Dodaj do ulubionych

Kwiatki z randek internetowych

01.08.17, 12:33
Przede wszystkim bardzo dziękuję wszystkim za zainteresowanie moim poprzednim tematem "Randki internetowe po raz milionowy". Głupio mi, że się w nim nie udzielałam, ale tak się rozrósł, że nie wiedziałam komu odpowiedzieć smile Pojawiło się w nim kilkanaście naprawdę sensownych wyjaśnień i jestem za nie bardzo wdzięczna. Żeby jednak nie być totalnym pasożytem forumowym, w uzupełnieniu do problemu randek internetowych, opisze może kilka "kwiatków" savoir-vivre'owych, z jakimi się spotkałam w ciągu ostatniego miesiąca. Przypominam, że nie piszę tu o osobach przypadkowych, poznanych na jakieś dwuznacznej stronie, tylko o ludziach pozornie na poziomie, którzy sami siebie uważają na ogół za bardzo kulturalnych.

1. Pan 35 lat, tłumacz popularnego języka azjatyckiego, pięknie piszący i wypowiadający się, z licznymi zainteresowaniami, bez nieakceptowalnego bagażu przeszłości w postaci rozwodów, alimentów, dzieci itp. Pozornie ideał. Spotykamy się o 18:00 w znanej kawiarni. Pan kupuje mi kawę, bardzo przyjemna rozmowa, a zarazem konkretna. Praca, zainteresowania, wakacje, wizja domu i rodziny itp. W pewnym momencie Panu coś zaczyna "pikać" w teczce. Sięga, wyjmuje tajemnicze urządzenie, które wygląda jak miniaturowy zegar z alarmem. Wyłącza dźwięk, w połowie wątku przeprasza mnie, dziękuje bardzo za spotkanie, musi się niestety już zbierać. OK. Rozumiem, ważne sprawy, przegadaliśmy pół godziny, niedużo, ale spotkanie uznaję za udane. Dziwi mnie tylko ten alarm, no ale różne ludzie mają metody na przypominanie sobie o ważnych wydarzeniach. Wstaję, żegnam się z Panem, wychodzę z lokalu (Pan mnie odprowadza do drzwi), ale ponieważ z koleżanką umówiłem się dopiero za półtorej godziny, nie opłaca mi się wracać do domu, więc po paru minutach postanawiam wrócić do tej miłej kawiarni, wziąć jeszcze jedną kawę i poczytać pisma udostępnione gościom. Wracam, a tam Pan przy tym samym stoliku siedzi z inną panią. Oczywiście to nie moja sprawa, może się umawiać z kimś chce. Siadam nieco z boku, zamawiam kawę, przeglądam magazynu i... po pół godziny znajomy dźwięk smile Pan wyjmuje alarm, wyłącza go, dziękuje pani, odprowadza ją do drzwi, za 10 minut przychodzi trzecia kandydatka smile W tym momencie po prostu jest mi wesoło smile Podziwiam kreatywność Pana i jego szacunek dla swojego czasu. Umówić się na kilka zapoznawczych spotkań pod rząd i nastawić sobie alarm, żeby przypominał, że już czas żegnać kandydatkę. Następnego dnia dostaję wiadomość od Pana, że dziękuje mi za spotkanie i odezwie się za 10-14 dni, bo ma "ważne sprawy na głowie". No jasne, trzeba wszystkie kandydatki przesłuchać, a później na spokojnie decydować, kto przeszedł pierwszą selekcję smile Nie, nie obraziłam się o to, ale zastanawiam się czy to jest grzeczne. Jest?

2. Pan 36 lat, analityk finansowy w korpo. Grzeczny, elokwentny, elegancki. Spotkanie zapoznawcze to spacer po pracy w parku w centrum. Wrażenie bardzo dobre, rozmowa się klei. Po niecałych dwóch godzinach Pan odprowadza mnie do samochodu, dziękuje za spotkanie. Dwa dni później na portalu wiadomość (wklejam): "Cześć [moję imię]. Czuję, że złapaliśmy doskonały kontakt i fizycznie się pociągamy. Nie planuję z Tobą stałego związku, bo nie spełniasz moich kryteriów wiekowych. Jednak mogę Ci zaproponować niezobowiązujący seks. Gdybyś była zainteresowana, to w najbliższy piątek po pracy u mnie lub u Ciebie. Całuję. [imię Pana]". Spory dysonans. Portal jest dla ludzi z wartościami, którzy z założenia nie akceptują przedmałżeńskiego seksu, a na pewno nie "bez zobowiązań", rekreacyjnego. Ale dobrze, Pan przynajmniej szczery. Tylko o co chodzi z tymi kryteriami wiekowymi? Mam 32 lata, jestem od Pana młodsza o 4. Skoro sam mnie zaczepił na portalu, to chyba zdawał sobie sprawę, że spotyka się z kobietą a nie z 20-letnią dziewczyną. Czy postąpił grzecznie?

3. Pan mój rówieśnik, 1985 rocznik, prowadzi własną niewielką firmę. Spotkanie w kręgielni. Brawo za kreatywność. Godzinę sobie gramy, rozmawiamy, śmiejemy się. Później idziemy na piwo. Znowu: wszystko jest naprawdę OK. Żegnamy się ładnie. Kręgielnia bardzo mi się podoba, więc wyciągam tam następnego dnia (sobota) koleżanki. Oczywiście zastaję tam Pana z inną panią. Pani wyraźnie młodsza 24-25 lat, kojarzę ją ze zdjęcia profilowego z portalu, ładna, zadbana. Pan się bardzo stara, co widać po mowie ciała. Mnie nie zauważa, zresztą sama chcę być dyskretna. Po kręglach standardowo idą na piwo (obok jest barek). Parę dni później dostaję od Pana wiadomość, że chciałby się ze mną jeszcze spotkać. Nie mówię "nie", jasne jest, że poza mną Pan poznaje inne kobiety, a ja innych mężczyzn. Żartobliwie odpowiadam mu, że możemy się spotkać, że cieszę się, że przeszłam pierwszy etap rekrutacji i pytam czy dziewczyna z soboty też przeszła. Ale wszystko w lekkiej formie, żartobliwie, bez żadnych złośliwości. Pan na to całkiem szczerze odpowiada (wklejam): "Hehe przeszła, przeszła smile ale niestety nie zgodziła się na kolejne spotkanie, miałem trochę doła przez nią bo wydawała mi się idealna z wyglądu i charakteru sad Cóż bywa i tak trzeba wrócić na ziemię. To kiedy masz czas w tygodniu?". Znowu jestem pod wrażeniem szczerości. Pani, która Panu się bardziej podobała nie była zainteresowana, więc z braku laku dobra i parafina, wracamy do tych z niższej półki smile Zachowanie Pana w porządku?

Strasznie zazdroszczę facetom ich bezpośredniości, szczerości i bezproblemowości. Mają jasne cele, kryteria, ale są też realistami. Mierzą wysoko, ale jak się coś nie uda, to nie mają problemu z obniżeniem poprzeczki. Nie, nie skarżę się, zostawiam do oceny takie zachowania.
Sama trochę marudzę, ale już mnie nic nie zdziwi. Po tych randkach internetowych po prostu książkę mogłabym napisać.

Pozdrawiam Forum!
Edytor zaawansowany
  • 01.08.17, 13:26
    Pierwszy pan nie ma niestety czegoś co sie nazywa inteligencja emocjonalną i pewnie dlatego jest sam choc zdawałoby się powinien być jak ja to mówie zagospodarowany ładnych parę lat temu. Nie żebym miała coś przeciw szybkim randkom, są zwolennicy tego rozwiązania tyle tylko że portal nie organizuje szybkich randek i użytkownicy w zasadzie nie tego oczekują.
    Pan drugi jest chamem i znowu nie dlatego że bzyka rekreacyjnie tylko proponuje coś takiego osobie która z racji wyboru portalu okreslila się jako niezainteresowana taka formą damko-męskiej rozrywki.I właśnie dlatego na taki portal weszla bo sobie tego typu propozycji nie życzy.
    Trzeci pan cierpi nad nadszczerośc, brak mu delikatności i taktu ale nie rezygnowałabym z niego tak łatwo,zdecydowanie dałabym szansę tej znajomości. Niektórzy męzczyzni strasznie wolno dojrzewają, ale bywa ze dochodza do rozumu.

    --
    Można się przyzwyczaić do tego że się nie można przyzwyczaić.
    T.Mann
  • 01.08.17, 14:02
    Mnie się wydaje, ze w przypadku panów nr 1 i nr 3 - to taka specyfika tych randek z netu. Obie strony mają świadomość, ze każde umawia się jeszcze z innym osobami, przeprowadza selekcję itd. Stąd przy wstępnej selekcji ograniczony czas pana nr 1 na każdą z pań i szczere wyznanie pana nr 3.
    Jeśli idzie o pana nr 2 to zdecydowanie źle się zachował z powodów, które Babo podałaś

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 01.08.17, 14:14
    No ale to jasne że umawia sie użytkownik z innymi osobami, jednak to nie powód żeby ustanawiac swoja własna technikę randkowania różwna od tego czego sie na portalu oczekuje bez uzgodnienia . Dlatego pan nr 1 zdecydowanie nie błysnął manierami bo nie uprzedził że ma byc to krótkie spotkanie, powinien był to zrobić i tu tkwi fopa. Pan 3 był ZAPYTANY, sadzę że pytanie juz zbyt taktowne nie było, troche zbyt szczerze odpowiedział, ale nie zaczął nieproszony porównywać Watkoawczyni z innymi paniami.

    --
    Można się przyzwyczaić do tego że się nie można przyzwyczaić.
    T.Mann
  • 01.08.17, 17:17
    Babo, ale chyba portal nie wyznacza długości czasu randek smile Nie przypuszczam, żeby było napisane w regulaminie ile mają trwać randki, więc nic złego w tym, że pan założył sobie, że przynajmniej te wstępne - będą trwać krótko. Pani też nie zakładała długiej randki, skoro się po niej umówiła z koleżanką. Mnie zraził do pana w tej sytuacji w zasadzie tylko ten alarm. Dorosły człowiek umie z grubsza bez alarmu wykminić, ze mija pół godziny smile, więc ...

    Co do pytania pani wątkodawczyni wobec pana - masz rację, taktowne nie było. Pani powinna mieć świadomość, że na tym etapie znajomości pan się pewnie umawia z wieloma paniami (ona pewnie także z wieloma panami) i nie powinno jej zaskakiwać to, ze go z inną widziala, ani skłaniać do jakichkolwiek pytań. Pan - no coż - zapytany był brutalnie szczery smile - jego tekst nie był zbyt taktowny - fakt. Na takie pytanie można było odpowiedzieć wymijająco, bez szczegółów ze pani mu się mega spodobała i dała kosza, wiec odzywa się do wątkodawczyni. Inaczej rzecz by się miała, gdyby się nie odezwał do niej, a ona do niego z propozycją spotkania - wówczas nie mając na takowe ochoty mógłby napisać po prostu, ze dziękuje, ale poznał wlasnie kogoś, kto mu bardziej pasuje - też bez zbędnych szczegółów.

    Inna sprawa w tym wątku - wątkodawczyni sama zachowała się dość niezręcznie powracając do kawiarni, z której wyszła po spotkaniu z panem - mogła się spodziewać, że on tam pozostał - nawet niekoniecznie na randkę z kolejną pania, ale np. na biznesowe spotkanie. Wbijanie do kręgielni z kolezanka, też slaby pomysł wg mnie - skoro pan zaprasił na randkę do kręgielni, to bardzo możliwe, ze kręgle lubi i systematycznie gra. Jest więc spore prawdopodobieństwo, ze można go tam spotkać - znów niekoniecznie z inną pania na randce, ale np. ze znajomymi. Po co pchać się mu przed oczy - nie pojmuje

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 01.08.17, 17:28
    Prawnicza zarezerwowala sobie 2 godziny na spotkanie,uważam ze godzina to absolutne minimum przyzwoitośći w moim odczuciu o ile nie uprzedza się drugiej osoby że będzie to spotkanie krótkie.

    --
    Można się przyzwyczaić do tego że się nie można przyzwyczaić.
    T.Mann
  • 02.08.17, 11:19
    Babeczko - nie mam żadnych doświadczeń z takimi znajomościami i portalami, więc no nie wiem jak to powinno wyglądać. Jest to jednak cos innego niż "klasyczne" randkowanie czy spotykanie się towarzysko - przyznasz. Stąd być może różne podejście różnych ludzi różne tez oczekiwania

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 13.08.17, 15:43
    A co to jest "fopa" ?
  • 16.08.17, 10:09
    Coś zbliżonego do "apropo".
  • 01.08.17, 14:10
    Uśmiałam się przednio smile Zwłaszcza pan numer 3 mnie rozwalił smile A mówi się, że mężczyźni kłamią smile Wpadł mi też pomysł na biznes. Zakładamy portal randkowy, w którym naczelną zasadą jest szczerość. Niczego nie udajemy. Piszemy, że szukamy atrakcyjnych, ale jak się nie uda, to mogą być i ci średni. Że szukamy inteligentnych, ale jak nie wyjdzie, to dajemy szansę tym z niższym IQ. Że umawiamy się na seryjne randki, po których na spokojnie decydujemy o drugiej rundzie smile Że nie odzywamy się po spotkaniu, gdy nie jesteśmy zainteresowani. Itp. itd. Pewnie nie ma to nic wspólnego z zasadami sv, ale sądząc po tych wszystkich doświadczeniach randkujących, takie miejsce bardzo ułatwiłoby im życie wink
  • 01.08.17, 14:15
    Co jest niegrzecznego w zachowaniu Pana nr 3? Czy nie jest czymś normalnym szukanie najlepszego kandydata / kandydatki, także pod względem urody i wieku? Skoro 24-latka się z nim umówiła znając jego wiek, to znaczy, że była jednak potencjalnie zainteresowana. Mają w zasięgu kobietę w tym wieku i prawie 10 lat starszą, trudno mu się dziwić, że ta młodsza była jego pierwszym wyborem. Przecież to zawsze tak działa, tylko na ogół o tym wstydliwie milczymy. A tu zapytany odpowiedział całkowicie szczerze, co pozwala przypuszczać, że jest prawym i przyzwoitym człowiekiem, który nie sili się na głupie kłamstwa w oczywistych sprawach.
  • 01.08.17, 14:21
    No własnie -dałabym mu szansę, lubię szczerych ludzi. Jesli zadaje się śliskie pytanie to niekoniecznie otrzymuje się miłą odpowiedż.

    --
    Można się przyzwyczaić do tego że się nie można przyzwyczaić.
    T.Mann
  • 01.08.17, 14:18
    Ale to jest oczywiste że w trakcie randkowania nieco obniżamy poprzeczkę zwłaszcza panie, panowie bywa że poczatkowe kryteria im puchną na zasadzie daj kurze grzędę.

    --
    Można się przyzwyczaić do tego że się nie można przyzwyczaić.
    T.Mann
  • 01.08.17, 14:28
    Co do pana od niezobowiązującego seksu...jak piszesz na portalu obowiązują jasne zasady. A użytkowników zapisanisobie czy innego katolika seks rekreactjny raczej nie interesuje. Na dobitkę pan umawia się z kimś nie spełniającym jego kryteriów. Totalny brak kultury i marnowanie cudzego czasu.


    Co do Twojego z kolei zagadnięcia o inną panią w kręgielni-można, ale bez pretensji, macie prawo spotkać kogo innego.

    Tłimacz mógł to inaczej rozegrać. Nie wiem - "mam mało czasu"? Albo od razu udać się na fast dating.
  • 01.08.17, 18:20
    Co za kuriozalne historie.

    Panowie organizowali casting na ewentualną kobietę. Chociaż to bez wątpienia praktyczne, jest w tym coś odrażającego.
    Nie mówiąc już o tym, że źle wróży na przyszłość. Co jeśli wybraną spośród kiluset kandydatek przebije pani poznana za parę miesięcy?

    Jakieś to wszystko smutne.

    --
    - Kiedy zorientowałaś się, Pani, że jesteś Boginią?
    - Cóż, pewnego dnia modliłam się i nagle zrozumiałam, że mówię do siebie.
  • 01.08.17, 18:47
    Czemu źle wróży? Ja myślę, że jest odwrotnie. Skoro ktoś jest tak staranny przy wyborze partnera, to ma większe szanse na stabilny związek. Ludzie w większości kierują się uczuciami, zamiast rozumem, dlatego liczba rozwodów jest ogromna i rośnie. Opisani panowie, jakkolwiek zabawne nie wydawałoby się ich zachowanie, sprawiają na mnie wrażenie osób, które mają głęboko przemyślany plan działania. Zdecydowanie bardziej preferuję takie postępowanie niż naiwną spontaniczność, która na ogół daje bardzo słabe fundamenty pod przyszły związek. I co w tym smutnego? Że dojrzali, spełnieni zawodowo mężczyźni jasno określają kryteria (wspomniane było, że pytają o zainteresowania, czas wolny, rolę rodziny, pracę - czyli w sumie same istotne tematy) przy wyborze żony. Jestem pewna, że wiele kobiet śmieje się z tych historii przez łzy żałując, że same nie zostały w taki właśnie sposób wybrane, bo być może nie musiałyby tkwić w nieudanych związkach (o ile takowe jeszcze się nie rozpadły).
  • 02.08.17, 16:12
    Imo miłośc od pierwszego wejrzenia to trele-morele, tak samo jak tajemnicze siły przyciągania i gadanina o 'połówkach jabłka'. Ale organizowanie castingu czy też raczej rozmów kwalifikacyjnych do roli kobiety życia (być może nawet po prostu 'kobiety najbliższego pół roku', bo skąd twoje założenie, że panowie szukali żony, to nie wiem) jest mocno beznadziejne. Wygrywa ta, która ma najwięcej pożądanych cech. Z tych, powiedzmy, 236 chętnych, które się zgłosiły albo odpowiedziały na zaczepkę, pan wybiera na podstawie CV i listu motywacyjnnego - pardon: profilu i kilku wymienionych meil jakieś 40 do rozmowy kwalifikacyjnej - ojej, znowu pomyłka: zaprasza na randkę. Oceniany jest, załóżmy, wygląd, seksapil, cechy charakteru, umiejętności społeczne, poziom wykształcenia, pochodzenie, światopogląd itd. Wybiera kandydatkę, która dostała najwięcej punktów. Prosto i racjonalnie.

    Sęk w tym, że w takim procesie nie ma miejsca na miłość. Jest, owszem, bardzo dużo logistyki, kombinowania, myślenia, sprawnej organizacji - ale miłość to dzikie zwierzę i nie daje się okiełznać arkuszem kalkulacyjnym z chytrymi makrami w Excellu.

    --
    Ilu uczestników liczył marsz opozycji?
    (Można się pomylić o 40 milionów.)
  • 02.08.17, 16:56
    Tak Bene, bez wątpienia - masz rację. Tylko, że wielu ludzi, szczególnie już tych z większym doświadczeniem nie liczy właśnie na miłośc od pierwszego wejrzenia, wiedząc jak Ty, ze to trele morelesmile Tacy ludzie jak się domyślam, bo doświadczenia z takimi portalami nie mam, dokonują jakiejś selekcji tych, którzy mogą im wstępnie przypasować. Na początek są to jakieś kryteria ogólne - wiek, wygląd, stan życiowy- takich co je spełniają zapraszają na randkę. Jeśli na tej randce wszystko jest ok, to planują kontynuację znajomości. Ja sobie to tak wyobrażam ...

    W realu jest całkiem podobnie - z doświadczenia. Poznaje się kogoś, na oko fajny kumpel, można pogadać, a co dalej - czas pokaże - czy spełnia kryteria, czy iskrzy...

    Fakt, takie randki z netu prtzypominają nieco allegro, ale ...no pewnie taka ich specyfika - w realu to jednak inaczej wygląda

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 02.08.17, 17:54
    Koro, w realu nie jest podobnie. Spotykając na swojej drodze różnych facetów nie oceniasz ich na dzień dobry pod kątem "przydatności" do związku. Znajomości rozwijają się w swoim naturalnym tempie, bez ciśnienia z żadnej strony. Z kimś się zakolegujesz, z kimś znajomość się rozlezie, a z jeszcze innym może coś zaiskrzy - być może za miesiąc a być może za rok. No pressure.

    Na portalu randkowym ludzie chcą znaleźć partnera, więc nie dość, że umawiają się w tym samym celu z kilkoma osobami jednocześnie (co w realu nie jest naturalne), to na dodatek już pierwsze spotkanie odbywa się pod presją oceny "rokowań", że się tak wyrażę.
  • 02.08.17, 19:37
    I, obserwując przygody paru znajomych obu płci na portalach, randkowanie z paroma osobami i presja są dość naturalne w tego typu sytuacjach - zrozumiałe. Natomiast przemysłowy w ilościach i rygorze casting czy inne, podobne praktyki nie świadczą dobrze ani o ich stosującym, ani nie rokują, jeśli chodzi o przyszłość związku.

    OK, pani wygrała casting, odsiana najpierw na postawie meili z dwustuileś, potem - na podstawie rozmowy - z czterdziestu ileś. I co, jeśli ten pan, którego casting wybrała natknie się nagle w realu panią, która w jego tabelkach będzie miała o dwa punkty więcej?

    Dzikie zwierzę, z którym nie należy igrać. Ani udawać, że go nie ma i można go tymi tabelkami omotać. To głupie i krótkowzroczne, poza tym tego typu merkantylny i do bólu pragmatyczny stosunek do miłości mnie osobiście mierzi. 'Księgowy miłości', khe khe.

