Dodaj do ulubionych

Gdzie jest granica w wypytywaniu innych

10.08.18, 17:37
Mam znajoma, która ma zwyczaj zadawania w nieskończoność drążących pytań, jak porucznik Colombo.
Niedawno spędziłyśmy parę godzin w parku, wróciłam do domu wymaglowana, jak po przesłuchaniu na komisariacie..
Jest interesującą osoba, bardzo inteligentna, oczytana, ma mnóstwo zainteresowań, ale mam wrażenie, ze podchodzi do życia zbyt rozumowo i mało emocjonalnie.
Odbieram to uporczywe wypytywanie jako potrzebę kontroli i chęć zawłaszczenia innymi (tak jakby chciała znać najskrytsze myśli innych ludzi).
Chyba sprawdziłaby się jako pracownik wywiadu.
Obawiam się, ze kiedyś, podczas kolejnego "przesłuchania", strace panowanie nad sobą i powiem, ze uważam jej zwyczaj wypytywania za bardzo nietaktowny.

Gdzie kończy się zwykła ciekawość drugiego człowieka, a zaczyna nietaktowne wścibstwo?



Edytor zaawansowany
  • 35wcieniu 10.08.18, 18:06
    No ale o co pyta, bo to chyba kluczowe a pominiete w opisie.
  • asia.sthm 10.08.18, 18:25
    > Obawiam się, ze kiedyś, podczas kolejnego "przesłuchania", strace panowanie nad sobą i > powiem, ze uważam jej zwyczaj wypytywania za bardzo nietaktowny.

    O tak, tak strasznej grozby kazdy wywiadowca sie okropnie przestraszy.

    Nie musisz czekac az stracisz panowanie i zatupiesz noga albo i walniesz piescia w stol - masz prawo juz od poczatku poprosic zeby przestala cie wypytywac.
    Aby wypasc elegancko mozesz uroczo zawiadomic: I to jest ostatnie pytanie na jakie grzecznie odpowidam dzisiaj. (niech to bedzie, zaluzmy trzecie z kolei)
    Do trzech razy sztuka - to wielka madrosc narodowa.

    > Gdzie kończy się zwykła ciekawość drugiego człowieka, a zaczyna nietaktowne wśc
    > ibstwo?

    Po trzech pytaniach big_grin
    --
    po prostu, prosto z mostu...
  • feniks_4 10.08.18, 19:13
    asia.sthm,
    Ona prowadzi te rozmowy-przesłuchania z czarującym uśmiechem na ustach, podkreślając często, ze już jako dziecko uwielbiała analizować ludzi, przyglądać się im, itp.. Jakby tłumacząc, ze ma taki sposób bycia.
    Chyba zastosuje Twoja rade:
    "I to jest ostatnie pytanie na jakie grzecznie odpowiadam dzisiaj".


  • asia.sthm 10.08.18, 19:55
    > Ona prowadzi te rozmowy-przesłuchania z czarującym uśmiechem na ustach,...>

    Bo to jest jej wypracowana metoda, ktora przewaznie jej dziala. Zreszta to moze byc bardzo sympatyczna osoba jesli ty wypracujesz sobie wlasna metode mierzenia sie z jej sposobem analizowania ludzi. Jesli potraktujesz to na luzie i przerwiesz kiedy bedziesz juz miala dosc zabawy.
    Czy wy w tym parku przebywacie z dziecmi? Dzieci sie bawia a ona zabiera sie do maglowania bo nie ma nic innego do roboty?
    Mozesz ja z czarujacym usmiechem uprzedzic ze wytrzymasz tylko trzy pytania, potem trafi cie szlag. To tylko przyklad jak latwo uniknac lub rozladowac rosnace zniecierpliwienie. Takie osoby w sumie latwo daja sie "naprostowac". Dobra znajoma w parku nie jest zla big_grin

    --
    - Halo, pralnia?
    - Sralnia,k... Ministerstwo Kultury, słucham.(podobno autentyczne)
  • feniks_4 10.08.18, 20:38
    asia.sthm napisała:

    > > Ona prowadzi te rozmowy-przesłuchania z czarującym uśmiechem na ustach,..
    > .>
    >
    > Bo to jest jej wypracowana metoda, ktora przewaznie jej dziala. Zreszta to
    > moze byc bardzo sympatyczna osoba jesli ty wypracujesz sobie wlasna metode
    > mierzenia sie z jej sposobem analizowania ludzi. Jesli potraktujesz to na lu
    > zie i przerwiesz kiedy bedziesz juz miala dosc zabawy.
    > Czy wy w tym parku przebywacie z dziecmi? Dzieci sie bawia a ona zabiera s
    > ie do maglowania bo nie ma nic innego do roboty?
    > Mozesz ja z czarujacym usmiechem uprzedzic ze wytrzymasz tylko trzy pytania,
    > potem trafi cie szlag. To tylko przyklad jak latwo uniknac lub rozladowac r
    > osnace zniecierpliwienie. Takie osoby w sumie latwo daja sie "naprostowac".
    > Dobra znajoma w parku nie jest zla big_grin

    To fakt, zauważyłam, ze ten czarujący uśmiech stosuje jako taktykę, która ma rozmówce pozytywnie do niej (i jej wypytywania) nastawić.
    Jest z zawodu nauczycielka i pracownikiem socjalnym, nawet wspominała, ze stosuje rożne taktyki w pracy z trudnymi dziećmi.
    W tym sęk, ze jest to sympatyczna osoba, ale drugiej strony bardzo dominująca. Nie wiem, jaka metoda mogę dotrzeć do kogoś, kto wie wszystko najlepiej, uwielbia pouczać i robić "wykłady".
    Ona nie potrafi po prostu usiąść w kawiarni w parku i rozkoszować się przyroda, słońcem i chwila. Musi zawsze coś, lub kogoś analizować. Jest męcząca na dłuższa metę.
    Dawniej ja bardzo rzadko widywałam, ale ostatnio niestety częściej, stad ten temat.

    (jej dzieci są już dorosłe, w parku bywamy w dwójkę).
  • asia.sthm 10.08.18, 21:11
    > (jej dzieci są już dorosłe, w parku bywamy w dwójkę).

    Jesli tylko we dwojke, to w kazdej chwili moze ci sie zaczac strasznie spieszyc.
    Zapomnialas wylaczyc zelazko . Ta metoda dziala tez trzy razy. Da jej to do myslenia big_grin

    --
    Stop! Latać tylko prawą stroną
  • horpyna4 10.08.18, 20:04
    "Wybacz, ale nie mam zwyczaju rozmawiać o moich prywatnych sprawach".

    Jeżeli jest to już nieaktualne, bo jednak wcześniej rozmawiałaś, to "nie mam zwyczaju" można zastąpić przez "nie mam ochoty".
  • feniks_4 10.08.18, 20:41
    Tak, rozmawiałyśmy już o swoich prywatnych sprawach.
    NIE MAM OCHOTY mogę zastosować!
  • zosia_1 12.09.18, 14:15
    " już jako dziecko uwielbiała analizować ludzi, przyglądać się im, itp" zasugeruj, że może coś z nią nie tak, że tak potrzebuje analizować niech się sobie głębiej przyjrzy
  • koronka2012 10.08.18, 19:22
    Cóż, zależy - czasem nawet jedno pytanie jest nietaktownym wścibstwem.
    Drążenie pytaniami - w sumie na jakikolwiek temat - jest irytujące i nie na miejscu.

    Spróbuj skontrować - w stylu "a dlaczego tak bardzo nalegasz, czemu dopytujesz się o szczegóły" - może da jej to do myślenia. Skoro pani inteligentna, to powinna wyczuwać niechęć przedmówcy. Chyba, że inteligencję emocjonalną ma bardzo osłabioną smile choć wydaje się, że pani ma taką manierę i trudno ją będzie od tego odzwyczaić. Skoro pani jest tak interesująca i światła - to czemu nie przestawić rozmowy na inne tory? z ciekawości - czym się przejawiają jej szerokie zainteresowania, skoro cały czas magluje rozmówcę pytaniami? smile

    I nie widzę powodu, żeby trzeba było aż tracić nad sobą panowanie, żeby otwarcie powiedzieć, że ci to przeszkadza. Można i należy to powiedzieć normalnie, nie czekając na wybuch.
  • feniks_4 10.08.18, 21:47
    No właśnie, słabo u niej z inteligencje emocjonalna, niestety. Gdyby była empatyczna, zauważyłaby, ze jej pytania bywają kłopotliwe, zbyt dociekliwe, zbyt prywatne dla rozmówcy.
    Jej częste podkreślanie, ze "uwielbia ludzi analizować" nie jest usprawiedliwieniem dla katowania ludzi pytaniami (nie jestem odosobniona w opinii na jej temat).
    Myślę, ze nigdy nie domyśli się "niechęci rozmówcy", na to jest zbyt zadowolona z siebie.
    Zdecydowanie masz racje, ze ma już taka manierę.
    Obie interesujemy się wszystkimi dziedzinami kultury, dlatego rozmawiamy oczywiście rowniez na te tematy.
    Z tym traceniem opanowania przy okazji otwartego powiedzenia jej co mi przeszkadza, wiąże się to, ze często nie wyznaczam ludziom granic. Po dłuższym czasie, kiedy te granice wiele razy zostały przekroczone, przy konfrontacji mógłby nastąpić wybuch.
  • runy 10.08.18, 23:00
    Zazwyczaj wypytują i analizują te osoby, które same nie chcą stać się obiektem analizy, bo ukrywają coś, albo są puste nie mając nic do powiedzenia w danej kwestii.
    Ja w sytuacji jaką opisałaś, w pewnym momencie odwróciłbym role. Zadaj jedno, dwa, trzy pytania w podobnym stylu do jej pytań, podobnym tonem i spojrzeniem. Jeśli jest inteligentna wolta powinna ją zastanowić lub zawstydzić.
  • minniemouse 11.08.18, 00:42
    O nie, nie zastanowi ani tym bardziej zawstydzi z pewnoscia.
    tacy ludzie nie maja wstydu, bo człowiek posiadajacy minimum wstydu nie wchodzi z tupetem w cudze zycie.
    Mozna co najwyzej "zamknac" taka osobe postawa asertywna od lekkiego "a, wiesz, nie chce mi sie teraz o tym gadac" po zimne "przepraszam ale to nie twoja sprawa".
    W dodatku trzeba sie liczyć z co najmniej dwukrotna taka powtorka, oraz z mozliwym odtad utraceniem 'milej' towarzyszki parkowej.
    Bo to sa wampiry-natręty, i z braku laku pojda szukac nowej ofiary..

