Dodaj do ulubionych

Zwracania się w pracy na Pan/Pani

25.09.17, 18:27
Mam pytanie - zamierzam pojść do nowej pracy - jeszcze nie wybrałam - jak dać znać, że chcę aby zwracano się do mnie na Pani, w ostateczności "Pani Diano", nie zaś na Ty? W poprzedniej pracy nie mogłam przemóc się do mówienia osobom tak na prawdę mi nie znajomym na Ty. Chcę zwracać się niezależnie czy to szef, czy pracownik niższego szczebla, młodszy - zwrotem Pan/Pani i chcę by tak samo zwracano się do mnie. Jak to oznajmić, czy i jak upominać/ inaczej dać znać.

Mam świadomość, że podjęcie tej decyzji jest dobre teraz, bo tego, że ktoś przejdzie na Ty już się nie odwraca w przyszłości.

iestety w działach informatycznych jest ciężko o kulturę i od razu chcą przechodzić na ty nawet o to nie pytając, często nawet na rozmowach kwalifikacyjnych od razu "jadą" na "Ty".
Edytor zaawansowany
  • 25.09.17, 18:38
    Niestety jeśli takka jest polityka firmy, że wszyscy są na ty, to albo musisz się z nią zgodzić, albo starać się o pracę gdzie indziej, nie w korporacji.
  • 25.09.17, 18:45
    Normalnie. Nie wyrażasz zgody poproszona o przejście na Ty "Zostańmy proszę przy oficjalnej formie". Jeśli ktoś odzywa się do Ciebie na Ty bez pytania, odpowiadasz raz zwracając się per Pan/Pani jeśli rozmówca tyka ponownie mówisz coś w stylu "Przepraszam, ale nie przechodziliśmy na Ty, zostańmy proszę przy oficjalnej formie".
    Pomóc może też odpowiednie witanie rozmówcy. Zamiast samego "dzień dobry" możesz mówić "dzień dobry pani/panu".
    Inna sprawa, że jeśli zatrudnisz się w firmie, w której już na rozmowie kwalifikacyjnej "jada na Ty" to najprawdopodobniej dostaniesz polecenie służbowe dostosowania się do zasad komunikacji wewnętrznej w firmie. Jeśli to dla Ciebie ważne polecam dopytać się o zasady komunikacji przed podjęciem decyzji o zatrudnieniu.

    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • 25.09.17, 18:58
    No cóż - jeśli to duża firma, która ma takie zasady komunikacji - to nikt nikomu nic nie proponuje, tylko defaultowo mówi jak wszyscy - po imieniu.

    Jeśli autorka wybierze pracę w takiej instytucji to nie wróżę sukcesu, bo cokolwiek by nie robiła - nie "naprostuje" kilkuset osób od lat przyzwyczajonych do takiej a nie innej kultury organizacyjnej.
    Zgadzam się, że jeśli to na tyle istotne to pozostaje zrobić wywiad w tej materii w czasie rekrutacji - i dostosować swój wybór. Inna forma się zwyczajnie nie sprawdzi.
  • 25.09.17, 19:06
    Tylko jak o to pytać w czasie rozmowy by nie było to sztuczne? Na rozmowach jeżeli ktoś się pyta, czy może przejść na "Ty" odpowiadam, że nie jestem na to gotowa. Właściwie już tak udzielona odpowiedź powinna dać do zrozumienia osobom rekrutującym, że chcę się zwracać formalnie w miejscu formalnym, a nie towarzyskim.
  • 25.09.17, 20:02
    Wprost. Żadne pytania o zasady w firmie, z którą chcesz podjąć współprace nie są sztuczne, a wszystkie należy zadawać wprost. To jest zwyczajny temat na rozmowie o pracę. Na większości rozmów rekruter sam informuje jakie są zasady zwracania się do siebie w firmie (razem z informacją o godzinach pracy, zasadach pracy zdalnej, przerwach ect.). Jeśli tej informacji nie podaje, normalnym jest się dopytać. Imho nie warto zdawać się na domyślność osoby rekrutującej, że poprawnie zinterpretuje Twój brak gotowości i narażać na zainwestowanie czasu w prace w której będziesz się źle czuć.


