Dodaj do ulubionych

Gość na diecie bezglutenowej....

08.01.18, 03:47
Witam,
Myślałam,że znajdę odpowiedź na mój problem w innym wątku. Jestem na diecie bezglutenowej. Nie mam alergii ale ze względów zdrowotnych lekarz zalecił. Po kilku miesiącach organizm się oczyszcza i spożycie glutenu powoduje dolegliwości bólowe. Dostaje zaproszenie na proszony obiad od znajomych i co mam zrobić? Są to osoby, które lubię ale wiem, że o tej diecie nie mają pojęcia i nie wiedzą jak należy przygotować taki posiłek. O mojej diecie być może wiedzą bo kilka miesięcy temu gościłam ich u siebie i raczej taka informacja padła ale czy pamietają nie wiem. Na ten obiad nie idę z pustymi rękami bo przygotowuję coś śłodkiego. Jak ja mam się teraz zachować aby nie sprawić kłopotu gospodyni? Czy w ogóle informować ją o mojej diecie? Czy po prostu zjeść obiad w domu a w gościach ograniczyć się tylko do własnego ciasta?


--
http://img685.imageshack.us/img685/5541/userbarac.png
Edytor zaawansowany
  • vi_san 08.01.18, 07:34
    Należało od razu, przy zaproszeniu napomknąć "Ale wiesz, Zosiu, ja z przyczyn zdrowotnych mam takie ograniczenia żywieniowe..." i dalej w zależności od reakcji i stopnia zażyłości z gospodynią - albo ona by wyszła z propozycją przygotowania czegoś dla ciebie możliwego do zjedzenia, albo np zaproponowałaby, żebyś ty przyszykowała [zamiast ciasta] jakieś jedno danie... Teraz już "mleko się rozlało". Bo teraz nie ma już "grzecznej opcji". sad
    Pójść najedzoną, przy zaproszeniu na obiad, to niegrzeczne, gospodyni się "narobiła", a gość lekceważy. Informować o diecie tuż przed impreza tez niezbyt fortunnie - menu już ustalone, częściowo być może kupione, a tu gość nagle wyskakuje z "newsem"... sad Cóż... Myślę, że najlepiej zabezpieczyć się lekami przed dolegliwościami, w domu zjeść lekko, tyle, żeby podczas obiadu skosztować podanych dań, a wymówić się tylko tym, że po prostu z zasady je się malutko. Z tym, że jedzenie własnego ciasta wówczas ograniczyć również do maleńkiego kawałeczka... Może to jakiś rodzaj kłamstwa, ale moim zdanie najlepsza wersja "kompromisu". No i na przyszłość - uprzedzać w momencie pojawienia się zaproszenia, a nie "za pięć dwunasta"!

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • izak31 08.01.18, 07:45
    Dobre rady. jeszcze mogę uprzedzić bo do imprezy jest ponad 10 dni. i chyba tak zrobię. A co do leków to nie ma leków. Poza tym szkoda mi tracić wiele mięsięcy oczyszczania organizmu i wyprowadzania wyników do poziomu pożądanego aby nawet odrobiną jedzenia narazać się na dyskomfort i fizyczny ból. Z drugiej strony ja zdaje sobie sprawę,że dla osób nieobytych z dietą bezglutenową jest cieżkie. Bo to nie tylko produkty bezglutenowe ale także czystość przyrzadzania i przechowywania. Nie chciałabym narazać gospodyni na kłopot i dodatkowe koszty. tym bardziej,że zalezy mi na towarzystwie a nie na jedzeniu.

    --
    http://img685.imageshack.us/img685/5541/userbarac.png
  • vi_san 08.01.18, 08:12
    Jeśli gospodyni jest ci osobą bliską to myślę, że swobodnie w rozmowie o przyjęciu możesz wręcz zaproponować, że ponieważ NIE MOŻESZ [nie tłumacz, że szkoda ci marnować oczyszczanie organizmu itp!!! Po prostu nie możesz i koniec!] jeść wielu dań to może przygotujesz coś "od siebie" i "pod siebie". I uzgodnić co by to miało być, plus - czy przygotujesz to danie tylko dla siebie czy tez po prostu jako jedno z dań na stole? Tylko ty wiesz na ile dobrze zżyta jesteś z gospodynią i an ile możesz jej coś takiego zaproponować... smile Jeśli to jeszcze 10 dni to owszem, jeszcze możesz uprzedzić o swoich "wykluczeniach żywieniowych". Z tym, że zrób to jak najszybciej, aby dać jej jak najwięcej czasu na modyfikację menu i ewentualne zmiany! smile
    W przypadku zaproszenia od osoby mniej zżytej - absolutnie nie wypada proponować przyniesienia swojego jedzenia! Niestety jedyną opcją grzeczną pozostaje wówczas odmowa przyjścia na posiłek a pojawienie się dopiero na kawce poobiedniej: "A o której ten obiad? O 15:00? Och, Zosiu, bardzo mi przykro, ale o 15:00 absolutnie nie mogę! Podpisuję wówczas pakt o nieagresji z Klingonami/rzucam się z mostu do rzeki/cokolwiek bądź. Ale może przyjadę o 17:00? wiem, po obiedzie, ale chociaż kawę z wami wypiję, dobrze?"...

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • merrigold30 08.01.18, 09:51
    Obiad jest posiłkiem w którym jest najmniej okazji dla glutenu, zawsze możesz zjeść mięso, warzywa a zostawić np. makaron, kluski itd.
  • izak31 08.01.18, 10:10
    Przyprawy do mięsa...Nie patrzę gospodyni na rece jakich przypraw używa.

    --
    http://img685.imageshack.us/img685/5541/userbarac.png
  • izak31 08.01.18, 10:12
    Nawet jak weżniemy pod uwagę cos tak banalnego jak kotlet schabowy. Może być bez parnierki ale już smazony na oddzielnej patelni lub jako pierwszy bez kontaktu z pozostałymi.

    --
    http://img685.imageshack.us/img685/5541/userbarac.png
  • puczasec 08.01.18, 13:36
    Rezygnujesz z obiadu lub poprzez białe kłamstwo informujesz gospodarzy, że przyjdziesz, ale nic nie będziesz jeść (np. dolegliwości żołądkowe). Innego grzecznego rozwiązania brak.
  • ser_metafizyczny 01.02.18, 10:14
    Puczasec, ale przyjście na obiad i nie zjedzenie niczego też jest niegrzeczne. Zjedzenie tylko swojego deseru jest wręcz obraźliwe. Jeśli nie możemy zjeść absolutnie nic co nie zostało odpowiednio przygotowane, a gospodarz nie jest w stanie nam zapewnić odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa, no to po prostu rezygnujemy z przyjścia.
    Wymówienie się dolegliwościami żołądkowymi przy stole jest bardzo nietaktowne.
  • koronka2012 08.01.18, 20:15
    Być może mylnie zakładam, że gospodarze są z tobą blisko związani, co pozwala na większy luz..?

    W twojej sytuacji odpuściłabym sobie obiad na rzecz normalnego spotkania w myśl zasady "po co męczyć siebie i innych".
    Ja najnormalniej w świecie powiedziałabym "Zosia, dziękuję za zaproszenie, ale nie chcę robić kłopotu, ze względu na moją rygorystyczną dietę obiad jest problematyczny, więc może spotkajmy się w restauracji X, albo po prostu umówmy na podwieczorek, co ty na to?"
  • minniemouse 09.01.18, 01:20
    W moimj otoczeniu sa osoby majace powazne problemy z glutenem, do tego stopnia iz ma byc absolutnie 0 glutenu,
    bardzo dokladnie sie sprawdza od wody do pelnego posilku czy bron boze nie ma gdzies czasteczki jakiegos przemyconego w czyms glutenu. a okazuje sie ze moze byc nawet w herbacie.
    Wrazliwosc na gluten albo wrecz alergia to powazna zdrowotna sprawa i nie mozna traktowac tego w kategorii "lubie/nie lubie" a "kategorycznie nie moge".
    W zwiazku z czym jako gosc, masz obowiazek uprzedzic gospodynie o swoim problemie i zapytac, czy przyrzadzenie paru potraw bezglutenowych sprawiloby jej wielki klopot? ze swojej strony takze, powinienies miec przygotowane najlepiej jakies gotowe, latwe do czytania, broszurki co to jest gluten i jak go unikac, i czym zastapic zwykle maki.
    Gospodyni juz wtedy sobie poradzi, a i nie jest to wcale takie trudne - np planowany schabowy zamiast w zwyklej bulce tartej mozna obtoczyc we wczesniej ususzonej bulce bezglutenowej, a maka w sosie moze byc kukurydziana badz ziemniaczana, tak samo szarlotka moze byc z maki kukurydzianej albo sernik z ziemniacznej a np chlebek bananowy albo muffiny nie musza miec maki w ogole ( dobrze oczyszczone bezglutenowe platki owsiane zamiast).
    kwestia jest tylko taka aby te sprawy uzgodniac zaraz przy zaproszeniu, by gospodarze mieli wystarczajaco czasu an zakupy i przygotowania.

    Minnie


    --
    ~ Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama ~
  • minniemouse 09.01.18, 01:33
    koronka2012 napisała:
    W twojej sytuacji odpuściłabym sobie obiad na rzecz normalnego spotkania w myśl zasady "po co męczyć siebie i innych".

    Moze poczytaj sobie najpierw cos o glutenie i diecie bezglutenowej zanim zaczniesz pisac o "meczeniu siebie i innych". zwlaszcza ze osoby ktore nie maja celiaki i faktycznie musza byc na bardzo rygorystycznej diecie nie musza az tak bardzo jej przestrzegac, to znaczy - osoba z ostra celiakia byc moze i tak rozchoruje sie od bezglutenowego owsa, ale ktos kto tylko wykazuje mala wrazliwosc moze spokojnie to zjesc a nawet 'zwykle' platki owsiane zje bez wiekszych przeszkod.
    Wiec jesli tak czy siak masz zamiar podac zalozmy ziemniaki i zeberka, kurczaka albo rybe z grilla w sosie wlasnym a do tego salate zielona z czerwona papryka, marchewka i awokado to za wiele okazji do podania glutenu tu tak czy siak nie ma - wiec gdzie tu widzisz "meczenie sie"?
    wystarczy jak przeczytasz czy w skladzie przypraw nie ma gdzies maki, jest - odkladasz, posypujesz wlasnymi swiezymi i suszonymi zamiast. naprawde nie widze tu ani wielkiej filozofii ani poswiecenia.

    Minnie

    --
    ~ Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama ~
  • jolanta4447 09.01.18, 02:39
    Nie jestem lekarzem, więc tylko ostrożnie zapytam :

    czy masz celiaklię od urodzenia ?
    czy zawsze byłaś uczulona na gluten ?
    czy może tylko modnie oczyszczasz organizm z glutenu ?

    Nie pytam złośliwie, ale czytam, że ostatnio panuje moda na unikanie glutenu i wiele osób przyłącza się do niej, choć nie ma względów medycznych - choroby czy uczulenia.

    Jak napisano wyżej - uprzedź gospodarzy lub przyjdź z opóźnieniem lub wymyśl jakąś wymówkę.
  • izak31 09.01.18, 03:29
    Nie mam celiakli i nie jestem uczulona na gluten. Mam za to pewne zaburzenia w organizmie gdzie w procesie leczenia lepiej jest wyłączyć gluten.

    --
    http://img685.imageshack.us/img685/5541/userbarac.png
  • rikol 08.03.18, 12:20
    Wielu osobom dieta bezglutenowa służy, bo po prostu zboża są pryskane ogromną ilością pestycydów.
  • koronka2012 09.01.18, 12:58
    minniemouse napisała:

    > Wiec jesli tak czy siak masz zamiar podac zalozmy ziemniaki i zeberka, kurcz
    > aka albo rybe z grilla w sosie wlasnym a do tego salate zielona z czerwona papr
    > yka, marchewka i awokado to za wiele okazji do podania glutenu tu tak czy siak
    > nie ma - wiec gdzie tu widzisz "meczenie sie"?

    Wyżej były wpisy, że gluten może zabłąkać się również w przyprawach - na to laik nie zwróci po prostu uwagi, a gościowi może zaszkodzić nawet śladowa ilość. Więc po co ryzykować, szkolić gospodynię na okoliczność tego gdzie powinna wykazać się specjalną atencją, stresować ją, że coś przeoczy? spotkanie ma być przyjemnością, obiad nie jest do tego niezbędny.

    > wystarczy jak przeczytasz czy w skladzie przypraw nie ma gdzies maki, jest - od
    > kladasz, posypujesz wlasnymi swiezymi i suszonymi zamiast. naprawde nie widze t
    > u ani wielkiej filozofii ani poswiecenia.

    Niestety nie wystarczy. Syn mojej koleżanki jest "ostrym" alergikiem, ona bardzo dokładnie sprawdza skład, a mimo to wielokrotnie zdarzały się reakcje alergiczne mimo że teoretycznie w potrawie nie było nic uczulającego. Dotyczyło to również pieczywa bezglutenowego, po które jeździła przez pół miasta do specjalistycznej piekarni. Dopiero piekarz uświadomił jej, że zawsze jest jakiś dodatek, bo ciasto z czystej mąki kukurydzianej się nie udaje.
    Tak że czytanie składu wcale nie rozwiązuje problemu, niestety.

    PS. nie każdy posiada "własne świeże przyprawy" (ot, taki szafran na przykład tongue_out). Jest zima, przypomnę, konieczność kulinarnej gimnastyki - to jest właśnie to, czego jako kłopotliwy gość chciałabym zaoszczędzić gospodyni
  • izak31 09.01.18, 13:15
    Dokładnie. Są w Warszawie sklepy z pieczywem "Chlebak" czy coś takiego. chwalą się,że mają pieczywo bezglutenowe...które leży na półce obok normalnego....chleb do wyrzucenia. Za to piekarnie "putka" mają osobną piekarnię do takiego pieczywa i pieczywo jest zapakowane w folię i w sklepie lezy oddzielnie.

    --
    http://img685.imageshack.us/img685/5541/userbarac.png
  • chris1970 09.01.18, 14:10
    Za produkt, który może być znakowany jako bezglutenowy uznaje się taki, w którym ilość glutenu nie przekracza 20 ppm glutenu. Znane i powszechnie stosowane metody analizy glutenu pozwalają na oznaczenie ilości glutenu z progiem wykrywalności na poziomie 5 ppm.
  • basiastel 23.01.18, 20:49
    Głupio może zapytam. To ten gluten z chleba zwykłego przechodzi jakoś do bezglutenowego?
  • izak31 24.01.18, 11:21
    Oczywiście. Poprzez okruchy. Poza tym bardzo często chleby są oprószone mąką. Jak mój mąż kroi normalny chleb to musi umyć deskę, nóż i przetrzeć blat. Dlatego do produkcji żywności bezglutenowej musi być oddzielna linia produkcyjna.

    --
    http://img685.imageshack.us/img685/5541/userbarac.png
  • chris1970 24.01.18, 12:53
    Wystarczy, że do kontaktu dojdzie na etapie zbioru zbóż, wstępnej obróbki, mielenia w młynie, pakowania, przechowywania zboża, mąki aż do piekarni, a nawet dalej w sklepie.
    Drobinki mąki unoszą się w powietrzu tak jak i pył.
  • minniemouse 24.01.18, 22:00
    chris1970 napisał:
    > Wystarczy, że do kontaktu dojdzie na etapie zbioru zbóż, wstępnej obróbki, mielenia w młynie, pakowania, przechowywania zboża, mąki aż do piekarni, a nawet dalej w sklepie.
    Drobinki mąki unoszą się w powietrzu tak jak i pył.


    ale do kogo to wlasciwie piszesz? bo w sklepach to samo kupuja wszyscy jak leci - glutenowcy i bezglutenowcy, drobinki nie drobinki.

    Minnie
    --
    ~ Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama ~
  • chris1970 25.01.18, 12:50
    Odpowiedziałem osobie o nicku basiastel na jej dylematy skąd pochodzi zanieczyszczenie krzyżowe, bo o tym było pytanie. Opisałem jak do takiego zanieczyszczenia dojść może i na jakim etapie. Nie rozpisywałem się tu więcej, bo to nie forum specjalistyczne a i audytorium jednak nie do końca obeznane w tematyce. Jeżeli jednak Minnie chciałabyś porozmawiać na temat eliminacji zanieczyszczenia krzyżowego - mycie, planowanie kolejności produkcji, zmianowość i rodzajach testów, to może na priv, ok?
    Ja nie byłbym taki radykalny w stwierdzeniu, że wszyscy i wszystko. Lepiej niech każdy mówi za siebie.
    W sklepach masz zazwyczaj pieczywo bezglutenowe pakowane, a bez opakowania, oznaczone jako takie, w Polsce nie widziałem. Być może w Kanadzie taka praktyka jest, ale wątpię.
  • rikol 08.03.18, 12:26
    Jeśli leży na tej samej półce nieopakowany, to tak.
  • minniemouse 09.01.18, 22:58
    koronka2012 napisała:
    Wyżej były wpisy, że gluten może zabłąkać się również w przyprawach - na to laik nie zwróci po prostu uwagi, a gościowi może zaszkodzić nawet śladowa ilość. Więc po co ryzykować, szkolić gospodynię na okoliczność tego gdzie powinna wykazać się specjalną atencją, stresować ją, że coś przeoczy? spotkanie ma być przyjemnością, obiad nie jest do tego niezbędny.

    Koronko, jaki stres, jaka atencja, wystarczy miec pod reka przygotowany komputer, a najlepiej to w razie watpliwosci zadzwnic do goscia, po prostu,
    i czytanie skladnikow na opakowaniach. coraz wiecej ludzi cierpi na rozne deficyty, nietolerancja na gluten jest coraz bardziej powszechna.
    A przed chwila podalam ci sklad normalnego posilku bezglutenowego, takiego jaki rownie dobrze moglabys ugotowac sama dla siebie, nie z mysla o kims unikajacym glutenu - przeciez nie raz i nie dwa zdarza sie iz niejedna gospodyni z wlasnego wyboru robi sos do miesa z maki kartoflanej. nie rozumiem wiec dlaczego to ma byc az taka filozofia zamienci make do sosu z pszennej czy zytniej na kukurydziana/kartoflana. tapiokowa, to nie skomentowalas.

    > Niestety nie wystarczy. Syn mojej koleżanki jest "ostrym" alergikiem, ona bardzo dokładnie sprawdza skład, a mimo to wielokrotnie zdarzały się reakcje alergiczne mimo że teoretycznie w potrawie nie było nic uczulającego. Dotyczyło to również pieczywa bezglutenowego, po które jeździła przez pół miasta do specjalistycznej piekarni. Dopiero piekarz uświadomił jej, że zawsze jest jakiś dodatek, bo ciasto z czystej mąki kukurydzianej się nie udaje.
    Tak że czytanie składu wcale nie rozwiązuje problemu, niestety.


    Ale tu nie ma takiej sytuacji - alergii czy celiakii. jak sie minimalnie czegos przyplata to sie nic nie stanie. wyobrazam sobie ze w przypadku takiej alergii jak ma syn twojej kolezanki, to, o ile sama nie przygotowywala posilku a w skladzie nie bylo na pewno alergenu, do skazenia produktu musialo dojsc droga krzyzowa - np, krojenie tym samym nozem produktu uczulajacego a nastepnie dla syna, uzywanie tej samej deski do krojenia roznych produktow itp.
    A chleb bezglutenowy po prostu nie moze miec "jakiegos dodatku glutenowego", inaczej to nie ma sensu i jest wbrew przepisom. natomiast w domu, owszem, moze sie zdarzyc iz niewprawiona gospodyni piekac takowy nie przeczyta skladu proszku do pieczenia - a ten juz moze zawierac make pszenna. no ale to wystarczy dokladnie sprawdzac podczas zakupow co sie kupuje, i tyle. czytanie na opakowaniu skladu produktu to moim zdaniem, tez zadna filozofia.
    bezglutenowe tez sa.


    PS. nie każdy posiada "własne świeże przyprawy" (ot, taki szafran na przykład :
    P). Jest zima, przypomnę, konieczność kulinarnej gimnastyki - to jest właśnie to, czego jako kłopotliwy gość chciałabym zaoszczędzić gospodyni


    moze zle sie wyrazilam ale mialam na mysli po prostu nac pietruszki, bazylii, koperku, mrozone owoce jalowca, rozmaryn, swieza papryke itd itp a nawet bezglutenowe sosy bbq (do mies na grillu) a to przeciez jest okragly rok.

    Minnie
    --
    ~ Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama ~
  • chris1970 09.01.18, 14:20
    Uważam, że wypadałoby uprzedzić gospodynię o tym, że ma się: alergię lub nietolerancję pokarmową (to nie to samo).
    Składniki zawierające gluten mogą być ukryte np. w postaci zasmażki czy zawiesiny do zupy albo sosu, kasze ze zbóż bezglutenowych również mogą mieć zanieczyszczenia i wykazywać obecność glutenu.
    Żadna gospodyni nie chciałaby aby gość się pochorował czy źle poczuł, dlatego też lepiej jest uprzedzić i uzgodnić ewentualnie menu.
  • mariaantonina89 23.01.18, 14:07
    Zrób też jakieś jedzenie konkret dla siebie - bez glutenu poza tym deserem.
    I problem rozwiązany
  • firlefanz 23.01.18, 22:00
    Nie mam alergii ale ze względów zdrowotnych lekarz zalecił. Po kilku miesiącach organizm się oczyszcza
    hmm... to brzmi raczej pseudo-lekarz. Niby z czego organizm ma się oczyścić? Gluten to normalny składnik pożywienia a nie żadna trucizna.

    Sorry, będę szczera: jeśli nie ma alergii to taka dieta jest modą.

    Jedyne zachowanie, które nie sprawi kłopotu gospodyni to albo zrezygnowanie na jeden wieczór z diety albo np. jedzenie tylko rzeczy bezglutenowych (jeśli będzie ich dostatecznie dużo) albo powiedzenie, ze miało się ogólnie jakiś problem zdrowotny i dlatego je się mało.

    Gluten jest tak powszechny, że przygotowywanie dań bezglutenowych byłoby zbyt dużym problemem dla gospodyni i też nie fair wobec innych gości.
  • minniemouse 24.01.18, 00:06
    firlefanz napisała:
    Gluten jest tak powszechny, że przygotowywanie dań bezglutenowych byłoby zbyt dużym problemem dla gospodyni i też nie fair wobec innych gości.

    mam wrazenie ze w gruncie rzeczy niewiele wiesz o gotowaniu bez glutenu. i tez w ogole nie analizujesz tresci bo przeciez nikt nie oczekuje aby wszystkie dania byly koniecznie bezglutenowe.
    tu masz, prosze, garsc przepisow bezglutenowych
    bezglutenowa panierka na schabowe
    to jak ktos sie uprze na tradycyjnie panierowane schabowe.
    bo mozna zrobic obtoczone w samej mace kukurydzianej i tez dobrze, albo na grillu
    nie jest wcale takie trudne, trzeba tylko chciec i sie nie bac.

    Sorry, będę szczera: jeśli nie ma alergii to taka dieta jest modą.

    mozliwe, no ale przeciez nie bedziesz narzucac komus swojego zdania bo to nieladnie, prawda?

    Minnie
    --
    ~ Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama ~
  • firlefanz 24.01.18, 21:31
    i co ktoś ma kupić mąkę kukurydzianą i milion innych składników, które potem wyrzuci do kosza ze względu na jedną osobę?

    poza tym na przyjęcie większość woli przygotować coś co zna, bo wie jak się to udaje, a nie eksperymentować z nowym daniem...

    Czym innym jest alergia na składnik mało popularny - jeśli ktoś ma alergię np. na seler albo krewetki to nie ma problemów, bo jest niemożliwe, żeby an przyjęciu ktoś planował menu z selerem albo krewetkami w każdej potrawie
    Tak samo - zrobienie sałatki bez selera to nie jest problem.

    Ale przy alergiach na bardzo popularne składniki wymyślanie dań byłoby zbyt dużym obciążeniem dla gospodarza. Jak najbardziej możliwe jest, że planuje dania, z których każde zawiera gluten. I co - wszystko ma modyfikować?
  • minniemouse 24.01.18, 21:56
    firlefanz napisała:
    > i co ktoś ma kupić mąkę kukurydzianą i milion innych składników, które potem wyrzuci do kosza ze względu na jedną osobę?

    JAKIE milion skladnikow?
    w diecie bezglutenowej nie mozna tylko zboza wiec jesli nie zamierzasz piec - a naprawde nie musisz, mozna podacnp bezglutenowa galaretke z bita smietana i owocami - wiec jesli chcesz madrze argumentowac to wpierw zorientuj sie w temacie.
    Wyrzucac kasze kukurydziana? a po co? tak samo mozna ja zuzyc w gotowaniu jak kazda inna. na pewno uzywasz maki do panierki i do zageszczania zup i sosow. po prostu zuzyj.
    No i takie pytanie - nie wiem jak czesto zapraszasz gosci, ale jesli np ze dwa razy w roku to taka maka jeszcze by ci sie przydala nie raz przeciez.

    Minnie
    --
    ~ Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama ~
  • firlefanz 24.01.18, 22:05
    sorry, ale odpada mnóstwo potraw popularnych na przyjęciach - pieczywo, ciasta, tarta, makaron, wiele zapiekanek, które też często są oparte na makaronie... plus inne produkty np. mięso ze względu na sposób przyrządzania.
    większość ludzi woli na deser ciasto niż galaretkę z owocami - to jest słaby deser. i świetna ilustracja mojej argumentacji - że niestety nie każdy ma czas zrobić kilak deserów - glutenowy i bezglutenowy, a większość ludzi woli domowe ciasto niż galaretkę - to co 9 osób ma być pokrzywdzonych, bo jedna nie je glutenu?

