Dodaj do ulubionych

200 w kawiarni

25.09.17, 10:55
Umawiam się z koleżanką w centrum handlowym. Spotykamy się i decydujemy, aby usiąść obok w kawiarni - sieciówce i porozmawiać. Centrum duże i kawiarnia duża, mnóstwo stolików i ludzi w środku i na zewnątrz. Zamawiamy, płacimy, znajdujemy miejsce, siadamy. Odbierając zamówienie ona pierwsza zauważa na podłodze, między naszym stolikiem a punktem odbioru kawy, banknot 200 zł. Trochę "zakamuflowany", bo leży przy stoliku między fotelem a stołkiem - pufą do siedzenia. Niby przypadkowo podchodzi do banknotu, podnosi go i chowa do kieszeni marynarki. Dyskretnie rozgląda się czy nikt nie zauważył, ja udaję, że nie widzę, mimo że zauważyłam go kilka sekund po niej. Wracamy do stolika, pijemy kawę, kontynuujemy rozmowę, temat banknotu nie pada ani razu. Czy według zasad sv wszystko było w porządku? Jeśli nie, jak powinno zachować właściwe zachowanie w takiej sprawie?
Edytor zaawansowany
  • 25.09.17, 11:19
    Według mnie wszystko ok. Sama postąpiłabym identycznie, jak Twoja koleżanka lub jak Ty, gdybym miała pecha zauważyć banknot jako druga. Dyskretnie, bez ostentacji i drążenia tematu, bo po co. Czysta sprawa.
  • 25.09.17, 11:24
    Chyba nie rozumiem problemu smile Jak można się było inaczej zachować? smile Problem nie dotyczy w ogóle SV smile
  • 25.09.17, 11:55
    bonitalia napisała:

    >Czy według zasad sv wszystko było w
    > porządku? Jeśli nie, jak powinno zachować właściwe zachowanie w takiej sprawie?

    Według zasad uczciwości powinno się zgłosić obsłudze, że znalazło się pewną kwotę pieniędzy, bez informacji jaką, zostawić swój numer telefonu i poczekać na ewentualne zgłoszenie osoby która pieniądze zgubiła. Nie chciałabym być np. kelnerką której tej sumy braknie do rozliczenia...
  • 25.09.17, 11:59
    Najzabawniej byłoby, jakby banknot okazał się fałszywy. Chociaż największe nominały rzadko są fałszowane, bo się je uważniej ogląda.
  • 25.09.17, 20:12
    Nie, najzabawniej by było, gdyby się okazało, że to eksperyment społeczny, i to filmowany...

    Wszystkie specjalistki od 'wszystko ok' i 'nie rozumiem problemu' chciałabym uświadomić, że tego typu zachowanie jest w polskim prawie karalne tak samo jak kradzież. Bo szkoda czasu tłumaczyć takie zawiłości jak 'szacunek' czy 'uczciwość'.

    --
    - Kiedy zorientowałaś się, Pani, że jesteś Boginią?
    - Cóż, pewnego dnia modliłam się i nagle zrozumiałam, że mówię do siebie.
  • 27.09.17, 08:02
    Też o tym pomyślałam, ale w przypadku "ukrytej kamery" skończyłoby się tylko na wstydzie. A w przypadku fałszywego banknotu mogą być poważniejsze konsekwencje. Już widzę miny policjantów, którym koleżanka tłumaczy, że "tylko znalazła", a nie produkuje i nie kolportuje.
  • 27.09.17, 09:39
    Nigdy nie znalazłam takiej sumy, raz dychę na ulicy pustej bo pozno. Chuchnęłam i wsadziłam do portmonetki. Nie czuję się złodziejką.
    Temat jest ciekawy bo naprawde nie wiem jak bym się zachowała w przypadku tak dużej sumy znalezionej w kawiarni. Podejrzewałabym na pewno fałszywkę i chociażby z tego względu balabym się wziać.Choć jestem przekonana że personel by sobie jakoś banknot przywłaszczył. Nie wyobrażam sobie sytuacji przybycia roztargnionego właściciela kasy, takie zachowanie większość ludzi uważa za śmieszne to raz po drugie pewnosci gdzie coś wypadło nie ma żadnej.
    Co do banknotu znalezionego na ulicy. Jeśliby nie było monitoringu tobym wzięła. Dlaczego mam zasilać budżet państwa którego poczynania mi się nie podobają?

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 27.09.17, 09:42
    No i monitoring-nikt nie chce klopotów. Czy coś jest fałszywka czy nie łatwo i bezpiecznie sprawdzic-sa sposoby,

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 27.09.17, 10:04
    baba67 napisała:

    > Nigdy nie znalazłam takiej sumy, raz dychę na ulicy pustej bo pozno. Chuchnęłam
    > i wsadziłam do portmonetki. Nie czuję się złodziejką.

    Jest różnica między dychą, a dwudziestoma dychami.
  • 27.09.17, 10:07
    zasilacz_stabilizowany napisał:

    > baba67 napisała:
    >
    > > Nigdy nie znalazłam takiej sumy, raz dychę na ulicy pustej bo pozno. Chuc
    > hnęłam
    > > i wsadziłam do portmonetki. Nie czuję się złodziejką.
    >
    > Jest różnica między dychą, a dwudziestoma dychami.

    Acz i z tym różnie bywa, bo kiedyś goniłem przez pół miasteczka dzieciaka, któremu na moich oczach wypadły dychy zaledwie dwie. Jechałem w drugą stronę i zanim zawróciłem, zdążył już skręcić na rowerze za róg.
  • 28.09.17, 08:19
    Gdybym widziała że komuś wypada to nawet 5 zl bym oddała a cóż dopiero dwie stówy.
    W opisanym wypadku mamy szansę skorzystać sami vs dać skorzystać obsłudze bo prawdopodobieństwo trafienia do osoby która zgubiła żadne.I żadne gadki o honorze nie maja tu zastosowania-można zachować sie honorowo lub nie kiedy się ma realny wybór a tu takiego nie widzę.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 29.09.17, 15:13
    Nie do końca. w opisanym przypadku możemy przekazać obsłudze, że znaleźliśmy większą kwotę [bez podawania konkretnej liczby!] i że gdyby ktoś szukał to prosimy o kontakt pod nr telefonu ... Tak właśnie postąpiłam kiedy w sklepie znalazłam większą kwotę. Następnego dnia zadzwonił młody człowiek, powiedział konkretnie jakie banknoty i w jakiej kwocie zgubił, umówiliśmy się i oddałam. Za uczciwość pani sklepowej ani obsługi kawiarni ręczyć nie mogę - za swoją i owszem.