    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • 25.09.17, 20:16
    Hmm. w sumie przeszłam już 20 rozmów kwalifikacyjnych i... ani razu nie podano takich zasad o jakich piszesz. Jedynie o braku możliwości pracy zdalnej było i o nienormowanym czasie pracy. Również i tam gdzie się zatrudniłam na okres próbny i nie dotrzymali tego okresu. O przerwach nic, o zasadach dotyczących savoir vivre nic, na pytanie o dresscode nie umieli odpowiedzieć, z Ci co coś próbowali opisywali ubiór raczej dla mężczyzn niż dla kobiet i to w takich firmach, gdzie praktycznie DC nie było, to znaczy dla mężczyzn dżinsy, koszula lub sweter na stanowisku IT.

    Jest też pewna zasada, którą zauważyłam - im więcej się zapytasz, tym mniejsza szansa na zatrudnienie, ale z drugiej strony brak pytań - nie zadanie choć jednego powoduje podobne konsekwencje. Spróbuję, zapytam.
  • 25.09.17, 21:02
    Tez mi sie to raz zdarzylo na interview- I nie dostalam tej pracy nie sadze ze z powodu tego pytania ale bylo dosc podstawowe I kobieta z HR nie znala odpowiedzi.

    Niestety ale jak w firmie ludzie beda do siebie mowic na ty a ty bedziesz na Pani to nie bedziesz tam pasowac I bedziesz sie zle czuc . Bo to robi wrazenie ze ludzie na ty sa bardziej zaprzyjaznieni a ty sie puszysz. Nie rozumiem dlaczego nie mozesz sie przemoc. Niestety czasem trzeba byc elastycznym I dostosowac sie do zasad w firmie.
  • 26.09.17, 00:28
    Nie przeszkadza mi, gdy inni do siebie mówią na Ty - to ich sprawa. Jeżeli się odpowiednio znają lub im to nie przeszkadza... Na "Ty" jestem w stanie przejść dopiero, gdy się z kimś zaprzyjaźnię i on wyjdzie z taką inicjatywą. Zazwyczaj to wymaga spotkań poza firmą, by poznać jaka ta osoba jest, zaś wiele osób dało się poznać, że nie są warci przejścia na "Ty" do tej pory. W poprzedniej pracy, gdzie dłużej popracowałam na "Ty" przeszłam tylko z 2 osobami, jednak by nie kontrastować innych i nie prowadzić do "wojny", że ktoś jest lepszy w pracy pozostało zwracanie się "Panie i tu imię".

    Kilka osób zaś dało się poznać jako podkładających tzw. świnię, zaś do takich w życiu bym się nie przemogła do mówienia na "Ty" i pozwolenia mówienia tak do siebie.
  • 25.09.17, 21:39
    Ja szukałam pracy 4 miesiące temu (też IT). Byłam na trzech rozmowach, na dwóch poproszono mnie o przejście na ty na samym początku spotkania jednocześnie od razu informując "bo tu wszyscy jesteśmy na ty". Na trzeciej (wieloetapowej w na prawdę dużym korpo, gdzie były to w sumie 4 rozmowy z różnymi specjalistami i tam mi "paniowano") tą informację przekazała mi pani z HR omawiając ogólnie obyczaje w firmie. W IT często nie ma dresscodu, ale powinnaś usłyszeć wtedy jasno, że nie ma, bo wbrew pozorom są firmy gdzie programiści czy serwisanci mają bardzo sztywny dresscode, bo np pracują na terenie siedziby klienta. Bywa, że nie jest liczony czas przerw tylko rozlicza się z zadań i wtedy też powinno być Ci to powiedziane. itd. To są wszystko informacje, które powinny zostać podane i poważne firmy to robią, bo chcą pracowników którzy będą zadowoleni z warunków pracy. Dodatkowo mi pokazano biuro (2/3 rozmów) i zaproponowano poznanie osób z zespołu (1/3 rozmów, tę firmę wybrałam), a startowałam na bardzo niskie stanowisko.
    Z jakością rozmów fakt bywa różnie, ale taka seria świadczy albo o tym, że bardzo źle dobierasz firmy do których aplikujesz, albo skreślają Cie na samym początku i prowadzą rozmowy byle jak (co w sumie też o profesjonalizmie nie świadczy) .

