Dodaj do ulubionych

Trudna sprawa

14.02.18, 09:58
Związana z s-v i ogólnie z życiem. Problem jak najbardziej serio i ciężki. Może coś doradzicie.

Koleżanka rozwiodła się z mężem 20 lat temu. On był psychopatą i musiała, bo nie mogła z nim już dłużej żyć. Wytrzymałość już się wyczerpała, a nie była jeszcze stara. Syn był już dorosły.
Zostawiła mu mieszkanie (po rozwodzie nie było podziału majątku, w tym wspólnego mieszkania ) i też syna - alkoholika i narkomana, bo nie mogła z synem, nad którym nie panowała, wynajmować z nim pokojów w mieście i pracować, a ojciec miał większe szanse okiełznać syna.

Nie mogła dłużej tam żyć, bo sama też zwariowałaby w tym środowisku. Każdy ma tylko jedno życie i tu ją rozumiem.
Wyszła z niczym i zaczęła życie od nowa, ale nie zerwała stosunków z dzieckiem (dorosłym). Ułożyła sobie życie z kimś innym po rozwodzie.
Dużymi wyrzeczeniami, ciężką pracą i dodatkowymi zajęciami, po latach tułania się po wynajmowanych mieszkaniach, stanęła na nogi, zdobyła dla siebie mieszkanie własnościowe i nie może znaleźć sposobu, jak zabezpieczyć przyszłość chorego syna.

Przez cały czas miała kontakt z synem, pomagała mu, kupowała leki, odwiedzała w szpitalach, pilnowała wizyt lekarskich,kupowała telefony, ubrania, dawała pieniądze, karmiła u siebie i on ją chętnie odwiedzał. Koleżanka też załatwia mu wszystkie sprawy urzędowe z ZUS-em, karami za brak bitetu, kupuje bilety miesięczne na komunikację miejską itp., więc nie jest tak, że tylko jego ojciec ponosi wszystkie koszty utrzymania syna.

Nie zabrała go jednak do siebie, bo syn ma swój pokój w starym mieszkaniu z ojcem, a kiedy dostał klucze do mieszkania matki, to zaczął wracać pijany nad ranem, sprowadzał dziwnych znajomych, nie zdejmował butów, spał w ubraniu, wypalał wszędzie dziury papierosami i niszczył nowe mieszkanie. Po prostu nie szanował i nie potrafił dostosować się do zwykłych wymagań właściciela mieszkania. Jakoś ojciec jeszcze nad nim panował u siebie, ale u miękkiej matki liczył tylko na jej dobre serce i wyrozumiałość.

Były mąż nie chciał nawet odbierać od niej telefonów, kiedy chciała rozmawiać o synu - po prostu odkładał słuchawkę. Ona nie miała także możliwości odwiedzin w swoim starym mieszkaniu (zmienione zamki), sprawdzenia warunków, choć kupowała synowi telewizor, komputer, ciuchy czy buty.
Widać, że chory układ, bo były mąż zraniony na honorze, nie widzi możliwości rozmowy nawet o swoim dziecku. Prawdopodobnie ojciec też dba o syna (płaci rachunki, robi zakupy żywnościowe), ale nie daje mu ani złotówki, by nie wytracał pieniędzy na picie i głupoty.

Można to różnie oceniać - matka zostawiła dorosłe uzależnione dziecko i zaczęła nowe życie, ale też wyprowadzając się ze swojego mieszkania nie zrobiła podziału majątku i nie doprowadziła do sprzedaży mieszkania ze względu na możliwość mieszkania syna i zawsze mu pomagała.

