Dodaj do ulubionych

Ewidentne zaćmienie umysłu...

08.01.19, 00:48
Jak sobie radzicie w sytuacji gdy w trakcie rozmowy dochodzi do kontrowersji bo rozmówca bądź rozmówcy (małżeństwo) nie pamiętają dobrze faktów jakie działy się kilka lat temu?
I zawzięcie upierają się przy swoim, a wy dobrze wiecie ze nie było tak jak oni mówią, tylko jak wy pamiętacie. jest to o tyle istotne ze na tle ich wersji wypadacie niepoważnie, a nawet niegodni zaufania.

Aby lepiej zobrazować o co chodzi, podam przykład:
Załóżmy ze na towarzyskim spotkaniu jest mowa o kupowaniu domów.
Wy pamiętacie doskonale, iż pośrednika Smitha pomagającego znajomym w korzystnym kupieniu domu poleciliście własnie wy.
Oni się z kolei upierają ze nie wy a Iksińscy. wy dobrze wiecie ze wy, bo pamiętacie jak się wahaliście kogo wybrać z ogłoszenia - Smitha czy Jonesa, i te obawy czy dobrze trafiliście. okazało się ze wyjątkowo dobrze. Iksińscy tylko w tym samym czasie również rozważali kupno domu, wiec im tez poleciliście Smitha.
Nie pomaga - nie i nie.
I nie byłoby w ogóle sprawy gdyby nie to, ze godzinę wcześniej własnie to opowiadaliście Nowakom. w takiej sytuacji wypadacie nie tylko niepoważnie, ale wręcz niewiarygodnie.
Jak grzecznie wyjść z takiej sytuacji bez pozwolenia zrobienia z siebie osoby niewiarygodnej?


Minnie
Edytor zaawansowany
  • mim_maior 08.01.19, 06:51
    Obrócić w żart.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • aga.doris 08.01.19, 08:58
    Może Iksińscy również polecili im Smitha i to ich opinia zaważyła na ostatecznej decyzji, a o waszej po prostu zapomnieli/przeszła im mimo uszu?
  • aga.doris 08.01.19, 09:04
    Co do pytania - jak wyżej. Obrócić w żart, nie drążyć tematu, wy TEŻ polecacie Smitha i tyle.
  • horpyna4 08.01.19, 09:13
    Hmmm... podobnie wyglądają początki choroby Alzheimera. Olałabym własne samopoczucie, ale zwracałabym uwagę, czy u znajomych takie przypadki będą powtarzały się częściej.

    Oczywiście istnieją jeszcze inne możliwości. Choćby taka, że osoba polecająca nie była dla znajomych dostatecznie wiarygodna, więc poprosili o opinię Iksińskich. Tamci potwierdzili, więc dla znajomych oni stali się faktycznie polecającymi. I jak nie chce się wyjść na osobę niewiarygodną, to można wyrazić takie przypuszczenie w kolejnej rozmowie z Nowakami, bez świadków i w sposób dość lekki, bez "moja racja jest najmojsza". Tak mimochodem, nie ciągnąc tematu.

    Ale ja olałabym sprawę; jeżeli ktoś uważa mnie za niewiarygodną, to widocznie chce tak uważać. Niech sobie uważa, to jego problem, nie mój.
  • ola5488 08.01.19, 09:22
    Zdecydowanie nie upierać się przy swoim, zażartować lub uśmiechnąć się i pominąć milczeniem lub uwagą, że również polecacie.
  • aqua48 08.01.19, 09:57
    Obrócić w żart ułomności pamięci i zmienić temat. Im bardziej ktoś się upiera tym bardziej jest niewiarygodny.
  • kora3 08.01.19, 10:24
    Minnie, takie sytuacje sie zdarzają z powodów dwojakich - ktoś na serio nie pamięta jak było, jakoś tam sobie mysli, ze było, bo tak ma z dowolnej przyczyny ustalone, albo celowo przeinacza. Moje działanie w takich sytuacjach jest uzależnione od tego jakiej wagi to sprawa i jakie ma znaczenie - jesli żadne, jak w opisanej u Ciebie sytuacji, macham ręką.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • koronka2012 08.01.19, 12:10
    Nie jest to kwestia, która by mi spędzała sen z powiek, więc nie bardzo widzę sens, zeby kruszyć o to kopie i drążyć temat.
    Twój przykład opisuje jakąś rozbudowaną dyskusję - bez powodu. Nie widzę też co w tej sytuacji robi z ciebie osobę niegodną zaufania...? stwierdzenie mocno na wyrost, moim zdaniem.

    Wyjaśniam/przedstawiam swoją wersję jednorazowo, i olewam ciąg dalszy.
  • minniemouse 08.01.19, 13:36
    Totez ja sie nie upieralam i temat po prostu porzucilam - nie to nie.
    ale tez nieprzyjemnie mnie zaskoczyl ten brak wiary w moje slowa. bo jesli mowie z cala moca i do tego moj maz mnie popiera iz to ja polecalam Smitha - to jaki cel ma owo obstawanie ze "nie, nie, bo oni to dobrze pamietaja"?
    zeby mnie (nas) zdyskredytować? ale w jakim celu, dlaczego?
    Miedzy nami nie bylo i nie ma zadnych zadraśnięć.
    wiec zrobilo mi sie nieprzyjemnie, jakbym byla kims obycm, 'nowym' spoza kregu starych znajomych, dla kogo nie warto miec nieco wyrozumiałości. twarde 'nie', i basta.
    Moze Horpyna ma racje, moze to początki jakiejs demencji i naprawde byli świecie przeswiadczeni ze maja racje...
    Echhh, whatever. to rzeczywscie nie jest ważne, a już na pewno nie tak aby o to strzelac fochy smile

    Minnie

    --
    To jeden z przywilejów młodości. Gdy masz siedemnaście lat, śmierć wydaje ci się gwiazdą odległą o tyle lat świetlnych, że nawet przez potężny teleskop ledwie ją widać. Potem starzejesz się i odkrywasz, że to nie gwiazda tylko wielki jak nieszczęście asteroid, który leci prosto na ciebie i jeszcze trochę, a przyładuje ci w ciemię.
    Jonathan Carroll
  • heniek.8 08.01.19, 14:04
    Byłem przy tym.
    Przykro mi, to Iksińscy 😎
  • verdana 08.01.19, 19:34
    Ze dwa razy w życiu zdarzyła mi się sytuacja, ze dokładnie pamietałam, ze to ja polecałam, nie Iksińscy, a rozmówca się upierał.
    Sprawdziłam. Iksińscy. Zawsze trzeba brać pod uwagę, ze jesli mu jestesmy pewni i oni sa pewni, to wcale nie jest powiedziane, że to oni się mylą.
  • minniemouse 09.01.19, 00:04
    Tu nie ma takiej możliwości dlatego ze ów Smith to pośrednik znaleziony z ogłoszenia w gazecie. kto znalazł? no my!
    ale mniejsza z tym, nie zależy mi na byciu bohaterka. tylko na dobrej opinii, niczym więcej.
    i jak mówicie ze nie ma co kruszyć kopii, to nie będę. poza tym macie racje z tym upieraniem się - wygląda to podejrzanie. i dziecinnie.
    poza tym, spotkają się kiedys z Iksińskimi, to i tak się wyjaśni (lub nie) raz a dobrze - i bez mojego udziału smile

    Minnie

    --
    W naturze ludzkiej leży, że odpoczynek po jednej pracy znajdujemy tylko w pracy innej.
    Anatol France (François Anatole Thibault)
  • engine8 08.01.19, 20:58
    Evidentne upieranie sie przyswoim nawet w blahych sprawach?
    Jak grzecznie wyjsc z sytuacji? ODPUSCIC!!! ....
  • minniemouse 09.01.19, 00:22
    Kiedy widzisz, blaha i nie blaha... wlasnie o to chodzi. niby nic, a jednak uderza w twoja godność, dobre imię itp.
    niby bez znaczenia, nic sie nie stalo a jakos tak.. nieprzyjemnie.
    Np, wyobraz sobie ze nauczyles kogos wyjatkowo niekumatego dobrze jezdzic i dzieki tobie ten zakuty tuman, antytalent drogowy, wreszcie dostal prawo jazdy. w miedzyczasie mial 2 lekcje z instruktorem Kowalskim, ale to juz jak opanowal dobrze jazde - dzieki tobie - i tylko pomiedzy lekcjami z toba.
    No i za jakis czas spotykasz sie na imprezie z Nowakami i Czubakami, rozmawiacie o osiągnięciach waszych dzieci i oto nagle rodzice Tumana rozplywaja sie jak to Kowalski swietnie przygotowal ich dziecko do egzaminu z prawa jazdy, ze gdyby nie on to by nigdy nie zdal, i prosze tu wizytowki Kowalskiego jakby ktos chcial.
    Sluchasz zaskoczony i mowisz ale zaraz, to pomylka, to ja go ciezka praca przygotowalem, nie Kowalski?, z Kowalskim tylko mial pare lekcji.
    Alez skad, Kowalski, Kowalski, oni dobrze pamietaja!
    Tumana akurat w domu nie ma żeby sprawy 'wyprostować' a Kowalskiego tym bardziej..
    Noi? no i tak, jasne, kruszyc kopii nie ma o co, potwierdzam. ale przyjemne to to tez nie jest.
    wiecej biznesu zamiast ciebie lol dostaje Kowalski..
    a, i jeszcze, ty w międzyczasie pochwaliles sie Nowakom i Kobakom jak to świetnie syna Tumanom wyszkoliłeś. no taa.. lol... smile

    Minnie

    --
    Jeżeli pamiętamy, że wszyscy jesteśmy pomyleni, to tajemnice znikają, a życie staje się zrozumiałe.
    Mark Twain
  • znana.jako.ggigus 09.01.19, 07:36
    Co ma wspólnego brak pamięci u X z :
    napisałaś:
    twoja godność, dobre imię

    Niezła ksobność.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • heniek.8 09.01.19, 08:32
    myślę że taka sytuacja nie mogłaby się zdarzyć, gdyby ludzie nagrywali rozmowy i prawidłowo je archiwizowali
    potem tylko szukamy po słowach kluczowych "nazwisko, dom, Smith" i puszczamy nagranie znajomej - niech się teraz wstydzi!
  • mmoni 10.01.19, 23:29
    Był taki odcinek serialu "Black Mirror" - "The Entire Story of You". Jak to bywa w Black Mirror, źle się to skończyło.

    --
    Nika
  • verdana 09.01.19, 09:04
    No tak. Podejrzenie, ze nie mamy racy to kosmar. Rację mamy zawsze i nie istnieje nigdy możliwość pomyłki z naszej strony. O swoją rację, nawet w najdrobniejszych sprawach należy walczyć do upadłego, bo jeśli znajomi będą mieli cień podejrzeń, ze nie jesteśmy nieomylni, to nasza godność lezy w gruzach. Więć nalezy zgromadzić dowody oi przedstawić je znajomym na piśmie, nich nie mają wątpliwości, zę nie nalezy z nami dyskutować - skoro coś mówimy, to zawsze mamy rację, nasza pamieć jest pamięcią osoby nieomylnej.
    Nie ma nic gorszego, niż osoba, dla której podejrzenie, ze nie ma racji jest ciosem w samo serce i upokorzeniem. Trochę trudno z taką rozmawiać i utrzymywać kontakty towarzyskie, skoro z góry jesteśmy na straconej pozycji. Albo ona ma rację, a my ją obrazamy to kwestionując, albo my mamy rację, a wtedy ją obrazamy, bo rację ma ona.
    I mozna mieć 40 lekcji z Tumanem, a faktycznie przygotował na dwch zajęciach Kowalski. Bo umiał, a my nie.
  • ola5488 09.01.19, 09:33
    big_grin
  • heniek.8 09.01.19, 09:40
    tu się zajmujesz głównie przypadkiem, że ktoś naprawdę może się mylić i błędnie sobie przypisywać rolę "pioniera"
    ale są też przypadki kiedy rzeczywiście - ja nauczyłem iksa jeździć na rowerze, a w świadomości jakiejś grupki to nie byłem ja tylko ktoś inny

    zresztą, dla minnie nie ma różnicy - ona pamięta że to ona
    i to jest pewnego rodzaju cios w ego który dopiero trzeba nauczyć się przyjąć

    "w moim umyśle ja jestem pionierem, w umyśle innych - nie ja. jak sobie z tym poradzić?"
    może dla Minnie to jest ważna rzecz, wiarygodność na szali itp - tak że o tym dużo myśli

    ale prawdę mówiąc, reszta ludzi o tym nie myśli dłużej niż przez chwilkę, nikt nie zwrócił uwagi, dla nikogo to nie było ważne - w takim wypadku lepsze jest moim zdaniem machnięcie ręką niż próby rozgrzebywania tego
  • minniemouse 09.01.19, 20:43
    heniek.8 napisał:
    ale są też przypadki kiedy rzeczywiście - ja nauczyłem iksa jeździć na rowerze,
    > a w świadomości jakiejś grupki to nie byłem ja tylko ktoś inny


    ale nie rozumiesz ze nie chodzi o to - ja mam gdzies czy grupka mnie uwaza za tego kto nauczyl iksa jezdzic czy nie,
    tylko jak ty akurat opowiadales komus z duma "to ja nauczylem Iksa jezdzic" a to samo mowi ktos inny i jeszcze sie upiera ze tak, nie ty tylko on/a to ty wychodzisz na klamce.
    i to jest nieprzyjemne, bo potem masz opinie niewiarygodnej osoby. nie mozna ci wierzyc bo nie wiadomo czy to co mowisz to prawda czy nie. rozumiesz??

