Dodaj do ulubionych

Powinna czuć się "mile połechtana"?

13.06.16, 11:27
Tak w temacie poruszanych już spraw tego rodzaju.
Moja koleżanka 30+ na czacie hobbystycznym poznała pewnego pana. Pisali z sobą na nim kilka miesięcy (nie tylko z sobą ma się rozumieć). Podobnie jak inni uczestnicy czatu wiedzieli wzajemnie gdzie mieszkają. Jakiś tydzień temu pan napisał do koleżanki, że wybiera się w te okolice. Konkretnie dalej, ale tu chce się zatrzymać na dzień dwa. Poprosił ją, by mu poleciła jakieś miejsce. No i koleżanka poleciła mały pensjonacik agroturystyczny. Pan zaproponował, by się spotkali. Koleżanka się zgodziła, bo i dlaczego nie. Dodam, że kolezanka jest zamężna szczęśliwie, nie szuka żadnych znajomości damsko-męskich, ale nie stroni od towarzyskich. No i państwo się spotkali, koleżanka pokazała panu cześć miasta i ...pan zaproponował spędzenie reszty czasu w wynajętym przez siebie w poleconym miejscu pokoju. Koleżankę przytkałosad Grzecznie jednak odzyskawszy mowę powiedziała, że nie ma zwyczaju takiego i dodała, ze jest propozycją niemile zaskoczona. Pan sprawił wrażenie zaskoczonego, ale przeprosil oczywiście.
Jak się zdążyłam wcześniej po innych wątkach zorientować hehe wg niektórych z Was pani powinna powiedzieć panu, że jego propozycja jest dla niej bardzo miła, ale niestety nie może skorzystać. Ja uważam, że bardzo dobrze mu powiedziała i wcale nie jestem zdziwiona, że zrobiło się jej nieprzyjemnie. Popisała z gościem o wspólnym hobby, pomogła znaleźć miejsce noclegowe, spotkała się jako koleżanka, a tu taki zonksad
Aha - dla tych, co uważają, ze jak facet zaprosi na kolacje czy obiad to ma prawo oczekiwać seksu - koleżanka na bank nic nie jadła z panem, bo z racji swoich dolegliwości nie jada na mieście, z podobnych przyczyn nie pije alkoholu (zresztą samochodem przyjechała), kawy też nie pije, wiec o ile pan na coś ją zaprosił to na herbatę/wodę albo sok.
--
Korcia
"droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
Edytor zaawansowany
  • alabard 13.06.16, 12:12
    Skoro propozycja łózka (seksu) "przytkała" koleżankę, to może to forum nie jest najlepszym miejscem szukania porad? Lepszym byłby seksuolog?
  • kora3 13.06.16, 12:16
    Uważasz Alabardzie, że sytuacja, w której pójście do łozka proponuje ledwie znany facet jest dla wszystkich pań standardowa? Bo ja uważam, ze nie i w istocie taka propozycja ze strony ledwie znanego KOLEGI może zaskoczyć i to niemile. Inna sprawa byłaby, gdyby państwo pisali z sobą na czacie erotycznym, a nie hobbystycznym.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • mozambique 13.06.16, 12:59
    kolezanka szczesliwie zamężna ale ochoczo chadza na "randki w ciemno" ?

    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • kora3 13.06.16, 13:04
    Ale jakie randki w ciemno masz na myśli? Koleżanka nie pisała na czacie randkowym tylko dotyczącym jej hobby. Z panem wcale nie umówiła się na randke, tylko na spotkanie - jechał tutaj, poprosił o polecenie jakiegoś noclegu, bo on z odległego miasta, a ona miejscowa to poleciła. Zaproponował, by się spotkać - dlaczego nie?
    Ja kiedyś na innym forum poznałam pewną panią. Od słowa do słowa i zgadałyśmy się gdzie która mieszka. Okazało się, ze ma ona rodzinę niedaleko mego miejsca zamieszkania i nie często, ale bywa w moim miescie. Jak się wybierała dała znac i umówiłyśmy się. Co w tym nadzwyczajnego, czy podejrzanego?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • angazetka 13.06.16, 13:14
    Hę?
  • kora3 13.06.16, 13:35
    no też zapytałam, ale odp. nie ma smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • nie-mama 13.06.16, 13:59
    Bardzo przepraszam, Ty to piszesz na serio czy to taki (trochę nieudany) żart?
  • kora3 13.06.16, 14:04
    Prowokuje zwyczajnie albo pochodzi ze środowiska, w którym takie hmm propozycje w opisanej sytuacji są dla obu płci norma.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ann.38 13.06.16, 13:17
    Ale pan proponował faktycznie seks czy zaprosił do tego miejsca, gdzie się zatrzymał? Wiedział, że pani jest szczęśliwą mężatką? Nie znamy atmosfery tej korespondencji, trudno coś powiedzieć.
  • kora3 13.06.16, 13:44
    Ann - nie wiem czy pan wiedział, iż pani jest mężatka, przypuszczam, iż tak, bo ona nijakiej tajemnicy z tego nie robi. Natomiast o atmosferę korespondencji - przyznaje, zapytałam. Otóż ten czat wygląda cos jak nasze forum smile - można gadać "na ogólnym" i można wysłać wiadomość na priv. Koleżanka z panem i całą resztą rozmawiała tylko na ogólnym czacie. Jakiś tydzień temu pan napisał na priv, że wybiera się w okolice miejsca zamieszkania koleżanki (miasto mają wpisane przy nicku, tam tak jest) i o ile nie sprawi jej kłopotu prosiłby o wskazanie mu miejsca, gdzie mógłby się zatrzymać na dzień lub dwa + podał swe oczekiwania wobec tego miejsca. Kolezanka mu odpisała, że nie kłopot i podesłała dwie propozycje. Pan serdecznie podziękował. Odezwał się w sobotę, że miejsce świetne i bardzo dziękuje i ze może by się spotkali pogadać i pozwiedzać miasto. Kolezanka się zgodziła - tyle.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 13.06.16, 13:50
    No nie, pan nie powiedział, że może teraz jedźmy do mego pokoju na seks, ale no nie czarujmy się - propozycja była dość jednoznaczna. Przecież pogadać sobie mogli gdziekolwiek i tak też czynili. PO CO innego koleżanka miałaby jechać z gościem do pensjonatu poza miastem? Owszem, tam jest ładna okolica, ale zwiedzać jej kolezanka nie potrzebowała smile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • nie-mama 13.06.16, 13:57
    Niestety, regularnie zdarza się, że rozmowa kobiety z mężczyzną na tematy neutralne jest odczytana przez mężczyznę jako oznaka zainteresowania. Zwłaszcza jeśli kobiecie np. zdarzyło się uśmiechnąć (bo interesuje ją temat, bo ma dobry dzień, bo jest sympatyczna etc etc) czy w czymś pomóc.

    Twoja koleżanka zamiast po prostu rozmawiać o hobby, nagle została zmuszona do rozgrywania dwuznacznej sytuacji, której nie sprowokowała. Nawet jeśli ten mężczyzna źle odczytał sygnały, to problem jest z nim, a nie z nią, a jego zachowanie było nie na miejscu.

    Jest to niestety przejaw pewnego rodzaju dyskryminacji, który automatycznie ustawia kobietę w roli "potencjalnej zdobyczy" albo "ozdoby", wprowadza drugie dno i niedomówienia i nie pozwala na partnerstwo. Spotkałam się z tym kilkakrotnie w pracy i za każdym razem było to bardzo męczące.
  • kora3 13.06.16, 14:03
    Wiesz, nie wiem dlaczego miałaby się kobieta nie uśmiechnąć smile - nawet na zawodowych spotkaniach (z doświadczenia) nie stroni się przecież od uśmiechu.
    Koleżanka potraktowała sprawę zwyczajnie po koleżeńsku. Normalne kobiety także zajęte mają przecież kolegów i znajomych. A facet zachował się jak burak, ale wg niektórych sądząc po innych watkach kolezanka powinna powiedzieć, ze bardzo jej to pochlebia. A jeśli wypiła herbatę i pan zapłacił, to normalne, że ciągnął ja "na pokoj" smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • nie-mama 13.06.16, 14:34
    Dokładnie o to chodzi. Twoja koleżanka, jak zresztą każda kobieta, powinna móc czuć się swobodnie i nie żyć w ciągłej paranoi, że uśmiech czy swoboda może zostać opacznie odczytana.

    Pełna zgoda co do oceny zachowania pana. Tylko, że to nie tylko buractwo, ale i pewien rodzaj dyskryminacji, na który ja jestem akurat bardzo wyczulona.
  • kora3 13.06.16, 14:40
    No pewnie racji w tym nie brakuje co napisałaś... Mnie rozwalają takie teksty jakie tu padły, że skoro kolezanka mezatka i szczęśliwie to po co się umawia na radke w ciemnosmile Noz lidzie smile Zwyczajne spotkanie, koleżeńskie, żadna randka. Przecież to, ze koleżanka ma meza i nie szuka kandydata na skok w bok nie oznacza przecież, że nie może się z jakimś panem spotkać po koleżeńsku. Podobnie rozwala mnie to, że wykazała się wielką nieroztropnością, bo pan mógł być mordercą np.smile Przecież spotkała się w biały dzień w środku miasta, a nie w puszczy smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • nie-mama 13.06.16, 17:11
    Tak jest. Fakt, że zwykłe spotkanie dorosłej, odpowiedzialnej kobiety z dowolnym mężczyzną traktuje się jak potencjalną "randkę", albo przyzwolenie na dwuznaczne propozycje sprawia, że kobietom dużo trudniej uzyskuje się bliższe kontakty zawodowe.

    Jeśli starszy kierownik (mężczyzna - statystycznie rzecz ujmując) może spotkać się na obiad czy drinka po pracy bez podejrzeń z młodym pracownikiem, a nie może z młodą pracowniczką, to kobiecie tej będzie po prostu trudniej rozwijać karierę. Da się to ominąć, ale nie oszukujmy się, kontakty we wszystkim pomagają, a tak właśnie się je tworzy.
  • kora3 13.06.16, 17:22
    Nie - mamo, powoliłam sobie powołać się na Ciebie kilka razy w tym watku, bo po nim nie pozostaje mi nic innego jak przyznać Ci racjęsad Ze smutkiem i zgrozą, bo to straszne, że w srodku Europy uważa się przyjęcie od KOLEGI propozycji spotkania za "szukanie wrazeń" sad I te sugesrie, ze takie coś daje do myslenia - zgroza.... XXI wiek ...
    Możesz też mieć rację w temacie zawodowych spotkań - ja już jestem panią w wieku 40+ z jakąs tam pozycja zawodową i ma,m też normalnego zdrowego psychicznie partnera, wiec takie rzeczy mam w odwłoku, ale ktoś u progu kariery zawodowej .... No nie ma czego zazdroscic

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • vi_san 13.06.16, 21:36
    W ubiegłą sobotę spotkałam się z zaprzyjaźnionym od lat [jeszcze z czasów licealnych nas obojga] księdzem. W kawiarni, publicznej jak najbardziej. Na pewno mam z nim romans. Albo przynajmniej chcę. Co prawda siedzieliśmy po prostu przy stoliku, wypiliśmy po kawie, zjedliśmy ciastko i odwiózł mnie do domu [do męża, który o spotkaniu wiedział], ale na pewno mamy swój "tajny kod": kawa trzy razy zamieszana w lewo - środa, dwa razy zastukał widelczykiem w talerzyk - o 14:00 itp. big_grin
    Współczuję koleżance. Może wyraziła się dość obcesowo, ale i propozycja pana nie mieściła się w kanonach sv. Zwłaszcza wyrażona tak bezpośrednio! Bo może gdyby pan na całym spotkaniu ewidentnie flirtował a koleżanka temu ulegała, lub wręcz odpowiadała na flirt - to jeszcze, można by uznać, że pół dnia pan "badał grunt" pani okazał się być "podatna" więc zaryzykował. Ale tu, jak piszesz, nic takiego nie miało miejsca: ot, spotkanie, zwiedzanie miasta i nagle "oferta". Trochę niepotrzebnie dodawała, że propozycja ją niemile zaskoczyła [podkreślę: TROCHĘ], ale też ją rozumiem, bo faktycznie mogło jej się zrobić niemiło. A jej wcześniejsze zachowanie nijak pana nie upoważniało do składania tego rodzaju propozycji. Uważam jednak, że wystarczyłoby grzecznie ale chłodno poinformować, że nie ma w zwyczaju korzystać z tego rodzaju ofert. Gdyby ton był odpowiednio chłodno - oficjalny - pan by się domyślił, że propozycja jest pani niemiła. O tyle Twoja znajoma "przesadziła". Natomiast z punktu widzenia emocjonalnego - całkowicie ją rozumiem!

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • kora3 14.06.16, 08:19
    Vi, ale w sumie dlaczego nie można grzecznie powiedzieć, że propozycja była niemiłym zaskoczeniem? Pamiętasz, jak spierałyśmy się w temacie mego kolegi i sms-ow do niego? Uznałaś wówczas, ze kolega za pierwszym razem nie wyraził się precyzyjnie odpowiadając wymijająco. Bo to panią skłoniło do kolejnych prob. Tu faktycznie, facet nie miałby szqans na kolejne próby udane, bo po czymś takim kolezanka już z nim korespondować nie będzie, ale gdyby powiedziała tylko "Nie mam takiego zwyczaju" to pan mógłby uznac, ze nie tak nie chce, jak kryguje się, ze za wcześnie i jeszcze z 5 spotkań i będzie ok smile
    Nie widzę niczego niegrzecznego w powiedzeniu komuś, ze jego zachowanie sprawiło na przykrość - grzecznie rzecz jasna

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • vi_san 14.06.16, 09:02
    Koro - o ile pamiętasz tamta dyskusję - pan na pierwszą propozycję odpowiedział po prostu idiotycznie, że nie rozumie i nie ma czasu. Co jest o tyle głupie, że na co nie ma czasu, skoro nie rozumie propozycji? No, ale powiedzmy, że nie ma czasu w tej chwili na korespondencję smsową. Natomiast idiotycznie było to "nie rozumienie". I na ponowioną propozycję, już konkretniejszą, pan ponownie "nie rozumie" tylko wyraził zbulwersowanie, że pani się mu narzuca. Tu sytuacja jest inna. Pani od razu powiedziała wyraźnie, że nie reflektuje. Koniec, kropka. Odpowiedziała konkretnie, precyzyjnie, w sposób jednoznaczny. I jeśli pan należy do tych, którzy mniemają, że jak kobieta mówi "Nie" to znaczy "Tak, ale" - to jest cham nieziemski i należałoby się go pozbyć jak najszybciej. Z tym, że nie wiemy, czy pan wyłącznie bardzo chłodne "Nie zwykłam korzystać z takich zaproszeń!" [wypowiedziane z odpowiednią mimiką i tonem nie pozostawiającym złudzeń!] odebrałby jako jakąś zachętę do czegoś więcej. Zakładam, że do tej pory w zachowaniu pana [w mailach, wypowiedziach na forum raczej nie prezentował poziomu dresiarza z wiejskiej tancbudy? Gdyby coś takiego okazywał - twoja koleżanka raczej nie chciałaby się z nim spotykać, nieprawdaż? Więc skoro jest to człowiek w miarę przynajmniej kulturalny, który źle zinterpretował zachowanie Twojej znajomej, można założyć, że chłodny ton i mało życzliwy wyraz twarzy w połączeniu z "Nie mam zwyczaju" zrozumie prawidłowo.
    Przy czym podkreśliłam: twoja koleżanka MOGŁA tego, że jej ta propozycja jest niemiła nie dodawać [wypadłoby z jej strony ładniej], ale też sytuacja "emocjonalna" jest całkowicie wystarczającym usprawiedliwieniem, nawet gdyby powiedziała znacznie mniej uprzejmie.

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • kora3 14.06.16, 09:22
    Wówczas pan odpisał, ze jest zajęty, a nie ze nie ma czasu - to tak gwoli ścisłości ...

    Co do tego pana od koleżanki - Vi - nadal nie pojmuję co niegrzecznego jest w powiedzeniu komuś, że jego propozycja jest niestosowna. Grzecznie rzecz jasna.



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • vi_san 14.06.16, 09:29
    Ok, jest zajęty. Co można rozumieć na różne sposoby, więc tym bardziej głupio. Zresztą nie ma co wracać do tamtej dyskusji, jako że moje zdanie w kwestii kretynizmu swojego kolegi znasz i nie muszę powtarzać. tongue_out Pisałam też wówczas, że GDYBY miał cień rozsądku to odpisałby konkretnie, wyraźnie i jednoznacznie, a nie chrzanił głupoty o jakimś "nie rozumieniu", i zapewne nie byłoby owego drugiego razu, po którym zaprezentował się w formie urażonej królewny pisząc [za twoją radą] o narzucaniu mu się i nadal nie rozumieniu. Kompletnie bez sensu.
    Nie twierdzę, że jest coś NIEGRZECZNEGO, w powiedzeniu, iż propozycja jest nie miła. Jest to co najwyżej trochę niedelikatne. I jako takie - mogło zostać w tej sytuacji pominięte. Acz podkreśliłam wyraźnie, że pan postąpił mocno nietaktownie, więc i brak subtelności twojej koleżanki nie dziwi w najmniejszym stopniu.

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • kora3 14.06.16, 09:36
    Vi san - w moim odczuciu nie ma w tym nic niedelikatnego. Niedelikatnie byłoby, gdyby pan cosik palnął bez zastanowienia i koleżanka niepotrzebnie zwróciłaby uwage na jego gafę. To gafa nie była, pan nie palnął wiedział co mówi. Skoro pan ma taki zwyczaj, ze proponuje seks bez zadnego mandatu do tego, to dlaczego nie powinno mu się uświadomić, że nie jest drugiej stronie miło, gdy to robi?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • vi_san 14.06.16, 09:44
    A po co mu to mówić? Skoro czuje się upoważniony do takich propozycji - a jest dorosły - to jedno oburzenie jednej pani raczej tego nie zmieni, więc czemu ma to służyć? Poza, oczywiście, daniem wyrazu własnym emocjom, co [podkreślałam to kilkakroć] jest w pełni zrozumiałe, ale kompletnie niepotrzebne.

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • kora3 14.06.16, 10:00
    A dlaczego NIE WOLNO mówić?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • vi_san 14.06.16, 10:58
    Korciu, na miły Bóg... Podaj mi jedno miejsce w którym napisałam, że pani NIE MOGŁA tego powiedzieć? Mogła, oczywiście, że mogła. Ba, jest to nawet całkowicie zrozumiałe! Ale po prostu jeśli pan urzeczony jej urodą posunął się za daleko w trybie jednorazowym [a fakt, iż na odmowę "powiedział pas" i przeprosił świadczy, że to nie cham z disco - polo, a człowiek z jakąś tam elementarną wiedzą o relacjach międzyludzkich] - nie było potrzeby robić za pouczającą kwokę [bo zrozumiał niestosowność propozycji]. Dopiero gdyby jej lodowate "Nie zwykłam korzystać z tego typu ofert" potraktował jako "No, może się zobaczy, próbuj dalej" - wówczas zdecydowanie wszelka "delikatność" wobec pana przestałaby obowiązywać. Po prostu: JA dopuszczam, że człowiek może popełnić błąd - błąd w o cenie [być może pani zdawało się, że po prostu jest miła a pan odebrał to jako flirt?], błąd w złożeniu propozycji bez wcześniejszego "wybadania gruntu". Ale jednak błąd, a nie celowe ZŁO wyrządzone pani. I, moim zdaniem, jeśli to był tylko błąd - wówczas spokojnie wystarczyłoby właśnie nader chłodne powiadomienie, że się nie korzysta z takich ofert. I na takowe pan zapewne również by przeprosił i się grzecznie wycofał. I na tym sprawa by się skończyła, ba po takiej ofercie i odmowie - nadal MOGLIBY [nie musieli, ale mogli!] konwersować na tymże czacie hobbystycznym. Bo wówczas, właśnie, nie byłoby sprawy - padła propozycja, została nie przyjęta i ok, życie idzie dalej. Natomiast dorzucona uwaga o tym, że propozycja jest niemiła - po pierwsze: kładzie nacisk na "złą wolę" pana, nie na to, że oferta jest niestosowna, a na to, że to pan zachował się niemiło, po drugie: stwarza niepotrzebnie niemiłą sytuację i spotkanie sympatycznie rozpoczęte zamiast się skończyć równie fajnie, albo chociażby neutralnie - zostawiło bardzo przykry ślad. I po co?
    Natomiast nie zarzucaj mi, że kiedykolwiek powiedziałam, że pani "nie wolno" było czegoś powiedzieć, czy że gdziekolwiek napisałam, że powiedziała coś niestosownego, nie na miejscu, bo nigdzie nic takiego nie twierdziłam.

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • kora3 14.06.16, 11:08
    Vi, ok - rozumiem Twe intencje, ale nie było nic o złej woli pana. Było, że koleżanka jest propozycja niemile zaskoczona. Ona powiedziała O SOBIE, a nie o panu. To jest podstawowa zasada zachowania asertywnego - mówić o SOBIE, a nie o kimś. Czy kolezanka była pouczającą kwoka? Wg mnie - nie. Byłaby, gdyby skomentowała "Jak można takie propozycje składać ledwie znanej kobiecie?" np. Ona tymczasem nie oceniła zachowania pana, tylko wyraziła swoje odczucia - grzecznie i spokojnie. Mamy prawo do wyrażania wspomnianych odczuć w sytuacjach nas dotyczących.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • vi_san 14.06.16, 11:11
    A czy ja choć raz powiedziałam, że nie? Powiedziałam tylko [i zdanie podtrzymuję], że dorzucenie do odmowy uwagi o "niemiłości" propozycji było niepotrzebne. Powyżej wyjaśniłam dokładnie dlaczego, mam przepisywać? wink

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • kora3 14.06.16, 11:17
    Vi, najważniejsze ze było grzeczne i zgodne z SV, nieprawdaż?smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 14.06.16, 11:25
    Parę razy w życiu zdarzyło mi się spotkać osoby, które pytały mnie i moich kolegów po fachu ile kosztuje interwencja dziennikarska. Zwyczajnie były przekonane, że muszą zapłacić za to, by dziennikarze zajęli się ich sprawą. Były to osoby proste. Sugestia tego rodzaju jest wręcz obraźliwa, ale nikt z nas nie obraził się na taką osobę, tylko zwyczajnie wyłuszczył, że interwencja nic nie kosztuje i tyle.
    Mojemu koledze po fachu pewien pan polityk (dość znany) podczas spotkania złożył propozycję, by ten opisał w określony sposób pewną sprawę z udziałem innego, to on mu się odwdzięczy. I kolega powiedział, że jest propozycja pana zniesmaczony, a pan sam rozumie, ze jemu nie pozostaje nic innego, jak iść z tym do prokuratury. I poszedł smile

    Mam nadzieję, ze teraz już wyjaśniłam Ci w czem dieło...
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • vi_san 14.06.16, 11:38
    Koro, przeczytaj, proszę, uważnie mój wpis z 10:58. A teraz jeszcze raz. Ok? Oczywiście, że pani miała wszelkie prawo odpowiedzieć nawet znacznie ostrzej na niestosowną propozycję. Moim zdaniem po prostu, gdyby "ugryzła się w język" i ograniczyła do informacji, że nie realizuje tego typu ofert - całe spotkanie mogłoby zakończyć się neutralnie, a nie niemiło, co JEJ nie odebrałoby [mimo wszystko] przyjemności ze spotkania i możliwości ewentualnych dalszych kontaktów z owym hobbystą. Tylko i wyłącznie z jej punktu widzenia! Dorzucona uwaga, o "niemiłej propozycji" już psuje za równo atmosferę w tym momencie jak i właściwie przekreśla możliwość "poprawnych" kontaktów dalej.

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • kora3 14.06.16, 11:44
    Ależ Vi - atmosferę zepsuł pan swoja bezczelna propozycja i chyba logiczne, że po niej kolezanka już nie miała ochoty na kontynuowanie spotkania! Na dalsze kontakty z tym panem na czacie też nie ma już ochoty i wcale się nie dziwię.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • vi_san 14.06.16, 11:57
    A to już jest kwestia indywidualna - zasadniczo ani ty ani ja nie wiemy, bo ani nie śledziłyśmy ich rozmów na czacie [tym hobbystycznym], ani też nie byłyśmy na tym spotkaniu... Być może gdyby pan się pani spodobał, to i odpowiedź byłaby inna? Nie w sensie, że by poleciała z nim do łóżka, ale właśnie nie dorzuciłaby tej [zbędnej] uwagi o niestosowności oferty? Na upartego nie wiemy też na ile owa propozycja była bezczelna, jak była wyrażona. Wiesz to tylko z ust zbulwersowanej faktem koleżanki. A może [nie twierdzę, żeby nie było, że tak, ale MOŻE] sytuacja wyglądała np.
    Pani - Ależ dziś upał, miło byłoby zatrzymać się gdzieś na coś zimnego.
    Pan - Tam w uliczce jest jakaś kafejka. Albo może podjedziemy do mnie do pensjonatu, mają tam fantastyczne lody autorskiej produkcji? A i można tam swobodniej porozmawiać...
    Pani - Nie zwykłam jeździć do obcych mężczyzn, taka propozycja jest dla mnie uwłaczająca!
    Podkreślę - nie twierdzę, że było tak czy siak. Po prostu wiem, że ludzie zasadniczo zwykle nie pamiętają dokładnie swoich słów [poza tobą, bo ty masz najwyraźniej dyktafon w mózgu i pamiętasz nawet, czy ktoś opowiadając ci o jakimś drobiazgu użył słowa "facet" czy "mężczyzna" - być może z racji zawodu masz tak wyczuloną słuchowo pamięć]. I koleżanka może być święcie przekonana, że powiedziała grzecznie "Nie zwykłam korzystać z tego typu propozycji" a "w realu" wrzasnąć histerycznie "Co ty sobie wyobrażasz?! Ja nie jestem "taka"!" - to oczywiście przerysowanie, ale zakładam, że rozumiesz zasadę?

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • kora3 14.06.16, 12:18
    Vi - w tym pensjonacie nie ma restauracji smile Są tam kuchnie - 1 na kilka pokoi. Wiem, bo byłam na jego otwarciu smile A byłam, bo to taka agroturystyka, ale udziwnionasmile Bo właśnie nie ma posiłków od gospodarzy, a chałupa jest wypaśna, a nie wiejska chata. Wokół jest bardzo ładny widok i rzeka i nic Vi więcej smile Pan sobie tak zyczył, żeby było cicho, spokojnie, z dala od centrum.
    Poza tym moja kolezanka nie jada wynalazków typu lody. Jest poważnie chora i jada tylko w domu w zasadzie, posiłki przygotowane przez siebie, albo męza.
    Kolezanka wie co powiedziała, wiec tu już tez nie wymyślaj smile - wie też co powiedział pan smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • vi_san 14.06.16, 12:29
    Koro - brak restauracji jest zdecydowanie nietypowy dla wszelkich pensjonatów, ale ok, może być i tak. Nie upieram się wszak, że sytuacja MUSIAŁA wyglądać tak a nie inaczej. Twierdzę tylko, że koleżanka może być przekonana, że powiedziała dokładnie to, a w rzeczywistości czasem jedno słowo zmienia całkowicie wydźwięk. A, serio-serio, niewiele osób pamięta swoje wypowiedzi CO DO SŁOWA.

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • kora3 14.06.16, 12:38
    Ale Vi - no chyba normalna osoba pamięta czy powiedziała "proszę Cię bardzo, byś wyszedł", czy "s.....j" smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • vi_san 14.06.16, 15:21
    W tym sensie - zapewne. Ale jako osoba "parająca się słowem" na co dzień zapewne zdajesz sobie sprawę, że po pierwsze: podajesz tu przykłady skrajne, a jest jeszcze cała masa "odcieni pośrednich", które też mogą być bardziej i mniej miłe, po drugie zaś: że tylko ileś tam procent odbieranego w rozmowie bezpośredniej komunikatu stanowią same słowa - pozostałe to ton głosu, mimika, ewentualnie gestykulacja - cała "mowa ciała". I, uwierz mi, znam osoby, które potrafią powiedzieć "Proszę cię bardzo żebyś wyszedł" tak, że ten do kogo są skierowane nie ma wątpliwości, że właśnie usłyszał "Spier..." - jest to talent wybitny, którego ja [niestety] nie posiadam.

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • kora3 14.06.16, 15:25
    No, ale załóżmy, ze kolezanka powiedziała jak mówi. Nic w tym jak przyznałaś niegrzecznego i złego smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • vi_san 15.06.16, 07:53
    A czy ja gdziekolwiek stwierdziłam, że twoja koleżanka odpowiedziała niegrzecznie czy źle? Ba, podkreślałam kilkakrotnie, że nawet i znacznie ostrzejsza odpowiedź też byłaby usprawiedliwiona! Tyle, że, jak uzasadniałam Ci już x razy - dla SWOJEGO spokoju - nie pana, nie sv, a siebie samej - moim zdaniem ten dodatek o "niemiłości" propozycji był zbędny. Że spokojnie wystarczyło by samo "Nie mam w zwyczaju korzystać" - odpowiednio chłodnym tonem i odpowiednią mimiką itp. I wówczas całą sprawę można by skwitować jednym zdaniem "Dwoje dorosłych się spotkało, padła oferta, została odrzucona i KONIEC". Koniec sprawy. Państwo mogliby spokojnie dalej rozmawiać na wspomnianym czacie hobbystycznym, bo wszak nic by na przeszkodzie temu nie stało. Ba, nie zgodzę się nawet ze stwierdzeniem, że propozycja pana była obraźliwa dla pani czy [jak ktoś sugerował] była "próbą wykorzystania" pani! Była niestosowna i nie na miejscu, ba, była zapewne nieusprawiedliwiona relacją wzajemną. Ale obraźliwa? No, spodobała się panu kobieta, rzucił pomysł, nie, to ok, nie. Gdzie tu "obraźliwość"? Pan wszak nie rzucił "Za ile dasz mi d...?" - co już ewidentnie obraźliwe by było. Złożył PROPOZYCJĘ - w samej propozycji nie ma nic złego. Mi np. kiedyś pewien pan zaproponował prace w sekstelefonie, bo podobno mam szalenie erotyczny głos. Czy było coś niestosownego w jego propozycji? Tak, bo zadzwoniłam do niego w sprawie urzędowej [z ramienia instytucji w której pracowałam]. Czy propozycja była dla mnie obraźliwa? No, nie. Mimo wszystko - nie. O "wykorzystywaniu" pani tez [moim zdaniem] nie da się mówić: pani jest dorosła, pomogła z życzliwości [zapewne gdyby to nie pan się do niej zwrócił a inna pani z tegoż czatu - postąpiłaby identycznie], sama zgodziła się na spotkanie i przebiegało ono w tonie stricte towarzyskim. Ba, nawet i gdyby pani zgodziła się pojechać do tegoż pensjonatu i spędzić upojne popołudnie w ramionach tego pana - nadal nie widzę WYKORZYSTYWANIA.
    Tylko twoja koleżanka CHCIAŁA się poczuć obrażona i urażona. No i się poczuła, jej prawo.

