Dodaj do ulubionych

Telefon i sąd

12.10.17, 09:49
Tak sobie wczoraj gadałam z kolegą opisującym pewną sprawę ...Sprawa jest dość ciekawa poniekąd, bo jest jakby dwustronna. Otóż z jednej strony mamy człowieka, który drugiemu pożyczył kasę, a ten nie oddawał, a z drugiej - dłużnik oskarżył wierzyciela o ...stalking.
Chodzi o to, że niby ów wierzyciel wielokrotnie wydzwaniał i sms-ował do dłużnika stalkując go.

I teraz mamy taką sytuację: pełnomocnik wierzyciela podnosi, że jego klient chciał tylko odzyskać swoje pieniądze i DLATEGO pisał i wydzwaniał do dłużnika. Z kolei pełnomocnik dłużnika podnosi, ze skoro dzwoniący widział, że abonent nie oddzwania i nie odpowiada na sms-y, to znaczy, ze kontaktu nie chce.
Pomijając już calą otoczkę prawną sprawy - sąd w swoim uzasadnieniu stwierdził, że wierzyciel powinien wiedzieć, iż dłużnik kontaktu nie chce, bo ZWYCZAJOWO jest tak, że jeśli ktoś nie odpowiada na połączenia telefoniczne czy sms-y, to tak należy to interpretować....

I tak mi się przypomniało to forum, w związku z tą sprawa o watkami o odzwanianiu i nie. No właśnie - zwyczajowo tak jest, że jeśli ktoś dzwoni i się nie odbiera i nie oddzwania, to się nie chce kontaktu. Oczywiście - wiele zależy od tego dlaczego się go nie chce, pewnie też od częstotliwości prób kontaktu z drugiej strony itd., ale kluczowa jest tu owa zwyczajowość - coś na czym sady, wcale nie bez sensu, nierzadko opierają swe opinie na temat życiowych sytuacji, które są przedmiotem ich orzekania.

Czyli jednak wychodzi na to, że jeśli się nie oddzwania na próby kontaktu to jest równoznaczne z niechęcią do kontaktowania się - wbrew temu, co uważają tu niektórzy. Zatem owi niektórzy nie powinni się dziwić, że tak jest to odbierane przez podejmujących owe próby kontaktu, bo tak należy to poniekąd intetpretować smile


--
Korcia
"droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
Edytor zaawansowany
  • 12.10.17, 14:00
    Ogólnie morał jest taki: dobry zwyczaj, nie pożyczaj. Od tego są instytucje finansowe.
    Podobny przypadek słyszałem kilka lat temu, a dotyczył on wynajmowanego mieszkania. Znajoma z innego oddziału firmy, wynajęła swoje mieszkanie człowiekowi, prawnikowi. Umowa była, wszystko legalnie tak jak należy. Prawnik ten przestał płacić za mieszkanie po kilku miesiącach. Dziewczyna zaczęła się upominać o czynsz. Telefonowała, pisała maile, smsy, osobiście udawała się do mieszkania, ale nigdy nie była wpuszczana (człowiek zmienił zamki).
    Człowiek ten pozwał koleżankę do sądu o stalking. Sprawę wygrał. Dziewczyna dostała sądowy zakaz zbliżania do się do tego bloku w jakiejś tam odległości. Po kilku latach procesów człowiek się wyprowadził zostawiając mieszkanie zupełnie zdewastowane). Od człowieka tego nigdy nie udało się odzyskać pieniędzy za zaległy czynsz, media i zniszczone mienie, ponieważ na każdej sprawie ciągnącej się dalej po eksmisji człowiek twierdzi, że on chce zwrócić, tylko nie ma z czego. Sąd stawał po jego stronie, ponieważ się od zobowiązania nie uchylał. Czyli sama chęć szczera spłaty zobowiązania czyni z dłużnika człowiekiem bez zobowiązań.
  • 12.10.17, 14:10
    To jakiś kosmos, naprawdę. Czytam i oczom nie wierzę, że coś takiego jest możliwe w świetle prawa. Ciekawa jestem, czy gdyby nie był prawnikiem, to też by się ze wszystkiego tak gładko wywinął.
  • 12.10.17, 14:40
    Myślę, że nie.
    To małe środowisko, każdy się zna, jak nie bezpośrednio to ze słyszenia. Zupełnie inaczej podchodzi się do takich spraw gdzie np. mąż adwokat tłucze żonę niż np. taki zwykły spawacz.
    W myśl powiedzenia: urwa urwie łba nie urwie.
  • 12.10.17, 15:14
    Też tak myślę.
    Dlatego w takich przypadkach jestem w stanie zrozumieć uciekanie się do rozwiązań siłowych w postaci wynajętych "karków". Może to i przykre, co mówię, ale jakoś nie potrafię przyjmować obojętnie faktu, że prawo da się tak przewrotnie wykorzystać, chroniąc bardziej przestępcę niż jego ofiarę.
  • 12.10.17, 14:27
    Takie sytuacje zniechecaja do wynajmowania komukolwiek.
    Niestety jak ktos zna prawo to wie jak sie nim poslugiwac teoretycznie kobieta nie powinna go nachodzic ale wystapic do sadu o eksmisje.....ktora sie bedzie wlokla a gosc w tym czasie nie placi i jeszcze dewastuje mieszkanie.

    Duzo latwiej byloby najac osilkow I obic mu tylek. Co czywiscie jest lamaniem prawa ale jakos prawo I sprawiedliwosc nie zawsze chodza w parze.
  • 12.10.17, 14:37
    Aby wystąpić o eksmisję trzeba zdobyć dowody na to, że dłużnik nie płaci i że nie od razu sobie tak poszła do sądu 11 października, skoro termin zapłaty był 10 października. A sprawa o stalking była następstwem otrzymania papierów z sądu o sprawie o eksmisję i zwrot pieniędzy.
    Tyle, że szybciej sąd się uwinął z pacyfikacją ofiary niż kata.
  • 13.10.17, 00:29
    No ale chyba byly jakies swiadectwa w postaci smsow, tekstow? np "gdzie jestes, chce moje pieniadze z powrotem? " to niemozliwe aby sad byl taki glupi.

    Minnie


    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 13.10.17, 09:38
    Minnie niestety, IMO w PL zdecydowanie bardziej dba się o dłużników, katów, przestępców niż ich ofiary
    Prywatie mam bardzo złe doświadczenia, sąd bardziej przejmuje się dobrem dłużnika /och biedactwo nie będzie miało z czego żyć jak odda/, niż jego wierzyciela /on nie musi z czegoś żyć?/...
  • 13.10.17, 09:41
    przy czym nawet jeżeli sąd już ostatecznie wyda wyrok po myśli dłużnika - to odzyskanie tych pieniędzy jest najczęściej niemożliwe w przypadku prywatnego wierzyciela
    komornik najpierw pobierze opłatę od wierzyciela za egzekucję, a potem rozłoży ręce i powie, że nie ma z czego pobrać... niestety doświadczyłam tego osobiście...
  • 14.10.17, 02:10
    Tak szczerze, tutaj i w USA choc przepisy moga byc ostrzejsze tez jest nieraz nie lepiej, i tez nawet jak sad nakaze oddanie dlugow to trudno to egzekwowac. chyba ze nakaz jest na pobieranie bezposrednio z pensji. ale to sie wydaje np w przypadku nieplacenia alimentow na dziecko, wiec, ha! good luck!
    ale fakt, nikomu nie przyszloby do glowy skazac za czeste dzwonienie w tym przypadku. raczej sedzia by sie spytal dluznika " a myslisz ze dlaczego tak wydzwania i puka do drzwi?? niby co ma robic?? oddaj kase to bedziesz mial/a spokoj!"

    Minnie


    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 14.10.17, 08:06
    Widzę, ze wątek rozwinął się w zupełnie innym kierunku, ale pragnę Was uspokoić. Sąd nie skazał wierzyciela za stalking. Ja nic nie pisałam o skazaniu go poniekąd, a jedynie o części uzasadnienia sądy, który przyznał, ze prawdę jest, iż zwyczajowo jest tak, ze jeśli kto nie reaguje na próby kontaktu, to tego kontaktu nie chce. Tu jednak kontakt ze strony wierzyciela nie wynikał z niczego, a z chęci odzyskania swoich pieniędzy, trudno g zatem traktować jak stalking.

    Sąd pozwolił sobie także zauważyć, że - owszem, argumenty obrony, iż wierzyciel mógł od razu podać dłużnika do sadu o zwrot długu, są logiczne. ALE znów ZWYCZAJOWO w naszym społeczeństwie jest tak, że wierzyciel w takich sytuacjach stara się skłonić polubownie dłużnika do spłaty długu, szczególnie zaś wówczas, gdy dobrze się wzajemnie znają.