    --
    Ilu uczestników liczył marsz opozycji?
    (Można się pomylić o 40 milionów.)
  • 02.08.17, 20:20
    bene_gesserit napisała:

    > 'Księgowymiłości', khe khe.

    smile)))

    Dokładnie tak sobie wyobraziłam pana nr 1, tego który miał ustawiony przypominacz na 30 minut. Po każdej serii rozmów kwalifikacyjnych Pan wraca do domu, otwiera Excela i wpisuje sobie informacje w arkusz kalkulacyjny smile)) W tej sytuacji to zresztą całkiem praktyczne rozwiązanie, bo po dwóch tygodniach, po których zamierzał się odezwać do naszej bohaterki, bez notatek już nie będzie pamiętał, która to, szczególnie jeżeli w międzyczasie spotka się z kolejnymi dwudziestoma paniami.
  • 02.08.17, 20:33
    No właśnie o tym piszę.
    Głupi on, jeśli myśi, że w ten sposób sobie cokolwiek zagwarantuje, nawet jeśli zwyciężczyni castingu wyrazi ochotę na cokolwiek więcej. Ani gwarancji istotnie czegoś więcej, ani gwarancji, powiedzmy, wierności, ani uczucia - ot, obcowanie z kimś, kto mu z dwustuileś najbardziej odpowiadał. Jeśli o to mu chodzi, to cudownie, ale mam wrażenie, że w byciu razem nie o to chodzi. Więc jeśli mu o to chodzi, to nie chodzi mu o bycie razem, tylko, powiedzmy, kupienie najwygodniejszej i do tego designerskiej kanapy.


    --
    śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
  • 03.08.17, 07:16
    Przekonałyście mnie, ze takie randkowanie diametralnie rożni się od reala. Jak wspomniałam, nie mam z tym doświadczenia i tylko się domyślałam, jak to może wyglądać.
    Niezależnie jednak od tego - jesteśmy na forum SV, stąd ma pytanie: abstrahując od oceny ze tak powiem moralnej czy psychologicznej pana nr 1 - czy Waszym zdaniem niegrzeczne jest wyznaczenie sobie na takiej randce określonego czasu na spotkanie? Pomijam już ten alarm, bo to kuriozalne byłosmile, ale załóżmy, ze ktoś radzi sobie bez niedyskretnego "przypominacza" . Po prostu zakłada, ze pierwsza randka trwa ileś czasu, powiedzmy te pól godziny i niezależnie od tego, czy przebiega fajnie czy nie po tym czasie się kończy. Jest to niegrzeczne, czy nie?


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 03.08.17, 08:50
    Bene, od razu się przyznam, że nie czytałam całego wątku [i nie mam zamiaru]. Ale ad rem. Owszem, miłość od pierwszego wejrzenia to trele - morele i bajka. Natomiast realnie... Realnie to [pomijając okres nastoletnich, szczenięcych "zakochań" w błękitnych/czarnych/zielonych oczach tego chłopaka, który najpiękniej grał na gitarze/najlepiej ścinał przy siatkówce itp] dorośli ludzie jednak również poznając się i decydując na związek - patrzą na takie cechy jak wygląd, charakter, umiejętności społeczne, wykształcenie, pochodzenie, światopogląd itd. Tylko odkrywają to nie przed poznaniem się, a po. I zupełnie serio - poznałam kiedyś, jeszcze przed "moim mężem" pewnego pana: był atrakcyjny fizycznie, miał dobrą pracę itp, wszystko "jak trzeba". Może i bym z nim była, gdyby nie to, że bardzo szybko okazał się być ksenofobem, rasistą i "anty-wszystko". No i bez żalu zakończyłam znajomość. Zapewne gdybym go znalazła na portalu randkowym i coś w tym rodzaju zawarł w opisie - w ogóle nie traciłabym czasu na kontakt z człowiekiem prezentującym postawy skrajne odbiegające od moich.
    Same portale "randkowe" nie są złem - o ile korzysta się z nich w miarę rozsądnie. A co do panów z postu startowego: pan nr 1 - kiepski. Po pierwsze ustalając sobie pół godziny na "szybką randkę" i wstępny odsiew, a po drugie ustawiając sobie ten przypominacz w telefonie; pan nr 2 - cham, bo ów portal to przynajmniej z założenia portal dla ludzi o konkretnych wartościach. Gdyby ów portal to była "szybka randka i seks" - to jego propozycja nie byłaby w żaden sposób nieok. Ale w tym przypadku to skandal i uważam, że pani powinna zgłosić to właścicielom strony - skoro to portal preferujący pewne wartości to może pan powinien dostać tam akurat bana; pan nr 3 - zbędna szczerość, ale wywołana mało taktownym zagajeniem autorki. Wszak mogła założyć, ze ów pan oprócz niej spotyka się również z innymi paniami, i Z JEJ STRONY taktownie byłoby zmilczeć o tym, że się widziało "kolejną randkę" pana. Autorka wykazała się niedelikatnością i głupotą, pan "chlapnął" nietaktownie. Może obie strony powinny dać sobie szanse na wybaczenie?

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • 03.08.17, 09:16
    Vi - co do pana nr 2 - pełna zgoda, ale co do reszty ...Ustawianie sobie przez pana nr 1 alarmu - kuriozalne. ale samo założenie, że wstępne randki będą krótkimi - moim zdaniem - nic złego. Te szybkie randki jak zrozumiałam pan traktował z braku lepszego słowa - selekcjonersko. Ja w tym nie znajduję nic złego biorąc pod uwagę ogolnie ideę randek z netu.

    Co do pana nr 3 - fakt, został sprowokowany przez nietaktowne pytanie wątkodawczyni - to bez wątpienia. Ale na nietakt nie powinien odpowiadać nietaktem - to raz, a dwa - nie ma chyba sensu spotykać się z gościem, dla którego jest się "z braku laku i kit dobry" nie uważasz?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 03.08.17, 10:44
    > a dwa - nie ma chyba sensu spotykać się z gościem, dla którego jest się "z braku laku i kit dobry" nie uważasz?

    Ale przecież tak działają takie portale - strony śmiało mogą założyć, że spotykają się, bo chwilowo inne warianty nie wypaliły... Po co zatem hipokryzja? big_grin
    Powyższe wcale nie oznacza, że relacja jest skazana na niepowodzenie; wcale nie, może rozwinąć się z tego całkiem ciekawy związek.
  • 03.08.17, 10:47
    Wg mnie - albo między ludźmi iskrzy, albo nie - po prostu. Fajna relacja w takiej sytuacji to może być koleżeństwo, tylko że jak mniemam zarówno pan, jak i wątkodawczyni nie szukają na tym portalu nowych znajomych

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 03.08.17, 11:18
    Korciu, ale ludzie nawet bardzo rozsądnie z portalu korzystający własnie tego doświadczają. Umawiaja się z róznymi ludzmi a bywa że ktos bliski ideału po raz kolejny nie jest zainteresowany kontynuacja. Mamy zatem alternatywe-albo tłuczemy głową w mur szukając nie na swojej półce że będę brutalna, albo dostosowujemy oczekiwania do realiów. Dlaczego od razu kit? Jeśli wymarzyłam sobie kompozycję ze storczyków a w którejś tam z kolei kwiaciarni okazuje się że jestem za cienka w uszach to zaczynam się interesować tańszymi opcjami, niekoniecznie tanimi i niekoniecznie brzydszymi. Tak to działa. I jestem pewna ze Prawniczka też, po tych jakis czas twających poszukiwaniach, zrewidowała nieco swoje wymagania.A to że brutalnie szczerze wylazlo?Oni pasują do siebie takie mam wrażenie, warto spróbować.

    --
    Można się przyzwyczaić do tego że się nie można przyzwyczaić.
    T.Mann
  • 03.08.17, 11:24
    Widzisz Babo, to nie w tym rzecz ze "tańsza" opcję się wybiera, a w tym, że ze strony pana nie zaiskrzyło.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 03.08.17, 11:48
    Zaiskrzyć może w różnym stopniu z więcej niz jedną osobą, chyba że mówimy o piorunie sycylijskim.To nie musi być tak że mu się prawniczka kompletnie nie spodobała, gdyby tak było kontakt by zdechł. Po prostu pan wymarzył sobie młodszą i po reakcji wnioskuje że nie była to pierwsza czarna polewka od młodszej skoro stwierdził że czas zejść na ziemię. Np Marek Grechuta zaczął blizsza znajomość ze swoją żoną wkrótce po odejściu ukochanej.Na szczeście mądra dziewczyna nie pomyślała o sobie jak o kicie choć mogła liczyć na zainteresowanie innych panów zdecydowanie.

    --
    Można się przyzwyczaić do tego że się nie można przyzwyczaić.
    T.Mann
  • 03.08.17, 12:11
    Babo, być może ja hehe nie mam doświadczenia z facetami, ale poczytaj co napisałam do Ciebie poniżej.
    Nie wiem czy dla tego pana najważniejsze jest, by pani była młodsza odeń, ale o ile, to z takiego kryterium trudno zejść naprawdę. Mam na myśli to, że jeśli pan gustuje w młodszych od siebie paniach (rozumiem, ze nie niewiele młodszych), to trudno mu będzie poczuć miętę do pań, które tego kryterium nie spełniają.

    Jak sobie byłam singielką poznałam pana młodszego ode mnie 8 lat - przez znajomych, towarzysko. Pan ówcześnie 27 - latek był i nadal jest bardzo, ale to bardzo przystojny. Do tego inteligentny, zabawny - no na serio marzenie niejednej pani. Pana bardzo sobie polubiłam, ale pomimo jego nieprzeciętnej urody wcale mnie nie pociągał jako facet. A to dlatego, że był zbyt dużo ode mnie młodszy, traktowałam go jak młodszego braciszka smile Pan chciał czegoś więcej, ale naprawdę nie potrafiłam wykrzesać z siebie krzty zainteresowania nim jako facetem. Tak to działa ...



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 03.08.17, 12:28
    Mam taką koleżankę, którą najpewniej uznałabyś za osobę atrakcyjną tak fizycznie, jak i intelektualnie. Teraz pani ma 35 lat, za mąż wyszła kilkanaście lat temu.
    Nim wyszła za tenże mąż smile cieszyła się sporym powadzeniem, jako dziewczyna ładna i interesująca. Obracała się przy tym - na studiach będąc w towarzystwie rówieśników czy też ludzi w zbliżonym do niej wieku. I w zbliżonym wieku miała kolejnych chłopaków, nic poważnego poniekąd.

    Swego czasu, podczas odwiedzin u swej ciotki w innym mieście poznała znajomego tejże ciotki. Pan był od niej starszy ponad 20 lat i żonaty. Uprzedzając, bo Cię już trochę znam smile - nie, nie mieli romansu. Pan traktował dziewczę jako siostrzenicę swej znajomej, a ona była panem mocno zafascynowana, ale że to porządna dziewczyna była, to nie dążyła nawet do zmiany tej relacji. Wróciła do domu, z panem kontaktu nie miała żadnego. Ale dzięki temu, że go poznała wtedy zdała sobie sprawę dlaczego nigdy nie była zakochana w żadnym swoim chłopaku. Nie była, bo ini byli zwykle jej rówieśnikami lub z zbliżonym wieku, a ja pociągali mężczyźni dużo starsi. Taka ma preferencję - po prostu. Taką preferencję trudno "obejść". Mąż pani jest od niej 25 lat starszy smile Dodam, że nie jest jakiś majętny bardzo, ani nawet bardzo przystojny. Ujął ją czymś innym, niż aparycja, ale kluczowe było to, że był od niej znacznie starszy.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 03.08.17, 13:12
    Nie zgadzam się z tym że kryterium wiekowego nie można obejść.Może w wypadku kobiet jest to mocniejsze bo sterowane podświadomie. Czy opisana przez Ciebie dziewczyna miała dobre relacje z ojcem-na przykład-mogła miec dobre ale bywa tak że jeśłi kryterium wieku jest mocne to jest jakaś kompensacja deficytu.W przypadku panów sprawa jest prosta-wygląd i bycie tym starszym co wie lepiej. Nie wiemy na 100% bo sama prawniczka tez nie wie czy to na pewno tyko wiek się liczył, może miała cudny tyłeczek albo dołeczki na policzkach. Może chłopak z takich co lubią być starsi i mądrzejsi-takiego tez znałam,co ciekawe po serii relacji ze świeżynkami ożenil sie ze 3 lata młodszą-może mu się znudziła rola mentora? Co czlowiek to przypadek. W przypadku kobiet tobym się nawet z Toba zgodzila co do wazności kryterium wieku w przypadku panów na wydaniu (nie rozmawiamy o trophy wives) az takie nieprzeskakiwalne to nie jest. U nich ciezko przeskakiwalne sa fetysze(jełi maja-wiekszośc nie ma) z kolei np duży biust.

    --
    Można się przyzwyczaić do tego że się nie można przyzwyczaić.
    T.Mann
  • 03.08.17, 13:37
    Dziewczyny rodziców znam bardzo mało, w zasadzie z widzenia. Na oko relacje z ojcem ma dobre - na pewno wiedzieć nie mogę. Nie jest to jednak jedyna znana mi pani, która gustuje w panach od siebie znacznie starszych. Znam też panie gustujące z kolei w panach młodszych - tu nie ma reguły, jest jakaś preferencja, która u jednych jest i innych - jej nie ma. Z panami też bywa róznie - znam przynajmniej kilku, którzy gustują w paniach odeń starszych - nie jakoś bardzo ekstremalnie na ogół ale tak około 5-6 lat. Jeden z moich kumpli dziewczynę równolatkę to miał chyba ostatnio w podstawówce, bo już w technikum będąc miał dziewczynę 3 lata starszą, na studiach panią około 30- stki. Żonę ma starszą 7 lat. - tu więc też nie ma reguł.

    Mam znajomą, dla której interesujący ja pan musi być młodszy przynajmniej 10 lat i musi mieć minimum 185 cm wzrostu. Nie jest to pani kuguarzyca dodam, po prostu mężczyźni w jej wieku i nie bardzo wysocy jej nie kręcą. Z kolei mój znajomek, pan 48 lat podziękował serdecznie za awanse ładnej i miłej 31 latki. Bo jak stwierdził uczciwie wg niego była dlań za młoda.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 03.08.17, 13:44
    Żona starsza o 7 lat to dobry pomysł przede wszystkim dla żony ze względu na nadumieralnośc panów po 60 tce. Wizualnie no niestety znam 2 małżeństwa z pokolenia moich rodziców -rownolatków gdzie żóna wygląda niemal na matke swojego męża.

    --
    Można się przyzwyczaić do tego że się nie można przyzwyczaić.
    T.Mann
  • 03.08.17, 13:54
    Babo, ale pani pewnie zań nie wyszła dlatego, że ma mniejsze szanse zostać wdową niż z równolatkiemsmile
    A to o czym piszesz dalej - no właśnie - z pokolenia Twoich rodziców. Kiedyś 50 -latek to jeszcze byl chłop na schwał, ale 50- latka to była stara baba. Nie tylko tak na ogół panie w tym wieku w przeważającej części wyglądały, ale i tak same o sobie myślały Babo. Norma było wówczas, że dbały os siebie panny na wydaniu, a potem to już znacznie mniej. Teraz to się od dawna zmieniło - jasne, są takie pary - osobiście znam parę rownolatkow (mają obije tyle lat co ja), gdzie pani istna matrona, a pan jeszcze młody gość smile Ale w druga stronę - też znam. Moje koleżanka w tym roku skończyła 50 lat - śliczna filigranowa blondyka, którą KAZDY kto ich nie zna od młodości uważa za młodszą od męza, a są w jednym wieku. Mąż nie zapuszczony bynajmniej, ale no szpakowaty, zmarszczek ma na pewno więcej niż ona. Rożnie z tym bywa - czasem trudno ocenić kto starszy, kto młodszy, gdy różnica wieku nie jest jakaś ekstremalna. Mojego eksa ludzie na ogół biorą za starszego niż ja, a też nie jest to pan zapuszczony i jest prawie 2 lata ode mnie młodszy. Ale już właśnie jest mocno szpakowaty, ma też mocnejszą niż ja budowę ciała, a to zwykle postarza wizualnie, no i też usposobienie inne od mego. Ja gdybym się nie farbowała, też byłabym mocno szpakowata smile - siwizna postarza, a panie mają przewagę w farbowaniu smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 03.08.17, 14:52
    I to jest budujące.postarza głównie tusza , a teraz dobra figura jest dobrem prestiżowym.
    Sama na wszelki wypadek wyszłam za kogoś 7 lat starszego.

    --
    Można się przyzwyczaić do tego że się nie można przyzwyczaić.
    T.Mann
  • 03.08.17, 15:16
    Wiesz, ja bym powiedziała, ze obecnie znacznie łatwiej jest zachować szczupłą sylwetkę, niż np. za PRL-u. Mam tu na myśli bynajmniej nie fitness smile, a możliwość zdrowego i racjonalnego odżywiania się.

    A ja powiem Ci dość byłam no z braku lepszego słowa zaskoczona moim związkiem z moim partnerem. smile Mam na myśli to, że zawsze miałam chłopaków i mężczyzn w wieku zbliżonym do swego - najstarszy mój chłopak był starszy ode mnie 4 lata, najmłodszy młodszy prawie 2. Nie brałam pod uwagę poważnej relacji z dużo młodszym facetem, maksymalnie - 5 lat, ale z dużo starszym także nie - no max do 10 lat. kiedy poznałam mego partnera no to wiedziałam, ze jest ode mnie starszy, ale myślałam, że mniej niż jest w istocie. W jego pracy dbanie o zdrowie w tym sylwetkę jest oczywistością. Zakładałam, ze może być ode mnie 5-6 lat starszy, czyli wówczas ok. 40 -stki. Na naszym pierwszym spotkaniu odebrał telefon od syna i od słowa do słowa wyszło, że ów syn na 26 lat smile Myślałam, ze się przesłyszałamsmile - no i mi wówczas wyjaśnił, że młodo został ojcem - 18 i 20 lat miał. Łatwo policzyć, że gdy brałam go za40- latka. w istocie miał 46 lat smile On wiedział ile ja mam, bo znałam wielu ludzi z jego "firmy" w miarę dobrze, a tajemnicy ze swego wieku nigdy nie robiłam smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 04.08.17, 17:32
    Ale z drugiej strony nie ma tylu pokus, wszedzie relatywnie tanie slodycze, ciastka, tłuste jadło , kiedys żywnośc byla naprawde droga.
    A co do wieku partnera, to życie potrafi zaskakiwac.

    --
    Można się przyzwyczaić do tego że się nie można przyzwyczaić.
    T.Mann
  • 03.08.17, 12:01
    Trudno relacje ludzkie porównywać do tworzenia kompozycji z kwiatów ...smile

    Pewnie, że są sytuacje w życiu, że "jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma", ale w relacjach związkowych to raczej nie wychodzi. A to dlatego, że podstawą związku jest chemia - albo jest, albo jej nie ma. Jeśli nie ma, to szans na udany związek także nie ma.

    Jasne, czasem jest tak, że życie weryfikuje nasze oczekiwania i na pewnych polach niektórzy muszą obniżyć poprzeczkę. ALE braku chemii nie da się obejść Babo.

    Znam takiego pana, który jest bardzo miły, fajny i interesujący, ale no szans u pani, która mu się podoba nie ma żadnych - nie ta liga po prostu. Są jedynie kolegami i pan starannie ukrywa przed panią swój do niej stosunek. Tymczasem nim zainteresowała się pani - powiedzmy z jego półki. Spotykają się, uchodzą za parę - nie jakąś jeszcze poważną, ale zawsze...Pan jest moim dobrym kolegą i stąd znam jego stan uczuć, ale nawet gdyby mi o nim nie powiedział i tak wiedziałabym, że z tą panią ze swej półki jest niejako na siłę. Bo to normalnie widać Babo.
    I nie, uprzedzając, nie chodzi o to, że państwo się nie obściskują publicznie, ani nie trzymają cały czas za ręcesmile - mowa o dorosłych ludziach. Po prostu nie ma między nimi iskry i ja to dostrzegłam na "dzień dobry". Gość jest oczywiście miły, szarmancki wobec "swojej" pani, ale jakiś taki, no letni - nie patrzy na nią tak, jak na tamtą, w której jest zakochany. W zasadzie nie robi nic złego. Wie, że z tamtą nigdy nie będzie, a tej drugiej nie kłamie, że jest w niej szaleńczo zakochany, ale też jej nie zdradza - o ile to w wyobraźnismile

    Mam jednak nadzieję, że pan pozna kogoś do kogo poczuje miętę i to mu pomoże zapomnieć o jego beznadziejnym uczuciu. Ta kobieta mu w tym nie pomoże, bo on ją tylko lubi i szanuje. Jeśli sprawy pojdą dalej i zostaną poważną parą, to dla obojga będzie to nieszczęście



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 03.08.17, 12:56
    Nie rozumiem dlaczego uważasz że chemię mozna miec tylko z jedna osoba z tych poznanych na portalu. Oczywiście można mieć te chemię z jedna osoba troche mocniejszą z inna nieco słabsza ale nie wiem na jakiej podstawie wykluczasz że pan nr 3 niemal się zadurzył w pani młodszej ale nie mógł w tym samym czasie czuć pozytywnie miętę do prawniczki.To nie jest proces zero jedynkowy.

    --
    Można się przyzwyczaić do tego że się nie można przyzwyczaić.
    T.Mann
  • 03.08.17, 13:03
    Bo tak się nie pisze do pani, do której czuje się miętę Babo. Gdyby pan ową poczuł, ale mniejsza niż do tamtej, to napisałby coś wymijająco, a nie rzucał tekstami o schodzeniu na Ziemię i nie ptrał jak kolegi "kiedy masz w tygodniu czas" - proste smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 03.08.17, 13:18
    No rzeczywiscie troche jak kumpla od piwa ją potraktowałwinkAle ja i tak bym nie rezygnowała ze spotkania. Niekiedy życie potrafi zaskoczyć. Chlopak może mieć fajnych znajomych.
    Mnie rozbawiła sytuacja z ostatniej edycji "Rolnika" kiedy to dwoje odpalonych przez tytułowych rolników kandydatów poznała się nieco bliżej przez przypadek i juz są po śłubiewink

    --
    Można się przyzwyczaić do tego że się nie można przyzwyczaić.
    T.Mann
  • 03.08.17, 13:27
    Jakoś mi się nie wydaje, by ktoś tak gruboskórny, jak ten pan miał fajnych znajomych, ale może się mylę. Programu o którym piszesz nie ogladam, widziałam ze dwa może trzy odcinki pierwszej serii.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 03.08.17, 11:06
    100% racji. O tym banie dla pana nr 2 tez pomyślałam. Są zasady, portal płatny jak sądzę, sami prowadzący są zainteresowani żeby się śmietnik tam nie zrobił.

    --
    Można się przyzwyczaić do tego że się nie można przyzwyczaić.
    T.Mann
  • 01.08.17, 22:35
    Panie poniżej się uśmiały, a ja jestem przerażona. Przerażona kompletnym brakiem empatii.

    Panu numer 1 powiedziałabym, że rozumiem, że jest zajęty, ale kontakt za 10-14 dni Ci nie odpowiada. Jest Internet, są telefony, można utrzymywać kontakt w inny sposób.

    Pan nr 2 - powiedziałabym mu wprost, że zachował się niegrzecznie i zmarnował Twój czas. Do tego, że czujesz się sprowadzona do tego jednego parametru (o którym wiedział wcześniej).

    Pan nr 3 - nie powinnaś pisać o tej drugiej kobiecie. Przy randkowaniu online to jest normalne, że się umawiasz z paroma osobami, ale w zlym tonie jest mowienie o tym. Pan nie byl szczery, pan byl niegrzeczny. Napisalabym "rozumiem, nie będę wobec tego stać na drodze poszukiwania ideału, zyczę powodzenia".

    Serio, miejmy so siebie trochę szacunku.
  • 02.08.17, 00:22
    W końcu odpowiedz z którą z grubsza się zgadzam. Pan numer 3 jest przerażający w swojej słoniowatości. Drzewiej chamstwo było brakiem kultury, dziś jest nazywane szczerością.

    Droga prawnicza85! Życzę ci dużo wytrwałości i szczęścia w randkowaniu. Wydajesz się fajną, bystrą osobą. Znam ten ból, randkowałam przez internet i jestem taaaka szczęśliwa ze już nie muszę. Randki przez internet, to rzeka gówna. Obojętnie czy na portalach z wartościami, czy na zorientowanych erotycznie/romansowo. jak masz siłę i determinację i ją przepłyniesz poznasz kilka wspaniałych osób, a może nawet tą jedną najważniejszą - czego ci życzę.


    Nie chce ci absolutnie niczego sugerować, ani namawiać do porzucanie wartości - ot przedstawie kilka moich obserwacji.
    Wprawdzie nie randkowałam na portalach katolickich, etc. (jestem niewierząca), ale na takich nastawionych na związek. I czym prędzej stamtąd uciekłam - ogólne wrażenie ci panowie tam są dziwni. Albo pod płaszczykiem szukania czegoś na serio szukają tak naprawdę przygód, albo są jacyś wybrakowani emocjonalnie z podejściem jakimś takim hmm.. nie umiem tego nazwać .. roszczeniowo konsumpcyjnym. Coś ala pan numer 1. Nie twierdzę, że to zły człowiek, czy nienadjadający się na związek - ot, nie moja bajka, a raczej jej przeciwieństwo.

    Zaczęłam myśleć, że szukając tego właściwego pewnie zostanę na nowo dziewica (z tego braku seksu) i lepiej korzystać z życia na jasnych zasadach, bez ściemniania i obietnic.

    Nie szukać, ale rozglądać się. a miłość przyjdzie.

    Czego jeszcze raz Ci życzęsmile
  • 02.08.17, 10:13
    Pan nie był grzeczny(bo taka nadszczerośc grzeczna nie jest) ale pytanie tez grzeczne nie było. Rezygnowanie z tego tylko powodu jest po prostu głupie jeśli sie jest kobieta po 30tce i szuka tak bardzo deficytowego dobra jak ogarniety zyciowo męzczyzna bez zaszłości rodzinnych nadający na podobnych falach. Owszem można byc dumna samotna kobietą do póżnej starości. Kwestia priorytetów.

    --
    Można się przyzwyczaić do tego że się nie można przyzwyczaić.
    T.Mann
  • 02.08.17, 11:31
    Babo, znów przepraszam stawiasz kobiety w pozycji desperateksmile Pisałaś kiedyś do mnie, ze ja nie jestem reprezentatywna, bo bezdzietna i nieuboga. Podejrzewam, ze prawnicza tak samo nie jest biedna, a sądząc z kryteriów wyboru pana bezdzietna i bez tzw. przeszłości (rozwód/poważny nieudany związek) . Dlaczego miałaby brać co podleci? Bo jest po 30- stce? No i co z tego? smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 02.08.17, 11:43
    No ale prawnicza mam wrażenie ma nieco trudniejsze do spełnienia kryteria. Po pierwsze -może byc katoliczką nie tylko z nazwy i pan po rozwodzie (duży procent jeśłi nie połowa panów odpada) nie wchodzi w grę.Po drugie Twój partner jest sporo starszy od Ciebie, nie każdej kobiecie to odpowiada a prawnicza jakos wspominala o mniej więcej rówieśnikach tylko .Po trzecie i to bardzo ważne-Ty nie chciałas miec dzieci, zegar Cie nie obchodził zatem tak naprawdę na czasie Ci nie zależało,a jej może zależec. Nie pisze o desperatkach tylko o realistycznym podejściu do człowieka bo ideałow nie ma.

    --
    Można się przyzwyczaić do tego że się nie można przyzwyczaić.
    T.Mann
  • 02.08.17, 11:52
    baba67 napisała:

    > No ale prawnicza mam wrażenie ma nieco trudniejsze do spełnienia kryteria. Po p
    > ierwsze -może byc katoliczką nie tylko z nazwy i pan po rozwodzie (duży procent
    > jeśłi nie połowa panów odpada) nie wchodzi w grę


    Ależ ja to rozumiem. Tylko, ze w moi m przypadku te 10 lat temu też bardzo wielu panów "odpadało", bo miało małoletnie dzieci. Sądzę, ze podobny procent, jak tych po rozwodzie w przypadku Prawniczej, jeśli nie większy

    .Po drugie Twój partner jest s
    > poro starszy od Ciebie, nie każdej kobiecie to odpowiada a prawnicza jakos wspo
    > minala o mniej więcej rówieśnikach tylko


    No jak dla mnie sporo - 11 lat. Sporo, bo nigdy wcześniej nie miałam partnera/chłopaka/męża starszego więcej niż 4 lata, ani młodszego więcej niż 2. Ale nie jest to jednak jakaś ekstremalna różnica wieku, poza tym no mój partner nie był jednym którego poznałam będąc rok singlowa i nie byli to panowie starsi ode mnie w większości.smile


    .Po trzecie i to bardzo ważne-Ty nie
    > chciałas miec dzieci, zegar Cie nie obchodził zatem tak naprawdę na czasie Ci n
    > ie zależało,a jej może zależec. Nie pisze o desperatkach tylko o realistycznym
    > podejściu do człowieka bo ideałow nie ma.


    Ideałów nie ma, ale bycie zapchajdziurą raczej nie jest nęcące wg mnie ...




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 02.08.17, 12:09
    Nie zapchajdziura tylko efektem pogodzenia się z realiami. I tak, wiem miałas szalone powodzenie,pisałas kiedyś.co najmniej kilku wolnych przystojnych i zamożnych panów, w tym młodszych sie wokól Ciebie kręciło. Nie każda kobieta ma typ osobowości/wygląd zeby miec szalone powodzenie. Gdyby Prawnicza miała toby przez portal nie szukała. Proste.

    --
    Można się przyzwyczaić do tego że się nie można przyzwyczaić.
    T.Mann
  • 02.08.17, 12:35
    Babo, zapchajdziura ...Nie uważam bym kiedykolwiek miała szalone powodzenie, normalne raczej, ale no nigdy nie szukałam nikogo, nie byłam desperatka i może dlatego zawsze jacyś panowie się "kręcili" wokół mnie. Bo desperat zawsze odstręcza Babo, niezależnie od płci.

    Realia powiadasz - no tak, ja też jestem realistyką. I dlatego zawsze miałam realne kryteria wyboru partnera. Kiedy miałam 20 lat, to musiał to być chłopak bez przeszłości typu rozwód i bez zobowiązań typu dzieci - normalne chyba. Tak samo normalne, ze będąc studentką wówczas oczekiwałam, ze będzie to student/gość po studiach - w przypadku tego drugiego - pracujący.
    A jak miałam 30+ i bylam singlowa - też miałam realne oczekiwania - że gość nie będzie miał małoletnich dzieci, będzie zaradny, pracujący, na poziomie itd. Nie uważam takich oczekiwań za wygórowane, bo ....wszak miałam tyle samo do zaoferowania. Gdybym miała np. małe dzieci , to nie oczekiwałabym, ze pan ma takowych nie mieć. Ale nie miałam, to dlaczego nie miałabym mieć takiego, który nie ma takiego "bagażu" ? Jasne, komuś może to nie wadzić - mnie by wadziło i koniec ..,.

    A desperatki sa na serio załosne. Mój kolega - po rozwodzie, tuż przed 40 właśnie z taka się użerasmile Pani ma z 35 lat i wlasnie wcale jej nie przeszkadza, ze on po rozwodzie i ma dziecko (13 lat, na stale przy matce). "Nie przeszkadza", ale urządzała cyrki, ze spedza z nim czas, ze widuje była żone - no paranoiczka. Poradziłam mu pozbyć się wariatki czym prędzej, bo mu zatruje zycie. Takoż zrobił, to babina wydzwania, pisze, łazi za nim - noi komedia smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 02.08.17, 12:53
    No nie, nie miałas, a nasza prawniczka ukrywa przed nami staranie iz waży 120 kilo i nie ma obu jedynek...no sorry,co Ty wypisujesz.Ja sama znam (z racji wykonywanej pracy) kilka naprawdę fajnych kobitek-niebrzydkich, zadbanych, wyksztalconych, z kulturą, bezdzietnych które nie maja nikogo tylko dlatego że w momencie strategicznym albo za bardzo skupiły sie na pracy albo maja za soba długi nieudany związek. A teraz po ptokach bo najfajniejsi dawno żonaci i dzieciaci, a kręci się wokól nich co najwyżej pan Zdzisio z ochrony albo pozukiwacze szybkiego bzyku w klubie. Skoro sensowni panowie kręcili się wokol Ciebie to znaczy że miałas powodzenie, tak sie to własnie nazywa.

    --
    Można się przyzwyczaić do tego że się nie można przyzwyczaić.
    T.Mann
  • 02.08.17, 13:07
    Babo - będę z Tobą do bolu szczera - jestem zadowolona ze swego wyglądu, ale nie nazwałabym siebie jakąs pięknoscią. Także wbrew temu co Ci się być może wydaje, nie poświęcam wiele czasu ani pieniędzy na pielęgnowanie urody - ot tak jak wszyscy. Wg mnie u człowieka bardziej niż aparycja liczy się osobowość. Oczywiście w granicach rozsądku - osoba zaniedbana raczej będzie mieć mniej niż więcej zainteresowania otoczenia. Ale przede wszystkim - ludzie, w tym faceci smile nie lubią pesymistów z wiecznie zwieszonymi na kwintę nosami, nudziarzy (w wydaniu obu płci), zarozumialców i bufonów i tzw. zagłaskiwaczy na śmierć.

    Piszesz o tych paniach - no coż sama takie znam- pozornie calkiem do rzeczy dziewczyny i z wyglądu i ogólnie. Tylko, ze przy bliższym poznaniu okazuje się, że albo desperatka, albo typ bluszcz, albo męczennica, albo bufonica - słowem zawsze ktoś, kto odstręcza.
    Ciekawe, ze osoby innego usposobiena, z pozoru w dużo gorszej sytuacji i na rzec można dużo gorszej pozycji takich problemów nie mają. Ot choćby moja kumpela - dobiega 40. ma dwoje dzieci (13 i 9 lat), wlasnie się rozwodzi i już od jakiegoś czasu spotyka z 3 lata młodszym panem, bezdzietny kawalersmile Pani ladna i zadbana jest, ale nie jakieś zaraz cudo - ma pare kilo nadwagi np. ale ma też zawsze uśmiech na twarzy, poczucie humoru, pogodę ducha - cxhoc jasne, ze problemów jej nie brak. Nie lata też za chłopem, nie robi za mamuśkę tegoż, ma swiat poza nim - koleżanki, kolegow, hobby - jest kobietą. Nie kobietonem i nie kobieciątkiem - kobietą i tu jest clou tego "szalonego powodzenia" Babo. smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 02.08.17, 13:32
    Nic podobnego,normalne fajne dziewczyny może nie jakies przebojowe.Jedyne co martwi to że chciałyby miec dzieci a tu kandydatów powymiatało.Panowie dużo starsi to na ogóI rozwodnicy wdowcy rzadko, kobiety wszak żyją dłużej, nie każda chce mieć za męża pana prawie w wieku własnego ojca. jasne że łatwiej przychodzi jeśli się tak naprawde nie szuka, pani najpierw spotkała mężczyznę swego życia a potem się rozwiodła, gdzyby nie spotkala toby pewnie stary mąż choć niedoskonały jakos obleciał.

    --
    Można się przyzwyczaić do tego że się nie można przyzwyczaić.
    T.Mann
  • 02.08.17, 14:17
    Pitu pitu Babo, ja oczy mam wiem co widzę. teraz jest wielu panów, którzy lubią panie starsze odeń, niekoniecznie ekstremalnie, ale różnica do 5 lat nie stanowi przeszkody.
    Złośliwość ci się średnio udałasmile , bo chyba nawet u Cyganów 11 - letni chłopcy rzadko zastają ojcami, nawet dziewczynki u tychże raczej od 13-14 lat smile
    Jak kobieta fajna i normalna to z reguły niejednego ma adoratora z sensem, a jak jak opisane wyżej - to "w tym kraju nie ma mężczyzn dla nich" hehe

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 02.08.17, 14:40
    Ale jaka złosliwośc?Nie dopatruj się trzeciego dna tam gdzie nie ma nawet drugiego.
    Ja tez wiem co widzę.kto ma rację pozostawię ocenie innych dyskutantek które tez maja swoje obserwacje, może takie jak Twoje, może takie jak moje. No i miło Watkodawczyni przeczytać że jest zapewne bluszczem,desperatka bufonica lub męczennicą bo gdyby taka nie była kto sensowny by sie wokól niej zakręcił i na pewno portal nie bylby potrzebny.

    --
    Można się przyzwyczaić do tego że się nie można przyzwyczaić.
    T.Mann
  • 02.08.17, 14:48
    Babo, moja wypowiedź nie miała nic wspólnego z wątkodawczynią i dobrze o tym wiesz smile Odniosłam się do tych opisanych przez Ciebie rzekomo fajnych babek wiecznie singlowych. Inna jest sprawa, gdy ktoś szuka kogoś konkretnego i niekoniecznie - jak u wątkodawczyni każdy spełnia kryteria, a inna, jak się taką panią nikt w miarę z sensem nie interesi, tylko pan Zdzisio z ochrony - jak napisałaś.
    Podtrzymuje swoje zdanie - normalna kobieta bez problemu spotka kogos sensownego - czy on jej w tym momencie przypasuje i spełni jej kryteria, to inna sprawa. Jeśli nikt normalny się taką kobitką nie interesuje, to znaczy, ze jest jedną z opisanych przeze mnie "modelek".
    Jak saama napisałaś, wśród mojego grona bliższych i dalszych znajomych jest więcej ludzi decydujących się na rozstania (np. rozwod) niż u Ciebie w adekwatntm - więc chyba ja mam lepisze obesrwacje, bo WIDZE ze normalne kobiety nie zostają same latami smile Te, które zostają prezentują wspomniane tu typy smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 02.08.17, 15:17
    No wiem że Twoja wypowiedz nie miała nic współnego z Watkodawczynia, ale wnioski jakie wyciagasz przeciez do niej się odnoszą.Weszła na potal bo nikogo odpowiedniego wokół siebie nie znalazła,podejzewam że trwało to jakiś czas a przeciez znależć powinna bo od odpowiednich panów sie az roi i dziewczyna jakis defekt miec musi.
    Owszem bywa pan młodszy zainteresowany pania z dziecmi. na ogól pani z dziecmi biedy nie klepie mieszkanie ma bez kedytu, całkiem niezle alimenty, sama tez niezle zarabia. Kiedys się mówiło "u wdowy chleb gotowy" a panowie chociaz nie żigolaki tak od łyżki i miski dorabiac sie nie chcą. Oczywiście nie opisuje Twojej znajomej tylko znany mi przypadek. Nie skończyło się dobrze, dodam, przestrzegam przed bezkrytyczna różowa wizją.Problem moich znajomych jest(a może był, z nie wszystkimi mam kontakt) w braku wiary w siebie i ostrozności. Co nie zmienia mojego zdania na temat dysproporcji płci na rynku.

    --
    Można się przyzwyczaić do tego że się nie można przyzwyczaić.
    T.Mann
  • 02.08.17, 15:35
    Babo, jak zawsze posługujesz się stereotypami smile U wątkodawczyni może być rożnie - np. pracuje w sfeminizowanym środowisku, w pracy źle widziane są kontakty prywatne wśród współpracowników, ma hobby w którym dominują kobiety - może być wiele przyczyn dla których nie ma okazji poznawać neutralnie facetów.

    Moja znajoma ma kredyt, we frankach dodam. Pracuje w budżetowce, alimenty ma normalne, jej mąż (jeszcze) to żaden krezus, ale też nie żaden żul przecież. Pan na jej "majątek" nie łasy, ma swój dom i firmę - niedużą, ale mu starcza. Dlaczego ona? Bo fajna, normalna, kobieca, a nie babochłop czy niby mama. Takie przykłady mogę mnożyć Babo. Normalna kobieta zna swoją wariośc, jeśli ma tak, jak opisane przez Ciebie kobitki, to z nią coś nie tak - nie czarujmy się. Ostrożność? jasne,. ale nikt przecież nie mowi o zamieszkiwaniu zaraz z sobą, czy robieniu sobie wspólnych dzieci, albo braniu kredytówsmile Mowa na początek o miłym spędzaniu czasu smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 02.08.17, 20:20
    Wcale nie powiedziałam że facet Twojej znajomej dybie na jej kase, po prostu zdarzaja sie takie przypadki.Za to mąż może nie żul za to ciężki idiota że o taka atrakcyjna kobitę nie zawalczył.

    --
    Można się przyzwyczaić do tego że się nie można przyzwyczaić.
    T.Mann
  • 02.08.17, 22:02
    Babi, n8ie Tobie i nie mnie to oceniać. Nic takiego się nie stało,. to się zdarza ze ludzie się rozstają. Lepsze to niż udawać, ze się jest razem. Rozstali się spokojnie, to nie konieć swiara Babo smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 05.08.17, 00:44
    Kiedy Ty babo zrozumiesz, że kobieta szukajaca faceta też może miec swoje wymagania? Serio uważasz, że to taka strata życia nieposiadanie faceta? Piszesz o koleżankach, które przegapiły moment, bo były wybredne. A to Cię dziwi, że jeśli żadna z nich nie poczuła nic do facetów napotkanych na drodze, to nie polecała na kogoś, kto byc może nie spełniał jej "kryteriów"? Wg Ciebie - złap co za szybko nie ucieka, bo będzie ci smutno? Mnie najbardziej szkoda tych moich znajomych, które biegały za facetami, same sobą - swoim zawodem, zainteresowaniami itp się nie zajmowały - bo trzeba miec faceta ! Wiesz co z nimi teraz? Został im przychówek i zniszczone życie. Jeśli Ty reflektujesz na bycie zapchajdzurą - dziesiątym wyborem - Twoja sprawa, ale inne kobiety się szanują.
  • 05.08.17, 07:56
    Baba niestety posługuje się tu stereotypem, który kiedyś określalo powiedzenie "Lepiej słomianemu Jaskowi, niż złotek Kaśce"

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 05.08.17, 09:49
    Możesz bliżej? Nie znałam tego powiedzenia. Czy to jest odpowiednik Lepszy wróbel w garści niz kanarek na dachu bo nie bardzo kumam logiki tego Jaśka i Kaśki. Jakich złotek? Po cukierkach?
    I nie życzę sobie żebyś niemal każdą moja opinie określała jako stereotypową-masz prawo tak myśleć ale to co robisz jest niegrzeczne i sugeruje brak elastyczności i inteligencji która posiadam uważam takim samym topniu jak Ty. Ucinanie komuś głowy nie sprawi że będziesz wyższa.
    Zwłaszcza że ludowe powiedzenia często odzwierciedlaja zdroworosądkowe podejście do rzeczywistości-może trochę archaiczne lecz wciąz żywe bo natura ludzka sie nie zmienia. I tak , dla kobiety marzącej o rodzinie założonej z panem zamożnym, przystojnym, błyskotliwym,po kilku bolesnych latach poszukiwać lepiej jest nieco spuścić z tonu i wyjśc niekoniecznie za żula przed monopolowego ale zarabiającego tyle co ona miłego kochającego faceta o przeciętnej urodzie,Tak rozumiem zdrowe podejście do szukania.

    --
    Można się przyzwyczaić do tego że się nie można przyzwyczaić.
    T.Mann
  • 07.08.17, 18:37
    Wpadła mi literówka - owo powiedzenie brzmi: "Lepiej słomianemu Jaśkowi, niż złotej Kaśce" - w wolnym przekładzie znaczy ono, że byle jaki tu słomiany) facet ma w życiu lepiej niż najlepsza (tu złota) kobieta. U pewnie w pewnych czasach i środowisku to była prawda. Bo kobieta samotna nic nie znaczyła, chyba, że była wdową. Posiadanie męza wyznaczało pozycję w społeczeństwie i tyle.

    Nie gniewaj się, że piszę iż posługujesz się stereotypem - bo się Babo posługujesz. Sama to zresztą przyznajesz nie raz.

    Co do reszty - nie znam się na poszukiwaniach faceta, bo sama nigdy nie szukałam , a i tak się rozni hehe znajdują. To jest kwestia podejścia i tyle.Są pewne kryteria wyboru, które są mniej ważne, są takie, z których nie da się "zejść". Dla każdej osoby są one pewnie inne i tyle.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 07.08.17, 21:14
    A tego nie znałam-głęboko prawdziwe.faceci maja zwyczajnie lepszy wybór. Jeśłi ogólnie znana prawda to stereotyp, to myślę stereotypowo. To wszystko kwestia nazewnictwa.Niektóre stereotypy po prostu sa prawdziwe.

    --
    Można się przyzwyczaić do tego że się nie można przyzwyczaić.
    T.Mann
  • 09.08.17, 10:56
    Ehhhh Babo - większość stereotypów, o ile nie wszystkie smile ukulo się na powtarzających się sytuacjach. Ten, który przytoczyłam w formie ludowego powiedzenia - także. Kiedyś naprawdę kobieta bez mężczyzny nic nie znaczyla, więc byle jaki chłopak miał na runku matrymonialnym większy wybor, niż obiektywnie lepsza odeń dziewczyna.
    Tylko, że Babo swiat się zmienia - kobiety pracują, zarabiają, kształcą się i ich statusu już nie wyznacza facet.

    Nie, nie jest tak, że faceci mają znacznie większy wybór, tak bywa w pewnym przedziale wiekowym i sytuacji życiowej Babo.

    30- letni przystojny facet, pracujący, bez zobowiązań typu dzieci, mieszkanie z rodzicami itp. na pewno ma większy wybór niż samotna matka z 2 dzieci w adekwatnym wieku. Bo jednak nie wszyscy bezdzietni panowie chcą panią z dziećmi, szczególnie już, że dzieci u nas zwykle po rozstaniu rodziców zostają z matkami, więc bycia z taką kobietą oznacza de facto bycie na stałe także z jej dziećmi.
    Do tego no panowie nie mają ograniczeń w temacie wieku, do którego mogą się bezpiecznie rozmnażać. Panie - no niestety to ograniczenie mają. I 30- letni pan rzadziej ma ciśnienie na to, by zostać szybko tatą, niż pani w tym wieku, by zostać mamą - racja.

    Ale to wcale nie znaczy, że ogólnie panowie mają zawsze latwiej w temacie. Wszystko zależy od oczekiwań jednej i drugiej strony. Gdzieś tu już wspomniałam - znam taką panią, która sama siebie określa jako ładną, sympatyczną, inteligentną i zabawną - no sama siebie tak postrzega i pod ten swój hmm wizerunek szuka panow.
    Ja jestem obiektywna - pani mnie ani żiębi, ani grzeje - wg mnie urody jest bardzo przeciętnej, inteligencji także, poczucie humoru ma niedorozwinięte- na serio nawet jako zwyczajna znajoma jest mało atrakcyjna towarzysko. Tymczasem ona chce panów z najwyższej półki - najlepiej zamożnych, bardzo przystojnych i tzw. dusze towarzystwa. Tacy goście jej zwyczajnie nie chcą, a ona tego nie przyjmuje do wiadomości, ze ma o sobie mylne i zbyt wysokie mniemanie.
    Bywają też tacy panowie - przekonani o swej niezwykłości smile - tymczasem no warto mieć do siebie dystans i realne oczekiwania wobec innych. Ale to nie znaczy, że trzeba brać co podleci Babo.
    Są kryteria ważniejsze dla kogoś i mniej ważne.







    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 09.08.17, 11:27
    No tutaj to się na pewno nie zgodzimy.Jedyna sytuacja kiedy obie strony ma ja mnie więcej tak samo (tzn podobny poziom atrakcyjności fizycznej i nie tylko generuje taki sam stopień trudności znależienia kogos odpowiedniego jest końcowka szkoły średniej, studia i okres tuz po. Przy czym oczywiście sa zfeminizowane studia i odwrotnie no ale to się wyrównuje. Potem kobieta ma tylko gorzej. Przykład nie taki rzadki. para sie pobiera, rozwodzi mają dziecko, dziecko przy matce. Ilu panów zaakceptuje codzienna obecnośc cudzego dziecka i tatusia w tle, ile pań dziecko co drugi weekend.Zaznaczam -podobny stopień atrakcyjności fizycznej i wyksztalcenia oraz nawet (co rzadsze)zarobków. I Twoje negatywne podejście do dziecka nawet weekendowego nie jest powszechne wsród kobiet, zatem nie zaczynaj wypowiedzi od "bo ja". Nie zaklinaj rzeczywistości.Facet po 30 będzie miał zawsze lepiej a im starszy tym lepiej bo rozrzut wiekowy zainteresowanych pań większy.Może niech sie inni dyskutanci podziela swoimi obserwacjami, może ja się mylę, stara jestem, niedowidzę, bardzo ciekawa jestem obserwacji innych.

    --
    Można się przyzwyczaić do tego że się nie można przyzwyczaić.
    T.Mann
  • 09.08.17, 11:47
    smile Babo - moja niechęć do związania się z kims, kto miałby małoletnie dzieci jest całkiem naturalna. Sama dzieci nie mam z wyboru i chyba normalne jest, że skoro nie chciałam mieć swoich, to raczej niechętnie widziałabym cudze, którym miałabym "matkować". Takie podejście ma bardzo wiele kobiet bezdzietnych z wyboru, a także takich, które planują jeszcze macierzyństwo, ale póki co nie są matkami. I to podejście jest moja droga pragmatyczne - co przecież sobie bardzo cenisz. smile

    Poczytaj inne fora - co i rusz pojawiają się tam watki pań bezdzietnych, które związały się z dzietnymi panami. Dodam, że dzieci tychże panów z reguły są przy matkach na stałe, ale no przecież ojcowie spędzają z nimi czas. Panie desperatki wzięły co podleciało, a teraz mają problemy, że gość spędza czas z dziećmi nie z nimi, albo oczekuje ze spędzą go wspólnie na co panie nie mają ochoty, że wydają na te dzieci kasę, że w końcu w przypadku pań planujących macierzyństwo - że ich dziecko będzie miało przyrodnie rodzeństwo. Jak się czyta wypowiedzi takich desperatek, to ma się wrażenie, że najchętniej wykreśliłyby te dzieci z życia swoich "misiów". Tymczasem sprawa jest prosta - trzeba było nie wiązac się z kimś mającym dzieci, skoro to przeszkadza. Można było przewidzieć, ze będzie właśnie tak, jak jest.

    Co do reszty Babo - jak sama zauważasz, w moim szeroko pojętym środowisku rozstania są powszechniejsze niż w tym, w którym się obracasz prywatnie. I najczęściej dzieci zostają z matkami. Jakos te kobiety układają sobie życie, więc nie jest tak, że nikt nie chce kobiety z dziećmi. Pewnie częściej chce pan sam mający dzieci z innego związku, choć też nie ejst to zawsze reguła.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 09.08.17, 13:14
    Oczywiście że sobie układają, tylko zdecydowanie częściej układają sobie panowie niż panie. Bardzo duża grupa samotnych matek pozostaje samotna albo ma partnera z doskoku. Nie znam zadnego ogarnietego pana który ma dzieci przy żonie który byłby długo sam, samotnych matek jest całe mnóstwo. jedyny znany mi samotny ojciec z dorosłym juz teraz synem wybrał związek na odległość (wybrał) ale miał w tym czasie 2 całkiem dorzeczne wannabies kręcace się nienachalnie(jednej tej bezdzietnej się znudziło i się wydała).

    --
    Można się przyzwyczaić do tego że się nie można przyzwyczaić.
    T.Mann
  • 09.08.17, 13:32
    Babo, a moje obserwacje są zupełnie inne - podałam ci zresztą przykłady. Ogarnięta i normalna kobieta mająca realne kryteria wyboru pana nie zostaje sama latami, chyba że z wyboru.

    A jak widzę poza wyjątkami (też tu opisanymi) panie zwykle mają te kryteria bardziej realne, niż panowie. Znam bowiem paru panów, którym marzą się kobiety naprawdę dwie trzy ligi wzwyżsmile Kobiety mają tak znacznie rzadziej.

    Ja sama nie szukałam nikogo jak wiesz, no ale poznawałam ludzi przecież i nie zakładałam, że będę do końca życia sama. I powiem Ci Babo, że choć miałam realne kryteria, to jednak bardzo wielu panów w wieku ówcześnie mnie interesującym odpadało. Nie tylko ci mający małoletnie dzieci oraz dużo starsi lub dużo młodsi, ale także zorientowani religijnie, niezaradni i nieogarnięci życiowo (np. mieszkający z rodzicami). Jednocześnie no zdawałam sobie sprawę, że ja również mogę nie spełniać czyichś kryteriów. Panowie w intersującym mnie wówczas wieku jeśli nie mają dzieci z poprzednich związków, to na ogół planują je mieć. Ja nie - więc już odpadałabym dla takiego pana. Są też ludzie płci obojga, którzy nie chcą się związywać z kimś po rozwodzie, po którym sami nie są. Dla kogoś takiego też bym odpadała.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 09.08.17, 13:49
    No i się nie zgodzimy, przeciez to nie koniec swiata, nie pierwszy i nie ostatni raz przecież, po prostu nie ma sposobu na przekonanie mnie że nie widze co widzę.

    --
    Można się przyzwyczaić do tego że się nie można przyzwyczaić.
    T.Mann
  • 09.08.17, 14:44
    Babo, no rzecz cała w tym, ze ja tez piszę o tym co widzę smile A spektrum obserwacji mam jak sama przyznałaś większe niż Ty. Jasne, nie jest tak, że nie znam żadnej singlowej kobiety - bo przecież znam. Ale te panie, które nie z wyboru pozostają same długo, to są panie z reguły z pokręconymi charakterami.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 19.08.17, 08:38
    Tak mnie uderzyło...

    30- letni przystojny facet, pracujący, bez zobowiązań typu dzieci, mieszkanie z rodzicami itp. na pewno ma większy wybór niż samotna matka z 2 dzieci w adekwatnym wieku.

    Co to jest za porównanie , Koro? Skoro porównujesz pod względem płci, może daj " obu stronom" taki sam potencjał?

    Czemu tego przystojnego 30 latka bez zobowiązań nie porównałaś z atrakcyjną , bezdzietną, samodzielną finansowo 30latką ? Dopiero wtedy byłoby to porównywalne ...

    --
    Wszystkim dogodzić się nie da, ale wszystkich wkurwić to już żaden problem big_grin
  • 19.08.17, 09:57
    Bo Kora opowiadała na mój post. Jeśłi przeczytasz na co opowiadała wszystko będzie jasne.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 19.08.17, 11:19
    smile To była odpowiedź na post Baby Makinetko - oczywiscie masz rację. Jesli mamy mówić o porównaniu, to należałoby brać pod uwagę osoby z tego samego targetu ze sie tak wyrazę. I atk własnie pisałam do Baby wczesniej - dlaczego bezdzietna kobieta bez zobowiązań mialaby zaraz ochoczo brać pana z 3 dzieci? No własnie...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 05.08.17, 09:29
    Juz dawni zrozumiałam że każdy ma prawo miec wymagania tyle tylko że mieć nierealistyczne nie zawsze sie opłaca. Oczywiście sa szczęśliwe osoby bedace samotne większość zycia ( w sensie braku partnera samotne) i w na starość też, czuja sie szczęśliwe i spełnione oraz zabezpieczone finansowo przez niedogodnościami .I Korcia gdyby nie spotkała swojego partnera mogłaby takie życie mieć. I wtedy takie nieprzystające do realiów ew bardzo trudne do spełnienia oczekiwania się opłacają. Niemniej nie każdy taki jest. Ja bym była głeboko nieszczęśliwa bez partnera i dzieci-no tak mam. I masz rację-nie każda kobieta koniecznie mui ie na tym polu zrealizować.Może spotkać tego wymarzonego idealnego mając lat 70 i przeżyc z nim w pełni szczęścia kilka lat-i też dobrze.
    Co do Twoich znajomych-jeśli skupiały ię tylko na szukaniu a nie na rozwoju osobistym I NA SZUKANIU były zwyczajnie niezbyt mądrymi osobami które znalazły podobnych sobie panów i udać to sie nie mogło. My w ogóle o takich osobach nie dyskutujemy.

    --
    Można się przyzwyczaić do tego że się nie można przyzwyczaić.
    T.Mann
  • 05.08.17, 10:11
    "brak elastyczności i inteligencji" kogoś mi tutaj przypomina. Przede wszystkim jeśli do kogoś się nic nie czuje, to chyba żaden związek nie wyjdzie, a gadanie o obniżaniu wymagań - cóż, jeśli ktoś kogoś nie chce to nie da się zmusic. Mnie też ostatnio koleżanka zapragnęła swatac - z facetem dużo starszym, mizoginem z obleśnymi tekstami - nawet go nie lubię. Czyli powinnam "iśc" z to bo trzeba obniżyc wymagania? Nie sądzę. Sama mam wiele do zaoferowania i to, że prócz dawania od siebie chcę czegoś w zamian - to nie dziwne. Przykładowo - ja nie mam dzieci i niechętnie weszłabym w związek z facetem dzieciatym (może gdybym bardzo pokochała), i to nawet nie dlatego, że nie lubię dzieci, ale spójrz - wejśc w związek z bagażem, w którym zawsze byłabym "tą drugą", bo niematką jego dzieci, musiałabym znosic fochy cudzych dzieci, ze świadomością, że nawet nie będę mogła nic powiedziec, bo przecież byłabym tylko macochą? A po co mi to?
    Co do moich znajomych - ale ja właśnie tak widzę wieczne poszukiwaczki facetów - jako głupio osoby z zaburzonym poczuciem własnej wartości.
  • 05.08.17, 10:31
    No jesli dla Ciebie obniżenie wymagań oznacza łapanie absolutnie każdego zainteresowanego faceta niezaleznie od wieku, światopoglądu ,tzw innych zasobów ...to sobie sama odpowiedz na swoje pytanie.Nie pojmuję natomiast dlaczego tę osobliwa definicję przypisujesz akurat mi.
    Prawniczka poznała pana który jej sie spodobał, jedynym jego mankamentem dotychczas ujawnionym jest brak taktu którym sama nie grzeszy. Uważam ze nierozsądnym byłoby z tego powodu pana skreślać, nie namawiam od razu na marzenia matrymonialne, po prostu każdy ma jakieś wady.

    --
    Można się przyzwyczaić do tego że się nie można przyzwyczaić.
    T.Mann
  • 05.08.17, 10:45
    Pan nr 3? To nie brak taktu - to chamstwo. A nie każdy chce życ z chamem. Obniżanie wymagań samo w sobie ma szczyptę desperacji i naraża na spotkanie z osobami, których wewnętrznie wcale nie chciało się spotkac. Zresztą, chyba zapominamy w tym wątku o uczuciach. Ja osobiście nie związałabym się, z kimś do kogo nic nie czuję, a jeśli bym się zakochała to żadne wymagania nie miałyby sensu. I uważam, że lepiej nie "obniżac wymagań", bo to takie traktowanie drugiej strony jak "drugiego wyboru" dla żadnej strony nie jest fajne. Poczucie, że jest się kimś, bo ktoś inny nie chciał - nie polecam.
  • 05.08.17, 10:56
    evi-ana napisała:

    > Pan nr 3? To nie brak taktu - to chamstwo. A nie każdy chce życ z chamem.

    Zwłaszcza, kiedy samemu jest się chamką. Dwóch chamów w domu,
    to zdecydowanie za dużo. A jak się jeszcze pomyśli o dzieciach z taką
    kumulacją genów...
  • 05.08.17, 11:01
    Na czym rzekomo polega to bycie chamką? I czyje?
  • 05.08.17, 11:26
    Nie będę klepał tego samego, jak to niektórzy mają w zwyczaju.
    Po prostu, Twoja opinia (pani zażartowała, a pan cham) nie jest
    powszechnie obowiązująca.

    A tak naprawdę, jeśli chodzi o tę konkretną sytuację, to uważam,
    tylko tyle, że niezręczność pani była nieco większego kalibru niż
    pana. Tylko tyle - a skoro ktoś nazywa to chamstwem, to chyba
    tym bardziej w drugą stronę. Ja tak nie powiedziałbym. Ale gdybym
    na miejscu tego pana przeczytał na publicznym forum, że incydent
    z obecnością pani nie był pierwszy, a teraz pół wsi rozprawia o moim
    takcie, bądź jego braku... to to jednak byłby poważniejszy problem.
  • 05.08.17, 12:14
    Czyli zakładasz, że jeśli ktoś zachowa się, oględnie mówiąc, nieszczególnie, to nie można o tym porozmawiac, chycby po to by obśmiac głupie zachowanie, by broń boże, taka osoba nie dowiedziała się o tym? Czyli udawac, że nic się nie zdarzyło? Ciekawe. Większośc ludzi rozmawia o tym co im się zdarzyło w życiu - człowiek jest zwierzęciem stadnym i dąży do kontaktu z innymi, dlatego też rozmawia. Gdyby któryś z rzeczonych panów poczytał to forum, to może pojąłby niestosownośc tego zachowania i kolejną potencjalną partnerkę potraktował z szacunkiem, a nie jak numerek w kalendarzu. Może i inni przed randką zastanowią się nad swoim zachowaniem? Pani może nie zachowała się jak szlachcianka, ale i pani należy się szczerośc. I nie mam tu na myśli stwierdzenia - spotykałem się z fajną, ładną i zgrabną, ale mnie nie chce to może na ciebie się skuszę ( domyśle - jesteś gorsza, ale nikt lepszy mnie nie chce). Osobiście uważam, że takie umawianie się z kilkoma osobami na raz, niemal jak w fabryce jest nie w porządku, bo odczłowiecza kontakt. Wybiera się wtedy człowieka jak towar w sklepie. A nikt towarem nie chce byc. I tyczy się obu stron.
  • 05.08.17, 13:10
    evi-ana napisała:

    > Czyli zakładasz, że jeśli ktoś zachowa się, oględnie mówiąc,
    > nieszczególnie, to nie można o tym porozmawiac, chycby po
    > to by obśmiac głupie zachowanie, by broń boże, taka osoba
    > nie dowiedziała się o tym?

    Jeśli nie jesteś w stanie wykrzesać z siebie minimum lojalności
    wobec potencjalnego przyszłego partnera, to raczej nie rokuje.
    Więc możesz obśmiewać z koleżaneczkami wszystkich jak leci.

    A może kiedyś się zdarzy, że jednak po obśmianiu dojdziesz do
    wniosku, że ktoś tam ma jakieś ukryte zalety (w końcu, trudno,
    żeby chłop chodził ze swoimi zaletami na wierzchu - kobiety to
    co innego). I wtedy bądź pewna, że koleżaneczki nie zawiodą -
    jak go im przedstawisz, niechybnie zapytają, czy to ten, co mu
    obśmiewaliśmy skarpetki, czy fryzurę.
  • 05.08.17, 13:31
    Czyli zakładasz, że mam byc lojalna wobec kogos kto nieszczególnie mnie potraktował i widzę go po raz pierwszy czy drugi w życiu? Obśmianie, co pewnie nie zrozumiałeś, dotyczy sytuacji takich - moja koleżanka poszła na randkę - pan był opryskliwy i niemiły a na zakończenie powiedział jej - za ładna to ty nie jesteś, wiec się więcej nie spotkamy. Dziewczyna w dole, bo potraktował ją po chamsku - to uważasz, że mamy jej powiedziec - co tam, że to cham - to może potencjalny partner, więc milcz i biegnij do niego? Wtedy trzeba przegadac temat, obśmiac chama, który nie miał nic do zaoferowania i sprawił przykrośc dziewczynie. Spojrzałyśmy na jego zdjęcie - facet z brzuchem od piwa - mojej koleżance wytknął wagę, Wykształceniem też nie przystawał, ale uznał, iż mimo, że niewiele sobą reprezentuje, ma prawo potraktowac kobietę po chamsku. Ja wolę byc sama niż z byle kim - nie obchodzi mnie wygląd, muszę miec faceta, z którym da się pogadac - więc z byle kim się nie spotykam. Sama też mam wiele do zaoferowania, więc nic dziwnego, że nie biegnę za każdym zainteresowanym. Ataki personalne na mnie sobie daruj. Na moje koleżanki również, bo one były w moim życiu, kiedy mi się sypnęło, a facecik uciekł, bo przestałam byc na każde jego skinienie.
  • 05.08.17, 11:02
    > Pan nr 3? To nie brak taktu - to chamstwo.

