Dodaj do ulubionych

Kwiatek z randki nieinternetowej

21.08.17, 11:15
Moja wspomniana tu już kolezanka (40 lat) poznała niedawno przez znajomych pewnego pana. Pan w wieku zbliżonym, bezdzietny rozwodnik (ona 2 dzieci w trakcie rozwodu). Kilka razy miło spędzili czas na randkach i umówili się na wspólny weekend wyjazdowy. No i wszystko ok, tylko że pan zapraszając na ten wyjazd zapowiedział, że jego nie interesuje układ bez zobowiązań. No, ok, ale wg koleżanki za wcześnie jednak na takie deklaracje. Na razie miło spędzają czas, więc jakich pan zobowiązań chciałby?
czy Waszym zdaniem wypada tak wprost powiedzieć coś takiego na takim etapie znajomości, czy raczej wypada bardziej oględnie - np. mówiąc, ze szuka się poważnego związku na stałe, czy cos w tym kierunku?


--
Korcia
"droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
Edytor zaawansowany
  • 21.08.17, 11:33
    Pan musi być naprawdę mocno pokieraszowany przez życie, skoro na tak wczesnym etapie sam jako pierwszy wspomina o zobowiązaniach i zamiast cieszyć się darmowym seksem brnie w jakieś dziwactwa. Dla mnie to sygnał ostrzegawczy: desperat lub człowiek niestabilny emocjonalnie, ewentualnie totalna fajtłapa, pantoflarz. W każdym wypadku żaden materiał na potencjalnego partnera.
  • 21.08.17, 11:42
    Nie znam pana na razie, więc trudno mi się odnieść. Koleżanka oceniła go jako fajnego, interesującego - z byle kim by się nie spotykała, więc ...
    Nie widzę nic nadzwyczajnego w tym, że nie każdy szuka tylko seksualnej przygody i daje temu wyraz. Chodzi raczej o formę przeakazu, która na tym etapie zajomosci wydaje mi się nie na miejscu

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 21.08.17, 14:07
    Skoro to nie jest pierwsza randka, tylko już kolejna, połączona z wyjazdem to na pewno wypada powiedzieć że jest się nastawionym, ewentualnie że się szuka stałego związku. Decydujący jest dobór słów i sposób przekazu. Kulturalni, obyci ludzie wiedzą o tym.
  • 21.08.17, 14:53
    Zgadzam się. Wspólny wyjazd w tym wypadku zakłada pewne zdecydowanie zacieśniające znajomość sposoby spędzania czasu w dwoje i zanim się zacznie znajomośc zacieśniać warto zdefiniować czy warto.Przecież pan nie postawił sprawy przed wycieczką rowerową.
    To że koleżanka lubi spędzac czas w łóżku z miłym panem nie zamierzając wiązac się z nim na resztę zycia nie oznacza zę pan musi miec takie samo podejście.
    Błąd pana widzę nie w jasnym postawieniu sprawy tylko w zaproszeniu kobiety na weekend kiedy to cel takiego wyjazdu jest jasny a pani mimo ze niepruderyjna jeszcze nie wie czy to własnie ta osoba no bo znajomośc za krótka. Zatem błąd pana tkwi w gdzie indziej .

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 21.08.17, 15:10
    Pani całkiem standardowa Babosmile w końcu ma 40 lat a nie 15 smile I wcale się bynajmniej nie zgorszyła - no raczej wiadomo, że na takim wyjeździe pewnie będzie więcej okazji do seksu niż w kawiarni, czy na grillu u znajomych smile Nie o to też idzie, że pana traktuje jak li tylko erotyczną - w zamysle - przygodę. Chodzi o to, że no nawet jeszcze nie sprawdziła, jak mu z nim będzie np. w łożku. To ważna dla większości ludzi sfera i jeśli lezy, to ze związku raczej nici.
    W takiej fazie znajomości trudno mowic o jakichkolwiek zobowiązaniach przecież.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 21.08.17, 15:24
    No własnie, tym bardziej za wczesnie na wspólny wyjazd.Podejrzewam że pani jeszcze nie sprawdziła wielu innych istotnych cech pana.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 21.08.17, 16:06
    Jak i odwrotnie, pan również nie do końca zapoznał się ze wszystkimi zaletami pani.
  • 21.08.17, 16:12
    No właśnie, z wadami sie też nie zapoznał i juz od razu wyjazd, noc upojna w planach ,związek. Wiem że w pewnym wieku to nie ma czasu na długotrwałe podchody ale czy pan nie za bardzo pocisnął z tym tempem?

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 22.08.17, 10:37
    E no Babo, wspólny wyjazd po kilku tygodniach randkowania między ludźmi to żadne tam zdziwo - raczej standard. Ale owszem - mogłoby komus nie pasować - tyle, ze jakby koleżance nie pasowało, to powiedziałaby, ze nie jest gotowa - przecież to jest dorosła osoba, a nie nastoletnia dziewica smile

    Wg mnie nie na miejscu jest tu gadka pana o jakichś zobowiązaniach - w domysle - związanych z perspektywą seksu. Ja rozumiem, że pan chciał dać jasno do zrozumienia, że nie traktuje spraw seksualnych lekko - w tym sensie, że nie szuka li tylko przygód w tym zakresie i jeśli idzie z kimś do łożka to z kims, z kim chciałby ewentualnie być na dłużej/stałe. Rozumiem taką postawę ALE jednocześnie rteks "nie chcę bez zobowiązań" jest stawianiem drugiej strony pod scianą - na tym etapie znajomości trudno mówić o zobowiązaniach - po prostu.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 22.08.17, 10:23
    Babo - gdyby dla koleżanki na wyjazd (i seks) było za wczesnie -zwyczajnie by odmówiła przecież. Caly czas chodzi o to, że na udaną relację damsko - meską - mam na myśli standardową sklada się wiele rzeczy - w tym co niebagatelne udany seks. Pani na razie (jako i pan) nie miała okazji sprawdzić jak z panem jej będzie w tej sferze, to i trudno się jej zdeklarować - proste

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 22.08.17, 10:38
    Niby ma to odzwierciedlenie w ludzkich potrzebach. Lata temu był taki program coś w stylu Ballada o lekkim zabarwieniu erotycznym. Pominę wartości tego programu, ale bohaterką była pani Asia, która z mężem prowadziła agencję "modelek".
    Ta pani też brała udział w programie satyrycznym, coś w stylu nauka jazdy z kamerą.
    Pani ta właśnie mówiła do kamery, pewnie w pierwszym programie, że jej babcia doradzała wnusi, aby wyszła za tego pana, z którym ma orgazmy.
    No cóż. Jedni patrzą na orgazmy, inny na ładne uszy, a inni zupełnie na co innego, np. na to czy druga osoba jest opiekuńcza, potrafi zadbać itp.
    Mamy urozmaicenie i różnorodność potrzeb. W tym ambaras, aby dwoje dopasowało się na raz.

    Moja znajoma strasznie narzeka na męża safandułę, trochę takiego Piotrusia Pana, którego utrzymuje i łoży na jego zachcianki. Nie mają dzieci, bo jak twierdzi, z takim człowiekiem nie ma pewności czy wychowa dobrze dzieci.
    Ale na pytanie, po co z nim jest, odpowiada, że są do siebie dopasowani. Pod jakim względem można się domyśleć.
  • 22.08.17, 10:47
    Chrisie - moja kolezanka pod tym względem jest standardowa. Oczywiście są osoby w wieku aktywności seksualnej płci obu o niskim libido (z różnych przyczyn), dla których seks nie jest szczególnie ważną sferą życia. Ale te osoby stanowią mniejszość - dla większości kobiet i mężczyzn w wieku o jakim mowa sfera seksualna stanowi bardzo wazną sferę wspólnego życia. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego, czy gorszącego wink
    Stąd wcale się koleżance nie dziwię, że chciałaby wiedzieć jak jej będzie z panem w łożku NIM zdecyduje się na pogłębianie tej relacji w kierunku damsko - męskim. To jest zupełnie normalne.



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 22.08.17, 10:54
    To ja nadal nie wiem o co chodzi tej kobiecie, sorry.pierwszy raz to może wyjśc różnie, ludzie się z czasem dopasowują.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 22.08.17, 11:15
    Babo, widać trzeba kawę na ławę sad Pani zwyczajnie nie chce pana skrzywdzić - spotykali się, postanowili przejść level dalej - na seks - wszystko normalnie. Jeśli w łożlu będzie ok - chciałaby kontynuować znajomość w kierunku damsko- męskim (oczywiście jeśli pan też zechce), jeśli nie - rozluźnić znajomość, ewentualnie skierować na koleżeństwo - też normalnie.

    Co do reszty - nie Babo, w tym wieku nie ma już czegos takiego jak dopasowanie się z czasem, ani "niepewnego" pierwszego razu! Ludzie płci obojga, oczywiście ci dotychczas aktywni seksualnie normalnie mają określone preferencje w seksie . Dotyczą one wielu aspektów, od budowy po upodobania. Nie da się z tego ze tak powiem - zejść, bo byłoby to oszukiwaniem siebie i wzbudziłoby frustracje.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 22.08.17, 11:26
    No w sumie ma to sens-pan moze lubic sado -maso, pani niekoniecznie i odwrotnie.Bywaja tez inne kontrowersyjne praktyki nie do przejścia dla niektórych.Ale pani nie jest w pozycji o wybrzydzania zasadniczo i tak ma szczęscię że znalazł się ktoś chciący brac sobie na głowe cudze dzieci podczas gdy mógłby spokojnie znależc chetna bezdzietna pannę i miec z nią normalną rodzinę.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 22.08.17, 14:15
    Babo Twoje podejsciie rozwala - pani JEST tak samo jak pan "w pozycji do wybrzydzania" - jest atrakcyjna, pracująca, niezależna materialnie - nie jest to jedyny pan, ktoty się nią interesuje. Nikt pana nie zmusza do spotykania się z nią - nie pasowałaby mu pani, czy ze względu na dzieci, czy na jej nos - np. to by się z nią nie spotykał - proste smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 22.08.17, 14:27
    Długo to ona tak wybrzydzać nie będzie mogła, za to pan będzie mógł jeszcze długie lata, własciwie o 60 tki spokojnie. Niestety nie jest to sprawiedliwe.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 24.08.17, 08:00
    Znów Babo wychodzi Twój mizoginizm i ta pogarda dla kobiet - niekoniecznie zamierzona. Osoby z takim podejsciem jak Ty są własnie na pewnym etapie życia desperatkami - o ile są na tym etapie same rzecz jasna, a także o ile takie osoby mają synów wychowują ich na dziwadła opisane w innych watkach. Dziwadla, które uważają, ze są 8 cudem swiata i kobiety nań polują, więc mozna je traktowac dowolnie sad

    "Wybrzydzać" Babo kobieta i męzczyzna mogą w każdym wieku - uwierz w to wreszcie! Oczywiscie - poziom wybrzydzania hehe musi być dostosowany do poziomu, jaki ktos sam sobą reprezentuje. Jesli przeciętna osoba chce mistera/ miss universum (np.), to moze tak sobie chcieć do 80- tki smile - przeważnie.
    Oczekiwania wobec drugiej strony muszą być realne - to oczywiste. Dlażegóżby moja kolezanka za 5 czy 10 lat miała być mało atrakcyjna dla panów? Sądzisz, że radykalnie zbrzydnie, przestanie o siebie dbać? A moze zgłupieje mówiąc kolokwialnie? Za taki czas jej dzieci będą już starsze, pewnie poza domem, co dla wielu ludzi szczególnie bezdzietnych plci obu jest u partnera plusem. Ale jak widac po kolezance nie ma problemu z tym u bezdzietnego pana i teraz...

    Wiecznie przedstawiasz kobiety jako te, które muszą brać co podleci, starać się, bo panowie ich nie zechcąsmile Facetów jest Babo wbrew pozorom wielu i nie jest to bynajmniej jakiś deficytowy "towar". Wszystko zalezy od tego czego się oczekuje od ewentualnego partnera i też silnie od tego co się sobą reprezentuje.
    Mało jest kobiet bedących prawdziwymi pieknosciami wg obecnych kanonów piękna. Jak widzę panowie wcale też tego nie oczekują - owszem - oczekują (jak i panie od panów), ze pani będzie zadbana- ale to jest przecież poza środowiskami marginesu społęcznego - standard. Dalsze oczekiwania to rzecz jasna - zbieżne z nimi światopogląd i poziom intelektualny - też tak samo jak u pań.

    Wbrew temu Babo, co Ci się zdaje nie wszyscy panowie w wieku średnim wolą kobiety dużo odeń młodsze - naprawdę. Ja to wiem po moim partnerze najlepiej smile - bo nim zaczął się spotykac ze mną spotykał się z panią znacznie odeń młodszą, naprawdę znacznie. I nie, nie miał takich upodobań od zawsze - jego ekszona jest odeń minimalnie, ale starsza smile Po prostu się z panią przypadkowo poznali i tak wyszło...Ale no sam stwiedził, ze to nie to - duza rozbieznosc w pojmowaniu swiata, oczekiwaniach, zachowniach. To, że panowie w srednim wieku zawsze wybiorą młodszą, to jest zwyczajnie mit. Pewna grupa - z załozenia gustująca w znacznie młodszych paniach - owszem. Ale dokładnie na tych samych zasadach panowie gustujący w puszystych paniach zawsze wybiorą taką, niż uszczuplą - oczywiste.

    Idąc jednak Twoim - nieprawdiłowym smile tokiem myslenia - tak, kolezanka teraz moze sobie powybrzydzać, więc dlaczego mialaby brać co podleci?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.08.17, 10:31
    Znajoma i sąsiadka mojej mamy, pani nieco młodsza od niej (jakieś 5 lat). Pani jest emerytką, pracowała jako referentka. Ma jednego doroslego syna, swoją kawalerkę i spora nadwagę. Lubi tandetne ubrania i bizuterię. Sama opowiada o swoich preferencjach wobec panow. Otóz oczekuje, ze pan w adekatnym do niej wieku bedzie po studiach z dobrą emeryturą i pasją, z tzw. wyższych sfer, najlepiej bezdzietny i z klasą, z własnym domem , najlepiej tez zagłowką smile Pani uwaza się za b. atrakcyjna, bo ma b. duzy biust. Byc moze kiedyś dla czesci panów stanowil on mega atut - teraz no raczej już nie smile, ale pani wie swoje ...


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.08.17, 11:38
    Przykład dla Korci znam miła panią- emerytowana nauczycielkę lat 65, aktywna, inteligentna zgrabna jak na ten wiek, joga, kijki, uniwersytet 3go wieku, wdowa, 2- je dzieci na swoim , 2 pokojowe mieszkanie. Od 5 lat szuka jedne kryterium-pan najwyżej w jej wieku o zbliżonym poziomie intelektualnym i kultury, z własnym dochodem.Na tymże uniwersytecie na każdego pana który móglby ewentualnie byc braniu pod uwage przypada o 10 pań o podobnych walorach.Wybór pana z kilku pań-wybór pani z 1/7 pana.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 24.08.17, 11:54
    Jeslipani taka fajna - nto pan nie będzie miał watpiiwosci - proste. Powtarzam babo - panów jest wielu, nie trza się za nimi yganiać i starać smile Paradoksalnie - im mniej się starasz tym bardziej chcąsmile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.08.17, 13:01
    Ona się nie ugania.I jest fajna, rzecz w tym że takich fajnych jak ona jest więcej nią fajnych panów. Proste a jakoś nie kleisz.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 24.08.17, 13:05
    Ale skoro panowie jej nie chcą, to znaczy ze jest mniej fajna dla nich niż panie, których chcą - proste. Uprzedzając - osoba, która jest fajną kolezanką na kawkę z inną kolezanką może jako kobieta być mało interesujaca i odwrotnie

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.08.17, 13:15
    No najwyrażniej-pan tak fajny po prostu, szału nia ma do wyboru 7(no bo nie chcę przesadzać ) pań no i ona nie jest najfajniejsza ale na pewno nie mniej fajna niz pan. Tu nie chodzi o to że jakas wybrakowana chodzi o to że statystycznie nie ma odpowiednich panów(nadumieralność, nizszy poziom wykształcenia, wieksza skłonnośc do alkoholizmu,mniejsza aktywnośc życiowa , brak chęci do stałego związku-to wszystko sprawia że odpowiednich pnów jest mniej niz pań). Były robione badania wśród osób bezdomnych i samotnych na granicy ubóstwa i zgadnij która pleć tu dominowała?

