Dodaj do ulubionych

Poważny dylemat dobrej koleżanki

19.10.17, 15:14
W chorobie odwiedziła mnie koleżanka dziś - i opowiedziała o czymś co ją od pewnego czasu nurtuje.
Otóż niedawno miała spotkanie klasowe, na którym odnowiła kontakty z 2 swymi dobrymi koleżankami z liceum. Wszystko fajnie, ale o ile kolezanka jest powiedzmy w niezłej sytuacji materialnej, to sytuacje pozostałych dwóch są skrajnie odmienne. Jedna jest wdową mająca na utrzymaniu córke studentkę i pracuje w sklepie, druga jest niepracujca , ale bardzo dobrze sytuowana z racji pracy jej męża.
Panie spotkały się już kilka razy i podczas tych spotkań koleżanka zauważyła, że pani bogata swoim no niestety infantylnym zachowaniem sprawie drugiej przykrość. Na przykład: przed spotkaniem pani była na zakupach i radośnie zaprezentowała je pozostałym. - To sobie kupiłam, to i jeszcze to, w sumie tanio wszystko na promocjach, tylko tysiąc wydałam. Albo np. radzi koleżance wdowie jakiś zabieg na ciało odprężający i niedrogi: - Tylko 300 złotych, weźmiesz 5 i będziesz jak nowo narodzona.

Moja kolezanka ma pewność, że ta kolezanka nie chce się popisać, ani zrobić drugiej przykrości, tylko zwyczajnie nie kuma, że dla drugiej to są bardzo bardzo duże kwoty za ubrania czy za zabiegi kosmetyczne. Jednocześnie widzi, że tamtej drugiej - no bardzo przykro. Ale też nic nie mówi, w tym tego, ze jej na to nie stać.
Zastanawia się czy nie powinna zwyczajnie tamtej w 4 oczy powiedzieć, że no jej zachowania i propozycje są delikatnie mówiąc nietrafione. Jak wspomniałam jest przekonana, ze tamta nie robi tego złośliwie.

Pytałam koleżankę jaki był status majątkowy obu pań w czasach licealnych - przeciętny, wszystkich trzech.

Uprzedzając, nie znam żadnej z tych dwóch pań, ale jestem w stanie uwierzyć, ze ktoś może sobie nie zdawać sprawy z takiego zachowania. Moi dziadkowie mieli taką sąsiadkę - zonę górnika, która do innej - zony dozorcy z 5 dzieci (obie panie - niepracujące) mówiła: - Pani Nowakowa, jak pani często żur gotuje, że się pani nie znudzi, ale pewnie dzieci lubią ...
Pani Nowakowa żur gotowała bo był tani, dołożyła ziemniaków i dzieciakom brzuchy napchała- proste. Ale ta kobitka serio była przekonana, ze to gotuje, bo dzieci lubią ...


--
Korcia
"droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
Edytor zaawansowany
  • 19.10.17, 16:01
    kora3 napisała:


    > Moja kolezanka ma pewność, że ta kolezanka nie chce się popisać, ani zrobić dru
    > giej przykrości, tylko zwyczajnie nie kuma, że dla drugiej to są bardzo bardzo
    > duże kwoty za ubrania czy za zabiegi kosmetyczne. Jednocześnie widzi, że tamtej
    > drugiej - no bardzo przykro. Ale też nic nie mówi, w tym tego, ze jej na to ni
    > e stać.
    > Zastanawia się czy nie powinna zwyczajnie tamtej w 4 oczy powiedzieć, że no jej
    > zachowania i propozycje są delikatnie mówiąc nietrafione. Jak wspomniałam jest
    > przekonana, ze tamta nie robi tego złośliwie.

    Może tak zrobić, niemniej jednak jeśli pani jest krótkowzroczna i nie może się pochwalić podstawową empatią ani zwykłą skromnością, to nie wróżę sukcesu takiego "poprawiania", bo znając życie to pewnie i tak palnie coś upokarzającego i wcześniej lub później ta uboższa koleżanka zrezygnuje ze wspólnych spotkań. Lepiej by koleżanka spotykała się z każdą z nich osobno.


  • 19.10.17, 16:16
    Wiesz, one się kolegowały w 3 w liceum, nie jest tak, ze ta koleżanka jest jakoś "wspólnym mianownikiem" tych spotkań, więc Twoja rada byłaby dobra, ale trudno ją raczej wdrożyć.

    Czy powiedzenie wprost nic nie da ...Nie wiem, wiem natomiast, że pani sąsiadce uwagę zwrócił mój dziadek- spokojnie, powiedział o tym kiedy obie panie już nie żyły. Moi dziadkowie dopóki babcia żyła, a potem dziadek oraz państwo sąsiedztwo dobrze się znali, panowie razem pracowali. Ta sąsiadka to była bardzo uczynna osoba i na pewno nie złośliwa, wszak ją znałam.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 19.10.17, 16:35
    kora3 napisała:

    > Wiesz, one się kolegowały w 3 w liceum

    Ale teraz już nie muszą. A z opisu zachowania jednej z nich wnoszę, że i tak szybko przestaną spotykać się w tym gronie.
    Licealne przyjaźnie wcale nie muszą przetrwać próby czasu.
  • 19.10.17, 16:55
    Ano nie musza, ale mogą smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 19.10.17, 16:16
    Dołowanie osoby znacznie uboższej może wynikać albo z braku wyobraźni, albo z chęci poprawienia sobie samopoczucia (JA jestem lepsza od niej...).