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • baba67 15.06.16, 08:07
    Dokładnie tak samo to widze.Zeby mnie obrazić trzeba dużo bardziej mi podpaśćsmile

    --
    Piękno nie jest rzeczą, jest sposobem patrzenia na rzeczy.
  • kora3 15.06.16, 08:56
    Babo, raz jeszcze - co TY masz wspólnego z moją koleżanką?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 15.06.16, 09:35
    Nic-gdzie napisałam że cos mam? Dyskutujemy, napisałam juz ze trzy razy że to sprawa indywidualna, podzieliłam się swoimi odczuciami i tyle.Nie oceniam Twojej koleżanki w żadnym z moich wpisów. Nie wiem ile jeszcze razy będę Cie prosic abys UWAŻNIE czytała posty na które odpowiadasz bo tego ewidentnie nie robisz.

    --
    Piękno nie jest rzeczą, jest sposobem patrzenia na rzeczy.
  • kora3 15.06.16, 09:43
    Babo, ok przyjęłam do wiadomości, ze Ciebie takie cos nie obraza/nie obrazałoby. Fajnie. No i?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 15.06.16, 09:53
    No i podzieliłam sie swoim punktem widzenia. Tm chyba jest dyskusja-wymiana pogladów czyz nie? Rozszerza horyzonty,pomaga zrozumiec innych...Przyjęłaś do wiadomośći zatem wiesz że istnieją takie osoby jak ja i Visan . To juz coś.

    --
    Piękno nie jest rzeczą, jest sposobem patrzenia na rzeczy.
  • kora3 15.06.16, 10:01
    Owszem, wiem , fajnie smile No i? smile
    Babo, ja naprawdę Cię rozumiem i Vi san tez.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 15.06.16, 10:11
    NO I czego jeszcze oczekujesz? Ze piórka se we fryzure wetkne i sambe zatańczę?
    Mam sie nie wypowiadac w Twoich wątkach jeśli się z Toba nie do końca zgadzam or what?
    To może zaznacz od razu na poczatku-"zapraszam do dyskusji (?) li i jedynie fanów mojego punktu widzenia" i po sprawie.

    --
    Piękno nie jest rzeczą, jest sposobem patrzenia na rzeczy.
  • kora3 15.06.16, 10:17
    Babo, teraz nie rozumiem o co Ci chodzi smile To jest forum SV, tak? Dyskutujemy o tym ogólnie czy kolezanka zachowała się kulturalnie - w kontekście tego, że w takich sytuacjach niektórzy w innych wątkach postulowali, że należy okazac iż jest się zaszczyconym, pochlebionym itd.
    Ustaliliśmy, że kolezanka zachowała się grzecznie, choć nie wspomniała o zaszczyceniu, a o tym, że propozycja była dla niej niemiła. Czyli od strony SV szafa gra. smile

    Od strony czysto ludzkiej: Ty nie poczułabyś się urazona, ale zmiesmaczona i kontaktów z takim panem mieć już zadnych nie chciała jak zrozumiałam. Vi grzecznie odmówiłaby i zmieniła temat, a z panem kontakt w temacie hobby nadal by utrzymywała, bo dlaczego nie. A moja koleżanka odmówiła, powiedziała, że propozycja sprawiła jej przykrość i już z panem koniaków nie chce. Kazda z tych postaw jest ok Babo - do każdej kazda z Was ma prawo

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 15.06.16, 10:43
    Odpowiedz moja na zadane pytanie brzmi:
    TAK, zachowała się kulturalnie o ile ton jej wypowiedzi był spokojny i rzeczowy. TAK, zachowuje sie kulturalnie unikając dalszych kontaktów z panem.Sama bym się nie obraziła ale to nie zmienia faktu że z osoba tak zachowująca się nie chciałabym mieć więcej do czynienia.

    --
    Piękno nie jest rzeczą, jest sposobem patrzenia na rzeczy.
  • kora3 15.06.16, 08:55
    Nic nie pisałam o wykorzystaniu koleżanki ni o tym, by się wykorzystana poczula smile
    Ad rem: nie zrozumiemy się, bo Ty zwyczajnie nie stosujesz gradacji w relacjach. Albo w tym/w takich przypadkach nie bierzesz jej pod uwagę.
    Wg Ciebie każdemu zawsze można jakąś propozycję złożyć, najwyżej odmówi ...Teoretycznie - owszem. A praktycznie pewnych rzeczy nie wypada robić - zwyczajnie. Tobie pan zaproponował prace w sekstelefonie. Dzwoniłaś z instytucji, która reprezentowałaś. Oczywiście mogłaś grzecznie odmówić, nie odmawiać, zachwycić się tą propozycją itd...Ale mogłaś tez nie chcieć już panem współpracować, a nawet oskarżyć go o molestowanie ...
    Vi, kolezanka ma prawo wybrać sobie jak się czuje. Nie narzucaj JEJ, że dla JEJ komfortu powinna zmilczeć, iż propozycja była niestosowna i zmienić temat by zachować z panem poprawne stosunki na czacie. Pojmij, ze ona nie odczuwała potrzeby podtrzymywania "dobrej" atmosfery i zachowywania pozorów.

    Rozmawiałyśmy o moim koledze od sms-ów. Zgodziłam się z Tobą, ze nie powinien pisać aby pani mu się nie narzucała, bo ro było niegrzeczne. Nie to, ze nie chciał bzykać przypadkowej kobiety, tylko pisanie o narzucaniu się tejże. Powinien faktycznie napisać "Nie i proszę nie ponawiać propozycji, bo sa dla mnie niemiłe". Mogłby i bez drugiego członu, ale nie MUSIAŁ Vi. Ten watek jest o tym, że NIE MUSIMY UDAWAĆ, że nic się nie stało, Polacy nic się nie stało ....Mamy pełne prawo powiedzieć komus, że zachował się wobec nas źle, tylko grzecznie ...
    Widzę że skupiasz się na formie tego co ktoś mówi... Jeśli ta forma jest pozornie grzeczna to może mówic co chce ...No nie. "Idziemy się bzykac?" może być zupełnie normalne i grzeczne w odróżnieniu od "Może chodźmy do mnie, będzie miło" - tu jest clou sprawy, którego zdajesz się nie pojmować ...

    Pamiętasz J. Stuhra w "Seksmisji" i jego sławetne "Chciałbym zaproponować współżycie intymne"? smile No właśnie ...
    Para, która z sobą jest z reguły nie stosuje chwytów typu "Może wpadniesz do mnie na herbatę?", czy "Może pooglądamy u mnie film?", tylko zwyczajnie mówi sobie w czym rzecz "Pragnę Cię teraz jak ch....ra. Jedźmy do mnie się kochac/bzykac itd." Jest to zupełnie normalne i grzecznesmile choć z uzyciem słow, które nie są salonowe koniecznie. Dla odmiany proponowanie nawet w zawoalowanej formie seksu komus, kto nie przejawia zainteresowania tego rodzaju i relacja do tego nie skłania jest bardzo niegrzeczne i naprawdę kulturalne słownictwo tego nie zmienia.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 15.06.16, 09:37
    Pisałaś cos o tym że potraktowal ja twoim zdaniem jak okazję do darmowego seksu czyli chciał ja wykorzystać i do tego odniosła sie Visan

    --
    Piękno nie jest rzeczą, jest sposobem patrzenia na rzeczy.
  • vi_san 15.06.16, 09:41
    O "wykorzystywaniu" nie ty, co też napisałam. Bo napisałam wyraźnie "ktoś w wątku", a nie "jak pisałaś" tongue_out
    A ad rem: oczywiście, ze twoja koleżanka ma pełne prawo czuć się obrażona i urażona - co zresztą napisałam już kilka razy! Ba, napisałam również nie raz, że propozycja pana była nieuzasadniona, niegrzeczna i niedopuszczalna z punktu widzenia sv. I niczego jej nie narzucam. Napisałam wyraźnie, że JA dla MOJEGO spokoju wolałabym to czy tamto, a nie sio i siamto. Ja. Nie, że ona powinna woleć.
    Panu na propozycję pracy w sekstelefonie powiedziałam spokojnie, że nie jestem zainteresowana i tyle. Nie, nie oburzyłam się, nie rzuciłam słuchawką i nie poleciałam do moich przełożonych skarżyć się na molestowanie. Bo NIE CZUŁAM SIĘ molestowana! Ot, usłyszał w telefonie głos, który by mu do "biznesu" pasował, to zapytał czy bym nie reflektowała. Nie? Ok, nie ma sprawy, nie było tematu. Później z tymże panem miałam kontakt [identyczny, jako reprezentująca instytucję] jeszcze nie raz i ponowienie propozycji nigdy nie padło.
    Co do twojego kolegi od niefortunnych smsów - oczywiście nie powinien lecieć do ledwo co znanej babki tylko dlatego, że ona ma ochotę! Ale, jeśli pamiętasz, w tamtej dyskusji ani razu nie twierdziłam, że pan z zaproszenia powinien skorzystać! I clou tamtej "sprawy" to owo idiotyczne kompletnie "nie rozumienie" przez twego kolegę pierwszej propozycji! Gdyby bowiem na pierwszą ofertę odpowiedział konkretnie, jasno i treściwie np "Nie mam w zwyczaju korzystać z tego typu zaproszeń i nie przewiduję zmian w tej kwestii" - wówczas zapewne nie byłoby drugiej propozycji więc i problem "narzucania się" by upadł. Problem w tym, że pierwszego smsa twój kolega skwitował "Nie rozumiem, jestem zajęty" Co można rozumieć wieloznacznie. I zauroczona tymże panem kobieta odczytała to "na swoją korzyść", czyli "Czy to na pewno oferta? Teraz jestem zajęty bo robię pranie/pracuję/cokolwiek, ale przy najbliższej okazji..." - więc przy okazji ponowiła propozycję, już bardziej konkretnie, żeby pan wątpliwości nie miał. Na co pan się zbulwersował, przyjął pozę skrzywdzonej niewinności, napisał głupoty o narzucaniu się, acz nadal nie zrozumiał...
    W tej sytuacji [opisanej w tym wątku] nic takiego w grę nie wchodzi, gdyż na pierwszą propozycję pani zareagowała adekwatnie. Informując konkretnie i precyzyjnie tudzież bez wątpliwości, iż takie oferty nie są dla niej atrakcyjne.
    Kto pisze o "udawaniu", że coś jest miłe jak nie jest? Koro, napisałam już wiele razy, ale powtórzę: twoja znajoma miała prawo poczuć się niekomfortowo z taką propozycją i miała pełne prawo za takową nie dziękować, nie chrzanić o byciu zaszczyconą itd. Tylko po prostu [MOIM zdaniem] "wykroczenie" pana nie było z gatunku na aż taką obrazę, by zrywać kontakty i z hukiem wychodzić. Czy to znaczy, że pan "wykroczenia" nie popełnił? Nie! Popełnił i tu nie ma polemiki. Po prostu [podkreślę: z mojego punktu widzenia] skoro oboje uprawiamy dość nietypowe, niszowe hobby, do tej pory gadało się nam na czacie fajnie, wymienialiśmy się cennymi radami/doświadczeniami/czym tam w danym hobby można - to trochę szkoda przez jedno [głupie!] zdanie pana rozkurzać w sumie nieszkodliwą na dłuższą metę znajomość. JA wolałabym ugryźć się w język i nie dodawać tego iż "taka propozycja jest mi niemiła, uwłaczająca czy jakiego tam określenia pani użyła.
    Podkreślę jeszcze raz, bo zdajesz się nie doczytywać tego w moich postach: propozycji pana nic nie usprawiedliwia - była niegrzeczna, niedopuszczalna itd. niezależnie od tego czy wyrażona słowami kulturalnymi czy nie. Reakcja pani była zrozumiała i grzeczna, ba, nawet gdyby była znacznie ostrzejsza w słowach - też pozostałaby adekwatna do sytuacji!

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • kora3 15.06.16, 09:48
    Vi - alez ja Cie rozumiem. Tylko TY zrozum, ze nie każdy ma ochote gryźć się w jezyk, utrzymywać dla swietego spokoju coś tam itd. Kolezanka jak przyznałaś zachowała się grzecznie i nie ma sprawy. Nie ma obowiązku być wyrozumiała, życzliwa i swietospokojowa smile wobec gościa, z którym już nie chce poklikać na czacie, nie?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • vi_san 15.06.16, 10:19
    Koro - rozumiem. Założyłam, że to forum dyskusyjne, więc biorąc udział w dyskusji wypowiedziałam swoje zdanie - mogę? Oczywiście twoja koleżanka ma prawo czuć się urażona nawet i tym, że ktoś spojrzał na nią pożądliwie. No, ma. I ma prawo reagować jak uzna za stosowne. Tylko musi się liczyć z tym, że jeśli jakąś sprawę przedstawia publicznie - to zostanie oceniona nie koniecznie zgodnie ze swoimi odczuciami - proste? Tu co prawda nie ona sprawę przedstawiła a ty, ale ewidentnie z twoich wpisów wynika, że całkowicie się z nią zgadzasz i jej reakcję uważasz, za właściwą i słuszną. Więc tylko piszę, że JA [podkreślam: ja nie że każdy tak samo musi!] uważam robienie afer, połączonych z bulwersacją i szczegółowym opowiadaniem psiapsiółkom o wielkiej urazie - za przesadne, by nie powiedzieć z lekka histeryczne.
    I błagam cię, nie pisz, że "nie opowiadała szczegółowo" - bo podawałaś właśnie szczegóły, włącznie z tym w jakiej formie pan zaproponował i co koleżanka miała zamiar robić później!

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • kora3 15.06.16, 10:25
    Wiesz, to o czym się opowiada osobom jakoś tam bliskim nie podlega dyskusji i ocenie - w moim odczuciu.
    Nie znajduje też cienia histerii w słowach "Nie mam takiego zwyczaju, a Twoja propozycja bardzo niemile mnie zaskoczyła" - serio.
    Uważam deprecjonowanie innych w stylu "może się poczuć urazona, bo ktoś spojrzał", "psiapsółka" i "histeryczne" za zwyczajnie niegrzeczne Vi. I - teraz objawię zapewne histerię - bardzo mnie niemile zaskoczyło, że akurat Ty takie "chwyty" stosujesz.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • vi_san 15.06.16, 11:03
    Koro - oczywiście, że to o czym się opowiada bliskim ocenie nie podlega - o ile wspomniani bliscy nie dzielą się tą historią na forum publicznym. Bo jeśli już się dzielą - to, niestety, właśnie podlega. I to zarówno sama historia, jak i fakt iż koleżanka opisała ci to wszystko nader szczegółowo, a więc musiała być tym na prawdę do głębi poruszona. I to właśnie uznałam z z lekka histeryczne, nie odpowiedź jej do pana na propozycję, być może napisałam mało precyzyjnie.
    Określenie "psiapsiółka" nie jest w żaden sposób deprecjonujące, a po prostu neutralny kolokwializm, ale ok, jeśli uważasz je za niemiłe - wycofuję. Zastąp je słowem "koleżanka", ok?
    Stwierdzenie "ma prawo czuć się urażona nawet i tym, że ktoś spojrzał na nią pożądliwie" także nie jest w żaden sposób lekceważące. No, ma prawo. Ba, są kraje, w których nawet powinna! Po prostu przerysowując podkreśliłam, że każdy ma prawo do swoich odczuć, nawet i tych irracjonalnych. Twoja znajoma też.
    I kończąc tą wypowiedź: owszem, uważam, iż dorosła osoba, której jakiś tam pan złożył nieprzyzwoitą propozycję, którą odrzuciła i w sumie na tym się kwestia skończyła - później opisuje to ze szczegółami przyjaciółce, przeżywając to po raz wtóry - no, jest to może nie lekka histeria ale na pewno nadmierna emocjonalność. I robienie "z igły wideł". No bo nawet owszem, pan z pozoru ok okazał się być prostakiem i chamem. I co z tego? Nie poklikają już sobie na czacie, bo pani nie ma ochoty na kontynuowanie znajomości w żadnej formie. I? Jakiż dramat ją spotkał, by szczegółowo opisywać to "wszystko" komukolwiek? No, właśnie żaden... Podkreślam - zrozumiałabym, że taka propozycja może być szokiem dla dziewczyny młodziutkiej i naiwnej, która wybiera się na spotkanie z kolega z czatu HOBBYSTYCZNEGO a napotyka na oferty łóżkowe. Ale z tego co piszesz - tu w grę nie wchodzi osoba małoletnia ani też "pierwsza naiwna"...

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • kora3 15.06.16, 11:13
    Vi - p0ani nie jest moją przyjaciółka, a koleżanką. smile Czy się zbulwersowała? No w pierwszej chwili taksmile Ale jak już wspomniałam - na zasadzie "Kirciu7, co ci ludzie w tych głowach mają, szok". O szczegóły koleżanke wypytałam JA Vi smile Tak mam, że aby jakoś oceniać daną sytuację lubię poznać możliwie najwięcej szczegółów. A ze przypomniały mi się te wpisy o tym, że kolega powinien czuc się zaszczycony zainteresowaniem jakiejś babki nieznajomej albo przynajmniej takiego udawać, to zapodałam to tuja, żeby się przekonać, czy te same osoby w sytuacji odwrotnej płciowo także wspominałyby o zachwytach i zaszczytach smile Wypowiedziała się o ile mnie nie myli pamięc jedna z nich niemerytorycznie pytając, czy mąz koleżanki o spotkaniu wie. smile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • vi_san 15.06.16, 11:23
    I widzisz, Korciu, jak pozornie drobny szczegół zmienia całkowicie wymowę sytuacji? Bo nie znalazłam w tym [długim, przyznaję] wątku wzmianki, że to TY dopytałaś o szczegóły, więc wrażenie było takie, że pani po zajściu przyleciała do ciebie przeżywać ponownie... big_grin A to zmienia "wizję" sprawy. Bo gdyby właśnie przyszła do ciebie uspokoić się po potwornych przejściach jakich doznała - to [sorry] jest z lekka histeryczką i robi z igły widły. A jeśli ot, rzuciła w luźnej rozmowie "Co te ludzie teraz mają w głowach, taki jeden facet, no, pierwszy raz go na oczy widziałam a ten proponuje jakieś erotyczne wygibasy!" a Korcia się sama dopytała "Ale jak? Tak na ulicy, obcy człowiek?", "No nie, nie obcy, poznaliśmy się..." itd - to faktycznie śladu przeżywania i histerii u pani nie ma.
    O ile pamiętam w tamtym wątku JA o zaszczyceniu ani zachwyceniu nie pisałam. Pana krytykowałam za beznadziejnie głupią formę jaką przybrał, plus - uważam, iż zarzucając pani natrętność postąpił kompletnie wbrew sv - tym bardziej, że pierwszy raz zagadnięty nie dał JEDNOZNACZNEJ odpowiedzi, a więc poniekąd [wiem, wbrew woli, ale jednak] sam sprowokował kolejną od pani ofertę.
    I nie mam pojęcia co ma do rzeczy wiedza męża o spotkaniu?

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • kora3 15.06.16, 11:33
    Vi - gdzieś tu, chyba do Ann napisałam, że dopytałam o szczegóły, mogłaś przeoczyć zwyczajnie. Pani mi o tej sytuacji opowiedziała zaraz po spotkaniu, ale nie tak dlatego, ze tak strasznie nią to wstrząsnęłosmile Po prostu - z panem owym umówiła się na godz. 15 i po mniej więcej dwóch godzinach padła ta propozycja. A pani przewidywała spotkanie z panem do 18, bo z centrum miała blisko po meza do jego pracy smile - mieszkają na drugim końcu miasta. Więc gdy to spotkanie tak się niefortunnie zakończyło, to zadzwoniła "Hej, gdzie jesteś?" Byłam także w centrum, to dołączyła do nas. No i tak od słowa do słowa mi opowiedziała, a ja dopytałam właśnie w tym stylu..,"Ale jaki dacet? Obcy całkiem?" - No z tego mojego forum, napisał z prośba ....- Aha. A Ty z nim wcześniej cos rozmawiałaś na privie? - No nie, ani z nim ani z nikim ...No i tak dalej

    Nigdzie nie wspomniałam, że to TY pisałaś o tych zaszczytach smile Np. Minnie pisała. Co ma do sprwy czy mąz koleżanki wiedział, także nie wiem, acz pamiętam że to pytania zadała osoba, która deklarowała ze należy na takie propozycje tak odpowiadać - w tamtym watku.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • vi_san 15.06.16, 11:46
    A, to przegapiłam, moja wina, ale wątek długi i rozrośnięty, łatwo może umknąć wpis, zwłaszcza, jeśli nie adresowany bezpośrednio. A widzisz, to, że ot, po prostu przy okazji wspomniała - całkowicie zmienia odbiór. Bo sytuacja MOGŁA wyglądać: Pan składa propozycję, pani ją odrzuca, odchodzi. Po czym trzęsącymi się dłońmi wydobywa komórkę dzwoni pierw do męża, potem do najbliżej mieszkającej koleżanki
    - Korciu, jesteś u siebie! - prawie krzyczy - Mogę do ciebie wpaść na chwilę?! Nie zgadniesz jaka potworność mnie spotkała, no, mówię ci, cała się trzęsę!
    - Oczywiście, przyjdź.
    A wyglądała jednak całkiem inaczej... big_grin Co jest tylko dowodem, że czasem nawet jedno słowo nieco inne może mieć znaczenie - z czego, jako dziennikarz, na pewno zdajesz sobie sprawę. big_grin

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • kora3 15.06.16, 11:58
    Jasne Vi nie ma sprawysmile Pewnie, że na ogół dla wątkodawców pewne rzeczy sa oczywiste, a dla reszty nie.
    Ale przyznam Ci się, że mnie rozwala takie wyobrażanie4 sobie zaraz, że jeśli ktoś o czyms powiedział komus, to zaraz bardzo to przezywasmile
    Dziś zebrałam następujące informacje hehe:
    Współpracownica: - Nie uwierzysz, ale znód do mnie dzwonili od tych garów na F. Tysiąc razy mówiłam, że nie przyjdę na żadne spotkanie, a ci dalej dzwonią - nie, współpracownica nie ma zamiary się zabijać, zmieniac numeru tela ani skarżyć ludzi od garów o stalking, tak sobie powiedziała i tyle.
    Kolega: - O małom stłuczki nie miał. Jakis idiota dał kierunkowskaz w prawo, a skrecił w lewo. Ledwom się wyrobił! Mówię do człowieka, żeby uważał jak jedzie! A ten, ze on jest z K.! A cóż to w K. inaczej się sygnalizuje skret? - nie, kolega tez się nie chciał zabic, ani tego pana, ani wzywać policji też nie chciał, ot tak sobie opowiedział
    Znajoma urzedniczka: - Nie uwierzy pani, ale o mało tu nie mieliśmy ewakuacjismile Jakis interesant zostawił sporą torbę w naszym pokoju. Teraz tyle o tych "bombiarzach" jest, wie pani...Już mieliśmy dzwonić na policję, ale pan się po torbe wrócił - nie, pani nie chciała bym o tym pisała ani bym zatrzymała tego zapominalskiego, ustaliła jego tozsamośc itd. smile - ot tak sobie powiedziała

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • chris1970 14.06.16, 08:42
    Zachowanie pań niekoniecznie jest rozumiane przez panów tak, jak panie by sobie tego życzyły. Chłodny ton może zostać odczytany jako: opiera się bo tak nakazuje fason. 5 razy się poopiera i zmieni zwyczaje.
    Informacja o tym, że jest niemile zaskoczona, wypowiedziana asertywnie jest jak najbardziej na miejscu i jasno daje do zrozumienia, że propozycja nie została przyjęta.
    Pani nie wyrażała żadnych wyrzutów czy pretensji wobec pana. Zwyczajnie poinformowała jakie wrażenie na nią wywarła propozycja.
  • vi_san 14.06.16, 09:09
    Chrisie - abstrahując od tej konkretnej sytuacji opisanej przez Korę - to co opisałeś, to jest właśnie parszywie szowinistyczny sposób myślenia: jak kobieta mówi "Nie" to znaczy "Tak, ale". Informacja, że kobieta nie ma w zwyczaju korzystać z tego rodzaju zaproszeń - JEST informacją, że propozycja nie została przyjęta. I nie wymaga ani rozwinięcia ani usprawiedliwiania. Ani dodawania, że było jej miło lub nie miło. MOŻE tą odmowę rozwinąć, w zależności od bardzo wielu spraw [relacji z panem, chęci własnych, przewidywanych przyszłych kontaktów itd].
    Owszem, pani poinformowała. Ale ta informacja nie była ani życzliwa ani potrzebna. Bo NIE WIESZ czy pan jej chłodny ton uparłby się interpretować jako jakąś kokieterię rodem z wsiowej dyskoteki, czy raczej przeprosiłby i zamknął kwestię.

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • kora3 14.06.16, 09:24
    Vi ale wyjaśnij mi łopatologocznie DLACZEGo koleżanka powinna być w tym momencie życzliwa? Powinna być grzeczna i była, powinna być spokojna i była. Ale nie pojmuję dlaczego miałaby okazywać szczególną życzliwość osobie, która delikatnie mówiąc potraktowała ja źle

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • vi_san 14.06.16, 09:40
    Może dlatego, że ogólnie staramy się być mili dla innych? A o ile propozycja pana była jak najbardziej niestosowna i nie na miejscu - bardzo prawdopodobne, że samo chłodne "Nie mam zwyczaju" wystarczyło by całkowicie i nie było potrzeby podkreślać jakie to zainteresowanie pana jest jej niemiłe. Podkreślę: nie jestem zwolenniczką "dziękowania" za propozycje nie na miejscu. Ale i nie widzę powodów, by zachowywać się niesympatycznie. Nawet jeśli ktoś zachowuje się wobec mnie w sposób, ujmijmy to, odbiegający od moich standardów, ale jednak nie chamski. Analogicznie: na wiejskiej dyskotece jak cię "tubylec" poprosi do tańca słowami "Chodź się pokręcić" możesz odpowiedzieć "Spadaj prostaku", "Dziękuję, ale jestem zmęczona", uśmiechnąć się i oznajmić "Nie tańczę", albo też pouczyć owego "tubylca", że forma jego propozycji jest niewłaściwa, bo powinien był powiedzieć "Czy mogę panią poprosić do tańca". Oczywiście, pierwsza odpowiedź jest po prostu niegrzeczna i chamska. Ale pozostałe? Wszystkie są grzeczne, ale jednak twoja koleżanka wybrała "ostatnią możliwość" - moim zdaniem najmniej fortunną. Bo i po co podkreślać, że słowa pana były jej niemiłe?
    A na koniec: jak niby "źle" twoją koleżankę pan potraktował? Złożył propozycję, propozycja została odrzucona, pan przeprosił i koniec kropka. Ani nie usiłował się upierać, ani jej przekonać... Gdzie, na Bogów, masz "złe" potraktowanie!? Obcesowe - owszem, ale "ZŁE"? Cóż takiego złego jej zrobił?

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • kora3 14.06.16, 09:55
    Vi - san smile ale tekst "chodź się pokręcić" zamiast "może zatańczymy?" nie jest zapewne bardzo elegancki, ale tez nie jest nijak obraźliwy. Wiec nie ma powodu dawać komus do zrozumienia, że jest nieobyty, bo nie chciał nikogo obrazić i nie obraził. Teraz zamień sobie ów tekst na "chodź się pobzykać" smile i zastanow się, czy naprawdę odpowiedziałabyś nań "Dziękuję, jestem zmeczona"

    Dlaczego pan potraktował moja koleżankę źle? Bo uznał, że może składać jej propozycje seksualne BEZ MANDATU do tego Vi. I błagam nie porównuj tego do propozycji zatańczenia wszystko jedno jakimi słowami.
    Seks w odróżnieniu od tańca jest czynnoscią bardzo intymną. Jeśli masz wątpliwośćsmile to może zapytaj męza, czy byłby zły gdybys z kims normalnie zatańcxzyła, czy tez gdybys się z kims przespała smile Żartuję rzecz jasna, ale to porównanie z tańcem było, no wiesz ...
    Ale wracając do tego dlaczego ktoś tak potraktowany czuje się urazony. Ano dlatego Vi, że większość z nas do seksu potrzebuje określonego klimatu. Uprzedzajac - niedla każdego musi to być zaraz deklaracja uczuciowo - matrymonialnasmile Ale musi być atmosfera : wzajemne iskrzenie itd. Taka propozycja ze strony kolegi z którym się człowiek spotkał przy okazji jest równoznaczna z tym, że traktuje te osobe jak darmową dziwke - zwyczajnie. Bo z dziwką spotykasz się z załozenai po to, by iśc do łozka i nie interesuje Cie czy dzwka ma na to ochotę.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • vi_san 14.06.16, 10:10
    Koro - ani przez moment nigdzie nie powiedziałam, że propozycja pana była w jakikolwiek sposób uzasadniona czy "na miejscu". Nie była. I co do tego nie ma wątpliwości ani dyskusji. Tyle, że mi chodziło o FORMĘ odpowiedzi na propozycję z jakichkolwiek przyczyn nie odpowiadającą. Może być "spieprzaj, dziadu!", może być "Dziękuję, ale z przyczyn obiektywnych nie mogę zrealizować powyższego pragnienia", może być "Nie skorzystam/nie jestem zainteresowana" a może być "Nie skorzystam, twoja propozycja jest chamska/wyrażona w niewłaściwej formie" itd.
    Po prostu - być może w otoczeniu pana takie propozycje SĄ na porządku dziennym i są oczywiste. Co go, oczywiście, nijak nie usprawiedliwia - dorosły człowiek powinien już wiedzieć, że coś co w jednym środowisku jest przyjęte - w innym jest absolutnie nieakceptowalne. Na zasadzie: są środowiska w których określenie kobiety mianem "doopa", "suczka" itp jest dla tejże komplementem. Ale jednak dla większości - takie określenia są niedopuszczalne.