    Podzielam w tym przypadku zdanie sądu w obu kwestiach. smile Ale kluczowa dla mnie w tym wątku była i jest owa zwyczajowość.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 14.10.17, 08:14
    oczywiście argumenty nie obrony, a oskarżenia


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 14.10.17, 21:36
    'argumenty obrony, iż wierzyciel mógł od razu podać dłużnika do sadu o zwrot długu, są logiczne.'

    Mysle ze nie do konca sa logiczne bo:
    - po pierwsze juz od samego poczatku poddaje w watpliwosc uczciwosc gosia ktory wynajmowal to mieszkanie I nie placil

    - po drugie wydaje mi sie ze ogolnie ( nie tylko w Polsce) raczej zacheca sie ludzi aby w pierwszej instancji polubownie zalatwiali takie sprawy. Bo sa rozne przypadki losowe ktos mogl byc chory przez dluzszy czas, stracic prace....wiec mozna takie sprawy zalatwic miedzy soba ...rozlozyc splaty. Natomiast jakby tak kazdy z taka sprawa latal tak do razu do sadu - to Sady by sie zalamaly od nawalu spraw.
  • 15.10.17, 09:04
    10iwonka10 napisała:
    >
    > Mysle ze nie do konca sa logiczne bo:
    > - po pierwsze juz od samego poczatku poddaje w watpliwosc uczciwosc gosia ktor
    > y wynajmowal to mieszkanie I nie placil


    Sorry, ale nie4 wiem o jakie mieszkanie chodzi ...
    >
    Natomiast jakby tak
    > kazdy z taka sprawa latal tak do razu do sadu - to Sady by sie zalamaly od naw
    > alu spraw.


    No więc sąd właśnie podkreślił, ze ZWYCZAJOWO tak jest




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 15.10.17, 16:19
    O ! mialam na mysli ta duga historie o prawniku co pozyczyl pieniadze I ich nie oddal a wlascicielke mieszkania oskarzyl o stalking.
  • 15.10.17, 17:04
    ja o niczym takim nie pisałam

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 15.10.17, 23:33
    kora3 napisała:
    No więc sąd właśnie podkreślił, ze ZWYCZAJOWO tak jest

    Zwyczajowo jest tez tak, ze jak ktos chce aby mu otworzyli drzwi to sie do nich dobija.
    zwyczajowo jest tez tak, ze jak ktos chce sie z kims bardzo skontaktowac, to go szuka - wydzwania mu, nachodzi go, wysyla mu emaile, itd.
    To tez ZWYCZAJOWO.

    Minnie


    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 16.10.17, 11:12
    daruj Minnie, le kompletnie nie zrozumiałaś ze tak powiem idei tego wątku. Otóż nie ma on na celu dyskusji o sądachsmile tylko ...Sąd często w sprawach tego rodzaju powołuje się na prawa niepisane - po prostu zwyczaje. Dlaczego? No dlatego właśnie, ze w każdym społeczeństwie owe zwyczaje, nigdzie nie zapisane, jednak funkcjonują.

    N naszym forum niedawno toczyła się dyskusja o telefonach - czy należy oddzwaniać, czy nie. Jedni byli zdania, że owszem, inni, że niekoniecznie, jeszcze inni, że nie.
    Tu sąd powołując się na ZWYCZAJ - niepisaną regułę - zauważył, że owszem, jak wnosi oskarżenie - brak odzewu na próby telefonicznego kontaktu świadczą o tym, że na ten kontakt nie ma się ochoty. I NORMALNIE w sytuacji poszukiwania kontaktu tylko towarzyskiego wypada to uszanować i nie narzucać się. TYLE w temacie omawianym wcześniej na forum. smile W tej konkretnej sytuacji sprawa jest jednak inna - bo wierzyciel nie narzucał się dla chęci kontaktu ot tak, ale z racji chęci odzyskania swoich pieniędzy, więc trudno jego zachowanie uznać za niezgodne z obowiązującymi zwyczajami - czego nie rozumiesz?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 15.10.17, 20:26
    Koro, "niechcenie kontaktów" przez dłużnika to jest celowe uchylanie się od spełnienia zobowiązania więc sobie pan dłużnik celnie w stopę strzelił dostarczając licznych dowodów na swoją niekorzyść.
    Skoro absurdalne oskarżenie o stalking nie skłoniło wierzyciela do wycofania pozwu jak to sobie pewnie wymyślił albo ten z bożej łaski prawnik mu doradził.
    Tonący (w długach) brzytwy się chwyta.
    Tylko, że ze zwyczajami czy zasadami regulującymi relacje towarzyskie to tyle ma wspólnego, że te wymagają spłacania długów- a więc nic.
  • 16.10.17, 11:31
    Claro, podobnie jak Minnie - opacznie zrozumiałaś ten watek smile Jest on poniekąd pokłosiem wątku o tym, czy należy oddzwaniać na nieodebrane połączenia. Niektórzyu - np. ja - uważają, ze tak, o ile chce się kontaktu. Jeśli się nie oddzwania, należy liczyć się z tym, że druga strona uzna, iż się kontaktu nie chce. Uzasadnienie, a raczej jego czesc sądu w tej strawie potwierdza to: zwyczajowo jest tak, że jeśli ktoś nie reaguje na smsy, czy próby polaczeń, to kontaktu nie chce i należy to uszanować i nie narzucać się. Zatem - wracając do tamtego watku - jeśli ktoś nie reaguje na próby kontaktu, to druga strona ma prawao, a nawet obowiązek uznać, że nie chce się kontaktować. TU jednak, w tej konkretnej sytuacji sprawa jest inna - wierzyciel usiłował się skontaktować nie dla samego kontaktu, ale by odzyskać swe pieniądze, więc nie można jego zachowania "podciągnąć" pod stalking.

