Dodaj do ulubionych

Zaproszenie na miasto

11.02.18, 14:55
Miałam wczoraj pewną sytuację i zastanawiam się, jak to wygląda z innego punktu widzenia. Mój narzeczony został zaproszony przez pewną dawną znajomą do jakiegoś baru na mieście, czyli po prostu na picie. Ona była już w tym miejscu, prawdopodobnie z jakimiś znajomymi, i napisała do niego, czy nie wpadnie. Znajoma to najlepsza przyjaciółka jego byłej, z którą był już przede mną dawno temu, ich kontakt był słaby przez te parę lat (może kilka razy pisali). Jest to specyficzna osoba (ostre imprezy, koncerty, podobno nawet jakieś narkotyki czasem, mocny makijaż za to skąpy strój). Za dawnych czasów, tzn 6 lat temu mieli właśnie grono wspólnych znajomych, imprezowali razem, mój wtedy studiował i generalnie był jeszcze mocno niedojrzały, rozdarty między byłą a mną (wtedy przyjaciółką). Dzisiaj jesteśmy oficjalnie zaręczeni, mieszkamy razem, on się uspokoił, spoważniał. Jesteśmy w wieku, gdzie większość osób ma stałego partnera lub małżonka. Poczułam się trochę dziwnie słysząc, że ona go ni z gruchy ni z pietruchy samego zaprasza na chlanie, tak jakby był singlem / studentem bez zaobowiązań (ona jest młodsza). Ja jej nie poznałam osobiście. Z jednej strony okej, mnie nie zna, więc może mnie nie chcieć zaprosić, z drugiej strony, jeśli chce odnowić z nim kontakt koleżeński, to powinna w końcu poznać jego przyszłą żonę. Moi znajomi zapraszali nas w parze, gdyż tak wypada po prostu, jak jeszcze go nie znali - z wyjątkiem babskich spotkań. Ewentualnie przyszło mi do głowy, że jego była tam mogła być, co już w ogóle generowałoby niezręczne sytuacje (ona mnie nienawidzi a z nim nie ma kontaktu od dawna). Wiem, że jest to zagmatwane.
Edytor zaawansowany
  • soffia75 11.02.18, 16:06
    A co Twój narzeczony na to zaproszenie? Skorzystał? Odmówił?

    --
    "Future's made of virtual insanity"
  • last-green-orange 11.02.18, 16:19
    Odmówił, był chory. I tak chyba nie chciał iść, pewnie ze względu na mnie. Ja mu dałam wolną rękę, bo mu ufam. Pewnie tak czy siak bym go wysłała sama, gdyby chciał iść, bo czułabym się niezręcznie, nie jest to moje towarzystwo, mój klimat.
  • aqua48 11.02.18, 18:08
    last-green-orange napisała:

    > Mój narzeczony został zaproszony...
    > Poczułam się trochę dziwnie słysząc, że ona go samego
    > zaprasza na chlanie, tak jakby był singlem

    Dawna znajoma nie musi się orientować w aktualnej sytuacji uczuciowej Twego narzeczonego, to jego rola by powiedzieć jej, że jest w związku i chętnie przyjdzie, ale z narzeczoną.
  • pavvka 11.02.18, 20:35
    Po pierwsze ja bym tego nie nazwał zaproszeniem, tylko propozycją dołączenia do imprezy. Po drugie pytanie jak wyglądała ta propozycja. Jeżeli było to 'cześć, jesteśmy w Czerwonej Krowie z Justyną, Frankiem i Kazikiem, chcesz do nas dołączyć?', to nie traktowałbym tej propozycji jako wykluczającej Ciebie - nic nie stało na przeszkodzie odpowiedzeniu 'hej, to wpadniemy z Anką'.

    --
    "We ain't a sharp species. We kill each other over arguments about what happens when you die, then fail to see the fucking irony in that."
  • firlefanz 11.02.18, 22:51
    też się zgodzę, że trochę zależy od formuły spotkania.

    Mój narzeczony został zaproszony przez pewną dawną znajomą do jakiegoś baru na mieście, czyli po prostu na picie. Ona była już w tym miejscu, prawdopodobnie z jakimiś znajomymi, i napisała do niego, czy nie wpadnie.

    Zgadzam się z Pavvką, że to bardzo luźne, spontaniczne zaproszenie - co innego gdyby kilka dni wcześniej napisała w piątek o 20.00 się spotykamy tu i tu etc.

    jeśli ta koleżanka by organizowała bardziej "oficjalną" imprezę u siebie w domu to jedyna zgodna z savoir-vivre opcja to zaprosić wszystkich z drugimi połówkami.

    może to było jakieś spotkanie wspominkowe po dłuższym czasie tej paczki? a la spotkanie klasowe czy coś w tym stylu, gdzie nie przychodzi się z drugimi połówkami, bo chodzi o to by powspominać stare czasy?
  • last-green-orange 11.02.18, 23:45
    Zgadzam się, że było to spontaniczne zaproszenie, po prostu już tam siedziała i pomyślała o nim z jakiegoś powodu. Ona ma bardzo luźny, imprezowy styl życia, chodzi nawet do klubów z seks imprezami (swingowanie i inne rzeczy) razem z tą jego byłą. Nie wiem, czy były tam inne osoby, z którymi kiedyś miał styczność, ale nie sądzę. Nie mam pojęcia tak naprawdę, o czym mają teraz z sobą rozmawiać po tej ilości czasu, skoro głównie łączyła ich ta ex, no chyba, że o koncertach. To nie była jakaś bardzo bliska znajomość. Mój jest spokojny, domator, pije rzadko, choć nie do końca mu ufam pod względem alkoholu, bo nie jest zbyt asertywny jak ktoś go namawia. Z drugiej strony właśnie byłam ciekawa, o co chodzi, więc jak dla mnie jak najbardziej mógłby iść. Nie chciałabym jednak, żeby kręcił się w takim towarzystwie na stałe.
  • minniemouse 13.02.18, 00:48
    last-green-orange napisała:
    Mój jest spokojny, domator, pije rzadko, choć nie do końca mu ufam pod względem alkoholu, bo nie jest zbyt asertywny jak ktoś go namawia
    Z drugiej strony właśnie byłam ciekawa, o co chodzi, jak dla mnie jak najbardziej mógłby iść.

    acha, - czyli: masz narzeczonego z mocnymi sklonnosciami do alkoholizmu, ale dla zaspokojenia wlasnej ciekawosci gotowa jestes bez wahania poslac go w pijacko-narkotyczno-erotyczne srodowisko https://www.cosgan.de/images/smilie/konfus/a015.gif
    no ladnie, "dobrze" przemyslane i zupelnie nie self-destructive (autodestrukcyjne).

    Minnie
    --
    ~ Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama ~
  • droch 12.02.18, 10:28
    > jeśli ta koleżanka by organizowała bardziej "oficjalną" imprezę u siebie
    > w domu to jedyna zgodna z savoir-vivre opcja to zaprosić wszystkich z drugimi połówkami.

    S-v wyklucza tzw. "babskie / męskie domówki"?
  • firlefanz 12.02.18, 11:09
    spotkanie z kilkoma koleżankami bez ich drugich połówek, albo z kolegami jest jak najbardziej zgodne z savoir vivre, ale nie nazwałabym tego imprezą, lecz spotkaniem właśnie.

    uważam, że jeśli robi się typową imprezę (np. parapetówkę, urodzinową, imieninową) zmieszanym towarzystwem to nie wypada zapraszać bez drugich połówek.
  • firlefanz 11.02.18, 20:48
    czy masz pewność, że ona wie o aktualnej sytuacji "związkowej" Twojego narzeczonego? Żebyśmy mogli na forum ocenić sytuację z punktu widzenia savoir vivre to jest kluczowa informacja smile

    jeśli nie masz 100% pewności czy ktoś jest (nadal) w związku to bezpieczniej nie wspominać o drugiej połówce.

  • last-green-orange 11.02.18, 21:14
    Na sto procent wie, gdyż jej wspominał kilka miesięcy temu, że ma narzeczoną. Poza tym facebook, te sprawy smile nie ma innej opcji, ma zdjecie profilowe ze mna

  • wysokienapiec 12.02.18, 00:37
    jesteś niesamowitą zazdrośnicąsmile skoro wybrał ciebie i jest z tobą w poważnym związku, chyba możesz odpuścić niedojrzałej przyjaciółce ex twojego faceta, jak i samej tak bardzo nienawidzącej cię ex. najlepiej wyluzuj!

