Dodaj do ulubionych

Wyjśc czy nie - coś dla Minnie, ale nie tylko

16.10.17, 12:24
Był tu kiedyś watek o tym, jak powinna zachować się osoba z cukrzycą w samolocie musząc sobie zaaplikować insulinę. Byłam zdania, że z uwagi na okoliczności - może na siedzeniu obok kogoś i nic w tym złego. Nadal takie zdanie zresztą mam ..

Ale tu idzie o sytuację inną - mianowicie taką, gdy diabetyk ma możliwość bezkolizyjnie wyjść np. do toalety (uprzedzając, dużej, czystej, przestronnej ze sporą czescią służącą nie bezpośrednio czynnościom fizjologicznym), ale tego nie czyni tylko aplikuje sobie zastrzyk przy stole. Mowa o ludziach w różnym wieku, na szkoleniu branżowym w hotelowej restauracji. ]
Świadkiem sytuacji był mój kolega, szkolenie prowadzący, nawiasem mówiąc - ratownik medyczny. Może ze "zboczenia zawodowego" a może dlatego, ze blisko9 siedziała jego zwrócił uwagę na panią. która "kombinowała" z zastrzykiem. Ale jak się należy domyślać nie zrobiło to na nim żadnego wrazenia. Tymczasem no zemdlał pan tuż obok. Nic konkretnego mu się nie stało, ale jak się okazało boi się on panicznie widoku igieł i zastrzyków. Jak wyjaśnił - unika zwyczajnie miejsc i sytuacji, gdzie mógłby to widzieć (w miarę możliwości jak sądzę). Na szkoleniu się tego nie spodziewał.

Teraz pytanie, głownie do Minnie: czy pani cierpiąca na niewątpliwie ciężką chorobę jaką jest cukrzyca powinna dyskretniej wykonać zastrzyk (np. wyjść), czy też pan uprzedzić wcześniej o swej fobii w zaistniałych okolicznościach?
Wg mnie - pani mając bezkolizyjne możliwości wykonania zastrzyku dyskretniej powinna wyjść na te czynność. Pan miał prawo nie spodziewać się aplikowania zastrzyków na szkoleniu, więc o swoich preferencjach informować - nie musiał.


--
Korcia
"droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
Edytor zaawansowany
  • 16.10.17, 12:44
    Tu chyba nie ma wątpliwości... Czym innym jest sytuacja w samolocie, gdzie toalety są na ogół dość ciasne i, no, nie komfortowe [nawet jeśli nienagannie czyste!], plus wiąże się to z utrudnieniami [przechodzenie między fotelami, ryzyko w razie turbulencji itp]. W samolocie - diabetyk powinien jak najbardziej zrobić sobie zastrzyk "na miejscu", oczywiście w miarę dyskretnie. Natomiast nie ma dla mnie uzasadnienia do kombinowania w restauracji hotelowej! No, litości... Przeprosić najbliższych sąsiadów wyjść albo do [jak piszesz "aprobowalnej"] toalety, albo do pokoju hotelowego [jeśli takowy pani miała]. No ale nie przy stole! Zresztą to samo tyczy się wielu zachowań, ujmijmy to, dyskomfortowych dla innych.No, w końcu każdemu może się zdarzyć, że coś uwięźnie w zębach, a jednak nie dłubiemy wykałaczką przy stole, a czy to coś złego? I nie ma opcji, że pani ów zastrzyk musiała JUŻ co do sekundy - mam kilkoro cukrzyków w otoczeniu i to nie działa tak, że minuta w tą czy w tą zruinuje wszystko. Pani powinna była ruszyć się, pójść do łazienki i tam wykonać zastrzyk, absolutnie niedopuszczalne jest operowanie "penem" przy stoliku i w towarzystwie.

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • 16.10.17, 12:52
    Wiesz, ja też mam znajomych diabetyków w otoczeniu i bywa róznie ...o jednych wiem, ze są diabetykami od nich, bo nigdy nie widziałam jak sobie aplikują insulinę, o innych wiem z "widzenia" zdarza się im przy mnie. Ale W DOMU, a nie w knajpie

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 16.10.17, 13:06
    W domu - to całkiem inna sytuacja niż w lokalu jednak... O ile w domu - to oczywiste, że gospodarz - diabetyk nie będzie się "ukrywał" z insuliną. Choć też, jednak uważam, że mimo wszystko jeśli godzina zastrzyku wypada w trakcie wizyty - gospodarz powinien przeprosić gości i wyjść do sąsiedniego pokoju - właśnie dlatego, że ktoś z gości może mieć "uraz" strzykawkowy - jak ten pan w hotelu...
    Natomiast u diabetyków nie ma takiej opcji, że przesunięcie zastrzyku insuliny i minutę czy dwie zaburzy cokolwiek. Więc jeśli ta pani z pierwszego postu zagapiła się, przegapiła właściwa porę iniekcji i MUSIAŁA zrobić zastrzyk szybko - jedynym rozwiązaniem zgodnym z sv byłoby wstać, przeprosić najbliższych sąsiadów, wyjść, iniekcję wykonać w łazience i wrócić do stołu.
    Podkreślę, że jest ogromna różnica w sytuacji samolotu a restauracji hotelowej.

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • 16.10.17, 13:41
    Też tak uważam

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 16.10.17, 14:03
    Nie mam duzej swiadomosci w tym wgledzie, ale jedyny cukrzyk w rodzinie aplikuje sobie insuline przez cos w rodzaju piora, co jako zywo nijak nie przypomina zastrzyku czy igly.
    Mysle, ze zamartwianie sie czy ktos obok nas ma fobie na piora jest niepotrzebne.
  • 16.10.17, 16:27
    Zabiegi higieniczne i medyczne wykonujemy na osobności.
  • 16.10.17, 23:12
    Otóż to - nie widzę potrzeby żeby inni musieli oglądać tego typu zabiegi. Nawet w samolocie, a przy stole - niezależnie od tego czy to dom czy restauracja - to już w ogóle kosmos.
  • 16.10.17, 19:50
    Imho - zasady SV stanowią, że ogólnie leków nie przyjmujemy w towarzystwie, jeśli to nie jest sytuacja nagłego pogorszenia się stanu zdrowia. Ani tabletek, ani kropli, ani zastrzyków, ani maści. W przypadku ataku astmy, duszności, bólów serca i innych nagłych i ciężkich sytuacji wiadomo przyjmujemy/podajemy nie oglądając się na okoliczności. W przypadku leków stale przyjmowanych, to moim zdaniem nawet tabletki nie wypada w towarzystwie. W łazience możemy na spokojnie wyjąć opakowania, żeby nie pomylić się w dawce, a mała woda mieści się do większości torebek. Jeśli już w towarzystwie to tylko niezwykle dyskretnie. Bierze się to stąd, że nie wypada martwić innych swoim zdrowiem, czy prowokować rozmowy na temat stanu zdrowia.