    Podobnie - swego czasu był tu wat o pani, której brat winien był 1000 złotych i zastanawialiśmy się , czy i jak może ona uwzględniać to planując prezent ślubny dlań. Ktoś, zdaje się Minnie napisała, ze pani może brata podać do sadu o zwrot długu. Jest to literalnie - prawda. Podać może. Podobnie w tej sprawie z tego watku - pełnomocnik dłużnika podnosił, że skoro jego klient był winien kasę, to wierzyciel mógł od razu podać go do sądu, a nie cytat "nękać telefonami". Sad orzekający w sprawie rzekomego stalkingu przyznal, ze owszem, każdy obywatel w takiej sytuacji ma prawo wystąpić na drogę sądową, ALE zwyczajowo jest tak, że wierzyciel najpierw stara się sprawę załatwić polubownie i nie ma nic nadzwyczajnego w tym, że ów wierzyciel tak robił usiłując skontaktować się z dłużnikiem.

    Wbrew temu co się wydaje kwestia zwyczajowości, pewnych niepisanych reguł ogolnie znanych jest często podnoszona w sadach , tak przez strony, jak i sam sąd. Pewne niepisane zasady nadal sa zasadami współżycia społecznego w danym społeczeństwie czy nawet grupie

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 18.10.17, 02:26
    kora3 napisała:
    Jest on poniekąd pokłosiem wątku o tym, czy należy oddzwaniać na nieodebrane połączenia.

    alez to nie ma nic do rzeczy. dluznik doskonale wie o co chodzi i z pewnoscia juz on dobrze zna nr telefonu swojego wierzyciela. jesli wiec nie odbiera, to nie dlatego ze "nie ma ochoty na kontakty = relacje"z wierzycielem tylko zwyczajnie unika osoby ktorej jest winien ow dlug. tu, jak sama napisalas, czestotliwosc dzwonienia nie ma nic do rzeczy z checia na 'kontakty' a wszystko z checia odzyskania dlugu. zatem tak tak, zrozumialam bardzo dobrze Koro smile

    btw w tym przypadku jasne ze powinno sie wink

    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 18.10.17, 07:35
    Minnie, ja naprawdę cierpliwa jestem ... ale ...
    Przecież ten przykład nie ma udowodnić, ze dłużnik nie powinien dzwonić. Na litość o TYN właśnie mówił sąd obalając argumenty oskarżenia. Bo te argumenty w tym przypadku to była czysta sofistyka - udowadnianie nieprawdziwej tezy za pomocą prawdziwych argumentów.

    Tu sprawa jest prosta jak drut gośc po to dzwonił i pisal, żeby odzyskać swoja kasę. Więc nijak nie można tego "podciągać" pod stalking czy nawet zwyczajne narzucanie się - oczywiste.
    Oczywiste - choć PRAWDĄ jest, że w normalnych warunkach brak odzewu na próby kontaktu telefonicznego odczytywać należy zwyczajowo jako niechęć do tych kontaktów.

    Jak Ci już pisałam - watek nie jest o tej oczywistej sprawie, ale o tym, że właśnie tak zwyczajowo jest. W tym konkretnym przypadku zarzut był absurdalny, ale NORMALNIE - jeśli ktoś nie reaguje na próby kontaktu, to należy uznać, ze go nie chce i zaprzestać tychże prób. Stąd nie należy dziwić się, ze jeśli ktoś nie oddzwania na połaczenia których nie odebrał od znanych sobie ludzi, to ci mają prawo pomyśleć, ze nie chce z nimi kontaktu ...Czego nie rozumiesz?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 19.10.17, 00:01
    kora3 napisała:
    Oczywiste - choć PRAWDĄ jest, że w normalnych warunkach brak odzewu na próby kontaktu telefonicznego odczytywać należy zwyczajowo jako niechęć do tych kontaktów.

    Niekoniecznie. zalezy co przez "niechec do kontaktow" rozumiesz. na razie tak jak piszesz to celowy ignor - a mozna sie po prostu pechowo wstrzeliwac w momenty kiedy adresat zwyczajnie nie moze odebrac telefonu, a jak sobie przypomni to jest juz za pozno aby oddzwonic a na drugi dzien juz ma kolejny nim zdazy oczy otworzyc. i moze sie zdarzyc dluzsza tura takich naprzemiennie bardzo zajetych i bardzo nieprzyjemnych dni, na przyklad, ze sie i nie ma czasu i ochoty na kontakty nie tylko z ta jedna dzwoniaca osoba ale w ogole z nikim.
    I to nie jest "niechec do kontaktow" - to jest po prostu zycie.

    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 19.10.17, 07:59
    Wiesz Minnie - jasne tak się może zdarzyć czasami, ale jeśli chcesz z kimś kontaktów, to je po prostu podtrzymujesz. I widzac, ze osoba taka szukała kontaktu z Tobą - oddzwaniasz, czy piszesz sms-a. Ja często ignoruję połączenia od ludzi, o których wiem, że ot tak sobie dzwonią, by pogadać, gdy w danym momencie nie mam czasu i możliwości, albo zwyczajnie ochoty na gadkę. Tylko, ze potem - oddzwaniam. Jak szybko - to zależy od paru czynników, ale nie później niż w ciągu kilku dni.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 20.10.17, 03:32
    No wlasnie - czyli nawet tobie zdarza sie ze nie oddzwaniasz natychmiast ani za kilka godzin a dopiero za kilka dni. bo takie jest zycie, normalne. z tego czy owego czlowiek jest zwyczajnie zajety, lub emocjonalnie nie ma ochoty na rozmowe.
    i to wcale nie oznacza ogolnie braku checi do kontaktu a zaledwie wyplywajace z warunkow 'nieoddzwanianie' badz 'cos sie nie odzywa'.
    W przypadku gdy mimo ponawiania prob naprawde wielo-wielokrotnie nigdy ale to nigdy nie otrzymujemy odpowiedzi, mozna mowic o autentycznej niecheci do kontaktu. z tym ze, licza sie tez pobudki, bo jak sam sad zauwazyl, unikanie dluznika to nie to samo co niezyczenie sobie kontaktu z Kowalskim bo, zalozmy, poderwal mu zone badz podlozyl swinie w pracy.

    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 20.10.17, 07:26
    minniemouse napisała:

    > No wlasnie - czyli nawet tobie zdarza sie ze nie oddzwaniasz natychmiast ani za
    > kilka godzin a dopiero za kilka dni. bo takie jest zycie, normalne.


    To Minnie zależy - od relacji jakie mam z daną osobą i naszych wewnętrznych zasadsmile

    > W przypadku gdy mimo ponawiania prob naprawde wielo-wielokrotnie nigdy ale to
    > nigdy nie otrzymujemy odpowiedzi, mozna mowic o autentycznej niecheci do konta
    > ktu.

    Rzecz w tym Minnie, że takie wielokrotne próby są poza SV i nazywają się narzucaniem się. Oczywiście - abstrahując od sytuacji szczególnych - jak ta z długiem.






    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 20.10.17, 23:07
    kora3 napisała:
    Rzecz w tym Minnie, że takie wielokrotne próby są poza SV i nazywają się narzucaniem się. Oczywiście - abstrahując od sytuacji szczególnych - jak ta z długiem.

