Dodaj do ulubionych

Savoir vivre nastolatek...

28.09.17, 08:43
Krótko : Koleżanka córki często bywa u nas w domu, praktycznie codziennie nie mówiąc o takich okolicznościach jak urodziny itp. Kiedy przychodzi grzecznie się wita i dziewczyny idą do pokoju. Na ulicy udaje ,że nie zna ,potrafi minąć na ulicy jak powietrze. Nie unika ,po prostu ignoruje . Szczerze powiem ,że irytuje mnie takie zachowanie . Mam ochotę jej coś powiedzieć tylko co?
Edytor zaawansowany
  • 28.09.17, 09:24
    Dzień dobry kiedy ją spotkasz na ulicy. Może złapie o co chodzi.
    Skoro to dzieciak, to bądź ponad, może po prostu nikt jej nie nauczył manier.
  • 28.09.17, 15:32
    Też bym spróbowała tej metody. Fince korona z głowy nie spadnie, a dziewczyna może się czegoś nauczy.
  • 28.09.17, 21:09
    ser_metafizyczny napisał(a):

    > Dzień dobry kiedy ją spotkasz na ulicy. Może złapie o co chodzi.
    > Skoro to dzieciak, to bądź ponad, może po prostu nikt jej nie nauczył manier.

    Myślałam o tym ,ale za każdym razem mam gulę w gardle.
  • 28.09.17, 21:40
    finka9 napisała:

    >
    > Myślałam o tym ,ale za każdym razem mam gulę w gardle.

    Że ze stresu gulę w gardle?
  • 28.09.17, 11:43
    Ale dlaczego cię to irytuje? Dlaczego w ogóle o tym rozmyślasz?
    Może dziewczyna cierpi na prozopagnozję, polecam się wyluzować
  • 28.09.17, 15:08
    heniek.8 napisał:

    > Ale dlaczego cię to irytuje? Dlaczego w ogóle o tym rozmyślasz?
    > Może dziewczyna cierpi na prozopagnozję, polecam się wyluzować

    Albo na pomroczność jasną... Wiesz trochę trudno mi wyluzować ,kiedy ktoś okazuje mi brak szacunku.
  • 28.09.17, 15:25
    no jak dlaczego... ciebie nie drażni brak kultury?


    --
    Wszystkim dogodzić się nie da, ale wszystkich wkurwić to już żaden problem big_grin
  • 30.09.17, 08:42
    makinetka82 napisała:

    > no jak dlaczego... ciebie nie drażni brak kultury?
    >
    A dlaczego ma mnie drażnić? To nie jest brak kultury polegający na np darciu ryja.
    To jest "uszczerbek"na honorze na jakimś wyimaginowanym majestacie.
    Ja nie mam oczekiwań wobec obcych nastolatków, nie mam też wyobrażeń o swoim majestacie.

    Może dlatego łatwiej znoszę takie sytuacje jak opisana w wątku
  • 30.09.17, 11:58
    Uff, głos rozsądku.

    Poza tym: nastolatkom zdarza się zachowywać dziko i irracjonalnie, taki wiek. Mała pewnie jest nieśmiała albo głupio jej albo cośtam. Za parę lat z tego wrośnie, nie widzę tragedii.

    No chyba, że rzeczywiście ma jakieś problemy okulistyczne, kontaktów nosić nie może, a okularów - nie chce. To byłoby istotnie warte wątku na ponad 100 wpisów.

    --
    - Kiedy zorientowałaś się, Pani, że jesteś Boginią?
    - Cóż, pewnego dnia modliłam się i nagle zrozumiałam, że mówię do siebie.
  • 30.09.17, 13:37
    Dobrze, to swoje dzieci też chowaj tak, by nawet sąsiadom dzien dobry nie mówiły. Dla mnie uszczerbkiem na honorze byłby fakt, że moje dziecko nie mówiłoby dzien dobry komuś u kogo w domu przesiaduje i je. Dla ciebie, rozumiem, to nie stanowiłoby problemu...

    --
    Wszystkim dogodzić się nie da, ale wszystkich wkurwić to już żaden problem big_grin
  • 30.09.17, 13:44
    makinetka82 napisała:

    > Dobrze, to swoje dzieci też chowaj tak, by nawet sąsiadom dzien dobry nie mówił
    > y. Dla mnie uszczerbkiem na honorze byłby fakt, że moje dziecko nie mówiłoby dz
    > ien dobry komuś u kogo w domu przesiaduje i je.

    Nastolatek to nie jest jeszcze dorosły, ukształtowany człowiek i zachowuje się często irracjonalnie lub histerycznie, śmiesznie lub nawet niegrzecznie. Należy go uczyć właściwych zachowań, a nie tylko oczekiwać od niego tychże. Zwracam uwagę, że nawet ustawodawca przewidział jego niezdolność do odpowiedzialności za swe czyny tak jak to jest wymagane od dorosłego.
  • 30.09.17, 14:00
    Toteż ja właśnie jestem za tym, żeby tę dziewczynę nauczyc. Zwrócona uwaga to nie musi być przecież od razu solidny opieprz czy ukamienowanie.

    --
    Wszystkim dogodzić się nie da, ale wszystkich wkurwić to już żaden problem big_grin
  • 30.09.17, 15:12
    makinetka82 napisała:

    > Toteż ja właśnie jestem za tym, żeby tę dziewczynę nauczyc. Zwrócona uwaga to n
    > ie musi być przecież od razu solidny opieprz czy ukamienowanie.

    A co ty możesz ja uczyć albo opieprzac? Jedyne co możesz to poprosić ją że chciałabyś żeby się w określony sposób zachowywała na twój widok.
  • 30.09.17, 15:23
    No i właśnie o to mi chodzi, a co myślałeś, że ja w takiej sytuacji rzucałabym w nią kamieniami z balkonu ?


    --
    Wszystkim dogodzić się nie da, ale wszystkich wkurwić to już żaden problem big_grin
  • 30.09.17, 13:55
    Dzieci - a już nastolatki zwłaszcza - tak już mają, że nie słuchają _wszystkich_i_od_razu_ poleceń rodziców. Wychowanie swoją drogą, zachowanie swoją. Żeby dorosnąć, dzieciak musi się zdystansować do tego, co starzy gadają, łamać zakazy i nakazy i zbudować siebie na refleksyjnym podejściu do tego, co usiłowano mu wpoić - przyjmując to albo odrzucając. A w tzw międzyczasie popełniając _swoje_ nie mamusi błędy.

    --
    Ilu uczestników liczył marsz opozycji?
    (Można się pomylić o 40 milionów.)
  • 28.09.17, 17:10
    To może ty za każdym razem, kiedy przychodzi do twojego domu pytaj kim jest, bo jakoś jej nie kojarzysz

    --
    Mądrzy ludzie powiadają: nie podchodź do byka od przodu, do konia od tyłu, a do idioty w ogóle.
  • 28.09.17, 19:54
    Na poziomie, z klasą, nie powiem!
    Tak na oko, druga gimnazjum.
  • 29.09.17, 09:13
    violina65 napisała:

    > To może ty za każdym razem, kiedy przychodzi do twojego domu pytaj kim jest, bo
    > jakoś jej nie kojarzysz
    >
    Dobre.winkbig_grin
  • 28.09.17, 17:42
    Po pierwsze, zastanów się z kim Twoja córka się zadaje. Dziewczyna ma ewidentne braki w wychowaniu, pewnie pochodzi z jakiejś patologii, naprawdę chcesz, żeby Twoje dziecko z takim środowiskiem się zadawało?
    Po drugie, nie reagować. Nie jesteś jej matką. Niech sobie rośnie w przeświadczeniu, że takie zachowanie jest normalne, a za te 5-6 lat to kierownik Biedronki szybko i sprawnie wpoi jej do pustej głowy, że wykładając towar także należy być uprzejmym wobec klientów wink
  • 28.09.17, 18:02
    szpererda... jakim ty musisz być strasznym człowiekiem w realu...

    --
    Wszystkim dogodzić się nie da, ale wszystkich wkurwić to już żaden problem big_grin
  • 28.09.17, 20:21
    szpererda napisała:

    > Po pierwsze, zastanów się z kim Twoja córka się zadaje. Dziewczyna ma ewidentne
    > braki w wychowaniu, pewnie pochodzi z jakiejś patologii,

    Wystarczy że na ulicy się rozgłąda i nie dostrzega innycg. Ja tak mam.
    A patologia to być wcale nie musi. Za daleko się posuwasz w przypuszczeniach...
  • 28.09.17, 20:22
    Się NIE rozgląda.
  • 28.09.17, 21:11
    szpererda napisała:

    > Po pierwsze, zastanów się z kim Twoja córka się zadaje. Dziewczyna ma ewidentne
    > braki w wychowaniu, pewnie pochodzi z jakiejś patologii, naprawdę chcesz, żeby
    > Twoje dziecko z takim środowiskiem się zadawało?
    >

    Patologia to nie jest choć jakby się nad tym głębiej zastanowić to zależy co się rozumie pod tym pojęciem. Rodzice z gatunku "ą,ę". Matka tak głowę wysoko zadziera ,że mało się o własne nogi nie potknie.
  • 28.09.17, 20:04
    Finko, najlepiej odpuść. Czyli mijając na ulicy ty powiedz to "Dzień dobry" - w niczym to ci nie uchybi przecież. A co do panny - sama mam tak, że często na ulicy nie poznaję ludzi - zdarzyło mi się nie poznać własnej ciotki! I słowo, nie przyszłoby mi do głowy ją ignorować! Tak mam, że zwykle jestem albo zamyślona, albo zasłuchana [słuchawka w uchu i książka z audiobooka]. Nie doszukiwałabym się złej woli dziewczyny.