Koleżanka chciałaby zrzec się notarialnie swojej połowy starego mieszkania na rzecz syna, a pewnie druga połowa (należąca do byłego męża i ojca syna) też przypadnie na syna, więc będzie miał zabezpieczone lokum, jeśli będzie w stanie je utrzymać i opłacić.

i teraz kolejny problem Nagle ojciec umiera (ma dziś 68 lat)
Jak powinna zachować się koleżanka? 20 lat po rozwodzie. Żadnych kontaktów od 20 lat. Kto powinien zająć się pogrzebem? Jej były mąż ma rodzinę w Polsce, ale nie w mieście. Syn zaburzony. Wiem, że nie jest to kwestia s-v, a bardziej życiowa, ale co powinnam jej doradzić? Czy powinna się włączyć w działania urzędowe czy tylko zawiadomić jego rodzinę w Polsce?
Syn na pewno nie będzie wiedział co zrobić i jakie podjąć kroki. Nie zna przepisów i zwyczajów. Były mąż koleżanki ma brata i siostrę w Polsce. Czy to oni powinni zająć się sprawami pogrzebu i dziedziczenia czy była żona????

Sprawa poważna i pilna. Koleżanka prawie codziennie dzwoni do mnie z płaczem i pytaniami, co robić w razie czego.
Pomóżcie jakimiś radami, proszę.
Edytor zaawansowany
  • baba67 14.02.18, 10:21
    Powinna się zrzec w zamian za zabranie kluczy o swojego mieszkania. Niestety powinna zająć się pogrzebem(gdyby syn był normalny to nalezałoby do niego. Wszystkie urzędy (syn jak rozumiem ok 40 tki) będą od niego tego oczekiwać-dojdzie do chaosu i nieprzyjemnych sytuacji ona i tak będzie w to zamieszana.
    Twoja przyjaciółka jest dzielna kobietą którą dotknął koszmarny pech. Walczyła o swoje szczęście i mozna powiedzieć że z sukcesem.Nie powinna sobie wyrzucać ani rozwodu ani częściowego odcięcia się od syna. Wszyscy specjaliści od leczenia uzależnień to doradzają. Tu sie nie udało ale to nie jej wina.

    --
    Szczęście to wieczność oprawiona w odpowiednią chwilę.
  • horpyna4 14.02.18, 10:34
    Jeżeli mieszkanie jest współwłasnością jej i byłego męża, to jak najszybciej powinna swój udział w mieszkaniu przepisać notarialnie na syna (darowizna). Wtedy w razie śmierci byłego męża może spokojnie poprzestać na powiadomieniu jego rodzeństwa, a oni niech dalej wszystko załatwiają.

  • annthonka 14.02.18, 10:46
    Zająć się pogrzebem.
    Jeżeli jej nie zależy na mieszkaniu to przepisać swój udział w mieszkaniu na syna.

    Ale przede wszystkim iść na terapie dla współuzależnionych i przestać wreszcie wspierać starego konia w piciu, bo to co piszesz się w głowie nie mieści.
  • jolanta4447 14.02.18, 13:12
    "W głowie się nie mieści."
    Może w Twojej.

    Są takie sytuacje. Dorosły syn zaburzony - alkoholizm, schizofrenia, nietypowe odbieranie rzeczywistości.
    Syn ok. 38-39 lat.

    Tak, doradzę jej notarialne przepisanie współwłasności mieszkania na syna.
    Gorzej z pogrzebem. Trzeba zawiadomić jego żyjące rodzeństwo. I jak to załatwić? Oni powinni zająć się pogrzebem czy była żona sprzed 20 lat?

    Sprawa naprawdę poważna, a nie jakaś fantasmagoria. Możliwe w każdej chwili. Koleżanka wręcz wariuje, bo nie wie, co robić w nagłym przypadku.
    Tak naprawdę, to ona nie ma żadnych praw do występowania jako członek rodziny do załatwiania spraw urzędowych po 20 latach po rozwodzie. Syn - chory - nie ma żadnej wiedzy o przepisach. Matka chciałaby mu pomóc, ale jak to załatwić?
    Proszę, pomóżcie dobrą i skuteczną radą, bo dziewczyna wariurje, a czas jest nieubłagany.
    Co robić po kolei, jeśli ten ojciec nagle umrze, a jest to prawdopodobne?

