Dodaj do ulubionych

Zakladanie i nie- rozmowy

19.09.17, 12:11
Na kanwie watku obok ...mam wrażenie, że część z Was nie odróżnia sytuacji, w której z góry należy założyć, ze będziemy z kimś rozmawiać od sytuacji, w której nie zakładamy - na ogół słusznie takiej opcji. I jeśli nie zakładamy - np. rozmawiamy z kimś przez tel. rozmowę tę zawieszając na czas bezpośredniego z kimś koniecznego kontaktu (np. Poczekaj, tylko zapłacę"

Przykładowo:dawno nie jechałam pociągiem, ale o ile pamiętam w pociągach dalekobieżnych kontrola biletów odbywa się kilkukrotnie. Czyli jest spore prawdopodobieństwo, że konduktorzy przyjdą do nas parę razy sprawdzić bilet. Jeśli jednak nie będziemy mieć do nich pytań, a nasz bilet nie będzie jakiś szczególny i nie będzie generował pytań do nas - to rozmowy jako takiej z tymi konduktorami nie przewidujemy. I słusznie. Czy jeśli rozmawiamy z kims przez telefon na serio koniecznie trzeba Waszym zdaniem taka rozmowę fizycznie przerwać ( w sensie - polaczenie), by konduktor nie poczuł się źle/przedmiotowo?
Z doświadczenia - dawniejszego - konduktor na ogół nie oczekuje konwersacji w takiej sytuacji. "dzień dobry, proszę, dziękuję, do widzenia" i tyle. Tak, wiem, dowiem się ze albom nieatrakcyjna, albo niesympatyczna ze konduktor mnie nie podrywał nigdy smile ale tak na serio takie zgadywanki sa nieprofesjonalne i nowe standardy kolei je wykluczająsmile

Inna sytuacja - wychodzimy z domu rozmawiając z kimś. Jest prawdopodobieństwo, ze na klatce schodowej spotykamy sąsiada - wymieniamy "dzień dobry" i nic więcej - sąsiad ma prawo czuc się zlekceważony, bo się z kims przez tel. rozmawialo?

Inna sprawa wjst, gdy kontakt z kimś z góry zakłada rozmowę - o tym nie mówimy, bo to oczywiste

--
Korcia
"droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
Edytor zaawansowany
  • 19.09.17, 12:23
    kora3 napisała:

    > roz
    > mawiamy z kimś przez tel. rozmowę tę zawieszając na czas bezpośredniego z kimś
    > koniecznego kontaktu (np. Poczekaj, tylko zapłacę"

    Bardzo niegrzeczne. W stosunku do rozmówcy, któremu każemy czekać i wysłuchiwać w oczekiwaniu innych rozmów np naszego dyskursu z kasjerką, w stosunku do tejże kasjerki, której przeszkadzamy w pracy gadając z kimś innym i nie skupiając się na przygotowaniu do płacenia oraz wobec innych ludzi czekających np w kolejce. Czyli trzy razy - NIE!

    >Czy jeśli rozmawiamy z kims przez telefon na serio k
    > oniecznie trzeba Waszym zdaniem taka rozmowę fizycznie przerwać

    Tak, tak robią ludzie którzy nie są do telefonu notorycznie przyspawani. Przerywają fizycznie rozmowę na czas wykonania innej czynności - rozmowy z listonoszem który akurat zadzwonił, zakupów w sklepie, czy spotkania z inną osobą.

    > Inna sytuacja - wychodzimy z domu rozmawiając z kimś.

    Rozmowę telefoniczną przerywamy PRZED wyjściem z domu.
  • 19.09.17, 12:45
    Aquo weź się skup, ok? Z kasjerka właśnie NIE prowadzimy nijakiego dyskursu! dzień dobry, dziękuję, do widzenia. Jak przeszkadzamy kasjerce mając słuchawkę przy uchu i nic do niej nie mówiąc? Jasne, jeśli jest osoba o tak mało podzielnej uwadze ze nie umie powiedzieć dziękuję oraz normalnie zapłacić mając słuchawkę przy uchy, to a taka dysfunkcję i no musi się z nią liczyc. Tak samo jak kierowca, który nie może rozmawiać na zywo z kims prwadzac, bo go t rozprasza. Znałam osobę tak upośledzoną - no trzeba się dostosować, ale to jest upośledzenie, nie czarujmy się

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 19.09.17, 13:07
    kora3 napisała:

    > Aquo weź się skup, ok?

    Koro, przeproś na moment swego rozmówcę, odłóż telefon na chwilę i przeczytaj proszę spokojnie, bez pośpiechu, ale ze zrozumieniem treści jeszcze raz to co napisałam wyżej, to może zrozumiesz o co chodzi. Choć szczerze wątpię, bo Ty chyba jesteś z frakcji przyspawanych którzy nie pojmują, że to ICH ROZMOWA TELEFONICZNA i nieustanne nadawanie do słuchawki może KOMUŚ przeszkadzać, utrudniać mu pracę, albo po prostu zwyczajnie męczyć. Nie mówiąc o tym, że w przestrzeni publicznej to zwyczajnie niestosowne.




  • 19.09.17, 14:37
    hehe , Ty nie rozmawiasz a nie umiesz czytac ze zrozumieniem - wada

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 19.09.17, 15:01
    Koro, ilość chamstwa zdumiewa...
  • 19.09.17, 15:10
    a jakieś konkrety? Brak podzielności uwagi JEST wadą - żadne chamstwa ani obraza - fakt

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 19.09.17, 15:44
    Chamskie odzywki :
    "Aquo weź się skup, ok?"
    "Jak przeszkadzamy kasjerce mając słuchawkę przy uchu i nic do niej nie mówiąc?"
    "hehe , Ty nie rozmawiasz a nie umiesz czytac ze zrozumieniem - wada"

    Pouczasz innych, a sama wyświadczasz sobie takie świadectwo. Gratuluję.
  • 19.09.17, 19:11
    Wyświadczam sobie - ciekawe - kontynuuj smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 20.09.17, 09:01
    Tutaj oceniałbym sytuację z telefonem dwojako. Kiedy sami np. stoimy w kolejce i z nudów albo z innych, być może istotnych powodów telefonujemy do kogoś i rzeczywiście wtedy płacimy kasjerce za towar, to jest to zachowanie niegrzeczne, albo wręcz śmieszne jak w jednej ze scen w Misiu - cześć, dzwonię do ciebie bo nie mogę z tobą rozmawiać.
    Inna jest sytuacja, kiedy ktoś telefonuje do osoby stojącej w kolejce. Widocznie obie strony uznały, że sytuacja żadnej ze stron nie przeszkadza. Chyba, że jasno daje znać: wiesz, jestem teraz w sklepie i wolałbym porozmawiać później.

  • 19.09.17, 12:32
    Zieeew.
    Ilez mozna rozkminiac przyspawany do ucha telefon lub muszelke.
    Dla niektorych to pozowanie na niezastapione osobistosci bez ktorych swiat zginie jesli nie beda bez przerwy na linii. Okropna maniera.

    --
    Stop! Latać tylko prawą stroną
  • 19.09.17, 12:53
    No wiesz, sa ludzie, którzy musza albo chcą być w kontakcie z innymi. Np. przedsiębiorcy. Jakas tam pani urzedniczka może sobie po godzinach nie mieć tela wcale

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 19.09.17, 13:01
    Jest różnica między kulturą a zdrowym rozsądkiem i (że tak to nazwę) "logiką szybkiej codzienności w dużym mieście". Niektórzy, zwykle osoby 60+ lub po prostu o mentalności starców, uporczywie trzymają się dawnych zasad, które kiedyś owszem miały sens i były kulturalne, ale dzisiaj straciły kompletnie rację bytu. Np. kiedyś miało sens dawanie pieniędzy w kopercie, bo temat finansów uznawany był za tabu. Dzisiaj jest normalne, że korepetytorowi, hydraulikowi, mechanikowi, tłumaczowi przysięgłemu (ostatnio sama miałam taką sytuację), sprzątaczce czy prostytutce daje się kasę do ręki, lub kładzie na stół. Bo pieniądze nie są już tabu. Problem ten jest zresztą coraz bardziej marginalny, w dobie natychmiastowych przelewów bankowych i coraz szerszym obrocie bezgotówkowym. Kiedyś nie było telefonów komórkowych, więc jasne było, że w czasie kontroli biletów nikt konwersacji prowadził nie będzie. Dzisiaj ze słuchawką bluetooth w uchu, zatopiona w konwersacji, automatycznie daję konduktorowi bilet (lub pokazuję na smartfonie, w formie elektronicznej), nie patrząc nawet na niego, a po 30 sekundach nie pamiętam, czy był to mężczyzna czy kobieta. Podobnie robiąc zakupy czy cokolwiek innego. Tak - przy znajomych czy sprawach zawodowych nie wypada rozmawiać przez telefon. I tak - przy realizowaniu usług / robieniu zakupów, o ile nie przeszkadza to innym (np. w bibliotece), można śmiało nie zwracać uwagi na osobę, która nam usługuje / sprzedaje i zajmować się swoimi sprawami. Nie będzie to niegrzeczne. Oczywiście ta świadomość przebija się powoli, Wagonetka zapewne już nie dożyje czasów, gdy się całkowicie upowszechni, ale trend jest bezwzględny i zatrzymać się go nie da. Wierzganie przeciwko niemu przypomina protesty przeciwko samochodom, gdy dominowały dorożki smile
  • 19.09.17, 13:52
    Wierzganie przeciwko samochodom faktycznie nie pomoglo ale przyznaj, mase przepisow wprowadzono aby nie jezdzic na dziko, nie prawdaz? Podobnie z komorkami - dzikie korzystanie z tego dobrodziejstwa tez moze byc zgubne.
    O ile rozumiem szpanowanie np.najnowszym modelem, czy wlasna waznoscia. to szpanowanie moze byc w dobrym guscie albo strasznie zalosne - kwestia wyczucia. Zawsze tak bylo w najrozniejszych dziedzinach i konfiguracjach spolecznych.


    --
    - Halo, pralnia?
    - Sralnia,k... Ministerstwo Kultury, słucham.(podobno autentyczne)
  • 19.09.17, 13:57
    szpererda napisała:

    > Jest różnica między kulturą a zdrowym rozsądkiem i (że tak to nazwę) "logiką sz
    > ybkiej codzienności w dużym mieście". Niektórzy, zwykle osoby 60+ lub po prostu
    > o mentalności starców, uporczywie trzymają się dawnych zasad,
    >Tak - przy znajomych czy sprawach zawodowych nie wypada rozmawiać p
    > rzez telefon. I tak - przy realizowaniu usług / robieniu zakupów, o ile nie prz
    > eszkadza to innym (np. w bibliotece), można śmiało nie zwracać uwagi na osobę,
    > która nam usługuje / sprzedaje i zajmować się swoimi sprawami.
    > Oczywiście ta świadomość przebija się powoli, Wagonetka zapewne już
    > nie dożyje czasów, gdy się całkowicie upowszechni, ale trend jest bezwzględny i
    > zatrzymać się go nie da. Wierzganie przeciwko niemu przypomina protesty przeci
    > wko samochodom, gdy dominowały dorożki

    Szacunek do drugiej osoby wymagał zawsze i nadal wymaga nie tylko grzecznego zwracania się doń, ale i poświęcania jej swej uwagi w trakcie załatwiania sprawy. Niestety już i w czasach powozów zaprzężonych w konie część społeczeństwa błędnie uważała, że jest ponad zasady savoir-vivre i kompletnie nie zwracała uwagi na usługodawców, cały swój wysiłek w kierunku stwarzania pozorów dobrego wychowania kierując jedynie na osoby równe lub lepiej wyższe sobie statusem majątkowym, towarzyskim, czy społecznym, śmiało mając w pogardzie wszystkich innych. Czyli - nihil novi sub sole.
    Człowiek kulturalny odnajduje się również w szybkiej codzienności wielkomiejskiej i wcale nie musi kategoryzować społeczeństwa ze względu na wiek, potrafi być grzeczny wobec wszystkich których spotyka, nawet jeśli wyznają zupełnie inne poglądy.
  • 21.09.17, 02:01
    aqua48 napisała:
    Szacunek do drugiej osoby wymagał zawsze i nadal wymaga nie tylko grzecznego zwracania się doń, ale i poświęcania jej swej uwagi w trakcie załatwiania sprawy.

    AMEN

    M
    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 19.09.17, 14:03
    szpererda napisała:

    > Wagonetka zapewne już
    > nie dożyje czasów, gdy się całkowicie upowszechni, ale trend jest bezwzględny i
    > zatrzymać się go nie da.

    myślisz, że gdy zemrę to buc przestanie być bucem?
  • 19.09.17, 14:38
    smile zdrowy rozsadek - dobra rzecz smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 19.09.17, 15:13
    "Tak - przy znajomych czy sprawach zawodowych nie wypada rozmawiać przez telefon. I tak - przy realizowaniu usług / robieniu zakupów, o ile nie przeszkadza to innym (np. w bibliotece), można śmiało nie zwracać uwagi na osobę, która nam usługuje / sprzedaje i zajmować się swoimi sprawami. Nie będzie to niegrzeczne."

    O tempora, o mores...
    Nawet nie widzisz, jakie to straszne co napisałaś.
  • 19.09.17, 15:16
    napisała prawde Ser.. to tak samo, jak kelnerowi inie dziękuje się za zabranie zużytych naczyń, to jest "fopa" smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 19.09.17, 15:21
    straszne? typowe dla pewnej kategorii ludzi: grzeczność jest zarezerwowana tylko dla znajomych i tam, gdzie mamy zobowiązania zawodowe (czyli tak, gdzie są nasze pieniądze)
    reszta niech się buja, bo reszta to nikt

    typowe buractwo



  • 19.09.17, 15:24
    typowy burak wszystko przelicza na kasę lub inne korzyści to i innych mierzy swą miara

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 19.09.17, 15:28
    www.youtube.com/watch?v=_PoFVOFdM4g
  • 19.09.17, 15:28
    👍 Wagonetko
    Lecz po proznicy prawisz - prawdziwy burak nigdy nie ma buraczanego pojecia o swoim buractwie - na tym to polega.

    --
    - Jezusicku, Jendrek, psecie ty mas ciupaske w plecach!
  • 19.09.17, 15:31
    no tal, dlatego swe buractwo objawia nawet na forum SV - tak ma ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 19.09.17, 15:33
    asia.sthm napisała:

    > 👍 Wagonetko
    > Lecz po proznicy prawisz - prawdziwy burak nigdy nie ma buraczanego pojecia o s
    > woim buractwie - na tym to polega.
    >

    a tak se coś tam piszę w przerwie na herbatkę smile

  • 19.09.17, 19:28
    najważniejsze wszelko, gdy prawi z doświadczenia - pewnie wie co mówi

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 19.09.17, 15:42
    ser_metafizyczny napisał(a):

    > O tempora, o mores...
    > Nawet nie widzisz, jakie to straszne co napisałaś.

    Ser, zasady savoir-vivre zawsze były stosowane przez elity, nie wszystkich. I nadal tak jest. Jest całe mnóstwo ludzi którzy nie chcą ich stosować, nie widzą potrzeby, przedkładają inne ważniejsze dla siebie sprawy nad grzeczność na którą na co dzień szkoda im czasu, albo nawet chcą, ale są po prostu nieuważne. Starają się, ale robią gafy, mieszają porządki, pod byle jakim pretekstem zarzucają wysiłek stosowania zasad kiedy robi się on dla nich niewygodny, i wychodzi tak jak wychodzi...
  • 19.09.17, 15:48
    Oczywiście Aquo, jest tak jak piszesz.
    Widzisz. Ja wiem ze mnie też czasami nie dostaje kindersztuby, nie udaję że jest inaczej.
    Ale przeraża mnie kiedy ktoś o takich poglądach jak na przykład Szpererda tutaj wypowiada się z pozycji znawcy zasad. Internet jak papier, wszystko przyjmie...
    Kto z nas ma jakąkolwiek podbudowę merytoryczną do takiej dyskusji?
  • 19.09.17, 15:58
    ser_metafizyczny napisał(a):

    > Kto z nas ma jakąkolwiek podbudowę merytoryczną do takiej dyskusji?

    Tak szczerze to podbudowę merytoryczną albo ma każdy kto został wychowany według zasad (stosowali je w domu i stosowania WYMAGALI jego rodzice, ich znajomi i dalsza rodzina na co dzień), interesuje się tą dziedziną, czyta poradniki i nowe i te dawne oraz rozmawia na ten temat w kręgu znajomych zastanawiając się wspólnie co jest dopuszczalne a co nie, lub nie ma tej podbudowy nikt kto również nie studiował protokołu dyplomatycznego lub nie używa go w praktyce.


  • 19.09.17, 16:06
    Odpowiem Ci tak - nigdy nikt nie odpisał mi podając źródło inne niż anegdotę.
  • 19.09.17, 16:13
    mnie bazy nauczyła rodzina: dziadkowie, rodzice, ciotki i wujkowie
    pewne rzeczy zweryfikowały się poprzez mojego męża, który nie jest Polakiem i wniósł do tego pewne nowości, które zostały zaadaptowane - na przykład w kwestii posiłków

    i tak to przechodzi z pokolenia na pokolenie smile

  • 19.09.17, 16:16
    aha, i miałam jednego profesora na uczelni, który stawiał ludzi do pionu smile
  • 19.09.17, 19:10
    wagonetka napisał(a):

    > aha, i miałam jednego profesora na uczelni, który stawiał ludzi do pionu smile

    Oo ja miałam niejednego takiego, studiowałam w czasach kiedy nikt nie obawiał się zareagować na chamstwo smile Bardzo dobrą nauką było też uczestnictwo w radach wydziału. Nauką jak kulturalnie ale dobitnie ukrócać niegrzeczne wypowiedzi i zachowania. Życie za granicą i obserwacja innych zwyczajów i zachowań też jest dobrą szkołą życia (jak wiadomo savoir-vivre to wiedza jak żyć). Podobnie jak obracanie się w kręgach elitarnych.
  • 19.09.17, 19:30
    Teraz masz szanse dowiedzieć się nowych elitarnych zasad - mężczyzna na delegacji ma proponować kobiecie - współpracownicy wyjście po pracy - będziesz wdrazać? smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 19.09.17, 21:06
    aqua48 napisała:

    > Podobnie jak obracanie się w kręgach elitarnych.

    mnie tam wystarczy to, czego nauczyli mnie mama i tata
  • 19.09.17, 21:24
    wagonetka napisał(a):

    > mnie tam wystarczy to, czego nauczyli mnie mama i tata

    A dla mnie bardzo pouczająca była konfrontacja z innymi środowiskami i panującymi tam obyczajami smile
  • 19.09.17, 19:18
    a jakze - to te osoby, które płacą w kopertach, ale u także TE Aquo, które uważają, ze kolega w delegacji ma zabawiać koleżankę bo jest mężczyzną - chyba z czescią się nie zgadzasz, nieprawdażsmile?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 19.09.17, 15:15
    Wjeżdżam teraz przed chwilą na parking. Pan parkingowy z kims rozmawia, nie przez tel. na zywo - ręką wskazuje mi, żeby jechać na lewo. Jadę, znajduję miejsce. Pan podchodzi "dzień dobru" ja takoz, dostaję kwitek "dziekuje" - niezły dyskurs...Pan powinien paśc przede mna na twarz jak wjeżdżam, a potem wstać "Ach witaj, witaj nadobna niewiasto, dzięki niebiosom, zes wybrała nasz parking. zechciej zająć miejsce. Co za pogoda nieprawdaż ...." A zaliż fakt mój panie, witajże mi w tym dniu, jakoż samopoczucie ...itd smile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 19.09.17, 15:16
    Koro, a skończysz kiedyś złośliwości, żeby podjąć temat merytorycznie?
  • 19.09.17, 15:17
    ależ ja meryrorycznie - pan parkingowy ie chciał ze mna gadać ani ja z nim smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 19.09.17, 15:37
    Ro przetłumaczę Ci jak ten przykład wygląda z boku:
    Wjeżdżam na parking.
    Obsługa nie potrafi się zachować.
    Podoba mi się to.
    Każdy powinien tak się zachowywać, czuję się usprawiedliwiona jeśli zachowuję się równie źle.
  • 19.09.17, 15:39
    Nie, obluga robi to co do niej należy - nie oczekuję padniciaa na twarz bo jestem zdrowa psychicznie)

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 19.09.17, 15:42
    Widzisz, jak się pracuje w usługach to jest coś między zlewaniem klienta a podaniem na twarz.
  • 19.09.17, 15:47
    ser_metafizyczny napisał(a):

    > Widzisz, jak się pracuje w usługach to jest coś między zlewaniem klienta a poda
    > niem na twarz.

    Jak się notorycznie zlewa innych to się normalne grzeczne zachowanie odbiera jako padanie na twarz. I czuje obowiązanym do rewanżu na który się nie ma ochoty, lub się nie umie odpowiednio tego uczynić, wobec czego najlepiej kulturalne odruchy wykpić, wyśmiać zdeprecjonować, uznać za przeżytek.
  • 19.09.17, 15:49
    Albo nazwać wygodnie zawieszeniem zasad, jak to już miało miejsce.
  • 19.09.17, 19:13
    Jw. w nich nie pracuęję a nie oczekuję ze ktoś to ma mi wskazać drogę będzie robić to rak, jak niepełnosprawnemu dziecku mialby

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 20.09.17, 02:10
    Kto Cię skrzywdził Koro, co Ci się stało? Zachowanie kulturalne nagle jest dla Ciebie płaszczeniem się i poniżajacym usługiwaniem?
  • 20.09.17, 08:07
    Może Ty się czujesz skrzywdzona, ja nie - nie oczekuję, ze ktoś be4dzie mnie niańczył, jak małe dziecko i stale poświęcał mi maksimum uwagi

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 20.09.17, 16:19
    Twoje zachowanie na tym forum wskazuje na coś całkiem odmiennego.
  • 20.09.17, 17:29
    Na przykład jakie?smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 21.09.17, 02:03
    szpererda napisała:

    I tak - przy realizowaniu usług / robieniu zakupów, o ile nie przeszkadza to innym (np. w bibliotece), można śmiało nie zwracać uwagi na osobę, która nam usługuje / sprzedaje i zajmować się swoimi sprawami. Nie będzie to niegrzeczne.


    Wyjatkowe prostactwo. fuj.

    Minnie
    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 19.09.17, 15:45
    Ja mysle ze to kwestia kultury osobistej I dobrych manier I wiek nie ma tutaj nic do rzeczy. W przypadku konduktora to jest jeszcze ok - rzeczywiscie szybko patrzy na bilet I idzie dalej. Ale w przypadku kasjerki to jest to juz niegrzeczne - jako ze usluga trwa dluzej I jest jakas krotka relacja kasjerka-klient. Zawsze masz druga opcje kas samoobslugowych I wtedy nie ma problem lub zakupy internetowe.

    A tak patrzac w druga strone- JAkby sie klienci czuli gdyby kasjerka gadala przez telefon I obslugiwala...?

    >>>I jeśli nie zakładamy - np. rozmawiamy z kimś przez tel. rozmowę tę zawieszając na czas bezpośredniego z kimś koniecznego kontaktu (np. Poczekaj, tylko zapłacę" <<<<

    Mozna tez zakonczyc rozmowe I powiedziec zaczekaj zadzwonie za 10 minut.

  • 19.09.17, 15:50
    10iwonka10 napisała:

    > Mozna tez zakonczyc rozmowe I powiedziec zaczekaj zadzwonie za 10 minut.
    >
    Ja mówię, przepraszam, ale teraz wchodzę do sklepu, autobusu, wychodzę z domu. Oddzwonię jak będę miała czas.
  • 19.09.17, 15:57
    "
    A tak patrzac w druga strone- JAkby sie klienci czuli gdyby kasjerka gadala przez telefon I obslugiwala...?"

    I mnie w sklepie osiedlowym to nagminne. Już tam nie kupuję, ale masz rację - w żadną stronę takie zachowanie nie wygląda dobrze.
  • 19.09.17, 16:00
    10iwonka10 napisała:

    > A tak patrzac w druga strone- JAkby sie klienci czuli gdyby kasjerka gadala prz
    > ez telefon I obslugiwala...?

    spotkało mnie to dziś: pani obsługiwała rozmawiając przez telefon
    co prawda nic nie poczułam, ale chwilkę na nią popatrzyłam i wyszłam
    poszłam do innego sklepu
  • 19.09.17, 19:20
    No i Baala z Tobą - widać miałaś problem, że "sługa" nie poswieca Ci dość czasu

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 19.09.17, 17:59
    kora3 napisała:

    > Tak, wiem, dowiem się ze albom nieatrakcyjna, albo niesympatyczna
    > ze konduktor mnie nie podrywał nigdy smile

    Jestem wstrząśnięty (choć nie zmieszany) na wieść, że konduktorzy
    i parkingowi Cię nie podrywają. Ostatni raz byłem tak wstrząśnięty,
    kiedy się dowiedziałem, że Ewa Tutyńska nie ma służby, ale to już inna
    historia. Mam nadzieję, że regularnie konsultujesz się z lustereczkiem
    i wszystko jest nadal ok.

    [Z innej częśći dyskusji - rozmowa z parkingowym, ale się wiąże]
    > A zaliż fakt mój panie

    No, jeśli parkingowy nie zareagował pozytywnie na taką propozycję,
    to jednak czas chyba odbyć poważną rozmowę z lustereczkiem

    A co do meritum: w pociągu nie uszczęśliwiamy współpasażerów
    kłapaniem dzioba ani do telefonu, ani do przyjaciółeczki (vide Dzień
    Świra). W sklepie rozmowę kończymy przed podejściem do kasy.
    A najlepiej nie zaczynamy - co to w ogóle za rozmowa w sklepie.
    W autobusie nie opowiadamy do telefonu o swoich problemach, coby nikt
    się nimi nie przejął i nie zawołał "Przepraszam, czy jedzie z nami jakiś
    lekarz? Bo tej pani wyskoczyły krosty na lewej tylnej części pleców."

    Rozmawiamy w zaciszu swoich czterech ścian do woli, a w innych
    miejscach ograniczamy się do przekazania informacji niezbędnych
    w danej chwili. Jest wtedy mało prawdopodobne, że akurat w ciągu
    tych 5 sekund zajrzy do przedziału konduktor.
  • 19.09.17, 19:34
    A jeśli jedziesz w przedziale SAM ?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 19.09.17, 20:08
    nocnymarek2 napisał:

    > kora3 napisała:
    >
    > [Z innej częśći dyskusji - rozmowa z parkingowym, ale się wiąże]
    > > A zaliż fakt mój panie
    >
    > No, jeśli parkingowy nie zareagował pozytywnie na taką propozycję,
    > to jednak czas chyba odbyć poważną rozmowę z lustereczkiem

    Nocny Marku 100/100 smile)

    A swoją drogą czy tylko ja mam wrażenie, że z konta Kora3 zaczęła pisać jakaś inna osoba?
  • 19.09.17, 20:15
    annthonka napisała:

    > A swoją drogą czy tylko ja mam wrażenie, że z konta Kora3 zaczęła pisać jakaś i
    > nna osoba?

    Dr Jekyll czy Mister Hyde? A może to fotograf Kory?
  • 19.09.17, 22:47
    Kto go tam wie. Poprzednia Kora nie była taka bezsensownie napastliwa i przestrzegała zasad ortografii.
  • 19.09.17, 22:52
    annthonka napisała:

    > Kto go tam wie. Poprzednia Kora nie była taka bezsensownie napastliwa
    > i przestrzegała zasad ortografii.

    Nie przesadzajmy za bardzo z tą ortografią - zwykle się nie czepiam, ale
    tym razem było zbyt kuszące. Mnie też się trafiła freudowska pomyłka,
    bo dopiero po wysłaniu zauważyłem "tylną część pleców" zamiast dolną.
    Choć akurat w tym wypadku, to synonim wink
  • 20.09.17, 08:09
    Pisałam z tela, czasem mi się zdarza, ale oczywiście przepraszam za literówki ...
    Wskaz moja "bezsensowną napastliwość" - proszę. Bo jak na razie, to inne osoby insynuują w tym wątku na mój temat smile - mniej lub bardziej heh "finezyjnie"

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 20.09.17, 09:43
    Jeśli jedna osoba mówi ci że jesteś osłem to ją zignoruj, jednak jeśli pięć osób mówi ci że jesteś osłem to idź i kup sobie siodło...

    Poza tym nagle nieco zmienił Ci się styl pisania. Być może się mylę, ale powróciło moje podejrzenie, że konto Kora3 służy tak naprawdę do podtrzymania aktywności tego forum.
  • 20.09.17, 17:28
    Możesz sobie uwazac naprawdę co chcesz hehe Nawiasem mowiac -jak mnie tu pare miesięcy nie było, to aż wątek był o tym smile a jak człowiek pisze - też źle smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 20.09.17, 20:14
    Ależ pisz, pisz, jak najwięcej. Twoje niesamowite problemy nadają temu forum pewnego kolorytu. Mam tylko nadzieję, że nowa "Kora" będzie trzymać dotychczasowy poziom.
  • 21.09.17, 09:04
    Nie ma żadnej nowej kory, ale jak widać są sensacyjne ciotki tu smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 21.09.17, 10:18
    A Kora jak zwykle musi mieć ostatnie słowo w każdym podwątku smile
  • 21.09.17, 10:35
    Ale za to już się uspokoiłaś smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 21.09.17, 13:48
    A czemu miałyby mnie denerwować posty anonimowego bytu internetowego? Zresztą nie musisz odpowiadać, chociaż zapewne i tak to zrobisz smile
  • 21.09.17, 13:50
    Ale ja nie myślałam o zdenerwowaniu wcale, tylko o niepokoju o włam na moje konto smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 19.09.17, 20:56
    Ja uważam, że dobrze gdy obyczaje nadążają za stylem życia, który się zmienia wraz z technologią. Podoba mi się że mamy netykietę, czy ze dyskutujemy o kulturze korzystania z komunikatorów ect.
    Jeśli idzie o telefony transformacja będzie trudna, obecnie w tym temacie jest obyczajowa dzicz, że tylko patrzeć, aż ludzie zaczną sobie z powodu telefonów skakać do gardeł. Telefony w przestrzeni publicznej to jest koszmar! Nie wiem jak w mieście, ale w warszawie jest to KOSZMAR. Raz mój powrót z pracy wyglądał tak:
    atrakcja nr1 pt "Adrenalina" podbiegnij po pasach, bo pancia patrzy w komórkę i nie zauważyła, że jej autko zamiast stać na czerwonym to wtacza się na przejście (z górki) prosto w przechodniów
    atrakcja nr2 pt "Rozterki" dokonaj wyboru...stoisz pod wiatą i nie mokniesz, ale za to wysłuchujesz 5 minut krzyków pt "ale jak ja mam trafić do tej energetyki, bo nie wiem" czy cieszysz się ciszą w deszczu.
    atrakcja nr3 pt "Dramat w jednym akcie": 20 minutowa relacja o tym czemu czemu project menadżerka to zołza, tuż nad uchem
    atrakcja nr4 pt "Budzi się we mnie żądza mordu" czyli kolejka w osiedlowym markecie i tkwienie w niej w towarzystwie faceta przyklejonego do telefonu, który później pakuje się jedna ręką, nie reaguje na podanie przez kasjerkę kwoty, a na koniec zapomina wpisać pin (jak jeszcze nie był spakowany gdy podchodziłam do kasy to tylko cudem się powstrzymałam od pierdolnięcia jego zakupami o podłogę)
    Wróciłam wykończona. Przestrzeń publiczna bywa trudna i mecząca, ale S-V służy do tego by ją czynić przyjaźniejszą. Pomysł rozmawiania przez telefon tam gdzie inni są zmuszeni Cię słuchać będzie dla mnie zawsze pomysłem chama. Tak jak nie zaśmiecamy przestrzeni publicznej papierkami tak samo nie śmiecimy hałasem (nie ważne czy z krtani czy z głośników) ani światłem (np z flesza aparatu).

    W pociągu nie rozmawiamy chyba, że mamy przedział tylko dla siebie, wtedy gdy przychodzi konduktor przepraszamy rozmówcę, odkładamy telefon (nie musimy rozłączać), mówimy kontrolerowi dzień dobry, podajemy bilet, wysłuchujemy czy nie ma dla nas ostrzeżenia (o opóźnieniu czy też grasujących kieszonkowcach), mówimy do widzenia i podejmujemy rozmowę gdy zamkną się za nim drzwi.

    Nie rozmawiamy na klatce schodowej, bo to miejsce na którym obowiązuje zachowywanie ciszy.

    Jeśli idąc klatką czy osiedlowym chodnikiem jesteśmy zajęci w sposób uniemożliwiający konwersację z napotkanym sąsiadem witamy się skinieniem głowy i uśmiechem i tyle wystarczy.

    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • 20.09.17, 02:07
    Dokładnie, dokładnie tak!
  • 19.09.17, 21:11
    Ja jednak jestem staromodna i uważam, że należy poświęcić nieco kurtuazyjnej uwagi osobie, z którą wchodzę w chwilową, ale zaplanowaną interakcję. Jesli zdarza mi się rozmawiać przez telefon sklepie, to koncze rozmowę przed podejściem do kasy ("Kasiu, podchodze właśnie do kasy w sklepie, oddzwonię do Ciebie za 5 minut"), kasjerce mówię dzień dobry, do widzenia i uśmiecham się do niej, a nie traktuję jak bezosobowy element taśmy produkcyjnej. Podobnie w pociągu z konduktorem (tym bardziej, że bilet najczęsciej mam w telefonie, więc i tak musze "zawiesić" rozmowę na czas pokazania biletu, więc oprócz wzgledów grzecznosciowych dochodzą motywy praktyczne). Drażnią mnie też sytuacje, gdy to sprzedawca prowadzi prywatną rozmowę podczas obsługiwania klientów - i podejrzewam, że tu większość się zgodzi, że jest to zachowanie niegrzeczne. Dlaczego więc takie zachowanie w drugą stronę miałyby uchodzić za właściwe? Tylko dlatego, że to ja płacę?
  • 20.09.17, 13:05
    Z bardzo dużym zdziwieniem przeczytałam ten temat i dyskusję wokół niego. Nigdy nie zastanawiałam się nad takimi codziennymi problemami, które jak się okazuje mają spore znaczenie dla wielu ludzi. Po zastanowieniu jednak przypomniało mi się, że parokrotnie będąc nastolatką i wczesną dwudziestolatką miewałam okazję znajdywać się w różnych sytuacjach w towarzystwie osób z pokolenia moich rodziców i dziadków. Większość tych osób właśnie tak grzecznie zachowywało się wobec innych: kończyli rozmowę przez telefon przy przygodnym kontakcie ze sprzedawczynią, stróżem, konduktorem czy kasjerką; brali całkowicie zbędne im ulotki od ludzi na ulicy; odpowiadali uprzejmie "nie dziękuję" na nagabywania ankieterów, telemarketerów, akwizytorów, czy innych zawracaczy głowy itp. itd. Później, gdy zaczęłam prace i się usamodzielniłam, trafiłam na nieco innych ludzi. Niby takich samych, miłych dla siebie nawzajem, uprzejmych, uśmiechniętych, otwartych, ale wielu z nich zachowywało się w wyżej opisanych sytuacjach całkowicie inaczej. Ignorowali ulotkarzy, rozłączali akwizytorów / telemarketerów, przechodzili obojętnie i słowem nie odpowiadali zaczepieni przez ankietera czy menela na ulicy; kontynuowali rozmowę przez telefon w pociągu, gdy konduktor sprawdzał bilety, w sklepie, gdy podawali towar sprzedawczyni i płacili, na poczcie czy w kasie biletowej, podczas dokonywania transakcji. Nie robili tego ostentacyjnie, po prostu było to dla nich coś całkowicie normalnego. Ludzie w moim wieku, młodsi, ale i trochę starsi. A ja jestem rozdarta. Z domu wyniosłam tę bezsensowną uprzejmość i konieczność zwracania uwagi nawet na tak niewidzialnych ludzi jak konduktorzy, sprzedawczynie, ulotkarze czy żule, ale z drugiej strony, proza życia, wygoda, chęć oszczędności czasu, lenistwo i otoczenie również skłania mnie coraz bardziej do ich ignorowania. I pewnie ta druga, mniej grzeczna, postawa wygra, a dla moich dzieci będzie już czymś całkiem oczywistym. W pewnym sensie to przykre.
  • 20.09.17, 13:30
    petra11986 napisała:

    > A ja jestem rozdarta. Z domu wyniosłam tę bezsensowną
    > uprzejmość i konieczność zwracania uwagi nawet na tak
    > niewidzialnych ludzi jak konduktorzy, sprzedawczynie,
    > ulotkarze czy żule, ale z drugiej strony, proza życia, wygoda,
    > chęć oszczędności czasu, lenistwo i otoczenie również skłania
    > mnie coraz bardziej do ich ignorowania.

    No nie, nie mieszajmy dwóch różnych systemów walutowych,
    jak mawiał klasyk w filmie. Występuje tu podział na "usługi
    zamówione" i "próby wciskania usług niezamówionych".
    Interakcja z konduktorem, czy ze sprzedawczynią wynika z naszej
    decyzji (jazdy pociągiem, zakupów) i dlatego jesteśmy winni tym
    ludziom poświęcić przynajmniej minimum uwagi.

    Nie dotyczy to żuli, ulotkarzy, telemarketerów, pań z parasolkami -
    naganiaczek do klubów nocnych, czy naganiaczy do innych lokali,
    albo taksówek na lotnisku. Tym nie jesteśmy nic winni i ignorowanie
    ich jest jak bardziej na miejscu.
  • 21.09.17, 02:11
    nocnymarek2 napisał:
    No nie, nie mieszajmy dwóch różnych systemów walutowych,
    > jak mawiał klasyk w filmie. Występuje tu podział na "usługi
    > zamówione" i "próby wciskania usług niezamówionych".
    > Interakcja z konduktorem, czy ze sprzedawczynią wynika z naszej
    > decyzji (jazdy pociągiem, zakupów) i dlatego jesteśmy winni tym
    > ludziom poświęcić przynajmniej minimum uwagi.
    > Nie dotyczy to żuli, ulotkarzy, telemarketerów, pań z parasolkami -
    > naganiaczek do klubów nocnych, czy naganiaczy do innych lokali,
    > albo taksówek na lotnisku. Tym nie jesteśmy nic winni i ignorowanie
    > ich jest jak bardziej na miejscu.



    lol to cos takiego jak jedzenie widelcem i nozem przy gosciach a bez gosci jedzenie popychajac niesforne kawalki palcami i swobodne siorbanie, lokcie na stole.
    Kulturalny czlowiek ZAWSZE posluguje sie nozem i widelcem, podczas posilku je cicho,
    i wygodnie mu bez opierania lokci na stole.

    Minnie
    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 21.09.17, 05:59
    Minnie, całkowicie się z Tobą zgadzam.
  • 21.09.17, 10:30
    minniemouse napisała:

    > Kulturalny czlowiek ZAWSZE posluguje sie nozem i widelcem,

    Ile czasu i uwagi mam poświęcić żulowi, który chce dwa złote? Mam
    się wdawać w konwersację? Oni nie mówią od razu, że chodzi o 2 zł
    (ale może być 5). Próbują nawiązać z interlokutorem więź emocjonalną,
    a na końcu i tak mu nie dam, więc po co ten cały cyrk? To samo
    dotyczy innych niechcianych "usług". Mam brać ulotkę i wyrzucić ją do
    najbliższego kosza? Żeby wspomóc przemysł papierniczy i drukarski,
    kosztem drzew?
  • 21.09.17, 11:32
    Jednak Minnie i Ser_metafizyczny mają rację... Dobre wychowanie obowiązuje bezwzględnie i zawsze. Wobec żula, ulotkarza, ankietera, sprzedawczyni, kasjerki, nawiedzonych sekciarzy (oni często zaczepiają na ulicach, czasem nachodzą w domach), konduktora, ciecia parkingowego, ochroniarza w supermarkecie, urzędnika w wydziale komunikacji itp. itd. Czyli także wobec ludzi kompletnie dla nas bez znaczenia, których nie zauważamy na co dzień, którzy są złem koniecznym i nas irytują i najchętniej byśmy ich wysłali na Madagaskar smile Jednak naprawdękulturalny człowiek nawet wobec nich będzie grzeczny. Żulowi z uśmiechem powie "Przepraszam, ale nie" to samo powie ulotkarzowi czy ankieterowi lub nawet weźmie tę ulotkę... Są ludzie przestrzegający zasad wobec wszystkich, a na drugim biegunie są ludzie do szpiku kości pragmatyczni (Szpererda na przykład, zresztą chwała jej za szczerość). Wszystko pomiędzy to kolejne odcienie szarości. Ty jesteś w swoim zachowaniu bliżej tych pierwszych, ja bliżej Szpererdy smile
  • 24.09.17, 08:58
    nocnymarek2 napisał:
    Ile czasu i uwagi mam poświęcić żulowi, który chce dwa złote? Mam
    > się wdawać w konwersację?


    Od ciebie zalezy ile, ale doprawdy wystarczy grzecznie odmowic "niestety nie mam " - co jest prawda bo dla zula nie masz.

    więc po co ten cały cyrk?

    grzecznosc nie jest 'cyrkiem'.

    Mam brać ulotkę i wyrzucić ją do najbliższego kosza?

    Jesli nie chcesz ulotki grzecznie za nia dziekujesz. jesli chcesz, nie zapomnij po przejrzeniu wrzucic na makulature.

    Minnie
    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 22.09.17, 12:43
    Minnie, nie rozsiewaj fałszywych informacji smile - nie wszystkie potrawy jaka się widelcem i NOŻEM smile powiem więcej, jedzenie tych, które jada się samym widelcem z użyciem noża to rażący brak obyciasmile Poza tym jest szereg sytuacji, gdy nie wypada jeść nożem i widelcem, a właśnie palcami smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.09.17, 08:59
    kora3 napisała:

    > Minnie, nie rozsiewaj fałszywych informacji smile

    a ty Korcius nie czepiaj sie slowek big_grin

    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 24.09.17, 17:32
    nocnymarek2 napisał:

    >
    > No nie, nie mieszajmy dwóch różnych systemów walutowych,
    > jak mawiał klasyk w filmie. Występuje tu podział na "usługi
    > zamówione" i "próby wciskania usług niezamówionych".
    > Interakcja z konduktorem, czy ze sprzedawczynią wynika z naszej
    > decyzji (jazdy pociągiem, zakupów) i dlatego jesteśmy winni tym
    > ludziom poświęcić przynajmniej minimum uwagi.
    >
    > Nie dotyczy to żuli, ulotkarzy, telemarketerów, pań z parasolkami -
    > naganiaczek do klubów nocnych, czy naganiaczy do innych lokali,
    > albo taksówek na lotnisku. Tym nie jesteśmy nic winni i ignorowanie
    > ich jest jak bardziej na miejscu.

    Nocny Marku, ignorowanie osób stojących gdzieś na ulicy i wołających w przestrzeń rozumiem, no ale jak taki "żul" kogoś zaczepia to jednak minimalna Interakcja jest na miejscu.
    Jeśli pada mniej lub bardziej zręczna prośba o pieniądze to mnie się zdarza odpowiedzieć (poza zwykłą odmową)
    "nie, bo takie mam zasady że nie daję datków ludziom na ulicy."
    I tego się trzymam. Kupno konkretnych rzeczy (poza lekami i używkami) zawsze jest ok. Kto wie, może ten "żul" jest jak to się mówi "sam sobie winny", ale z drugiej strony - też jest człowiekiem.
    Ankieterom, ulotkarzom i innym wystarczy uśmiech i pokrecenie głową, albo proste "nie dziękuję". Wysiłek zerowy.
  • 20.09.17, 13:54
    petra11986 napisała:

    > Z domu wyniosłam tę bezsensowną uprzejmość
    > i konieczność zwracania uwagi nawet na niewidzialnych ludzi
    > ale z drugiej strony, proza życia, skłania mnie do ich ignorowania.
    > I pewnie ta druga, mniej grzeczna, postawa wygra,
    > a dla moich dzieci będzie już czymś całkiem oczywistym.

    -Po pierwsze uprzejmość nie jest nigdy bezsensowna.
    -Po drugie to co się wynosi z domu rodzinnego należy (jeśli to pozytywne) przekazać dzieciom. To jaką one będą miały postawę i jak się będą zachowywały zależy od Ciebie i tego co im wpoisz. Przy głębokim przekonaniu, że usługodawcy są niewidzialni słabo to widzę...
    -Po trzecie wreszcie, branie niepotrzebnych ulotek czy wdawanie się w zbędne (jeśli nie mamy zamiaru z ich usług skorzystać) pogawędki z ankieterami, czy innymi telemarketerami wcale nie jest grzeczne. Grzecznie należy krótko podziękować i spotkanie z taką osobą na tym zakończyć nie zabierając jej niepotrzebnie czasu i nie trwoniąc swojego.
  • 24.09.17, 17:59
    Rozwaliłaś system wink Cały problem wyjaśniłaś swoim wpisem, co zresztą poniższa dyskusja jakichś marków, serków i minusów potwierdza smile Ja też jestem po Twojej i Szpererdy stronie, czyli jestem chamką, co żuli, ankieterów, kioskarzy, sprzedawców i konduktorów nie zauważa wink Pocieszające jest to, że czas gra dla nas wink
  • 25.09.17, 07:16
    Ale to nie jest tak, że nie zauważam - po prostu poświęcam tyle uwagi, le trzeba, a nie maksimum - czytając książkę gdzieś zapytana o coś przez przypadkową osobę nie zamykam jej, nie wstaję na baczność, tylko odpowiadam i wracam di czytania - np.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.