Dodaj do ulubionych

Co wierzącemu szkodzi?

24.09.17, 17:39
Przypadkiem znalazłam temat dotyczący skarg ateistów na wymuszanie przez wierzących pewnych zachowań sprzecznych ze światopoglądem tych pierwszych. Chciałabym postawić także problem odwrotny.

Zacznę jednak od tego, że od wczesnego dzieciństwa jestem praktykującą katoliczką, członkiem jednej z organizacji katolickich, z rodziny mocno wierzącej i praktykującej, obecnie już żona i matka trójki dzieci. Zawsze, ale to zawsze byłam przeciwna narzucania ateistom czy agnostykom (i w ogóle innym ludziom) czegokolwiek. Podobnie jak moi znajomi z organizacji i mój mąż. Zgodnie z kanonami wiary uważamy, że człowiek ma wolną wolę, dostęp do wszystkich informacji (w dzisiejszym świecie szczególnie) i że nietaktem jest nakłaniać kogokolwiek dorosłego do czegokolwiek.

Tym bardziej wstyd mi za katolików, którzy próbują "nawracać" ateistów czy chociażby wymuszać na nich podporządkowanie się jakimś obrzędom itp. Nigdy czegoś takiego nie uskutecznialiśmy w rodzinie czy we wspólnocie.

Jednak istnieje też druga strona medalu. Zgodnie z tradycją naszej wspólnoty, nasze życie towarzyskie, rodzinne i zawodowe związane jest niemal wyłącznie z osobami podobnymi do nas. Innymi słowy, jeśli prowadzimy firmy, to zatrudniamy wyłącznie osoby wyznające nasz system wartości (oczywiście nie dotyczy to klientów), co do zasady nie kolegujemy się i nie przyjaźnimy z ateistami i agnostykami, a nawet z pseudo-katolikami, czyli niepraktykującymi, nie zapraszamy ich do domu i nie przyjmujemy ich zaproszeń. Nasze dzieci chodzą do katolickich szkół, nie mają większego kontaktu z osobami "nie z naszego świata".

Naszym zdaniem taka postawa jest w porządku: nie narzucamy się innym, ale oczekujemy również, że inni uszanują to, że nie chcemy ich w naszym świecie. Tymczasem często bywa z tym problem. Ateiści, agnostycy i pseudo-katolicy, z którymi nie chcemy mieć nic wspólnego, mają do nas dziwne pretensje, oczekują, że będziemy utrzymywali z nimi stosunki takie, jak z osobami naszej (prawdziwej) wiary. Czemu?

Ot choćby sytuacja z poprzedniego tygodnia. Pracuję w urzędzie miejskim. Z koleżankami z pokoju żyję bardzo dobrze, ale z oczywistych względów nie mają wstępu do mojego domu czy do mojego życia prywatnego. Nasze kontakty zaczynają się od "dzień dobry" w poniedziałek rano a kończą na "do widzenia" w piątek wieczorem. Nie opowiadam o swoim życiu prywatnym, ale oczywiście jestem uczynna i chętnie o pogodzie czy korkach na drodze porozmawiam. Koleżanka z biurka obok słyszy, że na przerwie rozmawiam z mężem o przyjęciu komunijnym naszego średniego dziecka. Zaczyna opowiadać o komunii swojej córki i zaprasza mnie do siebie zaznaczając, że z przyjemnością pojawiłaby się też na komunii o mojego dziecka. Innymi słowy: wprasza się. Z uśmiechem i delikatnie mówię jej, że u nas jest to wyłącznie uroczystość rodzinna i podkreślam jej religijny charakter. Życzę jej wszystkiego najlepszego. Ona nie odpuszcza i drąży temat. Nie widzi, że nie ma w ogóle mowy, żeby mogła się pojawić u mojego dziecka czy ja u niej. Nie rozumie, że nie chcę jej u siebie ani nie chcę być u niej... Nie jestem dosłowna, ale delikatna, aluzyjna, po kilku dniach do niej dociera i wielki foch.

Takich przykładów jest bardzo wiele... Czemu ateiście, agnostycy i pseudo-katolicy nie potrafią zrozumieć, że nie są i nigdy nie będą mile widziani wśród osób takich, jak ja? Czemu się wpraszają? Organizujcie kochani swoje postrzyżyny czy inne pseudo-chrzciny, komunie i inne, ale nam, prawdziwym katolikom, dajcie święty spokój smile

Natalia
Edytor zaawansowany
  • 24.09.17, 18:10
    to jest trolling, prawda?:
    mloda stazem na tym form jestem, dlatego pytamwink
  • 04.10.17, 00:11
    Może trolling, może nie... Jeśli nawet, to chyba najbardziej wobec katolików. Po pierwsze o wymuszaniu izolowania ateistów od rzeczywistości religijnej jest chyba jedno zdanie. Po drugie zaś wszystko o własnej woli izolacji, która z katolicyzmem ma niewiele wspólnego. Pewnie zaraz ma być, że o uchodźcach, ale ta sprawa akurat ma wyłącznie tło bezpieczeństwa publicznego, a nie "tajemniczości" ekskluzywy katolickiej, zaś (jeżeli w ogóle miało miejsce- w co śmiem wątpić) wpraszania się na rodzinne spotkania należy odmawiać nie z racji religijnych, bo to faktycznie tworzenie getta, ale sobie, tylko z racji prywatności czymkolwiek motywowanej- winny się tłumaczy.
  • 24.09.17, 18:27
    Natalia, a czemu Inni nie są mile widziani w twoim domu?
    Nie mam zamiaru sie do ciebie wpraszać, ale nie rozumiem.

    I drugie pytanie - dlaczego, skoro nie przyjmujesz Innych w domu, są obecni w nim przez internet? Cały ten angostyczno-buddyjsko-tybetański-ateistyczno-hinduistyczno-shintoistyczno-satanistyczny-i-jaki-tam tłum?

    --
    a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem, bo odrodzisz sie czlowiekiem'
  • 24.09.17, 19:01
    Sama jestem niewierząca ale w sumie to co ma wspólnego Twoja wypowiedź z jej pytaniem? Faktycznie niewrzący często czepiają się tych prawdziwie religijnych jakby im zazdrościli, że sami nigdy nie wejdą w takie środowisko. Osobiście nigdy tego nie rozumiałam.
  • 24.09.17, 19:57
    Co twoja wypowiedż ma wspólnego z moimi pytaniami?


    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • 25.09.17, 07:39
    W takie środowisko wejść jest bardzo łatwo Pietro, oni wręcz w nie wciągają, tylko obawiają się ludzi silnych, niezsleżnych - polują na słabych, mających kłopoty - dają im poczucie bezpieczeństwa we "wspólnocie" a za straszliwą cenę ....

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 28.10.17, 12:57
    kora3 napisała:

    > W takie środowisko wejść jest bardzo łatwo Pietro, oni wręcz w nie wciągają, ty
    > lko obawiają się ludzi silnych, niezsleżnych - polują na słabych, mających kłop
    > oty - dają im poczucie bezpieczeństwa we "wspólnocie" a za straszliwą cenę ....
    >

    To trochę skomplikowane, bo "mówi się", że sekty polują na osoby zamożne, aby zawładnąć ich majątkiem. A ludzie słabi, z kłopotami, raczej nie śmierdzą groszem.
  • 29.10.17, 09:13
    Nie jest tak do końca Jadwigo. Owszem są sekty, gdzie guru zgarnia majątki wyznawców, ale nie tylko takie. Tam vi ludzie naprawdę wierzą, ze idą najlepszą drogą ku zbawieniu

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 25.09.17, 07:35
    bene_gesserit napisała:

    > Natalia, a czemu Inni nie są mile widziani w twoim domu?
    > Nie mam zamiaru sie do ciebie wpraszać, ale nie rozumiem.


    Bene, nie są bo są INNI- właśnie ...Nie zrozumiesz tego, bo nie jesteś jedna z tych ludzi, ani pewnie nie miałaś nieszczęścia spotkać ich w realu ...Dla nich odmienni od nich sa zagrozeniem



    >




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 25.09.17, 19:26
    Doskonale wiem, jaka jest odpowiedz - swego czasu czytałam wiele o sektach i wiem, czym to się je.
    Ale na wszelki wypadek, gdyby to nie był troll, chciałam pobudzić go do myślenia. Spłoszyłaś mi.

    --
    feminists aren?t humorless just because your jokes suck
  • 25.09.17, 20:25
    Tych ludzi nie pobudzisz do myślenia, a już a pewno nie na forum.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.09.17, 18:38
    natka_rcs napisała:

    > jeśli prowadzimy firmy, to zatrudniamy wyłącznie osoby wyznające
    > nasz system wartości (oczywiście nie dotyczy to klientów),

    > Pracuję w urzędzie miejskim.

    Czyli jednak wg waszych "zasad" nieprawomyślne pecunia non olet?
    A czemu to klienci jednak mogą być "obcy"? Dlatego, że przynoszą
    pieniądze? I dlaczego możesz pracować z "obcymi", skoro sama ich
    nie zatrudniłabyś? Dlatego, że bierzesz za to pieniądze?
  • 24.09.17, 18:39
    pracujesz z niewierzącymi?
    wstyd
  • 24.09.17, 18:57
    Ateistom i reszcie bezbożników nikt nie zarzuca, że pracują z wierzącymi... Taka konieczność. Poza tym mamy tolerancję. I tak każdy dostanie co zasługuje, gdy umrze, a umrą wszyscy. My nie mamy problemu z gniewem czy urazami, z politowaniem uśmiechamy się tylko na zuchwałe przechwałki ateuszy, bo wiemy, jak to się wszystko skończy, wszystko jedno czy za 5, 50 czy 90 lat wink
  • 24.09.17, 19:01
    natka_rcs napisała:

    > Ateistom i reszcie bezbożników nikt nie zarzuca, że pracują z wierzącymi...

    ale bezbożnicy przy zatrudnianiu nie pytają o to, czy ktoś jest wierzący, czy nie - a wy pytacie

    dlatego powinniście pracować tylko we własnych, katolickich firmach, jeśli nie chcecie być oszustami





  • 24.09.17, 19:04
    Nie pytamy. W ogóle nie rekrutujemy osób zewnętrznych, tylko zatrudniamy przez znajomych znajomych smile Problem znika automatycznie. Nikt z zewnątrz nawet nie ma szans się pojawić (w sensie: niepolecony). Inna sprawa, gdy jak ja, pracujemy w sektorze publicznym. Jesteśmy mili dla wszystkich, ale bardzo mocno selekcjonujemy bliższe towarzystwo. Czemu ateuszy tak to boli i nie potrafią po prostu nas "olać" (przepraszam za wyrażenie) i zająć się swoimi zdziczałymi rozrywkami, upijaniem się itp.? Czemu się nas czepiają?
  • 24.09.17, 19:06
    no to sprawa jest jasna

    powinniście pracować wyłącznie u znajomych i znajomych znajomych - rozumiem, ze katolików
  • 24.09.17, 19:09
    Dlaczego? W pracy jestem bezstronna. Wszystkich petentów obsługuję tak samo. Po prostu nie mam ochoty dopuszczać do swojego kręgu znajomych ateistycznego bydła. Wy nas uważacie za oszołomów, my Was za ostatnie guano, ale to jednak Wy macie częściej pretensje do nas... Tymczasem my po prostu chcemy mieć swoją prywatność i guzik nas interesują Wasze sprawy. Czemu nie możecie tego uszanować, zignorować nas i żyć swoim płytkim życiem, a zamiast tego czepiacie się nas, wpraszacie i czujecie dyskryminowani? smile To Wy nam się narzucacie a nie odwrotnie!
  • 24.09.17, 19:12
    natka_rcs napisała:

    > Dlaczego?

    dlatego, że jeśli wy segregujecie ludzi przy zatrudnianiu, was również powinno się segregować

    byłoby to godne i sprawiedliwe, słuszne i zbawienne
  • 24.09.17, 19:15
    1:0 dla Natki czy jak jej tam smile Dałaś się sprowokować. Gdybyś faktycznie jak ja miała wywalone na katolików, muslimów, żydów i innych sekciarzy, to po prostu uznałabyś, że laska ma rację smile Nie się kiszą w swoim getcie i nikomu nic do tego. Skoro wszystkich obsługuje tak samo, to w czym problem. A prywatni przedsiębiorcy niech sobie zatrudniają kogo chcą i jak chcą. Ogarnij się wagonetka, bo nam ateuszom robisz tu siarę wink
  • 24.09.17, 19:16
    *Niech
  • 24.09.17, 19:16
    na nic nie mam, jak mówisz "wywalone"
    człowiek to człowiek, nawet natka smile
  • 24.09.17, 19:19
    No cóż... używanie określeń "ateistyczne bydło", czy "ostatnie guano" faktycznie świadczy o wyższości moralnej.
  • 24.09.17, 19:20
    horpyna4 napisała:

    > No cóż... używanie określeń "ateistyczne bydło", czy "ostatnie guano" faktyczni
    > e świadczy o wyższości moralnej.

    i to by było na tyle smile))
  • 25.09.17, 02:17
    horpyna4 napisała:

    > No cóż... używanie określeń "ateistyczne bydło", czy "ostatnie guano" faktycznie świadczy o wyższości moralnej. <

    Czytając pierwszy post miałam wrażenie, że to kiepski żart. Potem przeczytałam o tym ateistycznym bydle, guanie i... ONA NAPRAWDĘ JEST KATOLICZKĄ... niestety.


  • 25.09.17, 07:27
    Tak Matyldo, ja znałam takich ludzi w realu sad

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 25.09.17, 13:29
    kora3 napisała:

    > Tak Matyldo, ja znałam takich ludzi w realu sad

    Wierzę że tacy ludzie istnieją, ale nie bardzo wierzę że udzielają się na forum pełnym ateuszy wink
    --
    Although it is not true that all conservatives are stupid people, it is true that most stupid people are conservative. - John Stuart Mill
  • 25.09.17, 06:50
    Czy ty naprawdę jesteś żarliwą katoliczką? Jeśli tak, to dlaczego nie przestrzegasz najważniejszego przykazania ustanowionego przez Chrystusa? Współczuję ci, że do twojej prywatnej przestrzeni wdziera się ateistyczne bydło... Mnie, która należy do tej tak ładnie i zgodnie z przykazaniem miłości nazwanej grupy jakoś nigdy nigdy do towarzyskich kontaktów z ultra katolikami nie ciągnęło.

    --
    Mądrzy ludzie powiadają: nie podchodź do byka od przodu, do konia od tyłu, a do idioty w ogóle.
  • 26.09.17, 01:53
    natka_rcs napisała:
    Po prostu nie mam ochoty dopuszczać do swojego kręgu znajomych ateistycznego bydła.

    badz prosze konsekwentna, katolickiego bydla takze nie dopuszczasz:

    natka_rcs napisała:
    Koleżanka z biurka obok słyszy, że na przerwie rozmawiam z mężem o przyjęciu komunijnym naszego średniego dziecka. Zaczyna opowiadać o komunii swojej córki i zaprasza mnie do siebie zaznaczając, że z przyjemnością pojawiłaby się też na komunii o mojego dziecka.


    jak juz mowic, to cala prawde smile

    Minnie
    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 01.10.17, 18:13
    To "ateistyczne bydło" i "ostatnie guano" to dno i 3 metry mułu. Wiara nie czyni ludzi lepszymi, wręcz przeciwnie i Ty jesteś tego przykładem.
  • 03.10.17, 22:45
    Pewnie jesteście Świadkami Jehowy ? Takie zacięte podejście i poczucie krzywdy oraz izolacjonizm wskazywałoby na to.
  • 04.10.17, 08:57
    ŚJ sa z kolei nastawieni na pozyskiwanie nowych członków, zreszta komunii tam nie ma.To troll bo osoby rzeczywiście religijnie zaangażowane oraz szczerze i głeboko wierzące nie określą nikogo pogardliwie choć rzeczywiście trzymają się raczej z podobnymi sobie.Ale to nie oznacza że nie utrzymuja lużniejszych kontaktów z osobami nie podzielającymi takiej postawy .

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 04.10.17, 10:08
    Sorry Babo, ale guzik wiesz o sektach w KRK

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 04.10.17, 11:03
    Nigdzie nie pisałam że wiem coś o sektach.Napisałam całkiem co innego.Czy nie przyszło Ci do głowy że nieuwazne czytanie postów na które sie odpowiada to nie tylko strata czasu ale i brak szacunku dla oponenta? Nie jestem osoba która jakos szybko sie irytuje, ale Ty to robisz nagminnie i nie wiem czy nie zaprzestane dyskusji z Toba bo to robi sie już cięzkie do zniesienia.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 04.10.17, 11:43
    Babi, po pierwszych słowach wątkodawczyni da się zorientować, ze należy do sekty - nie ma co komentować dalej..Weź proszę Cię

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 04.10.17, 13:09
    kora3 napisała:

    > Babi, po pierwszych słowach wątkodawczyni da się zorientować, ze należy do se
    > kty - nie ma co komentować dalej..Weź proszę Cię

    Koro, sama sie wez za konierz. Watkodawczyni jest trolem, a ty wyjatkowo glupio dalas sie podpuscic zeby sobie tu potokowac.


    --
    po prostu, prosto z mostu...
  • 04.10.17, 13:23
    Błogosławieni naiwni ....

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.09.17, 20:00
    natka_rcs napisała:

    > Nie pytamy. W ogóle nie rekrutujemy osób zewnętrznych, tylko zatrudniamy przez
    > znajomych znajomych smile Problem znika automatycznie. Nikt z zewnątrz nawet nie m
    > a szans się pojawić (w sensie: niepolecony). Inna sprawa, gdy jak ja, pracujemy
    > w sektorze publicznym. Jesteśmy mili dla wszystkich, ale bardzo mocno selekcjo
    > nujemy bliższe towarzystwo. Czemu ateuszy tak to boli i nie potrafią po prostu
    > nas "olać" (przepraszam za wyrażenie) i zająć się swoimi zdziczałymi rozrywkami
    > , upijaniem się itp.? Czemu się nas czepiają?


    Taniutko i słabiutko, serio. Musisz jeszcze długo pracować nad sobą, żeby zdziałać cokolwiek, nawet na tym zapomnianym przez boga i ludzi forum.

    Och, spotkać kiedyś inteligentnego prowokatora! Czemu z reguły za trolling zabierają się najgłupsi?



    --
    Żona pierze, gotuje, sprząta, robi zakupy i opiekuje się dziećmi, mąż wbija gwoździe, pilnuje domostwa przed niedźwiedziami i zombie oraz zdobywa żywność na polowaniu.
  • 25.09.17, 07:28
    Bene, goraco pragnę byś miała racje, le na serio poznałam takich ludzi w realu....

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 25.09.17, 19:25
    A ja mam dobrych kilkoro członków bliskiej rodziny w bardzo ultraskich ugrupowaniach katolickich i są cudowni w sensie kochani, życzliwi i do rany przyłóż oraz oddam ci ostatnią koszulę. Mają swoje zasady i antypatie, ale nie ma w nic nic tego obrzydliwego, chorego sekciarstwa, które zaprezentował troll.

    --
    Ilu uczestników liczył marsz opozycji?
    (Można się pomylić o 40 milionów.)
  • 25.09.17, 20:27
    Bene, wierzę Ci, ale głowę dam, ze owi ultrakatoliccy krewi nie należą do takiej sekty - bo to są na serio sekty - ten sam sposób działania, takie same skutkisad Ci ludzie mają wyprawny mózg i zyją w ciągłym strachu

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 02.10.17, 14:16
    Tez takich znam. W zyciu by nie określili NIKOGO jako bydło.Nie ma w nich pogardy do kogokolwiek. To troll ewidentnie.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 24.09.17, 19:08
    Ja tam wolę otaczać się ludźmi o różnych światopoglądach, ale nie zadzierającymi nosa, że są lepsi z powodu zasad, jakie wyznają. I nie izolującymi się od myślących inaczej, ale też nie narzucającymi innym swoich wartości.

    Uważam też, że wychowywanie dzieci pod takim "kloszem ideologicznym" może przynieść im więcej szkody, niż pożytku.
  • 24.09.17, 19:13
    Natka, przypomnij sobie, który z grzechów głównych wymieniany jest na pierwszym miejscu.
  • 24.09.17, 19:03
    Wpraszanie się do kogoś na imprezę komunijną to w ogóle nie jest problem natury religijnej. Równie dobrze mogłaby mieć zgodny z Tobą światopogląd, i nadal miałabyś prawo jej nie zapraszać, jeśli nie jesteście ze sobą bliżej zaprzyjaźnione. Albo mogłoby chodzić nie o komunię, a o wesele, imieniny czy zwykłą posiadówkę - od strony sv niczego by to nie zmieniało.
    --
    3 logicians walk into a bar. The bartender asks "Do all of you want a drink?" The first logician says "I don't know". The second logician says "I don't know". The third logician says "Yes!"
  • 25.09.17, 07:27
    Zgadzam się w pełni

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 26.09.17, 01:58
    pavvka napisał:
    Wpraszanie się do kogoś na imprezę komunijną to w ogóle nie jest problem natury religijnej.

    Masz absolutnie racje. zawsze nachalne dopraszanie o cos czy na cos czy do kogos jest zlamaniem zasad DV. masz 100% racji, Pavvka.

    Minnie


    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 24.09.17, 19:19
    Właśnie usiłuję sobie wyobrazić te tłumy ateistów, agnostyków i pseudokatolików błagających abyś dopuściła ich w swe prawdziwie katolickie progi.

    Niezły trolling, ale popracuj jeszcze. Praktyka czyni mistrza big_grin
  • 25.09.17, 07:22
    Wiesz, ja się boję ze to nie trolling Anthonko - niestety znam takie środowisko, a raczej znałam - wspominam to z wielką przykrością. Nie zauważyłam, by ktokolwiek się do nich "pchał" - bynajmniej - logiczne, ze nie. Ale niestety każdą próbę kontaktu tak odbierali. Ja miałam to nieszczęście, ze rakowe osoby znałam jako żona jednej z nich - koszmar - mówie Ci. I nieprawda, ze nie próbowali przekabacić na swoje. smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 25.09.17, 19:37
    Jeżeli to jest prawda, to tym bardziej przykro się czyta te pełne pogardy określenia, używane przez autorkę - mianująca się prawdziwą katoliczką - wobec osób, które nie wyznają jej systemu wartości. Normalnie, kochaj bliźniego swego jak siebie samego.
  • 25.09.17, 20:47
    Hmmm wiesz, podejrzewam, ze nie wytlumacze Ci tego na szybko, bo się z tym chyba (mam nadzieję) nie zetknęłaś ...Ci ludzie w pogardzie mają nie tylko ateuszy czy innowierców, ale i wyznawców swej religii, którzy nie naleza do ich "wspólnoty" (czytaj - sekty po prostu), także kaplanow czy osoby duchowne nie udzielających się ta radośnie - to sa osoby, które nie dostąpiły łaski, bo się na nią zamykają, a zamykają się, bo rządzi nimi Szatan.

    Jeśli nasza wątkodawczyni nie jest trollem, to z tego, ze tu napisała musiała się już "wyspowiadać" animatorom i liderom swej grupy. Być może zostało jej zabronione odpisywanie, być może pojawi się pod jej nickiem ktoś od niej bardziej doświadczony w sekcie i manipulacji - przed sektą nie ma się tajemnic, więc hasło do forum nie stanowi tu przeszkody, sama da ...

    Nie zrozum mnie źle, nie chcę zabrzmieć protekcjonalnie, ale ktoś, kto się z tym nie zetknął nie a pojęcia, jak głęboko to działa. Te sekty polują na ludzi, którzy mają problemy - u młodych ludzi brak samoakceptacji, akceptacji w grupie, kłopoty w rodzinie, zawody miłosne, nałogi, samotność - u starszych zresztą - podobnie. Działają na zasadzie bombardowania "miłością" - "dobrze ze jesteś" "jesteś wspaniały w Panu" - taka osoba zwykle tego laknie. następnie wyciągają z takiej osoby wszystkie jej najskrytsze sekrety - często publicznie w obrebie grupy. Nazywa się to "świadectwo" - słyszałam opowieści ludzi mówiących o tym, ze się prostytuowali, by mieć na narkotyki, osob molestowanych przez bliskich, ludzi, którzy kradli. Sekta wie o nich wszystko- zna ich słabości i leki. Za pomoca tzw. liderów kontrolują kazdą dziedzinę życia takiej osoby, łącznie nawet z tym co ...myśli. Jeśli członek sekty ma myśli wątpiące w sens "wspólnoty" czy jej działania, to a to zgłosić swemu liderowi - diagnoza jest jedna - szatan chce Cie oderwać od wspólnoty, a ty się poddajesz jego działaniu. Jeśli się poddasz szatan zniszcy Ciebie Twoich bliskich, Od bliskich tez takie osoby sa izolowane jeśli bliscy nie podzielają entuzjazmu do wspólnoty. Wówczas to przesz nich działa podstępny szatan - ludzie wyrzekają się rodziców, rodzeństwa, najlepszych przyjaciół, własnych dzieci!


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.09.17, 21:25
    Nie rozumieją, bo większość zapamiętała z religii, że chrześcijanie to wszystkich kochają wink

    A prawda jest taka, że najprawdopodobniej zwyczajnie brak Ci asertywności. Na chamstwo typu próby wproszenia się na uroczystość rodzinną przez koleżankę z pracy należy reagować oczywiście kulturalnie lecz zasadniczo, a nie "Z uśmiechem i delikatnie".

    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • 25.09.17, 07:25
    Nie za bardzo wierzę, ze koleżanka tak Ci się narzuca - bo znam śr0doswiska podobne do opisanego przez Ciebie i wiem, ze się izolują, ale inni wcale nie pragną z nimi integracji. Ale o ile zdarzyła się taka kamikadze, to zwyczajnie postępuj jak każdy inny człowiek, który nie chce z kimś skracania dystansu z dowolnej przyczyny. Czylu metodą zdartej płyty powtarzaj swoje "Miło, ale dla nas to rodzinna impreza. Nie, dziękuję " itd

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 25.09.17, 08:57
    Zebys ty jeszcze jakos z wdziekiem potrolowac umiala, a tu dno i kilo mulu. Nic sie kupy nie trzyma.

    --
    https://forumdlazycia.files.wordpress.com/2014/06/linia-ozdobna_www-margonem-pl.gif
  • 25.09.17, 09:10
    Asiu, z oczywistych względów chciałabym, by to był trolling, ale niestety wbrew temu co piszesz Ty i nie tylko, takie środowiska są! Dla mnie to co napisala Natka nie jest nieprawdopodobne, czy "egzotyczne", bo ja to niestety na własne oczy widziałamsad I tym razem nie jako bierny obserwator zjawiska, a jako osoba biska komuś, kto wpadl w szpony takiej sekty (zaraz mi się dostanie, ale takie mam zdanie o takich ruchach). To naprawdę tak wygląda - izolacja od świata na ile się tylko da i postrzeganie innych jako zło, zagrozenie itd. Do tego jeszcze stala kontrola i indoktrynacja członków takiej grupy. Bardzo trudno się z czegoś takiego wyrwać, a ci, który się to daje z reguły muszą przechodzić długotrwałą terapięsad
    W tym watku - słabo wierze w to, że ta koleżanka z pracy tak się naprasza wątkodawczyni - ale może czyni to z ciekawości wiedząc, ze ta należy do takiej grupy. O ile tak jest to najpewniej ta kolezanka jest słabym materiałem na wciągnięcie jej do grupy - w tym sensie, ze nie jest samotna, nie ma większych problemów i nie ma większych szas na przekonanie jej do przystania do grupy. Dlatego wątkodawczyni nie jest zainteresowana wprowadzaniem jej do niej

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 25.09.17, 09:48
    Koro, nie musisz tlumaczyc, ameryki nie odkrywasz. Takie srodowiska istnieja oczywiscie - ja o tym wiem tez z pierwszej reki jak ty. Jednak tu Natalka roztrolowala sie glupio dla kontrastu z poprzednim watkiem " co ateiscie szkodzi". Natalka pojecia nie ma o zagadnieniu, inaczej by tak glupio dziobem nie klapala.
    Dalas sie zlapac na haczyk - to nie jest dobre miejsce na religijne dywagacje.


    --
    https://forumdlazycia.files.wordpress.com/2014/06/linia-ozdobna_www-margonem-pl.gif
  • 25.09.17, 09:59
    Ale kiepski trolling. Podłączam się do prośby – wyślijcie tu inteligente trolle, bo inaczej – zieeeeew, nawet nie ma z kim podyskutować tongue_out.
    A to 'wpraszanie się' na komunię to już w ogóle i w szczególe.... Buahahahahahaha.
  • 25.09.17, 10:01
    Oj tam zaraz na haczyk - od strony SV sytuacja jest prosta jak drut i też to napisałam - wbrew temu co uważają niektórzy (nie Ciebie mam na myśli, by jasność była) fakt, iż się z kimś pracuje nie obliguje do utrzymywania z tym kimś kontaktów poza pracą. Zatem fakt iż Natka tych kontaktów nie chce z koleżanką nie jest sprzeczny z SV - powód dla którego nie chce jest jej osobistą sprawą i nie ma tu nic do rzeczy.

    Wpraszanie się do kogoś i narzucanie się komuś jest sprzeczne z SV, także gdy narzucającym się jest współpracownik.
    Metoda na to jest taka, że się konsekwentnie odmawia - podając przyczynę - lub nie.

    Zatem od strony SV - sytuacja bardziej niż jasna.
    Ja natomiast odniosłam się d Twego i nie tylko Twego wpisu, ponieważ w Twoim przypadku (u innych nie wiem) błędnie założyłam, że bierzesz to za trolling z uwagi na hmmm dość "egzotyczne" zasady w grupie religijnej Natki. A założyłam tak, bo wiele razu spotykałam się z sytuacja, gdzie ludzie nie wierzyli, ze taka sekta może legalnie działać i to jeszcze w obrębie KRK. Po prostu w głowach im się to nie mieściło i ja wcale się temu nie dziwię, bo pewni gdybym się sama z tym nie zetknęła, też uważałabym, że to mało prawdopodobne

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 28.10.17, 13:02
    kora3 napisała:

    > Asiu, z oczywistych względów chciałabym, by to był trolling, ale niestety wbrew
    > temu co piszesz Ty i nie tylko, takie środowiska są! Dla mnie to co napisala
    > Natka nie jest nieprawdopodobne, czy "egzotyczne", bo ja to niestety na własne
    > oczy widziałamsad I tym razem nie jako bierny obserwator zjawiska, a jako osoba
    > biska komuś, kto wpadl w szpony takiej sekty

    Koro, Ty jesteś silną, niezależną, energiczną kobietą. Jakim cudem związałaś się ze słabym facetem? Tak słabym, że sekta zagarnęła go w swoje sieci?
  • 29.10.17, 09:14
    Zważ na to. ze było to niemal 20 lat temu Jadwigo.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 25.09.17, 16:14
    Nie będę wchodzić w polemikę z Natką, która prawdopodobnie jest trollem. Chciałabym tylko delikatnie lecz nie aluzyjnie tylko wprost przypomnieć, że Jezus, który powinien być dla niej wzorem spędzał czas ze wszystkimi, nawet z tymi pogardzanymi, innowiercami, z szacunkiem odnosił się do celników, do nierządnicy też. Natka budując swój hermetyczny, zamknięty świat jest daleko od Jezusa, dalej niż jej się wydaje. Natka, idź i nie grzesz więcej.


    --
    kuchniapsakuby.blox.pl/
    www.gwiazdanadziei.pl/pomoc_tomek
  • 26.09.17, 02:17

    Podsumujmy to moze tak - autor moze jest trollem ale temat wcale nie - jak najbardziej wziety z zycia.
    Z moich wlasnych obserwacji wynika iz zazwyczaj do sekt przystepuja ludzie czujacy sie odrzuceni i szukajacy aprobaty swojej "innosci" oraz po prostu prosci.

    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 26.09.17, 07:46
    Ale problemem z dziedziny SV jest tu wyłącznie wpraszanie się na czyjąś uroczystość; nie ma to nic wspólnego ze światopoglądem, ani charakterem tej uroczystości. Idzie się tylko wtedy, jak się jest zaproszonym.
  • 02.10.17, 12:38
    Ale to w ogóle nie jest problem wierzący-niewierzacy tylko wpraszania się koleżanki z pracy na uroczystość RODZINNĄ. Gdybyś była niepraktykująca a komunie traktowała jako imprezę tradycyjną z prezentami problem byłby identyczny. I masz prawo przyjmować u siebie w domu tylko rudych, filatelistów oraz wielbicieli muzyki etnicznej , nikomu nic do tego , wpraszac się nigdzie nie można. Problemu nie widzę.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 04.10.17, 14:14
    Być może informacja o komunii była triggerem chęci wproszenia się na Waszą uroczystość.
  • 26.10.17, 13:50
    Mało zabawna mistyfikacja na temat jak sobie ateiści wyobrażają gorliwego katolika smile Bo przecież gorliwy katolik musi być taki, prawda, szanowna Autorko? Pogardliwy względem niewierzących/innowierców, zarozumiały, zamknięty w ciasnym kręgu podobnych sobie, egoistyczny, nietolerancyjny, no, w ogóle dewot jak bajki Krasiciego. Fajne by było, tylko trochę przerysowałaś.

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • 26.10.17, 13:57
    Może to troll, ale takie osoby są - to głownie członkowie sekt działających w Kosciele

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 26.10.17, 15:28
    Może i są, nie wiem, ja takich nigdy nie spotkałam.
    A co do sekt w Kościele, to trzeba tu coś wyjaśnić. Jeśli w KK, bo rozumiem, że o nim mówimy, działają jakieś sekty, to jest to sytuacja nienormalna i nielegalna i stanowczo należy na to reagować.
  • 26.10.17, 16:48
    Maju, wierzę, ze nie spotkałaś. Ci ludzie izolują się zarówno w parafii, jak poza nią - w codziennym życiu - także od innych wierzących spoza sekty, która nazywają na ogół wspólnotą. Takich wierzących, jak sądze Ty jesteś - nazywają "letnimi" - Twoja wiara jest wg nich nie gorąca i nie prawdziwa - bo nie dopuszczasz do siebie łask bożych - jakich oni oczywiście dostępują przez co wpływ szatana jest na Ciebie bardzo silny,. Możesz być nawet w ich oczach postrzegana jako gorsza, niż np. ateista, bo Ty stwarzając pozory wiary ułatwiasz pracę szatanowi. Rzecz jasna nie powiedzą tego Tobie smile Na swe spotkania ci ludzie nie zapraszają obserwatorów Maju, zapraszają tych, których maja nadzieję w to wciągnąć, ale na ogół dawkują im ze tak powiem wrażenia.

    Oficjalnie w KRK te grupy nazywane są wspólnotami - ale no jeśli cos wygląda jak kaczka, pływa jak kaczka, chodzi jak kaczka i kwacze jak kaczkasmile - to jest u licha kaczka. Jeśli coś działa jak sekta, to to jest sekta.

    Co do reagowania - z mej wiedzy wynika, że udało się to na poważnie w PL - RAZ. Z grupą z Krapkowic - więcej info znajdziesz w necie. Rzecz w tym, ze większość tych grup działa wielce do niej podobnie. Sprawa jest skomplikowana, bo to sa wspólnoty uznawane przez KRK oficjalnie. Wielu proboszczów takiej grupy u siebie nie chce, ale proboszcz nie ma nic do powiedzenia. Jeśli jest inicjatywa wiernych, musi utworzyć grupę w parafii. Do pieczy nad nią jest wyznaczany ksiądz najczęściej z parafii, rzadziej delegowany przez kurię. Często to przypadkowe osoby niemające zielonego pojęcia co to jest. Zresztą w większości tych grup rola kapłana jest marginalizowana jeśli nie jest on dość sekciarski. Wiele spotkań odbywa się bez udziału kapłana, a także poza parafią, w domach.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 26.10.17, 17:34
    Dodam jeszcze, ze bardzo bym nie chciała, żebyś odebrała mój wpis, jako jakiś protekcjonalny. Ja także nie miałam pojęcia jak działają te grupy dopóki sama się z nimi nie zetknęłam. Owszem, słyszałam o czymś takim przy mojej parafii, ale mnie się to kojarzyło z dość niebrzydko śpiewającymi o Bogu piosenki religijne ludźmi. A kojarzyło tak, bo ci ludzie taki swój obraz prezentują niezorientowanym na zewnątrz. Dopóki nie masz tam kogoś bliskiego, albo nie próbują wciągać Ciebie - nic o tym nie wiesz, nie masz pojęcia jak to działa. Ja byłam słabym materiałem na wciągnięcie, nawet wówczas, gdy jeszcze identyfikowałam się z Kościołem. Bo najzwyczajniej w świecie nie miałam większych problemów. Rodzice zdrowy, w domu niebiednie i bez przemocy czy nałogów, ze szkołą ok, akceptowana przez rówieśników - nie było punktu zaczepienia.
    Tym punktem na ogół są Maju problemy - w przypadku młodych ludzi - nieciekawa sytuacja w domu, bieda, brak akceptacji otoczenia, problem z nałogami itd. To jest łatwy łup sekty - także każdej innej na ogół.

    Te działają jak wszystkie inne sekty - uzależniają łup od grupy. Dają mu to, czego pragnie - poczucie akceptacji, bycie z kimś,a nie samemu, ale cena jest - straszliwa. Na początek pokazują jak dobrze jest razem w grupie, jak można się otworzyć i namawiają do "świadectwa" - jest to nic innego Maju, jak hmmm "wyspowiadanie" się członkom sekty. Ze wszystkiego - od tego ze kogoś molestował ojciec, albo ktoś się prostytuował, żeby mieć na działke, poprzez to, ze się kradło, po takie drobiazgi, ze się ktoś onanizuje myśląc o koleżance. Wiedzą o kims WSZYSTKO. Kazdą najbardziej skrywaną, czy wstydliwą rzecz. I już go mają - tym następnie manipulują ...Także - lękami takiej osoby - z wszystkiego musi się ona opowiadać liderowi czy animatorowi - nie tylko z czynów - także Maju z myśli. Jeśli pojawiają się myśli związane z wątpieniem w grupe i jej działanie sprawa jest oczywista: - Szatan wścieka się, bo jesteś z nimi, masz ich wsparcie i chce Cię od nich oderwać. Jeśli mu pozwolisz na to zniszczy Cię jak szmacianą lalkę! Każdy kto wątpi we wspólnotę jest jego sojusznikiem, a Twoim wrogiem. Jeśli to Twoja matka, to matka jest wrogiem, jeśli kolega - to kolega.
    Do tego dochodzą rytuały związane z coraz większym wtajemniczeniem i darami - one sa niedostępne dla innych - takich letnich wierzących. Dar jasnowidzenia, mówienia językami, uzdrawiana ...Maju - być może kiedyś napiszę o tym książkę ...Na razie staram się pomagać bliskim wciągniętym do tych sekt. Niestety nie mam dla nich dobrych wieści na początek - będzie bardzo trudni, udało się to niewielu, a że sekty sa legalne i w KRK jest gorzej niż z tymi nilegalnymi. Pomaga mi ktoś, kto zdołal się wyrwać z tego, przeszedł terapię. To było 10 lat temu, a on nadal ma chwile załamań, napady lęku, ale daje radę ... Maju, kto tego nie widział,nie ma pojęcia co to jest



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 27.10.17, 12:45
    Korciu, dzięki za wyjaśnienia, ale wiem, czym różni się sekta od wspólnoty i te różnice są zasadnicze. Nie opowiadaj bzdur, proszę, że sekty w Kościele są legalne. Legalne są tylko wspólnoty, które działają na jasno przez Kościół określonych zasadach. I na pewno nie wyglądają tak, jak opisałaś. Owszem, może się zdarzyć i niestety czasem zdarza, że jakaś wspólnota działająca na konkretnym terenie przekształci się w sektę, ale, jak sama napisałaś, odbywa się to już w zasadzie poza Kościołem i opiekującym się taką grupą kapłanem. Kościół zdaje sobie sprawę, że mogą się pojawiać takie praktyki i ostrzega przed nimi oraz udziela informacji, jak odróżnić sektę od zdrowej wspólnoty i gdzie szukać pomocy. Bo to wcale nie jest tak, że do wspólnot (nie sekt) trafiają tylko ludzie z problemami. Tam trafiają po prostu ludzie wierzący, którzy chcą bardziej angażować się w życie Kościoła i są w stanie zauważyć i wyczuć, jeśli wspólnota przekraczałaby pewne granice. Tak też zresztą było i w przytoczonym przez Ciebie przykładzie z Krapkowic, gdzie sami członkowie grupy decydowali się odejść, bo nie podobał im się kierunek, w jakim to wszystko zmierzało.
  • 27.10.17, 13:30
    Maju - Ty masz swoje zdanie, nie wiem na ile oparte na jakimś doświadczeniu, ja swoje - oparte na doświadczeniach własnych, mojego eksmęża, ale także innych ludzi. I nie sa to doświadczenia dotyczące jednej wspólnoty- bynajmniej. Miałam okazję widzieć jak funkcjonują te "wspólnoty" Katowicach, Bielsku, Sosnowcu, Krakowie, Wrocławiu, Rzeszowie - wszystkie podobnie. I nie jest prawdą, ze nalezą do "wspólnot" osoby po prostu wierzące Maju. Należa szczególne osoby i nie mniej niż 80-90 proc. z nich to ludzie zwiększymy lub mniejszymi problemami o jakich wspomniałam.
    Praktyki dotyczące "świadectw" i powiada się ze wszystkiego są W KAZDEJ takiej grupie Maju i w każdej są spotkania w tzw. małych grupach, przeważnie w domach członków, zwykle bez udziału kapłana. Kapłan też zresztą nie bywa koniecznie na spotkaniach całej wspólnoty - wszystkich.

    Napisałam Ci Maju wyżej, jak sobie coś nazwiesz, nie ma znaczenia - ważne jest jak to działa. Te grupy działają na zasadzie sekt i nie jest to wcale niewiadome dla Koscioła, w sensie kapłanów.
    Parę lat temu odbywał się tu w okolicy religijny zlot młodzieży. Obsługiwałam to ...Jednym z gości tego zlotu był eksgangster i ekssuteren, który się rzekomo nawrócił. Opowiadał o tym zresztą dość wyczerpująco. Po nim natomiast wystąpił jego syn, który dal takie "swiadectwo" ze słyszał różne głosy, miał wizje i lekarze zdiagnozowali u niego schizofrenię. Brał leki, ale czuł się po nich źle. Kiedy ojciec się nawrócił i jemu pokazał Chrystusa i dzięki wspólnocie zrozumiał, że to nie była żadna schizofrenia, tylko dręczenie przez demona. Teraz nie bierze żadnych leków, a gdy demon atakuje modla się nad nim bracia i siostry i go przepędzają i Bóg go uleczył . No paranoja, ale ja to znałam przecież ...sad Obok mnie podczas tych wariactw stał miejscowy zakonnik, który ze mną wracał stamtąd do miasta. W samochodzie zagadnęłam go o to. - Co ojciec myśli? To dobra droga, bezpieczna? - Proszę pani, takie coś to istne szaleństwo! Namawiać chorego, żeby nie brał leków? To po prostu okrucieństwo. A te opowiadania, jak co co drugi został "uzdrowiony" to czysta herezja. - Ma ojciec rację, ale wobec tego, dlaczego to funkcjonuje i ma się dobrze? - A to już pytanie nie do mnie moja droga pani...Zakon do którego należy ten zakonnik jest uważany za jeden z obdarzonych charyzmatem do spowiadania i ojcowie sa oblegani szczególnie w okresach masowych spowiedzi. Z ciekawości spytałam, czy miał okazję spowiadać kogoś ze wspólnot. - Przez 25 lat mojej posługi, tylko raz. Oni spowiadają się u swoich kapłanów, bo jak słyszałem, inni ich nie rozumieją ...Mnie penitent zaczął opowiadać takie rzeczy, że byłem pewny, iż to osoba chora psychicznie. Jakieś wizje, przekonanie o jasnowidzeniu, atakach demona...Potem wyznał, ze należy to wspólnoty, to mi wszystko wyjaśniło...

    Podejście tego zakonnika podziela wielu innych, a także księży, ale nic nie mogą zrobić, bo te "wspólnoty "uznaje Stolica Apostolska. Ja wiele wiem o tej jednej, o pozostałych - mniej, ale miałam kontakt z ludźmi, którym udało się wyrwać z Neo - opowiadali jeszcze "ciekawsze" rzeczy sad

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 27.10.17, 14:41
    Jeśli mogę rzecz jasna. Powiedz mi serio - byłaś kiedyś na spotkaniu takiej grupy? Ale nie na takim otwartym, ze sobie pośpiewają, tylko na takim z modlitwą nad kimś, "uzdrawianiem", "świadectwami", "pokazem" jasnowidzenia"?

    Z tego co piszesz, wnoszę ze chyba jednak nie. Jesteś osobą wierzącą, jak sądzę znasz także zasady swego Kościoła. Zatem zapewne wiesz, iż w tymże Kościele znane są przypadki jasnowidzów, uzdrowicieli - a jakże. Tylko, że uznanie przez Kościół, iż ktoś jest tymiż z woli Boga wymaga określonej niełatwej i niekrótkiej procedury. Wszelkie paranie się czyms takim przez osobę wierzącą, nieuznaną za jasnowidza/uzdrowiciela z woli Boga jest ciężkim grzechem, nieprawdaż? Prawdaż. Tymczasem w tych "wspólnotach" jest coś takiego, jak dar uzdrawiania, czy dar jasnowidzenia. Jasnowidzenie wygląda tak, ze bez trudu możemy się my obie o takowe pokusić, np. tu na forum. Znaczy - mówisz coś oczywistego, w stylu "Jest wśród nas osoba, która ma problemy rodzinne/zdrowotne/finansowe" - na bank ktoś by się jak sądzę znalazł tutaj, a cóż dopiero w kilkudziesięcioosobowej grupie smile No i tam się tez znajdował, wychodził na środek i mówił "To ja, chwała Panu" Na co animator wygłaszał "To mówi Pan" - na pewno wiesz, że tego rodzaju tekst, jak ostatni nie jest zgodny z doktryną Kościoła - słowa boże wg niej głosi Bibila, a nie dowolnie deklarujący się typ. Mimo to takie słowa i praktyki sa tam na porządku dziennym Maju


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 27.10.17, 15:48
    Koro, to co opisujesz, to nie są normalnie działające wspólnoty, których z pewnością jest większość, tylko jakaś dewiacja, patologia. I, owszem, Stolica Apostolska uznaje wspólnoty, ale na pewno nie takie chore praktyki w tych wspólnotach. Rzeczywiście, sama nie należę do żadnej wspólnoty, ale znam ludzi, którzy należą i ich zachowanie absolutnie nie odbiega od normy. Przynajmniej poza tymi wspólnotowymi spotkaniami, bo w nich nie uczestniczę, fakt, więc mogę nie wiedzieć. Nie podejrzewam ich jednak o takie rozdwojenie jaźni, żeby tam wpadali w egzaltację i nawiedzenie, a potem nagle, jak gdyby nigdy nic byli w stanie normalnie funkcjonować. Nie wydaje mi się to możliwe. Ale tak, wiem, że problem istnieje i trzeba być bardzo czujnym.
  • 27.10.17, 16:16
    Maju - mylisz się - niestety. Te osoby doskonale kamuflują się na zewnątrz, bo nie wolno wtajemniczać obcych w sprawy wspólnoty. Jak to działa opisałam Ci poniżej sad na zewnątrz taka osoba może co najwyżej prezentować szczególną religijność, nic więcej. Nie będzie ani przy Tobie "jasnoswidzeic" , ani modlić się "jezykami" ani dawać "swiadectw" - wiem , bo ja te osoby ZNALAM i wiem ze np. w pracy nie odbiegało ich zachowanie od normy. To też jest sterowane - nie mow wrogom co się u nas dzieje, ani tym, którzy nie dostąpili łaski - nie zrozumieją. Tak działa większość sekt, które nie zyją samodzielnie w jakiejś komunie

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 06.11.17, 20:38
    No tak, oczywiście, ci ludzie na pewno mnie oszukują, kamuflując swoje prawdziwe, sekciarskie oblicze. Przecież każda wspólnota kościelna musi być sektą, bo jakżeby inaczej. A przewodzi im z pewnością proboszcz-jasnowidz miejscowej parafii, który w ekstatycznych modłach tarza się po podłodze salki katechetycznej na zapleczu kościoła. Ale niech będzie, że jestem naiwna jak dziecko. Dobrze chociaż, że nie tylko obca ale w dodatku najwyraźniej nierokująca, bo nawet nie próbują mnie werbować i wtajemniczać. Minnie chyba może odetchnąć.
  • 06.11.17, 21:27
    hA,ha twoja wersja to jest taka nawet ciekawsze I bardziej ekscytujaca niz tradycyjnasmile. Takie tarzania I wygibasy to jak silownia moga byc nawet zdrowe na zachowanie sylwetki. A tak na powaznie ja bardzo zle znosze ekstrema- niektorych polskich katolikow ktorzy sa jak polska wersja Talibanow....ale tez lewicowe ,wielce oswiecone osoby ktorych prawda I racja jest jedyna I niepodwarzalna.Szanuje ludzi o umairkowanych pogladach religijnych-czy nie ktorzy maja na tyle klasy ze traktuja to jako prywatna sprawe, nie epatuja ja I nie oceniaja /dobieraja znajomych wedlug kryterium czy sie jest wierzacym czy nie.
  • 07.11.17, 10:53
    Wiesz Iwonko - najbardziej na swiecie przerażają mnie ignoranci - ktoś się z czyms nie zetknął, nie zna na tym, ale WIE lepiej niż ktoś mający z czymś do czunienia.
    Owo tarzanie się, bełkoty zwane "modlitwa jezykami", opowieści o obecności szatana to JEST norma w tzw. wspólnotach Odnowy w Duchu Świetym i nie wmówisz mi, ze nie, bo ja to widziałam ...I nie w jednej takiej szczególnej grupie, a we wszystkich z którymi miałam styczność, a miałam z wieloma w różnych częściach kraju. Takie same obrerwacje i doświadczenia mają bliscy osób, które usiłowali z tego wyrwać oraz ci, którym się udało z tego wyrwać. Tak właśnie to wygląda w KAZDEJ takiej grupie - pojmij to. Tak samo w każdej z nich podstawą jest izolacja od swiata zewnętrznego. Wiadomo, ze nie zawsze jest to wykonalne w 100 proc. - ktoś studiuje np. no i silą rzeczy wśród ludzi spoza sekty. Albo też pracuje, choć to co opisala natka - zatrudnianie sekciarzy przez sekciarzy to norma. No, ale wiadomo, ze wszystkich taki sekciarz zatrudnić nie da rady. W takiej sytuacji członek sekty ma przykazane ograniczać kontakty z ludźmi z zewnątrz do niezbędnego minimum. Ma też przykazane nie wdawać się z innymi w żadne konflikty, czy polemiki. Jeśli mowa o rodzinie to tę niemającą bezpośredniego wpływu na jego zyie ma trzymać także na dystans - nie mówić wiele o działaniu wspólnoty, nie wprowadzać jej w żadne tego typu sprawy. Jeśli mowa o takiej, z którą się żuje pod jednym dachem - pokazywać jej, ze się zmieniło na korzyść pod wpływem wsplnoty i umiejętnie usiłować wciągać w nią. To jest cały mechanizm na bieżąco konsultowany z grupa i jej liderami ....

    Dlatego osobom z zewnątrz sekciarze nie koajzrą się z nikim nadzwyczajnym, poza tym, ze są no szczególnie religijni i mało towarzyscy - ale NIC więcej - o to poniekąd im chodzi

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 07.11.17, 07:17
    Maju, możesz sobie kpi ile wlezie - tak te "wspólnoty" wyglądają od wewnątrz. I owszem, tak się właśnie kamuflują ci ludzie. Chcesz, to kiedyś sprawdź - spróbuj się wkręcić na takie ichnie spotkanie tylko nie mow ześ ciekawa, wstaw baśn jakąś...I uważaj na siebie wówczas.

    Jak wspomniałam, nie masz zielonego pojęcia o czym mowa - nikt kto tego nie zna osobiście nie ma

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 07.11.17, 12:38
    No to skoro tak to wygląda, jak twierdzisz, to ja się naprawdę bardzo dziwię, że nikt się tym jeszcze na poważnie nie zajął i nie zgłosił, gdzie trzeba. Przede wszystkim to należałoby zacząć od księży, którzy opiekują się daną wspólnotą. Podejrzewam, że oni nawet nie mają pojęcia, że jakiś nawiedzony gość tworzy sobie w jej ramach sektę. Przecież takie spotkania tylko dla "wtajemniczonych" urządzają świeccy, którym najwyraźniej zaczyna odbijać palma i czują się świętsi od papieża. Całkowicie wyeliminować się tego nie da, ale regularnie tępić, jak najbardziej.
  • 07.11.17, 13:41
    Maju, Ty nadal nie rozumiesz chyba - te jasnowidzenia, uzdrowienia i bełkoty zwane modlitwą językami sa jak najbardziej OFICJALNE w tym ruchu i księza doskonale o nich wiedzą! To nie jest tak, jak chyba Ci się zdaje, ze jak jest na spotkaniu ksiądz , to oni tego nie robia, być może źle to wyjaśniłam - jeśli tak myślisz.
    Te spotkania w doamach, bez księdza - opiekuna również są sprawą jak najbardziej oficjalną, tak samo jak istnienie animatorów i liderów. Podstawą tego ruchu jest szczególne traktowanie Ducha Świętego i jego darów. Te dary zwane charyzmatami to właśnie owo jasnowidzenie, uzdrawianie, języki, ale także odczuwanie obecności aniołów, swietych a także demonów. To są oficjalne zasady tego ruchu. Tak samo oficjalne są te świadectwa.
    Dla wielu księży to czysta herezja Maju. Tylko, ze ten ruch z tymi zasadami jest uznany w tym kształcie przez Stolicę Apostolską. Chcąc oficjalnie powiedzieć ze to są zasady sekty trzeba by sprzeciwić się prymatowi papieża. Tę grupę z Krapkowic "rozpirzono" bo już bardzo wiele osób interweniowało w kurii, a potem w episkopacie. Zwróc jednak uwagę, że oficjalnie mówi się o przekrętach paru członków grupy marginalizując zupełnie prawie sekciarski aspekt

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 07.11.17, 13:48
    kora3 napisała:

    > Maju, Ty nadal nie rozumiesz chyba

    Świat byłby taki fajny i uporządkowany, gdyby wszyscy przyjęli
    Twój punkt widzenia. A tu się okazuje, że tak się nie da. To może
    czasem trzeba sobie odpuścić?
  • 07.11.17, 14:12
    To ja i Maja możemy zdecydować czy sobie "odpuszczamy" NASZĄ rozmowę Mareczku smile A w tej rozmowie nie chodzi bynajmniej o punkt widzenia Jej czy mój, a o fakty

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 07.11.17, 14:37
    kora3 napisała:

    > To ja i Maja możemy zdecydować czy sobie "odpuszczamy" NASZĄ
    > rozmowę Mareczku smile

    Oczywiście, że tak jest i czuję się postawiony do kąta. Jedyne drobne
    zastrzeżenie mam do słowa "NASZĄ", bo rozmowa jest publiczna
    i każdy może kontrybuować.

    > A w tej rozmowie nie chodzi bynajmniej o punkt widzenia, a o fakty

    W każdej rozmowie chodzi o fakty, niby.
  • 07.11.17, 14:47
    nocnymarek2 napisał:
    >
    > Oczywiście, że tak jest i czuję się postawiony do kąta. Jedyne drobne
    > zastrzeżenie mam do słowa "NASZĄ", bo rozmowa jest publiczna
    > i każdy może kontrybuować.


    Może, ale decyzja o tym czy kontynuujemy - ja i Maja - zależy od nas smile
    >
    > W każdej rozmowie chodzi o fakty, niby.

    Nie, nie zawsze - jeśli rozmawia się o poglądach np. to to jest subiektywna ocena




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 07.11.17, 14:25
    Mysle ze w kazdej religi sa jakies ekstrema- te ekstremalne grupy odnowy dzialaja jak sekty - ludzie oddaja im 10% dochodow, sa czesto izolowani bo grupa zajmuje I'm wiekszosc czasu. No I badzmy szczerzy oni wybieaja ludzi podatnych na wplywy, samotnych, czesto zagubionych....Ale nie przesadzajmy ze zeby wszystkich wrzucac do jednego worka. JA za moich czasow licealnych nalezalam do grupy oazowej. Spotykalismy sie moze raz w tygodniu...bylam na paru wyjazdach w lecie I mam stamtad raczej mile wspomnienia. Bylo troche spiewania, rozmow na rozne tematy...duzo smiechu...szansa poznania nowych ludzi. Ale szczerze mowiac wszyscy byli bardzo normalni potem wiekszosc poszla na studia ....I przeslismy do nastepnego etapu naszego zycia.
  • 07.11.17, 14:39
    Iwonko, a czy ja cos pisałam o oazach? No właśnie - zero porównania

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 07.11.17, 17:57
    Podejrzewam, ze inaczej niż ja rozumiesz słowo sekta. Jasne, znane sa w historii sekty, których liderzy zwyczajnie zarabiali na "wiernych" np. zabierając im czesć poborów, czy zmuszając do pracy lub żebraniny na rzecz sekty. Ale znane są tez takie, gdzie tego nie było...W tych całych Odnowach tego nie ma, choć np. od członków grupy oczekuje się wsparcia wobec innych, czasem finansowego "trzeba dzielić się z bliźnimi" lub np. w pracach przy remoncie "trzeba pomagać" - czasem sa to oczekiwania bardzo nachalne, czasem mniej. Osobiście znam człowieka - lidera, który wyłudził od chłopaka dom odziedziczony przez niego po babci,. Domek był niewielki - owszem i do remontu, ale to nie zmienia faktu, że przekonał chłopaka, by mu go przepisał, a parę innych osob by zrzuciły się na podatek, który obdarowany powinien zapłacić! A innych, by sfinansowały i wykonały remont tego domu. To jednak był dość spektakularny przypadek. Zwykle wsparcie oznaczało niewielkie kwoty o ile była o nim mowa.

    Poza wyjątkami liderzy u animatorzy tej sekty nie działają dla zysku. Działają będąc święcie przekonanymi, ze dostąpili szczególnej łaski i charyzmatów. Oni w to naprawdę wierzą!




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 07.11.17, 14:38
    Koro, no ja Cię bardzo przepraszam, ale to przegięcie. Poczytaj sobie, jakie są faktyczne zasady i założenia tego ruchu i innych ruchów uznawanych przez KK. I odpowiedz sobie na pytanie, czy aby na pewno mają one charakter sekciarski, akceptujący te wszystkie dziwactwa, o których piszesz. Nie od dziś wiadomo, że założenia niestety często nijak się mają do rzeczywistości i nie ma chyba takiej rzeczy, której człowiek nie byłby w stanie wypaczyć, jeśli chce. Dlatego nie papieżowi trzeba się sprzeciwiać, tylko właśnie tego typu paskudnym, szkodliwym wypaczeniom. Dlatego są interwencje, dlatego "rozpirzono" krapkowicką grupę, i dlatego należy "rozpirzać" i inne grupy, które odbiegają od tego, co jest akceptowalne. To jest, moim zdaniem, właściwy kierunek. Bo trudno ogólnie uznać nóż za fatalny wynalazek tylko dlatego, że czasem trafia się ktoś, kto go używa do zabijania.
  • 07.11.17, 14:50
    Maju - poczytaj www.odnowa.org/?page_id=32

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 07.11.17, 14:52
    Maju - podesłałam Ci link - masz tam wyraźnie napisane o tych "darach" i "świadectwach" - to oficjalnie tak działa!

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 07.11.17, 14:57
    Kolejny "wyleczony" schizofrenik - pierwsze z brzegu z netu
    www.fronda.pl/a/swiadectwo-mateusza-bralem-garsciami-psychotropy-az-bog-w-koncu-mnie-uzdrowil,34319.html


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 07.11.17, 15:26
    Koro, ale co jest złego akurat w tym świadectwie, Twoim zdaniem? Przecież zamiast się pogrążyć, chłopak wyszedł wreszcie na prostą. To, że wiara i modlitwa już niejednemu pomogła w przezwyciężeniu nałogów albo zmieniła życie na lepsze nie jest żadnym ewenementem. Po to w zasadzie jest. Co w tym sekciarskiego? Sekta powoduje destrukcję psychiki człowieka, a nie podbudowanie.
  • 07.11.17, 15:51
    On Maju wyszedł na prostą? Czytałaś co i jak pisze? To schizofrenik, jest chory. Pod wpływem sekty wierzy, że nie jest chory - wypisz wymaluj - mój eksmążsad
    On też właśnie pod wpływem tej sekty uwierzył, ze to co się z nim kiedy działo (wtedy gdy zdiagnozowano chorobę) to nie była choroba tylko atak demona. I też tak pozornie Majko wyszedł na prostą: zaczął studia np. Tylko, ze Maju to jest choroba nieuleczalna sad I nie jest też tak, że zaraz jak chory przestaje brak leki to następuje jej atak. U mojego eksmęża trwało to stopniowo: po paru latach od odstawienia leczenia zaczął znów słyszeć głosy, czuć zapachy, mieć urojenia. Tylko ze już o nich nie mówił nikomu spoza wspólnoty, a tam mówił - a jakże - i słyszał, że to anioły, demony, ma dary itd. Schizofrenia nie zaburza intelektu - mój eksmąż nadal studiował i całkiem dobrze mu szło. Nikt z roku nie miał pojęcia, ze on jest chory Maju. Owszem, był religijny, może bardziej niż wszyscy inni, ale - no co w tym złego? Ano nic, nic. Skończył studia, ożenił się ...W jakiś rok po ślubie zaczął mieć poważne jazdy - lęki, nocne budzenie się, bo czuje szatana ...Już nie mógł przede mna ukryć tych rzeczy, to mi wyjawił w czum rzecz - ma dary, szatan chce nim zawładnąć...Stukałam się w czoło, ale postanowiłam poznać te hmm wspólnotę. Wcześniej znałam z niej ludzi, ale bardzo pobieżnie NIGDY przy mnie nie rozmawiano o tych spotkaniach, zasadach. I poznałam Maju ...Ale byłam złym materiałem na wciągnięcie mnie, więc stałam się wrogiem. Namawiałam mego ówczesnego meza by poszedł do lekarza - podejrzewałam, ze ma cos nie tak z głową. Tymczasem zmienił prace i miałam nadzieję, ze go to odciągnie od tych ludzi. Niestety, w nowym miescie pracy znalazł podobną grupę, działała na tych samych zasadach. Zaczęłam szukać dlań pomocy i poznałam księdza, który poznał mnie z chłopakiem, który się z tego wyrwał, z Krakowa. On mi pokazał krakowskie grupy spod znaku tej sekty - wszędzie tak samo.
    Gdyby nie przypadek, to dzięki darowi mego eksmęża w postaci glosu mówiącego mu co ma robić, nie pisałabym tu z Wami, bo bym już od ponad 14 lat nie żyła. A on pewnie byłby na zawsze zamknięty na szpitalnym oddziale dla zabójców niepoczytalnych. Ale tak się nie stało i na takie zamknięte oddziały trafia co jakiś czas...Nadal się jednak nie leczy, a rodzice sami wierzą w te brednie i nie chcą go ubezwłasnowolnić ...
    Tak to wygląda Maju więc nie pisz mi, ze to jest bardzo fajne, bo ...nie jest

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 08.11.17, 11:16
    Koro, rozumiem i współczuję Ci przykrych doświadczeń z byłym mężem. Niemniej jednak trochę trudno doszukać się znaczących podobieństw w obu historiach. Zwłaszcza jeśli chodzi o zakończenie. Nie wiemy wprawdzie, jak sprawa wygląda teraz i czy przypadkiem ów Mateusz nie siedzi w psychiatryku za rzucanie się na ludzi z nożem np., ale wtedy z tej relacji jasno wynikało, że zarówno w jego myśleniu jak i zachowaniu zaszło wiele pozytywnych zmian. W pewnym momencie zdecydował się też i na terapię, nie wiem czy pamiętasz. On twierdzi, że to wszystko pod wpływem modlitwy i wiary innych (w tym jego rodziców) i jego własnej. Nie wiem, czy faktycznie doznał boskiej łaski, czy tylko tak mu się wydaje. Ważne, że pomogło i mam nadzieję że trwale. Naprawdę nie czuję się kompetentna, żeby to oceniać i ferować wyroki. Choć zawsze staram się podchodzić sceptycznie, to nie wykluczam możliwości, że są na świecie rzeczy, „o których nie śniło się filozofom”. Ale nie zamierzam Cię do niczego przekonywać.

    I jeszcze jedno, wygląda na to, że pisząc o sekcie masz cały czas na myśli Ruch Odnowy w Duchu Św., czy jakoś tak. Wcześniej miałam wrażenie, że postrzegasz tak wszystkie tego typu wspólnoty kościelne i trochę mnie to zszokowało. Niemniej jednak i tak warto pamiętać, że te wspólnoty to nie jest jakiś monolit, że wszędzie wszystko wygląda identycznie. Dlatego nadal będę powtarzać, że czujność jest konieczna, ale nie ma też większego sensu potępianie z góry w czambuł wszystkich jak leci.
  • 08.11.17, 11:27
    Maju - jeśli uważasz, że moje przemyślenia sa takie jakie są z racji moich osobistych doświadczeń li tylko, to się mylisz. Tak samo mylisz się, jeśli sadzisz, że takie jak opisałam praktyki dotyczą jednej wspólnoty, do której nalezał mój eksmąż. To doświadczenie było trudne, ale miało miejsce już dawno, nie ma wpływu na moje zycie i per saldo nie uważam go za jakieś ważne w sensie konsekwencji. Pewnie byłoby inaczej, gdybym z moim eksmężem miała dzieci. O tym, ze był zdiagnozowany jako b. młody człowiek i o tym jak i dlaczego przestał się leczyć dowiedziałam się dobrych pare lat po rozstaniu i rozwodzie z akt procesu o stw. nieważności.
    Poniżej wkleiłam Ci kolejny przypadkowy link na temat, zobacz co i skąd ludzie piszą - to samo z grubsza co ja - z całej Polski.

    Nie mam stosownej wiedzy by wypowiadać się na temat wszystkich wspólnot działających przy KRK Maju. Gruntowną wiedzę mam nt. Odnowy w Duchu Świętym - nie jakoś taksmile - jak widać Tobie, jako katoliczce temat jest mało znany (to nie przygana), choć ruch od dawna w KRK. Miałam także okazję rozmawiać z bliskimi osób wciągniętych do Neo oraz takimi które się stamtąd wyrwały, ale tu mam informacje tylko z wysłuchania - nie uczestniczyłam w ich spotkaniach. Stad na temat innych wspólnot się nie wypowiadam, bo nie wiem ...



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 07.11.17, 18:19
    f.kafeteria.pl/temat/f1/czy-ktos-z-was-slyszal-o-katolickiej-odnowie-w-duchu-swietym-p_4502315
    poczytaj proszę uważnie do końca, może cos Ci się nasunie w kontekście tego co pisałam


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 27.10.17, 22:28
    Naiwna jestes Maju, jak dziecko. uwazaj wiec bo latwo by cie bylo zwerbowac w kult.

    Minnie


    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 28.10.17, 11:08
    Myslę, ze niełatwo, bo Maja jest pragmatyczna i raczej slaby materiał na werbunek.Ale naiwna jest pod tym względem, ze daje się nabrać tym ludziom i za bardzo wierzy w instytucje

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 27.10.17, 16:05
    Tu akurat wrocławskiej. Młody chłopak z dolnośląskiej wsi dostaje się na studia we Wrocławiu. Od początku odstaje od swej grupy jest mniej zamożny (a raczej jego rodzice), praktykujący w odróżnieniu od większości kolegów, mało imprezowy i też niespecjalnie przystojny. Dotychczas bez żadnych doświadczeń seksualnych. Szybko jest izolowany w grupie, zdarzają się kpiny zeń. Jednocześnie zakochuje się w koleżance z roku, która jednak kompletnie olewa. Wiadomo, ze łapie dola. W dodatku u matki zdiagnozowano raka. Dół jeszcze głębszy. Przypadkowo (tak mu się zdaje) spotyka po mszy dla studentów kolegę ze starszego roku, z sąsiedniej do jego wsi.. Rozmawiają, chłopak się otwiera. Kolega zaprasza na spotkanie modlitewne. Idzie, witany jest entuzjastycznie "Dobrze, ze jesteś ". Spotkanie jak spotkanie, ludzie się modlą, okazują sobie wsparcie, nic wielkiego się nie dzieje. Witają nowe osoby, zachęcają do deklaracji, ze oddaje się zycie Jezusowi. Chłopak takową składa publicznie, wokół entuzjazm. Spotkanie się kończy, cześć wychodzi, część zostaje. - Wiesz, starsi stażem modlą się jeszcze więcej i inaczej, kiedyś zobaczysz, pokój z Tobą - rzuca na koniec odprowadzający go kolega.
    W życiu chłopaka nic się nie zmienia: z kolegami z grupy ma słaby kontakt, dziewczyna go ignoruje, matka przechodzi badania. Ale nie czuje się już tak sam, jest przecież tamta grupa akceptują go. Znów: - Dobrze, ze jesteś, jesteś wspaniały w Panu, pomodlimy się nad Tobą. Po tej modlitwie czuje ulgę, czuje, że Bóg go kocha, wszystko będzie dobrze. Tym razem pada propozycja, by został po pierwszej części spotkania: - Duch Cię prowadzi - słyszy. W drugiej części ludzie dają świadectwa. Niektórzy byli zawsze daleko od Boga, ale Duch św. przyprowadził ich do wspólnoty. Jakaś dziewczyna opowiada, że dla zabawy sypiała z kolegami z klasy, to szatan nią kierował, ale już z tego wyszła. Inna - że za pieniądze "robiła loda" w klubie, jakiś chłopak mówi o tym, ze okradał własną matkę, żeby mieć na alkohol. Chłopak czuje, ze sa tu ludzie z większymi odeń problemami, wyrzuca sobie, że tak się załamywał, dziękuje w duchu Bogu, ze tu trafił. Własne świadectwo jest dlań naturalne, chce opowiedzieć o swoich problemach, lękach i o tym jak bardzo jest szczęśliwy, ze tu jest. Mowi o chorobie matki, o tym, ze tylko ojciec pracuje na rodzinę złożoną z niej, jego i dwójki jego rodzeństwa. - Bóg jest dobry, będzie dobrze, pomodlimy się!- słyszy. Potem opowiada o izolowaniu na uczelni, o kpinach, a także o nieszczęśliwej miłości do koleżanki. Czuje, że jak inni powinien powiedzieć o tym, ze niektórych swoich kolegów z roku wręcz nienawidzi, chciałby, żeby nie zdali czegoś, a nawet żeby ich spotkało coś gorszego. Chce też zrzucić z siebie grzech cielesny, mówi, ze onanizuje się myśląc o koleżance. Jest dobrze, bo dowiaduje się, ze to nie on jest zły! To Szatan kaze mu źle życzyć kolegom i brukać koleżankę nieczystym zachowaniem wobec Boga i niej.

    Następne spotkanie jest oczywistością. Chłopak na nie czeka przez cały tydzień. Izolacja w grupie już go nie boli tak bardzo, ma swoich "przyjaciół". Za pannę w której jest zakochany modli się, by Bóg ja oświecił i znalazła jak on łaskę. Niestety organizm nie wytrzymuje, znów się masturbuje myśląc o niej. Potem z zalu płacze i przeprasza Boga i ja w myślach.

    Na następnym spotkaniu osoba z darem jasnowidzenia mowi o nim! O kimś młodym zagubionym, z problemami z chorobą w rodzinie i uzależnieniem od masturbacji. Pokonuje wstyd, wycho0fzi na środek. - To o mnie , chwała Panu! -Pan przemówił - rzuca lider.

    Potem sa kolejne stopnie "wtajemniczenia" - np. modlitwa językami. Pierwszy raz jest trudny, wszyscy modlą się w ekstazie wypowiadając niezrozumiałe słowa, niektórzy padają na ziemię, wija się. A on nic nie czuje, poa wstydem, ze nie ma daru, nie jest godzien, a tak tego pragnie. Pada na kolana i wzorem innych bełkocze zmyślone słowa, zaczyna coś czuc, czuć, ze jest godny, że jest nimi. - Duch na Ciebie zstąpił - słyszy po wszystkim.

    Zostaje włączony do "małej grupy", przewodzi jej animator. - Z każdą zła mysla musisz do mnie przyjść - zapowiada. - To Szatan, wściekły, ze trafiłeś do nas Ci je zsyła. Wszystko możesz mi powiedzieć, przemodlimy to...
    Rozmowa wygląda inaczej niż spowiedź. Tu się właśnie rozmawia, a nie tylko jak kapłan w konfesjonale - slucha. Animator pyta o szczegóły. - Czułeś wtedy jakiś zapach może? Czuleś, ze to nie Twoje myśli, tylko ktoś wkłada Ci je do glowy? No tak, odpychał myśl o seksie z kolezanką, a mimo to powracała...Zapach? No może, raczej nieprzyjemny.- Wszystko jasne, Szatan działa - słyszy.
    Teraz chłopak boi się każdej złej myśli, boi bo przecież to Szatan Osobowy działa w nim! Z każdej takiej sytuacji zdaje relację animatorowi. - Mocno się Ciebie trzyma! Może kiedyś otworzyłeś mu bramę? Bawiłeś się w wywoływanie duchów? O Boze, taksad na koloniach, gdy miał 10 lat, wszyscy się bawili. - To nie zabawa, otworzyłeś drzwi Szatanowi! Pewnie dlatego Twoją matkę dopadł rak. Musisz się więcej z nami modlić.
    Chłopak w zasadzie nie ma już żadnych znajomych poza tymi z grupy. W sumie wcześniej też ich nie miał. Teraz jest przerażony tym, ze Szatan go sciga, ale szczęśliwy, ze nie jest sam. Grupa modli się z nim o uzdrowienie matki, ale i jego - ze zniewolenia Szatanem przez te okultystyczne praktyki na koloniach.

    Prowadzący zajęcia jednego z przedmiotów wyznacza jemu i koleżance w której się kocha wspólna pracę. - Chwała Panu! Duch działa! Zaczynają rozmawiać, dziewczyna okazuje się całkiem fajna. Zgadza się iśc na pizzę. - Widzisz, jak działa Duch? Ale na spotkanie z grupą iśc nie chce, nie jest zainteresowana, choć do kościoła czasem chodzi. - Szatan przez nią działa na Ciebie! Nie Duch ją do Ciebie przyprowadził, a demon. On jest podstępny, umie oszukiwać! Zakończ znajomość z nią

    Chłopak jest rozdarty, chce się nadal spotykać z dziewczyną. Ta ma czas w czasie spotkania wspólnoty, wybiera ją. W pokoju w akademiku caluja się, uprawiają petting. Chłopak w nocy nie śpi, ma najczarniejsze myśli: zdradził Boga, Szatan go zwiódł ...

    Tak to Maju wygląda. Ten chłopak wyrwał się dzięki tej swej dziewczynie, ale miał próbe samobójczą po tym, gdy usłyszał, ze Szatan działający w ciele jego matki poprzez raka zawładnął już nim i matka wkrótce umrze bez modlitw wspólnoty, a jego ojciec rozpije się i młodsze rodzeństwo trafi do DD. A pranie mózgu przechodził zaledwie 8 miesięcy - wystarczyło sad




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 28.10.17, 13:10
    minerwamcg napisała:

    > Mało zabawna mistyfikacja na temat jak sobie ateiści wyobrażają gorliwego katol
    > ika smile Bo przecież gorliwy katolik musi być taki, prawda, szanowna Autorko? Pog
    > ardliwy względem niewierzących/innowierców, zarozumiały, zamknięty w ciasnym kr
    > ęgu podobnych sobie, egoistyczny, nietolerancyjny, no, w ogóle dewot jak bajki
    > Krasiciego. Fajne by było, tylko trochę przerysowałaś.
    >

    jeszcze powinien być ciemny, niewykształcony, półanalfabeta a autorka wątku niby to pracuje w urzędzie. Niedopatrzenie?
  • 29.10.17, 09:16
    Mylisz się ...większość ludzi, których znałam z OwSw to byli ludzie po studiach, albo w ich trakcie. Bez nich w zasadzie tylko ci, którzy mieli za sobą ćpanie, albo bardzo patologiczny dom

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 05.11.17, 13:21
    kora3 napisała:

    > Mylisz się ...większość ludzi, których znałam z OwSw to byli ludzie po studiach
    > , albo w ich trakcie. Bez nich w zasadzie tylko ci, którzy mieli za sobą ćpanie
    > , albo bardzo patologiczny dom
    >

    No tak, Koro, ale wiesz, te stereotypy. Wystarczy poczytać fora internetowe.

    Człowiek religijny to prostak, na poziomie sylabizowania.
    A ateista, no cóż, subtelny intelektualista, co to ziemię pomierzył i szerokie morza(nawet jeśli głosi mądrości na poziomie K.Pieczyńskiego).
  • 05.11.17, 18:45
    wiesz, ja nie mam takich skojarzeń - znam ludzi wierzących bardzo wykształconych i bardzo prostych, niewierzących - tak samo. Co razi mnie i niektórych wierzących - tych wykształconych (bo niewykształconym "wybaczam" takie coś) to bezrefleksyjność w niektórych sprawach i taki osli opór wobec logicznych i naukowych argumentów. Żeby zobrazować: np. potrafią upierać się, że naprotechnologia jest alternatywą dla in vitro, a jako osoby światle no powinny wiedzieć, ze yo bzdura, albo przynajmniej moc się dowiedzieć na czym jedno i drugie polega, a dowiedziawszy się nie upierać, że można te metody stosować alternatywnie.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 28.10.17, 12:21
    przepraszam, że nie odpowiem na Twoje pytanie, ale zadam( korzystajac z okazji ) swoje odnośnie fragmentu Twojej wypowiedzi...zupełnie nie rozumiem dlaczego brak akceptacji dla osób wyznających inny system wartości nie dotyczy Twoich klientów ? Naprawde uważam, że to nie w porzadku..........
  • 05.11.17, 19:25
    Czyli w wielkim wielkim skrócie. Spokojnie można sobie darować czytanie wstępu. Meritum - asertywne nie do koleżanki. I jak mantra -rodzinna uroczystość, ale dzięki że pomyślałaś o mnie. Dodam, że cały wstęp nie ma znaczenia, jakieś 95% znanych mi osób NIE miesza osób z pracy z życiem domowym, nie bywa u siebie w domach ani nie widuje po pracy.

    Możemy się rozejść?

    --
    "Kto chce, szuka sposobów. Kto nie chce, szuka powodów."

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.