    Minnie


    --
    Aby poznać się z najdalszą rodziną, wystarczy się wzbogacić.
    Julian Tuwim
  • heniek.8 09.01.19, 20:54
    działa to w dwie strony

    ktoś słucha ciebie i tej drugiej osoby
    ty mówisz "to ja doradziłam"
    druga osoba "to Iksiński doradził"

    odbiorca tych informacji może nawet nie spostrzec sprzeczności bo ma to w pompce

    ale tobie albo temu drugiemu może bardzo zależeć na tym żeby jednak sytuację wyjaśnić

    staram się wczuć w sytuację odbiorcy
    dzwoni do mnie Minnie "słuchaj, pamiętasz jak rozmawialiśmy o tym kto rekomendował pośrednika nieruchomości sąsiadom? to byłam JA"
    dzwonią Iksińscy "słuchaj, pamiętasz jak rozmawialiśmy o tym kto rekomendował pośrednika nieruchomości sąsiadom? to byliśmy MY"

    dociera do mnie powaga sytuacji

    na wszelki wypadek nie odbieram telefonów od was przez 10 dni, może sprawa rozejdzie się po kościach
  • kora3 09.01.19, 23:20
    Wiesz, ja myslę, ze Minnie zwyczajnie chodzi o to, że to ona wychodzi w opisanej sytuacji na kłamczuchę., albo też kogoś kto sie przechwala takimi "zasługami" 0 jakkolwiek sprawa jest bardzo błaha i pewnie masz racje, że reszta towarzystwa ma to gdzieś głęboko i daleko, to samo uczucie, ze sie wychodzi na taką osobę niezasłużenie jest niefajne.

    A niektórzy potrafią sie przy czymś takim upierać - np. mnie kiedyś znajoma poprosiła o pomoc w pewnej sprawie swojej, która to sprawa była podobna do opisywanej na naszych łamach. Powiedziałam jej, że niestety nie za bardzo umiem pomóc, bo owszem, pamiętam tamtą sprawę, ale szczegółow jakichś nie znam, bo nie ja o tym pisałam. Wtrącił sie jakiś gośc znajomy znajomych i "Nieprawda, pani o tym pisała, ja pamiętam" Noż człowieku - nie ja pisałam, pisała moja koleżanka redakcyjna, która już z nami zresztą nie pracuje. Powtarzam człowiekowi, ze nie, nie ja pisałam, a ten dalej swoje. Tu było akurat łatwo udowodnić jak było, bo tekst był w necie podpisany oczywiscie przez autorkę, czyli te kolezankę. Ale mogło by go i nie byc, sprawa sprzed kilku lat - a ja nie chciałam wyjśc przed znajomą na kogoś kto jej nie chce pomóc...


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • minniemouse 10.01.19, 03:32
    kora3 napisała:
    > Wiesz, ja myslę, ze Minnie zwyczajnie chodzi o to, że to ona wychodzi w opisanej sytuacji na kłamczuchę.

    dokladnie o to mi chodzi. nie chce uchodzic za osobe niesolidna, albo ktora przypisuje sobie cudze zaslugi.
    o nic wiecej.

    Minnie


    --
    Ćwiczenia to bzdura. Jeśli jesteś zdrowy nie potrzebujesz ich, jeśli jesteś chory, zaszkodzą ci.
    Henry Ford
  • kora3 10.01.19, 10:35
    Rozumiem Minnie, tak właśnie sobie pomyślałam smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • minniemouse 10.01.19, 02:16
    @ Heniek
    Iksińscy tego nie powiedzą na pewno, bo to myśmy im polecili Smitha. ale mniejsza z tym.

    --
    Jeżeli pamiętamy, że wszyscy jesteśmy pomyleni, to tajemnice znikają, a życie staje się zrozumiałe.
    Mark Twain
  • feniks_4 09.01.19, 11:58
    verdana napisała:

    > Nie ma nic gorszego, niż osoba, dla której podejrzenie, ze nie ma racji jest ci
    > osem w samo serce i upokorzeniem. Trochę trudno z taką rozmawiać i utrzymywać k
    > ontakty towarzyskie, skoro z góry jesteśmy na straconej pozycji. Albo ona ma ra
    > cję, a my ją obrazamy to kwestionując, albo my mamy rację, a wtedy ją obrazamy,
    > bo rację ma ona.

    świetnie ujęte. Rozmowa z ludźmi, którzy zawsze maja racje jest praktycznie niemożliwa. Można tylko słuchac "wykładów".

  • minniemouse 09.01.19, 20:25
    verdana napisała:
    I mozna mieć 40 lekcji z Tumanem, a faktycznie przygotował na dwch zajęciach Kowalski. Bo umiał, a my nie.

    Z mojego tekstu wcale nie wynika azeby Kowalski w ciagu dwoch lekcji nauczyl Tumana prowadzic lepiej niz Engine przez 40. wynika dokladnie odwrotnie - obecnosc Kowalskiego byla zupelnie przypadkowa.
    Falszywie argumentujesz, byleby postawic na swoim.

    To jedno, drugie - juz na samy poczatku napisalam jasno - nie kontynuowalam tematu o posredniku. niech mysla co chca.
    ale tak, jestem osoba dokladna, i gdybym to nie byla ja osoba polecajaca a ktos by myslal ze tak - to byms sprostowala ze nie. nie przypisuje sobie zaslug jakie mi sie nie naleza.
    Po trzecie, juz wyjasnilam ze nie zamierzam - na przyszlosc - dochodzic racji w takich przypadkach, za wasza porada. nie rozumiem wiec tej zacieklosci w temacie.


    Minnie

    --
    W naturze ludzkiej leży, że odpoczynek po jednej pracy znajdujemy tylko w pracy innej.
    Anatol France (François Anatole Thibault)
  • kora3 09.01.19, 21:51
    Minnie, ja się pewnie trochę, acz nie do końca wyłamię, ale napiszę, ze Cię w pewnym stopniu rozumiem. Takie upieranie sie przy nieprawdziwej wersji czyjeś jest dla mnie irytujące, także gdy sprawa zupełnie mnie nie dotyczy. Mam na serio dobrą pamięć i owszem, zwykle dobrze zapamiętuję jakieś fakty, także wówczas, gdy mnie nie dotyczą. Nie, nie cwalę się (uprzedzam, bo znam forum) tak po prostu jest - zwykle to bywa mi pomocne, np. w pracy, ale czasem chciałabym nie mieć tej cechy, bo niejako dzięki niej dowiaduję się sie czasami, że ktos kłamie i to mnie rozczarowuje smile
    Tak czy siak - rozumiem ze takie coś moze być irytujące. Także wówczas, gdy ktoś nie czyni tego swiadomie, w sensie specjalnie podaje nieprawdę, tylko zwyczajnie jest swiecie przekonany, że dobrze pamięta. Przynajmniej kilka razy w życiu miałam okazję to zaobserwować, gdzie chodziło o osoby zdrowe, niesędziwe, nie majace problemu z pamięcią, ani nie naduzywające (mam na mysli to,. że ktoś się upija coś tam pamięta, ale niedokładnie).
    Jak wspomniałam - gdy sprawa jest błaha to przechodzę do porządku dziennego, ot uznaję, że ktoś źle zapamiętał ale w sumie nieważne. Ale czasem błaha nie jest, albo nie całkiem smile
    Raz miałam taką sytuację, że koleżanka upomniała się o zwrot pewnej rzeczy, którą od niej pożyczyłam, ale którą na bank jej oddałam. Nie była to jakaś cenna rzecz, ale mimo wszystko było mi bardzo nieprzyjemnie, bo wiedziałam na bank, ze jej to oddalam. I nie, nie było tak, jak tu w wątlu sugerują niektórzy, że czasem moze NAM sie coś zdawać, nie drugiej stronie - dokładnie pamiętałam ze oddałam i kiedy. Fakt, ze było to trochę tak "w przelocie" - w sensie koleżanka do mnie przyszła, miałyśmy razem jechać załatwić jedną ważną sprawę, ja to oddalam, ona wzięła i szybko wyszłyśmy nie rozmawiając o tym już, bo miałyśmy ważniejsze rzeczy do omówienia. Świadków sytuacji nie było, ja WIEDZIAŁAM, ze oddała, ona była pewne, ze nie. Próbowałam jej przypomnieć tamtą sytuację - że razem jechałyśmy pamiętała - gdzie i po co, ale tego ze przy okazji zwróciłam pożyczony przedmiot - nie. Tym bardziej była pewna ze nie oddałam, że tej rzeczy po prostu nie miała...No niefajna sytuacja i co tu robić? Dowodów na to, że oddałam - nie miałam. Powiedziałam, ze jestem pewna, ze oddałam, ale skoro ona jest pewna ze nie, to jakiej oczekuje rekompensaty. Powiedziała, ze żadnej, tylko szkoda, że to straciła, bo pamiątka itd. Rzecz znalazła przy okazji porządków, do dziś, a było to lat temu pare nie umie sobie odpowiedzieć po co i dlaczego wsadziła te rzecz gdzieś, gdzie NIGDY jej nie wkładałasmile Być moze zwyczajnie odruchowo. Było jej też bardzo głupio, ze upierarała sie, że na pewno jej nie wzięła ode mnie - a tu po prostu zadziałało coś takiego, że w tamtym momencie, odbioru przy okazji skupiała się nie na tej rzeczy, a na sprawie w której sie razem wybierałyśmy, oddaną rzecz wzięła ode mnie mimochodem i natychmiast o tym zapomniała.
    Być moze z tą parą o której Ty napisalaś jest tak, ze oni tę sprawę z nieruchomością jakoś mentalnie kojarzą z tymi Iksińskimi - moze im w niej doradzali, moze sporo z nimi o niej rozmawiali i zakodowało im się, ze jak ta sprawa to Iksińscy...Takie figle pamięć czasem płata ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • minniemouse 10.01.19, 04:12
    kora3 napisała:
    Raz miałam taką sytuację, że koleżanka upomniała się o zwrot pewnej rzeczy, którą od niej pożyczyłam, ale którą na bank jej oddałam

    mialam bardzo podobna sytuacje. wpadla kiedys do mnie znajoma, i chcac pozyczyc "cos do czytania" zobaczyla u mnie na polce moja stara trylogie Sienkiewicza ktora dawno temu przywiozlam sobie z PL. (trylogia btw w calkiem dobrym stanie, w oryginalnych barwnych okladkach). zobaczyla to i wypalila: Minnie ty masz moja trylogie! mozesz mi juz oddac?
    - ja galy wywalilam, mowie ze to moja, z Polski sobie przywiozlam. ona na to nie!, nie!, ona mi to pozyczyla, dobrze pamieta bo cos tam cos tam akurat bylo. tak mnie zbila z tropu ze ja jej te ksiazki ODDALAM! wprawdzie mialam dręczące poczucie ze cos jest okropnie nie tak... ale oddalam.
    Za kilka tygodni mielismy znowu spotkac sie ze znajoma. no, przyjechala, witamy sie wylewnie przedsionku, i co widze?, niesie trylogie 🤣
    Co sie okazalo, to nawet nie byla jej wlasna trylogia tylko ona sama pozyczyla identyczna od innej kolezanki by przeczytac. przeczytala, oddala i kompletnie o tym fakcie zapomniala big_grin
    a potem myslala ze komus pozyczyla dalej i w ten sposob zgubila, i strasznie martwila sie co ona powie właścicielce ???
    W koncu jej zaniosla moja. I oczywscie w tym momencie okazalo sie ze jej juz... oddala! big_grin
    Niemniej, jej poki co niezachwiana pewnosc iz "to jej trylogia" zbiłaby z tropu nawet najbardziej zarliwego przeciwnika smile

    Minnie


    --
    Aby poznać się z najdalszą rodziną, wystarczy się wzbogacić.
    Julian Tuwim
  • kora3 10.01.19, 10:28
    Tak, no właśnie, pamięć czasem płata takie figle, nie tylko innym, nam też może i tu owszem, trzeba też brać to pod uwagę. Ale jednoczesnie, gdy ktoś jest pewien na 100 proc., bo doskonale pamięta jakaś okoliczność, albo jak u Ciebie - doskonale wie, ze to jego rzecz, a nie pożyczona, to sugestie, że "a może to TY źle pamiętasz" potrafią porządnie zirytować smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ola5488 10.01.19, 10:43
    Nie ma czegoś takiego jak ,,jest pewien na 100% że pamięta".
  • kora3 10.01.19, 11:01
    Owszem Olu jest. Moze Ty tak nie masz, ale raczej obstawiam, ze masz przynajmniej czasami, ale się zwyczajnie na tym nie skupiasz, bo nie masz potrzeby. I nie trzeba do tego mieć wcale jakiejś doskonalej pamięci - uprzedzam. Po prostu czasem tak bywa, że z jakąś sytuacją, nawet czasem błahą związane jest jeszcze coś tam i przez to pamiętamy to doskonale, choć gdyby całej otoczki nie było, niekoniecznie bylibyśmy tacy pewni.

    A bywa też tak, ze po prostu nie tyle pamiętamy coś tam, co zwyczajnie WIEMY jak byłosmile Tak, jak JA wiedzialam, że nie pisałam tekstu o jaki pytała pewna pani, a pisała go moja redakcyjna kolezanka. A pan jakiś upierał sie, ze nie, ja pisałam ON PAMIETA. Nie moze pamiętać czegoś, co nie miało miejca, prawda? WYDAJE mu się, że pamięta, a ja WIEM, ze źle mu się wydajesmile Kolezanka pisała o tym, co poniekąd wówczas było jej "dzialką" redakcyjną, w dodatku pamiętam to doskonale, bo musiała w zwiazku z tym tekstem potem łazić po sadach i prokuraturach w charakterze swiadka na co jak sie domyslasz - narzekała. Nie było tak, ze ja na 100 proc. byłam pewna, że dobrze pamiętam? Na serio?smile

    Inny przykład: rozmowa o pewnym nieżyjącym już człowieku, którego ja nie znałam osobiście, tylko ze słyszenia. Jakaś pani upiera się, ze musiałam go osobiście znać, ba ona PAMIETA, ze mnie widziała w jego towarzystwie! No niemozliwe, ów człowiek zmarł kilka lat przed tym, jak się tu sprowadziłam! Nie mogłam go znać, bo wczesniej tu nie bywałam, nie pracowałam, nikogo nie odwiedzałam w czasie gdy pan żył. Ale pani PAMIETA, ze sie znalismy, ba PAMIETA, ze nas razem widziała! Niedorzeczność, niemożliwe TECHNICZNIE po prostu. Pani się pewnie pomieszało, albo zwyczajnie widziała pana z kimś, kto był do mnie podobny, nie wiem, ale na 150wink proc. to nie byłam JA i tak, jestem tego absolutnie pewna. Mogę być pewna? Czy moze jest tak, że ja zwyczajnie niedokładnie pamiętam, kiedy się przeprowadziłam z jednego regionu kraju do drugiego i mogę się np. mylić o 10 lat?smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ola5488 10.01.19, 11:11
    Co innego chciałam wyrazić - nigdy nie można zakładać niczego ze 100% pewnością w kontekście pamięci. Pamięć ludzka jest zawodna. Można o tym poczytać nawet w internecie, gdy ludzie przysięgali na wszystko, że doskonale coś pamiętają, a było to tylko umiejętną projekcją ich umysłu. I nie mówię o chorobach psychicznych, ale o działaniu ludzkiego mózgu. Tu naprawdę nie ma z czym polemizować, bo jest to naukowo udowodnione. Dlatego ja byłabym ostrożna, bo nigdy niczego nie możemy stwierdzić z taką pewnością, o jakiej piszesz. A konsekwencje są takie, o jakich pisała Verdana - z takimi ludźmi, którzy zawsze "są pewni na 100% że pamiętają" po prostu się nie dyskutuje na serio wink
  • kora3 10.01.19, 11:25
    Olu, to co piszesz, to oczywistości, w dodatku takie, o jakich ja też już pisałam - tak, pamięć płata czasem takie figlesmile Ale to nie znaczy, że nie można być czegoś absolutnie pewnym, nigdy. No chyba nie mam aż tak zawodnej pamięci, żeby nie pamiętać, czy sprowadziłam sie tu 15 lat temu, czy 20?smile No właśnie - pomijając fakt, ze są inne osoby, które doskonale pamiętają kiedy to miało miejsce - to jest fakt OBIEKTYWNY, ze nie 20, a 15 i nie ma co z faktami polemizować, bo ktoś "pamięta" inaczej. Naprawdę nie mogę stwierdzić z całą pewnością kiedy się przeprowadziłam tutaj? No przecież nawet datę dokładną pamiętam smile Mam uznac, ze moze ja się myle i mogło to być 5 lat wczesniej????

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ola5488 10.01.19, 11:31
    Obawiam się, że nie rozumiesz, może ja nie umiem tego napisać w zrozumiały sposób.
    Można mieć ,,uczucie" pewności, ale z pewnością obiektywną nie ma to nic wspólnego. Nie można być czegoś pewnym nie będąc obserwatorem zewnętrznym względem własnej pamięci. I aby się nie narażać na pomyłki ani głupie zachowanie warto jest mieć to na uwadze. I nie mówimy o własnej dacie urodzenia (choć i tutaj zdarzają się pomyłkiwink)), ale o faktach z przeszłości tego rodzaju, o jakich wspomina autorka wątku.
  • kora3 10.01.19, 11:52
    Olu, ja na serio rozumiem o co Ci chodzi - tak, zdarza się tak, ze ktoś mówiac coś jest absolutnie pewien, ze tak było, bo tak "pamięta" podczas gdy nie wiadomo dlaczego tak "zapamiętał", ale prawdą to nie ejst co doskonale pokazują przytoczone przeze mnie przyłady pani, która sie upierała ze widziała mnie z osobą, której NIE MOGLAM znać osobiscie, a pan był pewny, ze byłam autorką tekstu, którego autorką nie byłam.
    Tak., pamięć tych państwa w tym zakresie spłatała im figle - zdarza się. Ale w tych konkretnych sytuacjach JA akurat mogłam powiedzieć, ze na 100 proc. ja dobrze pamiętam, bo ...tak było.

    Sytuację z tekstem kolezanki pamiętałam, bo raz, ze to była sprawa aferalna, dwa ze po tym tekscie sprawą zajęła się prokuratura, gdzie ona była wzywana wiele razy i wiadomo o tym było w naszym gronie - no chyba pamiętam, ze ona byłą wzywana w zwiazku z tym tekstem, a nie JA?smile
    Tak samo z tym panem - dla mnie przeprowadzka o kilkaset kilometrów BYŁA ważnym wydarzeniem w zyciu, stąd pamiętam - co do dnia zresztą- kiedy to miało miejsce. Wiem też kiedy ów pan zmarł (był znaną postacią, a czas zgonu czyjegoś jest raczej faktem powszechnie znanym) - zatem TECHNICZNIE - nie mogłam go znać, bo zm,arł blisko 5 lat przed tym, nim ja sie tu sprowadziłam. Trudno tu zastanawiac sie czy pamięć spłatałą figla pani, czy mnie, prawda?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ola5488 10.01.19, 12:01
    No mamy inne zdanie, bywa i tak smile
  • kora3 10.01.19, 13:00
    Olu, ale mnie interesuje dlaczego mamy inne zdanie...na serio masz przekonanie, że mogę ja nie pamiętać kiedy sie tu sprowadziłam - czy to było 10 lat temu, 5 czy 15, albo 20?
    No przecież to niedorzeczne ...Owszem, pamiętam dokładnie, ale nie tylko ja - np. także osoba, do której i dla której sie tu sprowadziłam.
    Są rzeczy ważne w zyciu i są mniej ważne - dla mnie przeprowadzka, zmiana całkowicie wcześniejszego zycia na inne BYŁA bardzo ważnym wydarzeniem życiowym i stąd doskonale pamiętam kiedy to było. Gdybyś mnie zapytała natomiast kiedy byłam u fryzjera, to pewnie bym Ci odpowiedziała, że przed Świetami (ostatnimi) ale no tak dokładnie to nie pamiętam w jakim dniu.
    Nie mogę się zgodzić, że ZAWSZE może być wątpliwe czy coś dobrze pamiętamy - owszem, moze być wątpliwe, nawet nie tak rzadko, ale nie zawsze.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ola5488 10.01.19, 13:17
    Chyba nie umiem Ci inaczej wyjaśnić, niż zrobiłam to do tej pory.
    Tak, na serio mam przekonanie, że możesz nie pamiętać czegoś.wink
  • znana.jako.ggigus 10.01.19, 13:23
    Mało tgo, każdy z nas tak ma.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 10.01.19, 13:27
    Serio tak masz, że nie pamiętasz np.kiedy się rozwiodłaś, kiedy maturę zdawałaś, kiedy sie przeprowadziłaś, gdzie studiowałaś? Bo ja - nie

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 10.01.19, 13:42
    Tak, możesz pomylić lata i możesz to przy pomocy paru faktów to np. zrekonstruować. Możesz pomylić np.pory roku i upierać się np, że kiedy się rozwiodłaś, w tym dniu padało. A jeśli prowadzisz pamiętnik czy jakież notatki, masz zapisane na świeżo, odczytasz - wracałam z sądu i wyszłam na zalaną słońcem ulicę.
    Możesz pamiętać, że koleżanka miała na studniówce sukienkę w gorchy, a ona powie, ż nigdy takiej nie miała.
    Ludzie przesiedleni jako dzieci po II wojnie światowej z dzisiejszych terenów Polski (Dolny śląsk np, proszę o wybaczenie braku wielkiego ś) często opowiadali w filmach dokumentalnych, jakie to pałace miały ich rodziny. I czasem pokazywali te zdjęcia - normalne domy. Tak daleko może posuwać się przekształcanie faktów, bo tym ludziom oczywiście wiele lat opowiadali rodzice, jakie wspaniałości mieli. Pamięć jest dynamiczna.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 10.01.19, 14:11
    Giggus, chyba się nie rozumiemy - NIE pamiętam, jakie garnitury mieli na studniówce moi koledzy z kalsy (kolezanek nie miałam) - jakieś przecież musieli mieć i nie jest to bynajmniej ważne dla mnie - jakie. Natomiast pamiętam, jaką JA miałam sukienkę, bez przekłamań poniekąd, a sprawa jest łatwa do sprawdzenia - zdjęcia, zapis videosmile
    Tak samo nie pamiętam jaka pogoda była podczas mej ostatniej rozprawy rozwodowej, ale na pewno nie + 20 jako, ze było to w styczniu. Jakaś wszelako była, to nieistotne przecież, za to pamiętam gdzie z moim eksmezem poszliśmy po tejże rozprawie na obiad - ta knajpa już nie istnieje poniekąd, pamiętam to dobrze, bo bardzo dobrze ją znałam i dawali dobre jedzenie smile
    Pewne rzeczy się pamięta siłą faktu, o ile nie ma się zaburzeń pamięci, czy nie podlega w tym momencie mechanizmowi wyparcia.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 10.01.19, 14:18
    Widzisz, ja podaję zupełni abstrakcyjn przykłady. Bo sukienka jest przykładem.
    Pewne szczegóły zminiają się w pamięci, bo jest ona dynamiczna. Już psiałam, jak prosto się o tym przkonać - obejrzeć np ulubiony film sprzed lat i uświadomić sobie, że się tego wątku/osoby/sceny nie pamięta.
    Ale to kolejny przykład absolutnie abstrakcyjny. Jak pogoda w dniu rozwodu/studniówki/obrony/pogrzebu babci i wiele innych rzeczy. To się zmienia w pamięci, są sposoby, aby sobie te zmiany uświadomić. A kto nie chce, nie widzi tych zmian i twierdzi, że pamięta na pewno dobrze wszytko. Tak też można.


    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 11.01.19, 07:53
    Giggus, DLA mnie spora różnica jest pomiędzy filmem, nawet ulubionym, a ważnymi wydarzeniami w życiu. Być może dla Ciebie jest inaczej, nie neguję, pewnie bywa, ale jak widzę, większosc ludzi jednak "ma" tak jak ja - pamięta gdzie chodzili do szkoł, gdzie studiowali, za kogo wyszli, z kim się rozstali, ile mają dzieci i temu podobne bzdety wink - wyłączam z tego osoby mające zaburzenia pamięci, albo też w ogóle zaburzenia psychiczne.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 11.01.19, 09:05
    ale widzisz, film wydarzenie czy książka są o przyklady materiału pamięciowego..
    O wydarzenie w życiu można, jak widać na przykładzie tego wątku i innych, się spierać.
    Ale trudno uznać, że co prawda dwadzieścia lat temu oglądałaś film i kończył się tak, a teraz ten sam film kończy się inaczej, bo przecież pamiętasz dobrze zakończenie przez ostatnie dwadzieścia lat.
    I właśnie OBIEKTYWNY materiał jak film np pozwala stwierdzić, że twoja pamięć jest DYNAMICZNA.
    Co prawda możesz też uznać, że np Scorsese, aby namieszać w twoim życiu, puścił w obieg koeljną wersję Taxi dirvera. Potajemnie.


    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • heniek.8 11.01.19, 09:46
    Można się spierać o takie subiektywne rzeczy z życia ale moim zdaniem ostatecznym "właścicielem" informacji od kogo się dowiedzieli o pośredniku są znajomi a nie Minnie.
    Gdyby mi teraz Minnie powiedziała "Kanada leży w Am.Płn." to bym podziękował za informację. Ale czy to znaczy, że do końca życia mam w każdej rozmowie podkreślać że to info od niej? Działało na mnie wiele bodźców, wcześniej słyszałem pogłoski, ojciec miał w domu atlas - wszystko to w jakiś sposób wpłynęło na mój stan wiedzy geograficznej i chociaż Minnie by chciała żebym był jej wdzięczny, to w mojej rzeczywistości nie mam za bardzo za co
  • minniemouse 13.01.19, 00:54
    heniek.8 napisał:
    > Można się spierać o takie subiektywne rzeczy z życia ale moim zdaniem ostatecznym "właścicielem" informacji od kogo się dowiedzieli o pośredniku są znajomi a nie Minnie.

    i dlatego ja sie o to w realu spierać nie mam zamiaru, ale prowadzac czysto teoretyczna debate to: dlaczego znajomi nie ja? skoro faktycznie gdyby nie ja, to by o tym posredniku nie wiedzieli?

    > Gdyby mi teraz Minnie powiedziała "Kanada leży w Am.Płn." to bym podziękował za informację. Ale czy to znaczy, że do końca życia mam w każdej rozmowie podkreślać że to info od niej? Działało na mnie wiele bodźców, wcześniej słyszałem pogłoski, ojciec miał w domu atlas - wszystko to w jakiś sposób wpłynęło na mój stan wiedzy geograficznej i chociaż Minnie by chciała żebym był jej wdzięczny, to w mojej rzeczywistości nie mam za bardzo za co

    ale to jest zupełnie inna sytuacja. bo Kanada to ogromny kraj, bez mala pol kontynentu, o ktorym jak sam napisales informacje pchaja sie zewszad be zadnego trudu.
    ale moze jakbym ci zartobliwie wylala wiadro wody na glowe i powiedziala ze na nasze zachodnie wybrzeze 'West Coast' mowi sie Mokre Wybrzeze 'Wet Coast' to moze to juz by byla informacja ktora bys pamietal na zawsze ze to od Minnie uslyszales?... imimo, iz bys pozniej na te nazwe napotykal swoja droga. i bys z tej okazji opowiadal w towarzystwie "hahaha o tym Wet Coast to ja pierwszy raz nie tyle uslyszalem co doswiadczylem na wlasnej skorze..." - a tu jakas pindzia sie wtraca i mowi "ale skad, to ja ci pokazalam w gazecie"...
    bo w jej głowie, widzisz, ona jest "właścicielka" informacji.

    Kanada =anonimowi posrednicy, dobry i polecony = Wet Coast.
    znajomi tez mogli wziac sobie gazete, i jak my, tez wybrac sobie na chybil trafil. moze trafiliby na te sama osobe, moze nie. szanse jak w totolotku.

    Minnie
    --
    Jeżeli pamiętamy, że wszyscy jesteśmy pomyleni, to tajemnice znikają, a życie staje się zrozumiałe.
    Mark Twain
  • kora3 12.01.19, 09:15
    Giggus, nadal się nie możemy porozumieć - książka, film - mogą być dla kogoś ważne, ulubione, ale to jednak - dla większości ludzi ze tak zauważę z ostrożności forumowej - sprawy mniej ważne niż kluczowe wydarzenia w ich życiu. Dlatego owszem, tak, moze sie tak zdarzyć, ze WYDAJE nam się, iż w czytanej 20 lat temu książce coś tam było inaczej, niż naprawdę napisał autor ...
    Tak samo moze sie nam wydawać, ze dobrze pamiętamy jakiś mało znaczący epizod jak deseń sukni koleżanki na studniówce ito. Natmoast JESLI ktoś nie pamięta waznych w swoim życiu wydarzeń co do istoty, to albo ma zaburzenia pamięci, albo zwyczajnie wypiera coś zastępując obrazem innym niż prawdziwy, albo ma zaburzenia psychiczne.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 12.01.19, 12:35
    Nadal powtarzam, że książka czy film to ABSTRAKCYJNE przykłady dla uświadomienia sobie, jak dynamiczna jest pamięć. Dziś pamiętasz szczegół z studniówki - np garnitur i krawat kolegi, a za parę tygodni ten sam kolega będzie miał nieco inny krawat. Ty za każdym razem, przywołując to zdarzenie w pamięci, jesteś pewna, że masz przed oczyma każdy szczegół w identycznej wersji. TAK NIE JEST.
    Inny podobny sposób to notatki na świeżo. W krótkim, parudniowym odstępie czasu normalnie człowiek jeszcze nie dynamizuje zdarzenia w pamięci.
    Problem nie jest w tym, że się nie rozumiemy. Ty nie rozumiesz tego, (nie chcesz? nie możesz?) że są OBIEKTYWNE metody, aby sprawdzić SUBIEKTYWNE i wybiórcze działanie pamięci każdego człowieka.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 12.01.19, 13:17
    Gigguś, pojmijże jedną rzecz - krawat czy koszula kolegi na studniówce to jest KOMPLETNY bzdet! Wyobraź sobie, ze nie staram się nawet przypomnieć, jakie ww. rzeczy miał na naszej studniówce mój już nie tak kolega, tylko najlepszy przyjaciel (którym to zresztą nadal osobnik ten pozostaje). Nie sądzę, bym zastanawiała sie nad tym znacznie wcześniej niż teraz, a po samej studniówce, która miała miejsce bagatela 27 (!) lat temu. Nie przypuszczam też, by sam "zainteresowany" - czyli mój przyjaciel pamiętał jakie miał ww. rzeczy na swej studniówce smile
    Sądzę, a nawet jestem pewna, że nie przywiązywał on do tego specjalnej wagi jako i ja nie przywiązywałam wagi do ww. elementów jego stroju - pamiętam jedynie, że nie przyszedł ubrany inaczej jakoś niż reszta chłopak, stąd WNOSZĘ, że był w gangu, koszuli i pod krawatem, a nie w stroju płetwonurka, w kaftanie bezpieczeństwa, czy w dresach.
    Pamiętam za to DOSKONALE z KIM był na tej studniówce, bo jego ówczesną dziewczynę po prostu znałam! Taką samą pewność co do tego kto im towarzyszył mam co do dwóch innych moich kolegów z naszej klasowej paczki - TEZ znałam ich dziewczyny i DOSKONALE pamiętam, ze jeden z nich był własnie ze swoją dziewczyną (pamiętam imię i panieńskie nazwisko) - moją koleżanką z podstawówki - poniekąd, a drugi ze swoją także dziewczyną, którą dopiero wówczas poznaliśmy, bo była to ze tak powiem nowa dziewczyna (jego zona poniekąd obecnasmile). Co do reszty moich kolegów z klasy NIE pamiętam z kim byli, pewnie z kimś płci przeciwnejsmile Nie pamiętam też zupełnie w co poubierane były partnerki tych trzech panów na naszej studniówce, nie przypominam sobie, by wzbudziły jakieś sensację, więc ZAKŁADAM, ze pewnie były zwyczajne, typowe dla takiej imprezy w tamtym czasie.
    Stąd ja bym się nawet nie podejmowała takich heh wspomnień, kto z nich jaką miał koszulę czy jaki krawat. Natomiast bardzo dobrze pamiętam jaką JA miałam sukienkę, ba pamiętam nawet gdzie ją kupiłam, z kim kupowałam itd.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 12.01.19, 13:38
    Powtarzam jeszcze raz - nie chodzi o co, to za szczegół. Chodzi o sam PROCES pamięci. Jest zmienny, bo pamięć jest DYNAMICZNA. A czy krawat nauczyciela a czy wódka na stole - to wszystko są szczegóły ciągle podlegające zmianie w twojej pamięci.
    Bo taka jest natura pamięci.
    Po prostu powinnaś zacząć myśleć w tym przypadku abstrakcyjnie, a nie trzymać się szczegółów jak waga (uwaga, abtrakcyjne znaczenie tego słowa) krawata nauczyciela, kolegi czy osoby towarzyszącej.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 12.01.19, 15:01
    I tu Giggus dochodzimy do sedna - otóż ta waga jest bardzo ważna! Wbrew temu co uważasz - zupełnie normalne - w sensie typowe, większościowe jest to, że pamiętamy o ważnych sprawach w swoim życiu. I zupełnie normalne, w sensie - znów - typowe, większościowe jest to, ze możemy nie pamiętać o sprawach błahych, nic nie znaczących - możemy, ale nie musimy o nch nie pamiętac, bp mogły nam utkwić w pamięci z jakiegoś powodu - np. niecodziennych okoliczności im towarzyszących.
    Dlatego z reguły ludzie wiedzą, pamiętają do jakich chodzili podstawówek, szkół średnich, gdzie i co studiowali, za kogo wyszli za mąż/ z kim sie ożenili czy i kiedy i z jakich powodów rozwiedli/rozstali z kimś dla siebie ważnym, gdzie na stałe mieszkali, gdzie pracowali, czy mają i ile dzieci i temu podobne rzeczy smile
    Tu jakoś wspomniana przez Ciebie dynamika pamięci nie działa?
    Owszem, takie rzeczy są do sprawdzenia na ogół - ale na serio wiekszosc za każdym razem sprawdza w dokumentach gdzie mieszka, czy gdzie studiowła? NIE - bo kluczowe w zycou sprawy mylą się tylko ludziom, którzy mają problemy z pamięcią lub ogólnie psychiczne, które na postrzeganie, także faktów byłych mają wpływ. Pozostali ludzie, w sesnie W NORMIE (typowi) o takich rzeczach pamiętają, nie muszą się nad nimi zastanawiać! I większosc ludzi nie prowadzi też dzienników po to, by wiedzieć co było w ich życiu ważnego dwa dni temu, ale też 10 lat temu. Jesli prowadza dla sprawdzania swej pamięci to włąsnie w zakresie bzdetów, szczegółów nieistotnych, mało ważnych. I owszem, w tym zakresie pamięć moze płątac figle, moze też być całkowicie zawodna w sensie - nie pamięta się co sie robiło dokładnie tydzień temu o tej samej porze - o ile nic szczególnego, niecodziennego, albo nie pamięta sie w co sie było ubranym przedwczoraj w pracy - o ile w nic specjalnego, unikatowego.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 12.01.19, 21:13
    Nie wie, czy udajesz, czy rzeczywiście nie widzisz, o czym ja piszę. Nie piszę o WYDARZENIACH, a o DETALACH tych wydarzeń.


    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • minniemouse 13.01.19, 01:25
    znana.jako.ggigus napisała:
    Ale trudno uznać, że co prawda dwadzieścia lat temu oglądałaś film i kończył się tak, a teraz ten sam film kończy się inaczej, bo przecież pamiętasz dobrze zakończenie przez ostatnie dwadzieścia lat.
    I właśnie OBIEKTYWNY materiał jak film np pozwala stwierdzić, że twoja pamięć jest DYNAMICZNA.


    are you talking to me? 🤣
    nie bierzesz pod uwage jeszcze takich wersji:
    1. masz bardzo dobra, super pamiec i zwyczajnie pamietasz wszystko od poczatku po zakonczenie. kazda scene w scene, slowo w slowo.. ..are you talking to me? well, I'm the only one here... smile
    2. zakonczenie zrobilo na tobie takie wrazenie ze sie poplakalas, w nocy nie moglas spac, na drugi dzien obejrzalas samo zakonczenie jeszcze z 5 razy i teraz masz wryte w pamiec tak iz moglabys odwtorzyc scene na zawolanie anytime, nawet przez sen, np w razie uszkodzenia filmu w wyniku pozaru, powodzi, kradziezy itd itp.
    3. ogladalas film ze znajomymi i po zakonczeniu dla smiechu odtwarzaliscie te scene pol nocy. r u talking to me? well, ..... itd. scena wypalona w mozgu do smierci.
    4. nalezalas do kolka krytykow filmowych i te scene analizowaliscie do znudzenia. zapis laserem w pamieci itd.

    po prostu sa pewne ze tak je nazwe mnemoniczne asysty pozwalajace na wyjatkowo doskonale zakodowanie pamięci.
    wyjawszy moze punkt 1 kiedy ma sie pamiec prawie ze fotograficzna, gdzie nie trzeba zadnego systemu w tym mnemonic.

    btw nigdy nie ogladalam Taxi Driver. chyba w koncu obejrze, jesli jest na Netflix. naszym.

    Minnie


    --
    And in the end, it’s not the years in your life that count. It’s the life in your years.
    Abraham Lincoln
  • znana.jako.ggigus 13.01.19, 15:54
    (struktura drzewka, to było do kory, ale drzewko jest nieczytelne)
    chętnie powtórzę - oamięć jest dynamiczna. Dziś objrzałaś film i wiesz, ż boahtr miał koszulę w kratkę. Parę miesięcy potem ta sama dynamiczna pamięć mówi - boatera miał koszulę w paski (powtarzam to absolutnie abstrakcyjne przykłady) i teraz problem - nie masz żadnj obiektywnej podkładki. Dziś pamiętasz fakt Ai, za parę tyg fakt B i ponieważ to Ty to przecież widziałaś, nie wiesz, że pamięć pracuje sama. Dlatego można się opeirać o notatki. Albo patrząc na stare filmy, dziwić się. O ile ktoś oczywiście dopuszcza tę myśl, że jego pamięć jest też dynamiczna

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • minniemouse 12.01.19, 23:01
    znana.jako.ggigus napisała:
    . Już psiałam, jak prosto się o tym przkonać - obejrzeć np ulubiony film sprzed lat i uświadomić sobie, że się tego wątku/osoby/sceny nie pamięta.

    no to co? ale ze film ogladalas to pamietasz, i to jest najwazniejsze. bo nie ma takiego czlowieka co by cala treść dokladnie pamietal, a jeszcze po kilku latach.
    znaczenie ma, ze film moglas ogladac w szczegolnych okolicznosciach:
    - zalozmy poznalas nowego faceta i z nim wlasnie ten film ogladalas. masz dodatkowe, wyjatkowe konotacje z tym filmem, wiec tym bardziej pamietasz iz go ogladalas (i z kim).
    i dlatego jakby ktos ci wmawial ze nie nie, to on czy ona z toba go widzieli, to bys byla 100% pewna ze to pomylka.
    Pamiec, owszem, bywa zawodna, ale nie az do tego stopnia aby nie moc z cala pewnoscia i zdecydowanie okreslic pewnych wydarzen i momentow w zyciu, a zwłaszcza jak bardziej niz cokolwiek innego wryły sie w pamiec przez okolicznosci towarzyszace.
    Inaczej bysmy po prostu poglupieli i powariowali przy i od braku takiej stabilności psychicznej.

    Tu jeszcze powrócę do sytuacji kiedy ty wiesz na pewno ze ten film ogladalas z dopiero co poznanym facetem,
    a kolezanka sie upiera ze nie, ze z nia.
    Coz, fakty mowia same za siebie, kto co z kim ogladal.
    I jakby chcial, to latwo byloby dojsc kto z kim i kiedy - ty masz "alibi" w postaci faceta, on moze potwierdzic wasza wspolna sesje filmowa, to juz zbije kolezanke z tropu. mozna tez doszukac sie drugiej kolezanki (lub kolegi, mamy, siostry itp) ktora potencjalnie potwierdzi ze nie z toba a z nia ogladala.
    dla klarowności dodam, iz w rzeczywstosci nie bawilabym sie w zadne sprawdzanie,
    a jedynie chodzi mi o przedstawienie faktow jakie stoja za cudza pamiecia.
    po prostu kto pamieta dobrze, ten ma na to dowody. kto pamieta zle ten nie ma i latwo jego "pamietam" obalic, i tyle.

    Minnie

    --
    To jeden z przywilejów młodości. Gdy masz siedemnaście lat, śmierć wydaje ci się gwiazdą odległą o tyle lat świetlnych, że nawet przez potężny teleskop ledwie ją widać. Potem starzejesz się i odkrywasz, że to nie gwiazda tylko wielki jak nieszczęście asteroid, który leci prosto na ciebie i jeszcze trochę, a przyładuje ci w ciemię.
    Jonathan Carroll
  • heniek.8 10.01.19, 14:32
    a pamiętasz przyczynę rozwodu?
    czy w grę wchodziła bufonada?
  • minniemouse 10.01.19, 23:56
    znana.jako.ggigus napisała:
    Tak, możesz pomylić lata i możesz to przy pomocy paru faktów to np. zrekonstruować. Możesz pomylić np.pory roku i upierać się np, że kiedy się rozwiodłaś, w tym dniu padało. A jeśli prowadzisz pamiętnik czy jakież notatki, masz zapisane na świeżo, odczytasz - wracałam z sądu i wyszłam na zalaną słońcem ulicę.

    dobra, powiedzmy ze mozna pomylić jeśli był to dzień który przebiegał normalnie, bez żadnych zakłóceń ani większych niespodzianek.
    ALE jeśli w tym dniu wydarzyła się jakaś niespodziewana historia, np w lipcu zerwała się ulewa z gradem z piorunami i z zerwanymi dachami a parze młodej drzewo przygniotło limuzynę - to już raczej trudno zapomnieć takie wydarzenie i datę, nie uwazasz?
    A nawet jeśli nie było to wydarzenie aż takiego kalibru ale niewielkie coś, co wyróżnia ten dzień, ten ślub w ich pamięci od wszystkich innych - to tez przez ten szczegół jest to data u nich wyryta na zawsze.

    I o tym mowie od początku: rzecz nie w tym iż ja mam taka idealna pamięć (bo nie mam) a w tym iż było to coś, co dobrze mi zakodowało ów szczegół w świadomości.
    I na tej podstawie wiem, ze mam racje. wykłócać się nie mam zamiaru, ale gdybym tylko chciała to bardzo łatwo mogę udowodnić ze jest po mojej stronie.
    I tez nigdy nawet nie zaczynałabym gdybym nie miała pewności lub racji.

    Minnie


    --
    W naturze ludzkiej leży, że odpoczynek po jednej pracy znajdujemy tylko w pracy innej.
    Anatol France (François Anatole Thibault)
  • kora3 11.01.19, 08:09
    Dokładnie tak Minnie smile
    Tak mi się teraz nomen omen przypomniało...Moja koleżanka z podstawówki prowadzi od lat już wielu salon ślubny, jest to interes rodzinny, wczesniej prowadziła go jej mama. W tymże salonie slubnym ja sie do swego ślubu ubierałam. Kiedyś tak rozmawiałyśmy z kolezanką o starych czasach przy okazji i ona była przekonana, ze to ona wraz ze mną wybierała moją suknię ślubną smile Tak nie było, to była jej mama. I pamiętam to doskonale nie dlatego, ze to jakiś ważny szczegół tylko dlatego, że idąc do tego salonu spodziewałam się ją tam zastać w pracy. Nie zastałam, zapytałam o nia i jej mama mi wyjasniła, że koleżanka oczekuje 2 dziecka, ciąża jest zagrożona i na jej czas musiała zrezygnować z pracy. No normalna sytuacja. Kolezanka widziała mnie w mojej ślubnej sukni a owszem, bo kiedy przyszłam po jej odbiór akurat była tam już ze swoim niedawno urodzonym synkiem u mamy w pracysmile
    Ona zapamiętała tyle, że miałam suknię z ich salonu i mnie w niej widziała w tym salonie, zatem pewnie pomagała mi ją wybraćsmile Zwyczajnie nie pamiętała kiedy ja za mąż wychodziłam i kiedy wybierałam suknię. Była serio pewna, ze za jej pracy smile Zapytałam ją kiedy urodził się jej syn - ano końcem listopada 98 roku. Ok, a ile przed tym faktem nie pracowała, a z pół roku. No, a ja slub brałam poczatkiem stycznia 99, suknię wybierałam gdzieś we wrześniu, odbierałam przed BN. No tak, kolezanka przyznała, ze NIE MOGLA technicznie w tym wyborze uczestniczyć.
    Nic nadzwyczajnego - dla mnie MOJA suknia była ważna, oczywiste, tak samo dobrze pamiętam kiedy bralam ślub - oczywiste. Ona tych sukien ślubnych wybrała z pannami młodymi bardzo wiele. Mnie w swoim salonie widzała w mojej i jej pamięć zanotowała, że uczestniczyła w wyborze - to wszystko.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 11.01.19, 09:54
    Nie, nadal nie rozumiesz. Tak wprost - nie ma żadnego dowodu obiektywnego i niepodważalnego, że to ty podałaś nazwisko maklera. Dowodem obietk. byłby wg mnie np. zapis w kalendarzu tego dnia - Minnie nadała mi cynk na maklera. Zobaczymy, czy to kolejny pomysł Minnie, który jak wiele poprzednich, był świetny/średnio udany.
    Twoja pamięć nie jest dowodem obietkywnym dla mnie, bo pamięć jest dynamiczna. Pisałam o tym. Druga strona może twierdzić dokładnie to samo, co ty. Pogoda tego dnia, kiedy podałaś im cynk, nie odgrywa roli. Chodzi mi o coś, co powstało na świeżo po sprawie. Notatka maklera - Ciputkowie, klienci poleceni przez Minnie.
    Powtarzam - czytam po paru latach moj własn notatki i nie wierzę oczom. bo zapamiętałam slłowa, okoliczności, inaczej. Tzn pamiętam je teraz inaczej. Za parę lat będę miała inną wersję.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • minniemouse 13.01.19, 00:05
    znana.jako.ggigus napisała:
    Nie, nadal nie rozumiesz. Tak wprost - nie ma żadnego dowodu obiektywnego i nie podważalnego, że to ty podałaś nazwisko maklera. Dowodem obietk. byłby wg mnie np. zapis w kalendarzu tego dnia - Minnie nadała mi cynk na maklera. Zobaczymy, czy to kolejny pomysł Minnie, który jak wiele poprzednich, był świetny/średni o udany

    Jest niemozliwe prowadzic taki rejestr i sie go nie prowadzi. dlatego wazne jest zaufanie do - i opinia osoby mowiacej co pamieta,
    i dlatego to zaznaczylam, z czego sie smieliscie. a jak sie okazuje jest to jednak wazne, bo jesli mamy zaufanie do kogos, szanujemy te osobe - to ustepujemy.
    jak nie mamy to sie upieramy, nawet nie majac racji.

    Minnie

    --
    "Bóg stworzył osły, żeby mogły służyć człowiekowi do porównania."
    Heinrich Heine
  • znana.jako.ggigus 13.01.19, 15:56
    jest możliwy rejstr, np zapisywać notki z dnia. Normalny czlowiek na świeżo nie przekręca faktów i ci opisywani znajiomi na świeżo by zapisali - Minnie polecilła nam maklera, się zobaczy

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • minniemouse 13.01.19, 23:15
    znana.jako.ggigus napisała:
    jest możliwy rejstr, np zapisywać notki z dnia.

    Zlituj sie - serio prowadzisz notatki kto co ci codziennie powiedzial, bo ja nie.
    nie znam tez nikogo kto by pieczołowicie zapisywal takie pierdoły, by po np 20-30 latach z nosem utkwionym w kalendarzu triumfujaco wykrzyknac w towarzystwie: "aha! zgadza sie! mialem racje! to Kowalscy nie Malinowscy polecili nam dentyste Laskowskiego w 1983r we wrzesniu na kempingu w Ladnej Gorce!" - no weź 🙄

    Osobiscie, pamietam kto mi polecil mojego dentyste do ktorego chodzilam 20 lat, kto mi polecil obecnego gdy pierwszy odszedl na emeryture, kto mi polecil mojego pierwszego polskiego lekarza - nie pamietam, i tu bym sie nie sprzeczala z nikim o to, ale np pamietam kto mi polecil obecnego. pamietam doskonale co sie stalo z moja ulubiona fryzjerka, ktora swietnie mi wlosy scinala, z jednego salonu bo bylam bardzo niepocieszona jak sie przeniosla mimo iz uplynelo co najmniej 15 lat. i takie tam.
    Pewne rzeczy czlowiek dobrze zapamietuje, poniewaz byly to znaczace emocjonalnie momenty. mialy albo mniej lub bardziej dramatyczne okolicznosci w jakich sie wydarzyly, albo jakas wartosc sentymentalna, albo wystapily inne przyczyny -nawet przypadkowe - dla ktorych sie je dobrze zapamietalo.
    Poza tym nie twierdze wcale ze pamieta sie wszystko.

    Minnie

    --
    Ćwiczenia to bzdura. Jeśli jesteś zdrowy nie potrzebujesz ich, jeśli jesteś chory, zaszkodzą ci.
    Henry Ford
  • heniek.8 13.01.19, 16:54
    Minnie weź pod uwagę charakter sprawy: to nie jest rzecz którą można łatwo zweryfikować - np. w którym roku urodził się kompozytor X albo ile stopni było 22. lutego 1987
    Nie - ty po prostu próbujesz zarządzać wspomnieniami obcych ludzi smile

    wyświetl sobie to od drugiej strony - podchodzi do ciebie gość X i mówi "to ja namówiłem cię na zakup tego domu, przez tego pośrednika"
    wtf? - myślisz. zanim kupiłaś dom, to przez prawie rok szukałaś ofert, rozmawiałaś z dwudziestoma osobami (w tym, faktycznie z gościem X), nawet ulotki ze skrzynki pocztowej przeglądałaś czy jest coś o nieruchomościach.

    i w twojej świadomości, ten X dołożył może 1% do sprawy ale może i nic nie dołożył.
    ale sam fakt że on "walczy" z tobą żebyś uznała że to było blisko 100% jest dla ciebie śmieszny i świadczy o jego infantylizmie, potrzebie bycia użytecznym czy podziwianym

    nie rób sobie tego
  • znana.jako.ggigus 13.01.19, 17:12
    dokladnie tak - zadządzanie wspomnieniami obcych, ale i zarządzanie swoimi.
    Dziś pamiętam fakt A, a za parę dni będę w tej samj sytuacji pamiętać fakt B

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • heniek.8 13.01.19, 19:00
    znana.jako.ggigus napisała:

    > zarządzanie swoimi.
    > Dziś pamiętam fakt A, a za parę dni będę w tej samj sytuacji pamiętać fakt B

    ten wątek jest ciekawy i zgadzam się z tym, ale na potrzeby tej dyskusji bym to odpuścił bo wymaga pewnego abstrakcyjnego myślenia

    prawdziwe i fałszywe wspomnienia odczuwamy tak samo

    ale zaraz przyjdzie mądrala i obali te wywody za pomocą konkrentnego dowodu - ona pamięta jakie majtki miała na studniówce
  • znana.jako.ggigus 13.01.19, 19:08
    hehhe, dobre!
    No właśnie myślenie abstrakcyjne to raz, dwa zdolność w zwątpienie własnych osądów, trzy zdolność obserwacji cztery jakikolwiek obiektywny materiał - film czy pamiętnik.


    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • heniek.8 13.01.19, 20:08
    Wie o tym każdy, kto np "był pewien" że zostawił coś w jednym miejscu, a znalazł to w innym.
    Ale z drugiej strony - my też nie jesteśmy w stanie nikomu udowodnić że takie coś przeżył -być może niektórym się to nie zdarza, na forum można znaleźć kandydatów 🤣
  • minniemouse 14.01.19, 00:44
    heniek.8 napisał:
    ale zaraz przyjdzie mądrala i obali te wywody za pomocą konkrentnego dowodu - o
    na pamięta jakie majtki miała na studniówce


    zebys sie nie zdziwil 🤣
    moja kolezanka ktorej rodzice mieli wlasny zaklad samochody i kasy jak lodu, latala za stanikiem i majtkami na studniowke po Domach Mody i Pewexach, mnie przy tym ciągając.
    nie wiem wiec jak ona, ale ja te jej desusy z wzorkami kupione za amerykanskie dolary dobrze pamietam. bo prawie ze sama je wybieralam 😂

    Minnie


    --
    I suppose it is tempting, if the only tool you have is a hammer, to treat everything as if it were a nail.
    Abraham Maslow
  • minniemouse 14.01.19, 00:32
    heniek.8 napisał:
    > Nie - ty po prostu próbujesz zarządzać wspomnieniami obcych ludzi smile

    w tym momencie oni moimi tez smile
    teraz kwestia - kto tu ma lepsza pamięć, czyli inaczej - kto ma racje?
    i tu wchodzi w grę ów proces własnie zapamiętywania, gdzie liczy się nawet nieświadome zastosowanie mnemotechniki.
    bo mnemotechnika to, mozna to tak powiedzieć, nic innego jak dokładnie kojarzenie faktów za pomocą innych faktów lub metod.
    moze tym być np metoda łańcuchowa skojarzeń - którą ja zastosowałam w sytuacji z agentem 'real estate'.
    I, jak wcześniej wyjaśniałam, "wygrywa" ten który mówi prawdę, czyli ten, który jest w stanie swoje wspomnienie poprzeć faktami.
    czyli w tym przypadku ja, bo zwykły timeline/porządek chronologiczny to z łatwością wykaże.

    wyświetl sobie to od drugiej strony - podchodzi do ciebie gość X i mówi "to ja namówiłem cię na zakup tego domu, przez tego pośrednika"
    wtf? - myślisz. zanim kupiłaś dom, to przez prawie rok szukałaś ofert, rozmawiałaś z dwudziestoma osobami (w tym, faktycznie z gościem X), nawet ulotki ze skrzynki pocztowej przeglądałaś czy jest coś o nieruchomościach.


    no wiesz, ale #1 taka sprawa:
    -j a nigdy nie twierdziłam iż pamiętam zawsze i wszystko.
    ja tylko mowie, ze w tym przypadku jestem pewna jak było ze względu na ów łańcuch wydarzeń. podkreśliwszy to, teraz odniosę się do powyższego twojego komentarza:
    neutralnie widzę takie możliwości:
    moje wersje pamięciowe:
    a/ wierze mu, bo tak mogło być. nie szkodzi iż przez rok szukałam domu/oglądałam oferty/rozmawiałam z 20-toma osobami/przeglądałam ulotki - byłam wciąż niezdecydowana. głos X był głosem decydującym. on rzeczywiście namówił mnie na kupno domu przez pośrednika Y i mi to przypomniał. tak rzeczywiście było.
    b/ istotnie przez rok szukałam domu, przeglądałam oferty i nawet ulotki ze skrzynki, ów znajomy X rzeczywiście polecił mi pośrednika Y, ale nie to zadecydowało o kupnie domu. niemniej dziękuję mu bardzo bo widzę jak się cieszy wkładem w mój sukces. pomijam sprawę milczeniem i myślę co myślę.
    c/ wiem ze mu się tylko tak wydaje. wprawdzie polecał mi Yaja i przekonywał do kupna, ale nie to zaważyło ostatecznie. wyjaśniam mu wiec to dokładnie - czyli co konkretnie przechyliło szale by kupić - jednocześnie bardzo podkreślając jak doceniam jego aktywny wkład w całym procesie i dziękując. to powinno raz a dobrze wyklarować sprawe "zaslug" miedzy nami.
    d/zawsze mogę być super mila wiedząc jaki to uczynny człowiek i z uśmiechem potaknąć " no pewnie!" smile
    nic na tym nie tracę, nic mnie to nie kosztuje, a jemu zrobi wielka przyjemność smile


    ale sam fakt że on "walczy" z tobą żebyś uznała że to było blisko 100% jest dla ciebie śmieszny i świadczy o jego infantylizmie, potrzebie bycia użytecznym czy podziwianym
    nie rób sobie tego


    toteż nie walczę. dyskusja od początku jest teoretyczna. by nie rzec - abstrakcyjna wink

    Minnie

    --
    W naturze ludzkiej leży, że odpoczynek po jednej pracy znajdujemy tylko w pracy innej.
    Anatol France (François Anatole Thibault)
  • heniek.8 14.01.19, 06:54
    minniemouse napisała:

    > heniek.8 napisał:
    > > Nie - ty po prostu próbujesz zarządzać wspomnieniami obcych ludzi smile
    >

    > w tym momencie oni moimi tez smile

    no nie - oni nic ci nie próbują wmawiać

    można was pogodzić np. taką syntezą:

    wprawdzie ty im mówiłaś o tym pośredniku ale po rozmowach z Iksińskimi dopiero ich decyzja zapadła

    albo możemy wysłać im $10 (ogłaszam zrzutka na forum po dolarze!) i ja zadzwonię do nich żeby uznali że to Minnie im ładnie doradziła smile

    ale po co to? nie jesteś mniej wiarygodna, czy mniej warta miłości nawet jeżeli to Iksińscy.

    z tym upieraniem się to by było ciekawe jakby was zamknąć w jednej celi z Korą i podrzucić temat która wykaże swoją wyższość nad drugą smile i puścić transmisję live na forum smile
  • minniemouse 15.01.19, 01:59
    heniek.8 napisał:
    > no nie - oni nic ci nie próbują wmawiać

    no wiesz - to jest w/g twojej wlasnej tezy: ich pamiec vs moja pamiec. innego założenia (kto mowi prawde) tu nie zrobiłeś..
    skoro oni pamietaja tak a ja tak, to wmawiamy sobie wzajemnie. innego wyjścia nie ma.

    wprawdzie ty im mówiłaś o tym pośredniku ale po rozmowach z Iksińskimi dopiero ich decyzja zapadła

    czyli, zauwaz, to jednak ja mowilam o pośredniku - o nic innego mi nie chodziło : )

    z tym upieraniem się to by było ciekawe jakby was zamknąć w jednej celi z Korą i podrzucić temat która wykaże swoją wyższość nad drugą smile i puścić transmisję live na forum

    cóż, są ludzie którzy zwyczajnie lubią debatować, do tego stopnia iż np w szkołach zapisują się do kolek dyskusyjnych. urządzane sa konkursy międzyszkolne, międzymiastowe, dyskutanci stawaja na platformach i polemizują z przeciwnikami, do momentu dopóki nie wygrają swojego argumentu. bynajmniej nie jest to "okazywanie wyższości nad druga osoba" ale po prostu umiejętność argumentowania. ważną cecha by być dobrym dyskutantem jest nade wszystko znać dobrze temat, debatować uczciwie i do rzeczy, wiedzieć co się właściwie chce powiedzieć oraz uważnie słuchać przeciwnika. dobra pamieć tez nie szkodzi a nawet bardzo się przydaje wink
    Co ciekawsze, nie zawsze celem dobrej dyskusji jest przekonanie przeciwnika do swojej racji. bywają dyskusje gdzie tematem jest samo "za i przeciw". sukcesem jest, a w każdym razie moze być, przekonanie osoby o poglądzie "za" do zmiany na "przeciw" i vice versa.
    Jest to bardzo ciekawe. dla mnie przynajmniej.
    Kora i ja zaliczamy się do osób którym dyskusja, argumentowanie, polemizowanie rzuca wyzwanie, sprawia satysfakcje, nawet przyjemność. i nie widzę w tym nic złego.
    Podobnież jedni lubią oglądać takie debaty, inni nie i tez to rozumiem. rozumiem nawet tych którzy z tego kpią smile

    Minnie

    --
    https://i.imgur.com/wgQWifz.gif
  • kora3 10.01.19, 13:27
    Ależ masz bardzo dobre przekonanie, mogę nie pamiętać CZEGOŚ, wszak napisałam wyraźnie, ze nie pamiętam np. kiedy byłam ostatnio u fryzjera - pamiętam z grubsza - ze przed świętami.
    Ale ważne wydarzenia fakty z mego życia pamiętam, w każdym razie z tego okresu życia, gdy byłam już "kumata". Np. nie pamiętam mojego bologicznego ojca, a raczej pamiętam przez mgłę, jakieś parę scenek z nim, nie pamiętam tez dnia kiedy zmarł, w sensie datę znam, ale nie pamiętam całej otoczki, a datę znam z przekazów innych i dokumentów. Za to doskonale pamiętam mojego tatę - drugiego męza mojej mamy i dokładnie pamiętam dzień, w którym zmarł i jak sie tego dowiedziałyśmy z mamą sad
    Oczywiste, bo mój biologiczny ojciec umarł, gdy byłam 4 - latką, a tato gdy miałam 41 lat.
    tak samo pamiętam do jakich podstawówek chodziłam, do jakiej sredniej szkoły, na jakie studia - to są poniekąd fakty łatwe do sprawdzenia, ale no trudno raczej osobie , która nie ma zaburzeń pamięci zarzucać, że nie mzoe być do końca pewna czy chodziła np. do LO czy do technikum - prawda? Albo że moze sie mylić, iż kończyła studia w Poznaniu, bo mogło to być w Białymstoku smile
    Takie rzeczy wręcz większosc ludzi pamięta ze swojego życia i JESLI zaczyna mieć problem z podaniem takich faktów zgodnie z prawdą to jest to bardzo niepokojące - oznacza, że u tej osoby występują zaburzenia pamięci (co moze mieć jak wiesz podłoże rózne).

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 10.01.19, 12:27
    oczywiście. Pamięć jest dynamiczna i jest b prosty sposób, aby się o tym przekonać.
    Wystarczy obejrzeć po latach film albo przeczytać książkę ponownie, którą się wtedy lubłi, film, który wywarł na nas wrażenie. Często nie pamiętamy poszcz. scen, wątków, postaci. Ja np. w Taxi diverze regularnie zapominam zakończenie, a oglądam ten film co jakieś 5-7 lat.
    Oczywiście mogę się upierać, że Scorsece nakręcił parę wersji.
    Ja sama prowadzę notatki w kalendarzu codziennie, tak na świeżo i po latach mam czasem w pamięci inną wersję. Ale b wierzę temu, co napisałam zaraz po zdarzeniu.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • minniemouse 10.01.19, 23:10
    ola5488 napisała:
    > Nie ma czegoś takiego jak ,,jest pewien na 100% że pamięta".


    Olu nie zgodze sie - jest tylko: nie ma czegos takiego ze zawsze i wszystko na 100% pamięta.
    Ale sa pewne zdarzenia, ktore z pewnych przyczyn, pewnych szczegółów wyjątkowo utkwiły w pamieci i co DO TYCH nie ma sie najmniejszej watpliwosci iz ma sie racje.
    I w moim przypadku, poniewaz mysmy nie mieli poleconego posrednika do sprzedazy/kupona domu tylko wzielismy dobrze wygladajacy profil, portfolio z gazety i bardzo sie martwilismy czy nie trafilismy na jakiegos partacza lub co gorsza - oszusta, ten szczegol nam bardzo utkwil w pamieci.
    Nie uwazasz ze w takim kontekscie nam nietrudno zapamietac jak bylo i co bylo a znajomym juz nie?

    Minnie

    --
    Za młodu drży nam serce, a na starość nogi.
    Seneka Młodszy
  • ola5488 11.01.19, 09:47
    minniemouse napisała:


    > Ale sa pewne zdarzenia, ktore z pewnych przyczyn, pewnych szczegółów w
    > yjątkowo utkwiły w pamieci i co DO TYCH nie ma sie najmniejszej watpliwosci
    > iz ma sie racje.
    > I w moim przypadku, poniewaz mysmy nie mieli poleconego posrednika do sprz

    > Nie uwazasz ze w takim kontekscie nam nietrudno zapamietac jak bylo i co
    > bylo a znajomym juz nie?
    >

    Minnie, ja doceniam odwagę, z jaką ktoś mówi, że ,,na pewno mam rację". Mnie doświadczenie uczy, aby nie być tak radykalną w ocenie czegoś, co bazuje jedynie na pamięci.
  • kora3 12.01.19, 10:11
    No dobrze Olu, czyli zawsze zakładasz, że mogłaś źle coś zapamiętać? Pytam całkiem serio teraz.
    A pytam, bo jednak każdy z nas z grubsza wie jaką ma ze tak powiem wydolność pamięci i z grubsza bodaj wie, kiedy mogła go zawieść, a kiedy nie.
    Trochę to też dziwne co napisałaś w kontekscie choćby prawa - zeznania swiadka/świadków bywają kluczowe w sprawach tak cywilnych, jak i karnych. Czyli sądy nie zakładają a priori ani ze owi świadkowie MUSZĄ źle pamiętać, ani że MUSZĄ klamać - choć obie wersje są mozliwe.

    Z tego co piszesz wynika, ze Ty nie ufasz swej pamięci i nic w tym złego, moze masz takie z nią zwyczajnie doświadczenia i o ile, to całkiem słusznie nie opierasz sie na niej. Ja swej ufam, bo na serio mam dobrą pamięć i uprzedzę, nie nie jest to moje widzimisie tylko fakt. Bardzo rzadko cokolwiek notuję - w zasadzie tylko daty, liczby i nazwiska które z niczym mi sie nie kojarzą. Nagrywam tylko wówczas, gdy zachodzi obawa, że wypowiadający się mogłby chciec wyprzeć się swoich słow później. I owszem, tego rodzaju praktyka, dla mnie oczywista jest dla moich kolegów z branży dosc zaskakująca, bo jednak większosc nagrywa, albo zapisuje. Nie mam powodów nie ufać mej pamięci, ale owszem, zdarzało mi sie nie pamiętać czegoś i hehe przyznawać się do tego, nawet w sądzie. -Nie, niestety nie pamiętam z kim wówczas z biura prasowego rozmawiałam. Było to ponad 2 lata temu, a sprawa nie była dla mnie jakaś unikatowa, była jedną z wielu - nic nadzwyczajnego, czy "podejrzanego" w tym, ze nie pamiętam z kim konkretnie rozmawiałam 2 lata temu w sprawie błahej dla mnie.

    Ok, wspominasz, ze nie mozna opierać się tylko na swej pamieci. Z mego doświadczenia wynika, ze ja jednak na mojej mogę sie opierać, wtedy, gdy jestem pewna ze coś pamietam. Miałam taką sytuację, którą kiedyś tam kiedyś, przy okazji zupełnie innego watku opisałam na fotum - wspominam o tym, by unikąć insynuacji, ze wymysliłam to naprędce smile
    Pewna moja znajoma wspomniała kiedys ze ma syna. W jakimś kontekście, którego heh nie pamiętam. Przyjęłam do wiadomości i jako, ze człowieka nie znałam, ba nawet nie widziałam o nic nie pytalam. Owa pani jednak sama z siebie powiedziała, że ów syn pracuje od kilku lat za granicą, w NL, do domu rodzinnego rzadko przyjeżdza, bo tam ma pracę, grono znajomych, ukochaną. Także przyjęłam do wiadomości i jak sie domyślasz nie zaprzątałam sobie głowy owym panem. ALE zapamiętać tę opowiesć o pracy i życiu w NL to owszem - zapamiętalam. Tymczasem pani o synu jeszcze kilka razy wspominała przy róznych okazjach - no i mówiła ciągle ze jest za granicą, ale kraje się zmieniały i okolicznosci - raz była to Holandia, innym razem Niemcy, innym razem UK. Dla mnie osobiście było to zupełnie nieistotne, ale OWSZEM zauważyłam, ze te szczegóły w poszczególnych opowieściach pani sie nie zgadzają. Podejrzewałam zatem, ze pani na temat syna kłamie, a ze NIE PAMIĘTA co wczesniej mówiła, to podaje rózniste wersje jego ze tak powiem życiorysu. I tak, BYŁAM absolutnie pewna swej pamięci i tego, ze pani opowiadajac o synu zmienia wersje. Oczywiscie - nic z tym nie robiłam - uprzedzajac. Uznałam, ze pani ma jakiś powód nie mówić o synu prawdy, mnie to nie dotyczy, bo wszak go nie znam i tyle.
    Jakiś czas później "dzięki" niestrudzonej orędowniczce prawdy, czyli kogoś w typie ludzi, za jakim nie przepadam miałam okazję dowiedzieć się prawdy o synu tej pani w jej poniekąd obecności. Otóż pani na pytanie orędowniczki przyznala ze syn jest w domu, a ta radośnie powiedziała, ze fajnie, iż warunkowo skrócono mu karę. Syn pani bowiem nie był w pracy za granicą, tylko w zakładzie karnym.
    I tak, rozumiem tę matkę ze kłamała na jego temat i wstydziła się zwyczajnie tego, że "siedzi". Ale nie wmawiaj mi, ze to JA źle zapamiętywałam te jej opowieści o nim - to ONA nie pamiętała co wczesniej mówiła i co i rusz podawała nową wersję. Powinnam uznać, ze moze jednak mi mówiła, ze pan jest w ZK, a moja pamięć kilka razy przerabiała to na pobyt za granicą w różnych krajach Europy.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ola5488 12.01.19, 11:04
    kora3 napisała:

    > Z tego co piszesz wynika, ze Ty nie ufasz swej pamięci i nic w tym złego, moze
    > masz takie z nią zwyczajnie doświadczenia i o ile, to całkiem słusznie nie opie
    > rasz sie na niej. Ja swej ufam, bo na serio mam dobrą pamięć i uprzedzę, nie ni
    > e jest to moje widzimisie tylko fakt.

    Doceniam pewność własnej nieomylności, tylko dla porządku dodam-jeśli Ty nazwiesz coś faktem, to dla mnie i innych ludzi wcale tak być nie musi. Subiektywizm. Podobną rangę miałoby stwierdzenie: "w Polsce wszystkie krowy są łaciate, to jest fakt" wink

    > Ok, wspominasz, ze nie mozna opierać się tylko na swej pamieci. Z mego doświadc
    > zenia wynika, ze ja jednak na mojej mogę sie opierać, wtedy, gdy jestem pewna z
    > e coś pamietam.

    Nie umiem inaczej wyjaśnić. Twoja "pewność" że coś pamiętasz nie musi być prawdą. Może, ale nie musi. Warto dopuścić ten margines błędu. Ale pewnie należysz do tych ludzi, którzy mają zawsze rację i idealną pamięćwink

    > m życiorysu. I tak, BYŁAM absolutnie pewna swej pamięci i tego,

    big_grin

    Ja nie mam idealnej pamięci, nie mam zawsze racji i popełniam błędy. Ludzie są różni, weź na to poprawkęsmile
  • kora3 12.01.19, 11:49
    No więc właśnie wzięłam te poprawkę, wszak napisałam, ze JEŚLI z doświadczenia masz powody swej pamięci nie ufać, to bardzo rozsądnie postępujesz nie ufając.
    Czy mam idealną pamięć? No pewnie nie, GDYBYM miała taką idealną, to w opisanej sytuacji w sądzie nie mówiłabym, że NIE pamiętam z kim konkretnie rozmawiałam z biura prasowego danej instytucji w tamtej sprawie. Powiedziałam, ze nie pamiętam, bo ...nie pamiętam. Pracuje tam kilka osób udzielających informacji, żadnej z nich nie znam blisko, ale przede wszystkim ta sprawa o którą 2 lata wstecz przyszło mi to biuro prasowe pytać nie była dla mnie jakąś bardzo ważną, ani unikatową, była jedną z wielu. I DLATEGO też nie pamiętałam z kim konkretnie rozmawiałam - proste.

    Najczęściej właśnie tak jest, że zapamiętujemy coś co nie jest dla nas kluczowe z powodu okoliczności, niecodziennych w danym momencie. Np. gdybyś mnie teraz co zapytała co robiłam w minioną np. środę o godz. 17 to na ten moment nie pamiętam - pewnie gdybym przeanalizowała sytuację - byłabym w stanie sobie przypomnieć, ale no taka analiza byłaby konieczna. Gdybyś zapytała natomiast co robiłam we wcześniejszą środę o tej godzinie to odpowiedziałabym Ci w sekundę - byłam u lekarza. Skąd tak dobrze to pamiętam? Bo po pierwsze rzadko chodzę do lekarzy, to i z reguły zapamiętuję te okoliczności, po drugie - moja lekarka rodzinna w zeszłym roku popołudniami przyjmowała we wtorki, a w tym roku w środy. Upewniałam się jeszcze przechodząc końcem zeszłego roku przy okazji koło przychodni mej i wstąpiwszy, czy na pewno będzie przyjmować 2 stycznia, bo przecież nierzadko po Nowym Roku ludzie, w tym lekarze biorą urlopy. Ta pani doktor nie brała i przyjmowała, byłam u niej zatem na takie pytanie moglabym z całą pewnoscią powiedzieć Ci - zgodnie zreszta z prawda - że w poprzednią środę o tej godzinie byłam u lekarza. Pamiętam też doskonale, ze po tej wizycie poszłam do koleżanki - bywam u niej od czasu do czasu, wtedy umówiłyśmy się tak, bo blisko tej przychodni mieszka, więc jedno przy drugim. smile A gdzie byłam w środę minioną, bliższą wszak czasowo - nie pamiętam.

    Pomijając fakt, że akurat coś takiego jak tamta wizyta u lekarza jest do sprawdzenia - serio zakłądasz, ze mogę się jednak mylić i byłam we wtorek, albo w czwartek? Nie, nie mogę się mylić, bo we wtorek był Nowy Rok i przychodnia była nieczynna, a w czwartki moja lekarka przyjmuje rano, co jest akurat w czwartki terminem bardzo dla mnie niedogodnym i na pewno bym go nie wybrała, chyba ze w sytuacji bardzo złego stanu zdrowia, a takowego nie miałam idąc do niej. Nie przekonuje Cię, ze OKOLICZNOSCI tej wizyty sa takie, ze na bank ją zapamiętałam i nie ma co gdybać, ze moze dobrze pamiętam, a może źle?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 12.01.19, 12:24
    Nadal nie rozumiejsz jednej, b prostej rzeczy - pamięć, generalnie, więc także Twoja, jest DYNAMICZNA. Co dziś pamiętasz w pewien sposób z tymi szczegółami, masz za jakiś czas (miesiące, tygodnie, dni) INACZEJ w pamięci. Za każdym razem masz wspomnienie w nieco innej wersji w pamięci, a przypominającąj sobie aktualnie to zdarzenie, jesteś pewna za każdym razem, że pamiętasz to zdarzenie cały czas tak samo. A tak nie jest. Podałam już sposób z filmem czy książką, aby się o tym przekonać.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 12.01.19, 12:40
    Giggus, a przyjmiesz do wiadomości, że tak BYWA a nie JEST? To po pierwsze...Mam kilka takich ulubionych książek i filmów do których wracam po latach i WYOBRAŹ sobie, ze nie, nie miałam nigdy sytuacji, bym była przekonana, ze zakończenie było inne np. bo tak je zapamiętałam. Miałam natomiast sytuacje takie, że oglądałam ekranizacje moich ulubionych książek i OWSZEM zauważałam, ze taki czy siaki watek w książce był nieco inny niż w filmie. Prawdopodobnie w przypadku pozycji mniej ulubionych tego mogę nie zauważać. Podobnie - kiedyś obejrzałam powtórnie jeden z moich naprawdę ulubionych filmów i uświadomiłam sobie ze coś mi tu nie gra, ze są w nim sceny, których NIE pamiętam z poprzedniego oglądania. Nie założyłam jak Ty, że taka już moja pamięć, bo NIE mam tak - sprawa okazała się prozaiczna - nie zauważyłam, ze odpaliła wersję ROZSZERZONĄ i mającą sceny, które w wersji kinowej zostały usunięte. W przypadku mniej ulubionego filmu - być moze bym tego nie zauważyła.
    I nie, wyobraź sobie ze nie dostrzegam powszechnie u ludzi czegoś takiego, że z założenia wciąż coś pamiętają inaczej. Owszem, MOZE się tak zdarzyć, ale nie jest to wcale, jak usiłujesz sugerować powszechne zjawisko

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 12.01.19, 12:53
    Nie mówię, że tak jest w przypadku każdego filmu, obejrzanego po latach, czy każdej książki, przeczytanej po latach i u każdego widza.
    Ja pisałam o mnie i zakończeniu Taxi drivera. W przypadku innych filmów nie mam problemów z zakończeniem i NIGDY nie pisałam, że to reguła.
    Natomiast wiem, że pamięć płata mi figle w dialogach, wątkach, postaciach. Nie tylko mi, każdemu, tobie również.
    I oczywiście wersja rozszerzona, wersja z wyciętymi scenami czy jakakolwiek wersja alternatywna filmue, NIE MA nic wspólnego tym co pisałam o filmie jako obiektywnym materiale na działanie dynamicznego tworu, jakim jest ludzka pamięć.
    Nie ma w ogóle po co o tym pisać, to oczywiste.

    Ale cieszę się, że jesteś krok dalej i jesteś w stanie rozpatrywać film czy książkę jako abstrakcyjny przykład materiału na dzialanie pamięci.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 12.01.19, 13:39
    Giggus, a ja nigdy nie pisałam, ze mnie sie NIE ZDARZA np. na forum pomylić postaci wypowiadających się - nie pisałam, bo JAK najbardziej mi sie zdarza.
    Tylko, że to jest forum, bzdet, nic ważnego dla nas wszystkich - jak krawat kolegi na studniówce, ze się posłużę Twoim przykładem z innego postu.
    Przyznaję też, ze owszem, MOZLIWE jest wybiórcze zapamiętanie czegoś, zapamiętanie nie tak, jak było popzrez skojarzenia - dość powszechne nawet itd. ALE zwykle NIE dotyczy to ważnych kluczowych spraw w życiu - jesli ktoś takich nie pamięta, myli je itd. to albo ma problem psychiczny, albo problem z pamięcią.

    Tymczasem ze się tak wyrażę w drugą stronę pamięć działa jeszcze bardziej bardziej figlarnie - otóż zdarza się, ze zapamiętujemy całkiem nieważne dla nas sytuacje, sprawy, osoby bo TOWARZYSZY im coś niecodziennego w naszym życiu.
    GDYBY było tak, że ZAWSZE pamięć nam zmienia szczegóły niezależnie od nas to nie byóoby żadnego sensu powoływać jakichkolwiek świadków przed organa ścigania czy wymiar sprawiedliwości Gigguś - bo byłoby oczywiste, że cokolwiek niby pamiętają, to bardzo zawodne jest i w żaden sposób nie mozna się na tym opierać. Tak jednak nie jest - to sąd ocenia WIARYGODNOSC swiadka, także w zakresie tego DLACZEGO coś zapamiętał.
    Np. mnie kiedyś pewien pan podał za swiadka zdarzenia...Twierdził, że w danym dniu byłam w tym miejscu i czasie, gdzie do tego zdarzenia - działania na jego szkodę - doszło i widzialam to. Owszem, bywałam wówczas, ba nawet bywam w tym miejscu dośc czesto. Pana znam z widzenia w sensie wiem kto to jest i wymieniamy "dzień dobry". Policjant prowadzacy ze mną rozpytanie zapytał czy w tym dniu byłam w tym miejscu - poniekąd bardzo słusznie. I mogłam Giiggus na 100 proc. odpowiedzieć temu panu policjantowi, ze NIE! I nie, nic mi sie nie zdawało, ani nic mi pamięć nie spłatała. Gdyby pan policjant pytał o INNY dzień w podobnym przedziale czasowym musiałabym sie zastanowić nad odpowiedzią - TU - nie musiałam.
    Bo akurat tak sie złożyło, że w tamtym dniu, zgodnie zreszta z harmonogramem rozgrywek odbywał się półfinał jednej z grup naszych rozgrywek. Jako liczacy się zawodnik teamu z innej grupy byłam żywo zainteresowana przegiegiem rywalizacji, a nie tylko wynikiem. Ale niestety akurat w tym dniu miałam pilny materiał w mieście oddalonym o 50 km i czasie, w którym te rozgrywki trwały. Było mi to mocno nie na rękę, ale nie mogłam ani tego przełożyć, ani zlecić komuś innemu. W każdym razie akurat w tym dniu, który zapamiętałam z podanych przyczyn, nie było mnie w tym miejscu NA BANK! A skoro mnie tam nie było, to nie mogłam być swiadkiem zdarzenia o którym mówił ten pan poszkodowany - logiczne chyba.

    Teraz mozemy sobie zadawać pytanie dlaczego pan powiedział, ze byłam, skoro mnie nie było? Przyczyn moze byc wiele: pan zdawało się, ze byłam, bo ...zawsze byłam na takich rozgrywkach, pan był pod wpływem i mu się pomieszało, pan chciał się uwiarygodnić za pomocą takiego zeznania, w końcu chciał mi zrobić na złośc, zebym sie musiała po policji włóczyć. Wszystko mozliwe, najbardziej prawdopodobne - dwie pierwsze opcje smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 12.01.19, 14:28
    kora3 napisała:
    napisałaś:
    (...)nigdy nie pisałam, ze mnie sie NIE ZDARZA np. na forum pomylić postaci wypowiadających się - nie pisałam, bo JAK najbardziej mi sie zdarza. (...)

    odpowiadam:
    nie o tym mowa, a o dynamicznym działaniu pamięci.

    Resztę twpojego postu o motywach nieznanego mi człowieka w nieznanej mi sprawie pomijam mliczeniem.




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 12.01.19, 15:02
    Giggus, nie chodzi przecież o motywy tego człowieka, tylko o moją PEWNOŚC< ze mnie wówczas tam nie było. Proste pytanie: mogłam mieć taką pewnosc Twoim zdaniem, czy nie?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ola5488 12.01.19, 14:40
    Mamy inne zdanie, proste big_grin
  • kora3 12.01.19, 15:04
    Ok, a ja mam pytanie jesli mozna: czy wg Ciebie mogę mieć pewnośc, ze w poprzednią środę byłam okoł,o 17 u lekarza, a potem u kolezanki jak opisałam, czy też mam założyć a priori, że tak mi się wydaje, ale pamięc jest jaka jest, więc moze byłam np. w Wałbrzychu?smile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ola5488 12.01.19, 17:08
    Twoje pytanie świadczy, że poruszamy się w zupełnie innych płaszczyznach poruszonego tematu.
    I w kontekście mojego spojrzenia-nie, nie możesz mieć absolutnej pewności wink Bardzo dużą tak, ale nie 100%.
  • kora3 12.01.19, 18:48
    Ach, zatem równie dobrze mogę nie mieć pewnosci gdzie aktualnie mieszkam, bo przeceiż mogę tego jednak nie pamiętać smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ola5488 12.01.19, 20:09
    Sprowadziłaś rozmowę na inny temat zupełnie. I próbowałam to wskazać.
  • minniemouse 13.01.19, 00:18
    ola5488 napisała:
    sa pewne zdarzenia, ktore z pewnych przyczyn, pewnych szczegółów wyjątkowo utkwiły w pamieci i co DO TYCH nie ma sie najmniejszej watpliwosci iz ma sie racje. I w moim przypadku, poniewaz mysmy nie mieli poleconego posrednika do sprz
    Nie uwazasz ze w takim kontekscie nam nietrudno zapamietac jak bylo i co bylo a znajomym juz nie?

    Minnie, ja doceniam odwagę, z jaką ktoś mówi, że ,,na pewno mam rację". Mnie do
    > świadczenie uczy, aby nie być tak radykalną w ocenie czegoś, co bazuje jedynie
    > na pamięci.


    prosilam wszakze nie o ocene a o odpowiedz na pytanie. mozna poprosic ponownie?

    Minnie

    --
    Aby poznać się z najdalszą rodziną, wystarczy się wzbogacić.
    Julian Tuwim
  • ola5488 13.01.19, 11:55
    Mam inne zdanie, Minniemouse. Nie uważam tak, jak Ty. Nie chcę zaśmiecać forum powtarzaniem, nie jestem fanką przedłużania dyskusji na siłęwink
  • minniemouse 09.01.19, 20:12
    znana.jako.ggigus napisała:
    > Niezła ksobność.


    i to pisze ta ktora za odmowe - jedna- skorzystania z pralki zerwala kontakty.

    Minnie

    --
    Przekonania są bardziej niebezpiecznymi wrogami prawdy, niż kłamstwa.
    Fryderyk Nietzsche
  • znana.jako.ggigus 09.01.19, 20:22
    Nigdy nie pisałam, że to było za odmowę jendego skorzystania z pralki i nigdy nie pisałam, że zerwałam kontakt.
    Naprawdę zaczynam wątpić w twoją pamięć. A przecież możesz sprawdzić i to było naprawdę niedawo!!!
    A pamięć, tak, jest elastyczna i zmienna. Rzecz zapamięTana dziś jest innaczej zapamiętana po paru mies.

    minniemouse napisała:

    > i to pisze ta ktora za odmowe - jedna- skorzystania z pralki zerwala kontakty.
    >
    >
    > Minnie
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • verdana 09.01.19, 20:27
    No jak to? Skoro Minnie pisze, ze tak było, to tak było. Nie wmawiaj, ze było inaczej. Minnie ma dobrą pamięć i skoro pisze, ze zerwałaś, to zerwałaś. I tyle.
  • znana.jako.ggigus 09.01.19, 20:29
    Okay! i że od razu po jednej odmowie!


    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • minniemouse 09.01.19, 20:35
    @ GGigus
    chyba nie masz zamiaru mi teraz udowadniac ze nie mam racji lol? bo zrobisz dokladnie to co ja w tym watku - bedziesz mi udowadniac ze sie myle, a to przeciez glupota, zdaniem tu kilku dowcipnych forumowiczow big_grin
    napisalas ze mocno ochodzilas stosunki, i tak, przez pranie kochana. o tym byl caley twoj dlugi watek.
    nie watpie ze po ochlodzeniu zaczely sie rwac bo ty przeciez nie potrzebujesz przyjaciolek ktore nie stosuja symetrii w przyjazni.

    Minnie

    --
    To jeden z przywilejów młodości. Gdy masz siedemnaście lat, śmierć wydaje ci się gwiazdą odległą o tyle lat świetlnych, że nawet przez potężny teleskop ledwie ją widać. Potem starzejesz się i odkrywasz, że to nie gwiazda tylko wielki jak nieszczęście asteroid, który leci prosto na ciebie i jeszcze trochę, a przyładuje ci w ciemię.
    Jonathan Carroll
  • verdana 09.01.19, 21:23
    Nie mówiłam? Minnie pamięta znacznie lepiej, a Gigus nic, choć podobno to była jej przyjaciółka. Ale pisze i nie pamięta, trzeba jej przypominać. Zerwała stosunki, ochłodziła stosunki - nie ma różnicy, Minnie ma oczywiście rację, jak zawsze.
  • kora3 09.01.19, 22:00
    Verdano, forum ma to do siebie, ze o ile jakiś wpis nie zniknie, to można doń powrócić/ zacytować go i już wiadomo, co na serio ktoś napisał. Ja akurat tamten watek Giggus pamiętam z grubsza - o co chodziło, ale czy wspominała coś o zmianie relacji z tą koleżanką to nie i się nie wypowiem, a szukać mi się tego nie chce.

    Abstrahując jednak od tamtego wątku i sporu między Giggus i Minnie - nie pogniewaj się, ale takie uwagi, że Minnie pewnie nie pamięta dobrze, tylko tamta para nie są na miejscu i mogą być dla Minnie irytujące. Tak, ludzka pamięć bywa zawodna - to oczywiste. Ale czasem człowiek jest czegoś na 100 proc. pewny i dobrze to pamięta, bo przez jakiś szczegół utwiło mu to szczególnie w pamięci i nie ma możliwości, by zapamiętał źle. Oczywiscie, gdy sprawa jest tego rodzaju, jaką opisała Minnie, to nie warto upierać sie przy swojej racji, także gdy sie ją ma smile Ale bywają sprawy bardziej wazne, gdzie kogoś innego na serio pamięć zawodzi, a my WIEMY, że było inaczej. I coś tam od tego jak było naprawdę zależy, a jest słowo przeciwko słowu ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 09.01.19, 22:21
    no wiesz, w kontekście wątu o pamięci pisać rzeczy, które są niezgdne z prawdą, a które można łatwo sprawdzić, jest b zabawne

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 09.01.19, 23:08
    Giggus, ta uwaga chyba nie do mnie?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 10.01.19, 12:22
    tak, do ciebie.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 10.01.19, 12:52
    a jaką to ja rzecz niezgodną z prawda napisałam? O ile heh pamiętam, napisałam, ze NIE PAMIETAm czy coś pisałaś o relacjach z kolezanką po fakcie z praniem smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 10.01.19, 13:14
    nie pisalam, ze napisalas rzecz niezgodna z prawda. no nie w tym watku i nie w tym drzewku.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • heniek.8 10.01.19, 06:06
    czasem chęć bycia obiektywną ustępuje potrzebie uszczypnięcia 😀
    pewnie sama coś o tym wiesz 😎
  • kora3 10.01.19, 10:30
    No nie wiem Heńku, staram się być obiektywna. A to co pisze Verdana, ze moze tak być, ze to właśnie nas w danej sprawie zawodzoi pamięć, a nie drugą stronę to jest fakt - obiektywnie tak mOZE być. Ale wcale nie musi smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • minniemouse 10.01.19, 23:18
    kora3 napisała:
    > No nie wiem Heńku, staram się być obiektywna. A to co pisze Verdana, ze moze tak być, ze to właśnie nas w danej sprawie zawodzoi pamięć, a nie drugą stronę to jest fakt - obiektywnie tak mOZE być. Ale wcale nie musi

    faktem tez moze byc ze ktos chce, aby nas zawiodła pamięć, bo nas np nie lubi.
    a wtedy czy w ogole mozna mowic o bezstronnej analizie faktow?

    Minnie

    --
    https://i.imgur.com/wgQWifz.gif
  • kora3 11.01.19, 07:57
    A no to juz zupełnie inna bajka.
    Prawda jest taka, ze każdego może pamięć zawodzić, ale uwazam, ze nie należy tego zakładać a priori - zresztą, nie zaklada się, GDYBY się tak zakładało, to wymiar sprawiedliwości podarowałby sobie wszelkie przesłuchiwania swiadków - wszak każdego z nich moze pamieć zawodzic

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 09.01.19, 22:22
    a przede wszystkim rzecz dotyczy jednej odmowy prania.
    Ręce opadły

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • minniemouse 10.01.19, 03:26
    @ Gigus
    lol, zauwaz ze ty w tej chwili po raz drugi robisz to samo co ja - upierasz sie kto co lepiej pamieta big_grin
    i dlaczego, skoro to takie niewazne, blahostka o ktora nie warto kruszyc kopii? lololol

    a ja musze bo sie udusze. bo nie lubie jak ktos mi wciska ciemnote i przypisuje rzeczy ktorych nie zrobilam lub zarzuca ze oszukuje.

    prosze oto twoje wlasne slowa:

    znana.jako.ggigus 09.12.18, 18:39
    Tak z 50 raz pisałam że
    a) nie mam pralki od dwóch lat i daję radę (salony pralnicze i praca dodatkowa, gdzie mogę prać)
    b) napisałam koleżance wprost, że chcę u niej wyprać wyjątkowo raz jeden ( i chyba była o tym mwoa w poście inicjalnym)
    c)ona mieszka ode mnie 8 km mierzone linią lotniczą
    Mam nadzieję, że rozwiązałam twoje wątpliwości.
    Moje stosunki z opisaną koleżanką znacznie się ochłodziły.


    znana.jako.ggigus 10.12.18, 13:18
    Dokładnie tak samo pomyślałam dzięki. Dawałam, jak każdy z nadzieją na to, że też dostanę, jak będę w potrzebie. Nie dostałam, nie będę się foszyć, po prostu się odsunęłam.

    Nie, nie czuję wyeksplatowana dawaniem. Po prostu brak mi symetrii.


    "nie dostalam, stosunki sie ochłodziły, odsunęłam sie" - dla mnie to znaczy tyle co przez pranie
    zerwałam kontakty.
    moze troche za bardzo do przodu polecialam ale watpie ze sie myle. i nie ma ani slowa zeby to sie stalo z jakis innych powodow skoro caly 208-mio postowy watek jest o PRANIU. ktore sie nie odbylo, bo kolezanka sie od niego wykrecila. tyle w temacie.

    Minnie
    --
    https://i.imgur.com/wgQWifz.gif
  • ola5488 10.01.19, 08:28
    minniemouse napisała:

    > a ja musze bo sie udusze.
    > moze troche za bardzo do przodu polecialam ale watpie ze sie myle. i nie ma an
    > i slowa zeby to sie stalo z jakis innych powodow skoro caly 208-mio postowy wa
    > tek jest o PRANIU. ktore sie nie odbylo, bo kolezanka sie od niego wykrecila.
    > tyle w temacie.
    >

    Proponowałabym jeszcze raz przeczytać celny post Verdany...
  • kora3 10.01.19, 10:33
    Ale celnośc czy jej brak danego postu nie ma tu Olu nic do rzeczy - Minnie to jak widac DOBRZE zapamiętała, co potwierdza cytat - skądinąd "błogosławieństwo" heh forum, że łatwo dany post przytoczyc.
    Tak Giggus napisała, to jest bezsporny fakt - a jak sprawa wyglądałą praktycznie z tym ochladzaniem, to już ona wie najlepiej, bo jej sprawa dotyczyła - niemniej tak napisała i już smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ola5488 10.01.19, 10:45
    kora3 napisała:

    > Ale celnośc czy jej brak danego postu nie ma tu Olu nic do rzeczy - Minnie to
    > jak widac DOBRZE zapamiętała, co potwierdza cytat - skądinąd "błogosławieństwo
    > " heh forum, że łatwo dany post przytoczyc.

    Myślę, że nie zrozumiałaś do końca o co chodziło.


  • znana.jako.ggigus 10.01.19, 12:21
    posty były o PRALCE, a ni o praniu, jeśli już. I dlatego było ich dużo, bo przeważająca część publiczności nie zauważyła faktu, że od dwśch lat nie mam pralki i przeważająca część publiczności wyrażała zdziwienie.
    A ja pisałam o symetrii w znajomościm, przyjaćni i o tym, że brak tejże właśnie symetrii uświadomiła mi jedna odmowa prania

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.