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • 28.09.17, 20:06
    Ja mam podobnie jak Vi_san. Na ulicy o ile ktoś się do mnie nie odezwie, to nie zauważam innych. Bie rozglądam się zatopiona we własnych myślach...
  • 28.09.17, 20:14
    Ludzie krotkowzroczni też mają problem z rozpoznawaniem twarzy. Skoro dziewczyna jest jeszcze w szkole możliwe że wada dopiero się u niej wykształca.
  • 28.09.17, 21:07
    ser_metafizyczny napisał(a):

    > Ludzie krotkowzroczni też mają problem z rozpoznawaniem twarzy. Skoro dziewczyn
    > a jest jeszcze w szkole możliwe że wada dopiero się u niej wykształca.

    Wadę to ona ma ,ale napewno nie wzroku.tongue_out
  • 28.09.17, 21:38
    A jesteś jej okulistką? smile to nie takie niespotykane żeby ktoś kto niedowidzi nie nosił okularów.
  • 28.09.17, 22:03
    ser_metafizyczny napisał(a):

    > A jesteś jej okulistką? smile to nie takie niespotykane żeby ktoś kto niedowidzi n
    > ie nosił okularów.

    Jeeezu , a jak jakiś facet wyjmie" interes" i mnie obsika to też można go usprawiedliwić ,bo a nóż ma wadę wzroku i pomylił mnie z drzewem ?
  • 28.09.17, 22:09
    Jeśli przebierzesz się za brzozę i staniesz nieruchomo na trawniku to jak najbardziej.
  • 28.09.17, 22:18
    ser_metafizyczny napisał(a):

    > Jeśli przebierzesz się za brzozę i staniesz nieruchomo na trawniku to jak najba
    > rdziej.

    Czy Ty przypadkiem nie byłaś adwokatem Wałęsy? Tam z kolei nie winien był człowiek a tajemnicza przypadłość o nazwie pomroczność jasna. No cóż ,przypadki chodzą po ludziach....
  • 28.09.17, 22:21
    A to nie choroba Kwaśniewskiego?
    Zresztą, może i twojej nemesis też, kto wie...
  • 29.09.17, 19:42
    Moje dwie koleżanki z liceum nie nosiły okularów z czystej próżności, przy poważnych wadach. Oczywiście, nie rozpoznawały ludzi na ulicy (np. nauczycieli, co nie kończyło się najlepiej).
  • 29.09.17, 19:59
    Mój szef jest pod siedemdziesiątkę i też nie nosi, mimo że powinien. 😊
  • 28.09.17, 20:23
    Tylko co?
    Dzień dobry Kasiu
    Po prostu.
  • 28.09.17, 21:06
    Jest mało prawdopodobne, że osoba, która traktuje Cię normalnie, grzecznie w jednej sytuacji nagle "zapomina" o właściwym zachowaniu w innej. No, chyba, że WYRAŹNIE widać udawane "niepoznawanie" typu uciekanie wzrokiem ale to nie ma sensu żadnego. Dziewczyna może cierpieć na prozopagnozję, może niedowidzieć, może mieć bardzo typowe dla wieku nastoletniego problemy z koncentracją.
    Nie warto doszukiwać się ujmy w zachowaniu, które może wynikać z czyjegoś problemu.
  • 28.09.17, 21:14
    Ona nie ma żadnej wady wzroku .Kiedy nasze spojrzenia się spotykają ona natychmiast zaczyna coś szukać w telefonie albo zaczyna intensywnie rozmawiać z koleżanką mino ,że do tej pory szły w milczeniu. Naprawdę to tak sztucznie wygląda...
  • 28.09.17, 21:18
    No to udaj mądrzejszą i przy takim spotkanuu przywitaj się. Jesteś starsza, teoretycznie lepiej wychowana. Okaż to u czekaj na rezultat. Potrafisz czy za trudne?
  • 28.09.17, 21:28
    nchyb napisała:

    > Jesteś starsza, teo
    > retycznie lepiej wychowana. Okaż to u czekaj na rezultat. Potrafisz czy za trud
    > ne?

    Ty za to chyba nie jesteś dobrze wychowana nawet teoretycznie.
  • 29.09.17, 09:39
    więc jednak za trudne
    po wypowiedziach twoich tutaj tak właśnie sądziłam...
  • 29.09.17, 20:30
    Czytając ten wątek, zaczynam, niestety, nabierać pewnej sympatii do dziewczyny.
  • 28.09.17, 22:16
    Dla mnie to oczywiste, że gdyby zachowanie dziewczyny było wynikiem nierozpoznania mamy koleżanki, finka nie zakładałaby wątku. W takiej sytuacji zwróciłabym chyba dziewczynie uwagę... tym bardziej , żę z tego co finka pisze, dziewczyna chyba ma się za vipa : ) Sądzę więc, że korona by jej z glowy nie spadła, gdyby ktoś jej ową uwagę zwrócił, a w rezultacie mogłoby jej to wyjść na dobre. Zaraz się posypią głosy , ze nie powinno się uwagi zwracać nikomu, że to nie moje dziecko, że to, że tamto... nieważne. I tak bym zwróciła, jeśli sytuacja by się powtarzała faktycznie.

    --
    Wszystkim dogodzić się nie da, ale wszystkich wkurwić to już żaden problem big_grin
  • 28.09.17, 22:23
    Raczej Finka ma się za vipa. 😊
  • 28.09.17, 23:01
    Dlaczego niby? bo wkurza ją fakt, że gości w domu - często- nastolatkę, która na ulicy nie fatyguje się nawet zeby jej dzień dobry powiedzieć ? no litości... Ty naprawdę nie widzisz w tym nic niewłaściwego ?

    --
    Wszystkim dogodzić się nie da, ale wszystkich wkurwić to już żaden problem big_grin
  • 28.09.17, 23:05
    Nie chodzi o to co ja widzę w zachowaniu dzieciaka. Raczej, jak odbieram dorosłą kobietę która przejmuje się tak bardzo taką błachostką. Sposób w jaki tu odpisuje daje sporo do myślenia, nie sądzisz?
  • 29.09.17, 00:18
    Ja nie uważam, że to błahostka. Powiedz, gdybyś wiedziała, że Twoje dziecko, Twoja nastolatka zachowuje się tak w stosunku do osoby, z której gościnności i uprzejmości często korzysta, uznałabyś to za błahostkę? Bo jeśli tak, to radziłabym zrewidować swoje metody wychowawcze. I tak, mnie też by wkurzyło, gdyby pannica którą goszczę często w swoim domu udawała , że mnie nie zna gdy widzi mnie na ulicy. Na takie rzeczy trzeba reagować. Nie kamienować od razu, ale reagować, koniecznie.

    --
    Wszystkim dogodzić się nie da, ale wszystkich wkurwić to już żaden problem big_grin
  • 29.09.17, 17:14
    Nie mówimy tu o moim dziecku, czy dziecku Finki, tylko o kimś obcym. Zatem, błachostka, tak.
    Moim zdaniem jest tak - jeśli dorosły zna zasady i wkurza się na dzieciaka który tych zasad nie zna, to coś nie tak jest z tym dorosłym.

    Taktowne wyjścia z tej sytuacji są moim zdaniem dwa:
    1. Delikatnie - dać do zrozumienia
    2. Wprost - zapytać o co chodzi, wspominając że widziało się dzieciaka na ulicy i nie było reakcji (
    Ale to pod warunkiem, że to nie będzie kazanie, tylko raczej wspomnienie o sytuacji. Z tego co widać w postach, Finka nie jest w stanie takiej rozmowy przeprowadzić.
  • 29.09.17, 00:20
    Ja widzę nieumiejętność załatwiania banalnych problemów zanim się nawarstwią i walną w wentylatorsmile Skoro sytuacja z niemówieniem dzień dobry się powtarza, a jednocześnie dziewczyna wciąż bywa w domu, to nawalił dorosły, bo po pierwszej akcji z "niewidzeniem" trzeba było zapytać po prostu "uśmiechałam się wczoraj do ciebie pod marketem, nie widziałaś mnie?". Dzieciaki bywają dziwne i czasami zachowują się głupio, więc trzeba im pomóc, zamiast chować urazę. Życie jest wtedy łatwiejsze.
  • 29.09.17, 00:31
    Ale nikt nie mówi tu o zlinczowaniu dzieciaka, tylko o zwykłym zwróceniu mu uwagi.


    --
    Wszystkim dogodzić się nie da, ale wszystkich wkurwić to już żaden problem big_grin
  • 29.09.17, 01:37
    Ja teraz w ogóle nie mówię o prostowaniu dzieciaka, linczem czy pogawędką, mówię o nieumiejętności zażegnywania konfliktów.

    Ale skoro już o zwracaniu uwagi mowa, to przyznam, że bardzo nie lubię tego określenia. Źle mi się kojarzy. Nie czarujmy się, nikt nie lubi być pouczany. Jeśli teraz Finka palnie kazanie, że dorosłym należy się szacunek i trzeba im się kłaniać na ulicy, to więcej straci, niż zyska. Owszem, dziewczynie trzeba uświadomić, że jej zachowanie jest niefajne, ale IMO warto to zrobić na luzie, może nawet żartem, i z dystansem do samego siebie, bo wtedy efekt będzie dużo lepszy.
  • 29.09.17, 01:43
    Ja też nie mówię o perorowaniu na temat szacunku do starszych. Zwracać uwagę można w różny sposób.