    Minnie

    --
    https://www.cosgan.de/images/smilie/tiere/c025.gif
    Savoir Vivre czyli zaskakujące forum smile
  • horpyna4 11.08.18, 09:09
    Najwyraźniej jest to sadystyczna specjalistka od wiwisekcji. Nie można pozwalać komuś na to, żeby zaglądał nam do wnętrza.
  • feniks_4 11.08.18, 16:33
    horpyna,
    "sadystyczna specjalistka od wiwisekcji" - tak ja w myślach już od dłuższego czasu nazywałam. Ona analizuje doświadczenia i słabości ludzi ze swojego otoczenia, całkiem na zimno, jak naukowiec, obserwujący zachowanie szczurów doświadczalnych w swoim laboratorium, po tym, jak wstrzyknął im jakiś nowy specyfik o nieznanym działaniu.
    Chciałam jej już kiedyś powiedzieć, ze kojarzy mi się z laborantem, dokonującym wiwisekcji żaby.
  • asia.sthm 11.08.18, 16:41
    Skoro tak, to dlaczego jej nie popedzisz tam gdzie pieprz rosnie?
    Albo przestanie ciebie tak traktowac albo do widzenia. Na koniec mozesz jej powiedziec dokladnie to co tu napisalas. To bedzie jak najbardziej zgodne z zasadami s-v. Kawa na ławe.
    Nie mozesz zmienic parku albo godzin bywania tam?
    --
    po prostu, prosto z mostu...
  • feniks_4 11.08.18, 17:28
    asia.sthm napisała:

    > Skoro tak, to dlaczego jej nie popedzisz tam gdzie pieprz rosnie?
    > Albo przestanie ciebie tak traktowac albo do widzenia. Na koniec mozesz je
    > j powiedziec dokladnie to co tu napisalas. To bedzie jak najbardziej zgod
    > ne z zasadami s-v. Kawa na ławe.
    > Nie mozesz zmienic parku albo godzin bywania tam?

    Niestety, nie jest to takie proste, bo widuje ja w gronie wspólnych znajomych.
    Sytuacja w parku była tylko przykładem.
  • asia.sthm 11.08.18, 18:27
    feniks_4 napisała:


    > Niestety, nie jest to takie proste, bo widuje ja w gronie wspólnych znajomych.
    > Sytuacja w parku była tylko przykładem.

    Czyli masz mozliwosc podstawienia jej innego znajomego, a sama idziesz przypudrowac nos. Ja bym nie miala skrupulow podstawic jej najlepszego przyjaciela, wiedzac oczywiscie, ze ten umie sobie poradzic i to zrobi koncertowo.

    Teraz to zupelnie nie rozumiem dlaczego jestes zdana na te osobe jakbyscie byly na bezludnej wyspie. Czy ci inni znajomi nie zauwazaja jej dzialalnosci? Wszyscy jej na to pozwalaja, czy tylko ty juz jej zostalas do pastwienia sie, bo inni odprawili.???

    --
    Stop! Latać tylko prawą stroną
  • baba67 11.08.18, 18:30
    Też mam taki obraz , może niesprawiedliwy. Że znajomym bardzo ta sytuacja odpowiada.

    --
    Negacja bywa bardzo dogodną formą próżniactwa.
  • feniks_4 11.08.18, 18:45
    asia.sthm napisała:

    > feniks_4 napisała:

    > Teraz to zupelnie nie rozumiem dlaczego jestes zdana na te osobe jakbysc
    > ie byly na bezludnej wyspie. Czy ci inni znajomi nie zauwazaja jej dzial
    > alnosci? Wszyscy jej na to pozwalaja, czy tylko ty juz jej zostalas do pastw
    > ienia sie, bo inni odprawili.???

    Ona chce się rowniez czasem tylko ze mną spotkać. Dawniej zdarzało się to rzadko, ale od 3 miesięcy coraz częściej.
    Nasza wspólna znajoma jej bardzo imponuje, ale ona jest bardzo pewna siebie i asertywna, dlatego wobec niej chyba nie pozwala sobie na tak wiele.
  • baba67 11.08.18, 09:39
    Nie zawstydzi ani nie zastanowi ale nie o to w tym chodzi. Pytania podobne to komunikat -ty uważasz że masz prawo -ja tez uważam że mam prawo.I na ogół w główkach takich osób następuje zooonk.Bo to są osoby o silnych cechach narcystycznych (niekoniecznie narcyści) którzy mają jakoś zakodowane że oni mają więcej praw niż inni,Taki komunikat to dla nich jak z liścia.Na ogół, psychologia to nie matematyka.

    --
    Negacja bywa bardzo dogodną formą próżniactwa.
  • feniks_4 11.08.18, 17:45
    baba67 napisała:

    > Nie zawstydzi ani nie zastanowi ale nie o to w tym chodzi. Pytania podobne to k
    > omunikat -ty uważasz że masz prawo -ja tez uważam że mam prawo.I na ogół w głów
    > kach takich osób następuje zooonk.Bo to są osoby o silnych cechach narcystyczn
    > ych (niekoniecznie narcyści) którzy mają jakoś zakodowane że oni mają więcej pr
    > aw niż inni,Taki komunikat to dla nich jak z liścia.Na ogół, psychologia to nie
    > matematyka.

    Na pewno jest to osoba o cechach narcystycznych, dlatego dialog na poziomie partnerskim z kimś takim, jest moim zdaniem raczej niemożliwy.
    Ona komunikuje się zawsze z pozycji tej - wypytującej oraz pouczającej pani nauczycielki.
  • baba67 11.08.18, 18:15
    Toż ja Cie nie zachęcam do dialogu na poziomie partnerskim tylko do postawienia granic.Bo w 90% konsekwentnego rewanżowania się pytaniami osoba się zaczyna z Tobą liczyć.Można się rewanzowac nieproszonymi radami,a jakże.

    --
    Negacja bywa bardzo dogodną formą próżniactwa.
  • feniks_4 11.08.18, 17:22
    minniemouse napisała:

    > O nie, nie zastanowi ani tym bardziej zawstydzi z pewnoscia.
    > tacy ludzie nie maja wstydu, bo człowiek posiadajacy minimum wstydu nie wchodzi
    > z tupetem w cudze zycie.
    > Mozna co najwyzej "zamknac" taka osobe postawa asertywna od lekkiego "a, wiesz
    > , nie chce mi sie teraz o tym gadac" po zimne "przepraszam ale to nie twoja spr
    > awa".
    > W dodatku trzeba sie liczyć z co najmniej dwukrotna taka powtorka, oraz z mozl
    > iwym odtad utraceniem 'milej' towarzyszki parkowej.
    > Bo to sa wampiry-natręty, i z braku laku pojda szukac nowej ofiary..

    Trafione w dziesiątkę, niestety. Ona ma ogromny tupet, nie wygląda na osobę, krytycznie analizującą siebie sama i swoje postępowanie..
    Na pewno muszę pomyśleć nad asertywnymi reakcjami na jej bezceremonialna bezczelność.

    Przytoczyłam akurat przykład ze spotkania w parku, bo to było pięciogodzinne spotkanie, chyba najdłuższe, jak dotąd. Czułam się naprawdę, jak na przesłuchaniu.
    Ta intensywność analizy wszystkiego, o czym się mówi jest bardzo męcząca.
    Nawet, jak np., rozmawiamy o jakimś pisarzu, zaraz przy okazji jest przepytywanie, w jakim stopniu ja w ogóle znam lekutre. Robi się z tego lekcja szkolna z przepytywania ucznia przy tablicy.
    Tak, ze z czasem człowiek powstrzymuje się już od poruszania jakiegokolwiek tematu.
    Widujemy się czasem w gronie wspólnych znajomych, dlatego sytuacja nie jest łatwa, bo ona potrafi robić baaaardzo miłe wrażenie w powierzchownych kontaktach.
    Określenie WAMPIR-NATRĘT ja bardzo dobrze określa.
    Widocznie to dręczenie ludzi dostarcza jej jakiegoś "pokarmu" emocjonalnego, wysysa energie z ludzi, jak wampir krew. I człowiek po takiej wiwisekcji na żywo czuje się, jak po ataku wampira.
    To jest dla mnie zawsze frustrujące, człowiek poznaje BARDZO sympatyczna, interesującą i inteligentna osobę, a po dłuższym czasie okazuje się, ze to jest niestety manipulator i ze trzeba się ewakuować.


  • baba67 11.08.18, 18:28
    Narcystka jak nic. Wyjątkowo toksyczny typ .ludzi.Niemniej na YT jest sporo filmików na temat jak sobie radzić. Bardzo konkretne rady-mowa ciala, całe zdania , techniki obrony .Nawet po polsku są tylko trzeba pokopać.Narcysta jest na początku dokładnie taki jak człowiek chciałby go widzieć dlatego wydaje się taki fascynujący, nabiera się sympatii , ufności i nie wiadomo kiedy pijawa jest przyczepiona.

    --
    Negacja bywa bardzo dogodną formą próżniactwa.
  • koronka2012 14.08.18, 12:22
    feniks_4 napisała:

    > Nawet, jak np., rozmawiamy o jakimś pisarzu, zaraz przy okazji jest przepytywan
    > ie, w jakim stopniu ja w ogóle znam lekutre. Robi się z tego lekcja szkolna z p
    > rzepytywania ucznia przy tablicy.

    Wykorzystuj takie sytuacje, żeby żartobliwie dać odpór "nie pamiętam szczegółów, ale chyba nie obniżysz mi oceny haha?", albo "na klasówce z tego bym poległa, ale ogólnie książka mi się podobała".