    Można spotkać się z mało empatyczną koleżanką bez świadków i uświadomić jej, że
    zachowuje się niestosownie. Że sprawia przykrość tej drugiej.
    Jeżeli koleżanka zrozumie, że tak nie należy, można dalej utrzymywać z nią kontakty. Jeżeli będzie uważała swoje zachowanie za poprawne, to chyba lepiej ją skreślić.
  • 19.10.17, 16:21
    Wiesz, ja dziewczyny nie znam (tej drugiej - też). Moja koleżanka jest pewna, że jej zachowanie wynika z infantylizmu i bezmyślności, a nie złośliwości. Myślę, ze warto spróbować

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 19.10.17, 16:33
    kora3 napisała:

    >Moja koleżanka jest pewna, ż
    > e jej zachowanie wynika z infantylizmu i bezmyślności, a nie złośliwości. Myślę, ze warto spróbować

    Masz na myśli - nauczyć koleżankę że warto używać mózgu i sprawić by wreszcie dorosła? Życzę powodzenia...
  • 19.10.17, 16:54
    Wiesz, ja jestem zdania, ze choć nie brakuje szuj ludzie są na ogół spoko. Popełniają błędy, ale często je potem rozumieją i żałują - dlatego uważam, ze jeśli się jest przekonanym, jak ta moja koleżanka, ze ktoś coś robi niezłośliwie, niewiadomie, to trzeba dac szanse

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 20.10.17, 08:22
    Spróbowac warto ale w takiej sytuacji wymagane jest dużo taktu. Koleżanka o pośredniej sytuacji finansowej powinna mówic o swoich odczuciach,słusznie zostało tu powiedziane że raczej "to kupa kasy DLA MNIE.JA bym tyle nie mogła wydać" niż "no co ty Baśka mówisz nie wiesz że dla Zośki to tydzień zycia?". Bo protekcjonane traktowanie, chocby w najlepszych intencjach to nie jest dobry kierunek.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 20.10.17, 09:07
    Zgadzam się Babo, ale nie do końca ...Przy Zośce byłoby to protekcjonalne, ale w 4 oczy nie.
    Powiem Ci, że ja mam, a raczej miałam w otoczeniu podobna osobę, osoba z otoczenia nie zniknęła, ale się zmieniła. Mowa tu o moim dobrym koledze, który miał czasem z przyzwyczajenia jeszcze ma ksywkę "Piotruś dobra rada" - bo P. m. in udzielał ludziom rad wyłącznie z pozycji swego "stołka" kompletnie nie licząc się z ICH realiami. Czynił to nie ze złośliwości , bynajmniej - jest to bardzo serdeczna osoba, skłonna do pomocy w zasadzie każdemu.

    Najdziwniejsze w tym wszystkim było to, że P. miał wiele styczności z ludźmi naprawdę biednymi. Czynnie uczestniczył i uczestniczy w akcjach charytatywnych, a tez prowadzi taki rodzaj działalności, ze korzystają z niej i bogaci i biedni, więc bieda nie jest dlań żadnym zdziwem. Dodam, ze nie jest też żadnym snobem, ani bufonem.
    Jednakowoż miał jakieś chyba trudności poznawcze w obrębie towarzyskim.
    Razu pewnego wybrałam się z kolegą na kawę i zadzwonił P. ze jest w moim mieście. Super, niech dołącza. Dołączył. Gdy zrobiła się pora obiadowa radośnie zaproponował by iść coś zjeść. No ok, ale zaproponował niedawno otwartą knajpę, w której no ceny są, jakie są, w której nie był, ale "wyczaił" na necie.
    Kolegę nr 2 lekko zmroziło - sytuacja patowa, już się wszak zgodził iść. Ja na to, że eeee nie, bo tam strasznie dłuuugo trzeba czekać u ostatnio mój partner dostała tam zimny stek (nadmieniam, że oba fakty są prawdziwe) i proponuję znaną mu także X. - A X? Super, idziemy. X to knajpeczka z domowym jedzonkiem "jak u mamy", tania.

    Poszliśmy, zjedliśmy, zapłacił P. - Ja proponowałem jedzenie, ja zaprosiłem - na protesty kolegi. - Następnym razem ty mnie zaprosisz - na kolejne.

    Gdy kolega się zmył, bo szedł do pracy mówię do P. - Czyś ty zwariował? Ciągniesz do knajpy, gdzie herbata kosztuje 25 zeta chlopa, który jest rejestratorem medycznym? - Ale przecież ja zapraszałem! - Tak, ale po pierwsze nie było to dlań oczywiste, bo Cię nie zna, a po drugie stawiasz go w sytuacji "ubogiego krewnego", zrozumże to! - Ło matko, no faktycznie, bo wiesz ... no ja nie wiem ile taki rejestrator zarabia sad - na tym polega dysonans poznawczy P. smile

