Dodaj do ulubionych

Nowa praca w innym banku, zabranie bazy klientów

02.11.17, 11:24
Nie wiedziałem jak nazwać ten wątek, ale chciałem zapytać jak zapatrujecie się na taką sytuację od strony SV. A natchnęło mnie, żeby opisać sprawę przy sąsiednim wątku o braku odpowiedzi na wiadomość.
Jakieś pół roku temu dostałem wiadomość od mojej doradczyni z banku o tym, że zamierza odejść z banku do innej instytucji finansowej i jeżeli mam jakieś sprawy do załatwienia w banku, to zaprasza do tego i tego terminu.
Chętnie się zgłosiłem, załatwiłem wszystkie sprawy i pożyczyłem wszystkiego dobrego. W sumie nie dowiedziałem się, gdzie ta pani będzie pracować, ale w odpowiednim czasie będzie wiadomo.
No i w ubiegłym tygodniu, w piątek, dostałem wiadomość od byłej doradczyni, z nowego numeru telefonu, że pracuje tu i tu, z podaniem maila i numeru telefonu z informacją, że gdybym potrzebował coś w tym nowym banku, to zaprasza mnie pani do kontaktu.

Nie sądzę, abym był jedynym klientem, który otrzymał taką wiadomość. Jestem przekonany, że mój numer na pewno nie widnieje w tej nowej instytucji finansowej, jedynie został wykorzystany, hmm, no właśnie jak: prywatnie do celów służbowych?

Nie odpowiedziałem jeszcze na tego smsa, raczej z braku czasu (są priorytety) i być może braku pomysłu na odpowiedź.

Nie uważam, żeby spotkał mnie wielki afront, ale czy dobrze rozumuję, skoro pani ze mną się kontaktuje po 7 miesiącach, to chyba nie ma z mojej strony też wielkiej winy, jeżeli odpowiem grzecznie na tego smsa po paru dniach?
I druga sprawa, na takie smsy, na pół prywatno - służbowe wypada odpowiadać w godzinach szeroko pojętego urzędowania? Czy spokojnie mogę wysłać wiadomość, kiedy mam więcej czasu np. 20? Albo w sobotę czy niedzielę?
Żeby było jasne, w życiu wiem do należy robić, ale wątek traktuję jako zaczątek dyskusji i wymiany zdań i poglądów, co inni myślą.
Edytor zaawansowany
  • 02.11.17, 12:36
    > Nie odpowiedziałem jeszcze na tego smsa, raczej z braku czasu (są priorytety) i
    > być może braku pomysłu na odpowiedź.

    To jest (jej) sprawa służbowa, a Ty jesteś klientem - moim zdaniem możesz odpowiedzieć, kiedy chcesz, choćby za miesiąc, albo wcale nie odpowiedzieć.

    > jedynie został wykorzystany, hmm, no właśnie jak: prywatnie do celów służbowych
    > ?
    Za coś takiego poprzedni bank, jeśli się o tym dowie (a wcale nie jest to takie nieprawdopodobne), może ją zaskarżyć o podkradanie klientów.
  • 02.11.17, 14:12
    Prawda to, obecny bank może mieć za złe, że pracownik wziął kontakty ze sobą, ale też i bywa tak, że do tego banku przychodzą nowi pracownicy z podobną bazą klientów. Być może w przypadku bankowości nie jest to aż tak problematyczne, jak np. w branży ubezpieczeniowej czy handlu, gdzie przejście handlowca czy agenta do innej firmy może skutkować też przenosinami klientów.
  • 20.11.17, 08:39
    Wszystko zależy chyba od tego, jaką umowę mieli między sobą bank- poprzedni pracodawca tej pani oraz ta pani. Prawdopodobnie jest tak, że kontakt do chrisa1970 zdobyła ta pani i jest on (ten kontakt) niejako jej własnością, wypracowała go sobie. Nie wiemy zatem jak rozwiązała się sprawa bazy danych pomiędzy tą panią a jej poprzednim pracodawcą. Nie sądzę, żeby była tak głupia i ryzykowała, robiąc coś nielegalnego. Zapewne rozesłała tego smsa do wszystkich swoich klientów, seryjną korespondencją. Nie ma większego sensu odpowiadać na tego smsa, chyba, że faktycznie masz do załatwienia jakieś sprawy z tą panią.