    Nie wiem na ile zależy ci na tej znajomości, ale w takich przypadkach najlepszą obroną jest zagranie w otwarte karty i szczere powiedzenie "Krysiu, za każdym razem bombardujesz mnie pytaniami, to męczące, porozmawiajmy normalnie".

    Może pora zadać sobie pytanie czy warto utrzymywać tę znajomość? na spotkania w szerszym gronie nie masz wpływu, ale nie musisz się spotykać sam na sam. Szczególnie, że wbrew twojemu opisowi (inteligentna, na poziomie) pani jawi się raczej jako natręt bez taktu i wyczucia. Na tym tle jej wiedza jest mało znaczącą zaletą, skoro trudno wytrzymać w jej towarzystwie.
  • feniks_4 14.08.18, 13:14
    koronka2012 napisała:

    > feniks_4 napisała:
    >
    > > Nawet, jak np., rozmawiamy o jakimś pisarzu, zaraz przy okazji jest przep
    > ytywan
    > > ie, w jakim stopniu ja w ogóle znam lekutre. Robi się z tego lekcja szkol
    > na z p
    > > rzepytywania ucznia przy tablicy.
    >
    > Wykorzystuj takie sytuacje, żeby żartobliwie dać odpór "nie pamiętam szczegółów
    > , ale chyba nie obniżysz mi oceny haha?", albo "na klasówce z tego bym poległa,
    > ale ogólnie książka mi się podobała".
    >
    > Nie wiem na ile zależy ci na tej znajomości, ale w takich przypadkach najlepszą
    > obroną jest zagranie w otwarte karty i szczere powiedzenie "Krysiu, za każdym
    > razem bombardujesz mnie pytaniami, to męczące, porozmawiajmy normalnie".
    >
    > Może pora zadać sobie pytanie czy warto utrzymywać tę znajomość? na spotkania w
    > szerszym gronie nie masz wpływu, ale nie musisz się spotykać sam na sam. Szcze
    > gólnie, że wbrew twojemu opisowi (inteligentna, na poziomie) pani jawi się racz
    > ej jako natręt bez taktu i wyczucia. Na tym tle jej wiedza jest mało znaczącą z
    > aletą, skoro trudno wytrzymać w jej towarzystwie.

    Mam zamiar jej zakomunikować to, ze to bombardowanie pytaniami jest męczące!
    Ona najwyraźniej uważa, ze to wypytywanie jest normalne, bo stale podkreśla, ze to drobiazgowe analizowanie ludzi jest jest jej pasja już od dziecka.
    W ogóle nie zdaje sobie sprawę z tego, ze to jest tak naprawdę PRZESŁUCHANIE i ze to nie ma nic wspólnego z rozmowa.
    Taki przykład:
    Namawiała mnie na przyjazd na pewien festyn. Nie miałam w ogóle ochoty tam jechać, ale jej siła przekonywania wygrała z moim brakiem asertywności i zgodziłam się.
    Jednak przez to, ze w nocy złe spalam (2-3 godziny), byłam padnięta i napisałam wiadomość, ze nie mam w związku z tym siły na ten festyn i nie przyjadę.
    Jak spotkałyśmy się następnym razem, badawczy wzrok surowej, dociekliwej pani nauczycielki i pytanie: SKĄD TA BEZSENNOŚĆ ?????!!!!
    No i oczekuje, ze będę się jej tłumaczyć, jak dziecko na spowiedzi przed 1 komunia św..
    Ręce opadają.
    Z drugiej strony jest tez sympatyczna i bardzo inteligentna, mamy wiele wspólnych zainteresowań, jeszcze 2 lata temu myślałam, ze się zaprzyjaźnimy.
    Ale wtedy jej jeszcze dobrze nie znałam i nie wiedziałam, ze jest nieznośnie dociekliwym porucznikiem Colombo w spódnicy.
  • bo_ob 14.08.18, 13:18
    feniks_4 napisała:

    > Ale wtedy jej jeszcze dobrze nie znałam i nie wiedziałam, ze jest nieznośnie do
    > ciekliwym porucznikiem Colombo w spódnicy.

    Dlaczego utrzymujesz znajomość z kimś, kto Cię tak bardzo męczy?
  • feniks_4 14.08.18, 13:30
    bo_ob napisała:

    > feniks_4 napisała:
    >
    > > Ale wtedy jej jeszcze dobrze nie znałam i nie wiedziałam, ze jest nieznoś
    > nie do
    > > ciekliwym porucznikiem Colombo w spódnicy.
    >
    > Dlaczego utrzymujesz znajomość z kimś, kto Cię tak bardzo męczy?

    Słyszałam na Youtube na filmiku o narcystycznych osobach o konflikcie wewnętrznym , jakiego doznaje się w kontakcie z kimś takim.
    To tzw. DYSONANS POZNAWCZY, bo z jednej strony ta osoba jest sympatyczna, interesująca, mówi nam, jak bardzo nas lubi, a z drugiej strony jest tez bardzo toksyczna, mecząca i manipuluje nami.
    Chyba właśnie u mnie chodzi o ten dysonans.
  • bo_ob 14.08.18, 13:34
    feniks_4 napisała:

    > Słyszałam na Youtube na filmiku o narcystycznych osobach o konflikcie wewnętrzn
    > ym , jakiego doznaje się w kontakcie z kimś takim.
    > To tzw. DYSONANS POZNAWCZY, bo z jednej strony ta osoba jest sympatyczna, inter
    > esująca, mówi nam, jak bardzo nas lubi, a z drugiej strony jest tez bardzo toks
    > yczna, mecząca i manipuluje nami.
    > Chyba właśnie u mnie chodzi o ten dysonans.

    Ok. ale dlaczego utrzymujesz znajomość z kimś, kto Cię tak bardzo męczy? Jesteś uzależniona?
  • feniks_4 14.08.18, 13:40
    Niewykluczone (toksyczni rodzice).
    Ja ja widywałam sam na sam kilka razy w roku. Ostatnio często się zgłaszała, ale myślę, ze znowu minie.
  • feniks_4 14.08.18, 13:41
    Poprawnie: myślę, ze to jej znowu minie.
  • bo_ob 14.08.18, 13:47
    feniks_4 napisała:

    > Niewykluczone (toksyczni rodzice).

    Czego więc oczekujesz od forum? Możesz to zdefiniować?
  • echt_poznaniara 13.09.18, 12:44
    bo_ob napisała:

    > feniks_4 napisała:
    >
    > > Niewykluczone (toksyczni rodzice).
    >
    > Czego więc oczekujesz od forum? Możesz to zdefiniować?

    To ty jesteś ta koleżanką?
  • baba67 11.08.18, 09:32
    To jest bardzo dobra metoda, ma nawet swoja nazwę-metoda lustra. rzecz w tym że delikatni ludzie maja duże opory aby ją zastosować a szkoda bo jest bardzo skuteczna.Tyle tylko że jest pewien procent osobników którzy odpowiedzą na pytanie byle uzyskać informacje o drugiej osobie-tutaj byśmy przestrzelili.

    --
    Negacja bywa bardzo dogodną formą próżniactwa.
  • feniks_4 11.08.18, 16:50
    runy, ona chyba ta metoda na "panią wiedzącą wszystko najlepiej", wypytującą tych na których spogląda z wyżyn swojej wiedzy i "lepszości", poprawia swoje samopoczucie, jako ta kontrolująca ludzi. Tez mam takie odczucia, ze musi być pusta w środku, skoro żyje życiem innych ludzi.
    Ja jestem skrepowana, wypytując ludzi na osobiste tematy, ale może rzeczywiście powinnam wypróbować jej taktyki w stosunku do niej!
  • minniemouse 11.08.18, 00:55
    feniks_4 napisała:
    Po dłuższym czasie, kiedy te granice wiele razy zostały przekroczone, przy konfrontacji mógłby nastąpić wybuch.

    I dlatego pytasz o rade - to dobrze smile
    Ale wiesz, ze nawet taka przekraczajaca granice osoba w sumie bedzie niewinna temuz wybuchowi, tylko ty sama. bo nie jej wina iz jestes nieasertywna i pozwalasz przekraczac granice. zawsze traktuja nas jak sami na to pozwalamy.
    mam nadzieje ze tych kilka rad pomoze ci poradzic sobie z problemem w miare niewybuchowy sposob oraz da ci wskazowki jak ogolnie rodzic sobie z przekraczaniem granic, czyli - starac sie nie bac mowic po prostu "nie" i "nie chce".
    Nie musisz tez odpowiadać natychmiast. mozesz chwile sie zastanowic co powiedziec.
    to wazne, bo dajesz swoim zachowaniem i tym co mowisz, jak rozwiazujesz problemy przyklad dziecku - ono dzieki tobie nauczy sie sie mowic bez oporu i stresu: "nie mam ochoty mowic o tym" smile

    Powodzenia!

    Minnie

    --
    https://www.cosgan.de/images/smilie/tiere/c025.gif
    Savoir Vivre czyli zaskakujące forum smile
  • feniks_4 11.08.18, 18:14
    Jak już wspomniałam, problem w tym, ze widuje te osobę, rowniez przy okazji spotkań w gronie wspólnych znajomych, dlatego moja asertywność w stosunku do niej z bardzo dużym prawdopodobieństwem oznaczałaby konieczność zrezygnowania z kontaktów z tymi znajomymi, czego bym nie chciała.
  • baba67 11.08.18, 18:20
    Skoro widujesz ją w większym gronie to chyba nie problem przerwać przesłuchanie i zacząć rozmowę z kim innym. Znajomi są takimi fanami tej pani że na Twoją asertywność (nie chamstwo tylko właśnie grzeczną ochronę granic) wobec niej zareagowaliby obrazą? Wyznaczyli Cie na dyżurną żertwę żeby mieć święty spokój od niej czy jak?

    --
    Negacja bywa bardzo dogodną formą próżniactwa.
  • asia.sthm 11.08.18, 18:29
    O, Baba juz zdayzla to wylozyc. Powtorzylo mi sie. Sorry.