    Tylko, ze teraz już się nauczył, że nie proponuje się najdroższych knajp w nieznanym sobie towarzystwie i czeka na propozycje innych. Podobnie nie radzi się komuś kto biafoli, ze mu auto wysiadło, żeby sobie szybko kupił inne.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 20.10.17, 10:33
    W cztery oczy to i tak trzeba porozmawiać, ale jakos trzeba zareagować. Mówienie o sobie że mnie nie stac nie jest protekcjonalne w żadnym razie.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 20.10.17, 10:38
    Tylko, że no te moją koleżankę stać. To tak jakby ja powiedziała wtedy P. ze nie pójde, bo mnie nie stać - pomijając fakt, ze on zapraszał (tylko nie mówił, dlań to oczywiste), wiedziałby, ze no nieprawda.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 20.10.17, 14:03
    Czy kogos stac czy nie stac to indywidualne odczucie, zalezne od priorytetów. I każdy wg tego odczucia może sie wypowiedzieć. Niczyjej babci interes to oceniać. Znajoma twierdzi że nie stać ja na spa ale na kupno konia dla córki tak. I ma prawo tak mówić.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 20.10.17, 18:04
    ja uważam, ze lepiej powiedzieć wprost na osobności - bo jak ta koleżanka taka niedelikatna, to może zahaczyć o ten temat stać - nie stać. Kolezanka, która twierdzi, ze nie stać jej na spa, a na kupno konia tak - klamie. Albo nie wie ile kosztuje UTRZYMANIE konia, bo zakup jakiegoś (nie mowie o wyścigowych), to faktycznie wydatek nie tak wielki. Kolezanka ma po prostu takie priorytety. Ja bym sobie nie kupila np. torebki za 2 koła, ale aparat foto za 3 razy więcej - owszem,.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 20.10.17, 19:01
    Nie kłamie po prostu tak czuje. Kupiła konia i nie stac ja na spa bo koń kosztuje no i sa inne wazniejsze niz spa wydatki. O zadnym kłamstwie nie ma tu mowy.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 20.10.17, 19:04
    A to już inna bajka - koń zrodził zobowiązania.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 21.10.17, 10:53
    No ale prócz konia ma pewna wolną sumke która odkłada. Czuje że nie stać ja na spa bo zawsze oszczędzała i w jej przekonaniu to jest ważniejsze. Możesz uważać że ja stać (co nie jest Twoja sprawa ale nieważne) ale ona nie kłamie bo tak czuje.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 21.10.17, 11:23
    Babo - nic mnie nie obchodzi ta pani, o ile nie dzieje się jej krzywda. smile Po prostu inaczej rozumie pojęcie "stać/nie stać na coś". Powszechne rozumienie jest takie, że jeśli ktoś może sobie na coś pozwolić nie "zawalając" zobowiązać, nie biorąc pożyczek/kredytów i nie musząc rezygnować z czegoś innego - to w powszechnym rozumieniu go na to stać. Ale to wcale nie oznacza, że musi chcieć tego czegoś. Nas np. stać na dom i jego utrzymanie, ale że żadne z nas nie chce domu, to nie kupujemy/nie budujemy - wolimy sobie kasę przeznaczyć na coś innego


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 21.10.17, 16:45
    A możliwe że inaczej rozumiesz bo dla mnie jest to wyłacznie sprawa odczuć i w związku z tym nie ma mowy o żadnym kłamstwie. Skoro czegoś nie chcę bo priorytetem jest lokata to w moim odczuciu nie moge sobie na to pozwolić, tak mówię i nie kłamię.A jak inni to odbieraja mam głębokim poważaniu.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 22.10.17, 10:57
    Babo, ja tego nijak nie odbieram - mnie to wcale nie obchodzi, ALE skoro sama o tym napisałaś, to ...No jakby Ci tu ...Tej pani wdowy - sklepowej pewnie nie stać ani na konia, ani na spa za 300 złotych. Tak obiektywnie poza tym, ze ani konia, ani spa nie potrzebuje w tym momencie.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 23.10.17, 10:46
    Po prostu słowo "stać kogoś' jest dla Ciebie obiektywne(ja to nazywam -być z zasięgu finansowym) dla mnie subiektywne iw związku z tym nie ma mowy o kłamstwie. Kłamstwo było gdyby powiedzieć nie mam kasy aby to kupić.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 23.10.17, 11:49
    No jest to kwestia rozmienia tego zwrotu, który jednak większość rozumie chyba tak, hak ja - albo coś jest w czyimś zasięgu finansowym - albo nie. Mniejsza zresztą o to, sedno jest w tym, że koleżanka po prostu nie potrzebuje czegoś, więc tego nie nabywa - proste. Nie danego, że nie ma na to kasy, tylko dlatego, ze jej to zbędne.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 19.10.17, 20:19
    A czy ta Twoja koleżanka nie może po prostu zareagować? Przecież to się dzieje w jej obecności, może tej zamożniejszej rzucić tekst typu "Hanka, co ty gadasz, kogo stać na spa za 300 PLN? Przecież to jest kupa kasy! Tobie i mnie się chwilowo lepiej żyje, ale pamiętasz jak w ogólniaku piłyśmy jedno piwo na spółkę, bo na więcej nas nie było stać? Kobieto, zejdź na ziemię!". Tak parę razy i w końcu Hanka zatrybi.
  • 19.10.17, 23:41
    Masz racje tylko nie kazdy tak potrafi.Mysle ze tej kolezance brakuje empatii I jest jedna z tych osob ktore sa zaabsorbowane tylko soba.
    Z mojego doswiadczenia wynika ze najlepiej jest sie przyjaznic z osobami o podobnej sytuacji materialnej.
  • 20.10.17, 03:49
    Tak oczywsta sprawa ze znowu nie rozumiem dylematu - ktos na uboczu powinien tej bogatej zwocic uwage na niestosownosc jej zachowania, wyjasnic dlaczego (dysproprocje finansowe) i tyle. Np "Helu, czy ty nie widzisz ze Jole ledwie stac na chleb i ziemniaki a ty jej wyjezdzasz z kremem "za jedne 300zl?!" naprawde jestes taka bezmyslna? skoncz z tym, nie pokazuj wiecej swoich zakupow bo kazdemu jest nieprzyjemnie, a na przyszlossc zebys tylko nie probowala jej jeszcze tego takze sama kupic bo moze sie poczuc ponizona/obrazona".
    i tyle.

    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 20.10.17, 07:31
    10iwonka10 napisała:

    > Masz racje tylko nie kazdy tak potrafi.Mysle ze tej kolezance brakuje empatii
    > I jest jedna z tych osob ktore sa zaabsorbowane tylko soba.


    być może

    > Z mojego doswiadczenia wynika ze najlepiej jest sie przyjaznic z osobami o podo
    > bnej sytuacji materialnej.


    raczej nie mogę potwierdzić, ale myślę ze to kwestia różnych jeszcze innych poza statusem materialnym rzeczy




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 20.10.17, 08:25
    Tak przyjaznic się na codzień to tak, ale tu jest raczej kontekst babskich pogaduszek od czasu do czasu. Kontakt z ludzmi o innej sytuacji finansowej może dac wiele obu stronom, a pisze z pozycji tej biedniejszej. No ale moi bogaci to panowie, tematy kremów i spa nie sa poruszane smile

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 20.10.17, 09:15
    A ja myślę, ze status materialny w przyjaźni nie ma znaczenia - czy nawet w koleżeństwie. Ważne tylko, by być taktownym i szczerym - po obu stronach.
    Zdarzają się takie osoby, jak sąsiadka moich dziadków, czy mój kolega P. - po prostu mające problemy poznawcze. Może ta koleżanka mej koleżanki też do nich należy...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 20.10.17, 09:50
    To prawda, nie status materialny się liczy, tylko coś zupełnie innego.