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • azm2 14.06.16, 10:54
    kora3 napisała: "Dlaczego pan potraktował moja koleżankę źle? Bo uznał, że może składać jej propozycje seksualne BEZ MANDATU do tego Vi."

    Pytanie: co jest "mandatem" umożliwiającym złożenie propozycji seksualnej kobiecie przez mężczyznę?
  • kora3 14.06.16, 10:56
    Seksualna atmosfera spotkań/spotkania. To jest Azmie mandatem ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • vi_san 14.06.16, 11:05
    Koro, ale dopuść możliwość [tylko możliwość, podkreślę], że pani zdawało się, że jest tylko miła a pan odebrał to jako flirt? I złożył propozycję właśnie "useksualnienia" atmosfery, na co w miejscu publicznym jak rynek czy tam kawiarnia nie miałby szansy. Złożył propozycję. Ani nie usiłował wymóc na pani pocałunków ani nie szantażował jej w żaden sposób... Odmówiła i ok. Ale co do "mandatu" to dokładnie można by wiedzieć dopiero po przeanalizowaniu szczegółowo całego przebiegu ich spotkania, każdego słowa i spojrzenia. Co jest, de facto, nie wykonalne. Bo NIE WIESZ [nie byłaś] czy koleżanka choćby podświadomie nie prowokowała. Żeby nie było: nie twierdzę że tak było! Natomiast dopuszczam możliwość, że pan jej po prostu bycie miłą odebrał jako rodzaj flirtu, co w jakiś sposób daje mandat do złożenia propozycji.

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • kora3 14.06.16, 11:14
    Vi san na tej zasadzie powinnyśmy zawsze spodziewać się takich propozycji, przyzwyczaić się do nich i może jeszcze odmawiając serdecznie przepraszać, że zyjemy.
    Bo przecież dowolny pan może uznać ze masz na niego chęć, bo się uśmiechnęłaś, bo na niego popatrzyłaś, bo nie przyszłaś w burce ani habicie itd.
    No weź, proszę Cię ...
    Sprawa jest prosta jak drut Vi - NIE ODPOWIADAMY ZA ROJENIA INNYCH, a próby nieuzasadnionego skracania dystansu są zwyczajnie niegrzeczne. Obojętnie czy dotyczą one tykania, czy propozycji seksualnej.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • vi_san 14.06.16, 11:32
    Pokaż mi, Koro jedno miejsce, w którym napisałam, że propozycja pana była grzeczna, uzasadniona czy w porządku? Nie, nie była. I nie byłaby nawet gdyby pani leciutko flirtowała. Bo niezobowiązujący flirt towarzyski nie jest otwarciem drzwi do sypialni a swoistą "grą salonową". I może acz nie musi prowadzić do jakiegoś zacieśnienia kontaktów.

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • kora3 14.06.16, 11:41
    No wiec jednak propozycje tego rodzaju sa niestosowne i można dac temu wyraz?smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • vi_san 14.06.16, 12:13
    Koro, propozycje są niestosowne. I, oczywiście, można dać temu wyraz. Tylko po co? Moim zdaniem [podkreślam: MOIM] znacznie lepiej jest po prostu odrzucić ofertę i zmienić temat, bez dodatkowych uwag. I tyle. Oczywiście, w wypowiedzi twojej koleżanki nie było nic nie stosownego [w przeciwieństwie do propozycji pana!], tyle, że JA uważam, że ta końcowa uwaga, iż "propozycja była niemiła, niestosowna czy co tam" była po prostu niepotrzebna. I tyle.

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • kora3 14.06.16, 12:19
    Ale ona nie miała już ochoty na żaden z tym panem temat, to po co miała zmieniać?smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • azm2 14.06.16, 11:28
    Achaaaa....
    A może pan odebrał atmosferę spotkania jako seksualną właśnie? Miał prawo? Miał.
  • kora3 14.06.16, 11:40
    Wiesz, a może ja odbieram Twoje posty do mnie jako seksualne? Mam prawo? mam, ale sensu to za grosz nie ma, nie?smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 14.06.16, 11:53
    Oj Korciu, jak to DARMOWĄ? Przeciez sama kiedyś pisałaś że kobiety maja takie same potrzeby jak panowie zatem pani tez by na dilu skorzystała czyż nie? Dla mnie obrażliwy w tej historii byłby głownie fakt iż proponuje się takie coś osobie będącej w zwiazku (o ile pan wiedział) bo sugeruje iż ta osoba jest nieuczciwa wobec swojego partnera. A tak propozycja była zwyczajnie prostacka bo bez wyczucia kompletnie nie na miejscu.

    --
    Piękno nie jest rzeczą, jest sposobem patrzenia na rzeczy.
  • kora3 14.06.16, 12:10
    Babo to co pisałam podtrzymujęsmile A ty chyba mnie nie zrozumiałaś. Chodzi o to, ze z dziwką z założenia umawia się na seks. Nawet jeśli mowa o pani "do towarzystwa", to i tak klient agencji towarzyskiej wynajmujący takową osobę z tejze agencji ma prawo oczekiwać, że zgodzi się ona na seks za opłatą.
    Normalnie kobieta nie będąca prostytutką może się z facetem także umowic na seks i nie ma w tym nic sensacyjnego. Ale wówczas UMÓEWILI się na tenze i tu sprawa tez jest jasna. Osoby, które randkują jak się to mówi z sobą także mają prawo oczekiwać, że znajomość zaprowadzi do łózka, tylko ze bywa, iż mają odmienne poglądy na temat czasu, gdy ma to nastąpić.
    Ale w sytuacji, gdy spotykasz kogoś po koleżeńsku i nic nie robisz, żeby spotkanie miało inny charakter taka propozycja jest OBRAŹLIWA bez względu na to, czy pada do osoby wolnej, czy zajętej Babo.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • mozambique 14.06.16, 12:16
    jako pani obrazona sie nie czuje chyba ?

    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • baba67 14.06.16, 12:28
    No tego własnie nie do konca rozumiem. Prostacka -tak, niemiła-zdecydowanie,ale podstaw do obrazy to tu nie widzę i ile pan był nieświadom statusu związkowego pani.. No chyba że obrażamy się na kogos że popsuł atmosfere spotkania która miała być koleżeńska i neutralna.No i całkiem rozumiem że z osoba prezentująca prostactwo koleżanka nie chce miec do czynienia.
    Osobiście jednak obrażam się na gorsze rzeczy niz popsucie atmosfery ale to sa sprawy indywidualne oczywiście inni mogą mieć inaczej.

    --
    Piękno nie jest rzeczą, jest sposobem patrzenia na rzeczy.
  • vi_san 14.06.16, 12:37
    I to jest clou problemu. Koleżanka CHCIAŁA się poczuć obrażona propozycją - to się poczuła. Czy propozycja była "na miejscu"? Zdecydowanie nie. Czy była elegancka? Zdecydowanie nie. Czy była obraźliwa? Skoro wyrażona w zawoalowanej formie i nie nachalna - obraźliwa nie była. A pan, z opisu Kory nie był nachalny ani wulgarny.
    Zgodzę się, ze pani może nie mieć ochoty na dalsze jakiekolwiek kontakty z panem, który składa nawet i zawoalowane propozycje pozostające jednak niestosownymi. Ale to już jej wola i jej decyzja. Mniej "obrażalska" pani w tej samej sytuacji nawet odrzucając ofertę "łóżkowo - erotyczną" - mogłaby nie mieć nic przeciw np. dalszym kontaktom na wspomnianym czacie hobbystycznym, zastrzegając tylko, że jakiekolwiek kontakty osobiste w grę nie wchodzą.

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • kora3 14.06.16, 12:47
    Wiesz, a ja bym się poczuła czymś takim zdecydowanie urażona. Spotkałam się po koleżeńsku a gośc mi seks proponuje.
    No naprawdę bardzo miłe

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 14.06.16, 14:27
    Ja NIGDZIE NIE NAPISAŁAM że to jest bardzo miłe, mało tego , napisałam az 2 RAZY ze prostackie i niemiłe, dlaczego sugerujesz co innego? Czy nie masz środka skali pomiędzy
    "miłe" a "czuje się obrażona"? czy jeśłi ktoś zachowuje się wobec mnie tak że czuję sie nieswojo, niemiło ale nie ma zamiaru obrazić mnie ani poniżyć oraz nie sugeruje swoja propozycja że jestem nieuczciwa(bo wie że mam partnera)lub hipokrytka(bo wie że jestem praktykującą katoliczką) to sie nie obrażam. Przyjmuję do wiadomośći że trafiłam na człowieka-minę, nie chce z nim mieć nic specjalnie wspólnego ale obrażą bym tego nie nazwała-tak czuję, inni moga czuć inaczej.

    --
    Piękno nie jest rzeczą, jest sposobem patrzenia na rzeczy.
  • kora3 14.06.16, 14:50
    Babo, czy mam prawo do swoich odczuć? smile Z góry dziękuję ...
    MNIE takie coś naprawdę uraziłoby, CIEBIE wcale nie musiałoby.



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 14.06.16, 19:11
    No właśnie, przeciez napisałam że to indywidualna sprawa, jak sie zdawało wyrażnie i to dwukrotnie. Poniewaz ja tego tak nie odczuwam, z ciekawości i wcale nie złosliwie zapytałam dlaczego właściwie czujesz się urażona? Czy zawsze masz taka reakcje na prostackie zachowania, że się obrażasz?

    --
    Piękno nie jest rzeczą, jest sposobem patrzenia na rzeczy.
  • kora3 15.06.16, 06:47
    Babo, nie - nie zawsze. Nie, gdy ktoś kto się zachowuje prostacki robi tak, bo zwyczajnie nie umie inaczej i jest przekonany ze zachowuje sie dobrze

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 15.06.16, 07:41
    No dzięki- o taka odpowiedż mi chodziło smile Bo ja mam podobnie.
    W moim rozumieniu(możesz tego tak nie widzieć) ktoś kto nic o mnie nie wie(związki, światopogląd) , ma przekonanie że panie tak samo lubią tego typu aktywnośc jak panowie i sklada podobną propozycje jest przekonany że żadnego faux pas nie popełnia a wręcz przeciwnie , obdarza mnie komplementem. No owszem, jestem zniesmaczona, do miłego połechtania mi jak Arktyka do Sahary, ale nie obrażam się.

    --
    Piękno nie jest rzeczą, jest sposobem patrzenia na rzeczy.
  • kora3 15.06.16, 09:15
    Babo - ja rozumiem Twa postawę - serio. ALE przecież wszyscy rozróżniamy człowieka prostego od nieprostego. Dalam przykład Vi. Spotkałam prostych ludzi, którzy pytali ile musza zapłacić dziennikarzowi, by pomógł w ich sprawie. Pytali NIE CHCĄC składac korupcyjnej propozycji, tylko w pełni przekonani, ze to jest płatne. Oni zasługiwali na spokojne wyjaśnienie im, ze się myla i zrozumienie. Polityk w znacznie bardziej zawoalowanej formie (ważne dla Vi - formasmile) proponujący memu koledze, ze mu zapłaci za sprytne obsmarowanie konkurenta w wyborach nie zasługiwał na to, tylko na doniesienie do prokuratury!

    W naszym społeczeństwie Babo obowiązują pewne normy. Dla określonych ludzi, którzy zwyczajnie mogą ich nie znac, stosuje się taryfę ulgową. Jeśli do mnie były wiezień recydywista mówi: - Niezła z pani cizia, jakby pani była z ferajny to by my się zetkli, to ja się nie obrazam smile Do poczucia zaszczycenia jest mi daleko, ale WIEM, że to miał być komplement smile Gdyby natomiast przykładowo włodarz mego miasta powiedział mi: - Jesteś bardzo interesującą i piekna kobietą Koro, gdybym był wolny ..., to uznałabym to za bardzo niegrzeczne przekraczanie granic ...
    Podobnie - gdyby ta kolezanka przechodziła załóżmy obok placu budowy i usłyszała od robotnika "Te, lala, aleś fajna, jedziemy na hotel?" to by się pewnie zaśmiała i tyle. Ale od człowieka, który jest wydawałoby się obyty i inteligentny wymaga i słusznie, by się zachowywał w sposób określony normami dyktowanymi przez stopień relacji

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 15.06.16, 10:04
    Gdybym znała tego człowieka i wiedziała że jest obyty i wychowany podobnie jak ja to tak, na pewno jego propozycja zniesmaczyłaby mnie bardziej bo doszłoby dokliwe poczucie rozczarowania. Prostakiem można byc po trzech fakultetach to nie jest kwestia wyksztalcenia i obycia.Prostactwo to brak szacunku, formy nie maja tu nic do rzeczy. Prosty, nieobyty człowiek ktory NIE WIE nie jest dla mnie prostakiem jest człowiekiem nieobytym. Inaczej definiujemy określenie prostactwo i stąd nieporozumienie.

    --
    Piękno nie jest rzeczą, jest sposobem patrzenia na rzeczy.
  • vi_san 14.06.16, 15:35
    Koro - a ktoś tu napisała, że propozycja pana była "miła"? Większość [poza ewidentnie prowokatorami] uważa, że była niestosowna i niemiła.
    Oczywiście możesz się czuć urażona faktem, że ktoś ci proponuje seks. Nie ma zakazu, zwłaszcza dla uczuć, czy raczej odczuć. Natomiast to jak zareagujesz na owo hipotetyczne urażenie - to inna kwestia. Bo możesz zbulwersowana strzelić gościa w twarz [i też nikt nie mógłby mieć ci za złe, acz, moim zdaniem, reakcja mocno przesadzona], możesz wyrazić zbulwersowanie w tonie jak twoja koleżanka, zerwać kontakty na wieki i może jeszcze obrobić panu7 co nieco na czacie hobbystycznym [żeby ostrzec inne jego potencjalne ofiary], a możesz krótko, jednym zdaniem zamknąć temat i po prostu spróbować nie psuć SOBIE humoru rozkminianiem. Dodatkowo - jak sądzę do tego "wypadku" twoja koleżanka raczej pana lubiła? Znaczy może nie jakoś ekstra, ale uważała za sympatycznego, skoro nie miała nic przeciwko nie tylko pomocy w znalezieniu locum ale i przeciw spotkaniu? Więc gdyby rzecz skwitowała spokojnym i baaardzo chłodnym "Nie mam w zwyczaju korzystać z tego typu zaproszeń" efekt byłby ten sam. No, ale ona WOLAŁA się poczuć urażona, obrażona, sprofanowana... Dobrze, że nie zmolestowana. tongue_out Z góry informuję: ne ma nic śmiesznego w molestowaniu jako takim, tylko po prostu w tej sytuacji żadne "molestowanie" w grę nie wchodziło.

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • kora3 14.06.16, 15:45
    Vi - chyba zapomniałaś po co powstał ten watek - to jest w poscie startowymsmile Koleżanka się zbulwersowała "Matko, Korciu, ale ludzie maja siano w łbach. Spotkasz się z grzeczności, to już sobie taki pomyśli" "Ano, zdarzaj sie takie indywidua" - i po temacie smile
    Nie widzę powodu jednak, by koleżanka miała zmilczeć, iż taka propozycja ją uraza.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • zla.m 15.06.16, 15:21
    kora3 napisała:

    > Wiesz, a ja bym się poczuła czymś takim zdecydowanie urażona. Spotkałam się po
    > koleżeńsku a gośc mi seks proponuje.
    > No naprawdę bardzo miłe
    >

    Boże... Boże... Bożenko... ale to, że TY uważałaś, że spotykasz się po koleżeńsku, to nie znaczy, że on tak uważał. Może teraz siedzi na piwie i opowiada kolegom, że go panna wystawiła - załatwiła pokój, umówiła na spotkanie... i pogoniła.

    I zgadzam się, że propozycja seksu jest obraźliwa tylko, jezeli pan wiedział, że pani jest w związku - bo sugeruje jej niewierność. Natomiast samo w sobie zaproszenie do niego obrazą nie jest (a już tym bardziej - nie jest czynieniem komuś zła), no chyba że wkręcamy się w jakies patriarchalno-religijne klimaty, gdzie uznanie, że kobieta może mieć ochotę na seks oznacza obrazę, wzięcie za dziwkę itp.

    Inna sprawa, że pan wyczucia nie miał, bo nawet jeśli coś tam sobie roił, to zachowanie pani podczas spotkania powinno go naprostować.

    I co do koleżanki - pewnie, że miała prawo pogonić gada, powiedzieć, że jest niemile zaskoczona, zakończyć znajomość itp. Nie musiała czuć się uhonorowana ani dziękować za łaskawe chęći wink Tylko że dla mnie obraza nie leży w samej propozycji seksu jako takiej i nie posuwałabym się do podejścia "potraktował ją jak dziwkę".

    --
    Pod Londynem...
  • pavvka 15.06.16, 15:27
    zla.m napisała:

    > I zgadzam się, że propozycja seksu jest obraźliwa tylko, jezeli pan wiedział, ż
    > e pani jest w związku - bo sugeruje jej niewierność. Natomiast samo w sobie zap
    > roszenie do niego obrazą nie jest (a już tym bardziej - nie jest czynieniem kom
    > uś zła), no chyba że wkręcamy się w jakies patriarchalno-religijne klimaty, gdz
    > ie uznanie, że kobieta może mieć ochotę na seks oznacza obrazę, wzięcie za dziw
    > kę itp.

    Dokładnie tak uważam, i dlatego dziwi mnie, że akurat Kora to sugerowała, bo zawsze prezentowała zupełnie inne podejście w kwestii 'kobiety a seks'.
    --
    "There's a word for people like that...No, I'm saying, there's a word and I don't know what it is. I'm not being fucking poetic."
  • kora3 15.06.16, 16:55
    Ale ja prezentuje nadal takie samo podejście Pavvku, tylko dla mnie istotne jest to, czy ktoś ma LEGITYMACJE do propozycji seksualnej, czy to kobieta, czy facet - bez różnicy.
    Obrazowo: ludzie się spotykają na randkach, miło spędzają czas, okazują sobie wzajemnie zainteresowanie damsko męskie (przytulają, mienienie całują). W tej sytuacji obie strony mają legitymację do seksualnej propozycji. Kwestia która to zrobi jest bez znaczenia, ważne, by terminowo wstrzeliła się w moment, który dla drugiej jest akceptowalny.

    A teraz wyobraź sobie taka historyjkę. Kilka dni temu siedze z kolegą w ogródku kawiarnianym i niespodziewanie pojawia się jego kumpel, mnie nie znany. Zapraszamt go do naszego stiolika, gadamy o wszystkim i niczym. No na mnie już czas, oni też się będą zbierać. No to: - Miło było poznać. - Mnie również. Mam nadzieję, że się jeszcze kiedyś spotkamy. Oto moja wizytówka. - Byłoby miło. Oto moja, czesc. - Cześc i teraz wyobraź sobie, że ja oalbo tem kumpel kolegi - wszystko jedno piszemy, dzwonimy do drugiej strony z propozycją seksualną, Wypadałoby? No nie... Z towarzyską - owszem

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • pavvka 15.06.16, 17:14
    Nie, nie wypadałoby, nigdy nie twierdziłem inaczej. Chodzi mi o oburzanie się, że pan śmiał panią wziąć za TAKĄ.
    --
    "See, you think I give a shit. Wrong. In fact, while you talk, I'm thinking; How can I give less of shit? That's why I look interested."
  • kora3 15.06.16, 17:31
    No bo to raczej przykre, że ktoś bierze nas za kogoś, kto uprawia seks z przygodnymi osobami, jeśli tego nie robimy. Tak samo przykre byłoby dla kobiety np. w klubie, jakby podszedł jakiś gość i zapytał ile bierze za numerek, jeśli pani nie byłaby prostytutką.
    Tak samo przykre takie cos może być dla faceta - uprzedzającsmile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • pavvka 16.06.16, 08:48
    kora3 napisała:

    > No bo to raczej przykre, że ktoś bierze nas za kogoś, kto uprawia seks z przygo
    > dnymi osobami, jeśli tego nie robimy. Tak samo przykre byłoby dla kobiety np. w
    > klubie, jakby podszedł jakiś gość i zapytał ile bierze za numerek, jeśli pani
    > nie byłaby prostytutką.

    Jest przykre przy założeniu że uważasz przygodny seks za coś złego/ niemoralnego. Z tego co kojarzę, dla Ciebie tak nie jest, o ile zaangażowane osoby są dorosłe i wolne. Dlatego, jeśli pan nie wiedziałby że jesteś w związku, nie powinnaś uważać propozycji za uwłaczającą, nawet jeśli nie jesteś zainteresowana (bo jesteś w związku, albo sama nie lubisz przypadkowego seksu, albo nawet lubisz, ale akurat z tym konkretnym panem nie masz ochoty).
    --
    Although it is not true that all conservatives are stupid people, it is true that most stupid people are conservative. - John Stuart Mill
  • kora3 16.06.16, 09:12
    pavvka napisał:
    >
    > Jest przykre przy założeniu że uważasz przygodny seks za coś złego/ niemoralneg
    > o. Z tego co kojarzę, dla Ciebie tak nie jest, o ile zaangażowane osoby są doro
    > słe i wolne


    Dla mnie nie jest to nic złego jeśli wspomniane osoby są dorosłe, wolne I takie mają podejście do tematu.


    . Dlatego, jeśli pan nie wiedziałby że jesteś w związku, nie powinna
    > ś uważać propozycji za uwłaczającą, nawet jeśli nie jesteś zainteresowana (bo j
    > esteś w związku, albo sama nie lubisz przypadkowego seksu, albo nawet lubisz, a
    > le akurat z tym konkretnym panem nie masz ochoty).


    Nie rozumiemy się nadal ...Taka propozycja MOZE być dla kogoś uwłaczająca, wiec nie należy jej składać nie mając mandatu do tego w postaci widocznego zainteresowania sobą drugiej strony, sprzyjającej atmosfery itd.
    Obrazowo: podchodzi do Ciebie w klubie facet i mówi: - Może pojedziemy do mnie i zabawimy się...Fajnie? Nie, niefajnie.
    Podchodzi i mówi: - Może zatańczymy? albo - Mogę postawić Ci drinka? Jak znam życie odpowiedziałbyś: - Dzięki, nie jestem gejem i gitara.
    Pierwsza propozycja jest nieok, dwie pozostałe- ok - gośc jest gejem, podobasz mu się, chciałby Cię poznać bliżej, sprawdzić czy jesteś także gejem.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • pavvka 16.06.16, 09:30
    kora3 napisała:

    > Nie rozumiemy się nadal ...Taka propozycja MOZE być dla kogoś uwłaczająca, wiec
    > nie należy jej składać nie mając mandatu do tego w postaci widocznego zaintere
    > sowania sobą drugiej strony, sprzyjającej atmosfery itd.
    > Obrazowo: podchodzi do Ciebie w klubie facet i mówi: - Może pojedziemy do mnie
    > i zabawimy się...Fajnie? Nie, niefajnie.

    Niezbyt fajnie, fakt, ale nadal nie uważam żeby mi to uwłaczało.
    --
    "See, you think I give a shit. Wrong. In fact, while you talk, I'm thinking; How can I give less of shit? That's why I look interested."
  • baba67 16.06.16, 09:39
    Przykre- no w dobie liberalizmu teoretycznie przykre byc nie powinno -mamy wszak różne lifestyle nie oceniamy nikogo w imie poprawności politycznej, nie dzielimy na lepszych i gorszych. A zatem nie powinno być przykro jeśli ktoś zakłada że prowadzę inny tryb zycia niz prowadzę, tak jak nie powinno byc przykre że ktos zakłada iz jestem wege a nie jestem.Jeśli chodzi o prostytucję-właściwie zawód jak każdy inny jest usługa, jest kasa czym sie rózni założenie że sie tym param od założenia że jestem księgową (a nie jestem)? Tak jakoś cos mi w tej układance poprawności politycznej jaka nam Minnie zaprezentowała w wątku o namolnej pani nie pasuje.

    --
    Piękno nie jest rzeczą, jest sposobem patrzenia na rzeczy.
  • pavvka 16.06.16, 09:45
    baba67 napisała:

    > Jeśli chodzi o prostytucję-właściwie zaw
    > ód jak każdy inny jest usługa, jest kasa czym sie rózni założenie że sie tym pa
    > ram od założenia że jestem księgową (a nie jestem)? Tak jakoś cos mi w tej ukła
    > dance poprawności politycznej jaka nam Minnie zaprezentowała w wątku o namolnej
    > pani nie pasuje.

    No nie, to jest jednak inny przypadek. Uprawianie prostytucji wiąże się ze stygmatyzacją i niskim statusem społecznym, więc może być przykre nawet dla osoby która nie uważa jej za niemoralną. Tak trochę na podobnej zasadzie jak gdyby ktoś w biurze niedbale ubraną dyrektorkę wziął za sprzątaczkę - też pewnie byłaby urażona, mimo że zajmowanie się sprzątaniem nie jest niczym złym.
    --
    "There's a word for people like that...No, I'm saying, there's a word and I don't know what it is. I'm not being fucking poetic."
  • kora3 16.06.16, 11:03
    O to to!!!!

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 16.06.16, 11:22
    Niski status społeczny?To przecież niepoprawne politycznie też. Spróbuj wyrazić pogląd że sprzataczka ma niższy status społeczny od inzyniera np w Szwecji...no ryzykowne.A jestem pewna iz wiele osób tak myśli, nieśmiało przypuszczam że większość. Podobnie u nas z tym oburzaniem sie na propozycję przypadkowego seksu. Niby jest wolnośc każdy ma prawo o ile nie krzywdzi a ja powiem Wam szczerze-nieszczególny mam szacunek do osób które co weekend wyruszaja "na łowy" i wracaja z coraz to nowa zdobyczą. A niby nie powinnam tak myśleć, prawda? Bo berecik, bo Ciemnogród...

    --
    Piękno nie jest rzeczą, jest sposobem patrzenia na rzeczy.
  • baba67 16.06.16, 11:24
    Chodzi o wyrażenie poglądu W SZWECJI a nie w Polsce na temat Szwecji.

    --
    Piękno nie jest rzeczą, jest sposobem patrzenia na rzeczy.
  • pavvka 16.06.16, 11:43
    baba67 napisała:

    > Niski status społeczny?To przecież niepoprawne politycznie też. Spróbuj wyrazić
    > pogląd że sprzataczka ma niższy status społeczny od inzyniera np w Szwecji...n
    > o ryzykowne.

    Nie sądzę. Niepoprawne jest pogardzanie sprzątaczką i dawanie jej odczuć że jest gorsza, bo mniej zarabia i wykonuje pracę wymagającą mniej wykształcenia. Natomiast to że ma niższy status niż inżynier czy adwokat to oczywista oczywistość, w Szwecji, USA czy Bangladeszu.

    > Podobnie u nas z tym oburzaniem sie na propozycję przypadkowego seksu
    > . Niby jest wolnośc każdy ma prawo o ile nie krzywdzi a ja powiem Wam szczerze-
    > nieszczególny mam szacunek do osób które co weekend wyruszaja "na łowy" i wraca
    > ja z coraz to nowa zdobyczą. A niby nie powinnam tak myśleć, prawda? Bo berecik
    > , bo Ciemnogród...

    Wiesz, masz prawo do wyznawania swoich poglądów w kwestiach seksualnych. Ale Kora deklaruje inne niż Ty. I dlatego dziwi mnie, że propozycję seksualną złożoną przypadkowej osobie to ona traktuje jako uwłaczającą, a Ty nie, bo na zdrowy rozum powinno być odwrotnie.
    --
    3 logicians walk into a bar. The bartender asks "Do all of you want a drink?" The first logician says "I don't know". The second logician says "I don't know". The third logician says "Yes!"
  • kora3 16.06.16, 11:51
    Już Ci pisałam Pavvko - bo uważam, że seks jednak rożni się od wypicia kawy, zjedzenia obiadu czy przejazdu kolejką linową. Są sytuacje i konfiguracje, w których ww. nie wypada komuś proponować, ale zdecydowanie mniej, niż sytuacji, w których nie wypada proponować seksu. Jeśli mi na serio nie wierzysz, to podejmij ryzyko i zaproponuj seks koleżance z pracy, albo kontrahentce - grzecznie. Uprzedzam, że możesz przez to stracić pracę, ale skoro to nic takiego, to nic tez Ci nie grozismile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 16.06.16, 12:55
    A wiesz, że mnie tez to troche dziwiło i daltego zapytałam co mianowicie tak by ja OBRAZIŁO w propozycji pana. Bo zniesmaczyło -tak, ale uwłaczania nie widzę. Pan ma podejście myśliwego ja się w ten obrazek nie wpisuję, szacunku wielkiego do takich osób nie mam ale nie musze się unosic honorem. Co do sprzataczki-słyszałam od kogos kto w Szwecji pół roku pracował(oddelegowany) że temat statusu kogokolwiek jest śliski, najlepiej jak z tym ich śledziem kiszonym-jedza , tak, ale otwieraja z dala od innych.

    --
    Piękno nie jest rzeczą, jest sposobem patrzenia na rzeczy.
  • kora3 16.06.16, 13:41
    Widzisz Babeczko, ale jednak tak to jest, że seks jest rzeczą bardzo intymną i np. już nawet aluzje na temat załóżmy tego, że awansujesz, jak się prześpisz z szefem są KARALNE.
    Jak wspomniałam - ja bym się w sytuacji koleżanki poczuła URAZONA. Nie reagowałabym histerycznie, że nie jestem "taka"smile, ale nie omieszkałabym jak ona wspomnieć ze propozycja zaskoczyła mnie niemile. Nie miałabym też checi na kontynuację spotkania, ani na kontynuację znajomości. Uprzedzając - nie, nie dlatego ze pan ma zwyczaj sypiac z przygodnie poznanymi paniami, bo to jego sprawa, tylko dlatego, że ma zwyczaj proponować kobietom seks bez zadnego do tego mandatu nie licząc się z tym, ze może kogoś urazić. Podobnie poczułam się urazona przez koleżankę, która umówila się ze mną na wspomnienia, a chciała mnie wciągnąć w piramidkowy biznes smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • pavvka 16.06.16, 13:50
    kora3 napisała:

    > Widzisz Babeczko, ale jednak tak to jest, że seks jest rzeczą bardzo intymną i
    > np. już nawet aluzje na temat załóżmy tego, że awansujesz, jak się prześpisz z
    > szefem są KARALNE.

    W pracy obowiązuje wiele zasad, których w życiu prywatnym nie ma, nawet dotyczących ubioru. Nie przenosiłbym automatycznie jednego na drugie.

    > Podobnie poczułam się urazona przez ko
    > leżankę, która umówila się ze mną na wspomnienia, a chciała mnie wciągnąć w pi
    > ramidkowy biznes smile

    Koleżanka Cię zwyczajnie oszukała, bo co innego podała jako powód spotkania, a co innego rzeczywiście planowała. W omawianej sytuacji wszystko wskazuje, że pan w dobrej wierze umówił się na kawę i zwiedzanie, a zaproszenie do pensjonatu pojawiło się jako dodatkowy punkt programu w trakcie, więc oszustwa tu nie widzę.
    --
    Although it is not true that all conservatives are stupid people, it is true that most stupid people are conservative. - John Stuart Mill
  • kora3 16.06.16, 13:58
    Pavvko, ale URAZAC nas może wiele rzeczy, nie tylko oszustwo ...


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 16.06.16, 18:06
    A co do koleżanki to ukryła przed Toba prawdziwy powód spotkania udając że chodzi jej o relacje towarzyskie a zabrała Ci czas próbując wykorzystac do swoich celów. Ja bym się obraziła bo ktos nadużył mojego zaufania narażając na strate czasu. Pan...no coż chciał zwiedzic miasto to i zwiedził , nie wydaje mi się żeby głównym jego celem od poczatku było spędzenie miłych chwil w pensjonacie z osoba która mogła mieć trochę latek lub/i urode mocno nienachalną.Tu inne lifestyle były.

    --
    Piękno nie jest rzeczą, jest sposobem patrzenia na rzeczy.
  • kora3 16.06.16, 13:51
    Wiadomo, że sprzątaczka ma niższy status społeczny, niż adwokat, wiadomo, że paranie się prostytucją nie wzbudza szacunku i żadne przepisy smile tego nie zmienią. To nie znaczy oczywiście, że sprzątaczkę wolno poniżać, prostytutki też zresztą nie wolno.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • azm2 16.06.16, 11:00
    kora3 napisala:
    "No bo to raczej przykre, że ktoś bierze nas za kogoś, kto uprawia seks z przygodnymi osobami, jeśli tego nie robimy."

    Koro3, uważasz, że wszyscy inni powinni podzielać twoje poglądy. Jak zawsze, chcesz udowodnić, że tylko masz rację.

    Dla mnie nie byłoby to przykre. Ten ktoś pomyliłby się co do mnie - tylko tyle. Wystarczy wzruszyć ramionami i przejść do innych tematów.
  • kora3 16.06.16, 11:04
    Praktyka pokazuje, że jednak wie4kszosc ludzi odbiera niemile takie propozycje, jeśli nie mają zwyczaju chodzic do łozka z przypadkowymi osobami.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 14.06.16, 12:41
    Babo, to może wyobraź sobie sytuacje, że umawiasz się np. z dawnym kolegą ze studiów, bo akuratnie bawi w Twej okolicy, który nic nie wie o Twoim statusie i nie widział cie 30 lat i gawędzicie w kawiarni normalnie i kolega proponuje Ci jego hotelowy pokój...Nic takiego, nie?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • poczta.kwiatowa 14.06.16, 12:45
    Taki kolega ma imię, nazwisko, twarz, fizyczność etc. Pan z czatu ma nick, więc może to Wojtek 12 lat.
  • mozambique 14.06.16, 12:48
    albo Trynkiewicz smile

    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • pavvka 14.06.16, 12:57
    A koleżanka mogłaby się okazać 50-latkiem z mięśniem piwnym i ginekomastią. I co wtedy? 600 km na nic.
    --
    Why do computer programmers confuse Halloween with Christmas?
    Because Oct 31 = Dec 25.
  • kora3 14.06.16, 12:49
    No bardzo wątpię, by 12 latek udał się sam w podróż 600 km. Ale nawet jeśli - no i co? Jakie znaczenie ma wygląd czy wiek kogoś z kim się rozmawia o swoim hobby?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • poczta.kwiatowa 14.06.16, 13:51
    No to kawa na ławę. Hasło "Wojtek 12 lat" to odniesienie do kampanii społecznej, o której gdzieś tu wspominałam w sensie, że osoba stojąca za anonimowym nikim niekoniecznie jest osobą, za którą się podaje.

    Ps. Przecież my ty traktujemy nie o hobby, a o zakamuflowanej randcesmile
  • kora3 14.06.16, 14:35
    Pamietam te kampanięsmile
    Tylko co to za randka, jak pan nie pytał pani ile ma lat, nie prosił o fotkę? Ani vice versa...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 14.06.16, 19:15
    Bylabym zniesmaczona i rozczarowana (bo z nie każdym kolegą ze studiów chciałabym się spotkac ) ale nie obrażona.

    --
    Piękno nie jest rzeczą, jest sposobem patrzenia na rzeczy.
  • asia.sthm 14.06.16, 13:19
    baba67 napisała:
    > Osobiście jednak obrażam się na gorsze rzeczy niz popsucie atmosfery ale to sa
    > sprawy indywidualne oczywiście inni mogą mieć inaczej.

    Podobno ci z internetu nerki kradna. Dobrze, ze ten pan nie ukradl pani nerki - wraca dp domu, do meza i krzywo sika. Podobno tez tak nerke moga ukrasc, ze czlowiek sie nawet nie zorientuje, dopiero po sikaniu widac.
    No i to bylby wielki powod do obrazy na pana.
    --
    http://www.hades.lukow.pl/images/frontend/szlaczek.gif
  • baba67 14.06.16, 14:18
    Hihismile

    --
    Piękno nie jest rzeczą, jest sposobem patrzenia na rzeczy.
  • chris1970 14.06.16, 16:33
    Vi, świat nie jest idealny, dlatego też trzeba brać pod uwagę, że ludzie się zachowują różnie. Mamy zachowania iście od etykiety jak u Eli Drugiej, do neandertalczyków, w XXI wieku. Nie raz w męskim gronie słyszałem osobiście takie teksty. W akademiku mieliśmy kolegę, który jak sobie podpił, to od razu nacierał na każdą kobietę. Koledzy napuścili go na taką cichą myszkę. Powiedzieli mu, że ona jest bardzo chętna tylko tak udaje, że nie chce. Im bardziej mówi nie, tym bardziej się jej podoba. Scenariusz był do przewidzenia. Dowcipnisie byli na tyle świadomi co zrobili, że potem dziewczynę wyratowali z opresji.
    Wracają do tematu. Wytłumacz mi, dlaczego informacja miała być życzliwa? W imię, że jak ktoś chce mnie wykorzystać, to ja z sercem do niego? Bez przesady. Co do potrzeby, uważam, że była w tym miejscu informacja jakie uczucia wywołała propozycja. Jest to szczere, prawdziwe i asertywne. Bez urażania kogokolwiek.
  • vi_san 14.06.16, 17:31
    Chrisie -zachowanie twoich kolegów z akademika - nie "dowcipne" a po prostu stricte chamskie. I nie wobec "podpuszczanego" kolegi - a wobec tej niewinnej niczemu dziewczyny. Zapewne mięli "ubaw" kiedy próbowała się bronić przed podpitym namolnym amantem - doprawdy, żart stulecia! Życzyłabym zarówno niedoszłemu amantowi jak i "dowcipnym" kolesiom - żeby panna "szara myszka" okazała się być mistrzynią w judo i wlała paskudnym gnojkom dokładnie i szczegółowo w durne łby, że "Nie znaczy "NIE"! Tak, żeby popamiętali do u...śmiechniętej śmierci. Poza tym... Pomyśl chwilę, ów "dowcip" zapewne zrobili na jakiejś popijawce? A GDYBY jakoś wcześniej "oklapli" i nie byli w stanie tej "szarej myszki" wyratować z opresji? Albo gdyby się okazało, że ów "amant" po kilku kielichach ma mocny prawy sierpowy? Jak myślisz, czy gdyby pierwszy "półtrzeźwy" obrońca plunął krwią z rozbitego nosa - reszta byłaby chętna do nadstawiania karku? Bo ja jakoś wątpię...
    Chrisie - sam fakt, że to zbydlęcone towarzystwo nazywasz "kolegami" i "dowcipnisiami" - bez cudzysłowu nie najlepiej świadczy... O tobie, niestety. Bo opisana przez ciebie historia mogła być "zabawnym dowcipasem" tylko dla kogoś, kto nie ma dla kobiet jako takich szacunku. I tylko ktoś taki nazywałby takich... [brak słów cenzuralnych] kolegami.
    A do rzeczy: czytałeś post startowy? W którym niby miejscu pan chciał panią wykorzystać? Spotkało się dwoje dorosłych ludzi, jedna ze stron wystosowała propozycję, druga odmówiła i ok. Nie napisałam nigdzie i ani razu, że pani powinna się czuć zaszczycona, z sercem do pana podchodzić czy temu podobnie! Uważam tylko, że wypowiedziane z lodowata uprzejmością "Nie zwykłam reflektować na takie oferty" wyczerpuje temat i doskonale daje wyraz temu, że propozycja miła nie jest. Ach, zapomniałam, że jak widać, obracasz się w środowisku, w którym MOŻE jakby pan dostał po twarzy to by zrozumiał, że "Nie" = "Nie". Jednak z tego co Kora napisała - pan od razu po chłodnej odmowie przeprosił i się wycofał, więc może nie było potrzeby aż tak się bulwersować? Dla własnego zdrowia... Podkreślę, nie cieszyć, czuć zaszczyconą czy temu podobnie, ale po prostu uznać fakt propozycji za przykry incydent i spuścić kurtynę. Tylko tyle.

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • chris1970 14.06.16, 22:49
    Wiesz, zastanawiam się mocno, czy z Twoją inteligencją jest coś nie tak.. Naprawdę, nie sądziłem, że moją opowieść potraktujesz jako przechwałkę, albo akceptację ich zachowania. Trudno nie nazwać panów z grupy, z sąsiedniego pokoju kolegami. Nie widzę powodu, aby dla jakieś tam niuni z forum, dla jej potrzeb, nazywać ludzi używając cudzysłowia. Uwaga o cudzysłowie jest wprost genialna. Sądziłem, że tu na tym forum, są osoby inteligentne, że nie trzeba tłumaczyć podstawowych rzeczy.
    Tom Twoich wypowiedzi pod moim adresem traktuję jako hiper protekcjonalny.
    Od kilku dni bijesz pianę do Kory nad prostym tematem. Posunę się dalej, a co mi tam. Mniej emocji droga "VI". Twoje napastliwe komentarze w moją stronę dawno wyczerpały wszelkie granice grzeczności. Dlatego też, prośba. Rzuć to świństwo i przejdź się do lekarza. Nie od nóg. Możesz rozważać, czy w tym momencie słusznie czy niesłusznie dodałem, że Twoje komentarze niemile mnie zaskoczyły.
  • vi_san 14.06.16, 23:12
    Chrisie - ostatnia moja wypowiedź do ciebie, bo nie zwykłam dyskutować poniżej pewnego poziomu.
    Z moją inteligencją jest wszystko w porządku, najwyraźniej w przeciwieństwie do niektórych. Twoja super zabawna historyjka nie jest może w tonie przechwałki, ale i śladu dezaprobaty dla "dowcipnisiów" w niej nie ma. Więc sorry, Winnetou, konkluzja się nasuwa = Chris uznaje, że "przecież w końcu nic się nie stało", radujmy się. No cóż, każdy sobie KOLEGÓW dobiera według gustu. ZNAJOMI mogą być z przypadku, narzuceni w ten czy inny sposób przez sytuację. Ja na przykład mam sporo znajomych ze studiów, ale nie przyszłoby mi do głowy nazywać ich kolegami czy koleżankami... No cóż, skoro nie wiesz do czego służy cudzysłów w języku polskim nie będę ci tłumaczyła, to program szkoły podstawowej, o ile pamiętam... Ton moich wypowiedzi nie jest protekcjonalny. Jest tylko i wyłącznie odpowiedzią na TWOJE wpisy. To wszak ty sam napisałeś "Zachowanie pań niekoniecznie jest rozumiane przez panów tak, jak panie by sobie tego życzyły. Chłodny ton może zostać odczytany jako: opiera się bo tak nakazuje fason. 5 razy się poopiera i zmieni zwyczaje" - i napisałeś to nie z komentarzem "w niektórych środowiskach" czy "przez niektórych" - a jako stwierdzenie faktu. A więc nie, Chrisie. Zapamiętaj, bo może ci się to przyda na przyszłość. "Nie" znaczy "Nie". I w cywilizowanym świecie, wśród kulturalnych ludzi - tak właśnie jest rozumiane. Na tyle, że nie trzeba ani tego uzasadniać, ani podkreślać bardziej wyraziście niż tonem.
    A co do moich dyskusji z Korą - tak, wyobraź sobie jest coś takiego jak dyskusja i nie jest to wcale jednoznaczne z "biciem piany", jak się ekstra elegancko wyraziłeś. Tak się zabawnie składa, że LUBIĘ dyskutować z Korą, bo jest inteligentna i kulturalna. Nie obraża dyskutantów, nie wyzywa tylko dlatego, że ktoś ośmiela się mieć inne zdanie... Ba, bywały między nami dyskusje w których nijak do porozumienia nie doszłyśmy [każda pozostała przy swoim zdaniu] ale nie zmienia to faktu, że Korę, nawet jeśli się z nią w jakiejś kwestii nie zgadzam - to w pełni szanuję.
    Końcówka twojej wypowiedzi po pierwsze: sprawia, że ciebie szanować nie mogę [choć nie powiem, do tego wątku dosyć lubiłam twoje wpisy i nawet często się z nimi zgadzałam], po drugie: jest właśnie powodem, dla którego to moja ostatnia wypowiedź do ciebie, i po trzecie: przemyśl może czy aby na pewno jesteś na właściwym forum? Bo, przepraszam wszystkich czytających, ale chamstwo z twoich wypowiedzi bije tak, że w sumie może powinna się tym zainteresować moderacja. Przypomnę, że to forum Savoir - vivre, a nie kto dalej i celniej pluje.

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • felisdomestica1 13.06.16, 19:06
    A czy koleżanka poinformowała męża o tym koleżeńskim spotkaniu z nieznajomym?
  • kora3 14.06.16, 08:22
    Raczje tak, ale co to ma do rzeczy? Ty informujesz meza/chłopaka/ partnera o każdym spotkaniu z kolegą?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • mozambique 14.06.16, 09:32
    jesli jedzie znim do hotelu ( pardą , do pensjonatu za miastem ) to moze lepiej niech rzeczywiscie nie informuje

    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • pavvka 14.06.16, 09:35
    I jeszcze w dodatku nie czytasz wątku. Wyraźnie drukowanymi literami było napisane, że spotkali się w centrum i do pensjonatu nie miała zamiaru jechać.
    --
    3 logicians walk into a bar. The bartender asks "Do all of you want a drink?" The first logician says "I don't know". The second logician says "I don't know". The third logician says "Yes!"
  • kora3 14.06.16, 09:38
    Pavvku, jak można zauważyć Mozambique często ma problemy z czytaniem ze zrozumieniem

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • morgen_stern 14.06.16, 09:41
    Z pisaniem też.

    --
    where is jessica hyde?
  • kora3 14.06.16, 09:38
    A gdzie doczytałaś, ze pojechała z nim do pensjonatu? Na czacie wysłała mu linki do dwóch pensjonatów w okolicy, jak prosił i tyle.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • felisdomestica1 14.06.16, 12:07
    ma do rzeczy to, czy miała całkowicie czyste sumienie, czy jednak było coś na rzeczy.
    I tak, ja, jerśli umawiałabym się na mieście z całkowicie obcym mi człowiekiem na zwiedzanie, poinformowałabym o tym najbliższą mi osobę.
  • kora3 14.06.16, 12:25
    A ja niekonieczniesmile A koleżanka pewnie tak.
    Ja niekoniecznie, bo gdybym się już umówiła w taki dzień, że mój partner jest tutaj, to pewnie bym go wyciągnęła na to spotkanie. Ale gdyby w taki w który go nie ma, to nie uważałabym, że muszę zadzwonić doń i poinformować? Po co? Jakby zadzwonił w trakcie takiego spotkania, to powiedziałabym gdzie jestem i z kim, ale "meldować się" nie mam zwyczaju smile
    A koleżanka pewnie powiedziała, że wybiera się na miasto ze znajomym z czatu, a jeśli nie to na bank by powiedziała podczas odbierania męza z pracy, bo miała po niego pojechać. Pewnie zapytałby jak minał dzień, to by powiedziała

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 31stopniwcieniu 26.06.16, 20:45
    > Niestety, regularnie zdarza się, że rozmowa kobiety z mężczyzną na tematy neutr
    > alne jest odczytana przez mężczyznę jako oznaka zainteresowania. Zwłaszcza jeśl
    > i kobiecie np. zdarzyło się uśmiechnąć (bo interesuje ją temat, bo ma dobry dzi
    > eń, bo jest sympatyczna etc etc) czy w czymś pomóc.

    To prawda, ale powiem więcej - także flirt może pozostać tylko flirtem i nie musi oznaczać chęci pójścia do łózka. A dla wielu mężczyzn łózko zdaje się być naturalnym następstwem flirtu.
  • lati7 13.06.16, 14:18
    Widocznie pan pomylił czaty smile albo co najwyżej bezczelnie próbuje połączyć przyjemne z pożytecznym, przyjemne z przyjemnym.
    Niestety nie znam się na internetowych kołach hobbistycznych , nie biorę udziału w rozmowach z miłośnikami "zupy pomidorowej" smile Ani ja , ani mój mąż nie potrzebujemy towarzystwa obcych, nieznajomych osób poznanych w internecie.
    Pani ma sporą odwagę spotykać się z kimś, kogo tak naprawdę nie zna i robi to na własne ryzyko.Ta sytuacja pokazuje, że jest to pierwsza lekcja... która powinna dać jej do myślenia...Następne lekkomyślne spotkanie może skończyć się tragicznie , bo przecież koleżanka zwiedza i pokazuje swoje miasto i okolice, może las, czy park krajobrazowy...itp Trafiając na psychopatę lub osobę chorą psychicznie, gwałciciela, stalkera . Pół biedy na złodzieja, oszusta.
  • kora3 13.06.16, 14:29
    Wiesz, ale nie bardzo wiadomo Lati co ma do tej sytuacji twoje hmmm oświadczenie, że nie uczestniczysz w rozmowach o swoim hobby w necie oraz Ty i mąż nie potrzebujcie towarzystwa takiego czy innego. To było zupełnie nie na temat - przyznasz smile
    Natomiast kolejny aspekt jaki poruszyłaś już bardziej jest ze tak rzeknę do rzeczy. Tylko, ze ja nic nie wspomniałam, jakoby koleżanka umówiła się z tym panem w lesie, czy parku krajobrazowym smile Wspomniałam natomiast, że pokazała mu "kawałek" miasta, co pozwala domyślać się, iż nie były to okolice jakieś odludne smile Kawałek, bo żeby zwiedzić nawet z grubsza większość zabytków w tym mieście potrzeba by tygodnia najmniej. Nie wiem co jest nierozsądnego w spotkaniu się kimś nieznajomym w biały dzień w Rynku miasta - serio. Mnie się to zdarza nawet kilka razy w tygodniu - fakt, z racji pracy, ale przecież ja nie wiem czy nieznajoma osoba, która przestawia się Jan Kowalski i chce się spotkać w takiej czy innej sprawie mowi prawdę. Gdybym tak rozumowała jak ty, to w zasadzie nie mogłabym wykonywać pracy wcale smile Ba, mnie się zdarza jechać do kogoś do domu nie mając wcale pewności czy ta osoba, która mnie tam "zaprasza" na serio tam mieszka i jest tym za kogo się podajesmile Przez 15 lat pracy nie zdarzyła mi się jednak historia, by ktoś mnie "zwabił" tak podstępnie smile
    Owszem, kolezanka postąpiłaby bardzo nierozsądnie, gdyby właśnie przyjęła propozycję pana, albo umówiła się z nim w jakimś miejscu odludnym, w godzinach wieczornych itd. Tu masz 100 proc. racji. Ale w biały dzień w centrum miasta - przesadzasz.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • lati7 13.06.16, 16:07
    Kora3 napisała:
    > Wiesz, ale nie bardzo wiadomo Lati co ma do tej sytuacji twoje hmmm oświadczeni
    > e, że nie uczestniczysz w rozmowach o swoim hobby w necie oraz Ty i mąż nie pot
    > rzebujcie towarzystwa takiego czy innego. To było zupełnie nie na temat - przy
    > znasz smile
    > Natomiast kolejny aspekt jaki poruszyłaś już bardziej jest ze tak rzeknę do rze
    > czy.

    Koro, wiele razy czytam twoje wypowiedzi i często podajesz rożne przykłady "ze swojego życia" zupełnie nie mające związku z tematami.. Ani razu nie zdarzyło mi się , aby zrobić Tobie jakąkolwiek uwagę na ten temat. Wiesz, to było niegrzeczne...

    Sama opowiadasz jak z racji zawodu bywasz w rożnych miejscach i z rożnymi osobami masz styczność.. To już wg ciebie jest na temat ?

    Jeśli uważasz , że w spotkaniach wymienionej w wątku koleżanki z nieznajomym panem, nie ma nic zdrożnego, to po co ta dyskusja ? Po co rozkminianie na czynniki pierwsze. Nie jedna pani trafiła na pana - buraka i tyle. Życie.

    Tak na marginesie, dodam jeszcze, że jako dziennikarka, powinnaś wiedzieć jakie sytuacje zdarzają się w życiu ... W kronikach Kryminalnych pełno takich, jak pan z panią spotkał się...
    Lektorka j. włoskiego także spotkała się z klientem, a jakże! Kajetanem. P. Zawodowo oczywiście. Czy przesadzam ? Może tak , a może nie ?

    Po jednym zdarzaniu które miałam w wieku 20 lat, gdzie umówiłam się na rozmowę o pracę, a facet miał czekać na mnie w centrum mojego miasta, niby pod siedziba firmy , aby na pewno trafiła... Zima o godz 17. Przeczucie podpowiedziało mi żebym nie poszła na to spotkanie sama. Poszłam z moim obecnym mężem, a wtedy narzeczonym. M , miał czekać pod siedzibą , aż wyjdę z rozmowy.... Owszem, facet stal i czekał, oboje widzieliśmy.. Ale jak zobaczył , że idę w towarzystwie mężczyzny zwyczajnie zaczął uciekać ! W pierwszą z brzegu ciemną ulicę Zwiewał tak, że narzeczony nie mógł go dogonić ;p
    W skrócie powiem , sprawa była dość głośna, pisano o tym w gazecie. Okazało się, że facet zgwałcił trzy dziewczyny, a dwie usiłował.
    Jako jedenastolatka, uprzejma i dobrze wychowana , wskazałam drogę panu (a nawet go zaprowadziłam) Pana znałam z widzenia, z jego córką chodziłam do szkoły !( rok młodsza, do innej klasy)! Pan miał działkę niedaleko naszej jeździł tym samym autobusem... Poprosił mnie głupiego dzieciaka, abym weszła z nimi do klatki schodowej i niestety zaczął sprowadzać mnie do piwnicy. Na pierwszym schodkach, kazał mi przystanąć i zaczął ściągać rajstopy ale usłyszał jak trzaskają drzwi od kogoś z mieszkania.. i to mnie uratowało !
    Powiem tyle, że pan od proponowanej pracy, był bardzo miły . Trzy razy z nim rozmawiałam. Pan zboczeniec też był miły.. Do czasu. Znałam go z widzenia...
    Nie należę do ludzi strachliwych, nie mam problemów z komunikacją, ale wież mi czy nie od tego czasu stosuję zasadę ograniczonego zaufania do obcych.



  • kora3 13.06.16, 16:45
    Lati, nie chodzi o to, że napisałaś cos z życia swego, tylko o to, że byłas protekcjonalna w stylu "ach jakie to głupie gadać na czacie o swoim hobby i na pewno jest to zupa pomidorowa. Ja i mój mąż nigdy nie robilibyśmy czegoś tak durnego"- chcesz czy nie tak to zabrzmiałosad
    Tymczasem hobby koleżanki jest dość unikatowe i osobiście nie znam tu w okolicy nikogo kto się tym na tyle interesowałby, by uznać to za hobby, poza nią rzecz jasna. Jest unikatowe na tyle, ze kiedyś była bohaterka mojego tekstu na temat tego właśnie hobby, tak się poznałyśmy zresztąsmile

    Do tego żeby wiedzieć, iż należy być ostrożnym z nieznajomymi ludźmi nie trzeba być dziennikarzem, ani nawet przeglądać kroniki policyjnej. Ja to wiedziałam w wieku parę lat, bo mi rodzice wpajali. I jasne - czasem się nie da. Nauczycielka włoskiego udzielała lekcji w domu i trudno, by każdego nowego ucznia "prześwietlała" za pomocą np. detektywa. Trafiła na oprawcę i pewnie, ze teraz można dywagować, że gdyby zainwestowała w malutki pokój "na mieście" wynajęty na te lekcje, to by żyła. Ale przecież kupa ludzi udziela lekcji różnych w domach i nic się nie dzieje ....Oczywiście - zdarzyć się mogą różne sprawy, tak jak u Ciebie np. Ok, gość uciekł widząc Cię z mężczyzną, ale tak naprawdę CO mógłby ci zrobić w centrum miasta nawet zimą o 17, gdy już jest ciemno. No tam przecież nic. Mógłby, gdyby Cię zwabił gdzieś pod pozorem przejścia do siedziby firmy i tu faktycznie zagrożenie ustało.
    Co do drugiej sprawy - niedawno opisałam podobna do niej ze swoim udziałem i także jako 11 - latki. Byłam na chwilę sama w domu z moją siostra w mieszkaniu mego dziadka, który dosłownie na około pół godziny wyszedł. Zadzwonił ktoś do drzwi, pytam kto to, bo do wizjera nie sięgałam jeszcze. Okazuje się - kolega dziadka, którego znałam dość dobrze w tym sensie, ze nierzadko bywał u mojego dziadka i ja również często go odwiedzając widywałam go, wiedziałam kto zacz itd. Też usiłował mnie skrzywdzić, na szczęście na krzyk mej siostry zareagowała najbliższa sąsiadka dziadka i weszła do mieszkania. Bo ja wówczas nie zamknęłam drzwi na zamek. Dlaczego sama nie wiem... Zawsze się zamykało...Dlaczego go wpuściłam? Bo miałam nie wpuszczać obcych...A on wiedziałam, ze kolega dziadka i rzecz działa się u dziadka, wiec ...

    Tak czy owak - w tej sytuacji z koleżanką nic takiego nie zachodziło - umówiła się z gościem w biały dzień w ludnym rynku. Ryzyko tego, że gośc jej coś zrobi było takie samo, jak u mnie, gdy umawiam się z kims nieznajomym zawodowo. Teoretycznie taka osoba może podejść i pchnąc mnie nożem np. Tak jak każdą inna osobę. Dokładnie tak samo było z kolezanką.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • nie-mama 13.06.16, 17:16
    A czy tutaj nie chodzi o dwie różne sprawy?

    Bezpieczeństwo w kontaktach z nieznajomymi jest bardzo ważne, oczywiście. Natomiast odrębną sprawą jest regularna interpretacja różnych zupełnie normalnych zachowań kobiet jako zachęta do czegoś więcej niż zwykła znajomość.

    Czasami się to łączy, ale jednak gwałty i morderstwa to sprawy, na całe szczęście, marginalne.
  • kora3 13.06.16, 17:23
    No dokładnie

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • lati7 13.06.16, 17:32
    Kora3 napisała:

    > Lati, nie chodzi o to, że napisałaś cos z życia swego, tylko o to, że byłas pro
    > tekcjonalna w stylu "ach jakie to głupie gadać na czacie o swoim hobby i na pew
    > no jest to zupa pomidorowa. Ja i mój mąż nigdy nie robilibyśmy czegoś tak durne
    > go"- chcesz czy nie tak to zabrzmiałosad
    > Tymczasem hobby koleżanki jest dość unikatowe i osobiście nie znam tu w okolicy
    > nikogo kto się tym na tyle interesowałby, by uznać to za hobby, poza nią rzecz
    > jasna. Jest unikatowe na tyle, ze kiedyś była bohaterka mojego tekstu na temat
    > tego właśnie hobby, tak się poznałyśmy zresztąsmile

    Koro, to co napisałam i to co sobie myślisz to są tylko Twoje domysły. Nie widzę żadnej protekcjonalności w mojej wypowiedzi. Była raczej z przymrożeniem oka , o czym świadczy emonitek z uśmiechem.
    Z resztą , jesteś wielce tajemnicza co do wspomnianego " unikatowego hobby" , wiec może być to cokolwiek. Przykładowo wspomniana "zupa pomidorowa" A jeśli chcesz wiedzieć , to taki klub istnieje i pewnie jest tak samo ważny dla swoich miłośników, jak Twoje własne hobby. Nie będę wchodzić w szczegóły. Nie podałaś tych ważnych informacji, abym mogła ocenić stopień "wyższości" tych zainteresowań nad innymi.

    Co do pana, to przyznać trzeba, że łotr i cham. Niestety dużo panów, tak ma, że myli uprzejmość, i uśmiech u kobiety za zachętę do pozwalania sobie na więcej. Nigdy więcej nie nawiązałaby z tym panem rozmowy o kolejnym spotkaniu nie wspominając.

    Podobna rzecz dzieje się na turnusach w sanatoriach.. Niektórym nie sposób wytłumaczyć iż naprawdę przyjechało się zregenerować siły i leczyć...
    Niestety, muszę wspomnieć , że ten brak szacunku panów do kobiet zawdzięczamy innym kobietom, które np. przyjeżdżając do sanatorium , niekoniecznie na leczenie... a zachowują sie czasem gorzej od panów. Hobbysta-burak pewnie podróżuje tak po kraju i dla niego to chleb powszedni. No i w tym przypadku nadział się. Szkoda pani, bo pewnie ma poczucie straconego czasu na takie indywiduum.

    Kora3 napisała:
    > bie np. Ok, gość uciekł widząc Cię z mężczyzną, ale tak naprawdę CO mógłby ci z
    > robić w centrum miasta nawet zimą o 17, gdy już jest ciemno. No tam przecież ni
    > c. Mógłby, gdyby Cię zwabił gdzieś pod pozorem przejścia do siedziby firmy i tu
    > faktycznie zagrożenie ustało.

    Nie doczytałaś. Innym ZROBIŁ. Poszły z nim do jego "firmy".
  • kora3 13.06.16, 17:47
    lati7 napisał(a):
    Nie będę wchodzić w szczegóły. Nie podałaś t
    > ych ważnych informacji, abym mogła ocenić stopień "wyższości" tych zainteresowa
    > ń nad innymi.


    Ale dlaczego w ogóle miałabyś oceniać w kategoriach wyższości albo nie cudze hobby? Podaj jeden powód logiczny....Lati - nieważne co jest tym hobby, jednakowoż nie jest to coś o czym można sobie pogadać z każdym. Nawiasem mowiac -my też udzielamy się na dość niszowym forum, nieprawdaż? No i co? Twego meza i Ciebie to nie smeiszy? No właśnie ...Przecież dyskutujesz na forum nie tak o hobby, ale o sprawach z życia, którym jedni nie poświeciliby cienia uwagi, inni pogadaliby z kims bliskim gdyby to ich dotyczyło, a jeszcze inni zwrócili sie do jakiegoś eksperta...Przecież obie wiemy, ze pisujemy tu dla rozrywki. Dlaczego czat hobbystyczny o dowolnej tematyce miałby być czyms gorszym niż nasze forum?smile

    >
    > Co do pana, to przyznać trzeba, że łotr i cham. Niestety dużo panów, tak ma, że
    > myli uprzejmość, i uśmiech u kobiety za zachętę do pozwalania sobie na więcej.
    > Nigdy więcej nie nawiązałaby z tym panem rozmowy o kolejnym spotkaniu nie wspo
    > minając.


    Cham tak, łotr - nie. Cała reszta - oczywiste smile

    > Niestety, muszę wspomnieć , że ten brak szacunku panów do kobiet zawdzięczamy
    > innym kobietom, które np. przyjeżdżając do sanatorium , niekoniecznie na lecze
    > nie... a zachowują sie czasem gorzej od panów.


    Co znaczy "gorzej od panów"? Lati może tego nie dostrzegasz, ale lecisz właśnie kolejnym dyskryminującym tekstem sad Panom jakos wypada się w kwestii erotycznej zachowywać, a paniom nie?smile Nieprawda - jest równouprawnienie i jeśli panu wypada przyjechać nie na leczenie albo nie tylko, to pani też. Tylko, że pan mający doświadczenie z taką panią/paniami nie powinien transponować go na wszystkie inne zakładając, ze "mją" tak samo. Pani w stosunku do panów - również i w tym rzecz cała. Sa zachowania, które dają mandat do takich propozycji, jak pan złożył koleżance, tylko, ze akurat spotkanie na zwiedzanie miasta do nich nie należy.


    >
    > Nie doczytałaś. Innym ZROBIŁ. Poszły z nim do jego "firmy".


    No toz właśnie doczytałam - tam w centrum nie mógł nic Ci zrobić, mógłby, gdyby zwabił Cie w ustronne miejsce pod pozorem udania się do siedziby "firmy" . Czyli w centrum byłas w sytuacji koleżanki podczas jej spotkania, nieco gorszej, bo ciemno, a ona ze tak powiem w pełnym słońcu smile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • lati7 13.06.16, 20:43
    Kora3 napisała:

    Co znaczy "gorzej od panów"? Lati może tego nie dostrzegasz, ale lecisz właśnie kolejnym dyskryminującym tekstem sad Panom jakos wypada się w kwestii erotycznej zachowywać, a paniom nie?smile

    No właśnie nie odbieram niczego wymieniony schorowanym, wymagającym "leczenia" sanatoryjnego kobietom. Jako że jest równouprawnienie, panie zachowują się jak rozjuszone buhaje z rozbudzona w pełni chucią smile Niejednokrotnie zadziwiając tym samych właśnie panów ! Czyniąc awanse i propozycje tekstami tak bezpośrednimi jakie można czasem usłyszeć od budowlańców stojących na rusztowaniach smile

    Cóż nie będę rozpatrywać jak zachowywała się twoja koleżanka, nie znam kobiety i nie wiem czy wysyłała jakieś "sygnały" które zwabiły pana, czy źle odczytał...
    Nie zachowała się grzecznie. Chociaż z drugiej strony jakby tak każdy rozpatrywał i był "taki poprawny" to nikt nikogo nie poznał by do pary i do wspólnego życia.

    Być może pan nie szuka po portalach erotycznych, a chciałby poznać osobę z porządnych kręgów ? Wielu partnerów życiowych poznaje się na kursie tańca , siłowni , kurortach , restauracjach , klubach wszelkiej maści, miłośników paralotniarstwa, nordic walking itd itp.
    Można by powiedzieć, nie podchodź, bo ja tu jestem tylko ze względu na moje hobby smile Jednak ludzie poznają się i łącza w pary, także ze względu na wspólna pasje.

    kora3 napisała:
    > Ale dlaczego w ogóle miałabyś oceniać w kategoriach wyższości albo nie cudze ho
    > bby? Podaj jeden powód logiczny....Lati - nieważne co jest tym hobby, jednakowo
    > ż nie jest to coś o czym można sobie pogadać z każdym.

    Przypominam, że to Ty Koro wytknęłaś mi "miłośników zupy pomidorowej" . Ja traktuje ich jak najbardziej poważnie smile
  • lati7 13.06.16, 21:20
    Miałam na myśli iż on nie zachował się grzecznie .
  • kora3 14.06.16, 08:33
    Lati nie do końca zrozumiałam Ciebie, boi już nie wiem czy uważasz, ze koleżanka zachowała się niegrzecznie czy pan ...
    Co do reszty - jak wspomniałam - jest równouprawnienie i panie mogą składać propozycje i dokładnie jak panowie w adekwatnej sytuacji winne się liczyc z konsekwencjami.
    Ten wątek powstał trochę na kanwie innego...Załozyłam wątek o tym, jak do mego kolegi obca pani, widziana raz napisała późnym wieczorem , ze jest sama i będzie miło. Gośc zgrał głupa, napisał, ze nie rozumie, ale jest zajęty. Kilka dni potem znów panią spotkał w gronie znajomych i nic się nie wydarzyło i około północy oryzmał kolejny sms w podobnym tonie. Ale spał, to odpisał rano ze słowami, by pani się nie narzucała. No i posypały się nań grony, że po chamsku postąpił, ze kobieta ma prawo zainicjować kontakty intymne, ze powinien napisac, ze się czuje zaszczycony ...
    Owszem, kobieta ma prawo inicjować, dokładnie tak samo, jak mezczyzna, ale jeśli nie ma do tego mandatu - jak ta pani wobec koegi i pan wobec koleżanki, to musi się liczyć z tym, że jej propozycja spotka się z niemiłym zaskoczeniem, a nawet sprawi, ze druga strona poczuje się urazona. na tym polega rownouprawnienie

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • lati7 14.06.16, 09:54
    Kora3 napisała:

    > Lati nie do końca zrozumiałam Ciebie, boi już nie wiem czy uważasz, ze koleżank
    > a zachowała się niegrzecznie czy pan ...

    Poprawiłam, bo w wypowiedz wkradł mi się chochlik smile Oczywiście , że pan zachował się nieprawidłowo.
    Od samego początku nie widziałam w tym nic złego, że pani i pan hobbyści spotkali się, porozmawiali, pozwiedzali.
    Dalej twierdzę, że to temu panu chyba coś się pokiełbasiło. Myślał, że jak jest miło i uprzejmie to dostanie obiad z podwójnym deserem. Jednym słowem full zestaw.
    Nie, nie połechtało by mnie to. Byłabym ogromie zadziwiona i zniesmaczona taką formą "podziękowania" za gościnę. Dalej twierdzę, że to nie pierwszyzna u pana.
  • kora3 14.06.16, 10:02
    Nie znamy pana ani my, ani kolezanka bliżej, to i nie wiemy czy nie pierwszyzna smile Pan jak koleżanka wygląda wcześniej nie wiedział (nie wymieniali zdjęć, nie wiedział jak się nazywa, znał tylko nick z czatu i miasto). Mało prawdopodobne jest zatem co ktoś tu sugerował, że pan wybrał się specjalnie by kolezanke poznac smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • vivi86 13.06.16, 22:49
    Lati, na miły Bóg czuję się jak w epoce wiktoriańskiej sad

    Pani zgodziła się spotkać z panem, pokazać mu miasto, a wcześniej zaproponowała miejscówkę, gdzie mógłby się zatrzymać. TYLE, po prostu TYLE.

    A Ty i inni zaraz zaczynacie, że to, że tamto, że dwuznaczne, że RANDKA, a w ogóle CZY MĄŻ WIE.

    Nie mam męża, ale jakbym miała do głowy by mi nie przyszły takie myśli w kontekście jego spotkania w biały dzień ze znajomą. W przypadku chłopaka, z którym obecnie jestem-również nie.

    Zaufanie, mówi Wam to coś?

    Nie żyjemy w stylowym skądinąd XIX w. Nie każde spotkanie pani z panem, zwłaszcza w przestrzeni publicznej to randka.

    Nie ms tu nic dwuznacznego, nawet jak nie było z nimi przyzwoitki wink
  • lati7 13.06.16, 23:41
    vivi86 napisał(a):

    vivi86 napisał(a):

    > Lati, na miły Bóg czuję się jak w epoce wiktoriańskiej sad
    >
    > Pani zgodziła się spotkać z panem, pokazać mu miasto, a wcześniej zaproponowała
    > miejscówkę, gdzie mógłby się zatrzymać. TYLE, po prostu TYLE.
    >
    > A Ty i inni zaraz zaczynacie, że to, że tamto, że dwuznaczne, że RANDKA, a w og
    > óle CZY MĄŻ WIE.
    >

    vivi86 , na miły Bog pokaz mi gdzie ja to wszystko napisałam ? Gdzie napisałam, że to jest RANDKA ? Gdzie napisałam, "czy mąż wie" ??? No GDZIE ??? Kogo słowa mi przypisujesz ? Czytaj dokładniej.
  • kora3 14.06.16, 08:37
    Lati nie ty napisałaś a inni - fakt. ale wiem o co Vivi chodzi ...zyjemy w XXI wieku - kobiety pracują, mają kolegów i znajomości zawodowe, a tu piszą ludzie wielce zadziwieni, że kobieta zamezna zgodziła się spotkać w biały dzień w centrum miasta z KOLEGĄ z czatu hobbystycznego. "Randka w ciemno", "szukanie wrażeń", "czy mąż wie" ... no cyrk ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 13.06.16, 14:51
    Jeśli faktycznie nie budziło żadnych wątpliwości, o co panu chodzi, to ta jego propozycja była wręcz chamska, moim zdaniem. Na dobrą sprawę, to pani mogła po prostu strzelić panu z liścia i dumnie odwrócić się na pięcie, jak prawdziwa damawink Ale... no właśnie... ja rozumiem jeszcze czatowanie o swoim hobby, polecenie jakiegoś noclegu, itp. pomoc, ale gdyby to mnie, też "zamężną szczęśliwie"wink, jakiś w zasadzie obcy facet poprosił o spotkanie, pokazywanie okolic, to zwyczajnie wykręciłabym się jakimś białym kłamstewkiem, i tyle. Jakoś nie szukam dodatkowych wrażeń, wolę poświęcić czas rodzinie, a nie szwendać się po mieście z internetowymi znajomościami. No, ale to jasmile. I tak sobie myślę głośno, że panu może też się tak wydawało, że jak kobitka taka chętna do spotkania i wspólnego spędzania czasu, to czemu by nie zaryzykować... I od razu podkreślam grubą linią - nie usprawiedliwiam i nie bronię pana, w żadnym wypadku, absolutnie nie miał prawa tak pogrywać - próbuję tylko po prostu zrozumieć, co mogło nim kierować, że rzucił taką propozycję. No niestety, czy nam się to podoba, czy nie, są mężczyźni, którzy tak właśnie potrafią odebrać zwyczajną grzeczność i uczynność kobiet.
  • kora3 13.06.16, 14:58
    Wiesz maju, napiszę wprost - irytujące bywa nader, gdy ktoś swoją postawę uważa za optymalną dla innych. Rozumiem doskonale, że gdyby Ciebie coś tam, to Ty byś coś tam, ale cóż to ma wspólnego z tą koleżanką??? Nie widzę niczego podejrzanego w tym, że koleżanka zgodziła się na spotkanie. Miała ten czas poświęcać rodzinie powiadasz? A kogo tak literalnie masz na myśli? Jej męza, który był wówczas w pracy, czy dorosłą niemal córkę, która grillowała ze znajomymi? Miała może iśc z mezem do pracy ? Niemozliwe poniekąd, le załóżmy, czy wprosić się na grilla z 17-19 - latkami? Pytam, bo tylko tak ów czas spędzałaby z rodziną smile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 13.06.16, 15:12
    Rozumiem, ze pana nie bronisz, tylko tak sobie myślisz, ze mógł sobie pomyśleć ... Moim zdaniem NIE MÓGŁ sobie nic myśleć w tym kierunku co pomyślał, w każdym razie gdyby bazował na logice i zachowaniu koleżanki, a nie na swej chucismile
    Bo nie jest niczym nadzwyczajnym, że ludzie, którzy poznali się necie (nie na portalach randkowych) jeśli jest okazja to się spotkają. Jak wspomniałam - na innym forum poznałam kiedys pewną panią. Forum było ukryte, wiec ujawniano na nim więcej info o sobie, niż przeciętnie. No i ujawniano m.in. gdzie kto mieszka. Okazało się, że pani miała niedaleko miasta gdzie obecnie mieszkam rodzinę, która czasem odwidziała. No i kiedy się wybierała to dała znac i spotkałyśmy się smile I wyobraź sobie, że pani nie znajdowała niczego podejrzanego w tym, że od razu zgodziłam się z nią spotkać i nie sądziła, ze może jestem les i dam się zaprosić do hotelu, skoro się zgadzam na spotkanie zamiast czas ten spędzać z rodziną/przyjaciółmi, ani ja tez sobie niczego w takim temacie nie pomyślałam i nawet mnie nie zdziwiło, że pani, która przyjechała do krewnych na kilka dni, a odwiedza ich powiedzmy raz w roku chciała czesc czasu niewielką z tego spedzić ze znajoma poznana na forum smile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 13.06.16, 16:23
    Ależ, Korciu, z pewnością pan NIE POWINIEN rzucać takich propozycji, ale akurat pomyśleć to sobie mógł, co tylko chciałsmile Nie mamy większego (o ile w ogóle jakiś) wpływu na to, którędy pobiegną czyjeś myśliwink I, tak jak napisałam, może nam się to nie podobać, ale są mężczyźni, którzy niewinne kobiece gesty potrafią pojmować zupełnie opacznie. Zresztą kobietom też się zdarza zaklinać rzeczywistość i widzieć to, co chcą zobaczyć i interpretować fakty życzeniowo, czyż nie?
  • kora3 13.06.16, 16:51
    Maju, to, ze ktoś może sobie pomyśleć cokolwiek to jest słowami klasyka ujmując oczywista oczywistośc. Ty jednak sugerowałaś, że mógł sobie tak pomyśleć, bo koleżanka z czartu zgodziła się spotkanie - ergo jeśli kobieta godzi się na takie niewinne spotkanie, to daje mandat do takiego myslenia. Tymczasem wcale NIE Maju. Mandatem do takiej propozycji byłoby, gdyby państwo umówili się na seks i tyle.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 13.06.16, 17:06
    Nie, kobieta nie daje żadnego mandatu do takiego myślenia, bo takie myślenie jest niezależne od kobiety, tylko od tego, co ma w głowie dany mężczyzna. I w odwrotnej sytuacji działa to tak samo. Wystarczy być tego świadomym po prostu, zwłaszcza jeśli kogoś się dobrze nie zna.
  • kora3 13.06.16, 17:16
    Maju, zatem co miały oznaczać te uwagi, że dla Ciebie to także dziwne, iż tak się godzi taka pani kolezanka z czatu na spotkanie, zamiast czas ten spędzać z rodzina? Tak szczerze smile
    Jest w tym cos dziwnego i dającego do myślenia Tobie i panu czy nie ma?
    Pytam, bo mam wrazenie, ze teraz rakiem wycofujesz się z własnych słow...Albo jakieś zachowanie może prowokować do takich propozycji, albo nie. Jakie może? Ano jakby koleżanka czyniła jakieś erotyczne aluzje względem pana, to owszem - przykładowo. Sam dakt ze zgodziła się pokazać miasto koledze z czatu, który przejazdem w jej miescie bawił nie jest w moim odczuciu niczym podejrzanym. Ty bys się napisałaś wykpiła, bo nie szukasz wrazeń - to sa TWOJE słowa Maju. Jakież to wrażenia miałas na myśli? Zwiedzanie miasta które doskonale znasz, czy rozmowę z gościem, który ma takie same, dość unikatowe dodam zainteresowania?


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 13.06.16, 18:19
    Koro, tak szczerze, z ręką na sercu, to - po pierwsze - nie wiem, czy pan miał czy nie miał faktycznie żadnych podstaw do takich propozycji, bo nie znam całokształtu ich znajomości ani nie wiem, jak dokładnie wyglądało to ich spotkanie.
    Po drugie - ja też nie uważam, że zgoda na spotkanie i oprowadzenie kogoś po mieście jest podejrzana, tak a priori. Ale, tak, jak już napisałam, trudno mi coś na bank wykluczać, skoro nie byłam świadkiem tej sytuacji i nie znam tych ludzi. Wiem jednakże z doświadczenia, że wielu ludziom (mężczyznom szczególnie) zwykle brak chęci i czasu na spotkania z osobami płci przeciwnej ot tak, po prostu. I w dodatku często tak samo oceniają innych. Dlatego na wszelki wypadek nie chciałabym robić wrażenia, że jestem zainteresowana zacieśnianiem kontaktów. Ot, i cała filozofia.
  • kora3 14.06.16, 08:40
    Maju - możesz KONKRETNIE? Napisałaś, ze nie szukasz wrażeń, a ze nie chciałabyś na wszelki wypadek stwarzać takiego wrażeniasmile Zatem Twoim zdaniem zgoda na takie niewinne spotkanie - w dzień biały w ludnym miejscu z kolega z czatu bawiącego przejazdem JEST szukaniem wrażeń, czy nie?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 14.06.16, 10:29
    No ale przecież napisałam konkretnie, że w świetle moich obserwacji to owszem, mogłoby to być odebrane jako szukanie wrażeń.
  • kora3 14.06.16, 10:42
    Czy gdybym ja zaproponowała Tobie spotkanie będąc w twej okolicy uznałabyś, ze należy odmówić, bo mogłoby to być poczytane jako szukanie wrażeń?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 13.06.16, 16:09
    A gdzie, Koro, wyczytałaś, że moją postawę uważam za optymalną dla innych? Wyraźnie napisałam, że to ja tak mam i to jest optymalna postawa dla mniesmile Wniosek z tego, że zdaję sobie sprawę, że inni miewają inaczej i wolno im, oczywiście. A że mogę nie do końca rozumieć ich podejście, czy się z nim nie zgadzać... no mogę, mam takie prawo przecież. I chyba mogę też o tym napisać, nikogo nie obraziłam chyba, jak mi się wydaje. Oczywiste, że tej koleżance nie robiłabym wykładu, z kim powinna czy nie powinna się spotykać, bo to jej sprawa i jej wybór, ale my tu po prostu omawiamy konkretną sytuację i sposoby postępowania, więc wyraziłam swoje zdanie w temacie, i tyle.
  • kora3 13.06.16, 16:14
    Maju, ale wyraziłaś nie na temat częściowo, bo ja nie pytałam czy Waszym zdaniem koleżanka dobrze zrobiła godząc się na spotkanie ani też czy Wy w adekwatnej sytuacji byście się zgodziły/li i dlaczego tak/nie.
    Nie czarujmy się Majusmile - Twoja protekcjonalna wypowiedź była jaka była i jest przejawem tego o czym tu napisała Nie-mama. Mianowicie przyzwolenia społecznego na dyskryminowanie kobiet i traktowanie ich przedmiotowo. Dyskryminacja polega na tym, że macei wkodowane, że kobieta normalnie się na takie spotkania nie powinna godzić, bo to daje panu mandat do tego, by pomyśleć, że można ja zapraszać do łozka. Podobnie jak wówczas, gdy kobieta jest rozmowna, otwarta, uprzejma. To bardzo niedobra postawa sad

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • pavvka 13.06.16, 16:23
    kora3 napisała:

    > Twoja protekcjonalna wypowiedź była jaka była i jest
    > przejawem tego o czym tu napisała Nie-mama. Mianowicie przyzwolenia społeczneg
    > o na dyskryminowanie kobiet i traktowanie ich przedmiotowo. Dyskryminacja poleg
    > a na tym, że macei wkodowane, że kobieta normalnie się na takie spotkania nie p
    > owinna godzić, bo to daje panu mandat do tego, by pomyśleć, że można ja zaprasz
    > ać do łozka.

    Ale czy koleżanka i Ty sama nie prezentujecie poniekąd podobnej postawy? Też po pierwsze rozkminiacie czy ona zrobiła coś co dało panu powód do złożenia propozycji, a po drugie uważacie że należy się oburzać że pan wziął ją za TAKĄ. A tak naprawdę to problem pana, a nie koleżanki. Zaproponował seks, ona nie była zainteresowana i wyraźnie mu to powiedziała, on przyjął to do wiadomości, i nic się realnie nikomu nie stało.
    --
    3 logicians walk into a bar. The bartender asks "Do all of you want a drink?" The first logician says "I don't know". The second logician says "I don't know". The third logician says "Yes!"
  • kora3 13.06.16, 16:53
    Niczego takiego nie rozmieniam, ktoś zadał pytanie jaka była atmosfera ich wcesniejszej korespondecji, wiec napisałam - jaka. A wątek założyłam na kanwie innych w temacie takim że hehhe powinna jej ta propozycja pochlebiać a nawet jeśli nie, to powinna udawać, ze taksmile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • nie-mama 13.06.16, 17:21
    No chyba jednak nie. To nie jest ot, taka sobie propozycja, tylko wprowadzanie elementu seksualnego do nieseksualnej relacji.

    Kobiety mają prawo do tego, żeby prowadzić normalne rozmowy o hobby czy pracy bez tego typu podtekstów. Mają prawo, żeby traktować je jak osobę, z kompetencjami i zainteresowaniami, które nie są tylko pretekstem do randkowania.

    Kora poruszyła ważny problem na przykładzie znajomej. I teraz zamiast obwiniać koleżankę o to, że "szuka wrażeń, bo umówiła się na zwiedzanie" to może warto byłoby jasno powiedzieć, że facet zachował się jak prostak i nie ma w tym żadnej winy tej kobiety?
  • annthonka 14.06.16, 10:06
    pavvka napisał:


    > A tak naprawdę to problem pana, a nie koleżanki. Zaproponował seks, ona nie była za
    > interesowana i wyraźnie mu to powiedziała, on przyjął to do wiadomości, i nic s
    > ię realnie nikomu nie stało.

    AMEN!
  • majaa 13.06.16, 16:49
    Nie chcę być złośliwa, Korciu, ale przecież Ty sama w otwierającym poście od razu zasugerowałaś, że tak właśnie niektórzy to odbierają, a teraz się dziwisz i oburzasz, jak ktoś Ci potwierdza, że faktycznie tak może być. Nie potępiam pani ani nie twierdzę, że pan miał prawo rzucić jej taką propozycję, wręcz przeciwnie, twierdzę, że absolutnie nie miał. Ale najwyraźniej pan reprezentuje dokładnie taką postawę, jak zaznaczyłaś, czyli neutralne z założenia gesty interpretuje wedle swoich imaginacji. I trzeba być po prostu tego świadomym, nic więcej. Kobietom zdarza się robić dokładnie to samo, jeśli chodzi o mężczyzn i z pewnością identycznie bym oceniła taką sytuację, gdyby państwo zamienili się rolami. Nie wmawiaj mi więc, jeśli łaska, dyskryminacji czy przedmiotowego traktowania kobiet, bo to jest trochę irytujące.
  • kora3 13.06.16, 17:02
    majaa napisała:

    > Nie chcę być złośliwa, Korciu, ale przecież Ty sama w otwierającym poście od ra
    > zu zasugerowałaś, że tak właśnie niektórzy to odbierają, a teraz się dziwisz i
    > oburzasz, jak ktoś Ci potwierdza, że faktycznie tak może być.


    Możesz wskazać gdzie ma to miejsce Maju? Wątek jest nawiązaniem do wątku o mym koledze, któremu pani wysyłała smsy zapraszając do siebie. Zdaniem niektórych powinien on napisać, ze bardzo mu miło, pochlebia mu to, z przykrością musi odmówić i takie tam, a i jeszcze, ze czuje się zaszczycony smile No to ciekawa byłam, czy kobieta też powinna tak reagować na takie propozycje - udawanym zaszczyceniem itd. smile

    I trzeba być po prostu tego świadomym, nic więcej. K
    > obietom zdarza się robić dokładnie to samo, jeśli chodzi o mężczyzn i z pewnośc
    > ią identycznie bym oceniła taką sytuację, gdyby państwo zamienili się rolami. N
    > ie wmawiaj mi więc, jeśli łaska, dyskryminacji czy przedmiotowego traktowania k
    > obiet, bo to jest trochę irytujące.


    Maju, ale wszyscy chyba jesteśmy świadomi, ze ktoś może mieć jak to mowią przypał i myśleć sobie calkiem od rzeczy, nie?smile
    Tym sposobem musimy mieć swiadomośc, że jeśli powiemy komuś dzień dobry, to może odebrać to jako podryw, albo kpine, ze jeśli się do kogoś uśmiechniemy, to jego zona może pomyśleć, iż nań lecimy, ze podobnie może sobie pomylsęc,gdy wyślemy na urodziny "wszystkiego najlepszego" ...Tylko, że nasze dyskusje, nie Twoje i moje razem, tylko forumowe pokazują, ze się takich przypalów broni i ich usprawiedliwia. Nie twierdzę, ze Ty, ale właśnie w stylu "skoro się doń uśmiechała, żona mogla być zazdrosna" , "skoro zgodzila się na spotkanie to pan mógł sobie pomyśleć" , "skoro z nia zatańczył i wymienił wizytówki, to mogła pomyslec, ze na nią leco"


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 13.06.16, 17:42
    kora3 napisała:

    > Możesz wskazać gdzie ma to miejsce Maju?

    No tak właśnie sugeruje ostatni akapit postu założycielskiego.

    Wątek jest nawiązaniem do wątku o mym
    > koledze, któremu pani wysyłała smsy zapraszając do siebie. Zdaniem niektórych p
    > owinien on napisać, ze bardzo mu miło, pochlebia mu to, z przykrością musi odmó
    > wić i takie tam, a i jeszcze, ze czuje się zaszczycony smile No to ciekawa byłam,
    > czy kobieta też powinna tak reagować na takie propozycje - udawanym zaszczyceni
    > em itd. smile

    Nigdzie nie napisałam, że ta koleżanka ma być zaszczycona propozycją łóżka, wręcz przeciwnie, napisałam, że mogłaby mu nawet dać w twarz. Co nie znaczy, że kompletnie nie łapię toku rozumowania tego panawink


    > Maju, ale wszyscy chyba jesteśmy świadomi, ze ktoś może mieć jak to mowią przy
    > pał i myśleć sobie calkiem od rzeczy, nie?smile
    > Tym sposobem musimy mieć swiadomośc, że jeśli powiemy komuś dzień dobry, to moż
    > e odebrać to jako podryw, albo kpine, ze jeśli się do kogoś uśmiechniemy, to je
    > go zona może pomyśleć, iż nań lecimy, ze podobnie może sobie pomylsęc,gdy wyśle
    > my na urodziny "wszystkiego najlepszego" ...Tylko, że nasze dyskusje, nie Twoje
    > i moje razem, tylko forumowe pokazują, ze się takich przypalów broni i ich usp
    > rawiedliwia. Nie twierdzę, ze Ty, ale właśnie w stylu "skoro się doń uśmiechała
    > , żona mogla być zazdrosna" , "skoro zgodzila się na spotkanie to pan mógł sobi
    > e pomyśleć" , "skoro z nia zatańczył i wymienił wizytówki, to mogła pomyslec, z
    > e na nią leco"

    Wiesz, jak już tak o tym rozmawiamy, to ja myślę, że poza jakimiś ewidentnymi przypadkami fiksacji, to jednak sporo zależy od całokształtu sytuacji. Normalnie, neutralnie mówione 'dzień dobry' nie powinno w żadnym wypadku (oprócz oczywiście wspomnianej wyżej fiksacji) wywoływać wrażenia podrywu, ale wystarczy np. zmiana tonu, dłuższy kontakt wzrokowy, mowa ciała itp., żeby ktoś zaczął mieć podstawy do zastanowienia, czy aby ten pan/pani nie próbuje mnie sobą bliżej zainteresowaćwink... albo jeden taniec z grzecznościowo zamienionymi dwoma zdaniami 'o niczym' a proszenie do tańca kilka razy, zagajanie przy tym rozmowy, szczególnie szarmanckie zachowanie (czyli powyżej dotychczas obserwowanego standardu), itp. itd.... no zresztą sama na pewno dobrze to wiesz, Koro, i nie muszę Ci tłumaczyć, że takie niuanse, wydawałoby się, a mają znaczeniesmile
    Odnosząc to do przypadku z tego wątku... nie twierdzę absolutnie i stanowczo, że pan miał podstawy do rzucania propozycji, ale też nie wiemy tak do końca, jak np. wyglądały ich dotychczasowe rozmowy na czacie, w jakim były tonie, w jaki sposób prowadzone. Można jedynie przypuszczać, tak na logikę, że raczej były miłe i ciekawe, skoro pan zdecydował się zaproponować pani spotkanie. Mógł przecież tylko poprosić o radę w sprawie noclegów i finito. A jak wyglądało to ich spotkanie? To też ciekawe, moim zdaniem, a przecież tego nie wiemy. I znów... niczego zdrożnego nikomu nie sugeruję, tylko zwyczajnie się zastanawiam.
  • kora3 14.06.16, 08:52
    majaa napisała:
    > No tak właśnie sugeruje ostatni akapit postu założycielskiego.


    Ostatni akapit nawiązuje do INNEGO wątku. Mojego, w którym pisałam sytuację, gdy taka nieuzasadnioną niczym propozycję składała panu kobieta

    >
    > Nigdzie nie napisałam, że ta koleżanka ma być zaszczycona propozycją łóżka, wrę
    > cz przeciwnie, napisałam, że mogłaby mu nawet dać w twarz. Co nie znaczy, że ko
    > mpletnie nie łapię toku rozumowania tego panawink


    Ale ja nie twierdze nigdzie, ze TY pisałaś iż ma nyć zaszczycona. To w innym watku inni pisali, że mój kolega miał udawać, ze jest zaszczycony wielce podobna propozycją pani ...
    Tok rozumowania pan łapiesz? Szacun ...
    >
    albo jeden taniec z grzecznościowo zamienionymi dwoma zdaniami '
    > o niczym' a proszenie do tańca kilka razy, zagajanie przy tym rozmowy, szczegól
    > nie szarmanckie zachowanie (czyli powyżej dotychczas obserwowanego standardu),
    > itp. itd.... no zresztą sama na pewno dobrze to wiesz, Koro, i nie muszę Ci tłu
    > maczyć, że takie niuanse, wydawałoby się, a mają znaczeniesmile


    Maju, tego rodzaju rzeczy możesz wiedzieć i widzieć na serio jeśli kogoś znasz - pisałam to pierdylion razy. Nie jesteś w stanie ocenić, ze ktoś jest SZCZEGOLNIE szarmancki jeśli nie widzisz go w sytuacjach poza spotkaniem z Tobą. Tak samo nie możesz ocenić ze ktoś jest szczególnie otwarty, rozmowny itd.

    > Odnosząc to do przypadku z tego wątku... nie twierdzę absolutnie i stanowczo, ż
    > e pan miał podstawy do rzucania propozycji, ale też nie wiemy tak do końca, jak
    > np. wyglądały ich dotychczasowe rozmowy na czacie,


    Ja wiem i Wy też, bo opisałam w poście do Annsmile Kolezanka zamieniła z panem kilka privow, gdy zapytał o możliwość zaproponowania mu miejsca na nocleg.

    . Można jedynie przypuszczać, tak na logikę, że raczej były mi
    > łe i ciekawe, skoro pan zdecydował się zaproponować pani spotkanie.


    No i? my też rozmawiamy ciekawie i załóżmy ja wiem gdzie mieszkasz. Wybieram się w te okolice i proszę Ciebie o wskazanie mi miejsca na nocleg. Uwazasz to za podejrzane? Jade i proponuję Tobie spotkanie... I? Na wszelki wypadek odmawiasz?

    Mógł przeci
    > eż tylko poprosić o radę w sprawie noclegów i finito. A jak wyglądało to ich sp
    > otkanie? To też ciekawe, moim zdaniem, a przecież tego nie wiemy. I znów... nic
    > zego zdrożnego nikomu nie sugeruję, tylko zwyczajnie się zastanawiam.


    Ja te kolezanke znam Maju, wiec wiem z grubsza jak wyglądało spotkanie, ale nie w tym rzecz. Naprawdę z założenia odmówiłabyś spotkania się ze mną w adekwatnej sytuacji? Nie korespondujemy z sobą na privie (tak jak oni), ale klikamy z sobą systematycznie. Na serio wydawałoby ci się dziwne, ze zaproponowałabym spotkanie będąc w Twej okolicy ????


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • pavvka 14.06.16, 09:03
    kora3 napisała:

    > Naprawdę z założenia odmówiłabyś spotkania się ze mną w adekwatne
    > j sytuacji? Nie korespondujemy z sobą na privie (tak jak oni), ale klikamy z so
    > bą systematycznie. Na serio wydawałoby ci się dziwne, ze zaproponowałabym spotk
    > anie będąc w Twej okolicy ????

    Podejrzewam że gdyby chodziło o dwie kobiety, podejście niektórych forumowiczek byłoby inne.
    --
    "We ain't a sharp species. We kill each other over arguments about what happens when you die, then fail to see the fucking irony in that."
  • kora3 14.06.16, 09:25
    no ale właśnie - dlaczego?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 14.06.16, 10:37
    kora3 napisała:

    > Maju, tego rodzaju rzeczy możesz wiedzieć i widzieć na serio jeśli kogoś znasz
    > - pisałam to pierdylion razy. Nie jesteś w stanie ocenić, ze ktoś jest SZCZEGOL
    > NIE szarmancki jeśli nie widzisz go w sytuacjach poza spotkaniem z Tobą. Tak sa
    > mo nie możesz ocenić ze ktoś jest szczególnie otwarty, rozmowny itd.


    Korciu, na miły Bóg, przecież relacje damsko-męskie to nie nauki ścisłe, tu wiele opiera się na odczuciach i wrażeniach. Można nawet kompletnie nie znać danej osoby, a mimo to od razu się zorientować, że jej się podobasz, jest Tobą zainteresowana nie wyłącznie towarzysko. No nie mów mi, że nie miewałaś takich sytuacji?


    > Ja wiem i Wy też, bo opisałam w poście do Annsmile Kolezanka zamieniła z panem ki
    > lka privow, gdy zapytał o możliwość zaproponowania mu miejsca na nocleg.
    >

    Mam rozumieć, że zapoznałaś się dokładnie na własne oczy z ich dotychczasową korespondencją? A spotkanie? Wiesz z grubsza, jak wyglądało? A ?z cieńsza?? Dałabyś sobie za to głowę uciąć? A zresztą, nawet jeśli pani rzeczywiście zachowywała dystans, to i tak nie miała wpływu na to, czego oczekiwał pan i czy już samego faktu, że pani zgadza się spędzić z nim praktycznie cały dzień nie zinterpretował jako ewidentne zainteresowanie jego osobą.


    > No i? my też rozmawiamy ciekawie i załóżmy ja wiem gdzie mieszkasz. Wybieram si
    > ę w te okolice i proszę Ciebie o wskazanie mi miejsca na nocleg. Uwazasz to za
    > podejrzane? Jade i proponuję Tobie spotkanie... I? Na wszelki wypadek odmawiasz
    > ?


    Wiesz co, Koro, jeśli nie widzisz różnicy między tymi sytuacjami, to obawiam się, że jestem bezradna. Sorki, ale nie chce mi się powtarzać tego samego enty raz. Może po prostu zapytaj swojego partnera, czy wolałby, żebyś na takie spotkania umawiała się z kobietami czy z facetami, i dlaczego.
  • kora3 14.06.16, 10:51
    majaa napisała:
    > Korciu, na miły Bóg, przecież relacje damsko-męskie to nie nauki ścisłe, tu wie
    > le opiera się na odczuciach i wrażeniach. Można nawet kompletnie nie znać danej
    > osoby, a mimo to od razu się zorientować, że jej się podobasz, jest Tobą zaint
    > eresowana nie wyłącznie towarzysko. No nie mów mi, że nie miewałaś takich sytua
    > cji?


    Miewałam Maju, ale nie roiłam sobie niczego takiego, gdy ktoś normalnie był uprzejmy, miły sympatyczny. Napisałam tu już kiedyś - z moim partnerem sytuacja była wręcz odwrotna. smile
    Poznaliśmy się w pracy poza mną na spotkaniu tym były jeszcze inne osoby, w tym moja przyjaciółka, a jego koleżanka z "firmy". Jak dla mnie był to bardzo miły i pomocny gospodarz miejsca, jak większość ludzi poznawanych przy takiej okazji. Tymczasem moja przyjaciółka stwierdziła, że musiałam mu niemożebnie wpaść w oko. Dlaczego? Bo ona go Maju znała i wiedziała,. że NORMALNIE nie jest taki ożywiony podczas takich spotkań, nie podejmuje tematów pozazawodowych itd.
    >

    >
    > Mam rozumieć, że zapoznałaś się dokładnie na własne oczy z ich dotychczasową ko
    > respondencją? A spotkanie? Wiesz z grubsza, jak wyglądało? A ?z cieńsza?? Dałab
    > yś sobie za to głowę uciąć?


    Tak Maju, dałabym. Kolezanka nie jest kłamczuchą, nie szuka też hehe wrazeń, znam ja 6 lat, to i wiem smile A przede wszystkim wcale nie musiała mi o tym opowiadać smile, więc ...

    >
    > Wiesz co, Koro, jeśli nie widzisz różnicy między tymi sytuacjami, to obawiam si
    > ę, że jestem bezradna. Sorki, ale nie chce mi się powtarzać tego samego enty ra
    > z. Może po prostu zapytaj swojego partnera, czy wolałby, żebyś na takie spotkan
    > ia umawiała się z kobietami czy z facetami, i dlaczego.


    Nie muszę pytać Maju, bo znam odpowiedź=- wszystko jedno. Mój partner ma do mnie zaufanie, ponadto wie, ze zarówno zawodowo jak i prywatnie ooznaje dużo ludzi w tym mężczyzn. Gdyby mi nie ufał nasz związek nie miałby racji bytu smile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 14.06.16, 11:21
    kora3 napisała:

    > Miewałam Maju, ale nie roiłam sobie niczego takiego, gdy ktoś normalnie był up
    > rzejmy, miły sympatyczny. Napisałam tu już kiedyś - z moim partnerem sytuacja
    > była wręcz odwrotna. smile

    Ty sobie nie roiłaś, ale są tacy, co sobie roją i nic na to nie poradzisz.

    >
    > Tak Maju, dałabym. Kolezanka nie jest kłamczuchą, nie szuka też hehe wrazeń, zn
    > am ja 6 lat, to i wiem smile A przede wszystkim wcale nie musiała mi o tym opowiad
    > ać smile, więc ...
    >

    No to odważna kobieta z Ciebiewink... żeby nie powiedzieć wręcz trochę lekkomyślna, bo człowiek sam siebie do końca podobno nie zna, a co dopiero drugiego...


    > Nie muszę pytać Maju, bo znam odpowiedź=- wszystko jedno. Mój partner ma do mni
    > e zaufanie, ponadto wie, ze zarówno zawodowo jak i prywatnie ooznaje dużo ludzi
    > w tym mężczyzn. Gdyby mi nie ufał nasz związek nie miałby racji bytu smile
    >

    Tak myślałam, że padnie zaraz magiczne słowo "zaufanie", ale ja zupełnie nie o tymsmile Ja o preferencjach... Spróbuj jednak, Koro, zaryzykować i spytać go mimo wszystko. Tylko przedtem opisz mu sytuację, żeby znał właściwy punkt odniesienia, który z Twoją pracą nie ma akurat nic wspólnego.
  • kora3 14.06.16, 11:37
    majaa napisała:
    >
    > Ty sobie nie roiłaś, ale są tacy, co sobie roją i nic na to nie poradzisz.
    ********************************************

    Owszem, nic nie poradzisz, tylko co w związku z tym?
    Czy w związku z tym mamy się przyzwyczaić, że jak się do kogoś uśmiechniemy podczas rozmowy, to on sobie uzna, ze mamy ochote na seks? Czy mamy w celu unikniecia takiej sytuacji nie uśmiechać się, bo MOZE sobie ktoś cos uroic?smile

    >
    > No to odważna kobieta z Ciebiewink... żeby nie powiedzieć wręcz trochę lekkomyśln
    > a, bo człowiek sam siebie do końca podobno nie zna, a co dopiero drugiego...
    ********************************************************************

    Nie no jasne Majusmile Kobita zbulwersowana dzwoni do mnie i chce się spotkać, wbija tam gdzie ja jestem i mi to opowiada, bo pewnie wczesmniej była z gościem w łóżku. No weź proszę Cię smile

    >

    > Tak myślałam, że padnie zaraz magiczne słowo "zaufanie", ale ja zupełnie nie o
    > tymsmile Ja o preferencjach... Spróbuj jednak, Koro, zaryzykować i spytać go mimo
    > wszystko. Tylko przedtem opisz mu sytuację, żeby znał właściwy punkt odniesieni
    > a, który z Twoją pracą nie ma akurat nic wspólnego.
    ************************************************************
    Maju, mogę (no teraz nie), ale nie musze. Bo ja facetów poznaje nie tylko przy okazji pracy i mam wielu kolegów, których mój partner nawet nie zna, bo zwyczajnie nie ma kiedy ich poznac z racji swej pracy. I powiem Ci, ze ja bym się pewnie akurat w sobote na takie spotkanie z kimś z forum nie wybrała, bo soboty o ile tylko to możliwe mamy dla siebie. Ale np. w inny dzień, gdy zwyczajnie mego partnera nie byłoby tutaj - owszem. I nawet bym mu nie mówila, że ide na miasto na spotkanie z kims z forum, bo ...on nawet nic nie wie o żadnym forum. smile Z koleżanką jest inaczej, bo jej maż pracuje tu na miejscu o jej udzielaniu się na hobbystycznym czacie wie i sądzę, ze o tym spotkaniu też wiedział. Kolezanka miała go odebrać z pracy o 18 (mają chwilowo 1 samochód) i nie sadze, by ukrywała przed nim, ze wcześniej była na jakimś spotkaniu, bo i PO CO, DLACZEGO?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • mozambique 14.06.16, 11:43
    chwilowo 1 samochód ? coraz lepiej, coraz wiecej szczegółówo pani poznajemy

    tylko tak dalej

    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • majaa 14.06.16, 12:21
    kora3 napisała:

    > Owszem, nic nie poradzisz, tylko co w związku z tym?
    > Czy w związku z tym mamy się przyzwyczaić, że jak się do kogoś uśmiechniemy pod
    > czas rozmowy, to on sobie uzna, ze mamy ochote na seks? Czy mamy w celu uniknie
    > cia takiej sytuacji nie uśmiechać się, bo MOZE sobie ktoś cos uroic?smile
    >

    Mamy zachowywać się tak, jak chcemy, tylko po prostu mieć świadomość, że możemy być odebrani różnie i nauczyć się na to reagować, i tyle.

    > Nie no jasne Majusmile Kobita zbulwersowana dzwoni do mnie i chce się spotkać, wbi
    > ja tam gdzie ja jestem i mi to opowiada, bo pewnie wczesmniej była z gościem w
    > łóżku. No weź proszę Cię smile
    >

    Ależ Korciu, no czy ja Ci bronię nadstawiać głowę za kogokolwiek? To Twoja głowa i sama oceniasz ryzykowink


    >> Maju, mogę (no teraz nie), ale nie musze. Bo ja facetów poznaje nie tylko przy
    > okazji pracy i mam wielu kolegów, których mój partner nawet nie zna, bo zwyczaj
    > nie nie ma kiedy ich poznac z racji swej pracy. I powiem Ci, ze ja bym się pewn
    > ie akurat w sobote na takie spotkanie z kimś z forum nie wybrała, bo soboty o i
    > le tylko to możliwe mamy dla siebie. Ale np. w inny dzień, gdy zwyczajnie mego
    > partnera nie byłoby tutaj - owszem. I nawet bym mu nie mówila, że ide na miasto
    > na spotkanie z kims z forum, bo ...on nawet nic nie wie o żadnym forum. smile

    Aaaa, no to nic dziwnego, że on taki tolerancyjny i wszystko mu jedno, skoro o niczym nie wie...wink


    Z k
    > oleżanką jest inaczej, bo jej maż pracuje tu na miejscu o jej udzielaniu się na
    > hobbystycznym czacie wie i sądzę, ze o tym spotkaniu też wiedział. Kolezanka m
    > iała go odebrać z pracy o 18 (mają chwilowo 1 samochód) i nie sadze, by ukrywał
    > a przed nim, ze wcześniej była na jakimś spotkaniu, bo i PO CO, DLACZEGO?
    >

    A tego to ja nie wiem, czy ukrywała, czy nie i o czym konkretnie mu powiedziała, a o czym nie. To są ich sprawy.
  • kora3 14.06.16, 12:35
    majaa napisała:
    > Mamy zachowywać się tak, jak chcemy, tylko po prostu mieć świadomość, że możemy
    > być odebrani różnie i nauczyć się na to reagować, i tyle.


    No toz kolezanka bardzo dobrze areagowała - ergo już się uczyc nie musi smile
    >
    > Ależ Korciu, no czy ja Ci bronię nadstawiać głowę za kogokolwiek? To Twoja głow
    > a i sama oceniasz ryzykowink


    No włąsnie, ja WIEM komu mogę wierzyć Maju
    >
    >

    >
    > Aaaa, no to nic dziwnego, że on taki tolerancyjny i wszystko mu jedno, skoro o
    > niczym nie wie...wink


    Ale powiedz mi w jakim celu miałabym go informować o pisaniu na tym forum? Bo ja serio nie wiem ...
    O niczym nie wie? smile Maju, my mamy specyficzna sytuację - on od pewnego czasu pracuje 400 km stąd, przyjeżdża w piątki wieczorem, wyjeżdża w niedzielę późnym popołudniem.
    Naprawdę sadzisz, że zdajemy sobie załóżmy co godzinę raport co które robi i gdzie jest?smile Ja na przykład nie wiem gdzie jest teraz mój partner, miał dziś lecieć do Gdańska. Czy poleciał nie wiem, rano mówił, że trudno powiedzieć, bo pogoda taka sobie. Do czego mi teraz potrzebna informacja czy poleciał?
    Ja mam dziś popołudniu spotkanie z pewnym panem - interwencyjne. Rano wspomniałam, ze popołudniu popracuje chwilkę. Po co memu partnerowi info, że pan jest radnym w nieodległej gminie i ma kłopot, bo wojt przed wyborami obiecał kanalizację i dziad nie robi?
    >

    > >
    >
    > A tego to ja nie wiem, czy ukrywała, czy nie i o czym konkretnie mu powiedziała
    > , a o czym nie. To są ich sprawy.


    No raczej, ale o czym tu nie mówic, albo nad czym znów tak się rozwodzić? Maz koleżanki jest zdrowy psychicznie (ma na to kwity hehe), wiec nie upatruje kochanka w każdym innym mezczyzźnie


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 14.06.16, 13:37
    kora3 napisała:

    > Ale powiedz mi w jakim celu miałabym go informować o pisaniu na tym forum? Bo j
    > a serio nie wiem ...
    > O niczym nie wie? smile Maju, my mamy specyficzna sytuację - on od pewnego czasu p
    > racuje 400 km stąd, przyjeżdża w piątki wieczorem, wyjeżdża w niedzielę późnym
    > popołudniem.
    > Naprawdę sadzisz, że zdajemy sobie załóżmy co godzinę raport co które robi i gd
    > zie jest?smile Ja na przykład nie wiem gdzie jest teraz mój partner, miał dziś lec
    > ieć do Gdańska. Czy poleciał nie wiem, rano mówił, że trudno powiedzieć, bo pog
    > oda taka sobie. Do czego mi teraz potrzebna informacja czy poleciał?
    > Ja mam dziś popołudniu spotkanie z pewnym panem - interwencyjne. Rano wspomniał
    > am, ze popołudniu popracuje chwilkę. Po co memu partnerowi info, że pan jest ra
    > dnym w nieodległej gminie i ma kłopot, bo wojt przed wyborami obiecał kanaliza
    > cję i dziad nie robi?

    smile Korciu, czy Ty naprawdę nie rozumiesz, o co chodzi z tym informowaniem partnera, czy sobie po prostu w kulki lecisz, opowiadając mi o jakichś interwencyjnych spotkaniach z radnym w gminie?wink Co ma piernik do wiatraka?

    > No raczej, ale o czym tu nie mówic, albo nad czym znów tak się rozwodzić? Maz k
    > oleżanki jest zdrowy psychicznie (ma na to kwity hehe), wiec nie upatruje kocha
    > nka w każdym innym mezczyzźnie

    Tu nie chodzi od razu o upatrywanie kochanka, ale serio, osobiście nie znam męża, który byłby zachwycony wizją swojej żony oprowadzającej po mieście facetów poznanych na czacie. I oni wszyscy są bez wątpienia zdrowi psychicznie, zaznaczamwink
  • kora3 14.06.16, 14:41
    majaa napisała:

    > smile Korciu, czy Ty naprawdę nie rozumiesz, o co chodzi z tym informowaniem partn
    > era, czy sobie po prostu w kulki lecisz, opowiadając mi o jakichś interwencyjny
    > ch spotkaniach z radnym w gminie?wink Co ma piernik do wiatraka?


    Ale ja nie spotkam się wcale w gminie Maju, bo to będzie po 18 poniekąd, tylko w mojej ulubionej kafei. I gdybym się miała spotkać np. z poznanym ostatnio podczas transmisji meczu nowym znajomym, to TEŻ bym nie informowała o tym partnera bez kontekstu, bo ja się "odmeldowywać" nie muszę smile Jakby zapytał gdzie jestem i co robię - owszem powiedziałabym, ale tak żeby sama dzwoniła i "meldowała" - O godzinie 18. umówiłam się z Antkiem. Antek to mój nowy znajomy, poznałam go przez Gosię na transmisji meczyku w niedzielę w pubie. Pracuje w geodezji w starostwie, żonaty 2 dzieci - na przykład , to nie smile


    > Tu nie chodzi od razu o upatrywanie kochanka, ale serio, osobiście nie znam męż
    > a, który byłby zachwycony wizją swojej żony oprowadzającej po mieście facetów p
    > oznanych na czacie. I oni wszyscy są bez wątpienia zdrowi psychicznie, zaznacza
    > mwink


    Dajze spokój Maju smile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 14.06.16, 15:08
    Specjalnie dla Ciebie, więc doceń smile
    Zadzwonił mój partner, jest jednak w Gdańskusmile No i zaintrygowana Twoja hmm propozycja powiedziałam mu, że ide się spotkać z panem poznanym na forum, który jest w mieście przejazdem. Zapytał jaki pan - powiedziałam, że nic o nim nie wiem, znam tylko jego nick z forum, na którym piszę. Poinformowałam, że umówiłam się z kawiarni w centrum, zamierzam panu pokazać ten i ten zabytek, bo ciekaw. Powiedział cyt. : - Aha, ok. A ta paczka w końcu przyszła? Bo ja ci to wysłałem na służbowy adres ...
    Potem mu powiedziałam, że to sciema z gościem, bo przeprowadzałam eksperyment naukowy na nim smile Rozesmiał się i tyle smile A i dodałam, że paczka nie przyszłasad a ja tak czekam sad
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 14.06.16, 15:18
    Ależ jak najbardziej doceniam, Korciu, doceniam i dziękuję w imieniu nauki i swoim własnymsmilesmile
    Ale tak gwoli ścisłości, to ja prosiłam o zapytanie partnera, czy wolałby, żebyś spotykała się z "tajemniczymi" nickami męskimi czy kobiecymi jednak. Czy ma to dla niego w ogóle jakieś znaczenie. Bo pisałaś, że dla Ciebie żadnego i nie rozumiesz różnicy, więc ciekawa jestem, czy on też...smile
  • kora3 14.06.16, 15:22
    No skoro spotkanie z panem nie wprawiło go w żaden dziwny stan, to z pania myśle byłoby podobnie smile
    Martwi mnie teraz ta paczka, a raczej jej brak, bo pragnę gorąco zawartości smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 14.06.16, 15:49
    kora3 napisała:

    > No skoro spotkanie z panem nie wprawiło go w żaden dziwny stan, to z pania myśl
    > e byłoby podobnie smile

    No a ja myślę, że z panią to mogłoby być nawet dużo lepiejwink

    > Martwi mnie teraz ta paczka, a raczej jej brak, bo pragnę gorąco zawartości smile

    Zawsze można spytać na poczcie, czy w firmie kurierskiej, czemu tak długo idziesmile
  • kora3 14.06.16, 15:51
    majaa napisała:

    >
    > No a ja myślę, że z panią to mogłoby być nawet dużo lepiejwink


    Sądzisz, że w przypadku pani oszalałby z zachwytu i bardziej się zainteresował tematem? Watpie ...

    >
    > Zawsze można spytać na poczcie, czy w firmie kurierskiej, czemu tak długo idzie
    > smile


    No jutro spytam bo już tak chcę zawartość smile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 14.06.16, 15:57
    kora3 napisała:

    > Sądzisz, że w przypadku pani oszalałby z zachwytu i bardziej się zainteresował
    > tematem? Watpie ...

    Nie. Sądzę, że wolałby, żebyś spotkała się z panią niż z panem. Ale może nie mam racji, nie wykluczam.

  • kora3 14.06.16, 16:02
    Nie masz racji, on jest zdrów psychicznie smile - tez ma na to kwity smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 15.06.16, 09:44
    Spytałaś, co by faktycznie wolał, czy znów odpowiadasz za niego, bo wiesz lepiej?wink
    Ale OK, niech będzie, że jemu jest zupełnie wszystko jedno, no a innym niekoniecznie. I to absolutnie nie oznacza, że ci inni nie są zdrowi psychicznie, przesadziłaś, Koro. Odnoszę wrażenie, że słowo "wolałby" rozumiesz jako "nie życzy sobie, zabrania", bo ma jakiś psychiczny problem. Tymczasem, jak śmiem twierdzić, zdecydowanej większości partnerów obu płci nie jest tak totalnie wszystko jedno i wolałaby, żeby ich połówki nie spotykały się jednak zbyt często tete-a-tete na gruncie prywatnym z osobami płci przeciwnej. I nie wydaje mi się, żeby było w tym coś nienormalnego.
  • kora3 15.06.16, 09:54
    Maju, a ja podtrzymuję swa opinię. smile Wg mnie z doświadczenia i obserwacji na pewno większość partnerów obu płci wołałaby, by ich połówki nie spotykały się na żadnym gruncie z osobami, które mówiąc kolokwialnie na ich połówki lecą oraz z takimi, na które te połówki chętnie poleciałyby. Napisałam już wprost, bo zdaje się nie zrozumiałyśmy wcześniej. Powyższe jest zupełnie normalne i naturalne i nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Natomiast niechęć partnera do tego, by druga połówka spotykała się prywatnie z kimkolwiek płci przeciwnej na bank normalna nie jest Maju.

    Nieco OT : na gruncie zawodowym o dziwo także można poznać kogoś kim się można zauroczyć, w kim zakochać itd. (vide ja i mój partner), można też poznac kogoś, komu się spodobamy bez naszej checi.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 15.06.16, 09:59
    słownikowo to spotkanie sam na sam dwóch osób, zwłaszcza przeciwnych płci.
    Jakby to rozumieć literalnie Maju, to ojciec z córką, brat z siostrą spotykając się tylko z sobą w mieszkaniu któregoś z ww. spotykają się tete a tete smile
    Są sam na sam? Są. Są płci przeciwnych? Są smile
    W praktyce to określenie oznacza spotkanie INTYMNE, wiec w omawianej sytuacji używasz goi zwyczajne nieprawidłowo Maju sad trudno spotkaniem tete a tete nazwać spotkanie w restauracji, pubie, kawiarni itd. nawet jeśli dwie osoby płci przeciwnych siedzą przy stoliku TYLKO z sobą
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 15.06.16, 10:06
    Koro, obawiam się, że dyskutujesz ze swoimi własnymi tezami. Ja nigdzie nie pisałam o żadnej chorej niechęci tego rodzaju.

  • kora3 15.06.16, 10:11
    To o co ci chodzi Maju? W dzisiejszym świecie zarówno kobiety jak i mężczyźni mają znajomych, kolegów, współpracowników, przyjaciół TAKZE przeciwnych płci. Nie jest to zbiór zamknięty na ogół, bo się wciąż poznaje nowych ludzi. Z tymi ludźmi spotyka się także bez udziału drugiej połowy i to jest zupełnie normalne. Jeśli ktoś ma z tym problem, to ma cos ze sobą - tyle

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • vi_san 15.06.16, 09:59
    Co prawda nie do mnie a do Kory, ale mnie zaciekawiło, więc zapytałam mojego męża. Podkreślę - ani on ani ja nie jesteśmy osobami ultra towarzyskimi. No i indagowany w tej kwestii przyznał, że miałby zastrzeżenia, gdybym z rzeczonym znajomym z czatu chciała wyjechać z weekend/spędzić noc. Natomiast gdybym planowała spotkanie w środku dnia, celem pokazania człowiekowi z daleka piękna mojego miasta to czemu by nie? I wówczas nie robiłoby mu różnicy czy to znajomy czy znajoma, ani skąd się znamy. Więc jednak nie tylko partner Kory tak ma, że mu nie robi różnicy... big_grin
    Poza tym co rozumiesz pisząc "zbyt często tete-a-tete na gruncie prywatnym z osobami płci przeciwnej"? Zaczynając od początku. Zbyt często czyli...? Raz w miesiącu? Raz na kwartał? Raz na tydzień? Tete-atete czyli...? Sam na sam? Czy w kawiarni to już jest sam na sam, czy jeszcze nie? Na gruncie prywatnym czyli...? Kawa w kawiarni to już grunt prywatny czy jeszcze publiczny? Mało to precyzyjne co napisałaś... Wspominałam chyba nawet w tym wątku, że niedawno spotkałam się ze znajomym księdzem - znam go jeszcze z czasów LO i przyjaźń datuje się od tamtej pory, a więc znacznie dłużej niż nie tylko moje małżeństwo, ale w ogóle znajomość z moim mężem. big_grin Wypiliśmy kawę i zjedliśmy ciastko. Spotykamy się tak nieregularnie, bo każde z nas ma swoje życie i swoje obowiązki, ale jednak dość często [co najmniej raz w miesiącu. Ów ksiądz niewątpliwie jest osobnikiem płci przeciwnej. Spotykamy się zwykle sam na sam, mój mąż bowiem co prawda go lubi, ale przyjaźnić się z nim nie przyjaźni i nie widzi powodów, by warować nad nami. Kawa i ciacho mają się nijak do spraw zawodowych zarówno moich jak i jego, więc grunt zapewne prywatny? No to tak, mój mąż zapewne powinien być pewien, iż go zdradzam! A w każdym razie wyrazić dezaprobatę dla tego typu kontaktów! A jakoś nie wyraża... I nie, nie jest to kwestia sutanny i koloratki mojego przyjaciela!

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • kora3 15.06.16, 10:03
    Vi - dokładnie smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 15.06.16, 10:14
    Łapiecie mnie za słówka, Drogie Panie, ale ja w temacie spotkań z nieznajomymi typu przedstawionego w tym wątku wypowiedziałam się chyba na tyle jasno, że moje zdanie nie powinno budzić wątpliwości. Póki co, nie mam podstaw, żeby je zmieniać, a powtarzać nie ma sensusmile
  • kora3 15.06.16, 10:20
    Ależ Maju, odpowiedz mi, Twój mąż NAPRAWDE miałby coś przeciw temu, żebyś spotkała się z bawiącym w Twoim mieście przejazdem Pavvka, Chrisem czy Malardem z tego forum? Nie co drugi dzień o nie w hotelu, tylko przy okazji, w kawiarni w rynku? NAPRAWDE????

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 15.06.16, 11:39
    Nie, no ja się zabiję?wink Nie, nie miałby nic przeciwko. I uprzedzając ewentualne dalsze pytania, nie dąsałby się z tego powodu, nie komentował, nie obrażał, nie śledził, nie awanturował, nie przywiązywał do stołowej nogi, nie zamykał na klucz z kneblem w ustach itp. itd. Ale zapytany po prostu o zdanie, może woleć, żebym spotkała się raczej z nieznajomą kobietą niż z nieznajomym facetem, czy nie może, bo uznasz go za psychicznego? Czy gdyby Twój partner wolał, tak po prostu, żebyś wykonywała inny zawód, albo nie nosiła długich sukienek (jeśli akurat nosisz takowe), dajmy na to, to znaczy, że ma coś z głową?
    Dajmy już może temu spokój, bo przekraczamy granice absurduuncertain
  • kora3 15.06.16, 11:43
    Maju, ale ty sama napędziłaś te granice absurdu. No bo Ty twierdziłaś, że w takim spotkaniu jest cos dziwnego. Teraz uważasz, ze nie ma. Tak samo twierdziłaś, ze Twój maz mialby cos naprzeciw takiemu spotkaniu w Twoim wykonaniu, a teraz piszesz, ze nie miałby.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 15.06.16, 12:02
    Hmm.. ja napędziłam granice absurdu i ja coś takiego twierdziłam... To może wskaż, w którym miejscu, z łaski swojej, bo dalibóg nie kojarzę.
    Niestety, Koro, ale po raz kolejny odnoszę wrażenie, że prowadzisz dyskusję sama ze sobą, przeinaczając słowa, a tym samym sens wypowiedzi rozmówcy. Taka dyskusja naprawdę straciła sens.
  • vi_san 15.06.16, 10:35
    Maju, nikt cię za słówka nie łapie. Usiłuję tylko zrozumieć o co ci chodzi z tym "zbyt często tete-a-tete na gruncie prywatnym z osobami płci przeciwnej". No bo co to jest "za często"? Co rozumiesz przez "tete-a-tete"? Co to, w twoim odczuciu, jest "grunt prywatny"? "Osób płci przeciwnej" się nie czepiam. big_grin Podałam ci przykład moich spotkań z kolegą - księdzem. Jest osobnik płci przeciwnej - jest! Grunt prywatny jest - jest! Tete-a-tete jest - jest! Często jest - jest! Czyli? Co z tego wynika? Ano właśnie nic. big_grin
    A co do spotkań z nieznajomymi - pytałaś Korę, czy jej partnerowi zrobiłoby różnicę, czy umówiła się z kolega z czatu czy z koleżanką z czatu. Odpowiedziała konkretnie, że jej partnerowi nie robiłoby to różnicy. O to też zapytałam swojego męża - i też nie miała dla niego znaczenia płeć znajomego, z którym bym się miała spotkać. Z tym, że mój mąż rozwinął [czego partner Kory nie zrobił, ale sądzę, że w tej kwestii miałby zdanie podobne do opinii mojego męża] - że różnice by mu zrobiło gdybym planowała umówić się z tymże znajomym z czatu na spędzenie nocy/weekendu, a nie w środku dnia. Nikt nie odmawia jednak ani tobie ani twojemu mężowi prawa do związania się kawałkiem sznurka i przywiązania do kaloryfera - jeśli wam obojgu to odpowiada... Na szczęście nie ma obowiązku poznawania nikogo ani via net, ani w realu. I dobrze. Tylko nie ma się co oburzać, że ktoś woli inaczej. Czy też dziwić, wyrażać dezaprobatę, że ktoś ma inaczej.

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • kora3 15.06.16, 10:40
    No wiesz Vi mój partner przede wszystkim byłby mega zdziwiony, gdybym mu powiedziała, iż zamieram nocować gdzieś z takim panem. Na pewno też odradziłby mi spotkanie z nim w miejscu odludnym, nieznanym mi zbytnio, ale to są jak sadze dla mas obu oraz naszych połówek OCZYWISTOSCI.



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 15.06.16, 11:48
    Vi, wybacz, ale Twój przykład z księdzem ma się nijak do omawianej tu sytuacji, toteż wcale nie jest dziwne, że nic z niego nie wynika.

    A te tyleż sugestywne, co zupełnie bezpodstawne dywagacje o przywiązywaniu do kaloryfera tudzież wmawianie mi jakiegoś świętego oburzenia, uważam po prostu za niesmaczne i mocno nie na miejscu. Gdybym była tak samo złośliwa, to powiedziałabym, że dobrze chociaż, że Twojemu mężowi robi różnicę, z kim spędzasz noce, ale nie o taki poziom dyskusji mi chodziuncertain
  • vi_san 15.06.16, 12:02
    Dobra, zgodzę się, że sugestie o sznurku to złośliwość, która nie powinna mieć miejsca na tym forum - przepraszam.
    Natomiast ty nie odnosisz się do mojego pytania: o co ci chodzi z tym "zbyt często tete-a-tete na gruncie prywatnym z osobami płci przeciwnej"? I nie mów o "łapaniu za słówka" tylko co konkretnie masz na myśli.
    Dlaczego niby mój przykład ma się nijak? Słowo, jest mężczyzną, widujemy się całkiem prywatnie, dość często i w cztery oczy. Chodzi ci o to, że to mój wieloletni przyjaciel? A gdybym go poznała np. gdy głosił w naszym kościele rekolekcje? Co by to zmieniło? Przecież nadal pozostałby mężczyzną, nadal kawa ma się nijak do obowiązków duszpasterskich, nadal moglibyśmy się spotkać sam na sam i co? Widziałabyś w tym coś niestosownego? Czy jedyne co by go broniło przed oskarżeniem o romanse to jego sutanna i koloratka?

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • majaa 15.06.16, 12:14
    Ma się nijak dlatego, że nie ma szans, żeby ten człowiek grał przed Tobą kogoś, kim nie jest. Znasz go od lat, dobrze wiesz, jak się nazywa, gdzie mieszka, czym się zajmuje. No i nie wiem, jak dla Ciebie, ale dla mnie akurat niebagatelne znaczenie ma fakt, że jest księdzem właśniewink
  • kora3 15.06.16, 12:19
    No ok Maju, tu się zgodzę, że jest róznica miedzy starym kumplem, a poznanym w necie gościem. To, że gośc jest księdzem ma znaczenie dużo mniejsze, były proboszcz nieodległej parafii ma 2 dzieci z dwiema różnymi paniami, byłymi już mężatkami, tak ze wiesz smile
    Natomiast kompletnie nie pojmuje jakie ryzyko podejmuje się spotykając się przy okazji po koleżeńsku z kimś poznanym via net. Mam na myśli spotkanie w miejscu publicznym. Oczywiście z osobą nieznaną sobie, mało znaną należy zachować daleko idącą ostrożność - to bez dwóch zdań, ale nie ma tu kompletnie znaczenia płeć takiej osoby. Poznana w necie pani także może się okazać oszustką na przykład

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • vi_san 15.06.16, 12:32
    Dla mnie fakt jego święceń kapłańskich nie ma żadnego znaczenia. Gdyby był mechanikiem samochodowym - nijak by to nie wpływało na relacje między nami. Więc tego, jak już Ci Kora napisała - fakt noszenia koloratki i ZOBOWIĄZANIA do celibatu - ma się często nijak do realizacji tegoż. No to mówię, ok, jego znam od lat itd. A gdybym go poznała via net? A i owszem, koresponduję często z pewnym zakonnikiem - jezuitą konkretnie. Szalenie inteligentny człowiek, porywający umysł - fakt iż od lat "siedzi" w działalności misyjnej więc do osobistego spotkania nie doszło - mi trochę nie po drodze do Zimbabwe, Mozambiku czy innej Botswany, jemu nieco daleko do Trójmiasta. Ale i owszem, nieraz wspominał, że jak przełożeni wezwą go do Polski - to chciałby się spotkać. I? No, słowo, na oczy go nie widziałam! Znam tylko i wyłącznie przez neta, z maili. Czyli powinnam założyć, że to zbrodzień krwawy, morderca, gwałciciel i za nic na świecie nie mogę się z nim umówić np. koło fontanny Neptuna, bo mnie zadźga nożem? Wszak nawet jego działalność zakonna - jest mi znana WYŁĄCZNIE z jego opowiadań, nie sprawdzałam nigdy, czy faktycznie w zakonie jezuitów jest taki to a taki zakonnik, czy faktycznie pełni taką a taką funkcję, nie widziałam jego zdjęcia... I, słowo, mojemu mężowi nie przyszłoby do głowy mnie powstrzymywać, gdybym szła na takie spotkanie. Ot, normalnie, wychodząc, gdyby był w domu powiedziałabym zapewne coś w rodzaju "Wiesz, idę się spotkać z bratem Pawłem, tym jezuitą co z nim koresponduję." - "Ok, o której mniej - więcej wrócisz?" - "Na pewno przed kolacją". Ot i tyle.

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • majaa 15.06.16, 13:21
    Nie no, jasne, ksiądz czy zakonnik też może być podrywaczem rzucającym niedwuznaczne propozycje, ale jednak nadal będę twierdzić, że prawdopodobieństwo zdecydowanie mniejsze. Można też oczywiście założyć, że każda poznana internetowo osoba to z pewnością gwałciciel, morderca lub inny świrus, w końcu zdarza się, ale nie przypominam sobie, żebym akurat w taki ekstremalny dość sposób tłumaczyła brak zwyczaju umawiania się na spotkania z internetowymi znajomościami. Nie widzę zatem sensu zagłębiana się w tę odnogę dyskusji. Podobnie, jak drążenia, przed czym i kiedy powstrzymywaliby nas lub też nie nasi dzielni i czujni mężowiewink
  • vi_san 15.06.16, 14:15
    Tak sobie poszukałam - twoje wypowiedzi w powyższej dyskusji:
    "Jakoś nie szukam dodatkowych wrażeń, wolę poświęcić czas rodzinie, a nie szwendać się po mieście z internetowymi znajomościami"
    "na wszelki wypadek nie chciałabym robić wrażenia, że jestem zainteresowana zacieśnianiem kontaktów"
    "Może po prostu zapytaj swojego partnera, czy wolałby, żebyś na takie spotkania umawiała się z kobietami czy z facetami, i dlaczego?"
    "osobiście nie znam męża, który byłby zachwycony wizją swojej żony oprowadzającej po mieście facetów poznanych na czacie"
    "gwoli ścisłości, to ja prosiłam o zapytanie partnera, czy wolałby, żebyś spotykała się z "tajemniczymi" nickami męskimi czy kobiecymi jednak. Czy ma to dla niego w ogóle jakieś znaczenie. Bo pisałaś, że dla Ciebie żadnego i nie rozumiesz różnicy"
    "zdecydowanej większości partnerów obu płci nie jest tak totalnie wszystko jedno i wolałaby, żeby ich połówki nie spotykały się jednak zbyt często tete-a-tete na gruncie prywatnym z osobami płci przeciwnej"
    No to cię zmartwię, Maju. Dla przeciętnie inteligentnego człowieka umówienie się w kawiarni, ewentualnie na oprowadzenie po najpopularniejszych zabytkach - to NIE JEST nic dwuznacznego, jak od początku usiłujesz się upierać. To "szwendanie się z internetowymi znajomymi", "robienie wrażenia zainteresowanej zacieśnianiem znajomości", "tete-a-tete"... O jakiejś teoretycznej większości mężczyzn nie wspomnę - skąd bowiem wniosek, że większość panów popadłaby w paranoję, bo ich kobieta ośmieliła się wyjść na spotkanie z kolegą z netu? Jakieś linki do statystyk? Ktoś to badał? Sprawdzał? Skoro już wiesz, że przynajmniej dwóch dorosłych, w miarę odpowiedzialnych mężczyzn [partner Kory i mój mąż] mają to dokładnie i głęboko w nosie? Nie w sensie, że mają w nosie co robi ich partnerka, ale czy spotyka się z jakimś kolegą czy koleżanką. W opisanej sytuacji pani nie "szwendała się z nikim", nie "stwarzała wrażenia zainteresowanej zacieśnianiem", nie umawiała się na "tete-a-tete". Znajomy z czatu przyjeżdżał do jej miasta, poprosił o pomoc w znalezieniu locum, pomogła - ok, do tej pory nie widzisz, mam nadzieję jakiegoś jej "prowokowania"? No i dalej: panu się kwatera spodobała, poinformował panią i zaproponował spotkanie - na środku rynku, w miejscu gwarnym, ludnym i w środku dnia. Jakie widzisz powody, by pani powiedziała "Nie, bo możesz być zbrodniarz, gwałciciel i ja nie jestem taka! Wolę siedzieć w piwnicy!"? No, ja nie widzę. Jak dla mnie - spotkanie celem poznania osobistego, oraz pokazania kilku ciekawostek architektonicznych ma się nijak do prowokowania, sugerowania i co tam jeszcze wymyśliłaś. Pani zachowała się poprawnie i NORMALNIE! Nie było bowiem żadnych powodów, dla których nie miałaby się spotkać z kimś poznanym via net. Oczywiście - gdyby umówiła się z tymże panem na dłuższy wyjazd, na kolację łączoną ze śniadaniem - to całkiem inna historia, ale tutaj - nie miała miejsca. Więc nie rozumiem twojego "tonu wyższości" że ty się nie szwendasz z jakimiś poznanymi przez net ludźmi tylko prorodzinnie czas spędzasz.
    I na koniec - nadal nie wytłumaczyłaś co miałaś na myśli pisząc: "zbyt często tete-a-tete na gruncie prywatnym z osobami płci przeciwnej". A ja grzecznie czekam...

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • kora3 15.06.16, 14:55
    Dzięki Vi za trafne podsumowanie smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 15.06.16, 16:06
    vi_san napisała:

    > No to cię zmartwię, Maju. Dla przeciętnie inteligentnego człowieka umówienie si
    > ę w kawiarni, ewentualnie na oprowadzenie po najpopularniejszych zabytkach - to
    > NIE JEST nic dwuznacznego, jak od początku usiłujesz się upierać.

    Tak, generalnie spotkania w kawiarniach czy oprowadzanie po mieście to nie jest nic dwuznacznego i nigdzie tak nie twierdziłam. Twierdziłam natomiast i nadal twierdzę, że w omawianym przypadku znajdą się tacy, którzy tak to właśnie odbiorą, z takich czy innych względów. Na forum też masz tego przykłady. I możesz im oczywiście odmawiać inteligencji, nawet tej przeciętnej, ale będzie to świadczyć kiepsko tylko i wyłącznie o Tobie. Bo historia z pewnością zna takie przypadki zakończone wspólnym baraszkowaniem, czego najlepszym dowodem jest propozycja rzucona przez tego pana. Koleżankę Kory akurat oburzyła, ale nie możesz z góry zakładać, że wszystkie inne panie zareagują identycznie. Całkiem możliwe zresztą, że ów pan miał już przyjemność spotkać się z aprobatą, skoro zdawał się zaskoczony odpowiedzią tej pani. Co oczywiście w żaden sposób nie czyni propozycji pana stosowną, ale nawet tylko przeciętnie inteligentnemu człowiekowi z pewnością umożliwia pojęcie samego ?mechanizmu? takiego działania;p
    Protekcjonalna wobec nikogo być nie zamierzałam. A że nie jestem zwolenniczką takich spotkań, no cóż, nie jestem, ale innym nie zabraniam. Pokazałam tylko, że nie dla każdego musi to zawsze wyglądać tak mega-neutralnie, to wszystko.


    > I na koniec - nadal nie wytłumaczyłaś co miałaś na myśli pisząc: "zbyt często t
    > ete-a-tete na gruncie prywatnym z osobami płci przeciwnej". A ja grzecznie czek
    > am...
    >

    Np. spotkanie we dwoje w miłej kawiarence. Tete-a-tete nie oznacza wyłącznie kolacji ze śniadaniem w przytulnej kawalerce.
  • kora3 15.06.16, 16:20
    Maju, ale chyba już jakoś tam ustaliłyśmy, że NIE odpowiadamy za cudze rojenia. Gdyby każdy miał po pierwsze zakładac, ze ktoś tam coś jakos odbierze, a po drugie się tym przejmować, to nie wychodzilibyśmy na ulicęsmile
    ZAWSZE ktoś cos gdzieś jakoś MOZE sobie pomyslec, jeśli jest kolokwialnie mówiąc po prostu głupi. Liczą się FAKTY, a nie cudze pomysły.
    Pisałam tu już kiedyś - mnie pewna pani widziała dwa razy w kawiarnianym ogródku w bialy dzień z pewnym panem. Po czym mnie poinformowała, ze pan jest żonaty. Wiedziałam o tym poniekąd, ale co mnie to obchodzić miałoby? Z panem spotkałam się zawodowo i nijakiego związku to z pana heh związkiem nie miało. No tak, ale na zcole napisane nie mielismy "Helou, spotkaliśmy się zawodowo", pani nas zobaczyła i wyciągnęła swoje wnioski ...No i ?smile Powinnam odpuścić sobie zawodowe spotkania z panami w takich miejscach, bo jeszcze sobie ktoś coś pomyśli? No właśnie

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • vi_san 15.06.16, 16:26
    Wiesz, przytoczę ci tutaj "ulraśmieszną historyjkę", którą przywołał [w tym wątku] Chris:
    " W akademiku mieliśmy kolegę, który jak sobie podpił, to od razu nacierał na każdą kobietę. Koledzy napuścili go na taką cichą myszkę. Powiedzieli mu, że ona jest bardzo chętna tylko tak udaje, że nie chce. Im bardziej mówi nie, tym bardziej się jej podoba. Scenariusz był do przewidzenia. Dowcipnisie byli na tyle świadomi co zrobili, że potem dziewczynę wyratowali z opresji"
    Otóż, że ci uświadomię - tacy "dowcipnisie" - zapewne właśnie byli wychowywani w przekonaniu, że można zakładać to czy tamto, że "nie" znaczy w rzeczywistości "Tak" itd. Tylko jest jedno - JA się na takie coś nie godzę. I to, że "druhowie" Chrisa są kretynami i chamami - nijak nie świadczy, że tak ktokolwiek powinien się zachowywać. Proste? Podobnie i tutaj - SAMA dajesz "przyzwolenie" panu! Podkreślasz, że "bo tak bywa odbierane", "pan zapewne spotykał się z aprobatą" itd. No i co z tego, jeśli nawet dotąd spotykał się z aprobatą? To go upoważnia do schamienia? I nie, nie "bywa tak odbierane" chyba, że właśnie przez takich "dowcipnisiów" z historyjki Chrisa. Nikt myślący nie "odbierze" spotkania w lokalu w środku dnia jako jakiejś sugestii czy zaproszenia do sypialni!
    I na koniec - może ci wyszło przypadkiem, ale w takim razie lepiej uważaj na to co piszesz. Bo wzmianki o "szlajaniu się", "prowokowaniu" itp - SĄ protekcjonalne. I pokazałaś tylko, że TY uważasz się za "lepszą" w jakiś sposób, bo ty się wszak "nie szlajasz z byle kim z netu" a siedzisz wyłącznie z rodziną. Bardzo to tolerancyjnie zabrzmiało, doprawdy...
    Dziękuję za odpowiedź. No to teraz mi wyjaśnij - co złego widziałby twój mąż, gdybyś poszła na kawę z kimś poznanym via net, kto akurat bawi w twoim mieście. Wyobraź sobie sytuację, że to ty [a nie ja] korespondujesz mailowo z misjonarzem, który akurat przyjeżdża do Polski, będzie w twoim mieście jeden dzień, więc inna data w grę nie wchodzi, proponuje kawę w jakiej kafejce.Twój mąż z jakiejś przyczyny nie może iść z tobą. Co robisz? Odrzucasz propozycję, bo wszak może pomyśleć że ty jesteś "taka co się szlaja", ewentualnie okazać się seryjnym zbrodniarzem? Idziesz uprzednio pakując do torebki i kieszeni gaz, kastet i gwizdek policyjny? No, jednak mniemam, że po prostu całkiem normalnie i zwyczajnie IDZIESZ na tą umówioną kawę! I nie nastawiasz się, że ów człowiek okaże się być bucem, chamem i co tam jeszcze. I nie masz nerwowej wysypki nawet jeśli siedzicie tete-a-tete w zacisznej kawiarence. I absolutnie nie planujesz łączyć tegoż wyjścia ze śniadaniem!

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • majaa 16.06.16, 12:40
    Widzę, że masz coraz większe problemy z utrzymaniem nerwów na wodzy. Skąd ta agresja? Czyżbym uderzyła w jakąś czułą strunę? Jeśli chcesz dalej dyskutować, to przede wszystkim weź głęboki oddech, zmień ton i przestań mnie traktować, jak uczniaka na dyrektorskim dywaniku, bo za bardzo się rozkręciłaś z tymi połajankami.
    Podobnie zresztą, jeśli chodzi o meritum. Wkładasz mi w usta słowa, których nie użyłam, zmieniając tym samym wydźwięk i sens mojej wypowiedzi. Nigdzie nie pisałam ani o ?szlajaniu się? ani o ?prowokowaniu?, to są Twoje wymysły, więc nie zamierzam się z nich tłumaczyć. Powiedziałam już jasno, jaki był cel mojego posta i dalsze rozbieranie go na czynniki pierwsze uważam za zbędne.
    Co do mojego męża, to też nigdzie nie napisałam, że widziałby coś złego w moim pójściu na kawę z kim sobie chcę, więc znów nie ma najmniejszego powodu, żebym cokolwiek Ci wyjaśniała.
    Zastanów się może, czy przy takim braku chęci zrozumienia adwersarza ta dyskusja ma jeszcze w ogóle jakiś sens.
  • kora3 16.06.16, 15:26
    Pisałas o szukaniu wrażeń i szwendaniu się - oba te wyrażenia miał zabrzmieć pejoratywnie, nie zaprzeczaj i ...zabrzmiały.

    Ale o coś innego chciałam Cię zapytać.
    Załóżmy, że znamy na forum swe miejsca zamieszkania. Załozmy, że ktoś z forumowych panów, niech będzie Chris (chyba się nie obrazi) pisze do Ciebie na priv, załóżmy, ze pierwszy raz w życiu, że jedzie do Twego miasta i jeśli nie kłopot dla Ciebie, to czy mogłabyś mu podpowiedzieć, gdzie się tam zatrzymać, żeby było tak i tak. Mam Cie za zyczliwa osobę, więc sądze, że nie odmówiłabyś takiej podpowiedzi. Chris jest na miejscu i pisze do Ciebie, że miejsce fajne i dziękuje raz jeszcze i pyta, czy moglibyście przy tej okazji spotkać się w realu. Załozmy, że masz w tym momencie czas i nie spędzasz go z obiektywnych przyczyn z rodziną - mąz w pracy/delegacji, dzieci z kolegami/ na wakacjach.
    NAPRAWDE odmawiasz, żeby Chris nie pomyślał, ze szukasz wrażeń, albo dlatego, że maz miałby do Ciebie pretensje z powodu takiego spotkania?
    Zakładam, ze nie wymieniliście z Chrisem foteksmile nie wiesz zatem jak wygląda, ile ma lat, nie pamiętam też, by na forum pisał coś o swoim stanie rodzinnym, zakładam ze on o Tobie także ww. rzeczy nie wie, chociaż Ty pisałaś o mężu, wiec powinien wiedzieć, że takowy istnieje. Ale mógłby to przeoczyć i nie wiedzieć NIC.

    I czy NAPRAWDE stanowiłoby dla Ciebie różnicę, gdyby na miejscu Chrisa była która z forumowych pań np. ja, Baba, czy Matylda?

    Możesz odpowiedzieć, ale tak konkretnie?

    PS. Proponuję pominąć tu kwestię bezpieczeństwa, bo przecież WSZYSCY wiemy, iż spotykając się z osoba znaną tylko z netu jako nick należy zachować szczególna ostrożność: spotkanie w biały dzień w ludnym miejscu, ostrożność w pozostawianiu pieniędzy sam na sam z taką osobą itd.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 17.06.16, 09:43
    No wybacz, Koro, kto jak kto, ale Ty akurat z pewnością musisz znać różnicę między określeniami użytymi przeze mnie, a tymi imputowanymi mi przez Vi. I nie jest ona bagatelna.
    Zdałam sobie sprawę, że to, co napisałam mogło zabrzmieć niezręcznie, bo bynajmniej nie było moją intencją pokazywanie jakiejś ?lepszości?, ale wyjaśniłam, o co mi chodziło. Możesz mi wobec tego wytłumaczyć, w jakim celu Vi z zaciętością i uporem godnym lepszej sprawy wciąż próbuje nadmuchiwać ten balonik z coraz większą siłą? Bo ja tego nie rozumiem.

    A co bym zrobiła? Przecież już odpowiedziałam na początku, że prawdopodobnie wykręciłabym się, i tyle. Prawdopodobnie, jak mówiłam. Co nie oznacza "na pewno". Dużo by też oczywiście zależało od całokształtu naszych dotychczasowych rozmów czatowych, od sytuacji. No i jeszcze co innego przy okazji, na chwilę, na kawę w określone miejsce, a co innego na pół dnia.
    I nie, absolutnie nie dlatego, że mąż miałby jakiekolwiek pretensje. No doprawdy nie wiem, skąd Wam się, Dziewczyny, wzięło to przekonanie, że mamy z mężem jakieś niezdrowe układysurprised uncertain I żeby zakończyć już ten temat, oświadczam uroczyście, że sama decyduję, z kim i gdzie wychodzę i nie spotykają mnie z tego tytułu żadne mężowskie szykany. Czy to wreszcie jasne?winkbig_grin No i jeśli właśnie zdecydowałabym, że ze względu na pewne różne okoliczności nie będę się czuła komfortowo w tej sytuacji, to po co miałabym iść? Naprawdę to dla Ciebie aż takie dziwne, że ktoś może nie chcieć spędzić paru godzin z internetowo poznanym gościem, nawet jeśli mamy wspólne hobby?

