Dodaj do ulubionych

Spozniony lekarz a pacjent...

12.09.18, 01:22
Dobre smile
Zazwyczaj moj lekarz spozniony jest co najmniej 45 minut, bywa ze dluzej, ostatnio ja sie spoznilam pol godziny bo majac teraz z mezem wspolny samochod musialam czekac az wroci z pracy (staral sie jak najszybciej).
Tym razem lekarz wyrobil sie na czas a ja uslyszalam od recepcjonistki ze powinnam byc na czas smile
Nosz ludzie. celowo tego nie zrobilam, przewaznie jestem na czas, lekarz - rzadko. Mniej wiecej tak wlasnie powiedzialam, na co uslyszalam "that's no excuse". (to żadne tłumaczenie)
Jestem zdania ze recepcjonistka nie tylko nieco przesadziła, ale jeszcze była zwyczajnie nieuprzejma. a wy jak uwazacie?

Minnie

--
https://www.cosgan.de/images/smilie/tiere/e030.gif Zmiana manier a ustrój
50+ to już tylko stara ciota?
Edytor zaawansowany
  • minniemouse 12.09.18, 01:24
    p.s
    dodam, jesli to ma jakies znaczenie, ze chodze do tego lekarza juz dlugo, i pierwszy raz cos takiego mnie spotkalo smile

    M

    --
    https://www.cosgan.de/images/smilie/tiere/e030.gif Zmiana manier a ustrój
    50+ to już tylko stara ciota?
  • engine8 12.09.18, 01:39
    Niestety recepcjonistki musza robic i mowic to co szefowie karza. Tak ze nie wiem czy to jest osbista opinia czy po prostu robi to co musi.
    A to w Kandzie tak jest jak w PRLu ze lekarze sie spoznija poniewaz pracuja na 2 pelne etaty w ciagu jedengo dnia pracy?
    U nas nigdy sie z niczym takim jeszcze nie spotkalem.... Czasami sie troche poczeka ale to dlatego ze jakis pacjent przeciganie.... ale zwykle to wyglada tak ze przychdze na recepcje osrodka - kiedy mnie zapisza ze jestem to pielegniarka dostaje widomosc na komuterze i jak podejde pod drzwi to zwykle w ciagu paru minut wolaja.. Kiedys po drodze wstpilem do toalety to pilegniark amowial ze sie martwila czy sie nie zgubilem ...smile)

  • minniemouse 12.09.18, 02:14
    U nas lekarze sa spóźnieni bo maja za dużo pacjentów w jednej pracy i za mało czasu na jedna wizytę.
    teoretycznie wizyta ma trwać 10-15 minut a pacjentowi wolno omówić jeden problem na wizytę, no ale wiadomo - przepisy swoje, życie swoje. wiec wychodzi jak wychodzi czyli - spóźnienia, do których w zasadzie się przyzwyczailiśmy. tylko czemu na mnie nakrzyczała? smile

    Minnie

    --
    https://www.cosgan.de/images/smilie/tiere/e030.gif Zmiana manier a ustrój
    50+ to już tylko stara ciota?
  • basia_styk 12.09.18, 07:07
    minniemouse napisała: tylk
    > o czemu na mnie nakrzyczała? smile

    Nie powinna była, oczywiście - ale nie zmienia to faktu, że niegrzeczność początkowa leżała po Twojej stronie. Nie dość, że się spóźniasz, to zamiast bardzo grzecznie przeprosić i ewentualnie umówić wizytę na inny termin, jeszcze usiłujesz się "usprawiedliwiać" wytykając błędy lekarzowi. Nie mówię, że tego nie można robić, ale wypadałoby najpierw samej być idealnie w porządku i dopiero wtedy (czując się bardzo cnotliwie smile ) składać skargę. A tak to wyszło nieładnie.

  • matylda1001 13.09.18, 13:54
    minniemouse napisała:

    > U nas lekarze sa spóźnieni bo maja za dużo pacjentów w jednej pracy i za mało czasu na jedna wizytę.<

    No proszę... to my mamy w Polsce Kanadę, bez wyjeżdżania smile


  • katja.katja 14.09.18, 20:47
    Chory system. Jak mam gorączkę i kaszel to lekarz leczy wyłącznie gorączkę bo kaszel to już drugi problem i muszę w związku z tym umówić się na drugą wizytę? Lekarze u nas są jacy są, ale zwykle nie ma problemu z omówieniem kilku schorzeń (chyba, że są naprawdę z dwóch różnych biegunów).

    --
    Moderacja na E-mamie: Post o tym by poderżnąć gardło umierającemu członkowi mej rodziny wisi dwa tygodnie mimo zgłoszeń, post w którym śmieję się z placka jaglanego został usunięty w ciągu niecałej godziny. Ciasto na tym forum ma większą godność niż człowiek.
  • ann.38 15.09.18, 15:25
    katja.katja napisała:

    > Chory system. Jak mam gorączkę i kaszel to lekarz leczy wyłącznie gorączkę bo k
    > aszel to już drugi problem i muszę w związku z tym umówić się na drugą wizytę?
    > Lekarze u nas są jacy są, ale zwykle nie ma problemu z omówieniem kilku schorze
    > ń (chyba, że są naprawdę z dwóch różnych biegunów).
    >

    O matko, chyba oczywiste, ze gorączka, kaszel, katar, ból głowy itp to na jedną wizytę. Zresztą autorka wątku napisała tez, ze przepisy sobie, a zycie sobie i lekarz tak naprawdę wysłuchuje z czym tam pacjent przyszedł i tez dłuzej niz wyznaczony czas i stąd opóźnione wizyty. U mnie jest podobnie. Idealnie byłoby gdyby pacjent zarezerwował osobne wizyty na infekcję i zylaki przykładowo, ale wiadomo, ze nie zawsze jest mozliwosc zeby te wizyty były jedna po drugiej, a biegać do przychodni, zwlaniac się z pracy kilka razy, to trochę kłopotliwe. Osobiście wolę dłuzej poczekać w kolejce kiedy inni opowiadają o wszelkich bolączkach i potem tez sama mieć taką mozliwość. Zresztą myślę ze tez lekarze nie chcą wypraszać z gabinetu pacjenta opowiadającego o swoich dolegliwościach.
  • agata16.06 12.09.18, 08:08
    Nikt nie powinien się spóźniać! Przychodzenie nie w porę świadczy o braku szacunku w stosunku do partnera. I nieważne czy jest to lekarz, pacjent, koleżanka, z która umawiamy się w kawiarni czy hydraulik. Punktualność to jedna z cech dobrego wychowania. Zdarza się, że wypadnie coś nieprzewidzianego ( korki, przedłużający się zabieg, usterka samochodu, wezwanie przez szefa w trybie nagłym itd).ale...są telefony i cywilizowany człowiek uprzedza i przeprasza. Nikomu od tego słowa korona z głowy nie spadnie.
  • minniemouse 12.09.18, 10:25
    Tutaj w gabinecie smsow nie przyjmują wiec ja sama zadzwonić nie moglam, a komórki w czasie jazdy nie wolno używać.
    No to zza okna domu czatowałam na widok samochodu i jak tylko się pojawił wyleciałam jak z procy i migiem byłam w samochodzie.
    Niby wtedy mozna było od razu na minute-dwie zatrzymać sie i przedzwonić, ale w pospiechu nikt o tym nie myślał. szczególnie ze mój lekarz sam zwykle się spóźnia tyle, iż przy moim półgodzinnym poślizgu normalnie jeszcze bym czekała 15 min, i byłam pewna ze tak będzie. a tu- taka niespodzianka : )

    A propos: "powinnam przeprosić i nie wytykać lekarzowi" - toż ja przeprosiłam!, przeprosiłam!, a jakżeż, oczywiście ze przeprosiłam, tylko nie podobało mi się takie ustawianie mnie w szeregu gdy moje spóźnienie wynikało z sil wyższych, co dokładnie wyjaśniłam, a szczególnie w sytuacji gdy jestem pacjentka która ok 80% wizyt spędza na długim (45-90min) czekaniu na lekarza.
    Bo gdybym tak nie traciła, to rozumiem - ale własnie tracę, najdłużej czekałam półtorej godziny.
    Ze strony recepcjonistki uznałabym za stosowny opiepszyk w rodzaju "ok, rozumiem - ale na przyszłość proszę starać się być na czas". a ja dostałam: "nie ma znaczenia, ma pani być na czas!" - noooszszszsz cotomabyc, kurcze oskubane...

    Minnie

    --
    https://www.cosgan.de/images/smilie/tiere/e030.gif Zmiana manier a ustrój
    50+ to już tylko stara ciota?
  • engine8 12.09.18, 19:55
    To ze inni robia zle nie usprawiedliwia nas za takie postepowanie.
    Za na wszelkiego typu wizyty - kiedy wiem ze sie spoznie wiecej niz 5 minut - dzwonie i uprzedzam. Wiedzac ze sie psoznisz nie musilei czekac - i opozniac innych pacjentow...
    Nie cierpie spozniania sie ani spoznialskich.
  • ann.38 13.09.18, 00:39
    engine8 napisał(a):

    Wiedzac ze sie psoznisz nie musilei czekac - i opozniac in
    > nych pacjentow...
    >