    Miałam koleżankę (czas przeszły, bo niestety nie żyje), którą mogłabym właściwie nazwać przyjaciółką. Pochodziła z dość zamożnej rodziny, ale nie byli to nuworysze zachłystujący się swoimi finansowymi możliwościami. Zawsze dobrze czułam się w ich towarzystwie, chociaż na początku naszej znajomości byłam biedna jak mysz kościelna. Szkoda, że tacy ludzie to wymierający gatunek.
  • 20.10.17, 09:51
    JA mysle ze z reguly jakos tak to bywa ze przyjaciol/znajomych dobiera sie z podobnego kregu finansowo/intelektualnego. Przypuszczam ze powodem tego jest to ze czujemy sie swobodniej z takimi ludzmi.
  • 20.10.17, 09:58
    Z mego doświadczenia - intelektualnego - owszem, materialnego - niekoniecznie

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 20.10.17, 10:53
    Sa dwie grupy ludzi- zamozni ale z klasa ktorzy prowadza normalne zycie I maja roznych przyjaciol I zamozni 'nuworysze' ktorzy nie moga sie powstrzymac zeby sie czyms nie pochwalic. Tez mam przyjaciol z tej pierwszej grupy- ludzi bardzo zamoznych ale I inteligentnych z pasja . Natomiast mam wrazenie ze ta kolezanka z twojego postu nalezy d tej drugiej grupy. JAk ona siedzi w domu 'przy bogatym' mezu nie pracuje to wyglada ze jej glownym tematem rozmow beda zakupy dla siebie, dla meza, do domu,......
  • 20.10.17, 14:07
    Nasuwa mi się powiedzenie że sa ludzie tak biedni że maja tylko pieniądze. Oczywiście znam tez ludzi z pieniędzmi o których nie mogę tego powiedzieć, no ale oni akurat o pieniądzach mówią niewiele , za dużo innych, ciekawszych tematów.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 21.10.17, 00:09
    >>>>Nasuwa mi się powiedzenie że sa ludzie tak biedni że maja tylko pieniądze. Oczywiście znam tez ludzi z pieniędzmi o których nie mogę tego powiedzieć, no ale oni akurat o pieniądzach mówią niewiele , za dużo innych, ciekawszych tematów.>>>

    Utrafilas tym stwierdzeniem w sedno.
  • 21.10.17, 07:23
    Sentencyjka całkiem zgrabna i pewnie w jakiejś części prawdziwa, ale ...
    No nie czarujmy się, żeby realizować np. jakieś ciekawe pasje, trzeba mieć na to kasę. Np.żeby podróżować w ciekawe miejsca ...Tylko idiota mógłby pomyśleć, ze wyprawa na Spitsbergen, w Himalaje, czy do Dagestanu nic nie kosztuje, no albo niewiele. Czy systematyczne uprawianie jakiegoś sportu, nawet amatorsko.
    Tu pani mowi o zakupach i spa, ale gdyby mówiła o podróżach czy sporcie - np. zachęcając koleżankę by się z nia wybrała, czy zaczęła trenować byłoby wszak tak samo - na to też tej koleżanki nie stać.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 21.10.17, 10:58
    Ci co maja pasje inne niż kupowanie i uzycie sa na ogół inteligentniejsi i mają więcej wyczucia. Pisałam o swoich zamoznych znajomych a nie o wszystkich zamożnych na świecie. Sa tacy jak Twój-bez wyobrazni na tym polu choć pewnie inteligentny.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 21.10.17, 11:04
    Inteligentny i do tego Babo mający owszem nawet kilka pasji - owszem - kosztownych. Pewnie bez wyobraźni na tym polu, ale jak widzisz - dało się go "naprostować" smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 21.10.17, 22:47
    A dlaczego ma zachecac kolezanke zeby sie z nia wybrala? To juz brak wyczucia wiedzac ze kolezanka nie ma pieniedzy. Jest roznica miedzy osoba z ciekawa osobowoscia a osoba z zerowa osobowoscia ktora tylko sie chwali ...co sobie kupila, gdzie wyjechala.....

    >>>Tylko idiota mógłby pomyśleć, ze wyprawa na Spitsbergen, w Himalaje, czy do Dagestanu >>> znow przechwalanie sie bo to sie wiaze z kasa....Mozna tez pojechac na Mazury, w polskie gory, zrobic sobie fajne wycieczki rowerowe z wlasnym piknikiem. Mozna sie pasjonowac fotografia, malarstwem... Ale dla ciebie to oczywiscie znaczylo by kupienie drogiej kamery zeby sie znow pochwalic czy drogiego obrazu I znow sie pochwalic ze sie go ma.A mozna mies cos tanszego czy srednej jakosci I co z tego? Mozna miec pasje, wiedze a nie tylko plytkie chwalenie sie.
  • 22.10.17, 08:26
    Mam znajomego, bardzo zamoznego czlowieka. Był w wielu miejscach na świecie.Na spotkaniach skupia sie na Monachium gdzie mieszkał parę lat i Karwii gdzie lubi jeżdzić. Bo i jedno i drugie jest w zasięgu finansowym towarzystwa.Nie opowiada o miesiącu w Japonii gdzie nie żywił sie bynajmniej puszkami ani o wyprawie do Ameryki Pld gdzie nie jeżdził autostopem ani nie nocował w hostelach. Wiem o tym skądinąd i żałuję że nic nie opowiadasadale tak go wychowano.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 22.10.17, 11:10
    Wiesz babo, ja z kolei, może z tzw. zboczenia zawodowego sprawy takie widzę inaczej ...Mam kolegę, który jest zapalonym podróżnikiem. Poza tym jest te z katolickim księdzem, ale to szczegół. Ow kolega uwielbia podróże w bardzo "egzotyczne" i nierzadko niebezpieczne rejony świata. Opowiada o nich, pokazuje fotki, bo ...no ludzie go pytają. Z reguły mało kto zna osobiście kogoś kto był w Birmie, Laosie, Kambodży, Urugwaju, czy na Kamczatce, ewentualnie w Liberii. Gdyby był sobie zwyczajnie na waluacjach w Tunezji, Egipcie, czy na Dominikanie, to wcale by to interesujące nie było, ale z racji specyfiki tych miejsc, które odwiedza - jest. I jakoś nikt tego nie odbiera jako popisy - kasą, ani czymkolwiek - no każdy chyba ma świadomość, ze tania taka wyprawa nie jest choćby zwyczajnie z racji odległości, ale nikt się na tym nie skupia jakoś.
    PS. Nie, kolega nie jexdzi tam za kolektę, jest tzw. bogaty z domu, a że nie ma rodziny i wydatków na nią ....

