Dodaj do ulubionych

Czy dzisiejsi rodzice gorzej wychowują dzieci?..

18.05.18, 01:38
Ostatnio jak czytam rozne media, w tym forumy, to mam wrazenie iz dzieci i mlodziez zachowuje sie coraz gorzej, ma coraz mniejszy szacunek dla rodzicow, starszych, autorytetow i nawet wobec samych siebie.
Za moich czasow, czyli pokolenie lat 50-60-tych, nie do pomyslenia bylo aby dzieci kwestionowaly polecenia rodzicow. a juz odzywanie sie do nich uzywajac niecenzuralnych slow efektowaloby w niejednej rodzinie kara cielesna typu pasem w tylek lub co najmniej spoliczkowaniem, lub/plus wieloma zabronieniami (spotykanie sie po szkole z kolezankami, kolegami, ogladanie TV, zakazem innych przyjemnosci, nakazem dodatkowych prac domowych itp).
Dzieci (i starsze i mlodsze) rowniez nie odnosily sie wulgarnie do siebie.
Dzisiaj ma sie wrazenie iz przeklenstwa, zwlaszcza wsrod mlodziezy szkolnej, nie tylko ze sa na porzadku dziennym ale staly sie modna czescia mlodziezowego slangu.

Jaka jest tego przyczyna?
Zle rozumiana reforma bezstresowego wychowywania dzieci jaka nastąpiła na przelomie lat 70-80-ych? spopularyzowana wydrukowaniem postępowych idei Spocka i pozniej rozpowszechniana wieloma podobnymi, a która gremia rodzicow omyłkowo (a może wcale nie omyłkowo?) rozumieli jako "nic nie robic, na nic nie reagowac?" czy całkowite zagubienie pod naciskiem na idee "nie bic dziecka" i jednoczesnym brakiem jasnego przekazu "ale co robic i jak zamiast"?
Czy tez fala emigracji na zachod i przez to szczęśliwy skok w poprawie warunkow bytu wielu rodzicow nieświadomie na nowo przeżywających dziecinstwo by proxy a tymże, niechcący, psujacych wlasne dzieci.
Czy raczej winic za to trzeba media, a zwłaszcza technologie dzięki której wulgarne teksty i pełne przemocy video dyski dzieci oglądają i naśladują? - chociaz nalezaloby wspomniec ze i w tym drugim przypadku wykonawcy byli wpierw dziećmi -wychowywanymi.

Czyżby mialo okazac sie ze rodzice starszych pokoleń u których dozwolone było dawanie klapsów, a nawet sporadyczne dydaktyczne przyłożenie pasem w pupę, i rządził bezwzględny, wszechwładny rodzicielski autorytet - mieli racje?
Bo jakby nie bylo, im bardziej patrzec wstecz, tym wieksza kultura osobista i publiczna.
Czy w domu, czy w mediach - pokolenia odnosiły się do siebie z adekwatnym szacunkiem, etykieta właściwa do okoliczności byla zachowana, osoby publiczne przestrzegały protokołu i zachowywały sie stosownie do wizerunku jaki im przystawał. W prasie, wystąpieniach publicznych dbano o czystość języka, a nawet, ba, istniała sztuka zwana kaligrafia.
Coz wiec sie zmienilo?
Czemu wspolczesni rodzice przegrywaja z kretesem, pomimo postepu nauki, technologii i tak latwego dostepu do edukacji i komunikacji? czym to tlumaczyc?

Minnie

--
Bob Hope:
Bank to miejsce, które pożyczy ci pieniądze, jeśli możesz udowodnić, że ich nie potrzebujesz.
Savoir Vivre - forum z klasa
Edytor zaawansowany
  • kindzie 18.05.18, 09:03
    minniemouse napisała:

    > Czyżby mialo okazac sie ze rodzice starszych pokoleń u których dozwolone było
    > dawanie klapsów, a nawet sporadyczne dydaktyczne przyłożenie pasem w pupę, i
    > rządził bezwzględny, wszechwładny rodzicielski autorytet - mieli racje?

    To co piszesz jest absolutnie bulwersujące. Jedyne, co może takie zdanie tłumaczyć, to prawdopodobieństwo, że nigdy nie zatknęłaś się do jakich koszmarnych rzeczy prowadziło nieraz nadużywanie tego rodzicielskiego autorytetu.
    Ale nawet nie nadużywanie, tylko zwykłe używanie, prowadziło często do wychowania ludzi niepewnych siebie, nieumiejących bronić swojego zdania (albo nawet przedstawić to zdanie) z równymi sobie lub postawionymi wyżej, za to odreagowującymi tę frustrację na słabszych.

    Przy tym, jeśli chodzi o przemoc wobec dzieci, często role z czasem się odwracały. Tatuś lejący pasem albo policzkujący swoich synów, na starość bywał także przez owych synów bity. Nauczycielce wyżywającej się na uczniach i upokarzającej ich, wdzięczni wychowankowie potrafili brutalnie odpłacić po szczęśliwym zdaniu matury. I mówię tu o zdarzeniach sprzed około dwudziestu-trzydziestu lat, które dotknęły znanych mi osobiście ludzi.

    Być może teraz faktycznie wahadło wychyla się za bardzo w drugą stronę. Być może faktycznie niektórym współczesnym dzieciom nie zaszkodziłoby trochę więcej dyscypliny. Ale "sporadyczne dydaktyczne przyłożenie pasem w pupę i bezwzględny, wszechwładny rodzicielski autorytet" na pewno do niczego dobrego nie prowadzi.

    > Bo jakby nie bylo, im bardziej patrzec wstecz, tym wieksza kultura osobista i
    > publiczna.

    Chyba żartujesz. Częściej się spotykam z arogancją, wulgarnością i kompletnym brakiem wychowania u ludzi 50+ czy 60+ niż u współczesnych dzieci. Przy czym bardzo często ta arogancja czy nawet agresja jest skierowana właśnie do dzieci. Przykładów mam dziesiątki: starsza pani wulgarnie bluzgająca na małe dziewczynki za rysowanie kreda po chodniku, starszy pan, który przepychając się do wyjścia w autobusie, zamiast powiedzieć "Przepraszam" do dziesięciolatka brutalnie odpycha go laską i wiele, wiele innych, czasem nawet gorszych.
  • minniemouse 18.05.18, 11:57
    kindzie napisała:
    Jedyne, co może takie zdanie tłumaczyć, to prawdopodobieństwo, że nigdy nie zatknęłaś się do jakich koszmarnych rzeczy prowadziło nieraz nadużywanie tego rodzicielskiego autorytetu.

    nie, ale ja mowie o raczej normalnych rodzicach nie o rodzicach przemocowcach. normalni rodzice mieli bezwzgledne posluszenstwo i autorytet bo byli bardzo asertywni w swojej roli, nie zastanawiali sie czy robia zle czy dobrze - o, moze tedy droga? i egzekwowali polecenia bez dyskusji.
    Nie tak dawno czytalam ksiazke o polskich emigrantach do Kanady ale pierwsza czesc dzieje sie przed wybuchem II wojny swiatowej i w czasie w rodzinie polskiej inteligencji - profesorow uniwesytetu krakowskiego, nauczycieli muzyki. tam bardzo dobrze widac jak bardzo dzieci sa posluszne rodzicom a przeciez rodzice to bardzo dobrzy, ciepli, delikatni ludzie. a jednak nie znaczy nie i nie ma dyskusji. wiec jak widzisz nie trzeba ani byc brutalnym ani naduzywac wladzy, trzeba po prostu umiec byc stanowczym w madry sposob a na dodatek umiec te cechy przekazac dzieciom by i one w przyszlosci mogly tak wychowywac wlasne.
    Czemu wiec dzisiejsze pokolenia tego nie potrafia, kiedy i gdzie zginelo to po drodze?

    Przy tym, jeśli chodzi o przemoc wobec dzieci, często role z czasem się odwracały.

    tak, ale ja nie mowie o przemocy. mowie o rozsadnym wychowywaniu, kiedy wszystkie dostepne metody zawioda - tlumaczenie, prosby, grozby, kary, przekonywanie, straszenie nie pomaga, osli upor trwa i tego muru nie da sie przebic. mowa tez o przewinieniach wyjatkowo ciezkiegio kalibru np zagrażających zyciu dziecka - np mimo zakazow probuje wyleźć przez okno z 5 pietra. mimo iz okno zabezpieczone, to nie wolno mu tego robic i koniec. moze lekkie przylanie w pupke bedzie nie tyle bolesne co szokujace i poskutkuje? nie wiem. tak sie tylko zastanawiam.

    Być może teraz faktycznie wahadło wychyla się za bardzo w drugą stronę. Być może faktycznie niektórym współczesnym dzieciom nie zaszkodziłoby trochę więcej dyscypliny. Ale "sporadyczne dydaktyczne przyłożenie pasem w pupę i bezwzględny, wszechwładny rodzicielski autorytet" na pewno do niczego dobrego nie prowadzi.

    A wiec przylozenie pasem moze nie. ale wszechwładny, bezwzględny autorytet rodzicielski jednak powinien byc bo chyba nie uwazasz ze dzieci moga dyktować rodzicom jak ma byc?
    w mojej opinii tu zaczyna sie sypac wychowanie jesli dzieci moga dyktowac warunki.
    Nalezy tu rozroznic dzieciece prosby w stylu "mamo kup mi loda" na spacerze w parku "a "mamo ja chce loda" zamiast lub w porze obiadu. to pierwsze nie bedzie podwazeniem autorytetu to drugie juz tak.

    Chyba żartujesz. Częściej się spotykam z arogancją, wulgarnością i kompletnym brakiem wychowania u ludzi 50+ czy 60+ niż u współczesnych dzieci. Przy czym bardzo często ta arogancja czy nawet agresja jest skierowana właśnie do dzieci. Przykładów mam dziesiątki: starsza pani wulgarnie bluzgająca na małe dziewczynki za rysowanie kreda po chodniku, starszy pan, który przepychając się do wyjścia w autobusie, zamiast powiedzieć "Przepraszam" do dziesięciolatka brutalnie odpycha go laską i wiele, wiele innych, czasem nawet gorszych.

    Nie wiem czy to wystepuje czesciej, moze zalezy jak czesto z kim masz do czynienia.
    mimo iz sa to przypadki niewatpliwego chamstwa jakiego nie powinno byc, to jednak ludzie dorosli maja pewna, ze tak powiem, licencje na rzucanie miesem, przepychanie sie itd poniewaz sa w wieku kiedy wiedza co robia - sa w "wieku przyzwolenia".
    natomiast dzieci nie maja jeszcze przyzwolenia od doroslych na tego typu zachowanie.
    Robia to, znowu ze tak powiem -nielegalnie. nie sa swiadome ani kalibru postepku, ani czesto kalibru lub znaczenia slow jakie uzywaja.
    Jest to wiec nierownolegla akcja, cos jak tykanie starszego przez duza mlodsza osobe bez zaproszenia ze strony tej pierwszej.
    Ktos wiec powinien im to wytlumaczyc, ale nie tlumaczy. dlaczego? nie widzi bo nie chce? bo nie moze? bo nie potrafi? a moze nie potrafi poradzic sobie z problemem?
    Sytuacja jest o tyle powazna ze z jednej strony jak piszesz nadmierny autorytet w rodzinie skutkujacy przemoca odbija sie negatywnie na psychice, i to prawda.
    z drugiej strony coraz slabsze umiejetnosci wychowawcze rodzcow powoduja iz coraz wiecej mlodych ludzi ze srednich szkol popada w depresje i popelnia samobojstwa. nie sadze aby byla to wina wylacznie technologii, bo tyranizowanie rowniesnikow nie bierze sie z samego 'pradu'.
    Gdzie sa, co robia, jak reaguja rodzice tych dzieci ktore przez komorki, facebooki, instagramy i tweetery zaszczuwaja swych nielubianych rowiesnikow na smierc?

    Minnie

    --
    Bob Hope:
    Bank to miejsce, które pożyczy ci pieniądze, jeśli możesz udowodnić, że ich nie potrzebujesz.
    CZY DZISIEJSI RODZICE GORZEJ WYCHOWUJA DZIECI?
    Meghan i Harry
  • nchyb 18.05.18, 12:44
    >>>nie, ale ja mowie o raczej normalnych rodzicach nie o rodzicach przemocowcach. normalni rodzice mieli bezwzgledne >>>posluszenstwo i autorytet /.../ egzekwowali polecenia bez dyskusji.

    Jak to różnie można pojmować normalność rodzicielstwa smile
    W moim otoczeniu ci normalni mieli szacunek, bo traktowali swoje dzieci jak myślących ludzi, z których zdaniem też należało się liczyć i je wysłuchiwać...

    >>>Gdzie sa, co robia, jak reaguja rodzice tych dzieci ktore przez komorki, facebooki, instagramy i tweetery zaszczuwaja >>>swych nielubianych rowiesnikow na smierc?
    Może przypominają sobie swoje dzieciństwo i młodość, gdy zaszczuwali swoich znajomych bez pomocy internetu? I cieszą się, że wtedy nie było tak głośno o ich dokonaniach? Bo te były...

    I przyznaję rację Kindzie, ja też dostrzegam tych źle wychowanych 50-60latków. Oni dają bardzo zły przykład współczesnej dzieciarni i młodzieży. A pochodzą z tego tak chwalonego przez Minnie pokolenia...

    I tylko tak nieśmiało przypomnę, że pierwsze udokumentowane narzekania na młodzież pojawiają się ponoć już na papirusach egipskich... smile
  • agulha 29.05.18, 19:15
    Już u Sumerów... "Jednym z najstarszych tekstów, jakie udało się odnaleźć i odczytać, był tekst sumeryjski zaczynający się od słów, że obyczaje upadają, a młodzież jest coraz gorsza". smile
  • kindzie 18.05.18, 13:05
    minniemouse napisała:

    > nie, ale ja mowie o raczej normalnych rodzicach nie o rodzicach przemocowcach
    > . normalni rodzice mieli bezwzgledne posluszenstwo i autorytet bo byli bardzo a
    > sertywni w swojej roli, nie zastanawiali sie czy robia zle czy dobrze - o, moze
    > tedy droga? i egzekwowali polecenia bez dyskusji.

    Brak zastanawiania się, czy się robi dobrze i źle, i egzekwowanie przy tym poleceń bez dyskusji jest bardzo złą opcją czy w roli rodzica, czy w roli przełożonego w pracy, czy w jakiejkolwiek innej roli związanej z jakąkolwiek władzą.

    > Czemu wiec dzisiejsze pokolenia tego nie potrafia, kiedy i gdzie zginelo to po
    > drodze?

    Nie wiem, czy dzisiejsze pokolenia tego nie potrafią. Wymuszenie wykonania polecenia na osobie o wiele słabszej i całkowicie zależnej to dość łatwa sprawa, jeśli ktoś nie ma skrupułów w stosowaniu przemocy. Stawiałabym raczej na to, że dzisiejsze pokolenia nie chcą tego robić, bo uważają takie postępowanie za złe, a dodatkowo w wielu krajach jest ono prawnie zakazane.

    > A wiec przylozenie pasem moze nie. ale wszechwładny, bezwzględny autorytet rod
    > zicielski jednak powinien byc bo chyba nie uwazasz ze dzieci moga dyktować rod
    > zicom jak ma byc?

    Rodzic powinien mieć u dziecka autorytet oparty na zaufaniu i miłości, i w żadnym wypadku nie „wszechwładny”, ani „bezwzględny” – ponieważ rodzic jest omylny jak każda istota ludzka i dzieci dość szybko się w tym fakcie orientują. Dziecko ma prawo przedstawić swoje argumenty, a rodzic powinien umieć przyjąć je albo na nie odpowiedzieć. Oczywiście, w niektórych przypadkach, powinien też umieć uciąć bezcelową dyskusję.
    I pomiędzy „wszechwładnym, bezwzględnym autorytetem rodzicielskim” a dyktowaniem przez dzieci rodzicom, jak ma być, jest spore spektrum wzajemnych relacji.

    > Nalezy tu rozroznic dzieciece prosby w stylu "mamo kup mi loda" na spacerze w
    > parku "a "mamo ja chce loda" zamiast lub w porze obiadu. to pierwsze nie bedzie
    > podwazeniem autorytetu to drugie juz tak.

    Marny to autorytet, który może podważyć jedno niestosowne życzenie.

    > ludzie dorosli maja pewna, ze tak powiem, licencje na rzucanie miesem,
    > przepychanie sie itd poniewaz sa w wieku kiedy wiedza co robia - sa w "wieku
    > przyzwolenia".
    > natomiast dzieci nie maja jeszcze przyzwolenia od doroslych na tego typu zachow
    > anie.
    > Robia to, znowu ze tak powiem -nielegalnie. nie sa swiadome ani kalibru postep
    > ku, ani czesto kalibru lub znaczenia slow jakie uzywaja.

    Mam całkowicie odwrotne zdanie w tej kwestii. Tego typu zachowanie w wykonaniu dziecka jest znacznie łatwiej wybaczalne – ponieważ dziecko ciągle jeszcze uczy się zasad współżycia społecznego i panowania nad własnymi emocjami. Chamstwo dorosłych nie ma już takiego usprawiedliwienia.

    Obawiam się, że nasze stanowiska w tych kwestiach są zbyt rozbieżne, żeby udało nam się wypracować jakiś konsensus. Zatem z mojej strony EOT.
  • mim_maior 18.05.18, 13:50
    Pewnym jest, że za Twojej młodości słońce było gorętsze a cukier słodszy.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • minniemouse 19.05.18, 02:55
    mim_maior napisała:
    > Pewnym jest, że za Twojej młodości słońce było gorętsze a cukier słodszy.


    lol i u sasiada trawa byla bardziej zielona big_grin

    Minnie
    --
    Bob Hope:
    Bank to miejsce, które pożyczy ci pieniądze, jeśli możesz udowodnić, że ich nie potrzebujesz.
    CZY DZISIEJSI RODZICE GORZEJ WYCHOWUJA DZIECI?
    Meghan i Harry
  • mocno.zdziwiona 18.05.18, 14:02
    Może dziś nie jest idealnie, ale kiedyś też nie było. Oczywiście są różne przypadki, ale z moich obserwacji wynika, że pokolenie dzisiejszych 60-latków to pokolenie ludzi zakompleksionych, bojących się bronić własnego zdania, ulegających autorytetom, pozycji siły itd. A zarazem pasywno-agresywnych. Boją się postawić osobom wyżej stojącym w hierarchii, ale wyżywają się na słabszych, młodszych, im podległym. Owszem, może byli to ludzie posłuszni i grzeczni, ale za cenę dzisiejszej bierności i przegrywania w życiu.
    Dzisiejsi 30-latkowie są już trochę bardziej pewni siebie, są bardziej w stanie zawalczyć o swoje racje. I niekoniecznie stają się przez to osobami niekulturalnymi, po prostu nie zawsze mają ochotę spełniać roszczenia innych ludzi.
    Są oczywiście przypadki skrajne, ale wg mnie dzisiejsze metody wychowawcze szybciej "wyprodukują" szczęśliwego człowieka, niż te sprzed półwiecza.
  • minniemouse 19.05.18, 02:53
    Oj, debatowalabym.
    na przyklad, wezmy programy telewizyjne.
    Do dzis pamietam programy TV wyraznie i bardzo kulturalnie prowadzone przez takich mistrzow jak: Irena Dziedzic, Edward Dziewonski, lub Jezy Gruza, Jacek Fedorowicz Krzysztof Kobiela, albo jak niezrownany Wiktor Zin szkicuje w Piorkiem i Weglem, lub tez dyskusje Jerzego Urbana, Krzysztof Teodor Toeplitza, czy Stanislaw Janicki bardzo sympatycznie, kulturalnie i nie znawstwem prowadzi "W Starym Kinie", nie wspominajac o wielu innych niezliczonych prezenterach telewizyjnych jak np Edyta Wojtczak, Adam Suzin czy Lucjan Kydrynski. Mieli oni naprawde wielki urok osobisty i z wielka kulture oraz gleboki szacunek dla swoich gosci. mieli tez nienaganna dykcje. a dzisiaj? nierzadko jest sie swiadkiem luzackiego tykania goscia przez godpodarza programu.
    Nie bylo tez wtedy w modzie puszczanie inwektyw i przeklenstw w eterze ani w mediach, chyba ze w naprawde dowcipny sposob ( ala " jak d..a z pokrzywy"). dzisiaj im wieksza prowokacja, tym lepiej.
    Moim zdaniem zestawienie wypada niekorzystne dla dzisiejszych czasow.

    Dzisiejsi 30-latkowie są już trochę bardziej pewni siebie, są bardziej w stanie zawalczyć o swoje racje. I niekoniecznie stają się przez to osobami niekulturalnymi, po prostu nie zawsze mają ochotę spełniać roszczenia innych ludzi.
    Są oczywiście przypadki skrajne, ale wg mnie dzisiejsze metody wychowawcze szybciej "wyprodukują" szczęśliwego człowieka, niż te sprzed półwiecza.


    - jak wiec bys wytlumaczyla taki fakt:
    Polska znajduje się na środkowym miejscu między krajami o najwyższym i najniższym wskaźniku samobójstw (od 1990 roku notuje się ich gwałtowny wzrost).
    - dotyczy to zreszta nie tylko Polski.
    za moch czasow samobojstwa byly wielka rzadkoscia i popełniały je osoby z wraznymi zaburzeniami psychicznymi, np silna depresja.
    samobojstwa wsrod mlodziezy szkolnej

    Wyjasnie dokladniej o co chodzi z tym wszechwładnym i absolutnym autorytetem rodzicielskim bo widze ze nie wszyscy mnie rozumieja.
    Nie chodzi o to aby w ogole nie brac pod uwage zdania i potrzeb dziecka. chodzi o to aby ostateczna decyzje podejmowali rodzice a dziecko tego nie kwestionowalo i bez sprzeciwu wykonywalo, czy mu sie podoba czy nie. np, dziecko pod koniec szkoly sredniej wymyslilo sobie ze chce isc do szkoly plastycznej bo bardzo lubi rysowac. rodzice jednak po rozmowie z nauczycielem rysunkow dowiedzieli sie ze dziecko, choc dobrze umie rysowac i malowac, wielkiego talentu nie ma wiec nie warto, szczerze nie warto, isc w tym kierunku. nauczyciel zauwaza natomiast spore zdolnosci w kierunku programowania komputerow i radzi kształcić sie w tym zakresie.
    Rodzice oswiadczaja dziecku:" sorry, ale synku nic z tego, idziesz na komputery bo to dla ciebie lepsza przyszlosc". placz, lekkie krzyki, protesty. no ale nie ma nie, rodzicow trzeba sluchac nawet jesli sie nie wierzy ze robia dobrze.
    Do dzisiaj znam takie rodziny w ktorych panuje takie posłuszeństwo, zazywczaj sa to rodziny hinduskie, na przyklad albo muzulmanskie. dzieci maja sie sluchac rodzicow i juz.
    przy okazji nie sposob nie zauwazyc ze sa to rodziny w ktorych mysli sie o zabezpieczeniu przyszlosci nie tylko dzieciom ale takze starzejacym sie rodzicom, dziadkom i nierzadko dalszym krewnym.

    wracajac zatem do tematu - o taka wladze mi chodzi, nie "bo tak" czy "dzieci i ryby glosu nie maja".

    Rowniez s-klaryfikuje iz osobiscie nie jestem za biciem dzieci, nawet klapsami, ALE debatuje iz moze nie byla to az tak psychologicznie niszczaca forma kary jaka sie z niej zrobilo? pod warunkiem oczywscie ze z umiarem i delikatnie.
    Mnie rodzice pasem nie bili, jesli dostalam to tak rzadko i wczesnie iz nie pamietam tego (swiadczyloby to tez iz nie przezylam w zwiazku z tym zadnej traumy) ale wiem ze niektorzy moi koledzy i kolezanki od czasu do czasu dostawali za grubsze przewinienia, np za wlazenie na bardzo niebezpieczna kilkumetrowa wieze triangulacyjna, z ktorej bywalo ze ktos wczesniej spadl i sie zabil. chyba nic dziwnego iz rodzice przerazeni perspektywa ze ich wlasne dziecko moglo tez sie zabic - przylali pasem?
    poza tym byli to zupelnie normalni rodzice, kochajacy, pieszczacy, a ich dzieci normalne i pewne siebie jednostki. czyli i przylali, i piescili, w wiekszosci jednak piescili, rzadko przylewali. na pewno byli i tacy ktorzy nie przylewali nigdy i tacy ktorzy swoje dzieci maltretowali. ale mowa jest o takich przecietnych, nie przesadzajcych.

    z moich obserwacji wynika, że pokolenie dzisiejszych 60-latków to pokolenie ludzi zakompleksionych, bojących się bronić własnego zdania, ulegających autorytetom, pozycji siły itd

    jest to tez pokolenie Karola Wojtyly, Ireny Szewinskiej, Ewy Klobukowskiej, Lecha Walesy, Zbigniewa Brzezinskiego, Czeslawa Milosza, Kazimierza Deyny i w ogole druzyny pilki noznej ktora w 1972 w Monachium wygrala srebrny medal, Andrzej Wajda, Skolimowski, Janda, Zbigniew Religa, Jacek Kuron i inni czlonkowei Solidarnosci, nie wspominajac o wielu wielu innych slynnych dzielnie tworczo dzialajacych artystow jak np zespol Breakout, Stan Borys Bizony, Czeslaw Niemen, Czerwono Czarni czy wczesniejsza Karin Stanek lub Helena Majdaniec i wielu innych. nie bylo tego wcale tak malo.
    dzisiaj za to wiele jest pretensji do np millenialsów ze ze swoja roszczeniowa i egocentryczna, niesocjalna postawa nie nadaja sie do wspolpracy, sa trudni do zycia w spoleczenstwie, zle odbieraja krytyke i polecenia, nie szanuja autorytetow, i przewaznie uwazaja iz ich swiezo wyniesiona z kursow lub uniwersytetu 'mgr dr doc prof' edukacja bije na leb na szyje 25 lat praktycznego doswiadczenia starszego pracownika ale bez tytulow i wyzszego wyksztalcenia.
    9 cech po ktorych poznasz millenialsa
    millenials na rynku pracy
    i teraz pytanie co jest przyczyna takiego stanu rzeczy? okazuje sie ze przesadnie ambitni, czyli helikopterowi rodzice i rodzice pługi.
    Wychowywanie dzieci jest bez dwoch zdan, bez jednego slowa bardzo trudne. nie ma idealnych rodzicow, sa rodzice jak najbardziej starajacy sie najlepiej jak moga.
    Niemniej imo fakty mowia same za siebie - rosnie liczba samobojstw wsrod mlodziezy, rosnie liczba agresji wsrod społeczeństwa, agresja u kierowcow na drodze, strzelanie w szkolach, zanika dobre wychowanie i wsrod doroslych i wsrod mlodziezy - co sie dzieje, gdzie lezy przyczyna? jak to zmienic?
    dobre wychowanie zaczyna sie w domu. dobrze wychowane dziecko nie bedzie atakowac drugiego kierowcy za zle zmieniony pas, zablokowanie drogi, nie przyniesie strzelby do szkoly by rozstrzelac rowniesnikow za niemile traktowanie. oczywiscie by dobrze wyhcowac dziecko, trzeba samemu byc dobrym rodzicem. zeby byc dobrym rodzicem trzeba bylo miec dobry przyklad od swoich. jelsi rodzice byli za miękcy bo to nie dali dobrego. i tak koleczko sie zamyka..

    Minnie

    --
    Bob Hope:
    Bank to miejsce, które pożyczy ci pieniądze, jeśli możesz udowodnić, że ich nie potrzebujesz.
    CZY DZISIEJSI RODZICE GORZEJ WYCHOWUJA DZIECI?
    Meghan i Harry
  • mim_maior 19.05.18, 08:27
    Idealizujesz przeszłość opierając się na wspomnieniach młodości i obrazie świata zaczerpniętym z mediów. A kwestie, które omawiasz, nie mają nic wspólnego z sv, czyli z tematem forum. Czy są tu jacyś moderatorzy? Czy można prosić o interwencję?

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • minniemouse 19.05.18, 09:03
    dlaczego nie maja? maja bardzo duzo, dobre wychowanie to podstawa dobrego self esteem w zyciu kazdego czlowieka, a zwlaszcza mlodego, rozwijajacego sie. a dobre wychowanie to takze wpojone dobre maniery.
    te szczegolnie sa wazne w harmonijnym wspolzyciu ludzi z ludzmi. samo slowo savoir vivre oznacza przeciez umiejetnosc zycia, umiejetnosc postepowania w kazdej sytuacji. i tego wlasnie ucza nas rodzice. jesli rodzice nie sa dobrymi wychowawcami, jesli nie maja autorytetu u wlasnych dzieci - to nie sa takze w stanie nauczyc ich savoir vivre bo dzieci sie z tego wysmiewaja, odrzucaja to. nie ma chyba takiego rodzica ktory by nie musial poczatkowo zmuszac, napominac dzieci by np. uzywaly widelca, potem noza - bo to jest sztuka wpierw trudna do opanowania. dzieci, gdyby je pozostawić samym sobie prawdopodobnie jadlyby pomagajac sobie palcami. prawdopodobnie nie mylyby sie, nie ubieraly czysto, a gdyby ich nie uczyc "dziekuje, przepraszam, ustap miejsca itp" i nie uczyc empatii, to nie bylabym zdziwiona gdybysmy w koncu nie zachowywali sie jak stado dzikich zwierzat, gdzie kto silniejszy ten przezywa.
    Dzisiejszy brak respektu dla rodzicow, dla nauczycieli, czyli zwracanie sie do nich wulgaryzmami, odmawianie wykonania polecen, poslugiwanie sie wulgarnym slangiem w mowie potocznej i w muzyce to imo wynik kiepskiego lub nieefektywnego wychowania.
    bo rodzice ktorzy ucza kultury to rodzice ktorzy nie tylko ucza harmonii w zyciu czyli szacunku dla siebie samego, dla innych ale takze daja podstawy dobrego kregoslupa moralnego. a co za tym idzie, takze zdrowia psychicznego.

    Minnie

    --
    Bob Hope:
    Bank to miejsce, które pożyczy ci pieniądze, jeśli możesz udowodnić, że ich nie potrzebujesz.
    CZY DZISIEJSI RODZICE GORZEJ WYCHOWUJA DZIECI?
    Meghan i Harry
  • ahimsaboy 19.05.18, 09:23
    Niestety - to właśnie wątkodawczyni jest tu moderatorka big_grin

    --
    Myślenie nie boli!
  • mim_maior 19.05.18, 12:55
    Niesamowite, kto by pomyślał!

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • baba67 20.05.18, 09:51
    Idealizuje na pewno,ale temat niewatpliwie jest związany z tematem forum. Uważam że do póżnych lat 80tych kiedy wszystko bardzo szybko zaczęło się zmieniać rzeczywiście wychowywano bardziej konsekwentniej surowiej niż później.Do wychowania włączali się sąsiedzi, nauczyciele mieli większy autorytet(choć nie wszyscy). Niemniej są aspekty za którymi nie tęsknię. Brak zainteresowania przeżyciami dzieci do lat 70tych potem już było lepiej-ojcowie nie zajmowali się dziećmi bo to nie była ich działka matki pracowały na dwa etaty (bo dom to tez nie była działka ojców),ale nawet jeśli miały czas to postawa słuchającej matki to była rzadkość. Dzieci miały się dobrze uczyć i zachowywać za każdy swój problem były obwiniane, mało tego za każdy problem rodziców związany z dziećmi próbowano obwiniać dziecko. Mieliśmy tu doskonały przykład narracji w jednym wątku -dziecko ucieszyło się z badziewnego prezentu i dlatego chrzestna siedziała po przyjęciu prawie do północy. Winne oczywiście dziecko nie beznadziejny brak asertywności rodziców. Czytanie o tym wywołało we mnie pianę na pysku i dopiero po chwili uświadomiłam sobie dlaczego. Po prostu taki był trend i moi rodzice ( w sumie nieźli ) tez temu ulegali niekiedy. Udawano przed dziećmi że nie ma seksu do Wisłockiej praktycznie,potem się nie dało -raj dla pedofili, sama byłam ofiara molestowania i to naprawdę nie była rzadkość. Dlaczego nie powiedziałam mamie (z ojcem mały kontakt emocjonalny-tez norma) bo była z tym dziadem w bardzo dobrych stosunkach towarzyskim i bałam się że za opowiadanie takich historii zostanę ukarana .I tak, lanie było na porządku dziennym nauczyciele wf widząc pręgi na na ciele dziecka robili sobie żarty, nauczycielki na lekcji tłukły wskaźnikiem po łapach.Mnie się zdarzała egzekucja wiklinową trzepaczką co było dyskomfortowe bardziej niż bolesne ale to dlatego że Mama miała miękkie serce (nie mam żalu, takie durne czasy były). Pewnie że teraz jest przegięcie w druga stronę, ale ja za tymi dawnymi czasami nie tęsknię.

    --
    Szczęście to wieczność oprawiona w odpowiednią chwilę.
  • minniemouse 20.05.18, 22:26
    baba67 napisała:
    Uważam że do póżnych lat 80tych kiedy wszystko bardzo szybko zaczęło się zmieniać rzeczywiście wychowywano bardziej konsekwentniej surowiej niż później.Do wychowania włączali się sąsiedzi, nauczyciele mieli większy autorytet(choć nie wszyscy)

    No wlasnie, moze problem jest ze zbyt szybko zaczelo sie zmieniac i pokolenia nie nadazaly dostosowac sie do zmian? jeszcze nie weszla na dobre pierwsza teoria wychowywania a juz reklamuja druga, trzecia, czwarta.. dawniej zmiany zachodzily znacznie wolniej, tradycje opieraly sie nowosciom. poza tym mysle ze trzeba tez wziac pod uwage historyczne nagle otwarcie komuny na zachod. pamietam bowiem wlasne przezycia z pierwszych miesiecy pobytu po ucieczce z PRL-u - czlowiek zachlystywal sie wolnoscia i nie zawsze madrze zachowywal. nagly dobrobyt i wolnosc polityczna ma wplyw na psychike, oj ma.

    Minnie
    --
    Bob Hope:
    Bank to miejsce, które pożyczy ci pieniądze, jeśli możesz udowodnić, że ich nie potrzebujesz.
    CZY DZISIEJSI RODZICE GORZEJ WYCHOWUJA DZIECI?
    Meghan i Harry
  • agulha 29.05.18, 19:18
    Co do tych samobójstw, to nawet jeżeli znajdziesz i przytoczysz dane statystyczne, mogą one nie być wiarygodne. Dawniej samobójstwo było uważane za grzech, wstyd, w niektórych krajach za przestępstwo (!). Kościół odmawiał pochówku w poświęconej ziemi. To się zmieniło, chociaż nadal niektóre rodziny mają podobne podejście. Istnieje zatem możliwość, że niektóre samobójstwa były zatajane - to znaczy wpisywano inną oficjalną przyczynę zgonu w dokumenty.
  • kora3 19.05.18, 09:10
    Minnie, nie pogniewaj się, ale włos się jeży od tego co napisalaś - a tak w ogóle napisałaś nieprawdę. Wcale nie było tak, że rodzice wydawali polecenia, a dzieci bezwzgldnie sie do nich stosowały - w tamtych czasach takze zdarzały sie np. wagary i wczesne nieplanowane ciązesmile
    Ja jestem z lat 70. rodzice mnie nie bili i nie wyobrazam sobie sytuacji, ze wydają mi jakieś polecenie i ja nie mogę z nimi o tym porozmawiać...To co piszesz to jakiś kosmos

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • minniemouse 19.05.18, 09:31
    porozmawiac moze moglas, nie mowie ze nie, ale jak rodzice uwazali ze masz byc w domu najpozniej o 22-giej to bylas, prawda?
    innymi slowy kazali ci byc w domu o 22-giej i nie bylo dyskusji. bo takie byly wtedy normy - dzieci nie szlajaly sie po nocach a zwlaszcza grzeczne dziewczynki nawet jak mialy 18 lat. nie tak jak teraz ze duzo dzieci majac 14, 16 lat wloczy sie po nocach.
    a wagary, no pewnie, zdarzały sie wagary, ale za wagary byla dyscyplina. poza tym to byly sporadyczne przyypadki w normalnych domach. na chroniczne wagary uciekaly dzieci z rodzin patologicznych, np mialam kolege w podstawowce, ojciec alkoholik, kilkoro rodzenstwa, matka zahukana i przepracowana jako sprzataczka. on to rzeczywscie czesto uciekal ze szkoly i zle sie uczyl. i raczej nic dziwnego, zaniedbane dziecko. manier tez nie mial za dobrych bo trudno miec dobre maniery w domu w ktorym sa wiecznie awantury...