    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • 16.10.17, 21:10
    Po przeczytaniu tego watku przyszedl mi do glowy walkowany ostatnio problem karmienia piersia w miejscach publicznych. Wydaje mi sie ze niektorzy uwazaja pewne czynnosci za tak naturalne ze nie rozumieja ze ktos moze sie poczuc niekomfortowo. Pare miesiecy temu w Kosciele tutaj w Anglii - jakos tak zauwazylam bo siedziala niedaleko- kobieta zaczela karmic piersia dziecko. Robila to BARDZO dyskretnie....w pierwszej chwili troche mnie ten widok zaskoczyl a potem pomyslalam w sumie dziecko sie uspokoi usnie za chwile. A jakie ma inne opcje isc do samochodu ? Nie wiem czy tutaj w Kosciolach maja jakies pokoje do przewijania/karmienia dzieci....chyba nie.
  • 17.10.17, 20:33
    Zdarza się, że w określonych sytuacjach muszę sobie zaaplikować zastrzyk. Lek nie jest insuliną i nie musi być przyjęty o ściśle określonej godzinie, ale też nie mogę z tym czekać kolejnych trzech godzin - np. do czasu zakończenia podróży. Zawsze wychodzę do łazienki, sama bym się krępowała robić to przy ludziach, a poza tym po co mam narażać otoczenie na takie widoki.
  • 17.10.17, 20:53
    Koro, mam pytanie do Ciebie - jak zacznie mi lecieć krew z nosa to mam zostać na miejscu żeby nie aktywować fobii u współpapsażerów? Przyjmijmy że mam w zapasie chusteczki i torebkę higieniczną, a co.
  • 17.10.17, 21:09
    A jeśli o mnie chodzi, to jak chcesz - mnie nie rusza widok igieł, robienie zastrzyków, pobieranie krwi, ani jej widok ogólnie ...Jedyne czego bym nie chciała, to mieć kontaktu z czyjąś krwią w takiej sytuacji - z oczywistej przyczyny. Pytanie zadałam nie "pod siebie" - tak bywa na forum, jak widziszsmile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 17.10.17, 21:19
    Mnie ciekawi Twoje rozumienie sv i w tym duchu to pytanie zostało zadane. smile
  • 18.10.17, 07:52
    Aha ...wg mnie nie należy swoimi dolegliwościami absorbować innych - ogólnie. Jednak są sytuacje, gdy nie da się tego nie robić - awaryjne, nagle. I to są sytuacje poza SV.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 18.10.17, 07:56
    Zatem, jeśli okoliczności pozwalają na zajęcie się dolegliwością tak, aby inni pozostali w błogiej nieświadomości, to jednak takie zachowanie byłoby bliższe sv, prawda?
  • 18.10.17, 07:59
    Oczywiście - a skąd jaka wątpliwość?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 18.10.17, 08:16
    Tak tylko doprecyzowuję, czy dobrze rozumiem.
  • 18.10.17, 08:28
    Bardzo dobrze rozumiesz i chyba jest to dla każdego dobrze wychowanego człowieka kwestia jasna. W każdym razie dla mnie sprawa jest prosta: jeśli mamy do wykonania jakąś medyczną czynność, na którą możemy wyjść - wychodzimy i nie absorbujemy tym innych. Jeśli zdarzy się sytuacja nagla, awaryjna, to zdrowie i życie jest ponad
    SV i tyle. Wg mnie na zrobienie sobie zastrzyku z insuliny w opisanej sytuacji pani powinna wyjść - miała gdzie i mogła to zrobić bezkolizyjnie. Gdyby załóżmy jechała dalekobieżnym autobusem, który następny przystanek ma za 4 godziny, a toalety są w takich miejscach małe i nie zawsze "apetyczne", to mogła sobie zaaplikować zastrzyk na siedzeniu, bo sila wyższa - wiadomo.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 19.10.17, 00:44
    Ale tu idzie o sytuację inną - mianowicie taką, gdy diabetyk ma możliwość bezkolizyjnie wyjść np. do toalety (uprzedzając, dużej, czystej, przestronnej ze sporą czescią służącą nie bezpośrednio czynnościom fizjologicznym), ale tego nie czyni tylko aplikuje sobie zastrzyk przy stole. Mowa o ludziach w różnym wieku, na szkoleniu branżowym w hotelowej restauracji.

