Dodaj do ulubionych

Jak nie rozmawiać przy świątecznym stole

27.12.18, 01:00

...oczywiście - nie rozmawiać na wybrane tematy.

Mniej-więcej tydzień temu wysłuchałam audycji w radiu o tym właśnie - że czekają nas spotkania z rodziną - której się nie wybiera - i że mogą się pojawić problematyczne kwestie. Polityka, religia, przegląd chorób, imigranci, kara śmierci, przyzwolenie na aborcję, stosunek do in vitro itd itd.

Zadziwiające - do studia dzwoniło mnóstwo ludzi i wyrzekało na kłopotliwych krewnych i znajomych, którzy świadomie lub bez złej woli poruszali konfliktowe tematy. Podawali różne sposoby, wśród których najczęściej pojawiał się ten najsmutniejszy - po prostu przestali zapraszać krewkich dyskutantów; dla dobra atmosfery rodzinnych spotkań wykluczyli ich z familijnego grona.

...jakieś inne pomysły?

--
śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
Edytor zaawansowany
  • tt-tka 27.12.18, 02:40
    Powiedziec, ze to nie jest odpowiednia okazja do takich dyskusji ? Z usmiechem ofkors.
    Zmienic temat, majac w odwodzie kilka atrakcyjnych dla zebranych.
    Poprosic inicjatora o pomoc w przynoszeniu czegos z kuchni i tam go spacyfikowac w cztery oczy.

    Moze pomoc przy Kims nieswiadomie prowokujacym klotnie. Na swiadomego prowokatora rzeczywiscie jedyny gwarantowany sposob to nie zapraszac.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • engine8 27.12.18, 03:34
    Dlatego m in w Stanach przy takich okazjach od dawna rozmawia sie glownie o kuchni, kinie i sporcie...
    Kiedys jak w Polsce byla praktycznie jedna religia, jedna polityka i wszyscy rowno uciemiezeni oraz zamnknieci w granocach wlasnego kraju to bylo latwiej - wszyscy narzekali i narzeklai mniej wiecej na to samo.... a teraz pojawiaja sie tacy co nie tylko nie narzekaja ale wrecz sie chwala oraz maja na wiekszosc tematow odmienne zdanie... i tego tolerowac sie lawo nie da. smile
  • horpyna4 27.12.18, 09:44
    Akurat jednej religii to w Polsce nie było, choćby dlatego, że nie panowała tu zasada "cuius regio, eius religio" i chętnie osiedlali się przybysze prześladowani w swoich krajach. Ale nie tylko, np. Jan Sobieski osadził w Polsce Tatarów, w stosunku do których miał dług wdzięczności za uratowanie tyłka podczas wyprawy wiedeńskiej.

    Fakt, że np. wyznawcy judaizmu byli zamkniętą grupą społeczną i nie siadali do wspólnego stołu z gojami, ale chrześcijanie niekatolicy (protestanci) bywali przemieszani z katolikami i sporo było mieszanych małżeństw; istniały też regiony, gdzie Polak był przeważnie ewangelikiem. Prawosławnych też nie brakowało, zwłaszcza na kresach wschodnich.

    Polscy muzułmanie, przeważnie Tatarzy osiedleni od lat, spolonizowali się i nie żyli na marginesie; później trafiło tu też trochę muzułmanów kaukaskich (np. Azerów), głównie białogwardyjskich oficerów, którym udało się zwiać bolszewikom. I ci oficerowie siadali do stołu z katolikami podczas świąt, jakoś nikomu to nie przeszkadzało; co bardziej religijni po prostu nie jedli wieprzowiny.

    Po prostu w dawniejszych czasach obowiązywały przy stole pewne zasady, m.in. odnośnie tematów rozmowy; jak ktoś ich nie przestrzegał, sam wykluczał się z kulturalnego towarzystwa.

    Co do polityki, to oczywiście masz rację. Wspólny wróg podczas zaborów jednoczył, podobnie było za PRL. Ale w okresie międzywojennym istniał dość ostry konflikt między endekami i piłsudczykami, więc w towarzystwie starano się trzymać ich daleko od siebie. Zwykle jakoś to się udawało.

    Obecny problem kłótni przy świątecznym stole raczej nie ma źródła w różnicy światopoglądów, tyko w dość powszechnym (przepraszam za niekulturalne określenie) schamieniu obyczajów.
  • 10iwonka10 27.12.18, 10:05
    Otoz to - rozpoczynanie dyskusji przy stole na tematy ktore sa kontrowersyjne to niestety objaw braku kultury.
  • engine8 27.12.18, 18:15
    To gdzie i kiedy mozna rozmawiac na tematy kontrowersyjne?
    Wg mnie? - ZAWSZE tylko kulturalnie... skupiac sie temacie i nie obrazac oponentow. A nam pierwsze co przychodzi to okreslnia medyczne na tych co inaczej mysla..- idiota, kretyn, wariat, zboczony....
  • 10iwonka10 27.12.18, 22:19
    Na tematy kotrowersyjne mozna rozmawiac w klubach dyskusyjnych…. nie na spotkaniach rodzinnych bo takie rozmowy w takim gronie zawsze zle sie koncza.
  • engine8 27.12.18, 23:36
    A dlaczego zle sie koncza? Dlatego moze ze rodzina nie jest spojna i kazdy ma inny poglad na podstawowe problemy?
    I moze lepiej to w rodzinie zalatwic?
  • mim_maior 28.12.18, 09:38
    A jak załatwić? Niektóre kwestie da się tylko nożem, niestety. Wtedy lepiej jednak nie załatwiać.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • 10iwonka10 28.12.18, 17:41
    Ja mysle ze problem w tym ze np znajomych, przyjaciol mozna sobie wybrac I rzeczywiscie mozna z nimi prowadzic ciekawe rozmowy. Ja kiedys bylam na takim kursie dyskusyjnym gdzie ludzie o odmiennych pogladach wlasnie szukali sensownych argumentow do swoich opini….ale w rodzinie tak jak I w pracy niestety ludzi sie nie wybiera I zawsze znajdzie sie ktos kot zepsuje atmosphere
  • engine8 28.12.18, 17:53
    Dlaczego zepsuje? Glownie dlatego ze jego poogaldy nie zgadzja sie z naszymi?
    A moze zamiast eliminowac to je poznac i sie zastanowic ze moze to my mamy problem i sie zastanowic?
    Unikanie konfrontacji i wymiany pogladow wcale nie jest takie odbre.... Nalezy sie jedynie uczyc aby te wymiany odbywaly sie w sposob cywilizowany... Raz sie uda, raz nie ale zawsze cos tom pozytywnego z tego wyniknie...
    Bo jak ktos ma inny poglad to moze on wcale nie jest zly i mnoze da sie poglady uzgodnic. A jak sie tego nauczyc jak tego unikamy?
    Bo np temat religi przeciez mozna sprawadzic do tego ze praktycznie wszytkie religie maj te zama podstawy - maja "boga" i religi wyznacza droge jak sie do neigo dostac - i kazda to widzi inaczej... i praktycznie wszytkie religie popieraja zasade szanowania blizniego...
    A to ze jedni maja ksiezy, inne pastorow a jeszcze inne ani tego ani tego to juze detaly ktorymi sie roznimy i mzemy sie a uczyc od siebie...
    I zwykle takich dyskusjach - czy to politycznych, czy religijnych - ktora sa ostre kiedy mamy tylko roznice, to energia opada kiedy sie okazuje ze wcale az tak bardzo sie nie roznimy.. i mamy wiecej wspolnego niz tego co nas rozni... A pytanie - "a co Ty osobiscie zrobiles(as) czy robisz aby to zmienic czy poprawic?" i dlaczego nie? zamyka wiele ust...
  • pavvka 28.12.18, 18:02
    Nie chodzi o same różnice poglądów, ale o sposób, w jaki się je wyraża. Bo owszem, są ludzie, którzy potrafią na tematy światopoglądowe rozmawiać w sposób cywilizowany z ludźmi mocno się różniącymi, ale wielu tego nie umie. A wystarczy, że jedna osoba zacznie się nakręcać i spiralę trudno jest zatrzymać.

    --
    Although it is not true that all conservatives are stupid people, it is true that most stupid people are conservative. - John Stuart Mill
  • engine8 28.12.18, 18:34
    Ale czesto nawet niezbyt mila dyskusja na tematy wazne jest lepsza niz brak dyskusji...
  • 10iwonka10 28.12.18, 20:45
    A ja mysle ze na wszystko jest czas I miejsce- oczywiscie ze dyskusje sa potrzebne I ludzie ktorzy nie maja opinii na zaden temat sa dosc nudni ale nie sadze ze Swiateczne spotkania rodzinne sa miejscem na to. Mysle ze lepiej powspominac jakies zabawne wydarzenia rodzinne, zaspiewac kolede...posmiac sie pozartowac niz wchodzic w powazne dyskusje.
  • engine8 29.12.18, 03:35
    Oczywiscie ale nie tylko i wylacznie..... zwlaszcze ze niektorych spotykamy jedynie z okazji Swiat
  • tt-tka 28.12.18, 21:42
    engine8 napisał(a):

    > Ale czesto nawet niezbyt mila dyskusja na tematy wazne jest lepsza niz brak dys
    > kusji...

    Do tego mam klub dyskusyjny i demonstracje, a nie rodzinne spotkania. I blagam, nie mow mi, co dla mnie lepsze.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • engine8 29.12.18, 03:37
    Ni emiwie Tobie co dla ciebie lepsze... Jedni preferuja wiedziec gdzie jest problem i nad nim pracowac a inni wola o problemach nie slys zec... i zostawiac je innym do rozwiazania. A potem sie np dziwia czemu PiS wygrywa.
  • bene_gesserit 28.12.18, 21:47
    engine8 napisał(a):

    > Ale czesto nawet niezbyt mila dyskusja na tematy wazne jest lepsza niz brak dys
    > kusji...

    Zależy, na czym ci zależy.
    Jeśłi na dyskusji, nawet niezbyt miłej, śmiało psuj atmosferę albo daj ją psuć innym. Jeśli na tym, żeby było miło, to raczej nie.




    --
    feminists aren't humorless just because your jokes suck
  • engine8 29.12.18, 03:40
    Zalezy mi nie tym aby bylo tylko milo ale przede wszytkim na tym aby bylo dobrze, uczciwie, etycznie, moralnie i sprawiedliwie...i cos tam jeszcze.
    Problemy trzeba rozwiazywac a nie unikac. A zeby problemy rozwiazac to trzebe je znac i rozumiec.
  • bene_gesserit 29.12.18, 11:27
    Z założeniem, że to ty jesteś tym dobrym i uczciwym, z licencją na etykę, moralność i sprawiedliwość. Albo po twojemu, albo się nie da. Ty, rycerz nad śledzikiem będziesz nawracał, gwałcąc społeczne normy i psując innym wieczór.

    Poczytaj, co inni forumowicze z lubością robią z takimi jak ty. P r z e s t a j ą i c h z a p r a s z a ć. Nie zdziw się, jeśli to cię w końcu spotka (a rodzina odetchnie z ulgą).

    --
    feminists aren't humorless just because your jokes suck
  • tt-tka 29.12.18, 11:32
    bene_gesserit napisała:


    >
    > Poczytaj, co inni forumowicze z lubością robią z takimi jak ty. P r z e s t a j
    > ą i c h z a p r a s z a ć.

    A otoz big_grin
    Taki z misja nawracania (obojetne na co) to gwarantowany sposob na zepsucie innym wieczoru. I alkohol jest mu do tego doskonale zbedny. Wystarczy publicznosc, naprawde.




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • mim_maior 29.12.18, 13:50
    Jak jakiś wujek próbuje mi za każdym razem wyjaśniać, czemu powinnam czerpać wiedzę o świecie z TVN albo głosować na PiS, albo też bronić konstytucji tudzież ewentualnie powstrzymać najazd islamu, to taki wujek spędza następne święta w zupełnie innym towarzystwie. Razem ze swoją moralnością, etyką i poczuciem misji.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • engine8 29.12.18, 19:11
    No wlasnie dlaczego? A moze on ma racje czy duzo racji? Moze gdybyscie szczerze wyjasnili sobie co i dlaczego to by sie okazalo ze ani jedna ni druga stacj anie sa idelane i obie w sumie takie same? I nie ma sie o co klocic bo oboje maci eczesciowo racje i powody aby tak anie inaczej myslec?
    A tak to sie nie spotykasz z wujkiem i mowisz ze to "rodzinne" swieta gdzie ludzi powinni sobie przebaczac?
    I tak wlasnie rozwalaj sie ukady rodzinne - nie umiemy sluchac ze zrozumieniem i nie umiemy wybaczac albo spozierac na problem z obu stron...
    "Nie to wazne czyje co je - wazne to je co je moje"
  • 10iwonka10 29.12.18, 20:20
    Niestety w wielu rodzinach jest jeszcze jeden problem....W stylu ' ja zycie przezylem I wiem lepiej niz ty Ty jestes jeszcze mlody/mloda nic nie wiesz o zyciu wiec sluchaj co starsi mowia'- I tak sie koncza 'konstruktywne' dyskusje.
  • engine8 29.12.18, 23:05
    I w tych stwierdzenieach takze niestety jest duzo prawdy... A ze starszymi niekoniecznie sie trzeba zgadzac ale trzeba ich sluchac i sie uczyc.
  • bene_gesserit 30.12.18, 00:15
    Zaawansowany wiek nie jest, niestety, gwarancją mądrości i dojrzałości. Oraz znajomości i przestrzegania reguł dobrego wychowania.

    --
    a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem, bo odrodzisz sie czlowiekiem'
  • engine8 30.12.18, 02:17
    Wiek nie jest gwarancja niczego poza duzym zbiorem informacji opartym na popartym obserwacjami.
  • 10iwonka10 30.12.18, 15:43
    A z moich obserwacji mlodzi ludzie ( oczywiscie sa wyjatki) podchodza z wieksza tolerancja to otoczenia niz wlasnie to starsze pokolenie.
  • engine8 30.12.18, 22:00
    I sadzisz ze wieksza tolerancja to lepsze rozwiazanie? Ja akurat nie zawsze sie z tym zgadzam.
    Chba czesciej wartosci konserwatywne maja wieksze szanse przetrwania...
  • 10iwonka10 30.12.18, 22:19
    Ja osobiscie wole towarzystwo ludzi ktorzy sa otwarci na zmiany I tolerancyjni bo rozumiem ze kazda dyskusja z toba wyglada tak ze to TY MASZ ZAWSZE RACJE a twoj problem to przekonac innych do twoich racji to cos jak cross pomiedzy preacher I Jehova witnesses. Ja osobiscie omika tego typu ludzi szerokim lukiem w realnym zyciu.
  • bene_gesserit 30.12.18, 22:42
    Gdyby 'większe szanse przetrwania miały wartości konserwatywne' ciągle żylibyśmy w epoce sprzed rewolucji neolitycznej, engine ;D

    --
    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
  • engine8 30.12.18, 23:31
    Porownaj sobie swiatowe "panstwa" czy spoleczenstwa i zobacz ktore przetrwalo najdluzej?
    Zauwaz ze liberalizm prowadzi spolczenstwa ku upadkowi i samozniszczeniu.... Aborcja, zwiazki homo, rozwody, legalizacja uzywek itp wszytko prowadzi do gwaltownej redukcji populacji ..
    I jedno planstwo an swiecie ktore sie temu przeciwstawia jak na razie przetrwalo najduzej na swiecie i nie ma sobie rownych pomimo ze forma rzadow jest bardzo konserwatywna monarchia absolutna a nie demokracja.....

  • bene_gesserit 30.12.18, 23:49
    he he he.

    Nic dziwnego, że walczysz ze smokami pod choinką.

    --
    Żona pierze, gotuje, sprząta, robi zakupy i opiekuje się dziećmi, mąż wbija gwoździe, pilnuje domostwa przed niedźwiedziami i zombie oraz zdobywa żywność na polowaniu.
  • engine8 31.12.18, 02:46
    WHO??
  • 10iwonka10 31.12.18, 18:47
    Mylisz kompletnie 2 pojecia- 'neoliberalizm' europejski ktory nie jest niczym dobrym i tez mi sie nie podoba bo tak naprawde ma niewiele wspolnego z liberalizmem a tolerancje I otwartosc na zmiany to dwie rozne rzeczy. Idac twoim tokiem rozumowania powinnismy wciaz wierzyc ze to slonce krazy wokol ziemi bo to chyba wlasnie ludzie o konserwatywnych pogladach spalili za takie heretyckie poglady Giorda Bruno na stosie? Zatwardziali konserwatysci wstrzymuja wszelki rozwoj nauki, techniki….co w tym dobrego?
  • engine8 29.12.18, 19:07
    Alez skad takie domysly ze to ja jestem ten zly i denerwujacy? - mam nadzieje ze oni bardziej mnie nie lubia niz ja ich LOL Ale ciagle przychodzo i dyskutuja wiec widac to potrzebne...
  • asia.sthm 27.12.18, 14:40
    > dla dobra atmosfery rodzinnych spotkań wykluczyli ich z familijnego grona.

    > ...jakieś inne pomysły?

    Ja bym przede wszytkim wykluczyla alkohol.
    Nie da sie niczego ustalic (zakazane tematy) ani sterowac rozmowami jesli goscie sa podchmieleni. Wystarczy jeden podchmielony na irytujaco i cale spotkanie bierze w leb.
    Dlatego uwazam bezalkoholowe spotkania moze nie za gwarancje udanych swiat, ale przynajmniej za najlepszy start do udanych swiat.
    Najbardziej uciesza sie dzieci, a przeciez to dla nich te swieta maja byc magiczne.


    --
    - Jezusicku, Jendrek, psecie ty mas ciupaske w plecach!
  • aqua48 27.12.18, 16:00
    asia.sthm napisała:

    > Ja bym przede wszytkim wykluczyla alkohol.

    Nie znam spotkań świątecznych z podchmielonymi uczestnikami, (dla mnie to kosmos) natomiast krewkim dyskutantom, wampirom energetycznym, wiecznym narzekaczom na wszystko, mającym zawsze rację i dezawuującym każdego, wcale alkohol nie jest potrzebny. By mogli rozwinąć w pełni skrzydła wystarczy im publiczność. Zatem jedynym sposobem na takich "czasoumilaczy" jest pozbawienie ich widowni w najłatwiejszy możliwy sposób - przez wykluczenie ich z towarzyskiego grona.
  • asia.sthm 27.12.18, 17:27
    > w najłatwiejszy możliwy sposób - przez wykluczenie ich z towarzyskiego grona.

    Tak, to jest najlepsze rozwiazanie, ale jesli to jest ktos bardzo bliski komus tobie bardzo bliskiemu? Przeciez nie zawsze sie da.
    Mnie jest trudno uwierzyc zeby towarzyski upierdliwiec byl w jednakowym stopniu trudnym do poskromienia na trzezwo i po spozyciu alkoholu. Nie czaruj. Czlowiek trudny bedzie po alkoholu nie do wytrzymania, chyba ze usnie pod stolem.

    --
    http://s4.tinypic.com/2z40pdi_th.jpg
  • aqua48 27.12.18, 21:56
    asia.sthm napisała:

    > > w najłatwiejszy możliwy sposób - przez wykluczenie ich z towarzyskiego gr
    > ona.
    > Tak, to jest najlepsze rozwiazanie, ale jesli to jest ktos bardzo bliski komus
    > tobie bardzo bliskiemu?

    To sorry, ale nie zapraszasz obu tych osób...albo nie zapraszasz ich w towarzystwie innych. Sama dla tej "bliskości" możesz znosić co zechcesz. Narażanie innych gości na nieprzyjemności jeśli nad taką osoba nie zapanujesz jako gospodyni, jest po prostu nieuprzejme wobec nich.

    > Czlowiek trudny bedzie po alkoholu nie do wytrzymania, chyba ze usnie pod stolem.

    Wiesz, dla mnie impreza na której ludzie się upijają tak że są niemożliwi do zniesienia, by w końcu usnąć pod stołem to chyba impreza w remizie strażackiej, a nie normalne spotkanie.

  • asia.sthm 27.12.18, 22:11
    > Sama dla tej "bliskości" możesz znosić co zechcesz.

    Aquo, to bylo tylko hipotetyczne zalozenie - niepotrzebnie mnie pouczasz. Chyba sie rozpedzilas.

    --
    - Jezusicku, Jendrek, psecie ty mas ciupaske w plecach!
  • aqua48 28.12.18, 09:44
    asia.sthm napisała:

    > > Sama dla tej "bliskości" możesz znosić co zechcesz.
    >
    > Aquo, to bylo tylko hipotetyczne zalozenie - niepotrzebnie mnie pouczasz. C
    > hyba sie rozpedzilas.
    >
    Nie pouczam Cię, jeśli tak to odebrałaś, przepraszam, tylko sygnalizuję, że to co Ty możesz z mniej lub bardziej zaciśniętymi zębami znosić, bo to dla Ciebie bliska osoba, z jakiś powodów ważna, dla innych Twoich gości może być dużo większym dyskomfortem.
    Akurat zdarzyło mi się w podobnej sytuacji być tym "dalszym" gościem i z podobnego powodu zrezygnowałam z uczestnictwa w takich wyjątkowo niemiłych spotkaniach. Po co mi obecność na spotkaniach na których jedna zaproszona para cały czas się kłóci się sobą, dogryzając sobie niemiłosiernie i waląc na odlew ripostami, tak, że inni nie mogą dojść do głosu, a po spotkaniu wychodzą wymęczeni psychicznie, za to kłótliwa para jak skowroneczki bo już wyrzucili z siebie wszystkie złe emocje..
  • asia.sthm 28.12.18, 16:04
    @aqua48
    > Nie pouczam Cię, jeśli tak to odebrałaś, przepraszam, tylko sygnalizuję, że to co Ty możesz z mniej lub bardziej
    > zaciśniętymi zębami znosić, bo to dla Ciebie bliska osoba, z jakiś powodów ważna, dla innych Twoich gości może być > dużo większym dyskomfortem.

    Poczulam sie troche dotknieta twoim podejrzeniem ze JA bylabym w stanie cos takiego znosic z zacisnietymi zebami.
    Nie zdarzylo mi sie i pewnie nie zdarzy gdyz swpich gosci znam, wszystkich lubie - nie zapraszam wichrzycieli swiatecznych spotkan w moim domu. Z cudzych domow tez nigdy nie musialam w poplochu uciekac, nie pamietam zadnych przykrych incydentow. Moze dlatego ze bywam u gospodarzy tez umiejacych dobrac towarzystwo.
    Znam jednak "tryliony" opowiesci o rozwalonych swietach wlasnie z powodu nieposkramialnych charakterow najczesciej podkreconych konsumpcja wielu procetow. I co najsmutniesze, powtarza sie to co roku. Jedyna pociecha ze dzieci coraz starsze i niedlugo zaczna pryskac z domu w dniu spotkan "rodzinnych".

    --
    po prostu, prosto z mostu...
  • pavvka 28.12.18, 01:23
    aqua48 napisała:

    > Wiesz, dla mnie impreza na której ludzie się upijają tak że są niemożliwi do zn
    > iesienia, by w końcu usnąć pod stołem to chyba impreza w remizie strażackiej, a
    > nie normalne

    Powyżej użyto słowa "podchmielony", które wg PWN oznacza 'lekko pijany'. Czyli mówimy o stanie po spożyciu 2 kieliszków wina, a nie takim, w którym się spada pod stół.
    --
    Although it is not true that all conservatives are stupid people, it is true that most stupid people are conservative. - John Stuart Mill
  • aqua48 28.12.18, 09:36
    pavvka napisał:

    > Powyżej użyto słowa "podchmielony", które wg PWN oznacza 'lekko pijany'. Czyli
    > mówimy o stanie po spożyciu 2 kieliszków wina, a nie takim, w którym się spada
    > pod stół.

    Odniosłam się do tego zdania Asi, cytuję: Czlowiek trudny bedzie po alkoholu nie do wytrzymania, chyba ze usnie pod stolem".

    --
  • annthonka 27.12.18, 17:29
    To fakt, u mnie wigilia jest w ogóle bezalkoholowa, a prowokatorowi wcale to nie przeszkadzało w szukaniu zaczepki.

    Sama nie bardzo wyobrażam sobie święta z podchmielonymi uczestnikami, bo to nie nocna impreza dla doroslych tylko szczególna, rodzinna okazja, w którą w pełni zaangażowane są dzieci. Jednak, zdaje się, w wielu domach takie rozmowy toczone przez niezbyt trzeźwych wujków są nieodzownym elementem spotkań świątecznych. Może gdyby tak było o dwa kieliszeczki mniej, to i dyskusja byłaby mniej zażarta, nie wiem.
  • engine8 27.12.18, 23:40
    W dobrych i porzdnych rodzinach nie powonno byc takich problemow... tak ze nalezy rozdzileic okazje czyto rodzinne od zbieraniny towarzyskiej...
  • annthonka 28.12.18, 14:35
    Nie mam nic przeciwko imprezom mocno alkoholowym, ale powinny się one odbywać bez obecności dzieci.
    Na wszystko jest czas i miejsce.
  • engine8 28.12.18, 17:20
    Zgoda. Dzieciom nalezy dac tablety i wlaczyc gry komputerowe tak glosno aby tego nie widzialy ani nic nie slyszaly...
    Po pierwsze to nei powinoo byc imrez mocno alkoholowych a po drugie dzieci wcale nie sa glupsze od nas jak bylismy w ich wieku i wszytko widz i slysza nawet jak nie wygladaja ze tak jest...
  • engine8 27.12.18, 18:17
    A ja mysle ze odwrotnie.. .bardzo duzo alkoholu pomaga. Kiedy ludzi wypija troche to sobie grzechy wypominaja a kiedys sie pudziom placza jezyki to zaczynaj mowic jak sie nawzjem kochaja
  • annthonka 27.12.18, 15:13
    Właśnie trzy dni temu nagimnastykowałam się niemożebnie, żeby spacyfikować prowokatora i uratować resztki wigilijnej atmosfery. Z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że był to ostatni raz, kiedy spędziłam z tą osobą jakiekolwiej święta.

    Miarka się przebrała. Nie dla mnie podchody ze sztuczną zmianą tematów, próbą zaangażowania w pomoc w kuchni, itp. Może niezgodne z SV, ale stwierdziłam, że ja też te święta chcę spędzić przyjemnie z bliskimi, bez ciągłego nadstawiania ucha z czym i kiedy taki typek wyskoczy.
  • horpyna4 27.12.18, 15:36
    I słusznie. Nie należy paskudzić sobie świąt przez kogoś takiego. Niech spędza święta w towarzystwie podobnych sobie, a nie kulturalnych ludzi.

    Jest to jak najbardziej zgodne z SV - unikać sytuacji, których "gaszenie" może wymagać rzeczywiście zawieszenia zasad SV na kołku.
  • tt-tka 27.12.18, 17:32
    Zgadzam sie. I zaznaczylam, ze podchody moga poskutkowac przy osobie nieswiadomie wrzucajaca trefny temat, nie na swiadomego prowokatora.
    natomiast co do prohibicji nie zgadzm sie. Nie pijemy tyle, by sie podchmielic, natomiast nie widze powodu do odmawiania sobie kieliszka czystej pod sledzia i lampki miodu pitnego do piernika, skoro lubie i mam ochote wypic. mam siedziec na sucho dlatego, ze kto inny nie potrafi lub nie chce sie zachowac przyzwoicie ? O nie. Niech on siedzi. Sam.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • engine8 27.12.18, 18:29
    Dokladnie..
    Ale jak sie popiera i PiS i kosciol i aborcje to kogo zapraszac? smile
  • tt-tka 27.12.18, 19:30
    Osoby, ktore swoje przekonania i poparcie potrafia na czas spotkania zostawic na wycieraczce ?
    przeciez nie chodzi o kontakty swiateczno-towarzyskie tylko jednako myslacych smile
    Chodzi o osoby na tyle wychowane, by w czasie swiatecznego spotkania nie poruszac tematow tego typu, a mowic (i umiec mowic) o czym innym.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • bene_gesserit 27.12.18, 21:50
    Jak napisałam: chodzi o rodzinę, której się nie wybiera. Co, jeśli krewkim dyskutantem politycznym jest matka rodu? Nie zapraszać na wigilię? Się raczej nie da.

    Do studia podczas opisanej audycji zadzwoniła słuchaczka, która jest agnostyczką, jej mama - gorliwą katoliczką w bardzo tradycyjnym stylu, brat - buddystą, a siostra z mężem są prawosławni. I, o dziwo, akurat oni potrafili się dogadać co do nieporuszania tematów, które ich mogły poróżnić. To samo jest w mojej rodzinie, tyle że politycznie - zwłaszcza dalsi krewni reprezentują wszelkie możliwe opcje polityczne, w tym skrajne (na szczęście bez opcji faszystowsko-nacjonalistycznej). I nigdy nie było jakichś z tego powodu kwasów, mamy całe mnóstwo innych tematów do gadania.

    W audycji padł jeden fajny pomysł: żeby ustawić na początku spotkania na stole puszkę, umówić się, na co idą ewentualne pieniądze do niej zebrane i ustalić stawkę. Jeśli ktoś zapędzi się w polityczny róg - płaci.

    --
    ~herbatka u pani Dulskiej~
  • aqua48 27.12.18, 22:08
    bene_gesserit napisała:

    > Jak napisałam: chodzi o rodzinę, której się nie wybiera. Co, jeśli krewkim dysk
    > utantem politycznym jest matka rodu? Nie zapraszać na wigilię? Się raczej nie d
    > a.

    Da się, da. Nie zaprasza się i nie bywa u toksycznych ludzi. Jak to mówią podobno od paru wieków: "unikaj głośnych i hałaśliwych, unikaj głośnych, są udręką ducha" oraz dalej - "w zgiełkliwym pomieszaniu życia zachowaj spokój ze swą duszą".. Moim zdaniem te słowa są nie tylko w idealnej zgodzie z zasadami s-v, ale i pozostają ciągle aktualne.
  • bene_gesserit 27.12.18, 22:54
    aqua48 napisała:

    > Da się, da. Nie zaprasza się i nie bywa u toksycznych ludzi.

    W mojej rodzinie krążą legendy o polityczno-obyczajowych sporach, które wybuchały między dwojgiem starszych członków mojej rodziny - ludowca i przedwojennej damy-z-wyższych sfer. Spory były złośliwe i gwałtowne - ale po kwadransie ucichały i był spokój. Rodzina się przyzwyczaiła, było to traktowane jako coś w rodzaju rytualnej atrakcji wink Nie każdy, kto próbuje głosić swoją prawdę i/lub daje się prowokować, jest toksyczny. IMO przesadzasz.

    Jak to mówią podob
    > no od paru wieków: "unikaj głośnych i hałaśliwych, unikaj głośnych, są udręką d
    > ucha" oraz dalej - "w zgiełkliwym pomieszaniu życia zachowaj spokój ze swą dusz
    > ą"..

    'Dezyderata' to tekst z 1926 roku.

    Moim zdaniem te słowa są nie tylko w idealnej zgodzie z zasadami s-v, ale
    > i pozostają ciągle aktualne.

    Aktualne, tyle ze nie muszą przystawać do tej sytuacji.




    --
    Socjologia kobiety a sprawa Jaxy.
  • tt-tka 27.12.18, 22:52
    bene_gesserit napisała:

    > Jak napisałam: chodzi o rodzinę, której się nie wybiera. Co, jeśli krewkim dysk
    > utantem politycznym jest matka rodu? Nie zapraszać na wigilię? Się raczej nie d
    > a.

    Da sie, da smile
    Bywamy u matki rodu oddzielnie, albo zapraszamy raz ja, raz innych, albo dzielimy gosci wg pogladow i gdy juz naslodza sie ich zgodnoscia, zaczna mowic o czym innym. Byla dluzsza dyskusja nt po sasiedzku, ale wymiksowanie nawet najdostojniejszej osoby jest mozliwe. Co nie znaczy - bezbolesne, niestety. Albo foch/gleboka obraza, albo klotnia/napieta atmosfera przez caly wieczor. To ja juz wolalabym jedna obrazona osobe niz wszystkich spietych i zdenerwowanych.

    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • engine8 27.12.18, 23:42
    A dlaczego nie prouszac temtow religii - przeciez nie ma lepszej okazji aby sobie pokazac ze w sumie wszyscy zmierzja w ta sama strone ale troszke innymi sciezkami.... dlaczego wojawac a nie robic tego co sie powinno - pokoj?
  • bene_gesserit 28.12.18, 00:26
    Idąc twoją ścieżką rozumowania, niechybnie można dojść do wniosku, że i o polityce można rozmawiać - w końcu większości ludzi, obojętnie od sympatii politycznych, chodzi o dobro kraju i jego mieszkańców.

    Sęk w tym, że możemy je rozumieć inaczej. Skrajnie inaczej. Noi - kwestie światopoglądowe, związane z i religią (z polityką jednocześnie też - stosunek do kary śmierci, małżeństw jednopłciowych, prawa do aborcji, pacyfizmu, wegetarianizmu itd) to dopiero zarzewie konfliktów!

    --
    - Kiedy zorientowałaś się, Pani, że jesteś Boginią?
    - Cóż, pewnego dnia modliłam się i nagle zrozumiałam, że mówię do siebie.
  • engine8 28.12.18, 17:25
    Ah i o polityce oczywiscie tez.... Przeciez nie mozna siedziec i spokojnie przechodzic obok jak brat czy siostra ciagle ogladaja TVP i ich poglady sa dokladnie takie jakie komentatorzy sugeruja byc powinny... smile
    No bo w koncy impreza jest pare godzin i potem nie bedzie juz okazji aby ludzi uswiadomic i beda zyli w tej blogiej nieswaidomosci przez caly rok.... a jak przyjdzie do glosowania to kto wie czy znow na PiS nie zaglosuja..... LOL
  • bene_gesserit 28.12.18, 21:49
    Nie da się przekonać przekonanych. Tak czy siak, rodzinne spotkania, zwłaszcza świąteczne, to nie jest pora na polityczną agitację.

    --
    Socjologia kobiety a sprawa Jaxy.
  • mgla_jedwabna 02.01.19, 19:31
    Najczęściej poruszanie tematów religijnych oznacza, że osoby religijne będą podkreślać na różne sposoby wyższość swojego światopoglądu oraz przypisywać cechy negatywne osobom, które tego światopoglądu nie podzielają.
  • engine8 27.12.18, 23:38
    To o co w takim razie tak naprawde chodzi w tych rodzinnych spotkaniach?
    Odwalioc obowiaze przybycia, moze kupic prezent i nie dyskutowac o waznych problemach udawac ze wszyrko jest OK nawet jeslio nie jest? I o czym w takim razie rozmawiac?
  • tt-tka 27.12.18, 23:45
    My spotykalismy sie, zeby pogadac. Miedzy innymi smile
    Z tym ze zasada, ze tematow zapalnych przy okazjach swiatecznych nie porusza sie - obowiazywala i byla przestrzegana. Innych nie brakowalo. A na zapalne mozna bylo pogadac przy innej okazji, nie tak swiatecznej, w mniejszym gronie czy bilateralnie.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • engine8 28.12.18, 17:26
    Tzn pogadac o czym?
  • annthonka 30.12.18, 10:24
    Nie ma ściśle ustalonych tematów. Ktoś coś powie, inny podchwyci i rozmowa się toczy. W naturalny sposób ewoluuje, przechodzi z tematu na temat. Przy dużych wigiliach nieraz toczy się kilka rozmów na raz. Na przykład - ktoś pochwalił pyszne śledzie, ktoś inny powiedział, że niedawno słyszał o fajnym przepisie na śledzie, który chce wypróbować i dyskusja schodzi na kulinaria. W tym samym czasie ktoś inny opowiada zabawną historię, która go spotkała w warsztacie samochodowym, kolejna osoba się dołączy i przez chwilę potoczy się rozmowa o motoryzacji. W międzyczasie któryś dzieciak powie albo zrobi coś zabawnego, wszyscy się pośmieją. Ktoś niechcący rozleje barszczyk, inny poprosi o podanie potrawy, która stoi na drugim końcu stołu. Itp., itd.

    Naprawdę można posiedzieć przy świątecznym stole nie rozmawiając o polityce, religii, czy pieniądzach.
  • engine8 30.12.18, 22:03
    Czyli gadanie o niczym byle nie ryzykowac konfliktu czy roznicy zdan? I wlasnie o to mi chodzi ze spotykamy sie nie wiadomo po co i jedynym celme jest aby sie nie posprzeczac.... A wlasnie jedynie dyskusje konkretne nawet ostre moga cos poprawic...
  • basia_styk 30.12.18, 22:54
    engine8 napisał(a):

    > Czyli gadanie o niczym byle nie ryzykowac konfliktu czy roznicy zdan? I wlasni
    > e o to mi chodzi ze spotykamy sie nie wiadomo po co i jedynym celme jest aby si
    > e nie posprzeczac.... A wlasnie jedynie dyskusje konkretne nawet ostre moga cos
    > poprawic...

    Zdaje się, że spotykamy się, by święcić Boże Narodzenie? Co z zasady powinno być świętem radosnym, pokój czyniącym...
  • bene_gesserit 28.12.18, 01:02
    engine8 napisał(a):

    > To o co w takim razie tak naprawde chodzi w tych rodzinnych spotkaniach?

    O bliskość. A o cóż by innego?

    > Odwalioc obowiaze przybycia, moze kupic prezent i nie dyskutowac o waznych prob
    > lemach udawac ze wszyrko jest OK nawet jeslio nie jest? I o czym w takim razi
    > e rozmawiac?

    Pytasz poważnie?


    --
    śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
  • engine8 28.12.18, 17:37
    No o jak bliskosc skoro trzymamy sie od bardzo waznych pogladow na teramty moralnosci, przyszlosci kraju i rodziny na ogroma odleglosc...
    A pewnie ze powaznie.
    Ja to zawsze mwie zeby na koniec imrezy rodzinnej zostawic pare listkow oplatka i obowiazkowo sie przperosic i nim podzielic prze rozstaniem .... a potem "do rzeczy"... Jakby tak rodziny przynajmniej raz w roku do pionu nie ustawic to by sie kto wie co stalo.....zaczeliby aborcje popierac i jeszcze by w to uwierzyli albo by sie do Swiadkow Jehowy zapisali.. i PO nie wspomne.... A tak to sie wykrzycza , nagadaja i naburmusza , na koncu przeprosza a potem w domu przemysla i juz na te wiadomosci w TV beda patrzec z odrobina dystansu...
    A na drugi rok przyjda na wigile z lepszymi argumentami.... smile
    Ja bratu nie miwe ze TV klamie albo ze on glupi jak tego slucha ale mowie ze TV jest natyle glupia ze mysli ze my to idioci i kit nam wsiskaja....
    A do religii nic nie mam i uwazam ze jest dobra i potrzebna.. Nie wszytkim i nie koniecznia taka jak ja niektorzy ksieza interpretuja ale nalezy te rzeczy rozdzielic....i ludzi religijnych szanowac....
    Podobnie z no z TV Trwam i PiS - Dlaczego tak sobie pozwalaja? BO MOGA.. Ludzi tego potrzebuja, sluchaja i wierza....i jak chca placic to ich wola.... Komu si enie podoba to prosze zrobic konkurencyjna,
    A jak PiS wygrywa tzn ma za soba wiekszosc.... I albo sie trzeba z tym pogodzic albo zaoferowac cos lepszego....
    Siedzenie, nic nie robienie i narzekanie to bylo domena poprzednich pokolen. Obecne pokolenie ma byc pokoleniem czynow albo .... emigrantow...
    I sobie pogadamy a potem wypijemy na rozstanie, podzileimy sie oplatkiem.. i do nastepnego smile))
  • tt-tka 28.12.18, 17:57
    engine8 napisał(a):


    > Ja to zawsze mwie zeby na koniec imrezy rodzinnej zostawic pare listkow oplatka
    > i obowiazkowo sie przperosic i nim podzielic prze rozstaniem

    A ja to zawsze mowie, zeby zachowywac sie tak, by potem nie trzeba bylo przepraszac.
    Oraz u nas nie ma oplatka.
  • engine8 28.12.18, 18:35
    No wlasnie - moze przy tej okazji warto cos zmienic i go miec? Bo przeciez to nei trujacy a burzacy mury i wprowadzjacy pokoj kawelek chleba?
  • bene_gesserit 28.12.18, 21:57
    Opisujesz jakąś dziwaczną strategię. Pożreć się, żeby potem się poopłatkować, żeby za rok znowu się pożreć.

    Wygląda na to, że potrzebujesz tego żarcia się. Mi się to nie wydaje fajne.

    --
    ~herbatka u pani Dulskiej~
  • engine8 29.12.18, 03:42
    Sa rozne wersje "kochania sie" ... Ci co sie nie sprzeczaja zwykle sie nie kochaja a jedynie toleruja... Jak kogos kochasz to pracujesz na tym aby byl madry i swiadomy swoich czynow..
  • bene_gesserit 29.12.18, 11:24
    To, co opisujesz, to nie jet wieczór wigilijny, tylko parada twojego ego. Według ciebie jesteś światlejszy i mądrzejszy od niego i z wyżyn tej światłości i mądrości próbujesz mu wskazać właściwą ścieżkę, gdyż nieszczęsny błądzi. Wskazać przy pomocy nader sensownego argumentu 'głupi jesteś'.

    Bez obrazy, ale tylko prawdziwy idiota dał by się nabrać na takie plewy. Wychodzi na to, że z was dwóch ty w swoim 'polemicznym' zapale jesteś tym mniej mądrym.

    --
    a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem, bo odrodzisz sie czlowiekiem'
  • engine8 29.12.18, 19:14
    A moze jest wlasnie odwrotnie i ja sobie cenie ze mnie uswiadomiono? Nie przychodzi cos takiego do glowki?
    A taki ktos madry jak Ty po prostu w taka dyskusje sie nie musi dac wciagnac i sobie odejdzie "na z gory uplanowane pozycje" jesli go tego typu dyskusje nie interesuja? A jak sie da to nie tego ale siebie powinien uwazac za idiote.
  • bene_gesserit 29.12.18, 22:34
    Powyżej czy poniżej opisałeś w skrócie te 'dyskusje'. Wynika z nich, że jesteś w nich szeryfem Jedynej Prawdy, w lśniącej zbroi w dodatku.

    Jeśli tego typu kuriozalna imo sytuacja - rytualne przywalanie sobie - bawi wszystkich zebranych, to wasza sprawa. Może też tak być, że wloką się na to spotkanie raz w roku i dziękują bogu, że jest to tylko raz w roku.

    Tak czy inaczej - jest to wbrew regułom s-v. Tego typu dyskusje, właśnie ze względu na to, że wiążą się z nimi określone emocje, nie powinny być miejsca i zasady bardzo ściśle to regulują.

    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • bene_gesserit 28.12.18, 21:55
    To, co opisujesz, nie ma nic wspólnego z manierami.
    Oczywiście, między bliskimi mogą być inne zasady. Nie widzę jednak sensu w obyczajowo-politycznej agitce podczas takich spotkań. Imo naiwnością byłoby sądzić, że się kogoś przekona w taki sposób. Przekonuje się raczej czynami, przekonuje życie, stawiając przed niespodziewanymi wyborami, które mogą przewartościować nawet trwałe postawy. Przekonać ewentualnie można niedoświadczonego nastolatka, nastawiając go tak lub siak. Ale nie 'mówię mu, że jest głupi', przecież to, bez obrazy, głupie właśnie.

    --
    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
  • mgla_jedwabna 02.01.19, 19:36
    Można opowiadać o swoich doświadczeniach, które miały miejsce od czasu ostatniego spotkania/spędzi rodzinnego w taki sposób, by nikogo nie urazić. Można z pielgrzymki do Lourdes zrobić relację z wakacji, a nie pretekst do narzekań, jak to świat popada w grzech, wszystko przez "modę na tolerancję". Można ponarzekać nawet, np. że nie dostało siè spodziewanego awansu w pracy, nie wykłócając się przy tym, że dziki kapitalizm, Janusze biznesu i jesteśmy sto lat za Norwegią, wiocha.
  • engine8 03.01.19, 01:54
    Mozna ... jesli reszta jest tym zainteresowana.. A jesli ludziska az sie pala do dyskusji politycznych czy religijnych to dlaczego ich zmuszac do nudnych i malo interesujacych?
  • asia.sthm 03.01.19, 12:02
    Taaa, ludziska az sie pala do dyskusji z Engine, you wish big_grin
    Kon by sie usmial.

    --
    https://forumdlazycia.files.wordpress.com/2014/06/linia-ozdobna_www-margonem-pl.gif
  • engine8 03.01.19, 18:53
    I wish.... smile
    Poza tym okres swiateczny za nami -
    No a coraz to czestsze jest ze ludzi sie juz nie sadza przy stole a to daje "wolnosc" poruszania sie wiec mozna krazyc i wybierac sobie albo opuszczac grupy i dyskusje wg uznania..
  • nocnymarek2 28.12.18, 08:56
    tt-tka napisała:

    >> to kogo zapraszac?
    > Osoby, ktore swoje przekonania i poparcie potrafia na czas
    > spotkania zostawic na wycieraczce ?

    Osoby, które potrafią swoje przekonania zostawić na
    wycieraczce trzy razy, zanim kur zapieje, to bardziej
    pasują do Wielkanocy (choć wtedy też stół jak najbardziej,
    więc nie mówię, że nie w temacie).

    Czy naprawdę wskazane jest wyzucie się ze swoich
    poglądów, żeby uczestniczyć w uroczystym zjedzeniu
    śledzia? Chyba tu jednak chodzi o formę, a nie o treść.

    Zalecenie nieprowokowania jest trywialne. Reakcja na
    prowokację już nie. Nie potakiwałbym poglądom, które
    dalece odbiegają od moich. A forma niepotakiwania...
    hmm... improwizowałbym.
  • aqua48 28.12.18, 09:35
    nocnymarek2 napisał:

    > Czy naprawdę wskazane jest wyzucie się ze swoich
    > poglądów, żeby uczestniczyć w uroczystym zjedzeniu
    > śledzia? Chyba tu jednak chodzi o formę, a nie o treść.

    Chodzi jedynie o to by nimi nie epatować w towarzystwie ludzi którzy ich nie podzielają. Nie zmuszać innych jeśli są im przeciwni ani do potakiwania wbrew sobie, ani do wyrażania tego sprzeciwu.
    Spotkanie towarzyskie to nie wiec partyjny.

  • bene_gesserit 28.12.18, 11:59
    Chodzi też o to, że - zwłaszcza współcześnie - różnice polityczne i/lub światopoglądowe są bardzo spolaryzowane. I nawet nie chodzi o potakiwanie czy walkę, ale emocje, które mogą się pojawić przy wywoływaniu polityczno-światopoglądowych duchów: pogarda, agresja, nienawiść. Bardzo mocne. Temat można - przy wspólnym wysiłku - zmienić, ale potem zapewne coś może wisieć w powietrzu bardzo długo, smrodek jakiś.



    --
    a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem, bo odrodzisz sie czlowiekiem'
  • nocnymarek2 30.12.18, 03:37
    aqua48 napisała:

    > Chodzi jedynie o to by nimi nie epatować w towarzystwie
    > ludzi którzy ich nie podzielają. Nie zmuszać innych jeśli są
    > im przeciwni ani do potakiwania wbrew sobie, ani do wyrażania
    > tego sprzeciwu. Spotkanie towarzyskie to nie wiec partyjny.

    To jest ta "łatwa" strona. Nie epatujemy. Ale inni epatują.
    I co wtedy? To jest właśnie ta trudniejsza strona.
  • tt-tka 28.12.18, 10:48
    nocnymarek2 napisał:


    >
    > Osoby, które potrafią swoje przekonania zostawić na
    > wycieraczce trzy razy, zanim kur zapieje, to bardziej
    > pasują do Wielkanocy (choć wtedy też stół jak najbardziej,
    > więc nie mówię, że nie w temacie).
    >
    > Czy naprawdę wskazane jest wyzucie się ze swoich
    > poglądów, żeby uczestniczyć w uroczystym zjedzeniu
    > śledzia? Chyba tu jednak chodzi o formę, a nie o treść.

    Nie wyzucie. Nieeksponowanie ich. Przykladowo - tesc siostry (przyklad wziety z sufitu, zaznaczam !) oswiadcza znienacka, ze aborcjonistki to morderczynie i on by z taka do jednego stolu nie usiadl. W takiej sytuacji mnie pozostaje dac mu w morde / wstac i wyjsc /powiedziec, zeby on wyszedl. ZNAMY swoje przekonania w tej mierze, zatem tekst jest otwarta zaczepka, prowokacja, jesli wolisz. Nie przekonam go ani on mnie. Czyli - albo ten temat, i inne zapalne, przy okazji swiatecznych spotkan nie jest poruszany, albo jednego z nas na tym spotkaniu nie bedzie, albo bedzie awantura.

    >
    > Zalecenie nieprowokowania jest trywialne. Reakcja na
    > prowokację już nie. Nie potakiwałbym poglądom, które
    > dalece odbiegają od moich. A forma niepotakiwania...
    > hmm... improwizowałbym.

    Nie zycze sobie prowokacji przy takich okazjach. Albo wszyscy obecni stosuja sie do zasady nieprowokowania, albo prowokatorow nie zapraszam/nie bywam u nich.




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • engine8 28.12.18, 17:41
    Czyli spotkamy sie nie bardzo wiadomo z kim, nie bardzo wiadomo po co, pogadamy o niczym istotnym i rozejdziemy sie jakby sie nic nie stalo... i cos takiego nic nikomu nie dal i nie ujelo.....
  • tt-tka 28.12.18, 18:00
    engine8 napisał(a):

    > Czyli spotkamy sie nie bardzo wiadomo z kim,

    Wiadomo z kim. Z rodzina.

    > nie bardzo wiadomo po co,

    Wiadomo. Zeby pobyc ze soba.

    > pogadamy
    > o niczym istotnym

    Wcale nie. Sa tematy wazne dla nas i interesujace, a niekontrowersyjne.

    >i rozejdziemy sie jakby sie nic nie stalo... i cos takiego
    > nic nikomu nie dal i nie ujelo.....

    Akurat ty wiesz, co nam daja nasze spotkania...



    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • engine8 28.12.18, 18:40
    No wlasnie spotykamy sie z rodzina z ktora chcemy pobyc i mamy wazne i ineresujace tematy.. skad sie wiec biora ci "niemile widziani" .. Nic konkretnego jednak nie slysze.
    My sie spotykamy wlasnie aby wykalibrowac i uzgodnic poglady na wszytkie interesuajce nas wszytkich i kazdego oddzielnie tematy....
  • bene_gesserit 28.12.18, 21:59
    Przypomnę, że 'ważne tematy' według ciebie to powiedzenie bratu, że jest głupi, bo ogląda TVP.



    --
    Żona pierze, gotuje, sprząta, robi zakupy i opiekuje się dziećmi, mąż wbija gwoździe, pilnuje domostwa przed niedźwiedziami i zombie oraz zdobywa żywność na polowaniu.
  • engine8 29.12.18, 03:43
    Oczywiscie za jesli potrzeba cos takiego powiedziec to byc moze jedyna okazja aby go z tej glupoty wyciagnac?
  • bene_gesserit 29.12.18, 11:21
    A nie lepiej, żebyście się spotkali we dwoje i rytualnie i bez sensu się pożarli, zamiast psuć wieczór swoimi nadaremnymi sporami innym obecnym?


    --
    cute but psycho. things even out
  • 10iwonka10 30.12.18, 15:49
    >>> My sie spotykamy wlasnie aby wykalibrowac i uzgodnic poglady na wszytkie interesuajce nas wszytkich i kazdego oddzielnie tematy.... >>> A wlasciwie to w jakim celu? Piszecie jakac rodzinna kronike gdzie zapisujecie Ze Wujka Staszka opinia na temat aborcji to.... A ciotki Zuzy na tenat kary smierci to..... A wujka Leszka na temat PIS-u I Kosciola to? Swieta sa po to aby powspominac, posmiac sie ….moze pograc w jakies gry czy szarady a nie otwierac jakies kluby dyskusyjne. Mysle ze jestes troche 'awkward' w tym watku I nie wiem czego oczekujesz e ludzie ci tu napisza.
  • engine8 31.12.18, 02:47
    Oczekuje jak zawsze ze na mnie naskocza i sie wygadaja a przy okazji moze sie zastanowia... ??
  • bene_gesserit 31.12.18, 13:24
    Engine - naprawdę i z całym szacunkiem: z twoich występów w tym wątku wynika, że nie masz _żadnej_ siły przekonywania na tematy polityczne. Obrażasz rozmówców, masz wyższościowe stanowisko wyjściowe, nie używasz argumentów. To elementarz pt. 'jak nie przekonać nikogo', naprawdę.

    I tak między wierszami - wydaje mi sie, że ten polityczny ulew jest potrzebny tobie, do takiej parady ego, a nie do 'przekonywania'.

    --
    feminists aren't humorless just because your jokes suck
  • engine8 31.12.18, 17:58
    Dzieki za nauki...
    Zycze Zdrowego na ciele i umysle Nowego Roku.
  • nocnymarek2 30.12.18, 03:42
    tt-tka napisała:

    > > Zalecenie nieprowokowania jest trywialne.
    >
    > Nie zycze sobie prowokacji przy takich okazjach.

    Większość sobie nie życzy, ale chyba najciekawsza kwestia
    w tej dyskusji, to jak sobie radzić, jeśli się zdarzą. Tu i teraz,
    bo na później to oczywiście pozostaje rozwiązanie:

    > prowokatorow nie zapraszam/nie bywam u nich.
  • tt-tka 30.12.18, 14:49
    nocnymarek2 napisał:

    >
    > Większość sobie nie życzy, ale chyba najciekawsza kwestia
    > w tej dyskusji, to jak sobie radzić, jeśli się zdarzą. Tu i teraz,

    Nie zdarzylo mi sie wyprosic kogos w takiej sytuacji, natomiast (slownie RAZ) zdarzylo mi sie wyjsc. Atmosfera do kitu tak czy tak sad
    Nie ma sposobu, jesli prowokator robi to celowo, a nie niechcacy/nieswiadomie. Nie pomoze apel o zaprzestanie, zmiane tematu, wrzucenie innego tematu. Wyproszenie goscia tez nie pomoze, bo niemal na pewno sprowokuje dyskusje taka jak ta tutaj tongue_out

    Krotko - jesli zdarzy sie tu i teraz, nie odpowiadac, nie reagowac. Nastroju to i tak nie poprawi zreszta. Przyszlosciowo - nie zapraszac.
    >
    > > prowokatorow nie zapraszam/nie bywam u nich.




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • milamala 28.12.18, 12:21
    U nas ostatnio krewki prowokator zostal dyskretnie wyeliminowany z rodzinnego grona. Okazano mu dezaoprobate, ktora mocno go zdziwila i sam sie wyeliminowal ku radosci pozostalych. Ale sprawa byla powazna, nie zwiazana z roznicami pogladow, a zwykla nienawiscia do Polakow. Nie wyobrazam sobie innego zakonczenia.
    Nie da sie ze wszystkimi zyc w zgodzie, czasem jedynym sposobem jest niezapraszanie takiej osoby.
  • engine8 28.12.18, 17:44
    A wiec osobnik wyeliminowany zostal pozbawiony szansy zmiany pogladow.... Wrecz zostaly one potwierdzone ze proba wyrazenia swoich pogladow konczy sie eliminacja....i jak mozna ludzi - Polkow za to chwalic?
    A moze trzeba byla go tak potraktowac aby zmienil poglady - jak nie natychmiast to po przemysleniu?
  • bene_gesserit 28.12.18, 22:00
    Engine, bez obrazy, ale twoje opisane próby 'zmiany poglądów' są na tyle groteskowe, że sam uznałeś je za nieskuteczne smile

    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • engine8 29.12.18, 03:56
    Co nie zanczy ze jak cos nie jest skuteczne za pierwszym razem to nie nalezy sprobowa cjeszcze raz...
  • bene_gesserit 29.12.18, 11:19
    Tak. Jeszcze raz, i jeszcze, i jeszcze, i jeszcze. Kłócić się i obrażać w święta, bo akurat wtedy się widzimy z rodziną. Mi się to naprawdę nie wydaje ani fajne, ani grzeczne, ani sensowne.

    --
    cute but psycho. things even out
  • engine8 29.12.18, 19:16
    Kto mowi o obrazaniu sie? Dyskusj a nie jest przymusowa i zawsze jedna strona moze sie przestac odzywac i po dyskusji? Do dyskusji potrzeba przynajmniej dwoch osob....
  • bene_gesserit 29.12.18, 22:35
    'Głupi jesteś' w randze argumentu?
    Wystarczy nie być asertywnym i dać sie sprowokować właśnie takimi taniutkimi zagrywkami.

    --
    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.