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 23.10.17, 11:05
    Zapaleni podróznicy to jest inna kategoria opowiadaczy.Oczywiście że dojazd tam kosztuje ale trudno nazwac takie wakacje luksusowymi, jeśłi się jest zapalonym podróżnikiem to nie korzysta się z package holiday all inclusive gdzie wszystko jest zasadniczo podane pod nos, miło i wygodnie.Moj kolega nie jest takim zapalonym podróznikiem, w pracy ma dużo adrenaliny zatem jest to package w wersji lux .Oczywiście na pewno zwiedza ciekawe miejsca ale zdjęć typu Cejrowski z aligatorem nie ma na pewno.A ten ksiądz może mieć.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 23.10.17, 11:44
    Kolega ksiądz się raczej nie eksponuje na zdjęciach, fotografuje ciekawe miejsca, ludzi, zwyczaje

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.10.17, 11:50
    Niemniej nieraz sie umorduje, spoci i zabrudzi.I takie klimaty lokalnego kolorytu widac na zdjęciach choc wielebnego tam nie ma.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 24.10.17, 12:08
    Jaki on tam wielebny - Babo, to bez znaczenia, czy się umorduje. Przecież on nie jedzie tam na misje, czy do pracy, tyko dla przyjemności! A taka przyjemność kosztuje i to niemało. To, ze nie lezy na plaży nie a nic do rzeczy, bo realizuje swoją potrzebę, a że ma inną niż leżenie na plaży, to jest kwestia gustu, upodobań.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.10.17, 12:54
    Wyjaśnię szerzej, bo nie wiem czy zostanę dobrze zrozumiana. Zatem - na ogół ludzie z jakąś pasją są postrzegani dobrze, tak samo lepiej niż plażowicze są postrzegani amatorzy aktywnych form wypoczynku.
    ALE to nie zmienia faktu, że niektóre pasje i niektóre aktywne formy wypoczynku są kosztowne. I jednych na nie stać, a innych - nie - proste. To, że taka forma wypoczynku wiąże się dla kogoś np. z dużym wysiłkiem fizycznym, czy niedogodnościami wcale tego nie zmienia. Można ze tak powiem za lepszy uważać wypoczynek aktywny, ale wcale nie oznacza to, że musi on być tańszy od leżenia na plaży - na przykład.
    Dla rozmówcy na pewno opowiadanie o takim wypoczynku będzie ciekawsze, bo co tu opowiadać o lezeniu na plazy, ale o ile nie jest całkiem oderwany od rzeczywistości to będzie wiedzieć, że taki wypoczynek jest kosztowny i - być może - przekracza jego możliwości finansowe. Nie tylko zresztą wypoczynek - ale np. sprzęt. Jasne, można sobie kupic super aparat foto do robienia zdjęć swemu dziecku, albo psu - o owe zdjęcia nie będą dla większości ludzi specjalnie ciekawe.
    Ale można sobie kupić np. do fotografowania ptaków, którymi ktoś się pasjonuje. Pewnie znajdą więcej amatorów oglądania ich niż dzieciątko czy piesek, ale to nadal nie zmienia faktu,m że taki dobry aparat kosztuje bez względu na to czy służy do zdjeć ambitnych, czy banalnych


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 29.10.17, 11:50
    Odbiór jest inny sama to widzisz. Nie ma to nic wspólnego a logika.Ludzie zazdroszcza wygodnego życia które utożsamiaja z posiadaniem sporej kasy(co nie jest prawdziwe jako reguła).To ile kosztuje bilet do Ekwadoru ginie jakos w obliczu zasapanego i umorusanego podróznika przy jakimś bajorze. Ktoś z naszego środowiska i niekoniecznie dużo wyższych dochodach bedzie wzbudzał zawiść pokazując fotki z eleganckiego hotelu z drinkiem z palemka, na jachcie wcale niekoniecznie dużym. Od razu skojarzenie kasa=luksus=lenistwo , takienu to dobrze wszystko ma a my musimy za*&(^lać za grosze.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 29.10.17, 11:56
    Może sak bywać, na pewno ...Ale z logika i liczeniem smile nie ma to nic wspólnego.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 29.10.17, 14:20
    No nie ma-reakcje ludzi sa w wiekszości irracjonalne.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 29.10.17, 14:22
    No właśnie nie - czasami sa, ale nie w większości