    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • 26.09.17, 00:43
    Aż jestem ciekawa, jaka to była firma, gdzie Ci Paniowano - może tam bym pasowała. Pytanie o DC głównie właśnie jest po to by "wywęszyć" ile jest mniej więcej spotkań z prawdziwym klientem, ponieważ przy pytaniu o spotkania z klientem zawsze mówią, że dużo by podwyższyć swój prestiż - nie wiedzą po co pytam, myślą, że by sprawdzić czy firma stabilna. Tymczasem później okazuje się że to klient wewnętrzny, czyli programista robi program w komórce IT dla Pani Zofii z kadr, która jest tym klientem (tak w skrócie). Zapytanie o DC zazwyczaj odranicza się do podania albo, że go nie ma (nie ma spotkań z klientem), motania się (nie wiedzą, padają dżinsy lub określenie tak jak Pani przyszła, wystarczy schludnie - nie ma klienta zewnętrznego dla pracowników IT), pada określenia marynarka, spodnie eleganckie - znaczy, że nie odseparowali IT od klienta (IT nie umie zazwyczaj rozmawiać o biznesie i pieniądzach - unikam).

    Jak rozlicza się z zadań - to wtedy dziękuję, ponieważ pracując na umowie o pracę, chcę być tak wynagradzana. Gdy chcę pracować zadaniowo - pracuję w domu biorąc zlecenia z kliku portali. Wtedy mam przynajmniej luz, że robię je wtedy kiedy chcę. Na umowie o pracę chcę mieć stabilność i prawo do podstawowego 26 dniowego urlopu oraz mieć prawo się rozchorować, gdy mnie ktoś zarazi.

    "i poważne firmy to robią, bo chcą pracowników którzy będą zadowoleni z warunków pracy" - istnieją jeszcze takie firmy? Z mojej obserwacji, nawet tam gdzie popracowałam dłużej nie było ważne jak się czuję, nawet gdy obgadywano mnie w mojej obecności i zgłosiłam to dyrektorowi, później przy braku reakcji prezesowi. Reakcja była żadna, mimo, że k**wę ze mnie robiono w oczach innych.

    Poważnie piszesz, że już na rozmowie kwalifikacyjnej pokazywano Ci zespół? Miałam ich 20 (1 udana, ale mi podziękowano po kliku tygodniach, 2 odmówiłam ja za nieuczciwe warunki wynagradzania) i nigdy na tym etapie nie wiedziałam z kim będę pracować.

    Zawsze u mnie to były 2-3 etapowe spotkania. Najpierw z rekruterami, potem testy umiejętności, potem rozmowa z prezesem/dyrektorem. Te 2 pierwsze etapy często były łączone w jeden długi.

    Miałam też rozmowy dwie, gdzie rekruterzy nie umieli odpowiedzieć na żadne moje standardowe pytanie, nawet takie znalezione w poradnikach o co należy pytać. Tu potwierdzam - część firm nie umie rekrutować.
  • 26.09.17, 14:18
    diana664 napisał(a):


    > Jak rozlicza się z zadań - to wtedy dziękuję, ponieważ pracując na umowie o pra
    > cę, chcę być tak wynagradzana. Gdy chcę pracować zadaniowo - pracuję w domu bio
    > rąc zlecenia z kliku portali. Wtedy mam przynajmniej luz, że robię je wtedy kie
    > dy chcę. Na umowie o pracę chcę mieć stabilność i prawo do podstawowego 26 dnio
    > wego urlopu oraz mieć prawo się rozchorować, gdy mnie ktoś zarazi.

