Dodaj do ulubionych

Wulgaryzmy w pracy i domu

13.03.18, 15:47
Kontekst: służbowo prywatne rodzinne środowisko na tzw. poziomie, z aspiracjami, 30+, 40+ Problem: wulgaryzmy typu k...a, ch...j, popie....ny, poj...ny itp. itd. albo słowo zaj...iście bez skrępowania podczas rozmowy wtrącane w różnych kontekstach.
Jak taktownie acz stanowczo bez narażania się na śmieszność wyrazić zniesmaczenie na zachowanie osoby i słownictwo które uznaje luźnego i normalnego?
Dotychczas w służbowych sytuacjach z petentami i osobami swego szczebla radziłem sobie traktując rozmówcę lodowatym spojrzeniem, albo dość szybko ucinając rozmowę, tudzież ograniczając kontakt do niezbędnego minimum.
Pod swoim dachem osobie przeklinającej ośmieliłem się powiedzieć, że nie życzę sobie wulgaryzmów, że w tym domu się nie przeklina - na co gość stwierdził cyt. wyluzuj to przecież normalne.
Edytor zaawansowany
  • tt-tka 13.03.18, 16:13
    "W mojej normie to sie nie miesci" i nadal sobie nie zyczysz. Konsekwentnie i kazdorazowo.
  • tt-tka 13.03.18, 16:16
    Apel o wyluzowanie - przymusowe - wkuropatwia mnie jak malo co, bo jest to narzucanie mi cudzych norm. Dotyczy nie tylko slownictwa. Nie toleruje u siebie - jestes gosciem, obowiazuja normy gospodarza.
    Na gruncie neutralnym (na ziemi niczyjej) unikam.
  • michelangelo70 27.03.18, 22:29
    wk..wia, powiedzmy szczerze, pani tetetko, wk.wia smile
  • yoma 13.03.18, 17:04
    "Naucz się k.a furmanie j.any, że przy mnie nie bluzgasz!".

    --
    Nie jestem człowiekiem w swoim wieku. Jestem człowiekiem w wieku kogoś o wiele młodszego.
  • jolanta4447 13.03.18, 17:14
    Gorzej, jeżeli jest się u kogoś w domu / pracy, a gospodarz tak bluzga. U niego trudniej zwrócić mu uwagę.
  • tt-tka 13.03.18, 17:38
    Jezeli to jest w domu, nastepnego zaproszenia nie przyjmuje.
    Jezeli w pracy (nawet u niego) prosze o stosowanie form przyjetych w stosunkach sluzbowych. Gdy nie skutkuje, prosze o powtorzenie bez przerywnikow. I jeszcze raz, i jeszcze.
  • verdana 13.03.18, 20:24
    Moim zdanie to zależy. Jesli gość mówi "to k..., zaj.. bylo, k., a tamtem gość popier, nic nie rozumiał ch.. je..to nalzy go poprosić, aby jednak nie używał wulgaryzmów. Albo nie zapraszać.
    Czym innym jest jednak używanie wulgaryzmów co pewien czas, adekwatnie do sytuacji, a nie jako przerywnik i zastępstwo dla 90% słów. Gdy ktoś opowiada, jakie ma problemy i powie - raz - , ze szef go wk..., albo ktoś użyje wyrażenia "sukienka wyglądała zaj..." , albo dla określenia kogoś, kto zrobił niebotyczne świństwo użyje zwięzłego określenia ch... - to wtedy zwracanie uwagi jest rzeczywiście śmieszne. Sprawia wrażenie purytanizmu. Wulgaryzmy sa fatalne, jako przecinki, ale to są słowa, które czemuś służą i czasem po prostu można ich użyć w towarzystwie znajomego (nie w pracy oczywiście).
    Przy czym słowa zmieniają znaczenie i takie "zajebiście" nie jest juz przez większość osób traktowane jako wulgaryzm. Podobnie, jak wulgaryzmem nie jest już słowo kobieta, ani kiep. Za to jest ku..as, który jeszcze w latach 50-tychi sporadycznie 60-tych występował w wierszykach dla dzieci, jako synonim frędzla.

  • horpyna4 13.03.18, 21:50
    No właśnie... ciekawe, że nie każdy wulgaryzm jest wulgaryzmem dla niektórych ludzi. Do dziś pamiętam pewną scenkę, której świadkiem byłam ponad 20 lat temu. Jakiś dziadzio pod jednym z gdańskich kościołów głośno ochrzaniał kilku młodych ludzi za język, jakim się w tym miejscu głośno posługiwali... a co on wykrzykiwał pod ich adresem? Ano to:

    - Ku.wa! Ku.wa! Pod kościołem jesteście i ch..ami rzucacie? Ku,wa!!!

  • runy 14.03.18, 01:01
    Czyli wulgaryzm co pewien czas, adekwatnie do sytuacji wypada, a jako przecinek nie przystoi? Do mnie to jakoś nie przemawia.

    Być może słowo: za...iście nie ma już kwalifikatora wulgarności bo stało się potoczne, ale nie czarujmy się - śmierdzi prostactwem. Niesie się w przestrzeni na tyle często, że u niektórych, np. u mnie, wywołuje odruch wymiotny.

    Cóż - pozostaje mi przyjąć do wiadomości, że pojęcie wulgaryzmu i językowego prostactwa stało się względne a odbiór subiektywny.


    verdana napisała:

    > Czym innym jest jednak używanie wulgaryzmów co pewien czas, adekwatnie do sytua
    > cji, a nie jako przerywnik i zastępstwo dla 90% słów. Gdy ktoś opowiada, jakie
    > ma problemy i powie - raz - , ze szef go wk..., albo ktoś użyje wyrażenia "suki
    > enka wyglądała zaj..." , albo dla określenia kogoś, kto zrobił niebotyczne świń
    > stwo użyje zwięzłego określenia ch... - to wtedy zwracanie uwagi jest rzeczywi
    > ście śmieszne. Sprawia wrażenie purytanizmu. Wulgaryzmy sa fatalne, jako przeci
    > nki, ale to są słowa, które czemuś służą i czasem po prostu można ich użyć w to
    > warzystwie znajomego (nie w pracy oczywiście).
    > Przy czym słowa zmieniają znaczenie i takie "zajebiście" nie jest juz przez wię
    > kszość osób traktowane jako wulgaryzm.
  • aqua48 14.03.18, 08:48
    verdana napisała:

    > Czym innym jest jednak używanie wulgaryzmów co pewien czas, adekwatnie do sytua
    > cji, a nie jako przerywnik i zastępstwo dla 90% słów.
    > Wulgaryzmy sa fatalne, jako przeci
    > nki, ale to są słowa, które czemuś służą i czasem po prostu można ich użyć w to
    > warzystwie znajomego (nie w pracy oczywiście).

    Moim zdaniem nie ma absolutnie żadnej potrzeby by używać wulgaryzmów, używają ich ludzie ograniczeni. Istnieje w języku polskim mnóstwo innych dużo bardziej neutralnych wyrażeń których można użyć w sytuacji tego wymagającej jako wyrażenie emocji.
  • quelquechose 14.03.18, 11:44
    Podobno wulgaryzmów używają ludzie kreatywni i otwarci właśnie big_grin Badania jakieś były (powtarzam zasłyszane, nie mam linka). Tyczyło się raczej zastosowania opisanego przez verdanę, nie jako przecinka

    --
    http://dl10.glitter-graphics.net/pub/496/496480jrt694jsq1.gif
  • quelquechose 14.03.18, 11:50
    www.washingtonpost.com/news/wonk/wp/2015/12/22/why-its-a-good-sign-if-you-curse-a-lot/?utm_term=.f0b973d52bae

    --
    http://dl10.glitter-graphics.net/pub/496/496480jrt694jsq1.gif
  • michelangelo70 27.03.18, 23:51
    No właśnie. Przy czym należy odróżnić żula spod Biedronki od kogoś, kto cznia konwenanse i używa "wyrazów" nie z braku możliwości językowych, lecz z powodu nazywania rzeczy wprost. Przykład: odepchniecie starszej pani przez dresiarza w drzwiach można nazwać "nieuprzejmym zachowaniem", ale ja wolę nazwać je "chamstwem" albo "buractwem", bo te ostatnie określenia niosą ładunek emocji, które towarzyszą mi przy ocenie takiego zachowania. To lajtowy przykład. Są inne, mocniejsze.
  • asia.sthm 14.03.18, 12:35
    @aqua48

    > Moim zdaniem nie ma absolutnie żadnej potrzeby by używać wulgaryzmów, używają ich ludzie ograniczeni.

    Wypowiadasz sie bardzo kategorycznie. Jak sie zastanowisz to byc moze uznasz ze jakas potrzeba w wyjatkowych okolicznosciach moze zaistniec i nie tylko czlowiek ograniczony z niej skorzysta big_grin
    No ale masz prawo wolec ludzi, w momentach najwyzszej irytacji, frustracji czy desperacji cedzacych elegancko same salonowe slowa pekajac w srodku ze zlosci. Te obowiazkowe dla niektorych biale rekawiczusie sa przereklamowane i niezdrowe - glownie pretensjonalne.

    --
    http://s4.tinypic.com/2z40pdi_th.jpg
  • michelangelo70 27.03.18, 23:52
    Całkowicie się zgadzam. Czasem w człowieku kipi chęć nazwania rzeczy po imieniu. Bez owijania w bawełnę.
  • runy 28.03.18, 02:27
    @Michelangelo70
    Czasem kipi chęć, co nie znaczy, że powinna wykipieć, w konsekwencji to brudzi, zasmradza ciało i duszę.



    michelangelo70 napisała:

    > Całkowicie się zgadzam. Czasem w człowieku kipi chęć nazwania rzeczy po imieniu
    > . Bez owijania w bawełnę.
  • asia.sthm 28.03.18, 12:12
    E tam - komu zasmradza temu zasmradza, normalny wentyl bezpieczenstwa jest potrzenby kazdej maszynie, a co dopiero czlowiekowi. Hamowanie emocji jest bardzo niezdrowe, moze byc niebezpieczne i potrafi okropnie zasmrodzic.

    --
    - Jezusicku, Jendrek, psecie ty mas ciupaske w plecach!
  • majaa 14.03.18, 13:24
    aqua48 napisała:

    > Moim zdaniem nie ma absolutnie żadnej potrzeby by używać wulgaryzmów, używają i
    > ch ludzie ograniczeni.

    Pozwolę sobie się nie zgodzić z tym stwierdzeniem. Znam osoby, których w żadnym wypadku nie nazwałabym ograniczonymi, a mimo to czasem, w pewnych sytuacjach coś im się wyrwie w silnych emocjach. I, o zgrozo wink, w moim odczuciu ma to swoje uzasadnienie.

  • aqua48 14.03.18, 15:01
    majaa napisała:

    >Znam osoby, których w żadnym
    > wypadku nie nazwałabym ograniczonymi, a mimo to czasem, w pewnych sytuacjach c
    > oś im się wyrwie w silnych emocjach. I, o zgrozo wink, w moim odczuciu ma to swoj
    > e uzasadnienie.

    Nie widzę żadnego uzasadnienia, by w silnych emocjach nie wyrywało im się "kurczę pieczone" czy coś podobnego zamiast k..m... Są bowiem wyrażenia w języku polskim, które doskonale zastępują wykrzykniki emocjonalne i nie są WULGARNE.
  • wagonetka 14.03.18, 15:33
    aqua48 napisała:

    > Nie widzę żadnego uzasadnienia, by w silnych emocjach nie wyrywało im się "kurc
    > zę pieczone" czy coś podobnego zamiast k..m... Są bowiem wyrażenia w języku pol
    > skim, które doskonale zastępują wykrzykniki emocjonalne i nie są WULGARNE.

    nie, nie ma "złych słów", są tylko słowa źle użyte
    język polski jest barwny i nie ma żadnego powodu, aby nie używać (właściwie) słów, jakie są w słowniku
    "kurcze pieczone" na wyrażenie bardzo silnych emocji dobre jest dla pensjonarki, ale dla dorosłej osoby jest bardzo, ale to bardzo pretensjonalne, czyli - do dupy smile


  • aqua48 14.03.18, 17:05
    wagonetka napisał(a):

    > nie, nie ma "złych słów", są tylko słowa źle użyte
    > język polski jest barwny i nie ma żadnego powodu, aby nie używać (właściwie) sł
    > ów, jakie są w słowniku
    > "kurcze pieczone" na wyrażenie bardzo silnych emocji dobre jest dla pensjonarki

    Nie pisałam o złych słowach. Nie dzielę słów na dobre i złe. Pisałam o wulgaryzmach stosowanych jako słowa normalne - bez emocjonalnej konotacji, ani jakiejkolwiek potrzeby jako konieczny wtręt, dodatek do każdego zdania albo zamiennik innych przymiotników i rzeczowników. Jest to dla mnie zdecydowanie objawem potwornego ograniczenia językowego i prymitywizmu. I potwornie razi.
    Dopuszczam fakt, że w chwili utraty kontroli emocjonalnej komuś się wulgaryzm wymknie, ale mimo to stanowczo uważam, że w sytuacji towarzyskiej, czy w przestrzeni publicznej kulturalny człowiek powinien nad sobą panować.
    I nie, stanowczo i absolutnie nie uznaję używania wulgaryzmów jako dowodu dojrzałości. Znam wiele osób mocno dorosłych które ich nie używają.
  • condesa 14.03.18, 17:19
    @Aqua
    Nie wypowiadam się na temat wulgaryzmów. Chciałabym tylko wiedzieć jak się odnosisz do stwierdzenia Beaty Tyszkiewicz - uznawanej powszechnie za prawdziwą damę, która od przekleństw się nie odżegnywała i uważała, że nawet dama ma prawo k...ą rzucić.
  • aqua48 14.03.18, 17:35
    condesa napisał(a):

    > @Aqua
    > Nie wypowiadam się na temat wulgaryzmów. Chciałabym tylko wiedzieć jak się odno
    > sisz do stwierdzenia Beaty Tyszkiewicz - uznawanej powszechnie za prawdziwą da
    > mę, która od przekleństw się nie odżegnywała i uważała, że nawet dama ma prawo
    > k...ą rzucić.

    Niech rzuca czym chce - jej sprawa i wola. Beatę Tyszkiewicz pamiętam z niezbyt fortunnych wypowiedzi i zachowań nie przystających damie. Choćby kiedy jako juror zwracając się do aktora biorącego udział w TzG określiła go z widoczną pogardą w głosie jako aktora serialowego, na co ów odparł jej dobitnie że jest aktorem teatralnym. Pani Tyszkiewicz sama wykształcenia aktorskiego nie posiada, ma tylko uprawnienia i była aktorką filmową nie teatralną więc ta pogarda i bezpodstawna chęć poniżenia młodszego kolegi była bardzo niefajna.
    Ja ani nie mam zamiaru, ani do tej pory nie miałam takiej potrzeby by rzucać przekleństwami.
    Choć dopuszczam sytuacje takie, jak opisywana ostatnio przez Annę Dymną która zaproszona z jakimś występem do zakładu karnego zdobyła uznanie i spokój widowni dopiero gdy na jej wulgarne odzywki i gwizdy odpowiedziała swoją niezwykle soczystą wiązanką.
  • wagonetka 14.03.18, 18:01
    aqua48 napisała:

    > Nie pisałam o złych słowach.

    pisałaś, pisałaś smile
    "Nie widzę żadnego uzasadnienia, by w silnych emocjach nie wyrywało im się "kurczę pieczone" czy coś podobnego zamiast k..m..." - "kurczę pieczone" jest dobre a "k..m..." jest złe

    otóż i jedno jest dobre i drugie jest dobre:
    - kurczę pieczone, znowu uciekł mi tramwaj
    - k..m..., nie zniosę dłużej tych bluzgów pod moim oknem

    czujesz?

    stosowanie wulgaryzmów jako przecinków jest wulgarne, to chyba oczywiste a użycie grubego słowa, jeśli okazja tego wymaga - nie jest wulgarne

    tak, jak nie są wulgarne limeryki pełne "brzydkich słów" - ale, rozumiem, że nie czytasz, bo cię brzydzą smile

    Rzekła pani raz do chłopca w Tuluzie:
    "Czemu rżniesz mnie tak marnie, łobuzie?"
    On jej na to: "O, pani,
    Choć szacunek mam dla niej,
    Na zbyt wielkim pracuję tu luzie".

    (prymitywny Maciej Słomczyński)

  • aqua48 14.03.18, 18:29
    wagonetka napisał(a):

    > - kurczę pieczone, znowu uciekł mi tramwaj
    > - k..m..., nie zniosę dłużej tych bluzgów pod moim oknem
    >
    > czujesz?

    Czuję..,absurd przeklinania w odpowiedzi na cudzy bluzg smile dla mnie sytuacja kompletnie nieadekwatna do użytego wyrażenia.

    > tak, jak nie są wulgarne limeryki pełne "brzydkich słów" - ale, rozumiem, że ni
    > e czytasz, bo cię brzydzą smile

    Brzydzą? Nie, nie brzydzą, ale wolę te bez wulgaryzmów.
  • wagonetka 15.03.18, 09:41
    aqua48 napisała:

    > Czuję..,absurd przeklinania w odpowiedzi na cudzy bluzg smile

    czyli nie czujesz smile
    nie czujesz różnicy między bluzgiem a przekleństwem

  • yoma 14.03.18, 17:39
    "Motyla noga!"

    --
    Grupa G8. Kraje rozwinięte. Trzeci Świat. IV RP.
  • majaa 15.03.18, 09:31
    Moim zdaniem sęk w tym, że właśnie nie zastępują doskonale, a już na pewno nie w każdej sytuacji.
  • yoma 14.03.18, 17:38
    aqua48 napisała:

    >
    > Moim zdaniem nie ma absolutnie żadnej potrzeby by używać wulgaryzmów, używają i
    > ch ludzie ograniczeni. Istnieje w języku polskim mnóstwo innych dużo bardziej n
    > eutralnych wyrażeń których można użyć w sytuacji tego wymagającej jako wyrażeni
    > e emocji.

    Tak jak w tym dowcipie o ateiście, który walnąwszy się młotkiem w palec krzyczy: O, antropomorficzne wyobrażenie na krzyżu!




    --
    Grupa G8. Kraje rozwinięte. Trzeci Świat. IV RP.
  • aqua48 14.03.18, 17:48
    yoma napisała:

    > Tak jak w tym dowcipie o ateiście, który walnąwszy się młotkiem w palec krzyczy
    > : O, antropomorficzne wyobrażenie na krzyżu!

    O to mi się podoba, będę stosować! Znajomi krzyczą "jeny", ja wołam "o matko", w sytuacjach wymagających upuszczenia większej ilości pary - "o matko Polko". Pozwalam też sobie na: do licha i kurczę blade, a chwilach wyjątkowego zdenerwowania stosuję "jasny gwint" mojego Taty smile
    Moje dziecko z zerówki przyniosło wyrażenie "to było takie upierdliwe", moja Mama nauczyła je zamieniać na "to było takie irytujące". Działało smilesmile
  • yoma 14.03.18, 18:20
    Proszę uprzejmie. Zakład, że walnąwszy się młotkiem w palec będziesz syczeć O antrrrrrro...!? smile

    --
    Bo nie poradzisz nic bracie mój, gdy na tronie siedzi...
  • aqua48 14.03.18, 18:31
    yoma napisała:

    > Proszę uprzejmie. Zakład, że walnąwszy się młotkiem w palec będziesz syczeć O a
    > ntrrrrrro...!? smile

    Nie, wrzasnę z przyzwyczajenia: o jasna choinka i wszystkie świeczki na niej! smile

  • ser_metafizyczny 14.03.18, 18:34
    Ja wrzeszcze "o, jeżu!" wink
  • aqua48 14.03.18, 18:43
    ser_metafizyczny napisał(a):

    > Ja wrzeszcze "o, jeżu!" wink

    Ja: "a niech to wszyscy anieli" smile
  • michelangelo70 27.03.18, 22:34
    Nie, nieprawda. Nie tylko ludzie ograniczeni. Weźmy na przykład Sapkowskiego. U niego wulgaryzmy pojawiają się w momentach, kiedy ma to sens, bo nadaje wypowiedzi odpowiedni do sytuacji ładunek emocjonalny. Wplata je niezwykle zgrabnie w przepiękną polszczyznę, bo chyba nikt nie zaprzeczy, że Andrzej Sapkowski mistrzem słowa jest.
  • ser_metafizyczny 31.03.18, 19:05
    Sapkowski jest prymitywny.
    Mam wrażenie, że sporo ludzi uprawia usprawiedliwianie używania wulgaryzmów, żeby siebie wybielić. Bo w gruncie rzeczy dokładnie wiadomo, że "rzucanie mięsem" nie jest ok.

    Jak mi puszczą nerwy to nazywam to po imieniu, a nie bawię się w udawanie, że to inni nie są normalni.
  • minniemouse 01.04.18, 02:00
    Jak jestem w duzym stresie to mi tez puszczaja nerwy wink ale tylko w domu smile

    Minnie

    --
    ~ Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama ~
  • ser_metafizyczny 01.04.18, 09:16
    Mnie ostatnio poniosło w pracy przy współpracowniku. Nie napawa mnie to dumą, nie zwalam odpowiedzialności na innych. Tyle, że moja wypowiedź była "rzucona w eter" a nie skierowana do kogoś bezpośrednio.

    Dla ciekawych:
    Jasniepaństwo, k..wa, potrzebuję Marysi żeby naczynia włożyć do zmywarki.

    W niczym to nie pomogło.
  • asia.sthm 02.04.18, 10:06
    Napewno pomoglo tylko odmawiasz przyznania sie do tego 😜
    Zebys jeszcze tylko pozbyla sie wyrzutow sumienia bo calkiem zgrabnie ci wyszlo.

    --
    http://s4.tinypic.com/2z40pdi_th.jpg
  • ser_metafizyczny 02.04.18, 12:14
    Taaaaaaa...
    Tracenie równowagi z powodu źle zapełnionej zmywarki na pewno pomogło. Jasne.
  • ewekub 06.05.18, 22:05
    Uwielbiam Cię czytać, tutaj i na ematce.
    Mądra kobieta z Ciebie, Verdano.
  • horpyna4 14.03.18, 08:15
    Przypomniał mi się bardzo stary dowcip. Taki sprzed kilkudziesięciu lat.

    Starsza, dystyngowana pani przechodziła często obok placu budowy i uszy jej więdły od bluzgów murarzy. Wreszcie nie wytrzymała i poprosiła, żeby panowie nieco utemperowali język, bo w pobliżu bawią się dzieci i słuchają tego wszystkiego. Panowie obiecali, że postarają się przynajmniej zdrabniać...

    No i następnego dnia pani znów przechodzi i słyszy:

    - Antek, k..wa twoja mać, podaj to wiadereczko!
  • horpyna4 14.03.18, 08:24
    Był jeszcze inny dowcip na temat używania pewnego słowa jako przerywnika. Niestety, nie potrafię go powtórzyć, bo był to dość długi monolog marynarza opowiadającego swój pobyt w mieście portowym, ale wspomnę w skrócie, o co chodziło, bo dobrze obrazuje problem.

    Otóż ten marynarz snuł swoją opowieść, wtykając niemal co drugie słowo znany przerywnik. No i zakończył w ten sposób:

    - Idę sobie dalej, k..wa, a tu, k..wa, stoi pod latarnią... taka, no... wiecie, nooo... kobieta lekkich obyczajów.
  • tt-tka 14.03.18, 09:26
    horpyna4 napisała:

    >
    > Otóż ten marynarz snuł swoją opowieść, wtykając niemal co drugie słowo znany pr
    > zerywnik. No i zakończył w ten sposób:
    >
    > - Idę sobie dalej, k..wa, a tu, k..wa, stoi pod latarnią... taka, no... wiecie,
    > nooo... kobieta lekkich obyczajów.

    Znalam to w wersji "ide sobie, k...a, ulica i tak, k...a, mysle, gdzie bytu, k...a, znalezc kobiete, ktota, k...a, nie ma czcigodnej opinii! "

    Do rema - czasem sama rzuce ciezkim slowem dla rozladowania emocji (sobie pod nosem, nie do kogos), dopuszczam uzycie, gdy slowo jest pointa dowcipu albo oddaje ciezar gatunkowy czyichs uczuc lub wrazen. Mowienie w stylu przedstawionym w poscie startowym - nie.
  • condesa 14.03.18, 12:28
    @Horpyna
    To jeszcze taka anegdotka, chyba przedwojenna: do ministra zaproszono na domowe przyjęcie urzędnika, który lubił cięższym słowem rzucić. Przed wyjściem żona zaklinała go, żeby wstydu nie zrobił i zamiast "k...a" mówił "żaba". Wszystko szło gładko, do momentu, kiedy urzędnik potknął się o róg dywanu i już miał przekleństwem rzucić, gdy przypomniały mu się ostrzeżenia żony i krzyknął: żaba! Na co minister rozglądając się po podłodze: " a skąd tu, k..., żaba?!
  • yoma 14.03.18, 17:42
    Mąz był wyzsy uzędnik, psetarł mgłę w okulaze i zece: zecywiście coś skace po trotuaze... nie mogłam się powstrzymać smile

    --
    PT Pisięta: niniejszy post nie stanowi zamachu na życie prezesa.
  • aqua48 14.03.18, 17:49
    Też lubię strasną zabę..
  • yoma 14.03.18, 17:54
    Fajna jest.

    --
    Tęp pisiaki: hoduj dziki!
    Chcesz mieć las - posadź Szyszkę.
  • runy 14.03.18, 18:57
    Niektóre wypowiedzi m.in. ta, której fragment poniżej cytuję, nosi znamiona hipokryzji, tudzież pudrowania brzydkiego zapachu własnego postępowania. Przepraszam, ale tak to odczuwam. Jedni przeklinają bo wyrośli w takiej językowej "normalności", inni dostosowują się do mody, koniecznie nie chcąc odstawać od grupy, a ktoś nie przeklina bo zna i kultywuje zasady Savoir vivre - a przy tym nie chce w oczach własnego dziecka uchodzić za hipokrytę.

    To jakiś obłęd odsądzać człowieka od kultury, że ośmielił się poprosić gościa o nieużywanie nieakceptowanego przez domowników słownictwa. Podczas około półtorej godziny usłyszeliśmy: "ku...wsko się czuję, wypad był zaje...isty, u was jest mega zaj...iście, pracy mam od zaj...ania, ona jest popie...na". Taki oto cytat z gościa mego domu; dodam, że to osoba o wyższym wykształceniu, cały czas kształcąca się.



    "ale to są słowa, które czemuś służą i czasem po prostu można ich użyć w towarzystwie znajomego (nie w pracy oczywiście)."
  • aqua48 15.03.18, 08:51
    runy napisał:

    > To jakiś obłęd odsądzać człowieka od kultury, że ośmielił się poprosić gościa o
    > nieużywanie nieakceptowanego przez domowników słownictwa.
    > dodam, że to osoba o wyższym wykształceniu, cały czas kształcąca się.

    Też tak uważam. Dodam, że wiele razy przekonałam się, że wyższe wykształcenie absolutnie nie jest równoważnikiem wyższej kultury, co więcej niestety często właśnie osoby z tytułami naukowymi potrafią zachowywać się w tak prostacki sposób, na jaki z poczucia własnej godności i szacunku do innych nie pozwoliłyby sobie osoby niewykształcone.
  • wagonetka 15.03.18, 09:47
    runy napisał:

    > To jakiś obłęd odsądzać człowieka od kultury, że ośmielił się poprosić gościa o
    > nieużywanie nieakceptowanego przez domowników słownictwa.

    "nie życzę sobie wulgaryzmów" to jest prośba?

    jeśli już gościsz kogoś, kto "brzydko mówi" weź go na stronę i poproś, aby mówił inaczej, bo wyjątkowo cię to razi - wyjaśnijcie to sobie na osobności, bo ty masz prawo tego nie lubić a on ma prawo tego nie rozumieć - to się nazywa komunikacja



  • asia.sthm 15.03.18, 10:26
    @ runy

    >"ku...wsko się czuję, wypad był zaje...isty, u was jest mega zaj...iście, pracy mam od zaj...ania, ona jest popie...na". Taki oto
    > cytat z gościa mego domu;

    Mnie tylko ciekawi kto tego goscia zaprosil do domu i co maja czy macie wspolnego z tym gosciem skoro sposob werbarnej komunikacji az tak sie u was roznia.
    No chyba, ze ow gosc znaleziony w rynsztoku, zaproszony na kapiel i cieply posilek...w wigilie na ten przyklad.

    --
    po prostu, prosto z mostu...
  • runy 15.03.18, 12:00
    @Wagonetka
    Błędnie i krzywdząco założyłaś, że nie uczyniłem tego na osobności. Powiedziałem w cztery oczy, wykorzystując sytuację kiedy był poza towarzystwem. Nie zrobiłem mu wstydu przy ludziach (9 osób + przemykające nieopodal troje kilkuletnich dzieci), jak on mnie przez półtorej godziny wtrącając, w dialogach ogólnych z towarzystwem, co jakiś czas owe "normalne" słowa.
    Być może (w co szczerze wątpię) poczuł się w ułamku chwili nieprzyjemnie, ale zapewne z tego powodu, że nie pozwoliłem mu na jego i w jego pojęciu luz.

    @asia.sthm
    Ów gość to osoba nowa we wspomnianym towarzystwie. Towarzystwo 30+, 40+ różne między nami powiązania; towarzystwo uśmiechnięte, bez zadęcia, ale ze znajomością zasad i norm. Nie jest mi wiadome czy przeklinają, raczej nie, przynajmniej nie słyszałem więc zakładam, że znają przynajmniej normy. On kolega z pracy a niedługo partner spółki. Był już w moim domu, przelotem na kawę. Wie, że nie przeklinam, nigdy tego nie eksponowałem, ale po prostu nie stosuję tych słów co pewnie jest dostrzegalne.
    Zaproszony by wprowadzić go w nasze towarzystwo. Wiedziałem kogo zapraszam, że zdarza mu się dość często przekląć, ale zakładałem również, iż będzie umiał trzymać fason i przedstawi się z jak najlepszej strony.

    W międzyczasie widziałem miny i porozumiewawcze spojrzenia niektórych gości, którzy owszem trzymali fason, uśmiechali się, rozmawiali, albo zbywali, ale domyślam się co sądzili. Po zwróceniu uwagi na osobności niewiele się zmieniło, dalsze półtorej godziny wyglądało podobnie. Warto dodać, że temu, któremu zwróciłem uwagę alkohol nie uderzył do głowy - on nie pije co lubi podkreślać także w towarzystwie, które nieśpiesznie sączy dobry trunek.


    Jestem pewien, że nieuprzejme z mojej strony wręcz prostackie byłoby gdybym przed spotkaniem powiedział mu żeby tylko nie przeklinał. Natomiast wybrałem formę i dyskretną okoliczność co do których nie mam sobie nic do zarzucenia. Nic!
  • asia.sthm 15.03.18, 13:37
    Czyli skoro gosc ma byc partnerem spolki to spelnia jakies powazne kryteria i musicie rozwazyc co jest decydujace. Albo zaakceptujecie kwiecistosc jego slownika albo wycofujecie sie ze wspolpracy. Mozna ograniczyc kontakty do wybitnie zawodowych i nie zawracac sobie glowy wychowywaniem doroslego czlowieka. Ja przynajmniej nie widze szansy wydajnej pracy ani kwitnacego biznesu z kims, z ktorym nie da sie cywilizowanie dogadac. Czasem trzeba dokonac wyboru albo.. albo...


    --
    - Halo, pralnia?
    - Sralnia,k... Ministerstwo Kultury, słucham.(podobno autentyczne)
  • michelangelo70 27.03.18, 22:47
    Ach, och, jacy państwo są z wyższej półki! Cóż za szyk, ogłada, klasa i sawuar wiwr. To fe, to be, to okropne, a to czuć (śmierdzi znaczy)! A zresztą, oddam głos klasykom www.youtube.com/watch?v=q9ij5ynCJdk
  • miang 06.04.18, 17:25
    czzyli gościu pokazał wyraźnie że chce w tej spółce rządzić.... nie mów potem że nikt Cię nei uprzadzał

    --
    That which does not kill us, makes us stranger.
  • adria231 08.04.18, 10:26
    Wulgaryzmy w mowie potocznej, to jak błędy ortograficzne w piśmie mówią o człowieku. Z takimi ludźmi nie zadaję się. W mojej rodzinie i wśród znajomych nie używa się wulgaryzmów. Była jednak taka sytuacja , kiedy byłam bardzo wzburzona w czasie rozmowy z moimi dużymi już dziećmi . "Wyszłam z siebie" i użyłam słowa "cholera". Byli zbulwersowani ale poskutkowało. Czasem mi to wypominają.
  • adria231 08.04.18, 10:30
    Przepraszam - moje dzieci były zbulwersowane.
  • jolanta4447 09.04.18, 05:33
    Akurat uważam, że słowo 'cholera' nie jest wulgaryzmem.
    W mojej opinii - jesteś rozgrzeszona ;=)

    Dobrze, że zadziałałosmile
  • horpyna4 15.03.18, 08:25
    To jest autentyczna historia, powojenna, z wczesnego peerelu; dotyczy ówczesnego ministra KULTURY i znanego literata, który został do niego zaproszony w związku bodajże z uhonorowaniem jakąś nagrodą. Reszta się zgadza, tylko w tej chwili wyleciało mi z głowy, o którego literata chodziło. Może sobie przypomnę, to napiszę później... ech, ta starość.

    W podobnym tonie był dowcip z tamtego okresu, kiedy to po wizycie jakiegoś partyjnego prominenta dyrektor pewnego zakładu kazał zakupić pianino i zaangażować muzykalną prostytutkę.
  • condesa 15.03.18, 09:54
    @Horpyna
    Tak mi sie wydawało, dlatego napisałam "anegdota". Tyle że w innych czasach lokowałam. Widać moja pamięć jest jeszcze słabsza od Twojej☺ Mam książkę, w której to było opisane, ale że jestem po kilku przeprowadzkach, to boję się, że nie znajdę. Ale dzięki za podpowiedź.
  • horpyna4 15.03.18, 20:34
    Chyba sobie przypomniałam - nie o literata chodziło, tylko malarza, grafika i scenografa; bohaterem owej historyjki był Andrzej Stopka.
  • condesa 15.03.18, 20:47
    @Horpyna
    Mnie też to męczyło, zaczęłam bibliotekę przeszukiwać, ale niestety, spasowałam. Mam w książkach taki bałagan, że lepiej nie mówić. Kilka tysięcy przemieszane ze sobą, podzielone na dwa domy. Muszę się za nie zabrać, bo teraz tylko albumy są uporządkowane. Jeszcze raz dziękuję za podpowiedź.
  • horpyna4 16.03.18, 08:20
    Dobrze wiem, jak coś takiego męczy - człowiek nie ma spokoju, dopóki sobie nie przypomni. Dlatego napisałam natychmiast, jak tylko sobie przypomniałam.

    A przypomniałam sobie dlatego, że czytywałam kiedyś "Życie literackie", a tam na ostatniej stronie Stopka umieszczał swoje słynne karykatury. Słynne z tego, że rysunek był bardzo oszczędny, niemal symboliczny szkic, ale trafiony świetnie.
  • szyszkasosny 12.04.18, 15:42
    Przypomina mi się Seksmisja - ja jak ta starowinka w skansenowym domu opieki. W sensie metaforycznym.
    Tak się czuję - zewsząd słychać wulgaryzmy, nie umiem się uodpornić.
    Unikam chamów rzucających k...wami. Upominam młodych - nauczycielska natura się odzywa.
    Co mam jednak powiedzieć sąsiadom ? Ze wszystkich stron mojej działki rezydują nowi sąsiedzi, którzy zamiast przecinków używają k..y. Słowo j...ać ma uniwersalne znaczenie i zastępuje wiele czasowników.
    To nie są źli ludzie, oni po prostu już nie kontrolują tego, jak mówią.
    W pogodny dzień pozostaje tylko ucieczka do domu i zamknięcie okien.
    Był czas, gdzie za ogrodzeniem miałam łąki i śpiew ptaków.

    --
    **************************************************************
    Pozbierać się jest dziesięć razy trudniej, niż rozsypać - Suzanne Collins
  • kolpik124 13.03.18, 21:04
    eh, to lodowate spojrzenie big_grin

    --
    "Moja sytuacja jest taka, że mam już ostatnie lata na tzw. rozród...mam żonatego kochanka...ogólnie jestem raczej zdrowa"
    kaz_nodzieja, 31.12.2016
  • aqua48 14.03.18, 08:43
    runy napisał:

    > Pod swoim dachem osobie przeklinającej ośmieliłem się powiedzieć, że nie życzę
    > sobie wulgaryzmów, że w tym domu się nie przeklina - na co gość stwierdził cyt.
    > wyluzuj to przecież normalne.

    Ja bym na to odpowiedziała, że w moim domu, to ja ustalam co jest normalne i stanowczo proszę by gość się do moich standardów dostosował. Lub nie zapraszała więcej kogoś kto nie potrafi się zachować kulturalnie, a na prośbę gospodarza odpowiada - wyluzuj.

    Wulgaryzmów nie używam, nie mam takiej potrzeby. Nikt u mnie w domu nie używa i nie używał. Wzburzenie można wyrazić w inny sposób niż przeklinając. Przekleństwa i osoby ich nadużywające mnie po prosotu męczą.
  • chris1970 14.03.18, 10:25
    Miałem kiedyś takiego rozmówcę, który zamienił znaki interpunkcyjne słowem "kurdy".
    Było to tak irytujące, że nie wytrzymałem i powiedziałem, że poprawnie mówi się "Kurdowie".
    Reakcja otoczenia była wesoła, a rozmówca oduczył się (na jakiś czas) używania tego słowa.
  • ewa_2009 14.03.18, 11:03
    Mąż koleżanki, kiedy jeszcze był kandydatem na męża, nie przeklinał w towarzystwie jej znajomych. A teraz robi to nagminnie. I nas to strasznie wk....a smile
  • wagonetka 14.03.18, 11:19
    niestety, świat się psi i nawet wulgaryzmy tacą swa wspaniałą moc - są niczym tani chiński towar wypierający bogatą polską mowę, w której wulgaryzm był tam, gdzie trzeba było

    " [...]
    To zapamiętaj ty skurwysynie
    Kto chujem walczy, od pochwy ginie!
    A ten zaś który ma w swojej pieczy
    wzgląd w wszystkie sprawy, ludzi i rzeczy.
    Rybkę i kamień najmniejszy w rzece
    i kurew biedną ma w swej opiece."

    - jak pisał Aleksander hrabia Fredro - mistrz mowy polskiej



  • verdana 14.03.18, 15:03
    No własnie. Wulgaryzmy są piękne i potrzebne, ale tam, gdzie winny być.
    Prawdę mówiąc uważam, że użycie wulgaryzmu - stosownego do sytuacji - mieści się w zasadach sv, natomiast powiedzenie gościowi, który tego wulgaryzmu użył, aby zastosował się do zasad mojego domu w żaden sposób w zasadach sv się nie mieści.
  • wagonetka 14.03.18, 15:39
    od tego słowa, aby ich używać, ale - podobnie, jak sztućców - właściwie smile
  • tt-tka 14.03.18, 15:52
    verdana napisała:

    > No własnie. Wulgaryzmy są piękne i potrzebne, ale tam, gdzie winny być.
    > Prawdę mówiąc uważam, że użycie wulgaryzmu - stosownego do sytuacji - mieści
    > się w zasadach sv, natomiast powiedzenie gościowi, który tego wulgaryzmu użył,
    > aby zastosował się do zasad mojego domu w żaden sposób w zasadach sv się nie mi
    > eści.

    Piszesz "ogolnie na temat" czy w odniesieniu do watku zalozycielskiego ? Bo tam nie bylo, jak zrozumialam, wulgaryzmu stosownego do sytuacji tylko calosc leksykonu sprowadzna do p...ic, zaj...sty itp. A wtedy zazadanie od goscia, by zmienil slownictwo uwazam za jak najbardziej uprawnione.

    I tak, odrozniam wku...nie od zdenerwowania i dopuszczam uzycie obu tych wyrazow. Ale nie zamiennie, bo nie kazde zdenerwowanie jest tak silne, ze staje sie wku...niem.
  • aqua48 14.03.18, 17:20
    verdana napisała:

    > No własnie. Wulgaryzmy są piękne i potrzebne, ale tam, gdzie winny być.
    > Prawdę mówiąc uważam, że użycie wulgaryzmu - stosownego do sytuacji - mieści
    > się w zasadach sv, natomiast powiedzenie gościowi, który tego wulgaryzmu użył,
    > aby zastosował się do zasad mojego domu w żaden sposób w zasadach sv się nie mi
    > eści.

    W zasadach s-v nie mieści się postawienie gościa w takiej sytuacji aby użycie wulgaryzmu było w jakikolwiek sposób usprawiedliwione, to przede wszystkim. Ponadto nie mieści się używanie wulgaryzmów jako przerywników, no i nie mieści się odpowiedź na grzeczną prośbę o nieużywanie tychże - "wyluzuj, to normalne".
    A zwrócenie uwagi komuś kto przekracza zasady dobrego wychowania by do tych zasad się stosował będąc w gościach bywa niestety niekiedy konieczne. Co prawda częściej jeśli chodzi o zachowanie dzieci nad którymi rodzice nie potrafią zapanować, ale jak widać i w stosunku do dorosłych.
    Ja sobie nie wyobrażam pobłażliwego patrzenia bez słowa np: na grzebanie mi w lodówce, używanie moich kosmetyków, włażenie z brudnymi butami na kanapę, czy skakanie po niej jak na trampolinie, palenie papierosów, rysowanie kredkami po ścianach czy meblach, wycieranie brudnych rąk z czekolady w tapicerkę, strzepywanie mokrych dłoni od soku z owoców na podłogę, drażnienie domowego zwierzaka, czy dokarmianie go pod stołem zabronionymi mu przysmakami. Używanie wulgaryzmów mieści się dla mnie w tej samej kategorii zachowań które tak rażąco przekraczają domowe zasady, że gościowi trzeba na to w jakiś sposób zwrócić uwagę.
  • verdana 14.03.18, 17:27
    Ależ jakiej sytuacji? Czasem wulgaryzmy jak najbardziej stosowne w opowieści, czy nawet w ocenie wydarzeń czy człowieka. Zwracanie uwagi gośiowi, jeśli nie robi czegoś ewidentnie złego, tylko nam jego zachowanie się nie podoba jest wyjątkowo niegrzeczne. A juz zwrócenie uwagi "w moim domu panują inne zasady" jest zwykłym chamstwem.Można powiedzieć "Weź, przestań, nie znoszę wulgaryzmów", "Ej, stary, to moja lodówka" , a nie pouczać o tym, co wolno mu robić, a co nie.
    Wszystko, co wymieniłaś na ogół mieści się w ogólnie przyjętych zasadach. Natomiast nie używanie wulgaryzmów- w ogóle, w żadnej sytuacji - w nich sie nie mieści, chyba, że jest to w obecności dzieci.
  • aqua48 14.03.18, 17:40
    verdana napisała:

    >juz zwrócenie uwagi "w moim domu panują inne zasady" jest z
    > wykłym chamstwem.Można powiedzieć "Weź, przestań, nie znoszę wulgaryzmów", "Ej,
    > stary, to moja lodówka" ,

    Autor napisał: powiedziałem, że "nie życzę sobie wulgaryzmów, w tym domu się nie przeklina".
    Moim zdaniem nie było to bardziej chamskie od Twoich przykładów.
    Ale odpowiedź - wyluzuj, to normalne jaką dostał od swego gościa już jak najbardziej tak. Obojętne czy dotyczyć miała notorycznych przekleństw, korzystania z cudzej lodówki czy wycierania brudnych rąk w firankę.
  • verdana 14.03.18, 18:27
    Uwaga "Nie życzę sobie wulgaryzmów, w moim domu sie nie przeklina" jest wyjątkowo niegrzeczna. Zapraszając gościa dajemy mu pewną swobodę, a nie liczymy na to, że będzie dostosowywał sie do niepisanego regulaminu domu. Mozna grzecznie poprosić, pouczanie jest nie na miejscu. Gość nie odpowiedział grzecznie, ale został poniekąd sprowokowany.
    Naprawdę, czym innym jest niszczenie mienia, a czym innym dostosowanie do nieznanych wymogów. Ludzie przeklinają. To nie jest obecnie coś tak niesłychanie dziwnego. Zapraszanie ludzi i oczekiwanie, że będą wiedzieli, co w tym konkretnym domu wypada, a co nie, jest dziwne.
  • ser_metafizyczny 14.03.18, 18:35
    Verdano, ale mamy (mieliśmy) jakieś kulturowe normy i nieprzeklinanie do nich należy.
  • aqua48 14.03.18, 18:40
    verdana napisała:

    > Uwaga "Nie życzę sobie wulgaryzmów, w moim domu sie nie przeklina" jest wyjątko
    > wo niegrzeczna. Zapraszając gościa dajemy mu pewną swobodę, a nie liczymy na to
    > , że będzie dostosowywał sie do niepisanego regulaminu domu. Mozna grzecznie po
    > prosić, pouczanie jest nie na miejscu. Gość nie odpowiedział grzecznie, ale zos
    > tał poniekąd sprowokowany.

    Kompletnie się z tym nie zgadzam. Zapraszając kogoś zakłada się, że gość wie jak się zachować lub jeśli ma wątpliwości dostosuje się do gospodarza. Informacja - w tym domu nie używamy przekleństw jest neutralna. Uznanie, że przeklinająca publicznie osoba została.. sprowokowana do chamskiej, pogardliwej wypowiedzi jest dla mnie kuriozalne.

    > Naprawdę, czym innym jest niszczenie mienia, a czym innym dostosowanie do niezn
    > anych wymogów. Ludzie przeklinają. To nie jest obecnie coś tak niesłychanie dzi
    > wnego. Zapraszanie ludzi i oczekiwanie, że będą wiedzieli, co w tym konkretnym
    > domu wypada, a co nie, jest dziwne.

    Nie, przeklinanie w towarzystwie, wciąż na szczęście nie jest na porządku dziennym, a oczekiwanie kulturalnego zachowania od gości niczym dziwacznym. Nie wypada przeklinać nigdzie, nie tylko w tym jednym, konkretnym domu.
  • aqua48 14.03.18, 18:47
    verdana napisała:

    > Ludzie przeklinają.

    Także: nie myją się, plują, nie używają grzebienia, wycierają nos w rękaw, pytają coooooo, dłubią w nosie, mówią: zamknij się idiotko itp itd.

    Tyle, że nie ma to nic wspólnego z normami kulturalnego zachowania.
  • droch 15.03.18, 22:54
    Jest jednak różnica pomiędzy kradzieżą jabłek z sadu a masowym zabójstwem.
  • minniemouse 16.03.18, 02:51
    verdana napisała:
    Uwaga "Nie życzę sobie wulgaryzmów, w moim domu sie nie przeklina" jest wyjątkowo niegrzeczna. Zapraszając gościa dajemy mu pewną swobodę, a nie liczymy na to, że będzie dostosowywał sie do niepisanego regulaminu domu. Mozna grzecznie poprosić, pouczanie jest nie na miejscu. Gość nie odpowiedział grzecznie, ale został poniekąd sprowokowany.

    Akurat zgadzam sie z Verdana - poniewaz nie mowi ona wcale aby w milczeniu i mekach tolerowac cudze wulgaryzmy, a jedynie zwraca uwage na niestosownosc zwrotu "nie zycze sobie...".
    I ma racje, poniewaz to jest rozkaz nie prosba.
    Gosciowi wypada zwrocic uwage, poprosic o zmiane zachowania ale nie rozkazywac mu. Inaczej, jak nastepnie Verdana rownie slusznie zauwaza, gosc poczuje sie tylko zaatakowany, skrytykowany (i to mocno), w odpowiedzi tylko ruszy do kontrataku (obrony wlasnej).
    w efekcie osiagniemy 0 - zero - spodziewanej zmiany, i to na skutek wlasnej akcji.

    natomiast wyrazona grzecznie, z usmiechem, prosba w stylu "przepraszam, ale moze spasujmy z ta "lacina" bo nawet nie wiem o czym wlasciwie rozmawiamy" (a gdy sa obecne dzieci to prosbe mozna nimi tym bardziej podeprzec) - powinna przyniesc lepszy skutek bo gosc nie czuje sie 'postawiony pod sciana'. ewentualnie nalezy cierpliwie przypominac o przykroceniu jezyka. ludzie kulturalni ktorzy tylko szpanuja na taki 'luz' na ogol staraja sie opanowac. prostakom i tak nic nie pomoze, i od takich najlepiej trzymac sie z daleka, po prostu.

    Minnie
    --
    ~ Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama ~
  • agak23 20.03.18, 09:02
    Pewnie umknął ci fakt, że na przyjęciu były także dzieci - bo jak rozumiem jest to jedyny warunek, który uznajesz jako zasadny do zwrócenia uwagi. Poza tym byli tam też inni goście, którzy jako goście, mieli prawo przebywać w towarzystwie ludzi nie przeklinających. Gdyby to była sytuacja : tylko ja i mój gość, wtedy mogłabym spróbować nie reagować, ale obecność innych gości zmusza mnie już do reakcji.
    Niestety, czytając wszystkie twoje wpisy przypuszczam, że sama należysz do osób "wzbogacających" swoje wypowiedzi wulgaryzmami.
  • anagat1 05.04.18, 01:50
    I dodała: "Próżne słowa,
    Takich nikt już nie wychowa,
    Trudno... Wszyscy się wynoście!"
    No i poszli sobie goście.
    Czy ta kwoka, proszę pana,
    Była dobrze wychowana?
  • yoma 14.03.18, 18:06
    To mi przypomina, jak małym dziecięciem będąc wymyśliłam sobie piosneczkę i wykonywałam ją publicznie. Utwór brzmiał: ch..., ch..., ch..., jedzie, jedzie zbój.

    Dostałam opr jak stąd do wieczności, że do tej pory pamiętam smile a dowcip w tym, że ja naprawdę nie miałam pojęcia, że takie słowo istnieje i że jest wulgarne. Dla mnie to było coś jak ho ho ho czy cha cha cha, tyle że rymujące się ze zbójem.

    Morał: niewiedzącego nie należy opier...lać, niewiedzącego należy pouczyć. Językiem dlań zrozumiałym smile

    --
    Nowogrodzka, bardzo proszę o rzucenie na odcinek kogoś o IQ wyższym od glisty. Bo nudno. 
  • wagonetka 14.03.18, 18:16
    runy napisał:

    > Pod swoim dachem osobie przeklinającej ośmieliłem się powiedzieć, że nie życzę
    > sobie wulgaryzmów, że w tym domu się nie przeklina - na co gość stwierdził cyt.
    > wyluzuj to przecież normalne.

    mam bliskiego kolegę, który klnie jak szewc, aż uszy więdną
    więc wytłumaczyłam mu, jak ciężko mi tego słuchać, bo zamiast skupiać sie nad tym, co mówi mam zwiędnięte uszy i nic nie słyszę - dość szybko podziałało, w moim towarzystwie nie klnie

    ale gdybym nu powiedziała "nie życzę sobie wulgaryzmów, że w tym domu się nie przeklina" to chyba by mnie wyśmiał, bo by myślał, że żartuję mówiąc w tak napuszony sposób smile


  • ser_metafizyczny 14.03.18, 18:26
    No niestety, teraz bycie spokojnym i grzecznym jest równoznaczne z byciem wymoczkiem i lamusem. Ehh. Rób co uważasz za słuszne, bo jak osoby na poziomie będą milczeć zawsze to nas chamstwo zaleje.
    Myślę że porównywanie przemyślanych wytworów kultury do wypowiedzi prostaka, który nie potrafi się wyrazić kulturalnie jest zgoła ryzykowne. No i hehe, trochę się Ferdydurke kłania, z tekstami w stylu "Słowacki wielkim poetą był." nie każda rzecz która robi czy mówi ktoś "uznany" za dobrze wychowanego świadczy o tym że wolno ślepo naśladować takie zachowania.
    Generalnie, nadużywanie słów "mocnych" odbiera im moc, lepiej pozostawić je na chwilę kiedy na prawdę nie ma innej opcji.
  • mriss 15.03.18, 08:20
    Jak zwrócilibyście uwagę klnącym na placu zabaw dzieciom będąc tam z własnymi?
  • condesa 15.03.18, 18:40
    @Mriss
    Kiedyś sprawa była prostsza: można było cudzym dzieciom zwrócić uwagę i jakoś nie doznawały traumy na resztę życia. Dzisiaj- nie wypada, rodzice sobie nie życzą itd. Z drugiej strony, jeśli rodzic takiego dziecka by słyszał i nie reagował, to chyba mając na względzie dobro mojego własnego, spytałabym, czy wie, że tak się wyrażać nie powinno. Gdyby nie przyniosło to efektu - trudno, przeniosłabym swoje dziecko w inne miejsce, do innej grupy bawiących się maluchów. Trudno, jakby taki przeklinający maluch został raz i drugi sam, to może jego rodzice by zaczęli myśleć więcej o dobrym wychowaniu, a mniej o urażonej uwagą miłości własnej.
  • koty_schrodingera 20.03.18, 18:41
    Jasne, zwracam uwagę dzieciakom na ulicy nawet jeśli moich nie ma w okolicy. Zresztą moje "dzieciaki" to już dorosłe konie są big_grin I nie przeklinają na co nawet ich znajomi zwracają uwagę.

    --
    "Nienawidzę Twoich poglądów, jednak będę bronić do śmierci Twojego prawa do ich wygłaszania."
    Wolter
  • akle2 15.03.18, 14:54
    Nie, to nie jest ani luźne, ani normalne. Masz prawo protestować. Na przyszłość nie zapraszaj tej osoby, z pewnością zrozumie, dlaczego.
  • delfina77 19.03.18, 22:13
    Powtórzyłabym raz jeszcze, że w moim domu i w moim towarzystwie się nie przeklina, a gdyby to nie pomogło, pokazałabym gościowi drzwi. Nie lubię hołoty
  • twzelnik 19.03.18, 23:51
    To proste. Należy powiedzieć że ci nie odpowiada taki język i że pier.dolisz taki poziom konwersacji. DZIAŁA.
  • koty_schrodingera 20.03.18, 18:39
    Ja w każdej sytuacji proszę o nieużywanie wulgaryzmów. Bez lodowatych spojrzeń, zniesmaczonej minki czy innych fochów. Spokojnie i rzeczowo. Nie spotkałam się jeszcze z negatywną reakcją.

    --
    "Nienawidzę Twoich poglądów, jednak będę bronić do śmierci Twojego prawa do ich wygłaszania."
    Wolter
  • delfina77 20.03.18, 23:37
    I tak trzymaćsmile Lodowate spojrzenia do wielu nie przemawiają bo tak nasiąkli wulgaryzmami, że nawet nie zdają sobie sprawy, że dla normalnej osoby 'śmierdzą'
  • arkusza 28.03.18, 13:21
    Nie wiem jak to u was wygląd ale moje doświadczenie wskazuje że przeklinają głównie ci którzy rzeczywiście pracują i mają do tego powody a oburzają się ci którzy czas pracy poświęcają na popijanie cherbatki i przeglądanie facezboka. Tak więc "Dotychczas w służbowych sytuacjach z petentami i osobami swego szczebla" - jako petent pewnie musiałbym podkulić ogon ale jak "osoba teg samego szczebla" - zacząłbym pilnować języka ale też w 100% przestrzegać regulaminu, zakresu obowiązków oraz czasu pracy - zwykle skutkuje to tym że wrażliwiec po tygodniu/dwóch zaczyna przeklinać jak szewc... Jeśli chcesz żebym poświęcał energię na pilnowanie języka oczekuj spadku wydajności.
  • ser_metafizyczny 28.03.18, 16:55
    Co ma piernik do wiatraka? O_o
  • minniemouse 29.03.18, 03:22
    wiatrak miele make na piernik wink

    M

    --
    ~ Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama ~
  • japoneczka01 05.04.18, 19:05
    3 litery IRK
  • blueklara44 06.04.18, 11:22
    Rozumiem, że "cherbatka" jest z cytryną?

    --
    Wrażliwy facet, który gada, to mityczne stworzenie...
  • koty_schrodingera 05.05.18, 10:30
    Ludzie bluzgają wszędzie i w każdych okolicznościach. Nie ma to nic wspólnego ani z zawodem jaki wykonują ani z wykształceniem. Używają wulgaryzmów gdy są zdenerwowani, zrelaksowani, trzeźwi, pijani, ... - dlatego, że nie spotyka ich żaden ostracyzm, takie zachowanie w większości przypadków jest tolerowane a wręcz akceptowane przez tzw. ogół.

    --
    "Nienawidzę Twoich poglądów, jednak będę bronić do śmierci Twojego prawa do ich wygłaszania."
    Wolter
  • tere121 06.05.18, 01:52
    Ja nie przeklinam grubo ( nie potrafię zwyczajnie) a i tak syn na mnie krzyczy jak w obecności wnuka w jakimś wzburzeniu wyrwie mi się cholera, bo to jedyne"brzydkie słowo" jakiego używam. Niestety, naokoło wszyscy stosują przerywniki i rzucają k...ami ile wlezie, nawet w pracy (panowie). Natomiast moją córkę umiejętność rzucenia soczystej wiązanki kiedyś wybawiła z opresji. Została otoczona przez zaczepiających ją oprychów i jej głośna i konkretna, ale nie lękliwa, reakcja tak ich zbiła z tropu ( a może wzbudziła szacunek) że dziewczyna swobodnie przeszła więcej nie zaczepiana. Tak więc , jak widać, wszystko zależy od okoliczności.
  • engine8 06.05.18, 03:50
    Ani ja ani nikt z mojej rodziny ani srodowiska na nic takiego w mojej obecnosci sie nie porywa.
    Poziom tolerancji jest w tym wzgledzie praktycznie zerowy.. Kazda tak odzywka powoduje natychmiastowy reset do zera bez wzgledu kto to mowi.

    Mozna bez tego zyc i to calkime dobrze i kulturalnie i wcale to nie prawda ze chamami mozna sie jedynie porozumiec znizajc sie do ich poziomu.
  • moni.baczynska88 05.04.18, 15:14
    mnie jakoś mocno wulgaryzmy nie rażą, ale jeśli komuś to przeszkadza, to jak najbardziej szanuje jego prośbę. A w kontaktach służbowych to już w ogóle trochę brak szacunku… no chyba ze znamy kogoś kopę lat i to również na stopie prywatnej.
  • erte2 09.04.18, 21:26
    A ja zdecydowanie wolę jeśli ktoś w sytuacjach uzasadnionych rzuci soczystą kurwą, namolnemu rzeczowo i ostro powie: odpierdol się, albo nazwie po imieniu dupę dupą niż kiedy mówi "włanczam", "membrama" czy inna "patalogia". A już najbardziej mnie wkurwia kiedy ktoś słowa takie jak muzyka, matematyka czy gimnastyka akcentuje na drugą od końca (matematyka).
    Bo język polski składa się nie tylko ze słów powiewnych i delikatnych jak tchnienie wiosny o poranku, ale również z wulgaryzmów i tzw. słów grubych.
    Zresztą używali ich i Fredro, i Mickiewicz, i Kochanowski, i Tuwim, i cała plejada pisarzy, poetów i innych twórców.
    W piosence Wasowskiego i Przybory "Szuja" wykonywanej brawurowo przez Irenę Kwiatkowską z pamiętną frazą "...a kiedy wyjrzy jak dupa z pokrzywy pysk zły i obrzydliwy..." w którymś z wykonań w imię socjalistycznej poprawności "dupę" zamieniono na "małpę". I co wyszło? Kastrat.
    Oczywiście nie jestem entuzjastą używania ich jako przerywnika czy zbytniego ich nadużywania, bo to nie są dania główne tylko przyprawy.
    Ale jedzenie bez przypraw jest jałowe i niesmaczne.
  • asia.sthm 10.04.18, 12:45
    Otoz to, Erte - doskonale to ujales.

    Moze tym, ktorzy tak strasznie boja sie dzis dosadnych slow, w dziecinstwie mylo jezyk szarym mydlem albo posypywano pieprzem? Taki uraz zostaje zakodowany w genach na nastepne pokolenia.
    Znam czlowieka bojacego sie kazdej przyprawy jak diabel swieconej wody, jezykowej tez.

    --
    Stop! Latać tylko prawą stroną
  • engine8 06.05.18, 03:55
    I to m in utrrymuje mnie w przekonaniu ze do starego i chamskiego kraju nie mam zamiaru nigdy wracac.
    Jakkolowik to bedziemy ubierac i tlumaczyc - chamstwo jest chamstwem a przeklinanie jest prymitywna reakcja prostakow i chamskim zachowaniem.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.