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 24.08.17, 13:33
    Babo nie wiem - jeśli mówimy o wieku już mocno emerytalnym to owszem - dominują panie, bo panowie statystycznie wcześniej umierają - proste. ale w takim wieku ludzie już nie tak chętnie szukają kogoś do standardowego zwiążlu - raczej kogoś z kim miło można spędzać czas, a to można robić nie tylko z jedną osoba. Widzę to po mojej mamie i jej sąsiedzie (kilka lat młodszy od niej pan) - chętnie pójda gdzieś razem, z jeszcze dwiema sąsiadkami wdowami, ale no raczej matka już by związku z kims nie chciała. Z tym panem miło spędza czas i jest jej ganz egal czy będą solo, czy jeszcze z tymi 2 sąsiadkami.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.08.17, 12:45
    Doczytalam, ze pani emerytowana, ale nauczycielka. Z całym szacunkiem dla tego zawodu, ale jest on postrzegany jako wykonywany przez specyficzne osoby i cos w tym niestety jest. Z tego co widzę to panowie raczej stronią od pań z tego zawodu, a panie od panów. Nie chodzi bynajmniej o rzekomo niskie zarobki tychże - po prostu są to osoby z usposobienia specyficzne, co niekoniecznie musi innym odpowiadać w związku. Ja to widzę z pozycji li tylko kolezenskiej, ale też to dostrzegam. Bardzo często są to osoby apodtktyczne, dominujące i mające skłonności d bezkompromisowego narzucania swego zdania - obie płcie dodam. Nierzadko sa to też połaczenia manii wyższości z kompleksem niższości co też jest raczej niefajne w obcowaniu,. Oczywiście na pewno nie wszystkie nauczycielki i nie wyszyscy nauczyciele są takowi, ale spora grupa (opisana tu wieczna singielka to ...też nauczycielkasmile) - w każdym razie taki jest o nich stereotyp i może to powoduje, że pani "przegeyuwa" z paniami na swym poziomie będącymi emerytkami innych zawodów


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.08.17, 13:24
    Czy sądzisz że emerytowany nauczyciel w tym samym wieku zainteresowany związkiem byłby sam dłużej niż rok? Nawet zakładając że specyficzny w takim samym stopniu niz moja znajoma ,nie dziwak (nie ma sensu z tym stereotypem tu dyskutować). Ano nie byłby sam na pewno, bo pań samotnych chetnych o zaakceptowania specyficzności troche by było.Jest całkiem sporo panów niezainteresowanych związkami na stałe,z roznych powodów tak poza tym.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 24.08.17, 13:29
    Babo, w pewnym wieku jest calkiem sporo pań i panow nie zainteresowanych standardowym związkiem - w sensie np. wspólnego mieszkania czy legalizacji - pisałyśmy już o tym. Ja znam dwóch nauczycieli w wieku 50+ - rozwodników i samych. Jako koledzy są dość fajni, ale za kija bym zadnego za swego faceta nie chciała smile - bo dziwacy.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.08.17, 13:34
    Ja nie pisałam o niestandardowym związku tylko układzie friends with benefits.panowie lubia mieć przyjaciółki bez zobowiązań. Czyli żaden to związek tak naprawde, dochodzący czy nie.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 24.08.17, 13:39
    Ale w pewnym wieku - jak obserwuję jest to optymalna wersja tak dla wielu pan, jak i panów. Mowa oczywiście o ludziach niezależnych materialnie, a nie o szukających kogos kto może uch w tej mierze wesprzeć. Takie osoby mają już swoje dzieci i wnuki, którym poswiecają czas, swoje grono zbnajomych i przyjaciół, swoje pasje i przyzwtczajenia. Nie potrzebują nierzadko klasycznego związku, a tylko kogoś od czasy do czasu na miły wyjazd, czy spędzenie weekendu

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.08.17, 11:28
    Wiesz co? Rozmowa z Tobą na takie tematy przypomina psychologicznie program supersize vs superskinny. Jest to program o jedzeniu a jakże ale także może nawet bardziej o zjawiskach jak postrzegamy jedzenie i rzeczywistość przez pryzmat odzywiania.Ogolnie mówiąc dwie osoby z kompletnie roznych matrixów-walor rozrywkowy jest a jakże.
    Zrozum wreszcie Korciu że kobieta może wybierac w każdym wieku ale wybór jej jest zdecydowanie bardziej ograniczony niż pana(nie dotyczy osób wolnych o 30 roku życia-tu szanse rzeczywiście sa wyrównane-potem jest bardzo powoli ale odczuwalnie oraz gorzej). Wiem, nie zrozumiesz. Ale Ty jestes protekcjonalna w stosunku o mnie (wiem wszystko) to ja sobie tez pozwolę.Dla mnie świat który przedstawic nie istnieje-ja go nie widzę.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 24.08.17, 11:56
    Babo, alez ty sama przyznajesz, ze masz znacznie mniejsze spektrum obserwacji niż ja - jeśli ktoś obserwuje określone sroosiwko bliskich osbie osób lu tykko, podobnych - to nie ma szerszego rozeznania - proste.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.08.17, 12:59
    Czy podobnych do mnie -niekoniecznie.Moje spektrum nie ogranicza się do rodziny i przyjaciól, poznaję calkiem sporo ludzi i oni przynosza mi całkiem sporo historii ze swojego kręgu.Ale i tak nie wynika z tych opowieści świat bezproblemowo znajdowanych panów.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 24.08.17, 13:06
    Panów się nie znajduje Babo, panowie są - tak samo jak kobiety. smile Jeśli ktoś szuka to już jest odstręczający, bo to znaczy, że jakos sami ludzie się don nie garną - tak jest niestety postrzegany i coś w tym jest.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.08.17, 13:31
    Szuka bo chodzi na spacery z kijkami i zapisała się na uniwersytet żeby poznać róznych ludzi.Panów mniej, większośc zonata, wolnych na lekarstwo. Przyjaciele pani to zaprzyjażnione pary i jedna wdowa, jedna rozwódka, tonie jest tak że pani jest jakims antypatycznym odludkiem. Co Ty za dziwne teorie stwarzasz.Gdzie sa ci wolni panowie? Prócz tego że calkiem sporo na cmentarzu ?

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 24.08.17, 13:36
    Babo, no jak mówimy o pani 60+ to raczej faktycznie panów jest mniej - oczywiste. Ale ogolnie przecież rozmawiamy o paniach i panach nieco młodszych, bo te osoby 60+ już rzadziej chcą wchodzić w standardowe związki. Niemniej no powiem tak - interesująca kobieta ma adoratorow czy ma lat 20 czy 70 - taka prawda smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.08.17, 11:52
    Koleżanka nie ma brać co podleci,nic takiego nigdy nie pisałam.I tak , zbrzydnie, Ty też zbrzydniesz, żadne kremy i zabiegi nic nie poradza na to że kobiety brzydną szybciej niz mężczyzni. I nie chodzi o to że panowie gremialnie gustują w paniach w wieku swoich córek bo tak nie jest. Ale pan 50 letni będzie wolał wizualnie panią 40małe plus niż rówieśniczkę nie mówiąc już o zbliżające się do 60tki , i pani taki pan się będzie podobał dlaczego nie. To co opowiadasz o powszechnych upodobaniu panów do pań starszych od nich to nie obraz się , kocopał wyjątkowo zabawny.Zdarzaja się takie związki, akurat ten który ja znam oparty był na obrotnośći finansowej pani , niemniej bywaja i prawdziwe miłości. Bywają, ale żaden to trend.
    Nie wiem odkąd pozbawiony złudzen obraz świata nazywamy mizoginizmem, skoro juz tworzysz autorskie definicje postaraj się aby nikogo nimi nie urażać, przynajmniej to.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 24.08.17, 12:04
    Babo, w 8 na 10 przypadków pań ok 40 stki jakie znam wolnych (z regiy z "odzysku) t panie w kręgu zainteresowań panów ok 5 i poniżej lat od nich młodszych. Możesz sobie nie wierzyć, ale to fakt smile
    Każdy Babo się zestarzeje, kremy i zabiegi ... no cóż - wazneijsze są geny i trub zycia, ale przede wszystkim usposobienie i normalne dbanie o sobie. jeśli 50 -letnia pani uważa się za matronę i zapuszcza, to pewnie, ze nie będzie atrakcyjna - tak samo, jak i pan w tym i każdym innym wieku

    Rzecz w tym, że Ty uważasz facetów za półbogów, co to mogą wyb9eirać, przeb9ierać, a kobiety łapać co jest mają, bo szansa im ucieknie. Wiem co widzę Babo i powtórzę - same i bez adoratorow są nudziary, bufoniary, desperatki i panie mające jak opisana u znajoma mej matki panie mające znacznie wygórowane oczekiwania. Tak samo jest z panami - dokładnie.
    Osoby fajne, interesujące zawsze mają tak krąg znajomych, jak i krąg nimi zainteresowanych - taka prawda. także wówczas, gdy sa w zaiązku. I nie jest tu kluczowa ani wielka uroda, ani duzy majątek, ani prestiżowa pozycja - po prostu takie osoby przyciągają - głownie osobowoscią.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.08.17, 12:22
    Swego czasu, jakieś 5 lat temu rozwodziła się kuzynka mej dobrej koleżanki. Kobita była z gatunku dobrze utrzymanych kur domowych smile - pracująca, ale poza przyjaciólką od nepamietnych czasów wszystkich znajomych miała wspólnych z mężem i z nim oraz nimi spędzała będąc żoną wolny czas. Jak się małżeństwo posypało, to się posypały tez re znajomości. Kobieta została sama w sensie takim, ze poza długoletnią przyjaciólka nie miała nikogo z kim mogłaby wujśc na kawę, wystawę, koncert, do kina. Z pomocą przyszła wlasnie owa dalsza kuzynka - kobieta zamęzna, ale nie przyspawana do meżasmile Ma szerokie grono znajomych, liczne zainteresowania - tu ja wyciągała, tam. W ten sposób pani poznawała zwyczajnei nowych ludzi, nie za raz do związku, kobiety, żeżczyzn - koleżanki i kolegów. Miała z kim już wyjść na imprezkę, do kina, na koncert, nad wodę, pojechać na weekend. W jakiś czas potem z tego samego klicza poznała pana z którym jest do dziś.
    Ja mam taką znajomą - wypisz wymaluj opisane tu przez Ciebie cosik smile Dziewczyna jest niebrzydka, niegłupia, z własnym keiszkaniem, bezdzietna, z niezła praca, zadbana. Taka też była 12lattemu, jak ja poznałam ...Wszystko fanie, ale ....No zywy przykład hehe na Twa teorię, jak to kobitom trudno znaleźć kogoś - wiecznie sama.
    Pani cały czas narzeka na wszystko od cen po pogodę, mine ma wiecznie zbolają, cały czas zazdrości innym i uważa ze mają lepiej, jak pozna jakiegoś pana przypadkiem zaraz go osacza, więc ten wieje - proste. Wyjścv w wiekzym gronie nie chce- bo jakze to, same pary - normalnie zdziczały człowiek. Pewnie jakbys ja zobaczyła, to byś uznała ją za doibry przykład swoich też - calkiem dorzeczna kobita, a sama - tymczasem ona wcale nie jest dorzeczna! Jest potwornie nudna i męczaca oraz "stara" (3 lata młodsza ode mnie) - narzeka więcej niż moja matka - na wszystko. Nic dziwnego, ze nikt w tym jakiś facet nie może z nią wytzrymac na dlużej


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.08.17, 13:05
    Nie sądzisz, że gdyby opisane przeze mnie dziewczyny były skwaszone i upierdliwe tobym to zwyczajnie zauważyła?Sądzisz że pomyliły mnie z rycerzem na rumaku białem i udawały przede mną idealne kandydatki do związku?

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 24.08.17, 13:14
    Babo, nie o to chodzi ...Kobiety często opacznie widzą oczekiwania panów co do związku. Np. wielu paniom wydaje się, że panowie lubią tzw. dobre gospodynie. Owszem, lubią jak my wszyscy mieć podane, posprzątane itd. ALE to można mieć wynajmując pomoc domową. smile Większość dorzecznych panów w związku potrzebuje pewnej pikanterii, czegoś ponad zwyczajne obiadki i wspólne ogładanie TV - np. oczywiście. Stąd TY możesz uwazac, ze dana pani jest idealną kandydatka na partnerkę, ale większość panów jednak tak nie uważa, skoro owa pani jest sama.
    Niekoniecznie takei cos jest też zdererminowane płciowo - mam przyjaciół wśród facetów i wielu kolegów oraz znajomych. z czescia z nich nigdy nie byłabym w sensie damsko-męskim ze względu na ich usposobienie, upodobania, charaktery, a w przyjaźni czy koleżeństwie wcale mi to nie przeszkadza.
    Z pozycji innej niż patrzący na kogoś w ten sposób trudno kogoś ocenić pod względem atrakcyjności dla innych


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.08.17, 12:51
    Masz rację tylko w połowie -nie uważam facetów za półbogów, skąd taki pomysł doprawdy, uważam rzeczywiście że panowie po 45 roku życia , wolni pozbierani w porównaniu z paniami po 45 roku życia, równiez wolnymi i pozbieranymi , moga wybieraci i przebierać. I nie pisze o zapuszczonych matronach tylko wyglądających dobrze na swój wiek paniach.
    Co do twoich obserwacji.Przypomniała mi się historia z mojego dzieciństwa.W szkole podstawowej do której chodziłam do 6 klasy w moim roczniku (czyli wszystkich 3 oddziałach) było więcej dziewczynekniz chłopców w proporcji 40/60. Ponieważ nie znałam wielu osób z klas wyżej czy niżej nie miałam pojęcia jak tam było bo z góry założyłam że jest tak samo.Oczywiście był to rzadki zbieg okoliczności niemniej był podstawą mojego przekonania iz po prostu tak jest-rodzi się więcej dziewczynek niz chłopców. jakiez było moje zdziwienie kiedy zmieniłam miejsce zamieszkania i w mojej nowej klasie bylo 2/3 chłopców w pozostalych róznicy nie było albo nieznaczna na korzyść chłopców.tak bywa z naszymi obserwacjami.
    Co do osobowości-racja, ale wciąz uważam że pan po 40 tce z magnetyczną osobowościa ma bez poównania większe branie niz pani po 40 tak samo magnetyczna osobowościa.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 24.08.17, 13:25
    Babo, a ty masz jakieś osobiste doświadczenia, czy też tylko przekonania?smile
    Przypomniało mi się, jak moja ówczesna dalsza współpracownica po moim rozstaniu z ekspartnerem powiedziała, ze bardzo mi współczuje smile Wcale nie była złosliwa Babo -naprawdę uważała, że dla 34- latki, jaką wówczas byłam po rozwodzie i rozstaniu z partnerem pozostaje tylko siać rutę, albo brać byle kogosmile Obie z kolezanką - jej równolatką poskarkałysmy się ze smiechu. Dodam, że pani wówczas była przed 30- stką, w związku w którym rozpaczliwie parła do jego zalegalizowania. Takie zwyczajnie miała postrzeganie wyniesione z domu na wsi, którego to nie znieniła - postrzegania - pomimo dość dobrego wykształcenia i wieloletniego mieszkania w mieście. Tak była z domu nauczona, że kobieta po 30 bez chlopa jest skazana na samotnośc, albo byle kogo. sad

    Tak naprawdę nie jest Babo - jasne, są różne sytuacje. Osoby w skomplikowanej sytuacji życiowej (np. mające niepełnosprawne dziecko), schorowane itd. na pewno maja mniejsze szanse na spotkanie kogoś na swoją miarę. Podobnie jak osoby nieśmiałe, mające wąskie grono znajomych itd.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.08.17, 13:40
    Obserwacje i opowiadania.Wyszlam za mąz w wieku 24 lat, jak większośc moich rówieśniczek.Wiedziałam że kiedy zacznę pracę w szkole w zawodzie sfeminizowanym to moge byc fajna jak hoho (przynajmniej na początku) ale nie będzie wielu okazji do poznania kawalera(bo rozwodnicy niestety odpadali). Pod koniec studiów zintensyfikowałam życie towarzyskie wychodzą z założenia że dyplom nie zając a sensowny facet tak.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 24.08.17, 13:46
    baba67 napisała:

    > Obserwacje i opowiadania.Wyszlam za mąz w wieku 24 lat, jak większośc moich rów
    > ieśniczek.Wiedziałam że kiedy zacznę pracę w szkole w zawodzie sfeminizowanym t
    > o moge byc fajna jak hoho (przynajmniej na początku) ale nie będzie wielu okazj
    > i do poznania kawalera(bo rozwodnicy niestety odpadali). Pod koniec studiów zin
    > tensyfikowałam życie towarzyskie wychodzą z założenia że dyplom nie zając a sen
    > sowny facet tak.
    >

    jesteś bardzo rozsądną osobą, babo smile

    i poprę cię: sensowni panowie po 40, jeśli planują zakładanie rodziny raczej będą szukać młodszych od siebie kobiet, bo zapewne będą chcieli mieć dzieci
  • 24.08.17, 13:49
    Faceci w tym wieku na ogół już mają dzieci z poprzednich związków, jeśli nie są nastawieni na bezdzietność, więc Twoja wiedza to wiesz taka więcej teoretyczna smile Większośc panów w tym wieku mająca dzieci raczej unika kobiet gwałtownie chcących się rozmnazac, chyba, ze chcą mieć koleje dzieci (raczej rzadko)

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.08.17, 13:50
    kora3 napisała:

    > Faceci w tym wieku na ogół już mają dzieci z poprzednich związków, jeśli nie są
    > nastawieni na bezdzietność, więc Twoja wiedza to wiesz taka więcej teoretyczna
    > smile Większośc panów w tym wieku mająca dzieci raczej unika kobiet gwałtownie ch
    > cących się rozmnazac, chyba, ze chcą mieć koleje dzieci (raczej rzadko)
    >

    jeśli chcą zakładać nową rodzinę z nową kobietą jest bardzo prawdopodobne, że będą chcieli mieć z nią dzieci w nowym domu
  • 24.08.17, 13:53
    Jak mówię - wiedzę masz raczje teoretyczną - nic dziwnego poniekąd ...Ludzie już nie tylko po 40, ale i 30++ obu płci dość niechętnie chcą mieć dzieci z nowych związków, o ile spełnili się rodzicielsko już - dotyczy to tak pań jak i panów. Oczywiście mowa o osobach statystycznych, większości, bo na pewno są i takie osoby obu płci, które tego chcą

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.08.17, 13:55
    kora3 napisała:

    > Jak mówię - wiedzę masz raczje teoretyczną - nic dziwnego poniekąd ...Ludzie ju
    > ż nie tylko po 40, ale i 30++ obu płci dość niechętnie chcą mieć dzieci z nowyc
    > h związków, o ile spełnili się rodzicielsko już - dotyczy to tak pań jak i pan
    > ów. Oczywiście mowa o osobach statystycznych, większości, bo na pewno są i taki
    > e osoby obu płci, które tego chcą
    >

    oto opis świata, jaki widzi w lusterku mała korcia

  • 24.08.17, 13:57
    No nie jestem wysokiego wzrotsyi, ale mam z pewnoscią więcej w omawianym zakresie doświadczenia niż Ty a i szerokie pole obserwacji. smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.08.17, 14:05
    kora3 napisała:

    > No nie jestem wysokiego wzrotsyi, ale mam z pewnoscią więcej w omawianym zakres
    > ie doświadczenia niż Ty a i szerokie pole obserwacji. smile
    >

    nie masz najmniejszego pojęcia o polu moich obserwacji

    ale owszem, są 40-letni mężczyźni, którzy mają dzieci z poprzednich związków i więcej dzieci mieć nie chcą, ale są i tacy, którzy chcą zakładać nowe rodziny i mieć nowe dzieci, mało tego: są również tacy, którzy dzieci dotąd nie mieli i teraz chcą je mieć

    dlatego mężczyzna 40-letni częściej będzie szukał partnerki młodszej od siebie

    natomiast jeśli mówimy o związkach na chwilę, wiek może nie mieć znaczenia




  • 24.08.17, 14:18
    Ty dodatkowo nei umiesz uważnie czytać smile - przecież wyraźnie napisałam, że osoby 30++ i 40 oraz powyżej nie są zainteresowane dalszym rozmnazaniem się o ile spełniły się już rodzicielsko lub nie chcą wcale mieć dzieci. Jeśli się nie spełniły i dzieci mieć chcą, to logiczne, ze chcą smile

    Przykład - znam pana, który obecnie ma 6 dzieci z trzech związków dodam. Z pierwszego związku małżeńskiego ma 1 corkę. Żona pana więcej dzieci mieć nie mogła, a pan pragnął syna. Rozwiódł się, ożenił powtórnie i spłodził 3 corki. Nie czuł się jednak spełniony rodzicielsko z braku syna, więc sobie zafundował kolejne dziecko, tez corkę. Z żadna z matek swoich dzieci nie jest aktualnie, podejrzewam, że zafunduje sobie kolejne dziecko chcąc mieć tego syna.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.08.17, 14:21
    kora3 napisała:

    > Ty dodatkowo nei umiesz uważnie czytać smile

    serio?


    >
    > Przykład - znam pana, który obecnie ma 6 dzieci z trzech związków dodam. Z pier
    > wszego związku małżeńskiego ma 1 corkę. Żona pana więcej dzieci mieć nie mogła,
    > a pan pragnął syna. Rozwiódł się, ożenił powtórnie i spłodził 3 corki. Nie czu
    > ł się jednak spełniony rodzicielsko z braku syna, więc sobie zafundował kolejne
    > dziecko, tez corkę. Z żadna z matek swoich dzieci nie jest aktualnie, podejrze
    > wam, że zafunduje sobie kolejne dziecko chcąc mieć tego syna.
    >


    nie podawaj mi przykładów ze swojego życia, bo mnie to nie interesuje

    i proponuję na koniec raz jeszcze przeczytać, tym razem ze zrozumieniem to, co napisałam wyżej

  • 24.08.17, 14:42
    to nie jest przykład z mego życia, ja nie mam dzieci, a ten pan nie ejst moim partnerem zyciowym. Pan jest niespełniony rodzicielsko, bo nie ma syna - czyli nic dziwnego, że funduje sobie kolejne dzieci. Jest przykładem na to o czym piszesz - rzadkim wypadkiem smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.08.17, 14:45
    kora3 napisała:

    > to nie jest przykład z mego życia

    nie?

    piszesz: "Przykład - znam pana", więc jest to przykład z twojego życia
  • 24.08.17, 15:00
    no nie - pan nie jest bliska mi osobą

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.08.17, 15:01
    kora3 napisała:

    > no nie - pan nie jest bliska mi osobą
    >

    ale przykład jest wzięty z twojego życia, czy z mojego?

  • 24.08.17, 15:12
    z zycia tego pana ?smile Równie dobrze mogłabyś uznac za przykład z mego zycia historię jakiegoś celebryty przytoczoną przeze mnie...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.08.17, 15:17
    kora3 napisała:

    > z zycia tego pana ?smile Równie dobrze mogłabyś uznac za przykład z mego zycia hi
    > storię jakiegoś celebryty przytoczoną przeze mnie...
    >

    jeśli byś tego celebrytę znała i on by ci o tym opowiadał, to tak

    pogrążasz się


  • 24.08.17, 15:19
    Pan mi tego bynajmniej nie opowiadał - jest to fakt powszechnie znany smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.08.17, 15:21
    kora3 napisała:

    > Pan mi tego bynajmniej nie opowiadał - jest to fakt powszechnie znany smile
    >

    nie pogrążaj się już może więcej

  • 24.08.17, 15:22
    A to Ty jesteś jakoś od oceny kto się pograża? no nie wydaje mi się smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.08.17, 15:23
    kora3 napisała:

    > A to Ty jesteś jakoś od oceny kto się pograża? no nie wydaje mi się smile
    >

    oczywiście
    sama oceniam innych ludzi
  • 24.08.17, 15:29
    a daj Ci Boze smile a gdzie oni to mają? Tam gdzie ja pewnie smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.08.17, 14:41
    Jaki procent wolnych 30 latków nie jest zainteresowanych rozmnażaniem skoro obecnie ludzie coraz pózniej ecyuja się na rodzicielstwo? Sa tacy , pewnie i tacy by na anons odpowiedzieli, pozostaje jednak niespecjalnie komfortowa nawet dla rozmnożonego 30 latka sytuacja bycia ojczymem la nastolatków(bo w takim wieku pani ma dzieci zdaje się)ponawiam pytanie -jaki procent wolnych 30 latków odpowiedziałby na anons pani a jaki procent 30 latek odpowiedziałby na anons pana (nawet z dziećmi w tle)?

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 24.08.17, 15:10
    Babo, ale mowa była zdaje się o 40 - latkach - jest to spora różnica. Bo jak wspomniałam - całkiem sporo ludzi na poważny związek i dzieci decyduje się obecnie bliżej 30 - stki. Więc całkiem zrozumiałe, że zarówno panie, jak i panowie w tym wieku dotychczas nierozmożeni rozmnazac się będą chcieli. Jednoczesnie większość 40- latków, którzy się chcieli rozmnażać już to zrobiło właśnie w okolicach 30- stki i teraz już niekoniecznie chcieliby znów. Dotyczy to także pań.

    Z kolei - rozmnożeni panowie około 30 stki mają mniejsze szanse u nierozmnożonych pań w podobnym wieku i młodszych. Bo takie panie chcą mieć dzieci na ogół i na ogół niechętnie widzą te z poprzedniego związku u partnera.
    W okolicach 40- stki się to wyrównuje, bo panie też już mają dzieci i ....

    Powiem ci Babo, że posiadanei dzieciatego faceta nawet z dziećmi przy matce, nie jawi mi się z obserwacji jako jakiś cud miód. Moja kolezanka związala się takim panem. Pan jest fajny, no ale ...z racji pracy mamy dziecka tato musi mu poświęcać dużo czasu, nie tylko w weekendy, ale reż w tygodniu. Jest to mało komfortowe dla jego zony z tego co widzę.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.08.17, 15:23
    Nigdzie nie twierdziłam że to jest komfortowe, lepszy bezdzietny to naturalne. Niemniej jak sie nie ma co się lubi... Wracając do pana -w porównaniu z panią to on jest jak się brzydko mówi hot shit bo on nie ma dzieci a nie jest powiedziane że by nie chciał. Ona jest w gorszej sytuacji na rynku matrymonialnym i w miare upływu czasu będzie coraz gorzej. Taka jest brutalna prawda i to miałam na myśli pisząc że zbytnie wybrzydzanie nie leży w interesie pani, nawet niezaleznej i atrakcyjnej jeśłi nie chce żeby słowo "niezalezna"nie stało się główna "atrakcją".

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 24.08.17, 15:27
    baba67 napisała:

    > pani, nawet niezalez
    > nej i atrakcyjnej jeśłi nie chce żeby słowo "niezalezna"nie stało się główna "a
    > trakcją".
    >

    doskonałe! smile
  • 24.08.17, 15:28
    Babo, znów ten mizoginizm ...Bycie niezależnym jest, a właściwie powinno być podstawą egzystencji każdego człowieka w nieekstremalnej sytuacji. Bowiem tylko niezaleznosc zapewnia człowiekowi wolnośc, w tym wolnośc wyboru np. związku, czy partnera. Nie sądze, by za 10 lat atrakcyjność mej koleżanki spadla, chyba, ze gustowałaby w panach o 10-15 lat młodszych o siebie, a tak nie jest.
    Za 10 lat będzie miała jeszcze lepszą pozycję zawodową i praktycznie dorosłe dzieci. Wiecej dzieci nie chce już mieć i nie ukrywa tego, więc panowie nastawieni na rozmnazanie jej nie interesują i ona ich pewnie także - nie widzę tu problemu.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.08.17, 15:43
    Wiesz, nie każdy jest Grażyna Torbicka czy nawet taka Młynarska-tu rzeczywiście atrakcyjnośc fizyczna się nie rózni a pozycja zawodowa wyższa. Co do atrakcyjności koleżanki to za 10 lat zobaczysz, może ona rzeczywiście ma takie geny jak wspomniane panie, przeciez nie wykluczam.Ale to wyjątki nie reguła, szkodasad

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 24.08.17, 15:53
    Babo - nie ironizuj smile Sprawa jest prosta - wszyscy się starzejemy - to normalne. Pomijając interwencje chirurgiczne to jak się starzejemy zależy silnie od genetyki i od trybu życia. Oczywiście - im człowiek starszy tym wzrasta ryzyko zachorowania na różne choroby, w tym takie, które mają znacznie negatywny wpływ na wygląd. Tego jednak nikt nie przewidzi.
    Jeśli kobieta jednak w wieku 40 lat jest ładna, to z wielkim prawdopodobieństwem - o ile się nie zaniedba i nie dopadnie jej jakaś choroba - za 10 lat też brzydka nie będzie. To samo tyczy się panów.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.08.17, 16:13
    No brzydka nie będzie, ale twierdzenie że bedzie tak samo atrakcyjna jak teraz jest mocno ryzykowne. Nie będzie wygladała tak samo, nie będzie tak samo sprawna fizycznie, może mieć obniżona odporność i inne atrakcje menopauzalne.jedyny plus to taki że będzie miała wolna chatę bez dzieci i więcej kasy ( możliwe, nie na pewno). A mężczyzna (abstrahuję od tego własnie pana) 50 letni o ile się nie zaniedba i rozwija karierę to jest marzenie większości ambitnych atrakcyjnych 30tek.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 24.08.17, 18:08
    Blagam, nie rob z 50 - latek jakichś staruszek smile Nie bierzesz jednej rzeczy pod uwagę Babo, że z wiekiem pani zmienia sie też target panow - 40 latka na ogól nie chce zwiazku z 25 latkiem, a 50 - latka tez chce pana w okolicach swego wieku.
    Poza tym mylisz sie co do ostatniego zdania babo - nie, na ogółm 50- latek to n9e jest marzenie 30 - latki, chyba ze taka pani szuka sponsora. Nie jest, bo ma inne doswiadczena, podejscie do zycia, czesto też dzieci z poprzedneigo zwiazku a także dlatego, że jest spora szansa zostania wdową z nieiwelkim dzieckiem przy takim panu. Mowa rzecz jasna o 30- latkach samodzielnych, chcących zakladać rodzinę, a nie o takich, co szukają kogoś by je wsparł materialnie

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.08.17, 18:59
    Trzydziestoparolatkę miałam na myśli tak bliżej 40 tki, taka co juz conieco osiągnęła zawodowo, finansowo stoi nie najgorzej , dzieci jeszcze mieć może a i wygląd ma atrakcyjny. Taka świeża trzydziestka to rzeczywiście nie ten target.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 25.08.17, 09:58
    No wiesz - wszystko zalezy od oczekiwań takiej pani - z reguly panie bezdzietne, ale z chęcią posiadania dzieci wolą pana jednak niekoniecznie duzo starszego - bo jak wspomniałam to perspektywa wczesnego osierocenia przezeń potomstwa.
    Nie ma zresztą regul - wszystko zalezy od oczekiwań i panow i pań. Ja tylko zwracam uwage na to, że niepraw2dą jest jakoby panowie przebierali jak w ulegałkach a panie musialy się starać o względy panow smile

    Pod jednym względem masz rację Babo - wśród pań jest wiecej desperatek niz wśród panow desperatów. Dlatego czesciej kobiety, ktore stać na lepszego faceta biorą co podleci - niż panowie w adekwatnej sytuacji. Nierzadko - z racji takich przekonań, jak Twoje, że trza brać co daje los, bo nic lepszego się nie trafisad

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 25.08.17, 11:13
    kora3 napisała:

    > Pod jednym względem masz rację Babo - wśród pań jest wiecej desperatek niz wśró
    > d panow desperatów. Dlatego czesciej kobiety, ktore stać na lepszego faceta bio
    > rą co podleci - niż panowie w adekwatnej sytuacji. Nierzadko - z racji takich p
    > rzekonań, jak Twoje, że trza brać co daje los, bo nic lepszego się nie trafisad

    Ale to wynika z pokutującego przekonania że kobieta niesparowana jest jakoś wybrakowana. Takie przekonanie prowadzi do podejścia pt. lepszy jakikolwiek chłop niż żaden.
    --
    "There's a word for people like that...No, I'm saying, there's a word and I don't know what it is. I'm not being fucking poetic."
  • 25.08.17, 12:00
    Nie musi być jakikolwiek. Wystarczy że wypełni 60% oczekiwań. Ostroznie ze słowem ktokolwiek.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 25.08.17, 12:08
    Babo - wszystko zalezy JAKIE to 60 proc.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 25.08.17, 12:55
    No własnie.Kazda kobieta ma swoje 60%. Niektóre rzeczywiście maja takie małe maksimum że wychodzi to niechby pił i bił.Niektóre maja to maksimum całkiem spore zatem i panowie na 60% są dorzeczni.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 25.08.17, 13:06
    Babo, jak napisalam do Ciebie już - są kryteria kluczowe, takie z których "zejść" się nie da i takie, które są mniej ważne, czasem zwyczajnie wydumane. Zwykle panie preferują panów wyższych od siebie, prawda? Panie niskie i sredniego wzrostu nie mają z tym problemu, bo wiekszosc panow jest odeń mniej lub bardziej wyższa. Ale już panie powyżej 175 cm mają nierzadko problem - bo pan 170 cm niski nie jest, ale od nich no niższy. Są panie, którym nie przeszkadza wszelako, źe ich partner będzie od nich niższy i gitara, są takie, dla których taka sytuacja jest nie do zaakceptowania. Bo taki mezczyzna zwyczajnie ich nie kręci - po prostu. Chcac z takim być musiałyby być z nim na silę

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 25.08.17, 13:39
    O własnie, kobieta rozsądna z takich kryteriów właśnie zejdzie. Wyobraża sobie babina że będzie wyższy z bujna czupryną, że będzie więcej od niej zarabiał, będzie miał oczywiście samochód ( i będzie się pasjonował motoryzacja jak prawdziwy men) a tu o kilku latach samotności spotyka miłego pana o dobrym sercu ale niewysokiego, łysiejącego, bez prawa jazdy z zarobkami na poziomie jej własnych . I ma do wyboru-czekać na księcia dalej albo trochę jednak przemyśleć swoje kryteria.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 25.08.17, 19:42
    Ale to nie jest kwestia rozsądku że z braku lepszych opcji bierzesz kogoś kto Cię autentycznie nie kręci. Co najwyżej wyrachowania.
    --
    "There's a word for people like that...No, I'm saying, there's a word and I don't know what it is. I'm not being fucking poetic."
  • 26.08.17, 09:07
    Między niekręceniem a niechęcią jest mnóstwo przestrzeni. A samotnośc jest dla wielu kobiet dużo bardziej przytłaczająca niz brak szałów w sypialni. Moe byc miło nawet z panem niskim i łysawym.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 26.08.17, 09:46
    Babo, owszem, ale nie czarujmy się - nie w wieku 40 lat smile - mowa o zdrowej, normalnej kobiecie. W wieku 60+ już może to być czynnik mniej ważny - wierzę

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 26.08.17, 11:54
    A nie, 40 tka to sobie jeszcze może poszukac i poczekać, pisze bardziej o swoim pokoleniu.Po menopauzie libido na ogól zjeżdża i wtedy juz chce sie miec towarzysza zycia a nie dostarczyciela wielokrotnych orgazmów.Samemu nie wyglada sie juz niestety jak miss świata to i Clooneya sie nie szuka.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 27.08.17, 11:30
    Pewnie róznie bywa z libido i wyglądem, ale ogólnie - mogę się zgodzić...Mowimy natomiast o młodej jeszcze kobiecie z potrzebami seksualnymi, więc ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 27.08.17, 15:11
    Choć jak mi się zdaje uparcie zdajesz się bagatelizować tę sferę zycia - dla większości normalnych zdrowych ludzi w pewnym wieku sfera seksualna jest bardzo ważna. I tu pojawia się się coś, czego zdajesz się wcale nie brać pod uwagę pisząc, ze panowie mają czas i wybór do relatywnie późnych lat w odróżnieniu od pań. Otóż Babo wcale nie - panie są tu wbrew temu co piszesz na wygranej, a nie przegranej pozycji. A to dlatego, że choć rzeczywiście pewnie po menopauzie libido im spada, to jednak nie mają sytuacji niemożności podejmowania współżycia. Panowie niestety mogą taką niemożność mieć . A jak pokazują statystyki wielu panów już w wieku 40 lat takie problemy miewa. Głownie z racji trybu życia i stresu. Jakkolwiek dla wielu kobiet seks jest dobry na stres , to u panów stres wpływa blokująco nań.
    Tak więc moja droga wspomniany 50- latek może być atrakcyjny dla pani 30++ POD WARUNKIEM, ze jest sprawny seksualnie i to jeszcze bardzo sprawny, bo to jest wiek u kobiety szczytowy w tym zakresie i ten szczyt potrwa najpewniej jeszcze wiele lat smile Mowa oczywiście o normalnym związku, a nie układzie jakimś materialnym czy innym.

    Co natomiast do wyglądu - no każda pani i każdy pan mogą sobie wykonać różne operacje i zabiegi by wyglądać lepiej - kwestia tego czy chcą i czy ich na to stać. W przypadku pan jest to społecznie bardziej akceptowane, niż w przypadku panów. Ale sprawności seksualnej panu taki zabieg nie przywróci ...
    Tak więc to rzekome powodzenie panów starszych na runku matrymonialnym to mit, no chyba, ze ów rynek ze strony pań zawęzimy do pań o b. niskim libido, albo na serio już w takim wieku, że na seksie im nie zależy, jako i takiemu panu smile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 27.08.17, 16:19
    No tak, czy nie uważasz że 50 tka to troche za wczesnie na powszechne problemy z potencją ?

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 27.08.17, 19:25
    Najpierw o impotencji- zdanie znajomego lekarza (psychiatra-neurolog-seksuolog): w stałych długotrwałych, dobrych związkach to na ogół jest OK bo nie ma strachu, że nagle będzie nie-OK. Bo oboje przejdą do porządku dziennego- serce nie sługa i żaden inny organ też i znowu będzie OK. Ale z nową panią/paniami ten strach jest i prośba o receptę na Viagrę "na wszelki wypadek".
    Natomiast co do łatwości/niełatwości znalezienia pana- atrakcyjność pewnie pomaga ale AKTYWNOŚĆ decyduje. Mam trzy przykłady "zwyczajnych" pań znajdujących interesujących panów- przyjaciółka nauczycielka l. 52, moja była nauczycielka l. 80+ i moja mama l.79 (przy czym ona kompletnie nie szuka "bo i tak znowu mi umrze"). Po prostu to są osoby, które "są wszędzie byle nie w domu"- na spotkaniach autorskich, wystawach, koncertach, spotkaniach z politykami, społecznikami i Bóg-wie-gdzie-jeszcze. Nie jest to w celu znalezienia partnera a po prostu taki sposób na życie bez partnera, którego skutkiem jest znalezienie takowego.
    I bardzo podobnie wygląda to w młodości- wyszłam za mąż w wieku lat 23 bez żadnej presji "czwarty rok studiów mija a ja niczyja" tylko to był (i jest) świetny facet to czemu nie. Ale jakby zamiast ślubu było rozstanie to sądząc z reakcji wielu moich kolegów - nie byłoby problemu choć żadna ze mnie piękność. Po prostu jak życie towarzyskie jest niebogate i to wybór jest niebogaty. Co jest, niestety, rzeczywistością małych miasteczek ale już nie tych większych.
    Co do "statystycznej" łatwości/trudności znalezienia dla pań i panów to masz, babo, rację- umieralność, alkoholizm, choroby redukują liczbę nadających się panów szybciej niż pań. Ale nikt z nas nie jest "statystyczny" a realny.
    A co do atrakcyjności- w pewnym wieku to nie jest "ładny wygląd" - to jest KLASA. Która (z bardzo nielicznymi wyjątkami) wyklucza jedynie otyłość a inne felery na urodzie- nie.
  • 28.08.17, 14:08
    Podejrzewam, ze masz racę Claro - dotykasz tego, czego wiele osob w takich rozmowach nie rozumie. Co innego jest, gdy nagle w długoletnim kochającym się związku ktoś zachoruje, stanie się niepełnosprawny (na dowolnym polu), a co innego gdy masz się związać z taka osobą ....Stąd te głupawe i nędznie "podchwytliwe" pytania - a co byłoby, gdyby Twój maż /partner wylądował na wózku, stracił wszystko, zapadał na nieuleczalną chorobę smile - pewnie byś go zostawiła , skoro nie chcesz niepełnosprawnego, chorego, ubogiego ...
    To jest zupełnie inne przełożenie - gdy mowa o kims z kim się jest i cos się stanie, a inne gdy się poznaje dopiero kogoś, kto siłą rzeczy na "dzień dobry" nie jest bliską osobą

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 28.08.17, 13:19
    Babo, ja sięopieram na badaniach - w tej chwili wielu panów ok. 40 roku zycia miewa problemy z potencją.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 28.08.17, 13:48
    To tym bardziej rozumiem Twoja znajomą.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 28.08.17, 14:00
    Sama potencja to jest jedno - p tym pisałam w kontekście Twoich wywodów - ale są też inne sprawy dotyczące tej sfery - fantazja w łóżku, rozmiar, preferencje - albo ludzie się dopasowują w łóżku albo nie. Jeśli nie - nie ma sensu kontynuować znajomości w kierunku damsko - męskim.
    Moja koleżanka swego czasu miała mexza, z którym wiele ją łączyło - np. zainteresowania. Poznali się i pobrali dość młodo 25-27 lat. Wszystko było niby ok, ale jej mąż miał potrzebę kochac się raz na 2 tygodnie. Tak było podczas spotykania się w fazie tzw. chodzenia i mieszkania obojga przy ro0dzicach i wówczas to jakoś tam było zrozumiałe ze względów logistycznych smile Ale po slubie nic się nie zmieniło sad jej maz nie miał problemu z brakiem potencji - zwyczajnie miał tak minimalne libido. Miała wybór - albo go zdradzać, albo się rozstać i znaleźć normalnego faceta - po paru latach postawiła na to drugie ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 28.08.17, 17:31
    Nie koro, nawet człowiek, który ma bardzo niezaspokojone potrzeby seksualne ma i inne. I zdradza, odchodzi kiedy i w zaspokojeniu tych innych coś szwankuje.
    Wśród tych drugich małżeństw moich kolegów jest jedno bardzo udane choć pierwsze rozpadło się głównie z powodu jego niskiego libido. I problem pojawił się od początku znajomości z obecną żoną. Ale facet nie popełnił tego błędu, który popełnił przy pierwszym tzn. nie uznał "taki jestem i trudno" tylko 1) szczerze przedstawił sprawę, 2) moim zdaniem absolutnie decydujące- rekompensuje ten niedostatek seksu w taki sposób, że ona czuje się absolutnie wyjątkowa. Przede wszystkim- czuje się kochana, atrakcyjna. Nie bez znaczenia jest, że jej mąż budzi zachwyt dość ogólny zachwyt (i zawiść- głownie wśród panów). Rozmawiałam z nią kiedyś na ten temat przez cztery butelki wina smile i skomentowałam "po swojemu": "rozumiem, też wolałabym Porsche z kiepską kompresją (ciśnienie na tłokach) niż Poloneza z idealnym".
    Bo to nie jest tak, koro, że tylko o orgazmy w związku chodzi. Gdyby tak było najlepszym partnerem byłby wibrator. Moim zdaniem, jeśli ta druga strona czuje, że nikt inny nie da jej tyle wsparcia, akceptacji i dobroci, powodów do zwykłej dumy "paczajcie ludziska jakiego mam faceta!"- to nie odejdzie i będzie zdradzać bo to ona nie zaakceptuje innego faceta/kobiety.

  • 28.08.17, 17:32
    Errata:
    powinno być "i NIE będzie zdradzać"
  • 29.08.17, 09:46
    Ale co zrobić jeśli kiepska kompresję ma Polonezsmile?

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 29.08.17, 12:46
    Widzisz Babo, to jest - wytazona przez Ciebie ironicznie, ale jednak - Twoja postawa traktowania związku, jak transakcji. I nie mam tu na myśli i zaraz sfery czysto materialnej. Po prostu coś za coś. Uprzedzając - nie tweirdzę, ze tak traktujesz swój związek, ale ogólnie masz takie podejście, osobistym działaniem jak sądzę nie poparte, bo jesteś w długoletnim już związku, zapewne jednym z pierwszych poważniejszych, o ile nie jedynym - zważywszy na Twój wiek w chwili wejścia weń.

    Tymczasem taka postawa wcale nie jest odosobniona - znam osoby plci obojga tkwiące w nieudanych związkach np. z racji prestiżu czy "co ludzie powiedzą". Takie osoby przed ludźmi wlasnie udają, ze wszystko jest ok, a nawet lepiej niż ok, bo nie chciałyby stracić statusu pani jakiejśtam, czy pana męza jakiejś pani ....Często dzieje się to za straszliwą cenęsad Znam osobiście panią - ofiarę przemocy domowej swego męza. Mąż pani jest dość uznawaną osobą, uprzedzając - wcale nie lepiej od niej uposażoną - po prost znaną lokalnie, tzw. szanowaną postacią. Jest to też pan dalece bardziej przystojny, niźli jego małzonka, w której to towarzystwie dość dobrze udaje kochającego męza. Ale tajemnicą poliszynela są jego romanse - na przykład. Panstwo mają dorosłe dzieci, wiec nie zachodzi tu to, ze pan owo stadło utrzymuje ze względy na potomstwo. Nie jest też jak wspomniałam zależna od meza materialnie - taki ma zawód, że najpewniej zarabia więcej odeń. Jest zależna od blichtru, jakim pan się otacza, a raczej jest otaczany. Niedawno od jej krewnej dowiedziałam się, ze poza tymi romansami to pan ma jeszcze taką "rozrywkę", ze ją bije sad Ta krewna - uprzedzając - mówiła to z troski o nią, a nie plotkującsad Nie wie, jak można jej pomóc - nie można - póki sama nie zechce.



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 29.08.17, 12:52
    Cos w tym jest co piszesz. Tak mnie wychowano.Sa partnerzy z róznych półek , równowaga musi być. Niemniej to dośc osobista kwestia co się uważa za warte ścierpienia. Dla mnie przemoc jakakolwiek nie jest warta ani kasy, ani prestiżu bo tak mam i już.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 29.08.17, 13:10
    Babo, a dla mnie tak przemoc, jak i inne rzeczy dla mnie nieakceptowalne. Nie w tym jednak rzecz...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 29.08.17, 11:36
    Claro, są rózni ludzie i może i panie w wieku aktywności, którym wystarcza, by ich facet był podziwiany przez inne osoby smile Ja pisze o zdrowych, normalnych kobietach o bynajmniej nie o takich o jakimś wybujałym szczególnie temperamencie, jak zdaje się sugerujesz.
    Dla normalnych - w sensie statystycznych kobiet seks w związku jest ważny i nie zrekompensują go ani pieniądze ani uroda, ani pozycja partnera. Albo w sypialni jest dobrze, albo nie i tyle.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 29.08.17, 11:43
    To na własne życzenie ograniczaja swój wybór bo jeśli jak piszesz u panów po 40tce sa problemy... A przeciez wibrator to taki stary wynalazek.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 29.08.17, 12:00
    Jeśli chcą, to ograniczają - rzecz w tym, ze te normalne - nie chcą. I znów - uprzedzając - czym innym Babo jest sytuacja, gdy ludzie sa w udanym związku i cos się dzieje, choroba, kalectwo, niemoc seksualna, a czym innym sytuacja, gdy choroba, kalectwo czy owa niemoc są ze tak powiem elementem wyjściowym.
    Jakby Ci tu ...podejrzewam, ze dla normalnej aktywnej seksualnie kobiety łatwiejszą sytiacją byłoby używanie wspomnianego wibratora ze swoim długoletnim partnerem, czy męzem, który ma jakiejś kłopoty (nie musisz mi współczuć - nie ma takiej sytuacji), niż konieczność używania go z facetem w początkowej fazie znajomości. A na pewno już szczególnie, gdy dotychczas była w łóżku ze sprawnymi facetami, gdzie taki gadżet o ilwe w ogóle występował, to jako dodatkowa atrakcja, a nie "zastępstwo" za faceta

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 29.08.17, 12:26
    Przykład zony nr 2 Twego kolegi - nie neguje, ale wyjątki tylko potwierdzają regułę.
    Czym innym jest zdarda, czym innym chęc odejścia Claro - nie zawsze idą w parze. Ludzie zdradzają się z roznych powodów, nie tylko czysto seksualnych - uprzedzając.
    Ale gdy chodzi właśnie o seks, to zdrada ma na ogół charakter czysto erotyczny - zdradzający zwyczajnie zaspokaja swe potrzeby seksualne, wcale nie chcąc odchodzić o tej osoby, z która jest.

    Najlepszym na to przykładem jest i było istnienie burdeli, czy metres. Fakt, w kulturze chrześcijańskiej - tylko dla panów smile, ale ...No właśnie - przecież w pewnym okresie czasu, nie tak dawno jeszcze zony panów zwyczajnie wiedziały ze korzystają z burdeli i godziły się na to ...Bo w burdelu pan zaspokajał się tylko seksualnie, nie nawiązywał więzi emocjonalnej ani innej z prostytutkami. Po cóż tam chodził, skoro miał zonę z którą seksualnie mógł się realizować? No właśnie - nie mógł. Bo zona najpewniej nie robiłaby z nim łóżku tego co prostytutka, a już na pewno nie zawsze kiedy chciałby, ze względy na raz pruderię, dwa konieczność panowania nad płodnością. No to pan mógł się zwyczajnie dostosować - no jak pokazuje praktyka - niekoniecznie, bo nie na darmo prostytucja jest nazwana najstarszym zawodem świata smile
    Czy wszyscy panowie wówczas korzystali z burdeli - ano pewnie niesmile, ale zdecydowana większość

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 29.08.17, 14:11
    Naświetlę Ci syt. tej kobiety. Otóż obok potrzeby zaspokajania popędu seksualnego posiada również inne: intelektualne, kulturalne, estetyczne, ambicje zawodowe, chciała mieć dzieci (mają dwoje), lubi podróżować. Zanim związała się z tym zimnokrwistym mężem (miała 30 lat) była z kilkoma panami, którzy w zaspokajaniu tych potrzeb jej NIE WSPIERALI i nie bardzo je rozumieli. W gratisie dostałaby jeszcze teściowe, z którymi tylko o pomidorowej można rozmawiać. Więc kiedy obecny mąż rozwiódł się (zwróciła na niego uwagę wcześniej, bo on generalnie zwraca uwagę) to szybko zakończyła znajomość z prawie-narzeczonym.
    Ona dostaje wsparcie od męża, który także te potrzeby posiada i rozumie .I po prostu bardziej to ceni niż łóżkowe wyczyny, które stanowią jednak bardzo niewielki ułamek naszego czasu. Z łóżka trzeba wyjść i warto by pozałóżkowe życie TEŻ dawało poczucie spełnienia.
    Ja znam ich życie (często razem wyjeżdżamy na wakacje, koncerty, ciekawe wydarzenia) i wiem, że jest bogate i ciekawe.
    Ja ją, koro, doskonale rozumiem nie tylko dlatego, że znam jej męża od wieku przedszkolnego i wiem jak ciekawym i wartościowym jest facetem. Ale również dlatego, że zanim wyszłam za mąż byłam w paru relacjach z panami studentami więc wówczas niby wyższy sort, w których poza dobrym seksem była taka przyziemność, taki brak potrzeb i ambicji innych niż kasa i żarcie (nienawidzę gotować), że byłam pewna, że zostanę starą panną. Bo żyć "na hamulcu ręcznym zaciąganym przez pasażera" to ja nie umiem.
  • 29.08.17, 14:27
    Claro - cierpliwie jeszcze raz - ROZUMIEM sposób rozumowania tej pani - naprawdę i wcale go nie oceniam ani pozytywnie, ani negatywnie. To jest jej życie, może je realizować jak chce, o ile nie krzywdzi innych. Sądzę, że zgodzisz się z moja w tym względzie postawą.
    Niemniej - dla większości ludzi seks jest w życiu - w każdym razie w pewnym wieku - sferą ważną. i teraz UPRZEDZAJĄC< bo już wpadłaś w znany mi heh forumowy tonsmile - NIE JEDYNĄ WAŻNĄ, ale rownie ważną jak np. wspólny swiatopoglad, zbieżność intelektualna, czy wzajemna troska o siebie. CALY CZAS o to mi chodzi -że ów seks hehe demoniczny jest tu przedstawiany jako jakiś margines związku, w którym dominują bardziej wzniosłe rzeczy, jak intelekt np. smile

    Możliwe, że są takie związki udane - kobiety także miewają niskie libido przecież i takiej pani brak seksu w związku, albo też seks srednej jakości mogą nie przeszkadzać. ALE normalnie człowiek seksu potrzebuje, nie cały czas, ale tez w pewnym wieku nie raz na ileś tam czy byle jakiego - inaczej wcześniej czy później ta sfera nieudana będzie źródłem frustracji, podobnie jak bywa nim niedopasowanie intelektualne, czy brak troski ze strony partnera. To są zwykle równie ważne rzeczy w związku. I o tym caly czas mowa...

    Można postawić na udany seks kosztem np. zbieznosci intelektualnej i będzie to taki sam "półzwiązek" jak taki, w którym stawia się na zbieznosc intelektualną kosztem seksu. Tak, wiem, zaraz mi napiszesz ze nie znam się, bo ta pani jest bardzo szczęśliwa. Możliwe, tylko szczęśliwy człowiek raczej nie potrzebuje się upić, by pogadać o jakimś hmm błahym problemie ...Zreszta nie wiem, nie znam jej - może sama jest oziębła, więc tu problemu calkiem niet

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 29.08.17, 15:11
    Nie wątpię, że jest uroczy i w ogóle fajny, ale no mnie jawi się nieco jako egoista - przepraszam. No chyba, że zona oszukuje go, ze tyle seksu ile jej daje jej wystarczasad Pan ma bowiem możliwość zaspokajania jej także bez uzycia penisa. Tymczasem z tego co napisałaś wynika, że przyznal iż ma problem i nic więcej, acz mogłam nie do końca dobrze zrozumieć ...


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 29.08.17, 16:07
    Tak, wiem, zaraz mi napiszesz ze nie znam się, bo ta pani jest b
    > ardzo szczęśliwa. Możliwe, tylko szczęśliwy człowiek raczej nie potrzebuje się
    > upić, by pogadać o jakimś hmm błahym problemie

    Upijamy się pod różnymi pretekstami, a najczęściej po prostu dlatego, że jest dobre wino. I o różnych problemach rozmawiamy, nie tylko osobistych. Ostatnio o Puszczy Białowieskiej.
    Ta pani nie jest "bardzo szczęśliwa" ani "bardzo nieszczęśliwa" tylko, jak każdy z nas, i taka i taka. Szczęście to jest chwilowe odczucie, odczucie generalne to jest zadowolenie ze swojego życia. A to jest bilans plusów i minusów. Zwróć uwagę: pani WIEDZIAŁA, że życie seksualne będzie liche. Mogła zostać z kim była, szukać kogoś innego. Dokonała wyboru. Więc to ona zdecydowała co jest ważniejsze dla niej. Na pewno są chwile kiedy odczuwa brak seksu, ale generalnie- nie żałuje i dokonałaby takiego samego wyboru "gdyby mogła cofnąć czas". Są takie chwile kiedy ja odczuwam brak takiej pracy, z której zrezygnowałam (z powodu podobnej kolizji z innymi potrzebami) ale kiedy dostałam propozycje pracy bardzo podobnej- odmówiłam.
    Tak jest , Koro, bardzo często kiedy rozumni ludzie dokonują wyborów. Coś często trzeba stracić by zyskać coś innego. To nie rodzi frustracji- świadoma rezygnacja nigdy nie rodzi. A nawet daje przyjemne poczucie panowania nad swoja naturą.
    A poza tym, Koro, mówimy o kobiecie, która ma dwoje dzieci kilkuletnich, której ambicje zawodowe oznaczają znacznie więcej niż ustawowe 40 godz. pracy w tygodniu i znacznie większy stres. Nie ma skuteczniejszego zabójcy libido.
  • 29.08.17, 16:33
    Claro - małe dzieci na pewno są libidowym zabójcą, tym bardziej ze wbrew temu co się zdaje organizm po ciązy u porodzie nie wraca do stanu sprzed zaraz teraz, to trwa. Ale dla kobiet seks jest często dobrym rozładowtwaczem stresu, w odróżnieniu od panów, których stres potrafi w tym temacie zablokować.
    Jak napisałam wcześniej - nie oceniam decyzji pani ani pożywnie, ani negatywnie - jej życie jej sprawa. Natomiast no nie jest wcale tak Claro, że świadoma rezygnacja z czegoś czego się chce jest przyjemna i niefrustrująca. Mam znajomego, który zrezygnował z bycia ojcem, choć chciał mieć dzieci - uczynił to z czystego rozsądku, jest nosicielem wady genetycznej, która w czasie, gdy on chciał zostać ojcem była nieusuwalna. Uznał, że nie może skazywać swego dziecka na cierpienia z nią związane i być może przedwczesną śmierć. Dziś jest panem 60+++, który tworzył dwa udane małżeństwa, jest dobrym ojczymem dla corki swej pierwszej żony, ale no załuje, ze nie miał swoich dzieci, choć decyzję o tym podjal bardzo dojrzale, swiadomie i całkowicie autonomicznie. Zatem bywa róznie- coinnego nie chcieć czegos, bo się tego nie potrzebuje, a co innego zrezygnować, bo się nie ma ....
    Trudno tego rodzaju wybory porównywać z pracą - te można - oczywiście w miare możliwości swych zmieniac wiele razy zależnie od np. sytuacji życiowe w danym momencie.

    Tak czy owak - życz tej pani, jak i w ogóle ludziom, jak najlepiej, ale calkiem niewykluczone ze brak seksu zacznie jej doskwierać, gdy dzieci podrosną, organizm po ciążach wróci do normalności, a ona wejdzie w szczytową fazę. Jak wsponiałam w innym poscie - maz ma możliwości zaspokojenia pani poza woim libido, więc o ile na to wpadnie, albo ktoś mu podpowie źle nie będzie


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 29.08.17, 17:27
    Koro od drugiego porodu to już 6 lat mija, ponad 8 od pierwszego . To są dzieci kilkuletnie. A ona ma +/- 40 lat.
    Natomiast pan z Twojego przykładu rezygnacji z dziecka to jest doskonały przykład rozsądku. Natomiast wpływ na psychikę jest zupełnie inny- pan nie mógł ze swoim wadliwym DNA się rozwieść i wiedział, że to jest wybór na całe życie. Ona była w innej syt. dokonując swojego wyboru- wiedziała, że jeśli nie wytrzyma braku seksu to może się rozwieść. Tu nie ma i nie było kwestii uzależnienia finansowego, kwestii religijnych, obyczajowych, które mogłyby stanowić problem. To wiele zmienia.
    Doskonałym przykładem może być pewien pan, o którego przypadku opowiadała mi psycholożka. Pan był nieco podstarzałym bawidamkiem, któremu nie głowie było małżeństwo, w żadnym wypadku dzieci. A jak się dowiedział, że jest bezpłodny (zdaje się, że coś złapał wenerycznego i wyleczył za późno) choć nadal sprawny seksualnie to popadł w głęboką depresję (przekierowała go do psychiatry). Bo wybór, którego nie możesz odwrócić, stan, w którym jesteś nie zależy od ciebie. To jak różnica między siedzeniem w domu bo ci się nie chce wyjść a aresztem domowym. A dom niby ten sam.
  • 29.08.17, 17:57
    claratrueba napisała:

    > Koro od drugiego porodu to już 6 lat mija, ponad 8 od pierwszego . To są dzieci
    > kilkuletnie. A ona ma +/- 40 lat


    ach zatem dzieci absorbujące, ale organizm już standardowy.
    .
    > Natomiast pan z Twojego przykładu rezygnacji z dziecka to jest doskonały przykł
    > ad rozsądku.


    Też tak uważam, co nie zmienia faktu, że ta zdroworozsądkowa decyzja mu ciązyla i ciązy


    . Ona b
    > yła w innej syt. dokonując swojego wyboru- wiedziała, że jeśli nie wytrzyma bra
    > ku seksu to może się rozwieść. Tu nie ma i nie było kwestii uzależnienia finans
    > owego, kwestii religijnych, obyczajowych, które mogłyby stanowić problem. To wi
    > ele zmienia.


    No to tak - racja.

    Jeśli chodzi o pana - sytuacja być może bardziej skomplikowana Claro. Ludzie często płodności przypisują no pewne jakby tu rzec - magiczne trochę znaczenie. Znałam kiedyś pewnego gościa, który zdecydowanie nie chcąc już mieć dzieci zdecydował się za granicą na zabieg sterylizacji. Przebiegł on bez żadnych komplikacji i zarówno pan, jak i jego zona byli początkowo zadowoleni - bo pani mogła zrezygnować z antykoncepcji i mogli się kochac bez ryzyka. Niestety później panu odbiło depresyjnie, ze już nie taki z niego mężczyzna, bo "ślepakami strzela" smile na szczęście potem mu przeszło. Z kolei moja ciotka będąc już spełniona w swej roli nawet babciąsmile z racji na szczęście nie tak groźnej przyczyny zdrowotnej musiala mieć usunieta macicę. Bardzo to przezywała, choć było to całkowicie irracjonalne - była już po menopauzie i w ciaze nijak zajść by nie mogła, a usuniecie organów do płodzenia i noszenai ciązy nijak nie wpływało już na jej układ hormonalny przecież. Mimo to ględziła ze nie czuje się już kobietą - psychika ludzka bywa rózna

    Ale korzystając z tego, ze odpowiadam na Twój post chciałam o coś zapytać - pytałam tez Babe. Jak sobie wyobrazasz taką sytuację: owi państwo sa razem w sypialni - zakładam, ze jako kochająca się para, spią razem. Zakladam też ze pan no nie dążt do współżycia z racji swego libido, ale chyba okazuje zonie czułośc. No i jak to jest - młodą zdrową kobietę obejmuje, całuje kochany i atrakcyjny dlań mezczyzna i ona nie czuje podniecenia? Przecież to niemożliwe jeśli jest w normie.
    I co się dzieje? Tłumi je? Ile tak można nie popadając we frustrację ? Bo jak zrozumiałam pan zony nie zaspokaja sposobami, na które jego niskie libido nie ma wpływu - bo o ile, to inna sprawa




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 29.08.17, 19:12
    Ludzie cz
    > ęsto płodności przypisują no pewne jakby tu rzec - magiczne trochę znaczenie

    Potencji, zdaje się też. Wiesz, mnie to mocno śmieszy, że niektórzy nazywają ją "męskością". Szczególnie pewien znany mi oferma- zakładam, że seksualnie jest OK bo chociaż jedną zaletę to każdy musi mieć.

    Natomiast:
    zakładam, ze jako kochająca się para, spią razem.

    Nie śpią. I powiem Ci dlaczego, co nawiązuje do tematu "zaspokajania innymi metodami". Było tak na początku, nic z tego nie wyszło. Tzn. dla NIEJ była to syt. nie do przyjęcia, nie dająca spełnienia, w efekcie było jeszcze gorzej. Byłam zaskoczona ale wyobraziłam sobie siebie w takiej sytuacji- facet mnie pieści choć go w ogóle nie kręci? "Z dobroci" czeka aż dojdę a w głowie sobie może układa listę rzeczy do zrobienia albo rachunki podlicza? Jak w poczekalni u dentysty żeby mu czas szybciej zleciał? Horror.
    I wiesz co, to nie jest żadna "nowinka". Mieszkałam kiedy w domu w Londynie gdzie były oddzielne sypialnie i pani (wówczas już bardzo wiekowa) wytłumaczyła mi dlaczego. I dlaczego w czasach jej młodości była to norma w jej klasie społ.. Żeby pan nie musiał albo znosić wymówek o migrenie, albo poniżenia odmową, albo pani nie musiała znosić seksu, na który nie miała ochoty, to do niej należała inicjatywa. "Razem to spali hoi polloi (plebs, hołota) my mieliśmy inne zwyczaje".
    I myślę, że "zwyczaje" dot. też stopnia ważności seksu w życiu. To jest też to co mówi wspomniany przeze mnie lekarz- że przychodzą do niego faceci, którzy mają ogromne powody do dumy z tego, co w życiu osiągnęli a "czuje się taki zerem bo nie jest ogierem". A wspomina, że kiedy zaczynał pracę w latach 70tych często zdarzali się panowie, którzy chcieli leki na obniżenie libido "bo uganianie sie za babami" przeszkadzało im w realizacji innych celów- w zdobywaniu wykształcenia, robieniu kariery w pracy.
  • 29.08.17, 19:29
    claratrueba napisała:

    > Mieszkałam kiedy w domu w Londynie gdz
    > ie były oddzielne sypialnie i pani (wówczas już bardzo wiekowa) wytłumaczyła mi
    > dlaczego. I dlaczego w czasach jej młodości była to norma w jej klasie społ..
    > Żeby pan nie musiał albo znosić wymówek o migrenie, albo poniżenia odmową, albo
    > pani nie musiała znosić seksu, na który nie miała ochoty, to do niej należała
    > inicjatywa.

    Ale to jest myślenie stereotypem, że facet zawsze chce i może, a ograniczenia są tylko po stronie kobiety. A przecież nawet z opowiedzianej przez Ciebie historii wynika że nie zawsze tak jest.
    --
    "We ain't a sharp species. We kill each other over arguments about what happens when you die, then fail to see the fucking irony in that."
  • 29.08.17, 21:01
    Pavvko, zwyczaje zawsze odzwierciedlają sytuacje TYPOWE. A w czasach tej pani (miałaby teraz dobrze ponad sto lat gdyby żyła) typowe było dla jej klasy społ. że kobiety wychodziły za mąż młodo, nie miały wcześniej doświadczeń seksualnych. Potrzeby budziły się późno i często pozostawały niewielkie, forsowne porody, infekcje intymne, których nie było czym leczyć też robiły swoje.
    Poza tym, nastawienie do seksu było nieco pogardliwe:
    Zobrazuję Ci to słowami mojej babci- "zwierzęca przyjemność jak jedzenie". Za coś ludzkiego, wzniosłego uważano, owszem miłość, ale i tę wspólnotę intelektualną, kulturową. To było typowe dla inteligencji, ziemiaństwa. Dlatego wizyty w burdelach- legalnie działających, o czym małżonki WIEDZIAŁY (cena - 5 złotych - dość drogo- służąca zarabiała złotówkę dziennie) były traktowane tak jakby facet na mieście zjadł. Romans męża to była tragedia- bo to była zdrada ale panie... to były bardzo wolne pod tym względem.
    To co przyszło po wojnie to była mieszanka przaśnej wiejskiej kościółkowej obyczajowości pomieszanej z dulszczyzną i komunistyczną walką z "zepsuciem". Potem przyszła Wisłocka i chwała jej za to ale wielu jej czytelników odebrało, że brak spełnienia w seksie to brak spełnienia w ogóle i życie niepełnowartościowe.
    Dokładnie tak samo jak pod wpływem lansowania posiadania dóbr i pieniędzy za niespełnionych nieudaczników uważa się ludzi z wielką wiedzą, oczytanych, melomanów itp. "freaków" którzy "z tego nie mają pieniędzy". I nie rozumie się, że często TAK WYBRALI, tak woleli.

  • 30.08.17, 09:32
    Ależ nie sądzę, by Pavvka nie rozumial otoczki Claro - rzecz w tym, że powołalaś się na przykła tej pani starszej, jak na potwierdzający normalnośc układu kolegi i jego zony. Tak, wówczas gdy ta pani była młoda taki układ własnie był normalny - małzeństwa były czesto aranzowane dla koneksji i pieniedzy, kobiety wychodziły za maż bardzo młodo bez zadnych doswiadczeń i potrzeb seksualnych, co wiecej - uniesienia seksualne ptzypisywano w przypadku kobiet prostytutkom, albo nimfomankom. Kobiety zatem współzyły z mezami z obowiazku i by miecv potomstwo, a potrzeby seksualne panowie załatwiali w burdelach. Tak było, ale to wcale nie znaczy ze było normalne czy lepsze smile niż obecne podejscie - prawda?

    Dlatego porownanie stuletniej babci do kobiety 40 - letniej która ma z mezem osobne sypialnie jest delikatnie mówiąc bardzo nietrafione.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 29.08.17, 20:52
    Wiesz co? Sorry, ale taki związek to jakaś fikcja - uklad. facet uklada liste zalupów - podobno taki wspaniały - a nie czuje potrzeby zaspokojenia swej kobiety zwyczajnie z czułosci i milosci? spia osobno - dla mnie to nie zwiazek byłby I nie nie prze3konuje mnie opowieśc sedziqwej pani, wtedy były inne czasy o pewnych rzeczach nie wypadało mowic nawet między bliskimi osobami, w tym takze malzonkami, ani też "przyznawać sie" do pewnych preferencji w łozku, zwłaszcza kobietom, ale nie tylko. Przez chwilę myslałam, ze Ty napisałaś o prawdziwym zwiazku, trochę innym , ale jednak prawdziwym, ale z tego co tearz napisałas, to zwyczajnie uklad - wybacz

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 29.08.17, 21:40
    Koro, ty czytasz czy nie?
    Czy facet listę zakupów układa to ja nie wiem- wyraźnie piszę, że to MOJA wizja. Co ten człowiek czuł o czym myślał, to ja pojęcia nie mam. Tylko, że o tym pojęcia to nie może mieć nikt. A tego nie da sprawdzić.
    A czułość i miłość nie wymaga wspólnego łóżka. We wspólnym łóżku to niejedna pani układa listę zakupów- nawet nie dlatego, że w ogóle seksu nie lubi tylko dlatego, że akurat nie bardzo ma ochotę ale przecież skoro "udane życie seksualne jest takie waaaażne" to ona nie może zawieść swojego męża! Który i tak by ją kochał, i tak byłaby dla niego ważna bo tak wiele ich łączy. Nie tylko pochwa i członek.
    Nie, koro, gdyby to jedynie doznania seksualne decydowały o związkach, to każde "normalne" małżeństwo rozpadałoby sie wtedy kiedy panu poziom testosteronu wali w dół a pani w górę. A jednak one trwają i często są bardzo dobre. Nie stają się układem "z braku lepszego/ jurniejszego chłopa". I nie zawsze śpią w jednym łóżku do śmierci.Czasem tak jest wygodniej chyba.
  • 30.08.17, 09:21
    Claro, sorry ale powtarzasz rozpaczliwie zresztą to, co ja wczesniej pisalam smile Więź intelektualna, światopogladowa i wiele innych rzeczy jest wazne w związku. Tyle, ze TAK samo wazny jest udany seks - oczywiście w pewnym wieku i nieekstremalnych okolicznosciach. I nie sprowadzaj tego do
    "pochwy i członka" - seks to nie tylko fizycznosc, to także silnie sfera emocji - poczucie bliskosci, dawania drugiej osobie rozkoszy itd.
    Pisałam kiedyś o parze ludzi aseksualnych - obije takowi byli i dla nich brak seksu w związku był sprawą normalna, oczywistą. I tu nie było nic dziwnego - oboje nie mieli potrzeb seksualnych i tyle.
    Natomiast to co Ty opisalas, to jest układ - podziwiany przez innych wspirający kobietę facet w ZAMIAN za w sumie brak bliskosci intymnej. To nie jest normalne, jesli ta kobieta jest w normie - bo gdyby była taka jak pan - wszystko byłoby ok.