    Róznie moze być zorganizowana praca w przychodni ale nie sądzę, ze gdziekolwiek czekają na spóźnionego pacjenta kosztem siedzących w poczekalni. W większości chyba jest tak, ze kto przyszedł, melduje się i ci pacjenci są wywoływani. Telefon ze ktos bedzie spźniony raczej w niczym nie pomaga. Jak pacjent dotrze, to wtedy moze być przyjęty albo nie przyjęty w miarę mozliwości.
  • engine8 13.09.18, 18:53
    O nie tak jest. System taki jak w Polsce nigdzie indzije nie istnieje ze przychodzisz , zglaszas sie i czekasz.
    Tu kazdy przychodzi na okreslony czas - zwykl epare minut przed i ni ema kolejek wiec jak jedn aosoba sie spozni to nie taki wileki balagan sie robi.
    Dzwonisz i mowisz o ile sie spoznisz - zwykle to kwesti kilku-nastu najwyzej minut .. i oni maj zawsze opcje manewrowania bo no ktos przyszedl 10 minut wczesniej i wpadnie ta dzirke a potem sobie nadrobia..
    Jak nie moga to ci prosto mowia ze w takim razie umowi cie na inny dzien..
  • ann.38 13.09.18, 19:53
    engine8 napisał(a):

    > O nie tak jest. System taki jak w Polsce nigdzie indzije nie istnieje ze przyc
    > hodzisz , zglaszas sie i czekasz.

    Nie mieszkam w Polsce. U nas tez pacjent ma wyznaczoną godzinę, przychodzi, rejestruje się na specjalnym urządzeniu, gdzie od razu wyskakuje informacja czy i o ile nasza wizyta jest opóźniona (mniej zaawansowani robią to u recepcjonistki), ale nie oznacza to, ze nie trzeba czekać. Tak jak u Minnie, niestety wizyty mogą się przedłuzać, ale lekarz widzi który pacjent juz się zgłosił i wywołuje tylko tych, nie czeka na spóźnialskich. Jak spóźnialski przyjdzie, to myśle ze jest przyjmowany na końcu. U nas proszą tylko aby dzwonić, jezeli nie moze się przyjść w ogóle, bo wtedy mogą zapisać innego pacjenta. A co do spóźnień to tylko informacja, ze moze nie być przyjęty i tyle, więc wnioskuję ze dzwonienie nie pomaga.
  • engine8 14.09.18, 18:12
    hehehe widocznie tez macie "rzadowa" opieke medyczna....
    U nas tez wszedzie gdzie sa rzdowe palce tam - nawet na poczcie, sa kolejki.
    U nas tez mozesz sie rejestrowac przez maszyne albo u recepcjonistki ale chyba raz tylko czeklem 5 minut...
    A np wizyta u lekarza, badanie krwi, przeswietlenie, USG i odebranie recepty w aptece (wszytko pod jednym dachem) - kiedys zmierzylem od wescia do budynku do wyjscia wszytkow trwalo 1.5 godziny.
  • ann.38 12.09.18, 10:39
    Z pierwszego postu zrozumiałam, ze lekarz przyjezdza do pracy za późno. W takiej sytuacji powtarzającej się przez długi czas zapytałabym o przyczynę. Natomiast tak, jak wytłumaczyłaś to w kolejnej wypowiedzi, to u nas tez się zdarza, To mozna ewentualnie interweniować u managera przychodni, aby coś zrobił w sprawie lepszej organizacji. Ale czy to mozliwe? Nawet jak pacjent omawia jedną sprawę to moze potrwać dłuzej. Wtedy ja bym to okresliła, ze moja wizyta się opóźniła, a nie ze lekarz się spóźnił i nie wypominałabym przy moim spóźnieniu bo tak naprawdę nie wiem czy to wina lekarza. Poza tym w pierwszym poście tez nie wspominałaś ze recpcjonistka krzyczała. U nas to nie do pomyślenia. No i tez nie uwazam, ze usprawiedliwieniem jest fakt, iz czekałaś na samochód. To nie jest wypadek losowy. Nie ma transportu publicznego?
  • minniemouse 12.09.18, 13:56
    Nie, nie nakrzyczała dosłownie, użyłam przenośni tylko.
    upomniała mnie dosyć nieprzyjemnie ze jestem spóźniona a moje wyjaśnienie to żaden powód.
    Jak to nie powód, jeśli nie mam czym przyjechać bo mężowi nie udało sie wcześniej z roboty wyjść to przecież nie mam, i nic nie na to nie poradzę.
    teoretycznie nawet jakbym chciała wziąć autobus zamiast, to na taki dystans już tez za późno.
    po prostu nie zawsze da się przewidzieć czy uda się wyjść na czas. dokładnie jak lekarzowi.
    a opóźnienie, spóźnianie (wszystko jedno) do pacjenta, tutaj nic się na to nie poradzi bo to system zdziadział i to nie z winy lekarzy, zatem nie mam o to pretensji.
    Pretensje mam o ton w jaki zwrócono mi uwagę...

    --
    https://www.cosgan.de/images/smilie/tiere/e030.gif Zmiana manier a ustrój
    50+ to już tylko stara ciota?
  • minniemouse 12.09.18, 13:58
    ps
    transportem publicznym nie będę się tłukła - za daleko i za bardzo uciążliwe. ponad moje siły.

    --
    https://www.cosgan.de/images/smilie/tiere/e030.gif Zmiana manier a ustrój
    50+ to już tylko stara ciota?
  • ann.38 13.09.18, 00:24
    minniemouse napisała:

    > ps
    > transportem publicznym nie będę się tłukła - za daleko i za bardzo uciążliwe.
    > ponad moje siły.
    >

    Twój wybór, ale jak widzisz nie jest to powszechnie akceptowane wytłumaczenie.
  • minniemouse 13.09.18, 05:36
    ann.38 napisała:
    > Twój wybór, ale jak widzisz nie jest to powszechnie akceptowane wytłumaczenie.

    Mam prawo z rożnych względów nie czuć się na silach poruszać publicznym transportem. należy to uszanować.
    A spóźnienie było nieoczekiwane - maż nie wiedział ze akurat tego dnia będzie musiał zostać w pracy dłużej - to coś takiego jak wypadek na drodze - kto sie tego spodziewa?

    Minnie


    --
    https://www.cosgan.de/images/smilie/tiere/e030.gif Zmiana manier a ustrój
    50+ to już tylko stara ciota?
  • mim_maior 13.09.18, 06:50
    Jak nie masz siły jechać transportem publicznym, to tym bardziej nie powinnaś prowadzić, to może być niebezpieczne dla innych uczestników ruchu. Co na taką lekkomyślność mówi sv?

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • ann.38 13.09.18, 14:23
    minniemouse napisała:


    > Mam prawo z rożnych względów nie czuć się na silach poruszać publicznym transpo
    > rtem. należy to uszanować.

    Minnie, oczywiście, ze tak, ale powinnaś zgłosić to w przychodni, niech odnotują ze mozesz mieć problem z przybyciem na czas. A jezeli to nie są az tak powazne problemy, to niestety, musisz sie pogodzic z tym, ze będą Ci zwracać uwagę. Gdyby odmówili Ci przyjęcia, to mogłabyś mieć zal, ale skoro powiedziano Ci ze nalezy być na czas i ze to nie jest usprawiedliwienie to moim zdaniem OK. Ton w jakim zwraca się uwagę pacjentowi/klientowi to inna sprawa. Nawet gdybyś sie spóźniła bo piłaś kawę, to nie powinni mówić czegoś obraźliwym tonem, mogą po prostu poinformować, ze Cię nie przyjmą. Tyle, ze na ile to było niegrzeczne zwrócenie uwagi, to juz indywidualne odczucie, tego tutaj nie ocenimy.
  • engine8 13.09.18, 18:55
    No wiec wiedzialas duzo wczesniej ze maz sie spozni i jak wyjechal to wiedzialas o ile... wiec nalezalo wtedy zadzwonic do lekarza... Albo zamowic Ubera smile
  • ann.38 13.09.18, 00:28
    minniemouse napisała:

    > po prostu nie zawsze da się przewidzieć czy uda się wyjść na czas. dokładnie j
    > ak lekarzowi.

    No to ostatecznie lekarz przychodzi za późno, bo nie moze przewidzieć czy zdązy na czas czy jest normalnie w robocie tylko wizyty poszczególnych pacjentów się przedłuzają?
  • minniemouse 13.09.18, 00:43
    ann.38 napisała:
    No to ostatecznie lekarz przychodzi za późno, bo nie moze przewidzieć czy zdązy na czas czy jest normalnie w robocie tylko wizyty poszczególnych pacjentów się przedłuzają?

    wizyty sie (co pacjent) stopniowo przedłużają.
    co tu jest normalne, bo czas ustalony przez system 10-15 minut per pacjent - jest w większości przypadków nierealny. rzadko się zdarza aby lekarz był w stanie się wyrobić na czas.
    ale to bardziej skomplikowana sprawa, i dłuższy temat, raczej nie na SV.

    Minnie

    --
    https://www.cosgan.de/images/smilie/tiere/e030.gif Zmiana manier a ustrój
    50+ to już tylko stara ciota?
  • ann.38 13.09.18, 00:48
    OK, u nas jest identycznie ale odniosłam się do Twojego zdanie, które zacytowałam. Czyli lekarz się nie spóźnia do pracy.
  • engine8 13.09.18, 18:59
    To jest to co reszta Swiata nazywa jednym z najlepszych systemow opieki zdrowotnej na Swiecie.
    Ja tam wole ta swoja amerykanska na ktora wszyscy (ktorzy nie maja albo maja ogranczony dostep) narzekaja. smile

    Moze zalozysz topic "OT: Rzadowa i dostepna dla wszykich sluzba zdrowia" i wyjasnisz jak to pracuje bo pewnie wilu ciakawi?
  • paktofyton 12.09.18, 21:52
    minniemouse napisała:

    ostat
    > nio ja sie spoznilam pol godziny

    Ciesz się, że lekarz w ogóle cię przyjął.
    Czas lekarza nie jest z gumy.

    bo majac teraz z mezem wspolny samochod musial
    > am czekac az wroci z pracy (staral sie jak najszybciej).

    Czy twoje przygody zmieniają percepcję czasu przez lekarza? Wydłużają/ skracają jego poczucie czasu? Wpływają na czas wizyt innych pacjentów? Skracają? Wydłużają?

    > Tym razem lekarz wyrobil sie na czas

    Jak to "na czas"?
    Przecież spóźniłaś się na wizytę 45 minut.

    a ja uslyszalam od recepcjonistki ze pow
    > innam byc na czas smile

    Powinnaś być na czas, bo spóźniona 45 min mogłaś zostać nie przyjęta wcale.

    > Nosz ludzie. celowo tego nie zrobilam

    Jakie to ma znaczenie?
    na co uslyszalam "that's no excuse"
    > . (to żadne tłumaczenie)

    Prawidłową odpowiedź usłyszałaś.


    > Jestem zdania ze recepcjonistka nie tylko nieco przesadziła, ale jeszcze była
    > zwyczajnie nieuprzejma. a wy jak uwazacie?

    My uważamy, że twoja kolejka przepadła. Lekarz zrobił wielką łaskę, że po takim spóźnieniu ciebie przyjął. Chyba, że za przyjęcie ciebie skasował jakąś wielką kasę.
  • minniemouse 12.09.18, 22:37
    paktofyton napisała:
    Ciesz się, że lekarz w ogóle cię przyjął.
    Czas lekarza nie jest z gumy.


    Ciesze sie. owszem, nie z gumy ale moj tez nie jest z gumy.

    Czy twoje przygody zmieniają percepcję czasu przez lekarza? Wydłużają/ skracają jego poczucie czasu? Wpływają na czas wizyt innych pacjentów? Skracają? Wydłużają?

    nie, ale i ja nic nie poradzę na to ze ani z męża ani z mojego powodu nie możemy przybyć na umówiona wizytę na czas - i ludzkie, i zdarza się. to nie było spóźnienie gatunku "ueeeee, co się będę spieeeeeszyć, najwyżej..." tylko z tych nieprzewidzianych i niechcianych.

    Jak to "na czas"? Przecież spóźniłaś się na wizytę 45 minut.

    w sensie ze normalnie czekam na niego od 45 min do (raz) 90min.
    a ja się spóźniłam 30 min, nie 45 min.

    > Powinnaś być na czas, bo spóźniona 45 min mogłaś zostać nie przyjęta wcale.

    w tym kraju i gabinecie to mało prawdopodobne, ale rozumiem o co ci chodzi.

    > Prawidłową odpowiedź usłyszałaś.

    usłyszałam odpowiedz w stylu "siekiera przez łeb" - ale niezbyt grzeczna w stosunku do klienta który sam notorycznie wyczekuje = marnuje czas czekając na lekarza.

    My uważamy, że twoja kolejka przepadła. Lekarz zrobił wielką łaskę, że po takim spóźnieniu ciebie przyjął. Chyba, że za przyjęcie ciebie skasował jakąś wielką kasę.

    no jakoś nie przepadła, skoro oczywiste jest iż zostałam przyjęta. a ile za to wziął pieniędzy to już nie wiem i nie wnikam ani nie zamierzam.

    Minnie

    --
    https://www.cosgan.de/images/smilie/tiere/e030.gif Zmiana manier a ustrój
    50+ to już tylko stara ciota?
  • engine8 12.09.18, 23:20
    Widzisz , Ty ciagle jestes w lepszej sytuacji poniewaz jak sie Tobie lekarz - albo wspolpraca z nim, nie podoba, mozesz go w kazdej chwili zmienic a lekarz niestety nie za bardzo moze sobie wybierac pacjentow...
    No i wiedzac jak masz ty i maz sytuacje, ja bym robil sobie wiekszy margines na dopasowanie dojazdu...
    Zreszta wiedzialas ze maz jedzie spozniony i ty w zwiazku z tym tez sie spoznisz - nie mow ze nie moglas zadzwonic, wytlumaczyc ...
  • agulha 13.09.18, 21:43
    Wiesz, Twoje tłumaczenie z Twojego punktu widzenia jest OK, ale z drugiej strony już tak nie bardzo. Jeżeli twoje dojechanie na czas byłoby możliwe tylko pod wieloma warunkami, typu: mężowi uda się wyjść z pracy wcześniej i nie będzie korków - a z reguły jednak pracuje się tyle, co normalnie, a korki nie są niestety niczym nadzwyczajnym, to pytanie brzmi: dlaczego umawiasz się na styk? Na planową wizytę powinno się móc "spokojnie" dojechać na czas. Co to w sumie obchodzi resztę świata, że nie lubisz jeździć transportem publicznym i że macie tylko jeden samochód? Jest Uber i taksówki, można się umówić z inną osobą, że podwiezie Ciebie do lekarza albo męża do pracy i z pracy. Jeżeli nie pracujesz, mogłaś męża zawieźć do pracy, a on mógł zostać w robocie, aż go zabierzesz wracając od lekarza. Być może te opcje nie są w Twoim przypadku realne: bo benzyna kosztuje, bo nie lubisz rano wstawać, bo mąż pracuje w instytucji, gdzie nie da się zostać po godzinach, bo odpalają alarm - ale co to kogo obchodzi? To są normalne okoliczności, z którymi dorosły człowiek w sytuacjach, które nie są pilne, musi się mierzyć w życiu, a innych one średnio obchodzą.
  • paktofyton 14.09.18, 22:00
    minniemouse napisała:

    > usłyszałam odpowiedz w stylu "siekiera przez łeb" - ale niezbyt grzeczna w stos
    > unku do klienta który sam notorycznie wyczekuje = marnuje czas czekając
    > na lekarza.

    Recepcjonistka zachowała się bardzo profesjonalnie - pouczyła Ciebie, że w ten sposób wydłużasz czas oczekiwania na wizytę INNYCH pacjentów.

    Sama narzekałaś, że inni pacjenci wydłużają Twój czas oczekiwania na wizytę.

    Potwierdzam zdanie recepcjonistki, że tu nie ma żadnej wymówki, że nie zawiadomiłaś przychodni, że się spóźnisz.

    Lekarz niepowiadomiony o Twoim spóźnieniu nie może zaplanować efektywnie swojego dnia pracy; Ty zjawiasz się nagle jak kometa, więc lekarz musi gdzieś Ciebie wcisnąć między te 8 minut przeznaczone na dalszych pacjentów.
    I Ty się dziwisz, że pacjenci i Ty sama, są przyjmowani z opóźnieniem, skoro sama wywijasz takie numery?

    W mojej przychodni (15min dla pacjenta) w Polsce byłoby tak:
    - Jest Pani spóźniona, to proszę czekać. Może powstanie okienko. Pacjenci zapisani na godzinę mają pierwszeństwo.
    Tak poczekałabyś 2-3 godziny, a potem usłyszałabyś:
    - Przepraszam, skończyłem pracę.. Proszę się zarejestrować na inny dzień.
    Czekając, od innych pacjentów usłyszałabyś:
    - To świetny lekarz. U niego nigdy nie czeka się na wizytę pode drzwiami. Tam nigdy nie ma kolejki.
  • minniemouse 15.09.18, 00:30
    Odpowiem zbiorowo ponieważ sporo pytań się nazbierało,
    a ja od przedwczoraj nie moglam połączyć się z serwerem. dopiero dzisiaj udało mi się tu wejść. uwaga, zaczynam wink

    No wiec:
    1. moja maż pracuje sam dla siebie, miał wyjść o odpowiedniej porze.
    nie wyszedł, bo coś tam nieoczekiwanego wypadło, mniejsza co bo to nie ma znaczenia.
    co ważne to to, ze zwykle nie ma problemu wychodzić z pracy kiedy chce i o której chce.
    co jeszcze jest ważne to tez to, ze nieprzewidziane zajścia mogą się zdarzyć każdemu przy najlepiej zaplanowanym rozkładzie dnia.
    2. ja, choć tego nie lubię, nie mam pretensji do lekarza o spóźnianie się bo wiem jak jest. uważam tylko iż nieco idiotyczne jest opieprzanie pacjenta za niechcący spóźnienie w sytuacji gdy samemu nie jest się świętym.
    3. tu nie chodzi o samo udzielnie nagany za spóźnienie, bo owszem zwrócenie uwagi za spóźnienie moze się należeć - tylko o nieprzyjemna formę w jakiej recepcjonistka to zrobiła: "nie ma wytłumaczenia'' - bo owszem, jest!
    4. niektórzy chyba nie rozumieją ze czasami moze zdarzyć się coś czego nie da się przewidzieć jak np nagle coś w pracy wypadnie.
    tak, nie przeczę, z naszej strony było błędem założyć ze lekarz jak zwykle się spóźni.
    tak, powinniśmy byli zadzwonić i uprzedzić o spóźnieniu. tak, zgadza się.
    ale, powtarzam, nie o to mi chodzi a o formę w jakiej mi uczyniono naganę. o czym zresztą już na początku pisałam.
    Dla przykładu, ktoś się spóźnił bo miał z pracy wyjść wcześniej a w ostatniej chwili, już gdy był jedna noga w drzwiach wyjściowych, dyrektor zawołał go do gabinetu pilnie zapytać o costamcostam. i spóźnienie gotowe. a tu - "nie ma tłumaczenia!". nosz kurde!

    Pytał ktoś, jak u nas jest ze służba zdrowia? jest fundowana częściowo przez rząd tak federalny jak prowincjonalny, jak przez podatki płacone przez mieszkańców,
    oraz, jeśli ktoś płaci prywatne ubezpieczenie, to i ta droga.
    na rynku jest paradoks - studia wypuszczają co roku rzesze nowych lekarzy, dla których nie ma etatów w miastach, miasteczkach i najgorzej - na wsiach.
    Wiec wszędzie brakuje lekarzy, zwłaszcza rodzinnych. ale specjalistów tez. dla przykładu, w Vancouver jest od +20 lat tylko jeden jedyny lekarz laryngolog uprawniony do wszczepiania implantów ślimakowych. kolejka wiec na implant jest co najmniej dwuletnia.
    pielegniarka czeka 2 lata na CI - tekst po angielsku
    nie znaczy to ze dr Westerberg nie szkoli innych lekarzy bo szkoli, ale drapacz chmur moze wie czemu oni potem sami nie mogą wszczepiać)
    Gdy tylko gdzieś pojawi się nowy lekarz rodzinny to nowi pacjenci z szybkością świetlna zlatują się do niego, i w przeciągu miesiąca jest już po ptokach.
    czyli: w słuchawce zamiast wygodnie zapisać się na wizytę, mozna co najwyżej usłyszeć informacje mówiona uprzejmym głosikiem "dr nowych pacjentów nie przyjmuje, sorry".
    jeśli ktoś nie jest przewlekle chory to moze iść do 'walk-in-clinic' (rodzaj przychodni gdzie się wchodzi z ulicy bez zapisywania się i gdzie tez nie zawsze mozna się dostać lololol bo maja limit na ilość przyjętych pacjentów w ciągu dnia),
    w razie nagłej potrzeby (wysoka temperatura itp) w najgorszym wypadku leci się do ER (pogotowie ratunkowe) - kolejny absurd, bo się tym tam tworzy wielogodzinne kolejki piehrdoołami.
    Jeśli nie ma się rodzinnego a pilnie potrzebny, to pozostają już tylko chyba modły do najwyższego o takowego. o oby szybko zesłał...

    Minnie
    --
    https://www.cosgan.de/images/smilie/tiere/e030.gif Zmiana manier a ustrój
    50+ to już tylko stara ciota?
  • katja.katja 15.09.18, 08:34
    Nie musisz się tłumaczyć.

    --
    Moderacja na E-mamie: Post o tym by poderżnąć gardło umierającemu członkowi mej rodziny wisi dwa tygodnie mimo zgłoszeń, post w którym śmieję się z placka jaglanego został usunięty w ciągu niecałej godziny. Ciasto na tym forum ma większą godność niż człowiek.
  • engine8 15.09.18, 17:18
    Polacy ja calkiem rozumieja. Problem maja ci z zachodu..
    A ja to juz zupelnie nie rozumiem....
    Moglaby sie przeprowadzic 50 km na poludnie i po problemie smile
  • verdana 15.09.18, 15:31
    Nie spóźniłaś sie niechcący. Spóźniłaś sie świadomie i bez istotnej przyczyny.Zamówienie taksówki, gdy mąż nie moze przyjechać jest w takim wypadku oczywistością. Uznałaś, że jedyne co sie liczy, to Twoja wygoda, inni pacjenci i lekarz nie.
  • minniemouse 16.09.18, 01:01
    verdana napisała:
    > Nie spóźniłaś sie niechcący. Spóźniłaś sie świadomie i bez istotnej przyczyny.Zamówienie taksówki, gdy mąż nie moze przyjechać jest w takim wypadku oczywistością. Uznałaś, że jedyne co sie liczy, to Twoja wygoda, inni pacjenci i lekarz nie.

    Nie mieliśmy zamiaru się spóźnić. maz miał wyjść z pracy na tyle wcześnie żeby swobodnie dojechać na czas. jak zwykle zresztą. w ostatniej chwili, nie z jego winy, zaszła przeszkoda.
    zrobiliśmy złe założenie ze lekarz jak zwykle się spóźni bardziej niż my, i nie zadzwoniliśmy uprzedzić. i tyle. btw, a co jest "istotna przyczyna" spóźnienia? jak się dowlokę z połamanymi zebrami z wypadku zderzenia czołowego to to będzie "istotna przyczyna"?

    Minnie
    --
    https://www.cosgan.de/images/smilie/tiere/e030.gif Zmiana manier a ustrój
    50+ to już tylko stara ciota?
  • verdana 16.09.18, 14:55
    I mąż zlekceważył Cię na tyle, ze nie zadzwonił, ze się spóźni? Jakoś jestem przekonana, ze na pociąg, który spóźnia sie prawie zawsze jednak nie zaryzykowalibyście przyjścia pół godziny później.
    Istotną przyczyną spóźnienia może być tzw "siła wyższa". która nie pozwoliła przybyć na czas - korek, autobus, który wypadł z rozkładu, matka, która zadzwoniła, ze się źle czuje i trzeba do niej podjechać - a nie niechęć do wezwania taksówki.
  • minniemouse 17.09.18, 00:31
    verdana napisała:
    > I mąż zlekceważył Cię na tyle, ze nie zadzwonił, ze się spóźni?

    z czego to wywnioskowałaś, bo nie rozumiem?

    Jakoś jestem przekonana, ze na pociąg, który spóźnia sie prawie zawsze jednak nie zaryzykowalibyście przyjścia pół godziny później.

    ale lekarz to nie pociąg, raczej peron. jest w gabinecie od.. do... . nie ma zatem powodu podejrzewać ze odjedzie jeśli się przyjedzie od.. do... .
    poza tym mój borze, chodzę do tego lekarza blisko 15 lat. jak nie więcej. naprawdę uważasz ze nie wiem co robię?
    np i przypominam iz mój zarzut dotyczy tylko zachowania recepcjonistki, która moje wyjaśnienie iż mąż nie mógł wcześniej z pracy wyjść - czyli owa " sile wyższa" - uznała za "żadne tłumaczenie". niegrzecznym tonem, dodam.

    Przy okazji chciałabym bardzo wiedzieć dlaczego uważasz korek lub źle czującą się matkę za dostateczna sile wyższą, ale coś co mojemu mężowi nieoczekiwanie w pracy wypadło i przeszkodziło wcześniej wyjść - za niedostateczna sile wyższa?
    bo normalnie zaczynam podejrzewać iz po prostu nie ma takiej "siły wyższej" dla mnie, żeby nie wiem co..

    Minnie

    --
    https://www.cosgan.de/images/smilie/tiere/e030.gif Zmiana manier a ustrój
    50+ to już tylko stara ciota?
  • engine8 17.09.18, 06:18
    Ale sobie narobilas smile
  • engine8 15.09.18, 17:17
    A swiat trabi ze Kanada ma jeden z najlepszych na swiecie systemow opieki zdrowotnej...a takze ze Kanada to jeden z najlepszy krajow do zycia....
    A tu sie okazuje ze i medycyna i zachowania ludzkie w gabinetach lekarskich maja wiele do zyczenia .... Fake News? LOL
  • katja.katja 16.09.18, 08:57
    Podobno wymagają by pacjenci nawet nie stosowali wód toaletowych czy pachnących kosmetyków.
    Dziki kraj.

    --
    Moderacja na E-mamie: Post o tym by poderżnąć gardło umierającemu członkowi mej rodziny wisi dwa tygodnie mimo zgłoszeń, post w którym śmieję się z placka jaglanego został usunięty w ciągu niecałej godziny. Ciasto na tym forum ma większą godność niż człowiek.
  • engine8 16.09.18, 16:54
    Naprawde? Moze powinni zainstalowas i wymagac przejscia przez prysznic przed wizyta?
    Pamietam kiedys w Polsce lwtach chyba 70 tych widzilame napis
    "Prosimy myc zeby przed wizyta u dentysty"
  • minniemouse 16.09.18, 23:53
    Katja słusznie prawi. nie wiem czemu się dziwujesz i nabijasz Engine. jeśli tego nie wiesz, to zwróć uwagę bo możesz kiedys usłyszeć sam abyś nie stosował wody toaletowej bądź perfum bądź mocnego dezodorantu przed wizyta u lekarza/w szpitalu etc ze względu na alergików, astmatyków i migrenikow.

    --
    https://www.cosgan.de/images/smilie/tiere/e030.gif Zmiana manier a ustrój
    50+ to już tylko stara ciota?
  • katja.katja 14.09.18, 20:44
    Niestety ludzie, którzy sami często się spóźniają mają wielkie pretensje gdy ten jedyny raz sytuacja jest odwrotna.
    Miałam ostatnio takie zdarzenie z naszym wspólnym znajomym, zwykle spóźnia się na spotkanie co najmniej pół godziny. Ostatnio przyszedł wyjątkowo wcześnie i od razu z pretensjami, że się spóźniliśmy. Miał pecha bo akurat zegarek dokładnie wskazywał godzinę na którą byliśmy umówieni (zapewne przyszedł odrobinę wcześniej).

    --
    Moderacja na E-mamie: Post o tym by poderżnąć gardło umierającemu członkowi mej rodziny wisi dwa tygodnie mimo zgłoszeń, post w którym śmieję się z placka jaglanego został usunięty w ciągu niecałej godziny. Ciasto na tym forum ma większą godność niż człowiek.
  • katja.katja 16.09.18, 08:56
    Recepcjonistka zachowała się nie w porządku.

    --
    Moderacja na E-mamie: Post o tym by poderżnąć gardło umierającemu członkowi mej rodziny wisi dwa tygodnie mimo zgłoszeń, post w którym śmieję się z placka jaglanego został usunięty w ciągu niecałej godziny. Ciasto na tym forum ma większą godność niż człowiek.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.