  • minniemouse 01.03.18, 01:05
    firlefanz napisała:
    > sorry, ale odpada mnóstwo potraw popularnych na przyjęciach - pieczywo, ciasta, tarta, makaron, wiele zapiekanek, które też często są oparte na makaronie...
    plus inne produkty np. mięso ze względu na sposób przyrządzania.
    większość ludzi woli na deser ciasto niż galaretkę z owocami - to jest słaby deser. i świetna ilustracja mojej argumentacji - że niestety nie każdy ma czas zrobić kilak deserów - glutenowy i bezglutenowy, a większość ludzi woli domowe ciasto niż galaretkę - to co 9 osób ma być pokrzywdzonych, bo jedna nie je glutenu?


    w ksiazkach kucharskich i w internecie jest MNOSTWO przepisow nawet nie bezglutenowych ani weganskich ale po prostu bez maki. na desery, na miesa, na salatki wszystko. smakuje KAZDEMU, co wiem z wlasnego doswiadczenia, bo nie tylko podaje ale i JADAM takie potrawy u znajomych, przyrzadzane sila rzeczy bez maki bo po prostu taki przepis. jeszcze nikt nie zaprzeczyl ze nie da sie podac miesa z grilla czy smazonego/pieczonego/duszonego BEZ maki,
    lub bez problemu zamienic make pszenna na ziemniaczana by zrobic sos do miesa.

    tak samo, nie chesz galaretki? juz podawalam przyklad starego jak swiat tortu orzechowego w ogole bez maki, a teraz masz prosze przepis na ciasto czekoladowe
    nastepne bardzo proste ciasto bez maki
    jest mnostwo prostych i dobrych przepisow na desery w necie. trzeba tylko chciec.
    poza tym dobra gospodyni jak zaprasza na 9 osob przyjecia to podaje roznorodne potrawy tak aby kazdy mogl cos z tego wybrac i zjesc a nie narzuca gosciom wylacznie swoje wlasne upodobania i ideologie.
    Dlatego nie podaje sie jak leci same makarony - np jak juz makaron to nie jednoczesnie zapiekanka z maka.
    rowniez nie podaje sie zwykle jednego deseru. na 9-cio osobowa impreze wypada wystawic ze dwa- trzy rodzaje ciast. wiec nawet gdybys zamiast jednego z nich podala galaretke dla bezglutenowca, to co by sie stalo? tak okropnie bys 'pokrzywdzila' reszte gosci?? bez przesady moze.

    Twoj post to kolejny dowod tylko zwyklej niecheci w przychyleniu sie prosbie goscia,
    bo, powiedzmy w koncu szczerze, owo zyczenie jest w/g gospodarza - "jakas glupota".

    Minnie
    --
    ~ Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama ~
  • minniemouse 01.03.18, 01:23
    ps
    w tej chwili mi sie przypomnialo jak kiedys pieklam swietny Sernik Wiedenski
    wprawdzie w przepisie jest podane aby dodac 3 lyzki maki, ale ja odkad mieszkam w Kanadzie NIE DODAWALAM, zupelnie zreszta przypadkiem - bo zle zapisalam przepis.
    i tez wychodzil dobry, po prostu nieco bardziej 'mokry'. ten sam przepis stosuje do pieczenia sernika z serka Philadelphia. jest wtedy super gladki.

    a zreszta, jak ktos sie upiera aby byla maka to na taka ilosc- 3 lyzki - tez dobry wychodzi z maka kartoflana - wiem bo pieklam obie wersje.

    Jak nigdy, w tym watku sprawdza sie motto "dla chcacego nic trudnego!"

    ps- ten sernik dobry jest tez z wymoczonymi wczesniej rodzynkami i drobno pocieta smazona cukrowa skorka pomaranczowa (nie za duzo). wsypac tuz przed wylaniem na blache, zamieszac. wylac, upiec.

    M
    --
    ~ Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama ~
  • agak23 02.03.18, 09:32
    Tyle się już tu naczytałam o "skażeniu krzyżowym" przez przypadek. Uważasz, że gospodyni nie mająca żadnego doświadczenia w diecie bezglutenowej jest w stanie zupełnie uniknąć przypadkowego dodania niebezpiecznych składników albo przez złe przechowanie produktów? Moim zdaniem jest też to niegrzeczne zmuszanie gospodynię żeby kupiła całkowicie nowy zestaw wszystkich produktów i przypraw tylko dla mnie. Co z tego, że to potem zużyje. Kupić musi teraz i wszystko przechowywać osobno, potem przygotować osobno i znowu przechowywać osobno gotowe dania. Jeżeli gospodyni nie jest osobą, która zna się na diecie bezglutenowej a ja nie mogłabym sobie pozwolić na nawet najmniejsze odstępstwo, to albo zrezygnowałabym z obiadu i przyszła tylko na podwieczorek albo przyniosła swoje 2-3 dania, ale w ilości starczającej dla wszystkich (oczywiście jeżeli wiedziałabym, że gospodyni nie poczuje się urażona).
  • rikol 08.03.18, 12:32
    Tylko że akurat w tym przypadku gość nie umiera od grama glutenu. to jest duża różnica. Ja też nie mogę niektórych rzeczy jeść w ogóle, bo potem fatalnie się czuję minimum dobę. A niektóre rzeczy lubię, mimo że mi szkodzą, i jem je rzadko i mało. Nietolerancje są różne.
  • ser_metafizyczny 08.03.18, 14:42
    Rikol, ale takie podejście jest szkodliwe niesamowicie! Ty możesz sobie pozwolić na "oszukanie" diety i fantastycznie dla ciebie, ale ktoś z celiakią od tego grama glutenu ma dużo większe problemy. Ok, może nie dostanie szoku anafilaktycznego jak przy alergii, ale dosłownie zginie z głodu, bo jak rozwali sobie jelita to nie wchłoną nic z pożywienia, choćby i zjadł cały stół z obrusem. Dlatego jest tak istotne żeby nawet śladowe ilości glutenu eliminować i zaznaczać kiedy ktoś nie je bo na prawdę, na prawdę nie może (alergie), a kiedy nie chce (bo cokolwiek). W żadnym przypadku nikogo nie zmuszę do jedzenia czegoś zakazanego, ale wiedza z którą opcją mam do czynienia pozwoli mi dokładnie oszacować jaki schemat jest odpowiedni. Ktoś z alergią/celiakią może u mnie mieć pewność że WSZYSTKO wyszoruję na glanc, ale jeśli po prostu nie chcesz jeść tego nieszczęsnego glutenu, a małe jego ilości tolerujesz to cała ta praca będzie tak na prawdę na marne.
  • rikol 08.03.18, 12:29
    Proponuję w takim razie ziemniaki i pieczeń, plus sałatka z oliwą. Przyprawy też są bez glutenu, chyba że ktoś kupuje byle co.
  • hanusinamama 28.02.18, 18:55
    To ja ci powiem od strony osoby ktora musiał byc na bardzo restrykcyjnej diecie bezglutenowej: nawet sladu. Córka miała podejrzenie uczulenia na gluten a ja ja karmiłam. Doczytaj sobie wiekszosc wędlin ma sladowe ilosci glutenu. Kupienie np płatków jaglanychlub jęczmiennych bezglutenowych (bez sladu glutenu) jest tez wyczynem. BO jezeli są robione w fabryce gdzie robi sie np płatki z glutenem to uczulony organizm to wykryje. Skoro mowisz w ten sposob tzn ze unikasz jedynie potraf w ktorych są typowe produkty glutenowe : mąka pszenna, zytnia, chleby, makarony, ciasta. A to juz moda.
  • ser_metafizyczny 02.03.18, 16:40
    Dzięki Hanusinamamo za ten głos, bo się widzę zrobiło lobby, że "troszkę jest ok" i komuś się zaraz krzywda stanie przy takim podejściu, więc ważne żeby zaznaczyć jak to wygląda na prawdę.
  • jolanta4447 02.03.18, 20:59
    Jeśli ktoś ma takie restrykcyjne podejście lub rzeczywiście jest super uczulony, to niech nie przyjmuje zaproszenia na obiad/przyjęcie i nie zawraca gospodarzom głowy. To jego problem i nie powinien zawracać komuś głowy.
    Są różne choroby i nie każdy gospodarz musi się na nich znać.
    No, sorry, żeby kogoś zaprosić, powinnam przestudiować całą medycynę? Niech on weźmie coś swojego albo zje coś dla niego 'zjadliwego' albo w końcu wypije tylko kawę.
    Przyjęcie i tak wymaga wysiłku, a dodatkowo zmuszać się do szukania wiedzy i dostosowania menu do jednego uczestnika, to zbyt wiele, jak dla mnie.
    Inną sprawą jest, że nie znam i nie mam takich znajomych, więc piszę teoretycznie.
  • minniemouse 04.03.18, 02:17
    A ja sie kolejny raz zapytam - gdzie w miesie/ rybie bez maki jest gluten? gdzie w ryzu/ziemniakach jest gluten? gdzie w zielonej salacie z pomidorem i czerwona papryka jest gluten?
    wiec jezeli ktos poda dania z powyzszych skladnikow to w jaki sposob sie "nagimnastykuje i nameczy" aby zrobic danie bezglutenowe?
    jak dotad nie dostaje odpowiedzi.
    wiem dlaczego - bo na to nie ma argumentu. po prostu.
    przekonywanie "bo ludzie lubia makaron i zapiekanki i ciasta" - to nie argument. bo rzekomo caly problem w tym ze gotowanie bez glutenu jest bardzo trudne i uciazliwe. nieprawda. nie jest.

    Minnie

    --
    ~ Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama ~
  • mim_maior 04.03.18, 08:40
    To jest menu do stołówki, a nie na proszony obiad.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • ser_metafizyczny 04.03.18, 09:18
    Minnie, po raz kolejny - jeżeli obok nich był gluten, to już wystarczy!
  • minniemouse 05.03.18, 23:54
    ser_metafizyczny napisał(a):
    > Minnie, po raz kolejny - jeżeli obok nich był gluten, to już wystarczy!

    Serze, po raz kolejny - wystarczy dbac o podstawowa higiene w kuchni. nie kroj, nie przyrzadzaj ponownie na raz uzywanej desce, powierzchni itp. np do miesa trzeba miec absolutnie osobna deske tylko do miesa, plastykowa, ze wzgledu na zarazki.
    po chlebie nie kroje warzyw bo zostawia okruszki a tego nie cierpie, wiec chociaz przeplucze, po warzywach nie kroje chleba bo zostawiaja wilgoc, smak i zapach a ja tego nie znosze na chlebie. szczegolnienie lubie podmoklego chleba od pomidorow.
    a jak obieram ziemniaki to tez nie stykaja sie z niczym bo te w lupinie leza na gazecie a te obrane ida prosto do garnka z woda. noz tez mam swiezy do obierania, a w ogole to uzywam skrobaczki do ziemniakow. noze zreszta po wszystkim myje, do kazdej nowej rzeczy uzywam swiezy i to bez wzgledu na skazenia krzyzowe po prostu tak mam. no nie lubie jak np plastry pomidora zalatuja mi papryka i vice versa. w zwiazku z czym ma duzo nozy, desek, i reczniki papierowe.
    Wystarczy zatem byc czystym czlowiekiem, i tyle.

    Minnie
    --
    ~ Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama ~
  • jolanta4447 04.03.18, 18:27
    @minniemouse
    "...gdzie w miesie/ rybie bez maki jest gluten? gdzie w ryzu/ziemniakach jest gluten? gdzie w zielonej salacie z pomidorem i czerwona papryka jest gluten?"

    A ja w ogóle nie znam się na glutenie.
    Od niedawna słyszę, że jest epidemia chorych lub moda na bezglutenowe jedzenie .
    Jestem inżynierem i dużo kwestii biologicznych jest mi nieznane.
    Czy naprawdę muszę posiąść dodatkową wiedzę, by ugościć kłopotliwego gościa?
    Czy każdy powinien znać się na chorobach, uczuleniach i całej medycynie, jeśli w rodzinie wszyscy w miarę zdrowi?
  • minniemouse 06.03.18, 00:16
    jolanta4447 napisała:
    > Jestem inżynierem i dużo kwestii biologicznych jest mi nieznane.
    > Czy naprawdę muszę posiąść dodatkową wiedzę, by ugościć kłopotliwego gościa?
    > Czy każdy powinien znać się na chorobach, uczuleniach i całej medycynie, jeśli
    > w rodzinie wszyscy w miarę zdrowi?


    No wiesz - jezeli jestes inzynierem to znaczy ze posiadasz jakas minimalna inteligencje ktora powinna pozwolic ci zrozumiec cos wiecej niz tylko ruch maszyn i trybow, prawda? jakies abc biologii i medycyny takze imo powinnas wobec tego byc w stanie pojac. ja nie mam zadnego wyksztalcenia ani w kierunku inzynierii ani medycyny ale potrafie zrozumiec co to jest gluten, gdzie on jest i na czym polega celiakia na czym tylko nadwrazliwosc na gluten, wiec chyba juz tym bardziej ty - z wyzszym wyksztalceniem?
    Zreszta rzecz nie w tym a w kwestii co nalezy do obowiazkow gospodyni - skoro juz zapraszasz gosci ktorzy informuja cie ze maja ograniczenia dieteyczne to masz dwa wyjscia- stanac na wysokosci zadania albo nie.
    ja uwazam ze na wysokosci zadania doskonale mozna stanac, trzeba tylko naprawde chciec.
    Come on -dzisiaj, kiedy w telefonie jest caly swiat??? nie umiec sobie poradzic z jednym daniem bez glutenu? dzizas.
    uwazam ze ci ktorzy uwazaja ze "sie nie da" - po prostu nie chca wyjsc naprzeciw potrzebom drugiego czlowieka, z roznych powodow.
    Przypominam, ze poddawanie analizie czy rzekoma wrazliwosc na gluten jest autentyczna czy nie jest poza tematem. nas to w ogole nie powinno interesowac. to prywatna sprawa w ktora nie mamy prawa wnikac. nas jedynie interesuje fakt iz gosc nas poinformowal o restrykcji i nic poza tym. a my z pozycji gospodyni czy gospodarza mamy prawo zapytac jak wobec tego mozemy pomoc czyli gdzie szukac przepisow, czego unikac (np owego wlasnie skazenia w sklepach) i ewentualnie poprosic o telefon w razie pilnej pomocy podczas gotowania.
    tyle moze, i powinna, inteligentna, wytworna i zyczliwa gospodyni.

    Minnie

    --
    ~ Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama ~
  • jolanta4447 06.03.18, 01:06
    No to poddaję się.
    Nie będę przyjmować u siebie gości z restrykcjami żywieniowymi. To ich problem, a nie mój.
    Niech zabierają swoje jedzenie lub wybierają coś 'zjadliwego' u mnie. Moja gościnność jest duża, ale nie sięga super wybrednych.
    Nie muszę uczyć się medycyny, by komuś dosmaczyć. Sorry.

    Dodam, że nie spotkałam się z takimi wymaganiami, ale jeśli by się zdarzyły, to 'chata bogata - wybieraj, co ci pasuje'.
    Nie będę wysilać się, łamiąc głowę,dla jednej osoby z wymaganiami. Albo zje coś dla niej odpowiedniego albo zadowoli się herbatą czy kawą, jeśli pozostali goście są 'normalni'.
    A tak nawiasem - bardzo rzadko przyjmuję gości i są 'normalni', ale gdyby któryś nagle zaczął wydziwiać, to patrz wyżej.
    Nie chcę i nie dam rady dostosować się do wymagań. Nie będę się gimnastykować, uczyć i dostosowywać. Ich choroba - wyimagowana lub prawdziwa - to ich sprawa, a nie gospodarza.
    Gdy znajoma po operacji woreczka żółciowego zapowiedziała, że nie może jeść smażonego, to owszem, zrobiłam inne jadło, ale śledzić krzyżowego zakażenia glutenem - nie zamierzam.

    Może macie gości na dietach, bezglutenowych lub wegetarian. Ja takich nie mam i nie znam i mogę zrobić sałatkę bez mięsa, ale studiować wymagań medycznych nie zamierzam.
    Kiedy ja chorowałam na raka czy inne choroby, to nikt nie pytał mnie, co mogę jeść, a ja też nie stawiałam warunków. Albo coś jadłam albo nie.
    Dlaczego gość miałby narzycać menu ???
  • jolanta4447 06.03.18, 01:18
    @minniemouse
    " jakies abc biologii i medycyny takze imo powinnas wobec tego byc w stanie pojac."

    A niby dlaczego? Jeden jest pasjonatem żeglarstwa, drugi uczulony na gluten, trzeci uwielbia jogging lub tatuaże, a ja powinnam poznać tajniki wszystkich pasji, zainteresowań lub chorób? No sorry. To indywidualne problemy lub pasje i niech tak pozostanie. Dzięki temu są ciekawszymi rozmówcami i towarzystwo chętnie ich wysłucha.

    Nie spotkałam się jeszcze z warunkami przybycia do mnie na jedzenie lub z informacjami o restrykcjach pokarmowych. Może to modne na Zachodzie, ale na razie w Polsce - dość rzadkie i nawet wtedy goście dostosowują się, chyba, że to bliska rodzina.
  • minniemouse 06.03.18, 02:32
    To nie jest moda, Jolanto.
    To sa wymagania dietetyczne ludzi ktorzy nic na to nie moga poradzic.
    i najwyzszy czas aby Polska ruszyla z tego opoznionego szczatka na koncu i dogonila mety, gdzie wszycy rozsadni juz dawno zachowuja sie na poziomie swiatowym czyli oswieconym. wyksztalconym. tolerancyjnym. zyczliwym. pomocnym.

    I o ile taki wegetarianizm to jest wybor ideologiczny czyli dobrowolny, tak np celiakia juz jest poza kontrola osoby nie mogacej jesc glutenu, czyli tak samo jak podobnie poza kontrola osoby gluchej lub slepej jest moc slyszec badz widziec.
    Ale nie w tym rzecz. nie widzialam abys protestowala zeby nie podawac Hindusowi wolowiny a Muslimowi wieprzowiny, rowniez nie widze abys miala specjalny problem z wegetarianinami.
    Dlaczego wiec akurat 'bezgluten' stanowi dla ciebie taka przeszkode?
    Powiedz szczerze - bo uwazasz ze to fanaberia ktorej nie masz zamiaru ulegac, czy tez moze poddawanie sie woli goscia stanowi dla ciebie forme walki o wladze pt "rzadze albo ja albo gosc?"
    Inaczej tego po prostu nie rozumiem. bo z tego co juz o tobie wiem, jestes doskonala kucharka i gospodynia. dla ciebie wiec, szczegolnie dla ciebie, ugotowanie potrawy bezglutenowej to nie bylby zaden problem a nawet, podejrzewam, jakoscia przewyzszalabys niejedna z nas smile
    wiec w czym rzecz? naprawde widze jedynie w "co mi tu bedziesz narzucal" , czyli ego smile

    btw wczoraj byla m na proszonym obiedzie w sklad ktorego wchodzila osoba z silna alergia na gluten, na obiad podano ziemniaki puree, mizerie, buraczki i kotlety schabowe. zapomnialam zapytac z czego byla ta "bulka tarta" (bo na pewno nie z pszennej) i bylo przepyszne.
    obiad jeszcze dokanczano przy mnie. nie zauwazylam zadnej paniki o "zakazenie krzyzowe". normalnie bylo. nikt na koniec nie wyladowal w szpitalu : )

    Minnie
    --
    ~ Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama ~
  • ola5488 06.03.18, 07:15
    minniemouse napisała:

    > i najwyzszy czas aby Polska ruszyla z tego opoznionego szczatka na koncu i dog
    > onila mety, gdzie wszycy rozsadni juz dawno zachowuja sie na poziomie swiatowym
    > czyli oswieconym. wyksztalconym. tolerancyjnym. zyczliwym. pomocnym.

    Czy to ironia?
  • minniemouse 07.03.18, 00:19
    ola5488 napisała:
    > Czy to ironia?

    Nie Olu, to jest odpowiedz na komentarz Jolanty ktory wprawil mnie w najwyzsze zdumienie:

    Może to modne na Zachodzie, ale na razie w Polsce - dość rzadkie i nawet wtedy goście dostosowują się, chyba, że to bliska rodzina.

    nie podejrzewalam ze jestesmy az tak do tylu jesli chodzi o potrzeby innych niz nasze.
    Ze cos odmiennego traktuje sie jako "cos wydumanego" - wiec nie do akceptacji.

    Nie uwazasz sama ze czas to zmienic?

    Minnie

    --
    ~ Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama ~
  • jolanta4447 06.03.18, 23:20
    @ minniemouse

    Nie jestem doskonałą kucharką i gospodynią, niestety.
    W życiu nie spotkałam osoby z celiakią, choć wiem, że jest taka przypadłość, ale chyba dość rzadka u nas. Może też chore osoby unikają jedzenia poza domem i nie mają wymagań będąc w gościach (nie informują, tylko jedzą to, co mogą).

    Pewnie, że bez mięsa umiem przyrządzić posiłek, bo to dość normalne i tradycyjne, ale szukać, gdzie jest gluten nie zamierzam.
    Ostatnio widzę w internecie, że większość 'bezglutenowców' to ofiary mody i szarlatanów, stąd ten mój sceptycyzm i niechęć do szukania przepisów dla nich. Pewnie, że im wolno, ale są różne diety i stosujący je, sami sobie wg nich przygotowują sobie jedzenie.
  • minniemouse 07.03.18, 00:13
    jolanta4447 napisała:
    Nie jestem doskonałą kucharką i gospodynią, niestety.

    jestes jestes! kto jak nie ty zrobil mi wyklad na temat mycia pieczarek i kto jak nie ty gotuje, zamraza i darowuje sloiki z pysznym zarelkiem? juz nie badz taka skromna! smile

    Ostatnio widzę w internecie, że większość 'bezglutenowców' to ofiary mody i szarlatanów, stąd ten mój sceptycyzm i niechęć do szukania przepisów dla nich.


    no i w koncu wyszlo szydlo z worka - nie "nie wiem jak gotowac", nie "nie znam sie na diecie i chorobach zwiazanych z glutenem", tylko "moim zdaniem to fanaberie" - jest przyczyna niecheci do przyrzadzenia gosciowi posilku bezglutenowego. li i jedynie.
    powtorze zatem - bardzo nieladnie jest ze strony zapraszajacych gospodarzy poddawac w watpliwosc, osadzac i krytykowac w jakim stopniu (a juz tym bardziej czy w ogole!) diagnoza goscia jest autentyczna.
    jak pisalam w poprzednim watku, to sprawa wysoce intymna, i nie nam oceniac czy zasluguje na powazne traktowanie czy nie.
    jezeli zaproszony gosc nam oznajmia o restrykcji dietetycznej - to on dla nas jest na diecie i tyle, a ocenianie czy mu takowa naprawde potrzebna czy mu sie tylko tak 'modnie legnie w glowie' - zostawiamy jemu i jego lekarzowi.
    przypomne - w watku nie rozwazamy czy dieta bezglutenowa jest kazdemu naprawde potrzebna, zauwaz. to nie forum medyczne. rozmawiamy, czy da sie czy nie da podjac goscia ktory nie je glutenu.
    w/g mnie da sie bez problemu.
    Z pozycji gospodarzy mamy dwa wyjscia - byc dobrze wychowanym albo zle. dobrze wychowani gospodarze 'uslysza' o czym gosc ich informuje i zrobia co moga aby pod tym wzgledem go zadowolic, zle wychowani - beda stosowac wszelkie wykrety aby umyc rece od obowiazku jaki na siebie nalozyli zapraszajac klopotliwego goscia. ot i cala prawda...

    Minnie
    --
    ~ Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama ~
  • jolanta4447 07.03.18, 00:54
    @ minniemouse

    "Z pozycji gospodarzy mamy dwa wyjscia - byc dobrze wychowanym albo zle. dobrze wychowani gospodarze 'uslysza' o czym gosc ich informuje i zrobia co moga aby pod tym wzgledem go zadowolic, zle wychowani - beda stosowac wszelkie wykrety aby umyc rece od obowiazku jaki na siebie nalozyli zapraszajac klopotliwego goscia."

    Jest jeszcze trzecie wyjście - spróbować zrobić coś 'pod gościa', ale dość nieudolnie lub niechcący dodać niewłaściwy składnik (np. bulion z kurczaka do sosu czy zupy dla wegetarianina czy jakiś składnik z glutenem) i mimo dobrych chęci spowodować zaburzenia u naprawdę chorej osoby.
  • ser_metafizyczny 07.03.18, 14:21
    Zasadniczo, zgadzam się i z Minnie, i z Tobą Jolanto. Bo każdy z nas ma jakieś swoje strachy i potrzeby, które chciałby aby były respektowane. Szukając tekstów na ten temat udało mi się odnaleźć dwa interesujące:
    www.washingtonpost.com/lifestyle/wellness/raw-vegan-gluten-free-dinner-party-etiquette-for-hosts-and-guests/2016/11/18/4ffcb842-962b-11e6-bb29-bf2701dbe0a3_story.html?utm_term=.90aab4409d58

    www.huffingtonpost.com/celia-kaye/gluten-free_b_5525395.html

    Pamiętajmy, ze po obu stronach problemu są zwykli ludzie. Po obu. Zaproszenie samo w sobie nie obliguje nas aby nagiąć wszystko li tylko po to aby gościa nakarmić. Szczerze mówić mnie razi trochę pomysł z przynoszeniem własnego jedzenia na imprezę, ale jeśli tak ma być wygodniej i bezpieczniej, to w sumie może czemu nie. Przełamię się. Ale też bardzo dobrze rozumiem Jolantę i to, że czasami po prostu strach coś przygotować - bo alergia to nie przelewki.
    inny temat, że w "alergie" jest teraz modnie się ubrać, ale my tu nie o tym.
  • minniemouse 08.03.18, 04:04
    jolanta4447 napisała:
    > Jest jeszcze trzecie wyjście - spróbować zrobić coś 'pod gościa', ale dość nieudolnie lub niechcący dodać niewłaściwy składnik (np. bulion z kurczaka do sosu czy zupy dla wegetarianina czy jakiś składnik z glutenem) i mimo dobrych chęci spowodować zaburzenia u naprawdę chorej osoby.


    hehehe, popelnilas Jolanto paragraf 22 big_grin
    bo jesli oto teraz piszesz ze "niechcacy mozesz komus zaszkodzic niewlasciwym skladnikiem" to sila rzeczy musisz zdawac sobie sprawe ze niewlasciwe skladniki, jak np kostka bulionowa- istnieja smile

    Sila rzeczy, nie powinnas miec problemu z uniknieciem glutenu w .. niczym : )
    Zreszta nie watpilam w to, wiedzac jaka jestes inteligentna : )

    Minnie

    --
    ~ Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama ~
  • ser_metafizyczny 08.03.18, 08:02
    Minnie, ale chyba chodziło o nieświadome dodanie czegoś zabronionego...
  • minniemouse 08.03.18, 10:00
    Nieswiadome dodanie - coz, ostatecznie nawet i w drewnianym kosciele moze spac cegla na leb.
    Serze, powtorze, jak watek wskazuje, chyba nie jestesmy tacy glupi zeby nie moc ugotowac absulutnie bez glutenu, naprawde. to pietrzenie trudnosci w kwestii gotowania bez glutenu sporwadza sie do jednego tylko - do niecheci przyrzadzenia tegoz. a skoro tak, to niech gospodarz/ gospodyni po prostu odmowi, i tyle.

    Minnie



    --
    ~ Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama ~
  • minniemouse 08.03.18, 10:03
    ps
    - ale i niech na przyszlosc niech nie pyta o restrykcje bo, jak pisze w watku ktory podalas, jesli pyta to znaczy ze sie podejmuje stanac im naprzeciw. inaczej po co pyta.

    Minnie

    --
    ~ Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama ~
  • ser_metafizyczny 08.03.18, 10:36
    No i takie jest też moje zdanie, gospodarz może nie podjąć się tego zadania i to też jest ok.
    Jestem zdania że o restrykcjach powinni mówić zaproszeni, a nie gospodarze pytać. Zobacz na zaproszenia ślubne z USA (nie wiem czy w Kanadzie jest tak samo), już od dawna drukuje się takie które mają na rsvp card odpowiednie pola na zaznaczenie co jemy. Czy ptaszka, czy krowke, czy rybkę, czy marchewkę. I wiem że niektórzy traktują to jako koncert życzeń - "skoro pytają to ja nie chcę groszku, a Kasia grzybów, a marek tuńczyka. Czy jesteśmy uczuleni? No nie. Ale jak pytają o preferencje to czemu nie mają wziąć pod uwagę moich, nie?"
  • minniemouse 10.03.18, 02:51
    ser_metafizyczny napisał(a):
    > No i takie jest też moje zdanie, gospodarz może nie podjąć się tego zadania i to też jest ok.
    > Jestem zdania że o restrykcjach powinni mówić zaproszeni, a nie gospodarze pytać. Zobacz na zaproszenia ślubne z USA (nie wiem czy w Kanadzie jest tak samo), już od dawna drukuje się takie które mają na rsvp card odpowiednie pola na zaznaczenie co jemy. Czy ptaszka, czy krowke, czy rybkę, czy marchewkę. I wiem że niektórzy traktują to jako koncert życzeń - "skoro pytają to ja nie chcę groszku, a Kasia grzybów, a marek tuńczyka. Czy jesteśmy uczuleni? No nie. Ale jak pytają o preferencje to czemu nie mają wziąć pod uwagę moich, nie?"


    Ser, bo to ty jestes godpodynia.
    z linkow ktore podalas, mam wrazenie ze niby ten sam, a przeczytalysmy dwa rozne.
    np


    Allergies, sensitivities and preferences
    If you have a food allergy, it’s your responsibility to let your host know. This is a safety issue, so don’t be shy about speaking up! Hosts should do everything they can to accommodate allergies.

    'alergie, wrazliwosci i preferencje.
    Jezeli masz alergie pokarmowe, to jest twoim obowiazkiem poinformowac o tym gospodynie. To jest kwestia bezpieczenstwa, wiec nie wstydz sie mowic o tym! Gospodarz powinien zrobic wszystko co w ich mocy by dostosowac sie do alergii.'

    With food sensitivities, mild intolerances, preferences or personal choices, things get a bit murkier. A good rule of thumb is the closer the relationship and the smaller the gathering, the more appropriate it is to bring up food preferences that aren’t allergies or otherwise essential. A festive dinner for three at your sister’s house? You can mention that you’re trying to avoid red meat. Going to a holiday party for 70 people at your significant other’s boss’s house? Best to keep nonessential special requests to yourself.


    "Z wrazliwosciami, niewielkimi nietolerancjami, preferencjami lub personalnymi wyborami, sprawy nieco sie gmatwaja. Dobra zasada jest ze im bardziej intymne, mniejsze grono, tym bardziej wypada zwrocic uwage na swoje preferencje zywieniowe ktore nie sa alergiami lub w innym sensie istotne. Uroczysty obiad dla trzech w domu siostry? Mozesz napomknac ze unikasz czerwonego miesa. Wybierasz sie na swiateczne party dla 70 osob swojej Waznej Polowki w domu szefa? Lepiej zatrzymac swoje niezbyt konieczne "specjalne wymagania" dla siebie."

    I, w/g mnie, b. wazne:
    Blais Comeau suggests hosts ask, “Is there anything I should be aware of to make you comfortable?” You can include “ . . . throughout the meal or in our home?”

    "Blais Comeau sugeruje aby gospodarz zapytal goscia: "czy jest cokolwiek o czym powinnam wiedziec abys czul sie komfortowo?" Mozna wziac pod uwage: " .... obejmujac potrawy lub cos w naszym domu"?"

    i tu jest bardzo wazny moment na ktory nie wiem czy ktos w ogole zwrocil uwage. bowiem to jest moment rozpoczecia pertraktacji pomiedzy gospodarzami a gosciem na co, na ile, do jakiego stopnia gosc moze miec wymagania. zadanie pytania w formie "Czy jest cos co moge wziac pod uwage..." niejako bowiem narzuca iz moze nie wszystko bedzie mozliwe, ze pod tym wzgledem trzeba wspolnie cos ustalic = dojsc do porozumienia.
    Dodam iz dzieki temu uswiadomilam sobie jak wielu uzytkownikow informacje o restrykcji traktuje jako z gory narzucona sucha informacje/nakaz o dostosowaniu sie nie biorac pod uwage jakie sa mozliwosci wykonawcze.
    a tak wcale nie musi byc. moze byc dialog, po prostu. "Bez glutenu?? dobrze, mialam w planie to, to i to? na co musze uwazac?"
    tak tez przeciez mozna sie dogadac.

    If you don’t want to have to accommodate special diets, it’s best not to ask at all. If you ask about food preferences, you are then expected to make an effort to meet the needs brought up by your guests. You could be opening the floodgates.

    "Jesli nie zamierzasz dostosowywac sie do specjalnych diet, najlepiej jest o nie nie pytac. Bo jezeli pytasz, wtedy goscie oczekuja od ciebie dolozenia wszelkich staran aby ich potrzeby byly spelnione. tym sposobem mozna otworzyc wielka tame."

    If a guest does bring up a diet preference that you feel isn’t essential or is a bit too demanding (like in my sustainable fish example), you can say: “I’ll do my best to accommodate that. I will be serving plenty of vegetables, a large salad and wild rice pilaf.”

    "Jezli goscie wysuwaja zadania w/g ciebie niebedace istotnymi, (jak np ze ryba ma byc z ekologicznej uprawy), mozna powiedziec: "Postaram sie jak najlepiej uwzglednic zyczenie. mam w planie podac duzo warzyw, wielka salate i pilaw ryzowy.""

    Innymi slowy, mowimy grzecznie hhm, ale nie. oglednie wink

    Minnie

    --
    ~ Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama ~
  • ser_metafizyczny 11.03.18, 06:28
    @minnie

    Nie, no czemu?

    "z linkow ktore podalas, mam wrazenie ze niby ten sam, a przeczytalysmy dwa rozne."

    Ja tam myślę, że mamy podobne zdanie.

    Dziękuję za tę dyskusję, bo mi uświadomiła kilka rzeczy, głównie to jak delikatna to kwestia dlaczego ktoś czegoś nie je jeśli nie ma stricte medycznych powodów.

    Odnośnie pertraktacji, hehe, między gospodarzami a gośćmi nad menu skojarzyło mi się, że ongiś było szczytem złego tonu rozmawianie o jedzeniu przy kolacji. Jak się czasy zmieniły, teraz to cały wieczór można tak wypełnić!
  • minniemouse 12.03.18, 01:42
    ser_metafizyczny napisał(a):
    > @minnie
    > Nie, no czemu?

    Ja tam myślę, że mamy podobne zdanie.

    aaa, to pewnie cie znowu zle zrozumialam. zatem graba. ale fajnie smile

    Minnie

    --
    ~ Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama ~
  • jolanta4447 08.03.18, 16:15
    @ Minnie
    "Sila rzeczy, nie powinnas miec problemu z uniknieciem glutenu w .. niczym : )
    Zreszta nie watpilam w to, wiedzac jaka jestes inteligentna : )"

    To ironia, sarkazm czy szczerze głaszczesz???
  • minniemouse 10.03.18, 00:44
    jolanta4447 napisała:
    > To ironia, sarkazm czy szczerze głaszczesz???

    Szczere sczere, prosto z serducha !

    Minnie

    --
    ~ Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama ~
  • jolanta4447 10.03.18, 02:29
    No to dzięki, bo spodziewałam się sarkazmu.
    Z tymi pieczarkami i mrożeniem zapasów to naprawdę prawda. Sama stosuję.
    Nie jestem dobrą gospodynią. Sprzątam i czyszczę, kiedy już muszę, bo nienawidzę sprzątania. Dla mnie to praca bez satysfakcji.
    Jeśli coś już zrobię i się wysilę, to mam poczucie, że powinno być na długo,a tu .... klops - kurzy się po kilku godzinach, a osady z tłuszczów i papierosów wciąż straszą. Sprzątanie mnie wykańcza i obdziera z sił, jest powtarzalne i brak jest w nim twórczości.

    Lubię tworzenie czegoś od nowa ,nieważne czego, byle tworzenie - nowa potrawa, aranżacja pokoju, posadzenie nowej rośliny, stworzenie nowej biżuterii czy dekoracji.
    Nudne, powtarzalne sprzątanie nie jest dla mnie twórcze, ale wyczerpujące i dołujące, strata sił i czasu, bo zaraz trzeba powtarzać. Od machania szczotką,mopem czy szmatą dostaję wrednej zadyszki i błyskawicznie opadam z sił, więc taki wysiłek tylko od czasu do czasu - kiedy zaczynam przewracać się o kurz smile ,więc nie jestem doskonałą gospodynią.
  • jolanta4447 10.03.18, 02:43
    Nie napisałam jeszcze o oknach, które w centrum dużego miasta są brudne w 2 godziny po myciu. W dodatku mam sporo połaciowych. Ze skośnego dachu spływa przy każdym deszczu nagromadzony na nim mech i porosty. Narobiłam się przez kilka godzin, a satysfakcja trwała przez 2. No sorry - albo ktoś jest zawzięty i ambitny albo wścieka się i macha ręką.
    Podziwiam , a i dziwię się gospodyniom zawzięcie czyszczącym okna co tydzień.
    Proszę, odbierz mi niesłuszny tytuł dobrej gospodyni, bo nie należy mi się.
  • minniemouse 12.03.18, 01:24
    jolanta4447 napisała: .
    > Proszę, odbierz mi niesłuszny tytuł dobrej gospodyni, bo nie należy mi się.

    Jolanto, SZCZERZE, jestes za skromna. ktos kto wie ze te biale slupki z kropkami na koncu to nie podgrzybki a grzyby i umie nagotowac zapasow do zamrozenia (a co najwazniejsze!: wie-dlaczego-pieczarek-nie-powinno-sie-moczyc!!!!!) z automatu jest dobra gospodynia.
    slusznie nalezy ci ci chwala i nosz oj, pozwol sobie na teze zasluzona chwale <3

    Minnie



    --
    ~ Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama ~
  • minniemouse 12.03.18, 01:40
    jolanta4447 napisała:
    nienawidzę sprzątania. Dla mnie to praca bez satysfakcji.
    > Jeśli coś już zrobię i się wysilę, to mam poczucie, że powinno być na długo,a tu .... klops - kurzy się po kilku godzinach, a osady z tłuszczów i papierosów wciąż straszą. Sprzątanie mnie wykańcza i obdziera z sił, jest powtarzalne i brak jest w nim twórczości.


    Na kurz mam swietna metode - nie widze go big_grin
    Jezeli jestes zainteresowana to via poczta moge podac ci rozne naprawde dobre hacks ulatwiajace sprztanie. ja z kolei lubie sprzatac i gdybym wiedziala to co wiem teraz 30+ lat temu, to moze bylabym taka jedna z tych Jak czysty jest twoj dom?

    > Lubię tworzenie czegoś od nowa ,nieważne czego, byle tworzenie - nowa potrawa,
    > aranżacja pokoju, posadzenie nowej rośliny, stworzenie nowej biżuterii czy dekoracji.


    znaczy, jestes artystka, czyli ciekwaym i utalentowanym czlowiekiem : )
    to wspaniale : )

    > Nudne, powtarzalne sprzątanie nie jest dla mnie twórcze, ale wyczerpujące i dołujące, strata sił i czasu, bo zaraz trzeba powtarzać.

    Jesli moge zasugerowac - zabron palenia w twoim domu. natomiast co do tluszczu to nie ma nazbyt rady poza a/ stosowaniem wyciagu b/ gotowaniem w nizszej temperaturze i c/ przykrywaniem przykrywka z siatki sa tez takie zapewne silikonowa i wygodniejsze w uzyciu tez siatki ale z raczka.
    No i oczywscie natychmiastowe wycieranie obtluszczonej okolicy w duzym stopniu ulatwia prace - ale to juz wiesz wiec tylko tak pro forma dodaje.

    Minnie

    --
    ~ Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama ~
  • condesa 12.03.18, 10:27
    @Minnie
    @Jolanta
    To oczywiście nie ten wątek, ale skoro już rozmawiacie... Od kiedy przerzuciłam się z gazu na indukcję skończyły się tłuste osady. Wiem, nie każdy lubi, ale jeśli jeszcze bardziej niż indukcji nie lubi się sprzątać, to warto rozważyć zmianę kuchenki☺
  • minniemouse 12.03.18, 23:49
    condesa napisał(a):
    Od kiedy przerzuciłam
    > się z gazu na indukcję skończyły się tłuste osady. Wiem, nie każdy lubi, ale jeśli jeszcze bardziej niż indukcji nie lubi się sprzątać, to warto rozważyć zmianę kuchenki☺

    dzieki Condeso, ja mam kuchenke elektryczna z piecem i termoobiegowym, i zwyklym z okapem nad. nie jest tragicznie jesli chodzi o osad, wiec chyba sobie daruje.
    niemniej dzieki za wskazowke : )

    Minnie





    --
    ~ Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama ~
  • condesa 13.03.18, 00:02
    @Minnie
    Masz rację Minnie, napisałam "indukcja", ale to był skrót myślowy. Chodziło mi o zamianę kuchenki gazowej na elektryczną, a czy indukcja czy nie, to już mniejsza o to☺ U mnie, tak jak i u Ciebie, coś się tam zbierze na okapie, ale generalnie nie jest źle.
  • jolanta4447 13.03.18, 00:41
    No, nie zgodzę się z tymi kuchenkami.
    Mieszkałam kiedyś przez 2 lata w wynajmowanym mieszkaniu z kuchenką elektryczną (szklany blat miała) - w budynku w ogóle nie było gazu.
    Raz coś wykipiało na brzeg. Ciecz dostała się do elektryki. Walnęło światło i cały prąd w całym budynku - 10 mieszkań. Poszły główne bezpieczniki (zaplombowane) i musiałam wzywać pogotowie energetyczne. Afera była.

    Gaz jest zawsze, a awarie prądu zdarzają się, więc pewność gazowej większa.

    W aktualnym moim budynku jedna z sąsiadek robiła sobie remont kuchni i chciała mieć indukcyjną kuchenkę. WLZ był za słaby/za cienki (wewnętrzna linia zasilająca) i trzeba było wymienić odcinek od ulicy do jej mieszkania (ona na 1 piętrze). Musiała ponieść spore koszty, doprowadzić do siebie 3 fazy i latać po wszystkich sąsiadach, by uzyskać ich pisemną zgodę na wymianę (wspólnota mieszkaniowa). Gdybym chciała też, to kosztowny remont w budynku (mieszkam dużo wyżej na starym WLZ).
    Odpuszczę.

    Ciekawi mnie dlaczego niby nie tłuści się okolica przy indukcji. Przecież stoi patelnia z tłuszczem, nagrzewa się, smaży się coś i tłuszcz nie pryska?
  • ser_metafizyczny 13.03.18, 00:45
    Nie spala się pryskajacy tłuszcz. Jak napryska to spada na zimne, więc tworzy tylko taki bezpośredni osad, a nie lotne związki które przylepiaja się do wszystkiego. No, przynajmniej przy indukcji jest ich zdecydowanie mniej.
  • jolanta4447 13.03.18, 00:56
    Dziękuję za wyjaśnienie.
  • minniemouse 15.03.18, 01:00
    ser_metafizyczny napisał(a):
    > Nie spala się pryskajacy tłuszcz. Jak napryska to spada na zimne, więc tworzy tylko taki bezpośredni osad, a nie lotne związki które przylepiaja się do wszystkiego. No, przynajmniej przy indukcji jest ich zdecydowanie mniej.

    jeszcze dorzuce moje dwa grosze na temat kuchenek, gwoli scislosci.
    No wiec, kuchenka gazowa. w sumie nie pamietam uzytkowania takowej bo od kiedy mieszkam tutaj uzywalam wylacznie takiej elektrycznej na spirale ktora byla klopotliwa w myciu bo jak wykipialo to nalewalo sie do miseczek pod spiralami, strasznie smierdzialo i zeby umyc to trzeba bylo wyjmowac po kolei spirale, ochronna aluminiowa miseczke i trwala metalowa miske pod spirala i jeszcze spod i wierzch kuchenki. kupa zawracania glowy. absolutnie nie polecam!
    potem pojawily sie elektryczne z plaskim blatem - te sa o niebo lepsze w uzyciu i myciu. wykipi, to sie na biezaco wyciera, a jak tak czy siak cos tam przyschnie to potem latwo doczyscic specjalna myjka. lub zdrapac zyletka (ostroznie). super rzecz do mycia. gotuje sie na tym b. dobrze.
    mysle ze jesli pekla plyta i poszly korki to mogly byc tylko dwa powody:
    a/ wadliwy wyrob, b/nieprzystosowany do potrzeb instalacji elektrycznych panel wylacznika automatycznego glownego (tablica rozdzielcza) w budynku, i same przewody.
    bowiem przy okazji dokonywanych remontow wiem juz iz kazdy dom/budynek musi miec odpowiednie zasilanie sieciowe i odpowiednio ('silna') tablice wylacznika ochronnego. jesli np w dosc starym budynku mieszkancy zakupuja coraz to nowoczesniejsze urzadzenia o coraz mocniejszych parametrach a przewody i wylacznik sa stare, to moze wlasnie dojsc do nie tylko do spiecia ale nawet do pozaru - bo przewody nie wytrzymuja.
    Podejrzewam Jolanto ze u ciebie tak wlasnie moglo byc i po twojej przygodzie nie tylko przeciagnieto wam nowe przewody wytrzymujace wieksze obciazenie ale i nowa talice rozdzielcza wam zalozyli - byc moze. bo mogklas tez kupic felerna kuchenke, po prostu.

    Ja mam juz druga taka elektryczna kuchenke i jak na razie, odpukac a niemalowane, nic nie wybucha. puk puk puk! i tfu tfu tfu za lewe ramie.
    w ogole te kuchenki z plaskim blatem pomalu wypieraja, jak nie parly, kuchenki spiralne.

    Natomiast kuchenka indukcyjna, induction2, to jeszcze inna para kaloszy. to jest kuchenka dzialajaca na zasadzie podobnej cos jak mikrofalowka - jedzenie tu podgrzewaja fale magnetyczne

    z Googla:
    Kuchnia indukcyjna – urządzenie służące do gotowania potraw, podgrzewające naczynie w wyniku działania szybkozmiennego pola magnetycznego w dnie naczynia kuchennego. Pod powierzchnią płyty znajdują się cewki wytwarzające szybkozmienne pole magnetyczne.

    Zatem mamy trzy rozne kuchuneki - gazowa, elektryczna i indukcyjna.
    tyle gwoli klarownosci smile

    Minnie

    --
    ~ Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama ~
  • jolanta4447 15.03.18, 02:49
    Dzięki Minnie za wyjaśnienie.
    Rozumiem.
    Tamtej kuchenki elektr. ze szklanym blatem nie kupowałam, bo to było w wynajmowanym mieszkaniu, w którym ona była już zainstalowana. Płyn dostał się na brzeg kuchenki - między szkło a metalową listwę okalającą. Instalacja raczej była odpowiednia, ale poszło zwarcie do głównych bezpieczników.

    Tak czy inaczej - teraz mam duże mieszkanie własnościowe z kuchenką gazową i już nie zmienię jej na inną, bo musiałabym prowadzić nowy pion elektr. Poza tym - wolę gotować na gazie niż na prądzie po tamtych doświadczeniach, nie wspominając o zdarzających się awariach prądu.
  • minniemouse 16.03.18, 02:08
    jolanta4447 napisała:
    Płyn dostał się na brzeg kuchenki - między szkło a metalową listwę okalającą.

    czyli wyrob do kitu. normalnie nie ma takiej mozliwosci, jest szczelne zabezpieczenie..
    zatem skoro gotujesz na gazie, pozostaje chyba tylko stosowac a/ dobry wywiew i czesto myc w nich filtry oraz b/ gotowac na nizszej tempetraturze? i z uzyciem pokrywek siatkowych : )

    Minnie

    --
    ~ Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama ~
  • jolanta4447 16.03.18, 02:33
    I tak zrobię. Dzięki.
    Ostatnio wypróbowałam gąbeczki 'Magic Pad' z melaminy, które zwilżone tylko czystą wodą - świetnie usuwają brud, tłuszcz i czyszczą fugi. Po wypróbowaniu 2 sztuk ze sklepu, zamówiłam 100 sztuk z Chin (o 100 razy taniej za 1 sztukę smile ).
    Myślę, że kiedy przyjdzie przesyłka wezmę się do roboty i dom zacznie lśnić wink
  • condesa 13.03.18, 01:02
    @Jolanta
    Wiesz, są sytuacje, kiedy instalacja kuchenki elektrycznej stanowi problem i duże koszty. Wiem też, że nie każdy na elektrycznej lubi gotować - z różnych powodów. O zamianie pisałam jedynie w kontekście utrzymania czystości - łatwiej zmyć gładką powierzchnię kuchenki elektrycznej niż czyścić kuchenkę gazową, również garnki nie są osmolone sadzą. I oczywiście, tłuszcz chlapie i tu i tam, ale przy elektrycznej nie osadza się na meblach ta tłusta powłoka, która jest efektem spalania gazu. Moje szafki kuchenne, szczególnie na górze teraz są w o niebo lepszym stanie. A co do awarii, która Ci się przytrafiła - albo miałaś wyjątkowego pecha, albo może kuchenka w wynajmowanym mieszkaniu była nie najlepszej jakości/ kiepsko zamontowana. Ja w każdym razie pierwszy raz o czymś takim słyszę. Zresztą Jolanto, ja nikogo nie namawiam, to była dygresja tylko. Po prostu sama mam dobre doświadczenia, więc się dzielę☺
  • jolanta4447 13.03.18, 01:06
    Tobie też dziękuję. To miłe, że radzicie i podpowiadacie jak ograniczyć zmęczenie przy sprzątaniu smile
  • izak31 24.01.18, 11:18
    Wybacz ale raczej nie wiesz co to jest gluten i gdzie on występuje. Nie tylko osoby z celiakią musza odstawić gluten ale także osoby z choroba nowotworową, z zaburzeniami metylacji i co, dziwne, są przypadki,że nietolerancja glutenu objawia się problemami skórnymi. Jestes po prostu ignorantką. i to jest dieta z której nie wolno nawet na jeden dzień, nawet na jeden kęs rezygnować. Raz spróbowałam kajzerki aby wiedziec jak reaguję na gluten, było to 8 miesiecy po przejsciu na dietę. A czemu nie fair wobec innych gości? Różnicy w smaku nie ma w ogóle...

    --
    http://img685.imageshack.us/img685/5541/userbarac.png
  • agulha 27.01.18, 21:47
    Veto. Mnie zawsze po potrawach bezglutenowych potwornie wzdyma. Skąd wiem? Bo jedna z osób, z którymi spotykamy się minimum 2 razy w roku (na każde Święta) jest bezglutenowa, więc część potraw też jest bez glutenu (z surogatami). No więc to może być nie fair wobec pozostałych gości.
  • izak31 29.01.18, 19:07
    Raczej zapytaj się jakich przypraw uzywają. Może nie tolerujesz mąki kukurydzianej, ryżowej itp. Z surogatów glutenu to tylko guma ksantanowa przychodzi mi do głowy. Bez tego też się mozna obyć. Może zamiast proszku do pieczenia używają sody oczyszczonej itp. Bez takich wynalazków się mozna obejść. Może dodaja za dużo ziaren aby zbilansować błonnik?

    --
    http://img685.imageshack.us/img685/5541/userbarac.png
  • quelquechose 27.02.18, 17:47
    Swego czasu też chadzałam w gości do pewnej pani - siostry mojego ówczesnego chłopaka. Ona też wychodziła z tego samego zdania, że mój wegetarianizm, to jakaś tam moja fanaberia, więc ona się nie będzie wysilać i w związku z tym serwowała wszystkim pełne wypasione dania, a mnie chleb z serem. No i powiedz teraz, kto był dobrze wychowany wink Żeby nie było - nie robiłam focha i grzecznie jadłam tę swoją kanapkę, choć w duchu miałam ochotę dodać do wszystkich potraw czosnek na kolejnej imprezie organizowanej przeze mnie (ona go serdecznie nie znosiła big_grin). Zaraz mi jednak mijał czarny humor i jakoś nie spełniłam tej groźby big_grin

    --
    http://dl10.glitter-graphics.net/pub/496/496480jrt694jsq1.gif
  • quelquechose 27.02.18, 17:48
    To do firlefanz było wink

    --
    http://dl10.glitter-graphics.net/pub/496/496480jrt694jsq1.gif
  • baba67 04.03.18, 09:14
    Tia, a objawy to sobie wyobraziła.

    --
    Szczęście to wieczność oprawiona w odpowiednią chwilę.
  • ser_metafizyczny 04.03.18, 09:17
    Wbrew pozorom, to możliwe.
  • rikol 08.03.18, 12:39
    Nie rozumiem, w czym problem. Czy coś ci się stanie, jeśli raz nie zjesz glutenu czy jakiegoś innego alergenu?
  • lodomeria 23.01.18, 22:43
    Zawsze, jak dostaję zaproszenie na posiłek po angielsku, to pada pytanie czy mam jakieś "dietary requirements". Chyba najwyższy czas, żebyśmy sobie w Polsce też taką kulturę wyrobili. A forum "Savoir vivre" mogłoby pomóc znaleźć jakieś zgrabne tłumaczenie dla tej formułki smile Bo to jednak jest tak, że jak sie kogoś zaprasza do siebie na posiłek, to trzeba się upewnić, że gościowi będzie smakowało/że będzie mógł w ogóle jeść. Oczywiście gość nie powinien się czepiać niedoróbek czy nietrafienia w gust, ale jednak ciężar zainteresowania się tym, czy gość nie jest wege/cukrzykiem/bezglutenowcem/nie odchudza się/ nie może ostrego leży po stronie gospodarzy.
  • minniemouse 23.01.18, 23:46
    @ Lodomeria
    ja bym po prostu zapytala "czy moze masz jakies wymagania dietetycznie bo chcialam ulozyc menu?"
    lub "wlasnie zamierzam ulozyc menu wiec jesli masz jakies restrykcje dietetyczne to prosze powiedz jakie".
    a jesli znajmosc jest na bardzo zazylej stopie, bliska, to po prostu bym zapytala "Lodziu, przypomnij mi prosze czego nie mozesz jesc, bo wlasnie bede ukladac menu?"

    Minnie

    --
    ~ Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama ~
  • lodomeria 24.01.18, 22:12
    Dzięki, jak zapytać opisowo to wiem, ale chodzi mi właśnie o to, jak w języku angielskim funkcjonuje zapytanie o "dietary requirements" - nie trzeba myśleć bo samo się pisze, nie trzeba kombinować, sformułowane tak, że nikt nie sądzi, że robi gospodarzowi problem, pasuje i do zaproszenia kolegi na obiad i do urządzania poczęstunku przez dużą instytucję.

    No i przede wszystkim o to, że taki "stały element" zaproszenia sprawia, że wszyscy go stosują. Nie tylko jakaś wrażliwa na cudze potrzeby Minnie, ale wszyscy.

    Tak samo, jak piszę po prostu RSVP, a nie "czy mógłbyś potwierdzić obecność do piątku, bo chcę zamknąć listę a jest wielu zainteresowanych więc jeśli Ty byś nie mógł, to ktoś inny by skorzystał z tego miejsca" wink.
  • condesa 25.01.18, 09:37
    W Polsce raczej się pyta o ograniczenia a nie o wymagania dietetyczne.
  • katmandu05 24.01.18, 10:23
    Otóż to, zgadzam się w 100%. Powinno być to dla gospodarza naturalne, że pyta o "restrykcje dietetyczne". Niestety w Polsce wciąż często nie jest.
  • rikol 08.03.18, 12:40
    Ja na swój ślub przewidziałam odpowiednie menu, żeby wszyscy mogli zjeść.
  • mossygreen 24.01.18, 10:42
    Wśród moich znajomych funkcjonuje "Czy możecie wszystko jeść?" Może mało oficjalnie brzmi, ale przynajmniej można powiedzieć "Nie mogę x", bez zbędnych tłumaczeń czy alergia czy dieta cud czy tak nie lubię, że nie mogę.
  • izak31 24.01.18, 11:25
    O to, to, to...
    Ja już się nauczyłam pytać. Oprócz kuchni bezglutenowej potrafię już opanować nietolerancję laktozy i alergię na czosnek wink

    --
    http://img685.imageshack.us/img685/5541/userbarac.png
  • szpererda 24.01.18, 12:42
    Zobaczymy czy tak się stanie. Myślę, że w ciągu najbliższych 5-10 lat wszystko się przesądzi. Mam wielką nadzieję, że jednak zdrowy rozsądek wygra i większość społeczeństwa odrzuci absurdalne roszczenia różnej maści dietetycznych (i innych) dziwaków.
  • lodomeria 24.01.18, 22:00
    Jesteś na forum savoir vivre i sugerujesz, że zaserwowanie katolikowi mięsa w piątek, hinduście czy wegetarianinowi mięsa w jakikolwiek dzień, koledze na diecie bomby kalorycznej , koleżance z zespołem jelita drażliwego mleko, osobom z alergią na orzechy deseru z orzechami to szczyt kultury? I że to cały świat jest absurdalny, a nie Ty?
  • puczasec 24.01.18, 22:45
    Normalny (z naciskiem na 'normalny'...) katolik się nie obrazi, jeśli nawet w Wielki Piątek zaserwują mu mięso. Po prostu podziękuje i nie zje zakładając, że np. gospodarze są ateistami czy po prostu niereligijnymi ludźmi, więc nie interesuje ich to, że dzisiaj jest taki dzień i katolicy mięsa nie jedzą. Normalny katolik nie zrobi z tego problemu. Niestety większość wegan zrobi problem, jeśli ktoś normalny poda im mięso, niespecjalnie oczywiście, tylko zakładając, że jedzą jak wszyscy normalni ludzie. Taka jest różnica. A co do chorób, zespołu jelita, cukrzycy i innych, to chyba jasne jest, że osoba chora ma pamiętać o swojej diecie i sto razy sprawdzić zanim coś zje. Jeśli jest przyjęcie, gdzie cukrzyk wie, że nic dla niego nie będzie, to albo idzie i nic nie je, albo nie idzie nie zawracając swoją osobą głowy innych. Ewentualnie może wziąć jedzenie ze sobą. Moim zdaniem goście nie powinni mieć absolutnie żadnych roszczeń dietetycznych wobec gospodarzy, mogą za to wcześniej ich poinformować, że przyjadą z własnym prowiantem lub że jeść nie będą.
  • minniemouse 24.01.18, 23:23
    No ciekawe. ja dalej nie rozumiem co za problem raz-dwa ulozyc takie menu aby gosciowi z restrykcjami tez pasowalo. przeciez to nie jest zadna technika rakietowa zastapic make pszenna kartoflana albo kukurydziana, do jasnej anielki.
    ja nie lubie i wlasciwie nie umiem gotowac, a nie mam z tym problemu. JA!!!

    Nie ma dwoch zdan - to, czy gospodarz uwzgledni potrzeby dietetyczne goscia zalezy tylko wylacznie od jego dobrej woli. i kultury.
    nie mniej i nie wiecej.

    Minnie
    --
    ~ Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama ~
  • mossygreen 25.01.18, 08:20
    Po prostu muszę to napisać. Kilka miesięcy temu byłam na przyjęciu w piątek. Weganka po cichutku skubała swoją kaszę, katoliczka przez pół stołu krzyczała, że nie je mięsa. Tak więc to nie wyznanie czy światopogląd tylko bardziej kwestia charakteru czy wychowania. Moim zdaniem zawsze, nie wierzę w jakieś tam większości tych czy tamtych.
  • rikol 08.03.18, 12:41
    A co ty robisz w ogóle na forum savoir-vivre?
  • firlefanz 25.01.18, 17:42
    po pierwsze: rozmawiamy o przyjęciu, a nie o sytuacji, gdy zapraszamy jedną osobę na kawę.

    Gdy zapraszamy jedną-dwie osoby rzeczywiście powinniśmy wykluczyć potrawy, których nie mogą jeść ze względów religijnych/zdrowotnych - np. jeśli wiemy, że ktoś nie je mięsa, nie powinno się go podawać.

    Ale przyjęcie rządzi się innymi prawami: nie może być tak, że menu jest tworzone do jedną osobę. jeśli popisowym daniem zapraszającego, które uwielbia większość gości jest deser z orzechami, to jedna osoba uczulona nie powinna się obrażać, że tego deseru nie może jeść.
    Mało który gospodarz ma czas i pieniądze, żeby zamiast jednego-dwóch deserów, które mu dobrze wychodzą albo wie, że są lubiane prze większość towarzystwa zrobić cztery.

    Druga sprawa: nie możemy wymagać że inni ludzie wiedzą z czym się wiąże zespól jelita drażliwego, albo co jest bomba kaloryczną, albo jakie są wymogi dietetyczne różnych religii.
    to jest nasz problem.

    Podobnie jeśli ktoś jest wegetarianinem i nie umie przygotowywać potraw z mięsem to też goście wiedzą do kogo idą i nie mogą mieć pretensji, że tych potrwa nie ma albo jest ich mało.

  • minniemouse 25.01.18, 21:24
    firlefanz napisała:
    > po pierwsze: rozmawiamy o przyjęciu, a nie o sytuacji, gdy zapraszamy jedną osobę na kawę.

    no tak tak, na przyjeciu. i zawsze mowa byla by dla goscia z dieta restrykcyjna przygotowac 1 -2 dania bezpieczne, nie zastawiac nimi caly stol.
    zreszta, moze opisz mi co podajesz zwykle na twoim przyjeciu, to ci powiem co z tego moglby zjesc bezglutenowic. ale tak uczciwie podaj.

    Minnie

    --
    ~ Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama ~
  • ser_metafizyczny 25.01.18, 22:25
    Minie, a ile przygotowujesz dań na zwykłe przyjęcie, takie typu obiad/kolacja?
    Mnie się wydaje że samo przygotowanie "dwóch dań" dla bezgkutenowca to jest dużo więcej pracy dla przeciętnego Polaka niż ci się wydaje. Nie, że się nie da, ale właśnie ze względu na takie rzeczy jak cross contamination, czy też to że dzika masa ludzi udaje ze ma uczulenia, przez co lekceważy się ludzi z prawdziwymi problemami.
  • minniemouse 27.01.18, 01:39

    ser_metafizyczny napisał(a):
    > Minie, a ile przygotowujesz dań na zwykłe przyjęcie, takie typu obiad/kolacja?
    > Mnie się wydaje że samo przygotowanie "dwóch dań" dla bezgkutenowca to jest dużo więcej pracy dla przeciętnego Polaka niż ci się wydaje. Nie, że się nie da, ale właśnie ze względu na takie rzeczy jak cross contamination, czy też to że dzika masa ludzi udaje ze ma uczulenia, przez co lekceważy się ludzi z prawdziwymi problemami.


    jeszcze raz zapytam bo do tej pory nikt mi nie odpowiedzial- NAPRAWDE !!!!! zastapienie zwyklej maki maka kartoflana zeby zagescic sos to takie skomplikowane, taka ciezka praca ????? przeciez tu zeby nie doszlo do zakazenia krzyzowego wystarczy czysty kubek i czysta lyzka !!!!!
    no nie wiedzialam ze to ponadludzki wysilek!!!
    a wiem doskonale, ze nawet moja wlasna sprzed 50 lat KUCHNIA POLSKA zaleca niekiedy zageszczenie wlasnie maka ziemniaczana nie pszenna, nie zytnia, i wcale nie z powodu nietolerancji na gluten tylko tak sobie! bo maka ziemniaczana jest w powszechnym uzyciu takze w kuchni polskiej!.
    doprawdy, przestancie bo mnie juz wkurzacie.

    Ile ja przygotowuje dan na zwykle przyjecie? zalezy ile mi sie chce. podstawa sa przekaski plus danie glowne skladajace sie z zmieniakow, miesa i salaty. juz danie glowne samo z siebie jest bezglutenowe po prostu dlatego ze ja w ogole gotuje glownie BEZ MAKI. bo jesli robie to to jest przewaznie stek, pieczen, kura, czasem szynke albo rybe a to robie w piekarniku albo na grillu, a salate podaje z dressingiem bez zadnej maki - np oliwa, cytryna i przyprawy. lub warzywa na cieplo typu kalafior, brokuly szparagi (tu tanie w sezonie) z wody lub z bulka tarta. dla bezglutenowca po prostu z wody lub maslem topionym. ziemniaki pieczone w mundurkach albo krojone. i jak widzisz bez zadnego specjalnego wysilania sie mam cale danie dla bezglutenowca samo przez sie gotowe. CO moze byc prostszego?? albo o, od lat
    modne jest wsrod Polonii urzadzanie 'Golonki' na dozynki: powiedz mi Ser gdzie ty widzisz gluten w ziemniakach z wody, golonce z wody z przyprawami - ziele, listek bobkowy, sol, pieprz, i w bigosie - kapusta kiszona (sklad: kapusta, woda, przyprawy), pare grzybkow, kawalki miesa, kawalki kielbasy, sol, pieprz. - normalne danie, wcale nie gotowane z mysla o bezglutenowcu. takie to "strasznie trudne" wybrac cos w tym stylu na przyjecie? bo glownie to wlasnie mialam na mysli piszac "jedna dwie potrawy dla .." .
    - nawet nie musza byc extra jak sie okazuje. mozna po prostu tak dobrac dania zeby pasowaly po prostu kazdemu, i nawet nie musiec sie przy tym martwic o cross contamination. no prosze!!
    nie uznaje wiec tlumaczenia ze "duzo wiecej pracy" w GOTOWANIU - w pieczeniu moze tak.
    A desery. wiec gdybym zaprosila bezglutenowca to bym upiekla albo kupila cos co nie wymaga maki, proste. np przepis z Kuchni Polskiej na tort makowy z masa cytrynowa - jest bez maki!!wystarczy opuscic takie skladniki jak np 6g bulki tartej - naprawde nie jest konieczna. do masy trzeba tylko uwazac zeby kupic cukier puder bez dodatkow macznych i proszek do pieczenia bez maki - co w zasadzie jest per se bez maki wiec jest jest bez trudu dostepne.
    Jesli komus sie nie chce robic tortu, zawsze mozna toto upiec w podluznej blasze, pokroic i zrobic ciastka makowe zamiast z masa to z bita smietana z dodatkiem soku cytrynowego lub nutelli i tez bedzie dobrze. zreszta co komu pasuje do tego typu bazy. noszsz ludzie. proste jak budowa cepa!! ale mi "wysilek"..!!!

    czy też to że dzika masa ludzi udaje ze ma uczulenia, przez co lekceważy się ludzi z prawdziwymi problemami.

    nie widze roznicy w lekcewazeniu jednego i drugiego. tu i tu te same problemy, te same trudnosci. a nawet wrecz odwrotnie, potraktowanie z respektem osoby ktora zyczy sobie jesc bezglutenowo bez wnikania czy jej problem jest "powazny" czy "wymyslony" doskonale pomoze wycwiczyc w gotowaniu bez glutenu dla tych ktorym on smiertelnie grozi. i tyle.

    minnie

    --
    ~ Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama ~
  • minniemouse 27.01.18, 01:49
    ps
    zapomnialam jeszcze dodac ze w naszym przedziale wiekowym bardziej modne jest podawanie na deser tzw owocowego polmiska i miski z bita smietana, niz ciast i innych slodyczy, wiec oto kolejny niezamierzony bezglutenowy deser, ktory zreszta polecam bez wzgledu na wiek bo i zdrowiej i chudziej. dla tych co strasznie kochaja slodycze mozna jeszcze osobno podac rurki waflowe lub trojkaty waflowe, albo male ciastka biszkoptowe.

    M

    --
    ~ Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama ~
  • agulha 27.01.18, 22:01
    Zaprawdę powiadam Ci, że nawet w małym gronie możesz trafić na tak nietypowe nietolerancje pokarmowe, że szok. Moja śp. najbliższa koleżanka nie jadła ogórków, melonów, arbuzów, kiełbasy i jeszcze jakiegoś miliona rzeczy. Druga nie weźmie do ust koperku. U mnie teraz dużo lepiej, ale absolutnie nie mogę czekolady ani kakao w żadnej postaci oraz unikam papryki i czosnku. Mam jeszcze koleżankę na diecie oczyszczającej jakiejś periodycznej (ale ona sama dba o jej przestrzeganie) i kuzynkę z autentyczną celiakią. Oraz osobę z rodziny po usunięciu pęcherzyka żółciowego, absolutnie nietolerującą (skutki natychmiastowe i przykre) śmietanki, śmietany, ale także wszelkich zabielaczy do kawy czy mleka w proszku (szczególnie uciążliwe na wyjazdach - patrz automaty z kawą albo nawet ekspresy pracujące przy śniadaniach w hotelach). Całe szczęście, że wszyscy znani mi Żydzi są nieortodoksyjni, problem jest tylko z izraelską gastronomią. Jak może nie wszyscy wiedzą, tam praktycznie wszystkie placówki gastronomiczne mają certyfikat koszerności, i np. jeśli zamówisz kawę białą po posiłku mięsnym, to albo Ci odmówią, albo dostaniesz ze sztucznym zabielaczem zamiast mleka/śmietanki.
  • minniemouse 28.01.18, 02:47
    @ Agulha
    to sa drobnostki. w koncu tego ogorka, papryki czy czekolady nie walisz do wszystkiego jak leci, prawdopodobienstwo wiec ze trafisz na potrawe bez tego jest spore.

    Minnie

    --
    ~ Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama ~
  • agulha 28.01.18, 23:53
    Żebyś się nie zdziwiła. Ile razy się okazało, że WSZYSTKIE, absolutnie wszystkie kanapki sprzedawane w bufecie są przyozdobione tą nieszczęsną papryką itd. Albo "serek wiejski z dżemem truskawkowym" (czy tak jakoś) - skład: ekstrakt z papryki.
    A już z czekoladą i kakao istny cyrk, walą to do większości słodyczy i nie tylko słodyczy. Ostatnio najwyraźniej było w kawie z automatu (nie capuccino). Po kolorze też nie poznasz, bo biała czekolada także szkodzi.
    Z przyjęciami w warunkach domowych problem jest mniejszy, jeśli gospodarz przyrządzał potrawy sam, z surowców.
  • minniemouse 29.01.18, 02:20
    agulha napisała:

    > Żebyś się nie zdziwiła. Ile razy się okazało, że WSZYSTKIE, absolutnie wszystkie kanapki sprzedawane w bufecie są przyozdobione tą nieszczęsną papryką itd. Albo "serek wiejski z dżemem truskawkowym" (czy tak jakoś) - skład: ekstrakt z papryki.

    wierze ci, chociaz szczerze, nie wiem po co mi to w ogole piszesz. mowa byla o zapraszaniu gosci do siebie do domu i postaraniu sie aby mozliwie tak przygotowac menu aby w razie potrzeby bylo bezglutenowe lub zawieralo potrawy wege. co mnie wiec obchodzi ze gdzies kanapki sa pokryte papryka jak leci albo kazdy serek wiejski ma ja w skladzie? no co?
    jak mam to rozumiec? ze oprocz tych kanapek i serka nic innego nie dostane aby podac gosciowi potrawe bezglutenowa? czy ze bezglutenowcy to jakas tajemna sekta ze swoimi sklepami w podziemiu i dopiero tam jest do zdobycia kanapka bez papryki oraz wiejski serek bez tejze w skladzie tylko nam, zwyklym smiertelnikom, ta wiedza jest niedostepna?
    i tak stopniowo dochodzimy do coraz bardziej kolosalnych absurdow sad

    Minnie
    --
    ~ Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama ~
  • rikol 08.03.18, 12:45
    Tak ci się tylko wydaje. ja nie mogę jeść wielu rzeczy. a w restauracji, w sałatce papryka, na ziemniakach koperek, w mięsie cebula. I taki zestaw mnie załatwi na amen.
  • ser_metafizyczny 27.01.18, 07:19
    Minnie, bardzo dziękuję za długą odpowiedź i przykłady. Wiesz, ja na prawdę rozumiem że gluten nie jest jakimś obowiązkowym składnikiem polskich dań. Co do tej nieszczęsnej mąki to nie da się uniknąć jak robisz jakikolwiek sos zasmazkowy, jak beszamel. Ale z nakładem pracy to mnie bardziej chodziło raczej o to, że trzeba się porządnie wysilic i dowiedzieć że poza oczywistymi rzeczami jak pieczywo odpadają też:
    Piwo
    Sos sojowy (super popularne jest sushi)
    Seitan (i zrobienie czegoś dla wege przyjaciół nagle się robi sporo trudniejsze)
    Generalnie, o ile kogoś nie dotyka to bezpośrednio to "nie mogę jeść glutenu" kojarzy się raczej z jakimś neofitą zdrowego żywienia czy crissfitterem.
    Do tej pory osoby które były na prawdę na coś uczulone jakoś mnie ominęły. Ale nie raz i nie dwa proszono mnie o ominięcie np. Grzybów, niektórych ryb czy orzechów. Nie mam z tym problemu, dopóki dopóty nie widzę potem uczuleniowca radośnie wcinajacego "zakazany owoc". A to się zdarza na prawdę często.
    Jestem zdania, że poza byciem gościem honorowym lub poza pytaniem wprost od gospodarza o ograniczenia żywieniowe, nie powinno się zajmować innych swoimi problemami.
    Ale ta rozmowa to dobre ćwiczenie, bo teraz się zastanawiam co ugotować dla wegetarianina z celiakia uczulonego na grzyby, orzechy i fasole.
  • minniemouse 28.01.18, 03:00
    ser_metafizyczny napisał(a):
    Co do tej nieszczęsnej mąki to nie da się uniknąć jak robisz jakikolwiek sos zasmazkowy, jak beszamel.

    rece opadaja...
    przeciez tlumacze ci ze po co robic potrawe wymagajaca sosu z maki skoro zapraszasz kogos kto jej nie moze jesc?? to po pierwsze, a po drugie, oczywscie nie chcialo ci sie wpierw sprawdzic czy mozna zrobic z innej maki??
    i tak ze wszystkim...

    Co potrzebujesz na sos beszamelowy: 2 łyżki masła dobrej jakości 2 łyżki mąki z tapioki lub skrobi kukurydzianej 400ml zimnego mleka świeżo utartą gałkę muszkatołową do smaku sól morską i świeżo mielony pieprz do smaku]sos beszamelowy z maki kukurydzianej

    dania bezglutenowe w tym sos beszamelowy

    SKŁADNIKI NA SOS BESZAMELOWY – BESZAMEL
    100-120g masła (może być masło wegańskie)
    6 łyżek mąki pszennej lub mieszanki bezglutenowej
    1 litr ciepłego mleka zwierzęcego lub roślinnego
    gałka muszkatowa do smaku
    sól i czarny pieprz do smaku

    kolejny sos beszamelowy, dobry i dla nietolerujacych mleka

    jak widac dac zrobic sie da, trzeba tylko miec dobra wole do tego. i chciec.

    Minnie
    --
    ~ Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama ~
  • condesa 27.01.18, 09:57
    Z tymi zakażeniami krzyżowymi, to nie taka prosta sprawa, że wystarczy wziąć czysty kubek i będzie ok. Alergia krzyżowa polega też na tym, że u osoby, która jest już uczulona na jeden alergen, niepożądana reakcja może się pojawić także po kontakcie z innym alergenem. Wszystko przez podobieństwa strukturalne w budowie chemicznej alergenów wziewnych, kontaktowych i pokarmowych. Najbardziej znanym przykładem jest banan i lateks. Gościowi uczulonemu na banany ich co prawda nie podamy, ale załatwimy go lateksem, przygotowując posiłek w rękawiczkach lateksowych. Piszę to, żeby uświadomić Ci, że to nie jest takie hop-siup! jak piszesz to przygotowywanie posiłków pod gościa/ gości. Co nie znaczy, że nie należy podjąć jakiegoś wysiłku, żeby gość był zadowolony i wyszedł z przyjęcia żywy☺
  • ser_metafizyczny 27.01.18, 12:19
    Jeszcze dodam do wypowiedzi Condesy, że pozornie bezglutenowe rzeczy też mogą być zanieczyszczone alergenami jeszcze w fabryce. Na zakupach dzisiaj udało mi się znaleźć śliwki suszone z ostrzeżeniem o zawartości glutenu, orzechów, laktozy i soi.
  • minniemouse 28.01.18, 03:11
    ser_metafizyczny napisał(a):

    > Jeszcze dodam do wypowiedzi Condesy, że pozornie bezglutenowe rzeczy też mogą
    > być zanieczyszczone alergenami jeszcze w fabryce. Na zakupach dzisiaj udało mi
    > się znaleźć śliwki suszone z ostrzeżeniem o zawartości glutenu, orzechów, lakto
    > zy i soi.


    wiec jeszcze raz sie pytam: co i gdzie ty to kupujesz? nie przypadkiem w tym samym sklepie co bezglutenowiec?
    i ile jeszcze razy mam tlumaczyc ze kupujesz te same produkty CO ONI?
    i setny raz ci tlumacze - nie musisz w ogole kupowac specjalnych produktow dla bezglutenowcow bo wystarczy jak ulozysz menu tak zeby ci w ogole nie byla potrzebna maka. No i kup i piwo i wino, to bedziesz w stanie zadowolic i jednych i drugich. nie rozumiem jak cos tak prostego nie przyjdzie ci samo do glowy.

    Minnie

    --
    ~ Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama ~
  • ser_metafizyczny 28.01.18, 06:37
    minniemouse napisała:
    >
    > wiec jeszcze raz sie pytam: co i gdzie ty to kupujesz? nie przypadkiem w tym
    > samym sklepie co bezglutenowiec?
    > i ile jeszcze razy mam tlumaczyc ze kupujesz te same produkty CO ONI?

    Ale Minnie, ja nie wiem czy bezglutenowcy kupują te śliwki. No, nie mam z nimi kontaktu po prostu, nie mam wiedzy o ich chorobie i tego jak sobie z nią radzą. Może mają specjalne sklepy? Może mi ktoś dostanie ataku po zjedzeniu pozornie bezglutenowej przystawki jak "angels in horseback"? No nie wiem, po prostu, nie znam się na chorobach układu pokarmowego.


    > i setny raz ci tlumacze - nie musisz w ogole kupowac specjalnych produktow
    > dla bezglutenowcow bo wystarczy jak ulozysz menu tak zeby ci w ogole nie byla p
    > otrzebna maka.

    Ok, czyli w sytuacji kiedy przygotowuję przyjęcie dopasowuje się tylko do gości? Minnie, to już przestało być śmieszne, bo ja piszę o tym że nie należy oczekiwać że każdy będzie się znał na zasadach bezpiecznego przygotowywania żywności dla osób z alergiami, a ty mi tutaj wbijasz na siłę że dorosłych ludzi trzeba uczyć gotować od zera i robić kłopot wszystkim. Jasne, mogę zrobić bezglutenowy mac'n'cheese (moje popisowe danie). Tylko wiesz, ta bezglutenowa wersja nijak ma się do oryginału. Ale da się jeść, więc wystarczy, nie?
    Możemy też przestać przynosić kwiaty, bo w sumie ktoś może mieć alergię na ich pyłki.
    I przestać używać perfum.

    No i kup i piwo i wino, to bedziesz w stanie zadowolic i
    > jednych i drugich. nie rozumiem jak cos tak prostego nie przyjdzie ci samo do g
    > lowy.
    >

    Bo nie lubię wina i w moim domu go nie podaję do kolacji które robię.

    A nie jest tak ze jak komuś nie odpowiadają zasady / zwyczaje panujące w domu gospodarza to powinien się dopasować albo wyjść, a nie zmieniać ludziom na siłę życie?
  • minniemouse 29.01.18, 23:03
    ser_metafizyczny napisał(a):

    > Bo nie lubię wina i w moim domu go nie podaję do kolacji które robię.
    > A nie jest tak ze jak komuś nie odpowiadają zasady / zwyczaje panujące w domu gospodarza to powinien się dopasować albo wyjść, a nie zmieniać ludziom na siłę
    > życie?


    teraz to juz poleglam calkowicie bo widze ze ze bym na twarz padala, do ciebie nie dociera NIC.
    Ser, to wino nie jest dla ciebie, jest DLA GOSCIA. Chyba mozesz sie wysilic i wiedzac kogo zaprosilas RAZ kupic gosciowi choc najtansze wino a sobie piwo, zebys i ty i on byli zadowoleni?
    ja jak zapraszam gosci to alkohol kupuje pod katem "co kto pije" nie "co ja pije" - to chyba zrozumiale. moja kolezanka lubi biale wino, ja czerwone, wiec kupuje obydwa i po krzyku.
    A tak w ogole, to po co w ogole zapraszasz gosci jesli nie masz zamiaru sie ugiac przed ich problemami zdrowotnymi?
    zapraszanie 'klopotliwych' gosci zeby sie wiecznie wlekli z wlasnymi garami jedzenia na impreze uwazam za wielka pomylke i sorry, glupote. nie po to bowiem ide na impreze zeby na nia wlasne zarcie sobie szykowac. moze jeszcze przyjsc dzien wczesniej i ci posprzatac? to ja juz wole sobie pojsc do restauracji zamiast, gdzie nie bede musiala wlec sie z niewygodnymi garami i bac sie ze mi sie cos wysypie, wyleje, wystygnie itd. co innego bowiem jest kolacja skladkowa co innego kazac gosciowi przychodzic z wlasnym zarciem.

    Dzieki za "zaproszenie".

    Minnie

    --
    ~ Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama ~
  • ser_metafizyczny 30.01.18, 07:42
    Widzisz Minnie, wycielas kawałek mojej wypowiedzi i do reszty się nie odniosłaś.
    To nie jest tak ze ja złośliwie przygotuję mięso jak mnie odwiedzi wegetarianin. Jasne, że nie. Ale zauważ że sytuacja z początkowego posta była taka, że babka nie wie czy jej gospodarze zdają sobie sprawę z jej ograniczeń. Ona nie ma alergii zagrażającej życiu, ani przewlekłej choroby w której każda zjedzona bułka przybliża cie do śmierci.
    Ta cała dyskusja to jest ładne ćwiczenie w tym, jak bardzo mamy być egocentryczni. No bo, jeśli odwiedzam kogoś kto mnie zna na tyle słabo żeby nie wiedzieć że za winem nie przepadam, to czy mam za złe jak wino dostanę? No nie. Jak dostanę do zjedzenia np. watrobke jak watrobki nie cierpię? No nie.
    Do tego można sprowadzić na prawdę większość ludzi na dietach dzisiaj. Obserwuję to w pracy, co tydzień coś innego jest "tematem przewodnim".
    Swoją drogą, przenoszenie własnego jedzenia na imprezy inne niż potluck to imo niezła wtopa.
  • minniemouse 30.01.18, 08:34

    Ale, zrozum, to nie ma znaczenia.
    znaczenie ma tylko ze gosc cie informuje o ograniczeniach dietetycznych.
    A czy te ograniczenia dietetyczne sa autentyczne, oficjalnie potwierdzone przez Lekarza z Bardzo Wazna Pieczatka czy tez tylko sa urojone w glowie osoby wierzacej w czlowieka sniegu, gusla, voodoo i biala magie - to juz nie nasza sprawa.
    Nas obchodzi tylko tyle ze gosc nie moze, nie chce i nie je glutenu. wystarczy.wystarczy, bo my mamy tylko postarac sie jak mozemy najlepiej przyrzadzic cos bez glutenu - to wszystko. nikt od nas nie wymaga gotowania w klinice i w hazmacie.

    W tym watku, masz racje, autorka tylko pyta czy mowic gospodarzom o jej restrykcji dietetycznej. TAK, mowic, poniewaz to jej zycie, jej zdrowie, jej sprawa, dla niej WAZNE - a nade wszystko ma prawo.
    to MY nie mamy prawa narzucac komus czy ma sie leczyc w lekarza medycyny czy u lekarza naturopaty czy u szamana z Afryki i co mu jest a co nie jest bo my tak uwazamy.
    My mozemy, Serze, taka informacje tylko grzecznie przyjac do wiadomosci i dostosowac sie do niej. jedynie co nie musimy to ZAPRASZAC takiej osoby.
    a wszelkie dyskusje pt "a w fabryce to pyly sie krzyzuja" sa z kosmosu i kompletnie pozbawione sensu.

    Do reszty sie nie odnioslam, mowisz? Serze, my w kolko klepiemy to samo - ja ci co rusz od nowa tlumacze ze jak zapraszasz goscia informujacego cie ze nie je glutenu to albo szykujesz cos dla niego bez glutenu - albo go nie zapraszasz w ogole. i co rusz ci tlumacze ze to nie jest wcale trudne a ty co rusz szukasz nowych, na sile, wykretow.
    "a bo maka w fabryce..." - wrecz przeciwnie, do wszystkiego sie ono ilez mozna ...!

    O czym tu gadac - tu albo ma sie dobra wole do goscia albo nie. i tyle.

    I, na litosc boska, naprawde pisze sie razem.

    Minnie
    --
    ~ Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama ~
  • ser_metafizyczny 31.01.18, 10:52
    „[…]znaczenie ma tylko ze gosc cie informuje o ograniczeniach dietetycznych. […] Nas obchodzi tylko tyle ze gosc nie moze, nie chce i nie je glutenu. wystarczy.wystarczy, bo my mamy tylko postarac sie jak mozemy najlepiej przyrzadzic cos bez glutenu - to wszystko. nikt od nas nie wymaga gotowania w klinice i w hazmacie.”
    „[…]My mozemy, Serze, taka informacje tylko grzecznie przyjac do wiadomosci i dostosowac sie do niej. jedynie co nie musimy to ZAPRASZAC takiej osoby.”
    Minnie, ale ja nie musze znać wszelkich restrykcji dietetycznych osób, które dopiero zapraszam. Jak już zaproszę sobie kogo tam chcę to wtedy są, jak już mogłaś przeczytać w skasowanym poście, trzy opcje:
    1. Gość honorowy jest dla mnie tak ważny że bezwzględnie dostosowuję do niego menu.
    2. Gościa znam bardzo dobrze i już zapraszając go wiem co mu mogę podać, więc decydując się na zaproszenie robię to ze świadomością tego jaką pracę mam wykonać i co przygotować.
    3. Dopiero poznaję gościa i wtedy się dowiaduję, że on ma jakieś restrykcje żywieniowe. Mogę, ale nie muszę ich spełnić!
    Ponownie, nie jest tak, że komuś złośliwie podam orzechy, jak ich nie może jeść, ani nie zrobię wątróbki wegetarianinowi, ani nie podam wieprzowiny jak mnie odwiedzi muzułmanin. Ale jeśli gość zażąda ode mnie określonych dań to nie mam obowiązku się zgodzić. Moja kuchnia to nie restauracja. Jeśli gość grzecznie powie, że no tak się złożyło że może jeść tylko pietruszkę zebraną przy pełni księżyca, no to ja też nie mam obowiązku mu tego zapewnić. Kulturalnie wtedy mówię, że no w takim wypadku to bardzo mi przykro, ale tego nie jestem w stanie przygotować na mojej kolacji, więc jeśli menu nie odpowiada to chętnie spotkam się przy innej okazji na neutralnym gruncie.

    „W tym watku, masz racje, autorka tylko pyta czy mowic gospodarzom o jej restrykcji dietetycznej. TAK, mowic, poniewaz to jej zycie, jej zdrowie, jej sprawa, dla niej WAZNE - a nade wszystko ma prawo.
    to MY nie mamy prawa narzucac komus czy ma sie leczyc w lekarza medycyny czy u lekarza naturopaty czy u szamana z Afryki i co mu jest a co nie jest bo my tak uwazamy. „

    Nikomu nigdzie nie mówię jak ma lub nie ma się leczyć. Cały czas wypowiadam się z pozycji gospodarza który może lub nie przyjąć gościa z wygórowanymi żadaniami. Nic mi do przyczyn takich żądań, ale nie muszę ich spełniać.
  • ser_metafizyczny 31.01.18, 10:53
    A i jeszcze to:

    "a wszelkie dyskusje pt "a w fabryce to pyly sie krzyzuja" sa z kosmosu i kompletnie pozbawione sensu."

    www.allergysupportcentre.ca/cross-contamination.html

  • minniemouse 31.01.18, 23:13
    ser_metafizyczny napisał(a):
    > A i jeszcze to:
    > "a wszelkie dyskusje pt "a w fabryce to pyly sie krzyzuja" sa z kosmosu i kompletnie pozbawione sensu."
    > www.allergysupportcentre.ca/cross-contamination.html


    Ser, nie zrozumialas mnie - i chyba nie czytalas uwaznie.
    o zanieczyszczeniu krzyzowym pisalam i ja sama, i wcale nie neguje zagrozenia takowym. mnie chodzilo o zupelnie cos innego, mianowicie: ze od prostego pytania "czy informowac gospodarzy o moim niejedzeniu glutenu" doszlismy do kanapek zakazonych wszerz i wzdluz papryka oraz pylach krzyzowych w fabryce.
    No litosci, oczywscie ze takie rzeczy sie zdarzaja, w koncu moze nawet meteor uderzyc w ziemie i nastapic koniec swiata, i co wtedy.

    Badzmy normalni i po prostu uzywajmy zdrowego rozsadku. Jesli nie wiesz jaki chleb bezglutenowy kupic - po prostu zapytaj wlasnego goscia, ktorego skoro juz zapraszasz musisz chyba go raczej znac! czasami nawet dobrze.
    swoja droga najlepszy dowod jak jestes wystraczajaco dobrze poinformowana co i jak jest twoj wlasny wpis iz nie kazda piekarnia ma odpowiednio zabezpieczony chleb bezglutenowy. wiec po co robisz zamieszanie jak to wiesz?

    Minnie

    --
    ~ Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama ~
  • ser_metafizyczny 01.02.18, 09:24
    "Ser, nie zrozumialas mnie - i chyba nie czytalas uwaznie.
    o zanieczyszczeniu krzyzowym pisalam i ja sama, i wcale nie neguje zagrozenia takowym. mnie chodzilo o zupelnie cos innego, mianowicie: ze od prostego pytania "czy informowac gospodarzy o moim niejedzeniu glutenu" doszlismy do kanapek zakazonych wszerz i wzdluz papryka oraz pylach krzyzowych w fabryce.
    No litosci, oczywscie ze takie rzeczy sie zdarzaja, w koncu moze nawet meteor uderzyc w ziemie i nastapic koniec swiata, i co wtedy."

    Minnie, widzę że nie zrozumiałaś zupełnie o co mi chodzi.
    Wyjaśnię jeszcze raz. Ty postulujesz że należy dopasować się do gości informujących o swoich ograniczeniach żywieniowych. Ja jestem za tym, aby goście pytali, czy ich ograniczenia mogą być wzięte pod uwagę podczas tworzenia menu. To jest ogromna różnica. Gospodarz nie ma obowiązku spełnienia życzeń przyszłych gości.
    Co do zakażenia krzyżowego, mój przykład ze śliwkami (zdawało mi się że był czytelny, ale widzę że niestety nie) był po to, aby pokazać jak pozornie neutralna rzecz też może z sobą nieść ryzyko. Jak już mam przygotować dla kogoś bezglutenowy posiłek to wezmę to bardzo poważnie, właśnie dlatego że NIE WIEM ile tego glutenu może być w posiłku i przyjmuję bezpieczną wersję że ZERO. Bo nie zapytam gościa czy to chwilowa dieta, czy ostra alergia, czy widzimisię.


    „[…]swoja droga najlepszy dowod jak jestes wystraczajaco dobrze poinformowana co i jak jest twoj wlasny wpis iz nie kazda piekarnia ma odpowiednio zabezpieczony chleb bezglutenowy. wiec po co robisz zamieszanie jak to wiesz?”

    To nie był mój wpis, pomyliłaś osoby.
    Tak jak można było przeczytać wcześniej, ja mam niemałą wiedzę na temat alergenów i technologii żywienia. Nie jest to wiedza kompletna, z czego sobie zdaję sprawę. Dlatego, kiedy mam mieć gościa który jakieś ograniczenia żywieniowe ma, to biorę jego życzenia bardzo poważnie do siebie. Jeśli uznam, że nie jestem w stanie sprostać jego wymogom, to jasno przekazuje że niestety u mnie nie da rady podać czegoś zgodnego z dietą.
  • minniemouse 02.02.18, 01:17
    ser_metafizyczny napisał(a):
    > To nie był mój wpis, pomyliłaś osoby. Tak jak można było przeczytać wcześniej, ja mam niemałą wiedzę na temat alergenów i technologii żywienia. Nie jest to wiedza kompletna, z czego sobie zdaję sprawę. Dlatego, kiedy mam mieć gościa który jakieś ograniczenia żywieniowe ma, to biorę jego życzenia bardzo poważnie do siebie. Jeśli uznam, że nie jestem w stanie sprostać jego wymogom, to jasno przekazuje że niestety u mnie nie da rady podać czegoś zgodnego z dietą.

    wiesz, skoro napisalas mi o krzyzowym zakazeniu to sila rzeczy wiesz o tym i to jest meritum, a czy bylas czy nie bylas pierwsza i czy w ogole bylas ktora o tym podawala to akurat nie ma znaczenia - wiesz o tym.
    teraz o co mi chodzi - majac taka wiedze jak ty i kierujac sie po prostu inteligencja i zdrowym rozsadkiem NAPRAWDE tak trudno TOBIE jest podjac bezglutenowego goscia?
    powiem wprost - NIE WIERZE ze wlasnie z twoja wiedza, traktujac rzecz bardzo powaznie, nie umialabys od reki, bez specjalnego wysilania sie, tak ulozyc menu aby bylo bezpieczne dla tego jednego klopotliwego goscia. wlasnie ty tym bardziej wiedzialabys zeby jak juz kupic chleb to w opakowaniu.
    Uwazam wiec, ze jesli pytanie autorki wzbudzilo twoja niechec to nie dlatego ze "uwazasz ze moglabys nie sprostowac zadaniu" ale uznalas je za roszczeniowe i tu jest pies pogrzebany.


    Co do zakażenia krzyżowego, mój przykład ze śliwkami (zdawało mi się że był czytelny, ale widzę że niestety nie) był po to, aby pokazać jak pozornie neutralna rzecz też może z sobą nieść ryzyko. Jak już mam przygotować dla kogoś bezglute
    nowy posiłek to wezmę to bardzo poważnie, właśnie dlatego że NIE WIEM ile tego
    glutenu może być w posiłku i przyjmuję bezpieczną wersję że ZERO. Bo nie zapyta
    m gościa czy to chwilowa dieta, czy ostra alergia, czy widzimisię.


    powtorze - podalam ci kilka przykladow beglutenowego obiadu naprawde 0 glutenu.
    nawet nie trzeba unikac maki bo jej tam po prostu NIE MA.
    Ty konsekwetnie przemilczasz takie sugestie, i zamiast upierasz sie jak bardzo tobie jest niemozliwe zapewnic 100% bezglutenowe danie. przedziwne.
    rowniez twoj argument "nie zapytam goscia czy to chwilowa dieta, czy ... czy widzimisie' - jest bez sensu bo goscia sie o takie rzeczy nie pyta - nie wypada.
    Goscia sie pyta: podaj mi prosze przyklad co mozesz jesc? gdzie kupujesz np chleb?

    Znasz anegdote o cieciu najwiekszego i najdrozszego diamentu na swiecie, gdzie mistrz oddal go uczniowi do przeciecia? bo by mu reka zadrzala, a uczen nie znajac wartosci nie zawahal sie tnac i ucial perfekcyjnie raz dwa? to tutaj wlasnie doszlo do tego samego absurdu.
    zamiast po prostu normalnie nawiazac z gosciem zdrowa komunikacje i spokojnie, na luzie podejsc do menu, za kulisami martwimy sie o zakazenie krzyzowe w fabryce (!!) i ze "nie wypada pytac goscia o..." - jak to w ogole NIEPOTRZEBNE. jak rany...

    Minnie

    --
    ~ Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama ~
  • ser_metafizyczny 02.02.18, 10:46
    „wiesz, skoro napisalas mi o krzyzowym zakazeniu to sila rzeczy wiesz o tym i to jest meritum, a czy bylas czy nie bylas pierwsza i czy w ogole bylas ktora o tym podawala to akurat nie ma znaczenia - wiesz o tym.”

    Czy to taki znak na zakończenie dyskusji? Bo miło byłoby o chociaż pozory tego, że rozmawiamy.

    „teraz o co mi chodzi - majac taka wiedze jak ty i kierujac sie po prostu inteligencja i zdrowym rozsadkiem NAPRAWDE tak trudno TOBIE jest podjac bezglutenowego goscia?”

    Nie.

    „Uwazam wiec, ze jesli pytanie autorki wzbudzilo twoja niechec to nie dlatego ze "uwazasz ze moglabys nie sprostowac zadaniu" ale uznalas je za roszczeniowe i tu jest pies pogrzebany.”

    Moje dokładne przemyślenia to moja sprawa, tak jak i dokładne powody dla których gość nie życzy sobie konkretnego składnika posiłku. Masz napisany powód dla którego mogę komuś odmówić, proszę nie kwestionuj moich słów i opinię na ich temat zachowaj dla siebie.


    „powtorze - podalam ci kilka przykladow beglutenowego obiadu naprawde 0 glutenu.
    nawet nie trzeba unikac maki bo jej tam po prostu NIE MA.
    Ty konsekwetnie przemilczasz takie sugestie, i zamiast upierasz sie jak bardzo tobie jest niemozliwe zapewnic 100% bezglutenowe danie. przedziwne.”

    Nie, wspominam, że to da się zrobić, ale do gospodarza należy decyzja czy chce i czy się czuje na siłach. Bardzo się cieszę że masz tak dużą ilość rzeczy w lodówce, że przygotowujesz z tego kilka posiłków. Brawo. U mnie sytuacja wygląda inaczej. U moich znajomych, przynajmniej u tych których lodówki są mi znane, też. U mojej rodziny to dokładnie wiem, jak to wygląda, bo znam ich podejście do wegetarian i cukrzyków. Po prostu nie wiedzą, gdzie znajdują się niepożądane/szkodliwe substancje. Jak cioci Krysi powiesz, że zostałaś mniszką buddyjską, nie jesz mięsa i od dzisiaj niech do ciebie mówi „Sangmo” a nie „Minnie” to ciocia Krysia skwituje wszystko perlistym śmiechem, tak czy tak poda ci schabowego na obiad i rosołek na pierwsze, bo to zdrowo no i przecież zawsze lubiłaś.
    Przykład z życia, nie żadna wydumka.

    Aby wiedzieć, żeby czegoś unikać trzeba te wiedzę mieć. A wcześniej jeszcze chcieć ją zdobyć.
    Nie ma obowiązku uczenia się takich rzeczy. Co więcej, nie ma obowiązku dopasowywania się do gości. Można, nie trzeba. Moim zdaniem postawienie sytuacji jasno przed faktycznym posiłkiem jest uczciwe wobec obu stron.

    „rowniez twoj argument "nie zapytam goscia czy to chwilowa dieta, czy ... czy widzimisie' - jest bez sensu bo goscia sie o takie rzeczy nie pyta - nie wypada.”

    Dlatego właśnie nie będę o to pytać. Bo wiem, że nie wypada i szczerze mówiąc mało mnie to interesuje jaki jest faktyczny powód. Skoro nie jesteśmy na tyle blisko, żeby były mi znane takie fakty to i nie czuję potrzeby wchodzenia w szczegóły.

    „zamiast po prostu normalnie nawiazac z gosciem zdrowa komunikacje i spokojnie, na luzie podejsc do menu, za kulisami martwimy sie o zakazenie krzyzowe w fabryce (!!) i ze "nie wypada pytac goscia o..." - jak to w ogole NIEPOTRZEBNE. jak rany...”

    Widzisz, tu właśnie tkwi haczyk. Jeśli zapraszam gości to decyduję jak bardzo chcę się spinać. Jeśli czyjeś restrykcje żywieniowe to dla mnie wyzwanie to daje znać. I sytuacja jest nomen omen czysta.

    Po raz kolejny, zgadzamy się w tym, że nie ma obowiązku przygotowywania dań pod gości, tak, to jest uprzejma opcja. Pogląd w którym się ewidentnie różnimy to jest to, że uprzejmie jest od razu postawić sprawę jasno jeśli z jakiegokolwiek powodu nie można gościowi zapewnić specjalnego traktowania. Użyłaś przykładu Izak, która nie MUSI nie jeść glutenu, więc dla niej przygotowałabyś dania bezglutenowe nie przejmując się ewentualnym skażeniem. I bardzo proszę. Ja mam inne podejście.
  • minniemouse 02.02.18, 04:11
    ser_metafizyczny napisał(a):
    > Minnie, widzę że nie zrozumiałaś zupełnie o co mi chodzi. Wyjaśnię jeszcze raz. Ty postulujesz że należy dopasować się do gości informujących o swoich ograniczeniach żywieniowych. Ja jestem za tym, aby goście pytali, czy ich ograniczenia mogą być wzięte pod uwagę podczas tworzenia menu. To jest ogromna różnica. Gospodarz nie ma obowiązku spełnienia życzeń przyszłych gości

    i jeszcze na ten specyficzny temat - wiesz, ale to nie jest o tym watek - o tym dyskutowalismy obszernie w osobnym, wiec moje zdanie na ten temat mysle dobrze znasz:
    - obowiazku nigdy nigdzie nie ma. ale elegancko jest wyjsc im (gosciom) naprzeciw.

    jeszcze powiem to:
    rzadko sie zdarzaja az takie niemozliwe do spelnienia wymagania dietetyczne zeby nie byc
    im w stanie podolac imo.
    przykladowo, przyjdzie do mnie powiedzmy cukrzyk, a ja normalnie nie jestem przygotowana na wymagania cukrzyka. czym moge go podjac korzystajac z natychmiastowego zaopatrzenia mojej lodowki i spizarki?
    - na podoredziu mam: polski chleb zytni, jakies wedliny, jajka, maslo i margaryne bez 'transfatow', pomidory i ogorka, czerwona papryke, zielona salate, zolty ser, krakersy 'kremowe' czyli ze sfermentowanego ciasta, serek Filadelfia, ogorki konserwowe, cebule czosnek, hot dogi. moge wiec zrobic albo wersje bezweglowa czyli salate plus kostki zoltego sera albo rozmaite kanapki i/+ korko-krakersy. moge napredce nagotowac jajek na twardo i podac z chrzanem, musztarda albo majonezem (albo zamieszac majo z chrzanem) na salacie i szynka (wedliny). ugotowac hot dogi + musztarda i, a, keczup. i jogurt owocowy.
    a gdyby zaskoczyl mnie jeszcze gosc bezglutenowy to calkiem omijam chleb i krakersy i na osobnej desce osobnym nozem szykuje wedliny, jajka, itd, pytam czy moze ser tez.
    no i mam jeszcze owoce, mogace sluzyc za deser. a i mam make ziemniaczana bo nia lubie czasem zagescic sos zeby byl klarowny. to moge szybko zamieszac jakies pseudo racuchy z proszkiem do pieczenia ktory tak czy siak jest bez maki, wiec beglutenowy. a nawet mam od swiat zamrozone resztki ciasta bezglutenowego na kruche ciasteczka, do upieczenia w 10 minut. wprawdzie piaskowe w teksturze ale calkiem smaczne, a juz szczegolnie gdy upieczone z kawalkiem kwasnego owoca na topie np truskawka. a, jeszcze maslo orzechowe.
    Widzisz tu gdzies "trudnosc w wychodzeniu naprzeciw ograniczeniu zywieniowym gosci?" - naprawde, ale to naprawde nic sie tu nie znajdzie by poczestowac jednego i drugiego goscia? bo ja, laik, specjalnie problemu z moja ograniczona lodowka i spizarnia nie widze zadnych.

    Zaprawde, nie majac zanadto pojecia o gotowaniu, nie lubiac gotowac i nie bedac technologiem zywieniowym itd nie mam zadnych zawilych trudnosci zeby na poczekaniu zapchac czyms obydwu gosci.
    PLUS przyrzadzajac cokolwiek na biezaco sie PYTAM czy 'to albo to bedzie OKAY'???

    To co dopiero potrafilby wytrawny kucharz i znajacy sie na rzeczy technolog ?
    "krzyzowe zanieczyszczenie w fabryce"? come on!

    Jesli czemus rzeczywscie nie jestesmy w stanie podolac -- co w gruncie rzeczy jest malo prawdopodobne, bo tak naprawde jakie niezwykle wymagania dietetyczne trzeba miec zeby absolutnie nie dalo sie czegos z produktow domowych wykombinowac zjadalnego dla najbardziej powszechnych problemow jak: wege, bezgluten, cukrzyca, alergie na orzechy, ryby i owoce morza, mleko, jajka, bob i fasole w tym soja? -- a wiec, jak nie podolamy, to przepraszamy i mowimy cos w rodzaju: "nie spodziewalam/em sie tak milej wizyty, wiec mocno przepraszam za uboga kuchnie smile".
    ale to kwestia niespodziewanej wizyty, a ten watek dotyczy sytuacji dokladnie odwrotnej.

    O zakazeniu krzyzowym i jak sie tego wystrzegac, itd wiadomo chocby z tej dyskusji, a szukajac informacji o zywieniu bezglutenowym nie sposob nie natrafic na informacje o tymze w 'necie. poza Google, zawsze mozna skonsultowac sie z samym gosciem.
    I nikt przeciez serio nie oczekuje owej "pietruszki zbieranej o polnocy w pelni ksiezyca" ani "miesa bizona z dziewiczej puszczy kanadyjskiej". nie popadajmy z przesadyzm. a kultura obowiazuje w obie strony : )
    Podejmujac 'restrykcyjnych' gosci, gotujmy zwyczajnie poslugujac sie rozumem i zdrowym rozsadkiem, i to wystarczy.

    A juz czy takich podejmiemy czy nie - to kwestia wylacznie naszych dobrych checi.
    Podstawowym pytaniem tu jest - dlaczego nie mialabym wyjsc im naprzeciw?
    z argumentow tego watku wynika - ano bo, zdaniem niektorych, jesli dieta bezglutenowa wynika z "fanaberii" to absolutnie nie, 'nie powinnismy', bo "fanaberiom" nie nalezy ulegac . Jesli jest to autentyczna alergia jak np celakia to oooooo, to wtedy co innego, i wtedy i trzeba, i nagle da sie i to z zakazeniem krzyzowym.
    Jak honorowy gosc bezglutenowy to ooo tak tak, wykonalne, jak tylko taki sobie malo wazny gosc - juz nie da sie bo ooo, "zakazenie krzyzowe moze byc zagrozeniem dla zycia".
    Jasny wniosek z tego iz tak naprawde sednem nie jest kompletnie czy dana potrawe faktycznie da sie czy nie da przyrzadzic - sednem jest tylko i wylacznie nasza prywatna OPINIA o gosciu.

    I ta wlasnie sofistyka tak mnie drazni, i zawsze to bede otwarcie pietnowac.

    Minnie
    --
    ~ Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama ~
  • vi_san 02.02.18, 09:14
    TYM BARDZIEJ, że wątkodawczyni napisała wyraźnie, że NIE JEST UCZULONA, ani gluten [zwłaszcza w ilościach śladowych!] nie powoduje u niej żadnych objawów chorobowych! Po prostu "oczyszcza" swój organizm, cokolwiek to znaczy i czemukolwiek ma służyć. Więc jak napisałam - mając dość czasu i będąc zżytą z gospodynią może WSPOMNIEĆ, że unika glutenu - i dobra gospodyni, uprzedzona przed czasem, wyjdzie naprzeciw i przygotuje coś "gluten free", albo przy dużym stopniu zażyłości zaproponuje, by gość przygotował jakąś potrawę [nie dla siebie indywidualnie, a po prostu "na stół"!], bądź zapyta o jakiś przepis, dokładny, z podaniem marek i konkretnych produktów. Plus - to po stronie gościa z dietą wykluczeniową leży obowiązek poinformowania o swoich ograniczeniach - w przypadku osób blisko zaprzyjaźnionych można na zasadzie właśnie nawet propozycji, że się samemu przygotuje coś "jadalnego" dla siebie, w przypadku mniej zżytych - zamiast tłumaczenia itd, lepiej jest przeprosić, odmówić udziału w posiłku i po prostu przyjść PO OBIEDZIE na kawę tylko. Od deseru zawsze można się wymówić dbaniem o linię. wink
    Ponieważ mamy informację, ze autorka jest w stanie tolerować każdą wręcz "normalną" ilość glutenu w pożywieniu, tylko nie chce sobie psuć oczyszczania - rozdrabnianie się na "krzyżujące się alergeny" czy ilość glutenu jaka może się trafić np podczas krojenia mięsa tym samym nożem i na tej samej desce co wcześniej produkt "zakazany" - jest irracjonalne. smile
    A co do zakończenia twojego posta - to ono najpełniej podsumowuje dyskusję. I w pełni się zgadzam, o ile prawidłowo zrozumiałam: u mnie w domu, jeśli kogoś zapraszam, to nie wnikam, czy jest wege bo mu mięso szkodzi czy też z przyczyn ideologicznych. Nie ma dla mnie znaczenia, czy to 99letnia ciocia, czy 4letni synek koleżanki. Nie zastanawiam się, czy to "gość główny" czy też osoba towarzysząca, której na oczy nie widziałam. Jeśli dostaję informację, ze gość nie je orzechów/cukru/glutenu/mięsa/żółtych warzyw i owoców/cokolwiek innego - układam menu tak, by uniknąć w nim powyższych. Albo tak, by "na każdym etapie" posiłku gość "z wykluczeniem" mógł zjeść coś co mu nie zaszkodzi, a będzie normalnym, pełnowartościowym daniem. Ale... Są też granice. Jeśli mi koleżanka, zapraszana na obiad, rzuca info, że jej 10letni synuś je TYLKO frytki z MacDonalda, lody firmy XXX i chleb z nutellą - chleb z nutellą mogę mu zaoferować, ale na pewno nie będę latać do Maca po frytki! Co najwyżej mały może dostać stosowną sumkę i adres najbliższego Maca [mam tak, że Maca nie widać z moich okien, bo zasłaniają inna budynki, nie trzeba przechodzić nawet przez osiedlową uliczkę]. I owszem, o ile uważam, że gościom należy wyjść na przeciw, o tyle bez przesady, fanaberiom ulegać już nie mamy "gospodarskiego" obowiązku!

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • ser_metafizyczny 02.02.18, 10:29
    vi_san napisała:

    > Ponieważ mamy informację, ze autorka jest w stanie tolerować każdą wręcz "norma
    > lną" ilość glutenu w pożywieniu, tylko nie chce sobie psuć oczyszczania - rozdr
    > abnianie się na "krzyżujące się alergeny" czy ilość glutenu jaka może się trafi
    > ć np podczas krojenia mięsa tym samym nożem i na tej samej desce co wcześniej p
    > rodukt "zakazany" - jest irracjonalne. smile

    W przypadku Izak tak, to nie jest problem. Ale w innych? Jak będziemy mieli zasadę, ze zawsze troszkę można przemycić, to to się kiedyś może skończyć tragicznie. Jasne, ostro uczulonych ludzi nie jest jakoś przeraźliwie dużo, no ale kurcze, ja nie wypytuje o stan zdrowia wszystkich których zapraszam do domu. Tego jeszcze brakuje, żeby robić wywiad medyczny. smile "Proszę odesłać kwestionariusz wraz z potwierdzeniem zaproszenia" hehe

    > A co do zakończenia twojego posta - to ono najpełniej podsumowuje dyskusję. [...]. I owszem,
    > o ile uważam, że gościom należy wyjść na przeciw, o tyle bez przesady, fanaberi
    > om ulegać już nie mamy "gospodarskiego" obowiązku!
    >

    Jeśli to było do mojego posta (a w sumie nawet jeśli nie) to poza jednym punktem, tak o to mi chodziło.
  • vi_san 02.02.18, 11:05
    Jak napisałam - to do gościa "wykluczającego" należy obowiązek poinformowania gospodarzy o niemożnościach. I tu w zależności od stopnia zażyłości: w bliższych relacjach można powiedzieć "Nie jem glutenu/cukru/mięsa/czegoś jeszcze" [aż po "Albo wiesz co, to może ja ugotuję swoje .... [konkretne danie]? Pasuje ci do menu?"], w dalszych z "fanaberii" zrezygnować, albo wyjaśnić "Ze względu na zdrowie nie jem tego i tamtego", zaś w stricte oficjalnych, moim zdaniem, najlepiej w ogóle zrezygnować z obiadu poza domem, jeśli faktycznie odrobina alergenu może skutkować tragedią, a ograniczyć się do kawy/herbaty. Podkreślam - to do gościa należy poinformowanie WCZEŚNIEJ, a nie gospodarza wypytywanie! Tak samo jak nie do przyjęcia w ramach sv jest przyjście na obiad, gmeranie w talerzu a na pytanie przy stole poinformować, że tego się nie je, bo się ma alergię, tego się nie je, bo się odchudza, a tamtego się nie lubi.

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • izak31 02.02.18, 11:15
    vi_san napisała:

    > Ponieważ mamy informację, ze autorka jest w stanie tolerować każdą wręcz "norma
    > lną" ilość glutenu w pożywieniu, tylko nie chce sobie psuć oczyszczania - rozdr
    > abnianie się na "krzyżujące się alergeny" czy ilość glutenu jaka może się trafi
    > ć np podczas krojenia mięsa tym samym nożem i na tej samej desce co wcześniej p
    > rodukt "zakazany" - jest irracjonalne. smile

    W przypadku Izak tak, to nie jest problem.

    Miałam już nie odpowiadać bo wątek zaczął przypominać jatkę na ematce niż forum SV. obydwoje nie za bardzo macie pojecie o czym piszecie. Samo podciągnięcie mojej choroby pod "medycynę holistyczną" dyskwalifikuję taką osobę z tego forum. Bo tak, naprawdę jestem chora i taka dieta jest jedną z dróg do poprawy mojego stanu.
    Dalej idac...jesli ktoś odstawi gluten, to po 3-6 miesiącach w organizmie nie ma tego alergenu, składnika (nie wiem jak to nazwać aby bylo zrozumiałe) ponowne spozycie powoduje "przewrócenie się bebechów na druga stronę" . To jest ból, prawdziwy fizyczny ból i wzdęcia. nic przyjemnego, doświadczenie tego raz w zupełności wystarczy.

    Jeżeli administratorzy mogą, to proszę o skasowanie wątku/zablokowanie dodawania nowych wpisów gdyż dyskusja już dawno rozminęła się z tematem wątku.

    Do Minnie - jesli jesteś ta samą osobą co z forum Migrena to, po kilku miesiącach diety (tak z rok) zauważyłam,że ataki mam zdecydowanie rzaaadsze i lżejsze smile

    --
    http://img685.imageshack.us/img685/5541/userbarac.png
  • izak31 02.02.18, 11:16
    Powinno byc po kilkunastu miesiącach...

    --
    http://img685.imageshack.us/img685/5541/userbarac.png
  • wagonetka 02.02.18, 11:32
    izak31 napisała:

    > Samo podciągnięcie m
    > ojej choroby pod "medycynę holistyczną" dyskwalifikuję taką osobę z tego forum.


    przecież to ty sama podałaś link do strony, która zajmuje się medycyną holistyczną
  • ser_metafizyczny 02.02.18, 11:34
    Dzięki za wyciągnięcie jednego zdania z kontekstu.

    Dopowiem tylko, że chodziło mi o to, że nie masz alergii która przejawia się atakiem po spożyciu i nikomu nie zejdziesz przy stole dusząc się i szukając epipena.

    Wałkuję tu już któryś post właśnie o tym żeby nie wartościować poglądy czy dieta jest bardziej czy mniej restryjkcyjna i czy może być w ogóle, tylko poważnie podejść do każdego kto mówi że nie może i wziąć pod uwagę że chodzi o absolutne i całkowite wykluczenie składnika z przygotowywania potraw.
  • minniemouse 03.02.18, 04:49
    izak31 napisała:
    > Jeżeli administratorzy mogą, to proszę o skasowanie wątku/zablokowanie dodawania nowych wpisów gdyż dyskusja już dawno rozminęła się z tematem wątku.

    przykro mi ale to nie takie proste. watek nie nalezy do ciebie a do forum, na SV nie mamy opcji blokowania a do usuniecia watku musialoby byc cos co ewidentnie lamie Netykiete. tu nic takiego nie nastapilo, wiec so sorry!, ale nie moge spelnic twojej prosby.

    > Do Minnie - jesli jesteś ta samą osobą co z forum Migrena to, po kilku miesiącach diety (tak z rok) zauważyłam,że ataki mam zdecydowanie rzaaadsze i lżejsze

    no to wspaniale, strasznie sie ciesze i gratuluje! smile

    Minnie

    --
    ~ Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama ~
  • minniemouse 02.02.18, 10:30
    vi_san napisała:
    Ale... Są też granice. Jeśli mi koleżanka, zapraszana na obiad, rzuca info, że jej 10letni synuś je TYLKO frytki z MacDonalda, lody firmy XXX i chleb z nutellą - chleb z nutellą mogę mu zaoferować, ale na pewno nie będę latać do Maca po frytki! Co najwyżej mały może dostać stosowną sumkę i adres najbliższego Maca [mam tak, że Maca nie widać z moich okien, bo zasłaniają inna budynki, nie trzeba przechodzić nawet przez osiedlową uliczkę]. I owszem, o ile uważam, że gościom należy wyjść na przeciw, o tyle bez przesady, fanaberiom ulegać już nie mamy "gospodarskiego" obowiązku!

    smile
    to sie kwalifikuje do "pietruszki sianej o blasku ksiezyca" a wiec to nie jest naprawde dietetyczna restrykcja tylko rzeczywscie fanaberia, zatem nie ma racji bytu. restrykcja od biedy by bylo gdyby dziecko jadlo tylko ziemniaki - coz, dzieci to dzieci, kto ma dzieci ten wie jak bardzo moga sprawiac klopoty z karmieniem. Gosc takze ma obowiazek sprawiac jak najmniejszy klopot swoimi wymaganiami dietetycznymi.
    a wiec nie "jak chleb bezglutenowy to tylko ten z pierwszego rzutu (5 rano) z piekarni Kowalskiego z drugiego konca miasta i koniecznie ze srody" a "jesli mozna mi zasugerowac - o ile bedziesz kupowac chleb bezglutenowy, w miare moznosci zwroc uwage aby byl w plastikowym worku bo inaczej moze dojsc do krzyzowego zakazenia maka pszenna. gdzie? - a gdzie ci pasuje, albo wiesz co, nie klopocz sie w ogole, ja ci doniose jak chcesz".

    Minnie

    --
    ~ Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama ~
  • vi_san 02.02.18, 11:24
    Ja rozumiem, że np dziecko je tylko piersi kurczaka. I nie tknie wątróbki, bitek czy pieczeni, choćby były najcudowniejsze na świecie. To tylko dziecko. I ok, jeśli mnie matka uprzedzi - to przygotuję te cyce kurze, bez problemów najmniejszych. Ale jeśli usłyszę "Ale moja Kiciunia to je tylko kotleciki z kurzych piersi, wyłącznie od kur z fermy XXX, opiekane w temperaturze 217,5 stopnia, przez 8 minut i 26 sekund i koniecznie z termoobiegiem!" - to sorry, nie będę "siała pietruszki przy świetle księżyca"! Mamusia z Kiciunią może nie przychodzić na obiad, bo nie mam najmniejszego zamiaru latać po mieście i szukać oferty fermy XXX, i spełniać pozostałych fanaberii! big_grin
    Jak mówię - chętnie wychodzę naprzeciw i nie wnikam, czy ktoś ma ograniczenia ze względu na zdrowie, ideologię, gusta itd. Uważam, że to nie moja sprawa, jako gospodyni. Natomiast nie mam ani zamiaru ani ochoty ani nie aprobuję stawiania gospodarzy w kłopotliwej sytuacji własnymi dziwactwami. Najlepiej smakuje mi kawa pita z mojej maleńkiej, eleganckiej, porcelanowej filiżaneczki [jedynej ocalałej z "garnituru" ślubnego mojej babci - garniturem określano [być może regionalnie, nie upieram się!] komplety "stołowe - serwisy obiadowe, kawowe itd]. No, ogólnie uważam, że kawa w porcelanie jest lepsza, "szlachetniejsza" niż pita inaczej. Ale jeśli koleżanka przygotuje mi kawę w grubym porcelitowym kubku/szklance duraleksowej/czymkolwiek co jej przyszło do głowy - to też nie będę kręcić nosem, a wypiję jak dali. Bo owa filiżaneczka - to moje dziwactwo, fanaberia właśnie. I o ile nie widzę powodów, by np u siebie w domu pić kawę z czego innego - jestem na "swoich śmieciach" i mogę sobie wybierać - o tyle u kogoś - muszę się dostosować. smile

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • wagonetka 02.02.18, 11:35
    vi_san napisała:

    dla mnie sprawa jest prosta
    gdybym nie jadła glutenu i zostałabym zaproszona na obiad, powiedziałabym do gospodarzy "dziękuję, ale nie jem glutenu i nie wiem, czy nie byłby to dla was zbyt duży kłopot" decyzję co dalej pozostawiając w ich rękach

  • vi_san 02.02.18, 12:35
    I tu masz rację. Ewentualnie w razie na serio bliskich relacji z gospodynią można się zaoferować, że się samemu coś przygotuje.
    A informując po zaproszeniu "Ale ja nie jem tego, tamtego i siamtego" - stawiasz gospodarzy w kłopotliwej sytuacji. bo co, jeśli niezbyt umieją gotować? Powinni wycofać zaproszenie? Powiedzieć "Aaa... to lepiej nie przychodź!"? No, niefajnie...
    Wiele zależy od właśnie zażyłości z zapraszającymi. I podtrzymuję, ze w przypadku zaproszenia od niezbyt bliskich - lepiej jest się od posiłku wymówić pod pretekstem jakimkolwiek, a przyjść tylko na kawę czy herbatę.

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • wagonetka 02.02.18, 12:42
    vi_san napisała:

    > I tu masz rację. Ewentualnie w razie na serio bliskich relacji z gospodynią moż
    > na się zaoferować, że się samemu coś przygotuje.
    > A informując po zaproszeniu "Ale ja nie jem tego, tamtego i siamtego" - stawias
    > z gospodarzy w kłopotliwej sytuacji. bo co, jeśli niezbyt umieją gotować? Powin
    > ni wycofać zaproszenie? Powiedzieć "Aaa... to lepiej nie przychodź!"? No, niefa
    > jnie...
    > Wiele zależy od właśnie zażyłości z zapraszającymi. I podtrzymuję, ze w przypad
    > ku zaproszenia od niezbyt bliskich - lepiej jest się od posiłku wymówić pod pre
    > tekstem jakimkolwiek, a przyjść tylko na kawę czy herbatę.
    >

    "dziękuję, ale nie jem glutenu i nie wiem, czy nie byłby to dla was zbyt duży kłopot"
    gospodarze powinni odpowiedzieć: postaramy się coś dla ciebie przygotować, chyba, że wolisz przynieść, dla własnego bezpieczeństwa, coś własnego - pozostawiając decyzję w rękach gościa

    wtedy wilk jest syty i owca cała



  • rikol 08.03.18, 12:54
    Napisała, że źle się czuje po zjedzeniu glutenu. Dietę zalecił lekarz. Kim ty jesteś, żeby to oceniać i podważac?
  • ser_metafizyczny 02.02.18, 10:49
    minniemouse napisała:

    „i jeszcze na ten specyficzny temat - wiesz, ale to nie jest o tym watek - o tym dyskutowalismy obszernie w osobnym, wiec moje zdanie na ten temat mysle dobrze znasz:
    - obowiazku nigdy nigdzie nie ma. ale elegancko jest wyjsc im (gosciom) naprzeciw.”

    Po pierwsze, wydawało mi się, że prowadzę tu rozmowę z Tobą. Nie czytam wszystkich absolutnie rozmów każdego z każdym. No cóż.
    Po drugie, zgadzam się z Tobą co do podsumowania.

    "jeszcze powiem to:
    rzadko sie zdarzaja az takie niemozliwe do spelnienia wymagania dietetyczne zeby nie byc
    im w stanie podolac imo.
    przykladowo, przyjdzie do mnie powiedzmy cukrzyk, a ja normalnie nie jestem przygotowana na wymagania cukrzyka. czym moge go podjac korzystajac z natychmiastowego zaopatrzenia mojej lodowki i spizarki?
    - na podoredziu mam: […]”

    Masz na podorędziu zatrważającą (dla mnie) ilość jedzenia. Ja mam w lodówce miso, colę, tonik, majonez, keczup i musztardę. Może jajka, ale ostatnio bardzo podrożały, więc rzadziej niż do tej pory je jadam. Piwo i gin. Jakiś dżem chyba, boczek i goudę w plastrach, ale nie więcej niż 10dkg.
    Więc niespodziewanym gościom mogę zrobić drinki, co najwyżej. Superdry martini. wink

    „Widzisz tu gdzies "trudnosc w wychodzeniu naprzeciw ograniczeniu zywieniowym gosci?" –„

    No, nie. Ale wydaje mi się, że jesteś supergospodynią, która ma naprawdę sporą lodówkę. smile

    „PLUS przyrzadzajac cokolwiek na biezaco sie PYTAM czy 'to albo to bedzie OKAY'??? „

    Widzisz, a ja raczej nie gotuję jak goście już są w domu. Kroje coś może, jasne, ale nie stoję przy garach, tylko spędzam z nimi czas przy stole, nie przejmując się niczym poza rozmową i tylko dopełniam kieliszki.


    „I nikt przeciez serio nie oczekuje owej "pietruszki zbieranej o polnocy w pelni ksiezyca" ani "miesa bizona z dziewiczej puszczy kanadyjskiej". nie popadajmy z przesadyzm. a kultura obowiazuje w obie strony : )”

    Oczywiście, że tak. Ale zdarzyło mi się mieć gości, którzy dopytywali czy ser aby na pewno z jedynie słusznego sklepu, a czy wędlinka od baby ze wsi i czy jajka to aby nie trójki. Nie żyjemy w świecie idealnym.

    „A juz czy takich podejmiemy czy nie - to kwestia wylacznie naszych dobrych checi.
    Podstawowym pytaniem tu jest - dlaczego nie mialabym wyjsc im naprzeciw?”

    Bo czasem czyjaś dieta koliduje z moją?
    Bo nie lubię gotować i mam stały repertuar dań więc odstępstwo to dla mnie katorga?
    Bo mam już pięcioro gości z restrykcjami i już nie wiem co mogę podać, a czego nie?
    To tak na szybko mi przyszło do głowy, jak się zastanowię znajdę więcej. Ale najważniejszy czynnik, IMO, to jest:
    Bo chcę się czuć komfortowo w moim domu, na własnym przyjęciu.

    „z argumentow tego watku wynika - ano bo, zdaniem niektorych, jesli dieta bezglutenowa wynika z "fanaberii" to absolutnie nie, 'nie powinnismy', bo "fanaberiom" nie nalezy ulegac . Jesli jest to autentyczna alergia jak np celakia to oooooo, to wtedy co innego, i wtedy i trzeba, i nagle da sie i to z zakazeniem krzyzowym.”

    Nie moje argumenty. Ja nie pytam o powody restrykcji i traktuje je zawsze jak ostre alergie, przynajmniej dopóki nie wiem, jak jest na prawdę.

    „Jak honorowy gosc bezglutenowy to ooo tak tak, wykonalne, jak tylko taki sobie malo wazny gosc - juz nie da sie bo ooo, "zakazenie krzyzowe moze byc zagrozeniem dla zycia". „

    Nie, jak okaże się, że gość honorowy ma alergię to wszystko przygotowuję odpowiednio łącznie z szorowaniem kuchni i zastawy stołowej, tak aby nie było alergenów w pobliżu.
    Jak ktoś kto jest mi bliski ma alergię to wiem dokładnie ile pracy muszę włożyć w przygotowanie posiłku, żeby był bezpieczny.
    Jak ktoś mało mi znany mówi że nie może czegoś jeść to traktuję go jak kogoś z ostrą alergią i daję znać czy jestem w stanie go podjąć czy nie. Jak mi powie, że „trochę tego glutenu jednak mogę” to już wiem co jest na rzeczy, ale nie zakładam tego od razu.
    Możesz tego nie lubić, ale jako gospodarz ja mam prawo wybierać, kto będzie w moim domu.

    Wiesz, w moim wątku o odwiedzinach sporo osób twierdziło, że dorosłych ludzi NIE WOLNO poprawiać, w żaden sposób, nawet jeśli jako gość mam problem z tym w jakim otoczeniu mnie przyjmują. Łącznie z tym jak przygotowują posiłki. Ok. Nie widzę różnicy w tym, czy przyjmuję gościa na spanie czy na obiad, zasady pozostają takie same, tak?
  • minniemouse 03.02.18, 02:31
    @ Ser_metafizyczny

    ostro bylo, ale pacz pani jak pieknie sie dogadalysmy smile

    Jakiś dżem chyba, boczek i goudę w plastrach, ale nie więcej niż 10dkg.
    Więc niespodziewanym gościom mogę zrobić drinki, co najwyżej. Superdry martini.


    zawijasz kostki albo plastry goudy w boczek, przypiekasz i podajesz zakaske posmarowana lekko dzemem lub keczupem jak kto woli.
    do tego twoje trademark superdry martini. i to jak najwiecej, zeby podpici goscie przestali czuc glod smile
    bezglut chyba bedzie usatysfakcjonowany. wege moze dostac goude, moze jajka (jak beda) i jesli miso jest w wersji wege to miso : ) i duzo duzo ginu!
    moja lodowka ma pojemnosc 719.2479L (25.4 cubic feet) takie sa tu standartowe lodowki.
    jest zaopatrywana raz na tydzien dwa w gore zarcia. ze wzgledu na odleglosci. i, tak, jedzenie jest drogie, czlowiek wykrwawia sie za kazdym razem na zakupach : ( ale cos trzeba jesc. i prac, i sprzatac.. a chlop ciezko pracuje, na miso i ginie by dlugo nie wyzyl .... czasem, jak sie prowiant konczy, to bywa kilka dni bazowania do wyplaty na poczciwych plackach ziemniaczanych ze smietana i makaronie szpageti z parmezanem : D
    mam tez podejrzenie ze jestem duzo starsza od ciebie, bo tak ze 35 lat temu moja lodowka
    (to jest lodowka?? a ja myslalam ze to barek!) wygladala podobnie - pepsi i whisky albo Captain Morgan zamiast ginu, 12 pack piwo, hotdogi i zupki chinskie zamiast boczku i goudy i ze trzy zmumifikowane ziemniaki, sister!) : )

    Widzisz, a ja raczej nie gotuję jak goście już są w domu. Kroje coś może, jasne, ale nie stoję przy garach, tylko spędzam z nimi czas przy stole, nie przejmując się niczym poza rozmową i tylko dopełniam kieliszki.

    ja tez nie, to byl tylko przyklad ze przyrzadzenie czegokolwiek pod katem jakiejkowliek diety nie jest wcale takie trudne.

    > Oczywiście, że tak. Ale zdarzyło mi się mieć gości, którzy dopytywali czy ser aby na pewno z jedynie słusznego sklepu, a czy wędlinka od baby ze wsi i czy jajka to aby nie trójki. Nie żyjemy w świecie idealnym.

    nie do wiary... nie spotkalam sie z czyms takim. to jest brak kultury i to nie sa zadne "restrykcje dietetyczne".
    gosci zazylych pytam "a w oponke p...dnac?" a niezazylych uprzejmuje zgodnie z prawda i usmiechem ze no niestety az taka burzujka
    to ja jeszcze nie jestem smile

    Bo nie lubię gotować i mam stały repertuar dań więc odstępstwo to dla mnie katorga?

    a nie mowilam ze to zakazenie krzyzowe to lipa wink
    niemniej to JEST rzeczowy argument i uczciwy !

    Możesz tego nie lubić, ale jako gospodarz ja mam prawo wybierać, kto będzie w moim domu.

    tego nigdy nie negowalam. raczej odnioslam wrazenie ze dla honorowego goscia 'dalabys rade', dla byle jakiego byloby "niebezpieczenstwo zakazenia krzyzowego'. no ale juz to wlasnie wyjasnilas.

    Wiesz, w moim wątku o odwiedzinach sporo osób twierdziło, że dorosłych ludzi NIE WOLNO poprawiać, w żaden sposób, nawet jeśli jako gość mam problem z tym w jakim otoczeniu mnie przyjmują. Łącznie z tym jak przygotowują posiłki. Ok. Nie widzę różnicy w tym, czy przyjmuję gościa na spanie czy na obiad, zasady pozosta ją takie same, tak?


    szczerze, nie wiem o co ci chodzi. poza tym nie jestem pewna czy "nie wolno" poprawiac czy raczej "nie wypada", a i to jeszcze zalezy od okolicznosci. bo jesli chodzi ci o to ze obecnemu juz na przyjeciu gosciowi nie wypada zwracac gospodyni uwagi na gluten w potrawie - to raczej owszem, nie wypada i nie powinien. ale jesli ty, gospodyni zapraszasz a gosc sie martwi zeby sie nie rozchorowal (pominmy autentycznosc wrazliwosci czy alergii) to podczas zapraszania - wlasnie dokladnie tylko wtedy - gosciowi wypada, a nawet powinien, uprzedzic o swojej idiosynkrazji. pozniej juz za pozno.

    Ooooo, jak fajnie dojsc do prozumienia https://www.cosgan.de/images/smilie/froehlich/e035.gif

    Minnie

    --
    ~ Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama ~
  • ser_metafizyczny 03.02.18, 14:33
    Bardzo fajnie, miło że zgadzamy się co do najważniejszych kwestii. Dzięki za zrozumienie.

    Tylko jeszcze co do tego:
    "a nie mowilam ze to zakazenie krzyzowe to lipa wink
    niemniej to JEST rzeczowy argument i uczciwy !"

    Z tym zakażeniem ja tak na serio mam że dopóki nie wiem ile kto może to traktuje sprawę zerojedynkowo. Serio.

    Ale też nie przyjmuję gości bardzo często.
    A na codzień jemy sporo poza domem.
    smile
  • minniemouse 03.02.18, 22:45
    ser_metafizyczny napisał(a):
    > Z tym zakażeniem ja tak na serio mam że dopóki nie wiem ile kto może to traktuje sprawę zerojedynkowo. Serio.

    I ja ci wierze. absolutnie. i rozumiem!
    niemniej obstaje przy swoim ze to nie strach przed samym 'zakazeniem' stoi na przeszkodzie bo temu mozna zaradzic, tylko niechec do pracy zwiazanej z zabezpieczeniem temu zakazeniu stoi na przeszkodzie - a to roznica. ale ja to rozumiem, tylko wole aby to uczciwie powiedziec smile

    Minnie
    --
    ~ Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama ~
  • minniemouse 31.01.18, 23:40
    ser_metafizyczny napisał(a):
    > Minnie, ale ja nie musze znać wszelkich restrykcji dietetycznych osób, które dopiero zapraszam.

    Jezeli nie znasz to oczywscie ze nie ma o czym mowic - podajesz co podajesz, bo skad masz wiedziec co gosc moze jesc a co nie?
    ale tu jest diametralnie inna sytuacja bo autorka wyraznie pyta "czy mozna i jak informowac ..." -

    Jak już zaproszę sobie kogo tam chcę to wtedy są, jak już mogłaś przeczytać w skasowanym poście, trzy opcje:
    > 1. Gość honorowy jest dla mnie tak ważny że bezwzględnie dostosowuję do niego menu.


    ciekawe jak jak z zalozenia nie znasz jego restrykcji?

    > 2. Gościa znam bardzo dobrze i już zapraszając go wiem co mu mogę podać, więc decydując się na zaproszenie robię to ze świadomością tego jaką pracę mam wykonać i co przygotować.

    acha, czyli jak TY chcesz to jednak da sie ???

    > 3. Dopiero poznaję gościa i wtedy się dowiaduję, że on ma jakieś restrykcje żywieniowe. Mogę, ale nie muszę ich spełnić!

    czyli to nie, jak mowilam, problem z "krzyzowym zakazeniem pylowym" tylko z twoim widzimisie.

    . Moja kuchnia to nie restauracja. Jeśli gość grzecznie powie, że no tak się złożyło że może jeść tylko pietruszkę zebraną przy pełni księżyca, no to ja też nie mam obowiązku mu tego zapewnić.

    hmmmm, ale od "pietruszki w blasku ksiezyca" do wrazliwosci na gluten co do ktorej nie masz 100% pojecia czy autentyczna czy nie, chyba kolosalna roznica, nie uwazasz?
    no ale jesli wolisz ryzykowac ze od twojej opinii a tymze lekcewazacego podejscia do goscia tenze ci sie rozchoruje - pewnie, masz prawo podac co chcesz, w koncu konsekwencje za to poniesiesz nie ty a - gosc.

    Minnie

    --
    ~ Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama ~
  • ser_metafizyczny 01.02.18, 09:35
    „Jak już zaproszę sobie kogo tam chcę to wtedy są, jak już mogłaś przeczytać w skasowanym poście, trzy opcje:
    > 1. Gość honorowy jest dla mnie tak ważny że bezwzględnie dostosowuję do niego menu.
    ciekawe jak jak z zalozenia nie znasz jego restrykcji?”
    Pytam go wtedy, czy jest cokolwiek czego sobie nie życzy.

    „> 2. Gościa znam bardzo dobrze i już zapraszając go wiem co mu mogę podać, więc decydując się na zaproszenie robię to ze świadomością tego jaką pracę mam wykonać i co przygotować.
    acha, czyli jak TY chcesz to jednak da sie ???”
    Nie twierdzę, że się nie da, jeśli przeczytasz moje posty uważnie możesz nawet zauważyć że wspominam o takim „robieniu pod gości”. Sedno w tym, czy ja jako gospodarz czuję się na siłach zapewnić posiłek zgodny z czyjąś dietą.

    „> 3. Dopiero poznaję gościa i wtedy się dowiaduję, że on ma jakieś restrykcje żywieniowe. Mogę, ale nie muszę ich spełnić!
    czyli to nie, jak mowilam, problem z "krzyzowym zakazeniem pylowym" tylko z twoim widzimisie.”
    Widzę, że ta sprawa bardzo Cię porusza.
    Moje „widzimisię” zależy od tego czy jestem w stanie przygotować posiłek dla gościa. Jeśli mam zrobić coś dla wegetarianian – dam radę. Dla weganina – trudniej, ale też sobie poradzę. Dla kogoś kto ma nietolerancję laktozy – bez problemu. Dla kogoś kto nie je wieprzowiny – nie ma sprawy. Dla kogoś kto ma restrykcję związaną z alergenami które są znane z tego że łatwo o nieszczęście ze względu na ich rozpowszechnienie lub łatwe zanieczyszczenie – dwa razy się zastanawiam.

    . Moja kuchnia to nie restauracja. Jeśli gość grzecznie powie, że no tak się złożyło że może jeść tylko pietruszkę zebraną przy pełni księżyca, no to ja też nie mam obowiązku mu tego zapewnić.

    „hmmmm, ale od "pietruszki w blasku ksiezyca" do wrazliwosci na gluten co do ktorej nie masz 100% pojecia czy autentyczna czy nie, chyba kolosalna roznica, nie uwazasz?”
    Żadna różnica. Nie pytam o powody restrykcji, tylko szczerze mówię czy dam radę się trzymać takich zasad, czy nie. Do gościa należy decyzja czy chce (i może) mnie odwiedzić mimo to.

    „no ale jesli wolisz ryzykowac ze od twojej opinii a tymze lekcewazacego podejscia do goscia tenze ci sie rozchoruje - pewnie, masz prawo podac co chcesz, w koncu konsekwencje za to poniesiesz nie ty a - gosc.”
    Cały ten wywód jest dlatego właśnie, że ty Minnie twierdzisz że ja gości lekceważę, kiedy jest zupełnie odwrotnie. Zdaje sobie sprawę z konsekwencji zjedzenia czegoś, co może zaszkodzić i dlatego stawiam sprawę bardzo jasno. Z tego samego powodu cały czas podkreślam, że to do gospodarza należy określenie ostatecznego kształtu menu i gość może co najwyżej pytać i prosić o jego zmianę. Jeśli to możliwe to fajnie, ale jeśli nie – to trudno.
  • ser_metafizyczny 01.02.18, 09:37
    Formatowanie mi się rozlazło, przepraszam że to się tak trudno czyta.
  • rikol 08.03.18, 12:48
    Zaprzestanie używania perfum byłoby super. Powodują alergię, astmę, migrenę i raka.
  • izak31 28.01.18, 07:54
    Minnie, piwo w ogóle odpada bo jęczmień... Dla kogoś kto nigdy nie miał do czynienia z taką dietą jest to bardzo trudne, może się okazać niewykonalne. Co do dostosowania menu pod gości. Ja to robie - jeżeli wiem,że będą dzieci to, specjalnie dla nich, mięso przyprawiam delikatniej. a jesli robię jakieś za ciezkie dla nich danie, gotuje inne delikatniejsze. Nie wiem czy pisałam o tym ale kiedyś (zanim byłam na diecie bezglutenowej) miałam w gościach osobe z celiakią i osobę z nietolerancją laktozy. Dałam radę i niewybrazałam sobie aby powiedzieć gościom aby przynieśli swoje jedzenie.

    --
    http://img685.imageshack.us/img685/5541/userbarac.png
  • minniemouse 28.01.18, 03:36
    condesa napisał(a):
    > Z tymi zakażeniami krzyżowymi, to nie taka prosta sprawa, że wystarczy wziąć czysty kubek i będzie ok. Alergia krzyżowa polega też na tym, że u osoby, która jest już uczulona na jeden alergen, niepożądana reakcja może się pojawić także po kontakcie z innym alergenem.
    masz racje, i tak za chwile dojdziemy do wniosku ze najlepiej to albo w ogole nie urzadzac przyjec bo jest zwyczajnie niebezpiecznie, albo miec kuchnie - laboratorium i gotowac w hazmacie wink
    poza tym ty mowisz o alergii krzyzowej a tu chodzi o tylko zanieczyszczenie krzyzowe a w tym przypadku akurat czysty kubek z czysta lyzka zupelnie wystarczy. zamieszac z woda, i wlac do czystej patelni czy garnka, i nie ma obaw ze bedzie cos zle.

    Nie dajmy sie zwariowac - wszyscy kupujemy w tych samych sklepach to samo, co i jak mozna znalezc w 'guglu', i zawsze mozna w trakcie zadzwonic by sie upewnic czy cos co zamierzamy uzyc gosciowi nie zaszkodzi. Kuchnia polska btw tak czy siak sama z siebie ma tysiace bezglutenowych i bezmiesnych - jarskich - przepisow, i bez cudowania mozna cos bezpiecznego ugotowac . trzeba tylko miec dobra wole i chciec sie dla kogos wyslilic.

    Minnie

    --
    ~ Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama ~
  • petra11986 26.01.18, 15:51
    Myślę, że jeśli sytuacja rozwinie się w stronę coraz większych i większych roszczeń wegano - bezglutenowco - dziwacznych jadaczy (strategia "salami"), to w naturalny sposób większość jednak zareaguje wrodzoną przekorą, czyli oporem i tacy ludzie będą wykluczani z większości towarzystw i skazani, przez swoje zachowanie, na gettoizację. Trochę jak środowiska różnych krzykliwych mniejszości, których większość nie lubi, ma dość i nie chce mieć z nimi nic wspólnego. Bo nikt nikomu nie zabrania jeść trawy czy "bezglutenu", ale na wszystkie świętości niech nie zawracają tymi swoimi wymysłami głowy normalnym ludziom i niech nie oczekują, że ktoś o nich będzie myślał (poza nimi samymi). Dostajesz zaproszenie na przyjęcie i albo idziesz, albo nie idziesz, a jak idziesz to nie truj d**py, że nie ma tam trawy czy innych tego typu świństw. To powinno być oczywiste, a jednak nie jest. W życiu by mi nie przyszło do głowy czepiać się gospodarzy - wegan, którzy by mnie zaprosili na przyjęcie, na którym byłaby wyłącznie trawa. Po prostu najadłabym się przed przyjściem, nie przyszłabym lub po prostu przyszła na krótko. I nie zawracałabym nikomu głowy swoją "odmiennością" (która jest oczywiście normalnością w tym wypadku). Tolerancja tak, dostosowywanie się NIE! Przez takie dyskusje rośnie i tak już duża niechęć do żywieniowych dziwaków.
  • jolanta4447 26.01.18, 23:12
    Podejrzewam, że ponad połowa 'bezglutenowców' to ofiary modnej diety, durnych wpisów w internecie lub lekarzy-szarlatanów.

    Nietolerancja glutenu nie powstała w ciągu ostatnich 10 lat i kiedyś nie słyszało się aż o tylu takich dziwakach - jakaś nowa epidemia?
    Pewnie, że istniały osoby z celiaklią czy innym uczuleniem, ale nie aż w takich ilościach jak teraz i może nie bywały na zwykłych przyjęciach?
    Nie słyszało się też o ich wymaganiach w stosunku do gospodarzy. Jeśli były uczestnikami spotkań, to dziubały to, co mogły. Zawsze też mogły podziękować za zaproszenie i nie przychodzić, jeśli restrykcje duże.

    Czy teraz gospodarz powinien przepytywać zaproszonych czy są vege, bezglutenowcem, cukrzykiem, nie jadają owoców morza, jajek, orzechów, grzybów itd ?

    Świat staje na głowie. Niech ten nietypowy sam wybiera co zjeść z oferowanych potraw i najwyżej dopyta gospodarza czy w składzie jest xxx i tego nie rusza. Na przyjęciu raczej rzadko można spotkać tylko jedną potrawę, więc jest możliwość wyboru.
    To, że się czegoś nie jada - nie lubi - nie może, to jego problem, a nie gospodarza.
    Nie lubię śledzi, choć większość społeczeństwa chwali, a mnie drażni ich smak i zapach, więc ich sobie nie nakładam, tylko wybieram np. sałatkę jarzynową i wędlinę.

    A swoją drogą - ciekawe jak to wygląda na przyjęciach w ambasadach, rautach, uroczystym poczęstunku w czasie wizyt państwowych i podobnych okazji. Wątpię, by menu było uzgadniane z każdym z gości. Może tylko dyskretny wywiad co do najważniejszej osoby. Pewnie jest/są jakieś potrawy vege, ale chyba nie bezglutenowe czy inne specjalne.
  • szpererda 27.01.18, 00:18
    Dziękuję! Dziękuję! Dziękuję! Wreszcie, z samego nieba, głos zdrowego rozsądku (Petra, Puczasec również). Dokładnie tak. Idziesz na przyjęcie czy do kogoś, to się dostosuj, ewentualnie dopytaj, a jak ci nic nie leży, to nie jedz i nie zawracaj głowy.
  • jolanta4447 27.01.18, 07:33
    @ szpererda

    Nie ma za co. To za darmo wink
    Nie dajmy się zwariować.
    Dieta czy inne choroby - prawdziwe albo wmówione to problem gościa, a nie gospodarza. Gość może coś wybrać albo nie jeść albo nie przyjść.
  • minniemouse 27.01.18, 03:29
    jolanta4447 napisała:
    A swoją drogą - ciekawe jak to wygląda na przyjęciach w ambasadach, rautach, uroczystym poczęstunku w czasie wizyt państwowych i podobnych okazji. Wątpię, by menu było uzgadniane z każdym z gości.

    Oczywscie ze jest. Taki obiad to cala organizacja. od tego sa specjalni ludzie. Bys sie zdziwila jak dopiero zaawansowy sztab maja aby miedzy soba by sie porozumiewac i dowidziec sie co mozna podac a co nie. zreszta co ci bede mowila poczytaj sama:
    protokoly

    I nie, swiat nie staje na glowie. swiat sie ksztalci i rozwija, po prostu. dawniej ludzie byli ciemni i nie rozumieli wielu rzeczy, teraz sa swiadomi ze sa ograniczenia dietetyczne na ktore czlowiek nic nie moze poradzic. a krytykowanie i wysmiewanie sie ze "to nic innego jak fanaberia" to i nieladne, i niczyja sprawa.

    Minnie
    --
    ~ Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama ~
  • jolanta4447 27.01.18, 03:42
    Nadal nie zgadzam się z Tobą.
  • minniemouse 27.01.18, 05:08
    i z protokolem tez nie ? ale czy w te czy wewte, naprawde nie musisz smile

    Minnie

    --
    ~ Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama ~
  • jolanta4447 27.01.18, 07:13
    Doskonale zgadzam się, że nie muszę się z Tobą zgadzać.

    Kwestia protokołu wyjaśniona z jednego źródła. Nadal wątpię, by menu konsultowano z KAŻDYM zaproszonym na przyjęcia dyplomatyczne czy państwowe. Może tak powinno być. ale są różni sekretarze, asystenci, vice-, osoby towarzyszące czy urzędnicy i albo będą jeść, co im podano albo - nie.
    Nie wierzę, żeby oficjalny obiad miał być uzgadniany z 30 uczestnikami. To tylko idea.

    Przyjęcia w domu / mieszkaniu to już inna bajka. Gospodarz rządzi.
  • jolanta4447 27.01.18, 07:17
    Myślisz, że zapraszająca na uroczyste przyjęcie królowa angielska pyta wcześniej gości co lubią, a czego nie zjedzą i stosuje się do tego? Oglądałaś kiedyś w tv te wielkie sale i długie stoły?
    Naiwność! Albo zjedzą albo podziękują. I tak ma być.
  • jolanta4447 27.01.18, 07:25
    Chcesz dogodzić gościowi i pytasz co lubi i czego nie jada i słyszysz "Ja to jem tylko szynkę parneńską, krewetki, kraby, ostrygi z Normandii i wołowinę z Kobe oraz czarne trufle. Reszta mi szkodzi i nie spożywam".
    Dostosujesz się do jego wymagań, zakupisz i przyrządzisz, by go zadowolić, bo chcesz ugościć?
    No - świat się przewraca do góry nogami - gość rządzi jadłospisem i ma wymagania - bez śledzi, bez cukru, bez glutenu, bez mięsa, bez ...
  • minniemouse 28.01.18, 01:46
    jolanta4447 napisała:
    > Chcesz dogodzić gościowi i pytasz co lubi i czego nie jada i słyszysz "Ja to jem tylko szynkę parneńską, krewetki, kraby, ostrygi z Normandii i wołowinę z Kobe oraz czarne trufle. Reszta mi szkodzi i nie spożywam".
    > Dostosujesz się do jego wymagań, zakupisz i przyrządzisz, by go zadowolić, bo chcesz ugościć?



    to jest doprowadzenie sprawy do absurdu. nie ma takich gosci, nie jestem bilionerka celebrytka mieszkajaca w Beverly Hills. jestem normalna, przecietna osoba ktorej gdy gosc powie ze nie moze glutenu, to wmiare moich najwiekszych mozliwosci staram sie zapewnic bezglutenowa potrawe na moim przyjeciu, i tyle.
    dla mnie nie jest to trudne, dlaczego? bo mam wszelkie CHECI by wyjsc tej osobie -mojemu gosciowi - naprzeciw.
    inaczej po co bym ja w ogole zapraszala jak to ma byc dla mnie "taki klopot". bez sensu.

    Minnie

    --
    ~ Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama ~
  • rikol 08.03.18, 13:00
    Oczywiście, że jest to konsultowane. Czy ty sobie wyobrażasz, żeby np. premierowi zaserwowano danie, na które on jest uczulony?
  • condesa 27.01.18, 09:34
    Jedna rzecz Minnie. To nie jest do końca tak, że wszystko, co jest zgodne z protokołem dyplomatycznym,obowiązuje też w życiu codziennym. Bo czasem nie obowiązuje wcale, a czasem ma zupełnie inną formę. Przykładem chyba najpopularniejszym jest kwestia prestiżu miejsc w samochodzie.
  • ser_metafizyczny 27.01.18, 12:28
    Minnie, jak się ma kucharza czy innego technika żywienia zbiorowego do dbania o menu to fantastycznie, ale w domu prywatnym gdzie gotuje gospodarz na prawdę nie rozumiem dlaczego wymagasz nie tylko zrozumienia mechanizmu chorób ale też technologii przygotowywania posiłków. No weź, no.
  • rikol 08.03.18, 12:59
    no przecież Polki wiedzą najlepiej, co im tam jakiś lekarz będzie opowiadał. Gluten nie szkodzi i już, a jak komuś szkodzi, to na pewno sobie wmówił. Najważniejsze jest dobre samopoczucie Dulskiej.
  • quelquechose 28.02.18, 16:22
    Ciekawa jestem, ile godzin spędziłaś bając ten temat, czytając badania naukowe itp., że wyrobiłaś sobie taką opinię.

    --
    http://dl10.glitter-graphics.net/pub/496/496480jrt694jsq1.gif
  • rikol 08.03.18, 12:51
    Po prostu od niedawna można zdiagnozowac rozmaite zapalenia jelita. Kiedyś lekarze mówili, że to jest psychosomatyczne, dziś wiemy, że jest to faktyczna choroba. Zresztą nie wiem, po co w ogóle jesteś na tym forum, bo jesteś źle wychowana, przykro mi. Jakim prawem wmawiasz ludziom, że tolerują to czy tamto, jeśli oni widzą, że im to szkodzi? Badania jakieś przeprowadziłaś? Czy zdajesz sobie sprawę, ile pestycydów jest w żywności?
  • rikol 08.03.18, 12:43
    Ale w czym problem ,żeby nie podać deseru z orzechami? Przecież orzechy to nie jest jakaś obowiązkowa pozycja. Zawsze można podać inny deser.
  • agulha 27.01.18, 21:50
    Gdy dostaję zaproszenia na konferencje, też jest takie pytanie, z tym że na ogół gospodarze KOMPLETNIE nie wyrabiają się z zaspokojeniem tych wymagań - a mówimy o hotelach 5-gwiazdkowych. Znają podstawowe opcje typu kosher, halal, wegetariańskie, bez wołowiny. Tu mówię o krajach zachodnich.
    Hit pociągów pendolino: oznaczone jako danie wegetariańskie coś-tam z łososiem. A to Polska właśnie.
  • ser_metafizyczny 27.01.18, 21:54
    Przecież ryba to nie mięso! wink
  • annthonka 24.01.18, 17:04
    Jeżeli rzeczywiście jest tak, że nawet odrobina glutenu zawarta w szczypcie pieprzu ma wywołać u Ciebie nieznośne dolegliwości bólowe to "bezpieczniej" będzie umawiać się z ludźmi na popołudniową kawę. Jeżeli jednak już przyjęłaś zaproszenie to albo wyjaśnij na czym polega problem i zaproponuj, że przyniesiesz sobie własny posiłek (jeżeli zażyłość z gospodarzami na to pozwala), albo ratuj się kłamstwem, że się rozchorowałaś, a potem najwyżej zaproś tych znajomych do siebie na kawę i (bezglutenowe) ciasto.

    Z punktu widzenia gospodyni powiem, że ja bym zdecydowanie wolała, żeby gość na tak restrykcyjnej diecie, o której ja nie mam pojęcia, przyszedł z własnym obiadem, niż żeby mi patrzył na ręce jak mieszam w garach wink
  • izzy_dizzy 25.01.18, 18:00
    obiad to posiłek, który można bez problemu przygotować w wersji bezglutenowej.
    Po prostu powiedz, że wolałabyś danie bez glutenu (czyli bez zasmażki czy makaronu) Nie jest to, aż taki wielki problem.
  • chyba.ze 30.01.18, 11:59
    izzy_dizzy napisał(a):

    > obiad to posiłek, który można bez problemu przygotować w wersji bezglutenowej.

    big_grin


    > Po prostu powiedz, że wolałabyś danie bez glutenu (czyli bez zasmażki czy maka
    > ronu) Nie jest to, aż taki wielki problem.

    Ależ jest.
    Życzenia możesz mieć w stosunku do domowników lub restauracji, której zapłacisz odpowiednio za kłopot- o ile będzie chciała zrealizować zamówienie.
  • chyba.ze 30.01.18, 11:52
    Wątkodajka już pewnie po proszonym obiedzie
    ale
    skoro NIE jest uczulona na gluten i NIE ma absolutnie żadnej nietolerancji tego składnika- czyli jest zupełnie zdrowa, a uległa sugestiom "lekarza oczyszczającego organizm" to problem jest tylko i wyłącznie jej sprawą i angażowanie w to znajomych jest mało poważne.
    Nie chcesz- nie jedz, ale nie wymuszaj na innych zachowań " nie mogę", bo możesz.
    Zmień "lekarza" albo poproś go o twarde naukowe dowody na ww "leczenie".
  • izak31 30.01.18, 12:14
    Mam dowody. Moje wyniki są lepsze. Wskazaniem do wykluczenia glutenu nie jest tylko celiakia. endokrynolog nie jest "lekarzem od oczyszczania organizmu". Pisałam co mi jest.

    --
    http://img685.imageshack.us/img685/5541/userbarac.png
  • chyba.ze 30.01.18, 12:24
    Nie ma czegoś takiego w medycynie jak "oczyszczanie organizmu", chyba, że w medycynie alternatywnej wink
    Zmień lekarza albo dalej daj się traktować jak królik doświadczalny skoro to lubisz. Tylko nie angażuj w to przyjaciół, bo Twoje kulinarne roszczenia są zwyczajnie żenujące.
  • izak31 30.01.18, 12:31
    Prosze nie wypowiadaj się w kwestiach o których nie masz pojęcia. Nie wpraszam się do Ciebie do domu więc jak nie masz nic wnoszącego do tematu tego wątku to nie pisz. Jak czujesz potrzebę hejtu to idź na wątki odnośnie himalajnizmu. Tam się teraz wszyscy na wszystkim znają. Będziesz tam pasować lepiej niż tutaj.

    --
    http://img685.imageshack.us/img685/5541/userbarac.png
  • chyba.ze 30.01.18, 13:37
    Zauważ proszę, że to forum publiczne i wyganianie kogokolwiek jest nie na miejscu.
    Jeżeli oczekujesz potakiwania i akceptacji swoich fanaberii- porozmawiaj ze swoim lekarzem.
    Pozdrawiam.
  • rikol 08.03.18, 13:03
    Czy ty jesteś lekarzem? A może robiłaś jakieś badania na temat migreny i glutenu? Jeśli nie, to na jakiej podstawie podważasz zalecenia lekarza?
  • wagonetka 30.01.18, 12:29
    izak31 napisała:

    > Mam dowody. Moje wyniki są lepsze. Wskazaniem do wykluczenia glutenu nie jest t
    > ylko celiakia. endokrynolog nie jest "lekarzem od oczyszczania organizmu". Pisa
    > łam co mi jest.
    >

    jesteś w takiej samej sytuacji jak osoby chore np na wątrobę - pewne potrawy trzeba omijać szerokim łukiem, czyli wybierać spośród podanych tylko te, które wolno jeść


  • hanusinamama 28.02.18, 18:51
    To radzę zbadać tez żelazo i ewentualnie suplementować. Moj brat tak sobie poprawiał wyniki tyle ze mu hematoryt leciał na pysk. Po pół roku takiej diety okazało sie ze ma niedobory żelaza. Teraz uwaga: gluten bierze udział w przyswajaniu żelaza. Rozumiem, ze autorka po zjedzeniu np porcji makaronu nagle ma złe wyniki? Bo taka restrykcujna dieta to jest dla osob uczulonych. Tzn maja okresloną, czesto niebezpieczną reakcje. Przy celiakli są to dolegliwosci żołądka i jelit naprawde przykre. Zastanawiam sie co autorce się stanie jak zje troche makaronu.
  • rikol 08.03.18, 13:04
    U niektórych osób pewne składniki (może to być gluten, a może być cokolwiek innego) wywołują stany zapalne jelita. Oczywiście stan zapalny powoduje zaburzenia wchłaniania i niedobory. Proponuję się douczyć w tej dziedzinie.
  • rikol 08.03.18, 13:02
    Nie tłumacz się, to nie ma sensu. Są osoby, które wiedzą lepiej, mimo że nie maja żadnego wykształcenia w tym kierunku.
  • wagonetka 30.01.18, 11:54
    przynajmniej raz w miesiącu zapraszamy gości na niedzielne śniadania, około południa - taki od lat mamy zwyczaj
    są przystawki, jest danie główne (np zupa lub inna "jednogarnkowa" ciepła potrawa), sałata, owoce, sery, potem jakiś deser, trwa to do popołudnia

    jeśli zapraszam kogoś, o kim wiem, że nie je mięsa danie główne jest bez mięsa (nie robię dwóch oddzielnych dań)
    jeśli wiem, że ktoś jest na coś uczulony (jedna z bliskich osób nie je orzechów), ani do sałaty, ani do deseru orzechów nie daję (choć sama bardzo lubię)
    gdybym znała kogoś uczulonego na gluten, pewnie też postąpiłabym jak z kimś, kto nie je mięsa
    gdy gościliśmy ortodoksyjnego rabina, sprowadziliśmy dla niego posiłek z gminy żydowskiej, koszerny

    natomiast, jeśli ktoś jest na jakiejś diecie z powodów ideologicznych lub dlatego, że taka dieta jest aktualnie modna, nie zapraszalibyśmy go - ale szczęśliwie nikogo takiego nie znamy

    wiadomo przecież, że zaprasza się tylko osoby dobrze znajome a jeśli przyjdzie ktoś niezapowiedziany, musi się dostosować



  • chyba.ze 30.01.18, 12:04
    Dokładnie.
    Wątkodajka jest absolutnie zdrowa więc powinna dostosować się do menu gospodarzy, a oczekiwanie od nich określonych zachowań i technologii kulinarnych przeznaczonych dla CHORYCH jest zwykłym przegięciem.
  • izak31 30.01.18, 12:11
    Nie, nie jestem zdrowa.

    --
    http://img685.imageshack.us/img685/5541/userbarac.png
  • chyba.ze 30.01.18, 13:43
    Może i masz multum dolegliwości ale NIE jesteś chora na celiakię. NIE masz też potwierdzonego diagnozą uczulenia na gluten.
    A o TYM jest cały wątek.
    Zawracanie głowy przez zdrowego człowieka, który wkręca reszcie swoją "chorobę". Większość tu wypowiadających się, jak widać dała się nabrać.
  • izak31 30.01.18, 14:03
    www.tlustezycie.pl/2014/02/gdy-metylacja-zawodzi-mutacja-genu-mthfr.html
    --
    http://img685.imageshack.us/img685/5541/userbarac.png
  • wagonetka 30.01.18, 14:33
    izak31 napisała:

    > www.tlustezycie.pl/2014/02/gdy-metylacja-zawodzi-mutacja-genu-mthfr.html

    Medycyna holistyczna...
  • izak31 30.01.18, 14:46
    To dlaczego komentujecie? Nie rozumiem tej nagonki? Tak Wam to sprawia przyjemność? Sadyzm? Hejt? Dla Was może to bzdura dla mnie sprawa tego,że może z czwartej ciaży urodzę w końcu żywe dziecko. Skoro jest to forum Savoir vivre to nie powinno Was tu w ogóle być.

    --
    http://img685.imageshack.us/img685/5541/userbarac.png
  • wagonetka 30.01.18, 15:05
    izak31 napisała:

    > To dlaczego komentujecie?

    bo nam wolno

    Nie rozumiem tej nagonki? Tak Wam to sprawia przyjemn
    > ość? Sadyzm? Hejt? Dla Was może to bzdura dla mnie sprawa tego,że może z czwart
    > ej ciaży urodzę w końcu żywe dziecko. Skoro jest to forum Savoir vivre to nie p
    > owinno Was tu w ogóle być.

    póki co niegrzeczna jesteś ty
    twoja rozmówczyni miała racje pisząc o medycynie alternatywnej i nie powinnaś była na nią niegrzecznie naskoczyć, bo miała rację

    nikt tu ciebie nie krytykuje za to, że korzystasz z medycyny alternatywnej, niektórzy zwracają tylko uwagę na to, że gość nie powinien narzucać gospodarzom, co mają ugotować dla gości

    twoja agresja jest niepotrzebna




  • minniemouse 30.01.18, 23:18
    wagonetka napisał(a):
    nikt tu ciebie nie krytykuje za to, że korzystasz z medycyny alternatywnej, niektórzy zwracają tylko uwagę na to, że gość nie powinien narzucać gospodarzom, co mają ugotować dla gości

    jak to nie, a to:

    chyba.ze 30.01.18, 12:24
    Nie ma czegoś takiego w medycynie jak "oczyszczanie organizmu", chyba, że w medycynie alternatywnej wink
    Zmień lekarza albo dalej daj się traktować jak królik doświadczalny skoro to lubisz.
    Tylko nie angażuj w to przyjaciół, bo Twoje kulinarne roszczenia są zwyczajnie żenujące.


    a co to jest jak nie bardzo niekulturalny atak na cudzy wybor leczenia?
    poza tym zwracam uwage ze od powiadomienia o restrykcjach dietetycznych do ZMUSZANIA gospodarzy do gotowania czegos specyficznego jeszcze daleka droga! gospodarz, jak zwrocilas uwage sama Wagonetko, moze nie miec problemu z ugotowaniem bezglutenowej potrawy (a nawet moze sie okazac ze sam wiele takich gotuje i nawet o tym nie wie) dla znajomego ktorego lubi i chce zaprosic i nade wszystko ma wybor NIE zaprosic.

    A wszystko powyzsze nie ma najmniejszgo zwiazku z prostym pytaniem " jak i czy powiadomic gospodarzy ze nie jem glutenu". Kulturalny czlowiek nie wnika dlaczego ktos nie je glutenu bo to nie jego zakichany interes. a tym bardziej nie wtraca sie i nie poucza czy MOZE jesc gluten czy nie. po prostu szok jak niektorzy sa bezczelni.

    Minnie

    --
    ~ Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama ~
  • rikol 08.03.18, 13:08
    Dokładnie. Ja też nie rozumiem, co na forum savoir-vivre robią osoby, które są po prostu chamskie. Kompletny brak szacunku dla potrzeb innych, nietolerancja wobec osoby chorej. Obrzydliwe baby i tyle.
  • agulha 30.01.18, 16:32
    Gdyby autyzm i ADHD można było wyeliminować tymi sposobami, to z pewnością byłoby już o tym głośno.
  • minniemouse 31.01.18, 01:39
    chyba.ze napisała:
    > Może i masz multum dolegliwości ale NIE jesteś chora na celiakię. NIE masz też potwierdzonego diagnozą uczulenia na gluten.
    > A o TYM jest cały wątek.
    Zawracanie głowy przez zdrowego człowieka, który wkręca reszcie swoją "chorobę". Większość tu wypowiadających się, jak widać dała się nabrać.


    zaraz, zaraz. NIE, watek nie jest o tym. ten watek jest Izyk31 i jej pytaniu co robic bedac zaproszona w gosci gdy nie je sie glutenu.
    a autorka ani razu nie napisala ze ma celiakie albo uczulenie na gluten. wrecz przeciwnie, od razu jasno przekazala "moge ale moj doktor nie poleca, wiec wole nie".
    prosze, czytaj:

    izak31 08.01.18, 03:47
    Jestem na diecie bezglutenowej. Nie mam alergii ale ze względów zdrowotnych lekarz zalecił.

    czy cos tu niejasne?
    I prosila jedynie o rade: czy wypada i jak poinformowac gospodarzy ktorzy ZAPRASZAJA MNIE na obiad ze nie jem glutenu?
    prosze znowu bardzo, ten sam otwierajacy watek:
    . Dostaje zaproszenie na proszony obiad od znajomych i co mam zrobić?
    a tu co jest niezrozumialego?
    i kto dal sie nabrac i na co? na wszelkie pytania Izak odpowiadala zgodnie z prawda - nie ma celiaki ani uczulenia, nie chce glutenu bo tak wybrala.
    ma prawo decydowac co je a czego nie je - jak kazdy, takze jak ty sama Chybaze.

    Powtarzam:
    kazdy-ma-prawo-zyc-jak-uwaza.

    jezeli autorka chce jesc bezglutenowo, jej swiete prawo.
    ty nie mozesz jej narzucac gdzie i jak ma sie leczyc, ani tym bardziej, diagnozowac czy i na co jest lub nie jest chora.
    ty co najwyzej mozesz sobie w duchu pomyslec wlasna opinie na ten temat - w duchu.
    a tak oto jak wypadlas na tym tle: wyjatkowo prostacko.

    Minnie
    -
    ~ Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama ~
  • vi_san 31.01.18, 06:02
    Już dawno tego nie napisałam, bo zwykle mamy kompletnie różne opinie, ale tym razem: "Brawo, Minnie! Dokładnie tak!".

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • wagonetka 30.01.18, 12:13
    o ile wyobrażam sobie, że ktoś bardzo bliski poprosi "a mogłabyś zrobić swoją zupę cebulową, bo dawno nie było i się stęskniłem", to nie wyobrażam sobie, aby ktoś z zaproszonych gości chciał, abym podała jedzenie bez jajek, masła, śmietany, mleka, miodu, bo on tego nie jada dla dobra zwierząt - albo bez glutenu, bo sobie oczyszcza organizm
  • chris1970 30.01.18, 14:13
    Więcej zrozumienia mam dla prośby o danie bez składnika, który wynika nie z preferencji pokarmowych a wręcz z nietolerancji lub uczulenia, niż indywidualna zachcianka typu zupa cebulowa.
    Utworzyłem taki wątek dotyczący prośby kulinarnej. Ale towarzystwo tu gremialnie zamiast zając się tematem, czy wypada tak zamawiać konkretny produkt na imieniny to doradzali przepisy.
  • wagonetka 30.01.18, 14:26
    chris1970 napisał:

    > Więcej zrozumienia mam dla prośby o danie bez składnika, który wynika nie z pre
    > ferencji pokarmowych a wręcz z nietolerancji lub uczulenia, niż indywidualna za
    > chcianka typu zupa cebulowa.

    przecież napisałam wyżej, że jeśli zapraszam kogoś, kto nie je mięsa danie główne jest bez mięsa
    a gdy zapraszam osobę, która nie je orzechów, bo jest uczulona, orzechów nie dodaję

    nie rozumiem więc twojej uwagi


  • chris1970 30.01.18, 15:34
    Trudno.
  • wagonetka 30.01.18, 15:53
    ok, chyba już zrozumiałam

    otóż dla mnie nie ma różnicy, czy spełniam zachciankę bliskiej osoby gotując zupę, jaką lubi, czy też nie dodając orzechów do sałaty dla kogoś na orzechy uczulonego - tym się różnimy

  • minniemouse 30.01.18, 23:02
    chyba.ze napisała:
    > Dokładnie.
    > Wątkodajka jest absolutnie zdrowa więc powinna dostosować się do menu gospodarzy, a oczekiwanie od nich określonych zachowań i technologii kulinarnych przeznaczonych dla CHORYCH jest zwykłym przegięciem.


    Mam nadzieje ze rzucilas tego granata tylko dla jaj, bo jest zwykla bezczelnoscia i po prostu chamstwem nie znajac czlowieka wyrokowac czy A/ jest zdrowy czy nie B/wydawac tak glosna i pewna siebie opinie na temat jego stylu zycia i wreszcie C/ jakim w ogole prawem decydujesz o cudzym zdrowiu i co moze a co nie na forum?

    Minnie

    --
    ~ Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama ~
  • rikol 08.03.18, 13:07
    Jesteś lekarzem? Badałaś ją? Nie? to na jakiej podstawie piszesz, że jest zdrowa? bo nie chce ci się ugotować posiłku bez glutenu? to ja dziękuję za taką przyjaciółkę.
  • minniemouse 30.01.18, 22:33
    wagonetka napisał(a):


    wiadomo przecież, że zaprasza się tylko osoby dobrze znajome a jeśli przyjdzie ktoś niezapowiedziany, musi się dostosować


    10/10

    - nie wiem co tu takiego trudnego do pojecia.

    Minnie

    --
    ~ Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama ~
  • rikol 08.03.18, 13:06
    A dlaczego powody religijne szanujesz , a etyczne nie? Przecież wiara nie ma nic wspólnego ze zdrowym rozsądkiem. wierzący mogą jeść cokolwiek, są zdrowi.
  • hanusinamama 28.02.18, 16:36
    Ja bym zamiast ciasta albo i do ciasta zabrała coś co ty zjesz (ale w porcji duzo wiekszej aby i inni sie mogli poczęstowąc. I poinformowałabym o tym gospodynie. Ja jako gospodyni chciałabym wiedziec, bo np "mogłam tu tego nie dodać i byś mogła zjeść a nie wiedziałam". Znam ten ból bo karmie aktualnie drugie dziecko, ktore jest uczulone na białko krowie i jaja kurze. Mama i tesciowa (gdzie czasmai jadamy) znają temat (aczkolwiek tesciowa usilnie wciska wszedzie nadal miód, mimo ze tego jesc tez nie moge). Jadac wiec do niej na obiad zawsze wioze jakies swoje miesko albo cos podobnego, tzn mowie (tutaj mamy jeszcze jedno danie, kto chce niech sie częstuje).
  • quelquechose 28.02.18, 16:49
    Ciekawa jestem, jak udał się obiad smile

    Swoją drogą jestem nieco zasmucona brakiem empatii u co niektórych. Rozumiem, że dla gospodarza jest to pewien kłopot, bo sama od lat nie jem mięsa, a od paru miesięcy mam też parę innych restrykcji żywieniowych ze względu na zdrowie. Jestem więc bardzo trudnym gościem (na szczęście nie za często chodzę na proszone obiady wink), więc sercem jestem z Izak. W przeszłości różnie traktowano mnie jako gościa - czasem nie trafiało mi się nic, czasem robiono dla mnie specjalne danie, a czasem proszono przygotowanie czegoś we własnym zakresie. Jestem ogólnie osobą z nie za dużym ego, więc nie robiłam z tego wielkiego halo i dostosowywałam się do sytuacji i doceniałam, gdy ktoś włożył wysiłek w ugoszczenie mnie smile Ja ze swojej strony, gdy zapraszam gości nie serwuje im dań, które tylko by zaspokajały tylko moje upodobania oraz restrykcje dietetyczne, ale gotuje potrawy mięsne, których sama nie jem, a także takie które mogą zjeść wszyscy, włącznie ze mną. Gdy kupuje alkohole, także biorę gust wszystkich pod uwagę. Nie wiem, gdzie są u mnie granice - być może gdyby ktoś praktykował jakąś dziwną religię i potrawy musiały być przygotowane w jakiś wyszukany sposób? Może wówczas po przebadaniu tematu poddałabym się? Pewnie każdy ma taką granicę w innym miejscu, rozumiem to.

    Chciałabym w każdym razie zaapelować o odrobinę empatii - zazwyczaj dieta zdrowotna nie jest mimo wszystko fanaberią, za niejedzeniem glutenu wbrew pozorom przemawia mnóstwo badań (nietolerancja glutenu istnieje - np. badania doktora Alessandro Fassano nad zonuliną) i świat nauki pomału się przekonuje do tej teorii. Moja neurolog również pochwala ten pomysł (ja również zmagam się z migreną). Eliminacja takich składników nie jest wcale łatwa i wcale nam nie są potrzebne okrutne komentarze i brak wsparcia, zwłaszcza, że Izak i tak zmaga się już z zapewne chroniczną chorobą. Naprawdę trzeba jej jeszcze dokładać? Niefajnie byłoby ją zaprosić na fajny bezglutenowy obiad i być dla niej dobrym przyjacielem, zamiast zastanawiać się jak tu jej udowodnić, że to ona jest uciążliwa dla swoich gospodarzy? Myślicie, że ona nie wie? Że pisałaby na tym forum w tej sprawie, gdyby jej to nie bolało? Ja wiem, że mnie jest z tym ciężko.

    --
    http://dl10.glitter-graphics.net/pub/496/496480jrt694jsq1.gif
  • ola5488 28.02.18, 17:04
    quelquechose napisała:

    > Chciałabym w każdym razie zaapelować o odrobinę empatii - zazwyczaj dieta zdrow
    > otna nie jest mimo wszystko fanaberią, za niejedzeniem glutenu wbrew pozorom pr
    > zemawia mnóstwo badań (nietolerancja glutenu istnieje - np. badania doktora Ale
    > ssandro Fassano nad zonuliną) i świat nauki pomału się przekonuje do tej teorii

    Ja trochę na marginesie - czy mogłabyś podać jakieś namiary na źródła naukowe i ten artykuł?
  • quelquechose 01.03.18, 09:56
    Właśnie zauważyłam, że z rozpędu przekręciłam nazwisko dobrego doktora - to Alessio Fasano (dość dawno interesowałam się tematem wink)
    en.wikipedia.org/wiki/Alessio_Fasano - tutaj info na temat tego naukowca
    www.youtube.com/results?search_query=alessio+fasano+gluten <- tu znajdziesz przeróżne wykłady, gdzie w przystępny sposób opisuje swoje odkrycia
    www.npr.org/sections/thesalt/2015/12/09/459061317/a-protein-in-the-gut-may-explain-why-some-cant-stomach-gluten <- tu artykuł
    www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/22731712 <- tu na temat samej zonuliny
    www.glutenfreesociety.org/dr-fasano-on-leaky-gut-syndrome-and-gluten-sensitivity/ <- kolejny artykuł

    tu coś po polsku znalazłam (ale nie wiem, co to za źródła):
    doktormagda.pl/2017/08/zonulina-gdzie-sie-znajduje-czym-jest-do-czego-jest-potrzebna.html
    www.tlustezycie.pl/2014/05/choroby-autoimmunologiczne-gluten.html
    biotechnologia.pl/farmacja/zonulina-marker-dobrostanu-jelita,17150


    --
    http://dl10.glitter-graphics.net/pub/496/496480jrt694jsq1.gif
  • ola5488 01.03.18, 19:48
    quelquechose napisała:

    > Właśnie zauważyłam, że z rozpędu przekręciłam nazwisko dobrego doktora - to Ale
    > ssio Fasano (dość dawno interesowałam się tematem wink)
    > en.wikipedia.org/wiki/Alessio_Fasano - tutaj info na temat tego naukowca
    > www.youtube.com/results?search_query=alessio+fasano+gluten <- tu znajdziesz przeróżne wykłady, gdzie w przystępny sposób opisuje swoje odkrycia
    > www.npr.org/sections/thesalt/2015/12/09/459061317/a-protein-in-the-gut-may-explain-why-some-cant-stomach-gluten <- tu artykuł
    > www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/22731712 <- tu na temat samej zonuliny
    > www.glutenfreesociety.org/dr-fasano-on-leaky-gut-syndrome-and-gluten-sensitivity/ <- kolejny artykuł

    Bardzo Ci dziękuję. Zainteresowałam się tym, co napisałaś. Ten artykuł w ,,Annals of the NY Academy..." jest bardzo rozsądny. Autor wyraźnie jednak odcina się od diety bezglutenowej, która nie jest z pobudek chorób autoimmunologicznych typu celiakia. Ale to na marginesie, dzięki raz jeszcze! smile
  • ser_metafizyczny 02.03.18, 16:33
    A tak dla przeciwwagi polecam to:
    www.sciencealert.com/scientists-who-found-evidence-for-gluten-sensitivity-have-now-shown-it-doesn-t-exist

    W artykule są odnośniki do badań, ale najciekawszy fragment to IMO poniższy cytat. W skrócie - naukowcy którzy przeprowadzili badania potwierdzające szkodliwe działanie glutenu postanowili sami się sprawdzić i wykonali kolejne badanie, o zaskakującej konkluzji.

    "It seems to be a 'nocebo' effect - the self-diagnosed gluten sensitive patients expected to feel worse on the study diets, so they did. They were also likely more attentive to their intestinal distress, since they had to monitor it for the study."

    [tłum.] "Wydaje się ze zaszedł efekt 'nocebo' [od 'placebo, tylko odwrotnie; przyp. Ser] - pacjenci, którzy samozdiagnozowali się jako wrażliwi [na gluten; przyp. Ser] spodziewali się pogorszenia samopoczucia na diecie do badań, zatem tak się stało. Byli też prawdopodobnie bardziej skupieni na dyskomforcie narządów wewnętrznych, ponieważ musieli go monitorować dla celów badawczych.
  • ola5488 05.03.18, 19:31
    Dzięki. Tamten artykuł, który podesłała quelquechose nie podejmował tematu wrażliwości na gluten, ale chorób autoimmunologicznych, które przejawiają się w całkowitej nietolerancji. Nie jestem żadnym ekspertem, ale próbowałam go przeczytać chociaż z częściowym zrozumieniem smile
  • ser_metafizyczny 05.03.18, 20:29
    Dr Fasano szacuje że nadwrazlowcow jest kilka procent, ale skoro osób identyfikujacych się jako wrażliwe jest ponad czterokrotnie więcej to przyszło mi do głowy że może coś będzie na ten temat. I faktycznie udało się znaleźć.
    Ciekawe kiedy wymyślą dobry test na sprawdzenie tych mechanizmów, bo jak na razie poza alergią i celiakia to mamy tylko teorie na temat wrażliwości, a przecież skoro to tylu ludzi dotyka, to mechanizm trzeba poznać i rozpracowac!
    Liczę, że za kilka lat będą przejrzyste procedury co komu wolno przy wszystkich tego typu schorzeniach.
  • rikol 08.03.18, 13:13
    Moja osobista teoria jest taka, że to nie gluten, tylko pestycydy na zbożach szkodzą. Dodaje się tego bardzo dużo. Zauważ, że wysyp nietolerancji mamy od niedawna.
  • ser_metafizyczny 08.03.18, 14:32
    Ale quel podlinkowała między innymi bardzo szczegółowy artykuł naukowy z którego wynika że to substancje zawarte "domyślnie" w zbożach (upraszczam ofc) mogą szkodzić/uczulać/wywoływać niepożądane objawy u części populacji. Coś, co i tak w zbożu, pryskanym czy nie, jest i przez swoją obecność rozpoczyna mechanizmy w ciele niektórych osób, które mają negatywne skutki.
  • quelquechose 09.03.18, 11:04
    To na pewno też - ale problem siedzi również w fakcie, że nasze ciało tak naprawdę nie trawi glutenu - gluten to proteina trawy, a my nie jesteśmy przystosowani to trawienia trawy. Kiedyś tej proteiny były mniejsze ilości i nasze organizmy jakoś sobie z nią radziły. Niestety, gluten jest teraz prawie we wszystkim., Ponadto co tu dużo mówić, jest substancją kleistą, (jak sama nazwa wskazuje) i nadaje odpowiednią konsystencję wielu produktom. Został też zmodyfikowany - zrobił się bardziej "puszysty". Możliwe, że w połączeniu z innymi produktami bardziej agresywny - te pestycydy to pewnie też jakiś trop. Wydaje mi się, że po prostu przekroczyliśmy pewną granicę tolerancji i wówczas nasze ciało zaczyna reagować już na wszystko - z niewielkiej nietolerancji robi się duża reakcja. Mój tata ma celiakię - ja nietolerancję (na razie) oraz migrenę. Choroby autoimmunologiczne mają tendencję do mnożenia się. Jednym z podejrzanych jest właśnie to nieszczelne jelito oraz zonulina a pośrednio gluten.

    --
    http://dl10.glitter-graphics.net/pub/496/496480jrt694jsq1.gif
  • ser_metafizyczny 09.03.18, 15:42
    Ale według podlinkowanego przez Ciebie badania, wystarczy podać inhibitor zonuliny aby skonsumowany gluten nie wpłynął negatywnie na pacjentów z celiakią. Więc, zgodnie z konkluzją ("The classical paradigm of inflammatory pathogenesis involving specific genetic makeup and exposure to environmental triggers has been challenged recently by the addition of a third element, the loss of intestinal barrier function."), czynniki genetyczne i środowiskowe PLUS "przeciekanie" jelit mogą tłumaczyć choroby o których mówimy, a nie gluten sam w sobie.
  • quelquechose 12.03.18, 11:26
    No wiesz, jeśli wolisz łykać coś dodatkowo, tylko po to, żeby móc jeść gluten, to oczywiście można. Dla mnie to trochę jednak nierozsądne brać truciznę wraz z antidotum, kiedy o wiele sensowniej jest po prostu nie jeść czegoś, co szkodzi. A przeciekanie jelita jest skutkiem jedzenia glutenu, więc to trochę jakby mówić, że arszenik nie jest przyczyną śmierci tylko wstrząs, wylew, utrata przytomności i uszkodzenie mięśni - plus genetyczne czynniki wink Oczywiście ja teraz wyolbrzymiam nieproporcjonalnie, bo wiem, że ten nieszczęsny gluten jest we wszystkim, co smaczne i wcale nie tak fajnie jest się go pozbyć z diety. Choć zapewne rozsądnie. Tak samo cukier - też rozsądnie lepiej byłoby go wykluczyć, ale nikt nie ma na to ochoty. Więc emocjonalnie przywiązujemy się do tych składników, bo się od nich uzależniliśmy, a skoro tak, to ich bronimy, bo nie chcemy przyznać, że nam szkodzą. A gluten w przeciwieństwie do arszeniku nie zabija spektakularnie, tylko powoli obniża jakość życia i pewnie nie identycznie u każdego. Ale myślę, że lata z życia też odcina.

    --
    http://dl10.glitter-graphics.net/pub/496/496480jrt694jsq1.gif
  • izak31 01.03.18, 03:39
    Obiad się udał smile Było bardzo miło i tak się akurat złożyło,że to ja przyrządzałam desery. Upiekłam sernik wiedeński (Minnie o nim wspomina wyżej) z maką ziemniaczaną, zrobiłam blok czekoladowy i kupiłam (uwielbiane przez gospodynię) wafle z kajmakiem - tego juz nie jadłam. Gospodyni dała radę zrobić obiad bez glutenu - powiedziała,że da się to ogarnąć. Jednak jakoś zniechęciło mnie to do proszonych obiadów.

    --
    http://img685.imageshack.us/img685/5541/userbarac.png
  • quelquechose 01.03.18, 11:25
    Wbrew pozorom to wcale nie jest tak trudno zrobić obiad bez glutenu - śniadanie to już większe wyzwanie - lub właśnie deser, który już załatwiłaś we własnym zakresie. Może nie zniechęcaj się od razu wink Może twoi przyjaciele są bardziej otwarci niż tutejsze grono - ostatecznie sama ich sobie wybrałaś smile U mnie to raczej z rodziną jest problem, nie z przyjaciółmi, bo właśnie rodziny się nie wybiera big_grin

    --
    http://dl10.glitter-graphics.net/pub/496/496480jrt694jsq1.gif
  • majaa 01.03.18, 12:14
    izak31 napisała:

    > Jednak jakoś zniechęciło mnie to do pr
    > oszonych obiadów.
    >

    Ale dlaczego właściwie? Czyżbyś, mimo miłej atmosfery, wyczuła jednak, że to stanowiło spory kłopot? Jeśli nie, to bez przesady.. Ta gospodyni już wie o Twoich potrzebach, więc jeśli Cię jeszcze kiedyś zaprosi, to zrobi to świadomie i nie widzę powodu, żeby nie iść. A innym też po prostu od razu mów, w czym rzecz i na pewno wspólnie da się tę kwestię jakoś rozwiązać. A jeśli nie, to trudno, przeżyjesz niewątpliwiewink Chyba więc nie ma sensu wycofywać się samemu tak od razu.
  • rikol 08.03.18, 13:15
    Nie zniechęcaj się na podstawie tego forum. Ja zwykle coś dla siebie znajduję. W Polsce zwykle na stole jest wiele dań, do wyboru. Są ziemniaki, jakieś mięso. Da się. Gorzej z deserem, zwykle to jest ciasto ze zwykłej mąki.
  • rikol 08.03.18, 13:11
    Kiedy do mnie ktoś przychodzi, gotuję to, co sama lubię i co mogę jeść. Na szczęście większości osób smakuje, no i akurat to ja mam problemy, a nie inni.
  • rikol 08.03.18, 12:16
    A nie będzie tam ziemniaków z mięsem na przykład? to można jeść.
  • quelquechose 09.03.18, 11:06
    Dużo potraw prostych można zrobić. Na przykład rybę pieczoną w papilotach z ziemniakami i prostą surówkę. Nawet jako osobne danie - żadna filozofia, trzeba tylko chcieć.

    --
    http://dl10.glitter-graphics.net/pub/496/496480jrt694jsq1.gif

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.