    no wlasnie. doszlismy do sedna rzeczy. brak odezwu moze miec rozne przyczyny, niekoniecznie opryskliwe. mozna nie miec ochoty na odebranie ale tak naprawde przyczyna - ta prawdziwa - lezy zawsze glebiej.
    I dlatego Ser ma racje twierdzac ze nieodebranie telefonu to nie jest brak kultury a jedynie
    swiete prawo do dysponowania swoim czasem i swoja osoba. a natretne dzwonienie, masz racje, moze byc i czasami jest, narzucaniem sie. bo ponawianie kontaktu w przypadku checi odebrania wlasnosci, jak obie zgodnie ustalilysmy, jest usprawiedliwiona koniecznoscia - gdyz zwyczajnie innego wyjscia nie ma i jest juz czym innym.
    innym usprawiedliwieniem ciaglego, wielokrotnego dzwonienia w stosunkowo krotkich odstepach czasu niebedacego narzucaniem sie moze byc np sytuacja naglaca, jak szybka potrzeba zawiadomienia o zmianach planow, coby osoba zawiadamiana na darmo nie musiala jechac zalozmy 30km w jedna strone. to oczywscie wymaga zwrotnie potwierdzenia natychmiastowego.
    ale reszta, czyli takie towarzyskie gadu-gadu badz nietowarzyskie ale wciaz niepilne - naprawde nie musi nas czynic niewolnikami sprzetu telekomunikacyjnego. naprawde mamy prawo do selekcji "odebrac czy nie". i bedzie to zgodne z SV.

    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 21.10.17, 07:10
    Minnie, mieszasz wszystko jak nierzadko.
    Po pierwsze - nikt nie twierdzi, ze trzeba odebrać każde połączenie - byłby to absurd. Kwestia reakcji na takie nieodebrane połączenie. Jeśli kontaktu się nie chce - to się nie reaguje - proste. Ale jeśli się chce WYPADA zareagować . W jakim czasie - to już zależy od wzajemnych ustaleń i relacji. A te bywają różne z różnymi ludźmi. Do jednych się oddzwania jak najszybciej, do innych - można później ...

    Mowa o kontaktach prywatnych, bo zawodowe to całkiem inna bajka.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 17.10.17, 20:59
    Jeśli pijesz do mnie Koro smile, to przypominam że moje pytanie dotyczyło kwestii, czy nieoddzwanianie jest zgodne z sv.

    "
    Czyli jednak wychodzi na to, że jeśli się nie oddzwania na próby kontaktu to jest równoznaczne z niechęcią do kontaktowania się - wbrew temu, co uważają tu niektórzy. Zatem owi niektórzy nie powinni się dziwić, że tak jest to odbierane przez podejmujących owe próby kontaktu, bo tak należy to poniekąd intetpretować"
    No, niechęć do kontaktu to jedno, a to czy takie manifestowanie niechęci jest ok to coś innego, prawda?
  • 17.10.17, 21:12
    Nie pije do nikogo, po prostu wysłuchałam uzasadnienia sądu i zgadzam się z nim. ZWYCZAJOWO tak jest, ze jeśli chce się kontaktu z kimś, kto ow kontakt telefonicznie usiłował nawiązać, to się doń odzywa. Jeśli nie - to taka osoba powinna odczytać brak odzewu, jako niechęć do kontaktów. No tak jest ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 17.10.17, 21:18
    No tak, więc jeśli ktoś narzeka na brak kontaktu telefonicznego to czy jest to działanie zgodne z sv?
  • 18.10.17, 07:26
    A to zależy - od kontekstu. Powtórzę za sądem - ZWYCZAJOWO tak jest, że jeśli ktoś poszukuje kontaktu telefonicznie, a druga strona nie reaguje, to należy się domyślać, że nie chce kontaktu - proste. To jest zasada ogólna. Więc szukający kontaktu nie powinien się już narzucać, a ignorujący kontakt dziwić, ze tamten uznał kontakt za zerwany/niepożądany.
    Zatem w Twoim konkretnym przypadku - opisani w innym watku krewni nie powinni już do Ciebie dzwonić, a Ty - jeśli przy okazji okazą Ci, że mają swiadomośc iż kontaktów sobie nie życzysz, dziwić się temu, że tak myslą - rownie proste.

    Jednak w kontaktach zawodowych (niektórych), czy tez prywatnych ale specyfucznych (jak opisana tu sprawa wierzyciel - dłużnik) te zwyczajowe zasady nie działają - o tym w uzasadnieniu mówił sąd.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 18.10.17, 07:43
    Ponownie Koro, moje pytanie nie jest o urażone uczucia innych, tylko o zgodność takiego zachowania z sv.
  • 18.10.17, 07:47
    Odpowiadam: zgodnie z SV możesz sobie nie życzyć dowolnych kontaktów z kimkolwiek i dać to do zrozumienia wprost, albo nie wprost. Wyłączam rzecz jasna konieczne kontakty zawodowe czy też specyficzne, jak opisane w tym wątku.
    ZWYCZAJOWO brak reakcji na próby kontaktów telefonicznych należy uznac, ze wyrażenie nie wprost tego, iż się kontaktów nie chce.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 18.10.17, 07:51
    Ergo, wymuszanie tych kontaktów i zwracanie uwagi na brak odzewu tel przy spotkaniu na żywo jest niezgodne z sv?
  • 18.10.17, 07:58
    Owszem, pisałam Ci już o tym przecież w innym wątku. Tylko, ze ty w tamtym wątku nie pytałaś czy masz prawo nie chcieć z kimś kontaktu - bo to oczywiste, ze masz takowe - tylko czy niereagowanie na próby kontaktu telefonicznego jest zgodne z SV. Zgodne jest jeśli nie chcesz kontaktów i tak dajesz temu wyraz, natomiast jeśli tych kontaktów chcesz, a nie reagujesz, to musisz się liczyć z konsekwencjami w postaci tego, że ktoś po takim zachowaniu uzna, ze nie chcesz z nim kontaktów.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 18.10.17, 08:14
    Ja to rozumiem Koro... Ciekawe, że w tamtej dyskusji usilnie udowadniałaś mi coś innego. 😊 ale miło, że się znowu zgadzamy.
  • 18.10.17, 08:21
    Ser, nie wiem, być może źle mnie zrozumiałaś ...Wg mnie pytałaś tam wówczas o to, czy nieoddzwanianie na nieodebrane połączenia jest niegrzeczne, a nie o to czy masz prawo nie chcieć z kimś kontaktów. To są dwie różne kwestie.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 18.10.17, 08:28
    kora3 napisała:

    > ...Wg mnie pytałaś tam wówczas o t
    > o, czy nieoddzwanianie na nieodebrane połączenia jest niegrzeczne, a nie o to c
    > zy masz prawo nie chcieć z kimś kontaktów. To są dwie różne kwestie.
    >

    Pytanie było o to, czy krewni zarzucający mi działanie niezgodne z sv mają rację, jasno i przejrzyście było to napisane.
  • 18.10.17, 08:37
    Hmmm no trochę inaczej to jednak przedstawiałaś...Bo najpierw pisałaś, że uprzedziłaś krewnych, że preferujesz inne formy kontaktu. O ile pamiętam, napisałam Ci, że powinni to uszanować, bo jasno uprzedziłaś o swoich preferencjach. Ty jednak jak mi się zdawało zadałaś pytanie na poziomie OGOLNYM - czy wg SV należy oddzwaniać na nieodebrane połączenia. Odpowiedziałam Ci: ogólnie TAK, jeśli chce się z kimś utrzymywać kontakt. Oczywiście zakładamy, ze znasz numer abonenta, który dzwonił. Potem tłumaczyłaś, że nie zapisujesz numerów tych krewnych, potem cos tam jeszcze. To są wszystko TWOJE osobiste zasady korzystania z tel. OGÓLNIE jeśli chce się kontaktu, to się oddzwania, jeśli się nie oddzwania/nie nawiązuje innej formy kontaktu - znaczy, ze się go nie chce.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 18.10.17, 08:39
    Ależ kręcisz...
    Wystarczy to:
    "OGÓLNIE jeśli chce się kontaktu, to się oddzwania, jeśli się nie oddzwania/nie nawiązuje innej formy kontaktu - znaczy, ze się go nie chce.
    "
  • 18.10.17, 08:45
    Owszem tak - ale Twoje pytanie - o ile pamiętam - brzmiało inaczej, Nie "Czy mam prawo nie chcieć kontaktu z krewnymi i nie odbierać od nich telefonów" tylko "Czy wg SV należy oddzwaniać na nieodebrane połaczenia" ....

    Wybacz, ale drugie pytanie niemal każdemu logicznie myślącemu człekowi smile wydałoby się skrótem myślowym. Wiadomo, ze nie chodzi o wszystkie połaczenia, tylko połączenia od osob znanych, z którymi mamy kontakt i kontakt ów mieć chcemy.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 18.10.17, 08:50
    kora3 napisała:

    > Wybacz, ale drugie pytanie niemal każdemu logicznie myślącemu człekowi smile wydał
    > oby się skrótem myślowym. Wiadomo, ze nie chodzi o wszystkie połaczenia, tylko
    > połączenia od osob znanych, z którymi mamy kontakt i kontakt ów mieć chcemy.
    >
    Po raz kolejny, nikt poza Tobą nie odpowiada za twoje fantazje... Skrót myślowy, dobre.
  • 18.10.17, 09:12
    Nie znasz pojęcia "skrót myślowy" ? Dziwne, znane pojęcie ...Zreszta - w tamtym wątku też parę osób Ci tak odpowiadało, że ..no wypada oddzwonić. Wiadomo raczej, ze nie na nieznany numer (mowa była o kontaktach o ile pamiętam - prywatnych). Bo zwyczajowo (ach ten sąd smile ) - WYPADA. Nic nie wspominałaś, ze chodzi o ludzi, z którymi NIE chcesz mieć żadnego kontaktu.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 18.10.17, 10:07
    Wyobraź sobie, ze ktoś - hipotetyczny - zadaje na forum pytanie: "Czy wypada podejmować gościa w piżamie informując, ze niestety nie ma się cukru do kawy?"

    Co Ci się pierwsze nasunie? Wg mnie - ano nie, nie wypada OGÓLNIE. Jak się kogoś zaprasza wypada być w stanie ogarniętym i takie coś jak cukier mieć, nieprawdaż? Prawdaż.

    Ale logicznie myślący człowiek dopyta: - Ale jak było? Zaproszony na kawę gość? Pojawił się bez uprzedzenia? Bliska osoba? Niebliska? jaka pora, sytuacja? W zależności od odpowiedzi na te pytania obraz sytuacji się ZMIENIA.
    Choc nadal OGÓLNIE - nie wypada podejmować gości w piżamie i nie mając czym nawet podstawowym ich poczęstować. Ale jeśli to bliska osoba, która wpadła bez uprzedzenia wczesnym rankiem np. do chorej osoby, to radykalnie zmienia postać rzeczy.

    Z twoim pytaniem jest taj samo - pytałaś o zasady korzystania z telefonu - OGOLNE. A nie o to, ze wydzwaniają do Ciebie krewni, z którymi nie chcesz mieć kontaktów.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 18.10.17, 13:36
    kora3 napisała:

    >
    > Z twoim pytaniem jest taj samo - pytałaś o zasady korzystania z telefonu - OGOL
    > NE. A nie o to, ze wydzwaniają do Ciebie krewni, z którymi nie chcesz mieć kont
    > aktów.
    >
    Otóż to. Pytanie było o zasady ogólne, a dyskusję z jakiegoś powodu przerzuciłaś na osobiste poglądy.
  • 18.10.17, 14:03
    Ser, na litość ...Powtórzę: ZWYCZAJOWO jest tak, że o ile chcemy z kimś kontaktu, to na nieodebrane odeń połączenie powinniśmy jakoś zareagować - np. oddzwonić. Jeśli tego się nie robi to jest równoznaczne z tym, że nie chcemy się kontaktować.

    Ty zadałaś tamto pytanie w taki sposób, że sądziłam, iż chodzi o ludzi, z którymi normalnie utrzymujesz kontakty i tych kontaktów chcesz! Gdybyś zapytała" Czy powinnam oddzwaniać na nieodebrane połączenia od ludzi, z którymi nie chcę mieć nic wspólnego" - odpowiedź byłaby jednoznaczna NIE- przecież to na Baala oczywiste.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 18.10.17, 14:27
    Co byś mi odpowiedziała, gdyby założyła watek pn. "Zasady pozdrawiania się" i zapytała w nim - np. "Czy powinnam odpowiadać na dzień dobry mego sąsiada?"
    Jak znam życie - pewnie Ty jako inni odpowiedzieliby, że oczywiście - tak.

    Na co ja bym "doprecyzowała", ze sąsiada znać nie chcę, a on wiedząc o tym złośliwie ostentacyjnie mi się kłaniasmile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 18.10.17, 17:30
    No już nic mi nie wypada odpowiedzieć, skoro sama tak ładnie prowadzisz sobie dyskusje w głowie. smile miłej zabawy
  • 19.11.17, 16:42
    Jeśli potrzebujesz szybkiego rozwiązania problemu prawnego, napisz do nas! Wejdź na stronę www.drogowskazprawny.pl i skorzystaj z formularza kontaktowego lub wyślij wiadomość pod adres kontakt@drogowskazprawny.pl. Chętnie wyjaśnimy problematyczne kwestie, pomożemy napisać stosowne pisma, pokierujemy krok po kroku, jak najszybciej poradzić sobie z tym lub innym problemem natury prawnej. Każda porada prawna to tylko 49 zł netto. Pomogliśmy już wielu, chętnie pomożemy i Tobie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.