Dodaj do ulubionych

"Kij w tyłku"...

21.10.18, 02:51
To wyrażenie, a właściwie opinia,
podobnie jak "zerwałabym kontakt" również, zauważyłam, stosunkowo często przewija się na forum
(zresztą nie tylko tu, bo spotykam je okazjonalnie na różnych innych) i używana jest najczęściej jako argument na określenie zbyt wygórowanych wymagań.
Ale czy słusznie?
Załóżmy następujące domowe scenaria:
A je zakupiona w ulicznym stoisku rybę smażoną z frytkami wprost z gazety i palcami. B uważa ze to nieelegancko, bierze wiec dodane do tego plastykowe sztućce i papierowy talerzyk. A na ten widok mówi "eeee tam to tylko uliczny junk food, masz kij w tyłku."
C uważa A i B za nieeleganckich, wiec przekłada frytki z ryba na fajansowy talerz i używa stalowych sztućców.
Widząc to B komentuje: " TO jest kij w tyłku, ja jeszcze nie przesadziłem".
D kładzie swoja rybkę z frytkami na talerzu porcelanowym i wyciąga stalowe sztućce ze złoconymi trzonkami. na kolanach rozkłada białą papierowa serwetkę z zabawnym czerwonym homarem na środku. A, B i C zaśmiewają się do łez: "co za kij w tyłku"..
E wyjął średniej wielkości antyczny podłużny talerz z serwisu po babci, ułożył na nim jakby gniazdo z frytek w którym na środku położył zgrabnie rybkę, całość lekko posypał wcześniej posiekana pietruszka. na kolanach rozłożył biała satynowa serwetę i, również od babcinej srebrnej zastawy, grawerowanymi sztućcami począł dostojnie zakąszać danie.
A, B, C, i D na taki kij w tyłku po prostu oniemieli...
F ........ stół najpierw nakrył lniana serweta a do obiadu sobie zapalił świeczkę, (hardkorowy kij w tyłku)
G ....... na posilił się na jedwabnej serwecie, użył kryształowych kieliszków i takiejże karafki do wina, zapalił srebrny kandelabr na 7 świeczek oraz nastawił sobie spokojna muzyczkę (wybuch wulkanu/trzęsienie ziemi kij w tyłku)
H ...... miał lokaja który zamówione danie podał mu na .....
(epicki kij w tyłku)

Chyba nie muszę dodawać iż każdy po kolei poprzednik czynność, której on nie wykonał, uważał za poważny "kij w tyłku" wink
Sporo się tych kijów nazbierało po drodze...
Jaki wniosek z tego? bo mnie się nasuwa kilka : )

Minnie
--
https://www.cosgan.de/images/smilie/nahrung/e045.gif
SV a ekologia
Edytor zaawansowany
  • kora3 21.10.18, 08:49
    Minnie, wg mnie - wszystko ma swe miejsce i czas i nadawanie rzeczom/czynnościom rangi wyższej lub niższej niż wskazują na to okoliczności jest przejawem braku obycia - po prostu.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • minniemouse 21.10.18, 09:59
    I tak i nie smile
    ale dzisiaj nie za dobrze sie czuje wiec na razie nie bede sie rozwodzic. moze jutro.

    Minnie

    --
    https://www.cosgan.de/images/smilie/nahrung/e045.gif
    SV a ekologia
  • basia_styk 21.10.18, 10:31
    Jeśli nie jestem na przyjęciu u królowej angielskiej (na szczęście nie zdarzyło się), to mam ten luksus, że mogę sobie pozwalać na jedzenie w sposób mniej więcej dowolny. I nie obchodzi mnie zbytnio, czy ktoś do ryby/mięsa/ostryg/ciastek używa dedykowanych sztućców czy je palcami.

    Natomiast niesłychanie mnie razi jedzenie w środkach komunikacji publicznej. I fakt, że ktoś zabiera się do jedzenia nie umywszy najpierw rąk.
  • kora3 21.10.18, 10:53
    No wiesz Basiu... a ja uwazam, że wszedzie należy zachowywac się stosownie do okoliczności, nie tylko na królewskich dworach (też nie miałam dotąd sposobnoścismile) ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • minniemouse 22.10.18, 01:18
    basia_styk napisała:
    Natomiast niesłychanie mnie razi jedzenie w środkach komunikacji publicznej. I fakt, że ktoś zabiera się do jedzenia nie umywszy najpierw rąk.

    ale mnie nie o to chodzi Basiu. mnie chodzi o stopniowanie cudzego zachowania podług własnego i na tej podstawie wydawania osadu co do "sztywniactwa" bądź "luzactwa".
    Bo tak właściwie według czego, w/g jakich rozległych doświadczeń osądzać nam co jest "sztywne" a co "luźne" skoro jak widać z mojej humoreski jest to rzecz tak bardzo względna, i zależy od całkowicie dowolnych, przypadkowych okoliczności?
    np, co dla E jest naturalne od dziecka, dla C będzie "kijem", ale z kolei zachowanie C (które dla C jest jego naturalnym środowiskiem), denerwuje "kijem w tyłku" A.
    I prawdopodobnie dla tegoż A zachowanie takiego H zalicza się do kategorii sfery "nie-ma-o-czym-mówić", w której on się nigdy nie znajdzie, bo to w ogóle cala inna planeta "kijów z twardych meteorytów" lol.
    ale nawet gdyby się jakimś cudem znalazł, to musieliby go specjalnie dłużej przeszkolić, a i to byłby dla niego, bo ja wiem, wpierw teatr?
    Ale, ale, kto wie, moze istnieje szansa iż po latach być moze przyzwyczaiłby się do takiej eleganckiej stopy życia i z własnej woli nie chciał z niej zrezygnować? wtedy by inaczej patrzył na ów "kij w tyłku" jaki widział będąc w pozycji A.
    mam nadzieje ze mnie rozumiesz smile

    Minnie
    --
    https://www.cosgan.de/images/smilie/nahrung/e045.gif
    SV a ekologia
  • kora3 22.10.18, 07:30
    Minnie, ja na sprawe patrzę trochę inaczej ...Mianowicie - w dzisiejszych czasach nie ma jak sądzę ludzi, którzy ZAWSZE jadali TYLKO na porcelanie ...Zresztą już 100 lat temu - też nie było smile Bo i wówczas ludzie ze sfer wyższych i klasy sredniej wyjezdzali np. na pikniki za miasto itp.
    Teraz niemal każdy ma doświadczenie z młodości z biwakowania, a jesli nie to np. z grillowania na którym także nie jada sie - na ogół - na porcelanie.
    Stąd pewnie, poza absolutnymi wyjątkami - w zasadzie nie ma ludzi, dla których jedzenie nie na wspomnianej porcelanie jest szokiem smile Gorzej jest ze tak powiem "w drugą stronę" ale o tym za moment ...

    Z uwagi na to co napisałam wyżej - człowiek obyty bierze pod uwagę okoliczności w jakich sie znajduje i nie robi ceregieli z tym, że na grillu w ogrodzie nie serwuje mu się potraw na rodowej porcelanie, tylko np. na papierowych talerzykach- takie są bowiem ze tak powiem "okoliczności przyrody"smile
    Uprzedzając, nie oznacza to ze obyty człowiek w luźnych okolicznosciach idzie na całkowity "zywioł" - zwyczajnie dostosowuje sie do tych okolicznosci w naturalny sposób ...
    Tylko, ze własnie obyty człek umie sie dostosować także do INNYCH okoliczności - kiedy to nie ma konieczności np. używania przypadkowych sztućców lub wcale ich nieużywania itp.

    Dla mnie osobiscie jedzenie np, z papierowych taletzyków na wspomnianym grillu nie jest zadną niedogodnoscią, natomiast już brak sztućców takową jest,ale z kolei nie jadam takich rzeczy jak opisane udka, więc nie jadlabym ich wcale, czy byłyby sztućce czy też nie ...Dopuszczam w swom wykonaniu jedzenie czegoś rękoma w takich okolicznosciach pod warunkiem, że miałabym gdzie się umyć przed i po posiłku, ale to raczej oczywostośc. Natomiast pod uwagę trzeba brać też inną rzecz - dobrze wychowany człowiek je tak, żeby nie sprawiać dyskomfortu innym - tak słuchowego, jaki wzrokowego. Widok otłuszczony policzków i palców niekoniecznie jest przyjemny, podobnie jak widok kogoś ogryzającego takie udko - w ogóle.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • basia_styk 22.10.18, 09:51
    Dobrze wychowany człowiek zachowuje się tak, że zawsze pamięta, iż tę planetę oprócz niego zamieszkują też inni ludzie. Stąd też będąc w restauracji zachowuje pewne (nawet minimalne!) standardy, jedząc na łonie natury te standardy mogą być inne. A co do tytułowego "kija w tyłku" - wyrażenie jest obrzydliwe. I jakoś tak się składa, że wytykają "sztywne" zachowania osoby, które same kompletnie nie mają wyczucia tego, co w danych okolicznościach jest dopuszczalne.
  • kora3 22.10.18, 10:03
    Nie wiem czy to miała być Basiu jakaś polemika ze mna, ale chyba nie - bo napisałaś dokładnie to samo co ja ...smile
    Co do wyrażenia, to ...ja sie z nim zetknęłam tylko na tym forum smile - znam natomiast jeszcze z dzieciństwa takie "sztywny, jakby kij połknął" i oznaczało ono własnie osobę, która jest szczególnie pryncypialna bez względu na okoliczności, ale też przy tym ponura, mało otwarta itd.

    Cała ta opowiastka Minnie dla mnie jest mało czytelna, bo właśnie - nie ma w niej nic o okolicznościach.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • basia_styk 22.10.18, 22:18
    kora3 napisała:

    > Nie wiem czy to miała być Basiu jakaś polemika ze mna, ale chyba nie

    Nie, uwagi były ogólne.

    > Cała ta opowiastka Minnie dla mnie jest mało czytelna, bo właśnie - nie ma w n
    > iej nic o okolicznościach.