    Jestem tym tak bardzo przejęta jak przyjaciółka i nie wiem, jakie jest właściwe postępowanie. Przekażę jej każde Wasze rady.
    Wiem, że pierwszy jest notariusz i przekazanie własności połowy mieszkania przez przyjaciółkę (matkę) na syna.
    Po śmierci ojca syn uzyska drugą połowę mieszkania, bo ojciec miał tylko jednego syna. Chyba przez sąd?
    Kwestie pogrzebu (ZUS, rodzeństwo ojca) jak załatwić? A jeśli ojciec miał jakieś oszczędności w bankach, to jak syn mógłby je przejąć?

    Naprawdę proszę o poważne rady znających się osób, bo przyjaciółka niekumata w internetach i tylko liczy na moją pomoc.
    MUSZĘ JEJ W TYM POMÓC, ALE SAMA NIEWIELE WIEM.

    Zależy mi bardzo, bo to dobra osoba, wiele przeszła, dała sobie radę dużym swoim kosztem i należy jej się pomoc i bardzo na niej polegam. Wiem, że temat poza s-v, ale popytajcie znajomych, znawców i dajcie znać! Barzo proszę.


  • asia.sthm 14.02.18, 13:25
    To ten ojciec nadal zyje a kolezanka juz mu pogrzeb planuje????
    Niech szybko ureguluje sprawy majatkowe, to najwazniejsze.

    --
    https://forumdlazycia.files.wordpress.com/2014/06/linia-ozdobna_www-margonem-pl.gif
  • tt-tka 14.02.18, 13:26
    Przepraszam, ale albo syn jest zaburzony do tego stopnia, ze nie jest w stanie samodzielnie funkcjonowac, a wowczas nalezy wystapic o ubezwlasnowolnienie go, albo nie jest i w takim wypadku nalezy mu pozostawic zalatwianie jego spraw.

    Rodzine zawiadamia sie depesza/mailem/telefonicznie powiadomieniem, ze iks zmarl i trzeba zajac sie formalnosciami i pogrzebem. Mozna dolaczyc kondolencje.

    Przyjaciolce - jesli istotnie chcesz jej pomoc - koniecznie doradz terapie dla wspoluzaleznionych, jak ktos juz sugerowal. Tam nia dalej pokieruja.
  • yoma 14.02.18, 13:33
    Po pierwsze nie "przepisać mieszkanie na syna", lecz zaproponować byłemu, żeby odkupił jej połowę mieszkania. Synowi zapowiedzieć, że jak zadłuży chałupę, to pójdzie pod most, ona palcem nie kiwnie. Przestać kiwać palcem.

    --
    Nie jestem człowiekiem w swoim wieku. Jestem człowiekiem w wieku kogoś o wiele młodszego.
  • horpyna4 14.02.18, 16:07
    Nie odkupi, szkoda zachodu. Jeżeli ona i tak chciała zrezygnować z udziału na rzecz syna, to najlepiej odciąć się jak najszybciej. Wtedy sprawy pogrzebu i spadku może mieć w nosie - nie dziedziczy i nie ma obowiązków rodzinnych. Niech się tym zajmie rodzeństwo byłego męża, skoro syn nie potrafi (lub udaje, że nie potrafi).

    Ludzie, którzy nie mogą lub nie chcą spłacić współwłaściciela mieszkania, potrafią ciągnąć takie sprawy latami. A rozumiem, że kobieta ma i tak zszarpane nerwy.
  • yoma 14.02.18, 17:32
    Jak nie odkupi, to się wtedy przeprowadza podział majątku przez sąd. Chyba że chce się pozbyć lekką ręką kilkudziesięciu tysięcy, to oczywiście jej sprawa.

    Po byłym ani nie dziedziczy, ani mu pogrzebu nie wyprawia, więc tu nie ma żadnego problemu. Chyba że, znowu, koniecznie chce go mieć, ale wtedy i nasze rady niepotrzebne.

