Dodaj do ulubionych

Leki codzienne (praca, towarzystwo itp.)

04.11.17, 08:21
Niby prosta rzecz. W związku z nietypową, uleczalną ale męczącą chorobą, pozostając pod kontrolą lekarza mam zapisane 16 różnych tabletek na receptę, które muszę przyjmować 4 razy dzienni w różnych konfiguracjach. Kupiłem sobie specjalny pojemnik, który noszę ze sobą, w którym mam posortowane tabletki na owe różne pory dnia. Zazwyczaj też noszę małą butelkę wody do popicia środków. Przy takiej częstotliwości i ilości leków nie da się po prostu, aby ludzie, z którymi widuję się w miarę regularnie, np. w pracy czy towarzysko tego nie zauważyli. Jak postępować? Każdemu powiedzieć pokrótce i objaśnić na co to są leki (choroba nie jest wstydliwa, dotyczy czasowej niewydolności kilku organów wewnętrznych - nie mam problemów, żeby o tym mówić)? Czy nic nie mówić i dopiero odpowiedzieć, jeśli padnie takie pytanie? Ukrywać się jakoś bardzo z zażywaniem tych leków czy połykać i popijać je "oficjalnie", bez skrępowania? Celem jest także nie powodowanie dyskomfortu u innych. Dodam, że po mnie, po twarzy, sylwetce itp. nie widać jakbym był chory, więc odpada kwestia domyślenia się. Proszę o radę.
Edytor zaawansowany
  • 04.11.17, 10:03
    Myślę, ze najlepszym doradcą jest tu zdrowy rozsądek. Kiedy możesz załatwić sprawę dyskretnie - tak rób. Jeśli trafia się sytuacja, że nie masz możliwości wyjść, by zażyć leki, np. podczas podróży samochodem z kimś (wiem, można się zatrzymać na stacji, ale to tylko przykład) - przepraszasz i mówisz, ze musisz zażyć. Nie wyrywałabym się wobec niebliskiej osoby z tłumaczeniem po co i dlaczego. Kulturalny człowiek nie będzie pytał, ale może okazać kurtuazyjne zainteresowanie w stylu: "Ach, mam nadzieję, ze to nic poważnego..." - wówczas możesz taką osobę uspokoić "No na szczęście nie, ale jakiś czas muszę brać leki" - opisu choroby czy też szczegółów - nie trzeba.
    PS. Szybkiego powrotu do zdrowia

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 04.11.17, 11:09
    Kulturalny człowiek nigdy i pod żadnym pozorem nie zażyje lekarstwa na oczach innych. Wykluczone jest mówienie o swoich chorobach. Musisz zażyć lekarstwo: wychodzisz do toalety lub w inne ustronne miejsce. Nie możesz tego zrobić, nie zażywasz lekarstwa. Nie możesz nie zażywać, nie pojawiasz się wśród ludzi. Takie proste, a trzeba to jak cepem ciągle tłumaczyć.
  • 04.11.17, 13:10
    Ta no już widzę, jak mówisz to o kimś, kto musi pilnie zażyć nitroglicerynę smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 04.11.17, 14:21
    ooo, nowy troll na sali big_grin


    --
    Wszystkim dogodzić się nie da, ale wszystkich wkurwić to już żaden problem big_grin
  • 04.11.17, 15:12
    makinetka82 napisała:

    > ooo, nowy troll na sali big_grin

    Nie to stara ewa tylko z nowym nickiem..
  • 04.11.17, 15:27
    Tylko teraz bardziej wymyślne imię sobie wybrała.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 06.11.17, 09:44
    Imię sobie znalazła adekwatne, ale najwyraźniej programatora nie zmieniła, bo teksty są jak z płyty odtworzone.
  • 06.11.17, 09:49
    Nie tylko amanda trolluje, ale cały ten wątek to podpucha. Nick stworzony na potrzeby jednego wątku, zresztą wystarczy przeczytać ten nick od tyłu, to też wiele mówi...
  • 06.11.17, 09:56
    heh może gość z Rzeszowa - patriotyzm lokalny, wiesz ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 06.11.17, 10:02
    Haha, no faktycznie big_grin
  • 06.11.17, 10:12
    Może protestuje przeciw planom zburzenia wspaniałego symbolu smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 06.11.17, 16:09
    Nosz w końcu, jakby na to nie patrzeć, to symbol Rzeszowa od wielu lat. Trochę jakby w Warszawie chcieć burzyć PKiN.
  • 04.11.17, 15:37
    Jesteś zatem gotowa płacić (jeżeli pracujesz) na renty dla wszystkich osób, które muszą przyjmować leki w godzinach swojej normalnej pracy?
  • 04.11.17, 18:32
    Ale ja nie jestem niepełnosprawny! Jeszcze raz zaznaczam, że z zewnątrz absolutnie niczego po mnie nie widać. Nie mam też problemów ruchowych czy umysłowych. Po prostu muszę te tabletki brać. Normalnie pracuję i prawidłowo wykonuję swoją pracę. Nie ma żadnego sensu, żebym był na zwolnieniu lekarskim, zresztą nikt by mi tego zwolnienia nie dał, bo i z jakiej racji? Nie biorę leków, żeby kogoś obrażać tylko (wy)leczyć się. Docelowo nie będę ich brał.
  • 04.11.17, 18:59
    Ja mysle ze chyba w 99% mozesz to zrobic dyskretnie - wyjsc do toalety czy do kuchni w pracy. Nawet z kims w samochodzie tez siedzac obok kierowcy mozna to zrobic dyskretnie. Raczej bym sie nie afiszowala z tym w pracy czy wsrod znajomych....Niestety ludzie sa wscibscy jedni beda pytac drudzy komentowac za plecami I po co ci to? Na dluzsza mete dyskrecja poplaca w takich sytuacjach.
  • 06.11.17, 19:51
    Miss Marple była też była tej opinii i biadała nad upadkiem obyczajów. Jakieś 70 lat temu...

    A obecnie ludzie biorą przy stole np. laktazę, dzięki której nie muszą wydziwiać nad menu. Czasy się zmieniają.

    --
    Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach
  • 04.11.17, 11:35
    W 100% zgadzam się z Korą. Jeżeli możesz wyjść np. do kuchenki w pracy to tak zrób. Jeżeli nie możesz nigdzie wyjść to po prostu zażyj leki w możliwie dyskretny sposób, bez tłumaczenia się nikomu. Jeżeli ktoś zapyta, to wystarczy ogólnikowo powiedzieć, że musisz przyjmować leki, ale na szczęście to nic poważnego.

    Nie sądzę, żeby widok osoby popijającej tabletki miał spowodować u kogoś dyskomfort.
  • 04.11.17, 12:08
    annthonka napisała:

    > Nie sądzę, żeby widok osoby popijającej tabletki miał spowodować u kogoś
    > dyskomfort.

    Choroba z samej natury rzeczy wywołuje dyskomfort u chorującego i innych osób, które się z nim w jakikolwiek sposób stykają. Poza tym, ludzie mają różną wrażliwość.
  • 04.11.17, 12:14
    amanda.wet napisała:

    > Poza tym, ludzie mają różną wrażl
    > iwość.

    ci szczególnie wrażliwi niech siedzą w domu
    oczywiście samotnie

  • 04.11.17, 13:04
    Wrażliwość może być różna, ale jeżeli widok osoby popijającej tabletkę wodą powoduje u kogoś dyskomfort, to warto jednak zasięgnąć porady specjalisty, bo fobie bardzo dobrze poddają się leczeniu.
  • 04.11.17, 15:34
    No własnie- nie dajmy sie zwariować. Nie wszystko możemy wszyscy zawsze i wszędzie.Tam gdzie oddalenie się na moment jest niemożliwe lub bardzo kłopotliwe , leki się zwyczajnie zażywa bez jakiejś celebracji można z żartobliwą uwagą (starośc nie radość, czlek się sypie itp) z doświadczenia wiem że żartobliwe uwagi powstrzymuja całkiem sporo osób od zadawania pytań.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 04.11.17, 14:24
    jeśli wrażliwość nie pozwala komuś na patrzenie, jak ktoś popija lekarstwo, to ten człowiek potrzebuje leczenia jeszcze bardziej niż zażywający leki : )

    --
    Wszystkim dogodzić się nie da, ale wszystkich wkurwić to już żaden problem big_grin
  • 04.11.17, 15:40
    Ja nie mam różnicy wrażliwości na widok osoby jedzącej zupę, kluski czy jabłko a osoby połykającej jedną czy dwie tabletki, z popiciem wodą. Już bardziej denerwujące są te pierwsze sytuacje, bo ktoś może siorbać, a chrupanie czasem działa na nerwy.
    U ludów obserwowanych przez Malinowskiego jedzenie było uważane za sytuację intymną i należało jeść w ukryciu, ale u nas (może niestety) robi się to zarówno w kręgu znajomych i rodziny, jak i publicznie.
  • 04.11.17, 11:47
    Także zgadzam się z Korą - w miarę możliwości opuścić towarzystwo i przyjąć leki bez świadków. W niemożliwości [bo bywa i tak] po prostu w miarę dyskretnie połknąć tabletki i tyle. W razie pytań - odpowiedzieć jak najbardziej ogólnikowo, broń Boże nie wdając się w dywagacje, a to takie, a moja kuzynka brała tamto itd. Nie sądzę, by u kogokolwiek widok osoby zażywającej tabletki wywołał dyskomfort.

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • 04.11.17, 12:54
    Również zgadzam się z Korą. Opowiadań o schorzeniach należy unikać, na wypadek pytań o leki odpowiedzieć coś w rodzaju - lekarz zalecił mi witaminy.
  • 04.11.17, 13:16
    Czyli proponujesz kłamać. Bo to na pewno nie są to witaminy (na receptę, na uszkodzone organy wewnętrzne). Cóż, ja się kłamstwem brzydzę.
  • 04.11.17, 13:21
    Nie no, na kurtuazyjne pytanie najlepiej odpowiedzieć wyczerpująco i od razu podać skład chemiczny wszystkich przyjmowanych leków...

  • 04.11.17, 13:27
    w racach brzydzenia się kolarstwem można zupełnie obcej osobie powiedzieć, ze nabawiło się infekcji pochwy, biegunki, zaparcia, ma się okres - w końcu ludzkie sprawy ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 04.11.17, 13:39
    Korciu, ale się czepiasz wink. Przecież jeżeli musisz przyjmować jakiekolwiek leki to powinnaś siedzieć w domu - wtedy nie musisz narażać się na konieczność mówienia obrzydliwych kłamstw na temat swoich przypadłości. Najlepiej również przewidzieć, że w ciągu dnia rozboli Cię głowa i wziąć sobie wtedy wolny dzień, żeby ktoś przypadkiem nie zemdlał jak będziesz popijała ibuprom wodą z butelki...

    P.S. telefon Ci słowa podmienia wink
  • 04.11.17, 13:57
    Wiem, ze podmienia smile rekord pobił jak zamienił mi zliterówkowane słowo "wierząca" na "wełniarz" - i napisałam do Vi_san - "Ty jesteś wełniarz ..." Vi zrozumiała z kontekstu o co be, a wełniarza mi wspaniałomyślnie wybaczyła ...smile

    Co do meritum - wiesz, ja jestem zdania, ze swoimi dolegliwościami nie należy innych epatować. Myslę, ze wszyscy mają podobne zdanie, albo większość wyłączając sytuacje z bliskimi osobami zywo zainteresowanymi sprawą, lekarzami itd. Dlatego tez epatować nie należy, ale znajmy proporcje mocium panie - jeśli ktoś musi zażyć lek, to musi i nie należy z tego robić hallo. Oczekiwanie, ze ktoś przewlekle chory, ale mogący normalnie egzystować wyłączy się z życia na np. pare miesięcy to głupota i bezmyślność. Co innego gdy ktoś zaraza

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 05.11.17, 00:54
    Kobieta zawsze może powiedzieć, że ją prostata boli.
    Mężczyzna zawsze może powiedzieć, że bierze leki na wywołanie okresu.
    W takiej sytuacji nadmiernie dociekliwi albo się roześmieją (gdy rozumieją, że to żart), albo obrażą (gdy nie rozumieją, ze to żart). Z tymi drugimi nie warto utrzymywać znajomości.
    wink
  • 04.11.17, 15:29
    Ale trollowaniem to sie juz nie brzydzisz.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 04.11.17, 14:26
    aqua48 napisała:

    > Również zgadzam się z Korą. Opowiadań o schorzeniach należy unikać, na wypadek
    > pytań o leki odpowiedzieć coś w rodzaju - lekarz zalecił mi witaminy.


    Ja bym nie wstawiała wzmianki o witaminach... przecież można to pominąć, a na dociekliwych zawsze jest odpowiedz " no tak jakoś wyszło, że muszę" : )

    --
    Wszystkim dogodzić się nie da, ale wszystkich wkurwić to już żaden problem big_grin
  • 04.11.17, 15:40
    Moim zdaniem wyjątkowo niefortunne. "To musisz te witaminy łykać w trakcie naszej narady?!".
  • 04.11.17, 19:20
    Też bym sobie darowała te witaminy, bo faktycznie może wyjść niezręcznie. Jedna moja znajoma, która kiedyś też przez dłuższy czas musiała regularnie zażywać leki odpowiadała wścibskim puszczając oko "a, to nic takiego - proszki na kochanie"wink
  • 04.11.17, 20:19
    A mnie akurat robienie sobie takich żartów z choroby nie śmieszy. Może to nie jest śmiertelna przypadłość, albo ciężka typu rak czy psychiczne, ale wcale nie jest mi do śmiechu. Tabletki to najmniejszy problem, poza nimi jest też ból i gorszy nastrój (normalne w takich wypadkach). Dowcipkowanie o tym wydaje mi się nie na miejscu.
  • 04.11.17, 20:43
    Dlatego tez jesli zachowasz dyskrecje nie bedziesz mial tego problemu. Chyba ze masz troche 'narcystyczna osobowosc' a tak cie kusi wlasnie zainteresowanie ludzi...?
  • 04.11.17, 20:49
    Wiesz, ludzie mają różne poczucie humoru i różne dolegliwości. Niektórzy wolą brać swoje niedomagania na wesoło i nie widzę w tym nic nagannego. Może im dzięki temu lżej i nie mnie to oceniać. Z innych nie żartują przecież.
  • 05.11.17, 10:53
    Najgorsze ze wszystkiego sa dwie rzeczy-ból doopy i kij tamże.Niestety żaden proktolog nic na to nie poradzi, może dobry psychiatra. Śmianie się z cudzych przypadłości to oczywiście pukanie w dno od spodu ale z własnych można, zareagować uśmiechem na żart z własnego niedomagania nie ma obowiązku, podobne jak w każdym innym przypadku kiedy taka reakcja jest zrozumiała.Nie ma obowiązku smiania sie z z cudzych dowcipów przecież.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • 05.11.17, 11:32
    Wiesz babo, ja jestem zdania, że wszystko ma swój czas i miejsce i tez trzeba posługiwać się zdrowym rozsądkiem. Znam taką panią, która ma cukrzycę i ową przypadłością ludzi epatuje. Opowiada o tym chętnie i często, potrafi przy stoliku w kawiarni lub na konferencji badać sobie cukier i zapodawać insulinę. Mnie to - uprzedzę - nie przeszkadza, nie mam fobii na widok krwi, czy igły. Ale ogólnie uważam zachowanie pani za niegrzeczne. Bo w 9/10 przypadków takich zachowań mogłaby bezkolizyjnie wyjść na wykonanie tych czynności, ale nie wychodzi, bo LUBI epatować swą chorobą. Mam też kolegę diabetyka, o którego chorobie wiem od niego z okazji specjalnej diety tegoż. Nigdy jeszcze nie widziałam jak bada sobie poziom cukru czy zapodaje zastrzyk, a znamy się lat ponad 10, a jego choroba jest ciężkiego kalibru. Kiedyś będąc u mnie solo zapytał czy może przejść do innego pokoju by sobie zmierzyć cukier i zrobić zastrzyk. Oczywiście - mógł, ale powiedziałam mu, ze nie musi, widziałam już cukrzycowe "akcje". Odpowiedział, że dzięki, ale on czułby się skrępowany ...No rozumiem. czy ten kolega ma kij w de? No moim zdaniem - nie. Po prostu nie chce epatować swą chorobą, choć pewnie gdyby MUSIAŁ przy kimś wykonać te czynności, to zrobiłby to wcześniej przeprosiwszy i koniec. Potrafi z tego zartowac, np. zachęcany, by zjadł jakąś słodkość odpowiada, ze on jest z tych najsłodszych facetów i już dokładać słodkości sobie nie może.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 04.11.17, 21:56
    najlepsze wyjście to zażyć je dyskretnie np. wyjść z pokoju.
    Ale jeśli to nie jest możliwe to zdrowie jest ważniejsze niż savoir vivre, więc tabletki można łyknąć przy ludziach, bo nie jest to czynność obrzydliwa.

    co do objaśniania... moim zdnaiem sytuacja nie jest tak prosta jak widza ją przedmówcy.
    Bo problem jest taki, że ludzie, którzy widują Cię regularnie i widząc dużo tabletek mogą sobie wyobrażać chorobę bardziej poważną niż masz (i np. bać się, ze jest zaraźliwa, a tym samym ograniczyć kontakty z Tobą). Więc w niektórych przypadkach może lepiej objaśnić, gdyby ktoś pytał niby kurtuazyjnie czy wszystko ok?
  • 04.11.17, 22:49
    moim zdaniem robisz to w miejscu gdzie normalnie możesz sobie nalać kubek czy szklankę wody do popicia
    (nosisz buteleczkę i to że walisz z niej z gwinta to moim zdaniem większe faux pas a nie tabletki).

    z pojemniczka wysypujesz działkę na rękę i nikt nie widzi czy to garść tabletek na hemoroidy, czy witamin przed zimą

    w żadnie wyjaśnianie na co to a po co bym się nie wdawał - suplementy i witaminy sobię biorę, a co?

    inaczej bym pewnie ocenił sytuację gdybyś sobie te leki podawał w bardziej niekonwencjonalny sposób smile
  • 05.11.17, 02:11
    A propos picia z gwinta, taka anegdota z dawnych lat (za autentyczność nie ręczę). Otóż w tych dawnych latach (nawet '70) nie były łatwo dostępne bidony ani butelki plastykowe, stąd do pakowania napojów na drogę niejednokrotnie używano tzw. piersiówek, czyli małych, płaskich butelkach po alkoholach. I otóż pewna szacowna dama (Polka) na poważnym stanowisku jechała koleją, mając przy sobie taką piersiówkę z ciemnożółtym płynem. Była to cienka herbata, ale wyglądała jak np. koniak. W przedziale jechało z nią dwóch cudzoziemców, którzy zaczęli swobodnie wymieniać między sobą uwagi w swoim języku (angielski? Francuski?), typu: no zobacz, jaka pijaczka, od rana popija, jak tak można itp. Nieszczęściem dla panów, dama całkiem dobrze rozumiała ich język i oburzona wezwała milicję, która delikwentów zatrzymała - za obrazę damy (tzn. fachowo to się chyba nazywa znieważenie czy jakoś inaczej, ale nadal jest karalne).
  • 05.11.17, 07:20
    skoro tak słyszałaś to pewnie jest w tym ziarno prawdy

    z tym że ja pamiętam jeszcze komunę i piersiówki nie były jakoś popularne, ba biwaki były w sklepach sportowych takie plastikowe butelki z których strasznie waliło plastikiem

    po drugie - w jaki sposób wezwała milicję będąc w przedziale (nb. na podstawie jej zeznania: "ci ludzie w obcym języki między sobą rozmawiają że ja piję alkohol i jak tak można" to prędzej ona by została wyprowadzona z przedziału)

    ale że jakaś kobieta (w swoim mniemaniu: wielka dama) nalała do piersiówki herbatę i gdzieś jechała pociągiem - tego wykluczyć nie możemy
  • 07.11.17, 03:10
    Nie wiem, może sokistów wezwała. Wtedy nie potrzeba telefonu.
    Te koszmarne bidony o zapachu plastyku pamiętam z lat '70, może także '80. Taki jeden wzór, z kubeczkiem.
  • 07.11.17, 06:23
    jak wezwała sokistów? wyszła z pociągu i ich szukała, czy krzyczała przez okno?
    sokiści poszli po milicjantów, milicjanci po tłumacza [oj przydalby się ktoś na przyczepkę]
    chyba że sami znali języki jak ta wielka dama

    to bardzo ciekawa historia, czy mogłabyś dopytać osoby która to osobiście widziała, jak to wyglądało w szczegółach?
  • 07.11.17, 07:24
    Bardzo też interesujące jak owi sokiści mieliby się dogadać z tymi cudzoziemcami smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 05.11.17, 09:41
    no raczej dobrze, ze nie ręczysz, bo to totalna jakaś bzdura. Fakt, kiedyś termos był towarem luksusowym u rzeczywiście ludzie np. do pracy gdzie nie było możliwości zrobienia sobie herbaty brali ja w zwyczajnych butelkach, często po wódce, takich zwyczajnych półlitrówkach. Owszem, cudzoziemiec mógłby uznać, ze pani pociąga w pociągu od rana, ale po pierwsze: jak owa pani miałaby wezwać tę milicję? A po drugie - wezwana do czegoś takiego milicja by NIE PRZYJECHALA (nawet gdyby pani jakimś cudem zdołała się do niej dodzwonić), bo owszem - znieważenie jest karalne z art. 216 kk, ale w trybie prywatnoskargowym.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 04.11.17, 23:15
    Robic swoje a jak ktos zapyta to odpowiedziec.
  • 06.11.17, 00:07
    W samolocie sasiada przepraszac za zazaycie tabletki??, a jeszcze wyjasniac na co? tez cos!
    Lyka sie jak najmozliwiej dyskretnie i tyle.

    Minnie


    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 06.11.17, 00:11
    Jezeli ktos naprawde ale to naprawde musi zazyc w obecnosci drugiej osoby malo dyskretnie jakies leki, to powinien je w milczeniu zazyc.
    a dopytywac na co, po co zdecydowanie NIE wypada.

    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.