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • 25.09.17, 12:00
    ty się pytasz, czy złodziejce wypada zwrócić uwagę, że coś ukradła?
  • 25.09.17, 12:06
    To gorzej niż złodziejka. To morderczyni. Przecież zabrała banknot, który mógł być okupem dla porywacza. Nie otrzymał okupu, zabił ofiarę, więc koleżanka ma de facto krew na rękach.
  • 25.09.17, 12:28
    Ale jakiej znowu złodziejce??? Czy ta koleżanka wyjęła komuś banknot z portfela, kieszeni czy kasy? Albo chociaż widziała, komu wypadł i celowo nie zwróciła mu uwagi? Nie, ona go znalazła. Owszem, mogła powiadomić obsługę, jak proponuje Aqua, tak byłoby najuczciwiej, ale to, że tego nie zrobiła nie czyni z niej jeszcze złodziejki, na litość...
  • 25.09.17, 13:47
    Naprawde ktos wierzy w to że obsługa będzie szukała właściciela banknotu? no kaman...

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 25.09.17, 14:23
    baba67 napisała:

    > Naprawde ktos wierzy w to że obsługa będzie szukała właściciela banknotu? no ka
    > man...
    >
    Szukała na pewno nie będzie ale właściciel może się zgłosić z pytaniem czy ktoś nie znalazł zgubionego banknotu...Po to się w takich sytuacjach daje nr telefonu.
  • 25.09.17, 14:35
    Ludzie raczej nie przychodzą z czymś takim bojąc się ośmieszenia.I obsługa może zobaczyć co to za banknot dzięki monitoringowi, podstawić kogos i podzielić się. Ale pomysł jest dobry z zostawieniem telefonu jeśli ktoś chce mieć rozterek moralnych.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 27.09.17, 11:40
    Obsługa radośnie zadzwoniłaby, że banknot jest jej. Przy zarobkach kelnera w sieciówce dwie stówy piechotą nie chodzą.

    Natomiast gdyby koleżanka wątkodawczyni chciała być w porządku, powinna była odpalić wątkodawczyni stówę.

    --
    Nowogrodzka, bardzo proszę o rzucenie na odcinek kogoś o IQ wyższym od glisty. Bo nudno. 
  • 27.09.17, 12:04
    yoma napisała:

    > Obsługa radośnie zadzwoniłaby, że banknot jest jej. Przy zarobkach kelnera w si
    > eciówce dwie stówy piechotą nie chodzą.

    myślisz, że jeśli ktoś niewiele zarabia to znaczy, że jest złodziejem?

    ciekawe
  • 27.09.17, 13:14
    Nie. Myślę, że jeśli ktoś niewiele zarabia, to innym z kieszeni nie wyciąga, ponieważ nie jest złodziejem.

    --
    Nie jestem człowiekiem w swoim wieku. Jestem człowiekiem w wieku kogoś o wiele młodszego.
  • 27.09.17, 13:27
    yoma napisała:

    > Nie. Myślę, że jeśli ktoś niewiele zarabia, to innym z kieszeni nie wyciąga, po
    > nieważ nie jest złodziejem.
    >

    no to powiem tak:
    swego czasu byłam z moją wnuczką na placu zabaw
    w drodze powrotnej, po jakichś 300 metrach zorientowałyśmy się, że mała zapomniała kurtkę
    wróciłyśmy, ale kurtki już nie było
    dziecko, 5-letnie, nie mogło zrozumieć, jak ktoś mógł wziąć cudzą rzecz

    mogłam powiedzieć, że czyjaś mama, będąca ze swoim dzieckiem na tym samym placu zabawa pewnie niewiele zarabia, dlatego tę kurtkę ukradła - ale tłumaczyłam zapłakanemu dziecku, że ludzie bywają nieuczciwi





  • 27.09.17, 13:57
    Kurtkę łatwo zidentyfikować, banknotu nie.

    --
    Greenpeace i tym podobne organizacje, proszę natychmiast przywrócić globalne ocieplenie, bo w ryja.
  • 27.09.17, 13:59
    yoma napisała:

    > Kurtkę łatwo zidentyfikować, banknotu nie.
    >

    a jakie to ma znaczenie
    wystarczy po prostu nie brać bez pozwolenia dla siebie czegoś, co należy do kogoś innego


  • 28.09.17, 01:15
    wagonetka napisał(a):
    mogłam powiedzieć, że czyjaś mama, będąca ze swoim dzieckiem na tym samym placu zabawa pewnie niewiele zarabia, dlatego tę kurtkę ukradła - ale tłumaczyłam zapłakanemu dziecku, że ludzie bywają nieuczciwi

    lol.. taaak, bo "ludzie bywaja nieuczciwi" jest lepsze niz "matka malo zarabia wiec ukradla" (no piekne, podziwiam outlook...)

    lepiej powiedziec cos pozytywnego, np ze ktos pewnie myslal o, zgubiona kurtka, szkoda zeby sie zniszczylo bo taka ladna, wiec wzial i moze teraz szuka wlasciciela. dacie ogloszenie z nr tel i moze sie jeszcze znajdzie. albo ze pojdziecie do starosty miasta lub biura rzeczy znalezionych (bylas??) i tam sprawdzicie.

    nie wiesz przeciez jak bylo naprawde. a moglo byc tak ze kto po prostu zobaczyl samotna, opuszczona kurtke dziecka na placu zabaw i pomyslal "no tak, pewnie jakies dziecko pobieglo do domu i zapomnialo. dostanie bure, kurtka tak czy siak sie zgubi. nie wezme ja, wezmie kto inny. moze wlasciciel wywiesi ogloszenie, to mu oddam".
    Jedno jest pewne, uczenie dziecka i to za tak mlodu ze ludzie kieruja sie wylacznie wrednymi pobudkami nie jest rozsadne, a juz szczegolnie to potencjalne uczenie ze "jak biedna matka to kradnie" - jest wrecz niemoralne.

    Minnie
    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 28.09.17, 11:17
    Jakim złodziejem?Co najwyżej krętaczem.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 28.09.17, 00:33
    yoma napisała:
    Obsługa radośnie zadzwoniłaby, że banknot jest jej. Przy zarobkach kelnera w sieciówce dwie stówy piechotą nie chodzą.

    Dlatego nie nalezy mowic co sie znalazlo, tylko enigmatycznie wyjasnic ze 'pewna sume', 'banknot/y' i ze " tylko wlasciciel wlasciwie okresli cechy charakterystyczne" - czego zreszta wymaga rowniez starosta miasta do ktorego powinno sie odnosic znalezione rzeczy, w tym pieniadze. byle komu nie odda, bo tak hordy by sie zglaszaly po "zgube".

    Natomiast gdyby koleżanka wątkodawczyni chciała być w porządku, powinna była odpalić wątkodawczyni stówę

    lol - a z jakiej racji? pomagala podnosic? wkladac do portfela? doprawdy nie widze najmniejszego powodu.

    Minnie


    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 28.09.17, 08:12
    To mnie najbardziej przekonuje. rzeczywiście najlepiej czułabym się zostawiając mój tel z informacją ale tak sformułowana aby maksymalnie utrudnić przekręt obsludze. Ta podpucha z czymś charakterystycznym jest dobrym pomysłem.Bo nawet jeśli zobacza na monitoringu nominał banknotu powstrzyma ich to przed dzwonieniem.A własciciel jesli sie zgłosi będzie tak zdesperowany że zadzwoni tak. Choc wątpie czy sie zglosi.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 01.10.17, 12:10
    To że ktoś niewiele zarabia, nie oznacza, że chętnie przywłaszczy sobie znalezione pieniądze. Bardzo obraźliwa sugestia.

    Kiedyś mój tata zostawił w ciastkarni portfel z kilkoma tysiacami złotych (wypłacił je chwilę wcześniej w banku na pewien konkretny zakup). Wrócił po ponad godzinie. Sprzedawczyni nie tylko oddała mu portfel z całą kwotą, ale też stanowczo odmówiła przyjęcia znaleznego, które byłoby w tym wypadku znacznie większe niż 200 złotych.
  • 01.10.17, 14:05
    To jest inna sytuacja-sklep i to kameralny jak zwykle cukiernie, kasa w portfelu a nie wypadniety banknot, naprawde można byc bardzo roztargnionym jak Twoj tata ale przeciez nie takim nieogarem żeby sobie nie przypomnieć gdzie sie ostatnio portfel wyjmowało. Oczywiście sprzedawczyni uczciwa i szlachetna w tym wypadku niemniej nawet gdyby az tak uczciwa nie była ryzyko zbyt duże.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 25.09.17, 15:43
    majaa napisała:

    > Ale jakiej znowu złodziejce??? Czy ta koleżanka wyjęła komuś banknot z portfela
    > , kieszeni czy kasy? Albo chociaż widziała, komu wypadł i celowo nie zwróciła m
    > u uwagi? Nie, ona go znalazła. Owszem, mogła powiadomić obsługę, jak proponuje
    > Aqua, tak byłoby najuczciwiej, ale to, że tego nie zrobiła nie czyni z niej jes
    > zcze złodziejki, na litość...

    Koleżanka jest złodziejką, a to, co zrobiła, nazywa się przywłaszczenie. I jest karalne. Tak, powinna była zgłosić znalezienie tych pieniędzy. To nie jest zgubiona dycha, tylko dwieście złotych. Kwota już zauważalna.
  • 25.09.17, 15:55
    Komu? Policji czy obsłudze? I link do paragrafu proszę.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 25.09.17, 17:36
    art. 284 par.3 kk Babo smile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 27.09.17, 11:45
    Jeżeli sprawa jest czysta i nie ma nic wspólnego z kradzieżą, dlaczego koleżanka podniosła te dwie stówki po kryjomu i nawet nie podzieliła się odkryciem z założycielką wątku? Dlaczego rozejrzała się, czy nikt nie widział? Bo na złodzieju czapka gore?
    Powinno się zgłosić i zostawić numer telefonu. Dwie stówki to konkretna suma, ludzie już o takie pytają.

    --
    Im intensywniejsza była religijność danego okresu historii, im głębsza wiara w dogmat, tym większe było okrucieństwo i tym gorszy ogólny stan rzeczy. Bertrand Russell
  • 25.09.17, 17:17
    Jak łatwo wydajesz osąd i do tego pomawiasz osobę. Kradzież czy przywłaszczenie to nie to samo. Ktoś wymyślił różne określenia, bo dawno widziano różnicę w postępowaniu. W tym przypadku postępowanie koleżanki można rozpatrywać jako przywłaszczenie lub znalezienie.
    W przypadku, gdy znajdziemy jakiś przedmiot należący do innego człowieka, a będzie wiadomo czyj to przedmiot, należy go zwrócić, aby dostać 10% znaleźnego należy wypowiedzieć formułkę przed wręczeniem przedmiotu.
  • 25.09.17, 17:43
    Chrisie - masz rację, ze to nie to samo, a wymyślono na to nie tylko różne określenia, ale o różne paragrafy smile
    W przypadku znalezienia czegoś i zatrzymaniu sobie tego, mowa o przywłaszczeniu (ar. 284 par. 3 kk), które podlega karze grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolości do roku. Pod uwagę bierze się tu przede wszystkim wartość przywłaszczonego mienia, ale także okoliczności przywłaszczenia. Nieprawda jest ze jak coś znajdziesz i nie wiesz kto jest właścicielem, to możesz sobie to wziąć.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 30.09.17, 00:06
    nie ukradła, znalazła i przywłaszczyła, a to jednak różnica... Nie wyciągnęła nikomu z portfela....
  • 25.09.17, 12:09
    Można było rozważyć zainteresowanie się czy ktoś 200 zł nie zgubił. Jednak w praktyce by to nie wypaliło. Rzadko kto płaci w kawiarni tak wysokimi nominałami, więc to raczej nie kelnerki, zresztą z kontekstu wynika, że jest tam samoobsługa i płaci się przy kasie. Po drugie, zgłaszanie tego do obsługi trochę nie ma sensu. Obsługa może sprawdzić na kamerze o jaką kwotę chodzi i podstawić osobę, która prawidłowo "odgadnie" wartość znalezionej kwoty. Także to teoretyczne rozważania. Postąpiłyśmy dobrze, chociaż rozumiem, że jesteś bardzo zawiedziona, że nie byłaś szybsza od koleżanki. Również bym była.
  • 25.09.17, 15:46
    petra11986 napisała:

    > ga i płaci się przy kasie. Po drugie, zgłaszanie tego do obsługi trochę nie ma
    > sensu. Obsługa może sprawdzić na kamerze o jaką kwotę chodzi i podstawić osobę,
    > która prawidłowo "odgadnie" wartość znalezionej kwoty. Także to teoretyczne ro
    > zważania. Postąpiłyśmy dobrze, chociaż rozumiem, że jesteś bardzo zawiedziona,
    > że nie byłaś szybsza od koleżanki. Również bym była.

    Nie, nie postąpiły dobrze. Przywłaszczyły sobie cudze pieniądze, mimo prawnego obowiązku zgłoszenia takiego znaleziska. Jedna jest złodziejką, druga chciałaby być.
  • 25.09.17, 16:11
    USTAWA z dnia 20 lutego 2015 r.
    Rozdział 2. Obowiązki i prawa znalazcy oraz przechowującego.
  • 25.09.17, 16:12
    link
    orka.sejm.gov.pl/proc7.nsf/ustawy/2064_u.htm
  • 28.09.17, 22:38
    Czyli koleżanka powinna odpalic włascicielowi centrum handlowego 100 zł

    --
    ze skarpetkami to jest tak: w każdej parze jest silniejszy i słabszy osobnik i w pewnym momencie po prostu ten silniejszy pożera tego słabszego
  • 25.09.17, 14:42
    Scisle wedlug s-v kolezanka powinna podniesc banknot, pomachac nim nad glowa i glosno zapytac w cztery strony swiata:
    - Przepraszam uprzejmie, czy ktos z szanownych panstwa zgubil 200 zlotych?

    --
    https://forumdlazycia.files.wordpress.com/2014/06/linia-ozdobna_www-margonem-pl.gif
  • 25.09.17, 15:57
    Najlepszym moim zdaniem rozwiazaniem dla osoby krystalicznie uczciwej byłoby wpłacenie sumy na jakies schronisko. Bo nie mam złudzeń co do obsługi a policja się takim czyms nie zajmie.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 26.09.17, 00:40
    Wpłacenie pieniędzy na jakieś schronisko też jest przywłaszczeniem.
  • 27.09.17, 09:54
    Ale dobrze spożytkowanym.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 25.09.17, 17:19
    A jak się zgłosi 10 osób? Jak określić wtedy kto faktycznie jest właścicielem? Zapytać o numer serii banknotu? Oddać banknot do badań daktyloskopowych? Może akurat się przytrafić, że 3 z tych 10 miało wcześniej ten banknot w ręku smile
  • 25.09.17, 17:55
    Wiesz, w tej konkretnej sytuacji trudno cos zrobić tak a logikę. Jak słusznie zauważasz zgłosić się może każdy kto wie, że ktoś znalazł kase. Nie sposób takiej osoby zweryfikować - pytanie o nr seryjny banknotu jest bez sensu przecież.
    Pomysł Aquy, nienajgorszy, ale tez ma wady - ok zgłosi się obsłudze ze się znalazło banknot, nie mówiąc o jakim nominale. Tyle, ze no nie mamy wiele tych nominałów - 10,20,50,100,200,500 złotych. Raczej należy wykluczyć, że ktoś będzie szukał zgubionych 10 czy 20 złotych, 50- no może, ale niekoniecznie. Pozostaje 100,200 i 500. Pięćsetka jest nominałem rzadkim, rzadko wpłacają w niej bankomaty, zatem pozostaje 100 i 200 złotych. Czyli obsługa której rzecz zgłoszono może łatwo się umówić z dwiema osoba, ze spróbują podać się za właściciela - jest spora szansa, ze którejś się uda.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 25.09.17, 19:32
    kora3 napisała:

    > Raczej należy wykluczyć, że ktoś będzie
    > szukał zgubionych 10 czy 20 złotych, 50- no może, ale niekoniecznie. Pozostaje
    > 100,200 i 500. Pięćsetka jest nominałem rzadkim, rzadko wpłacają w niej bankoma
    > ty, zatem pozostaje 100 i 200 złotych. Czyli obsługa której rzecz zgłoszono moż
    > e łatwo się umówić z dwiema osoba, ze spróbują podać się za właściciela - jest
    > spora szansa, ze którejś się uda.


    Otóż to. Albo za chwilę okaże się, że do znalazcy zadzwonią po kolei cztery osoby, które w tej kawiarni zgubiły banknot dwustuzłotowy i co zrobić w takiej sytuacji?
  • 25.09.17, 20:17
    Prawo to reguluje.
    A na dyskretne przywłaszczenie cudzej własności są paragrafy.

    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • 27.09.17, 09:50
    Przewiduję inny wariant w zależności od jakosci monitoringu. w przypadku dobrego kiedy widać jaki banknot-dzwoni chłopak kelnerki, kasa jest oddana-wtajemniczeni sie dzielą. W wypadku złego monitoringu-dzwoni chłopak kelnerki zgadując po raz pierwszy-50-pudło. Dzwoni dziewczyna baristy-100 drugie pudło. W końcu na pewniaka dzwoni znów chłopak kelnerki udając zapalenie gardła-bingo,koniec ten sam.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 01.10.17, 12:13
    Nie trzeba ujawniać, że chodzi o jeden banknot.
  • 25.09.17, 20:16
    W knajpach zazwyczaj jest monitoring - właściciela łatwo odnaleźć bo jeśli zgłosi się 10, 9 zrezygnuje, skoro dowie się, że ich właścicielstwo będzie weryfikowane.

    Honor za 200zł to bardzo niska cena.

    --
    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
  • 30.09.17, 00:10
    Taaa, nie zabezpieczając się przed oszustami, na 200 wszyscy by się rzucili, tyle osób by zgubiło, że niewiarygodne. Nigdy nie mówi się kwoty, tylko, pieniądze i później pyta ile jakie i oddaje dopiero jak ktoś ,,zgadnie''....
  • 25.09.17, 20:24
    uczciwość polega na tym, że nie przywłaszcza się rzeczy oraz pieniędzy, które należą do kogoś innego

    wydawałoby się to oczywiste, a jednak...

  • 25.09.17, 22:09
    Teoretycznie masz racje a praktycznie...jak zweryfikujesz do kogo te pieniadze nalezaly? Jesli byly one w jakims portfelu to tez bym oddala obsludze.....ale banknot na podlodze.....sama nie wiem chyba nie.
  • 25.09.17, 22:16
    jeżeli nie wiesz, co zrobić z zauważonym a przez kogoś zgubionym 200-złotowym banknotem, po prostu go nie podnoś
  • 29.09.17, 22:43
    wagonetka napisał(a):

    > jeżeli nie wiesz, co zrobić z zauważonym a przez kogoś zgubionym 200-złotowym b
    > anknotem, po prostu go nie podnoś

    Podniesie go ktoś inny smile


    --
    "Stůjte v poznané pravdě, která vítězí nade vším a sílu má až na věky" AD 1415 (z dopisu Jana Husa z kostnického vězení Pražské univerzitě). Cit. z projevu V. Havla na konferenci o M. J. Husovi ve Vatikánu 1999. old.hrad.cz/president/Havel/speeches/1999/1712.html
  • 01.10.17, 10:14
    Czyli mam rozumieć, wagonetko, że jeśli będziesz szła ulicą, i na pustym chodniku będzie leżał 200 złotowy banknot, to go nie podniesiesz? Aha, jasssssne...

    --
    Wszystkim dogodzić się nie da, ale wszystkich wkurwić to już żaden problem big_grin
  • 25.09.17, 22:22
    bonitalia napisała:

    > Niby przypadkowo podchodzi do banknotu, podnosi go i chowa do kieszeni
    > marynarki. [...] Czy według zasad sv wszystko było w porządku?

    Wg obowiązujących tutaj zasad S-V, kluczowe pytanie, to czy odgieła
    mały paluszek przy podnoszeniu fantu. Jeśli tak, to wszystko ok.
  • 27.09.17, 06:39
    W takiej sytuacji mozna pojsc do obslugi i powiedziec ze znalazlas pewna sume i jesli znajdzie sie wlasciel w ciagu 30-tu dni ktory wlasciwie rozpozna zgube po znakach szczegolnych wink to z przyjemnoscia oddasz.

    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 27.09.17, 06:42
    z linku -3. Znalazcy lub przechowującemu przysługuje prawo zatrzymania.

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 27.09.17, 06:47
    i jeszcze to
    www.tvp.info/20551395/juz-mozna-zatrzymac-znalezione-rzeczy-lub-pieniadze-od-dzis-obowiazuje-nowe-prawo

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 27.09.17, 12:01
    Polska mistrzem świata w produkowaniu martwego prawa, którego zdecydowana większość nie przestrzega (konieczność zgłaszania napiwków do us, zwracania rzeczy znalezionych - jest chociaż jakiś limit od jakiej wartości?, zakaz określania płci i wieku przy rekrutacji itp. itd.). Mam teorię, wg której fikcje prawne i niski szacunek do (jakby nie było absurdalnego) prawa powodują zniżkowanie kultury osobistej na co dzień.
  • 27.09.17, 10:03
    minniemouse napisała:

    > z linku -3. Znalazcy lub przechowującemu przysługuje prawo zatrzymania.

    Ale po roku lub dwóch - zależnie od okoliczności. A nie, że znajdujesz i pakujesz do kieszeni.
  • 28.09.17, 00:39
    zasilacz_stabilizowany napisał:
    Ale po roku lub dwóch - zależnie od okoliczności. A nie, że znajdujesz i pakujesz do kieszeni.

    no i gdzie problem?
    zawsze mozna zrobic zdjecie banknotow dla wlasciciela w celu rozpoznania, aby przed uplywem terminu oddac mu po prostu nalezna sume. nie musza to byc dokladnie te same bankntoy przeciez. bo nie podejrzewam aby tamte byly jakies pamiatkowe. lub inaczej sentymentalne. w ostatecznosci, tak czy siak mozna je schowac do swinki czy pudelka po butach smile

    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 27.09.17, 13:00
    Znalezione teoretycznie nie kradzione, sytuacja jednak jest niezręczna. Jakoś powątpiewam, by obsługa szukała właściciela, a jeśli nawet to w praktyce mało mozliwe by się odnalazł. Chyba osobiście taką znalezioną sumę jednak bym zgłosiła, ewentualnie oddała na jakąś zbiórkę charytatywną, PCK czy coś w tym stylu. Trochę by mnie te pieniądze parzyły w ręce.
  • 29.09.17, 09:14
    Mnie zastanawia jedno - sporo osób uznaje bez żadnego problemu, że gdy znalezioną sumę przywłaszczy sobie znalazca to jest ok, natomiast gdy kto inny to już nie. Uczciwość sprzedana za 200 zł?
  • 29.09.17, 09:36
    Dlaczego przywłaszczy? Przywłaszczy sugeruje jakies machloje.Po prostu zatrzyma dla siebie tak jak stanowi polskie prawo tu przytoczone dając wcześniej szansę włascicielowi na odzyskanie własności. A znalazca bo o znalazcy prawo mówi a nie o kim innym.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 29.09.17, 09:59
    aqua48 napisała:

    > Uczciwość sprzedana za 200 zł?

    widocznie więcej nie była warta

    mnie przeraża ilość osób, które nie mają problemu z przywłaszczeniem cudzych pieniędzy lub cudzych rzeczy


  • 29.09.17, 09:59
    aqua48 napisała:

    > Mnie zastanawia jedno - sporo osób uznaje bez żadnego problemu, że
    > gdy znalezioną sumę przywłaszczy sobie znalazca to jest ok, natomiast
    > gdy kto inny to już nie. Uczciwość sprzedana za 200 zł?

    Ale co w tym dziwnego? "Ktoś inny", to niby kto? Obsługa wyłudzająca
    znalezione pieniądze dla siebie? Czy ktoś, kto znalazł tę forsę w cudzym
    portfelu? Znalazca ma pewne prawa, których inni nie mają. Np. można
    w lesie zbierać grzyby (w Polsce przynajmniej), a wyciągać z cudzego
    koszyka, to już nie bardzo.

    To nie znaczy, że nie widzę problemu z przywłaszczeniem sobie znalezionej
    większej sumy pieniędzy. (Bo jeśli chodzi o mniejsze sumy, to względy
    praktyczne przemawiają przeciw wszynaniu poszukiwań właściciela.) Ale
    to znalazca jest drugi w kolejce do tych pieniędzy (po oryginalnym
    właścicielu), a pierwszy w kolejce do 10 % z nich.
  • 29.09.17, 14:22
    nocnymarek2 napisał:

    > to znalazca jest drugi w kolejce do tych pieniędzy (po oryginalnym
    > właścicielu), a pierwszy w kolejce do 10 % z nich.

    Mnie to ustawianie się w jakiejś kolejce po nieswoje i nienależne 200 zł właśnie dziwi.
  • 29.09.17, 15:44
    aqua48 napisała:

    > > to znalazca jest drugi w kolejce do tych pieniędzy (po oryginalnym
    > > właścicielu), a pierwszy w kolejce do 10 % z nich.
    >
    > Mnie to ustawianie się w jakiejś kolejce po nieswoje i nienależne
    > 200 zł właśnie dziwi.

    To życie (aka splot okoliczności) postawiło nas w tej kolejce. I teraz
    wybór jest prosty. Albo bierzemy, albo przechodzi na trzecią osobę
    w kolejce. A trzeci jest Skarb Państwa (o ile dobrze zrozumiałem
    zmiany prawne opisane w dyskusji, to był drugi, a teraz stał się
    trzeci). Mogę Cię zapewnić, że Skarb Państwa nie będzie miał
    żadnych dylematów moralnych, związanych z wzięciem tych
    pieniędzy. Gdyby z dawaniem - o to już bardziej.

    Jedynym wiarygodnym sposobem namierzenia oryginalnego właściciela
    jest poproszenie obsługi o udostępnienie monitoringu z momentu,
    kiedy ktoś te pieniądze gubi. I to w dodatku - udostępnienie tu i teraz,
    a nie nazajutrz, kiedy ktoś odegra odpowiednią scenkę przed kamerą.
    Biorąc to wszystko pod uwagę, to chyba nie ma szans, żeby pieniądze
    dostał pierwszy w kolejce... wink
  • 29.09.17, 15:53
    aktualne przepisy mówią tak:
    jeśli znajdziesz pieniądze lub rzecz wartą więcej, niż 100 zł w sklepie, tramwaju, kinie itp i nie znasz właściciela, oddaj pieniądze lub rzecz administratorowi obiektu

    ten po 3 dniach (w domyśle czekania na to, że zgłosi sie właściciel) ma znalezisko oddać w depozyt do starostwa, które ogłasza, że je ma

    jeśli po określonym w ustawie czasie nikt się nie zgłosi, znalezisko należy do znalazcy

    wszystko to jest w Internecie do znalezienia w ciągu 5 minut

  • 29.09.17, 16:01
    wagonetka napisał(a):

    > jeśli po określonym w ustawie czasie nikt się nie zgłosi, znalezisko należy
    > do znalazcy

    Wszystko pięknie. Ale istotą pieniędzy jest to, że każde 100 zł wygląda
    tak jak inne 100 zł. Jak pójdę do starosty i powiem, że zgubiłem 100 zł,
    to dostanę jakieś?
  • 29.09.17, 16:11
    nocnymarek2 napisał:

    > Wszystko pięknie. Ale istotą pieniędzy jest to, że każde 100 zł wygląda
    > tak jak inne 100 zł. Jak pójdę do starosty i powiem, że zgubiłem 100 zł,
    > to dostanę jakieś?

    nie wiem, ale to zmartwienie starostwa, w jaki sposób weryfikuje właściciela zguby



  • 29.09.17, 16:24
    wagonetka napisał(a):

    > nie wiem, ale to zmartwienie starostwa, w jaki sposób weryfikuje
    > właściciela zguby

    Dlatego, chcąc pomóc w tym zmartwieniu, dałem wskazówki:

    >>> Jedynym wiarygodnym sposobem namierzenia oryginalnego właściciela
    >>> jest poproszenie obsługi o udostępnienie monitoringu z momentu,
    >>> kiedy ktoś te pieniądze gubi. I to w dodatku - udostępnienie tu i teraz,
    >>> a nie nazajutrz, kiedy ktoś odegra odpowiednią scenkę przed kamerą.

    I może ktoś tu pisać, że jestem dziwny, ale mnie w danej sytuacji
    zależałoby na tym, żeby te pieniądze nie trafiły do żadnego cwaniaczka.
  • 29.09.17, 16:28
    nocnymarek2 napisał:

    > I może ktoś tu pisać, że jestem dziwny, ale mnie w danej sytuacji
    > zależałoby na tym, żeby te pieniądze nie trafiły do żadnego cwaniaczka.

    a mnie by zależało na tym, abym to nie ja była tą, która jest takim większym cwaniaczkiem, czyli złodziejaszkiem
  • 29.09.17, 23:11
    > Ale istotą pieniędzy jest to, że każde 100 zł wygląda tak jak inne 100 zł.

    W ustawie przywołanej przez Wagonetkę mamy art. 26

    W ustawie z dnia 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny (Dz. U. z 2014 r. poz. 121 i 827 oraz z 2015 r. poz. 4) wprowadza się następujące zmiany:
    7) art. 189 otrzymuje brzmienie:

    „Art. 189. Jeżeli rzecz znaleziono w takich okolicznościach, że poszukiwanie właściciela byłoby oczywiście bezcelowe, staje się ona przedmiotem współwłasności w częściach ułamkowych znalazcy i właściciela nieruchomości, na której rzecz została znaleziona, jeżeli jednak rzecz ta jest zabytkiem lub materiałem archiwalnym, staje się ona własnością Skarbu Państwa, a znalazca jest obowiązany wydać ją niezwłocznie właściwemu staroście.”;


    --
    Dla starożytnych Rzymian algebra była niesamowicie prosta, ponieważ X zawsze było 10.
  • 30.09.17, 01:45
    nocnymarek2 napisał:
    Jak pójdę do starosty i powiem, że zgubiłem 100 zł, to dostanę jakieś?

    zalezy. musisz powiedziec kiedy, gdzie, o ktorej, jaka suma, stare, nowe, skad pochodzily (bo pewnie z tego zorientuja sie jakie prawdopodobne numery banknotu).
    np - strzelam na slepo - powiesz, ze wyplaciles z automatu na Glownej o 14:25 35 maja wink
    i ktos pewnie bedzie sprawdzal jakie numery wyszly wtedy z tego automatu. jesli numery beda sie mniej wiecej zgadzaly z twoim rzekomo zgubionym banknotem, to moze je dostaniesz. albo, jesli byly z wyplaty z dnia 9/29/2017 - to tez. czy byly luzem, w kopercie, jakiej, w portfelu, w jakim, co w nim jeszcze bylo, itd itd itd.
    jakies plus minus metody weryfikacji musza byc. inaczej bylby to lol swietny sposob zarobkowania. wysylasz rodzine i co jakis czas masz 500zl+ za friko : )

    jak oderac zgubione pieniadze - no prosze jak zgadlam : )
    jesli faktycznie tylko tyle - a osobiscie podejrzewam ze wszystkiego nie podali z oczywistych przyczyn - to dosc latwe. pieniadze zapewne codziennie ktos gubi. szansa ze "zgubilem w poludnie na Rynku wlasnie wyplacone, lekko pogniecione, nie nowe 500zl, mysle ze wypadly mi z kieszeni jak wyciagalem komorke" - moze sie i udac. "nie ma? oooo, co za szkoda. moze jeszcze ktos znajdzie i przyniesie. tu moj nr telefonu.." ; )

    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 29.09.17, 16:04
    nocnymarek2 napisał:

    > > Mnie to ustawianie się w jakiejś kolejce po nieswoje i nienależne
    > > 200 zł właśnie dziwi.
    >
    > To życie (aka splot okoliczności) postawiło nas w tej kolejce. I teraz
    > wybór jest prosty. Albo bierzemy, albo przechodzi na trzecią osobę

    Na prawdę nie interesuje mnie czy w przypadku nieodnalezienia osoby do której zguba należała "przejdzie" ona na kogoś innego czy nie. Nie była moją zgubą, zatem ja nic nie stracę, a jeśli nawet rzeczywiście przejdzie to również ani ja nie zbiednieję, ani on się nie wzbogaci. Można tylko przy okazji stracić honor i uczciwość albo przez swą pazerność również koleżankę jak w poście założycielskim..

  • 30.09.17, 00:12
    Ja bym sama próbowała znaleźć właściciela, jakbym nie znalazła wzięłabym i w tedy mnie by tam nie parzyły skoro właściciel by się nie znalazł...
  • 29.09.17, 16:11
    Nie, nie odbyło się w porządku. Prawdziwa koleżanka dokupiłaby dla siebie i Ciebie po kremówce!
  • 29.09.17, 21:02
    Z jednej strony mówi się: znalezione nie kradzione, ale miałem kiedyś taką sytuację, że po wejściu do sklepu wypadło mi 100 zł. Szukałem po całym sklepie między półkami i oddał mi je facet, który wchodził tuż za mną, a mógł spokojnie schować pod butem. Może oddawanie to dla niektórych frajerstwo, ale cytując Omara z The Wire: A man's gotta have a code. Mało jest ludzi uczciwych na tym świecie, coraz mniej, więc w takich sytuacjach odruch tego rodzaju jest na wagę złota.

    --
    Only when the last tree has died and the last river been poisoned and the last fish been caught will we realise that we cannot eat money.
  • 30.09.17, 10:08
    Nie oddanie kasy która komuś wypadła i ja to widziałam to dla mnie jak kradzież.W lokalu-podc obsłudze telefon utrudniając jak się da przekręt( podpucha ze znakiem szczególnym).Zabranie banknotu z ulicy to łut szczęścia, chyba że chodzi o przystanek, można powiesić info z telefonem i czekać. Jeśli komuś na kasie nie zależy to niech nie bierze ale niech się z tego powodu nie lansuje jako jedyna honorowa w morzu upadku obyczajów. Mamswój honor, jestem uczciwa i nikt dziecka w brzuch nie będzie mi wmawiał.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 30.09.17, 10:20
    Na ulicy też można powiesić ogłoszenie, conie? Albo chwilę postać, czekając na widok kogoś, kto będzie czegoś gorączkowo szukał.
    Skądinąd: wiem, że mnóstwo ludzi nie przywłaszczyłoby sobie bezrefleksyjnie i bezwysiłkowo znalezionej kasy, więc gadanie o 'jedynej honorowej' funta kłaków warte.
    Noi - co to za gadanie o jak 'że komuś na kasie nie zależy, to niech nie bierze'? Przecież chodzi o świadomość, ze są ludzie, dla których 200 zeta to majątek - kolejny z trudem zapłacony rachunek, forsa na leki, ostatnie grosze na jedzenie czy coś w tym stylu. Empatia, nie 'niezależnie na kasie', na litość.

    --
    Ilu uczestników liczył marsz opozycji?
    (Można się pomylić o 40 milionów.)
  • 30.09.17, 10:36
    Można postać chwilę i poczekać, prawda, ale ogłoszenie gdzie?Na latarni?
    Jeśli dla kogoś 200 zeta to majatek to raczej mu taka suma nie wypada. Sa w portfelu specjalne przegródki na suwak, zreszta na ogól główna kase na życie ma się na koncie albo w wypadku starszych osób w domu.
    Także zażyj może środek który podobno wprowadzili juz do sprzedaży zwany Niepierdolem. Kasa na ulicy to kasa na ulicy, w kawiarni , na przystanku mozna spróbować odnależć właściciela . Gdzie można to można.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 30.09.17, 10:43
    baba67 napisała:

    > Można postać chwilę i poczekać, prawda, ale ogłoszenie gdzie?Na latarni?

    Można zgłosić do kierownika zmiany - on może uczulić pracowników na kogoś, kto będzie czegoś szukał. Zostawić mu namiary na siebie.

    > Jeśli dla kogoś 200 zeta to majatek to raczej mu taka suma nie wypada.

    No jasne. A jak ktoś nie lubi gwałtów, to nie zakłada krótkiej spódniczki?
    Daj spokój.

    > Także zażyj może środek który podobno wprowadzili juz do sprzedaży zwany Niepie
    > rdolem. Kasa na ulicy to kasa na ulicy, w kawiarni , na przystanku mozna spróbo
    > wać odnależć właściciela . Gdzie można to można.

    Wypowiedz wulgarna i agresywna. Plus zero empatii. Nienajciekawiej.



    --
    śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
  • 01.10.17, 09:27
    Jakiego kierownika zmiany? O czym Ty piszesz? Na ulicy u kierownika zmiany? Przeczytaj może uważnie posty do których się odnosisz. Wtedy łatwo zobaczysz że dyskutujesz sama ze sobą. Mam i honor i empatię uczciwość. Oraz zdrowy rozsądek umiejętnośc czytania ze zrozumieniem,czego Ci tu najwyrażniej zabrakło.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 01.10.17, 22:02
    "Niepierdol" to jest ten kontekst?
    Na ulicy można spokojnie przykleić kartkę ze swoim adresem meilowym dla kogoś, kto będzie szukał.

    Trzeba chociaż spróbować dać szansę temu, kto zgubił. Zamiast szukania racjonalizacji 'że jakby mu zależało na forsie, to by nie gubił;. No weź.

    --
    Wiara w kompleks braku członka to oczywisty przejaw kompleksu braku macicy.
  • 02.10.17, 08:17
    Gdzie konkretnie na ulicy? Na chodniku? Na latarni? Bo na domach nie można, latarnia może byc daleko od miejsca znalezienia. Może kreda na chodniku? Adres mailowy w sumie lepszy niz telefon.
    Napisałam wyrażnie -gdzie można to można.Jeśłi można to sie powinno. Niekiedy nie można, na uliczkach osiedlowych to nawet bardzo czesto nie można, w parku tez nie bo na drzewach nie mozna, na altankach nie można. Twierdzenie że nie brak honoru , empatii bo się weżmie dla siebie coś co lezy na ulicy (i 200 to harcore najczęściej jest to 10 lub 20) to własnie kontekst wspomnianego specyfiku który od czasu do czasu przydałby sie każdemu.


    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 02.10.17, 17:48
    Generalnie można się różnić opinią, czemu nie.
    Natomiast żarciki w stylu 'wez Niepierdol' są poniżej. Skumaj, dzięki z góry.

    --
    feminists aren?t humorless just because your jokes suck
  • 30.09.17, 00:04
    Kochana, ja kiedyś, wiele lat temu znalazłam 10 złotych na podłodze, a chwilę wcześniej szli chłopcy jacyś tą drogą, no i krzyczę na cały korytarz, czy może nikt nie zgubił pieniędzy, nikt się nie odezwał, nie mówiłam o jaką kwotę chodzi, jakby się ktoś odezwał zapytałabym ile i jakby powiedział, że tą dychę, to bym oddała, a jak nie to nie dałabym i tyle.... Ale inni chłopcy z korytarza powiedzieli mi tak ,,znalazłaś, właściciela nie ma, to Twoje, bierz''. Więc mogła co najwyżej spróbować jak ja wówczas, ale moja, a jej kwota znaleziona były dalekie od porównania, a jak nikt by się nie zgłosił, to jej i tyle....Podobnie zrobiłam z torbą z zakupami w sklepie, ale niestety żałowałam, ponieważ, nikt się nie zgłosił, ale Panie ze sklepu zabrały mi ją pod ladę, mam nadzieję tylko, że w celu oddania właścicielowi, jakby wrócił i szukał, a nie, żeby się łupem podzielić, bo jeśli w celu zwrotu to fajnie, a przy drugiej opcji, co by nie było było im, jak i mi równie potrzebne czy tam zbędne. Ja jestem chyba za uczciwa, nie wiem.... smile
  • 30.09.17, 05:47
    jagodziu napisała:

    > bo jeśli w celu zwrotu to fajnie, a przy drugiej opcji, co by nie było
    > było im, jak i mi równie potrzebne czy tam zbędne. Ja jestem chyba
    > za uczciwa, nie wiem.... smile

    Uczciwa i roztrzepana - baaardzo niebezpieczna mieszanka. wink
  • 30.09.17, 11:50
    A mnie pani Klozetowa oddała pozostawiony przeze mnie na umywalce jakąś godzinę przedtem zegarek, choć mogła udać, że wziął np. następny klient... Od razu mówię, że toaleta podrzędna, darmowa, na placu gdzie przewija się setki osób (w tym stała liczba dyżurnych meneli!)
  • 01.10.17, 09:36
    Bo do obowiązków tej pani należy regularne sprawdzanie stanu obiektu i widać że się wywiązuje.Uważam że nie ma co porównywać takiej osoby do obsługi kawiarni. Dla mnie naturalne by było oddanie jej znalezionego przedmiotu, w przypadku dużej kawiarni(a nie na przykład kameralnej rodzinnej cukierni wolałabym zostawić telefon. Duża sieciówka to duża rotacja przypadkowych ludzi który maja wywalone na reputacje miejsca.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 01.10.17, 03:03
    Jak wszystko może być w porządku skoro to kradzież?
  • 01.10.17, 08:26
    witam,na forach raczej sie nie udzielam ale temat ostatnio 2 krotnie dotyczy mnie i mojej córki.Ja znalazłam w dużym markecie na podłodze złota cienka bransoletkę -w pierwszej chwili się ucieszyłam ale po chwili zastanowienia zaniosłam bransoletkę na punkt obsługi klienta. Właściwie należało zgłosić fakt znalezienia bransoletki i zostawić swój nr telefonu-nie wiem czy ktoś zgłosił się po bransoletkę bo nie sprawdzałam .
    Przypadek drugi -moja 19 letnia córka była na urodzinach u koleżanki w domu -w imprezie uczestniczyło ok.20 dziewczyn. Jedna z nich wcześniej wychodzą ubrała puchową ,czarną,długą kamizelkę mojej córki i wyszła.Córka wracała w samym swetrze.Ale to nic mimo małego grona od dwóch tygodni nie może dowiedzieć się gdzie jest jej kamizelka.W domu koleżanki w zamian pozostała podniszczona również czarna kurtka I NIKT nie chce oddać nie swojej własności.Ciekawa jestem co na to rodzice złodziejki-pewnie pochwalili że taka zaradna.Dochodzenie jest trudne bo złodziejka pewnie dawno kamizelkę sprzedała .Organizatorka imprezy to córka dwojga lekarzy wydawałoby sie że zaprasza uczciwych ludzi.
    Pozdrawiam
  • 01.10.17, 09:43
    Bransoletka to nie banknot. Myślę że dobrze zrobiłas.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 01.10.17, 21:23
    Z bransoletką postąpiłaś niegrzecznie, bo problemem obarczyłaś inne osoby (obsługę), które ze sprawą nie miały nic wspólnego. Powinnaś sama rozwiązać problem własnymi siłami, skoro chciałaś już być taka grzeczna. A tak wyszłaś na małostkową i wygodnicką.
  • 01.10.17, 21:34
    rebelchicken napisała:

    > Z bransoletką postąpiłaś niegrzecznie, bo problemem obarczyłaś inne osoby (obsł
    > ugę), które ze sprawą nie miały nic wspólnego. Powinnaś sama rozwiązać problem
    > własnymi siłami, skoro chciałaś już być taka grzeczna. A tak wyszłaś na małostk
    > ową i wygodnicką.

    Mogła schować do kieszeni i wyjść ze sklepu jak dama. Wtedy byłaby grzeczna i niemałostkowa. Albo nie, lepiej żeby obleciała wszystkich klientów pytając czy zguba nie należy do nich . A tak- chamstwo i drobnomieszczaństwo jak nic.tongue_out
  • 02.10.17, 08:19
    Ty się dobrze czujesz? W rodzinie tez OK?

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 02.10.17, 08:31
    baba67 napisała:

    > Ty się dobrze czujesz? W rodzinie tez OK?
    >
    Jeśli to do mnie odpowiem - Vice versa.
  • 01.10.17, 23:33
    Jak ja lubię tego typu oceny....a córka przedstawicieli jakij profesji z założenia zapraszałaby ludzi nieuczciwych uncertain?
  • 02.10.17, 21:14
    Osobiscie w takich przpadkach nadeptuje na banknot a pozniej podnosze jak nikt sie nie “pucuje” zbyt ostentacyjnie.
    Powoid? Jak podniesiesz kase I bedziesz to z glupia mina trzymacw reku, to zaraz zleci sie 15 takih, co to przed sekunda “zgubil”. Nie tylko utracisz pienadze ale jeszcze mozesz zarobic. W pape z liscia.
    Aha, jak oddamy banknow kasie z info, ze ktos to zgubil, to kasjer to wezmie I bedzie mial ubaw z glupka.
    Jesli chodzi o Ciebie, to w sumie mogla cos nadmienic, ale jesli to nie Ty zgubilas papier to w sumie roznica niewielka chyba ?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.