    Jeśli już (z czym ja nie zgadzam się), to nie mniejsze niż wypytywanie, jak skończyła się randka z inną kobietą. Co to za maniery na wstępnym etapie znajomości?
  • 05.08.17, 11:05
    Myślę, że autorka potraktowała go jak kolegę - zresztą niektórzy mają taki sposób bycia. Ona zażartowała, bo chciała go wybadac, a jemu słoma z butów wyszła. Zresztą - może chciała wiedziec na czym stoi i w razie czego nie marnowac czasu.
  • 05.08.17, 12:47
    No ten żart to był taki sobie.

    --
    Można się przyzwyczaić do tego że się nie można przyzwyczaić.
    T.Mann
  • 05.08.17, 12:58
    Są różne poczucia humoru.
  • 05.08.17, 13:01
    No pewnie, najwazniejsze żeby zostało dobrze odczytane przez adresata. No i adresat odczytał, nie obrażił się i poczestował swoim.

    --
    Można się przyzwyczaić do tego że się nie można przyzwyczaić.
    T.Mann
  • 05.08.17, 13:13
    Czyli w skrócie : jak się bawiłeś na randce w sobotę? Świetnie, ale mnie nie chciała. Szkoda, ładna zgrabna, fajna, ale jak ona mnie nie chce, to w sumie, choc jestes gorsza od niej, od biedy mogę się z Tobą spotkac. No, chyba, że znajdę coś lepszego.
    Widzisz różnicę?
    Może i żart pani nie był najwyższych lotów, ale on ją poniżył.
  • 05.08.17, 12:44
    Ty nie możesz-innym nie przeszkadza bycie drugim wyborem. Czy pan nr 3 zaprezentował chamstwo -to zależy jak się stopniuje brak taktu i obycia i jak się go nazywa. jak go zwał tak go zwał, poniewaz prawniczka równiez nie wykazała sie taktem najwidoczniej nie jest to takie chamstwo dla niej. Uważam że trafił swój na swego.
    Czujesz cos do kogoś od razu na pierwszym spotkaniu czy ja coś zle zrozumiałam?


    --
    Można się przyzwyczaić do tego że się nie można przyzwyczaić.
    T.Mann
  • 05.08.17, 12:58
    Ja zwyczajnie nie umawiam się z ludźmi, których nie znam - jeśli ktoś mi się spodoba to ewentualnie chcę go bliżej poznac na randce. Dla mnie bycie drugim wyborem jest upokarzające - byłam w takiej sytuacji kilka razy i postanowiłam sobie tego darowac. Jeśli komuś to nie przeszkadza, to ok, ale niech ma pełną świadomośc w co idzie. Kiedyś rozważałam, czy nie spróbowac zarejestrowac się na jakimś portalu, ale po osłuchaniu się z tematem, stwierdziłam, że to nie dla mnie. Moje koleżanki same rejestrowały się na portalach, by kogoś poznac czy poflirtowac, nawet niekoniecznie licząc na miłośc. Pan nr 3 - cóż, jednak jego chamstwo jest jak dla mnie nie do przyjęcia - jak można kobiecie napisac, że spotykał się z fajną, ładną i młodą, ale go nie chciała to może z autorką wątku się umówi. Skoro facet po 30 nie rozumie, że poniżył autorkę( bo ja na jej miejscu tak bym to odebrała) tak pisząc, to uważam, że jest chamski i nie marnowałabym sobie czasu na niego, by zaoszczędzic sobie przykrości. O ile zapytanie o inną randkę to ewentualnie niestosownośc, to odpowiedź pana dyskwalifikuje go nawet jako znajomego.
  • 05.08.17, 13:10
    Są osoby które się umawiają, nie sa gorsze od Ciebie są po prostu bardziej pragmatyczne, nie przeszkadza im ani kastingowanie ( z którego bardzo często wynika bycie drugim wyborem) bo same kastingują.Nie myśla o tym w kategoriach poniżenia.Tobie przeszkadza i ok, nie wynika z tego jednak ani to że jesteś kim lepszym ani to że lepsze jest Twoje podejście.

    --
    Można się przyzwyczaić do tego że się nie można przyzwyczaić.
    T.Mann
  • 05.08.17, 13:19
    Przypisujesz mi coś czego nie ma - w którym miejscu rzekomo czuję się "lepsza od innych"? Dla mnie bycie drugim wyborem to coś nie do przyjęcia, ale jak inni chcą to ich sprawa. Choc ja poczytuję to jako desperację, bo w życiu wolę stawiac na jakośc kontaktów, bo doświadczenie mnie nauczyło, że robiąc inaczej jestem jest mi źle. Ja to odbieram jako desperację, dla Ciebie to może pragmatyzm, który cenię sobie w życiu, choc nie w sprawie uczuc.
  • 05.08.17, 13:53
    Czujesz się lepsza bo nadajesz pewnemu podejściu , które jest po prostu inne od Twojego zdecydowanie pejoratywną nazwę. Słowo desperacja nie jest neutralnym słowem, wreczprzeciwnie, niesie w sobie ładunek wyższości zabarwionej pogardliwie. Korzystanie z portalu to desperacja=korzystają z niego desperaci, to nie dla mnie bo ja desperatka nie jestem. Gdybys napisała że to nie dla Ciebie bo bys sie w tym nie odnalazła byłoby prostym przedstawieniem opinii bez wartościowania.

    --
    Można się przyzwyczaić do tego że się nie można przyzwyczaić.
    T.Mann
  • 05.08.17, 14:11
    Jeśli tak stawiasz sprawę to niech Ci będzie. Dla mnie bieganie na randki z facetami z portalu i znoszenie tego typu zachowań to jest desperacja. Ja podchodzę inaczej, bo sama wiem czego potrzebuję i kilka spotkań z przypadkowymi mężczyznami oceniającymi mnie jak towar nie jest mi do niczego potrzebne. Weszłam, by poczytac ten wątek właśnie po to, by zweryfikowac swoje podejście, ale potwierdza to tylko to co do tej pory słyszałam - mężczyźni korzystający z tego typu portali najczęściej mają problemy interpersonalne i traktują kobiety z góry, mimo tego, że rzadko maja coś do zaoferowania. I uważam, że jeśli kobiety wiedząc to nadal godzą się na takie spotkania, to przejawiają zarówno desperację jak i naiwnośc. Gdybym jeszcze poznała chociaż jedną szczęśliwą parę, która poznała się w ten sposób, to byc może zmieniłabym zdanie.
  • 05.08.17, 14:41
    Ja bym się nie odnalazła ale daleko mi do czucia sie lepszą z tego powodu.

    --
    Można się przyzwyczaić do tego że się nie można przyzwyczaić.
    T.Mann
  • 05.08.17, 14:47
    Ale ja się nie czuję, ale Ciebie i tak nie przekonam.
  • 06.08.17, 10:24
    Ależ jak najbardziej jest to możliwe. Z używaniem pewnych określeń jest troche tak jak z pisaniem w obcym języku-jeśli naprawdę dobrze piszesz np po francusku nie znający Cię czytelnik może Cię wziąć za Francuzkę.Nie dziw się zatem że jeśli używasz pejoratywnych określeń zostaniesz posądzona o poczucie wyższości.

    --
    Można się przyzwyczaić do tego że się nie można przyzwyczaić.
    T.Mann
  • 09.08.17, 10:31
    Widzisz babo, jakby Ci tu ....Ostatnio byłam umówiona z pewną znajomą, ot tak, na pogaduszki. Znajoma jest tu na miejscu, ale spotykamy się rzadko. Tymczasem niespodziewanie przyjechał na dosłownie 2 dni mój dobry kolega stale mieszkający za granicą.

    Na koledze znacznie bardziej mi zależy niż na znajomej, jest mi od niej po prostu znacznie bliższy. Z tego powodu wolalam się spotkać z nim, niż z nią. ALE uprzedzając o tym, że spotkanie nieaktualne w tej chwili panią, nie powiedziałam jej "Wiesz, no kumpel przyjechał. Jest od Ciebie ważniejszy dla mnie, fajniejszy niż Ty i w ogóle, dlatego wolę się widzieć z nim niż z Tobą" tylko "Bardzo mi przykro, ale niespodzianie przyjechał kolega i ma ważna sprawę, w której poprosił mnie o pomoc i niestety mogę to zrobić tylko tego dnia. Przepraszam i odezwę się" - jest róznica? No jest

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 09.08.17, 11:31
    No jest a kto pisał że nie ma?Czy ja pisalam że pan 3 to wzór finezji i taktu gdziekolwiek?

    --
    Można się przyzwyczaić do tego że się nie można przyzwyczaić.
    T.Mann
  • 09.08.17, 13:38
    Napiszę wprost - powiedzenie komuś, że jest zapchajdziurą w sposób tak ewidentny jak opisała autorka wątku dobitnie świadczy o tym, że pan taka panią na serio zainteresowany nie jest i traktuje ją jak kumpele, a nie potencjalną partnerkę. Gdyby było inaczej pan mógł z łatwością wybrnąć z nietaktownego pytania Prawniczej "Oh, wiesz, to bardzo miła osoba, ale jakoś nie zaiskrzyło między nami"

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 02.08.17, 00:18
    Pan nr 1 po prostu uległ akulturacji i wdrożył do randkowania zasady znane mu z organizacji pracy na taśmie produkcyjnej Toyoty.

    --
    Nika
  • 02.08.17, 10:15
    Ładne to z tą akulturacjąsmile

    --
    Można się przyzwyczaić do tego że się nie można przyzwyczaić.
    T.Mann
  • 02.08.17, 16:18
    To smutne zjawisko jest - kilkoro moich długoletnich znajomych 'wychowało' korpo i skutki tego czuć do dziś. To są nadal fajni ludzie, ale mają upierdliwą skłonność do spontanicznego zarządzania non-stop albo traktowania wszystkiego (wliczając w to np przyjaźń lub wychowywanie dzieci) jako projektu. Koszmarna sprawa - ten gość powyżej też pewnie jest taką sierotką wykarmioną przez korpo.

    --
    cute but psycho. things even out
  • 02.08.17, 12:04
    Uśmiechałam się czytając - mam wrażenie, że jesteś fajną dziewczyną i bardzo się cieszę, że nabrałaś dystansu do tematu, bo Twój poprzedni post był zdecydowanie bardziej poważny w tonie smile

    A teraz może trochę off topic, ale chyba nie obiecywałabym sobie zbyt wiele po panach, którzy w wieku lat 35- 36 nie mają żadnych doświadczeń w związkach/doświadczeń seksualnych (a zakładam, że tak jest, skoro portal jest dla osób nieakceptujących rozwodów ani seksu przedmałżeńskiego).

    A mówiąc bez ogródek - ja uciekałabym z krzykiem. Zresztą sama widzisz, jacy kandydaci tam grasują, co jeden to lepszy.
  • 02.08.17, 12:43
    Portal niekoniecznie musi być katolicki, a jeśłi nawet jest to całe mnóstwo katolików ma bardzo liberalny stosunek do stosunków przedmałżeńskich. Zasady sobie a krew nie woda. Jedyne co rzeczywiście takiego tradycyjnego socjologicznego katolika odróznia to niechęć do seksu rekreacyjnego i idea ślubu kościelnego.Nie pisze tu o ludziach ochrzczonych którzy z KK maja tyle wspólnego co ateiści czyli chodza na chrzciny, śłuby i pogrzeby.Oczywiście nie piszę o takich panach jak ten nr 2 który sie chamsko podszył w nadziei na znalezienie tzw porządnej dziewczyny. Z liberalnego podejścia ze stosunków przedmalzeńskich wynikaja całkiem konkretne doświadczenia nieraz dośc długich zwiazków które sie rozpadły. Problemy Watkodawczyni nie wynikaja z profilu portalu tylko faktu o którym już nieraz pisałam-fajnych ogarnietych chłopaków jest zwyczajnie mniej niz pasujących do nich pań, szczególnie widac to w miastach bo na wsi (w sensie rolniczym) może byc wręcz przeciwnie.

    --
    Można się przyzwyczaić do tego że się nie można przyzwyczaić.
    T.Mann
  • 02.08.17, 12:46
    Babo, ale niezależnie od podejścia do seksu osoba, która w taki wieku nie ma za sobą poważnego związku (lub w nim nie jest rzecz jasna) nie jest normalna - po prostu.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 02.08.17, 13:22
    A czy ja gdzies napisałam że jest normalna że znów tłumaczysz mi oczywistości robiąc za mnie idiotkę?

    --
    Można się przyzwyczaić do tego że się nie można przyzwyczaić.
    T.Mann
  • 02.08.17, 14:23
    no to sprawa prosta - panowie z wątku - pozornie ok, ale nie do końca normalni - zatem do odstrzału smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 02.08.17, 14:40
    kora3 napisała:

    > Babo, ale niezależnie od podejścia do seksu osoba, która w taki wieku nie ma za
    > sobą poważnego związku (lub w nim nie jest rzecz jasna) nie jest normalna - po
    > prostu.

    Z tego by wynikało że wątkodawczyni również nie jest normalna.
    --
    3 logicians walk into a bar. The bartender asks "Do all of you want a drink?" The first logician says "I don't know". The second logician says "I don't know". The third logician says "Yes!"
  • 02.08.17, 14:49
    A tego to nie wiemy smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 02.08.17, 15:20
    Watkodawczyni chyba nie pisze nic o swojej historii zwiazkowej czy cos przeoczyłam?jeśli nie pisze to nie oznacza ze nic sie nie działo.

    --
    Można się przyzwyczaić do tego że się nie można przyzwyczaić.
    T.Mann
  • 19.08.17, 08:40
    Totalna bzdura. Życie pisze różne scenariusze i nie wam oceniać, kto jest normalny a kto nie.


    --
    Wszystkim dogodzić się nie da, ale wszystkich wkurwić to już żaden problem big_grin
  • 02.08.17, 12:55
    Babo, ja nie wiem, czy portal jest katolicki - autorka napisała jedynie, że zarówno rozwód jak i seks przedmałżeński jest tam nieakceptowalny, więc należy założyć, że panowie po trzydziestce z zerowym doświadczeniem z płcią przeciwną są tam obecni. Miejmy nadzieję, że nie wszyscy wink

    Co do reszty to się zgadzam - na wsi to nie wiem, ale w miastach jest cała masa dziewczyn, które są samotne nie dlatego, że są odpadami atomowymi, tylko dlatego, że nie chcą się wiązać z kimkolwiek, a fajnych wolnych facetów jest jak na lekarstwo.
  • 02.08.17, 13:20
    To katolicki. I zapewniam Cię że panowie z zerowym doświadczeniem sa tam raczej w mniejszości. Z tego co moge zaobserwować podejscie młodych katolików socjologicznych jest takie że rozpusta to kontakty z prostytutkami i tzw łatwymi panienkami co tez lubia sie okazjonalnie rozerwać., a własną niepoślubioną to żadna rozpusta i nikt sie nie będzie przejmował że księża zazdroszcza i radości ludziom zabraniają.Ja to tochę zazdroszcze Francuzom-kraj jest laicki ale jeśli ktos jest katolikiem to takim porządnym z kościami, polski katolicyzm to w 80% fake.

    --
    Można się przyzwyczaić do tego że się nie można przyzwyczaić.
    T.Mann
  • 02.08.17, 14:25
    OK, nie będę się spierać, nie znam zbyt wielu katolików.
  • 02.08.17, 15:47
    Zdecydowanie się z Tobą zgadzam, mam identyczne zdanie, poparte dodatkowo współpracą zawodową z dużą organizacją katolicką skupiającą ludzi w różnym wieku i różnego stanu. Panowie w wieku 24-40 lat, którzy należeli do tej organizacji dzielili się na trzy zasadnicze kategorie. 1. Nieśmiali, głęboko wierzący i praktykujący - ci mieli zero doświadczeń seksualnych i w związkach, nawet będąc pod 40-stkę. Nie zawsze wynikało to z głębokiej wiary, często ze wspomnianej nieśmiałości. Takich była gdzieś 1/3. 2. Zwykli, wierzący, ale dopuszczający (niekoniecznie w słowach, raczej w czynach) seks przed ślubem. Mieli jakieś tam doświadczenia, partnerki, związki i dopuszczali nowe. Takich było najwięcej, ponad połowę. 3. Bogaci doświadczeniem, niezbyt wierzący, po latach przygód szukający przyzwoitej dziewczyny, nie mający zaufania do "dziewczyn poznanych w klubach i barach" (ile razy tę frazę słyszałam...). Było ich niewielu, ale poznając środowisko wyraźnie można ich było poznać. Mieli zupełnie inny sposób bycia od reszty. Towarzyscy, uśmiechnięci, z wysokim poczuciem własnej wartości, często realizujący się zawodowo i polujący na dziewczyny co najmniej o 5 a najchętniej o 10 lat młodsze. Wypisz wymaluj pan numer 2 z tych historii randkowych.
  • 04.08.17, 16:35
    OK ja juz stary kon jestem ale szczerze mowiac to wszystkie opisane przypadki uwazam za "w normie". Szukajac kogos kazdy ma prawo sie spotykac z innymi, poznawac ich i sprawdzac czy do siebie pasujecie. OK "przerob" w jeden dzien jak u lekarza to troche dziwne ale jak sama pisalas Pan 1 moze miec napiety grafik wiec jak juz znajdzie dzien/wieczor wolny to chce porozmawiac z jak najwieksza iloscia ludzi (jak na casting). Dla Ciebie i innych zapewne nie mile ale patrzac na to z boku... w zasadzie fair. Pan 2 hmmm szczerze, bezposrednio ale nie natarczywie. zainteresowana? to juz wiesz na co mozesz liczyc, nie zainteresowana? to podziekowac i tyle... Pan 3 jak Pan 1. Jesli i Pan1 i Pan3 po stworzeniu zwiazku nie beda juz mieli ciagot to spotkan rownoleglych z kilkoma to co w tym zlego? takie moje zdanie...
  • 04.08.17, 17:35
    Możesz sobie oceniac panów nr 1 i 3 jak chcesz bo to rzeczywiście indywidualne sprawa jak się kogos odbiera. Niezaprzeczalne jest chamstwo pana nr 2, dlaczego wytłumaczyłam wyżej.I to naprawde nie jest norma tylko zachowanie kwalifikujące się na bana.

    --
    Można się przyzwyczaić do tego że się nie można przyzwyczaić.
    T.Mann
  • 04.08.17, 22:13
    Nawet szukanie kogoś i spotykanie się z różnymi ludźmi nie zwalnia z traktowania potencjalnych kandydatek jak ludzi czujących, a nie jak niewolnice na targu ocenianie pod względem użyteczności. To kwestia kultury. Można kobiecie, która się nie spodobała grzecznie podziękowac za spotkanie życząc szczęścia, którego samemu nie może się dac, nie wchodząc w szczegóły. Tylko, że do tego trzeba ogłady, której mężczyznom z portali randkowych i nie tylko brakuje.
  • 04.08.17, 23:22
    > Nawet szukanie kogoś i spotykanie się z różnymi ludźmi nie zwalnia z traktowania potencjalnych
    > kandydatek jak ludzi czujących, a nie jak niewolnice na targu ocenianie pod względem użyteczności.

    Rozumiem, że wg Ciebie dotyczy wyłącznie męskiej części populacji?
  • 04.08.17, 23:28
    Rozumiem, że jeśli mowa o ludzkich zachowaniach na podstawie opowieści kobiety spotykającej się z mężczyznami z portalu randkowego potrzebujesz koniecznie podkreślenia, że i kobiety nie są święte i też zdarza się oceniac na podstawie wyglądu/wieku itp? Mowa była o mężczyznach, więc i odpowiedzi są o nich. Dziwne?
  • 04.08.17, 23:46
    Zaskakujące. Mocno jednostronne. Pomijające niektóre aspekty opowieści.
    Moim zdaniem, oczywiście.
  • 04.08.17, 18:53
    Dzień dobry smile
    Rzeczywiście, niezłe kwiatki. Jako przedstawiciel brzydszej części gatunku - dorzucę "swoje trzy grosze" :

    Pan nr 1.
    Ego większe niż sygnał wydobywający się z jego teczki, rozumek mniejszy niż filiżanka kawy...
    Brak taktu, wyczucia, kindersztuby. Brak wychowania i szacunku. Jestem w stanie zrozumieć, że chciałby wybrać opcję najlepszą dla siebie i chciałby poznać kilka osób spośród tych, które go zainteresowały. Ale - na Boga - nie w ten sposób. Mógłby umawiać się chociażby z każdą kandydatką w inny dzień i w innym miejscu. Po linii najmniejszego oporu, bez polotu, bez taktu, bez odrobiny wysiłku, bez krzty kultury. Zaiste - subtelność słonia w składzie porcelany.
    Ocena : wypad na drzewo !

    Pan nr 2 : Hm... nie wiem, czy nie odpowiedziałbym mu w takiej sytuacji dosadnym, męsko-koszarowym językiem, żeby zwrócił się do "Basi Rączkowskiej", bo Ty nie jesteś tak wyrozumiała ( a ona z pewnością - tak. I jak "wieść gminna niesie" - zawsze jest chętna ).
    Pomylił korpo - życie z prawdziwym życiem. Może w jego korpo cenią taką "przebojowość".
    Zdecydowanie - "drzewo". Z opcją prostowania bananów.