    Minnie

    --
    Bob Hope:
    Bank to miejsce, które pożyczy ci pieniądze, jeśli możesz udowodnić, że ich nie potrzebujesz.
    CZY DZISIEJSI RODZICE GORZEJ WYCHOWUJA DZIECI?
    Meghan i Harry
  • mim_maior 19.05.18, 12:56
    Stereotyp na stereotypie. Prawdopodobnie zażywasz za dużo telewizji i wątpliwej jakości literatury.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • minniemouse 19.05.18, 23:06
    opisalam ci wlasne przezycia Mim - a ty nie jestes za grzeczna.

    Minnie

    --
    Bob Hope:
    Bank to miejsce, które pożyczy ci pieniądze, jeśli możesz udowodnić, że ich nie potrzebujesz.
    CZY DZISIEJSI RODZICE GORZEJ WYCHOWUJA DZIECI?
    Meghan i Harry
  • mim_maior 20.05.18, 09:16
    Twoje przeżycia nie mają merytorycznego znaczenia dla tematu. A to, że nie się nimi nie wzruszam nie oznacza, że jestem niegrzeczna.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • minniemouse 20.05.18, 21:30
    mim_maior napisała:
    > Twoje przeżycia nie mają merytorycznego znaczenia dla tematu. A to, że nie się
    > nimi nie wzruszam nie oznacza, że jestem niegrzeczna.


    Wzruszac sie oczywscie nie musisz, ale ton w jakim wypowiadasz juz tak. w koncu jestes na forum Savoir Vivre, postaraj sie to pamietac jak piszesz swoj komentarz.
    natomiast nie zgodze sie ze moje przezycia nie maja merytorycznego znaczenia - w koncu opisuje przypadek z wlasnego doswiadczenia jakie znaczenie na kulture osobista mialo wyrastanie znajomego dziecka w rodzinie alkoholicznej.
    Uwazasz ze nie to ma zwiazku w ogole? moze uzasadnij dlaczego tak uwazasz.

    Minnie

    --
    Bob Hope:
    Bank to miejsce, które pożyczy ci pieniądze, jeśli możesz udowodnić, że ich nie potrzebujesz.
    CZY DZISIEJSI RODZICE GORZEJ WYCHOWUJA DZIECI?
    Meghan i Harry
  • minniemouse 20.05.18, 21:54
    *uwazac na ton* - sorry ucielo mi.

    --
    Bob Hope:
    Bank to miejsce, które pożyczy ci pieniądze, jeśli możesz udowodnić, że ich nie potrzebujesz.
    CZY DZISIEJSI RODZICE GORZEJ WYCHOWUJA DZIECI?
    Meghan i Harry
  • kora3 20.05.18, 10:37
    Nie Minnie, nie musialam być zawsze w domu o 22 mając lat 18 (ba, nawet mając mniej) - a raczej bylam niesprawiającym klopotów dzieckiem i nie z patologicznej rodziny. Mając lat 18 moglam sobie np. jechać z kolegami pod namioty i nie tylko o 22 mnie nie bylo, tylko np. 3 tygodniesmile
    A z rodzicami miałam zwyczajnie uklady partnerskie - wymagali, ale zawsze wyjaśniali motywy swoich wymagań i zawsze mogłam z nimi polemizować oraz ich przekonac do mojego punktu widzenia

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • minniemouse 20.05.18, 21:52
    kora3 napisała:
    Mając lat 18 moglam sobie np. jechać z kolegami pod namioty i nie tylko o 22 mnie nie bylo, tylko np. 3 tygodnie

    moze 18 lat to przesadzilam, w koncu rzeczywscie 18 lat to zdawalo sie mature i dostawalo sie swiadectwo dojrzalosci i wlasny dowod osobisty itd. jak sobie przypomnialam to i ja, majac lat 18, pojechalam z kolezankami na wakacje do krajow demoluda, nad morze. ale wczesniej, 16, 17 lat musialam byc w domu nie pozniej niz o 10-tej, pewnie ze zdarzaly sie wyjatki jak byla jaks uroczystość, czyjes urodziny na przyklad, sylwester itp. Ale ogolnie zasada byla w domu jest sie przed 22-gą chocby dlatego ze o tej porze obowiazywala cisza nocna i u kogos nie wypadalo dluzej siedziec. no i po nocy wracac niedobrze, jak sie coraz pozniej robilo pustawo na ulicach, i wracanie mogło byc niebezpieczne, a zwlaszcza samemu.
    Z moimi rodzicami takze moglam polemizowac ale ostatecznie ich decyzja byla absolutna. jesli uwazali ze czegos nie moge zrobic, gdzies nie pojechac, nie kupic, nie zrobic to nie i koniec.
    Zaloze sie ze u ciebie bylo podobnie tylko nie rozumiesz o co mi chodzi. bo na pewno jak ci rodzice na cos nie pozwolili to nie buntowalas sie nie robilas po swojemu a oni patrzyli zrezygnowani, jak w dzisiejszych czasach bywa. i dzieki temu nauczylas sie pewnych hamulcow, pewnego wzorcu postepowania, przede wszystkim samokontroli, uprzejmosci i wzgledu na innych. dzieci ktore nie czuja takiego autorytetu wobec swoich rodzicow nie czuja go takze wobec innych. i czesto za tym idzie ogolnie kultury.

    Minnie

    --
    Bob Hope:
    Bank to miejsce, które pożyczy ci pieniądze, jeśli możesz udowodnić, że ich nie potrzebujesz.
    CZY DZISIEJSI RODZICE GORZEJ WYCHOWUJA DZIECI?
    Meghan i Harry
  • kora3 21.05.18, 13:08
    Minnie, ja chodziłam do szkoły w 8 klasowym systemie podstawówki i do technikum - wiec zdając maturę maiałam lat 20 ponad. bom z poczatku rokusmile Dowód osobisty owszem wyrobilam jako 18 - latka, bo taki był ijest wymowg prawny, ale wiadomo, ze mając lat 18 samowystarczalna nie byłam - chodziłam o szkoły, mieszkałam u rodziców i byłam na ich utrzymaniu, poza drobiazgami, które tam sobie dorobiłam., Mialam natomiast prawo jazdy i samochód (jak rodzice sobie nowy kupilismile) i mialam o niego dbać - myś, sprzątać itd. Ale mogłam sobie pojechac wszędzie praktycznie bylebym nie zaniedbywała szkoły - mogłam np. pojechać do Jarocina z kolegami.
    Generalnie - nie pamietam, by rodzice czegoś mi kategorycznie zabronili jako nastolatce - ie było niczego takiego Minnie. Natomiast pamietam ze kilukrotnie coś mi odradzili, z sensem, ale nie zpozycji ex cathedra. tylko z pozycji zyczliwego doradcy - zawsze tak było i moze dlatego ...nie musieli zabraniać smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • minniemouse 21.05.18, 22:19
    kora3 napisała:
    Generalnie - nie pamietam, by rodzice czegoś mi kategorycznie zabronili jako nastolatce - ie było niczego takiego Minnie. Natomiast pamietam ze kilukrotnie coś mi odradzili, z sensem, ale nie zpozycji ex cathedra. tylko z pozycji zyczliwego doradcy - zawsze tak było i moze dlatego ...nie musieli zabraniać


    Koro, ale tacy rodzice jak twoi byli wtedy rzadkością, poza tym i ile dobrze pamietam ty jestes ode mnie o jakies 10 lat mlodsza a to jednak robi roznice. z cala pewnoscia zaden z moich wielu rowiesnikow nie mial wlasnego samochodu w wieku 20 lat, bo po prostu wtedy samochody byly bardzo drogie i trudno dostepne, (chyba ze mial fart i wyjechał na wakacje na zachod - co graniczylo z cudem- nielegalnie popracowac, ale to predzej jak mielismy juz 22, 23 lata i to zawsze chlopak nie dziewczyna) a poza tym zapomnijmy od wieku 18 lat i wzwyz poniewaz przypomne mowimy o ogolnie (nie)-wychowywaniu dzieci i mlodziezy, pojedyncze przypadki takie jak twoje nie przesadzaja sprawy chociaz nie przecze ze na pewno takie byly.
    Zauwaze takze iz nawet jesli w twoim przypadku rodzice zastosowali metode wychowania partnerska, to i ta metoda zastosowali ci skuteczne ograniczenia inna technika - przez wyperswadowanie ci zachowania jakiego nie chcieli u ciebie widziec sprytnymi argumentami. bo jako starsi mieli zyciowe doswiadczenie, umieli tez przewidywac, umieli wiec cie i logicznie przekonac. krotko mowiac mowili ci "nie" tak, abys myslala ze to ty sama postanawiasz o sobie. to tez jest metoda rodzicielskiego szlabanu czyli autorytetu, tylko latwa do strawienia. i w sumie chyba najlepsza forma wychowania. choc moze dla niektorych nie.

    Minnie

    --
    Bob Hope:
    Bank to miejsce, które pożyczy ci pieniądze, jeśli możesz udowodnić, że ich nie potrzebujesz.
    CZY DZISIEJSI RODZICE GORZEJ WYCHOWUJA DZIECI?
    Meghan i Harry
  • milamala 22.05.18, 01:52
    minniemouse napisała:

    "> Zauwaze takze iz nawet jesli w twoim przypadku rodzice zastosowali metode wych
    > owania partnerska, to i ta metoda zastosowali ci skuteczne ograniczenia inna t
    > echnika - przez wyperswadowanie ci zachowania jakiego nie chcieli u ciebie wid
    > ziec sprytnymi argumentami. bo jako starsi mieli zyciowe doswiadczenie, umiel
    > i tez przewidywac, umieli wiec cie i logicznie przekonac. "

    Rodzice Kory wyprzedzili epoke. Na tym wlasnie z grubsza polega wspolczesne wychowywanie. Dzieci uczymy, przekonywujemy, wyjasniamy, pokazujemy a nie dyrygujemy i wymuszamy bezwzgledne poszluszenstwa korzystajac z tego, ze jestesmy starsi i silniejsi.
  • minniemouse 22.05.18, 03:09
    milamala napisała:
    > Rodzice Kory wyprzedzili epoke.

    10/10!

    Na tym wlasnie z grubsza polega wspolczesne wychowywanie. Dzieci uczymy, przekonywujemy, wyjasniamy, pokazujemy a nie dyrygujemy i wymuszamy bezwzgledne poszluszenstwa korzystajac z tego, ze jestesmy starsi i silniejsi.

    ja bym powiedziala ze na tym powinno polegac,
    tymczasem (jak zauwazyla pewna bardzo rozsadna forumowiczka z innego forum) - duzo rodzicow popelnia ogromny blad chcac byc super kumplami dzieci. no a dziecka tylko kumplem nie mozna byc bo dzieci potrzebuja ograniczen, ukierunkowania, porad i dyscypliny. czyli wlasnie autorytetu.

    Minnie

    --
    Bob Hope:
    Bank to miejsce, które pożyczy ci pieniądze, jeśli możesz udowodnić, że ich nie potrzebujesz.
    CZY DZISIEJSI RODZICE GORZEJ WYCHOWUJA DZIECI?
    Meghan i Harry
  • kora3 22.05.18, 13:15
    Milamalu, jakkolwiek cenie sobie bardzo wychowanie przez moich rodziców, to bynajmniej nie należeli do jakichś unikatów - wnoszę po rodzicach moich kolegów wówczas. Oczywiscie - nie wszyscy byli tacy, ale moi nie byli jakimiś dziwami smile
    z całą resztą - zgadzam się

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 22.05.18, 13:14
    Minnie, moze to kwestia tej dzielącej nas mniej wiecej dekady, ale nie, moi rodzice nie byli w temacie jakimis unikatami - wnoszę choćby z rodziców moich kolegów, których to kolegów -i rodziców - uprzedzam - znałam dobrze z racji bliskich relacji. Podobnie - w moim pokoleniu, ze znanych mi wówczas ludzi wiekszosc o ile nie miała przeciwksazań, albo nie pochodziła z bardzo ubogich rodzin w wieku lat 17 - czyli ówcześnie dopuszczającym, robiła prawka. Fakt, nie każdy miał zaraz potem swój samochód, w sensie dla swego użytku tylko, ale w mojej klasie mniej wiecej polowa, z czego 2 moze 3 osoby - nowe. Pozostali mieli jak jak - uzwane wczesniej przez rodziców, które ci zostawiali im na "dorżniecie", albo kupione jakieś uzywane starszaki, co nie stanowiło wowczas wbrew temu co piszesz jakiejś fortuny ...

    Co do reszty - nie, nue było Minnie tak, ze rodzice sprytnie posuwali mi swoje pomysły a ja je łykałam jako własne ...Np. moja mama uwazała, ze powinnam iśc po podstawówce do liceum i obstawała przy tym - znaczy wyrazała soje zdanie i argumenty. tato uwazał, że mogę iśc w kierunku technicznym, jak i w humanistycznym, nie miał zdania co powinnam zrobić. Poszłam wbrew matce do technikum smile Były też inne sprawy, z którymi się z rodzicami nie zgadzałam, dotyczyły mnie i JA miałam głos decydujący, tylko ze wychowanie nas przez naszych rodziców wiązało się zawsze, xo podkreślali, z ponoszeniem przez nas konsekwencji swoich wyborow.

    I tak np. jakoś nie kwapiłam sie do tego, by w wieku 18 lat zostać wywalona ze szkoły za ciąże, opiekować się dzieckiem i uczyć wieczorowo smile A rodzice wlasnie uswiadomili mi, ze tak sie skończyć moze niekontrolowany seks smile Ale uświadomili nie na zasadzie straszenia taką perspektywą, dośc abstrakcyjnąwszak, tylko uświadamiania, ze tak się moze skończyć seks bez zabezpieczeń i co bardzo ważne, wprost mówili, ze jesli podejmę dezyzje o tym, by zacząc uprawiac seks, to mam sioę zabezpieczać i mogę liczyć w tym zakresie na ich pomoc. Nie udawali, ze seks ludzie uprawiają tylko po ślubie, bo inaczej to piekło mnie czeka smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • minniemouse 23.05.18, 00:37
    kora3 napisała:
    Fakt, nie każdy miał zaraz potem swój samochód, w sensie dla swego użytku tylko, ale w mojej klasie mniej wiecej polowa, z czego 2 moze 3 osoby - nowe.

    Koro, z calym szacunkiem -mocno waptie aby to byly ich wlasne samochody, ze rodzicow to predzej.
    I moze to co mowisz tak bylo predzej na poczatku lat 80-tych, chociaz tez watpie, bo pamietam ze na pewno nie w 60-tych i 70-tych. no chyba ze mowa jest o handlarzach, prywaciarzach, i elicie partyjnej ktorzy mieli niezle dochody w porownaniu z przecietniakami, i ich dzieci faktycznie mogły sobie na takie luksusy czasem pozwolic. np na moim osiedlu za czasow mojej nastoletniej mlodosci nowego fiata to mial synus pewnej podejrzanej i bardzo agresywnej handlary, o ktorym chodzily pogloski ze jest cinkciarzem (i zeby tylko). inni, ktorzy pod koniec lat 70-tych pokupowali sobie uzywane mercedesy to znani byli z handlu "na tranzycie". swoj uzywany opel mial tez syn ginekologa majacego intratny prywatny gabinet w rynku. wiedzialam o wielu ordynatorach szpitali i klinik bioracych spore lapowki z czego na pewno ich starsze dzieci tez mialy wlasne samochody, ale to juz jak byli na uniwerku. takie byly czasy.
    u mnie w liceum wlasne fiaty mieli dzieci prywaciarzy np wlasciciele restauracji lub szklarni - ale byla ich garstka na cala szkole. na cala szkole, Korciu.
    poza tym nikt z takich tylko zaledwie przecietnie lepiej sytuowanych, nie mial wiecej niz po jednym wypasionym samochodzie na rodzinie. nawet np naprawde super nadziani dyrektorzy duzych przedsiębiorstw ze znajomosciami.
    btw moi rodzice jako jedni z pierwszych na osiedlu kupili sobie uzywany samochod, w dobrym stanie. pamietam jak sie nad nim trzęśli, bo mimo iz bylo ich na to stac (oboje wtedy dobrze jak na te czasy zarabiali) to jednak samochod byl wtedy kosztowna rzecza, utrzymanie tez.
    Nie bylo mowy aby my, niedoswiadczone dzieci, nim jezdzily same. tylko z tata, ktory dlugo jako jedyny mial prawo jazdy, a potem zrobila je siostra. bardzo, bardzo niechetnie jej pozyczal bo sie bal ze gdyby miala wypadek, czy z jej winy czy nie, to na drugi juz by nas tak latwo nie bylo stac. i wprawdzie tez znam, jak mowisz, przypadki dorzynania starych samochodow przez dzieci, to jednak wiem iz wiecej rodzin nad swoimi fiatami, syrenami, skodami, zastawami i co tam jeszcze bylo - po prostu trzeslo sie i nie dawalo dzieciom do jezdzenia.

