło się
    niech żyjebig_grinDD
  • klawiatura_zablokowana 22.05.15, 18:11
    >Generalnie ludzie szukaja stalych zwiazkow (tak jak generalnie nie kradna, nie gwalca i nie zabija, >co nie wyklucza sporego grona tych, ktorzy ogolnych zasad nie przestrzegaja). Nasza bohaterka >idzie z nurtem ogolnych zasad co powoduje,ze nie musi tlumaczyc, ze szuka partnera. To jest ze >zacytuje klasyka oczywista oczywistosc dotyczaca wiekszosci ludzi.

    To jest stereotyp, a nie oczywistość. Przyjmij do wiadomości, że nikt nie musi i nawet nie powinien zakładać "jak kobieta, to szuka stałego związku" albo "jak mężczyzna, to szuka łatwego seksu". Niebezpieczne, bezsensownie i niekulturalnie jest projektować takie rzeczy na kogoś z góry, nie znając go. Nasza bohaterka się nastawiła na związek romantyczny, panu chodziło o coś innego, wyjaśnili to sobie, koniec pieśni. Można się rozmijać z oczekiwaniami i to jest naturalne, ale fochować się nie ma o co.

    "Jesli jest ktos kto idzie temu pod prad, to oczywiscie ma prawo ale jesli chce uchodzic za czlowieka uczciwego i dobrze wychowanego to swoje zamiary inne od ogolnie przyjetych powinien wyjawic partnerce."

    A skąd on ma wiedzieć, co jest dla niej "ogólnie przyjęte"?
    Jaki model randkowy jest "ogólnie przyjęty" w środowisku wielkomiejskich korposzczczurów, a co w środowisku wiejskiej grupy oazowej? Czyżby ten sam?

    "Nei wiem skad taka niechec to wyjawienia prawdy odrazu."
    Może dla pana "oczywistą oczywistością" było, że jak się umawia dwoje dorosłych na randki, to oboje uwzględniają opcję seks? I skoro pani umawia się z nim dalej, to ten seks dopuszcza? Wiesz, wielu dorosłych ma takie podejście, że jak chce tego seksu, to go uprawia. Nie czeka na którąś tam randkę, bo to jest zachowanie rodem z liceum. W związku z czym nie uważa się za stosowne tłumaczyć oczywistości: ty chcesz mnie, ja chcę ciebie. To raczej pan mógł się lekko zdziwić, że pani wysyła sygnały zainteresowania, a potem się wycofuje - ale sądząc z opisu wyszedł z sytuacji elegancko.

    "Oczywiscie wiadomo, ze gdyby powiedzial prawde odrazu to jego szansa na bzykanko spadla by prawie do zera"

    Jak u kogo... powtarzam, są ludzie, którzy wyszli mentalnie poza liceum i jeśli by trafił na kobietę szukającą seksu bez zobowiązań, a oboje by sobie przypadli do gustu, to szansa na seks w tym momencie wzrasta do 100% wink))

    Poza tym, znam takie panie, co na dźwięk słów "wprowadzę się do ciebie", "wyjdź za mnie", "szukam matki moich dzieci" dostają zimnych potów i zwiewają, gdzie pieprz rośnie. Nic tu nie jest "oczywistą oczywistością".

    --
    Każdego dnia na świecie umiera ok. 150 000 osób. Gdyby nie modlitwy, każdego dnia na świecie umierałoby ok. 150 000 osób.

    Centrala antyewangelizacyjna w twoim domu
  • milamala 22.05.15, 18:49
    klawiatura_zablokowana napisała:

    > To jest stereotyp, a nie oczywistość.
    Ludzie lacza sie w pary na calym swiecie, przez wzglad na koniecznosc dlugotrwalego wychowywania potomstwa.
    Mozna oczywiscie klocic sie z rzeczywistoscia i nazywac ten fakt stereotypem, ale faktow sie tym nie zmieni.

    "Przyjmij do wiadomości, że nikt nie musi
    > i nawet nie powinien zakładać "jak kobieta, to szuka stałego związku""
    Nie , nie przyjmuje tego do wiadomosci.

    "albo "jak
    > mężczyzna, to szuka łatwego seksu"
    Co ma piernik do wiatraka?

    "Nasza bohaterk
    > a się nastawiła na związek romantyczny, panu chodziło o coś innego, wyjaśnili t
    > o sobie, koniec pieśni."
    Tyle, ze pan wyjasnil troche pozno, choc mogl zrobic to odrazu. Ale tego nie zrobil, bo mial swiadomosc, ze pani stawia nieco bardziej na romantyzm niz on i tego rodzaj oswiadczenia na samym poczatku stawialoby jego oczekiwania odrazu na przegranej pozycji.

    "Można się rozmijać z oczekiwaniami i to jest naturalne"
    Mozna je odrazu wyjawic i nie byloby problemu z rozmijaniem sie.
    Tylko, ze pan swiadomie swoich oczekiwan nie wyjawil, wiedzial, ze wyjawienie ich natychmiast nie da mu szasny na ich zaspokojenie.

    "ale fochować się nie ma o co."
    Tez tak uwazam, szkoda sie fochowac z powodu lowelasa.

    > A skąd on ma wiedzieć, co jest dla niej "ogólnie przyjęte"?
    > Jaki model randkowy jest "ogólnie przyjęty" w środowisku wielkomiejskich korpos
    > zczczurów, a co w środowisku wiejskiej grupy oazowej? Czyżby ten sam?

    Jw o laczeniu w pary na calym swiecie celem wychowania potomstwa bez wzgledu na kulture. I wielkomiejskie szury miewaja potomstwo i wiejskie grupy oazowe. Tak przynajmniej mowi nauka a otwarte spojrzenie na rzeczywistosc tylko to potwierdza.

    "Wiesz, wielu dorosłych ma takie podejście, że jak ch
    > ce tego seksu, to go uprawia. "
    To nie rozumie jaki to problem powiedziec odrazu: nie szukam stalej partnerki, chodzi mi tylko o seks. Skoro to nie problem, to jaki problem o tym powiedziec, skoro to taka norma nad normami to skad taki opor zeby powiedziec prosto z mostu.

    "bo to jest zachow
    > anie rodem z liceum"
    Zachowanie tego pana jest rzeczywiscie rodem z liceum. Jesli dorosly czlowiek, ktory nie potrafi budowac zwiazku jakiegokolwiek to nie jest norma. Zapewniam cie. W kazdy mrazie nie w kategorii psychologiczno/emocjonalnej.

    > Jak u kogo... powtarzam, są ludzie, którzy wyszli mentalnie poza liceum i jeśli
    > by trafił na kobietę szukającą seksu bez zobowiązań, a oboje by sobie przypadl
    > i do gustu, to szansa na seks w tym momencie wzrasta do 100% wink))
    Pan akurat mentalnie w liceum pozostal. Ale to szczegol.
    Czemu w takim razie nie zaproponowal seksu na pierwszej randce, albo najlepiej w ogole nie umowil sie odrazu na seks.
    Jak najbardziej mial do tego prawo, prawda? Czemu tego nie zrobil? Przetrwal biedus az 4 randki na sucho.
    A wiesz czemu, jestem przekonana, ze dobrze wiesz czemu, bo gdyby zaproponowal seks tak odrazu albo wyjawil swoja zyciowa postawe zaraz na samym poczatku to nic by nie zyskal. I on dobrze o tym wiedzial.

    > Poza tym, znam takie panie, co na dźwięk słów "wprowadzę się do ciebie", "wyjdź
    > za mnie", "szukam matki moich dzieci" dostają zimnych potów i zwiewają, gdzie
    > pieprz rośnie. Nic tu nie jest "oczywistą oczywistością".
    Mam nadzieje, ze znasz sporo takich pan, bo takie teksty to sa troche straszne, troche smieszne.
  • klawiatura_zablokowana 24.05.15, 13:06
    > Ludzie lacza sie w pary na calym swiecie, przez wzglad na koniecznosc dlugotrwa
    > lego wychowywania potomstwa.

    Owszem. Ale nie każdy na każdym etapie życia szuka akurat stałej pary.
    Umawiając się na randkę nie zakłada się od razu, że to ojciec/matka przyszłych dzieci. Chyba że jakieś skrajne stadium desperacji...

    > Tyle, ze pan wyjasnil troche pozno, choc mogl zrobic to odrazu.

    Mógł, ale nie musiał, bo wg niego byłoby to może dziwne, niekulturalne? Trochę słaby sposób na podryw podejść do kogoś i wystartować "szukam kogoś na seks bez zobowiązań, tak sobie myślę, że ty się nadajesz".

    >Ale tego nie zr
    > obil, bo mial swiadomosc, ze pani stawia nieco bardziej na romantyzm niz on i t
    > ego rodzaj oswiadczenia na samym poczatku stawialoby jego oczekiwania odrazu na
    > przegranej pozycji.

    A to, że miał od początku tego świadomość, wnioskujesz z tego, że...?
    Wiesz, nawet jak ktoś szuka kogoś tylko na seks, to najpierw może chcieć się pospotykać, poznać tę osobę bliżej.
    Poza tym w efekcie pan przyznał, jakie ma zamiary i odmowę przyjął z pełnym zrozumieniem, więc nie kupuję spiskowej teorii i gościu, co perfidnie bałamucił niewinną, by zamoczyć.

    >> To nie rozumie jaki to problem powiedziec odrazu: nie szukam stalej partnerki,
    > chodzi mi tylko o seks.

    Przecież jej to powiedział! Halooooo

    >I wielkomiejskie szury miewaja potomstwo i wiejskie grupy oazowe.

    Ale rytuał godowy może być trochę inny, nie? Czy to też fakt, którego nie przyjmujesz do wiadomości?

    >Jesli dorosly czlowiek,
    > ktory nie potrafi budowac zwiazku jakiegokolwiek to nie jest norma.

    A skąd wiesz, czy nie potrafi? Może akurat nie chce?

    >> Czemu w takim razie nie zaproponowal seksu na pierwszej randce, albo najlepiej
    > w ogole nie umowil sie odrazu na seks.

    A skąd mam wiedzieć, jego zapytaj. Pewnie nie był z tych, co proponują prosto z mostu, tylko chciał kandydatkę na seks poznać bliżej, wysondować jej podejście. Na randce nie wykłada się na stół kontraktu do podpisania, to nie "50 twarzy Greya".

    > A wiesz czemu, jestem przekonana, ze dobrze wiesz czemu, bo gdyby zaproponowal
    > seks tak odrazu albo wyjawil swoja zyciowa postawe zaraz na samym poczatku to n
    > ic by nie zyskal.

    Przecież i tak nic nie zyskał - może wysyłał sygnały, że on na to łóżko całkiem chętnie, ona nie reagowała, to sobie odpuścił, bo zorientował się, że nie ten target. I jak widać nie przewidywał opcji "to ja dalej będę ściemniał, że mi chodzi o stały związek, to w końcu zamoczę", bo to przecież on po tych czterech randkach zrezygnował!

    --
    Każdego dnia na świecie umiera ok. 150 000 osób. Gdyby nie modlitwy, każdego dnia na świecie umierałoby ok. 150 000 osób.

    Centrala antyewangelizacyjna w twoim domu
  • yoma 22.05.15, 16:25
    Oj już przestań. Przynajmniej wygrała trzy darmowe kawy i kino smile

    W sumie to ona go oszukała, tyle borok musiał zainwestować, a w końcu ile się zarabia w call center...
    --
    PT Pisięta: niniejszy post nie stanowi zamachu na życie prezesa.
  • pastrych 22.05.15, 17:38
    yoma napisała:

    > Oj już przestań. Przynajmniej wygrała trzy darmowe kawy i kino smile
    >
    > W sumie to ona go oszukała, tyle borok musiał zainwestować, a w końcu ile się z
    > arabia w call center...

    A skąd wiecie, że on za wszystko zapłacił? O ile dobrze wyczytałem zaprosił ją tylko na jedną randkę, pozostałe wyjście były finansowane wspólnie. Tak przynajmniej zakładam. Poproszę, z czystej ciekawości, autorkę wątku (jeśli to czyta i ma ochotę odpowiedzieć) o opowiedzenie o kwestiach finansowych.
    Pastrych
  • yoma 22.05.15, 17:50
    No nie wiemy. Ot za moich czasów jak facet zapraszał, to płacił smile
    --
    PT Pisięta: niniejszy post nie stanowi zamachu na życie prezesa.
  • liponia 22.05.15, 18:22
    Czytam i jest mi przykro gdy widzę ile osób mnie obraża. Po prostu upadek dobrych obyczajów, bo tylko chyba jedna osoba mnie poparła. Jeśli tak bardzo interesują was rozliczenia to na pierwszym spotkaniu za moją kawę i ciastko zapłacił on, ale na wszystkich kolejnych płaciłam za siebie. Co to ma jednak do rzeczy? Rozmawiamy chyba o kulturze i o krzywdzie jaka została mi wyrządzana a nie o drobnych sprawach finansowych.
  • milamala 22.05.15, 18:59
    liponia napisała:

    "Co to ma jednak do rzeczy? "
    Liponiu, nic nie ma do rzeczy, to taki byl zart, jak to sie mowi czarny humor.

    "> ozmawiamy chyba o kulturze i o krzywdzie jaka została mi wyrządzana a nie o dro
    > bnych sprawach finansowych."
    Niestety wszystko sie pokrecilo na tym swiecie. Czlowiek oszukuje drugiego, nikt tego nie dostrzega, a nawet usprawiedliwia czyniac ofiare winna sytuacji.
    Moze to kwestia jakiejs racjonalizacji. Gdzies podswiadomie zanizamy znaczenie jakiegos czynu bo wiemy, ze ten czyn nas samych tez by dotknal.
  • koronka2012 22.05.15, 21:15
    Z ciekawości - mogłabyś rozwinąć temat tej rzekomej krzywdy, którą ci pan wyrządził, bo nie pojmuję doprawdy co się skłania do takiej oceny?

  • yoma 22.05.15, 21:18
    W lata ją wpędził...
    --
    Najdłuższy miesiąc w roku to trzeci.
  • milamala 22.05.15, 21:34
    yoma napisała:

    > W lata ją wpędził...

    Ironizowanie w czyims imieniu - malo szlachetne.
  • yoma 22.05.15, 21:57
    Ale za to celne.
    --
    - Proszę państwa, całka z e do x jest tak idealna, że nawet PiS nie mógłby jej nic zarzucić.
  • milamala 22.05.15, 21:58
    yoma napisała:

    > Ale za to celne.

    No wlasnie nie bardzo.
  • yoma 23.05.15, 10:43
    To jak nie w leciech dzieło, to chyba tylko w tych dwóch kawach, za które musiała zapłacić i w ten sposób została doprowadzona do niekorzystnego rozporządzenia mieniem. Innej krzywdy już nie widzę.
    --
    PT Pisięta: niniejszy post nie stanowi zamachu na życie prezesa.
  • vi_san 22.05.15, 23:04
    Ale, Liponia, doprecyzuj, jaka to krzywda została ci wyrządzona? Pan cię Zgwałcił? Obraził? Oplotkował? Narobił ci kłopotów w pracy? No, pisałaś, że nie. Po prostu uznał, że masz odmienne priorytety od jego, nie da się tego pogodzić i zrezygnował. Nie ślubował ci miłości po wieki, nie obiecywał gwiazdki z nieba, ani nie zaklinał, żeś w jego życiu jedyną. Nie twierdzę, że obyczaje pana [seks na czwartej randce] są dla mnie do przyjęcia - też by nie były - podobnie jak dla ciebie. Tylko nadal nijak się to ma do "krzywdy" jaką ci wyrządził.
    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • minniemouse 23.05.15, 00:25
    vi_san napisała:
    Ale, Liponia, doprecyzuj, jaka to krzywda została ci wyrządzona?

    Kzrywda moralna, emocjonalna.
    Oszukal ja i ponizyl w pewnym sensie, obnizyl poczucie jej wlasnej wartosci, potraktowal lekcewazaco nie podajac powodu dlaczego nagle zerwal znajomosc.

    Bedac bardzo milym i grzecznym sprawial wrazenie porzadnego, kulturalnego czlowieka
    a nadskakujac jej sprawial z kolei wrazenie iz mu sie bardzo podoba, i ze jest nia mocno zainteresowany.
    W momencie kiedy jego prawdziwe pobudki (seks) staly sie jasne, wyjawilo sie
    jak cala ta gra byla jednym wielkim klamstwem.
    Gdyby chociaz zdobyl sie na ten ostatni gest i na ostatnim spotkaniu wyjasnil w czym rzecz -
    - ze wolalby mniej konserwatywna partnerke, ze w takim razie dziekuje za do tej pory zajmowany czas - ale nie, nie wysilil sie, okazalo sie ze jego "oglada" i "przyjemna powierzchownosc" to byly tylko pozory do "zdobywania", a juz mysl aby przeprosic za zakonczenie znajomosci czy chociaz wyjasnic w czym rzecz nawet nie zmacila mu czola -
    - jak zatem moze sie czuc kobieta tak potraktowana jak nie szmata, po prostu?
    I to jeszcze ktora widzi, jak w jej obecnosci niedoszly amant energicznie tokuje przed kolejna kobieta w pracy?

    Zasady randowego Savoir Vivre jednak wymagaja aby w razie nieporozumienia definitywnie zakonczyc relacje i podziekowac za znajomosc. nawet taka powierzchowna.

    Minnie


    --
    Dramatem naszych czasów jest to, że głupota zabrała się do myślenia. Jean Cocteau.
  • vi_san 23.05.15, 00:39
    Minnie, nie sądzisz, że pisząc "Oszukał ja i poniżył", "cala ta gra [sprawiał wrażenie porządnego, kulturalnego człowieka] była jednym wielkim kłamstwem", "kobieta potraktowana jak szmata" nieco przesadzasz? Czy ją oszukał? W jaki sposób? Obiecywał jej cokolwiek? Okłamał ją? Potraktował obraźliwie? Minnie, zwykle masz bardzo wyważone poglądy i trudno z nimi polemizować, ale tym razem nieco przesadziłaś... Znajomość, jak sama zauważyłaś, była bardzo powierzchowna, więc nie bardzo rozumiem w jaki sposób mógł tak "powierzchowny" znajomy tak dotkliwie skrzywdzić Liponię - bo albo była to znajomość ważna dla niej [ale wówczas nie powierzchowna], albo Liponia wychodzi na idiotkę, która z faktu spotkania jednego niesolidnego faceta rozpisuje martyrologię poważnej miłości. Na wszystkich Bogów Olimpu, Minnie - ten cały "związek" to były trzy kawy, jedno kino i jeden grill, cztery popołudnia w sumie! Pisanie o stratach moralnych i krzywdach emocjonalnych w takim "związku" z kolega z pracy zakrawa na dowcip!
    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • minniemouse 23.05.15, 02:57
    vi_san napisała:

    Czy ją oszukał? W jaki sposób ? Obiecywał jej cokolwiek? Okłamał ją? Potraktował obraźliwie?

    Visan, zapraszajac dziewczyne na kawe, czy randke nalezy (obowiazkowo) liczyc sie z tym ze ona (moze) traktuje to powaznie.
    bo jak Liponia, moze miec konserwatywne poglady
    a zgadzajac sie juz na pierwsze spotkanie, robi to bo jej sie ta osoba podoba,
    zatem liczy na cos powazniejszego, nie tylko na mile spotkania z relaksacyjnym seksikiem przy okazji lub bo chce miec zawsze partnera do zabawy i/lub towarzystwa/party.
    to po pierwsze.
    Drugie, co wychodzi z pierwszego, jak najbardziej zapraszajac kogos raz, drugi, trzeci na kawe, do kina a jeszcze starajac sie tej osobie przypodobac (chocby z nadziei na seks)
    mozna -a nawet na pewno- robi sie wrazenie iz nam na tej osobie (dziewczynie) zalezy.
    (co w polaczeniu z konserwatywnym mysleniem moze dac nieprzewidziane dla 'motyla' skutki)

    zatem, jak widzisz Visan, czy znajomosc byla powierzchowna to jeszcze zalezy w/g kogo.
    dla konserwatywnej dziewczyny ktora ma nadzieje spotkac "tego jedynego" - w jaki sposob ma poznac kogos jak nie zaczac od takiej wlasnie pierwszej kawy?
    tym bardziej ze z poczatku chlopak robil b. dobre wrazenie.
    wtedy, powtarzam, takie nagle urwanie kontaktow, poprzestanie na obowiazkowych, formalnych
    sklonach i usmiechach z daleka i nic wiecej, przy poprzedniej cieplej poufalosci - jest obrazliwe.

    I w calej tej historii chodzi wcale nie o to ze nic z tego nie wyszlo, a jak zostala potraktowana na koniec.
    a na koncu zostala potraktowana brzydko,i tyle.
    w dawnych czasach bywalo, iz panna ktora dostala kosza dostawala autentyczny kosz z kwiatami z zalaczona karteczka Merci.
    teraz panowie (i panie tez) wysilaja sie tylko o tyle o ile. czasem nawet nie tyle.
    a sprawe jednak wypada zakonczyc. zgrabnie.

    Minnie
    --
    Dramatem naszych czasów jest to, że głupota zabrała się do myślenia. Jean Cocteau.
  • kora3 23.05.15, 13:41
    Przepraszam Cię Minnie, ale roześmiałam się Po Twoim wpisie w głos smile
    Zapraszając kobietę na randke należy liczyć się z tym, ze ona traktuje to poważnie? CO? Zaproszenie na randkę to tylko i wyłącznie zaproszenie na randkę! Ani kobieta, ani mężczyzna nie pnosza winy za to, że druga strona coś sobie w związku z tym UROI! Tak Minnie, U R O I, bo człowiek który pare randek uważa za "zwiazek" i "coś poważnego" zwyczajnie sobie to roi.
    Jeśli ma przy tym więcej niż 15-16 lat to coś z nim nie tak.
    I nie pisze teraz o autorce watku, tylko a propos Twej wypowiedzi wyłącznie.

    Miałam kilka lat temu okazję zetknąć się z taką osobą, nic miłego. Parę razy z gościem zataczyłam i dwa razy umówiłam się z jego inicjatywy na drinka. Dla mnie był tylko KOLEGĄ, miłym gostkiem, z którym fajnie się gadało. A pan mnie poinformował, ze się zakochał. Zwazywszy, ze miał po 30 -stce zaczęłam się autentycznie martwić o niego, o jego stan umysłowy i emocjonalny, bo to NIENORMALNE
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • vi_san 24.05.15, 10:22
    Minnie, z jednym się zgodzę: że pan mógł się był liczyć. Ale może on też liczył na zw3iązek z nią, tylko dla niego "związek" oznacza coś innego niż dla niej? Bo np. on sobie nie wyobraża związku bez seksu? Przecież nie mamy żadnych podstaw uważać, że pan chciał tylko i wyłącznie seksu!
    A na koniec Liponia "kulturalnie" zabawiała się "dociskaniem" pana już po tym, jak usłyszała, że on po prostu nie widzi dalszej relacji. Czyli CHCIAŁA usłyszeć coś dla siebie niemiłego?
    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • minniemouse 24.05.15, 11:14
    vi_san napisała:

    Minnie, z jednym się zgodzę: że pan mógł się był liczyć. Ale może on też liczył na zw3iązek z nią, tylko dla niego "związek" oznacza coś innego niż dla niej? Bo np. on sobie nie wyobraża związku bez seksu? Przecież nie mamy żadnych podstaw uważać, że pan chciał tylko i wyłącznie seksu!

    nawet jesli chcial zwiazek z seksem, to jeszcze nie powod aby po dowiedzeniu sie
    ze z ta pania z seksu nici na drugi dzien traktowac ja jak powietrze.
    Niby grzecznie, bo usmiech i wyrazne dzien dobry, ale powietrze. to jest bardzo nieprzyjemne i niezasluzone, bardzo przykre i obrazliwe po prostu.
    nie dziwie sie wcale ze Liponia "dociskala" o co chodzi, bo zwyczajnie potrzebowala obronic sie przed potraktowaniem jak sex object.
    btw wydaje mi sie ze zwrot "docisnelam go" uzyty tu jest troche w przenosni,
    w sensie takim ze chlopak poza tym iz udawal ze nic miedzy nimi nie zaszlo - a troche zaszlo bo 4 randki w tym weekend, kino, grill zaszly plus propozycja pojscia 'do niego' - to jej z pewnoscia rowniez jak mogl unikal, wiec postanowila dowiedziec sie o co chodzi a to zabralo nieco zachodu - "docisku".

    szczegolnie ze, jak wczesniej wielokrotnie wykladalam do Kory,
    na ostatniej randce na zakonczenie chlopak mogl sprawiac wrazenie bardzo wyrozumialego,
    ale i zainteresowanego i gotowego poczekac.
    wiec jeszcze raz pytam, od kiedy odmowa pojscia do lozka oznacza odrzut z automatu?

    Minnie


    A na koniec Liponia "kulturalnie" zabawiała się "dociskaniem" pana już po tym, jak usłyszała, że on po prostu nie widzi dalszej relacji. Czyli CHCIAŁA usłyszeć coś dla siebie niemiłego?
    --
    Dramatem naszych czasów jest to, że głupota zabrała się do myślenia. Jean Cocteau.
  • minniemouse 24.05.15, 11:16
    oops, omylkowo wcisnelam "wyslij"

    A na koniec Liponia "kulturalnie" zabawiała się "dociskaniem" pana już po tym, jak usłyszała, że on po prostu nie widzi dalszej relacji. Czyli CHCIAŁA usłyszeć coś dla siebie niemiłego?

    nie, chciala po prostu wiedziec co jest grane po naglym ucieciu randek.
    kazdy by chcial.

    Minnie
    --
    Dramatem naszych czasów jest to, że głupota zabrała się do myślenia. Jean Cocteau.
  • kora3 24.05.15, 12:48
    Każdy normalnie myslący człowiek w tej sytuacji by się DOMYŚLIŁ. Każdy kulturalny w tej sytuacji nawet gdyby to nie było oczywiste i nie domyśliłby się przeszedł by do porządku dziennego i nie dopytywał. Każdy szanujący się człowiek widzac zachowanie gościa także przeszedłby do porządku dziennego, nie dociekał, nie pytał i zapomniał o sprawie
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • vi_san 24.05.15, 11:37
    Uśmiechasz się do powietrza i mówisz mu "dzień dobry"? surprised! Ja nie! Spróbuję, może się aura poprawi... wink
    Pan nie traktował pani jak powietrze - po prostu nie czuł potrzeby ani nie widział powodów do kontynuowania znajomości pozasłużbowej - proste? I o ile rozumiem, że dla Liponii mogło to być przykre, to jednak nie było obraźliwe!
    Poza tym jakoś "dostrzegasz" ewentualne przenośnie w zachowaniu Liponii, a uparcie widzisz pana wyłącznie w najczarniejszych barwach.
    I nie zgodzę się, że "trochę między nimi zaszło" - trzy kawy, kino + grill to nie są jakieś "zaszłości"! Mogę od ręki wymienić ci co najmniej kilku moich znajomych z którymi miałam zaszłości znacznie więcej, a mimo to nie uważałam, że są wobec mnie zobowiązani do czegokolwiek!
    O "poczekaniu" pan nic nie mówił - po odrzuceniu propozycji tylko odprowadził Liponię do jej domu i poszedł - ani nie umawiał się z nią na następne spotkanie, ani nie obiecywał niczego.
    I na koniec:
    Liponia nie ma lat 13, 15 a nawet 19. Jest w wieku, jak pisze, poststudenckim, czyli zapewne między 26 - 30 lat. Czy myślisz, że gdyby w grę nie wchodziła propozycja seksualna byłoby jej milej usłyszeć "Nie chcę się z tobą spotykać, bo na grillu wypiłaś za dużo piwa a ja nie lubię pijących kobiet"? Albo "Drażni mnie, że flirtowałaś z kelnerem". Albo cokolwiek innego. Byłoby to dla Liponii milsze? No, nie. Więc PO CO, na Zeusa "dociskanie" i wymuszanie na panu szczegółów? Masochizm jakiś? Jeszcze mogę zrozumieć, że podeszła zapytać - zrozumieć, nie uznać za słuszne! - czy coś nie tak. Otrzymała odpowiedź, że [cytuję] "absolutnie nie, ale szuka zupełnie innej relacji niż ja". I po cóż w tym momencie "dociskanie", dopytywanie, zgłębianie? Jeśli wiadomo, że skoro pan nie chce kontynuować relacji, to coś mu nie odpowiada, ergo: odpowiedź nie będzie miła...
    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • kora3 24.05.15, 12:55
    No dokładnie. Między nimi nic nie zaszło! Kilka niezobowiązujących spotkań i tyle ...Co tu wyjasniac...Nie zaiskrzyło, nieważne w sumie dlaczego... Czasem nawet ...nie wiadomo dlaczego, bo niby wszystko ok, ale czuje się, że to nie to.

    No ale dobra zapytała - powiedział, że szuka innej relacji, to już chyba wystarczająco wyczerpujące wyjaśnienie w swietle ich ostatniego spotkania i wymiany myśli smile Już to "dociskanie" to był szczyt nietaktu i przepraszam przejaw tępoty...
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • milamala 23.05.15, 00:53
    minniemouse napisała:

    "> Kzrywda moralna, emocjonalna.
    > Oszukal ja i ponizyl w pewnym sensie, obnizyl poczucie jej wlasnej wartosci, po
    > traktowal lekcewazaco nie podajac powodu dlaczego nagle zerwal znajomosc.
    >
    > Bedac bardzo milym i grzecznym sprawial wrazenie porzadnego, kulturalnego czl
    > owieka
    > a nadskakujac jej sprawial z kolei wrazenie iz mu sie bardzo podoba, i ze jest
    > nia mocno zainteresowany.
    > W momencie kiedy jego prawdziwe pobudki (seks) staly sie jasne, wyjawilo sie
    > jak cala ta gra byla jednym wielkim klamstwem.
    > Gdyby chociaz zdobyl sie na ten ostatni gest i na ostatnim spotkaniu wyjasnil w
    > czym rzecz -"

    Nie bede cytowac w calosci, ale zgadzam sie z kazdym zdaniem.
    Pozostaje mi tylko smutne zapytanie, czy tylko nieliczni potrafia takie rzeczy dostrzec, czy wiekszosc jakos to dostrzega a tylko z jakiegos powodu psychologiczno/emocjonalnego udaje, ze ... to deszcz a nie plwocina (a propos zacytowanego przezemnie wczesniej powiedzenia: pluja mu w twarz a on, ze to deszcz pada).
  • aqua48 23.05.15, 10:29
    minniemouse napisała:

    > Oszukal ja i ponizyl w pewnym sensie, obnizyl poczucie jej wlasnej wartosci, po
    > traktowal lekcewazaco nie podajac powodu dlaczego nagle zerwal znajomosc.

    Kompletnie się z tym nie zgadzam. Wcale nie potrzeba podawać POWODU zerwania znajomości czy zakończenia związku. Wręcz przeciwnie - podanie powodu może tę druga stronę zupełnie niepotrzebnie poniżyć, czy spowodować obniżenie jej poczucia wartości, dlatego też nie należy się DOMAGAĆ podawania takiego powodu od strony zrywającej.

  • minniemouse 24.05.15, 00:04
    aqua48 napisała:

    Wręcz przeciwnie - podanie powodu może tę druga stronę zupełnie niepotrzebnie poniżyć, czy spowodować obniżenie jej poczucia wartości, dlatego też nie należy się DOMAGAĆ podawania takiego powodu od strony zrywającej.

    na razie to nagle zerwanie dotad najmilszych kontaktow w polaczeniu z jawnym adorowaniem innej kobiety spowodowalo bardzo nieprzyjemne obnizenie samopoczucia i i znaczne obnizenie wlasnej wartosci autorki
    a wlasnie dopiero podanie przyczyny przywrocilo rownowage, Aquo.
    kwestia jest tylko taka, ze autorka czuje niesmak bo musiala sie dowiadywac o co chodzi. wiec nie dziwota.

    Jesli rzeczywscie jakies powody zerwania moglyby wplynac negatywnie na self-esteem porzuconej osoby (np malenki czlonek) to w takim przypadku SV nakazuje wykazac sie taktem
    i ominac sedno sprawy. mozna wybrnac usprawiedliwajac sie np niedostatecznym stanem posiadania adoratora, a gdy by nieszczesliwie okazal sie bogaty, zbyt male doswiadczenie zyciowe itd itp wink

    Minnie
    --
    Dramatem naszych czasów jest to, że głupota zabrała się do myślenia. Jean Cocteau.
  • kora3 23.05.15, 15:47
    minniemouse napisała:
    > Kzrywda moralna, emocjonalna.


    Że jaka?

    > Oszukal ja i ponizyl w pewnym sensie, obnizyl poczucie jej wlasnej wartosci, po
    > traktowal lekcewazaco nie podajac powodu dlaczego nagle zerwal znajomosc.


    Ale to było chyba jasne po jego propozycji i jej odmowie. Dla nogi od stołu byłoby to jasne Minnie, wiec jeśli dla autorki było niejasne, to chyba ma logike zaćmioną chwilowo emocjami ...

    >
    > Bedac bardzo milym i grzecznym sprawial wrazenie porzadnego, kulturalnego czl
    > owieka
    > a nadskakujac jej sprawial z kolei wrazenie iz mu sie bardzo podoba, i ze jest
    > nia mocno zainteresowany.


    A powiedział gdziesik, ze ona mu się nie podobała i nie był nia zaintertesowany? Pewnie się podobala i był, ale ze mają rozbieżne podejście do tematu seksu, to nie ma sensu kontynuować znajomości ...Proste

    > W momencie kiedy jego prawdziwe pobudki (seks) staly sie jasne, wyjawilo sie
    > jak cala ta gra byla jednym wielkim klamstwem.


    Ale jakim kłamstwem Minnie? Na miejscu odmiennego stosunku do seksu u pana i pani mogło być jakiekolwiek inne kryterium. Np. pani jest ateistka, a pan głęboko wierzący i nie widzi się w związku z ateistką. Kiedy wychodzi na jaw, ze ateistką jest decyduje się na niekontynuowanie znajomości, choć pani mu się wcześniej podobała i owszem. Też jest kłamcą?

    > Gdyby chociaz zdobyl sie na ten ostatni gest i na ostatnim spotkaniu wyjasnil w
    > czym rzecz -


    Ale to było jasne po tej ostatniej rozmowie ...

    a juz mys
    > l aby przeprosic za zakonczenie znajomosci


    Nie ma ku temu powodów by przepraszać.

    > I to jeszcze ktora widzi, jak w jej obecnosci niedoszly amant energicznie tok
    > uje przed kolejna kobieta w pracy?
    >


    Ale co w tym złego? Przecież oni nawet parą nigdy nie byli ...

    > Zasady randowego Savoir Vivre jednak wymagaja aby w razie nieporozumienia defi
    > nitywnie zakonczyc relacje i podziekowac za znajomosc. nawet taka powierzchowna
    > .


    Ale gość zakończył przecie...



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • minniemouse 24.05.15, 00:49
    kora3 napisała:

    Ale to było chyba jasne po jego propozycji i jej odmowie. Dla nogi od stołu byłoby to jasne Minnie, wiec jeśli dla autorki było niejasne, to chyba ma logike zaćmioną chwilowo emocjami ...

    nie, nic nie jasne , na razie to ona odmowila pojscia do lozka, nic nie mowila ze odmawia dalszej znajomosci. ani on ze sie juz wiecej nie spotykaja.

    A powiedział gdziesik, ze ona mu się nie podobała i nie był nia zaintertesowany? Pewnie się podobala i był, ale ze mają rozbieżne podejście do tematu seksu, to nie ma sensu kontynuować znajomości ...Proste

    no wlasnie o to chodzi ze nie powiedzial ze mu sie nie podoba, nawet po tym jak sie okazalo ze nici z lozka. wlasnie o to chodzi ze nawet PO TYM.

    Kiedy wychodzi na jaw, ze ateistką jest decyduje się na niekontynuowanie znajomości, choć pani mu się wcześniej podobała i owszem.

    a to kiedy tu wyszlo na jaw ze pan jest "wierzacy" (w przedmalzenski seks) ??
    bo o ile dobrze sie orientuje, to to sie okazalo dopiero jak autorka sama go o to w koncu spytala.

    Ale to było jasne po tej ostatniej rozmowie ...

    NIE, tak zaraz nie bylo.
    tyle bylo jasne, ze autorka nie ma zwyczaju isc do lozka po czwartej randce,
    ale moze po 8 -tej juz tak?? tego chlopak nie mogl przewidziec, jak rowniez autorka nie mogla przewidziec ze dla chlopaka takie wyznanie to automatycznie koniec zwiazku.
    rownie dobrze mogl sobie pomyslec ze jest wartosciowa i ze warto na taka czekac.

    Nie ma ku temu powodów by przepraszać.

    owszem wypada, poniewaz nastapil blad w komunikacji - chlopak podrywa byle kogo byle gdzie dla wlasnej przyjemnosci a nieoczekiwanie trafil na konserwatywna dziewczyne ktorej tylko zmarnowal czas i nadzieje.

    Ale co w tym złego? Przecież oni nawet parą nigdy nie byli ...

    to, ze nie raczyl jej powiedziec "przepraszam za strate czasu, i do widzenia".

    Ale gość zakończył przecie...

    tak?? kiedy?, bo nie zauwazylam?
    jak przestal sie do niej odzywac z dnia na dzien?? ciekawe....

    btw powtorze cos:

    Ale to było chyba jasne po jego propozycji i jej odmowie. Dla nogi od stołu byłoby to jasne Minnie, wiec jeśli dla autorki było niejasne, to chyba ma logike zaćmioną chwilowo emocjami ...

    alez dla niej tez bylo i jest jasne Koro. co dla niej jest niejasne, to dlaczego czuje sie obrazona, i nie potrafi tego wyartykulowac.
    no wiec czuje sie obrazona poniewaz ona ma raczej konserwatywne poglady i potraktowala znajomosc jak normalny poczatek potencjalnego zwiazku a on potraktowal ja wylacznie jak sex object.
    Gdyby wzial ja na to ostatnie spotkanie i wyjasnil ze liczyl na "Friends with Benefits"
    ("to tylko seks") typu znajomosc, to przynajmniej czulaby sie uszanowana. mialaby closure.

    Minnie


    --
    Dramatem naszych czasów jest to, że głupota zabrała się do myślenia. Jean Cocteau.
  • kora3 24.05.15, 10:09
    minniemouse napisała:
    >
    > nie, nic nie jasne , na razie to ona odmowila pojscia do lozka, nic nie mowila
    > ze odmawia dalszej znajomosci. ani on ze sie juz wiecej nie spotykaja.


    No i ona ponoc tak upokorzona i obrazona chciała się nadal spotykać, a pan już nie. Pan przestał inicjować w związku tym spotkaniai zaczął ja traktować podczas przypadkowych spotkań w firmie jak kazdą inną kolezankę z pracy. Co tu jest niejasnego?
    >
    >
    > no wlasnie o to chodzi ze nie powiedzial ze mu sie nie podoba, nawet po tym jak
    > sie okazalo ze nici z lozka. wlasnie o to chodzi ze nawet PO TYM.


    Ale co miał powiedzieć? Czy naprawdę nie wystarczy, że dał do zrozumienia swoim zachowaniem? Czy ZAWSZE trzeba wszystko wywałac kawę na ławę?
    >

    > a to kiedy tu wyszlo na jaw ze pan jest "wierzacy" (w przedmalzenski seks) ??
    > bo o ile dobrze sie orientuje, to to sie okazalo dopiero jak autorka sama go
    > o to w koncu spytala.



    Matko Minnie "wyszło", ze pan czekuje szybko seksu, a pani ma inne zapatrywania - wyszło po propozycji pana i odmowie pani

    >
    > NIE, tak zaraz nie bylo.
    > tyle bylo jasne, ze autorka nie ma zwyczaju isc do lozka po czwartej ran
    > dce,


    No i coll, a pan ma zwyczaj na tejze proponowac - ergo - maja odmienne do tego podejście.

    > ale moze po 8 -tej juz tak?? tego chlopak nie mogl przewidziec, jak rowniez a
    > utorka nie mogla przewidziec ze dla chlopaka takie wyznanie to automatycznie ko
    > niec zwiazku.


    Jakiego przepraszam związku? 4 spotkania to związek? Gdzie?

    > rownie dobrze mogl sobie pomyslec ze jest wartosciowa i ze warto na taka czeka
    > c.


    Ale nie pomyślał tak, czemu dał wyraz nie inicjując już spotkań. Proste? Proste
    >
    > owszem wypada, poniewaz nastapil blad w komunikacji - chlopak podrywa byle kogo
    > byle gdzie dla wlasnej przyjemnosci a nieoczekiwanie trafil na konserwatywna d
    > ziewczyne ktorej tylko zmarnowal czas i nadzieje.


    E no już przestań - tak samo on "marnowa" jej czas i nadzieję hehe, jak i ona jego smile

    >
    > to, ze nie raczyl jej powiedziec "przepraszam za strate czasu, i do widzenia".


    Nie było wg mnie takie potrzeby - jego zachowanie później wyraźnie wskazywało, ze to koniec znajomości

    >
    > tak?? kiedy?, bo nie zauwazylam?
    > jak przestal sie do niej odzywac z dnia na dzien?? ciekawe....


    Tak, właśnie tak Minnie. Choć ja sama lubię ogólnie jasne sytuacje, to jednak uważam, ze nie zawsze trzeba zaraz jak to mówią "flaki wywalać". Wiekszosc dorosłych ludzi rozumie co oznacza brak inicjatywy w podtrzymywaniu tak krótkiej i nic nie znaczącej znajomości.
    >
    >
    > alez dla niej tez bylo i jest jasne Koro. co dla niej jest niejasne, to
    > dlaczego czuje sie obrazona, i nie potrafi tego wyartykulowac.


    Minnie - powiem wprost. Autorka wątku bynajmniej nie poczuła się obrazona propozycją seksu, choć zachowała się powiem szczerze, jak nastolatka. Te wszystkie "nie jestem taka". Normalna w mnie odp. doroslej kobiety to byłoby "Dziękuję, nie mam zwyczaju odwiedzac w domach mężczyzn po tak krótkiej znajomości" - koniec, kropka.

    Ale o to mniejsza..Pani poczuła się po prostu zazdrosna i zawiedziona, bo pan zamiast natychmiast się w niej zakochać z zachwytu, ze jest taka "porzadna" i uznac, ze warto na nią czekać, odpuścił sobie nierokujaca dlań znajomość i znałał inny obiekt zainteresowań.
    Tu jest clou sprawy smile

    > no wiec czuje sie obrazona poniewaz ona ma raczej konserwatywne poglady i p
    > otraktowala znajomosc jak normalny poczatek potencjalnego zwiazku a on potrakt
    > owal ja wylacznie jak sex object.


    Ale czym tu się czuć urażonym?
    Pan ma takie podejście, ona ma inne. Mało to ludzi o rozbieżnych z nami poglądach spotykamy w życiu?

    > Gdyby wzial ja na to ostatnie spotkanie i wyjasnil ze liczyl na "Friends wit
    > h Benefits"

    > ("to tylko seks") typu znajomosc, to przynajmniej czulaby sie uszanowana. mia
    > laby closure.


    Minnie, nie masz żadnej pewności, ze pan szuka TYLKO seksu. Takie założenie jest z gruntu błędne. Po prostu być może pan ma taki system, że ZANIM znajomość potraktuje bardzo poważnie, to musi mieć pewność, ze seks z dana partnerka będzie udany, a także p. pewność, ze ma ona do seksu podobne podejście jak on.
    Trafił na kobietę, która ma inne podejście - dla niej seks tylko w poważnym już związku, załóżmy po deklaracjach. No i co się stało? Ano nic - stwierdzili oboje, że mają inne podejście. Tylko,ze pani najwyraźniej liczyła, że pana jej podejście zachwyci i zakocha się na zabój, a pan odpuscił zgodnie ze swa regułą. Nic ich nie łączylo, 4 randki to ledwie znajomość, a nie żaden "związek" - bez jaj.

    Podejscie pani nie jest w zakresie seksu ani lepsze, ani gorsze niż podejście pana - jest inne. Natomiast jak widać z tego watku ma ona problem z wlasciwą oceną sytuacji. Moim zdaniem nie przyjmuje do wiadomości, ze ktoś komu się SPODOBAŁA może się w niej nie zakochać i nie chcieć kontynuować z nia znajomości na gruncie damsko-meskim.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • minniemouse 24.05.15, 10:53
    kora3 napisała:
    No i ona ponoc tak upokorzona i obrazona chciała się nadal spotykać, a pan już nie.

    pokaz mi (zacytuj) prosze w ktorym miejscu Liponia tak napisala lub chociaz dala do zrozumienia.

    Czy ZAWSZE trzeba wszystko wywałac kawę na ławę?


    nie zawsze, ale w tym wypadku wypadalo. nawet bardzo.

    Jakiego przepraszam związku? 4 spotkania to związek? Gdzie?

    dobrze, niech bedzie mile zapowiadajacej sie znajomosci. dla Liponii byc moze z wielka nadzieja na cos powaznego, dla niego zupelnie nic powaznego, zgoda,
    ale komunikacji na ten temat nie bylo, zatem oczekiwania sie mocno rozminely i w tym sek.

    Ale nie pomyślał tak, czemu dał wyraz nie inicjując już spotkań. Proste? Proste

    niby w jaki sposob proste? dla kogo proste?
    jakby bylo proste to by nie bylo tego watku.

    E no już przestań - tak samo on "marnowa" jej czas i nadzieję hehe, jak i ona jego

    niezupelnie.
    ona nie zrezygnowala ze znajomosci, czekala -byla gotowa- na kontakt jego strony.
    ale nie bylo...

    Tak, właśnie tak Minnie. Choć ja sama lubię ogólnie jasne sytuacje, to jednak uważam, ze nie zawsze trzeba zaraz jak to mówią "flaki wywalać". Wiekszosc dorosłych ludzi rozumie co oznacza brak inicjatywy w podtrzymywaniu tak krótkiej i nic nie znaczącej znajomości

    a skad ty Koro wiesz jak bylo? moze chlopak sprawial wrazenie ze jest Liponia bardzo zainteresowany (byl bardzo kulturalny, mily, bylo super, rozwijalo sie bardzo dobrze) odmowa skonczyla sie na tym iz rozumie ze ona potrzebuje wiecej czasu ("nie ma sprawy") i jest gotowy poczekac?
    od kiedy odmowienie pojscia do lozka na czwartej randce oznacza automatyczny odrzut?

    Minnie - powiem wprost. Autorka wątku bynajmniej nie poczuła się obrazona propozycją seksu, choć zachowała się powiem szczerze, jak nastolatka. Te wszystkie "
    nie jestem taka". Normalna w mnie odp. doroslej kobiety to byłoby "Dziękuję, nie mam zwyczaju odwiedzac w domach mężczyzn po tak krótkiej znajomości" - koniec, kropka.


    moze jest bardzo mloda. poza tym, tak czy siak to sie sprowadza do jednego - nie miala ochoty na seks tak szybko.
    btw, nie napisalam ze poczula sie obrazona propozycja seksu.

    Minnie, nie masz żadnej pewności, ze pan szuka TYLKO seksu. Takie założenie jest z gruntu błędne.

    moze sie myle, ale raczej nie.
    przeciez Liponia nie powiedziala ze w ogole nie uznaje seksu przed slubem, tylko ze nie tak szybko.
    Jesli wiec nie bylby zainteresowany wylacznie seksem, to poswiecilby jej przynajmniej jeszcze jedna randke wiecej jak nie dwie. skoro do tej pory mu sie podobala.
    ale, w momencie gdy stalo sie jasne ze z seksu nici, "upuscil" ja jak goracy kartofel.
    co mowi samo za siebie.

    poza tym, nawet jesli nie szuka sie tylko seksu, to, ponownie, nie powod zeby kogos gdy okaze sie ze ma inne poglady na seks, bez slowa wyjasnienia pozbywac sie
    jak owego 'goracego kartofla'.
    zwlaszcza gdy poczatkowo robi sie calkiem dobre wrazenie: "rozumiem, nie ma sprawy"
    (w domysle - "poczekam..")

    Minnie



    --
    Dramatem naszych czasów jest to, że głupota zabrała się do myślenia. Jean Cocteau.
  • kora3 24.05.15, 12:18
    minniemouse napisała:

    >
    > pokaz mi (zacytuj) prosze w ktorym miejscu Liponia tak napisala lub chociaz dal
    > a do zrozumienia.


    no napisała , ze jest zazdrosna - nie czytałaś?


    > nie zawsze, ale w tym wypadku wypadalo. nawet bardzo.

    Własnie nie, bo wszystko było jasne, a znajomość w sumie - żadna
    >
    >
    > dobrze, niech bedzie mile zapowiadajacej sie znajomosci. dla Liponii byc moze z
    > wielka nadzieja na cos powaznego,


    Ale to jest problem tego, który sobie ROI wielkie nadzieje po niczym zobowiaującym


    dla niego zupelnie nic powaznego, zgoda,

    no i słusznie - po 4 spotkaniach???

    > ale komunikacji na ten temat nie bylo, zatem oczekiwania sie mocno rozminely
    > i w tym sek.


    Owszem, ale komunikacji nie było z OBU STRON! Pan na wejściu nie mówił, ze oczekuje szybko sksu, pani nie mówila, że sek to u niej owszem, ale jak jest bardzo poważnie. "W praniu" wyszlo, ze tu się różnia i cool

    > niby w jaki sposob proste? dla kogo proste?
    > jakby bylo proste to by nie bylo tego watku.


    Nie było by, gdyby panna nie rozkmniniała tak banalnej sytuacji i zadnej znajomości

    >
    > niezupelnie.
    > ona nie zrezygnowala ze znajomosci, czekala -byla gotowa- na kontakt jego str
    > ony.


    No, czyli ni8by tak ja obraził propozycją, ale czekala a kontakt ....Dziwne , nie?

    > ale nie bylo...

    I słusznie, po co sobie wzajemnie marnować czas?

    >
    > a skad ty Koro wiesz jak bylo? moze chlopak sprawial wrazenie ze jest Liponia
    > bardzo zainteresowany (byl bardzo kulturalny, mily, bylo super, rozwijalo sie
    > bardzo dobrze) odmowa skonczyla sie na tym iz rozumie ze ona potrzebuje wiece
    > j czasu ("nie ma sprawy") i jest gotowy poczekac?


    No i ok, ale nie inicjował już kontaktów to nalezło go skreślić i zapomnieć o tym, a nie błźnić się wypytując

    > od kiedy odmowienie pojscia do lozka na czwartej randce oznacza automatycz
    > ny
    odrzut?



    Minnie, nie o to chodzi ...Na innych forach pełno jest wątków o tym, że były 2-5 spotkań było fajnie (bez seksu i bez propozycji) i on nagle przestał się odzywać, na kontakt odpisuje zdawkowo, ze dużo pracy, czasu mało itd. , albo ona tak robi i co to znaczy smile
    No wlasnie to: nie zaiskrzyło z tamtej strony, nieważne w sumie dlaczego, ważne ze nie i należy przyjąć i nie drażyć, bo pare spotkań nie zobowiazuje do wyjasnien.
    Jeśli ktoś po ostatnim spotkaniu się nie odzywa to jest możliwość niezaiksrzenia oraz takie ze porwali go kosmici, albo wpał pod dyliżans i stracił pamięć smile
    >
    > moze jest bardzo mloda.

    Kobieta po studiach jest nastoletnia? Cudowne dziecko?

    poza tym, tak czy siak to sie sprowadza do jednego - ni
    > e miala ochoty na seks tak szybko.


    Owszem, ale FORMA wyrażenia odmowy także jest wazna i wiele mówi o człowieku. Szczerze, to ja na miejscu faceta bym od takiej dziewczyny wiała nie dlatego, ze odmówila seksu, ale z powodu infatylizmu i egzaltacji jaką przejawila w swej gadce na ten temat.

    > btw, nie napisalam ze poczula sie obrazona propozycja seksu.

    Ty nie, ale inni owszem
    >
    >
    > Jesli wiec nie bylby zainteresowany wylacznie seksem, to poswiecilby jej
    > przynajmniej jeszcze jedna randke wiecej jak nie dwie. skoro do tej pory mu s
    > ie podobala.


    Ok, ale na powiedziała, ze potrzebuje ZNACZNIE więcej czasu i "nie jest taka" - dla człowieka tóry chce wiedzieć prosto mówiąc czy seks z taką osobą będzie fajny NIM się zaangażuje to dość jasny komunikat ...

    > ale, w momencie gdy stalo sie jasne ze z seksu nici, "upuscil" ja jak goracy
    > kartofel.
    > co mowi samo za siebie.


    Jak wyżej.. .
    >
    > poza tym, nawet jesli nie szuka sie tylko seksu, to, ponownie, nie powod zeby
    > kogos gdy okaze sie ze ma inne poglady na seks, bez slowa wyjasnienia pozbywa
    > c sie
    > jak owego 'goracego kartofla'.


    Ło matko Minie, wszk to była TYLKO znajoma, jakie "pozbywanie się"

    > zwlaszcza gdy poczatkowo robi sie calkiem dobre wrazenie: "rozumiem, nie ma sp
    > rawy"
    > (w domysle - "poczekam..")


    nie, w domysle" szanuję Twe poglądy na ten temat"


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 24.05.15, 12:40
    Obie piszecie moje panie, jak to dziewczyna miała wielkie nadzieje na poważny związek itd. ....

    No wlasnie - po paru spotkaniach NIE MA PODSTAW do takich nadziei i jeśli się je ma to znaczy, ze traktuje się sytuację ZYCZENIOWO! A to jest pulapka - nikomu to nie szkodzi tylko tak myślącej osobie moje Panie smile
    Faceci sa w obsłudze bardzo prości smile Jeśli chcą się zdeklarować - robią to. Kwiaty, zaproszenia na randki i miłe spędzanie czasu znaczą "podobasz mi się, fajnie się gada, MOZE coś z tego będzie", a nie "Zakochałem się, szukam pierścionka" .
    Kto tego nie wie, ten ma "problemy" podobne do tej pani. I raczej słabe szanse na związek bez zmiany patrzenia. I nie, nie patrzenia na seks tylko, ze tak powiem na rozwój sytuacji.
    Na miejscu faceta (i na swoim także) widzac czyjes wielkie zaangażowanie i nadzieje po kilku niezobowiązujących spotkaniach wiałabym z predkoscią światla. Bo to oznacza, ze z ta osobą jest cos nie tak: jest niestabilna emocjonalnie, bardzo spragniona bycia z kims, jest desperatem - osaczaczem - słowem nikim dla mnie i nikim do normalnego związku.

    I pisząc to już abstrahuję od głownego nurtu wątku pt. "czy pan powinien jasno się określić, ze koniec znajomości po tym ostatnim spotkaniu?". Bo tak naprawdę autorce nie o to chodzi...
    Gdyby się określił, to watek byłby o tym: "zerwał znajomość, bo nie chciałam isc z nim do łozka. Czy postąpił niekulturalnie?" Bo tak naprawdę dziewczyna liczyła po prostu na to, że facet się zaangażował po tych 4 spotkaniach na maksa, bo miła nadzieje na coś poważnego, bo może się ona mocno zaangażowała. A tymczasem gość traktował znajomosc właściwie do etapu jej rozwoju - miła znajomość damsko-meska, która może się rozwinie, a może nie ...

    Tak wiem, zaraz możecie napisac "jaka miła znajomośc, skoro on chciał seksu?" No normalna - ludzie mają do seksu podejście RÓZNE - jedni potrzebują do niego wielkiego uczucia, deklaracji, a inni po prostu pożądania. seks TAKZE nie jest sam w sobie deklaracją - ani ze strony kobiety, ani mężczyzny.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 24.05.15, 15:12
    Jesli ktos chce tylko zamoczyc bo mnie pożada a potem pomysli może ew na zone nieżonę mu się nadam bo jakiś tam stały zwiążek w swoim życiu przewiduje to traktuje mnie przedmiotowo (se bzyknę jakies gorąće ciałko potem pomyślę)jako kawałęk mięska właśnie (kiedys całkiem apetycznego); Ponieważ nie traktuję tak nikogo takie podejście jest dla mnie obrażliwe.Oczywiście są kalinki dla których to obrażliwe nie jest bo tak samo mają .Nie oceniam tego że ktos tak ma mamy różną fizjologię tak jak ni oceniam naturystów ani hazardzistów ani wielbicieli sportów ekstremalnych. Chodzi o to że oczekuję od osoby która chce cos tam ze mną mieć wspólnego więcej wyczucia i domyślności. Bo nie trzeba wielkiej inteligencji emocjonalnej zeby juz na drugim spotkaniu czujnie wysądowac czy ma sie do czynienia z kobieta wyzwolona czy raczej czekajaca, Postaci pana tej inteligencji brakuje, postac pani prezentuje natomiast nadmiar myslenia zyczeniowego.
    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • asia.sthm 24.05.15, 15:17
    Babo, to twoje po raz juz setne tu bzykanie kojarzy sie ze swintguszacym notorycznie staruszkiem, takim co to slepka do tego oblesnie mruzy. Cos ci sie stalo, ze tak masz?
    --
    po prostu, prosto z mostu...
  • baba67 24.05.15, 17:09
    Nie odpowiadam za Twoje skojarzenia, jedni mają takie drudzy inne. Ale moge rozszerzyc repertuar może byc jeszcze pukanko stękanko i sapanko.
    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • asia.sthm 24.05.15, 17:17
    Nie odpowiadasz, ale wiedziec mozesz - kreujesz wulgarno-oblesny swoj obraz i pewnie ci to nie przeszkadza. Niektorych zniesmaczysz, ale to juz nie twoj problem.
    Najlepiej plaw sie w pelnym samozadowoleniu, w sumie pozytywna to cecha dla ciebie.
    --
    po prostu, prosto z mostu...
  • minniemouse 24.05.15, 23:54
    baba67 napisała:
    > Nie odpowiadam za Twoje skojarzenia, jedni mają takie drudzy inne. Ale moge rozszerzyc repertuar może byc jeszcze pukanko stękanko i sapanko.

    Nie Babo, nie moze byc 'jeszcze'.
    To jest jednak, nie zapominaj, forum Savoir Vivre, i jesli uzytkownicy zglaszaja protesty na twoj sposob wyrazania sie (a sa one juz az nazbyt czeste) to niestety ale trzeba bedzie zaczac wywalac takie posty, i tyle.

    Minnie
    --
    Dramatem naszych czasów jest to, że głupota zabrała się do myślenia. Jean Cocteau.
  • kora3 25.05.15, 08:27
    Przykre Babo, ze tylko tak kojarzy Ci się sekssad Współczuję
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • pani.mysz 24.05.15, 16:10
    A mnie, Babo, uraża Twój styl pisania o relacji seksualnej.
    "ktoś chce tylko zamoczyć" - dla mnie nie do pojęcia, że można tak pisać o seksie.
    Dla Ciebie norma.
    Ludzie są różni.
    Nie tylko w pisaniu o seksie, w podejściu do niego też.
    Pan szukał czegoś, pani też, tak samo czyniła założenia jak pan - rozminęli się i już. Nic w tym złego i żadnej sensacji tu nie ma.
  • baba67 24.05.15, 17:17
    No trudno, Masz tam taką funkcje -wygaszania postów osób których styl się nie podoba.Mnie z kolei trudno zrozumiec że ktos do czegos tak zabawnego może miec nabozny stosunek.
  • pani.mysz 24.05.15, 17:48
    Nigdzie nie pisałam o stosunku nabożnym.
    Nie widzę natomiast nic zabawnego w słownictwie, które stosujesz.
    W publicznej dyskusji z obcymi ludźmi wypada umieć się posługiwać kulturalnym językiem.
  • kora3 25.05.15, 08:38
    Babo, albo udajesz, albo co ... Pani Mysz bardzo trafnie na Twoim wlasnie przykładnie pokazała Ci jaskrawo, że ludzie róznia się w podejściu do seksu. W tym przypadku TY i ONAsmile
    A ty jej proponujesz, by zaczęła Cie ignorować, czyli zachowała się znacznie gorzej niż pan z wątkusmile
    Dla Pani Mysz, jako i dla mnie także Twoje wulgarne i pełne pogardy dla kobiet określenia seksualne i okołoseksualne są nie do przyjęcia. I nie o to chodzi, że mam problem je czytać, bo jestem dorosła i wiele już widziałam i słyszałam, tylko o to, ze są nie do przyjęcia mentalnie. Nie wiem dlaczego seks wulgaryzujesz, albo dla odmiany infantylizujesz, ale na pewno sprowadzasz go do transakcji.
    Tak Babo, do transakcji, w której kobieta "się daje", a facet się wyzywa. Z Twoich wypowiedzi nie tylko w tym watku przebija coś takiego, że kobieta zasadniczo seksu nie potrzebuje, chyba, ze do prokreacji. Potrzebuje facet, to kobieta może mu go dać, ale za coś. jeśli kobieta chce seksu to jest dziwna i wynaturzona. Tak brzmisz sad
    To jest bardzo smutne Babo, nie irytujące, nie zabawne, tylko smutnesad Jeśli kobieta tak myśli, to ktoś jej zrobił potworna krzywdę - wyuczył wynaturzonego podejścia do seksu sad
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 25.05.15, 08:10
    Babo, bez urazy, ale Ty traktujesz seks wysoce obrzydliwie ....Naprawdę ...
    Seks to nie jest ani inwestycja, ani nagroda...I to nie jest tak, że facet chce "zamoczyć" (wyjątkowo obrzydliwe i wulgarne określenie), a kobieta się na to godzi, ale pod pewnymi warunkami. Już od dawna Babo w naszej kulturze w seksie jesteśmy równi, a nie ze kobieta daje, a facet dostaje.
    Z zyczeniowym mysleniem mamy natomiast do czynienia nie wówczas, gdy czegos chcemy, tylko wówczas gdy chcemy i uważamy, ze to jest, a tego nie ma.
    Pan SPRÓBOWAŁ panią skłonić do seksu, nie wyszło, to nie wyobrazał sobie, ze za 2 randki wyjdzie, tylko sobie odpuścił.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • minniemouse 25.05.15, 00:36
    kora3 napisała:
    no napisała , ze jest zazdrosna - nie czytałaś?

    tak, ale to tez sie wiaze z tym jak ja potraktowal:

    przeprosił za swoją propozycję (powiedziałam, że nie ma sprawy), odprowadził mnie do mojego mieszkania, cały czas był miły, ładnie się pożegnaliśmy i... koniec. Przestał dzwonić, pisać, w pracy, gdy się widzimy uśmiecha się ładnie, wita ze mną, ale na dystans.


    gdyby bylo to ostatnie spotkanie, nie czulaby sie zazdrosna.
    tak naprawde to nie wiadomo czy to jest faktycznie zazdrosc, czy czuje sie niedowartosciowana vis a vis teraz tej drugiej kobiety.


    Minnie
    --
    Dramatem naszych czasów jest to, że głupota zabrała się do myślenia. Jean Cocteau.
  • kora3 25.05.15, 08:12
    Nie Mininie, jest zazdrosna, bo facet jej się podoba, a odpuścił sobie ją i normalnie spotyka się z inna kobietą.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • pani.mysz 23.05.15, 00:41
    Liponia, jaka krzywda została Ci wyrządzona?
    Możesz napisać?
  • milamala 22.05.15, 18:52
    yoma napisała:

    > Oj już przestań. Przynajmniej wygrała trzy darmowe kawy i kino smile
    >
    > W sumie to ona go oszukała, tyle borok musiał zainwestować, a w końcu ile się z
    > arabia w call center...

    Tez prawda. I jeszcze grila dorzucil. Nie ma co zalowac.
    Tylko, ze dziewczyna sie troche chyba zaduzyla. No trudno, trzeba to przezyc.
  • vi_san 22.05.15, 22:56
    Nie, nie święty. Po prostu zwyczajny człowiek. Nigdzie zresztą nie jest powiedziane, że proponując pierwszą kawę pan planował seks. Może po prostu miał ochotę na małą kawę po pracy a wątkodawczyni wydała mu się z ogółu pań najsympatyczniejsza? Podobnie jak i nie jest powiedziane, że podczas rozmowy nie dawał pani do zrozumienia, żeby firanek w kuchni jeszcze nie planowała i na suknię z welonem nie liczyła. Może dawał, tylko właśnie za delikatnie i pani nie zauważyła?
    Właśnie nie ma różnicy, czy powodem były poglądy na seks czy odmienne poczucie humoru. I to i to uniemożliwia dalsze przyjemne spotkania, koniec kropka. I niezależnie od tego, czy pan postanowił zrezygnować z pani z powodu odmiennego zapatrywania na seks czy tez rozbieżności w ocenie Konfederacji Barskiej - postąpił kulturalnie: pani nie zostawił na mieście [tak, takie chamy też bywają!], odprowadził do jej domu, NIE UMAWIAŁ SIĘ na kolejne spotkanie i po prostu w pracy traktuje ją grzecznie i swobodnie, bez demonstracji.
    Nie sądzisz, że nieco przesadzasz z określaniem założycielki wątku "ofiarą"?! surprised? Pana nie kanonizujemy, stwierdzamy tylko, że zachował się poprawnie! Zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że trudno mówić o Bóg wie jakim angażowaniu pani przez te trzy kawy i kino! Raptem cztery popołudnia!
    Taaa... Bo gdyby rozmowa wyglądała
    - Dlaczego się ze mną nie umawiasz?
    - Bo mam odmienną wizję naszych relacji, nie do pogodzenia z twoimi poglądami. - tu dociskanie, międlenie i stawianie chłopa pod murem, żeby powiedział więcej - No dobra. Nie interesujesz mnie ty tylko twój odwłok i wyłącznie w celu szybkiego seksu się z tobą umawiałem. Oszukiwałem cię podstępnie od pierwszego wyjścia na kawę aż do trzeciego! Chachacha! A ty, głupia, już myślałaś, że mnie złapiesz? - uznałabyś, że odpowiedział kulturalnie i elegancko? Wg zasad kultury, których mnie uczono - nikogo nie należy "dociskać" w żadnych kwestiach, ani np. wzięcia dokładki dania, ani wyznań, ani obietnic. Może ciebie uczono inaczej?
    A na koniec: czy w jakiś sposób cię gorszy słowo seks? Zauważyłam, że zwykle używasz jakichś idiotycznych synonimów jak bzykanko itp?
    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • wuika 22.05.15, 14:39
    O co jesteś zazdrosna? O relację opartą na kilku randkach, z których NIC nie wynikło? Albo wynikło: różnica zdań na temat dosyć kluczowy, jeśli chodzi o początek ew. związku. Nic sobie nie obiecywaliście, do niczego nie jesteście zobowiązani, zapytałaś, dostałaś odpowiedź. Twoje warunki są takie, jego warunki są takie, pary z Was przy takich warunkach nie będzie, skoro żadne nie zamierza iść na ustępstwa. O co tutaj się gniewać, czy być zazdrosnym?

    --
    Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
  • milamala 22.05.15, 14:47

    "Twoje warunki są takie, jego warunki są ta
    > kie, pary z Was przy takich warunkach nie będzie, skoro żadne nie zamierza iść
    > na ustępstwa. O co tutaj się gniewać, czy być zazdrosnym"

    Tylko dlaczego pan o swoich warunkach biedaczysko "zapomnial" wspomniec jeszcze przez pierwsza randka. Czy czasem nie chodzilo o to, ze z duzym prawdopodobienstwem do zadnej randki by nie doszlo gdyby wspomnial o tym swoich "zasadniczych warunkach".
    A gniewac i byc zazdrosnym rzeczywiscie nie ma o co. Szkoda czasu na takich, autorka juz i tak troche na niego czasu stracila wiec lepiej tych strat nie poglebiac.
  • aqua48 22.05.15, 14:53
    milamala napisała:

    > Tylko dlaczego pan o swoich warunkach biedaczysko "zapomnial" wspomniec jeszcze
    > przez pierwsza randka.

    Bo to byłoby dopiero niekulturalne.
  • milamala 22.05.15, 14:57
    > Bo to byłoby dopiero niekulturalne.

    Dla mnie jednak oszukiwanie jest bardziej niekulturalne niz wyjawienie swoich planow uczciwie na poczatku.
  • aqua48 22.05.15, 15:14
    milamala napisała:

    > Dla mnie jednak oszukiwanie jest bardziej niekulturalne niz wyjawienie swoich p
    > lanow uczciwie na poczatku.

    Trochę gry wstępnej jednak się należy. Tu moim zdaniem pan zachował się raczej uczciwie.
  • milamala 22.05.15, 19:01
    aqua48 napisała:

    > Trochę gry wstępnej jednak się należy. Tu moim zdaniem pan zachował się raczej
    > uczciwie.

    Hm ... "raczej"podobnie jak "prawie"czyni czasem duza roznice. A w omawianym przypadku na pewno tak jest.
  • asia.sthm 22.05.15, 19:12
    Mila, wez ty sie napij zimnej wody. Liponia kona wlasnie ze smiechu jak ciezko dalas sie zaangazowac w wymyslona na potrzeby forum historii.
    Taka straszna krzywda ja spotkala, ze teraz potrzebuje rozrywki big_grin
    Biedna Liponia, facet ja okrutnie wykorzystal, zostawil na lodzie, zlamal wszelkie nadzieje, zbeszczescil romatyczna milosc ....ofiara pierwszej kawy i ugrilowanych uczuc.
    Caly tydzien lub dwa rozdygotanych marzen o krolewiczu i krolestwie, a tu o zwykle lozko chodzilo. Ach coz za cierpienie!

    --
    po prostu, prosto z mostu...
  • milamala 22.05.15, 19:32
    asia.sthm napisała:

    "> Taka straszna krzywda ja spotkala, ze teraz potrzebuje rozrywki big_grin
    > Biedna Liponia, facet ja okrutnie wykorzystal, zostawil na lodzie, zlamal wsze
    > lkie nadzieje, zbeszczescil romatyczna milosc ....ofiara pierwszej kawy i ugri
    > lowanych uczuc.
    > Caly tydzien lub dwa rozdygotanych marzen o krolewiczu i krolestwie, a tu o zwy
    > kle lozko chodzilo. Ach coz za cierpienie!"

    Ale smichy chichy, ojjoj. Ciekawe (tak z psychologicznego punktu widzenia) skad sie bierze taka wlasnie reakcja. Czesto w taki sposob musialas sobie tlumaczyc doznane przykrosci?
  • asia.sthm 22.05.15, 19:44
    Mila, przeczytaj jeszcze raz pierwszy i nasyepny post Liponii.
    Naprawde wierzysz w te historie? Uwazasz, ze to wszystko trzyma sie kupy?
    Tak?, no to gratuluje wyczucia.

    > Czesto w taki sposob musialas sobie tlumaczyc
    > doznane przykrosci?
    Pomine wycieczke osobista, ale dam ci dobra rade.
    Tak, jak jest okropnie, tragicznie, sam syf, to nalezy sie z tego posmiac - to jedyne sensowne co mozna zrobic. Jak raz sprobujesz to sama zobaczysz jak od razu zrobi sie znosniej.
    --
    po prostu, prosto z mostu...
  • milamala 22.05.15, 19:57
    asia.sthm napisała:

    > Mila, przeczytaj jeszcze raz pierwszy i nasyepny post Liponii.
    > Naprawde wierzysz w te historie? Uwazasz, ze to wszystko trzyma sie kupy?
    > Tak?, no to gratuluje wyczucia.

    Nie ma znaczenia czy w to wierze. Takie historie sie zdarzaja w zyciu. A ja po latach podobnej postawy jaka prezentuje na forum wiekszosc nagle przy okazji zapewne kryzysu wieku sredniego przyjelam inny punkt widzenia na ta sprawe.

    > Pomine wycieczke osobista, ale dam ci dobra rade.
    Wlasne chcialam Ci odrazu przeprosic za ta wycieczke osobista. Jak wyslalam posta tak odrazu pozalaowalam. Zagalopowalam sie. .Sory.

    "> Tak, jak jest okropnie, tragicznie, sam syf, to nalezy sie z tego posmiac - to
    > jedyne sensowne co mozna zrobic. Jak raz sprobujesz to sama zobaczysz jak od ra
    > zu zrobi sie znosniej"
    Tak wlasnie to robimy, prawie wszyscy tak robia, zeby przetrwac i nie zwariowac.
    Tylko wiesz, dobrze jest jednoczesnie zdawac sobie z tego sprawe. Nazywac rzeczy po imieniu, bo za chwile to juz wszystkie wartosci sie rozmyja i nikt juz nie bedzie wiedzial co dobre a co zle.
    I zeby bylo jasne, nie chodzi o takie sprawy jak seks po slubie itp. Juz akurat ja jestem ostatnia osoba, ktora by sie mogla takiego postulatu domagac. Chodzi mi o uczciwa postawe, mam ochote z kims na niezobowiazujacy seks to m to po prostu mowie odrazu prosto z mostu.
  • yoma 22.05.15, 21:09
    "Cho cizia za budkie, skrzyżujem oddechi"?
    --
    Na zawsze zrazem!
  • bcde 23.05.15, 16:30
    >Mila, wez ty sie napij zimnej wody. Liponia kona wlasnie ze smiechu jak ciezko dalas sie zaangazowac w wymyslona na potrzeby forum historii.
    Taka straszna krzywda ja spotkala, ze teraz potrzebuje rozrywki big_grin
    >Biedna Liponia, facet ja okrutnie wykorzystal, zostawil na lodzie, zlamal wszelkie nadzieje, zbeszczescil romatyczna milosc ....ofiara pierwszej kawy i ugrilowanych uczuc.
    Caly tydzien lub dwa rozdygotanych marzen o krolewiczu i krolestwie, a tu o zwykle lozko chodzilo. Ach coz za cierpienie!

    >Mila, przeczytaj jeszcze raz pierwszy i nasyepny post Liponii.
    Naprawde wierzysz w te historie? Uwazasz, ze to wszystko trzyma sie kupy?
    Tak?, no to gratuluje wyczucia.

    Przybij piątkę, Asia smile
  • baba67 23.05.15, 16:38
    Nie trzyma sie kupy bo to twórczość naszej nieocenionej animatorki kilkorga nicków o absolutnie nie przeszkadza mi dobrze sie bawić.
    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • asia.sthm 22.05.15, 15:04
    Mila, jak ty sobie to wyobrazasz? Jakim tekstem ma facet zagadac przed pierwsza kawa?
    - Aniu zapraszam cie na kawe, ale musisz wiedziec ze jestem wolnym strzelcem, motylkiem z kwiatka na kwiatek i nie mam zadnych powaznych zamiarow. To co, jutro o siedemnastej w Wisience na Rynku, czy poczekac na ciebie po pracy przy windzie to razem pojdziemy?

    Juz to widze big_grin
    --
    po prostu, prosto z mostu...
  • azm2 22.05.15, 15:07
    Dokładnie ... smile
  • milamala 22.05.15, 19:06
    asia.sthm napisała:

    "> Mila, jak ty sobie to wyobrazasz? Jakim tekstem ma facet zagadac przed pierwsza
    > kawa?
    > - Aniu zapraszam cie na kawe, ale musisz wiedziec ze jestem wolnym strzelcem, m
    > otylkiem z kwiatka na kwiatek i nie mam zadnych powaznych zamiarow."

    Jednej rzeczy nie rozumie, jak i kiedy to sie stalo ,ze wyjawienie, ze osoba z ktora sie umawiam w przedbiegach nie ma szans na zostanie kandydatka na kandydatke bo takie mam wesole podejscie do zycia, jest trudniejsze i bardziej intymne niz propozycja lozkowa.
    Bez pardonu proponuje dziewczynie seks, a nie potrafi dodac: proponuje ci seks ale bez zobowiazan.
    Ten maly uczciwy dodatek "bez zobowiazan" ktory lowelas wyjawil jak to zwykle bywa poniewczasie jest bardziej intymny niz propozycja seksu? Jedno mozna a drugie nie.
  • pani.mysz 23.05.15, 00:51
    Milamala, ale czemu nie przyjmujesz do wiadomości, że są kobiety, które nie chcą zaraz zostać "kandydatką na kandydatkę" tylko mają ochotę luźno się pospotykać z facetem, z którym i pogadać można, i do kina pójść i do łóżka. Ot tak, bez zobowiązań, bo one w tym momencie życia zobowiązań nie chcą?
    Równie dobrze taka osoba mogłaby być zdziwiona, że pan dopiero koło czwartek randki ten seks sugerował.

    Ludzie są różni.
    I nikt nie ma na czole napisane "szukam męża na już".
    Niektórzy szukają czego innego.
  • droch 26.05.15, 22:13
    > Równie dobrze taka osoba mogłaby być zdziwiona, że pan dopiero koło czwartek randki
    > ten seks sugerował.

    Ano właśnie. Jeszcze na studiach z kolegą zagadaliśmy w akademiku do dwóch dziewczyn, czy nie przyszłyby pograć w tysiąca. Zgodziły się i rzeczywiście, trzy godziny później przyszły, wymalowane i chyba po kilku seriach zabiegów kosmetycznych. Wyciągamy karty, a po kilku grach dziewczyny wyraźnie zdziwione podziękowały i wróciły do siebie... Do dziś nie wiem, co o tym myśleć smile
  • pani.mysz 26.05.15, 22:41
    Chyba jednak wiesz smile
  • baba67 27.05.15, 11:36
    No właśnie-moje doświadczenia z kolegami sa bardzo podobne.Tyle ża ja szłam na szachy bo grałam przyzwoicie. Stąd też bezbłedne odczytanie intencji pana nasuwa wniosek że jakas gra wstępna miała miejsce na tych randkach. Bo gdybyśmy tylko spędzali czas neutralnie to ja bym osobiście zaproszenie na chatę przyjęła spodziewajac się rozrywek zdecydownie bardziej towarzyskich niz pościelowych plus jakies kizie mizie co w sumie OK na tym etapie.
    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • vi_san 22.05.15, 15:58
    A może umawiając się na tą pierwszą randkę pan jeszcze nie był pewien, czy to nie jest ta jedyna właściwa i na resztę życia?
    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • milamala 22.05.15, 19:38
    vi_san napisała:

    > A może umawiając się na tą pierwszą randkę pan jeszcze nie był pewien, czy to n
    > ie jest ta jedyna właściwa i na resztę życia?

    Nikt (prawie) nie jest pewien czy dana osoba z ktora idzie na pierwsza randke to ta jedyna na cale zycie. I wcale nie musi o tym akurat myslec.
    Ale jesli juz w przedbiegach umawia sie z kims o ktorym z gory wie, ze osoba ta nigdy nie stanie sie partnerem zyciowym z roznych powodw (a to wlasne wesole podejscie do zycia, a to pochodzenie osoby czy cokolwiek) i tego faktu nie wyjawia a spotyka sie z ta osoba z celach wylacznie seksualnych, o czym ta osoba dowiaduje sie dopiero jak jest bez slowa odrzucana i domaga sie wyjasnien. Takie podejscie jest nieuczciwe.
    I to niezaleznie od tego czy historia opisana w watku jest prawdziwa czy nie. W zyciu jest zapewne tysiace takich historyjek co nie zmienia tego, ze podjescie pana do pani bylo nieuczciwe. Wg mnie oczywiscie.
  • yoma 22.05.15, 23:05

    > ia a spotyka sie z ta osoba z celach wylacznie seksualnych, 

    Droga Milu, przeczysz sama sobie. Toż się nie spotykał w celach seksualnych, tylko w celu kulturalnego spożycia kawy i grilla. W celach seksualnych chciałby się spotykać, gdyby od razu przed pierwszą randką rzekł: Mała, najpierw na kawę, a potem do mnie, co nie? Ale nie rzekł, bo on z tych, co uprawiają seks dopiero na czwartej randce, co uczciwie wyartykułował.


    --
    PT Pisięta: niniejszy post nie stanowi zamachu na życie prezesa.
  • vi_san 22.05.15, 23:10
    Ale właśnie nie wiemy [i wiedzieć nie możemy] czy chłopak proponując ta pierwszą kawę z góry zakładał tylko seks, czy też Liponia mu się spodobała, myślał, że może... A jednak nie. Ba, na bardzo upartego gdybając - nie mamy wręcz pewności, czy chłopak faktycznie tylko na ten seks leciał, czy np. nie okazało się, że Liponia ma jakąś cechę, dla niego wykluczającą [cokolwiek: głośno się śmieje, sałatka jej zostaje na zębach, przy grillu wypiła trzy piwa i odbijało jej się jak drwalowi w lesie] i nie podał takiego powodu jako pretekstu? big_grin
    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • pani.mysz 23.05.15, 00:53
    Czemu zakładasz, że pan z góry wiedział?
    Może pan proponował seks, bo pani mu się spodobała po tych kilku spotkaniach i chciał zobaczyć jak będzie w łóżku, właśnie dlatego, że pomyślał o pani poważniej?
  • milamala 23.05.15, 00:57
    pani.mysz napisał(a):

    > Czemu zakładasz, że pan z góry wiedział?
    > Może pan proponował seks, bo pani mu się spodobała po tych kilku spotkaniach i
    > chciał zobaczyć jak będzie w łóżku, właśnie dlatego, że pomyślał o pani poważni
    > ej?

    Tak bardzo o niej powaznie myslal, ze az z tej powagi olal ja bez slowa wyjasnienia po tym jak mu seksu odmowila. A my go na oltarz wyniesiemy bo taki dobry jest, ze jej awantury nie zrobil po odmowie. A przeciez mogl nawet wziac sila. Po prostu dobry czlowiek.
  • pani.mysz 23.05.15, 01:11
    No jak nie jesteś w stanie poważnie dyskutować to faktycznie nie ma o czym rozmawiać.
  • milamala 23.05.15, 01:18
    pani.mysz napisał(a):

    > No jak nie jesteś w stanie poważnie dyskutować to faktycznie nie ma o czym rozm
    > awiać.

    Czy slowo "powaznie" oznacza dla Ciebie,ze potwierdze, iz pan, ktory wycofuje sie po propozycji seksualnej bez slowa traktowal autorke watku powaznie, to rzeczywiscie masz racje, nie mozna ze mna powaznie porozmawiac, bo nadal uwazam, ze nic a nic w tej historii nie wskazuje , ze pan chocby jedna sekunde myslal o autorce powaznie.
  • pani.mysz 23.05.15, 01:31
    Nie, miałam raczej na myśli dyskusję ad meritum i odpowiadanie na argumenty innych zamiast emocjonalnych wypowiedzi.
  • pani.mysz 23.05.15, 00:46
    "Tylko dlaczego pan o swoich warunkach biedaczysko "zapomnial" wspomniec jeszcze przez pierwsza randka. "

    Rozumiem, że autorka, jak tylko pan ją zaprosił na tę pierwszą kawę, poinformowała go natychmiast, że interesują go tylko spotkania z mężczyzną, który szuka żony i nic innego?
    Bo jak nie poinformowała to była tak samo nieuczciwa jak pan - wedle Twojego toku myślenia.
    Bo według mnie nikt na pierwszej randce nie wie co będzie i czy w ogóle będzie mu dana osoba pasowała, i to niezależnie od tego jakiego rodzaju relacji szuka.
  • minniemouse 23.05.15, 03:05
    pani.mysz napisał(a):
    Rozumiem, że autorka, jak tylko pan ją zaprosił na tę pierwszą kawę, poinformowała go natychmiast, że interesują go tylko spotkania z mężczyzną, który szuka żony i nic innego?
    Bo jak nie poinformowała to była tak samo nieuczciwa jak pan - wedle Twojego toku myślenia.


    pani Myszo, to jest jeden aspekt sprawy i akurat w tym wzgledzie masz racje. mozna rownie dobrze oczekiwac od jednej jak i drugiej strony wyjawienia intencji,

    ale, ALE w tej sprawie nie o to chodzi a o to jak autorka zostala potraktowania po odmowie pojscia do lozka.
    nie ma znaczenia czy byly to trzy kawy czy trzydziesci czy jedna - nie "bajeruje sie" kobiety
    na poczatku po to, aby jak cos nie wyjdzie potem ja kompletnie ignorowac, chocby uklonami.

    Znajomosc wypadalo jakos grzecznie zakonczyc.

    Minnie


    --
    Dramatem naszych czasów jest to, że głupota zabrała się do myślenia. Jean Cocteau.
  • pani.mysz 23.05.15, 15:05
    Oczywiście, że wypadało zakończyć. Tu nie mam wątpliwości.
    Natomiast reszta je jednak budzi.
  • kora3 23.05.15, 15:15
    Ależ pan właśnie usiłował zgrabnie zakończyć Pani Mysz. To pani wykazała się delikatnością słonia w składzie porcelany...
    Na takim etapie znajomości brak inicjatywy w jej podtrzymywaniu jest właśnie zakończeniem, baaaaardzo czytelnym do tego. No, ale jeszcze gdyby nie było tej propozycji pana i opisanej reakcji na nią pani, tylko wszystko niby ok, a pan nagle ograniczyłby się tylko do ukłonów to pani moglaby się głowić co było tego powodem. Tu powód był jasny: pan chce seksu po krótkiej i luźnej znajomości, pani nie akceptuje u siebie pójścia do łozka po krótkiej i luźnej znajomości i wyartykułowała to. Pan uznal, że nie ma sobie co wzajemnie w tej sytuacji zawracać głów i ogranicza się do traktowania jej jak każdej innej koleżanki w pracy.
    czego tu nie rozumieć i jaka tu "krzywda" i "poniżanie"?

    Nawiasem mówiąc jeśli ktoś tu poniżył to pani - się. Choćby mi nie wiem jak zależało na jakimś facecie, to w momencie, gdyby zaczał się zachowywać jak ten pan natychmiast bym go skreśliła i na 100 proc. nie inicjowała z nim zadnej rozmowy, nie mówiąc o wypytywaniu o powody zachowania....
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • pani.mysz 23.05.15, 15:40
    Moim zdaniem dwa zdania po odprowadzeniu jej do domu by nie zaszkodziły.
    Inna sprawa, że sama też w zyciu bym nie dopytywała, żeby mi nie wiem jak zależało.
  • kora3 23.05.15, 15:53
    Ja myślę, ze pan miał głębokie przekonanie, ze ta ostatnia rozmowa państwa oraz jego brak inicjatywy w dalszych kontaktach są już wystarczająco czytelne. No i nie czarujmy się - one takie właśnie są ..
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • pani.mysz 24.05.15, 01:06
    To, że one są czytelne to jasne (choć nie dla autorki wątku, jak widać).
    Co nie zmienia faktu, że wypadało by pan powiedział cokolwiek poza "do widzenia".
  • kora3 24.05.15, 09:46
    No właśnie w moim odczuciu przy tak "zaawansowanej" znajomości - niekoniecznie.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • pani.mysz 24.05.15, 16:13
    Jeżeli pan uznał znajomość za wystarczająco zaawansowaną by zaproponować seks to powinien uznać ją również za dość zaawansowaną by powiedzieć "do widzenia".
  • kora3 25.05.15, 08:24
    Widzisz, ja mam wrazenie, ze sporo osób tu popełnia zasadniczy błąd - swoją miarą mierzy pana. Stąd mowa u niektórych o "związku", "zawiedzionych nadziejach" i "obrazie" ....
    Bo dla niektórych 4 luźne spotkania randkowe to już związek, a w związku z tym wielkie nadzieje na coś poważnego, a seks to wówczas, gdy jest już poważnie, a jeśli nie to facet ma kobiete za "wywłokę".
    Tymczasem pan ma jak wiemy po jego "zeznaniach" gdy został "dociśnięty" taki system - 3-4 spotkań i seks. Nie jes w tej chwili ważne, czy nam się ó system podoba, ważne jest, ze on jest charakterystyczny dla tego pana. Prosto mówiąc - pan tak ma. Stąd propozycja seksualna po tych 3-4 spotkaniach jest u niego NORMĄ i nie traktuje on jej jako nic ważnego. Nie znam gościa i nie wiem, czy po przyjętej takiej propozycji także ma takie podejście - żeby jasność była.
    Dlatego DLA NIEGO taka propozycja nie oznaczała żadnej poważnej relacji. Nie możesz go mierzyc swoja, moją, czy kogokolwiek innego miarą, bo to nic nie da. To jest właśnie pułapka.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • minniemouse 25.05.15, 11:04
    kora3 napisała:

    Prosto mówiąc - pan tak ma. Stąd propozycja seksualna po tych 3-4 spotkaniach jest u niego NORMĄ i nie traktuje on jej jako nic ważnego. Nie znam gościa i nie wiem, czy po przyjętej takiej propozycji także ma takie podejście - żeby jasność była.
    Dlatego DLA NIEGO taka propozycja nie oznaczała żadnej poważnej relacji. Nie możesz go mierzyc swoja, moją, czy kogokolwiek innego miarą, bo to nic nie da. To jest właśnie pułapka.


    Alez Koro ja co do samego pana od poczatku sie z tym zgadzalam i zgadzam, jak zwykle nie pojmujesz w czym rzecz.

    Owszem, pan moze "tak miec", dla niego taka propozycja moze nie oznaczac nic waznego
    ale to nie znaczy ze z tego tytulu wolno mu olac i zignorowac uczucia drugiej osoby -
    rozumiesz mnie teraz?

    bo ta druga osoba juz "ma inaczej" i w przeciwienstwie do pana potraktowala to powaznie
    (niewazne ze on tego nie chcial) i z tego tytulu nalezy jej sie przyzwoite zakonczenie tej tak, zgadza sie, pobieznej znajomosci.
    ale wlasnie dlatego ze chociaz dla niego to bylo nic nieznaczace to dla niej bylo i to trzeba uszanowac.
    ON musi uszanowac.

    mam migrene, przepraszam i trudnosci z nalezytym wyslowieniem sie, ale chodzi mi o to ze po prostu umawiajac sie z kimkolwiek trzeba sie liczyc z tym ze ta druga osoba moze calkiem
    na opak odebrac nasze intencje (lub nawet tylko zamysly), a wtedy nie traktuje jej sie jak powietrze bo w naszym mniemaniu okazala sie "naiwna i ma przerost wyobrazni" - bo to jest bardzo niegrzecznie i nieetycznie.

    Po raz kolejny podkreslam - kazda znajomosc od czegos sie zaczyna. zwyle od pierwszej kawy,
    pierwszego kina wiec tlumaczenie ze to "byly tylko cztery kawy" nie ma tu znaczenia.
    co ma znaczenie, to jakie wrazenie chlopak sprawial swoim zachowaniem i slowami
    w ciagu tych 4 randek na dziewczynie, a sprawial calkiem zainteresowanego czyms wiecej niz tylko seksem.
    nawet gdy okazalo sie ze z seksu nici, to nie zrobil wcale wrazenia ze na tym znajomosc konczy a ze ja rozumie i nie robi mu to problemu.

    W takim kontekscie dziewczyna jak najbardziej miala prawo chciec sie dowiedziec jakie byly powody naglego zerwania kontaktow.

    to jest jeden aspekt tej historii.

    teraz gdy definitywnie wyjasnilam o co mi chodzi c chlopakiem i jego sposobem zakonczenia znajomosci, to moge przejsc do kwestii "zadrosci".
    w takich sytuacjach jak ta, gdy kobieta czuje sie piekna i ponetna bo jest adorowana az do momentu w ktorym nagle zostala na lodzie bo powiedziala "nie" na seks,
    emocje jak odrzucenie, niskie poczucie wlasnej wartosci, "dlaczego on nie widzi ile on traci" - bardzo latwo pomylic z zazdroscia.
    to jest szczegolnie powszechne wsrod kobiet ktore maja agresywnych partnerow np bijacych je, znecajacymi sie nad nimi mimo to gdy zobacza jak "ich" facet podrywa inne kobiety czuja o niego dzika "zazdrosc". w rzeczywstosci to nie jest zadna zazdrosc a po prostu sa nieszczesliwe i szlag je trafia ze oto on potrafi tak milo, wrecz cudownie traktowac jakas obca, nieznajoma babe o ktorej wartosci nic nie wie a ja, ktora tyle dla niego robi i przeszla i ktora ma tyle zalet traktuje jak szmate - echh.. - TO czuja naprawde. a myla z zadroscia.
    tu dziala podobna technika.

    wink
    no,
    oczywscie, biore tez pod uwage ze moze Liponia jest faktycznie zwyczajnie zazdrosna bo jej sie ten chlopak mimo bardzo podoba, no ale towtedy musialaby obnizyc loty, ze tak powiem wink

    Minnie
    --
    Dramatem naszych czasów jest to, że głupota zabrała się do myślenia. Jean Cocteau.
  • kora3 25.05.15, 12:00
    minniemouse napisała:

    > Alez Koro ja co do samego pana od poczatku sie z tym zgadzalam i zgadzam, jak
    > zwykle nie pojmujesz w czym rzecz.


    Minnie - o ile się nie myle, to cytujesz mój spot do Pani Mysz, a nie do Ciebie. A poza tym Twoje uwagi sa bardzo niegrzeczne.

    >
    > Owszem, pan moze "tak miec", dla niego taka propozycja moze nie oznaczac nic wa
    > znego
    > ale to nie znaczy ze z tego tytulu wolno mu olac i zignorowac uczucia drugiej o
    > soby -
    > rozumiesz mnie teraz?


    Ale jakie znow UCZUCIA? Jeśli ktoś na takim etapie znajomosi żywi jakies uczucia to cos z nim nie tak!
    >
    > ale wlasnie dlatego ze chociaz dla niego to bylo nic nieznaczace to dla niej
    > bylo
    i to trzeba uszanowac.
    > ON musi uszanowac.


    Ale nikomu z mózgiem Minnie nie przyszloby do glowy, że ktoś mógł TAKA znajomość traktować "poważnie".

    >
    > mam migrene, przepraszam i trudnosci z nalezytym wyslowieniem sie, ale chodzi m
    > i o to ze po prostu umawiajac sie z kimkolwiek trzeba sie liczyc z tym ze ta dr
    > uga osoba moze calkiem
    > na opak odebrac nasze intencje (lub nawet tylko zamysly), a wtedy nie traktuj
    > e jej sie jak powietrze bo w naszym mniemaniu okazala sie "naiwna i ma przerost
    > wyobrazni" - bo to jest bardzo niegrzecznie i nieetycznie.


    Alez ja Cię dobrze zrozumiałam (wbrew temu co stale podkreślasz, ze jestem mało pojętna smile). Rzecz w tym, że trudno przewidzieć co sobie ktoś uroi Minnie. Powazne traktowanie 4 - spotkaniowej znajomości to rojenie - przyznasz?

    > Po raz kolejny podkreslam - kazda znajomosc od czegos sie zaczyna. zwyle od pie
    > rwszej kawy,
    > pierwszego kina wiec tlumaczenie ze to "byly tylko cztery kawy" nie ma tu znacz
    > enia.


    Owszem ma i to kluczowe - bo właśnie jak napisałaś - OD CZEGOS SIE ZACZYNA - t znajomość dopiero się zaczynala

    , a sprawial calkiem zainteresowanego czym
    > s wiecej niz tylko seksem.


    I być może był zainteresowany czyms więcej tylko dla niego kryterium kontynuowania znajomości jest np. udany seks w jej początkowej fazie. Jeśli to kryterium nie zostaje spełnione - odpuszcza sobie znajomość i czesc.

    > nawet gdy okazalo sie ze z seksu nici, to nie zrobil wcale wrazenia ze na tym z
    > najomosc konczy a ze ja rozumie i nie robi mu to problemu.


    Minnie - owszem nie powiedział, ze to koniec znajomości - zgadzam się, ale nie powiedział NIC co by wskazywało na to, że ma zamiar ja kontynuować i ze JEMU to nie przeszkadza w jej kontynowaniu. "Rozumiem, nie ma problemu" to jest zwrot kurtuazyjny i należy go rozumieć jako "nie chowam urazy", a nie "nie przeszkadza mi to"
    >
    > W takim kontekscie dziewczyna jak najbardziej miala prawo chciec sie dowiedziec
    > jakie byly powody naglego zerwania kontaktow.


    Jakie by nie były stanowczo nie wypadalo tego dociekać tak ze strony SV, jak i czysto ludzkiej


    > emocje jak odrzucenie, niskie poczucie wlasnej wartosci, "dlaczego on nie widzi
    > ile on traci" - bardzo latwo pomylic z zazdroscia.


    Ło matko, Minniesmile to kobieta swoja wartość określa po tym, jak ledwie znany typ ja adoruje? Doooobre smile
    a potem ma niskie poczucie wartości, bo ów znalazł inny obiekt zainteresowań? Mówimy na pewno o dorosłej kobiecie?
    > wink
    - -
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • minniemouse 26.05.15, 01:39
    kora3 napisała:

    Minnie - o ile się nie myle, to cytujesz mój spot do Pani Mysz, a nie do Ciebie. A poza tym Twoje uwagi sa bardzo niegrzeczne.

    Nie Koro, nie jestem niegrzeczna stwierdzam fakt po prostu ze nie przyjmujesz do siebie
    moich argumentow bo albo ich nie czytasz albo zbyt pobieznie i lekcewazysz.
    ja za to doskonale rozumiem ze to byla ledwie zaczeta pobiezna znajomosc.

    > Ale jakie znow UCZUCIA? Jeśli ktoś na takim etapie znajomosi żywi jakies uczucia to cos z nim nie tak!

    Koro, uczucia nie musza byc zaraz plomienna miloscia. nie musza byc nawet zadnymi bardzo zywszymi uczuciami, tylko INNYMI uczuciami, nie rozumiesz?
    a to moze znaczyc po prostu ze o ile on od razu mial na mysli znajomosc lekka, przyjemna
    z lozkowym benefitem to ona mogla miec zwyczajnie wrazenie ze mu sie autentycznie podoba i moze cos z tego bedzie! Takie "uczucia"!

    ale i tego nie musialo wcale byc, Koro.
    mogli rownorzednie zdawac sobie sprawe ze to sa tylko luzne spotkania dwoch dobrych znajomych, ale bylo calkiem milo.
    ja tylko oburzyly dwie rzeczy - ze byla dobra do momentu dopoki nie okazalo sie ze nie chce isc do lozka, i ze od momentu gdy mu to powiedziala traktowal ja jak powietrze.

    Ale nikomu z mózgiem Minnie nie przyszloby do glowy, że ktoś mógł TAKA znajomość traktować "poważnie".

    juz wyjasnilam powyzej o co chodzi ale teraz dla samego argumentu, a to niby dlaczego Koro, jesli ktos jest konserwatywny????

    Alez ja Cię dobrze zrozumiałam (wbrew temu co stale podkreślasz, ze jestem mało
    pojętna smile). Rzecz w tym, że trudno przewidzieć co sobie ktoś uroi Minnie. Powazne traktowanie 4 - spotkaniowej znajomości to rojenie - przyznasz?


    nie uwazam ze jestes malo pojetna Koro a ze nie chcesz zobaczyc racji w cudzych argumentach i uparcie upierasz sie przy swoim smile

    ale ona nie traktowala powaznie, Koro.
    ale nawet, powazne traktowanie 4 spotkaniowej znajomosci to wcale nie musi byc rojenie.
    przede wszystkim my nic nie wiemy jaki charakter te spotkania mialy. co on jej opowiadal, jak traktowal. moze niezle bajerowal.
    moze dla niej zaszlo "iskrzenie", bylo stapanie po chmurach, patrzenie w oczy itd.
    tego nie sposob stwierdzic.


    Jakie by nie były stanowczo nie wypadalo tego dociekać tak ze strony SV, jak i
    czysto ludzkiej


    z tym moge sie zgodzic ze bardziej elegancko by bylo powstrzymac z dalszym kontaktami
    bo rzeczywscie nagla strata zainteresowania jest samo-wyjasniajaca.
    ale ja pisalam o tym, ze rownoczesnie takie nagle uciecie kontaktow jest niegrzeczne, dziwne
    i daje jej prawo do zazdania wyjasnien. jak rowniez do poczucia sie nieprzyjemnie.

    Ło matko, Minniesmile to kobieta swoja wartość określa po tym, jak ledwie znany typ ja adoruje? Doooobre smile
    a potem ma niskie poczucie wartości, bo ów znalazł inny obiekt zainteresowań? Mówimy na pewno o dorosłej kobiecie?


    na tym polega nieszczescie kobiet trwajacych w takich zwiazkach, niestety.
    w tym przypadku autorka wlasnie nie okresla sie w ten sposob, dlatego czuje sie obrazona. bo ja nagle olal zamiast grzecznie wycofac sie ze znajomosci.

    mam nadzieje ze teraz juz na pewno zrozumiesz o co mi chodzi wink

    Minnie

    --
    Dramatem naszych czasów jest to, że głupota zabrała się do myślenia. Jean Cocteau.
  • baba67 26.05.15, 07:38
    Zgadzam sie z tym że mozna kogos traktowac powaznie od pierwszej ranki i to wcale nie musi oznaczać że sie od razu gosci weselnych rozsadza.I to nie jest dziwne u ludzi majacych szacunek do innych. Traktowanie poważnie oznacza wzięcie pod uwage że kto wie może cos sie rozwinie i staranie żeby kogos poznać pod katem swoich preferencji. Jeśli decyduję sie pójsc na lunch z kumplem to tak naprawdę nie interesuje mnie jego stosunek do pieniędzy głosnej muzyki ani Putina. Zjemy, pośmiejemy się i szlus.To jest ta różnica.Rojenia po czterech spotkaniach to co innego.I zgadzam się że jeśli sie cos szepcze do uszka, w oczki patrzy i ogólnie migdali to takie schlodzenie bez słowa jest niegrzeczne.Jednakowoz te ranki wcale tak wygladać nie musialy i mogły byc z tych obwachujacych. I wtedy Ok, zweryfikował, nie przeszła.
    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • kora3 26.05.15, 09:42
    minniemouse napisała:
    >
    > Nie Koro, nie jestem niegrzeczna stwierdzam fakt po prostu ze nie przyjmujesz
    > do siebie
    > moich argumentow bo albo ich nie czytasz albo zbyt pobieznie i lekcewazysz.
    > ja za to doskonale rozumiem ze to byla ledwie zaczeta pobiezna znajomosc.
    > ]


    Minnie - przyjmuję Twe argumenty tylko mnie one zwyczajnie NIE przekonują...

    po prostu ze o ile on od razu mial na mysli znajomosc lekka,
    > przyjemna
    > z lozkowym benefitem to ona mogla miec zwyczajnie wrazenie ze mu sie autentyczn
    > ie podoba i moze cos z tego bedzie! Takie "uczucia"!


    Minnie miła, tu to chyba ty znow pomijasz i lekceważysz to co ja pisałam smile - a pisałam, ze pani się najpewniej panu PODOBALA, tylko nie spełniła ważnego dlań kryterium.
    Na tym forum opisałam sytuację osobistą: poznałam pewnego pana, PODOBAŁ mi się i ja jemu, ale okazało się, że pan samotne wychowuje dziecko. Dla mnie to go skreślało jako ewentualnego kandydata na mojego partnera. Ewentualnego kandydata, bo znaliśmy się wówczas mało i jeszcze wiele rzeczy mogło z obu stron pojawić się takich, które by bliższą relację wykluczało, ALE pan już na starcie okazało się mojego b. ważnego kryterium nie spełniał.

    W związku z tym nie było sensu kontynuować tej znajomości w kierunku damsko-męskim, w koleżeńskim - owszem, bo oboje mieliśmy ochote zostać po prostu znajomymi. Twoim zdaniem dla mnie "pan był dobry póki nie okazało się, że ma nieletnie dziecko"- no tak, właśnie TAK.



    > juz wyjasnilam powyzej o co chodzi ale teraz dla samego argumentu, a to niby dl
    > aczego Koro, jesli ktos jest konserwatywny????


    Konserwatyzm nie ma tu niczego do rzeczy Minnie. Konserwatyzm nie polega na urojeniach. Wyobrazanie sobie, ze 4 spotkania to powazna znajomość to nie jest zaden konserwatyzm, tylko właśnie rojenie sobie.
    >
    > nie uwazam ze jestes malo pojetna Koro a ze nie chcesz zobaczyc racji w cudzych
    > argumentach i uparcie upierasz sie przy swoim smile


    A to wlasciwie jest przyznać rację, gdy się z czyms nie zgadzam, tak?smile

    >
    > przede wszystkim my nic nie wiemy jaki charakter te spotkania mialy. co on jej
    > opowiadal, jak traktowal. moze niezle bajerowal.
    > moze dla niej zaszlo "iskrzenie", bylo stapanie po chmurach, patrzenie w oczy
    > itd.
    > tego nie sposob stwierdzic.


    Minnie - nic nie pisała, ze wyznał jej milosc i zadeklarował wspólne życie np. - prawda? No to było ROJENIE bez względu na to jak wyglądały te spotkania i jak głęboko patrzył w oczy smile Ta faza znajomości to jest faza PODRYWANIA, wzajemnego poznawania się, flirtu. Nie ma nic złego, ni dziwnego, że w tej fazie obie strony "bajerują" się wzajemnie, okazują zainteresowanie sobą wzajemnie ale BEZ deklaracji.

    >
    > z tym moge sie zgodzic ze bardziej elegancko by bylo powstrzymac z dalszym kont
    > aktami
    > bo rzeczywscie nagla strata zainteresowania jest samo-wyjasniajaca.


    No właśnie, właśnie smile


    > ale ja pisalam o tym, ze rownoczesnie takie nagle uciecie kontaktow jest niegrz
    > eczne, dziwne
    > i daje jej prawo do zazdania wyjasnien. jak rowniez do poczucia sie nieprzyjemn
    > ie.


    No i tu się różnimy - nie jest właśnie niegrzeczne. To jest danie komuś do zrozumienia, że nie chce się kontynuować znajomosci. Na takim jej etapie jest to najzupełniej ok.
    Zwróc uwagę Minnie, że sama watkodawczyni napisała wprost, że do czasu tego "dociskania" pan nie inicjował kontaktów, ale ona również "bo to należy do faceta". Czyli prawidłowo zrozumiała zachowanie pana, ALE że musiał się jej b. spodobać i zaczęła być zazdrosna o nowa dziewczynę, to poszła się dopytywać.
    >
    > na tym polega nieszczescie kobiet trwajacych w takich zwiazkach, niestety.
    > w tym przypadku autorka wlasnie nie okresla sie w ten sposob, dlatego cz
    > uje sie obrazona. bo ja nagle olal zamiast grzecznie wycofac sie ze zn
    > ajomosci.


    Moim zdaniem pan właśnie grzecznie wycofał się ze znajomości.
    Minnie - różnimy się w ocenie sytuacji, bo Ty uważasz, że zawsze trza kawę na ławę, a ja uważam, że czasem trzeba, czasem tylko można, a czasem nie jest to do niczego potrzebne.
    98 proc. ludzi dorosłych ROZUMIAŁOBY, ze zachowanie pana oznacza koniec znajomości! 99 proc. rozumiałoby także - dlaczego.
    >
    > mam nadzieje ze teraz juz na pewno zrozumiesz o co mi chodzi wink

    Ja od początku wiem o co Tobie chodzi, tylko mnie to zwyczajnie nie przekonuje


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • minniemouse 27.05.15, 11:40
    kora3 napisała:

    W związku z tym nie było sensu kontynuować tej znajomości w kierunku damsko-męskim, w koleżeńskim - owszem, bo oboje mieliśmy ochote zostać po prostu znajomymi. Twoim zdaniem dla mnie "pan był dobry póki nie okazało się, że ma nieletnie dziecko"- no tak, właśnie TAK.

    Koro, na milosc boska, ale ja wcale nie uwazam ze chlopak powinien byl znajmosc z Liponia kontynuowac!
    ja tylko uwazam ze nie powinien byl sie obrocic na piecie! a tak wlasnie sie po 4 randkach zachowal!

    Minnie
    --
    Dramatem naszych czasów jest to, że głupota zabrała się do myślenia. Jean Cocteau.
  • kora3 28.05.15, 07:01
    Minnie, ale ja nie twierdzę, ze uważasz, odniosłam się tylko do tekstu "była dobra póki..."
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • vi_san 25.05.15, 12:09
    Ale, Minnie, z tego co postulujesz wynika, że pan, nawet gdyby nie o seks poszło, tylko o cokolwiek, no nie zaiskrzyło, to i tak ma zakichany obowiązek się z panią spotykać nadal, by nie ranić jej uczuć, bo ona po trzech kawkach i kinie już planuje rozsadzenie gości na weselu i imiona dzieci! Bo nie wolno mu olewać i ignorować uczuć drugiej osoby. A, dajmy na to, jeśli ona jest wychowana w atmosferze XVIII wiecznej, kiedy to często panna młoda swego męża poznawała w dzień ślubu i dla niej jedno wspólne wyjście [bez przyzwoitki] to już nieomal jak noc poślubna? On też ma się z tym liczyć, bo ona tak ma! I on ma to szanować. Bo jak nie to jest lubieżnym satyrem, uwodzicielem dziewic i wszystko co najgorsze...
    Poza tym nie mamy żadnych przesłanek, by wnioskować, że panu chodziło WYŁĄCZNIE o seks. Być może po prostu on nie wyobraża sobie związku bez seksu, co nijak nie jest jednoznaczne z ograniczeniem związku wyłącznie do aspektów łóżkowych. Po prostu: być może, gdyby Liponia chciała tegoż seksu - byliby nadal razem i nie byłoby całego wątku. Podkreślę, na wypadek niezrozumienia: nie chodzi mi o to, że powinna się godzić na seks nie chcąc tego! Po prostu: gdyby ich oczekiwania co do seksu były zgodne, wcale nie wykluczone, że stworzyliby udaną relację.
    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • minniemouse 26.05.15, 01:42
    vi_san napisała:

    > Ale, Minnie, z tego co postulujesz wynika, że pan, nawet gdyby nie o seks poszło, tylko o cokolwiek, no nie zaiskrzyło, to i tak ma zakichany obowiązek się z panią spotykać nadal, by nie ranić jej uczuć,

    ejze, w ktorym miejscu tak napisalam ? smile

    Poza tym nie mamy żadnych przesłanek, by wnioskować, że panu chodziło WYŁĄCZNIE o seks.

    to w ogole, ale w ogole nie ma znaczenia.

    Minnie
    --
    Dramatem naszych czasów jest to, że głupota zabrała się do myślenia. Jean Cocteau.
  • vi_san 26.05.15, 11:09
    "to nie znaczy ze z tego tytułu wolno mu olać i zignorować uczucia drugiej osoby", "dlatego, ze chociaż dla niego to było nic nieznaczące to dla niej było i to trzeba uszanować" - to TWOJE słowa! A z nich może wynikać właśnie, że "skoro robił jej nadzieję, to jest za to odpowiedzialny" i [przerysowując! wink ] gdyby "porzucona" w ten sposób panna targnęła się na życie on byłby moralnie odpowiedzialny...
    Także ty podnosiłaś jako argument przedmiotowe potraktowania pani: "Jeśli wiec nie byłby zainteresowany wyłącznie seksem, to poświęciłby jej przynajmniej jeszcze jedna randkę więcej jak nie dwie", "chłopak podrywa byle kogo byle gdzie dla własnej przyjemności", "on potraktował ją wyłącznie jak sex object"... No więc wcale nie wiadomo, czy Liponia była dla niego WYŁĄCZNIE sex object. Czy nie było tak, że po prostu dla niego seks jest integralną częścią związku i nie wyobraża sobie bycia z kimś bez seksu?
    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • minniemouse 27.05.15, 11:08
    vi_san napisała:
    > "to nie znaczy ze z tego tytułu wolno mu olać i zignorować uczucia drugiej osoby", "dlatego, ze chociaż dla niego to było nic nieznaczące to dla niej było i to trzeba uszanować" - to TWOJE słowa!

    owszem, ale nie chodzi o to zeby przez to zmuszac sie do kontynuowania niewygodnej juz znajomosci a zakonczyc ja kulturalnie , z wyjasnieniem takim wlasnie jakim udzielil jej po "dociskaniu" - bo to dalo jej potrzebne "closure".

    A z nich może wynikać właśnie, że "skoro robił jej nadzieję, to jest za to odpowiedzialny" i [przerysowując! wink ]

    ale to wlasnie w tym cala rzecz! nawet bez przerysowywania, wlasnie to probuje wyjasnic!
    nawet jesli dla niego to byla nieistotna znajomosc to moze ona widziala w tym cos wiecej jesli to bylo tylko deczko wiecej, nawet jesli i ona traktowala to luzno.
    niemniej jednak, jak widac takie nagle zakonczenie bez slowa ja zaskoczylo i o to tu chodzi.

    Także ty podnosiłaś jako argument przedmiotowe potraktowania pani: "Jeśli wiec
    nie byłby zainteresowany wyłącznie seksem, to poświęciłby jej przynajmniej jeszcze jedna randkę więcej jak nie dwie",


    no to przeciez bije po oczach smile
    nici z seksu? zatem od zaraz wylacznie w milczeniu klaniamy sie z daleka, i nic wiecej. potrzebny jeszcze jakis dowod??

    Czy nie było tak, że po prostu dla niego seks jest integralną częścią związku i nie wyobraża sobie bycia z kimś bez seksu?

    no ale w takim przypadku to wypadaloby z raz umowic sie na kawe i wyjasnic,
    ze szuka sie dziewczyny z podobnymi pogladami.
    kluczowe slowo - wypadaloby.
    tu w sumie o nic wiecej w tej sprawie nie chodzi jak tylko o jej malo eleganckie zakonczenie.

    Minnie

    --
    Dramatem naszych czasów jest to, że głupota zabrała się do myślenia. Jean Cocteau.
  • vi_san 27.05.15, 11:37
    Minnie, nie zgodzę się z tobą. Rozumiem twój punkt widzenia, ale nie popieram.
    Podczas ostatniego spotkania wynikły różnice nie do pogodzenia, i nie ma znaczenia, czy z podtekstem seksualnym, czy w grę wchodziło nadużycie alkoholu czy też nie do przyjęcia poczucie humoru. Pan [w przeciwieństwie do pani!] zachował się kulturalnie, nie walił jej mówek umoralniających, nie krytykował jej poglądów [to ONA "nie jest taka!", "nie ma mowy!" - pompatyczne, napuszone i wartościujące!], odprowadził panią do jej domu i tyle. Zakańczać nie miał co! To były, na Zeusa, trzy kawy i kino, nic więcej! I twoim zdaniem miło by było Liponii, gdyby pan umówił się z nią po raz kolejny, po czym na spotkaniu poinformował "Wiesz spotkaliśmy się dotąd cztery razy, a teraz umówiłem się z tobą tylko po to, żeby ci powiedzieć, że nie będziemy się więcej umawiać"? To by było kulturalne i eleganckie? No to gratuluję!
    A jeśli ja, poznawszy prywatnie pewnego znanego ogólnie aktora, zostałam przez niego zaproszona na drinka, to on ma już zakichany obowiązek umówić się ze mną kolejny raz po to, żeby mi wyjaśnić, że to tylko drink a nie obietnica małżeństwa? Bo wszak ja mogłam sobie wyobrazić, że on trak powalony mym urokiem i czarem... A jeśli nie zaprosi kolejny raz i nie wyjaśni to jest gruboskórny cham i prostak nie umiejący się zachować, tak?
    Pan nie kłania się w milczeniu. Liponia napisała, że zachowuje się w pracy poprawnie, po prostu nie inicjuje bliższych kontaktów. A co do seksu - jak napisałam - być może panu nie chodziło wyłącznie o seks, ale po prostu nie wyobraża sobie związku bez seksu. Liponia zaś potrzebuje znacznie więcej czasu, bo "nie jest taka" - cokolwiek miałoby to znaczyć.
    Podkreślę: pan MÓGŁ [nie musiał, nie powinien, a mógł] umówić się z Liponią jeszcze raz na jakieś wyjaśnianie. Tylko, przypuszczam, nie wiedział, że z trzech kaw Liponia już sobie uroiła związek bliski mariażu! Więc uznał, że ok, kilka razy wyszli, miło spędzili czas i tyle, nie ma związku, nie ma co kończyć. I w sumie jego postawa jest słuszna: bo o jakim związku mowa, skoro to było kilka wyjść, które można policzyć na palcach jednej ręki?
    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • majaa 27.05.15, 12:16
    Zgadzam się w całej rozciągłości smile
  • azm2 25.05.15, 12:53
    Dopiero na czwartym spotkaniu pan złożył propozycję dokończenia wieczoru u niego w mieszkaniu, czyli propozycję seksu. Prawdopodobnie miał nadzieję, że pani wcześniej sama da jakiś znak albo jasno powie, że jest zainteresowana. Pani jednak stwierdziła, że to dla niej zbyt wcześnie. Pan doszedł do wniosku, że nie będzie tracił ani swojego czasu, ani czasu tej pani. Grzecznie pożegnał się i zrezygnował z dalszego ciągu. Wyjaśnił swój pogląd, gdy pani wypytywała, dlaczego już nie chce umówić się z nią. Teraz pani czuje się obrażona czy też zazdrosna, że pan na jej oczach (w miejscu pracy) zaczyna umawiać się z inną panią.

    Tak rozumiem całą sytuację.

    Tutaj problem polega na tym, że pani mogła w trakcie pierwszego spotkania określić warunki dalszej znajomości, np. ?Jeżeli chodzi o seks, to dopiero po [liczba] spotkaniach i ustaleniu daty ślubu?. To by znaczyło, że pani chce wyjść za mąż ? tak rozumiem wyjaśnienie sytuacji przez liponię. Każdej pani wolno mieć taki zamiar. Pan miałby jasność, drugiego spotkania już by nie było. Tymczasem pani nie wyjaśniła swoich poglądów, przyjmowała kolejne zaproszenia. A z drugiej strony pan nie jest zainteresowany ożenkiem, szuka partnerki do seksu bez zobowiązań. Każdemu panu wolno szukac seksu bez zobowiązań, każdej pani wolno szukac kandydata na męża. Odwrotna sytuacja też jest OK.

    Nie widzę niczego niekulturalnego w zachowaniu się tego pana. Pan ma inne poglądy na życie i seks niż liponia, ale tego nie można podciągać pod brak kultury.

    Przy okazji: kto ponosił koszty kawy, kina, grilla itp.? Dzielili się po połowie, pani płaciła za siebie? Jeżeli przypadkiem pan płacił za wszystko, to czy zachowanie się pani było kulturalne? Przyjmuje zaproszenie, konsumuje potrawy, kawy i napoje, ogląda film, a potem co? Prawdopodobnie ?Nooo, seks, to wiesz? może za jakiś czas? bo ja nie jestem taka szybka? musimy się lepiej poznac?? itd. A za jaki czas? Pan - jak każdy mężczyzna - chciałby bardziej konkretnie, a czy pani mówiła konkretnie? Chyba nie.
  • kopciuszek83 25.05.15, 19:36
    azm2 napisał:

    > Przy okazji: kto ponosił koszty kawy, kina, grilla itp.? Dzielili się po połowi
    > e, pani płaciła za siebie?

    Liponia już to napisała: z wyjątkiem pierwszej kawy, która postawił pan, przy kolejnych spotkaniach każdy płacił za siebie.

    A co do meritum, to ja też nie dostrzegam niczego niewłaściwego w zachowaniu pana. Ma prawo szukać partnerki seksualnie "chętnej" i otwartej (i to wcale nie znaczy, że jest lowelasem konsumującym co chwila inną damę). To takie samo kryterium doboru partnera, jak szukanie osoby oczytanej, albo lubiącej sztuki plastyczne, albo lubiącej włóczenie się po górach z plecakiem.

    Reakcja Liponii na propozycję spędzenia wspólnie wieczoru/npcy ("ja nie jestem TAKA", "potrzebuję ZNACZNIE więcej czasu") uzmysłowiła mu, że pewnie ma do czynienia z panią staroświecką, albo zahamowaną, która traktuje seks jak nagrodę dla faceta za wytrwałość etc. - a budowania związku z taka partnerką zwyczajnie sobie nie wyobraża. Wycofał się po angielsku, dyskretnie i adekwatnie do stażu spotykania się obejmującego jedna czy dwie kawy, jedno kino, jednego grilla. No chyba, że szeptał Liponii do ucha, że ta jest miłością jego życia i najcudowniejszą kobietą, jaka spotkał, i nie może spać po nocach, wyczekując tęsknie na spotkania z nią - tak, to wtedy takie nagłe ochłodzenie relacji byłoby niegrzeczne. Ale Liponia niczego takiego nie napisała, więc wnioskuję, że spotkania miały charakter bardzo sondujący wink
  • baba67 26.05.15, 07:24
    Dokładnie.Słowo staroświecka nieutożsamiane z zahamowaną bardzo mi się podoba.I dokładnie czy nagłe ochłodzienie jest w porządku czy nie to zależy jak te randki wyglądały.
    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • matylda1001 26.05.15, 02:09
    azm2 napisał:

    > Jeżeli przypadkiem pan płacił za wszystko, to czy zachowanie się pani było kulturalne? Przyjmuje zaproszenie, konsumuje potrawy, kawy i napoje, ogląda film, a potem co? <

    smile Zdajesz sobie sprawę z tego, jak to zabrzmiało? Ja zrozumiałam, że skoro pan płacił pieniędzmi, to kulturalna pani powinna się zrewanżować... w naturze. Mam nadzieję, że nie taka była Twoja intencja.

    --
    naprawdę, na pewno, po prostu, wprost, zresztą, na razie, dlaczego.
  • azm2 26.05.15, 09:41
    To zawsze jest drażliwa sprawa. Kulturalna kobieta powinna płacić za siebie, aby nie powodować wrażenia, że będzie skłonna zrewanżować się mężczyźnie w naturze. Nie czytam dokładnie wszystkich postów, więc nie wiem dokładnie. Mam nadzieję, że liponia płaciła za siebie. Przecież w sumie, gdy mężczyzna i kobieta spotykają się ileś razy, to w którymś momencie pojawia się kwestia seksu - to chyba normalne?. Rzadko zdarza się, aby tematyka rozmów ograniczała się tylko do przeżyć na koncercie muzyki Vivaldiego na starych instrumentach, dyskusji o różnicach między Kantem a Heideggerem, czy wpływu wzrostu PKB na kwestię zatrudnienia na umowach śmieciowych. wink

    Z drugiej strony znam sytuację, że kobieta przez dłuższy czas (półtora miesiąca) pozwala co tydzień zapraszać się do klubu, na obiad, na koncert itd., a mężczyzna płaci za nią, bo ona jakoś nigdy o tym nie pomyśli albo akurat nie ma drobnych, zapomniała karty itd. A później w rozmowach z koleżankami kobieta komentuje: "On ma nadzieję na bzykanie, ale mi się nie podoba, nie ma szans. Chodzę z nim, bo płaci za mnie. Już mi się znudził, więc jeszcze tylko jedna impreza i spławiam go."

    I co myśleć o takiej kobiecie? A mężczyźni lubią myśleć konkretami. Na przykład: "Ona mi się podoba, chętnie stworzyłbym z nią parę na dłużej, może nawet na zawsze. Oboje jesteśmy w wieku postudenckim, więc ile czasu można tylko zwiedzać wystawy, chodzić na koncerty i o godzinie 22 słyszeć: "Dziękuję za towarzystwo, było bardzo miło, ale dobranoc, już muszę jechać do domu. A wiesz, w przyszłym tygodniu będzie koncert tego zespołu, który oboje lubimy, czy możesz kupić bilety?""
  • kora3 26.05.15, 10:27
    azm2 napisał:

    Kulturalna kobieta powinna płacić za siebie, ab
    > y nie powodować wrażenia, że będzie skłonna zrewanżować się mężczyźnie w naturz
    > e
    .

    Wypowiem się Azmie z pozycji kobiety, która od ponad 8 lat nie była na żadnej randce smile poza randkami ze swoim partnerem, które w swietle omawianego watku trudno uznac za klasyczne randki.
    Otóż Azmie możesz uwazac mnie za bardzo, ale to bardzo niekulturalną, ale ja zwykle poza sytuacjami zawodowymi za siebie spoitykając się z facetami NIE płacę. I bynajmniej nie dlatego, że nie mnie stać, albo oczekuję ze ktoś za mnie zapłaci i przyoszczędzę smile, tylko dlatego ze mam takich kolegów i znajomych, dla których pomysł, by kobieta, którą zaprosili płaciła za siebie jest tyleż egzotyczny, co dziwaczny i w dodatku obraźliwy dla nich. Dokładnie tak - OBRAŹLIWY. Niedalej jak wczoraj spotkałam się z kolegą i poszliśmy do pubu. W tym pubie pojawiła się moja przyjaciółka, która się do nas przysiadła na naszą wyraźną prośbę. Pierwsze pytanie kolegi po zapoznaniu się państwa to było "Czego się napijesz?" Przyjaciółka coś tam wymieniła i wyciagnęla banknot, by przekazać panu wybierającemu się do baru. Zrobił wielkie oczy i poszedł do tego baru smile Dla niego oczywiste było, że swoim zapytaniem on ją ZAPROSIŁ. I nie Azmie, na pewno pan nie oczekuje rekompensaty "w naturze" smile Pan jest mało co po 30 stce i za 2 tygodnie się zeni, a pani za dwa dni kończy 60 -tkę i od prawie 40 lat jest szczęśliwą mezatką smile Widzieli się pierwszy i bardzo prawdopodobne ze ostatni raz w życiu ...smile


    Nie czytam dokładnie wszystkich postów, więc nie wiem dokładnie. Mam nadziej
    > ę, że liponia płaciła za siebie. Przecież w sumie, gdy mężczyzna i kobieta spot
    > ykają się ileś razy, to w którymś momencie pojawia się kwestia seksu - to chyba
    > normalne?.


    Owszem b. normalne.
    Co do wątpliwości kto płacił - Liponia napisała gdzieś tu - za 1 razem pan, za kolejnymi - każdy za siebie.

    Rzadko zdarza się, aby tematyka rozmów ograniczała się tylko do prz
    > eżyć na koncercie muzyki Vivaldiego na starych instrumentach, dyskusji o różnic
    > ach między Kantem a Heideggerem, czy wpływu wzrostu PKB na kwestię zatrudnienia
    > na umowach śmieciowych. wink


    Owszem - tylko wiesz...Jedne osoby mówią o seksie otwarcie, a inne - mniej otwarcie.
    O nie chodzi nawet o zadem wstyd, ale o unikanie obcesowości. Pytanie pt. "Pojdziesz ze mną do łozka?" jest dość obcesowe. Pytanie "Może resztę wieczoru spędzimy u mnie?" - już obcesowe nie jest, a wiadomo o co chodzi smile

    >
    > Z drugiej strony znam sytuację, że kobieta przez dłuższy czas (półtora miesiąca
    > ) pozwala co tydzień zapraszać się do klubu, na obiad, na koncert itd., a mężc
    > zyzna płaci za nią, bo ona jakoś nigdy o tym nie pomyśli albo akurat nie ma dro
    > bnych, zapomniała karty itd. A później w rozmowach z koleżankami kobieta koment
    > uje: "On ma nadzieję na bzykanie, ale mi się nie podoba, nie ma szans. Chodzę z
    > nim, bo płaci za mnie. Już mi się znudził, więc jeszcze tylko jedna impreza i
    > spławiam go."


    Bez komentarza smile




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • azm2 26.05.15, 11:01
    Koro3,

    1. Kwestia obcesowości propozycji to kwestia zawsze indywidualna, zależna od ogólnego poziomu i zakresu słownictwa, którym dysponują obydwie wysokie umawiające się strony.

    2. Kwestia płacenia przez mężczyznę za kobietę przy jednorazowym zaproszeniu jest OK. W drugą stronę (kobieta zaprasza mężczyznę i płaci za niego) przy jednorazowym zaproszeniu też jest OK. W moim świecie nie ma w tym niczego obraźliwego. Obydwie możliwości są całkowicie kulturalne w aspekcie SV.

    Co innego, gdy kobieta przyjmuje pięć czy dziesięć zaproszeń od tego samego mężczyzny i przyjmuje je, on zawsze płaci za wszystko, a ona nagle mówi: "Fajnie było, dziękuję za wszystko, ale już nie mogę się z tobą spotykać, skasuj mój numer ze swojego telefonu". I znika. W takiej sytuacji mężczyzna ma prawo podejrzewać, że został z zimną krwią wykorzystany jako tylko dostawca finansów do celów rozrywkowych. Taka kobieta na pewno nie zachowuje się kulturalnie, żeby nie użyć ostrzejszego określenia. smile
  • baba67 26.05.15, 11:56
    Ja nie rozumiem tego unoszenia się honorem przez panów. Muszą byc szolbizu gdzie mozna zarobić duzo kasy za nic zatem się skromnej stówy nie uważa za pieniądze. Pewnie że jeśli zaprosi towarzysko albo romansowo zapłacic by wypadało ale zaproszenia powinny też sie pojawiać z drugiej strony z opcja kazde płaci za siebie (tu niechęć pana do pokrywania jego kosztów przez kobiete prędzej zrozumiem choc płacenie naprzemienne równiez). Pan wykorzystywany powinien juz dawno wyczaić że cos jest nie tak. Za zamierzchłych czasów mojej młodości panowie płacili za partnerki, tak, ale były rewanże typu zaproszenie na domowy obiad albo własne ciasto, szalik na drutach,powidła własnej roboty (bo własnie mam) takie klimaty pradziejowe.Taki rewanz był oczekiwany więc panie nie czuły sie zobowiązane do świadczenia w tzw naturze chyba że same chciały. Teraz tez można sie jakos zgrabnie odwdzięczyć.
    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • azm2 26.05.15, 14:18
    baba67 :
    "Ja nie rozumiem tego unoszenia się honorem przez panów. Muszą byc szolbizu gdzie mozna zarobić duzo kasy za nic zatem się skromnej stówy nie uważa za pieniądze. Pewnie że jeśli zaprosi towarzysko albo romansowo zapłacic by wypadało ale zaproszenia powinny też sie pojawiać z drugiej strony z opcja kazde płaci za siebie (tu niechęć pana do pokrywania jego kosztów przez kobiete prędzej zrozumiem choc płacenie naprzemienne równiez). Pan wykorzystywany powinien juz dawno wyczaić że cos jest nie tak."

    W tym przypadku pan nie naciskał na szybką decyzję pani w sprawach pogłębienia znajomości. W ogóle niczego nie proponował ani nawet nie sugerował a propos seksu, bo nie chciał jej zrazić ani obrazić tak wczesną propozycją. Miał nadzieję na dłuższą znajomość, może nawet na miłość (oczywiście z seksem, nie platoniczną). Miał nadzieję, że pani sama wykaże się inicjatywą. Uważał tę panią za przyzwoitą kobietę, która nie składa mężczyźnie łóżkowej propozycji na pierwszym spotkaniu, ale już po trzecim spotkaniu oczekiwał choćby tylko cmoknięcia w policzek. Liczył na to, że już niedługo pani ociepli swoje podejście do niego. Przeliczył się. W efekcie doliczył się tylko sporej kwoty, którą wydał na ową panią. Romantyk i pechowiec... wink
  • baba67 26.05.15, 15:24
    Tu pełna zgoda że pechowiec i romantyk, nie odniosłam wrażenia że pan z gatunku bioracych rewanz w naturze chcialam tylko zwrócić uwagę że kompletnie nie zna się na ludziach i został zupełnie zaślepiony sexapilem pani że wyraże się oględnie. Bo relacja w założeniu romantyczna jest przede wszystkim relacją międzyludzką-tam gdzie jest rażąca utrzymująca sie czas jakis nierównowaga nie może byc i zdrowej relacji. I to dla normalnie myslącego człowieka powinno w zapałach ostudzić.
    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • kora3 26.05.15, 15:28
    A myslę Babo, że normalny, zdrowy i dorosły facet jest w stanie wyczuć, czy kobieta mówiąc kolokwialnie nań leci, czy też - nie. No chyba, ze kobieta ta b. dobrze udaje, ta jednakowoż nie udawała- przejawiała totalny brak zaineresowania nim w sensie damsko-męskim smile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 26.05.15, 20:35
    No pewnie, jesli zdefiniujemy słowo leci jako natychmiastowa gotowośc odbycia stosunku płciowego to powinien mieć to wyczucie a on go nie miał.Ale z drugiej strony panna odczytała zaproszenie prawidłowo zatem długie rączki (kiedys sie tak mówiło) pan miał.
    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • kora3 26.05.15, 14:31
    Babo, a j tych panów doskonale rozumiem smile - poniekąd nie tylko w show biznesie można zarobić na tyle dużo, by stac kogoś było na kawę drinka czy obiad. Zresztą tu nie ma żadnych ludzi pracujących w show biznesie smile - bo niby gdzie mieliby co panowie pracować wg Ciebie we wspomnianej "branży"?
    Lekarza, prawnika, przedsiębiorcę, czy dyrektora placówki samorządowej naprawdę Babo stać na to, by zapłacić za obiad i butelkę wina smile i owszem, tacy panowie czuliby się urażeni, gdy dobrze znana im prywatnie kobieta, np. kolezanka którą zaprosili na ten obiad chcalaby za siebie płacić. Po pierwsze dlatego, że najwyraźniej miałaby ich za "dziada", którego na obiad nie stać, a po drugie i ważniejsze - właśnie dlatego, że taka postawa wskazywałaby n to, że pani OBAWIA się, iż pan za te obiadki czegoś oczekiwałby i niekoniecznie seksu zaraz, ale np. protekcji. I to wiem z rozmów z moimi kolegami osobami poznanymi nierzadko najpierw na gruncie zawodowym, kiedy to bezwzględnie placę za siebie.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 26.05.15, 14:21
    Azmie - zacznijmy od tego, ze obecnie są różne szkoły dotyczące finansów podczas randkowania (mowa będzie teraz li tylko o randkach). Ja pochodzę z pokolenia, w którym nie do pomyslenia byłoby, by facet na poziomie powolił płacić kobiecie z którą się umówil - czy miałaby zapłacić ona za siebie, czy co jeszcze bardziej egzotyczne - za niego także.
    Tak po prostu w tym pokoleniu było i jest - przynajmniej w przeważającej większości.
    Teraz bywa różnie - każde za siebie, naprzemiennie podczas kolejnych spotkań i też cool. Kwestia DOGADANIA się i tyle. Ale właśnie trzeba mieć na tyle jaj żeby się dogadać - pani jeśli jej stanowczo nie odpowiada, by pan za nią płacił powinna to powiedzieć, a pan który nie ma ochoty płacić za panią na każdej randce - także. Moim zdaniem kalkulacja pana na zasadzie : będę za nią płacil, bo liczę na łózko/związek jest tyleż głupia, co nieetyczna.

    Natomiast co do tego, ze napisałeś o jednorazowym zaproszeniu - tak jak w przypadku mej przyjaciółki i mego kolegi. Owszem, tu było jednorazowe "zaproszenie", ale w moim przypadku nie jest to z tym panem czy innymi (np. moim eksem) jednorazowa sprawa i jakoś żaden z nich nie ma przekonania, ze może się spodziewać "rewanżu" w postaci seksu ze mną smile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 26.05.15, 11:13
    Ale że wymyślona panna dobrze zrozumiała...co znaczy że jakieś konkretne migdały były. Gdyby randki były czające to znaczenie zaproszenia wcale nie byłoby takie oczywiste, Obecnie młode kobiety odwiedzają domy młodych mężczyzn w róznych sytuacjach i celach niekiedy bardziej towarzyskich niz erotycznych równiez niektóre panie sie panom podobają.Skoro zrozumiała jednoznacznie migdaly były to i nagłe schlodzenie jest nie OK.
    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • kora3 26.05.15, 15:11
    Babo, także głębokie pocałunki, bo to jak sądzę moglaś miec na myśli pisząc o migdałach" (albo co innego także , co pokazuje, ze lepiej jednak używać słownictwa pozbawionego zbędnych eufemizmów) nie sa zadną deklaracją poza "podobasz mi się i kręcisz mnie" obu rzecz jasna stron. Co wyniknie z tego - nie wiadomo.

    Puścmy na hwilke wodze fantazji i wyobraźmy sobie, ze pani z pana propozycji skorzystała i spedzili wspólną noc. No i okazało się, że w seksie im nie po drodze. Moim zdaniem taka sytuacja z KAZDEJ strony - czy to pani czy pana wymagałaby zakończenia relacji w sposób jednoznaczny (a nie dawanie do zrozumienia przez np. nieinicjowanie kontaktów jak w tej sprawę omawianej). Wypadałoby być szczerym/rą i powiedzieć: "Wiesz, przepraszam, to jednak nie to..."Ale już "dociskanie" którejś ze stron byłoby niegrzeczne, dokładnie jak w ty przypadku. Bo co taka osoba miałaby powiedzieć? Prawdę? Ona mogłaby być bardzo przykra i trudna do powiedzeniasad np. "Nie odpowiada mi Twój zapach intymny", "Nie pasujesz mi rozmiarowo", "Masz za mało fantazji w łóżku dla mnie", "Jesteś zbyt mało spontaniczna/y w seksie dla mnie" - dlatego właśnie "dociskanie" w takich sytuacjach jest niegrzeczne i także niebezpieczne. Bo "dociskający" może usłyszeć szczerą prawde, która go zaboli
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 26.05.15, 15:36
    Migdały to migdały kazdy wie o co chodzi nie jestem na warsztatach literackich. Jeśli takie były nie powinno się tak po prostu relacji kończyć tylko wyrażnie stwierdzić (już po odmowie) że ma sie inne poglądy -była okazja po expose pani - i wręcz przeciwnie bez zjednoczenia ciał się zjednoczenia dusz sobie nie wyobraża i wtedy wyrazic ubolewanie i zyczyć szczęscia.I wszytko jasne. Nigdzie nie napisałamże po upojnej nocy trzeba być z kimś do grobu bo nawet ja takich dziwnych poglądów nie mam. W takim wypadku jednak o jakimś poczatku zwiazku można mówic i jest co wyjasniać tym bardziej.
    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • kora3 26.05.15, 16:02
    Babo, jak pisałam już do kogoś - sa w życiu sytuacje wymagające wyłożenia kawy na ławę, albo jak wolisz "wywalenia flaków na stół", a sa takie, w których lepiej, zgrabniej, zręczniej jest dac do zrozumienia, strzelić aluzję, czy uzyć białego kłamstwa. Dotyczy to wielu sfer życia. Nie tylko damsko-męskiej.
    W tym przypadku jak już pisałam po pierwsze relacja nie wymaga wyjaśnień, bo między państwem nic nie zaszło. Po drugie - noga od stolu po tej propozycji i odmowie domyśliłaby się, że pan zakończyl znajomośc z powodu innych niż pani oczekiwań w sferze seksu. Po trzecie dopytywanie się i jeszcze "dociskanie" - czyli konkretnie dlaczego widzi się w innej relacji - było głupie i niegrzeczne.

    Gdyby państwo spędzili noc - wówczas owszem pan powinien już nie dac do zrozumienia, ale jasno powiedzieć, że nie widzi się w tej relacji (gdyby się rzecz jasna w niej nie widział). "Dociskanie" go - dlaczego mogłoby spowodowc b. niemilą dla pani odpowiedź.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 26.05.15, 16:35
    Dociskanie było nie ma miejscu. zapytanie co sie stało (jeśli były migdały a pan pożegnał sie jak zwykle) paść mogło
    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • vi_san 26.05.15, 16:53
    Babo, zapytanie padło "Czy się pan pogniewał?" Odpowiedź padła, że pan ma odmienną wizję relacji niż pani. Po czym nastąpiło dociskanie, dopytywanie i w końcu pani usłyszała, że pan nie wyobraża sobie spotkań bez seksu. Na marginesie - wcale nie wiadomo, czy ta odpowiedź jest odpowiedzią prawdziwą, być może pana zraziło całkiem co innego, a chcąc uniknąć znacznie przykrzejszej treści tak się głupio wykręcił?

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • kora3 26.05.15, 17:36
    No... np. że obawia się osób egzaltowanych, czy niestabilnych emocjonalnie. Bo z całym szacunkiem do wątkodawczyni zachowanie jak u nastolatki, gdy chodzi o osobę dorosłą może takie skojarzenia nasunąć. I uprzedzając ewentualne niejasności smile: nie, wcale nie uważam, że objawiłaby dorosłość idąc z panem do łozka wbrew sobie! Po prostu ton odmowy był na poziomie nastolatki, a wystarczyło zwyczajne: nie mam zwyczaju odwiedzać w domach mężczyzn przy tak krótkiej znajomości - byłoby jasne i "po dorosłemu". Dopytywanie się o "pogniewanie" i przyciskanie o co konkretnie poszło tylko pogłębić mogło skojarzenia z osobą niestabilną emocjonalnie i egzaltowaną
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 26.05.15, 20:10
    Tez tak myśle -panna infantylna jak na swoje lata.
    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • kora3 27.05.15, 05:17
    No sama widzisz
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 26.05.15, 19:47
    No pytanie jak pytanie, przeciez nie ma niczego obrazliwego w zapytaniu czy się kogos nie urazilo. Odpowiedz ze nic go nie uraziło powinna rozwiać wszelkie wątpliwosci i dalsze pytania juz zbedne całkiem.
    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • vi_san 26.05.15, 20:15
    Dokładnie tak. I dlatego właśnie twierdzę, że jeśli już mowa o niekulturalnym zachowaniu to sv naruszyła Liponia po usłyszeniu, że pan inaczej zapatruje na relacje dociskając i drążąc. Zachowanie pana można by uznać za nader niegrzeczne [niekulturalne, niezgodne z sv] gdyby stanowili związek, parę, a nie połączyły ich 4 [słownie: CZTERY] wspólne wyjścia! Gdyby bowiem spotykali się czas dłuższy, stanowili parę, a pan nagle przestał - to owszem, byłoby to skrajnie chamskie. Ale tu? Ktoś jako argument podał, że padła "propozycja łóżkowa" a to zmienia relację. Otóż moim zdaniem propozycja żadna nie zmienia niczego - o ile nie zostanie zrealizowana. Pan coś zaproponował, pani odmówiła - czy w jakikolwiek sposób zmienia to "powagę" ich relacji?
    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • kora3 26.05.15, 17:11
    Ale Babo PO CO? To chyba jasne, że skoro pan już nie inicjował kontaktów (a zawsze robił to wg relacji watkodawczyni on), to znaczy ze tych kontaktów już nie chce, prawda? Dlaczego to było całkiem jasne w świetle propozycji i odmowy wyrażonej nader kwieciście smile
    Należało przyjąć sytuację do wiadomości i cześć, a nie rozkminiać z gościem ...
    Gdyby propozycji i odmowy nie było, a państwo spotkaliby się 4 razy i tylko ewentualnie całowali (jak Ty sądzisz), a pan zaprzestałby kontaktowani się, to moznaby się zastanawiać dlaczego, ale t też raczej jasne byłoby - bo nie zaiskrzyło zwyczajnie, zdarza się i też nie wypadałoby dopytywać i dociskać.

    A propos takiego "wyskakiwania" przed orkiestrę ...Opowiadał mi pewien mój kolega, że gdy zaczął pracę w nowej firmie akuratnie wypadła impreza integracyjna w nieodległym czasie. Trzymał się na niej z ludźmi ze swego działu, wśród których była kolezanka, z którą jako nowo przyjęty miał najwięcej kontaktu, jako że wprowadzała go w obowiązki. Mila, fajna, kompetentna i atrakcyjna pani.Na imprezce, jak to na imprezce, było trochę alkoholu, tańce ...Najwięcej bawił się z ta kolezanką, a gdy wyszla na zewnątrz, by troszkę ochlonąc po hulankach, towarzyszył jej. No i tak się jakoś złożylo, że doszło między nimi do paru namiętnych pocałunków. I tylko tyle.
    Po weekendzie przyszli do pracy, kolezanka zachowywała się normalnie, tak jak zawsze w pracy. On też, ale było mu nieco nijako- był wowczas wolny, pani mu się podobala, ale no głupio tak jakoś, niby nic nie zaszło, ale jednak się całowali namiętnie i to na imprezie, po alkoholu, a to kolezanka z pracy jednak - warto byłoby sprawę jakoś wyjaśnić ... Ze trzy dni tak się "lama" i w końcu korzystając z tego, że byli sami w firmowej kuchni zagadał w temacie. Że bardzo milo było na imprezie - pani, że owszem. No to on, ze świetnie się z nią bawił. pani - że ona z nim też. No to on, że chyba jednak wzięli za duże tempo...Na co pani zareagowała uprzejmym zdziwieniem...A on bidaka (mody był i niedoświadczony) zamiast powiedzieć, że w tańcu,bo go do dziś miesnie po baletach bolą z zakwasów wypalił, że zwykle nie caluje się z koleżankami z pracy. Na co pani odpowiedziala, że bardzo dobrze robi smile Gosc był na tyle głupi i gruboskórny, ze zamiast zmienić temat owiedzial wprost, że no wszak z nią się jednak całował i teraz mu głupio...Dziewczyna na to odpowiedziała, że nie wie o czym on mówi, na imprezie za dużo stanowczo wypiła i nie za bardzo pamięta szczegóły, że no nie powinna, ale jej się zdarzyło i jeśli do takiej sytuacji doszło to jej nie pamięta i b. przeprasza oraz prosi go o dyskrecję, bo ma narzeczonego no i wiadomo, poza tym firmowa impreza, a ona się tak upila....
    Kolega relacjonujący mi te sytuację z imprezy oraz te po niej (za późno, mógł mnie wcześniej zapytać o radę) zaklinał się, że ani on, ani tym bardziej ta kolezanka nie byli pijani. Co najwyżej podchmieleni, wiec nie ma technicznej możliwości, by pani tej sytuacji nie pamiętała ...Sądze, że miał racje - pani pamiętała smile
    Tylko pani wybrnęła z tematu najlepiej jak się dało Babo, ale musiała wybrnąć, bo facet nie pojmowal prostych i jasnych sygnałow. Kobietę na imprezie poniosła zwyczajnie fantazja i parę razy pocałowala się z przystojnym kolegą - tylko tyle. Potem w pracy zachowywała się NORMALNIE, jak zawsze co oznaczało, że w jej pojeciu sprawy nie ma i NIE należy do niej nawiązywać. Ale chłopisko nawiązało, to udała zdziwioną, co było jaskraym sygnalem, że nie ma na ten temat już co gadać.Ale gościu - nadal gadal jeszcze dając do zrozumienia, że załuje całej tej sytuacji, co dla pani pewnie komfortowe nie było. W tej sytuacji nie było wyboru, tylko zasłonić się "pomrocznością jasną"smile Bo co miała niby ta pana powiedzieć?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 26.05.15, 20:24
    Dlaczego? Dla jasnosci zeby się nie łudzić, przejść do porządku i życ dalej.Lubie jasne sytuacje.Historyjka przesmieszna ale jednak sytuacja w niej przedstawiona znacznie się rózni od płodów talentu ulabuszki.
    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • kora3 27.05.15, 05:21
    Babo, rzecz cała w tym, ze ta sytuacja była/jest tak jasna, ze NIE WYMGAŁA wyjaśnień - taz z wątku i stad ich nie było.
    Sytuacja z kolega i jego wspołpracownica - z racji zachowania tejże współpracownicy po zdarzeniu smile - także była jasna i także nie wymaga wyjasnień. GDYBY owa współpracownica zaczęła się zachowywać jak jego dziewczyna np. to powinien wyjaśniać, ale w zaistniałej sytuacji nie.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 27.05.15, 11:18
    No własnie ja uważam tak jak minnie-jesli były migdały a nie tylko randki czajace to takie jedno zdanie zamykajace relacje jest potrzebne. Dla zadurzonej z lekka panny z która się tam konkretnie obsciskiwało to zbyt duzy dysonans.Elementarny humanitaryzm tego wymaga.Pannaprzez 2 dni czeka (może nie może , może ma jakieś problemy potem następne 2 dni zaczyna mieć podejrzenia ża cos jest nie tak nastepne 2 dni się zbiera żeby zapytać-po co ja się pytam na coś takiego narażac czlowieka-żeby się odgryżć?
    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • vi_san 27.05.15, 11:44
    Ale, Babo, właśnie nie wiemy, czy to były randki "migdalące" czy wypad na kawkę. Jeśli były to randki z "obściskiwaniem" i innymi karesami - to, ewentualnie, mogę uznać, że wyjaśnienie się należy. Z tym, że jeśliby randki były "karesowe" to niezbyt rozumiem umoralniająca mówkę na jego propozycję... Jeśli jednak były to zwykłe wyjścia na kawę, takie delikatne sondowanie, to jakiekolwiek tłumaczenie jest nie tylko zbędne, ale wręcz nie na miejscu.
    A niezależnie od tego jakie to randki były i jakie były powody ich zakończenia - duszenie i dociskanie w celu wydobycia szczegółowych informacji z kogoś, kto usiłuje być grzeczny i mówi że "szuka zupełnie innej relacji niż ja" nie mieści się w kanonach grzecznego zachowania.

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • minniemouse 27.05.15, 12:00
    alez nie, prosze przeczytajcie jeszcze raz uwaznie pierwszy wpis autorki:

    Przestał dzwonić, pisać, w pracy, gdy się widzimy uśmiecha się ładnie, wita ze mną, ale na dystans. Sam nie podchodzi, nie inicjuje rozmowy. Ja też tego nie robię, bo uważam, że to rola mężczyzny. I tak było przez kolejny tydzień. Później zauważyłam, że zaczął się umawiać z inną dziewczyną z pracy, którą jakoś tam kojarzę z widzenia. Ze mną wita się i jest miły, jak gdyby nigdy nic. Nie wytrzymałam i na jakiejś przerwie podeszłam do niego z pytaniem, czy się na mnie obraził. Powiedział, że absolutnie nie, ale szuka zupełnie innej relacji niż ja. Docisnęłam go i zapytałam o co chodzi, to powiedział, że nie ma zwyczaju czekać dłużej niż do 3-4 spotkania na seks


    No ale co to znaczy "zupelnie inna relacja"? przeciez to kompletnie nic nie mowi i moze znaczyc sto roznych rzeczy.
    to "dociskanie" to bylo to raptem jedno pytanie wiecej, i to wszystko.
    nie robcie z igly widly wink

    nagle znikniecie z horyzontu i ostentacyjne uganiane sie za inna panienka to nie jest bycie grzecznym,
    to jest odwrotnie -- bardzo niegrzeczne.

    Minnie
    --
    Dramatem naszych czasów jest to, że głupota zabrała się do myślenia. Jean Cocteau.
  • vi_san 27.05.15, 12:22
    Czytamy uważnie, Minnie. Pan nie ignoruje pani, nie traktuje jej jak powietrza [wbrew temu co TY wyczytałaś]. Przez tydzień po ostatniej randce [jeśli już upieramy się traktować wyjście na kawę jako randkę] nie inicjuje żadnych kontaktów. Po tym jak usłyszał od pani perorę, jaka to ona nie jest "taka", jak to potrzebuje czasu i co on sobie w ogóle wyobraża. Ok, przyjął to do wiadomości, po czym uznał, że z infantylną pannicą, a na dodatek histeryczką nie chce mieć nic wspólnego, więc zaprzestał kontaktów - w pracy traktuje ją "normalnie" czyli wita się jak człowiek, po prostu nie ma zamiaru inicjować więcej spotkań poza służbowych. I co mamy? Liponię szlag trafił dopiero, kiedy pan śmiał [bezczelny!] zwrócić afekt ku innej! Bo pewnie, po czterech randkach powinien do trapistów wstąpić, jako że jego ideał okazał się być napuszoną babką o subtelności słonia w składzie porcelany... Albo też powinien czekać jeszcze osiem i pół roku, aż Liponia łaskawie uzna, że zasłużył na seks.
    Cóż, jeżeli pan delikatnie sugeruje seks, a pani mu na to wali mówkę pouczająco umoralniającą - to raczej mają rozbieżne poglądy na wzajemne relacje? I albo Liponia wychodzi na niekulturalną, bo dociska i "wymusza" szczegóły, o których pan nie chce mówić, albo wychodzi na idiotkę, która nie rozumie oczywistości... nie wiem tylko, która opcja byłaby jej milsza?

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • minniemouse 27.05.15, 13:10
    vi_san napisała:
    Po tym jak usłyszał od pani perorę, jaka to ona nie jest "taka", jak to potrzebuje czasu i co on sobie w ogóle wyobraża. Ok, przyjął to do wiadomości, po czym uznał, że z infantylną pannicą, a na dodatek histeryczką nie chce mieć nic wspólnego,

    Ok, podoba ci sie dziewczyna w pracy, zapraszasz ja na kawe, do kina, na grill, na kawe i po czwartym razie zapraszasz do siebie do lozka.
    ona odmawia bo ona nie "z tych co tak szybko, tlumaczy ze potrzebuje czasu"
    a ty wyzywasz ja od infantylnych histeryczek???
    ladnie to tak??

    czy to jej wina ze nie spelnila twoich oczekiwan?

    Cóż, jeżeli pan delikatnie sugeruje seks, a pani mu na to wali mówkę pouczająco
    umoralniającą - to raczej mają rozbieżne poglądy na wzajemne relacje?


    ale ona mu nie walnela zadnej "umoralniajacej mowki" - tylko stanowczo mu powiedziala, i nawet milo zakonczyla:
    Powiedziałam, że nie ma mowy, nie jestem taka i nie idę po niecałych dwóch tygodniach spotykania się do łóżka nawet z tak miłym mężczyzną, jak on.

    tak ze nie przesadzaj.


    Minnie
    --
    Dramatem naszych czasów jest to, że głupota zabrała się do myślenia. Jean Cocteau.
  • vi_san 27.05.15, 13:32
    Zasadniczo to jestem mężatką i nie przyszłoby mi do głowy proponować łóżko koleżance z pracy... big_grin
    Infantylną histeryczką zaś nie jest dlatego, że odmówiła [to jej pełne prawo, mało tego, w analogicznej sytuacji ja też bym odmówiła - i to abstrahując od posiadania męża!], tylko ze względu na sposób w jaki to zrobiła. Zamiast z uśmiechem powiedzieć, że to dla niej za szybko i zakończyć temat, zaczęła snuć jakieś wizje, jaka to ona nie jest "taka", co on sobie wyobraża i co tam jeszcze. No, niepoważne, delikatnie mówiąc. i właśnie - histeryczne. Przesadne. Zbędne. A do tego wartościujące, bo wszak skoro ona "nie jest taka" to on proponując tak niestosownie jest "taki" = gorszy, gorzej wychowany, prostacki itd.
    Widzisz, wszystko zależy od tego, jakim tonem wypowiedziała te słowa. I ty masz prawo je odczytać wyłącznie jako stanowcze ale miłe, a ja jako pompatyczne, napuszone i zarozumiałe. "Powiedziałam, że nie ma mowy, nie jestem taka i nie idę po niecałych dwóch tygodniach spotykania się do łóżka nawet z tak miłym mężczyzną, jak on. Powiedziałam, że potrzebuję znacznie więcej czasu i taka po prostu jestem" - jak dla mnie to średnio życzliwie brzmi: "Nie ma mowy", "Nie jestem taka", "Taka po prostu jestem". Właśnie z tych sformułowań wynika "umoralniający" charakter wystąpienia Liponii. Gdyby ograniczyła się do "Nie idę po dwóch tygodniach do łóżka nawet z tak miłym mężczyzną, potrzebuję więcej czasu" - byłaby to właśnie odpowiedź normalna, dorosła, nie pozostawiająca wątpliwości, konkretna i nie wartościująca. Te pozostałe "ozdobniki" sprawiają, że łatwo odebrać jej mowę tak, jak ja to odczytałam.
    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • minniemouse 27.05.15, 23:54
    vi_san napisała:

    Gdyby ograniczyła się do "Nie idę po dwóch tygodniach do łóżka nawet z tak miłym mężczyzną, potrzebuję więcej czasu" - byłaby to właśnie odpowiedź normalna, dorosła, nie pozostawiająca wątpliwości, konkretna i nie wartościująca. Te pozostałe "ozdobniki" sprawiają, że łatwo odebrać jej mowę tak, jak ja to odczytałam.

    Zgodze sie ze powiedziala to dosyc dobitnie, do czego miala wszelkie prawo,
    ale z tym histeryzowaniem i umoralnianiem to jednak spora nadinterpretacja.


    Minnie
    --
    Dramatem naszych czasów jest to, że głupota zabrała się do myślenia. Jean Cocteau.
  • kora3 28.05.15, 07:32
    minniemouse napisała:
    >
    > Ok, podoba ci sie dziewczyna w pracy, zapraszasz ja na kawe, do kina, na grill,
    > na kawe i po czwartym razie zapraszasz do siebie do lozka.
    > ona odmawia bo ona nie "z tych co tak szybko, tlumaczy ze potrzebuje czasu"
    > a ty wyzywasz ja od infantylnych histeryczek???
    > ladnie to tak??


    Ja tez odebrałam to podobnie - infantylna i egzaltowana osoba. I nie chodzi o to, że nie poszła z gościem do łozka, tylko o FORME odmowy Minie.
    >
    > czy to jej wina ze nie spelnila twoich oczekiwan?

    Absolutnie nie, ludzie się dopiero poznawali. Rzecz w tym, jak kobieta na to zareagowała - całkiem nie jak dorosła ...

    >
    > ale ona mu nie walnela zadnej "umoralniajacej mowki" - tylko stanowczo mu powi
    > edziala, i nawet milo zakonczyla:


    Strzeliła Minnie, strzeliła ...smile
    "Nie jestem TAKA" - jaka? Pani koniecznie chciała pokazać, jaka to jest porządna (nie TAKA jak inne) i w ogóle, co wyrazała w sposób właściwy osobom góra nastoletnim Minnie. Dorosła emocjonalnie osoba powiedziałaby po prostu, że nie ma zwyczaju odwiedzać panów w domu przy tak krótkiej znajomości. Odpowiedź ta byłaby dokładnie taką samą co do skutku, ale nie egzaltowaną i bylaby, co ważne - adekwatna w tonie do propozycji pana.

    Umiejetność odpowiadania, także odmownie (czy przeciwnie) adekwatnie do wypowiedzi poprzednika jest u ludzi dorosłych PODSTAWĄ.
    Pan zaproponował miłe spędzenie wieczoru u siebie - grzecznie i zręcznie byłoby odmówić mu w podobnym tonie. Zatem nie gadką w stylu "nie jestem taka", tylko "nie odwiedzam itd. "

    Jak już napisałam wcześniej na miejscu gościa niezależnie od odmowy seksu wiałabym od panny szybciutko z racji wlasnie poziomu egzaltacji i infantylizmu. Nie lubię osób tego rodzaju i źle się czuję w ich towarzystwie niezależnie od ich poglądów na różne sprawy.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kopciuszek83 27.05.15, 19:49
    vi_san napisała:

    > Po tym jak usłyszał od pani perorę, jaka to ona nie jest "taka", jak to potrz
    > ebuje czasu i co on sobie w ogóle wyobraża. Ok, przyjął to do wiadomości, po cz
    > ym uznał, że z infantylną pannicą, a na dodatek histeryczką

    Vi_san, aczkolwiek w pełni się z Tobą zgadzam co do oceny zachowania pana i też uważam, że po czterech, zapewne niezbyt intensywnych w romantyczne uniesienia spotkaniach nie musi się tłumaczyć z ochłodzenia relacji, to jednak nazywanie liponii infantylna pannicą tylko dlatego, że nie chciała pójść z panem do łózka, jest niegrzeczne. Czy naprawdę dojrzałość kobiety określa to, jak szybko jest skłonna zrzucić z siebie ubranie?
  • baba67 27.05.15, 20:01
    Tu o ton perory chodzi nie o fakt niezrzucenia szatek.
    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • vi_san 27.05.15, 20:07
    Kopciuszku, nie czytasz uważnie! Niejednokrotnie pisałam, że nie oceniam negatywnie faktu niechęci Liponii do seksu na czwartej randce! Ba, uważam jej decyzję za słuszną, jeśli nie miała ochoty - nie ma żadnych, absolutnie żadnych powodów, by godziła się na propozycję! Natomiast infantylny i histeryczny był TON jej wypowiedzi. To zarzucenie pana, jaka to ona nie jest taka, jak to się szanuje, jak to co on sobie wyobraża i nawet nie ma mowy! Osoba dorosła i dojrzała wcale nie poszłaby zaraz z panem do łóżka [bo nijakiego obowiązku nie ma], ale powiedziałaby spokojnie, że po prostu dla niej to za szybko i potrzebuje więcej czasu. Bez ozdobników, wartościowania, taka - nie taka i innych patetycznych i górnolotnych głupot. Infantylna i histeryczna była jej przemowa, a nie decyzja o nie pójściu do łóżka.
    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • kopciuszek83 27.05.15, 23:44
    vi_san napisała:

    > Natomiast infantylny i histeryczny był TON jej
    > wypowiedzi.

    Cytat z postu Liponii:
    "Powiedziałam, że nie ma mowy, nie jestem taka i nie idę po niecałych dwóch tygodniach spotykania się do łóżka nawet z tak miłym mężczyzną, jak on. Powiedziałam, że potrzebuję znacznie więcej czasu i taka po prostu jestem."

    Nie dostrzegam tu histerii ani infantylizmu. Jak pokazuje dalszy ciąg znajomości, Liponia bardzo poprawnie zinterpretowała intencje pana (co przeczy diagnozie, że jest infantylna) i po prostu dobitnie określiła swoje granice. Czy ta wypowiedź rzeczywiście brzmiała histerycznie, to tylko nasza (Twoja) interpretacja. I podtrzymuje swoją opinię, że okreslanie kogos "infantylną pannicą" jest generalnie niegrzeczne, a w tym kontekście dodatkowo niekoniecznie uprawnione.
  • azm2 27.05.15, 12:23
    minniemouse napisała:
    "No ale co to znaczy "zupelnie inna relacja"? przeciez to kompletnie nic nie mowi i moze znaczyc sto roznych rzeczy."

    Przeczytaj uważnie, co sama napisałaś.
    W następnym zdaniu cytujesz: "powiedział, że nie ma zwyczaju czekać dłużej niż do 3-4 spotkania na seks."
    To jest wyjaśnienie.
  • minniemouse 27.05.15, 12:34
    azm2 napisał:
    Przeczytaj uważnie, co sama napisałaś.
    W następnym zdaniu cytujesz: "powiedział, że nie ma zwyczaju czekać dłużej niż do 3-4 spotkania na seks."
    To jest wyjaśnienie.


    no taktaktak, ja wiem, ale to bylo juz po "innej relacji", to raz, dwa
    mimo wszystko dla osoby ktora mogla odebrac "nie ma sprawy, rozumiem" jako "nie ma sprawy, poczekam" takie wyjasnienie "szukam innej relacji" moze byc co najmniej dziwne.
    a tu chodzi o zarzuty ze "dociskala".
    dociskala, bo nie wiedziala jak rozumiec te "inne relacje" po teoretycznym "poczekam".

    i wtedy wyjasnienie "powiedział, że nie ma zwyczaju czekać dłużej niż do 3-4 spotkania na seks" uzyskala juz po tym "dociskaniu" a zatem jak sie sama dopytala.

    Minnie
    --
    Dramatem naszych czasów jest to, że głupota zabrała się do myślenia. Jean Cocteau.
  • azm2 27.05.15, 12:41
    minniemouse napisała:
    "i wtedy wyjasnienie "powiedział, że nie ma zwyczaju czekać dłużej niż do 3-4 spotkania na seks" uzyskala juz po tym "dociskaniu" a zatem jak sie sama dopytala."

    Więc sama siebie dopytała wink i uzyskała odpowiedź.
    Z tej odpowiedzi wynika, że pani ma inne poglądy na seks niż ten pan. Nie ma między nimi zgody, więc ciągu dalszego znajomości nie będzie.
    O czym tu jeszcze dyskutować? Już wszystko zostało powiedziane.
  • minniemouse 27.05.15, 13:02
    azm2 napisał:

    Z tej odpowiedzi wynika, że pani ma inne poglądy na seks niż ten pan. Nie ma między nimi zgody, więc ciągu dalszego znajomości nie będzie.
    O czym tu jeszcze dyskutować? Już wszystko zostało powiedziane


    ale zauwaz, ze ja nigdy i wcale nie mowilam ze ma byc dalszy ciag znajomosci.
    tylko, ze mial sie z nia spotkac aby jej powiedziec ze sie z nia juz nie bedzie juz spotykal bo szuka "innej relacji".
    zasadnicza roznica.

    Minnie
    --
    Dramatem naszych czasów jest to, że głupota zabrała się do myślenia. Jean Cocteau.
  • azm2 27.05.15, 13:21
    "ale zauwaz, ze ja nigdy i wcale nie mowilam ze ma byc dalszy ciag znajomosci.
    tylko, ze mial sie z nia spotkac aby jej powiedziec ze sie z nia juz nie bedzie juz spotykal bo szuka "innej relacji".
    zasadnicza roznica."

    Zdaje się, że zachodzi kwestia różnych znaczeń jednego wyrazu.
    Gdy piszesz "on miał się z nią spotkać", to co rozumiesz przez czasownik "miał" (w czasie przeszłym)?

    Dla mnie ten czasownik oznacza
    albo wymóg w stosunku do kogoś (np. Kazano mu spotkać się z nią),
    albo informację, że jakieś zdarzenie było zaplanowane (np. On był umówiony na spotkanie z nią).

    Które z tych znaczeń miałaś na myśli?
    Moim zdaniem żadne z tych znaczeń nie dotyczy tego przypadku. Nikt mu nie kazał ani nie był umówiony.





  • minniemouse 28.05.15, 00:13
    azm2 napisał:

    Które z tych znaczeń miałaś na myśli?
    Moim zdaniem żadne z tych znaczeń nie dotyczy tego przypadku. Nikt mu nie kazał ani nie był umówiony.


    niektorzy zarzucaja mi, zrozumialam ze i ty, jakobym twierdzila iz chlopak ze wzgledu na zranione uczucia autorki powinien byl podtrzymywac z nia znajomosc nawet jesli ne byla mu juz na reke (po odmowie pojscia do lozka).
    tymczasem ja nic takiego nie twierdzilam, natomiast twierdzilam ze po tej odmowie ktora zostala zakonczona wieloznacznym "rozumiem, nie ma sprawy"
    (czyli - rozumiem, ale podobasz mi sie wiec poczekam? albo, rozumiem ale nie wierze, w weekend znowu zrobie podchod? albo, rozumiem, i do widzenia?)
    - zatem najwazniejsza jest kwestia jak to zintepretowala autorka - powinien byl sie z nia spotkac jeszcze raz.
    Chlopak nie wiedzial co jego odpowiedz znaczyla dla Liponii.

    Blad w mysleniu lezy w zalozeniu "jego zachowanie bylo oczywiste" - nie nie bylo.
    dla NAS jest oczywste bo my czytamy cala historie juz PO fakcie.
    ale Liponii historia zatrzymala sie w momencie "rozumiem, nie ma sprawy".

    przypominam, kwestie rozwazamy pod katem SV. SV czesto zycie utrudnia nie ulatwia,
    (choc w tym przypadku i jedno i drugie)
    o czym nie raz sie przekonalismy.

    Minnie




    --
    Dramatem naszych czasów jest to, że głupota zabrała się do myślenia. Jean Cocteau.
  • minniemouse 28.05.15, 00:32
    - zatem najwazniejsza jest kwestia jak to zintepretowala autorka - powinien byl sie z nia spotkac jeszcze raz.
    Chlopak nie wiedzial co jego odpowiedz znaczyla dla Liponii.


    przepraszam, niedokonczylam czym niejasno sie wyrazilam - i na tym spotkaniu powiedziec jej to co jej wyjasnil "docisniety"
    - "fajnie bylo, jestes mila, lecz ja poszukuje innej partnerki. ale mozemy byc przyjaciolmi".

    i to jest eleganckie zakonczenie, wyraziste, zwlaszcza dla konserwatywnej osoby.

    Minnie
    --
    Dramatem naszych czasów jest to, że głupota zabrała się do myślenia. Jean Cocteau.
  • kora3 28.05.15, 08:12
    Nie wiem, którzy niektórzy zarzucają ci, to co piszesz, ale ja na pewno nie - nigdzie nie pisałaś, że pan miał obowiązek podtrzymywać relację, a uważałaś za to, że powinien jednoznacznie powiedzieć Liponii, że to koniec znajomości - albo na tym 4 spotkaniu, albo spotkawszy się jeszcze raz. Ja tak Twoje wypowiedzi zrozumiałam ...

    Zgadzam się, że wspomniane zdanie "ok, rozumiem" MOGŁO zostać prze Liponię zrozumiane róznie! NATOMIAST już zachowanie pana później w połączeniu z tą ostatnią rozmową BYŁO JEDNOZNACZNE i cały czas o to mi chodzi.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 28.05.15, 08:20
    Tośmy się wreszcie dogadały. Tak dokładnie- reakcja nie była jednoznaczna. Ja i Minnie uważamy że pan postapił nie w porzadku (zakładając randki karesowe) że nie wyłożyl jasno swojego stanowiska od razu (bo josobne spotkanie niekoniecznie )oszczędzajac dziewczynie niepewności .Oczywiście zranienie czyichs uczuć nastapić musiało ale pozostawianie panny w niepewności niehumanitarne.

    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • minniemouse 28.05.15, 08:37
    baba67 napisała:

    Tak dokładnie- reakcja nie była jednoznaczna. Ja i Minnie uważamy że pan postapił nie w porzadku (zakładając randki karesowe) że nie wyłożyl jasno swojego stanowiska od razu

    no nareszcie ktos mnie zrozumial, chyba na msze na najjasniejsza panienke dam wink
    Z tym ze ja sie tym roznie od ciebie Babo, ze wprawdzie podzielam opinie iz chlopak powienien byl stanowisko jasno wylozyc od razu, to tak sie nie stalo i wobec tego powinien byl sie spotkac ten jeszcze jeden raz by to wyjasnic i zakonczyc uprzejmie luzna znajomosc.
    wtedy panna nie poczulaby sie przedmiotowo, nie dociskalaby, nie czulaby sie obrazona itd.
    mimo ze znajomosc dopiero sie zaczynala i byla luzna.


    I do tego randki nie musialy wcale miec charakteru karesowego - wystarczylo, ze ona sie czula jak sie czula, i tyle.
    ale znajac zycie, i oceniajac po tym co pisala:
    Podobał mi się, randka wypadła bardzo fajnie. Umówiliśmy się na kolejny dzień i znowu było super. Później weekend, kino, grill. Generalnie wszystko rozwijało się bardzo dobrze.

    miala podstawy zeby sadzic ze sie chlopakowi zwyczajnie podoba i odmowa znaczyla tyle co
    "dobra, poczekam".

    Minnie
    --
    Dramatem naszych czasów jest to, że głupota zabrała się do myślenia. Jean Cocteau.
  • kora3 28.05.15, 08:51
    No i tu się nie zgadzamy - ja uważam, że 4 spotkania bez seksu nie zobowiązują do NICZEGO Babo.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 28.05.15, 10:55
    No i tak pozostanie i sie juz nie zmieni Korciu. Lubie flaki na stół, tak mam.

    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • kora3 28.05.15, 11:17
    baba67 napisała:

    > No i tak pozostanie i sie juz nie zmieni Korciu. Lubie flaki na stół, tak mam.
    >


    Lubisz flaki na stół powiadasz? No wierzę ..Tylko jak daleko jesteś w stanie je "wywalić"? Tak z ciekawości zapytam...
    Byłabyś w stanie powiedzieć facetowi np., że nie pasuje Ci jego zapach intymny, ma za mały rozmiar, ma za mało fantazji w łozku dla Ciebie, ma za niski status społeczny, jest zbyt mało inteligentny, obyty? Ale tak szczerze ...

    Bo powiedzieć komuś, że nie widzisz się w relacji z kimś o nieuregulowanej sytuacji związkowej (np. z panem w trakcie rozwodu), mającym dzieci, czy wykonującym niebezpieczny zawód jest łatwo, natomiast już o takich sprawach jak napisałam wyżej na pewno znacznie, znacznie już Babo trudniej


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 28.05.15, 11:29
    ja nie pisałam o naturalizmie ani turpizmie. Po co miałaby podawać jakies raniace szczegóły zupełnie niepotrzebnie. Byłam natomiast w stanie powiedzieć panu który o mnie zabiega ze bardzo go lubie ale przyszłości wspólnej nie czuje no bo nie czuję przykro(chciałam, próbowałam ale sie nie rozetliło) mi że jemu jest przykro niemniej porzadny człowiek na uczciwość zasługuje.
    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • kora3 28.05.15, 11:39
    Babo - a co byłoby, gdyby jakiś pan Cię "dociskał" jak nasza bohaterka? Gosc powiedział, ze szuka innej relacji, ale jej to nie wystarczyło, zmusiła chłopa do mówienia konkretami. Co zrobiłabyś, gdyby Cie tak dociskał pan, który nie zadowolił Cie w łóżku?

    Powiedzenie komus czegos neutralnego typu nie zaiskrzyło, jak u Ciebie, czy też konkretnego, ale nie przykrego, jak u mnie z panem wychowującym dziecko jest łatwe. Ale co zrobiłabyś dociskana, gdy powód byłby mniej neutralny? Też flaki na stół?
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 28.05.15, 11:52
    Nic by nie powiedziała więcej- tak CZUJĘ sa rzeczy które sie czuje ale których się nie rozumie. Co by dało powiedzenie prawdy? Najwazniejsza jest informacja ze nie. Wcale sie dociskaniem panny nie zachwycałam wręcz przeciwnie potrzebna jej była jasna informacja ze adorowanie innej to nie jest gierka na jej użytek bo cos tam zostało niedpowiedziane . Uzyskawszy info powinna dać spokój. I takie jednoznaczne info należało jej się nastepnego dnia-telefonicznie lub majlowo chociazby.
    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • kora3 28.05.15, 13:18
    No widzisz, a ja uważam, ze przy tak krótkiej znajomości luźnej zaprzestanie kontaktów przez pana powinno być dla pani jasnym i czytelnym sygnałem, że nie chce on znajomości kontynuowac
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • minniemouse 28.05.15, 08:44
    kora3 napisała:

    Zgadzam się, że wspomniane zdanie "ok, rozumiem" MOGŁO zostać prze Liponię zrozumiane róznie! NATOMIAST już zachowanie pana później w połączeniu z tą ostatnią rozmową BYŁO JEDNOZNACZNE i cały czas o to mi chodzi.

    a to tak, to teraz doczytalam cofam i przepraszam ze znowu zarzucilam ci ze jestes bez pojecia - teraz to ja sie wykazalam niezywkla tepota (i slepota) smile
    a no to teraz sie chyba dogadalysmy ( az strach przypuszczac)

    Minnie

    --
    Dramatem naszych czasów jest to, że głupota zabrała się do myślenia. Jean Cocteau.
  • kora3 28.05.15, 09:02
    Nie ma sprawy - jest sporo wpisów i można się pogubić w tym co kto konkretnie napisał
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 28.05.15, 07:11
    Serio, po prostu przeginasz smile
    a właśnie czytałam to uważanie i uważam, że odp., iż szuka się innej relacji mówi wszystko, WSZYSTKO, mówi: nie widze się w relacji z Tobą! Co tu dalej drązyć?

    A już Twoje uwagi o "ostentacyjnym uganianiu się za inną" są z KOSMOSU! Po pierwsze jaka ostentacja? Po drugie - a co złego w tym, że wolny facet bez zobowiazań adoruje jakas panne - pewnie tez wolna i bez zobowoazań? Bo 4 razy spotkał się z inną z tej samej firmy na luzie? Dodam, ze o ile pamiętam (a pamięc mam dobrą) w tej firmie pracuje ponad 100 ludzi smile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • droch 28.05.15, 07:33
    Hmmm, może po odmowie powinno pana obowiązywać trzymiesięczne zawieszenie licencji na polowanie? smile
  • kora3 28.05.15, 07:36
    Heheh - dobre smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • minniemouse 28.05.15, 08:23
    kora3 napisała:
    A już Twoje uwagi o "ostentacyjnym uganianiu się za inną" są z KOSMOSU! Po pierwsze jaka ostentacja?

    ostentacja polega na tym, ze autorke za ktora dotad sie uganial nagle traktuje na dystans
    (co dla niej jest niezrozumiale) a przy tym w taki sam sposob jak przed chwila za nia - ugania sie za nastepna.
    nie w tym ze ukradkiem patrzy i sprawdza "czy ona to widzi".

    a właśnie czytałam to uważanie i uważam, że odp., iż szuka się innej relacji mówi wszystko, WSZYSTKO, mówi: nie widze się w relacji z Tobą!

    ale KIEDY?, KIEDY? jej to mowi !!!! a wlasnie o to chodzi. jednak niezbyt uwaznie czytalas.

    Minnie
    --
    Dramatem naszych czasów jest to, że głupota zabrała się do myślenia. Jean Cocteau.
  • kora3 28.05.15, 08:48
    Ło matko Minnie smile Czytałam uważnie i WIEM doskonale, ze powiedział jej to dopiero, gdy zapytała, czy się pogniewał!!! I nadal nie uważam, że zrobił cos złego w tym względzie. Jak pisałam wcześniej - zdecydowana większość DOROSŁYCH ludzi Minnie, rozumie aluzje i oczywiste, acz niewerbalne przekazy. Pani z watku ZROZUMIAŁA prawidłowo, co znaczy propozycja kontynuacji wieczoru u panasmile Owszem, mogła nie zrozumieć co znaczy "ok, rozumiem", bo nie było jednoznaczne, ale JEDNOZNACZNE było późniejsze zachowanie pana: brak podejmowania kontaktu i traktowanie jak kazdą znana sobie osobiście koleżankę z pracy. Jak wspomniałam już - noga od stołu, pień drzewny i kładka rowerowa smile - zrozumiałyby, ze pan już kontaktu NIE CHCE! A ta panna nie zrozumiała smile

    Co natomiast do oscentacji - Minnie, zlitujże się smile Co facet ma robić? Wdziać habit i złożyć sluby czystości, bo 4- spotkaniowa znajomość z kolezanką z pracy okazała się niewypałem? Co złego w tym, że pan podrywa/spotyka się z inną kolezanka z pracy?


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 27.05.15, 12:29
    No dokładnie to samo myślę. Ale czy naprawdę randki karesowe (jakie śliczne określenie) mają oznaczać że sie od razu ma skonsumować znajomośc? Tzn że jakby było konkretne buzi to nastepnego dnia juz obowiązkowo kolacja za sniadaniem? Przeciez nie mamy info że dziewczyna koniecznie chce czekac do slubu-może potrzebowałaby np 3 miesięcy czy to takie dziwo ?--
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • vi_san 27.05.15, 13:18
    Nie mówię, że od razu musi chcieć tej kolacji ze śniadaniem, ale jeśli randki karesowe [też mi się to określenie podoba big_grin ], to perora, jaka to ona nie taka i jak on ją mógł tak ocenić nie na miejscu. Dorosła kobieta [a nie zapominajmy, że mówimy o osobach po studiach, czyli zapewne dorosłych!] powiedziałaby spokojnie, że dla niej to za szybko i już, i skończyła temat. A nie pompowała, że ona nie chadza do tak krótko znanych mężczyzn, i taka po prostu jest [dobrze, że nie dorzuciła "Pani Matka nie kazali!"]...
    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • baba67 27.05.15, 14:39
    No powiedziała o jedno zdanie za dużo. Niemniej zgadzam sie z Korcia w 100% (chora jestem chyba ostatnio się z nia czesto zgadzam)że facet z klasa ma wyczucie czy kobieta na niego konkretnie leci czy tez chce sie na chwile obecna jedynie pokaresować. Sam zachował sie jak słoń w składzie porcelany i to spowodowalo przesadna reakcję.
    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • kora3 28.05.15, 07:44
    No nie wiem Babo, jak będzie tym razem ze zgadzaniem się naszym, bo ja uważam, że kobieta dorosła także potrafi wyczuć co i jak po drugiej stronie smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 28.05.15, 08:13
    Toteż ona wyczuła. Była w swym wyczuciu zbyt hm dobitna . ale gdyby nie wyczuła toby do niego poszla liczac na jakies wspólne sluchanie muzyki ogładanie breaking bad albo warcaby.Pan nie wyczuł.

    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • kora3 28.05.15, 08:19
    Babo - nie zrozumiałyśmy się - pan ma taki system, że po 3-4 spotkaniach chciałby seksu, pani ma system inny. Pan w sposób zawoalowany, ale jasny zaproponował ów seks, a pani odmówiła - także w sposób jasny, ale na nute histeryczno-infantylną. Pan przeprosił, powiedział, ze rozumie (zapewne rozumie, bo pewnie miał okazję już spotkać osoby, które mają inne niż on podejście do seksu w początkowych fazach znajomości) i pożegnał się.
    I potem zaprzestał kontaktów, co było jednoznacznym sygnałem, z NIE CHCE kontynuować znajomości ...

    Co do wyczucia - zadnej ze stron nie ma nic do zarzucenia. To jest taka faza znajomości, w której ludzie się nie znaja i poznają, TAKZE w sferze podejścia np. do seksu
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 28.05.15, 08:24
    Sama pisałaś ze można wyczuć i bez zawoalowanej propozycji czy pani leci jak szafa na trzech nogach czy nie tak to zrozumiałam i z tym sie zgodziłam.Jeśli wyczucia nie ma padaja mniej lub bardziej bezpośrednie propozycje.

    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • kora3 28.05.15, 08:59
    Babo, mniej lub bardziej bezpośrednia propozycja MUSI jednak paść, w takiej czy innej sytuacji. Ktoś musi powiedzieć "jedziemy do mnie? jedziemy do hotelu?" czy cos podobnego.
    Sposób w jaki ktoś to powie jest najmniej istotny smile ale propozycja paść musi.

    Ja zaproszona na popołudnie do rodzinnego miasta mojego wówczas znajomego, a obecnie partnera raczej spodziewałam się finału tego spotkania, choć nie padła żadna propozycja wprost smile Miał mi pokazać miasto, no i pokazał smile - poszliśmy na kolację w restauracji i potem zaprosił mnie na drinka do siebie, zebym zobaczyła jak sobie mieszka...Drinka mogliśmy wypić w restauracji, a ze w zamku nijakim nie mieszkał, ani nawet w zabytkowej kamienicy smile to i wiadomo, że nie ma czego "zwiedzać", nie? - zatem propozycja była oczywistasmile i oczywiste było to od początku, od tego zaproszenia na poznawanie jego miasta i przyjęcia go przeze mnie. No, ale kiedyś musiało paść konkretne zaproszenie do domu smile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 28.05.15, 10:31
    Czy sądzisz ze gdyby partner Cie nie interesował konkretnie to propozycja by padła?Czy raczej skonczyłoby sie na drinku z restauracji koronujacym miło spędzony razem dzień i płynne przejscie do konatktów towarzyskich ktore do dzis by trwały?Mam dobre zdanie o Twoim partnerze zatem zakładam ze jest mezczyzna o pewnej inteligencji emocjonalnej i klasie.
    No litości ,dlaczego MUSI paść, pan po 4 spotkaniach połaczonych z jakims tam mizianiem pan miał do wyboru -czekać jeszcze na rozgrzanie sie zmysłow drugiej strony co mogłoby byc za pare tygodni i jakos rokowało, mógł powiedziec wprost widzi pania jako zaprzyjazniona kolezanke i tyle.


    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • kora3 28.05.15, 10:51
    Ponownie się nie zrozumiałyśmy Babo ...
    Propozycja MUSI paść w tej czy innej formie, gdy pan albo pani sa zainteresowani jej realizacją w danym momencie. A nie, ze po iluś tam spotkaniach w ogóle paść musi.

    Co do Twego pytania - gdyby mnie mój partner nie interesował jako facet (a jedynie jako kolega) to zapewne nie padłaby ta propozycja, a o ile to byłaby naprawdę propozycją spędzenia miło czasu podczas OPROWADZANIA po miescie. Tylko, że gdyby mnie jako męzczyzna nie interesował, to np. bym się z nim na wcześniejszych spotkaniach nie całowała i nie spacerowała za rękę w blasku księżyca nad rzeką, tylko najwyżej poszła z nim na piwko do zaprzyjaźnionego pubiku, gdzie spędzilibyśmy miło czas w gronie moich znajomych.
    Łod groma mam takich kolegów smile, z którymi b. się lubię, często spotykam, czasem poimprezujemy w swoim gronie i jakoś nie padają takie propozycje. Bo po prosyu sytuacja jest jasna - jesteśmy kolegami, zmawiamy się pogadać, popiwkować, potańczyć, pośpiewać, pogrillować PO KOLEZEŃSKU.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 28.05.15, 11:01
    to ze sie z kims kobieta całuje nie oznacza ze od razu bedzie hop siup.I jak bys zareagowała gdyby po pierwszym całowaniu sie padła propozycja na chate(bo tych spotkań karesowych wczesniej pare jednak było). O to wyczucie mi chodzi i Twoj facet je miał.

    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • kora3 28.05.15, 11:34
    Babo, jak się z kims kobieta /mezczyzna całuje to znaczy, ze ta osoba ją/jegp pociąga, nie?
    Czy to znaczy, że ona/on jest już gotow/y na seks? Nie! Ale zaproponować nie zawadzi smile Co ja bym zrobiła, gdyby propozycja padła po pierwszych pocałunkach? Odmówiłabym, ale normalnie, jak dorosła kobieta: że nie mam zwyczaju chodzić do łozka przy tak krótkiej znajomości i czesc. I uprzedzając pytanie, nie, nie obraziłabym się i nie wygłaszała mów, że jestem czy nie jestem takasmile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 28.05.15, 11:46
    Ja bym tez mów nie wygłaszała ale coś takiego uznałabym za brak wyczucia.
    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • kora3 28.05.15, 12:07
    Babo, ale o ile się na taki temat (np. na taki) nie rozmawia wprost na poziomie ogólnym - wymiany poglądów, a nie propozycji, to trudno takie wyczucie mieć.
    Już zaraz Ci tłumaczę o co mi chodzi ...

    W innym wątku kolezanka Matylda stwierdziła, że dla niej seks po 1,5 miesiąca znajomości (jak u nas) to predkosc kosmicznasmile - to przykład taki. Dla mnie na tym etapie zycia, na jakim ten seks pierwszy raz z tym panem zaistniał i przy tej intensywności znajomości - całkiem normalna, rzekłabym nawet, że dość wolna. Dlaczego o tym piszę? Żeby ci uzmysłowić, że podejście do tematu może być RÓZNE.
    Ja z moim partnerem, a ówcześnie znajomym nie rozmawiałam konkretnie po jakim czasie spodziewałabym się propozycji seksualnej, której nie odrzuciłabym, ani on nie mówił o swoich oczekiwaniach w tym zakresie. ALE obydwoje wiedzieliśmy o sobie, ze jesteśmy dorośli, z jakims tam doświadczeniem seksualnym, kazde. Skoro dochodziło miedzy nami do namiętnych pocałunków i przytulania się konkretnie na pożegnanie np., to raczej jasne, ze mielismy na seks z sobą ochotę. Inaczej byłyby pocałunki w policzek i meski uscisk dłoni, nie?

    Przyznam, że byłam zaskoczona dość, ze propozycja padła dopiero wówczas, gdy padła. ALE tu spora rolę odgrywały czynniki obiektywne. Ja mieszkałam z ekspartnerem, wiec było od początku wiadomo, że do siebie nie zaprosze, mój partner miał co prawda w miejscu pracy służbowy pokój z łazienką, ale z wejściem rzekłabym nie tak do pokoju, jak do obiektu, gdzie się on znajdował krepującym, bo strażnik siedział na biurze przepustek smile Jak na pierwszy seks, po którym nie wiadomo jak się dalej potoczy znajomość, przyznasz ze takie miejsce nie byłoby fortunne, szczególnie, ze na 99 proc. taki strażnik wiedziałby kim jestem - w sensie jak się nazywam i gdzie pracuję. Hoteli tu nie brakuje, ale w tych co wchodziłyby w gre też mogłabym zostać rozpoznana, zatem pozostawało jego osobiste mieszkanie, które znajduje się w miescie oddalonym stad o ok. 100 kiloskówsmile żeby dać się tam zaprosić musiałam mieć na to zwyczajnie czas - wolne popołudnie i dzień następny, a w mojej pracy to wcale nie takie proste. W połaczeniu z jego pracą także nieprzewidywalną i zmianową wówczas ten moment gdy do niego pojechałam był chyba pierwszym, gdy TECHNICZNIE było to możliwesmile
    Gdyby tych czynników nie było to taka zwłoka przy widocznym zainteresowaniu mna jako kobietą byłoby dla mnie przyznaje - dziwne i niepokojące - w sensie, ze może z gościem cos nie tak
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 28.05.15, 14:04
    No co oboje mieliscie swoje lata...
    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • kora3 28.05.15, 14:16
    No tak, ale tu tez ludzie mieli swoje lata - byli przedorośli. Gdyby chodziło o 16-letnia dziewicę to mogłabym zrozumieć, ze propozycja seksualna ją tyleż zadziwiła, co oburzyłasmile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • minniemouse 28.05.15, 08:27
    kora3 napisała:

    I potem zaprzestał kontaktów, co było jednoznacznym sygnałem, z NIE CHCE kontynuować znajomości ...

    no i wlasnie tego co ja juz od trzech dni w dlugasnych watkach ci tlumacze nie mozesz pojac Koro - ze NIE BYLO. NIE BYLO jednoznacznym sygnalem.

    i stad sie wzial caly problem.


    Minnie
    --
    Dramatem naszych czasów jest to, że głupota zabrała się do myślenia. Jean Cocteau.
  • kora3 28.05.15, 09:10
    Minnie - wg mnie BYŁO, wg każdej dorosłej osoby - także BYŁOBY! W tym właśnie rzecz. Cały czas o tym piszę: w pewnych sytuacjach konieczne jest wyjaśnienie i mówienie wprost, w pewnych - nie i nawet nie jest pożądane.
    Jeśli dotychczas pan miał okazje kończyć ze swej strony takie nic nie znaczace znajomości to z dużą dozą prawdopodobieństwa DOSWIADCZENIE nauczyło go, że wystarczy zaprzestanie kontaktów i traktowanie jak kazda inną znajomą i DOROSŁE kobiety rozumieją w czym rzecz! Trafił wszelako na osobę infantylna i egzaltowaną ...

    Przyznam, ze nie wykluczam także, ze pan nie powiedział wprost na koniec tego ostatniego spotkania w czem dieło, bo ....zwyczajnie się bał smile Bał się jakichś histerycznych reakcji, których po "wystapeniu" pani na propozycję mógł się spodziewać.
    Byłam w wielce podobnej sytuacji, dlatego tego nie wykluczam. Jak mi gość na 3 spotkaniu wyznał miłość i zadeklarował się matrymonialnie, to się go przestraszyłam i już wiedziałam, ze nie chcę mieć nic do czynienia z wariatem, ale nie powiedziałam wprost, bo się właśnie bałam reakcji! Świr tej masci mógłby mi zaczać płakać przy stoliku w kawiarni i wstydu narobićsmile Stąd pozwoliłam się odprowadzić do samochodu i na pytanie kiedy się zobaczymy powiedziałam, że przy okazji.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • sid_15 28.05.15, 18:32
    > No własnie ja uważam tak jak minnie-jesli były migdały a nie tylko randki czajace
    > to takie jedno zdanie zamykajace relacje jest potrzebne. Dla zadurzonej z lekka
    > panny z która się tam konkretnie obsciskiwało to zbyt duzy dysonans.

    Tutaj się z Tobą zgodzę. Tylko ja tak zrozumiałam post autorki, że to było chodzenie na kawę z pogaduchami, nic nie wspomniała o pocałunkach czy jakichś innych przesłankach. Oczywiście, nawet jeśli to były tylko takie niby koleżeńskie wyjścia na kawę, to pan mógł powiedzieć: słuchaj, miło było się z tobą spotykać, ale nie ma sensu kontynuować, bo chyba nic z tego nie będzie. Tylko problemem nie jest tak naprawdę zachowanie pana, tylko to, że autorka wątku jest rozczarowana i zazdrosna, poza tym czuje się urażona. Plus reakcja "co ty sobie myślisz, ja nie jestem TAKA".
  • baba67 28.05.15, 20:47
    To prawda , ale nie ma chyba nikogo kto by nie miał choc raz w życiu wielkich pretensji do losu a że los niewidzialny to sie widzialnym oberwało.Pech panny że trafiła na kogos o odmiennych priorytetach.
    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • pani.mysz 26.05.15, 23:15
    Podpisuję się wszystkimi łapami pod kwestią płacenia.
    Choć znacznie dłużej chadzam na randki tylko z osobistym mężem to większość moich kolegów i przyjaciół płci męskiej byłaby urażona gdybym nie pozwoliła zapłacić za swoją kawę i ciastko. Uznaliby, że mam o coś do nich pretensje.
  • kora3 27.05.15, 05:16
    Ufff smile a jużem myślala, ze tylko ja jestem taka "dziwna" smile o moi znajomi smile
    dzięki za ten wpis Pani Mysz smile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • pani.mysz 28.05.15, 00:22
    Znaczy jesteśmy dziwne obie, zawsze to miło mieć towarzystwo smile

    A poważnie, może to kwestia wieku? Pokolenia?
    Pokolenie starsze ode mnie też raczej hołdowało zasadzie, że mężczyzna płaci jako dżentelmen. I to była norma.
  • kora3 28.05.15, 07:03
    No razem zawsze raźniej ...
    Na pewno jest to poniekąd kwestia pokoleniowa wink
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 28.05.15, 07:53
    Bo pracowali głównie mężczyzni kobiety nawej jeżeli pracowały to z małymi wyjatkami (budżetówka)dostawały duzo mniej za swoja prace, głównie były przy męzu, To stan sprzed wojny , To myslenie jest anachroniczne.Oczywiscie niech sobie panowie funduja jeśli tak im w duszy gra chętnym na takie prezenty paniom, ale mi to zgrzyta . Jeszcze stary przyjaciel płacący za moja sałatke, OK ale ktokolwiek, gdziekolwiek?Nie oceniam ani panów ani pań na zasadzie "nie jestem taka" tylko punktuje absurd przedstawiania jakiegos anachronizmu (uroczego jako skamielina kulturowa ) jako czegos obowiazujacego współczesnie.

    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • kora3 28.05.15, 08:36
    Wisz babo, ja nie wiem oczywiście w jakim roczniku urodziła się Pani Mysz (mogę jedynie wnioskować po tym co napisała o swej edukacji i pracy, że jest nieco ode mnie starsza - jak barzo nieco - nie umiem jednak określić), ale ja jestem z takiego rocznika, którego matki już w większości PRACOWAŁY - z lat 70. zeszłego wieku. Więc trudno tu mówic, żeby moi koledzy - chłopcy/młodzieńcy/mężczyźni w okolicach mojego wieku mieli wpojone coś takiego o cym mówisz, bo przecież ich matki w większości pracowały.
    Fakt, gdybym miała mówić TYLKO z własnych doświadczeń, to w zasadzie nie tylko na randkach ale i na zwyczajnych spotkaniach koleżeńskich NIGDY za siebie nie płaciłamsmile o akurat wynikało ze specyficznej sytuacji w sredniej szkole i n pierwszych studiachsmile Byłam jedna dziewczyną w klasie, a potem jedyną w grupie studenckiej - dla moich kolegów jasne było wówczas, ze przecież JEDYNA kolezanka nie będzie za siebie płacila smile
    Ale to właśnie wynikało z tego, że byłam jedna. Podobnie - zawsze w sredniej szkole na dzień kobiet dostawałam wypas prezent, a moi koledzy np. po lizaku na dzień chłopaka. Nie ze ja oczekiwałam wypas prezentu! Ale jak oni się zrzucili po jakiejś nawet dronej kwocie, to ona x 30 robiła już kwote sporą, za którą można było kupic cos konkretnego. Jedoczesnie rozumieli, że mnie trudno byłoby podobna kwotę przeznaczyć na prezent dla KAZDEGO z nich jednorazowo. Na studiach już było inaczej, bo grupa była mniej liczna (ta w której byłam jedna) i już kupienie 6 jakichś gadżetów nie było takim obciążeniem dla mnie, jak kupienie 30. Niemniej no także na studiach koledzy nie oczekiwali, ze JEDYNA w grupie kolezanka kupi sobie w pubie piwo, czy pizze w pizzerii. Tak czy owak - moja sytuacja przez 10 lat edukacji była specyficzna, niecodzienna. I jasne jak słońce, że w klasach/grupach, gdzie było mniej więcej po połowie kobiet i mężczyzn, czy więcej tych pierwszych chłopcy/panowie pewnie inaczej do takich koleżeńskich spotkań w kwestii płacenia podchodzili.

    Ale RANDKA za czasów miej młodości oznaczała, ze płaci facet, bo na RANDKI facet zapraszał - wówczas nie było przyjęte, by dziewczyna/kobieta proponowała spotkanie na gruncie damsko-męskim - na koleżeńskim owszem i wówczas bywało róznie: raczej też płacił facet, ale także zdarzało się, że każdy za siebie. Kobieta płaciła w zasadzie tylko wówczas, gdy zapraszała oficjalnie: na urodziny, na oblewanie prawka, obrony itp.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 28.05.15, 10:49
    No Twoja sytuacja rzeczywiście specyficzna była. I to prawda, na randki facet zapraszal czyli na wyjscia niemniej okazji do rewanzu troche było bo dziewczyna zapraszała do domu gdzie mieszkała na ogól z rodzicami a tam były i obiadki domowe, i kawy z ciastem, bywało ze szło sie na trawe i przygotowanie prowiantu należalo do kobiety a jakze.
    Jednak my nie dyskutujemy o randkach czy o spotkaniach koleżenskich- kolegów tez sie do domu zapraszało w celach naukowych chociazby, oddzielnie i w grupie wiekszej mieszanej.
    Tu jest mowa o jakichs luznych znajomościach pracowych i nie , kiedy Ci panowie wg Matyldy jesli sa dobrze wychowani MAJĄ OBOWIAZEK spotkanej przypadkiem w miejscach z żarełkiem i wyszynkiem od razu cos stawiac. Nawet jesli miejsce nie jest zatłoczone naturalne jest rozpoznanie i zauwazenie, jesli lokal jest niewielki nawet podejscie zeby zamienic pare słów. I pan ma od razu zapraszac (skoro przyszła) a jak e zaprasza to żle wychowany? Dla mnie kosmos.

    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • azm2 28.05.15, 11:03
    baba67:
    "Tu jest mowa o jakichs luznych znajomościach pracowych i nie , kiedy Ci panowie wg Matyldy jesli sa dobrze wychowani MAJĄ OBOWIAZEK spotkanej przypadkiem w miejscach z żarełkiem i wyszynkiem od razu cos stawiac."

    Ja też uważam, że to bzdura i że tak nie musi być. Rozumiem, że zgadzamy się pod tym względem?

    Wcześniej napisałem, że w moim świecie nie ma problemu, gdy kobieta stawia mężczyźnie kawę albo nawet zaprasza na obiad i ona płaci cały rachunek.

    Zresztą z reguły mężczyzna poczuwa się do rewanżu w najbliższym dogodnym dla obydwojga terminie - i znajomość może przenieść się na inny poziom. Może, nie musi. Ale to już całkiem inna historia. smile
  • baba67 28.05.15, 11:13
    Absolutnie się zgadzamy. Nie chce jednak zeby ktokolwiek odniósł wrażenie ze moi dobrzy znajomi panowie to jakieś skąpiradła -potrafią się zachować ale to wszystko mieści się w granicach rozsądku.
    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • kora3 28.05.15, 11:06
    baba67 napisała:

    > No Twoja sytuacja rzeczywiście specyficzna była. I to prawda, na randki facet z
    > apraszal czyli na wyjscia niemniej okazji do rewanzu troche było bo dziewczyna
    > zapraszała do domu gdzie mieszkała na ogól z rodzicami a tam były i obiadki dom
    > owe, i kawy z ciastem, bywało ze szło sie na trawe i przygotowanie prowiantu na
    > leżalo do kobiety a jakze.


    Nie przypominam sobie, bym tak się rewanżowała Babo. A jeśli zaprosiłam kogos na obiad, czy kolację t nie traktowałam tego w charakterze rewanżu. Owszem, moi chłopcy (bo mieszkając z rodzicami do końca sredniej szkoły to miałam raczej chłopaka, niż partnera) mnie w domu odwiedzali i jeśli w porze poiłku, to tez byli częstowani. Tylko, ze ja też ich odwiedzałam w domach i jeśli w porach posiłku to też byłam częstowana ...

    > Tu jest mowa o jakichs luznych znajomościach pracowych i nie , kiedy Ci panow
    > ie wg Matyldy jesli sa dobrze wychowani MAJĄ OBOWIAZEK spotkanej przypadkiem w
    > miejscach z żarełkiem i wyszynkiem od razu cos stawiac.


    Nie Babo, JA nigdzie nie wspominałam, ze mają obowiązek tylko, że mają taki zwyczaj - a to jest róznica przyznasz - spora.

    Nawet jesli miejsce nie
    > jest zatłoczone naturalne jest rozpoznanie i zauwazenie, jesli lokal jest niew
    > ielki nawet podejscie zeby zamienic pare słów. I pan ma od razu zapraszac (skor
    > o przyszła) a jak e zaprasza to żle wychowany? Dla mnie kosmos.


    Sądzę Babo, że Matyldzie nie szło tu o jakieś dalsze znajomosci. Powiem Ci, że owszem, gdy spotkam przypadkiem dobrego znajomego w miejscu z wyszynkiem np. będąc tam z kolezanką to jestem wraz z nią zapraszana do stolika pana i owszem naprawdę zapraszana - czyli pan płaci. Za nas obie. Ale po pierwsze chodzi o dobrych znajomych, a po drugie OBOWIAZKU takiego zapraszania - nie ma, zas po trzecie zaproszeniu można odmówić.

    I każda z takich sytuacji wyobraź sobie miała miejsce. Przychodzę pewnego razu do fajnej restauracji i widze mojego bardzo bliskiego kolege - dyrektora wojewódzkiej instytucji kulturalnej z obcymi facetami przy stoliku, na galowo - znaczit gości jakichś gości smile Ostatnia rzecza jaka przyszłaby mi do głowy, to dziwic się, że ukłonił się z daleka, nie przyleciał i nie zaprasza do nich! Z kolei ja siedzę w restauracji z moją rozmówczynią - służbowe spotkanie. Przychodzi inny mój dobry kolega. Podchodzi, wita się, przedstawia pani - mej rozmówczyni i zaprasza do swego stolika. - Dziękuję, ale wybacz, mamy tu z panią do omówienia ważne sprawy służbowe. - Ach, przepraszam, rozumiem. Miłego dnia, zadzwonię.
    Sytuacje sa różne - ja opisując moje relacje miałam na myśli raczej takie sytuacje, gdy się z kims UMOWIŁAM, a nie przypadkowo spotkałam, acz w przypadku tej drugiej opcji także bywam zapraszana, gdy przypadkowo spotkanemu panu albo mnie to nie koliduje z tym, co w danym momencie robimy, bo wszak jak wspomniałam - trudno zapraszać osoby z zewnątrz, nawet dobrze znane do stolika, gdzie je się obiad ze służbowymi goścmi, albo dosiadać się z intereantką, która ma mi opowiadać o swoich osobistych sprawach.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 28.05.15, 11:23
    Toz to ja nie o oficjalnych zaproszeniach pisałam-ot wpadł, był częstowany, nikt tego nie traktował sztywno jako rewanż ale równowaga była zachowana.Tu jest pogrzebany pies ogrodnika-w tej równowadze.
    Ton Twojego pierwszego postu o tych stawianiach sugerował naprawdę inna rzeczywistość niż w poście ostatnim przedstawiłam pana stawiającego drinka pierwszy raz na oczy widzianej pani jako wzór dobrego wychowaniai ze wszyscy dokoła Ciebie sa tacy a reszta byc powinna. Otóz nie -pan ma tzw gest i to nie jest ani norma ani nawet nie powinna być.
    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • baba67 28.05.15, 11:31

    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • kora3 28.05.15, 11:49
    Babo, nie gniewaj się, ale Ty wiele rzeczy rozumiesz nie tak ...sad

    Ale czesc zrozumiałaś dobrze - moi bliscy znajomi panowie, a jest ich troszkę , tacy właśnie są! Umowią się ze mną, spotkam np. koleżankę i zaprosimy ja do stolika (bo niekoniecznie zawsze się zaprasza, jeśli kolega spotka się ze mną pogadać o jakichś swoich osobistych sprawach, to przecież nie przy obcej kobiecie) to tak, jakby ja także zaprosili i płacą. Albo - spotkam przypadkowo któregos z nich, jestem z kolezanką, zaprasza do stolika (nie zawsze także - patrz: wcześniej opisane sytuacje służbowe) to oczywiste, że on zaprasza.
    Wśród moich bliskich znaomych - to standard.
    ALE wcale nie uważam, że tak musi być - ergo jeśli ja spotkam przypadkiem kolezanke z jakims panem, to zaproszenia do stolika nie traktuję jako zaproszenia mnie literalnie. Zresztą mam zasadę, że nie pozwalam za siebie płacic nieznanym mi, czy nowo poznanym osobom płci dowolnej.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"