    Pan nr 3. Cóż.... sama ( trochę ) ustawiłaś się Twoim pytaniem w roli "kryzysowej narzeczonej". Pan starał się wybrnąć ( plus dla niego, że nie kręcił ), jak dla mnie - ledwie dostateczna ocena. Jak dla mnie - ten przekaz jest mało-finezyjny. Mógłby chociażby : " Ha, trafiony - zatopiony! - >>Urodo i wieku, gdybym ja cię miał, podrywałbym panny, wszystkie, jak bym chciał<< ( "ekspresowa" przeróbka z lud. pios. Czewone Jagody {... spadają do wody, powiadają ludzie, że nie mam urody; Urodo, urodo, gdybym ja cię miała, dostałabym chłopca - jakiego bym chciała } ). Złoty róg pewnie gdzieś jeszcze leży, choć czapkę z piór już straciłem, hi, hi. Jeśli masz ochotę - spróbujmy go razem poszukać. Kwintesencja tego co powiedział / napisał, tylko w trochę innym stylu. Znajomość obarczona pewnym ryzykiem...
    Jedna, czy druga kawa nie zobowiązuje - jak mawia mój znajomy. Trzecia czy czwarta może też ( jeszcze ) nie, ale piata - już tak. Pytanie, czy ta piąta będzie z Tobą, czy równolegle z "Twoimi" będą także inne "piąte kawy".
    Trzymaj w gotowości żółtą ( albo i nawet czerwoną ) kartkę wink

    Miłego randkowania.
  • 12.08.17, 14:26
    Jedna, a może jedyna odpowiedź faceta z którym i ja (facet) całkowicie się zgadzam. Od siebie dodam, że gdybym był panem nr 1, nigdy nie umówiłbym się z ilomaś tam paniami w tej sposób, było więcej niż prawdopodobnym, że któraś z kolejnych pań nie wyjdzie od razu po spotkaniu albo wróci do lokalu. Powinien był się umówić z każdą z pań w innym miejscu. Ten budzik mnie rozbroił, i to w dobie smartfonów w których można sobie nastawić alarm na wibracje...
    Pan nr 2 nie szukał żadnej miłości tylko po prostu szybkiego i łatwego seksu. Pan nr 3... No cóż, gdybym usłyszał pytanie "czy tamta przeszła też casting?" odpowiedziałbym "nie miałbym Ci za złe gdybym i ja zobaczył Cię nazajutrz w kręgielni z innym facetem, w końcu byliśmy ze sobą tylko na jednej randce, zrozumiałym jest więc, że szukamy dla siebie odpowiedniej partnerki/partnera. Byłoby mi miło gdybyśmy mogli spotkać się ponownie, jeśli tylko zechcesz?". Sądzę, że po takiej odpowiedzi pani na pewno by się zgodziła i w dodatku, nawet jeśli zdałaby sobie sprawę ze swojego nieco nieprzemyślanego pytania, stwierdziłaby, że potrafiłem w odpowiedni sposób wybrnąć z kłopotliwej sytuacji wink
    Jeśli już rozmawiamy o randkowaniu. Nie wiem jak inni panowie ale ja, jeśli umawiałbym się na randkę to nie planowałbym sobie innych spotkań, wydarzeń w tym czasie (chyba, że miałyby być one być integralną częścią tej randki) i jeśli spodobalibyśmy się sobie, zrobiłbym wszystko aby taka randka trwała jak najdłużej wink

    P.S. @nocnymarek2, nie podzielam Twojego zdania. Poza tym nie obraź się ale ton Twoich wypowiedzi trochę nie pasuje do działu w jakim piszesz.

    --
    If a woodchuck could chuck and would chuck some amount of wood, what amount of wood would a woodchuck chuck?
  • 04.08.17, 19:04
    Jestem trochę starsza, nie wiedziałam, że teraz mężczyźni to prawie same buraki, to buractwo wychodzi w kontaktach damsko - męskich !!!
  • 04.08.17, 20:23
    czegotychcesz napisała:

    > teraz mężczyźni to prawie same buraki

    Jak się ma rzekome buractwo polegające na może nazbyt szczerej
    odpowiedzi na bardzo nietaktowne pytanie do:

    1. Wybitnego talentu autorki do wpieprzania się między wódkę a zakąskę
    i psucia randek innym (skuteczność 67%).

    2. Zadawania pytań, które idą jeszcze dalej w kierunku wpieprzania
    się do cudzych spraw.

    3. Obrabianiu tyłka swoim "kandydatom" na cały świat (bo te sytuacje
    są bardzo łatwe do zidentyfikowania nie tylko dla tychże kandydatów,
    ale również ich innych kandydatek).
  • 04.08.17, 21:07
    nocnymarku, ale takich chamów jak ci z postu jest wielu - uwierz mi. Jeśli komuś nie było wstyd tak się zachowac wobec kobiety, z którą się umówił, to nie powinno byc też wstyd, że inni się o tym dowiedzą. Nie są z tego dumni?
    Przybliż mi na czym polega to rzekome "wpieprzanie się" autorki? Myślę, że przemawia przez Ciebie jakaś urażona duma, może sam podobnie potraktowałeś tak kobiety, z którymi się umawiałeś i teraz Cię to "uwiera".
  • 04.08.17, 21:48
    evi-ana napisała:

    > ale takich chamów jak ci z postu jest wielu - uwierz mi.

    Wiem, nie musisz mnie przekonywać. Autorka przedstawiła swoją
    wersję, która jak zawsze brzmi "ja taka kulturalna, a oni chamscy".
    Tymczasem sama ma sporo za uszami, ale tego jakoś nikt nie
    dostrzega.

    > Jeśli komuś nie było wstyd tak się zachowac wobec kobiety,
    > z którą się umówił, to nie powinno byc też wstyd, że inni się
    > o tym dowiedzą. Nie są z tego dumni?

    Jasne, przecież "niewinni nie mają nic do ukrycia".

    > Przybliż mi na czym polega to rzekome "wpieprzanie się" autorki?

    W dwóch przypadkach na trzy natrafiła na kolejne randki swojego
    kandydata. Przypadek? Może to tylko taka karma wink

    > Myślę, że przemawia przez Ciebie jakaś urażona duma

    Dziękuję za psychoanalizę, rozumiem, że amatorska i nie znajdę
    rachunku w skrzynce? Przez każdego coś tam przemawia i można
    się doszukiwać, ale w tym przypadku raczej jedynie przekory.
    Skoro już wchodzimy w psychologię - to typowe zjawisko, kiedy
    znamy zdanie jednej strony i w jakiś sposób sympatyzujemy z nią.
    I dlatego właśnie pani jest w tej dyskusji zdecydowanie zbyt
    jasnym charakterem, a przypuszczam, że panowie zbyt ciemnymi.

    Mało kto zwrócił uwagę na niestosowność asystowania przy
    innych randkach i jeszcze zadawania głupich pytań na ten temat.
    A już nikogo nie zdziwiło dokładne opisywanie spotkań, które
    w swoim założeniu niosą powien ładunek intymności. No, może
    nie wszystkie niosły, ale wydawałoby się, że powinny wink
    Z drugiej strony, gdyby nie opisała, to nie byłoby o czym rozmawiać.

    Ja sobię cenię prywatność, również prywatność we dwoje. Dlatego
    bardzo złe wrażenie zrobiłby na mnie ktoś, kto opisywałby gdzie,
    co i jak ze mną robił - niezależnie od tego, czy miałoby to formę
    krytyki, czy pochwał.
  • 04.08.17, 22:07
    Pierwsza psychoanaliza darmowa smile Nie wydaję mi się by autorka specjalnie śledziła potencjalnych kandydatów - ot, tak czasem wychodzi, że widzi się coś niespodziewanego, mnie też zdarzały się zbiegi okoliczności, których nie powstydzono by się w telenoweli. Uważam, że nie ma nic złego, jeśli ktoś mówi o zachowaniach innych, jeśli nie pozwala to na identyfikację danej osoby - potrzeba przegadac sytuacje "dziwne", a czasem zwyczajnie śmieszne. Mam kilka koleżanek, po podobnych randkach - i dopiero po przegadaniu tego zamiast płakac nad potraktowaniem ich w tak chamski sposób (wpływa to na samoakceptację), zaczęły się śmiac. Faceci, z którymi się spotykały traktowali je jak klacze na wybiegu - ostentacyjnie potrafili powiedziec, że jest za brzydka, by spotkac się znowu itp. Jeszcze, żeby padło to z ust Adonisa a nie faceta z pryszczami i nadwagą - w dodatku o dużo niższym wykształceniu od nas (wszystkie jesteśmy po studiach i specjalizacjach). Ma to więc walor terapeutyczny. Ogólnie uważam takie szukanie na siłę, za coś desperackiego. Z obu stron.
  • 05.08.17, 08:15
    Wiesz, a ja jednak, o czym już wspomniałam, a co Markowi chyba umknęłosmile, uważam, ze Prawnicza postąpiła mocno nietaktownie wracając po randce do kawiarni, w której była z panem oraz wybierając się w weekend do kręgielni, w której była z drugim panem. Uprzedzając - tak, to miejsca publiczne i wolno jej było, ale było to właśnie mocno nietaktowne. Bo stawialo obu panow w niezręcznej sytuacji, kiedy mogli ja spotkać nie planując tego.
    Często spotykam się zawodowo z ludźmi w kawiarniach i restauracjach i raz jedyny zdarzyło się, ze jeden pan po spotkaniu pozostal w tym samym miejscu, gdzie spotkaliśmy się służbowo. Czulam się mocno niezręcznie, bo miałam po spotkaniu z nim randkę - na tyle niezręcznie, że na moją prośbe zmieniliśmy lokal. Ale tego pana można usprawiedliwić, był zamiejscowy i musiała czekać na pociąg. Nie za bardzo wiedział, gdzie indziej moglby pójść, a lokal był blisko dworca.
    W innych przypadkach takie zachowanie chcesz czy nie wygląda na śledzenie i jest dziwaczne. Podejrzewam, ze Prawnicza umówiła się z kolezanką po randce nr 1 gdzieś niedaleko tej kawiarni ale nie w tej kawiarni. Więc skoro miała czekać, powinna poczekać tam, gdzie się z kolezanka umówiła. TYM bardziej, że pan motywował skrócenie randki przyczynami czasowymi i sam w kawiarni pozostawał. Można się było domyśleć, ze może mieć tam kolejne spotkanie - niekoniecznie randkowe, ale np. biznesowe.
    Z panem nr 3 natomiast można się było domyślić, ze będzie można go spotkać w tej kręgielni, bo ktoś kto umawia się na randkę "kręglowa" pewnie lubi w to grać i gra systematycznie

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 05.08.17, 09:35
    Też uważam że głupio postąpiła wracając do kawiarni, w ogóle głupio postąpiła że się potem jeszcze z kims umawiała ( w sensie organizacyjnym). Co do kręgielni-no juz bez przesady, można było sie domyśłić ale miałabym rezygnowac z fajnej rozrywki bo podejrzewam że pan z portalu umawia sie tam na swoje randki? Rily?

    --
    Można się przyzwyczaić do tego że się nie można przyzwyczaić.
    T.Mann
  • 05.08.17, 10:36
    Ja tej niestosowności w pójściu następnego dnia w to samo miejsce, gdzie się było na randce, nie widzę. Babo67, czy ona głupio zrobiła, że się jeszcze z kimś umawiała - wszak on zrobił dokładnie to samo - trochę się nie zgrali i tak wyszło. Czy powrót do tej samej kawiarni po "randce" to coś nietaktownego - też mi się nie wydaje, a przynajmniej bylo to tak samo taktowne, jak zrobienie sobie przez pana "fast date" przy tym samym stoliku. Autorka nie pomyślała, że tak się może zdarzyc i ja na jej miejscu też bym nie pomyślała. Zresztą - panowie również się taktem nie wykazali, dlatego sytuacje okazały się niezręczne.
  • 05.08.17, 12:37
    To chyba nie do mnie bo ja tez żadnej niestosowności nie widze co jasno wyrażiłam,

    --
    Można się przyzwyczaić do tego że się nie można przyzwyczaić.
    T.Mann
  • 05.08.17, 12:40
    To do Marka
  • 07.08.17, 18:43
    Babo - ja zostaję przy swoim zdaniu - lubię grać w kręgle i we moim mieście byłam już w każdej kręgielni - a jest tu z kilkanaście. Nie wierzę, że ktoś mając ochotę na kręgle (bo mu się spodobalo) nie umie sobie wyszukać innego miejsca niż to, w którym ostatnio bawił na rance z kims z "nadania" tego kogoś

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 07.08.17, 21:11
    Skąd wiesz że jest więcej niz jedna kręgielnia tam gdzie prawniczka mieszka? Może jest jedna a może inna jest na drugim koncu miasta?Ja wierze i nawet uważam za bardzo prawdopodobne.

    --
    Można się przyzwyczaić do tego że się nie można przyzwyczaić.
    T.Mann
  • 09.08.17, 10:21
    No może, nadal jednak uważam za niezręczne pojscie tam po randce - dla mnie by to wyglądało na cheć "przypadkowego" spotkania osoby, z którą się randkowało. Co innego pójść tam w odleglejszym terminie.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 04.08.17, 19:55
    temu panu zabraklo i dyplomacji i spostrzegawczosci.To ze sie umawia z kilkoma kobietami to normalka.Podobnie robia to panie.Ale Kobiete ktora chce blizej poznac adoruję i tworze klimat ze czuje sie ona wybrana lub wyjatkowa.Ze ma w sobie cos czego nie maja inne.Jako Facet mowie ze ten pan strzelil gafe na calej linii.Wrecz sloma mu wylazi z butow.Ja bym sobie odpuscil z nim kolejna randke na twoim miejscu
  • 04.08.17, 20:39
    Pan nr 3 jest chamowaty, i wcale nie uważam, że należałoby dac mu szansę "bo mężczyźni wolniej dojrzewają" - tak można powiedziec o 20 latku. Ogólnie uważam portale randkowe za miejsca, w których naiwne kobiety desperacko szukają kogoś wartościowego, a mężczyźni szybkiego seksu i tępej ślicznotki. Przynajmniej tak jest najczęściej. Sama jestem singielką, ale nie wyobrażam sobie poniżania się na tego typu spotkaniach, facet jest tylko częścią życia - raz jest, raz go nie ma, a jeśli komuś bez faceta odbija i czuje się "niepełny" polecam zaprzyjanic się z samą sobą. To jest moje zdanie - oczywiście większośc osób się z nim nie zgodzi, ale drogie panie - nie ganiajcie z desperacją za każdymi portkami. Uważam, że jeśli komuś pisane jest byc z kimś, to będzie a jeśli nie, to trudno. Zresztą lepiej byc samej niż z byle kim.
  • 04.08.17, 23:21
    I tu przyznaję Tobie rację : samotność - w sensie bycia singlem / singielką - jest lepsza od bylejakości. Nie wiem, czy portale randkowe to miejsca dla desperatek / poszukiwaczy szybkiego seksu. Pewnie są tam takie osobniki i trudno temu zaprzeczyć ( zresztą - nie zamierzam ). Ale net / sieć jest odzwierciedleniem rzeczywistości. Skoro są tacy w sieci, to takie cechy prezentują też w realu. Net im tylko stwarza możliwości - większe niż w realu - do "pozowania na" i uskutecznianiu castingów.
    Tyle tylko, że sieć to jedna z możliwości. Jakaś platforma, środowisko. Do nawiązywania kontaktów, dyskusji, rozmów równie dobra jak każda inna. A zweryfikować takie znajomości każdy musi sam. I sam odpowiedzieć sobie na pytanie "co dalej".
    Jeśli natomiast ktoś gustuje / nie przeszkadza mu buractwo - jego wybór i jego sprawa.

    Ja z kolei słyszałem o dziewczynie ( podkreślam : słyszałem ), która notorycznie i namiętnie umawiała się często na randki. Kawa, kolacja, jakiś wypad, kino... Tyle tylko, że... był to jej ...ekhem... "wysublimowany sposób" na nudę i darmowe jedzenie. Fakt, że robiła to z dużym wyczuciem, jeśli można to tak określić. W ten sposób zwiedzała ciekawe wystawy, oglądała najnowsze filmy, bywała na koncertach, wystawach, żeglowała, zaliczała kurs wspinaczkowy, jadała regularnie obiady, kolacje. Bez angażowania środków własnych, bo zawsze ktoś zapraszał ( a płaci i funduje zapraszający ). I nie wynikało to raczej z niestabilności i nieumiejętności wyboru, tylko z wyrachowania i sposobu na życie. Tak "na zimno". Pomimo zdecydowanie negatywnej oceny tego procederu - można ( w jakimś sensie ) podziwiać jej "talent logistyczno-organizacyjny".

    Prekursorka 500 + ?
    wink
  • 05.08.17, 10:03
    Ta dziewczyna musiała być bardzo atrakcyjna skoro miała propozycje od tak dużego grona ciekawych i zasobnych adoratorów, a konkurencja jest bardzo duża.Pomijając moralny aspekt takiego postępowania (i przy założeniu że to były randki tradycyjne a nie ze sniadaniem) to zapewne obecnośc tak atrakcyjnej i fizycznie i intelektualnie osoby zaspokaja pewne ważne potrzeby tych panów (inteligentna konwersacja , chęć pokazania się z kimś z najwyżzej półki). Botomlajn jest taki że naprawdę nie jest to tuzinkowa sytuacja.

    --
    Można się przyzwyczaić do tego że się nie można przyzwyczaić.
    T.Mann
  • 05.08.17, 10:27
    I w moim odczuciu jest to bardzo wartościowa osoba. Miała też taką sytuację, że facet randkujący z nią i inną przyznał jej się, że z tą dziewczyną już się przespał ( a portal, z którego się umawiali pokrywa się w opisie z tym, z którego umawiała się założycielka wątku). Moja koleżanka wycofała się ze znajomości, a pan zaczął pisac, że z tamtą nie ma o czym gadac. Tamta to niespełna 20 latka, bez matury z dzieciakiem. Żyje z alimentów na niego.
    Dlatego uważam, że portale randkowe to nie są miejsca, gdzie można znaleźc znajomośc z kimś wartościowym, przynajmniej jeśli chodzi o mężczyzn. Z tego co widzę - na tych portalach to jest to dno. Ale i ci poznani "w realu" często również mają tak wysokie mniemanie o sobie, i z taką wyższością, i niekiedy chamstwem, traktują kobiety, że się nie dziwię, że są sami. Sama miałam niedawno relację, która rokowała, zakochałam się, a facet traktował mnie jako jedną z wielu i oczekiwał, że będziemy o niego "walczyc". Gdybym wiedziała, że jestem jedną z wielu, to zwyczajnie darowałabym sobie tą znajomośc, zanim bym się zaangażowała. Tym bardziej, że to on zabiegał o mnie, co nawet moi znajomi widzieli. I dlatego widzę, że "w szukaniu" ludzie zatracają poczucie, że ta druga strona też ma uczucia.
  • 14.08.17, 02:29
    Nie tragizuj. Pomyłki się zdarzają. Pomyłki, a nie działanie celowe. Któż z nas nie miał sytuacji, że rozpoczął jakąś znajomość, a potem okazało się, że "nie gra". Po to właśnie się poznajemy. A motywy działań są bardzo różne. I nie mówię tu o cynicznym wykorzystywaniu, tylko o rozpoznawaniu własnych emocji, kompromisach itd.
    A "Twój" pan wyraźnie "księżniczkował" i chyba zwyczajnie potrzebował "podbudowania ego" w postaci kobiety ( zdobyczy ? ). Nie Ty pierwsza pewnie nie ostatnia ( wiem, jak to zabrzmiało, taka brutalna prawda ). I ciesz się, że się z nim nie związałaś. A, że się zakochałaś ? Cóż, bywa. I nie mamy na to wielkiego wpływu. Ale już na rozsądny wybór - tak ( rozsądna dziewczynka... ).

    A portale - jak portale. wielu tam "szukaczy okazji", zarówno z jednej, jak i z drugiej strony. Ale to nie znaczy, że same w sobie ( portale ) są złe. I, ze wszyscy uczestnicy to zuo.

    A tak poza tym, mam wrażenie ( ale to zupełnie subiektywne odczucie ), że przemawia przez Ciebie rozżalenie i gorycz. I wcale się nie dziwię w tej sytuacji.
  • 05.08.17, 14:31
    Wystarczy zamienić płeć i takich samych opowieści po drugiej stronie jest na pęczki. Czego to dowodzi?
  • 05.08.17, 14:38
    że szkoda czasu i nerwów na taki masochizm.
  • 05.08.17, 14:41
    Króciutko.
    1. Współczuję komuś, kto będzie z nim potem żył (chyba, że zwiąże się z innym robocikiem, ciekawe czy będzie słychać brzdęk stali przy kopulacji, a może... Coś zacznie pikać po 5 minutach?)
    2. Korpo-odmóżdżenie zwane asertywnością. Nauczył się o wszystko pytać bez emocji, bo wie że prędzej czy później ktoś się trafi, plus na końcu pytanie zamknięte, widać że czytał poradnik podrywu.
    3. Ten nie czytał, więc ani pierwszej, ani drugiej ale przynajmniej był szczery. Sht happens.

    Pozdrawiam : )
  • 05.08.17, 14:45
    2. Samo pytanie nie wzbudzilo tu kontrowersji, w sumie dosc częste podejście na zwykłych portalach, kontrowersja jest że facet ma wywalone na zasady tego określonego portalu.

    --
    Można się przyzwyczaić do tego że się nie można przyzwyczaić.
    T.Mann
  • 05.08.17, 22:05
    czy to są prawdziwe historie? brzmią trochę jak miejskie legendy? tongue_out

    pan 1 - uważam, że spotykanie się z kimś na pół godziny samo w sobie jest niegrzeczne (bez względu na to czy to jest randka czy spotkanie ze znajomym) - chyba że już przy umawianiu terminu się z góry się uprzedzi drugą stronę, że ma się tylko pół godziny.

    pan 2 - zachowanie po prostu chamskie - jeśli to jest portal "z wartościami" to osoby, które z niego korzystają mają prawo nie spodziewać się takich maili. Moim zdaniem tego rodzaju kawa na ławę jest akceptowalna tylko na portalu, który z założenia służy spotkaniom niezobowiązującym albo gdy na randce był jakiś sygnał, sugestia drugiej strony, że taki układ ją interesuje.

    pan 3 - hmmm.... tutaj to Ty pierwsza złamałaś zasady savoir-vivre i być może stąd nieco złośliwa odpowiedź pana. Masz prawo nie akceptować, ze był tam z inną dziewczyną z portalu (ale w takim razie trzeba było odpisać po prostu, ze nie jesteś zainteresowana), ale nie masz prawa mu tego wypominać, bo spotkaliście się tylko raz.
  • 09.08.17, 11:22
    Mnie się wydaje, że wina leży po Twojej stronie. Wybierając randki internetowe jako sposób zapoznania męża, sama zdecydowałaś o tym, jak będziesz traktowana. One rządzą się swoimi prawami i nic tego nie zmieni. Nie chcę usprawiedliwiać panów, ale to po prostu mężczyźni, czyli konkretni, racjonalni i próbujący działać efektywnie i optymalnie. Taka już ich natura. A Ty oczekiwałaś poezji i romantyzmu. To nierealne przy takim sposobie zapoznawania ludzi. Wybacz, ale jesteś naiwna. Panowie całkiem rozsądnie kalkulowali, że aby wybrać dobrze, trzeba ogarnąć w możliwie krótkim czasie, jak najwięcej kandydatek i wybadać je pod kątem przydatności do związku (pan nr 1). Jeśli jakaś się nie sprawdzi (pan nr 2), to można jej zaproponować luźną relację. Jeśli jakaś była świetna, ale sama nie wyraziła zainteresowania (pan nr 3), to obniżamy poprzeczkę. Wszystko to jest działanie pragmatyczne, które ma głębszy sens, jeśli spojrzysz na to od strony rozumu a nie emocji. Pytałam kilku panów w tej sprawie, dałam im przeczytać Twój temat i w zasadzie wszyscy się zgodzili, że gdyby byli na miejscu tych panów, to postąpili by tak samo. Tak działa męska psychika i obrażanie się na to, to kopanie się z koniem. Sensu większego nie ma. Natomiast jakaś użytkowniczka napisała jeszcze, że miłość to nie tabelka w Excelu. Tak mogą myśleć nastolatki, ewentualnie wczesne 20-latki. Ludzie starsi, z doświadczeniem wiedzą, że motyle zdychają szybko, kobieta szybko traci urodę, gorące uczucie przemija, a zostaje to, co naprawdę jest ważne i fundamentalne dla związku: zgranie charakterów, podobny temperament, zbliżone wartości, przekonania i światopogląd, zainteresowania, wzajemne oczekiwania, szczerość, pochodzenie społeczne, szacunek oraz przyjaźń, a także po prostu lubienie się na co dzień. Wyjątki się zdarzają, ale jednak, opieranie związku na czymś tak ulotnym i w sumie mało poważnym jak zakochanie czy miłość (definiowana jako wąskie uczucie), to najlepsza droga do wpasowania się do statystyki rozwodów. Dlatego z całą mocą bronię panów z opisywanej historii i bronię Excela wink
  • 09.08.17, 11:35
    Naprawdę masz w w swoim otoczeniu tak wielu panów kulturalnych inaczej którzy zaproponowaliby dziewczynie poznanej przez portal katolicki seks bez zobowiązań?

    --
    Można się przyzwyczaić do tego że się nie można przyzwyczaić.
    T.Mann
  • 09.08.17, 12:12
    Poproszę o cytat z Autorki, gdzie pisze o KATOLICKIM portalu. Albo o przeprosiny, jeśli takowego nie znajdziesz.
  • 09.08.17, 12:15
    No wiesz, autorka wątku napisała, że chodzi o portal "dla ludzi z wartościami" - co w wolnym przekładzie oznacza najczęściej ludzi wyznających wartości katolickie, lub rzadziej w PL - szerzej - chrześcijańskie.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 09.08.17, 13:18
    Nie potrzebuję przepraszac za powszechnie przyjętą interpretację wyrażenia z "wartościami". W poście założycielskim wyrażnie widać bulwers Watkodawczyni nie tyle sama propozycja tylko własnie faktem że spotkała się z nią na takim portalu.Nawet jeśłi nie jest stricte katolicki niestosowność zachowania faceta pozostaje bez zmian.

    --
    Można się przyzwyczaić do tego że się nie można przyzwyczaić.
    T.Mann
  • 09.08.17, 13:45
    Czyli nic takiego nie napisała. "Wartości" to pojęcie bardzo szerokie. Pierwsze czytam, żeby komuś się kojarzyło przede wszystkim z katolicyzmem (to już prędzej z chrześcijaństwem). Gdyby autorka napisała, że chodzi o portal katolicki, wówczas również uznałabym pana nr 2 za niegrzecznego. Ale nic takiego nie padło. Nie nadinterpretowuję, trzymam się tekstu. Bo nawet słowo "chrześcijański" niewiele tu znaczy, bardzo wiele oficjalnych wyznać chrześcijańskich ma inny stosunek do seksu niż katolicki, w tym niektóre dopuszczają seks przed ślubem. Niemniej jednak to już inna kwestia. Ludzie "z wartościami" mogą również taki seks dopuszczać, wszystko zależy od definicji owych wartości. Także zalecam bardziej wnikliwe czytanie. Widzę, że w ogóle nie jesteś w temacie, bo gdybyś była, to np. byś wiedziała, że jeden z największych polskich portali randkowych, który startował jako portal dla katolików, parę lat temu stracił oficjalne poparcie kościoła katolickiego. Obecnie stricte katolicki duży portal randkowy jest w Polsce tylko jeden! Warto wiedzieć takie rzeczy, zanim zacznie obrażać się innych.
  • 09.08.17, 13:55

    No słusznie, rekreacyjny seks to tez wartośc, hm, rekreacyjna.
    Przepraszam Cię że wykazałam się taką ignoracja i waskim podejściem do tematu . Właściwie prawniczka tez sama sobie winna że te wartości tak mało elastycznie zinterpretowała.

    --
    Można się przyzwyczaić do tego że się nie można przyzwyczaić.
    T.Mann
  • 09.08.17, 14:00
    Wiesz, może Tobie nie, ale jednak większości ludzi portal " dla ludzi z wartościami" kojarzy się w PL raczej z katolickimi wartościami, niż np. z buddyzmem smile

    Abstrahując jednak od nazewnictwa jeśli Prawnicza zaznaczyła w swoim anonsie, że poszukuje poważnego związku, to niezależnie od nazwy portalu i jej interpretacji pan zachował się bardzo niegrzecznie, nie uważasz? Gdyby zaznaczyła, w co szczerze wątpię cel znajomości: związek, seks, koleżeństwo - wówczas zachowałby się ok.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 09.08.17, 14:58
    Nie, nie uważam. Co myślę o skojarzeniach "wartości" = "katolicyzm" już napisałam, więc zostaw dla siebie swoje domniemania na temat "większości". Natomiast pan napisał prawdę, którą można streścić w taki sposób: "po spotkaniu związek z Tobą mnie nie interesuje, ale interesuje mnie seks bez zobowiązań. Jeśli jesteś zainteresowana, zapraszam, jeśli nie, to powodzenia". Zrobił więc to kulturalnie. Nie oburza mnie to. O ile w regulaminie portalu nie ma zakazanych takich propozycji, to wszystko jest w porządku. To coś, jak przyjście do sklepu meblami po sofę - rozglądamy się, wybieramy, ale nie znajdujemy wybranego modelu. Sprzedawca nam jednak proponuje lustro. Decyzja po naszej stronie: kupimy czy nie, mimo że przyszliśmy po coś zupełnie innego. Także pretensje Autorki uważam za absurdalne.
  • 09.08.17, 15:17
    To nie jest domniemanie tylko fakt. Żeby móc w nazwie takiego portalu używać słowa "katolicki" trzeba mieć rekomendację jak sądzę przynajmniej kurii. Swego czasu koleżanka mego eksmęża, gorliwa katoliczka założyła biuro matrymonialne, które wlasnie rekomendowało się jako takie dla "ludzi z wartościami" - nie chciała używac słowa "katolickie", bo na terenie gdzie działała było wielu protestantów, także jej potencjalnych klientow. Ludzie, którzy się do niej zgłaszali deklarowali się jako wierzący. Tak więc nie tylko mnie i Babie te słowa tak się kojarząsmile

    Co natomiast do pana nr 2 - zostaję przy swoim zdaniu. Prawnicza nie poszukiwała pana do seksu, tylko do związku. Pan nie będąc zainteresowany związkiem z nią nie powinien zakladac, że będzie zainteresowana relacją li tylko seksualną. Nie ma w takiej relacji nic złego - dodam, jeśli obie strony są zainteresowane

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 09.08.17, 16:16
    Nie, nie są absurdalne, a pan w kulturalna formę ubrał chamskie zachowanie.Propozycje tego typu składane osobie bardzo jasno deklarującej brak zainteresowania to zwyczajne lekceważenie juz nawet pomijajac profil portalu to taka deklaracja była.To tak jakbys siedziała przy barze w towarzystwie , podszedłby jakiś totalnie obcy chłopak i zapytał czy masz ochote na szybki bzyk w toalecie.Bez żadnej absolutnie zachęty. Ale kulturalnie by zapytał.No ale może lubisz takie rozrywki z obcymi w toalecie , ja nie wiem.

    --
    Można się przyzwyczaić do tego że się nie można przyzwyczaić.
    T.Mann
  • 09.08.17, 18:21
    Weszłam sobie z ciekawości na przeznaczonych (bo nie chce mi się udawać, że to nie o nich mowa), ich regulamin głosi "serwis jest skierowany przede wszystkim do osób samotnych szukających trwałych i wartościowych związków. Osoby będące w związku małżeńskim są zobowiązane do zaznaczenia tego faktu na swoim profilu. Dla użytkowników istotną rolę z życiu odgrywają wartości uniwersalne takie jak: miłość, przyjaźń, uczciwość i wierność."
    1. Co robią ludzie w związku małżeńskim na przeznaczonych? Chyba już wiem, czemu portal nie jest oficjalnie katolicki.
    2. Regulamin przeznaczonych nie zabrania oficjalnie umawiania się na seks bez zobowiązań - z pobieżnej lektury wynika, że zbanowanym można być tylko za zachowania podpadające pod kodeks karny, podawanie nieprawdziwych danych, rozsyłanie spamu i porno itp. oraz za zachowania uszczuplające zyski portalu typu podawanie w profilu nr telefonu.
    3. Jednak z faktu, że regulamin oficjalnie nie zabrania nie wynika, że do tego zachęca. Portal kładzie nacisk na trwałe związki (ciekawe, czy tylko hetero? ktoś wie?), na pierwszej stronie wybija informacje, ile par się dzięki niemu zaręczyło, pobrało i ile dzieci urodziło. W sieci są miejsca dla różnych ludzi, tak jak w mieście są różnego typu lokale gastronomiczne. Zaskoczenie i zniesmaczenia prawniczki rozumiem, nawet jeżeli nie ma oficjalnych podstaw do składania skargi. Nie rozumiałabym, gdyby zdziwiły ją tego rodzaju propozycje na Tinderze.

    --
    Nika
  • 09.08.17, 21:17
    Przykład z lustrem od czapy - nie ilustruje tej sytuacji. w propozycji kupna lustra nie ma nic obraźliwego.

    Tymczasem wiele osób, które wybiera taki portal uważa seks bez zobowiązań za sprzeczny ze swoim systemem wartości i tym samym pytanie za obraźliwe (bo jeśli pytamy to znaczy, że zakładamy z jakimś prawdopodobieństwem, ze ktoś się może zgodzić). jeśli ktoś by się zapisał na portalu randkowym dla wegetarian to też się musi liczyć z tym, ze zapraszanie na steki może być zinterpretowane jako obraźliwe - jako demonstracyjne ignorowanie wartości, które są ważne dla ludzi zaangażowanych w portal.

    Dobrą analogią do sytuacji z panem nr 2 jest np. propozycja randki/seksu ze strony osoby zamężnej/żonatej - też mamy prawo się obrazić, bo jeśli ktoś nam coś takiego proponuje to znaczy, że uznaje nas za osobę nieetyczną, zdolną do takiego zachowania.
  • 10.08.17, 10:06
    Świetny przykład z tym wegetarianizmem. Nie ma nic obrazliwego w zaproszeniu na kebaba osoby której nie znamy dobrze i dziwaczna jest w takiej sytuacji obraza wegetarianina który zwykle spokojnie informuje o swojej diecie. Zupełnie inna sytuacja jest zapraszanie na steka wegetarianina którego dobrze znamy. To tak jakby powiedzieć"no wiem, niejedzenia mięsa jest trendy, chcesz byc modny, ale tak naprawde to przeciez ściema wszyscy normalni ludzie mięsko lubią, no nie?"To jest całkiem konkretny zarzut hipokryzji,mocna sprawa.

    --
    Można się przyzwyczaić do tego że się nie można przyzwyczaić.
    T.Mann
  • 09.08.17, 21:03
    To zależy od portalu!!! Jeśli ktoś zarejestruje się na portalu, którego celem jest umawianie się na seks to nie ma prawa obrażać się na takie propozycje.
    Ale jeśli jest to portal "z wartościami" to bezpośrednia "oferta" niezobowiązującego seksu jest obraźliwa (o ile nie było żadnych wypowiedzi drugiej strony sugerujących, że to akceptuje) bo motywacją dla części ludzi by zapisywać się na takie portale jest właśnie nieotrzymywanie tego typu chamskich propozycji.
  • 09.08.17, 23:23
    Strasznie zazdroszczę facetom ich bezpośredniości, szczerości i bezproblemowości. Mają jasne cele, kryteria, ale są też realistami. Mierzą wysoko, ale jak się coś nie uda, to nie mają problemu z obniżeniem poprzeczki. Nie, nie skarżę się, zostawiam do oceny takie zachowania.

    Etam, nie ma czego zazdrościć, ale też nie ma co IMO się biernie przyglądać takim strategiom.

    Ja na Twoim miejscu ochoczo przystałabym za jakieś dwa tygodnie na spotkanie z Panem nr 3. Zaraz na wstępie pożaliłabym się mu, że nie wyszło mi z kilkoma świetnymi facetami, ale jeszcze nie tracę nadziei. Po jakimś (raczej krótkim) czasie w miejscu spotkania pojawiłby się Pan nr 1, z którym tego dnia również byłabym umówiona - w tym momencie oświadczyłabym Panu nr 3 (oczywiście w obecności Pana nr 1), że chciałabym się z nim pożegnać, gdyż przyszedł Pan nr 1 - tu czarujący uśmiech do Pana nr 1. Po oddaleniu się Pana nr 3 uprzedziłabym Pana nr 1, że dysponuję czasem do 19.30, gdyż mam nawał spraw do zalatwienia.
    Gdyby w czasie tego miłego wieczoru dzwonił Pan nr 2 z pytaniem, dlaczego nie ma mnie jeszcze u niego/pod pensjonatem/hotelem (tak się złożyło, że byłabym z nim tego dnia umówiona na 19.00 na seks), uprzejmie wyjaśniłabym mu, że jestem na spotkaniu i przeczuwam, że dzisiejsze spotkanie z Panem nr 2 nie będzie mi potrzebne, ale sprawa naszych spotkań nie jest zamknięta i jakby co, to do niego zadzwonię.
  • 11.08.17, 19:31
    A ja tam podziwiam tych gości że im się chce, ileż to trzeba się nachodzić, nasłuchać, nagadać, nawydawać kasy, czasu zmarnować żeby za-ruchać, owszem ja też mam potrzeby i to duże, ale jak pomyślę że miałbym przez to przechodzić to robi mi się niedobrze - te wszystkie rzekomo empatyczne, rzekomo pełne inteligencji emocjonalne damulki ale całość się sprowadza do jednego same DAMY albo i nie DAMY zależy komu i za ile (także po ślubie) bleeee
  • 11.08.17, 19:42
    No na pewno przy takim obrazie rzeczywistości pojść do agencji albo zorganizować jakis sponsoring.

    --
    Można się przyzwyczaić do tego że się nie można przyzwyczaić.
    T.Mann
  • 11.08.17, 20:16
    pytanie jaki wy macie obraz rzeczywistości siedząc wciąż na portalach randkowych - za pieniądze to żadna łacha, a sponsoring to jest dopiero po ślubie
  • 11.08.17, 20:23
    A dlaczego ktoś ma Ci wyświadczać darmowe przysługi i robić .... łaskę? No, chyba, że wyglądasz i masz umiejętności wink
  • 11.08.17, 21:45
    i dlatego baby są traktowane tak jak na to zasługują, mnie to akurat nie dziwi, więc czemu się dziwić tym panom że chcą je tylko wybzykać, zresztą cała masa mężczyzn unika portali randkowych - są tam prawie same zakompleksione pindy z przerośniętym ego a człowiek ani się nie naje ani nie na liże, zatem szkoda naszego cennego czasu
  • 12.08.17, 17:12
    Nigdy nie siedziałam-nie miałam szans.I nikt mnie nigdy nie sponsorował, istnieją takie kobiety.

    --
    Można się przyzwyczaić do tego że się nie można przyzwyczaić.
    T.Mann
  • 11.08.17, 20:20
    Można też próbować strategii Pana nr 2 - jest jednak tańsza. Chociaż, jeżeli Pawelo73 nie jest przystojniakiem, to musi baaardzo obniżyć poprzeczkę, a tak szanse są takie sobie tongue_out.
  • 11.08.17, 20:49
    no coz, samo zycie…
    zawsze twierdzilem, ze nie tyle jest wazne, co robisz,
    tylko jak… niby zasadniczo nie bylo w dzialaniu tych panow wiele nagannego –
    ot, znana z korporacji "optymizacja", "zarzadzanie czasem" i "kryterium ceny/terminu/ilosci"…
    tyle ze sposob byl skrajnie techniczmy…
    a to juz zdcydowanie wg mnie dyskwalifikuje – wiekszosc rzeczy w zyciu odbywa sie przy pomocy
    symbolow i subtelnych detali – inaczej smakuje jedzenie na ladnym talerzu, inaczej czukemy sie
    w dobrym ubraniu itp
    wiec i damsko-mesko to samo – czym rozni sie np gwalt i udany wspolny sex –
    choc moze technicznne to to samo – cala otoczka, klimatem itp…
    no ale ja sie nie znam, zarobiony jestem i "nie nadazam"… smile
  • 11.08.17, 20:50
    no coz, samo zycie…
    zawsze twierdzilem, ze nie tyle jest wazne, co robisz,
    tylko jak… niby zasadniczo nie bylo w dzialaniu tych panow wiele nagannego –
    ot, znana z korporacji "optymizacja", "zarzadzanie czasem" i "kryterium ceny/terminu/ilosci"…
    tyle ze sposob byl skrajnie techniczmy…
    a to juz zdecydowanie wg mnie dyskwalifikuje – wiekszosc rzeczy w zyciu odbywa sie przy pomocy
    symbolow i subtelnych detali – inaczej smakuje jedzenie na ladnym talerzu, inaczej czujemy sie
    w dobrym ubraniu itp
    wiec i damsko-mesko to samo – czym rozni sie np gwalt i udany wspolny sex –
    choc moze technicznne to to samo – cala otoczka, klimatem itp…
    no ale ja sie nie znam, zarobiony jestem i "nie nadazam"… smile
  • 11.08.17, 21:10
    Jedni Panowie podchodzą do relacji damsko-męskich, jak Ty i np. Firlefanz, inni, jak Pawelo73. Pawelo73 powinien działać na Tinderze, a jak będzie mu słabo szło, to, niestety, sięgnąć do kieszeni albo gdzie indziej. smile a nie wylewać tu swoje frustracje.
  • 12.08.17, 10:26
    Ad 1.

    Z punktu widzenia s-v, moim zdaniem, wszystko w porządku. Pan - gospodarz spotkania - zaproponował kawę, nie trzydaniowy obiad, więc wiadomo, że zaplanował spędzenie max. pół godziny w towarzystwie autorki wątku. W takiej sytuacji gość po 20 minutach powinien zacząć się zbierać, jeśli gospodarz nie zaproponuje następnej kawy - po prostu pożegnać się i wyjść. Skoro autorka wątku tego nie zrobiła, naraziła się na dźwięk budzika i tłumaczenie, że gospodarz ma coś innego do zrobienia.

    W zachowaniu tego mężczyzny nie widzę nic nadzwyczajnego. Tego dnia postanowił zapewne zobaczyć się z dziesięcioma paniami, żeby stwierdzić, z którymi na pewno nie chce się więcej spotkać. Zapewne podziękował im mailowo za spotkanie i życzył powodzenia w poszukiwaniach drugiej połówki, tym samym czyniąc sytuację klarowną dla obu stron i oszczędzając wszystkim czasu i niepotrzebnych emocji.

