Dodaj do ulubionych

Nie wiem, czy sie obrazic...

05.11.17, 15:24
To znaczy wiem - nie obrazilam sie i tak juz w tym przypadku zostanie, ale moze powinnam sie obrazic w przyszlosci, w podobnej sytuacji smile.
Umowilam sie w centrum miasta na kolacje z bardzo dobrym kolega. O godzinie X w sobote, zeby on zdazyl pojsc na trening, a ja na basen. Stawilam sie, ubrana jak na wieczorna kolacje w miescie - w stroju eleganckim, chociaz bez przesady. Kolega stawil sie w sportowo-wyluzowanym - dzinsy, t-shirt i bluza. Poszlismy do (plasujacej sie okolo piatki w dziesieciostopniowej skali wytwornosci smile wloskiej restauracji. Goscie byli w znakomitej wiekszosci ubrani w stylu zblizonym do mojego.
Rozmawialam z kolezanka o kolacji, i stwierdzila, ze kolega nie powininen byl ubrac sie tak jak ubral na kolacje, okazal mi brak szacunku. Wedlug mnie - moze sobie ubierac co chce, tak dlugo jak nie bedzie to kostium kapielowy Borata albo pletwa rekina na plecach. Wtedy udam, ze go nie znam smile. A w przypadku stroju zbyt wyluzowanego - coz, byc moze zlamal zasady sv, ubral sie niestosownie do miejsca, ale co najwyzej pokazal ze cierpi na niedostatki w wychowaniu i obnazyl swoj problem, a nie okazal mi brak szacunku. A jak jest wedlug Was?
Edytor zaawansowany
  • 05.11.17, 15:58
    Ja nie mysle ze to brak szacunku do ciebie. Ale czy ten kolega byl wczesniej w tej restauracji? Wiedzial czego sie spodziewac? Moze on chodzi glownie do pubow czy miejsc szybkiej obslugi jak Macdonald. Wydaje mi sie ze kazdemu z nas zdarzyla sie w przeszlosci jakas podobna sytacja.......nie skreslalabym go definitywnie ...po takiej jednorazowej wpadce.
  • 05.11.17, 16:29
    Bywalismy tam wczesniej, to jedna z ulubionych restauracji kolegi. Wiedzial, czego sie spodziewac, chociaz pewnie nie uswiadomil sobie (ja zreszta tez o tym nie pomyslalam), ze poziom wytwornosci zmienia sie w zaleznosci od sezonu. Wiosna i latem, kiedy w miescie sa tlumy turystow, poziom wedruje nieco w dol. Jesienia i zima idzie lekko w gore.
    A propos wpadek, ktore zdarzyly sie kazdemu - kiedys poszlam na impreze pozegnalna szefa firmy. Zdecydowalam sie w ostatniej chwili, nie przeczytawszy zaproszenia i strojowymagan. Weszlam w zwyklej, klasycznej sukience jak do pracy na sale balowa pelna pan w wieczorowych sukniach i panow we frakach. Nawet personel obslugujacy byl ubrany lepiej ode mnie. Przyznam, bylo mi odrobine glupio.
  • 05.11.17, 15:59
    Hmm, czy on wiedział gdzie się wybieracie, tzn. jaki to lokal?

    Powiem tak - trochę dziwna jest dla mnie taka "pompa" w sytuacji kiedy chodzi o spotkanie wciśnięte pomiędzy inne zobowiązania/plany. Chodzi mi o to, ze jeśli umawiam się z kimś "w przelocie" to niespecjalnie przejmuję się tym, czy jestem w dżinsach. Sama nie stroiłabym się na spotkanie po którym biegnę na basen, tzn. dostosowałabym ubranie bardziej do całościowego planu dnia, niż zjedzeniu posiłku np. w drodze na siłownię. Twoja skala oceny wytworności też wskazuje, że lokal nie jest przesadnie zobowiązujący ubraniowo smile Ocena w stylu brak szacunku czy nawet niedostatki w wychowaniu jest w tym wypadku dość nadmiarowa moim zdaniem. Wasze spotkanie to jak rozumiem ani randka ani żadna uroczystość, ot, krótkie przecięcie pomiędzy innymi sprawami.

    P.S. Mam wrażenie, że inni klienci mogli być bardziej elegancko ubrani ze względu bardziej podniosły charakter ich spotkań - sobota sprzyja celebracji spotkań towarzyskich. Więc "lepszy" strój pozostałych klientów mógł wynikać z innych okoliczności, niż z samego faktu przebywania w tej restauracji.
  • 05.11.17, 16:34
    Wiedzial w 80% procentach - umowilismy sie, ze jesli nie znajdziemy fajniejszego lokalu, to pojdziemy wlasnie tam.
  • 05.11.17, 16:06
    Szczerze, to nie bardzo widzę powód do obrazy. Z tego co piszesz, nie była to elegancka restauracja, w której obowiązywałby jakiś kanon ubioru, a wy nie byliście na pierwszej randce tylko na niezobowiązującej koleżeńskiej kolacji. W takiej sytuacji jeansy i bluza - o ile schludne i czyste - nie są strojem lekceważącym.
  • 05.11.17, 16:25
    Savoir-vivre nie zaleca "obrażania się", strojenia fochów i tym podobnych. A ktoś kto ma silne poczucie własnej wartości nie poczuje się urażony ani cudzym nie dość wytwornym strojem, ani nawet czyimś niewłaściwym zachowaniem. Po prostu jeśli mu to nie odpowiada nie będzie podtrzymywał z taką osobą kontaktów na dotychczasowym poziomie. Z kolegą noszącym bluzę umawiał się na frytki, a nie do eleganckiej restauracji, a z kolegą lubiącym stroje kąpielowe w stylu Borata wyłącznie na odosobnione plaże smile
    P.S. Jak się umieszcza płetwę rekina na plecach? Na kleju?
  • 05.11.17, 16:32
    Prawdopodobnie na gumke.
  • 05.11.17, 17:57
    czy gdybyście się umówili np. w KFC to by był problem z jego ubiorem? zakładam że nie

    a więc problem wynika z twoich oczekiwań jak powinien się ubrać właśnie w tym miejscu,
    ale obsługa restauracji tego problemu nie miała

    czyli można to chyba sprowadzić do tego, że jesteś zawiedziona tym że starałaś się zrobić na nim większe wrażenie niż on na tobie, ale chcesz to przykryć (przecież to tylko kolega, nic poważnego) rozważaniem o savoir-vivre
  • 05.11.17, 18:37
    Ja nie mialam z tym problemu, obsluga tez nie sadze, ze miala.
    Nie staram sie robic wrazenie na ludziach. To po prostu samo sie dzieje... wink
  • 05.11.17, 18:59
    no to jest to kolega, z którym chciałaś pogadać bez seksualnych napięć
    i pytasz koleżanki czy się obrazić, że nie przyszedł w marynarce?
  • 05.11.17, 19:39
    Raczej pytam sie Was, czy sluszne jest podejscie kolezanki, ktora oznajmila, ze stroj kolegi to oznaka braku szacunku dla mnie. Bo jesli tak, to nastepnym razem z cala stanowczoscia sie obraze, spoliczkuje go i w ogole zdeptam jego czesc rownie dotkliwie, jak on (byc moze) zdeptal moja.
    smile
    Abstrahujac od sobotniej kolacji - wydaje mi sie, ze trudno jest strojem okazac brak szacunku. Mozna co najwyzej samemu sie zblaznic. Druga strona (ubrana stosownie do okolicznosci), jesli ma normalne, niezaburzone poczucie wlasnej wartosci, nie odczuje tego jako brak respektu.
  • 05.11.17, 19:47
    I drugi akapit w powyzszym poscie ma zastosowanie, gdy mowimy o naprawde duzym rozziewie ubraniowym, a nie sytuacji kolacyjnej, gdzie kazde z nas bylo ubrane akceptowalnie do okolicznosci.
  • 05.11.17, 20:34
    Ja mysle ze twoj kolega nie ubral sie tak calkiem dobrze jakby na to nie patrzec. Do restauracji w miare eleganckiej dzinsy nie pasuja. Nie jestem znawca elegancji ale czarne spodnie , koszula z dlugim rekawem to takie bezpieczniejsze ubranie na wszelka tego typu okazje . W poludnie jeszcze moze by te dzinsy przeszly ale wieczorem to juz nie.
  • 05.11.17, 20:37
    10iwonka10 napisała:

    > W poludnie jeszcze moze by te dzinsy przeszly ale wieczorem to juz nie.

    a no to spoko, w sumie najlepiej będzie zerwać znajomość i po krzyku
  • 05.11.17, 20:46
    Nie badz sarkastyczny- to po prostu stwierdzenie faktu. A kolega pewno jest inteligentny, dowcipny,sympatyczny..... i na luzie wiec nie przywiazuje za duzej wagi do ubioru. Jedni maja na tym punkcie fisia inni nie...Patrzac na caloksztalt znajomosci ubior nie jest az taki wazny.
  • 05.11.17, 20:56
    w ciągu ostatnich 20 lat widzę takie zmiany
    w 2000 roku w korpo szeregowy pracownik przychodził w garniturze pod krawatem
    w 2017 trudno spotkać CEO który nosi krawat

    dżiny - to samo

    chyba niektórzy żyją w bańce

    czas tak leci, że sztywne regułki w stylu "do średniej klasy restauracji na wieczór w dźinsach to faux pas" nauczone 20 lat temu nijak się mają do rzeczywistości

    w tym przypadku to nie jest żadna uroczystość tylko spotkanie towarzyskie, i nikogo poza "edkiem" nie obchodziło że gość przyszedł w t-shircie
  • 06.11.17, 08:45
    Jestem za nowoczesnoscia i roznorodnoscia i nie zyje w zadnej bance-Sa miejsca gdzie cie wyprosza sa ze niekoniecznie rozne miejsca kieruja sie roznymi zasadami. W korpo niedawno panienka gola przeszla przez biuro zeby podbudowac zaloge.... to rozumiem tez ta nowoczesnosc obecna w Polsce na dzienm dzisiejszy.
  • 06.11.17, 08:59
    10iwonka10 napisała:

    > W korpo niedawno panienka gola przeszla przez biuro zeby podbudowac zaloge

    Hmm, ja czytałam, że to wyłącznie dla wygranej w zakładzie kasy...Poza tym należy pamiętać, że lady Godiva nie tylko była pierwsza ale uczyniła to samo w szlachetniejszym celu.
  • 06.11.17, 20:33
    no i co że jedna panienka?
    ja obserwuję trendy w długich okresach i średnie z licznych grup

    w filmie "40-latek" z lat 70-tych 40-letni gość nosił się inaczej, dzisiaj człowiek w tym samym wieku nosi się inaczej, za 40 lat będzie jeszcze inaczej
    nie ma sensu się usztywniać że tak było jak byłaś mała

    akurat w opisywanej sytuacji (jeżeli to nie troll) gość przyszedł do restauracji tak jak setki gości przed nim i jak setki po nim.
    jedyne co zazgrzytało, to że autorka włożyła pracę w to żeby się przygotować, wystroić, wypachnieć, a jej kolega przyszedł jak na spotkanie z koleżanką
    ale to jest zgrzyt w jej głowie a nie złamanie zasad s-v

    więc nie wiem dlaczego piszesz : "nie ubral sie tak calkiem dobrze jakby na to nie patrzec. "
  • 06.11.17, 08:35
    Iwonko - wg mnie nie masz racji. To jak się gdzieś ubrać należy "dyktują" dwie sprawy: okazja i miejsce. Miejsce tu było takie, że strój kolegi był akceptowalny, jako ze go wpuszczono i nie wyproszono. Okazja była zwyczajna - kolacja z koleżanka, nic nadzwyczajnego, co wymagałoby uroczystego stroju. "Problem" powstał nie dlatego, że pan się tak ubrał w to miejsce się udając, ani nie dlatego, ze wieczorem, tylko dlatego, że nasza wątkodawczyni ubrała się wizytowo, a kolega "na luzie".
    Napisałam "problem" w cudzysłowie, bo to ...no żaden problem. Byłby gdyby spotkanie miało charakter oficjalny, wiązało się z jakaś szczególną okazją. Nie było tak...Uprzedzajac , nikt tu nie popełnił błędu, nasza wątkodawczyni - także nie. Są ludzie na co dzień ubierający się w miarę oficjalnie. lubiący taki styl po prostu - i o ile tylko nie odzieją się tak na grill np., to ok. Są też tacy, którzy na co dzień noszą się "na luzie" , a oficjalny strój zakładają na specjalne okazje i też dobrze, o ile tylko nie pojawiają się ubrani na luzie w miejscu, gdzie to nieakceptowane, albo przy okazji, na którą wypada ubrać się wizytowo.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 06.11.17, 20:21
    10iwonka10 napisała:

    > Do restauracji w miare eleganckiej dzinsy nie pasuja. Nie jestem znawca eleg
    > ancji ale czarne spodnie , koszula z dlugim rekawem to takie bezpieczniejsze ub
    > ranie na wszelka tego typu okazje . W poludnie jeszcze moze by te dzinsy przesz
    > ly ale wieczorem to juz nie.

    Autorka oceniła elegancję miejsca na zaledwie 5 na 10, więc daleko jej moim zdaniem do wymogów pt koszula z długim rękawem. Do tego - przypomnę - spotkanie nie było uroczystą okazją towarzyską, a "szybkim przecięciem" przed zajęciami sportowymi jednego i drugiego. Z tego co obserwuję w zasadzie większość restauracji należy do kategorii hmm luźnych - to różnego rodzaju pizzernie, tawerny, bistra itd.

    Elegancki strój w takich okolicznościach jest nadmiarowy i pretensjonalny. Standardowe dżinsy na wieczór w tego typu miejscu - jak najbardziej są ok, zresztą w dzisiejszych czasach styl casual jest o wiele bardziej naturalny.
  • 05.11.17, 19:50
    Wiesz, no można strojem okazać brak szacunku, ale tu do tego nie doszło. Nie wypada iść na uroczystość typu np. slub w dresach, ani na pogrzeb w stroju załóżmy plazowym

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 05.11.17, 20:05
    edekzwyciezca napisał(a):

    > czy sluszne jest podejscie kolezanki, ktora oznajmila, ze
    > stroj kolegi to oznaka braku szacunku dla mnie.

    dla mnie to podejście "królowej dramatu" - we wszystkim dopatrzy się problemu, w pracy, w rodzinie, na wakacjach - zawsze krzywda jej się dzieje
  • 06.11.17, 08:55
    edekzwyciezca napisał(a):

    > Raczej pytam sie Was, czy sluszne jest podejscie kolezanki, ktora oznajmila, ze
    > stroj kolegi to oznaka braku szacunku dla mnie.

    To zależy w tej sytuacji tylko i wyłącznie od Twoich odczuć.
  • 05.11.17, 18:59
    Moze problem byl w tym ze nie dobraliscie sie ubiorem ty bylas 'Francja-elegancja' a on tak bardziej na luzie. Przypuszczam ze obydwa rozwiazania byly ok w restauracji ale dysonans byl pomiedzy wami. To troche tak jak np. ktos sie ladnie ubierze na rozmowe o prace a osoba prowadzac intewrview nie. Mnie sie tak raz zdarzylo.
  • 05.11.17, 19:09
    dysonans jest, oczywiście jeżeli ktoś taką uwagę przywiązuje do stroju:
    albo interviewer był ubrany zbyt casualowo, albo interviewee zbyt uroczyście

    można go rozwiązać na co najmniej dwa sposoby:
    1. powiedzieć sobie że dobrze się czujesz ładnie ubrana
    2. stwierdzić że interviewer nie był dostatecznie profesjonalny
  • 05.11.17, 18:57
    Skoro kolega został tam wpuszczony w swoim stroju to znaczy, że dla tego miejsca taki strój jest tam akceptowany. Kolacja miała jak rozumiem luźny charakter, nic uroczystego, więc kolega nie popełni nic złego tak się ubierając. Twoja koleżanka nie ma racji

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 07.11.17, 00:37
    Nieodpowiednim strojem obrazil samego siebie.

    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 07.11.17, 07:11
    Bzdura Minnie smile - obraziłby sam siebie, gdyby poszedł tak ubrany w miejce dla takiego stroju nieodpowiednie lub z okazji na taki strój nieodpowiedniej - nic takiego nie miało miejsca

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.