Dodaj do ulubionych

Nowy zwyczaj a savoir vivre

26.11.18, 19:24
Ostatnio(szczególnie u wielkich tego świata) pojawiają się takie zwyczaje:

1. ślub: Proszę nie przynosić nam prezentów, kwiatów. Prosimy o wpłatę na cele charytatywne.
2. pogrzeb: Proszę nie przynosić kwiatów, wieńców. Prosimy o datek na organizację charytatywną(czasem jest wymieniony konkretny podmiot, np Caritas).

Czy nie jest to zbyt obcesowe zachowanie: nic od ciebie nie chce, wpłać tu i tu swoje pieniądze!
I trochę niegrzeczne, mówienie innym ludziom co mają robić ze swoimi pieniędzmi. Czy to nie sam weselnik/żałobnik powinien zdecydować czy kupi kwiatek, da kopertę, czy wspomoże materialnie fundacje?
Jego pieniądze, jego sprawa.
Zwłaszcza że dla kogoś może być ważne danie prezentu konkretnej, bliskiej osobie a nie uszczęśliwianie organizacji co do działalności której nie jest przekonany.
Bo chociaż "cele charytatywne" brzmią pięknie, to nie jest żadną tajemnicą, że większość datków jest przejadana przez fundacje a do potrzebujących trafia niewielki procent.

A może najważniejsza jest wola młodożeńców, rodziny zmarłego, czy też organizatora pogrzebu? Ich ślub/pogrzeb, ich sprawa.

Czy należy czuć się zobligowanym taką prośbą i wpłacić pewną sumę na cele charytatywne?
Edytor zaawansowany
  • verdana 26.11.18, 20:52
    Prezent powinien uszczęśliwiać bliska osobę w taki sposób, jaki ona sobie tego życzy, a nie ofiarodawca. Rzeczywiście podawanie konkretnej organizacji, o ile nie zna się dobrze przekonań gości jest nie do końca na miejscu, bo trudno wymagać, aby wspierać coś, z czym się nei zgadzamy. Ale jeśli nie ma organizacji wymienionej z nazwy, to moim zdaniem wszystko jest w porzadku.
    I tak, zdecydowanie najwazniejsza jest wola państwa młodych, rodziny zmarłego czy organizatora, a nie gości, którzy wiedza lepiej, jak powinna wyglądac uroczystość.
    Nikt nie będzie rzadał kwitków - nie chcesz - nie płać. Ale po co kupować coś, na co nikt nie ma ochoty, aby pokazać swoją szczodrość i to, że nie licza się dla nas cudze życzenia , bo mamy jedyny słuszny poglad, jak dana uroczystość powinna wygladać.
  • matylda1001 26.11.18, 23:24
    Rzeczywiście, gdyby chodziło o Caritas miałabym pewien dyskomfort ale jeśli na WOSP to wszystko w porządku. Ty możesz mieć odwrotnie wink

    Dyskomfort dyskomfortem ale wpłaciłabym na ten Caritas skoro zainteresowany tak sobie wymyślił, moje wcale nie musi być na wierzchu. Zawsze staram się dostosować do oczekiwań państwa młodych, którzy życzą sobie zamiast kwiatów słodycze, wino, książkę albo kupon jakiejś loterii. No to i wpłata na cel charytatywny może być.

    > Czy należy czuć się zobligowanym taką prośbą i wpłacić pewną sumę na cele charytatywne?<

    Jak najbardziej.
  • horpyna4 27.11.18, 08:44
    Czasem mogą być konkrety zamiast pieniędzy na cel, jeżeli państwo młodzi to odpowiednio zorganizują.

    Kilka lat temu para znajomych brała ślub. Wcześniej pojechali do pewnego domu dziecka, żeby zapytać, czego tam brakuje. Odpowiedziano, że żadnych zabawek, bo są nimi zawaleni, ale bardzo potrzebne są wszelkie przybory szkolne, nawet zeszyty (było to zresztą na krótko przed rozpoczęciem roku szkolnego).

    Załatwić coś z tej branży nie było dla nikogo wielką fatygą, w dodatku za niewielkie pieniądze, więc każdego gościa było stać na taki prezent. Nie było problemu "ile włożyć do koperty", każdy kupował, za ile chciał. Wszyscy byli zadowoleni - dom dziecka dostał, co potrzeba (i takich rzeczy nigdy nie ma w nadmiarze, bo się zużywają), goście nie wykosztowali się, a państwo młodzi zamiast mordować się z wielką ilością kwiatów i nietrafionymi prezentami, pojechali jednorazowo do domu dziecka z dużym, pełnym pudłem.
  • matylda1001 28.11.18, 13:42
    Ojciec mojej koleżanki przez całe swoje dorosłe życie udzielał się jako wolontariusz na rzecz pewnej organizacji zajmującej się trudną młodzieżą. Urządzał zbiórki pieniężne, szukał sponsorów itp. Gdy zmarł (w sędziwym wieku) nikogo nie zdziwiła prośba rodziny o wrzucenie pieniędzy przeznaczonych na kwiaty do puszki, z którą będzie stał w okolicy grobu inny wolontariusz. To był taki ostatni, symboliczny gest ze strony zmarłego. Bardzo ładny gest.
  • kora3 27.11.18, 10:21
    Wiesz, ja myślę, że weselnik/żałobnik przede wszystkim powinien być mniej skupiony na sobie, a bardziej na tych, którym ma uczynić prezent jak w przypadku ślubu.
    Jak Verdana - uważam, że prezent jest dla tego, komu sie go daje i jego ma ucieszyć, anie ofiarodawcę. Dlatego tez dając prezent należy się liczyć z preferencjami czy oczekiwaniami obdarowywanego, a nie swoimi gustami.
    Dysonans u mnie jest tylko w tym zakresie, gdy ktoś poda konkretną organizację, której działalności zwyczajnie nie popieramy - tu owszem jest zgrzyt.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • anula36 27.11.18, 18:55
    podpisuje sie obiema rekami.
  • minniemouse 27.11.18, 22:09
    Zwyczaje zmieniaja sie z biegiem czasu. pewne rzeczy odchodza do lamusa, pojawiaja sie nowe.
    Podzielam opinie iz prezent ma uszczesliwic solenizanta nie ofiarodawce. to solenizant ma "zyc" z prezentem, jakby nie bylo.
    w nowych zwyczajach najwazniejsza jest forma w jakiej sugeruje sie rodzaj prezentu - to tu jest pole do popisu jak to wykonac taktownie.

    W przypadku organizacji której nie popieram - zakładam ze datek jest dobrowolny i anonimowy - po prostu nie dalabym. bez zadnego wdawania sie w rozmowe na temat.

    Minnie
  • nchyb 28.11.18, 10:40
    >>Jak Verdana - uważam, że prezent jest dla tego, komu sie go daje i jego ma ucieszyć, anie ofiarodawcę. Dlatego tez dając >>prezent należy się liczyć z preferencjami czy oczekiwaniami obdarowywanego, a nie swoimi gustami.

    no proszę, jak dużo osób zgadza się z ty, ja też smile
  • kora3 28.11.18, 10:57
    Wiesz, mozna by rzec, ze to miło, ale tak na serio całkiem sporo ludzi w realu uwaza, że lepiej wiedzą co ktoś powinien dostać smile
    I pomijam tu już osoby sedziwe, które czasem mentalnie tkwią w mrokach PRL-u. Bywają takie osoby młode i sile wieku.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • matylda1001 28.11.18, 13:21
    kora3 napisała:

    > I pomijam tu już osoby sedziwe, które czasem mentalnie tkwią w mrokach PRL-u. Bywają takie osoby młode i sile wieku. <

    Przyznam się, Korciu, że nie rozumiem... Co ma brak życzliwości, zrozumienia, empatii czy egoizm do PRL-u i wieku?


  • kora3 28.11.18, 13:44
    Hmmm Maju, wyjaśnię na przykładzie z życia. Moja koleżanka 50- latka ma babcię, ta babcia ma już ponad 90 lat. Jest tzw. na chodzie, ale miewa dośc niecodzienne podejscie do współczesnosci. Np. pomimo, że bywa w sklepach i WIDZI, ze wszystko w nich jest do wyboru do koloru, robi zapasy smile Uwaza też jedzenie codziennie mięsa za zbytek i rozrzutnośc, choc jej rodzina z którą pani mieszka nie jest źle sytuowana, a sama pani ma całkiem niezłą emeryturę po mężu.
    Córce kolezanki, swej prawnuczce na urodziny podarowała bieliznę, która sama kiedy.ś dawno temu kupiła i schomikowała - przyda się dziewczęciu na zimę ciepła reforma smile
    Nim sie oburzysz dodam, ze pani nie ma problemu z percepcją - wie, który jest rok, wie, ze już nie ma PRL-u, wie, ze Polska jest w UE, wie, ze w sklepach wszystko jest, ale ma NAWYKI z PRL-u, do których jest przywiązana. I takie osoby czesto uwazają, że najlepszy prezent dla nowożeńców to komplet pościeli, albo serwis kawowy na 24 osoby smile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • verdana 28.11.18, 13:49
    Jedzenie codziennie mięsa JEST zbytkiem, chociaż nie zawsze rozrzutnością.
    A komplet pościeli też uznałabym za niezły prezent.
  • kora3 28.11.18, 14:19
    Czy ja wiem Verdano, czy jest zbytkiem - nie jadam więc nie ma problemu, ale pani babci - uprzedzam nie chodzi o to, że tak jest niezdrowo, tylko o to, że to jest za drogo - w tym rzecz.

    Serio uznałabyś komplet pościeli za dobry prezent na ślub?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 28.11.18, 18:15
    Mój rodzony syn w tym roku poprosił o komplet pościeli w prezencie ślubnym. Tak, że odpowiem - owszem to dobry prezent.
    Natomiast znajomi, którzy brali ślub w czasach głębokiego PRL-u bardzo narzekali na to, że goście nie potraktowali ich poważnie i dostali same "śmieszne" prezenty zamiast takich tradycyjnych przedmiotów, których im na początku wspólnego życia właśnie brakowało.
  • koronka2012 28.11.18, 20:21
    aqua48 napisała:

    > Mój rodzony syn w tym roku poprosił o komplet pościeli w prezencie ślubnym. Tak
    > , że odpowiem - owszem to dobry prezent.

    Pod warunkiem, że zna się rozmiar pościeli, bo te bywają różne smile
    nawiasem mówiąc - różnie bywa, dla mnie pościel jest elementem wystroju i przykładam dużą wagę do jej wzoru, żebym faktycznie była zadowolona - musiałabym wskazać konkretny smile
  • anula36 28.11.18, 22:19
    niektorzy mlodzi robia taki album wymarzonych prezentow, dostepnych w konkretnym sklepie i odchaczasz to co kupisz.
  • kora3 29.11.18, 10:18
    Aquo, zatem Twój syn i jego wybranka są ewenementami - bo zwykle TERAZ młodzi wolą sobie SAMI kupić pośclel jaka im pasuje ...Poza tym - POPROSIŁ zatem prezent był UZGODNIONY, a to zupełnie inna sytuacja, niż taka, gdy BEZ uzgodnienia młodzi dostają 10 kompletów pościeli, 4 żelazka i 3 ekspresy do kawysmile
    Z PRL-em nie ma co dzisiejszych czasów pprównywac, bo wówczas owszem cokolwiek do domu było prezentem pożądanym, gdyż były to rzeczy trudno dostepne - to po prostu OCZYWISTOŚC

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 29.11.18, 12:08
    kora3 napisała:

    > Aquo, zatem Twój syn i jego wybranka są ewenementami - bo zwykle TERAZ młodzi w
    > olą sobie SAMI kupić pośclel jaka im pasuje ...Poza tym - POPROSIŁ zatem preze
    > nt był UZGODNIONY, a to zupełnie inna sytuacja, niż taka, gdy BEZ uzgodnienia m
    > łodzi dostają 10 kompletów pościeli, 4 żelazka i 3 ekspresy do kawysmile

    Koro, nie daję ślubnych prezentów nieuzgodnionych. Jeśli nie mam możliwości uzgodnić z młodymi czego by pragnęli, lub potrzebowali, to wolę po prostu dać pieniądze. Pościel była taka jaką młodzi kupiliby sami - z określonego sklepu, w odpowiednim rozmiarze i kolorystyce pasującej do wystroju sypialni...

  • kora3 29.11.18, 13:00
    Aquo, ale chyba jasne było - z kontekstu, że ja piszac do Matyldy miałam na mysli prezenty NIEUZGODNIONE. UZGODNIONE są całkowicie poza dyskusją, co by nimi nie było

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • agulha 29.11.18, 22:36
    A ja kiedyś (dawno) czytałam, jak praktyczne obyczaje panują w Nigerii. Otóż podobno (podobno) tam jest tak: państwu młodym kupuje się przedmioty i sprzęty do domu, z tym, że daje się je z metkami (i może paragonami?). I jest powszechnie przyjęte i nikt się nie obraża, że państwo młodzi oddają część tych rzeczy do sklepu (typu drugie i trzecie żelazko).
  • matylda1001 29.11.18, 00:51
    kora3 napisała:

    >Hmmm Maju<

    Matyldo.

