Dodaj do ulubionych

A propos niespodziewanych wizyt ...

12.09.17, 13:04
Tak sobie poruszyłam temat w pracowym gronie smile I taką historyjkę opowiedział nam kolega: otóż lat temu już parę dobrych, gdy jeszcze był wolnym mieszkał sobie sam i na noc zaprosił do siebie swą dziewczynę. Rano śpią sobie w najlepsze, bo był wolny dzień, a tu koło 9 dzwonek do drzwi - jego starsza siostra ze szwagrem i dzieciakami smile - Byliśmy w galerii obok Ciebie i wpadliśmy na kawę, ciasto i paczki mamy ...Sytuacja niezręczna mocno, w lozku naga dziewczyna, za drzwiami najbliższa rodzina...Siostra na szczęście normalna, bo gdy wybąkał - eeee sorry, ale nie jestem sam zaraz się zmyła z rodzinką, ALE mimo to sytuacja niezręczna i jeszcze ponoć dzieciaki wypytywały dlaczego wujek ich nie wpuścił smile A wystarczyło zadzwonić smile

Koleżanka zato opowiedziała, ze jej kuzynka jeszcze "fajniej" miała. Poszła na pierwsza noc do gościa, z którym się spotykała, a tu rano zgrzyt klucza w zamku - ona w szoku - gośc podawał się za wolnego i takież ogólne wrażenie robił, a tu najpewniej jego zona z delegacji wraca ...Ale okazało się, że tylko jego mama tak sobie "zaszła", bo w pobliżu na ryneczku była. Na szczęście pan, obecnie mąż owej kuzynki zresztą specjalnie mamusi nie musiał tłumaczyć sytuacji, bo widziała bity, torebke i plaszcz panny w przedpokoju, ale i tak nie darował sobie do mamci uwagi, ze jest XXI wiek i sa TELEFONY smile

Nie miałam takiej sytuacji nigdy, ale nikomu z bohaterów tych zdarzeń nie zazdroszczę. I jakkolwiek wierzę, że czyjaś ciocia nigdy nie była widziana w negliżu, to zalecałabym jednak niespo0dzieanym "wpadaczom" więcej wyobrażni, a już chyba szczególnie gdy się wpada do kogoś być może bardziej aktywnego na polach wszelkich niż sędziwa ciociawink




--
Korcia
"droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
Edytor zaawansowany
  • 12.09.17, 13:34
    Anegdota z brodą, usłyszana w pracy od pani, która już na emeryturze jest ładnych naście lat.
    Chłopak, korzystając z okazji, że rodzice pojechali do krewnych, zaprosił dziewczynę do siebie.
    Oczywiście o losach poezji mandżurskiej po rewolucji kulturalnej nie rozmawiali.
    Niespodziewanie do domu przyjeżdżają rodzice. Wchodzą do mieszkania, a tam w salonie na kapanie leży chłopak z dziewczyną w całkiem jednoznacznej sytuacji.
    Konsternacja. Pytanie, co każda z osób sobie w tym momencie myśli?
    - chłopak: ale wtopa
    - dziewczyna: jejku, co sobie państwo o mnie pomyślą?
    - ojciec chłopaka: moja krew smile
    - matka chłopaka: jak ona te nogi trzyma? Przecież mu niewygodnie!
  • 12.09.17, 13:46
    hehe - może i z brodą, ale nie znałam ...
    Ale tak poza dowcipem Chrisie, to chyba nikt z nas nie chciałby się w takiej sytuacji znaleźć, szczególnie na miejscu gościa - tego zaproszonego. Nie chciałabym się znaleźć w takiej sytuacji za nic smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 12.09.17, 14:28
    Cóż, zależy od tego, jaki mamy poziom ekshibicjonizmu i jakie obowiązują standardy w domu w swobodnym zachowaniu, nawet wobec domownika czy członka rodziny.
    Jeżeli chodzi o normę, to wiadomo, nikt znajdujący się w medianie norm smile nie chciałby w takiej sytuacji znaleźć.
    Kiedyś czytałem na forum, chyba humorum takie przypadki, kiedy para bawiła się, no tak trochę jakby byli nad Sekwaną...
    Pamiętam to, bo raz, że zabawne, a i sytuacja bardzo krępująca.
    Matka dziewczyny weszła do pokoju, włożyła zakup nowego ciucha do szafy, następnie podeszła do kanapy, cmoknęła jedno w czoło z jednej strony kanapy, potem w czoło z drugiej strony kanapy i sobie poszła.

    Rozszerzając temat sytuacji kłopotliwych to Znam człowieka, jest to mój kolega w pracy, który uwielbia sytuacje niestandardowe, kłopotliwe dla innych. Sam często wywołuje takie lub ośmiesza ludzi. Sam byłem świadkiem takich sytuacji, gdzie prowokator bawił się dobrze cudzym zakłopotaniem. A sądzę, że takie sytuacji byłyby dobre do opisania tutaj jak się zachować wobec takiej osoby. Ja je zupełnie zignorowałem.
    Pierwsza sytuacja, to taka: podbiegła do mnie na korytarzu rozemocjonowana koleżanka, ze spojrzeniem we mnie jak ostatniego przestępcę i lekkim niedowierzaniem, że mogę być takim draniem. Rzekła do mnie: słyszałam, że masz nieślubną córkę ze studiów w Krakowie? Zapytałem się kto to powiedział. Podała tego oto kolegę, który to powiedział przy ludziach na spotkaniu. Sytuacja sprzed kilku miesięcy, mamy kolację z ludźmi z innego oddziału firmy z innego miasta. Kolega opowiada o swoich dzieciach i nagle wypala do mnie: wiesz, za 12 lat córka będzie dorosła, to będziesz mógł się z nią ożenić. Będę miał zamożnego zięcia. Na to ja, że wspaniale, akurat wtedy będę w tym wieku, kiedy głowa siwieje, coś tam szaleje i zmienia się na nowszy model. Wpierw towarzystwo zbaraniało, dziewczyny w wieku stażowo - praktykanckim spłonęły. Osoby w moim wieku zaczęły się dziwnie przyglądać to jemu, to mnie. No co zrobić z takim? Tylko obrócić w żart. W naszym oddziale każdy go zna i takie sytuacje są znane. Zagraniczni goście, będąc sam na sam z kimś z nas, czasami ośmielają się pytać o jego nietypowe zachowanie. Taki Smurf - Zgrywus.
  • 12.09.17, 14:51
    Wiesz, jak się ma współdomownika/ków to no należy się liczyć z tym, że mogą wrócić bez uprzedzenia DO SIEBIE do domusmile Ru jednak mowa o pojawieniu się bez uprzedzenia/zaproszenia w domach cudzych ...

    Co do Twego kolegi i tych sytuacji. Ad 1- nie wiem jakie masz relacje z kolezanką oburzoną, ale ja zareagowałabym zarówno ja zachowanie kolegi, jak i jej. Powiedzialabym jej normalnie, nie, akurat w Krakowie nie mam, ale nawet jakbym miał w Buenos Aires nic ci do tego. A kolegę też solidnie objechałam i wcale nie zartem. Zachowanie kolesia jest debilne i źle czynicie pozwalając mu a nie bezkarnie ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 12.09.17, 16:35
    Powiem tak Koro odnośnie kolegi. Niedawno miałem z nim mailową korespondencję, bez szczegółów, ale napisałem do niego w odpowiedzi do mnie, że robię zamęt. Faktycznie to on robił zamęt wskazując mu punkt w korespondencji, który absolutnie nie powinien być poruszony w korespondencji.
    Po wymianie korespondencji miałem rozmowę z przełożonym moim, który bronił tego kolegi, bo on jest biedny, ofiara reorganizacji, on w tym roku przegrał, rok temu umarła mu mama, dwa lata temu się rozwiódł. Bo to ja jestem wygrany w tym roku (awans poziomy), bo to ja jestem od niego w lepszej sytuacji. Problem faktycznie jest, ale z tym, że tak jest od lat, nie od rozwodu. Takiego mam szefa, który to będzie wszystkich bronił na około, ale nie swojego zespołu. To jedyna wada. Pozostałe cechy są anielskie.
    Odnośnie koleżanki, dostała odpowiedź: Jadziu, przecież wiesz, że w Krakowie nie studiowałem, tylko w Poznaniu.
    Ale ta pani też jest specyficzna i odstaje od standardowych i przewidywalnych osobników, którzy występują w firmie w 99,7%.
  • 12.09.17, 16:50
    aaaa kolega pozujący na biednego misia smile Wiesz, w sprawach opierających się o szefostwo i tematy zawodowe może być brany w obronę przez szefa i na to nie masz wpływu. ALE ws sprawach tych głupich zartów - to już sprawa między nim, a ofiarą...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 12.09.17, 14:31
    kora3 napisała:

    > widziała bity, torebke i plaszcz panny w przedpokoju,

    Panna przyszła meble skręcać? wink

    --
    Naucz się śmiać z samego siebie.
    Będziesz miał ubaw na całe życie...
  • 12.09.17, 20:36
    A propos niezapowiedzianych wizyt przypomniała mi się historia, która spotkała moją koleżankę pracującą jako agent nieruchomości.

    Koleżanka przyjęła do swojej oferty mieszkanie na sprzedaż. Właściciel był bardzo zajętym człowiekiem, więc zostawił jej klucze, żeby mogła pokazywać mieszkanie potencjalnym nabywcom bez zawracania mu głowy. Sam mieszkał gdzieś indziej, więc to sprzedawane mieszkanie stało puste.

    Pewnego razu koleżanka umówiła się z potencjalnie zainteresowanymi na oglądanie mieszkania, nie informując właściciela o terminie wizyty, bo i po co. Otwiera drzwi kluczem, wchodzi i w przedpokoju widzi porozrzucane buty i ubrania. Nieco zdziwiona wchodzi dalej. W tym momencie z sypialni wyłania się zaskoczony pan właściciel w dezabilu, a zza niego wychyla się równie skąpo ubrany i niemniej zaskoczony drugi pan...

    Mieszkanie w końcu znalazło nabywcę, ale i koleżanka, i właściciel do samego końca czuli się mocno niezręcznie.
  • 13.09.17, 09:37
    Bycie bezmyślnym mści sie nie tylko na nas. Jeśli pani weszła puszczając potencjalnych kupców przodem to sama nie wykazała się profesjonalizmem(ale chyba tu tak nie było) bo w opuszczonym mieszkaniu mogły się zdarzyć różne rzeczy choćby niewidoczne z korytarza włamanie. Ja bym była na faceta wściekła i czuła że należą mi się przeprosiny za postawienie mnie w takiej sytuacji.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 13.09.17, 18:52
    Nie wiem, Babo, kto wchodził pierwszy, nie znam aż takich szczegółów, ale zakładam, że raczej ona, skoro to ona natknęła się najpierw na ubrania, a potem na panów.

    Po tej historii powiedziała, że nawet jeżeli ma klucze do mieszkania, to i tak najpierw na wszelki wypadek dzwoni dzwonkiem.
  • 14.09.17, 07:36
    Czyni z pewnością słusznie smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 13.09.17, 09:37
    Hmm tu jednakowoż nie znajduje nic złego w zachowaniu agentki. Bo skoro mieszkanie stało z założenia puste i pan udostępnił agentce klucze, to o ile chciał skorzystać z mieszkania to on powinien powiadomić agentkę, ze w danym dniu będzie ono dla "zwiedzających" niedostępne. Tak, wiem - Ty tez nie widzisz pewnie żadnej winy po stronie agentki - odniosłam się do tego, ze cała ta sytuacja nijak ma się do niezapowiedzianej WIZYTY.



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 13.09.17, 00:18
    Korciu, to juz trzeci wątek na ten sam temat, w tym dwa Twoje smile
  • 13.09.17, 09:55
    No i co Matti?smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 13.09.17, 12:50
    Z innych watków znam doskonale Twój stosunek wobec niezapowiedzianych wizyt U CIEBIE smile Twój dom, Twoja sprawa - jedna ZAWSZE należy sobie zdawać sprawę, że sa ludzie raz o innym podejściu, a dwa - w innej sytuacji.
    To, ze Ty otworzysz w sobotę rano drzwi komus niezapowiedzianemu zaspana w szlafroku boś dopiero wstała - ok, fajnie. Być może nie ma dla Ciebie znaczenia, czy to Twoja przyjaciółka, czy słabo znana Ci osoba, która na co dzień widzi Cię zgoła inaczej - wierzę. Tylko ze pod uwagę należy brać kontekst fakt, że Twój maż wyłoni się zaraz czy później z sypialni najpewniej go nie skrępuje, a przyjaciółki nie zdziwi. Ale opisane tu panie były u panow w domu GOŚCMI - w dodatku goścmi nieznanymi odwiedzającym! I już teraz abstrahując od seksualnego motywu - ja bym nie chciała będąc czyimś gościem nagle rano zostać zaskoczona w negliżu, bez makijażu przez całkiem obca mi osobę, albo musieć "ukrywać" się w sypialni/ pokoju gościnnym aż taka osoba sobie pójdzie. Jasne, sa domy i mieszkania o takim rozplanowaniu, że taka osoba może niezauważona przejść do łazienki i ogarnąć się, ale są i inne.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.