Dodaj do ulubionych

kawiarnia i matka z dzieckiem

09.11.17, 16:27
Witam,

Co myslicie o tej sytuacji, ktorej bylam swiadkiem?

Rzecz sie dzieje w malej kawiarni: w tej kawiarni jest jeden duzy wygodny fotel, taka dluga sofa na ktorej moze siedziec kilka osob, kilka zwyklych stolikow i wysokie krzesla przy oknie...
Wszystkie miejsca zajete, oprocz wysokich krzesel.
Na najwygodniejszym fotelu siedzi dziewczyna z komputerem (tam jest wi-fi).
W pewnym momencie wchodzi babka z malym dzieckiem na reku (jakis roczek, poltora), szuka miejsca zanim cos zamowi, rozglada sie...
Za chwile facet pracujacy w tej kawiarni podchodzi do tej dziewczyny na najwygodniejszym fotelu i mowi "przepraszam, ale ta pani jest z dzieckiem i bedzie jej niewygodnie na wysokich krzeslach, czy moze sie pani tam przesiasc i zwolnic jej fotel?"
Dziewczyna sie wkurzyla i wyszla z kawiarni, a babka z dzieckiem zadowwolona zajela jej miejsce.

Co o tym sadzicie? Mnie to troche wkurzylo, bo o ile ustepowac matce z dzieckiem w autobusie, albo w kolejce do lekarza, po zakupy; ktore musi zrobic, zeby przezyc i jesc, tp normalne dla mnie. Ale kawiarnia? Czy jest obowiazek chodzenia do kawiarni??
Czy naprawde jej sie to miejsce nalezalo, bo ona z dzieckiem?
Kto tu byl niegrzeczny: dziewczyna, ktora wyszla obrazona, a niby powinna byla ustapic z usmiechem najwygodniejsze miejsce, czy matka, ktora widziala, ze nie ma wolnych miejsc, zamiast sobie odpusic lub szukac innej kawiarni to wymusila na kelnerze, aby przesadzil kogos, czy ten kelner?
Edytor zaawansowany
  • 09.11.17, 17:13
    Mysle ze niegrzeczne bylo to ze podszedl akurat do tej dziewczyny a nie zapytal ogolnie osob ktore siedzialy na sofie.

    Wybral ja bo byla mloda I siedziala na wygodnym fotelu.... ale sa rozne mozliwosci moze byla po jakims wypadku I bolaly ja plecy wiec takie wysokie krzeslo bylo by dla niej niewygodne.

    I sama forma wlasciwie kazal jej sie przesiasc nie zapytal- tez mi sie nie podoba.


    >>>>bo o ile ustepowac matce z dzieckiem w autobusie, albo w kolejce do lekarza, po zakupy;>>> byl juz chyba gdzies podobny watek I to kwestia regionalna zalezy od kraju. U nas zostalo to postkomunistyczne 'bo mi sie nalezy' gdzie byla druga kolejka dla invalidow czy matek z z dzieckiem na reku. W innych krajach nie ma czegos takiego....
  • 09.11.17, 17:49
    Wiesz, dziewczyna siedziała sama, a na sofie skoro razem, można podejrzewać. ze jakieś towarzystwo, którego nie wypadałoby rodzielać.
    Forma też mi się dalece nie podoba

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 09.11.17, 17:15
    Podejrzewam, że dziewczyna z komputerem należała do tych mało zamawiających, a długo siedzących, więc kelner chciał jej się pozbyć. Matka z dzieckiem, które już potrafi grymasić i żądać kolejnych deserów była dla niego najwyraźniej lepszą klientką.

    Moim zdaniem najgorzej zachował się właśnie kelner.

    Co do "obowiązku chodzenia do kawiarni", a więc i korzystania z rozmaitych przywilejów przez osoby w jakiś sposób uprawnione do udogodnień, to też widywałam nadużycia tych uprawnień.

    Kiedyś w niedzielne wczesne popołudnie w ciastkarni znanej ze smacznych wyrobów stała niewielka kolejka. Towaru nie było już dużo, czasu do zamknięcia lokalu też. Wtedy wparowała pani w ciąży, wepchnęła się przed kolejkę i wykupiła chyba połowę wypieków. Pani nie była sama, mogła więc spokojnie poczekać w zaparkowanym obok samochodzie, a zakupu mógł dokonać towarzyszący jej partner. No, ale wtedy mogłoby dla niej nie zostać tyle ciastek...
  • 09.11.17, 20:40
    Wiesz co ja bym chyba cos powiedziala- w ciazy bez kolejki ok niech kupi jedno czy dwa ciastka jak chce pol sklepu to niech stoi w kolejce jak kazdy. Ale dalej sa takie zasady ze w ciazy mozna podejsc bez kolejki...? czy to juz zanika.
  • 09.11.17, 22:20
    Nie musiała stać, był z nią facet i on mógł te kilka minut postać. Poza tym przyjechali samochodem i ona mogła poczekać siedząc w samochodzie. A jak już koniecznie chciała kupić osobiście, to w ciastkarni stały dwa krzesła i jeżeli nawet byłyby zajęte, to niewątpliwie ustąpiono by jej, żeby nie musiała czekać na stojąco. W tej sytuacji wpychanie się przed innych i wykupywanie połowy towaru było po prostu chamstwem.
  • 14.11.17, 00:15
    10iwonka10 napisała:

    > Wiesz co ja bym chyba cos powiedziala- w ciazy bez kolejki ok niech kupi jedn
    > o czy dwa ciastka jak chce pol sklepu to niech stoi w kolejce jak kazdy. Ale
    > dalej sa takie zasady ze w ciazy mozna podejsc bez kolejki...? czy to juz zani
    > ka.

    Ty chyba nie wiesz o czym piszesz. Kobiety w ciąży nie są obsługiwane poza kolejnością z obawy ze zabraknie dla nich towaru tylko dlatego ze stanie ze wzgledu na ciążę jest dla nich uciążliwe . Więc co to za argument jak kupuje jedno ciastko to zgoda ale jak pół cukierni to niech stoi ?kompletny bezsens . poza tym kasierki w wiekszości sklepów maja obowiąek obsługiwać ciężarne bez kolejki więc to nie jest kwestia twojej uprzejmości lub ja w ty przypadku jej braku. Na szczęście....
  • 15.11.17, 14:26
    I jak nalezalo to rozwiazac? Zapytac "a ile planuje pani kupowac? Jedno czy wiecej ciastek?" wink

    Ja tez tak kiedys pisalalm poki sama nie zaznalam tego stanu "uprzywilejowanego". W drugiej ciazy bylam z mezem na zakupach w hm. Blisko kasy zrobilo mi sie slabo (czesto tak miewalam). Maz mowil zebym poszla usiasc a on postoi i zaplaci, ale to by i tak nic nie dalo ja sie musialalm polozyc bo samo siedzenie nie przynosilo mi ulgi. Lepiej dla mnie bylo posluzyc sie przywilejem i zebysmy szybko wyszli z tego sklepu oboje i zebym mogla polozyc sie w domu czym predzej. Byc moze ktos z boku tez mnie obgadywal ze maz mogl stanac...

    Co do kawiarni to rozumiem ze dziewczyna sie zdenerwowala. Ale mama z roczniakiem nie da rady usiasc na wysokim krzesle. Fajniej by wyszlo gdyby mama podeszla do dziewczyny i wyjasnila ze ma problem z zajeciem miesca przy wysokich krzeslach imczy ta mogla by jej ustapic.
    Owszem, do kawiarni chodzic nie trzeba. A moze mama byla na spacerze z dzieckiem albo na zakupach i dziecko zglodnialo a do domu bylo daleko. Moze byla mama karmiaca i na wysokim krzesle karmienie to wyczyn. Ta mloda dziewczyna tez kiedys bedzie mama i bedzie jej zaznac tego luksusu uprzywilejowania. I zamarzy o czasach kiedy byla wolna i z checia zrezygnuje z wygodnego uprzywilejowanego fotela na rzeczy wysokiego krzesla w kawiarni, byle by samej choc godzine i by choc raz wypic ciepla kawe.
  • 09.11.17, 18:06
    Kelner - cham i prostak.
    Proszę o nazwę kawiarni, żebym wiedziała, gdzie absolutnie nie chodzić.
    Pewnie jakaś lemingo-sieciówka, jak zgaduję?
  • 09.11.17, 20:01
    Starbuck hehe.
    No wlasnie chodzi o to, ze przesiadywanie w modnej kawiarni to jest przyjemnosc/kaprys/zbytek, w zwiazku z tym ustepowanie wygodnego fotela matce z dzieckiem to przesada. W ogole matka z dzieckiem nie musi tam siedziec, nic sie nie stanie jak pojdzie gdzie indziej albo do domu.
    Co innego ustapic w jakichs koniecznych sytuacjach zyciowych.

  • 09.11.17, 20:35
    Wiesz, ale to się tyczy raczej wszystkich. Pani z dzieckiem weszła, nie wiedziała , ze nie ma miejsc, które mogłaby z dzieckiem zająć. Dziewczyna natomiast - siedziała sobie w modnej kawiarni nad laptopem - jak napisałeś, bo korzystała sobie tam z wi-fi. Też mogła sobie iść do domu, albo gdzie indziej. Swoja drogą - tacy "przesiadywacze" na wu-fi są zmora lokali ...Zamówią herbatę, sączą ja i siedzą parę godzin na necie. Jasne, jak jest wi-fi można korzystać, ale nie jest elegancko tak "zalegać" - nie uważasz? Co innego szybko sprawdzić sobie pocztę czy fejsa czekając na kogoś, albo poczytać wiadomości, a co innego - jak wyżej. Widuję czasem takie indywidua - nie przeszkadzają mi, ale budzą niesmak - kompletnie nie liczą się z właścicielem lokalu i innymi gośćmi.
    Tu kelner nieładnie się zachował, powinien grzecznie poprosić. Matka z dzieckiem - nijak się nie zachowała - w "akcji" udziału nie brała. I niczego na kelnerze nie wymogła - z Twego opisu - nie szła go nakłaniać, by jej 'załatwił" miejsce w fotelu, ani się go nie domagała. Kelner wykazał dobrą inicjatywę, ale w zlej formie.

    Uprzedzam, bo znam forum - nie, nie jestem matka z dzieckiem na ręku, wcale nie mam dzieci i żadnymi się tez nie opiekuję, więc moja postawa nie wynika z osobistego interesu smile Uważam tez, ze rodzice z dziećmi nie powinni nadużywać sytuacji i często nie zgadzam się z tymi, którzy uważają, ze "dziecko ma zawsze prawo i rację" (do sprawdzenia wyszukiwarką), ale tu uważam, że tu na miejscu kobiety z dzieckiem mógł być człowiek o kuli, osoba cierpiąca na karłowatość, starsza osoba, ktoś z noga w gipsie - ktokolwiek komu trudno byłoby zając wysoki stołek...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 09.11.17, 20:49
    >>>Swoja drogą - tacy "przesiadywacze" na wu-fi są zmora lokali >>>> czy ja wiem.... ? Mieszkam w sredniej wielkosci uniwersyteckim miescie w Anglii I jest tutaj duzo kawiarni I duzo takich przesiadywaczy. Nikomu to specjalnie nie przeszkadza. Kawiarnie maja chyba najwieksza marze na kawie a duzo ludzi kupuje na wynos I interes sie kreci. Podobnie w moim rodzinnym miescie w Krakowie...tez sa rozni przesiadywacze.

    >>>człowiek o kuli, osoba cierpiąca na karłowatość, starsza osoba, ktoś z noga w gipsie - ktokolwiek komu trudno byłoby zając wysoki stołek...>>> ale moze wtedy takie osoby raczej rezerwuja wczesniej miejsce albo ida do innej kawiarni a nie oczekuja ze wszyscy I'm beda ustepowac.
  • 09.11.17, 21:11
    ale pani z dzieckiem nie oczekiwała - rozejrzała się ..Kelner wykazał inicjatywę, moim zdaniem dobrą, ale niegrzecznie ...



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 09.11.17, 21:09
    Matka wiedziala, ze nie ma miejsc, bo obeszla kawiarnie 3 razy na wszystkie strony i dobrze obczaila ta dziewczyne. Kelner tez obszedl sale (normalnie oni tylko sprzedaja, ewentualnie sprzataja stoliki), wrocil do matki i chyba jej powiedzial, ze sorry nie ma miejsc, a wtedy on zaczela pokazywac na te dziewczyne, wiec on poszedl i ja przepedzil smile To byl taki mlody chlopak, widac, ze sie bal matce odmowic.
  • 09.11.17, 21:12
    A to już dopisałeś teraz ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 15.11.17, 17:39
    ja jestem zalegaczem laptopowym, więc czuję się wywołana do tablicy smile kiedy pracuję zdalnie, lubię czasem mieć wokół siebie ludzi i pracuję w kawiarni, nie w domu. Zdarza się, że czekając na coś w mieście (Nie wiem, choćby pociąg) chcę sobie w tym czasie popracować, bo mam wolne 3 godziny. czasem korzystam z wifi lokalu, czasem z telefonowego. fakt, nie zamawiam co chwilę nowej kawy, ale uważam, że nikomu nie szkodzę, jeśli nie brakuje miejsc.
  • 09.11.17, 21:01
    Haha zgadłam smile Dzięki. Na szczęście jest spora konkurencja. Opowiem to, co napisałeś znajomym i myślę, że trochę klientów na pewno, przynajmniej na razie, stracą. Nie spodziewałam się, że w Starbucksie takie matoły pracują smile
  • 09.11.17, 18:10
    moim zdaniem mama z dzieckiem powinna poszukać innej kawiarni
  • 09.11.17, 20:44
    wagonetka napisał(a):

    > moim zdaniem mama z dzieckiem powinna poszukać innej kawiarni

    Moim też.
  • 10.11.17, 00:03
    Nikt nie byl niegrzeczny. Kobieta z maltkich dzieckiem faktycznie nie da rady siedziec na wysokim krzesle, a mloda dziewczyna z laptopem owszem. Kelner zrobil co powinien. A mloda dziewczyna wyszla bo tez miala prawo do tego.
  • 10.11.17, 10:43
    Milamalu, no niestety niegrzeczny był kelner - z opisu rzecz jasna, bo nikt poza wątkodawcą tego nie słyszał. Jego prośbę uważam za na miejscu, natomiast wyrażona powinna zostać bardzo delikatnie i nie w formie roszczeniowej. Dzięczyna była taka samą klientką, jak pani z dzieckiem, ale była pierwsza - zajęła pasujące jej miejsce. Z opisu wynika ze kelner no był obcesowy, poza tym nie można zakładać, że młody człowiek, bez widocznej niepełnosprawności jest na pewno sprawny i zdrowy.

    Ostatnio w restauracji zajęliśmy stolik na 8 osob w 4. Innych wolnych poniekąd nie było, ale w ciągu kwadransa dwa mniejsze stoły się zwolniły. Wpadło jakieś większe towarzystwo 6-7 osob i kelner do nas podszedł, najmocniej przeprosił i zapytał czy możemy rozważyć zmianę miejsca, bo nas jest mniej, a pojawiło się właśnie większe towarzystwo, więc gdyby była taka możliwość...Mój partner równie uprzejmie odpowiedział panu, że niestety nie ma takiej możliwości, gdyż czekamy na resztę towarzystwa, które pojawi się lada chwila - to była prawda. Kelner wyraził zrozumienie, przeprosił i wszystko w porządku. Gdybyśmy nie czekali na tych znajomych, a większy stolik zajęli z barku mniejszych, poproszeni o zamianę - zrobilibyśmy to. Ale gdyby kelner był obcesowy i niemiły "odsyłając" nas do innego stołu, to pierwsza byłabym za podziękowanie za ten lokal.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10.11.17, 11:20
    Koro - nie do końca się zgodzę z tobą, tym razem. To znaczy tak, kelner zdecydowanie nie zachował się dobrze - uzasadniłaś dlaczego i nie mam ani słowa do dodania. Ale równie źle zachowała się matka dziecka - jeśli [jak pisze założyciel wątku] wymogła na kelnerze interwencję - to postąpiła równie nieelegancko. Fakt posiadania potomstwa nie jest żadnym priorytetem w zajmowaniu miejsc w kawiarni. Jedyną osobą, która zachowała się w sposób zrozumiały - jest dziewczyna. Ba, na jej miejscu, po takiej akcji kelnera jak przegonienie mnie z wybranego miejsca, bo komuś tam będzie wygodniej - kusiłoby mnie, żeby przed wyjściem porozmawiać z kierownikiem, a później nie napisać maila do właścicieli sieci. Nie mówię, że bym tak zrobiła, ale jak najbardziej zrozumiałe jest jej zachowanie - oburzenia i wyjście.
    Wasza sytuacja we wspomnianej przez ciebie sytuacji - była inna, bo zajęliście większy stolik czekając na pozostałych uczestników spotkania plus kelner podszedł do was po prostu grzecznie. W sytuacji z postu założycielskiego - wolne miejsca BYŁY, tylko mniej komfortowe, no i kelner postąpił bardzo nieprofesjonalnie. Ale i tak... Per analogiam. Gdyby w waszej sytuacji kelner podszedł nawet super-hiper-uprzedzająco grzecznie i powiedział, żebyście się przesiedli, bo ta czwórka, która akurat weszła WOLI ten stolik bo jest dalej od kuchni/łazienki, lepiej nasłoneczniony, wygodniejszy? Więc wy macie zająć stolik tuż przy WC/kuchni, bardziej zacieniony, mniej wygodny? Racjonalnych powodów - brak. Bo sam fakt, że pani ma dziecko NIE JEST racjonalnym powodem, żeby jej ustępować miejsca w lokalu.

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • 10.11.17, 11:54
    Vi - w poście założycielskim wątkodawca napisał, ze pani z dzieckiem weszła, rozglądała się itd. POTEM natomiast napisał, ze interweniowała u kelnera, dokładnie po tym, jak ja napisałam, ze kobieta zasadniczo - z opisu- w tej "akcji" udziału nie brała. To i powiem szczerze - zgrzyta tzw. dośpiewywaniem pasujących do tezy szczegółow. Wiem czasem tak bywa, ze wątkodawca nie pisze o jakimś szczególe dlań nieistotnym, ale TEN był/jest kluczowy dla sprawy, więc ...

    Twoje przykłady trafne, ale wg mnie nijak mające się do sytuacji zarówno tej z wątku, jak i naszej ...Przepraszam, ale tak je widzę, bo przecież kelner nie mówił, ze proszę się przesiąść, bo TEJ PANI będzie tu wygodniej, tylko, ze będzie jej z dzieckiem tam niewygodnie. Na miejscu pani z dzieckiem mogłaby być osoba np. starsza, albo młoda z noga w gipsie. Zarówno matce z dzieckiem, jak i wspomnianym w opisanej sytuacji w mojej aktualnej kondycji - SAMA zaproponowałabym wygodniejsze miejsce. Ale czymś zajęta mogłabym nie zauważyć tej osoby, więc wcale nie uważałabym interwencji kelnera byle grzecznej i nie roszczeniowej za niewłaściwą.

    Gdyby mi natomiast przyszedł kelner i powiedział, ze ten pan czy pani chciałby siedzieć sobie wygodniej i w ładniejszym miejscu BEZ realnego powodu poza takim,, ze jest - to zabiłabym kelnera śmiechem i interweniowała u szefostwa - tak myślę, bo ...nie spotkałam się z taką sytuacja ani osobiście, ani z wysłuchania.

    Opisaną w wątku sytuację postrzegam jako nieco podobną do naszej. Nieco bo nie zajmuje się duzych stołów w małym gronie - zasadniczo, bo wszak innych nie było jak przyszliśmy. No tak, czekaliśmy na resztę, ale transparentu z ta informacją nie mieliśmy i kelner o tym nie wiedział. Przypuszczał, ze zajęliśmy w 4 stół na 8, bo innych nie było, więc grzecznie poprosił o zupełnie naturalną wg mnie rzecz

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10.11.17, 12:51
    Koro - zasadniczo wychodzę z założenia, że czasem pominie się coś, co w pierwszym momencie nie wydaje się mieć znaczenia a w ferworze dyskusji okazuje się być istotne - i nie podważam słów autora. Jeśli napisał, że matka z dzieckiem pokrążyła po lokalu, upatrzyła sobie TO miejsce i poleciła kelnerowi je "opróżnić" - to postąpiła równie niegrzecznie jak kelner.
    Koro - i kwestia jest w jednym: pani mająca dziecko z samej racji posiadania dziecka NIE MA ŻADNYCH PRAW dodatkowych, w domaganiu się wygód itp. Mam koleżankę - niepełnosprawną, porusza się na wózku inwalidzkim. Latem tego roku poszłyśmy razem do kawiarni - do lokalu wiodło co prawda kilka schodków, ale dwa stoliki były rozstawione w miejscu "dostępnym" - ale oba były zajęte. I co zrobiłyśmy? Zażądałyśmy, żeby obsługa "relegowała" pełnosprawnych gości do wolnych stolików wewnątrz, bo MY CHCEMY? No, nie. Zawinęłyśmy się i poszłyśmy do innego lokalu po prostu. I nie, nie byłoby ŻADNYM uzasadnieniem, że koleżanka jeździ na wózku. Choć zapewne gdybyśmy skłoniły obsługę do interwencji to pewnie któryś ze stolików by nam zwolniono - i być może nawet bez żadnych scysji! Ale po prostu nie jestem [i koleżanka tez nie jest] roszczeniową babą. Żeby nie było - któregoś innego razu w restauracji obsługa SAMA poprosiła jakichś ludzi o zamianę stolika, bo przy tym, który zajmowali było więcej miejsca, więc wygodniej dla wózka inwalidzkiego - ale właśnie: grzecznie i poprosiła. Gdyby ci ludzie nie wyrazili zgody - no to nie, byłoby nam mniej wygodnie i tyle. A nie wyobrażam sobie OCZEKIWANIA, lub wręcz żądania, żeby obsługa lokalu przesadzała klientów dla "mojego widzimisię". No i na koniec - mamusia z roczniakiem nie ma żadnej konieczności siedzenia w Starbucksie. Nie twierdzę, że nie ma prawa - bo prawo ma, dokładnie takie samo, jak panna z laptopem. Identyczne. Ani mniejsze, ani większe. I posiadanie dziecka nie ma tu nic do rzeczy. Inaczej byłoby, gdyby była to kawiarnia oznakowana jako "Dla matek z dziećmi" i miała w regulaminie wpisane, że matki z dziećmi są gośćmi priorytetowymi. Ale nie w zwykłej kawiarni.

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • 10.11.17, 13:32
    Mam kolezanke jej maz jest po wypadku I jezdzi an wozku- jak bardzo niezalezny jezdzi przystosowanym samochodem, pracuje jako architect..ale wiem ze jego zycie nie jest latwe....Sam fakt siedzenia tyle godziny w tej samej pozycji...Ja osobiscie gdybym zobaczyla kogos na wozku to ustapilam bym miejsca bez pytania mnie o to. To chyba kwestia empatii, kultury osobistej.... Natomiast matka z dzieckiem na reku- nie chce zabrzmiec zlosliwie ale moglo byc tak ze dziewczyna siedziala na laptopie, ktos moze czytal gazete obok - nagle ta matka wparowala ...za pare minut dziecko sie rozdarlo...I przyjemna atmosfere relaksu diabli wzieli.
  • 10.11.17, 13:50
    10Iwonko - ale tu nie chodzi o to czy ktoś CHCE ustąpić osobie z jakiejś przyczyny czy nie, a o to, czy dana osoba ma prawo DOMAGAĆ SIĘ tegoż w imię jakichś swoich racji. Tak jak we wspomnianym przeze mnie przypadku - kiedy obsługa poprosiła tych ludzi aby zmienili stolik, gdyż przy tym jest więcej miejsca na "manewrowanie" wózkiem - ci wręcz nas przeprosili, że sami nie zauważyli, przesiedli się i ok. Natomiast my same z siebie - nie oczekiwałyśmy, że całą knajpę przemeblują, bo nam tak wygodniej. Ni oczekiwałyśmy, że obsługa tych ludzi przesadzi - po prostu zapytałam kelnera czy inny stolik, w głębi, jest na podeście czy nie - bo wiem, że w tym lokalu część stolików jest "stopień wyżej" - i chłopak sam z siebie poprosił, żebyśmy chwileczkę poczekały, załatwił sprawę z tymi ludźmi, oni przesiedli się do innego stolika a my dostałyśmy "ich" miejsce. Dostrzegasz różnicę?
    W żadnej z wypowiedzi wątkodawcy nie ma nic o darciu się dziecka. Jest natomiast, że część miejsc była zajęta [w tym i najbardziej komfortowe - panna z laptopem], część wolna, mamusia z roczniakiem weszła, obeszła lokal, oceniła miejsca i "załatwiła" z kelnerem, żeby pannę z laptopem wywalił BO ONA CHCE. Jeśli to nie jest roszczeniowość to co nią jest? Jeśli pani matka nie znalazła godnego swego zadu miejsca - powinna była po prostu pójść gdzie indziej poszukać innej kawiarni, a nie przestawiać obsługę i klientów pod swoje fanaberie.

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • 10.11.17, 13:58
    Vi - ale nawet jeśli pani zwróciła się do kelnera, też nie zrobiła nic złego. Wielu ludzi uważa, ze w takich sytuacjach wypada zwracać się do obsługi, a nie samemu załatwiać sprawę. Wy też same nie prosiłyście państwa o ustąpienie miejsc przy wygodniejszym dla wózkowiczki stole. Bardzo niewykluczane, ze większe tow. które wpadlo do kafei w naszym przypadku na uwagę kelnera - są tylko małe stoliki wolne powiedziało - o tam są 4 osoby przy dużym stole , mógłby pan tych państwa poprosić, by się przesiedli?
    Kwestia jak kelner to zrobi - w naszym przypadku b. grzecznie ...Ale niezależnie od tego jak. zawsze można odmowić

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10.11.17, 14:07
    Ja mysle ze to zalezy od miejsca- W restauracji bardziej eleganckiej kawiarni gdzie kelner obsluguje przy stole- tak. W Starbucku I czy innych miejscach szybkiej obslugi- raczej trzeba zapytac samemu.
  • 10.11.17, 14:09
    myslę, ze można, ale można też poprosić obsługę "mógłby pan poprosić kogoś ...?"

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10.11.17, 14:17
    Koro - serio nie doczytałaś czy nie zrozumiałaś? My NIE PROSIŁYŚMY obsługującego, żeby kogokolwiek przesadzał! Weszłyśmy do lokalu, stolików sporo było zajętych, wypatrzyłam wolny stoli w głębi, i zapytałam tylko czy ów stolik jest na podwyższeniu czy na poziomie "zero" bez stopnia. Chłopak SAM wymyślił, że wygodniej nam będzie bliżej wyjścia, gdzie jest więcej miejsca niż w głębi, gdzie jest ciaśniej i SAM, z własnej inicjatywy poprosił te dwie pary by się przesiadły. MY nie oczekiwałyśmy tego w żaden sposób! Gdyby chłopak powiedział "Tak, tamten stolik nie jest na podwyższeniu" to po prostu byśmy się do tamtego stolika udały. Zapewne byłoby nam mniej wygodnie niż przy tym bliżej wyjścia, no ale cóż, po prostu tak jest i tyle. Tymczasem pani mamusia miała CAŁKIEM inną sytuację - bo ona wprost oczekiwała, że kelner jej zwolni to miejsce, które oceniła jako dla siebie najwygodniejsze.
    Kwestia czy kelner zrobi to grzecznie czy nie to osobna historia.

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • 10.11.17, 14:28
    Kwestia czy kelner zrobi to grzecznie czy nie - jest kluczowa

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10.11.17, 14:36
    Owszem, kluczowa - dla oceny kelnera. Nie dla oceny postawy mamy roczniaka. I tak, gdybyśmy z koleżanką wszedłszy do restauracji zażyczyły sobie, żeby kelner "tych ludzi" przesadził, bo tu nam będzie lepiej - to byłybyśmy roszczeniowe i niegrzeczne. Mimo, że faktycznie, logicznym było, aby osoba na wózku zajęła to a nie inne miejsce. A taką postawę zaprezentowała matka dziecięcia - zażyczyła sobie TEGO miejsca i już. Logiczne, no, wiadomo, że roczniaka nie posadzi na barowym stołku, bo to proszenie się o kłopoty! Ale czy grzeczne? No... Wcale! Wszedłszy do lokalu i oceniwszy, że nie ma dla niej odpowiedniego miejsca - powinna była po prostu pójść do innej kawiarni, a nie monitować obsługę. Proste?

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • 10.11.17, 15:05
    Vi - jak wspomniałam, dalsze wyjaśnienia wątkodawcy to dla mnie "sciema" - to tak, jakbym ja napisała, że "widziałam sytuację, ze gośc wparował do pubu z 2 kolegami i podarł na kobiecie bluzkę i nikt nie zareagował. Ludzie by pisali, ze skandal i jak to możliwe po czym ja bym napisała, ze no ta pani zasłabła, a pan i kuple to ratownicy medyczni z pogotowia smile - co całkiem zmieniałoby postać rzeczy.
    Dlatego w zażyczenie sobie z racji 1 opisu nie wierzę ...

    Mogla iść do innej ...No tak, wiesz ...nie chcę być źle zrozumiana, ale "zaleciało" mi tu postawa Aquy - nic obraźliwego, ale w wąsku "obok" napisała, że całej spawy z sasiadką moje matki by nie było, gdyby miała ona konto w banku a siostrzeniec klucz do niej. I to jest prawda, ale ...jak się ocenia sytuacje, trzeba brac pod uwagę realia...Tamta pani ma prawie 90 lat, słabą pamięc i fizycznie jest slaba oraz no zdziecinniała. Nie umie obsługiwać bankomatu, nie płaciłaby kartą - emeryturę musiałaby pobrać gotówką w banku, swoje tam odstać, potem te gotówkę zanieść do domu. Siostrzeńca (50++) uważa za niefrasobliwego młodzieniaszka, kluczy mu nie da, bo zgubi smile - weź jej wytłumacz, ze lepiej mieć konto w banku, płacić kartą, wyp;lacac z bankomatu itd.

    Kobieta może wybrała to miejsce, bo była tam lub w pobliżu z kimś umówiona - szła do urzędu, czekała na kogoś itd. - wątpliwe by matka z tak małym dzieckiem wybrała się ot tak na kawę "do miasta", sama, żeby szukac miejsca po kawiarniach ... Jest zimno, słotno, może dziecko marudziło, to weszła do kawiarni ...


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10.11.17, 15:24
    Koro - albo przyjmujemy, że ktoś opisuje sytuację i wówczas po prostu uznajemy, że jest jak mówi, albo zakładamy, że łże aż furczy i wówczas dyskusja nie ma sensu. Sama kilkakroć apelowałaś, że czasem jest tak, że jakieś szczegóły wydają się być nieistotne, a w efekcie są ważne dla oceny sytuacji i "dopowiada się" je później - i że bywa. No to przyjmij, że w tej sytuacji też mogło tak być.
    Z roszczeniowymi postawami młodych matek zetknęłam się nie jeden raz i jest to gatunek nader często spotykany - niestety. Żeby nie było - nie oceniam, że WSZYSTKIE młode matki są roszczeniowe i z pretensjami. Ale takie właśnie trafiają się na tyle często, że jestem w stanie uwierzyć, w takie właśnie oczekiwania pani mamusi rocznego szkraba.
    Sytuacja z sąsiadką twojej mamy - o tyle inna, że owa pani nie ma oczekiwań wobec innych. Zapewne gdyby twoja mama kolejny raz "zarzucana" przez sąsiadkę prośbą o to czy tamto - powiedziała zdecydowanie "Pani Zosiu, to na prawdę nie moja sprawa i nie interesuje mnie, że pani nie dostanie emerytury na czas, bo listonosz nie taki jak się pani podoba!" to pani zapewne "wynalazłaby" inne rozwiązanie. Tłumaczyć, że lepiej nie ma sensu, bo starsi ludzie raczej poglądów nie zmieniają ot tak.
    Nie wiemy czemu kobieta wybrała się z dzieckiem do miasta. Może miała coś do załatwienia, a może po prostu nie chciało jej się tkwić w domu. Nie wiem. Ty tez nie wiesz. Z tym, że moim zdaniem nie ma to żadnego, nawet najmniejszego znaczenia. Poszła do miasta, nie ważne w celu czy bez celu. Weszła do kawiarni. Obeszła lokal, stwierdziła, że NIE MA miejsca jej odpowiadającego. W tym momencie powinna była po prostu pójść do innej kawiarni. No, załóżmy, że rzecz dzieje się w Pcimiu Górnym, gdzie jest tylko ta jedna jedyna kawiarnia - niewiarygodne, ale załóżmy. Wówczas MOGŁA poprosić pannę z laptopem o ustąpienie, albo poprosić o to kelnera. Z tym, że nie wierzę w Pcim Górny, w którym jest jedna kawiarnia i do następnej 100 km i pani mama absolutnie nie jest w stanie tam dotrzeć. Prędzej obstawiam że po prostu jej się NIE CHCIAŁO iść gdzie indziej i tyle.

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • 10.11.17, 15:53
    vi_san napisała:

    > Koro - albo przyjmujemy, że ktoś opisuje sytuację i wówczas po prostu uznajemy,
    > że jest jak mówi, albo zakładamy, że łże aż furczy i wówczas dyskusja nie ma s
    > ensu. Sama kilkakroć apelowałaś, że czasem jest tak, że jakieś szczegóły wydają
    > się być nieistotne, a w efekcie są ważne dla oceny sytuacji i "dopowiada się"
    > je później - i że bywa.


    Owszem Vi i doskonale to pamiętam, ale ...No sama miałam taką sytuację, gdzie rozmówcy uważali za bardzo ważny szczegół, czy od drzwi natretkę odprawił domownik czy nie i czy zna tego domownika czy mie. Nie pisałam o tym bo nie znała, ani odprawiającego (co napisałam w 1 poscie), ani domownika (czego nie pisałam bo nie uważałam tego za ważne) - ale o ile czesc uważała to za ważne, to czesc nie, bo tak na serio ważne nie jest - tu to co niby pominal wątkodawca w 1 poście jest KLUCZOWE. Poza tym niewiarygodne, ze on słyszał co mowi pani do kelnera i ze domaga si e tego miejsca smile


    No to przyjmij, że w tej sytuacji też mogło tak być.
    > Z roszczeniowymi postawami młodych matek zetknęłam się nie jeden raz i jest to
    > gatunek nader często spotykany - niestety. Żeby nie było - nie oceniam, że WSZY
    > STKIE młode matki są roszczeniowe i z pretensjami. Ale takie właśnie trafiają s
    > ię na tyle często, że jestem w stanie uwierzyć, w takie właśnie oczekiwania pan
    > i mamusi rocznego szkraba.


    Nadal zawinił kelner Vismile - jeśli chciał już ulec rzekomym m naciskom mamusi to powinien to zrobić jak opisałam wyżej, a nie z pozycji "proszę ustąpić". Mogł tez odmówić pani mamie - wybaczy pani, ale nie mamy zwyczaju proszenia gości o zmiane miejsc ...

    > Sytuacja z sąsiadką twojej mamy - o tyle inna, że owa pani nie ma oczekiwań wob
    > ec innych. Zapewne gdyby twoja mama kolejny raz "zarzucana" przez sąsiadkę proś
    > bą o to czy tamto - powiedziała zdecydowanie "Pani Zosiu, to na prawdę nie moja
    > sprawa i nie interesuje mnie, że pani nie dostanie emerytury na czas, bo listo
    > nosz nie taki jak się pani podoba!" to pani zapewne "wynalazłaby" inne rozwiąza
    > nie. Tłumaczyć, że lepiej nie ma sensu, bo starsi ludzie raczej poglądów nie zm
    > ieniają ot tak.


    Pani sąsiadka mojej mamy ma szczęśliwie wokół siebie życzliwych kudzi, nie szło mi jednak o jej postawę , a o podejście "odtąd dotąd" nie biorąc wcale pod uwagę realiów.

    W tym momencie po
    > winna była po prostu pójść do innej kawiarni. No, załóżmy, że rzecz dzieje się
    > w Pcimiu Górnym, gdzie jest tylko ta jedna jedyna kawiarnia - niewiarygodne, al
    > e załóżmy. Wówczas MOGŁA poprosić pannę z laptopem o ustąpienie, albo poprosić
    > o to kelnera. Z tym, że nie wierzę w Pcim Górny, w którym jest jedna kawiarnia
    > i do następnej 100 km i pani mama absolutnie nie jest w stanie tam dotrzeć. Prę
    > dzej obstawiam że po prostu jej się NIE CHCIAŁO iść gdzie indziej i tyle.



    Wiesz co? na początku mej tutaj bytności wybrałam się sama na pizzę do pewnej pizzerii, w której już wcześniej byłam raz. Teraz się rozbudowała, ale wówczas miała jedną salę - w moim pojęciu - malą 8-10 stolików. Wchodzę, zero wolnych stolików poza 1 z karteczką "rezerwacja". Podeszłam do baru i pytam, czy pani może wie, kiedy zwolinic się może jakiś roslik, albo może od której rezerwacja jest, bo ja tylko pizze chciałam ... - Alez mamy sale jeszcze na dole, sa tam wolne miejsca, serdecznie zapraszam ...No nie wiedziałam, raz bylam -w tej górnej sali ...

    Raz umówiłam się ze znajoma w moim lotkowym pubiku smile Są tam trzy sale - dwie niewidoczne od wejścia. ja jej tego nie powiedziałam, i siedziałam w tej VIP, na końcu .. Siedzę, siedzę - nie ma kobity - wyszłam zobaczyć - siedzi "sierota" na głównej...Nikogo nie pytała o mnie, ani o inne sale, więc ...

    Nic dziwnego, ze pani podeszła i zapytała, mogła pytać, czy jest tu gdzieś inna sala, albo w pobliżu inny lokal ...




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10.11.17, 17:15
    kora3 napisała:

    > Nadal zawinił kelner Vismile - jeśli chciał już ulec rzekomym m naciskom mamusi to
    > powinien to zrobić jak opisałam wyżej, a nie z pozycji "proszę ustąpić". Mogł
    > tez odmówić pani mamie - wybaczy pani, ale nie mamy zwyczaju proszenia gości o
    > zmiane miejsc ...

    Z tym się zgadzam.

    > Pani sąsiadka mojej mamy ma szczęśliwie wokół siebie życzliwych kudzi, nie szło
    > mi jednak o jej postawę , a o podejście "odtąd dotąd" nie biorąc wcale pod uwa
    > gę realiów.

    Koro życzliwość ludzka ma swoje granice, a ja jak widzę podobny problem to staram się go rozwiązać a nie wikłać na zasadzie "nie da się". Mam akurat w otoczeniu bliskim i dalszym starsze osoby w rozmaitym stanie zdrowia fizycznego i psychicznego i widzę ile wysiłku od opiekunów wymaga uleganie takim "zaciachom" - bo ja tak robię od 70 lat i nie będę się zmieniać dla cudzej wygody. Ok, taka postawa może jest i dobra, ale do czasu do kiedy się jest samodzielnym. Kiedy tej pomocy się realnie potrzebuje trzeba pójść na kompromis POMIMO 90 na karku.
    Weźmy przykład, że twoja mama Koro wyjeżdża do sanatorium, inna sąsiadka skręca nogę, sąsiad nagle wyjeżdża do wnuków na tydzień, siostrzeniec jedzie w góry bo myśli, że w razie potrzeby jak zwykle sąsiedzi pomogą, a starsza pani potrzebuje pomocy i co nadal nikomu obcemu nie otworzy? bo tak jest głupio przyzwyczajona przez otoczenie?







  • 11.11.17, 12:40
    Awio, nie wątpię absolutnie, ze masz z tym ogromne doświadczenie, ale no może pozwól ludziom być zyczliwymi jeśli sami chcą ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 11.11.17, 13:35
    kora3 napisała:

    > Awio, nie wątpię absolutnie, ze masz z tym ogromne doświadczenie, ale no może
    > pozwól ludziom być zyczliwymi jeśli sami chcą ...

    Koro, nikomu nie zabraniam być życzliwym, wręcz przeciwnie natomiast sama mam inne zdanie na temat opisanej przez Ciebie sytuacji oraz granic życzliwości. Mogę?
  • 11.11.17, 14:03
    Możesz, ale sprawa przecież CIEBIE nie dotyczy ...Ani nikt CIEBIE nie pyta co na ten temat myślisz, ani tez nie skarży się do CIEBIE na te sytuację...Jednakowoż ja NA FORUM dopuszczam taki komentarz - ogólnie, bo temu właśnie forum służy - wymianie poglądów o zjawiskach, sytuacjach, na podstawie przykładów osób (poza publicznymi i powszechnie znanymi) forumowiczom nie znanych z personaliów itd.

    Uważam też, że TY miałabyś pełne prawo nie reagować na sytuację pani Janiny, nawet będąc jak moja mama jej sąsiadka znaną jej od urodzenia. Nie miałabyś takiego OBOWIAZKU i nikomu z tego nie musiałabyś się tłumaczyć - z czegokolwiek Twoja niechęć do pomocy by nie wynikała - z zasad, braku empatii, niemożności czy czegokolwiek innego. "Niestety nie mogą pomóc, niestety pana nie wpuszczę" i tyle.
    Natomiast nie podobają mi się dwie rzeczy - krytykowanie czegoś, co Cię nie dotyczy, a innym pasuje oraz "rozwiązania" nijak mające się do realiów.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 11.11.17, 14:25
    kora3 napisała:

    > Możesz, ale sprawa przecież CIEBIE nie dotyczy ...Ani nikt CIEBIE nie pyta co n
    > a ten temat myślisz,
    > Natomiast nie podobają mi się dwie rzeczy - krytykowanie czegoś, co Cię nie dot
    > yczy, a innym pasuje oraz "rozwiązania" nijak mające się do realiów.

    To ostatnie to jedynie Twoje zdanie Koro. Natomiast, mylisz się, bo mam takie samo prawo wypowiadać się na forum jak każdy inny choć żadna z poruszanych tu sytuacji mnie osobiście nie dotyczy smile
  • 11.11.17, 14:59
    Ależ powtarzasz tylko moje słowa Aquo, ciesze się poniekąd smile Oczywiście ze masz prawo - jak napisałam wyżej nawet uważam, ze na forum to normalne...Natomiast, to ze dajesz "porady" oderwane od rzeczywiści czasami, skądinąd oczywiste w standardowych sytuacjach smile - to fakt - tak, jak z tym kontem dla sąsiadki mej matkismile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10.11.17, 22:03
    Koro - osobiście pamiętam kilka "jatek" jakie się tu rozpętały, bo ktoś w pierwszym poście opisując sprawę uznał coś za nieistotne, a dla kogoś innego okazywało się to nader ważne. No, bywa, że coś ocenimy jako drobiazg, albo wręcz oczywistość, a dla innych wcale takim nie jest. Natomiast pisanie o "rzekomych" działaniach - jeśli wątkodawca nam je opisał - na pewno grzeczne nie jest. Bo albo przyjmujemy, że wątkodawca opisuje historię, którą widział/słyszał, albo zakładamy z góry, że kłamie aż ziemia jęczy. Jeśli to pierwsze - to nie poddajemy w wątpliwość jego słów, jeśli to drugie - uznajemy za trolla i nie odpowiadamy.
    Nie neguję, że wina kelnera jest oczywista. Żadne "Proszę ustąpić" w grę nie powinno wchodzić. Jeśli już, to z przeprosinami i PROPOZYCJĄ, że może gdyby to było możliwe...
    Sąsiadka twojej mamy z jednej strony ma szczęście, ale z drugiej... A co w sytuacji, jeśli np twoja mama wyjedzie do ciebie, sąsiad do córki do Anglii, a jej samej coś się stanie? No, nie jest to dobre, przyszłościowo patrząc. Ów młodzieniec - siostrzeniec [ wink ] powinien pomyśleć jak to rozwiązać długoterminowo, bez angażowania sąsiadów...
    Oczywiście ZAPYTANIE obsługi o wszystko, co ma nam - klientom - umożliwić bądź ułatwić spędzenie czasu jest słuszne i oczywiste. ZAPYTANIE. A nie oczekiwanie, że obsługa dla nas zmieni rozlokowanie klientów. Vide - sytuacja opisana przeze mnie, z moją niepełnosprawną koleżanką. Zanim zaczęłyśmy przepychać się do wypatrzonego wolnego stolika - zapytałam obsługę, czy ów stolik mieści się na podeście czy nie - bo miało to istotne znaczenie. Gdyby bowiem stolik był na podwyższeniu - po prostu poszłybyśmy do innej restauracji, koleżanka na wózku bowiem nie dałaby rady. Ale nie oczekiwałyśmy, że pan z obsługi, w razie gdyby ów stolik nam nie pasował, kogoś będzie przesadzał czy przemieszczał! Tak samo w sytuacji kiedy weszłaś do pizzerii - zapytałaś czy nie zwolni się niedługo stolik, albo od której jest rezerwacja, bo chciałaś tylko na chwilę. Ale nie zażyczyłaś sobie: "Proszę mi podać pizzę neapolitanę, do tamtego stolika. - Ale tam jest rezerwacja - Ale nikt nie siedzi, proszę mnie obsłużyć, bo ja chcę!". Twoja koleżanka zachowała się mało rozsądnie, że nie znając lokalu nie zapytała, czy nie ma innych sal - o ciebie niby jak miałaby pytać? Przepraszam, ale czy jest już Korcia? No, przecież nie koniecznie każdy z obsługi musi cię znać. Ale gdyby zapytała, czy są inne pomieszczenia i uzyskała info, że owszem - zapewne przeszłaby się po salach i potkałybyście się szybciej.

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • 11.11.17, 12:37
    Mila Vi - pamiętam te "jatki" i powiem tak - należy się kierować rozsądkiem i logiką. pamiętasz wątek pani oburzonej na prokuratora, że poszedł jesć? Pani zapytana przeze mnie, czy byli z nim - ona i mąż umówieni - przyznała, ze NIE. Na ty m forum, ale już na inny,,. które ktoś tu podlinkował - pani zmieniła sytuację pisząc, ze oczywiście byli umówieni smile - za to nicka sobie za bardzo nie zmieniła i podejrzewam, ze tak ją ktoś stąd - namierzył ...

    Rozumiem, ze dla kogoś jakiś szczegół może być nie istotny, a dla innych tak , ale no ... trzeba czytać posty ze zrozumieniem. Ja w tamtym watku zaznaczyłam, ze nieoczekiwanie u mych drzwi stanęła dalsza znajoma, która była u mnie raz i to nie na zaproszenie na coś, a "za interesem". Można było przypuszczać, ze nie zna mego partnera, tym bardziej, ze pisałam, iż pracuje poza tym miastem (wtedy tak było). Jasne, mogł ktoś tego nie pamiętać - zawsze można dopytać i czesć dopytywała - normalnie. Tylko, ze moje ówczesne wyjaśnienia nie tchnęły matactwem - a te z tego wątku - ychą dla mnie.
    A to dlatego, że w startowym poscie Ptolemeusz pisze: "W pewnym momencie wchodzi babka z malym dzieckiem na reku (jakis roczek, poltora), szuka miejsca zanim cos zamowi, rozglada sie...
    Za chwile facet pracujacy w tej kawiarni podchodzi do tej dziewczyny na najwygodniejszym fotelu i mowi " - ani słowa o tym, by pani w ogóle porozumiewała się z kelnerem ....
    A następnie, po mej uwadze, ze pani czynnie udziału w akcji nie brała: "Matka wiedziala, ze nie ma miejsc, bo obeszla kawiarnie 3 razy na wszystkie strony i dobrze obczaila ta dziewczyne. Kelner tez obszedl sale (normalnie oni tylko sprzedaja, ewentualnie sprzataja stoliki), wrocil do matki i chyba jej powiedzial, ze sorry nie ma miejsc, a wtedy on zaczela pokazywac na te dziewczyne, wiec on poszedl i ja przepedzil."

    Przyznasz - jest to zupełnie INNY opis niż z pierwszego postu i nie w zakresie jakiegoś SZCZEGÓLY, bynajmniej ...Tak jak już pisałam - to tak, jakbym napisała, ze gdzieś wparowało trzech gości, z których jeden na dziewczynie podał bluzke. A POTEM dopisała, ze to była ekipa katerki pogotowia, a pan odzież podarł, bo reanimował/opatrywał pania. To kompletnie zmienia sytuacjęsmile

    Co do sąsiadki mej mamy - nie ona jedna i ten sąsiad mieszkają tam od dawna i znają panią Janinę dobrze. Tak, wiem, najlepiej byłoby "oddac" ją do domu starców, tak właśnie myslą ludzie...A ona by tam pewnie umarła z zalu sad Myslę, ze gdyby jednak sytuacja była taka, ze pani stanowiłaby zagrozenie dla siebie lub/i innych, to jej rodzina podjęłaby jakieś kroki.

    Wiesz, akurat mogła o mnie zapytać, właśnie tak, jak napisałaś smile Tam wszyscy się znają smile ale nie musiała o tym wiedzieć, choć mówiłam, że to mój zaprzyjaźniony pub turniejowy. Zawaliła, tu jednak ja Vi. Bo no sama wchodząc gdzieś do lokalu gdzie jestem umówiona i nie widzę tego z kim się umówiłam oraz nie widzę innych sal to nie latam i nie pytam czy są. Gdyby na miejscu koleżanki był ktoś, kto tam bywa to uznałabym go za idiotę, ze a) nie sprawdził innych sal, b) nie zaptrał barmana, czy ja już może jestem. Ale ze szło o osobę z tym miejscem niezaznajomioną to powinnam poczekać na koleżankę w sali głównej, a porem ewentualnie przesiąść się d innej. Dlatego też ją przeprosiłam ...

    Co natomiast do pizzerii i opisanej sytuacji przez Ciebie - mogłabym sobie zasadniczo mowić co chcę w stylu proszę mi podac smile - obsluga mogła mi w takiej sytuacji odmówić

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10.11.17, 13:58
    Dla mnie jedynym rozwiazaniem byloby gdyby matka po prostu podeszla do dziewczyny I grzecznie ZAPYTALA czy bylaby tak mila zeby sie przesiac bo ona nie bardzo jak moze usiasc na tych wysokich stolkach. Dziewczyna by sie pewno przesiadla I byloby tyle. Wydaje mi sie za angazowanie w to pracownika kawiarni juz jest zlym pomyslem nawet jesli chlopak zapytal w grzeczny sposob.
  • 10.11.17, 14:15
    10iwonka10 napisała:

    > Dla mnie jedynym rozwiazaniem byloby gdyby matka po prostu podeszla do dziewczy
    > ny I grzecznie ZAPYTALA czy bylaby tak mila zeby sie przesiac bo ona nie bardzo
    > jak moze usiasc na tych wysokich stolkach. Dziewczyna by sie pewno przesiadla
    > I byloby tyle. Wydaje mi sie za angazowanie w to pracownika kawiarni juz jest z
    > lym pomyslem nawet jesli chlopak zapytal w grzeczny sposob.

    Przeciwnie, aangazowanie kelenera ktory zapewne w podany przez ciebie sposob poprosil dziewczyne zeby ustapila (bo nie mial zadnego powodu byc niegrzeczny czy obcesowy) bylo jak najbardziej wlasciwym posunieciem.
    Gdyby zrobila to sama to tez nie byloby zle. No w kazdym razie w zaden sposob nie da sie uzasadnic twierdzenia, ze poproszenie o pomoc kelnera bylo zlym pomyslem.
    Bo niby dlaczego?
  • 10.11.17, 14:12
    vi_san napisała:

    > i "załatwiła" z kelnerem, żeby pannę z laptopem wywalił BO ONA CHCE. Jeśli to n
    > ie jest roszczeniowość to co nią jest?

    Nie czytasz uwaznie, nie bylo mowy o tym, ze ona chce, bo tam jej sie podobalo, tylko wszystko bylo zajete za wyjatkiem wysokich stolkow barowych, na ktore trudno posadzic malutkie dziecko zeby sie nie zabilo. A to jest akurat duza roznica. Nadinterpretowywujesz.

    " Jeśli pani matka nie znalazła godnego sw
    > ego zadu miejsca - powinna była po prostu pójść gdzie indziej poszukać innej ka
    > wiarni"

    Znowu nie czytasz dokladnie. Ta matka tak wlasnie zrobila. Chodzila po roznych lokalach i szukala miejsca i go nie znalazla. Az w koncu zapewne padla ze zmeczenia i trafilo na ten lokal. Dziewczyna nie byla wyrcona z lokalu, mogla sobie kontynuowac klepanie w laptopa na wysokim stolku. Niestety dla dziecka wysoki stolek to zbyt duze wyzwanie.
  • 10.11.17, 14:14
    milamala napisała:

    > Ta matka tak wlasnie zrobila. Chodzila po roznych
    > lokalach i szukala miejsca i go nie znalazla.

    a gdzieś ty to wyczytała?
  • 10.11.17, 14:24
    A gdzie ty wyczytałaś, że pani matka chodziła po różnych lokalach i wreszcie padła? Bo jest tylko, że weszła do TEGO lokalu, obeszła go oceniając siedzących i miejsca, wybrała to, które jej najbardziej odpowiada i zarządziła, że ona chce tam siedzieć. Fakt, że matka roczniaka ma dziecko niczego tu nie zmienia - bo mając na stanie dziecko powinna przewidywać, że w lokalu może nie być miejsca, albo lokal może być zamknięty albo milion innych. Właśnie dlatego, że to ONA ma dziecko i to JEJ sprawa, anie reszty świata.
    Zgadzam się, ze pakowanie roczniaka na wysoki, barowy stołek byłoby skrajnie nieodpowiedzialne. Ale w sytuacji kiedy pani matka nie ma innej możliwości wypicia kawusi siedząc jak na barowym stołku - albo bierze kawę na wynos, albo po prostu szuka innej kawiarni, a nie przesadza klientów!

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • 11.11.17, 20:46
    Skąd ci przyszło do głowy, ża baba z dzieciakiem chodziła po róznych lokalach?
  • 11.11.17, 20:47
    Milamala. skąd ci przyszło do głowy, że baba z dzieciakiem chodziła po róznych lokalach?
  • 11.11.17, 23:14
    Zle przeczytalam. Co nie zmienia faktu, ze wcale nie musiala. Wcale nie jest laytwo ciagnac roczniaka od lakalu do lokalu.
  • 11.11.17, 01:43
    vi_san napisała:
    mamusia z roczniakiem weszła, obeszła lokal, oceniła miejsca i "załatwiła" z kelnerem, żeby pannę z laptopem wywalił BO ONA CHCE. Jeśli to nie jest roszczeniowość to co nią jest?


    Vi - jak nigdy zgadzam sie z toba w 100%, podpisuje glowa nogami rekami cycami!
    Oczykurkawiscie ze to POSTAWA ROSZCZENIOWA, a kelner w paszcze szarpany nie umial sie zachowac profesjonalnie!
    Profesjonalnie powinien byl mamusce odpowiedziec "niezmiernie mi przykro ale jak sama pani widzi wszystko zajete oprocz wysokich siedzen, bardzo prosze do stolika tam, jak sie zwolni fotel to zaraz pania przeniose".

    Posiadanie dziecka w najmniejszym stopniu NIE USPRAWIEDLIWIA wysiudania boguduchawinnej dziewczynyz laptopem z wygodnego fotela!! ona po to tam przyszla aby sobie wygodnie posiedziec. ogolnie po to w StarbuckSie jest wi-fi i fotele aby zachecac wlasnie takich "kompo-foletarzy" do przychodzenia! z drugiej strony tacy "lapto-osadnicy" to faktycznie plaga.
    Po tej stronie wody tez jest problem z "lapotosadnikami", kafejki bronia sie przez wyznaczanie godzin wolnych od wifi -np ten stolik jest strefa wolna od wifi od godz... itd .. dziekujemy za kooperacje albo wrecz blokuja kontakty. ale nie slyszalam aby kogos, nawet studenta, odwazyli sie przesadzac.

    Dla mnie to jest niedopuszczalne. Jakim prawem matka z dzieckiem ma byc lepsza, stoi wyzej w hierarchii, ma wieksze prawo do wygodnego fotela od indywidualnej mlodej osoby?

    Dla mnie w srodowisku rekreacyjnym - a takim jest np restauracja, kawiarnia, kino, centrum handlowe (oprocz supermarketu z zywnoscia), itp czyli wszedzie gdzie nie ma koniecznosci bycia - dziala na zasadzie 'kto pierwszy ten lepszy'.

    Tak w ogole to tutaj niektore Starbucks oferuja tzw siedzenia dla malutkich dzieci o ktore mozna zapytac, a nawet zadzwonic wczesniej i zapytac czy maja i wiedziec z gory gdzie warto pojsc z malym dzieckiem na kawe. mozna a nawet powinno sie wziac z soba wozek. pasywno agresywne wypraszanie gosci z ich prawowitych siedzen to nie jedyne wyjscie. dla mnie - niedopuszczalne.
    Wykorzystywanie swojej sytuacji to zwykle cwaniactwo. dziewczyna nie miala wyjscia, nie dziwie sie ze wyszla. wprawdzie mogla powiedziec np "niestety mam problemy z kregoslupem, nie moge siedziec na takim stolku" ale pewnie nie miala odwagi. cala sprawe zawalil kelner.

    Minnie
    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 10.11.17, 14:07
    10iwonka10 napisała:

    >Natomiast matka z d
    > zieckiem na reku- nie chce zabrzmiec zlosliwie ale moglo byc tak ze dziewczyna
    > siedziala na laptopie, ktos moze czytal gazete obok - nagle ta matka wparowala
    > ...za pare minut dziecko sie rozdarlo...I przyjemna atmosfere relaksu diabli wz
    > ieli.

    Noi po co tak fantazjujesz.
  • 14.11.17, 00:22
    10iwonka10 napisała:

    > Mam kolezanke jej maz jest po wypadku I jezdzi an wozku- jak bardzo niezalezn
    > y jezdzi przystosowanym samochodem, pracuje jako architect..ale wiem ze jego zy
    > cie nie jest latwe....Sam fakt siedzenia tyle godziny w tej samej pozycji...Ja
    > osobiscie gdybym zobaczyla kogos na wozku to ustapilam bym miejsca bez pytania
    > mnie o to. To chyba kwestia empatii, kultury osobistej.... Natomiast matka z d
    > zieckiem na reku- nie chce zabrzmiec zlosliwie ale moglo byc tak ze dziewczyna
    > siedziala na laptopie, ktos moze czytal gazete obok - nagle ta matka wparowala
    > ...za pare minut dziecko sie rozdarlo...I przyjemna atmosfere relaksu diabli wz
    > ieli.

    Twoja empatia działa w przypadku inwalidy ponieważ podświadomie czujesz się lepsza od niego - jesteś zdrowa ,sprawna ,możesz pokazać jaka z ciebie szlachetna osoba -przecież poświęcasz się dla niepełnosprawnej osoby ...W przypadku matki z dzieckiem może być dokładnie odwrotnie.
  • 14.11.17, 00:54
    blad w logice/rozumowaniu.
    empatia to zdolnosc odczuwania stanow osob trzecich, umiejetnosc przyjecia ich sposobu myslenia, spojrzenia z ich perspektywy na rzeczywistosc. jesli uwazasz, ze 10Iwonka10 empatycznie podchodzi do człowieka na wozku, to znaczy, ze potrafi wczuc sie w jego polozenie, rozumie jego perspektywę, A NIE ze czuje sie od niego lepsza.

    finka9 napisała:
    > Twoja empatia działa w przypadku inwalidy ponieważ podświadomie czujesz się lep
    > sza od niego - jesteś zdrowa ,sprawna ,możesz pokazać jaka z ciebie szlachetna
    > osoba -przecież poświęcasz się dla niepełnosprawnej osoby ...W przypadku matki
    > z dzieckiem może być dokładnie odwrotnie.
  • 10.11.17, 13:43
    Vi - wątkodawca pominął kluczową dla każdego w tej historii sprawę, albo dopisał co trzeba na poparcie swej - zawartej w 1 poście tezy ...

    Domaganie się "relegowania" osobiście, albo przez pośrednika (obsługa) jest niegrzeczne, poproszenie - nie. Poproszony zawsze może odmówić, ta dziewczyna też mogła poniekąd - w wyjaśnieniem (wybaczy pan, ale mam protezę nogi - albo i bez) - proste. Siła by jej pan kelner nie usunał prawda?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10.11.17, 13:50
    JA mysle ze to lekcja asertywnosci- mogla odmowic ale nie kazdy ma na tyle pewnosci siebie... Z drugiej strony odwmowisz a pozniej bedziesz sie zle czuc ze matka z dzieckiem nie miala gdzie usiasc.
  • 10.11.17, 13:52
    A to już inny problem ...Jakbym miała istotny powód - odmówiłabym, jakbym nie miała a prośba byłaby grzeczna - ze spokojem i uśmiechem przesiadałbym się.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10.11.17, 13:30
    Vi san pani nie mogla zajac innego krzesla nie dlatego, ze ten od dziewczyny byl akurat najwygodniejszy. Po prost zostaly jedynie wysokie krzesla barowe, na ktore trudno usadowic malucha, w kazdym razie byloby to bardzo nierozwazne ze strony matki. Nie wygoda ale wzgledy praktyczne sklonily pania do "wymuszenia", choc jak sadze pani az takiejmocy sprawczej nie miala. Niby dlaczego kelner mialby sie sluchac jej wymuszeniom. Pani zepewne po prostu zapytala ot i cale wymuszenie, a kelner doszedl do wniosku, ze jej pytanie - prosba jest logiczna i tyle.
  • 10.11.17, 13:49
    Zgadzam się - jeśli tylko zostałaby wyrażona grzecznie i nie roszczeniowo bylaby całkiem ok ...A dziewczyna mogła się zgodzić, albo nie - jeśli nie - z wyjaśnieniem dlaczego - albo bez niego, bo nie musiała się tłumaczyć

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10.11.17, 14:05
    cyt. "Zgadzam się - jeśli tylko zostałaby wyrażona grzecznie i nie roszczeniowo bylaby całkiem ok ...A dziewczyna mogła się zgodzić, albo nie - jeśli nie - z wyjaśnieniem dlaczego - albo bez niego, bo nie musiała się tłumaczyć"

    Nie moge uwierzyc, ale sie zgadzam. Uwazam tez, ze nie mamy podstaw sadzic, ze ktoras ze stron (kelner albo matka) byli niegrzeczni i roszczeniowi. Owszem watkodawca pozniej to dopowiedzial, ale w mojej opini nie zabrzmialo to przekonywujaco. .
  • 10.11.17, 14:22
    Nie wiem dlaczego nie możesz uwierzyć - w to że się zgadzasz smile Dla mnie również późniejsze wyjaśnienia wątkodawcy nie brzmia przekonująco - tym bardziej ze szczegółowo opisał bardzo sytuację w 1 poście ...

    Wg mnie kelner zagrał niegrzecznie...Boi najpierw należało zaznaczyć, ze mu przykro iż o to pyta, użyć innych słow "czy mogłaby pani ewentualnie rozważyć zajęcie innego miejsca. Jest taka sytuacja, że jest pani z dzieckiem, będzie jej bardzo trudni zając miejsce tam ... O ile nie jest to dla pani kłopot ..." itd. Dziewczyna zajęła to miejsce normalnie, nie warunkowo - nie wypadało "prosić" jej o zmianę miejsca tak, jakby miała taki obowiązek, a tak to z opisu rzecz jasna - zabrzmiało.
    OT - Mam znajoma panią - nie ma nogi od kolana (nowotwór) i protezę ruchomą. Nosi spodnie, protezy nie widać, utyka, ale jak siedzi tego nie widać. Ogólnie wygląda na wesoła emerytkę (63 lata ma). Raz też ja "zaatakował" na jakiejś imprezie masowej parę lat temu jakiś gość, żeby ustąpiła miejsca jego zonie w ciązy. Pani odpowiedziała, ze niestety, ale nie może, sama nie może stać, niech poprosi kogoś innego. Pan zrbił aferę, ze jak ma u nas demografia rosnąć, jak rzadzą emerytki wesołe sprawne, ale udające "chore". Pani się wqrzyla u przy ludziach podciagnela nogawkę jeansów - Proszę pana, taka mam "nogę" - chciałby się pan ze mna zamienić, albo zona?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10.11.17, 13:56
    Pani w ogóle nie musiała siedzieć w tej kawiarni. Wszedłszy i stwierdziwszy, że NIE MA miejsca, które by jej odpowiadało - powinna zabrać się i pójść w licho, a nie dyrygować obsługą i oczekiwać, że ktoś jej zwolni wygodne miejsce tylko dlatego, że jest matką - bo to żaden powód. Już interweniując u obsługi - postąpiła nieelegancko i roszczeniowo. Postępowanie kelnera - poza dyskusją, zwłaszcza jeśli było obcesowe.

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • 10.11.17, 14:01
    vi_san napisała:

    > Pani w ogóle nie musiała siedzieć w tej kawiarni. Wszedłszy i stwierdziwszy, że
    > NIE MA miejsca, które by jej odpowiadało - powinna zabrać się i pójść w licho,
    > a nie dyrygować obsługą i oczekiwać, że ktoś jej zwolni wygodne miejsce tylko
    > dlatego, że jest matką - bo to żaden powód.

    Dokładnie tak.
  • 11.11.17, 02:02
    milamala napisała:
    Po prost zostaly jedynie wysokie krzesla barowe, na ktore trudno usadowic malucha, w kazdym razie byloby to bardzo nierozwazne ze strony matki. Nie wygoda ale wzgledy praktyczne sklonily pania do "wymuszenia", choc jak sadze pani az takiejmocy sprawczej nie miala.

    Krotko mowiac - w takiej sytuacji oznacza to ze nie_ma_miejsc.
    WIEC robi sie w tyl zwrot i wychodzi z kawiarni a nie dopytuje samej czy przez kelnera - zrozumiale?
    Z jakiej racji zawraca Bogu ducha winnemu gosciowi glowe? tylko dlatego ze jej -mamusi z dzieckiem- koniecznie zachcialo sie teraz i zaraz kawy?
    No wiec, Milamala, to NIE JEST wystarczajacy powod zeby przeszkadzac obcym gosciom ktorzy przyszli sobie spokojnie posiedziec w kawiarni. Rozumiesz juz?

    I tak, jestem, matka, mialam roczne dziecko ale nie przyszloby mi do glowy przeplaszac z siedzenia kogos "no bo mi sie kawy zachcialo. koniecznie tu i teraz. bo-ja-jestem-swieta-matka-z-dzieckiem wiec klekajcie narody. no tez cos..

    To nie czasy za komuny kiedy kawa i ciastko z bita smietana byly towarem deficytowym, wiec jak nie zjadlas teraz natychmiast to juz wcale. racz to wziac pod uwage - kawy mozna sie napic wszedzie, o kazdej porze. dnia i nocy. mozna nawet zamowic na wynos. co mamusia mogla uczynic.

    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 11.11.17, 23:17
    minniemouse napisała:

    > No wiec, Milamala, to NIE JEST wystarczajacy powod zeby przeszkadzac obcym gosc
    > iom ktorzy przyszli sobie spokojnie posiedziec w kawiarni. Rozumiesz juz?

    Nie nie rozumie JUZ. I wypraszam sobie taki ton. Kazdy ma prawo do wlasnych opinii. Rozumiesz to ... juz.
  • 12.11.17, 00:45
    milamala napisała:
    Nie nie rozumie JUZ. I wypraszam sobie taki ton. Kazdy ma prawo do wlasnych opinii. Rozumiesz to ... juz.

    OK- wiec wyjasnie ci jeszcze raz: - owszem, kazdy ma prawo do wlasnej opinii co niekoniecznie przeklada sie na "kazdy ma racje". w tym akurat przypadku posiadanie rocznego dziecka i bycie matka nie daje zadnego prawa do wypraszania innego goscia z wygodnego fotela.
    innymi slowy, NIE uprawnia do wykorzystywania sytuacji i rozpychania sie lokciami przez zycie.
    nie pytam czy rozumiesz bo wiem ze doskonale tak, ale wybierasz co ci lepiej pasuje.
    I powtorze- sama bylam kiedys matka z "roczniakiem" ale moja kultura nie pozwoliaby mi tak postapic. i nie, nie jestem hejterka - po prostu zwyczajnie lepiej wychowana.

    Minnie


    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 12.11.17, 01:30
    Nic mi nie musisz wyjasniac, ja od ciebie wyjasnien nie potrzebuje. Uwazaj sobie co uwazasz, twoja sprawa, i mnie nie interesuje.
  • 12.11.17, 22:45
    milamala napisała:
    > Nic mi nie musisz wyjasniac, ja od ciebie wyjasnien nie potrzebuje. Uwazaj sobie co uwazasz, twoja sprawa, i mnie nie interesuje.

    Chyba jednak musze, bo widze ze znowu powtarzasz swa stara mantre o "asocjalnych Polakach" jak robot.
    Tymczasem to ty jestes w wielkim bledzie - to nie "my Polacy", to TY nie masz racji. Juz ci jedna osoba SPOZA Polski zwrocila uwage iz u niej w kraju takie roszczeniowe zachowanie matki z dzieckiem tez jest niedopuszczalne, a ja jestem druga osoba SPOZA Polski ktora pisze ci o wlasnym doswiadczeniu z Kanady - NIE z Polski. Masz juz wiec dwa glosy NIEpolskie, czas wiec przestac wpatrywac sie we wlasny pepek.
    najwyzszy.

    Minnie


    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 12.11.17, 22:55
    minniemouse napisała:

    > Chyba jednak musze, bo widze ze znowu powtarzasz swa stara mantre o "asocjalny
    > ch Polakach" jak robot.

    To uscisle, wielu Polakow na polskich forach internetowych bywa asocjalnych.
    Nieakceptowanie drugiego z powodu jego stanu zdrowia, koloru skory, plci czy wieku (np. dzieci) w przestrzeni publicznej to przejaw asocjalnosci. Prawda jest bolesna.
  • 13.11.17, 10:22
    milamala napisała:

    > To uscisle, wielu Polakow na polskich forach internetowych bywa asocjalnych.
    > Nieakceptowanie drugiego z powodu jego stanu zdrowia, koloru skory, plci czy wi
    > eku (np. dzieci) w przestrzeni publicznej to przejaw asocjalnosci.

    Wielu Polaków ma problem z akceptacją inności, tolerancją i jednocześnie ze stawianiem granic i asertywnością. Jakoś nam trudno znaleźć tu odpowiedni złoty środek w postaci zwykłej życzliwości i serdeczności, za to łatwo przeginamy w jedną i drugą stronę - niezasadnie oczekując od innych zbyt wiele, a wszelkie oczekiwania z ich strony traktując od razu jako bezpardonowy atak na naszą niezależność. A wystarczyłoby nauczyć się odmawiać w sposób grzeczny, pytać i prosić w taki sam sposób oraz przede wszystkim umieć odpowiedzieć sobie samemu na pytanie - czy przychylenie się do cudzej prośby czy wygody, poczekanie na kogoś, okazjonalna pomoc lub miły gest mnie w tym momencie coś kosztuje.
  • 14.11.17, 00:00
    minniemouse napisała:

    >
    >
    > OK- wiec wyjasnie ci jeszcze raz: - owszem, kazdy ma prawo do wlasnej opinii co
    > niekoniecznie przeklada sie na "kazdy ma racje".
    > Minnie
    >
    > Czyli w myśl tej zasady ty również możesz być w błędzie ? Chyba że ta zasada nie dotyczy ciebie .....
  • 10.11.17, 13:24
    Bardzo malo prawdopodobne aby kelner byl obcesowy. Zapewne rozmowa odbyla sie szeptem pomiedzy kelnerem a dziewczyna. Jest male prawdopodobienstwo, ze watkodawca ja uslyszal. Dowiedzielismy sie o tym w dalszej czesci jego wypowiedzi, i niestety zabrzmialo mi to na mocno ukoloryzowane w wiadomym kierunku coby wachajacy sie jeszcze forumowicze mogli wyrobic sobie opinie zgodna z oczekiwaniem watkodawcy.
    Prawdziwa rozmowa zapewne polegala na tym, ze pan kelner poprosil/zapytal czy klientka nie moglaby ustapic miejsca kobiecie z dzieckiem, bo tej kobiecie trudno z tym dzieckiem siedziec na wysokim stolku, a dziewczynie nie wypadalo odmowic, ale mocno ja wkurzylo "wykurzenie" z przyjemnej norki.
    Przy czy nalezy zauwazyc, ze klientka odrazu wyszla, wiec raczej nie miala juz czego pic czy jesc. Siedziala zapewne przy pustym stoliku (nie wiadomo jak dlugo) korzystajac jedynie z wi fi a nie oferty konsmpcyjnej. taki korzystacz z darmowego wi fi, ktory zajmuje miejsce w dodaku najlepsze bez konsmpcji. A w konc przyszla klientka ktora zamierzala skorzystac z miejsca w taki sposob do ktorego miejsce jest przeznaczone. A dziewczyna mogla ustapic miejsce, jest mloda i mogla kontynuowanie swojego komputerowego hobby na wysokim krzesle kontynuuowac. Ale sie obrazila, ze jej wiecej pod pupa nie bedzie tak miekko.
    Gdyby jak sugerujesz dziewczynie cos dolegalo i nie mogla zajac wysokiego stolka zeby ustapic matce z dzieckiem to mogla po prostu o tym powiedziec i jestm pewna, ze wowczas zaden kelner nawet najbardziej obcesowy nic by nie zrobil.

    Dlatego uwazam, zee sytuacja byla ok. Matka z dzieckiem jak wiemy szukala w innych miejscach ale nie znalazla. Wiec nie mogla isc i szukac gdzie indziej bo to juz zrobila. A bycie z dzieckiem czasem przymusza do tego, zeby gdziez usiasc i cos skonsumowac.
    Dziewczynie mlodej, jak sadze zdrowej (jesli nie to powinna powiedziec) nic a nic by sie nie stalo gdyby zgodzila sie na prosbe (bo nie wierze, ze bylo to cos innego niz prosba) kelnera. Tak wszyscy by mieli korzysc.
    Kelner dodatkowych klientow, matka z dzieckiem odpoczynek i konsumpcje, a mloda dziewczyna mozliwosc dalszego zatapiania sie w swoim komputerze.
  • 10.11.17, 13:47
    Mulu, jakkolwiek nie zgadzam się z wątkodawca w ogólności, to nie zgadzam się też z tym, ze jeśli dziewczyna miała przeciwskazania do zmiany miejsca, np. zdrowotne to POWINNA o nich powiedzieć. Nie POWINNA, MOGŁA - nie musiała. Mogła zwyczajnie powiedzieć - Nie chcę zmieniać miejsca, wybaczy pan i tyle. Możemy, ale nie musimy kogoś informować dlaczego nie chcemy zmieniać miejsca legalnie zajętego.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10.11.17, 14:03
    kora3 napisała:

    "Nie POWINNA, MOGŁA - nie musiała. Mogła z
    > wyczajnie powiedzieć - Nie chcę zmieniać miejsca, wybaczy pan i tyle. Możemy, a
    > le nie musimy kogoś informować dlaczego nie chcemy zmieniać miejsca legalnie za
    > jętego"

    Ano to tez prawda. Nie musiala ale mogla. Wystarczylo powiedziec, przepraszam ale ze wzgledow zdrowotnym nie dam rady, albo po prostu zwyczajnie, przepraszam, ale nie dam rady. Nie sadze aby kelner cos mogl na to wskorac.
  • 10.11.17, 14:06
    Albo po prostu "Nie, nie zmienię miejsca.". Koniec. Nie musi "nie dawać rady". Może po prostu NIE CHCIEĆ ustępować mamusi. Bo nie chce i już. I nijak się ze swojej decyzji nie tłumaczyć. Ba, nawet nie musi za to przepraszać!

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • 10.11.17, 14:25
    "Przepraszam, ale ..." jest tu zwrotem grzecznościowym

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10.11.17, 14:07
    a ty, milamalu, gdy wchodzisz do kawiarni i nie ma miejsca, które ci pasuje to co robisz?

  • 10.11.17, 14:18
    Tu nie ma mowy wagonetko o miejscu ktore pani pasowalo czy nie pasowalo. Ona wyboru nie miala, dziecka na krzesle barowym nie posadzi, a byly tylko takie wolne. Sprytnie unikacie mowienia o tym fakcie.
  • 10.11.17, 14:19
    A co do pytania to tez zapytalabym bardzo grzecznie kelnera czy nie moglby zorganizowac dla mnie jakiegos miejsca bo musze na chwile przysiasc z dzieckiem.
  • 10.11.17, 14:23
    milamala napisała:

    > A co do pytania to tez zapytalabym bardzo grzecznie kelnera czy nie moglby zorg
    > anizowac dla mnie jakiegos miejsca bo musze na chwile przysiasc z dzieckiem.

    ok, rozumiem
    kelner w takim wypadku mógł albo donieść dla ciebie krzesło, albo spytać panią na kanapie, czy możesz na chwilkę sie przysiąść
  • 10.11.17, 16:55
    wagonetka napisał(a):

    "> kelner w takim wypadku mógł albo donieść dla ciebie krzesło, albo spytać panią
    > na kanapie, czy możesz na chwilkę sie przysiąść"

    O to bym wlasnie prosila, o jakies dodakowe krzeslo, byle nie barowe, lub zaproponowanie jakiemus klientowi zamiane na miejsca. Nie wybieralabym sobie miejsca pod wzgledem wygody a raczej zwyczajnie tak zeby bylo bezpiecznie i najmniej problemowo.
    Jesli ta kobieta rzeczywiscie jak wynika z dopisanego watku, wskazala miejsce, ktore chce, to moga byc dwa powody, rzeczywiscie moze byc roszczeniowa, albo tez kalner nie bardzo wiedzial gdzie pani byloby wygodniej i zapytal i wowczas pani mu wskazala ew. propozycje. Zaznaczam, ze jednak nie wierze, w te intrukcje, jakos nie widze powodu zeby kelner tanczyl jak mu obca kobieta zagra, zwlaszcza niemila i roszceniowa jak sugeruje watkodawca.
  • 10.11.17, 14:20
    milamala napisała:

    > Tu nie ma mowy wagonetko o miejscu ktore pani pasowalo czy nie pasowalo. Ona wy
    > boru nie miala, dziecka na krzesle barowym nie posadzi, a byly tylko takie woln
    > e. Sprytnie unikacie mowienia o tym fakcie.

    no tak, ale jak wchodzisz do kawiarni, w której nie ma odpowiadającego ci miejsca to raczej trzeba szukać innej, a nie przesadzać klientów?
  • 10.11.17, 14:25
    Dokładnie

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 11.11.17, 20:19
    Chamski był kelner, ale mama z dzieckiem też nie lepsza, Nie widzę powodu, dla którego musiałaby siedzieć na sofie. Mogła usiąść gdziekolwiek, a dziecku można było przynieść niższe krzesło. Zresztą mogła sobie dziecko na kolanach potrzymać. Rozumiem, że nie wybrała się tam na babskie ploteczki, tylko wypić kawę. Ile to trwa?
  • 10.11.17, 19:24
    Ja uważam, że poproszenie o coś jest rzadko bywa niekulturalne i w tej sytuacji też nie było (ani ze strony kelnera, ani ze strony matki).
    Nie uważam jednak żeby istniała w tej sytuacji konieczność ustępowania miejsca. W kawiarni i tak malutkie dziecko powinno być w wózku, a nieco starsze w specjalnym krzesełku, więc rodzaj siedzenia moim zdaniem nie ma znaczenia.
    Dziewczyna powinna odpowiedzieć kelnerowi "Nie, proszę pana" i tyle.

    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • 10.11.17, 20:06
    Czytam z niedowierzaniem - to była długa sofa na kilka osób wiec matka z dzieckiem spokojnie mogła się na niej zmieścić razem z tamta babka. U mnie w kawiarni tak jest właśnie / długa sofa j siadają obok siebie prawie różni ludzie, przecież nikt się nie rozkłada na całej. A moim zdaniem kawiarnia powinna ta sługa sofę wywalczył i wstawić osobne fotele

    --
    "Kto chce, szuka sposobów. Kto nie chce, szuka powodów."
  • 10.11.17, 21:32
    jesli miejsce w fotelu nie bylo oznaczone jako"dla kobiet z dzieckiem" to spersonel nie powinien interweniowac. kobieta z dzieckiem mogla prosic(i nic wiecej) o uprzejmosc dziewczyne zajmujaca to miejsce. nawet gdzyby dziewczyna nie ustapila nie mialbym do niej pretensji. personel okazal sie nadgorliwy a babka z dzieckiem bezczelna
  • 10.11.17, 22:00
    Ale wychodzi na to, że zmieściłyby sie obie, skoro kanapa kilkuosobowa. Zadnej nie trzeba wypraszac

    --
    "Kto chce, szuka sposobów. Kto nie chce, szuka powodów."
  • 11.11.17, 02:22
    pelissa81 napisała:
    > Ale wychodzi na to, że zmieściłyby sie obie, skoro kanapa kilkuosobowa. Zadnej
    > nie trzeba wypraszac


    Z tego co ja zrozumialam to tam byly trzy rozne rodzaje mebli:

    Rzecz sie dzieje w malej kawiarni: w tej kawiarni jest jeden duzy wygodny fotel, taka dluga sofa na ktorej moze siedziec kilka osob, kilka zwyklych stolikow i wysokie krzesla przy oknie...


    1.jeden duzy fotel
    2.dluga klikuosobowa sofa,
    3.wysokie stolki ze stolikami.

    fotel to fotel a sofa to sofa. dla mnie fotel to nie sofa. dziewczyna siedziala w jednoosobowym choc duzym fotelu, nie na sofie. bo inaczej historia nie ma sensu.
    na kilkuosobowej sofie to dokladnie - by sie obie zmiescily, wiec po co tamta miaiaby sie przesiadac? po prostu matka z dzieckiem sie dosiada z drugiej strony, i tyle.

    Minnie
    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 11.11.17, 10:21
    To masz rację, chyba źle zinterpretowałam. Absolutnie przesadzanie gościa moim zdaniem jest niedopuszczalne, ale też mogło być inaczej czyli kelner mógł grzecznie zapytać albo np. ta Pani siedziała, ale nic nie piła i nie jadła od godzin (pracownicy bez biur tak potrafią smile i możliwe, że chcieli ją zmotywować do akcji. Biznes to biznes i wiadomo, dużo rzeczy niby się nie powinno, ale nie zawsze ktoś jest dobrym Klientem.

    Przykład inny - przychodzi para i zajmuje 8 osobowy stolik. Mi by było głupio, ale niektórzy nie mają wstydu.

    --
    "Kto chce, szuka sposobów. Kto nie chce, szuka powodów."
  • 10.11.17, 21:57
    Moim zdaniem, jeśli w kawiarni nie było miejsca, które by tej pani z dzieckiem odpowiadało, to powinna po prostu udać się do innej kawiarni i nie byłoby tego całego zamieszania. Dziwię się kelnerowi, że wystąpił w charakterze rycerza pani-mamusi.
  • 11.11.17, 11:15
    Raczej rycerza biznesu a matka mu się przydała jako dobra wymówka big_grin
    Swoją drogą - popieram zajmowaczy miejsc trzeba gonić albo motywować do zakupów.

    --
    "Kto chce, szuka sposobów. Kto nie chce, szuka powodów."
  • 11.11.17, 01:58
    nie podoba mi sie zachowanie ani matki z dzieckiem, ani kelnera.
    dlaczego 1 kobieta (matka z dzieckiem) uwaza, ze w kawiarni jest klientka bardziej uprzywilejowana niz 2 kobieta (panna z laptopem)? dlaczego matka z dzieckiem SAMA nie zapyta dziewczyny czy moze sie dosiasc do jej stolika albo ewentualnie nie poprosi o to, aby ta sie przesiadla (imo - dziewczyna ma prawo zgodnie z s-v odmowic tej prosbie bez podania wyjasnien, dlaczego nie)?? dla mnie - matka "wciagajac" kelnera w akcje przesiadania dziewczyny-klientki pokazuje, ze nie jest pewna skutecznosci (i wie o bezzasadanosci!) swojej bezposredniej prosby do dziewczyny, wiec wysługuje sie kelnerem, chcac w ten sposob dac dziewczynie do zrozumienia, ze to ktos-od-wlasciciela-lokalu prosi i tym samym liczy na lepszy dla siebie efekt/skutecznosc takiego zagrania.
    kelner dajac sie "wykorzystac" matce z dzieckiem i bedac jej bezrefleksyjnym posrednikiem pokazuje dziewczynie z latopem, ze jest gorszym klientem - znowu bezpodstawnie. ostatecznie dziewczyna JUZ JEST klientka - cos tam kupila, niewazne ile siedzi w kawiarni, matka z dzieckiem DOPIERO BEDZIE klientka - jak cos kupi, a ona (matka) "szantazuje" obsluge: zostane wasza klientka jesli usiade w tym konkretnym miejscu i wy/obsluga mi to zalatwicie.
  • 11.11.17, 11:17
    << niewazne ile siedzi w kawiarni

    Cóż... właściciele biznesów mają inne zdaniewink Ale to kulturalny człowiek sam wie, że kupuje się pije i siedzi chwilę a nie godzinami.

    --
    "Kto chce, szuka sposobów. Kto nie chce, szuka powodów."
  • 11.11.17, 23:21
    pelissa81 napisała:

    > Cóż... właściciele biznesów mają inne zdaniewink Ale to kulturalny człowiek sam w
    > ie, że kupuje się pije i siedzi chwilę a nie godzinami.

    To tez prawda. Siedziala za laptopem na wygodnej kanapie, jestem przekonana, ze nie bylo to parominutowe sprawdzenie poczty przy kawie. A to juz naduzycie niestety mega powszechne.
  • 12.11.17, 22:06
    powtorze - dziewczyna z laptopem przez fakt kupna kawy czy czegokolwiek innego w danej kawiarni stala sie klientka kawiarni. ma prawo wybrac sobie dowolne wolne miejsce i siedziec. nigdzie nie jest zapisany przelicznik, ze np. wydatek 10pln uprawnia do korzystania z kawiarni tylko maks przez 45min. matka z dzieckiem jest ww. historii potencjalna klientka - moje zastrzenia do obsługi: dlaczego jest ona faworyzowana vs dziewczyna/juz klientka??

    to off-topic watek ale sprobujmy:
    dlaczego długie przesiadywanie nad 1na kawa (abstrahujac od ww. historii - bo nie wiemy, ile dziewczyna zamowila, ile siedziala w kawiarni, moze przychodzi tam regularnie w porze malego oblozenia i zawsze 20pln wydaje, wiele mozliwosci....) ma byc niezgodne z s-v? czy niegrzeczne?
    jak wyzej - kupujac cos w kawiarni nabywam prawo do siedzenia w niej.... do zamkniecia? jesli nie to ile czasu i jak sie to wylicza?
    przestrzegajac s-v moj pobyt w kawiarni nie powinien byc nieuciazliwy dla innych klientow, gdybym np.: wlaczyla film w laptopie i ogladalam razem z kolezanka, a zbyt glosny dźwięk uniemozliwialby innym klientom rozmowe - wtedy klienci czy obsluga maja pelne prawo poprosic o zaniechanie, gdyby odmowila, obsluga imo mialaby prawo mnie wyprosic.
    otwierajac biznes kawiarniany wlasciciele musza chyba respektowac, ze bada klienci i wydający 50pln/1h i 10pln/4h.
    nie ma w kawiarni regulaminu/przepisow okreslajacych np. ze siedzenie z laptopem przez x godzin (i 1na kawa) i korzystanie z wifi kloci sie z prawem do przebywania w kawiarni.
    -> jesli bede kupowac kawe co 45min, siedziec kilka godzin i jednoczesnie odpowiadac na @ moich klientow biznesowych, to jest to niezgodne s-v? jest nadużyciem wobec wlascicieli - jakby prowadze dzialalnosc biznesowa w "niedozwolonym" miejscu??
    -> czy umawianie sie w kawiarni na lekcje jezyka obcego (bylam swiadkiem i konwersacji, i lekcji z korzystaniem z podrecznikow) jest niezgodne z s-v?
    -> podobnie: czy bylam swiadkiem spotkania agenta ubezpieczoniego z klientem w kawiarni celem przedstawienia i podpisania umowy, tylko 1 osoba zamowila kawe (nie wiem, ktora), ale czy ich charakter spotkania w miejscu publicznym koliduje s-v?

    > > Cóż... właściciele biznesów mają inne zdaniewink Ale to kulturalny człowiek
    > sam w
    > > ie, że kupuje się pije i siedzi chwilę a nie godzinami.

    > To tez prawda. Siedziala za laptopem na wygodnej kanapie, jestem przekonana, ze
    > nie bylo to parominutowe sprawdzenie poczty przy kawie. A to juz naduzycie nie
    > stety mega powszechne.
  • 11.11.17, 09:48
    Wiemy ze matki z dziecmi w naszym kraju bardzo czesto nie zachowuja podstawowej kultury to doryczy jazdy z wozkami po chodnikach bo ja jade mam prawo do calosci itp.Osobiscie facet ,ktory "wyprosil" osobe ,ktora przyszla wczesniej i wybrala sobie takie ,ktorej jeg odpowiadalo powinna zostac a matka z dzieckiem wyjsc ,skoro zadne z miejsc jej nie poasowalo .Gdyby dziewczyna samoczynnie/osobiscie stwierdzila ze wysokie krzeselko jest rowniez ok dla niej ,to ona decyduje o zmianie , prostackie zachowanie pracownika kawiarni.
  • 11.11.17, 18:56
    Matka powinna sie wstydzic ze w ten sposob pozbyla miejsca innej osoby ,ktora miala do tego przwo przebywania.
    Matka z dzickiem o ile nie bylo miejsca powinna opuscic kawiarnie i udac sie do innej.....................
  • 11.11.17, 23:23
    glinda53 napisała:

    > Wiemy ze matki z dziecmi w naszym kraju bardzo czesto nie zachowuja podstawowej
    > kultury t

    A z tego co ja wiem, to matki z dziecmi w Polsce maja wyjatkowo trudno. Wszedzie gdzie sie nie pojawiaj to zle. Polska to nieprzyjazny kraj dla dzieci w przestrzeni publicznej.
  • 11.11.17, 23:36
    Jest wiele miejsc przyjaznych dzieciom ale z twoich postow wynika ze ty ciagniesz swoje dzieci ze soba WSZEDZIE...A sa miejsca gdzie ludzie chca sie sie zrelaksowac a nie ma na to szans np wlasnie w kawiarni gdzie ktos chce moze spokojnie porozmawiac czy przeczytac gazete a nie wysluchiwac wrzaskow biegajacych dzieci - bo niestety tak sie zdarza. Bynajmniej nie chce tutaj niukogo obrazac. Sa matki ktore wychowuja dzieci ale sa tez takie ktore je rodza a dzieci sie tak same 'wychowuja' robiac co chca.
  • 11.11.17, 23:51
    10iwonka10 napisała:

    > Jest wiele miejsc przyjaznych dzieciom ale z twoich postow wynika ze ty ciagnie
    > sz swoje dzieci ze soba WSZEDZIE...

    Z moich postow z cala pewnoscia nie wynika,ze ciagne moje dziecko wszedzie, bo zwyczajnie nie moze wynikac.
    Dzieci rowniez sa czescia spoleczenstwa i najwyzszy czas zeby polskie spolecenstwo zaczelo sie nieco socjalizowac i uczyc sie ten fakt akceptowac.
  • 12.11.17, 11:16
    Nie wiem czemu piszesz o polskim spoleczenstwie - ja nie mieszkam w Polsce I nie widze roznic w akceptacji dzieci. Sa miejsca gdzie dzieci sa akceptowane I sa miejsca gdzie nie sa. Albo raczej miejsca nie przeznaczone dla dzieci bo nie ma tam dla nich nic interesujacego.
    Tak po prostu jest.

    Natomiast pryklad ze ktos zamowi jedna kawe I sedzi godzinami nad laptopem- tutaj niedawno wlasciciel pewnej kawiarni wprowadzil zakaz przyprowadzania dzieci ponizej 12 roku zycia. Powod - Przychodza grupy matek ktore dokladnie zamawiaja jedna kawe -siedza godzinami a dzieci biegaja samopas po calym lokalu- co niestety zniecheca innych klientow. Ale niestety nikt do konca nie wini dzieci tylko matki ktore maja to gdzies.
  • 12.11.17, 19:22
    Wiesz co Iwonko, daruj sobie fantazjowanie. Juz widze matke, ktora przychodzi na jedna kawe i siedzi godzinami w kawiarni a jej dzieci szaleja, nie majac co robic. I tak matka siedzi przy tej jednej kawusi jak w stuporze godzinami i siedzi a dzieci biegaja godzinami.
    Bez urazy, ale wole rozmawiac merytorycznie, z ludzmi, ktorzy mowiac delikatnie nie maja sklonnosci do konfabulacji.
  • 12.11.17, 20:11
    Droga nawiedzona Matko Polko - informacja ponizej

    www.mirror.co.uk/lifestyle/family/cafe-owner-explains-hes-banned-11058603
  • 12.11.17, 20:15
    Bez urazy- jeszcze jeden artykul wiec poradzilabym ci wyjsc troche z domu I rozejrzec sie dokola

    www.dailymail.co.uk/femail/article-1229049/Its-cafe-creche-leave-brats-home.html
  • 13.11.17, 02:04
    10iwonka10 napisała:

    "> Bez urazy"

    Ja sie tam nie urazam. Po prostu nie wiem co ma wspolnego tresc tych artykulow z zasadniczym pytaniem z watku zalozycielskiego. Ni przypial nie przylatal.
  • 12.11.17, 11:20
    Wiesz Milamalu - jak zauważyłaś - mam w tym wątku zdanie zbieżne z Twoim i wg mnie przede wszystkim, ze zdrowym rozsądkiem. Pani mama mogła sama poprosić kogoś o miejsce, które mogłaby zając z dzieckiem, mogła o tę prośbę poprosić kelnera także (z opisu w 1 poscie nie wynika by tak było...). Klener mógł owej prośbie odmówić, albo nie, a nie odmówiwszy poprosić dziewczynę o zmiane miejsca. Kwestia formy w jakiej to zrobił. Dla mnie tak sprawa wygląda i jest dość oczywista. Na miejscu pani z dzieckiem moglaby być osoba starsza, której trudno byłoby zajac barowe wysokie krzesło, ktoś trwale lub czasowo niesprawny, a także ktoś np. bardzo niski- słowem ktokolwiek, kto realnie miałby trudności z zajeciem tego miejsca na wysokim krześle. Z kolei poproszona o zamianę dziewczyna mogła się zgodzić o mogła - nie zgodzić. Podejrzewam, ze każdy normalny człowiek, gdyby tylko dla niego samego nie było to utrudnieniem, grzecznie poproszony - zgodziłby się, choć co nie raz i nie dwa rzuca się w oczy na tym forum - kulturalne zachowanie to nie zawsze zachowanie takze życzliwe. No trudno, tak bywa ...

    Nie uważam byś miała rację, ze w PL dzieci sa traktowane w przestrzeni publicznej źle, nie uważam też jak nasza przedmówczyni, żeby matki czy rodzice dzieci byli gremialnie roszczeniowi. Bywają , jak w każdej innej grupie społecznej ludzie.
    Ale jak zawsze wlasnie takie osoby najbardziej rzucają się w oczy i zapadają w pamięć. Bylam niedawno świadkiem w supermarkecie takiej scenki: dziecko około 4 -letnie szło sobie wzdłuż sklepowych regałów i zrzucało wszystko z nich, gdzie sięgnęło ręką. Było z rodzicami i pracownica marketu zwrócila im uwagę, żeby się nim zajęli. Państwo soę ciężko oburzyli i pouczyli panią, że oni mieszkają w Hiszpanii i tak dzieci tak robią, a pracownik sklepu po nich zbiera i t jest normalne. W Hiszpanii byłam parę razy, nie widziałam takich scen jednak, acz nie wykluczam, ze mają miejsce. Tylko ...,ze to nie jest jednak normalne i o ile tam nawet powszechne, to naprawdę nie warte szczepienia na innym gruncie.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 12.11.17, 19:34
    kora3 napisała:


    Zgadzamy sie odnosnie watku, grzecznie prosic mozna kazdego o cokolwiek i rowniez mozna grzecznie odmowic. Slusznie zauwazzylas, ze na miejsc tej matki moglaby byc starsza osoba lub mloda tylko z jakas forma inwalidztwa i tez nie majaca sily biegac od kawiarni do kawiarni w poszukiwaniu miejsca.

    Natomiast co do stosunnku ogolu Polakow do dzieci w przestrzeni publicznej to odnoszac sie wylacznie do tego co czytam na forum, bo w Polsce jestem za krotko zeby zaobserwowac na zywo, chocby w tym watku nie mozna nie zauwazyc, ze Polacy nie potrafia wspolzyc wzajemnie w przestrzeni publicznej, dziecko jest jak narazie persona non grata, jedynie w miejscu dla niego przeznaczonym ma prawo bywac, z innych miejsc zas "won".
    A dziecko tez czlowiek, tak jak nastolatek, czlowiek mlody, dojrzaly i staruszek, zdrowy, chory. Kazdy ma takie samo prawo wspolistniec w spoleczenstwie.

    Patrz na sam tylko ten watek ile glosow nakazuje matce z malutkim dzieckiem biegac po innych kawiarniach. Zero zrozumienia, zero empatii, tylko wstreta roszczeniowa i precz z taka.
    Ciekawe czy staruszcze czy inwalidzie tez by nakazali bieganie po kawiarniach w szukaniu wolnego miejsca. Zero wyobrazni. Niestety nawet tylko ten watek jest doskonalym przykladem , ze spoleczenstwo polskie jako ogol za dziecmi nei przepada i nie potrafi znalexc dla nich miejsca w przestrzeni publicznej, w sensie mentalnym, zaakceptowania ich obecnosci.

  • 13.11.17, 09:41
    Wiesz Milamalu - ja staram się zawsze oceniać sytuację obiektywnie, zdroworozsądkowo. Jeśli ktoś jest np. roszczeniowy, to nie ma dla mnie znaczenia czy jest to matka z dzieckiem, osoba starsza, czy niepełnosprawna - tak samo w drugą stronę - jeśli ktoś jest wobec kogoś niegrzeczny, to nie ma znaczenia czy niegrzeczny będzie do rodzica z dzieckiem, staruszki, inwalidy czy młodego zdrowego człowieka.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 13.11.17, 12:55
    Ale oczywiscie, jesli ktos jest roszczeniowy i niegrzeczny to moze byc kimkolwiek samym prezydentem albo papiezem i bede to zawsze negatywnie oceniac.
    Dospiewana wersja osoby, ktora ujawnila sie jako osoba niechetna matkom z dziecmi tak z urzedu jest malo prawdopodobna.
  • 11.11.17, 11:08
    Jeżeli dziewczyna z laptopem siedziała tam już 3 godziny, to prawda jest taka, że tacy zalegacze nad jedną mała kawusią wcale nie są mile widziani w lokalach, bo blokują miejsce, które w tym czasie nie zarabia. Może był to tylko pretekst, żeby zwrócić jej uwagę że przesadza.
    Nikt tutaj nie był niegrzeczny, bo każdy ma prawo poprosić kogokolwiek o cokolwiek. A ten drugi takie samo prawo odmówić. Samo wyrażenie prośby nie jest jeszcze ani chamstwem ani powodem do wkurzenia.
  • 11.11.17, 23:27
    fomica napisał:

    > Nikt tutaj nie był niegrzeczny, bo każdy ma prawo poprosić kogokolwiek o cokolw
    > iek. A ten drugi takie samo prawo odmówić. Samo wyrażenie prośby nie jest jeszc
    > ze ani chamstwem ani powodem do wkurzenia.

    Swiete slowa najlepiej reasumuja watek. Jestem przekonana wbrew temu co dospiewal w dalszym poscie watkodawca, ze zarowno matka jak i kelner prosili grzecznie. Zwlaszcza ten ostatni, bo niby czemu mialby sobie bez powodu robic wroga w kliencie.
    Proszenie nie jest niegrzeczne, jak i grzeczna odmowa nie jest ... niegrzeczna.
    I tyle w tym temacie.
    A watek jak zwykle woda na mlyn dla hejterow matek z malymi dziecmi w przestrzeni publicznej. Jeszcze pewnie wiele wody w Wisle uplynie zanim Polacy naucza sie wspolegzystowac z malymi dziecmi.
  • 12.11.17, 11:44
    Hmmm Milamalu, bardzo być możewink, że kelner wykorzystał sytuację, by pozbyć się zalegającej godzinami z laptopem klientki - po prostu. I w związku z tym być może był niedelikatny wobec niej, znów - być może - całkiem celowo. Takie osoby nie są w lokalach mile widziane z oczywistych przyczyn. W jednym z tutejszych

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 12.11.17, 12:02
    Sorry, za wcześnie mi się nacisnelo smile W jednym z tutejszych modnych lokali wiecznie przesiadywał taki gość...Nie wiem co robił na tym lapku, ale zwykle miał obok siebie stertę jakichś papierów - wyglądało na to, ze z kawiarni robil biuro korzystając z tamtejszego Wi-Fi. Zamówił gie co, siedział parę godzin przy stoliku na klika osób, choć są tam mniejsze, takie "dwójki" ...Obsługę to wqrzało, ale wyprosić go nie mogli, a pan proszony o zmiane miejsca - odmawiał grzecznie. W końcu wzięli się na sposób i na tych większych stolach umieszczali karteczki, ze rezerwacja, żeby gość ich nie zajmował. Ostatnio go nie widuję, może wreszcie zainwestował w domowy net smile albo też przeniósł się zalegać gdzie indziej.
    Oczywiście nie twierdzę, ze dziewczyna była zalegaczem stałym tam, ale o ile, to wcale bym się nie zdziwiła, gdyby kelner jak wspomniałam celowo wykorzystał okazję, by się panny pozbyć...

    Natomiast co do tego, ze polskie społeczeństwo nie umie współegzystować z małymi dziećmi ....Myslę, ze społeczeństwo jako takie nie ma z tym problemu, natomiast - no są rodzice, którzy uważają, ze ich dzieciom wszystko wolno i nie reagują, gdy te dzieci zachowują się źle. Sama tu kiedyś opisałaś sytuację o ile pamiętam, gdy inne dziecko "dokuczało" Twemu, a opiekun/ojciec tegoż nie reagował. No właśnie ..I takie osoby chodzi. Za nic mają inne dorosłe osoby i inne dzieci, bo ich dzieciątko to pepek swiata. Bardzo często w ogródkach kawiarnianych widuję, jak takie osoby nie reagują, gdy ich dziecko wchodzi bitami na miejsca siedzące. Bo to dziecko...No i co z tego, przecież można mu powiedzieć, że ta się butami nie wchodzu, bo się to miejsce zabrudzi i potem ktoś kto tam siądzie będzie mieć plame na ubraniu. Sama miałam taką sytuację, ze na bielutkich spodniach miałam plamę z blota. Siedziałam tylko "pod parasolka" w kawiarni, dorosły tam nóg z ubłoconymi butami pewnie nie trzymał, więc ...
    Generalnie chodzi Milamalu o to, że dzieci jak najbardziej mają swe prawa i należy się im i ich rodzicom wyrozumiałość, ale w granicach rozsądku.



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 12.11.17, 19:50
    kora3 napisała:

    "Myslę, ze społeczeństwo jako takie nie ma z tym problemu, natomia
    > st - no są rodzice, którzy uważają, ze ich dzieciom wszystko wolno i nie reaguj
    > ą, gdy te dzieci zachowują się źle. Sama tu kiedyś opisałaś sytuację o ile pami
    > ętam, gdy inne dziecko "dokuczało" Twemu, a opiekun/ojciec tegoż nie reagował."

    Sa tacy rodzice, oczywiscie, ze sa, jako matka obracam sie praktycznie wylacznie w srodowisku rodzicow i wiesz co, jak narazie lacznie z tym przykladem, ktory podalas bylo zaledwie 3 rodzicow/ opiekunow , ktorzy nie reagowali na ewidentne przyklady zlego zachowania. Z cala pewnoscia nie jest to jakas epidemia, zeby wysuwac z tego jakies ogolne wnioski, ze jakoby to dzieci i ich matki sa jakos gramialnie zle i roszczeniowe.

    Zreszta zobacz na watek.
    Czy w opisanej sytuacji dziecko zachowywalo sie przeszkadzajaco. Nie.
    Ale juz sam widok matki z dzieckim , ktora osmiela sie poprosic o znalezienie dla niej miejsca bo nie jest w stanie usiasc z maluchem na krzesle barowym budzi agresje. jakzesz to, powinna biegac po kawiarniach. Zero zrozumienia, ze maka z malutkim dzieckiem ma swoje ograniczenia tak jak osoby starsze i inwalidzi maja swoje ograniczenia.
    Zadne z nich nie jest w stanie zajac krzesla barowego.
    Ciekawe czy inwalidzie drodzy forumowicze tez kazaliby biegac od kawiarni do kawiarni w poszukiwaniu miejsca, albo jakiejs staruszce.
    Ale matka odrazu wzbudza agresje, niech szuka, niech wezmie wozek, krzeselko turystyczne czy bog wie co, a najelpiej niech siedzi w domu i pozwoli zalegaczom laptopowym zalegac dalej.

    Lektura internetu, zwlaszcza form savoir vivre pozwala mi miec pewnosc, ze polskie spoleczenstwo jest w pewnym sensie asocjalne, bo trudno inaczej nazwac spoleczenstwo w ktorym nie ma miejsca dla dzieci, a ich matki tylko sama obecnoscia wzbudaja agresje.

    Mam nadzieje,ze w realu jest jednak troche lepiej.


  • 12.11.17, 21:17
    No wlasnie chodzi o ta subtelna granice: czy osobom w jakis sposob uprawnionym do udogodnien naprawde sie nalezy wszysto i zawsze?
    Ustapic matce z dzieckiem w autobusie, u lekarza, w aptece ok, ale w kawiarni?
    Dla mnie to juz troche status swietej krowy.
    To ona MUSI ta kawe pic wlasnie teraz, wlasnie w starbucksie? I wszyscy maja jej schodzic z drogi?
  • 12.11.17, 22:35
    dobrze zachowac umiar i zdrowy rozsadek.
    w sklepie "wielokasowym" dobrym rozwiazaniem jest kasa (czy iles kas) tylko matek z dziecmi, osob starszych i niepełnosprawnych. ale juz w malym sklepie osiedlowym - czy wlasciciel powinien wywieszac tabliczke, ze osoby xxx obsługujemy poza kolejnoscia czy samo sie to ureguluje czyli: wlasciciel widzac osobe wg niego uprawniona (zakladam, ze wlasciciel stoi za kasa) mowi: prosze pania/pana bez kolejki, albo wlasciciel uczy personel i wymaga tego, ze osoby xxx maja byc obsługiwane bez kolejki?
    w kawiarni imo - jak pisalam wczesniej - obecni klienci (ktorzy juz kupili kawe czy cos) sa przed tymi, co dopiero przyszli. nie ma osob uprzywilejowanych. jesli wejde do kawiarni grupa 5cio osobowa i jedyny wolny tak duzy stolik dla nas jest zajety przez pojedynczego klienta a my mamy do wyboru tylko stolki barowe lub ewentualnie (za zgoda obsługi) polaczenie 2 mniejszych stolikow - to wybieramy ktoras z tych 2 możliwości siedzenia albo wychodzimy i idziemy do innej kawiarni. nie podeszlabym do pojedynczego klienta i nie poprosila o przesiadniecie sie. nie poprosiłabym obsługi, by zrobila to za mnie! ale gdybym zauwazyla, ze ten pojedynczy klient zaczyna "zbierac sie" (czy jakos podobnie to by wygladalo), wtedy podeszłabym i spytala: przepraszam, czy pan/pani będzie moze zwalniac stolik? i krótkie: niestety, nie - juz wyczerpuje temat. zadnego: bo ja w kilka osob jestem a pan/pani sama przy tak dużym stoliku....
    inny przyklad - do kawiarni wchodzi osoba o kuli/z orteza (wiek niewazny), wolne sa tylko wysokie stolki barowe, nizsze siedzenia wszystkie zajete. imo - obsluga nie powinna interweniowac w znaczeniu prosic siedzacych juz gosci o zmiane miejsca, osoba z kula/orteza moglaby sama poprosic kogos z gosci o zamiane, gdyby oferowane nowe miejsce bylo podobne komfortowo, ale skoro do dyspozycji sa tylko wysokie stolki barowe, to juz raczej nie. idealnie - ktos z gosci dostrzega osobe z kula/orteza i SAM/-A proponuje: ja moge zaproponowac moje miejsce, moge sie przesiasc.


    > No wlasnie chodzi o ta subtelna granice: czy osobom w jakis sposob uprawnionym
    > do udogodnien naprawde sie nalezy wszysto i zawsze?
    > Ustapic matce z dzieckiem w autobusie, u lekarza, w aptece ok, ale w kawiarni?
    > Dla mnie to juz troche status swietej krowy.
    > To ona MUSI ta kawe pic wlasnie teraz, wlasnie w starbucksie? I wszyscy maja je
    > j schodzic z drogi?
  • 12.11.17, 23:34
    Pytanie z twojego watku zalozycielskiego ne brzmialo: co komu sie nalezy, a co komu nie, a na pewno nie matkom z dziecmi, tylko czy matka ew. kelner zachowali sie niegrzecnie.
    Otoz zachowali sie grzecznie (dospiewanie, ze jakoby slyszales owa niegrzecznosc jest malo wiarygodne, zwlaszcza w kontekscie twojej obecnej wypowiedzi z ktorej jasno wynika jaki masz stosunek do obecnosci matki z dzieckiem w przestrzeni publiczne).
    Proszenie o przysluge, o ustapienie, o cokolwiek nie jest niegrzecznoscia, tak jak grzeczna odmowa. Proszenie nie jest sprzeczne z sv, a asocjalnosc (jesli sie ja okazuje) w przestrzeni publicznej juz taka bywa.
  • 13.11.17, 00:16
    milamala napisała:
    Pytanie z twojego watku zalozycielskiego ne brzmialo: co komu sie nalezy, a co komu nie, a na pewno nie matkom z dziecmi, tylko czy matka ew. kelner zachowali sie niegrzecnie.
    Otoz zachowali sie grzecznie


    Wprawdzie watek nie moj ale sie wtrace - pytanie NIE bylo grzeczne ze wzgledu na okolicznosc a szczegolnie niegrzecznie zachowal sie kelner.

    > Proszenie o przysluge, o ustapienie, o cokolwiek nie jest niegrzecznoscia,

    powtorze- zalezy kiedy. zdecydowanie nie jest grzecznie wykorzystywac bez powodu sytuacje z tytulu wyzszego stanowiska, majetnosci badz innego przywileju. tak jak ta matka nie musiala isc do kawiarni koniecznie z dzieckiem i koniecznie w tym momencie, wiec nie wypadalo narzucac ustapienia miejsca -zatem, pytac.
    I, przypomne ci po raz enty, tez mialam roczne dziecko, lecz nie oczekiwalam aby dla mnie ktos sie zrywal z fotela bo - klekajcie narody - matka z dzieckiem musi usiasc koniecznie tam - inni sie nie licza...

    Milu - nie jest tak ze ciebie nikt nie rozumie - "matki z dziecmi tez chca napic sie kawy" - owszem, maja prawo ale nie kosztem innych.

    Minnie
    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 13.11.17, 00:22
    Mini jak juz ci mowilam, ze nie mam potrzeby znac twojej opinii w tym zakresie, zwlaszcza, ze nie byla ona udzielona w sposob grzeczny. Nie wiem czemu koniecznie musisz mi ja sprzedac.
  • 13.11.17, 00:55
    Milu zgodze sie ze moze nie jestem nadzwyczaj mila (zawsze irytuje mnie brak checi otwarcia na temat) ale minimum grzeczna - owszem.
    a na forum prawo do komentarza ma kazdy - badz laskawa zauwazyc.

    M

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 13.11.17, 01:33
    A czy ja ci zabraniam komentowac? Nie rozsmieszaj mnie. To ty koniecznie chcesz abym "zrozumiala" twoje poglady. Choc wyraznie ci powiedzialam , ze mnie one nie interesuja. Inne poglady interesuja mnie jesli sa przedstawione grzecznie. Twoja odzywka taka nie byla i na tym zakonczylam z toba wymiane zdan w tym watku. A ty sobie pisz co chcesz a co mnie tam.
  • 13.11.17, 09:40
    milamala napisała:
    To ty koniecznie chcesz abym "zrozumiala" twoje poglady.

    Nie "moje poglady" a puente ktora ci nie tylko ja ale i reszta usiluje wylozyc w tym watku - a to zasadnicza roznica.

    Minnie


    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 13.11.17, 12:57
    Mini nie popadaj w schizofrenie, ty to jeszcze nie reszta.Czytaj z laski swojej uwaznie.

    Poza tym jesli "reszta" sie myli to ja tez musze? Bo kto tak powiedzial? Ty?
    Wybacz, ale juz ty sie "reszta" nie zaslaniaj. Jestes juz za duza dziewczynka na takie rzeczy, potrzebujesz potwierdzenia swoich pogladow u innych?To twoj problem.
  • 13.11.17, 23:12
    milamala napisała:
    Poza tym jesli "reszta" sie myli to ja tez musze? Bo kto tak powiedzial? Ty?
    Wybacz, ale juz ty sie "reszta" nie zaslaniaj.


    Lol- przeciez "rzeszta" od poczatku stoi na stanowisku podobnym do mojego: kelner wraz z matka zachowali sie niegrzecznie. niektorzy tez usiluja ci wyjasnic iz tam gdzie nie ma uprzywilejowanego miejsca = nie ma przywilejow dla matek z dziecmi.
    ale prosze- oto pierwsza odpowiedz w watku
    Mysle ze niegrzeczne bylo to ze podszedl akurat do tej dziewczyny a nie zapytal ogolnie osob ktore siedzialy na sofie.
    I sama forma wlasciwie kazal jej sie przesiasc nie zapytal- tez mi sie nie podoba.
    i kazda nastepna:
    Forma też mi się dalece nie podoba
    Moim zdaniem najgorzej zachował się właśnie kelner.
    Kelner - cham i prostak.
    przesiadywanie w modnej kawiarni to jest przyjemnosc/kaprys/zbytek, w zwiazku z tym ustepowanie wygodnego fotela matce z dzieckiem to przesada.
    moim zdaniem mama z dzieckiem powinna poszukać innej kawiarni
    Milamalu, no niestety niegrzeczny był kelner - z opisu rzecz jasna, bo nikt poza wątkodawcą tego nie słyszał. Jego prośbę uważam za na miejscu, natomiast wyrażona powinna zostać bardzo delikatnie i nie w formie roszczeniowej
    To znaczy tak, kelner zdecydowanie nie zachował się dobrze - uzasadniłaś dlaczego i nie mam ani słowa do dodania. Ale równie źle zachowała się matka dziecka - jeśli [jak pisze założyciel wątku] wymogła na kelnerze interwencję - to postąpiła równie nieelegancko.

    - to tylko WSTEP - masz jeszcze jakies watpliwosci??
    zaprzeczanie rzeczywistosci nic ci nie pomoze. na pewno nie spowoduje ze nagle bedziesz miala racje. czas pogodzic sie z owa niezaprzeczalna rzeczywistoscia ktora oznacza - ROSZCZENIOWOSC + niepilnowane dzieci = spoleczna niechec.
    i tyle.


    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 13.11.17, 23:40
    minniemouse napisała:


    >
    > Lol- przeciez "rzeszta" od poczatku stoi na stanowisku podobnym do mojego: kel
    > ner wraz z matka zachowali sie niegrzecznie. niektorzy tez usiluja ci wyjasnic
    > iz tam gdzie nie ma uprzywilejowanego miejsca = nie ma przywilejow dla
    > matek z dziecmi.
    >
    >
    > - to tylko WSTEP - masz jeszcze jakies watpliwosci??
    > zaprzeczanie rzeczywistosci nic ci nie pomoze. na pewno nie spowoduje ze nagle
    > bedziesz miala racje. czas pogodzic sie z owa niezaprzeczalna rzeczywistoscia k
    > tora oznacza - ROSZCZENIOWOSC + niepilnowane dzieci = spoleczna niechec.
    > i tyle.
    >
    >
    > Minnie
    >
    W kupie siła ,co ? A kto ma rację?www.youtube.com/watch?v=SnkZGN_xIVsbig_grin
  • 13.11.17, 23:46
    minniemouse napisała:

    > milamala napisała:
    > To ty koniecznie chcesz abym "zrozumiala" twoje poglady.
    >

    > Nie "moje poglady" a puente ktora ci nie tylko ja ale i reszta usilu
    > je wylozyc w tym watku - a to zasadnicza roznica.
    >
    > Minnie
    >
    > Mila ,stara zasada brzmi - jesli nie możesz czegoś pokonać to się przyłącz.big_grinwink
  • 13.11.17, 01:09
    co do ponizszego - uprzejma prosba o respektowanie czyis praw czy mozliwosc skorzystania ze swojego prawa to jedno, np. prosba o ustapienie miejsca, ktore jest oznaczone odpowiednia plakietka: "miejsce dla xxx", kiedy jest sie tym xxx.
    ale w sytuacji z watku - matka z dzieckiem w kawiarni nie jest uprzywilejowana co do wyboru miejsca, moze poprosic ktoregos z gosci kawiarni o zamienienie sie z nia miejscami, ALE w takim przypadku zgodnie z s-v powinna oferowac miejsce niegorsze niz to, ktore chce. niezgodne jest wiec z s-v (i imo niegrzeczne) oferowanie wysokiego stolka barowego z mniejsza iloscia miejsca na blacie vs wiekszy stolik z wygodnym fotelem. tak samo niegrzeczne byloby proponowanie samotnemu klientowi wiekszego stolika ale przy wejsciu do lokalu/toalecie w zamian za ustapienie mniejszego stolika ale w centrum kawiarni czy przy oknie.

    > Proszenie o przysluge, o ustapienie, o cokolwiek nie jest niegrzecznoscia, tak
    > jak grzeczna odmowa.
  • 13.11.17, 01:26
    Dokladnie!!

    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 13.11.17, 01:28
    Prosba jakakolwiek by nie byla nie jest niegrzecznoscia. Prosba jest tylko prosba i na prosbe mozna odpowiedziec odmowa i juz. Jesli miejsce jest przeznaczone dla okreslonej osoby to nie trzeba o to miejsce prosic, wystarczy ujawnic swoje prawo do tego miejsca i oczekiwac ustapienia, a prosba jest tylko formalnoscia bo jesli ktos ma prawo do tego miejsca to nie moze odmowic. Jesli nie ma sie do tego formalnego prawa to zawsze mozna poprosic bo przeciez nie ma w tym nic zlego. Zmeczona staruszka jak przyjdzie i nie bedzie mogla sie wdrapac na stolek barowy to tez nie bedzie mogla poprosic bo sofa nie jest formalnie dla niej zaklepana?
    Jak mozna uwazac, ze prosba jest niegrzeczna i tylko w szcegolnych przypadkach jest grzeczna. Kamiczne.
  • 13.11.17, 03:30
    prosba moze byc niegrzeczna i niezgodna s-v - jesli prosze kogos by zrobil mi przysluge i jednoczesnie spelnienie mojej prosby powoduje pogorszenie sie komfortu u tej osoby, ktora o to prosze. bo wtedy to nie jest prosba tylko moje bezpodstawne stwierdzenie, ze MOJA WYGODA jest wazniejsza niż czyjas czyli stawiam sie w pozycji uprzywilejowanej niż ta 2ga osoba i uwazam (znowu bezpodstawnie), ze jestem od niej lepsza/wiecej mi sie nalezy.

    jesli mam miejsce w samolecie w rzedzie np. 16 od strony przejscia a mój wspoltowarzysz w 17 (dajmy na 30 rzedow w ogole) rowniez od strony przejscia a chcemy siedziec razem, to imo jesli poprosze osobe samotna o zamiane, ktora ma miejsce tez brzegowe w pobliskim rzedzie, to wszystko jest ok. ale nie powinnam prosic o zamiane kogos samotnego, kto ma miejsce przy oknie - bo z reguly uwaza sie te miejsca za lepsze/fajniejsze. przeciez przykladowo jesli oferuje do zamiany miejsce dobre, pod oknem i jednoczesnie miejsce obok jest wolne - ale kieruje te prosbe o zamiane do osoby, ktora podrozuje z kims i ja o tym wiem, to chyba nikt nie ma watpliwosci, ze moja prosba NIE JEST grzeczna.

    w temacie (zmeczonej - choc nawet nie musi taka bycwink) staruszki w kawiarni, gdzie tylko dostepne akurat wysokie stolki, bo inne miejsca zajete - chyba najbardziej zgodnym z s-v rozwiazaniem (pomijam dla tego przykladu, ze staruszka moglaby po prostu wyjsc i pojsc do innej kawiarni) bylaby prosba staruszki do osoby przy dowolnym standardowym stoliku, czy moze sie dosiasc na chwile, bo problem stanowi dla niej wolny wysoki stolek. i wtedy do decyzji tej osoby - czy zgodzi sie na dosiadnieciem staruszki, czy SAMA zaproponuje - ja sie przesiade na stolek, prosze, pani moze zajac moje miejsce, to dla mnie zaden problem.



    > Prosba jakakolwiek by nie byla nie jest niegrzecznoscia. Prosba jest tylko pros
    > ba i na prosbe mozna odpowiedziec odmowa i juz. Jesli miejsce jest przeznaczone
    > dla okreslonej osoby to nie trzeba o to miejsce prosic, wystarczy ujawnic swoj
    > e prawo do tego miejsca i oczekiwac ustapienia, a prosba jest tylko formalnosci
    > a bo jesli ktos ma prawo do tego miejsca to nie moze odmowic. Jesli nie ma sie
    > do tego formalnego prawa to zawsze mozna poprosic bo przeciez nie ma w tym nic
    > zlego. Zmeczona staruszka jak przyjdzie i nie bedzie mogla sie wdrapac na stole
    > k barowy to tez nie bedzie mogla poprosic bo sofa nie jest formalnie dla niej z
    > aklepana?
    > Jak mozna uwazac, ze prosba jest niegrzeczna i tylko w szcegolnych przypadkach
    > jest grzeczna. Kamiczne.
  • 13.11.17, 09:54
    milamala napisała:
    Jak mozna uwazac, ze prosba jest niegrzeczna i tylko w szcegolnych przypadkach
    > jest grzeczna.


    Kto tak napisal? tylko ty, zauwaz.
    Ja tego zdecydowanie nie powiedzialam. zauwazylam jedynie iz prosba moze byc niekiedy nietaktowna a ty zrobilas z tego dokladnie antorwdo sytuacje (tzw odwracanie kota ogonem). moze na przyszlosc czytaj uwazniej i z wiekszym zrozumieniem?

    Minnie
    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 13.11.17, 14:57
    Widzisz, myślę, ze postawa zależy w dużej mierze od no postrzegania świata i zjawisk. Ja takiej sytuacji nie postrzegam, jako USTAPIENIE komuś miejsca, tylko odstąpienie smile Różnica jest spora dla mnie i w dodatku chodzi o odstąpienie w sytuacji takiej, gdzie takiej osobie trudni byłoby technicznie zająć inne miejsce. Ale także w sytuacji, gdyby ktoś grzecznie poprosił mnie o odstąpienie miejsca, żeby dziecko np. w pociągu mogło podziwiać widoki TEŻ bym odstąpiła, nie tylko zresztą dziecku widoków złaknionemu.

    Wydaje mi się dość mało prawdopodobne, by matka z roczniakiem wybrała się ot tak na kawę, w dodatku sama, do kawiarni i w dodatku w okresie jesiennym i słotnym. Bardzo prawdopodobne, ze chciała tam przeczekać, bo może gdzieś w pobliżu się wybierała, albo miała poczekać na kogoś, ewentualnie była zamiejscowa, tam się umówiła, a innych miejsc nie znała. Sama miałam taką sytuację, że umówiłam się z kimś na dworcu, że mnie odbierze zeń. Ale osoba ta utknęła w korku, wiec zadzwoniła, żebym podeszła do tej i tej kawiarni od dworca nieodległej. Nie byłam z dzieckiem na ręku, ani z wielkim bagażem, ale dość zmęczona podróżą. Doszłam do tej kawiarni i nie było wolnych miejsc. Podobnie jak ta pani rozejrzałam się bezradnie. Innych miejsc tam nie znałam, nie wiedziałam ile przyjdzie mi czekać, a stać tak w kawiarni też głupio. Miałam zamiar zaptrać kogoś czy mogę się dosiąść, ale nie zdążyłam, bo mu miejsce przy stoliku zaproponował miły pan. Bylam mu serdecznie wdzięczna...Było to z 15 lat temu, więc nie bylam bynajmniej stara i schorowana smile, a pan mnie też nie podrywał - zwyczajnie okazał życzliwość "Podejrzewałem, ze pani z drogi, pewnie zmeczona, głodna ..."

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 13.11.17, 10:08
    milamala napisała:

    Z cala pewnoscia nie jest to jakas epidemia, zeby
    > wysuwac z tego jakies ogolne wnioski, ze jakoby to dzieci i ich matki sa jakos
    > gramialnie zle i roszczeniowe.


    Miło, ze znów się zgadzamy, bo ...napisałam dokładnie to samo smile

    > Czy w opisanej sytuacji dziecko zachowywalo sie przeszkadzajaco. Nie.


    Nic na ten temat nie pisał wątkodawca, co pozwala mi wnosić, ze absolutnie - niesmile

    > Ale juz sam widok matki z dzieckim , ktora osmiela sie poprosic o znalezienie d
    > la niej miejsca bo nie jest w stanie usiasc z maluchem na krzesle barowym budzi
    > agresje. jakzesz to, powinna biegac po kawiarniach. Zero zrozumienia, ze maka
    > z malutkim dzieckiem ma swoje ograniczenia tak jak osoby starsze i inwalidzi ma
    > ja swoje ograniczenia.


    No przepraszam, czy ja nie wykazałam przypadkiemwink zrozumienia? No wlasnie ...Myslę, że tu "zagraby" dwie rzeczy - pierwsza: dołożony potem opis jakoby matka domagała się usunięcia z fotela dziewczyny i druga: z opisu rzecz jasna niegrzeczne zachowanie kelnera, za które odpowiedzialność czesć pewnie podświadomie przerzuca na Bogu ducha winną matkę.
    Byłam świadkiem analogicznej sytuacji dawno temu w tramwaju. Młody człowiek siedział na miejscy dla inwalidy i czytał. Wsiadł gość o kulach u stanął opodal. Nie wiem czy chłopak udawał ze go nie widzi, czy zaczytany nie widział. Jakiś mężczyzna w średnim wieku ustąpił miejsca panu o kilach, ale chłopaka okropnie "zbluzgał" - bez wulgaryzmów, ale pokrzykując, ze cham, że powinno się go wyrzucić z tramwaju. Jak początkowo wszyscy podejrzewam uważali zachowanie chłopaka za złe, a pana za chwalebnesmile, to potem z racji agresji tego ostatniego owo postrzeganie się zmieniło. Tym bardziej, ze chłopak na te zaczepki nie odpowiadał, a pan o kulach już zdążył wysiąść...

    > Ale matka odrazu wzbudza agresje, niech szuka, niech wezmie wozek, krzeselko tu
    > rystyczne czy bog wie co, a najelpiej niech siedzi w domu i pozwoli zalegaczom
    > laptopowym zalegac dalej.


    We mnie bynajmniej, nie wzbudziła....

    >
    > Lektura internetu, zwlaszcza form savoir vivre pozwala mi miec pewnosc, ze pols
    > kie spoleczenstwo jest w pewnym sensie asocjalne, bo trudno inaczej nazwac spol
    > eczenstwo w ktorym nie ma miejsca dla dzieci, a ich matki tylko sama obecnoscia
    > wzbudaja agresje.


    Wiesz internet to jest jednak zsczególne miejsce...M. in. takie, w którym ludzie mając poczucie anonimowości nierzadko dają upust swoim negatywnym emocjom, które na co dzień muszą tłumic, by egzystować ze tak powiem.

    >
    > Mam nadzieje,ze w realu jest jednak troche lepiej.
    >
    >


    Zdecydowanie jest lepiej smile




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 13.11.17, 10:19
    Lektura internetu, zwlaszcza form savoir vivre pozwala mi miec pewnosc, ze polskie spoleczenstwo jest w pewnym sensie asocjalne, bo trudno inaczej nazwac spoleczenstwo w ktorym nie ma miejsca dla dzieci, a ich matki tylko sama obecnoscia
    wzbudaja agresje.


    ale co za bzdury - matka nie wzbudzila agresji "sama swoja obecnoscia" tylko ROSZCZENIOWA POSTAWA.
    Ile razy trzeba powtarzac i wyjasniac ze normalne matki ktore nie przeszkadzaja innym swoja obecnoscia ani zachowaniem nie spotykaja sie z niechecia?

    Kolejny raz powtorze z nikla nadzieja ze cos pomoze - ROSZCZENIOWA POSTAWA JEST PRZYCZYNA NIECHECI do matek z dziecmi. NIE sam fakt bycia matka i posiadania dziecka, obojetnie w jakim ono jest wieku.

    Minnie


    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 13.11.17, 18:41
    zgadzam sie generalnie z Mininiemouse - nie chodzi o to, ze jestem przeciwna obecnosci matek z dziecmi w kawiarni, ale:
    - (jak wczesniej pisałam) nie sa one klientem uprzywilejowanym w kawiarni, bo imo nikt takim klientem nie jest; nikt nie ma pierwszenstwa przy kasie czy przywileju przesiadania gosci z wybranych stolikow.
    - (dopisuje teraz) chcialabym by braly one (matki) odpowiedzialnosc za zachowanie swoich dzieci, nawet mam prawo od nich tego wymagac. dopoki dzieci zachowuja sie grzecznie wszystko jest ok, kiedy zaczynaja rozrabiac (starsze) czy plakac/marudzic (mlodsze),chce by matka opanowala sytuacje czyli skutecznie zabronila jakis zachowan (starszym) czy zmienila zachowanie (mlodszych). jesli nie udaje jej sie tego zrobic, matka powinna zabrac pociechy i opuscic kawiarnie - skoro zachowanie jej dzieci przeskadza innym gosciom, niezgodne jest ze standardami w tym miejscu, a ona (opiekun dzieci) ponosi za nie odpowiedzialnosc, no i tez wskazuje/uczy swoje dzieci jakie zachowania sa ok.

    i jeszcze 1 uwaga - zabieranie dzieci do przestrzeni publicznych jak kawiarnia czy park jest fajne/wskazane, bo rodzice/opiekunowie moga rowniez w ten sposob pokazac dzieciom jak sie koegzystuje w spoleczenstwie, wsrod ludzismile ucza dzieci s-v, relacji miedzyludzkich z obycmi ludzmi (nie z rodzina) - fajnie. oczywiscie dzieci moga popelniac bledy, nawet wiecej niż dorosli (w koncu sa na poczatku nauki), ale rodzice powinni widzieć, kiedy granica ilości bledow jest już przekroczona i dbajac o komfort pozostalych uczestnikow wybranej przestrzeni publicznej, te przestrzen wraz z dziecmi opuscic.

    aha - niemniej jednak uwazam, ze sa takie miejsca publiczne, gdzie dzieci (osoby niepełnoletnie czy ponizej 16 r.z.) nie zabieramy, np. puby.



    > ale co za bzdury - matka nie wzbudzila agresji "sama swoja obecnoscia" tylko RO
    > SZCZENIOWA POSTAWA.
    > Ile razy trzeba powtarzac i wyjasniac ze normalne matki ktore nie przesz
    > kadzaja innym swoja obecnoscia ani zachowaniem nie spotykaja sie z niechecia?
    >
    > Kolejny raz powtorze z nikla nadzieja ze cos pomoze - ROSZCZENIOWA POSTAWA JEST
    > PRZYCZYNA NIECHECI do matek z dziecmi. NIE sam fakt bycia matka i posiadania
    > dziecka, obojetnie w jakim ono jest wieku.
    >

  • 13.11.17, 19:57
    Ależ oczekiwanie, że rodzice będą panować nad dziećmi jest zupełnie normalne. Natomiast no powiem Ci tak ...troszkę mnie zasmuciły wypowiedzi w tym wątku- bo ludzie jakby nie widzą potrzeby bycia zwyczajnie życzliwym nic na tym nie tracącsad żeby nie było, sama nie raz i nie dwa krytykowałam a tym forum roszczeniową postawę rodziców z dziećmi i czasem mi się dostawało smile, ale odróżniam sytuację roszczeniowości, od zwyczajnej potrzeby i zrozumienia dla niej. Dziś szłam na konferencję, zaparkowałam, idę. Zaczepia mnie starsza pani - Pani wie, gdzie jest to i to, bo ja nie wiem, nie tutejsza jestem. Pani starsza mocno. w grubych okularach - qrczę, trzeba być bez serca, żeby tylko wskazać drogę. Zaprowadziłam panią, pytałam czy da sobie radę potem. Tak, córka ma przyjechać, będzie po pracy. Mimo to zostawiła, wizytówkę, jakby co. Na konfę dotarłam, zapomniałam o sprawie. Kilkanaście minut temu zadzwoniła jakaś pani - okazało się - córka tej pani z podziękowaniami za pomoc jej. Miło, ale nie trzeba było - zwyczajny ludzki gest przecież. Dziwi mnie taki bezinteresowny brak życzliwości - nie bo nie, bo nie muszę, bo nie mam obowiązku sad

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 13.11.17, 23:50
    minniemouse napisała:

    >
    > Kolejny raz powtorze z nikla nadzieja ze cos pomoze - ROSZCZENIOWA POSTAWA JEST
    > PRZYCZYNA NIECHECI do matek z dziecmi. NIE sam fakt bycia matka i posiadania
    > dziecka, obojetnie w jakim ono jest wieku.
    >
    > Minnie
    >
    >
    Twoja wypowiedz przypomniała mi cytat z pewnego polskiego filmu (niestety nie pamiętam tytułu):
    "Zasadniczo jestem za równouprawnieniem ,byleby baba znała swoje miejsce -morda w kubeł i do garów"
  • 13.11.17, 13:02
    kora3 napisała:

    ha ha ha masz racje, jakby dziecko przeszkadzalo, chocby jednym kwileniem to cala pewnoscia bysmy sie tu o tym dowiedzieli w odpowiednio ukoloryzowanych slowach.

    Tak podejrzewalam, ze jednak w realu ludzie musza jednak tlumic swoje uprzedzenia bo sama nigdy w Polsce nic zlego niedoswiadczylam jako matka z dzieckiem.
  • 13.11.17, 15:10
    No widzisz smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 13.11.17, 23:29
    Czytając ten wątek przypomniała mi się zasłyszana kiedyś anegdota. Do zatłoczonego autobusu wsiada matka z małym dzieckiem . Pyta siedzącego młodego człowieka czy mógłby jej ustąpić miejsca ponieważ jest z dzieckiem na co on ze spokojem odpowiada - tak ?A ja jestem z książką i powraca do przerwanej lektury. Ktoś powie no tak ale w wypowiedziach została podreslane ,że ustąpienie miejsca w autobusie matce z dzieckiem to zupełnie inna sprawa. Tak ,ale przy tym poziomie empatii ,egoizmie takie zachowania staną się normą, Ktoś napisał - przecież matka mogła usiąć gdziekolwiek .Znaczy gdzie ? Na parapecie ?Na podłodze?Na barze ?Ta sama osoba pisze -mogła usiąć i wziąść dziecko na kolana. No ,mam nadzieję ze ten ktoś nie ma dzieci, ponieważ każdy rodzic wie że pierwszą rzeczą która zrobi roczne dziecko posadzone na kolanach przy stoliku będzie pochwycenie kubka z goracą kawa i wylanie na siebie zawartości.Te zarzuty że matki z dziećmi nie mają kultury że są roszczeniowe - ludzie oczym wy piszecie?. Niestety ja jako matka niemowlęcia doświadczam co i rusz przejawów braku kultury ze strony otoczenia. Choć z drugiej strony czasami zastanawiam się kto jest lepiej wychowany paniusia ,która jest obyta z zasadami sv czy np taki lekko wczorajszy pan Henio stojący pod żabką który widzac mnie z daleka idacą z wózkie biegnie żeby otworzyć mi drzwi mimo że nie musi.
    Minniemouse ,pisałaś że też kiedyś byłaś matką rocznego dziecka ,daruj ale to musiało byc jakieś bardzo dawne kiedyś ponieważ każdą twoja wypowiedz świadczy o tym ze nie pamięta wół.....
    Uważam ze kelner nie tylko nie zachował się niegrzecznie ale był jedyną empatyczną osobą w lokalu .Mógł robić swoje i udawać ze nie widzi matki z dzieckiem a jednak zareagował, Nie rozumiem świętego oburzenia przeciez nie kazał dziewczynie się przesiadać a jedynie zapytał czy mogłaby....Niestety dla większości z was matki z dziecmi powinny trzymać się z dala od miejsc użyteczności publicznej . A co jeśli ta matka była umówiona konkretnie w tym lokalu ? A jeśli ma do omówienia jakąś sprawę ? Miała się umówić na sali zabaw bo to jest miejsce dla matki z dzieckiem? I uprzedzając fakty napiszę - tak, są matki ,które nie mają z kim zostawić dziecka ,są matkami 24h (wiem bo ja jestem taką matką ) i co ? Taka osoba nie ma prawa wejść do kawiarni i napić się kawy czy soku?
    Reasumując- Panie Boże chroń mnie od ludzi którzy szczycą się znajomością zasad sv. Ja jednak chyba wolę zwykłych prostych ludzi....
  • 14.11.17, 00:55
    finka9 napisała:
    Ktoś powie no tak ale w wypowiedziach została podreslane ,że ustąpienie miejsca w autobusie matce z dzieckiem to zupełnie inna sprawa.

    Oczywscie ze to zupelnie inna sprawa i nalezy to umiec rozrozniac, a nie stawiac pod rzad jak leci "jestem-matka-z-dzieckiem-to-mi-sie-wszystko-i-wszedzie-nalezy" - bo tak nie wcale jest.
    matka z dzieckiem MUSI jechac autobusem (nawet jesli LOL do kawiarni na kawe) a w autobusie, zwlaszcza zatloczonym, ktory szarpie i kiwa sie, istotnie ciezko jest stac z dzieckiem a juz zwlaszcza na reku. Matka z dzieckiem w autobusie ma miejsce uprzywilejowane a w kawiarni NIE MA i najwyzszy czas aby matki z dzieckiem to pojely.
    W autobusie to ja pierwsza bym sie podniosla ustapic takiej matce miejsce a w kawiarni MOGE ustapic ale NIE MUSZE, ale na pewno nie MIALABYM OCHOTY gdyby mnie do tego chocby pasywnie - ale ZMUSZANO.

    .Niestety dla większości z was matki z dziecmi powinny trzymać się z dala od miejsc użyteczności publicznej.

    Tak, wyobraz sobie ze niektore lokale jak np kawiarnie sa przeznaczone dla ludzi doroslych ktorzy przyszli odpoczac sobie od wlasnych dzieci, i nie maja ochoty sluchac CUDZYCH ani patrzec sie jak biegaja miedzy stolikami a tym bardziej denerwowac sie ze nie moga w spokoju wypic swojej kawy ani poczytac w ciszy gazety czy ksiazki czy cos tam pogrzebac w laptopie - wlasnie TAK!!
    I wyobraz sobie ze sa upierdliwi rodzice z jeszcze groszymi dziecmi ktorym wydaje sie przerozkoszne jak owe "dzieciatka" potracaja i rozlewaja gosciom napoje, wyrywaja kable z laptopow, depcza po nogach i tym podobne. najgorsze sa matki ktore swoimi wozkami- busami zastawia sam srodek przejscia i jeszcze sie dziwia ze ludzie rzucaja im wsciekle spojrzenia "przeciez ja tez mam prawo tu byc" - byc, tak, ale chamsko TARASOWAC wszystkim przejscia - NIE!!

    A co jeśli ta matka była umówiona konkretnie w tym lokalu ?

    To nic. niech uwaza na swoje dzieci, a jak widzi ze nie ma miejsc to niech nie wymaa od juz tam siedzacych gosci aby jej ustapili swego "bo ona jest lepsza" bo jakby nie bylo dla matek z dziecmi SA, jak sama zauwazylas - specjalne przeznaczone miejsca. niech tam sie umawia. albo, jak za daleko - niech przezornie wezmie ze soba spacerowy wozek.

    Minniemouse ,pisałaś że też kiedyś byłaś matką rocznego dziecka ,daruj ale to musiało byc jakieś bardzo dawne kiedyś ponieważ każdą twoja wypowiedz świadczy o tym ze nie pamięta wół.....

    Wiesz, ale teraz te woly maja wnuki i wnuczki ktorych matki maja m inn roczniaki - wiec moze jednak az takiej sklerozy nie mam??
    Czasy komuny tez sie skonczyly, kawiarni wokol w brod. jakas z wolnym miejscem sie w koncu znajdzie.

    Pojmijcie wreszcie, matki z dziecmi ze to nie wasze bycie matkami i z dziecmi tak wkurza ludzi ale wasze ZACHOWANIE i wasze bezzasadne ROSZCZENIA. przestancie najezdzac ludziom na nogi wozkami, przestancie je stawiac w przejsciu tak ze nie mozna ich ominac by dosrac sie do kasy czy polki z towarem, zacznijcie uciszac swoje halasliwe pociechy a szczegolnie nie pozwalajcie im swobodnie latac po lokalu, bo to kawiarnia NIE plac zabaw - im szybciej to pojmiecie, tym predzej zostaniecie zaakceptowane, czego tak pragniecie. a przy tym - nauczycie je SV. Bo zakladam, ze same je jednak macie.

    Minnie
    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 14.11.17, 12:01
    Napiszę raz jeszcze - opis sytuacji w tym watku mnie nie przekonuje, bo ze tak powiem kluczowe elementy zostały dodane przez wątkodawcę po tym, jak pozwoliłam sobie zauważyć, ze matka dziecka - z opisu rzecz jasna smile wcale udziału w akcji "przesiedlania" nie brała, nie ma więc za jakie zachowanie jej potępiać. Wejść i rozejrzeć się za wolnym miejscem nie jest żadnym zmuszaniem, wymuszaniem itd. Po zauważeniu tego dość oczywistego - z opisu - faktu pojawiły się hehe nowe "szczególy", ze matka latala po lokalu, pokazywała na dziewczynę ird. - w które to fakty z racji pojawienia się ich po moim stwierdzeniu już - nie bardzo wierzę.

    ALE nawet gdyby tak było Minnie, że matka powiedziałaby do kelnera "Czy mógłby pan pomóc mi znaleźć jakieś wolne miejsce? Nie dam rady usiąść z dzieckiem na tych wysokich stołkach ...O tam widzę panią w fotelu, może mógłby pan podejść i zapytać czy mogłaby się przesiąść? - to nadal nic w ty złego Minnie.
    Każdy z nas ma prawo o coś poprosić obsługę lokalu, a ta może spelnic prośbę, albo i nie.

    Nas też ostatnio kelner pytał, czy moglibyśmy się przesiąść do miejszego stolika, bo zajmowaliśmy duzy będąc (wówczas) w 4. Nie mogliśmy, bo czekaliśmy na resztę, ale też nikt z nas nie uważał, ze kelner robił coś złego grzecznie pytając! Możliwe, ze większe towarzystwo, które ta przyszło i nie miało gdzie razem usiąść wskazało nas kelnerowi "O tam siedzą państwo w czwórkę przy ósemce! Mógłby pan zapytać ich, czy zechcieliby zmienić miejsce?" - co w tym złego? Uwazam, ze jednak zręczniej zapytac o to kelnera, niż bezpośrednio nas. Gdyby kelner wiedział, ze czekamy na resztę towarzystwa pewnie powiedziłby "Zapytac mogłbym, ale raczej nie ma to sensu, bo ci państwo czekają jeszcze na resztę towarzystwa, wspominali o tym." , ale nie wiedział, więc przyszedł z zapytaniem - coż zlego uczynił nam? Pytał bardzo grzecznie, normalnie też przyjął odmowę


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 15.11.17, 03:31
    kora3 napisała:

    ALE nawet gdyby tak było Minnie, że matka powiedziałaby do kelnera "Czy mógłby pan pomóc mi znaleźć jakieś wolne miejsce? Nie dam rady usiąść z dzieckiem na tych wysokich stołkach ...O tam widzę panią w fotelu, może mógłby pan podejść i zapytać czy mogłaby się przesiąść? - to nadal nic w ty złego Minnie.

    krotko powiem - NIE, nie mozna kosztem kogos czynic sobie lepiej. to jest bardzo niegrzecznie.

    Minnie
    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 15.11.17, 09:33
    Bzdury opowiadasz Minnie - gdyby tak było niegrzeczne byłoby poproszenie nawet najbliższej osoby o dowolną, nawet najmniejszą przysługę smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 15.11.17, 09:45
    Koro - Minnie o tyle ma rację, że NIEGRZECZNYM było ze strony matki oczekiwanie, iż obsługa zwolni dla niej fotel, a nie np przyniesie z zaplecza normalne krzesło i dostawi do zwykłego stolika. Z twojej propozycji: "Czy mógłby pan pomóc mi znaleźć jakieś wolne miejsce? Nie dam rady usiąść z dzieckiem na tych wysokich stołkach ...O tam widzę panią w fotelu, może mógłby pan podejść i zapytać czy mogłaby się przesiąść?" - gdyby pani zakończyła na "nie dam rady z dzieckiem siedzieć na wysokim stołku" - byłoby grzeczne. Bo wówczas prosi o pomoc, a nie oczekuje zwolnienia najwygodniejszego miejsca, bo ONA CHCE.

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • 15.11.17, 09:51
    Vi widzisz smile - przepraszam, ale tak piszesz, jakbyś no żyła w nierealnym swiecie (czasem mam takie wrazenie co do innych osób z forum często, co do Ciebie nie smile) - na takie coś kelner mógłby powiedzieć - no, ale widzi pani, ze nie ma innych miejsc. - O tam jest pani w fotelu, może mógłby pan ...?

    Dla mnie Vi podstawą do tego czy pytanie jest grzeczne w taki przypadku czy nie - jak już pisałam - jest realna przyczyna albo jej brak.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 15.11.17, 10:28
    A dla mnie w ocenie "roszczeniowości" pani matki - podstawą jest to, że nie zaproponowała żeby kelner np przyniósł z zaplecza normalne krzesło, a zażyczyła sobie zwolnienia miejsca najwygodniejszego.
    Przytoczyłam ci sytuację z niepełnosprawną koleżanką - kiedy poszłyśmy do kawiarni, w której dwa stoliki były "dostępne" dla wózków, oba były zajęte - nie uznałyśmy tego za "stan wyższej konieczności" - mimo, że FAKTYCZNIE nie mogłybyśmy wypić kawy przy innych stolikach w tym lokalu. Poszłyśmy gdzie indziej. Po prostu w kwestii kawiarni - nie ma ŻADNEJ konieczności, ani wyższej, ani niższej - nie ma musu picia kawy w kawiarniach i już. A już zwłaszcza, jeśli wiąże się to z przesadzaniem innych gości, bo MI jest tak lepiej.

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • 15.11.17, 10:48
    No pisałaś, ze jednak wam zwolniono taki stolik - jeśli dobrze pamiętam oczywiście. To Vi czy coś jest stanem wyższej konieczności silnie zależy od okoliczności. Jeśli koleżanka jeździ na wózku np., a rzecz działa się latem (z opisu Twego - owszem) przy ładnej pogodzie, to przejechać do kolejnego ogródka parę metrów faktycznie nie jest problemem - na ogół. Gdyby jednak rzecz działa się nie latem, a zimą , do tego żeby wejść do kawiarni ze schodkami u wejścia zaangażowałybyście uprzejmych panow przypadkowych, a tu miejsc nie ma i trza wyjść - to byłby ów stan.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 15.11.17, 10:59
    Abstrahując już od mnożących się nowych szczegółów tej historii wink - pisałaś, ze matka mogła poprosić o dostawienie dla niej krzesła - zwykłego do jakiegoś stołu. Rozumiem, ze nie z tych wolnych, bo tam jeśli krzesła wysokie, to słoiki - także.
    Kelner chcąc spełnić te prośbę musiałby jakiś stolik do tego celu wybrać, podejść i zapytać, czy może się dosiąść ktoś, jeśli on dostawi krzesło. Powinien także poinformować od razu, że będzie to pani z małym dzieckiem. I goście mieliby pełne prawo się nie zgodzić Vi! Mogłaby im być nie ręke obecność osoby spoza ich grona jako taka (niestety nie, rozmawiamy w swoim gronie na ważne tematy - np.), albo właśnie obecność małego dziecka, które siedząc gdzie indziej w tej kawiarni wcale by im nie przeszkadzało, ale przy ich stoliki - owszem


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 15.11.17, 11:07
    Pisałam o DWÓCH różnych sytuacjach.
    1. Poszłyśmy na kawę. Do lokalu "po schodkach", dla osoby na wózku dostępne dwa stoliki - oba zajęte. Nie burzyłyśmy ładu, nie oczekiwałyśmy, że obsługa przesadzi kogokolwiek - po prostu poszłyśmy na kawę gdzie indziej.
    2. Poszłyśmy na obiad. W restauracji w której część stolików jest "na podestach". Wypatrzywszy stolik w głębi - zapytałam kelnera, tylko o to, czy jest on na podwyższeniu czy "na poziomie zero". Kelner SAM, nie proszony o to przez nas podszedł i uprzedzająco grzecznie zapytał cztery osoby ze stolika bliżej wyjścia [przy którym było więcej miejsca] czy nie zechciałyby może zamienić stolik, gdyż...
    Mając cień zdrowego rozsądku - nie pakujemy się do kawiarni "po schodkach". Z zasady. Właśnie dlatego, że na koleżankę jej niepełnosprawność nakłada różne ograniczenia i żadne "pro" modne obecnie tego nie zmieni.

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • 15.11.17, 11:34
    A no to w scence nr 2 kelner zachował się wręcz karygodnie wg Ciebie - nie? Zaproponował komuś, by się przesiadł, pewnie motywując to "widzimisię" niepełnosprawnej pani, co to musi zjeść tutaj, a "nie może" sobie swobodnie pomykać gdzie indziej. Niewykluczone, że te osoby miały o zgrozo torebki i musiały je z sobą zabrać, co jak wiadomo stanowi dla przeciętnego człowieka wielki wysiłek ...Bardzo niewykluczone, że jako iż restauracja miały na stole już jakieś jadło, a najpewniej miały napoje.
    Widzisz Vi smile? No wlasnie ...Tak samo można by napisać: pani na wózku zachciało się jeść na mieście! No sorry, ale to nie jest konieczne, a już na pewno nie tam, gdzie nie ma miejsca, które moglaby zając, nie ma powodu by ludzie scielili się u jej stop bo raczy być niepełnosprawna! Słowiem - jej niepełnosprawność - jej sprawa. To jest niemal dokładna parafraza Twoich słów na temat tej matki z dzieckiem i jej sytuacji. Z tą róznicą, ze Ty zaznaczyłaś, ze nie prosiłyście o nic, a kelner sam - i tej wersji się 3masz. Wątkodawca tez na początku tak przedstawił "weszla, rozejrzała się, kelner podszedł do dziewczyny w fotelu", ale ze było za słabe, żeby dokopać tej matce za roszczeniowośc, to dołożył reszte "szczegółów" smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 15.11.17, 11:59
    Po pierwsze: kelner tych ludzi zapytał bardzo grzecznie - w przeciwieństwie do opisanego tutaj zachowania, kiedy to pomimo użycia "proszę" dziewczynę kelner de facto wyrzucił z jej miejsca. Po drugie: MY nie oczekiwałyśmy interwencji kelnera. Gdyby odpowiedział "Tak, proszę pani, tamten stolik w głębi nie jest na podwyższeniu" to udałybyśmy się do mniej komfortowego stolika w głębi, a gdyby powiedział "Przykro mi, ale tamten stolik jest na podeście" - to po prostu poszłybyśmy do innej knajpy. Po trzecie: osoby te, siedzące przy stoliku nie miały okryć wierzchnich [jest szatnia] a i zamówienia ich jeszcze nie zrealizowano - zapewne gdyby byli w trakcie posiłku to kelnerowi by nic takiego do głowy nie przyszło!
    Zrozum, różnica w ocenie postępowania pani matki tkwi właśnie w jej oczekiwaniu, iż świat się do niej dostosuje bo ona ma dziecko i MUSI. I dokładnie - niepełnosprawność mojej koleżanki to JEJ sprawa. Jeśli ktoś jest życzliwy i chce pomóc - fajnie. Ale ona NIE OCZEKUJE, że będzie te ułatwienia miała z racji niepełnosprawności. Liczy się z tym, że wózek ją ogranicza. Strasznie to niemodne obecnie, bo wszak czemu matka maluszka ma się ograniczać, czemu osoba niepełnosprawna ma się ograniczać, nie, no, po prostu można wszystko! Otóż nie. Mając małe dziecko matka musi się liczyć z tym, że nie wszystko i nie wszędzie. Że może się zdarzyć, iż w kawiarni nie będzie miejsca, że być może natrafi na akurat dokładanie towaru na półce i wózek dziecięcy się nie zmieści itd. Osoba na wózku misi się liczyć z tym, że gdzieś mogą być schody, że gdzieś mogą być jakieś ograniczenia w związku z tym, że nie wsiądzie swobodnie do kolejki SKM albo pociągu...

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • 15.11.17, 12:36
    Vi powtórzę - dla mnie miarodajne jest to, co napisał wątkodawca w 1 poście "weszła, rozejrzała się, kelner podszedł do dziewczyny w fotelu" - sorki, ale cala reszta to dla mnie zmyślone "fakty" dla poparcia swej tezy, ze matka była niegrzeczna po tym, jak przytomnie zauważyłam, ze wcale udziału w "akcji" nie brała - podobnie jak ty i koleżanka w restauracji.

    Jeśli kelner był wobec dziewczyny niegrzeczny - a tak wynika z opisu - to nadal żadna w tym wina pani z dzieckiem - nie jest nomen omen jego matką smile, a on jest chyba raczej dorosły


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 15.11.17, 12:48
    Koro, czyli rozmawiamy po prostu o dwóch RÓŻNYCH sytuacjach. Jeśli matka dziecięcia tylko weszla, rozejrzala się i kelner sam skoczył przeganiać pannę z laptopem - kelner chamski, winy matki żadnej. No, może zbędne to wyraźne jej zadowolenie (z pierwszego postu!) z jakim wpakowała się na miejsce po dziewczynie. Ale winy żadnej. Jeśli jednak weszła, pokrążyła po sali, wybrała sobie miejsce i oczekiwala od obsługi, że TO miejsce obsługa dla niej zwolni - a tak wynika z późniejszych wpisów - baba chamska i roszczeniowa.

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • 15.11.17, 13:32
    Wiesz, chamski to jest człowiek zachowujący się chamsko - np. ów kelner. Nawet jeśli pani zasugerowałaby kelnerowi, by poprosił właśnie TE dziewczynę o ewentualną zmianę miejsca nie ma w tym nic chamskiego. Gdyby kelner zrobił to grzecznie, a na to pani mama nie miała wpływu, nadal nie byłoby nic złego. Także w sytuacji, gdyby dziewczyna odmówiła.

    Wiesz ...Kiedyś dawno już miałam okazję poróżować z bardzo dużą walizką pociągiem - po prostu taką miałam konieczność, ze pociągiem i taką ze z bardzo wielką walizką, której włożenie na półeczkę bagażową w przedziale przekraczało me możliwości. Nie bez trudu znalazłam wolne miejsce w przedziale. Wtoczyłam tam te walizę i po chwili poprosiłam rosłego chłopaka, żeby mi ja umieścił na półeczce. Chłopak chętnie chciał to uczynić, ale na półeczce były też inne bagaże, w tym takie, które można było położyć jedne na drugich. Zapytał więc grzecznie czyje to i czy mógłby właśnie jedne na drugich ...Odezwała się pani gdzieś w moim obecnym wieku i powiedziała, ze jej i nie, bo ona ma tam jedzenie i jej się pogniecie. Chłopak na to, ale no inaczej walizka tej dziewczyny się nie zmieści, a w przedziale też stac nie może, ani na korytarzu. Pani powiedziała, ze jej to nie obchodzi, jak nie ma dla mnie miejsca mam sobie zwyczajnie pójść. Chociaz bylam wówczas stosunkowo młodą osobą Vi, to ledwie się na nogach trzymałam z uwagi na długotrwały stres, a ważyłam 45 kilogramów. Pociag był "nabity" - nim znalazłam miejsce przeszłam chyba ze 4 wagony. Czekała mnie podróż kilkaset km. Ale wzielam za rączke tej walizy i chciałam sobie iśc. Wówczas chłopak zareagował: nie, nigdzie nie pójdzie! Zaplaciła za bilet, ma prawo jechać i mieć miejsce! Poza tym nie da sobie sama rady z walizką. Pani skwitowała, ze jak się jest takim chudym to się tyle rzeczy nie bierze. Na to odparował kobicie pan w około moim obecnym wieku dotychczas niby czytający książkę. Powiedział, że jak się tyle je, to się wykupuje miejscówkę w Warsie, a jeśli nie, to placi się za dwa bilety, skoro się dwa miejsca zajmuje - wtedy można i na półkach zajmować. A tak to nie i chłopakowi pomógł pani rzeczy przełożyć bezpiecznie oraz ulokować mą walize. W istocie pani była rozmiarów tzw. słusznych smile - uwaga pana grzeczna nie była, ale postawa pani tudzież nie smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 15.11.17, 22:58
    kora3 napisała:

    Kiedyś dawno już miałam okazję poróżować z bardzo dużą walizką pociągiem - po prostu taką miałam konieczność, ze pociągiem i taką ze z bardzo wielką
    walizką,


    Nieadekwatne, niemniej fajna historia. Asia miala racje - pisz Koro ksiazki, ja pierwsza kupie : )
    jesli mozna spytac, hoho, tylko 45 kg?? to ty kurczaczek bylas, a ile mialas wzrostu?

    Minnie
    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 16.11.17, 08:35
    Tyle co mam nadal- 162 cm

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 15.11.17, 09:48
    Nie zgadzam się, Koro. Najbliżsi to w ogóle trochę inny temat, ale tak ogólnie... nie każda przysługa powoduje jakieś realne pogorszenie komfortu osoby, która ją wyświadcza, ale czasem faktycznie tak bywa. Dlatego proszenie o coś takiego obce osoby ot tak, bo mogę uważam za pewne nadużycie. A nadużycie raczej grzeczne nie jest.
  • 15.11.17, 09:53
    Ale prośba nie była ot tak, bo pani bardziej fotel pasuje, tylko dlatego, ze nie da rady usiąść na wysokim stołku.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 15.11.17, 22:53
    kora3 napisała:
    > Ale prośba nie była ot tak, bo pani bardziej fotel pasuje, tylko dlatego, ze nie da rady usiąść na wysokim stołku.

    Koro my to rozumiemy -_ od_poczatku_.
    W/g mnie problem lezy nie w potrzebie a w zachowaniu.
    Gdyby nie prosila, gdyby poczekala, byc moze ktos by wstal. zapewne z sofy wieloosobowej. a tak...
    I tu jest wlasnie pies pogrzebany. Dlaczego matce z dzieckiem niby automatycznie nalezy sie miejsce w fotelu tylko dlatego ze zachcialo jej sie wejsc do kawiarni napic kawy?
    Otoz wlasnie szczegolnosc miejsca sprawia ze jej sie automatycznie nie nalezy, mimo iz jest matka_z_dzieckiem, poniewaz kawiarnia zasadniczo nie jest miejscem dla matek z dzieckiem. Miejsce dla matek z dzieckiem to plac zabaw, jadlodajnia z napisem "dla rodzin z dziecmi", McDonald z pileczkami, itd itp ale nie typowa kawiarnia gdzie siedza glownie bezdzietni DOROSLI chcacy w ciszy i spokoju napic sie kawy i poczytac gazete lub posiedziec nad laptopem.
    W takiej sytuacji prosba o ustapienie miejsca jakkolwiek logiczna jest nie na miejscu bo tam kazdy ma prawo do swego miejsca i spokoju.
    Dlatego matki powinny wtedy normalnie rezygnowac z takiego miejsca i poszukac innego.
    Bo choc owszem jest opcja odmowy w takim przypadku to juz kiedys byla dyskusja jak to nie kazdy jest asertywny - i dlatego lepiej jest NIE pytac.
    Wiekoszosc z nas wchodzac do zatloczonego miejsca co robi? wychodzi, oczywscie.
    a przeciez moglibysmy wymyslic jakis powod dla ktorego moglibysmy poprosic "czy moglby/aby pan/i ustapic mi...?" - ja np mam migreny i bole kregoslupa i mam swoje lata. wiec miejsce siedzace nalezy mi sie bardziej niz 30-stce.
    a co, moze nie?

    Minnie


    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 16.11.17, 09:20
    Ale widzisz Minnie - watek - córka - mój o życzliwości, który powstał na kanwie tego mówi właśnie o sytuacji, kiedy się coś komuś wcale nie należy, ale życzliwy człowiek rozumiejąc położenie tego kogoś uczyni cos dlań nie dlatego, ze musi.

    Najprostsze przykłady takich zachowań, to wpuszczanie przed siebie kogoś z 2-3 produktami mając wypełniony po brzegi wózek w kolejce do kasy. Sama w takich sytuacjach wpuszczam, sama korzystam z przepuszczenia i niemal codziennie widzę takie scenki w sklepach. To jest właśnie ta życzliwość, która nic nie kosztuje. Bo ustąpienie komuś, kto ma ten przywilej, to już nie jest życzliwość tylko OBOWIĄZEK.
    Mnie ostatnio w kolejce do kasy przepuściła wyobraź sobie - szok - pani z małym dzieckiemsmile Miałam kawę, mineralkę i trzy pomidory, pani - pełny wózek. Wzbraniałam się - pani z dzieckiem. Pani na to, że jej minuta nie zbawi, a po co ja mam stać i czekać, aż jej skasuje kasjerka "pół sklepu" - nie takie więc te matki roszczeniowe zaraz i bezduszne. A zwaz na to, ze ja nie jestem niepełnosprawna, w ciązy, ani staruszka - zwyczajnie i po prostu kobieta zdroworozsądkowa i zyczliwa. Wierz albo nie- ale życzliwość jakos tak wraca do człowieka. Kiedyś dawno temu jechałyśmy z moją współpracownicą autobusem. Siedzac na podwójnym siedzeniu omawiałyśmy sprawy zawodowe. Wsiadła para starszych państwa, ale nie sędziwych ludzi. Obie natychmiast wstałyśmy. A nie, dziękujemy, my tylko jeden przystanek, ale chwali się panienkom ...Panienki smile były już nie panienkami bynajmniej, ale to szczegół. parę miesięcy potem ta moja współpracownica zaciążyła, nic jeszcze widać nie było i jechała sama autobusem. Słabo się jej zrobiło i niedobrze, ale dzielnie się trzymała. Jakiś stojący obok pan zauważył - pani tak zbladła, źle się pani czuje? Koleżanka , ze to tak, troszkę, chyba wysiądzie (kawał jeszcze miałakal

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 16.11.17, 09:49
    za wcześnie mi się nacisnęło smile Miała jeszcze kawał drogi i jakaś pani około 50- tki słysząc te wymiane myśli oana z kolezanką ustąpiła jej miejsca - wcale nie wiedzac ze ona jest w ciązy.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 15.11.17, 10:05
    Jeśli mogłabym - mam takie pytanie czysto techniczne: jakimż problemem jest zajęcie innego miejsca w kawiarni - zakładając, że w opisywanym przypadku nie jest się niepełnosprawnym? Bo ja na serio nie dostrzegam ...Ale jeśli dla kogoś jest niekomfortowe, albo zwyczajnie jest nieżyczliwy na zasadzie "nie, bo nie", to co stoi na przeszkodzie powiedzieć "Nie, niestety musze odmówić" - zamiast robić cyrk z wychodzeniem co automatycznie jest niejako zwolnieniem miejsca - czyli tym czego od dziewczyny oczekiwano?

    SV jest to także sztuka odpowiadania grzecznie na pytania czy prośby, które są - w naszym pojęciu - niegrzeczne, także odmownie. Tu zazębia się także z asertywnością.

    Na miejscu dziewczyny - gdyby kelner był wobec mnie niegrzeczny - poprosiłabym o możliwość rozmowy z jego przełożonym. Gdyby był grzeczny, ale nie mogłabym zmienić miejsca - powiedziałabym, ze przykro mi, ale nie - z wyjaśnieniem dlaczego (przykro mi, niestety nie mogę, sama mam problem z kręgosłupem i nie dama rady tam siedzieć - np.), albo bez.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 15.11.17, 23:05
    kora3 napisała:
    > Bzdury opowiadasz Minnie - gdyby tak było niegrzeczne byłoby poproszenie nawet
    > najbliższej osoby o dowolną, nawet najmniejszą przysługę smile


    NIE Koro - juz w pierwszym wpisie napisalam wyraznie ze prosby sa ok ale w stosownych okolicznosciach. np zalozmy ze w kawiarni do tego pluszowego fotela startuje naraz matka z dzieckiem i dziewczyna. wtedy jest ok poprosic "przepraszam, czy moze mi pani ustapic fotela bo te wysokie stolki barowe przy roczniaku..." ALE nie kiedy widzi ze juz dziewczyna tam siedzi - rozsiadla sie wygodnie - zajeta nad laptopem.

    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 15.11.17, 16:31
    Niestety ja jako ma
    > tka niemowlęcia doświadczam co i rusz przejawów braku kultury ze strony otoczen
    > ia.

    A może jednak to Ty jesteś roszczeniowa, masz wygórowane oczekiwania, stąd poczucie ciągłego doświadczania braku kultury? Bo, jako żywo, w realu nie stykam się z ciągłym marudzeniem rodziców, że są dyskryminowani na każdym kroku. Zdarzają się pojedyncze sytuacje, jasne, każdemu się zdarzają, ale żeby stale...? Jeśli ktoś się zawsze i wszędzie czuje niewłaściwie traktowany, to wynika to raczej z jego oczekiwań.

    Tak
    > a osoba nie ma prawa wejść do kawiarni i napić się kawy czy soku?

    Oczywiście, że ma. Tyle, że wejść do kawiarni napić się kawy to niezupełnie to samo, co oczekiwać, że inny klient musi opuścić swoje miejsce, bo inny klient tak sobie życzy.
  • 15.11.17, 09:59
    ptolemeusz28 napisała:

    > Za chwile facet pracujacy w tej kawiarni podchodzi do tej dziewczyny na najwygo
    > dniejszym fotelu i mowi "przepraszam, ale ta pani jest z dzieckiem i bedzie jej
    > niewygodnie na wysokich krzeslach, czy moze sie pani tam przesiasc i zwolnic j
    > ej fotel?"
    > Dziewczyna sie wkurzyla i wyszla z kawiarni, a babka z dzieckiem zadowwolona za
    > jela jej miejsce.

    Kelner zachował się wzorowo, dziewczyna z fotela żenująco.
  • 15.11.17, 21:50
    A kto powiedział, że się należało? Dziewczyna mogła na pytanie kelnera odpowiedzieć po prostu: nie przesiądę się, bo tu mi się wygodnie pracuje. I tyle.
    Z tego co piszesz kobieta niczego na kelnerze nie wymusiła tylko była to jego inicjatywa.

    --
    ina_nova: "Nietypowe to są niedźwiedzie polarne na Zanzibarze".
  • 16.11.17, 08:37
    Dokładnie smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 17.11.17, 00:19
    jem.gluten.i.cukier napisał(a):
    > A kto powiedział, że się należało? Dziewczyna mogła na pytanie kelnera odpowiedzieć po prostu: nie przesiądę się, bo tu mi się wygodnie pracuje. I tyle.
    Z tego co piszesz kobieta niczego na kelnerze nie wymusiła tylko była to jego inicjatywa.

    >


    Nie wszyscy sa asertywni, nie kazdy umie odmowic, a kelner zostal poproszony o interwencje wiec nie byla to jego inicjatywa. w dodatku poproszony zrobil cos czego nie powinien byl.

    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • 17.11.17, 11:11
    Sama "interwencja" kelnera nie była niczym złym Minnie, - ważne JAK i CO mówił do dziewczyny. Fakt, nie każdy jest asertywny, ale bycie histerykiem to już chyba "wyższa" półka, co?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 16.11.17, 22:03
    Nie czytałem całego wątku, długi. Proponuję podać do wiadomości miejscowość, adres i nazwę tej kawiarni. Należy się jej ostracyzm klientów.
    Pozdrowienia

    --
    Sztandar PiS dumnie powiewa - xyz_xyz1
    PIS o Zamachu
    Predateli i Swołoczi
  • 17.11.17, 11:44
    A co by było, jakby ta dziewczyna zamiast wychodzić odpowiedziała: Niestety, przykro mi, ale nie mogę. I siedziała sobie dalej?
  • 17.11.17, 15:14
    Właśnie.
    Znalazłem się pewnego razu w podobnej sytuacji jako klient (nie w kawiarni, ale małym, powiedzmy, barze). I moja słaba psychika kazała mi zareagować tak samo, tj. ukłonieniem się i opuszczeniem lokalu. Dlaczego? Bo poczułem się "negatywnie wybrany" i nie miałem zamiaru po odmowie jeść i jednocześnie czuć na sobie obrażonych spojrzeń.
  • 17.11.17, 16:34
    Drochu , ale nad taką postawą można i trzeba pracować - brak asertywności i ksobnośc sa wadami i trzeba z nimi powalczyć

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.