    Przyklad z zoną niemającą ochoty na seks - niespecjalnie trafiony. Kazdy normalny człowiek moze zwyczajnie w danym momencie nie mieć ochoty na seks - zwiazek to także KOMUNIKACJA. Minęły czasy własnie takei, że nie mozna o tym powiedzieć- czy to ze strony pani czy pana.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 30.08.17, 10:18
    Koro, pora to zakończyć, bo zaczynamy iść w absurdy.
    Nie rozumiesz, że z częstej rozkoszy (bo nie z takowej w ogóle) można dobrowolnie zrezygnować. I nadal mieć poczucie bliskości i czułość - tak aseksualną jak przytulanie dziecka. I być z tego zadowolonym.
    Ona, ja i miliony kobiet nie rozumie, że można dobrowolnie zrezygnować z posiadania dziecka i tej absolutnie wyjątkowej bliskości.
    Ale zawsze wkurzało mnie, gdy ktoś takie kobiety nazywał "nienormalnymi". I próbował wmawiać innym, że "muszą być nieszczęśliwe". Bo on by był, to inni "muszą czuć tak samo".
    Nie musi.
    Dużo szczęścia Ci życzę, w Twoim życiu bezdzietnym z wyboru- dla mnie niewykonalnego.
  • 30.08.17, 10:46
    Claro, kompletnie mylisz pojęcia teraz. Ja z posiadania dziecka NIE REZYGNOWAŁAM, bo nigdy nie czulam potrzeby posiadania dziecka. Rezygnowałabym, gdybym potrzebe czuła, ale z jakichś przyzcyn musiała z nią powalczyć, jak wspomniany tu mój znajomy. Bark checi do posiadania potomstwa jest mniejszościowy Claro i pod tym wzgledem jest "nienormalny" - poza normą, standardem i stwierdzenie tego faktu nie jest niczym pejoratywnym. Tak samo poza norma jest bycie aseksualnym czy też osobą o bardzo niskim libido, tak samo zresztą jak osoba o bardzo wysokim. Norme kształtuje większosc.

    Jak się teraz zastanowić, to moja bezdzietność nie jest tak samo z wyboru jak tego pana o jakim wspomniałam - on dokonal wybotu pomiedzy swą checią posiadania dzieci a mozliwosscią przekazania im wady. I ten zdroworosądkowy wybór mu ciązy. Ja takich dylematów nie miałam - mogłam miec dzieci, ale nigdy nie czułam takiej potrzeby.
    i tu jest własnie clou sprawy. Ja nie zrezygnowałam z czegoś dla mnie waznego, po prosyu nie chcialam tego, co wikeszosc uważa za wazne dla siebie, a ów pan - owszem.

    Pan jest na pozycji Twej znajomej/kolezanki - zrezygnował, musiał się obejśc. Ja jestem na pozycji osoby aseksualnej w związku z inna aseksualną - nie czuję potrzeby, zatem z niczego nie rezygnuje. To są przyznasz dwie całkiem rózne sytuacje...Tak więc ta "wycieczka" Claro nie była trafiona smile Doskonale rozumiem osoby dzietne, które nie wyobrazają sobie ze mozna nie chcieć miec dzieci bez obiektywnych powodow. Muszą tak jak ja uwierzyć na słowo, ze ktoś moze "tak mieć" smile Ja komplenie nie znam uczuvia chęci posiadania dziecka, ale rozumiem, ze ludzie, nawet większosc takei potrzeby mają.
    Czym innym jest jednak - powtórze - naturalny brak chęci na coś, a czym innym rezygnowanie z czegoś na co ma się chęc, a nie moze dostać. Stad takwielu ludzi poswiecajcych wiele kasy i zdrowie na leczenia w kierunku niepłodnosci - TEZ ich rozumiem, choc sama ucieszyłaby się z wiesci, zem bezpłodna, o ile nie dawaloby mi to jakichś dolegliwosci. Na tym polega empatia Claro i logika...

    Poniekąd - jak napisałam - nie oceniam źle wyboru zony Twego kolegi - sama bym tak nie zrobiła, ale miała swe powody, o ktorych pisałas. Trudno ja jednak porównywac ze mną - porownywalna byłaby sytuacja, gdybym chciala mieć dzieci, a poznala pana blyszczącego w towarzystwie, który kategorycznie nie chciałby i DLATEGO zrezygnowała z dzieci.

    Swego czasu czytałam o takiej sytuacji, nie pamiętam jakiego kraju dotyczyła - kiedy zona pana dokonała kilkunastu chyba aborcji i pomieszało jej się w głowie. Byla to własnie taka para - pan niechcący dzieci (nie pamiętam czy wcale, czy juz ) i pani saleńczo odeń uzalezniona emocjonalnie, która chciała, ale nie wazy;a się odejsc odeń, ani zrobić nic wbrew jego woli. Straszny dramat, ale poniekąd neico na pani zyczenie - pani chciala być sw ciazy, wiec nie stosowała antykoncepcji, a potem gdy mąz na wiesc o ciązy wpadał w szał (nieco mu się nie dziwie) - usuwała.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 30.08.17, 09:41
    Jesli tak, na bank miałas okazję trafic na reklamy środków wspomagających potencję- tak, wiem, Ty nie ogladasz reklam, ale moze choć raz się zagapiłaś i nie zdażylas pzrełaczyć smile
    Od pewnego czasu problemy seksualne Polaków przestały być tematem tabu. Kiedyś - były. Jesli mowa była o viagrze, to w kontekscie "Przychodzi DZIADEK do apteki" - w sensie starszy, sedziwy człowiek ...A tymczasem jak wspomniałam niemoc seksualna dotyka mezczyzn znacznie młodszych niz - naturalnie - sedziwych. I to jest dramat i dla tych mezczyzn i dla ich zon/partnerek. Stąd tyle środków wspomagających potencję.
    Pisałam kiedyś, nie tak dawno zrsezta o tym. Owszem, takie zwiazki trwaja czesto, ale to wcale nie znaczy, ze problemu nie ma...Panowie się własnie wspomagają, zaspokajają swoje kobiety na inne sposoby - bo własnie wiedzą, ze kobieta potrzebuje seksu i samo rozłozenie rąk i powiedzenie "nie mam mocy" nie wystarczy. Mowa oczywiscie o problemach stalych, a nie jednorazowym. Nie jest więc tak, ze paniom no nie przeszkadza, że nagle seks się skończył i to w monecie, kiedy one mają szczyty libido


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 30.08.17, 10:25
    claratrueba napisała:

    >
    > Nie śpią. I powiem Ci dlaczego, co nawiązuje do tematu "zaspokajania innymi met
    > odami". Było tak na początku, nic z tego nie wyszło. Tzn. dla NIEJ była to syt.
    > nie do przyjęcia, nie dająca spełnienia, w efekcie było jeszcze gorzej. Byłam
    > zaskoczona ale wyobraziłam sobie siebie w takiej sytuacji- facet mnie pieści ch
    > oć go w ogóle nie kręci? "Z dobroci" czeka aż dojdę a w głowie sobie może układ
    > a listę rzeczy do zrobienia albo rachunki podlicza? Jak w poczekalni u dentysty
    > ż


    Tak mnie po tej Twojej wypowiedzi nachodzą rózne refleksje smile

    Po pierwsze ta pochwala spania osobno - ludzie którzy się kochają lubia czuć swoja blsikosc wzajemnie- nawet., gdy niekoniecznie ma się to wiazać zaraz z seksem. Lubią czuc swoje ciepło, zapach, oddech, przytulić się, samemu przytulać. Na tym także polega bliskosc , nie tylko na samym akcie seksualnym - dlatego nie kupuję tego, ze kochający się ludzie nie mając przeciwskazań śpią w oddzielnych sypialniach ....

    A juz calkiem ad vocem Twej wypowiedzi - nie jest zadna talemnica, ze kobiety maja czasem trudności z osiagnieciem orgazmu pochwowego podczas stosunku. Dlatego wlasnie nawwt konserwatywny KRK nie zabrania stymulowania kobiety inaczej by ów orgazm osiagnęła. Jesli męzczyzna czyni to w ramach gy wstępnej, no to sam jest podniecony, ale jesli po stosunku czując, ze nie zaspokoił partnerki to zwykle nie ejst, bo po tymze pan potrzebuje czasu by znów być gotowym na seks. I sytuacja jest z grubsza taka sama, jak u Twego kolegi, który nieudolnie usiłowal cos tam robić, tylko, ze normalny facet nie jest nieudolny - robi to z czuloscia i oddaniem , a nie ukladając listy czegoś - tez no zwyczajnie mu sie nie chce, więc jesli robił to bykle jak i stąd odczucia jego zony. Dla obojga to uklad Claro - i nie wciskaj mi ze nie - on ma rodzinę, oddaną zonę i podziw otoczenia, ona dzieci i meza od którego blasku się odbija. Równie dobrze pioza dziećmi mogliby być przyjaciółmi - chyba zdrowsza relacja niz udawanie pary, ale to juz rzecz jasna ich sprawa smile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 29.08.17, 14:42
    Wiele Polek ocenia swoje życie seksualne jako nieudane, niekoniecznie zaraz z powodu niewydolności seksualnej partnerow. To owszem, jest problem, o którym mówi się już coraz śmielej, ale równie dużym, o ile nie większym problemem jest właśnie niedopasowanie seksualne. Znam panią, której mąż jest jak najbardziej - z tego co mówi - sprawny. Ale ma mało fantazji w łóżku i jest nastawiony no powiedzmy na realizację swoich potrzeb. Jej potrzeb nie realizuje, a nawet chyba o nich nie wie, bo ona tychże nie zgłaszasmile Pan pewnie sobie myśli, że jest dobrym "ogierem" w łóżku, bo jest sprawny i ma odpowiedni rozmiar, a tymczasem seks dla jego zony jest rownie interesujący jak branie prysznica - trzeba, to się bierze smile Jasne, tu wina lezy po obu stronach, bo w końcu jak się nic nie mówi, to ta druga strona nie musi wiedzieć czego się oczekuje. W drugą strone o ile wiem też tak bywa.

    Bardzo młode kobiety i bardzo młodzi meżczyzni bez doświadczenia seksualnego, alboi z małym mają z reguły małe oczekiwania od seksu i to jest zrozumiale. Dlatego właśnie ludzie wchodzący w poważne związki w takiej fazie zycia mają szanse, o ule nie różnią się w tym względzie diametralnie, dotrzeć jak się to mówi. Zwyczajnie - polubić to co lubi w łóżku partnerka/partner itd. i o ile partnera się nie zmieni - nie wiedzieć nawet co mogłoby się polubić, bo się tego zwyczajnie nie zna.
    Jednak mając już bogatsze doświadczenie w tej sferze zna się swoje preferencje i trudno się "przestawić" na zupełnie inne oczekiwania partnera/rki. A w tym wątku mówimy o kobiecie 40 - letniej i panu w zbliżonym wieku


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 29.08.17, 15:57
    Doskonale ja rozumiem. Ale prawda jest tez że gdyby miała naprawdę duze potrzeby czułaby frustrację. Jej potrzeb sa zapewne średnie zatem ustępstwa sa łatwiejsze. W pojęcie Kory 90% osób w przedziale lat 18 -50 potrzebuje raz na dzien co najmniej bo zapewne sama tak ma. Kiedyś wyraziła pogląd że 2 razy w tygodniu to bardzo mało. Rewelacje te sa tak samo miarodajne jak pogląd że 90% atrakcyjnych singli w wieku do 30 lat wskakuje do łóżka z dopiero co poznanymi osobami by przeżyc jednonocna przygodę. Seksualny matriks w którym żyje jest fascynujący.Czytam i doczekac się nie mogę dalszych odcinków.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 29.08.17, 16:41
    smile Babo 18- letnia dziewczyna na ogół ma jeszcze niewielkie potrzeby seksualne, szczyt u kobiet zaczyna się po 30- stce i trwa na ogół do menopauzy, a termin owej jest też poza względami zdrowotnymi rzecz jasna cecha osobnicza.
    To o cztm pisze nie jest zadnym matriksem, jest rzeczywistoscią, którą ty zaklinasz i osadzasz w czasach swej młodości i w swoich preferencjach. Tak, w pewnym wieku 2 razy w tygodniu seks to jest bardzo mało, dla statystycznej pary - nie u pań czy panów w ciężkiej załobie, silnym stresie, w ciąży i po porodzie (panie), niewydolnych (panowie) itd. Mowa o ludzi w normalnej sytuacji zdrowotnej i życiowej, o statystycznych potrzebach seksualnych. I co niebagatelne - czerpiących normalną satysfakcję z seksu. A ta - wcale nie jest oczywista, bo wielu ludzi uskarża się na niesatysfakcjonujący seks. I jak pisałam wcześniej do Clary - wcale nie musi zaraz chodzic o to, że partner/rka ma bardzo niskie libido, albo nietypową budowę zniechęcającą do współżycia. Często idzie właśnie o niedopasowanie seksualne - inne preferencje, oczekiwania - po prostu. Jeśli partner/ka ich nie zaspakaja, to nie ma się ochoty na seks - normalne.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 29.08.17, 16:52
    Taka sytuację: jest para ludzi w wieku o jakim mówimy, niech będzie małżeńska smile - kładą się razem do łóżka wieczorem i? Jeśli pan taki troskliwy i fajny, to pewnie żone obejmuje, przytula i co? Normalna 30- letnia zdrowa kobieta nie czuje podniecenia? Tu jest sprawa małych dzieci - absorbujących zapewne i tez - niw wiemy jak małe - rozregulowania organizmu po ciążach. Ale przyjmijmy, ze nie ma małych dzieci i rozregulowania - nic taka kobieta nie czuje? No to cosik z nią nie tak...A jeśli jest normalna i czuje, a maz jej nie zaspokaja, to jest niezaspokojona - proste. Nie da się tego zaspokojenia zastąpić lekturą, TV, ciekawą rozmową - a w każdym razie nie non stop.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 29.08.17, 17:15
    A propos Twego stwierdzenia, że "pewnie sama tak ma" - no jasne, ze tak mam ze chce seksu z facetem, którego kocham i który mnie pociąga - to jest zupełnie normalne, wiesz?smile
    Jasne, jak zmarł mój Tato i byłam zdołowana, to przez czas jakiś nie miałam ochoty na seks, normalne. Ale równie normalne jest to, że kobieta w moim wieku ma ochote na seks częściej niż 2razy w tygodniu. Jak wiesz, bylam czas jakiś i wcale nie tak krótki - w sytuacji, gdy musiałam swe potrzeby seksualne w roboczym tygodniu ograniczyć do zera. I tak, wcale nie było to przyjemne ani dla mnie ani dla mego partnera. Inna sprawa, ze nie wynikało z zaniedbywania mnie przezeń czy odwrotnie, ale jednak było niefajne. I dość często ze strony rzecz jasna bliskich mi kobiet w okolicach mego wieku, młodszych, starszych słyszałam pytanie jak sobie z tym radzimy. Bo to nie jest normalne, żeby zdrowi kochający się ludzie mogli się kochac tylko od piątku wieczorem do niedzieli popołudniu, a w inne dni - nie.

    I możesz nadal starać się z ukrywaną pogardą twierdzić, ze jestem jakaś szczególnie temperamentna jako i mój partner, ale tak nie jest. Nie jest tak np. wg lekarzy, a ci nierzadko pytają pacjentki o jakość i częstotliwość współżycia smile - jakoś nie spotkałam się z opinia, że my odstajemy od normy smile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 29.08.17, 09:43
    Idealny dla gorliwie praktykujacej katoliczki, znaczy...nawet jak ma wyższe libido to i tak nie bardzo może czesciej bo ruletka watykański phu, kalendarzyk małzeński.Chociaż ja to bym zmieniła wyznanie jak Ci kiedys napisałam.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 29.08.17, 11:54
    Babo, rozmawiałyśmy już o tym - czym innym jest fizjologia, czym innym ideologia.smile Nie przypuszczam, by wśród gorliwych katoliczek panie o szczególnie niskim libido stanowiły większość, czy też panowie. Zwyczajnie i po prostu - ci ludzie hamują swe potrzeby seksualne, bo mają przekonanie iż dla swego boga - powinni. Abstrahując od wszelkich ideologii i wierzeń, z medycznego punktu widzenia jest to szkodliwe tak dla ciała, jak i psychiki - jak by tego nie próbowali złagodzić katoliccy, muzułmańscy, czy inni "specjaliści". Biologia to jest biologia - zwyczajnie. Można sobie próbować to rekompensować jakimiś wierzeniami, czy tez jak u kolegi Clary żony - wyobrażeniem, ze wszyscy podziwiają jej faceta, ale to jest tzw. produkt zastępczy, ułuda ...Wcześniej czy później wzbudza to frustrację.
    Ja to dość wyraźnie obserwowałam u religijnych znajomych mego męza - uprzezdając - nie wariatów - wszyscy mieli niezdrowy stosunek do seksu - nie tak swego, jak cudzego. Zohydzali go, a jednocześnie przejawiali szczególne nim zainteresowanie - wlasnie dlatego, ze swego nie mieli na legalu (ci nie w wz. małżeńskich), albo mieli (co w zw. małżeńskich), ale taki właśnie odarty z namietnosci i obwarowany licznymi zahamowaniami. Uprzedzając - tak to jest tych ludzi sprawa co robia ze swoim życiem i zdrowiem, ale to sa fakty.
    Jasne, są osoby o niskim libido z różnych przyczyn - zdrowotnych, życiowych lub też no osobniczych - tak mają. Ale takich ludzi jest niewielka relatywnie liczba, oczywiście w intersującym nas przedziale wiekowym.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 29.08.17, 14:42
    No tak, katolicyzm dla osób o normalnym libido jest frustrujący, przynajmniej do 50 tki kobiety.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 29.08.17, 14:46
    Nie wiem Babo, nigdy nie żyłam także w sferze seksualnej wg katolickich zasad. Mogę się zatem jedynie domyślać no i wyciągać wnioski z obserwacji i publikacji.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 26.08.17, 09:47
    Dokładnie tak Pavvko i przykre, że Baba tego jakoś nie rozumie sad

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 26.08.17, 10:13
    Widzisz babo, znów - wszystko zależy od tego co jest dla kogoś na serio ważne, a co - mniej. Dla mnie mężczyzna nie musi być bardzo wysoki - wystarczy, jak będzie wyższy ode mnie - a ze mam 162 cm wzrostu, to zdecydowana większość panów wyższa ode mnie jest smile Nie może mieć natomiast nadwagi i dla mnie jest to kluczowa sprawa - tacy mężczyźni sa dla mnie aseksualni, a związek bez seksu - w każdym razie w moim wieku - to nie jest związek.
    Samochodu żadnego pana ni9gdy nie potrzebowałam, bo zawsze miałam swój smile jako i prawko, ale no wśród panów i pań w okolicach mojego wieku naprawdę nie kojarzę nikogo bez prawka, więc jeśli ktoś go nie ma - to no coś z nim chyba nie tak - albo mu zabrali za alkohol czy punkty, albo ma jakiś feler zdrowotny, który mu nie pozwalał go zrobić.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 27.08.17, 19:56
    Babo, "zejść z kryteriów" da się kupując samochód, mieszkanie etc., bo to mimo że jest poważną decyzją to powinno się opierać na racjonalnej kalkulacji, czyli np. jeśli nie udaje mi się przez dłuższy czas znaleźć mieszkania poniżej założonej kwoty za metr, w dzielnicy x albo y, w cichym miejscu, nie na parterze, blisko przystanku tramwajowego etc. to mogę zrobić analizę z jakich kryteriów jestem gotowy zrezygnować.

    Ale w przypadku związków to tak nie działa... jeśli kobiecie podobają się tylko szczupli mężczyźni - to jak ma sobie wmówić, ze jednak podobają się jej grubi, jeśli nigdy w takiej osobie się nie zakochała, ba nawet nie poczuła motyli w brzuchu? Nie twierdzę, że to się nei zmienia. Może nagle ni z tego ni z owego zakocha się w kimś z nadwagą - takie historie się zdarzają. Ale nie da się samej siebie zmusić, ze nagle od dziś podobają mi się faceci, którzy mi się nie podobają.

    Tak jest nie tylko z wyglądem... jeśli np. kobieta (czy mężczyzna) ceni np. odpowiedzialność, słowność, rzetelność to też sobie nie wmówi, że to nie jest ważne, jeśli TAK NAPRAWDĘ jest. może próbować obniżyć kryteria i się związać z lekkoduchem, ale to będzie bardzo frustrujące doświadczenie.

  • 28.08.17, 13:59
    Niektóre rzeczy sa podstawowe, to jasne dla każdego, uczciwość, powazne podejście do życia to jest absolutny must have.
    Zwróć uwagę że nie o nich pisałam.
    Jeśli chodzi o wygląd-znów jakies myślenie zero jedynkowe tu króluje. Nieszczupły to nie znaczy od razu chorobliwie otyły, no ludzie.W miare upływu czasu (czyli tak coraz bliżej 50 tki ) na ogół schodzi sie właśnie z wyglądu o ile ma się lustro w domu, wymagań materialnych (musi dobrze zarabiać i mieć samochód), robi sie tez kobieta bardziej tolerancyjna jeśłi chodzi o tzw bycie porządnym(w sensie niebałaganiarz a nie chodzenia po agencjach). A co do motyli-nie którym kobietom długotrwała samotność ,połaczona nierzadko z ograniczeniami towarzyskimi( znajoma wdowa chodzi na kawki z psiapsiółkami ale na imprezy sparowane juz nie jest zapraszana) potrafi naprawde bardzo mocno zmienić percepcje tychże motyli .


    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 28.08.17, 14:11
    Babo - no właśnie w pewnym wieku człowiek, nie tylko facet ma jakąs pozycje zawodowa i materialną. Mało jest 25- latków (poza doradcami rządowymi smile), którzy zarabiają na stażach krociesmile w tym wieku ważne jest wlasnie czy ktoś rokuje na dobrą karierę zawodową, poważnie myśli o zyciu. W wieku 40 lat na samo myslenie jest już niecoi za poźno - przyznasz ...,

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 29.08.17, 09:51
    Jeśli dla Ciebie zwrot "poważne podejście do życia" oznacza tylko stanowisko i zarabianie kasy to masz rację. Dla mnie jest o o wiele bardziej pojemne określenie w którym dominuje szacunek do siebie i innych.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 29.08.17, 11:42
    Babo, miedzy innymi to właśnie oznacza- między innymi - podkreślam. Jak już Ci pisałam - mój eksmąż zeniąc się ze mną zatabiał grosze, bo robił doktorat w trybie asystentury. ALE dobrze rokował - był zdolny, miał szansę na dobre zarobki na uczelni po tym doktoracie, a także poza nią. Gdyby nie był osobą chora i przy tym patologicznym leniem, byłby całkiem sensownym kandydatem na wspólne życie w wieku lat 28 u progu kariery zawodowej. Gdyby pracował na magazynie jakiejś hurtowni zarabiając te pieniądze bez perspektyw na znacznie większe w nieodległej przyszłości - nie byłby nim - proste

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 25.08.17, 12:59
    Wspomniałaś o tych 60 proc. ...moze i racja, tylko należałoby sie zastanowić czy aby pozostale 40 proc. to nie są wlasnie wygorowane oczekiwania jak u sąsiadki mej mamy ...
    tak się teraz zastanowiłam ja sama - mój partner nie spełnial gdy zaczelismy z sobą być kryterium wieku - o rok przekraczał zalozoną przeze mnie granicę smile Fakt, nie skumalqam tego na poczatku znajomosci, ale też nie byla to dlamnie jakaś bardzo ważna rzecz, żeby nie przekraczał ktoś o tak niewielką liczbę lat. Załozenie było też, ze nie związę się z kimś o wiecej niż 5 lat młodszym, ale jakby trafil się fajny pan młodszy o 6 lat, to kto wie - o 10 już nie ma mowy.

    Jednak poza tym kryterium spelniał wszystkie inne - dla mnei luczowe - jak brak małoletnicjh dzieci, niereligijny swiatopogląd, lubienie zwierzat, tolerancja, zaradność, zbiezny ze mną intelekt, podobająca mi sie aparycja, dopasowanie seksualne itd. Z zadnego z tych kryteriów nie bylabym w stanie "zejsc", bo nie bylabym z kimś odległym ode mnie swiatopogladowo, czy intelektualnie, niepodobajacym mi się, czy takim, który nie lubi zwierzat, albo z takim, z którym jest mi srednio w lozku, ale też na pewno nie z kims nietolerancyjnym, czy niechętnym zwierzętom, czy niezaradnym. WSZYSTKIE te kryteria były dla mnie na dzień dobry rownie wazne i bardzo wazne i bark spelnienia kazdego z nich skreślalby pana na wstępie. Wcale przy tym nie uwazam, bym miała wygórowane oczekiwania.
    Owszem, wielkim minusem, nad którym wczesniej wcale się nie zastanawialam byly niebezpieczne praca i hobby - to bylam w stanie po pzremyśleniach i rozmowach z nim zaakceptować, ale myslę, że gdybym planowala z nim dzieci - byloby inaczej jednak.

    Jak sama widzisz z tzw. twardych- kluczowych kryteriów nie da się zejsc, a o ile to kosztem tworzenia byle jakeigo "zwiazku"


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 25.08.17, 13:29
    Skreśliłabyś pana na wstępie bo było Ci dobrze samej, jak napisałaś nikogo nie szukałaś, gdybyś nikogo nie znalazła uważałabyś swoje życie za udane i tak.Nie ma wielu takich kobiet.
    Co do wspomnianej emerytki-to że pani wciąż jest sama nie wynika tak bardzo z jej wysokich wymagań tylko z tego że podaży panów nie ma wielkiej.To nie jest tak że pani ma adoratorów ale ich odpala bo nie są z górnej półki . pani zapewne nie ma ŻADNYCH zdroworozsądkowo akceptowalnych adoratorów (tak jak moja znajoma mająca poniekąd dość sensowne wymagania) z powodów społeczno-statystycznych i gdyby się trafił pan w miarę ogarnięty o sympatycznym wygladzie pani by wzięła jak komornik szafę.A co sobie wyobraża żeby chciała to pewien mechanizm obronny.


    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 26.08.17, 09:44
    Hmm Babo - no nie do końca jest tak, jak piszesz, a raczej było. Owszem, miałam okres taki, że chciałam sobie odpocząć od związków - w sensie poważnych. Ale raczej nie czułabym się dobrze będąc wiecznie singlowa, choćby z racji potrzeb seksualnych naturalnych w tym wieku.
    Byle kogo jednak nie chciałabym za nic i nawet bym się z taką osobą nie spotykała, bo szkoda by mi było czasu

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 26.08.17, 10:30

    > Co do wspomnianej emerytki-to że pani wciąż jest sama nie wynika tak bardzo z j
    > ej wysokich wymagań tylko z tego że podaży panów nie ma wielkiej.To nie jest t
    > ak że pani ma adoratorów ale ich odpala bo nie są z górnej półki . pani zapewne
    > nie ma ŻADNYCH zdroworozsądkowo akceptowalnych adoratorów (tak jak moja znajo
    > ma mająca poniekąd dość sensowne wymagania) z powodów społeczno-statystycznych
    > i gdyby się trafił pan w miarę ogarnięty o sympatycznym wygladzie pani by wzięł
    > a jak komornik szafę.A co sobie wyobraża żeby chciała to pewien mechanizm obron
    > ny.


    Widzisz Babo smile właśnie to jest błędem wielu kobiet - ze brałyby jak komornik szafę. Tymczasem facet ma się o kobietę STARAĆ, inaczej zacznie ją traktować jak kumpla z którym sypia smile Faceci uwielbiają to robić i szybko nudzą się paniami, które chcą się nimi opiekować. A panie w pewnym wieku zwłaszcza mają takie tendencje. Wspomniana tu sasiadka mej mamy, jest jaka jest, ale jakichś tam panow poznaje. Tylko, że tak bardzo ich osacza, że żaden miejsca dłużej nie zagrzewa. Parę razy spotka się z gościem - a już jest "my", gotuje piecze, wymysla sposoby wspólnego spędzania zcasu - słowem nie zostawia chłopinom zadnego pola do manerwu, do wykazania się smile
    >
    >




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 26.08.17, 11:46
    Czyli wspomniana biuściasta pani wcale nie ma takich wysokich wymagań jak deklaruje-bierze bardzo chętnie panów z nieco niższej półki,

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 26.08.17, 11:53
    No z tego co opowiada - różnie bywa smile Natomoiast jak wspomniałam - marzenia pani w zakresie panów są wygórowane- sama nie reprezentuje sobą walorów, które chciałaby mieć u partnera

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 27.08.17, 11:58
    Ale ci panowie których próbowała ukapciować maja te cechy o których pani marzy? No chyba niekoniecznie.
    A Twoja teza była taka że pani nie znajduje bo ma zbyt wygórowane wymagania(w domyśle-znajdowałaby gdyby wymagania miała normalne) a tu sie okazuje że pani znajduje całkiem zwyczajnych panów tylko że ich udoopia.Zatem zupełnie nie w tym problem.


    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 27.08.17, 12:25
    Babo, az takich szczegółów to ja nie znam - panią widuję i wysłuchuje jej wywowdów bywając z rzadka u mamy smile i raczej biernie - nie dopytuję.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 27.08.17, 16:16
    Ale sama przyznasz że to mało prawdopodobne żeby ci panowie byli tacy jak sobie wymarzyła. Rozziew miedzy oczekiwaniami a tym co sie soba reprezentuje jest jednak za duży.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 28.08.17, 14:01
    A to też smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 25.08.17, 12:10
    Doklanie - chocby był o jednym oku, byle tylko tego roku lub w wersji bardziej hard core - niechby pił i bił, byleby byl sad

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 25.08.17, 11:57
    No wreszcie, po morzu nietrafionych interpretacji skleiłas o co mi chodzi.Prawdopodobnie nie jestem dobra w tłumaczeniu.
    Jest więcej desperatek zatem panowie którzy rzadko kiedy desperatami są mają w tej rozgrywce dużo lepsza pozycję. Im tak nie zależy, mogą poczekać, poprzebierac, nie sa nawet tacy prędcy do znajomości z niedesperatkami. Bo mają więcej wannabies które chetnie potowarzyszą nawet cos ugotują, spędzą noc(opcjonalnie). W okolicach 60 tki u boku panów w tej rozgrywe paradoksalnie staje natura uśmiercając cześciej panów niz panie, zatem reszta ma jeszcze lepiej.To nie chodzi i o to żeby brać kogokolwiek sa jakieś minima programowe przecież. Chodzi o to że na szczyt marzeń kobiety tak bardzo czekać nie chca bo rozumuja słusznie że ryzyko niedoczekania się jest zbyt wysokie.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 25.08.17, 12:07
    Babo, bede brutalna - jak kobieta jest atrakcyjna (oczywiscie, tak jak pan - na swój wiek) to na serio bez trudu znajdzie kogoś na noc oraz do ugotowania hehe czy zaproszenia na jedzenie (jesli chce). Cała rzecz w tym, ze kobiety za bardzo się starają - uwierz. Kobiety na serio uwazają, że panowie chcą opiekuńczosci, latania koło nich...A tymczasem facecui uwielbiają zdobywac smile opiekować się paniami, czuc się nie tymi którymi trzeba się zająć, a tymi, którzy potrafią się zająć. Kobiety zaglasują mezczyzn na smierć - w tym ich problem ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 25.08.17, 13:03
    No ja się zgadzam-najszybciej znajdzie pani której równo buja czy będzie sama do końca zycia czy też z jakimś panem. Kobiety podobne mają sporo zainteresowań, poznają nowych ludzi płci obojga. Jeśli Twojej znajomej tak bardzo nie zależy to i znajdzie pana z superpowerem na każdym polu. Ale nie wyobrażaj sobie że pan nie ma w tle innych kandydatek.To że nic o nich nie mówi (co zrozumiałe) i skupia się na razie na niej nie oznacza że pani ma wianuszek starających się a pan uderza niczym samotny rycerz.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 25.08.17, 13:10
    Ale przecież moja kolezanka jest zupelnie normalna i nie sądzi, że z kobitek pan zna tylko ją smile Ona też nie zna wszak tylko jego, chwilowo jest na nim skupiona ale pzrecież nie zaklada zaraz zwiazku, a na razie ewentualny rozwój znajomosci. Na tym własnie to polega - by dostosować oczekiwania do realiów na razie miło im się spedza czas, moze są dopasowani w łozku, o ile tak, to bedą dalej miło spedzac czas - jak sie sytuacja roziwnie ów czas pokaze.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 25.08.17, 13:31
    No to prawidłowo, przeciez nie napisałam że tak sądzi tylko z toku narracji mozna odnieść takie wrażenie.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 26.08.17, 09:49
    Ależ skąd - to właśnie dlatego, ze ona ma zdrowe podejście nieco ją rozwaliło podejście pana. W tym wieku, na tym etapie życia seks nie jest żadną deklaracją (zwykle nie jest, ale powiedzmy, ze dla zakochanych nastolatków dziewicy i prawiczka rzecz przedstawia się najpewniej inaczej).

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.08.17, 14:51
    Dzięki za słowa wsparcia, myślałam że juz schizy dostajęsmileMężczyzni na ogól chca mieć dzieci z młodszymi partnerkami, wynika to często z faktu że po rozwodzie maja z dziećmi kontakt niecodzienny a chca mieć taka normalna rodzinę choćby z jednym tylko dzieckiem tak na codzień.Oczywiście bywaja tacy którzy nie chcą ale z moich obserwacji wynika że tatuś 40 plus na ogół puchnie z dumy z powodu dzidziusia z młodszą żona.nawet wśród celebrytów to widać.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 24.08.17, 14:58
    baba67 napisała:

    > Dzięki za słowa wsparcia, myślałam że juz schizy dostajęsmileMężczyzni na ogól ch
    > ca mieć dzieci z młodszymi partnerkami, wynika to często z faktu że po rozwodzi
    > e maja z dziećmi kontakt niecodzienny a chca mieć taka normalna rodzinę choćby
    > z jednym tylko dzieckiem tak na codzień.Oczywiście bywaja tacy którzy nie chcą
    > ale z moich obserwacji wynika że tatuś 40 plus na ogół puchnie z dumy z powodu
    > dzidziusia z młodszą żona.nawet wśród celebrytów to widać.
    >

    bardzo słuszne uwagi

    40-letni mężczyzna to człowiek w pełni sił, natomiast 40-letnie kobieta to wiek już prawie postprokreacyjny, menopauza tuż tuż

    biologia, panie smile

  • 24.08.17, 15:15
    No wiesz, z celebrytami to inna bajka - tak samo jak z opisanym tu panem polijacym na syna. Dzieci Babo kosztują i zwyczajnie musi być człowieka, odpowiedzialnego oczywiście, na nie stać. Tego pana akurat stać, bo jest wziętym lekarzem o dobrej specjalności, do tego tzw. bogatym z domu. Ale przecuetnych ludzi rzadko stać na alimenty na 6 dzieci smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.08.17, 13:47
    Widzisz, a ja w ogóle tak nie postrzegałam świata smile - nigdy nie myślałam o wyjściu za mąz jako celu życiowym. Facetów miałam wiadomo, jak kazda dziewczyna, ale mając lat 20 czy 22 wcale nie myślałam o niczym poważnym. Za mąż wyszłam mając 25 lat, dość niechętnie, bardzoe by mi pasował wolny związek, ale mój ówczesny chłopak, a mój późniejszy mąż miał poglądy jakie miał ...

    Nigdy nie postrzegałam bycia w związku jako celu w zyciu i być może dlatego nie rozumiem takiej desperacji ...Facetów jest dużo, zawsze się ich poznaje i zawsze się kręcą gdzieś, wiec ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.08.17, 14:44
    Bo nie chciałaś miec dzieci-proste.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 24.08.17, 14:57
    Widzisz Babo, czegoś nie rozumiesz - i to nie Twoja wina, bo z reguły ktoś kto zupełnie inaczej do takich rzeczy podchodzi nie rozumie. W moim pokoleniu nie spotkałam kobiety, która chciałaby mieć dzieci w wieku 19 czy 20 czy nawet 22 lat. Wszystkie dziewczyny, które miały w tym wieku dzieci, miały je z wpadek, a nie dlatego ze chciały. Na takim etapie życia, z reguły, zwłaszcza jeśli chodzi o osoby uczące się nikt nie chce zostać ojcem czy matką.
    Mało kto jednak z założenia wyklucza zostanie rodzicem w przyszłości. Nie inaczej było i ze mną Babo. Nie tak, że wykluczałam to w wieku, kiedy taka sytuacja była dla mnie po prostu abstrakcyjna - a kiedy byłam w średniej szkole czy na stadiach - była.
    Decyzje o tym , ze nie chce mieć dzieci - nogdy z nikim podjęłam jako osoba już dorosła w wieku i położeniu życiowym, kiedy posiadanie dziecka już nie było taka abstrakcją, jak dla uczennicy, czy studentki. Mam nadzieję, że dość jasno udało mi się przekazać to, co chciałam.

    Oczywiście, zaraz możesz mi napisac 5 przykładów pań, które w wieku 18 lat poczuły instynkt macierzyński nie będąc w ciązy i nie planując na razie dziecka - i ja ich negować nie będę, bo wszystko co nie jest wykluczone jest możliwe, a ludzie są rózni. Jednak statystycznie w takim wieku z reguły nie wie się jeszcze czy się chce mieć dzieci, czy też nie

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.08.17, 15:01
    baba wyraźnie pisze, że za mąż wyszła w wielu 24 lat, z kontekstu wynika, ze chciała mieć rodzinę (jak większość kobiet)

    paskudnie więc manipulujesz pisząc o wpadkach 19-latek
  • 24.08.17, 15:18
    No wiesz, Baba jest jednak nieci starsza ode mnie, a ja pisałam o SWOIM pokoleniu. Żadna z moich koleżanek studiujących nie wychodzila za mąz przed dyplomem, chyba, ze zaliczyła wpadkę. No taka prawda. Te niestudiujące wychodziły nieco wcześniej za mąż, ale też z reguły z wpadki.
    W moim pokoleniu już był taki schemat - studia, praca, mieszkanie, slub, dziecko.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.08.17, 15:19
    no, no

    nie dość, ze paskudnie manipulujesz, obrażasz ludzi to jeszcze udajesz Greka

    paskudny charakter smile

  • 24.08.17, 15:23
    No widzisz, a facetom się podoba smile Coś w tym jest, że jednak wola te zołzy smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.08.17, 15:25
    kora3 napisała:

    > No widzisz, a facetom się podoba smile Coś w tym jest, że jednak wola te zołzy smile

    nawet wierzę, że podobasz się facetom w swoim środowisku i tam jesteś gwiazdą

    w moim środowisku nie wpuszczono by cie nawet do przedpokoju

    ot, są różne środowiska


  • 24.08.17, 15:33
    No reaczej ja się nie obracam wśród takich osob ja Ty to na pewno smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.08.17, 15:37
    A znam kogos z mojego pokolenia kto zupełnie nie widział się w roli matki-wynikało to z pogmatwanych stosunków rodzinnych -ta osoba dojrzała psychicznie po 40 tce.
    Nie chciałam mieć dzieci w czasie studiów -po prostu wiedziałam że chce mieć rodzinę po studiach i bez tego nie będę szczęśliwa.W wieku nastoletnim na ogół chce się zyć jak inni zatem o instynkcie nie ma mowy tylko o poczuciu stadnym.Skoro nie zna się szczęsliwych samotnych kobiet osobiście za to zna się kilka szczęśliwych w rodzinie to wniosek nasuwał się sam.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 24.08.17, 15:44
    Hmmm Babo - jak sama przyznajesz, nie chciałaś mieć dzieci na studiach. Ja również - całkiem zrozumiałe. Natomiast na tamtym etapie życia posiadanie dziecka było dla mnie zwyczajnie abstrakcja, nad którą się nie zastanawiałam.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.08.17, 16:16
    Nie chciałam mieć dzieci w czasie studiów w sensie że chciałam się skupic na studiach ale posiadanie dzieci w ogóle żadna abstrakcja dla mnie nie było. Po prostu trzeba było znależć odpowiedniego kandydata na męża i ojca .

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 24.08.17, 18:02
    No widzisz, a dla większosci uczących się pań z mego pokolenia mysli o posiadaniu dzieci w wieku studenckim były juz abstrakcją

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 21.08.17, 21:44
    Pytanie co poeta miał na myśli mówiąc o zobowiązaniach. Równie dobrze enigmatycznie starał się dać do zrozumienia, że nie zamierza zalecać się platonicznie przez pół rokutongue_out

    W tym wieku czas inaczej płynie, być może pan chce przeskoczyć do kolejnego etapu jednocześnie dając sygnał, że traktuje sprawę poważnie a nie jako one night stand. Wydaje się, że słowo "zobowiązania" jest użyte na wyrost, jako pewien potencjał.
  • 21.08.17, 21:17
    Moze ja jestem staroswiecka ale mnie sie podoba taka deklaracja. Dobrze sie jeszcze nie poznali wiec wiadomo moga byc niedopasowani w lozku, moga wyjsc jakies cechy charakteru ktore beda do niezaakcepowania dla drugiej strony wiele moze sie wydarzyc. Ale poniewaz znajomosc sie zaciesnia I zrobia nastepny krok bardziej intymnej znajomosci to chyba mile ze ktos deklaruje chec stalego zwiazku a nie lekki weekend zeby sie zabawic. Moze w ten sposob saduje tez jakie sa intencje twojej kolezanki ?
  • 22.08.17, 10:32
    Ale właśnie tekst o tym, ze ktoś nie szuka przygód , a chciałby poważnego związku bylby tu na miejscu (sama takowy kiedyś usłyszałam od swego partnera, który wówczas był tylko znajomym jeszcze) i niekoniecznie musi on paść zaraz w przeddzień wspólnego wyjazdu czy zaproszenia do domu na wieczór wink - to jest normalna deklaracja swej postawy wobec relacji damsko - męskich w tym momencie.
    Ale gadka o jakichś zobowiązaniach na ten moment jest mocno na wyrost ...Bo para nawet się jeszcze nie sprawdziła w lozku - a co będzie, jeśli okaze się, ze sobie wzajemnie, albo jedno drugiemu w tej sferze nie pasują?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 21.08.17, 21:35
    Nie rozumiem - umówili się na wspólny weekend wyjazdowy - tzn. że pani się zgodziła? no cóż, chyba nie sądziła że w tym wieku będą się trzymać za rączki?

    Skoro dla niej to za wcześnie, to przecież mogła to powiedzieć zamiast przyjmować zaproszenie. Tekst o szukaniu poważnego związku jest moim zdaniem słaby, bo co jedno z drugim ma wspólnego? mogła powiedzieć, że dla niej to zbyt szybkie tempo i zaproponować spędzenie weekendu w jakiś fajny sposób - ale na miejscu.
  • 22.08.17, 10:28
    Nie rozumiesz Koronko - kolezanka wcale nie uważa, ze jest za wcześnie na seks - w końcu ma 40 lat i dotychczas też w celibacie nie żyła. Rzecz w tym co piszę wyżej do Baby - dla większości ludzi w pewnym wieku udany seks, dopasowanie seksualne są w związku bardzo ważne. Trudno się zatem zdeklarować nie wiedzac, jaki ten seks z daną osobą będzie - po prostu. Tymczasem pan palnał o tych zobowiązaniach no przed czasem ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 22.08.17, 17:26
    Tak jak napisałam wyżej - być może pod hasłem "zobowiązania" miał zupełnie coś innego na myśli.
    Być może chciał zasygnalizować, że nie szuka przygód na jedną noc, ale to niekoniecznie znaczy od razu, że zamierza się po weekendzie oświadczyć...
  • 24.08.17, 08:06
    Ależ to ze ani ona ani on nie szukają przygod erotycznych jest jasne, bo ... oboje już na ten temat luźno rozmawaili. Pan powiedział, że chce stalego związku docelowo, kolezanka - też, acz no wspomniała, ze jest na takim etapie zycia (rozwód), że nie chce sie z tym jakoś spieszyć . To byla wg mnie calkiem normalna rozmowa na tym etapie znajomosci - tym bardziej dziwna jest deklaracja pana przed wyjazdem

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 22.08.17, 10:50
    kora3 napisała:

    > czy Waszym zdaniem wypada tak wprost powiedzieć coś takiego na takim etapie zna
    > jomości

    wypada

    koleżanka powinna była powiedzieć prawdę: że dla niej jest za wcześnie na tego typu deklaracje

    nie bardzo rozumiem, w czym problem

  • 22.08.17, 16:18
    Pan zachowuje się OK jasno deklarując, że nie ma ochoty miło spędzać czasu z osobą, która, być może, nie ma ochoty na poważniejszy związek czyli zobowiązania.
    Choćby nie wiem jak miło spędzało się czas z Twoją znajomą dla pana, który chce poznać kogoś, z kim stworzy DOM jest to czas miło ale jednak stracony. I wyraźnie to mówi.
    Tu nie chodzi raczej o seks, bo co za zobowiązanie w obecnych czasach szczególnie między ludźmi w wieku średnim a "niezawracanie panu głowy" jeśli nie ma się żadnych poważniejszych planów - nie tyle co do pana, słabo jeszcze znanego- a w ogóle.
    O tyle pana rozumiem, że znam pana (nieco młodszego), który zaangażował się w znajomość, w której "cel matrymonialny niewykluczony" a tymczasem pani nie ma zamiaru rezygnować z nieustannego randkowania bez zobowiązań. Jej prawo, tylko, że pan dojrzał do związku a pani... czuje się oszukana, że mu przestał pasować "luzik" i jeszcze z oświadczynami wyjeżdża a przecież jest tak dobrze. Jej jest dobrze.
  • 24.08.17, 07:42
    Wiesz, moja kolezanka na razie jest w trakcie rozwodu (dośc długo trwa już ten trakt smile - od złożenia pozwu minał ponad rok, sprawa się przeciąga z przyczyn obiektywnych, niezaleznych od niej i jej jeszcze męza). Docelowo chce się z kims związać - fakt, ale nie z kimkolwiek i nie "na zapalenie pluc" - w sensie teraz, zaraz. Rozumiem ją w pelni, bo jednak po rozstaniu w powaznym związku a takowym było jej trwające kilkanascie lat małzeństwo nie jest sie skorym tak zaraz wchodzić w poważny nowy związek - w sensie wspólne mieszkanie np.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.08.17, 09:43
    Wiec moze kolezanka powinna dac sobie na wstrzymanie- ewidentnie pan mysli o stalym zwiazku....nie wiem czy z jego deklaracji wynika ze 'na zapalenie pluc' zaraz,zaraz.....Pan nawet nie deklaruje wspolnego mieszkania chyba raczej ma na mysli pewnego rodzaju lojalnosc. A wogole cala ta dyskusja taka troche wydumana kolezanka powinna goscia spytac co on rozumie przez zobowiazania I tyle
  • 24.08.17, 10:16
    ja goscia nie znam , nie wiem co ma na mysli...ale mnie na takim etapie znajomości też coś takiego by ...zniechecalo nieco ...


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 22.08.17, 18:04
    pan zapraszając na ten wyjazd zapowiedział, że jego nie interesuje układ bez zobowiązań. No, ok, ale wg koleżanki za wcześnie jednak na takie deklaracje. Na razie miło spędzają czas, więc jakich pan zobowiązań chciałby?

    Moim zdaniem na tego rodzaju deklaracje nigdy nie jest za wcześnie - po prostu ktoś chce być uczciwy już na początku, żeby potem oszczędzić nieporozumień.
    Dla mnie przekaz jest bardzo prosty - pan nie wymaga już teraz jakichś "zobowiązań", ale też nie chce tracić czasu na angażowanie się np. w relację opartą tylko na seksie albo z osobą, która z góry wyklucza stały związek albo miesiącami będzie randkować z kilkoma osobami jednocześnie.

    więc jeśli pani jest zainteresowana taką właśnie relacją bez zobowiązań to powinna otwarcie to powiedzieć i nie zawracać temu panu głowy, ale nie musi już teraz składać deklaracji, co wyniknie z tego spotykania się.
  • 24.08.17, 08:24
    Rzecz w tym ,ze jak wynika z relacji kolezanki juz o tym panstwo rozmawiali luźno - mam na mysli o swoich oczekiwaniach, planach na życie. Pan zatem wie, że kolezanka docelowo cjhciałaby się z kims związać na stale, acz niekoniecznie bardzo predko.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.08.17, 08:28
    wniosek jest więc prosty: pan powinien pani podziękować za miłe chwile i rozejrzeć się za kimś innym
  • 24.08.17, 08:31
    Moze i tak, ale ja pana nie znam, doradzać mu nie mam zamiaru smile To raz, a dwa - na logikę i wg prawa volenti non fit iniuria smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.08.17, 12:43
    a ktoś oczekuje, abyś mu doradzała?
  • 24.08.17, 12:48
    No ale Ty wstawiłaś tekst co pan powinien zrobić - ja o to nie pytałam, a Twej rady nie mam nawet jak mu przekazaćsmile Na logikę jednak - jakby mu ta pani nie pasowala, to by się za nią nie uganiał - raczej logiczne smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.08.17, 12:49
    ponosi cię fantazja, może pora iść na jakiś spacer?
  • 24.08.17, 13:26
    Idź idźsmile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.08.17, 13:08
    Wypada, czemu nie. Pan nie chce deklaracji teraz, a jeśli państwo rozmijaliby się w tak fundamentalnej kwestii to znajomość głębsza niż koleżeńska nie ma sensu.

    Jak to odbieram jako coś co sama robię-jak jest okazja to spotykając się z kimś nie taję swoich poglądów w
    tematach istotnych w relacji. Może nie istotnych dziś czy jutro, ale kiedyś na pewno.
  • 25.08.17, 20:10
    Moim zdaniem ludzie, którzy mają podejście, że związek to się musi zaczynać piorunem sycyliskim (czy oczekują miłości na zabój po 3 randce), mają prawo do szukania szczęścia i imho kulturalnie jest żeby o swoim podejściu informowali jak najwcześniej. Ja bym nie miała zastrzeżeń co do doboru słów w tej sytuacji.

    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • 26.08.17, 21:29
    Koro, "w tym największy jest ambaras, żeby dwoje chciało na raz". Postawa tych dwojga jest bardzo typowa sądząc z losu znajomych mi rozwiedzionych znajomych- czyli PRAWIE WSZYSTKICH- niestety. Pani nie doskwiera pusty dom bo ma dzieci. Panu - tak. Pani nie jest skłonna do ryzyka na zasadzie" trudno najwyżej znów się nie uda - gorzej mi nie będzie" a dokładnie tak zachowywali się znajomi mi panowie. Niektórym się udało, innym nie, szukali dalej. Ale po mniej więcej dwóch latach od rozwodu byli już "desperatami" tyle, że raczej tak nie ocenia się facetów. I tego rodzaju dictum o znajomości bez zobowiązań po kilku randkach wcale by mnie nie zdziwiła. Kobiety z dziećmi wymagającymi jeszcze opieki są znacznie mniej skłonne do ryzyka nieudanego związku, poza tym zwykle wiedzą, że ich dzieci potrafią wiele uczynić by się nie udał. Kwestia atrakcyjności lub nie ma drugorzędne znaczenie kiedy się nie bardzo ma ochotę na coś poważniejszego.
    Tych moich rozwiedzionych znajomych jest kilkanaścioro. Z panów tylko jeden nie wszedł w stały związek w ciągu 3-4 lat po rozwodzie, a z pań tylko jedna weszła- i rozwiodła się po raz kolejny. Choć o luźne związki nie było im trudno- to jest nie tyle kwestia atrakcyjności fizycznej co raczej kwestia tzw. bywania.
    Wracając do Twojej znajomej- rozumiem, że mogla poczuć się niezbyt komfortowo bo tak czuje sie każdy traktujący znajomość mniej poważnie niż ta druga osoba. Ale warto być uczciwym i powiedzieć panu o swojej niegotowości na zobowiązania. Jeśli to jeszcze raz padnie. Jesli pan mądry- to zrozumie, że to dla niej trudna syt. i zaakceptuje. A jeśli niemądry to chyba nie warto by i ona traciła czas.
  • 27.08.17, 11:35
    Claro, moja kolezanka nie wyklucza poważnego związku - jej dzieci są bardzo mądrze wychowane, choć przezyły na pewno rozstanie rodzicow, to podchodzą do tego normalnie - spędzają czas z tatą regularnie, nie czują się odrzucone czy coś podobnego. Nie maja nic także przeciw spotkaniom mamy z kimś. Po prostu - pani nie czuje się jeszcze gotowana na żadne deklaracje z tym panem, bo znajomośc stosunkowo krótka i stosunkowo smile nie sprawdzona. Ti nie idzie o jakąs pustkę czy jej brak, tylko o uczciwe podejście i zdrowy rozsądek

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 28.08.17, 16:21
    Może pan po prostu wie, że kobiety często się boją, że po pierwszym seksie facet może więcej nie zadzwonić (bo zdobył, to co ma więcej czas tracić na tę samą kobitę), i chciał jeszcze raz, dobitnie powiedzieć, że on taki nie jest. Że po weekendzie nie ma zamiaru zniknąć bez śladu, tylko kontynuować znajomość. Nie wiem, trzeba by go było spytać, po prostu smile

    --
    100zł ode mnie na pierwszy nocleg - www.airbnb.pl/c/joannah1462 Zapraszam smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.