Dodaj do ulubionych

czy kobiecie może mężczyznę na spotkanie?

22.09.17, 21:24
Czy kobieta może zaproponować spotkanie mężczyźnie który jej się podoba?
Jak to zrobić aby nie popełnić faux pas, w końcu kobiety nie zapraszają mężczyzn na randki.
Edytor zaawansowany
  • 23.09.17, 00:24
    W żadnym wypadku, oczywiście. W końcu kobiety nie zapraszają mężczyzn na randki.

    --
    cute but psycho. things even out
  • 23.09.17, 07:18
    Obecnie już nie ma zasady, że kobiety nie zapraszają mężczyzn na randki- więc - może. Jak? Najlepiej naturalnie ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 23.09.17, 09:20
    Oczywiście. Ale nie od razu kolacja.Tu niestety nie ma równouprawnieniasad Spokojnie można natomiast: zaproponowac wspólne wyjście
    -kino, koncert,mecz, wyścigi samochodowe (tu sie nalezy podeprzec wiedzą co pan lubi)
    -kawe, obiad po pracy
    W tych rejonach unikamy jednoznaczności bo jest to komunikat"chcę spędzić z Tobą trochę czasu , co z tego wyjdzie to nie wiadomo, może kolejnym krokiem będzie kolacja przy świecach a może następny mecz czy kawa". Odrzucenie podobnej propozycji nie stawia kobiety w żadnym razie w niezręcznej sytuacji-wszak najlepszym przyjaciołom zdarza się odmówić wspólnego wyjścia z różnych przyczyn. Taka propozycja jest jakimś otwarciem.
    Wiekszośc facetów lubi wyzwania a ci którzy nie lubią tez nie chcą za takich uchodzić, zatem propozycja ewidentnej randki na poczatku raczej nie.



    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 23.09.17, 09:29
    Dziękuję za wyczerwuaca odpowiedz. Wlasnie nie chce aby wyglądało to, że zapraszam go na "randke" tylko bardziej spotkanie towarzyskie, jest interesujacym czlowiekiem i chcialabym go lepiej poznać. Więc myślałam na poczatek o niezobowiązujacej kawie.
  • 23.09.17, 09:30
    Przepraszam za literówki, ale na telefonie ciężko trafić w te małe literki i nie popełnić błędu
  • 23.09.17, 09:53
    E no Babo, kolacja może być przecież - tyle ze nie w godzinach późnowieczornych. Dla człowieka pracującego np. do 17, to chyba na obiad o 18 za późno? Co do reszty - podzielam w pełni Twe zdanie

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 23.09.17, 10:15
    No to obiadokolacja, pewnie że 18 jest ok. na kolacje randkowa to się ludzie umawiają najwcześniej o 19 (bo się kiedyś trzeba na to bóstwo zrobić.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 23.09.17, 10:23
    A to pewnie różnie, wiesz uważam jednak, ze pora ma mniejsze znaczenie - wg mnie ważniejsze jest to, by zaproszenie na kolacje smile nie kojarzyło się z zaproszeniem na kolację ze śniadaniem. Zatem na pewno nie do siebie...Ale już np. na bankiet zaczynający się o godz. 20 - dlaczego nie? Wszystko wg mnie zależy od wyczucia i kontekstu

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 23.09.17, 10:57
    Bankiet to nie jest zaproszenie na kolację we dwoje, no litości. Bankiet podchodzi pod IMPREZY.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 23.09.17, 11:00
    Może mas rację, ale wobec tego panu także nie wypada w takiej sytuacji zapraszać pani późno.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 23.09.17, 12:41
    A panu właśnie wypada. Fakt, nie kazdy pan sie na cos takiego odważy ale jesli juz to uchodzi za konkretnego a nie nachalnego. Pani nie wypada zdecydowanie.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 23.09.17, 12:47
    Mylisz się Babo...Pan, który pani proponuje seks w sytuacji do tego nieuprawniającej relacją jest na ogół tak samo jak pani takie coś proponująca, postrzegany źle.
    Nie dlatego, ze nie może się zdarzyć seks pomiędzy osoba słabo się znającymi, ale dlatego, ze jest to nieuprawnione skracanie dystansu. Dlatego na pierwsze spotkanie ani panu, ani pani nie wypada proponować swego domu, czy motelowego/hotelowego pokoju, a neutralne, publiczne miejsce, może być także nastrojowe, dlaczego nie. To jak owo spotkanie się skończy, to już zależy od państwa czy będzie atmosfera do zaproszenia do siebie na kontynuację wieczoru, czy nie

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 23.09.17, 12:53
    No właśnie o tym piszę-o nastrojowej kolacji w restauracji-panu wypada, pani nie.Nie pisze o kolacji u pana, ani o motelu-tu jest sprawa jasna i nikomu nie wypada.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 23.09.17, 13:03
    Babo, znasz moje osobiste zasady dot. zapraszania panów na randki przeze mnie - nie zapraszałam, nie zapraszam smile i zapraszać nie będę. ALE nie traktuję swoich zasad jako obowiązujące wszystkich (jak niektórzy). To jest moje własne widzimisię - po prostu, a nie zasady.
    Mamy równouprawnienie i tak panu wypada pani proponować spotkanie, jak i odwrotnie. W oby przypadkach lepiej jest, gdy proponuje się je w miejscu i sytuacji neutralnych, podobnych do koleżeńskiego spotkania ...ale OBIE strony, wg mnie mogą wyłożyć karty na stół, jeśli chcą.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 23.09.17, 14:03
    kora3 napisała:

    > Mamy równouprawnienie i tak panu wypada pani proponować spotkanie, jak i odwrotnie.

    Jak pisałam wyżej z punktu widzenia s-v owszem, natomiast nikogo chyba nie zdziwi że psychologicznie jest tak, że to mężczyzna woli być inicjującym takie spotkanie. Warto ten fakt brać pod uwagę rozważając czy kobieta na równouprawnieniu w tej sytuacji zwyczajnie nie straci.
    Straci całe zainteresowanie pana..
  • 23.09.17, 14:20
    Aqio, wcale niekoniecznie - mnie to przyznam się nieodmiennie dziwi, ze posługujecie się stale jakimiś stereotypami. KIEDYS tak było, ze kobiecie absolutnie nie wypadało proponować panu spotkania o jakim mowa. I kiedyś panowie i panie byli w tym duchu wychowywani - czasy się zmieniająsmile Znam panów, którzy lubią, by pani wykazywała inicjatywę, znam takich co nie lubią - nie jest to reguła.
    To dokładnie tak samo, jak są panowie, którzy uważają, ze powinni zawsze płacić za panie na randkach i tacy, którzy uważają, ze niesmile

    Oczywiście - jeśli pni a świadomość, ze zaboli ją odmowa randki, będzie się potem źle czuła spotykając pana w towarzystwie po takiej odmowie - to oczywiste, że powinna zaproponować coś neutralnie - zwykle tak także robią panowie.smile Ale są panie, które wolą mieć jasną sytuację - zamiast tego, ze zaproszą pana na drinka niby po koleżeńsku, a potem dowiedzą się, ze "fajnie się gadalo, ale żona czeka w domu" - z racji równouprawnienia wybór należy tu do osoby zapraszającej, czy będzie nią pan czy pani - z punktu widzenia SV, bo z psychologicznego, czy społecznego - to całkiem inna bajka i nie o tym chyba mówimy

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 23.09.17, 16:12
    kora3 napisała:

    > Aqio, wcale niekoniecznie - mnie to przyznam się nieodmiennie dziwi, ze posługu
    > jecie się stale jakimiś stereotypami. KIEDYS tak było, ze kobiecie absolutnie n
    > ie wypadało proponować

    Halo tu ziemia! Przeczytałaś w ogóle moją wypowiedź do której się odnosisz Koro? Jeśli tak to dlaczego wpierasz mi że napisałam coś czego NIE NAPISAŁAM? Jeśli nie - tłumaczę: jestem zdania, że z punktu widzenia s-v WYPADA. Z punktu psychologii jest to najczęściej dla pani nieopłacalne i powinna się z tym liczyć.




  • 24.09.17, 12:17
    Otóż tłumacze Ci właśnie, ze z psychologicznego punktu widzenia - skoro o nim już mówimy (nie bez potrzeby, bo wątkodawczyni o tym wspaniała) - wszystko zależy od podejścia do tematu osoby proponującej randkę. Bez względu na pleć - jeśli ta osoba nie chce, by to z punktu na randkę wyglądało, to ok, ale jeśli chce - też ok.

    W oby przypadkach - musi się liczyć z konsekwencjami - to oczywiste

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.09.17, 13:26
    kora3 napisała:

    > Otóż tłumacze Ci właśnie, ze z psychologicznego punktu widzenia wszystko zależ
    > y od podejścia do tematu osoby proponującej randkę. Jeśli
    > ta osoba nie chce, by to z punktu na randkę wyglądało, to ok, ale jeśli chce -
    > też ok.

    Nie Koro, z psychologicznego punktu widzenia wszystko zależy od drugiej strony - czy osoba wobec której wątkodawczyni wystosuje zaproszenie ZECHCE się z nią spotkać prywatnie, sam na sam. Zupełnie obojętne czy zostanie zaproszona na spacer, do kina czy na kolację. Jeśli to kobieta zaprasza mężczyznę, w celach erotycznych, musi się liczyć z tym, że takie zaproszenie zostanie odebrane jako, hmm dawniej mówiło się "zagięcie parolu" smile A tego mężczyźni raczej nie lubią. Mówiąc kolokwialnie i posługując się cytatem: "w tym największy jest ambaras aby dwoje chciało na raz". Większość mężczyzn jednak woli adorować kobiety niż być adorowanymi, przynajmniej na początku znajomości smile
  • 24.09.17, 13:50
    Hmmm mysle, że się nie zrozumiałyśmy - spróbuje jeszcze raz...
    WG MNIE w sytuacji, gdy osoby znają się mało i nic specjalnie nie wskazuje na zainteresowanie danej strony w kierunku erotyczno damsko - męskim, zaproszenie kAZDEJ ze stron na spotkanie p takim charakterze jest mocno ryzykowne, bo może spowodować u zapraszanego uczucie obrazy, urazy lub w najlepszym razie - niemiłego zdziwienia. Tyczy się to zarówno pań, jak i panów ...
    Nie wypada skracać z kimś dystansu bez zachęty z drugiej strony - tu się chyba zgodzimy.

    Teraz pomówmy o czym innym ...Masz 3 sytuacje dotyczące ludzi znanych sobie slabo, gdzie jedna ze stron chciałaby zacieśnić znajomość - intencji drugiej - nie znamy:

    1. Zainteresowana strona (bez względu na płeć) wykorzystuje np. powiązania zawodowe, by zacieśnić znajomość w kierunku prywatnym - Mam dodatkowe informacje na ten temat, może masz czas pogadać o nich przy kawie?