    --
    Wszedł cham w zabłoconych gumofilcach do salonu, wypróżnił się i rechocząc mówi: nic mi nie zrobicie. [Cimoszewicz]
  • kora3 15.02.18, 00:21
    dokładnie

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 14.02.18, 12:08
    Jeśli chce, to niech się zrzeknie swojej części mieszkania na rzecz syna. Zawsze to lepiej, kiedy kwestie majątkowe są uregulowane jeszcze za życia. Co do organizowania pogrzebu, to jako była żona nie ma takiego obowiązku, to jest sprawa jego rodziny. Rozumiem, że syn nie da rady, więc trzeba będzie zawiadomić brata lub siostrę.
  • akle2 14.02.18, 12:17
    Jeśli są tu jacyś prawnicy, to niech mnie oświecą, ale jaki jest sens przepisywania udziału matki w starym mieszkaniu na syna, skoro on i tak tam mieszaka i to mieszkanie i tak będzie mu się należało po rodzicach czyli po koleżance i jej zmarłym byłym mężu. Jeśli coś formalizować, to raczej spadek po nieboszczyku, czyli udział ojca. Jeśli syn obejmie oba udziały, czyli stanie się wyłącznym właścicielem mieszkania i jednocześnie okaże się, że ma długi, to komornik go zlicytuje, a wtedy koleżanka będzie miała nowy ból głowy, bo się ulituje i przyjmie go do nowego lokum. Tak więc nie radzę. Swoją drogą dlaczego zamki są wymienione, skoro ona swojego udziału w starym mieszkaniu się nie wyzybyła i wciąż jest współwłaścicielką?? W sprawie pogrzebu powinna porozumieć się z jego rodziną, ale wg mnie to tamci powinni się pogrzebem zająć.
  • akle2 14.02.18, 12:19
    Jolanto, pójdź z tym wątkiem na forum prawne, to nie jest sprawa sv, naprawdę.
  • koronka2012 14.02.18, 20:34
    akle2 napisała:

    > Jeśli są tu jacyś prawnicy, to niech mnie oświecą, ale jaki jest sens przepisyw
    > ania udziału matki w starym mieszkaniu na syna, skoro on i tak tam mieszaka

    Sens jest taki, że w chwili obecnej zadłużenie tego lokalu, niezależnie od tego kto tam mieszka i kto moralnie powinien płacić - to zadłużenie koleżanki, a nie faktycznego lokatora (syna).

    Uważam przy tym, że dobrowolne przepisywanie mieszkania na uzależnioną, nieogarniętą osobę jest najgorszym pomysłem w historii. Pierwszą rzeczą, którą zrobi będzie sprzedanie go za bezcen, albo wpakowanie się w jakieś mętne układy, które skończą się utratą tego mieszkania.

    > W sprawie pogrzebu powinna porozumieć się z jego rodziną
    > , ale wg mnie to tamci powinni się pogrzebem zająć.

    A przepraszam - czemu rodzina miałaby ponosić koszty pogrzebu (zasiłek nie wystarcza), skoro jest syn - spadkobierca? kwestia tego, ze syn nie ogarnia jest drugorzędna, pochówek jest obowiązkiem najbliższej rodziny, nie dalszej.
  • tt-tka 14.02.18, 20:47
    koronka2012 napisała:
    > > W sprawie pogrzebu powinna porozumieć się z jego rodziną
    > > , ale wg mnie to tamci powinni się pogrzebem zająć.
    >
    > A przepraszam - czemu rodzina miałaby ponosić koszty pogrzebu (zasiłek nie wyst
    > arcza), skoro jest syn - spadkobierca? kwestia tego, ze syn nie ogarnia jest dr
    > ugorzędna, pochówek jest obowiązkiem najbliższej rodziny, nie dalszej.

