Dodaj do ulubionych

Zasady SV, a ich zawieszanie

10.09.17, 13:30
Zgodnie z niezbyt grzeczna sugestią Ser z innego wątku zakładam nowy smile
Niezbyt grzeczną, bo zadała pytanie po czym napisała, ze już odpowiadać w tamtym wątku nie będzie i może "zalozmy" nowy ...Regulamin nie przewiduje współzakładania wątków...
Ale niech będzie ...

Czy rozróżniacie sytuacje pod wzgl. SV sytuacje ogólne od szczególnych? Np. macie w otoczeniu takie, do których wypada przyjść bez zapowiedzi, ale GENELALNIE chodzicie do ludzi po wyraźnym zaproszeniu przez nich?


--
Korcia
"droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
Edytor zaawansowany
  • 10.09.17, 13:43
    Tak, rozróżniam.
    Jeśli mi i mojej kumpeli jest wygodniej podczas wizyt zdjąć obuwie i obydwie to uzgodniłyśmy to zdejmujemy zamiast kisić stopy w kozakach a po wizycie latać z mopem ergo "męczyć się w imię zasad".
    W końcu S-V powstało raczej by ułatwiać życie i chronić od wywoływania konfliktów, a nie żeby bezmyślnie stosować zbiór regułek.

    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • 10.09.17, 13:54
    ale u innej kumpelki, mniej zaprzyjaźnionej jednak nie zdejmujesz poki nie uzgodnicie?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10.09.17, 14:16
    Dopóki nie będzie uzgodnienia nie zdejmuję/nie proszę o zdjęcie. Bardzo sobie cenię ludzi asertywnych, z którymi łatwo szybko o ustalenie relacji na wygodnym poziomie i którzy się do wspólnego wychodzenia poza S-V nadają.
    Bo nie każdy się nadaje. Przykładowo w temacie wizyt do szału np doprowadza mnie postawa moich rodziców. Uważają, że ich dom zawsze też będzie moim i w związku z tym nie zapraszają w ogóle, oczekując że "sama się zaproszę". Jak się za długo nie wpraszam to wyrzuty. Jak się staram regularnie wpraszać, to nigdy nie powiedzą, że im termin nie odpowiada (w imię tej samej zasady, że to zawsze mój dom) w efekcie co mniej więcej trzeci raz trafiam na gęsta atmosferę bo akurat mają ciche dni, albo są niezadowoleni bo mieli inne plany. Na próby "nawrócenia" na drogę S-V staja okoniem, ze jak to bo rodzina. Koszmar. Jak widać odchodzenie od zasad nie jest dla każdego.

    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • 10.09.17, 14:57
    Czyli wołałabyś z rodzicami albo ogólne zasady SV - po zaproszeniu, albo odejście od nich na sadzie "mogę wpaść? " Sorki nie dziś"?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10.09.17, 15:14
    Wolałabym ogólne zasady S-V. Bo "wolałabym żeby moi rodzice byli asertywni" to dla mnie takie trochę "wolałabym gwiazdkę z nieba" wink Ponadto uważam, że o ile nie ma nic złego w oczekiwaniu stosowania zasad S-V, o tyle już nie bardzo wypada naciskać na zmianę charakteru osoby (uległość vs asertywność).

    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • 12.09.17, 08:43
    Na Twój problem widzę rozwiązania logiczne dwa, pewnie niekoniecznie łatwe do wdrożenia, ale może się uda...
    1. Nie odwiedzać rodziców czas jakiś, a gdy zapytają dlaczego, a najpewniej rychło zapytają, powiedzieć, że nie zapraszają, a Ty nie wiesz kiedy im pasuje. Wiem, zaraz padnie, że to nadal Twój dom i nie musi się Ciebie doń zapraszać - powiedzieć, ze nie chodzi o pisemne zaproszenie na czerpanym papierze, tylko o wskazanie pasującego im terminu smile
    1a. Bardziej czasochłonne wyczaic kiedy rodzice gdzies się wybiorą i przy postępowaniu jak wyżej powiedzieć, że oczekujesz wskazania terminu boś była w piątek o 18 i pocałowałaś klamkę, otworzyłaś sobie sama (o ile masz klucz, pewnie masz) i w samotności wypiłaś kawę..,.- A bośmy byli i X-ów na kawie ...- Ano wlasnie smile

    2. Za każdym razem konsekwentnie upierać się przy wskazaniu terminu. Przy braku checi mówić, że w2obec tego czekasz, aż go uzgodnią i podadzą. Z checi widzenia się z Tobą jakiś podadzą- następnie trzymać się tej zasady smile

    Ja do mojej mamy nie wpadam bez uprzedzenia z racji odległości przede wszystkim. Ale też słyszę, gdy mówię "Moglibyśmy przyjechać wtedy i wtedy?" , ze to nasz dom i zawsze możemy przyjechać. To miłe, ale mnie jak tobie idzie o sprawy ORGANIZACYJNE. Nie chcę by mama po cuchu zrezygnowała w związku z naszym przyjazdem w danym dniu z zaplanowanej wizyty u lekarza, czy koleżanki, z wyjścia do teatru...Na ogół w okolicach swiąt gdy jeździmy do niej, to nic takiego nie planuje, ale w innych terminach - owszem ...Mam taki system, że najpierw mamę wypytam - co tam ma w planach na przyszły weekend/tydzień, a potem oznajmiam przyjazd dostosowany do tych planów

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10.09.17, 16:05
    sweet_pink napisała:

    > W końcu S-V powstało raczej by ułatwiać życie i chronić od wywoływania konflikt
    > ów, a nie żeby bezmyślnie stosować zbiór regułek.


    To jest postawa bliska mojej.
    Sęk w tym, że jest cała masa ludzi, dla których s-v ma też funkcję dystynktywną - i która dzieli ludzi na tych, którzy znają i przestrzegają (jak 'MY') i tych, którzy nie znają i nie przestrzegają (to są ci pogardzani 'TAMCi', którzy są wdzięcznym tłem dla osób-z-manierami).
    Norma i jej przestrzeganie (nawet w warunkach, w których jest niewygodna, niepotrzebna, nieadekwatna itd) jako sens sam w sobie, sposób na ładowanie ego.


    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • 11.09.17, 08:38
    W tym wątku Bene, czego mogłaś nie wiedzieć, chodzi jednak o coś innego. Jest pokłosiem innego - o nieproszonych gościach i dyskusji w nim na temat.
    W tamtym watku pisałam o tym, że o ile nie jest się z kimś w jakichś specjalnych układach, które zawieszają zasady SV ws. odwiedzin w domu, to stosuje się zasady ogólne - w czymś domu pojawiamy się tylko na jego wyraźne zaproszenie. Czyz to jest jakieś stosowanie zasad na siłę, czy tez zwyczajnie zdrowy rozsadek ?smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10.09.17, 15:10
    Moja wypowiedź (z wątku "Nieproszeni goście", 07.09.2017, godz. 22:50) do której się odnosisz ma taki ustęp:
    "Ostatni wpis w tym wątku, jeśli ktoś chce pogadać o domach otwartych to może załóżmy osobny temat... Taki, w którym zaczniemy od wyjaśnienia o co w ogóle się spieramy."

    Moja niegrzeczność, Twoja złośliwość... Czy manipulowania uczą na studiach kierunkowych, czy to Twoja wrodzona cecha?
  • 11.09.17, 08:31
    Żadna złośliwość Ser - podkreslilam, ze pomysł z nowym wątkiem był Twój, a że takie stawianie sprawy jest niegrzeczne, to jest oczywistość - zadałaś pytanie po czym poinformowaląs, że już w tym watku nie będziesz rozmwiac i "możemy założyć inny", ale jakoś nie zakładałaś, tylko poczekałaś sobie, az załoze jasmile - takie zachowanie szczególnie na foru SV nie uchodzi smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 13.09.17, 01:15
    Mhm Koro, racz zauważuć dwie drobnostki:
    1. Siedzisz na forum częściej niż ja,
    2. Twój wątek nijak ma się do mojej propozycji.

    Wydawało mi się też, że są ci znane takie pojęcia jak "pytanie retoryczne" oraz zadziwiająca funkcja forum - dyskusja publiczna. Podpowiem ci, chodzi o taką rozmowę, w której stanowisko w dowolnej chwili może zająć dowolna osoba. Wiedząc że nie mam warunków do kontynuowania rozmowy w jakże intensywnym tempie które zdajesz się preferować (ach, nienormowany czas pracy...), wycofuję się z dalszej debaty. Nie milknę bez słowa. Nie obrażam się. Nie wypisuję nieuprzejmych komentarzy w nowych wątkach. smile
    A tak na marginesie, a co jeśli tytuł wątku nie zachęci mnie do kliknięcia i sprawdzenia treści?
  • 10.09.17, 15:34
    Tak, rozróżniam. Zwłaszcza z bardzo bliskimi osobami. Mam np. takie, które zdejmują u mnie buty (mimo, że ja tego nie lubię, nie nakłaniam i nie praktykuję) i mówią wiesz, mam tak zmęczone nogi, że chciałabym trochę posiedzieć boso smile Albo takie które przychodzą do mnie posiedzieć w kuchni, pomóc w obieraniu warzyw i pogadać o życiu i osobistych sprawach. Oczywiście, że zasady s-v się czasami zawiesza, wielokrotnie o tym pisaliśmy w różnych wątkach. Ważne jest moim zdaniem by to robić świadomie, tzn zdając sobie sprawę, że to sytuacja wyjątkowa i oczywiście za pełną zgodą zainteresowanych. Najgorzej jest jeśli zawiesza zasady jedna strona, a druga tego nie akceptuje. Albo jeśli miesza się takie zawieszanie ze stosowaniem zasad uważając że to wszystko jedno, bo wszak stosowanie zasad zależy jedynie od wygody i nastroju.
  • 11.09.17, 00:44
    aqua48 napisała:

    > Tak, rozróżniam. Zwłaszcza z bardzo bliskimi osobami. Mam np. takie, które zdej
    > mują u mnie buty (mimo, że ja tego nie lubię, nie nakłaniam i nie praktykuję) i
    > mówią wiesz, mam tak zmęczone nogi, że chciałabym trochę posiedzieć boso smile Al
    > bo takie które przychodzą do mnie posiedzieć w kuchni, pomóc w obieraniu warzyw
    > i pogadać o życiu i osobistych sprawach. Oczywiście, że zasady s-v się czasami
    > zawiesza, wielokrotnie o tym pisaliśmy w różnych wątkach.


    to ciekawe co piszesz Aqua. mi przyszla jeszcze taka mysl - czy na pewno SV polega na "zawieszaniu" jakis tam zasad czy jest on wlasciwie kontynualny ? bo tak, przychodzi do ciebie znajoma i chce zdjac buty mimo ze u ciebie sie nie zdejmuje. no ale wlasciwie na czym polega sv? naprosciej, na byciu grzecznym. ty jestes grzeczna jesli nie zwracasz uwagi na to, nie zabraniasz, nie krzywisz sie a z sympatia, usmiechem aprobujesz. wywiazujesz sie ze swojej roli gospodyni - tak?
    kolezanka ktora ma umeczone nogi - nie powinna zdejmowac butow? nie wypada? ale opinie na ten temat sa rozne, wcale nie ma zelaznej granicy mowiacej tak/nie. jedni uwazaja ze sie
    zdejmuje inni ze nie. to jest zasadniczy punkt. druga rzecz, jesli ona cie poprosi grzecznie iz chce zdjac obuwie (a jeszcze przeprosi!) w sytuacji nieformalnej - raczej nie lamie zasad sv bo znowuz wlasciwie nie jest to (chyba?) wizyta oficjalna. co innego gdyby to byla wieksza grupa a juz zupelnie - formalne party. jedynie zastrzezenia jakie mam to nie kazdy lubi gdy goscie mu chodza po mieszkaniu boso. w skarpetkach to jest bariera skora- podloga.
    Pomoc przy obieraniu itd - znowuz, tu sv sie rozwiazuje na biezaco, imo. Gosc w zasadzie nie powinien krzatac sie po kuchni ale to dotyczy ze tak powiem imprez. natomiast nieformalna, towarzyska wizyta dobrych znajomych, a taki charakter sugeruje przyjecie goscia w kuchni podczas robot domowych - nie lamie tej zasady sv juz na wstepie. wiec dalej elgancja francja wink bedzie polegala na umiejetnym pokierowaniu gosciem tak aby nie przeszkadzal, a ze strony goscia wyczucie aby nie narzucac sie z pomoca. dlatego ja tu za bardzo "zawieszania" nie widze.
    IMO byloby gdyby np na twoich uroczystych urodzinach wyfiokowane panie rzucily sie do kuchni z checia mieszania w garach i myc naczynia. tak to widze.

    Minnie


    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 11.09.17, 09:28
    minniemouse napisała:

    > to ciekawe co piszesz Aqua. mi przyszla jeszcze taka mysl - czy na pewno SV pol
    > ega na "zawieszaniu" jakis tam zasad

    Nie, z całą pewnością s-v nie polega na zawieszaniu zasad. Polega na stosowaniu ich właśnie. Można je zawiesić jedynie incydentalnie.

    >na czym polega sv? naprosciej, na byciu grzecznym. ty jes
    > tes grzeczna jesli nie zwracasz uwagi na to, nie zabraniasz, nie krzywisz sie a
    > z sympatia, usmiechem aprobujesz. wywiazujesz sie ze swojej roli gospodyni - t
    > ak?

    Nie. S-v nie polega na byciu grzecznym pojmując tę grzeczność tak jak to opisałaś Rola gospodyni nie polega na pozwalaniu gościom na zachowania nieakceptowalne z punktu s-v, wręcz przeciwnie, polega na taktownym i dyskretnym wskazaniu właściwych zachowań po to aby wszyscy czuli się dobrze. Czyli np. jeśli jeden z gości np siedzi cały czas na swej komórce to zamiast pozwolić mu na to, by on czuł się komfortowo będę go wciągać do rozmowy z innymi i zajmować się nim tak aby inni goście nie odczuwali się przezeń zlekceważeni.

    > kolezanka ktora ma umeczone nogi - nie powinna zdejmowac butow? nie wypada? ale
    > opinie na ten temat sa rozne,

    Nie Minnie, jednak nie wypada. Podobnie jak nie wypada zdejmować butów w pociągu czy teatrze.

    >znowuz wlasciwie nie jest to (chyba?) wizyt
    > a oficjalna. co innego gdyby to byla wieksza grupa

    I znowu się mylisz, z punktu widzenia s-v nie ma wizyt nieoficjalnych. Mogą one się takimi stać jedynie na skutek zawieszenia s-v.

    > nieformalna, towarzyska wizyta dobrych znajomych, a taki charakte
    > r sugeruje przyjecie goscia w kuchni podczas robot domowych - nie lamie tej zas
    > ady sv juz na wstepie.

    Nie, każda wizyta towarzyska jest formalna. Nawet dobrych znajomych, czy kumpli z przedszkola. I każdego gościa należy przyjmować z szacunkiem, a nie zapraszać do kuchni i wręczać obieraczkę do warzyw. Jeśli się tak jednak wyjątkowo uczyni, to jedynie świadomie ZAWIESZAJĄC zasady. I też - absolutnie nie należy z tego stylu tworzyć reguły przyjmowania gości.


    >elgancja francja bedzie polegala na umieje
    > tnym pokierowaniu gosciem tak aby nie przeszkadzal,

    Nie, Minnie, znowu się mylisz, punkt ciężkości leży zupełnie gdzie indziej, "elegancja-francja" jak to nazywasz polega na tym, że gość ma zawsze czuć się ważny, oczekiwany i pożądany. I jedynie dlatego czasami zawiesza się wobec niego zasady s-v, a nie w celu upchnięcia gdzieś gościa, żeby nie przeszkadzał.

    >
  • 11.09.17, 10:01
    Ufff Aquo, dobrze ześ się zaczęła udzielać, bo mi brakowało w innych dyskusjach Twego rozsądnego głosu ... jak widzę sa ludzie, którzy nie rozumieją, ze sa pewne zasady, od których można za obopólna zgodą odstąpić, że owo odstąpienie nie jest nowa zasadą, tylko właśnie czasowym/środowiskowym odstąpieniem = zawieszeniem. Bo u cioyki Wandy tak jest, ze można wbić na nocleg bez zapowiadania się - np. - fajowo, ale do wujka Józka nie, do kuzynki Anny nie, do sąsiadki Kryśki nie - więc co to oznacza? że u ciotki Wandy zasady się zawiesza, a i reszty - z założenia - nie.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 11.09.17, 10:19
    kora3 napisała:

    >u ciotki Wandy tak jest, ze można wbić na nocleg bez zapowiadania się
    > - np. - fajowo, ale do wujka Józka nie, do kuzynki Anny nie, do sąsiadki Kryśki
    > nie - więc co to oznacza? że u ciotki Wandy zasady się zawiesza, a i reszty
    > - z założenia - nie.

    Otóż to, celnie ujęłaś, Koro.
  • 11.09.17, 10:25
    dzięki, powoływałam się na Twe jakże fajne określenie "zawieszanie zasad SV", ale bezskuteczniesmile Licze, ze Tobie może pójść lepiej ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 11.09.17, 12:03
    kora3 napisała:

    > Licze, ze Tobie może pójść lepiej ...

    Dla mnie zawieszenie zasad występuje kiedy np. wpadam do mamy/cioci/przyjaciółki/kuzynki, a ona mówi do mnie wstawiłam wodę, zrób sobie herbaty, w kuchni masz puszkę, ja tylko dokończę prasowanie. Co wcale nie oznacza, że jak ktoś do mnie wpadnie to automatycznie jako gospodyni jestem zwolniona z podjęcia go jak należy.
    Bardzo ciekawym i pouczającym przykładem niezawieszania zasad s-v, nawet w sytuacjach ekstremalnych natomiast były dla mnie wspomnienia Anny Branickiej z życia na sowieckim zesłaniu podczas drugiej wojny. Arystokracji właśnie te głęboko wpojone zasady pomagały przetrwać i żyć nawet w niegodnych warunkach z godnością, zachowaniem intymności i poszanowaniem jej u innych. Czyli należy być bardzo ostrożnym wyrażając przekonanie, że zasady mogą obowiązywać jedynie jeśli tak jest komuś wygodnie...
  • 11.09.17, 12:42
    Otóż to Aquo - usiłuję to wyjaśnić, ale chyba albo jestem za mało przekonująca, albo trafiam na wyjątkowo trudny "grunt" ...Zawieszanie zasad nie jest samo w sobie złe - ważne by mieć swiadomosc, ze sytuacja zawieszenia jest sytuacją wyjątkową - w sensie - obowiązuje w określonym "układzie", konfiguracji, miejscu czasie, sytuacji, a nie jest nową zasadą, jak sugerują niektórzy...

    Napisalam w innym wątku, że tzw. dom otwarty, do którego można wpadać bez zaproszenia i nawet bez zapowiedzi i jeszcze z kimś innym, w tym osobami nieznanymi gospodarzom jest POZA SV - w sensie jego ze tak powiem funkcjonowanie na linii gospodarze - goście ...Dostało mi się smile, ze ależ skąd - to normalne, ze są takie domy ...Tymczasem nikt nie pisał, ze to NIENORMALNE, napisałam, ze to jest poza SV bo JEST ...
    Zgodnie z zasadami SV idzie się do kogoś na jego wyraźne zaproszenie - jakie ono będzie - to już inna sprawa. Nie pojawia się u kogoś niezaproszonym, ale także nie ma wg SV opcji zapowiadania się/wpraszania - w sensie - wpadnę do Ciebie jutro o 16, to pogadamy.
    Tak jest wg zasad SV, wszstko inne to zawieszenie zasad i najpewniej każdy z nas ma takie relacje i domy, w których te zasady zawiesza w takim czy innym zakresie. Być może to, ze tak ma każdy czy niemal każdy powoduje, ze niektórym wydaje się, ze sa jakies różne zasady - nie rozumieją, ze zasady sa JEDNE i kwita. Wszystko poza nimi co odbywa się za obopólna zgdą, aprobatą to ZAWIESZENIE zasad - nic złego, ale nie nowa zasada.

    Ja ze swoim podejściem zostałam określona jako osoba, która do nikogo nie może wpaść na herbatę - taki miły aspekt zycia mi rozumiesz umknął ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 12.09.17, 05:18
    aqua48 napisała:

    czytajac twoje odpowiedzi Aquo nie moge sie nadziwic jak kompletnie opacznie pojelas kazda moja wypowiedz

    Nie. S-v nie polega na byciu grzecznym pojmując tę grzeczność tak jak to opisałaś.


    wiesz, ale ja opisalam konkretnie sytuacje z konkretnie twoja znajoma ktora konkretnie zdjela buty smile
    - gdzie sama przyznalas ze pozwalasz na takie zachowanie. odnioslam sie wylacznie do tego jednego przypadku aby opisac ze tu nie ma imo zawieszania sv, jest jedynie twoja i jej biezaca interakcja na przypadek - chec bycia boso -. btw, w tym przypadku, poniewaz nie bylo to w trakcie formalnego party, czy spotkania, za obopolna zgoda mozna na takie cos pozwolic.

    Rola gospodyni nie polega na pozwalaniu gościom na zachowania nieakceptowalne z punktu s-v, wręcz przeciwnie, polega na taktownym i dyskretnym wskazaniu właściwych zachowań po to aby wszyscy czuli się dobrze.

    no alez oczywiste, i nie to mialam na mysli.
    nie zgodzilabym sie przeciez na np wyrazona chec zdjecia bluzki przez dobra znajoma i zostania w biustonoszu "bo tak sie spocila w drodze do mnie". (no chyba ze znajomosc jest wyjatkowo zazyla) oczywscie, ze wszystko ma byc w granicach rozsadku. ale nawet tutaj tego wlasnie sv sie nie zawiesza - on ciagle operuje, tylko tym razem zamiast milej zgody na zdjecie butow - bo zdjecie butow gdy sie jest we dwoje i poziom znajomosci jest zazyly jest ok - lgrzecznie oponujemy przeciw pozostaniu w staniku. bo obnazanie intymnych czesci ciala to juz tzw przegiecie.

    Czyli np. jeśli jeden z gości np siedzi cały czas na swej komórce to zamiast pozwolić mu na to, by on czuł się komfortowo będę go wciągać do rozmowy z innymi i zajmować się nim tak aby inni goście nie odczuwali się przezeń zlekceważeni

    ryzykowne zachowanie wink bo mozesz mu przeszkadzac w rozmowie a to niezbyt w zgodzie z sv smile

    I znowu się mylisz, z punktu widzenia s-v nie ma wizyt nieoficjalnych. Mogą one się takimi stać jedynie na skutek zawieszenia s-v.

    a ja uwazam ze zawieszanie jako takie w sumie nie istnieje. ludzie caly czas sa w interakcji, sv jest caly czas w uzyciu, zmieniaja sie tylko okolicznosci.
    ale ok, moze nie najlepiej sie wczesniej wyrazilam - po prostu sa wizyty mniej lub bardziej oficjalne. np inaczej zachowujemy sie podczas luznej pogawedki przy kawce badz herbatce u przyjaciolki niz na party u tej samej. np, we dwie wypada zdjac buty "bo ma sie umeczone nogi" na party oczywscie nie. bo plaszczyzna na jakiej sie spotykamy jest inna.
    plaszczyzna jest inna bo nasz status w domu znajomej jest inny - jesli np mamy prawa wrecz lub prawie domownika to bardzo zmienia postac rzeczy. o to mi chodzi mowiac ze zawieszanie nie istnieje, zmienaja sie jedynie okolicznosci smile

    Minnie


    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 12.09.17, 07:04
    Minnie, nie dostrzegasz pewnego niuansu. Mianowicie takiego, ze żeby w ogóle powiedzieć, iż chce się zdjąc u kogoś buty - nie mając innych na zmianę rzecz jasna - musisz być z tą osobą w szczególnej relacji lub musi być to ekstremalna sytuacja. Inaczej stawiasz tego kogoś pod scianą, bo cóz ma odpowiedzieć "A wiesz, nie, raczej nie"?


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 12.09.17, 09:38
    kora3 napisała:

    Inaczej stawiasz tego kogoś pod scianą, bo cóz ma odpowiedzieć "A wiesz , nie, raczej nie"?


    No oczywscie, a dlaczego by nie? co w tym jest niegrzecznego?
    Koro, to raczej ty nie rozumiesz chyba ze sv nie polega na samym potakiwaniu ale takze na grzecznej asertywnej odmowie. jezeli z dowolnego (ale uzasadnionego lub inaczej, rozsadnego) powodu nie zyczysz sobie jakiegos zachowania w swoim domu czy towarzystwie to ten kodeks wlasnie po to wymyslono aby umiec w niekonfrontacyjny, elegancki i w miare moznosci - mily sposob umiec powiedziec nie.
    Nitk nie stawia nikogo pod sciana tylko dlatego ze ma umeczone nogi i chce zdjac buty a ze jest 'gosc', to to co powie to swiete. zawsze mozesz powiedziec "wiesz, wolalabym/prosilabym zebys tego nie robila". i nawet nie musisz sie tlumaczyc, -nie bo nie.
    rzecz w tym tylko iz o ile znajoma ma prawo sie spytac i poprosic a ty odmowic, o tyle dalsze spieranie sie o to byloby juz rzeczywscie niegrzeczne.

    Ja np nie mam problemu nie tylko z odmawianiem ale wrecz z zabranianiem zdejmowania obuwia bo mam zwierzaki w domu i permanentny brud na podlodze. podloga w godzine po odkurzeniu juz ma tumany klakow, a w deszcz to w ogole szkoda gadac. a juz na okraglo sie strasznie kurzy z dworu drobnym piaskiem. nie chce wiec aby ktos u mnie pobrudzil sobie nogi lub skarpety lub co gorsza w cos wdepnal. ma byc w butach i koniec. z tym ze jak sie uprze to nie odpowiadam za stan skarpet ani za wdepniecie w np podstepnie wyplutego przez psa kawalka banana (a tak sie dopraszal!) lub co gorsza jakiegos swiezego drobnego pawia ktorego po cichu rzucil jak my bylismy zalozmy w lazience. od razu wyjasnie ze te dwa ostatnie to sporadyczne przypadki - niemniej sie zdarzaja...

    Minnie
    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 12.09.17, 09:56
    Minnie, jak zauważamy z Firlefanz - zasady SV są TAKŻE po to, by chronić przez pewnymi sytuacjami i ludźmi osoby mniej asertywne niż np. Ty i ja smile Bo tak Babo jest - stawianie kogoś pod scianą jest zachowaniem niezgodnym z SV czy asertywny stawiany sobie z nim poradzi, czym "w milczeniu haniebnym łykając zal" uda zgodę wink

    W sytuacji, gdy ktoś chce zdjąć buty - pól biedy jeszcze Minnie. O ile nie jest to osoba niewidoma, to u Ciebie widzi , ze masz zwierzaki i może sam przewidzieć, jak po takiej operacji będą wyglądać jego stopy, czy skarpetki. Popatrz jednak na sytuację stokrotnie gorszą smile - ktoś wymaga, by u niego zdjęto buty...To jeszcze także pol biedy - mogę zdjąć, ale bywają ludzie upierający się, by gościowi dac dyżurne kapcie - dyżurne - znaczy takie które zakłada każdy zmuszany lub nie do zdejmowania tam butowsad We mnie coś takiego budzi po prostu odrazę poza całkiem racjonalną obawą przez jakimś czymś - grzybicą itd. Coż, gdy gospodarz nalega - nie reaguje na Twoje - Ależ ja naprawdę wole zostać boso, lubię chodzić boso. - U nas od podłogi "ciagnie", nalegam ...Ja jestem asertywna i zawsze w takich sytuacjach odmawiam, bo pewnie bym zwymiotowała, ale sa ludzie asertwni mniej ...

    PS. Nie musisz życzliwie współczuć mi znajomych smile Z takimi sytuacjami zetknęłam się glownie w domach, które odwiedzałam zawodowo

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 13.09.17, 00:50
    kora3 napisała:
    > Minnie, jak zauważamy z Firlefanz - zasady SV są TAKŻE po to, by chronić przez
    > pewnymi sytuacjami i ludźmi osoby mniej asertywne niż np. Ty i ja


    alez oczywscie, bynajmniej nie twierdze inaczej

    Popatrz jednak na sytuację stokrotnie gorszą smile - ktoś wymaga, by u niego zdjęto buty.

    dobrze Koro ale to juz nie ma nic wspolnego z tym o czym ja uprzednio pisalam - ze nie ma zawieszania zasad sv, one sa non stop w uzyciu. wiec?

    no ale skoro juz w tym temacie - w dalszym ciagu zgodnie z sv i stosownie do okolicznosci mozna grzecznie:
    a/ odmowic zdjecia butow, po prostu
    b/poprosic o dwa worki plastykowe i zalozyc na nieszczesne buty
    c/miec wlasne na zmiane
    d/ podziekowac za zaproszenie, przeprisc ze w takim razie spotkamy sie kiedy indziej i wyjsc.

    Rzecz w tym Koro ze jak podkreslalam juz wczesniej sv to akcja- reakcja, naturalnie, i do pewnego momentu jest wszystko zgodnie z kodeksem ale gdy zaczyna sie przetarg (prosze zdejmij - wolalabym jednak nie, alez po co worki, dam ci kapcie!, itd itp) to juz w tym momencie zaczyna sie niegrzeczne bo przy SV nie powinno byc forsowania wlasnej woli na druga osobe. pytanie kto w tej sytuacji forsuje? gospodarz, oczywscie, bo zawsze gospodarz ktory podejmuje goscia powinien wyjsc mu naprzeciw. (nie znaczy to oczywscie iz gosc moze wyczyniac hocki klocki jakie mu zywnie wleca do lba)
    w tym przypadku gospodarze nie powinni nalegac na zdjecie butow a gosc ze swojej strony - jesli nie ma nic przeciwko - moglby te buty po prostu zdjac. wolna wola z obu stron i na biezaco oboje sa grzeczni.
    I o to wlasnie mi chodzi - tu regula czy buty sie w gosciach zdjemuje czy nie - nie ma w tym momencie w ogole znaczenia, bo toczy sie interakcja wymagajaca biezacej grzecznosci.
    i na tym powinno sie zakonczyc kwestie zdejmowania obuwia w gosciach smile

    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 13.09.17, 01:23
    kora3 napisała:

    >
    >
    > W sytuacji, gdy ktoś chce zdjąć buty - pól biedy jeszcze Minnie. O ile nie jest
    > to osoba niewidoma, to u Ciebie widzi , ze masz zwierzaki i może sam przewidzi
    > eć, jak po takiej operacji będą wyglądać jego stopy, czy skarpetki. Popatrz je
    > dnak na sytuację stokrotnie gorszą smile - ktoś wymaga, by u niego zdjęto buty...T
    > o jeszcze także pol biedy - mogę zdjąć, ale bywają ludzie upierający się, by go
    > ściowi dac dyżurne kapcie - dyżurne - znaczy takie które zakłada każdy zmuszan
    > y lub nie do zdejmowania tam butowsad We mnie coś takiego budzi po prostu odrazę
    > poza całkiem racjonalną obawą przez jakimś czymś - grzybicą itd. Coż, gdy gosp
    > odarz nalega - nie reaguje na Twoje - Ależ ja naprawdę wole zostać boso, lubię
    > chodzić boso. - U nas od podłogi "ciagnie", nalegam ...Ja jestem asertywna i za
    > wsze w takich sytuacjach odmawiam, bo pewnie bym zwymiotowała, ale sa ludzie as
    > ertwni mniej ...
    >

    Pamiętam jak kiedyś Bogusław Kaczyński opowiadał z przejęciem, jak został kiedyś zaproszony do domu gdzie gospodarze nalegali na zmianę obuwia. Tam akurat chodziło bodaj o podłogę czy dywany.
    Pan Kaczyński po prostu pożegnał się grzecznie i wyszedł. smile
  • 10.09.17, 16:02
    Kultura jest zmienna w czasie i przestrzeni.
    Oczywiście, w dzisiejszym świecie tych różnic jest mniej, ale to nie zmienia faktu, że są grupy, które ustanawiają - albo dziedziczą - normy, które różnią się od tych z, powiedzmy, podręczników Kwaśniewskiej. Normy, które dotyczą par, małych grup, specyficznych środowisk często są różne. Od niewielkich modyfikacji do skrajności.

    I to nie jest 'zawieszenie', to jest po prostu inność (często też część tożsamości i wyróżnika, spajającego grupę). Jeśli jako 'grzeczne' zdefiniujemy 'to, co dana grupa uważa za zgodne z normami w niej obowiązującymi' to nie ma problemu.

    --
    Ilu uczestników liczył marsz opozycji?
    (Można się pomylić o 40 milionów.)
  • 12.09.17, 08:17
    No widzisz, nie do końca masz rację, bo grupy owe się wszak przenikają, stykają po prostu. Doskonale widać to na przykładzie przenikania się kultur różnych nacji. Coś co byłoby zupełnie normalne w Brazylii, może być nie do pomyślenia w Norwegii - i odwrotnie. Stykając się z inną nacją i jej kulturą należy mieć tego świadomość i stosować się do zasad gospodarzy. Po to jest właśnie protokół dyplomatyczny - by na szczeblu dygnitarzy nie dochodziło do gaf z niewiedzy jak się zachować...I na poziomie zwykłych ludzi a nie dyplomatów tak działają uniwersalne zasady SV.

    Jeśli ktoś jest spoza danej grupy o określonych zwyczajach, to się wobec niego stosuje zasady ogólne - które no trza znać, a nie szczególne właściwe SWEJ grupie. To, że w mojej branzy zawodowej każdy mówi każdemu od pierwszego wejrzenia na ty bez względu na pleć, wiek i status zawodowy, to nie znaczy, że mogę tak mówić do ludzi innych branż - prawda?

    W kontaktach z ludźmi podstawą jest relacja, stopień zażyłości. A ten bywa rózny i w rodzinach i w grypach towarzyskich i po sąsiedzku. Moja sąsiadka z naprzeciwka Ania jak chce, żeby jej paczkę wziąć to puka i mówi - Cze, weźmiesz mi paczkę kochana? - Pewnie smile i tyle. Nasze relacje sa dość zazyle...Ale gdy ostatnio o podobną przysługę prosiła mnie pani sasiadka znana tyulko na "dzień dobry" to oczywiście wyglądało to inaczej: - Mam taką prośbę serdeczną do pani...Muszę pilnie wyjechać, a czekam na paczkę, czy mogłaby pani w drodze wyjątku ją dla mnie wziąć? - Mogę nawet w drodze niewyjatkowej smile, o ile nie zawiera żywych zwierząt, bo ja mam kota. - Ach nie wiedziałam, ale nie nie, to żadne zwierzęta...Dziękuję bardzo i przepraszam za kłopot . - Ależ naprawdę drobiazg ...
    Prosba o to samo, ale nie w tej samej relacji i dlatego inaczej wyrażona, a z mej strony jeszcze - z zastrzeżeniem odpowiedź, bo skąd sąsiadka, która nigdy u mnie nie była i nawet nie rozmawiałyśmy ma wiedzieć, ze mam kotasmile

    Na tym to polega - wszystko jest inne - od wyrażenia prośby, poprzez powitanie, zwracanie się - Jedna i druga pani były przecież kulturalne - kazda prosila zgodnie z relacją ze mną i o to chodzi.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10.09.17, 17:45
    Zasady SV wymagają zawieszenia w przypadku zagrożenia życia lub zdrowia i wszędzie tam, gdzie jest konieczna szybka pomoc, a nie ma czasu na ceregiele.

    Istnieją też sytuacje, kiedy zasady SV można częściowo zawiesić, a raczej poluzować - w przypadku dobrych znajomych i za obopólną zgodą (właściwie chodzi o obopólne chęci, bo zgoda to tylko przyzwolenie na to, czego chce druga strona).
  • 10.09.17, 19:13
    nie widzę nic złego w niestosowaniu zasad SCV, jeśli obie strony tak wolą i to uzgodnią.
    Np. zasadniczo nie powinno się dzwonić zbyt późno i zbyt wcześnie, ale jeśli dwie osoby uzgodnią, że 9.00 w niedzielę albo 23.00 to dla nich najlepszy czas na rozmowy, bo taki mają tryb życia to nie ma w tym nic złego.

    Jest tylko jedno ale... ktoś słusznie wspominał o asertywności.
    z niby-uzgodnionym niestosowaniem SV może być problem jeśli jedna ze stron jest nieasertywna i się zgodzi, mimo że dane rozwiązanie jej nie pasuje.
    bo SV co do zasady chroni osoby mało asertywne, zabraniając zachowań, które większości ludzi przeszkadzają (np. zdecydowana większość nie lubi niezapowiedzianych wizyt).
  • 12.09.17, 08:29
    Dokładnie tak Firlefanz - o tym też pisałam w innym watku. DLATEGO właśnie zasady SV nie przewidują tzw. wpraszania się - także. Bo sa ludzie mało asertywni, którzy na propozycję "A to ja wpadnę do Ciebie w piątek o 16" nie potrafią powiedzieć: "Nie, nie pasuje mi. Nie, nie lubię podejmować ludzi w domu"...A jeśli już odmówić naprawdę muszą - to zaczynają się tłumaczyć sad

    Powyzsze wcale nie oznacza, że nie można się do kogoś "wprosić" - można jeśli ma się z tym kims takie relacje i jeśli ma się pewność, że w razie gdyby mu to nie pasowało bez skrępowania umie to powiedzieć.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 28.09.17, 14:28
    Myślę, że każdy rozróżnia i ma w życiu sytuacje, w których zawiesza sv. Mam trzy takie osoby, które mogą do mnie wpaść bez zapowiedzi i o dowolnej porze. Albo po telefonie w rodzaju: "Jesteś w domu, Vi? To super, wpadnę za kwadrans, po drodze kupię jakieś ciacho.". I jak nie toleruję "wpraszania mi się", uważam za skrajne chamstwo INFORMOWANIE gospodarza o wizycie - tak w przypadku tych konkretnych osób pycho mi się cieszy na sama myśl i ruszam szykować kawę. Podobnie - u mnie w domu goście nie zdejmują butów. Nie mieszkam w muzeum, ne mam na podłogach XVII wiecznych perskich dywanów, a myśl o jakichkolwiek "kapciach przechodnich" mnie brzydzi. Natomiast gdy moja psiapsióła wpada na kawkę - to zrzuca kozaczki i siedzi boso - żadnej z nas to ujmy nie przynosi. I tak dalej. I owszem: GENERALNIE nie wpada się do nikogo bez wyraźnego zaproszenia, nie zdejmuje butów itd. Generalnie. Ale są sytuacje i osoby wobec których reguły odstawiamy do kąta. Tak samo z godzinami telefonowania: zasada jest taka, że nie dzwoni się do mieszkań prywatnych przed godziną 9:00 i po 21:00, poza sytuacjami ekstremalnymi. Tymczasem... Moja własna matka lubi sobie rano pospać i WIEM, że dzwonienie do niej przed 10:00 jest nie na miejscu, natomiast [jak większość w rodzinie] jest "nocnym markiem" i telefon choćby i o północy w żaden sposób jej nie poruszy. Do tej konkretnej osoby swobodnie można więc "wbrew regułom" dzwonić dużo po czasie "dozwolonym". smile

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.