    Plus: - nie wygląda to na podryw na pierwszy rzut oka, pozwala na "wysondowanie" drugiej osoby.
    Minus- strona proponująca nie wie na czym stoi - w sensie - czy druga strona jest zainteresowana

    2. - Bardzo miło nam się rozmawia, może spotkalibyśmy się we dwójkę na kawie?
    Plusy: Nadal nie jest to jednoznaczne z randką, ale już bardziej w tym kierunku. Jeśli taka osoba się godzi jest szansa na to, ze jest zainteresowana ...
    Minusy: - No trochę wygląda na randkę, nie wie zapraszający nadal na czym stoi, bo druga strona może p0czytac to za gest koleżeński i na koleżeńskich zasadach pójść

    3. - Bardzo mi się spodobałeś/laś, może spotkamy się na kawie?
    Plusy: Jeśli taka osoba się godzi, wiadomo, ze jest zainteresowana w sposób d-m. Jeśli się nie godzi, wiadomo, ze nie jest - sytuacja jest jasna.
    Minusy: Jednoznaczność sytuacji odrzucenia, obawa przez konicznymi (np.) dalszymi kontaktami z taką osobą (zawodowymi/towarzyskimi)

    Aquo, jak widzisz powyżej wszystko zależy od tego, czego oczekuje strona wykazująca inicjatywę i na co jest gotowa. Wg mnie z tym co napisałaś - to stereotyp i pisze to z pozycji kobiety która nigdy mężczyzny nie szukała, ani wobec nich nie wykazywała inicjatywy. Nie jest tak wcale, ze panowie wszyscy i z punktu skreślają panie inicjatywę wykazujące smile - panowie jak i panie na ogól boją się i słusznie desperatów, ludzi nachalnych, napierających, niepojmujących odmowy - to normalne


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 23.09.17, 15:01
    Może i wypada jeśli się juz tak upierasz,ale z punktu widzenia efektywności polowania-nie warto.Panowie na których warto zapolować nie beda zachwyceni bo uznają panią za zbyt obcesową(wszak facet jajami jeśłi mu się pani podoba przejmuje inicjatywę) i nie wróże tu sukcesu, a takiego co jest jak makaron na koloniach-no cóż, może się nawet uda ale kurde PO CO?Co z tego że wypada jeśłi jest bez sensu?

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 23.09.17, 15:30
    Babo, pytanie bylo :czy wypada, a nie czy się opłaca smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.09.17, 14:28

    Jest takie zjawisko 'nie mój poziom' - kobieta jest ładna, zgrabna, mądra, dowcipna i ma milion innych zalet, on uważa się za szaraka raczej i nie zaproponuje nigdy nic (tymczasem jest świetnym gościem, ale nieśmiałym i uważa, że jest nieatrakcyjny czy tam coś). I te ładne, mądre itd kwitną w samotności, bo podchodzą do nich tylko pewni siebie narcyzi, raczej nieciekawi, za to z grubym portfelem i wysoką pozycją społeczną, których (cytat z życia) 'stać na taką kobietę, jak ty'. Noi po zawodach, bo trafia jej się pacan za pacanem, a ona chciałaby kogoś fajnego.

    Chyba, że ładna-mądra sama wyjdzie z inicjatywą w kierunku rzekomego szaraka. Potem szczęście wielkie, żyli długo i szczęśliwie etc.

    To przekonanie, że kobieta ma być bierna i czekać na inicjatywę faceta-z-jajami, i że warty czegokolwiek facet, to właśnie ten z jajami na wierzchu (właśnie sobie to wyobraziłam i nie jestem zachwycona smile) to jakies mroczne dziedzictwo poprzednich wieków. Pan Tadeusz i Zosia, de Valmont i Madame de Tourvel, Wokulski i Łęcka i milion innych. Tymczasem czasy się jakby lekko zmieniły.

    --
    feminists aren?t humorless just because your jokes suck
  • 24.09.17, 15:33
    Wiesz, ale Babie chyba chodzi o sytuację całkiem "kawa na lawę" - w sensie "podobasz mi się, spotkamy się?"
    Ja uważam, ze kobiecie także tak wypada, tylko podobnie jak pan musi liczyć się z konsekwencjami - czyli z tym, ze jeśli źle się czuje z odrzuceniem wprost przyjdzie wziąć to "na klatę" u z tym, ze o ile musi się z tą osoba stykać nadal - może jej być głupio. Dlat4ego takim osobom oby płci dodam radziłabym działanie nie do końca wprost - zaproszenie które można "podciągnąć" wstępnie pod zawodowe, czy koleżeńskie i poczekać na rozwój wydarzeń na tymże spotkaniu.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.09.17, 16:29
    Myślę, że to rzadko kiedy wypada. Bo nawet, jeśli druga strona czuje miętę, to najczęściej nie jest pewna tego afektu, więc może się wycofać - na wszelki wypadek. Mało subtelne zagrywki rzadko kiedy działają, chyba że chodzi o oczywisty układ seks-seks, jak w przypadku Portnoya i Mary Jane.

    --
    Socjologia kobiety a sprawa Jaxy.
  • 25.09.17, 11:31
    No właśnie, dziwią mnie te stereotypy... Każdemu wypada zaprosić każdego na właściwie wszystko, a zapraszana osoba może odmówić.
    Znam mężczyzn nieśmiałych, dla których przejmowanie inicjatywy było/jest katorgą. To samo tyczy się kobiet. Dla mnie w oczywisty sposób osoba zainteresowana ma absolutnie prawo wyrazić swoje zainteresowanie, nieważne jakiej jest płci.
    Osobiście, jeśli zainteresowałabym się mężczyzną, który nie umiałby przyjąć mojego zainteresowania jako coś naturalnego, oznaczałoby to, że się pomyliłam.
    Uważam też, że ktoś w sprawach uczuciowych bawiący się w jakieś dziwne podchody, jakby to była jakaś gra jest absolutnie najgorszym partnerem do wszystkiego, począwszy od niezobowiązującej randki na małżeństwie skończywszy.
    Szkoda byłoby mi czasu i atłasu na to, aby udawać, krygować się i zastanawiać czy to co robię mieści się w granicach jakiegoś śmiesznego steretypu. Jeśli jakiemuś panu wydaje się, że kobieta to króliczek, którego wypada gonić, a króliczek musi pozostać bierny i biedny, to zdecydowanie mu współczuję. To nie są zawody sportowe. A jeśli sprawczość i zdecydowanie króliczka w jakiś sposób pozbawia danego mężczyznę sprawczości i męskości, to jeszcze mocniej współczuję.
  • 25.09.17, 11:57
    co prawda, nie ma reguł, ale widzę oczami wyobraźni związek ładnej, zgrabnej, mądrej, dowcipnej i mającej milion innych zalet kobiety z mężczyzną tak nieśmiałym, że wstydzi się wykazać jakąkolwiek inicjatywą...
    ale cóż, wszystko jest możliwe smile
  • 25.09.17, 12:38
    Ludzie to ludzie. Tylko tyle i aż tyle. Dobierają się w różnych konfiguracjach.
  • 25.09.17, 20:20
    renn.ie77 napisała:

    > Ludzie to ludzie. Tylko tyle i aż tyle. Dobierają się w różnych konfiguracjach.
    >

    tak, oczywiście, że tak
    sama znam bardzo dominującą kobietę, która ma męża bardzo nieśmiałego i jest to udana para - przynajmniej oglądając ją z zewnątrz

    więc bywa i tak, przecież napisałam, że wszystko jest możliwe



  • 25.09.17, 19:30
    Niekumanie to jakaś twoja specjalność?
    Nie 'jakąkolwiek inicjatywą' tylko 'inicjatywą wobec kobiety rzekomo nie z jego ligi'.
    Poza tym związek to nie tylko wygoda i przyjemności, ale też wzajemne inspirowanie się sobą. Aż żal patrzeć, że tego nie wiesz.

    --
    Wiara w kompleks braku członka to oczywisty przejaw kompleksu braku macicy.
  • 25.09.17, 13:05
    Nie ma czekać na inicjatywę faceta, może ją wykazać sama ale nie na zasadzie kawa na ławę. Zapraszam do kameralnej knajpki Voulez-vous coucher avec moi? na 20 na kolacje z dobrym winem. To pięc minut ode mnie, co ty na to?

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 25.09.17, 13:23
    Ależ czasem kobiecie zależy tylko na seksie i dlatego jak najbardziej może i wypada jej. Jeśli tylko zgadza się na to dwoje dorosłych ludzi, to wypada, a jak się ma ochotę, to nawet należy.
    Są ludzie, którzy do seksu potrzebują całej emocjonalnej otoczki razem ze związkiem i tacy, którzy nie chcą się wiązać, ale nadal chcą mieć życie seksualne. I mają do tego prawo. Sama spotkałam w swoim życiu mężczyzn, którzy nie nadawali się do bycia z nimi, natomiast na pójście z nimi do łóżka byli doskonali.
    Znam też wiele kobiet w kwiecie wieku, które mówią – nie chcę się już wiązać, jest mi dobrze solo, ale brakuje mi mężczyzny. Mam w domu dzieci, albo żyje mi się dobrze samej. Nie chcę się wiązać, ale chcę mieć normalne życie seksualne. I to jest też w porządku, o ile nikt nikogo nie zwodzi i obie strony się na to zgadzają.

    Pójdę dalej – wydaje mi się, że taka nadmierna skłonność do wiązania się, bo przecież seks bez miłości jest ble, prowadzi do wielu tragedii i do tego, że wiążą się ze sobą ludzie, którzy absolutnie się do tego nie nadają.
    Seks bez związku jest OK, jeśli tylko obie strony mają na to ochotę.
  • 25.09.17, 19:32
    Przecież napisałam o tym - jeśli chodzi o pukanko i jedynie o to, to, owszem, nie ma się co czaić i wzdychać razem do Księżyca.
    Jeśli ona chce go ośmielić, to nie musi go przewracać na łóżko w ciągu pierwszych pięciu minut. Wystarczy, że go, no właśnie, lekko ośmieli, da mu do zrozumienia i co tam. W przypadku ludzi nieśmiałych subtelność to klucz. Wrażliwcy kumają o wiele więcej.

    --
    śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
  • 23.09.17, 09:29
    To nie kwestia s-v tylko bardziej psychologii. Z punktu widzenia s-v po prostu zaprasza się tak jak każdego innego na dowolne spotkanie, i nie jest to faux pas tylko grzeczna propozycja, której oczywiście zapraszany może równie grzecznie odmówić - należy się po prostu z taką reakcją liczyć i nie traktować jako obrazy. Trudno jednak zaprosić mężczyznę na randkę tak aby to nie było odebrane przezeń jako obcesowe, bo to bardzo delikatna materia. Ja bym luźno powiedziała, że mam wolny bilet na coś tam i poczekała na reakcję pana - czy w ogóle będzie zainteresowany czy nie, a potem zostawiła mu inicjatywę co do dalszego rozwoju sytuacji.
  • 23.09.17, 09:54
    Hmm ale faceci też tak zapraszają na randki, w każdym razie pierwsze smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 23.09.17, 10:19
    Na ogół tak, ale są tacy bardziej konkretni i im wcale nie przeszkadza obiekt zaprosić na kolacje od razu. ani odmowa nie jest jakąś ujmą (zyskuja że wiedza na czym stoją) ani sama propozycja bo taki mamy gender hehe.Kobiecie jak sama przyznajesz niezbyt wypada.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 23.09.17, 10:25
    Ależ wypada Babo, tylko nie na kolację kojarząca się z kolacją ze śniadaniem. Tyle, ze panu w adekwatnej sytuacji TEŻ nie wypada!

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 23.09.17, 10:36
    A ja uwazam że nie wypada.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 23.09.17, 10:41
    Ale komu? Ja uważam, ze na takim etapie znajomości NIKOMU nie wypada zapraszać na coś co kojarzy się z kolacją ze śniadaniem...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 23.09.17, 10:56
    A co Ci sie konkretnie kojarzy z kolacją ze śniadaniem? Każda kolacja w godzinach decydowanie wieczornych w lokalu z tzw klimatem może się skończyć w nieswoim łóżku. Obiadokolacja w Sfinksie ok 18 zupełnie takich skojarzeń nie nasuwa(choc tez może sie tak skończyć). Do Sfinksa upatrzonego pana można zaprosić do eleganckiej francuskiej restauracji na 20 już nie.Bo Francja, wino, ostrygi...no ale może zboczona jestem i wszystko mi się z jednym kojarzy...

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 23.09.17, 10:59
    Wiesz, mnie tacie choć kojarzy się z zaproszeniem do siebie. Wszystko inne nie kojarzy mi się nijak - sa wieczorne seanse w kinie, teatralne itd.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 23.09.17, 10:37
    No dokładnie tak.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 23.09.17, 10:32
    latem tego roku leciałam samolotem i jako sąsiada miałam bardzo atrakcyjnego, młodego mężczyznę
    zaciekawiła go książka, jaką czytałam i od słowa do słowa zaczęliśmy rozmawiać o tym i o owym
    obok siedziała bardzo ładna dziewczyna i widać było, że pan wpadł jej w oko - przesyłała mu powłóczyste spojrzenia o ćwierćuśmiechy smile
    wydawało mi się, ze pan tego nie widzi a dziewczyna była naprawdę bardzo ładna, więc dyskretnie mu ją wskazałam
    pan się do mnie uśmiechnął i powiedział "to byłoby za łatwe"

    wniosek z tego taki: lepiej tak działać (a kobiety to często umieją), aby panu wydawało się, że to on pierwszy panią zauważył a nie ona jego - bezpieczniej smile

  • 23.09.17, 10:39
    A może była z nim w delegacji?smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 23.09.17, 20:41
    Wagonetka:
    -czy dużo znasz kobiet, które to umieją? Przecież bardzo trudno jest - i podobno niezdrowo dla psychiki - ukrywać uczucia i emocje, chyba nie ma zakochanej/zauroczonej osoby, po której choć trochę nie byłoby tego widać
    -czy wyciągasz wniosek tylko na podstawie zachowania tego jednego faceta? Chyba nie wszyscy faceci są tacy jak ten jeden
    Pytanie w sumie do wszystkich: jakie macie w tym temacie przemyślenia?

    A ja mam od siebie jeszcze pytanie: czy kobiecie wypada zaproponować (podobającemu się jej, choć niekoniecznie z wzajemnością) koledze z uczelni/kursów/pracy wspólny spacer?

    --
    "-Jest inny niż wszystkie koty (...). A czy to przyjemnie tak się wyróżniać?
    -Nie wiem-szepnęła Karolcia.- Może przyjemnie".
  • 24.09.17, 12:25
    yasemin napisała:

    > -czy dużo znasz kobiet, które to umieją? Przecież bardzo trudno jest - i podobn
    > o niezdrowo dla psychiki - ukrywać uczucia i emocje, chyba nie ma zakochanej/za
    > uroczonej osoby, po której choć trochę nie byłoby tego widać


    Ja nie Wagonetka , ale odpowiem - tak wiele znam takich kobiet, sama taką jestem ...Niestety całe nasze życie jest oparte na panowaniu nad swymi emocjamismile - w każdym razie do pewnego momentu.

    > -czy wyciągasz wniosek tylko na podstawie zachowania tego jednego faceta? Chyba
    > nie wszyscy faceci są tacy jak ten jeden
    > Pytanie w sumie do wszystkich: jakie macie w tym temacie przemyślenia?


    Z mojego doświadczenia, obserwacji, a także licznych rozmów w temacie z panami: z reguły tak jest, że jeśli pan jest zainteresowany pania, to w taki czy inny sposób da temu wyrazsmile
    Podobnie jest z panią w stos. do pana smile Tylko należy patrzeć realistycznie, a nie życzeniowo - to znaczy nie brać wszystkich przejawów sympatii za przejaw zainteresowania.
    >
    > A ja mam od siebie jeszcze pytanie: czy kobiecie wypada zaproponować (podobając
    > emu się jej, choć niekoniecznie z wzajemnością) koledze z uczelni/kursów/pracy
    > wspólny spacer?


    Hmmm wypadać wypada, ale spacer widze średnio- lepsze byłoby piwko, koncercik -
    >




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.09.17, 13:42
    yasemin napisała:

    > -czy dużo znasz kobiet, które to umieją?

    nie wiem

    Przecież bardzo trudno jest - i podobn
    > o niezdrowo dla psychiki - ukrywać uczucia i emocje,

    pierwsze słyszę

    chyba nie ma zakochanej/za
    > uroczonej osoby, po której choć trochę nie byłoby tego widać

    nie wiem tego

    > -czy wyciągasz wniosek tylko na podstawie zachowania tego jednego faceta?

    nie

    Chyba
    > nie wszyscy faceci są tacy jak ten jeden

    nie znam wszystkich facetów

    > Pytanie w sumie do wszystkich: jakie macie w tym temacie przemyślenia?
    >
    > A ja mam od siebie jeszcze pytanie: czy kobiecie wypada zaproponować (podobając
    > emu się jej, choć niekoniecznie z wzajemnością) koledze z uczelni/kursów/pracy
    > wspólny spacer?

    wypada, ale jak kolega cie nie lubi to pewnie ci odmówi


  • 29.09.17, 00:45
    wagonetka napisał(a):

    > wydawało mi się, ze pan tego nie widzi a dziewczyna była naprawdę bardzo ładna,
    > więc dyskretnie mu ją wskazałam
    > pan się do mnie uśmiechnął i powiedział "to byłoby za łatwe"

    Albo panu dziewczyna az tak bardzo sie nie spodobala jak tobie wagonetko, albo pan jest z gatunku lekkich dziwakow, co to musza miec zawsze trudnosci zeby czuc, ze zyja. Chyba dziewczyna nic nie stracila, bo pan poza uroda moglby wniesc w zwiazek nieco rozchwiana osobowosc.
  • 03.10.17, 12:40
    A to wielka prawda, sama się dziwowałam (za czasów studenckich rzecz jasna) skąd bierze się powodzenie panien które niczym się specjalnym nie wyrózniały (ot, niebrzydkie, niegłupie ale tyłka nie urywało) prócz pewnej obojętnosci na męskie zabiegi. Nie wiem na ile było w tym udawania na ile braku tzw woli bożej ale niektórzy faceci tak mają-jak bezproblemowo tzn nic nie warte.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 03.10.17, 13:10
    Jak ktoś chce się sprawdzić, to jedzie do Afryki kopać studnie. A jak jest idiotą, to wydaje mu się, że 'sprawdza się' podrywając kobiety, które na jego widok dostają odruchów wymiotnych.
    Jeśli jakiś mężczyzna ma potrzebę przełamywania oporu i zdobywania kogoś nim niezainteresowanego (i jeszcze wydaje mu się, że to dobrze o nim świadczy) to jest w najlepszym razie kretynem, w najgorszym razie potencjalnym przestępcą – stalkerem, gwałcicielem, itd. Zawsze można się wybrać na K2 zimą w towarzystwie kolegów i to jest jakieś tam sprawdzenie możliwości i zdobycie niezdobywalnego, zamiast narzucać się niezainteresowanym koleżankom.
    A jeśli ktoś uważa, że kiedy osoba, której się podoba okazuje mu przychylność czy zainteresowanie, bo jest nic nie warta, to w ogóle prorokuję wiele lat na kozetce, a i tak nie uda się mu pewnie wszystkiego w głowie posprzątać.

    W skrócie – tego kwiata pół świata, więc jeśli ktoś pomaga takim idiotom w przekazywaniu dalej ich genów, to sczzerze współczuję i jemu. Zdobywanie zimą K2 – jak najbardziej. Narzucanie się niezainteresowanym kobietom – buuuuuu i kciuki w dół.
  • 03.10.17, 13:18
    heh Babo - bingo smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 03.10.17, 13:31
    I jeszcze – patrząc na taką pokrętną, chorą logiką, to kobietę należałoby posiąść siłą – taka powinna być najwartościowsza – ta co by się opierała do końca (wiadomo, że tylko dla picu by się opierała, bo nawet kiedy ona idzie z nim do sądu oskarżając go o stalking, to wszystko to na pewno przykrywka, zasłona dymna), dlatego powielanie takich szkodliwych, chorych, głupich, bezdennie kretyńskich stereotypów jest bardzo, ale to bardzo szkodliwe.
    Kiedy ludzie mówią 'tak' to powinno znaczyć 'tak', kiedy mówią 'nie', 'nie jestem zainteresowana/y', to powinien być sygnał do odpuszczenia sobie danej osoby.
    To jest naprawdę dziwne, chore, okropne. Narzucanie ludziom takich dziwnych zachowań jako pożądanych jest chore. Pisanie o tym, jakby było to coś wartego naśladowania jest chore i powoduje u mnie torsje.
    Tak=tak. Nie=nie. A wartości osoby nie mierzy się tym, jak bardzo opiera się komuś. To jest anachroniczne, chore, obrzydliwe myślenie.

  • 03.10.17, 14:02
    Ale Babie kompletnie nie o to szlo...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 03.10.17, 17:43
    Ty masz rennie jakąs traumę na ten temat.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 03.10.17, 18:52
    Być może mam, bo zdarzyło mi się być ofiarą takiego niechcianego zainteresowania, kiedy mężczyzna nie umiał przyjąć, że jeśli nie jestem zainteresowana i mówię 'nie', to dokładnie to to znaczy i nic innego.
    Z drugiej strony jak tu się dziwić, skoro uczymy już małe dzieci – on cię tak łapie/bije/ściska, bo ciebie lubi, on jest taki niemiły, bo na pewno mu się podobasz, ona na pewno tylko udaje niezainteresowaną, itp. Czyli jego/jej reakcja na pewno znaczy coś odwrotnego... I wzmacniamy w nich to poczucie, że zamiast szczerości i otwartości lepsza jest jakaś gra, że trzeba coś udawać, że nie można postępować zgodnie ze swoimi uczuciami oraz, że 'nie' oznacza często 'tak'. Do tego dziewczynki mają być zimne i niedostępnę, bo zostaną uznane za łatwe, a chłopcy mają nie przyjmować odmowy. Ale syf.
    I później naprawdę dziwicie się statystykom samobójstw, przemocy, gwałtów?
  • 04.10.17, 08:47
    Tak, to prawda, kiedy byłam w podstawówce i dziewczynki sjarżyły sie na końskie zaloty chłopaków to panie nauczycielki się śmieły i uświadamiały że panienka się powinna cieszyć bo ma powodzenie :-{

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 04.10.17, 09:39
    renn.ie77 napisała:

    > Z drugiej strony jak tu się dziwić, skoro uczymy już małe dzieci – on cię tak ł
    > apie/bije/ściska, bo ciebie lubi, on jest taki niemiły, bo na pewno mu się podo
    > basz, ona na pewno tylko udaje niezainteresowaną, itp.

    Zawsze sądziłam, że dzieci uczymy czegoś odwrotnego - nie pozwalaj nikomu na niechciany dotyk, zdecydowanie i wprost reaguj stanowczą odmową na czyjeś niechciane zainteresowanie, nie daj się nabrać na miłe słówka, prezenty, słodycze itp, krzycz, kop i gryź jeśli ktoś wobec ciebie zachowuje się natarczywie - w tej sytuacji to nie jest niegrzeczne, tylko właściwe. I to niezależnie od tego czy dziewczynka czy chłopiec. Ja byłam tak uczona w domu, uczyłam tego samego moje dzieci i w ich szkole też były prowadzone lekcje bezpieczeństwa uczące podobnych zachowań.
  • 04.10.17, 10:03
    też tak byłam uczona w domu i w szkole

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 04.10.17, 11:07
    To chyba trochę bardziej skomplikowane. Z jednej strony uczymy dzieci o złym dotyku, a kiedy koleżanka zapatrzona w syna złapała go na lekcji wuefu i nie chciała puścić, to oboje dostali po dwójce z zachowania, bo pani nie dociekała, że chłopiec nie chciał być przytulany i siłą trzymany za rękę, po prostu ukarała oboje. Dopiero moje zwrócenie uwagi na ten problem zmusiło wychowawczynię do rozmowy na ten temat z dziećmi.
    I sama słyszałam wielokrotnie (podczas rozwiązywania różnych problemów w grupie rówieśniczej syna) – wiesz, on/ona cię tak łapie, bo cię lubi; wiesz, ona cię na pewno lubi, tylko trochę udaje i inne bla, bla, bla. Z ust pedagogów i rodziców. Czyli teoria sobie a praktyka sobie. Ja zresztą ciągle widzę i słyszę to nawet w odniesieniu do dzieci znajomych i rodziny – pocałuj babcię, przytul dziadka, no nie bądź taki/taka, babci/cioci/dziedkowi/wujkowi będzie przykro. Nie wstydź się, pocałuj, albo daj się pocałować, przytul, albo daj się przytulić. A przecież i osoby bliskie krzywdzą, molestują, gwałcą. Dlaczego nie pozwolić dziecku na autonomię i decyzję, czy chce się przytulić/pocałować? Szanowanie tego wcale nie jest tak powszechne jak sądzisz.
  • 04.10.17, 11:55
    renn.ie77 napisała:

    > I sama słyszałam wielokrotnie (podczas rozwiązywania różnych problemów w grupie
    > rówieśniczej syna) – wiesz, on/ona cię tak łapie, bo cię lubi; wiesz, ona cię 
    > na pewno lubi, tylko trochę udaje i inne bla, bla, bla. Z ust pedagogów i rodzi
    > ców. Ja zresztą ciągle widzę i słyszę to n
    > awet w odniesieniu do dzieci znajomych i rodziny – pocałuj babcię, przytul dzia
    > dka, no nie bądź taki/taka, babci/cioci/dziedkowi/wujkowi będzie przykro. Nie w
    > stydź się, pocałuj, albo daj się pocałować, przytul, albo daj się przytulić.

    Serdecznie współczuję doświadczeń, Ja mam zupełnie inne. Nie jestem osobą która lubi obcałowywanie na powitanie i pożegnanie, uściski itp. Mam dość szeroki obszar osobisty w którym nie znoszę obecności obcych ludzi, nawet tzw "stania nad głową" i w mojej rodzinie oraz wśród znajomych zdecydowanie większość osób tak ma. Nie zmuszamy dzieci do przytulania, wymagane jest normalne przywitanie i pożegnanie, nie jesteśmy nadmiernie serdeczni, tak " z wylaniem". Czy wujkowi/dziadkowi/cioci będzie z tego powodu przykro - to już ich problem, nie dziecka. Dziecko ma prawo do zachowania swojej intymności. I to zarówno dziewczynki jak i chłopcy.
  • 04.10.17, 12:44
    Masz rację, to jest kwestia podejścia i egzekwowania swoich praw i upodobań. Już bym się przejmowała, ze komuś będzie przykro, ze nie może mi ograniczać mojej przestrzeni smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 05.10.17, 01:00
    aqua48 napisała:
    Nie jestem osobą która lubi obcałowywanie na powitanie i pożegnanie, uściski itp.

    To popularny tu amerykanski sposob calowania na przywitanie by ci chyba odpowiadal smile
    how to air kiss

    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 05.10.17, 11:08
    minniemouse napisała:

    > aqua48 napisała:
    > Nie jestem osobą która lubi obcałowywanie na powitanie i pożegnanie, uścis
    > ki itp.
    >

    > To popularny tu amerykanski sposob calowania na przywitanie by ci chyba odpowia
    > dal smile

    Punkt pierwszy już mnie zmroził, jak widzę osobę biegnącą do mnie z moim imieniem na ustach to odruchowo ustawiam się w pozycji obronnej - zenkutsu dachi, i zaczynam wykonywać ruchy age uke bo wiem że zaraz naruszy moją strefę intymności smile
    Zapomnij o całowaniu, nawet w powietrzu.
  • 08.10.17, 07:36
    aqua48 napisała:
    odruchowo ustawiam się w pozycji obronnej - zenkutsu dachi, i zaczynam wykonywać ruchy age uke

    big_grin big_grin big_grin

    o, to widze ze jesli kiedykolwiek fate skieruje nas ku sobie to bede musiala wziac cie w ramiona podstepem i szybko oszolomic seria serdecznych air kisses lololol

    Minnie
    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 09.10.17, 11:02
    minniemouse napisała:

    > o, to widze ze jesli kiedykolwiek fate skieruje nas ku sobie to bede musiala w
    > ziac cie w ramiona podstepem i szybko oszolomic seria serdecznych air kisse
    > s lololol

    Uważaj, ugryźć też potrafię, zwłaszcza kiedy gryzę jak oszołomiona smile smile
  • 25.09.17, 12:02
    Może. Jest jednak jeden zasadniczy powód, dla którego nawet asertywne i pewne siebie kobiety obawiają się tak postępować. Kobieta jednoznacznie proponująca spotkanie (w domyśle: randkę) mężczyźnie zostanie przez wielu z nich odebrana jako łatwa. A mężczyźni są po pierwsze leniwi, więc jak bez wysiłku mogą coś nadziać, to oczywiście nadzieją, ale po drugie, raczej nie chcą chcą łatwych kobiet na stałe partnerki. Czyli skorzysta z okazji, ale albo jednorazowo albo krótkoterminowo, o stałym związku raczej nie myśląc. Taka odmiana kompleksu madonny - ladacznicy. Kobiety doskonale o tym wiedzą, więc jeśli wiążą (a często wiążą) poważniejsze plany z mężczyzną, który im się podoba, to za żadne skarby go nie zaproszą pierwsze, bo będą się słusznie obawiały bycia zakwalifikowaną do kategorii "miłej, krótkoterminowej zabawki". Naturalnie jeśli zależy im tylko na zabawie, wtedy problemu nie ma. Mam taką właśnie koleżankę, której poważne związki nie interesują, szuka tylko zabawy i często jako pierwsza proponuje spotkania mężczyzną, ku ich wielkiej radości zresztą. Ale to jest jednak wyjątek, bo w większości szukamy czegoś stabilniejszego niż jedno- czy kilkunocnej przygody smile
  • 25.09.17, 12:36
    Śmiechłam. Nieustannie zadziwia mnie to, że niektórzy ludzie lubią żyć w takim bagienku, na dodatek jeszcze zasilając je odpowiednio, żeby nie wyschło.
    Idąc tokiem twojego śmiesznego rozumowania, na partnerkę najlepiej będzie się nadawała ta, z którą on nie będzie nigdy miał możliwości się spotkać, bo będzie 'nie do zdobycia'. Teraz rozumiem skąd wszelkiej maści stalkerzy. Wyznają zapewne tę samą chorą logikę.
    Kiedy kobieta jak mantrę powtarza jakieś stereotypy na temat łatwości/trudności, to mogę jej tylko bardzo, bardzo mocno współczuć. Jestem człowiekiem, a nie górą. Nikt nie musi mnie zdobywać. Nie muszę też być niedostępna. Bycie miłą i otwartą nie oznacza w ogóle i w szczególe preferencji odnośnie wielości czy wielokrotności kontaktów seksualnych. Dodam też, że kobieta to nie chusteczka higieniczna – może mieć bogate życie seksualne i się nie zużywa.
    Jeśli zaś mężczyzna po zaproszeniu na randkę kwalifikuje kobietę do 'miłej, krótkoterminowej zabawki' jest kretynem i osobiście trzymałabym się od niego z daleka.
  • 25.09.17, 13:13
    To zależy na co został zaproszony i w jaki sposób. Większośc znanych mi panów niechętnie myśli o posiadaniu wielu szwagrów(ponieważ jesteś erudytka to sie domyślisz jakiego klasyka cytuję) a pani która ma absolutnie jednoznaczne , mocne rozdanie może sugerować liberalizm obyczajowy który owych szwagrów mu zapewnią, z ryzykiem poroża w przyszłości.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 25.09.17, 13:19
    Dokładnie tak. Większość mężczyzn chce mieć wyłączność, dlatego "łatwe" kobiety lubią, ale wyłącznie jako zabawki na chwilę. Taka już męska natura, niezależnie od tego jak bardzo nam się to nie podoba. Szpererda trafnie opisała ten problem.
  • 25.09.17, 13:36
    Petra, nie pierdacz. Pośmiałabym się, ale nie mam czasu. Nie lubię zresztą umysłowego ciemnogrodu.
    Kobieta to nie trasa wspinaczkowa – nie może być łatwa czy trudna. Kobieta to człowiek. Może być otwarta i śmiała, co nie oznacza, że zwiąże się czy prześpi z byle pierwszym mężczyzną. Nie oznacza to też tego, że w przyszłości nie będzie dobrą i wierną partnerką. Bycie śmiałym i otwartym oznacza tylko tyle, że jest się śmiałym i otwartym.
    A jak ktoś ma ochotę pobawić się w łatwe/trudne, to jechać w góry czy na pierwsze lepsze ścianki wspinaczkowe. W grach też można sobie ustawić poziom trudnosci i wtedy jest zabawa.
    A jeśli jakiś pan jest na tyle głupi, aby latać dookoła pani, która z kolei gra jakąś tam księżniczkę na wysokiej wieży, to ja mogę tylko obojgu współczuć. Wolę poczytać, zająć się nauką kolejnego języka. Cokolwiek. Szkoda byłoby mi czasu na podchody, zresztą nigdy nie byłam harcerką. No ale, jak to mowią, whatever rocks your boat. Ja tam wolę mężczyzn, którzy sprawdzają się w innych umiejętnościach niż 'zdobywanie' kobiet.
  • 25.09.17, 13:46
    Nie wiem czemu się na mnie złościsz. Rozumiem Twoje podejście, twierdzę jednak, że stosowane jest ono raczej przez mniejszość niż większość populacji. Tylko tyle. Twoja walka z ciemnogrodem na tym forum kojarzy mi się trochę z mitologicznym (i już przysłowiowym) Syzyfem i jego pracą. Szanse powodzenia oceniam podobnie.
  • 25.09.17, 13:59
    Zawracanie Wisły kijem to specjalnośc rennie.
    Jeśli kobieta potrzebuje faceta tylko do pukania to niechże go zaprasza jak chce i na co chce.Nic nie ryzykuje.
    Ryzykuje większość która szuka stałego związku.Bo mężczyzni tak własnie oceniają kobiety. Możesz im współczuć,możesz sobie nazywać takie myślenie jak chcesz , ale na fakty nie ma się co obrażać.


    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 25.09.17, 14:15
    Uważam identycznie, podpisuję się pod całością Twojej wypowiedzi.
  • 25.09.17, 14:58
    Ależ można się na nie obrażać, bo otaczającą nas rzeczywistość można a nawet należy zmieniać. Zresztą wśród młodego pokolenia nie widzę już tak powszechnie występującego stereotypowego pojmowania tego, co kobiecie wypada, a co nie. Na szczęście.
    To jest poza tym uczenie kobiet, że jeśli czegoś w życiu chca, to nie mogą same po to sięgać, powinny zaczekać, aż ktoś im to da, ktoś czyli mężczyzna. Uważam, że to szkodliwe, uwsteczniające, itd.
    Takie zachowania dodają się też do statystyk gwałtów i stalkingu. Nie od dzisiaj mężczyźni mówią – no bo kiedy mówicz NIE i grasz trudną do zdobycia, to znaczy, że mam się postarać bardziej, przeć do przodu, bo udajesz. Myślisz inaczej, a wysyłasz, dla niepoznaki, inne sygnały. Czyli mówisz 'nie', a myślisz 'tak'.
    Tak, takie właśnie żniwo zbiera wychowywanie człopców na tych, którzy robią i biorą co chcą, a kobiet na bierne niunie, które nie mają własnego głosu oraz udają, że nie chcą, kiedy chcą, aby być tymi 'trudnymi do zdobycia'.
    I w sumie wówczas nie można się dziwić mężczyznom, że czasem nie wiedzą czy nie znaczy 'nie', skoro czasem może znaczyć 'tak'.
  • 25.09.17, 15:08
    Chwila, chwila Babo - a jak są postrzegani panowie szukający tylko seksu? Lepiej ? No nie ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 25.09.17, 15:18
    Lepiej, zdecydowanie lepiej. I to jest Ciemnogród. Facet musi się wyszumieć.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 25.09.17, 16:02
    Ale Babo - wcale nie - kobieta, która szuka związku, a trafi na pana szukającego seksu na ogół go nie chce i na ogół ma o nim złe zdanie ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 25.09.17, 16:06
    Poczytaj fora kobieca: "Zniknął po wspólnie spędzonej nocy", "Nie odzywa się po pierwszym seksie" - bardzo wiele takich tematów. Po prostu mężczyźni nie przyznają się na ogół, że interesuje ich tylko seks, a jak już zaliczą, to jest im wszystko jedno. Ci szukający seksu i ci szukający związku na ogół zachowują się tak samo podrywając kobietę.
  • 25.09.17, 16:15
    Możliwe - w tym wątku jednak chyba nie chodzi o zaproszenie na seks, tylko o zaproszenie na randkę. swoją drogą - sama kiedyś założyłam watek o tym, jak pan dostał no dość niedwuznaczny sms od ledwie znanej pani i odpowiedział wymijająco, a otrzymawszy kolejny w tym stylu napisał, żeby przestała mu się narzucać. Na chłopa poleciały "gromy"smile - ze cham, niewdzięcznik tudzież - nikt jakoś pani nie ocenił źle smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 25.09.17, 16:34
    Petro, a czego to ma dowodzić? Kobieta to nie egzamin ani nie kartkówka, nie zalicza się jej. Jeśli ktoś się nie odzywa, to znaczy, że nie jest zainteresowany i tyle.
    Najlepiej jest ZAWSZE uprawiać seks z tym, kto nam się podoba i z kim tego seksu chcemy. Wyjdzie, nie wyjdzie, różne rzeczy się zdarzają. Seks czasem także pewne sprawy weryfikuje. Mam znajome, które dopóki nie sprawdzą czy mężczyzna, którym sa zainteresowane, odpowiada im w łóżku, nie angażują się zanadto, bo dla wielu ludzi sfera intymna jest bardzo istotna i jeśli ludzie odkryją, że z różnych powodów nie pasują sobie nawzajem w sferze intymnej, po prostu nie chcą się dalej spotykać i angażować.
    Najlepiej byłoby, gdyby wszyscy mogli otwarcie mówić o tym, czego chcą i czego potrzebują. Tylko że nie uzyska się tego robiąc podział ludzi na psów na kobiety z wysokim libido i na dziunie, które powinny tylko siedzieć na tyłku, bo seks nie może ich interesować.
  • 25.09.17, 18:43
    No najlepiej, zgadza się.Nie za bardzo rozumiem jednak co psy maja do tego.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 25.09.17, 19:39
    Psy do tego mają wielkie nic, chyba, że chodzi o panów określanych mianem 'psa na kobiety'.
    Stereotypy mają to do siebie, że obu płciom wmawia się jakieś herezje.
    Kobietom nie zależy na seksie, natomiast nie mogą przeżyć bez opieki mężczyzny, związku na całe życie, itp., a mężczyźni to podobno psy na baby, niewyżyci seksualnie dewianci.
  • 25.09.17, 20:00
    Stary jungowski czy tam frojdowski motyw 'ladacznica vs Matka Boska'. Ale to naprawdę pieśń przeszłości, w każdym razie coś, co zdecydowanie przemija, jak wiele z mrocznego dziedzictwa romantyzmu i katolicyzmu.

    Kobieta jest bierna, poddana, podporządkowuje się. Męzczyzna jest aktywny i zdobywa.
    Kobieta wykazuje zainteresowanie seksem dopiero wtedy, kiedy on zainicjuje akcję - sama z siebie nie, bo jest przyzwoita. To świetnie widać w zachodnich filmach porno - on zawsze ze wzwodem, ją w ekstazę wprawia dopiero (i czasem nawet sam) widok gotowego na akcję napaleńca.

    Oczywiście, ona musi grać seksem, żeby on zechciał się z nią ożenić, bo kobietom zależy na ślubie (inaczej nie będą miały dzieci i nie osiągną odpowiednio wysokiego poziomu materialnego), a mężczyznom nie za bardzo i jeśli on zrozumie, że może mieć mleko, nie kupując mleczarni, to ją oczywiście rzuci. Noi ona nie może przesadzać, bo jeśli wyjdzie, że seks po prostu lubi, okaże się, że jest nieczysta, nie szanuje się, puszcza i daje, w związku z tym on ją rzuci, bo jaka z niej byłaby matka i żona.

    Wiara, że coś takiego to 'porządek świata' i 'tak właśnie jest' mnie po prostu zdumiewa. Nie twierdzę, że facetów, którzy lubią takie zabawy nie ma i że nie ma kobiet, które wchodzą w takie role jak w masło, ale to po prostu jedna z postaw, mocno anachroniczna, jakiśtam margines, nic więcej.

    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • 25.09.17, 20:04
    Dziękuję, podpisuję się pod każdym słowem Twojej wypowiedzi.
    Zdumiewa mnie, że w 21 roku ludzie nie wstydzą się głosić takich bredni.
  • 26.09.17, 09:48
    Aha, tak z ciekawości zapytałam, niezłośliwie.Osobiście zawsze mnie śmieszyło podejście ze kobieta się trzeba zaopiekować w sensie zapewnić jej utrzymanie zważywszy ambicje zawodowe oraz zarobkowe kobiet z mojej rodziny-genetycznie zrozumiałe rozbawienie.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 26.09.17, 09:56
    A ja gdzieś pisałam, ze kobiecie należy zapewnić utrzymanie? Jeśli ludzie się ta umówią, ze kobieta zajmuje się domem i/ dziećmi i nie pracuje to tak, jasne - nic dziwnego. Ale tak normalnie, to się pracuje we dwójkę przecież.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 26.09.17, 09:57
    sorry Babeczko, myślałam ze to w odp. na mój post - przepraszam

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 26.09.17, 14:57
    kora3 napisała:

    > Jeśli ludzie się t
    > a umówią, ze kobieta zajmuje się domem i/ dziećmi i nie pracuje to tak, jasne -
    > nic dziwnego. Ale tak normalnie, to się pracuje we dwójkę przecież.

    Bo normalnie zajmowanie się dziećmi i domem to taki rodzaj bezpłatnej rozrywki jest, ewentualnie sposób spędzania wolnego czasu dla znudzonych kobiet, tak? Jeśli kobieta nie zarabia pieniędzy to znaczy, że nie pracują oboje? Dawno nie czytałam takich bzdur, wstyd Koro.

  • 27.09.17, 10:30
    Weź Aquo czytaj kontekst a potem komentujsmile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 27.09.17, 06:31
    petra11986 napisała:

    > Poczytaj fora kobieca: "Zniknął po wspólnie spędzonej nocy", "Nie odzywa się po
    > pierwszym seksie" - bardzo wiele takich tematów. Po prostu mężczyźni nie przyz
    > nają się na ogół, że interesuje ich tylko seks, a jak już zaliczą, to jest im w
    > szystko jedno. Ci szukający seksu i ci szukający związku na ogół zachowują się
    > tak samo podrywając kobietę.


    ale to ty sama i takie jak ty (pelno ich na forach kobiecych), czyli myslace podobnie sa przyczyna tego zjawiska. poglady jakie glosisz i sposob w jaki wychowujesz wlasne dzieci - zarowno syna - przede wszystkim syna - i corke sa wlasnie tego efektem. zastanawialas sie kiedys jaki to ma wplyw na myslenie dzieci, potem mlodziezy, rosnacych w takiej atmosferze? nikt inny tylko ty sama wychowujesz syna na takiego ktory porzuca kobiete po pierwszej nocy a corce kazesz wierzyc ze tak jest dobrze smile

    kazda kobieta ktora swiecie wierzy w najwieksza ludzka glupote pt "mezczyzna musi sie wyszumiec" podtrzymuje sama siebie w micie ze tak powinno byc i przekazuje to nastepnemu pokoleniu = wlasnym dzieciom.

    W rzeczywistosci (jak to ktos okreslil) facet to nie drzewo, wcale "nie musi" sie wyszumiec.
    a kobieta tak samo jak mezczyzna jest istota seksualna i ma taki sam apetyt na seks jak i on. i takie samo prawo do uprawiania seksu, w dowolnej ilosci, z kim jej sie zywnie spodoba.

    A madra kobieta to taka ktora wie Z KIM idzie do lozka, nie KIEDY.

    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 25.09.17, 15:18
    petra11986 napisała:

    > Dokładnie tak. Większość mężczyzn chce mieć wyłączność, dlatego "łatwe" kobiety
    > lubią, ale wyłącznie jako zabawki na chwilę. Taka już męska natura, niezależni
    > e od tego jak bardzo nam się to nie podoba.


    Widzisz, wg mnie popełniasz pewien błąd logiczny Petro - mianowicie taki, ze przypisujesz panom to, co jest właściwe oby płciom smile

    Większość kobiet, które chcą być w związku TAKŻE chce mieć wyłączność, dlatego łatwych panów - czytaj - poszukujących erotycznych przygód mogą lubić, ale na chwilę - jako zabawki. Taka już LUDZKA natura smile

    Nie wiem dlaczego cześć z Was uważa, ze panowie nie chcą "łatwych" pań, ale paniom to obojętne u panów...
    Wcale tak nie jest przecież



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 25.09.17, 15:30
    To jest tak. Sa ewidentni k*&^%rze i takich sie unika wiadomo, no chyba że pan ok 50 tki chce się ustatkowac to sporo młodsza ale juz nie dwudziestka może stwierdzic że rokuje i bywa że naprawdę małzenstwo jest udane.
    Niemniej jest grupa panów którzy nie tyle bzykaja co na drzewo nie ucieka co lubia układy friends with benefits i jest to jak najbardziej akceptowane przez duża grupe kobiet . Panie się takimi układami raczej nie chwalą bo odbiór jest znacznie gorszy.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 25.09.17, 16:04
    No nie wiem, znam takie panie i tego nie ukrywają - bynajmniej. Panowie też, ze no transparentu ani one ani oni nie noszą smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 25.09.17, 16:31
    Ty znasz mnóstwo niesamowitych osób, które są calkowicie nieszablonowe.Pewnie że panowie tego na czole nie piszą ale niespecjalnie tez ukrywają aktu że zwiazek jest na przeczekanie zanim sie tej jednej nie znajdzie. Niestety bywa że ich partnerka nie ma o tym pojęcia. Panie też maja takie wyczekujące relacje ale żeby jakas się chwaliła to nigdy się nie spotkałam(choć, surprise, surprise, takie dwie panie znam). Na ogół "nie wychodzi" bo na horyzoncie pojawił się ktoś z większymi walorami.Po stronie kobiecej jest więcej hipokryzji z jednej zrozumiałej ,z drugiej bywa raniącej.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 25.09.17, 17:19
    Babo, Ty to na serio mnie zadziwiasz smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 25.09.17, 17:28
    Zadziwia mnie takie podejście - wszyscy wiedza, ale partnera pana - nie wie smile Nie wie , bo najpewniej nie chce wiedzieć czy też zwyczajnie przyjąć do wiadomości.

    Natomiast problem pań, które płaczą, ze pan się nie odzywa po jednorazowym seksie nie polega na tym, że poszły z nim do loka, tylko a tym, ze sobie po tym obiecywały coś- całkowicie bez pokrycia.

    Kobieta, która takie cos traktuje jak jednorazową przygodę ma kolokwialnie gdzieśsmile, czy pan się odezwie, czy nie, co na temat mysli itd. - logiczne chyba

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 25.09.17, 18:37
    Trochę masz rację-nie chce wiedzieć.ja tez uważam że jeśli pan jest z pania 2 lata powiedzmy ona marzy o welonie a pan udaje ze nie rozumie to pani jest poczekalnia ale nie chce tego wiedzieć.Wszyscy wiedzą bo widzą,a bezpośrednio -kumple (i kumpelki) ale ci pary z gęby bo co sie będa wtrącać.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 25.09.17, 20:11
    Babo no jak zawsze w takich tematach smile Każdy człowiek powinien wiedzieć czego chce i potrafić to wyrazić - bez względu na płeć! jeśli pani potrzebny do szczęścia slub, to winna o tym powiedzieć - nie, nie na pierwszej randce - ale mówisz o związku już

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 25.09.17, 18:48
    No dokładnie! Jeśli sobie pani chce pobaraszkowac to lepiej jeśli da to jasno do zrozumienia.
    Bo zdarzają się historie w druga stronę-pan marzy o stałym związku , pani w pracy powsciagliwa, w czasie wolnym demon seksu, zoonk może być kiedy przy piwku zaczyna informowac szeptem że nie ma dolnych niewymownychsmile

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 25.09.17, 20:17
    Widzisz Babo, nie .. Zupełnie inaczej nawet smile Seks nie jest żadną deklaracją ani ze strony kobiety, ani mężczyzny, zrozum to. Tak samo nie jest deklaracją "Pragnę Cię" i "Było mi cudownie" - deklaracjami są: "Chcę być z Tobą", "Kocham Cię", "zamieszkajmy razem" - później, jeśli jest wola oby stron "Wyjdziesz za mnie?" ...Jeśli komuś się wydaje, z seks jest deklaracją, to tylko mu się tak wydaje - roi sobie czyniąc sobie samemu krzywdę.
    Jeśli ktoś zakłada seks po deklaracjach - no to niechże na nie czeka, jeśli nie pasuje mu, ze seks jest a deklaracji nie ma, to powinien kończyć temat - proste.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 25.09.17, 21:12
    Alez ja piszę też o parach mieszkających razem. Nie tylko Ty masz intrygujące historyjki obyczajowe do opowiadania.Pan mieszkal z pania prawie trzy lata , oboje bliskie okolice 30tki.Panu podobała się zaradnośc partnerki-zanim go poznała wzieła kredyt na mieszkanie, który dzięki dobremu stanowisku bez problemu spłacała. Kiedy się do niej sprowadził dokładał się równo do czynszu i zycia, ale to znacznie mniej niz normalny współwynajem dwupokojowego mieszkania.Po roku wspólnego mieszkania pani zaczęła cos wspominać o zalegalizowaniu wspólnej przyszłości, po kolejnym roku rżnięcia głupa przez pana został on potraktowany po hiszpańsku(copas w dupas). Niemal równo rok po energicznej akcji pani stanęła na ślubnym kobiercu z innym panem.Widac z tej historii że "zamieszkajmy razem" nie musi byc żadna deklaracją.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 26.09.17, 08:22
    o, ale pani osiągnęła co chciała - skoro slub by dla niej najważniejszy - po określonym czasie uznała, ze pan nie spełni jej oczekiwań i dała sobie spokój - o to właśnie chodzi.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 26.09.17, 09:42
    Najważniejsze było dla niej poważne traktowanie a nie ślub jako taki. Są ludzie niechętnie podchodzący do instytucji małżeństwa -rozumiem i szanuję. Ale uczciwy człowiek daje temu wyraz na odpowiednim etapie znajomości czyli nie jak diabeł z pudełka na pierwszej kawie ale też nie po kilku miesiącach wspólnego mieszkania. Jeśli się niczego podobnego jasno nie deklaruje a partner nie kryje swojego zgoła innego podejścia to są poważne przesłanki że się traktuje druga osobę niepoważnie.I to chodziło a nie o welon i spłakane babcie.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 26.09.17, 09:48
    Tu się w pełni zgadzam Babo - to jest informacja, która nie jest na pierwsza randkę koniecznie smile, ale potecjalnie ważna i nie na parę miesięcy po wspólnym zamieszkaniu. Jako osoba antyslubna w swoim wykonaniu nigdy tego nie kryłam i uważam to za uczciwe podejście

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 25.09.17, 18:40
    Ja tez nie przestaję byc oszołomiona egzotyką jaką tu niekiedy przedstawiasz jako polska rzeczywistość.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 25.09.17, 20:23
    Babo, to nie jest żadna egzotyka...Pisałam Ci już kiedyś - kobiety do pewnego wieku w istocie mają większe parcie na związki, niż panowie - czysto biologiczka sprawa - jeśli chcą mieć dzieci, a większość ludzi chce je mieć, w tym kobiet, to raczej nie z przypadkowym gościem i raczej zakładają związek niż z założenia samotne macierzyństwo ...Ale panie, które stają się wolbe w czasie, gdy sa spełnione rodzicielsko i nie planują już więcej potomstwa, sa ustawione zawodowo i materialnie, to na ogół - poza paniami zorientowanymi religijnie, rzecz jasna - wcale się nie palą do stałego związku, choćby takiego ze wspólnym mieszkaniem. Bo i PO CO? Sa niezależne, a co chcą - mają z panem "dochodzącym" - mam na mysli seks i fajne spędzanie czasu

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 25.09.17, 20:57
    Aż dziwne że Ty chcesz mieszkać ze swoim partnerem bo opis tych pań którym mieszkanie do niczego wypisz-wymaluj Ty sama.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 26.09.17, 08:20
    nie bierzesz pod uwagę pewnej rzeczy Babo, ja z moim parterem jestem już ponad 10 lat ...Dzieci - fakt - nie planowałam, ale byłam w takim wieku, kiedy człowiek na ogół jest jeszcze otwarty na klasyczny związek ...
    Nie jestem przekonana, ze tak byłoby, gdybym była wówczas w swoim obecnym wieku - to znaczy - teraz, gdybym rozstała się z partnerem sądzę, że nie byłabym już zainteresowana klasycznym związkiem z kimś innym

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 25.09.17, 19:41
    petra11986 napisała:

    > Dokładnie tak. Większość mężczyzn chce mieć wyłączność, dlatego "łatwe" kobiety
    > lubią, ale wyłącznie jako zabawki na chwilę.

    Samo określenie jest idiotyczne i seksistowskie, bez obrazy. Zastanów się nad doborem słownictwa.
    Noi - gdzie statystyki, które udowadniają twój pogląd? BO mi się wydaje, że takie przerażliwie anachroniczne stanowisko może stanowić większość jedynie w wymierającym pokoleniu. Młodsi ludzie mają o wiele bardziej liberalny stosunek do seksu. Określenia takie, jak 'one nigth stand' czy 'fuck friends' rzeczywiście nie są znane Polakom 60+ - nie bez przyczyny.

    > Taka już męska natura, niezależni
    > e od tego jak bardzo nam się to nie podoba. Szpererda trafnie opisała ten probl
    > em.

    Traktowanie (nieco mniejszej) połowy ludzkości w ten sposób, tzn przeraźliwie stereotypowo, to, ujmując to bardzo subtelnie, nieporozumienie.

    Jeśli rzeczywiście 4 miliardy obywateli tego łez padołu 'tak ma', to proszę o udowadniające to statystyki. Chętnie poczytam. Miałam różne doświadczenia z facetami, ale szczerze mówiąc na 'myśliwego goniącego króliczka' i inne narcystyczno-sado-maso historię nie trafiłam. Jak patrzę na okoliczne związki to też tego nie widzę. Żyjemy na innych planetach?


    --
    - Kiedy zorientowałaś się, Pani, że jesteś Boginią?
    - Cóż, pewnego dnia modliłam się i nagle zrozumiałam, że mówię do siebie.
  • 25.09.17, 13:27
    W jaki sposób przeszliśmy od kobiety, która nie obawia się okazać mężczyźnie, że jej się podoba do zdrad małżeńskich? Jedno nie oznacza drugiego. Jestem absolutnie wierna swojemu partnerowi, choć kiedy podobali mi się w przeszłości mężczyźni, nie bałam się im tego okazywać. Teraz jestem z jednym partnerem i zasada wyłączności jest absolutnie naturalna, bo to nie jest związek otwarty.
    Zresztą, zastosujmy tu zasadę lustra. Czyli skoro mężczyzna nie boi się tego samego okazać kobiecie, to jako przyszła partnerka powinnam się bać jego 'liberalizmu obyczajowego'? Bo rozumiem, że zasada jest taka sama?
    W takim razie najbezpieczniej będzie żyć soli i nigdy nikomu nie okazywać zainteresowania, niezależnie od płci.
  • 26.09.17, 10:29
    Pytanie co do zasady jest bez sensu, ponieważ faceta nie trzeba zabierać na randkę, aby go wyruchać.
  • 26.09.17, 10:58
    Dobre smile 10/10 smile
  • 26.09.17, 11:14
    Zaraz przeczytasz że seksistowskie stereotypy powielasz, bo równouprawnienie jest, kobiety niczym sie od mężczyzn nie różnią, zatem albo męzczyzn powinno się zabierać albo kobiet tez nie trzeba.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 26.09.17, 11:28
    Mnie w ogóle strasznie dziwią te różne okreśłenia na seks... Było już nadziewanie, było pukanie, teraz ruch....e? Eeeee. Na forum o SV?
    Tak, z zasady kobiety też nie trzeba zabierać na randkę, żeby z nią uprawiać seks. Niektóre kobiety lubią seks, a nie lubią randek. Tak samo niektóre kobiety nie lubią gry wstępnej, a po seksie nie lubią przytulania, bo wolą odwrócić się tyłem i zasnąć czy zapalić papierosa. Bo kobieta = człowiek, tak samo jak mężczyzna = człowiek i tych wspólnych cech/upodobań/potrzeb/właściwości jest więcej niż mniej.
    Oczywiście od wieków bano się kobiecej seksualności, stąd zawsze starano się ją poskromić i wmawiano kobietom, że seksu nie lubią, że seks je bruka, że jest dla nich niebezpieczny, itd., ale dzisiaj, na szczęście, wiele kobiet wie już, że są po prostu ludźmi i mają takie same prawa jak mężczyźni.
  • 26.09.17, 16:07
    Dokładnie tak. Myślę też, że dzięki takim dyskusjom uda się w końcu wywalczyć to, że kobiety będą miały takie same prawa jak ludzie.
  • 26.09.17, 17:06
    To chyba nie tylko o wmawianie chodziło. Brukanie to juz od światopoglądu zależało i zależy, o tym dyskutowac nie będziemy. Prawda jednak niewmawiana było to że momentu pojawienia się środków antykoncepcyjnych nowej generacji (wczesne lata 90te) efekty zbytniego upodobania do takiej aktywności były kłopotliwe dla sporej grupy kobiet, mogły być tez niebezpieczne dla zdrowia. opowieści o przytyciu 30 kg po pigułkach lub pojawieniu się niekorzystnych skutków ubocznych to nie były opowieści z mchu i paproci niestety.Wiele kobiet paliło więc pigulka odpadała. Co było przed wynalezieniem pigułek i skutecznych prezerwatyw to juz cięzka nam nawet pojąć.Co rok prorok,nielegalne aborcje, zreszta same porody przed antybiotykami były często śmiertelne. O żadnym wmawianiu nie było mowy-realia skutecznie potrafiły do seksu zniechęcić nie trzeba było żadnej agitacji.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 26.09.17, 17:23
    Uważam, że światopogląd też może być zły i dyskusje na jego temat są jak najbardziej wskazane. Może nie tutaj, ale w ogóle – tak.
    Co do seksu, to prezerwatywy istniały od ho, ho, ho, tak samo inne sposoby na 'spędzanie płodu', na aborcji skończywszy. I gdyby nie trzeba było kobiet zniechęcać do seksu, to nie opowiadano by im, że seks ich nie interesuje, bo seks to domena pracownic seksualnych a nie 'porządnych' kobiet. Ze o obrzezaniu kobiet nie wspomnę.
    Od zawsze mężczyźni bali się tego, że kobiety biorąc całkowitą władzę i odpowiedzialność za swoją seksualność, staną się bardziej niezależne. Od kiedy i tam gdzie na rynku dostępne są skuteczne środki antykoncepcyjne oraz aborcja, kobiety nie są skazane na mężczyzn, z którymi uprawiają seks. Mogą mieć życie intymne, które nie grozi zajściem w ciążę, co z kolei nie wymusza na nich związania się z mężczyzną, z którym to robią.
  • 27.09.17, 07:58
    No coz światopogląd zły to taki inny od naszego.A człowiek mądry to taki który mówi co ja myślę.
    Wiesz jakie prezerwatywy istniały że hoho i jaki odsetek mógł sobie na nie pozwolić a co ważne CHCIAŁ uzywać?
    Znasz może jakies bezpieczne metody spędzania plodu z przeszłości? Jestem historykiem z wykształcenia i nie znam. Może powinnam jeszcze więcej żródeł przeczytac to może bym się doczytała.
    Odniosłam sie do stwierdzenia że duża aktywność seksualna mogła byc dla kobiet niebezpieczna. Cóż często była, żadnych merytorycznych argumentów przeciw w Twoim poście nie znalazłam zatem pozostanę przy swoim zdaniu.


    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 27.09.17, 09:01
    Babo, ależ oczywiście, że była niebezpieczna, absolutnie, ale przecież były to praktyki stosowane powszechnie?
    Co do światopoglądu... Widzisz, ja nie uznam światopoglądu osoby zrzucającej osoby homoseksualne z wieżowca czy obrzezującej małe dziewczynki za dobry, dlatego piszę, że są światopoglądy i światopoglądy. To z czego one wynikają jest zupełnie odrębną sprawą, ja piszę jedynie, że nie wszystkie światopoglądy są sobie równe.
  • 28.09.17, 02:01
    baba67 napisała:
    Odniosłam sie do stwierdzenia że duża aktywność seksualna mogła byc dla kobiet niebezpieczna.

    Dla kazdego moze byc niebezpieczna Babo. nie tylko dla kobiet.

    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 28.09.17, 09:29
    Minnie, weź czytaj ze zrozumieniem ...Baba, z która jak wiesz w omawianym temacie często się nie zgadzam, tu akurat ma rację - kiedyś zresztą o tym pisałyśmy już w innym wątku.
    Kiedyś antykoncepcja była dużo bardziej zawodna i mająca negatywne skutki dla zdrowia kobiety niż teraz. Gumki były mało komfortowe dla obu stron i pękały, spirala często zawodna bardziej niż współczesna. antykoncepcja hormonalna dużo bardziej szkodliwa niż teraz.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 29.09.17, 02:39
    kora3 napisała:

    > Minnie, weź czytaj ze zrozumieniem ...


    wiec nie zgadzasz sie z twierdzeniem ze "duża aktywność seksualna dla kazdego moze byc niebezpieczna?"

    Minnie



    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 29.09.17, 06:22
    No nie smile ale o tym za chwilę smile

    Baba pisała o tym, że kiedyś dla kobiet duża aktywność seksualna była bardziej niebezpieczna niż dla panów. No tak jesteśmy biologicznie skonstruowani, ze to kobieta zachodzi w ciążę, nosi i rodzi. Kiedyś po prostu ryzyko nieplanowanej ciązy było dużo większe, niż teraz. Ponadto nie było badań DNA, a jak pewnie wiesz, dawne testy z krwi na ustalenie ojcostwa nie były taj pewne, jak testy DNA. Owszem, była legalna aborcja, ale po takowej na KCH pani mogła już nie mieć nigdy dzieci, a na prywatna trze było kasy.
    O to Babie, jak sadzę, chodziło.

    Natomiast co do Twego stwierdzenia i pytania: nie, nie uważa, by duża aktywność seksualna była dla każdego niebezpieczna smile Rozumiem, że to był skrót myślowy z Twej strony?


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 30.09.17, 03:14
    kora3 napisała
    Natomiast co do Twego stwierdzenia i pytania: nie, nie uważa, by duża aktywność seksualna była dla każdego niebezpieczna smile Rozumiem, że to był skrót myślowy z Twej strony?

    nie, nie byl. ten cytat odnosi sie wylacznie do wlasnie poprzedniego twierdzenia Baby ze:

    baba67 napisała:
    Odniosłam sie do stwierdzenia że duża aktywność seksualna mogła byc dla kobiet niebezpieczna


    i tylko wiec zauwazylam, iz duza aktywnosc seksualna mogla byc niebezpieczna dla kazdego, nie tylko dla kobiet smile
    bo oprocz dziecka i chorob sa takze gwalty, morderstwa, porwania, tortury itd a te nie dyskryminuja. zwlaszcza jesli wezmie sie pod uwage homoseksualizm i kazdy inny - izm.
    ale nawet jesli wezmiemy pod uwage tylko choroby, to na AIDS/HIV zapadaja w przewazajacym stopniu mezczyzni. w niektorych krajach Afryka i wschodnia czesc Morza Srodziemnego np herpes (na dole) przewaza u mezczyzn (w US i Europie u kobiet)
    nie jest wiec to prawdziwe stwierdzenie smile

    Minnie
    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 30.09.17, 10:31
    Minnie, opierasz swe zdanie na stereotypie.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 01.10.17, 01:43
    kora3 napisała:

    > Minnie, opierasz swe zdanie na stereotypie.


    Nie na stereotypie tylko na statystykach z zurnali medycznych i typu WHO. to raczej ty masz wiadomosci z pogaduszek kawiarnianych tongue_out

    Minnie


    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 01.10.17, 07:32
    Minnie, weź się ogarnij proszę - nie czytasz ze zrozumieniem, powtarzasz bez refleksji - no plizzzwink

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 02.10.17, 01:24
    kora3 napisała:

    > Minnie, weź się ogarnij proszę - nie czytasz ze zrozumieniem, powtarzasz bez re
    > fleksji - no plizzzwink
    >

    No to wyjasnij prosze obszernie o co ci chodzi smile

    Minnie


    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 02.10.17, 09:49
    Wyjaśniłam Ci - Baba pisała o czasach, kiedy brak skutecznej antykoncepcji zniechęcał kobiety do seksu - czego nie rozumiesz?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 02.10.17, 10:57

    kora3 napisała:

    > Wyjaśniłam Ci - Baba pisała o czasach, kiedy brak skutecznej antykoncepcji znie
    > chęcał kobiety do seksu - czego nie rozumiesz?


    jak sie to ma do faktu ze w dalszym ciagu seks mogl dla kazdego byc niebezpieczny ..

    Minnie
    >

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 02.10.17, 17:14
    Sorry, ale bzdury Minnie pleciesz..,Rozumiem, że to skrot , ale ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 02.10.17, 11:40
    Minnie-odniosłam sie do stwierdzenia że kobieto WMAWIANO że dużą aktywności seksualna jest niebezpieczna . Otóż niczego wmawiać w przeszłości nie musiano. Rzeczywiście duża częstotliwośc pożycia owocowała częstymi porodami a poród bez antybiotyków konczyl się tragicznie bez porównania częsciej. Skutkiem mogła być aborcja-jeszcze gorzej. Choroby weneryczne dot obu płci zatem nie pisałam bo odnosiłam się do kobiet bo o nich była mowa.Stąd popularnośc domów w publicznych w Paryżu okresu cesarstwa -panowie chodzili do nich bo nie tylko żonom częste stosunki nie pasowały.Większa ilość dzieci-zubożenie rodziny. Ale to tak off topic.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 03.10.17, 23:25
    baba67 napisała:

    > Minnie-odniosłam sie do stwierdzenia że kobieto WMAWIANO że dużą aktywności sek
    > sualna jest niebezpieczna . Otóż niczego wmawiać w przeszłości nie musiano. Rze
    > czywiście duża częstotliwośc pożycia owocowała częstymi porodami a poród bez an
    > tybiotyków konczyl się tragicznie bez porównania częsciej. Skutkiem mogła być a
    > borcja-jeszcze gorzej.


    aha, czyli zastosowalas skrot myslowy. bo tak wlasciwie to nie sam seks a skutki seksu mogly byc kobiet bardziej niebezpieczne. bo, technicznie, porod, aborcja to nie seks smile
    teraz rozumiem .

    Minnie
    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 02.10.17, 11:42
    Tak, o to chodziło, dzięki Korciu.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 03.10.17, 11:04
    Wiem Babo, natomiast - jak zawsze biorę pod uwagę czynnik także kulturowy - w chrześcijaństwie (podobnie jak w islamie) kobietom w istocie WMAWIANO (i nadal się wmawia), ze ich seksualność jest czymś złym - to jest po prostu fakt sad

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 03.10.17, 12:32
    Że złym to wmawiano, ale że niebezpiecznym to wcale nie musiano i do tego sie odniosłam. Nie wiem z jakimi dziwnymi chrześcijanami się zetknełaś bo jakos nie spotkałam się w wmawianiem że seksualnośc jest czyms złym, wręcz przeciwnie powiedziałabym. Może miałam szczęście do mądrych duchownych.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 03.10.17, 13:00
    Pamiętam jak katechetka (byliśmy wtedy w podstawówce) mówiła nam o tym, że mamy grzeszne ciała, a kobiety to w ogóle mają skłonność do wynaturzeń, dlatego szczególnie dziewczynki muszą bardzo się pilnować, bo wiodą do grzechu chłopców.
    Chłopcy bowiem nie są tacy najgorsi, natomiast dziewczynki mają w majtkach diabła i skłaniają do nurzania się w grzechu chłopców.

    Tak wiem, ja mam w życiu wyjątkowego pecha.
  • 03.10.17, 17:41
    O bosh współczuję doświadczeń. W życiu takich bredni na żywo nie słyszałam.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 03.10.17, 13:01
    Babosmile poczytaj może troszkę w temacie - proszę ...Mam na myśli nie obecne czasy bynajmniej ... Jak poczytasz to pogadamy o pomysłach doktorów Kościoła na kobiety, bo teraz to chyba - nie ma sensu

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 03.10.17, 17:39
    Napisałaś I NADAL SIĘ WMAWIA. Do tego sie odniosłam. A o doktorach Kościoła i ich pomysłach to wiem więcej od Ciebie podejrzewam. Po prostu pamiętaj co napisałaś i tyle.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 04.10.17, 10:11
    Babo, bo nadal się gdzieniegdzie wmawia. Nie będę się z Tobą licytować na temat wiedzy o KRK, ale z poprzedniego wątku a raczej Twojej w nim wypowiedzi widać, ze ta wiedza jest dość powierzchowna , więc ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 05.10.17, 13:09
    Nadal nie przeczytałaś uwaznie tego co napisałam bo "odpowiadasz" na to czego nie napisałam. Wcale nie napisałam ze wiem dużo o KK ogólnie , nigdzie nie napisałam że nie ma tam oszołomów którzy wmawiają najróżniejsze dziwne doktrynalnie rzeczy. Nie wiem z kim dyskutujesz bo nie ze mną.Wiem natomiast co nieco o pogladach ojców Kościoła na temat miejsca kobiet w społeczeństwie i w Kościele,bo ,miałam seminarium na studiach. jesli sprawia Ci przyjemność świadomośc że wiesz wszystko lepiej od wszystkich to niech Ci będzie, mi nie zależy,mam fajniejsze żródła satysfakcji.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 05.10.17, 13:41
    Babo - nie idzie o żadna satysfakcję- czym innym jest wiedza teologiczna, a czym innym przekazywanie ideologii np. na katechezach, czy tzw. naukach przedślubnych. Słyszałaś kiedyś albo czytałaś o prawie pierwszych połączeń np.? Ale jeśli to na pewno na zadnym teologicznym seminariumsmile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 09.10.17, 10:44
    A to na pewno, na katechezach bywa free style można tam usłyszec rzeczy hm...intrygujace. Również ruch Odnowy w Duchu Świetym ma słabe mechanizmy kontrolne, stąd osobniki psychopatyczne moga urobic sobie ludzi i stworzyć mini sektę (o czym naocznie się przekonałaś). Co nie znaczy że ten ruch z założenia sektą jest.
    Tylko że dyskusja była o założeniach a nie o tym co tak jak interpretuje(na ogół jak pasuje).Mechanizmy kontrolne( nie mylić z zamordyzmem) w KK nie działaja jak powinny juz dawno co powoduje całe mnóstwo smutnych zjawisk.


    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 09.10.17, 11:05
    Rzecz w tym Babo, że ów free style na katechezach wcale nie jest do końca free- w sensie co sobie katecheta wymyśli to plecie i NIKT nie ma nad tym kontroli. Nie ma szkola - ta nie ma także wpływu na to kogo w postaci katechety zatrudnia, ale ma lokalna kuria - zakres i treść katechez musi być przezeń zatwierdzona.
    Corka mej koleżanki - obecnie uczennica klasy 7 dowiedziała się na katechezie o wspomnianym prawie pierwszych połączeń smile Ma ono polegac z grubsza na tym, że człowiekowi koduje się niejako pierwszy partner seksualny - w tym sensie, że on wyznacza standardy seksualne u danej osoby i do niego zawsze będzie się ona odwoływać w seksie. Jest to oczywista bzdura nie poparta żadnymi badaniami naukowymi. PPP ma dotyczyć niby obu płci, niby - bo jak mówiła pani katechetka, kobiety podlegają mu bardziej niż mężczyźni, dlatego dla kobiety utrata dziewictwa z kim, kto nie jest jej męzem jest tragedią i przekreśla jej szansę nie tylko na udany seks w małżeństwie, ale także na zbudowanie w ogóle więzi z małżonkiem. U mężczyzny niekoniecznie, bo mężczyźni już tak mająsmile

    Takich bzdur jest więcej - np. ze tampony są nie tylko niebezpieczne od strony medycznej - mogą zagubić się w jamie brzusznej (!!!!) lub przebić błonę dziewiczą , ale też moralnej - mogą powodować podniecenie seksualne i chęć no wiesz, zastąpienia tamponu czymś bardziej ze tak powiem - naturalnym. smile

    Ciekawe, że za czasów mej katechizacji nie pleciono takich bzdur, nie wiem jak u Ciebie...W ogóle za czasów mej katechizacji nie poświęcano tyle czasu seksualności.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 09.10.17, 23:51
    kora3 napisała:
    Takich bzdur jest więcej - np. ze tampony są nie tylko niebezpieczne od strony medycznej - mogą zagubić się w jamie brzusznej (!!!!) lub przebić błonę dziewiczą , ale też moralnej - mogą powodować podniecenie seksualne i chęć no wiesz, zastąpienia tamponu czymś bardziej ze tak powiem - naturalnym.

    Palcem?? nie wiem co moze byc bardziej naturalnego wink
    ciekawe tez, ilu zakonnicom wyjeto operacyjnie te zblakane tampony z np zoladka. "gubia sie brzuchu, dobre" big_grin

    To zaiste niesamowite teksty : )
    jestes pewna Koro ze nie ogladalas np "wlasnie leci Kabarecik"??? lololol

    Minnie


    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 10.10.17, 07:20
    Niestety tak Minnie, jestem pewna i nie ma się z czego śmiać.

    Co do Twego pytania - tak, choćby palcem, a to już będzie masturbacja.

    Jeśli idzie o zakonnice - to wiesz, nigdy nie pytałam, czy używają tamponów, ale nie sądzę, by było to u nich powszechne. O zasadach panujących w zakonach, także tych niekontemplacyjnych, generalnie mało się wie, szczególnie o żeńskich. Szczegółów można na ogół dowiedzieć się od zakonnic, które wystąpiły z takowego, ale też niewiele.
    Czytałam kiedyś wywiad z takową - w jej zgromadzeniu siostrom nie wolno było nosić biustonoszy. Jedna z nich miała no szczególnie duży biust i brak stanika zwyczajnie mocno jej szkodził, mimo to nie uzyskała zgody na możliwość noszenia go. Generalnie zasady już takie dotyczące życia codziennego zakonnic są owiane tajemnicą.

    Nie o zakonnicach jednak mówimy Minnie ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 27.09.17, 10:31
    Zabierać gdzieś to można parasol Babosmile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 29.09.17, 00:41
    Wypada, choc nie wiem czy to tak dziala juz w polskiej kulturze. Mam kolezanke, ktora zaproponowala randke, ktora skonczyla sie slubem i jak narazie wszsytko wskazuje na to, ze "zyli dlugo i szczesliwie'. Ale pan jest Amerykaninem mocno wyluzowanym wiec dla niego to nie byl problem. Czy tak to dziala rowniez w stosunku do Polakow to ja tego nie wiem.
    Ale jak by mnie sie pan bardzo podobal i mialabym pewnosc, ze chce go poznac lepiej to zaryzykowalabym. Nie balabym sie ze uzna mnie za "latwa", gdyby tak sie stalo, to przynajmniej mialabym pewnosc, ze ten pan to jednak dla mnie nie jest wartosciowym partnerem.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.