    Nie wiem czy to są nawyki z PRL-u, równie dobrze moga być sprzed wojny albo wojenne ale najpewniej to kwestia charakteru. Przez całe życie musiała taka być, oszczędna i praktyczna co najpewniej potwierdziliby jej rówieśnicy gdyby jeszcze zyli i nie mieli amnezji. Jeśli chodzi o mięso to jesli dobrze kojarzę to za PRL-u nie tyle było drogie, co trudnodostępne. Tu należałoby poprosić o pomoc Horpynę bo ma pamięć jak dzwon smile

    >I takie osoby czesto uwazają, że najlepszy prezent dla nowożeńców to komplet pościeli, albo serwis kawowy na 24 osoby smile<

    Serwis to może nie bo kto ma dzis warunki żeby przyjąć jednocześnie 24 osoby ale dlaczego nie posciel? Trzeba się zorientować jaką nowożeńcy będą mieli kołdrę, może jedną 200x220 albo dwie pojedyncze, wybrać odpowiedni kolor i bedzie dobrze. Tylko, że ja myślę że to prezent raczej ślubny niż weselny, taka pamiątka zamiast kwiatów.

  • minniemouse 29.11.18, 01:01
    matylda1001 napisała:
    Tylko, że ja myślę że to prezent raczej ślubny niż weselny,

    a to pod tym wzgledem jest roznica miedzy prezentem slubnym a weselnym? na czym polega? nawet nie wiedzialam. sadzilam ze w kwestii darowania serwisow czy poscieli tutaj granice raczej sie zacieraja.
    i czy wobec tego mozna dac prezent slubny na weselu?

    Minnie
  • matylda1001 01.12.18, 23:53
    minniemouse napisała:

    > a to pod tym wzgledem jest roznica miedzy prezentem slubnym a weselnym? na czym polega? nawet nie wiedzialam. sadzilam ze w kwestii darowania serwisow czy poscieli tutaj granice raczej sie zacieraja. i czy wobec tego mozna dac prezent slubny na weselu?<

    Różnica jest, jak najbardziej. Polega na tym, że goście zaproszeni tylko na ślub do USC/świątyni zwyczajowo przychodzą z kwiatami. Jedni uznają, że może to być np. jedna róża a inni, że wypada wręczyć okazały, kosztowny bukiet. No i niektórzy wychodzą z założenia, że kosztowny bukiet szybko zwiędnie więc szkoda pieniedzy i wolą kupić coś na pamiątkę. Pościel bardzo dobrze się do tego nadaje bo kosztuje mniej więcej tyle co okazały bukiet i zawsze się jakos tam przyda. Goście zaproszeni na ślub i wesele zwyczajowo dają "większy" prezent, najczęściej kopertę ale niech będzie, że ten serwis. Czy można dać na ślub kosztowny prezent? tak, można. Tylko po co... żeby wpędzić młodych w zakłopotanie i zobligować do wdzięczności a może nawet do rewanżu? Myślę, że nie powinno się tego robić. Czy mozna dać skromny prezent na weselu? można, jeśli kogoś nie stac na adekwatny do okoliczności. Młodzi się nie obrażą bo na wesele zapraszają ludzi dobrze znanych, to i o ich sytuacji materialnej maja jakies tam pojęcie.



  • minniemouse 02.12.18, 01:02
    Matyldo, dziękuję za wyjaśnienie <3

    Minnie
  • kora3 29.11.18, 10:24
    matylda1001 napisała:
    >
    > Matyldo.


    Przepraszam Matyldo smile
    >
    > Nie wiem czy to są nawyki z PRL-u, równie dobrze moga być sprzed wojny albo woj
    > enne ale najpewniej to kwestia charakteru. Przez całe życie musiała taka być, o
    > szczędna i praktyczna co najpewniej potwierdziliby jej rówieśnicy gdyby jeszcze
    > zyli i nie mieli amnezji. Jeśli chodzi o mięso to jesli dobrze kojarzę to za P
    > RL-u nie tyle było drogie, co trudnodostępne. Tu należałoby poprosić o pomoc Ho
    > rpynę bo ma pamięć jak dzwon smile


    Wiesz, nie wiem czy pani całe życie musiała być bardzo praktyczna i oszczędna. Raczej - na logikę - nie. To wdowa po znanym lekarzu wziętej specjalności, sama z rodziny lekarskiej. Nie przypuszcam zatem, by cierpiała szczególną nędzę także za PRL-u, czy przed wojną. No może w czasie wojny

    >
    > Serwis to może nie bo kto ma dzis warunki żeby przyjąć jednocześnie 24 osoby al
    > e dlaczego nie posciel? Trzeba się zorientować jaką nowożeńcy będą mieli kołdrę
    > , może jedną 200x220 albo dwie pojedyncze, wybrać odpowiedni kolor i bedzie dob
    > rze. Tylko, że ja myślę że to prezent raczej ślubny niż weselny, taka pamiątka
    > zamiast kwiatów.


    Chyba mnie źle zrozumiałaś Matti sad Mnie chodzi o to, że KIEDYŚ, tak konkretnie za PRL-u cokolwiek z gospodarstwa domowego, czy rzeczy takich wlaśnie jak pościel było wymarzonym prezentem, bo brakowało tego, po prostu. TERAZ natomiast wszystko jest dostępne jakie się chce i w ilosci jakiej sie potrzebuje. Oczywiscie, najpewniej są osoby, jak syn Aquy, które chcą dostać komplet poscieli i taką chęc wyrazają - zatem uzgadniają taki prezent, ale bez uzgodnienia to w obecnych czasach prezent słaby - po prostu.




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 29.11.18, 12:11
    kora3 napisała:

    > najpewniej są osoby, jak syn Aquy, które chcą dostać komplet poscieli i tak
    > ą chęc wyrazają - zatem uzgadniają taki prezent, ale bez uzgodnienia to w obecn
    > ych czasach prezent słaby - po prostu.

    No właśnie chodzi o to, że BEZ UZGODNIENIA każdy prezent może być słaby...a zwłaszcza prezent wbrew woli. Obojętne czy to będą kwiaty czy odkurzacz.
  • kora3 29.11.18, 13:06
    oooo własnie doszłyśmy do sedna - tak TERAZ tak - każdy prezent nieuzgodniony moze być słaby, TERAZ, ze powtórzę. Bo za PRL-u o czym pisałyśmy z Matti, z kolei KAZDY prezent w postaci czegoś "do domu" był na wagę złota. Bo czasy były takie, że gust gustem, a realia realiami. Mniej wazne było czy pościel we wzorek pasujący, o ile miała jakiś w ogóle, grunt ze była nowa, niesprana itd. Że ktoś dostał dwa żelazka, czy dwa odkurzacze - toż to dobrodziejstwo, warto było mieć zapas, bo jak sie jedno zepsuło, to niekoniecznie łatwo mozna było kupić następne.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 29.11.18, 13:42
    kora3 napisała:

    > oooo własnie doszłyśmy do sedna - każdy prezent nieuzgodniony m
    > oze być słaby

    Halo!!! o tym jest cały ten wątek..
  • kora3 29.11.18, 13:47
    Nie, no wątek jest o tym czy wypada prosić gosci, by zamiast kwiatów/prezentu wpłacili datek na wskazany, albo nie cel charytatywny

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 29.11.18, 13:53
    kora3 napisała:

    > Nie, no wątek jest o tym czy wypada prosić gosci, by zamiast kwiatów/prezentu w
    > płacili datek na wskazany, albo nie cel charytatywny
    >
    Czyli, czy dawać prezent UZGODNIONY z obdarowanym, czy wg własnego uznania.
  • kora3 29.11.18, 14:36
    No nie do końca Aquo, bo tu mowa raczej nie o prezencie UZGODNIONYM< co w sumie jednak - narzuconym przez zapraszającego. Uzgodniony to jest wg mnie wówczas, gdy korzystasz z listy prezentowej, o ile jest, albo PYTASZ np. przyszłą młodą parę co chcieliby otrzymać od Ciebie w prezencie. Jesli mloda para np. na zaproszeniach sama pisze o gotowce, to choć jestem gorliwym zwolennikiem dawania gotówki, trudno mi to uwazac za uzgodnienie

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • jadwiga1350 29.11.18, 21:55
    Bardziej interesuje mnie to zagadnienie z punktu moralności.
    Bo według mnie trzeba tu rozgraniczyć dwie kwestie:

    1. Organizatorzy wesela/pogrzebu nie życzą sobie kwiatów, prezentów, kopert-dobrze, ich wola i prawo. Nie uszczęśliwiam ich na siłę.

    2. Ale czy to znaczy, że mogą mi mówić co ja mam zrobić z moimi pieniędzmi? Co zrobić zamiast ofiarowania prezentu? Przecież to jest wkraczanie w moją intymną sferę.

    Dobroczynność jest piękna gdy jest całkowicie dobrowolna. W takim wymuszaniu(choćby emocjonalnym) datków jest coś niemoralnego. Tak jak w dobroczynności na pokaz. Czy w dobroczynności czynionej z niskich pobudek. Bo i taka się zdarza. Na forum emama udziela się osoba, która twierdzi, że "daje na WOŚP, żeby zrobić na złość PIS" (cokolwiek to znaczy). A więc pomaga(jeśli można to tak nazwać) z nienawiści, nie z miłości. Co raczej przeczy idei filantropii.
    Działalność charytatywna też ma swoją ciemną stronę i można być sceptycznie nastawionym do wpłacania datków na jakąkolwiek organizację.

    Jeśli jestem hojna i miłosierna, no to jestem, nikt nie musi mi paluszkiem pokazywać co i komu mam dać. Jeśli taka nie jestem, prośba osób trzecich raczej mnie nie zmieni.
  • aqua48 30.11.18, 08:40
    jadwiga1350 napisała:

    > czy to znaczy, że mogą mi mówić co ja mam zrobić z moimi pieniędzmi? Co
    > zrobić zamiast ofiarowania prezentu? Przecież to jest wkraczanie w moją intymną
    > sferę.
    > Dobroczynność jest piękna gdy jest całkowicie dobrowolna.

    Ja odbieram sytuację przedstawioną przez Ciebie, jedynie jako sugestię co zrobiłoby przyjemność obdarowanemu większą niż konkretny przedmiot. Nie jako obowiązek, ani jako wskazanie palcem typu - ciocia Jadzia niech z okazji naszego ślubu przeznaczy 500 zł na dom dziecka w Psiej Wólce przy ulicy Warszawskiej, a wujek Staszek niech da 550 zł na azyl dla zwierząt pod Poznaniem..
    Z tego co wiem nikt też żadnego darczyńcy z takich ofiar nie rozlicza. Są one nadal całkowicie dobrowolne.
  • kora3 30.11.18, 10:32
    Hmmm Jadwigo, od końca tak, osoba która sama pisze ze daje na WOŚP zeby zrobić na złośc PiS ma prawo zrobić ze swoją kasą co chce z dowolnych pobudek, byle legalnie. Zdaje się postulujesz, zeby nie rozporządzać cudzymi pieniędzmi (np. gości), więc także "rozporządzanie" pieniędzmi tej osoby, także w zakresie dlaczego to czy owo z nimi czyni - jest sprzeczne daje sie z tym co uważasz?smile




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • verdana 30.11.18, 16:49
    Nie mówią nikomu, co mają zrobić z pieniędzmi - mówią, jakiego prezentu sobie życzą. Można prezentu nie dać. Można nie przyjąć zaproszenia na ślub. Ideą prezentu jest spełnianie życzeń obdarowanego - jesli ktoś nie ma na to ochoty, to nie bardzo wiem, po co w ogóle daje cokolwiek.
  • kora3 30.11.18, 17:01
    też tak myslę smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • jadwiga1350 01.12.18, 08:46
    Tylko, że ja nic Korciu nie pisałam o legalności tylko o moralności. Ani o tym czy wolno czy nie wolno.

    Nie, nie mówią jakiego prezentu sobie życzą. Mówią, że prezentu nie chcą. Mówią co zrobić zamiast prezentu. Zamiast.

    Tu na forum same mądre i wykształcone osoby, a czytać ze zrozumieniem to nie potrafią.
  • kora3 01.12.18, 12:01
    Jadwigo, sprawa jest prosta: będąc zaproszona na przyjęcie z okazji np. ślubu/urodzin/imienin/jubileuszu zwyczajowo darujesz zapraszającym/zapraszającemu prezent, tak?
    Prezent to powinno być coś, co przede wszystkim ucieszy obdarowanego, tak? Zatem nie ma nic złego w tym, że zapraszający podpowie Ci co by go ucieszyło, jesli nie jest to rzecz jasna coś nadmiarowego dla okazji, relacji, czy Twoich możliwości! Nie jest - wg mnie - rozporządzanie czyimiś pieniędzmi, bo te pieniądze, z załzenia przynajmniej - wydałabyś na zwyczajowe dla okazji kwiaty i prezent. To co prezentujesz to dzoiwna powiem Ci postawa...Dziwna w tym sensie ze "a jak ktoś śmie zakładać, ze w ogóle zamierzałam mu dać prezent?" - no smie, bo sie z takich okazji prezenty daje - proste.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • jadwiga1350 03.12.18, 21:26
    ..Dziwna w tym sensie ze "a ja
    > k ktoś śmie zakładać, ze w ogóle zamierzałam mu dać prezent?" - no smie, bo si
    > e z takich okazji prezenty daje - proste.

    Oj, Koro, chyba to seks party pozbawiło Cię zdolności logicznego myślenia. Naprawdę coś takiego wyczytałaś w moich postach? Hm..

    Tak się zastanawiam, skoro młodzi małżonkowie tak bardzo chcą wesprzeć jakiś szczytny cel, to nic nie stoi na przeszkodzie, by sami ofiarowali otrzymane koperty tej czy innej organizacji. Wszak nikt z gości/darczyńców nie będzie ich z tego rozliczał i pytał co zrobili z prezentami ślubnymi.

    Tylko, że wtedy też nikt nie będzie wiedział jak bardzo są altruistyczni, miłosierni, nowocześni.
  • verdana 03.12.18, 22:05
    Tylko po co? Żeby darczyńca mógł pokazać, zę coś daje wszem i wobec? A jak nie dostaną koperty, tylko mikser? Poza tym w kopercie na ogół darczyńca umiesci wyzszą sumę niz przekaże na organizację.
    Mam takie wrazenie, ze dla Ciebie najistotniejsze jest, aby obdarowany nie przeoczyłże wręczyłaś mu prezent.
  • jadwiga1350 05.12.18, 21:09
    >Poza tym w kopercie na ogół darczyńca umiesci wy
    > zszą sumę niz przekaże na organizację.

    To jeszcze lepiej.. Będzie więcej na szlachetny cel i większa radość młodych.


    > A jak nie
    > dostaną koperty, tylko mikser?

    Prezenty-miksery umarły wraz z PRL. Czyż nie? Ktoś rozumujący kategoriami PRL, czyli pewnie starzec stojący nad grobem, i tak(mimo próśb młodej pary) nie da grosza na organizację Zielona Pszczoła wspierającą ofiary nieudanych operacji plastycznych.
    Mikser tez można przekazać na cele charytatywne. Biedacy nie potrzebują mikserów?
  • kora3 04.12.18, 08:14
    Pominę Twój tzw. dowcipas altruistycznym milczeniem smile

    Myślę, ze za bardzo doszukujesz się w ludziach złych cech - po prostu. Ja, gdy ktoś wspiera jakąś akcję nie uwazam, ze chce sie tym popisać, czy "robić" za nowoczesnego/miłosiernego, tylko, ze ta idea jest mu bliska- no, ale jak to mawiają - kazdy sądzi wg siebi

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • verdana 01.12.18, 12:27
    Wpłata jest prezentem na ich ślub. Nie jest "zamiast" prezentu, chyba, ze prezent jest bardzo wasko rozumiany - jak coś co sie wręcza bezpośrednio zainteresowanemu w eleganckiej paczce. Wsparcie instytucji sprawi im przyjemność, będzie zatem dla nich prezentem, bo prezenty niekoniecznie są materialne - prezentem może też być świadomość, ze się poparło dobrą sprawę i oddało coś, co mogło być nasze potrzebującym. To własnie jest prezent dla młodych - danie im tej satysfakcji. Zamiast koperty z pieniędzmi i zamiast materialnego prezentu. Ale nie zamiast prezentu.
  • matylda1001 01.12.18, 23:14
    Podoba mi sie to, co napisałaś, Verdano, tez tak to rozumiem.
  • matylda1001 02.12.18, 00:42
    kora3 napisała:

    > Przepraszam Matyldo smile<

    A dajże spokój smile ja przecież nie dlatego.

    >Nie przypuszcam zatem, by cierpiała szczególną nędzę także za PRL-u<

    No więc skąd jej sie to wzięło? Ludzie zamożni nigdy nie mieli problemów ze zdobyciem deficytowych towarów, jak było potrzeba to handlarze wszystko do domu przynieśli. Większość nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, że inni moga mieć problem z zakupem tego czy owego a już na pewno nie jedzenia bo jedzenie w zamożnych domach pochodziło ze źródeł prywatnych.

    >Chyba mnie źle zrozumiałaś Matti sad <

    Nie, dlaczego? Tak było jak napisałaś, przecież pamiętam smile Cieszyło wszystko, co praktyczne. Koperta, nawet starannie wypchana nie sprawiała tyle radości co garnki, talerze, ręczniki czy wazonik. O gustach jakos sie wtedy nie dyskutowało, wszystko miało swój urok wink Teraz wreczanie takich prezentów nie ma sensu, dlatego zawsze wolę dać pieniądze. Ty, jak pamietam, też. No ale tak sobie teraz pomyślałam. W tamtych czasach dawanie w prezencie pieniędzy było uważane, za pójście po linii najmniejszego oporu, czasami nawet jako wyraz lekceważnia. Starsza Pani może woli dać prezent rzeczowy żeby nikt jej nie posądził o brzydkie zachowanie. A że trochę jej sie w głowie "przewartociowało" to trudno, taki wiek.
  • kora3 04.12.18, 08:36
    Mimo to Matti, nieładnie jest tak zrobić, jak zrobiłam, acz niezamierzenie ...

    Co do Twego pytania - nie wiem skąd się to wzięło u tej pani. Nie znałam jej jakoś znacznie wcześniej, a to co napisałam wniosłam z tego z jakiego środowiska pani pochodzi. Pamiętam jednak, że np. brat mej babci, starszy od niej lat kilkanaście, wiec za czasów mego dzieciństwa już pan w słusznym wieku - pomimo, ze nie był na pewno osobą słabo uposażoną bardzo rygorystycznie podchodził do tematu ubrań - to co było świąteczne nie śmiało zostać założone na powszedni dzień i okazję. I - uprzedzam - nie szło tu o fraki, czy smokingiwink tylko o garnitury wuja np. i nie chodziło też o o, że wujek nie kopał w ogródku w garniturze - chodziło o to, ze był scisły podział na ubrania świąteczne i nieswiąteczne i nie było opcji, by z tego zejścsmile Jednych i drugich ubrań wuj miał od groma i szyte na miarę smile


    A wracając do tego co napisa;łs - tak, za tamtych czasów nie wypadało dawać w prezencie w np. ślubnym gotówki, bo to był własnie prezent na odwal się smile Bo jakąś rzecz np. odkurzacz, czy żelazko trzeba było wystać, albo kupić na lewo, a gotówką to tylko w kopertę i już. Wyjątek od tego stanowiło, jak pamiętam, podarowanie gotówki w opłacalnej walucie - np. dolarach, albo markach smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • matylda1001 02.12.18, 00:42
    kora3 napisała:

    > Przepraszam Matyldo smile<

    A dajże spokój smile ja przecież nie dlatego.

    >Nie przypuszcam zatem, by cierpiała szczególną nędzę także za PRL-u<

    No więc skąd jej sie to wzięło? Ludzie zamożni nigdy nie mieli problemów ze zdobyciem deficytowych towarów, jak było potrzeba to handlarze wszystko do domu przynieśli. Większość nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, że inni moga mieć problem z zakupem tego czy owego a już na pewno nie jedzenia bo jedzenie w zamożnych domach pochodziło ze źródeł prywatnych.

    >Chyba mnie źle zrozumiałaś Matti sad <

    Nie, dlaczego? Tak było jak napisałaś, przecież pamiętam smile Cieszyło wszystko, co praktyczne. Koperta, nawet starannie wypchana nie sprawiała tyle radości co garnki, talerze, ręczniki czy wazonik. O gustach jakos sie wtedy nie dyskutowało, wszystko miało swój urok wink Teraz wreczanie takich prezentów nie ma sensu, dlatego zawsze wolę dać pieniądze. Ty, jak pamietam, też. No ale tak sobie teraz pomyślałam. W tamtych czasach dawanie w prezencie pieniędzy było uważane, za pójście po linii najmniejszego oporu, czasami nawet jako wyraz lekceważnia. Starsza Pani może woli dać prezent rzeczowy żeby nikt jej nie posądził o brzydkie zachowanie. A że trochę jej sie w głowie "przewartociowało" to trudno, taki wiek.
  • agulha 29.11.18, 22:33
    W ostatnim okresie PRL mięso było trudno dostępne, natomiast w nieco dawniejszych czasach - drogie. Mam koleżankę lat 60, nie pochodzi z biednego domu, ale faktycznie wspomina, że obiad z mięsem matka przyrządzała tak ze dwa razy w tygodniu. Obecnie te fakty przytacza się w kontekście tego, że powinniśmy wrócić do dawniejszych zwyczajów - z przyczyn zdrowotnych. Obecnie mięso, a zwłaszcza wyroby wędliniarskie, są relatywnie znacznie tańsze, ale gorszej jakości, i jako społeczeństwo mięsa jemy za dużo (to mówię ja, mięsożerca - i mówię o wypowiedziach osób, które poruszają kwestie zdrowotne, a nie etyczne).
  • aqua48 30.11.18, 08:33
    agulha napisała:

    > W ostatnim okresie PRL mięso było trudno dostępne, natomiast w nieco dawniejszy
    > ch czasach - drogie. Mam koleżankę lat 60, nie pochodzi z biednego domu, ale fa
    > ktycznie wspomina, że obiad z mięsem matka przyrządzała tak ze dwa razy w tygod
    > niu.

    Jestem z podobnego rocznika i pamiętam, że mięso w PRL-u w sklepach nie tyle było drogie, ile - jeśli już dostępne, to fatalnej jakości. Trudno bardzo było kupić w sklepie zwykły, ładny kawałek mięsa - pieczeni, szynki, kotletów, o polędwicy można było tylko pomarzyć. Istniała tzw "tania jatka" gdzie można było kupić np. pyszne ozory, lub dobrą baraninę, która była bardzo niepopularna. Potem mięso było wyłącznie na kartki, ale jakość wcale nie była lepsza, czasami kupowało się na te kartki konserwy, bo ochłapami dostępnymi w sklepie, po odstaniu paru godzin można było jedynie wykarmić psa.
    Drogie (i porządnej jakości) natomiast było mięso "od baby" - sprzedawane pokątnie, przez domokrążców mających stałych odbiorców. Na takie mięso jednak nie wszystkich było stać. A już na pewno nie na codzienne z niego obiady.
  • best.yjka 06.12.18, 00:44
    >nie pochodzi z biednego domu, ale faktycznie wspomina, że obiad z mięsem matka przyrządzała tak ze dwa razy w tygodniu.

    Moja mama wychowała się na wsi, a mięso było też 2-3 dni w tygodniu na stole. Królowały produkty mączne i kasze. Rodzaj wszelkich rodzajów klusek (nie makaronu), których nie jada się już obecnie. Poszły w zapomnienie. Bo zbyt pracochłonne. 'Mięso jest szybkie w obróbce', to jej słowa. Niestety nie pamięta przepisów babci sad Kopytka i pierogi zrobi smile

    > Obecnie te fakty przytacza się w kontekście tego, że powinniśmy wrócić do dawniejszych zwyczajów - z przyczyn > zdrowotnych. Obecnie mięso, a zwłaszcza wyroby wędliniarskie, są relatywnie znacznie tańsze, ale gorszej
    > jakości

    100% racji. Ale da się kupić dobrej jakości, ale cena jest dużo, dużo wyższa.
  • pavvka 28.12.18, 01:45
    kora3 napisała:

    > Jak Verdana - uważam, że prezent jest dla tego, komu sie go daje i jego ma ucie
    > szyć, anie ofiarodawcę. Dlatego tez dając prezent należy się liczyć z preferenc
    > jami czy oczekiwaniami obdarowywanego, a nie swoimi gustami.
    > Dysonans u mnie jest tylko w tym zakresie, gdy ktoś poda konkretną organizację
    > , której działalności zwyczajnie nie popieramy - tu owszem jest zgrzyt.

    Ale czy między tymi dwoma akapitami nie ma sprzeczności? Jeśli mamy dać prezent zgodny z preferencjami obdarowywanego, to powinniśmy liczyć się z jego życzeniami, nawet jeśli nie bardzo nam się podobają. Gdybyśmy na ślubie dali parze młodej gotówkę w kopercie, to też musielibyśmy się liczyć z tym, że mogą wpłacić te pieniądze na fundację, której działalność nam się nie podoba.
    --
    3 logicians walk into a bar. The bartender asks "Do all of you want a drink?" The first logician says "I don't know". The second logician says "I don't know". The third logician says "Yes!"
  • minniemouse 28.12.18, 03:22
    pavvka napisał:
    Gdybyśmy na ślubie dali parze młodej gotówkę w kopercie, to też musielibyśmy się liczyć z tym, że mogą wpłacić te pieniądze na fundację, której działalność nam się nie podoba

    niby tak, ale nad tym kontroli już nie mamy. nad tym drugim (wplata na konto fundacji) owszem.

