Dodaj do ulubionych

Ile to kosztuje?

22.10.17, 16:12
Nieco w nawiązaniu do wątku o dylemacie dobrej koleżanki...Otóż - bywa czasem w drugą stronę, ze tak powiem. Ostatnio koleżanka zachwyciła sie częścią garderoby innej. - Piękne, ile to kosztowało? No i co teraz, gdy towarzystwo ze tak powiem mieszane materialnie? Koleżanka usiłowała wybrnąć: - No wiesz, zależy, ja po przecenie kupowałam ...-Ale ile, rząd wielkości? ...- No różnie, na promocjach można taniej ...- Ale ILE zapłaciłaś? - kobita skapitulowała i powiedziała. Cena taka za takie coś, że dla osoby słabiej sytuowanej - bardzo dużo.
Jak Wam udaje się wybrnąć z takiej sytuacji? Ja mówię, ze dokładnie nie pamiętam, zresztą rożne są ceny tu i tam, polecam szukać w necie, ale bywa, ze taka osoba draży


--
Korcia
"droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
Edytor zaawansowany
  • 22.10.17, 17:06
    Zwykle, tak jak ty, zasłaniam się niepamięcią. Chyba, że wiem, iż dla tej osoby to nie będzie cena "powalająca". Chociaż i na tym można "się przejechać": jakiś czas temu zachwycona byłam pewnym kosmetykiem, który u mnie sprawdził się rewelacyjnie, znajoma, której zademonstrowałam, tez się zachwyciła efektem, zapytała o cenę, ponieważ kosmetyk nie należała do zabójczych cenowo - szczerze odpowiedziałam a na to usłyszałam "A pfe! Ja bym takiej tandety nigdy nie używała!" - pomimo, że chwilę wcześniej wyraziła gorący entuzjazm.... Kosmetyk okazał się być za tanin... big_grin

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • 23.10.17, 08:44
    Heh, znam ten typ smile - mam znajomego, który nie może wyjść z podziwu dlaczego nie kupię sobie innego auta, w jego pojęciu lepszego, to znaczy większego smile Bo ON by takim małym nie jeździł smile - a czy ja mu proponuję? Nie dociera doń, że ja zwyczajnie nie potrzebuję większego auta, ani o większej mocy.

    Tak samo nie może "przeżyć" , ze nie mamy domu smile - taki watek chyba gdzieś tu był nawet. Nie kuma chłop, że my zwyczajnie nie chcemy mieć domu i związanych z tym obowiązków. Coś jak w tamtym wątku nie chcemy, bo nie wiemy, ze chcemy, gdyż nie mamy smile Mój partner go skutecznie "gasi" w takich sytuacjach. - Franiu, a dlaczego ty jeszcze nie masz motoszybowca? Stać cię przecież ...Kolega jest nielot (spoza latającego środowiska) więc gały wywalił: - A na cóż mnie toto? Nie potrzebuję ...-Eeeeee nie wiesz co dobre, jakbyś miał i latał to wiedziałbyś, jakie to fajne. - Ale ja nie chcę latać, boję się! - Eeeee chcesz, tylko nie wiesz, bo nie latasz ...I tak w kółko smile

    Z kosmetykami miałam kiedyś dość podobną sytuację. Bylam sobie m. in. w towarzystwie znajomej, która ucieleśnieniem powiedzenia o tym, "jak się z dziada zrobi pan" smile Po prostu po latach "chudości" u niej, dość gwałtownie nastał okres "tłusty" i kobita się zachłysnęła smile - zaczęła wszystko kupować droższe, czasem zgoła bezrefleksyjnie. Na tym spotkaniu pojawiła się inna kolezanka i "pochwaliła się" podkładem, który wlasnie kupiła w promocji w drogeryjnej sieciówce. Marka znana, cena ze środowej półki, ale okazja, bo siecówka miała 49 proc. promocji wtedy. Pani "z dziada pan" skwitowała, że: - No fajny, też go używałam, kiedy nie miałam kasy ...- tonem szejka arabskiego smile Dodam, że to była zupełna nieprawda, bo kiedy ta pani serio nie miała kasy, to używała kosmetyków z najniższej półki, albo bazaru - o czym sama informowała biadolącsmile - teraz chyba o tym zapomniała.
    Powstrzymując śmiech mówię do koleżanki: - Basiu, a do kiedy ta promocja, nie wiesz? Pytam, bo ja tez tego podkładu używam...Tamta druga zdziwienie wielkie, ale że to bezczelna baba, to się bynajmniej nie speszyla, tylko powiedziała mi, że mnie stać na lepszy kosmetyk i dlaczego "poluję" na promocję. Odpowiedziałam, że pasuje mi ten podkład, a jeśli można kupić taniej, rozsadek nakazuje skorzystać smile Jej nie pasuje, nie wyrównuje dobrze kolorytu, nie kryje jak trzeba, świeci się itd. i ze jak ja mogę kapować takie badziewie. Pozwoliłam sobie na złośliwość Vi smile u powiedziałam, że mnie ów wystarcza, bo nie mam problemów z cerą, które muszę aż tak "zamalowywać" i że czasem warto może zainwestować w dobrą kosmetyczkę, niż kamuflować problem ... Pani zamilkła, bo to właśnie taka pani - przekonana, ze wystarczy najdroższy kosmetyk, zamiast systematycznego dbania o siebie. Pewnie wzięło się jej to stąd, że no zwyczajnie w tym "chudym" okresie nie mogła sobie pozwolić na owo dbanie i nie ma tego nawyku. Jest to pani z gatunku tych, które przy zniszczonych dłoniach robią sobie pelne zdobień hybrydy smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 23.10.17, 10:34
    Twój partner-miszczsmile