    Przyznam, że kompletnie cię nie rozumiem - co ma zadaniowy czas pracy do umowy o pracę? Mam umowę o pracę - jak wszyscy u mnie w firmie - oraz jestem rozliczana z zadań. Co polega z grubsza na tym, że nikogo nie interesuje czy przyjdę do pracy na 7 rano czy na 10.30, czy też np. wyjdę o 15tej i swoją robotę dokończę sobie o 19tej w domu. Ma być zrobione w terminie do - i to wszystko. Jak jestem chora, to jestem chora - biorę zwolnienie jak muszę, choć ja akurat wolę pracować wtedy z domu, bo nie opłaca mi się tracić kasy na L4. Urlop mam 26 dniowy - bo i czemu miałoby być inaczej. Płace i świadczenia są normalne, zgodnie z umową i przepisami - przecież to normalny etat, a zasady rozliczania z wykonanych zadań są wewnętrzną sprawą firmy.
  • 26.09.17, 23:18
    Problem jest taki, że w branży IT niektóre błędy są wyceniane z góry na 1-2 godzin a w praniu wychodzi, że zajmuje 3 dni, bo błąd tkwi, w którymś z linii systemie. Innym niż określono. Stąd nie opłaca się praca zadaniowa, bo zapłacą za 1-2 godziny mimo pracy w skupieniu i pełnym oddaniu przez 24 godziny łącznie. Próbują mieszać umowę skutku (jaką jest umowa o dzieło) z umową starannego działania (jaką jest umowa o pracę). Takie firmy omijam szerokim łukiem, ponieważ na urlopie 26dniowym nie pracujesz, nie masz zadań, więc... A co do chorób to bywają różnie ciężkie, a część jest przewlekłych. Przy części nie popracujesz. Godziny pracy nie mają dla mnie znaczenia - etat to 8 godzin, a czy od 17-11 a potem od 17-21 czy ciągiem od 11-19 to jest mi obojętne. Oby w miarę stałe w ciągu tygodnia, bo inaczej zakłóca to dzień i nie daje się wyspać.
  • 26.09.17, 20:36
    Paniowano mi na spotkaniu w koreańskim koncernie. Podejrzewam, że tylko dlatego, że rozmawiający ze mną eksperci byli mężczyznami młodszymi co najmniej o dekadę, a ja nie zaproponowałam pierwsza. Ale tylko oni. Pani z HR (na oko rówieśniczka) zaczęła od propozycji przejścia na ty i od razu poinformowała o istnieniu zasady "wszyscy na ty" w firmie. Ja się na nich nie zdecydowałam w końcu, ze względu na tematykę projektu nie do końca w moim klimacie i że kręcili nosem na współprace b2b (plus ogólnie moje doświadczenie mówi ze im więcej etapów tym słabsze warunki pracy).
    W firmie w której zostałam zatrudniona najpierw rozmawiałam z moim obecnym przełożonym, a następnie dwoma kolegami z zespołu. Rozmowa polegała trochę na sprawdzaniu wiedzy technicznej, a trochę na tym czy gra sfera komunikacji (nie ukrywajmy w działce do której startowałam to zielona jak szczypiorek byłam i nadal jeszcze jestem, dużo do sprawdzania nie było). Wybrałam ich głównie ze względu że działają w branży, w której kiedyś pracowałam i lubię.
    Co do zespołu to na rozmowy na stanowiska wyższe, senior itd to poznawanie kogoś z zespołu powoli wchodzi do standardu, u nas może jeszcze nie jest tak częste, ale w GB moja kumpela bez obietnicy możliwości porozmawiania z choć jednym członkiem zespołu to się nawet się na rozmowę nie pofatyguje.
    Podejrzewam, że są branże w których sposób rekrutacji sięga dna i można nazbierać "kwaitków" z rozmów. Mnie zawsze szczęśliwie omijało, no i moje "próbki" rozmów są niewielkie.