    --
    https://forumdlazycia.files.wordpress.com/2014/06/linia-ozdobna_www-margonem-pl.gif
  • feniks_4 11.08.18, 18:31
    Kiedy sie widujemy w większym gronie, nie jest tak źle. Problem w tym, ze ona chce się ze mną rowniez widywać w dwójkę, m.in. po to, żeby przeanalizować tych znajomych oraz przy okazji mnie przemaglować.
    Myślę, ze mogłaby się obrazić, gdybym była bardzo asertywna, nie wiem, jak potem miałyby wyglądać moje relacje z ta grupa znajomych.
  • feniks_4 11.08.18, 18:37
    Pisząc, ze ona chce "przeanalizować" naszych wspólnych znajomych, nie miałam na myśli obsmarowania, a po prostu upierdliwej wiwisekcji.
    Jestem pewna, ze ona spotykając się z nasza wspólną koleżanką, "analizuje" z nią mnie.
  • baba67 11.08.18, 19:06
    A ta upierdliwa wiwisekcja to nie jest obrabianie tyłu? Chcesz w tym uczestniczyć?

    --
    Negacja bywa bardzo dogodną formą próżniactwa.
  • feniks_4 11.08.18, 19:28
    baba67 napisała:

    > A ta upierdliwa wiwisekcja to nie jest obrabianie tyłu? Chcesz w tym uczestnicz
    > yć?

    Nie chce w tym uczestniczyć.
  • baba67 11.08.18, 19:02
    Po prostu nie masz czasu na spotkania tylko z nią.Bardzo ubolewasz że Twoje życie towarzyskie musi się zmieścić w pewnych ramach. Pani by sie obraziła że unikasz spotkań z nią tylko i co z tego? Obsmarowałaby Cie przed znajomymi którzy by sie od Ciebie odwrócili?Widze tu tylko dwa rozwiązania albo
    niesprawiedliwie oceniasz znajomych którzy (bardzo możliwe przejrzeliby jej intencje) albo
    realistycznie oceniasz znajomych tyle że nie wiem czy jest sens utrzymywać znajomość z ludżmi którzy uwierzą w każdą bzdurę na Twój temat nie dając Ci szans na obronę.
    A narcysta potrafi uprzykrzyć życie .

    --
    Negacja bywa bardzo dogodną formą próżniactwa.
  • feniks_4 11.08.18, 19:24
    Chodzi tu głownie o koleżankę, którą znam już dość długo, szkoda by mi było gdyby ten kontakt został zerwany.
    Pani wiwisektorka sie bardzo zaprzyjaźniła z nią, weszła do naszego wspólnego grona znajomych i układy się zmieniły.
  • baba67 11.08.18, 19:37
    Powiedz sobie wyraznie czego tak naprawdę się boisz.
    Dlaczego kontakt z koleżanką która znasz dośc długo i macie dobre relacje miałby być zerwany? Czy obraziłaby się na Ciebie bo wampirzyca poskarżyłaby sie że nie chcesz się z nią spotykać sam na sam?Czy obraziłaby sie bo wampirzyca nagadałaby z zemsty bzdur na Twój temat i ta koleżanka by uwierzyła?
    Czy strach nie ma zbyt wielkich oczu?
    Twoja koleżanka nie jest przyspawana do wampirzycy, nie możesz tych waszych relacji jeden na jeden trochę ożywić. Takie osoby bardzo często włażą i cudze relacje i zawłaszczają je.

    --
    Negacja bywa bardzo dogodną formą próżniactwa.
  • feniks_4 11.08.18, 19:48
    No właśnie to się zdarzyło. Od kiedy wampirzyca zaprzyjaźniła się z moja koleżanka, mam z ta ostatnia rzadki kontakt i kontakt już nie jest dobry. Koleżanka jest bardzo pod jej wpływem.
    Moim zdaniem, manipulatorzy maja satysfakcje, kiedy uda im się zawłaszczyć i zmanipulować innych.
  • baba67 11.08.18, 20:19
    Zawsze możesz spróbować ożywic ten kontakt nawet telefonicznie. Nie musisz w jakikolwiek sposób mówić żle o wampirzycy , po prostu bazuj na tym co Was w przeszlości łączyło,Najlepsza metoda jet dzwonienie z pytaniem o radę, wtedy rozmowa nie jest długa ale daje bazę do dalszych kontaktów. Bo możesz zadzwonić i podziękować przy okazji jakiś temat poruszyć i tak pomału do celu.Chodzi o to żeby w razie manipulacji wampira koleżanka miała poczucie że powinna usłyszeć Twoja wersję. To są okropni ludzie-dla każdego są dokładnie tacy jakimi upatrzona ofiara chce ich widzieć. Kiedyś miałam chłopaka -narcystę którego wprowadziłam do mojego grona .Centrum życia towarzyskiego tego grona był mój bardzo dobry kumpel ktory prowadził dom otwarty. Kiedy przejrzałam faceta i zdecydowałam sie na desant zgadnij kto musiał sobie szukać nowego towarzystwa?

    --
    Negacja bywa bardzo dogodną formą próżniactwa.
  • feniks_4 11.08.18, 21:09
    Ty?
  • baba67 11.08.18, 21:40
    Bingosmile
    Ale przyjaciela odzyskałam po kilku latach, narcyz szukał mocnych wrażeń i znalazł ze skutkiem śmiertelnym zatem znajomość się odnowiła.

    --
    Negacja bywa bardzo dogodną formą próżniactwa.
  • feniks_4 11.08.18, 21:54
    Ja tez kiedyś wprowadziłam do mojego grona nowego kolegę (nie wiedziałam, ze jest narcyzem) i skończyło się jak u Ciebie, on zaprzyjaźnił się z moim dobrym przyjacielem. Nie mam już z tym przyjacielem kontaktu.
  • felisdomestica1 13.08.18, 14:42
    Kopnęłabym takiego znajomego w dupsko. Jak zabrakło lepszej opcji, wrócił do ciebie? To żaden przyjaciel.
  • baba67 13.08.18, 15:38
    No dobrze myślisz dziewczyno, to teraz się siebie zapytaj DLACZEGO tak Ci zależy na osobie która zaniedbuje kontakt z Tobą na rzecz nowej fascynującej znajomej.
    W przypadku mojego przyjaciela- to był właściwie bliski kolega, były inne czasy 30 lat temu, nie miałam telefonu stacjonarnego , nasze życie towarzyskie opierało się na spędzaniu czasu w oparciu o dom otwarty tego kolegi, nikt mnie stamtąd nie wypraszał sama nie chciałam tam chodzić.Zreszta poznałam nowych ludzi, po roku się zakochałam i jakoś tak 2 lata zleciały nie wiadomo kiedy.

    --
    Negacja bywa bardzo dogodną formą próżniactwa.
  • baba67 13.08.18, 15:39
    Bosh, sorry felisdomestica, pomyliłam Cię z feniksemsmile

    --
    Negacja bywa bardzo dogodną formą próżniactwa.
  • feniks_4 13.08.18, 16:18
    baba67 napisała:

    > No dobrze myślisz dziewczyno, to teraz się siebie zapytaj DLACZEGO tak Ci zależ
    > y na osobie która zaniedbuje kontakt z Tobą na rzecz nowej fascynującej znajome
    > j.
    > W przypadku mojego przyjaciela- to był właściwie bliski kolega, były inne czasy
    > 30 lat temu, nie miałam telefonu stacjonarnego , nasze życie towarzyskie opie
    > rało się na spędzaniu czasu w oparciu o dom otwarty tego kolegi, nikt mnie stam
    > tąd nie wypraszał sama nie chciałam tam chodzić.Zreszta poznałam nowych ludzi,
    > po roku się zakochałam i jakoś tak 2 lata zleciały nie wiadomo kiedy.

    Ja nie jestem zaborcza i rozumiem doskonale, ze człowiek poznaje nowych ludzi i ze mogą to być osoby, bardziej pasujące niż ja.
    Akurat ta koleżanka, na której mi zależy, to podobnie, jak w przypadku Twojego dobrego kumpla - takie centrum życia towarzyskiego w niewielkim gronie osób.
    Jestem sentymentalnym człowiekiem i bardzo przezywam rozstania z sympatycznymi ludźmi, z którymi łączą mnie długie lata znajomości, nawet jeżeli nie była to bliska relacja, (jak przyjaźń).

    Ona jest bardzo ekstrawertyczna i towarzyska, ciągle poznaje nowych ludzi i w tym gronie znajomych następują od czasu do czasu zmiany. Tyle, ze przez wiele lat należałam do tego grona, a teraz chyba powoli i na mnie przyszła kolej.

    Znając zamiłowanie "wampirzycy" do analizowania każdego, i manipulacji, jestem w 100% pewna, ze miała w tym swój udział.

    Ja tego tak nie widzę, ze ta koleżanka zaniedbuje kontakt ze mną na rzecz tej nowej znajomej.
    Po prostu, ma nowych znajomych. Nie może utrzymywać kontaktów z setka ludzi, dlatego musi eliminować niektórych.
    Takie jest życie. Choć nie jest to dla mnie przyjemne.
  • minniemouse 13.08.18, 23:15
    feniks_4 napisała:
    Znając zamiłowanie "wampirzycy" do analizowania każdego, i manipulacji, jestem
    w 100% pewna, ze miała w tym swój udział.

    > Ja tego tak nie widzę, ze ta koleżanka zaniedbuje kontakt ze mną na rzecz tej nowej znajomej.
    Po prostu, ma nowych znajomych. Nie może utrzymywać kontaktów z setka ludzi, dlatego musi eliminować niektórych.


    Moze zle zrozumialam, moze tu chodzi o roznych znajomych, ale pierwsze zdanie jakby wyklucza drugie?

    Minnie


    --
    https://www.cosgan.de/images/smilie/tiere/c025.gif
    Savoir Vivre czyli zaskakujące forum smile
  • baba67 14.08.18, 11:22
    Mnie zastanawia dlaczego feniks nie próbuje zapoznać się bliżej z innymi osobami z kręgu towarzyskiej przyjaciółki czyli trochę oderwać te kontakty od kontekstu centrum. Ja nie mogłam tego zrobić bo chciałabym być od eksa jak najdalej( nie dlatego że eks tylko dlatego że nark który już po niby pokojowym zakończeniu relacji dalej próbował na mnie swoich gierek). Oczywiście że trzeba trochę czasu i starań ale na pewno warto.

    --
    Negacja bywa bardzo dogodną formą próżniactwa.
  • feniks_4 14.08.18, 13:21
    baba67 napisała:

    > Mnie zastanawia dlaczego feniks nie próbuje zapoznać się bliżej z innymi osobam
    > i z kręgu towarzyskiej przyjaciółki czyli trochę oderwać te kontakty od konteks
    > tu centrum. Ja nie mogłam tego zrobić bo chciałabym być od eksa jak najdalej( n
    > ie dlatego że eks tylko dlatego że nark który już po niby pokojowym zakończeniu
    > relacji dalej próbował na mnie swoich gierek). Oczywiście że trzeba trochę cz
    > asu i starań ale na pewno warto.

    To jest aktualnie niewielkie grono osób (kiedyś było o wiele większe). Ta towarzyska koleżanka skupia ich wokół siebie, kontaktuje się z nimi, nie ma mowy o odrywaniu kogoś z tego grona.
  • baba67 14.08.18, 18:31
    Tu nie o odrywanie chodzi tylko o równoległe kontakty,

    --
    Negacja bywa bardzo dogodną formą próżniactwa.
  • feniks_4 14.08.18, 12:41
    minniemouse napisała:

    > feniks_4 napisała:
    > Znając zamiłowanie "wampirzycy" do analizowania każdego, i manipulacji, jes
    > tem
    > w 100% pewna, ze miała w tym swój udział.

    > > Ja tego tak nie widzę, ze ta koleżanka zaniedbuje kontakt ze mną na rz
    > ecz tej nowej znajomej.
    > Po prostu, ma nowych znajomych. Nie może utrzymywać kontaktów z setka ludzi, d
    > latego musi eliminować niektórych.

    >
    > Moze zle zrozumialam, moze tu chodzi o roznych znajomych, ale pierwsze zdanie j
    > akby wyklucza drugie?
    >
    > Minnie

    Zdaje sobie sprawę z tego, ze to zdaje się wykluczać. Nie jest łatwo opisać te sytuacje, a nie chce tu pisać noweli.
    Chodzi o te samo grono znajomych.
    Ta koleżanka, na której mi zależy, jest, jak wspomniałam bardzo towarzyska i charyzmatyczna osoba i skupia wokół siebie grono ciekawych ludzi. To, ze już nie mamy tak intensywnego kontaktu, jak kiedyś, składam na karb faktu, ze skład tego grona się z czasem zmienia, tzn dochodzą nowe osoby, odchodzą inne (lub zostają wykluczone). Ja jestem raczej bardziej introwertyczka, dlatego rozumiem, ze nowi ludzie mogą jej bardziej odpowiadać usposobieniem.
    To, ze ta druga znajoma może mieć w tej materii RÓWNIEŻ wpływ na moja koleżankę, to tylko moje przypuszczenia.


  • feniks_4 13.08.18, 15:47
    felisdomestica1 napisała:

    > Kopnęłabym takiego znajomego w dupsko. Jak zabrakło lepszej opcji, wrócił do ci
    > ebie? To żaden przyjaciel.

    Nie chodzi o to, ze ten stary przyjaciel zerwał kontakt ze mną, po prostu zauważyłam, ze bardzo zmienił się w stosunku do mnie, po tym jak nowy znajomy, z którym go poznałam, zaprzyjaźnił się z nim. Dopiero po jakimś czasie zauważyłam, ze ten znajomy to niezły manipulator i narcyz.
    Potem kontakty z przyjacielem się bardzo rozluźniły i sama zrezygnowałam.

  • feniks_4 11.08.18, 21:30
    baba67 napisała:

    To są okropni ludzie-dla każdego są dokładnie tacy jakimi upatrzona o
    > fiara chce ich widzieć. Kiedyś miałam chłopaka -narcystę którego wprowadziłam d
    > o mojego grona .Centrum życia towarzyskiego tego grona był mój bardzo dobry kum
    > pel ktory prowadził dom otwarty. Kiedy przejrzałam faceta i zdecydowałam sie na
    > desant zgadnij kto musiał sobie szukać nowego towarzystwa?

    To mnie naprawdę dobija, ze po raz kolejny ktoś pod pretekstem zaprzyjaźnienia się ze mną, odegrał spektakl pt: jesteśmy bratnimi duszami, a po dłuższym czasie, kiedy maska opada, wyziera spod niej gęba cynicznego narcyza.



  • minniemouse 11.08.18, 23:02
    Mam wrazenie ze moze nie dobierasz sobie naprawde dobrych przyjaciol - moze wez pod lupe swoje towarzystwo, i zastanow sie czy rzeczywscie sa tacy fajni jak ci sie wydaje. a moze to w tobie jest cos, brakuje ci czegos co ma wiwisektorka? np, zwykle jestes zbyt zajeta, lub nie lubisz rozrywek jakie oni lubia itp..?
    chociaz skoro polubily sie panie lubiace namietnie obgadywac innych, a ty taka nie jestes, to moze ty jestes zupelnie w porzadku a one obie nie dla ciebie, po prostu, i dlatego..?

    Minnie

    --
    https://www.cosgan.de/images/smilie/tiere/c025.gif
    Savoir Vivre czyli zaskakujące forum smile
  • baba67 12.08.18, 08:24
    Minnie tak jak "nie zna życia kto nie służył w marynarce" tak nie zna problemu kto nie miał do czynienia z narcystą.Słyszałaś może określenie na neogotyk że jest bardziej gotycki od gotyku? Coś w tym jest. Nie ma nic nie tak w znajomych feniks tylko że narcysta potrafi stworzyć iluzję że jest jak feniks do entej potęgi . jest to fake połaczony z subtelna manipulacją o ile ta osoba chce ograniczyc relacje ofiary(czasem nie chce-w moim wypadku sama zrezygnowałam z towarzystwa przyjaciela bo nie miałam ochoty na towarzystwo eksa). Zalecam brak gwałtownych ruchów i filmiki.

    --
    Negacja bywa bardzo dogodną formą próżniactwa.
  • minniemouse 12.08.18, 22:39
    @Baba,
    moze znalam moze nie znalam, trudno mi sobie tej chwili przypomnieć, w moim życiu przewinęło sie od groma ludzi, z pewnością znalam kilku silnych liderów ale czy az do stopnia narcyzmu - nie pamietam,
    no jedno wiem ze zdrowym rozsądkiem myśląc na dluzsza mete z narcysta nikt nie wytrzyma bo ile mozna zachwycać sie płonącym feniksem, Babo? (co potwierdzają twoje własne słowa) oszałamia i urzeka w większym gronie i przez jakiś czas ale w koncu kazdy chcialby by i nim sie zainteresować a wtedy taki ognisty feniks zaczyna zwyczajnie męczyć. zaczyna się ucieczka od ognia...

    Minnie

    --
    https://www.cosgan.de/images/smilie/tiere/c025.gif
    Savoir Vivre czyli zaskakujące forum smile
  • baba67 13.08.18, 08:25
    Czyli jest nadzieja dla normalnego feniksasmile

    --
    Negacja bywa bardzo dogodną formą próżniactwa.
  • nocnymarek2 12.08.18, 02:55
    Otrzymałaś dużo porad w stylu "a może powiedz jej to,
    a może tamto". Ale tak właściwie co chcesz osiągnąć?
    Zdefiniuj najpierw problem, potem cel, a następnie
    zapytaj o metody. Bo jeśli jedynie szukasz tu potwierdzenia,
    że ona się zachowuje niewłaściwie (przedstawiając tylko
    swój punkt widzenia), to jest to dość miałkie.

    > Jest interesującą osoba, bardzo inteligentna, oczytana,
    > ma mnóstwo zainteresowań

    Czyli w towarzystwie znajduje się dużo lepiej, niż Ty - osoba
    niepewna siebie, zahukana, nie wiedząca co powiedzieć
    a nawet bojąca się powiedzieć to co myśli.

    > ale mam wrażenie, ze podchodzi do życia zbyt rozumowo
    > i mało emocjonalnie.

    Jeśli uważasz, że to wada, to chyba podchodzisz do życia
    nazbyt emocjonalnie, a niezbyt rozumowo.

    > Obawiam się, ze kiedyś, podczas kolejnego "przesłuchania",
    > strace panowanie nad sobą

    No właśnie - jak wyżej wink

    > i powiem, ze uważam jej zwyczaj wypytywania za bardzo nietaktowny.

    Haha, to jest dopiero stracenie panowania nad sobą! I jeszcze przeklnij
    "motyla noga, kurcze pióro!" Wujek Dobra Rada zalecał zasadniczo to
    samo, co tutaj - nie słyszeć.


    > Odbieram to uporczywe wypytywanie jako potrzebę kontroli
    > i chęć zawłaszczenia innymi (tak jakby chciała znać najskrytsze
    > myśli innych ludzi).

    Ale może inni odbierają to inaczej? Jako zainteresowanie ich
    życiem, problemami? Pojawia się dalej w wątku sformułowanie
    "wampir emocjonalny". Ale może tylko Ty to tak odbierasz? Może
    po prostu jest lepszym "wampirem", niż Ty - i to Cię boli?

    Problem: Mam chorobliwą potrzebę akceptacji i zainteresowania
    ze strony swoich znajomych (taka potrzeba sama w sobie jest
    naturalna, ale tu dostrzegam chorobliwość). A tu przychodzi
    taka i jest bardziej popularna!

    Cel: Wygryźć ją z "mojego" środowiska, albo przynajmniej odstawić
    w cień.

    Metody: Głównie praca nad sobą, choć to raczej trudna droga.
    I to niekoniecznie jak rozmawiać z nią, ale nawet bardziej to,
    jaką być dla innych znajomych. Również praca nad akceptacją
    siebie w oderwaniu od tego, co mówią lub robią inni. Inne
    drogi ("szybka ścieżka do celu") mogłyby Cię zaprowadzić do
    kryminału (a może i mnie, gdybym je doradzał).
  • asia.sthm 12.08.18, 07:31
    Brawo Marek, dobrze podsumowane. Jak to nie pomoze to nic nie pomoze.

    > Metody: Głównie praca nad sobą,

    Ototo. big_grin

    --
    https://forumdlazycia.files.wordpress.com/2014/06/linia-ozdobna_www-margonem-pl.gif
  • baba67 12.08.18, 08:31
    Nie widzę tu chęci wygryzienia raczej obrony swoich granic i zachowania relacji . Zwróć uwagę że głównym problemem feniks jest unikanie spotkań z kimś kogo towarzystwo ja męczy.
    Brak pewności siebie -zgoda, praca nad postawieniem granic-tak, to że to robi sie małymi krokami i długo-jak najbardziej Ale z tego co piszesz nie miałeś do czynienia z narcystą i życzę Ci abyś nigdy takiego doświadczenia nie miał.

    --
    Negacja bywa bardzo dogodną formą próżniactwa.
  • feniks_4 12.08.18, 19:51
    To fakt, to ona do mnie dzwoni i chce się spotykać (w zeszłym tygodniu widziałyśmy się we wtorek, mimo tego dzwoniła potem codziennie). Kiedy się widujemy w gronie znajomych, nie mam problemu z jej obecnością, bo wtedy ona nie ma okazji, żeby mnie osaczać.
    Lubie rozmawiać z osobami, którzy dopuszczają mnie do głosu i nie pouczają.
    Ona ma irytującą belferska manierę pouczania i wypytywania. Myślę, ze to innym rowniez przeszkadza.
  • feniks_4 12.08.18, 20:02
    "Ale może inni odbierają to inaczej? Jako zainteresowanie ich życiem, problemami?"

    Ona jest znana z wchodzenia butami do cudzych spraw i wielu ludzi jej unika. Ostatnio chyba coraz bardziej, bo coraz częściej dzwoni i chce się spotkać. Jest w początkowych kontaktach bardzo mila, rozpływa się w uśmiechach, potrzeba trochę czasu, żeby wysunęła wampirze kły.
    Apodyktyczni ludzie są bardzo meczący.

  • baba67 12.08.18, 20:16
    No to dlaczego się boisz że znajomi się na Ciebie obrażą bo się nie chcesz z nią spotykać osobno? Wampiry bazują na takich obawach.Nie musisz odbierac każdego telefonu udawaj że nie słyszysz (czyli niech wydżwoni). Wtedy następnego dni oddzwaniasz i to Ty kończysz rozmowe kiedy chcesz.Dzwoniący ma lepsza pozycję bo rozgrywa piłke, prowadzi rozmowę jak chce.

    --
    Negacja bywa bardzo dogodną formą próżniactwa.
  • feniks_4 12.08.18, 20:33
    baba,
    bardzo często nie odbieram telefonu od niej. Wygląda to tak: ona dzwoni na telefon stacjonarny, nie odbieram, wiec dzwoni na komórkę, nie odbieram, potem nagrywa się na komórce, a na koniec wysyła SMS. Jakby się paliło. Wszystko w ciągu kilku minut. Czy to nie jest osaczanie?
    Ona musi postawić na swoim.
  • baba67 12.08.18, 20:46
    To jest osaczanie. Zareaguj następnego dnia i nie tłumacz się.Absolutnie nie umawiaj się z nia na indywidualne spotkania, jeśli już ulegniesz to umawiaj się w takim miejscu z ktorego natychniast możesz wyjść, żadnych wspólnych podróży samochodem ale to już wiesz.Kobieta ma problemy psychiczne aleTy reagujesz paniką co zrozumiałe.

    --
    Negacja bywa bardzo dogodną formą próżniactwa.
  • feniks_4 12.08.18, 21:05
    baba67 napisała:

    > To jest osaczanie. Zareaguj następnego dnia i nie tłumacz się.Absolutnie nie u
    > mawiaj się z nia na indywidualne spotkania, jeśli już ulegniesz to umawiaj się
    > w takim miejscu z ktorego natychniast możesz wyjść, żadnych wspólnych podróży s
    > amochodem ale to już wiesz.Kobieta ma problemy psychiczne aleTy reagujesz panik
    > ą co zrozumiałe.

    Zauważyłam już jakiś czas temu, ze ona ma problemy psychiczne. Chyba stad się bierze jej analizowanie problemów innych ludzi, moim zdaniem, to jej ucieczka przed swoimi problemami. Wyparcie.
  • feniks_4 12.08.18, 20:26
    "Czyli w towarzystwie znajduje się dużo lepiej, niż Ty - osoba niepewna siebie, zahukana, nie wiedząca co powiedzieć a nawet bojąca się powiedzieć to co myśli."

    W naszym gronie znajomych czuje się swobodnie, nie jestem zahukana, wypowiadam się swobodnie. Znam tych ludzi już bardzo długo.

    Ostatnio, kiedy widziałyśmy się w dwójkę, nie zgodziłam się z nią w pewnej sprawie, jej reakcja była awantura. Jechałyśmy akurat samochodem i nie było to przyjemne.
    Właśnie o to chodzi, ze znam ja dobrze i wiem, ze jest to ktoś, kto nie toleruje innego zdania, zaraz podnosi głos i się rzuca.
    Ja nie szukam jej towarzystwa.
  • horpyna4 15.08.18, 10:12
    To naucz się odmawiać. A jeżeli jednak dojdzie przypadkiem do spotkania i znów zacznie swoje nawijać, to zrób zdziwioną minę i zapytaj "masz z tym jakiś problem?". Chodzi o odwrócenie relacji, żeby ona poczuła się jak na kozetce u psychiatry, a nie Ty.

    Przemyśl wszystko dokładnie i przygotuj sobie kilka odpowiednich kwestii; ostatecznie to Ty ją znasz i wiesz, co potrafi. Pamiętaj, żadnego okazywania, że odczuwasz negatywne emocje w jej obecności, bo to ją nakręca. Sprawiaj przekonanie, że w ogóle nie dotyka Cię to, co ona mówi. Raczej wyrażaj ubolewanie, że to ona ma problemy. To najlepsze, co można zrobić w stosunku do takiej osoby - strącić ją z piedestału, na którym się usadowiła.
  • feniks_4 15.08.18, 15:02
    Odmawiałam ostatnio kilka razy i teraz milczy.
    To jest trafne określenie, czułam się rzeczywiście jak na kozetce u psychiatry. Kręci ją sytuacja, w której ma kontrole nad kimś i pilnuje tego, żeby być zawsze na piedestale.

    Ona mnie manipuluje z czarującym uśmiechem na ustach. Gdyby była przy tym niesympatyczna, łatwiej byłoby mi chyba zareagować. A tak - mam niby przed sobą przesympatyczna osobę, ale czuje się źle w jej towarzystwie.

    Musze w przyszłości potraktować rozmowy z nią jako trening asertywności.






  • minniemouse 15.08.18, 23:18
    Masz jeszcze taka opcje - jak piszesz, jestes introwertyczka. na pytania mozesz dlugo sie zastanwiac.
    stekac: "hmmm, jakby ci to powiedziec.. czekaj, musze pooomyyyssslec... hmm no wiesz... wiieeeecc..." i gleboko zadumaj sie na dluzej, wpatrzona w punkt blizej nieokreslony hen, w dali big_grin

    Minnie

    --
    https://www.cosgan.de/images/smilie/tiere/c025.gif
    Savoir Vivre czyli zaskakujące forum smile
  • minniemouse 15.08.18, 23:19
    ps
    albo wez ze soba ksiazke do czytania "co?? aha..... takatak... a, przepraszam ale, wiesz to tak zajmujaca historia.."

    --
    https://www.cosgan.de/images/smilie/tiere/c025.gif
    Savoir Vivre czyli zaskakujące forum smile
  • feniks_4 19.08.18, 00:23
    minniemouse napisała:

    > Masz jeszcze taka opcje - jak piszesz, jestes introwertyczka. na pytania mozesz
    > dlugo sie zastanwiac.

    Ja szybko mowie!





  • minniemouse 15.08.18, 23:25
    feniks_4 napisała:
    Ostatnio, kiedy widziałyśmy się w dwójkę, nie zgodziłam się z nią w pewnej sprawie, jej reakcja była awantura. Jechałyśmy akurat samochodem i nie było to przyjemne.

    a nie mozesz na nia sama glosniej krzyknac: przestan sie tak drzeć! i jak ja zatka, spokjnie jej powiedziec "nie zycze sobie takiego tonu! ja do ciebie nigdy tak sie nie zwracam, i zycze sobie abys rewanzowala sie tym samym szacunkiem."
    bez zadnego "inaczej..." bo wtedy z jej strony bedzie potrzeba oddania.
    I nie pozwalaj na dalsze krzyki czy tlumaczenia "no bo ty.." - "zadne ja. po prostu przestan. (wrzeszczeć, unosic sie itp)".
    jak nie pomoze, to, uwazam, lepiej zakonczyc taka toksyczna znajomosc.
    to gra niewarta swieczki.

    Minnie

    --
    https://www.cosgan.de/images/smilie/tiere/c025.gif
    Savoir Vivre czyli zaskakujące forum smile
  • feniks_4 19.08.18, 00:45
    minniemouse napisała:
    >
    > a nie mozesz na nia sama glosniej krzyknac: przestan sie tak drzeć! i jak ja za
    > tka, spokjnie jej powiedziec "nie zycze sobie takiego tonu!

    Jak na razie zdarzyło się to tylko raz (niedawno), zaskoczyła mnie tym wybuchem agresji. Gdyby się to jeszcze raz zdarzyło, zamierzam jej zwrócić uwagę.

    Najbardziej mnie u niej drażni ten protekcjonalny ton. Może półtorej roku temu powiedziała w rozmowie telefonicznej: "Chętnie się z tobą spotkam, jestem ciekawa, JAKIE TY KSIĄŻKI CZYTASZ,...."
    To zabrzmiało, jakby to miała być rozmowa kwalifikacyjna na jej koleżankę.








  • minniemouse 19.08.18, 03:56
    zaczelabym sie smiac i odpowiedziala:
    "to sie przygotuj ze z krzesła spadniesz"
    a gdybym chciala byc dowcipnie zlosliwa:
    hahaha, "na pewno za trudne dla ciebie" - bardzo wesolym tonem wink

    moze za serio ja traktujesz?

    Minnie

    --
    https://www.cosgan.de/images/smilie/tiere/c025.gif
    Pogrzeb Kory - za kolorowo?
  • baba67 19.08.18, 08:33
    Ona po prostu sie boi że tamta obrobi jej tył u tej towarzyskiej przyjaciółki która jest jedyna stała organizatorka jej zycia towarzyskiego.I że w związku z tym przestanie być zapraszana.
    Osobiście rozumiem bo jak napisałam byłam w podobnej sytuacji, nawet trudniejszej bo chciałam opuścić towarzystwo aby z pewna osoba nie mieć w ogóle kontaktu. Z drugiej strony w wieku studenckim nie jest takie trudne znależć sobie inne towarzystwo(co zrobiłam) a pózniej to juz proste nie jest. Szczerze mówiąć innej drogi jak próba ożywienia bezpośredniego koontaktu Feniks-koleżanka nie widzę.

    --
    Negacja bywa bardzo dogodną formą próżniactwa.
  • baba67 19.08.18, 12:20
    Dla kogoś kto ogarnia niezbyt trudny angielski filmik na YT Narc Vader vs the Educated Empath -dziewczyna dokładnie odgrywa taka osobę i jej sposób myślenia. No niestety po angielsku jest tych filmików dużo więcej i bardziej róznorodne relacje sa pokazane.

    --
    Negacja bywa bardzo dogodną formą próżniactwa.
  • feniks_4 20.08.18, 13:56
    Baba, ta towarzyska koleżanka nie jest jedyna "organizatorka mojego życia towarzyskiego". Mam rowniez inne towarzystwo. Ja akurat cenie za to, ze ma talent do organizowania ciekawych imprez kulturalnych, jest interesującą osoba.

    Pani inspektor Colombo sama była zainteresowana przyjaźnią ze mną. Jak wspomniałam, ona robi z początku bardzo sympatyczne wrażenie, uśmiech nie schodzi z jej ust. To trwa trochę, zanim człowieka się dobrze pozna.
    Niewykluczone tez, ze jestem trochę naiwna i daje ludziom zbyt duży kredyt zaufania i nie stawiam przez to granic.
    Teraz mam kłopotliwe zadanie, bo muszę jakoś wycofać się z tej znajomości.
  • feniks_4 20.08.18, 15:33
    minniemouse napisała:

    > zaczelabym sie smiac i odpowiedziala:
    > "to sie przygotuj ze z krzesła spadniesz"
    > a gdybym chciala byc dowcipnie zlosliwa:
    > hahaha, "na pewno za trudne dla ciebie" - bardzo wesolym tonem wink
    >
    > moze za serio ja traktujesz?

    Taki tupet mnie zaskakuje i wtedy najczęściej nie potrafię od razu zareagować.
    Teraz np. na pytanie: "Jakie ty książki czytasz?", odpowiedziałabym "Ania z zielonego wzgórza", "Pan samochodzik i templariusze"..
  • horpyna4 19.08.18, 08:11
    "Wybacz, ale to moja prywatna sprawa, jakie książki czytam; nie uważasz, że twoje wypytywanie ma cechy natrętnego wścibstwa?"

    "A dlaczego tak interesuje cię to, co ja czytam? Czy ja wypytuję cię o twoje upodobania? Nie uważasz, że każdy człowiek ma prawo do prywatności?"

    "Mnie mamusia i tatuś uczyli, że wiercenie komuś dziury w brzuchu jest niegrzeczne."

    A jak będzie jeszcze chciała się spotkać, to zawsze możesz odpowiedzieć, że nie masz ochoty. Jeżeli będzie nalegała, że "chce porozmawiać", to odpowiedz po prostu, że nie masz o czym z nią rozmawiać. Grzecznie, ale stanowczo. Słodziutko, nie nadętym tonem.
  • feniks_4 20.08.18, 14:25
    Dziękuję za przykłady reakcji na przesłuchanie.

    Przypomniało mi się, jak spotkaliśmy się w większym gronie i pojawiła się tam osoba, którą ona widziała po raz pierwszy.
    Grad pytań:
    - gdzie pracujesz?
    - rodzina?
    - dzieci?
    - zwierzęta?
    Nowa znajoma była bardzo zmieszana tym nieoczekiwanym wywiadem, szczególnie, ze zaległa cisza i wszyscy na nią spoglądali.
    Choć jest to BARDZO asertywna osoba, mimo wyraźnej niechęci do tego rodzaju wścibstwa ze strony kogoś zupełnie obcego, odpowiadała na pytania, jak na przesłuchaniu, nie zaoponowała.
    Myślę, ze to przez autorytatywny (choć na pozór uprzejmy) sposób zadawania pytań, sprowadzanie rozmowy do relacji nauczyciel-uczeń. Człowiek nieświadomie wskakuje w role ucznia i automatycznie odpowiada jej na pytania. Dopiero potem jest zły na siebie, ze pozwolił jej się w ta role wmanewrować.

  • minniemouse 22.08.18, 03:38
    feniks_4 napisała:
    Grad pytań:
    - gdzie pracujesz?
    - rodzina?
    - dzieci?
    - zwierzęta?
    Nowa znajoma była bardzo zmieszana tym nieoczekiwanym wywiadem, szczególnie, ze zaległa cisza i wszyscy na nią spoglądali.


    No i nic dziwnego, przeciez to jakies gestapo..

    Minnie

    --
    https://www.cosgan.de/images/smilie/tiere/c025.gif
    Pogrzeb Kory - za kolorowo?
  • baba67 22.08.18, 08:37
    Ja bym o tyle nie miała problemu że odruchowo pytałabym o to samo.I również dodawała własne komentarze. Bo ja nie jestem specjalnie dobrze wychowana. Są plusy.Juz jako dziecko zauważyłam że ci bardzo delikatni i zawsze komilfo (wtedy tak się mówiło bo francuski był we wszystkich liceach) dostają w tyłek stanowczo zbyt często jak na mój gust od chamowatych pań w średnim wieku o mentalności przekupy i dobrze być tu elastycznym. Pani o wspomnianej mentalności nie zrozumie subtelnych aluzji i będzie jazgotać dalej. Z Chińczykiem po chińsku, tak dla mnie najlepiej.

    --
    Negacja bywa bardzo dogodną formą próżniactwa.
  • 10iwonka10 19.08.18, 18:03
    Mnie sie wydaje ze kolezanka ma osobowosc cos na granicy autyzmu. Zbiera fakty a brakuje jej inteligencji emocjonalnej. Znalam kogos podobnego- takie osoby sa bardzo intensywne I meczace. Ona sie nie zmieni jedyne co mozesz to ograniczyc z nia kontakty.
  • feniks_4 20.08.18, 14:48
    Tez mi się wydaje, ze to jest zaburzenie osobowości. Masz racje, ona jest bardzo intensywna. Odbieram ja jak "księgową ludzi".
    Kiedyś, jak robiła zdjęcie mnie i jeszcze kilku osobom, zaproponowałam, ze sfotografuje ja rowniez z nimi. Nie była tym zainteresowana i odparła, ze "robi to zdjęcie tylko dla dokumentacji". To zabrzmiało dziwnie. (tak, jakby w domu sporządzała kartoteki wszystkich znajomych osób, ze zdjęciami i informacjami na ich temat!).
    Jest intelektualistka, lata na wystawy sztuki, do teatru, kina, czyta dobre książki, uważa się za bardzo inteligentna, a z drugiej strony najwyraźniej brak jej empatii, bo nie dostrzega, ze jej beznamiętny sposób eksploatowania ludzi, wchodzenia z butami w ich prywatne życie jest raniący i meczący.

  • katja.katja 16.08.18, 08:40
    Zrezygnuj z tej znajomości.
  • esme83 20.08.18, 14:21
    (czytałam tylko część wątku, być może ktoś już to wcześniej napisał)
    Moim zdaniem już samo powtarzanie przez znajomą, że od dzieciństwa lubi analizować ludzi itp. jest bardzo niegrzeczne. Nikt nie lubi być traktowany jak przedmiot analizy, więc takie stwierdzenie to oczywisty nietakt i brak szacunku.

    Może odpowiedz: a wiesz, ja jakoś nigdy nie lubiłam być analizowana (w wersji ostrzejszej: to może poanalizujmy ciebie).
  • feniks_4 20.08.18, 15:15
    Ona zdaje się być dumna ze swojego zwyczaju analizowania ludzi i podkreślając - ze robi to już od dziecka, dodaje, ze już zawsze taka była - całkiem inna, niż inne dzieci. Myślę, ze sugeruje w ten sposób swoja oryginalność i nietuzinkowość oraz ogromna "głębię" swojej psychiki, już jako dziecko.
    To fakt, nie czuje się dobrze, jako przedmiot analizy. Dobrze robi, jak ktoś z zewnątrz rowniez widzi to, jako brak taktu i szacunku.

    Bardzo mi się podoba to, co sugerujesz, powiem jej, ze:
    nie lubię być analizowana ale, ze chętnie przeanalizuje ją .
  • horpyna4 21.08.18, 08:20
    Spytaj ją też, czy zdaje sobie sprawę, jak niegrzeczne jest wchodzenie z butami w życie innych ludzi. Możesz też jej podpowiedzieć, żeby lepiej wzięła się za analizowanie życia rybek akwariowych.
  • 10iwonka10 21.08.18, 20:27
    Wiesz Horpyna masz 100% racji w tym co piszesz problem tylko w tym ze nie kazdy jest na tyle asertywny aby to powiedziec. Mnie sie wydaje ze ze tego co Feniks pisze kobiecie wydaje sie ze jest super interesujaca I inteligentna a wlasciwie moze wypadaloby jej powedziec w grzecznej formie ze cos z nia jest nie tak I moze zasiac ziarno niepokoju zeby w przyszlosci zaczela sie zastanawiac jak traktuje innych.
  • horpyna4 22.08.18, 07:57
    No cóż, jedni są asertywni z natury, inni nie. Ale opisany przykład wyraźnie wskazuje na to, że trzeba w sobie wyrabiać asertywność, jeśli jej brakuje.

    Ważne jest też, żeby asertywność nie była niegrzecznością. Dlatego właśnie proponuję Feniksowi przygotowanie sobie wcześniej kilku tekstów, które może potem zastosować. Bo zdaję sobie sprawę, że odpowiedź "na gorąco" może być zbyt emocjonalna, a po co samej wyjść na osobę źle wychowaną? I bardzo ważne jest, żeby nie odpłacać się koleżance tym samym, żeby nie zniżyć się do jej poziomu. Dlatego właśnie zaproponowałam analizowanie życia rybek akwariowych, a nie owej koleżanki; powinna ona odczuć, że rozmówczyni brzydzi się takim wścibstwem w stosunku do innych ludzi.
  • basia_styk 22.08.18, 09:29
    Koleżanka może i jest super inteligentna (powtarzam opinię feniks_4), ale tam, gdzie chodzi o jej ulubione "hobby", czyli maltretowanie ludzi wiwisekcją mentalną, będzie ślepa, głucha i nie zrozumie najmniejszej subtelnej aluzji. Tu trzeba zadziałać kłonicą, nie skalpelem.
  • minniemouse 22.08.18, 10:36
    Teraz drobna zagwozdka, jak pogodzić "kłonica" i "kulturalnie" tak, aby jeszcze dalo sie do tego utknac "taktownie". tak gdzies pomiedzy. ale niekoniecznie smile

    Minnie

    --
    https://www.cosgan.de/images/smilie/tiere/c025.gif
    Pogrzeb Kory - za kolorowo?
  • minniemouse 22.08.18, 10:38
    ps

    - moze Nocny Marek podpowie?? pokornie upraszam... smile

    Minnie

    --
    https://www.cosgan.de/images/smilie/tiere/c025.gif
    Pogrzeb Kory - za kolorowo?
  • nocnymarek2 25.08.18, 23:40
    minniemouse napisała:

    >> Teraz drobna zagwozdka, jak pogodzić "kłonica" i "kulturalnie"...
    > - moze Nocny Marek podpowie?? pokornie upraszam... smile

    To ja jeszcze raz zwrócę uwagę na niezrozumienie problemu.
    Tu nie potrzeba kłonicy. Już w przedszkolu uczyli, że nie należy
    wsiadać do samochodu, nawet, jeśli Zła Pani obiecuje lizaka.

    Problem autorki to jak zjeść ciastko i mieć ciastko. Żadna sztuka
    nie utrzymywać kontaktów, ale autorka tych kontaktów chce.

    Ale ja też wsiadłbym do tego samochodu. Bo po pierwsze, nie
    chodziłem do przedszkola i ominęła mnie ta lekcja. Po drugie,
    może też spodobałoby mi się analizowanie ludzi i chętnie
    pobawiłbym się z Niedobrą Panią w doktora. I gdyby była
    okazja zjeść pączka, to nie zastanawiałbym się - w końcu,
    jest tyle pączków na świecie - mogę zjeść tego, a mieć innego.
  • nocnymarek2 25.08.18, 23:59
    > minniemouse napisała:
    >
    > >> Teraz drobna zagwozdka, jak pogodzić "kłonica" i "kulturalnie"...
    > > - moze Nocny Marek podpowie?? pokornie upraszam... smile

    PS. Czy to aby kulturalnie i uprzejmie sugerować, żem tu enfant
    terrible tej Kulturalnej Grupy d/s posługiwania się kłonicą? wink
  • minniemouse 26.08.18, 00:31
    nocnymarek2 napisał:
    > PS. Czy to aby kulturalnie i uprzejmie sugerować, żem tu enfant
    > terrible tej Kulturalnej Grupy d/s posługiwania się kłonicą?
    wink

    Posługiwania się kłonica kulturalnie! - tylko ty jeden mozesz znac odpowiedz na te skomplikowana zagadkę smile

    Minnie

    --
    https://www.cosgan.de/images/smilie/tiere/c025.gif
    Czy pozdrawiac z balkonu?
    Savoir Vivre Głuchych
  • feniks_4 22.08.18, 11:39
    horpyna4 napisała:

    > No cóż, jedni są asertywni z natury, inni nie. Ale opisany przykład wyraźnie ws
    > kazuje na to, że trzeba w sobie wyrabiać asertywność, jeśli jej brakuje.
    >
    > Ważne jest też, żeby asertywność nie była niegrzecznością. Dlatego właśnie prop
    > onuję Feniksowi przygotowanie sobie wcześniej kilku tekstów, które może potem z
    > astosować. Bo zdaję sobie sprawę, że odpowiedź "na gorąco" może być zbyt emocjo
    > nalna, a po co samej wyjść na osobę źle wychowaną? I bardzo ważne jest, żeby ni
    > e odpłacać się koleżance tym samym, żeby nie zniżyć się do jej poziomu.

    W tym sęk. Przez to, ze mam już alergię na "rozmowy" z tą znajomą, obawiam się, ze mogłabym być zbyt emocjonalna i niegrzeczna, gdybym jej powiedziała co sądzę o jej wścibstwie, analizowaniu i pouczaniu. Wolałabym się nie zniżać do jej poziomu.
    Dlatego muszę sobie przygotować asertywne odpowiedzi.






  • feniks_4 22.08.18, 11:43
    10iwonka10 napisała:

    > moze wypadaloby jej powedziec w grzecznej formie ze cos z nia jest nie tak I
    > moze zasiac ziarno niepokoju zeby w przyszlosci zaczela sie zastanawiac jak tra
    > ktuje innych.

    Dobre pytanie:
    Czy zdajesz sobie sprawę z tego, jak ty traktujesz ludzi?
  • feniks_4 22.08.18, 11:11
    horpyna4 napisała:

    > Spytaj ją też, czy zdaje sobie sprawę, jak niegrzeczne jest wchodzenie z butami
    > w życie innych ludzi. Możesz też jej podpowiedzieć, żeby lepiej wzięła się za
    > analizowanie życia rybek akwariowych.

    To dobre pytanie:
    czy zdajesz sobie sprawę, jak niegrzeczne jest wchodzenie z butami w życie innych ludzi?

    Jestem w 100% pewna, ze ona sobie nie zdaje z tego sprawy.

  • basia_styk 26.08.18, 08:58
    feniks_4 napisała:
    > To dobre pytanie:
    > czy zdajesz sobie sprawę, jak niegrzeczne jest wchodzenie z butami w życie i
    > nnych ludzi?

    >
    > Jestem w 100% pewna, ze ona sobie nie zdaje z tego sprawy.

    A ja jestem na 100% pewna, że i tak jej tego nie uświadomisz, to raczej nie jest typ umiejący o sobie myśleć obiektywnie, skoro - jak piszesz - takie analizy mentalne prowadzi od zawsze i nigdy jej do głowy nie przyszło, że komuś się to może nie podobać. Nie potrafi myśleć o innych, wczuć się w ich skórę, brakuje empatii, to narcyz, dla które istnieje tylko on jeden na świecie sad

    Wracając do kłonicy, muszę zmartwić czytających: nie ma żadnego sposobu, by jej kulturalnie użyć. Kłonica i kultura to pojęcia rozłączne... Choć niektórzy pewnie pamiętają sławne "Kup pan cegłę" smile
  • feniks_4 22.08.18, 11:55
    Mam wrażenie, ze ten temat mógł zainspirować do felietonu z 17.08. z WO.

    "Wszystkowiedzący są wśród nas. Jak z nimi żyć?

    Kiedy nie możesz odseparować się od osoby wszystkowiedzącej, zadbaj o swoje nieprzekraczalne granice.

    Każdy z nas ma w swoim otoczeniu kogoś, kto zawsze stara się narzucić swój punkt widzenia. Niezależnie od tego, czy ma rację. Zamęcza nas swoją argumentacją, przekonuje, jak żyć. Jak sobie poradzić z tą sytuacją i nie stracić panowania nad sobą? Oto pięć zasad.
    1. Nie analizuj
    Gdy mamy do czynienia z drugim człowiekiem, zwłaszcza takim, który próbuje wywierać na nas silny wpływ, często zastanawiamy się, jakie motywy leżą u podstaw jego działania i do czego zmierza. Ale w przypadku osób, które próbują narzucić swoją wolę i zdewaluować nasze zdanie, nie ma to najmniejszego sensu. One nie zmienią swojego zachowania, a nasza frustracja z powodu braku zrozumienia jeszcze bardziej wzrośnie. Warto pamiętać, że niska inteligencja emocjonalna, bo to ona leży u źródeł takiego postępowania, jest z reguły związana z zaburzeniami osobowości. Być może zamęczający nas krewny czy znajomy jest po prostu skupionym na własnym ego ignorantem i narcyzem, a tego typu ludzi najlepiej zwyczajnie omijać.
    2. Wyznacz granice
    Czasami jednak nie możemy się odseparować od osób, które próbują narzucić nam swoje zdanie. W takich sytuacjach, zamiast unikać np. rodzinnych spotkań czy konfrontacji z kolegą z pracy, warto wyznaczyć sobie granice, które są dla nas nieprzekraczalne. Nie musimy się godzić na analizowanie swojego życia prywatnego czy relacji biznesowych, ale możemy przyjąć, że są tematy, na których ten ktoś zna się lepiej. To będzie bezpieczna płaszczyzna naszych wzajemnych relacji. Komunikacja między nami również stanie się łatwiejsza.
    3. Określ własne wady i zalety
    Warto zdać sobie sprawę z roli inteligencji emocjonalnej w kontaktach międzyludzkich. Ta wiedza pozwoli dać sobie więcej przestrzeni i silniej określić własne granice ochronne, czyli sferę, w ramach której nie godzimy się na ingerencję innych osób. Samoświadomość własnej inteligencji emocjonalnej, ale też własnych kompetencji społecznych ułatwi rozumienie i akceptowanie emocji innych ludzi – również tych wszechwiedzących...."

    itd..

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.