    Rodzenstwo (zrozumialam,, ze chodzi o brata i siostre jeszcze-nie-zmarlego) to nie jest imho dalsza rodzina. Nie wiemy, jakie maja stosunki i wiezy z jeszcze-nie-zmarlym, ale byc moze woleliby sami zajac sie pogrzebem niz zeby to robila eksa, wyreczajac syna. Malezy ich zawiadomic i przedstawic sytuacje (o ile jej nie znaja) w stylu "syn tego nie zrobi, zatem albo ja, albo wy".
    Koszty oczywiscie powinna poniesc rodzina najblizsza, czyli syn spadkobierca.
  • kora3 15.02.18, 00:45
    Nie jestem prawnikiem, ale:
    - pani po byłym mężu nie dziedziczy ani majątku, ani długów (ewentualnych)
    -- jeśli nie przeprowadzono podziału majątku dorobkowego pani jest właścicielką połowy mieszkania, w razie śmieci ojca, jego udziały czyli drugą połowę dziedziczy syn

    Moja rada dla pani - przeprowadzić podział majątku dorobkowego teraz. Po tylu latach najpewniej żadne sprzęty czy ruchomości wchodzące kiedyś w jego skład nie istnieją, pozostaje tylko nieruchomość w postaci mieszkania. Jeśli mąż chce pozostać w mieszkaniu będzie musiał spłacić jej połowę.
    Pogrzeb - pani nie ma żadnego obowiązku zajmować się pogrzebem. Jeśli chce, może, ale nie musi.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • nigger-sad 14.02.18, 12:28
    Kwestia do pomocy społecznej, ośrodka uzależnień, częściowego ubezwłasnowolnienia, na pewno nie z zakresu sv. Są rozmaite sposoby na patologię (a tu występuje ona w najczystszej postaci, u wszystkich stron tej sprawy zresztą) i instytucje, które sobie z nią radzą.
  • yoma 14.02.18, 12:56
    NIE zajmować się pogrzebem. Były mąż jest dla niej osobą obcą.

    Co innego teściowa smile Ale to i tak temat na forum prawne albo Życie rodzinne, nie na sv.

    --
    - Proszę państwa, całka z e do x jest tak idealna, że nawet PiS nie mógłby jej nic zarzucić.
  • yoma 14.02.18, 12:59
    PS a w ogóle to doradź koleżance dobrego psychologa. Codziennie dzwonić i płakać nad hipotetyczną śmiercią kogoś, kogo się od 20 lat nie widziało, to nie jest normalne.

    --
    Wy pisdaki macie te mózgi w jakiś inny sposób osadzone. [Adam111115]
  • basiastel 14.02.18, 14:06
    Codziennie dzwonić i płakać nad hipotetyczną śmiercią kogoś, kogo się od 20 lat nie widziało, to nie jest normalne.
    -----------------------
    zwłaszcza, że facet ma 68 lat i jeszcze ze 30 może pożyć
  • yoma 14.02.18, 14:12
    Otóż.

    --
    Breaking rocks in the hot sun
    They fought the law and the law won
  • wagonetka 14.02.18, 14:28
    jolanta4447 napisała:

    > Sprawa poważna i pilna.

    znaczy, że ten były mąż jest śmiertelnie chory i lekarze dają mu tydzień życia?
  • asia.sthm 14.02.18, 14:51
    Zupelne wariactwo.
    Niektorzy zamiast zalatwic zaniedbane sprawy wola histeryzowac na zapas.
    Jolanta powinna kolezance zafundowac kubel zimnej wody.

    --
    https://forumdlazycia.files.wordpress.com/2014/06/linia-ozdobna_www-margonem-pl.gif
  • wagonetka 14.02.18, 14:55
    otóż to
    była żona jest osobą obcą

    syn jest całkiem dorosły, żeby nie powiedzieć stary koń i chyba nie potrzebuje już matczynej opieki

  • wagonetka 14.02.18, 14:57
    ale rozumiem, że gdy sie latami wspierało na wszelkie sposoby alkoholika i narkomana (mam na myśli syna) to trudno jest tak od razu przestać
  • jolanta4447 14.02.18, 15:17
    @ basiastel
    @ wagonetka
    Widzę, że dość luźno potraktowałyście wątek, a sprawa jest jak najbardziej poważna.
    Nie pora na śmichy-chichy "znaczy, że ten były mąż jest śmiertelnie chory i lekarze dają mu tydzień życia?"

    Może nie jest jeszcze śmiertelne chory, ale wszystko jest możliwe przy zapracowanym mężczyźnie w tym wieku (68 lat).
    Naprawdę proszę o poważne rady, bo przyjaciółka zaczyna bzikować, a muszę jej pomóc. Ona jest
    mi bliższa niż rodzona siostra i też bardzo boli mnie ta sytuacja.
  • tt-tka 14.02.18, 15:20
    Kolezanka zaczyna bzikowac (zaczyna ?), a jesli skonczy w wariatkowie lub wpadnie pod samochod ? Kto wtedy zajmie sie jej pogrzebem i sprawami spadkowymi ?
    Niech ona szybko usamodzielni syna lub zalatwi mu prawnego opiekuna, oto co mozna doradzic.
  • wagonetka 14.02.18, 15:22
    tt-tka napisała:

    > Niech ona szybko usamodzielni syna lub zalatwi mu prawnego opiekuna

    prawny opiekun dla 40-letniego chłopa?

  • tt-tka 14.02.18, 15:25
    Przy ubezwlasnowolnieniu oczywiscie tak. Nawet dla starszego smile
  • wagonetka 14.02.18, 15:33
    coś mi się nie wydaje, aby ta kobieta doprowadziła do ubezwłasnowolnienie syna, już raczej będzie nim opiekować sie do śmierci

    a w kwestii pochówku jako obca osoba nie ma żadnych praw ani obowiązków wobec zmarłego

  • tt-tka 14.02.18, 16:41
    wagonetka napisał(a):

    > coś mi się nie wydaje, aby ta kobieta doprowadziła do ubezwłasnowolnienie syna,
    > już raczej będzie nim opiekować sie do śmierci

    Pewnie tak. A po jej smierci co zrobi calkowicie niewydolny zyciowo 40-, 50- lub 60-letni chlopczyk ?
  • wagonetka 14.02.18, 15:21
    nikt tu się nie śmieje, jesteś przewrażliwiona

    ale ponieważ napisałaś, że sprawa jest pilna uprawniony jest wniosek, ze były mąż jest umierający
  • basiastel 14.02.18, 15:50
    Nie rozumiesz, że bzikowanie koleżanki związane z pochówkiem sprawnego, 68-letniego ex-męża nie jest normalne?
    I nikt nie robi sobie "śmichów-chichów".
    Zresztą, nawet gdyby koleżanka chciała się podjąć zorganizowania pogrzebu, to nie jest to zadanie ponad możliwości przeciętnego człowieka, więc skąd to bzikowanie?
  • basiastel 14.02.18, 16:37
    Zresztą, cała sprawa nie jest specjalnie skomplikowana. Syn, w razie śmierci ojca, dziedziczy połowę mieszkania. Swoją część koleżanka może mu przekazać darowizną. Skoro syn nieogarniający rzeczywistości, pogrzebem może się zająć praktycznie każdy ( koszta ogarniając przy pomocy zasiłku pogrzebowego ).
  • asia.sthm 14.02.18, 15:50
    > Nie pora na śmichy-chichy "
    > bo przyjaciółka zaczyna bzikować, a muszę jej pomóc.

    Wybacz Jolanto, ale to jest zupelnie absurdalna historia i nie wymagaj aby wszyscy automatycznie popadli w zespolowe bzikowanie, tak jak ty to zrobilas. Jedyne co mozesz zrobic to zachowac zdrowe zmysly i poradzic kolezance zlatwienie prawne podzialu mieszkania lub majatku o ile taki istnieje. Niech ona najpierw zajmie sie tym co zaniedbala.
    Poki co popada w histerie, tobie zawraca glowe, nic nie zrobi na wlasna odpowiedzialnosc tylko na ciebie zwala rozwiazanie swoich dramatow. Ty powinnas jej uswiadomic nieracjonalnosc jej bzikowania, polecam wiec kubel zimnej wody na glowe. Pogrzeb zyjacego bylego meza to nie jest jej najwazniejszy problem - ona ucieka on tego co powinna zrobic i wymysla sobie dramaty. A ty dalas sie wciagnac w jej gierki i tez pozwolisz sie wykonczyc. W takim komplecie nic nie zrobicie a sprawy tak jak dotad przez 20 lat beda rozgrzebane, niezalatwione, stresujace.
    Jednym slowem cyrk na kolkach na wlasne zyczenie. Niektorzy tak lubia miec.

    --
    po prostu, prosto z mostu...
  • bene_gesserit 14.02.18, 18:35
    Kolezanka powinna pilnie poczytać o syndromie współuzależnienia. I dowiedzieć się np ze strony PARPA o tym, gdzie i jak szukać kogoś do interwencji.

    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • koronka2012 14.02.18, 20:27
    Pogrzebem powinien zająć się syn jako jedyny spadkobierca. Ona może mu w tym pomóc organizacyjnie, natomiast nie mieszałabym się do powiadamiania rodziny ani nie uczestniczyła w pogrzebie. Całość organizacji można zlecić firmie, nie angażowałabym się w to osobiście, chyba że jest jakiś grób rodzinny, wtedy rodzeństwo może mieć prawo do decyzji czy eks mąż może być tam pochowany.

    Sprawami dziedziczenia powinien zająć się syn - ani była żona ani rodzeństwo nie ma tu nic do załatwienia. Jeśli mam być szczera, to w tej konkretnej sytuacji nie przepisywałabym na syna swojej połowy, a w miarę możliwości - naciskała na sprzedaż mieszkania i kupno synowi mniejszego za jego połowę spadku po ojcu. Ma to na celu ograniczenie potencjalnych strat - jeśli syn nadal jest uzależniony, to jest wysoce prawdopodobne, że mieszkanie przepuści - przepije, sprzeda itd. a matka nadal będzie się czuła zobligowana do pomocy. Sprzedając, kupując synowi mniejsze - daje sobie przynajmniej środki do dyspozycji na przyszłą pomoc.
  • basiastel 14.02.18, 20:34
    rada dot. mieszkanie rozsądna
  • akle2 14.02.18, 21:08
    Syn powinien się zająć sprawami dziedziczenia, ale można się domyśleć, że tego nie zrobi. Może co najwyżej złożyć podpis na gotowym, wypełnionym wcześniej przez matkę wniosku o stwierdzenie nabycia spadku (proste, kilkuzdaniowe pismo, jeśli założyć, że nie ma innych spadkobierców, dzieci z innych zwiążków ojca, nowej żony itp.)
    Pogrzebem też powinien się on zająć i pewnie również oleje i tą sprawę i co wtedy? Nie ryzykowałabym niepowiadamiania rodziny. Rodzeństwo jest przecież NAJBLIŻSZĄ rodziną, nie mówię o jakiejś piątej wodzie. Mogliby mieć słuszny żal i wcale bym im się im nie dziwiła. Może znają sytuację i zgodzą się dołożyć parę groszy ponad kwotę zasiłku. No, ale to tylko gdybanie. Osobiście dziwię się tylko, że bohaterka wątku zadręcza telefonami koleżanki, zamiast poszukać pomocy u fachowców (prawników/psychologów). Obecnie są kancelarie świadczące pomoc kompleksową (nie tylko prawną i psychologiczną ale i podatkową) - dość popularne przy rozwodach (tzw. parasol).
    Poszukanie mniejszego i tańszego mieszkania, np w tańszej dzielnicy - byłoby najlepszym rozwiązaniem, z tym się zgadzam. I zmiana zamków w nowym, bo jak nie własny syn okradnie, to jego kolesie.
  • verdana 14.02.18, 21:58
    Zaraz, chwileczkę.
    Po pierwsze dlaczego 68 letni facet ma umrzeć z dnia na dzień?
    Po drugie - w pierwszym poście mamy uzależnionego syna, alkoholika i narkomana, trudno sie dziwić, że matka miała dość i sobie poszła, przy czym szlachetnie jednak czasem się menelem zajmie.
    Kilka postów dalej mamy sytuację absolutnie różną od wyjściowej - schizofrenika, którego matka zostawiła z psychopatą.
    To sa sytuacje kompletnie do siebie niepodobne. W pierwszym wypadku matka może machnąć ręką na syna i uznać,z ę sama powinna leczyć sie ze współuzależnienia. W tym drugim syn jest chory i pozostawienie go z facetem, z którym zdrowa osoba wytrzymać nie moze jest może zrozumiałe, ale poczucie winy moze koleżance nie dawać żyć i stąd takie dziwaczne problemy, zastępujące problemy realne.
  • akle2 14.02.18, 22:17
    To w końcu ojciec żyje, czy nie? Bo organizowaniu pogrzebu osobie żyjącej, jest bądź co bądź niesmaczne i nadaje się na forum czarnego humoru, a nie tutaj smile

  • tt-tka 14.02.18, 22:21
    Ojciec zyje. I nawet nie jest na smiertelnym lozu, tylko zdaniem autorki pan lat 68 moze umrzec doslownie w kazdej chwili.
  • akle2 14.02.18, 22:39
    Ups. Ja bym obstawiała, że to syn może zaćpać się na śmierć, o tym autorka nie pomyślała? smile
  • annthonka 14.02.18, 22:44
    Wymyślanie urojonych problemów zastępczych jako ucieczka przed realnymi problemami związanymi z czterdziestoletnim pasożytem (wersja z postu startowego) czy też schizofrenikiem niezdolnym do samodzielnego funkcjonowania (wersja kilka postów niżej).
  • minniemouse 15.02.18, 00:32
    To raczej twoja przyjaciolka ma powazne problemy emocjonalne - po 20 latach rozwodu, co ja pogrzeb bylego meza obchodzi? nie ma zadnych obligacji, i przeciez jesli odpowiednie urzedy zorientuja sie ze syn nie nadaje sie do spelnienia tego obowiazku to sie zglosza do reszty rodziny. juz sie nie boj, rzad nie da sobie wyrwac forsy za darmo tylko zmusi kogo moze aby zaplacil za pogrzeb - w tym wypadku rodzice albo rodzenstwo beda musieli.
    co do opieki nad synem - myslalam ze w Polsce funkjconuje cos takiego jak psychiatra i opieka spoleczna? jesli to naprawde schizofrenikz nalogami, to czy nie powinien byc ewnetualnie umiesczony w jakiejs placowce? miec jakies pomice, leczenie, dochodzaca opieke?
    i, tak jak niektorzy radza, zostac ubezwlasnowolniony.
    mieszkanie - tez nie przepisywalabym na syna dopoki jest nieodpowiedzialny. bo zawsze to jakies zabezpieczenie materialne ktore w razie czego mozna sprzedac. poki co jak chce moze w nim przeciez mieszkac. a tak, jak dostanie, w kazdej chwili moze przepic za grosze. matka zdecydowanie jest na progu zalamania nerwowego, sama potrzebuje psychiatry i terapii i poradni od wspoluzaleznien. ty jej Jolanto po prostu nie jestes w stanie pomoc bo tu jest potrzebny specjalista - profesjonalista ktory sie na tym zna. niejeden.

    Minnie

    --
    ~ Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama ~

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.