    a moje ulubione fragmenty:
    "Mój narzeczony został zaproszony przez pewną dawną znajomą do jakiegoś baru na mieście, czyli po prostu na picie."
    " Jest to specyficzna osoba (ostre imprezy, koncerty, podobno nawet jakieś narkotyki czasem, mocny makijaż za to skąpy strój)."
    "Poczułam się trochę dziwnie słysząc, że ona go ni z gruchy ni z pietruchy samego zaprasza na chlanie, tak jakby był singlem / studentem bez zaobowiązań (ona jest młodsza). "
    ty tak na serio?
  • firlefanz 12.02.18, 11:15
    moim zdaniem to nie kwestia zazdrości, ale jeśli ktoś sam ma spokojny tryb życia to normalne, że nie chce by jego/jej druga połówka kumplowała się z ludźmi , którzy narkotyki biorą albo przesadzają z alkoholem.
    są osoby z tak silnym charakterem, że bez względu na towarzystwo i propozycje nie wpadną w nałóg, ale są też tacy, którzy sami z siebie by nie sięgnęli po narkotyki, ale jeśli ktoś im będzie proponował to wezmą.

    poza tym jeśli ktoś przez kilka lat ma słaby kontakt a potem nagle ni z tego ni z owego zaprasza na piwo to rzeczywiście czasami coś się za tym może kryć - w stylu potrzebuje jakiejś przysługi i przygotowuje pod to grunt.
  • wysokienapiec 12.02.18, 11:40
    wybacz, ale zgodzić się nie mogę, że nie jest to kwestia zazdrości. sama przyznaje, że nie utrzymują kontaktów, a wie zastanawiająco dużo na temat dawnych znajomych narzeczonego "Ona ma bardzo luźny, imprezowy styl życia, chodzi nawet do klubów z seks imprezami (swingowanie i inne rzeczy) razem z tą jego byłą."

    nie rozumiem też robienia tej afery z niczego. luźna propozycja dołączenia do baru, a tu się okazuje, że narzeczony nie jest asertywny i na pewno uchleje się jak świnia i to w towarzystwie łatwych dziewcząt, a to już wiadomo jak się skończy. niech najlepiej wszędzie chodzą razem, ewentualnie ona sama na te babskie spotkania.

    miał facet szczęście, że się pochorował i najzwyczajniej w świecie został w domu.
  • szpil1 12.02.18, 21:21
    wysokienapiec napisał(a):

    > wybacz, ale zgodzić się nie mogę, że nie jest to kwestia zazdrości. sama przyzn
    > aje, że nie utrzymują kontaktów, a wie zastanawiająco dużo na temat dawnych zna
    > jomych narzeczonego "Ona ma bardzo luźny, imprezowy styl życia, chodzi nawet do
    > klubów z seks imprezami (swingowanie i inne rzeczy) razem z tą jego byłą."

    To Ty nie wiesz, że eks jest zawsze zła, podła i prowadzi się niemoralnie, a najlepsza przyjaciółka eks jest niewiele lepsza? smile
  • majaa 12.02.18, 10:22
    Skoro, jak twierdzisz, znajoma doskonale orientuje się w sytuacji, to faktycznie wypadałoby zaprosić Was razem. Zawsze przecież możesz odmówić, jeśli nie masz ochoty na takie spotkanie. W końcu fakt, że jesteście w poważnym związku nie oznacza, że nie możecie się nigdzie bez siebie ruszyć. No, ale wybór, jak postąpić w takiej sytuacji należy w zasadzie do Twojego narzeczonego.
  • wysokienapiec 12.02.18, 11:45
    to, że autorka wątku doskonale się orientuje w życiu innych osób, zwłaszcza byłej dziewczyny narzeczonego i jej przyjaciółki, nie oznacza, że inni muszą na bieżąco. zgadzam się jak najbardziej z tym, że to narzeczony może zaproponować wspólne wyjście. niestety z postów autorki aż biją po oczach jakieś nieuzasadnione obawy i zagrożenie. wcale bym się nie zdziwiła jakby sama namieszała przy rozstaniu w poprzednim związku narzeczonego i ten jeden sms wszystko przypomniał!smile
  • triismegistos 12.02.18, 18:19
    Oesu ale rozkminiacie. Pewnie towarzystwo w trakcie imprezy wzięło na wspominki i spontanicznie powysyłało smysy do dawno nie widzianych znajomych. Albo w ogóle pisali do kogoś innego, ale im się pomyliły numery.

    --
    Ostatnie badania wykazały, że 42% Amerykanów ma nadwagę, a 34% jest otyła. Pozostali zjedli ankiety.
  • kora3 13.02.18, 07:31
    Z igły widły - widać, ze masz problem z narzeczonym lub/i z sobą - sorry

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.