    I wcale nie musiał dla każdej zaproszonej zmieniać kawiarni.
  • 15.08.17, 20:07
    zaproszenie "na kawę" oznacza dla mnie przynajmniej godzinne spotkanie.

    Moim zdaniem zbieranie się ze spotkania towarzyskiego (niekoniecznie randki) po pół godzinie nie jest zgodne z savoir-vivre. chyba, że wcześniej uprzedzamy drugą stronę, a ona to akceptuje.

    Na pól godziny "nie opłaca się" przyjeżdżać na randkę (jeśli szuka się "na poważnie", a nie kieruje tylko wyglądem; pół godziny wystarcza, żeby wyeliminować kandydata, ale to jest za mało, żeby sobie o kimś wyrobić zdecydowaną opinię na "tak"), więc uważam, ze tak krótkie spotkanie jest niegrzeczne.
  • 16.08.17, 09:29
    Mam takie samo odczucie. O krótkim spotkaniu trzeba zwyczajnie uprzedzić.Wtedy osoba zapraszana może przy okazji zaplanować obie coś innego w okolicy-zakupy, inne spotkanie itp.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 12.08.17, 10:47
    Dla zainteresowanych - tutaj sarkastyczne spojrzenie z drugiej strony barykady:
    kobieta.gazeta.pl/kobieta_ekstra/1,155645,19863305,mezczyzno-jesli-liczysz-ze-na-portalu-randkowym-poznasz-wartosciowa.html
  • 12.08.17, 12:29
    Jest portal randkowy swatka.pl i tam ludzie szukają kandydatki/kandydata do pary na chwilę czy na dłużej. W niedzielę są giełdy samochodowe, gdzie amator 4 kółek może nabyć to, co mu się podoba. Nikt nikogo nie zmusza do zaweioerania transakcji
    Wiadomo, nabywca chce kupić tanio, sprzedawca sprzedać drogo.O mankamentach towaru będącego przedmiotem transakcji żadna ze stron nie mówi np. o płaceniu alimentów na spłodzone potomstwo. Gwarancji nie ma i nie będzie.
    Kiedyś starając się o przyjęcie na studia można było tylko na jednej z nich złożyć świadectwo dojrzałości - oryginał. Teraz nie jest konieczne...Ale czy jest lepiej czy gorzej? Trudno wyrokować.
  • 12.08.17, 15:17
    Odpowiadam sama sobie - ale wiadomość kieruję do wszystkich zainteresowanych smile Dostałam mnóstwo odpowiedzi, znowu. Od osób, które doskonale kojarzę na tym forum, po marketingoidy (reklamujące jakiś portal pod przykrywką obiektywnej odpowiedzi - nie z nami te numery), sfrustrowanych facetów (wiadomo), poprzez ironicznie nastawione laski, co nie przejdą obok innej kobiety spokojnie, jeśli nie wbiją jej szpili.

    Znowu dziękuję, doceniam, jako zapracowany korposzczur przepraszam za nieudzielanie się w temacie. Na "deser" spotkanie przed chwilą zakończone, z dzisiaj, czyli:

    Pan Nr 4. 41 lat, przedsiębiorca, branża IT, chociaż sam nie jest informatykiem tylko "zawodowym menedżerem" jak się określił, po studiach zarządzania. Pan bardzo, bardzo, bardzo (bardzo) zadowolony z samego siebie, co widać, słychać i czuć (zero sarkazmu - idealnie dobrane perfumy). Właściciel dużego portalu biznesowego, czym pochwalił się na początku spotkania i od razu poprosił o rejestrację i ocenę funkcjonalności (sic!). Miał włączonego laptopa, którego przekazał mi, żebym mogła to uczynić smile OK. Rozumiem, duma z sukcesu zawodowego ma prawo nas rozpierać. Zrobiłam o co Pan prosił, w nagrodę dostała pyszną kawę i ciastko, w eleganckiej kawiarni na Starówce. Później Pan rozmawiał o wszystkim, widać było, że cieszy się życiem, ale instynkt taty mocno ciąży, Pan rozsądny, zna się na ludziach, więc na młode, głupie laski nie leci, szuka kobiety wykształconej, z dobrym zawodem, ogarniętej, nawet nieco powyżej 30-stki smile I znowu: naprawdę fajny facet, ze swoimi odpałami, ale kto z nas ich nie ma. Po randce daję mu na gorąco 8,5/10 (faceci tak oceniają laski, czemu ja nie mogę???). Prawie idealnie, ale przed chwilą wiadomość: "Było super, nadajemy na tych samych falach. Wpadnij jutro do mnie na [adres] i zrób po drodze zakupy. Chciałbym zobaczyć jak radzisz sobie w kuchni. Uwielbiam włoską. Sorry, bezpośredniość, ale w moim wieku czas płynie inaczej. Moja kobieta musi dobrze ogarniać dom i gotować. Potraktuj to jako test. Całuję [imię i nazwisko]". Wymiękam. Dzisiaj podjęłam decyzję. Zamykam konto na tym pięknym portalu. Wolę zostać starą panną niż trafiać albo na nieudaczników i maminsynków, albo na polskich maczo, którzy olewają moje studia, aplikację i pracę, chcąc mnie zagonić do kuchni.

    Dzięki raz jeszcze wszystkim. Jestem pogubiona i załamana. Czemu do k***y n***dzy nie ma normalnych, wartościowych mężczyzn wierzących w partnerstwo??? Jak biedny, to desperat, jak bogaty, to buc wierzący, że wszyscy i wszystko są mu podporządkowani! Wiem, jestem nudna, głupia i umrę wśród kotów. Przepraszam za smęty raz jeszcze. Dzisiaj mnie trafiło.

    Anka
  • 12.08.17, 15:25
    prawnicza1985 napisała:

    > Czemu do k***y n***dzy nie ma normalnych, wartościowych mężczyzn
    > wierzących w partnerstwo???

    Bo jak miał w jednej kochać się,
    Gdy ujrzał park z tysiącem róż?
  • 12.08.17, 16:03
    Zgadzam się z Markiem. Wydoroślej dziewczyno. Facet Naprawdę myślisz, że facet w średnim wieku, który ma dużo kasy, osiągnął sukces zawodowy, będzie się bawił w partnerstwo??? Odstaw komedie romantyczne. On może mieć prawie każdą 19-20-latkę, więc naprawdę masz sporo szczęścia, że zaproponował Ci, w Twoim już niemłodym jak na kobietę wieku, cokolwiek dalej. Jeśli tego nie akceptujesz, to faktycznie ten portal jest nie dla Ciebie. Ale nie dziw się, że później zostaną Ci psychopaci, maminsynki, przegrywy wszelkiej maści i oszuści. Niestety w życiu jest coś za coś, a w swoim wieku zgrałaś już najlepsze karty. Smutne, ale prawdziwe. Decyzja należy oczywiście do Ciebie - szczerze życzę Ci powodzenia!
  • 12.08.17, 16:09
    klendia napisała:

    > Zgadzam się z Markiem.

    Zaraz, zaraz. Ale ja nie do końca zgadzam się z Tobą. Ani tą interpretacją
    słów Katarzyny Sobczak.
  • 12.08.17, 18:12
    A więc, chłop może miec kazdą smarkulę, ale jak chce zrobić z prawniczki kopciucha to ta ma merdać ogonem na coś takiego bo zagrała już najlepsze karty i na nic lepszego już pewnie nie trafi.

    Jest mi Ciebie po ludzku żal uncertain
  • 12.08.17, 18:21
    Może Klendia, stojąc przy garnkach, również zgrała już swoje najlepsze karty, a mąż szuka sobie młodszej kucharki? wink
    Przyłączam się do wyrazów ubolewania dla Klendii.....
  • 12.08.17, 18:37
    Tu nawet nie chodzi o to że pan chce panią gotującą jakoś , nic w tym złego ani niezwykłego. Chodzi o formę -na jakiej zasadzie on się ustawia w pozycji jurora? Jestem hot shit i będę oceniał taniec samic? Dziwne że prawniczce nie przyszło do głowy prosic jakiegokolwiek pana o wymianę kranu.
    A wystarczyło zaprosić do siebie na wspólne gotowanie.

    --
    Można się przyzwyczaić do tego że się nie można przyzwyczaić.
    T.Mann
  • 12.08.17, 18:57
    Prawdopodobnie ten pan nie gotuje (przed wizytą u pana trzeba zainwestować i zrobić zakupy - jaka u niego oszczędność czasu i pieniędzy!) i szuka żony typu scyzoryk Victorinox: młodej, ładnej, chcącej być matką, wykształconej, samodzielnej, dobrze zarabiającej, ogarniętej życiowo, rozumiejącej charakter jego pracy i doceniającej jego dokonania zawodowe, gotującej dobre obiady (ze szczególnym uwzględnieniem kuchni włoskiej), dokładnie sprzątającej, a pewnie i znającej się na hydraulice, inteligentnej i potulnej - to wiemy na pewno. Przypuszczam, że to nie wszystkie cechy, które musi kobieta, aby dostąpiła zaszczytu bycia żoną pana nr 4 - wszak postępowanie konkursowe dopiero się rozpoczęło i nie wiadomo, czy Prawnicza.1985 zdałaby np. egzamin z zakupów i gotowania potraw kuchni włoskiej....
  • 12.08.17, 19:09
    Załóżmy że by zdała. Test następny-sprzątanie po imprezie sprawdzone za pomocą białej rękawiczki.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 17.08.17, 22:17
    Idiota ciężki. Jeszcze nie ogarnął, ze sprzątaczka i jadanie na mieście wychodzi taniej i wygodniej. Życie go nauczy tongue_out

    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • 17.08.17, 23:14
    Pewnie w jego grupie wiekowej wszyscy inni kierownicy mają zdjęcia synów na biurkach, on jeden nie. To nie o taniość chodzi, ale osiągnięcie do kolekcji. Biedak czuje, że odstaje.

    --
    Wiara w kompleks braku członka to oczywisty przejaw kompleksu braku macicy.
  • 12.08.17, 18:15
    Ale co on jej zaproponował? Bycie kucharką i zapewne sprzątaczką po powrocie z pracy (Autorka wątku, jak zrozumiałam, pracuje w korporacji i pewnie sama nie ma czasu gotować i sprzątać)?
    Po co pan nr 4 umawia się z prawniczką z korpo, skoro szuka "tradycyjnej żony"? Powinien szukać właśnie wśród 19-20 latek, które nie mają ambicji zawodowych - przecież to jest jasne?
  • 13.08.17, 16:39
    klendia napisala:"wiec naprawde masz sporo szczescia, ze zaproponowal Ci, w Twoim juz niemlodymym jak na kobiete wieku, cokolwiek......". A ty dziecko ile masz lat? Kobieta jest kobieta ZAWSZE. A Twoja mama? Pewnie 45-50 ? Staruszka ?
    Ogarnij sie klendia.
  • 12.08.17, 16:17
    Mam wrażenie, że szukasz w złym miejscu, ew używasz złego siteczka.

    Opisani przez ciebie to kategoria, roboczo, bogatych buców. Z różnych powodów wydaje im się, że są darem od Boga dla każdej kobiety, poza tym z pracy mają różne nieciekawe nawyki, które przeflancowali do życia prywatnego, 'bo one, rozumiesz, pracują mi też w życiu prywatnym'. Nie twierdzę, że każdy mężczyzna z wysoką pozycją społeczną i pieniędzmi to dupek, ale według moich obserwacji statystycznie większość wolnych z tej grupy - owszem.

    Zmień target i sposób szukania. Polecam różnego rodzaju wolontariaty - mnóstwo tam wartościowych, przefajnych ludzi, chociaż niekoniecznie z własnym mieszkaniem. Akcje protestacyjne - na starcie będziesz miała pojęcie, z której opcji on pochodzi. Spotkania popularnonaukowe/polityczne/kulturalne - bardzo łatwo zacząć znajomość, jeśli macie takie same zainteresowania. Itd itd.

    PS Można mieć studia, aplikację, doktorat - a nawet kilka - i być boginią w kuchni.


    --
    feminists aren't humorless just because your jokes suck
  • 12.08.17, 17:36
    Dokładnie to samo pomyślałam-ogarnięty facet z kasą i osiagnieciami który jeszcze jest fajnym człowiekiem nie musi szukać na portalu. Szukają ci z jakimis felerami albo specjalnymi wymaganiami typu ma być dużo młodsza i naprawdę bardzo ładna. Bene dobrze radzi, spasuj online i bardziej się otwórz na real.Trafiają się fajni rozwodnicy bo idiotek wypuszczających z łapek naprawde sensownych facetów nie brakuje. Nie musisz rezygnowac z idei partnerstwa, byłoby mądre jeszcze raz przyjrzeć się swoim kryteriom.

    --
    Można się przyzwyczaić do tego że się nie można przyzwyczaić.
    T.Mann
  • 13.08.17, 12:45
    Jakby na to nie patrzeć self-made milioner (a tak zrozumiałam opis tego pana nr 4) jest bardzo atrakcyjny dla kobiet, na ogół tego świadomy, stąd te jego bardzo wysokie wymagania. Można zarzucić Klendii, że zbyt dosadnie to opisała, ale taka jest prawda, jakby to nie brzmiało i żadne potoki słów (przez które przebija się zresztą zazdrość) tego nie zmienią.
  • 13.08.17, 13:30
    A ja myślę, że Pan chyba nie jest atrakcyjny dla kobiet, w przeciwnym razie już dawno miałby rodzinę (Prawnicza1985 wspomina, że chciałby zostać ojcem). Wygląda na egotyka i chama (po jednym spotkaniu wysyła kobiecie polecenie zrobienia zakupów i ugotowania mu obiadu).
    A co do wymagań; facet chyba nie wie, czego, chce - umawia się z prawniczką z korpo a szuka tradycyjnej żony - przecież to jest jasne, że powinien szukać wśród kobiet bez ambicji zawodowych.
    Nie wiem, dlaczego piszesz o zazdrości - komu mamy zazdrościć, temu panu, czy Prawniczej1985? I czego mamy zazdrościć? Bo mnie się wydaje, że oni są w niekomfortowej sytuacji.
  • 13.08.17, 16:14
    Otóż to.
    Jeśli istotnie byłby, jak mu się wydaje, 'darem od Boga', to były już szczęśliwym żonkosiem i ojcem, spędzającym czas na łonie rodziny, a nie na castingu na najlepszą kucharkę.
    Poza tym sytuacja nie jest 'dosadnie opisana' - jest, oczywiście, relacją subiektywną, ale po prostu szczerą - i, niestety, według niej zawodnik dokonał samodyskwalifikacji. Taka jest prawda - żadne potoki słów w obronie buca tego nie zmienią.

    --
    Żona pierze, gotuje, sprząta, robi zakupy i opiekuje się dziećmi, mąż wbija gwoździe, pilnuje domostwa przed niedźwiedziami i zombie oraz zdobywa żywność na polowaniu.
  • 13.08.17, 16:14
    Otóż to.
    Jeśli istotnie byłby, jak mu się wydaje, 'darem od Boga', to były już szczęśliwym żonkosiem i ojcem, spędzającym czas na łonie rodziny, a nie na castingu na najlepszą kucharkę.
    Poza tym sytuacja nie jest 'dosadnie opisana' - jest, oczywiście, relacją subiektywną, ale po prostu szczerą - i, niestety, według niej zawodnik dokonał samodyskwalifikacji. Taka jest prawda - żadne potoki słów w obronie buca tego nie zmienią.

    --
    feminists aren?t humorless just because your jokes suck
  • 13.08.17, 16:15
    Otóż to.
    Jeśli istotnie byłby, jak mu się wydaje, 'darem od Boga', to były już szczęśliwym żonkosiem i ojcem, spędzającym czas na łonie rodziny, a nie na castingu na najlepszą kucharkę.
    Poza tym sytuacja nie jest 'dosadnie opisana' - jest, oczywiście, relacją subiektywną, ale po prostu szczerą - i, niestety, według niej zawodnik dokonał samodyskwalifikacji. Taka jest prawda - żadne potoki słów w obronie buca tego nie zmienią.

    --
    Wiara w kompleks braku członka to oczywisty przejaw kompleksu braku macicy.
  • 13.08.17, 16:16
    Tradycyjną żone trzeba utrzymać i to na przyzwoitym poziomie jeśli ma pokazywać się u boku męża na róznych imprezach , a tu kobieta zarobi na siebie i jaka oszczednośc na knajpach i sprzątaczkach i nianiach (bo stosunek do wydawania własnych funduszy pan pokazał jak na patelni).Przecież gdyby on był normalny toby juz od co najmniej 10 lat był żonaty i dzieciaty.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 13.08.17, 16:09
    Jesli facet ma tyle kasy to nie powinien oczekiwać ze żona (pracująca na pełen etat i nieżle zarabiająca) bedzie zajmowała się domem.
    Oczywiście ma prawo oczekiwać że nie będzie miała lewych rąk w kuchni i nie będzie bałaganiarą, właściwie każdy rozsądny facet taka by chciał, ale mozna się o tym przekonać znacznie dyskretniej (i również szybko).
    A oczekiwanie że pani będzie poddana egzaminowi za własna kasę dyskwalifikuje pana 10 razy bardziej niż niewyparzony ozór pana nr 2.Egocentryk i kutwa.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 12.08.17, 18:09
    Nie wierzę :0. Nie miałam nigdy doświadczenia z portalami randkowymi, ale chyba faktycznie to nie jest dobry sposób na znalezienie męża sad. - panowie traktują Cię, jakbyś uczestniczyła w castingu. Myślę, że wiadomość od pana nr 4 pozostawisz bez odpowiedzi?
    Może faktycznie szukaj kogoś, kto ma np. podobne do Twojego hobby, np. jakiś sport? A w środowisku zawodowym nie widzisz kogoś sensownego? Wiem, że to nie całkiem komfortowe, ale jeżeli spotykasz kogoś na gruncie zawodowym przez dłuższy czas i w różnych sytuacjach, to możesz lepiej zorientować się, z kim masz do czynienia, a też i spokojnie go poobserwować i wybadać - nie będzie od razu wiadomo, że szukasz męża.
  • 14.08.17, 02:44
    No, no....
    "Biedny - desperat, bogaty - buc..."
    Hm... a szukałaś wśród "średnich" ?
    Ok, żartuję ( trochę ). Nie ma tak lekko i łatwo. Jeśli chcesz znaleźć kogoś "na całe życie", to trzeba się trochę natrudzić.

    "Umrę wśród kotów" - ha, ha. (Raczej ) nie wierzę. A masz w ogóle jakiegoś kota?
    Czekaj, czekaj, popytam wśród "kocich mam" i starych panien, znajdę jakiegoś miłego futrzaka i podrzucę wink

    Albo poznam Cię z panną G. Wszystkie ( znajome ) dziewczyny ja uwielbiają, głaszczą i pieszczą ( n nie, nie oddam... ) i "od razu im lepiej"...

    Uszy do góry!
    smile
  • 14.08.17, 11:49
    Ten hehe przebił wszystkich pozostałych - zabiłabym go śmiechem smile
    Normalnych ogarniętych facetów nie brak, po prostu nie ma ich na takich portalach - jak widać z Twoich doświadczeń. Zacznij poszukiwania z innego klucza - znajomy, hobby...


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 14.08.17, 13:43
    Mnie także "rozwalił"....
    Kolejny biz-prez(es), który życie prywatne traktuje jak firmę i dziwi się, że to życie go jakoś nie lubi. Z gatunku takich co to do minuty poukładany, biega, pływa, "realizuje się kulturalnie". Siłownie musi mieć "pod ręka", bo szkoda czasu na dojazdy, a w przysłowiową godzinę może zarobić pieniądze.
    Nie wiem co musiałoby się stać ( "chiński obóz reedukacyjny" ? ), żeby tego typu ludzie zmienili sposób myślenia. Wielu takich poznałem i większości "wali na dekiel". Zarówno mężczyznom, jak i kobietom ( he, he... "mężczyźni boja się silnych kobiet..." ).
    Omijać z daleka, bo można się udusić / zaczadzić / ocipieć wink
  • 14.08.17, 23:34
    Hahaha, przypomniał mi się pan, którego poznałam w wieku wczesnostudenckim, kiedy jeszcze za bardzo nie szukałam niczego stałegowink Pan był pod mega wrażeniem, że studiuję taki a nie inny kierunek bo jego znajoma ukończywszy takie właśnie studia wyciąga 8k na rękę. Z luźnej rozmowy wyszło, że dziewczyna pracuje 7 dni w tygodniu ale ok. Na kolejnym z nielicznych spotkań pan powiedział głosem i i z oczkami kota ze Shreka, że ostatnio musiał zjeść byle co na obiad a były to mianowicie pierogi z torebki. Wniosek był jasny - pan szukał sobie ogarniętej kobietki co będzie wyciągała ciężkie tysie na rękę a w międzyczasie robiła misiowi domowe obiadki od zera (chyba w nocy)...
    Życzę Ci autorko poznania tego jedynego smile
  • 17.08.17, 22:14
    Powiem tak, że kurde ten facet "zasłużył" na tzw wykwintne maczanki (parówka gotowana pokrojona w kawałki nadziane na wykałaczkę plus keczup i musztarda do 'maczania').
    Powiedz proszę, że wysłałaś mu choć cięta odpowiedź. Choćby w stylu, że oj jednak nędza skoro o darmowa pomoc domowa się stara i że stanowczo jego oferta jest za skromna by mógł oczekiwać takiego pakietu. Prooooszę.


    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.