    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • 26.09.17, 22:24
    >>>Co do zespołu to na rozmowy na stanowiska wyższe, senior itd to poznawanie kogoś z zespołu powoli wchodzi do standardu, u nas może jeszcze nie jest tak częste, ale w GB moja kumpela bez obietnicy możliwości porozmawiania z choć jednym członkiem zespołu to się nawet się na rozmowę nie pofatyguje>>>>

    To prawda w UK to sie juz zdarza ale na pewnych zasadach- zapraszaja np 4-5 osob na rozmowe I powiedzmy ze dla 3 juz w trakcie rozmowy wiedza ze I'm pracy nie zaproponuja wiec I'm nikogo nie pokazuja a pozostale 2 im pasuja wiec po rozmowie przedstawiaja im zespol. Anglicy sa pragmatyczni nie przedstawiaja zespolu I nie marnuja czasu z osoba ktorej pracy nie zaproponuja

    Bylam na takiej rozmowie I pod koniec kobieta byla szczera powiedziala ze zaproponuja albo mnie albo jakiejs drugiej osobie....w koncu zaproponowali mnie. W sumie dobra firma niestety po przemysleniu odmowilam ze wzgledu na odleglosc I nieciekawy dojazd.
  • 27.09.17, 23:02
    Czy I pisane z dużej litery i I'm zamiast im ma tu jakiś ukryty kontekst?
  • 25.09.17, 19:05
    Jeśli masz aż tak silne opory przed byciem na Ty w pracy, to rzeczywiście najlepiej dowiedz się wcześniej, jakie zwyczaje panują w firmie, do której chcesz trafić. Bo może na rozmowie jeszcze będą zwracać się na pani, ale jak już zostaniesz przyjęta, to okaże się, że wszyscy są po imieniu i wtedy wyłamanie się będzie bardzo trudne (o ile w ogóle możliwe).
  • 25.09.17, 19:11
    Tylko jak o to pytać. Jeżeli sami proponują na rozmowie przejście na Ty, to mówię, że ie jestem na to gotowa. Nie mam problemów z pisaniem w miejscu nieformalnym na Ty (fora), ale w miejscu formalnym, nie towarzyskim po prostu nie potrafię. Niestety w poprzedniej pracy szybko się ze mną pożegnali, gdy po raz kolejny mówiłam na Pan/Pani. Nie były ważne umiejętności, które niejako wysoko oceniali. Zaprosili mnie po 3 tygodniach na dywanik + wypowiedzenie z brakiem obowiązku świadczenia pracy...
  • 25.09.17, 19:36
    diana664 napisał(a):

    > Tylko jak o to pytać.

    Na rozmowie kwalifikacyjnej powiedz po prostu, że jesteś ciekawa zwyczajów w tej kwestii i chciałabyś wiedzieć, jak to tutaj wygląda, i tyle. Masz do tego prawo. Podobnie, jak do pytań o inne sprawy, które Cię interesują w związku z Twoją przyszłą pracą.
  • 25.09.17, 23:54
    Wiesz, wydaje się, że w większości dużych firm nikt nie zakłada że to może być dla kogoś problem, szczególnie dla młodej osoby, no i w IT, gdzie faktycznie zasady są dość luzackie. Usztywniając się w formie wypowiedzi dajesz sygnał, że nie będziesz pasowała do zespołu.
    Niestety osób z różnymi umiejętnościami w IT są na rynku tysiące, więc mają wybór.
  • 26.09.17, 01:00
    Do młodych osób już nie należę. Jednak specjalizuję się w tych dziedzinach, w których jest mało osób młodych. Niestety po tym co mnie spotkało i co ludzie potrafią sobą zaprezentować jeszcze ciężej mi będzie przejść na "Ty" w pracy. Aby nie kontrastować osób wolę już w pracy mówić na Pan do znajomego niż do wszystkich na "Ty" na terenie pracy. Znajomi w poprzedniej firmie, gdzie pracowałam dłużej wiedzieli dlaczego tam mówię do nich na Pan, wiedzieli też co mnie spotkało. Po ominięciu barierki z flagami firmy i utracie kontaktu słuchowego z innymi osobami z firmy zwracałam się do nich na Ty. Nie mieli mi nic za zle tutaj. Pytali tylko na początku dlaczego tak robię - wyjaśniłam zgodnie z prawdą, by nie różnicować nikogo w firmie i by panowała równość.

    Z firmy odeszłam ze swojej inicjatywy, ale to już nie jest historia na ten wątek.
  • 26.09.17, 09:36
    Zapytaj wprost jaka jest w firmie do której aplikujesz zasada zwracania się do siebie i czy nie będzie przeszkadzało innym jeśli nie będziesz przechodziła na "ty".
  • 25.09.17, 19:25
    Jeżeli trafisz do firmy, w której zasady komunikacji nie przewidują formy Pan/Pani (a tak jest w większości korporacji), to nie tylko nie wyegzekwujesz takiej formy, ale do tego zyskasz jeszcze opinię sztywniary.

    A jeżeli szukasz pracy w dziale IT, to nie wróżę Ci sukcesu, bo tam zazwyczaj w ogóle panują dość specyficzne układy.

    Jeżeli jest to dla Ciebie kluczowa kwestia przy wyborze pracy (w co, przyznam szczerze, ciężko mi uwierzyć) to po prostu pytaj wprost na rozmowie kwalifikacyjnej.
  • 25.09.17, 20:03
    Możesz zapytać podczas rozmowy kwalifikacyjnej, możesz się też upierać przy mówieniu na pan/pani, ale po co? Potraktuj to jako część dress code'u - w jednej pracy wymagają chodzenia w kostiumie albo garniturze, w drugiej mówienia na ty. Pracowałam w firmie, w której wszyscy mówili sobie na ty (od szefa do recepcjonistów), pracowałam też w innej, gdzie tego obyczaju nie było - szybko się można przyzwyczaić.
  • 25.09.17, 22:15
    To jest wlasnie elastycznosc I to sobie firmy cenia mozliwosc dostosowania sie do ich zasad. Moze sie myle ale mam wrazenie ze autorka watku robi na interviews wrazenie osoby 'dziwnej' I tu sie od razu zapala czerwona lampka tym co prowadza rozmowe...dziwna bedzie sprawiwc trudnosci....nie bedzie pasowac do zespolu.....
  • 26.09.17, 02:19
    Czy moglabym wiedziec jaka to praca i w jakim przedziale wiekowym jestes? autentycznie mnie ciekawi dlaczego mowienie na ty sprawia ci taka trudnosc?