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 22.10.17, 13:39
    Ja mysle ze moze kolega jest zbyt delikatny bo takie opowiadania na pewno by byly ciekawe ale moze spotkal sie z zadrosnym reakcjami w przeszlosci I teraz tak bardzo uwaza co mowi.
  • 23.10.17, 10:55
    Ja go znam bardzo długo.Kolega zawsze by taktowny. Jego zamozni rodzice (mieszkający w RFN i zarabiający w zachodnich markach kilka lat) też i tak go wychowali. Dla młodszych forumowiczów- w 1987 roku za Sprite kupionego w Rzymie można było kupic ładne sandałki na superhiper ulicy Rutkowskiego (teraz i dawniej Chmielnej).Tata kolegi pracował w swoim zawodzie-jako inżynier.Bardzo możliwe że tata spotkał się z wieloma nieprzyjemnymi objawami zazdrości po powrocie i uczulił syna.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 23.10.17, 10:56
    W sensie za kase za sprite'a oczywiściesmile

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 23.10.17, 12:00
    Hmmm Babo - jako dziecko "dewizowca" - wiem o czym teraz napisałaś. Moja mama też nas na to uczulała. Podobnie jak na to, że choć w domu nie brakuje kasy, to rzeczy trzeba szanować, a dóbr nie marnować.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 22.10.17, 11:01
    Iwonko, transponujesz swe odczucia na innych - ja nie jestem żadną z tych pań. Po prostu orientuję się co ile kosztuje - proste. Jasne, ze można jechać na Mazury i ja np. jeżdę w sezonie żeglarskim, można też jechać w Bieszczady i tam również jezdze, gdy tylko jest czas i okazja. Ale jeśli ktoś pasjonuje się np. kulturą dalekowschodnią, albo powiedzmy południowoamerykańską, to wiadomo, że jadąc na wyprawy w rejony , które go interesują, no musi mieć na to kase i to niemałą - to jest oczywiste. Nie odbieram tego, ze ktoś o takiej wyprawie mówi jako chwalenie się

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 22.10.17, 13:29
    Kora,Ja moze nie transponuje swych odczuc na innych ale inaczej jest jak sie z kims rozmawia a inaczej jak pisze na forum. Tak to odbieram jak jest napisane.
    Ja mysle ze ta sama rzecz mozna powiedzic w bardzo rozny sposob. Mozna pokazac ze cos sie akurat kupilo ale bez wymieniania ceny. Egzotyczne wakacje mozna pokazac zdjecia, opowiedziec o jakich ciekawych obserwacjach, przygodach a nie wymieniac ile to kosztowalo, w ilu gwiazdkowym hotelu sie bylo....

    Na pewno takie poludniowoamerykanskie, czy dalekowschodnie wyprawy sa drogie ale albo ma sie szczescie ze jest sie zamoznym ale sa tez ludzie ktorzy maja dosc przecietne dochody ale zbieraja na taka wyprawe dosc dlugo czesto odmawiajac sobie roznych przyjemnosci codziennego zycia.
  • 22.10.17, 15:25
    Owszem, ale nie czarujmy się - to sa wyprawy drogie i jeśli ktoś na przestrzeni powiedzmy 3 lat odbywa takich kilka, to wiadomo, ze musi być zamożny.
    Zresztą - no siłą rzeczy - nawet jak ktoś nie mówi nic o kasie widzisz choćby czym jeździ - na ptzyklad oczywiście. Generalnie idzie mi o to, że trudno nie zorientować się w tym, ze ktoś jest zamożny, czy zamożniejszy od nas podczas normalnego z nim obcowania, bez zadnego chwalenia się z jego strony. Co wcale nie oznacza, ze nie ma ludzi chwalących się - żeby jasność była. Mnie tacy luzie nieodmiennie śmieszą, podobnie jak bufony smile
    Pamiętam, jak raz pewien pan zaprosił mnie i mego kolegę na nurkowaniesmile Mnie z racji zdrowotnych nurkować nie wolno sad, ale potowarzyszyłam panom, którzy przeze mnie się poznali. Pan zapraszający dawał drugiemu do zrozumienia, że nurkowanie to nietanie i ekskluzywne hobby. Pan przyjmował z uprzejmym zrozumieniem - dodam, ze statusu materialnego owego pana nie znałam. Panowie zanurkowali - przy instrukcjach zapraszającego - no i rzuciło się w oczy, ze pan zaproszony już musiał nurkować i to nie raz. Pan zapraszający oczywiście to zauważy i zapytał gdzie się tego nauczył.."Na Karaibach" - padła informacja wypowiedziana tzw. nieważnym tonem smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 22.10.17, 20:10
    Ja mysle ze to jest kwestia tego ze ktos ma klase. Jest takie powiedzenie angielskie 'You can't buy class with money' . Oczywiscie ze zamozna osobe poznasz po samochodzie jakim jezdzi, ubraniach, domu w ktorym mieszka ale jak ktos ma klase to o tym nie mowi. A jak mowi to w taki sposob ze to nie brzmi jak chwalenie ale stwierdzenie jakiegos faktu. Ja zauwazylam jedna rzecz. Osoby ktore pochodza z zamoznych domow sa przywyczajone do pewnego luksusu, drogich wakacji od dziecka wiec jest to dla nich naturalne. Natomias ci co sie tego 'dorobili' pozniej lubia sie bardzo chwalic o tak na wszelki wypadek zeby mikt tego nie przeoczyl ze oni maja tyle kasy.....I tyle wydali na to...tyle na to.....I nie wiem czego oczekuja? Ciaglych pochwal jakie to oni maja super zycie. MNie sie wydaje ze to jest taki ukryty objaw niedowartosciowania.

  • 22.10.17, 20:32
    Podzielam Twój pogląd - im kto z biedniejszego zrobił się bogatszy, tym bardziej to eksponuje (choć bywają wyjątki pozytywne). Ostatnio taka historia się nam zdarzyła. Mój partner kupił sobie buty ze tak powiem przy okazji - kupował jedne, drugie wziął z rozpędu. W domu stwierdził, ze te drugie be. Buty fajne, solidne, ale no mu nie spasowały ... O koledze wie, ze ma ten sam rozmiar. - Nie chciałbyś Adaś butów, kupiłem i mnie jakoś ..- A pokaż, o fajne. Ile?- Daj spokój, czy ja butami handluję?smile Adam buty "zaadoptował" i znajomy widząc go w nich zagadał, ze fajne i gdzie kupil. - A nie wiem, R. pytaj, bo od niego dostałem. Znajomy oczy zrobił smile Adam jest człowiek zamożny z dziada pradziada, znajomy - no od swego pokolenia.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 28.10.17, 22:53
    Nie wiem jak Spitzbergen, ale Dagestan można zaliczyć relatywnie niedrogo - OK, nie jest to podróż na każdą kieszeń, ale ludzie potrafią więcej wydać na wakacje nad Bałtykiem marudząc, że nie stać ich na egzotyczne podróże.

    --
    Good evening. I am a lizard woman from the dawn of time, and this is my wife.
  • 20.10.17, 18:07
    Nie znam kobiety, więc nie wiem czy to jej jedyne tematy

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 23.10.17, 17:19
    Przyjaźń z osobami o różnym statusie materialnym jest możliwa, ale pod warunkiem, że różnice nie są zbytnio skrajne.
    Moja małżonka od dziecka przyjaźniła się z rówieśniczką z sąsiedztwa. Razem chodziły do szkoły podstawowej, liceum, wyjeżdżały na wycieczki itp, po liceum żona wyjechała na studia, a koleżanka wyszła za mąż. Powiodło się dziewczynie, bo z mężem założyli firmę, dziś mają nawet galerie handlowe, hotele, winnice i sam jeszcze nie wiem dokładnie co. Z przyjaźni małżonka zrezygnowała w momencie, kiedy to np. koleżanka wpadała na imieniny do mojej żony, posiedziała 5 minut i stwierdziła, że zaprasza wszystkich na uroczysty bankiet do siebie. Okazało się, że nowobogacka chciała upiec dwie pieczenie na ogniu. W domu urządziła przyjęcie dla partnerów biznesowych, a chciała być na przyjęciu u koleżanki, więc zaprosiła wszystkich. Oczywiście, zachowanie skandaliczne z zakresu SV, ale wtedy goście byli tak młodzi i jeszcze z fantazją ułańską, że przystali na tę propozycję i pojechali taksówkami do bogaczki. Towarzystwo źle się poczuło kiedy skonfrontowano kreacje z butików gdzieś tam ze świata z okazjami ze sklepów na kieszeń nauczycielek. Oczywiście tematy do rozmów były jak dwa różne światy.

    Co innego jeżeli status materialny obu stron nie przeszkadza np. zwykłe spotkanie przy kawie wystarczy. Nie muszą to być od razu wspólne wyjazdy, gdzie jedna para nie ma samochodu a druga ma luksusowy i powoduje to potem dyskomfort u jednej ze stron.
  • 23.10.17, 17:44
    Ale ta pani jest zwyczajnie źle wychowana, tacy bywają i bogaci ludzie i przeciętni i biedni. Ta koleżanka Twej żony w stosunku do mego nieżyjącego już przyjaciela byłaby określona jako "uboga krewna" - bez złośliwości, tylko zwyczajnie jego majątek był naprawdę ogromny. Była to jedna z najskromniejszych osob jakie znałam kiedykolwiek. Kiedyś zabrałam go do mego pubiku lotkarskiegosmile - kolezanka mnie złapała, jak szłam do toalety i mówi "Jejku, jaki ten gostek jest podobny do X, wiesz tego "króla (tu nazwa branży formy kolegi)" ja jej mówię- Aniu, to JEST ten X. smile A ona - Nie wierzę, że przyszedł do takiego pubiku. A on lubił skromne miejsca, zwyczajnych ludzi ...To zależy od osobowości

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 02.11.17, 10:29
    Koro, nie powiedziałbym, że ta pani jest, czy była niewychowana. Z tego co wiem, wychowana była i to dobrze, ale skromnie. To co opisujesz, to raczej nazwałbym brak obycia, ale tylko w pewnej sytuacji, obecności pewnej grupy osób. Razem z mężem dorobili się bardzo szybko fortuny i to w bardzo młodym wieku. Pierwsze miliony przyszły do nich w tym wieku, kiedy ja jeszcze studiowałem. Jestem pewien, że i pani Kwaśniewska nie wiedziała będąc 22 latką jak jeść bezę na przyjęciu w ambasadzie. Trudno też nazwać osobę za niewychowaną, która po raz pierwszy widzi na talerzu homara.
    Omawiana przeze mnie wcześniej sytuacja miała miejsce w latach 1992-93. Tu mamy do czynienia z sytuacją, kiedy osoba w krótkim czasie wchodzi w środowisko zupełnie nowe, nieznane dotąd i musi się zachowywać odpowiednio. Wtedy jeszcze była dziewczęca potrzeba bycia na urodzinach przyjaciółki z dzieciństwa i jednocześnie pełnienie roli gospodyni na przyjęciu. Dziewczyna chciała pogodzić dwie rzeczy, a wyszło jak wyszło. Goście u małżonki z nią samą, byli tak zachwyceni i zauroczeni myślą o przyjęciu w pięknym domu, że nie pomyśleli o konsekwencji. Nie znając tego biznesowego środowiska w realu, myśleli, że to taka bajka jak na filmach. Nietrudno wtedy o gafy, pomyłki, zagubienie. Inne czasy, inne możliwości. Dopiero konfrontacja pozwoliła na refleksję, że goście z dwóch różnych światów pasują do siebie jak pięść do nosa. Oczywiście świat biznesu dziś jest zupełnie inny niż ten z początku lat 90tych ubiegłego wieku.
    Obecnie z tą panią prowadzone są liczne wywiady, bo jest to osoba publiczna, a hipotetycznie robiąc z nią wywiad nigdy byś nie powiedziała, że twój rozmówca jest osobą niewychowaną.
  • 02.11.17, 11:22
    Koleżanka małzonki nie była żłe wychowana tylko padła ofiara pewnej iluzji. Takiej mianowicie że ludzie którzy dorobili sie dużej kasy sa w większości tacy sami jak inni bo ona czuła się taka sama. Otóz podejrzewam że znalazłoby sie w tym towarzystwie jakies 2-3 osoby takie jak ona , w większości jednakowoz byli to Janusze i Grazynki biznesu elegancko maskujący słomę z butów.I dlatego Twoja małzonka oraz jej towarzystwo czuli sie tam żle.Procent ludzi z klasa wsród elit finansowych tamtego okresu był znikomy niestety.A człowiek z klasa to taki z którym inni czuja się dobrze.Taki jak mój naprawde zamozny kolega.


    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 02.11.17, 11:33
    Bardzo dziękuję Babo za podsumowanie. Dokładnie tak samo myślę i takież spostrzeżenia.
    Jednego nie dodałem: kaw wspólnych nie ma, bo koleżanka żony czasu na takie zwykłe kawy czasu nie ma. A i też różnica w zainteresowaniach i tematach do rozmów jest, jak sądzę, duża.
  • 24.10.17, 10:17
    Mnie sie wydaje ze nawet takie spotkania przy kawie moga sie robic niekomfortowe. Tak jakos jest ze jak znajomi sie spotykaja to kazdy opowiada cos o sobie i ten bogaty musial by sie ciagle gryzc w jezyk o tego nie powiem. tamtego bo znajomego nie stac wiec bedzie mu przykro. Jedyne co na pewno laczy to jakies wspolne pasje, hobby.
  • 24.10.17, 10:30
    Wiesz, nie potwierdzam- a piszę z doświadczenia, bo znam o znałam ludzi znacznie ode mnie zamożniejszych i znacznie mniej zamożnych. O wielu rzeczach można rozmawiać normalnie bez skrępowania w bliskim gronie, kwestia JAK się rozmawia.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.10.17, 12:01
    Potrzeba do tego zdrowych osobowości po obu stronach. Jeśłi strona biedniejsza ma kompleksy to bedzie przeczulona, samo wspomnienie że się było gdzies za granica będzie traktowane jako chwalenie się choć nie jest to żadne ajwaj juz ładnych parę lat. Sama chetnie bym posłuchała o tej Japonii bo mam zdrowy stosunek do zamożności innych.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 20.10.17, 07:28
    Wiesz, ja uważam, ze jednak takie coś w obecności trzeciej koleżanki byłoby ryzykowne. Dlatego jestem zdania, ze moja koleżanka powinna pani "bogatej" kawę na ławę, ale na osobności.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 20.10.17, 09:59
    kora3 napisała:
    "Dlatego jestem zdania, ze moja koleżanka powinna pani "bogatej" kawę na ławę, ale na osobności."

    Zgadzam się i sama tak bym zrobiła. Kwestia dobrania odpowiedniej formy przekazu.
  • 20.10.17, 16:33
    Dobre. 😂
    Widocznie copoNiektorzy nadal odwalaja taki kabaret na codzien przekonani ze nikt sie nie kapnie.....ze to kabaret.

    --
    Gdyby nos Kleopatry był trochę krótszy, cały świat wyglądałby inaczej.
  • 20.10.17, 18:57
    No niczego sie ludzie nie ucza z Rancha kiedy to w ostatniej serii Solejukowa ubrala sie w Prade? smile
    Tam dosc dobrze wyjasniono ten problem..
  • 23.10.17, 17:12
    A czy ta trzecia nie może po prostu powiedzieć tej bogatej co i jak? Skoro to są bliskie koleżanki to chyba nie będzie z tym problemu.
    A swoją drogą ciężko uwierzyć w aż taką głupotę/brak empatii. Pani bogata może nawet nie chce zrobić nikomu przykrości, najwyraźniej lubi się poprzechwalać, bo czym innym można tłumaczyć teksty o serii masaży za 1500 zł wypowiadane do osoby, której sytuacja osobista jest jej dobrze znana. Swoją drogą paskudne zachowanie i charakterystyczne właśnie dla pań wychowanych w przeciętnie sytuowanym domu, którym nagle trafia się bogaty mąż.
  • 23.10.17, 17:28
    annthonka napisała:

    > A czy ta trzecia nie może po prostu powiedzieć tej bogatej co i jak? Skoro to s
    > ą bliskie koleżanki to chyba nie będzie z tym problemu.


    No toż chce przecież ...a że bliskie - no kiedyś bardzo blisko były, ale potem kontakt się zerwał i odnowiły go teraz.

    > A swoją drogą ciężko uwierzyć w aż taką głupotę/brak empatii. Pani bogata może
    > nawet nie chce zrobić nikomu przykrości, najwyraźniej lubi się poprzechwalać,
    > bo czym innym można tłumaczyć teksty o serii masaży za 1500 zł wypowiadane do o
    > soby, której sytuacja osobista jest jej dobrze znana.


    Wyjątkową bezmyślnością


    Swoją drogą paskudne zach
    > owanie i charakterystyczne właśnie dla pań wychowanych w przeciętnie sytuowanym
    > domu, którym nagle trafia się bogaty mąż.


    Hmm pani z tego co mówiła mi koleżanka nie trafił się bogaty mąż. Trafił się przeciętny w tym zakresie, dopiero później się ów maż dorobił




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.10.17, 10:05
    Skoro się dorobił później to w tym gorszym świetle stawia tę panią bogatą, bo zna z autopsji realia codziennego życia przeciętnych Kowalskich i doskonale wie, że 1500 zł za masaże relaksacyjne to nie jest zabieg niedrogi, na który każdy, a tym bardziej wdowa z niską pensją i córką na utrzymaniu, może sobie ot tak sobie pozwolić.

    Chce się kobieta poprzechwalać i tyle.
  • 24.10.17, 10:32
    No pewnie masz rację, jak wspomniałam - nie znam pani, tyle o niej wiem, co mi ta kolezanka powiedziała, w dużej mierze na moje pytania, bo żeby jakoś próbować ocenić sytuację, musiałam znać więcej szczegółow.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.