    Np. moja mama uwazała, ze powinnam iśc po podstawówce do liceum i obstawała przy tym - znaczy wyrazała soje zdanie i argumenty. tato uwazał, że mogę iśc w kierunku technicznym, jak i w humanistycznym, nie miał zdania co powinnam zrobić. Poszłam wbrew matce do technikum

    czyli krotko mowiac zasadniczo nie mieli nic przeciwko: liceum-technikum-humanistyce : )
    ciekawa jestem co by bylo gdybys postanowila pojsc od zawodowki lub od razu do pracy.
    a ty "wybralas" wink

    A rodzice wlasnie uswiadomili mi, ze tak sie skończyć moze niekontrolowany seks

    bo na tym wlasnie polega inception Koro, ze aby zasiac taki a nie inny wzorzec zachowania/postepowania to sie mocno sugerujaco wyjasnia i pokazuje co moze sie stac jesli zrobisz cos tak lub tak a nie tak czy smak. i na tym wlasnie polega wychowanie.
    Czyli, mozna powiedziec, w dalszym ciagu osiagneli to co chcieli - tylko zamiast straszyc pieklem, postraszyli cie ponura wizja niechcianej ciazy. tez dobrze, a nawet lepiej bo mniej abstrakcyjnie.

    Koro, ponownie, zauważ ze ja nie kwestionuje jakosci metod wychowawczych twoich rodzicow- uwazam ze byly wspaniale, i oby wiecej takich rodzicow jak twoi.
    Mowie, ze jak na lata 60-70 byly one (metody) w znacznej mniejszosci. wiekszosc rodzicow, nawet jesli rozmawiala ze swoimi dziecmi i tlumaczyla to na koniec i tak wymagala posluszenstwa "bo tak".
    A ja teraz debatuje ze skoro te metody byly takie zle i dzisiejsze sa lepsze to dlaczego nastapil - jak widac - taki upadek dobrych obyczajow, i co gorsza, one wciaz upadaja?

    Minnie

    --
    Bob Hope:
    Bank to miejsce, które pożyczy ci pieniądze, jeśli możesz udowodnić, że ich nie potrzebujesz.
    CZY DZISIEJSI RODZICE GORZEJ WYCHOWUJA DZIECI?
    Meghan i Harry
  • kora3 23.05.18, 09:44
    Minnie,nprzecież ja napisałam z którego rocznika jestem - początki lat 70 zeszłego wieku. Jak łatwo sobie policzyć do średniej szkoły szłam w końcówce lat 80. a 17 lat skończyłam w bardzo już końcowej ich fazie smile Nie da rady Minnie porównywać tamtych lat z latami 50, 60 czy 70 - no weź.
    Piszemy o SWOICH doświadczeniach, więc Ci je opisałam - proste.
    Poza tym - nie wspominałam, zr większosc np. moich kolegów z klasy majacych na swój użytek samochody miała jakieś wypasione - przeciwnie własnie - większosc wówczas miała jak ja - uzywane, najczesciej przez rodziców wczesniej, na tzw. "dorzniecie".

    Co do szkoły Minnie - tak, ja wybrałam. A argument, ze gdybym chciala iśc do zawodówki ...(do pracy jako 15 - latka nie mogłabym wówczas iść i by ustawowy obowiazek uczenia sie do 18 roku życia - więc co najmniej zawodowka po podstawówce) ...Gdybym Minnie była osobą słabo się uczącą to najpewniej nauczycoele doradzali by mi podjęcie nauki w zawodowej szkole. Ponieważ takową nie byłam - to nie było mowy o wyborze zawodówki ani z mej strony ani ze strony tych, którzy mieliby mi w tym doradzac, zatem to czysta abstrakcja Minnie. Ale podejrzewam, że gdybym była w takiej sytuacji i pagnęła być np. fryzjerką, to moi rodzice pozwoliliby mi isc do szkoły zawodowej. Podejrzewam też, ze po jej skończeniu przeze mnie chcieliby zebym zrobiła maturę np. wieczorowo, bo matura w moim pokoleniu to już był absolutny standard ...

    Moja mama nalegała bym wybrała liceum, bo słusznie poniekąd uwazała, ze jako osoba, która przejawia zarowno zdolnosci humanistyczne, jak i typowo ścisłe i techniczne powinnam dać sobie czas na to, by wybrać zawód - a ten czas dawało liceum. Technikum, choć o wysokim poziomie także w zakresie np. jezyka polskiego i obcych czy historii jednak zdaniem mojej mamy ukierunkowywało na techniczną stronę i niejako po nim naturalny był wybór polibudy. Po liceum nie było tego "nacisku" i moja mama miała de facto rację - tak to oceniam z perspektywy czasu i obecnego zawodu, choć nie załuję ani tego ze chodziłam do takiej a nie innej średniej szkoły, ani tego, ze pierwsze studia skończyłam techniczne ...

    Co do niechcianej ciąży - dla mnie było to abstrakcyjne Minnie - ale moi rodzice mnie tym nie straszyli bynajmniej - zwyczajnie mówili czym się niekontrolowany seks moze skończyć i to, ze choć zawsze w każdej sytuacji moge na nich liczyć, to niestety głowne konsekwencje takiej "operacji" poniosę ja - nie skończę szkoły ze swoją klasą, nie pójdę na studia normalnie, będę musiałą zajmowac się dzieckiem zamiast nauką, rozrywkami i kolegami - BO NIKT ZA MNIE moim dzieckiem się nie zajmie - proste. I tu było moim zdaniem clou - wiedziałam, że nie ma opcji zeby moi rodzice zajęli się nieoczekiwanym wnukiem,więc jako osoba, która bynajmniej nie miała ochoty na takie "atrakcje" w wieku lat 17 czy 18 czy 20 i ileś tam zadbałm starannie o to, żeby taka sytuacja miejsca nie miała smile
    Tylko, ze moi rodzice nie stawiali sprawy idiotycznie, że nie, bo konsekwencje i z semsem najlepiej czekać do slubu - mama zapoznała mnie z dostępnymi metodami antykoncepcji włąsciwymi mojemu ówczesnemu wiekowi - kiedy zdecydowałam się podjąc współżycie juz o nich sporo wiedziałam i nie czułam obaw.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • minniemouse 23.05.18, 23:30
    kora3 napisała:
    Co do niechcianej ciąży - dla mnie było to abstrakcyjne Minnie

    niemniej z pewnoscia bylo to dla ciebie bardziej do pojecia niz idea jakegos filozoficznego piekla ktore może jest a może nie jest, na wieki wiekow amen. no wez.

    Minnie
    --
    Bob Hope:
    Bank to miejsce, które pożyczy ci pieniądze, jeśli możesz udowodnić, że ich nie potrzebujesz.
    CZY DZISIEJSI RODZICE GORZEJ WYCHOWUJA DZIECI?
    Meghan i Harry
  • kora3 24.05.18, 16:55
    ano pewnie tak, wszak widzialam dziewczyny, które takie wspaniałosci hmmm sobie zafundowały

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • minniemouse 23.05.18, 23:45
    kora3 napisała:
    > Minnie,nprzecież ja napisałam z którego rocznika jestem - początki lat 70 zeszłego wieku. Jak łatwo sobie policzyć do średniej szkoły szłam w końcówce lat 80 a 17 lat skończyłam w bardzo już końcowej ich fazie smile Nie da rady Minnie porównywać tamtych lat z latami 50, 60 czy 70 - no weź.

    Kochana, w koncowej fazie lat 80-tych to mnie juz w PRL nie bylo smile

    Ja przeciez wyraznie zaraz na wstepie napisalam jakie pokolenie mam na mysli, czyli z lat 50-60.
    Twoje pokolenie - lata 70 - to juz zaczal sie przelom w kierunku wychowania a la Spock, i bardzo dobrze.

    Minnie


    --
    Bob Hope:
    Bank to miejsce, które pożyczy ci pieniądze, jeśli możesz udowodnić, że ich nie potrzebujesz.
    CZY DZISIEJSI RODZICE GORZEJ WYCHOWUJA DZIECI?
    Meghan i Harry
  • milamala 22.05.18, 01:26
    minniemouse napisała:
    "bo na
    > pewno jak ci rodzice na cos nie pozwolili to nie buntowalas sie nie robilas po
    > swojemu a oni patrzyli zrezygnowani, jak w dzisiejszych czasach bywa. i dzieki
    > temu nauczylas sie pewnych hamulcow, pewnego wzorcu postepowania, przede wszyst
    > kim samokontroli, uprzejmosci i wzgledu na innych. dzieci ktore nie czuja ta
    > kiego autorytetu wobec swoich rodzicow nie czuja go takze wobec innych. i c
    > zesto za tym idzie ogolnie kultury."

    1. Nie jest dobrze, jak czlowiek w okresie tzw. buntu, sie nie buntuje. Na tym polega dojrzewanie, bunt jest nieodlaczna jego czescia, jest niezbedny aby stac sie wartosciowym dojrzalym pewnym swojej wartosci czlowiekiem, ktory wie czego chce.
    2. Nie zauwaylam tych zrezygnowanych spojrzen wspolczesnych rodzicow. Owszem glupich rodzicow znam (z pokolenia, ktore wg ciebie bylo dobrze wychowywane), ale nie jest ich az tak duzo zeby czynic z tego regule.
    3. najskuteczniejszy autorytet nie jest budowany na wladzy i przymusu jej sluchania. Autorytet u dziecka czy kogokolwiek innego buduje sie WLASNYM postepowaniem a nie wymuszaniem wlasciwego postepowania. Instynktownie ludzie szanuja tych, ktorzy sa godni szacunku. Jesli sluchaja tyranow, to ze wzgledu na strach, a nie dlatego, ze tak jest wlasciwie.

    ps. Zawsze zastanawialo mnie biblijne przykazanie nakazujace szacunek rodzicom. Widac, ze powstal w czasach kiedy o wychowaniu mowiac delikatnie niewiele wiedziano i nikt sie potrzebami dzieci nie przejmowal.
    Dziecko w sposob naturalny kocha swoich rodzicow. Jesli dziecko przestaje kochac swoich rodzicow to nie dzieje sie to bez przyczyny. Jesli rodzic potrafi stworzyc wiez z dzieckiem, to nie potrzeba zmuszac dziecka odgornie do szanowania rodzica, bo ten szacunek jest czyms naturalnym.

  • minniemouse 22.05.18, 04:00
    milamala napisała:
    1. Nie jest dobrze, jak czlowiek w okresie tzw. buntu, sie nie buntuje. Na tym polega dojrzewanie, bunt jest nieodlaczna jego czescia, jest niezbedny aby stac sie wartosciowym dojrzalym pewnym swojej wartosci czlowiekiem, ktory wie czego chce.

    imo nie jest konieczny, ale rozumiem o co ci chodzi. chodzi o szukanie wlasnych sciezek, wlasnych idei, a nie isc poslusznie utartym szlakiem, bez zastanowienia, kwestionowania czy nie mozna inaczej, lepiej. bez tego swiat stalby w miejscu, istotnie.

    2. Nie zauwaylam tych zrezygnowanych spojrzen wspolczesnych rodzicow. Owszem glupich rodzicow znam (z pokolenia, ktore wg ciebie bylo dobrze wychowywane), ale nie jest ich az tak duzo zeby czynic z tego regule.

    nie-nie, nie mowie dokladnie ze bylo "dobrze wychowywane", mowie ze bylo lepiej. ze mialo znacznie lepsze maniery i szacunek dla innych a zwłaszcza dla rodzicow i starszych. oraz autorytetow, jak: nauczyciel, przełożony, ogolnie wladza.

    Autorytet u dziecka czy kogokolwiek innego buduje sie WLASNYM postepowaniem a nie wymuszaniem wlasciwego postepowania. Instynktownie ludzie szanuja tych, ktorzy sa godni szacunku. Jesli sluchaja tyranow, to ze wzgledu na strach, a nie dlatego, ze tak jest wlasciwie.

    zgadzam sie z toba Milamala - najlepszy i najwiekszy autorytet maja ci ktorzy sami szanuja innych, chocby najmniejszych, najlichszych i najbiedniejszych.
    ale zauwazam, moze blednie, ze nawet autorytet zbudowany na strachu w efekcie wpaja lepsze maniery niz taki luzacki, kumpelski styl. czyż nie ?

    Jesli rodzic potrafi stworzyc wiez z dzieckiem, to nie potrzeba zmuszac dziecka odgornie do szanowania rodzica, bo ten szacunek jest czyms naturalnym.

    zmuszac do szacunku na pewno wtedy nie trzeba, ale nadal trzeba uczyc jak umiec ten szacunek przekazac. i wlasnie o to chodzi mi w tym watku - ze rodzice ktorzy maja autorytet u dziecka, wszystko jedno w jaki sposob wyrobiony - sa w stanie nauczyc okazywania szacunku i savoir-vivru w przeciwienstwie do tych co autorytetu nie umieli sobie zbudowac w zaden sposob.
    Ci rodzice ktorzy operuja strachem - tylko wymuszaja, to prawda, niemniej - wciaz ucza i potem czego nauczyli - egzekwuja.
    Ci ktorzy robia to po partnersku, z miloscia i rozumnie - tez ucza, byc moze - a nawet na pewno - z lepszym, trwalszym efektem.
    Niemniej, podkreśle, i w jednym i drugim przypadku dobre maniery przekazane sa.
    Natomiast rodzice ktorzy nie maja u dziecka autorytetu - nie sa w stanie nic przekazac a tym bardziej - wyegzekwować, bo dziecko nie widzi powodu dlaczego - i czego - mialoby sie sluchac. pozniej z takich dzieci wyrastaja np problemowi pracownicy ktorzy wchodzac nie odpowiadaja na dzien dobry, lub/i jedza przy biurku mocno "pachnace" posilki..

    Minnie

    --
    Bob Hope:
    Bank to miejsce, które pożyczy ci pieniądze, jeśli możesz udowodnić, że ich nie potrzebujesz.
    CZY DZISIEJSI RODZICE GORZEJ WYCHOWUJA DZIECI?
    Meghan i Harry
  • kora3 22.05.18, 13:31
    Wiesz Minnie, czytając Cię przypomniałam sobie sylwetkę pewnego mego kolegi. Zanim zaczniesz mi współczuć obracania sie wśród marginesu, pozwól ze Ci wyjasnię, że kolega jest kolegą dawnym, z podwórka i szkoły, a dzisiejsze z nim hmm kontakty moje ograniczaja się do wymiany pozdrowień, gdy rzadko bywam w rodzinnych stronach i go spotkam.
    Kolega ów pochodził z normalnej z pozoru rodziny - matka zajmowała się domem, ojciec pracował w hucie. W ich domu nie było alkoholizmu, biedy, czy innej patologii. Dzieci było dwoje - starsza o 4 lata dziewczynka i ten chłopak. Nie wiem jak z dziewczynką, bo ją zanałam z widzenia, ale chłopak ów był regularnie bity w domu i obowiązywały go bezwzględne zakazy. Zakazy, które czesto łamał, bo szybko nauczył się, ze bicie poboli i przestanie, a co użyje - to jego. Bywał posiniaczony, ale nadal nie buł posłuszny Minnie. Chłopak był z tych wiekszych, szybko bicie przestało na nim robic jakiekolwiek wrażenie, zlatwością mo gł odepchnąć ojca czy matkę, albo im zwyczajnie oddać. Trafił do poprawczaka - wrócił jeszcze gorszy sad W swoim okolo 45 letnim dziś życiu zaliczył więzenia coś łącznie 15 czy 18 lat... Próbowal załozyć rodzinę, ale nad zoną i dzieckiem się znecał - bił.
    Wg opinii bieglych pan był poczytalny, ale miał zwichniętą osobowość - przekonanie, ze ten rządzi, kto mocniej bije i ma wikszą wladzę - efekt wychowania w terrorze.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 22.05.18, 17:21
    Mylisz przyczynę /katalizator ze skutkiem. Facet był często bity bo miał socjopatyczną?psychopatyczną osobowość, nie potrafił się przystosować i dlatego tez tak mu się ułożyło życie.Czy w rodzinie bez przemocy wyrósłby z niego szczęśliwy człowiek bez konfliktów z prawem-bardzo wątpię.Bicie sytuację zaostrzyło sprawiło że problem pojawił się szybciej i rozwinął się w najgorszej wersji.
    Oczywiście jestem przeciwna karom cielesnym ale nie demonizowałabym ich aż tak.

    --
    Szczęście to wieczność oprawiona w odpowiednią chwilę.
  • kora3 22.05.18, 17:59
    Babo - nawet zwierzęcia nie wychowasz dobrze biciem go i brakiem konsekwencji. Wbrew temu co sie zdaje kara cielesna jest najmniej wychowawcza - nie dośc, ze czlowiek dośc szybko sie do niej przyzwyczaja, szczególnie gdy mowa o karze cielesnej nie będącej katowaniem dwa- że uczy się tego, że niewazne kto ma rację i jakie ma argumenty, tylko kto ma cięższą rękę. rzecz w tym, ze szczególnie w przypadku płci meskiej, to bite dziecko z czasem\staje się tym z cięższą ręką ...A nawet jesli nie to pozostaje ulegajacym tym, którzy dysponują większą siłą. Dlatego nawet wobec osoby która ma problemy z przystosowaniem się wszelka przemoc, tak fizyczna jak i psychiczna jest najgorszą możliwą "metodą wychowawczą".
    Tak wiem, zaraz się dowiem ze guzik mi wiadomo, bo nie mam dzieci smile - no, ale jak wspomniałam - wychowano mnie od dziecka smile w określony sposob i zwyczajnie teraz z pozycji dorosłego mogę to ocenić

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • minniemouse 23.05.18, 01:19
    baba67 napisała:
    Mylisz przyczynę /katalizator ze skutkiem. Facet był często bity bo miał socjopatyczną?psychopatyczną osobowość, nie potrafił się przystosować i dlatego tez tak mu się ułożyło życie.

    Babo, a ja mysle ze nie masz racji. dziecko wcale nie musialo miec socjopatyczno-psychopatycznej osobowosci, wystarczylo ze poczucie niesprawiedliwosci, strachu i bolu wzmacnialo w nim uczucie nienawisci i braku zaufania do kazdego. to ze matka nie byla w stanie zmienic tego stanu (prawie ze ksiazkowym przykladem bezradnosci i zobojetnienia), powodowalo poczucie porzucenia, osamotnienia, bezbronnosci, bezkarnosci i gniewu, potem agresji za to ze nie bylo komu bronic jak sie bal, ze matka byla slaba i nie stanela w obronie, pozwalala bic.
    Owo narastajace latami poczucie niesprawiedliwosci i ponizenia jest wlasciwie wystarczajacym bodzcem aby zniszczyc niejedna psychike, niejedno dziecko. plus glownie przyklad z domu jak radzic sobie z negatywnymi emocjami - daje ojciec i matka, czyli picie, bicie, ponizenia, bezradnosc. bo na ogol takie dzieci sa wyizolowane ze społeczeństwa rowiesnikow, wiec za wiele lepszego przykladu nie maja.

    Czy w rodzinie bez przemocy wyrósłby z niego szczęśliwy człowiek bez konfliktów z prawem-bardzo wątpię

    a ja nie watpie ze takie dzieci, choc ze wzgledu na charakter bywaja trudne to w odpowiednich warunkach jak najbardziej z nieskonczona doza cierpliwosci i wyrozumialosci, pokierowane np w sport wyczynowy czy inne wyczerpujace zainteresowania - jak najbardziej mogą wyjsc na ludzi. bic nie trzeba.
    przykladem jest chocby Mike Tyson ktorego trener wyciagnal z prostej drogi do poprawczaka i wiezienia. pod jego kierunkiem Tyson zaczal sie rozwijac nie tylko jako bokser ale i jako czlowiek. i wszystko zaczelo sie znowu sypac gdy ten trener umarl, na Mike'a nieszczescie.
    powodem glownie byl fakt iz ten pierwszy trener, w ktorym Mike widzial zastepczego ojca i ktoremu Mike bezgranicznie ufal -mial naprawde jego dobro na mysli i celu. kazdy nastepny widzial w nim tylko maszynke do wielkich pieniedzy. i to to zgubilo.

    Oczywscie, zdarzaja sie przypadki kiedy czlowiek rodzi sie z "popsutym" mozgiem i jest psychopata bez względu w jakim srodowisku sie wychowal. taki Dexter. no ale to sa wady wrodzone, tu wychowanie nie ma nic do rzeczy. mozna tylko sobie poboznie zyczyc ze takie "udexterowanie" zeby zle robil tylko zlym jest faktycznie mozliwe.

    Minnie

    --
    Bob Hope:
    Bank to miejsce, które pożyczy ci pieniądze, jeśli możesz udowodnić, że ich nie potrzebujesz.
    CZY DZISIEJSI RODZICE GORZEJ WYCHOWUJA DZIECI?
    Meghan i Harry
  • baba67 23.05.18, 08:58
    Ale ojciec w tym wypadku nie był alkoholikiem który wyżywał się bez powodu-gdyby ta była to bym się z Tobą zgodziła. Ojciec karał syna za konkretne rzeczy za które karali inni ojcowie w podobny sposób w większości. Gdzie tu poczucie niesprawiedliwości? Wolał żyć po swojemu niezależnie od niszczącego wpływu na rodzinę.

    --
    Szczęście to wieczność oprawiona w odpowiednią chwilę.
  • kora3 23.05.18, 11:53
    Widzisz babo, mowa o chłopcu, którego znałam - w odróżnieniu od Ciebie. Owszem, za pewne rzeczy, które robił ukarałby każdy rodzic, w tym rodzic jak moi - niekalający się biciem dzieci - kara moze być nie tylko cielesna. Ale temu chłopakowi w zasadzie nic nie było wolno i był karany za wszystko - w tym za rzeczy, za które nie powinien być ukarany. Przykład - gdy byliśmy w 2 klasie pewnemu chłopcu zginęły pieniadze, które mial na obiady czy składkę. Chłopiec posądził opisywanego tu kolegę. Pewnie dlatego, że ogólnie miał opinię "chuligana" ...Ojciec chłopaka zbił go oraz zakazał jakichś tam przyjemności, pomimo, że dziecko mówiło, ze niczego nie ukradło. Za parę dni sprawa się wyjasniła - niby okradziony pieniadze miał w innej kurtce, pomylił się. Przyznał się i przeprosił kolegę. Mimo to ojciec tamtego nie zdjał zeń kary - dla mnie, wówczas 8 - latki było to absurdalne - jak mozna ukarać kogoś za coś czego nie zrobił ? No, ok ojciec myslał ze jednak zrobił. ale jak mozna wiedząc już, ze nie nadal go karac..,

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 23.05.18, 13:02
    Gdyby nie miał opinii chuligana toby nie posądził a ojciec by nie zareagował na wyrost. Mieć opinie chuligana w wieku 8 lat to naprawdę trzeba mieć predyspozycje. Nadal nie wierze że gdyby chłopak miał łagodniejszych rodziców byłby praworządnym obywatelem , pewnie nie miałby aż tak przesranego życiorysu.

    --
    Szczęście to wieczność oprawiona w odpowiednią chwilę.
  • kora3 23.05.18, 13:10
    baba67 napisała:

    > Gdyby nie miał opinii chuligana toby nie posądził
    a ojciec by nie zareagował n
    > a wyrost. Mieć opinie chuligana w wieku 8 lat to naprawdę trzeba mieć predyspoz
    > ycje. Nadal nie wierze że gdyby chłopak miał łagodniejszych rodziców byłby praw
    > orządnym obywatelem , pewnie nie miałby aż tak przesranego życiorysu.
    >


    Babo, podejrzewam, ze jako osoba wychowana w latach wspaniałego karania cielesnego znasz taki znak, jak cudzysłow. smile Jakimś to "chuliganem" mozna być mając 8 lat Babo?
    Chłopiec miał zwyczajnie opinię rozrabiaki - nie on jeden poniekąd - takich rozrabiaków jako dziecko znałam od groma smile - zwyczajnie nie był to kujonik słaby z wf-u smile
    Ojciec chłopaka go tłukł, bo sam tak był nauczony z domu, że chłopaka krótko się trzyma i de nie szklanka. Sam z tego co wiem był z biedy, z wioski - urodził się w latach 40 czy 50 - pewnie w domu wielodzietnym miał nie rozrywki a obowiazki związane np. z gospodarstwem i dlatego nie pojmował, że już inne czasy nastały i dziecko to nie tylko para rąk do pracy, ale przede wszystkim istota wymagająca milosci, szacunku, rozrywki ...




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 24.05.18, 15:14
    Gdzie ja piszę że karanie było wspaniałe? Może jakiś cytat? Musisz zmyślac i wpierać komuś opinie których nigdzie nie wyrażał? No musisz, głupie pytanie. Pisze że kary fizyczne nie produkowały z automatu kryminalistów.Do tego potrzebne są inne czynniki. Teraz jakoś dzieci się nie bije powszechnie od 20 lat co najmniej. Nigdzie nie słyszałam o zamykaniu więzień a liczna ludności nie wzrosła szczególnie.

    --
    Szczęście to wieczność oprawiona w odpowiednią chwilę.
  • kora3 24.05.18, 16:10
    Babo,alez ja tylko nawiazałam do tego, ze jakoosoba wychowana w dobrym hmm systemie, także w zakresie nauki musiałaś sobie przyswoić coś takiego jak cudzysłow...
    Kara cielsna jest zAWSZE upokorzeniem - a już szczególnie wówczas gdy stosuje ją osoba mająca przewagę fizyczną/psychiczną/ekonimiczną. W przypadku dziecka wszystkie te czynniki występują.
    Teraz pracujesz Babo na własny rachunek jak zrozumialam z Twoich wypowiedzi, ale kiedyś pracowałaś w szkole i miałaś szefa, nadzorowało Cię kuratorium. Powiedz mi, jakbys się poczuła, gdybyś zamiast upomnienia, kary pienięznej, czy nagany dostała po twarzy od przełozonego?, albo pasem przez tylek? No wlasnie ...Zaraz zaraz dorosłych sie nie bije, nie stosuje się takich kar...A dlaczego, skoro sa takie wychowawcze? Przecież na logikę - czego wymagać od dziecka, jesli dorosły nie pojmuje czego się odeń oczekuje - przecież ma z zalozenia lepszą percepcję do pojmowania ...Zatem skoro uporczywie udaje ze nie pojmuje i robi po swojemu, to należy mu dać w czajnik, do skutku, aż pojmie co ma robic, nie? No jednak - nie ...
    Ludzie biją dzieci, bo po pierwsze mogą (tearz już niej,a le nadal niestety), a po drugie wyładowują na nich własne frustracje - bycie słabszym od innych na polach zawodowych, intelektualnych, materialnych. Bo dziecko skutecznie nie odda, dorosły - owszem. Jak taki bijący rodzic jest taki madry, to niech wali w twarz czy gdzie tam chce drągala, który go zbluzga za twarz na osiedlu ...a to już nie, prawda? Bo strach, a dziecko bić nie strach ...
    Sama jako dziecko Babo biłam się z innymi dziećmi - przyznaję. Nie zaczynałam, ale jak jakieś dziecko mnie uderzyło - bezwględnie oddałam, nawet większemu, silniejszemu - wówczas - sposobem smile Ale oddawanie to coś innego niż pozycja agrsora, szczególnie wobec kogoś znacznie słabszego i całkoiwicie zaleznego


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 24.05.18, 16:41
    Wiesz Korciu, nie wyprzedza się na trzeciego, to niebezpieczne, szczególnie kiedy jest słaba widoczność i śliska droga. Właściwie każde przekroczenie dozwolonej prędkości może skończyć się wypadkiem. Na pewno nie chciałabyś mieć na sumieniu niczyjego zdrowia.

    Nadal nie rozumiem dlaczego piszesz rzeczy oczywiste dla średnio rozgarniętej małpy tak jakbym tego nie wiedziała i trzeba mnie było przekonywać. No ale to robisz to widocznie lubisz taka rozrywkę, co Ci będę żałować. Mam jeszcze kilka tematów o zdradzaniu partnera, kradzieżach w sklepie inwencji mi nie zabraknie,obiecuję.

    --
    Szczęście to wieczność oprawiona w odpowiednią chwilę.
  • kora3 24.05.18, 16:57
    Babo, no to dobrze w końcu karać cielesnie, czy nie...Bo sorry, ale jakoś tak stoisz w rozkroku cjyba - piszesz, ze niedobrze, a zaraz potem, ze to nikomu nie zaszkodziło, a jesli to już taki był od urodzenia - vide przyklad mego szkolnego kolegi. Albo jest tak, albo tak - wg Ciebie - jak?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • milamala 23.05.18, 16:23
    baba67 napisała:

    "Ojciec karał syna za konkretne rzeczy za
    > które karali inni ojcowie w podobny sposób w większości. Gdzie tu poczucie nies
    > prawiedliwości? Wolał żyć po swojemu niezależnie od niszczącego wpływu na rodz
    > inę.

    Bicie slabszych ma zawsze ten sam negatywny wplyw na bitego. Ale ludzie sa rozni totez roznie przejawia sie ow negatywny wplyw: jeden sie wykolei, drugi bedzie sie leczyl psychiarycnie (albo i nie ale z pewnoscia takiego leczenia bedzie potrzebowal, a drugi bedzie sie "tylko"wyzywal na swoich dzieciach "karajac" ich biciem.
  • baba67 24.05.18, 15:01
    No właśnie-ciesze sie że mnie zrozumiałaś. Ma negatywny wpływ zawsze-na jednostki już jakoś genetycznie predysponowane do buntu i przemocy, pozbawione empatii-najgorszy. W większość przypadków kary fizyczne stosowane konsekwentnie nie doprowadzały do więzienia ani do psychiatry, rodzice z mojego pokolenia woleli banowanie.Choc oczywiście żle wpływały na relacje w rodzinie.

    --
    Szczęście to wieczność oprawiona w odpowiednią chwilę.
  • milamala 25.05.18, 00:43
    baba67 napisała:

    "> No właśnie-ciesze sie że mnie zrozumiałaś"

    Obawiam sie babo , ze to ty nie zrozumialas mnie.


    "Ma negatywny wpływ zawsze-na jednost
    > ki już jakoś genetycznie predysponowane do buntu i przemocy, pozbawione empatii
    > -najgorszy. "

    Ma negatywny wplyw na KAZDEGO, a nie tylko na jakies okreslone jednostki.

    "W większość przypadków kary fizyczne stosowane konsekwentnie nie do
    > prowadzały do więzienia ani do psychiatry"

    A skad wiesz, ze osoby bite znane tobie nie korzystaja z psychiatry? Myslisz, ze by ci sie tym pochwalily?
  • baba67 25.05.18, 09:16
    Ma negatywny wpływ na każdego tylko w różnym stopniu.Ma negatywny wpływ ZAWSZE. Stoi jak byk napisane Dlaczego nie chcesz zrozumieć tego co piszę?Koniecznie chcesz się spierać bo lubisz?

    --
    Szczęście to wieczność oprawiona w odpowiednią chwilę.
  • milamala 25.05.18, 15:39
    "Ma negatywny wpływ zawsze-na jednostki już jakoś genetycznie predysponowane do buntu i przemocy, pozbawione empatii-najgorszy. W większość przypadków kary fizyczne stosowane konsekwentnie nie doprowadzały do więzienia ani do psychiatry"

    Faktycznie moj blad, przeczytalam jeszcze raz. Z jedna uwaga, w wiekszosci przypadkow kary fizyczne DOPROWADZALY jesli nie do wiezienia to z cala pewnoscia do klopotow psychicznych, osobowosciowych. Zaryzykuje stwierdzenie, ze we wszystkich (a nie w wiekszosci) przypadkach kar fizycznych konsekwencja sa problemy mniejsze lub wieksze psychiatryczne.
  • baba67 25.05.18, 15:55
    Wg tego co piszesz to większość mężczyzn z mojego pokolenia powinna albo siedzieć w więzieniu albo w zakładzie zamkniętym tak powszechne były kary fizyczne. A jednak tak nie jest.
    Wydaje mi się że powszechnie utożsamia się kary fizyczne z katowaniem do nieprzytomności bez żadnego powodu. Tworzy się pewien mit i demonizuje na co jako historyk jestem uczulona. Kary fizyczne to zło i dobrze że podejście się zmieniło ta radykalnie ale rzeczywistość tak nie wyglądała skoro większość tych karanych nie wylądowała ani w więzieniu, ani w psychiatryku ani nawet u psychologa. Mało tego , to moje pokolenie było pierwszym które od kar fizycznych odeszło.

    --
    Szczęście to wieczność oprawiona w odpowiednią chwilę.
  • milamala 25.05.18, 16:34
    baba67 napisała:

    > Wg tego co piszesz to większość mężczyzn z mojego pokolenia powinna albo siedzi
    > eć w więzieniu albo w zakładzie zamkniętym tak powszechne były kary fizyczne.

    Fakt, kary fizyczne rowniez za mojego pokolenia byly dosc powszechne. Zostawmy wiezienie, choc prawie nigdy nie zdarza sie aby wiezien pochodzil z kochajacej, niebijacej rodziny.
    Nie utozsamiaj problemow psychicznych z zakladem psychiatrycznym. W 90 % psychiatryczno-osobowosciowych problemach obywa sie bez szpitala.

    "> Wydaje mi się że powszechnie utożsamia się kary fizyczne z katowaniem do nieprz
    > ytomności bez żadnego powodu. Tworzy się pewien mit i demonizuje na co jako his
    > toryk jestem uczulona.

    cyt. "większość tych karanych
    > nie wylądowała ani w więzieniu, ani w psychiatryku ani nawet u psychologa"

    To juz omowilismy, wiezienie i psychiatryk to jednak ekstremum. Wiekszosci starcza leczenie ambulatoryjne. Wiec nie walkujmy juz tego tematu. Jako historyk powinnas te roznice dostrzegac i nie tworzyc mitow.
    Wiekszosc a ja zaryzykuje stwierdzenie, ze praktycznie kazdy ktos doznal przemocy, pomocy przynajmniej psychologicznej potrzebuje. Inna rzecz czy z niej skorzysta. W tej akurat dziedzinie medycyny ludzie rzadko przejawiaja hipochondrie. Przeciwnie, najczesciej mocno umniejszaja swoje problemy a juz napewno sie nimi publicznie nie chwala.
    Nie mozesz zatem wiedziec czy ktorys z twoich bitych w dziecinstwie znajomych ma psychiatryczny problem, jesli sam ci sie do tego nie przyzna. A do takich rzeczy jak wiesz malo kto sie przyznaje.

    "Mał
    > o tego , to moje pokolenie było pierwszym które od kar fizycznych odeszło

  • milamala 25.05.18, 16:45
    Za szybko wyslalam. Mam jeszcze jeden komentarz.

    > baba67 napisała:

    > "> Wydaje mi się że powszechnie utożsamia się kary fizyczne z katowaniem do
    > nieprz
    > > ytomności bez żadnego powodu. Tworzy się pewien mit i demonizuje na co ja
    > ko his
    > > toryk jestem uczulona."

    Utozsamianie klopotow psychologicznych ze szpitalen psychiatrycznym jest rowniez dosc powszechne i niezbyt madre.
    Nikt nie mowi o katowaniu do nieprzytomnosci czy usmiercaniu (jak juz mowimy o ekstremach), mowimy o karach cielesnych, o biciu za mniej lub bardziej powane uchybienia, albo zupelnie blahe, ale akurat rodzic lubi "karac" w ten sposob za wszystko.

    Wlasnie dlatego zeby ktos nie wpadl w pulapke, ze zle to jest tylko jak skatuje dzieciaka do nieprzytomnosci ... a jak juz skaktuje tak, ze ta przytomnosc zachowa, albo pobije, ze bedzie mial siniaki, ale tylko jeden krwawy to to juz bedzie tylko karanie. Zeby nie wpasc w taka wlasnie pulapke relatywizmu uznano, ze wszelkie fizyczne kary sa zabronione.
    Dziecko mozna wychowac bez karania. Wielu to udowodnilo.

  • kora3 26.05.18, 11:20
    babo, zupełnie od czapy utożsamiasz problemy natury emocjonalne czy psychoczne ze skrajnymi sytuacjami - więzienie, psychiatryk..Tymczasem większosc ludz mających dysfukcyjną osobowośc nigdy się nie diagnozuje i nie poddaje terapii. Skutkiem bicia w dziecinstwie nie musi być zaraz więzienie, czesciej jest nim nieprawidlowa osobowosć - skłonnośc do agresji wobec slabszych, albo przeciwnie - nadmierna uległość, niska samoocena.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 26.05.18, 12:47
    To prawda co piszesz, ale ja sie odniosłam do konkretnego postu i stąd to więzienie i psychiatryk wyszedł.

    --
    Szczęście to wieczność oprawiona w odpowiednią chwilę.
  • kora3 26.05.18, 14:49
    Aha ...tak czy owak - wszyscy wiemy, że bicie jest złe ...tak samo zresztą jak przemoc psychiczna.

    Jak obsewruję, to dziesiejsze dzieci sa - co już pisałam kiedyś - bardzo mało samodzielne. Statystycznie rzecz jasna. Mają niewiele obowiązków w domu i są roszczeniowe. Wynika to pewnie z postawy rodziców, ale z biciem nie ma to nic współlnego


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • milamala 29.05.18, 10:54
    baba67 napisała:

    > To prawda co piszesz, ale ja sie odniosłam do konkretnego postu i stąd to więzi
    > enie i psychiatryk wyszedł.

    Zaden post tego nie uzasadnial.
  • minniemouse 22.05.18, 23:01
    kora3 napisała:
    ale chłopak ów był regularnie bity w domu i obowiązywały go bezwzględne zakazy.


    Koro ale zauważ ze ty albo nie rozumiesz o czym ja pisze albo celowo nie chcesz.
    Ty mowisz o regularnym biciu, a takie oczywscie ze nie tylko ze jest juz przemocą, maltretowaniem i jako takie nie tylko ze nie spelnia swojej wychowawczej roli to jeszcze jest przestępstwem i powinno byc zgłoszone na policje.
    Ja mowie o czyms zupelnie innym, o rzadkim i lekkim przylaniu w pupe - czyli o wyjątkowym uzyciu sily w celach wychowawczych, ktore wtedy sila dzialania bardziej szoku emocjonalnego niz fizycznego przemowi,- a w kazdym razie moze- do dziecka w ostatecznosci.
    Oczywscie ze zgadzam sie z toba iz taki przypadek regularnego bicia jak twojego kolegi mija sie z celem i prowadzi do zguby, nie rozumiem wiec czemu znowu mnie przekonujesz do czegos o czym od początku mam taka sama opinie?

    Minnie
    --
    Bob Hope:
    Bank to miejsce, które pożyczy ci pieniądze, jeśli możesz udowodnić, że ich nie potrzebujesz.
    CZY DZISIEJSI RODZICE GORZEJ WYCHOWUJA DZIECI?
    Meghan i Harry
  • kora3 23.05.18, 10:33
    Minnie, ale klaps w tyłek nie jest zadną metodą wychowawczą - w tym rzecz. Jest tylko przejawem braku autorytetu rodzica/opiekuna i tyle

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • fioletowoniebieska 19.05.18, 10:51
    Odpowiem na podstawie własnych obserwacji.
    Dziś dzieci mogą dużo bo krzyczy się często o ich prawach a mało kto mówi o ich obowiązkach, i nie uświadamia tychże, że oprócz praw są i obowiązki.
    Szkoła jako drugi dom zawsze miała i ma ogromny wpływ na kształtowanie charakteru i tożsamości dzieci i młodzieży. Niestety, nauczyciele mają związane ręce, często się poddają bo to walka z wiatrakami i nie chcą użerać się z wychowywaniem i dyscyplinowaniem uczniów, bo rodzice chętnie na nich donoszą do kuratorium i czepiają się, więc ci nie chcą ryzykować.
    Mass media. Czy to prasa młodzieżowa, gry komputerowe, portale społecznościowe, reklamy w tv, filmy, seriale, programy rozrywkowe, internet, wszystko to daje nieograniczony dostęp do informacji o świecie, a więc hulaj dusza, piekła nie ma, kreuje pewne postawy, tworzy zgubne autorytety, narzuca styl zachowywania się, wymiar potrzeb, i postrzegania świata w konkretny sposób.
    Zewsząd młodzież jest bombardowana hasłami "masz same prawa, jesteś wspaniały, a jak chcesz być lepszy, być cool to kup to i to, ubierz się w to i tamto, mów tak i siak, bądź taki i owaki, nudę zabij grami", grami w których de facto jest mnóstwo przemocy, zero szacunku dla innych żywych stworzeń.
    Nastąpiło poluzowanie kultury jeśli można to tak nazwać.
    Kiedyś było jasne, jesteś dzieckiem, jesteś nieco niżej w hierarchii, zasada mówienia do dorosłych poprzez funkcję w rodzinie tych z pokolenia o oczko wyżej w drzewie genealogicznym (mama, tata, babcia, dziadek, ciocia, wujek), do obcych np nauczycieli, sąsiadów, sprzedawców w sklepach, etc na pan, pani. I to było logiczne. A gdy dorastali sami dla innych obcych byli panem i panią. I to też było logiczne. Jakaś chronologia i porządek, co pozwalało dziecku, nastolatkowi, a potem dorosłemu cxuć się bezpiecznie dzięki pewnym ramom czasowym i zasadom w danym czasie.
    Teraz wszystko jest w chaosie, dzieci nie są uczone podstawowych zwrotów grzecznościowych lub zwrotów funkcyjnych, nierzadko sami dorośli zachęcają by im dzieci mówiły na ty, ciotki i wujkowie by im mówiły po imieniu, nie po funkcji, bo nie czują się starzy.
    Dzieci zatracają obraz porządku w "stadzie", i zacxynają zacierać granice pomiędzy np kolegami z klasy a dorosłym obcym sąsiadem. Ku przyzwoleniu i uciesze rodziców. Takie dziecko nie widzi nic złego w tym, że powie sąsiadowi Mietkowi "głupi jesteś" bo niby czemu 40 letni Mietek jest inny niż 8letni Kuba? Obydwu traktuje na równi, bo został tak nauczony przez rodziców, albo samego Mietka sąsiada. I tu zaczyna się problem z autorytetami, które kształtującym się młodym ludziom są potrzebne. No bo jaki autorytet ma Mietek? Skoro jest na równi z nim? A potem to brnie dalej, do kolegów dziecko nie musi stosować zdystansowanej komunikacji i zwrotów grzecznościowych, nie musi się hamować z wulgaryzmami, no a skoro Mietek jest jak kumpel, to i świadczy to o tym, że skoro przy Mietku nie trzeba się hamować to pewnie też przy innych dorosłych ludziach.
    Taki mechanizm przeniesienia.
    Piszę oczywiście z perspektywy realiów i kultury mowy czy komunikacji w Polsce, gdzie jednak nadal gro ludzi ma problemy ze skracaniem dystansu. Gdyby w Polsce zwrot w drugiej os liczby poj ustniał jako jedyny do porozumiewania się, to nie powpdowałoby to takich dysproporcji w komunikacji. Wciąż jednak mamy luźne "ty, pokaaż mi" i zdystansowane "proszę pana, niech mi pan to pokaże" no i nawet te małe dzieci wiedzą, że tam gdzie jest "ty" czy po imieniu to jest luźniej i na więcej sobie można pozwolić, niż jak.do osoby do której musi.się zwrócić na pan, pani stosując trzecią os liczby poj.
    To wynika z naszrj gramatyki i nie da się porównać do angielskiego you.
  • minniemouse 19.05.18, 23:36
    fioletowoniebieska napisał(a):
    Kiedyś było jasne, jesteś dzieckiem, jesteś nieco niżej w hierarchii, zasada mówienia do dorosłych poprzez funkcję w rodzinie tych z pokolenia o oczko wyżej w drzewie genealogicznym (mama, tata, babcia, dziadek, ciocia, wujek), do obcych np nauczycieli, sąsiadów, sprzedawców w sklepach, etc na pan, pani. I to było logiczne. A gdy dorastali sami dla innych obcych byli panem i panią. I to też było logiczne. Jakaś chronologia i porządek, co pozwalało dziecku, nastolatkowi, a potem dorosłemu cxuć się bezpiecznie dzięki pewnym ramom czasowym i zasadom w danym czasie.
    Teraz wszystko jest w chaosie, dzieci nie są uczone podstawowych zwrotów grzecznościowych lub zwrotów funkcyjnych, nierzadko sami dorośli zachęcają by im dzieci mówiły na ty, ciotki i wujkowie by im mówiły po imieniu, nie po funkcji, bo nie czują się starzy.


    bardzo ciekawie to napisalas - cos w tym moze jest.
    sama spotkalam sie z dziecmi mowiacymi na ty doroslym, szczegolnie powszechne jest to Pln Ameryce gdzie w srodowisku polonijnym czesto bywa tak iz dorosli dobrze sie znaja i bywa, ze po dluzszym czasie niejako zastepuja sobie rodziny. w zwiazku z czym dzieci zazwyczaj zwracaja sie do doroslych albo "ciociu, wujku" lub po imieniu, bo forma "pan, pani" wydaje sie byc bardzo sztuczna. mimo to sa zazwyczaj grzeczne. w Polsce oczywscie to by nie pracowalo. a bywa, ze takie dzieci na wakacjach w PL popelniaja gafy zwracajac sie odruchowo do obcych doroslych per "ty" i trzeba je ciagle poprawiac.

    Czy to prasa młodzieżowa, gry komputerowe, portale społecznościowe, reklamy w tv, filmy, seriale, programy rozrywkowe, internet, wszystko to daje nieograniczony dostęp do informacji o świecie, a więc hulaj dusza

    no tak, ale te mlodziezowa prase, gry, portale, reklamy tworza jednak w przewazajacej wiekszosci dorosli lub przynajmniej aby byly dopuszczone do uzytku powinny przejsc jakas kontrole jakosci . a wiec znowu kwestia kto do pozwala, kto nie dba, komu nie przeszkadza aby badziew zalewal rynek i na tym sie wychowywaly mlode pokolenia, dawaly przyklad kultury i norm zachowania?

    Gdyby w Polsce zwrot w drugiej os liczby poj ustniał jako jedyny do porozumiewania się, to nie powpdowałoby to takich dysproporcji w komunikacji. Wciąż jednak mamy luźne " ty, pokaaż mi" i zdystansowane "proszę pana, niech mi pan to pokaże" no i nawet te małe dzieci wiedzą, że tam gdzie jest "ty" czy po imieniu to jest luźniej

    na pewno forma "pan pani" dystansuje i pomaga w utrzymaniu wlasciwej hierarchii z tym ze ja bym nie stawiala sprawy na ostrzu noza poniewaz da sie tez byc nieuprzejmym mowiac "spie*przaj pan" (albo i lepiej) a mozna bardzo grzecznie "czy moglbys mi to prosze podac", wiec sama forma gramatyczna jeszcze sprawy nie przesądza, powiedzialabym. zapewnie pomoze we wpojeniu poczucia hierarchi u dzieci, bo pomoze nauczyc estymy dla starszych. ale oczywscie na tym nie koniec.

    Minnie

    --
    Bob Hope:
    Bank to miejsce, które pożyczy ci pieniądze, jeśli możesz udowodnić, że ich nie potrzebujesz.
    CZY DZISIEJSI RODZICE GORZEJ WYCHOWUJA DZIECI?
    Meghan i Harry
  • milamala 22.05.18, 01:44
    fioletowoniebieska napisał(a):


    cyt, "Jakaś chronologia i porządek, co pozwalało dziecku, nastolatkowi
    > , a potem dorosłemu cxuć się bezpiecznie dzięki pewnym ramom czasowym i zasadom
    > w danym czasie."

    Owa chronologia to przekonanie, ze jest sie tym nizszym w hierarchii, i to pozwalalo czuc sie bezpieczniej???????
    Poczucie bycia nizej powoduje, ze czujesz sie bezpiecznie?
    Czy raczej odwrotnie?


    cyt. "> Teraz wszystko jest w chaosie, dzieci nie są uczone podstawowych zwrotów grzecz
    > nościowych lub zwrotów funkcyjnych, nierzadko sami dorośli zachęcają by im dzie
    > ci mówiły na ty, ciotki i wujkowie by im mówiły po imieniu, nie po funkcji, bo
    > nie czują się starzy.
    > Dzieci zatracają obraz porządku w "stadzie", i zacxynają zacierać granice pomię
    > dzy np kolegami z klasy a dorosłym obcym sąsiadem. Ku przyzwoleniu i uciesze ro
    > dziców."

    Nie znam nikogo kto nie jest uczony zwrotow grzecznosciowych. Nie wiem skad wiedza, ze dzieci nie sa tego uczone.
    Czy mowia do cioc po imieniu? W Polsce nie, ale juz w Holandii wyrasta kolejne i kolejne pokolenie, ktore mowi do cioc i wujkow po imieniu i wiesz co ... i nic. Po prostu, nic sie nie dzieje, moj 44 letni maz mowi do cioc i wujkow po imieniu i nic sie nie dzieje, absolutnie nic, swiat sie nie zawalil. Jedynie w kwestii technicznej nalezalo nauczyc moja corke, kto jest jej ciocia a kto wujkiem, po tym jak powiedziala w szkole, ze nie ma cioc i wujkow.

    cyt. "Takie dziecko nie widzi nic złego w tym, że powie sąsiadowi Mietkowi "g
    > łupi jesteś" bo niby czemu 40 letni Mietek jest inny niż 8letni Kuba?'

    Porazajace jest to, ze dorosly czlowiek, ktora ma samego siebie za dobrze wychowanego nie wiedzi nic niestosownego w tym, ze do 8 letniego Kuby kolega mowi, ze jest glupi.
    Do nikogo sie nie powinno tak mowic, ani do 40 letniego Mietka ani do 8 letniego Kuby.
  • kora3 22.05.18, 16:41
    Milamalu - nie wiem skąd masz przekonanie, ze w Pl dzieci nie mówią do cioc i wujków po imieniu. Nie wszystkie mówia, ale nie brak takich, które mówią. Np. dzieci siostry mojego eksa od dzieciństwa mowią doń po imieniu, a róznica wieku nie jest jakaś drobna bynajmniej - raczej standardowa jak to między siostrzeńcami i bratem matki. Nie jest to przypadek odosobniony, znam przynajmniej jeszcze kila podobnych. Do mnie tez dzieci moich znajomych i przyjaciół mówią po imieniu. mój siostrzeniec nie, bo on chce mówic "ciociu" podobnie jak młodszy synek mojej kolezanki (a starszy o 4 lata, 15 latek mówi mi po imieniu). Coraz popularniejsze jest też mówienie po imie niu przez dzieci do partnerów matek, czy partnerek ojca.

    Zresztą ja za bardzo nie dostrzegam jaki związek ma mówienie po imoeniu lub nie z wychowaniem ogólnie...Mój partner do swojej mamy także mówi przeważnie po imieniu, a bardzo ja szanuje, podobnie mój przyjaciel - od zawsze mowi do swej mamy po imieniu, za jej aprobatą, z jego bliskimi znajomymi owa mama także jest na "ty" i nic się nie dzieje, a mama owa ma 77 lat smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • milamala 23.05.18, 00:06
    kora3 napisała:


    > Zresztą ja za bardzo nie dostrzegam jaki związek ma mówienie po imoeniu lub ni
    > e z wychowaniem ogólnie...

    Ja tez nie, ale jak widac dla niektorych to tozsame.
  • kora3 23.05.18, 11:43
    dziwne ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • nchyb 23.05.18, 11:54
    ? co Ciebie tak Korciu zdziwiło? bo drzewko mi nie pokazuje.
  • kora3 23.05.18, 12:12
    No to, ze komus kojarzy się zwracanie per ty jakoś z brakiem autorytetu

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • nchyb 23.05.18, 12:29
    aha smile
  • kora3 23.05.18, 12:32
    smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • milamala 22.05.18, 01:07
    Nie gorzej a inaczej - chwala Bogu.
    Jaki bedzie efekt nowego podejscia to sie dopiero okaze.
    Jedno co wiemy, to to, ze stare podejscie nie przynioslo zadnych pozytywnych efektow.
    Wychowanie dzieci to swiezutki temat w historii ludzkosci. jeszcze 100 lat temu wydajac na swiat niezliczona ilosc potomstwa nikt wychowaniem sie nie przejmowal. Nie bylo na to czasu ani wiedzy. Dzieci sie po prostu mialo, trzeba bylo je wyzywic i odpowiednio uksztaltowac aby jak nieco podrosna mogly zajac sie kolejnymi potomkami, albo inna praca. I to wszystko.
    Mysmy mieli wiecej szczescia, nasi rodzice mieli juz ograniczona ilosc dzieci, nieco wiecej czasu i zero wiedzy co z tym fantem zrobic. Dalej najwazniejsze bylo wymuszanie bezwzglednego posluszenstwa wszelkimi dostepnymi srodkami.
    Obecni rodzice zaczeli sie zastanawiac nad rodzicielstwem nie tylko w kontekscie wymuszania posluszenstwa. Zaczeli dostrzegac, ze rodzicielstwo ma rowniez inne aspekty. Niestety rowniez sila rzeczy dzialaja nieco po omacku.
    Dlatego jaki bedzie tego efekt (czy efektem bedzie rozpoznanie wlasciwego modelu wychowawczego i gotowa recepta "jak madre i dobrze wychowac dziecko) to sie dopiero okaze.
    Jedyne co wiemy napewno, to owo owczesne"wychowywanie" o ktorym piszesz przynioslo wiecej zlego niz dobrego.
  • kora3 22.05.18, 16:54
    Wiesz Milu, ja myślę, ze Minnie tu popełnia dwa błędy ...Pierwszy to jest idealizowanie czasów swej młodości - nierzadki przypadek w wielu dziedzinach życia, a drugi to wyobrazenie, ze coś co jest wymuszone jest dobre.
    To jest tak samo jak z przekonaniem niektórych, że daniej małzeństwa były lepsze, bo trwalsze. A tymczasem były trwalsze nie dlatego, ze ludzie je powazniej traktowali tylko dlatego, ze tę trwałosc wymuszały warunki społeczno - ekonomiczne.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • milamala 23.05.18, 00:12
    kora3 napisała:

    > Wiesz Milu, ja myślę, ze Minnie tu popełnia dwa błędy ...Pierwszy to jest ideal
    > izowanie czasów swej młodości - nierzadki przypadek w wielu dziedzinach życia,
    > a drugi to wyobrazenie, ze coś co jest wymuszone jest dobre.

    Dokladnie tak.
    Zawsze mnie zastanawia dlaczego nie glupi, i calkiem rozgarnieci ludzie idealizuja przeszlosc. czyzby pamiec ludzka byla az tak krotka. Ciekawe zjawisko, i prozno z nim walczyc.
    Tez nie pojmuje dlaczego ci sami nie glupi ludzie uwazaja, ze cos wymuszonego przynosi jakikolwiek dobry efekt. Nic a nic na to nie wskazuje, nie ma zadnego chocby najmniejszego dowodu, ze tak jest, a ludzie w to wierza.
  • minniemouse 23.05.18, 00:49
    Ja nie idealizuje przeszlosci. to ze zadaje takie a nie inne pytanie jeszcze nie znaczy ze ja podzielam opinie o wszystkim w 100%.
    zadalam jedynie temat do dyskusji bo uwazam iz jest niezwykle ciekawy temat - dlaczego, bo fakty mowia same za siebie.
    Powtorze - systematycznie zachodzi zjawisko upadku obyczajow, to mozna zauwazyc po tematach na forum, porownujac filmy sprzed 30, 40, 60 lat i dzisiejszymi, lub obserwujac zachowanie współczesnych ludzi na ulicy i porownujac je z na przyklad zachowaniem na Downtown Abbey.
    ja widze jasny zwiazek z dawnym obowiazkowym wpajaniem zasad dobrego wychowania, a to jest zwiazanie z posluszenstwem i z umiejetnoscia egzekwowania tegoz, a to z autorytetem.
    JAK ten autorytet byl, jest i bedzie osiagany, to inna sprawa i niekoniecznie moje osobiste zdanie o tym. ja tylko zwracam uwage na rozne aspekty smile

    Minnie

    --
    Bob Hope:
    Bank to miejsce, które pożyczy ci pieniądze, jeśli możesz udowodnić, że ich nie potrzebujesz.
    CZY DZISIEJSI RODZICE GORZEJ WYCHOWUJA DZIECI?
    Meghan i Harry
  • mim_maior 23.05.18, 06:44
    Regularnie mylisz prawdziwe życie z serialami. Jak z tym dyskutować?

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • minniemouse 23.05.18, 07:01
    Seriale przekoloryzowuja, to prawda, niemniej zawsze ziarnko prawdy w tym jest. I nie od dzis wiadomo ze sztuka, czyli m. in. literatura, film starały sie odzwierciedlić autentyczne zycie. akurat w Downtown Abbey zatrudniono historykow dbajacych o wierne odtworzenie zwyczajow i etykiety jaka obowiazywala w tamtych czasach - ogladalas po serialu wywiady z aktorami i ekspertem Alastair Bruce? bylo ich pare. nie? to polecam:
    www.teleman.pl/tv/Etykieta-Downton-Abbey-1486799
    byly bardzo pouczajace i informatywne smile

    Minnie

    --
    Bob Hope:
    Bank to miejsce, które pożyczy ci pieniądze, jeśli możesz udowodnić, że ich nie potrzebujesz.
    CZY DZISIEJSI RODZICE GORZEJ WYCHOWUJA DZIECI?
    Meghan i Harry
  • kindzie 23.05.18, 08:55
    minniemouse napisała:

    > Seriale przekoloryzowuja, to prawda, niemniej zawsze ziarnko prawdy w tym jest.
    > I nie od dzis wiadomo ze sztuka, czyli m. in. literatura, film starały sie o
    > dzwierciedlić autentyczne zycie. akurat w Downtown Abbey zatrudniono historykow
    > dbajacych o wierne odtworzenie zwyczajow i etykiety jaka obowiazywala w tamty
    > ch czasach - ogladalas po serialu wywiady z aktorami i ekspertem Alastair Bru
    > ce? bylo ich pare. nie? to polecam:
    > www.teleman.pl/tv/Etykieta-Downton-Abbey-1486799
    > byly bardzo pouczajace i informatywne smile
    >
    Co prawda miała już się nie odzywać w tym wątku, ale jednak nie zdzierżyłam. Autentyczne życie w XIX i początkach XX wieku to trzynastoletnie służące gwałcone zwyczajowo przez swoich chlebodawców. To podśmiechywanie się przez Sienkiewicza w jego listach z Ameryki z takiego skrajnego dziwactwa Amerykanów, jak umożliwienie maltretowanej żonie zaskarżenie męża przed sądem. To powszechna brutalność, przemoc i grubiaństwo uprzywilejowanych warstw wobec służby i wszystkich ludzi niżej postawionych. A także ogromna brutalność życia wśród niższych warstw, czyli jakiegoś 90% społeczeństwa.
    Warto obok seriali zapoznać się także z dokumentami źródłowymi.
  • milamala 23.05.18, 16:29
    kindzie napisała:

    > Co prawda miała już się nie odzywać w tym wątku, ale jednak nie zdzierżyłam. A
    > utentyczne życie w XIX i początkach XX wieku to trzynastoletnie służące gwałco
    > ne zwyczajowo przez swoich chlebodawców. To podśmiechywanie się przez Sienkiewi
    > cza w jego listach z Ameryki z takiego skrajnego dziwactwa Amerykanów, jak umoż
    > liwienie maltretowanej żonie zaskarżenie męża przed sądem. To powszechna bruta
    > lność, przemoc i grubiaństwo uprzywilejowanych warstw wobec służby i wszystkich
    > ludzi niżej postawionych. A także ogromna brutalność życia wśród niższych wars
    > tw, czyli jakiegoś 90% społeczeństwa.

    Dobrze , ze sie jednak odezwalas. Dodam od siebie, ze ten brutalizm mial zapewne zrodlo w owczesnych "wychowaniu" albo raczej jego braku.
  • minniemouse 23.05.18, 22:41
    milamala napisała:
    Dodam od siebie, ze ten brutalizm mial zapewne zrodlo w owczesnych "wychowaniu" albo raczej jego braku.

    tu wieksze znaczenie ma moralnosc, co kto uwaza za postepowanie wlasciwe lub niewlasciwe.
    nawet bogaty wiedzial ze zgwalcenie trzynastoletniej sluzacej to nikczemny postepek, i zalezy jak sie na to patrzy tak wychowa swoje dzieci. ale to juz nie zalicza sie do manier a do etyki.

    Minnie

    --
    Bob Hope:
    Bank to miejsce, które pożyczy ci pieniądze, jeśli możesz udowodnić, że ich nie potrzebujesz.
    CZY DZISIEJSI RODZICE GORZEJ WYCHOWUJA DZIECI?
    Meghan i Harry
  • mordaruda 24.05.18, 15:47
    doprawdy, wiedział? A skąd masz taką wiedzę, z seriali?, bo według mojej wiedzy w dość powszechnym przekonaniu bogatych było, że do tego służące są, by panicze mieli gdzie doświadczenia nabyć choćby.
  • kora3 24.05.18, 17:04
    Minnie, kazdy chyba ma prawo mieć swoje doświadczenia i obserwacje, prawda? Z mojej obserwacji wynika że wiele dzieci z mego pokolenia było w domu karane cieleśnie, a wiele jak ja - nie. Pytałam moją mamę, rocznik 49 - nie, nie była w domu bita, zatem w tamtych latach też nie wszystkich Minnie bito.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • minniemouse 24.05.18, 22:56
    @ Kora
    no oczywscie Koro, ja przeciez nie twierdze ze wszystkich bito. napisalam ze w tamtych latach stosowano kary cielesne - bo to prawda.

    Minnie

    --
    Bob Hope:
    Bank to miejsce, które pożyczy ci pieniądze, jeśli możesz udowodnić, że ich nie potrzebujesz.
    Tea party i tradycyjne role...
  • minniemouse 23.05.18, 22:35
    kindzie napisała:
    Autentyczne życie w XIX i początkach XX wieku to trzynastoletnie służące gwałcone zwyczajowo przez swoich chlebodawców.

    tu juz wchodzimy na glebsze wody. ja mowie zasadniczo o manierach typu brak wulgaryzmow, ustepowanie miejsca, elementarny szacunek dla starszych i autorytetow typu nauczyciel, przedstawiciel prawa itp.
    oczywscie ze nie zaprzeczam ze im starsze czasy tym wieksza byla rozbieznosc miedzy nazwijmy to 'kultura osobista' a prawami obywatelskimi, i pod tym wzgledem to drugie niezaprzeczalnie bylo coraz lepsze z wiekiem. ale czy i wtedy, bedac w miejscu publicznym, nie zachowywano sie z wieksza kultura niz teraz?

    Minnie
    --
    Bob Hope:
    Bank to miejsce, które pożyczy ci pieniądze, jeśli możesz udowodnić, że ich nie potrzebujesz.
    CZY DZISIEJSI RODZICE GORZEJ WYCHOWUJA DZIECI?
    Meghan i Harry
  • mim_maior 24.05.18, 06:40
    Zależy, w której dzielnicy.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • minniemouse 25.05.18, 01:47
    mim_maior napisała:
    > Zależy, w której dzielnicy.

    O, to pozostalo niezmienione do dzisiaj.

    Minnie
    --
    Bob Hope:
    Bank to miejsce, które pożyczy ci pieniądze, jeśli możesz udowodnić, że ich nie potrzebujesz.
    Tea party i tradycyjne role...
  • kindzie 24.05.18, 09:10
    minniemouse napisała:

    > kindzie napisała:
    > Autentyczne życie w XIX i początkach XX wieku to trzynastoletnie służące gw
    > ałcone zwyczajowo przez swoich chlebodawców.

    >
    > tu juz wchodzimy na glebsze wody. ja mowie zasadniczo o manierach typu brak wu
    > lgaryzmow, ustepowanie miejsca, elementarny szacunek dla starszych i autorytet
    > ow typu nauczyciel, przedstawiciel prawa itp.
    > oczywscie ze nie zaprzeczam ze im starsze czasy tym wieksza byla rozbieznosc mi
    > edzy nazwijmy to 'kultura osobista' a prawami obywatelskimi, i pod tym wzgledem
    > to drugie niezaprzeczalnie bylo coraz lepsze z wiekiem. ale czy i wtedy, bed
    > ac w miejscu publicznym, nie zachowywano sie z wieksza kultura niz teraz?

    O tym, z jakim szacunkiem - w wyższych sferach - odnoszono się do nauczycieli można poczytać w pamiętnikach guwernantek albo guwernerów. Do policjantów w XIX wieku wyższe sfery także odnosiły się dość pogardliwie.
    Nie krępowano się publicznie pluć ani dłubać w zębach, a uliczne awantury były pełne bijatyk i wulgaryzmów.

    Ale faktycznie ówczesne "dobre" maniery przewidywały uniżony stosunek do wyżej położonych (czyli bogatszych albo lepiej urodzonych, a w ramach rodzin - do osób starszych), natomiast pozwalały na dużą arogancję do osób z jakiś względów położonych niżej. Osobiście uważam, że nie ma za czym tęsknić.
  • minniemouse 24.05.18, 22:29
    kindzie napisała:
    O tym, z jakim szacunkiem - w wyższych sferach - odnoszono się do nauczycieli można poczytać w pamiętnikach guwernantek albo guwernerów. Do policjantów w XIX wieku wyższe sfery także odnosiły się dość pogardliwie.
    Nie krępowano się publicznie pluć ani dłubać w zębach, a uliczne awantury były pełne bijatyk i wulgaryzmów.


    Kindzie, mysle ze bylo i tak i tak. zle i dobrze.
    Poza tym, ja mowie o latach 60-70. maniery z dalekiej przeszlosci podalam bardziej jako spuscizne savoir- vivrowa - sposob zwracania sie do siebie, ubierania, odnoszenia sie do innych, jako po prostu narzucajacy z gory przyklad jak sie zachowywac
    i uwazam ze one wciaz mialy wplyw na owe lata w ktorych ja sie wychowywalam (np dzieci wciaz dygaly).

    Minnie

    --
    Bob Hope:
    Bank to miejsce, które pożyczy ci pieniądze, jeśli możesz udowodnić, że ich nie potrzebujesz.
    Tea party i tradycyjne role...
  • baba67 25.05.18, 09:30
    A ja uważam że teraz ludzie są dla siebie uprzejmiejsi.

    --
    Szczęście to wieczność oprawiona w odpowiednią chwilę.
  • nchyb 23.05.18, 10:56
    Minnie pisze:
    >>>A ja teraz debatuje ze skoro te metody byly takie zle i dzisiejsze sa lepsze to dlaczego nastapil - jak widac - taki upadek >>>dobrych obyczajow, i co gorsza, one wciaz upadaja?

    A upadają?

    Nie chce mi się w stylu przekupek targowych przekrzykiwać i zapewniać, że jest inaczej, nie chce mi się przykładów z życia podawać. Ciut młodsza od Minnie jestem, a starsza od Korci. Mam również mamę starszą sporo od Minnie. Pamięć mamy ciągle jeszcze dobrą. Było różnie. I przed wojną i po wojnie.

    Jako doskonałe podsumowanie takiej niby dyskusji wydają mi się słowa prawnika, filozofa, dyplomaty Jana Widackiego. On doskonale i grzecznie w kilku/kilkunastu zdaniach ujął to, co ja myślę Pozwolę sobie przekleić cytacik:

    "Jednym z najstarszych tekstów, jakie udało się odnaleźć i odczytać, był tekst sumeryjski zaczynający się od słów, że obyczaje upadają, a młodzież jest coraz gorsza.
    Tendencja ta, jak widać, utrzymywała się przez następne wieki, „O tempora, o mores!”, biadał przecież Cyceron.
    U nas nie lepiej. Na upadek obyczajów, choć był to pod każdym względem wiek złoty, narzekał wielki Frycz Modrzewski, a Jan z Czarnolasu aluzyjnie biadał: „O nierządne królestwo i zginienia bliskie”.
    Jak wynika z ustaleń historyków i kryminologów, w tymże „złotym wieku” kultury polskiej morderstw było, lekko licząc, 12 razy więcej niż dziś, mimo że przez kolejne wieki upadały u nas moralność i obyczaje.
    Upadek obyczajów z wieszczym smutkiem odnotowywał Piotr Skarga. W czasach saskich upadek obyczajów był tak wielki, że aż stał się przysłowiowy (a „Opis obyczajów za panowania Augusta III” księdza Kitowicza to naprawdę opis upadłych obyczajów, choć lektura tego tekstu i dziś, gdy panuje zupełnie kto inny, wiele nam mówi o nas samych, i czytając, mamy czasem wrażenie, że oglądamy się w lustrze).
    Jeśli zatem skonstatujemy, że upadek obyczajów towarzyszy ludzkości od zarania, to do wyboru mamy tylko dwie możliwości. Albo będzie już tylko gorzej, w dodatku będzie to normalne, więc nie ma co biadać, bo ten fatalny kierunek (ku upadkowi) jest nieodwracalny. Albo to wszystko guzik prawda, nic nie upada, tylko się zmienia, a zmiana oceniana z pozycji osób nawykłych do starego porządku bywa z reguły zmianą na gorsze. Z kilku powodów. Bo ludzie jej nie rozumieją, bo się jej boją, bo mają inne przyzwyczajenia.
    /.../
    Przeciętny Polak jest przekonany, że upada kultura i moralność, sprawy kraju idą w złą stronę, upada gospodarka, no i oczywiście młodzież jest coraz gorsza. Zupełnie jak u Sumerów.
    Skąd się to bierze? Przecież nie z genetyki. Polacy nie mają genetycznie zakodowanego czarnowidztwa.
    Nasze czarnowidztwo jest efektem naszego modelu wychowania i edukacji, nastawionego na mitologizowanie i gloryfikowanie przeszłości."
    za tekstem z Tygodnika Przegląd z maja 2013r.

    Bardzo mi się podoba. I zgadzam się z tym tekstem, takie mam odczucia. I ja tylko mniej grzecznie napisałabym to, co już nie raz tu pisałam, że to narzekanie na obyczaje i młodzież, to po prostu objaw tetryczenia, mentalnego starzenia się...
  • nchyb 23.05.18, 11:01
    Minnie podsumowanie:

    Upadek obyczajów towarzyszy ludzkości od zarania - do wyboru mamy tylko dwie możliwości:
    - Albo będzie już tylko gorzej, w dodatku będzie to normalne, więc nie ma co lamentować, bo taka jest kolej rzeczy od
    starożytności już, ale ciągle ludzkość istnieje smile
    - Albo nic nie upada, tylko się zmienia, a zmiana wg osób nawykłych do starego porządku bywa oceniana zawsze źle...

  • mim_maior 23.05.18, 13:50
    Amen.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • milamala 23.05.18, 16:30
    mim_maior napisała:

    > Amen.

    Nic dodac nic ujac.
  • minniemouse 23.05.18, 23:09
    nchyb napisała:
    A upadają?

    ty mi powiedz smile
    - w USA w szkolach dzieci nagminnie uzywaja komorek w czasie lekcji a rodzice i szkola debatuje czy zabronic uzywania komorki w czasie lekcji ?? jak dla mnie - lol
    dla tych ktorzy jako argument podaja ze moze cos sie stac i potrzebny natychmiastowy kontakt - powiem- szkola tez ma telefon, zawsze moze powiadomic w razie czego. w obie strony.

    Minnie

    --
    Bob Hope:
    Bank to miejsce, które pożyczy ci pieniądze, jeśli możesz udowodnić, że ich nie potrzebujesz.
    CZY DZISIEJSI RODZICE GORZEJ WYCHOWUJA DZIECI?
    Meghan i Harry
  • nchyb 24.05.18, 05:19
    ->>>w USA w szkolach dzieci nagminnie uzywaja >>>komorek w czasie lekcji a rodzice i szkola >>>debatuje czy zabronic

    Wczesniej komórek w szkółkach nie używano. To fakt. Ale nie z powodu lepszych obyczajów, a z braku tychże... zmiana, zmiana, zmiana... nie upadek...
  • milenamanczak 23.05.18, 16:52
    Nie ma czegos takiego jak bezstresowe wychowanie.Jest tylko olewanie dziecka.
  • niedowyr 23.05.18, 16:59

    UAHAHAHAHAHAHAHA! Moja ulubiona audycja, starcy zaczyna ubolewac nad marna jakoscia mlodziezy smile Regularnie, od dwoch tysiecy lat, ci najslabiej kontaktujacy wspinaja sie na wyzyny i oglaszaja ze dzieci kiedys byly takie dobre, a teraz to nedza.

  • nchyb 23.05.18, 17:01
    >>>Regularnie, od dwoch tysiecy lat,

    Dłużej, dużo dłużej... 😁
  • agulha 29.05.18, 19:41
    Dowcip żydowski.
    "Dopalają się świece. Wieczerza szabasowa ma się ku końcowi. Siedzący wokół stołu rozprawiają na temat wychowania dzieci. Wspominają z rozrzewnieniem dawne czasy, mówią ze zgrozą o obecnym zepsuciu młodzieży. Tylko osiemdziesięcioletnia matrona jest odmiennego zdania:
    - Aj, czego wy właściwie chcecie od nich? Ta dzisiejsza młodzież jest dużo grzeczniejsza i ma lepsze maniery. Ja pamiętam, jak za dawnych czasów młodzi ludzie nie dawali mi przejść ulicą. Jakie to oni słowa pletli, idąc za mną, do czego to mnie namawiali! A teraz młodzi wcale mnie nie zaczepiają..."
  • minniemouse 29.05.18, 21:25
    agulha napisała:
    > Dowcip żydowski.

    dobre smile

    Minnie

    --
    Bob Hope:
    Bank to miejsce, które pożyczy ci pieniądze, jeśli możesz udowodnić, że ich nie potrzebujesz.
    Tea party i tradycyjne role...
    Nieodpowiednia sukienka do przedszkola?
  • hanusinamama 24.05.18, 16:51
    MOja ciotka ostatnio wróciła z przychodni (gdzie dojechac musiała autobusem) i powiedziala, ze emeryci dzisaj zachowuja sie tak (sama ma 60 lat) ze sie noz w kieszeni otwiera. I ją krew zalewa jak sie mowi "az ta dzisiejsza młodzież". Jak to ciotka mowi "młody starego nie zrozumie ale i stary młodego". I ze ona juz woli dzisiejszą młodzież niz emerytów....
  • 40barbara 24.05.18, 11:29
    Nie ma czegoś takiego jak bezstresowe wychowanie. Stres jest wszechobecny i trzeba sie nauczyć go zwalczać. Natomiast to bezstresowe wychowanie to po prostu brak wychowania. dla swiętego spokoju- chcesz -masz, jak czegos nie lubisz-to nie musisz, nie masz obowiązków nie jestes odpowiedzialny,rób co chcesz.Wyrastają z takich albo życiowe niedojdy albo cwaniacy, bez empatii, poczucia odpowiedzialności,bez wyobrażni. Ważny jest tylko on i jego potrzeby. Oczywiscie nie jest to reguła, są świetni rodzice i fajnie wychowywane dzieci. Trzeba pamiętać o jakze słusznym stwierdzeniu "Dziecko jest jak walizka, wyjmiesz z niej to, co włozysz"
  • mordaruda 24.05.18, 13:11
    Już starożytni Rzymianie twierdzili, że kiedyś młodzież była lepsza i szanowała starszych.
  • milamala 24.05.18, 14:28
    Minnie, mozesz sobie tesknic za minionymi czasami. Styl retro jest ostatnio w cenie. Sama uwielbiam muzea, ktore wprowadzaja mnie w przeszlosc. Ale trzeba umiec rozdzielic cos co jest mrzonka od rzeczywistosci. Nasze tesknoty za minionym, przekananie, ze wtedy wszystko bylo lepsze, lepszej jakosci, ladniejsze, bardziej kolorowe itp nie ma nic wspolnego z tym co bylo naprawde.
    Kierujesz sie sentymentem a nie rzeczywistoscia.
    Kiedys nie tylko nie bylo lepiej, bylo inaczej, i pod prawie kazdym wzgledem od praw czlowieka, przez etyke, szacunek itp. bylo znacznie gorzej. Jak ktos wspomnial szanowano bogatszych, wazniejszych, z tytulami szlacheckimi, czy po prostu tych ktorzy stali ranga wyzej w rodzinie a reszta gardzono. Slabe to bylo i nic wiecej, w zadnym wypadku godne polecenia.
  • mordaruda 24.05.18, 15:55
    właśnie, podobnie jest z przekonaniem, niektórych kobiet, że gdyby nie te wstrętne feministki to one nie musiałyby pracować tylko by przyjęcia urządzały.
  • hanusinamama 24.05.18, 16:48
    NO moja babcia niepracująca takie przyjecia robiła ze hej. Dziadek pracował i był panem i władca w domu. On posiadał majątek, babcia była kucharka, praczką i sprzataczka ktora mozna było opitolic, w zyciu nigdy za coś pochwalić. Miała usługiwać....
  • minniemouse 24.05.18, 23:07
    milamala napisała:
    Minnie, mozesz sobie tesknic za minionymi czasami.


    a dlaczego przyjmujesz za pewniaka ze ja tesknie za minionymi czasami?
    moze tesknie, moze nie tesknie - tego nie wiesz.
    po prostu zwracam uwage na roznice w zachowaniu dzieci i mlodziezy teraz a wtedy.
    np mnie i moim rówieśnikom w zyciu nie przyszloby do glowy polozyc plecaka czy torby na siedzeniu w tramwaju czy autobusie a w ogole to nie ustapic starszemu miejsca.
    teraz - takie przypadki zdarzaja sie czesto jesli nie nagminnie.
    Zapytanie czy to znaczy ze dzisiaj rodzice gorzej wychowuja, naprawde nie swiadczy o tesknocie do dawnych czasow, Milu. po prostu taka obserwacja faktu, nic wiecej.

    Minnie

    --
    Bob Hope:
    Bank to miejsce, które pożyczy ci pieniądze, jeśli możesz udowodnić, że ich nie potrzebujesz.
    Tea party i tradycyjne role...
  • hanusinamama 24.05.18, 16:45
    Ja jestem z lat 80 i miałam kolezanki ktore ostro pyskowały rodzicom. Watpie aby w waszych czasach były same grzeczne dzieci. MOje dzieci nie pyskuja, wiedza jak sie zachować...w zyciu nie dostały pasem. Nie wiem jak mozna pomyslec ze bicie słabszego!!!! jest metodą wychowawczą. Coiekawe czemu szef nie ma prawa uderzyć pracownika jak ten nawali? Dwoje dorosłych. A dorosły moze zlać dziecko. I co taki klaps daje? To jest chyba metoda dla leniwych. Nie chce mi sie proacowac z dzieckiem nad jego zachowaniem, nie chce mi sie rozmawiac, tłumaczyc, zakazywać...ot walne to zrozumie.
  • agulha 29.05.18, 19:13
    Ostro się nie zgadzam z twierdzeniem: "Bo jakby nie bylo, im bardziej patrzec wstecz, tym wieksza kultura osobista i publiczna. Czy w domu, czy w mediach...".
    Czy możesz sobie przypomnieć, w którym roku i kto powiedział "naród wspaniały, ale ludzie k**wy"? względnie "...a jaki program tej partii? Najprostszy z możliwych. Bić złodziei i k**wy"?
    Poza tym czy możesz przypomnieć sobie niektóre fragmenty literatury pięknej, czy to utwory pozytywistyczne, czy nawet Trylogię (ok, wiem, że była pisana przez Sienkiewicza ponad 200 lat później, niż dzieje się akcja), albo niektóre polskie filmy przedwojenne, pod kątem tego, JAK ludzie z klas uprzywilejowanych zwracali się do ludzi z klas niższych? (Oczywiście - nie zawsze - ale są liczne przykłady). Że nie było rzadkością, gdy pan dał chłopu w pysk? W tej chwili norma społeczna wyklucza takie zwracanie się kogokolwiek do kogokolwiek, chociaż różnice społeczne nadal istnieją.
    Kaligrafia musiała istnieć nie tyle dlatego, że "pismo jest zwierciadłem duszy", ile dlatego, że nie było pisma maszynowego i to musiało po prostu być jednoznacznie czytelne, bo dokumenty pisano ręcznie.
    Co do czystości języka - błędów może było mniej niż teraz (może?), ale jak się miały do czystości języka liczne modne wtręty z łaciny w I Rzeczypospolitej?
  • xawery39 08.08.19, 21:53
    Bardzo interesująca dyskusja i wypowiedzi tylko kobiet. Dosyć to znamienne dla kultury zachodu w której kobiety mają coraz więcej do powiedzenia w każdej dziedzinie. Nie wiem co wpływa na złe wychowanie dziewczyn , ale stwierdziłem że w wielu przypadkach złe zachowania młodzieży męskiej występują w rodzinach w których ojciec jest "pod pantoflem " lub wychowywany jest przez samotną matkę. Bardzo charakterystyczna jest tu sytuacja przedstawiona w serialu " Ballada o Januszku". Ojciec bez autorytetu zdominowany przez żonę . Tradycja nakazywała chłopca od 7 roku życia przekazywać na wychowanie ojcu. Obowiązkowa służba wojskowa też sprzyjała kształtowaniu charakteru .
    Współczesne kobiety są często niedojrzałe emocjonalnie , Dlaczego dziewczynki zamiast lalek niemowlaczków stroją teraz lalki Barbie lub Cindy "


    --
    Czy lepiej jest głosić kłamstwo , które może zaowocować dobrem , czy prawdę , która może zrodzić zło ?
  • minniemouse 09.08.19, 00:28
    xawery39 napisał:
    Dlaczego dziewczynki zamiast lalek niemowlaczków stroją teraz lalki Barbie lub Cindy "


    stroją i takie i takie.
    być moze masz do czynienia ze starszymi dziewczynkami, które manualnie są w stanie poradzić sobie z lalkami typu Barbie bo te młodsze to maja własnie niemowlaczki w wózeczkach. ale i te starsze nawet będąc na etapie Barbie w gromadzie nie pogardza niemowlaczkami, a tak w ogóle to są np Barbie z malutka siostra (imienia zapomniałam).

    Minnie

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • aqua48 09.08.19, 06:06
    minniemouse napisała:

    > xawery39 napisał:
    > Dlaczego dziewczynki zamiast lalek niemowlaczków stroją teraz lalki Barbie
    > lub Cindy "

    > stroją i takie i takie.

    Niektóre dziewczynki bawią się też autkami, rysują, budują z klocków, lub uprawiają sporty... i nieźle im to wychodzi.
    Zdradzę też pewien sekret. Otóż lalki Barbie i Cindy są ciekawsze niż lalki niemowlaczki.
  • minniemouse 09.08.19, 10:56
    aqua48 napisała:
    > Niektóre dziewczynki bawią się też autkami, rysują, budują z klocków, lub uprawiają sporty... i nieźle im to wychodzi.

    dodam ze są tez chłopcy którzy z chęcią bawią się lalkami a także 'Barbiami', ubierają je, woza wypasionym Barbiowym autem, "wskakują" do plastikowego Barbiowego basenu lub urządzają im Barbiowy domek itp - sama takich pilnowałam.
    tyle tylko ze raczej indywidualnie z dziewczynkami, w grupie chłopców wola klocki i autka lub po prostu zabawy siłowe smile
    Trudno mi wszakże powiedzieć czy równie chętnie by się tak razem, w grupie, tez pobawili ale im głupio no bo przecież są chłopakami wiec nie wypada, czy rzeczywiscie tylko pojedynczy z nich maja takie ciągotki.

    Zdradzę też pewien sekret. Otóż lalki Barbie i Cindy są ciekawsze niż lalki niemowlaczki.

    ooooo tak, zdecydowanie!, smile ale to dopiero w pewnym wieku.
    oczywiście przemysł zabawkowy stara się przebić te niepokonalna popularność Barbie i od czasu do czasu wychodzi z pomysłami typu American Girl Doll - są dosyć kosztowne i sa przedmiotami kolekcjonerskimi. niektóre już nie produkowane potrafią kosztować ponad tysiąc dolarów.
    Lalki American Girl maja być kształcące, wzbudzające empatię wiec mozna dokupić akcesoria takie jak wózek inwalidzki, zestaw dla diabetyka, kule inwalidzkie, nieuruchomiający but lub sztuczny gips na nogę/kostkę akcesoria medyczne. a nawet jest lalka bez włosów, zapewne nawiązuje do alopecji, lub moze do raka gdzie jak wiadomo od chemoterapii wypadają włosy.
    A tak przy okazji to odniosło mnie na website z Reborn Dolls and Lifelike Baby - oczywiście nie moglam się oprzeć, lol- strona gdzie artyści produkują lalki do złudzenia przypominające prawdziwe niemowlęta i b. male dzieci. niektóre są odrażająco upiorne, niektóre nawet ładne, ale żadne imo nie nadaje się dla dzieci do zabawy. podaje wam to jako kuriozum smile

    Minnie
    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • xawery39 09.08.19, 06:14
    "Nie ma wychowania bez autorytetu " -dewiza systemów autorytarnych . Ale w świecie gwałtownych przemian technologicznych i kulturowych trudno o autorytety.
    Kościół obwinia o wszystko zło Oświecenie ,dołącza do tego nurtu Dostojewski z przypisywaną mu wizją pożog wojen światowych w świecie pozbawionym Boga , w którym wszystko wolno .
    Stąd i moje motto .

    --
    Czy lepiej jest głosić kłamstwo , które może zaowocować dobrem , czy prawdę , która może zrodzić zło ?
  • xawery39 09.08.19, 06:36
    Rolę wszechmocnego i wszystko widzącego Boga którym straszono jeszcze moje pokolenie zastąpił teraz wszechobecny monitoring i straszenie nim .
    "Tyrania opiera się na przemocy , monarchia na honorze a demokracja na świadomosci i dobrej woli obywateli " . Tej ostatniej widocznie jest jednak zbyt mało .
    Ale i trudno się dziwić dzisiejszym rodzicom , którzy mając jedno a najwięcej dwoje dzieci starają się im "nieba przychylić". Także i dziadkowie .

    --
    Czy lepiej jest głosić kłamstwo , które może zaowocować dobrem , czy prawdę , która może zrodzić zło ?
  • xawery39 09.08.19, 06:47
    Być może świeckim odpowiednikiem religii stanie się współcześnie ruch ekologiczny ostrzegający całą ludzkość przed zagrożeniem wynikającym z nadmiernego , niekontrolowanego rozwoju technicznego i demograficznego.


    --
    Czy lepiej jest głosić kłamstwo , które może zaowocować dobrem , czy prawdę , która może zrodzić zło ?
  • xawery39 09.08.19, 06:55
    Pora najwyższa uświadomić całej ludzkiej społeczności że czas najwyższy przyjąć odpowiedzialnośc za los naszej planety zamiast starotestamentowego "czynić ziemię sobie poddaną".

    --
    Czy lepiej jest głosić kłamstwo , które może zaowocować dobrem , czy prawdę , która może zrodzić zło ?
  • xawery39 09.08.19, 07:17
    Nie zapomnijmy też, ze państwa , w których społeczeństwa wychowywano skrajnie autorytarnie -Niemcy , Japonia , ZSRR- dopuściły się największych zbrodni w skali masowej . Może więc , skoro nie możemy zbudować "królestwa bożego na ziemi " przystańmy na mniejsze zło i pozwólmy ludziom na grzechy mniejszego kalibru ?

    --
    Czy lepiej jest głosić kłamstwo , które może zaowocować dobrem , czy prawdę , która może zrodzić zło ?
  • xawery39 05.09.19, 11:09
    Są społeczeństwa w których dzieci wychowuje się bardzo surowo i w duchu religijnym . Już widać jakie będą tego skutki długofalowe , zwłaszcza dla Europy. Hegel dawno temu stwierdził , że historią rządzą nieubłagane prawa niezależnie od ludzkich działań . A wystarczy tylko poczytać popularne książki Aleksandra Krawczuka na temat starożytnych cywilizacji , jak rozkwitaly i ginęły . Czy dzisiejszy "kolektywny rozum " , który zawdzięczamy internetowi zdoła zapobiec takiemu przebiegowi wypadków ?

    --
    Najciekawsza wyprawa , to podróż wgłąb siebie , a najpiękniejszy widok to krajobraz ludzkiej twarzy.
    Krzysztof Kieślowski
  • katja.katja 05.09.19, 14:43
    W czasach gdy Niemcy napadły na Polskę wszędzie na całym świecie wychowywano dzieci surowo. W Polsce i Czechach też.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • verdana 11.09.19, 19:18
    Nie wszędzie i nie zawsze. Już w dwudziestoleciu funkcjonuje sporo teorii o tym, ze dzieci powinny być traktowane jak ludzie, a nie posłuszne marionetki (choćby Korczak, ale nie tylko). Z relacji dzieci wynika, ze wszkołach, szczególnie powszechnych, lekcewazenie nauczycieli było niekiedy większe niż obecnie, a zachowanie młodzieży gorsze niż obecnie. Ostatnio chyba nikt nie rostrzelał komisji maturalnej, nie zatkał przed feriami wszystkich szpar pod drzwiami łazienek w internacie i nie otworzył kranów (budynek się zawalił) .

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka