Dodaj do ulubionych

Dziecko w pubie

19.05.17, 10:28
Rozpoczął się sezon ogródków i naturalnie pojawiają się w nich rodzice z dziećmi w różnym wieku. Wczoraj byłam ze znajomymi w pubie, pojawiła się para znajomych znajomych z może 7-8 - letnią dziewczynką. Dziecko przemiłe - dodam.
Wszystko byłoby ok, gdyby nie to, że rodzice dziecka raczyli się obficie piwem i około godz. 22 byli już mocno podchmieleni, a dzieckiem rzekłabym słabo się interesowali.
Tak wiem, nie moje dziecko, nie moja sprawa. Tyle, ze stała się moja i pewnego kolegi, bo w zasadzie tylko my zajmowaliśmy się tym dzieckiem - rozmawialiśmy z nim, kupowali picie, bawiliśmy się. Nie, nie chodzi o to, że to było niefajne, bo przecież nikt nas nie zmuszał, robiliśmy to z własnej woli, ale mimo wszystko czuliśmy niesmak. Bo wg nas można z dzieckiem iść do pubu, a jakże, ale w jakichś rozsądnych godzinach wyjść. Ja mając jakiekolwiek dziecko pod opieką nie tykam alkoholu, ale przyjmuję do wiadomości, że ktoś wypiwszy 1-2 piwa czy drinki nie czuje się pijany i czuje się na siłach opiekować się dzieckiem. Tylko, ze ci rodzice wypili znacznie więcej...
Po 22 dziewczynka zaczęła już marudzić, że jest śpiąca i chce do domu. Wówczas kolega zakomunikował to rodzicom dziecka, a ci się nań obruszyli, że oto ich "wygania". Spokojnie powiedział, ze bożebroń, ale dziecko już jest zmęczone i senne. Kolega sam jest tatą, tyle ze nastolatki. Państwo zaczeli przekonywać, że mała nieraz znacznie później chodzi spac, ale sprawę rozwiązał barman, który przyszedł i powiedział, że sorry, ale pub po 22 to nie miejsce dla dziecka i bardzo prosi ...Rodzice z dzieckiem odjechali taksówką w dość niemiłej atmosferze. Z barmanem nie polemizowali, ale o koledze mieli zdanie, ze się niepotrzebnie wtrąca itd.
Jedna z koleżanek podzielała ich zdanie -ich dziecko, ich sprawa. Wg mnie no jednak nie tylko. Tak, dorosłych ludzi się nie wychowuje, ale tu mowa o sytuacji szczególnej, gdy komus, w tym przypadku dziecku dzieje się dyskomfort.
Co sadzicie - kolega postąpił zgodnie z dobrym wychowaniem, czy nie?


--
Korcia
"droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
Edytor zaawansowany
  • sweet_pink 19.05.17, 10:47
    Moim zdaniem w jego zachowaniu nic nie narusza S-V. Jeśli mała marudziła do niego, że jest śpiąca, a nie do rodziców to dla mnie naturalne, że przekazał to rodzicom. Sytuacje opisałaś tak, że mógł spokojnie założyć, że rodzice nie zauważyli zmęczenia córki. Jak niania wychodzi od dziecka mijając się z mama to też "składa raport" czy zjadło czy zmęczone ect. To że rodzice się wdali w dyskusje raczej normalne, ludzie zawsze bronią swojej racji. Pewnie poczuli się wychowywani, bo doskonale wiedzieli, że ich zachowanie jest nieakceptowalne.
    Inna rzecz, że nie jestem pewna czy nawet gdyby Twój kolega potwierdził wyganianie, to czy było by to rażące złamanie zasad S-V. Dziecko przy stole z dorosłymi jednak ogranicza i swobodę konwersacji i konsumpcji trunków czy tytoniu.

    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • kora3 19.05.17, 11:21
    Kiedyś założyłam taki watek o koledze, który idąc z dzieckiem (wówczas około półrocznym chyba) dosiadał się do znajomych w ogródkach. Robił to często i było to irytujące, bo przy śpiącym maluchu ludzie bali się coś głośniej powiedzieć, żeby go nie zbudzić, mieli też opory dotyczące palenia.
    Dowiedziałam się hehe, ze nie znoszę dzieci, piję na umór, drę się głosno w takim ogródku oraz palę wydmuchując kudziom dym prosto w twarz. smile
    Teraz może się dostać Tobie ...smile Tak, masz rację dziecko ogranicza w zakresie o jakim mówisz. Ale w tej akurat sytuacji nas, mnie i kolegi nie ograniczało, bo kolega pił sobie przy barze (taki ma zwyczaj jeśli już pije, bo rzadko), ja wcale nie piłam, palić mi się nie chciało (pale bardzo okazjonalnie i właśnie "do piwka") , a kolega na papierosa odchodził od miejsca gdzie siedzieliśmy z dzieckiem.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • sweet_pink 19.05.17, 12:44
    To się mi dostanie wink
    Moim zdaniem dziecko w pubie zawsze ogranicza. Ty i kolega nie byliście jedynymi gośćmi pubu. Równie dobrze osoby przy stoliku obok mogły czuć się skrępowane obecnością dziewczynki (a mogli w przeciwieństwie do kolegi nie chcieć wędrować na papierosa,a ogródki raczej nie są strefą dla niepalących).
    Ja pamiętam sytuacje jak miałam lat 5 czy 6 i byłam z rodzicami u znajomych, nie wiem ile wypili, dość że jak wychodziliśmy to znajomy opowiedział dowcip dla mnie niezrozumiały i moja mama dostała ataku śmiechu. Usiadła okrakiem na podłodze w windzie i płakała ze śmiechu. Bardzo się wystraszyłam, nie wiedziałam co się dzieje a moja dziecięca wyobraźnia przypominała mi odcinek dobranocki w którym smerf zgrywus złamał "śmieszną kość", a ważniak wmyślał mu terapie, które bardziej przypominały tortury. Brr.
    Zachowanie ludzi wstawionych czy pijanych może być dla dziecka zwyczajnie trudne do ogarnięcia i ktokolwiek kto ma o tym choć blade pojęcie będzie się przy dziecku hamował (częstokroć nawet jeśli owo dziecko jest przy stoliku obok).
    Ja lubię wypić dwa piwa, zazwyczaj nic mi po nich nie jest, ale jeśli mam gorszy dzień to zdarza mi się, że po drugim mi zaszumi i zaczynam głośniej mówić czy się wygłupiać. W towarzystwie kilkulatki nie śmiałabym tego drugiego piwa wypić. Za duże prawdopodobieństwo, że po tym piwie uznałabym za cudowną zabawę uczenie dziecka, że na ulicy Stalingradu to deszczyk padupadu albo opowieść o tym że deszcz to siki aniołków (autentyki mojego dzieciństwa). Zwyczajnie bym czekała jak na zmiłowanie aż sobie rodzice pójdą, a ja przestanę siedzieć o suchym pysku za przeproszeniem (w przypadku dziecka przy stoliku obok interweniowałabym u obsługi).

    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • kora3 19.05.17, 12:52
    Doskonale Cię rozumiem, bo mam tak samosmile Nie z tymi piwami, tylko mam głębokie przekonanie, że przy dzieciach nie powinno się pić, palić, ani poruszać niektórych tematówsmile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kaz_nodzieja 21.05.17, 22:36
    Problem w tym, że nie ma miejsc dla dorosłych bez dzieci. Mam wrażenie, że nigdzie. Nawet winiarnie nie są od nich wolne czy (patrz post niżej) puby typu "pijalnia wódki i piwa".
    A szkoda, bo dorośli też mają swoje prawa, nie tylko dzieci.

    --
    Sport to nie jest zdrowie."Ja się kiedyś nabawiłam urazu kręgosłupa, którego konsekwencje odczuwam do dziś na zajęciach...uwaga....zdrowy kręgosłup!" Saszanasza
  • vi_san 19.05.17, 10:51
    Uważam, że:
    1. Pub nawet i w dzień to średnie miejsce dla dziecka.
    2. Jeśli już rodzice z dzieckiem idą do pubu - to ich i tylko ich obowiązkiem jest się tymże dzieckiem zająć, czyli zorganizować mu czas tak, by się nie nudziło.
    3. Siedzenie z kilkulatką w lokalu przez co najmniej kilka godzin MUSI być dla dziecka nużące.
    4. Nadużywanie alkoholu mając pod opieką dziecko jest niedopuszczalne.
    5. Po godzinie 22:00 przebywanie z dzieckiem w lokalu nie jest zdecydowanie w porządku ani wobec dziecka ani wobec innych znajomych.
    6. Zarówno kolega jak i barman mięli rację. Co prawda nie wychowuje się dorosłych ludzi, ale jeśli widzimy, że komuś słabszemu dzieje się krzywda - trzeba interweniować. I tak, w tym przypadku dziecku działa się krzywda.

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • lati7 19.05.17, 10:58
    I dobrze , że im to kolega powiedział ! A jeszcze lepiej, że barman zwrócił uwagę. Może czegoś ich to nauczy, chociaż mocno w to wątpię... 8-latka w barze i o tej porze , to jakiś ponury żart.
  • kora3 19.05.17, 11:15
    Wiesz, w wielu pubach na ogródkach jest strefa dziecięca - w sensie jakiejś zjeżdżalnie, huśtawki, piaskownica. Uważam to za dobre i nieraz widuję w nich rodziców z dziećmi. W tym akurat nie ma, ale też nie widziałam nic złego w tym, że o przyzwoitej porze wpadli tam z dzieckiem. Nie jest to jakaś "mordownia", gdzie ludzie pija na umór, a potem się awanturują.
    Jednak no zniesmaczyło mnie to, że ci rodzice kompletnie nie zajmowali się tym dzieckiem. Ono praktycznie przebywało ze mną i kolegą, rodzice nawet nie zapytali, czy chce coś o picia, czy jest głodne. Widzieliśmy, ze dziecku skończył się sok, to kupiliśmy, tak samo jak frytki, żeby miało co przegryźć, ale tak na serio to nie była nasza rola. A już to, że mamusia z tatusiem wychylali kolejne kufle i nie baczyli na porę mnie zszokowało! mam wielu znajomych z dziećmi w różnym wieku i nie spotkałam się z taką sytuacją wśród nich. Skojarzyło mi się to z jakąś patologią sad

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • milamala 19.05.17, 11:38
    Problem nie jest natury s-v tylko wlasciwej opieki nad dzieckiem.
  • kora3 19.05.17, 11:40
    Ale ja nie pytałam, czy państwo dobrze opiekowali się dzieckiem, tylko czy kolega zachował się właściwie

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • horpyna4 19.05.17, 13:19
    Zachował się właściwie.

  • milamala 19.05.17, 13:25
    kora3 napisała:

    > Ale ja nie pytałam, czy państwo dobrze opiekowali się dzieckiem, tylko czy kole
    > ga zachował się właściwie

    Sytuacja niejednoznaczna. Generalnie nie wtracamy sie w wychowanie dzieci, jesli tym nie grozi krzywda. 8 latka w pubie do 22.00 w towarzystwie na wpol pijanych rodzicow to na pewno dobre dla dziecka nie jest i wlasciwie nalezaloby zwrocic uwage (pytanie tylko na ile skutecznie) .... ale, jesli nie jest to jakis codzienny zwyczaj rodziny a tylko raz na ruski rok (albo rzadziej) tak sie zdarza, to 8 latka w pubie o tak poznej porze az tak wielkim zlem nie jest. Ale o tym wlasciwie tak na prawde wiedza tylko rodzice. Jesli tak wlasnie jest, to nie dziwie sie oburzeniu rodzicow.
    Jak nalezaloby postapic. Ja bym nie pouczala, zalozylabym pozytywna wersje, ze stalo sie to raz, ze rodzina nie ma takich zwyczajow. Staralabym sie na te okolicznosc w formie zabawy podpytac dziewczynke.
    Jesli by sie okazalo, ze to jakis staly zwyczaj, to pouczanie i tak nie przyniesie rezultatow, postaralabym sie (np. przez dziewczynke) uzyskac namiary i zawiadomilabym opieke spoleczna zeby sie rodzinie przyjrzala i ew. pomogla.
  • kora3 19.05.17, 13:33
    Dla mnie sytuacja jest bardziej niż jednoznaczna - pijani ludzie z małym dzieckiem są w pubie o takiej godzinie, ze dziecko powinno dawno być w łóżku! Czy to jest stały zwyczaj tych ludzi - nie mam pojęcia. Widziałam ich po raz drugi w życiu, za pierwszym byli bez dziecka i dość dawno temu.

    A ty jak się często zdarza - nie czytałaś uważnie założycielskiego postu smile Kolega nikogo nie pouczał, POINFORMOWAŁ jedynie rodziców, że dziewczynka jest zmęczona i senna, o czym dziecko samo nam mówiło. A mówiło nam, bo z nami siedziało - rodzice siedzieli przy innym stoliku i dzieckiem się nie interesowali.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • milamala 19.05.17, 14:01
    Jesli byli pijani, to pan powinien policje zawiadomic. Dzieci nie nalezy mieszac z alkoholem.
    Nie kazde dziecko powinno byc o tej porze w lozku. Dzieci majace zwyczaj popoludniowych dzemek moga chodzic pozniej spac.
    Nie wiem jak brzmialo to poinformowanie, w jakim tonie bylo wypowiadane, wiec nie bede sie wypowiadac.
  • kora3 19.05.17, 14:06
    Może i powinniśmy zawiadomić policję ...
    Co do dziecka, to jest dziecko szkolne a wczoraj był czwartek a nie piątek. dziecko dziś szło do szkoły. \

    ton informacji był normalny - hej, wasza córcia jest już spiąca i chce iśc do domu. Byłam przy tym

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • milamala 19.05.17, 14:09
    Jak dziecko sie wyspalo po szkole to moze isc pozniej do spania. Mam sasiadow z cieplejszego kraju, i dalej sobie robia popoludniowe sjesty, rowniez dzieci. W sypialni ich 7 latki dlugo po 22 swieci sie swiatlo. Rodzina jak najbardziej porzadna, zadna patologia.
  • kora3 19.05.17, 14:14
    Możliwe Milu, tylko tu dziecko nam POWIEDZIALO, ze chce mu się już spać. Więc dziecko Twoich sąsiadów nie ma tu nic do rzeczy

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • milamala 19.05.17, 14:24
    Do jasnego gwinta, sama pisalas ogolnie, ze dzieci szkolne w tym wieku powinny o tej porze juz spac. Wiec ci tylko powiedzialam, ze niekoniecznie.
  • kora3 19.05.17, 14:51
    Jasny gwint - w poscie założycielskim jest napisane wyraźnie, ze dziecko SAMO mówilo ze jest senne i chce do domu!

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • sweet_pink 19.05.17, 14:10
    Moje porównanie do niani zdającej raport było jednak super trafne big_grin

    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • kora3 19.05.17, 14:16
    smile no tak ...powiem Ci Sweet, ze nam no zwyczajnie zal było tej dziewczynki...Tym bardziej, ze oboje lubimy dzieci i tym bardziej ze dziecko ogólnie było bardzo miłe, bystre, nienachalne itd.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • milamala 19.05.17, 14:25
    Jak byli pijani to czemu nie wezwalas policji?
  • kora3 19.05.17, 14:53
    Bo nie zachowywali się agresywnie wobec nikogo.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • milamala 19.05.17, 15:09
    Nie szkodzi, ale czlowiek mocno pijany jest po prostu nieodpowiedzialny, a to juz wystarczy by byc zagrozeniem dla dziecka.
  • kora3 19.05.17, 15:24
    pewnie masz rację - tyle tylko, ze ci ludzie nie byli upojeni, tylko dobrze wstawieni - ni4e jestem alkomatem, nie wiem - uprzedzając - ile mogli mieć promili.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • milamala 19.05.17, 15:27
    ja tym bardziej nie wiem.
  • minniemouse 20.05.17, 01:21
    milamala napisała:
    > Jak byli pijani to czemu nie wezwalas policji?

    Bardzo dobre pytanie. O śmieci zostawione na stoliku to hałas i "postawa obywatelska", "trzeba nauczyc chamow" itd,
    ale tam gdzie dobro dziecka wchodzi w rachube bo rodzice to ewidentnie patologia to nie, bo krępacja.
    Zapewne nie byl to pierwszy raz kiedy dziecko zostalo tak zaniedbane i wystawione na nienajlepszy widok, no ale jak tu reagowac, no glupio tak...
    Takim rodzicom nalezy sie zwrocenie uwagi duzo wczesniej. Duzo, duzo wczesniej. ze czas leci, miejsce nie dla malej, a oni daja przyklad przeciez. pominawszy jak sie wlasnym dzieckiem zajmuja i takie tam. Wy macie prawo nie czuc sie dobrze raczac alkoholem przy dziecku i koniec. takze krepujecie sie poruszac pewne tematy, nieodpowiednie na 8 lat. tez pominawszy co tam dziecko, ehhh.

    OT, podejrzewam ze dziecko poza zmeczeniem, sennoscia, bylo takze glodne. dziwie sie ze juz wczesniej nie marudzilo i to glosno, (moja corka by mi nie dala godzinami siedziec ze "zgredami przy piwie" - ba, godziny nie wytrzymalaby! bylby ryk na cale osiedle, tupanie nogami, szarpanie MAMOOOO !!!! za reke i uciekanie) ale wiem ze sa dzieci ktore sie boja bo potem w domu dostaja za "nieposluszenstwo" lanie ...

    Nie chodze do pubow ale mam wrazenie ze tu w ogole dzieci do 16-18lat nie maja wstepu. zwlaszcza tam gdzie glownie pije sie alkohol. naweet w ogrodku. bo do restauracji na obiad to co innego. sa tzw 'family restaurant' sluzace do glownie jedzenia, i miejsca gdzie dzieci nie wpuszcza bo to 'rozrywka dla doroslych' czyli wlasnie pub typu 'siedze i sacze piwko'.
    8 lat dziecko w pubie to jakas pomylka, imo...

    Minnie
    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • sweet_pink 19.05.17, 14:34
    Rozumiem. Inna rzecz, że dziecko to dziecko i zawsze się znajdzie ktoś taki jak Wy, komu będzie żal. Zachęta dla rodziców, by powielać zachowania. Taka w sumie niedźwiedzia przysługa dla malej. Bardzo dobrze ze sytuacja skończyła się jednak nie do końca przyjemnie.
    Co do policji...to już cholernie trudny temat. Kurcze lepiej dziecku wrócić taksówką do domu z rodzicami będącymi w stanie wskazującym, niż spędzić noc w policyjnej izbie dziecka, a z drugiej lepsza ta policyjna izba dziecka niżby się miał pijany ojciec miał zatoczyć na dziecko zatoczyć i np strącić ze schodów.

    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • sweet_pink 19.05.17, 14:44
    Coś mi dziś się dysleksja uruchamia i wychodzą powtórzenia uncertain Przepraszam.


    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • kora3 19.05.17, 15:03
    no więc właśnie - tak samo rozumowałam w tej sytuacji,

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 20.05.17, 11:16
    sweet_pink napisała:

    > Co do policji...to już cholernie trudny temat. Kurcze lepiej dziecku wrócić tak
    > sówką do domu z rodzicami będącymi w stanie wskazującym, niż spędzić noc w poli
    > cyjnej izbie dziecka, a z drugiej lepsza ta policyjna izba dziecka niżby się mi
    > ał pijany ojciec miał zatoczyć na dziecko zatoczyć i np strącić ze schodów.

    Typowy błąd myślowy. Policja nie odstawia automatycznie do izby dziecka czy innego takiego "strasznego"miejsca tylko wzywa np dziadków czy bliską rodzinę aby dziecko odebrali. A dla rodziców to wyraźny sygnał, że nie wszystko im wolno kiedy mają dziecko pod opieką..

  • akle2 19.05.17, 14:41
    Dla mnie jest to nie tyle problem sv, co przestępstwo polegające na braku należytej opieki nad dzieckiem. Przecież gdyby nie wy, to to dziecko byłoby de facto bez opieki. Dobrze, że chociaż wrócili taksówką.
  • kora3 19.05.17, 14:52
    Mieszkają dość daleko od tego pubu

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • milamala 19.05.17, 15:26
    akle2 napisała:

    > Dla mnie jest to nie tyle problem sv, co przestępstwo polegające na braku należ
    > ytej opieki nad dzieckiem.

    Tez mnie dziwi, ze jesli jest tak jak napisalas to ty przejmujesz sie tym czy dobrze , ze powiedzial czy nie. jesli rodzice byli pijani ,ze hej, dzieckiem sie nie zajmowali co oznacza, ze kazdy by to dziecko mogl sobie wyprowadzic i uprowadzic, ze byli krotko mowiac kompletnie za to dziecko nieodpowiedzialni to problem lezy w tym czy slusznie jest ze nie zawiadomil policji, a nie czy slusznie, ze powiedzial, ze dziecko jest zmeczone.
  • kora3 19.05.17, 15:38
    Milu, nie dospiewuj sobie tego czego nie napisałam...Jakie znów uprowadzenie? Dziecko było w miejscu, skad nikt go nie mógłby uprowadzić, nawet gdyby rodzice je tam z nami zostawili i np. pojechali do sklepu. Było nas około 10 osób bez tych rodziców, wszyscy się znający, siedzący przy 3 stolikach. Gdyby dziecko ktoś próbował uprowadzić na pewno zareagowalibyśmy i my i ci rodzice - weź nie wymyślaj. Rodzice po prostu nie zadbali by dziecko się nie nudziło, bo sami dobrze się bawili. Więc zadbaliśmy my z kolegą. To nie była sytuacja, ze rodzice leżą pod stołem upici i o swiecie nie wiedzą ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • milamala 19.05.17, 18:39
    A skad ja niby mam wiedziec czy sie znaliscie. Dopiero co twierdzilas, ze nie wiesz jakimi sa rodzicami.
  • kora3 20.05.17, 09:45
    W poście początkowo było - znajomi znajomych smile Przeceiż chyba logiczne, ze nie zajmowalibyśmy się z kolega dzieckiem zupełnie nieznanych nam ludzi

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • nocnymarek2 19.05.17, 17:15
    kora3 napisała:

    > nie moja sprawa. Tyle, ze stała się moja i pewnego kolegi,
    > bo w zasadzie tylko my zajmowaliśmy się tym dzieckiem -
    > rozmawialiśmy z nim, kupowali picie, bawiliśmy się.

    Czyli przejęliście opiekę nad dzieckiem. W uzgodnieniu z rodzicami
    (którzy, jak się później dowiadujemy byli przy innym stoliku)? Jakie
    to były uzgodnienia?

    > Po 22 dziewczynka zaczęła już marudzić, że jest śpiąca i chce do domu.

    A czemu dziewczynka nie zakomunikowała tego swoim rodzicom
    (którzy, jak się później dowiadujemy byli przy innym stoliku)? Była
    ubezwłasnowolniona ruchowo? Czy może dlatego, że ciocia Kora
    i wujek X częstowali ją soczkami i lizakami jak rasowi pedofile bez
    uzgodnienia z rodzicami? I wydawało jej się, że jest pod ich opieką?

    > Wówczas kolega zakomunikował to rodzicom dziecka,

    Dziecko potrzebuje pośrednika do rozmowy z rodzicami? Tłumacza?
    Adwokata?
  • sweet_pink 19.05.17, 17:56
    Nie sądzę, żeby Kora robiła jakiekolwiek ustalenia. Prawdopodobnie dziewczynka sama przywędrowała do ich stolika szukając sobie towarzystwa i opieki. 8 latkowi nie trzeba wiele takich wyjść by ogarnął, że trzeźwy "wujek" jest skuteczniejszy w temacie zorganizowania soczku/powrotu do domu, od samodzielnego wypraszania tego od rozbawionych, wstawionych rodziców. Szczerze mówiąc uważam, że dziewczynkę należało odesłać pod opiekę rodziców, zamiast zabawiać i poić (to się może skończyć np podaniem słodzonego soku cukrzykowi). Z drugiej strony raczej trudno oczekiwać, że cały świat będzie miał taki sam pogląd na wychowanie dzieci, ostrożność i rozwagę (zwłaszcza, że dla niektórych np dla mnie dzieci to praktycznie ufoludki). Jak toś puszcza dziecko "samopas" w nie dziecięcym miejscu, to musi się liczyć z tym, że świat na owo dziecko będzie miał reakcje różne. Od skarmiania słodyczami do zgłaszania interwencji na policję włącznie.

    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • makinetka82 19.05.17, 22:30
    I ty byś tak po prostu odesłała dziecko do pijanych rodziców?


    --
    Wszystkim dogodzić się nie da, ale wszystkich wkurwić to już żaden problem big_grin
  • sweet_pink 19.05.17, 23:52
    Do rodziców po jednym czy dwóch piwach bym odsyłała, gdyby musieli balować z córką smęcąca nad głową to duża szansa, że impreza byłaby znacznie krótsza. Dopóki dziecku nic nie zagraża, to jest totalnie idiotyczny pomysł żebym ja się nim zajmowała, bo się nie znam. Moja wiedza ogranicza się do tego, że zasadniczo nie szkodzi im woda, jeść się im nie daje bo mogą być uczulone i że jak chcą to same zaczynają konwersację i że uważają z jakiegoś powodu za atrakcyjne jak się z nimi rozmawia jak z dorosłymi (ale na ich dziecięce tematy).
    Co bym tak po prostu zrobiła w sytuacji pijani rodzice + dziecko na forum S-V się nie podzielę. Nie nadaje się. Nie wiem czyje nerwy mogłabym mieć na sumieniu, opisując moje górne rejestry bezczelności.

    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • kora3 20.05.17, 10:00
    Sweet, ale nikt dziecka nie skarmiał słodyczami - ludzie skad Wy te opowieści bierzecie smile
    Dziecko zwyczajnie się nudziło, a my byliśmy jedynymi osobami, które nań zwracały uwagę ...Pewnie, gdyby się przewróciło np. rodzice by zareagowali, ale w sytuacji, gdy dziewczynka zwyczajnie sobie była, rodzicie jej uwagi nie poświecali i TO było złe !!!!
    Ja nie mam dzieci, fakt, ale w rozmowach czy zabawach z dziećmi w tym wieku mam doświadczenie spore, kolega ma nastoletnią córkę, wiec nie był to dla nas "ufoludek" smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 20.05.17, 11:05
    kora3 napisała:

    >dziewczynka zwyczajnie sobie była, rodzicie jej uwagi nie poświecali
    > i TO było złe !!!!

    I trzeba było ZAREAGOWAĆ we właściwy sposób a nie zajmować się cudzym dzieckiem kupując mu soczek. Bo w ten sposób daliście tylko rodzicom do zrozumienia, że nie robią niczego nagannego, a dziecku, że może bez zgody rodziców brać od obcych picie czy co tam zapragnie. Podwójnie złe!!!
  • zosiaonline 20.05.17, 15:54
    Zgadzam się całkowicie. Reakcja nie była właściwa.
  • kora3 20.05.17, 16:15
    Daruj Aqui, ale ja będę spędzać sobie w pubie czas z kim zechce, w tym przypadku chciałam spędzić go z tą dziewczynką.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 21.05.17, 12:08
    kora3 napisała:

    > Daruj Aqui, ale ja będę spędzać sobie w pubie czas z kim zechce, w tym przypadk
    > u chciałam spędzić go z tą dziewczynką.

    To po co poddajesz taką sytuację pod ocenę na forum? I owszem, możesz wyręczać kogo tylko zechcesz w jego obowiązkach rodzicielskich Koro.

  • kora3 21.05.17, 12:32
    Zapytałam o konkretną rzecz - czy kolega zachował się grzecznie wobec tych rodziców, a zapytałam, bo się nan obruszyli. Oczywiście, mogliśmy dziecko "odpędzić" jak podeszło do naszego stolika odsyłając do rodziców, a jakże. Widać jednak było, że dziecku nie odpowiada atmosfera przy stoliku rodziców, a im to lata i bawią się w najlepsze. nie sądze, ze gdyby dziecko jednak siedziało z nimi coś się zmieniło, tym bardziej, ze nie zniechęcił ich fakt, ze ich znajomi, którzy z nimi siedzieli wyszli przed interwencją kolegi i barmana.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 21.05.17, 13:00
    kora3 napisała:

    > Zapytałam o konkretną rzecz - czy kolega zachował się grzecznie wobec tych rodz
    > iców,

    Koro, cóż, nie potrafię prościej - Twoje pytanie było z rodzaju czy wypada zwrócić uwagę koledze, który siada pijany za kierownicę, że ma krzywo krawat...
  • kora3 21.05.17, 14:12
    Jednak nie tak samo odbieram taką sytuację Aquo. Poniekąd kolega wcale nie zwracał państwu uwagi, tylko przekazał im informację o ich dziecku. Zapewne inaczej wszyscy reagowalibyśmy na sytuację, gdyby któreś z rodziców po alkoholu chciało prowadzić samochód, także gdyby byli bez dziecka. Jednak nie próbowali, wracali taksówka, czyli bezpiecznie, wiec to porównanie ... takie sobie

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bene_gesserit 21.05.17, 14:35
    Zgadzam się. Zagrożenia bezpośredniego może nie było, ale wystarczy ruszyć wyobraźnią - dwoje nawet może i nie pijanych, ale podchmielonych dorosłych plus dziecko, całość po 22-giej... Mieli szczęście, ale co z następnym razem?

    --
    śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
  • kora3 21.05.17, 15:02
    No dobrze - rozumiem, że Ty z punktu wezwałabyś policję. Pytanie kiedy? Gdy rodzice zamówiliby po pierwszym kuflu tego piwa? Jeśli nie, to po którym?
    Chodzisz czasem w sezonie ogródków po mieście? Ja tak - co i rusz widzę w rożnych ogródkach ludzi z dziećmi, którzy popijają piwo - jedni do posiłku, inni zwyczajnie ot tak. Wczoraj widziałam 3 młode kobiety z dziećmi w wózkach na piwie w takim ogródku, fakt, nie w pubie, a w pizzerii, ale no piły te panie to piwo. Jakoś nikt policji nie wezwał. Podejrzewam, ze gdyby przysypiały na stole, zachowywały się jak pijane, zataczały to sprawa mogłaby wygalać inaczej. Ale nic takiego nie miało miejsca. Taki obrazek jest jak pisałam bardzo częstym w sezonie, szczególnie podczas imprez masowych, czasem w późnych godzinach i jakoś nie reaguje także SM, która przy takich imprezach kręci się częściej i liczniej, niż bez nich. Mam przypuszczenie graniczące z pewnością, że Ty również nie reagujesz, nawet jeśli tak, jak ja i Aqua uważasz, że ktoś mający pod opieką dziecko nie powinien pic wcale, a miejsce z alkoholem nie jest miejscem dla dzieci. Inna sprawa, że o ile są liczne bezalkoholowe np. cukiernie, to już pizzerii takich nie ma wiele - w tym mieście - sprawdziłam - żadnej. Więc nie mogłabyś pójść z dzieckiem na pizzę bez narażania go na widok osób pijących alkohol, tylko ewentualnie zamówić takową do domu

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bene_gesserit 21.05.17, 18:21
    Jakoś nie mam w zwyczaju obchodzić w każdy weekend ogródków piwnych, w tym piwnych ogródków osiedlowych, których znajomość deklarujesz. Nie zdarzyło mi się, żeby któraś znajoma para wlokła ze sobą na popijawę malucha i piła w jego obecności do widocznego upojenia. Gdyby mi się to zdarzyło, z pewnością nie rozstrząsałabym na forum kwestii grzeczności reakcji, bo to zwyczajnie infantylne i szkodliwe.

    Mam, niestety, spore doświadczenie z uzależnionymi. Jestem - teoretycznie i praktycznie - bardzo dobrze przygotowana do tego typu sytuacji - twoje 'przypuszczenie graniczące z pewnością' świadczy tylko o tobie. Chcesz się usprawiedliwić, bo nie zareagowałaś i jeszcze to opisałaś na forum.

    To jest błąd. Akurat w tej sytuacji warto odwiesić twoje zwyczajowe narcystyczne reakcje i wziąć prawdę na klatę.


    --
    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
  • kora3 22.05.17, 11:13
    jak się bywa w mieście nie tylko w galeriismile to się zwyczajnie oboik takich miejsc PRZECHODZI, to się widzismile Jak się mieszka na jakims osiedlu, gdzie jest bar, to się go także widzi bez względu na to czy się w nim bywa czy nie ...
    Nie, nie zareagowałam, bo nic się nie działo, panie normalnie piły piwo, wolno im

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • wagonetka 22.05.17, 11:19
    kora3 napisała:

    > jpanie normalnie piły piwo, wolno im


    wolno?
    za sprawowanie opieki nad dzieckiem w stanie nietrzeźwości, narażeniem go na
    niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia rodzicom grozi do 5 lat pozbawienia
    wolności


  • kora3 22.05.17, 11:44
    Alez ja nie miałam podstaw stwierdzić, ze panie były w stanie nietrzeźwości Wagonetko - ja je tylko widziałam przechodząc, że piły piwko i były z dziećmi. Tak samo zresztą jak wszyscy inni przechodzący mogli to widzieć. Wg mojej oceny na podstawie obserwacji - z konieczności wszak krótkiej nie miałam podstaw twierdzić, ze owe panie były nietrzeźwe.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • wagonetka 22.05.17, 11:46
    kora3 napisała:

    > Alez ja nie miałam podstaw stwierdzić, ze panie były w stanie nietrzeźwości Wag
    > onetko - ja je tylko widziałam przechodząc, że piły piwko i były z dziećmi. Tak
    > samo zresztą jak wszyscy inni przechodzący mogli to widzieć. Wg mojej oceny na
    > podstawie obserwacji - z konieczności wszak krótkiej nie miałam podstaw twierd
    > zić, ze owe panie były nietrzeźwe.
    >

    jeśli piły alkohol, były nietrzeźwe

    mogły pić wodę

  • kora3 22.05.17, 11:55
    no nie...rozróżnia się stan po spożyciu alkoholu, stan nietrzeźwości i upojenia. Zwykle dorosły zdrowy czlek po 1 piwie nie jest pijany. Ja przecież nie wiem czy te panie piły swe pierwsze piwo, czy np. 4 - to może wiedzieć ten, kto im je podawał. Ale nadal - o ile nie są już pijane, nie może im odmówić sprzedaży

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • wagonetka 22.05.17, 11:58
    kora3 napisała:

    > no nie...

    no tak
    jesśi ma się pod opieką dziecko pije się wodę, nie alkohol

  • kora3 22.05.17, 12:08
    Miła Wagonetko - uważam tak samo i mając pod opieką jakiekolwiek dziecko, a czasem mi się to zdarza nie piję alkoholu pod żadnym pozorem, inna sprawa, ze w ogole pijam go okazjonalnie.
    Natomiast nasze własne założenia nie stanowią prawa. Jak napisałam do Aquy, w tym przypadku mamy luke prawną. Bo za zaniedbanie opieki nad dzieckiem grozi kara, a jeśli się przy tym było po alkoholu stanowi to okoliczność obiązającą. Jednocześnie jednak nie ma przepisu, który zabraniałby osobie opiekującej się dzieckiem sprzedać, czy podac alkohol.
    Nie ma też przepisu, który zabraniałby wpuszczać dzieci pod opieką dorosłych do miejsc, gdzie serwuje się alkohol - czy to do pubów, czy do restauracji. Takie sa fakty...

    Dlatego w takiej sytuacji nikt nie reaguje. Reakcja ludzi jest, gdy opiekun dziecka jest ewidentnie pijany - zatacza się, bełkocze, awanturuje, przysypia ...Gdyby wzywać policję do każdego rodzica, który pije piwko przy dziecku, to nakjpewniej nie robilaby nic innego, tylko jjeździła na takie interwencje. Bo jak wspomniałam - w sezonie ogródkowym taki obrazek jest bardzo czesty, szczególnie w pizzeriach w których dzieci zwyczajnie lubią bywać.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • wagonetka 22.05.17, 12:13
    droga koro, sprawa jest prosta jak drut - masz pod opieką dziecko, nie pijesz

    a to, że ludzie akceptują pijących alkohol rodziców to wynik tego, że w Polsce jest duże na to przyzwolenie
    wciąż mamy bardzo wielu pijanych kierowców, na pijących rodziców nikt nawet nie zwraca uwagi i nikt prawie nie widzi w tym nic złego - sama jesteś tego dowodem

    to, niestety, kwestia cywilizacyjna


  • kora3 22.05.17, 12:15
    no wiesz, po mojemu abstrahując od tego, iż ja uważam, że mając pod opieką dziecko nie powinno się wcale pić, po 1 piwie do obiadu nikt dorosły i zdrowy nie jest pijany.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • wagonetka 22.05.17, 12:18
    kora3 napisała:

    > no wiesz, po mojemu abstrahując od tego, iż ja uważam, że mając pod opieką dzie
    > cko nie powinno się wcale pić, po 1 piwie do obiadu nikt dorosły i zdrowy nie j
    > est pijany.
    >

    to jest nieistotne, czy jest pijany

    o ile kojarzę nie masz dzieci, być może stąd wynika to, że nie rozumiesz, o czym piszemy


  • kora3 22.05.17, 12:27
    co ma do rzeczy to czy mam dzieci w ocenie, czy ktoś jest pijany?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • wagonetka 22.05.17, 12:29
    kora3 napisała:

    > co ma do rzeczy to czy mam dzieci w ocenie, czy ktoś jest pijany?
    >

    nie rozmawiamy o tym

    rozmawiamy na temat tego, czy wolno pić alkohol mając pod opieką dzieci, czy nie wolno
  • kora3 22.05.17, 12:40
    No właśnie - a więc - podkreślę, ze niestety - wolno.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 22.05.17, 12:45
    kora3 napisała:

    > No właśnie - a więc - podkreślę, ze niestety - wolno.

    Koro a czy WOLNO Ci pić alkohol jeśli przyjechałaś do lokalu autem? Oczywiście wolno i nikt Ci tego nie zabroni. Ani barman ani nikt z towarzystwa siedzącego obok. Natomiast KAŻDY powinien zareagować gdy widzi, że siadasz za kierownicę po wieczorze połączonym z wychyleniem kilku piw. Choć wypowiadasz się jasno i nie zataczasz się. Czy każdy reaguje? Nie.

  • kora3 22.05.17, 12:55
    Wiesz, no ja nie miewam takich sytuacji, ale podejrzewam, że z tego towarzystwa nikt nie wpadłby na pomysł, by jechać po alkoholu, a gdyby to by mu to reszta skutecznie wybiła z głowy.
    Chodzi jednak o coś innego, czego uparcie zdajesz się nie zauważać. Mianowicie o to, ze nie ma jasnego przepisu, w odróżnieniu od przepisów dot. picia kierowców, że mając pod opieką dziecko nie wolno pic alkoholu! Uprzedzając, bo zaraz zapomnisz, ze 100 razy napisałam, iż OSOBISCIE uważam, ze nie powinno się pić mając pieczę nad dzieckiem - nie jest to dobrze, ale tak właśnie jest! Dlatego też żadne służby nie interweniują, gdy widzą pijących rodziców z dziećmi np. w tych ogródkach! Bo generalnie nie ma zakazu picia alkoholu w towarzystwie dzieci, ani picia go mając dzieci pod opieką. Nie wolno tylko być pijanym i zaniedbywać opieki nad dzieckiem. Wówczas jest podstawa do interwencji.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 22.05.17, 13:17
    kora3 napisała:

    > Wiesz, no ja nie miewam takich sytuacji, ale podejrzewam, że z tego towarzystwa
    > nikt nie wpadłby na pomysł, by jechać po alkoholu, a gdyby to by mu to reszta
    > skutecznie wybiła z głowy.

    No to szkoda wielka że nikt nie wpadł na pomysł aby skutecznie wybić z głowy tym rodzicom pomysł picia alkoholu przy jednoczesnym zaniedbaniu opieki nad dzieckiem.



  • kora3 22.05.17, 13:28
    Aquo, zdaje się teraz być może niecelowo winkmieszasz groch z kapustą ...Mówimy o dwóch sprawach:
    1. ta konkretna sytuacja
    2. sytuacje widywane nagminnie - ze rodzice będąc z dziećmi piją alkohol.

    teraz:
    ad1) - w tej konkretnej sytuacji uważam, że osobami powołanymi do tego, by zwrócić uwagę rodzicom byli ich dobrzy znajomi, którzy z nimi siedzieli przy stoliku już wewnątrz. Uprzedzając - barman zainterweniował po 22, ale tak naprawdę nie miał podstaw- nie ma odgórnego zakazu przebywania dzieci w pubie po 22, ale no pub mógł sobie ustanowić taką zasadę lokalną.

    ad 2) zadałam ci proste pytanie, na które o dziwo na razie nie mam odpowiedzi - jak TY reagujesz na widoik ludzi pijących alkohol a będących z dziećmi. Nie upojonych, tylko np. sączących piwko w ogródku pizzerii - jeśli chodzisz po miescie musisz widzieć takie obrazki i to często. Co robisz? Podchodzisz i rozmawiasz? Wzywasz policję?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 22.05.17, 16:09
    kora3 napisała:

    > jak TY reagujesz na widoik ludzi pijących alkohol a będących z dziećmi. Nie up
    > ojonych, tylko np. sączących piwko w ogródku pizzerii - jeśli chodzisz po miesc
    > ie musisz widzieć takie obrazki i to często. Co robisz? Podchodzisz i rozmawias
    > z? Wzywasz policję?

    Koro, może Cię to zdziwi, ale nie mam zwyczaju będąc przelotem w mieście kontrolować ogródków we wszystkich pizzeriach, pubach i restauracjach po drodze. Nie czuję się również powołana do naprawiania całego świata. Natomiast gdybym była w takiej sytuacji, że znajomi znajomych piją bez oporów, a ich dziecko chodzi samopas po lokalu do późna to wierz mi na pewno zainterweniowałabym. Pewnie nie sama tylko wraz z jeszcze kilkoma osobami do pomocy wzięłabym na bok jedno z tych rodziców i powiedziała szczerze co myślę o całej sytuacji oraz zagroziłabym wezwaniem policji. Choć sądzę, że jeszcze wcześniej zainterweniowałby mój mąż.
  • kora3 22.05.17, 16:29
    Aquo,. wybacz, ale nie ściemniaj smile Mowa nie o żadnej kontroli czy ciekawskim zaglądaniu, a o zwyczajnym patrzeniu wokół co jak sadzę , także Tobie się przytrafia, bo chyba nie chodzisz patrząc non stop pod nogi. Ja dziś byłam w Rynku mego aktualnego miasta, jak co dzień smile i jest tu w sezonie ogrodek na ogródkusmile przy głównym "deptaku" - choćby człowiek nie chciał bardzo, te ogródki widzi i ludzi w nich - także. I owszem siedzieli ludzie i jedli, pili piwko, z dziećmi też były osoby - w różnym wieku.
    Jeśli TY tego nie widujesz i to w sezonie nagminnie, to jest tylko jedno wytłumaczenie: nie widzisz, bo nie chcesz, albo udajesz, ze nie widziszsmile

    Ale skoto tak, to zadam pytanie inaczej: załóżmy, że sama trafiasz do takiego miejsca, żeby spotkać się z kimś, coś zjeść i przy stoliku opodal już naprawdę widzisz, że założmy siedząca tam para z dziećmi popija piwo. Jak konkretnie reagujesz? Wyobrazić sobie taką sytuację chyba możesz ...



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 22.05.17, 19:40
    kora3 napisała:

    > Mowa nie o żadnej kontroli czy ciekawskim z
    > aglądaniu, a o zwyczajnym patrzeniu wokół co jak sadzę , także Tobie się przytr
    > afia, bo chyba nie chodzisz patrząc non stop pod nogi.

    Koro odpowiedziałam na Twoje pytanie moim zdaniem wyczerpująco, jeśli Ci to nie wystarcza, trudno...

  • kora3 22.05.17, 19:56
    wcale nie odpowiedziałaś smile raczej opowiedziałaś , jak ty i twój mąż zagregowalibyście nasytuację opisaną w poscie początkowym. Teraz zadałam pytanie o zupełnie INNĄ sytuację i byłabym wdzięczna za jasną odpowiedź smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • sweet_pink 22.05.17, 12:17
    I serio podeszłabyś do obcych kobiet nie zdradzających swoim zachowaniem stanu nietrzeźwości w celu inwigilacji co piją? Piwo bywa też bezalkoholowe, podobnie jak koktajle. No ale trzeba wodę żeby być poza podejrzeniem...uncertain

    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • wagonetka 22.05.17, 12:20
    sweet_pink napisała:

    > I serio podeszłabyś do obcych kobiet nie zdradzających swoim zachowaniem stanu
    > nietrzeźwości w celu inwigilacji co piją? Piwo bywa też bezalkoholowe, podobnie
    > jak koktajle. No ale trzeba wodę żeby być poza podejrzeniem...uncertain
    >

    nie, nie podeszłabym
    ale Straż Miejska podejść powinna

  • sweet_pink 22.05.17, 12:27
    Według mojej wiedzy staż miejska nie ma prawa do kontroli trzeźwości nawet kierowców (musza policję wołać) to co dopiero w ogródku knajpy.

    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • wagonetka 22.05.17, 12:30
    sweet_pink napisała:

    > Według mojej wiedzy staż miejska nie ma prawa do kontroli trzeźwości nawet kier
    > owców (musza policję wołać) to co dopiero w ogródku knajpy.
    >

    ok, zamienię więc Straż Miejską na policję

    tak, jak nie wolno pić kierowcom, tak nie wolno pić ludziom mającym pod opieką dziecko

  • kora3 22.05.17, 12:49
    Wagonetko, szkopuł w tym, że nie ma ostrego przepisu w temacie. Policja, czy SM interweniując musi podać podstawę prawną oraz rzeczywistą swej interwencji. Bez tego interwencja jest bezprawna.
    Uprzedzając, napiszę to po raz chyba setny i pisałam już wcześniej grubo - ja jestem zdania, że mając pod opieką dziecko nie powinno się wcale pić, nawet lampki wina, czy małego piwka. ALE to jest moje przekonanie, a nie przepis. \

    Policja, czy SM mogłyby interweniować, gdyby miały uzasadnione podejrzenie, że opiekun dziecka jest pijany i w związku ze swoim staniem nie może sprawować pieczy nad dzieckiem, do której to pieczy jest zobowiązany. Natomiast sam fakt, że ktoś jest gdzieś, np. w ogródku restauracji z dzieckiem i pije alkohol nie stanowi podstawy do żadnej interwencji.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • sweet_pink 22.05.17, 13:02
    Tak z ciekawości.
    Czyli np jeśli dziecko siedzi obok piwkującej matki i rysuje kredkami to nie ma podstaw do interwencji, ale jak to samo dziecko będzie poza terenem ogródka i np bawić się na jezdni to już podstawa jest czy dopiero musi dojść do sytuacji niebezpiecznej/tragicznej?

    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • kora3 22.05.17, 13:09
    Podstawą do interwencji jest samo zagrozenie dla dziecka, a takowym jest zabawa na jezdni. Nie ma znaczenia czy pani mama w tym czasie piwkuje (ale nie jest pijana), czy zagadała się z kimś, czy weszła sobie do sklepu.

    Sam fakt picia alkoholu przez opiekuna nie jest podstawą do interwencji, chyba ze zachodzi uzasadnione podejrzenie, ze jest pijany.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • sweet_pink 22.05.17, 13:36
    Dzięki.
    Czyli w miarę do sensu to wygląda.

    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • kora3 22.05.17, 13:55
    generalnie podstawą do interwencji jest brak właściwej opieki nad dzieckiem. Ów może przejawiać się w tym, że opiekun jest pijany, ale także w tym, że jest trzeźwy, ale dzieckiem należycie się nie zajmuje.

    Miałam kiedyś taką sytuację: spotkałam się służbowo z kims w ogródku pewnej restauracji. Kręcił się tam między stolikami około 3- letni chłopczyk. Byłam przekonana, że to dziecko jest z którymiś z gości ogródka. W pewnym momencie dziecko się przewróciło, rozpłakało i okazało się, że ...nie ma tam jego rodziców/opiekunów. wszystko wskazywało na to, że malec sam przez nikogo nie zauważony wszedł sobie do tego ogródka, a wszyscy łącznie z obsługą byli przekonani, że to dziecko kogoś z gości. Dziecko było spragnione, było to latem w upał i mega zgrzane. Kelnerki dały mu wody, a ja no rozejrzałam się, czy ktoś nie szuka na Rynku gorączkowo dziecka i skonstatowawszy, ze nie zadzwoniłam na policję. Przyjechał patrol z policyjną psycholog. Poidczas gdy pani zajmowała się chłopcem my składaliśmy zeznania do notatki. Wtem pojawiła się mama dziecka. Była trzeźwa (zbadano ja na okoliczność alkomatem). jak wyjaśniła zostawiła dziecko "na chwlke" i na ławce i poszła ...do drogerii opodal. Maluch się nudził , więc zlazł z tej ławki i poszedł do ogródka, gdzie pewnie zwabił go kolorowy wystrój. Pomijając fakt, ze ta chwilka coś długa była, bo dziecko z pół godziny kręciło się po tym ogródku nim się przewróciło ...Skandaliczne, żeby takie małe dziecko w ogole zostawić samo. mamusia się tłumaczyła, że przeceiz jest biały dzień, pełen Rynek ludzi, a tam nie wolno jeździć samochodami, więc dziecku nic nie groziło! Policja jakoś nie podzielała jej optymizmu ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 22.05.17, 12:32
    nie ma podstaw -- straż miejska czy policja interweniując musi podać podstawę prawną na jakiej interweniuje.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kaz_nodzieja 22.05.17, 13:02
    Podejrzenie sprawowania opieki nad nieletnimi przez osobę nietrzeźwą.

    --
    Sport to nie jest zdrowie."Ja się kiedyś nabawiłam urazu kręgosłupa, którego konsekwencje odczuwam do dziś na zajęciach...uwaga....zdrowy kręgosłup!" Saszanasza
  • kora3 22.05.17, 13:14
    Kaznodziejo - nie ma takiego przepisu, to może być jedynie podstawa rzeczywista. Tylko ze to podejrzenie musi być uzasadnione. To jest tak, jak z pijaną osobą w samochodzie. Możesz sobie zdrowo kompletnie pijana spać na miejscu kierowcy przy zgaszonym silniku i nie ma podstaw uznać, ze zamierzałaś jechać po pijaku. Takie podstawy są dopiero, gdy zapuścisz silnik. I wtedy możesz sobie tłumaczyć, że chciałaś tylko ogrzewanie włączyć, to nic nie da - zapuszczony silnik świadczy o zamiarze prowadzenia. Dopóki silnik jest zgaszony nikt nie ma prawa traktować Cię jak nietrzeźwego kierowcę.

    Tu z kolei - sam fakt wypicia alkoholu nie jest podstawą do uznania, ze jesteś pijana i w związku z tym stanem nie jesteś w stanie sprawować opieki nad dzieckiem. Muszą być do tego przesłanki

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kaz_nodzieja 22.05.17, 13:52
    Policja sprawdza na miejscu czy są przesłanki czy nie.

    --
    Sport to nie jest zdrowie."Ja się kiedyś nabawiłam urazu kręgosłupa, którego konsekwencje odczuwam do dziś na zajęciach...uwaga....zdrowy kręgosłup!" Saszanasza
  • kora3 22.05.17, 14:01
    Ale policja wcale ci nie przyjedzie do takiego zgłoszenia, ani sama nie zainterweniuje podczas patrolu widząc kogoś z dzieckiem kto pije np. piwo w ogródku, ale nie wygląda i nie zachowuje się jak pijany - zrozum to. Zrób eksperyment naukowy wink i widząc taka scenke, a na pewno będziesz mieć okazję - zadzwoń na 997. Dyżurny z mety zapyta Cię na jakiej podstawie uważasz, ze opiekun dziecka jest nietrzeźwy. Jeśli powiesz, że no na takiej, że widzisz iż sączy piwko, to Cię pouczą, ze to nie jest przesłanka do uznawania kogoś za pijanego o czesc. Ale gdybyś powiedziała, że ta osoba zasypia przy stoliku, bełkocze, chwieje się na nogach, to owszem, przyjadą ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kaz_nodzieja 22.05.17, 14:29
    Już dzwoniłam w sprawie pijanych, choć akurat nie rodziców z dziećmi. Policjant zapytał się czy zatrzymałam się tam (wykonywałam telefon jednocześnie idąc, nie zatrzymywałam się, boję się pijaków) i np. poczułam. Ale po moim stanowczym i niezbyt przyjemnie brzmiącym "Nie" z rezygnacją w głosie stwierdził "Dobrze, wysyłamy tam patrol".

    --
    Sport to nie jest zdrowie."Ja się kiedyś nabawiłam urazu kręgosłupa, którego konsekwencje odczuwam do dziś na zajęciach...uwaga....zdrowy kręgosłup!" Saszanasza
  • kora3 22.05.17, 14:53
    To bardzo cie proszę zadzwoń po prosru widzac rodzica z dzieckiem w opisanej sytuacji. Kaznodziejo - weź na logike teraz - siedzi człowiek w takim ogródku i saczy piwko ...Czy może od tego być pijany? Jasne, może - jak wysączy 5 to pewnie będzie, jak wysączy jedno - pewnie nie będzie. Ale może być, więc powinnaś bezzwłocznie zadzwonić na policje, że ludzie siedzą w ogródkach pija piwo i mogą być pijani smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kaz_nodzieja 23.05.17, 11:25
    Ale po co? Nie moje dzieci, nie mój interes. Nie wiem też ile wypili owi przypadkowi rodzice, nie zaglądam ludziom z cudzych stolików w szklanki i nie liczę im drinków, tym bardziej, że sama zwykle nie bywam w takich miejscach tylko z własnym nie-partnerem lub znajomymi i jestem ich towarzystwem zajęta. Owszem, gdyby leżeli jak kłoda - zadzwoniłabym, ale niezależnie od tego czy byłyby z nimi dziećmi czy nie.

    --
    Sport to nie jest zdrowie."Ja się kiedyś nabawiłam urazu kręgosłupa, którego konsekwencje odczuwam do dziś na zajęciach...uwaga....zdrowy kręgosłup!" Saszanasza
  • kora3 22.05.17, 15:02
    Rozumiem, że jak wykonywałaś te telefony w sprawie pijanych ludzi, to ...na jakiejś podstawie uznawałaś, że ci ludzie byli pijani...Nie wiem - zachowywali się w szczególny sposób, wyglądali jakoś na pijanych, pili w niedozwolonym miejscu. No bo musiałaś mieć jakieś przesłanki do tego, żeby podejmować interwencję, jak sadze.
    Teraz pytanie: czy za każdym razem, gdy widzisz ludzi pijących na legalu, np. w pubie czy takim ogródku dzwonisz i zgłaszasz, że mogą być pijani?smile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kaz_nodzieja 22.05.17, 19:34
    Leżeli jak kłoda praktycznie na środku ulicy. Ubranie i wygląd - meneli.

    --
    Sport to nie jest zdrowie."Ja się kiedyś nabawiłam urazu kręgosłupa, którego konsekwencje odczuwam do dziś na zajęciach...uwaga....zdrowy kręgosłup!" Saszanasza
  • kora3 22.05.17, 20:17
    Zatem sytuacja jasna - choć może nie tak jednoznaczna - człowiek o wyglądzie menela może być także chory, ale w tym momencie mniejsza o to. Policjant najprawdopodobniej pytał Cię czy czułaś woń alkoholu, bo zastanawiał się czy dawać automatem sygnał pogotowiu. Swoją drogą nie było to madre pytanie, bo mało kto z mózgiem podchodzi do takich ludzi. Taka osoba może się nagle zerwac i zrobić agresywna np.
    Ale ok, wyjaśniłaś, ze miałaś podstawy uważać, iż osoby te mogą być pijane. Jakie miałabyś podstawy sadzić, że pijany jest dorosły w kawiarnianym ogródku, który zachowuje się i wygląda zupełnie normalnie, ale pije piwo?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kaz_nodzieja 23.05.17, 11:26
    W tej konkretnej sytuacji dwie osoby naraz musiałaby być zbiegiem okoliczności tak chore, że aż leżały pokotem na ulicy (było ich dwóch).

    --
    Sport to nie jest zdrowie."Ja się kiedyś nabawiłam urazu kręgosłupa, którego konsekwencje odczuwam do dziś na zajęciach...uwaga....zdrowy kręgosłup!" Saszanasza
  • kora3 23.05.17, 11:51
    alez rozumiem, pytałam o konkret

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 22.05.17, 11:39
    kora3 napisała:

    > Nie, nie zareagowałam, bo nic się nie działo, panie normalnie piły piwo, wolno
    > im

    W tym właśnie rzecz Koro, której jak widać nadal nie rozumiesz - otóż NIE WOLNO im jeśli maję pod opieką dzieci...
    Zupełnie identycznie NIE WOLNO kierowcom, którzy jedynie chcą się ochłodzić w gorący dzień butelką, czy dwiema tegoż piwa, nawet jeśli na pierwszy rzut oka "nic się nie dzieje" nie zataczają się, ani nie bełkoczą.
  • kora3 22.05.17, 11:52
    No widzisz Aquo - mamy tu lukę prawną- z jednej strony za zaniechanie opieki nad dzieckiem grozi kara, a stan neitrzeźwosci jest tu okolicznoscią obciążającą, z drugiej - nie ma przepisu, na podstawie którego sprzedawca alkoholu, czy barman, czy kelner może odmówić sprzedaży go osobie mającej pod opieką dziecko.

    Reakcja ludzi na nietrzeźwego opiekuna jest, a jakże, ale wówczas, gdy taka osoba zachowuje się jak nietrzeźwa. Jeśli ktoś idzie z dziećmi na pizze i zamawia do niej piwko, to nikt nie reaguje, bo ...no na ogół zdrowa dorosla osoba nie jest pijana po jednym piwie. Może jednak zamówić sobie jeszcze kolejne i dopóki nie będzie nietrzeźwa klener/barman nadal nie ma podstaw by odmówić takiej osobie sprzedaży.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 22.05.17, 12:10
    kora3 napisała:

    > Reakcja ludzi na nietrzeźwego opiekuna jest, a jakże, ale wówczas, gdy taka oso
    > ba zachowuje się jak nietrzeźwa.

    Jak widać niekoniecznie po Twoim wątku i pytaniach oraz Waszych reakcjach uncertain Państwo nie zwracali uwagi na swoje dziecko, nie reagowali na jego potrzeby, a Wy zamiast skojarzyć to z widocznym wychylaniem przez nich kolejnych kolejek alkoholu jako ewidentną nietrzeźwością potraktowaliście ich zachowanie jako NORMALNE. Tak samo jak nie bulwersują Cię matki siedzące nad piwem w barach czy pizzeriach...Zapewniam, że do NORMALNEGO zachowania to nie należy.
  • kora3 22.05.17, 12:18
    Owszem, mnie zbulwersowało zarówno picie tych rodziców - obojga, jak i brak zainteresowania dzieckiem. Natomiast te panie w ogródku ...no nie zauważyłam, by nie interesowały się dziecmi, inna sprawa, ze tylko przechodziłam i nie miała okazji obserwować.
    Napisze wprost - nie wierze, że TY widząc takie obrazki, jak te panie, a jeśli chodzisz po ulicach miasta, to musisz widzieć, reagujesz. Ale jeśli, to powiedz mi - jak?


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • nocnymarek2 22.05.17, 19:33
    kora3 napisała:

    > mamy tu lukę prawną- z jednej strony za zaniechanie opieki nad dzieckiem
    > grozi kara, a stan neitrzeźwosci jest tu okolicznoscią obciążającą,
    > z drugiej - nie ma przepisu, na podstawie którego sprzedawca alkoholu,
    > czy barman, czy kelner może odmówić sprzedaży go osobie mającej pod
    > opieką dziecko.

    Jaką lukę? Chyba sama masz lukę. Może barman powinien wypytywać,
    czy klient nie ma zamiaru przypadkiem pilotować samolotu ranem?
  • kora3 22.05.17, 20:12
    Lukę w postaci tego, że picie może doprowadzić do upicia się i tym samym spowodować brak odpowiedniej opieki dla dziecka. I tu jest nieco inna jednak sytuacja niż samotnego dorosłego pijącego - dziecko aktualnie znajduje się pod opieką tej osoby i to widać. Zareagować jednak można tylko wówczas, gdy dorosły opiekujący się dzieckiem jest pijany, wcześniej - nie.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bene_gesserit 22.05.17, 21:47
    kora3 napisała:

    > jak się bywa w mieście nie tylko w galeriismile to się zwyczajnie oboik takich mie
    > jsc PRZECHODZI, to się widzismile Jak się mieszka na jakims osiedlu, gdzie jest ba
    > r, to się go także widzi bez względu na to czy się w nim bywa czy nie ...
    > Nie, nie zareagowałam, bo nic się nie działo, panie normalnie piły piwo, wolno
    > im

    Ha ha ha.

    Więc po pierwsze, nie doczekam się przeprosin za twoje nader nieżyczliwe domniemania na mój temat, ale to nic dziwnego. Nawet isę nie spodziewałam, nie ma sprawy.

    Po drugie - okazuje się, że nie dyskutujemy na temat nader niewygodnej dla twojego narcystycznego ego sytuacji opisanej w poście otwierającym, tylko o pijących piwo matkach we wszystkich, zdaje się licznych, barach piwnych w okolicy twojego mieszkania.

    Popełniłaś błąd - dla mnie ok, nie musisz się tu do niego przyznawać, jeśli to jest ponad twoje siły. Warto jednak po prostu, abyś- nawet cichaczem - jednak skumała o co chodzi: jeśli sytuacja - ta albo podobna - się powtórzy, zainterweniuj, zamiast zabawiać dzieciaka, żeby rodzice mogli pić w spokoju. Dzięki z góry.

    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • kora3 22.05.17, 22:04
    ale jakie znów nieżyczliwe domniemania - nie ma nic złego w wychodzeniu tylko np. do galerii. Temat z paniami pijącymi piwo w ogródku pizzerii pojawił się pobocznie, po tezie Aquy, ze wcale nie powinno się pic alkoholu sprawując opiekę nad dzieckiem,. Choć ja na swój własny użytek podzielam ten pogląd, to nie mogę się zgodzić, że osoba saczaca 1 piwo = pijana i stąd pojawił się podwatek o rodzicach, którzy w restauracji do obiadu będąc z dzieckiem sobie wysaczą.

    Zainterweniowałaby, gdyby rodzice tej dziewczynki byli pijani. W tym przypadku uważam, że uwagę na późną pore i niestosowne dla dziecka miejsce zwróciła im osoba najbardziej do tego odpowiednia czyli barman.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bene_gesserit 23.05.17, 17:32
    'Tylko do galerii'? Wielkie miasta, wbrew twoim ubogim wyobrażeniom rojonym z perspektywy ogródka piwnego na prowincji, mają o wiele więcej do zaoferowania niż galerie.

    Ciąg dalszy odwracania kota ogonem. W wątku otwierającym była mowa o 'obfitym raczeniu się piwem', teraz - fiku miku - okazuje się, że piwo było jedno. Jasne, barman lepszy do uświadamiania znajomym, że błądzą. Aż szkoda, że nie przechodził tamtędy ksiądz, byłby jeszcze świetniejszy.

    --
    śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
  • kora3 24.05.17, 08:19
    Wiesz, ja się urodziłam i wychowałam w wielkim mieście - może dlatego nie mam takich kompleksów, jak niektórzy co się stali hehe 'miastowi" po przyjeździe do miasta ze słoikami smile
    Nie mam też problemu z tzw.podwątkami - rozumiem, ze w wątkach ludzie opisuję czasem dwie lub więcej różnych sytuacji jakoś tam podobne - ty masz z tym widoczny problem smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bene_gesserit 25.05.17, 18:03
    Nie mam kompleksów, tym bardziej z powodu pochodzenia, o którym nie masz pojęcia, wbrew temu, co ci się - znowu! który to już raz? - roi na mój temat. Nie masz bladego o mnie pojęcia, ale to ciekawe, co piszesz.
    Natomiast kompleksy rozpoznaję na odległość - właśnie po określeniu 'słoik'. Mam wielu znajomych wśród ludzi, którzy przyjechali do mojego miasta w nadziei na sukces i się im powiodło. Z reguły używają tego określenia ludzie, którym się w stolicy nie powiodło, albo ci, którzy utknęli na prowincji. Cusz.

    Co nadal nie zmienia faktu, że - po tym, jak ci parę osób wytknęło, że popełniłaś błąd - nagle, w twoim zwykłym stylu, zaczynasz opisywać sytuację zgoła inaczej oraz przedstawiać jakieś przedziwne pomysły. Nie dość że kompleksy, to jeszcze problemy z ego. Ka-ta-stro-fa.

    --
    śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
  • kora3 28.05.17, 12:14
    ależ nie miałam na myśli nikogo konkretnego smile Do mojego miasta lata temu przyjeżdżali ludzie zewsząd i nie było wcale znane hasło "słoik" wówczas smile - ale no uderz w stół smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kaz_nodzieja 22.05.17, 07:56
    Dokładnie. Nieraz widzę jak oboje rodziców zamawia wino do obiadu.

    --
    Sport to nie jest zdrowie."Ja się kiedyś nabawiłam urazu kręgosłupa, którego konsekwencje odczuwam do dziś na zajęciach...uwaga....zdrowy kręgosłup!" Saszanasza
  • chris1970 22.05.17, 08:38
    kora3 napisała:

    > No dobrze - rozumiem, że Ty z punktu wezwałabyś policję. Pytanie kiedy? Gdy rod
    > zice zamówiliby po pierwszym kuflu tego piwa? Jeśli nie, to po którym?

    Myślę, że idealnym był moment, kiedy po zwróceniu uwagi, że dziecko jest senne i chce jechać do domu, rodzice stwierdzili, że wielokrotnie dziewczynka chodziła spać później.

  • kora3 22.05.17, 11:14
    w tymze idealnym momencie pojawił się barman smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • chris1970 22.05.17, 13:05
    Mają ludzie farta wink
  • kora3 22.05.17, 13:14
    no nie?smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • sweet_pink 22.05.17, 07:33
    Kora ja nie twierdzę, że skarmiałaś słodyczami. Ja podałam dwie moim zdaniem bardzo rożne reakcje otoczenia na dziecko samopas wink Przyszły mi do głowy słodycze, bo na to skarżą się moje znajome mamy, taka skala miała być.

    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • kora3 20.05.17, 09:49
    Boszzzzzz zaraz pedofile smile Masz ograniczona wyobraźnię zdaje się ...Nie było żadnych uzgodnień, dziecko wdało się z nami w rozmowę i tyle. Po prostu tylko my poświęcaliśmy mu uwagę. Powiedziało, ze chce mu się pić, to kupiliśmy soczek, taki sam zresztą, jak na początku kupili rodzice ...Dlaczego dziecko mówiło do nas? Bo tylko my go słuchaliśmy - proste

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • nocnymarek2 22.05.17, 19:06
    kora3 napisała:

    > Boszzzzzz zaraz pedofile smile Masz ograniczona wyobraźnię zdaje się ...

    Raczej nieograniczoną powiedziałbym, bo Tobie nie przyszło to do
    głowy wcześniej.

    > Nie było żadnych uzgodnień,

    No właśnie...

    > dziecko wdało się z nami w rozmowę i tyle. Po prostu tylko my
    > poświęcaliśmy mu uwagę. Powiedziało, ze chce mu się pić, to
    > kupiliśmy soczek,

    Uuups...
    Bezrozumne poświęcanie uwagi i wykonywanie poleceń dziecka
    nie jest najlepszą metodą wychowawczą. Wy oczywiście nie mieliście
    obowiązku go wychowywać, więc najlepiej się za to nie brać.
  • kora3 22.05.17, 19:13
    nocnymarek2 napisał:
    >
    > Raczej nieograniczoną powiedziałbym, bo Tobie nie przyszło to do
    > głowy wcześniej.


    No nie, jakoś mi nie przyszło do głowy, że mogę być pedofilką smile

    >
    > > Nie było żadnych uzgodnień,
    >
    > No właśnie...


    A jakie Twoim zdaniem powinny być?
    >

    > Uuups...
    > Bezrozumne poświęcanie uwagi i wykonywanie poleceń dziecka
    > nie jest najlepszą metodą wychowawczą. Wy oczywiście nie mieliście
    > obowiązku go wychowywać, więc najlepiej się za to nie brać.


    Dziecko jest bardzo miłe i nie wtdawało nam żadnych poleceń. Dla mnie normalny jest odruch, że jak dziecku chce się pić, to mu się pić daje ....Nikt go też nie wychowywał - zwyczajnie z num rozmawialiśmy, oglądaliśmy zdjęcia, które nam pokazywało itd.




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • nocnymarek2 22.05.17, 19:43
    kora3 napisała:

    > No nie, jakoś mi nie przyszło do głowy, że mogę być pedofilką smile

    Tego nie napisałem, ale zachowanie mi tak podchodziło. Oczywiście
    teoretyzuję, bo nie wiem z autopsji, jak zachowują się rasowi pedofile,
    ale jakoś tak kupowanie soczków i lizaków mi podchodzi.

    > > > Nie było żadnych uzgodnień,
    > A jakie Twoim zdaniem powinny być?

    Oglądanie zdjęć jest ok, jeśli rodzice są obok, ale... obce dziecko
    (dziecko znajomych znajomych ciotecznego szwagra po mieczu,
    pochwie i kądzieli) powinno się jednak trzymać tego samego stolika
    co jego rodzice.

    > Dla mnie normalny jest odruch, że jak dziecku chce się pić, to mu się pić daje...

    Myślę, że już czas wyrosnąć z tych odruchów wink
  • kora3 22.05.17, 20:07
    nocnymarek2 napisał:
    >
    > Tego nie napisałem, ale zachowanie mi tak podchodziło. Oczywiście
    > teoretyzuję, bo nie wiem z autopsji, jak zachowują się rasowi pedofile,
    > ale jakoś tak kupowanie soczków i lizaków mi podchodzi.


    Masz znacznie wybująłą i skierowaną na hmm dziwne tory wyobraźnię. Wyobraziłeś sobie kupowanie lizaka nawet smile , gdzie w tym lokalu na bank lizaków nie ma smile
    >
    >
    > Oglądanie zdjęć jest ok, jeśli rodzice są obok, ale... obce dziecko
    > (dziecko znajomych znajomych ciotecznego szwagra po mieczu,
    > pochwie i kądzieli) powinno się jednak trzymać tego samego stolika
    > co jego rodzice.


    Wcale niekoniecznie - w tej sytuacji nie to było złe, że dziecko się do nas przysiadło, tylko to, ze jego rodzice pili alkohol i potrzebami dziecka się nie interesowali. Byłoby owszem dość niecodzienne, gdyby rodzice nie reagowali na to, że dziecko przysiada się do całkiem obcych osob, ale my byliśmy znajomi jednak i co moim zdaniem niebagatelne, zajmowaliśmy stoli może z 2-3 metry oddalony od stolika, przy którym siedzieli ci rodzice. Naprawdę trzeba wiele złej woli, żeby w samym fakcie, że dziecko w zasięgu wzroku rodziców rozmawia z osobami im znajomymi w pełnym także innych ludzi miejscu dopatrywać się czegoś nienaturalnego.
    >
    >
    > Myślę, że już czas wyrosnąć z tych odruchów wink

    a ro dlaczego? Co złego jest w daniu dziecku pić, gdy mu się pić chce, a podany napoj mu nie zaszkodzi. Gdyby ci rodzice nie pili, ale dziecko siedziało z nami, to tez nie poszłabym do nich z informacją, że dziecku chce się pić, bo wg mnie wyglądałoby to na niechęć do wydania paru groszy na napój - skrajne wręcz skąpstwo. Poszłabym być może jedynie zapytać czy dziecku można kupić dany napój, gdyby wskazało jakiś np. colę. Tu nie wskazywało, a kolega kupił dokładnie taki sam, jaki wcześniej na początku kupili dziecku rodzice.




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • nocnymarek2 22.05.17, 20:23
    kora3 napisała:

    > Wyobraziłeś sobie kupowanie lizaka nawet smile , gdzie w tym lokalu na
    > bank lizaków nie ma smile

    O tym (istotnym elemencie historii), że rodzice siedzieli przy innym
    stoliku dowiedzieliśmy się w wersji 2.0 przypowieści. Antycypowałem,
    że lizaki pojawią się w wersji 3.0, ale chyba spaliłem.

    > Byłoby owszem dość niecodzienne, gdyby rodzice nie reagowali na to,
    > że dziecko przysiada się do całkiem obcych osob, ale my byliśmy znajomi
    > jednak i co moim zdaniem niebagatelne, zajmowaliśmy stolik może z 2-3
    > metry oddalony od stolika, przy którym siedzieli ci rodzice.

    Myślę, że istnieją zasadnicze rozbieżności między nami co do rodzaju
    znajomości pozwalającego przejmować opiekę nad dziećmi i na to co
    jest bagatelne w relacji do odległości stolików.
  • kora3 22.05.17, 20:32
    wiesz, dla mnie logiczne jest, że ktoś kto twierdzi, że rodzice pili musiał to zwyczajnie widzieć, nieprawdaż?

    co do reszty - jakaż to zaraz "opieka nad dzieckiem" porozmawianie z nim? Mielibyśmy dziecko pod opieką, gdyby rodzice zniknęli na parę godzin zostawiając nam je. Tu owszem, niechętnie podejmowałabym się czegoś takiego wobec dziecka ludzi, których słabo znam. Podejrzewam też że rodzice dzieci także niechętnie powierzaliby opiekę nad nimi osobom widzianym 1-2 w zyciu.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • nocnymarek2 22.05.17, 20:53
    kora3 napisała:

    > wiesz, dla mnie logiczne jest, że ktoś kto twierdzi, że rodzice pili musiał to
    > zwyczajnie widzieć, nieprawdaż?

    To a propos czego? Że byli blisko? Niewystarczająco, skoro przy innym
    stoliku, a ktoś inny kupował soczki (i lizaki, jak się wkrótce dowiemy).

    > co do reszty - jakaż to zaraz "opieka nad dzieckiem" porozmawianie z nim? Mieli
    > byśmy dziecko pod opieką, gdyby rodzice zniknęli na parę godzin zostawiając nam
    > je. Tu owszem, niechętnie podejmowałabym się czegoś takiego wobec dziecka ludz
    > i, których słabo znam. Podejrzewam też że rodzice dzieci także niechętnie powie
    > rzaliby opiekę nad nimi osobom widzianym 1-2 w zyciu.

    Opiekowałaś się dzieckiem rodziców, którzy niechętnie powierzyliby
    Ci ową opiekę, a do Ciebie to nadal nie dociera? "Jaka tam zaraz opieka...?"
  • kora3 22.05.17, 22:07
    Tak, no jak się jest blisko to się na ogół lepiej widzi niż bedąć daleko smile I nie, nie opiekowałam się dzieckiem, tylko z nim porozmawiałam itd. jeśli to jest hehe opieka, to mi się zdarza nader często, także wobec nieznajomych zupełnie dzieci.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kaz_nodzieja 22.05.17, 20:33
    Koro, byłabyś świetną Mamą. Nie myślałaś o tym? Zajęłabyś się dzieckiem (własnym) i nie musiałabyś dzielić włosa na czworo na forum.

    --
    Sport to nie jest zdrowie."Ja się kiedyś nabawiłam urazu kręgosłupa, którego konsekwencje odczuwam do dziś na zajęciach...uwaga....zdrowy kręgosłup!" Saszanasza
  • kora3 22.05.17, 22:08
    Nie nie mysłałam, bo zwyczajnie nie chcę mieć dziecismile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • claratrueba 19.05.17, 21:29
    Twój kolega zachował się właściwie ale widać brak wprawy w obchodzeniu się ze współczesnymi rodzicami. Popełniłam ten sam błąd. Syt. była inna- rodzice trzeźwi, środek dnia ale przekazanie rodzicom tego, co dziecko (ok. 5 lat) mi powiedziało czyli, że jest głodne spowodowało ciężką obrazę i niepotrzebne tyrady nt. odżywiania w/w dziecka.
    Co nauczyło mnie mówienia dziecku: "powiedz mamie/tacie".
    No i nie ma obrazy o ciężkie naruszenie rodzicielskiej nieomylności.
    W przypadku dzieci nieumiejących mówić liczę, że zaczną płakać wyst. rozdzierająco o ile jakiś dyskomfort nie zagraża ich życiu i zdrowiu.
    W kwestii opiekowania się dzieckiem w stanie po spożyciu: wszystko jest zwykle OK dopóki nic się nie wydarzy. Ale jeśli się wydarzy np. dziecko rozbije sobie głowę i będzie konieczna wizyta w szpitalu to oby nie trafili na lekarza, który podziela opinię, że to jest sprawa między rodzicami a dzieckiem. Bo wielu uważa, że to jest także sprawa policji. I wystarczy im tylko, że od rodziców czuć alkohol.
  • makinetka82 19.05.17, 22:28
    A dla mnie w takiej sytuacji SV w ogóle nie miałoby znaczenia. Bo tak, mogę całe życie bułkę przez bibułkę, tego nie urazić, temu nie przyciąć, żeby się tamtej przykro nie zrobiło, i ok. Tylko że są rzeczy ważniejsze niż SV, np bezpieczeństwo dziecka. Celowo piszę- bezpieczeństwo, bo żadne ze znajomych nie ma zadnego obowiązku zająć się tym dzieckiem, i w każdej chwili mogło pójść do domu, a w takim przypadku dziecko zostałoby zdane na łaskę pijanych rodziców. Tu nie ma miejsca na SV.

    --
    Wszystkim dogodzić się nie da, ale wszystkich wkurwić to już żaden problem big_grin
  • akle2 19.05.17, 22:35
    Dokładnie. Ja, jako osoba postronna, gdybym zobaczyła, że dziecko zdane jest tylko na pijanych rodziców, a znajomi się ulotnili, to po prostu wezwałabym policję.
  • aqua48 20.05.17, 09:23
    makinetka82 napisała:

    > A dla mnie w takiej sytuacji SV w ogóle nie miałoby znaczenia. Tylko że są rzeczy .ważniejsze niż SV, np bezpiecze
    > ństwo dziecka. Celowo piszę- bezpieczeństwo, bo żadne ze znajomych nie ma zadne
    > go obowiązku zająć się tym dzieckiem, i w każdej chwili mogło pójść do domu, a
    > w takim przypadku dziecko zostałoby zdane na łaskę pijanych rodziców.

    A moim zdaniem s-v właśnie mówi, że należy pomagać bezbronnym osobom i dlatego też wezwałabym bezwzględnie policje gdybym zauważyła, że dziecko obok nie ma żadnego trzeźwego i niepijącego opiekuna. Poza tym żaden lokal z alkoholem to nie jest miejsce dla dzieci.
  • kora3 20.05.17, 09:53
    Abstrahując Aquo od tej konkretnej sytuacji - poza barami typowo mlecznymi i cukierniami z reguły w każdej knajpie, także typu pizzeria jest alkohol. Więc, gdyby chcieć się trzymać tego, ze żadne miejsce z alkoholem nie jest dla dzieci, to dzieci mogłabyś zabrać na jedzenie tylko do mleczniaka. Cóż gdy dzieciaki no wola pizzę...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • akle2 20.05.17, 10:54
    Ale chodzi o specjalizację, a puby raczej się nie specjalizują w naleśnikach.
  • kora3 20.05.17, 16:17
    Ale Aqua napisała wyraźnie, ze żadne miejsce gdzie jest alkohol nie jest właściwe dla dziecka. Więc pozwoliłam sobie zauważyć, ze w pizzeriach na ogół alkohol jest, a zawsze tam pełno ludzi z dziećmi

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • akle2 21.05.17, 12:41
    Jest - przy okazji i w niewielkim wyborze. Wóda nie leje się tam strumieniami. Ludzie - często całymi rodzinami - przychodzą tam zjeść a nie się nażłopać. A pub to pub, wiadomo.
  • kora3 21.05.17, 12:49
    no wiesz ja np. przychodzę do pubu, żeby spotkać się ze znajomymi i do tego akurat, pograć w lotki. Jako, że nie jest on opodal mego domu na ogół przyjeżdżam tam samochodem, co wyklucza picie, a nawet jeśli przyjechałabym z kimś, to pije okazjonalnie. W tym gronie umówienie się stricto na piwo jest rzekłabym wydarzeniem, bo zwykle większość z nas nie pije lub o ile to jedno piwko. Nie widziałam w tym pubie nigdy nikogo upojonego, może ze względu na jego specyfikę - głownie dla graczy turniejowych w lotki jest smile , a wiadomo, ze jak się gra i chce wygrać, to nie można być spitym.
    Ale i tak pub jako taki nie wydaje mi się miejscem stosownym dla dzieci. Z tymi pizzeriami natomiast - no często widuję tu w Rynku ludzi, którzy nic w nich nie jedzą, tylko piją piwo, a opodal właśnie zajadające rodziny z dziećmi. Nierzadko rodzic takiego dziecka też do tej pizzy pije piwo.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 20.05.17, 11:01
    kora3 napisała:

    > Abstrahując Aquo od tej konkretnej sytuacji - poza barami typowo mlecznymi i cu
    > kierniami z reguły w każdej knajpie, także typu pizzeria jest alkohol. Więc, gd
    > yby chcieć się trzymać tego, ze żadne miejsce z alkoholem nie jest dla dzieci,
    > to dzieci mogłabyś zabrać na jedzenie tylko do mleczniaka. Cóż gdy dzieciaki no
    > wola pizzę...

    Dzieci mogą sobie woleć. Do rodzica należy zapewnienie im właściwej opieki a ta moim zdaniem wyklucza przesiadywanie w knajpach oraz lokalach w których dorośli piją alkohol. Istnieją lokale bezalkoholowe (również pizzerie) i te dla dzieci się nadają.
  • kora3 20.05.17, 16:20
    Wiesz co? Sprawdziłam z czystej ciekawości - w tym mieście nie ma takiego lokalu- pizzerii bezalkoholowej, a jest to miasto dość oblegane w sezonie przez turystów, także z dziećmi. Alkoholu nie ma jedynie w jadłodajniach serwujących domowe jedzenie- barach mlecznych oraz w cukierniach (nie wszystkich).

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • matylda1001 20.05.17, 11:45
    Korciu, ta sprawa nie ma nic wspólnego z s-v, równie dobrze można rozważać czy zgodnie z s-v postępuje ten, kto informuje odpowiednie służby o płaczu dziecka za ścianą.
    Pub to nie jest miejsce dla dzieci, wszystko jedno czy małych czy trochę starszych, czy wieczorem czy w południe. Atmosfera pubu demoralizuje nieletnich. Ludzie przychodzący z dziećmi po prostu nie powinni być obsługiwani. Szkoda, że polskie prawo nie domaga w tej ważnej kwestii. W tej konkretnej sytuacji obsługa pubu powinna wezwać Policję ponieważ nietrzeźwi rodzice nie sa w stanie zapewnić dziecku bezpieczeństwa. Nawet gdyby to miała być interwencja trochę na wyrost, to być może byłaby to dobra nauczka na przyszłość. Z dzieckiem to można iść do kawiarni na lody a nie tam, gdzie piją alkohol.
  • kora3 20.05.17, 16:25
    Matyldo, podzielam Twój pogląd, ze pub nie ejst odpowiednim miejscem dla dzieci. Dodam jeszcze, że no zwyczajnie nic nie uzasadnia obecności dziecka w pubie. Bo jeszcze w pizzerii, restauracji, czy cukierni gdzie podaje się także alkohol, no dziecko jest żeby zjeść coś. Tu żadnego uzasadnienia nie ma. Nie ja jednak ustalam zasady w danym pubie, a polskie prawo jak słusznie zauważasz nie reguluje obecności dzieci w takich miejscach.
    Powiem więcej, znam wiele osiedlowych barow typowo piwnych, gdzie w sezonie w ogródkach są tzw. strefy dziecięce - jakieś zjeżdżalnie, piaskownice czy huśtawki typowo dla dzieci. Nie pochwalam tego, ale taki jest fakt.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • minniemouse 21.05.17, 00:40
    matylda1001 napisała:
    Szkoda, że polskie prawo nie domaga w tej ważnej kwestii. W tej konkretnej sytuacji obsługa pubu powinna wezwać Policję ponieważ nietrzeźwi rodzice nie sa w stanie zapewnić dziecku bezpieczeństwa. Nawet gdyby to miała być interwencja trochę na wyrost, to być może byłaby to dobra nauczka na przyszłość.

    O totototototo! slusznie prawisz Matyldo. lepiej dmuchac na zimne niz sie sparzyc w tym zwłaszcza przypadku. bo chodzi o bezbronne dziecko z ktorym na dobra sprawe moze sie bogwico stac.

    Do Kory:
    A z tym pedofilem co ktos napisal to oczywscie przenosnia, jak sie domyslam. chodzi o to ze pijani rodzice nie mysla z kim ich wlasne dziecko wsiada do taksowki (czy w ogole odchodzi) i co sie moze stac.
    bo czy to znajomy czy nieznajomy gwarancji ze to nie pedofil nie ma. a jak zycie (czy raczej kryminalne akta) niestety pokazuje najwiecej pedofili jest wsrod rodziny i znajomych.
    zatem picie w blogosci "ach, co tam, mozemy spokojnie kontynuowac bo znalazl sie ktos kto sie mala zaopiekowal" moze okazac sie nie takie blogie. a nawet tragiczne w skutkach. zwlaszcza dla malej.

    Minnie
    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • kora3 21.05.17, 08:28
    Minnie, ja opisałam realna sytuację - dziecku nic nie groziło w temacie pedofilii, uprowadzenia itd. w tej konkretnej sytuacji. Nie pozwolilibyśmy by dziecko zaczepił ktoś obcy, wyszło z nim, czy samo itd. To oczywiście nie umniejsza winy rodziców - bo przecież mogą się tak zachować w innym towarzystwie. Czy tak robią - uprzedzając - nie wiem.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • minniemouse 21.05.17, 08:44
    kora3 napisała:
    Minnie, ja opisałam realna sytuację - dziecku nic nie groziło w temacie pedofilii, uprowadzenia itd. w tej konkretnej sytuacji. Nie pozwolilibyśmy by dziecko zaczepił ktoś obcy, wyszło z nim, czy samo itd.

    Ale tu w ogole nie chodzi o was tylko o brak odpowiedzialnosci ze strony rodzicow. ktoregos dnia dzieckiem zaopiekuje sie nie ktos godny zaufania kogo dobrze znacie, tylko naprawde pedofil. bo beda zbyt pijani aby zdawac sobie sprawe z tego co sie dzieje, by ic obchodzilo co sie dzieje.
    o to chodzi.

    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • minniemouse 21.05.17, 08:46
    ps
    zreszta, widze nie zwrocilas uwagi na to co napisalam wczesniej wiekszosc pedofili to ludzie znani dziecku i rodzicom.
    i znajomym.
    M

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • kora3 21.05.17, 09:18
    Alez to jest powszechnie znany fakt Minnie, tylko ze do kroćset - ja wiem, ze nie jestem pedofilką i na 100 proc. wiem, że nie jest nim ten kolega, więc po jakie licho mam to rozkminiać? Trudno poniekąd uznac, ze w momencie pojawienia się rodzicow i dziecka byliśmy im znani. Ja państwo widziałam w życiu raz drugi, dziecko pierwszy, kolega - wszystkich po raz pierwszy. Są to znajomi naszych znajomych, których tez znamy dość luźno.
    Sytuacja wyglądała tak, że siedzieliśmy sobie w gronie coś 6-7 osób znajomych w różnym stopniu przy dużym stoliku w ogródku pubu. Pojawiła się para z dzieckiem znana innej parze znajomych, dosiedli się . W tym momencie było ok. 19. jasno, ciepło, nikt nie był pijany, w zasadzie wszyscy tyle co przyszliśmy. Chwilę gadaliśmy razem i w podgrupach. Potem zaczęło się robić chłodno, wiec zdecydowaliśmy, ze wchodzimy do srodka. W środku nie ma tak dużego stołu, by wszyscy mogli siedzieć razem, więc towarzystwo podzieliło się na 3 bliskie sobie stoliki. Dziewczynka dotychczas siedziała przy rodzicach coś tam robiąc sobie w telefonie. Po pewnym czasie podeszła do nas i sobie z nami siadła. Podejrzewam, ze była zmęczona atmosferą przy stole zajmowanym przez rodziców i ich znajomychsad Mieliśmy odpędzić to dziecko? Zamiast tego zaczęliśmy z dziewczynka rozmawiać, bardzo bystre i fajne dziecko poniekąd. Rodzice mieli ja w zasięgu wzroku cały czas, jako i reszta znajomych. Tyle, że nie wołali jej z powrotem i nie interesowali się czy chce pić, jest głodna itd. Z tego co widziałam, acz nie liczyłam im piw, narzucili sobie dość spore tempo, ale nie ze leżeli pod stołem. Z zachowania widać było, ze sa podchmieleni - głośny śmiech, mowa itd.
    Tak wyglądała ta sytuacja - myśmy siedzieli z dzieckiem, rodzice ze znajomymi swymi, reszta przy 3 stoliku. Kiedy dziecko nam powiedziało, że chce mu się spać i chce do domu kolega podszedł do stolika jego rodziców i im to jak opisałam wcześniej zakomunikował - uprzedzając - nie wiem dlaczego dziecko samo nie poszło z tym do mamy i taty.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • minniemouse 21.05.17, 09:37
    Koro, ty dalej nie rozumiesz. nie ma znaczenia ze nie jestes pedofilka ani ze dobrze znasz znajomych. znaczenie ma ze rodzice nie maja pojecia co i z kim robi ich dziecko.

    M

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • kora3 21.05.17, 10:00
    Minnie, ty na serio masz problem ze zrozumieniem tekstu po polsku sad Rodzice mieli pojęcie co robi dziecko i z kim, albowiem siedzieli parę metrów odeń w tym samym pomieszczeniu i mieli je w zasięgu wzroku. Po co tworzyć jakies mity? Jestem pewna, że gdyby dziecku cos się działo, to rodzice by zareagowali - wcale nic mu się nie działo, tyle, ze było póxno i nie było to miejsce dla dziecka szczególnie o tej porze.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 21.05.17, 12:31
    kora3 napisała:

    >Jes
    > tem pewna, że gdyby dziecku cos się działo, to rodzice by zareagowali - wcale n
    > ic mu się nie działo,

    Kro a Ty dalej w zaparte - nie chodzi o to, że było późno tylko o to, że dziecko było pod opieką nietrzeźwych rodziców, nie rozumiesz? Równie dobrze mogłabyś poczęstować kierowcę wódką twierdząc, że przecież nic się nie stanie jak pojedzie po kieliszku czy trzech, bo przecież wiele razy tak jeździł i wszystko było ok. Znieczulica społeczna w przypadku pozwalania na prowadzenie po alkoholu już pomału ustępuje, natomiast w przypadku takich rodziców jeszcze trzyma się mocno. A to zupełnie to samo...
  • kora3 21.05.17, 12:52
    Aquo, odniosłam się TYLKO do opowieści Minnie o tym, że dziecko ktoś mógł uprowadzić i ze rodzice nie mieli pojęcia co się z nim dzieje. Nikt go nie mogl uprowadzić i rodzice mieli je w zasięgu wzroku. Takie są fakty - sprzeczne z opowieściami Minnie.
    Natomiast co do reszty - podejrzewam, że gdyby ci rodzice byli w sztok pijani, to nasza reakcja byłaby ina, oni jednakowoż byli podchmieleni. Nie wykluczam,. że gdyby nie interwencja barmana, to mogliby się doprowadzić jeszcze do stanu upojenia, ale nie mieli już okazji.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 21.05.17, 13:04
    kora3 napisała:

    > Aquo, odniosłam się TYLKO do opowieści Minnie o tym, że dziecko ktoś mógł uprow
    > adzić i ze rodzice nie mieli pojęcia co się z nim dzieje. Nikt go nie mogl upro
    > wadzić i rodzice mieli je w zasięgu wzroku. Takie są fakty - sprzeczne z opowie
    > ściami Minnie.
    > Natomiast co do reszty - podejrzewam, że gdyby ci rodzice byli w sztok pijani,
    > to nasza reakcja byłaby ina, oni jednakowoż byli podchmieleni.

    Koro sama napisałaś, że rodzice nie byli trzeźwi i że dzieckiem się nie interesowali. To fakty czy też nie? W jaki poza tym cudowny sposób bez alkomatu odróżniasz w sztok pijanego od mocno podchmielonego?
  • kora3 21.05.17, 13:40
    z doświadczenia Aquo, z doświadczenia choć znam osoby, które są mocno pijane, ale nic na to nie wskazuje w ich zachowaniu. Widziałam, jak ci ludzie się zbierali, czekali na taksówkę, która sami sobie zamówili, żegnałam się z nimi- nie zataczali się, nie bełkotali, więc nie byli w stanie upojenia, chyba ze obije naleza do bardzo rzadko spotykanych osob, po których naprawdę nie widać, ze są upojone a są. Ja w swoim życiu poznałam takie 2

    Tak, rodzice nie interesowali się dzieckiem - nie zapewnili mu rozrywki, nie pytali czy jest głodne czy spragnione, albo senne. Ale czy to znaczy, ze gdyby ktoś usiłował z dzieckiem sobie pójść, albo samo sobie poszło nie zareagowaliby? Raczej wątpię. Sądzę, że byli zwyczajnie zadowoleni, ze dziecko sobie poszło do nas i my się nim zajmujemy.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 21.05.17, 13:47
    kora3 napisała:

    > z doświadczenia Aquo, z doświadczenia Widziałam, jak ci ludzie się zbiera
    > li, czekali na taksówkę, nie zataczali się, nie bełkotali

    Nie trzeba się ani zataczać ani bełkotać aby nie móc po alkoholu mieć trzeźwego osądu sytuacji i normalnego czasu reakcji. Dlatego Koro osobom mającym pod opieką dziecko nie wolno go pić. Kwestia jest poza tym bezdyskusyjna, bo prawodawca już to rozpatrzył.

    > Tak, rodzice nie interesowali się dzieckiem

    No właśnie...
  • kora3 21.05.17, 14:03
    Alez ja napisałam tak samo, ze to naganne, iż oboje pili! Odniosłam się TYLKO - powtórzę - do opowieści Minnie, że rodzice nie wiedzieli co się z dzieckiem dzieje. Wiedzieli, bo siedziało wszak w zasięgu ich wzroku, a oni nie byli nieprzytomni z upojenia. Wnoszę z tego, że dali radę sami sobie zamówić taksę, uregulować rachunek, normalnie wyjść. i Tylko o ten wpis Minnie chodziło, a nie o żadne ich usprawiedliwianie. Jak się ma pod opieką dziecko, to się pije, w każdym razie oboje opiekunowie.
    A nawet gdyby wcale nie pili ich zachowanie i tak byłoby nie w porządku!

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 21.05.17, 14:04
    to się NIE pije - rzecz jasna

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • minniemouse 21.05.17, 12:36
    kora3 napisała:
    Rodzice mieli pojęcie co robi dziecko i z kim, albowiem siedzieli parę metrów odeń w tym
    samym pomieszczeniu i mieli je w zasięgu wzroku.


    Serio??, i pozwolili zeby dziecko sie petalo po stolikach w poszukiwaniu picia i jadla i w ogole opieki? i to jest twoim zdaniem "opieka nad dzieckiem"? no wezze...

    i jeszcze sama napisalas w innym wpisie ze:
    Wszystko byłoby ok, gdyby nie to, że rodzice dziecka raczyli się obficie piwem i około godz. 22 byli już mocno podchmieleni, a dzieckiem rzekłabym słabo się interesowali.

    to juz nawet nie jest platanie sie w zeznaniach tylko pisanie kontrastowych bzdur, sorry.
    bo albo sie ma pojecie co robi dziecko albo sie jest mocno podchmielonym i slabo interesuje - razem sie nie da, po prostu.
    i dalej widze nie pojmujesz puenty tego wpisu:
    Czy może dlatego, że ciocia Kora i wujek X częstowali ją soczkami i lizakami jak rasowi pedofile bez uzgodnienia z rodzicami? I wydawało jej się, że jest pod ich opieką?
    nie rozumiesz, ze Nocnymarek chcial dac ci do zrozumienia jakie niebezpieczenstwa czyhaja na dzieci, ktore widzac jak nawaleni rodzice slabo sie nimi interesuja, z koniecznosci szukaja opieki w obcych im ludziach. i moga wtedy trafic na dobrych, a moga na pedofila co pod pretekstem serdecznosci wezma i gdzies wywloka.
    po prostu przestan skupiac sie na sobie a popatrz na to z pozycji dziecka. na co jest narazone w swiecie. a jakie niewiadome.

    Minnie
    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • kora3 21.05.17, 13:07
    minniemouse napisała:
    >
    > Serio??, i pozwolili zeby dziecko sie petalo po stolikach w poszukiwaniu picia
    > i jadla i w ogole opieki? i to jest twoim zdaniem "opieka nad dzieckiem"? no
    > wezze...


    Minnie, Twoje nierozumienie tekstu po polsku zaczyna być irytujące, serio. Dziecko się nie pętało nigdzie, podeszło tylko raz, do nas i zostało. Nie twierdzę, ze rodzice prawidłowo sprawowali nad nim opiekę, bo gdybym tak sądziła, nie byłoby mego zniesmaczenia i tego watku. Zaprzeczyłam tylko Twoim sugestiom jakoby rodzice nie wiedzieli co się z dzieckiem dzieje - wiedzieli, bo byli bardzo blisko.


    > Wszystko byłoby ok, gdyby nie to, że rodzice dziecka raczyli się obficie pi
    > wem i około godz. 22 byli już mocno podchmieleni, a dzieckiem rzekłabym słab
    > o się interesowali.


    I podtrzymuję to co napisalam - rodzice pili, a nie powinni, w każdym razie oboje, a także nie interesowali się czy dziecko się nie nudzi, nie jest senne, głodne czy spragnienie i to jest wg mnie naganne. Ale to nie ma nic wspólnego z twoimi pomysłami, ze dziecko mógł ktoś uprowadzić a rodzice nie wiedzieli gdzie jest i co się z nim dzieje.
    >
    > to juz nawet nie jest platanie sie w zeznaniach tylko pisanie kontrastowych bz
    > dur, sorry.
    [i]

    Minnie, to, ze Ty nie umiesz sobie danej sytuacji wyobarzić, to jeszcze pojmuję, ale opisałam Ci ja bardzo dokładnie a ty dalej nie pojęłaś. Nie było możliwości żeby ktoś dziecko skrzywdził uprowadził, ani nie było tak, ze rodzice stracili je z oczu. Nie wiem po jakie licho takie bzdury w ogóle wymyślasz...

    > bo albo sie ma pojecie co robi dziecko albo sie jest mocno podchmielonym i slab
    > o interesuje - razem sie nie da, po prostu.


    Owszem Minnie - da się! I nie, nie chodzi o to, że tak jest dobrze - uprzedzając, bo zaraz mi takei zdanie zarzucisz, tylko o fakt. Można być mocno podchmielonymi i wiedzieć co się wokół dzieje i co się widzi, a co nie. Szczególnie, ze dziecko siedziało parę metrow od tych rodzicow.


    > nie rozumiesz, ze Nocnymarek chcial dac ci do zrozumienia jakie niebezpieczens
    > twa czyhaja na dzieci, ktore widzac jak nawaleni rodzice slabo sie nimi inte
    > resuja, z koniecznosci szukaja opieki w obcych im ludziach. i moga wtedy trafic
    > na dobrych, a moga na pedofila co pod pretekstem serdecznosci wezma i gdzies
    > wywloka.


    Mnie tego tłumaczyć nie trzeba, ale tu taka sytuacja nie zachodziła, pojmjze to wreszcie. dziecko siedziało z ;ludźmi słabo sobie znanymi, ale jednak znanymi - znajomymi rodziców. Ci rodzice oraz inne osoby znajome miały dziecko w zasięgu wzroku, pomijając fakt ze w tym pubie a salach i na ogródku jest monitoring. Nie było zatem mozliwoci, żeby obca osoba jakaś weszla do baru i wywlokła niezauważona przez nikogo to dziecko. i TYLKO to usiłuję ci uswiadomic

    > po prostu przestan skupiac sie na sobie a popatrz na to z pozycji dziecka. na
    > co jest narazone w swiecie. a jakie niewiadome.


    Wlasnie popatrzyłam z pozycji dziecka - z nami nie nudzilo się jak mops i było też bezpieczne. Podejrzewam, że gdyby dziecko przesiadło się do stolu zupełnie obcych rodzicom ludzi, to ci by na to zareagowali, ale że poszlo do nas, to było im w to graj. I zasadniczo, gdyby nie późna pora i nie fakt, ze rodzice pili nie byłoby w tym nic złego, ze dziecko sobie usiadło ze znajomymi rodziców, którym obecność dziecka w niczym nie przeszkadza, a nawet jest miła





    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • minniemouse 21.05.17, 23:41
    kora3 napisała:
    Można być mocno podchmielonymi i wiedzieć co się wokół dzieje i co się widzi, a co nie. Szczególnie, ze dziecko siedziało parę metrow od tych rodzicow.

    ... pare kieliszkow wiecej i mozna zapomniec ze sie dziecko ma. Koro pleciesz. widzialam takie pary, wiem jak "maja na oku". zajeci rozmowa i falszywie uspokojeni ze "dziecko jest bezpieczne pod dobra opieka znajomych, bywa ze dobra chwile nie maja pojecia o dziecku.
    Powtorze wiec za Bene:
    Zagrożenia bezpośredniego może nie było, ale wystarczy ruszyć wyobraźnią - dwoje nawet może i nie pijanych, ale podchmielonych dorosłych plus dziecko, całość po 22-giej... Mieli szczęście, ale co z następnym razem?

    dokladnie tak. nastepnym razem nie bedzie was a naprawde pedofil.

    Nie było zatem mozliwoci, żeby obca osoba jakaś weszla do baru i wywlokła niezauważona przez nikogo to dziecko. i TYLKO to usiłuję ci uswiadomic

    LOL, a kilka razy podkreslalam ze najwiecej zagrozenia dla dziecka jest ze strony najblizszych i znajomych. ale do ciebie to jakos nie dociera uncertain
    I nie opowiadaj bajek ze gdyby ktos naprawde chcial to by dziecka nie wywabil. Pedofil by po prostu wszedl i cos zamowil by chwile posiedziec, i juz by monitoring nie zwracal uwagi -
    proste.

    Wlasnie popatrzyłam z pozycji dziecka - z nami nie nudzilo się jak mops i było też bezpieczne.

    bezpieczne?? za kazdym takim razem kiedy z nudow lezie do obcych po soczek i kanapke jest narazone na niebezpieczenstwo. cos brak ci pojecia.

    Minnie
    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • kora3 22.05.17, 11:17
    nie mam siły Minnie, sorry

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • wagonetka 22.05.17, 11:21
    kora3 napisała:

    > nie mam siły Minnie, sorry
    >

    trochę nie rozumiesz

    dziecko, jeśli nie może szukać oparcia w rodzicach, bo ci sa nietrzeźwi szuka oparcia w obcych ludziach

    w tym wypadku byliście to wy, w innym wypadku będą to inni obcy

  • kora3 22.05.17, 11:57
    ależ rozumiem, odnosiłam się tylko do fantazji Minnie, że dziecko mógł ktoś uprowadzić itd. W TYM KONKRETNYM przypadku i miejscu, nie mógł, ALE w innych okolicznościach, gdyby rodzice upili się do nieprzytomności i zapomnieli o dziecku - mógłby.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • wagonetka 22.05.17, 11:59
    kora3 napisała:

    > ależ rozumiem, odnosiłam się tylko do fantazji Minnie, że dziecko mógł ktoś upr
    > owadzić itd. W TYM KONKRETNYM przypadku i miejscu, nie mógł, ALE w innych okoli
    > cznościach, gdyby rodzice upili się do nieprzytomności i zapomnieli o dziecku -
    > mógłby.
    >

    nie, nie rozumiesz

    powtarzam - dziecko szuka opieki u obcych ludzi, jeśli nie może jej znaleźć u rodziców

    prościej nie umiem


  • kora3 22.05.17, 12:12
    Nie zawsze, w tym konkretnym przypadku pewnie tak ...Synek mojej koleżanki lat 5,5 młodzieniec za każdym razem, gdy widzi mego partnera, a widuje go rzadko po prostu go hehe okupuje. Gdzieś ma wtedy mame i tatę i liczy się tylko wujek smile Dodam, ze nie a tu jakiejś szczególnej zażyłości z tym dzieckiem, jak wspomniałam widują się rzadko, a mój partner nie żeby nie lubił dzieci, ale daaaaawno swoje odchował smile i nie lgnie szczególnie do dzieci. Po prostu chłopiec sobie go z jakiejś przyczyny upodobał i czesć.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • wagonetka 22.05.17, 12:15
    kora3 napisała:

    > Nie zawsze

    nie zawsze

    niekiedy dziecko siedzi obok pijanych rodziców i boi się odejść oraz odezwać



  • aqua48 22.05.17, 12:22
    kora3 napisała:

    > Nie zawsze, w tym konkretnym przypadku pewnie tak ...Synek mojej koleżanki lat
    > 5,5 młodzieniec za każdym razem, gdy widzi mego partnera, a widuje go rzadko po
    > prostu go hehe okupuje.

    Świadczy to jedynie o tym jak ufne są małe dzieci. I jak łatwo komuś kto ma niecne zamiary to zaufanie wykorzystać. Oraz o tym, że należy dzieci uczyć zachowań bezpiecznych w stosunku do dorosłych.

  • kora3 22.05.17, 12:24
    no jak napisałam, ze mój kolega i matka jego dziecka uczyli to dziecko, żeby nie było zbyt ufne wobec obcych, to się dowiedziałam, że kolega jest anormalny, matka też.

    Natomiast w tym konkretnym przypadku nie rozumiem wywodu - w czym mój partner jest niebezpieczny dla tego chłopca?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 22.05.17, 12:38
    kora3 napisała:

    > Natomiast w tym konkretnym przypadku nie rozumiem wywodu - w czym mój partner j
    > est niebezpieczny dla tego chłopca?

    To akurat Twoja nadinterpretacja. Powtórzę po raz ostatni bo wyraźnie nie łapiesz o co tu chodzi:
    Niebezpieczne dla dziecka są takie zachowania:
    - towarzyska akceptacja dla rodziców-opiekunów dziecka pijących alkohol
    - zwalnianie ich z obowiązku opieki nad dzieckiem bo piją tenże alkohol i świetnie się bawią
    - przyzwyczajanie dziecka do tego, że w razie konieczności (gdy rodzice nie będą chcieli zajęci sobą i swoimi rozrywkami zareagować na jego potrzeby) spełnią je jakiekolwiek obce osoby dorosłe.
    Tylko i aż tyle.

  • aqua48 22.05.17, 12:14
    kora3 napisała:

    > ależ rozumiem, odnosiłam się tylko do fantazji Minnie, że dziecko mógł ktoś upr
    > owadzić itd. W TYM KONKRETNYM przypadku i miejscu, nie mógł

    Nie uwierzysz, ale mógł. Znam podobne przypadki, w których małe dziecko zniknęło tylko na sekundę z oczu opiekuna i jego towarzystwa i jedynie jego całkowicie trzeźwej (!) reakcji udało się uniknąć tragedii, a w jednym przypadku niestety nie udało.. Wagonetka ma całkowitą rację.
  • kora3 22.05.17, 12:21
    No to bingo Aquo, bo ja akurat byłam całkowicie trzeźwa, jako i moja przyjaciółka Kasia siedząca stolik ode mnie, obie przyjechałyśmy samochodami. Dziecko nie znikało mi z oczu, do toalety osobiście je zaprowadziłam i poczekałam na nie. Wyjaśnij mi JAK to dziecko mogło nam zniknąć z oczu w tych okolicznościach?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • wagonetka 22.05.17, 12:22
    kora3 napisała:

    > No to bingo Aquo, bo ja akurat byłam całkowicie trzeźwa, jako i moja przyjaciół
    > ka Kasia siedząca stolik ode mnie, obie przyjechałyśmy samochodami. Dziecko nie
    > znikało mi z oczu, do toalety osobiście je zaprowadziłam i poczekałam na nie.
    > Wyjaśnij mi JAK to dziecko mogło nam zniknąć z oczu w tych okolicznościach?
    >

    wciąż nie rozumiesz, że to nie chodzi o ciebie ale o dziecko

  • kora3 22.05.17, 12:26
    Raz jeszcze powtórzę - odnosiłam się TYLKO do fantazji Minnie w temacie, że dziecko mogł uprowadzić pedofil - w tej konkretnej sytuacji nie mógł - na całe szczęście poniekąd.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • wagonetka 22.05.17, 12:28
    kora3 napisała:

    > Raz jeszcze powtórzę - odnosiłam się TYLKO do fantazji Minnie w temacie, że dzi
    > ecko mogł uprowadzić pedofil - w tej konkretnej sytuacji nie mógł - na całe szc
    > zęście poniekąd.
    >

    minni miała rację
  • kora3 22.05.17, 12:35
    uzasadnij smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • chris1970 22.05.17, 13:34
    To może ja spróbuję.
    - dziecko powinno być pod opieką rodziców, a nie towarzystwa rodziców, jeżeli już, to po wyraźnym pytaniu ze strony rodziców, czy zajmiecie się małą przez chwilę
    - za dziecko odpowiadają rodzice
    - wy z bierną postawą rodziców zajęliście się dzieckiem, więc tu nie wiadomo kto tak naprawdę opiekę sprawował nad dzieckiem
    - w razie problemów zadławieniem, reakcją alergiczną kto by odpowiadał? Rodzice, czy "ciocia i wujek" częstujący dziecko? Obawiam się, że w takiej sytuacji, byłby atak rodziców na Was, bo dziecko było przy Was, a Wy, że my tylko daliśmy picie, to wasze dziecko, nie nasze.
    - mieliście dużo szczęścia, że zareagował w odpowiednim momencie barman
    - wystarczyłoby, że ciocia na chwilę poszła przypudrować nosek, wujek zajął się swoim napojem i małej nie ma, bo poszła z inną ciocią albo wujkiem
    - tak zwyczajowo, ile razy my mieliśmy na chwilę cudze dziecko w towarzystwie pod opieką, aby z dzieckiem porozmawiać, albo pobawić się, to matka zawsze patrzyła nań jak sroka w kość.
  • kora3 22.05.17, 13:43
    Chrisie jaka znow reakcja alergiczna? Jak rodzice przyszli z dzieckiem to kupili mu porzeczkowy soczek z Tarczyna i chipsy. jak się dziecku soczek skończył i chciało mu się pić kolega kupił mu taki sam i frytki. Myślisz, e rodzice kupili dziecku soczek, który je uczula na "dzień dobry"?

    Możliwe, z Wami tak jest jak piszesz, mnie się zdarza opiekować dziećmi mojej bliskiej koleżanki nawet na noc pod jej nieobecność (taka praca) i nie sądzę, ze założyła w domu na te okoliczność monitoring smile
    Nie rozumiem jak kolega miałby się "zając swoim napojem", bo jak wspomniałam - jeśli pił, to przy barze, a nie przy dziecku, a dziecka nie zostawiłabym ani ja ani on samego. Zatem sytuacja, ze ja się hehe pudruję a on zajmuje napojem była niemożliwasmile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • chris1970 22.05.17, 13:57
    Koro, trochę nie zrozumiałaś dobrze mojej wypowiedzi, albo ja coś niedokładnie napisałem.
    Czyli Koro, Ty nigdy nosa nie pudrujesz, a kolega nie zajmuje się w tym czasie swoim napojem smile Dobra, niech będzie smile
  • kora3 22.05.17, 14:08
    No rzadko się pudruję - fakt smile ale np. do toalety mogłam wyjść. Tylko, że nie było sytuacji, żeby to dziecko zostało samo przy naszym stoliku. Poza tym - mowa o niewielkiej przestrzeni, gdzie przy jednym stoliku siedzieli rodzice dziecka ze swoimi znajomymi, przy drugim my i przy trzecim jeszcze inni nasi dobrzy znajomi. Żeby z tego pomieszczenia wyjść, trzeba przejść przez salę w której jest bar, do tego wszędzie, łącznie z ogródkiem jest tam monitoring. Dlatego właśnie fantazje Minnie wydały mi się śmieszne...
    Jasne w innych okolicznościach hehe przyrody rzeczywiście dziecku mogłoby się coś stać, ale mowa była o tej konkretnej sytuacji

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • wagonetka 22.05.17, 14:14
    koro, wszyscy ci tłumaczą a ty i tak nie rozumiesz

    myślę, że dlatego, iż wszystko filtrujesz przez swoje "ja" - wszyscy mówią o problemie a ty mówisz o sobie

    dlatego chyba nie ma sensu tego kontynuować

  • kora3 22.05.17, 14:21
    A o kim mam mówić przy okazji tej sytuacji i uwag Chrisa? O tobie? Sprawa jest prosta - rodzice zachowali się skandalicznie i o ile zachowują się tak w innym miejscu i towarzystwie to narażają dziecko na poważne niebezpieczeństwo. Uprzedzając, czy się zachowują tak gdzie indziej - nie mam bladego pojęcia.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • wagonetka 22.05.17, 14:24
    kora3 napisała:

    > A o kim mam mówić przy okazji tej sytuacji i uwag Chrisa?

    nie o kim a o czym

    o problemie

  • zosiaonline 22.05.17, 19:11
    wagonetko - ujęłaś najdobitniej to, co wiele osób tu już próbowało przekazać. Brawo!
  • minniemouse 22.05.17, 23:19
    kora3 napisała:
    W TYM KONKRETNYM przypadku i miejscu, nie mógł, ALE w innych okolicznościach, gdyby rodzice upili się do nieprzytomności i zapomnieli o dziecku - mógłby.

    Koro, jaka ty jestes naiwna i niedoinformowana. dzieci gina trzezwym rodzicom sprzed nosa, tak jak Aqua mowi, wystarczy sekunda nieuwagi i dziecka na zawsze nie ma.
    nie mowiac o tym, ze znane sa przypadki gwaltow na dzieciach w ubikacji podczas gdy rodzice sa calkiem niedaleko, nieswiadomi niczego. bo wlasnie kolejnym razem taki "dobry wujek" zaprowadzil dziecko na "siusiu", zrobil co chcial i znikl. coz wiecej trzeba aby stala sie tragedia, uprowadzania nie trzeba.

    Minnie
    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • kora3 22.05.17, 23:42
    Matko święta Minnie smile zaraz będzie, że mogło to dziecko zostać zabite przez odrąbanie głowy siekierą. Nie bylas tam, nie wiesz. Nie ma możliwości, żeby ktoś niezauważony wszedł z dzieckiem do toalety - weź to zrozum wreszcie. Gdzie indziej być może jest, tam nie. Nie jestem naiwna i niedoinformowana tylko praktyczna i logicznie myśląca. Jeśli wiem, ze tam takiej możliwości nie ma, to jej nie zakładam.
    Jak widzę w innych lokalach rodzice także nie trzymają dzieci na smyczach smile i trudno się dziwić, bo małemu dziecku trudno usiedzieć dłuższy czas na miejscu. I jakos nie znikają masowo te dzieci z ludnych miejsc i nie są gremialnie gwałcone w toaletach.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • minniemouse 23.05.17, 00:02
    kora3 napisała:
    Jak widzę w innych lokalach rodzice także nie trzymają dzieci na smyczach

    Koro sprawa jest taka. jak ci kilka osob slusznie powiedzialo, to ze akurat wy tam byliscie i z waszej strony dziecku nic nie grozilo to tylko chwala Bogu, ale tak naprawde to podpici rodzice nie wiedza czy powierzajac dziecko waszej opiece nie powierzaja pedofilowi. ONI nie wiedza co robia. wy wiecie, ONI nie wiedza.
    A dziecko 8-letnie jak juz napisalam o godzinie 7:30 powinno juz byc w lozku. co ono robi w knajpie o tak poznej porze??, i to z pijanymi rodzicami? to widac ze to przynajmniej pewna patologia. jak prawidlowo zareagowac juz pisalam - zazadac od barmana aby grzecznie wyprosil rodzicow z dzieckiem do domu bo to nie mejsce dla dzieci o tej porze. rozumiem ze czlowiek zaskoczony taka sytuacja po raz pierwszy nie bardzo wie jak sie zachowac , wiec sie tylko zajmuje cudzym dzieckiem, no ale efekt takiej dyskusji jest ze na przyszly raz bedziesz przygotowana.

    I tak, oczywscie, poniewaz knajpy to nie miejsca dla dzieci to jasne ze sie tam beda nudzic i krecic. ale dziecka nie ma co usprawiedliwiac bo takie zachowanie jest zrozumiale. tu winni sa rodzice ktorzy nie powinni przyprowadzac dzieci w takie miejsca, a jak juz je przywlekli to niech sie nimi zajmuja sami. nie siedza dlugo bo maja obowiazki wobec dziecka.
    Niestety jak sie ma dzieci to sie trzeba nimi zajmowac. ja jak moje dziecko bylo nieletnie to po knajpach nie latalam, ani moj maz. a jak chcielismy wyjsc, to zostawialismy dziecko pod opieką dobrze nam znanej i zaufanej osoby. i wtedy i my mielismy przyjemnosc, i dziecko bylo zadbane jak nalezy. w lozku o 8-mej.

    I jakos nie znikają masowo te dzieci z ludnych miejsc i nie są gremialnie gwałcone w toaletach.

    O jezu chryste. no to co? to bedziesz ufala temu i liczyla na to ze "na pewno nic sie nie stanie bo to sie rzadko zdarza?" naprawde, naprawde dajesz gwarancje ze dziecko w knajpie jest 100% bezpiecznie ?
    no wezze.

    Minnie
    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • kora3 23.05.17, 00:16
    Minnie, pojmijze wreszcie, że ja nijak nie bronię zachowania rodziców, wszak sama nim zbulwersowana założyłam ten watek! Oczywista sprawa, że jak się ma dziecko pod opieką, to się trzeba nim zajmować. ALE nie uważam, że rodzice z dzieckiem nie mogą wyjść do knajpy - wg mnie mogą i jak widzę nierzadko wychodzą. Tylko, że pub wg mnie jest ostatnim takim miejscem, nawet tak spokojny jak ten. A i pora powinna być dostosowana do dziecka, a nie do zabawy rodziców - jakiejkolwiek. Ja się tylko i wyłącznie odniosłam do Twoich no przepraszam, ale fantazji, że dziecko mogło zostać porwane, zgwałcone czy co tam jeszcze wymyśliłaś. To, że było tym razem całkowicie bezpieczne nie umniejsza winy rodziców, którzy narazili je na duzy dyskomfort.

    Tak, byłam zaskoczona Minnie. A byłam, bo prawdę mówiąc choć bywam tam regularnie od lat paru pierwszy raz widziałam tam dziecko o takiej porze, a w innych może gora kilka razy. Wynika to najpewniej ze specyfiki tego miejsca - ludzie tam grają turnieje w lotki, a jak grasz, to się musisz skupić na grze, a nie na dziecku, stąd nikt tam własnych nie zabiera. Podczas gier sala o której mowa jest niedostępna dla innych gości poza graczami, a już dziecko to byłby kosmos. Bo dziecko jak to dziecko, mogłoby dostać lotką sad Podejrzewam, że barman był zaskoczony nie mniej niż ja i reszta. Sądze, że zainterweniował, bo bał się, że państwo mogą ze stanu podchmielenia chieć wprowadzić się w stan upicia. wtedy na bank ktoś ze względu na niebezpieczeństwo dla dziecka wezwałby policje, a o ile nawet nie, to byłby do tego zobligowany barman, jako niejako gospodarz miejsca i na pewno trzeźwa osoba.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • rikol 29.05.17, 11:34
    To ciekawe. W Anglii puby mają specjalne strefy dla dzieci.
  • kaz_nodzieja 30.05.17, 12:24
    To mnie nie dziwi biorąc pod uwagę, że w Tym kraju liczba małoletnich alkoholików jest rekordowa wśród krajów EU.
    Jak dobrze pamiętam mogą również "pochwalić" się najmłodszym alkoholikiem wymagającym odwyku - 10-latkiem.
    Faktycznie, jest z czego brać przykład.

    --
    Sport to nie jest zdrowie."Ja się kiedyś nabawiłam urazu kręgosłupa, którego konsekwencje odczuwam do dziś na zajęciach...uwaga....zdrowy kręgosłup!" Saszanasza
  • bene_gesserit 20.05.17, 14:37
    Trochę tak, jakbyś się pytała, czy ktoś, komu miły czlowiek wyciąga portfel z kieszeni, powinien zwrócić uwagę złodziejowi grzecznie czy grzeczniej. Mieszasz porządki.

    Art 160 KK § 2. "Jeżeli na sprawcy ciąży obowiązek opieki nad osobą narażoną na niebezpieczeństwo, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5." - To klasyczny paragraf na pijanych rodziców. Wyrok od 3 miesięcy do 5 lat plus problem z prawami rodzicielskimi, rzecz jasna.

    Kolega wykonał niezbędne minimum. Państwo zapewne się nadeli, bo i kolega, i barman mieli rację i dotarło do nich - czy też miało dotrzeć - że w tym konkretnym przypadku zachowują się jak bardzo źli rodzice.
    S-v nie ma tu raczej nic do rzeczy, bo w grę wchodzi nie zachowanie formy, ale zdrowie i życie dzieciaka.
    Bardzo dużo patologii w tych twoich opowieściach o miłych przyjacielskich spotkaniach, brr.


    --
    feminists aren?t humorless just because your jokes suck
  • bene_gesserit 20.05.17, 14:37
    Trochę tak, jakbyś się pytała, czy ktoś, komu miły czlowiek wyciąga portfel z kieszeni, powinien zwrócić uwagę złodziejowi grzecznie czy grzeczniej. Mieszasz porządki.

    Art 160 KK § 2. "Jeżeli na sprawcy ciąży obowiązek opieki nad osobą narażoną na niebezpieczeństwo, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5." - To klasyczny paragraf na pijanych rodziców. Wyrok od 3 miesięcy do 5 lat plus problem z prawami rodzicielskimi, rzecz jasna.

    Kolega wykonał niezbędne minimum. Państwo zapewne się nadeli, bo i kolega, i barman mieli rację i dotarło do nich - czy też miało dotrzeć - że w tym konkretnym przypadku zachowują się jak bardzo źli rodzice.
    S-v nie ma tu raczej nic do rzeczy, bo w grę wchodzi nie zachowanie formy, ale zdrowie i życie dzieciaka.
    Bardzo dużo patologii w tych twoich opowieściach o miłych przyjacielskich spotkaniach, brr.


    --
    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
  • astachan 20.05.17, 23:39
    Znając niechęć tego forum do analizowania prawa obowiązującego w Polsce...

    Jednak zaznaczę, że:

    Doszło do złamania polskiego prawa:
    * oboje rodzice byli "pijani", więc nie sprawowali właściwej opieki nad małoletnią.

    Niech to będzie dla was wszystkich przestrogą: macie dzieci? - Jedno z was nie pije!!!

    Możecie się rzucić na Astachan, że bredzi...
    Och! Takie zarzuty już tu były!
    Nawet za przywołanie prawa można zostać tu wykasowanym. Prawda Kanadyjska Myszko?!
  • minniemouse 21.05.17, 00:05
    Łamanie Netykiety powoduje skasowanie. Przywołanie prawa nie jest łamaniem Netykiety.

    M

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • bene_gesserit 21.05.17, 10:57
    Stosowny paragraf jest zacytowany powyżej.
    Generalnie lepiej czytać to, co się komentuje, przed komentowaniem.

    --
    a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem, bo odrodzisz sie czlowiekiem'
  • wagonetka 21.05.17, 15:39
    a cóż robi dziecko w pubie z pijanymi rodzicami?

    dlaczego zgromadzone towarzystwo nie interweniowało u rodziców, gdy ci zaczynali pić kolejne piwo? dlaczego nikt ze znajomych nie przypomniał rodzicom odpowiednio wcześnie, że mają pod opieką dziecko i jedno z nich nie powinno pic?

    to, co tu opisałaś, to jest patologia



  • bene_gesserit 21.05.17, 18:11
    Nie wydaje mi się, żeby metkowanie było najlepszym sposobem opisywania tej sytuacji.
    Z pewnością zachowanie dwójki rodziców mogło doprowadzić do tragedii. Mieli szczęście. Dziwi reakcja towarzystwa, tak samo jak pytanie o 'grzeczność' w sytuacji, w której chodzi o zagrożenie dla malucha.

    --
    - Kiedy zorientowałaś się, Pani, że jesteś Boginią?
    - Cóż, pewnego dnia modliłam się i nagle zrozumiałam, że mówię do siebie.
  • kaz_nodzieja 21.05.17, 22:32
    Może dlatego, że owi znajomi nie byli rodzicami tychże rodziców by im cokolwiek kazać zrobić.

    --
    Sport to nie jest zdrowie."Ja się kiedyś nabawiłam urazu kręgosłupa, którego konsekwencje odczuwam do dziś na zajęciach...uwaga....zdrowy kręgosłup!" Saszanasza
  • kaz_nodzieja 21.05.17, 22:31
    Odważny barman. Niestety dzieci o każdej porze dnia i wieczora w takich miejscach nikogo już nie dziwią. Nie ma żadnych miejsc wolnych od nich. Sama widziałam w pubie (bez ogródka) typu pijalnia wódki i piwa (prawie same alkohole i to mocne, bez jedzenia oprócz przekąsek typu orzeszki) tatusia (mocno czerwonego na twarzy) z synkiem około 5 lat. Godzina 21.00, tatuś był wyraźnie pod wpływem. Nie, nie zareagowałam bo sama wtedy wyjątkowo jak na mnie wypiłam alkoholi, więc tylko odnotowałam ten fakt.

    --
    Sport to nie jest zdrowie."Ja się kiedyś nabawiłam urazu kręgosłupa, którego konsekwencje odczuwam do dziś na zajęciach...uwaga....zdrowy kręgosłup!" Saszanasza
  • minniemouse 22.05.17, 08:16
    Abstrahujac od wszystkiego, nalezalo w takiej sytuacji poprosic o interwencję bramana albo właściciela lokalu. zeby wyprosil podchmielonych gosci ze wzgledu na dziecko, ktore, ZANIEDBANE, o tej porze nie powinne byc w ogole lokalu. 8-letnie dziecko a tym bardziej w 'szkolny' dzien powinno juz o 7:30 wieczorem byc w lozku, lekcje odrobione, nakarmione, wymyte, dobranocka oglądnięta, bajka poczytana i lulu. bo dziecko musi byc zrelaksowane do spania, a sen miec wystarczajaco dlugi.
    A tu po 22 -giej i jeszcze w knajpie z chlacymi rodzicami, no ludzie.

    Barman powinien wezwac taksowke i stanowczo wyslac rodzicow z dzieckiem do domu. a wy powinniscie go o to dyskretnie poprosic.

    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • kaz_nodzieja 23.05.17, 11:20
    Tego wieczoru wypiłam wyjątkowo dużo jak na mnie mocnych alkoholi i zwyczajnie nie miałam do tego głowy. Do takich miejsc (same praktycznie alkohole, w tym mocne) nie chodzi się po to by niańczyć i sprawować pieczę nad cudzym potomstwem, którego zresztą w takim miejscu nie powinno w ogóle być. Są miejsca gdzie dorosły człowiek powinien się wyluzować. Takim miejscem jest lokal typu "pijalnia wódki i wina".
    Gdzie jeszcze współcześni rodzice będą ciągać swoje dzieci? Może jeszcze do burdelu?

    --
    Sport to nie jest zdrowie."Ja się kiedyś nabawiłam urazu kręgosłupa, którego konsekwencje odczuwam do dziś na zajęciach...uwaga....zdrowy kręgosłup!" Saszanasza
  • aqua48 23.05.17, 12:16
    kaz_nodzieja napisała:

    >Są miejsca gdzie dorosły człowiek powinien się wyluzować. Takim miejscem jest lokal typu "pijalnia wódki i wina".
    > Gdzie jeszcze współcześni rodzice będą ciągać swoje dzieci? Może jeszcze do bur
    > delu?

    Też mi coś takiego przyszło do głowy...Dlaczego nie na striptiz, czy do variete, niech "zobaczą, jak dorośli się bawią", jak to gdzieś tu ktoś "zgrabnie" określił.
  • kora3 23.05.17, 12:32
    Alez moje panie, jak najbardziej są miejsca, gdzie nie można wejść poniżej 18 roku życia smile - z ogólnych przepisów - sa to kasyna smile Natomiast każdy lokal może sobie ustalić wiek, od którego wpuszczani są goście. Znam przynajmniej kilka lokali w okolicy, gdzie gość zaczyna się od 21 lat. Są to jednak miejsca, gdzie ludzie nie chodzą z dziećmi, w sensie małymi, tylko kluby z imprezami nocnymi.
    Bardzo głęboko wątpię, by miejsca oblegane wręcz przez dzieci w przyzwoitych godzinach typu pizzeriie wprowadziły ograniczenia wieku, czy zrezygnowały z alkoholu. A o takich miejscach mowa w tym wayku wszak ..

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kaz_nodzieja 23.05.17, 15:25
    Czy w tych lokalach "od 21 lat" można coś zjeść czy to typowe kluby muzyczne? Od lat szukam bezskutecznie miejsca w którym spokojnie i bez ryków dziecięcych (gwarancji ich braku) mogłabym spożyć smaczny posiłek?

    --
    Sport to nie jest zdrowie."Ja się kiedyś nabawiłam urazu kręgosłupa, którego konsekwencje odczuwam do dziś na zajęciach...uwaga....zdrowy kręgosłup!" Saszanasza
  • kora3 23.05.17, 15:41
    Wiesz, te lokale o których pisałam nie są typowo gastronomiczne. Raczej sa to lokale mastawione typowo na imprezy i ro wieczorno - nocne. Nawet nie wiem od której są otwarte, w sensie czy także w dzień

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ewa.tutynska 22.05.17, 12:15
    Zabieranie dziecka do baru alkoholowego typu pub jest jednym z najgorszych (jeśli nie najgorszym) zachowań, świadczącym o zerowej klasie i kulturze osobistej jednostki. Dziecko może przebywać w pomieszczeniu z dorosłymi, ale pod warunkiem, że im nie przeszkadza a zajmuje się nim, np. bona. Wszelkie inne rozwiązania i metody trącą najzwyklejszą podłością i lekceważeniem norm w kulturze.
  • chris1970 22.05.17, 13:10
    Proponowane rozwiązanie przywołuje mi na myśl Lucię Elzanowską i Stefcię Rudecką bawiącą się w tym samym pomieszczeniu co jaśnie Państwo. To jest niedopuszczalne w dobry towarzystwie, aby bony wprowadzać do towarzystwa. Jeszcze ktoś z gości miał czelność przywitać się z boną i wywołać skandal.
  • kora3 22.05.17, 13:15
    a jakby już wpadl na pomysł ożenku, to jesień średniowiecza smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • mayta 22.05.17, 22:36
    Zastanawiam się ostatnio, czy to już nadeszło to nowe średniowiecze? Widzę, że mimo różnic co do szczegółów, wszyscy tu zgodnie uważają, że pięknie i dobrze to byłoby wtedy, gdyby rodzice siedzieli z tym dzieckiem... w domu. Dom, Święty dom! Tam się przecież nie pije... W domu (bo to Dom!) to oczywiście ci rodzice by się dziewczynką opiekowali, bawiliby się z nią w pouczające gry logiczne i uczyli ją chińskiego. Gdybyż tylko byli w Domu! No ale oni niestety znaleźli się w pubie, a pub ma to do siebie, że jest zły. A Dom - dobry. Dobrze zatem uczynił Paradoksalny Barman (bo Dobry ci on, choć z miejsca pochodzi złego), że wygonił tych ludzi do domu. Tam na pewno nie będą pili.
  • kora3 22.05.17, 22:58
    Uporządkujmy Mayto - nie wszyscy wcale zgodnie uważamy, że rodzice z dziećmi powinni siedzieć w domu. Ja np. tak nie uważam. Nie uważam też, że dzieje się coś strasznego, gdy taki rodzic napije się przy dziecku piwka np. do obiadu, choć sama bym tego nie robiła, bo taka mam zasadę. Nie uważam tez, by dziecko nie mogło iśc z rodzicem do lokalu, gdzie serwuje się także alkohol, tym bardziej że lilaki, gdzie się go nie serwuje niemal nie ma.
    ALE - pub to z założenia miejsce, gdzie się idzie człowiek spotkać ze znajomymi i napić. Jeden mniej, drugi więcej, jeszcze jeden jak ja wówczas wcale nie pije, ale ogólnie jest to miejsce do picia. Nic w tym złego, ale no nie wiadomo w jakim celu w takim miejscu przebywać miałoby dziecko. Ani tam na ogół nie ma nic wartościowego do zjedzenia, ani wielkiego wybory napojów bezalkoholowych, ani nic dla dziecka ciekawego. W dodatku no w tego typu miejscach jak bary, dziecko może być narażone na widok pijanych ludzi i ich konwersację dalece częściej, niż w restauracji, czy pizzerii gdzie serwuje się także alkohol. Nie uważam tego miejsca za złe, powiem nawet ze jest to wyjątkowo spokojne miejsce, odwiedzane zwykle przez stałe grono ludzi grającym tam lotkowe turnieje. Ale mimo wszystko pub dla dziecka, w odróżnieniu od restauracji czy pizzerii odpowiednim miejscem nie jest. W dodatku po godzinie 22, gdy samo mówi, ze już chce mu się spać!
    Nie jest tez w porządku, gdy rodzice oddając się dowolnej rozrywce nie interesują się potrzebami dziecka - przyznasz? Skoro już się dziecko z sobą zabrało, to wypada się nim zająć. Nie mówię o niańczeniu, ale o zwyczajnym zainteresowaniu. Barman ...no coż - jest niejako gospodarzem a pub ma prawo wprowadzić sobie swoje zasady czy zwyczaje. Przyznam ci się, ze jak tam bywam od kilku lat dość regularnie, to po raz pierwszy widziałam dziecko o tej porze, a w ogóle dzieci może kilka razy. Wynika to pewnie także z tego, że jak ktoś idzie grać w turnieju to dziecka z sobą raczej nie zabiera, bo musi się skupić na grze zwyczajnie. Dzieci tez nie bywają kibicami, bo jednak dziecko to dziecko, lotka może je trafić, może wyjść nieoczekiwanie "pod lotkę". Stąd zapewne barman sam był zdziwiony obecnością dziecka. Ale zainterweniował dopiero gdy było po 22 a rodzice sprawiali wrażenie, ze chcą siedzieć i pic dalej. Podejrzewam, ze nie chciał dopiscic do sytuacji, żeby się upili, bo wówczas zapewne ktoś z innych gości wezwałby policje ze względu na bezpieczeństwo dziecka, albo sam zmuszony byłby to zrobić, interwencja policji barowi nie przynosi splendoru, zaś barmanowi niesie kłopoty.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • hanusinamama 29.05.17, 11:50
    Sorr ale pub to nie jest miejsce dla dziecka. Jak sie decyujesz na dziecko to z pewnych rzeczy trzeba zrezygnować i tyle. Nie wyobrazam sobie zabiera dziecko do pubu czy zeby dziecko widziało nas podchmielonych. I tak jak jestem w domu to sie zajmuje dzieckiem. Jak chce wyjsc ze znajomymi to załatwiam opieke dla dziecka. Jak nie mam z kim zostawiac to dziecko zabierac w miejsce odpoiwendie dla niego. Nigdy oboje nie jestemy pijący jak mamy dzieci pod opieką. Nnikt ci dziecka nie kaze miec. Jak uwazasz ze majac dziecko mzoesz zyc bez rezygnowania z pewnych rzeczy...to kipeski wybór miec dziecko. A jak idąc na spotnie ze znajomymi nie mozesz sobie odmówic alkoholu to zas eie leczyć.
  • majaa 23.05.17, 11:12
    Koro, z góry przepraszam, jeśli się powtórzę. Nie czytałam całego wątku, bo jest już dość długi... Otóż, moim zdaniem, to przede wszystkim postąpiliście z kolegą bardzo źle, że przejęliście całą opiekę nad małą i tym samym umożliwiliście rodzicom spokojne raczenie się alkoholem aż do "mocnego podchmielenia", jak to sama określiłaś. Taka postawa rodziców jest zwyczajnie karygodna, a Wy im w tym nie tylko nie przeszkodziliście, ale wręcz bardzo pomogliście. To oczywiście dobrze, że kolega na końcu wreszcie zakomunikował rodzicom dziecka o jego potrzebach, tylko problem w tym, że domaganie się nagle odpowiedzialnego i racjonalnego zachowania od już podchmielonych ludzi jest deczko bez sensu. W tej sytuacji znacznie lepiej było po prostu od początku nie ułatwiać im zabawy. A rozważanie tego w perspektywie s-v jest nieporozumieniem, według mnie. Dobrze, że w końcu ten barman, obcy człowiek, zebrał się na odwagę i wyprosił towarzystwo, widząc zapewne, że nikt inny nie jest tu w stanie skutecznie zadziałać.
  • kora3 23.05.17, 14:28
    Maju, być może masz rację - trudno nam było ot tak odpędzić to dziecko, które samo przyszło do nas. Barman obcy człowiek powiadasz ...No tak, choć ja tych państwa widziałam 2 raz w zyciu, a kolega 1, wiec tak - kojarzymy się i siedzieliśmy chwile przy jednym stole, ale o znajomości wielkiej to trudno mowić. A barman był gospodarzem miejsca i jako taki wg mnie był najbardziej ze tak powiem powołany do interwencji. Nie uważasz?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 23.05.17, 16:06
    Nie no, owszem, barman, jako właściciel czy tam zarządca tym przybytkiem jak najbardziej miał prawo interweniować, natomiast dziwi mnie tylko, że wcześniej nie reagował nikt ze znajomych, chociaż stopień upojenia nie u wszystkich był jednakowy, zdaje się.
    I nie, wcale nie uważam, że powinniście od razu odpędzać dziecko. Oczywiście można było z dziewczynką porozmawiać, czymś ją zająć, ale nie na zasadzie całkowitego przejęcia opieki. Jak chciałaby jeść, pić, do toalety, czy cokolwiek innego, to od razu zwróciłabym się razem z nią do rodziców po prostu. Właśnie po to, żeby przywrócić im świadomość pewnych obowiązków wobec własnego dziecka. A tak, mogli sobie spokojnie i beztrosko popijać, jak gdyby nigdy nic. O to mi chodzi.
  • kora3 23.05.17, 16:17
    Tam Maju nikt nie był w stanie upojenia, łącznie z tymi rodzicami, ja i kolezanka jako zmotoryzowane nie piłyśmy alkoholu wcale, reszta 1-2 piwa, ci rodzice może po 3-4 w ciągu paru godzin - wiec nikt nie był pijany.
    Mnie głupio byłoby iśc do rodzicow i mówić, ze dziecku chce się pic, chyba, ze szloby o malucha, któremu w takim mijscu nic nie można dać kupnego albo o sytuację, że bałabym się, ze jest na cos uczulone dziecko. W tym przypadku nie poszłabym, bo czułabym się jak ostatni skapiec sępiący dziecku na sok za kilka złotych

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • wagonetka 23.05.17, 16:20
    kora3 napisała:

    > Tam Maju nikt nie był w stanie upojenia, łącznie z tymi rodzicami

    nie?
    a kto to napisał: "Dla mnie sytuacja jest bardziej niż jednoznaczna - pijani ludzie z małym dzieckiem są w pubie o takiej godzinie, ze dziecko powinno dawno być w łóżku!"?
    czy czasem nie kora?

  • aqua48 23.05.17, 19:28
    wagonetka napisał(a):

    > kora3 napisała:
    > > Tam Maju nikt nie był w stanie upojenia, łącznie z tymi rodzicami
    >
    > nie?
    > a kto to napisał: "Dla mnie sytuacja jest bardziej niż jednoznaczna - pijani lu
    > dzie z małym dzieckiem są w pubie o takiej godzinie, ze dziecko powinno dawno b
    > yć w łóżku!"?

    Najpierw byli "już mocno podchmieleni" i wychylali kufel za kuflem...
    > czy czasem nie kora?
    >
  • kora3 24.05.17, 11:15
    Wiesz, może nieporozumienie wynika z tego, ze dla mnie człowiek pijany, a upojony to sa jednak dwie rozne sprawy.
    Wg mojej oceny człowiek upojony bełkocze, chwieje się na nogach, nie wypowiada się do rzeczy, przysypia itd. Natomiast człowiek pijany głośniej niż normalnie mowi, ma skłonność do wesołkowatości i głupich żartów itp. ALE wie co się wokół dzieje, wypowiada się może i głupkowato, ale w temacie itd. W mojej ocenie ci rodzice byli pijani, a nie upojeni.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • minniemouse 24.05.17, 23:03
    kora3 napisała:
    Natomiast człowiek pijany głośniej niż normalnie mowi, ma skłonność do wesołkowatości i głupich żartów itp. ALE wie co się wokół dzieje, wypowiada się może i głupkowato, ale w temacie itd. W mojej ocenie ci rodzice byli pijani, a nie upojeni.

    To Korciu obejrzyj sobie nasza anty-reklame MADD (Mothers Against Drunk Driving) skierowana przeciwko pijanym kierowcom.

    zauwaz, ze juz pierwszy wypity kufel w pewnym stopniu uposledza. im dalej tym gorzej. "upojony" to takze w znacznym stopniu uposledzony chociaz tego tak nie widac.
    w tym filmie fajnie jest pokazane jest jak alkohol uposledza i do jakiego stopnia pijacy nie zdaje sobie z tego sprawy. probowlam znalezc z lekotrem albo po polsku ale nie udalo mi sie. podaje wiec w oryginale z nadzieja ze ktos sprytniejszy znajdzie za mnie smile
    BBC documentary The Truth About Alcohol

    Minnie
    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • kora3 28.05.17, 13:20
    Minnie, to o czym piszesz, to sa oczywistoścismile Zważ jednak na to, że nie mówimy tu o jeździe samochodem, czy pilotowaniu samolotu, a o zwyczajnym funkcjonowaniu. Wczoraj byłam na grillu, wypiłam przez parę godzin 2 piwa. Oczywiście nie prowadziłam portem samochodu, ale nie byłam pijana, ani nawet podchmielona. Doskonale pamiętam cały przebieg imprezy (ma się rozumieć bez dzieci), drogę powrotna do domu itd. Tego samego nie można powiedzieć o jednym naszym wspólnym koledze - nie liczyłam mu ile wypił, ale sądząc poi zachowaniu raczej sporo - miał problem z chodzeniem i wypowiadaniem się smile i został przez gospodarzy położony lulu. Podejrzewam, że może teraz tego nie pamiętać. smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • minniemouse 23.05.17, 21:31
    kora3 napisała:
    Mnie głupio byłoby iśc do rodzicow i mówić, ze dziecku chce się pic,

    Rodzice w pubie maja w de dziecko ktorym powinni sie w tej chwili w domu zajmowac - klasc do lozka, i ktore wiedzac ze rodzice go nie zauwazaja, bezsilnie peta sie po ludziach i prosi o picie obcych ludzi - a tobie glupio sie wstawic za bezbronnym? i objechac patologie? cos tu nie tak....
    btw - maluch dwuletni moze miec uczulenia a 8-letni juz nie? tez ciekawe.

    Minnie


    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • kora3 24.05.17, 08:14
    8- letnie dziecko też może mieć alergię, ALE jak już pisałam z 5x rodzice dziecku kupili na początku soczek, portem kolega raki sam kupił, nie sądzę, ze rodzice sami na początku kupili taki co uczulasmile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • nocnymarek2 24.05.17, 10:06
    kora3 napisała:

    > ALE jak już pisałam z 5x rodzice dziecku kupili na początku
    > soczek, portem kolega raki sam kupił,

    Omnia sunt venena, nihil est sine veneno. Sola dosis facit venenum.
  • kora3 24.05.17, 11:27
    No tak, potężna dawka soczku z porzeczek zabija setki dzieci rocznie smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 24.05.17, 10:29
    Nie napisałam przecież, że wszyscy byliście w stanie upojenia, ani nawet że ci rodzice byli pijani w sztok, tylko powtórzyłam Twoje własne słowa - "mocno podchmieleni". Z tym, że dla mnie to już wystarczająco karygodne zachowanie, kiedy ma się pod opieką dziecko. Sorry, ale trudno mi zrozumieć Twoje skrupuły w kwestii nakierowania ich uwagi na córkę. Mnie tam w tej sytuacji nie interesowałoby specjalnie, za kogo ci ludzie mnie wezmą, za skąpca czy za kogokolwiek innego. Nie mam zamiaru ułatwiać komuś postępowania, które uważam nie tylko za niestosowne, ale i za mocno nieodpowiedzialne.
  • kora3 24.05.17, 10:34
    Maju, ale ja napisałam nie tylko w kontekście TYCH rodziców i tej sytuacji, tylko OGOLNIE. Ogólnie głupio by mi było pędzić do rodziców dziecka, które np. chwilowo jest ze mną i chce mu się pić z tą informacją.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 24.05.17, 11:15
    Czyli co, mam rozumieć, że tu akurat Ci głupio nie było? To dlaczego kupowałaś to picie w takim razie? A jeśli jednak też było, to czemu w zasadzie ma służyć powyższe wyjaśnienie?smile
  • kora3 24.05.17, 11:23
    Ja niczego dziecku nie kupowałam Maju smile więc pytanie jest nieco bezprzedmiotowe, ale odpowiem: w każdej sytuacji, gdy jakieś dziecko chwilowo jest ze mną niezależnie od tego dlaczego ze mną jest i chce mu się pic byłoby mi głupio biec z tą informacją do jego rodziców, zamiast kupic dziecku napój za kilka złotych. Wyłączam z tego sytuację , gdyby szło o bardzo małe dziecko, które z oczywistych przyczyn pije tylko przyniesioną z domu herbatkę np. oraz sytuację gdy mogę mieć wątpliwości czy dziecko nie jest na to uczulone, albo czy rodzice nie zabraniają mu pić dawnego napoju. Ale w takim przypadku nie poszłaby informować, ze dziecko chce pić, tylko zapytać czy mogę je poczęstować tym czy owym.
    Tu picie kupił kolega akurat i takie samo, jak wcześniej dziecku kupulu rodzice, więc odpadał tu element ewentualnego uczulenia na nie czy też braku zgody rodziców na akurat ten napój.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 24.05.17, 12:18
    No to tu się różnimy, Koro, bo mnie akurat w tej konkretnej opisanej sytuacji zupełnie nie byłoby głupio podejść z dziewczynką do rodziców. Nie lubię tego typu ludzi, którym dziecko "w niczym nie przeszkadza", jeśli oczywiście rozumiesz, co mam na myśli. I dlatego z własnej inicjatywy raczej im nie pomagam. Może to i wredne podejście, ale taka już ze mnie wredna baba, trudno.
  • kora3 24.05.17, 12:29
    Widzisz, ja tej sytuacji wcale nie postrzegałam jako pomaganie tym rodzicom, w tym rzecz. Zwyczajnie szkoda mi było tej dziewczynki ...Prosto móiwąc - poświęcałam temu dziecku czas dla dziecka, a nie dlatego, żeby jego rodzice mieli je z glowy.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 24.05.17, 12:51
    Rozumiem. Tyle tylko, że tacy rodzice zdają się właśnie na to liczyć, że komuś będzie szkoda, głupio itp., i taka postawa mnie niewymownie drażni. I nawet kiedy już nic się nie da wymyślić, bo dziecko najzwyczajniej w świecie słania się na nogach, ziewa i marudzi, że jest senne, to będą się jeszcze bezczelnie oburzać, że 'przecież ono nigdy o tej porze, więc co nam tu sugerujecie'... Brrr... obrzydliwe.
  • kora3 24.05.17, 13:22
    A tu się zgadzam w pełni ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • oloros11 28.05.17, 23:52
    w normalnym swiecie wzywa sie policje - na to sa paragrafy
  • lech2011 29.05.17, 07:08
    Dziecko z podchmielonymi rodzicami w pubie po 22 h. Czy wypada zwrócić im uwagę?

    Ależ skąd ! To faux pas...
  • hanusinamama 29.05.17, 11:46
    Moim zdaniem pub lub ogórdek piwnyto nie ejst miejsce dla dzieci. Nieraz mielismy ochote usiasc na piwko...ale jakos nie moglam. Poza tym zawsze staramy sie aby jedno było niepijące. Miałam w rodzinie przyadek gdy 10letnia dziewczynka miała wyopadek w domu i nie mial kto z nia jechac na pogotowie bo wszyscy "po piwku". Pojechali taksówka i pogotowieu lekarz kazał odebrac dziecko osobie trzeźwej. Jechałam wtedy po małą. Nie mowie ze jak sie ma dziecko to trzeba sie w zakopać w ziemiance ale jednak z pewnych rzeczy rezygnować. Jak mamy grill dla znajomych i są dzieci ( w tym nasze) to zawsze jedno z nas nie pije (a czesto oboje), zreszta nie wyobrazam sobie aby dziecko ogladało podchmielonych rodziców.
  • hanusinamama 29.05.17, 11:54
    Przypomne tez ze jest to niezgodne z prawem. Jeden rodzic-opiekun musi byc trzeźwy. I to sie naprawde moze źle skonczyc. Ja ostatnio robiac grila dla znajomych i ich dzieci miałam najazd policji. Było cicho, nie bylo głosnej muzyki, grill w odpowiendim miejscu. Policja powiedziała ze miała zgłoszenie ze są dzieci i ze mozliwe ze dorosli są nietrzeźwi. Akurat u nas podczas imprez z dziecmi nie ma prawie alkoholu. Tutaj na 8 dorosłych, 2 wypiło po jednym piwie. Aczkowiek kazde dziecko było sprawdzone czy choc jeden rodzic jest trzeźwy. Takie mamy prawo.
  • kaz_nodzieja 30.05.17, 12:21
    To było w Polsce?

    --
    Sport to nie jest zdrowie."Ja się kiedyś nabawiłam urazu kręgosłupa, którego konsekwencje odczuwam do dziś na zajęciach...uwaga....zdrowy kręgosłup!" Saszanasza

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka