Dodaj do ulubionych

Co ateiście szkodzi?

10.09.17, 10:47
Chciałam w tym wątku zaapelować do Was wszystkich z temacie podejścia do ateistów.
To że ktoś jest ateistą, nie oznacza że jest osobą bez światopoglądu, że nie ma ideologii której chciałby bronić swoim postępowaniem. Brak wiary nie oznacza, że przywitanie w imię jakiegoś boga ateiście nie szkodzi/nie stoi w konflikcie jego zasadami (albo bardziej ekstremalne sytuacje gdy, rodzina próbuje wymóc zachowania religijne, bo "babci będzie przykro", a co tobie szkodzi). Są ateiści o poglądach na tyle odległych czy wręcz antagonistycznych naukom np religii chrześcijańskich, że odcinanie się od gestów religijnych jest konieczne by zachować wewnętrzną spójność.
S-V tak samo jak wyklucza wmuszanie żydom niekoszernego jedzenia (bo co im szkodzi), wymuszanie na wyznawcy Islamu powitania w imię boga innego niż Allach (bo co mu szkodzi) tak samo wyklucza naciskanie na ateistę do czynienia znaków religijnych.
Apeluję do Was, żebyście mieli to na uwadze w dyskusjach w których tematy S-V dotykają tematów wiary.

--
"Do what you want cause a pirate is free
You are a pirate!"
Edytor zaawansowany
  • 10.09.17, 11:26
    Hmmm uważam, ze masz rację Sweet - ale z drugiej strony nie uważam, ze pozdrowienie "Allah z Tobą", "Szczęść Boze" czy dowolne inne religijne zmusza np. mnie do adekwatnego ...Po prostu nie czuje się zmuszona tak samo się odezwać ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10.09.17, 11:38
    Ja też nie uważam, że mnie zmusza. Odpowiadam "dzień dobry" i tyle. Ba w tamtym temacie wypowiedziałam się pozytywnie o religijnych pozdrowieniach, lubię różnorodność kulturową.
    Niestety były tam wypowiedzi w stylu "co Ci szkodzi?" i niestety z taką postawą łatwo się w Polsce spotkać. Chciałam podkreślić, że taka postawa łamie zasady S-V i zaapelować o szacunek również dla światopoglądów nieopartych na wierze/religii.


    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • 10.09.17, 12:13
    znów masz rację smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10.09.17, 13:57
    W w przypadku drobiazgów, takich jak przelotne pozdrowienie, nie mam problemu z odpowiedzią "szczęść Boże" czy "Allah z Tobą" i nie traktuję tego jako deklaracji wiary. Bardzo często podczas porannego spaceru z psem moją współspacerowiczką jest bardzo fajna zakonnica. Zawsze pozdrawia mnie "po swojemu" ja jej odpowiadam w ten sam deseń i przechodzimy do pogaduszek o naszych psach, pogodzie albo innych neutralnych.

    Natomiast w kwestiach istotnych jestem zasadnicza - chrzest latorośli, komunia ani żadne inne sakramenty nie wchodziły w grę, pomimo namawiań "a co Ci szkodzi, zgódź się bo inaczej babci będzie przykro".

    Zgadzam się ze Sweet, że światopogląd ateistów często jest bagatelizowany, a przecież zasługuje na taki sam szacunek, jak każdy inny.
  • 10.09.17, 14:05
    Ale ty tak odoowiadasz bo CHCESZ, obowiązku wszak nie ma

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10.09.17, 16:11
    A czy ja mówię, że jest obowiązek?

    Mówię tylko, że akurat dla mnie nie jest problemem, żeby komuś odpowiedzieć na pozdrowienie "Szczęść Boże" czy "Allah jest wielki".
  • 11.09.17, 08:45
    Nie Ty nie mówisz, ze jest obowiązek ale w moim wątku w zbliżonym temacie pojawiało się wlasnie to o czym pisze Sweet "a co to ateiście/innowiercy szkodzi tak pozdrowić? Bedzie miło" - otóż jak słusznie zauwaza Sweet może "szkodzić" i nie wolno oczekiwać tego -tyle

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 11.09.17, 09:46
    Koro, ale mnie naprawdę nie musisz o tym przekonywać.
  • 11.09.17, 09:53
    A matko, wiem, ze CIEBIE nie - jeśli odbierasz tak moje refleksje OGOLNE pod Twymi postami, to przepraszam ... To sa podkreślam OGOLNR refleksje, a nie tycza się Twoich wypowiedzi bezpośrednio

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 11.09.17, 13:22
    Skoro piszesz w odpowiedzi na moje posty, to zakładam, że piszesz do mnie i nie dywagujesz tak w ogólności.
  • 11.09.17, 15:44
    No niekoniecznie wszak, forum jest ogólnodostępne, ale skoro ci to przeszkadza, uszanuje

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 11.09.17, 17:12
    Najwyraźniej się nie rozmiemy, ale mniejsza o to.
  • 10.09.17, 14:48
    Babci będzie przykro- no coż sama sobie winna, widocznie nie była dla swoich dzieci wzorem chrześcijanki , a te dzieci nie były z kolei wzorami dla własnych dzieci, czyli jakos babcia zbiera co zasiała. Kiedy mój niewierzący narzeczony powiedział że szopki nie będzie odstawiał i ślub wezmie tylko mieszany (za tzw indultem) to go poparłam mimo że teściowa to strasznie przeżyła (i wiedzieliśmy że to przeżyje).Znam rodziny już w tej chwili trzypokoleniowe głęboko ale nie fanatycznie-rydzykowo wierzących katolików ( ciężko sobie wyobrazić, wiem) i tam nie ma żadnych problemów tego typu.Samo chodzenie do kościoła i posyłanie na religię zwyczajnie nie wystarcza żeby wychować religijnie.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 10.09.17, 14:55
    Ale Babo, sa ludzie, którzy zostali wychowani religijnie i z dowolnej przyczyny odchodzą od Kościoła do innego lub w stronę ateizmu - nie ma reguły, ze jakby rodzice dobrze zindoktrynowali dziecko, to w dorosłości pozostałoby zindoktrynowane. Sytuacje sa rozne, czlowie dorosły na ogól ma szansę myśleć smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10.09.17, 15:25
    Zdarza się ale nie jest to częste.I ma bardzo dobrze widoczna przyczynę, która dla babci powinna byc zrozumiała(długotrwały pobyt za granicą, konkretne traumatyczne przeżycia). Słowo indoktrynacja nie podoba mi się-bardzo żle się kojarzy i proszę żebyś okazała trochę szacunku tym razem wierzącym i go nie używała.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 10.09.17, 15:59
    Traktuję odpowiedzi typu: "szczęść Boże" tak jak powiedzenie w Grecji "kalimera" czy "evcharisto", czy "buenos dias" w Hiszpanii. Ukłon w stronę cudzych zwyczajów. Nie obowiązkowy ale miły i zwyczajowy.
    Tak dosłownie to i francuskie pożegnanie "adieu" znaczy literalnie - z Bogiem. Nawet rewolucja go nie zlikwidowała, bo to bez sensu.
  • 10.09.17, 17:45
    aqua48 napisała:

    > Traktuję odpowiedzi typu: "szczęść Boże" tak jak powiedzenie w Grecji "kalimera
    > " czy "evcharisto", czy "buenos dias" w Hiszpanii. Ukłon w stronę cudzych zwycz
    > ajów. Nie obowiązkowy ale miły i zwyczajowy.

    A dla mnie nie jest to w najmniejszym stopniu miłe ani zwyczajowe. W przeciwieństwie do obcojęzycznych zwrotów wywołuje u mnie irytację (odbieram to jako formę indoktrynacji), zwyczajowo w Polsce mówi się po prostu dzień dobry.
  • 10.09.17, 23:03
    koronka2012 napisała:

    > A dla mnie nie jest to w najmniejszym stopniu miłe ani zwyczajowe. W przeciwień
    > stwie do obcojęzycznych zwrotów wywołuje u mnie irytację (odbieram to jako form
    > ę indoktrynacji), zwyczajowo w Polsce mówi się po prostu dzień dobry.

    Zwyczajowo w Polsce mówiło się zawsze "szczęść Boże" żniwiarzom, na co równie zwyczajowa odpowiedź była - "daj Boże". I ma to tyle wspólnego z indoktrynacją co np. zdanie "nie daj boże, żebyśmy ospę złapali".
    Nieustająco dziwi mnie, że komuś tego typu zwroty jak szczęść boże, czy nawet życzenia wesołych świąt mogą kojarzyć się z indoktrynacją. Dla mnie to tak naturalne i w pewnym sensie nawet neutralne jak tytułowanie rektora uczelni Wasza Magnificencjo, zarządzającego firmą Panie Prezesie, a lekarza doktorem choćby był magistrem jeno. Oczywiście można używać neutralnego szanowny panie, ale jednak w obu tych przypadkach stosuje się te inne formy. Zwyczajowo. Tak samo zwyczajowo, a nie zgodnie z logiką czy własnym przekonaniem podczas rozprawy nawet do niskiej kobiety w todze i łańcuchu na szyi powiemy wysoki sądzie a nie proszę pani.

  • 11.09.17, 21:11
    Cóż, zupełnie nie widzę cienia analogii w używaniu tytułów a katolickim przywitaniem.

    I mam inne zdanie, zdecydowanie przeszkadza mi taka forma. Może indoktrynacja to niezbyt adekwatne określenie, ale to pozdrowienie wymusza niejako zajęcie stanowiska. Można odpowiedzieć dzień dobry - ale to daje sygnał, że się jest z innej bajki. Wiara jest sprawą prywatną, nie widzę powodu, żebym musiała się określać.
  • 12.09.17, 06:49
    Znam agnostyka który na Szczęść Boże odpowiada Dziękuję,miłego dnia co jest dość neutralne i jak najbardziej akceptowalne w jego odczuciu. Dziękuje za życzliwość zawartą w tym życzeniu.
    Czepianie się związków frazeologicznych potrafi mieć nieoczekiwane konsekwencje-dlaczegóz to komunisci radzieccy -wojujący ateiści nie wyrzucili z jezyka rosyjskiego słowa spasibo? Ze im ozory nie uschły cud boski zaiste.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 10.09.17, 19:15
    złe porównanie - w Polsce "Szczęść Boże" nie jest zwyczajowe! więc nie jest tym samym co np. "Gruss Gott" w Bawarii czy Austrii.
  • 10.09.17, 19:49
    Otoż to.
    Tamte pozdrowienia oderwały się już dawno od swojego dosłownego znaczenia, coś jak polskie 'dzień dobry', które mówisz również tym, których nie znosisz i wcale im dobrego dnia nie życzysz. 'Szczęść Boże' albo 'Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus' ma ściśle określony, związany z konkretnym wyzwaniem charakter.

    --
    Socjologia kobiety a sprawa Jaxy.
  • 10.09.17, 23:35
    "Adieu" owszem, dosłownie znaczy: "z Bogiem". Uczyłam się francuskiego, i w tym języku jest więcej, niż po polsku, zwrotów na pożegnanie. Otóż podobno "adieu" znaczy tyle, co "żegnaj" (na zawsze). "Zobaczymy się w niebie". Pozostałe zwroty to: "a tout a l'heure" (do zobaczenia za krótki czas, rzędu godzin), "a bientot" (do zobaczenia wkrótce", "au revoir" (do zobaczenia).
    Na ile tak to rzeczywiście obecnie funkcjonuje, nie wiem - nie przebywam w środowisku francuskojęzycznym.
  • 11.09.17, 08:53
    baba67 napisała:

    > Zdarza się ale nie jest to częste


    Nie jest też wcale rzadkie Babo ...

    Słowo indoktrynacja nie podoba mi się-bardzo żle się kojarzy
    > i proszę żebyś okazała trochę szacunku tym razem wierzącym i go nie używała.
    >


    Ależ Babo, wychowywanie dzieci w określonej ideologii jest indoktrynacją - jaka by to - uprzedzając - nie była ideologia. Ale skoro tak Cie niepokoi, to dobrze - niech będzie "przekonanie" - wcale nie jest tak, że ludzie odchodzą od jakiejś ideologii, także takiej religijnej, bo jego (dla uroszczenia) rodzice za mało ich doi niej przekonali, czy też przekonywali. Zwyczajnie i po prostu - zgodnie z Konstytucją rodzice mają prawo wychowywać swe dzieci wg swego światopoglądu i do pewnego momentu tak jest. Ale każdy człowiek jest indywidualnością, ma prawo do swoich rozważań, przemyśle, refleksji, do poszukiwania wiedzy, odpowiedzi ...I bywa, że zwyczajnie obchodzi od światopoglądu rodziców - po prostu.






    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 11.09.17, 00:06
    sweet_pink napisała:
    Niestety były tam wypowiedzi w stylu "co Ci szkodzi?" i niestety z taką postawą
    > łatwo się w Polsce spotkać.


    Nie tylko to bylo!
    bylo przede wszystkim imputowanie i suponowanie ze ateisci i agnostycy tak naprawde to w glebi duszy czuja lek przed stanem duchownym i w gruncie rzeczy nie sa pewni czy wierza czy nie wierza:

    Sęk w tym, że w Polsce znakomita większość dorastała w mniej lub bardziej szczerej, ale jednak nawykowej i silnej, (wybacz niezgrabną nazwę) atmosferze katolicyzmu. I wiele tzw 'trwale niepraktykujących', ateistów i agnostyków ma - gdzieś tam, z tyłu głowy, z I Komunii Św, palenia się ze wstydu podczas spowiedzi jako nastolatek itd - lęk i poczucie winy (lęk, bo ksiądz i poczucie winy, bo od lat się w kościele nie było albo się paskudnie śmiertelnie nagrzeszyło w sensie opuściło pięć tysięcy niedzielnych mszy albo żyje w grzechu z konkubentem albo co tam jeszcze i to wszystko jest, mimo mentalnego wypisania się z KK).

    Nie zycze sobie aby przypisywano mi - a przede wszystkim za mnie -co czuje, mysle i uwazam.

    Minnie
    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 11.09.17, 10:12
    A to jest nie w porządku, absolutnie. Ateiści i agnostycy nie są z definicji pozbawieni duchowości. Ich duchowość jest nieco inna, ale jest- widzę ją na codzień (małżonek się nie nawrócił, może na początku trochę na to liczyłam, ale już od ponad 20 lat jestem z jego niewiarą w pełni pogodzona).I tak jak wśród ludzi deklarujących się jako wierzący tak i wśród agnostyków i ateistów jest całkiem sporo osób materialistycznie podchodzących do życia (czyli bardziej "mieć" niż "być" , zdecydowanie bardziej).
    Takie imputacje sa zatem bardzo niesprawiedliwe.
    Co nie zmienia faktu że osoby takie jak opisane w tym cytacie się zdarzają, to nie jest abstrakcyjna postawa, dużo częsciej jednak niż niewiarę okazują niechęć do KK (bo za dużo wymaga a księża to wiadomo, ruja i poróbstwo ) ale sami mówią że wierzący są ale nie w edycji KK. Podkreślam -to nie żadna większość, zwyczajnie istnieją, nam osobiście 2 takie osoby i przyjażnię się z nimi.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 11.09.17, 10:46
    Babo, to jest problem wg mnie bardziej zlozony ...Osoby zorientowane religijnie chętnie narzucają innym swe poglądy w temacie np. moralności - stąd się taka postawa tych innych tez bierze

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 11.09.17, 12:21
    Ja tego nie robię i unikam takich osób które to robią, bo wynika to z cech charakteru przejawiających się w innych dziedzinach również i bardzo ale to bardzo irytujących. Taka pani będzie Ci też mówiła co najlepiej jeść,co czytać, gdzie najlepiej jeżdzić oraz jak sobie organizować czas. Mam silna alergię na takie osoby.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 11.09.17, 14:08
    minniemouse napisała:

    > Sęk w tym, że w Polsce znakomita większość dorastała w mniej lub bardziej sz
    > czerej, ale jednak nawykowej i silnej, (wybacz niezgrabną nazwę) atmosferze kat
    > olicyzmu.[b] I wiele tzw 'trwale niepraktykujących', ateistów i agnostyków ma [
    > /b]- gdzieś tam, z tyłu głowy, z I Komunii Św, palenia się ze wstydu podczas
    > spowiedzi jako nastolatek itd - lęk i poczucie winy
    (lęk, bo ksiądz i pocz
    > ucie winy, bo od lat się w kościele nie było albo się paskudnie śmiertelnie nag
    > rzeszyło w sensie opuściło pięć tysięcy niedzielnych mszy albo żyje w grzechu z
    > konkubentem albo co tam jeszcze i to wszystko jest, mimo mentalnego wypisania
    > się z KK).

    >
    > Nie zycze sobie aby przypisywano mi - a przede wszystkim za mnie -co czu
    > je, mysle i uwazam.

    Ale kto Ci przypisuje??? Bene użyła słowa "wielu", nie "wszyscy", ani nawet nie "większość".
    --
    I am not a vegetarian because I love animals; I am a vegetarian because I hate plants. - A. Whitney Brown



    --
    Although it is not true that all conservatives are stupid people, it is true that most stupid people are conservative. - John Stuart Mill
  • 12.09.17, 02:51
    pavvka napisał:
    Ale kto Ci przypisuje??? Bene użyła słowa "wielu", nie "wszyscy", ani nawet nie "większość".


    coz, mowienie za kogos jest w dalszym ciagu w mowieniem za kogos, wsadzanie wlasnych slow w cudze usta - bez wzgledu na ilosc tychze ust.
    I owszem, obejmuje mnie - jako jednego z bezimiennych agnostykow wywiedzionych z Polski.

    Minnie


    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 12.09.17, 19:37
    minniemouse napisała:

    > coz, mowienie za kogos jest w dalszym ciagu w mowieniem za kogos, wsa
    > dzanie wlasnych slow w cudze usta - bez wzgledu na ilosc tychze ust.
    > I owszem, obejmuje mnie - jako jednego z bezimiennych agnostykow wywiedzionych
    > z Polski.

    Ale jakie 'za kogoś'? To że istnieje grupa, która ma tak jak pisze Bene, w żaden sposób nie implikuje że Ty też tak masz.
    --
    I am not a vegetarian because I love animals; I am a vegetarian because I hate plants. - A. Whitney Brown
  • 13.09.17, 00:26

    pavvka napisał:

    > Ale jakie 'za kogoś'? To że istnieje grupa, która ma tak jak pisze Bene, w żaden sposób nie implikuje że Ty też tak masz.

    w tym przypadku Bene wypowiada sie jak sie na pewno czuje grupa ateistow i agnostykow. skad wie ze tak wlasnie jest? rozmawiala z kazdym jednym? powiedzieli jej?
    i oczywscie ze mnie implikuje. chocby dlatego ze jestem agnostykiem, to raz, co juz mnie wrzuca do worka ateistow i agnostykow, dwa, bylam nia jeszcze za PRL, trzy, wystarczy ze pojade do PL na wakacje. po przeczytaniu czegos takiego potencjalnie kazdy moze mnie podejrzewac ze hmm, nie chce podejsc do ksiedza, wejsc do kosciola, to moze ja tez tak mam, to podswiadome cos z tylu glowy? a mnie sie to nie podoba. ja jestem swojej agnostycznosci 100% pewna i zadnego leku ani wpojonej czolobitnosci przed kosciolem nie mam tylko moze nie mam ochoty na potencjalne jalowe pytania i dyskusje - rozumiesz juz?
    Poza tym, liczy sie kontekst i jak to zostalo powiedziane. autorytatywne stwierdzenie ze w Polsce "wielu" ... tak ma - niby skad ta wiedza? z obserwacji zachowan? tu po wypowiedziach choby Zosi widac ze istnieje pewien typ ludzi ktorzy nie dopuszcza do siebie swiadomosci ze ktos moze naprawde nie wierzyc i tak czy siak przetlumaczy to po swojemu: "jak zawziety to znaczy ze watpi, wiec do zbawienia". (no kurde)
    wiec skad wiadomo to 'wielu'? z czyjejs subiektywnej opinii? wybacz, dla mnie to nie jest miarodajne zrodlo. to ze ktos nie chce owtorzyc drzwi ministrantom i powiedziec ksiedzu "nie, dziekuje" to jeszcze nie dowod ze to ze wynika z niepewnosci odmiennego swiatopogladu i leku przed koscielna kultura, ze tak to okresle.
    ktos np moze po prostu nie miec ochoty na krzywe spojrzenia (zdarzaja sie), uwagi (tez sie zdarzaja). moze miec juz uprzednie przykre doswiadczenia. a moze mu sie zwyczajnie nie chce ruszyc sempiterny do drzwi. wyrokowanie na tej podstawie - bo drzwi nie otwiera, to z podswiadomego leku- jest zwyczajnie nierozsadne. dlatego, powtorze, opiniowanie co i jak za inna grupe a zwlaszcza w tak subtelnym temacie jest bledem. tak po prostu.

    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 13.09.17, 09:02
    Tak Minnie, wie być może z obserwacji właśnie, jak ja. Podałam Ci konkretne przykłady znanych mi ludzi, które ilustrują opisane przez Bene zjawisko. Nie odniosłaś się do nich, trochę się w swietle naszej wymiany zdań - nie dziwię smile Ale jak sądzę Bene, jako i ja - zwyczajnie zetknęła się z tym bezpośrednio, w sensie - naocznie. O ile pamiętam, Bene mieszka w PL i o PL pisała. Ty nie mieszkasz wiele lat i nic w tym nadzwyczajnego, ze gdy odwiedzasz PL stykasz się z określonym środowiskiem, w którym być może - nie neguję - owo zjawisko nie występuje. Ale - uwierz - tak w ogóle - WYSTĘPUJE

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 13.09.17, 11:00
    kora3 napisała:

    > Ty nie mieszkas
    > z wiele lat i nic w tym nadzwyczajnego, ze gdy odwiedzasz PL stykasz się z okre
    > ślonym środowiskiem, w którym być może - nie neguję - owo zjawisko nie występuj
    > e. Ale - uwierz - tak w ogóle - WYSTĘPUJE

    Ja też widzę że występuje. Ale nawet zakładając że wszyscy się mylimy, nadal nie rozumiem reakcji Minnie, która uważa tę obserwację za obrażającą ją osobiście. Załóżmy że ktoś napisałby że wielu Polaków jest nacjonalistami, a Ty masz akurat poglądy bardzo antynacjonalistyczne. Czy też uznasz że ktoś obraża Ciebie osobiście imputując Ci poglądy, z którymi mocno się nie zgadzasz?
    --
    Why do computer programmers confuse Halloween with Christmas?
    Because Oct 31 = Dec 25.
  • 13.09.17, 12:31
    Ależ masz 100 proc racji - tak wielu Polaków ma nacjonalistyczne poglądy, choć ja wcale takich nie mam - u jeśli ktoś powie właśnie, ze wielu, to ja się nie czuję z tym jakoś dziwnie - mnie wśród nich nie ma, ale faktem jest, ze są oni i wielu ich

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 12.09.17, 07:34
    Minnie, ale jak widzę Bene ma trochę racji, może nawet więcej niż trochę - czeęśc ludzi, którzy odeszli od Kościola ma tak wkodowane. Klasycznym przykładem są ludzie, którzy nie chcą odmawiać wizyty duszpasterskiej - spotkałam się nie raz i nie dwa z postawą taką, że ludzie tacy nie otwierają ministrantom , udają ze nie ma ich w domu zamiast normalnie powiedzieć "Nie, dziękuję" - z doświadczenia - ministranci nie pytają "dlaczego?", ani nie przekonują do przyjęcia kolędy. W czym zatem jest problem? No właśnie w tym, co napisala Bene, w konieczności zadeklarowania wobec ludzi w tym momencie reprezentujących Kościół, ze jest się poza nim

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 12.09.17, 08:56
    Koro, dobra, ale tak czy siak mowic mozna tylko za siebie. nie mniej nie wiecej . Bene moze tak uwazac i ja nawet doskonale to nie tylko rozumiem ale nawet jestem w stanie do pewnego stopnia podzielic jej opinie - ale wydajac takowe mowi sie "wydaje mi sie ze..." - wpierw. nie decyduje sie za innych co czuja i mysla.

    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 12.09.17, 09:01
    Ale o ile samej jej to nie dotyczy, to mówić może mówić raz z obserwacji, dwa z doświadczenia. Nie jest tak, ze możemy mieć zdanie tylko na temat, który nas bezpośrednio dotyczy...Bene napisała o pewnym, wcale nierzadkim zjawisku i nie uważam, by komuś uchybiła w tym momencie - nie napisala o nikim z forum takiej opinii, a gdyby napisała o kims sobie znanym, a nam nie - także nikomu nie uchybiłaby.

    Zjawisko o jakim pisala wystękuje, wiem, bo WIDZĘ

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 12.09.17, 09:15
    Powtorze - wyrokowac mozna tylko w swoim imieniu, nie cudzym.

    M

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 12.09.17, 09:18
    Ale wypowiedz Bene nie była wyrokowaniem, napisała na poziomie OGOLNOSCI i napisała prawdę ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 12.09.17, 23:50
    kora3 napisała:

    Ale wypowiedz Bene nie była wyrokowaniem, napisała na poziomie OGOLNOSCI i napisała prawdę ...

    Nie Koro, w takim kontekscie jak ona to napisala to nie jest prawda tylko subiektywna opinia.
    i jako taka powinna byla zostac przedstawiona.

    Minnie
    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 13.09.17, 08:56
    Minnie, ale niemal każda OPINIA jest subiektywna. Bene napisała o pewnym zjawisku, zjawisku, które niewątpliwie WYSTEPUJE i nie jest wcale rzadkie.
    Tak samo ja mogę napisać, ze całkiem spory odsetek Polaków ma do katolicyzmu stosunek obrzędowo - tradycyjny. Mogę, bo tak jest - ludzie bywają rzadziej lub częściej w kościele i mniej lub bardziej czynnie uczestniczą w Eucharystii, ALE nie zyją wg katolickich zasad- np. stosują antykoncepcję, poduszczają użycie tabletki "po" lub aborcje, a także rozwód i nowy niesakramentalny związek... Nieprawda? Prawda Minniesmile Nie pisze teraz o kimś konkretnym, tylko o ZJAWISKU - tak samo, jak Bene.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 13.09.17, 22:14
    kora3 napisała:
    Nie pisze teraz o kimś konkretnym, tylko o ZJAWISKU -
    > tak samo, jak Bene.


    Koro, - wazny jest kontekst w jakim owa opinia zostala wyrazona:
    Sęk w tym, że w Polsce znakomita większość dorastała w mniej lub bardziej szczerej, ale jednak nawykowej i silnej, (wybacz niezgrabną nazwę) atmosferze katolicyzmu. I wiele tzw 'trwale niepraktykujących', ateistów i agnostyków ma - gdzieś tam, z tyłu głowy,

    Zalozenie, subiektywne, mimo iz calkiem prawdopodobone, ale wciaz tylko zalozenie , ze przez dorastanie w silnej, nawykowej atmosferze ... itd. ateista i agnostyk ma oslabiony swiatopoglad jest zwyczajnie wrecz obrazliwe.
    to tak jakbym rzucila ze w panstwie islamskim przez silny napor kulturowo- religijny chrzescijanie powatpiewaja w Jezusa, Maryje itd i boja sie otwarcie wyznawac swoja wiare.
    Po prostu zostalo to zle wyrazone.

    Minnie


    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 14.09.17, 07:18
    Żle to zwyczajnie zrozumiałaś Minnie, ALE tak - w PL większość ludzi dorastała i dorasta w atmosferze katolicyzmu.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 15.09.17, 03:36
    kora3 napisała:

    > Żle to zwyczajnie zrozumiałaś Minnie, ALE tak - w PL większość ludzi dorastała
    > i dorasta w atmosferze katolicyzmu.


    Koro, ze wyrasta, to nie watpie. ale z suponowaniem ze z tego powodu czuja sie niepewnie jako a/a , i z wyrazaniem swojego 'niewierzacego statusu i pogladu - nie zgadzam.
    Moze czuja moze nie. tego nikt nie wie oprocz nich samych. na pewno za nich zalozyc nie mozna "bo okolicznosci i warunki wskazuja ze tak jest". co to to nie.

    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 15.09.17, 09:17
    Ależ właśnie tak - Minnie. Cześć tak się włąsnie czuje, czasem mówi o tym, a czasem nie, ale wudać to po zachowaniu.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 16.09.17, 01:41
    kora3 napisała:

    > Ależ właśnie tak - Minnie. Cześć tak się włąsnie czuje, czasem mówi o tym, a cz
    > asem nie, ale wudać to po zachowaniu.


    Co nie zmienia postaci rzeczy - ze sie nie uogolnia i nie wyraza zdania za kogos. tego dalej, jak widac, nie rozumiesz i najwyraznijesz nie zrozumiesz.

    btw nie ocenialabym "po zachowaniu" - bo mozna sie bardzo pomylic co do pobudek. oj, ups.

    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 16.09.17, 08:46
    Ale Bene nie uogólniła - nie napisała, ze WSZYSCY yak maja, tylko, że wielu - to jest prawda. Gdyby było jak piszesz, taka nauka jak socjologia nie miałaby racji bytu ...

    Tak, można się zawsze pomylić, ale jednak obserwacja tak w psychologii, jak w medycynie czy socjologii jest bardzo ważna. Pacjent czy respondent nie zawsze mówią wszystko i prawde smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 17.09.17, 21:28
    kora3 napisała:

    > Ale Bene nie uogólniła - nie napisała, ze WSZYSCY yak maja, tylko, że wielu

    Koro, zamiast sie powtarzac pozwol ze odesle cie do poczatku, po prostu.

    Minnie


    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 17.09.17, 21:37
    Jakoś do mojego postu z września, 10:14 się nie odnosisz.. Niewygodnie? wink

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • 17.09.17, 21:39
    Z 11 września miało być. big_grin

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • 18.09.17, 08:01
    czytałam i nadal uważam, ze nie masz racji

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 12.09.17, 09:17
    Znam człowieka, który odmowil pójścia ze swoją matką do kancelarii parafialnej w celu pozałatwiania spraw związanych z pogrzebem jego własnego ojca. Postawa ta nie wynikała z lenistwa bynajmniej - czlek ów odszedł od Koscioła, a ze mieszkał osobno z rodzicami, ale w tej samej parafii to probostwu było to wiadome. Nie poszedł, bo obawiał się aluzji, czy tez tekstów wprost do siebie na ten temat...To klasyczny przykład zachowania o jakim napisała Bene sad

    Ów człek wcale nie był przewrażliwiony Minnie. Inny pan w adekwatnej sytuacji, tylko chodziło o pogrzeb babci - nie obawiał się, tylko spodziewał, ale poszedł ...Oczywiście - była gadka o tym, że slubu kościelnego nie ma, dziecka nie ochrzcił, a "po pogrzeb" przyszedł.. Tylko, ze to osoba inna - powiedział, ze owszem nie bral i nie ochrzcił i nie zamierza ...I chciałby prosić o zwrócenie uwagi, iż on poki co żyje i przyszedł omówic sprawę pogrzebu BABCI, a nie własnego. Jeśli ksiądz proboszcz dostrzega jakies przeszkody dla katolickiego pochowku jego babci (a była ona gorliwą parafianką za życia przyp. Korci), to poprosiłby konkretne argumenty na to, na pismie, bo pójdzie to skonsultować z kurią ...Na tym "dyskusja" się skończyla ...Nie każdy jednak jest w stanie Minnie zaprezentować taką postawę - ze wszech miar słuszną z powodów takich wlasnie, jakie podała Bene



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 19.09.17, 07:18
    kora3 napisała:
    Nie poszedł, bo obawiał się aluzji, czy tez tekstów wprost do siebie na ten temat...To klasyczny przykład zachowania o jakim napisała Bene

    "pod publiczke", przymierzasz Korciuniu : )
    rownie dobrze ten pan mogl nie pojsc bo zwyczajnie nie mial najmniejszej ochoty wysluchiwac kleszych pierdol. ni mniej nie wiecej.
    ale katolik oczywscie musi dorobic sobie do tego ideologie typu wlasnie "bo cos mu sie mota, strach przed ksiezem" itp, a on moze on obawial sie ale lol ze mu nerwy puszcza i nadmiernie madrzacego sie kleche brzydko zbluzga?

    Ów człek wcale nie był przewrażliwiony Minnie. Inny pan w adekwatnej sytuacji, tylko chodziło o pogrzeb babci - nie obawiał się, tylko spodziewał,


    LOL ani jeden ani drugi sie nie obawial - po prostu jeden mial to w d..e, a drugi na tyle nerwow aby to zalatwic, i tyle. nie dorabiaj do tego sztucznej ideologii.

    Minnie
    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 19.09.17, 08:20
    Wiesz, ciekawe, bo ja obu panów znam osobiscie i blisko i obaj mi to opowiadali

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 20.09.17, 15:34
    minniemouse napisała:

    > ale katolik oczywscie musi dorobic sobie do tego ideologie typu wlasnie "bo
    > cos mu sie mota, strach przed ksiezem" itp

    I chyba tu tkwi Twój podstawowy błąd w założeniu. Uważasz że Bene napisała to z pozycji katoliczki, a o ile wiem, tak nie jest.
    --
    "There's a word for people like that...No, I'm saying, there's a word and I don't know what it is. I'm not being fucking poetic."
  • 10.09.17, 16:08
    Ja to poniekąd rozumiem, bo to wszystko to część wojny polsko-polskiej.
    Z jednej strony próba obrony granic, z drugiej - syndrom oblężonej twierdzy.

    O ile dyskutuje sie sprawy ogólnoświatopoglądowe (wliczając w to religię i politykę), powinno się wykazać maksimum uważności. Ale jeśli jedna strona jej nie wykazuje, trudno powściągnąć swojego konika. I tak to się toczy, niestety.

    --
    cute but psycho. things even out
  • 10.09.17, 19:55
    Jakem wierząca katoliczka - nie zdarzyło mi się zmuszać [ani nawet namawiać!] nikogo do "zachowań religijnych". Znaczy owszem, oczekiwałam, że znajomi innowiercy zaproszeni na mój ślub kościelny będą się zachowywać z szacunkiem i powagą należną świątyni, ale nikogo nie namawiałam. I owszem, ci którzy przyszli - zachowywali się normalnie - czyli nie pchali do pierwszych rzędów aby demonstracyjnie całą mszę siedzieć itp. Na tej samej zasadzie oczekuję, że osoby niewierzące nie będą wszczynać dyskusji religijno - poglądowych z wizytującym mnie równocześnie księdzem. Czyli po prostu będą się zachowywać zgodnie z sv - nie poruszą tematów kontrowersyjnych czy budzących silne emocje.
    Co do powitań - to nie widzę nic niewłaściwego by na "Szczęść Boże" odpowiedzieć "Dzień dobry" i już.
    Natomiast zaapelowałabym do ateistów wszelkiej maści i odmiany, żeby powściągnęli nieco swoje urazy - bo zupełnie serio, jeśli ktoś wita się słowami "Szczęść Boże" - to oznacza, że po prostu dobrze życzy i nie trzeba się na to bulwersować... Inna kwestia, że "szczęśćbożowanie" w sytuacji niereligijnej nie powinno mieć miejsca.

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • 11.09.17, 00:09
    vi_san napisała:
    > Jakem wierząca katoliczka - nie zdarzyło mi się zmuszać [ani nawet namawiać!] nikogo do "zachowań religijnych".

    Inna kwestia, że "szczęśćbożowanie" w sytuacji niereligijnej nie powinno mieć miejsca.


    No i prosze jaki brak konsekwencji...

    Minnie


    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 11.09.17, 00:16
    Minnie - a gdzie tu masz "brak konsekwencji"? Bycie katolikiem nie oznacza przywoływania Boga w każdej sytuacji, ba "Nie wzywaj imienia Pana Boga swego na daremno". I owszem, uważam, że w sytuacjach pozareligijnych [w urzędach itp] powitanie religijne nie powinno mieć miejsca - z wyłączeniem duchownych, którzy tą religijność mają niejako wpisaną w "życie". Sama nie praktykuję "Szczęść Boże" w żadnych okolicznościach, chyba, że w odpowiedzi na czyjeś religijne pozdrowienie. Gdzie masz w mojej wypowiedzi "brak konsekwencji" który mi zarzucasz?

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • 11.09.17, 01:15
    Visan, z jednej strony deklarujesz sie iz jako wierzaca nie zmuszasz nikogo do 'zachowan religijnych' a z drugiej, na tym samym dechu, ograniczasz swobode wypowiedzi pod katem "nie powinno sie ..." - a to co nie jest jak nie wlasnie ustawianie "religijne"? swiete - nieswiete? tymze niejako ty mnie ustawiasz z gory - religijnie! i to jest wlasnie ten brak konsekwencji.

    Widzisz, dla ciebie, katoliczki, wzywanie/niewzywanie nadaremno bozego slowa moze byc wazne - dla mnie nie. jest tysiac i jeden powodow dla ktorych ateista/agnostyk moze chciec pozdrowic szczescbozem drugiego ateiste/agnostyka - np zartobliwie, bo maja wspanialy humor. dla nich slowa te maja znaczenie tyle samo warte co 'witaj Misiu'. moga tak powiedziec bo sie wysmiewaja akurat z tego - sorry. albo dyskutuja sobie o religii, religiach.
    albo chca zrobic przyjemnosc mocno wierzacej starszej osobie ktora znaja. powtorze - moze byc niezliczona ilosc takich 'niereligijnych' sytuacji - i nie mozna 'uwazac' dlatego ze sie jest wierzacym ze z tego tytulu ma sie prawo do decydowania kiedy, jak i gdzie te slowa moga byc uzyte.
    Masz racje tylko w jednym, rozmawiajac o roznych swiatopogladach nalezy miec wzglad na te druga strone i starac sie byc grzecznym i wrazliwym. dotyczy to oczywscie, obu stron.
    Oczywiscie ze ateisci i agnostycy wyrazajac swoja opinie powinni miec wzglad na uczucia wierzacych i wyrazac je stosownie. ale stosownie, zauwaz, to nie znaczy "klamac", "ukrywac",
    badz naginac sie pod presja wierzacych.

    Minnie


    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 11.09.17, 08:59
    Ależ Vi san zupełnie o cos innego chodziło Minnie. Vi san po prostu uważa tak jak ja smile - ze religijne pozdrowienie z czyjejś strony nie jest wymuszaniem na drugiej takiego samego, więc nie powinno wzbudzać samo w sobie zaraz jakichś negatywnych emocji. Ale znów podobnie jak ja Vi uważa, że posługiwanie się takim pozdrowieniem w sytuacji niereligijnej przez świecką osobę wobec świeckiej (jak było w moim watku) nie jest na miejscu - w tym sensie, ze NIE PASUJE do sytuacji. I to jest fakt Minnie - nie pasuje ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 11.09.17, 10:14
    1. Skoro nikogo nie zmuszam i uważam, że nie powinno się, to gdzie masz niekonsekwencję? Końcówka pierwszego akapitu nie ma sensu logicznego więc nie odniosę się.
    2. Nie jestem co prawda osobą wybitnie przestrzegająca protokołu dyplomatycznego, ale DLA MNIE żarty z jakiejkolwiek religii - to skrajne chamstwo - niezależnie od tego, czy w wykonaniu agnostyka, ateisty czy innowiercy. Może dlatego nie spotkałam się z "żartobliwie" mówiącymi o Bogu, bo nie mam chamów w otoczeniu?
    3. Jeżeli uważasz, że ateista może przywoływać imię Boże, żeby "zrobić przyjemność starszej osobie" - a to właśnie napisałaś - to prezentujesz po prostu skrajna hipokryzję religijną. Bo w sumie skoro mówić o Bogu w którego nie wierzą mogą - to czemu nie mogą niby dla przyjemności tej samej starszej osoby ochrzcić dziecka? W końcu chrzest dla nich, jako niewierzących nie ma znaczenia? A babci by było miło... tongue_out
    4. Nigdy nie nakłaniałam nikogo do kłamania czy ukrywania swoich poglądów - w przeciwieństwie do ciebie, bo to TY napisałaś, że w imię przyjemności starszej osoby ateista/agnostyk może "SzczęśćBożować"...
    5. A co do sytuacji publicznych świeckich. Tak, jako osoba wierząca nie uważam, by w urzędzie/na poczcie/u lekarza itp koniecznym było wyznanie wiary. Więc jestem zwolenniczką "Dzień dobry" a nie "Szczęść Boże". Czy to znaczy, że owo religijne pozdrowienie mnie zaszokuje, urazi czy zrobi mi cokolwiek? Nie. Najpewniej odpowiem stosownie i tyle. Ale i nie uważam, by religijne pozdrowienie cokolwiek na kimkolwiek wymusza. Na owo "Szczęść Boże" niewierzący [bądź wierzący w co innego] może spokojnie odpowiedzieć "Dzień dobry" - i tyle, przejść do załatwienia sprawy, ignorując niezbyt taktowne powitanie.

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • 11.09.17, 10:28
    Zapomniałaś Vi, że Minie iwaza także, ze jak mężczyźnie ktoś zlozy obrzydliwą dlań i niczym nieuprawnioną propozycję seksualną, to winien kłamać, ze jest zaszczycony i z udawanym żalem odmówić smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 17.09.17, 22:05
    vi_san napisała:

    Visan, nie odpisywalam bo zapomnialam.

    1. Skoro nikogo nie zmuszam i uważam, że nie powinno się, to gdzie masz niekonsekwencję? Końcówka pierwszego akapitu nie ma sensu logicznego więc nie odniosę się.

    bo albo dajesz mi wolna reke w wyborze albo nie, albo moge mowic co chce i kiedy chce albo dyktujesz co moge a co nie moge i kiedy. woz albo przewoz, kochana.
    a krytykowanie ad personam cudzej gramatyki i z tak glupiego powodu odmowa odpowiedzi to juz dziecinne tupanie nozkami i krytykanctwo nie merytoryka, moja zlota.

    2. Nie jestem co prawda osobą wybitnie przestrzegająca protokołu dyplomatycznego, ale DLA MNIE żarty z jakiejkolwiek religii - to skrajne chamstwo - niezależnie od tego, czy w wykonaniu agnostyka, ateisty czy innowiercy. Może dlatego nie
    spotkałam się z "żartobliwie" mówiącymi o Bogu, bo nie mam chamów w otoczeniu?


    wybacz, ale nie znajac okolicznosci nie tobie oceniac co chamskie co nie.

    3. Jeżeli uważasz, że ateista może przywoływać imię Boże, żeby "zrobić przyjemność starszej osobie" - a to właśnie napisałaś - to prezentujesz po prostu skrajna hipokryzję religijną. Bo w sumie skoro mówić o Bogu w którego nie wierzą mogą - to czemu nie mogą niby dla przyjemności tej samej starszej osoby ochrzcić dziecka? W końcu chrzest dla nich, jako niewierzących nie ma znaczenia? A babci by było miło.

    skrajna hipokryzje? a ty jak powiesz salam alejkum albo zjesz np koszerna kielbase to bedziesz zaraz skrajna hipokrytka? lol wyluzuj smile
    w kwesti chrzczenia dla "przyjemnosci babci" - a skad wiesz ze niektorzy tak wlasnie nie robia? nie tyle dla przyjemnosci babci co ida na ustepstwo dla wierzacego partnera?

    4. Nigdy nie nakłaniałam nikogo do kłamania czy ukrywania swoich poglądów - w przeciwieństwie do ciebie, bo to TY napisałaś, że w imię przyjemności starszej o soby ateista/agnostyk może "SzczęśćBożować"...

    to w/g ciebie jak ja zechce sprawic przyjemnosc religijnej osobie i pozdrowie ja obojetnym dla mnie szczescboze to klamie albo ukrywam swoj swiatopoglad a nie zwyczajnie chce byc raz wyjatkowo mila? dzizas. przydaloby sie spuscic nieco powietrza z balonu...

    5. Tak, jako osoba wierząca nie uważam, by w urzędzie/na poczcie/u lekarza itp koniecznym było wyznanie wiary. Więc jestem zwolenniczką "Dzień dobry" a nie "Szczęść Boże".
    Ale i nie uważam, by religijne pozdrowienie cokolwiek na kimkolwiek wymusza. Na owo "Szczęść Boże" niewierzący [bądź wierzący w co innego] może spokojnie odpowiedzieć "Dzień dobry" - i tyle, przejść do załatwienia sprawy, ignorując niezbyt taktowne powitanie.


    to sobie badz i uwazaj, nikt ci nie broni. tak czy siak nie masz prawa nikomu narzucac jak kto pozdrawia, z jakich pobudek ani co kto odpowie na jakiekolwiek pozdrowienie z tego tytulu ze TY jako wierzaca tak uwazasz.
    jesli ja zechce powiedziec lub odpowiedziec - bo mnie sie tak podoba - szczesc Boze na szczesc Boze - to moja sprawa, niczyja wiecej.

    Minnie
    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 17.09.17, 22:40
    1. Napisałam wyraźnie, że JA uważam, że nie powinno się nikogo zmuszać do oficjalnego, publicznego "wyznania wiary", i ja nie zmuszam - więc gdzie masz niekonsekwencję? Uzasadnij może?
    I nie krytykowałam "ad personam" - bo gramatyka nie jest "personam". Napisałam tylko, że nie mogę się odnieść do czegoś, co nie ma za bardzo sensu. Więc może napisz to samo tylko jakoś... Poprawniej? żeby było zrozumiałe?
    Natomiast twoje "kochana" i "złota" SĄ już ad personam i zdecydowanie pozostają w konflikcie z sv.
    2. Nie muszę znać okoliczności, żeby wiedzieć, że żarty z czyjejś religii są chamskie. Tak samo jak żarty z czyjegoś ateizmu, koloru skóry czy orientacji seksualnej. oczywiście mogą cię śmieszyć dowcipasy w rodzaju "Asfalt ma swoje miejsce - na ulicy" itp, ale kulturalne to one nie są...
    3. Daruj sobie erystykę. Każdy średnio rozgarnięty człowiek wie, że czymś całkiem innym jest ślub ateisty z osobą wierzącą [tak, zaskoczę cię: wówczas PRZED ślubem osoba wierząca deklaruje wychowanie dziecka w wierze, a ateista - że nie będzie jej w tym przeszkadzał - w każdym razie tak było w protokole przedmałżeńskim kiedy ja brałam ślub], a czymś całkiem innym jest "no zrób, bo babci będzie miło!". I owszem, "Szczęść Bożowanie" dla przyjemności czyjejkolwiek JEST hipokryzją. "Salam Alejkum" oznacza dosłownie "Pokój z Wami", "Pokój Wam", więc nijakiej hipokryzji w użyciu tego akurat powitania nie ma. co do kiełbasy - mam głęboko w nosie czy ona jest koszerna czy nie, ważne czy jest smaczna. Bo DLA MNIE jej koszerność bądź nie nie ma znaczenia. Natomiast w pełni rozumiem znajomą żydówkę, która niekoszernej nie tknie, bo takie są jej przekonania religijne. I DLA NIEJ ma znaczenie czy owa wędlina będzie koszerna czy nie.
    4. Argument ad rem może? Skoro JESTEŚ [podobno] agnostyczką to co ci za różnica czy nie ochrzcisz dziecka? Nie urządzisz świąt? I tak dalej? To w czym się, na litość twój agnostycyzm objawia, skoro dorosła [i przerosła] kobieta wypiera się swoich poglądów, bo babcia się pogniewa? big_grin A potem się dziwisz, że Bene uważa iż agnostykom się coś mota... Może tobie nie mota się na myśl o duszpasterzach, ale już na myśl o babci/mamie/dowolne... tongue_out
    5. Jeśli osoba mieniąca się kulturalną w dyskusji używa jako argumentu "To sobie bądź" - to żenada... Plus znów argument ad personam a reszta nie na temat...

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • 19.09.17, 07:07
    vi_san napisała:
    > 1. Napisałam wyraźnie, że JA uważam, że nie powinno się nikogo zmuszać do oficj
    > alnego, publicznego "wyznania wiary", i ja nie zmuszam - więc gdzie masz niekon
    > sekwencję? Uzasadnij może?


    twoja niekonsekwencja lezy w tym ze jednej strony oswiadczasz iz "nie zmuszasz nikogo do "zachowania religijnego" a jednoczesnie nie tolerujesz zachowan innych niz religijne:
    Jakem wierząca katoliczka - nie zdarzyło mi się zmuszać [ani nawet namawiać!] nikogo do "zachowań religijnych".
    Inna kwestia, że "szczęśćbożowanie" w sytuacji niereligijnej nie powinno mieć miejsca

    skoro uwazasz ze 'szczescbozowanie w sytuacji religijnej nie powinno miec miejsca' - to juz zmuszasz kazdego do zajecia postawy i zachowania religijnego. i tyle.

    Pozostale twoje komentarze budza litosc. atakujesz bez sensu i o glupoty.
    naprawde uwazasz ze jako agnostyczka chrzcilabym dziecko "bo babcia sie pogniewa"?? lol
    tyle zrozumialas z tego co ci napisalam? to chyba szkoda mojego czasu na pisanie, hmmm.

    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 19.09.17, 09:39
    minniemouse napisała:
    >
    > skoro uwazasz ze 'szczescbozowanie w sytuacji religijnej nie powinno miec miejs
    > ca' - to juz zmuszasz kazdego do zajecia postawy i zachowania religijnego
    > ]. i tyle.
    > ---------------------------------------------------------------------------------------------------

    Nikogo nie zmusza, stwierdza FAKT Minnie. W naszej kulturze poza sytuacjami religijnymi (np. pielgrzymka) ogólnie nie są przyjęte pozdrowienia religijne na linii świecki- świecki - po prostu. W sytuacjach niereligijnych świeckie osoby witają się neutralnymi zwrotami "dzień dobry" czy "cześć". Tak samo w naszej kulturze przyjęte jest iśc na pogrzeb w stroju stonowanym, a nie w papuzich kolorach - na przykład. MOZNA się wyłamać z tych zasad, ale należy liczyć się z tym, że zostanie to zauważone i tyle.



    > Pozostale twoje komentarze budza litosc. atakujesz bez sensu i o glupoty.
    > naprawde uwazasz ze jako agnostyczka chrzcilabym dziecko "bo babcia sie pognie
    > wa"?? lol
    > tyle zrozumialas z tego co ci napisalam? to chyba szkoda mojego czasu na pisan
    > ie, hmmm.
    -------------------------------------------------------------------------------------------------

    Stary Twoj chwyt Minnie, jak ktoś się z Tobą nie zgadza to jest godny litości i szkoda nań czasu smile - bardzo, ale to bardzo niegrzeczne



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 19.09.17, 14:03
    Minnie, a ty umiesz czytać ze zrozumieniem? Bo mam wątpliwości... Skoro uważam, że pozdrowienie religijne w sytuacji świeckiej nie powinno mieć miejsca - to na litość boską - kogo zmuszam do zachowań religijnych!?! I gdzie, na Boga, napisałam, że "nie toleruję" zachowań innych niż religijne?
    Skoro nie robi ci różnicy [jako agnostyczce] odwołanie do Boga [w którego nie wierzysz] żeby zrobić przyjemność babci, to DOKŁADNIE TAK SAMO nie powinien ci robić różnicy chrzest dziecka w religii, której nie wyznajesz, żeby zrobić przyjemność babci. ZASADA ta sama, choć skala nieco inna.
    Skoro szkoda ci czasu na pisanie to po co w ogóle wchodzisz na forum? Nikogo tez nie atakuję - w przeciwieństwie do ciebie, moje złotko.

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • 18.09.17, 08:30
    To jest forum SV i rozmawiamy tu o ZASADACH dobrego wychowania ...Dobre wychowanie nie nakazuje nam pozostawania w sprzeczności ze swoim swiatopogladem Minnie. To, ze TY w ceku zrobienia komus przyjemności możesz np. przystąpić do Eucharystii, czy bić pokłony przed jakims posągiem to sa Twoje osobiste sprawy - SV Ci tego NIE nakazuje...

    Twoje przykłady sa w stylu rozpaczliwym - sorry. Vi żadna religia nie zabrania jesc kiełbasy, koszernej czy niekoszernej - więc dlaczegóżby miała nie zjeść koszernej. Moje przekonania są takie, ze nie jadam mięsa ssaków i ptaków i jest mi równo obojętne, czy to będzie mieso świni, czy wołu. Koszernosc tudzież nie ma tu nic do rzeczy.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 19.09.17, 07:33
    kora3 napisała:

    Vi żadna religia nie zabrania jesc kiełbasy, koszernej czy niekoszernej - więc dlaczegóżby miała nie zjeść koszernej.

    a gdzie ja Koro napisalam ze jakas zabrania lub ja jej?, lub cos takiego sugerowalam? mowa byla o hipokryzji:
    (Visan) 3. Jeżeli uważasz, że ateista może przywoływać imię Boże, żeby "zrobić przyjemność starszej osobie" - a to właśnie napisałaś - to prezentujesz po prostu skrajna hipokryzję religijną.

    przesmieszne, takie strzelanie z armaty do wrobli smile
    podalam wiec inne, ogolne, przyklady luznych zachowan ktore fanatyk moze uznac za hipokryzje.
    Interesujace, ze pod tym wzgledem (religijne pozdrowienia, okazywanie swiatopogladu itp) wierzacy jak gdyby tracili rozum, natomiast ateisci i agnostycy zachowuja spokojny dystans - np, powiedzenie komus w 'sytuacji niereligijnej' Szczesc Boze nie musi byc i nie jest zadnym wyznaniem swiatopogladu. moze byc i jest doskonale obojetnym pozdrowieniem.
    powtrazam to juz od kilku postow ale do wierzacych to jakos hmm nie trafia.
    zapewniam, ze ja jestem w stanie zrozumiec iz "szczesc boze" dla wierzacego ma szczegolne znaczenie. ale wierzacy jakos nie potrafi pojac iz dla nas, niewierzacych NIE MA. naprawde przedziwne.

    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 19.09.17, 08:56
    Minnie - zarzucasz coś Bene (czego w tym wątku nie zrobila zresztą) a sama robisz dokładnie tak samo. Wypowiadasz się "tonem' ex cathedra za WSZYSTICH niewierzącychsmile Tymczasem - jasne, pewnie cześc ma postawe jak Ty ale jest całkiem sporo ludzi niewierzących o postacie innej.

    Jak zwykle Minnie nie bierzesz pod uwagę innych realiów, ni z te w których sama egzystujesz ze tak powiem. Jest to u Ciebie - ogolnie - dość denerwująca maniera. zakładam, ze nie wynika ze złośliwości, ale z nieznajomości tematu poza części dotyczącej siebie, ale no u licha - jesteś na tyle dorosla, ze wiesz iż nie tylko to co nas dotyczy istnieje a świecie. smile

    Inna najpewniej jest w temacie postawa człowieka, który został wychowany poza wiarą, inna kogoś kto został w niej wychowany i od niej odszedł. Z kolei inna będzie zapewne postawa człowieka żyjącego na co dzień w srodowisku wielokulturowym, inna w kulturowym monolicie. Na postawę może wpływac szereg czynnikow, może ona być tez zmienna zaleznie od okoliczności danych.

    Ja sama jako osoba spoza Kościola miałam doń stosunek zyczliwie obojętny. Do czasu Minnie, do tego czasu, az zaczęto mnie do reigijności zmuszać, a swoją mnie epatować. Zmusic się nie dałam, ale przez pewnien czas potem miałam ze tak powiem "uczulenie" na religijność i jej przejawy. Potem mi przeszlo, ale wymagało to czasu i przepracowania z sobą ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 19.09.17, 14:19
    Taaaa... Bardzo spokojny dystans wykazujesz pisząc o "kleszych pierdołach" itp... Idealnie...
    Do wierzących nie trafia, może dlatego, że po prostu używają słów, których znaczenie znają - najwyraźniej w przeciwieństwie do ciebie? "Szczęść Boże" - oznacza dokładnie "Niech ci Bóg sprzyja". NIE JEST pozdrowieniem obojętnym religijnie i neutralnym. JEST religijnym. Obojętnym jest "Dzień dobry", "Cześć", "Miłego dnia" i wiele innych.
    I o ile pojmuję, że dla ciebie jako agnostyczki nie ma ono znaczenia religijnego - bo po prostu nie wyznajesz religii to w takim razie używasz go bez sensu, powołując na coś w co nie wierzysz. Równie dobrze [i równie "kulturalnie"] byłoby z twojej strony na czyjeś "Szczęść Boże" odpowiedzieć "Niech cię ma w opiece Wielki Vasthar!". Tez w niego nie wierzysz... tongue_out

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • 12.09.17, 09:28
    sweet_pink napisała:

    > S-V [...] wyklucza naciskanie na ateistę do czynienia znaków religijnych.

    nigdy n ie spotkałam się z sytuacją, aby ktoś naciskał ateistę "do czynienie znaków religijnych"
  • 12.09.17, 10:09
    masz małe doświadczenie życiowe po prostu, albo slabą zdolność obserwacji ...
    Chcesz przykładu? Proszę...Spotkanie otwarte o charakterze religijnym, plenerowe. Zgodnie z przepisami, jako impreza masowa musiało być "obstawione" medycznie - dwie karetki + obsługa. Karetki i obsługa wynajęte przez organizatora - prywata firma, taka sama jak ochroniarska, czy dźwiękowcy obsługujący nagłośnienie. Ratownicy sa tytułowani "siostro, bracie", zapraszani do wspólnej modlitwy, śpiewania piosenek religijnych, składania świadectw - czasem nachalnie, gdzie nigdzie nie deklarowali nijakiej wiary -są w pracy, obsługują imprezę

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 12.09.17, 22:51
    Pozazdrościć otoczenia pozbawionego dulszczyzny.
    U mnie w rodzinie jest z tym dziwnie. Że jestem ateistką po rodzinie krążyło na zasadzie plotki, natomiast fakt niesakramentalności był znany, bo wszyscy na moim ślubie byli i wszyscy o moim powrocie do nazwiska panieńskiego związanego z rozwodem wiedzieli. Mam na koncie takie występy rodziny jak:
    - Próba namówienia mnie do okłamywania księdza aby podawać kuzyna do chrztu i oczywiście ciotka się obraziła.
    - Namowy bym poszła do udawanej (bo co ateistce szkodzi, serio padł ten argument) komunii na ślubie innego kuzyna, bo żeby nie gadali, że ze strony młodego mało osób było u komunii. Znam też przykład niemalże identyczny wśród znajomych, kiedy to świadek w ślubie konkordatowym był niewierzący i któraś ze stron rodziców młodych robiła aferę, że ma się żegnać i do komunii iść bo jak to będzie na ślubie.
    - Moim rodzicom dopiero kilka lat temu przeszło "to przeżegnaj się i idziemy" podczas wizyt na grobach.

    Spoza rodziny to mama ex-chłopaka (też ateisty, zaznajomiona z naszym światopoglądem), warknęła na mnie rozkazująco "przeżegnaj się" i to takim tonem jakby mnie miała za nieposłuszeństwo za fraki wytargać. Nie przeżegnałam, wyszłam. Chodziło o obrządek święcenia pokarmów, w którym towarzyszyliśmy na jej prośbę.

    Nie twierdze, że takie sytuacje są jakąś plagą, ale jednakowoż zdarzają się.

    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • 13.09.17, 08:39
    no tak, rozumiem
    rzeczywiście nie mam w otoczeniu takich osób

    ale to, o czym piszesz to nie są żadne poglądy religijne, tylko bardzo silnie tkwiąca w ludziach tradycja (bezmyślnie kopiowana), ich zachowanie nie ma nic wspólnego z wiarą, tylko z oportunizmem

    a moim zdaniem nie powinno się oportunistom ustępować smile

  • 13.09.17, 18:56
    Ja tam daleka jestem od oceniania czy ktoś ma poglądy religijne, czy tylko tradycję, czy wiarę czy jest oportunistą i jest mi to doskonale wszystko jedno, byle by się w moje zachowanie w tej sferze nie wtrącał mając za jedyny argument "co Ci, ateistko szkodzi".

    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • 14.09.17, 07:55
    Hmmm Sweet - dotknęłaś bardzo ważnego tematu ....Otóż ja myslę, ze bierze się to z przekonania, iż ateiści sa to ludzie bez światopoglądu - ogólnie. Łatwo komus takiemu pojąc, że żyd nie będzie chwalił Jezusa, a muzułmanin nazywał go Bogiem - bo oni mają swoją wiarę, gdzie są inne z braku lepszego słowa - zasady w wierze. Ale w pojęciu takich ludzi ateista nie mając wiary nie ma w niej zasad - pozornie jest to logiczne - ale TYLKO pozornie. Tacy ludzie nie rozumieją, ze dla ateisty jest czy może być zasadą jego światopoglądu nieodnoszenie się, nawet symboliczne do dowolnych bóstw. Często też nie rozumieją, że owo nieodnoszenie się , nawet symboliczne jest poniekąd TAKZE przejawem szacunku dla wierzących, jak i dla siebie.

    Bylam świadkiem takiej sytuacji, gdzie wierząca siostra poprosiła niewierzącego brata na świadka slubu kościelnego. No i ok, bo tu przeszkód nie ma po stronie Kościola, a brat też nie widział przeszkód by do kościoła pójść, podpis zlozyć i w razie "wu" zaświadczyć, ze do slubu kościelnego doszło - takie sa bowiem wymagania wobec świadka - nie musi być wierzący, a także może być innowiercą i o ile jego religia mu w uczestniczeniu w takim akcie nie przeszkadza oraz spelnia warunki: rozumie co się dzieje, jest wydolny intelektualnie i ma odpowiedni wiek - wszystko gra - bycie świadkiem na slubie kościelnym nie wymaga wiary ani jej deklaracji w dowolnym wydaniu.

    Jednak jakas babcia z którejś z nowożeńców strony stwierdziła, ze powinien uczestniczyć czynnie w Eucharystii, bo włanie co mu szkodzi smile Gosc jej wytłumaczył, ze szkodzi to nic, ale nie będzie z siebie, księdza, wierzących w kościele robil wariatów, a z ważnej dla siostry uroczystości - szopki. Bo tym właśnie byłoby udawanie, ze wierzy, czy też bezmyślne powtarzanie gestów będących deklaracją wiary. Może warto takim osobom tak właśnie - prosto i na temat tłumaczyć takie trywialne rzeczy, skoro sami z siebie ich nie rozumiejąsmile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 14.09.17, 21:04
    Własnie o to mi chodziło w tym temacie. O podkreślenie tego, że ateiści też mają światopogląd. Nurtów filozoficznych nie związanych z żadnym bogiem jest wiele, jest w czym wybierać. Ateista też ma prawo do zachowania spójności poglądów i zachowania.
    Ktoś może uważać prawdomówność i autentyczność za najwyższe cnoty, więc nie będzie udawał modlitwy.
    Ktoś inny może mieć ideologię opartą na egoizmie i uważać, że poświęcanie się dla innych jest źródłem zła, wiec nie będzie chciał robić znaku krzyża, który jest symbolem poświecenia Jezusa (i np będzie miał do tego znaku zbliżony stosunek jaki przeciętny człowiek ma do gestów nazistowskich).
    Ktoś inny może mieć etap bycia w konflikcie z wiarą i naciski mogą być zwyczajnie sypaniem soli na ranę.
    Po prostu S-V zrównuje światopoglądy i ateiści nie są wyjątkiem...szkodzi im tak samo jak wyznawcy dowolnej religii.

    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • 15.09.17, 09:26
    Otóż to Sweet

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.