    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 26.09.17, 15:00
    Po kilku ładnych latach pracy (3 kolejne miejsca), gdzie zawsze mówiono na Pan/Pani (albo co gorsza, do mnie na "Pani Aniu", ja do niższych stopniem "Pani Zosiu", a do wyższych "Pani Doktor/Pani Profesor" trafiłam do obecnej firmy (korporacji), gdzie na rozmowie kwalifikacyjnej było "Pani", a po przyjęciu powiedziano mi, że tu wszyscy do wszystkich mówią na "Ty". Na początku było to dla mnie może troszkę... Nieoczekiwane, ale szybko przywykłam. I nie ma to nic, ale to nic wspólnego ze spoufalaniem się. I działa tylko w firmie - do osób z zewnątrz, z którymi współpracuję (ale nie są to klienci, bo nie oni u nas coś kupują, tylko raczej my u nich), jestem na Pan/Pani (bodajże dwa albo trzy wyjątki przez kilkanaście lat pracy).
    Jeśli Ci to przeszkadza, zapytaj na rozmowie kwalifikacyjnej i ew. odmów dalszym propozycjom. Nie wyobrażam sobie, żeby u nas jedna osoba na 300 kontestowała zasady. Masakra.
    Co do zadaniowego czasu pracy, niekoniecznie jest tak źle, jak Ty to widzisz, ani tak dobrze, jak opisali niektórzy. Ja mam elastyczny czas pracy, co oznacza możliwość wyboru na stałe godzin w pewnym zakresie (po uzgodnieniu z przełożonym) - czyli np. 7-15 tak, 9-17 tak, ale 22-6 - nie. Dodatkowo, możliwość kompensowania - dzisiaj pracuję 2 godziny dłużej, jutro godzinę krócej i za tydzień godzinę krócej. Z tymi zadaniami, to jest tak, że mam pod swoją opieką pewien zakres działań i sama sobie organizuję czas w tym zakresie, współpracuję z zespołami projektowymi. Jeżeli zadań robi się za dużo i nijak nie mieszczę się _średnio_ w 40 h/tydzień ani 160/mc, zgłaszam to przełożonemu i już jego w tym głowa, żeby inaczej podzielić robotę (albo, co śmieszniejsze, przełożony telefonuje autentycznie przerażony, dlaczego w zestawieniu godzinowym wyszło mi 200 h w miesiącu i jak ja sądzę, co mogłabym oddać, bo tak nie może być. Hehe). Z kolei, jeżeli po wykonaniu wszystkiego zostaje mi zdecydowany nadmiar czasu, jest moim obowiązkiem to zgłosić, a przełożony ma się martwić, co mi dodatkowo zlecić doraźnie (rzadko) lub przydzielić na dłużej.
    Zadaniowość to nie oznacza, że dostanę robotę, którą powinny robić trzy osoby, i komentarz, że jeśli się nie wyrabiam, to widocznie mało efektywnie pracuję. Kilka razy (dwa? Trzy? przez kilkanaście lat) zdarzyło się kierownikom projektowym coś takiego sugerować. Oj, pierze leciało. Przepraszali smile.
  • 27.09.17, 23:32
    Tu nie chodzi o przepracowanie w jednym tygodniu 30 godzin a w drugim 50, co w średniej 3-miesięcznej - najczęstszy okres rozliczeniowy - da 40 godzin - chodzi o to, że zadaniowy tryb pracy to płaca za zadanie a nie za godzinę. Tak to funkcjonowało u części osób - handlowcy - w firmie gdzie pracowałam kiedyś.To o czym piszesz to jest nienormowany czas pracy. To wielka różnica. Ten drugi o ile jest zapis w umowie, że praca na etat średnio 8 godzin dziennie i w ramach tygodnia są stałe godziny pracy (w przybliżeniu) nie jest problemem. Problemem jest jak zadanie wycenisz na 2 godziny lub zrobi to ktoś inny a w praniu wychodzi że potrzeba 8 lub 24 a zapłacą za 2.

    Co do tykania - nie wyobrażam sobie mówienia do kogoś poza pracą na Pan a w pracy na Ty. Do tego to się sprowadza, że po pracy też potem szef lub "kolega" jadą na Ty, zapominając, że już nie są w pracy. Według biznesowego SV powinno się zwracać na Pan/Pani aż do przyzwolenia zaś praca - odbiór dobra za pieniądze jest niczym innym jak biznesem, zaś przechodzenie na Ty jest dla mnie rodzajem spoufalenia się. Tym samym są imprezy integracyjne. To już nie czas firmowy, nie zaliczane do godzin pracy, ale musisz tam być, pić z "kolegami" i mówić do nich na Ty idawać sobie tak mówić. Po prostu zasady dobrego wychowania ludzie mają że to ujmę żołnierskimi słowami głęboko w *****, co kiedyś bylo nie do pomyślenia, zaś dla mnie jest to nadal nieakceptowalne. Żadnych szanownych, żadnych wielmożnych, ale po prostu Pani.
  • 28.09.17, 22:24
    Poszukaj pracy w sektorze państwowym. Serio.

    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.