    Minnie
  • katja.katja 31.12.18, 14:42
    No tak, ale jeżeli marzysz by na urodziny dostać np. perfumy Dior nie mówisz raczej gościowi, którego masz zamiar zaprosić: "Wiesz co, zamiast czekoladek i kwiatów oraz prezentu jaki miałeś w planie mi kupić po prostu kup mi wodę "taką a owaką"", prawda?

    --
    Proszę o wpłatę na naprawdę ubogą samotną matkę, z nieuleczalnie chorym dzieckiem, oboje są brzydcy więc nie wzbudzają współczucia ani medialnego zainteresowania, życie jest podłe: dzieciom.pl/podopieczni/4405
  • pavvka 31.12.18, 17:49
    Ślub jest jednak społecznie traktowany inaczej niż inne rodzaje imprez. W założeniu prezenty ślubne mają ułatwić młodym start w nowe życie, w odróżnieniu od prezentów np. urodzinowych, które mają po prostu sprawiać przyjemność i zwykle nie są praktyczne. W związku z tą różnicą państwo młodzi mają prawo wskazać gościom jakie prezenty ich interesują.

    --
    3 logicians walk into a bar. The bartender asks "Do all of you want a drink?" The first logician says "I don't know". The second logician says "I don't know". The third logician says "Yes!"
  • katja.katja 31.12.18, 18:01
    Mam tu mocno mieszane odczucia.

    --
    Proszę o wpłatę na naprawdę ubogą samotną matkę, z nieuleczalnie chorym dzieckiem, oboje są brzydcy więc nie wzbudzają współczucia ani medialnego zainteresowania, życie jest podłe: dzieciom.pl/podopieczni/4405
  • heniek.8 28.11.18, 19:45
    oni tego nie sprawdzają - jeżeli fundacja ci nie odpowiada, to nie wpłacasz ale też nie kupujesz kwiatów i jest luz
  • 6marcheweczka 10.12.18, 21:34
    Podoba mi sie teoria, ze prezent powinien cieszyc obdarowanego, szczególnie na pogrzebie .Podziwiam zmarłego , ktory miał czas zastanawiac sie co bedzie lepsze po jego smierci kwiaty na jego grobie czy datek charytatywny , naprawde podziwiam, bez złosliwosci.
  • kora3 12.12.18, 09:58
    ojojoj jakie smieszne, bo nigdy nie słyszałaś o czymś takim jak skrót myślowy, dla wszystkich, jak sie okazuje poza Tobą - zrozumiały smile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • minniemouse 29.12.18, 04:55
    6marcheweczka napisała:
    .Podziwiam zmarłego , ktory miał czas zastanawiac sie co bedzie lepsze po jego smierci kwiaty na jego grobie czy datek charytatywny , naprawde podziwiam, bez złosliwosci.

    Kazdy moze za zycia zadecydowac jaki chce miec pogrzeb.
    mozna za zycia spisac ostatnia wole i testament, testament zycia a nawet powinno sie by potem nie bylo problemow z podzialem majatku i np czy ratowac/podtrzymywac zycie czy nie. W to wchodzi, a w kazdym razie moze (powinno), takze co zrobic w przypadku pogrzebu, nieraz calkiem szczegolowo.
    Niektorzy zajmuja sie tym bedac w pelni sprawnymi, robia to i zyja dalej czujac sie spokojni iz zalatwili sprawy majatkowo/pogrzebowe.
    a niektorzy juz umieraja ale powoli, i wciaz maja sporo czasu na dokladne zastanowienie sie co chca i jak. smutne, ale takie jest zycie.

    Minnie
  • akle2 28.12.18, 16:44
    Jeśli nie zamierzałaś kupować prezentów/kwiatów/wieńca, to nic wpłacać nie musisz. Jeśli miałaś takie plany, to wpłać równowartość. Ja osobiście bardzo doceniam takie inicjatywy, a jeszcze bardziej takie, gdzie sama mogę kupić coś potrzebującym i przekazać nowożeńcom, aby dostarczyli (vide żarełko dla piesków do schroniska).
  • katja.katja 31.12.18, 14:39
    Nie podoba mi się ten obyczaj. Ostatecznie Państwo Młodzi mogą sami po weselu spieniężyć dane im prezenty i wpłacić na dowolnie wybraną organizację.

    --
    Proszę o wpłatę na naprawdę ubogą samotną matkę, z nieuleczalnie chorym dzieckiem, oboje są brzydcy więc nie wzbudzają współczucia ani medialnego zainteresowania, życie jest podłe: dzieciom.pl/podopieczni/4405
  • verdana 31.12.18, 19:24
    Szczególnie kwiaty dobrze sie spienięża.
  • pavvka 31.12.18, 19:40
    verdana napisała:

    > Szczególnie kwiaty dobrze sie spienięża.

    Nawet fabrycznie nowe aktywa trwałe spienięża się ze sporą stratą w stosunku do ceny sklepowej, więc byłoby to trochę bezsensowne marnotrawstwo środków.
    --
    "We ain't a sharp species. We kill each other over arguments about what happens when you die, then fail to see the fucking irony in that."
  • verdana 31.12.18, 22:41
    I strasznie trudno spieniężyć prezenty od rodziny, która potem może czuć się hm... nieco dotknięta.
  • katja.katja 31.12.18, 20:03
    Wy akurat jesteście w stanie wszystko spieniężyć ze sporym naddatkiem smile

    --
    Proszę o wpłatę na naprawdę ubogą samotną matkę, z nieuleczalnie chorym dzieckiem, oboje są brzydcy więc nie wzbudzają współczucia ani medialnego zainteresowania, życie jest podłe: dzieciom.pl/podopieczni/4405
  • pavvka 01.01.19, 19:55
    katja.katja napisała:

    > Wy akurat jesteście w stanie wszystko spieniężyć ze sporym naddatkiem smile

    Jacy znowu wy?
    --
    3 logicians walk into a bar. The bartender asks "Do all of you want a drink?" The first logician says "I don't know". The second logician says "I don't know". The third logician says "Yes!"
  • annakate 31.12.18, 18:59
    W pełni rozumiem prośbę, by na ślub nie kupowac kwatów. Wyjeżdżaliśmy następnego dnia po ślubie; kwiaty stanowiły tylko kłopot - nie było ich w co wstawić (ile macie wazonów i nawet wiaderek w domu?), wyrzucić nastepnego dnia szkoda, zostawić niemądrze - po tygodniu latem bez zmiany wody zwiędły/zgniły... wolałabym, żeby każdy połowę tych pieniędzy, co wydał na kwiaty wpłacił na jakąś fundację wspierającą zwierzaki, albo kupił nam wino/książkę.
  • srebrnarybka 03.01.19, 02:00
    Tak postąpiłam na pogrzebie mojej Mamy. Wielokrotnie widywałam na pogrzebach kwiaty układane warstwami jedne na drugich, których nikt nie oglądał i przypominały stogi siana. Wydało mi się to gigantycznym marnotrawstwem i uznałam, że lepiej pożegnać Mamę czyniąc wspólnie coś dobrego. Zadzwoniłam do hospicjum dziecięcego w mieście, gdzie pogrzeb się odbywał i zaprosiłam wolontariuszy z puszkami, a prośbę o ofiarę do puszki zamiast kwiatów zamieściłam w drukowanym nekrologu. Owszem, hospicjum jest prowadzone przez Kościół, ale Mama była osobą wierzącą i nie spodziewałam się obecności na pogrzebie takich osób, które nie dałyby na ten cel. Zresztą daje się na chore dzieci, a nie na Kościół, który jest tu pośrednikiem. Poza osobami, które były na cmentarzu, przelewem zapłaciła moja niewierząca i antyklerykalna przyjaciółka, która nie mogła być na pogrzebie, więc widać kościelność hospicjum jej nie przeszkadzała. Gdybym była na pogrzebie np. muzułmańskim i zbierano by tam na muzułmański zakład charytatywny dla chorych dzieci, też bym zapłaciła, bo dzieci potrzebują wsparcia niezależnie od tego, kto się nimi opiekuje. Jeśli Kościół prowadzi hospicjum, to akurat robi to, co powinien, więc czemu miałoby to komuś przeszkadzać. Ja sama zamówiłam duży wieniec (ale do puszki też wrzuciłam), drugi wieniec zamówiły opiekunki Mamy, które nie mogły przyjechać na pogrzeb, ktoś pojedynczy przyniósł jakieś kwiaty, więc grób nie wyglądał całkiem łyso, kwiatów było tyle, ile potrzeba. Hospicjum zebrało 1050 zł.
    Uważam, że zrobiłam dobrze. Kwiaty na grób nie są prezentem, są zwyczajową formą przyozdobienia grobu, ale zwykle na pogrzebie jest ich nadmiar. Lepiej więc pożegnać zmarłą jakimś dobrym czynem.
  • katja.katja 03.01.19, 07:59
    Kwestia ilości żałobników na pogrzebie. W przypadku osoby mi bliskiej było (nie licząc zresztą również nielicznej najbliszej rodziny) może 10 osób. Kwiatów było na w sam raz.
    Osoba długo chorowała i część kontaktów zamarła, była w tak sędziwym wieku, że praktycznie jej wszyscy znajomi byli już na lepszym świecie lub w równie parszywym stanie zdrowia, wykluczającym udział w ceremonii. Dodatkowo były wakacje i środek zwykłego dnia roboczego.
    Na hospicjum można wpłacać dowolnie kiedy, wygodnie z domu przelewem.

    --
    Proszę o wpłatę na naprawdę ubogą samotną matkę, z nieuleczalnie chorym dzieckiem, oboje są brzydcy więc nie wzbudzają współczucia ani medialnego zainteresowania, życie jest podłe: dzieciom.pl/podopieczni/4405
  • srebrnarybka 03.01.19, 21:18
    Na pogrzebie Mamy było więcej osób i uważam, że dla tego 1000 zł wolontariuszce opłaciło się przyjść. Jeśli na pogrzebie będzie bardzo mało osób, to oczywiście nie warto.
  • srebrnarybka 03.01.19, 02:12
    "nie jest żadną tajemnicą, że większość datków jest przejadana przez fundacje a do potrzebujących trafia niewielki procent."
    1. To załóż własną fundację, gdzie się nie będzie przejadało. Krytykować jest najłatwiej, trudniej zrobić coś pożytecznego. Jest oczywiste, że działalność fundacji generuje koszty własne, ale gdyby tych fundacji nie było, jakieś potrzeby społeczne nie byłyby zaspokojone.
    2. Przy tego rodzaju pomyśle, jeśli wskazuje się konkretną fundację, warto wybrać taką, o której się coś wie, żeby nie była to rzeczywiście nabijająca w butelkę, i warto wybrać cel, który może zyskać aprobatę większości uczestników ceremonii. Lepiej więc nie proponować np. schroniska dla zwierząt, bo taki cel chyba jest mniej popularny, niż opieka nad chorymi dziećmi, chyba, że wśród zaproszonych są głównie wolontariusza takich schronisk albo też jest to pogrzeb zmarłego nagle szefa schroniska. Lepiej też nie proponować zbiórki na koło łowieckie, bo zapewne ujawnią się przeciwnicy łowiecka. Ale hospicjum, zwłaszcza takie, które ma już jakiś powszechnie znany w danej miejscowości dorobek czy np. stypendia dla dzieci z biednych rodzin chyba specjalnej kontrowersji nie budzą. No, a jak ktoś nie da na chore dzieci, bo nie lubi WOŚP albo Caritasu, to przecież państwo młodzi chyba nie uzależniają możliwości złożenia im życzeń od okazania dowodu wpłaty. Ja też na pogrzebie Mamy nie żądałam takich dowodów od osób, które składały mi kondolencje, więc nie wiem, kto wpłacił. Jak ktoś miał złe zdanie o tym hospicjum, to nie dał.
  • jadwiga1350 03.02.19, 13:11

    srebrnarybka napisała:
    >Jest oczywiste, że działalność fun
    > dacji generuje koszty własne

    Oczywiście luksusowe życie szefa/założyciela fundacji jest tym niezbędnym kosztem własnym.

    >ale gdyby tych fundacji nie było, jakieś potrzeby
    > społeczne nie byłyby zaspokojone

    Ciekawe ile jest takich fundacji, których likwidacja byłaby dotkliwie odczuta przez społeczeństwo/zwykłego szarego człowieka?
  • kasiabing 03.01.19, 15:10
    Pomysł jest ok. Ale do pewnego momentu. Zawsze mnie zastanawia czemu Państwo Młodzi nie napiszą po prostu " Proszę nie przynosić kwiatów" koniec kropka. Czy musi być coś w zamian ?
  • akle2 03.01.19, 19:21
    To tylko propozycja (bardzo chwalebna). Przecież na "zwykły" ślub/wesele też nie musisz przynosić kwiatów ani prezentów, wolna wola, nikt za to nie ubiczuje, co najwyżej krzywo popatrzy. Ale jeśli już chciałabyś przynieść, to masz konkretny komunikat: nie taki rodzaj, tylko inny.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka