Dodaj do ulubionych

Bony, świeżaki

19.09.17, 21:50
Takie sytuacje:

1. Płacę w supermarkecie. Pan następny w kolejce mówi, że da mi bon
(przyjmowany w tym sklepie), a ja dam mu pieniądze. Odmawiam. Pani
kasjerka mówi, że przecież nic na tym nie tracę. Odmawiam.

2. Płacę w dyskoncie. Pani pyta, czy zbieram naklejki. Nie zbieram. Pan
następny mówi, że on może za mnie wziąć. Odmawiam. Pan mówi, że
zbiera na świeżaka dla dziecka. Odmawiam. Pan mówi, że jestem dziwny.
(Jestem dziwny i jest mi z tym dobrze, ale to już zupełnie inny temat.)

Moim zdaniem, w obu przypadkach byłem poproszony o udział w oszustwie
(na którym niby "nic nie tracę", choć też na pewno nie zyskuję). Odmówiłem,
a reakcją było wielkie zdziwienie. Smaczku dodaje fakt, że oszustwo na szkodę
supermarketu niejako "poparła" jego pracownica.

Ciekawi mnie, jak bardzo jestem dziwny. Czy w ramach bycia miłym dla innych
powinienem wziąć udział w tych machlojkach?
Edytor zaawansowany
  • 19.09.17, 21:54
    pytanie dodatkowe: co to jest świeżak?
  • 19.09.17, 21:56
    wagonetka napisał(a):

    > pytanie dodatkowe: co to jest świeżak?

    Nie wiem na ile to ma znaczenie, ale niewątpliwie świeżak też jest dziwny.
  • 19.09.17, 21:57
    mnie ten świeżak dla dziecka najbardziej zdziwił, bo twoje zachowanie nie smile
  • 19.09.17, 21:58
    To chyba maskotki w trakcie warzyw czy coś takiego.

    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • 19.09.17, 22:00
    to tym lepiej się stało, że Marek nie przyłożył ręki do takiego zakupu smile
  • 20.09.17, 07:13
    A niby dlaczego?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 21.09.17, 15:34
    Śieżak zdecydowanie jest dziwny. Pluszowy kalafior albo inne warzywo. Ludzie dostali hipla na tym punkcie...słyszałam nawet o sytuacji gdy mężczyzna powiedział kasjerce by przekazała naklejki na świeżaku komu innemu. No i 2 panie z kolejku tak się pokłóciły, że k**** zaczęły latać uncertain
  • 20.09.17, 07:12
    "Świeżaki" to są pluszowe maskotki przedstawiające warzywa, dostępne w jednym z dyskontów. Nic w nich złego, powiedziałabym nawet ze dobre sa, bo promują jedzenie warzyw przez dzieci. Zawsze ro lepsze niż chipsy i batony...Nie, nie musisz mi współczuć, nie kolekcjonuje, ale punkty na nie zbieram jak jest okazja - dla synka kolezanki

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 19.09.17, 21:57
    W ramach bycia miłym mówisz "Nie, proszę pana" zamiast "oczep się oszuście".
    Wziąć udział w machlojkach mogłeś ewentualnie ramach bycia mięczakiem bez kręgosłupa.

    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • 19.09.17, 22:03
    sweet_pink napisała:

    > W ramach bycia miłym mówisz "Nie, proszę pana" zamiast "oczep się oszuście".

    smile))
  • 19.09.17, 22:23
    Ani jedno, ani drugie nie jest oszustwem czy machlojką. Pierwsze może być niewygodne, ale jest legalne (zakładam, że to zwykłe bony, a nie jakieś specjalne, imienne, z milionem obwarowań), do tego każdy dostaje swoje, więc problemu nie ma. Drugie też oszustwem nie jest, bo naklejki należą się za wydanie jakiejś tam kasy, sklep ma to skalkulowane. Można nie brać, można wziąć i wyrzucić, można oddać komuś, kto zbiera. Sklep na tym nie traci. Oba przypadki to drobne uprzejmości, których nie sprawia się dla korzyści, tylko dla karmysmile Dzisiaj ja komuś, innym razem ktoś mnie. Życie jest wtedy fajniejsze.

  • 19.09.17, 22:30
    agonyaunt napisała:

    > Ani jedno, ani drugie nie jest oszustwem czy machlojką. [...]
    > Sklep na tym nie traci.

    Sklep na tym traci i dlatego jest to oszustwem. Właśnie to mnie zastanawia,
    jakie jest społeczne postrzeganie takich spraw. I obawiam się, że jesteś
    w większości wink
  • 19.09.17, 22:37
    A co konkretnie traci sklep na bonach i oddawaniu naklejek? Sklep przecież swoje dostaje, więc gdzie dokładnie jest tu oszustwo?
  • 19.09.17, 22:41
    agonyaunt napisała:

    > A co konkretnie traci sklep na bonach i oddawaniu naklejek?
    > Sklep przecież swoje dostaje, więc gdzie dokładnie jest tu oszustwo?

    To czy nie lepiej byłoby się udać do punktu obsługi klienta i wymienić
    bony na pieniądze? Hmmm... jakoś tak się nie da. Ciekawe dlaczego?
    Może dlatego, że sklep nie chce dostawać 98 zł. za swoje 100?
  • 19.09.17, 22:47
    Nie rozumiem, możesz jaśniej?
  • 19.09.17, 22:57
    agonyaunt napisała:

    > Nie rozumiem, możesz jaśniej?

    Czy pytałaś kiedyś w punkcie obsługi klienta, czy wymiana bonów
    na ekwiwalent pieniężny jest możliwa? Ja nie pytałem, ale wydaje
    mi się, że znam odpowiedź.
  • 19.09.17, 23:51
    Nie jest, bo bon jest od płacenia w kasie, a nie od wymiany w punkcie obsługi klienta. BTW, widziałeś kiedyś rzeczony punkt w Biedronce?

    No i w dalszym ciągu nie wiem co dokładnie sklep traci przyjmując bon zamiast gotówki lub karty, tudzież kiedy Ty oddajesz swoje naklejki innymsmile
  • 20.09.17, 00:10
    agonyaunt napisała:

    > Nie jest, bo bon jest od płacenia w kasie, a nie od wymiany w punkcie
    > obsługi klienta.

    No więc niech płaci, a nie kombinuje.

    > BTW, widziałeś kiedyś rzeczony punkt w Biedronce?

    Nie, ale akurat tam nie kojarzę przyjmowania bonów. Kasjerki (i kasjerzy,
    bądźmy politically correct) mogą spełniać tę rolę w razie potrzeby i zapoznać
    nas ze świeżakami.

    > No i w dalszym ciągu nie wiem co dokładnie sklep traci przyjmując bon
    > zamiast gotówki lub karty, tudzież kiedy Ty oddajesz swoje naklejki innymsmile

    Wartość bonu opiewającego na 100 zł jest mniejsza niż banknotu na taką
    kwotę. Wiem, że wielu osobom wyda się to dziwne i wytłumaczenie tego
    paradoksu nie będzie możliwe. Trudno. Z podobnych paradoksów dodam,
    że cena energii elektrycznej (którą łatwo zamienić na każdą inną formę
    energii) jest znacznie wyższa niż węgla, gazu, czy oleju o tej samej liczbie
    dżuli.
  • 20.09.17, 00:26
    Nie, wartość bonu na 100 zł to 100 zł. Jak robię zakupy za 100, to nie daję bonu na 100 + 2 PLN. Chyba że masz na myśli prowizję, ale tu w dalszym ciągu pudło, bo każda forma płatności, nawet gotówka, generuje jakieś kosztysmile


  • 20.09.17, 00:37
    agonyaunt napisała:

    > Nie, wartość bonu na 100 zł to 100 zł.

    To dlaczego ten ktoś wolał mieć (mój) banknot zamiast (swojego) bonu?
  • 20.09.17, 00:50
    Bo może na przykład miał tych bonów więcej, a w związku z tym problem, bo woli płacić kartą? Albo potrzebował gotówki, a do bankomatu daleko? Mogłeś zapytaćsmile
  • 20.09.17, 00:57
    agonyaunt napisała:

    > Bo może na przykład miał tych bonów więcej, a w związku z tym problem, bo woli
    > płacić kartą? Albo potrzebował gotówki, a do bankomatu daleko? Mogłeś zapytaćsmile

    Czyli dla niego jednak gotówka była lapsza niż bony? Bo może gotówka
    jest lepsza niż bony? Czyli taka jakby... więcej warta?

    PS. Jesteś na dobrym tropie, ale nadal mam wątpliwości, czy razem
    dojdziemy. Do konsensusu, znaczy się.
  • 20.09.17, 07:54
    Nie gotówka nie jest więcej warta Nocny smile Sprawa najpewniej jest prozaiczna - ktoś ma tych bonów więcej, ale niekoniecznie za wszystko chce kupować w tym sklepie. Ty jak się domyślam zrobiłeś wówczas zakupy na ponad stowkę, więc zasadniczo ganz Ci egal czy zapłacisz takim bonem - u tak już wziałeś tam towar o tej wartosci.

    Uprzedzajac, tak - uważam, ze jesteś małostkowy, ale jak wspomniałam - masz doi tego prawo. O ile odmowiłes grzecznie pod wzgledem SV nie ma tu uchybienia. Natomiast no węszenie jakieś oszustwa jest już nie halo, choć zakładam, ze o tym nie wspominałeś tam smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 20.09.17, 09:44
    nocnymarek2 napisał:

    > agonyaunt napisała:
    >
    > > Nie, wartość bonu na 100 zł to 100 zł.
    >
    > To dlaczego ten ktoś wolał mieć (mój) banknot zamiast (swojego) bonu?

    Bo chciał w tym sklepie wydać jednorazowo mniej niż opiewa wartość bonu, na tym polega idea bonów - musisz w jednym sklepie (jednej sieci) wydać określoną sumę podczas jednej wizyty.
    Przypuśćmy, że ktoś codziennie robi zakupy spożywcze za 35 zł, dostał bon do swojego sklepu na 200 zł - nie może go podzielić na kilka dni, i codziennie kupować świeże produkty, musi jednorazowo zrobić większe zakupy a z jakiegoś powodu jest to dlań niewygodne.
    Albo zdecydowanie wolałby kwotę na którą opiewa bon przeznaczyć na inny cel - opłatę czynszu, prądu, kupno alkoholu (za bony alkoholu nie można kupić), lekarstw itp.
  • 20.09.17, 09:59
    aqua48 napisała:

    > > To dlaczego ten ktoś wolał mieć (mój) banknot zamiast (swojego) bonu?
    >
    > Bo chciał w tym sklepie wydać jednorazowo mniej niż opiewa wartość bonu, [...]
    > Albo zdecydowanie wolałby kwotę na którą opiewa bon przeznaczyć na inny
    > cel - opłatę czynszu, prądu, kupno alkoholu (za bony alkoholu nie można
    > kupić), lekarstw itp.

    Brawo! I na tym polega wyższość (czyli wyższa wartość) pieniędzy nad
    pseudopieniędzmi, że można je rozmienić i wydać na dowolny cel. Mimo,
    że w danym miejscu, czasie i sytuacji wartość nabywcza lepszego i gorszego
    pieniądza może być taka sama, to w innych może znacznie się różnić.

    Nie jest to nic nadzwyczajnego. Jeśli porównamy butelkę wody i oranżadę
    w proszku, to ich wartość będzie drastycznie różna kiedy siedzimy sobie
    nad górskim potokiem, albo kiedy jesteśmy na pustyni i zastanawiamy się
    którędy do najbliższej fatamorgany.

    Jeśli wymieniłbym komuś bon na gotówkę w opisanej sytuacji, to dla
    cwaniaczka byłby to zysk, dla sklepu strata, a ja byłbym oszustem
    ciamajdą, który nic na tym nie zarobił wink
  • 20.09.17, 10:06
    nocnymarek2 napisał:

    > Jeśli wymieniłbym komuś bon na gotówkę w opisanej sytuacji, to dla
    > cwaniaczka byłby to zysk, dla sklepu strata, a ja byłbym oszustem
    > ciamajdą, który nic na tym nie zarobił wink

    Teoretycznie tak. W praktyce panuje dowolność i przyzwolenie na to co zrobisz ze swymi bonami czy naklejkami. Możesz z nich skorzystać zgodnie z przeznaczeniem, możesz z nich zrezygnować, lub je komuś podarować jeśli korzystać z nich nie masz potrzeby, możesz próbować je wymienić na inne korzyści adekwatne kwotowo lub nie. Cokolwiek zrobisz to tylko Twoja dobra wola.
  • 04.10.17, 22:20
    Oczywiście, że można kupić alkohol. Chociaż to może zależy od bonów. Takie zwykłe Sodexo zastępują normalną gotówkę. Jedyny problem, że z bonu nie wydaje się reszty więc trzeba zrobić zakupy za minimum tyle jaki ma nominał.
  • 21.09.17, 18:09
    Ależ sklep realizując bony zgodził się na ew. warunki, o których wspominasz. Osoba realizująca bon, kimkolwiek by ona była, nikogo nie oszukuje. Podobnie z tymi wszelkimi znaczkami. Kupujący ma prawo nimi kogoś obdarować i szkody nikomu nie robi.
    Jesteś trudny we współżyciu.
  • 22.09.17, 13:00
    Proste:
    nocnymarek zrobił zakupy za kwotę, na jaką opiewa bon (dajmy na to 100 zł).
    Pan za nim nie - bo przecież sam by wykorzystał bon. Pewnie tez nie zamierzał wydawać tyle w tym sklepie.
    Czyli od strony sklepu
    nocnymarek kupuje towaru za 100 zł i tyle samo ten pan płacąc swoim bonem - w sklepie wydano 200 zł
    nocnymarek płaci bonem pana, pan nie wydaje nic, albo np. 5 zł - w sklepie wydano mniej niż 200zł, o ile mniej zależy od tego pana. Czyli sklep jest stratny.
  • 22.09.17, 13:03
    black.emma napisała:

    > Czyli sklep jest stratny.

    witamy w elitarnej mniejszości smile))
  • 22.09.17, 13:12
    Hej, "elita" nie rozumiejąca tak prostego pojęcia jak "strata" smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 22.09.17, 14:31
    Nie bardzo rozumiem.
  • 22.09.17, 14:53
    Czego nie rozumiesz? Że te wszystkie kombinacje i wyliczanki ile to by sklep mógł zarobić, gdyby właściciel bonu, bądź naklejek inaczej nimi zadysponował są głupie? Czy, że podarowanie komuś naklejek / wymiana bonu na gotówkę nie jest żadnym oszustwem? Autorowi i wegance nikt nie jest w stanie tego wytłumaczyć i do oczywistości tych faktów przekonać. Może jakieś tabletki by pomogły, człowiek tu nie da rady.
  • 28.09.17, 09:07
    Ja tylko wyjaśniłam tok myślenia. Nie rozumiem tej agresji w stosunku do mnie, zwłaszcza na forum savoir vivre. Faktycznie użyłam kolokwialnego sformułowania stratny, powinnam napisać, że nie uzyskał takiego dochodu, na jaki liczył wydając bony takiej a nie innej grupie klientów. Po co tyle jadu?
  • 28.09.17, 09:07
    I jaka elita? Czy ja coś pisałam o tym, że jestem elitą?
  • 04.10.17, 23:24
    black.emma napisała:

    > Ja tylko wyjaśniłam tok myślenia. Nie rozumiem tej agresji w stosunku do mnie,
    > zwłaszcza na forum savoir vivre. Faktycznie użyłam kolokwialnego sformułowania
    > stratny, powinnam napisać, że nie uzyskał takiego dochodu, na jaki liczył wydaj
    > ąc bony takiej a nie innej grupie klientów. Po co tyle jadu?


    z tego wszytskiego az mi sie bony ze swiezakami pomieszaly big_grin
    kobieto, odpowedz mi prosze na pytanie - czy z bonu wydadza ci gotowke????

    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 22.09.17, 17:31
    Wiesz pojęcie "stata" jest dość ścisłe - stracić można coś co się MIAŁO

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 22.09.17, 18:23
    Tutejsza elita jakoś nie dostrzega faktu, że przekonując kogoś, kto chce swobodnie dysponować swoją własnością, iż jest oszustem, działającym na szkodę sklepu i że zgodnie z prawem powinien dysponować swoimi dobrami zgodnie z interesem tegoż sklepu, jest prymitywną próbą wyłudzenia właśnie.
  • 22.09.17, 18:26
    Ano ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 22.09.17, 13:20
    wolę się śmiać, zdrowiej
  • 22.09.17, 13:22
    wiesz, no można się wszelako popłakać ze śmiechu smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 22.09.17, 13:39
    O, tak najzdrowiej!
  • 22.09.17, 13:24
    Takie nierozgarnięcie jest rzeczywiście rzadkie, ale to nie czyni z niewielkiej grupki osób ograniczonych myślowo zaraz elity.
  • 22.09.17, 13:29
    Jak widać niektóre grupy cechuje nieznajomość znaczenia wyrazów, których wszelako z wielką ochotą skłonne sa uzywac smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 22.09.17, 13:38
    No, ale żeby nie wiedzieć co to "wyłudzenie"?
    Miałam sąsiadkę, która też czuła się ciągle oszukiwana, ktoś na nią dybał i mieszkanie próbował wyłudzić ( nawet nie mając takiej możliwości ). Wylądowała z tym w szpitalu psychiatrycznym.
  • 22.09.17, 13:45
    "Wyłudzenie", "strata", "elita" , "oszustwo", "machlojki" - lista się robi coraz dłuższa smile
    Sąsiadce tylko współczućsad - no ale motyw takich urojeń jest w chorobach psychicznych czesty

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 23.09.17, 08:38

    "nocnymarek płaci bonem pana, pan nie wydaje nic, albo np. 5 zł - w sklepie wydano mniej niż 200zł, o ile mniej zależy od tego pana. Czyli sklep jest stratny" .
    Ja na to patrzę w ten sposób: "nocnymarek płaci bonem pana, pan nie wydaje nic, albo np. 5 zł - w sklepie wydano mniej niż 200zł" - sklep wydał towar za 105 złotych, towar/y za 95 złotych sprzedał następnemu/mym klientom - bilans wychodzi na 0. Można też założyć, że towary o krótkim terminie ważności, które w danym dniu mogłyby być kupione przez proponującego za w/wym kwotę muszą być wycofane z obrotu i sklep dotykają tzw koszty utraconych korzyści; można założyć, że obaj panowie zapłacą gotówką, a pozostali nabywcy kartą i sklep poniesie koszty prowizji; można tak zakładać w nieskończoność i (moim zdaniem) nigdy nie da się precyzyjnie określić czy sklep jest "stratny" czy nie...
    Niemniej jednak ja takich praktyk jakie zastosował proponujący nie popieram

    --
    Mądrzy ludzie powiadają: nie podchodź do byka od przodu, do konia od tyłu, a do idioty w ogóle.
  • 20.09.17, 01:03
    A jednak sklep stosuje bony i sprzedaje świeżaki, więc jakoś musi mu się to opłacać. Jaka różnica - dla sklepu - kto zrealizuje dany bon? Bo jeśli Ty od pana nie odkupisz, to on go zapewne użyje, wątpię, czy wyrzuci "papierek" wart 100 zł. A jeśli wyrzuci, sklep wcale na tym nie zyska - bony są formą promocji, dla sklepu ważne jest, żeby ludzie kupowali jak najwięcej. To tak, jakbyś powiedział, że nie kupujesz na wyprzedażach, bo to strata dla sklepu.
    Przykład ze świeżakiem można uznać za "oszustwo", bo naklejki dostaje się za zrobione zakupy, a pan chciał mieć gratis. Jednak zapewniam Cię, że na jednej naklejce również sklep szczególnie nie zbiednieje. Żeby dostać maskotkę, takich naklejek trzeba zebrać 60, czyli wydać... 2400 zł.

    --
    Good evening. I am a lizard woman from the dawn of time, and this is my wife.
  • 21.09.17, 15:49
    Mi danie komuś naklejku nie wydaje się ossustwem. Np ja nie mam dzieci-dam komuś naklejkę. Ja nie otrzymam za naklejkę maskotki, osoba, której ją dałam-tak. Dla sklepu bilans=0. Dla sklepu obojętne czy da maskotkę mbie czy dziecku kolegi z pracy.
  • 19.09.17, 22:46
    To jakie jest postrzeganie takich spraw nie ma znaczenia w tej sytuacji dla S-V. Masz prawo swoich poglądów na temat interpretacji regulaminu promocji i postępowania zgodnie z tymi poglądami (dopóki nie łamiesz prawa). Dopóki zachowujesz odpowiednią formę wypowiedzi, nie oburzasz się i nie pouczasz otoczenia jesteś miły i kulturalny.

    Pozwolę sobie dodać, że w akcjach ze zbieraniem naklejek itp. są one dopisywane do paragonu i towaru tak zakupionego zazwyczaj nie można zwrócić (działa tylko rękojmia) co w przypadku niektórych zakupów jest niekorzystne dla klienta. Ja uważam, że to normalne nie chcieć rezygnować z prawa do zwrotu dla nieinteresującej nas naklejki.

    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • 19.09.17, 23:39
    Co do zasady, zwroty dopuszczalne są przy zakupach na odległość, a przy zakupach "stacjonarnych" to jest dobra wola sklepu. Taka wolę wykazują niektóre sklepy odzieżowe, pewnie niektóre inne też, ale nie słyszałam, żeby dotyczyło to zakupów spożywczych czy chemii domowej, a to jest podstawowy asortyment Biedronek, organizatory zabawy w Świeżaki

    --
    Po człowieku, który lubi salceson, można się wszystkiego spodziewać. Alutka Kosoń
  • 02.10.17, 14:37
    OT osobiście byłam świadkiem jak w Rossmanie przyjęli od starszego pana zwrot kosmetyków, które kupił dla żony. Prośbę uzasadnił tym, że żona w tym samym czasie kupiła je gdzie indziej taniej ☺. Ale co do zasady to racja: jeśli zakupy "stacjonarne", to przyjęcie zwrotu nie jest obowiązkowe.
  • 19.09.17, 23:46
    sweet_pink napisała:

    > To jakie jest postrzeganie takich spraw nie ma znaczenia w tej
    > sytuacji dla S-V. Masz prawo swoich poglądów [...]

    Tak, ale bycie milusińskim nie jest moim priorytetem życiowym.
    W tej konkretnej sytuacji bardziej byłem ciekawy interpretacji
    sytuacji pod względem uczciwości (co w moim przekonaniu jest
    nadrzędne wobec grzeczności). Opinie na ten temat też są jak
    się okazuje różne. A ja (czy być może my, jeśli słowo "machlojki"
    uznałaś za uzasadnione) jesteśmy pewnie w mniejszości.

    > Pozwolę sobie dodać, że w akcjach ze zbieraniem naklejek itp. są one
    > dopisywane do paragonu i towaru tak zakupionego zazwyczaj nie można zwrócić

    Tego aspektu w ogóle nie brałem pod uwagę. Nie, żebym chciał zaraz
    zwracać moją żubrówkę (jak się pije powoli, to raczej nie zaszkodzi),
    ale niewątpliwie lepiej mieć więcej praw, niż mniej.
  • 20.09.17, 08:04
    Zasadniczo towar zakupiony a miejscu nie podlega zwrotowi. Jeśli jest taka możliwość, to tylko z dobrej woli sklepu.

    Nadal nie widzę żadnej "machlojki" -ani z tym bonem, ani z tymi punktami. Iles tam punktów przypada klientowi za zakupy za określoną kwote - zakupy zostały zrobione, punkty przysługują - sklepowi jest wszystko jedno kto sobie te nakle4jki weźmie - ważne, ze zakupy na tę kwotę były. Machlojką byłoby dawanie więcej naklejek niż należy się za daną kwote zakupów lub/i dawanie ich za free znaczy bez zakupów.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 20.09.17, 08:39
    kora3 napisała:

    > sklepowi jest wszystko jedno kto sobie te nakle4jki weźmie -
    > ważne, ze zakupy na tę kwotę były.

    Sklepowi nie jest wszystko jedno czy i kto sobie naklejki weźmie.
    Sklepowi nie jest wszystko jedno czy i kto płaci bonami. Gdyby
    było tak jak piszesz, to naklejki nieodebrane przez danego klienta
    byłyby wkładane do ładnego kolorowego pudełeczka przy kasie,
    skąd każdy czerpałby według swoich potrzeb. A nie są. Gdyby
    bony miały taką samą wartość jak pieniądze, to można byłoby je
    wymienić. Stary i podniszczony banknot ma taką samą wartość jak
    nowy, pachnący jeszcze farbą drukarską. Dlatego można pójść do
    banku i wymienić jeden na drugi. Z bonami tak się nie da.

    > Machlojką byłoby dawanie więcej naklejek niż należy się za
    > daną kwote zakupów lub/i dawanie ich za free znaczy
    > bez zakupów.

    No i właśnie on chciał więcej, niż mu się należało. Czyly chciał
    trochę za free. Na tym polega machlojka.
  • 20.09.17, 08:47
    Pleciesz bzdury teraz - bon ma taką sama wartość nabywcza, jak kwota pieniędzy, na którą opiewa. Nie można go wymienić na gotówkę, PONIEWAZ sklep chce, by zakupy zostały zrobione w sklepie, TYM sklepie. Ale owszem, sklepowi jest obojętne kto zrealizuje bon na okaziciela . W opisanym przypadku o ile zrobiiłes zakupy za stówę, sklepowi było równo obojętne czy płacisz bonem czy gotówką.

    Co do naklejek - każdy klient któremu przysługują ma prawo je wziąć, a następnie zrobić z nimi co zechce.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 20.09.17, 09:05
    kora3 napisała:

    > Pleciesz bzdury teraz - bon ma taką sama wartość nabywcza, jak kwota
    > pieniędzy, na którą opiewa. Nie można go wymienić na gotówkę,
    > PONIEWAZ sklep chce, by zakupy zostały zrobione w sklepie, TYM sklepie.

    Sklep chce, żeby osoba chcąca zrobić zakupy za stówkę zrobiła zakupy
    za stówkę, a osoba posiadająca bony za dwie stówki zrobiła zakupy za
    dwie stówki. Razem 300 zł (słownie: trzysta PLNów). Sklep nie chce,
    żeby osoba chcąca i tak zrobić zakupy za stówkę zapłaciła cudzym bonem,
    a osoba posiadająca bony za dwie stówki jeden zamieniła na gotówkę,
    a sama zrobiła zakupy za stówkę. Razem 200 zł (słownie: dwieście PLNów).

    > Ale owszem, sklepowi jest obojętne kto zrealizuje bon na okaziciela.
    > W opisanym przypadku o ile zrobiiłes zakupy za stówę, sklepowi było
    > równo obojętne czy płacisz bonem czy gotówką.

    Sklepowi nie jest to obojętne, z wyżej opisanej przyczyny.

    > Co do naklejek - każdy klient któremu przysługują ma prawo je wziąć,
    > a następnie zrobić z nimi co zechce.

    Tak, a słowa "któremu przysługują" i "następnie" są tu kluczem i rozróżniają
    swobodne dysponowanie swoją własnością od machlojki.
  • 20.09.17, 15:56
    Ty chyba czegoś nie rozumiesz smile - otóż wbrew temu co Ci się wydaje te bony nie sa rozdawane przez sklepy za darmo. Firma, która chce w tamach premii czy prezentu dać je swoim pracownikom, musi za nie zapłacić danemu sklepowi, czy sieci. Być może o ile ktoś tych bonów wykupuje mnóstwo ma jakieś sensowne rabaty na to, ale sklepowi nadal się to opłaci, bo ma zapłacone czy klient zrealizuje bon czy nie, a kiedy realizuje - a musi u nich - często kupuje znacznie ponad wartość bonu i to musi sobie już zapłacić sam. . To co klent z bonem bierze realizując go jest już zapłacone! Wiec sklep niczego na tym nie traci - proste jak drut.


    Do tego - człowiek otrzymując bon np. od firmy staje się jego właścicielem - może go wyrzucić do śmieci, ale także może komuś sprezentować, wymienić z kimś na gotówkę, albo na bon do innego sklepu. Ma takie prawo i nie ma tu żadnej "machlojki":smile

    Podobnie jest z tymi naklejkami, ten komu one z racji zakupów przysługują może ich nie brać, ale może także wziąć i wyrzucić, ozdobić sobie nimi ścianę, albo komuś zwyczajnie DAC - sa jego. Jeśli komus da nie robi żadnej "machlojki".

    W Twojej sytuacji też jej nie ma i nikt cie do niej nie nakłaniał - grzecznie zapytano Cie, czy oddałbyś SWOJE naklejki komuś kto je zbiera na maskotkę dla dziecka. Nie chciałeś naklejek, ale tez nie chciałeś ich oddać dla dziecka - Twoje prawo, ale nie insynuuj, ze ktoś namawial Cie do oszustwa smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 20.09.17, 16:33
    kora3 napisała:

    > Ty chyba czegoś nie rozumiesz smile

    Ty chyba nie do końca rozumiesz, co ja rozumiem wink

    > otóż wbrew temu co Ci się wydaje te bony nie sa rozdawane przez
    > sklepy za darmo.

    Mogą być różne bony, ale takie z którymi się spotkałem nie były ani
    rozdawane, ani sprzedawane przez sklepy. Były sprzedawane przez
    inną firmę, a obowiązywały w kilku, kilkunastu może sieciach handlowych.
    Tam, gdzie zostały wydane trafiały pieniądze. Jakie? Nie wiem. Mam
    powody przypuszczać, że mniejsze niż wartość nominalna. Jakie to powody?
    Rozsądek.

    > Firma, która chce w tamach premii czy prezentu dać je swoim
    > pracownikom, musi za nie zapłacić danemu sklepowi, czy sieci.

    Tak, ale wątpię, czy konkretnej sieci i czy płaci wartość nominalną.
    (Jest pewien powód, dla którego nawet zapłacenie wartości nominalnej
    mogłoby być opłacalne dla firmy, ale nie będę ułatwiał Ci zadania.)

    > To co klent z bonem bierze realizując go jest już zapłacone! Wiec
    > sklep niczego na tym nie traci - proste jak drut.

    Bardzo wątpliwe. Klient płaci bonem, sklep dostaje 97 zł. Klient płaci
    kartą, sklep dostaje 99 zł. Liczby zmyślone, ale co do zasady jestem
    przekonany.

    > Do tego - człowiek otrzymując bon np. od firmy staje się jego
    > właścicielem - może go wyrzucić do śmieci, ale także może komuś
    > sprezentować, wymienić z kimś na gotówkę, albo na bon do innego
    > sklepu. Ma takie prawo i nie ma tu żadnej "machlojki":smile

    Może. Jeśli wyrzuci, czysty zysk dla pośrednika. Jeśli sprezentuje
    komuś - to prezent. Jeśli zamieni na gotówkę, znajdując chętnego
    znajomego - zysk dla niego, potencjalny kłopot dla zamieniającego się.

    Ale ja nie mówiłem o żadnej z takich sytuacji, ale o sępach przy kasie,
    z którymi nie jestem związany emocjonalnie. Na pewno nie bardziej,
    niż z siecią handlową, w której lubię robić zakupy. I jakkolwiek związek
    emocjonalny z siecią handlową może się wielu wydać dziwny, to dla
    mnie jest bardziej naturalny, niż z panem sępem - naciągaczem. Nie
    zamierzam oszukiwać sklepu dla sępa.
  • 20.09.17, 16:59
    Skoro sklepy oferują bony, to najwyraźniej im się to oplaca, prawda? Nie ma nad czym zatem ubolewać, ze bon ma wartość 100 a oni dostają za to 97 złotych (przykładowo) - widać i tak się im opłaca. Co to za róznica, czy bon zrealizuje Nowak czy Kowalski - żadna.
    Nie oceniam Twoich związków emocjonalnych ze sklepami - trudno mi bowiem - sam rozumiesz. Oceniam rzekome straty sklepu, jako niebyłe.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 20.09.17, 17:04
    kora3 napisała:

    > Skoro sklepy oferują bony, to najwyraźniej im się to oplaca, prawda?

    Tak. W kalkulacji finansowej na pewno uwzględniają jaki jest procent
    oszustw z tym związanych. Podobnie, jak podejmując działalność
    handlową muszą uwzględnić procent kradzieży przez klientów i pracowników.

    Możemy więc kraść i oszukiwać, bo to jest już uwzględnione.
  • 20.09.17, 17:14
    Zrozum, w momencie otrzymania bonu jest on właściciela i ten może z nim zrobić co zechce! Gdyby było jak piszesz sklepy upierałyby się przy bonach imiennych- wówczas realizować je mogliby tylko ci, którzy je otrzymali np. od pracodawcy. Nie mogliby komuś ich dać, zamienić się z kimś na inny bon, czy gotówkę. Tak jednak nie jest a to dlatego, że sklepu nie interesuje KTO zrealizuje bon

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 20.09.17, 17:24
    Nie wiem, dlaczego tak uparcie określasz to "oszustwem". Bony są wystawiane na okaziciela, a nie dla konkretnej osoby. Nie musisz się legitymować, płacąc bonami. Jeśli ten, kto je posiada zechce je komuś oddać, sprzedać czy wyrzucić, to jego sprawa i wolno mu to zrobić. Gdyby to miało dla sklepu rzeczywiście istotne znaczenie, to bony byłyby imienne, uniemożliwiające swobodne nimi dysponowanie.
  • 21.09.17, 09:05
    Dokładnie Maju smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 22.09.17, 11:26
    Nie dociera i chyba nigdy nie dotrze, że wymiana gotówki na bon i realizacja tego bonu nie jest oszustwem.
    Zastanawia mnie, jak Ty nocnymarku2, z betonem zamiast mózgu, ukończyłeś jakąś edukację?
  • 22.09.17, 12:27
    Sklep chce, żeby osoba chcąca zrobić zakupy za stówkę zrobiła zakupy
    za stówkę, a osoba posiadająca bony za dwie stówki zrobiła zakupy za
    dwie stówki.
    ---------------------
    Sklep może sobie chcieć dużo, ale klienci nie są od realizowania sklepowych kombinacji myślowych.
    Zwykle kupują, płacą i nie mają żadnych innych zobowiązań wobec sklepu.
  • 23.09.17, 09:14
    kora3 napisała:

    > W opisanym przypadku o ile zrobiiłes zakupy
    > za stówę, sklepowi było równo obojętne czy płacisz bonem czy gotówką.

    Czyżby? Wszystko jedno? Nie wiedziałam, że bonami można płacić dostawcom, regulować zobowiązania publiczno prawne... Jak to się człowiek całe życie uczy...




    --
    Mądrzy ludzie powiadają: nie podchodź do byka od przodu, do konia od tyłu, a do idioty w ogóle.
  • 23.09.17, 09:49
    Tak, wszystko jedno - sklep za bon ma już dawno zapłacone

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 23.09.17, 10:03
    Ale tamte pieniądze się "rozeszły" a dziś nie ma na towar. Bony realizuje się nie tylko w wielkich sieciach handlowych

    --
    Mądrzy ludzie powiadają: nie podchodź do byka od przodu, do konia od tyłu, a do idioty w ogóle.
  • 23.09.17, 10:08
    ale kogo to obchodzi, że się komuś pieniądze rozeszły? Idź do sklepu - dowolnego i powiedz, że kasa Ci się rozeszła i zapłacisz później. Napisz potem jaka była reakcja smile - no chyba, że idziesz do jakieś zaprzyjaźnionego, gdzie dają "na zeszyt"

    Bony wprowadzają na ogół właśnie sieciówki, nie spotkałam się nigdy z bonem do osiedlowego prywatnego sklepiku, czy budki na bazarzesmile Poza tym sklepy swoje płatności np. z dostawcami regulują przelewami o zwykle wydłużonym terminie platmosci - więc już nie wtmyslaj smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 23.09.17, 11:12
    Koro jak zwykle masz rację, a ja w pokorze przyznaje, że ani moje wykształcenie, ani poglądy, ani jak to mawiał pewien klasyk "nie nic" nie uprawnia mnie do polemiki z jakże wybitną intelektualistką i znawczynią (zarówno w teorii jak i w praktyce) wszelkich nauk i zjawisk jaką jesteś. Na przyszłość prośba - ignoruj moje wywody.

    --
    Mądrzy ludzie powiadają: nie podchodź do byka od przodu, do konia od tyłu, a do idioty w ogóle.
  • 23.09.17, 11:14
    Aaaaaa pacynka - wszystko jasne smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 23.09.17, 10:54
    Proszę, jaka krzywda dzieje się sklepikarzom, bo im się pieniądze rozeszły!
  • 23.09.17, 10:50
    Przede wszystkim, nie można nimi nawet płacić w dowolnym sklepie czy punkcie usługowym i sprawiają spory kłopot właścicielom.
    Towar i zobowiązania publicznoprawne opłaca się przelewem, nie bonami, czy gotówką, więc to nie jest ograniczenie dla sklepu.
  • 23.09.17, 11:03
    Ale chyba można gotówkę z utargu wpłacić na firmowe konto?

    --
    Mądrzy ludzie powiadają: nie podchodź do byka od przodu, do konia od tyłu, a do idioty w ogóle.
  • 23.09.17, 11:25
    No można i co?
  • 23.09.17, 11:32
    Za bony sklep ma zapłacone przelewem i przelewem płaci dostawcom za zobowiązania publicznoprawne. Na te bony się godzi, więcej, jest to element jego polityki. W czym problem?
  • 23.09.17, 11:33
    dostawcom i za ......
  • 23.09.17, 11:33
    I można z tych wpłaconych środków opłacać podatki? Jeśli można, to chyba ma znaczenie ilość gotówki w kasie.

    --
    Mądrzy ludzie powiadają: nie podchodź do byka od przodu, do konia od tyłu, a do idioty w ogóle.
  • 23.09.17, 11:54
    Wybacz, jesteś kolejną osobą, która mogę zaraz potraktować ostro i wyjdę na chama.
    Ilość gotówki w kasie i środków na koncie to część aktywów firmy. Egal, czy ma gotówkę, czy na koncie i co z gotówka robi. za zobowiązania publicznoprawne płaci z pewnością przelewem. Za bony już mu zapłacono, więc ekstra gotówka mu się nie należy. Cos jeszcze?
  • 23.09.17, 12:04
    Nie już nic z chamami (to Twoja autodiagnoza) nie dyskutuję

    --
    Mądrzy ludzie powiadają: nie podchodź do byka od przodu, do konia od tyłu, a do idioty w ogóle.
  • 23.09.17, 13:09
    OK, możesz sobie nie dyskutować. Ale mam nadzieję, że pojęłaś, że suma wpływów na konto i gotówki to przychód i nie ma znaczenia w jakich proporcjach. Więcej gotówki, mniej z przelewów, czy tam odwrotnie, ale suma się zgadza. Jak dostajesz więcej gotówką, to nie oznacza, że więcej masz.
  • 23.09.17, 13:12
    A i diagnoza nie moja. Bodajże agua48 mi chamstwo zarzuca.
  • 23.09.17, 13:32
    Skoro nie Twoja to odpowiem - "suma wpływów na konto " to wpływ, a nie przychód, podobnie jak gotówki - przynajmniej w sensie podatkowym (z niektórymi wyjątkami, ale sama już sobie o nich doczytaj). Na pewno nie dotyczy to sytuacji, o których mowa. Dlatego w sprawozdaniu finansowym istnieje (w zależności od formy prawnej podmiotu) R.Z. i S. bądź R.W., oraz R.P.P.

    --
    Mądrzy ludzie powiadają: nie podchodź do byka od przodu, do konia od tyłu, a do idioty w ogóle.
  • 23.09.17, 14:08
    Nikt tu nie prowadzi dyskusji na poziomie księgowych. Przychód pieniędzy na konto czy do kasy jest pojęciem jasnym. Księgową na pewno nie jesteś, bo wiedziałabyś jak się płaci zobowiązania publicznoprawne i że na stan naszych środków pieniężnych nie ma wpływu, czy są one na koncie, czy w gotówce. To drugie Ciebie jako księgową dyskwalifikuje bardziej, bo oznacza, że nie myślisz.
  • 23.09.17, 14:18
    Dzięki, że wskazałaś mi moje miejsce

    --
    Mądrzy ludzie powiadają: nie podchodź do byka od przodu, do konia od tyłu, a do idioty w ogóle.
  • 23.09.17, 14:35
    Bardzo się o to prosiłaś.
  • 23.09.17, 14:43
    Tym bardziej dziękuję za: kulturalną dyskusję, obiektywne oceny mojego poziomu intelektualnego, umożliwienia mi prawidłowej oceny moich kwalifikacji i kompetencji; zbawiennych rad na przyszłość i wszystkiego czego swoim małym rozumkiem nie zdołałam ogarnąć. Chyląc przed Tobą czoła serdecznie pozdrawiam

    --
    Mądrzy ludzie powiadają: nie podchodź do byka od przodu, do konia od tyłu, a do idioty w ogóle.
  • 23.09.17, 15:08
    Na zdrowie, mam nadzieję, że się przyda. Też pozdrawiam.
  • 20.09.17, 08:59
    nocnymarek2 napisał:

    > No i właśnie on chciał więcej, niż mu się należało. Czyly chciał
    > trochę za free. Na tym polega machlojka.

    nie wiem, czy machlojka, ale na pewno cwaniactwo - chciał coś, co mu się nie należało
    czyli: gdybyś dał mu naklejki, wsparłbyś cwaniaka

    bon to chyba trochę inna sprawa
    bo, być może, właściciel bonu (skąd się bierze bony?) chciał zrobić zakupy za 3,80 a bon miał na 100? z bonów chyba reszty nie wydają


  • 20.09.17, 09:55
    nocnymarek2 napisał:

    > Sklepowi nie jest wszystko jedno czy i kto sobie naklejki weźmie.
    > Sklepowi nie jest wszystko jedno czy i kto płaci bonami.

    Oczywiście, że nie, gdyby tak było sklep nie wydawałby pieniędzy (całkiem realnych) na druk tychże, gazetki, reklamę itp. Z naklejek ma realną korzyść - nakłonienie klientów do wydania konkretnej sumy na zakupy w dość krótkim czasie. Z bonów ma realną korzyść - nakłonienie klientów w ogóle do zakupu w tej konkretnej sieci sklepów i w dodatku nie batonika za 1 zł, tylko od razu zrobienia zakupów za wyższą kwotę. W obu przypadkach ma realną i wymierną korzyść - zwiększenie obrotów, i przywiązanie klienta do sieci. A w przypadku tych nieszczęsnych świeżaków (bardzo brzydkie zabawki!) jeszcze dochodzi manipulacja rodzicami przez dzieci, a wiadomo, że rodzice to bardzo podatna na taką manipulację grupa docelowa, oraz szybsze "schodzenie z półek" wrażliwego towaru szczególnie podatnego na zepsucie. Zwiększenie spożycia warzyw wśród ludu które ogłasza się jako główny cel jest tu tylko produktem ubocznym. Sklep nie jest instytucją charytatywną, tylko firmą nastawioną na jak największy obrót generujący zysk. Jeśli ktoś myśli inaczej jest po prostu naiwny.
  • 20.09.17, 10:01
    aqua48 napisała:

    > Jeśli ktoś myśli inaczej jest po prostu naiwny.

    a wykorzystywanie ludzkiej naiwności jest tu największą machlojką - machlojką sklepu
  • 20.09.17, 10:11
    wagonetka napisał(a):

    > wykorzystywanie ludzkiej naiwności jest tu największą machlojką - machlojką s
    > klepu

    Ależ Wagonetko, podstawowe informacje o sposobach socjotechniki w reklamie oraz zasadach funkcjonowania handlu nie są wiedzą tajemną. Nie wiem jak jest teraz - ja jeszcze miałam obowiązkową ekonomię na studiach oraz bardzo, bardzo ciekawe choć nieobowiązkowe zajęcia z czytania (analizy) reklam, moje dzieci przedsiębiorczość w liceum. Jeśli tylko kogoś interesują te sprawy może łatwo dotrzeć do takich informacji. Świadomy obywatel moim zdaniem powinien wykazać choć minimum zainteresowania rzeczywistością i światem w którym żyje.
  • 20.09.17, 15:07
    aqua48 napisała:

    > Świadomy obywatel moim zdaniem powinien wykazać choć minim
    > um zainteresowania rzeczywistością i światem w którym żyje.

    a jeśli ktoś nie jest świadomym obywatelem to już wolno naciągać go na kasę i jest to ok?
  • 20.09.17, 15:47
    wagonetka napisał(a):

    > aqua48 napisała:
    >
    > > Świadomy obywatel moim zdaniem powinien wykazać choć minim
    > > um zainteresowania rzeczywistością i światem w którym żyje.
    >
    > a jeśli ktoś nie jest świadomym obywatelem to już wolno naciągać go na kasę i j
    > est to ok?

    Naciągać nikogo nie wolno. Ale warto być świadomym, a nie naiwnie wierzyć we wszystko. O jakim naciąganiu na kasę mówisz? Ktoś kto ma bon nie musi zeń korzystać, ktoś kto robi zakupy nie jest zobowiązany do wzięcia udziału w akcji zbierania naklejek.
    Teraz jest bardzo, bardzo nachalnie propagowana akcja "ściągania aplikacji" aby mieć zniżki w znanej perfumerii. I ja i wiele osób odmawiamy. Ale ja np. posiadam karty do wybranych sklepów, do mego ulubionego nawet się o taką kartę starałam. Mój wybór.
  • 20.09.17, 16:00
    powtarzam: piszę o obywatelach nieświadomych, świadomi mnie tu nie interesują

    o ile rozumiem, firma kupuje w sklepie bony, które daje pracownikom zamiast pieniędzy, tak?

    o ile rozumiem, sama pisałaś, że nalepki to manipulacja, tak?

  • 20.09.17, 16:15
    wagonetka napisał(a):

    > o ile rozumiem, sama pisałaś, że nalepki to manipulacja, tak?

    Tak socjotechniczna. Dzieci chcą wyjść ze sklepu ze świeżakiem, a rodzice zamiast podjąć trud tłumaczenia, że nie będą wyłącznie w tym sklepie kupować warzyw i owoców aby zebrać naklejki, uginają się pod wpływem ich próśb. W tym sensie jest to manipulacja - podobnie jak puszczanie reklam zabawek przed programami dla dzieci w tv. Na rodzica łatwo wpłynąć przez dziecko.
    Na tym polega reklama - na manipulacji i stworzeniu sztucznego wrażenia, że bez posiadania jakiegoś pokazanego w interesujący sposób przedmiotu (który na ogół nie jest nam do niczego potrzebny) nasze życie będzie znacząco gorsze, a w ogóle najpewniej przestaniemy się liczyć w społeczeństwie smile A jeśli do tego ten sam przedmiot pozostaje w wolnej sprzedaży za cenę dwa trzy razy wyższą niż za np. naklejki to w człowieku budzi się centuś. Który nie bierze pod uwagę że to ta niższa cena jest ceną realną, a nie wyższa i sądzi, że zrobił świetny deal.

  • 20.09.17, 16:22
    no to się zgadzamy: firmy wraz ze sklepami zarabiają na robieniu nieświadomych ludzi w konia

  • 20.09.17, 19:18
    Promocja, której motorem są dzieci, bo jest skierowana do dzieci, jest dodatkowo niemoralna, bo gra na tych, którzy są kompletnie nieodporni na jej siłę i podstępy, czyli na małolatach. Rodzicom Kalafior Krzys nie jest potrzebny do niczego, tym bardziej bieganie w popłochu po 5 okolicznych Biedrach, żeby znaleźć wymarzoną pieczarkę z pluszu w zamówionym przez dzieciaka rozmiarze. Inaczej jest płacz, rozczarowanie, oskarżenie w oczach i cedzenie 'ze wszyscy w klasie to juz mają'. Dzieci nie mają się jak przed tym bronić i dlatego jest to takie obrzydliwe.

    Takie promocje powinny być zabronione.

    --
    Wiara w kompleks braku członka to oczywisty przejaw kompleksu braku macicy.
  • 20.09.17, 16:00
    Aquo - chyba coś Ci się pomyliło, bon ZA DARMO dostaje np. pracownik od firmy, ale firma za niego sklepowi PLACI - więc zakupy "bonowicza" zostały już zapłacone i sklep łaski nie robi, ze bon zrealizuje. Ban w momencie otrzymania staje się własnością tego, kto go dostał i może z nim zrobić co zechce.

    Tak samo jest z naklejkami - masz prawo tyle a tyle dostać za taką a taka kwotę zakupów - tez następnie zrobić z nimi co zechcesz - np. dać komuś kto je zbiera i nikomu nic do tego

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 20.09.17, 16:05
    kora3 napisała:

    > Aquo - chyba coś Ci się pomyliło, bon ZA DARMO dostaje np. pracownik od firmy,

    Koro, nikt nic nie dostaje ZA DARMO, bon dostaje od swej firmy pracownik w ramach premii, nagrody, świątecznego dodatku do wypłaty itp. Bony muszą też być normalnie zaksięgowane - ergo są częścią wypłaty, tyle, że w naturze i mogą podlegać innemu opodatkowaniu dlatego się firmom opłacają.



    > ale firma za niego sklepowi PLACI - więc zakupy "bonowicza" zostały już zapłaco
    > ne i sklep łaski nie robi, ze bon zrealizuje. Ban w momencie otrzymania staje s
    > ię własnością tego, kto go dostał i może z nim zrobić co zechce.
    >
    > Tak samo jest z naklejkami - masz prawo tyle a tyle dostać za taką a taka kwotę
    > zakupów - tez następnie zrobić z nimi co zechcesz - np. dać komuś kto je zbier
    > a i nikomu nic do tego
    >
  • 20.09.17, 16:09
    Przecież wiesz o co mi szłosmile - sklep ma już za bon zapłacone i lata mu kto go zrealizuje - Nowak czy Kowalski, bo bony sa na okaziciela.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 20.09.17, 16:12
    aqua48 napisała:

    nikt nic nie dostaje ZA DARMO, bon dostaje od swej firmy pracownik w rama
    > ch premii, nagrody, świątecznego dodatku do wypłaty itp. Bony muszą też być nor
    > malnie zaksięgowane - ergo są częścią wypłaty, tyle, że w naturze i mogą podleg
    > ać innemu opodatkowaniu dlatego się firmom opłacają.


    no tak, ale przy kasie spotyka się klient A, który ma zamiar wydać 100 i klient B z bonem na 100 zł, ale chęcią wydania tylko 50 zł i panowie się zamienią, sklep straci 50 zł

  • 20.09.17, 16:13
    Sklep nic nie traci, sklep ma za bon już zapłacone!

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 20.09.17, 16:20
    kora3 napisała:

    > Sklep nic nie traci, sklep ma za bon już zapłacone!
    >
    ja, co prawda, z matematyki nie byłam zbyt mocna, ale policzmy

    1. 100 zł od klienta w gotówce, który tak czy tak by wydał 100 zł + 100 zł bon, za który zapłacił sklep drugiego klienta = 200 zł

    2. 100 zł od klienta, który kupił bon od 2 klienta + 50 zł od 2 klienta, który bon sprzedał (drugie 50 zł schował do kieszeni) = 150 zł




  • 20.09.17, 16:26
    wagonetka napisał(a):

    > kora3 napisała:
    >
    > > Sklep nic nie traci, sklep ma za bon już zapłacone!
    > >
    > ja, co prawda, z matematyki nie byłam zbyt mocna, ale policzmy
    >
    > 1. 100 zł od klienta w gotówce, który tak czy tak by wydał 100 zł + 100 zł bon,
    > za który zapłacono sklepowi drugiego klienta = 200 zł
    >
    > 2. 100 zł od klienta, który kupił bon od 2 klienta + 50 zł od 2 klienta, który
    > bon sprzedał (drugie 50 zł schował do kieszeni) = 150 zł
    >
    >
    >
    >
  • 20.09.17, 16:30
    owszem, ale za TOWAR za 100 złotych w bonie sklep ma już zapłacone i za towar za 50 złotych ma zapłacone. Czyli ma zapłacone za to, co owi klenci wzięli ze sklepu, wiec nic nie traci. Co najwyżej nie zyskuje 50 złotych za nic, a tego nie można nazwać stratą smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 20.09.17, 16:31
    kora3 napisała:

    > tego nie
    > można nazwać stratą smile


    aha
    to znaczy, że byłaś z matematyki jeszcze słabsza ode mnie
  • 20.09.17, 16:32
    dopowiem z dobroci serca

    w 1 przypadku kasa przyjęłaby 200 zł, w drugim - 150 zł

  • 20.09.17, 16:37
    Nadal nie pojmujesz chyba. Ze sklepu wzięto towary o wartości - 100 złotych jedne zakupy, 50 złotych - drugie. Czyli za cały wzięty towar sklep ma zapłacone, więc nie można mówić o jego stracie.

    Gdyby nie dokonano zamiany - sklep owszem, byłby do przodu 50 złotych za free, ale to, ze nie jest nie jest stratą, tylko barkiem bonusa za nic. smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 20.09.17, 16:40
    kora3 napisała:

    > Nadal nie pojmujesz chyba.

    ostatni raz wytłumaczę, bo nie mam cierpliwości do niepojętnych a upartych uczniów

    w 1 sytuacji kasa przyjmuje 100 zł gotówką od klienta nr 1 + 100 zł bonem od klienta nr 2 = 200 zł
    w 2 sytuacji kasa przyjmuje bonem od 1 klienta 100 zł + gotówką od drugiego klienta 50 zł = 150 zł

    czy 200 zł = 150 zł?

  • 20.09.17, 16:50
    Ty udajesz, ze nie pojmujesz iż nie otrzymanie kasy za NIC nie jest stratą ?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 20.09.17, 16:53
    kora3 napisała:

    > Ty udajesz, ze nie pojmujesz iż nie otrzymanie kasy za NIC nie jest stratą ?
    >

    ty zaś nie udajesz - po prostu nie rozumiesz, że nie po to firma ze sklepem zawierają "bonową" umowę, aby nie mieć z niej zysku

  • 20.09.17, 17:08
    Ależ mają z niej zysk - owszem - ale ów zysk nie polega z założenia na tym, że ktoś swe bony wywali, zniszczy lub nie zrealizuje ich w całości. Ów zysk polega na tym, że a) mają z góry zapłacone za jeszcze nie zrobione zakupy, b) mniej zasobny klient nie zrobiłby zakupów na taka kwotę, na jaką ma bony, a tak - zrobi, c) bardziej zasobny klient zapewne zrobić większe niż te na które ma bony d) konieczność zrealizowania bony w dany sklepie przyciągnie doń klientów, którzy być może wcześniej z niego nie korzystali - jest szansa, ze im się to spodoba i zostaną stały6mi klientami.

    Wypuszczanie bonów przez sieci ma też działanie psychologiczne - płacąc bonem klient nie odczuwa ubytku gotówki smile Traktuje to tak, jakby miał to za darmo i częściej "szaleje" z zakupami. Tymczasem jest to iluzoryczne na ogól smile Chyba, ze ktoś w istocie dostał taki bon od kogoś - za darmo

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 20.09.17, 17:12
    kora3 napisała:


    > Wypuszczanie bonów przez sieci ma też działanie psychologiczne - płacąc bonem k
    > lient nie odczuwa ubytku gotówki smile Traktuje to tak, jakby miał to za darmo i c
    > zęściej "szaleje" z zakupami. Tymczasem jest to iluzoryczne na ogól smile Chyba, z
    > e ktoś w istocie dostał taki bon od kogoś - za darmo


    a ty w ogóle to rozumiesz, o czym jest ten wątek?


  • 20.09.17, 17:15
    O kimś kto ma przekonanie, ze był nakłaniany do oszustwa ale nie zawiadamia policji?smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 20.09.17, 17:18
    kora3 napisała:

    > O kimś kto ma przekonanie, ze był nakłaniany do oszustwa ale nie zawiadamia pol
    > icji?smile
    >

    cwaniactwo ma się dobrze w kraju nad Wisłą
  • 20.09.17, 17:23
    pieniactwo jak widać znacznie lepiej smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 21.09.17, 19:24
    Ależ jakie cwaniactwo i jakie oszustwo? Nastąpiła legalna wymiana bonu na gotówkę i tyle. Strony transakcji się na to zgodziły, innym nic do tego. A, że sklepikarz sobie kombinuje, że może bez tej wymiany zarobiłby więcej, to niech sobie kombinuje - każdemu wolno.
  • 21.09.17, 19:34
    basiastel napisała:

    > Ależ jakie cwaniactwo i jakie oszustwo? Nastąpiła legalna wymiana bonu na gotów
    > kę i tyle.

    "Bony towarowe Tesco nie są wymienialne na gotówkę, czytelna informacja na ten temat jest zamieszczona na samych bonach. To zasady identyczne dla naszych klientów i dla naszych pracowników."
    lublin.naszemiasto.pl/artykul/tesco-extra-w-lublinie-swiateczne-bony-nie-na-wymiane-na,3172145,art,t,id,tm.html
  • 21.09.17, 19:39
    Wall of Fame
    "Bon upominkowy nie podlega wymianie na środki pieniężne (gotówkę) w całości lub w części"
    e-woff.com/bony-podarunkowe/
  • 21.09.17, 19:40
    Music Center
    "Bon nie podlega wymianie na środki pieniężne (gotówkę) w całości lub w części"
    www.musiccenter.com.pl/infos/36/regulamin-bonow-podarunkowych.html
  • 21.09.17, 19:43
    O rany, przecież chodzi o to, że jeśli ktoś przyjdzie do sklepu i poprosi o wypłacenie kwoty, na którą opiewa, to mają prawo mu odmówić. Nie mogą nikomu zabronić sprzedaży/podarowania bonu komuś innemu, to byłby absurd, w dodatku nie dałoby się tego w żaden sposób zabronić. Ani ukarać.
    big_grinDD

    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • 21.09.17, 19:52
    Dokladnie

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 21.09.17, 19:56
    blog.dilla.pl/wp-content/uploads/2012/02/tesco_bontowarowy.jpg

    "bony nie podlegają wymianie na gotówkę" - nie "bony nie podlegają wymianie na gotówkę w kasie"

    jeśli coś nie podlega wymianie na coś innego i nie ma żadnych obwarowań, tekst należy czytać wprost - tak, jak jest napisany



  • 21.09.17, 20:04
    O matko, jak można tak prostej rzeczy nie pojmować, ze nie podlegają W SKLEPIE - nie w pomieszczeniu - już dokładnie napisze, tylko w placówce.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 21.09.17, 20:14
    Załóżmy, że masz rację i w regulaminie rzeczywiście, jak się upierasz, piszą o tym, że nie wolno wymieniać bonów na gotówkę _wszędzie_i_w_każdych_okolicznościach.

    Jak widzisz egzekwowanie tego zakazu? Tak dokładnie jak to ma wyglądać - ktoś dostał bony do sklepu, w którym nie bywa, bo jest za daleko, kopsną je za nieco mniejszą gotówkę komuś innemu, ktoś inny idzie do sklepu i je realizuje. Jak sklep ma się bronić przed nieprawym właścicielem?

    I pytanie pomocnicze: co sklepowi szkodzi, że bon zrealizuje ktoś inny?
    I kolejne pytanie pomocnicze: skoro, jak uważasz, sklepowi zależy na tym, żeby bon był realizowany przez dokładnie tę osobę, która go dostała, czemu nie wprowadza jakiegoś systemu autoryzacji (choćby przez wystawianie bonów imiennych, chociaż oczywiście są też inne możliwości)?

    Chętnie poczytam odpowiedzi, bo diabelnie mnie ciekawią. Dawaj.

    --
    cute but psycho. things even out
  • 21.09.17, 20:18
    Podejrzewam, ze się nie doczekasz, albo doczekasz głupot smile Też o tym już Wagonetce pisałam smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 21.09.17, 20:23
    bene_gesserit napisała:

    > Załóżmy, że masz rację i w regulaminie rzeczywiście, jak się upierasz, piszą o
    > tym, że nie wolno wymieniać bonów na gotówkę _wszędzie_i_w_każdych_okoliczności
    > ach.

    bardzo dziękuję za próbę zrozumienia, bo z tym tu ciężko smile


    > Jak widzisz egzekwowanie tego zakazu?

    oczywiście, ze nie ma możliwości zrealizowania tego zakazu i sklep na pewno to wie oraz ma wkalkulowane - ale, o ile rozumiem, my tu mówimy o jakie są zasady dotyczące bonów a nie o tym, że ludzie albo ich nie rozumieją, albo mają je w nosie

    > I pytanie pomocnicze: co sklepowi szkodzi, że bon zrealizuje ktoś inny?

    myślę, że jest różnie
    jedna sytuacja to ta opisana w tym wątku, gdyby sklep - w przypadku, gdyby Marek zgodził sie na zamianę - nie miałby spodziewanego zysku, czyli by stracił (co łatwo da się policzyć)
    i druga sytuacja: Ania dostaje bon zamiast pieniędzy od pracodawcy, sprzedaje go koleżance, bo nie robi zakupów w tym sklepie, albo potrzebuje gotówkę na coś całkiem innego - wtedy sklep nic nie traci

    > I kolejne pytanie pomocnicze: skoro, jak uważasz, sklepowi zależy na tym, żeby
    > bon był realizowany przez dokładnie tę osobę, która go dostała, czemu nie wprow
    > adza jakiegoś systemu autoryzacji (choćby przez wystawianie bonów imiennych, ch
    > ociaż oczywiście są też inne możliwości)?

    imienne bony otrzymywane w pracy zamiast wynagrodzenia to dopiero ludzie by sie wkurzyli, dopóki są anonimowe, ludzie nie łapią tego, że pracodawca robi ich w koni
    tak mi się wydaje

  • 21.09.17, 21:04
    Zastanów się co Ty pleciesz ...
    Sorry, ale Ty na serio nie rozumiesz - tego co jest napisane na bonach także. Jest napisane w jakich sklepach mozna je realizować i to, że nie można ich wymienić na gotówkę - logiczne, ze w sklepie.

    Dla zobrazowania Ci, bo ...W wielu sklepach jest napisane "Prosimy o przemyślane zakupy towar nie podlega zwrotowi" - całkiem zgodnie z prawem - sklep nie musi wymienić Ci ani zwrócić kasy a towar , który kupiłaś i ci nie pasuje, jesli jest pełnowartościowy.

    Ale - możesz go zwrócić osobie, która Ci go kupiła mówiąc, ze ci nie pasuje sklep nic do tego nie ma - u nich zwrotowi nie podlega, a reszta ich nie interesuje. Możesz go też sprzedać komuś za cenę zakupu, mniejszą albo także większą ...Albo dać ...Sklepu nie obchodzi co się stanie z towarem po zakupie, ani z bonem po wydaniu - w przypadku towarów jest inaczej gdy udzie o ilości handlowe, ale to inna bajka...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 21.09.17, 21:31
    wagonetka napisał(a):

    > > Jak widzisz egzekwowanie tego zakazu?
    >
    > oczywiście, ze nie ma możliwości zrealizowania tego zakazu i sklep na pewno to
    > wie oraz ma wkalkulowane - ale, o ile rozumiem, my tu mówimy o jakie są zasady
    > dotyczące bonów a nie o tym, że ludzie albo ich nie rozumieją, albo mają je w n
    > osie

    A dlaczego mieliby nie mieć?
    Który przedsiębiorca przy zdrowych zmysłach zabroniłby dysponowania klientowi czymś, co sprzedał, a klient kupił, o ile nie jest to niezgodne z polskim prawem karnym? Toż to ziszczony absurd.

    > > I pytanie pomocnicze: co sklepowi szkodzi, że bon zrealizuje ktoś inny?
    >
    > myślę, że jest różnie
    > jedna sytuacja to ta opisana w tym wątku, gdyby sklep - w przypadku, gdyby Mare
    > k zgodził sie na zamianę - nie miałby spodziewanego zysku, czyli by stracił (co
    > łatwo da się policzyć)

    A jak to się liczy?
    Przpomnę, że mówimy o dyspozycji rzeczą, która _jest_już_sprzedana_. Za te bony _już_zapłacono_. Jaką stratę poniesie przedsiębiorca z tytułu realizacji bonu przez osobę, która go dostała/nabyła od pierwszego właściciela?

    Proszę, wytłumacz mi to na przykładzie.
    Dostaję jako premię świąteczną bon za 10 zł od mojego pracodawcy. Bon jest do sklepu, w którym nie bywam, więc oddaję go sąsiadce, która ten sklep uwielbia. Jak się w tej sytuacji liczy stratę dla sklepu? Interesuje mnie konkretne działanie matematyczne.

    > i druga sytuacja: Ania dostaje bon zamiast pieniędzy od pracodawcy, sprzedaje g
    > o koleżance, bo nie robi zakupów w tym sklepie, albo potrzebuje gotówkę na coś
    > całkiem innego - wtedy sklep nic nie traci

    Sklep nigdy nie traci na dyspozycji _już_sprzedaną_ rzeczą.

    > imienne bony otrzymywane w pracy zamiast wynagrodzenia to dopiero ludzie by sie
    > wkurzyli, dopóki są anonimowe, ludzie nie łapią tego, że pracodawca robi ich w
    > koni
    > tak mi się wydaje

    Pracodawca robi w konia pracowników przy pomocy bonu? Nie rozumiem.

    --
    Socjologia kobiety a sprawa Jaxy.
  • 22.09.17, 10:19
    bene_gesserit napisała:

    w tym wątku znajdziesz odpowiedzi na wszystkie swoje pytania i wątpliwości, wystarczy poszukać
  • 23.09.17, 13:14
    wagonetka napisał(a):

    > bene_gesserit napisała:
    >
    > w tym wątku znajdziesz odpowiedzi na wszystkie swoje pytania i wątpliwości, wys
    > tarczy poszukać

    ... zero argumentów po twojej stronie, niestety. Za do duża dawka - ujmę to eufemistycznie - niechęci do kumania z twojej strony.




    --
    Socjologia kobiety a sprawa Jaxy.
  • 22.09.17, 09:59
    bardzo dziękuję za próbę zrozumienia, bo z tym tu ciężko smile
    -----------------------
    Oj ciężko z tym zrozumieniem, rzeczywiście. Wiesz wagonetko, regulamin trzeba zrozumieć, a masz z tym ogromne kłopoty. Podobnie, nie rozumiesz, że regulamin to nie jest nic powszechnie obowiązującego. Większość regulaminów zawiera klauzule zabronione, co oznacza, że przynajmniej część wypisanych tam bzdur jest nieważna z mocy prawa. Pojęcie "nieważna z mocy prawa" rozumiesz, czy trzeba jaśniej?
  • 22.09.17, 12:09
    Wagonetka chwali się swym niezwykłym pochodzeniem, więc lacinę pewnie zna - zatrm "ipso iure" wink

    Ciekawe jak reagowała na powszechne ongiś informacje w sklepach. "Po odejściu od kasy reklamacji nie uwzględnia się" - pewnie z pokorą i nabożnością dając się nabijać w butelkę i to jeszcze w ordynarny i sprzeczny z prawem sposób ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 21.09.17, 20:56
    Ale zarówno bon, jak i prawie wszystko podlega wymianie na gotówkę na tzw. wolnym rynku. W kasie rzeczywiście pieniędzy za bon nie dostaniesz. Tak trudno to pojąć? Na litość, kto może mi zabronić czegoś, co jest legalne, zwykłym napisem "bony nie podlegają wymianie na gotówkę"?. Pisać to sobie można różne rzeczy, ale one są nieważne. Niedawno widziałam umowę zlecenie, w której napisano:"wyłącza się art. XXX KC ". Umowa zlecenie jest regulowana przez KC, nie odwrotnie. Nie można sobie "wyłączyć" przepisu prawa powszechnie obowiązującego i trzeba być idiotą, by takie rzeczy pisać.
    Rozumiem, że Ty byś się temu "wyłączeniu" podporządkowała, bo tak napisali i to jest przerażające, a mnie pewnie byś wzięła za oszustkę, bo firmę wyśmiałam i napuściłam na nią PIP, ZUS i US, bo oszukiwała zleceniobiorców, ZUS i US i jeszcze sobie napisała w umowie, że za jej przekręty, finansową odpowiedzialność wobec ZUS i US ponosi zleceniodawca. Jakiś pijany cwaniak tę umowę pisał, no ale dla niektórych to co napisane, to święte.
  • 21.09.17, 20:58
    basiastel napisała:

    > Ale zarówno bon, jak i prawie wszystko podlega wymianie na gotówkę

    a jak rozumiesz zdanie "bony nie podlegają wymianie na gotówkę"?
  • 21.09.17, 21:19
    Że za bon możesz w sklepie otrzymać jedynie towar, nie gotówkę. Naprawdę to niejasne?
  • 21.09.17, 21:11
    Ale Basiu, to nie jest kwestia nieprawidłowego zapisu, tylko niezrozumienia przez Wagonetkę. "
    Towar zakupiony nie podlega zwrotowi ani wymianie" - wszystko od prawnej strony gra w zasadzie -w domyśle mowa o towarze pełnowartościowym - niepodlegającym przepisom o reklamacji czy rękojmi. I raczej dla każdego (prawie) wiadomo, ze zwrotowi i wymianie nie podlega W SKLEPIE smile Możesz go zwrócić osobie, która Ci go kupiła, bo ci się nie podoba albo zrywasz zaręczyny smile , albo wymienić się z kimś innym, albo sprzedać, tylko, ze nie za pośrednictwem sklepu - to samo jest napisane na tych nieszczęsnych bonach

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 21.09.17, 21:16
    Wiem, wiem, ale poza tym winna rozumieć, że napisane nie oznacza "obowiązujące", bo nawet gdyby z treści wynikało, że istnieje ogólny zakaz wymiany takiego bonu na pieniądze, a tak najwyraźniej myśli, skoro zarzuca nieuczciwość prywatnym osobom wymieniającym się swoimi dobrami, to taki zakaz ni musi być ważny, gdy narusza prawo.
  • 22.09.17, 11:42
    Czytałaś to? tam jest wyraźnie przecież napisane, że kobieta chciała te bony wymienić na gotówkę w kasie sklepu, a sklep tego nie robi. Za to właściciel bonu może ten bon wymienić z kimś chętnym i robi to legalnie, wiec gdzie tu oszustwo.
    Wymiękam przy Tobie wagonetka. Zwykle nie używam tego nadużywanego na forum stwierdzenia: "naucz się czytać ze zrozumieniem", bo najczęściej jest nieuzasadnione i obliczone na obrażenie kogoś. Ale w Twoim przypadku nie jest żadnym nadużyciem, ani obrazą.
  • 25.09.17, 20:19
    Wagonetce chodzi o to, że w sytuacji nr 1 klient, który ma bon na 100 zł i nie uda mu się nikogo przekonać do wymiany na gotówkę, raczej zdecyduje się zrobić zakupy za te 100 zł, by w całosci zrealizować bon, a więc obrót w sklepie będzie większy.

    W sytuacji nr 2 (udaje mu się rozmienić bon na gotówkę) robi zakupy tylko za 50 zł, a drugie 50 zł wydaje np. w konkurencyjnej sieci.

    A teraz wyobraźmy sobie, że w obrocie jest 10 000 bonów po 100 zł i tak się złożyło, że wszystkie bony trafiły do tych, którzy chcieliby zrobić zakupy tylko za 50 zł. Jest też druga grupa innych 10 000 klientów, którzy robią zakupy za 100 zł płacac gotówką.
    Gdyby każdemu z posiadaczy bonów udało się je rozmienić wśród osób z drugiej grupy klientów na gotówkę, to sklep miały łącznie obrót 1 500 000 PLN (dobrze liczę?). W sytuacji, gdy tym osobom nie uda sie wymienić bonów, to raczej zdecydują się je zrealizować je w całości, a więc sklep będzie miec obrót 2 000 000 PLN. Obrót o 500 000 zł większy. Zakładając, że w tych 500 000 zł marża (czy tam narzut - nigdy nie pamiętam różnicy) wynosi 10%, to oznacza to, że sklep ma zysk o 50 000 zł większy w drugim przypadku.
    Jest jeszcze opcja (mało prawdopodobna), że osoby z bonami po 100 zł tak czy siak postanowią zrobić zakupy tylko za 50 zł, a więc w takim przypadku sklep ma extra 500 000 PLN czystego zysku (nie wydał żadnego towaru za te 500 000 zł).

    To tyle liczby. Co nie zmienia faktu, że mnie jakoś nie żal wielkich sieci handlowych i w sytuacji opisanej przez nocnegomarka wzięłabym bon - co mi szkodzi, ja nie zbiednieję, a może innej osobie te 50 zł w gotówce bardzo się przyda (np. na opłacenie biletu miesięcznego dla dziecka, wyjścia do teatru, whatever)
  • 25.09.17, 20:49
    kopciuszek83 napisała:

    > Wagonetce chodzi o to, że w sytuacji nr 1 klient, który ma bon na 100 zł i nie
    > uda mu się nikogo przekonać do wymiany na gotówkę, raczej zdecyduje się zrobić
    > zakupy za te 100 zł, by w całosci zrealizować bon, a więc obrót w sklepie będzi
    > e większy.

    Nie wiem, co cię uprawnia do tłumaczenia tego, co wagonetka ma na myśli.
    Możesz to wyjaśnić?
    I - o czym ty?
    Obrót w sklepie się dokonał - bon został kupiony. Jedyne, co można teraz z nim zrobić w sklepie, to ewentualnie wymienić go na towary. Nic więcej. Zysk dla sklepu jest największy, jeśli się bonu nie zrealizuje - bo to oznacza pieniądze za nic. Ewentualnie, jeśli się go nie zrealizuje w całości (weźmie towary za 30zł i da w kasie bon na 100 - sklep reszty nie wyda).

    Bon, uświadomię uparcie niekumającym, jest już _kupiony_. To system przedpłaty. Sklep nie zyskuje nic na tym, że weźmie się za ten bon więcej towaru niż mniej. Obrót już był.

    > W sytuacji nr 2 (udaje mu się rozmienić bon na gotówkę) robi zakupy tylko za 50
    > zł, a drugie 50 zł wydaje np. w konkurencyjnej sieci.


    ...ale pieniądze za bon zostały już _wydane_. !!!!. Sklep już je ma. !!!!.

    > A teraz wyobraźmy sobie, że w obrocie jest 10 000 bonów po 100 zł i tak się zło
    > żyło, że wszystkie bony trafiły do tych, którzy chcieliby zrobić zakupy tylko z
    > a 50 zł. Jest też druga grupa innych 10 000 klientów, którzy robią zakupy za 10
    > 0 zł płacac gotówką.
    > Gdyby każdemu z posiadaczy bonów udało się je rozmienić wśród osób z drugiej gr
    > upy klientów na gotówkę, to sklep miały łącznie obrót 1 500 000 PLN (dobrze lic
    > zę?). W sytuacji, gdy tym osobom nie uda sie wymienić bonów, to raczej zdecyduj
    > ą się je zrealizować je w całości, a więc sklep będzie miec obrót 2 000 000 PLN
    > . Obrót o 500 000 zł większy. Zakładając, że w tych 500 000 zł marża (czy tam n
    > arzut - nigdy nie pamiętam różnicy) wynosi 10%, to oznacza to, że sklep ma zysk
    > o 50 000 zł większy w drugim przypadku.
    > Jest jeszcze opcja (mało prawdopodobna), że osoby z bonami po 100 zł tak czy si
    > ak postanowią zrobić zakupy tylko za 50 zł, a więc w takim przypadku sklep ma e
    > xtra 500 000 PLN czystego zysku (nie wydał żadnego towaru za te 500 000 zł).


    Rozpacz po prostu.
    Bon to towar. Który został kupiony. Pieniądze za ten towar są już w sklepie. Posiadacz bonu może go zrealizować w sklepie, biorąc towary na jego wysokość. Sklep z bonów ma dwa zyski - marżę na wziętych za bon towarów (wartość towarów jest mniejsza, niż wartość bonów właśnie z powodu marży). Zysk sklep ma również, kiedy bon sie zapodzieje albo coś - wtedy ma forsę, a nikt nie bierze towarów - też dobrze.



    > To tyle liczby. Co nie zmienia faktu, że mnie jakoś nie żal wielkich sieci hand
    > lowych i w sytuacji opisanej przez nocnegomarka wzięłabym bon - co mi szkodzi,
    > ja nie zbiednieję, a może innej osobie te 50 zł w gotówce bardzo się przyda (np
    > . na opłacenie biletu miesięcznego dla dziecka, wyjścia do teatru, whatever)




    --
    feminists aren?t humorless just because your jokes suck
  • 25.09.17, 21:33
    bene_gesserit napisała:

    > Nie wiem, co cię uprawnia do tłumaczenia tego, co wagonetka ma na myśli.
    > Możesz to wyjaśnić?

    Wyjasniam: uprawnia mnie to, że czytam ze zrozumieniem czyjeś argumenty.


    > Obrót w sklepie się dokonał - bon został kupiony. Jedyne, co można teraz z nim
    > zrobić w sklepie, to ewentualnie wymienić go na towary. Nic więcej. Zysk dla sk
    > lepu jest największy, jeśli się bonu nie zrealizuje - bo to oznacza pieniądze z
    > a nic. Ewentualnie, jeśli się go nie zrealizuje w całości (weźmie towary za 30z
    > ł i da w kasie bon na 100 - sklep reszty nie wyda).

    No właśnie, tylko potwierdzasz moje słowa. Sklepowi najbardziej sie opłaca, gdy bon nie zostanie zrealizowany. Ponieważ to raczej mało prawdopodobne, to następna w kolejności opłacalności dla sklepu jest sytuacja, gdy poprzez bony klienci zostają "zmuszeni" do wiekszych zakupów.

    > Bon, uświadomię uparcie niekumającym (...)
    > Rozpacz po prostu.

    Dobrze, że ja w swoim życiu rozpaczam z ważniejszych powodów niż róznica zdań wink
    Mam wrażenie, że to jednak Ty czytasz bez zrozumienia. Przedstawiłam wyliczenia całkiem precyzyjne. Tak, bony sa przedpłacone, więc w skrajnie niekorzystnym dla siebie wariancie sklep zarobi na bonach co najmniej tyle samo, co na obrocie czysto gotówkowym. Ale nie po to produkuje bony, by nie mieć z tego extra zysku - i tym extra zyskiem mogą być niezrealizowane bony, bony zrealizowane na niepełną wartość lub wiekszy obrót osiągnięty dzięki temu, że bony trafiły do ludzi, którzy normalnie kupują mniej (od obrotu ma się zyski, wiesz o tym, prawda?)
  • 25.09.17, 22:45
    I jeszcze uzupełnię swój wpis.
    Skoro poprzednie wyliczenia były niezrozumiałe, to prostszy przykład.

    Mamy pana Ziutka fryzjera, który ma 10 klientów
    5 klientów strzyże się po 50 zł, 5 klientów: po 100 zł.
    Zysk Pana Ziutka wynosi, dajmy na to, 50% od zapłacanej kwoty (czyli na kliencie, który wyda 50 zł - zarabia na czysto 25 zł, od klienta, który wyda 100 zł - zarabia na czysto 50 zł).
    Obrót pana Ziutka: 750 zł
    Zysk pana Ziutka: 375 zł


    Pan Ziutek postanowił wyprodukować 5 bonów po 100 zł i sprzedał je jakiejś firmie za nominalna wartość, czyli łącznie za 500 zł.

    Scenariusz nr 1
    Wszystkie bony trafiły do osób, które normalnie decydują sie na strzyżenie za 100 zł.
    Obrót pana Ziutka wyniesie więc 5x50 zł i 5x100 zł (regulowane w postaci bonów zamiast gotówki)
    Obrót pana Ziutka: 750 zł
    Zysk Pana ziutka: 375 zł
    Nie zarobił nic więcej niż standardowo.

    Scenariusz nr 2
    Wszystkie bony trafiły do klientów, którzy normalnie płacą po 50 zł.
    Decyduja się z bonów skorzystać, mamy zatem 5x100 zł (zamiast 50 zł) i 5x100 zł
    Obrót pana Ziutka: 1000 zł
    Zysk pana Ziutka: 500 zł
    Więcej o 125 zł niż standardowo.

    Scenariusz nr 3
    Wszystkie bony trafiły do zupełnie nowych osób, które dotąd u Pana Ziutka się nie strzygły.
    Osoby postanowiły wykorzystać bony.
    Mamy więc 5x50 zł + 5x100 zł (stara ekipa klientów) +5x100 zł w bonach od nowych klientów.
    Obrót Pana Ziutka: 1250 zł
    Zysk Pana Ziutka: 625 zł
    Więcej o 250 zł - oraz potencjalnie pozyskał 5 nowych klientów, którzy wrócą w kolejnych miesiącach.

    Scenariusz nr 4
    Wszystkie bony trafiły do zupełnie nowych osób. Osoby te jednak nie zdecydowały się skorzystac, bo mieszkają za daleko od Pana Ziutka. Bony wylądowały w koszu.
    Mamy więc: 5x50 zł + 5 x100 zł (stali klienci) - oraz czysty zysk na bonach 5x100 zł, które nie zostały skonsumowane (obrót=zysk)
    Obrót pana Ziutka: 1250 zł
    Zysk Pana Ziutka: 875 zł
    Więcej o 500 zł, ale z drugiej strony korzyśc jednorazowa, bo nie ma nowych klientów.

    A teraz zmodyfikujmy scenariusz 2 tak, by przypominał scenę z biedry opisaną przez nocnego marka.
    Bony trafiły do osób, które normalnie strzygą się po 50 zł. Namawiają osoby, które strzyga się po 100 zł, by wzięły od nich bony i dały im równowartośc w gotówce. Klienci 100-złotowi się godzą. Klienci płacący dotąd po 50 zł nadal więc postanawiają zostać przy strzyżeniu za 50 zł, a pozostałe 50 zł wydac na coś innego.
    Scenariusz nr 2 przechodzi więc w scenariusz nr 1 (mamy 5x50 zł i 5x100 zł, a zatem Pan Ziutek nic extra nie zyskuje).

    Czy teraz jaśniej, dlaczego z punktu widzenia sklepu sytuacja opisana przez Nocnegomarka jest dla sklepu mało korzystna, mimo że te bony są przedpłacone?
  • 26.09.17, 00:14
    kopciuszek83 napisała:
    A teraz zmodyfikujmy scenariusz 2 tak, by przypominał scenę z biedry opisaną przez nocnego marka.
    Bony trafiły do osób, które normalnie strzygą się po 50 zł. Namawiają osoby, które strzyga się po 100 zł, by wzięły od nich bony i dały im równowartośc w gotówce. Klienci 100-złotowi się godzą. Klienci płacący dotąd po 50 zł nadal więc postanawiają zostać przy strzyżeniu za 50 zł, a pozostałe 50 zł wydac na coś innego.
    Scenariusz nr 2 przechodzi więc w scenariusz nr 1 (mamy 5x50 zł i 5x100 zł, a zatem Pan Ziutek nic extra nie zyskuje).



    Kopciuszku, jezeli bony 'pracuja' tak jak to dziala u nas (bo jak dotad Nocnymarek nie udzielil mi odpowiedzi badz ja jej nie zauwazylam) to klienci strzygacy sie za bon nie dostana reszty w gotowce tylko nadal w bonie. Zwyczajnie zaznaczy sie jakos albo na bonie ze od dnia 9/25/2017 warty jest tylko 50zl, albo wyda bon o innej, odpowiednio mniejszej wartosci.
    Tak ze nie, pan Ziutek nic nie straci.

    Poza tym, kompletnie nie rozumiem dlaczego wszelkie nieupowaznione osoby, czyli osoba ktora ani nie wydaje bonu, ani go nie kasuje, wtraca sie za kulisy operacji bonami?
    Ciebie jako osobe postronna czyli klienta a nawet potencjalnego nabywce takiego bonu za gotowke to w ogole nie powinno obchodzic.
    Bo po co?
    Co ciebie, kolejkowicza obchodzi ile zarobi badz straci pan Ziutek, fryzjer? to jest wylacznie pana fryzjera Ziutka i sklepu sprawa aby tak drukowac bony by przewidziec takie wariacje jakie wymienilas i na przyszlosc zabezpieczac sie przed ewentualnymi stratami - nie osob postronnych i prywatnych.

    Tam gdzie jest wyrazne oszustwo - np ktos proponuje ci sprzedaz bonu drozej niz opiewa jego cena albo np bon skopiowany, albo czesciowo wydany za pelna cene - to tak, owszem, dziekujemy za takie cos. ale autentyczny, legalny bon o wartosci 100zl za 100zl?
    Przeciez sam pan Ziutek wcale ale to wcale nie ma 100% gwarancji ze klient ktory sie strzyze zazwyczaj za 100zl na pewno wyda i bon za 100zl w calosci. moze akurat ten jeden raz mu sie cos odwidzi i postanowi wydac wlasnie 50zl - tego nigdy nie da sie przewidziec. wiec to jest doskonale obojetne kto jest posiadaczem bonu o ile nie jest on imienny. wazne jest tylko aby byl legalny, i tyle.

    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 26.09.17, 08:11
    minniemouse napisała:


    > Kopciuszku, jezeli bony 'pracuja' tak jak to dziala u nas (bo jak dotad Nocnyma
    > rek nie udzielil mi odpowiedzi badz ja jej nie zauwazylam) to klienci strzyga
    > cy sie za bon nie dostana reszty w gotowce tylko nadal w bonie.

    Minnie, przeczytaj prosze uwazniej fragment, do którego się odnosisz. Nic nie napisałam o wydawaniu reszty w gotówce, tylko o tym, że klient posiadający bon proponuje zamianę na gotówkę INNEMU klientowi.
    A więc jeszcze raz:
    A teraz zmodyfikujmy scenariusz 2 tak, by przypominał scenę z biedry opisaną
    przez nocnego marka. Bony trafiły do osób, które normalnie strzygą się po 50 zł. Namawiają osoby, które strzyga się po 100 zł, by wzięły od nich bony i dały im równowartośc w gotówce. Klienci 100-złotowi się godzą. Klienci płacący dotąd po 50 zł nadal więc postanawiają zostać przy strzyżeniu za 50 zł, a pozostałe 50 zł wydac na coś
    innego.

  • 27.09.17, 03:08
    kopciuszek83 napisała:
    Namawiają osoby, które strzyga się po 100 zł, by wzięły od nich bony i dały im równowartośc w gotówce. Klienci 100-złotowi się godzą. Klienci płacący dotąd po 50 zł nadal więc postanawiają zostać przy strzyżeniu za 50 zł, a pozostałe 50 zł wydac na coś
    innego.


    oj, ciezko z mysleniem u ciebie.
    klienci ktorzy strzyga sie po 50zl sprzedali komus bony po 100zl a wiec pan Ziutek ma teraz 2 klientow - tych ktorzy sie dalej strzyga po 50 i tych co kupili bony za 100. jest wiec do przodu 50 zl. naprawde nie wiem jak ty liczysz...

    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 27.09.17, 14:32
    minniemouse napisała:

    > oj, ciezko z mysleniem u ciebie.
    > klienci ktorzy strzyga sie po 50zl sprzedali komus bony po 100zl a wiec pan Zi
    > utek ma teraz 2 klientow - tych ktorzy sie dalej strzyga po 50 i tych co kupili
    > bony za 100. jest wiec do przodu 50 zl. naprawde nie wiem jak ty liczysz...

    Minnie, to Ty przeczytaj proszę UWAŻNIE fragment, do którego się odnosisz i wcześniej opisane scenariusze, zamiast zarzucać mi, że mam problem z myśleniem.
    Klienci, którzy strzygą się po 50 zł, nie sprzedali komuś przypadkowemu bonów po 100 zł, tylko tym klientom, którzy już są klientami pana Ziutka i normalnie strzygą się u niego po 100 zł. Pan Ziutek nie ma więc żadnego nowego klienta i w kasie ma dokładnie tyle samo, co ma standardowo.
    Wersja, którą Ty opisujesz, byłaby poprawna, gdyby klienci strzygący się normalnie po 50 zł (i dysponujący bonami za 100 zł) odsprzedali te bony ZUPEŁNIE NOWYM osobom, które nigdy wcześniej u Pana Ziutka nie były. Taką sytuację można podciągnąć pod scenariusz nr 3.

    Ja już tego prościej wyjasnić nie umiem. To jest matematyka na poziomie podstawówki, nie sądziłam, że ktoś tu będzie mieć problem z liczeniem na tym poziomie.
  • 28.09.17, 00:27
    kopciuszek83 napisała:
    Klienci, którzy strzygą się po 50 zł, nie sprzedali komuś przypadkowemu
    > bonów po 100 zł, tylko tym klientom, którzy już są klientami pana Ziutka
    > i normalnie strzygą się u niego po 100 zł. Pan Ziutek nie ma więc żadnego nowe
    > go klienta i w kasie ma dokładnie tyle samo, co ma standardowo.
    > Wersja, którą Ty opisujesz, byłaby poprawna, gdyby klienci strzygący się normal
    > nie po 50 zł (i dysponujący bonami za 100 zł) odsprzedali te bony ZUPEŁNIE N
    > OWYM
    osobom, które nigdy wcześniej u Pana Ziutka nie były. Taką sytuację mo
    > żna podciągnąć pod scenariusz nr 3.


    Kopciuszku, zrozum - dlatego sie pytalam czy z bonu mozna wydac reszte w postaci gotowki.
    zazwyczaj NIE MOZNA. dlatego pan Ziutek raczej zawsze zarobi swoje 100zl na bonie zeby nie wiem jakie kombinacje odchodzily, bo bon na jego zaklad na te 100zl tak czy siak skonczy u niego - za 100zl. inaczej nie oplaca sie w ogole takiego bonu kupowac. od nikogo - jesli nie zamierza sie go zuzyc w calosci.

    Mozliwa jest tylko taka wersja ze klient, ktory posiada rzeczony bon, go zmarnuje. wtedy traca oboje. no ale to jego (klienta) sprawa. zwlaszcza jak go nie dostal a zaplacil za niego.
    w tym ostatnim przypadku zreszta watpliwe aby wywalil w smietnik 100zl gotowki, szczegolnie wlasnej. ludzie predzej zaprzepaszcza 100 zl otrzymane za darmo i takie, ktorych nie widac (wlasnie np bon). pan Ziutek o tym wie i jest na to przygotowany. ba, on wie ze darmowy bon sprowadza klientow!

    te wszelkie wiec wyliczanki sa bez sensu.

    btw - co za roznica czy bon odsprzedaja sobie stali klienci strzygacy sie po 100zl czy nowi klieci strzygacy za 50zl? rownie dobrze i jedni i drudzy moga zechciec ostrzyc sie po 50zl. Moze jeden z tych stalych postanowil sprzedac swoj bon bo dzisiaj chce sie ostrzyc za 50 a reszte wydac na piwo? na milosc boska... widze ze absurdy nie ma granic.

    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 26.09.17, 09:22
    minniemouse napisała:

    > klienci strzygacy sie za bon nie dostana reszty w gotowce tylko
    > nadal w bonie. Zwyczajnie zaznaczy sie jakos albo na bonie [...]
    > albo wyda bon o innej, odpowiednio mniejszej wartosci.

    Nie wiem, o czym w ogóle tu piszesz. Bony, o których mowa nie są ani
    wymienialne na gotówkę, ani rozmienialne na mniejsze bony, ani nie
    przysługuje od nich reszta. Taka już ich bonowa natura. A takie bony,
    o których Ty piszesz, nazywa się pieniędzmi.

    > Poza tym, kompletnie nie rozumiem dlaczego wszelkie nieupowaznione
    > osoby, czyli osoba ktora ani nie wydaje bonu, ani go nie kasuje,
    >
    wtraca sie za kulisy operacji bonami?

    Jeśli o mnie mowa, to nie wtrącam się, dopóki ktoś nie próbuje mnie mieszać
    do swoich machlojek.

    > Tam gdzie jest wyrazne oszustwo - np ktos proponuje ci sprzedaz
    > bonu drozej niz opiewa jego cena albo np bon skopiowany, albo czesciowo
    > wydany za pelna cene

    Oszustwo jest również wtedy, kiedy ktoś zgadza się na regulamin (bo
    musi się zgodzić, żeby otrzymać bony od pracodawcy), a potem próbuje
    go złamać. To też nie jest sprawa dla osób trzecich (regulamin, to nie
    prawo powszechne, a jego łamanie, to sprawa między nim i pracodawcą,
    a pośrednio wystawcą bonów i sklepem). Nie moja to więc sprawa,
    dopóki ktoś nie próbuje mnie w nią mieszać.
  • 26.09.17, 13:28
    A Ty dalej, że machlojki, że oszustwo, że regulamin, którego nie rozumiesz, echhhhh
  • 26.09.17, 14:00
    i sztuczna mgla wszedzie 😄

    --
    http://1.bp.blogspot.com/-P2HXVmRDoW4/VYrC3IqVzPI/AAAAAAAAB6o/0VKo6vEbt6I/s1600/linia_ozdobna.gif
  • 27.09.17, 03:00
    nocnymarek2 napisał:
    Oszustwo jest również wtedy, kiedy ktoś zgadza się na regulamin (bo
    > musi się zgodzić, żeby otrzymać bony od pracodawcy), a potem próbuje
    > go złamać. To też nie jest sprawa dla osób trzecich (regulamin, to nie
    > prawo powszechne, a jego łamanie, to sprawa między nim i pracodawcą,
    > a pośrednio wystawcą bonów i sklepem). Nie moja to więc sprawa,
    > dopóki ktoś nie próbuje mnie w nią mieszać.


    A gdzie jest ow regulamin zlamany???
    Regulamin nie zabrania klientom w kolejce zamieniac miedzy soba
    bezimiennego bonu na gotowke. Regulamin zabrania sklepowi wymieniac bon na gotowke.
    Na dobra sprawe, myslac w ten sposob przeciez jak dostaniesz taki bon, to imie zle pojetego regulaminu nie moze go uzyc nawet twoja zona ani twoje dziecko - bo "zlamia regulamin". bo niby to "wylacznie twoj bon", nie ich. no wezze..
    Tak samo regulamin nie zabrania oddawac swoich punktow/swiezakow na cudze konto. zabrania natomiast dawac bezpodstawnie, np bez dokonania stosownego zakupu.

    Po prostu nie rozumiesz regulaminu, a jak nie rozumiesz, to sie nim nie zaslaniaj.
    A juz na pewno nie powinienies niszczyc cudzego dobrego imienia i nieslusznie (z niewiedzy, z niezrozumienia) oskarzac o robienie machlojek.

    Minnie
    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 26.09.17, 06:43
    Bene wydaje mi się, że nie każdy bon jest już kupiony - chodzi mi o te najpopularniejsze (przynajmniej u nas, które można realizować nawet w osiedlowym sklepie) - czyli Sodexo. Nabywca płaci firmie Sodexo, a ta dopiero po "zapłaceniu bonem" przez klienta rozlicza się ze sklepem.

    --
    Mądrzy ludzie powiadają: nie podchodź do byka od przodu, do konia od tyłu, a do idioty w ogóle.
  • 27.09.17, 03:11
    violina65 napisała:
    Nabywca płaci firmie Sodexo, a ta dopiero po "zapłaceniu bonem" przez klienta rozlicza się ze sklepem.

    tak czy siak jest to problem sklepu i formy Sodexo - chyba nie masz zamiaru sie martwic czy sklep na tym zarobi czy straci??

    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 27.09.17, 06:30
    Nie mam zamiaru, to była uwaga do kategorycznych stwierdzeń, że każdy bon jest przedpłacony.

    --
    Mądrzy ludzie powiadają: nie podchodź do byka od przodu, do konia od tyłu, a do idioty w ogóle.
  • 25.09.17, 20:54
    kopciuszek83 napisała:

    > Wagonetce chodzi o to, że [...]

    dokładnie o to mi chodzi, uf smile
    >
    > może innej osobie te 50 zł w gotówce bardzo się przyda (np
    > . na opłacenie biletu miesięcznego dla dziecka, wyjścia do teatru, whatever)

    otóż to
    i w tym widzę machlojkę polegającą na tym, że firma nie płaci gotówką, tylko bonem


  • 25.09.17, 20:58
    Firma nie płaci, firma nagradza.
    Może nagradzać, czym chce. Nagradzającemu nie zależy, żeby nagrodzeni byli niezadowoleni, więc najczęściej uzgadnia (o ile wielkość firmy na to pozwala), do którego sklepu/sklepów pracownicy bony chcą. Firma zaoszczędza (świąteczne promocje bonów), to super. Ludzie mają za co zrobić świąteczne zapasy bez uszczerbku dla normalnego budzetu - też super. Gdzie tu pokrzywdzeni?


    --
    Socjologia kobiety a sprawa Jaxy.
  • 25.09.17, 21:03
    bene_gesserit napisała:

    > Firma nie płaci, firma nagradza.
    > Może nagradzać, czym chce. Nagradzającemu nie zależy, żeby nagrodzeni byli niez
    > adowoleni, więc najczęściej uzgadnia (o ile wielkość firmy na to pozwala), do k
    > tórego sklepu/sklepów pracownicy bony chcą. Firma zaoszczędza (świąteczne promo
    > cje bonów), to super. Ludzie mają za co zrobić świąteczne zapasy bez uszczerbku
    > dla normalnego budzetu - też super. Gdzie tu pokrzywdzeni?
    >
    >

    przepraszam cie bardzo, ale nie będę wchodziła z tobą w polemikę, bo unikam kontaktów z napastliwymi i agresywnymi ludźmi


  • 26.09.17, 00:41
    wagonetka napisał(a):
    otóż to
    i w tym widzę machlojkę polegającą na tym, że firma nie płaci gotówką, tylko bonem


    musisz doprecyzowac - jaka firma? w jaki sposob?
    bo jesli masz na mysli ze robiac zakupy w Biedronce i placac gotowka 100zl sklep wyda ci z twojej reszty 50 zl bonem - to to jest rzeczywscie oszustwo. ale jesli twoja firma wydala ci normalnie miesieczna gaze i do tego dolozyla bon na 100zl i ty tym bonem placisz w sklepie za zakupy, albo sprzedalas ten bon kolezance i ona placi - to to nie jest oszustwo.

    W szczegolnych okolicznosciach, nie wiem czy takie w PL istnieja, placenie w kasie bonem jest legalne.
    Np, firma H&M zastrzega sobie prawo do zwrotu towaru nie dluzej niz 30 dni, z rachunkiem. Jezeli nie mam rachunku to maja prawo odmowic przyjecia towaru z powrotem, lub decyduja sie na dobra wiare i przyjmuja bez.
    Jezeli oddaje towar po 30 dniach to maja prawo a/kompletnie odmowic przyjecia towaru mimo iz mam rachunek bo uplynelo 30 dni od daty zakupu
    b/ przyjac towar ale oddac mi pieniadze tylko w bonie na H&M.
    Jest to niejako zmuszanie mnie do ponownego zakupu w ich sklepie. na co ja sie niejako decyduje przy zakupie, wiedzac przeciez jakie maja warunki zwrotu towaru.
    I to jest legalne, poniewaz jest jasno okreslone na rachunku w warunkach kupna/ sprzedazy, jak rowniez zawsze kasjerka mi o tym przypomina w kasie. nie moge wiec sie tlumaczyc ze "nie wiedzialam, bo gdybym wiedzialam..." itd. - bo mnie uprzedzono. i kropka.

    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 21.09.17, 19:19
    Ale to nikogo nie obchodzi. Ktoś, kto ma bon wartości 100 zł. może go LEGALNIE wymienić z kimkolwiek na 100 zł. i pazernemu sklepikarzowi nic do tego.
  • 21.09.17, 21:01
    basiastel napisała:

    > Ale to nikogo nie obchodzi.

    ale napiszesz nam, jak rozumiesz ów napis?
  • 21.09.17, 21:12
    Pewnie jak każdy normalny człowiek - ze Ci go nie wymienia na gotówkę w sklepie ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 23.09.17, 14:25
    Nie katuj się wagonetko matematyką, bo te kombinacje są bezcelowe. Sklep może i by chciał, by pierwotny posiadacz bonu o wartości 100 zł. kupił u niego towar co najmniej o tej wartości, ale to właściciel decyduje jak bon wykorzysta. Można sobie chcieć i się przeliczyć.
    Sama twierdzisz zresztą, że jak ktoś chce czegoś, co mu się prawnie nie należy to wyłudzacz zwykły.
    A tu niby sklep ma chcieć czegoś, co nie ma żadnego oparcia w prawie.
  • 20.09.17, 16:16
    wagonetka napisał(a):

    > no tak, ale przy kasie spotyka się klient A, który ma zamiar wydać 100 i klient
    > B z bonem na 100 zł, ale chęcią wydania tylko 50 zł i panowie się zamienią, sk
    > lep straci 50 zł

    No właśnie o to chodzi w tej zamianie.

  • 20.09.17, 16:18
    Ale sklep ma przecież już zapłacone za bon - więc niczego nie traci

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 20.09.17, 16:20
    kora3 napisała:

    > Ale sklep ma przecież już zapłacone za bon - więc niczego nie traci

    A TY w zaparte. Wagonetka wytłumaczyła co i dlaczego traci.

  • 20.09.17, 16:33
    Ależ to oczywiste, ze nic nie TRACI. Zrozum - sklep ma zaplacone za zakupy za 100 złotych i ma zapłacone za zakupy za 50 złotych - czyli za towar, który wzięli klienci. Jak zatem można tu mówić o stracie? Co najwyżej sklep nie dostał 50 zeta za darmo - a to nie jest Aquo strata

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 20.09.17, 16:44
    Dokładnie. To, że drugi klient kupi towar za 50, a nie za 100 zł, to z pewnością nie jest strata. Równie dobrze ten klient mógłby w ogóle nie zrobić zakupów w tym sklepie.
  • 20.09.17, 16:51
    Im chodzi o to, ze nie sprezentujesz sklepowi 50 zeta za nic smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 20.09.17, 16:38
    kora3 napisała:

    > Ale sklep ma przecież już zapłacone za bon - więc niczego nie traci

    Brak zysku to też strata.

    PS. Mam nadzieję, że nie jesteś dziennikarką ekonomiczną. Chociaż...
    wszystko jest możliwe w tej branży.
  • 20.09.17, 16:48
    Ale jaki brak zysku??? Sklep ma zapłacone i za bon i za towar o wartości 50 zl.
  • 20.09.17, 16:49
    Dostanie kasy za nic to nie zysk, a gratis - można dostać, wcale nie trzeba smile A ty często dostajesz kasę za nic? A jak często płacisz w sklepach za powietrze?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 20.09.17, 16:58
    kora3 napisała:

    > Dostanie kasy za nic to nie zysk, a gratis

    Sklep godzi się na otrzymywanie mniejszej zapłaty (bonami) niż
    większej (gotówką, kartą), ponieważ daje to szansę zwiększenia
    obrotów. Zamiana bonów na gotówkę z innym klientem powoduje,
    mniejszy obrót (tzn. taki sam, jak byłby bez bonów), ale opłacony
    mniejszą kwotą pieniędzy (bonami) niż byłby normalnie. Jest to
    dla sklepu wyjątkowo niekorzystny zbieg okoliczności (nazywany dla
    jasności oszustwem).
  • 20.09.17, 17:09
    Ok, skoro masz takie przekonanie, dlaczego nie wezwałeś policji?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 20.09.17, 17:13
    A nie przyszło Ci do głowy, że gdyby nie te bony, których klient chce się pozbyć (wymienić), to w ogóle nie przyszedłby do tego sklepu i nie wydał w nim nawet i 50 zł? Przecież to nie są sklepy z jakimś towarem unikatowym. To samo można kupić w każdym innym markecie.
  • 20.09.17, 17:22
    Dokładnie - a poza tym ...no nie spotkałam się z propozycją wymiany bonu na gotówkę, ale zakładam, ze takie cos chciałaby zrobić osoba raczej słabo sytuowana, która w tym sklepie ni kupi czegoś co jest jej potrzebne - np. lekówsad Bo raczej będąc normalnie uposażonym nie jest trudno wydać 100- zlotowy bon w sklepie, w którym jest spożywka, ale i środki czystości, artykuły przemysłowe itd.
    Jasne, można rozumować jak Aqua, ze ktoś chce codziennie kupować świeże za 30 zeta. Tylko, ze normalnie uposażony człowiek ma zwyczajnie gotowkę na codzienną świezyzne, a taki bon zrealizuje kupując coś np. z AGD na ogół jeszcze dopłacając

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 21.09.17, 18:29
    Jesteś przerażająco ..., no mniejsza z tym. Liczba bonów jest określona. Sklepy chętnie je przyjmują, jak sam wspomniałeś. Kto je realizuje, to dla sklepu ganz-pomada. I najwyraźniej nie wiesz, że sklepy przyjmując zapłatę kartą też tracą, czasem bardzo dużo. To jakbym posłała córcię po zakupy z moją kartą to uważasz, że to jakieś oszustwo, hehe?
  • 20.09.17, 17:26
    nocnymarek2 napisał:

    > Mam nadzieję, że nie jesteś dziennikarką ekonomiczną. Chociaż...
    > wszystko jest możliwe w tej branży.

    Mam podobną nadzieję...
  • 20.09.17, 17:31
    aqua48 napisała:

    > nocnymarek2 napisał:
    >
    > > Mam nadzieję, że nie jesteś dziennikarką ekonomiczną. Chociaż...
    > > wszystko jest możliwe w tej branży.
    >
    > Mam podobną nadzieję...

    nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę z tego, jaki jest poziom małych, lokalnych gazet -)


  • 20.09.17, 18:56
    A Tobie niby skąd to wiedzieć - Tobie wystarczy to, czego nauczyli mama i taka, mnie jako dziennikarzowi potrzebny był jeszcze UJ smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 21.09.17, 21:03
    Na pewno wyższy niż wagonetkowa wiedza prawna, która uważa, że to co napisane, jest obowiązujące.
  • 21.09.17, 21:05
    basiastel napisała:

    > Na pewno wyższy niż wagonetkowa wiedza prawna, która uważa, że to co napisane,
    > jest obowiązujące.

    oczywiście - to jest jasne, że to, co jest napisane nie jest obowiązujące - tak sobie piszą z nudów smile
  • 21.09.17, 21:25
    Wybacz, ale takiego infantylizmu nie spotkałam. Nie z nudów, najczęściej mają inny powód, który nie ma żadnego znaczenia wobec faktu, że pisać to sobie można, ale to co kto sobie nagryzmoli nie jest święte, ani powszechnie obowiązujące, nawet w pismach mających formę prawną.
  • 21.09.17, 21:28
    To jak ja zażądam od Ciebie na piśmie, bynajmniej nie z nudów, byś przelała na moje konto swoje oszczędności, to to zrobisz, bo ja przecież nie z nudów, tylko mam interes?
  • 22.09.17, 09:49
    Ile Ty masz lat wagonetka? Tak pytam, bo zwykle ludzie po osiemdziesiątce stają się tak naiwni, by podporządkowywać się bezkrytycznie temu czego ktoś od nich chce. Dlatego są łatwą ofiarą różnej maści oszustów.
    Osoba sprawna intelektualnie, która uważa, że obowiązuje ją to co ktoś sobie napisał, budzi moje ogromne zdziwienie.
  • 20.09.17, 18:54
    A ja mam nadzieję, iż wiecie ze Wasze uwagi sa bardzo niegrzecznesmile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 21.09.17, 21:00
    Kochane, jak tak bardzo troszczycie się o dobrobyt sklepu, który sobie wykombinował coś, co się zdarzyć nie musiało, to wasz problem, ale nie róbcie z uczciwych ludzi oszustów.
  • 21.09.17, 18:36
    No dobra, bardzo popularne są teraz różne talony, np do McDonalda ( sam je rozsyła i wciska ludziom, licząc, że kogoś zwabi ). Jeśli je komuś podaruję, to dla M.D czysty zysk, bo kolportuję ich akcję promocyjną, nie oszustwo. Ale domyślam się, że tego nie zrozumiesz.
  • 21.09.17, 18:43
    No wiesz, wątek jest o tym, że autor nie zgodził się na oszustwo. Dwa razy. Się nie zgodził. Na nieuczciwość. Więc to nie jest kwestia rozumienia, tylko innego tematu wątku - a ten się nie zmieni.

    wink

    --
    śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
  • 21.09.17, 18:46
    Ale w kwestii SV sprawa jest już wyjaśniona -SIĘ nie zgodził, miał prawo, nie musi być zyczliwy, wystarczy by był kulturalny

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 21.09.17, 19:09
    Gdzie tu oszustwo, na litość boską? Sama kiedyś dostałam od koleżanki jakieś 2 bony na niewielką kwotę, bo w jej okolicach nie ma sklepu, w którym mogła je wykorzystać i by nie wykorzystała.
    Dostałam za free, coś co mi się nie należało, co dla autora jest skandalem i machlojką. Sam pewnie nigdy w życiu komuś niczego nie podarował, ale w tym podarowaniu nie ma niczego złego. Aż dziwię się, że dorosłym ludziom trzeba takie rzeczy tłumaczyć.
  • 21.09.17, 19:59
    Przeświadczenie autora wątku, ze tak powie ewoluuje smile
    Najpierw taka zamiana czy oddanie naklejek było ohydnym oszustwem.
    Potem inaczej rzecz się przedstawiała jeśli ktoś sam chciał oddac naklejki
    Jeszcze później - oszustwo byłoby, ale tylko wówczas gdy do wymiany bony na gotówkę doszłoby w sklepie , a wymieniający się byliby sobie obcy. To samo tyczy się naklejek ....doprawdy tok rozumowania - dla koneserów smile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 22.09.17, 11:20
    Nie tylko tok rozumowania dla koneserów. Wiedza też.
    Gdyby nocnymarek2 wiedział ile np. taksówkarze tracą na realizacji płatności kartą ( do czego są zmuszeni ), to by się za głowę złapał, bo to rozbój w biały dzień. Sklepy też nie dostają od banku całej należnej im kwoty. Banki z tego żyją, dlatego premiują osoby używające kart płatniczych.
    Nie ma żadnej wiedzy, a sobie spekuluje ileż to sklepy tracą na bonach, do realizacji których nie są zmuszone, nie widząc, ile tracą na transakcjach kartą, do których zmuszone są.
  • 22.09.17, 11:53
    Ale za to jest przekonany, iż jest wybitnym ekonomistą :smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 23.09.17, 13:16
    Raczej chodziło o to, żeby się pochwalić niezłomną uczciwością, mam wrażenie.

    --
    Żona pierze, gotuje, sprząta, robi zakupy i opiekuje się dziećmi, mąż wbija gwoździe, pilnuje domostwa przed niedźwiedziami i zombie oraz zdobywa żywność na polowaniu.
  • 23.09.17, 13:33
    Może tak być smile - wspominał też o emocjonalnym stosunku do sklepu - ciekawe, czy nie płaci w nim kartą- bo za terminal sklep słono bankowi płaci smile - może teraz, gdy już to wie - przestanie smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.09.17, 01:56
    aqua48 napisała:

    > wagonetka napisał(a):
    > > no tak, ale przy kasie spotyka się klient A, który ma zamiar wydać 100 i klient B z bonem na 100 zł, ale chęcią wydania tylko 50 zł i panowie się zamienią, sklep straci 50 zł.

    No właśnie o to chodzi w tej zamianie.


    Rozsadna uwaga, ale suma summarum chodzi o to ze jest to calkowicie legalna transakcja miedzy dwiema prywatnymi osobami.
    O ile komus nie robi roznicy czy zaplaci bonem czy gotowka - czemu nie? trzeba tylko wpierw upewnic sie w kasie czy ow bon jest w porzadku.

    Minnie
    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 21.09.17, 07:55
    A co ma wspólnego zaksięgowanie bonu z tym ze pracownik sobie wymieni z kims na gotówkę? Bardzo przywykłaś do socjalizmu traktującego obywateli jak dzieci. Dostaję bon to moge sobie go oprawić i powiesić, dać cioci Basi w ramach wsparcia rodzinnego, wymienić korzystnie z wujkiem Franiem na gotówkę. Ani zakładowi pracy ani Biedronce nic do tego, nie żyję w jednym wielkim przedszkolu i nie muszę machac aczkami jak mi pani przedszkolanka każe.Myślenie homo sovieticus w postaci czystej prezentujesz.
    Można sie tylko doczepić do idei nagabywania w kolejce.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 21.09.17, 09:05
    10/10

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 21.09.17, 19:37
    Koro, nikt nic nie dostaje ZA DARMO, bon dostaje od swej firmy pracownik w ramach premii,
    -----------------------
    Ale kwestionujesz fakt, że ja z częścią mojej wypłaty mogę zrobić co mi się podoba? Mogę oddać, wymienić ( niekoniecznie korzystnie ) i nikomu nic do tego, także sklepikarzowi.
    Jak taki cwany i tak sobie kombinuje, że liczył na więcej, to się zwyczajnie przeliczył i niech bonów w ogóle nie przyjmuje, nie musi przecież.
  • 21.09.17, 20:00
    Basiu, to był skrot myslowy przecież smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 22.09.17, 12:47
    > Sklepowi nie jest wszystko jedno czy i kto sobie naklejki weźmie.
    > Sklepowi nie jest wszystko jedno czy i kto płaci bonami.
    --------------------------
    Może temu sklepowi nie być wszystko jedno, ale właścicielowi bonu i naklejek też wszystko jedno nie jest i może z nimi zrobić co zechce. Prawo własności jest elementarnym prawem i za jego naruszenie Polska płaci największe odszkodowania przewidziane przez EKPC. Wola właściciela jest priorytetem, wola sklepikarza odnośnie cudzej własności nie ma żadnego znaczenia i ma trzymać łapy z daleka od czyjejś własności, nawet gdy kombinuje, że by mu się coś przydało. Ja często byłam proszona przez jakieś babcie, które zbierały te znaczki, by uszczęśliwić czymś wnuczę ( nie tylko w Polsce ) i dawałam, bo wolę uszczęśliwić jakiegoś dzieciaczka niż sklep.
    Mój wybór, Ty możesz uszczęśliwiać sklep, ale nie przekonuj mnie, że źle, niemoralnie, bądź wbrew prawu robię, bo to głupie.
  • 22.09.17, 12:55
    Nocnymarku2, zafiksowałeś się chłopie na jakimś interesie sklepu i za nic masz interesy i prawa obywatelskie innych. Ogarnij się!
  • 22.09.17, 13:14
    No, ale Marek sam przyznał, ze ma do sklepi stosunek emocjonalny - a wiesz jak to jest z uczuciami smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 22.09.17, 13:16
    Tak, tak moc emocji jest większa niż rozumu, nawet to naukowo stwierdzono.
  • 22.09.17, 13:17
    smile no jednakowoż rozumu też należy używać smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 21.09.17, 18:18
    Ależ bony nie są imienne, naklejki też nie. Bez problemu można je komuś podarować i nikt na tym nie traci. Takie jest psie prawo właściciela bonu / naklejek. Ja regularnie te naklejki oddaję, gdy ktoś chce. Bon też bym komuś wymieniła.
    Twój zarzut jest absurdalny. Jeśli dostanę od kogoś coś nabytego w promocji, przyjmę od kogoś w prezencie bon, czy naklejki, to mam się czuć złodziejem? Chyba się zagalopowałeś.
  • 21.09.17, 18:58
    No i właśnie on chciał więcej, niż mu się należało. Czyly chciał
    trochę za free. Na tym polega machlojka.
    ---------------------
    A Ty jak prosisz kogoś o coś, czego ten ktoś nie potrzebuje, a co Tobie by się przydało, to czujesz się oszustem? Biedny jesteś, pewnie nigdy nie dostałeś niczego ponad to co się należy. Zawiść i zdziwaczenie z Ciebie bije, że to aż smutno czytać.
  • 24.09.17, 02:01
    basiastel napisała:

    > No i właśnie on chciał więcej, niż mu się należało. Czyly chciał
    > trochę za free. Na tym polega machlojka.


    machlojka polega na tym ze mial okazje i chcial zebrac wiecej niz normalnie?
    to nie jest machlojka, to jest szybka i madra glowa na karku.
    natomiast tak myslec jak ty jest chora zawiscia, jak Basiatel zauwazyla.

    Minnie
    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 24.09.17, 13:01
    Dla mnie ten wątek i sam nocnymarek2 to smutne bardzo zjawisko. Uwielbiam młodzieńcza ideowość i zaangażowanie. Kocham patrzeć jak jakaś młodzież zbiera przy stacji metra Centrum podpisy pod petycjami w sprawie ochrony lasów, wielorybów czy innych żyjątek. No, taki pozytyw z tych młodych ludzi bije.
    A tu się robi ze zwykłych, życzliwych ludzi oszustów, krętaczy i wyłudzaczy.
    I ta interesowność -nocnymarek2 jest oburzony, że ktoś go prosi o przysługę, na której by nic nie stracił, bo jak sam to w którymś wpisie przyznał, nic by nie zyskał.
    Naprawdę, nie chciałabym w realnym życiu takich ludzi spotkać.
  • 24.09.17, 14:09
    Jeśli manifestujesz młodzieńczą ideowość i zaangażowanie to powinnaś mieć tolerancję wobec innych. Zamiast ich sekować - używać argumentów, dyskutować zamiast obrażać, starać się zrozumieć co druga osoba do Ciebie pisze, a nie z pozycji "wysokiego C" potępiać w czambuł interlokutora; ponadto potrafić go przekonać do swoich racji... Nie łudzę się, że na mój post zareagujesz kulturalnie, dlatego wzorem Ciebie "nie chciałabym w realnym życiu takich ludzi spotkać"

    --
    Mądrzy ludzie powiadają: nie podchodź do byka od przodu, do konia od tyłu, a do idioty w ogóle.
  • 24.09.17, 14:32
    A różnicy między "uwielbiam" i manifestuję" to nie widzisz?
    Ja doskonale rozumiem, co autor tu nawypisywał i dłuuuga wymiana argumentów nie przyniosła tu żadnego rezultatu, bo przecież wie lepiej ( choć jego wycofanie się w pewnym momencie z dyskusji można uznać za znak, iż pojął, że głupoty wypisuje ). Co więcej, wydaje mu się, że jego morale jest ponadprzeciętne, choć jest wątpliwe bardzo i zwyczajnie jest nieżyczliwym i nieżyciowym człowiekiem.
    Jeśli autor bezzasadnie określa ludzi oszustami, kombinatorami i cwaniakami, to słusznym i zbawiennym jest uświadamianie mu, że się myli.
  • 24.09.17, 17:06
    Stolico mądrości i doskonałości!
    Długa wymiana argumentów pozwoliła Tobie i osobom Twojego pokroju poczuć się lepszym od "głupot wypisujących, w swoim mniemaniu posiadających ponadprzeciętne morale choć w Twoim przekonaniu jest to wątpliwe bardzo i dalsze bla... bla,,, Mój Tato powiadał - "uważaj z kim tańczysz i jakie masz buciki" - dlatego ja choć nie szczędzę złośliwości dla bufonów staram się nikogo nie obrażać. Zaglądam na to forum, bo choć ostatnio zeszło na psy jest tu kilka osób/nicków z których wypowiedzi czerpię wzór zachowania: "aqua" "bene""Clara" "Matylda" "minimouse" - dziękuję... Co do Ciebie basiadel to odkąd nastala "dobra zmiana" wspieram opozycję zarówno poprzez uczestnictwo w manifestacjach jak i finansowo - to w kontekście Twojej szumnie ogłaszanej młodzieńczej ideowości i zaangażowania.

    --
    Mądrzy ludzie powiadają: nie podchodź do byka od przodu, do konia od tyłu, a do idioty w ogóle.
  • 24.09.17, 19:14
    Dalej nic nie rozumiesz, no ale już pierwszy wpis był tego zapowiedzią.
  • 25.09.17, 23:49
    violina65 napisała:
    Zaglądam na to forum, bo choć ostatnio zeszło na psy jest tu kilka osób/nicków z których wypowiedzi czerpię wzór zachowania: "aqua" "bene""Clara" "Matylda" "minimouse" - dziękuję...

    Ojejjjjku, jest mi niewymownie milo, bede sie starala ze wszystkich sil aby nie zawodzic!
    I dalas mi tez motywacje aby nad soba mocniej pracowac - merci!
    Co do forum, mysle ze e, nie jest tak zle, po prostu jak to w zyciu bywa raz pada raz swieci sloneczko ale ogolnie jest tu okay smile
    milego dnia!

    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 25.09.17, 12:18
    A czy to właśnie nie jest definicja cwaniactwa?
  • 20.09.17, 07:49
    Zgadzam się z Tobą w pełni ...Jakież to oszustwo? Nawiasem mówiąc, jednego mego kolegę jego firma "pobłogosławiła" na któreś swieta bonami po 100 zeta 10 sztuk do hipermarketu. Bardzo fajnie, ale rzecz w tym, że bony wydala centrala, a on pracował w oddziale i kurczę, no nie ma tego marketu u niego w mieście - do najbliższego miał ponad 100 km. Wybrał się tam, ale no nie planował zakupów na 1000 zeta jednorazowo, a jeździć mi się nie chciało w kółko. Więc pojechał z koleżanką i wspólnie zrobili zakupy, kolega zapłacił nonami, a koleżanka oddała mu 5 stowek. Co to sklep interesuje czy te zakupy były jego, czy kogoś - bony były jego i mógł z nimi zrobić co zechciał

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 20.09.17, 09:59
    kora3 napisała:

    >kurczę, no nie ma tego marketu u niego w mieście - do n
    > ajbliższego miał ponad 100 km. Wybrał się tam, ale no nie planował zakupów na 1
    > 000 zeta jednorazowo, a jeździć mi się nie chciało w kółko.

    Czyli jednak bony okazały się dla sklepu bardzo korzystne - zmusiły do zakupów kogoś z odległej miejscowości i nakłoniły do wydania większej sumy jednorazowo. smilesmile
  • 20.09.17, 15:41
    Aquo - tak naprawdę to te hehe zakupy zostały zrobione już dawno - po prostu firma za nie sklepowi PŁACI. Czyli ta kasa już poszła do sklepusmile Klient nie wydawał zatem żadnej kasy, już ją wydała jego firma i nie miało znaczenia wcale czy zrealizował toś bony jednorazowo, czy inaczej. A to czy przyjechał z odleglejszego miasta - to już całkiem ich nie interesuje - z punktu widzenia czysto ekonomicznego taki klient jest raczej mało interesujący. Przyjechal RAZ bo miał bony do realizacji, na bieżąco u nich zakupów robił nie będzie - proste

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 20.09.17, 16:01
    kora3 napisała:

    >tak naprawdę to te hehe zakupy zostały zrobione już dawno - po prostu fi
    > rma za nie sklepowi PŁACI. Czyli ta kasa już poszła do sklepusmile Klient nie wyd
    > awał zatem żadnej kasy

    Koro sklep to nie bank, nie handluje pieniędzmi tylko towarem, a w handlu i produkcji najbardziej liczy się obrót (paradoksalnie nie zysk!) - im więcej towarów sprzedanych tym większe mogą być zamówienia. Czyli liczy się każdy klient powodujący, że towar nie zalega w magazynie ani na półce sklepowej.
  • 20.09.17, 16:12
    No i ok, gość pojechał i zrealizował bony wraz ze swa koleżanką - sklepu jednak nie interesuje czy zakupił on towary dla siebie li tylko, czy dla koleżanki, czy dla sąsiadów w ramach tych bonów. Nie interesuje go także, czy koleżanka powiedziała mu za to "dziękuję", zaprosiła na obiad, czy oddała mu 5 stówsmile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 20.09.17, 16:19
    kora3 napisała:

    > No i ok, gość pojechał i zrealizował bony wraz ze swa koleżanką - sklepu jedna
    > k nie interesuje czy zakupił on towary dla siebie li tylko. Nie interesuje go także, czy koleżanka powiedziała mu za to "dziękuję", zaprosiła na obiad, czy oddała mu 5 stów

    No tu się akurat mylisz. Wagonetka wyżej wyjaśniła dlaczego. Sklep stracił na tym właśnie te 5 stów, które koleżanka oddała posiadaczowi bonu.
  • 20.09.17, 16:39
    Wyjasniłam powyżej - sklep ma zapłacone za 1000 złotych zakupów i niczego nie stracił. Rozpatrujesz to zdaje się w takich kategoriach,. z e sklepowi się należy kwota, której klient nie zrealizuje w ramach bonu. Tymczasem wcale się nie należy, ma za to już zapłacone przecież.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 21.09.17, 19:46
    Bo sklep sobie cos uroił, że mógłby może więcej zarobić i postrzega to jako stratę. Ale to tylko kombinacje "co by było gdyby..." Nikt tu nikogo nie oszukał, aż dziw bierze, że dorosłym osobom trzeba takie rzeczy tłumaczyć.
  • 21.09.17, 19:54
    To nie sklep sobie cosik uroil smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 21.09.17, 21:05
    To prawda.
  • 21.09.17, 21:14
    smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 04.10.17, 23:33
    Eee, ty tak na poważnie?
  • 20.09.17, 07:09
    No dla mnie jesteś dziwny, ale masz do tego prawo. Zostałeś grzecznie poproszony, grzeczne odmówiłeś. Nie znajduję oszustwa w propozycji wymiany bony na kasę.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 20.09.17, 10:24
    To nie jest oszustwo tylko naginanie zasad.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 20.09.17, 10:43
    baba67 napisała:

    > To nie jest oszustwo tylko naginanie zasad.

    A różnica to tak jak między "kłamstwem", a "mijaniem
    się z prawdą"?
  • 20.09.17, 13:35
    Ano takie że kłamstwo to przekazanie nieprawdziwej wiadomości , a mijanie sie z prawda oznacza nie przekazuje sie nieprawdziwej wiadomości ale nie daje pełnego obrazu sytuacji. Na przykład mówię że mąż zażądał rozwodu po moim weekendzie w Sopocie(co jest prawdą) nie mówię natomiast że tymże Sopocie nie byłam sama i nie była to koleżanka z pracy.
    Naginanie zasad to nie jest oszustwo chyba że ma sie kij w doopie.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 20.09.17, 14:13
    Czyli wskazałaś na tzw. technicalities, a wydźwięk moralny się jednak
    nie różni. W amerykańskim sądzie może miałoby to znaczenie, w polskim
    raczej nie.

    Co innego, gdyby zamiast "mijania się z prawdą" było "żołnierz dziewczynie nie
    skłamie, chociaż nie wszystko jej powie". Tu się otwiera pole do domysłów wink
  • 20.09.17, 16:07
    Żadne naginanie zasad Babo - jak piszę wyżej - za bon sklep ma już zapłacone, a w momencie jego otrzymania jesteś jego właścicielką - możesz sama komuś dać, wymienić na gotówkę z kimś, na inny bon, a także wyrzucić - Twoja sprawa.

    Tak samo z tymi naklejkami - robisz zakupy za iles tam i ileś tam masz prawo ich dostać. Możesz ich nie brać, jasne, ale możesz wziąć i też z nimi zrobić co Ci się spodoba - dać komuś, albo sciane sobie wytapetować nimi, albo wyrzucić- nikomu nic do tego, to JEST TWOJE smile

    Jedyne do czego wg mnie można się w tej heh dramatycznej historii doczepić, to wg mnie nie wypada obcej zupełnie osobie proponować wymiany bonu na gotówkę. Naklejek by się tu nie czepiała - w tym sensie, ze nie wypada

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 20.09.17, 16:31
    No własnie-naginanie zasad jest wtedy gdy nikt nie jest stratny, a zasady po prostu sa bo byc muszą. Przykład zasłyszany związany z rachunkami -znajoma dowiedziała się w listopadzie przypadkiem że przysługuje jej zwrot za lekcje niemieckiego w danym roku(firma handlowa motoryzacyjna, dlaczego przypadkiem to materiał na inny wat). Tych pieniędzy mogła dostac calkiem sporo nie do przeuczenia przez 2 miesiące w jej sytuacji rodzinnej Znalazła nauczyciela niemieckiego który zgodził się wystawic rachunek na sporo lekcji w danym roku (kurs niby intensywny). Znajoma wszystkie lekcje zrealizowala do czerwca w nastepnym roku.ikt nie stracił , wszyscy zyskali- firma bo pracownik bardziej kumaty,kobieta jak wyżej, lektor. Ja logiki wagonetki to zupełnie nie kleję i adal nie rozumiem kto miałby tu stracić.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 20.09.17, 16:43
    Ru jednak jest troszkę inaczej - bo tych lekcji pani nie odbyła w terminie, za który otrzymała zwrot.
    Sytuacja z bonami u naklejkami jest inna - w momencie uch otrzymania są Twoje...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 20.09.17, 20:40
    Wspólny mianownik jest taki że zakładu pracy tej pani nie obchodziło w najmniejszym stopniu kiedy tak naprawdę te lekcje odbędzie. Mieli pulę do wykorzystania i niewykorzystanie jej powodowało jakieś komplikacje księgowe. Lekcje sie odbyły, pani nie dała w łapę lektorowi za rachunek i nie przywłaszczyła sobie reszty kwoty, zatem nie doszło do działania na czyjąs szkodę.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 20.09.17, 13:18
    Na guże rurze,
    Na dole kszaki,
    Mam horom curke,
    Daj mie śwjerzaki!
  • 20.09.17, 21:57
    1. Nie widzę żadnego oszustwa też czasami korzystałam z bonów - bony standardowo nie są imienne i nie przypominam sobie podpisywania lojalki, że nie wolno go przekazać innej osobie - więc gdzie tu oszustwo?

    Ale zgadzam się, że nie wypada nagabywać obcych ludzi i oferować wymiany pieniędzy na bon.

    2. tu też nie widzę oszustwa - jeśli zapłacisz określoną kwotę to masz prawo do naklejek i też nie podpisujesz lojalki, że nie wolno świeżaków przekazywac dalej.
    Zauważ, że przypuszczalnie sklep licząc na efekt promocyjny chce jak najwięcej tych świeżaków rozdysponować (inaczej by tego nie wymyślali), więc na szkodę sklepu mogło być to że nie dałeś temu panu naklejek - gdyby jego dziecko miało kolejengo świeżaka, być może jego przywiązanie do marki by wzrosło smile smile smile

    Ale znów uważam, że nagabywanie ludzi w kolejce o naklejki jest trochę słabe.
  • 20.09.17, 22:14
    firlefanz napisała:

    > Ale zgadzam się, że nie wypada nagabywać obcych ludzi i oferować
    > wymiany pieniędzy na bon. [...]
    > Ale znów uważam, że nagabywanie ludzi w kolejce o naklejki jest trochę słabe.

    Właśnie to nagabywanie i stawianie innych w potencjalnie niewygodnej
    sytuacji, żeby wymusić zamianę bonów / oddanie naklejek uważam za
    działanie wysoce nieuczciwe. Nie mam żadnego numeru paragrafu na
    poparcie określenia "oszustwo", ale uważam że jest to działanie na szkodę
    sklepu. Ja tak to odbieram, choć zdaję sobie sprawę, że nic tu formalnie
    nie podpada pod chociażby naruszenie regulaminów.
  • 21.09.17, 01:55
    1. Płacę w supermarkecie. Pan następny w kolejce mówi, że da mi bon
    (przyjmowany w tym sklepie), a ja dam mu pieniądze. Odmawiam. Pani
    kasjerka mówi, że przecież nic na tym nie tracę. Odmawiam.


    zaraz. a ile placiles w supermarkecie? czy i ile bys dostal reszty z tego bonu i w jakiej formie - gotowka czy tez bon?
    bo jesli bon byl legalny i bys dostal reszte w gotowce, a sklep tak czy siak bony akceptuje - to co za problem?
    ludzie niekoniecznie kombinuja na alkohol. czasami zabraknie na prad albo mieszkanie.

    2. Płacę w dyskoncie. Pani pyta, czy zbieram naklejki. Nie zbieram. Pan
    następny mówi, że on może za mnie wziąć. Odmawiam. Pan mówi, że
    zbiera na świeżaka dla dziecka. Odmawiam. Pan mówi, że jestem dziwny.
    (Jestem dziwny i jest mi z tym dobrze, ale to już zupełnie inny temat.)


    zle zrobiles.
    powinienes byl mu dac te najklejki. tobie nic nie szkodzi a jemu by sie przydaly dla dziecka.
    ja czesto odstepuje takie punkty, naklejki. nawet oddaje pelne karty z punktami za ktore dostaje sie znizke 25% na nastepny zakup biedniejszym niz ja w kolejce. czasami nawet uzyczam mojej karty na ktora sa nizsze ceny - sklepowi to doskonale obojetne czy obnizka bedzie na moja karte czy na nastepnego klienta - matematycznie mu wyjdzie na to samo.
    Sklepowi jest doskonale obojetne co i komu da - czy tobie, czy nastepnemu w kolejce.

    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 21.09.17, 07:42
    No własnie. A Minnie wie co pisze,bo dużo dłużej ma z tym do czynienia niz my.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 21.09.17, 19:58
    Mnie nawet kiedyś ekspedientki prosiły, bym użyczyła swojej karty stałego klienta komuś, kto robił zakupy i w ten sposób dostałby je taniej. Okazuje się, że taka "nieuczciwość" wobec własnych interesów to nawet u bardzo konkretnych w interesach Niemców, bo to było u naszego zachodniego sąsiada.
  • 21.09.17, 07:46
    A ja to odbieram jako kij w doopie i brak życzliwości dla innych. Nie ma paragrafu, nie ma tez żadnej szkody dla sklepu, usprawiedliwiasz to że jesteś mizantropem ja tego nomen omen nie kupuję.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 21.09.17, 08:10
    Baba to pieknie podsumowala.
    Kij w doopie nikomu dobrze nie robi.

    --
    po prostu, prosto z mostu...
  • 21.09.17, 08:41
    Mam podobne wrażenie. Dorabianie ideologii do ogólnego braku życzliwości jak dla mnie.. .
  • 21.09.17, 10:00
    Też , w dodatku nie na temat - forum. smile Z punktu widzenia SV - czy miał prawo Marek odmówić grzecznie? Miał. Noi tyle

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 21.09.17, 09:22
    Nie, to nie jest nieuczciwe tylko niegrzeczne, o czym piałam wcześniej - pomiędzy "nieuczciwe" a "niegrzeczne" jest róznica

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 22.09.17, 20:18
    wg definicji słownikowej oszukać to "świadomie wprowadzić kogoś w błąd dla własnej korzyści"

    Gdzie widzisz oszustwo w oddaniu/zamianie bonu, którą regulamin dopuszcza?

    jeśli wkładasz do koszyka cztery butelki piwa, a po namyśle dwie odkładasz, albo informujesz znajomego, że w sklepie x mleko jest tańsze niż Y to Twoje działanie też szkodzi sklepowi, bo zarobi mniej. Czy to znaczy z automatu, że nie masz do tego prawa?
  • 22.09.17, 21:03
    wg logiki Marka znajomemu możesz mowic, nieznajomemu - nie smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 21.09.17, 08:44
    firlefanz napisała:

    > 1. Nie widzę żadnego oszustwa też czasami korzystałam z bonów - bony standardow
    > o nie są imienne
    > Ale zgadzam się, że nie wypada nagabywać obcych ludzi i oferować wymiany pienię
    > dzy na bon.

    > Ale znów uważam, że nagabywanie ludzi w kolejce o naklejki jest trochę słabe.
    >
    Wg mnie jedno grzeczne pytanie nie jest nagabywanie a właśnie pytaniem. Dopiero naleganie po odmowie wg mnie byłoby ok
  • 21.09.17, 09:07
    No wiesz takie pytanie do zupełnie obcej osoby w kolejce - wg mnie niekoniecznie na miejscu - ale nie ma nic wspólnego z tym co tu puszą o oszustwie smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 21.09.17, 09:02
    na bonach i na nalepkach

    pracownik, który powinien od pracodawcy dostać gotówkę, dostaje bon
    jego firma ma w tym interes, bo płaci za bon sklepowi mniej, niż wynosi wartość, na jaką on opiewa oraz zyskuje na podatku, bo bon jest niżej opodatkowany, niż gotówka - więc firma na pracowniku zarabia, ale pracownik woli gotówkę, bo z bonem może mieć kłopot

    sklep walczy o większy obrót wprowadzają nalepki na zabawki dla dzieci
    dzieci jak to dzieci - wymuszają na rodzicach posiadanie nalepek i rodzice stają się "niewolnikami" nalepkowego sklepu, choć pewnie w innym wypadku zakupy robiliby gdzie indziej, niejednokrotnie i bliżej, i taniej

    układ jest na linii sklep - firma, klienci to zwykłe "mięso armatnie", które w tę manipulację wchodzi jak w masło - i, jak w tym opisanym przypadku, zachowuje się nieetycznie: raz - chcąc mieć coś, co im się nie należy (naklejki), dwa - pozbawiając sklepu spodziewanego zysku (sprzedaż bonu)

    można powiedzieć, że wart Pac pałaca a pałac Paca
    ale z drugiej strony można spytać: czy jeśli ktoś nami manipuluje ma powodować, że sami zachowujemy się nieetycznie?

    jak dla mnie to ten watek jest o tym smile

  • 21.09.17, 09:20
    Postuluje się posługiwanie czasem logiką - pracownik dostaje od pracodawcy bon na określoną kwotę - słuszna uwaga - zwykle zamiast gotówki. Za ów bon może sobie kupić towar o wartości tego bonu. Jeśli sklep dostał za ów bon mniej niż kwota na jaki opiewa, to już sprawa między sklepem a firma- widać sklepowi się to oplaca. Bon po otrzymaniu staje się wlasnoscią otrzymującego i może on nim rozporządzać wedle swego uznania - wyrzucić, dac komuś, wymienić...dla sklepu nie ma to znaczenia, bo kto by z tym bonem nie przyszedł i tak ma prawo wziąć towaru na jego wartość. Prawda czy fałsz?

    gdyby sklep miała jakikolwiek interes w tym, by bon zrealizowała konkretna osoba to wystawiałby bony IMIENNE, które realizować może w sklepie tylko osoba, na którą został wystawiony. Tak działają w niektórych sieciach karty lojalnościowe - klient się rejestruje solo, a karty dostaje np. 3. Może je dać komukolwiek i ktokolwiek może mu "nabijać" punkty za zakupy korzystając przy tym z rabatów z racji posiadania karty. ALE otrzymać coś co jest dostępne po uzyskaniu ilus tam punktów może tylko ten, na kogo karta jest zarejestrowana.

    Podobnie jest z tymi naklejkami - dostać je ma prawo każdy kto zrobił zakupy na daną kwotę - nikt nie sprawdza czy taka osoba ma dziecko dla którego owe naklejki zbiera i nie każe mu tego udowadniać. Ma prawo do naklejek i dostaje - co z nimi zrobi sklepu już nie interesuje - gdyby intetesowalo trzebaby rejestrować zbieraniena dabne dziecko - prawda czy falsz?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 21.09.17, 09:21
    W tym wypadku zadnej nieetycznosci nie ma.
    Taka przesadzona swietobliwosc jest smieszna. Ten watek jest raczej o frustracji Marka spowodowanej nadmiarem komercji i gorace pragnienie aby dac mu swiety spokoj.



    --
    po prostu, prosto z mostu...
  • 21.09.17, 09:23
    asia.sthm napisała:

    > W tym wypadku zadnej nieetycznosci nie ma.


    twoim zdaniem
    moim jest - napisałam wyżej, dlaczego

    chęć posiadania czegoś, co nam się z prawa (tu regulaminu) nie należy jest nieetyczna
  • 21.09.17, 09:40
    Nie ma w regulaminie bonow czegoś takiego, jak możesz nimi rozporządzać

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 21.09.17, 09:50
    E tam, nieetycznie to byloby wyjac straszaka i wymusic od kasjerki podwojna ilosc nalepek a na bonie dopisac zero.
    Bez przesady Wagonetko, chec posiadania czegos, czego nie zamierzamy ukrasc, nie jest naganna.


    --
    Gdyby nos Kleopatry był trochę krótszy, cały świat wyglądałby inaczej.
  • 21.09.17, 09:50
    E tam, nieetycznie to byloby wyjac straszaka i wymusic od kasjerki podwojna ilosc nalepek a na bonie dopisac zero.
    Bez przesady Wagonetko, chec posiadania czegos, czego nie zamierzamy ukrasc, nie jest naganna.


    --
    Stop! Latać tylko prawą stroną
  • 21.09.17, 09:53
    Kurde. Podwojnie sie wysyla, Przepraszam

    --
    Stop! Latać tylko prawą stroną
  • 21.09.17, 09:58
    asia.sthm napisała:

    > Bez przesady Wagonetko, chec posiadania czegos, czego nie zamierzamy ukrasc, ni
    > e jest naganna.

    jeśli regulamin mówi, że nalepka należy się pani Basi tylko wtedy, gdy wydała 10 zł a pani Basia (która nie wydała 10 zł) chce wyłudzić od pana Tomka (który wydał) nalepki należne jemu to twoim zdaniem nie jest nieetyczne?
    moim zdaniem jest, bo według mnie nieetyczne jest wyłudzanie smile
  • 21.09.17, 10:08
    na marginesie: zupełnie inna byłaby sytuacja, gdyby pan Tomek odebrał nalepki i spytał kolejki: czy komuś potrzebne moje nalepki, bo chętnie oddam?
  • 21.09.17, 10:17
    tak, z punktu widzenia SV sytuacja byłaby inna - co innego skorzystać z czyjeś propozycji, co innego samemu o coś poprosić.
    Z punktu widzenia etycznego nie ma tu natomiast zadnego dylematu - każdy ma prawo zrobić ze swoimi naklejkami/bonami co zechce i nie a w tym żadnego "oszustwa" - nawet w cudzysłowie smile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 21.09.17, 10:12
    Wyłudzić? A znasz znaczenie tego słowa?
    Widac, ze już się motasz i teraz mowa o wyłudzaniu hehe. A jeśli pan Tomek DA po dobrocismile pani Basi SWOJE naklejki, to będzie etycznie czy nie - bo poprzednio rozpaczliwie przekonywałaś, ze to oszustwo ...smile

    Sprawa jest prosta jak drut - każdy ma prawo ze swoim bonem i swoimi naklejkami zrobić c zechce - także komuś dać, czy wymienić na coś innego, ALE jeśli chce - jeśli nie chce poproszony o to ma prawo grzecznie odmówić.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 21.09.17, 10:15
    Strzelasz z armaty fo wrobli.
    Pan Tomek nalezne mu nalepki odruchowo przyjal ale po chwili wyrzucil do smieci, a pani Basia je wyjela z kosza. Teraz juz etycznie czy nadal brzydko?

    --
    Gdyby nos Kleopatry był trochę krótszy, cały świat wyglądałby inaczej.
  • 21.09.17, 10:16
    asia.sthm napisała:

    > Strzelasz z armaty fo wrobli.
    > Pan Tomek nalezne mu nalepki odruchowo przyjal ale po chwili wyrzucil do smieci
    > , a pani Basia je wyjela z kosza. Teraz juz etycznie czy nadal brzydko?
    >

    smile))
    wyłudzanie jest nieetyczne a - jak napisałam wyżej - sytuacja byłaby zupełnie inna, gdyby pan tomek oddał nalepki dobrowolnie

    tak po prostu uważam


  • 21.09.17, 10:40
    A jesli pan Tomek jest swinski cyc jak pies ogrodnika - sam nie zezre, a drugiemu nie da- to kto tu zachowuje sie bardziej etycznie?
    Ja wogole nie mam najmniejszych obiekcji dzielac sie kuponami, rabatami, punktami czy czym tam jeszcze ze swoimi bliznimi
    Sieci handlowe i tak na nas, konsumentach swietnie prosperuja.

    --
    - Halo, pralnia?
    - Sralnia,k... Ministerstwo Kultury, słucham.(podobno autentyczne)
  • 21.09.17, 10:44
    asia.sthm napisała:

    > Ja wogole nie mam najmniejszych obiekcji dzielac sie kuponami, rabatami, punkta
    > mi czy czym tam jeszcze ze swoimi bliznimi

    i w tym tkwi sedno, że robisz to z własnej woli, zawsze uważałam cie za mądrą kobietę smile

    napisałam wyżej, że w mojej opinii machlojki robią firmy w zmowie ze sklepami
  • 21.09.17, 11:26
    wagonetka napisał(a):
    >
    > napisałam wyżej, że w mojej opinii machlojki robią firmy w zmowie ze sklepami

    Twoja opinia jest bardzo krzywdzaca. To sa normalne uklady biznesowe, tak to funcjonuje aby obu stronom sie oplacalo, a my i tak gdzies musimy zrobic zakupy na obiad.


    --
    - Jezusicku, Jendrek, psecie ty mas ciupaske w plecach!
  • 22.09.17, 11:58
    Dopatrywanie się wszędzie machlojek może być objawem choroby, niestety.
  • 21.09.17, 10:53
    Najpierw "oszustwo", teraz "wyłudzenie"... sorry, ale mam wrażenie, że nie znacie znaczeń słów, których używacie.
    Jeśli pani Basia spyta pana Tomka, czy zechciałby oddać jej nalepki, których nie zbiera i nie potrzebuje, to jest, Twoim zdaniem, "wyłudzenie"? Pan Tomek spokojnie przecież może pani Basi odmówić, i tyle. I tak właśnie zrobił nasz pan Tomek, czyli Nocnywink I cóż ta nieszczęsna "pani Basia" od niego "wyłudziła" zatem?
  • 21.09.17, 11:21
    majaa napisała:

    > Najpierw "oszustwo", teraz "wyłudzenie"... sorry, ale mam wrażenie, że nie znac
    > ie znaczeń słów, których używacie.


    hehe, wiesz trzeba się jakoś "z oszustwa" rakiem wycofać smile

    > Jeśli pani Basia spyta pana Tomka, czy zechciałby oddać jej nalepki, których ni
    > e zbiera i nie potrzebuje, to jest, Twoim zdaniem, "wyłudzenie"? Pan Tomek spok
    > ojnie przecież może pani Basi odmówić, i tyle. I tak właśnie zrobił nasz pan To
    > mek, czyli Nocnywink I cóż ta nieszczęsna "pani Basia" od niego "wyłudziła" zatem
    > ?


    Dokładnie - w temacie forum można się jedynie zastanawiać czy wypada obcą osobę prosić o taką przysługę. Wg mnie o te z wymianą bonu na gotówkę - niekoniecznie, tym bardziej już przy kasie. Natomiast o te naklejki - owszem




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 21.09.17, 11:42
    No może rzeczywiście trochę głupio zaskakiwać tak całkiem obce osoby przy kasie, ale znów z drugiej strony nie robiłabym z tego jakiegoś dramatycznego problemu. Może to jakaś samotna osoba, może nie ma komu innemu zaproponować takiej zamiany. Przecież nie ma obowiązku się zgadzać, można grzecznie odmówić, i tyle smile
  • 21.09.17, 11:44
    Oczywiście - wspomniałam o tym z rzetelności ze tak powiem - to jest forum SV i generalnie rozpatrujemy tu zachowania po tym kątemsmile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 22.09.17, 11:56
    To jak ktoś zapyta, czy możesz mu dać coś, czego nie potrzebuje, to zaraz wyłudzenie? Elementem wyłudzenia jest podstęp, zmuszanie kogoś do niekorzystnego rozporządzenia swoim mieniem. Tu nikt nikogo nie zmusza, nikt nie stosuje podstępu, ani nie wykorzystuje czyjejś niewiedzy, by zdobyć cudze dobra. Jak ktoś o cos grzecznie prosi i przyjmuje ewentualną odmowę, to z wyłudzeniem nie ma to nic wspólnego.
    Nie rozumiesz na czym polega wyłudzenie nawet?????
  • 22.09.17, 12:10
    Ano Basiu, ano

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 23.09.17, 13:40
    A ja bym chciała helikopter, a moja córcia zawsze chciała osła ( twierdziła, że do szkoły będzie na ośle jeździć ). Nierealne, ale że nieetyczne?
  • 21.09.17, 09:24
    Wiesz, jak wspomniałam w tym watku - wg mnie taka prtopozycja by wymienić ów bon na gotówkę w kolejce od obcej osoby, no raczej z punktu widzenia SV, nie halo. Z tymi naklejkami widzę to trochę inaczej ..
    Z drugiej strony to tylko niewinne pytanie, prośba, której można wszak odmówić. I Marek odmówił, miał do tego prawo. Ale już dorabianie do tego jakiegoś "oszustwa" to jakaś jazda - bo nijakiego nie ma ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 21.09.17, 20:09
    Pozbawienie sklepu spodziewanego zysku nie jest nieetyczne, o ile jest legalne. Klient nie jest odpowiedzialny za zrealizowanie kombinacji i nadziei sklepu. Sklepy zwykle doskonale sobie radzą i robią w duda klientów jak mogą, także nieuczciwymi prowizjami, wiec naprawdę nie widzę powodu by się nad nimi rozczulać tam, gdzie nikt ich nie oszukuje.
  • 21.09.17, 20:17
    Ale rzecz w tym, ze przepadek bonu po stronie klienta nie jest zyskiem sklepu tylko gratisem, a to o innego. Poza tym - kto z mózgiem mając bon na 100 zeta i nie mając kasy oraz nie znajdując nikogo chętnego na wymianę na gotówkę odpuści te 50 złotych w bonie? No nikt, wiec jak się nie znajdzie nikt chętny, to klient wexmie chcąc nie chcą towar

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 21.09.17, 09:54
    O gościu, który zrobił aferę w sklepie, ze ktoś chciał jakieś punkty odeń słyszałam parę lat temu, od koleżanki.
    Natomiast sama kiedyś byłam świadkiem scenki takiej: stałam w kolejce w makiecie za panią, przed nią stał pan. Było to w tzw. gorącym okresie - przed jakimiś swietami, ludzi kupa.
    Pani kasjerka kasowała zakupy pana i przez pomyłkę skasowała tez paczkę pieluch - zakup pani stającej za nim. Nie wiem, czy owa pani nie zadbala o położenie tego rozdzielacza zakupów, czy tez go nie było do położenia, czy pani kasjerka go nie zauważyła (paczka pieluszek - spora). Tak czy owak omyłkowo pieluchy zostały dopisane do zakupów pana.

    Z uwagi na to, że aby wycofać produkt kosztujący powyżej pewnej kwoty kasjerka w tym makiecie musi mieć do tego uprawnienia, a jeśli nie ma wołac inną, poprosiła pana, czy może zwyczajnie z panią za nim się rozliczyć. W sensie - pani dopłaci do jego zakupów za pieluchy, lub gdyby płacił kartą odda mu równowartość. Nie, nie ma takiej możliwości. Pan płacił gotówką, więc odpadało, że nie ma zwyczajnie tyle na karcie, nie brał faktury, więc ...Mimo to nie. Kasjerka po ludzku zapytała, co mu szkodzi, będzie szybciej także dla niego. Nie, bo on nie chce mieć pieluch na paragonie ...W rezultacie wszyscy poczekalismy sobie na pania, która zakup wycofala, a pan ...odchodząc z pełną satysfakcji mina zmiął paragon i zostawił w koszyku przy kasie.
    Pan zasadniczo miłą no rację - pani powinna zadbać o rozdzielacz, a jeśli zadała to kasjerka nie powinna się pomylić. Pan miał prawo na swoim paragonie, który potem wywalił nie chcieć mieć dowolnego produktu, którego nie kupował itd. Ale jakoś nie wzbudził mej sympatii ten pan, powiedziałabym nawet, ze wzbudził niesmak, ale i prawdziwą troske czy ma wszystko z glową w porządku ...


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 21.09.17, 10:12
    Facet nienormalny ewidentnie. Nawet marek by nie zrobił afery mam wrażenie.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 21.09.17, 10:14
    Świr dla mnie ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 21.09.17, 10:43
    baba67 napisała:

    > Facet nienormalny ewidentnie. Nawet marek by nie zrobił afery mam wrażenie.

    wink

    A a propos pieluch na (wyrzuconym) paragonie: nie było to w Polsce,
    ale na mojej karcie kredytowej pojawiały się zgrubne opisy co kupiłem
    w sklepie (nie "szampan, truskawki, prezerwatywy", ale raczej "alkohol,
    owoce, środki higieniczne"). Trzeba uważać...
  • 21.09.17, 11:27
    nocnymarek2 napisał:

    > Ciekawi mnie, jak bardzo jestem dziwny.<

    BARDZO! Tak bardzo, że nawet mam wrażenie, że trolluujesz smile

    >Czy w ramach bycia miłym dla innych powinienem wziąć udział w tych machlojkach?<

    To nie są żadne machlojki i bardzo brzydko z Twojej strony zarzucać nieuczciwość ludziom, którzy nie zrobili NICZEGO nagannego (tak w sensie prawnym jak i etycznym). S-v w Twoim wydaniu leży i kwiczy z rozpaczy sad
    Co do bycia miłym... Nie, wcale nie musisz być miłym, nie ma takiego obowiązku. Możesz sobie być małostkowym, upierdliwym egoistą smile Twój wybór.

  • 21.09.17, 11:39
    1. Regulamin użycia bonów mówi "można za nie dokonywać
    zakupów w wybranych sieciach, nie są wymienne na pieniądze".
    Próba takiej wymiany jest więc oszustwem na szkodę sklepu.
    (Zupełnie czym innym jest podarowanie, sprzedanie, wymiana
    na coś innego w gronie rodziny czy znajomych.)

    2. Kasjerka: "przecież pan nic nie traci". Traci jej pracodawca.
    Ona tego może nie rozumieć, jak i większość osób tutaj, ale
    tak właśnie jest.

    3. Naklejki przyszługują za określoną sumę zakupów. Jeśli się
    powie wśród rodziny, czy znajomych, że się zbiera i chętnie
    się je przyjmie - ok. Pytanie obcej osoby w kolejce: próba
    wyłudzenia nienależnych benefitów (na szkodę sklepu).

    4. "Ale skoro pan jest taki dziwny...": szantaż intensyfikujący
    próbę wyłudzenia (czy może "zemsta" za oparcie się takiej próbie).

    A cel poznawczy tego wątku?

    1. Stopień rozpoznawalności nieuczciwych działań na czyjąć szkodę,
    zwłaszcza jeśli poszkodowanym nie są osoby biorące udział, a nawet
    byt nieco abstrakcyjny (sieć sklepów).

    2. Reakcja na działania (przynajmniej przeze mnie odbierane jako)
    nieuczciwe (próby "obejścia" regulaminu") i nieetyczne (działanie
    sprzedawcy na szkodę swojego pracodawcy).

    Wnioski:

    1. Rozpoznawalność: nikła wink

    2. (Preferowana przez większość) reakcja: aby tylko grzecznie było,
    to cwaniaka wspomóc, a strata sklepu, to dla nas satysfakcja (bo one
    i tak wychodzą na swoje "naszym kosztem").

    A że użyte nazewnictwo mogło się wydawać nieco przesadne? Może
    i było, ale z drugiej strony nie każde oszustwo jest czynem karalnym.
    Dla mnie "naginanie zasad" tak się właśnie nazywa.
  • 21.09.17, 11:50
    Sorry, ale wnioski Twe i spostrzeżenia przeczą wszelkiej logicesmile Dlaczego? smile No bo bonów owszem nie można wymienić na gotówkę ale W SKLEPIE - w sensie sklep nie wymienia. Tak samo nie można ich zrealizować w innym sklepie. Poza tym nie obowiązuje właściciela bonów żadne obwarowanie dotyczące rozporządzania bonem smile

    Twoje wywody sa podwójnie nielogiczne - ponieważ jednak uważasz, że ...można bon sprzedać tak samo jak można poprosić znajomych i rodzinę o zbieranie naklejek. To jest już czysta paranoja smile Wychodzi na to, ze można - Twoim zdaniem działać na szkodę sklepu pod warunkiem, że działa się w obrębie znajomych i rodziny oraz poza sklepem - w sensie do sprzedaży bonu i przekazania naklejek dochodzi gdzie indziej - to ci dopiero "moralność" dziwna

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 21.09.17, 11:57
    kora3 napisała:

    > Twoim zdaniem działać na szkodę sklepu pod warunkiem, że działa się
    > w obrębie znajomych i rodziny oraz poza sklepem - w sensie do sprzedaży
    > bonu i przekazania naklejek dochodzi gdzie indziej - to ci dopiero "moralność"
    > dziwna.

    To nie jest kwestia moralności, ale różnic w obrocie prywatnym i publicznym.
    Jest wiele zasad, które obowiązują tylko w tym drugim. Ale nie chce mi się
    podawać przykładów - to będzie Twoja praca domowa. wink
  • 21.09.17, 12:01
    Masz cos poprzestawiane, bo prace domowe to ja czasem zadaję smile
    Sam się zapędziłeś w kozi rog z tym "oszustwem" i teraz usiłujesz z tego niezgrabnie wybrnąć smile Poćwiczsmile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 21.09.17, 12:00
    No widzisz, a moje wnioski są takie, że niektórzy tu widzą straty i szkody tam, gdzie ich nie ma i wychodząc z błędnego założenia zachowują się jak pies ogrodnika.
  • 21.09.17, 12:03
    szkoda czasu Maju - teraz widać, ze sam się specjalista od ekonomii i prawa wink zapędzil w kozi róg smile - sklep wg niego można "oszukiwać" byle do tego uzywac znajomych i działo się to poza sklepem. Takie cos nazywa się rzekomo "obrotem prywatnym"smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 21.09.17, 12:05
    Według mnie, to się nazywa po prostu hipokryzją, Korciu smile
  • 21.09.17, 12:07
    hehe - też, ale tu cos innego zagrało - Markowi nie udało się przekonać logicznie myślących doi rzekomego "oszustwa", ale nie przyzna się do klapy, więc usiłuje jakieś głupoty napisac byle "zagadać"

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 21.09.17, 12:17
    Myślisz? Bo ja to uważam, że on naprawdę może myśleć tak, jak napisał, niestety. No, ale nawet, gdyby, to trudno, jakoś dam radę z tym żyć smile
  • 21.09.17, 12:33
    No nie, bo najpierw twierdził, ze wymienienie się z kimś bon za gotówkę JEST oszustwem na szkodę sklepu. Nic nie wspominał z kim owa zamiana miałaby się odbyć. Podobnie twierdził, że danie komuś swo9ch naklejek na jakieś pluszaki ww. jest, też bez wyszczególnienia kim miałaby być ta osoba. TERAZ okazuje się, że można wymienić bon na gotówkę, ale z kims znajomym/krewnym i poza sklepem, tak samo można zbierać dla kogoś naklejki, tylko nie wolno ich dawać w sklepie no i obdarowany musi być krewnym, powinowatym (linii nie podał lub znajomymsmile

    Czysta paranoja hehe

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 21.09.17, 12:15
    Marek, bardzo pokretna twa logika a kij nadal widoczny. Wiecej luzu i od razu mniej cwaniakow wyweszysz wokol siebie. Inaczej wpadniesz w paranoje.

    --
    https://forumdlazycia.files.wordpress.com/2014/06/linia-ozdobna_www-margonem-pl.gif
  • 21.09.17, 13:24
    asia.sthm napisała:

    > Marek, bardzo pokretna twa logika a kij nadal widoczny. Wiecej luzu i od razu m
    > niej cwaniakow wyweszysz wokol siebie. Inaczej wpadniesz w paranoje.

    A wystarczyłoby napisać: mam inne zdanie na ten temat niż ty...

  • 21.09.17, 13:34
    Rzecz w tym , ze Marek ma zdanie różne, ale przekonuje, ze takie samo, jak wcześniej

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 21.09.17, 13:51
    Aquo, ty pisz jak tobie sie podoba, mnie zas pozwol pisac tak jak mi w dutkach gra, okej?
    Podkladanie komus wypowiedzi pod palce jest tak samo bezczelne jak wtykanie slow w usta....czy jakos tak. W realu zostalabys ostro skarcona, wiec i tu ci sie nalezy.

    --
    Stop! Latać tylko prawą stroną
  • 21.09.17, 14:13
    asia.sthm napisała:

    > Aquo, ty pisz jak tobie sie podoba

    Robię to bez Twego pozwolenia.
    Bardzo nie podoba mi się natomiast i nie jest to również zgodne z zasadami s-v sugerowanie komuś kija ani prorokowanie paranoi tylko dlatego że ma inne poglądy na jakąś sprawę. Więc proszę ogranicz swoje wypowiedzi do meritum bez obrażania innych uczestników.
  • 21.09.17, 14:27
    Wiesz, no przyganiał kocioł garnkowi a sam smolił smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 23.09.17, 08:10
    Jakie inne zdanie? Osoba, która doszukuje się oszustw i machlojek tam gdzie ich nie ma, ma osobowość paranoiczną. Zwróć uwagę, jak te paranoje absorbują autora, jak poważnie je traktuje, z jaka pogardą traktuje innych, ile im poświęca czasu i energii i jeszcze wciąga w nie innych.
    Chcesz z takim dyskutować merytorycznie? Nie oszukujmy się, przypadek co najmniej dla psychologa, a myślę, że i psycholog nie pomoże.
  • 23.09.17, 09:48
    basiastel napisała:

    > Jakie inne zdanie? Osoba, która doszukuje się oszustw i machlojek tam gdzie ic
    > h nie ma, ma osobowość paranoiczną. Zwróć uwagę, jak te paranoje absorbują au
    > tora, jak poważnie je traktuje, z jaka pogardą traktuje innych,

    Moją uwagę zwróciła Twoje pogardliwe wypowiedzi i dezawuowanie wszystkich którzy myślą inaczej niż TY. Natomiast moje ogromne zdziwienie budzi niesłychana łatwość z jaką zupełnie o to nieproszona stawiasz wszem i wokół specjalistyczne diagnozy psychiatryczne via internet. Hmmm...
  • 23.09.17, 10:04
    aqua48 napisała:

    >
    > Moją uwagę zwróciła Twoje pogardliwe wypowiedzi i dezawuowanie wszystkich którz
    > y myślą inaczej niż TY.


    Ciekawe, ze to samo w wykonaniu autora wątku i innych osób nie zwróciło Twej uwagi smile Może dlatego, że sama im sekundowałaś, w sposób dużo bardziej poniżej poziomu niż wypowiedzi Basi?




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 23.09.17, 10:28
    Nie no, oczywiście, powinnam wysłuchiwać jak to osoby, które nie z własnej najczęściej woli ( bo dużo lepsza opcja byłyby dla nich pieniądze ), korzystają z bonów i by je zrealizować muszą jechać do innego miasta, nazywa się jeszcze oszustami, bo próbują te bony jakoś jednak wykorzystać i robią to legalnie.
    Na dokładkę oszustem i manipulatorem jest każdy, kto podaruje swoja własność dziecku, nie sklepikarzowi.
    Osoby, które tego nie kupują, obraża się , kwestionuje ich wiedzę i traktuje jak stworzonka o małym rozumku.
    Nikt tu nikogo bardziej nie ośmieszył niż osoby, które się zafiksowały na czyimś interesie, wmawiające wszystkim wokół, że oszuści, bo o ten cudzy interes nie dbają. Na dokładkę nazywają się "elitą" choć mają kłopoty ze zrozumieniem tekstu i znaczeń podstawowych pojęć języka.
  • 23.09.17, 10:38
    Ciekawa jestem, aqua48, czy jak ktoś będzie Ci z uporem maniaka wciskał brednie i jeszcze twierdził, że masz ograniczone możliwości poznawcze, to nie wypalisz w końcu czegoś w stylu "przestań bredzić"?
  • 23.09.17, 10:43
    Ależ Aquie to wcale nieobce Basiu, zobacz choćby w tym wątku
    smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 23.09.17, 11:23
    Moje usprawiedliwienie ostrych czasem słów wynika z szoku. W realu nigdy szczęśliwie nie spotkałam osoby, która by mi wmawiała, że jestem manipulatorką i oszustką , bo nie spełniam czyichś wydumanych i nierealistycznych oczekiwań, bo podaruję swoja własność jednemu, a nie drugiemu, czym zaniedbuję interes tego drugiego.
    Szok wywołują u mnie wypowiedzi weganki, która uważa, że jeśli ktoś sobie coś napisał nie z nudów, to mnie to obowiązuje. Że ktoś, kto o coś grzecznie poprosi, jest zaraz wyłudzaczem. Serio, w rzeczywistości takich ludzi nie spotkałam i przerasta/ło to moją wyobraźnię.
  • 23.09.17, 12:53
    Ano, dziwnych ludzi nie brakuje ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 23.09.17, 12:44
    kora3 napisała:

    > Ależ Aquie to wcale nieobce Basiu, zobacz choćby w tym wątku

    A może wobec tych zarzutów jakiś cytacik z tego wątku Koro?
  • 23.09.17, 12:51
    Np. te o moim poziomie dziennikarstwa?smile Np. te ze niektórzy sa kulturalni od wielkiego dzwonu (z innego wątku", jesr jeszcze szereg innych Aquo...
    Dlaczego nie przeszkadzały i teksty Marka np. pod moim adresem, a przeszkadzają Ci teksty Basi pod jego? Kultura wybiórcza zależna od stopnia sympatii do nicka i zbieżności z nim poglądów?smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 23.09.17, 13:57
    kora3 napisała:

    > Np. te o moim poziomie dziennikarstwa?smile

    Proszę o konkretny cytat z mojej wypowiedzi.
  • 23.09.17, 14:01
    Aquo, Twój komentarz do wypowiedzi chyba Wagonetki - jest tu, chyba sama wiesz co pisałaś, prawda?smile \
    I ponowię pytanie - nie przeszkadzały Ci wpisy jej i Marka ? smile Bo Basi jakoś tak smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 23.09.17, 14:28
    kora3 napisała:

    > Aquo, Twój komentarz do wypowiedzi chyba Wagonetki - jest tu,

    Koro, ponieważ najwyraźniej nie potrafisz zacytować tego na co się powołujesz, uznaję, że Twoje zarzuty są bezpodstawne i kończę na tym.
  • 23.09.17, 14:38
    Owszem, moja droga potrafię, tylko ostatnio, jak zapierałaś się swoich wypowiedzi w innym wątku i Ci je zalinkowałam, to pozostało to bez odpowiedzi, stąd wnioskuje, ze ignorujesz takie cytaty. Tez zaprzeczysz?smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"