Dodaj do ulubionych

Zasady korzystania z telefonu

03.09.17, 21:27
W nawiązaniu do wątku o moich, jak się okazuje kontrowersyjnych, zasadach korzystania z komórki mam propozycję:
Skompilujmy zbiór zasad korzystania z telefonu w zgodzie z sv.
Proponuję na początek następującą zasadę - na każdą próbę kontaktu należy odpowiedzieć. Zarówno nieodebrane połączenie, jak i SMS. Obowiązkowo oddzwaniamy na wiadomości nagrane na poczcie głosowej.
Edytor zaawansowany
  • 03.09.17, 22:28
    Do ankieterów i sprzedawców też mam oddzwaniać? Bez sensu taka zasada. Do rodziny czy przyjaciół, być może wypada (ale zazwyczaj to grono rządzi się prawami wypracowanymi w bliskich relacjach, a nie ogólnymi zasadami S-V), ale do jakichś dalekich znajomych co dzwonią tylko jak mają "interes", a nie chciało im się wysilić na nagranie na sekretarkę w postaci "cześć tu jola, mam do ciebie sprawę oddzwoń proszę" lub "hej tu Kasia dawno się nie widziałyśmy jestem ciekawa co u Ciebie słychać, przekręć w wolnej chwili" to mogę oddzwonić jeśli akurat mam ochotę na kontakt. Zobligowana się czuć nie będę - nie nagrali się ergo nie mieli nic ważnego do mnie to nie widzę powodu żeby się napinać.

    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • 03.09.17, 22:53
    Pink, mam takie samo zdanie co ty.
    Niemniej, podniesiono dość skutecznie argument że oddzwanianie jest przejawem życzliwości. Jestem w stanie się z tym zgodzić.
    Z kolei ogólne pospolite ruszenie i oburzenie w związku z nieoddzwanianiem wskazuje że de facto ta zasada może gdzieś w jakichś grupach społecznych działa. Niestety nikt nie podał merytorycznych argumentów. sad może tu się ktoś ośmieli.
  • 03.09.17, 22:34
    czegoś takiego nikt nie twierdził! smile

    moim zdaniem np. oddzwanianie na nieznane numery nie jest obowiązkiem.

    Czy na smsa zależy odpowiedzieć to zależy od treści tegoż. Tak samo jest z pocztą głosową.
  • 03.09.17, 22:36
    A widzisz, jestem zdania że na SMS wypada odpowiedzieć.
    Poczta głosowa to śliski temat, ale przynajmniej niektóre podręczniki sv twierdzą, że jeśli jest aktywna, to wypada odpowiedzieć na nagrane wiadomości.
  • 03.09.17, 22:49
    to by prowadziło do nigdy nie kończących się konwersacji... np. umówiłeś się ze znajomym w restauracji i piszesz: "jestem już na miejscu, siedzę w sali na górze" on odpisze: "dzięki za info, będę za 5 min. do zobaczenia". jeśli chcesz możesz odpisać "do zobaczenia", ale moim zdaniem nieodpisanie nic, gdy znajomy ma być na miejscu za 5 minut absolutnie nie łamie SV.

    Podobnie z pocztą - jeśli nagra Ci się przedstawiciel handlowy, z którym nie masz ochoty w ogóle rozmawiać nie widzę powodu by oddzwaniać.

  • 03.09.17, 22:55
    Firlefanz, to może niedopowiedzenie - z SMS chodziło mi o to, że odpowiadamy na pierwszy. Dalsze to już kwestia wyczucia, jak każda rozmowa także ta w smsach się kończy.
    Tak jak ponoć oddzwaniamy na nieodebrane połączenia. wink
  • 03.09.17, 23:46
    ja oprocz towarzyskiego "dziekuje" lub "papa" ratuje sie emotikonami np smile <3 bo to swietnie bez slow zakancza rozmowe.
    Sluzbowo emotkami sie nie da wiec koncze jakos zdecydowanie aby osoba odpisujaca tak zakonczeniowo odpisala a ja juz nie musiala np " blah blah blah and thank you, bye bye" - wtedy zazwyczaj dostaje you're welcome bye bye.
    w tym guscie. i na tym sie konczy.

    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 04.09.17, 11:23
    Twoja "zasada" to czysta manipulacja Ser smile- nie, nie na każdą próbe kontaktu musimy odpowiadać - ja nie odpowiadam na sms-y od wrożki Anny, która mi powie imię tego kto mnie kocha, ani na propozycje pozyczek z banków - na przyklad smile Nie odpowiadałam też na polączenia i sms-y od stalkującego mnie goscia - złota zasada - kazdy w temacie ci potwierdzi ....
    Wyłaczając sytuacje zawodowe - w prywatnych kontaktach mozna odpowiadac i nie odpowiadac na jakiekolwiek próby kontaktu - jesli się nie odpowiada, to 99 proc. ludzi uwaza to - z reguły słusznie- za niechęć do podtrzymywania kontaktów, CHYBA ze się im powie jasno, ze ma się inne niż powszechne zasady korzystania z telefonu - wówczas powinni uszanować i tyle.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 05.09.17, 21:10
    Zasada pierwsza jest odzwierciedleniem ustaleń z poprzedniego wątku.
    Pp to jest podana do dyskusji, żeby swobodnie się na jej temat wypowiedzieć. Dziękuję za twój głos.
  • 06.09.17, 07:44
    Nie Ser, pierwsza "zasada" była wypaczeniem zasad - najprawdopodobniej celowym. Nie a takiej zasady, że na każdy kontakt telefoniczny trzeba jakoś zareagować.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 06.09.17, 19:18
    Ale nie reagując na próbę kontaktu zachowujemy się niegrzecznie, z tym się chyba zgodzisz?
  • 07.09.17, 07:54
    Nie, nie zawsze - jak już pisałam

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 05.09.17, 21:09
    W zamierzeniu ten wątek był też do wpisywania innych zasad, nie tylko komentowania. No, to zasada kolejna:
    W komunikacji publicznej rozmawiamy tak, by nie przeszkadzać innym, tj. nie za głośno, nie za długo, nie na tematy intymne.

    Chociaż muszę przyznać, że ja po prostu w ogóle nie odbieram telefonu w autobusach, pociągach i tramwajach.
  • 06.09.17, 07:47
    tak, to jest zasada ...
    To, ze Ty nie obierasz nie ma nic do rzeczy. Nie odbierając TEŻ należy zadbać o to, by innym nie przeszkadzać, a dzwoniący i nieodbierany telefon na pewno moze przeszkadza. A więc w takiej sytuacji - wyłączyć, albo wyciszyć.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 06.09.17, 19:21
    Celna uwaga, nie dalej jak wczoraj obudziła mnie z drzemki jakąś nagrana dziecina wołając "odbierz mnie!".
    Ja nie odbieram, bo nie lubię rozmawiać przez telefon w miejscach gdzie mnie nie słychać. No i nie przy osobach trzecich, bo to krępuje ich i mnie.
  • 06.09.17, 20:05
    Z pewnością nie ma takiej zasady, że absolutnie na każdy kontakt należy odpowiadać i przykłady już tu podano.
    Istnieje natomiast, owszem, zasada o nieprzeszkadzaniu innym naszymi rozmowami i tej powinno się przestrzegać, bo jest bardzo słuszna. Np. mnie chyba nic bardziej nie irytuje w autobusie od paniusi trajlującej rozkosznie przez 20 minut o, z przeproszeniem, tyłku Maryni albo zwierzającej się przyjaciółce teatralnym szeptem ze szczegółów randki z apetycznym Mareczkiem tudzież z wizyty u gastrologa.
  • 06.09.17, 20:10
    Żeby jeszcze teatralnym szeptem... Mnie najbardziej smucą starsze osoby, które z komórki korzystają wszędzie. W sklepie, na chodniku, w tramwaju... Tyle się mówi i narzeka na młodych, a przykładu znikąd.
  • 07.09.17, 08:52
    Wiesz, zalecałabym więcej wyrozumiałości - osoby starsze często mają problem ze słuchem i dlatego mówią głośno, a nie po to by komus na złośc robić. Bywa ze mają też problem ze wzrokiem i nie potrafią obsługiwać niektórych funkcji telefonów, stąd nie pisza sms-ów. Uprzedzając - tak, sa osoby nawet sędziwe niemające taki problemów, ale sa i mające.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 07.09.17, 11:00
    Tak, też tak myślę, że u osób starszych to chyba głównie chodzi o słabszy słuch (chociaż u młodszych też obstawiałabym raczej bezmyślność czy "wtyłkumanie", a nie złośliwość). Z tym, że w takim przypadku to tym bardziej wypadałoby powstrzymywać się od dłuższych pogawędek w tramwaju czy sklepie, gdzie to faktycznie może przeszkadzać.
  • 07.09.17, 11:10
    Hmmm ja Maju nalezę do ludzi, którym bardzo niewiele normalnych rzeczy przeszkadza smile Normalnych - to jest nie wydziera mi się ktoś nad uchem, nie mówi głośno o jakichś intymnościach, czy obrzydliwościach, nie ryczy śmiechem, tylko normalnie rozmawia czy się zaśmieje ...Wszak dwoje (czy więcej) rozmówców nietelefoniczmych TEŻ rozmawia w kawiarni, sklepie czy tramwaju - dla mnie to przy zachowaniu wspomnianych zasad nie za bardzo rózni się od rozmów telefonicznych, tyle, ze słyszy się szmer kilku głosów, a nie jednego ...Nie rozumiem tej "fobii" na rozmowy telefoniczne w sklpeie czy kawiarni - jak wspomniałam przy zachowaniu zasad, ale te zasady obowiązują też przecież osoby rozmawiające face to face. Wczoraj byłam w sklepie chwilkę, zamyśliłam się coż to ja jeszcze mam kupić, gdy nagle z owego zamyslenia wyrwal mnie wrzask jakiejś pani "Krzyyyyysieeeek, jeszcze zgrzewkęęęęęęę wooody weż" do jakiego pana 5 regałow dalej...Podejrzewam, ze gdyby owa pani do pana Krzysia zadzwoniła i mu to powiedziała nie musiałaby się tak wydzierać smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 07.09.17, 14:01
    Normalne rozmowy też mi nie przeszkadzają, ale darcia się albo śmiechu na pół autobusu nie uważam za normalne.
    Co się zaś tyczy rozmów telefonicznych a tych twarzą w twarz, to czytałam kiedyś taki artykuł, w którym opisywano ciekawy eksperyment psychologiczny naukowców z uniwersytetu w San Diego, bodajże, który ponoć pokazał, że ludzi bardziej denerwują właśnie rozmowy telefoniczne od tych drugich. Tłumaczono to, o ile dobrze pamiętam, że rozmowy telefoniczne trudniej nam zignorować, bo drażni nas, że niejako podświadomie staramy się domyślać, co mówi ta druga osoba. Chyba jakoś tak to było. Niestety nie pamiętam już szczegółów, ale może uda się jakoś dotrzeć do tego tekstu w necie. Ale tak sobie myślę, że chyba faktycznie coś w tym musi być, bo ludzie przecież od zawsze gadali w środkach transportu, a tak naprawdę dopiero w erze komórek wiele osób skarży się na tego typu uciążliwości.
  • 07.09.17, 19:20
    Też mi w ręce wpadł ten artykuł Maju, tylko go znaleźć teraz... smile
    Krótka rozmowa w tramwaju może i przejdzie, ale nierzadko jestem świadkiem takiej sceny:
    Dzwoni (bardzo głośno, bo starsze osoby mają problem ze słuchem) dzwonek komórki, zazwyczaj jakąś skoczna melodyjka. Właściciel telefonu szuka kieszeni w której on jest, a dzwonek nadal w najlepsze "jak minął dzień kochanie". Wreszcie odbiera! Następuje szczegółowa relacja z pobytu w sanatorium, wizyty u lekarza, zakupów na bazarku. Tłum słucha bezsilnie. Bo i co można powiedzieć, skoro wystarczy wytrzymać przystanek czy dwa. Ci którzy jadą do pętli cierpią w milczeniu.
  • 08.09.17, 06:56
    Hmmm jasne, to niezbyt miłe, ale AZ cierpienie?smile Uprzedzajac - tak, to niegrzeczne zachowanie i nie powinno się tak robić!!!

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 08.09.17, 06:54
    Nie czytałam tego, ale uważam za dość naciągane szczerze mowiac - sa ludzie, którzy lubia, jak im coś "przeszkadza" smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 07.09.17, 19:34
    No ale Koro, ja nie twierdzę że starsze osoby złośliwie niedosłyszą, tylko że często słyszę takich ludzi rozmawiajacych w najlepsze w środkach komunikacji publicznej. Inne zasady obowiązują jak ma się 60+?
    SMS głosowe też można pisać, ale masz rację, lepiej ludzi nie uświadamiać na ten temat. big_grin
  • 08.09.17, 06:57
    Wiesz, inne zasady nie obowiązują, ale nieci wyrozumiałości dla ludzi mniej sprawnych by się przydało sad

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 09.09.17, 21:38
    A wyrozumiałość to gdzie się kończy? Jestem zdania, że nie ma co robić z osób starszych "świętych krów". Jeśli nie potrafią się zachować, to świadczy tylko o nich, to że korzystają z nowinek technicznych jest incydentalne. Wiek nie chroni przed głupotą.
    Zresztą, infantylizacja osób po 60 jest też plagą, wolę nie brać w tym udziału.
  • 10.09.17, 08:20
    Ale nikt nie mówi o infantylizowaniu Ser - o ile w pokoleniu ludzi w średnim wieku oraz młodych zdecydowana większość jest za pan brat z technologiami, o tyle w pokoleniu + bywa róznie. Znam takie osoby i zawodowo i prywatnie i bywaja takie jak moja mama, które normalnie serfują po necie, mailują, czatują itd. i takie jak jej sasiadka, parę lat młodsza pani, wcale nie jakas ograniczona, ale taka, która z kompa i netu nie korzysta i nauczyć się nie potrafi (mama usiłowała jej pokazać co i jak). Tak samo sa osoby mające problemy z wzrokiem, czy słuchem spore, a sa takie ze wcale, albo minimalne

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 06.09.17, 22:08
    Jak wchodzisz gdzieś załatwić jakąś sprawę, to najpierw skończ rozmowę telefoniczną. W szczególności jak rozmawiasz przez zestaw nauszny. A już zwlaszcza, jak twoja rozmowa polega w momencie wchodzenia na słuchaniu.

    Pół biedy, jak wchodzący rozmowe zaraz kończy i potemn rzuci jakies słowo przepraszająco-wyjasniające.
    Gorzej, jak stoi i tokuje, a obsługujący nie wie, czy ma wrócic do swoich spraw, bo zejdzie, czy dalej czekać w zachęcającym firmowym uśmiechu.

    --
    Buziak kobiety, którą zęby bolą, pożądanym nie jest. (z lektur szkolnych)
  • 06.09.17, 22:13
    Dokładnie, szczególnie w sklepie czy kawiarni to wysoce irytujące. Chociaż też zdarzyło mi się obserwować Bardzo Ważnych Ludzi którzy wbiegali do firmy tak zaaferowani sobą i telefonem, że potem zdziwko było jak się drzwi nie otwieraly.
    Zamek magnetyczny i dobra recepcja są nieocenione. wink
  • 07.09.17, 09:59
    Wiesz, ja mam wrazenie ze Ty masz jakieś szczególne podejście do rozmawiania przez telefon - sorry ...To jest uzytkowa rzecz, służy do komunikowania się - jednym tak innym inaczej i tyle. Nie widzę nic złego w tym, że ktoś sobie przez telefon rozmawia siedząc sam przy kawiarnianym ogródku, czy w podróży o ile nie przeszkadza tym innym. Ludzie siedzący z kimś przy takim stoliku TEŻ przecież rozmawiają, tylko z kimś, kto tam z nimi jest ... W podróży ludzie tez rozmawiają ze współpasażerami - dla mnie niczym się to nie różni od rozmów przez telefon - i takie i takie powinny być prowadzone tak, by nie przeszkadzać innym.

    W sklepie czy kawiarni - no owszem, osoba rozmawiająca nie powinna "odpływać" i tym samym utrudniać pracy obsłudze i narazac innych na czekanie - oczywiste. Ale nie wiem co komu przeszkadza, jak ktoś nie "odpływa", nie utrudnia i nie naraża.
    Mialam ostatnio okazję spotkać kogoś z podobna Twojej "fobią" w sklepie właśnie - jakaś kobitka kupowała parę drobiazgów płynnie mówila czego chce, aż nagle ...- Przepraszam, miałam coś jeszcze kupić .. i zadzwoniła gdzieś. - Co to miało być? Aha, dobra, pa. Trwało to sekundy, pani o cos tam jeszcze poprosiła zapłaciła i poszla, a jakaś zgryźliwa kobita zaraz skomentowała, ze listę powinna mieć, a nie wydzwaniać - noż ludzie, parę sekund babsko zbawi ?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 07.09.17, 14:03
    Mnie osobiście jako osobę lubiącą sobie poczytać/popracować w pociągu bardzo irytują gaduły, chociaż wiem, że każdy ma sobie prawo porozmawiać (a "ciche wagony" są w PKP rzadkością). Jechałam kiedyś z takim, który zamiast zająć się krzyżówką/książką/sudoku postanowił czas podróży wykorzystać na nadrobienie zaległości towarzyskich i po kolei obdzwaniał wszystkich z wesołymi pogawędkami o niczym. Jak mu już się skończyli rozmówcy w kontaktach, to zaczął zagadywać babkę siedzącą obok. Osobną sprawą jest to, że wielu ludzi, nawet z dobrym słuchem, odruchowo mówi przez telefon o kilka stopni głośniej niż do rozmówcy widzianego twarzą w twarz. Dlatego ja jednak bardzo bym prosiła o ograniczenie rozmów w środkach komunikacji publicznej do niezbędnego minimum, typu będę za pół godziny, niech Wiesiek wyjedzie po mnie na dworzec. Zwłaszcza jeżeli jesteśmy skazani na swoje towarzystwo przez kilka godzin. No, jak raz jechałam naprzeciwko pani w chustce i wyraźnie po chemii, która obdzwaniała rodzinę z wiadomością, że wyniki ma dobre, to jak dla mnie mogła dzwonić z tą wiadomością choćby i całą podróż do wszystkich (akurat ona skończyła dość szybko).

    --
    Nika
  • 07.09.17, 18:42
    Mhm, mam szczególne podejście do telefonu Koro, traktuję go jako narzędzie i nic więcej. 😊

    "Nie widzę nic złego w tym, że ktoś sobie przez telefon rozmawia siedząc sam przy kawiarnianym ogródku, czy w podróży o ile nie przeszkadza tym innym."
    I tu się z Tobą zgadzam. Zauważ jednak, że sama widzisz pewien warunek - o ile nie przeszkadza się innym.
    Siedzę właśnie w pociągu, z tyłu mam dwie gadające z sobą dziewczyny. Jestem w stanie je ignorować, chociaż rozmowa ciekawa. Niestety, na siedzeniu naprzeciwko siedzi pan o donośnym głosie i rozmawia przez telefon. Jak do tej pory, wspolpapsażerowie dowiedzieli się dokładnie z kim rozmawia, jakie są między nimi relacje, jakie rozmówca ma problemy sercowe i gdzie pan podróżny uda się zjeść zaraz po wyjściu z pociągu. Nie da się tego nie słyszeć, chyba że zawieszę sv i włączę sobie radio tak głośno żeby przez słuchawki uciekało.

    W sklepie i w kawiarni obojętne mi, jeśli ktoś stoi w alejce albo siedzi przy stoliku i szepcze sobie w słuchawkę. Z czym mam problem i do czego odnosił się też post Miki to ludzie którzy rozmawiają przy ladzie. Bynajmniej nie pytając, co kupić.
    Zresztą, w twoim przykładzie też ewidentnie doszło do "zawieszenia zasad" - wszyscy w kolejce czekali aż pani się skonsultuje. Sekundy dla ciebie ro nic, a może akurat ktoś się spóźnił na autobus.
  • 07.09.17, 18:55
    ser_metafizyczny napisał(a):

    > stanie je ignorować, chociaż rozmowa ciekawa. Niestety, na siedzeniu naprzeciwk
    > o siedzi pan o donośnym głosie i rozmawia przez telefon. Jak do tej pory, wspol
    > papsażerowie dowiedzieli się dokładnie z kim rozmawia, jakie są między nimi rel
    > acje, jakie rozmówca ma problemy sercowe i gdzie pan podróżny uda się zjeść zar
    > az po wyjściu z pociągu. Nie da się tego nie słyszeć, chyba że zawieszę sv i wł
    > ączę sobie radio tak głośno żeby przez słuchawki uciekało.

    Radzę: wyciągnij telefon i zacznij się do niego wydzierać zwrotami w rodzaju: 'Cooo??? Nie słyszę, mów głośniej, nic nie słychać, tu ktoś bardzo głośno rozmawia przez telefon... Możesz powtórzyć? POWTÓRZYĆ MOŻESZ, PYTAM???' Wszystko tonem dramatycznym.

    To oczywiście całkowicie poza s-v, ale działa.

    --
    feminists aren?t humorless just because your jokes suck
  • 07.09.17, 19:26
    Jestem burakiem, ale niestety o słabym głosie, nie mam warunków... Ale potrafię patrzeć oskarzycielskim wzrokiem! big_grin
    A tak serio, to pan razem z kolegą, to taki przesadnie serdeczny typ. Jak wychodzili to ładnie powiedzieli "dziękuję" do wszystkich, co mnie troszkę wybiło z rytmu i wpatrywania się w deszcz na szybach.
    Tak się robi? I nie, to nie był wagon z przedziałami.
  • 09.09.17, 21:59
    Kwestia wprawy.
    Nikt nie rodzi się z tupetem czy skłonnościami do hucpy, ale to można sobie wyrobić. Im więcej robi się takich akcji, tym łatwiej to przychodzi, obojętnie od możliwości wokalnych. Oskarżycielski głos jest też skuteczny, ale niektórzy po prostu takich subtelności nie czytają i trzeba z grubej rury, dużymi literami. Oczywiście, jeśli morderczy wzrok nie pomaga, można oczywiście wtedy wyartykułować jakąś prośbę o załatwianie gromkich rozmów gdzie indziej i kiedy indziej, ale czemu nie mamy sobie od czasu do czasu dawać prawa do zabijania mieczem tego, kto mieczem wojuje? Bo co w końcu, kurczę.

    PS Głos można poćwiczyć gdzieś w polu albo na warsztatach samoobrony ewentualnie dla bardzo chętnych - na warsztatach śpiewu białego (to ostatnie to bardzo mocna rzecz - energetycznie przenosi o co najmniej jeden poziom wyżej).

    --
    Socjologia kobiety a sprawa Jaxy.
  • 10.09.17, 09:05
    Wiesz, co innego przeszkadzanie, czy zatrzymywanie kolejki, a co innego rozmawianie sobie bez kolidowania z interesami innych. Ostatnio bylam w sklepie wlasnie i przede mną stał pan normalnie rozmawiający przez telefon - ani szepcząc, ani głośno - nie wie o czym, nie skupiam się a takich rzeczach, jak rozmowy innych. Pan miał zakupy wyłożone na tasmę, pani kasjerka skasowała, sprawnie chował wszystko do t0reb nadal rozmawiając, następnie płacił - kartą też mając słuchawkę przy uchu, ale sprawnie - nie zastanawiał się nad pinem, nie zagapial. W czym miałoby mi przeszkadzać, ze rozmawia? No w czym?
    Jasne, gdyby się przez ten telefon wydzierał, albo rozmowa absorbowałaby go na tyle, ze ociagalby się z pakowaniem, placeniem - to o ile obsługa nie zwrócilaby mu uwagi, uczyniłabym to ja smile Dokladnie tak samo, jakby rozmawiał krzycząc z kimś face to face, albo taka rozmowa powodowałaby, że by się zagapiał - dla mnie niczym się to nie rozni ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10.09.17, 10:03
    Koro, dla ciebie zachowanie Pana przy kasie jest ok, według mnie jest niegrzeczne. To że nie przeszkadzał innym to mu się chwali, ale zauważ jak lekceważące jest coś takiego wobec obsługi.
    Jak stoję przy kasie z partnerem to też przerywamy na chwilę rozmowę, właśnie dlatego że przez te trzy minuty jesteśmy w interakcji z ekspediendem.
  • 10.09.17, 10:39
    Ale w samoobsługowej kasie nie jesteś w integracji wielkiej - mówisz dzien dobry - co twa sekundę i dziękuję do widzenia - takoż samo ...Co innego, gdy ktoś jest w sklepie niesamoobslugowym i ROZMAWIA z ekspedientką/tem ...
    Ostatnio miaam okazję taką: pan idący ulicą rozmawiał przez tel, dochodząc do mnie zaprzestał mówienia "Przepraszam bardzo, orientuje się pani gdzie jest urząd wojewódzki?" - Tak, proszę isć tą ulicą prosto, na skrzyżowaniu w lewo i zaraz będzie - Dziękuję bardzo,miłego dnia. - Wzajemnie ...na odchodnym usłyszałam - No już prawie jestem, jakiejś babki zapytałem i dobrze idę ...Co lekceważącego w tym, ze pan się nie rozłączł na "rozmowe" ze mną? W tym czasie do tela nie gadal, a ja przecież mówiłam neutralne rzeczy, a nie jaieś zwierzenia smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10.09.17, 10:50
    Samoobsługowa kasa to taka, gdzie nie ma ekspedienta.
    Pan z twojego pierwszego przykładu nie przerwał rozmowy w żaden sposób, pan z drugiego chyba tak. To pierwsza różnica. Druga jest taka, że pan pytający o drogę zajmuje Ciebie na czas rozmowy, po czym wraca do swojej. Pan przy kasie efektywnie ignoruje pracownika sklepu, uniemożliwiając mu pełne wykonywanie obowiązków.
    Zresztą, nie byłaś nigdy świadkiem sytuacji kiedy ktoś zajęty rozmową przez telefon porozumiewa się na migi żeby jeszcze coś dołożyć w ostatniej chwili (alkohol czy papierosy)?
  • 10.09.17, 11:38
    Ser - parę razy napisałam wyraźnie , a TY to IGNORUJESZ - akceptuję rozmowę przez telef gdy ona NIE PRZESZKADZA - czy to w podróżowaniu, czy w wykonywaniu obowiązków, ba nawet powiedziałabym, gdy NIE UTRUDNIA!!! Jeśli ktoś niczego od kasjerki nie potrzebuje, a kasjerka od niego nie ma konieczności porozumiewania się na migi - po prostu.
    Ktoś to przy kasie czyta sms - tak lubiana przez Ciebie forma komunikacji czy mail (nie mniej lubiana chyba ) czy też na nie odpisuje i tym samym "zagapia się" na ogół dalece bardziej niż rozmawiający przez te. TEŻ utrudnia - ostatnio widziałam takiego młodzieńca, zajęty czatowaniem, czy sms-owaniem nie reagował na pytania kasjerki ...
    Ja mówię cały czas o sytuacji, kiedy rozmowa nie przeszkadza, nie utrudnia. Nie jechałam dawno pciagiem, ale kiedyś jeździłam ...Razu pewnego - jadę w przedziale sama i gadam przez tel. idzie konduktor - ja do rozmówcy: - Poczekaj, kontrola biletów...Nie przerywając połączenia wyciągnęłam bilet i podalam panu, jak mi "skasował" i oddal powiedziałam dziękuję i odpowiedziałam na do widzenia pana - co się złego stało? wg mnie - nic ...Nie bylam zobowiązana nawiązywać rozmowy z panem konduktorem...Nawet gdybym coś odeń chciała - np. zapytać czy będziemy o czasie, to mogłam o to zapytać nie przerywając połączenia - nie na migi tylko NORMALNIE, ale nadal będąc z kims "na linii"...Doładnie tak samo byłoby, gdybym jechała z kimś i na czas kontroli biletów zawiesilibyśmy rozmowę, a nie zakończyli

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10.09.17, 11:45
    Nie ignoruję tego co piszesz Koro, tylko stosuję tę samą zasadę o której już wcześniej była mowa - jak mam interakcję na żywo, to nie korzystam z telefonu. Ani do rozmów, ani do sms-ów, ani do maili. Jak mam przy kasie wciągnięty telefon, to dlatego że nim płacę.
    Dla ciebie jest ok ignorowanie obsługi, rozumiem.
    Mnie się to gryzie z sv.
  • 10.09.17, 11:56
    Ale Twoje zasady nie sa uniwersalne i nie obowiązują innych Ser. Ignorowanie obsługi ma miejsce wówczas, gdy ta obsluga o coś Cię pyta, czy też tylko pojawia się a ty na nią uwagi nie zwracasz, bo rozmawiasz, piszesz, czytasz, oglądasz cos w telu/ laptopie...Nie ma żadnego ignorowania, gdy ktoś na moment porozumienia się z obsluga, czy kimkolwiek innym przerywa na chwile konwersację przez tel czy na zywo i ze tak powiem załatwia sprawę ...To co mówisz jest absurdalne - sorry. Gdy jesteś z kims załóżmy w restauracji TEŻ na ogół rozmawiasz, podchodzi kelner i co ? Ta druga osoba odchodzi na czas twego zamówienia i wraca na własne ? No nie - PRZETYWACIE NA CHWILĘ ROZMOWĘ skladacie zamówienie po kolei czy jedna osoba za dwie i jak kelner odejdzie KONTYNUUJECIE - normalne ...
    Kasjer, kelner, konduktor to jest OBSŁUGA - ma prawo oczekiwać, ze będziemy grzeczni i nie będziemy im utrudniać wykonywania obowiązków, ale nie ze posweicimy im maksimum uwagi - i nie oczekują tego Ser. Co innego, gdy z kims isę umawiasz, oczekując nań rozmawiasz przez telefon, ten ktoś się pojawia, a Ty nie przestajesz ...To jest niegrzeczne

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10.09.17, 12:01
    Mhm, przypominam tylko że pan z twojego przykładu rozmawiał sobie cały czas przy kasie. Skąd miał wiedzieć, czy obsługująca go osoba będzie chciała coś przekazać?
    Zresztą, to co dla ciebie jest grzeczne w tej sytuacji, dla mnie jest lekceważeniem innych.
    Przy okazji, przykład z kelnerem nietrafiony, kulą w płot.
  • 10.09.17, 12:11
    Skąd miał wiedzieć? Stąd, ze pani o nic go nie pytała - GDYBY zapytała winien bezzwłocznie odpowiedzieć - proste. Jak kelner po posiłku zabiera mi ze stolika talerze, to ja nie wpatruje się weń w oczekiwaniu, ze może coś powie, tylko nadal rozmawiam. Jeśli mam cos do powiedzenia - np. można prosić rachunek? to mówię, jeśli chcę zlozyc dalsze zamówienie - także, a jeśli pan klenr pyta czy coś jeszcze podać, to dziękuję, albo przetrwam rozmowę i pytam co polecalby - na przykład

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10.09.17, 12:20
    Ależ Koro, rób co chcesz, tylko nie wmawiaj innym że to grzeczne i zgodne z sv.
    Służba, obsługa - to też ludzie.

    I ponownie, przykład z kelnerem jest nietrafiony.
  • 10.09.17, 12:31
    O matko, jaka "naiwna" fraza - tak, też ludzie, którym jesteśmy winni grzeczność i nieutrudnianie pracy, a nie konwersację poza konieczną i maksimum uwagi.
    Dlaczego przykład z kelnerem nie jest trafiony? Czym różniłaby się sytuacja, gdyby dwoje rozmówców przy stoliku ignorowało kelnera, który przyszedł po zamówienie lub o cos pyta od sytuacji, gdy zignorowałaby go jedna osoba rozmawiająca w tym czasie przez telefon? Wg mnie merytorycznie - niczym - jedno i drugie byłoby lekceważeniem dokładnie jak kasjera, gdy dwie osoby zajęte rozmową nie zwracają uwagi na jego pytania, czy jedna rozmawiająca przez telefon ....

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10.09.17, 13:33
    kora3 napisała:

    > O matko, jaka "naiwna" fraza - tak, też ludzie, którym jesteśmy winni grzecznoś
    > ć i nieutrudnianie pracy, a nie konwersację poza konieczną i maksimum uwagi.

    Nie wiem jak u Ciebie, u mnie ekspedienci zazwyczaj się witają z klientem. Czasem też mają coś do powiedzenia (o zgrozo!). Ja się i witam, i dziękuję, i żegnam. Gdzieś tam jeszcze w środku interakcji zazwyczaj pada pytanie o formę płatności.
    Zresztą, czy nie jest niegrzeczne wobec osoby z którą rozmawiasz przez telefon, kiedy co chwilę przerywasz, albo prosząc o czekanie, albo rzucając pojedyncze zdania do osób trzecich?
    Może to jest ta różnica między nami, to jest powód dlaczego ja nie odbieram telefony zawsze - bo nie zawsze są warunki żeby porozmawiać, a nie tylko gadać.

    > Dlaczego przykład z kelnerem nie jest trafiony?
    Bo interakcja z kelnerem zakłada takie momenty kiedy nawet nie wypada się odezwać, co sama zauważyłaś. Natomiast podejście do ekspedienta, który na pewno pozdrowi nas zanim zacznie kasować produkty, z telefonem przy uchu i co najwyżej wyciągniętymi pieniędzmi/kartą... No nie, nadal nie wygląda mi to na grzeczne. Może i nie utrudnia pracy, choć moim zdaniem można by polemizować.

    Poza tym, kiedy kelner podchodzi do stolika gdzie siedzą dwie osoby podchodzi jednocześnie do obu. A nie do jednej, bo druga jest het daleko po drugiej stronie kabla telefonicznego i nie wie co się dzieje. Swoją drogą, jak wygląda rozmawianie przez telefon w restauracji czy kawiarni, tak od technicznej strony? Mnie się nie zdarza, więc wydaje mi się, że jedzenie czy picie może być trochę uciążliwe?

    Czym różniłaby się sytuacja, gd
    > yby dwoje rozmówców przy stoliku ignorowało kelnera, który przyszedł po zamówie
    > nie lub o cos pyta od sytuacji, gdy zignorowałaby go jedna osoba rozmawiająca
    > w tym czasie przez telefon? Wg mnie merytorycznie - niczym - jedno i drugie był
    > oby lekceważeniem dokładnie jak kasjera, gdy dwie osoby zajęte rozmową nie zwr
    > acają uwagi na jego pytania, czy jedna rozmawiająca przez telefon ....
    >
    Zatem zgadzasz się, że zachowanie pana z Twojego przykładu było niegrzeczne. Dziękuję.
  • 10.09.17, 13:45
    Ale nie odwracaj kota ogonem - IGNORWANIE kasjera, czy kelnera JEST zle . Z tym, ze rozmowa face to face czy telefoniczna przy jednoczesnym nieignorowaniu nie jest zła ...
    Wymiana pozdrowień NIE WYMAGA przerwania rozmowy, co najwyżej w przypadku rozmowy tel. informacji da rozmówcy... Ostatnio rozmawiałam z moją siostą i przyszedł pan sprawdzający liczniki wody ... - Dzień dobry, ja do liczników wody - Dzień dobry, proszę wejść, liczniki są tu ...- Do siostry - Poczekaj chwilkę, mam pana od liczników wody ...- siostra - Ok. pan - Dziękuje bardzo, proszę tu podpisać...Ja- dziękuję równeż. Pan - Do widzenia. Ja - Do widzenia... W czym jest problem ?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10.09.17, 13:47
    big_grin Ojej Koro. No, ty nie masz problemu, to nie istnieje.
    O tempora, o mores...
  • 10.09.17, 13:50
    A jaki tu był problem?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 12.09.17, 14:05
    ser_metafizyczny napisał(a):
    Swoją drogą, jak wygląda rozmaw
    > ianie przez telefon w restauracji czy kawiarni, tak od technicznej strony? Mnie
    > się nie zdarza, więc wydaje mi się, że jedzenie czy picie może być trochę ucią
    > żliwe?


    Otóż technicznie dość łatwo się rozmawia z kimś czy telefonicznie, czy na żywo, gdy się sączy jakiś napój - problemem może być to przy piciu jednym haustem smile Tak technicznie jest, ze poza wyjątkami jak się jednocześnie zamawia jedzenie i picie, to to drugie na ogół podawane jest najpierw, a na danie trzeba z reguły poczekać. Czekając technicznie łatwo jest sączyć i rozmawiać. Mam nadzieję, że jasno wyłożyłam ?smile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10.09.17, 13:29
    czy myślisz, że obsłudze przeszkadza jeśli rozmawiasz przez telefon? (tak długo jak nie ma żadnych problemów z kasowaniem towarów) że w ogóle ją to obchodzi?

    kasowanie towarów przy kasie w supermarkecie to nie jest moim zdaniem prawdziwa interakcja i nie uważam nieprzerywania rozmowy (o ile ona nie powoduje, ze ktoś dłużej wykłada towary, wstukuje pin etc. bo wtedy jest to brak kultury wobec innych klientów) za lekceważenie, bo to sklep jest dla klienta i on ma się tam czuć dobrze (żeby więcej kupił i właściciel/akcjonariusze zarobili) - oczywiście to nie oznacza, że możesz np. obrażać obsługę, ale w sytuacjach klient-obsługa zasady nie są tak daleko posunięte jak w relacjach z przyjaciółmi. Gdy np. prowadzisz ważną rozmowę a akurat podchodzi konduktor, żeby sprawdzić bilet to jak długo rozmowa NIE SPOWALNIA sprawdzania biletu, nie uważam, że masz obowiązek ją przerywać.
  • 10.09.17, 13:37
    Dokładnie tak ... Co innego ignorowanie konduktora i niepokazywanie biletu, bo się rozmawia, a co innego szybkie podanie mu go nie przerywając rozmowy, podziękowanie i "do widzenia" ... Z reguły konduktor wcale nie oczekuje, ze powitasz go w przedziale czerwony dywanem i zaczniesz konwersację o pogodzie, ba nie tylko nie oczekuje, ale wręcz nie chce! Chce szybko sprawdzić bilety i tyle. Zagadywacze goi tylko drażnią, zajmują czas ... jane, gdy ktoś o coś konkretnego pyta - np. o realny czas przyjazdu, to ok, ale jakies pogaduszki go nie interesują i głowę dam, ze woli rozmawiającego przez tel, który uprzejmie poda bilet, niż zagadywacza aby cos zagadać ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10.09.17, 13:41
    Koro, znowu dopisujesz sobie treść, której nie było w pierwotnym problemie.
    Po co wymyślasz zagadywanie?
  • 10.09.17, 13:51
    No to dlaczego należy przerwać rozmowę?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10.09.17, 14:00
    Po pierwsze, żeby rozmówca telefoniczny wiedział co się dzieje. Albo mówisz "poczekaj, jestem przy kasie oddzwonię jak wyjdę ze sklepu", albo "poczekaj proszę chwilę, tylko zapłacę/zapakuję zakupy". Dla mnie to i tak lekceważenie rozmówcy tel, bo nie masz dla niego dość czasu na rozmowę, ale dobrze, jak tam sobie chcesz rozmawiać.
    Po drugie, to zwykła, mała i prawie niewymagająca wysiłku grzeczność wobec sprzedającego. Nazwałaś to wcześniej naiwnością, ale na prawdę takie zachowanie robi różnicę. Bo ekspedient to nie maszyna, takie kasy są oddzielnie i możesz od razu podejść do nich jeśli wolisz.
    Nie wiem, może to kwestia skali ale wsiadłaś na mnie za nieoddzwanianie, a teraz próbujesz mnie przekonać że zachowanie które proponujesz jest uprzejme. Jest wygodne, a i to tylko dla Ciebie.
  • 10.09.17, 14:03
    Alez od początku dawałam przykłady z "poczekaj, jestem ... poczekaj jest pan .." a sprzedawca czy pan od liczników przecież WIDZI ze rozmawiam - MUSI o cos zapytać, rozumiem, ze MUSI i tye

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10.09.17, 13:40
    Z pozycji osoby, która pracowała w kilku sklepach - tak, obchodzi.

    Czasami trzeba zadać pytanie, takie które narzuca ci pracodawca, takie które może np. pomóc klientowi coś zaoszczędzić, albo jakiekolwiek inne pomocnicze, a kiedy klient rozmawia przez telefon wyjścia są trzy:
    a) nie pytać, ignorować go też (często połączone z rzucaniem rzeczy po skanowaniu i z brakiem przerwy między klientami),
    b) poczekać aż skończy albo przerwie rozmowę i wtedy zapytać,
    c) zapytać "w przestrzeń" i liczyć na to, że może się dostanie odpowiedź.

    To że kelner, ekspedientka, fryzjerka czy kosmetyczka nie zwracają Ci uwagi na niegrzeczność, nie znaczy że ich nie odczuwają.

    Dlaczego to taki wysiłek, przerwać na trzy minuty rozmowę telefoniczną?
  • 10.09.17, 13:50
    Aaaaa to teraz wszystko jasne - własne doświadczenia ....W tej sytuacji - zadałabym pytanie - wywiązała się z obowiązku i tyle.
    Natomiast nie bierzesz pod uwagę innej rzeczy - ze klienta w sklepie może "złapać" rozmówca, z którym nie może/nie chce przerwać rozmowy ...Ty jesteś w lepszej sytuacji - zadałaś pytanie np. o lojalnościowkę - zignorował - trudno - pytać pytałaś, a tren ktoś być może nie może powiedzieć panu marszałkowi sejmu, ze teraz nie pogada, bo jest w sklepie - sytuacja prawdziwa i u mego stażysty

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10.09.17, 13:55
    Name dropping, classy...
    Kurcze, jak to się tłumaczy na Polski?
    Przypominam, że pytanie pozostaje - czy zachowanie o którym wspomniałaś, to jest rozmowa przez telefon kiedy coś załatwiamy, jest grzeczne?
    Na prawdę rozumiem przywiązanie ludzi do telefonu, nie podzielam, ale rozumiem. Nie rozumiem histerii wokół udostępniania każdej przestrzeni i czasu na rozmowy telefoniczne. No, czasami po prostu dla wygody ludzie zawieszają sobie sv, no okay. Też rozumiem.
    Tylko Koro, Firlefanz, to może i jest wygodne, ale nie grzeczne.
  • 10.09.17, 14:02
    Wszystko zależy od tego CO załatwiamy i jak bardzo musimy/chcemy wejść w interakcję z obsługą usługi...
    Nie rozumiem jak można tego nie pojmować ... Przykładowo - jeśli ide do krawcowej cos sobie uszyć i musze szczegółowo powiedzieć czego oczekuje, przymierzyć itd. to nie rozmawiam przez tel. ale jeśli idę wszyć zamek zepsuty to mogę nie przerywając rozmowy powiedzieć "Chodzi o zamek" Kiedy mam odebrać?" "Dziękuję do widzenia" - czego tu nie pojmować....Pani krawcowa nie ma potrzeby ze mna dyskutować

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 11.09.17, 13:43
    I ty to naprawdę piszesz na forum s-v? Przecież to jest skrajnie niegrzeczne! Bucerskie danie do zrozumienia osobie, do której przychodzimy, że nie jest godna dwóch minut naszego czasu. Niewyobrażalne.
  • 11.09.17, 13:58
    A dla mnie niewyobrażalne jest podejście, że człowiek ma w takiej sytuacji poświecić maksimum uwagi komuś. Co więcej - większość ludzi w takich sytuacjach tego NIE OCZEKUJE wcale...Co jeszcze więcej - zmorą sa dla sklepikarzy, kioskarzy, listonoszy itp. ludzie samotni, którzy zakupy czy "wizytę" listonosza traktują, jak pretekst do pogadania sobie. Można ich po ludzku zrozumieć, ale irytacja niestety jest - wiem z opowieści takowych ludzi...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 11.09.17, 14:08
    Przed chwila czytałam i poprawiałam tekst - przy swoim komputerze ..Poza mna w pokoju nie było nikogo. Weszła jakaś pani "Dzień dobry, ja do pana redaktora X, byłam z nim umowiona" ..Ja znad kompa: - Dzień dobry, zechce pani usiąść i zaczekać, kolega na chwilę wyszedł ...- Aha, dziękuję ...I tyle konwersacji - ani ja ani panu nie czulyśmy się zobowiązane do jej podtrzymywania ponad niezbędne minimum konieczne do wymiany informacji. Ja swe zajecie przerwałam na sekundę i do niego powróciłam, bo niby dlaczego nie miałabym? Gdybym w tym czasie rozmawiała przez telefon - zrobiłabym tak samo na chwile przerywając rozmowę, ale nie przerywając ją w ogóle. Pani też nie uważała, ze powinna ze mną hehe porozmawiać, bo i dlaczego miałaby?


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 12.09.17, 16:21
    Ależ nie odwracaj kota ogonem, bo nie mówimy o sytuacji z klientem-gadułą, tylko o normalnym załatwianiu sprawy, w czasie którego, dobre wychowanie uczy, należy się skupić na osobie, z którą się rozmawia. Jakby mnie człowiek za ladą obsługiwał z telefonem przy uchu (zdarzyło mi się kiedyś, nie powiem), byłabym zniesmaczona. I tego samego oczekuję od siebie. Że nie będę traktować usługodawcy jako służącego, tylko jako partnera, któremu należy się minimum szacunku.
  • 12.09.17, 16:39
    Anthonko, albo udajesz, albo co ...Jak rzecz, teraz jak służącego ....to jest demonizowanie - nie jestem za tym, żeby ktoś mówił do telefonu w momencie, gdy mówi doń usługodawca, ale moim zdaniem nie ma potrzeby całkowicie przerywać rozmowy na czas powiedzenia "dzień dobry, dziękuję i do widzenia" - nikomu nie uwłacza takie coś o ile jest zdrowy psychicznie ...
    Po stronie usługodawcy sprawa wygląda inaczej nieco, ale ja bym się ani zniesmaczona ani urazona nie poczuła, gdyby np. konduktor sprawdzając mi bilet miał słuchawkę przy uchusmile A niech ma - jeśli mu to w skasowaniu mi biletu nie przeszkadza ...Jakbym chciała go zapytać o coś, normalnie zapytałabym "Przepraszam, czy będziemy w X zgodnie z rozkładem?" i odczekiwała odpowiedzi.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 12.09.17, 16:53
    angazetka napisała:

    > dobre wychowanie uczy, należy się skupić na osobie, z którą się rozmawia

    i to dla dobrze wychowanych ludzi jest oczywiste

  • 12.09.17, 17:09
    Rzecz cała w tym, że z kasjerką np. w supermarkecie SIE nie rozmawia - nie z założenia, bo zaraz będzie o tym,smile, bo jest kasjerką - tylko jeśli się nie ma do owej pani pytań jakichś, to cały kontakt z nią może sprowadzać się, acz oczywiście nie musi do "dzień dobry, dziękuję, do widzenia" Tak samo np. z konduktorem w pociągu - dlatego ze trudno nazwać to rozmową nie trzeba przerywać swojej prawdziwej rozmowy, a jedyne ją na czas pozdrowień zawiesić.

    Dla zobrazowania: jestem sobie ostatnio na stacji paliw. Dwóch panów przede mną w kolejce, obaj rozmawiają przez tel. - Przepraszam, czekaj bo płacę na stacji - pan którego kolejka dochodzi do tel. - Dzień dobry, z jedynki proszę, kartą - do kasjera. Kasjer - Dzień dobry, kwota w PLNwink. Gość używa karty, wbija pin, wszystko ok. - Dziękuję, do widzenia. - Do widzenia.
    Pan kolejny robi niemal tak samo, ale nadal rozmawia i przy tym bierze jeszcze inne rzeczy poza paliwem - Może ja bym hot doga sobie wziął - do telefonu. - Jaki jaki? - Hod doga jeszcze proszę z kabanosem. - Pan z obsługi pyta jaki sos. - yyyyyyy nie wiem - Jaki sos wziąć? Z 1000 wysp? Nie czosnkowy lepiej ... Noż ludzie, mógł wcześnie tela do przyjaciela ws. hot doga wykonać ...I faktycznie było to bezczelne, bo ten kasjer w sumie nie wiedział, czy gośc doń mowi, czy doi telefonu - kabaret.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 13.09.17, 00:53
    wagonetka napisał(a):

    > angazetka napisała:
    >
    > > dobre wychowanie uczy, należy się skupić na osobie, z którą się rozmawia
    >
    > i to dla dobrze wychowanych ludzi jest oczywiste
    >

    Tak oczywiste jak gościnność, albo jasne danie do zrozumienia że ktoś przyszedł nie w porę. wink
    I znowu się zgadzamy, Wagonetko.
  • 11.09.17, 21:21
    Koro, jestesmy na forum sv

    Czy grzecznie jest przerywać komus rozmowę? Nie. Jak ma się grzecznie zachować wobec tego kasjer czy krawcowa, skoro ty nie zamierzasz przerywać swojej rozmowy, która prowadzisz z kims innym?
    Czy grzecznie jest traktowac człowieka jak rzecz? Nie. A taki opisany przez ciebie pan zajęty rozmową traktuje kasjera jak automat kasowy, nie jak człowieka. Nie chodzi o wdawanie sie w dyskusje, tylko o poświęcenie uwagi cżłowiekowi, do którego się przyszlo i z którym się coś załatwia. I nie, argument o tym, ze rozmowa jest megaważna i superpilna, nie przemawia do mnie. Jak taka jest, to się poświęca rozmówcy uwagę, a nie jedną ręką grzebie w portfelu, drugą pakuje zakupy, jednym uchem słucha rozmówcy, drugim kasjera. Jak się ma nagle megapilną i superważną rozmowę, to się wychodzi z kolejki i skupia na rozmowie.
    Tak, oczywiście, sklep jest dla klienta i klient ma się czuć w nim dobrze, ale to nie znaczy, że klient jest nadczłowiekiem, a kasjer czy inny usługodawca podludziem. I że szacunek nalezy się tylko współklientom i tylko w postaci nieopóźniania obsługi

    --
    Dziewczyna, która opanowała mechaniczną skrzynię biegów, poradzi sobie w życiu. Carrie Bradshaw
  • 11.09.17, 22:54
    Zgadzam się z tym.
  • 12.09.17, 07:53
    Ale z czym się Zosiu zgadzasz? Z tym, ze jeśli się nie poświęca całej uwagi usługodawcy tylko tyle ile potrzeba to się go traktuje jak rzecz? Przecież to absurdalne - konduktor, kasjer, kelner WCALE nie oczekują maksimum uwagi - oczekują jej tyle, by móc wykonać swe obowiązki i tyle. Z reguły ludzie zagadujący ich bez potrzeby, czy na silę sa dla nich męczący, co muszą znosić w dodatku i to z uprzejmym uśmiechem.

    Co ma zrobić kasjer czy krawcowa, gdy ktoś nie przerywa rozmowy sam nie mając interesu doi nich, poza tym już wyłuszczonym? Normalnie wykonywać swe obowiązki - czyli jeśli kasjerka ma prikaz pytać o lojalnosciowkę, czy proponować promocje - zrobić to. Nie musi wcale do tego prosić klienta o zaprzestanie rozmawiania przez telefon, tak samo, jak nie prosi dwóch rozmawiających na żywo klientów.

    Krawcowa? - Ale tu będzie nietypowy suwak, uprzedzam, ze będzie drożej niż przy normalnym...Przecież to trwa SEKUNDY , a osoba rozmawiająca z kimś nie staje się głucha na resztę otoczenia smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 12.09.17, 10:12
    kora3 napisała:

    Krawcowa? - Ale tu będzie nietypowy suwak, uprzedzam, ze będzie drożej niż przy normalnym...Przecież to trwa SEKUNDY , a osoba rozmawiająca z kimś nie staje się głucha na resztę otoczenia smile


    Koro, przychodzisz ze sprawa do krawcowej i nagle dzwoni komorka. odbierasz. zaczynasz gadac. krawcowa zajmuje sie twoja garderoba, probuje - usiluje sie sie z toba komunikowac: "tu bedzie drozszy zamek.." " dobrze dobrze, nie ma sprawy" - rzucasz jej w przelocie.

    Naprawde uwazasz ze to kulturalnie tak sie zachowywac u krawcowej? przeciez to ty masz do niej interes nie ona do ciebie. ty przyszlas do niej nie ona do ciebie...ladnie

    pomijajac ze nigdy nie jest ladnie komus laskawie odpowiadac znad komorki. albo jest z jedna osoba albo z druga. kropka.


    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 12.09.17, 11:12
    Minnie, uparcie udajesz, ze nie wiesz o co chodzi ...Co innego, gdy IGNORUJESZ kogoa, a co innego gdy poświęcasz mu tyle uwagi ile trzeba, ale nie maksimum. Tak, krawcowej powinno wystarczyć i wystarcza na ogół (o ile jest zdrowa psychicznie) rzucone w przelocie: - Rozumiem, w porządku...Bo jej zależało na zakomunikowaniu mi czegoś i odebraniu info, ze dotarło, a nie na pogaduszkach.

    Sama byłam tak taktowana jako klientka (!!!) i nie odebrałam tego źle ...Wchodzę, pani krawcowa rozmawia przez tel. ale: - Proszę, słucham ..- do mnie. - Chodzi o wszycie zamka do tej sukienki ...Pani do tela. - Proszę minutkę zaczekać ...- Najszybciej może być na piątek ..Ja - w milczeniu potakuję i - Dziękuję, do widzenia ...

    Wcale nie uważam, ze pani zrobiła coś złego - nie oczekiwałam, ze pogadamy o pogodzie smile miałam zanieść sukienkę do wszycia zamka, zaniosłam i gitara ...

    Byłam też w podobnej, ale jednak innej sytuacji - początkowo takiej samej... - Chodzi o uszycie spódnicy ...Pani do mnie: - Proszę chwilkę zaczekać, skończę tylko rozmowę z klientką. - Do telefonu - Zatem mogę zrobić tak, jak proponowałam? Dobrze, przymiarka we wtorek...Przepraszam, mam kolejną klientkę. Do zobaczenia" - tu sprawa wymagała rozmowy i to niekrótkiej wcale, miary i trudno by któraś z nas, którakolwiek rozmawiała w tym czasie przez telefon. Ja takie sytuacje rozróżniam - po obu stronach - i swej i usługodawcy - kiedy można to mozna, a można gdy sprawa jest krotka i nie wymaga rozmów, tylko chodzi o konkrety


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 13.09.17, 01:32
    kora3 napisała:
    Co innego, gdy IGNORUJESZ
    > kogoa, a co innego gdy poświęcasz mu tyle uwagi ile trzeba, ale nie maksimum. T
    > ak, krawcowej powinno wystarczyć i wystarcza na ogół (o ile jest zdrowa psychic
    > znie) rzucone w przelocie: - Rozumiem, w porządku...Bo jej zależało na zakomuni
    > kowaniu mi czegoś i odebraniu info, ze dotarło, a nie na pogaduszkach.


    Mila Korciu, opowiem ci moja wlasna historyjke. kiedys w PL chcialam zrobic sobie rentgena pewnej czesci ciala ktora sprawiala mi klopot, i zostalam wyslana na takiez badanie, odplatnie, do jednego z najwiekszych centrow we W-wiu. tam, ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu przyjela mnie pani w bialym fartuchu, a jakze, ale z przyklejona do ucha komorka, lolol
    bez przerwy rozmawiajac (nie watpie ze bylo to cos bardzo waznego wink) dokladnie jak ty opisujesz, rzucala mi pomiedzy jednym "nono!" a "acha.."
    "pani sie rozbierze i zaczeka". "pani tu przyjdzie". "pani sie tu polozy" - itp.
    komorka jej sie od ucha nie odklejala, a zdjecia (3 albo 4) robila mi przytrzymujac telefon uniesionym ramieniem. nawet podziwialam wprawe z jaka to robila, widac ze nie bylo to jej pierwsze komorkowo- zdjeciowe rodeo : ) na koniec, odrywajac na moment telefon od ucha, pouczyla mnie - "zdjecia beda jutro na dole w recepcji po poludniu do odebrania" - i natychmiast wrocila do przerwanej konwersacji. zaczelam sie smiac do siebie. najwyrazniej taka mysl, ze ja moge miec jakies pytania, np czy "bylo widac cos nie tak, czy zdjecia wyszly dobrze i nie trzeba bedzie powtorzyc" - bo ja z tych co to lubia pomarudzic (najwyzej by powiedziala ze tylko lekarz moze mi to powiedziec, ale czasem mowia) itp - nie przyszlo jej do glowy big_grin
    do dzisiaj mam watpliwosci czy w ferworze trajkotania nie pomylila sie i nie polozyla L na prawe biodro i vice versa, bo po badaniu okazalo sie ze mam troche pokiereszowane biodro ktore mnie w ogole nie boli : )

    LOL Korciu, na pewno nie bylo potrzeby z mojej strony jakiegos wiekszego, aktywnego uczestnictwa w badaniu. istotne polecenia rzeczywscie wystarczylo rzucac znad sluchawki. niemniej czulam sie potraktowana jak przedmiot, nie wiedziec czemu... lol

    na zakonczenie, zupelnie przypadkiem szukajac jakie nowe, aktualne wydawnicta wyszly na temat SV trafilam na to:

    Phone or friend
    You’ve asked the question, “Siri, where have all my friends gone?” after repeatedly refusing to have actual face time with the sentient because you’ve been too busy getting lost in Skyrim. But Debrett’s has only one thing to say: “It is always rude to pay more attention to a phone than a person in the flesh.”


    Telefon czy znajomy
    Zadala/es pytanie: "Siri, gdzie sa moi wszyscy znajomi?" po kilkakrotnym uniknieciu spotkania sie twarza w twarz z nimi bo bylas/es zbyt pochloniety grzebaniem w Skytrim.
    Na co Debrett's ma tylko jedna odpowiedz:

    "Zawsze jest niegrzecznie poswiecac wiecej uwagi telefonowi niz zywej osobie."

    Modern manners - nowoczesne wychowanie

    Nic dodac nic ujac : )

    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 13.09.17, 08:09
    Minnie, Twoja historyjka jest kompletnie nieadekwatna, ba jest potwierdzeniem tego co pisałam o takich sytuacjach ja- wcześniej - a pisałam, ze jeśli kontakt jest tego rodzaju, iż trzeba będzie, bodaj z założenia ROZMAWIAĆ z kims, to nie powinno się rozmawiać przez telefon!! Twoja sytuacja do takich nalezala, więc...Ale gdybyś przyszła tylko się zarejestrować, a pani na sekundy przerwała rozmowę i powiedziała do Ciebie: - Zapraszam jutro na godz. 10 - to wg mnie nie musiała przerywać połączenia. Trzeba zwyczajnie znac proporcje - tyle

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 13.09.17, 22:25
    kora3 napisała:
    Twoja sytuacja do takich nalezala, więc.
    > ..Ale gdybyś przyszła tylko się zarejestrować, a pani na sekundy przerwała rozmowę i powiedziała do Ciebie: - Zapraszam jutro na godz. 10 - to wg mnie nie musiała przerywać połączenia. Trzeba zwyczajnie znac proporcje - tyle

    Korciu, ale brniesz.. smile

    Korciu, twoja krawcowa zapewne takze potrzebowala z toba porozmawiac tylko TY wisialas na telefonie wiec skad mozesz o tym wiedziec big_grin
    A rejestracja, matkobosko, jest dla klientow i niegrzecznie jest zarowno ze strony rejestracji zalatwiac dwoch klientow na raz (na 10 rano jutro prosze..) albo ze strony klienta przerywac juz trwajaca rozmowe z innym klientem - telefoniczna.
    A co jesli 10 rano nie pasuje? a klient przyjety przez telefon w czasie kiedy na zywo akurat nikogo nie bylo ma badz co badz - pierwszenstwo.

    Minnie





    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 14.09.17, 07:26
    Przykład z krawcową był akurat czysto hipotetyczny Minnie. smile A jeśli klientowi nie pasuje? To MÓWI "Niestety, na 10 nie mogę, mogę na 12. Czy da się o tej godzinie?" - proste

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 15.09.17, 03:48
    kora3 napisała:

    > Przykład z krawcową był akurat czysto hipotetyczny Minnie. smile A jeśli klientowi nie pasuje? To MÓWI "Niestety, na 10 nie mogę, mogę na 12. Czy da się o tej godzinie?" - proste


    Koro, to naprawde jest bez znaczenia, hopitetyczny czy autentyczny. sek w tym ze sytuacja potencjalnie moze sie zdarzyc, moze byc prawdziwa.
    Pewnie ze mozna rzucac znad sluchawki "10 nie ale 12 mi pasuje" ("... przykro mi, ale na 12 mamy dopiero za dwa tygodnie.." ...)- ale to nieladnie.
    Bo jak powiedzial ow tajemniczy Debrett - niemniej wciaz ekspert od wspolczesnego SV - ""zawsze to brzydko jest poswiecac wiecej uwagi telefonowi niz zywej osobie.""
    amen.
    tu nie ma nad czym debatowac, Koro.

    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 15.09.17, 09:23
    A wg mnie jest właśnie nad czym Minnie - pomijając fakt, że akurat podczas rozmowy telefonicznej poświęcasz czas właśnie żywej osobie (nieboszczycy chyba rzadko komunikują się via telefon wink), nadal nie wyjawiłaś dlaczego ktoś czuje się urażony tym, że poświęca mu się dostateczną, ale nie maksymalną uwagę.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 16.09.17, 02:39
    kora3 napisała:
    nadal nie wyjawiłaś dlaczego ktoś czuje się urażony tym, że poświęca mu się dostateczną, ale nie maksymalną uwagę.

    "nadal" ?? alez ty sie o to mnie nie pytalas smile
    a powodow dlaczego Koro jest kilka, co najmniej. pierwszy jest taki iz zywa istota, taka z krwi i kosci, przed toba to jednak czlowiek a nie kawalek technologii, przedmiot, a wiec cos wazniejsze, cos czemu - ktoremu wypadaloby poswiecic laskawie uwage = wykazac poszanowanie.
    drugi bo, zajmujac komus czas i uwage wlasna sprawa wypada -z grzecznosci - odpowiedziec rownowazna uwaga i czasem. jesli wiec zajmujesz krawcowej czy kasjerce czas swoimi sprawami to wypadaloby abys takze dysponowala swoja osoba bez ograniczen, twarza w twarz. w kolejce do kasy to dodatkowo sprawiasz klopot innym kolejkowiczom jesli przez swoja podzielna (nie)uwage blokujesz kolejke, przedluzasz obsluge. trzeci taki, iz trudno przewidziec kiedy i o co interlokutor bedzie potrzebowal sie ciebie zapytac, poinformowac a, ironicznie, nie wypada przerywac komus na telefonie. czwarty taki iz bywa ze w pewnych przypadkach (np kelnerka, fryzjerka) po prostu milo i elegancko jest nawiazac luzny towarzyski kontakt z uslugodawca aby stworzyc przyjemna atmosfere pracy, a nawet (w relacji - klient- uslugodawca) zaprzyjaznic sie. itd itp - przykladow mozna by mnozyc a wszystkie sprowadzaja sie do jednego - do zwyczajnie poszanowania drugiej osoby Koro, chocby nie wiem jak malo wazna ona byla.

    ostatnie lecz bynajmniej nie najmniej wazne- Korciu, nie pomyslalas ze "dostateczna, nie maxymalna uwaga" to bardzo wzgledne pojecie. co dla ciebie jest 'dostateczne' moze dla kogos innego byc "uragajaco olewajace". rzecz warta zastanowienia.

    tu jest artykul - niestety po ang, po polsku nie moglam znalezc - kiedy klientka tak wkurzyla kasjera swoim blablaniem przez komorke ze odmowil skasowania jej zakupow:
    Sainsburys Checkout Assistant Rages Against Rude Phone-Using Shoppers
    rownie interesuja sa reakcje (komentarze)
    znalazlam o tym wzmianke tu:
    Savoir-vivre na zakupach

    - Jako klienci nie powinniśmy podchodzić do kasy z telefonem przy uchu. Sprzedawca ma prawo zinterpretować to jako brak szacunku. Ponadto ktoś, kto rozmawia, może nie zrozumieć informacji, które musi przekazać kasjer - mówi Wojciech S. Wocław, specjalista od savoir-vivre. - Jeśli nie możemy przerwać rozmowy, a do tego szybko musimy wyjść ze sklepu, możemy przeprosić rozmówcę, zapłacić i po chwili wrócić do rozmowy lub, jeśli to niemożliwe, uśmiechnąć się lub wykonać gest, który wszystko wyjaśni. Ważne, by znaleźć płaszczyznę porozumienia, by żadna ze stron nie dawała drugiej poczucia, że może sobie pozwolić na więcej - tłumaczy.


    Klient nasz Cham

    co swiadczy o tym (zachowania kasjerow, bez wzgledu na aktualne przepisy sklepow) ze te jak tobie sie wydaja "niewinne, bez znaczenia" rozmowy jednak dzialaja czemus na nerwy.. hm.

    A najlepiej dlaczego nawet do osoby z ktora "nie mamy potrzeby rozmawiac" nie wypada rzucac informacji znad sluchawki wyjasnia ten pan tutaj:

    W końcu nie wypada traktować sprzedawcy jak służącego, to niedopuszczalne - przestrzega Wojciech S. Wocław

    na zakonczenie powiem tyle, iz ubolewania godny jest wzrastajacy brak szacunku i zrozumienia ( w ogole wyobrazni) rosnacy proporcjonalnie do technologii. jak komus moze sie wydawac ze to jest grzecznie robic zakupy/ zalatwiac sprawy paplajac do sluchawki?, traktujac kasjerke/uslugodawce jak sluzaca to mi sie w glowie nie miesci. niedlugo dojdzie do tego ze na spacerze z przyjaciolmi bedziemy porozumiewac sie albo tekstem albo przez komorke bo co szkodzi. jakas szybka uwage mozna rzucic sponad przeciez. a oburzenie ze coraz wiecej ludzi zastepuja roboty a jakze, jest. to przeciez smieszne. po co ludzie, jak w kasie rownie dobrze moze byc robot! skoro my i tak na komorce.
    interakcja miedzyludzka a wraz z nia SV wymiera.
    uwazam tez, ze sklep zachowuje sie karygodnie przepraszajac owa klientke.
    bo to jest nagradzanie chamstwa, w imie mamony. cos a la chamskie reklamy o ktorych niedawno Bene pisala. byle sie dobrze sprzedawalo!, yay!, a jaki to ma wplyw na spoleczenstwo i maniery, zwlaszcza dzieci, who cares...

    Minnie


    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 16.09.17, 08:43
    Minnie - pojmij wreszcie, ze nie rozmawiasz z TELEFONE< tylko z kimś jak najbardziej żywym przezeń! Możesz się zaprzyjaźniać z usługodawcą, ale nie MUSISZ. Musisz poświecic mu uwagę, ale tyle ile potrzeba, a nie - zawsze - maksimum.
    Z fryzjerem - kompletnie nietrafione - trudno rozmawiać przez telefon nie utrudniając nawet czysto technicznie pracy fryzjerowi. Poza tym usługa fryzjerska wymaga na ogół konsultacji na bieżąco - więc ...Ale jak idziesz się umówić do fryzjerki, to NIE POWINNO Ci przeszkadzać, że rozmawia przez tel. umawiając inną i dla Ciebie nie przerywa rozmowy - w sensie nie rozłącza się - ważne by umówił Cie na termin i nie masz prawa oczekiwać, ze przy okazji pogawędzi z Toą o pogodze - może - nie musi.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 16.09.17, 13:57
    Koro, ale dlaczego tak zajadle bronisz takiego działania? Możesz tak robić, tylko pamiętaj że jest to nieuprzejme, czyli zawieszamy sv i sobie rozmawiasz do woli.
    Nikt cię nie zmusi do szanowania innych, spokojnie.
  • 17.09.17, 12:34
    Wiesz, takie numery szczególnie na TYM forum sa mocno ograne smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 17.09.17, 13:45
    Przed chwilą wyszłam z domu do sklepu. Zadzwonił mój kolega - dawno się nie słyszeliśmysmile -fajnie. Na schodach minęłam panią starszą - nie znam, ale powiedziałam oczywiście "dzień dobry" - pani odpowiedziała z usmiechem. Wg Ciebie powinnam przertwać rozmowę z kolegą na owo "dzień dobry"? szlam do sklepu małego, nie samoobsługowego, więc przeprosiłam kolege doszedłszy tam, bo przecież wiedziałam, ze będę ze sprzedawca ROZMAWIAĆ. Powiedziałam, ze oddzwonię poxniej, ach zapomniałam, ze Ty nie oddzwaniasz smile (taki chwyt jak Twój smile )


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 17.09.17, 13:54
    Sasiadka nie była w pracy - kasjerka jest.
    Brzęczenie nt nowego cudownego szamponu, postępów dzieciaczków w szkole czy wydawanie jakichkolwiek dodatkowych i zasadniczo intensywnych dźwięków po prostu przeszkadza jej w pracy. To trudne stanowisko, łatwo się pomylić, konsekwencje są bardzo dotkliwe. Życzliwość nakazuje nie przeszkadzać - a trajlowanie przez komórkę tuż nad jej stanowiskiem bez wątpienia jest dystraktorem.

    --
    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
  • 17.09.17, 14:11
    Chwila - ja byłam przekonana, ze chodzi nie o "trajkotanie" tylko NIEPORZERYWANIE (technicznie) polaczenia w sytuacji zetknięcia z kimś, z kim się rozmowy nie zakłada! Po prostu - przepraszasz ozmówcę na parę sekund - Czekaj, tylko zapłacę...i ze tak powiem jesteś "do dyspozycji" np. kasjera

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 17.09.17, 16:47
    Koro, ja nie oddzwaniam i nie odbieram telefonu na długie rozmowy jak nie mam warunków żeby porozmawiać. Na ulicy co najwyżej udzielam informacji jak gdzieś dojść, albo jak daleko jestem od miejsca do którego idę.
    Zatem, przedstawiona przez ciebie sytuacja jest mi całkowicie obca
  • 17.09.17, 18:30
    Ale mówimy OGOLNIE nie tylko o TOBIE ...Czy trzeba przerywać rozmowę telefoniczną , by powiedzieć komuś dzień dobry - na przykład - czy wystarczy ja na chwlę zawiesić

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 18.09.17, 10:44
    "Powiedziałam, ze oddzwonię poxniej, ach zapomniałam, ze Ty nie oddzwaniasz smile (taki chwyt jak Twój smile )"

    Kiedy odpisuję na osobisty przytyk, trudno oczekiwać że będzie on dotyczył ogólnych zasad. Tym bardziej, że wybiórczo je traktujesz, zarówno w stosunku do innych jak i do siebie.
  • 18.09.17, 11:52
    no t w takiej sytuacji oddzwonilabyś cz u nie?smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 18.09.17, 16:48
    Nie rozmawiam przez telefon na schodach, ani w sklepie. Ani w drodze pomiędzy.
    A czemu Koro nie zostałaś po prostu na chwilę w domu, żeby spokojnie porozmawiać?
  • 18.09.17, 19:55
    Bo nie miałam czasu - proste smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 19.09.17, 07:02
    Widzisz, to stąd ta różnica między nami. Jeśli nie masz czasu żeby poświęcić komuś pełnię uwagi i robisz trzy rzeczy naraz, to już rozumiem skąd Twoje przywiązanie do wiszenia na linii.
    Jednak, nadal twierdzę że takie rozwiązanie jest daleko od grzeczności, zarówno wobec ludzi z którymi rozmawiasz przez telefon, jak i wobec tych których spotykasz na żywo.
  • 19.09.17, 08:27
    Nie rozumiesz jednak - pomijając sytuacje zawodowe, a te sa raczej jak się domyślasz dynamiczne smile - dla mnie czas, kiedy sama idę do sklepu jest czasem właśnie takim - na telefon (np.) - ide sama, nie czekam na inny tel. więc...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 17.09.17, 21:37
    kora3 napisała:
    Na schodach minęłam panią starszą - nie znam, ale powiedziałam oczywiście "dzień dobry" - pani odpowiedziała z usmiechem. Wg Ciebie powinnam przertwać rozmowę z kolegą na owo "dzień dobry"?

    Chyba Koro umiesz odroznic mijanie kogos od interakcji z kasjerka gdzie jest pewne zaangazowanie z obu stron?

    przeprosiłam kolege doszedłszy tam, bo przecież wiedziałam, ze będę ze sprzedawca ROZMAWIAĆ. Powiedziałam, ze oddzwonię poxniej, ach zapomniałam, ze Ty nie oddzwaniasz


    niemniej ty spelnilasz swoj obowiazek grzecznosci bo telefon odebralas, przeprosilas ze jestes zajeta i nie mozesz rozmawiac i oddzwonilas. zrobilas wszystko co w twojej mocy i co sv nakazuje. to ze kolega nie oddzwania to jego sprawa i wola - poza twoja juz kontrola.
    wiecej sie od ciebie nie wymaga bo i nie mozna w takiej sytuacji, a kladzenie tu srodka ciezkosci na 'koniecznie porozmawiac przez telefon' to blad, chroniczny u ciebie.

    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 18.09.17, 07:56
    jaki znow u licha kolega?smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 17.09.17, 21:42
    kora3 napisała:
    Minnie - pojmij wreszcie, ze nie rozmawiasz z TELEFONE< tylko z kimś jak najbardziej żywym przezeń!

    Korciu, a ty wreszcie pojmij ze wazniejsza jest osoba z krwi i kosci stojaca przed toba a nie jakis gadajacy glos ze sluchawki.
    twoje pozostale tlumaczenia wskazuja tylko na to, ze na sile dopasowujesz sv do wlasnych warunkow a tak sie nie da, po prostu. moze sama siebie przekonasz - bo mnie nie.

    Minnie
    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 18.09.17, 07:58
    Minnie, dla mnie pan sprawdzający liczniki, który NIE POTRZEBUJe xze mna rozmzwiac jesy mniej wazny niż matka niepełnosprawnego dziecka, która do mnie wlasnie dzwoni, by szukac pomocy

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 19.09.17, 07:38
    kora3 napisała:
    > Minnie, dla mnie pan sprawdzający liczniki, który NIE POTRZEBUJe xze mna rozmzwiac jesy mniej wazny niż matka niepełnosprawnego dziecka, która do mnie wlasnie dzwoni, by szukac pomocy

    lolol Korciu jestes mistrzynia w tworzeniu absurdow smile
    cichutko podpowiadam ze najpierw bylas u krawcowej wink

    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 19.09.17, 08:29
    Jakich znów absurdów ? Tak, hipokratyczna tu krawcowa, której mam tylko zostawić rzecz do wszycia zamka jest dla mnie mniej ważna w sensie poświęcenia jej ilości uwagi niż ktoś bliski, czy też niebliski, ale taki, z którym muszę ROPOZMAWIAĆ

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 19.09.17, 10:21
    Co tej twojej krawcowej dolega?


    --
    Gdyby nos Kleopatry był trochę krótszy, cały świat wyglądałby inaczej.
  • 19.09.17, 10:24
    nic, albo nie wiem - słownik mi tak z "hipotetycznej" poprawil hehe

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 19.09.17, 10:35
    A twoj korektor nadal na wakacjach?

    --
    po prostu, prosto z mostu...
  • 19.09.17, 10:36
    nie wiem, nie pisze i nie dzwoni ... a masz z tym jakiś problem ?smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 19.09.17, 11:42

    No mam, taki sam jaki ty mialas kiedy zlosliwie musialas wytknac moja wpadke "opacznie opatrznie". Teraz moja kolej potarzac sie w poczuciu doskonalosci. Slodka zemsta dobrze robi. Niech mam 😁

    --
    http://1.bp.blogspot.com/-P2HXVmRDoW4/VYrC3IqVzPI/AAAAAAAAB6o/0VKo6vEbt6I/s1600/linia_ozdobna.gif
  • 19.09.17, 11:44
    ze też pamiętasz takie głupoty - szacun smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 19.09.17, 12:00
    Dla jednych glupoty, dla innych cenna informscja.
    Koro, przecoez ty tu sie ciagle chelpisz znakomota pamiecia do wszelkich szczegolow, ze nie da sie ciebie oklamac np., bo natychmiast przywolasz w pamieci nie zgadzajace sie szczegoly.
    Szkoda ze nie umiesz docenic tej cechy u innych. Niekorzystne dla ciebie wiec musisz zbagatelizowac, ty wredoto jedna.

    --
    - Jezusicku, Jendrek, psecie ty mas ciupaske w plecach!
  • 19.09.17, 12:15
    Oj tam, zaraz "chełpie się" - ot fakt, ale nie uważam tego za własną zasługę, zwyczajnie sak mamsmile Nie rozumiem tez rozpatrywania tego w charakterze "zemsty", ale co kto lubi i chce ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 19.09.17, 12:23
    Wijesz jak piskorz albo piskosz.... cholera go wie.

    --
    https://forumdlazycia.files.wordpress.com/2014/06/linia-ozdobna_www-margonem-pl.gif
  • 19.09.17, 12:48
    Oj jak ty transponujesz swe odczucia na innych smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 19.09.17, 13:09
    A czyje mam transportowac, twoje? Niby jakim cudem?
    Walisz sloganami juz teraz ma oslep aby miec ostatnie slowo.
    Nie ze mna te numery Brunner (cytujac klasyka)


    --
    http://1.bp.blogspot.com/-P2HXVmRDoW4/VYrC3IqVzPI/AAAAAAAAB6o/0VKo6vEbt6I/s1600/linia_ozdobna.gif
  • 19.09.17, 14:25
    oj slabo, słabo smile klasyk się rumieni smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 19.09.17, 15:22
    "schowaj tę pukawkę, durniu, póki jeszcze mam ochotę z tobą rozmawiać".

    Klasyk juz dawno temu zaasygnowal "te numery", nie jestes na biezaco w klasyce.

    --
    po prostu, prosto z mostu...
  • 19.09.17, 15:25
    np, mloda jeszcze jestem smile - jak mawia inny klasyk
    smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 19.09.17, 15:33
    Mlodym glupote sie wybacza.

    --
    https://forumdlazycia.files.wordpress.com/2014/06/linia-ozdobna_www-margonem-pl.gif
  • 19.09.17, 19:08
    Wobec starszych też będziemy łaskawi smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 21.09.17, 01:22
    kora3 napisała:

    > Jakich znów absurdów ? Tak, hipokratyczna tu krawcowa, której mam tylko zostawić rzecz do wszycia zamka jest dla mnie mniej ważna w sensie poświęcenia jej ilości uwagi niż ktoś bliski, czy też niebliski, ale taki, z którym muszę ROPOZMAWIAĆ

    jak tak koniecznie musisz z kims ROPOZMAWIAC wink to po prostu przepraszasz owa hipokratyczna krawcowa, wink
    i na te chwile odchodzisz. przynajmniej bedzie mogla kogos w tym czasie spokojnie zalatwic.
    time is money.
    takie sa zasady SV. nie wisisz jej nad glowa ze sluchawka. i tyle.

    Minnie


    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 12.09.17, 12:15
    Mam kontakt z pewnym panem, do którego sprawy potrzebowałam dokumentów odeń. Mieszka on w nieodległej miejscowości, ale bywam tam rzadko raczej. Wczoraj wybierał się kolega i poprosiłam go, czy by mi przy okazji ich nie wziął. Zgodził się...
    zadzwoniła do pana i pytam, czy może koledze przekazać papiery ...Tak, może. No ok...Kolega wpadł do pana w drodze powrotnej po zalatwieniu swej sprawy. - Dzień dobry, Adam Adamski, Kora prosiła żebym wziął od pana dokumenty...- A tak, tak, panie kochany, co to za zagmatwana sprawa, niech pan pozwoli, ja panu zaraz wytłumaczę ...- Przepraszam, ale ja tylko dokumenty miałem odebrać ...- Panie, w głowie się nie mieści, jak pan usłyszy, to pan padnie ...- Ale ja nie jestem dziennikarzem, nie znam się na takich sprawach, koleżanka dokumenty przejrzy, to się z panem skontaktuje. Chłop go tak mordował z 15 minut , kolega z trudem "uciekł" ...Pytanie: kto był niegrzeczny pan czy kolega? Kolega miał TYLKO zabrać fizycznie te kwitki - poświecił panu tyle uwagi, ile było DO TEJ czynności trzeba Minnie. Pan natomiast nie wiedzieć dlaczego chciał uwagi maksymalnej i jeszcze poświecenia mu czasu, któty kolega zwyczajnie straciłby ...


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 12.09.17, 07:57
    zosiaonline napisała:

    > Zgadzam się z tym.

    i ja również
  • 12.09.17, 06:54
    My się chyba nie rozumiemy Miko - ja nie piszę o IGNOROWANIU kasjera, ani telefonicznego rozmówcy. Ja sama najczęściej nie rozmawiam przez tel. w takich sytuacjach, bo to zwykle dla mnie dyskomfortowe, ale tez nie uważam za jakieś strasznie mi uwłaczające, gdy zadzwonię do kogoś i ten ktoś np. jest w sklepie i rozmawia ze mną...W supermarkecie wszak sam sobie bierze zakupy...Dochodzi do kasy? Ok ...- Równie często w takich sytuacjach można usłyszeć - Zadzwonię, jak zapłacę, jak i- Poczekaj, tylko zapłacę...i wtedy taka osoba skupia uwagę na płaceniu - proste. Tu naprawdę nie idzie o zignorowanie usługodawcy, tylko o zdrowy rozsądek ...To tak, jak ja znad kompa pozdrowiłam panią, która przyszla, udzieliłam jej informacji i wróciłam do swego zajęcia. Żadna z nas nie czuła, ze powinna rozpocząć jakąś konwersację, bo i po co?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 12.09.17, 21:22
    "Pan miał zakupy wyłożone na tasmę, pani kasjerka skasowała, sprawnie chował wszystko do t0reb nadal rozmawiając, następnie płacił - kartą też mając słuchawkę przy uchu, ale sprawnie - nie zastanawiał się nad pinem, nie zagapial. W czym miałoby mi przeszkadzać, ze rozmawia? No w czym? "

    jeśli idę wszyć zamek zepsuty to mogę nie przerywając rozmowy powiedzieć "Chodzi o zamek" Kiedy mam odebrać?" "Dziękuję do widzenia" - czego tu nie pojmować....Pani krawcowa nie ma potrzeby ze mna dyskutować


    - Przepraszam, czekaj bo płacę na stacji - pan którego kolejka dochodzi do tel. - Dzień dobry, z jedynki proszę, kartą - do kasjera. Kasjer - Dzień dobry, kwota w PLNwink. Gość używa karty, wbija pin, wszystko ok. - Dziękuję, do widzenia. - Do widzenia.
    Pan kolejny robi niemal tak samo, ale nadal rozmawia i przy tym bierze jeszcze inne rzeczy poza paliwem - Może ja bym hot doga sobie wziął - do telefonu. - Jaki jaki? - Hod doga jeszcze proszę z kabanosem. - Pan z obsługi pyta jaki sos. - yyyyyyy nie wiem - Jaki sos wziąć? Z 1000 wysp? Nie czosnkowy lepiej ... Noż ludzie, mógł wcześnie tela do przyjaciela ws. hot doga wykonać ...I faktycznie było to bezczelne, bo ten kasjer w sumie nie wiedział, czy gośc doń mowi, czy doi telefonu - kabaret.


    Najpierw zajadle bronisz tezy, że nieprzerywanie rozmowy telefonicznej podczas rozmowy z usługodawcą - kasjerem, krawcową - jest w porządku, po czym po kilku dniach negatywnie oceniasz pana, który nie przerwał rozmowy i konsultował z rozmówcą wybór sosu.


    --
    Buziak kobiety, którą zęby bolą, pożądanym nie jest. (z lektur szkolnych)
  • 13.09.17, 00:55
    Mika, masz całkowitą rację.
  • 13.09.17, 08:15
    Owszem, negatywnie oceniam ponieważ pan robil w ten sposób zamieszanie i przedłużał sprawę, tam ten miał słuchawkę przy uchu, połączenia nie przerwał, ale zamieszania nie robił. Kasjerowi poświecił tyle uwagi ile potrzeba, pozdrowił, powiedział czego chce, przyjął odpowiedź, zapłacił, podziękował, pożegnał się i poszedł

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 13.09.17, 01:40
    The lady doth protest too much, methinks...
  • 12.09.17, 16:22
    O, to to właśnie. Jestem zdziwiona, że trzeba takie rzeczy tłumaczyć.
  • 12.09.17, 16:56
    no wiesz, sa ludzie, którym trzeba tłumaczyć dlaczego inni oczekiwaliby maksimum uwagi, podczas gdy do normalnego ich traktowania wystarczy znacznie mniej. Są to głównie ci, którzy sami nie oczekują, że ktoś właśnie będzie im poświęcał nieadekwatną ilość uwagi oraz nie absorbuję sobą obsługi gdzieś. Ja do takich ludzi nalezę - tu jest może sedno.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 11.09.17, 09:48
    Tak sobie pozwalam na refleksję - bo mam wrażenie, że chcesz nas przekonać, iż Twoje widzimisię jest bliższe zasadom SV niż owe zasady smile

    Zacznijmy może od takiej banalnej rzeczy - po co ktoś wymyślił telefony komórkowe, skoro lat tyle były tylko stacjonarne i świat istniał mimo to? Ano po to, by ludzie mieli możliwość szybkiego bezpośredniego kontaktu. W wielu miejscach nadal jeszcze funkcjonują numery stacjonarne, ale dotyczy to bardziej instytucji niż osób prywatnych, a o ile to aparaty zwykle mają identyfikację numeru dzwoniącego oraz pocztę głosową. Dlaczego? Ano dlatego, że czasy się zmieniły i zasady korzystania z telefonów - także.

    Dawniej, gdy były tylko stacjonarki i to bez poczty i identyfikacji, to ktoś dzwoni do oporu, jak chciał się skontaktować. Dzwonił tak TAKZE wówczas, gdy abonent po drugiej stronie kabla nie chciał z nim kontaktusmile - chciał nie chciał i tak kiedyś odebrał, bo nie wiedział kto dzwoni ...Ale już sytuacja, w której zadzwonił ktoś i nie zastał tego, z kim chciał mowic, ale odebrała inna osoba z domowników i przekazało się jej, ze się prosi o kontakt nieobecną osobę, a ta nie oddzwoniła była mniej mila, acz niejednoznaczna. Bo taki poproszony mógł przekazac, a tamta osoba to "olać", ale mogł nie przekazać wcale - przez roztargnienie, zapomnienie, złośliwość ...
    Poza tym domowy telefon był przecież dostępny dla każdego z domowników ....Przypomniała mi się taka sytuacja ...Mieliśmy w klasie w średniej szkole kolegę, o którym stosunkowo mało wiedzieliśmy prywatnie, bo mieszkał dość daleko, do siebie nie zapraszał, na imprezach bywał bardzo rzadko - nikomu to dodam, nie przeszkadzało. Telefon w domu jednakowoż posiadał smile i jak każdy z posiadających udostępnił numer reszcie klasy. Razu pewnego coś tam odeń potrzebowałam, żeby mi przyniósł w pon do szkoły, ale w piątek zapomniałam mu powiedzieć, czy go nie było, tak czy owak zadzwoniłam w sobote - o przyzwoitej godzinie rzecz jasna. Odebrała jakaś pani no to przedstawiam się, żem Kora X, kolezanka Antka, czy można go prosić....Pani mówi, ze jego matka i ze Antek jest (hehe) za młody na dziewczyny i żeby więcej nie dzwoniła smile Zbaranialam ...Ale, no mówię żem ja kolezanka z klasy i prosiłabym przekazać mu, żeby mi przyniósł coś tam szkolonego w poniedziałek do zkoły...Aaaa jak z klasy, to Antek okazuje się -jest. smile Pani go zawołała, czesc czesc powiedziałam w czym rzecz, obiecał przynieść i gitara. Póżniej, ki9edy miał dziewczynę, to koledzy doń dzwonili żeby coś od niej przekazać, albo ja, bo mamusia nadal uważała, ze jest on za młody na panny smile

    Tak czy owak - z telami jest tak samo jak z listami - zasady wyewoluowały Ser. Kiedyś był inny czas odpowiedzi na list, dziś oczekuje się jak najszybszej odpowiedzi na mail. Bo mail poza wyjątkami ( o tym w innym wątku) przychodzi szybko i ma się możliwość szybko nań odpowiedzieć, a jeśli się nie ma można o tym zawiadomić łatwo - wysyłając zawczasu mail - idę na urlop, nie będzie mnie 2 tyg. dostępu do netu nie będę mieć, zastępuje mnie ten i ten (w służbowych sprawach), albo ustawiając taka zwrotke na mailu ...Kiedyś szedł ktoś na urlop to szedł u nie zawiadamiał wszystkich zainteresowanych, boi nie miał jak ...

    Dlatego wlasnie teraz, gdy telefon służy do szybkiej, bezkolizyjnej komunikacji, gdy elektoniczny list idzie sekundy oczekuje się reakcji na nie - widzisz ze dzwoniłam, jeśli ci na mnie zależy - pewnie oddzwonisz, widzisz, ze napisałam - oczekuje szybkiej odpowiedzi - proste. Oczywiście - można tel komórkowy traktować jak stacjonarny bez identyfikacji numeru i funkcji "oddzwoń"- z reguły w większości - prywatny. Można się tez umówic z bliskimi, że tak a tak się traktuje, nie odbiera, nie oddzwania, pisze tylko smsy czy maile. ALE to nie jest standard i o tym cały czas mówimy ...

    Jak już wspomniałam - znam pana, który na poczcie nagrany ma tekst o tym, żeby się na niej nie nagrywać, bo nie odsłuchuje i nie oczekiwać odpowiedzi na nieodebrane połączenie też, bo nie oddzwania. Jeśli chce ktoś kontaktu, ma dzwonić do oporu, jak tylko będzie mógł odebrać - na bank odbierze. Pana znam tylko zawodowo, czasem potrzebuję jego eksperckiej wypowiedzi do materiały i wówczas dzwonie do oporu - potwierdzam- jak może to odbierze smile jest miły, kompetentny i w ogóle. Może ma prywatna komóre o kontaktów np. z przyjaciółmi, może - nie. Może inaczej się z nimi umawia na kontakt telefoniczny, ale - szczerze - choć mnie ta hmm maniera u pana zawodowo lata, to jakby był moim kolegą i wymagałby zebym doń dzwoniła "w opór", pisala maile czy smsy zamiast dzwonić- to byłoby kolega na "cześc" bo nie zadawałabym sobie trudu tyle, by dzwonić, pisać go gościa przy braku reakcji z jego strony, bo on tak ma ...


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 13.09.17, 01:03
    kora3 napisała:

    > Tak sobie pozwalam na refleksję - bo mam wrażenie, że chcesz nas przekonać, iż
    > Twoje widzimisię jest bliższe zasadom SV niż owe zasady smile
    >

    Lustro.

    > Zacznijmy może od takiej banalnej rzeczy - po co ktoś
    >
    >
    >
    > Tak czy owak - z telami jest tak samo jak z listami - zasady wyewoluowały Ser.
    > Kiedyś był inny czas odpowiedzi na list, dziś oczekuje się jak najszybszej odpo
    > wiedzi na mail. Bo mail poza wyjątkami ( o tym w innym wątku) przychodzi szybko
    > i ma się możliwość szybko nań odpowiedzieć, a jeśli się nie ma można o tym zaw
    > iadomić łatwo - wysyłając zawczasu mail - idę na urlop, nie będzie mnie 2 tyg.
    > dostępu do netu nie będę mieć, zastępuje mnie ten i ten (w służbowych sprawach)
    > , albo ustawiając taka zwrotke na mailu ...Kiedyś szedł ktoś na urlop to szedł
    > u nie zawiadamiał wszystkich zainteresowanych, boi nie miał jak ...
    >

    Mamy inne wspomnienia z czasów dawnych.


    > Dlatego wlasnie teraz, gdy telefon służy do szybkiej, bezkolizyjnej komunikacji
    > , gdy elektoniczny list idzie sekundy oczekuje się reakcji na nie - widzisz ze
    > dzwoniłam, jeśli ci na mnie zależy - pewnie oddzwonisz, widzisz, ze napisałam -
    > oczekuje szybkiej odpowiedzi - proste. Oczywiście - można tel komórkowy trakto
    > wać jak stacjonarny bez identyfikacji numeru i funkcji "oddzwoń"- z reguły w wi
    > ększości - prywatny. Można się tez umówic z bliskimi, że tak a tak się traktuje
    > , nie odbiera, nie oddzwania, pisze tylko smsy czy maile. ALE to nie jest stand
    > ard i o tym cały czas mówimy ...
    >

    Fiksujesz znowu.

    Wow, twoja wypowiedź jest bardzo długa, ale bardzo mało jest w niej treści. Niezły talent!

    Przypisuj mi jakie tam sobie chcesz pobudki, post pierwszy jest jasny. Nie po to piszę "skompilujmy" itp. żeby forsować swoje widzimisię. Jestem zdania że czasem przydają się tematy nakreślające wielowątkowo jeden obszar i cieszę się że forumowicze dopisują kolejne pomysły do dyskusji. Fajnie, że nie trzeba skakać między trzema wątkami na podobny temat.
  • 13.09.17, 10:20
    Ależ Twoja "kompilacja" była zupełnym wypaczeniem - "na każdy kontakt telefoniczny musimy jakoś odpowiedzieć" - nie, nikt tak w tamtym wątku nie twierdził

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 13.09.17, 21:19
    Koro, no po to jest ten wątek żeby merytorycznie podyskutować na temat.
    Dla przypomnienia :
    "Proponuję na początek następującą zasadę [...]"
    Proponuję - nie narzucam.
    Jedną zasadę, nie cały szereg od razu.
    Miło mi że tak się podniecasz moimi wpisami, ale uprzedzam że dalsza polemika będzie utrudniona, bo wyjeżdżam. Zatem, życzę przyjemności w najbliższym czasie i może dystansu. 😊
  • 14.09.17, 07:32
    Szczęśliwej podroży i spokojnego powrotu Ser ...

    Nie podniecam się Twumi wpisami, skąd ten pomysl ? Zwyczajnie je DOSTRZEGAM i reaguje na nie - to chyba dobrze na forum?smile

    Twoje ehkmm propozycję zasady pierwszej odebrałam jako prowokację i manipulację - bo wiadomo, ze wcale nie na każdy kontakt telefoniczny trzeba odpowiadać i też nikt tak w Twoim wcześniejszym watku nie twierdził.
    Nie wiem dlaczego uważasz, ze nie mam do sprawy dystansu - mnie w sumie ganz egal jak się zachowujesz ws. tych telefonow, wszak ze mna się nie kontaktujesz telefonicznie smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 11.09.17, 14:19
    ilu ludzi, tyle opinii smile

    według mnie:
    należy oddzwaniać / odpisywać na znane nam z nazwiska numery
    należy mówić tak cicho, aby osoba stojąca 2 metry od nas nie słyszała o czym mówimy
    należy starać się nie rozmawiać w środkach komunikacji, sklepach i innych punktach usługowych (a jeśli musimy, to bardzo krótko)
    rozmawiając na ulicy należy uważać, aby nie potrącać innych ludzi i nie być zawalidrogą
    gdy z kimś rozmawiamy i musimy odebrać telefon, należy tego kogoś przeprosić i odejść z telefonem na bok
    i - oczywiście - nie kłaść telefonu na stoliku w kawiarni, restauracji i a nawet w domu

    też nie lubię telefonów

  • 13.09.17, 01:05
    wagonetka napisał(a):

    > i - oczywiście - nie kłaść telefonu na stoliku w kawiarni, restauracji i a nawe
    > t w domu
    >

    Podpisuję się pod tym wszystkimi kończynami.
    I jeszcze - sprawdzanie godziny na telefonie podczas rozmowy, nawet kiedy teoretycznie mamy tel gdzieś schowany. Brr...
  • 13.09.17, 08:41
    ser_metafizyczny napisał(a):


    > I jeszcze - sprawdzanie godziny na telefonie podczas rozmowy, nawet kiedy teore
    > tycznie mamy tel gdzieś schowany. Brr...

    to mi nawet nie przyszło do głowy smile
  • 13.09.17, 08:47
    Wiesz, ja mam coraz bardziej przekonanie, że Twoja postawa zwyczajnie z niechęci do telefonów smile - jako takich. Wnoszę z tego, że o ile TY chciałabyś takich, a nie innych zasad korzystania z telefonów podczas kontaktów z Toba, to u innych drażni Cię ...wszystko. A przecież tak, jak TY mozesz chcieć UMOWIC się na Twoje zasady korzystania z tela z kimś, tak ktoś może chcieć umówić się z Tobą, na swoje smile

    Wiele osob w czasach komórkowych zrezygnowało z zegarków z radoscią - bo zegarek jest w komórce. I owszem - zerkają na tel by zobaczyć która jest godzina - normalne. A co byłoby, jakbys się umowila z kims, kto powie: - OK Ser, mam czas do wpół do szóstej, bo o szóstej muszę ....- zakładam, że mając pilna sprawę, albo po prostu chcąc się z kimś spotkać przyjęłabyś ze może nie mieć dla Ciebie nieograniczonego czasu? Twój rozmówca musi się pilnować, by zdążyć - jasna sprawa. Załóżmy, ze nie nosi zegarka (mnóstwo jest takich ludzi teraz), to JAK na sprawdzić, czy jeszcze może posiedzieć czy musi już iśc? Umawiasz się z takim kims pod ogólnodostępnym zegarem ?smile Kupujesz mu zegarek w prezencie?

    A całkiem zupełnie na poważnie - w czasach gdy nie było komórek i zegarkow w nich wink zerkanie na normalny zegarek w trakcie spotkania, zwłaszcza częste także było OGOLNIE przyjmowane źle - jako niekulturalne. Bo sprawiało wrazenie, że rozmowca się nudzi, chciałby już iść, nie bawi się dobrze itd. To wszystko prawda, ALE JESLI ktoś od razu mówi, że musi o jakiejś godzinie wybywać, to sprawa wygląda inaczej Ser.

    Tu właśnie mówimy o tym sławetnym zawieszaniu zasad - generalnie, jak się z kimś umawiamy na spotkanie to oczekujemy, ze nie będzie w tym czasie gadał przez telefon - oczywiście. ALE jest cały szereg sytuacji lub zajęć zawodowych, które na kimś wymuszają odebranie.
    Jasne, sa ludzie, którzy mogą sobie po pracy wyłączyć służbową komórkę, ale nie wszyscy, nawet nie większość ...Prosty przyklad masz - prokurator. Prokuratura w dni ustawowo wolne od pracy, jako instytucja jest niby nieczynna, znaczy zamknięta jest, ale prokuratorzy w każdym razie niektórzy - pracują. Mają dyżury i podczas tych dyżurów mają być dostępni cały czas. Dla tychże telefonia komórkowa to zbawienie, bo kiedyś taki prok na dyżurze musiał każdorazowo zgłaszać pod jakim numerem stacjonarnym będzie dostępny, albo no siedzieć pod swoim w domu. Dziś może iśc gdzie chce, byle nie wyjeżdżał dalej i nie pił smile - pod warunkiem, ze będzie w zasięgu. Naprawdę czułabyś się z tym źle, ze musi odebrać telefon podczas rozmowy z Tobą?

    Reasumując - sytuacje sa różne i umawiając się z kimś powinniśmy wg zasad OGÓLNYCH poświecić temu komuś maksimum uwagi. ALE są sytuacje szczególne, w których te zasady zwyczajnie się zawiesza - proste.



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 13.09.17, 08:57
    kora3 napisała:

    > Tu właśnie mówimy o tym sławetnym zawieszaniu zasad

    jedna uwaga: nie "mówimy", tylko ty mówisz

  • 13.09.17, 09:05
    Ok, mówi się ...smile
    Rozumiem, ze Ty nie miewasz sytuacji, gdy musisz gdzieś być na jakąś godzinę?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 13.09.17, 09:20
    nie "mówi się", tylko ty mówisz
  • 13.09.17, 09:56
    A Ty czytasz, czyli jest jak zawsze smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 13.09.17, 09:57
    skończyłaś już gimnazjum, korciu?

  • 13.09.17, 10:19
    nie skończyłam wcale - jestem z rocznika sprzed reformy, czego powinnaś się domyślić, ale rozumiem, ze nie każdy interesuje się polską edukacja, albo nawet czymkolwiek poza sobą smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 21.09.17, 19:29
    "czego powinnaś się domyślić"

    Serio?
  • 21.09.17, 20:51
    Serio, serio - teraz całkiem na poważnie

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 22.09.17, 02:26
    Twoje zadufanie sobą jest imponujące.
  • 22.09.17, 09:13
    a Twój brak wiary w siebie - dolujący sad

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 22.09.17, 12:33
    Widzisz, tak sobie obserwuję twoje interakcje i dochodzę do wniosku że pisząc do innych tak na prawdę piszesz do siebie. smile
  • 22.09.17, 12:34
    Ludzie maja różne dziwne skojarzenia - naprawdę smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 19.09.17, 07:11
    Jestem sobie w kraju w którym komórki i komunikacja tekstowa są bardzo istotne. W metrze są porozwieszane plakaty przestrzegające przed używaniem telefonu podczas chodzenia. Proszą, aby tego nie robić, bo grozi zderzaniem się z innymi, albo można nie usłyszeć ogłoszeń czy pociągu, albo ogólnie spowalnia się ruch pieszy. W mieście milionów ludzi ściśnietych niesamowicie takie rzeczy mają znaczenie.
    Proponuję zatem następną zasadę: nie używamy telefonu podczas przemieszczania się.
  • 19.09.17, 08:32
    Jak dla mnie - kolejna "zasada' od czapy. Bo...bez sensu. W metrze - zupełnie słusznie uzasadnione, w parku nie -a jak idziesz po parku to się wszak przemieszczasz
    smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 19.09.17, 16:18
    Jak idę po parku to nie rozmawiam przez telefon, ani nie piszę SMS. Robię to dopiero kiedy usiądę.
    To na prawdę takie dziwne?
  • 19.09.17, 19:10
    Nie nie dziwne, ale tez rozmawianie przez tel nie jest wcale dziwne w tej sytuacji - o dziwo - naprawdę

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 20.09.17, 02:04
    Pospolite zachowanie nie jest przez swoją powszechność od razu poprawne.
  • 20.09.17, 06:40
    Dobra, napiszę wprost - nie wiem jakim trzeba być niedorajda (zakładając ze mowa o pełnosprawnym człowieku), by w biały dzień idąc normalnie i rozmawiając - przez tel czy na żywo zderzyć się z jakąś przeszkodą, czy coś w tym kierunku smile

    Rozwalające sa te Twoje przykłady Ser -porównujesz sytuację w metrze, gdzie faktycznie można czegos nie dosłyszeć rozmawiając przez tel z miejscem, gdzie nie musi się nadsłuchiwać komunikatów. A jeśli już chcesz wiedzieć, to prawdziwą plagą jest nie tak rozmowa przez telefon, jak pisanie tych tak ulubionych przez Ciebie sms-ów będąc w ruchu. To rzeczywiście może być niebezpieczne - ot niedawno widziałam, jak jakaś dziewczyna weszła pisząc coś w telu na pasy, tuz pod samochód, na szczęście się z porę zatrzymał, ale ona nawet nie spojrzała, czy cos nie jedzie.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 20.09.17, 15:43
    Powtórzę, bo kiedy się zacietrzewisz to chyba nie czytasz dokładnie:
    Jak idę po parku to nie rozmawiam przez telefon, ani nie piszę SMS. Robię to dopiero kiedy usiądę.
  • 20.09.17, 17:05
    Ok, Ty nie rozmawiasz spacerując po parku, ale nie widzę powodu, żeby robić z tego ogólną zasadę. W czym bowiem i komu przeszkadzałaby taka osoba? Zakładając oczywiście, że nie wydziera się na całe gardło, tylko rozmawia normalnie. Z pisaniem SMS-ów może być gorzej, bo wtedy faktycznie można wpaść na kogoś lub na coś.
  • 20.09.17, 17:34
    A kiedy rozmawiasz niekoniecznie słyszysz np. dzwonek roweru,czy kogoś kto potrzebuje przejść alejką, którą zajmujesz.
    Poza tym, nie raz i nie dwa zdarzyło się że mój rozmówca był takiego zdania jak ty Maju, więc przy okazji prób doslyszenia co mówi była okazja do posłuchania szumu wiatru w mikrofonie...
  • 22.09.17, 09:35
    ser_metafizyczny napisał(a):

    > A kiedy rozmawiasz niekoniecznie słyszysz np. dzwonek roweru,czy kogoś kto potr
    > zebuje przejść alejką, którą zajmujesz.

    Ależ dokładnie tak samo potrafią mieć dwie idące razem i zagadane ze sobą osoby. Też trzeba czasem zadzwonić kilka razy rowerowym dzwonkiem albo przeprosić kogoś, żeby zrobił więcej miejsca na drodze. To co w tej sytuacji? Wprowadzimy nakaz spacerów w milczeniu?

    > Poza tym, nie raz i nie dwa zdarzyło się że mój rozmówca był takiego zdania jak
    > ty Maju, więc przy okazji prób doslyszenia co mówi była okazja do posłuchania
    > szumu wiatru w mikrofonie...

    No to musiało solidnie wiaćwink Jeśli naprawdę aż tak to było uciążliwe, to dlaczego nie powiedziałaś o tym swojemu rozmówcy i nie umówiliście się na rozmowę w innym czasie?
  • 22.09.17, 12:02
    Wiesz co Maju? Na mnie kiedyś omal nie wszedł człowiek, pan - ani rozmawiający przez tel, ani z nikim, ani niewidomy, ani nie słuchający czego przez słuchawki. - Bardzo panią przeprasza, zamyśliłem się ....Trzeba zakazać myślenia podczas przemieszczania się smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 22.09.17, 12:25
    A kto powiedział że rozmowa trwała dłużej niż dwie minuty? smile tyle założeń, tak mało zastanowienia.
    Co do osób tak zajętych sobą, że nie zwracają uwagi na innych - mamy ich sporo dookoła, także na tym forum. Wiem jak się wobec nich zachować, ale staram się nie być kimś takim.
  • 22.09.17, 15:40
    Chciałam Ci tylko uzmysłowić tym przykładem, że zasada niekorzystania z telefonu podczas przemieszczania się nie ma racji bytu, bo niczego nie gwarantuje, po prostu. Nie ma potrzeby mnożenia zasad, często wystarczy zdrowy rozsądek smile
  • 22.09.17, 16:03
    Nie przekonałaś mnie, ale rozumiem Twój punkt widzenia.
  • 21.09.17, 11:35
    Dokładnie

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 21.09.17, 11:35
    Ale ty idąc po parku możesz próbować nawet nie oddychać - przecież to jest Twoja sprawa - ale nie jakaś zasada ogólna.
    Tak samo, możesz mieć zasadę ze prowadząc samochód nie rozmawiasz ani na żywo, ani przez telefon, ani nie masz włączonego radia. Ale zasady sa takie, że można rozmawiać na zywo, przez zestaw głośnomówiący, czy mieć włączone radio/odtwarzacz.

    Maż mojej ciotki tak miał, miał bo już z racji wieku - nie prowadzi. Podczas jazdy z nim samochodem - z nim, jako kierowcą nie można było się odzywać - ani doń, ani miedzy sobą o ile inne osoby też tam były smile Radia też nigdy nie właczał. Nieodmiennie mnie to dziwiło jako dziecko, bo mój tato prowadził samochód i można było w nim rozmawiać, słuchać radia. Wujek twierdził ze go takie cos rozprasza. Jeśli miałam rzadka okazję jechania z nim jego autem, stosowałam się do jego oczekiwań. Ale wujek chyba uważał, ze wszyscy mają taką dysfunkcję, jak on bo np. uciszał mnie w naszym - sensie mojej rodziny samochodzie, bo "tacie to przeszkadza" - mój tato grzecznie, ale stanowczo powiedział wujkowi, że JEMu to nie przeszkadza, podobnie jak większości kierujących samochodami smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 21.09.17, 18:01
    Koro, ty możesz mieć zasadę że rozmawiasz przez telefon zawsze i wszędzie, przecież to Twoja sprawa, a nie jakaś zasada ogólna.

    Co do rozmawiania z kierowcą - sprawa osobnicza jak kto się czuje komfortowo. Niemniej, są badania potwierdzające że rozmowa przez telefon i z pasażerem nie są równoważne, przede wszystkim dlatego że pasażer widzi to co dzieje się poza autem i podświadomie lub świadomie, dostosowuje się do tego co dzieje się wokół.
  • 21.09.17, 18:20
    E daj spokój, jak pasażerem jest niedowidzaca osoba starsza albo dziecko to ta teoria pada smile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 21.09.17, 18:27
    Oczywiście Koro smile
  • 21.09.17, 20:43
    No zatem sama widzisz smile - znakomita większość prowadzących samochód potrafi go prowadzić jednocześnie rozmawiając z kimś na żywo, czy przez telefon, czy mając włączone radio. Znakomita większość idących pieszo - także (poza radiem ,może) potrafi normalnie i bezpiecznie iśc. Jeśli ktoś nie umie, albo nie chce - nikt mu nie zabrania, tylko nie jest to zasada

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 22.09.17, 05:38
    Tylko dla Ciebie Koro , bo tak Ci wygodnie.
  • 22.09.17, 09:16
    Nie, dla wszystkich - do tego stopnia ww. umiejętności sa norma, że prawo nie zabrania rozmawiania na żywo z kimś czy przez komórkę (wiadomo, ze przez zestaw) kierującemu, a także idącemu smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 22.09.17, 12:29
    Prawo w Polsce.
    Ale w autobusach masz odpowiednie ostrzeżenia, więc taki problem jednak występuje.
    Jak to było, postulowałaś niedawno wyrozumiałość wobec osób dla których pisanie SMS jest utrudnione bo niedowidzą? A teraz wyśmiewasz ludzi którzy potrzebują innej atmosfery podczas prowadzenia.
  • 22.09.17, 12:34
    Nie wyśmiewam Ser, stwierdzam, ze jest to dysfunkcja, wada, poza normą - dokładnie tym samym jest słabe widzenie, można takiej osobie i trzeba okazać wyrozumiałość, ale nie można czynić z tego NORMY, zasady. O to cały czas chodzi, ze Ty postulujesz, by ze szczególnych preferencji czynić te zasady, uznawać je za obowiązująca normę.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 22.09.17, 13:04
    Bynajmniej.
    Ten temat powstał po to, aby zebrać w jednym miejscu zalecenia jak zachowywać się gdy korzystamy z telefonu, a także by swobodnie podyskutować dlaczego jakieś działanie ma sens lub nie.
    Ponownie, przedkładasz własną wygodę ponad komfort ludzi wokół Ciebie. Bardzo proszę, rób tak dalej, tylko nie wmawiaj innym że to eleganckie, życzliwe czy w dobrym tonie.
  • 22.09.17, 13:09
    Ale właśnie TY zapodajesz szczególne sytuacje, jako ogólna normę. Co ja nad co przedkładam, to Ty nie możesz mieć zielonego pojęcia, bo się nie znamy i nie obcujemy z sobą - proste smile Natomiast ja nie wymagam, by caly swiat stosował się do moich specjalnych preferencji - tez mam takowe w różnych dziedzinach życia, owszem, Nie oczekuje, ze moje osobiste zasady staną się dla ludzi norma...Mysle, ze ktoś kto oczekuje jest raczej slabo komfortowy w obejściu dla innych ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 22.09.17, 13:38
    Cóż Koro, pięknie to podsumowałaś. Ja nie znam Ciebie, przynajmniej nie ponad tę część siebie którą pokazujesz tu na forum (mimo, że wymagasz od innych pamiętania szczegółowych informacji na temat twojej sfery prywatnej). Ty nie znasz mnie. Co więcej, zamiast pytać zakładasz jakieś niestworzone dyrdymały i wypisujesz je publicznie.
    Umyka Ci bardzo ważny szczegół współżycia z ludźmi - zwracanie uwagi na to, aby nie być intruzem w przestrzeni publicznej. Dla mnie jest to istotne, by innym nie wadzić oraz żeby mnie nie przeszkadzano. Dla Ciebie rozmowa podczas przejścia z domu do sklepu i zrobienie zakupów że słuchawką przy uchu są normą. No cóż.
    Może na ruchomych schodach stajesz po lewej stronie, a w autobusie przy wejściu - dość osób tak robi, aby takie zachowanie też nazwać normą.
  • 22.09.17, 14:05
    nie jeżdżę autobusami od wielu lat - stąd nie mam stosownego doświadczenia. Natomiast no mam opinię osoby, która jest życzliwa i nie małostkowa. Cieszę się z tego, poniekad.
    Mam wrażenie, ze się nie rozumiemy, tylko nie wiem czy ty udajesz, czy tak na serio...W przestrzeni publicznej istniejemy w różnych miejscach i okolicznościach. Człowiek mający takie preferencje, ze wszystko, albo bardzo wiele rzeczy neutralnych dla innych mu przeszkadza ma prawo oczekiwać zrozumienia, ale nie ma prawa oczekiwać, ze stanie się to obowiązującą norma.
    Miałam kiedyś koleżankę z branży, która nie mogła się skupić, gdy słyszała czyjeś rozmowy, dźwięk pisania na klawiaturze czy dzwonka telefonu, TV. No przykre, ale tak jest w newsroomie, ze to wszystko jest i nie da się tego wyeliminować nie uniemożliwiając pracy innym - proste. U nikt tego nie robi złośliwie tylko taki jest charakter pracy. Tak samo osoba podróżująca publicznym środkiem transportu musi liczyć się z tym, ze komuś zadzwoni telefon i zamieni parę slow - mowa o normalnej, krótkiej rozmowie. To, ze taka osoba na czas takiej jazdy wyłącza telefon - jej sprawa, większość nie wyłącza, bo traktuje komórke zgodnie z przeznaczeniem głównym - kontakt szybki i łatwy. Jakby nie potrzebowali tych komórek, to poprzestaliby na stacjonarce w domu.

    Ogólnie, rzecz cala polega na równowadze - ludzie nie po to mają komórki, by mogli z nich korzystać tylko w domu Ser. Z rożnych przyczyn muszą/chcą korzystać także poza domem/biurem i o ile robią to nie zakłócając spokoju innym, to nie robią nic zlego, są w normie. Oczekiwanie od kogoś, ze nie będzie rozmawiał wcale np. w autobusie, BO TY nie rozmawiasz byłoby oczekiwaniem takim samym, jakbym ja chciała, żeby nikt nie jadał mięsa "na mieście", bo ja wcale nie jem - chce jesc, niech sobie je w domu. Tak nie da się normalnie funkcjonować

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 22.09.17, 14:24
    Koro, coś Ci dzwoni, ale chyba nie wiesz gdzie. Weźmy to zdanie:
    Z rożnych przyczyn muszą/chcą korzystać także poza domem/biurem i o ile robią to nie zakłócając spokoju innym, to nie robią nic zlego, są w normie.

    No, nie sposób się nie zgodzić. Szkopuł w tym, że ja proponuję rozwiązanie problemu, a Ty wynajdujesz dziwne anegdoty, które tylko Twoim zdaniem dowodzą że jednak można rozmawiać w każdej sytuacji. Prawda jest taka, że tak jak sama nie raz i nie dwa zauważyłaś nie wszyscy ludzie są aswrtywni, nie każdy czuje potrzebę żeby walczyć codziennie i cały czas broniąc dobrych manier. Myślisz że nikomu nie przeszkadzasz, tymczasem z opisanych przez Ciebie samą sytuacji w których bierzesz udział jasno wynika że często jest wprost przeciwnie.

    "
    Natomiast no mam opinię osoby, która jest życzliwa i nie małostkowa. Cieszę się z tego, poniekad. "
    To wzruszające, jak widać ciężko na to pracujesz. Jeszcze tylko osiągnj afirmację anonimowych użytkowników anonimowego forum i będziesz mogła zasnąć spokojnie.
  • 22.09.17, 17:38
    Nie, ty wg mnie nie wskazujesz rozwiązania problemu. Bo zakazanie wszystkiego wszędzie nie jest rozwiązaniem problemu. Pierwszym rozwiązaniem jest zdrowy rozsądek Ser. Z jednej strony rozumienie innych, z drugiej - własnych ograniczeń. Całkiem zrozumiale jest, ze zbyt głosne zachowanie jest dla otoczenia uciążliwe. Z reguły, dla większości tegoż. Ale jeśli jakieś zachowanie jest neutralne, a tylko np. jednej osobie przeszkadza, to ta osoba powinna zadawać sobie sprawę z własnego ograniczenia i nie zadac zaraz zmiany swiata - po prostu.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 22.09.17, 17:46
    "Bo zakazanie wszystkiego wszędzie nie jest rozwiązaniem problemu. Pierwszym rozwiązaniem jest zdrowy rozsądek Ser."

    No, toż nie zakazuję niczego, tylko proponuję.
    Wskazuję które zachowania, przez ciebie akurat postrzegane jako norma, są kłopotliwe i z jakiego powodu.
    Uważasz że rozmowa w środkach komunikacji jest w porządku, dzwoniące tamże telefony są w porządku, robienie czegoś podczas rozmowy jest w porządku - twoje prawo Koro. Rób tak.
    W każdym z tych przykładów miałaś wypunktowane dlaczego jest to niegrzeczne.
    Rób tak dalej, skoro tak Ci wygodnie, przecież nikt Ci nie broni. Nie jest jednak w porządku że udajesz że takie zachowanie jest automatycznie taktowne, bo według ciebie jest normą.
  • 22.09.17, 17:55
    ser_metafizyczny napisał(a):
    >
    > No, toż nie zakazuję niczego, tylko proponuję.
    > Wskazuję które zachowania, przez ciebie akurat postrzegane jako norma, są kłopo
    > tliwe i z jakiego powodu.


    Nie bierzesz pod uwagę pewnej bardzo istotnej rzeczy Ser. Mianowicie zdrowego rozsądkusmile Ludzie po to wymyślili sobie telefony komórkowe, by być z innymi w kontakcie poza domem. Tak samo po to wymyślili samochód i samolot by przemieszczać się szybciej i wygodniej niż dorożką i statkiem. Po to wymyślili TV, by moc oglądać co chcą kiedy chcą, a nie jak w kinie w określonym terminie itd.

    Ty proponujesz rozwiązania cofające świat ...


    > Uważasz że rozmowa w środkach komunikacji jest w porządku, dzwoniące tamże tele
    > fony są w porządku, robienie czegoś podczas rozmowy jest w porządku - twoje pra
    > wo Koro. Rób tak.


    Tak, są w porządku - to normalne w publicznej sferze - po to ludzie mają komórki, by je mieć przy sobie, a nie w domu w sejfie smile

    > W każdym z tych przykładów miałaś wypunktowane dlaczego jest to niegrzeczne.
    > Rób tak dalej, skoro tak Ci wygodnie, przecież nikt Ci nie broni. Nie jest jedn
    > ak w porządku że udajesz że takie zachowanie jest automatycznie taktowne, bo w
    > edług ciebie jest normą.


    Nie wg mnie, tylko w ogóle jest norma - norma jest, ze komórkę człowiek ma przy sobie, a nie w domu - taka jest idea komórek smile




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 22.09.17, 18:00
    To że telefon jest to jedno.
    Ja skupiam się na tym, jak on jest używany. Moje telefony służą mnie, nie odwrotnie.
  • 22.09.17, 18:18
    Ale zdaje się w tym wątku nie mieliśmy rozmawiać o Twoich preferencjach używania Twoich telefonów, tylko o ogólnych zasadach ich używania. Pisałam Ci w tamtym wątku, Twoje zasady użytkowania telefonów są Twoje i jedyne co powinnaś zrobić, to o swoich preferencjach wspomnieć kontaktującym się z Toba - bo jeśli ktoś ma komórkę, to ludzie mysla, ze można na nią dzwonić (oczywiście w rozsądnych godzinach) - można im powiedzieć, ze nie można i powinni w przypadku komórki prywatnej przyjąć do wiadomoscoi, a służbowej - no to jak tak muszą smile\

    Ale to działa w stronę innych ludzi - także. ICH telefony słuzą IM wyobraź sobie i nie ma powodu, by nie korzystali z nich kulturalnie w przestrzeni publicznej, bo TY nie korzystasz.

    Tak mi się przypomniało w związku z tym wątkiem ...

    Otóż mój dziadek poza funkcja typowo zawodową na kopalni był także górniczym ratownikiem. Jak na kopalni był wypadek, to tych ratowników ściągano z domów. Także w nocy. Telefon w domu miał wówczas mało kto , więc procedura sciągania takiego ratownika była taka, ze dzwoniono z kopalni do najbliższego miejscu zamieszkania ratownika posterunku MO i milicjanci biegli lub jechali doń u zwyczajnie dość gwałtownie go budzili. żeby mieli łatwiej nierzadko na drzwiach takiej osoby napisane było "Tu mieszka ratownik" -żeby do innych przez pomyłkę nie walili w drzwi.

    Kiedy na osiedlu gdzie mieszkali moi dziadkowie przydzielono pierwsze numery tel. prywatne, mój dziadek jako ratownik był jednym z pierwszych, które je otrzymali. Okoliczni sąsiedzi się cieszyli - wreszcie u nas - telefon. Pogotowie będzie można pod razu wezwać łatwo, zadzwonić gdzieś, jak pilna sprawa. Tylko jedna pani sąsiadka była niekontenta - dzwonek telefony pewnie będzie uciążliwy, a jej tak wiele przeszkadza...Tak mi się jakoś przypomniała ta osoba ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 22.09.17, 18:25
    Koro nie twierdzę, że każdy musi wyłączyć dzwonek w telefonie jeśli jedzie pociągiem.
    Ale twierdzę, że zrobi tak każdy kulturalny człowiek.
    Nie twierdzę że nie wolno rozmawiać w komunikacji miejskiej.
    Ale twierdzę, że nie będzie tego robił kulturalny człowiek.
    Nie twierdzę, że jest jakieś prawo zabraniające rozmowy przez telefon przy kasie w sklepie.
    Ale twierdzę, że nie będzie tego robił kulturalny człowiek.

    Jeśli ty, lub inna znana ci osoba musi być dostępna pod telefonem przez całą dobę to dopiero jest sytuacja wyjątkowa. Nie bez powodu osoby wykonujace zawody typu lekarz czy ratownik mają zupełnie inny tryb życia niż reszta społeczeństwa.
  • 22.09.17, 18:46
    Ludzi, którzy z różnych - zaw0dowych czy prywatnych przyczyn musza/chcą być dostępni "pod telefonem" jest całe mnóstwo - wcale nie tylko lekarze - przykładowo. To jest stereotyp Ser.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 22.09.17, 18:53
    O, to ciekawe że nie odniosłaś się do tej części mojej wypowiedzi która jest istotnie związana z tematem.

    Mam pewność, że przeważająca cześć społeczeństwa polskiego, ba! europejskiego nawet, to są osoby które wcale nie muszą być nieustannie w gotowości do odebrania telefonu.

    To, że ktoś chce być dostępny cały czas to z kolei wybór jednostki, nie obowiązująca wszystkich norma.
  • 22.09.17, 21:13
    Nie rozumiesz Ser jednaksad Nikt od Ciebie ani od nikogo nie wymaga bycia w gotowości smile - możesz wcale nie mieć komórki, mieć ale stale w domu, mieć stale wyłączoną - to jest TWOJA sprawa.
    ALE przeważającej części społeczeństwa komórka służy do szybkiego kontaktu POZA domem/biurem, bo to tego jest stworzona. Wymaganie od ludzi, żeby traktowali komórki, jak stacjonarkę jest wymaganiem na miare tego, żeby sobie samochód zaprząc do konia, alboi zeń zrezygnować, bo TY wolisz piechotą

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 22.09.17, 21:17
    Konia do samochodu, sorry smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 22.09.17, 21:38
    "Wymaganie od ludzi, żeby traktowali komórki, jak stacjonarkę[...]"

    Widzisz, znowu fantazjujesz.
  • 23.09.17, 07:23
    Nie, mnie fantazjuje, tylko tak Twe oczekiwania odbieram Ser.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 23.09.17, 13:47
    To Twój problem Koro, no i pewnie Twoich studentów, bo nie potrafisz czytać ze zrozumieniem. Dopisujesz sobie pasujące do własnych poglądów rzeczy, zamiast dopytać co osoba z którą dyskutujesz ma na myśli.
  • 23.09.17, 13:58
    No wiesz, zważywszy na osiągi zawodowe moich już byłych studentów, to bym się o nich nie martwiła smile Ale natchnęłaś nie, nie powiem - pokaże im ten watek z Twymi wpisami, żeby wiedzieli, jak wygląda ordynarna insynuacja - jak bardzo źle ....

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 23.09.17, 14:26
    Znakomicie, napisz proszę koniecznie jakie były ich reakcje.
  • 23.09.17, 14:31
    Oksmile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 23.09.17, 15:35
    Trzymam za słowo!
  • 23.09.17, 14:28
    A, to przy okazji może pochwal się jeszcze jak wyśmiewasz osoby z zaburzeniami psychicznymi w wątku o bonach, to też powinno pomóc w nauczaniu etyki pracy.
  • 23.09.17, 14:34
    Nie omieszkam ... zwłaszcza ze nie wyśmiewam smile - ja nie jestem psychiatrą, a nawet gdybym była, nie byłabym w stanie zdiagnozować kogoś w takiej sytuacji. "Świr" to w młodzieżowym slangu osoba zachowująca się po wariacku, a nie psychicznie chory, w każdym razie nie koniecznie

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 23.09.17, 15:41
    A widzisz, mam jet lag cały czas i nie mogę spać, to sobie czytam wątki które mi się świecą w powiadomieniach. Poniżej mała kompilacja:

    "Wyłudzenie", "strata", "elita" , "oszustwo", "machlojki" - lista się robi coraz dłuższa smile
    Sąsiadce tylko współczućsad - no ale motyw takich urojeń jest w chorobach psychicznych czesty"

    "To nie sklep sobie cosik uroil smile "

    "Ale jakoś nie wzbudził mej sympatii ten pan, powiedziałabym nawet, ze wzbudził niesmak, ale i prawdziwą troske czy ma wszystko z glową w porządku ...
    [dalej na ten sam temat]
    Świr dla mnie ..."

    "Masz cos poprzestawiane, bo prace domowe to ja czasem zadaję smile"

    [o zachowaniu wątkodawcy] "Czysta paranoja hehe"

    Tu dwie urocze wypowiedzi jako bonus dla wytrwałych:

    "A Tobie niby skąd to wiedzieć - Tobie wystarczy to, czego nauczyli mama i taka, mnie jako dziennikarzowi potrzebny był jeszcze UJ smile"

    [o innym użytkowniku forum] "Aaaaaa pacynka - wszystko jasne smile"

    Nawet w sumie nie trzeba było jakoś bardzo szukać.
    Zatem, życzę studentom ciekawej lektury i dużo powodzenia w naśladowaniu Twojego zachowania.

    Ps. Miło, że wreszcie czujesz potrzebę wytłumaczenia się, przynajmniej częściowo. Brawo!
  • 17.10.17, 22:14
    Koro, coś stanęło na przeszkodzie w spełnieniu obietnicy?
  • 01.10.17, 08:37
    Jak tam Koro, dotrzymałaś obietnicy?
  • 22.09.17, 18:00
    ser_metafizyczny napisał(a):

    >Nie jest jednak w porządku że udajesz że takie zachowanie jest automatycznie taktowne, bo w
    > edług ciebie jest normą.

    Ależ Ser, tu na forum bardzo często za kulturalne i grzeczne uważa się wyłącznie takie zachowania do jakich ktoś jest przyzwyczajony, jakie komuś jest przede wszystkim WYGODNIE stosować lub na jakie komuś starcza cierpliwości. Ewentualnie stosowane wybiórczo i okazjonalnie w niektórych sytuacjach, od tzw. wielkiego dzwonu. Wszelkie inne postawy, a przede wszystkim oczekiwanie na to aby ktoś kto chce być postrzegany jako kulturalny je prezentował są określane jako posiadanie kija w d.. głupota, naiwność, wymysły, lub najłagodniej jako przestarzałe wymagania nieaktualne obecnie z powodu "innych czasów"...
  • 22.09.17, 18:08
    Zauważam coraz częściej takie zachowania, także poza forum. Przekrzykiwanie, zastraszanie, wmuszanie. Rozpychanie się łokciami i nazywanie tego "przedsiębiorczością" i "nowoczesnością". Wszystko w imię wolności jednostki i samospełnienia.
    Paradoksalnie, odradzające się ruchy prawicowe mają szansę zagrać na korzyść bon-tonu, bo ich przedstawiciele starają się o zachowanie niektórych "tradycyjnych" form, przynajmniej powierzchownie.
    Szkoda jednak, że ludzie o teoretycznie zbieżnych poglądach sami skaczą sobie do gardeł i bombardują idee która miała ich łączyć...
  • 22.09.17, 18:23
    Widać Ser, ze nie ma zielnego pojenia o ruchach prawicowych . Jeśli dla ciebie bon ton to okrzyki "Jeb.c ch...w" i traktowanie kobiet jak osoby kategorii to ....

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 22.09.17, 18:26
    Widać Koro, że znasz temat bardzo powierzchownie.
  • 22.09.17, 18:28
    Jasne, Ty znasz bardzo dobrze smile - jak wszystko - nie masz pojęcia w temacie - co pokazują Twe naiwne teksty ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 22.09.17, 18:35
    Brawo!
  • 22.09.17, 18:47
    Fakt, to jest fakt - jak ktoś pisze coś takiego, musi nie mieć zielonego pojęcia

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 22.09.17, 18:50
    Ależ kontynuuj Koro, może dla odmiany zamiast anegdoty jakąś podbudowa merytoryczna Twojego twierdzenia?
  • 22.09.17, 21:01
    nie będę Ci tak wszystkiego na tacy podawaćsmile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 22.09.17, 21:36
    Wystarczy że sama się wykładasz. Faktycznie.
  • 23.09.17, 07:24
    Skoro masz takie przekonanie, to ...maszsmile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 23.09.17, 09:34
    kora3 napisała:

    > Widać Ser, ze nie ma zielnego pojenia o ruchach prawicowych .

    Znowu wiodący w dyskusji na inny temat argument ad personam?
  • 23.09.17, 09:58
    Przyganiał kocioł garnkowi - ponownie napiszę...smile

    a co do meritum - no jak ktoś takie coś pisze, to znaczy - pojęcia nie ma. Ja się stykam z wieloma ludźmi z ruchów prawicowych, w tym z takimi, którzy np. kobietom nie podają reki, nie ze pierwsi, tylko W OGÓLE - gdy kobieta wyciąga do nich ręke ignorują, albo wprost mówia, że kobietom ręki nie podają.
    Sporo tzw. prawdziwych patriotów rekrutuje ze środowisk kibolskich, tam też mają ciekawe "zasady" SV smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 23.09.17, 13:45
    Koro, no dobrze, to może porozmawiajmy o metodyce badań socjologicznych, to ma większy sens.
    Twoje anegdoty, nawet jeśli prawdziwe nie dowodzą niczego ponad to, że szukasz osób "interesujących" do potwierdzenia swojej tezy.
    Ja pisząc o środowiskach prawicowych nie mam na myśli 5% które ty spotykasz, tylko całą resztę. Tych ludzi którzy sobie spokojnie chodzą w niedzielę do kościoła, uśmiechają się do inaczej wyglądających znajomych, a w zaciszu własnego domu lub przy piwie wprost i bez zazenowania mówią jak to się cieszą że i nas nie ma "ciapatych". Tych ludzi którzy głosowali na prezydenta który obiecywał podtrzymanie polskich tradycji.

    Gdyby osądzać całe grupy ludzi tylko na podstawie osobistych przeżyć, to mój pogląd na dziennikarzy byłby taki ze wszyscy to chamscy krzykacze, kłamiący na każdym kroku i wykorzystujący innych bez szacunku dla ich uczuć i wizerunku. Dwóch takich mi się trafiło w realu, zatem wszyscy inni muszą tacy być, przynajmniej stosując Twoje kryteria Koro.
  • 23.09.17, 13:52
    Dla mnie już ktoś, kto na kogoś mówi "ciapaty" jest niekulturalny, wiec ...Podobnie - uprzedzając, jak taki co mówi "zółtek", "czarnuch" - no tak mam smile

    Skąd Ty masz w ogóle wiedzę, jaki procent ludzi skąd spotykam? smile Bo podejrzewam, ze spotykam z racji pracy dużo bardzo różnorodny przekrój społeczeństwa niż Ty. Nie, to nie jest przygana...
    Ale znów po Twych wypowiedziach widać, że no masz mgliste pojęcie - osoby konserwatywne są jednocześnie najmniej tolerancyjne - statystycznie, więc to uśmiechanie się doi ludzi inaczej wyglądających to ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 23.09.17, 14:17
    kora3 napisała:

    > Dla mnie już ktoś, kto na kogoś mówi "ciapaty" jest niekulturalny, wiec ...

    Koro, skup się proszę. To nie jest dyskusja na temat Ciebie. Wytrzymaj chwilkę bez podkreślenia własnej wspaniałości, pozostaw tę pracę Twoim wielbicielom. Twoja opinia na temat rasizmu przynależy do jakiegoś innego wątku.

    >
    > Skąd Ty masz w ogóle wiedzę, jaki procent ludzi skąd spotykam? smile Bo podejrzewa
    > m, ze spotykam z racji pracy dużo bardzo różnorodny przekrój społeczeństwa niż
    > Ty.

    O, doprawdy? A to co porabiam, ile osób spotykam? Skoro porównujesz to działa to w obie strony.

    Nie, to nie jest przygana...
    > Ale znów po Twych wypowiedziach widać, że no masz mgliste pojęcie - osoby konse
    > rwatywne są jednocześnie najmniej tolerancyjne - statystycznie, więc to uśmiech
    > anie się doi ludzi inaczej wyglądających to ...
    >
    Koro, to wyjaśnię Ci troszkę jak działa ludzka głowa, bo mimo że spotykasz wielu ludzi to mam popartą dużą dozą dowodów teorię, iż oni albo nie mają okazji dojść do głosu, albo i tak nie rozumiesz co Ci przekazują.

    Skup się proszę ponownie na chwilę.

    Bardzo wielu rasistów wcale nie określa się tym mianem. Wielu konserwatystów to nie są rasiści. Ludzie, którzy używają słów o zabarwieniu rasistowskim niekoniecznie mają poglądy zbieżne całkowicie z "kibolami", często bywają po prostu bezmyślni.
    Świat jest trochę bardziej złożony niż zdajesz się myśleć.

    Teraz, skoro i tak nie odniesiesz się merytorycznie do tematu, to ku pamięci innych zapiszę o co mi chodziło z tym, że savoir-vivre ma karykaturę renesansu właśnie w konserwatywnych, prawicowych kręgach. Ludzie, dla których tradycja i kultura kraju w którym się wychowali są istotne starają się coraz częściej szukać oparcia dla swojej tożsamości w historii. W czasach kiedy jesteśmy informowani na bieżąco o tym co dzieje się na świecie, nasz kraj ma liczne zobowiązania, a obywatele są rozsiani po całym globie, kultura regionu i wszelkie jej przejawy są w cenie bardziej niż kiedykolwiek. Po pierwsze, pozwalają na porównanie z innymi (u nas coś się robi w sposób A, u innych w sposób B, jakie to dziwne); po drugie, pozwalają na związanie (powierzchownych) porozumień (jestem w innym kraju, ale też jest katolicki, mamy punkty styczne mimo wielu różnic); po trzecie pozwalają na ugruntowanie mentalności w bezpiecznych ramach (Polska to katolicki kraj słynący z gościnności).
    Oczywiście, większość z tych założeń wobec jednostki okaże się nieprawdziwa, ale jako zbiór pomaga grupie na zorganizowanie i określenie siebie.
    Zamykanie dyskusji z kimś dlatego że użyje jednego nieodpowiedniego słowa skutkuje antagonizacją. Powtarzanie takiego karcenia budzi coraz więcej negatywnych uczuć, strachu, często przeradzajacego się w agresję.
    Powrót do "starych dobrych czasów", do zasad savoir-vivre, do kindersztuby to jednocześnie bezpieczna przystań jasno określonych zasad i ostoja "polskiej tradycji" (będącej w opozycji do tradycji innych kręgów kulturowych lub poszczególnych krajów).
    Podział na obozy "my" i "oni" jest prosty i wygodny. Stąd też moje wspomnienie o tym że prawicowe środowiska powierzchownie zajmują się sv, gdyż nie interesuje ich zazwyczaj istota ale zewnętrzne przejawy tej filozofii (a to też nie wszystkie).
    Warto pomyśleć o tym, jakie motywy kierują otaczającymi nas ludźmi.
  • 23.09.17, 14:29
    Kompletnie nie wiem po co tyle napisałaś o niczym... Jeśli ktoś nie wie, że takie określenie osoby innej rasy jest niegrzeczne, to ...nie wie..Na pewno nie kultywuje żadnej polskiej tradycji, bo Polska była przed II wojna krajem wielokulturowym, a podręczniki SV dla aspirujących na salony wyraźnie pisały o tym, że nie wypada wyśmiewać się, traktować gorzej, szczególnie przygadać, czy za bardzo interesować osobami innej rasysmile
    To czy rasista uznaje sam siebie za rasistę nie ma nic do rzeczy, pedofil tez uważa, ze nie robi dziecku krzywdy, bo "do tego rośnie", a rodzic bijący dziecko tak samo "bo d..pa nie szklanka" - takie coś mnie nie przekonuje

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 23.09.17, 15:33
    kora3 napisała:

    > Kompletnie nie wiem po co tyle napisałaś o niczym...

    smile uczę się od najlepszych

    Jeśli ktoś nie wie, że tak
    > ie określenie osoby innej rasy jest niegrzeczne, to ...nie wie..

    I w takiej sytuacji, moim zdaniem, tłumaczy się dlaczego to nie jest fajne. Jeśli nie zrozumie, trudno, ale może się czegoś nauczy.

    Na pewno nie ku
    > ltywuje żadnej polskiej tradycji, bo Polska była przed II wojna krajem wielokul
    > turowym,

    W którym na arystokratycznych salonach kręcono nosem na Żydów, ale czasem przyjmowano ich że względu na konotacje majątkowe.


    a podręczniki SV dla aspirujących na salony wyraźnie pisały o tym, że
    > nie wypada wyśmiewać się, traktować gorzej, szczególnie przygadać, czy za bard
    > zo interesować osobami innej rasysmile

    Teraz też w podręcznikach sv znajdziesz ciekawe ustępy. Np. Na str 113 "Z klasą, na luzie" Adama Jarczyńskiego (podręcznik sv wydany w tym roku) jest wzmianka o tym, że podchodząc do kasy należy skończyć słuchanie muzyki czy przerwać rozmowę. Jednak jak wiesz, takie zachowanie to nie jest norma.
    Pamiętaj, że podręczniki manier są pisane dla osób, które tych manier nie znają.

    > To czy rasista uznaje sam siebie za rasistę nie ma nic do rzeczy, pedofil tez u
    > waża, ze nie robi dziecku krzywdy, bo "do tego rośnie", a rodzic bijący dzieck
    > o tak samo "bo d..pa nie szklanka" - takie coś mnie nie przekonuje
    >

    Oczywiście, że nie.
  • 23.09.17, 15:39
    Dorosłym ludziom nie tłumaczysz, ze źle się zachowują - zapytaj Aquę smile
    Nadak widze z uporem maniaczki przekręcasz to co napisałam - wg mnie można nie przerywać polaczenia podczas takich czynności, a nie ROZMAWIAĆ - dla mnie to jest różnica, skoro dla Ciebie nie, no to nie smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 23.09.17, 15:44
    Twój przykład z krawcową był jednak inny niż to co piszesz teraz.
  • 24.09.17, 13:21
    Nie, źle zrozumiałaś - nie chodzi o to, by ROZWAWIAĆ jednocześnie z krawcową i telefonicznym rozmówcą, TYLKO nie przerywać polączenia na krótki czas komunikacji z kimś.

    Wczoraj siedzę sobie z kolega i rozmawiamy przy stoliku w kawiarni podchodzi pani kelnerka- Poddać państwu coś jeszcze? - Nie, już dziękujemy bardzo, poproszę o rachunek. Niegrzecznie ze strony pani kelnerki, że podeszła do rozmawiających gości? Nie. Niegrzecznie z naszej strony, ze na parę chwil przerwaliśmy rozmowę, by jej udzielić informacji? Tez nie. Ale już w czasie, gdy pani zabierała zużyte naczynia powróciliśmy do niej. - A więc jesteśmy umówieni na przyszły tydzień. - Tak, zadzwonię jeszcze ze szczegółami ... Na tym to wg mnie polega - na tym, ze nie musieliśmy czekac z rozmową we milczeniu aż pani zbierze naczynia i sobie pójdzie, ani zagadywać do niej jakoś.

    I to akurat Ser jest zbieżne z tym, co bardzo Ci się chyba podobawink Z dawnymi zasadami obsługi kelnerskiej - idealna takowa to jest obsłucha "niewidzialna" - w sensie kelner nie absorbuje gości, goście kelnera poza koniecznością. Stąd np. zasady układania sztućców na talerzach, gdzie jeszcze jest jedzenie na "dziękuje skończyłem" i "przerwałem sobie na chwilę, proszę zostawić", by kelner nie musiał pytać gości, czy ma juz zabrać czy zostawić. Tak samo te stare dobre zasady mówią o porozumiewaniu się kelnera z gośćmi wzrokiem - gość przywołuje kelnera spojrzeniem, nie przerywając swej rozmowy z kims przy stole. Nie jest to dla kelnera ujma...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.09.17, 15:34
    Przytaczam w całości:

    "Wszystko zależy od tego CO załatwiamy i jak bardzo musimy/chcemy wejść w interakcję z obsługą usługi...
    Nie rozumiem jak można tego nie pojmować ... Przykładowo - jeśli ide do krawcowej cos sobie uszyć i musze szczegółowo powiedzieć czego oczekuje, przymierzyć itd. to nie rozmawiam przez tel. ale jeśli idę wszyć zamek zepsuty to mogę nie przerywając rozmowy powiedzieć "Chodzi o zamek" Kiedy mam odebrać?" "Dziękuję do widzenia" - czego tu nie pojmować....Pani krawcowa nie ma potrzeby ze mna dyskutować "

    I jeszcze to było interesujące:

    A dla mnie niewyobrażalne jest podejście, że człowiek ma w takiej sytuacji poświecić maksimum uwagi komuś. Co więcej - większość ludzi w takich sytuacjach tego NIE OCZEKUJE wcale…"

    I To:

    "Co innego, gdy IGNORUJESZ kogoa, a co innego gdy poświęcasz mu tyle uwagi ile trzeba, ale nie maksimum. Tak, krawcowej powinno wystarczyć i wystarcza na ogół (o ile jest zdrowa psychicznie) rzucone w przelocie: - Rozumiem, w porządku..."

    Ponownie też przypominam, iż przykład z kelnerem jest nietrafiony, ponieważ w tym przypadku po pierwsze jak sama zauważasz obowiązują konkretne zasady odnośnie interakcji z klientem w ogóle, ale w szczególności kelner podchodzi do obu stron zajętych rozmową w tym samym momencie.
    W przypadku rozmowy telefonicznej, jak już miałaś Koro wspomniane wcześniej, takie przerywanie co chwilę rozmowy na wymianę zdań z innymi ludźmi nie jest grzeczne ani wobec rozmówcy telefonicznego, ani wobec osoby z którą rozmawiasz na żywo.

    To że ciebie Koro takie zachowanie nie razi to nie jest wyznacznik tego, że tego typu zachowanie jest taktowne.
    To, że Ty uważasz iż usługodawcom wystarczają rzucone w przelocie polecenia świadczy tylko i wyłącznie o Tobie. Dopowiem, żeby nie było wątpliwości co mam na myśli - to świadczy źle o Twoich prechwałkach odnośnie wyjątkowej empatii i ogólnej życzliwości.
  • 25.09.17, 07:10
    To czy rozmówcy telefonicznemu przeszkadza fakt, iż przeprosisz go na chwile i zamienisz z kimś kilka słow zależy tylko od ...niego. A to czy wypada rozmawiać z kimś np. będąc w markecie zależy od relacji z tym kimś. To sa oczywistości Ser

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 25.09.17, 18:25
    Mhm, Koro. Tylko przypominam, że nie rozpatrujemy "czy się ktoś obrazi"; są ludzie których nie urazisz jak dasz im laczki po przyjściu do domu, albo tacy którym nie przeszkadza siorbanie, albo tacy dla których miniówka jest zawsze ok. Żadna z tych rzeczy nie jest zgodna z sv.
    To, że ludzie nie są zaznajomieni z zasadami savoir-vivre nie zwalnia osób aspirujących do miana kulturalnych z zachowania tych zasad w kontakcie ze wszystkimi innymi.
  • 26.09.17, 10:11
    Nie rozumiesz Ser, podejrzewam, ze częściowo dlatego, że nie porozumiewasz się standardowo rozmawiając przez tel. czasem, nawet często jest tak, ze człowiekowi zależy zwyczajnie na kontakcie, wymianie informacji, a nie celebrowaniu konwersacji. Wyglada to z grubsza tak: - Cześć, możesz gadać? - Jestem w sklepie, ale krótko mogę...- Wysłałem ci na mail materiały, zerknij proszę. - Jasne, a z grubsza o co chodzi? - Nowelizacja ustawy X, trzeba zmienić uchwale Y...- Aha, no to ciekawe, to będzie na najbliższej sesji? - No tak - Poczekasz chwilkę, bo dochodzę do kasy? - Jasne ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 26.09.17, 12:30
    kora3 napisała:

    > Nie rozumiesz Ser, podejrzewam, ze częściowo dlatego, że nie porozumiewasz się
    > standardowo rozmawiając przez tel.


    Ale że co, ze w ogóle nie rozmawiam?
    Czy nie mam mandatu na wypowiedź w temacie bo rozmawiam rzadziej niż ty?

    czasem, nawet często jest tak, ze człowieko
    > wi zależy zwyczajnie na kontakcie, wymianie informacji, a nie celebrowaniu konw
    > ersacji. Wyglada to z grubsza tak: - Cześć, możesz gadać? - Jestem w sklepie, a
    > le krótko mogę...- Wysłałem ci na mail materiały, zerknij proszę. - Jasne, a z
    > grubsza o co chodzi? - Nowelizacja ustawy X, trzeba zmienić uchwale Y...- Aha,
    > no to ciekawe, to będzie na najbliższej sesji? - No tak - Poczekasz chwilkę, bo
    > dochodzę do kasy? - Jasne ...
    >

    Ehehehe. Albo email/sms: wysłałem materialy nt. X, w skrócie chodzi o to i tamto.
    Zresztą, krótka rozmowa jak już wspominano wcześniej nie jest jakimś strasznym fauxpas. Ale krótka i nie przy kasie, czy tam innym kontuarze.
  • 03.10.17, 11:55
    Ser, opieram się na tym co napisałaś - ze nie lubisz rozmawiać przez tel. i wolisz sms czy mail. Nie uważam tego za jakieś zle, ale ywazam za n9estandardowe - coś o czym należy UPRZEDZIĆ, bo jednak większość ludzi komórki uważa za narzedzie do szybkiej, bezkolizyjnej komunikacji. Dla Ciebie czyms takim jest mail/sms- ok, ale np. dla mnie - nie. Maile lubię czytac na lapku, a nie w telefonie - mam prawo? ms? Może być ,ale nie w przypadku czegoś pilnego - nie maj zwyczaju wpatrywania się caly czas w tel, wiec łatwo mi to przeoczyć. Dla mnie optymalne: masz ważną sprawę - zadzwoń i tyle. PO TO komórka jest w końcu smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 17.10.17, 20:34
    No właśnie Koro, dotykasz sedna.
    Dla ciebie rozmowa tel jest optymalna. Dla Ciebie, zatem to nie jest ogolnoludzka norma.
    Po to jest więcej niż jedna metoda komunikacji, żeby korzystać z nich, tak jak komu wygodnie. Mnie w pracy odebranie prywatnej komórki nie przydarzy się, Tobie odwrotnie, okay. Ale nie rób z Twojego zachowania normy, tylko dlatego że "w Twoim środowisku" się nie pisze sms/maili.
  • 17.10.17, 21:05
    Nie rozumiemy się Ser nadal, albo też udajesz, ze nie chcesz zrozumiećsad
    Telefony od czasu ich wynalezienia służą ludziom do rozmawiania na odległość. W związku z tym większość ludzi tak właśnie je traktuje - jako narzędzie do tego. DLATEGO wspomniana większość oczekuje, że jak ktoś ma telefon, to po to by móc przezeń rozmawiać.
    Nie wiem skąd wzięłaś to, że "w moim środowisku nie pisze się smsów/maili" smile Podejrzewam, ze znikąd ...Owszem pisze się - wyobraź sobie. JA nie lubię pisać smsów - ale o dziwo, hehe umiem. Tylko traktuję je zgodnie z ich pierwotnym przeznaczeniem - krótka wiadomość. Nie przepadam za elaboratami smsowymi i sama takich nie tworzę. Z doświadczenia wiem, że smsem można przekazywać wiadomości, ale niezbyt pilne. Sms łatwo przeoczyć, więc w pilnej sprawie oczekuję telefonu.
    Mail to inna para kaloszy - czasem nie sposób komuś przekazać ustnie wszystkiego. ALE znów - mail to dla mnie kontakt przede wszystkim zawodowy i też niezbyt pilny. Bezkolizyjnie mogę pogadac na czacie np. Fejsa, ale tylko z osobą, która pisze w tempie zbliżonym do mego smile - jak ktoś płodzi zdanie w minutę, szybko mnie taka "rozmowa" nuży.

    Owszem -mogę odebrać prywatny tel w pracy (ogólnie, nie zawsze, jak i służbowy), nie mam takich ograniczeń ze strony pracodawcy, ani własnych. Ale z reguły poza wyjątkami rozmawiam w ogóle przez tel. krótko. Te wyjątki stanowią osoby, z którymi z obiektywnych przyczyn nie mam możliwości kontaktu face to face. Nie stanowiłoby dla mnie przeszkody, gdyby ktoś nie mogł, czy nie chciał jak Ty kontaktować się rozmawiając , o ile nie przeszkadzałoby mi to w pracy.
    Natomiast Twe podejście na pewno nie jest wiekszosciowe



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 17.10.17, 21:17
    Moje podejście nie jest większościowe, Twoje też jest jednostkowe... Rozumiem dokładnie jakie masz przyzwyczajenia, na prawdę.
    Ta rozmowa miała być o zasadach ogólnych.
    Jak zauważyłaś, telefon u zarania służył do komunikacji głosowej. Jasne, nadal ma tę funkcję. Ale po drodze ewoluował i przejął też funkcje listów (email), faksu (ponownie email), telegramu (sms), wizytówki (sms), gazet i książek, aparatów fotograficznych, radia, odtwarzacza muzyki nagranej itd.
    Podobnie jak telewizja; kiedyś było tylko kilka godzin programu na jedynym kanale, następnie zaczęto nadawać 24/7, potem pojawiły się nowe programy, a teraz możemy sobie na żądanie oglądać co chcemy. Sposób korzystania z tej samej rzeczy zmienił się diametralnie wraz z rozwinięciem technologii.
    Oczywiście, jeśli ktoś chce korzystać z telefonu ekskluzywnie do rozmów telefonicznych, to proszę bardzo. Ale wymuszanie na innych takiej metody komunikacji, jaka tylko nam pasuje,w sytuacji kiedy to my staramy się z kimś skontaktować, to jednak nie brzmi jak działanie zgodne z sv.
  • 18.10.17, 07:43
    Ser - wybacz, ale tym razem nie mogę się zgodzić. Jasne, ze obecnie telefony pełnią funkcje wielu innych urządzeń także, ale nadal przede wszystkim, większości służą do komunikacji głosowej. Dlatego jeśli ktoś podaje numer swego telefonu, to ludziska myślą, ze można doń zadzwonić - po prostu. I to nie jest żadne wymuszanie, tylko czysta logika.

    O ile nie utrudnia to komuś pracy, to oczywiście nie mam nic przeciwko temu, żeby dostosować się do czyjejś preferencji w postaci innej formy porozumiewania się. Ale o takiej preferencji należy jasno, klarownie i zawczasu poinformować. O ile dla drugiej strony nie jest to problemem, powinien się bezwzględnie dostosować do tej preferencji. O ile jest - no to trzeba wypracować jakiś kompromis - proste.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 18.10.17, 17:56
    Zapominasz, że teraz często jest tak że nawet jak się numeru nie poda osobiście, to "uczynni" się i tak podzielą z poszukującym.
    Tak samo jak z drzwiami wejsciowymi - nie ma obowiązku otwierania każdemu kto zapuka.
  • 18.10.17, 18:03
    ser_metafizyczny napisał(a):

    > Zapominasz, że teraz często jest tak że nawet jak się numeru nie poda osobiście
    > , to "uczynni" się i tak podzielą z poszukującym.

    -----------------------------------------------------------------------------------------------------------

    No pewnie się, niestety, zdarza. Ale jeśli ktoś nie ma do Ciebie numeru, to najpewniej nie utrzymujesz z tą osobą zażyłych kontaktów, więc nie musisz odbierać przecież, ani reagować na próbę kontaktu.

    > Tak samo jak z drzwiami wejsciowymi - nie ma obowiązku otwierania każdemu kto z
    > apuka.
    ----------------------------------------------------------------------------------------------------

    Ależ naturalnie - tylko podobnie jak w tym przypadku, trzeba się liczyć z konsekwencjami.



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 18.10.17, 18:10
    Widzisz, te twoje ukochane konsekwencje... Część z nich (np. Wypominanie przez dalszą rodzinę tego że nie odbieram tel, mimo nieukrywania faktu że jak jestem w pracy to nie ma szans) to jest poklosie takich wątków w internecie, albo artykułów domoroslych dziennikarzy, którzy piszą poradniki "jak" bez zastanowienia. "dlaczego" jest bardzo istotnym pytaniem. Niestety, coraz częściej widzę że jest parcie na przekazanie swojej idei na temat, a nie istoty sprawy o której się pisze. A ludzie to czytają.
  • 18.10.17, 18:36
    Tym domorosłym heh dziennikarzem to ja mam niby być smile?

    Wiesz, ja nie rozumiem w zasadzie w czym Ty masz tak na serio problem. Mam dziwne wrazenie, ze masz go z tymi hmm konsekwencjami. No trzeba się z nimi liczyćsmile Na mnie się nafuczała znajoma, która spławił spod moich drzwi mój kolega pomagający mi podczas choroby. No poniosłam konsekwencje zachowania - nawiasem mówiąc - poradzonego na tym forum. smile Z tym, ze miałam owe całkiem gdzieś smile

    Ty ponosisz konsekwencje swego nieoddzwaniania do dalszych krewnych - w postaci tego, ze sobie hehe pomarudzą. Nie jesteś od nich zależna, nie zależy Ci na nich (z Twego opisu), ani na tym by było mnie przyjemnie - więc dlaczego ich gadka Cię tak obchodzi - nie rozumiem. Rozumiałabym, gdyby szło o kogoś na kim Ci zależy.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 18.10.17, 18:53
    kora3 napisała:

    > Tym domorosłym heh dziennikarzem to ja mam niby być smile?
    >
    Jeśli piszesz artykuły o sv bez sprawdzenia skąd dane zasady się wzięły. Nie wiem co piszesz, więc tamto odniesienie równie dobrze może cię nie dotyczyć.
    Rozumiem, że jesteś dziennikarką, no ale niejednemu psu Burek na imię.

    > Wiesz, ja nie rozumiem w zasadzie w czym Ty masz tak na serio problem. Mam dziw
    > ne wrazenie, ze masz go z tymi hmm konsekwencjami. No trzeba się z nimi liczyć:

    Mam problem z osobami które twierdzą, że jakieś działanie jest niezgodne z sv, jeśli tak wcale nie jest. Mam problem z opinią przedstawianą jako dogmat.

    > )
    > Ty ponosisz konsekwencje swego nieoddzwaniania do dalszych krewnych - w postaci
    > tego, ze sobie hehe pomarudzą. Nie jesteś od nich zależna, nie zależy Ci na n
    > ich (z Twego opisu), ani na tym by było mnie przyjemnie - więc dlaczego ich gad
    > ka Cię tak obchodzi - nie rozumiem. Rozumiałabym, gdyby szło o kogoś na kim Ci
    > zależy.
    >
    Bo mi wmawiaja że zachowanie o którym wiem że jest "a" jest wg nich "b". A że wypowiadają się z pozycji "jestem starszy, ma się gównażeria słuchać", to i argumenty merytoryczne do nich słabo przemawiają. Książki to ja czytam, oni niekoniecznie.
    Teraz już wiem, że sobie takie rzeczy czytają w internetach, nieboraki. No, cóż zrobić.
  • 19.10.17, 08:26
    ser_metafizyczny napisał(a):
    > >
    > Jeśli piszesz artykuły o sv bez sprawdzenia skąd dane zasady się wzięły. Nie wi
    > em co piszesz, więc tamto odniesienie równie dobrze może cię nie dotyczyć.
    > Rozumiem, że jesteś dziennikarką, no ale niejednemu psu Burek na imię.
    ---------------------------------------------------------------------------------------------------------

    No nie piszę smile - zajmuję się w pracy zgola inną, rzekłabym, ze mniej lekką tematyką.
    PS. Psy nie mają imion.
    >
    > Mam problem z osobami które twierdzą, że jakieś działanie jest niezgodne z sv,
    > jeśli tak wcale nie jest. Mam problem z opinią przedstawianą jako dogmat.
    ---------------------------------------------------------------------------------------------------------

    Rozumiem, że masz problem z tym, iż powszechnie uważa się, że na próby kontaktu telefonicznego w relacji prywatnej należy zareagować o ile się nadal chce z kims kontakt mieć?

    No niestety Ser, tak się powszechnie uważa. Jak już pisałam - normę wyznacza większość, a większość ludzi tak uważa i praktykuje. Ty możesz oczywiście uważać inaczej, ale - no znów te konsekwencje smile

    > Bo mi wmawiaja że zachowanie o którym wiem że jest "a" jest wg nich "b". A że w
    > ypowiadają się z pozycji "jestem starszy, ma się gównażeria słuchać", to i argu
    > menty merytoryczne do nich słabo przemawiają. Książki to ja czytam, oni niekoni
    > ecznie.
    > Teraz już wiem, że sobie takie rzeczy czytają w internetach, nieboraki. No, cóż
    > zrobić.
    ----------------------------------------------------------------------------------------------------------

    Wiesz, jak dla mnie to ta sytuacja ma ze tak powiem - dwa wątki.
    Pierwszy to jest taki, ze owszem - właśnie tak się powszechnie uważa w kwestii oddzwaniania i tak praktykuje większość ludzi. Dlaczego? Ano dlatego, że to jest zwyczajnie praktyczne i logiczne. Wiadomo, że każdy z nas może z dowolnej przyczyny połaczenia nie odebrać. Ale zostaje po nim slad, ze ktoś dzwonił. Ten kto dzwonil nie ma pojęcia dlaczego połaczenie nie zostało odebrane: ktoś nie mogł w tym czasie odebrać, nie chciał. Na logikę - odezwie się sam, jak będzie mógł, o ile chce kontaktu. Ponownie a już szczególnie wielokrotne "dobijanie" się do tego, kto nie odbiera jest niegrzeczne i trąci narzucaniem się, prawda?
    Stąd jak sadzę powstała zasada, że na nieodebrane połaczenia od osob, z którymi chcemy utrzymywać kontakt wypada zareagować.

    Podobna zasada była zresztą przed telefonami komórkowymi. Jeśli się nagrało komuś na sekretarce stacjonarki, to po to, by wiedział, ze się szuka kontaktu i oddzwonił. Jeśli się nie zastało tej osoby, ale odebrał ktoś inny - to również - prosiło się o przekazanie, ze dzwonił taki, a taki. I również oczekiwało, że ta osoba oddzwoni, jeśli chce kontaktu rzecz jasna.

    I tu - co do zasady - obawiam się, ze jednak naprawdę Twoi krewni mają rację.

    Jest jednak wszelako, jak wspomniałam drugi wątek. Masz specyficzne podejście do telefonów i telefonowania i oni o tym wiedzą. A skoro wiedzą, powinni to raz uszanować, dwa nie komentować tego. Skoro mówisz komuś, że w pracy nie odbierasz prywatnych telefonów, to tak jest bez względu na to, czy taki masz w pracy wymóg, czy też takie widzimisię. Ważne, by o tym poinformować i tyle. Poinformowałaś, więc ...
    Poza tym, jak sądzę, poinformowałaś także, że generalnie wolisz inne niż rozmowa telefoniczna kontakty na odległość - sms, mail. To też otoczenie powinno uszanować i dostosować się - tak jest zgodnie z SV. Wymagania w zakresie korzystania z telefonu mogą się pojawić w stosunku do spraw służbowych - prywatnych - nie.



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 19.10.17, 08:50
    przed chwilą przyszedł mi sms z informacją, że usiłował się do mnie dodzwonić kolega - wczoraj około 15. O ile pamiętam rozmawiałam przez telefon wówczas, więc się nie dodzwonił. Zatem teraz ja do niego oddzwoniłam. Powiedziałam mu, że no dopiero teraz operator mnie powiadomił, to dzwonię. Ano fajnie, tylko że on wczoraj dzwonił, bo potrzebował bardzo pilnie kontaktu do pewnej osoby (spokojnie, szło o zawodowy kontakt), no ale już sobie poradził. No tak, sorry, ale nie wiedziałam, ze dzwoniłsad No, ale jak było pilne, to mógł zadzwonić jeszcze raz - ano mógł, ale :- No skoro nie oddzwaniasz znaczy - nie możesz gadać.
    I tak Ser rozumuje logicznie naprawdę większość ludzi - z reguły nie chodzi im o to, że skoro raczyli zadzwonić, a ktoś nie raczył odebrać, to teraz on ma odzwonić. bardziej chodzi właśnie o to, że nie wiedzą kiedy można znów zadzwonić i czekają na ruch drugiej strony żeby nie przeszkadzać, nie narzucać się.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 25.09.17, 18:28
    kora3 napisała:

    > Nie, źle zrozumiałaś - nie chodzi o to, by ROZWAWIAĆ jednocześnie z krawcową i
    > telefonicznym rozmówcą, TYLKO nie przerywać polączenia na krótki czas komunika
    > cji z kimś.
    >

    Powtarzam, bo nie odniosłaś się do tego jak nagle zmieniłaś zdanie:

    "ale jeśli idę wszyć zamek zepsuty to mogę nie przerywając rozmowy powiedzieć "Chodzi o zamek" Kiedy mam odebrać?" "Dziękuję do widzenia" - czego tu nie pojmować...."
  • 26.09.17, 08:48
    No wlaśnie - chyba logiczne, ze jak mówię do krawcowej to nie mówię do rozmówcy telefonicznego - prostesmile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 23.09.17, 15:52
    kora3 napisała:

    > Dorosłym ludziom nie tłumaczysz, ze źle się zachowują - zapytaj Aquę smile

    Koro uprzejmie proszę NIE powołuj się na mnie dla uzasadnienia swego braku argumentów. Wychowywanie dorosłych nie ma nic wspólnego z uprawnionym protestem i obroną ofiary rasistowskich (i nie tylko) ataków.


  • 24.09.17, 12:55
    Alez jeśli ktoś tak mówi, w zaciszu swego domu jak mowi Ser, to nikogo nie atakuje przecież smile Wypada mu zwrocić uwagę, czy nie?smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.09.17, 13:31
    kora3 napisała:

    > Alez jeśli ktoś tak mówi, w zaciszu swego domu jak mowi Ser, to nikogo nie atak
    > uje przecież smile Wypada mu zwrocić uwagę, czy nie?smile

    Odnoszę wrażenie, że Ty Koro ostatnio wcale NIE CZYTASZ tego co ktoś napisał, tylko ewentualnie przelatujesz wzrokiem, natomiast swe odpowiedzi piszesz na zasadzie próby osiagnięcia jak największego efektu i autopromocji. Wybacz ale ten rodzaj "dyskusji" jest dla mnie nie do przyjęcia...

  • 24.09.17, 13:55
    Znam te chwyty Aquosmile Pytanie było proste - czy można/trzeba/należy w takiej sytuacji zwrócić komuś uwagę? Za trudne?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.09.17, 15:47
    Pytanie jest złośliwe, bo nie tego dotyczy ani temat wątku, ani nawet przykład z którego wyszła ta dyskusja.
    Niemniej Koro, forumowy trollu, bardzo proszę przykład jak zachować się zgodnie z sv w takiej sytuacji:
    "Nie używaj proszę przy mnie takich określeń na osoby o obcym dla Ciebie wyglądzie. Chętnie wytłumaczę Ci dlaczego uważam że to niewłaściwe. Szczególnie zważywszy na polską historię i tradycję." wink
  • 24.09.17, 16:08
    kora3 napisała:

    > Znam te chwyty Aquosmile Pytanie było proste - czy można/trzeba/należy w takiej sy
    > tuacji zwrócić komuś uwagę? Za trudne?

    Odpowiedziałam wyżej. Cytuję samą siebie: "wychowywanie dorosłych nie ma nic wspólnego z uprawnionym protestem i obroną ofiary rasistowskich (i nie tylko) ataków".
    Zrozumiałaś wreszcie?

  • 25.09.17, 07:12
    czyli konkretnie co mówisz?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 23.09.17, 17:09
    Zamierzasz jakoś uzasadnić cokolwiek? Czekam nadal na wyjaśnienie skąd wiesz ile osób spotykam, jakie mam wykształcenie i zawód, bo się do tego odnosisz.
    Przypomnienie poniżej, bo ponownie nie doczytałaś pierwotnego posta. Ułatwiam z życzliwości. smile

    > Skąd Ty masz w ogóle wiedzę, jaki procent ludzi skąd spotykam? smile Bo podejrzewa
    > m, ze spotykam z racji pracy dużo bardzo różnorodny przekrój społeczeństwa niż
    > Ty.

    O, doprawdy? A to co porabiam, ile osób spotykam? Skoro porównujesz to działa to w obie strony.
  • 23.09.17, 18:47
    Ser, wykazujesz niespozyte sily i nieziemska cierpliwosc. Zaczne zatem chyba przyjmowac zaklady czy Kora wykonczy cie w tej setce postow czy dopiero w nastepnym temacie..
    Daj sobie pokibicowac.
    I juz sie nie wtracam 🤗

    --
    - Halo, pralnia?
    - Sralnia,k... Ministerstwo Kultury, słucham.(podobno autentyczne)
  • 24.09.17, 13:06
    W żaden sposób nie odnoszę się do Twego wyksztalcenia, bo go nie znam - odniosłam się natomiast do tego co napisałaś oraz no nieco do opisanego przez Ciebie charakteru pracy. Ktoś kto kontaktuje się z otoczeniem głownie mailami ma pewnie inny obraz świata niż ktoś kontaktujący się normalnie. I nie jest to przygana, tylko fakt - piszemy inaczej niż mówimy - naukowo udowodnionesmile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.09.17, 15:37
    kora3 napisała:

    > W żaden sposób nie odnoszę się do Twego wyksztalcenia,

    Nie było pytania na ten temat.

    - odniosł
    > am się natomiast do tego co napisałaś oraz no nieco do opisanego przez Ciebie c
    > harakteru pracy. Ktoś kto kontaktuje się z otoczeniem głownie mailami ma pewnie
    > inny obraz świata niż ktoś kontaktujący się normalnie. I nie jest to przygana,
    > tylko fakt - piszemy inaczej niż mówimy - naukowo udowodnionesmile
    >
    Porównujesz ilość osób spotykanych przez Ciebie i mnie.
    Czekam na uzasadnienie.
  • 24.09.17, 16:37
    ser_metafizyczny napisał(a):

    > kora3 napisała:
    >
    > > W żaden sposób nie odnoszę się do Twego wyksztalcenia,
    >
    > Nie było pytania na ten temat.
    >

    Żeby nie było wątpliwości - ten fragment o wykształceniu ci podaruję, bo już widzę że i tak nie ma sensu próbować. A ja nie widzę potrzeby żebyś niepotrzebnie się upokarzała.
  • 24.09.17, 17:24
    Ilość osób? I kto tu sobie wystawia świadectwo Ser ?sad

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.09.17, 17:59
    Świadectwo że mam stary słownik?
    www.google.co.jp/amp/s/kulturystykajezyka.wordpress.com/2016/02/29/ilosc-i-liczba/amp/

    No wiesz, nie odpowiadasz na pytania i czepiasz się słówek. W sumie nikogo tu takie postępowanie nie dziwi, jesteś znana z tego że podwijasz ogon i rzucasz zasłonę dymną kiedy tylko trzeba uciekać przed merytoryczną dyskusją.
    Doczekam się odpowiedzi w tym półwieczu?
  • 25.09.17, 07:02
    Ser, nie kręc - osoby sa policzalne smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 25.09.17, 18:09
    A pytanie dotyczyło czegoś zupełnie innego niż gramatyka języka polskiego, którego i tak używamy na forum w formie potocznej.
    Uciekam i myślisz że nikt tego nie zauważy?
  • 25.09.17, 18:09
    Uciekasz, nie uciekam - aurocorrect.
  • 22.09.17, 13:43
    kora3 napisała:

    >Nie oczekuje, ze moje osobiste zasady staną się dla ludzi norma...

    To DLACZEGO zamiast przyznać po prostu że masz inne zwyczaje, spojrzenie na rozmaite sprawy lub zasady tak usilnie próbujesz do nich przekonywać innych?
    Dlaczego wyśmiewasz i wykpiwasz tych którzy prezentują inne postawy niż Ty?
    Dlaczego używasz argumentów ad personam kiedy już zabraknie Ci własnych przykładów i anegdot do wykazania że ktoś inny się myli? Czyżbyś to wszystko czyniła nieświadomie?
  • 22.09.17, 14:08
    Aquo, już ci napisałam w innym wątku, teksty i to na bardzo niskim poziomie ad personam wstawiasz TY. Nikogo nie wyśmiewam tylko protestuję przeciw wmawianiu, ze specyficzne przyzwyczajenia i preferencje są zasadami!

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 22.09.17, 14:28
    A to dobre! smile
  • 24.09.17, 09:24
    kora3 napisała:
    No zatem sama widzisz smile - znakomita większość prowadzących samochód potrafi go prowadzić jednocześnie rozmawiając z kimś na żywo, czy przez telefon, czy mając włączone radio.

    Koro, przez telefon to absolutnie nieprawda, czy to oralnie czy droga tekstowa - badania i statystyki jednoznacznie wykazuja ze kombinacja komorka + jazda samochodem jest bardzo niebezpieczna i nawet zabija:
    Używanie telefonów podczas jazdy może być bardziej niebezpieczne niż jazda pod wpływem alkoholu

    Prowadzisz? Nie rozmawiaj przez telefon!

    dotyczy to takze pieszych. ludziom tyko sie wydaje ze maja lepsza uwage niz jest w rzeczywistosci. a ta naprawde wgapieni w komorki badz zagadani pojecia nie maja co robia ani co sie wokol nich dzieje.

    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 24.09.17, 12:58
    Minnie, ja prowadzę samochód blisko już 30 lat - czyli od czasów, kiedy o komórkach nikomu się nie śniło smile Nigdy mi, nawet w początkach prowadzenia nie przeszkadzała rozmowa z kimś, czy włączone radio. Nadal mi nie przeszkadzają, tak samo zresztą jak rozmowa przez komórkę, oczywiście - w dozwolony sposób. Tak ma jak widzę większość kierujących samochodami ...O pisaniu w czasie jazdy prowadzac - czy to sms-ów, czy na forum smile nie mówimy, bo to jest oczywiste

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 21.09.17, 18:03
    Tak na szybko znalezione, po angielsku niestety:
    www.independent.co.uk/life-style/gadgets-and-tech/news/talking-while-driving-is-incredibly-dangerous-even-when-using-hands-free-new-study-finds-a7070486.html
  • 20.09.17, 19:36
    dokladam jeszcze 1 zasade/zalecenie wt:
    korzystajac z komorki w przestrzeni publicznej wyciszamy dzwonek / ustawiamy tryb wibracji.

    chodzi mi przede wszystkim o trywialne korzystanie z komorki nie w celu dzwonienia ale do grania.
    czasami spotykam sie w komunikacji publicznej, ze ludzie tego nie robia i pozostalych wspoltowarzyszy podrozy dobiegaja irytujace, regularnie powtarzajace sie, odglosy w stylu: "ch....aaap" (przy "polykaniu" elementow), "ziuuuum" (przy skakaniu / przeskakiwaniu przez przeszkody), czy tez "trulululululu" (przy szczesliwym ukonczeniu kolejnego levela)😈
    najgorsza mozliwosc - komorka lub tablet w rekach wysocemaloletniego dziecka (wiek przedszkolny) w pkp - wtedy czesto glosnosc na maksa, a ziuuuumy i trulululule - z czestotliwoscia kilku nanosekund. no klasycznego wk..wu (jakie jest wlasciwe slowo zgodne z sv i wlasciwie oddajace emocje osoby sluchajacej tego pod niejakim przymusem?) sie dostaje.😱😱😱

    ps. Serze_metaficzny - ciekawy wateksmile
  • 21.09.17, 05:30
    Dzięki, zależało mi na tym żeby zobaczyć jak różne osoby postrzegają powszechnie występujące problemy. No i, dobrze jest mieć wiele pytań na podobny temat w jednym miejscu. smile

    Zgadzam się co do odgłosów z telefonu. Jeśli komuś bardzo zależy na odsluchaniu wszystkich dzwonków i powiadomień może używać słuchawek!
  • 22.09.17, 18:46
    O, akurat ładnie wpasował się cytat z książki, którą właśnie czytam:
    W pociągu przełączmy dzwonek na tryb wibrujący albo całkowicie go wyłączmy. W innym wypadku możemy kogoś obudzić, przestraszyć albo najzwyczajniej w świecie zakłócić ciszę, której czasem wszyscy potrzebujemy. [...]"
    (Adam Jarczyński "Z klasą, na luzie", Kraków 2017)
  • 23.09.17, 08:02
    No widzisz, pan J. napisał o dzwonkusmile w pociągu. Nie napisał, ze należy wyłączyć telefon, tylko dzwonek - o to właśnie chodzi Ser - dbanie o innych, ale nie kosztem siebie i o zdrowy rozsadek. Komórkę się ma po to, by być w kontakcie, szczególnie w podróży i szczególnie dalszej może to być ważne - więc nie oczekuje się, że ktoś się tego kontaktu pozbawi - może w nim być, byle nie przeszkadzał innym. Pan wspomniał o pociągu, ja bym do tego dołożyła dalekobieżny autokar. A o tramwaju, autobusie - co napisał?

    Tak naprawdę Ser, to jest cały szereg miejsc, gdzie nie powinno mieć miejsca dzwonienie telefony, w sensie -słyszalne. W tych miejscach właśnie OCZEKUJE SIĘ, ze telefony nie będą dzwoniły, ale czasem ludzie, jak to ludzie - zapomną wyłączyć dzwonek.
    W wielu takich miejscach zwyczajnie działa bloker sieci, automatycznie nie ma tam zasięgu i czy ktoś wyłączy dźwięk czy nie nie ma znaczenia - no chyba, że ktoś ma włączony alarm, ten zadziała poza siecią.
    Takie blokery działają m.in. w kościołach, salach wykładowych, czytelniach...Jednak użycie blokera wymaga zabezpieczeń, np. przeciwpożarowych - bo mogłoby dojść do sytuacji, że wybuchłby pożar, nikt nie mógłby się wydostać na zewnątrz, by zadzwonić i nie byłoby jak zawiadomić służb ratowniczych.

    Reasumując - to, że korzystając ze swojego tel. mamy nie przeszkadzać innym jest oczywiste Ser. Tak samo, jak oczywistym jest, że robiąc cokolwiek mamy nie przeszkadzać. Tylko, ze no sa ludzie, którym przeszkadzają rzeczy dla większości NEUTRALNE - stonowana muzyka, szmer rozmowy przy kawiarnianym stoliku obok, normalna rozmowa w samochodzie, czy radio o normalnym natężeniu głosu, ktoś normalnie idący po klatce schodowej itd. Zakładając, ze osoba taka nie jest zwyczajnie złośliwa czy czepialska, powinna mieć świadomość swoich ograniczeń. Bo to sa ograniczenia, kiedy komuś przeszkadza coś, co wszystkim innym, albo większości nie przeszkadza.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 23.09.17, 13:51
    "Nie napisał, ze należy wyłączyć telefon,"
    A ktoś pisał że telefon (a nie dźwięk) powinien być wyłączony?

    Koro, dla Ciebie normalne jest ignorowanie ekspedientów przy kasie, no nie zgodzimy się co do "norm", bo Twoje są wyjątkowo liberalne.
  • 23.09.17, 13:55
    Różnica miedzy nami polega na tym, że ja nie usiłuje Cię obrazić, nawet tak nieudolnie, jak Ty mnie. Ignorowanie kogoś, a poświęcanie mu maksimum uwagi, to sa dwie różne sprawy. Ale ja nie piszę, ze tak NALEŻY robić, jak ja, tylko ze wg mnie - można z zachowaniem norm. Ty natomiast uważasz, ze TRZEBA robic tak, jak ty uważasz, bo - no w zasadzie chyba dlatego, ze Ty tak uważasz.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 23.09.17, 14:25
    Ponownie Koro, możesz robić co chcesz, byle w granicach prawa.
    Ale nie wszystko co robisz i przedstawiasz jako "normę" jest taktowne. Jestem zdania że kulturalny człowiek przerywa rozmowę telefoniczną przed przyjściem do sklepu. Jeśli zajdzie potrzeba wykonania połączenia (np. żeby o coś zapytać), to rozmawia krótko i do rzeczy. I kończy rozmowę przed podejściem do kasy.

    Myślę, że te postrzegane przez ciebie jako nieudolne próby obrażenia są takie, gdyż tak na prawdę ich nie ma i doszukujesz się na siłę.
  • 23.09.17, 14:31
    Tak, jasne, masz rację smile Zadowolona smile ?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 23.09.17, 14:35
    ser_metafizyczny napisał(a):

    >Jestem z
    > dania że kulturalny człowiek przerywa rozmowę telefoniczną przed przyjściem do
    > sklepu. Jeśli zajdzie potrzeba wykonania połączenia (np. żeby o coś zapytać), t
    > o rozmawia krótko i do rzeczy. I kończy rozmowę przed podejściem do kasy.

    Ja jestem podobnego zdania, co więcej jeśli zadzwoni do mnie ktoś kto chce dłużej pogadać po prostu wychodzę ze sklepu, a nie rozmawiam wewnątrz. Poza tym telefon może też służyć do wysyłania i odbierania sms-ów w sytuacji gdy na rozmowę nie czas i miejsce. Np w autobusie, tramwaju, czy pociągu. Da się to wykonać bezdźwięcznie.
    >
    > Myślę, że te postrzegane przez ciebie jako nieudolne próby obrażenia są takie,
    > gdyż tak na prawdę ich nie ma i doszukujesz się na siłę.
  • 23.09.17, 15:43
    A komu przeszkadza fakt, ze chodząc sobie między pólkami i wybierając towary rozmawiasz przez telefon. Jeśli Tobie, albo rozmowcy - ok, ale jeśli nie, to komu. Czy musimy być zawsze w gotowości na to, ze ktoś nas zapyta gdzie jest makaron? smile Ser uważa, ze nie musimy być zawsze ew gotowości do odebrania telefony, zgadzam się z nią poniekąd. To dlaczego mam być w gotowości na to, ze ktoś przypadkowy o coś mnie zapyta?

    W czym kasjerce przeszkadza, że ktoś trzyma w ręku telefon, przez który nie rozmawia? A jakby trzymał klucze, to przeszkadzałoby tak samo?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 23.09.17, 15:47
    kora3 napisała:

    > A komu przeszkadza fakt, ze chodząc sobie między pólkami i wybierając towary ro
    > zmawiasz przez telefon. Jeśli Tobie, albo rozmowcy - ok, ale jeśli nie, to komu
    > . Czy musimy być zawsze w gotowości na to, ze ktoś nas zapyta gdzie jest makaro
    > n? smile

    Koro, już pokazałaś czym dla ciebie jest przestrzeń publiczna, myślę że wszyscy zainteresowani wiedzą że nie szanujesz prawa innych do spokoju.

    Ser uważa, ze nie musimy być zawsze ew gotowości do odebrania telefony, z
    > gadzam się z nią poniekąd. To dlaczego mam być w gotowości na to, ze ktoś przyp
    > adkowy o coś mnie zapyta?
    >

    Koro, bądź w gotowości to nieinformowania postronnych ludzi o Twoim życiu.

    > W czym kasjerce przeszkadza, że ktoś trzyma w ręku telefon, przez który nie roz
    > mawia? A jakby trzymał klucze, to przeszkadzałoby tak samo?
    >
    Jako osoba która pracowała za kasą - przeszkadza to w prawidłowym wykonaniu pracy zarobkowej. Tak zupełnie przy okazji jest lekceważące wobec człowieka.
  • 24.09.17, 13:02
    ser_metafizyczny napisał(a):
    >
    > Koro, już pokazałaś czym dla ciebie jest przestrzeń publiczna, myślę że wszysc
    > y zainteresowani wiedzą że nie szanujesz prawa innych do spokoju.


    Hehe, a Ty chodzisz do sklepu poszukując spokoju? To dość no niecodzienne powiem Ci, bo większość ludzi chodzi tam na zakupy. Podczas nich należy się liczyć z tym, ze będą tam inni ludzie, którzy np. będą ze sobą rozmawiać - to jest zupełnie poniekąd naturalne i oczekiwanie, ze tam w ciszy oddasz się np. medytacjom jest irracjonalnesmile

    >
    > Koro, bądź w gotowości to nieinformowania postronnych ludzi o Twoim życiu.

    ?????

    > >
    > Jako osoba która pracowała za kasą - przeszkadza to w prawidłowym wykonaniu pra
    > cy zarobkowej. Tak zupełnie przy okazji jest lekceważące wobec człowieka.


    Klucze także?




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.09.17, 15:42
    Każdą kolejną wypowiedzią dowodzisz tylko swojego poziomu.
    Forum savoir-vivre jest oczywiście dla wszystkich, szczególnie tych najbardziej potrzebujących!
  • 24.09.17, 17:25
    Tymi wypowiedziami tylko pokazujesz, zenie masz nic merytorycznie o odpowiedzenia sad

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.09.17, 17:41
    Merytoryczne wypowiedzi, przykłady najnowsze:
    Hehe, a Ty chodzisz do sklepu poszukując spokoju? To dość no niecodzienne powiem Ci, bo większość ludzi chodzi tam na zakupy. Podczas nich należy się liczyć z tym, ze będą tam inni ludzie, którzy np. będą ze sobą rozmawiać - to jest zupełnie poniekąd naturalne i oczekiwanie, ze tam w ciszy oddasz się np. medytacjom jest irracjonalne.

    Kontynuuj proszę. 😊
  • 25.09.17, 07:04
    ale to jest bardzo merytoryczne, jeśli ktoś poszukuje ciszy i spokoju to idzie w odludne miejsce, albo w takie, gdzie cisza i spokój sa zakładane np. do czytelni/kościoła, a nie do sklepu, czy na festyn - logiczne chyba

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 25.09.17, 18:15
    Jeśli ktoś jest kulturalnym człowiekiem to nie potrzebuje tłumaczenia, dlaczego dyskretne zachowanie jest pożądane.
    Nastrój sklepu też zależy od tego jakie przybytki się odwiedza; można pójść gdzieś gdzie grają nieintruzywną muzykę "windową", albo gdzieś gdzie leci techniawa, albo jeszcze w miejsce gdzie muzyki nie słychać zza ogłoszeń, reklam i ogólnego zgiełku. Jak się chodzi do głośnych miejsc, to w sumie zrozumiałe przyzwyczajenia do krzyku i komunikacji raczej skupiającej się tylko na przekazaniu treści, bez względu na formę.
  • 24.09.17, 16:44
    Okay, kolejna arcy ważna rzecz - nie rozmawiamy przez głośnik w miejscach publicznych, a przede wszystkim -
    informujemy rozmówcę że przełączmy telefon ze słuchawki na głośnik.
    Cieszę się że nie rozumiem mandaryńskiego, dzisiaj na ulicy była taaaaaaka znakomita okazja żeby posłuchać rozmowy. wink
  • 24.09.17, 18:02
    co rozmow przez glosnik w publicznych miejscach, to mi zdarza się spotykac ten nawyk glownie u przedstawicieli tzw. gimbazy, licealistow i mlodych w wieku studenckim.
    i mam nawet pewne podejrzenia, ze to efekt niewlasciwego malpowania celebrytow i mediow; w co najmniej kilku programach tivi (chyba wiekszosc jest na licencji usa czy uk, ale moge sie mylic) bohaterowie lub prowadzacy te programy nagminnie tak robia, np. Kardashianki (siostry) jak dzwonia do siebie to "przez glosnik" wlasnie (tak zdarzylo mi sie obejrzec fragmenty tego wysoce opiniotworczegowink programu), w Catfish-u, z rodzimych produkcji (chyba tez "na obcej" licencji to jakiś reality show z Natalia Siwiec byl i wspomniana maniera dzwonienia rowniez. pomijajac fakt, ze publiczna rozmowa przez glosnik jest, dla mnie, nieelegancka, bo przeszkadzajaca innym i pokazujaca lekcewazenie dla nich (komunikat w stylu: jestes/jestescie dla mnie tylko martwym elementem krajobrazu), to wspomniani wyzej nasladowcy tej metody chyba nie zwracaja uwagi na fakt, ze w przypadku stosowania tej metody w programach tv, chodzi o to by widzowie slyszeli calosc takiej rozmowy "przez glosnik" od razu (co pewnie nie burzy tempa programu i daje widzom lepsze poczucie, ze "uczestniczą bardziej" w zyciu celebryty czy danego bohatera), a nie by skonczeniu rozmowy ktorys z rozmowcow potwarzal (moze niedokładnie i nie wszystko, i nie tymi samymi slowami), co uslyszalwink

    informowanie o przelaczeniu na glosnik jest naturalne jak np. mowienie dzien dobry sasiadomsmile
    ja informuje o tym fakcie nawet gdy jestem sama w domu i dzwonie "przez glosnik" do kolezanki celem dluugiej rozmowy. dlaczego? bo wtedy moja rozmowczyni wie, ze choc staram sie o wyeliminowanie czy wyciszenie niektorych dzwiekow na czas naszej rozmowy (np. "mutuje" tv albo mocno sciszam), ale niektore dzwieki moze (moglaby) uslyszec (wiec informacja o romowie przez glosnik o tym ja uprzedza / potencjalnie przygotowuje na to), np. ja moge niechcacy stuknac noga w stolik albo kot (jakbym go miala) moglby z zaskoczenia miauknac mi nad uchem - gdybym go miala - (i wtedy moja rozmowczyni tez to uslyszysmile )

    rozmowy przez glosnik sa dosc czesto stosowane w moim srodowisku pracy, np. podczas call'a gdzie kilka osob w salce konferencyjnej "na 1 wspólnym glosniku", a kilka pozostalych osob wdzwania sie pojedynczo lub tez "w podgrupach" na ten sam call. ale chcialam o innym przypadku - czasami zdarza sie, ze np. 2-3 osoby bedacy przy 1 stanowisku pracy dzwonia do kogos i od razu informuja te osobe, ze jest ona "na glosniku". a do szybkiego zwyczaju informowania przyczynila sie ponizsza historia: kiedys 2 osoby (niezaleznie) tego samego dnia zadzwonily do Iksa z prosba o informacje, wyjasnienie czegos-tam. wyjasnienie bylo krotkie, kilkuzdaniowe, ale budzace watpliwosci przy przekazywaniu go dalejwink i tak do Iksa zadzwonila 3cia osoba ("przez glosnik" wlasnie) i nieinformujac go, ze jest "na glosniku" zadala to samo pytanie, a Iks zanim odpowiedzial, to najpierw w humorystyczny i dosc sarkastyczny sposob wyrazil swoja opinie, co mysli o dzwonieniu do niego 3ci raz w krotkim czasie z tym samym, dla niego dosc nieskomplikowanym pytaniem i odpowiedzia na niewink poniewaz mialo to miejsce na open-space, opinie Iksa słyszeli prawie wszyscy, a mina dzwoniacych do niego, szczególnie 3ciej osoby - bezcennasmilesmilesmile
    pozytywny efekt - chyba wszyscy obecni (i ci, ktorym powtorzona te historie) zapamietali, ze trzeba informowac rozmowce o fakcie "brania go na glosnik" (jak to sie mowi w korpo-zargoniewink )

    > nie rozmawiamy przez głośnik w miejscach publi
    > cznych, a przede wszystkim -
    > informujemy rozmówcę że przełączmy telefon ze słuchawki na głośnik.

  • 24.09.17, 18:24
    Dobra historia z pracy. W ogole rozmowy konferencyjne są wesołym tematem zazwyczaj. 😁

    "informowanie o przelaczeniu na glosnik jest naturalne jak np. mowienie dzien dobry sąsiadom"
    Tylko czekam momentu kiedy ktoś napisze wątek pod tytułem "czy muszę mówić dzień dobry wszystkim na osiedlu", więc wiesz, oczywiste rzeczy wcale nie muszą być takie dla wszystkich. Niestety.

    Jestem jeszcze chwilę na drugim końcu świata i tutaj z kolei problemem są vlogerzy. Dzisiaj wyszliśmy na miasto znaleźć miejsce na kolację i trójkę takich było po drodze; jeden szedł po chodniku i filmował knajpy, ale tak że nie dało się mu nie wejść w kadr (zadowolony nie był że w ogóle byliśmy w pobliżu), drugi stał na zielonym świetle na chodniku tarasujac przejście i komentując chyba to co właśnie jadł, a trzeci robił milczace ujęcia koleżanki, na środku chodnika, a co. Ehh. Po świątyniach i zalewie turystów z 'selfie srick' to już nic nie miało mnie zaskoczyć. A jednak...
  • 24.09.17, 19:29
    tak troche off-topic -jak rozmawiamy z kims nie widzac go (przez telefon np.), to czasem uciekaja nam pewne rzeczy, bo nie widzimy reakcji rozmowcy (spuszczenia wzroku, grymasu ust, rozszerzenia oczu) i pewnie czesciowo stad tez nieporozumienia albo nasza spozniona reakcja czy niezapobiezenie wpadce podczas rozmowy, tele-/konferecyjnej tezwink

    smile a byl juz tutaj osobny topic z dzien dobry dla sasiadow? smile i lista kiedy i ktorym sasiadom nie mowimy? tongue_out
    moze to ciekawe by bylo - dla dyskusji i moze nawet starcia sie szkolsmile - czy jesli kobieta wchodzi do budynku, gdzie mieszka i przy windzie spotyka pare mieszana mlodszych (zalozmy roznica 5-10lat i jeszcze, ze moze ta roznica wydawac sie mniejszawink) od siebie ludzi, co do ktorych nie mam pewnosci, czy sa jej sąsiadami czy goscmi sasiadow, to powinna zgodnie z s-v:
    -> 1sza ich powitac dzien dobry (bo wchodzi do budynku, a oni juz czekaja na winde);
    -> czy to para powinna 1sza powiedziec jej (bo ona jest sama, albo bo w parze jest mezczyzna), czy dlatego, ze para jest mlodsza od kobiety;
    -> czy kobieta majac dosc pewne oznaki, ze sa to goscie sasiadow (np. kobieta z pary jest w szpilkach i sukience koktajlowej, mezczyzna w garniturze, maja bukiet kwiatow, torebke z prezentem i torebke z butelka alko (kolor, ksztalt i wielkosc torebek to sugerujewink)), powinna lekko sie usmiechnac (bo ona wchodzi do wspolnej przestrzeni), a para powinna powinna ja przywitac;
    -> i dodatkowe pytanie: czy dopuszczalne jest, by - zmieniajac zalozenie na: wszyscy sa sasiadami i wiedza o tym - aby tylko mezczyzna z pary powiedzial sasiadce dzien dobry, a kobieta z pary usmiechnela sie i skinela sasiadce glowa?
    a na powaznie; chyba zawsze sa wyjatki / dopuszczalne odstepstwa/modyfikacje od zasad, ale generalna zasada s-v co witania sasiadow brzmi: pozdrawiamy sie werbalnie i podczas pozdrowienia utrzymujemy kontakt wzrokowysmile


    > Tylko czekam momentu kiedy ktoś napisze wątek pod tytułem "czy muszę mówić dzie
    > ń dobry wszystkim na osiedlu", więc wiesz, oczywiste rzeczy wcale nie muszą być
    > takie dla wszystkich. Niestety.

    nie znalam okreslenia selfie-srickwink - to zamierzone (bo wtedy fonetycznie wychodzi humorystyczne pejoratywne [selfi-srik]) czy niezamierzona literowka?
    podsuwasz mi pomysl - podrecznik (ale trzeba by bylo bardziej sexy zamiennik wymyslec - cos w stylu: biblia s-v wink ) dla vlogerow trzeba napisac/nakrecic i wydac, i w formie papierowej i vlogo-podrecznika w troche zmodyfikowanej formie (scenki, komentarze i odsylanie po wiecej do formy papierowej). juz widze oczyma wyobrazni jak Kardashianki u Lettermana chwala sie, ze czytaja i podarowaly tez wielu znajomym w prezencie, a u Oprah'y to caly panel blo- i vlogerow dyskutuje i zapowiada swoje wersjewinkwinkwink


    > Jestem jeszcze chwilę na drugim końcu świata i tutaj z kolei problemem są vloge
    > rzy. (...) Ehh. Po świątyniach i zalewie turystów z 'selfie srick' to już nic nie mia
    > ło mnie zaskoczyć. A jednak...
  • 25.09.17, 02:29
    A niestety nie jestem na forum na tyle długo żeby wiedzieć czy taki temat już był, ale mnie nigdy w oko nie wpadł, mimo lat lurkowania.
    Ale wiesz, tak przez osiedlowa mini jezdnię ro IA się witam jednak tylko wzrokowo, to może taki temat pozwoliłby mi się czegoś ciekawego o sobie dowiedzieć. wink

    "selfie srick" to niestety inwencja mojego telefonu, który wczuł się najwidoczniej w lapsusy językowe autochtonów i teraz dowolnie mi wymienia "r" i "l" big_grin
    Z polskich tłumaczeń to ja znam tylko wysoce wulgarne, ale niesamowicie oddające istotę tego przyrządu "samoje**a".
  • 26.09.17, 00:40
    och, tu musialabys doszczegolowic, co z ta osiedlowa mini jezdniawink o cala jej logistyke i koncepcje mi chodzi - jesli mijaja sie na niej sasiedzi w samochodach, to nawet latem, przy odkreconych szybach albo w przypadku mijajania sie 2 cabrio, to widze powitanie bardziej jako skinienie glowa i usmiech i takie "bezdzwieczne" dziendobry.
    ale jesli sasiedzi spotykaja sie na schodach, klatce schodowej, na podworku wewnętrznym / patio, w windzie czy czekajac na nia, przy/w wozkarni/piwnicy/sortowni smieci/smietniku itp. itd. - czyli mijaja/potykaja sie w na tyle bliskiej odleglosci, ze praktycznie "moga sie dotknac" i sie widza i slysza, to werbalne dziendobry imo jest preferowanewink

    > Ale wiesz, tak przez osiedlowa mini jezdnię ro IA się witam jednak tylko wzroko
    > wo, to może taki temat pozwoliłby mi się czegoś ciekawego o sobie dowiedzieć.
    > wink

    polska nazwa jest prosta, pewnie znasz: kijek do selfie. samoje..a to selfie (samo, tylko). no, moze gimbaza i ciut starsze od niej grupy wiekowe uzywaja tez określenia kijek do samoje..i na selfie sticka ale to jak dla mnie jest juz zbyt wysoce pejoratywne i już mi glupio, ze to napisalamtongue_out tongue_out

    > "selfie srick" to niestety inwencja mojego telefonu, który wczuł się najwidoczn
    > iej w lapsusy językowe autochtonów i teraz dowolnie mi wymienia "r" i "l" big_grin
    > Z polskich tłumaczeń to ja znam tylko wysoce wulgarne, ale niesamowicie oddając
    > e istotę tego przyrządu "samoje**a".

    offtopic - kiedys na wakacjach, dla wiedzy i relaksu, czytalam Wyczesany słownik najmłodszej polszczyzny (potem tez Wypasiony słownik....) - fajna lektura, lekka i przyjemna, polecam. niby to slownictwo glownie gimbazy ale spora czesc wyrazow czy okreslen weszla (przynajmniej okresowo) do slownika potocznego prawie wszystkich Polakowwink mi sie fajnie te "lektury" czytalo takze ze wzgledu na ciekawa geneze czy semantyke (?wink) co niektorych hasel (wiesz - co oznacza mamut?).
  • 01.10.17, 08:46
    psycho_but_cute napisała:

    > och, tu musialabys doszczegolowic, co z ta osiedlowa mini jezdniawink

    Ehehehe, lepiej nie smile

    mijaja/potykaja sie w na tyle bliskiej od
    > leglosci, ze praktycznie "moga sie dotknac" i sie widza i slysza, to werbalne d
    > ziendobry imo jest preferowanewink
    >
    Zgadzam się z Tobą całkowicie. Chociaż, osobliwie, mój głos jest na tyle dziwny, że czasami słabo się niesie w powietrzu i wychodzi mi bezdzwieczne powitanie i tak. Ale uśmiech zawsze ratuje sprawę.

    > > Ale wiesz, tak przez osiedlowa mini jezdnię ro IA się witam jednak tylko
    > wzroko
    > > wo, to może taki temat pozwoliłby mi się czegoś ciekawego o sobie dowied
    > zieć.
    > > wink
    >
    Tutaj to zawsze, można liczyć na to forum pod tym kątem!!

    > polska nazwa jest prosta, pewnie znasz: kijek do selfie.
    >
    > Racja. No kijek do samo-ekhm, jest wulgarny, ale w pewien sposób zabawny.

    > offtopic - kiedys na wakacjach, dla wiedzy i relaksu, czytalam Wyczesany słowni
    > k najmłodszej polszczyzny (potem tez Wypasiony słownik....) - fajna lektura, le
    > kka i przyjemna, polecam. niby to slownictwo glownie gimbazy ale spora czesc wy
    > razow czy okreslen weszla (przynajmniej okresowo) do slownika potocznego prawie
    > wszystkich Polakowwink mi sie fajnie te "lektury" czytalo takze ze wzgledu na ci
    > ekawa geneze czy semantyke (?wink) co niektorych hasel (wiesz - co oznacza mamut?
    > ).
    A nie było mi dane zagłębić się w lekturę tego dzieła. smile
    To czym/kim jest mamut?
  • 08.10.17, 23:18
    mamut to matka / mamasmile bardzo mi sie spodobala geneza slowa; ze taka wielka, ciepla (futrzastawink), silna, ostoja i ochrona. nikt jej nie podskoczy, uciekasz to niej jak Ci smutno, zle albo gonia Cie nieprzyjaciele.
  • 17.10.17, 20:30
    Dzięki za nauczenie mnie nowego słowa. big_grin
  • 18.10.17, 03:30
    welcomesmile


    > Dzięki za nauczenie mnie nowego słowa. big_grin
  • 25.09.17, 07:11
    Z tym się w pełni zgadzam

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 25.09.17, 19:16
    O, jaką miła odmiana. smile
  • 10.10.17, 07:50
    Ser miłasmile Ja nie mam czegoś takiego, że jeśli z kimś się nie zgadzam to zaraz po całości. Nawet jeśli ten ktoś podczas owej "niezgody" jest niegrzeczny, czy niemiły. Jeśli ma wg mnie rację w innej kwestii, to ma i tyle. Nie uznaję "tępienia" kogoś dla zasady, dyskutujemy o naszych zdaniach i te bywają w różnych aspektach zbieżne, jak i rozbieżne.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 17.10.17, 20:29
    Bardzo ładnie, ro się chwali.
  • 10.10.17, 08:04
    Myślałam, że to będzie wątek o tym, czy korzystać z telefonu przy stole. Owszem warto oddzwaniać aby utrzymywać kontakt, ale czasami dzwonią ankieterzy i chyba nie zawsze jest to istotne.
  • 17.10.17, 20:28
    O, telefon przy stole, dobry pomysł.
    Jak dla mnie zasady są dwie:
    1. Jeśli przy stole nie jesteśmy sami, telefon pozostaje schowany i wyciszony.
    2. Jeśli jesteśmy sami to telefon komórkowy traktujemy jak książkę. wink
  • 18.10.17, 03:39
    rozwiniesz, Serze_metafizyczny?
    ze sciszony dzwonek, wylaczone dzwieki klawiszy i tylko czytamy njusy, piszemy smsy, robimy foty do mms'ow - tak czy cos jeszcze lub cos innego?
    i ze nie dzwonimy. ja dopuszczam, ze skoro jestem umowiona z X i jestem w kafejce/knajpie 1sza, to choc preferuje wyslanie sms'a z tekstem: ja juz jestem, siedze na pietrze (lokal 2poziomowy), po prawej, na czerwonej kanapie pod oknem, to mozna z takim krotkim tekstem tez zadzwonic. ale lepiej napisacwink

    > 2. Jeśli jesteśmy sami to telefon komórkowy traktujemy jak książkę. wink
  • 18.10.17, 07:50
    psycho_but_cute napisała:

    >
    > ze sciszony dzwonek, wylaczone dzwieki klawiszy i tylko czytamy njusy, piszemy
    > smsy, robimy foty do mms'ow - tak czy cos jeszcze lub cos innego?
    Ale o co dokładnie pytasz?

    > i ze nie dzwonimy. ja dopuszczam, ze skoro jestem umowiona z X i jestem w kafej
    > ce/knajpie 1sza, to choc preferuje wyslanie sms'a z tekstem: ja juz jestem, sie
    > dze na pietrze (lokal 2poziomowy), po prawej, na czerwonej kanapie pod oknem, t
    > o mozna z takim krotkim tekstem tez zadzwonic. ale lepiej napisacwink

    Ależ bardzo proszę. smile czemu nie.

    Zasadniczo, zakładając że "przy stole" oznacza podczas posiłku, jeśli jesteśmy w towarzystwie to raczej nie czytamy książek, nie rozmawiamy z osobami trzecimi przez ramię itd. Stąd i moje założenie że telefon jeśli już musi być pod ręką to powinien być wyciszony i nie na widoku (komórka na stole, brr).

    W pojedynkę wolnoć Tomku, ale jednak jesteśmy przy stole w restauracji a nie w domu to warto zadbać żeby korzystanie z telefonu nie uprzykrzalo spokoju postronnym.

    Zwierzę się, że mnie się zdarza przy partnerze łamać zasadę niewyciagania komórki - robię czasem zdjęcie jedzeniu. Jedno co prawda, a nie od razu sesję zdjęciową, no ale jednak. Ale tylko przy nim! big_grin