    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 23.10.17, 11:12
    hehe

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 23.10.17, 10:41
    Zauważyłam że osoby które "wyszły" z pieniędzy mają do nich o wiele częściej zdrowszy stosunek niż takie które się szybko wzbogaciły(nawet jesłi to wzbogacenie zawdzięczają swojej pracy). Oczywiście nie jest to jakaś reguła , bywają bufony z dziada pradziada oraz bardzo taktowni i skromni nuworysze, ale pewne mechanizmy zaobserwować można.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 23.10.17, 11:21
    Tu masz zapewne nieco racji, bo ja tez obserwuję to zjawisko. Chociaż widzisz ...opisany tu mój koleżka P. jest osobą tzw. bogatą z domu a zdarzało mu się - jak opisałam. Tyle, ze on się nie popisywał kasą, tylko jakby nie brał pod uwagę, że inni mogą mieć jej mniej ...Ja napisałam - trudności poznawcze. Miałam też kolegę takiego, miałam, bo niestety już nie żyje, który jak na polskie warunki był osobą b. bogatą. A pochodził z bardzo przeciętnej rodziny, do wszystkiego co miał doszedł sam. Był osobą niezwykle skromną, bardzo otwartą, zero bufonady...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 22.10.17, 17:38
    W zasadzie nie dopuszczam w ogóle do takich dyskusji mówiąc "przepraszam, ale nie mam w zwyczaju odpowiadać na takie pytania". Nie jest to może wybitnie miła odpowiedź, ale pytania o kwoty są tak niegrzeczne, że nie widzę powodu czemu to ja bym się miała wić w nie wiadomo jakich grzecznościach.

    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • 22.10.17, 18:25
    sweet_pink napisała:

    > W zasadzie nie dopuszczam w ogóle do takich dyskusji mówiąc "przepraszam, ale n
    > ie mam w zwyczaju odpowiadać na takie pytania". Nie jest to może wybitnie miła
    > odpowiedź, ale pytania o kwoty są tak niegrzeczne

    no to trochę jesteś wrażliwa, ja np. mam w zwyczaju odpowiadać, mam w zwyczaju też pytać
    np, ostatnio szukałem obowiązkowego OC do samochodu, i z każdym znajomym który ma samochód ten wątek poruszyłem "w tamtym roku miałem ofertę 520 w A[....], w tym najniższą znalazłem 610 w L[...] a jak jest u ciebie?"
    i nikt mi nie wyskoczył z "przepraszam, nie mam zwyczaju odpowiadać"
    ale też nikt nie przebił tego co znalazłem big_grin

    co do ubrań to pytanie o cenę jest trochę bez sensu, bo podobnych rzeczy są setki na różnych półkach - można kupić czerwony szalik w koszu z wyprzedażą za 5zł, a można u jakiegoś projektanta za 500zł.
    rozumiem, że pytający chciałby się zorientować czy stać go na rzecz którą mam ja i która mu się podoba, a "przepraszam ale nie mam w zwyczaju..." w tym nie pomaga

    ja mówię tak "ach, ten czerwony szalik, kupiłem go na allegro ale już nie pamiętam ile dałem, poszukaj sama, takich szalików jest tam dużo, ceny zaczynają się od 10zł, każdy znajdzie coś dla siebie "
  • 22.10.17, 18:48
    Odebrałam pytanie jako stricte o garderobę i dodatki. S-V nie wymaga żeby spełniać wszystko co ktoś inny chciałby, i dopuszcza by nie udzielać informacji. W przypadku garderoby ect. nie mam w zwyczaju pomagać w orientacji, bo zbyt często konsekwencje są nieprzyjemne. Od "chyba zwariowałaś tyle dać za torebkę", przez "ściemniasz, w lumpeksach się takie rzeczy nie trafią" po "ale z ciebie koleżanka, że nie powiedziałaś o promocji".
    W przypadku oc, podróży, abonamentów telefonicznych, biletów lotniczych ect faktycznie nie ma co się krygować, ale to są tematy gdzie rząd wielkości jest z grubsza stały i raczej powszechnie znany.

    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • 22.10.17, 19:10
    > bo zbyt często konsekwencje są nieprzyjemne. Od "chyba zwariowałaś tyle dać za torebkę",

    wiem o co ci chodzi, chociaż dla mnie reakcja "nie mam zwyczaju odpowiadać na tego typu pytania" jest sztywna i jakaś sucha

    gdyby ktoś mnie przyciskał i nie chciał szukać po alegro, to ja bym właśnie wprowadził element absurdu "ta torebka? skóra z aligatora tylko nikomu nie mów bo są pod ochroną, dwa tysiące dolarów australijskich"

    to może moja cecha indywidualna, ja wolę taki klimacik "zadajesz mi głupie pytania więc będziesz dostawał absurdalne odpowiedzi" niż robić fochy
  • 22.10.17, 19:59
    Wydaje mi sie ze dzisiaj wiekszosc cen mozna znalezc w internecie . Gdyby mi ktos powiedzial 'Chyba zwariowalas tyle dac za torebke' - to by mnie to troche zirytowalo. Ta takie troche wpieprzanie sie do czyjegos portfela - twoje pieniadze wydajesz je na co uwazasz.
  • 23.10.17, 09:05
    Hmm no wiesz, ale Heniek ma trochę racji - taka odpowiedź brzmi dość sztucznie i do tego - nieprzyjemnie sad A czasem taka osoba jest sympatyczna, a dopytuje w towarzystwie nie zdajac sobie sprawy, że to niegrzecznie. Dlatego jestem właśnie za wymijającymi odpowiedziami w takich sytuacjach.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 23.10.17, 19:00
    Koro taka odpowiedź jest przede wszystkim asertywna. Nie chcę mówić to nie muszę mówić, ani czynić ekwilibrystyki białych kłamstw i uników. Asertywność jest niemalże zawsze zgodna z S-V. Po za tym nigdzie nie powiedziałam, że trzeba to mówić nadętym czy sztucznym tonem. Zamiast "przepraszam" może być "sorki", można to powiedzieć zupełnie lekko czy ubrać w żartobliwe słowa. Ale przekaz powinien być "nie powiem i tyle".

    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • 23.10.17, 19:26
    Sweey, ja jako osoba asertywna, jak najbardziej jestem za tym, by można było odpowiadać asertywnie. ALE "przepraszam, nie rozmawiam na takie tematy" jest asertywne, ale miłe i naturalne - niezbyt. Jasne, można to ubrać w słowa inaczej "Qrczę, ja zawsze jak coś kupię, to szybko zapominam ile kosztowało, bo wtedy mi nie szkoda, ze wydałam" - ewidentne "Nie chce powiedzieć" smile, oby tylko zrozumiane przez druga strone

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 23.10.17, 20:02
    Gdzieżeś Heniu takie tanie OC dopadł? ja właśnie szukam pakietusmile

  • 23.10.17, 20:43
    nie wiem jak tu jest z reklamami więc napiszę że jest to firma na L a kończy się na 4
    dodatkowo można korzystać z ich nawigacji i jak komuś wyjdzie że jeździ przepisowo i płynnie to może odzyskać ileś tam z tej ceny, ale na to bym nie liczył za bardzo bo kilka kawałków zrobiłem z naviexpertem
  • 24.10.17, 00:10
    heniek.8 napisał:

    Dzięki Heniusmile w pakiecie nie wyszło taniej (tzn. wyszło, ale w gorszej opcji)

    > dodatkowo można korzystać z ich nawigacji i jak komuś wyjdzie że jeździ przepis
    > owo i płynnie to może odzyskać ileś tam z tej ceny,

    Aaa, odpada, prędzej zażądają dopłaty tongue_out

    Sorry za offtopic, Koro.
  • 22.10.17, 18:34
    Ja tam bym powiedziała że nie wiem bo od mamy dostałam.Można też zmyśłic że od siostry, kuzynki która to zakupiła, okazało sie w domu że nie odpowiada, przegapiła termin zwrotu.Ja zasadniczo dobra jestem w wymyślaniu takich historyjek.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 22.10.17, 18:42
    ale to jest słabe dla kogoś kto chce iść przez życie z podniesionym czołem wink

    to jakbyś patrzyła na swoich znajomych jak na wyższych stopniem "dorosłych" a sobie przydzieliła rolę zastraszonego dziecka "skulę się, coś tam wymyślę, przekręcę i do następnego razu dadzą mi spokój"
  • 23.10.17, 10:24
    Ja tak tego nie odbieram.To ja decyduje kiedy warto powiedzieć prawdę(bo pytająca moze sobie pozwolić na taka rzecz) a kiedy raczej oszczedze jej frustracji.To moja decyzja.Słowo 'zastraszona" jest śmieszne w kontekscie mojej osobowości.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 23.10.17, 11:12
    Wyobraź sobie że zmyślasz jakieś historie, że mama dostała od cioci itp ple ple i zostajesz na tym przyłapana, że coś kręcisz.
    Dla mnie to byłaby kompromitacja mojej wiarygodności, a nawet jeżeli nikt tego nie wykryje, to i tak jakieś poniżające w duchu sam we własnej ocenie
  • 24.10.17, 07:56
    Kłamac tez trzeba umieć.Co komu kiedy i czy te osoby się znają.Nie moge sobie takiej sytuacji wyobrazić ponieważ jestem w tym naprawdę dobra. W obrębie rodziny (a tam akcje mogłyby byc zdemaskowane) to sie nikt nie obcyndala bo niby dlaczego.Moi znajomi nie maja kontaktu z moimi rodzicami ani tym bardziej z kuzynkami bo 18 lat skończyłam baaardzo dawno temu i mieszkam osobno.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 24.10.17, 08:29
    Ale wydaje mi sie ze mowiac klamac w pewnym stopniu czujesz sie winna ile wydalas? Chcesz to ukryc a przeciez to twoje pieniadze ,przez ciebie zarobione I dlaczego nie masz ich wydac na to na co chcesz. Jak np 20 roznych torebek czy par butow....Ja moze juz troche odwyklam mieszkajac w Anglii ale tutaj baaardzo zadko ktos zadaje takie pytanie ( sa one uwazane za raczej niegrzeczne) a juz jak zada to tak bardzo grzecznie I z gory przeprasza ze pyta. Np jak komus sie podoba twoj plaszcz,buty.....to raczej pyta- Gdzie to kupilas a nie za ile....Tak samo w przypadku OC- jak np powiesz mam super tanie ubezpieczenie to ktos zapyta A w jakiej firmie ubezpieczasz samochod. Cene mozna latwo sprawdzic w internecie. Wydaje mi sie to takie z grubej rury 'Ile za to zaplacilas' zwlaszcza w pracy czy wsrod niezbyt bliskich znajomych.
  • 24.10.17, 09:01
    Wiesz Iwonko, ja myślę, ze Babie nie o nijaki wstyd chodzi ...Podzielam Twój pogląd, że takie pytania są niegrzeczne poza wyjątkami. Ale padają, niestety. A o co Babie chodzi chyba wiem smile Także w gronie ludzi podobnie sytuowanych mogą się takie sytuacje zdarzyć. Ja np. mam bardzo wrażliwe stopy i buty musze mieć z wysokiej półki. Jest to niejako dla mnie - wymóg i "zazdroszczę" paniom, które mogą sobie za te cenę kupić powiedzmy 3 pary tańszych, albo coś innego. Nie żebym była przesadnie oszczędna, zwyczajnie pragmatyczna smile, ale w kwestii butów nie mogę sobie pozwolić na żadne "zejście" . Te które kupuję są zatem drogie, drogie - nawet dla tych ludzi, których na takowe byłoby/jest stać. Nie mówiąc już o takich, którzy nie mogą sobie pozwolić na obuwie o 2/3 tańsze. Wymienienie takiej kwoty w towarzystwie niebliskim, które zwyczajnie nie wie, ze ja no muszę kupić takie buty nie byłoby dla mnie wstydliwe, ale byłoby dyskomfortowe. Dlatego właśnie, ze mogłoby być 0debrane jak zachowanie pani z wątku "obok", jako chwalenie się, ale również dlatego, że zdaję sobie sprawę np. , ze ktoś być może w okolicach tej kwoty miesięcznie zarabia sad Poza tym - no zdarza się, ze ktoś taki wydatek skomentuje niemile. Mnie się to nie zdarzyło, ale ...Mam znajomą, która miała od młodości ogromne problemy ze skórą. Okazało się, ze to sprawa hormonalna, którą o dziwo dość łatwo było usunąć przy pomocy leków. Niestety, nim to się udało, udało się jej wcześniej skutecznie zniszczyć sobie skórę (także "przy pomocy" kosmetyczek niekumatych w temacie jej schorzenia) i pro0blem zniknał, ale blizny zostały. Ich zniwelowanie jest możliwe, ale za pomocą drogich zabiegów wspomaganych nietanimi kosmetykami. Ta kobieta nie jest biedna, ale też nie jest bogata. Żeby systematycznie (a tylko wówczas ma to sens) korzystać z tych zabiegów, odmawia sobie innych rzeczy. Kiedy raz na usilne prośby powiedziała ile kosztuje taka seria zabiegów, usłyszała "Nieźle masz w głowie przewrócone! Tyle kasy z pensji nauczycielki? No, ale jak Cię stać i chcesz być miss w wieku 50 lat ..." Pani jest nauczycielka z długim stażem i wcale - wbrew temu co się uważa powszechnie - źle nie zarabia. dzieci ma już samodzielne, więc jakichś dodatkowych wydatków nie ma. Na miss tez się wybierasmile - zwyczajnie wcześniej nie było technik usuwania takich blizn, więc przez całe lata , żeby je ukryć "szpachlowała" się podkładami. To tez było przedmiotem kpin zresztą, jak opowiadała. Ludzie potrafią tacy być Iwnonko i myslę, ze Baba coś o tym też wie ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.10.17, 10:00
    JA mysle ze tego typu ludzie sa wszedzie wscibscy,zazdrosni I wszystko wiedza najlepiej- ja nie znosze takiego komentowania,wpieprzania sie ile ktos zarabia a ile wydaje....Wlasciwie to nie wiem co gorsze ale tutaj w Angli tacy ludzie do ciebie sie usmiechna a skomentuja za twoimi plecami....Nie wiem czy to lepiej czy gorzej ale przynajmniej sie tego nie slyszy. JA rozumiem bardzo dobrze ta kolezanka - to byl jej kompleks prze cale zycie i jak mzoe to usunac teraz to to robi. Tak naprawde na dluzsza mete pomoze jej to psychicznie. Podobne problem maja ludzie z zebami- czasem wlasnie w pozniejszym wieku wydaja majatek na prosotowanie czy inne zabiegi bo kiedys mzoe niew bylo ich stac moze technika dentystczna nie byla tak rozwinieta. JA akurat mialam tak niedawno ze musialam miec leczenie kanalowe i pozniej lekarz zalecil korone ( zab nie jets bardzo mozny) wiec w calosci to bylo bardzo drogo a nie bardzo mialam mozliwosc jezdzenia kilka razy do Polski aby to zrobic. Wliczajac koszt wszystkich przelotow to pewno by wyszlo podobnie ale na to trzeba czas i wiecje dni urlopu. Jak to wspomnialam w pracy to byl jeden komentarz...O tak drogo trzeba bylo go wyrwac. Gosc ktory wynajmuje cale zycie ale ciagle kupuje nowe drogie samochody i ja tego nie komentuje ze wole miec swoje zeby jak najdluzej i swoj dom a nie drogi samochod i cale zycie mieszkac w wynajetym domu. Kazdy ma inne prorytety ale niekoniecznie musimy to glosno komentowac.
  • 24.10.17, 10:27
    Wiesz, ja z kolei mam podejście, że mnie cudze finanse prywatnie nie interesują (zawodowo - o ile temat finansowysmile). Nawet jeśli w duchu pomyślę, ze ktoś wyrzuca kasę w błoto, to nie komentuję, jego kasa, jego sprawa. Jeśli tylko nie kradnie na to, ani dzieciom od ust nie odejmuje nie robi nic złego. Jak słusznie napisałaś ma swoje priorytety i nic nikomu do tego.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 24.10.17, 18:01
    10iwonka10 napisała:

    >O tak drogo trzeba bylo go wyrwac.

    Ha, ha, a to akurat typowe dla tej części Europy. Znajomi - para dentysta i protetyczka wyjechali do małego miasteczka w Anglii i przeżyli tam szok kulturowy bo ludzie do nich przychodzili nie leczyć zęby, bo to kosztowne i męczące, tylko je usuwać. Takie podejście. Musieli długo namawiać i tłumaczyć że leczenie niej jest wcale drogie, a zęby już nie odrosną.
  • 25.10.17, 00:49
    aqua48 napisała:
    w Anglii i przeżyli tam szok kulturowy bo ludzie do nich przychodzili nie leczyć zęby, bo to kosztowne i męczące, tylko je usuwać.

    moze nie wiesz, ale Anglicy slynni sa ze swojego okropnego uzebienia na chyba calym swiecie, a na pewno w Pln Ameryce. sami o tym mowia. jesli czytalas JK Rowling Trafny Wybor to pewnie zauwazylas moment w ktorym pisze o grupie rockowej ze "na pewno Amerykanie bo maja za ladne zeby". i tak rzeczywscie jest. nawet moja internetowa kolezanka - Angielka to potwierdza. tez ja to dziwi. osobiscie zauwazylam ze poza Anglikami, wprawdzie bardziej zadbane bo chociaz zaplombowane i wybielone, ale tez czesto bardzo krzywe zeby maja Japonczycy, zwlaszcza kobiety. U nich, jak sie okazuje, jest to uwazane za urocze i mile widziane. do tego stopnia, ze proste zeby celowo sie wykrzywia...

    Minnie
    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 24.10.17, 17:14
    no dobrze, może kłamstwo nie zostanie wykryte, ale dla mnie jest to kwestia pewnej cechy która po angielsku nazywa się "integrity". tego mi u ciebie brakuje.

    zakładam że masz dziecko. i uczysz je że "jakby ciocia Stasia pytała o to ile kosztował ten szalik" to powiedz jej że nie wiesz bo babcia Kazimiera dostała to od wujka Janka i nie mieli paragonu"
    i jesteś dumna z tego że jesteś w tym naprawdę dobra, bo tak się nauczyłaś i tak przekazujesz następnemu pokoleniu.

    a ja uważam, i nie wiem czy się z tym ktoś tutaj zgadza, że takie kłamstwa to są dobre żeby komuś nie psuć nastroju ("dobrze wyglądam?", "ciekawe czy długo jeszcze pożyję?") a nie do sprawy jakiegoś szalika czy ręcznika

    bo jest masa innych asertywnych wariantów, że nie potrzeba jakiegoś takiego "mataczenia"

    np.
    1. powiedzieć prawdę - bliskim osobom, rodzinie - dlaczego nie?
    2. osobom które już wiemy że oceniają i komentują w stylu "zwariowałaś żeby tyle dać za szalik?" można odpowiedzieć - "nie jestem pewien czy jesteś gotowy na poznanie prawdy, ostatnio pytałeś o cenę torebki i pamiętam że odpowiedź była dla ciebie szokiem"
    3. iść w humor , celowo podawać absurdalne odpowiedzi żeby rozmówca domyślił się ale nie usłyszał wprost "nie zamierzam odpowiadać na to pytanie"
    4. powiedzieć "nie zamierzam odpowiadać na to pytanie" - ktoś tutaj podawał to jako uniwersalną odpowiedź do każdego, wg mnie ona jest ok w stosunku do ludzi których nie lubimy - sąsiada czy koleżanki z pracy z którymi trwają walki
  • 24.10.17, 18:05
    heniek.8 napisał:

    > zakładam że masz dziecko. i uczysz je że "jakby ciocia Stasia pytała o to ile k
    > osztował ten szalik" to powiedz jej że nie wiesz
    > i jesteś dumna z tego że jesteś w tym naprawdę dobra, bo tak się nauczyłaś i ta
    > k przekazujesz następnemu pokoleniu.

    Nie, dziecko przede wszystkim należy uczyć, i przekazywać następnemu pokoleniu, że nie zadaje się takich PYTAŃ bo są one niegrzeczne i wprawiają indagowanego w zakłopotanie.
    Należy też uczyć na takie pytania odpowiadać wymijająco, i skutecznie zmieniać temat rozmowy.
  • 24.10.17, 18:46
    Masz racje sa wscibskie I niegrzeczne.

    Mozna odpowiedziec - A wiesz ze to niegrzecznie zadawac takie pytania? w Towarzystwie nie rozmawia sie o pieniadzach. WYdaje mi sie ze jak sie tak pare ray powie to ludzie beda pamietac - ok jej sie nie bede pytac bo znow mi tak odpowie
  • 24.10.17, 18:50
    > nie zadaje się takich PYTAŃ bo są one niegrzeczne i wprawiają indagowanego w zakłopotanie.

    mogą być przypadki w których to nie jest niegrzeczne i nie wprawia w zakłopotanie.
    czy możesz sobie wyobrazić taką sytuację?
  • 24.10.17, 20:08
    Chyba tylko ten przyklad z OC- np. znajomy ma taki samochod jak ty I mowi ci ze wlasnie znalazl super oferte ubezpieczenia...wtedy mozna zapytac I to nie jest niegrzeczne ani nie powinno wprawic w zaklopotanie.CZy np ktos ms taniego dostawce internetu...ale to jest troche inny rodzaj pytan
  • 24.10.17, 20:35
    to raczej nie zależy od produktu, tylko od relacji z rozmówcą

    np. twoja młodsza siostra zastanawia się nad zmianą stylu z podartych spodni, na to co ty nosisz
    i chce przeprowadzić małe badanie rynku ile to będzie ją kosztowało - może oczywiście pochodzić po sklepach i dowiedzieć się sama, ale może też w ciągu kilku minut dowiedzieć się od ciebie

    albo przyjaciółka poczuła zapach który jej się spodobał - i pyta bo mierzy swe siły na zamiary

    o ile wiesz że te osoby mają czyste intencje i nie chodzi żeby wyskoczyć z ciętą ripostą "zwariowałaś żeby tyle wydawać na buty", albo obgadywać gdzieś w maglu - to po prostu rozmawiasz jak się rozmawia z siostrą/przyjaciółką , czasem i o takich rzeczach.

    zresztą w pierwszym poście jest dużo o tym jak się pytana krygowała, jak nie chciała odpowiedzieć, a w końcu odpowiedziała i nic się nie stało, cena jaką usłyszała była wysoka, ale to przełknęła i co? i nic

    tak jakbym zobaczył dobrego kumpla w kapeluszu i zapytał "co to za kapelusz stary? ile za to dałeś" a o by odpowiedział "zapłaciłem 1000zł " i co? i nic.
  • 25.10.17, 08:44
    Wiesz Heńku, masz rację - wiele zależy od relacji miedzy ludźmi, ale ...No mnie chodziło o zasady OGÓLNE, w towarzystwie niebliskim. Ogólnie Iwonka ma rację - takie pytania są niegrzeczne - podobnie jak pytania: ile zarabiasz, jak dzielicie się wydatkami w związku itp. Jasne, każdy z nas pewnie ma osoby, którym może takie pytania zadać i które mogą je nam zadać, ale to sa relacje poza SV - szczególne.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 25.10.17, 10:15
    > Ogólnie Iwonka ma rację - takie pytania są niegrzeczne - podobnie jak pytania: ile zarabiasz, jak dzielicie się
    > wydatkami w związku itp. [...]

    Jeśli ogólnie rozumiesz jako "statystycznie", to ogólnie pan z psem na spacerze mają po trzy nogi.
    Mogę sobie wyobrazić co najmniej tyle samo sytuacji, w której pytanie o cenę nie będzie niegrzeczne.

  • 25.10.17, 10:33
    Drochu - nie chodzi bynajmniej o wydolność Twej czy czyjejkolwiek wyobraźnismile, ani też o statystykę również.smile

    Zasady OGÓLNE nie oznaczają tu - stosowane częściej, tylko ze tak powiem OFICJALNIE. Od tych zasad niemal zawsze są odstępstwa w przypadkach szczególnych, Np. generalnie nie pytamy ludzi, kiedy się ostatnio kochali, ALE nie ma niczego dziwnego w pytaniu "Kiedy miała pani ostatni stosunek" - kierowanym przez lekarza ginekologa do pacjentki - na przykład. Tak samo, generalnie nie pytamy ludzi ile zarabiają, ale w banku gdy chcesz kredyt nie tylko zapytają, ale tez poproszą nierzadko o to na pismiesmile, a także o "wyspowiadanie się" co się ma, ile osób na utrzymaniu itd. To jest mam nadzieję dla Ciebie także - oczywiste.
    Poza takimi sytuacjami - niejako "urzędowymi" jest jeszcze sfera relacji, w których się zasady SV jak to ujęła bardzo trafnie kiedyś Aqua - zawiesza. Owo zawieszenie polega na dopuszczalności zachowań, które normalnie są wg SV niedopuszczalne - np. zadawaniu pytań, których by się innej osobie nie zadało, bo z nią się takich relacji nie ma, czy też powiedzeniu czegoś, czego by się komuś innemu nie powiedziało.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 25.10.17, 08:40
    Iwonko, Heniek ma rację - OGOLNIE takie pytania sa niegrzeczne, natomiast są ludzie, z którymi ze tak powiem powtarzając ładnie za Aquą, zawieszamy zasady SV za obopólna aprobatą. Ze względy na relację z tymi ludźmi. W takiej relacji wypada zapytać kogoś ile za coś zapłacił, powiedzieć, że się ma okres i dlatego się np. nie pójdzie na basen, zwierzyć się, ze się kogoś nie lubi itd. Tylko, ze w tym wątku nie o takich relacjach mowa - ogólnie.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 22.10.17, 19:48
    Polecam "niepamięć". Ja akurat rzeczywiście nie pamiętam- zakupów nienawidzę więc mi mózg resetuje wszystko, co z nimi związane. Co, oczywiście, nie załatwia sprawy w przyp. osoby drążącej absolutnie przekonanej, że zakupów nienawidzić nie można. Radzę, żeby sprawdziła na stronie internetowej sklepu/ na portalu zakupowym, co zwykle robi się poza towarzystwem więc nie ma nieprzyjemnej sytuacji towarzyskiej.
  • 22.10.17, 20:59
    Myślę, ze jezeli ktoś sam nie ma oporów przed ujawnieniem, ile zapłacił to tylko ze względu na innych nie ma potrzeby robić takich cyrków z wymyslaniem przecen czy ze sie dostało itp. To nie jest tak, ze jak ktoś gorzej sytuowany, to patrzy zazdrośnie, ze inni kupują drogie rzeczy. Kazdy z nas ma chyba świadomość tego, jak roznie nam się w zyciu układa w roznych jego aspektach. Nie jestem bardzo zamozna. Jak usłysze, ze ktoś kupił coś drogiego, to o ile jest to cuda działający kosmetyk, to się moze i szarpnę, a czasem pomyślę, ze nawet gdyby miała tylke kasy, to bym to nie wydała, a czasem moze być i przykro ze tez by się chciało, a nie da rady, ale raczej bym nie chciała zeby ludzie szacowali moją zamozność i stosowali taką poprawność polityczną. Oczywiście mówię o normalnej rozmowie, konkretnym pytaniu. Oczywiście, ze unikamy nachalnego demonstrowania własnej przewagi w jakiejś dziedzinie.
  • 23.10.17, 00:14
    zalezy komu. sa osoby ktorym po prostu mowie ile, a sa takie ktore wlasnie by mnie skrytykowaly "zwariowalas!, tyle dac za... !" lub nie ufam intencjom tak czy inaczej - tym odpowiadam z mina mowiaca "pojecia nie mam" "hmmmm... a wiesz to maz placil ..." - co jest zreszta prawda bo to bylo za jego pieniadze big_grin

    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 23.10.17, 10:31
    Ja bym sie z tym zgodziła gdyby chodziło tylko o towarzystwo mi znane. Ludzie mnie znają wiedzą jaka jestem, wiedzą że potrafie wydac sporo kasy na pewne rzeczy bo tak mam ale tak w ogóle do żyje skromnie i do zamozności mi daleko. Niemniej takie pytania padaja w róznym towarzystwie i naprawde lepiej unikać odpowiedzi bo atmosfera potrafi sie zmienic z miłej na lodowatą w ciągu 2 minut.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 23.10.17, 14:27
    Kora3,

    o jejku, ty to masz takich znajomych, że bez przerwy im się jakieś dylematy przytrafiają. Dobra koleżanka mogła powiedzieć: Nie wiem, nie znam się, nie orientuję się, zarobiona jestem!

    ...i to by było na tyle.

    wink
  • 23.10.17, 16:02
    no jak nie orientuje się za ile se płaszcz kupiła?smile Co do reszty, myślę, ze każdy kto obraca się w środowiskach różnych i ma więcej niż 3 znajomych ma takie dylematy ...smile W każdym razie jeśli zastanawia się nad innymi, bo jeśli nie - no to nie ma

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 26.10.17, 19:44
    Zależy kto pyta. Przyjaciółce, tak między nami, powiem jeśli zapyta.
    Resztę zbędę udając, że nie pamiętam - wychodząc z założenia, że im wszystkie niebliskie osoby mniej wiedzą o człowieku, tym lepiej dla niego.

    Natomiast takie zbywanie:
    >Koleżanka usiłowała wybrnąć: - No wiesz, zależy, ja po przecenie kupowałam ...
    >-Ale ile, rząd wielkości? ...- No różnie, na promocjach można taniej ...

    Wg mnie jest średnie, od razu stawia pytającego w pozycji człowieka, który będzie miała jakiś problem z tą wiedzą.
    Inna sprawa, że - w moim przekonaniu - nie wypada się nikomu nikogo pytać, ile za co dał... chyba ze akurat jeden ze znajomych skończył remont, a drugi go zaczyna, czy coś w ten deseń.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.