    No, ale jeśli chodzi o Ciebie, Matyldę, Babę i jeszcze parę innych osób, to akurat nie miałabym najmniejszych wątpliwości, bo jestem Was bardzo ciekawa w realusmile
  • kora3 17.06.16, 10:46
    Maju - tak zabrzmiały Twe wypowiedzi...Być może niezamierzenie, ale owszem ...
    Też chętnie bym Ciebie i parę innych osób stąd poznała w realu I WŁANIE nie pojmuję dlatego tych słow o szukaniu wrazeń i szwendaniu się ...
    Nie jest dla mnie zupełnie dziwne, że ktoś nie chciałby spędzić paru godzin w towarzyskie internetowo poznanej osoby BEZ WZGLEDU na jej płeć. Jest dla mnie natomiast dziwne przypisywanie temu, ze zechciał jakies niesmowitości smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • felisdomestica1 15.06.16, 11:56
    Fajnie, że nie ma nic przeciwko temu, ale mówimy o sytuacji, w której informujesz męża o takim spotkaniu PRZED spotkaniem. Ciekawe, czy nie miałby nic przeciwko temu, gdyby dowiedział się post factum, przypadkiem.
    Dla mnie to podstawowa różnica.
  • kora3 15.06.16, 12:04
    Nie bardzo rozumiem teraz ... Czy to znaczy, że np. Ty idąc na spotkanie z kolega/znajomym itd. musowo informujesz o tym męża/partnera? Uprzedzając - nie mam teraz na myśli sytuacji, gdy wychodzisz z domu, a on zostaje i nie mówisz mu dokąd idziesz. Mam na myśli sytuację, gdy go nie ma np. jest w pracy. Dzwonisz i informujesz? Znów uprzedzając -nie na zasadzie "Wychodze spotkać się z K. wrocę przed Twoim powrotem", tylko w sensie "odmeldowania się"?????

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 15.06.16, 12:18
    A Ty znowu swoje, Koro...uncertain Obcego faceta zmieniasz w kolegę, zwykłą informację w "odmeldowanie",... no ręce opadają...
  • kora3 15.06.16, 12:22
    Maju, trzymajmy się faktów. Nasz przedmówczyni odniosła się do postu Vi, nie do sytuacji watkowej. Vi spotyka się ze starym kumplem.
    Ale jak ci pokazałam na przykładzie mego partnera nie widziałby on niczego nadzwyczajnego w spotkaniu z kims z forum, także z facetemsmile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 14.06.16, 15:08
    kora3 napisała:

    >> Ale ja nie spotkam się wcale w gminie Maju, bo to będzie po 18 poniekąd, tylko
    > w mojej ulubionej kafei. I gdybym się miała spotkać np. z poznanym ostatnio pod
    > czas transmisji meczu nowym znajomym, to TEŻ bym nie informowała o tym partnera
    > bez kontekstu, bo ja się "odmeldowywać" nie muszę smile Jakby zapytał gdzie jeste
    > m i co robię - owszem powiedziałabym, ale tak żeby sama dzwoniła i "meldowała"
    > - O godzinie 18. umówiłam się z Antkiem. Antek to mój nowy znajomy, poznałam g
    > o przez Gosię na transmisji meczyku w niedzielę w pubie. Pracuje w geodezji w s
    > tarostwie, żonaty 2 dzieci - na przykład , to nie smile

    Sęk w tym, że ta Twoja koleżanka to by nawet chyba nie bardzo wiedziała, co ma meldować, bo takich informacji o tym panu nie miała, zdaje się. Mogłaby jedynie powiedzieć "wiesz, będę dziś oprowadzać po mieście znajomego z czatu, o którym tak naprawdę nic nie wiem, oprócz tego, że ma podobne hobby"wink Wtedy to dopiero mąż mógłby się zaniepokoić...;D


    > Dajze spokój Maju smile
    >

    Ale co "dajże spokój"? No prawdę napisałam. Sama też bym tym specjalnie zachwycona nie była, to i tym mężom się nie dziwię big_grin
  • kora3 14.06.16, 15:18
    majaa napisała:
    . Mogłaby jedynie
    > powiedzieć "wiesz, będę dziś oprowadzać po mieście znajomego z czatu, o którym
    > tak naprawdę nic nie wiem, oprócz tego, że ma podobne hobby"wink Wtedy to dopier
    > o mąż mógłby się zaniepokoić...;D


    Czym miałby się zaniepokoić?

    > Ale co "dajże spokój"? No prawdę napisałam. Sama też bym tym specjalnie zachwyc
    > ona nie była, to i tym mężom się nie dziwię big_grin


    Przeprowadziłam specjalnie dla Ciebie eksperyment Maju na żywym organizmie mojego partnera smile Wynik masz poniżej ...

    Mysle sobie Maju, że reakcja na taka informację zależna jest silnie od relacji między ludźmi, mam na myśli ich wzajemnego z sobą doświadczenia. Ja jestem z moim partnerem ponad 9 lat. Gdy zaczęliśmy się spotykać mieszkałam jeszcze z eksem, tyle, ze już nie byliśmy z sobą. Mój partner doskonale wiedział, ze poznaje i znam już wieku facetów, różnych. Że poza jego towarzystwem potrzebuję tez innego - nic zdrożnego kolegów, koleżanek po prostu. Ja mam dość nieprzewidywalną prace czasowo i on też, więc bywało, że się mijaliśmy dosłownie, do tego on pracując tutaj sporo wyjezdzał. Gdybyśmy nie mieli do siebie zaufania, to chcąc być razem musielibyśmy oboje zmienić prace, a to nie wchodziło w grę.



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 14.06.16, 15:42
    kora3 napisała:

    > Czym miałby się zaniepokoić?

    No o bezpieczeństwo żony chociażby? W końcu nie wiadomo, na kogo trafiwink

    > Przeprowadziłam specjalnie dla Ciebie eksperyment Maju na żywym organizmie moje
    > go partnera smile Wynik masz poniżej ...
    >
    > Mysle sobie Maju, że reakcja na taka informację zależna jest silnie od relacji
    > między ludźmi, mam na myśli ich wzajemnego z sobą doświadczenia. Ja jestem z mo
    > im partnerem ponad 9 lat. Gdy zaczęliśmy się spotykać mieszkałam jeszcze z ekse
    > m, tyle, ze już nie byliśmy z sobą. Mój partner doskonale wiedział, ze poznaje
    > i znam już wieku facetów, różnych. Że poza jego towarzystwem potrzebuję tez in
    > nego - nic zdrożnego kolegów, koleżanek po prostu. Ja mam dość nieprzewidywalną
    > prace czasowo i on też, więc bywało, że się mijaliśmy dosłownie, do tego on pr
    > acując tutaj sporo wyjezdzał. Gdybyśmy nie mieli do siebie zaufania, to chcąc b
    > yć razem musielibyśmy oboje zmienić prace, a to nie wchodziło w grę.
    >

    Ale mi nie chodzi o akceptację oczywistego faktu, że nasza druga połówka potrzebuje też kontaktu z innymi osobami, znajomymi płci obojga. Chodzi wciąż o pewne preferencje co do rodzaju tych znajomości. Nie kontrolę, nie zabranianie, nie automatyczne podejrzenia, oskarżenia, absolutnie nie - wyłącznie o to, czy coś bym wolał/wolała w związku z tym, czy jest mi dokładnie wszystko jedno.
    Bo przecież są bardzo różni ludzie. Będą zupełnie normalni, ze zdrowym dystansem, albo tacy, którym zawsze wszystko się kojarzy i to stanowi poważny problem, no i też tacy, którzy np. wręcz uwielbiają świadomość, że partnerka/partner może sobie trenować skoki w bok. I grunt właśnie, żeby trafił swój na swegowink
  • kora3 14.06.16, 15:49
    majaa napisała:

    > No o bezpieczeństwo żony chociażby? W końcu nie wiadomo, na kogo trafiwink


    co może jej ktokolwiek zrobić w biały dzień w ludnym miejscu?

    > Bo przecież są bardzo różni ludzie. Będą zupełnie normalni, ze zdrowym dystanse
    > m, albo tacy, którym zawsze wszystko się kojarzy i to stanowi poważny problem,
    > no i też tacy, którzy np. wręcz uwielbiają świadomość, że partnerka/partner moż
    > e sobie trenować skoki w bok. I grunt właśnie, żeby trafił swój na swegowink


    Jeśli komuś wszystko się kojarzy czas się udac do lekarza wg mnie

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 14.06.16, 15:59
    kora3 napisała:

    > co może jej ktokolwiek zrobić w biały dzień w ludnym miejscu?

    Oooo, Korciu, w biały dzień w ludnych miejscach dzieje się wiele nieciekawych rzeczy i Ty, jako dziennikarka z pewnością o tym słyszysz nie raz.

    > Jeśli komuś wszystko się kojarzy czas się udac do lekarza wg mnie
    >
    Bez wątpienia.
  • kora3 14.06.16, 16:03
    No proszę Cie Maju, właśnie NIE SŁYSZE. Poza atakami terrorystycznymi i ustawami kiboli nie dzieje się na ogół tak, by komuś groziło wielkie niebezpieczeństwo w ludnym miejscu w bialy dzień.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 15.06.16, 09:56
    Hmm... to dziwne, bo ja co rusz czytam w gazetach czy na portalach, że kogoś okradli, pobili, zgwałcili, porwali itp. itd., i to wszystko w biały dzień i nie na pustyni bynajmniej. No, ale fakt, w sumie to pryszcz przy takim ataku terrorystycznym np.
  • kora3 15.06.16, 10:31
    Maju, czytasz? Podeslij link o tym, jak kogoś zgwałcili w kawiarnianym ogródku w biały dzień, proszę! I też link o tym jak kogoś porwano z takiegoż ogródka w centrum w biały dzień! Okradli? A to już prędzej, ale na ogół nie w ten sposób, ze wyrwał ktoś torebkę i w biały dzień w rynku pełnym ludzi zdołał uciec, tylko zwinął portfel np. wykorzystują nieuwagę właściciela ... No, ale podaj te linki

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 15.06.16, 12:33
    Wybacz, Koro, ale nie będę teraz wyszukiwać żadnych linków. Jak faktycznie jesteś zainteresowana, to sama wspaniale sobie poradzisz, jestem tego pewnasmile A jeśli uważasz, że zmyślam i miejskie ulice są oazą bezpieczeństwa, to i tak Cię nie przekonam.
  • kora3 15.06.16, 12:39
    Maju, ale jesteś niekonsekwentna sad
    W całym moim zyciu NIE SPOTKAŁAM się przypadkiem, by ktoś został zgwałcony w kawiarnianym ogródku pełnym ludzi - naprawdęsmile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 15.06.16, 13:26
    big_grin Czuję się, jak w jakimś teatrze absurdów.
    Czy ja pisałam coś o gwałtach akurat w kawiarnianych ogródkach??? W czym niby jestem niekonsekwentna???
  • pavvka 15.06.16, 13:32
    majaa napisała:

    > big_grin Czuję się, jak w jakimś teatrze absurdów.
    > Czy ja pisałam coś o gwałtach akurat w kawiarnianych ogródkach??? W czym niby j
    > estem niekonsekwentna???

    Wątek dotyczy koleżanki, która oprowadzała znajomego po mieście w środku dnia, nie zapuszczając się w odludne miejsca ani nie zostając z nim sam na sam bez obecności innych ludzi, więc mówmy o tej sytuacji. GDYBY pojechała z nim do pensjonatu, to facet miałby okazję coś jej zrobić, tego nikt nie kwestionuje, ale nie miała takiego zamiaru.
    --
    Why do computer programmers confuse Halloween with Christmas?
    Because Oct 31 = Dec 25.
  • majaa 15.06.16, 13:38
    O tej sytuacji powiedziałam już wszystko, co miałam do powiedzenia. Dalsze dywagacje wyniknęły bynajmniej nie z mojej inwencji.
  • kora3 15.06.16, 13:43
    Maju, rozmawiamy o KONKRETNEJ sytuacji jednak. Koleżanka umówiła się z nieznajomym z netu w biały dzień w kawiarnianym ogródku na Rynku pełnym ludzi. To są fakty Maju. CO takiego mógłby jej ów nieznajomy zrobić w tym miejscu?
    Zgwałcic - nie, pobić - nie, okraść - tak, ale tylko wówczas, gdyby sama nie zachowała ostrożności (np. zostawiła torebke z portfelem i wyszła do WC przykładowo)

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 15.06.16, 12:38
    Wybacz, Koro, ale nie zamierzam wyszukiwać żadnych linków. Jak jesteś zainteresowana, to sama doskonale sobie z tym poradzisz, jestem tego pewnasmile. A jeśli uważasz, że zmyślam i miejskie ulice są oazą bezpieczeństwa, to cóż, i tak Cię nie przekonam paroma linkami przecieżwink
  • baba67 15.06.16, 13:35
    O gwałtach w publicznych miejscach? W godzinach kiedy jest ruch? Gdzie te linki? Bo ja o niczym (z wyjatkiem wypadków w Kolonii ale przeciez nie o Niemczech mowa) podobnym nie slyszałam. To że gdzies tam gwałciciel spotkał sie z ofiara w miejscu publicznym a nastepnie zwabił ja pod jakim pretekstem gdzies tam nie stanowi przedmiotu naszej dyskusji. Dorosła rozsądna kobieta spotykając się z mężczyzna po raz pierwszy w żadne dziwne miejsce z nim nie pójdzie.

    --
    Piękno nie jest rzeczą, jest sposobem patrzenia na rzeczy.
  • baba67 15.06.16, 13:39
    To znaczy pamietam taka historie że napastnik wciagnal kobiete w bramę jakiejs starej kamiennicy w centrum miasta zgwałcił i zranil nożem ale to nie była ruchliwa ulica to raz a po drugie ofiara nie umawiała się z napastnikiem. Nie widzę sensu kojarzyc bandyckich napadów ze wszystkim co nam sie nawinie.

    --
    Piękno nie jest rzeczą, jest sposobem patrzenia na rzeczy.
  • pavvka 15.06.16, 10:49
    majaa napisała:

    > Hmm... to dziwne, bo ja co rusz czytam w gazetach czy na portalach, że kogoś ok
    > radli, pobili, zgwałcili, porwali itp. itd., i to wszystko w biały dzień i nie
    > na pustyni bynajmniej.

    Ale nadal, to wszystko może zrobić dowolna osoba będąca w pobliżu, nie trzeba w tym celu się umawiać i ze sobą rozmawiać. A wręcz łatwiej to zrobić przypadkowej osobie, bo mniejsze jest prawdopodobieństwo zidentyfikowania napastnika.
    --
    Why do computer programmers confuse Halloween with Christmas?
    Because Oct 31 = Dec 25.
  • majaa 15.06.16, 12:25
    No, akurat w przypadku gwałtu, to, choć może Cię to dziwić, bywa raczej odwrotnie.
  • pavvka 15.06.16, 13:24
    majaa napisała:

    > No, akurat w przypadku gwałtu, to, choć może Cię to dziwić, bywa raczej odwrotn
    > ie.

    Generalnie nie, nie dziwi mnie to, ale o ilu przypadków gwałtów dokonanych w środku dnia na rynku pełnym ludzi słyszałaś?
    --
    3 logicians walk into a bar. The bartender asks "Do all of you want a drink?" The first logician says "I don't know". The second logician says "I don't know". The third logician says "Yes!"
  • majaa 15.06.16, 13:35
    A to państwo "hobbyści" cały czas mieli spędzić tylko na rynku? Ja wyczytałam, że pani miała panu miasto pokazać...
  • pavvka 15.06.16, 13:38
    majaa napisała:

    > A to państwo "hobbyści" cały czas mieli spędzić tylko na rynku? Ja wyczytałam,
    > że pani miała panu miasto pokazać...

    O ile w program zwiedzania nie wchodziły jakieś opuszczone lochy, to nie wiem co by to miało zmieniać.
    --
    I am not a vegetarian because I love animals; I am a vegetarian because I hate plants. - A. Whitney Brown
  • majaa 15.06.16, 13:47
    Dla mnie nic, bo raczej nie wybrałabym się na to zwiedzanie big_grin
  • kora3 15.06.16, 13:45
    Owszem Maju, np. piekną archikatedrę mu pokazała, mieści się ona o dziwo niemal w Rynku, a nie na obrzeżach miasta wiesz?smile Jest o tej porze roku pełna turystow smile No, ale wymyślaj dalej ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 15.06.16, 13:48
    Ależ ja nic nie wymyślam, ja tylko odpowiadam na pytania big_grin
  • kora3 15.06.16, 14:02
    Odpowiedz atem co koleżance groziło w archikatedrze ?smile
    Maju - nie dajmy się sprowadzić do absurdu - jak napisała mądrze Baba - nie ma co deliberować o zagrożeniach związanych ze spotkaniem z osobą praktycznie sobie nie znaną w tym przypadku, bo ich nie było zwyczajnie.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • pavvka 14.06.16, 16:13
    majaa napisała:

    > kora3 napisała:
    >
    > > co może jej ktokolwiek zrobić w biały dzień w ludnym miejscu?
    >
    > Oooo, Korciu, w biały dzień w ludnych miejscach dzieje się wiele nieciekawych r
    > zeczy i Ty, jako dziennikarka z pewnością o tym słyszysz nie raz.

    Ale cokolwiek ten pan mógłby zrobić w miejscu publicznym (np. pchnąć koleżankę nożem), mógłby zrobić też dowolny przypadkowy przechodzień.
    --
    I am not a vegetarian because I love animals; I am a vegetarian because I hate plants. - A. Whitney Brown
  • kora3 14.06.16, 16:15
    Dokładnie ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 15.06.16, 09:59
    Czyli rozumiem, że Ty akurat nie miałbyś żadnego problemu z tym, że Twoja żona czy córka spotyka się z jakimiś bliżej nieokreślonymi facetami na mieście. OK, ale nie wszyscy tak mają.
  • kora3 15.06.16, 10:06
    No to mają problem Maju, bo jest wiele zawodów, w których wymogiem jest spotykanie się z bliżej nieokreślonymi osobami na miescie, a nawet w domach tych osob. Dobra wiem, zaraz powiesz, że zawodowo to co innego. Tak, ale nie do końca. Zawodowo można także poznac kogos, kto zainteresuje prywatnie, nieprawdaż? smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 15.06.16, 12:28
    Maju, żeby jasność była: dla mnie zupełnie normalne jest, że:
    - gdy wychodzę z domu na spotkanie w kimkolwiek, a mój partner zostaje, to MÓWIE mu dokąd ide i nawet kiedy przypuszczalnie wrócę, jeśli to mogę przypuszczać jakoś
    - gdy np. przygotowuję się do wyjścia i wówczas mój partner zadzwoni pogadać, to owszem zwykle mówię, że wychodzę i zwykle z kim i po co - jeśli zna te osoby
    - gdy mój partner zadzwoni do mnie już podczas takiego spotkania to na ogół mowię gdzie jestem, a także z kim - jeśli zna te osoby. Jeśli nie to "a ze znajomymi"
    To uważam za informowanie i to jest dla mnie naturalne

    Natomiast za odmeldowywanie się uważam musowe zawiadomienie przed spotkaniem partnera, ze się na nie wybieram, Nie przy okazji, ale właśnie zatelefonowanie POTO by się "odmeldować", bo jakby się dowiedział post factum, to ... no właśnie smile CO?smile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 15.06.16, 13:41
    A to już nie mnie o to pytaj, Korciu. Ja z mężem po prostu rozmawiam, a nie składam meldunkismile
  • kora3 15.06.16, 13:47
    Ale inna forumowicza na F nick ma dalej nie pamiętam stwierdzila, że co by to byłol, jakby maz Vi dowiedział się PO FAKCIE, że była na spotkaniu z tym księdzemsmile więc zastanawiał się, czy owa się "odmeldowuje" gdy idzie na jakieś spotkanie

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • vi_san 15.06.16, 14:19
    Zasadniczo? Nic by nie było. Zapewne spokojnie by stwierdził "Widziałaś się z Sebastianem? Fajnie. Co u niego?". No, ewentualnie zrobiłby mi lekką wymówkę, gdybym tego dnia ja miała zrobić obiad a przez spotkanie w kuchni byłby poślizg... wink Zresztą jak się dowiaduje przed faktem to tez nic innego z tego ne wynika "Spotykasz się z Sebastianem? Ok, w takim razie nie zawracaj sobie głowy obiadem, zadzwonimy po pizzę. I pozdrów go." - tyle w temacie.

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • vi_san 15.06.16, 14:24
    A! I owszem, o planowanych wcześniej spotkaniach - informuję męża, zwyczajnie, przy ustalaniu "planów na dzień". Ot, żeby dograć takie detale jak kto wyjdzie z psem, czy zrobi obiad, a trzeba jeszcze na pocztę polecony odebrać [itp]. Ale jeśli ktoś [nie koniecznie akurat Sebastian] zadzwoni "Vi, mam godzinę i jestem w twojej okolicy, wyskoczymy na piwo?" to nie dzwonię do męża z informacją "Zadzwonił Michał/Paweł/Mateusz i mnie zaprosił na piwo" - bo i po co? Owszem, zwykle post factum informuję męża - gdy popołudniu rozmawiamy o tym jak któremu z nas minął dzień.

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • kora3 15.06.16, 15:01
    Vi - no o to właśnie chodzi! jak się gada na bieżąco, albo cos ustala, to się informuje. Ale jak się ma np. taka sytuację domową jak my, to przecież nie zdaję raportu z całego roboczego tygodnia. Więc ja zwyczajnie mogę nie powiedzieć, że się spotkałam z tą czy ta osoba, bo to przecież BEZ znaczenia. Mój partner wielu moich znajomych zwyczajnie NIE ZNA, a i wielu zna. Coż mu da informacja w sobotę rano załóżmy, że: - A wiesz w środę spotkałam się z kolegą i byliśmy na piwie? - jak owego kolegi nie zna przykładowo. Co innego jeśli zna: - Aaaaa masz pozdrowienia od Krzyśka, widzieliśmy się w środę na piwku.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • felisdomestica1 15.06.16, 15:03
    nie przekrecaj. mam na myśli spotkanie z nieznajomym, nie ze znajomym, o którym mąż już dawno słyszał.
  • kora3 15.06.16, 15:09
    No dobra - to teraz wyjaśnij mi łopatologicznie DLACZEGO taki mąz dowiedziawszy się po a nie przed spotkaniem o tymże miałby mieć pretensje, o co, jakie?
    Zważ, że tu rozmawiamy o konkretnej sytuacji- nie takiej, ze mąz ko;leżanki jest w domu, a ona wychodzi bez słowa, tylko nie ma go w domu i nie było już, gdy się z tym gościem umawiała. Miała doń zadzwonić i poinformować go PRZED spotkaniem ze się wybiera, czy niekoniecznie?smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • felisdomestica1 15.06.16, 18:29
    Z pierwszego postu rozumiem, ze koleżanka umówiła się z panem tydzień wcześniej. Przez tydzień nie miała czasu zagaić do męża, że zamierza się spotkać z internetowym znajomym? Dla mnie to jednak dziwne. Co by jej szkodziło powiedzieć: słuchaj Jasiu, kolega z czatu przyjeżdża do naszego miasta i prosił mnie o oprowadzenie. Żadna tajemnica przecież.
  • kora3 16.06.16, 06:06
    felisdomestica1 napisała:

    > Z pierwszego postu rozumiem, ze koleżanka umówiła się z panem tydzień wcześniej


    No to źle rozumiesz i to wiele wyjasnia smile

    > . Przez tydzień nie miała czasu zagaić do męża, że zamierza się spotkać z inter
    > netowym znajomym? Dla mnie to jednak dziwne. Co by jej szkodziło powiedzieć: sł
    > uchaj Jasiu, kolega z czatu przyjeżdża do naszego miasta i prosił mnie o oprowa
    > dzenie. Żadna tajemnica przecież.


    A co Tobie szkodziło przeczytać uważnie? Przeciez żaden wysiłek..


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 16.06.16, 08:29
    ponieważ dla mnie uczciwość i fakty to podstawa, to przyznaje - w założycielskim poście nie było tego szczegółu, że pan zaproponował spotkanie będąc już na miejscu i mogłaś wywnioskować, że zaproponował podczas wymiany informacji o interesującym go noclegu. Potem o tym pisałam, na początku nie, ale czytać wszystkiego nie musiałaś. Zatem przepraszam za poprzedni post. Dla mnie ten szczegół był oczywisty, bo go znałam...

    W świetle jednak tego, jak było: pan odezwał się już będąc na miejscu i wówczas zaproponował spotkanie. Mąż koleżanki był wówczas od rana do 18 w pracy (ona miała go po niej odebrać). Czy Twoim zdaniem powinna zatelefonować do męża i powiedzieć mu o spotkaniu przed nim, czy też wspomnieć o tymże spotkaniu po nim ewentualnie?



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • felisdomestica1 16.06.16, 11:24
    W tej sytuacji pan zachował się nieopowiednio, bo wystosowywanie zaproszeń w ostatniej chwili jest nieuprzejme i oznacza lekceważenie. Pani natomiast nie powinna takiego zaproszenia w ogóle przyjmować z powodów jak wyżej. Sprawy by nie było.
    Natomiast co do pytania, to ja bym do męża zadzwoniła, że się wybieram. Nie dlatego, żeby się z każdego kroku spowiadać. Po prostu tak na wszelki wypadek, żeby wiedział co robię.

    W tym konkretnym przypadku pani po prostu była strasznie ciekawa pana i pobiegła na spotkanie smile.
  • baba67 16.06.16, 11:34
    Nie rozumiem dlaczego spontaniczna prośba o krótkie spotkanie i pokazanie miasta miałaby byc lekceważaca ? To nie było tak naprawde zadne zaproszenie na obiad , slub czy do teatru tylko luzna propozycja połaczona z prośba. Ot, może akurat , jeśli nie trudno, takie życie. Oczywiście jeśli ktoś taki wrazliwy na punkcie etykiety(choc w gruncie rzeczy na punkcie swojej osoby) to wielu niebezpieczeństw sie unika ale traci sie też wiele wspaniałych okazji.

    --
    Piękno nie jest rzeczą, jest sposobem patrzenia na rzeczy.
  • kora3 16.06.16, 11:45
    Ależ oczywistym jest, ze to absurd Babo smile
    Mnie najbardziej rozwalił "zarzut" ze kolezanka była pana ciekawa...smile Nie pytałam, ale pewnie tak i CO W TYM ZŁEGO? Gdybym ja bawiła w Twojej okolicy i zaproponowała Ci spotkanie nie byłabyś mnie ciekawa?smile
    I jeszcze to mnie zaciekawiło, że trza dzwonić do meza, żeby na wszelki wypadek wiedział co się robi ...Jakiż to wypadek miałby być?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • felisdomestica1 16.06.16, 12:12
    A kto mówi, że to zarzut?
  • kora3 16.06.16, 12:28
    No tak to zabrzmiało, jakby w tym było coś dziwnego, czy nadzwyczajnego.

    Mogę mieć pytanie? Bo strasznie mnie nurtuje jaki to mialby być ten "wypadek" wszelki, ze trzeba by męzowi zgłosić w tej sytuacji, że się wychodzi do Rynku?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • felisdomestica1 16.06.16, 18:35
    Po to była emotikonka na końcu, żeby nie wyglądało to na zarzut smile.

    A jaki wszelki wypadek? No cóż, wiele się może zdarzyć i nie mam tu na myśli tylko tego, że pan panią zaciuka nożem.
    Można wpaść pod samochód, można dostać udaru itd itp. Jeśli twoi bliscy wiedzą mniej więcej co robisz i gdzie jesteś, nie wydzwaniają w razie czego po znajomych tracąc czas.
    Taki mam zwyczaj: uprzedzając dyskusję, nie twierdzę, że to jedyny słuszny sposób na życie.
  • kora3 17.06.16, 10:48
    Dla 90 proc. ludzi z mego otoczenia zwyczajnie nierealny ten Twój sposób na zycie, ale ok smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • felisdomestica1 17.06.16, 13:37
    Niczego nierealnego w nim nie ma.
  • baba67 16.06.16, 13:08
    Korciu ABSOLUTNIE nie zaprzepaściłabym okazji żeby Cie poznać.

    --
    Piękno nie jest rzeczą, jest sposobem patrzenia na rzeczy.
  • kora3 16.06.16, 13:32
    I wzajemnie smile Ciekawe co na to Felisdomestica ?smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • pavvka 16.06.16, 13:35
    kora3 napisała:

    > I wzajemnie smile

    Ja też, a co mi tam wink
    --
    3 logicians walk into a bar. The bartender asks "Do all of you want a drink?" The first logician says "I don't know". The second logician says "I don't know". The third logician says "Yes!"
  • kora3 16.06.16, 14:00
    smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • felisdomestica1 16.06.16, 12:18
    Dlatego, że oznacza brak szacunku dla czyjegoś czasu.
    A co do wrażliwości na punkcie etykiety, to nie jest to przypadkiem forum o etykiecie? Chyba to jest jego głównym tematem i sprawy związane z etykietą komentujemy.
    Osobisty przytyk mogłas sobie darować, nic nie wnosi do dyskusji, a jest niemiły.
  • kora3 16.06.16, 12:26
    Ja uważam wręcz przeciwnie... Brak szacunku dla czyjegoś czasu to byłby wówczas, gdyby pan "się zapowiedział" na dany dzień: - Wybrałem miejsce noclegowe, będę w sobote. Licze, ze mi pokażesz miasto, zarezerwuj sobie czas.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • felisdomestica1 16.06.16, 18:17
    No w ten sposób powiedziane to rzeczywiście jest niegrzeczne, ale nikt tak nie robi smile. raczej powiedziałby: przyjeżdżam w sobotę, może miałabyś ochotę się spotkać, oczywiście jeśli znajdziesz chwilkę czasu?