Dodaj do ulubionych

Jak rozmawiać o podwyżce?

03.12.18, 11:26
Czeka mnie rozmowa z szefową w tym miesiącu czy podpisujemy umowę o pracę na czas nieokreślony czy też nie i o wyższej pensji. Z osób pracujących w mojej firmie (4ech )jestem najlepiej wykształcona ale z najmniejszym doświadczeniem (2,5 roku) i zarabiam najmniej. Dziewczyna po zawodówce, bez wykształcenia a pracująca rok dłużej zarabia więcej. I jak rozmawiać z szefową o podwyżce jak wiem ile koleżanki zarabiają ale też i z klauzulą podpisaną przez mnie,że o zarobkach nie rozmawiamy.

Chętnie poczytam Wasze opinie na ten temat.
Może ktos z Was styknął się z czymś podobnym.
Dziekuję za wszystkie wpisy.
Edytor zaawansowany
  • heniek.8 03.12.18, 11:43
    jeżeli to co wykonujecie można robić po zawodówce to wyższe wyksztacenie nie ma tu znaczenia
    również nie ma sensu się powoływać na różnice w zarobkach jeżeli nie wolno o tym rozmawiać (swoją drogą to jak się podpisało taką klauzulę to wypadałoby nie rozmawiać o tym)

    jedyny punkt zaczepienia to że od 2,5 roku rozwinęłaś się i pracujesz lepiej niż na początku więc dla firmy to jest wartość
    jeżeli jesteś w stanie obiektywnie udowodnić że pracujesz lepiej od innych to możesz o tym wspomnieć, raczej bez wskazywania konkretnych osób tylko coś w rodzaju "na tle zespołu"
  • paniszelka 03.12.18, 11:47
    Dziękuję za wpis. Moja szefowa uważa,że nie potrzeba wykształcenia bo wszystkiego można się nauczyc.Ale ja zdałam dwa egzaminy państwowe i uprawnienia mam.
  • heniek.8 03.12.18, 11:56
    a chyba nie chcemy żeby jakiś urząd nam tu przysyłał kontrole czy ktoś pracuje u nas bez uprawnień, bo to by nam dezorganizowało pracę i wprowadzało niepotrzebną nerwowość, prawda?
  • aqua48 03.12.18, 14:12
    heniek.8 napisał:

    > a chyba nie chcemy żeby jakiś urząd nam tu przysyłał kontrole czy ktoś pracuje
    > u nas bez uprawnień, bo to by nam dezorganizowało pracę i wprowadzało niepotrze
    > bną nerwowość, prawda?

    No jeśli w takim szantażykiem wyjedzie do szefowej to z pewnością będzie musiała szukać nowej pracy...
    Nie wszystko muszą robić osoby z uprawnieniami. Paniszelka powinna zrobić krótkie podsumowanie jakie poczyniła postępy, czego się nauczyła w pracy - jednym słowem wypunktować swoje atuty (np jest szybka, koleżeńska, dyspozycyjna, nie robi błędów), i poprosić w związku z tym o podwyżkę lub miesięczna premię.
  • heniek.8 03.12.18, 17:03
    aqua48 napisała:

    > No jeśli w takim szantażykiem wyjedzie do szefowej to z pewnością będzie musiał
    > a szukać nowej pracy...

    oczywiście, to nie jest tekst na rozmowę o podwyżce tylko na próbę wręczenia wypowiedzenia bez stosownej odprawy smile
  • engine8 04.12.18, 01:33
    Jakie masz argumenty ktore maja wartosc dla szefa i firmy aby prosic o podwyzke?
    Jesli do pracy potrzebne sa uprawnienia i ty je masz a inni nie maja to juz argument, albo jesli wykonujesz prace rownie dobrze i masz rowne dobre a jeszcze moze lepsze efekty jak inni zarabiajacy wiecej to tez argument.... Jak masz wyksztalcenie i firma moze tego skorzystac w sposob wymierny to tez ale jesli masz uprawnienia do obslugi koparki i wyzsze wyksztalcenie to raczej negatywne ..
    Ale jak wykonujesz prace jeszcze ni etak dobrze jak osoba po zawodowce bo masz mniej praktyki to kiepsko...
    Czsami lepiej robic postepy jeden krok za drugim niz dwa na raz.....Np teraz przyjac prace na czas nieokreslony i zobaczyc co szef zaprponuje a po paru miesiacach jak sie cos dobrego zrobi albo szef pochwali wtedy poprosic o podwyzke...?
  • minniemouse 04.12.18, 01:51
    paniszelka napisał(a):
    > Dziękuję za wpis. Moja szefowa uważa,że nie potrzeba wykształcenia bo wszystkie go można się nauczyc.Ale ja zdałam dwa egzaminy państwowe i uprawnienia mam.

    Mnie sie wydaje ze w pewnych okolicznosciach wypominanie "a Xnska po zawodowce wiecej zarabia niz ja po studiach" moze istotnie brzmiec nieco w stylu "a Kasia uklepała ladniejszy domek z piasku ode mnie".
    ALE w pewnych okolicznosciach jesli uprzednio precyzyjnie slowa rozwazy sie, zdefiniuje i uzasadni co sie powie - to ma sie mocny argument.
    np - "Prosze zauwazyc/ zwrocic uwage iz pani Barbara Xinska, ktora w przeciwieństwie do mnie ukonczyla jedynie szkole zawodowa, zarabia o 800zl wiecej co dla mnie nie jest zrozumiale, poniewaz jako pracownik wysoko kwalifikowany uwazam iz zasługuję na wynagrodzenie odzwierciedlające moje o wiele wyzsze wyksztaklcenie i kwalifikacje, jak i rownie juz nabyte wysokie doswiadczenie w zawodzie (pracy?)" - na przyklad.

    Proponuje na probe spisac kilka dobrych argumentow dla szefowej i kiedy juz bedziesz miala "nie do zbicia" - naucz sie na pamiec i wystap o podwyzke. nic tak nie robi dobrego wrazenia jak spokojnym asertywny, przygotowany pracownik. zycze powodzenia!

    Minnie
  • engine8 04.12.18, 04:00
    NIGDY argumenty typu " a bo ten zarabia wiecej" nie pracuja....a jedynie denerwuja poniewaz takie stwierdzenie sugeruje dyskryminacje...
    To ze Xinska zarabia wiecej wcale nie musi sugerowac ze i ja mam tyle zarabiac - widocznie sa czy byly ku temu powody ktorych szef nie musi wyjasniac..
    Twarde a nie poprate argumentmi waznymi dla firmy - to prawie gwarancja porazki...
    Jak ktos byl menagerem i zatrudnial to wie ze zatrudniajc czlowiek inwestujemy w niego oraz oczekujemy ze zarobi nie tylk na siebie ale i na nas. Wiemy takze ze ludzi "wartosciowi" - jesli im nie zaoferujemy dobrych warunkow, znajda prace gdzi eindzije i odejda a wiec jesli ich cemy zatrzymac to im zrobimy odpowiednia oferte... a agrumentcj apracownika jest na miejscu i potrzebna chocby po to aby szefowi przypomniec o tym jak mamy wartosc obecna i przyszlosciwa... Jedna waznych warotsci jest wspolpraca wiec zaczxynanie od wywyzszanie siebie na zasadzie ze inni sa gorsi - chyba nie jest wlasciwa...
    A to czy ja zasluguje" na wyzsze wynagrodzenie - nie poarte faktami jest bardzo ryzykowne.. i ni emnie o tym decydowac.
    JKak pisalem ze na dane stanowisko potrzebe jedynie wystarczjacych kwalifikacji a te przewyzszajce moga byc wrecz niemile widzinae poniewaz po pioerwsze pracownik bedzi emial pretensje do wiekszego wynagrodzenie - a dlaczego mam placic komus z doktoratem wiecej za obsluge wodlaka ktory obsluzy ktos z podstawowka?
    Ale jesli patrze ze ktos z ekstra kwalifikacjami moze byuc przydatne gdzie indziej, byp prowany.. to co innego... Ale jesli moze zagrozic mnie ? A to juz wiadomo co robimy - bronimy walsnego T.. smile)

    Ja raczej argumentowalbym inaczej np:

    "W ciagu ostatnich 2.5 lat wydaj emi sie ze wypelnialm solidnei swoje obowiazki oraz poznalam wszytkie tajniki mojego zawodu i bardzo mi odpowiada aby to kontunuowac.
    Lubie te prace i chcilabym robic w niej jeszcze wieksze postepy. Dobrze mi sie wspolpracuje z innymi i szanuje Pania jako Szefa.
    Mam wyksztalcenie odpwiednie a moze nawet wykraczjace poza obecne wymagania, mam wymagane uprawnienia i zdalam dwa panstowe egzaminy a to na pewno pomoze mi w najblizszej i daleszaj przyszlosci aby moc nie tylko wykanywac swoja prace lepiej ale przyjac jeszcze wiecej obowiazkow i to tych o wyzszych wymaganiach....jesli tylko zajdzie taka potrzeba.
    W zwiazku z tym prosilabym aby Pani rozwazyla adekwatna do tego wszytkiego kompenscje co pozwoli nam skupic sie na tym na czym powinnismy, odsunie rozwazania na temat czy jestem wlasciwie wynagradzanan i da mi dodatkowa energie do entuzjastycznego kontynuowani mojej pracy. "





  • minniemouse 04.12.18, 04:14
    Twoje argumenty Engine sa na pewno wazkie - ale zuwaz, gdyby kobiety w ramach rownouprawnienia nie podkreslaly ze mimo rownie dobrych jesli nie lepszych kwalifikacji zarabiaja mniej od mezczyzn,
    to by nie doszlo do wyrownywania zarobkow. a tak zaczyna sie zmienac wlasnie dzieki wytknięciu tej wlasnie roznicy.
    czyli jednak, o ile odpowiednio uzyty, to to moze byc argument. i to dobry.

    M
  • minniemouse 04.12.18, 04:23
    Ale masz racje - sadze ze w tym przypadku o wiele lepiej zrezygnowac z podkreslania cudzych zarobkow.
    Podoba mi sie twoje podanie, i przyznaje ci natychmiastowa podwyzke o 50% wiecej dotychczasowych zarobkow.
    Merry Christmas! smile

    Minnie
  • kora3 04.12.18, 09:25
    Minnie - być moze w CAN jest inaczej, ale w PL w bardzo wielu firmach zarobki współpracowników są z załozenia tajne dla innych. Oczywiscie, no nikt nad nikim nie stoi i nie słucha, czy czasem nie powiedział współpracownikowi ile zarabia, ale generalnie - nie wolno tego ujawniać oficjalnie, ani komuś na temat swoich zarobków, ani np. ksiegowemu/kadrowej zarobków innych.
    Dlatego wspominanie o tym w sytuacji, gdy zarobki są tajne, jest mocno ryzykowne.

    Do tego - wypada mówić o SWOIM wykształceniu i o SWOICH kwalifikacjach Minnie, a nie o cudzych.
    w tym konkretnym przypadku najprawdopodobniej wykształcenie nie ma żadnego znaczenia w pracy, wnoszę z tego, że moze ją solidnie wykonywać osoba z wykształceniem zawodowym.
    Miałam w swoim życiu krótki epizod pracy poza moimi zawodami i wykonywałam tę samą pracę, jaką wykonywał pan ze znacznie wiekszym doswiadczeniem po studiach - nie pamiętam jakich oraz pani po liceum. I owszem, wykształcenie nie miało w tej pracy żadnego znaczenia i byłoby doprawdy idiotyczne, gdybym przykladowo chcąc podwyżki powoływała sie na nie. Tam, gdzie ma ono znaczenie, albo znaczenie ma posiadanie okreslonych certyfikatów oczywiscie mozna sie na to powoływać, ale nie porównując sie z innymi, a mówiąc o SOBIE.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • minniemouse 04.12.18, 23:19
    a co to dokładnie znaczy "tajne"? np po prostu nie wypada o tym mowic, czy jest legalnie/prawnie zabronione przez prawo podawanie do wiadomosci publicznej wysokosci zarobkow pracownikow badz, pensja na danym stanowisku, w zawodzie?
    'za moch czasow' nie bylo takiego tajniaczenia sie z zarobkami. no ale moze to dlatego ze przy przyjmowaniu z gory podana byla stawka na godzine, wiec wiadomo bylo ile kto 'natrzaskal' godzin a wiec i zarobil w miesiacu.

    Minnie
  • kora3 05.12.18, 08:34
    Minnie, prawo ogólne nie zabrania nikomu ujawniania swoich zarobków, ale owszem, w firmie może być tak, że ludzie mają zapisane w umowach takie klauzule, że zobowiązują sie do nieujawniania swoich /cudzych zarobów pod rygorem czegoś tam (wylot, strata premii itd.). Paniszelka wspomniała zresztą w pierwszym poście, że u nich sa takie klauzule cytat z jej postu:"jak wiem ile koleżanki zarabiają ale też i z klauzulą podpisaną przez mnie,że o zarobkach nie rozmawiamy".

    Tak, kiedyś było inaczej, ale teraz jest tak i owe zasady przyszły do popeerelowskiej Polski z ZAchodu, więc dośc dziwne ze o nich nie wiesz, ale mniejsza o to.
    Tu kluczowe jest to, ze skoro u Paniszelki jest klauzula o tajnosci zarobków, to bardzo nieroztropnie z jej strony byłoby oficjalnie przyznać sie do łamania jej przez zespół, nawet jeśli nieoficjalnie w zespole o zarobkach sie rozmawia,

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • minniemouse 05.12.18, 22:44
    kora3 napisała:
    Paniszelka wspomniała zresztą w pierwszym poście, że u nich sa takie klauzule cytat z jej postu:"jak wiem ile koleżanki zarabiają ale też i z klauzulą podpisaną przez mnie,że o zarobkach nie rozmawiamy".

    masz racje, rzeczywscie wspomniala, ja wszakże w ferworze dyskusji wzielam sie za obrone nie tyle samej Paniszelki co za idee porownywania zarobkow - co niekiedy nie jest wcale takim zlym chwytem, ale trzeba wiedziec kiedy jak i gdzie. i przez to wylecial mi z glowy ten istotny szczegol.

    Tak, kiedyś było inaczej, ale teraz jest tak i owe zasady przyszły do popeerelowskiej Polski z ZAchodu, więc dośc dziwne ze o nich nie wiesz, ale mniejsza o to.

    tzn jakie zasady? ja nie podpisywalam zadnej klauzuli o tajnosci zarobkow, na przyklad.

    Minnie

  • engine8 06.12.18, 01:17
    No a ja kiedys niechcaco sie w pracy natkanalem na liste zarobkow... Pracownica z dzialu plac odeszla i odblokowala wszytkie swoje teczki na systemie i zanim IT wykasowale - zauwazylem ze byla tam lista osob i ich zarobkow.... smile No kto by nie zajrzal? smile))
    I sie okazalo ze koledzy pracujacy dluzej i majacy podobne wyksztalcenie zarabiaja mniej a niektorzy znacznie mniej ode mnie... A ja swoje wynagrodzenie "negocjawalem" nic nie wiedzac...ile kto tu zarabia... Ale nie motywowalem tego tym ze moze inni zarabiaj wiecej ale wlasnie tym co ja wnosze teraz i jakie opcje oferuje dla firmy.... i zgadzali sie jak widac nie patrzac ze inni dostawali mniej...
    A moj szef zarabial dosc wiecej odemnie ale mail klauzule ze mu zaplaca wiecej na poczatek (bo zostal "kupiony" z firma i byl niezbedny) ale prze 5 lat nie dostanie "regularnych" podwyzek... No wiec jedynie co wiedzilaem ze jestem w bezpiecznym miescu poniewaz zaden szef zwykle nie zaplaci swojemu prcownikowi wiecej niz sam zarabia smile
    Dlaczego firmy placa ludziom malo? Bo moga. A dlaczego placa duzo? - bo widocznie im sie to oplaca...
  • kora3 06.12.18, 11:30
    Minnie, ale fakt, ze TY nie miałaś takiej sytuacji nie ma nic do rzeczy smile
    Po prostu zarówno w PL jak i poza nią są firmy, gdzie taka zasada obowiązuje oraz takie, gdzie nie obowiązuje.
    Czasem następuje tu rażąca sprzeczność - bo np. w PL radny, obojętnie gdzie pracuje i co podpisywał w pracy ma obowiązek ustawowy złożenia oświadczenia majątkowego, w którym dokładnie musi napisać ile ma dochodu i z jakich źródeł. I bądź tu mądra - w pracy podpisał klauzulę o tajnosci, a ustawa wymaga odeń ujawnienia do wiadomosci publicznej smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • tt-tka 06.12.18, 12:30

    > Czasem następuje tu rażąca sprzeczność - bo np. w PL radny, obojętnie gdzie pra
    > cuje i co podpisywał w pracy ma obowiązek ustawowy złożenia oświadczenia majątk
    > owego, w którym dokładnie musi napisać ile ma dochodu i z jakich źródeł. I bądź
    > tu mądra - w pracy podpisał klauzulę o tajnosci, a ustawa wymaga odeń ujawnien
    > ia do wiadomosci publicznej smile
    >

    Nie ma dylematu. Ustawa zawsze ma wyzsza range niz firmowy regulamin.
  • kora3 06.12.18, 13:06
    Ustawa ma wyższą rangę niż firmowy regulamin, ale dylemat wbrew pozorom jednak jest smile
    Bo pracodawca nie może pracownikowi-radnemu ZABRONIĆ ujawniania zarobków, co jest jego obowiązkiem w świetle ustawy, ale może nie chcieć już mieć takiego pracownika.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • tt-tka 06.12.18, 13:21
    Nie ma dylematu tam, gdzie jest jednoznaczny prawny obowiazek.
  • kora3 06.12.18, 13:25
    No wiesz Tt-tko, w sensie prawnym - ano nie ma. Pracodawca poza wyjątkami nie musi wyrażać zgody na start w wyborach jego pracownika, a także nie może czynić mu przeszkód w sprawowaniu mandatu radnego. Nie moze go też - poza wyjątkami - zwolnić z powodu wykonywania tego mandatu, ani w ogóle poza zwolnieniem dyscyplinarnym/likwidacją firmy zwolnic go z pracy bez zgody rady, w której zasiada.
    Tak stanowi prawo, ale nie raz juz widziałam zwolnienie radnego, bo był nie z tej opcji, która "rządzi" w jego pracy i rada się na takie coś godziła, wiec ...


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • tt-tka 06.12.18, 20:48
    kora3 napisała:

    > Tak stanowi prawo, ale nie raz juz widziałam zwolnienie radnego, bo był nie z t
    > ej opcji, która "rządzi" w jego pracy i rada się na takie coś godziła, wiec ...
    >
    >

    A jaki to ma zwiazek z ujawnianiem (obowiazkowym) dochodow ? "Nie z tej opcji" tongue_out
  • kora3 07.12.18, 09:24
    No taki Tt-ko, że pracodawca co prawda nie moze radnemu zabronić działać zgodnie z prawem i wypełniać mandat = OFICJALNIE, a nieoficjalnie moze wykorzystac najmniejszą szanse na to, by się go pozbyć.
    Nie wiesz co znaczy "nie z tej opcji"? Nie z tego ugrupowania, partii itd.
    Radni czasem pracują w instytucjach podległych różnym szczeblom samorządu - np. radny miejski moze pracować w szpitalu podległym zarządowi województwa. A opcje rządzące miastem i województwem mogą się róznić - oczywiste.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • minniemouse 06.12.18, 22:12
    kora3 napisała:
    Minnie, ale fakt, ze TY nie miałaś takiej sytuacji nie ma nic do rzeczy smile
    Po prostu zarówno w PL jak i poza nią są firmy, gdzie taka zasada obowiązuje or az takie, gdzie nie obowiązuje


    No nie. naszych praw nie znasz. u nas wlasnie nie obowiazuje zakaz rozmawania o wysokosci zarobokow - nie mozna tylko dowiadywac sie kto ile zarabia oficjalnie. tzn jeśli ja chce to moge zapytac kolezanki ile jej placa i jesli chce to mi powie. ale nie wolno mi isc do biura pytac ile ona zarabia - tej informacji mi nie udziela.

    Minnie
  • kora3 07.12.18, 09:26
    Moinnie, nie znam kanadyjskich zasad w tej mierze, bo mi do niczego póki co taka znajomość nie jest potrzebna - po prostu, ale dzięki za informację.
    Czy takie jest ogólne kanadyjskie prawo? Pytam, bo przecież na terenie CAN są zapewne oddziały róznycjh korporacji działających na całym swiecie - w wielu z nich obowiazuja klauzule tajnosci zarobków.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • minniemouse 07.12.18, 23:18
    Na terenie Kanady obowiazuje prawo Kanady Koro. Korporacje moga miec swoje klauzule ale w Kanadzie o ile ktos nie podpisze takiej klauzuli w obecnosci prawnika to zapewnie nie jest ona prawomocna. ale nie wiem nie znam sie. ale Koro kogo obchodza zarobki szarej masy. tajne zarobki to by dotyczyly CEO i tym podobne.

    Minnie
  • kora3 08.12.18, 10:02
    Minnie, nie wiem kogo obchodzą, po prostu pytałaś - to Ci odpowiedziałam.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • minniemouse 08.12.18, 22:29
    ale ty pisalas o Kanadzie gdzie jest calkiem inaczej.
  • kora3 09.12.18, 09:12
    Nie, ja pisałam o Zachodzie - fakt Minnie, miałam na mysli zachód Europy, ale owszem, nie sądziłam, ze w CAN nie wolno zrobić takiej klauzuli. Tak czy siak - w PL wolno i niektóre firmy robią

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • minniemouse 09.12.18, 22:28
    ale napisalas "dziwne ze ja tego nie wiem", wiedzac ze nie mieszkam na zachodzie Europy ale mniejsza z tym wink
  • kora3 10.12.18, 10:32
    Wiesz Minnie, założyłam, ze człowiek nie musi gdzieś mieszkać, żeby coś o danym miejscu - wiedzieć.
    A napisałam, ze dziwne iż Ty tego nie wiedziałaś,bo wyemigrowałaś z PRL-u i miałaś mozliwości, duzo większe niż w nim pozostający, dowiedzieć się jak jest/było na Zachodzie, także Europy

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • minniemouse 10.12.18, 22:55
    no wlasnie wiem ze tu nie trzeba podpisywac klazul o tajnosci zarobkow smile

    Minnie
  • minniemouse 10.12.18, 22:58
    tzn
    obowiazuje jak juz napisal Engine tylko w kadrach - nikomu nie wolno udzielac informacji o zarobakch osobom niepowołanym.
    ty nie mozesz przykladowo przyjsc do mnie do pracy i dopytywac sie ile JA zarabiam.
    ale mozesz zapytac sie i jaka pensje bys dostala jako np fryzjerka albo kosmetyczka - to ci powiedza. ja tez nie moge sie zapytac mojego pracodawcy ile placi mojej kolezance, ale ja moge sie jej spokojnie zapytac.
  • kora3 12.12.18, 09:30
    Minnie, jakby Ci tu ...Mój Tato z racji pracy wyjeżdzał za granicę w czasch, gdy w PL był głęboki socjalizm. Wyjeżdzał do krajów przede wszystkim arabskich. Ale pomimo, że były to kraje zupełnie innej kultury niz zachodnioeuropejska, miał okazję, większą niż Polak podrózujący najwyżej do krajów KDL-ów, dowiedzieć sie jak jest na zachodzie Europy, bo:
    - miał okazję rozmawiać swobodnie z ludźmi stamtąd
    - mógł oglądać np. telewizję bez cenzury i widzieć, jak tam jest.
    TO miałam na mysli piszac, ze Ty powinnaś to wiedzieć, bo miałaś okazję wyjechać w czasach, gdy przeciętny Polak miał słabe szanse wiedzieć jak naprawdę funkcjonuje zachód Europy.

    Mniejsza zresztą już o to - w CAN nie ma takich zapisów, w PL - są. Paniszelka ma taki zapis w umowie - teraz pytanie: czy powinna ignorując ten zapis zdradzać podczas rozmowy o podwyżce wiedzę na temat zarobków innych, czy nie?


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • basia_styk 12.12.18, 21:33
    kora3 napisała: Paniszelka
    > ma taki zapis w umowie - teraz pytanie: czy powinna ignorując ten zapis zdradza
    > ć podczas rozmowy o podwyżce wiedzę na temat zarobków innych, czy nie?

    Tak się zastanawiam - kpisz czy o drogę pytasz?
    Łamanie zasad obowiązujących w firmie (obojętne, czy mają umocowanie w powszechnych przepisach prawnych czy nie, może to być nawet zwykły zwyczaj) w czasie rozmowy o podwyżkę to proszenie się o kłopoty. Łącznie z wylotem. Jeśli ktoś nie potrafi przestrzegać najprostszych reguł, trzymać języka za zębami, to po co kierownictwu taki pracownik?
  • kora3 13.12.18, 08:28
    No wiec własnie - Paniszelka wspomniała o tym zapisie i WG MNIE - pomijając już takie aspekty, czy zapis zgodny z prawem, czy sensowny - nie powinna ujawniać szefostwu, ze go złamała.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10iwonka10 13.12.18, 14:51
    To kwestia pewnego wyczucia i dyplomacji . Bez wzgledu na zapis powolywanie sie na zarobki kolegow tylko rozdrazni szefa. Mnie sie wydaje ze lepiej podejsc do tego ogolniej w stylu srednia placa w naszym miescie na tym stanowisku/ zakresie obowiazlow jest taka.....i szef widzi od razu twoje dochody
    sa ponizej. Moze stwierdzic ze zastanowi sie i podejmie decyzje ale moze tez ze nie
    ma pieniedzy w budzecie i tyle.
    O
  • nocnymarek2 13.12.18, 15:17
    10iwonka10 napisała:

    > powolywanie sie na zarobki kolegow tylko rozdrazni szefa

    Też tak uważam. Ja raczej zwróciłbym uwagę na ogrom
    problemów, którym Paniszelka stawia czoło każdego dnia.
    A my tu jesteśmy świadkami jedynie drobnego ich ułamka.
    Mam nadzieję, że z mleczkiem się już rozwiązało. I z
    pomidorami.
  • 10iwonka10 10.12.18, 21:26
    Ja tez sie nie spotkalam z takim zapisem - I wedlug tego artykulu ponizej nie maja one zadnej mocy prawnej. Wiec nie swiadcza one zbyt dobrze o firmie ktore je wprowadza.

    kadry.infor.pl/kadry/hrm/komunikacja/676611,Zakaz-rozmow-o-wynagrodzeniu.html
  • nocnymarek2 13.12.18, 15:37
    10iwonka10 napisała:

    > Ja tez sie nie spotkalam z takim zapisem - I wedlug tego artykulu
    > ponizej nie maja one zadnej mocy prawnej.

    "Moc prawna" a regulamin, to różne sprawy. Z żadnej ustawy nie
    wywiedziesz, że nie możesz zakładać sukienki przed kolano, bo
    pracodawca chce za kolano (albo odwrotnie). Ustawodawca nie
    zabrania sekretarkowi spotykać się ze swoją przełożoną na riki-
    tiki-tak, ale wiele regulaminów wymaga, żeby o tym powiadomić HR.

    Są kraje, w których pensje są jawne. W polskim biurze pewnej
    międzynarodowej firmy ogromne emocje budziły pensje w podobnym
    biurze w pewnym kraju nordyckim, dostępne na stronach urzędu
    skarbowego. Problem się rozwiązał, bo korporacja zamknęła biuro
    nordyckie. A potem też polskie, choć raczej nie miało to związku
    z podglądaniem zarobków.

    W krajach, gdzie pensje nie są jawne, są one poufne, a może nawet
    intymne.
  • 10iwonka10 13.12.18, 18:57
    Nie wiedzialam ze sa kraje gdzie pensje przecietnych szarakow sa jawne. Niestety w kazdej wiekszej firmie jest pare lizusow czy obibokow albo ludzi bardzo powolnych w pracy. Przypuszczam ze taka jawnosc zarobkow zle by podzialala na morale zespolu.
  • engine8 08.12.18, 01:25
    Najczesciej a moze nawet zawsze korporacje pracujace na skale globalna dopasowuja sie do lokalnych praw i zasad pod prawie kazdym wzgledem od strony prawnej...

    A jesli chodzi o zarobki to w Stanach np obowiazuje "tajnosc" tzn nie mozna zapytac w Kadrach ile kto zarabia ale np nowy zaklad zwykle chce potwierdzic ile kto wczesniej zarabial i wtedy mozna zapytac czy taki pracownik u Was zarabial "tyle i tyle" i wtedy spokojnie mozna odwiedziec tak albo nie..
    A CEO i tzw "oficerow" w dirmach publicznych (akcje sa na markiecie) zarobki i reszta kompensacji niestety sa jawne i musz buc zglaszane do SEC.
  • minniemouse 08.12.18, 22:27
    no wlasnie tu jest podobnie. o to mi chodzilo.
  • 10iwonka10 08.12.18, 18:51
    Ja sie nie spotkalam z klauzula 'nie rozmawiania o zarobkach' to cos jak z Big Brothera smile .
    Natomiast chyba oczywiste jest ze osoby ktore pracuja w placach nie moga ujawniac tego typu informacji bo za to mozna wyleciec z pracy. Z kolei Jak Engine napisal w przypadku firm ktore sa na rynku papierow wartosciowych a w Anglii np Building Society- co roku ujawniaja w swoich raportach dochody glownej kadry zarzadzajacej.
  • kora3 08.12.18, 20:38
    Iwponko, ale fakt, ze się czymś nie spotkaliśmy nie czyni tego chyba niemozliwym? Ja się spotkałam i bezpośrednio i pośrednio - w sensie u ludzi mi znanych, czy moich znajomych. Nie oceniam tego w tym momencie, stwierdzam fakt, ze takie coś jest. I jesli w danym miejscu pracy, jak u Paniszelki - jest to wysoce niemądre byłoby w rozmowie o swej ewentualnej podwyżce przyznawać, ze sie złamalo te klauzule, albo ze złamali ją inni - nie zauważasz?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • koronka2012 03.12.18, 13:04
    Rozmowa na temat podwyżki powinna być merytoryczna - czego się nauczyłaś przez ten czas, czym się wykazałaś, jakieś sukcesy itp.

    Argumentu o tym, że inni mają wyższe pensje nigdy nie należy używać, bo to...żaden argument. Prawda jest taka, że jeśli ktoś się słabo ceni i podaje niską pensję przy rekrutacji - to taką dostaje. Widocznie koleżanki zaśpiewały więcej i tyle mają.
  • 10iwonka10 03.12.18, 22:54
    >>> Prawda jest taka, że jeśli ktoś się słabo ceni i podaje niską pensję przy rekrutacji - to taką dostaje. Widocznie koleżanki zaśpiewały więcej i tyle mają. >>>
    Ja tego nigdy nie moglam zroumiec - rozmawiajac ze znajomymi. W Polsce mialam tylko jedna prace zaraz po studiach zanim wyjechalam do Angli.Tutaj 90% prac jak jest ogloszenie to sa tez zarobki.Z reguly widelki od do.Rzecz w tym ze czasem dokladnie za taka sama prace jedna firma placi wiecej inna mniej.Wiec mozna juz patrzac na ogloszenie wybierac gdzie sie sklada papiery. W Polsce ja bym teraz nie miala pojecia bo to jak gra w kota I myszke jak powiem za duzo to pomysla ze mi sie w glowie przewrocilo albo firma nie bedzie miala w planie aby tyle placic I nie dostane pracy jak powiem za malo to potem bede sie meczyc na za malej pensji….. Jak ludzie trafiaja w monkretna kwote ??
  • mim_maior 04.12.18, 17:55
    Mówią, ile chcą zarabiać i jak firma nie chce/nie może tyle płacić, to szukają takiej, która zechce/będzie mogła. Teraz szczęśliwie mamy rynek pracownika i często nie ma problemu ze znalezieniem lepszej oferty. Ale w mniej przyjaznych pracownikowi czasach robiło się po prostu nieformalny wywiad, ile dana firma płaci. Tajemnica, nie tajemnica, taką wiedzę zwykle dawało się zdobyć.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • koronka2012 05.12.18, 21:16
    10iwonka10 napisała:

    > W Polsce ja bym ter
    > az nie miala pojecia bo to jak gra w kota I myszke jak powiem za duzo to pomys
    > la ze mi sie w glowie przewrocilo albo firma nie bedzie miala w planie aby tyle
    > placic I nie dostane pracy jak powiem za malo to potem bede sie meczyc na za m
    > alej pensji….. Jak ludzie trafiaja w monkretna kwote ??

    Nie trafiają - mówią o swoich oczekiwaniach i albo to się wpisuje w budżet na dane stanowisko, albo nie. Robią rekonesans na rynku i mniej więcej wiedzą czego mogą się spodziewać. Są też raporty o zarobkach, dają mniej więcej pogląd. Nie twierdzę, że to idealny system, łatwiej byłoby szukać pracy znając warunki - ale jest jak jest.

    Pracodawca składa swoją propozycję, ale jeśli ktoś się sam nie ceni finansowo - to pracodawca też nie będzie. Po co firma miałaby przepłacać, skoro ludzie są skłonni pracować np. za tysiąc zł mniej niż ona jest w stanie zapłacić? life is brutal.
  • 10iwonka10 06.12.18, 21:59
    Ale to czasem strata czasu I loteria. W sumie dziwne ze kraje maja takie rozne rozwiazania . Ale jak ktos nie trafi bo powie za duzo to od razu firma mowi nie czy proponuje mniej? I kiedy to robia ? Marnuja czas na interview I na koncu? Dlatego sie zastanawiam nad tym bo np tutaj za bardzo podobna prace firmy placa roznie. Pensje tutaj podaje sie roczne ale np na takich srednich ksiegowych stanowiskach roznica moze byc do 5 tys funtow rocznie. Masz racje ze ktos sie nie ceni ale to tez moze byc brak pewnosci siebie, asertywnosci…..nie da sie ukryc ze zycie jest brutalne.
  • agulha 07.12.18, 00:32
    Kiedy ja myślałam dość poważnie nad pracą w Wielkiej Brytanii, to większość ofert pracy w moim zawodzie było bez podania pensji. I widzę, że tak jest nadal - pierwsze trafienie w Google'u:
    "BENEFITS - Excellent Salary, Car or car allowance, Healthcare, 25 days’ annual leave, Pension, Flexi Benefits".
    Inna rzecz, że nie ogarniam, dlaczego w kraju Unii (jeszcze...) urlop w normalnym wymiarze to ma być jakaś nadzwyczajna korzyść - przecież prawo to nakazuje. Co do "pension", nie wypowiadam się - czy chodzi o łaskę odkładania obowiązkowych składek na państwową emeryturę, czy o jakiś dodatkowy plan emerytalny.
  • 10iwonka10 07.12.18, 22:16
    Tutaj nie ma czegos takiego jak 'normalny wymiar ' urlopu- kazda firma ma inne zasady moze byc 21 dni - moze byc 35 dni . Z pension tez zalezy moze byc ze pracownik placi minimum 1-3 % I firma tyle samo a moze byc ze firma placi 10% To dotyczy prywatnych emerytur.
    Moze sie myle ale to ogloszenie zwiazane jest ze sprzedaza jakichs produktow I dlatego jest samochod . Przypuszczam ze dlatego nie podaja zarobkow moze nie sa wysokie a jest duza prowizja od sprzedazy. Dlatego moze nie podaja zeby nie zniechecac potencjalnych kandydatow. Natomiast dla 90% ofert place sa podane. Pierwsze z brzegu znalazlam w Cambridge na Reed ktore pojawily sie dzisiaj.

    www.reed.co.uk/jobs/jobs-in-cambridge?datecreatedoffset=Today&proximity=0
  • engine8 08.12.18, 01:37
    W S tanach urlop wogole nie jest prawnie nakazany - jest dobra wola pracodawcy ale wiekszosc to robi i wpisuje do kontraktu jako benefit a zasada bylo na poczatek 2 tygodnie a potem to sobie rosnie to 3-4 tygodni...
    No wiec ja zmieni9alem prace czesto i za kazdym rzem w nowej pravy dawano mi 2 tygodnie a jak mialem poprzednio wiecej to mi np za dodatkowe 2 tygodnie placono i radzono brac bezplatny...
    Ale ostatnio coraz bardzieje popularny jest zwyczaj - urlopow nieograniczonych.... Tzn zaklad mowi ze oficjalnie to wezmiesz sobie ile bedziesz potrzebowal i na ile szef sie zgodzi oczywiscie LOL a zwiazane jest to z tym ze przy oficjalnych ur;opach te pieniadze sa odkladane na poczet urlopu na specjlane konto i nie wykorzystane urlopy zamrazja pieniadze... a bardzo duzo ludzi nie wykorzystuje i od czasu do czasu zaklady chcac sie pozbyc tego "zapasu" zmuszaly ludzi albo do wykorzystywania albo preferowano im za urlopy niewykorzystany po prostu zaplacic...bo przeciez waznego i ciezko pracujacego sie nie wysle na pol roku czy dluzej... No ale jak ktos go "zebieral za dlugo wiec odkladano mniej a placono wiecej jako ze odkladano i placono po biezacych stawkach....
    No wiec teraz zaklady nie maja zadnych obligacji wyplacania .... z wierzchu to wyglada super zee mozna brac ile sie chce a tak naprawde to sposob na zmniejszenie.... bo legalnie sie urlopu nie ma...
  • agulha 07.12.18, 00:35
    Nieprawda. Jak firma uczciwa, to nie zaniża pensji człowiekowi tylko z tego powodu, że nie ma orientacji na rynku. Ja jestem tego przykładem - dostałam w obecnej firmie na początek prawie 2x tyle, ile powiedziałam (z tym, że chodziło o "początek" w tej firmie, a nie "początek" w tym zawodzie).
  • akle2 05.12.18, 15:22
    Jeśli Twój zakres obowiązków na danym stanowisku jest wyceniony tak, a nie inaczej (tzn. nie jest np. specjalistyczny, nie wymaga kompetencji, może to robić każdy, również po zawodówce), to moim zdaniem wiele nie ugrasz.
    Ale próbuj, co Ci szkodzi. Zrób wcześniej ściągawkę przed rozmową z listą swoich sukcesów, czyli pozytywnie załatwionych dla firmy spraw. Podkreśl atuty, że jesteś skuteczna, że załatwiłaś to i tamto, że pracujesz lepiej i szybciej, niż na początku, że zebrałaś stosowne doświadczenie, że nie miałaś wpadek, że klienci są zadowoleni, bo dobrze reprezentujesz firmę, że dzięki Tobie ta i ta sprawa przełożyła się na przychód dla firmy itp. Koniecznie przypomnij, że masz takie i takie wykształcenie i że szefowa może śmiało powierzyć Ci bardziej skomplikowane sprawy, niż tamtej koleżance po zawodówce. Może będzie to wymagało aneksowania umowy o pracę, ale chyba to dobrze. Życzę powodzenia.
    Aha, i kątem oka obserwuj, czy szefowa ma "dobry dzień", czy się uśmiecha itp; może tak być nie powinno, ale wiem, że gdy kogoś gryzą jakieś problemy, np. prywatne, to ta osoba przenosi niejako te problemy i swój zły humor na inne obszary i wtedy osoby postronne obrywają rykoszetem.
  • tt-tka 06.12.18, 00:55
    Tam u ciebie zdaje sie nie tylko placa nieszczegolnie, ale i nadgodziny wyrabisz nieodplatnie, dobrz pamietam ?
    Zbadaj rynek, podzwon po kilku firmach tej specjalnosci z pytaniem, ile oni placa / z pytaniem, czy zatrudniliby osobe z twoimi kwalifikacjami i doswiadzeniem za tyle a tyle (podajesz kwote wyzsza niz maz obecnie oczywiscie), a potem uzyj tych przykladow w rozmowie z szefowa. Nie ile zarabiaja kolezanki, tylko jaka jest cena tej pracy gdzie indziej. Albo poczekaj i zobacz, jaka podwyzke ona zaproponuje, a potem ewentualnie kontruj.
  • paniszelka 06.12.18, 08:31
    Tak, płacą bardzo mało. Plus taki,że umowa na czas nieokreslony, 7min do pracy i pewna stała,praca, weekendy wolne.
  • anula36 12.12.18, 23:09
    jak tam? rozmawialyscie? bo w sumie tydzien do swiat, a potem dni roboczych na palcach 1 reki.
  • engine8 13.12.18, 20:18
    Eh, nic nie bije tego aby sobie najpierw znalezc lepiej platna prace a potem przedstawic szefowej dokument ze sie zwalniamy. I jak zapyta dlaczego to mowimy prosto ze placa wiecej i jesli im na nas zalezy to przebija i wiemy ze jestesmy potrzebni a jak nie to dobrze zrobilismy ...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.