    --
    Wszystkim dogodzić się nie da, ale wszystkich wkurwić to już żaden problem big_grin
  • 29.09.17, 13:13
    O, brawo Agonyaunt, ładnie napisane. Ja do kolegów syna sama mówię: Cześć stary/młody, co tam słychać? Kiedy do nas wpadniesz? Większość i tak mówi do mnie per 'ciociu'.
    W tej sytuacji też zagailabym do dziecka a przy okazji zapytała, co jest przyczyną jej zachowania. Po prostu. W końcu to ja jestem w tej relacji osobą dorosłą, a to zobowiązuje.
  • 28.09.17, 22:24
    makinetka82 napisała:

    > Dla mnie to oczywiste, że gdyby zachowanie dziewczyny było wynikiem nierozpozna
    > nia mamy koleżanki, finka nie zakładałaby wątku. W takiej sytuacji zwróciłabym
    > chyba dziewczynie uwagę... tym bardziej , żę z tego co finka pisze, dziewczyna
    > chyba ma się za vipa : ) Sądzę więc, że korona by jej z glowy nie spadła, gdyby
    > ktoś jej ową uwagę zwrócił, a w rezultacie mogłoby jej to wyjść na dobre. Zara
    > z się posypią głosy , ze nie powinno się uwagi zwracać nikomu, że to nie moje d
    > ziecko, że to, że tamto... nieważne. I tak bym zwróciła, jeśli sytuacja by się
    > powtarzała faktycznie.
    >
    I tak chyba zrobię, bez gierek prosto w oczy. Nie chodzi mi o to ,że uważam się za królową której należy oddawać honory ,ale szczerze mówiąc wkurza mnie to . Dziewczyna spędza u nas całe dnie ,jest częstowana obiadem , czasami podwożona do domu . Ja nie mogę tego pojąc bo inaczej wychowuję swoje dzieci i tłumaczenia na zasadzie - to nie dziecko stłukło szklankę tylko szklanka była tłukąca , zwyczajnie mnie irytuje.
  • 29.09.17, 00:11
    Postaraj się odłożyć na bok irytację i przy najbliższej okazji zapytać ją, dlaczego się tak zachowuje. Ciekawe, co powie. Jeżeli zacznie bredzić, że "przecież skoro Pani przeszkadza, to może Pani powiedzieć mi "dzień dobry"", to jej wyjaśnij spokojnie, że MOŻE NIE WIE, ale w naszej tradycji powitanie wypowiada pierwsza osoba młodsza do starszej, mniej ważna do ważniejszej itd., i że odstępstwo oznacza lekceważenie albo coś gorszego (np. wstydzenie się znajomości).
    Notabene, przypominam sobie, że w pewnej książce angielskiej - chyba któraś powieść Jane Austen, ale nie pamiętam - była scena, gdy młoda kobieta zamiera w oczekiwaniu, czy jej bogata ciotka skinie głową, pozdrawiając jako pierwsza jej (młodej kobiety) starającego się, niezamożnego młodzieńca. Był przypis tłumacza, że w tamtych czasach, w tamtych kręgach takie pozdrowienie oznaczało przyznanie się do znajomości z daną osobą (uznanie jej za znajomą, czyli za osobę z własnej sfery).
  • 29.09.17, 00:14
    Następnym razem jak na nią wpadniesz, to powiedz po prostu: "cześć Kasia, będziesz dzisiaj u nas? Idę po lody/ciastka i nie wiem ile kupić." Wyjdzie naturalnie i bez napinki, a jak dziewczyna ogarnięta, to załapie.

    A potem przyjrzyj się własnemu zachowaniu, bo jeśli odnosisz się do niej w duchu "Rodzice z gatunku "ą,ę". Matka tak głowę wysoko zadziera ,że mało się o własne nogi nie potknie.", to nic dziwnego, że na ulicy udaje, że Cię nie zna.
  • 29.09.17, 00:29
    Ludzie, co z Wami? Agonyaunt, dla Ciebie to naprawdę nic dziwnego?Gdyby Twoje dziecko też bywało często u kogoś, jadło tam posiłki, było odwożone przez kogoś pod dom i nie potrafiłoby zachować elementarnych zasad kultury, też byś uważała, że to nic dziwnego? Nastolatka to nie jest przedszkolak. Niezależnie od tego, czy i do jakiego stopnia rodzice koleżanki są w stosunku do niej wyniośli( a wspólne obiady i odwożenie raczej temu przeczą) , to zwykłe " dzień dobry" powinno być dla niej oczywistością. Nawet gdyby nie korzystała z ich gościnności, a przypominam, że korzysta i to często. To jest kwestia nie podlegająca absolutnie żadnej dyskusji. Nie zgodzisz się ze mną, Agonyaunt?

    --
    Wszystkim dogodzić się nie da, ale wszystkich wkurwić to już żaden problem big_grin
  • 29.09.17, 01:18
    Nie zgodzę, bo potrafię sobie wyobrazić sytuacje, w których ignor byłby uzasadniony. Ale zgodzę się z tym, że w normalnych warunkach takie zachowanie jest dziwne i niefajne (chociaż karmić i odwozić też można z wyniosłością). A tak w ogóle, to elementarne zasady kultury dziewczyna chyba jednak zachowuje, wita się grzecznie, zakładam, że za obiad i podwózki też dziękuje. Na marginesie, Finka nigdzie nie napisała, że to ona ją tym obiadem częstuje i ona do domu odwozi - może jest zapracowaną mamą, która z koleżanką córki tylko się mija, obiady gotuje babcia a do domu odwozi ojciec, i tę dwójkę dziewczyna poznałaby i pozdrowiła bez problemusmile

    A już na serio: kompletnie nie rozumiem dorosłych, którzy nie potrafią albo nie chcą załatwić takich spraw od razu, tylko tolerują kolejne ignory podnosząc sobie przy tym ciśnienie. I uważam, że Finka zawaliła sprawę i sama dopuściła do tego, że sytuacja się powtarza. Mogła namówić córkę, żeby uświadomiła koleżankę. Mogła sama zapytać, czy koleżanka córki jej nie widziała. Sprawa była do łatwego wyprostowania, teraz jest problem, bo nie wiadomo jak do tego podejść. Więc sugeruję: szczerze, na luzie, bez prawienia kazań. A sugestia przyjrzenia się własnej postawie też nie jest od czapy. W każdym nieporozumieniu są przynajmniej dwie strony, nie jest fair tak od razu zwalać całą winę tylko na jedną. Bardzo mi się nie podoba to, jak wszyscy od razu założyli, że dziewczyna jest zmanierowana, źle wychowana i w ogóle beznadziejna. Ludzie potrzebują instrukcji obsługi innych ludzi, skoro chcemy, żeby ktoś się zachowywał w jakiś sposób, to mu to uświadommy, sympatycznie i łopatologicznie. Oszczędzimy sobie w ten sposób wielu niepotrzebnych kwasów.
  • 29.09.17, 01:48
    A tak w ogó
    > le, to elementarne zasady kultury dziewczyna chyba jednak zachowuje,

    Nie zachowuje, nie mówi dzien dobry, gdy widzi na ulicy osobę, w której domu bywa codziennie. Jeśli to nie jest dla Ciebie brakiem elementarnych zasad kultury to ja nie mam pytań.
    Co do tego, kto gotuje albo kto odwozi( w domyśle temu się dzień dobry należy) ... wybacz, ten argument jest żenujący.
  • 29.09.17, 02:01
    OK, skoro wolisz przykleić łatkę buraka, zamiast poszukać w drugiej osobie czegoś dobrego, Twoja wola.

    A argumentu z odwożeniem nie zrozumiałaś, więc wyjaśnię: nie chodzi o to komu się "dzień dobry należy", tylko o to, że można bywać w czyimś domu, a nie poznać wszystkich domowników. Nie twierdzę, że tu tak było, ale rzucam to pod rozwagę. Jeśli dziewczyna matkę widuje w przelocie, to może nie pamiętać twarzy na tyle, żeby ją rozpoznać na ulicy. A w takim kontekście łatka "niewychowana" jest absolutnie nie na miejscu.
  • 29.09.17, 02:23
    tak, nie pamięta jak wygląda osoba, u której prawie codziennie bywa w domu, czasem nawet jedząc tam obiad. Finka nigdzie nie pisze, że jej kontakt z tym dzieckiem jest ograniczony, mijają się czy coś. Ale ok, każda z nas ma swoje poglądy... dla niektórych brak dzień dobry w takiej sytuacji nie jest problemem, dla mnie jest.

    --
    Wszystkim dogodzić się nie da, ale wszystkich wkurwić to już żaden problem big_grin
  • 29.09.17, 00:37
    O ile dobrze zrozumialam to jest kolezanka twojej CORKI, tak?
    Dlaczego wiec nie porozmawiasz o tym z corka, nie powiesz jej "wiesz, zabciu, sympatycznie wyglada ta Kasia co do ciebie zawsze przychodzi, mam tylko takie pytanie - dlaczego ona nie mowi mi nigdy dziendobry jak mnie spotyka na ulicy? wrecz udaje ze mnie nie zna. jest mi wtedy bardzo nieprzyjemnie, bo w koncu codziennie tu bywa i za kazdym razem mnie widzi". od slowa do slowa, zaczniesz z corka rozmawiac, przy okazji zapytasz sie czy ona sama na pewno zawsze klania sie rodzicom jej kolezanek i kolegow. i poprosisz, aby pouczyla Kasie ze rodzicom przy spotkaniu nalezy sie grzeczne "dzien dobry", nie tylko jak sie przychodzi do ich domu. ze takie udawanie "nie widze tej pani", "nie znam jej" to oblesny brak klasy.
    I lepiej bedzie jak one sobie to zalatwia miedzy soba lub przynajmniej jak taka rozmowa nawiaze sie przy okazji jakiejs waszej wspolnej, niz jak sama z tym wyskoczysz.

    Minnie



    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 29.09.17, 08:13
    agonyaunt napisała:

    > Następnym razem jak na nią wpadniesz, to powiedz po prostu: "cześć Kasia, będzi
    > esz dzisiaj u nas? Idę po lody/ciastka i nie wiem ile kupić." Wyjdzie naturalni
    > e i bez napinki, a jak dziewczyna ogarnięta, to załapie.
    >
    > A potem przyjrzyj się własnemu zachowaniu, bo jeśli odnosisz się do niej w duch
    > u "Rodzice z gatunku "ą,ę". Matka tak głowę wysoko zadziera ,że mało się o włas
    > ne nogi nie potknie.", to nic dziwnego, że na ulicy udaje, że Cię nie zna.

    Odnoszę się do niej bardzo przyjacielsko troche tak jak w Rodzince pl,pogaduchy w kuchni ,żarty .Napisałam o rodzicach to co zaobserwowałam ,bo ktoś napisał o patologi a mnie patologia kojarzy się z tanim winem i głodnymi dziećmi.
    Nie zamierzam tolerować w swoim domu osoby ,która mnie lekceważy i tyle. Zapytam się jej wprost dlaczego na ulicy mnie nie poznaje i będę się bawić w podchody. Jeszcze niedługo wyjdzie na to że to ja mam się jej kłaniać i dziękować że zaszczyciła nas wizytą.Ludzie wychowują teraz zapatrzonych w siebie egoistów nazywam to pokoleniem "Brawo ja" .Nic mi do tego ,ale chamstwa tolerować nie zamierzam . Tyle w temacie.
  • 30.09.17, 02:41
    finka9 napisała:
    Nie zamierzam tolerować w swoim domu osoby ,która mnie lekceważy i tyle. Zapytam się jej wprost dlaczego na ulicy mnie nie poznaje i będę się bawić w podchody. Jeszcze niedługo wyjdzie na to że to ja mam się jej kłaniać i dziękować że zaszczyciła nas wizytą.Ludzie wychowują teraz zapatrzonych w siebie egoistów nazywam to pokoleniem "Brawo ja" .Nic mi do tego ,ale chamstwa tolerować nie zamierzam . Tyle w temacie.

    jestes bardzo niegrzeczna i nieprzyjemna.
    na podstawie tego wpisu bym sie nie zdziwila jakby tobie sie tylko wydawalo ze jestes dla niej mila i przyjacielska, a faktycznie glosna i forsujaca. moze dlatego na ulicy udaje ze ciebie nie widzi bo boi sie i nie ma ochoty abys z nia zaczela rozmowe.
    inne twoje wypowiedzi zastanawiaja mnie czy aby na pewno wiesz co to jest patologia i kto do niej nalezy...

    Poza tym - i to juz pisze tak ogolnie do wszystkich,
    zdziwiona jestem ze nikt ale to nikt nie ma na tyle delikatnosci i kultury aby najpierw te sprawe pozwolic dac zalatwic samym dziewczynom. jakby nie bylo, to sa juz nastolatki. wystarczajaco dorosle aby nie pouczac je jak male dzieci, a wlasnie nauczyc corke ze jest juz na tyle dorosla iz problem z kolezanka ktora nie umie sie zachowac to jej problem i ona musi go rozwiazac. a drugi aspekt tej sprawy taki, iz cudzych dzieci sie nie wychowuje. chocby dlatego nalezaloby najpierw porozmawiac z wlasna corka, wytlumaczyc iz nasza otwarta, mila, zyczliwa mama, goszczaca prawie codziennie kolezanke, i to szczodrze, na takie lekcewazenie nie zachowuje.
    tak przynajmniej zachowuja sie ludzie normalni w przeciwienistwie do patologii ktora sie rzuca i opieprza, i domaga natychmiastowej odpowiedzi.

    I dopiero kiedy interwencja corki nie przyniesie efektu, to mozna osobiscie udzielic jej wsparcia i zajac sie tym samej, np w trakcie jakiejs swobodnej wspolnej, towarzyskiej interakcji - podczas, zalozmy, posilku albo TV, w stosownym momencie nawiazac na ten temat "dziewczyny, popatrzcie jakie ona ma ladne oprawki... itd" - i wtedy " a ty Kasiu nosisz szkla albo kontakty? .. o , bo ja myslam ze ty mnie nie widzisz bo wiesz, jak sie spotykamy ...." itd.
    i wtedy spokojnie powiedziec, bez moralizowania, pouczania, opieprzania, wywolywania poczucia winy, ponizania, wysmiewania, itd itp.. - za to cieplo iz lubisz ja, lubisz jak przychodzi i teraz takze cieszysz sie ze odtad bedziecie sie pozdrawiac podczas przypadkowych spotkan na ulicy. zartobliwie obiecaj, iz nie bedziesz zameczac rozmowami ' w przelocie'.
    Inaczej mozesz spowodowac ze moze bedzie sie czula u ciebie zle bo sie bedzie obawiala ze byc moze znowu cos zle zrobi i znowu dostanie opieprz albo - co gorzej - odpyskuje ci i dopiero bedzie nieprzyjemnie.
    a corce popsujesz znajomosc. i dopiero bedzie.

    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 30.09.17, 06:31
    minniemouse napisała:


    >
    > jestes bardzo niegrzeczna i nieprzyjemna.


    niby po czym wnosisz, ze finka jest niegrzeczna?
    bo to, że nie zamierza czegoś tolerować , to przecież z grzecznością nie ma nic wspólnego. Nie wiesz, w jaki sposób finka zamierza tę sprawę załatwić, ale nie, ty już wydałaś werdykt.


    > zdziwiona jestem ze nikt ale to nikt nie ma na tyle delikatnosci i kultury aby
    > najpierw te sprawe pozwolic dac zalatwic samym dziewczynom. jakby nie bylo, to
    > sa juz nastolatki. wystarczajaco dorosle aby nie pouczac je jak male dzieci, a
    > wlasnie nauczyc corke ze jest juz na tyle dorosla iz problem z kolezanka kt
    > ora nie umie sie zachowac to jej problem i ona musi go rozwiazac. a drugi aspek
    > t tej sprawy taki, iz cudzych dzieci sie nie wychowuje.


    serio, uważasz że załątwienie tej sprawy należy do córki finki???? ojprdl big_grin big_grin big_grin sprawy między sobą? ale to nie jest sprawa miedzy koleżankami, a miedzy finką a koleżanką córki

    i jeszcze to, że finka ma chodzić przy pannie na paluszkach i obnosić się z nią jak z jajkiem, bo tamtej będzie nieprzyjemnie... no ludzie big_grin


    Bardzo, bardzo jestem ciekawa, jak wychowane są wasze dzieci....

    --
    Wszystkim dogodzić się nie da, ale wszystkich wkurwić to już żaden problem big_grin
  • 01.10.17, 20:40
    >serio, uważasz że załątwienie tej sprawy należy do córki finki???? ojprdl big_grin big_grin big_grin
    >sprawy między sobą? ale to nie jest sprawa miedzy koleżankami, a miedzy finką a koleżanką córki

    Będzie lepiej, gdy "młode" załatwią to między sobą. Taka rozmowa prowadzona między koleżankami/przyjaciółkami, które dobrze się rozumieją i miedzy którymi jest na pewno mniejszy dystans niż pomiędzy matką finką a koleżanką będzie będzie po prostu czymś bardziej delikatnym. Tym bardziej, ze młode mogą pogadać bez żadnego skrępowania, córka może się wypytać o powody niemówienia "dobry den"... i może są jakieś powody (choćby głupie) - np. da dziewczyny takie sztuczne przywitanie się jest "żenadą" gdy inni znajomi patrzą, a może nie wie że się mówi, a może coś tam jeszcze.

    Dopiero, gdy to nie poskutkuje, wówczas niech finka sama zagadnie... w jakimklwiek tonie, nawet w takim, jak jej poprzedni post (wówczas niewykluczone, że ta koleżanka zrezygnuje z wizyt w tym domu).

    >i jeszcze to, że finka ma chodzić przy pannie na paluszkach i obnosić się z nią jak z jajkiem, bo tamtej będzie >nieprzyjemnie... no ludzie big_grin

    nie na paluszkach, ale też nie powinna myśleć, że niemówienie "dobry den" jest jakoś wymierzone w nią, bo pewnie nie jest.
  • 02.10.17, 01:16
    czoklitka napisała:
    Będzie lepiej, gdy "młode" załatwią to między sobą. Taka rozmowa prowadzona między koleżankami/przyjaciółkami, które dobrze się rozumieją i miedzy którymi jest na pewno mniejszy dystans niż pomiędzy matką finką a koleżanką będzie będzie po prostu czymś bardziej delikatnym.

    o, wlasnie, bardzo dobrze powiedziane - mniejszy dystans znakomicie ulatwia komunikacje, no i zawsze to latwiej przelknac "zniewage" zwroconej uwagi na niestosowne zachowanie od kumpeli niz od "autorytetu" jakim jest badz co badz obca matka.

    nie na paluszkach, ale też nie powinna myśleć, że niemówienie "dobry den" jest
    jakoś wymierzone w nią, bo pewnie nie jest.


    pewnie ze nie jest, swiadczy tylko o ogolnym braku obycia samej panny i niej samej.
    a takie ponad miare oburzanie sie za brak glupiego pozdrowienia na ulicy pokazuje jak bardzo musi byc niepewna siebie pani domu skoro niezauwazenie Jej Waznej Osoby (i to przez kogo, przez lol nastolatke, ktora wlasciwie jest jeszcze dzieciakiem, lol) odbiera jako cios dla jej majestatu. jakiez trzeba miec male poczucie wlasnej wartosci skoro byle nastolatka potrafi nim tak latwo zachwiac..
    niezaleznie od delikatnego self-esteem, dobrze wychowana pani domu nie konfrontuje swojego goscia, nawet niedojrzalego, za brak manier, poniewaz w/g SV naprawde kulturalna osoba a/ cudzych gaf nie zauwaza, b/wie, ze cudzych dzieci sie nie wychowuje.
    Podejrzewam ze ktos z mocnym, zdrowym ego, np krolowa angielska na takie zachowanie najwyzej unioslaby brewke smile

    Stad sugestia aby wpierw zwrocic sie do corki i podsunac by dziewczynki zalatwily to miedzy soba, co przy okazji jest posunieciem pedagogicznym bo uczy dziecko jak radzic sobie w konfliktowych sytuacjach w zyciu (i przy drugiej okazji - jak sie poprawnie zachowywac w gosciach) a jak to nie pomoze to, jesli tak bardzo brak dziendobry swemu ego uwiera, napomknac juz samemu, ale delikatnie i dyplomatycznie.
    Stawianie sprawy na ostrzu "czemu nie mowisz mi ...! " i wyrzucanie z domu za brak 'dziendobry' - to zachowanie prostackie, agresywne, nie majace z SV nic wspolnego.
    Obrazic sie mozna dac albo nie. Finka daje sie obrazic, i to jest jej wybor. pozwala, aby jakas glupiutka, niedojrzala nastolatka wlasnym brakiem kultury ja obrazala. a moze potraktowac to z politowaniem: "o, jaka mloda i naiwna, nie wie ze wypada powiedziec dziendobry. ale ojtam, ojtam, ma jeszcze pstro w glowie, lolol" i zasmiac sie na taki widok. (btw czy w przypadku nieopierzonych nastolatek tak naprawde mozna mowic o Kulturze?? przeciez to ufoludki, zupelnie inny gatunek lol)
    totalnie jej (Finki) wybor jak to odebrac - jest dorosla, stoi na pozycji autorytetu, powinna miec poczucie wlasnej wartosci no i byc dobrze wychowana.
    I nie, nikt nie kaze Fince chodzic kolo kolezanki "na paluszkach" - wystarczy byc normalnie delikatnym i spokojnym. i uzyc dyplomacji. glowy, po prostu.

    nie wspominajac ze drastycznym postepowaniem zniszczy, a w kazdym razie moze, corce fajna przyjazn. plus, kolezanka moze ze zlosci narobic plotek w szkole, na przyklad, "jaka mloda Finka ma stuknieta matke.."

    Minnie
    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 02.10.17, 06:29
    minnie, takie pytanie mam... czy Ty naprawdę wierzysz, że niemówienie ( notoryczne !) dzień dobry przez nastolatkę wynika z niewiedzy? Czy Twoje dziecko, o ile je masz, NIE WIE, że tak się robi? Zadziwię Cię, nastolatkowie WIEDZĄ.Co więcej, wiedzą, ze brak powitania nie jest kulturalny. Poza tym, kiedy finka napisała cokolwiek o drastycznym postępowaniu i wyrzucaniu z domu. Krytykujecie finkę, bo razi ją brak podstaw kultury... swoje dzieci też wychowujecie tak,że "dzien dobry" jest w sumie nieważne i jak nie będą mówić, to nic takiego a jak ktoś się na to oburzy, to znaczy że jest zadufany w sobie i ma się za Bóg wie kogo?

    --
    Wszystkim dogodzić się nie da, ale wszystkich wkurwić to już żaden problem big_grin
  • 02.10.17, 07:10
    makinetka82 napisała:
    minnie, takie pytanie mam... czy Ty naprawdę wierzysz, że niemówienie ( notoryczne !) dzień dobry przez nastolatkę wynika z niewiedzy?

    moze wynikac z niewiedzy, moze wynikac z niesmialosci, moze wynikac z nastoletniego szpanu, moze wynikac z niedowidzenia, moze wynikac z prozopagnozji, a moze wynikac z braku kultury. jak widac moze wynikac z wielu przyczyn ktorych my nie znamy i nie jestesmy w stanie znac zawczasu, a wyrokowanie z gory ze "na pewno z chamstwa" za madre nie jest.

    Poza tym, kiedy finka napisała cokolwiek o drastycznym postępowaniu i wyrzucaniu z domu.

    napisala tak:
    finka9 28.09.17, 22:24
    I tak chyba zrobię, bez gierek prosto w oczy

    finka9 29.09.17, 08:13
    Nie zamierzam tolerować w swoim domu osoby ,która mnie lekceważy i tyle. Zapytam się jej wprost dlaczego na ulicy mnie nie poznaje i będę się bawić w podchody. Jeszcze niedługo wyjdzie na to że to ja mam się jej kłaniać i dziękować że zaszczyciła nas wizytą.Ludzie wychowują teraz zapatrzonych w siebie egoistów nazywam to pokoleniem "Brawo ja" .Nic mi do tego ,ale chamstwa tolerować nie zamierzam .

    dla mnie to jest jednoznaczne z agresywnym atakiem frontowym i w razie dalszego braku pozdrawiania na ulicy - odmowa wstepu do domu - przeciez "chamstwa tolerowac nie zamierza".

    A moje dziecko wiedzialo ze jak sie widzi znajomych takze poza okolicznosciami takimi jak we wlasnym domu lub u kogos w domu to rowniez sie mowi 'dziendobry'. i mam nadzieje ze mowilo. ja w kazdym razie podkreslalam przy kazdej okazji jakie to bardzo wazne, z wielu wzgledow i tlumaczylam jakich.
    Moja najwieksza wychowawcza bronia, czy jak kto woli - argumentem bylo "ja zawsze innym mowie nie czekajac i w zamian spodziewam sie podobnej kurtuazji".
    moze wiec Finka powinna zastosowac podobna metode??? big_grin i zamiast sie unosic po prostu dac dobry przyklad. na zasadzie:
    --- "Jak posiejesz, tak będziesz zbierał" --- LOL

    Minnie
    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 02.10.17, 09:16
    O popatrz, to nagle się okazało, że dzień dobry jest jednak bardzo ważne? to już jakiś postęp.

    --
    Wszystkim dogodzić się nie da, ale wszystkich wkurwić to już żaden problem big_grin
  • 02.10.17, 10:52
    makinetka82 napisała:

    > O popatrz, to nagle się okazało, że dzień dobry jest jednak bardzo ważne? to już jakiś postęp

    wazny ale nie bardzo wazny..
    ja majac swiadomosc ze jestem calkowicie w porzadku - witam, czestuje, rozmawiam, a nawet odwoze samochodem - z pewnoscia na brak zauwazania mnie i '...bry' nie reagowalabym jak rozjuszony byk.
    usmiechnelabym pod nosem na taka reakcje i zapytala corke dlaczego jej kolezanka udaje ze mnie nie zna, czy nie wie ze na widok rodzicow kolezanek mowi sie "dzien dobry" albo chociaz "czesc" lub przynajmniej kiwa glowa?
    i tyle.


    Minnie
    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 02.10.17, 11:22
    minniemouse napisała:

    > makinetka82 napisała:
    >

    > > O popatrz, to nagle się okazało, że dzień dobry jest jednak bardzo waż
    > ne? to już jakiś postęp

    >
    > wazny ale nie bardzo wazny..
    > ja majac swiadomosc ze jestem calkowicie w porzadku - witam, czestuje, rozmawi
    > am, a nawet odwoze samochodem - z pewnoscia na brak zauwazania mnie i '...bry'
    > nie reagowalabym jak rozjuszony byk.
    > usmiechnelabym pod nosem na taka reakcje i zapytala corke dlaczego jej kolezank
    > a udaje ze mnie nie zna, czy nie wie ze na widok rodzicow kolezanek mowi sie "d
    > zien dobry" albo chociaz "czesc" lub przynajmniej kiwa glowa?
    > i tyle.
    >
    >
    >A skąd moja córka miałaby to wiedzieć ? ,Chyba najlepiej zasięgnąć języka u źródła. I dlaczego miałabym obarczać ją odpowiedzialnością za to ktoś inny nie potrafi się zachować ?
    Ps. Rozjuszony byk ? Jak na na kogoś niezwykle wyrozumiałego i kwitującego uśmiechem niewłaściwe zachowania(przynajmniej tak się kreujesz ) wydajesz bardzo pochopne i niesprawiedliwe osądy.
  • 03.10.17, 23:07
    finka9 napisała:

    >A skąd moja córka miałaby to wiedzieć ? ,Chyba najlepiej zasięgnąć języka
    > u źródła.


    Tak samo jak ty - zapyta sie kolezanki, po prostu, tak samo zreszta jak i ty.
    tylko im bedac na rownej plaszczyznie o wiele latwiej pojdzie rozmowa, no i twoja corka bedzie stala na uprzywilejowanej pozycji:
    "sluchaj Katka, czemu nie klaniasz sie mojej mamie? myslalam ze ja lubisz? przeciez jest taka mila dla ciebie - karmi cie, odwozi do domu. tak jej przykro ze ja olewasz. O co chodz?" - z pewnoscia da lepszy wynik niz obsztorcowanie od ciebie "sluchaj Kasia, co to znaczy - codziennie siedzisz naprzeciw mnie, woze cie wlasnym autem a na ulicy to mnie jakos nie poznajesz?? jak tak dalej bedzie to moze nie przychodz wcale"...

    I dlaczego miałabym obarczać ją odpowiedzialnością za to ktoś inny nie potrafi się zachować ?

    a dlaczego siebie obarczasz??
    poza tym nie zrozumialas mnie. nie obarczam was za cudzy brak wychowania - mowie ze wyjasnienie tej sprawy nalezy w pierwszym rzedzie do corki, bo to jej kolezanka, czyli przede wszystkim jej gosc. To ona powinna dbac o to, zwracac uwage, aby goscie ktorych wprowadza do domu umieli wlasciwie sie zachowac.
    powinna byc tak wychowana aby umiec odpowiednio selekcjonowac znajomosci - a ty powinnas ja tego byla nauczyc. na tym polega wychowywanie. i dlatego powinnas teraz nauczyc ja ze jesli kolezanka jest owszem fajna ale nie wie ze rodzicom poza domem takze mowi sie 'dzien dobry', to powinna owa dyplomatycznie pouczyc. taka jest twoja rola rodzica. i dopiero jak to nie pomoze, mozesz sama zareagowac ale nie agresywnie tylko tak jak radzi ci AQUA.
    Z domu nigdy nie warto wyrzucac. bo jesli dziewczyna poza tym jest fajna a nie mowi z jakiejs szczeniecej glupoty, to szansa zawsze jest ze w koncu sie zmieni. moze pod twoim wplywem??

    Minnie
    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 02.10.17, 15:55
    >Krytykujecie fink
    > ę, bo razi ją brak podstaw kultury... swoje dzieci też wychowujecie tak,że "dzi
    > en dobry" jest w sumie nieważne i jak nie będą mówić, to nic takiego a jak ktoś
    > się na to oburzy, to znaczy że jest zadufany w sobie i ma się za Bóg wie kogo?

    Gdy dziewczyna przebywa w domu finki sporo czasu, a na ulicy ewidentnie udaje, że jej nie widzi i robi wszystko, aby tylko nie musieć mówić "dobry" (o ile to rzeczywiście jest taką sytuacją), wówczas jasne, że się finka zdziwi i może nawet ją to dotknie (i nawet napisze o tym takim językiem, ze już nie bardzo chce się z nią dyskutować). Ale nawet uraza to jedno, a poddanie się sytuacji i rozwiązanie jej w sposób promowany tutaj przez chyba większość, na linii matka-koleżanka, to drugie.
    Bo może chodzi o głupawe przyczyny (o których było już tu napisane), a może... Może bym się zastanowiła tylko, czy ta dziewczyna, notorycznie unikając wzroku finki na ulicy, nie chce czasem być przez nią zagadana. - Takie było moje pierwsze wrażenie, gdy gdzieś o tym tu czytałam. No ale tego nie wiadomo, nie wiadomo, jak autorka zachwuje się na ulicy, w stosunku do dziewczyny...
  • 29.09.17, 00:32
    Moja mama ma taka sasiadke, mloda kobiete (juz dawno nie nastolatke) bardzo grzeczna, zawsze uprzejmie sie klaniajaca do momentu wyjscia z kladki schodowej. Na ulicy juz mojej matki nie rozpoznaje. Nie podejrzewam u niej zlej woli tylko jakis problem, ktory nawet jestem w stanie zrozmiec. Ja tez mam problem z rozpoznawaniem twarzy, tych mniej znanych. W Holandii przychodzi mi z pomoca cudowny zwyczaj pozdrawiania rowniez nieznajomych dzieki temu jakos sie z tym moim problemem szczesliwie przeslizguje pozdrawiajac wszystkich.
    Nie zastanawiaj sie nad tym. Olej to , albo sama ja pozdrow, ale tak po przyjacielsku "czesc" a nie w ramach uszczypliwosci.
  • 29.09.17, 14:27
    No, jeśli w Holandii, czyli w wielkim i cywilizowanym świecie, tak ładnie się zachowują, to nie ma wyjścia i trzeba ten zwyczaj przeszczepić na nasze zaściankowe podwórko.
  • 29.09.17, 16:59
    Ojejku jej...
  • 29.09.17, 17:57
    Wlacz myslenie szpereda, nie zaszkodzi z elementami logiki zanim cos palniesz.
  • 29.09.17, 09:51
    Skoro dziewczyna wchodząc do mieszkania mówi ogólnie dzień dobry i głośno, czyli wie co należy robić w takiej sytuacji.
    Co do sytuacji na ulicy, być może dziewczyna zwyczajnie jest zamyślona i nie zauważa ludzi, albo np. może się wstydzić.
    Ja sam miałem taką sytuację, że w szkole średniej chodziłem z głową w chmurach albo szukałem czegoś na chodniku smile Nauczycielka w-f ze szkoły średniej ukłoniła mi się szerokim uśmiechem, zaskoczony byłem i to było widać przy odkłanianiu się. Nauczycielce korona z głowy nie spadła, a mnie było strasznie wstyd i się nauczyłem, że jednak należy patrzeć kto koło mnie przechodzi.
    Proponuję zrobić to samo.
  • 29.09.17, 13:02
    ja mam podobne odczucia i to właśnie zaproponowałam autorce wątku, ale taka rada nie przypadła jej do gustu...
    bardziej chodzi, mam wrażenie, o potwierdzenie poczucia, że to źle wychowana dziewczyna...
    i tak mi się skojarzyło pewne pojęcie:

    Projekcja (od łac. proiacere, wyrzucać przed siebie) – narcystyczny mechanizm obronny; przypisywanie innym własnych poglądów, zachowań lub cech, najczęściej negatywnych.

    Osoba, która jest dobrze wychowana, szanuje inne osoby i normy społeczne, używa form grzecznościowych i wita się w odpowiedniej kolejności wink zakłada, że zdecydowana większość innych robi tak samo. W przypadku spotkania kogoś, kto tak nie zrobi, nie zakłada z góry złej woli tej osoby, lecz dopuszcza zamyślenie, jakiś problem, wadę itp.
    I taka nauczycielka zamyślonemu uczniowi powie pierwsza dzień dobry, a nie będzie z góry uważać, że tenże uczeń obraził się za jedynkę, lub jest niewychowanym chamem i prostakiem big_grin

    Ale są osoby, które innym przypisują swoje cechy. I wtedy uważają, że jakikolwiek błąd innych spowodowany jest na pewno złą wolą.
    Ciekawe czy mamy tu z tym do czynienia...
  • 29.09.17, 14:39
    no i widzisz, finka, wyszło na to że to ty nie masz za grosz kultury big_grin big_grin big_grin Dokonałaś projekcji, o ! big_grin
    Chyba jednak pierwsza kłaniaj się pannie w pas, skoro tak twierdzą eksperci na forum savoir vivre.

    Już się zastanawiam, jak dobrze wychowane są Wasze dzieci...

    --
    Wszystkim dogodzić się nie da, ale wszystkich wkurwić to już żaden problem big_grin
  • 29.09.17, 15:05
    są wychowane jak są, bardziej chodzi o to, że nikt nie nadyma się na widok kolegów swojego syna, który nie powie od razu dzień dobry i nie zakłada od razu jego złej woli...
    a autorka wątku jest pewna, że nie ma żadnej możliwości: roztargnienia, wady wzroku, zamyślenia itp a za to jest li i jedynie zła wola/złe wychowanie...
    może tak być /co jednak dziwne, przy opisie zachowania podczas wizyt domowych
    więc rozsądny, myślący człowiek nie obraża się od razu, tylko z kulturą próbuje czy to wybadać problem, czy dać delikatną, grzeczną lekcję
    ale na to, jak wynika ze wszystkich późniejszych wpisów finki, ta nie ma ochoty, bo z góry zdiagnozowała problem i już
    ciekawe właśnie na podstawie czego tak a nie inaczej zdiagnozowała?
  • 29.09.17, 15:19
    przy okazji - to jest moja własna projekcja smile
    z reguły wychodzę z założenia, że większość ludzi jest dobra, życzliwa wobec innych, dobrze wychowana
    nie doszukuję się drugiego dna
    fakt, że potem jednak życie /i to forum/ nieco weryfikują moją wiarę w szlachetność innych, ale w pozostałych ciągle wierzę... ot, taka moja projekcyjka
    każdy ma taką projekcję na jaką sobie zasłużył big_grin
  • 29.09.17, 16:59
    a wyłapałaś, we wpisie finki, że sytuacja powtarza się nagminnie, i że to nie tak,ze panna na finkę na ulicy w ogóle nie reaguje? ona owszem, reaguje, ale nie tak, jak powinna.

    --
    Wszystkim dogodzić się nie da, ale wszystkich wkurwić to już żaden problem big_grin
  • 02.10.17, 14:34
    Dlatego też zaproponowano autorce wątku niestandardowe zachowanie wobec młodej dziewczyny, czyli ukłonienie się pierwszej, niekoniecznie w pas, ale zagadanie doń i zapytanie o cokolwiek - dzień dobry Dżesiczko, czy widziałaś się dziś z moją Sandrunią? Nie mogę się do niej dodzwonić... no trudno będzie o to, aby dziewczyna zignorowała Finkę na ulicy tym razem jak i pewnie następnym.
  • 29.09.17, 15:34
    A zauważyłaś drobiażdżek? Że o ile w pierwszym poście, startowym, Finka pisze, że na ulicy panna traktuje ją jak powietrze, ignoruje, o tyle później już nieco zmienia "optykę" i podkreśla, że pannica "Kiedy nasze spojrzenia się spotykają ona natychmiast zaczyna coś szukać w telefonie albo zaczyna intensywnie rozmawiać z koleżanką" - czyli całkiem coś innego. No to sorry, ale albo ignoruje, albo na widok zaczyna gwałtownie wykonywać jakieś dziwaczne manewry.
    No cóż, moim zdaniem po prostu Finka napisała pierw PRAWDZIWĄ wersję, a potem, widząc, że jakoś nikt jej nie klaszcze postanowiła "podkręcić" potencjalne chamstwo nastolatki. Bo niektórzy dopuścili, że nastolatka mogła jej po prostu nie zauważyć... No to lu, trzeba udowodnić, że nie! Zauważa, tylko po chamsku olewa!

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • 29.09.17, 15:39
    a może autorka rozwija opowieść na potrzeby tego wątku...
    rodzice be, bo ą ę
    dziecko musi więc być to złe...

    a co do patrzenia, prywatnie sobie projekcję tworzę wink sama tak mam, że potrafię na coś "patrzeć" nie widząc tego
    idę ulicą, wzrok teoretycznie na coś zwrócony, ale zaglębiona w myślach, kompletnie nie widzę tego, na co ów wzrok zwrócony
    więc taką właśnie możliwość dopuszczam

    i ja próbowałabym to właśnie sprawdzić smile
    a nie z góry zakładać najgorsze intencje nastolatki
    ale rozumiem, że ludzie którzy tak nie mają, idąc widzą tylko to co przed nimi, a nie to co wewnątrz /ach ta wyobraźnia/ mogą tego nie rozumieć...
    stąd więc rady by sprawdzić, ale chęci nie ma, jest jedynie założenie złych intencji...
    niektórzy tak mają, niektórym z wiekiem się pogłębia big_grin
  • 29.09.17, 15:42
    cholercia, w telefonie nie widziałam całej Twojej wypowiedzi i pisałam o podkręcaniu wątku a teraz doczytałam, że Ty też
    no właśnie ja takie odczucia też mam
    za mało się na nastolatkę oburzamy, więc trzeba ją negatywniej przedstawić, a co, niech ma big_grin
  • 29.09.17, 15:27
    finka9 napisała:

    > Na ulicy udaje ,że nie zna ,potrafi minąć na
    > ulicy jak powietrze. Nie unika ,po prostu ignoruje .

    jeśli jest to sporadyczne, może cię nie zauważyła
    jeśli nagminne - lekceważy cię z jakiegoś powodu

    > Mam ochotę jej coś powiedzieć tylko co?

    sytuacja trochę niezręczna, to prawda
    chyba bym spytała, dlaczego na ulicy udaje, że się nie znacie


  • 29.09.17, 15:37
    Wagonetko, ponieważ w pierwszym poście panna okazała się być za mało chamska, ba, znaleźli się tacy, do dopuszczają, że mogła po prostu Finki nie zauważyć - więc wersja już się zmieniła: "Kiedy nasze spojrzenia się spotykają ona natychmiast zaczyna coś szukać w telefonie albo zaczyna intensywnie rozmawiać z koleżanką"... big_grin

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • 29.09.17, 15:41
    nie manipuluj

    w pierwszym poście napisała "Na ulicy udaje ,że nie zna ,potrafi minąć na ulicy jak powietrze."

    jeśli więc na widok finki zaczyna grzebać w telefonie lub rozmawiać z koleżanką, to właśnie znaczy, iż finkę lekceważy udając że jej nie zna i mija ja jak powietrze

  • 29.09.17, 15:45
    >>w pierwszym poście napisała "Na ulicy udaje ,że nie zna ,potrafi minąć na ulicy jak powietrze."

    no właśnie, mijając kogoś jak powietrze, komu w jego domu mówię grzecznie dzień dobry - u mnie oznacza po prostu nie dostrzeżenie tego kogoś, a nie udawanie, ze go nie znam...
    dlaczego autorka wątku nawet nie spróbuje założyć takiej możliwości?
  • 29.09.17, 15:48
    nchyb napisała:

    proponuję zanim zaczniesz komentować to, co napisałam najpierw to zrozumiała
  • 29.09.17, 15:56
    Proponuję zrozumieć to co ja napisałam
    Finka z góry zakłada, że to ma jej widok
    Ja dopuszczam możliwość że z zupełnie innego powodu
  • 29.09.17, 15:58
    nchyb napisała:

    > Proponuję zrozumieć to co ja napisałam


    chętnie, ale pod warunkiem, ze najpierw przeczytasz ze zrozumieniem to, co ja napisałam a potem merytorycznie do tego się odniesiesz

  • 29.09.17, 16:07
    Merytorycznie? Empieycznie prz okazji być może?
    Nastolatka może mieć wzrok zwrócony w jakąď stronę, ale zasłuchana w opowieść koleżanki nagle odwraca sobie głowę o coś jej odpowiada

    Osoba z góry zakładające jej zła wolę sądzi, że to na jej widok nastolatka zmienia położenie głowy/ciała/ucha by tylko nie przywitać się

    Osoba życzliwa na postawie swoich doświadczeń dopuszcza możliwość, że ową nastolatka nagle zwracając się do koleżanki - nawet nie zarejestrowała obecności kogoś znanego sobie
    Ja tak miewam właśnie a potem słyszałam parę razy że udaję iż kogoś bliskiego nie dostrzegam a na niego patrzę...
  • 29.09.17, 16:10
    nchyb napisała:

    > Merytorycznie? Empieycznie prz okazji być może?
    > Nastolatka może mieć wzrok zwrócony w jakąď stronę, ale zasłuchana w opowieść k
    > oleżanki nagle odwraca sobie głowę o coś jej odpowiada


    wagonetka: jeśli jest to sporadyczne, może cię nie zauważyła
    jeśli nagminne - lekceważy cię z jakiegoś powodu

    ( tobie nie rozmawiamy)
  • 29.09.17, 16:23
    Czy tego chcemy czy nie - każdy z nas ocenia świat i otaczających nas ludzi poprzez pryzmat własnych doświadczeń i zachowań.
    Więc pisząc o możliwościach powodów danych zachowań - jak najbardziej musimy mówić i o mnie w takiej sytuacji i o innych.

    Co do oceny nagminnosci to za mało danych - na razie w opowieści nie pojawił się chyba motyw codziennych lekceważących spotkań.
    Więc chyba ta nagminnosć jeszcze nie wchodzi w grę
    Czekamy na dalszy rozwój sytuacji...
  • 29.09.17, 15:56
    W pierwszym poście stoi wyraźnie [cytuję!]: "Na ulicy udaje ,że nie zna ,potrafi minąć na ulicy jak powietrze. Nie unika ,po prostu ignoruje". Więc 28.09.17, 08:43 panna ignoruje, traktuje jak powietrze. Tymczasem już o 21:14: "Kiedy nasze spojrzenia się spotykają ona natychmiast zaczyna coś szukać w telefonie albo zaczyna intensywnie rozmawiać z koleżanką" - czyli już nie ignoruje i nie traktuje jak powietrze - a wyraźnie okazuje lekceważenie i demonstracyjnie zajmuje się czymś innym. Serio na widok "powietrza" zaczyna cokolwiek? No, jednak nie. Mało tego, w pierwszym poście pada wyraźnie, że nie unika, a już gwałtowne zajmowanie się czymś - świadczy właśnie o chęci unikania. Ergo - Finka "koloruje". Skoro po pierwszym poście nie wszyscy uznali, ża nastolatka jest chamką, bo mogła po prostu być zamyślona, słuchać muzyki, audiobooka, nie zauważyć Finki - to trzeba na gwałt udowodnić, że nie, że widzi tylko chamskie demonstracje urządza. I to nie moja "manipulacja" a po prostu czytanie tego co Finka pisze...

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • 29.09.17, 15:59
    nie mam potrzeby mnożyć bytów bez potrzeby i dla mnie sprawa wygląda tak, jak napisałam

  • 03.10.17, 11:23
    Kochana, jakim prawem dziewczyna rozmawia z kimś i czegoś słucha PREZMIESZCZAJĄC się - wszak to bardzo źle smile

    A całkiem poważnie - trudno powiedzieć co jest powodem zachowania dziewczyny - wcale niekoniecznie ignorowanie. Nie chcę, żeby to zabrzmiało źle - ale sa osoby tzw. "niewidzialne" - niekoniecznie dla wszystkich, ale dla określonej grupy. Ja tak miałam z żoną kolegi - jego znałam dobrze (z okazji pracy) - ja z widzenia, ale widziałam ja wiele razy - z nim. Kojarzyłam ja tylko jako zo0nę kolegi, w sensie w pakiecie z nim. Jak ja widziałam samą nigdy nie umiałam zakojarzyć kto to - na szczęście pani młodsza ode mnie, więc ona mi się kłaniała - odpowiadałam z uśmiechem, ale ni w zab nie wiedziałam kto zacz. smile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 03.10.17, 12:11
    kora3 napisała:

    > Kochana, jakim prawem dziewczyna rozmawia z kimś i czegoś słucha PREZMIESZCZAJĄ
    > C się - wszak to bardzo źle smile
    >
    > A całkiem poważnie - trudno powiedzieć co jest powodem zachowania dziewczyny -
    > wcale niekoniecznie ignorowanie. Nie chcę, żeby to zabrzmiało źle - ale sa oso
    > by tzw. "niewidzialne" - niekoniecznie dla wszystkich, ale dla określonej grupy
    > . Ja tak miałam z żoną kolegi - jego znałam dobrze (z okazji pracy) - ja z widz
    > enia, ale widziałam ja wiele razy - z nim. Kojarzyłam ja tylko jako zo0nę koleg
    > i, w sensie w pakiecie z nim. Jak ja widziałam samą nigdy nie umiałam zakojarz
    > yć kto to - na szczęście pani młodsza ode mnie, więc ona mi się kłaniała - odpo
    > wiadałam z uśmiechem, ale ni w zab nie wiedziałam kto zacz. smile
    >
    > A widywałaś się z nią niemal codziennie jedząc przy jednym stole obiad ?
  • 03.10.17, 12:20
    no nie, tak często - nie, ale nierzadko ..Finko ...ja nie znam dziewczyny, ani TEJ sytuacji - skoro mówisz, ze panienka tak się zachowuje, to pewnie tak jest ..Pytanie: dlaczego. Być może jest źle wychowana, albo celowo Ciebie ignoruje, być może jest inna przyczyna.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 03.10.17, 13:47
    kora3 napisała:

    > skoro mówisz, ze panienka tak się zachowuje, to pewnie tak jest
    > ..Pytanie: dlaczego.

    Moim zdaniem nie ma znaczenia powód. Warto natomiast z dziewczyną porozmawiać przy najbliższej sposobności i spokojnie oraz wprost zapytać dlaczego nie kłania się na ulicy, ja bym być może dodała, że jako gospodyni traktująca dziewczynę prawie jak domownika nie jest mi miło w takiej sytuacji.
  • 29.09.17, 17:03
    Podsumujmy, Vi_san już wie co i jak . Nie zna Finki, tym bardziej nie zna panny, ale ONA WIE. To Finka jest perfidna kłamczuchą, a panna " po prostu nie zauważyła. Na bank nie zauważyła!" Boskie big_grin


    --
    Wszystkim dogodzić się nie da, ale wszystkich wkurwić to już żaden problem big_grin
  • 29.09.17, 17:48
    Nie wiem. Dopuszczam różne możliwości. ale jako że Finka zmienia wersję w zależności od potrzeb - prędzej uznam, że to ona mija się z prawdą, niż że chamska nastolatka śmiała ją zignorować. I tak, ktoś, kto pierw pisze o "traktowaniu jak powietrze" a potem o "na spotkanie wzroku zaczynaniu na gwałt a to w telefonie a to coś zagadywać do koleżanki" w KTÓRYMŚ miejscu kłamie. bo albo córczyna koleżanka Finkę traktuje jak powietrze czyli po prostu nie zauważa, albo też na widok Finki zaczyna jakieś dziwne manewry celem uniknięcia powitania. Obie wersje równocześnie nie mogą być prawdziwe bo się wykluczają.
    Ponieważ zaś "wzmocnienie" opisu chamstwa panny nastąpiło po w miarę tonującej reakcji większości użytkowników forum - wnoszę, że Finka "dopisała" owo raptowne grzebanie w telefonie czy zagadywanie aby tym wyraźniej uwypuklić, że pannica jest be, ma ąę rodziców i w ogóle na tle exclusive Finki to dno i wodorosty. Wnoszę, czyli przypuszczam a nie WIEM, wbrew temu co piszesz.

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • 30.09.17, 16:03
    Paradoksalnie znalazłam rozwiązanie sama w miarę rozwoju wątku.wink No ale muszę przyznać ,że jestem w szoku . Serio .Czytając niektóre wypowiedzi mówiąc kolokwialnie "z butów mnie wyrywało".Tylu złośliwości ,przytyków ,spekulacji i prób zrobienia ze mnie aspołecznego demona dawno nie doświadczyłam,. Ze trzy razy sprawdzałam czy jestem na właściwym forum, ...nie no przecież wołami napisane Savoir vivre. No cóż ,nie ma to jak szukać pomocy na forum ,darujecie ale to trochę tak jak szukać ludzi o wielkim sercu wśród moherowych beretów. W jednym się mogę z Wami zgodzić - mój "problem" to błahostka -wiem o tym i dzięki Bogu ,bo strach pomyśleć co by było gdyby mój problem był poważny czytają komentarze takich życzliwy DOBRZE WYCHOWANYCH ludzi jak Wy można się załamać( czytałam kiedyś wątek dziewczyny ,która straciła dziecko i komentarze były o podobnym poziomie zjadliwości-oczywiście nie na tym forum piszę ogólnie,cóż internet....). Wracając do tematu ,można przymykać oczy na pewne sprawy , można być mamą kupelką ,można doszukiwać się absurdalnych wyjaśnień niewłaściwych zachowań młodzieży ,nie stawiać granic itp tylko póżniej nie dziwmy się że młodzież jest wulgarna ,egoistyczna ,że nie szanuje starszych. Pozwólcie ,że przytoczę krótką historyjkę ze swojego życia ,trochę barwniejszą niż ta. Naście lat temu wsiadam do pociągu z dwojką moich dzieci roczne na ręku 2 latek trzymany za rękę. Już samo wsiadanie do pociągu z dwójką małych dzieci jest problematyczne gdy nagle przejście zagradza mi ręką młody człowiek mówiąc z szyderczym uśmiechem :"Niestety proszę pani przejście tylko dla vipów" słowa te zostaly okraszone gromkim śmiechem kilku panien mu towarzyszących i chłopców. Pociąg zxaraz ma odjechać ,proszę zeby zabrał rękę bo chcę wsiąść z dziećmi . Na co on odpowiada "Dzieci to się topi ,pani o tym nie wie????" . Czułam ogromną złość i ....bezradność . Może ten chłopiec miał jakąś przypadłość nie wiem zespół aspergera ,albo rodzice się rozwiedli i wychowywał się tylko z tatą albo mama nie karmiła go piersią ? może ,może ,może.....Wiem jedno ,wiele bym dała ,żeby zobaczyć którąś z Was w takiej sytuacji. Wszak wyrozumiałość (trochę wybiórcza ale zawsze)leży zdaje się w Waszej naturze....

    Ps.Makinetko ...dziękuję. smile


    >
  • 30.09.17, 20:11
    Traumatyczne doświadczenia z młodzieżą... To wiele tłumaczy.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • 01.10.17, 01:40
    finka9 napisała:

    > Paradoksalnie znalazłam rozwiązanie sama w miarę rozwoju wątku.wink No ale muszę
    > przyznać ,że jestem w szoku . Serio .Czytając niektóre wypowiedzi mówiąc kolokw
    > ialnie "z butów mnie wyrywało".Tylu złośliwości ,przytyków ,spekulacji i prób z
    > robienia ze mnie aspołecznego demona dawno nie doświadczyłam,. Ze trzy razy spr
    > awdzałam czy jestem na właściwym forum,



    Podsumowujac, z gory weszlas na nasze bezwartosciowe forum upewnic sie jaka jestes madra, wspaniala i jak blyszczysz bon-tonem,
    a mysmy spelnili to zadanie ponad wszelkie oczekiwania.
    Zatem szafa gra.
    Anytime big_grin

    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 02.10.17, 10:12
    Finko, sytuacja o której napisalaś była zgoła odmienna.

    Mnie też uderzyła twoja kategoryczność, nawet nuta agresji w twoich wypowiedziach. Myślę, że w wielu sytuacjach można a nawet należy dzieci traktować ulgowo. Ja tak robię i jak na razie przynosi to pozytywne rezultaty. Nie zakładam od razu złej woli dziecka i nie odczuwam potrzeby natychmiastowej konfrontacji, przywołania do porządku, ukarania, itd. Dziecko to człowiek jak każdy inny, ma prawo do swoich słabości.
    Czytając wypowiedzi innych widzę, że wiele osób uważa, że lepiej od razu sprawę rozwiązać, wyczyścić, zamiast doprowadzać się do wściekłości. Z twoich opisów natomiast wynika, że ty dopuściłaś do tego, aby problem urósł (w twoich oczach) do niebotyczych rozmiarów.
    Przede wszystkim więc - spokojna rozmowa a nie konfrontacja. Po drugie, ja uważam, że zawsze warto odwołać się do osobistych doświadczeń dziecka, dlatego gdyby rzeczywiście było tak, że kolega syna by mnie ignorował, to zapytałabym – a jak ty byś się czuł, gdyby ktoś znajomy na twój widok odwracał wzrok? To w większości przypadków działa.
    Zresztą argument o tym, że każde następne pokolenie jest gorsze pada od lat. Ja na razie nie widzę zdziczenia na ulicach, choć biorąc pod uwagę to, że proces dziczenia kolejnych pokoleń trwa od wieków, to powinniśmy już na powrót żyć w jaskiniach wink). Te dzieciaki są takie same, jak my te kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu, mają podobne problemy, chcą być traktowane dobrze, chcą poszanowania własnej godności i bardzo rzadko to dostają – w domu, w szkole, na ulicy, a nawet wśród rówieśników. Dlatego ja staram się im to dawać, jeśli mam już z nimi kontakt.
  • 02.10.17, 10:09
    Spotkawszy dziewczę uśmiechnąć się i sama ja pozdrowić i ...zobaczyć reakcję ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10.10.17, 13:43
    Możesz powiedzieć z uśmiechem "Dzień dobry X, gdzie biegniesz tak szybko, że mnie nie zauważasz? "

    Ja sąsiadów z bloku rozpoznaję tylko i wyłącznie gdy jestem w okolicach bloku. Gdziekolwiek dalej w mieście będąc - nie zauważam i nie rozpoznaję. Więc jeśli sami mnie nie zagają bym mogła im się dokładniej przyjrzeć i odpozdrowić, to pewnie mnie nie za buraka mają. A ja zwyczajnie tak mam , że muszę kogoś bardzo ale to bardzo dobrze znać żeby go rozpoznać na innym terenie niż tym z którym zazwyczaj go kojarzę.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.