    --
    http://s17.rimg.info/5aa663295cabae0e0baed1538c766a3b.gif
  • 20.11.17, 20:13
    <<<Prawdopodobnie jest tak, że kontakt do chrisa1970 zdobyła ta pani i jest on (ten kontakt) niejako jej własnością, wypracowała go sobie>>>

    Mylse ze mylisz troche pojecia. Jesli ktos jest niezaleznym doradca finansowym/brokerem kredytowym I ma swoja baze klientow to tak jest to baza wypracowana I nalezaca do tej oosby. Natomiast Pani pracowala w Banku I baza nalezy do Banku.Perzypuszczam ze bylo cos w umpwie o prace ze np przez pierwsze 12 miesiecy od odejscia nie wolno jej sie kontaktowac z klienbtami.
  • 21.11.17, 09:45
    Przypuszczenie to jeszcze nie pewność. Zakładam, że ta pani nie była aż tak głupia, żeby w takim środowisku sobie samej strzelać w stopę robiąc coś takiego jak - de facto - kradzież kontaktów. Wiele osób pracujących tak, jak ona pracuje we własnych firmach świadcząc usługi dla banków. Samozatrudnienie, po porstu. To ma swoje konsekwencje w postaci, np. prowadzenia baz danych klientów i zarządzania nimi. Zakładam, że tak było w tym przypadku.
    No, ale być może zakładam błędnie. Jeśli tak, to ta pani jest najzwyczajniej w świecie głupia.

    --
    http://s17.rimg.info/5aa663295cabae0e0baed1538c766a3b.gif
  • 02.11.17, 13:37
    Możesz spokojnie sms-a zignorować, jeśli nie masz ochoty korzystać z usług innego banku, bo to wg mnie rodzaj niechcianych informacji typu: w sklepie XXX specjalnie dla ciebie promocja obejmuje wybrane produkty od zielonych świątek do ugotowanej śmierci..Jeśli natomiast masz ochotę skorzystać to odpowiedz smsem - termin wysłania obojętny, ponieważ pani zapewne korzysta z telefonu służbowego i i tak odbierze wiadomość w godzinach swojego urzędowania, lub zadzwoń i porozmawiaj, to ostatnie wyłącznie w godzinach pracy.
    W wielu firmach pracownicy przechodząc nawet do konkurencji przenoszą doń również dotychczasowe swoje kontakty. Czy to naganne? Nie jestem pewna.
  • 02.11.17, 14:21
    Tak też Aquo myślę, prywatnych relacji z panią nie miałem, więc nie muszę traktować smsa jak od znajomej, która akurat pracuje gdzieś i oprócz tego łączyły nas relacje na zasadzie usługodawca - klient.
  • 20.11.17, 20:45
    Ponoć czasem jest to nieoficjalnie wymagane
  • 02.11.17, 16:26
    Niezupełnie na temat, ale zachowanie pani IMO poważnie narusza ustawę o ochronie danych osobowych. I dałabym to odczuć, bo numer telefonu był pani udostępniony wyłącznie w konkretnych celach obsługi poprzedniego rachunku, a nie towarzysko.
  • 03.11.17, 01:05
    Jesli byl jej klientem, to ma jego dane - proste. a poniewaz uzyla telefonu wylacznie do spraw SLUZBOWYCH - z tamtego banku tez dzwonila pod ten numer - wiec o co chodzi, gdzie tu jakies naruszenie?

    wracajac do sprawy - Masz z ta pania uklad sluzbow Chrisie. owa pani zachowala sie profesjonalnie bardzo dobrze, starannie , widac ze dba o swoich klientow bo mogla odejsc do nowego banku i miec wszystko gdzies, liczyc na to ze w nowym miejscu wyrobi sobie z czasem po prostu nowa baze. tzn ja wiem ze to glownie jej korzysc ale niekoniecznie jedyna. np nie wybrala zapewne wszystkich klientow, wybrala ciebie.
    A wiec - ona poswiecila szczegolny czas na kontakt z toba, kilkakrotnie. i nie tylko z toba, na pewno, fakt. ale pomysl ile to musialo zabrac jej czasu i wysilku. mnie sie podoba taka profesjonalna, solidna osoba.
    I chocby dlatego uwazam iz jak najbardziej zasluguje na zauwazenie, przez potwierdzenie wiadomosci niezobowiazujaca odpowiedzia, dziekujaca za mila oferte z blizej niesprecyzowana decyzja np "Bardzo dziekuje za poinformowanie mnie o zaszlych zmianach, jest mi milo ze miala mnie pani na uwadze. Mam zamiar przemyslec oferte i jesli cos zadecyduje to z pewnoscia sie zglosze. Serdecznie pozdrawiam, Chris1970" - cos w tym rodzaju.
    Mozna dyskutowac czy koniecznie trzeba,
    ale na pewno pani warta jest zwrotnej odpowiedzi tak pod katem sv jak i za profesjonalizm. za takie rzeczy powinno sie nagradzac. chocby wlasnie zauwazeniem.

    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 03.11.17, 11:54
    minniemouse napisała:

    > Jesli byl jej klientem, to ma jego dane - proste. a poniewaz uzyla telefonu
    > wylacznie do spraw SLUZBOWYCH - z tamtego banku tez dzwonila

    Nie był JEJ klientem. To chyba nie pani do towarzystwa? Był (jest) klientem
    banku, w którym pracowała.

    > owa pani zachowalasie profesjonalnie bardzo dobrze, starannie, widac
    > ze dba o swoich klientow

    Bardzo starannie dba o siebie, próbując podkradać klientów byłego
    pracodawcy. To jego należałoby zapytać, czy wszystko odbyło się
    w zgodzie z etyką, regulaminem i umową, którą kiedyś podpisywała.
  • 03.11.17, 19:27
    Minnie, pani zachowała się nieprofesjonalnie i do tego naruszyła prawo - złamała zasady poufności w stosunku do byłego pracodawcy, jak i klientów. Dla mnie to co zrobiła jest wybitnie naganne i niewłaściwe.

    To, że dysponowała numerem telefonu, nie znaczy, że miała prawo z niego korzystać do własnych celów (a takim jest chęć "przejęcia" klienta). To, że znaczna część pracowników banku ma dostęp do moich danych nie znaczy, że wolno im robić z nim co chcą -jest to niezgodne z prawem w tym kraju. Pani posługuje się tymi danymi w sposób nieuprawniony, bo wolno jej było z nich korzystać wyłącznie w celach, w których zostały przekazane (tzn. do obsługi Chrisa w poprzednim miejscu zatrudnienia, bo w tym celu przekazał jej numer).
  • 03.11.17, 23:34
    koronka2012 napisała:
    Minnie, pani zachowała się nieprofesjonalnie i do tego naruszyła prawo - złamał a zasady poufności w stosunku do byłego pracodawcy, jak i klientów. Dla mnie to co zrobiła jest wybitnie naganne i niewłaściwe

    Pytanie czy w jej miejscu pracy obowiazuje tajemnica poufnosci, bo jesli nie to nie zlamala.
    a poza tym, co dokladnie zrobila niewlasciwego? zauwaz ze ta pani sie dobrze zabezpieczyla:
    Jakieś pół roku temu dostałem wiadomość od mojej doradczyni z banku o tym, że zamierza odejść z banku do innej instytucji finansowej i jeżeli mam jakieś sprawy do załatwienia w banku, to zaprasza do tego i tego terminu.
    Chętnie się zgłosiłem, załatwiłem wszystkie sprawy i pożyczyłem wszystkiego dobrego. W sumie nie dowiedziałem się, gdzie ta pani będzie pracować, ale w odpowiednim czasie będzie wiadomo.


    zauwaz, ze ta pani przyjmowala go ciagle w starym miejscu pracy. a on, klient wyrazil chec poznania jej nowego miejsca pracy. zapewne Chris podal jej wtedy poufnie swoje prywatne dane. jesli po tym prywatnie chce z nia kontaktow, to sprawa miedzy nimi.

    No i w ubiegłym tygodniu, w piątek, dostałem wiadomość od byłej doradczyni, z nowego numeru telefonu, że pracuje tu i tu, z podaniem maila i numeru telefonu z informacją, że gdybym potrzebował coś w tym nowym banku, to zaprasza mnie pani do kontaktu.

    Tu pragne zauwazyc ze pani podala mu tylko swoje dane i wybor co robic. nie naklania, nie zacheca ofertami do otwarcia konta w nowym banku. jedynie podala mu swoje dane.

    Nie przecze, jest to zabieranie ze soba swojej wlasnej klienteli do konkurencji. z punktu widzenia firmy - ta na tym traci wiec chca sie przed tym bronic. z punktu widzenia pracownika- on sobie te baze ciezko wypracowal. nikt natomiast nie przejmuje sie co chce klient. a klient moze zwyczajnie chce byc ze swoim zaufanym urzednikiem, hmmmm, i ma gdzies wszelkie komercyjno -polityczne zagrywki.

    Minnie
    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 04.11.17, 22:20
    minniemouse napisała:

    > z punktu widzenia pracownika - on sobie te baze ciezko wypracowal

    Za co dostawał pieniądze od swojego pracodawcy. W związku z tym,
    ta baza danych nie jest jego. Jeśli było za ciężko, to idziemy do innego
    pracodawcy i wypracowujemy sobie lżej.
  • 04.11.17, 23:14
    minniemouse napisała:

    > Pytanie czy w jej miejscu pracy obowiazuje tajemnica poufnosci, bo jesli nie to
    > nie zlamala.

    Dane klientów banku są poufne "by default" i nie ma opcji, żeby w banku było inaczej.

    >W sumie nie dowiedziałem się, gdzie ta pani będzie pracować, ale w odp
    > owiednim czasie będzie wiadomo
    . [/i]
    >
    > zauwaz, ze ta pani przyjmowala go ciagle w starym miejscu pracy. a on, k
    > lient wyrazil chec poznania jej nowego miejsca pracy.

    Gdzie niby wyraził tę chęć poznania? napisał, ze nie dowiedział się - może go to po prostu nie interesowało. Klienci banków nie przechodzą do innego z powodu sympatii do osób obsługujących, a ze względu na ofertę banku.

    zapewne Chris pod
    > al jej wtedy poufnie swoje prywatne dane. jesli po tym prywatnie chce z
    > nia kontaktow, to sprawa miedzy nimi.

    Jak rozumiem - pani dysponowała tymi danymi wcześniej - były podane w celu obsługi rachunku w banku A. W związku z tym nie miały prawa posłużyć do oferowania Chrisowi usług banku B. Pani co prawda była taktowna i nie zachęcała nachalnie, ale sam kontakt był niestosowny, bo jednak charakter znajomości z Chrisem wiązał się z bankiem A, pani niekoniecznie powinna kopiować dane Chrisa na inny numer telefonu.

    > z punktu widzenia pracownika- on sobie te baze ciezko wypracowal. nikt natomiast n
    > ie przejmuje sie co chce klient. a klient moze zwyczajnie chce byc ze swoim zau
    > fanym urzednikiem, hmmmm, i ma gdzies wszelkie komercyjno -polityczne zagrywki.

    Minnie, pracownik banku nie wypracowuje sobie niczego, to nie jest telemarketing. Zostaje przydzielony do obsługi klientów A,B,C i co najwyżej może namówić klientów na inne produkty. Klientów "zdobywa" obsługując osoby, które same chcą założyć rachunek, to nie jest żadne rocket science. Nie ma mowy o żadnej "własnoręcznie wypracowanej" bazie klientów, bo ta baza jest własnością banku.

    W dużym skrócie - w polskim prawie - jeśli podajesz swoje dane osobowe jakiejś instytucji, to muszą być one chronione (są poufne i pracownicy świetnie o tym wiedzą) Nie wolno ich np. nikomu przekazywać ani wykorzystywać w innym celu niż były przekazane.

    Sama np. robię aferę kiedy podaję nr telefonu np. u fryzjera (żeby w razie czego dostać informację o zmianie terminu), a potem dostaję np. sms-y z reklamami czy informacjami o promocji. Podałam telefon na wypadek gdyby fryzjer się rozchorował, a nie po to żeby dostawać spam.
  • 04.11.17, 23:29
    Jeszcze jeden drobiazg - w Polsce nie podaje się numeru telefonu pracownikom banku, bo nie ma takiej potrzeby - mają do niego po prostu dostęp, tak jak do pozostałych danych klienta. Dlatego kopiowanie go do innych celów jest naruszeniem.

    Przyznam szczerze, że mam alergię na takie sytuacje, bo mój numer trafił (podejrzewam że w podobny sposób, tzn. przez nieuczciwego pracownika) do jakiejś szemranej firmy finansowej nachalnie namawiającej mnie na "super zyskowne" inwestycje. Nie potrafili wyjaśnić skąd go mają, i zbywali moje żądania usunięcia danych.
  • 05.11.17, 23:23
    koronka2012 napisała:
    Minnie, pracownik banku nie wypracowuje sobie niczego, to nie jest telemarketing. Zostaje przydzielony do obsługi klientów A,B,C i co najwyżej może namówić klientów na inne produkty. Klientów "zdobywa" obsługując osoby, które same chcą założyć rachunek, to nie jest żadne rocket science. Nie ma mowy o żadnej "własnoręcznie wypracowanej" bazie klientów, bo ta baza jest własnością banku.

    ja nie mialam na mysli urzednika za byle okienkiem ktory dokonuje byle wplaty/wyplaty a takiego bardziej kwalifikowanego zajmujacego sie skomplikowanymi pozyczkami, inwestycjami ktore sie zalatwia w osobnym pokoju i na umowionej wizycie - bo sadze ze o takiego chodzi.
    Taki urzednik owszem moze wypracowac sobie baze klientow, zwlaszcza jesli dobrze umie obchodzic tzw loopholes (dziury w przepisach) i predzej da niz nie da np pozyczke. i poreczy za dlugoterminowego klienta ze solidny. przynajmniej tak dziala to tutaj. wiec czasem warto przeniesc sie za urzednikiem do banku, czasem nie warto bo tak jak ty zauwazylas 'stary' bank daje lepsze oferty mimo wszystko. a czy dane sa wlasnoscia banku - na ogol sa, ale nie wszystkie polskie banki maja podpisana umowe o poufnosci danych - zebys wiedziala.

    Fryzjer - nie wiem jak w PL ale tu pytaja czy chcesz dostawac emaile od fryzjera. mozesz wybrac tak/nie. i jak podpiszesz, tak masz.
    a propos bazy klientow u fryzjera bo to dobry przyklad. wlasnie oni na ogol maja swoich klientow i dlatego tutaj na ogol podpisuja ze po odejsciu nie zabieraja klientow ze soba. ale jesli ja tak kocham moja fryzjerke ze na wiadomosc iz ona odchodzi PRYWATNIE ja poprosze o jej telefon i sie dowiem gdzie pracuje, i zaczne tam chodzic - to byly wlasciciel nic jej nie moze zrobic. ta pani z banku tez sie moze tym wykrecic.

    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 05.11.17, 10:54
    >>>nikt natomiast nie przejmuje sie co chce klient. a klient moze zwyczajnie chce byc ze swoim zaufanym urzednikiem, hmmmm, i ma gdzies wszelkie komercyjno -polityczne zagrywki.>>>

    Minnie,- Mysle ze masz troche naiwny punkt widzenia I nie bardzo logiczny- dla klienta najbardziej korzystny jest wybor produktu/ Banku ktory bedzie bedzie najlepiej spelnial jego finansowe potrzeby I przyniesie mu optymalny zysk. Dlatego w dzisiejszych czasach internet ma taka moc bo to najlepsza metoda szybkiego prownania/wyboru a nie 'Zaufany urzednik ' ktory bedzie ci probowal cos wcisnac ze SWOJEGO banku zeby uszczknac za to swoja prowizje.
  • 05.11.17, 13:22
    10iwonka10 napisała:

    > dla klienta najbardziej korzystny jest wybor produktu/ Banku ktory
    > bedzie bedzie najlepiej spelnial jego finansowe potrzeby

    I tak jakoś dziwnie się składało, że kiedy pani pracowała w banku X,
    to tam była najlepsza oferta. Kiedy przeszła do Y, to okazało się, że
    oferta jest jeszcze lepsza. A idealnie wręcz byłoby, gdyby klient
    trzymał swoje pieniądze w jej portmonetce.
  • 20.11.17, 08:45
    I nie tylko Ustawę o ochronie danych osobowych. Zapewne jest też czynem nieuczciwej konkurencji i naruszeniem tajemnicy służbowej.
  • 03.11.17, 12:08
    Znam przypadek, że szykujący się do odejścia przedstawiciel handlowy za zabranie bazy klientów (IT dostarczyło jednoznacznych dowodów) odszedł, ale w trybie art. 52KP czyli dyscyplinarnie.

    A dot. Twojego przypadku, to zastanów się czy chcesz:
    1. zmienić dostawcę usług bankowych/finansowych
    2. podkablować w swoim obecnym banku nieuczciwego byłego pracownika

    A jak się zastanowisz, to postępuj wedle uznania.
  • 03.11.17, 12:51
    Ostatnie zdanie mojego posta rozpoczynające dyskusję:
    "Żeby było jasne, w życiu wiem do należy robić, ale wątek traktuję jako zaczątek dyskusji i wymiany zdań i poglądów, co inni myślą".
  • 03.11.17, 12:54
    chris1970 napisał:

    > "Żeby było jasne, w życiu wiem co należy robić, ale ...

    To co robić? Szto dełat'? Jak żyć? Podziel się.
  • 03.11.17, 14:49
    Możesz się skupić na tym, o co pytałem i jak oceniać sytuację pod kątem SV.

    Rozważania i rady dotyczące jakiego banku chcę korzystać czy donosić do banku nie interesują mnie. Nie o to pytałem i nie jest przedmiotem dyskusji. Również nie pytałem co mam robić, dość jasno.
    Jak również nie prosiłem o przykłady odpowiedzi w sms-ch (to się tyczy Minnie).

    Odpowiedź została udzielona do pani, a to, co zrobiłem i jak nie muszę już się tu tłumaczyć.

    A jak żyć i szto diełat"?
    Postępować tak, aby nie robić innym przykrości i przez ciebie inni nie płakali. Tak mawiała mniej więcej Matka Talarowa.
    Mądre słowa.
    Inny klasyk radził zmienić pracę i wziąć kredyt.
    A od siebie dodam: więcej szacunku dla innych osób.


  • 03.11.17, 15:07
    chris1970 napisał:

    > Możesz się skupić na tym, o co pytałem i jak oceniać sytuację pod kątem SV.

    Nie, nie mogę, bo wykracza. Z punktu widzenia SV nie widzę żadnego
    obowiązku odpowiadania w dowolnym terminie na niezamówioną ofertę.
    Złożenie niezamówionej oferty oceniam negatywnie pod względem
    etyki, co jest nadrzędne wobec SV.

    > Rozważania i rady [...] nie interesują mnie. Nie o to pytałem [...]
    > Również nie pytałem co mam robić, dość jasno.

    Skoro rozważania Cię nie interesują, to co? Przytakiwanie? Czemu?
    Można napisać "wiem, co mam robić, ale nie powiem - wy powiedzcie",
    ale nie można się potem dziwić, że ktoś mówi. Można napisać "wiem,
    co robić i tak zrobiłem", a i tak się paru ludzi zdenerwuje (sam tom,
    nie chwaląc się, uczynił). Choć i tak najbardziej denerwujące jest
    modyfikowanie historii w zależności od dyskusji (to uwaga ogólnej
    natury, nie dotycząca tego wątku).

    > Odpowiedź została udzielona do pani, a to, co zrobiłem i jak nie
    > muszę już się tu tłumaczyć.

    To czemu interesuje Cię zdanie innych ludzi, skoro masz je w dupie,
    a Twoje ma pozostać tajemnicą?

    > A od siebie dodam: więcej szacunku dla innych osób.

    I to tu okazałeś?
  • 05.11.17, 23:40
    chris1970 napisał:
    Rozważania i rady dotyczące jakiego banku chcę korzystać czy donosić do banku nie interesują mnie. Nie o to pytałem i nie jest przedmiotem dyskusji. Również nie pytałem co mam robić, dość jasno.
    Jak również nie prosiłem o przykłady odpowiedzi w sms-ch (to się tyczy Minnie).
    Odpowiedź została udzielona do pani, a to, co zrobiłem i jak nie muszę już się tu tłumaczyć.


    Zauwaz Chrisie iz pomimo bycia autorem watku - wcale nie staje sie on twoja wlasnoscia.
    Wcale a wcale. staje sie wlasnoscia forumu i toczy sie jak mu sie zywo podoba. Pierwsze wrazenia bedace jednoczesnie odpowiedzia na twoje pytania zostaly od razu udzielone. mozna bylo dalej nie czytac - po prostu.

    BTW okropnie niegrzecznie jest, po rzuceniu paru skapych, mizernych informacji i prosbach o opinie, odczekac dzien czy dwa bez slowa komentarza by nastepnie tak bezczelnie skomentowac "ja juz wiem jak postapic, a o to czy tamto to nie prosilem" - o, naprawde?
    Chyba pierwszy raz jestes na forum? bo najwyrazniej nie wiesz iz naturalna koleja losu w dyskusji sa pomysly, domysly, podwatki - a zwlaszcza przy kompletnym braku reakcji autora.

    - za podjecie tajemniczej decyzji, o ktorej nawet nie raczyles wspomniec bo, jak nam dales wybitnie do zrozumienia - nam maluczkim nie musisz:


    Klap klap klap.

    Minnie


    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 03.11.17, 19:26
    Jesli moge wyrazic swoja opinie to nie podoba mi sie zachowanie tej Pani. Nie wiem jak jest w Polsce ale przypuszczam ze podobnie jak w Angli . Tutaj gdy pracuje sie w firmie finansowej jako doradca w banku czy financial adviser to w poczatkowym kontrakcie o prace jest klauzula ze po odejsciu chyba przez 12 miesiecy ta osoba nie bedzie kontaktowac sie z klientami aby ich zachecic do przejscia do jej firmy. Nie wiem czy ta Pani zlamala ten okres czy nie ale ewidentnie zabrala ze soba dane klientow. Wiec nie dopatrywalabym sie tutaj za bardzo regul savoir vivre bo tak naprawde Pani chodzi o to ze za kazdego nowego klienta dostanie pewno jakas ekstra premie. Wiec takie wydzwanianie do bykych klientow jest wedlug mnie niezbyt etyczne. Ale to tylko moje skromne zdanie.
  • 06.11.17, 00:00
    Tak sie zastanawiam ze moze w Anglii jest troche inaczej - sa ludzie ktorzy maja rachunek w jednym Banku przez cale zycie ale duzo ludzi zmienia Banki- w zaleznosci of oferty. Plus monstwo Bankow zostalo przejetych przez inne,przeksztalconych. Wiec nie wiem skad takie przywiazanie do osoby z Banku? Doradczyni? Jesli sie kupuje dom to spokojnie mozna skorzystac z porady brokera kredytow hipotecznych ( czesto agencja nieruchomosci ma z nimi umowe) - to niezalezna osoba nie zwiazana z zadnym Bankiem ktora radzi najlepsza oferte w danej sytuacji klienta. Jedyny doradca na dluzej to doradca finansowy - Financial Adviser- do tego trzeba miec juz pelne uprawnienia - on moze byc w Banku moze byc w firmie doradcow finansowych - Oni doradzaja jak zainwestowac pieniadze....zajmuja sie prywatnymi emeryturami...ubepieczeniami na zycie ....Ale klientela to od srednio do bardzo zamoznych ludzi. I w tym przypadku fakt ze jest sie I'm wiernym. Raz dwa razy w roku organizuje sie spotkanie robi przeglad swoich aktywow.
  • 07.11.17, 00:15
    Mnie sie wydaje ze wszedzie jest podobnie: wlasny interes + na kogo sie trafi.
    Moze byc tak ze owszem zalozysz konto w jednym banku i tak sie sklada ze akurat to konto na codzienny uzytek jest najlepsze ze wszystkich ofert niezmiennie przez dekady - najlepsze oprocentowanie, najnizsze oplaty . dodatkowym plusem bycia stalym klientem sa oferty roznych promocji i obnizek skladane tylko stalym klientom. ale gdy przyjdzie np kupic dom albo zrobic inwestment albo wziac pozyczke to jasne ze latasz i szukac wszedzie. chyba ze twoja zaufana pani da ci najlepsza oferte - w 'swoim' banku co najmniej dorowna najlepszej ofercie z innego banku. wtedy zostajesz w "swoim" banku itd. - i chyba lepiej byc nie moze.
    A bywa tak ze inny bank pozmienia oprocentowanie i wtedy oplaca sie przeniesc do innego. to sie zmienia.

    Minnie


    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 18.11.17, 16:23
    Nie ma co rozpatrywać w kategoriach sv czegoś, co jest złamaniem prawa.
  • 21.11.17, 14:15
    angazetka napisała:

    > Nie ma co rozpatrywać w kategoriach sv czegoś, co jest złamaniem prawa.

    Ja też tak uważam, ale ostrzegam, że jest to pogląd egzotyczny w tych sferach.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.