Dodaj do ulubionych

Nieproszeni goście

28.08.17, 14:11
Nie wiem, czy nie przesadzam, ale ostatnio się zirytowałam i potrzebuję bezstronnej opinii. Ostatnio zapowiedziała się z wizytą do nas kuzynka męża, miała przyjechać z mężem i dzieckiem, chciała też coś załatwić i prosiła, żeby mój mąż pojechał z nimi. Jak dotarli na miejsce, okazało się, że jest nie troje, a pięcioro, bo dodatkowo zabrała się nimi ich koleżanka z dzieckiem - dla mnie kompletnie obca osoba, nie widziałam jej nigdy wcześniej. O tym, że będzie ich więcej nie wspomnieli ani słowa ani kiedy się umawiali z nami, ani nawet kiedy dzwonili już z drogi. Wizyta kilkugodzinna, z dość małymi dziećmi. Nie mam ochoty na powtórkę nigdy więcej, nie lubię jak ktoś zupełnie obcy kręci mi się po domu, niedawno kupionym i wciąż remontowanym, a takie zachowanie uważam szczerze mówiąc za dość burackie - podejrzewam, że kuzynka doskonale wiedziała, że na wizytę kogoś dodatkowego się nie zgodzimy, więc po prostu postawiła nas przed faktem dokonanym. Da się jakoś kulturalnie zareagować w takiej sytuacji? Co prawda na taki numer z jej strony więcej się nie damy nabrać, bo już zawsze będziemy zajęci, gdy będzie czegoś potrzebować, ale co właściwie można zrobić w takiej sytuacji - przecież nie wyproszę ich z domu...
Obserwuj wątek
    • kora3 Re: Nieproszeni goście 28.08.17, 14:17
      Otwarcie, w sensie do niezaproszonych, a pojawiających się osób nie da się grzecznie zareagować. w 9 na 10 przypadków nie mają zielonego pojęcia, ze sa niemile widziani a o ich przybyciu nikt nie uprzedził gospodarzy. Natomiast na osobności wypada powiedzieć kuzynce meza, że przywoząc ze sobą obce i niezapowiedziane osoby sprawiła Wam kłopot.

      --
      Korcia
      "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
      • malinazkomina Re: Nieproszeni goście 28.08.17, 14:27
        Właśnie o to mi chodzi i to mnie najbardziej zirytowało - zostaliśmy postawieni przed faktem dokonanym i właściwie nie mogliśmy zareagować, nie wychodząc przy tym na niegościnnych. A o tym, kto nas odwiedza, wolelibyśmy decydować sami.
        • kora3 Re: Nieproszeni goście 28.08.17, 14:33
          Rozumiem w pełni, nie lubię nieproszonych wizyt, chyba ze naprawdę o bliskie osoby chodzi ...Niemniej no odpowiedziałam z punktu widzenia SV ....
          Nie daj sobie wmówić, że nie wypada/ło zwrócić kuznce uwagi na jej skandaliczne zachowanie smile - w myśl zasady nie zauwaza się błedów dorosłych ludzi - owszem, ale nie uciążliwych dla nas...Kuzynka dobrze wiedziała co robi i było ją zdrowo objechać, jej koleżanka pewnie Bogu ducha winna ...

          --
          Korcia
          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
    • ser_metafizyczny Re: Nieproszeni goście 28.08.17, 14:34
      Na początku wizyty można też określić ile mamy na nią czasu; skoro miała być tylko kuzynka z rodziną celem załatwienia czegoś, możesz przecież mieć inne plany na resztę dnia niż zabawianie nie swoich znajomych.
      "Wiesz kochana, a my akurat musimy po trzeciej się zawinąć do Iksińskiej, no co za niefart."
      I tak, czytam ze zrozumieniem, wizyta kuzynki zapowiedziana. Tylko pamiętajmy, że całodzienne nasiadówki to nie jest norma. O ile nie umawiamy się na posiłek to takie spotkanie nie powinno przekroczyć dwóch godzin.
      Tym bardziej, że cała sprawa podszyta jest lisem - odwiedzę was i pomożecie mi coś załatwić. Brr.
      • kora3 Re: Nieproszeni goście 28.08.17, 14:38
        Wg mnie w samej takiej prośbie nijakiego "lisa" nie ma - można kogoś poprosić o taką przysługę oczywiście licząc się z odmowa. Wg mnie skandaliczne było tu przywiezienie z sobą koleżanki z dzieckiem (bez dziecka też byłoby skandaliczne - uprzedzam)

        --
        Korcia
        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
        • ser_metafizyczny Re: Nieproszeni goście 28.08.17, 15:06
          Koro, zgadzam się co do przewożenia dodatkowych gości, toż ten aspekt sprawy nie pozostawia cienia wątpliwości. Przynajmniej teraz, w dobie sms-ów i komórek w zasięgu 24/7.
          Znam takich ludzi którym tego typu zachowanie przychodzi naturalnie, niestety. Ostatnio moje auto zostało taksówką - miał być sam brat, a był z dziewczyną i kolegą, i bagażem niemałym. Jakoś się pomiescilismy, ale było mi bardzo nieswojo kiedy po telefonie "czy odwieziesz mnie z autobusu na lotnisko bo mam mało czasu" okazało się że brat przybył samotrzeć. Dobrze ze auto to nie Smart. wink
          Znam też bliską mi parę która codziennie nasiadówki uprawia z umiłowaniem, przez co nie jestem w stanie ich odwiedzać. Wstajesz rano a tu znajoma a przychodzi jak do siebie, siedzi do obiadu, dzwoni po kuzynkę, męża, syna, znajomych syna... Bo tak się miło siedzi.
          Alergię mam na takie coś. Jasne, niech sobie żyją swoim torem, ale jak się umawiamy na jakiś plan dnia a potem taka koleżanka wchodzi w niego jak lodołamacz, to jednak lekki niesmak pozostaje.
          Aj, ulało mi się troszkę.
          • kora3 Re: Nieproszeni goście 28.08.17, 15:17
            Wiesz, ja takich sytuacji nie miewam - podejmuje w domu tylko bardzo bliskie mi osoby, które szczęśliwie nie mają takich inklinacji. Nie chcę, żeby zabrzmiało to w tonie forumowym czyli "ja tak nie mam, bo jest4ea, mam lepszych znajomych i w ogóle" więc dopowiem - nie lubię siedzieć w domu sensie spotkań towarzyskich, ani własnym ani cudzym więc spotkania tego rodzaju odbywam w miejscach neutralnych, poza wyjątkami np. konieczność porozmawiania napradwe w 4 oczy. Gdybym wszelako miała taka sytuację to osobie "dopraszającej" sobie do mnie inne osoby zwyczajnie powiedziałabym, ze mi to nie odpowiada

            --
            Korcia
            "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
            • ser_metafizyczny Re: Nieproszeni goście 28.08.17, 15:38
              No i pięknie, to zdrowe podejście.
              Ale są też całe grupy ludzi które spotykają się tylko w domu (albo jeśli pogoda ładna w parku), że względów ekonomicznych. Tak ordynarnie i po prostu.
              Albo, wychodzą z założenia że "no skoro już taki dystans zrobiłem żeby cię zobaczyć, to pobądźmy razem, tak rzadko się widzimy."
              Barf.
              Niemniej, bywa i tak.
              Ten brat samotrzeć próbował się kiedyś wbić na spanie. Mieszkam w dużym i popularnym mieście, więc moja kanapa jest nad wyraz atrakcyjna dla rodziny, stąd tez pewne przeczulenie na "przyslugi". Sęk w tym, że braciszek najpierw naopowiadal że u mnie przenocuje, a kiedy wspomnieli mi o tym rodzice trochę mnie skręciło. Brat dostał pogadanke wychowawczą jak go wreszcie mama zmusiła do kurtuazyjnego telefonu z zapytaniem czy będziemy uprzejmi.
              Nie byliśmy uprzejmi. wink
              Ale nie nauczysz, pełnoletni gość a nadal nie czuje granicy przyzwoitości.
          • mika_p Re: Nieproszeni goście 31.08.17, 00:37
            > Przynajmniej teraz, w dobie sms-ów i komórek w zasięgu 24/7.

            Zaskakujące, że te słowa pisze osoba, która równolegle zakłada wątek o tym, że przez połowę czasu jest niedostępna pod telefonem i z zasady nie oddzwania na nieodebrane połączenia

            --
            Jeśli estry są pochodnymi węglowodorów, to czy węglowodory są całkami z estrów? (za bash.org)
            • ser_metafizyczny Re: Nieproszeni goście 31.08.17, 08:05
              Ale na mailu jestem. Nie mam problemu żeby umówić się sprawnie że znajomymi. smile
              Zresztą, skoro ja jestem takim wyjątkiem dla was, a ogół społeczeństwa jednak telefony odbiera, to założenie nadal pozostaje trafne.
    • baba67 Re: Nieproszeni goście 28.08.17, 14:49
      Sytuacja naprawde dziwna. Kolezanka z dzieckiem "zabiera sie" na kilkugodzinna wizytę w domu kompletnie obcych ludzi? Czy ta wizyta u Was była przy okazji załatwiania innej sprawy w której owa koleżanka miała uczestniczyć i przy okazji się w Waszym domu znalazła ?Bo tylko tak mogę sobie te kuriozalna sytuację wytłumaczyć. jeśli tak było jak konmbinuje to koleżanka mogła nie mieć pojęcia że przyjdzie spędzić i Was kilka godzin i wcale jej to specjalnie nie zachwycało. Winna jest kuzynka.I oczywiście, masz absolutne prawo wyłuszczyć że o tym kto sie u Ciebie gości decydujesz Ty. Inna sytuacja byłaby gdyby chodziło o wstąpienie i wypicie herbaty, tu rzeczywiście wypominanie dodatkowych gości byłoby małostkowe.

      --
      W ciszy drzemie siła.
      • kora3 Re: Nieproszeni goście 28.08.17, 14:57
        Bo, nawet na wstąpienie w celu wypicia herbaty nie wypada zabierać nieproszonych "gości" - jest to zachowanie wprost skandaliczne. Nie ma nic małostkowego w powiedzeniu tego komus, kto takiego gościa - zwykle niemającego pojęcia, ze jest niemile widziany-przyprowadził czy przywiózł

        --
        Korcia
        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
        • baba67 Re: Nieproszeni goście 28.08.17, 15:04
          Ale sa różne sytuacje- gdzieś indziej się jedzie do krewnych się wstępuje, głupio wspólpasażerów zostawiac w samochodzie przeciez. Uprzedzac trzeba ale to uprzedzenie to tez jakies postawienie przed faktem dokonanym.

          --
          W ciszy drzemie siła.
          • kora3 Re: Nieproszeni goście 28.08.17, 15:09
            no nie Babo - jeśli się z kims zabiera czy zabiera kogoś to też nie wypada tej osoby czy osob wpraszać komuś - zapowiedzianych czy nie.

            --
            Korcia
            "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
              • kora3 Re: Nieproszeni goście 29.08.17, 14:05
                Zależy od sytuacji Babo - już pisałam. Jeśli ktoś chce przy okazji naszej wizyty np. u krewnych pozwiedzać miasto, albo załatwić w nim swoją sprawę - to się mu to umożliwia wysadzając go gdzie sobie życzy i umawiając się na czas spotkania - proste.
                Jeśli natomiast taka osoba wyświadcza podróżując z nami przysługę nam, to się informuje krewnych, że z racji tego, iż właśnie ta osoba będzie proponuje się spotkanie na neutralnym gruncie - np. w kawiarni. TYLKO wówczas, gdy gospodarz powie wyraźnie, że owa osoba nie stanowi dlań przeszkody w domu i zaprasza z nią wypada z nią przyjść. Zupełnie nie rozumiem co tu niejasnego

                --
                Korcia
                "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                • matylda1001 Re: Nieproszeni goście 01.09.17, 23:12
                  Wszystko jasne, ale jakieś takie sztywne jak dyszel od dorożki. Na dodatek zupełnie niezgodne z tradycyjną polską gościnnością. Cóż sie niby stało takiego strasznego? Gdyby chodziło o przenocowanie dodatkowej osoby to owszem, mógłby być problem ale tu chodzi zaledwie o kilkugodzinną wizytę. Wiele razy miałam takich gości i sama takim gościem bywałam. Nigdy nie przyszłoby mi do głowy żeby robić problem z drobiazgu.
                  • kora3 Re: Nieproszeni goście 02.09.17, 13:24
                    Matyldo, wszystko rozbija się o to, że transponujesz SWOJE podejście na "cały świat" - tymczasem ludzie są rożni, róznie też podchodzą do podejmowania w swoim domu. Uprzedzając, zanim zaczniesz mi współczuć - ja na takie coś pewnie powiedziałabym - Ale mnie ta osoba nie przeszkadza, zapraszam z Wami - i tyle. Sle jednocześnie właśnie zdaję sobie sprawę, że ludzie podchodzą róznie i zwyczajnie nie wypada kogoś im wpraszać, chyba, ze CHCĄ!!! O to cały czs idzie - ze nie można swoich przyzwyczajeń, przekonań, zachowań przenosić na innych. Znam takiego pana, który jest osoba bardzo mało towarzyską, acz fajna i interesującą. Kiedy z nnim się umawiam umawiam się w miejscach, gdzie jest nikła szansa spotkać bliższych znajomych albo w domu - moim lub jego. Bo on przy obcych osoba zamyka się i też ma prawo taki być.

                    --
                    Korcia
                    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
          • ser_metafizyczny Re: Nieproszeni goście 28.08.17, 15:10
            No wspolpasazer to raczej nie gapowicz, wie chyba po co jedziesz z wizytą? A jeśli nie wie, to jaki problem powiedzieć "ok, podwieziemy cie do miasta, ale potem możemy cie odebrać skądś po pietnastej, bo jedziemy się spotkać z rodziną."
            Ale przyszło mi na myśl, że sam fakt przyjazdu z kimś nieznajomym nie jest jakimś ogromnym uchybieniem. Niepoinformowanie o takim rozwoju wydarzeń i owszem.
            Tak z 20 lat temu nawet znajomi przychodzili bez zapowiedzi...
            • kora3 Re: Nieproszeni goście 28.08.17, 15:20
              A moim zdaniem uchybieniem takowym jest - nawet jak się zapowie, stawia się gospodarza w bardzo niezręcznej sytuacji. Nie wiem jakim problemem jest powiedzieć komuś kto się z nami zabiera jak zaproponowałaś. Po co kogoś takiego ciągać gdzieś po rodzinie, czyz znajomych.

              --
              Korcia
              "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
              • ser_metafizyczny Re: Nieproszeni goście 28.08.17, 15:25
                Czasami może znamy ciekawych ludzi i niektórych warto przedstawić rodzinie, jeśli np. Mają zbieżne zainteresowania albo dopiero co się przeprowadzą do miasta i może znajoma twarz się przyda.
                Zgadzamy się na pewno ze znajomi czy nie - o przeprowadzeniu dodatkowych gości trzeba poinformować. Co najmniej.
                Najlepiej zapytać, ale to rodzi ryzyko odmowy... wink
                • kora3 Re: Nieproszeni goście 28.08.17, 15:47
                  Ja uważam, że chcąc ludzi poznac z sobą można to robić u siebie, albo na neutralnym gruncie. Do kogoś można z kimś "wbić", ale tylko mając pełną aprobatę tego kogoś. Miałam kiedyś taką sytuację, że moja dobra kolezanka robiła imieniny, na które zaprosiła grubo wcześniej. Tymczasem dwa dni prze tymi imieninami zadzwoniła moja dobra kolezanka z rodzinnych stron, że będzie tutaj przejazdem. I zonk - bo z jedną chciałam się spotkać i ją przenocować (idległosc taka, ze jak miała do mnie zawinać wracając wypadało przenocować), a na drugiej imieniny iść także. Ale ze się nie rozerwę smile to uznałam, że przeproszę te miejscową imieninową móiwąc prawdę co jest. Na co ona zaproponowała radośnie, zebyśmy koleżankę też zabrali na jej imieniny jeśli tylko zechce rzecz jasna. Zechciała, panie się bardzo polubiły zresztą

                  --
                  Korcia
                  "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                  • ser_metafizyczny Re: Nieproszeni goście 28.08.17, 15:51
                    Kiedy dokładnie o coś takiego mi chodzi. Zgrzyt był przez brak informacji, jak jest przekaz jasny o ilości osób to i łatwiej podjąć decyzję. I zazwyczaj bardziej wspanialomyslnie traktuje się takie przypadki.
                    "Wiesz, Marysia chciała z nami pojechać bo nigdy nie widziała X, czy możemy wpaść z nią?"
                    I ponownie, nasiadówki wielogodzinne są całkowicie niedopuszczalne.
                    Jak to jest na tym forum że nawet jak się ludzie zgadzają to powstają dyskusje na temat który dyskusji (wydaje się) nie wymaga? wink
                    • kora3 Re: Nieproszeni goście 28.08.17, 15:57
                      smile Bo czasem się napisze cos nie do końca jasno, albo ktoś opacznie zrozumie - bywa.
                      Generalnie - ja bym w takiej sytuacji jednak nie proponowała komus, ze wpadkę z ciekawą swiata Marysiąsmile Raczej - że może umówimy się gdzieś "na mieście", bo zabiera się ze mną kolezanka/sąsiadka/kolega. TYLKO w przypadku, gdyby gospodarze wyrazili cheć goszczenia Marysi zdecydowałabym się na wbicie z nia do nich.
                      A tak w ogóle, to umówiwszy się z kims u niego w domu można kogoś zabrać z sobą, ale tylko na przejazd - w sensie ta osoba też jedzie do tego miasta, wysiada, załatwia swoje sprawy i ewentualnie zabiera się z nami w drodze powrotnej.

                      --
                      Korcia
                      "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                      • ser_metafizyczny Re: Nieproszeni goście 28.08.17, 16:04
                        Chyba że, i tu piszę z przymrużeniem oka oczywiście, chyba że odwiedzamy dom w którym są jasno wyznaczone godziny odwiedzin. To chyba jedyny przypadek gdzie sv dopuszcza możliwość przeprowadzenia kogoś nowego w celu przedstawienia.
                        Poszukam może po pracy czy literatura zna jeszcze jakieś opcje.
                        Ale poza hobbystycznym rozwiązaniem kwestii dla sportu, to nie ma tu już chyba zbyt wiele do dodania na temat...?
                        • kora3 Re: Nieproszeni goście 28.08.17, 16:11
                          po mojemu też nie ...W okresach, gdy wśród tzw. towarzystwa funkcjonowały godziny odwiedzin także bywać na takich odwiedzinach mogły tylko osoby zaproszone- te które otrzymały bilety z podanymi terminami możliwych wizyt. Pojawić się na takiej wizycie z kimś niezaproszonym nie wypadało. Przedstawiało się ludzi u siebie, a nie przyprowadzając ich innym "w gości"smile

                          --
                          Korcia
                          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                          • ser_metafizyczny Re: Nieproszeni goście 28.08.17, 17:32
                            No dobrze, niepotrzebny skrót myślowy z mojej strony. Po raz kolejny, niezapowiedziana wizyta jest "be". Naprawdę też tak myślę.
                            Co do przedstawiania nieznajomych to moje źródła potwierdzają tezę że można. Nie jestem jeszcze w domu więc posilkuje się internetem, blog o historii lisek.net.pl ma taki oto przykład:
                            Odwiedzający nasz kraj w 1778 roku J. Bernoulli pisał:

                            „Tego dnia generał Coccei według zwyczaju zaprowadził mnie do różnych wytwornych domów, gdzie tylko zostawiliśmy karty wizytowe”.
                            • kora3 Re: Nieproszeni goście 29.08.17, 12:02
                              No wlaśnie zostawili karty - wyrazili chęć zbliżenia się do gospodarzy, a nie wblili ot tak smile

                              --
                              Korcia
                              "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                                • kora3 Re: Nieproszeni goście 30.08.17, 10:04
                                  No wszystko własnie zalezy od tego jak umówiona Ser. Bo wpraszać komus kogos na zasadzie informacji, ze ta osoba bedzie takze nie wypada.

                                  --
                                  Korcia
                                  "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                                  • ser_metafizyczny Re: Nieproszeni goście 30.08.17, 12:07
                                    I od początku tak twierdzę jak mówisz.
                                    Widzisz, mamy to samo zdanie a i tak dyskutujemy. To forum jest magiczne. wink
                                    Ale wracając do tematu, czy dobrze rozumiem że wg Ciebie wcale nie można przedstawiać ludzi nie u siebie w domu?
                                    • baba67 Re: Nieproszeni goście 30.08.17, 12:11
                                      To nie forum jest magiczne tylko maniera Korci. pisze oczywistości tak jakby z Toba polemizowała.
                                      Coś takiego jakby:
                                      Wiesz,serze, nie mozna byc niegrzecznym dla innych, nie szanować, obrażac...a Ty sie zastanawiasz gdzie na chińskiego parasola napisałeś cos takiego, czy należy juz do psychiatry czy jeszcze się wstrzymać.

                                      --
                                      W ciszy drzemie siła.
                                      • kora3 Re: Nieproszeni goście 30.08.17, 12:31
                                        Widzisz babo, to nie jest takie proste, bo Ty np. uważasz, ze wbicie z kimś obcym do kogoś "na pół godziny" jest normą smile - tymczasem wcale nie jest. Tak samo, jak nie jest nia także INFORMACJA, ze się kims takim wbije nim się wbije. Informacja - z definicji to jest wiadomość, a nie zapytaniesmile

                                        --
                                        Korcia
                                        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                                        • baba67 Re: Nieproszeni goście 30.08.17, 12:38
                                          Informacja jest absolutnie niezbędna, nigdzie nie pisałam czego innego. Zreszta brat ma wybór -może wyjśc z dokumentami przed dom i przekazać w samochodzie.Nie ma potrzeby robienia jakichs dziwnych menuetów z zapraszaniem 10 km od domu brata poniewaz nie chce sie brata zmuszać do zapraszania obcej osoby, a informacja to jest wywieranie nacisku. Nie popadajmy w paranoję. Normalnie życzliwy innym człowiek bez grypy i remontu nie robi żadnej sprawy. Moge myśleć co chcę i nie dam sie przekonać do żadnych absurdów.

                                          --
                                          W ciszy drzemie siła.
                                          • kora3 Re: Nieproszeni goście 30.08.17, 12:47
                                            Tak, informacja to jest wywieranie nacisku Babo. Odpowiednie byłoby TYLKO zapytai to z inna alternatywą. Nigdzie nie doczytałam też, ze Malina mieszka 10 km od jakiejkolwiek kafei - to tak na marginesie.
                                            A do czego prowadzą takie hmmm przysługi nieumówione to zaraz ci przedstawię na przykładzie niedomowymsmile - otóż wczesną wiosną mój kolega wyladował w szpitalu z banalną dolegliwością. Ze go lubię postanowiłam go za jego aprobatą odwiedzić. W rozmowie z kolezanką wspomniałam o tym, a ona wyraziła także taką chęć. Zadzwoniłam do kolegi, zapytałam czy sobie jej zyczy - jak najbardziej, wszystkich sobie życzy, bo umiera tam z nudówsmile - no gitara. Miałam podjecha po koleżankę pod zaprzyjaźniony pub. I podjechałam a z nią stoi jeszcze dwoje znajomych, też chętnie kolegę odwiedzą. Tylko, że ja wcześniej zmieniałam opony właśnie i cały tył miała zawalony zimówkami sad Gdyby mi kolezanka powiedziała, ze taci też chcą, to bym powiedziała, ze nic z tego - nic się w sumie nie stało, ale już się nastawili i miny mieli nietęgie sad Mnie też było głupio...NIGDY nie należy zakładać z góry przysługi wobec innych, nam samym ktoś ja wyswiadcza

                                            --
                                            Korcia
                                            "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                                            • baba67 Re: Nieproszeni goście 30.08.17, 13:07
                                              Przecież my wcale nie rozmawiamy o malinie, bosh. juz dawno ustalone zostało że to co zrobila kuzynka jest poniżej krytyki. Dyskutujemy o tym czy poinformowanie o pasażerze w sytuacji gdy mamy WSTĄPIĆ na chwilę do kogoś kto zwykle zaprasza nas na herbate jest wywieraniem nieakceptowalnego nacisku i czy aby na pewno jest konieczne wyznaczanie spotkania 10km od domu tej osoby żeb nie okazac sie koszmanym burakiem. Otoz ja uważam że nie jest konieczne, Alternatywą dla tej osoby do której wstapić MUSIMY jest niezaproszenie do domu i przekazanie czego trzeba przed domem. I gra.Nie ma wymogu zapraszania na herbate kogoś kto wstępuje po cos lub kogoś.

                                              --
                                              W ciszy drzemie siła.
                                              • kora3 Re: Nieproszeni goście 30.08.17, 13:51
                                                To w takiej sytuacji Babo uprzedzamy, że z racji tego, iż zabiera się ktoś z nami wpadniemy jak po ogien zabrać co mamy zabrać, niestety. Wówczas gospodarz może powiedzieć: - Alez dlaczego? Przecież ten X może chyba wstapić na herbatę czy kawę..W każdym razie zapraszamy go także - i sytuacja jest jasna. Może też powiedzieć - no tak, rozumiem, szkoda i też jest jasna...

                                                Cały czas Babo idzie o to, że INFORMACJA iż z kimś wpadniemy jest stawianiem pod scianą gospodarzy, wpraszaniem im do domu kogoś, a tego się nie robi...

                                                Miałam kiedyś taką sytuację, że wybierałam się solo do mojej mamy i kolega jadący do Poznania przez Katowice zaproponował mi, żebym się z nim zabrała. Było mi to na rękę , więc się postanowiłam zabrać. Oczywiście chciałam się dorzucić do paliwa, ale kolega odmówił. Odległość ode mnie do Katowic samochodem i po tej trasie jest taka, że nie planowaliśmy zatrzymywania się na posiłek, więc nim też nie bardzo mogłam się odwdzięczyć.
                                                Natomiast no Z K do P jest już kawałek i pomyślałam, że wypadałoby ugoscic go u mojej mamy tym bardziej ze zapewne wniesie mi bagaż do niej. Zatem kilka dni przed przyjazdem podczas rozmowy z mamą napomknęłam, że tym razem podwiezie mnie kolega który docelowo jedzie w interesach do Poznania. Moja mama razu zapytała co lubi jeść, bo "oczywiście zapros go w moim imieniu na obiad" smile Uprzedzając - moja mam jest gościnna, nie jest chora, ani biedna, więc gdyby nie zaproponowała tego sama (co by mnie - przyznam - zaskoczyło) - to sama bym ja zapytała o taką możliwość smile Ale tu mowa o jednej z najbliższych mi osób. Gdyby na miejscu mojej mamy była moja kuzynka, kolezanka itp. to już nie otrzymawszy takiej propozycji nie pytałabym o taka możliwość, tylko chciała kolegę zaprosić na posiłek po trasie, albo po prostu już w Katowcach, jako moim rodzinnym miescie - proste

                                                --
                                                Korcia
                                                "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                                                  • kora3 Re: Nieproszeni goście 30.08.17, 14:22
                                                    A no to ok - tylko, ze nie tak do końca, bo co niby gospodarz ma z ta informacją zrobić nie zycząc sobie tej osoby w domu? Jasne - asertywna osoba powie: wiesz, nie pasuje mi goszczenie tego kogoś, może wobec tego spotkamy się na mieście, ale to też kulaw pod względem SV, bo gospodarz to proponuje, a zatem no zaprasza ...Do tego sporo ludzi nie jest wcale asertwnymi i "bólem serca" odpowiedzą "Ok Babo" w duchu klnąc na Twój pomysł

                                                    --
                                                    Korcia
                                                    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                                                  • baba67 Re: Nieproszeni goście 30.08.17, 15:02
                                                    Co ma zrobić? Zareagować wg tego co czuje.Powiedzieć choćby " no to widzę że się będziesz spieszyła (nie będę się spieszyła ale pojmę o co chodzi) to ja szybciutko wyjdę i ci ten dokument przekaże tylko zatrąb".
                                                    A że ktoś uważa prostą informacje ze z kimś jadę za propozycje żeby te osobę ugościć wbrew swojej woli to ja na to nic nie poradzę. Nie jestem odpowiedzialna za to że ktoś słyszy coś co nie zostało powiedziane i poczuwa się do całkowicie nadgorliwej interpretacji. Nie jestem tez odpowiedzialna za czyjś brak asertywności i inne deficyty osobowości.

                                                    --
                                                    W ciszy drzemie siła.
                                                  • kora3 Re: Nieproszeni goście 30.08.17, 15:13
                                                    Babo, ale Ty kompletnie odwracasz sytuację - sorry. Całkiem inaczej przedstawia się sytuacja, gdy wybierasz się gdzieś np. z koleżanką i nagle ci się przypomina, że mogłabyś wpaść po drodze do kuzynki pożyczyć dawno umowiona ksiazke, której okazji odebrać nie było, a teraz jest, niż sytuacja, w które umawiasz się z kuzynka, ze ją odwiedzisz i ktoś się z Tobą zabiera np. ze swoim interesem w danym miescie.
                                                    W pierwszym przypadku dzwonisz do kuzynki - hej będę w Twoich okolicach, mogłabym pozyczyc te książkę co mi obiecałaś. - Pewnie, fajnie że będziesz, pogadamy sobie ...- Wiesz, ja jadę z kolezanką pozwiedzać to i to...- Aha, ale na herbatę chyba możecie wstąpić, zapraszam albo - Ano, rozumiem, szkoda. Jak będziesz koło mego domu zadzwoń/zatrąb wyniosę ci książkę.
                                                    Tu niejako ważniejsza jest kolezanka - z nią się umówiłaś najpierw, a z kuzynka PRZY okazji - od koleżanki zależy czy zechce wstąpić na herbatę do twej kuzynki ...

                                                    W przypadku nr 2 wazniejsza jest kuzynka, to z nią się umawiałaś na pogaduchy, a kolezanka chcąca sobie pozwiedzać jest "na doczepkę", skorzystała z Twej uprzejmości w postaci podwiezienia jej i nie powinnyście oczekiwać ani ona, ani Ty, że przy tej okazji ugości ja kuzynka.

                                                    --
                                                    Korcia
                                                    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                                                  • baba67 Re: Nieproszeni goście 30.08.17, 18:21
                                                    Nie odwracam żadnej sytuacji, od samego poczatku wymyśłiłam swój przykład i tego sie trzymam. To Ty kombinujesz jak koń pod góre bo Twoje zawsze musi byc na wierzchu, będziesz sie wykłócała do upadłego , przeinaczała, opowiadała mase barwnych historyjek nawet ciekawych, nie przeczę, ale na ogól niewiele mających wspólnego z argumentacja oponenta. Kurde co za kuzynka, co za książka, co to ma wspólnego z przymusowym przystankiem po drodze do urzędu...

                                                    --
                                                    W ciszy drzemie siła.
                                                  • kora3 Re: Nieproszeni goście 30.08.17, 18:26
                                                    No toż przymusowy przystanek po drodze di urzędy dawno wyjaśniłam jak widzę: mowi się krewnemu, od którego chce się jakiś dokument, że towarzyszy nam kupiec działki/podwożacy nas sąsiad czy kto tam i dlatego wpadnie się TYLKO po dokument, niestety. Gospodarz może zaproponować, że zaprasza także osobę nam towarzysząca, albo też nie. Jeśli zaproponuje, to wypada uzyskać aprobatę osoby towarzyszącej na to (może się np. bardzo spieszyć) , jeśli nie zaproponuje wpada się po dokument i spada - proste

                                                    --
                                                    Korcia
                                                    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                                    • kora3 Re: Nieproszeni goście 30.08.17, 12:12
                                      Można - dlaczego nie? Można ludzi sobie przedstawić na neutralnym gruncie, ale można też u nich w domu, jesli taka osoba została z nami zaproszona - np. w charakterze osoby towarzyszącej, specjalnie, ale także przypadkiem, jak wspomniana tu moja koleżanka z rodzinnych stron na imieniny koleżanki tutejszej.
                                      Moje uwagi dotyczyły TYLKO i wyłącznie sytuacji, gdy ktoś zaproszony pojawia się u kogoś - w domu czy na imprezie z kimś nieproszonym lub takową osobę wprasza informując, ze z nią porzyjdzie i stawiając gospodarza pod scianą. Taką osobę no już wypada przedsyawic, ale zacząć od tego należy, ze nie wypada jej z sobą zabierać BEZ WYRAŹNEJ ZACHETY gospodarza.

                                      --
                                      Korcia
                                      "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                                    • kora3 Ser :) 30.08.17, 12:38
                                      No forum niestety rózni się od wymiany myśli na zywo i łatwo czegos nie zrozumieć. Ja np. zrozumiałam, że Ty dipuszczasz sytuacje wbicia z kims obcym, gdy się ZAPOWIE, ze się z tym kims będzie. Być może źle zrozumiałam. Polemizowałam, bo nie, nie można się z kimś zapowiedzieć (poza wyjątkami). Ani nawet "zapytać" w stylu "Będę z kolezanką i jej dzieckiem, dobrze?" - bo to jest stawianie gospodarza pod scianą. O ile uważasz tak samo, to przepraszam, źle zrozumiałam


                                      --
                                      Korcia
                                      "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                                      • ser_metafizyczny Re: Ser :) 30.08.17, 13:38
                                        A widzisz, ja jestem zdania zw wizyta zapowiedziana jest ok - o ile gospodarz wyrazi zgodę. Nie mam problemu żeby na taką informację odpowiedzieć - nie, nie mam miejsca/ochoty/czasu/warunków/nerwów. Komunikacja działa sprawnie tylko wtedy, gdy obie strony mają komplet informacji. Twoja fiksacja na niewywieraniu nacisku jest przesadna. Trochę przypomina mi bezstresowe wychowanie - prowadzi do absurdalnych sytuacji.
                                        Lubisz anegdoty, więc poniżej przykład wywierania nacisku, który dla mnie miał bardzo pozytywne skutki:
                                        Kolega napisał że wpadłby do mnie na pół godziny, może godzinę, bo przypadkiem opiekuje się Panem profesorem (tak się trafiło, tłumacz nie dojechał na czas) z dziedziny która mnie interesuje. Rozmawialiśmy na czacie, wiedział że siedzę w domu i w tymże mam kolekcję na temat bliski profesorowi i mnie. Ja na to że a bardzo chętnie profesora poznam.
                                        Może to uleganie presji, bo nigdzie nie było pytania. wink
                                        Nie dajmy się zwariować.
                                        • kora3 Re: Ser :) 30.08.17, 13:58
                                          No ja w takiej sytuacji zaptrałabym czy chciałabyś poznac profesora i TOBIE pozostawiła decyzję, czy chcesz zapraszać do domu, czy spotkać się np. na mieście. Swoje podejście praktykuje od dzieciństwa i jak widzę nie nastęcza ono nijakich problemów. W odróżnieniu od stawiania przed faktem dokonanym - bo można z różnych przyczyn nie móc kogos podjąć w domu - kogoś obcego. Np. ma się remont - swój może wbic, a jak ale obcy już nie za bardzo. Taka sytuacja zmusza gospodarza do tłumaczenia się, przepraszania, a po co zmuszać?smile

                                          --
                                          Korcia
                                          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                                            • kora3 Re: Ser :) 30.08.17, 14:10
                                              Jejku, mogłaś z dowolnej przyczyny nie chcieć owego profesora gościć w domu, a chętnie byś go poznała mimo braku możliwości zaprezentowania gabloty. O to chodzi. Jak wspomniałam - ja bym zostawiła decyzję Tobie i nie wiem jaki byłby to problem odpowiedzieć - Oczywiście! Serdecznie zapraszam was obu do siebie

                                              --
                                              Korcia
                                              "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                                              • ser_metafizyczny Re: Ser :) 30.08.17, 14:19
                                                Ale ta opcja zawsze jest, także w momencie jak ktoś informuje a nie pyta.
                                                Pamiętasz brata, który chciał się do mnie wbić na spanie i wszyscy o tym wiedzieli tylko nie ja? Jak zadzwonił usłyszał: nie, mamy warunki żeby przenocować ciebie samego, ale w świetle tego jak załatwiasz sprawę i ponieważ chodzi o jeszcze dwie osoby to nie tym razem.
                                                Zresztą i z profesorem wystarczyło odpisać zamiast " jasne, wbijaj" proste "nie tym razem, znajdź mu inne zajęcie".
                                                Nie dajmy się zwariować, to są zupełnie normalne interakcje. Nie widzę powodu żeby wszystkich znajomych bliskich i dalekich trzymać na ten sam dystans.
                                                • kora3 Re: Ser :) 30.08.17, 14:36
                                                  Ależ właśnie o tym mowa Ser - o tej bliskości. Bliskiej osobie z reguły można powiedzieć wprost, że nie tym razem, niebliskiej już niekoniecznie. Dlatego moim zdaniem lepiej jest decyzję czy chce kogoś przyjać zostawić gospodarzowi. Opowiadała mi raz moja kolezanka, ze zaprosiła swoja kolezanke na kawe - poniekąd chciała z nią pogadać o pewnym swoim problemie. Kolezanka przyszła, a ...no z inną pania, kompletnie nieznaną gospodyni, bo "tak się spotkałyśmy przypadkiem" - pewnie w innej sytuacji dla koleżanki takie coś nie stanowiłoby problemu, ale wówczas stanowiło, bo jak miała przyobcej babce mówic o swoich osobistych sprawach?

                                                  --
                                                  Korcia
                                                  "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
              • matylda1001 Re: Nieproszeni goście 01.09.17, 23:19
                kora3

                >nawet jak się zapowie, stawia się gospodarza w bardzo niezręcznej sytuacji<

                No a niby na czym miałaby ta bardzo niezręczna sytuacja polegać? Że trzeba postawić na stole dodatkowe nakrycie i przyjąć gościa "czym chata bogata"?
                • kora3 Re: Nieproszeni goście 02.09.17, 13:11
                  N atym moja droga - że nie każdy może mieć ochote przy okazji goszczesnia kuzynki z jej sprawą goscic jeszcze zupełnie obca osobę - proste. Może nie mieć nastroju - np.

                  --
                  Korcia
                  "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
            • baba67 Re: Nieproszeni goście 29.08.17, 09:27
              Mi chodziło o półgodzinne wypicie herbaty nie o żadne nasiadówki.Wpada się do krewnych bo się musi (zabrać dokument, świadka, podpis, cokolwiek) wiemy że krewni na pewno zaprosza na herbate z ciastem bo tak mają i co robimy zw współpasażerem. Ano wedlug Korci zostawiamy w samochodzie ew możemy zaproponowac dookoła domu. Stary dobry Buba ze swymi pomysłami stanąl mi przed oczami...pamiętacie jak klarował że nie wypada zmieniać butów w szatni teatralnej smile?

              --
              W ciszy drzemie siła.
              • kora3 Re: Nieproszeni goście 29.08.17, 12:11
                Babo, przede wszystkim mając taką sytuację unikamy zabierania współpasażerów, a jeśli nie to stawiamy sprawę jasno jak proponowała Ser - oczywiście, możesz się zabrać, a odebrać Cie możemy z miasta około godziny X, bo idziemy na spotkanie z krewnymi. Nie wyobrażam sobie jakim trzeba być burakiem, żeby coś takiego wzbudziło wątpliwości takiego współpasażera. Przecież pomijając już fakt, że nie wypada pojawiać się BEZ zaproszenia nawet u znajomych na herbate, a co dopiero obcych - przecież te osoby mogą mieć z krewnymi do pogadania o jakichś osobistych/rodzinnych sprawach, co obecność obcej osoby zwyczajnie uniemożliwi.

                Inaczej rzecz się przedstawia gdy ktoś jest proszony o podwiezienie gdzieś, gdzie nie ma interesu i jedzie tylko zawieźć kogoś. Miałam taką sytuacje - sąsiadka rodziców poprosiła mnie o podwiezienie jej na pogrzeb osoby z rodziny. Pojechałam tam tylko po to. Rodzina zmarłego serdecznie zaprosiła mnie na konsolację - tak wypadało - przyjechałam z ich krewną kawałek, tylko po to, by ja przywieźć i nie wypadało mnie zignorować. Oczywiście -grzecznie odmówiłam i podjechałam sobie do restauracji, gdzie poczekałam na panią umówiony czas. Jak po nią przyjechałam była gotowa do wyjścia, co rzecz jasna się jej chwali - ze się tego czasu trzymala.
                Pewnie, ze są sytuacje różne - mói kolega poproszony został o podobna przysługę - tylko pogrzeb odbywal się w małej wsi, do najbliższego miasta było ze 40 kilosów, a aura spacerom nie sprzyjała. On przyjął zaproszenie na stype, bo gdyby nie przyjął osoba, którą podwoził musiałaby ograniczyć swą obecność na niej do góra 15 minut, gdyż no dluzej kierwcy w samochodzie "trzymać" nie wypadałoby



                --
                Korcia
                "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                • baba67 Re: Nieproszeni goście 29.08.17, 12:59
                  W wypadku dłuższej wizyty u krewnych to jasne ale zdaje się że znów nie przeczytałaś uważanie o jaką sytuację mi chodziło.Wysadzenie kogos na rynku na PÓŁ GODZINY? No oczywiscie że unikamy, niemniej zdarza się że w przypadku konkretnej sprawy bierzemy kogos -np sprzedajemy działkę, jedziemy do notariusza,bierzemy kupujacego, wstepujemy po upoważnienie do brata, brat zawsze zaprasza na herbatę. W takim wypadku należy brata uprzedzić w jakim towarzystwie się jedzie i nie ma to nic wspólnego z narzucaniem gościa na herbate. A zostawienie człowieka na pół godzin na rynku jest zupełnie dla mnie nieakceptowalne.

                  --
                  W ciszy drzemie siła.
                  • kora3 Re: Nieproszeni goście 29.08.17, 13:08
                    Babo, jak wspomniałam o inaczej przedstawia się sprawa, gdy kogoś się specjalnie fatyguje w swoim interesie. Ale mimo wszystko - nie, nie wypada komuś wpraszać obcej osoby do domu, czy na pół godziny, czy na dłużej. W takiej sytuacji o jakiejś piszesz - wypada powiedzieć bratu, że będzie z nami kupujący działkę i dlatego proponujemy spotkanie w kawiarni i zapraszamy brata. TYLKO wówczas, gdy brat powie, że wołałby jednak u siebie, a obecność kupującego mu bynajmniej nie przeszkadza można zajść doń z owym kupującym. To są przepraszam, ale elementarne zasady kultury - nie można kogos stawiać przed faktem dokonanym wbijając mu do domu z dodatkową, w dodatku obca osobą - bez względy na to kim ona jest.
                    Jeśli to my robimy komus przysługę i podwozimy - tak, owszem wypada wysadzic i taka osoba powinna to rozumieć! Jeśli wie, ze jedziemy na pół godziny, to widać tyle jej wystarcza na załatwienie jej sprawy, ewentualnie może poprosić o poczekanie na nią, aż ją załatwi. Jeśli ktpos nam robi przysługę jadac z nami - krewnym i tej osobie proponujemy spotkanie w lokalu.

                    --
                    Korcia
                    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                  • pavvka Re: Nieproszeni goście 29.08.17, 23:13
                    baba67 napisała:

                    > A zostawienie człowieka n
                    > a pół godzin na rynku jest zupełnie dla mnie nieakceptowalne.

                    Akurat na rynku bycie zostawionym na pół godziny dla normalnego człowieka nie powinno być problemem. Można się przejść, iść na kawę, czy choćby usiąść na ławce i obserwować przechodniów. Znacznie gorzej byłoby być zostawionym na blokowisku.
                    --
                    Why do computer programmers confuse Halloween with Christmas?
                    Because Oct 31 = Dec 25.
                    • baba67 Re: Nieproszeni goście 30.08.17, 11:25
                      Nie mówiąc juz o tym ze nie wszyscy mieszkaja tam gdzie jest rynek. Własciwie większośc populacji mieszka na terenach wiejskich.I co wtedy ? Przechadzka po polach?
                      Zreszta tam gdzie jest kafeja można sie tez umówic z bratem na przekazanie czego trzeba, Kora dobrze radzi.
                      Mnie bardziej chodzi o to że trzeba być bardzo niegościnna osoba żeby na wieść o tym że wstepujący krewny będzie z kimś nie zaprosić tego kogoś na pół godziny.

                      --
                      W ciszy drzemie siła.
                      • kora3 Re: Nieproszeni goście 30.08.17, 11:49
                        Babo - nie chodzi o brak gościnności, a o pewne ZASADY - nie wypada wbijać do kogoś z kims kto nie jest zaproszony i nie wypada stawiac też gospodarza w sytuacji takiej, że się informuje ze się z kimś przyjdzie - bo cóż ma odpowiedzieć ? Nie, nie pasuje mi to?
                        Jak wspomniałam - jesli taka osoba jest fatygowana dla naszej sprawy - nie wypada jej pozostawiać samej sobie i wówczas proponuje się lokal. Jasne, są zapadłe wsiesmile, ale większość wsi jakie znam otacza jednak miasta promieniem mniejszym niż 50 km. A nawet jesli nie to gdzieś w większej wiosce, np. gminnej na pewno jest jakiś lokal, gdzie można na chwile usiąść. Oczywiście, w takiej sytuacji na ogół większość gospodarzy na taką propozycję odpowiada - Ale po co? Przyjeżdzaj z tym X, zapraszam - tyle ze ta propozycja MUSI wyjść od gospodarza i należy mu dać alternatywę wcześniej w postaci wlasnie spotkania na neutralnym gruncie. Jeśli ja odrzuci, to już jego sprawa.

                        Przypomniało mi się: moja siostra będąc niewiele po porodzie umówila się z kolezanką, ze ta przyjedzie do niej po jakieś tam materiały ze szkolenia, na którym ma siostra była jeszcze przed macierzyńskim. Pracowały razem, jakos tam się kolegowały, więc moja siostra specjalnie się nie szykowała - ot ogarnęła się nieco - w sensie wyglądu. Kolezanka zadzwoniła już z trasy, ze jedzie z teściową, bo ta do niej wpadła niespodzianie. Moja siostra w panice zaczęła się malować, prasowac jednocześnie ograniając 3 - tygodniowe dziecko. Tak, wiem, ma fioła, jak ja - ja też niechętnie pokazałabym się obcej osobie nie w formie ...smile
                        Kolezanka postąpiła gorzej niż źle - tesciowa mogła zaczekać na nią w domu - odległość nieduza, a ona wpaść do mej siostry, przeprosić, ze jak po ogien, wypic 3 łyki wody i spadac, a niei ciagac obcą osobę do mej siostry w połogu.

                        --
                        Korcia
                        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                        • baba67 Re: Nieproszeni goście 30.08.17, 12:07
                          Zasady zasadami a życie życiem. W pewnych sytuacjach zasady SV zwyczajnie są bezduszne i trzymanie sie ich na siłę czyni więcej szkody niz pożytku. zawsze trzeba uzywać mózgu i empatii.Bo inaczej ożna wyjść na nienagannie wychowane suczydło (brońboż nie mam na myśłi Watkodawczyni).
                          Zrozumiałam że znajoma sie zabrała bo malina mieszka w miejscu atrakcyjnym. Ciągnięcie kompletnie obcej osoby do krewnych na wizytę nie mieści mi się w głowie póki co.


                          --
                          W ciszy drzemie siła.
                          • kora3 Re: Nieproszeni goście 30.08.17, 12:24
                            No właśnie, właśnie ...Tylko jak sobie poczytasz to i inne fora, to takie zajazdy krewnych i znajomych do ludzi mieszkających w atrakcyjnych turystycznie miejscach wcale nie są im w smak. Po prosti - bezczelni ludzie traktują dom/mieszkanie takich krewnych czy znajomych, jak darmowy hotel/motel.
                            Tak się nie robi Babo, nawet gdy okolica jest bardzo atrakcyjna.

                            Ja mam bardzo wielu znajomych w Krakowie, a mój eks ma tam stosunkowo bliską rodzinę - siostrę ojca i jej syna z rodzina - mieszkających osobno. Jakiś czas temu pojechaliśmy tam na imprezę organizowaną przez jedno z tutejszych stowarzyszeń. Nocleg był niby zapewniony, ale w hostelu - warunkach kompletnie nie dla nas. Zaczęlismy gwałtownie szukać jakiegoś pokoju w miare w centrum, miasto oboje znamy, ale od dawna tam nie mieszkamy, a w dodatku był czas urlopowy, turystów chmary. Mojemu eksowi nie przyszło do głowy dzwonić do ciotki czy kuzyna z prośba o nogleg, a nam obojgu do kogokolwiek ze licznych znajomych. Mieliśmy zadzwonić do owej ciotki i kuzyna nazajutrz, że jesteśmy w Kraku i czy zechcą się spotkać, gdzieś w Rynku może, do znajomych też. Trzeba było trafu, że a ulucy wudziała nas kolezanka ze studiów i ona zadzwniła :- Hej, czy ja Was widziałam na Placu Szczepański, czy mnie wzrok zawodzi? - Nas, nas, przyjechaliśmy na impreze X, mielismy dzownić do Ciebie jutro. A teraz szukamy noclegu, bo hostel be, znasz może coś sensownego niedaleko centrum jako tubylec? Kolezanka zaproponowała nam nocleg u siebie, ale właśnie zaproponowała, a nie prosiliśmy o to.

                            Już wpraszanie się do kogoś znajomego, czy krewnego w takiej sytuacji jest meganiegrzeczne, a co dopiero z jakimiś obcymi osobami. Mój dobry kolega z innych studiów dość często bywa tu służbowo - zawsze dzwoni i o tym mówi, ze będzie, a ja go zawsze zapraszam do domu, jak jest - zwykle bywa z jakims kolegą współpracownikiem, czy podwładnym, ale nigdy nie przyszło mu do głowy wbijac z nim do mnie. Owszem, na miescie spotykaliśmy się wiele razy także z taką osobą, ale do DOMU< obcą osobę?

                            --
                            Korcia
                            "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                              • kora3 Re: Nieproszeni goście 30.08.17, 13:55
                                Kolezanka ma dom, pani ciotka małe meiszkanie, pan kun eksa - normalne mieszkanie - 3 pokoje. Można mnie poprosić Ser, ale będąc ze mną w określonych relacjach - mój eks te ciotkę i kuzyna widuje raz na ruski rok, kolezanke zresztą - także.

                                --
                                Korcia
                                "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                                • ser_metafizyczny Re: Nieproszeni goście 30.08.17, 14:00
                                  Z twojej poprzedniej wypowiedzieć wychodzi jasny przekaz że wpraszanie się do kogokolwiek jest niedopuszczalne. Zalecamy dawanie do zrozumienia i inne tego rodzaju subtelności w stylu "będę w mieście".
                                  Gmatwasz.
                                  Przykład - mój przyjaciel bardzo bliski ma rodzinę bardzo bliską w tym samym miejscu gdzie mieszkam ja. Czasami zatrzymuje się u nich, czasami u mnie, czasami jeszcze w hotelach. Jak dzwoni z informacją że będzie w mieście to nie proponuję mu noclegu. Co innego jak powie wprost "ej słuchaj mogę się przekimac u was na kanapie?"
                                  Dopóki nie dostanę jasnej prośby to nie reaguję. Stąd pewnie ta różnica zdań między nami.
                                  • kora3 Re: Nieproszeni goście 30.08.17, 14:17
                                    Nic nie gmatwam Ser smile Jak wspomniałam, mój kolega bliski ze studiów często relatywnie bywa w moim mieście obecnym służbowo. Nie ma tu nikogo poza mna, ale oczywiście ma zapewniony hotel. Kiedy zapowiada ze przyjedzie zawsze mu proponuję nocleg u nas, nigdy nie skorzystał poniekąd, w sensie spania, ale zdarzyło mu się być u nas całą noc na nocnych Polaków rozmowach. smile Czasem przyjezdza sam, ale czasem ze współpracownikiem, czy podwładnym i nie, nie przychodzi mi do łowy tych ludzi zapraszać ani do nas do domu, ani tym bardziej na nocleg, kolega też nigdy o cos takiego nie pytał. Za ro pytał kiedyś, czy zechce jego koledze pokazać miasto - a bardzo chętnie smile

                                    Adekwatnie - ja też u kolegi będąc w rodzinnych stronach bywam. Noclegu nie potrzebuję, bo mam tam mamę i inne bardzo bliskie osoby, ale też zdarzyło mi się być do rana na nocnych Polaków rozmowach. Mojego partnera zna i traktuje jak mnie, ale gdybym przyjechała załóżmy z kolezanką to nie przyszłoby mi do głowy, że ma ja ze mną zapraszać do domu

                                    --
                                    Korcia
                                    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                                    • ser_metafizyczny Re: Nieproszeni goście 30.08.17, 14:52
                                      Dobrze, rozumiem jak myślisz i dzięki anegdotom czuje jakbyś była koleżanką z ławy szkolnej, tyle o tobie wiem.
                                      Niemniej, postaraj się rozważyć problem w oderwaniu id siebie jako osoby, tak abstrakcyjnie, tak żeby może spojrzeć na sprawę z innej perspektywy. Ty nigdy nie poinformujesz znajomych o fakcie dokonanym, zapytasz grzecznie albo i nie zapytasz jeśli będziesz miała taką sytuację że trzeba kogoś odwiedzić. No pięknie. Umyka ci chyba, że ludzie komunikują się na różne sposoby. Nawet jeśli ty kurczowo trzymasz się zasad sv, to otaczający cie ludzie niekoniecznie. Zatem, nastawienie wszystkich wokół że "informowanie" równa się "zmuszaniu" jest zwyczajnie szkodliwe. Jeśli ktoś nie potrafi odmówić, to jest problem psychologiczny, nie sv. Jeśli ktoś nie potrafi przyjąć odmowy to też jest problem psychologiczny, nie sv.
                                      W sv musi zachodzić wymiana informacji, a komunikacja być przeprowadzona uprzejmie i z wyczuciem. Są osoby, które mają takie stosunki że ustalają między sobą formy porozumiewania się przyprawiajace postronnych o uniesienie brwi. Może to dziwne że moi znajomi i ja mówimy sobie wprost czego potrzebujemy. Może ty masz dziwne podejście do samodzielności innych. smile
                                      • kora3 Re: Nieproszeni goście 30.08.17, 15:04
                                        Nie mam dziwnego podejścia, mam natomiast sporo obserwacji i jako osoba asertywna mam często okazję wysłuchiwać zwierzeń i próśb o radę osob mniej asertywnych. Jasne, gdybyśmy wszyscy byli asertywni śwait byłby znacznie prostszy, ale tak nie jest. Byłam kiedyś świadkiem scenki, gdy przełożony zadzwonił do podwładnego i zapytał jak pracuje. Usłyszał, ze na druga zmianę i powiedział, "Więc rano zawieziesz moją zonę tu t tu" - tego podwładnego także znam i był delikatnie mowiac wściekły, także z racji formy - polecenia, które wcale nie było w zakresie jego obowiązków. Ale zacisnął zeby i owo polecenie wykonal, choć de facto nie musiał. Tyle, ze od tego przełożonego wiele zależało w jego karierzesad Jak wcześniej byłam obijetna na typa, tak go zdecydowanie znielubiłam - tego przełożonego, a podwładnemu - no cóż - współczulam.
                                        Są ludzie, którzy nawet bez takiej zaleznosci nie potrafią sobie poradzić z czyjąs bezczelnością i nachalnością, a osoby bezczelne i nachalne to wykorzystują.

                                        --
                                        Korcia
                                        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                        • baba67 Re: Nieproszeni goście 30.08.17, 12:16
                          Nie ma mowy o połogu, chorobie itp. Jest mowa o bracie i zdrowej rodzinie jego mieszkającej np 10 km od najbliższej kafei. Proponowanie spotkania 10 km od domu brata ponieważ ma sie w samochodzie obca osobę którą wypada zaprosić na herbate , no sorry Buba powiało jak nic.

                          --
                          W ciszy drzemie siła.
                          • kora3 Re: Nieproszeni goście 30.08.17, 12:27
                            Babo, możesz sobie uważać co zechcesz. Kulturalna osoba NIGDY by nie poszła w takiej sytuacji do obcego domu, chyba, ze miałaby absolutna pewność, ze gospodarze sobie je życzą. 10 kilometrów dla zmotoryzowanych ludzi nie jest zadnym problemem, wiec proszę - nie wymyślaj

                            --
                            Korcia
                            "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                            • matylda1001 Re: Nieproszeni goście 02.09.17, 01:29
                              kora3 `

                              > 10 kilometrów dla zmotoryzowanych ludzi nie jest zadnym problemem, wiec proszę - nie wymyślaj <

                              10 kilometrów nie ale kawiarnia może być problemem. Ty w kawiarniach czujesz się jak we własnym domu (a może nawet lepiej), mnie natomiast pobyt w kawiarni zwyczajnie męczy. Jak widać nie każdemu odpowiada kawiarniane życie.

                              Tak się zastanawiam czy to Twoje podejście do tematu nie wynika czasami z jakiegoś lokalnego zwyczaju. Dawno temu, jeszcze w czasach przedkomórkowych zdarzyło mi się coś (dla mnie) niebywałego. Pojechaliśmy z mężem do Katowic gdzie mąż był umówiony ze znajomym Czechem. Czech był fachowcem z serwisu, miał przywieść mężowi części zamienne do maszyny. Znaliśmy się od lat i jak facet bywał w naszym mieście to często u nas nocował. W Katowicach miał równie dobrego znajomego u którego sie właśnie zatrzymał. Podał adres i pojechaliśmy. Gdy byliśmy na miejscu mąz poszedł do wskazanego mieszkania (ja zostałam w samochodzie) Po chwili wrócił, powiedział że drzwi otworzył gospodarz, ktory go poinformował, że Czecha w tej chwili nie ma, bedzie za około 1-2 godz. O naszej wizycie był uprzedzony a mimo to do domu nas nie zaprosił, a był listopad, padał deszcz i było zimno. Przesiedzieliśmy ten czas w samochodzie i widzieliśmy jak facet od czasu do czasu gapi sie na nas zza firanki smile Nie chcieliśmy nigdzie odjeżdżać ani odchodzic żeby nie przegapić powrotu Czecha. Wreszcie przyszedł i nie mógł uwierzyć, że jego znajomy TAK nas potraktował. Doszło do tego, że Czech przepraszał nas za zachowanie Polaka a ja wstydziłam się przed Czechem, ze mój rodak okazał sie chamem. W Czechach nigdy by się coś podobnego nie zdarzyło. Moja siostra cioteczna wyszła za Czecha, mieszka w Blansku koło Brna, odwiedzamy sie dosyć często. Kiedys, (co prawda bardzo dawno temu to było) spotkaliśmy po drodze dwóch młodych Polaków jadących "maluchem" do Austrii, do pracy przy zbieraniu winogron. Zatrzymali nas bo zepsuł im sie samochód i nie wiedzieli co zrobić. Była niedziela więc wszystkie warsztaty zamkniete a nawet gdyby były otwarte to i tak części do "malucha" nie mieli. Cóz było robić, wzięliśmy ich na hol i zabraliśmy do Blanska. Siostra ma duży dom więc ich przenocowała, zupełnie obcych ludzi! zabranych z szosy! a następnego dnia szwagier pomógł im kupić w Tuzexie potrzebną część i pojechali dalej. Oczywiście wszystko za darmo, z życzliwości. Podobno jak wracali po kilku miesiącach to wstąpili i w ramach podziękowania przywieżli jakis austriacki alkohol a dla dziecka słodycze. Znowu zostali na noc.
                              Tak więc, Korciu, czasami można miec nieproszonych gości ale zazwyczaj nie robi sie z tego problemu.
                              • kora3 Re: Nieproszeni goście 02.09.17, 12:48
                                Matyldo, ja jestem Ślązaczką - słyniemy z goscinnosci -ów gospodarz, głowę dam ze ludność tzw. napływowa u nas. smile Naprawde nie staraj się ze mnie zrobić kogos dziwnego - inaczej człowiek funkcjonuje na studiach, czy w szkole, inaczej bedac pracującym - przynajmniej - ja. Jak byłam ja studiach taki właśnie dom "prowadziłam" - stojący otworem - teraz już nie i jak wiedzę, większość ludzi tak ma. W dobie kiedy każdy ma telefon i łatwo można się skontaktować NAPRAWDE większość z nas u nielicznych wybranych ludzi dopuszcza pojawienie się tychże u progu bez zapowiedzi. Zważywszy na to, ze większość z nas jednak wolny czas spedza poza domem, jest to mocno ryzykowne, bo można pocałować klamkę.

                                --
                                Korcia
                                "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                                • ser_metafizyczny Re: Nieproszeni goście 02.09.17, 14:10
                                  Prowadzić dom można na różne sposoby i otwarty czy nie, to od gospodarza zależy czy będzie to dom prowadzony zgodnie z sv.
                                  Watkodawczyni zachowała się kulturalnie, jej kuzynka nie. Teraz dyskusja weszła na dziwne rejestry - czy w ogóle wypada odwiedzać ludzi w domu i kogo można odwiedzić znienacka.
                                  Może po prostu ustalmy, że nawet osoby przestrzegające sv muszą czasami zmierzyć się z "chamstwem" które sv nie zna. I czasami trzeba pozostać życzliwym, a czasami wygasic kontakty z takimi osobami i nie przyjmować ich ponownie. Tak jak zadecydowała Watkodawczyni.
                                  • kora3 Re: Nieproszeni goście 02.09.17, 14:19
                                    Alez to o czym piszesz to oczywistość.

                                    --
                                    Korcia
                                    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                                      • kora3 Re: Nieproszeni goście 03.09.17, 12:18
                                        Nadal tak twierdzę Ser - albo na serio nie rozumiesz, albo udajesz sad Reguły SV są jedne - nie wypada iśc do kogoś niezapowiedzianym/niezaproszonym, z kimś niezaproszonym/niezapowiedzianym, ani wpraszać kogoś do kogos - wszystko jasne. Te reguły jednak można ZAWIESZAĆ za aprobatą gospodarzy, na ogół w bliskich relacjach. I wielu ludzi je zawiesza - proste. Ale do zawieszenia potrzebny jest mandat ze strony gospodarzy - może on wynikac z bliskości relacji, a może także z podejścia gospodarzy jako takiego - to znaczy prowadzenia wspomnianego otwartego domu. Cały wic polega na tym, żeby zawieszenia zasad dotyczecego danej relacji lub ogólnie domu nie przenosić na resztę świata - czyli prosto mówiąc - jeśli wiemy, że do cioyki Jadzi można wpadac bez zapowiedzi, to można, ale nie znaczy to, ze do wujka Franka - tak samo. Analogicznie - ejsli wiemy, że do Kowalskicj można zajść zawsze z kimkolwiek, to nie znaczy, że do Nowaków też. Wobec cioci Jadzi i Kowalskich stosujemy zawieszenie zasad za ich aprbatą, do Nowaków i wujka franka zasady ogólne. Na serio nie umiem prościej tego przetłumaczyć

                                        --
                                        Korcia
                                        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                                        • ser_metafizyczny Re: Nieproszeni goście 03.09.17, 12:28
                                          Koro, dlatego praktycznie co wypowiedź podkreślam, że zgadzam się co do niezapowiedzianych odwiedzin. Serio, przejrzyj nasze wcześniejsze posty, niepoinformowanie jest dla mnie też faux pas.
                                          Niemniej, nie mogę się zgodzić że odwiedzanie znajomych z nowymi osobami jest poza sv. To jakieś kuriozum, że tak myślisz, zważywszy na to że kultura która zrodziła sv polegała na tego typu zachowaniach.
                                          Skąd Ci się wziął w ogóle pomysł zawieszania sv? Tak z ciekawości pytam.
                                          • kora3 Re: Nieproszeni goście 03.09.17, 12:45
                                            Matko, bo odwiedzanie jednych z kimś innym bez wyraźnej aprobaty gospodarzy jest OGOLNIE sprzeczne z zasadami SV - to oczywiste. Rak samo zresztą jak odwiedziny bez zapowiedzi, ale - powtórzę po raz setny - jeśli jest ku temu klimat można te zasady w określonym gronie zawiesić.

                                            Analogicznie - jeśli poznają się dwie obce dorosłe osoby mówią sobie per pan/i, a zmnienić się to może zgodnie z zasadami SV gdy zależnie od okoliczności osoba uprawniona do propozycji przejścia na ty poczyni ją, a druga strona przyjmie propozycję. ALE jest od groma sytuacji i środowisk, gdzie te zasady sa zawieszone - najprostszy przykład - studenci - wszyscy z reguły pełnoletni - zatem no wg zasad SV pan/pani do przejścia na ty, a w praktyce po prostu mówienie sobie po imieniu między sobą. Ale ta praktyka to właśnie zawieszenie zasad, którego studenci nie stosują automatycznie do kadry naukowej, nawet tej bardzo młodej - tu mowienie per ty do prowadzącego zajęcia może nastąpić tylko po tym, jak on zaproponuje.

                                            --
                                            Korcia
                                            "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                      • wagonetka Re: Nieproszeni goście 30.08.17, 11:52
                        baba67 napisała:

                        > Mnie bardziej chodzi o to że trzeba być bardzo niegościnna osoba żeby na wieść
                        > o tym że wstepujący krewny będzie z kimś nie zaprosić tego kogoś na pół godziny

                        dokładnie tak
    • firlefanz Re: Nieproszeni goście 28.08.17, 21:45
      chyba nie da się kulturalnie zachować - niestety. Kuzynka zachowała się chamsko, ale gdybyś Ty wyprosiła jej koleżankę też byłoby to niegrzeczne (być może koleżanka nie wiedziała, że kuzynka Cię nie uprzedziła i myślała, że jest mile widziana).

      Samo przyprowadzanie nieznanych gospodarzowi osób jest ok, jeśli wyrazi on na to zgodę, ale uważam, że w niektórych sytuacjach nie wypada o to pytać - zależy od charakteru spotkania i czy powód przyprowadzenia jest sensowny.

      całkiem normalne - przynajmniej w moim kręgu znajomych - jest to przy większych imprezach, gdy kogoś akurat odwiedza kolega/siostra/kuzynka etc. i wybór jest: albo przyjdzie ze swoim gościem albo w ogóle.
    • lati7 Re: Nieproszeni goście 29.08.17, 10:42
      Miałam podobne sytuacje w rodzinie ( dwa przypadki poza ) typu , podrzucanie swoich gości jak kukułcze jaja , z tym że kukułka także się gościła wink A było to na zasadzie ... chodź odwiedzimy Kaśkę , zobaczymy co u nich słychać ? Wtedy byłam młoda i głupia smile Zasada była taka... sobota lub niedziela 8 rano pukanie do drzwi.. dwie ciociunie w tym jedna przyjezdna z celem wizyty do pierwszej.. lecz po co szykować ciotce przyjezdnej śniadanie, obiad, kolacje ... Cały serwis będzie u Kachny smile A przy okazji należy pokazać , po wcześniejszym obrobieniu tyłka Kaście, że ma o 8 rano bałagan , to przyjezdna ciotunia zobaczy na własne oczy , wtedy uwierzy smile

      Nie ważne, że reakcja Kaśki, to pąs na zaspanej twarzy i zakłopotany mąż przemykający do łazienki w pidżamie i obudzone dzieciaki.. Kto to widział spać tak długo w sobotę, czy niedzielę ?! A dlaczego ciasto nie upieczone, bo one by zjadły do herbaty CIASTA ! Oczywiście nie ważne, ze same przyszły niezapowiedziane , zaskakując gospodarzy wprowadzając w totalne zakłopotanie w dodatku z pustymi rękoma do domu gdzie są dzieci.
      Kolejną sytuacją było pewne małżeństwo, które w pewnych odstępach czasu przyprowadziło sobie do nas ludzi nam nieznanych aby "pokazać" im nasz dom ! Ona koleżankę, po krótkim powitaniu zwyczajne zostałam ominięta i "zaczęło się zwiedzanie" (sic!) Zapytałam o co chodzi ??? W odpowiedzi usłyszałam a nic, chciałam Ance pokazać jak mieszkacie , bo ona chciała u siebie coś tam zrobić tak ja wy.... Zapytałam dlaczego ja o tym nie zostałam uprzedzona ? Odpowiedz : Ale to dla ciebie kłopot ???? KURTYNA!
      Jej mąż "wpadł" w interesach po 22 przyprowadzając zupełnie obcego faceta zaskakując nas w negliżu szykujących się do spoczynku nocnego. Oczywiście podobno chciał pokazać jak mieszkamy... wink Jakaś masakra! Nigdy więcej nie pozwoliłam na podobne sytuacje. Pominę sytuację gdzie zaproszeni znajomi przyprowadzili swoją matkę na urodziny do nas ...
      • ser_metafizyczny Re: Nieproszeni goście 29.08.17, 11:19
        Horror!
        A obraziłaś kiedyś rodzinę nie otwierając im drzwi? wink Niezapomniane przeżycie, a potem lekkość na duszy, szczególnie jeśli odwiedzali cie akurat wcześnie rano albo późno w nocy, jak w Twoich anegdotach...
      • baba67 Re: Nieproszeni goście 29.08.17, 11:22
        A jak technicznie załatwiłaś to że takie sytuacje się nie powtarzały? W krótkich żołnierskich słowach na osobności i foch do grobowej deski? Przeciez ci ludzie musieli byc koszmanie nietaktowni i w innych okolicznościach (tzn nie mam na myśli rodziny bo tej jak wiadomo się nie wybiera).

        --
        W ciszy drzemie siła.
    • malinazkomina Re: Nieproszeni goście 29.08.17, 12:02
      Niestety, tak się kończą dobre chęci i mieszkanie w atrakcyjnym turystycznie miejscu, zawsze się znajdzie ktoś chętny, żeby to wykorzystać. Cała ta wizyta wypadła bardzo sztucznie i niezręcznie, my byliśmy podirytowani i sztucznie uprzejmi, kuzynka z mężem ewidentnie pokłóceni i dogryzający sobie nawzajem, ta koleżanka chyba miała być kimś w rodzaju przyzwoitki, żeby się w trasie nie pobili, ale wyszło to generalnie tragicznie, tylko kuzynka wylewnie dziękowała i sugerowała możliwość powtórki. Na przyszłość mamy zamiar w domu przyjmować tylko rodziców, teściów i rodzeństwo, a z cała resztą rodziny albo spotykać się na mieście, albo podawać namiary na hostel, bo chyba tak będzie najbezpieczniej wink
    • vivi86 Re: Nieproszeni goście 29.08.17, 22:40
      Rozumiem, że w przypadku dwutygodniowej wizyty nerwy mogą puścić, ale...nie przeżyjesz kilku godzin? Jak znajoma kuzynki męża to rozumiem, że bierze za tą osobę CAŁKOWITĄ odpowiedzialność. Tak samo ja zbrałam ją za znajomą A, gdy poszłam z A do moich znajomych B, którzy A nie znali-uprzedzając: wiedzieli, że będę z A.

      A i B bardzo się polubili smile

      może spójrz na to w ten sposób-to moze być okazja na poznanie kogoś miłego, a nie jest to totalny wjazd na chatę kogoś z ulicy, bo owa kuzynka panią zna i to chyba dobrze zna.
      • kora3 Re: Nieproszeni goście 30.08.17, 10:02
        Vivi, przepraszam - ale jak pamiętam jesteś osobą młoda i pewnie z tej pozycji piszesz. Jak robisz imprezę zasadniczo lata ci, z kim tam antek na nia wbije im wiecej luda tym lepiej ...Miałam podobne podejscie w pewnym wieku. Tu jednak mowa jest o sytuacji zgola innej - kuzynka poprosiła Maline i jej meza o pomoc w sprawie swoje i TO wiazalo się z wizytą jej i jej rodziny i przywiozła kolezankę z dzieckeim - uwazasz to za normalne zachowanie?

        --
        Korcia
        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
      • malinazkomina Re: Nieproszeni goście 30.08.17, 10:06
        Przeżyłam, nie zostałam uprzedzona ani słowem o tym, że pojawi się ktoś obcy i dodatkowy, na całe szczęście nie umawialiśmy się na obiad, bo w tym przypadku dwie osoby najprawdopodobniej nie miałyby co jeść, albo wszyscy dostaliby jakieś nędzne porcyjki i to ja wyszłabym na co najmniej mało ogarniętą. To jak dobrze kuzynka zna tą panią nie miało znaczenia, bo dla mnie ona wciąż jest totalnie obcą osobą, a takich osób nie wpuszczam do domu - chociażby dlatego, że część jest w remoncie i po prostu nie nadaje się do pokazywania i o ile komuś z rodziny nie krępuję się powiedzieć, żeby nie zwracał uwagi na to, czy tamto, to jakiejś randomowej pani z ulicy bym już tak raczej nie powiedziała. A koleżanka kuzynki jest dla mnie właśnie randomową panią z ulicy.
        • baba67 Re: Nieproszeni goście 30.08.17, 11:44
          Ponawiam pytanie-jak to się stało że znajoma kuzynki przybywszy do atrakcji turystycznej udzielała się towarzysko u Ciebie w domu?
          I nie bardzo rozumiem dlaczego wyszłabyś na mało ogarnieta w sytuacji gdy szykujesz obiad dla x osób pojawiaja sie niespodziewanie dwie dodatkowe?Moda na szykowanie potwornych ilości jedzenia z okazji proszonego obiadu skończyła sie tak 20 lat temu.Nieogarnięta to jest kuzynka.

          --
          W ciszy drzemie siła.
          • kora3 Re: Nieproszeni goście 30.08.17, 11:54
            Wiesz, ale Malina zdaje się nie pisała, ze TA pani miała przyjechać dla atrakcji turystycznych, o tym była mowa w innym kontekście. Poza tym Babo, no jak masz gości już nawet i nadprogramowych yo nie wypada planowanym podać czegoś, a reszcie powiedzieć - z uwagi na to, że nie zostałam uprzedzona o waszej obecności jedzcie słone paluszki. Więc pewnie każdy z nas w takiej sytuacji staralby się podzielić to co jest miedzy gości - logiczne.

            --
            Korcia
            "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
          • wagonetka Re: Nieproszeni goście 30.08.17, 12:44
            baba67 napisała:

            > Moda na szyk
            > owanie potwornych ilości jedzenia z okazji proszonego obiadu skończyła sie tak
            > 20 lat temu.

            różnie bywa smile

            u nas w domu zawsze przygotowuje się więcej jedzenia, na wszelki wypadek gdyby ktoś wpadł, ale u nas na co dzień do stołu siada 8 osób

            wszystko zależy od tego, czy ktoś prowadzi dom zamknięty, czy otwarty, my prowadzimy otwarty i nierzadko mamy niespodziewanych gości, również takich, którzy przyprowadzają nam swoich znajomych zakładając, słusznie, że będą to ludzie dla nas interesujący - dzięki temu mamy wielu ciekawych znajomych


              • kora3 Re: Nieproszeni goście 30.08.17, 14:30
                Żadne o to to Ser smile Jeśli ktoś prowadzi taki dom i otoczenie o tym WIE, to sprawa wygląda zupełnie inaczej. To tak samo jak z tymi telefonami - jeśli ktoś WIE, ze masz z nimi takie a nie inne zwyczaje, to oczekujesz ich uszanowania, prawda? No właśnie - znam osoby, do których mogę zadzwonić np. o północy - wiem, ze o tej godzinie nie spia u chętnie pogadają. Ale właśnie to WIEM, a nie zakładam

                --
                Korcia
                "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                  • kora3 Re: Nieproszeni goście 30.08.17, 14:38
                    Ok, tylko istnienie takich osob, nawet wielu o niczym nie swiadczy, a już szczególnie o tym, by wypadało kogoś wpraszać do innych smile To jest szczególne podejście do takich spraw i w takich sytuacjach zasady SV jak to ładnie ujęła kiedyś Aqua ulegają zawieszeniu. Natomiast OGÓLNIE tak się nie robi - w tym rzecz cała

                    --
                    Korcia
                    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                  • wagonetka Re: Nieproszeni goście 30.08.17, 14:50
                    ser_metafizyczny napisał(a):

                    > Kiedy mnie właśnie o to chodziło, że brakowało osoby reprezentującej żywy zwyc
                    > zaj prowadzenia domu otwartego. Tylko tyle.

                    otóż to, są domy otwarte i są domy zamknięte - różnijmy się pięknie smile
                    • kora3 Re: Nieproszeni goście 30.08.17, 14:56
                      Ależ nikt nie krytykuje i nie neguje istnienia domów tak otwartych, jak Twój - tylko, że taki przykład niewiele ma wspólnego z SV. Bo jeśli się o kims wie, ze taki dom prowadzi, albo wie o kims, ze można doń bezkolizyjnie dzwonić ot rak pogadać w godzinach nocnych, czy się wie, ze można sobie doń wpaść bez zapowiedzi, czy się wie, ze oczekuje zwracania się doń per ty bez "celebry" to sa wszystko sytuacje zawieszenia zasad SV . Uprzedzając, nie ze to jest źle, ale jest to poza zasadami dobrego wychowania i nie można tego rozciągać na kuzynke Malinę np. smile

                      --
                      Korcia
                      "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                        • kora3 Re: Nieproszeni goście 30.08.17, 15:26
                          Nie ma w tym nic zabawnego Wagonetko - Aqua ostatnio mało się udziela, ale właśnie ona użyła kiedyś doskonałego stwierdzenia, że jest cały szereg sytuacji, okoliczności, społeczności , w których zasady SV się zawiesza. Co nie zmienia faktu, ze OGOLNIE te zasady pozostają niezmienione.
                          W przypadku goszczenia w twoim domu te zasady się zawiesza za Twoją aprobatą i wszystko jest ok. Tak samo, jak w moim zawodzie wszyscy od pierwszego wejrzenia mowią sobie na ty bez względu na płeć, wiek i miejsce w hierarchii zawodowej. Ale ani jedno, ani drugie nie oznacza, ze można czy trzeba te nasze niejako wewnętrzne ustalenia rozciągać na inne osoby, czy grupy zawodowe.


                          --
                          Korcia
                          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                      • ser_metafizyczny Re: Nieproszeni goście 30.08.17, 15:26
                        Koro, przecież domy otwarte jak najbardziej się wpisują w sv. Bardziej nawet niż te pozamykane na cztery spusty, jak twój czy mój.
                        Mój komentarz "dokładnie tak" odnosił się do wpisu wagonetki o tym, żeby się różnić pięknie i jeszcze raz podkreślam jaka to ładna idea.
                        • wagonetka Re: Nieproszeni goście 30.08.17, 15:36
                          gwoli sprawiedliwości - żeby prowadzić dom otwarty trzeba mieć warunki, czyli gównie taką pracę, z której nie wraca się umęczonym po 19.00 - bo wtedy człowiek chce mieć tylko święty spokój

                          w naszym domu mieszka moja mama, my z mężem, syn z rodziną - jest nas dużo, dom jest stary i duży, w lesie, więc grzechem byłoby dom zamykać
                          tym bardziej, że pozwala nam na to nasza praca a i lubimy poznawać interesujących ludzi

                        • kora3 Re: Nieproszeni goście 30.08.17, 15:37
                          Ależ ja nic do tej idei nie mam Ser, tylko nadal podtrzymuję swoje - zasady panujące w domu Wagonetki są poza SV - uprzedzając - nie chodzi o to, ze są niekulturalne bozebroń, tylko o to, ze nie są zasadami uniwersalnymi, a specyficznymi dla jej domu (czy podobnych). Nie ma w tym nic zlego, tylko ze wlasnie tak traktować można dom Wagonetki, a nie każdej osoby na Wagnetki domu się wzorując.

                          Obrazowo: gdyby Malina prowadziła taki dom, jak Wagonetka, to tego watku by nie było, prawda? No właśnie - ale nie prowadzi i kuzynka jej meza nie wiedząc załóżmy czy prowadzi czy nie, nie powinna zakładac ze prowadzi, boi ona zna kogoś z podejściem np. Wagonetki. Powinna zastosować zasady ogólne - nie wbiamy do kogos zaproszeni sami z obca osobą - koniec, kropka. Tak można zrobić TYLKO wiedząc na pewno, ze gospodarzom będzie to miłe - kolejny koniec i kolejna kropka.

                          --
                          Korcia
                          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                      • kora3 Re: Nieproszeni goście 30.08.17, 15:31
                        Ser, przepraszam, ale to jest forum tematyczne - SV. Można tu pogadać o sytuacjach zawieszania zasad SV i nieraz się gada i gadalo, ale clou sprawy są zasady SV, a nie ich zawieszanie. Nie ma to nic wspólnego z krytyka zawieszania tychże, tylko z nierozciaganiem zawieszania na "caly swiat".

                        --
                        Korcia
                        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                        • ser_metafizyczny Re: Nieproszeni goście 30.08.17, 16:09
                          Koro, to jest forum sv, zgadza się. To że ty uznajesz sytuację panującą w domu wagonetki za "zawieszenie sv" to twoja opinia. Poproszę o poparcie w literaturze, jakiekolwiek merytoryczne uzasadnienie tego że dom otwarty jest poza sv.
                          Co do uniwersalności - zasady są takie same niezależnie od tego czy prowadzimy salon dla gości czy spotykamy się tylko poza domem. O wizytach należy uprzedzić, lub przychodzić w określonych porach jeśli taki jest zwyczaj domu. Nie przychodzimy do nieznajomych bez osoby związanej z domem lub bez zaproszenia. Jeśli kogoś przyprowadzamy, jesteśmy odpowiedzialni za zachowanie gościa i za odpowiednio wczesne poinformowanie gospodarza.
                          Wszystko nadal działa w obu przypadkach, niezależnie od tego czy dom jest otwarty czy nie.
                          • kora3 Re: Nieproszeni goście 30.08.17, 16:50
                            ser_metafizyczny napisał(a):

                            > Koro, to jest forum sv, zgadza się. To że ty uznajesz sytuację panującą w domu
                            > wagonetki za "zawieszenie sv" to twoja opinia. Poproszę o poparcie w literaturz
                            > e, jakiekolwiek merytoryczne uzasadnienie tego że dom otwarty jest poza sv.

                            ------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                            Nie rozumiesz Ser - poza SV nie oznacza niekulturalny, tylko właśnie taki, w którym zasady SV dotyczące zapraszania gości i przychodzenia bez zaproszenia się zawiesza.
                            Chcesz dowodu - proszę bardzo smile WSZYSCY albo no większość w tym wątku zgodziliśmy się, że kuzynka męza Maliny zachowała się poniżej krytyki, Ty poniekąd - także.

                            Wlaśnie dlatego, że wg zasad SV nie przychodzi się z nieoczekiwaną osobą będąc samemu zaproszonym. Podobnie - nie zwraca się do kogoś "na dzień dobry" per ty, więc środowiska, gdzie jest to przyjęte działają w tym zakresie poza SV - np. moje zawodowe.

                            Jak już pisałam - zawieszenie zasad nie jest wcale złe o ile odbywa się za wzajemną aprobatą. Tylko, ze nie mając pewności ze w danym domu, miejscu, środowisku te zasady są zawieszone należy postępować wg zasad OGÓLNYCH.

                            > Co do uniwersalności - zasady są takie same niezależnie od tego czy prowadzimy
                            > salon dla gości czy spotykamy się tylko poza domem. O wizytach należy uprzedzić
                            > , lub przychodzić w określonych porach jeśli taki jest zwyczaj domu.

                            ----------------------------------------------------------------------------------------
                            O widzisz, zwyczaj danego domu jest już poza SV smile OGÓLNIE przychodzi się do kogoś będąc zaproszonym - w tej czy innej formie. Ale na pewno masz w otoczeniu takie osoby, jako i ja, do których możesz spokojnie wpaść bez zapowiedzi (jako i one do Ciebie), no. będąc w pobliżu. Tyle, ze z takimi osobami działasz wlasnie na zasadzie zawieszenia zasad smile


                            Nie przych
                            > odzimy do nieznajomych bez osoby związanej z domem lub bez zaproszenia.
                            -----------------------------------------------------------------------------------------------------
                            No właśnie - nie. Nie przychodzimy nigdzie bez zaproszenie (wyłaczając rzezc jasna listonoszy, inkasentów itdsmile). Kazde inne zachowanie jest już zawieszeniem zasad i te zasady często się w bliskich relacjach zawiesza. ALE tak jak do znajomych można iść bez zaproszenia w sytuacji zawieszenia tych zasad, tak do nieznajomych TYLKO wiedząc na pewno, że taka osoba sobie tego życzy.


                            Jeśli k
                            > ogoś przyprowadzamy, jesteśmy odpowiedzialni za zachowanie gościa i za odpowie
                            > dnio wczesne poinformowanie gospodarza.
                            -----------------------------------------------------------------------------------

                            Samo informowanie nie wystarczy, trzeba uzyskać jego aprobatę i to szczerą aprobatę.

                            > Wszystko nadal działa w obu przypadkach, niezależnie od tego czy dom jest otwar
                            > ty czy nie.
                            ---------------------------------------------------------------------------------------------------------

                            No nie Ser - pamiętaj, że z ludźmi ma się różne relacje i samo bywanie u kogoś o niczym nie świadczy. Ten sam dom może być dla jednych otwarty, a dla innych - zamknięty. Np. moja przyjaciółka dość często umówiwszy się ze mną przychodzi do mnie ze swoją dorosła córka nie uprzezdając mnie o tym . Nie jest mi to bynajmniej niemiłe i ona o tym wie. Ale na pewno nie pojawiłaby się u mnie z kolezanka z pracy, czy sąsiadką.

                            Podobnie - mój eks może do mnie wbić bez nijakiej zapowiedzi ze swoja siostrzenica, ale ze swoją partnerka już nie - tylko jeśli oboje zaproszę. Bo partnerka eksa nie jest dla mnie bliską osobą (co nie oznacza ze jej nie lubię) i niechętnie podejmowałabym ja "po domowemu" kanapkami z serem i pomidorem




                            --
                            Korcia
                            "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                          • wagonetka Re: Nieproszeni goście 30.08.17, 17:22
                            ser_metafizyczny napisał(a):

                            > Co do uniwersalności

                            nie ma czegoś takiego, jak uniwersalność zasad s-v
                            s-v to zasady obowiązujące w danej grupie - będą one inne w grupie meneli (tak, tak, tam też obowiązuje s-v), inne w drobnomieszczańskim domu (takim, gdzie forma przedkładana jest nad treść), inne w grupie ludzi, gdzie frak noszony jest w trzecim pokoleniu

                            mało tego, zasady s-v obowiązują inne w różnych sytuacjach - co innego przyjecie a co innego wycieczka do lasu
                            tak, jak fatalnie wyglądałoby na przyjęciu jedzenie rękami, w lesie jest to bardzo na miejscu (ktoś, kto w lesie domagałby się sztućców, został by uznany za osobę pretensjonalną)

                            zasada uniwersalna jest jedna: życzliwość


                            i

          • kora3 Nieco OT Babo :) 30.08.17, 12:58
            Ostatnio przed snem przerzucałam sobie kanały i natknęłam się na stary polski film "Kogel mogel". W tym filmie jest scena, w której Kasia - opiekunka i pomoc domowa na zyczenie pani domu przygotowała przyjecie dla gości. Na życzenie, ale raczej niezgodnie z oczekiwaniami, bo panna Kasia wydarła z lodówki i zamrażarki wszystko co było i zrobiła jakies tam schaby, sałatki itd. Pani domu była przerazona, bo te specjały były na swiata. Na dla gości przewidziane były słone paluszki i koreczki smile Oczywiście pani domu została tam w ogóle w tym filmie przedstawiona źle, ale ta scena była kompletnie załosna - panna Kasia była bowiem dziewucha ze wsi, gdzie nie było problemem ubic kurę czy prosiaka i przygotować specjały dla gości, a rzezc działa się w miejskim domu, którego gospodyni zapewne z trudem zważywszy na ówczesne zaopatrzenie je zdobyła.

            Teraz są oczywiście inne czasy, ale jak znam osoby zawsze mające w zamrażarce coś tam, co można szybko zmontontować treściwy posiłek, ale wiele osob tez nie przepada za mrożonymi rzeczami (np. ja) i jedzenie robi na bieżąco, swieze. Nie przepadam też za odgrzewanymi potrawami dlatego posiłki robię na raz - czy dla nas tylko, czy dla większej liczby ludzi.


            --
            Korcia
            "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
      • firlefanz Re: Nieproszeni goście 30.08.17, 20:41
        no właśnie - wiedzieli, że będę z A.
        To robi różnice, gdy ktoś pyta Cię wcześniej o zgodę czy może pojawić się ze znajomym. To całkiem inna sytuacja niż gdy otwierasz drzwi i nagle widzisz obcą osobę na progu.
    • wagonetka Re: Nieproszeni goście 30.08.17, 11:50
      > Da się jakoś kulturalnie zareagować w takiej sytuacji?

      da się

      trzeba zrobić dobrą minę do złej gry, poczęstować gości herbatą a następnie (po pół godzinie, po 3 kwadransach) powiedzieć, że ci przykro, ale nie masz dla gości więcej czasu

      i w żadnym wypadku nie zgadzać się na "zwiedzanie domu"
    • kora3 Ser - taka sytuacja z zycia wzieta 30.08.17, 17:16
      Mój były maż obracał się (nie wiem jak teraz) w towarzystwie ludzi religijnych. Cześć z nich to byli ludzie ortodoksyjnie religijni, czesc mniej. Tak wyszło, że ślub cywilny braliśmy jakieś 3 miechy przed kościelnym. Ja na świadka tegoż ślubu wybrałam sobie mija siostrę, a mój eks kolegę, którego nie znałam wcale. Wiedziałam o nim tyle, że jest nauczycielem i aktualnie mieszka ze swoją byłą uczennicą obecne narzeczoną i sposobią się do slubu kościelnego. Było mi zresztą ganz egal co to za gośc będzie.
      Mój eks maż powiedział mi, że kolega ów zaprasza nas na ten i ten dzień (z racji wręczenia mu zaproszenia), bardzo się cieszy i zaprasza nas także na nocleg (miasto od naszego ówczesnego nie bardzo, ale dość odlegle). Niespecjalnie miałam ochote na ten nocleg, ale no ok.

      Gdy się pojawiliśmy pan nas podjął wraz z narzeczona, ale od razu odmówil bycia świadkiem, jako ze on cywilnych ślubów jako katolik nie uznaje. Wspomniał też memu ówczesnemu narzecżonemu, ze przecież mu to mówił! Sam z siebie zaczał mi wyjaśniać, ze on co prawda mieszka z narzeczona (nie sami, z jego rodzicami jeszcze), ale tego wymaga jej osobista sytuacja i złożyli jakieś tam sluby, ze do slubu nie będą wspólzyc. No ich sprawa, mnie to nie interesowało, co panu powiedziałam szczerze. Szczerze też przeprosiłam go za NAJSCIE - wyjaśniłam, ze nie miałam bladego pojęcia, iż on wstępnie odmówił bycia tym świadkiem, a mój narzeczony wymusił na nim naszą wizytę (pewni licząc na zmiane przez gościa zdania). Spotkałam się ze zrozumieniem, ALE cała ta sytuacja była dla mnie bardzo nieprzyjemna i całą wine za to ponosił niestety mój ówczesny narzeczonysmile bo to on mi przedstawił fałszywy obraz sytuacji - gośc, no nie musiał być obcesowy, mógł sklamac, że wyjezdza w tym terminie na Alaskę, wczoraj się dowiedział, tak wyszło. Ale mimo wszystko głownym winowajcą nie był smile

      Zabierając z sobą kogoś niezaproszonego lub wproszonego siłą rzeczy narazamy taką osobe na nieprzyjemności Ser. Był tu kiedyś wątek pani, której tesciowa często zmieniala partnerów życiowych. Zbliżały się urodziny dziecka wątkodawczyni i pani babcia wprosiła na te urczystosc nowego partnera. Rodzice dziecka delikatnie mówiąc nie byli zachwyceni, a jego chrzestny, brak ojca wręcz zapowiedział do nich, że da dziecku prezent i wyjdzie. Caly problem polegał na tym, że syn pani, a ojciec dzieciaka był mało asertywny wobec matki i na jej nalegania zgodził się na tego nowego partnera na imprezie.
      Co z tego finalnie wyszło nie wiem - chyba wątkodawczyni nie napisała o finale, ale nie w tym rzecz...Takie wpraszanie może naprawdę Bogu ducha winną osobe narazić na kwasy. Calkiem niewykluczone, ze kuzynka meza Maliny wmówiła swej kolezzance, że gospodarze będą zachwyceni jej wizytą, cieszą się, ze ich dzieci będą miały się z kim bawić i w ogóle chcą bardzo poznac kolezanke o której tyle słyszelisad Bo raczej wątpliwe, by powiedziała- Jedź z nami, nic tej Malinie nie mowilam o Tobie i Twoim dziecku, bo pewnie by powiedziała, ze się nie zgdaza, ale jak już będziesz, to was przecież nie wywali ...


      --
      Korcia
      "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
      • ser_metafizyczny Re: Ser - taka sytuacja z zycia wzieta 30.08.17, 19:00
        Kiedy u mnie ten dystans różny wyraża się w sposobie zapowiadania wizyty. Odmowa jest dla każdego tak samo możliwa.
        To trochę tak - kumpel chce wpaść na piwo, piszę "będę za pół godziny."
        To wtedy mam trzy opcje odpisania:
        1. A mnie nie bedzie, zonk.
        2. Będę za dwie godziny, wpadnij wtedy.
        3. Kup pizze po drodze i wpadaj.
        Proste nie?
        Podobna sytuacja, tylko inny dystans. Ciocia pisze ze jest przelotem w mieście, będzie za pół godziny. Odpisuje jedno z trzech:
        1. Patrz powyżej.
        2. Patrz powyżej.
        3. Patrz powyżej.
        Opcja trzecia. Znajoma z pracy pisze że ma sprawę, czy Ser zgodzi się na spotkanie u siebie w domu za pół godziny? Albo za czterdzieści minut w kawiarni nieopodal?
        Zgadnij, jakie mam opcje odpowiedzi?

        Wmawianie ludziom że nie wolno się pytać o takie rzeczy bo komuś jest trudno odmówić jest na prawdę bardzo, bardzo toksyczne.
        • kora3 Re: Ser - taka sytuacja z zycia wzieta 30.08.17, 19:28
          Widzisz - wszystko jednak zależy od relacji - może wyjaśnię na innym przykładzie: ciórka mego kolegi po fachu wychodziła za mąz. W firmie gdzie pracowała był zwyczaj zapraszania szefa i współpracowników na wesele- mala firemka. Panna pracowała tam z rok, była najmłodsza stażem i wiekiem. szef zaproszenie przyjął i zadał przyszłej pannie młodej takie pytanie, czy jego córka z chłopakiem też są zaproszeni - córki owej panna młoda wcale nie znała, na oczy jej nie widziała, mowa o 18- latce. Do głowy jej nie przyszło zapraszać kogokolwiek z pracy z dziećmi - nie z niechęci do dzieci, tylko zadnych nie znała, wybakala , ze no tak oczywiście. Dodam, ze nikt ze współpracowników - dzietnych takiego hmm pytania nie zada, nikomu tez innemu jak siepotem okazało szef córci na wesele nie wprosił. Tu było ono w fajnym bardzo miejscu i pewnie tatuś uznal, ze córeczce się należy. Dwie osoby nie zrobiły w sumie różnicy, ALE tak czy siak NIE WYPADAŁO wpraszać córeczki. No, ale wg Ciebie może nie wprosił, przecież tylko heh zapytał ..,Jasne, nie zawsze jest taka zależność, ale ludzie często nie odmawiają bojac się skwaszenia atmosfery itd. Godzą się z "bolem serca" - nie lubie ludzi narazać na coś takiego, dlatego zawsze w takich sytuacjach przedstawiam alternatywę, która nie wymaga ich zgody na np. goszczenie kogos

          --
          Korcia
          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
          • ser_metafizyczny Re: Ser - taka sytuacja z zycia wzieta 30.08.17, 19:40
            Dobrze, fajna anegdota, zbierzmy antologię forumową, czy coś.
            Niemniej, to nie jest problem sv, czy ktoś ma hart ducha żeby powiedzieć szefowi "nie". Problem sv to jest jak odmówić szefowi żeby go nie urazić. Bo można też różnie do tego podejść.
            Szczerze: "Niestety panie szefie, zapraszam tylko osoby znane narzeczonemu i mnie".
            Na litość można tak "oj chciałabym, ale musiałam skracac listę gości żeby wszyscy z pracy dostali zaproszenia, nie mam już możliwości dopisać, no pensja za mała na takie wystawne wesele." nieelegancko, ale przekaż jasny. wink
            Trzecia, na pewniaka "Nie panie szefie, nie są zaproszeni, zapraszam Pana z ot. Może Pan przyjść z córką albo z chłopakiem córki jeśli tak pan sobie zyczy." Ale na takie rzeczy to tylko programiści mogą sobie pozwolić przy obecnej koniunkturze...
            • kora3 Re: Ser - taka sytuacja z zycia wzieta 30.08.17, 19:56
              Mylisz się Ser, to jest jak najbardziej problem SV. Bo zasady SV są po to, by łatwiej żyło się nie tylko osobom asertywnym do bólu, ale także tym asertywnym mniej. I są po to, by ograniczać cwaniactwo, bezczelność, chamstwo - bo one je piętnują. Żadna z Twoim propozycji odpowiedzi nie jest odpowiedzią asertywną i pewnie poza pierwszą mało kto by się na dwie ostanie zdobył w sytuacji tej dziewczyny. Asertywnie byłoby. "Nie przewidzieliśmy zaproszeń dla dzieci spoza rodziny, a lista gości jest już zamknieta"

              --
              Korcia
              "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                • kora3 Re: Ser - taka sytuacja z zycia wzieta 31.08.17, 08:53
                  Ale dlaczego miałaby dostać zaproszenie w tej sytuacji W OGOLE?
                  Z siedzeniem dzieci na weselach - bywa różnie

                  --
                  Korcia
                  "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                  • ser_metafizyczny Re: Ser - taka sytuacja z zycia wzieta 03.09.17, 14:54
                    Koro, ja nie twierdzę że córka szefa powinna dostać zaproszenie w przytoczonej przez ciebie sytuacji. Zaznaczam tylko, że osoby pełnoletnie traktuje się jak dorosłych gości, czyli wręcza się im zaproszenie "standardowe" takie jak dla innych gości. Czyli z OT.
                    Z sadzeniem dzieci może i bywa różnie, ale wg sv opcja jest jedna, o ile mnie pamięć nie myli. Za moich czasów na przyjęciach zawsze był dziecięcy stolik, jeśli w ogóle były dzieci przewidziane na imprezie.
                • kora3 Re: Ser - taka sytuacja z zycia wzieta 31.08.17, 10:16
                  Babo, niezależnie od tego na czym polega zaleznosc jednej osoby od drugiej (bo nie musi to być zaraz podległośc sluzbowa) wykorzystywanie tego, także w formie składania "propozycji nie do odrzucenia" w postaci możliwości przyjścia z kims gdzieś jest szczytem buractwa.

                  --
                  Korcia
                  "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                  • baba67 Re: Ser - taka sytuacja z zycia wzieta 31.08.17, 10:25
                    A gdzie ja napisałam coś innego? Gdzie usprawiedliwiam tego szefa w jakikolwiek sposób?Znów piszesz oczywistości tak jakbys ze mna polemizowała.
                    Od teraz za kazdym razem kiedy to zrobisz , odwdzięcze się-może zrozumiesz jak wk^%$*ca jest ta maniera.
                    Korciu, przecież szacunek do innego człowieka to podstawa , niezależnie od tego czy podwładny czy nie.

                    --
                    W ciszy drzemie siła.
                    • kora3 Re: Ser - taka sytuacja z zycia wzieta 31.08.17, 10:31
                      Niesmiało zwróciłam uwagę na to, że w podległości/zależności różnego rodzaju można pozostawać nie tylko z szefem i ze zawsze nie tylko z szefem wykorzystywanie tego jest niedopuszczalne

                      --
                      Korcia
                      "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
            • firlefanz Re: Ser - taka sytuacja z zycia wzieta 30.08.17, 20:35
              ja tu widzę problem SV, ale po stronie szefa - w przypadku wesela próba wymuszenia zaproszenia dla dodatkowych osób to skrajne chamstwo.
              Po pierwsze, nie można stawić znaku równości między taką propozycją w przypadku wesela (gdzie płaci się za każda osobę), a np. grilla na działce.
              po drugie, zależy też od relacji - nie widzę nic niewłaściwego jeśli bliski przyjaciel pyta czy może przyprowadzić kogoś na imprezę, na której i tak będzie 20 osób. Ale już szef nie powinien tak robić, bo jest z pracownikiem w relacji władzy.
              • ser_metafizyczny Re: Ser - taka sytuacja z zycia wzieta 30.08.17, 20:40
                No oczywiście Fire, Kora lubi wymyślić anegdotę na wyrost dla lepszego zobrazowania... Właściwie to już nie wiem czego.
                Chyba wyszliśmy od założenia że nie wolno się pytać, tylko co najwyżej można subtelnie dawać do zrozumienia, bo inaczej jest się na bakier z sv. wink
                • kora3 Re: Ser - taka sytuacja z zycia wzieta 31.08.17, 08:54
                  Niczego nie wymyśliłam, to fakt sprzed około 2 lat, sama byłam na tym weselu i buraka widziałam na własne oczy smile

                  --
                  Korcia
                  "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
          • baba67 Re: Ser - taka sytuacja z zycia wzieta 31.08.17, 09:38
            Gdyby takie samo pytanie zadał zwykły kolega, dostałby zapewne tylko zdziwione spojrzenie i rzeczowa informację na nie.I gdyby nie dostał z osobowością panny młodej byłoby coś bardzo nie tak. Tu jest relacja władzy. Jakoś nie doczytałam że kuzynka jest szefowa Maliny.
            Prawda jest taka żę 80% szefów to buraki skłonne do najrózniejszej przemocy ekonomicznej. Bo u nas pewnien zestaw cech szalenie ułatwia kariere.

            --
            W ciszy drzemie siła.
            • kora3 Re: Ser - taka sytuacja z zycia wzieta 31.08.17, 10:02
              Wiesz, ale Malina została postawiona przed faktem dokonanym - to tak, jakby ów szef na jej weselu pojawił się z tą córka i jej chłopakiem...Co Malina mogła zrobić? Nie wpuścić tej pani koleżanki z dzieckiem? Poczetowac ją zdumionym spojrzeniem i igmorowaniem jej ? No właśnie...GDYBY kuzynka meża ja zapytała czy może przyjechać z kolezanką - odpowiedziałaby, że NIE, GDYBY choć o tym wspomniała - A będę z kolezanką i jej dzieckiem, to jak pisze - tez by negatywnie zareagowała, ale nie miała okazji, a kiedy pani była już i jej drzwi nie było wyjścia ....
              Mam taką ciotke, z którą na szczęście kontakt jest już sporadyczny - pisałam tu o niej. Ciotunia swoim licznym koleżankom, sąsiadkom itd. robila liczne przysługi - rekami moich rodziciw, a także moimi i siostry - zapewniała te panie, że cos tam dla nich z roszkoszą zrobimy - panie wierzyły, ciotka chodziła w aureoli potrafiącej wszystko ząłatwic dobrej koleżanki, a my przeklinaliśmy pod nosem. W końcu babsko przykróciłam i jest spokój smile

              --
              Korcia
              "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"