    Podzielam zdanie iz co innego podroz, szczegolnie dluga podroz, gdzie niekiedy zaaplikowanie zastrzyku w toalecie jest nawet ryzykowne (ze wzgledu na zbyt malo miejsca i gwaltowne ruchy, pomijajac higiene i w ogole logistyke) i gdzie ograniczone siedzenie sprzyja intymnosci (sasiada/ow mozna zawsze poprosic aby sie odwrocili na moment) a co innego publiczne miejsce jak restauracja gdzie sie je. w koncu w restauracji, nawet najtanszej, panuje pewna atmosfera - wyczekiwanie na posilek, tu kawka pachnie lub jak kto woli - zachecajaco pieni sie pianka na piwku, milo zolci sie jajeczniczka na talerzu badz paruje paroweczka badz ladnie zgiety kelner stawia uprzejmie talerz ze stekiem i cesarska salatka. i nagle goscie, pograzeni w milej rozmowie, rozkoszujacy sie smacznymi daniami, nagle BUUUUM !!!! wzrokiem natrafiaja na okropna, agresywna, ostra igle. zapachnialo choroba, szpitalem, nieszczesciem. humor sie zwarzyl. za chwile mozg rejestruje: ach, to pewnie "tylko" cukrzyca, ..., no ale humor juz sie skwasil, mila atmosfera prysla, nieprzyjemne wrazenie, choc zatarte wyrozumiala pogawedka "no tak, no tak, jak trzeba to trzeba.. " - pozostalo. wyjatkowo wrazliwi stracili ochote na dalsze jedzenie.
    Wiekszosc ludzi jednak nie ma ochoty ogladac podczas spozywania posilku wykonywanego zastrzyku, chocby jak najdyskretniej, a niektorzy, jak to Kora opisala, sa tak wrazliwi iz na jej widok mdleja. znaczy, tej igly smile

    Dopuszczalne przy stoliku tylko w przypadku gdyby grozila natychmiastowa utrata swiadomosci, inaczej bezwglednie nalezy wyjsc, bo warunki sa.

    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 19.10.17, 12:42
    kora3 napisała:
    > Aha ...wg mnie nie należy swoimi dolegliwościami absorbować innych - ogólnie.


    Hehe, pewnie. A wszyscy na wozkach/o kulach/pod tlenem itp. najlepiej niech siedza w domu.
    Albo od razu niech umra, co by nie razic oczu big_grin




    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Coco i Bruno
  • 19.10.17, 13:33
    czytać należy ze zrozumieniem

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 19.10.17, 11:56
    Moim zdaniem ta sytuacja mogłaby być usprawiedliwiona WYŁĄCZNIE wtedy, gdyby chodziło o zastrzyk z glukagonu u cukrzyka z nagłym spadkiem poziomu glikemii, jeżeli ta osoba wie, że tylko to jej pomoże. (Spadek poziomu glikemii może spowodować natychmiastową utratę przytomności lub zaburzenia świadomości). Zazwyczaj wystarcza w takich sytuacjach szybkie zjedzenie porcji cukru.
    Zastrzyk z insuliny spokojnie można zrobić w łazience.
    W samolocie - odwrócić się, jeśli się da, a jeśli nie, to powiedzieć coś w rodzaju: "przepraszam, muszę sobie zrobić zastrzyk" (ew. dodać: "mam cukrzycę") - wtedy pasażer z fobią krwi i igieł może chwilę się przejść albo zamknąć oczy.
    Co do połykania tabletek, przyznam ze wstydem, że to mi się zdarza: (1) dotyczy wyłącznie leków zażywanych doraźnie - głównie przeciwbólowych (nie jestem w stanie przewidzieć, że mnie będzie głowa bolała (2) nie umiem połknąć leku bez wody ani "obsłużyć się" wodą z kranu bez kubka, a zazwyczaj nie chodzę do restauracji z napojem w torebce (natomiast szklanka wody czy innego picia na stole zwykle jest). Oczywiście, że w przypadku jakiejś wielkiej celebry ta sprawa jest do załatwienia dyskretniej (można przeprosić towarzystwo, podejść do baru czy kelnera i poprosić o pół szklanki wody z kranu. Dadzą.).

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.