    Bo w przeciwieństwie do wielu wątków, które opisują zdarzenia z życia wzięte, tu raczej jest mowa o hipotetycznych sytuacjach. Czasami przyjemnie poczytać parę zdań, gdzie nie ma odwołań do życiowych zdarzeń wszystkich krewnych-i-znajomych Królika. Ot, czysta twórczość literacka smile

    B.
  • kora3 23.10.18, 12:19
    No dla mnie to mało czytelne, bo własnie nie ma odniesienia do życia, w sensie do konkretnej sytuacji, a bez konkretów trudno coś ocenić smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • runy 22.10.18, 19:58
    kora3 napisała:

    > Z uwagi na to co napisałam wyżej - człowiek obyty bierze pod uwagę okoliczności
    > w jakich sie znajduje i nie robi ceregieli z tym, że na grillu w ogrodzie nie
    > serwuje mu się potraw na rodowej porcelanie, tylko np. na papierowych talerzyka
    > ch- takie są bowiem ze tak powiem "okoliczności przyrody"smile
    > Uprzedzając, nie oznacza to ze obyty człowiek w luźnych okolicznosciach idzie n
    > a całkowity "zywioł" - zwyczajnie dostosowuje sie do tych okolicznosci w natura
    > lny sposób ...
    > Tylko, ze własnie obyty człek umie sie dostosować także do INNYCH okoliczności
    > - kiedy to nie ma konieczności np. używania przypadkowych sztućców lub wcale ic
    > h nieużywania itp.

    Koro, to może poradź mi jak się zachować gdy powtórzy się taka oto sytuacja, która miała miejsce tego lata:
    znajomi, z którymi znam się dwa lata a pierwszy raz ich odwiedzam zaprosili mnie na weekend, luźne stroje, luźna atmosfera. Bardzo przyjemnie. Pogoda jest piękna, sporo czasu spędzamy na dworze lub ganku.
    Dostrzegam, że gospodyni mieszając zupę pali papierosa. Następnie, przygotowując posiłek (m.in. sałatkę) nie myje warzyw (myślę sobie - ok własne, niepryskane), później dostrzegam, że daje psu z dłoni smakowity kąsek. Piesek tyle smakowicie co soczyście polizał ją po dłoni, następnie ona głaszcze psa, mimo, że nie umyła rąk kilka chwil późnij podaje talerze z potrawami na ciepło, później (nadal nie umyła rąk!) rozdziela dłońmi plony własnej plantacji. Czy mam to akceptować jako zachowanie blisko natury, swojskość, mam się temu poddać?

    Jak się zachowałem? Byłem pod czyimś dachem więc nie powiedziałem nic, nie dałem po sobie poznać stanu obrzydzenia jaki wywołało we mnie zachowanie pani domu. Wiem jedno na pewno nie przyjmę kolejnego zaproszenia, jakoś się wykręcę.
  • basia_styk 22.10.18, 22:22
    "Nie zaglądaj kucharzowi do garnków, to szczęśliwszy będziesz". Czasami ignorancja to błogosławieństwo...[Inne powiedzonko z tej samej rodziny, przypisywane Bismarckowi: "Im ludzie wiedzą mniej o powstawaniu kiełbas i praw tym lepiej w nocy śpią." ] I w 100% się z Tobą zgadzam smile

    B.
  • kora3 23.10.18, 12:24
    Zachowałeś się - wg mnie oczywiście - zupełnie poprawnie. Nie wypadało zwrócić uwagi, ale wypadało
    a) wymówić się od kosztowania tych pyszności
    b) nie przyjmować więcej zaproszenia
    Umiejętnośc dostosowania sie do okoliczności, o czym pisałam, a do czego Ty jak sądzę chcialeś nawiazać nie oznacza tego, że mamy w imię tego dostosowania sie łamać swoje zasady czy ogólne zasady higieny, bez przesady. smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • tt-tka 21.10.18, 11:13
    W sumie kazdy ma prawo do swoich opinii. I dopoki nie wyraza ich nie pytany/nie proszony o opiniowanie, obojetne mi, co mysli i w jakich slowach.
    Natomiast po wyrazonej zyczliwie radzie "wyjmij ten kij etc" koncze rozmowe´, a bywa, ze i kontakt. Bo poniewaz
    - nikomu nic do tego, co ja mam w tylku
    - bardzo niekomfortowo czuje sie, gdy ktos narzuca mi/usiluje narzucac wymuszony luz
  • aqua48 21.10.18, 12:33
    tt-tka napisała:

    > bardzo niekomfortowo czuje sie, gdy ktos narzuca mi/usiluje narzucac wymuszony
    > luz

    Zauważyłam, że taki "luz" zazwyczaj próbują narzucać ludzie którzy aspirują do dobrego wychowania, ale jednocześnie nie chcą ku temu podjąć żadnego wysiłku. Zatem sam fakt, że komuś innemu się chce, że ktoś czyni w tym kierunku jakiś wysiłek czy starania deprecjonuje ich w ich własnych oczach. A zarzut "kija" jest po prostu usprawiedliwieniem własnej indolencji. Taka obrona przez atak.
  • minniemouse 22.10.18, 01:43
    aqua48 napisała:
    Zauważyłam, że taki "luz" zazwyczaj próbują narzucać ludzie którzy aspirują do dobrego wychowania, ale jednocześnie nie chcą ku temu podjąć żadnego wysiłku.

    ja jeszcze zauważyłam ze tak tez czasami zachowują się ludzie którym wydaje się, ze jak ktoś ma "wyszukane maniery" ("no weźże już to udko w łapę! popatrz, ja tak jem i świat się nie wali!")" to on jest "burżuj" i się "wywyższa".
    nie rozumie, ze mozna np nie lubić uczucia wysmarowanych tłuszczem palców do których następnie nieprzyjemnie przykleja się widelec.
    i mozna nie lubić uczucia przypadkowo obsmarowanych tłuszczem policzków, a nawet martwic się o spaskudzony tłuszczem makijaż - zwłaszcza na przyjęciu.
    wiec dlatego wola męczyć się z nożem i widelcem, mimo iż zasadniczo SV niekiedy zezwala na spożywanie w towarzystwie (gospodarz daje znak swoim przykładem) akurat udka kurczaka owiniętego serwetka, trzymanego a gracja palcami.
    Wtedy własnie najczęściej padają uwagi typu "nie bądź taki sztywniak" lub ów "wyjmij kija".

    Minnie
    --
    https://www.cosgan.de/images/smilie/nahrung/e045.gif
    SV a ekologia
  • mim_maior 22.10.18, 07:31
    Zasadniczo sv na to nigdy nie pozwala. Przynajmniej ten obowiązujący w kulturze zachodniej.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • znana.jako.ggigus 21.10.18, 13:32
    Wg mnie kij w tyłku jest głupim, obraźliwym określeniem, ktśrego nie należy stosować.


    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • ann.38 21.10.18, 13:42
    Właśnie to samo miałam napisać- dla mnie brzmi obrzydliwie. Tylko, ze ja od lat nie mieszkam w Polsce, spotkałam się z tym okresleniem tylko na forum, nie wiem na ile jest popularne w normalnych konwersacjach, moze jak się osłucha to brzmi inaczej, nie wiem. A nawet gdyby to określenie zastapić bardziej eleganckim, to tez nie wiem o czym dyskutować w tym wątku. Chyba jest to normalne, iz w zalezności od sytuacji i potrzeb danej osoby je się plastikowymi sztućcami albo przy świecach albo jeszcze inaczej.
  • runy 21.10.18, 15:35
    "Kij w... " wielokrotnie słyszałem to określenie w miejscu pracy (dla kontekstu podam, że: prestiżowa marka i międzynarodowa firma z jedną filią w Polsce a więc teoretycznie wśród pracowników i kierownictwa winna być określona wizja świata). Epitet padał zarówno w stosunku do:
    - koleżanki, która pytana dlaczego nie zrobiła sobie jeszcze tatuażu odpowiedziała że: nie chce, że jej się to nie podoba, że dla niej tatuaże są swoistą modą a la lata 80. po latach wyglądającą groteskowo.
    - koleżanki, która nie zbiera żadnych punktów lojalnościowych na okoliczność otrzymania darmowych nawet jeśli markowych np. kubków/kosmetyczek/próbek itp. itd. Ona nie goni za tym, jeśli ktoś jej coś takiego wciśnie, oddaje innym. Pytana dlaczego sama nie korzysta powiedziała, że jak będzie jej coś takiego potrzebne to sobie wybierze, obejrzy, zastanowi się i kupi. Nie lubi rzeczy, które nie są jej potrzebne, lub które ktoś jej narzuca. Mimo, że jest skromną i mądrą osobą pozostałe koleżanki niemal ją zlinczowały. Zwłaszcza te, które przodują w polowaniach na wszelakie karty lojalnościowe, darmowe próbki czy podarunki.
    - kolegi, który nie ma konta na fb. Pytany, a właściwiej napisać: molestowany o to dlaczego nie odpowiedział, że mu szkoda czasu, że nie widzi powodu aby ulegać żeby przypodobać się innym.
    - w stosunku do mnie, za to, że myje ręce przed posiłkiem np. kanapką bądź lunchem w naszej firmowej kuchence, za to, że po pracy nie wypadam na wspólnego kebaba, za to, że nie pijam kawy (na Boga, bo nie lubię tego smaku! czy wszyscy muszą lubić?!), za to, że nie żale się na swój stan zdrowia, że nie opowiadam ze szczegółami co mi wyszło w badaniach.
    - w stosunku do jednego z naszych klientów za to, że "użerał się" (kulturalnie acz stanowczo) o jedną małą (wcale nie aż tak małą!) ryskę, którą pracownik naszego serwisu zrobił na jego własności czyli zegarka za kilkanaście tysięcy.
    Wniosek? Nie wiem. Witamy w Polsce czy globalnie, w teraźniejszości. Jakie czasy - tacy ludzie?
  • horpyna4 21.10.18, 16:00
    Czyli jest to określenie używane przez konformistów w stosunku do osób zachowujących się po swojemu, czego owi konformiści nie są w stanie pojąć i czują się lepiej, jeżeli o takiej osobie wypowiedzą się w sposób negatywny. Wniosek - podświadomie odczuwają swoją miałkość.
  • koronka2012 21.10.18, 16:21
    Czy ja wiem? ja odbieram to raczej jako określenie osoby, która jest po prostu sztywniakiem, tj. kompletnie nieelastyczna w zachowaniu czy poglądach. Taki beton, który bez względu na okoliczności uparcie trzyma się jednej wizji, bo tak, bez racjonalnego uzasadnienia, tylko z przekonania, że jest jedynie słuszna droga/sposób.
    Inna rzecz, że nie słyszałam, żeby ktoś komuś to w oczy mówiłsmile
  • aqua48 21.10.18, 16:44
    koronka2012 napisała:

    > Czy ja wiem? ja odbieram to raczej jako określenie osoby, która jest po prostu
    > sztywniakiem, tj. kompletnie nieelastyczna w zachowaniu czy poglądach. Taki bet
    > on,

    Dla mnie wierność swoim przekonaniom to nie beton. A "elastyczność w poglądach" to nie zaleta.
  • znana.jako.ggigus 21.10.18, 16:45
    No ale czy sztywniacy to ci którzy wymagają od innych tatuaży/konta na fb i picia kawy? I innych czynności?
    Czy ci, którzy tego typu "żądania" bądć "życzenia" bądź niezbyt mądre sugestie oroczenia w ogóle jakoś zachowują w pamięci, zamiast wzruszyć ramionami i iść dalej z pieśną przez życie.
    Bo wg mnie to kretyńskie określenie to szytwniactwo i nijak nie ma się do kwestii tatuażu cza konta na fb czy picia kawy. Ale może się mylę....



    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • koronka2012 22.10.18, 10:39
    Moim zdaniem żadna z tych sytuacji nie była adekwatna do zastosowania tego powiedzenia. To, że ktoś ma inne zdanie nie świadczy jeszcze o tym, że ma kij w tyłku.

    Mi się to kojarzy raczej z lansowaniem np. zaściankowych poglądów na wychowanie/zachowanie, takim twardogłowym podejściem do życia - i co ważne - NIE popartym żadną sensowną argumentacją, tylko przekonaniem, że tak właśnie należy postępować. Bo tak. Taka osoba jest ciągle spięta, okazuje wszystkim wybitny dyskomfort w sytuacjach, kiedy jej reguły nie mogą być przestrzegane, nie potrafi się dostosować do okoliczności.
  • tt-tka 21.10.18, 17:14
    koronka2012 napisała:

    > Czy ja wiem? ja odbieram to raczej jako określenie osoby, która jest po prostu
    > sztywniakiem, tj. kompletnie nieelastyczna w zachowaniu czy poglądach.

    Niestety, to zwykle nie jest okreslenie (cokolwiek mialaby znaczyc), tylko raczej polecenie "radze wyjac te kije z doopek"


    > Inna rzecz, że nie słyszałam, żeby ktoś komuś to w oczy mówiłsmile

    Nie bywasz na forach netowych ? tongue_out
  • ann.38 21.10.18, 16:43
    Runy, troche odbiegam chyba od tematu ale fatalnie macie w tej pracy. Osoba, która nie ma tatuazu jest u Was jakimś odmieńcem, osoba nie zbierająca punktów lojalnościowych jest linczowana? Zastanawiam się czy moze troche przesadziłaś/łeś albo te osoby tłumacząc swoje stanowisko poszły dalej i oceniały tych pytających. Tak jak kolega, który nie ma konta na fb (ja tez nie mam) zasugerował, ze ci którzy mają, to po to, aby przypodobać się innym.
  • znana.jako.ggigus 21.10.18, 16:56
    Ja też się zastanawiam. Albo osoba rozliczana z picia kawy.
    I masz rację, ten kij jest obrzydliwy.
    Kiedyś się mówiło - bądź spontaniczny. To było głupie, ale przynajmniej tak obrzydliwie nie brzmiało.
    To taka kultura fekalna. Wszystko, co złe jest tam.


    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • runy 22.10.18, 01:56
    @ann.38
    Lincz mocne słowo, faktycznie zbyt mocne. Bycie odmieńcem też. Generalnie jednak tym co napisałem oddałem specyfikę problemu.
    Bardzo lubię swoją pracę. Lubię większość osób z którymi pracuję, a tym za którymi nie przepadam nie daję odczuć słowem czy zachowaniem nic negatywnego. Co myślę to moje. Jest przyjemnie. Jestem lubiany. Niemniej niekiedy wykańczają człowieka porozumiewawcze spojrzenia między "swoimi", drobne żarciki, wścibskość.
    Przykładowa sytuacja: pierwszy dzień pracy nowego kolegi; zapoznawanie ze specyfiką, miejscem, kolegami i komentarz: to Jacenty, nasz herbaciany książę, jemu kawy nie będziesz musiał przynosić. Niby nic takiego. Niewinny żarcik, ale jakiś taki... Na inne komentarze czasem się uśmiechnę, czasem odpowiem żartem, czasem udam, że nie słyszę. Albo pytania: aaaaa dlaczeeeeeeeeego nie pijesz kawy, a spróbuj. Po co myjesz ręce, przecież jesz zupę, nie jesz rękami, wyjmij kij z ...
    Jestem asertywny, dyplomatyczny, ale rozumiem, że inni niekoniecznie mają taką naturę. Wcale się nie dziwię, że kolega bez konta fb, natręctwo i atak odparł atakiem, ale kulturalnym atakiem. Albo koleżanka która nie trawi tatuaży (ale nikomu morałów nie prawi), owszem nie była specjalnie delikatna, ale w sumie miała rację, no bo jak adekwatnie odpędzić natręta, który chce "naprostowywać".



    ann.38 napisała:

    >Osoba, która nie ma tatuazu jest u Was jakimś odmieńcem, osoba nie zbierająca punktów >lojalnościowych jest linczowana? Zastanawiam się czy moze troche przesadziłaś/łeś
    > albo te osoby tłumacząc swoje stanowisko poszły dalej i oceniały tych pytający
    > ch. Tak jak kolega, który nie ma konta na fb (ja tez nie mam) zasugerował, ze c
    > i którzy mają, to po to, aby przypodobać się innym.
  • minniemouse 22.10.18, 03:53
    runy napisał:
    koleżanki, która pytana dlaczego nie zrobiła sobie jeszcze tatuażu odpowiedziała że: nie chce, że jej się to nie podoba, że dla niej tatuaże są swoistą modąa la lata 80. po latach wyglądającą groteskowo.

    bądźmy wszakże sprawiedliwi.
    koleżanka nie wykazała się kultura podczas wyjaśniania 'dlaczego nie', i tymże sama sprowokowała taka reakcje,
    chociaz owszem SV wymaga by na chamstwo nie odpowiadać chamstwem.
    czyli nie usprawiedliwiam koleżanki ale tłumacze dlaczego:
    - bo nie obraza się i nie poniża entuzjasty i dumnego posiadacza "dziar" mówieniem mu ze jego ukochany, przepiękny i zapewne symboliczny cielesny art to "przestarzała, już niemodna, groteska na starość".
    Pierwsze jest zwyczajnie nieprawda - tatuaż jest zawsze w modzie i na dodatek sa coraz nowocześniejsze (np z dźwiękiem) , drugie nie zawsze prawda bo tatuaż mozna do pewnego czasu uaktualnić, po trzecie - na starosc tak czy siak skora wyglada "groteskowo" mniej lub bardziej. jeśli komuś nie przeszkadza ze dodatkowo z tatuażem - to jego sprawa. poza tym - tatuaż mozna ewentualnie usunąć laserem.
    Co wypada powiedzieć, to np ze nie jest to coś w naszym guście lub, lepiej, stylu "jesteśmy raczej konserwatywni", wiec to nie dla nas (uśmiech) itp itp. nie wchodzić w szczegóły, nie rozwodzić się, i na tym zakończyć.

    Ona nie goni za tym, jeśli ktoś jej coś takiego wciśnie, oddaje innym. Pytana dlaczego sama nie korzysta powiedziała, że jak będzie jej coś takiego potrzebne to sobie wybierze, obejrzy, zastanowi się i kupi. Nie lubi rzeczy, które nie są jej potrzebne, lub które ktoś jej narzuca. Mimo, że jest skromną i mądrą osobą pozostałe koleżanki niemal ją zlinczowały. Zwłaszcza te, które przodują w polowaniach na wszelakie karty lojalnościowe,

    cóż, ponownie, ta tez nie odpowiedziała taktownie.
    dala tym koleżankom do zrozumienia iż one biorą bezmyślnie śmieci, dają sobie narzucać z góry zbędne rzeczy.
    nic dziwnego ze się obruszyły. ugodziło to w ich self esteem.
    Powinna była powiedzieć raczej: "już (dawno) dostała kilka takich i stwierdziła, ze nigdy tego nie używa, po co wiec ma się marnować jak kto inny z tego moze skorzystać". i nikt by jej motywu arboralnego w części ciała nie zarzucał wink

    nie ma konta na fb. Pytany, a właściwiej napisać: molestowany o to dlaczego nie odpowiedział, że mu szkoda czasu, że nie widzi powodu aby ulegać żeby przypodobać się innym

    tu działa ta sama technika co powyżej: -"jeśli konto na FB oznacza 'stratę czasu' i 'przypodobanie się' to co ja tam robię?"

    w stosunku do mnie, za to, że myje ręce przed posiłkiem np. kanapką bądź lunchem w naszej firmowej kuchence, za to, że po pracy nie wypadam na wspólnego kebaba, za to, że nie pijam kawy (na Boga, bo nie lubię tego smaku! czy wszyscy muszą lubić?!), za to, że nie żale się na swój stan zdrowia, że nie opowiadam ze szczegółami co mi wyszło w badaniach.

    a tu, muszę przyznać, komentarze są co najmniej dziwne i jakby nieuzasadnione.
    jedyne moje podejrzenie co moze być przyczyna takich pretensji, to możliwa choć nieświadoma, bądź nie w pełni świadoma,
    pewna ostentacja w zachowaniu.
    np twoją niechęć do wyjścia na kebab odczuwają być moze jako niechęć do wyjścia z "plebsem"?

    Mozna wiec powiedzieć raczej z cala pewnością iż w powyższych przypadkach zarzucanie "kija" wywołane zostało przez nie tyle różnice w kulturze osobistej,
    co przez wywołanie poczucia obniżenia własnej wartości u adresatów przytoczonych przez Runego wypowiedzi.
    Adresaci bronią się przed zaniżaniem, w ich odczuciu, ich własnej postawy, oczekiwań, zachowań, estym, dogmatów, szlachetności, zainteresowań, poglądów itd itd itp itp - zarzucają wiec przeciwnikowi wywyższanie się - które nota bene w powyższych przypadkach rzeczywiście niejako wystąpiło - robiąc to przy użyciu techniki "kija w tyłku" - również nie całkiem właściwie.
    Zatem, w moim odczuciu, "kij w tyłku" częściej symbolizuje dysfunkcyjne aspekty psychologiczne w układach SV miedzy ludźmi, niżby aktualnie (jak to opisałam we wpisie otwierającym) rzeczywiście odnosił się do określania 'dobrych/ złych manier'.

    Minnie
    --
    https://www.cosgan.de/images/smilie/nahrung/e045.gif
    SV a ekologia
  • baba67 22.10.18, 09:58
    MIałam dokładnie takie same odczucia. Bo ten komentarz jest na ogół sprowokowany. Ktoś wypowiada sie przeciw jakiemuś zachowaniu , jego prawo zarówno tak myśleć jak i dać temu wyrazale SPOSÓB w jaki ta opinia jest wyrażana po prostu prowokuje do niezbyt grzecznej reakcji.
    Ton -a ja tego nie robie bo Ą, Ę hrabina de Pocałujmięwdupę, a ta reszta to pospólstwo. Tk naprawdę komentarz nie jest do konkretnego zachowania i poglądu tylko do traktowania osób mających inne poglądy.
    Oczywiście jeśli ktos tak komentuje jedzenie rybki na talerzu widelcem niesprowokowany w żaden sposób, to ma kompleksy ale reakcje sprookowanych rozumiem, choć pewnie powinni zmilczeć.

    --
    Negacja bywa bardzo dogodną formą próżniactwa.
  • horpyna4 22.10.18, 10:54
    To prawda, nie należy odpowiadać w sposób wywyższający się ponad "plebs". Można przecież odpowiedzieć po prostu, bez tłumaczenia się. "Nie pijam kawy, bo jej nie lubię" - i tyle.

    Jak ktoś ma potrzebę tłumaczenia się (należy tego jednak unikać na gruncie służbowym), to może odpowiedzieć "bo mi szkodzi". Ewentualnie "bo mam po niej, hm... dolegliwości jelitowe".

    To samo z tatuażami - "nie lubię tatuaży" wystarczy. Ewentualnie "nie lubię wprowadzać do swojego wyglądu elementów trwałych", w ten sposób nie krytykuje się ich u innych osób.

    "Nie mam konta na fb, bo nie odczuwam takiej potrzeby".

    Akurat to wszystko dotyczy mnie, więc nie pisałam o sprawach wyimaginowanych. Jeżeli rozmówca uważa mnie z tych powodów za dziwoląga, to jego problem; jak powie, że mam "kij w tyłku", to wykaże się chamstwem, ale to też jego problem, nie mój.
  • tt-tka 22.10.18, 11:09
    horpyna4 napisała:

    > To prawda, nie należy odpowiadać w sposób wywyższający się ponad "plebs". Można
    > przecież odpowiedzieć po prostu, bez tłumaczenia się. "Nie pijam kawy, bo jej
    > nie lubię" - i tyle.

    Mozna, pewnie. Tyle ze ja zrozumialam, ze te odpowiedzi "rozszerzone" padaly po wielokrotnych pytaniach z elementami nacisku ("dlaczego jeszcze nie masz tatuazy") - i tak, naciskanie, sugerowanie, ze "dostosowanie sie" do grupy jest tozsame z upodobnieniem sie do grupy (wszyscy maja tatuaze, wszyscy pija kawe, odmieniec jest podejrzany, nalezy go poddac urawnilowce) moga sprowokowac odpowiedzi nieprzyjemne. Imho uprawnione.
  • baba67 23.10.18, 08:54
    To jest jakieś chore środowisko, radziłabym zmienić, bardzo toksyczne układy. Nacisk żeby mieć tatuaże -to zakład karny jakiś?

    --
    Negacja bywa bardzo dogodną formą próżniactwa.
  • aqua48 22.10.18, 13:44
    horpyna4 napisała:

    > To prawda, nie należy odpowiadać w sposób wywyższający się ponad "plebs". Można
    > przecież odpowiedzieć po prostu, bez tłumaczenia się. "Nie pijam kawy, bo jej
    > nie lubię" - i tyle.
    >
    > Jak ktoś ma potrzebę tłumaczenia się

    Ale opisana sytuacja nie wynikła z potrzeby tłumaczenia się kogoś kto kawy nie pije i tatuaży nie nosi, nie ma konta na fb i myje ręce przed jedzeniem, tylko raczej w odpowiedzi na ponawiane, dociekające, niegrzeczne pytania dlaczego nie robi tego co pytający uznaje za słuszne, wraz z nachalną namową by spróbował.

    Ja też spotkałam się z namawianiem na założenie konta na fb (nie mam) często z dużym zdziwieniem graniczącym z oburzeniem i pogardą, że "dotąd" go nie mam. I jak ja mogę funkcjonować. No mogę. Podobnie niektórzy namawiają mnie na to bym ubierała się tak jak komuś odpowiada, bo.. będzie mi cieplej, wygodniej itp, tak jakbym nie miała własnego rozumu i rozeznania co do słuszności moich wyborów.
    Zwykłe - nie lubię, nie odpowiada mi to, nie podoba mi się, nie potrzebuję, wybrałam co innego, spotyka się często z niedowierzaniem, kolejnymi dociekaniami dlaczego i namawianiem żebym spróbowała.

  • runy 22.10.18, 18:44
    To jest tak, że ci "sztywni z kijem w..." zazwyczaj nikogo nie przymuszają do własnych standardów, tudzież krępują się zwrócić uwagę czy zasugerować jak należałoby to czy tamto powiedzieć/zachować się/zrobić. Natomiast ci wyluzowani wciągają bez mrugnięcia okiem w strefę swoich zasad, bo de facto sami chcą się czuć dobrze. Nie widzą problemu.
    Gdy "sztywny" wyrazi siebie, wyluzowany podniesie larum, że to atak i okazanie wyższości.
    "sztywny" nigdy nie da się zdominować, ale zawsze przegra z tym kimś wyluzowanym.
  • znana.jako.ggigus 23.10.18, 07:34
    Tak? Mam odwrotne wrażenie, sztywni mają b sztywne reguły współżycia społecznego, postrzegania innych ludzi, ludzie sztywni z reguły pamięTają, że rok temu powiedziałaś do mnie to...
    Natomiast ludzie o b luźnym, otwartym podejściu nie wypytują nikogo o tatuaż albo o fb. Wypytywani luźni powiedzą nie mam, bo nie i zmienią temat i już.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • baba67 23.10.18, 08:48
    A po co sztywny ma podnosić larum? Jakiś obowiązek moralny?Mnie tam sztywni nie przeszkadzają jeśli dyskretnie robią coś po swojemu, bez ostentacji, a tam gdzie się nie da bez ostentacji po prostu nie bywają. Uważam za chamstwo wyśmiewanie się z kogoś kto pije tylko dobrą herbatę we własnej eleganckiej filiżance. Pod warunkiem że nie patrzy z dezaprobata na pijących kawe w papierowych kubkach-to spojrzenie nazwałabym kijem. Ty zdaje sie tak nie robisz więc współczuję prostactwa w pracy.

    --
    Negacja bywa bardzo dogodną formą próżniactwa.
  • horpyna4 22.10.18, 21:28
    Na takie namawiania, bo niby będzie lepiej, można odpowiadać kontrpropozycją. Na przykład "Dlaczego JESZCZE nie wybrałaś się na wspinaczkę w Himalaje? Musisz koniecznie spróbować..."
  • znana.jako.ggigus 23.10.18, 07:43
    Ale taka reakcja to oznaka tego, że namawianie kogoś dotknęło, jakąś czułą stronę u namawianego. No i trudno namawiać, samemu czegoś sie zrobiswzy.
    Nie wiem w czym problem powiedzieć nie bo nie, bez wyjaśniania przyczyn. I zmienić temat. Albo nie zmienić tematu, spojrzeć z uśmiechem prosto w oczy i dać sygnał - wystarczy.
    Ja też np u mnie na siłowni jestem jedną nielicznych bez tatuaży i też byłam przez wielu ludzi pytana. Nie odebrałam tego jako ingerencję w moją sferę osobistą, bo jeśli 90% coś ma, to się dziwi tym 10%.
    Jak tu ktoś kiedyś niedawno napisał - błędem jest odbieranie zachowania innch ludzi jako ksobnego. Inni ludzie działają tak z własnych pobudek, a nie przeciw mnie. Najczęciej, rzecz jasna. Każdy z nas tak samo. Minni w wątku o porach nie chciałaby wypytać tej dziewczyny z porami, aby tę dziewczynę zniszczyć, zawstydzić. Nie, Minnie chce udzielić komuś dobrej rady z własnego doświadczenia.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.